Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    alejaja o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    revers o Niemcom i UE przekazano deklar…
    Marucha o Pius XII – Papież, który…
    Maverick o Polska przygotowuje się na „in…
    Mietek o O pożytkach z sentencji
    Antares o Pius XII – Papież, który…
    Greg o Wolne tematy (67 – …
    Greg o Wolne tematy (67 – …
    CBA o „Złamanie hegemonii jest…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    UZA o To Wojna
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    bryś o „Exxpress”: Terror przeciwko…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Rusini – Zawsze Wierni Rzeczypospolitej Polskiej

Posted by Marucha w dniu 2012-04-30 (Poniedziałek)

Schematyczna mapka nie uwzględnia m.in. Bojków i Hucułów, nie mówiąc o mniejszych grupach, jak Rusnacy Pienińscy.

Postjałtańska historiografia ugruntowała wiele pojęć i nadużyć, które stosowane były na użytek tzw. nowej wersji historii, motywowanej politycznie i ideologicznie.

Jedną z tez, które przeżyły epokę komunizmu, jest tożsamość pojęcia Rusinów i Ukraińców, a wraz z nią przeciwstawianie ich Polakom wedle kryteriów konfesyjnych, ekonomicznych, oświatowych i wreszcie narodowościowych. Utrzymywanie tych twierdzeń w mocy wymagało jednak zamilczenia wymowy źródeł historycznych, które powstały na długo przed ustanowieniem porządku jałtańskiego nie tylko w polityce, ale też w historiografii.

Rusini byli grupą etniczną zamieszkującą ziemie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej (w 1961 termin „Rzeczpospolita Obojga Narodów” wprowadził Paweł Jasienica), zarówno w czasach niepodległości, jak i pod zaborami. Ich pokojowe współżycie z innymi narodami (we współczesnym znaczeniu terminu „naród”), w tym z ludnością, którą dziś określilibyśmy mianem „polskiej”, było faktem. Nie występowały żadne napięcia na tle narodowościowym czy też etnicznym.

Dzisiejsze rozróżnienie na „Rusinów” i „Polaków” musi i powinno być tylko umowne, biorąc pod uwagę fakt, iż świadomość narodową posiadały wówczas jedynie warstwy wyższe stanowego społeczeństwa Rzeczypospolitej. Sami Rusini nie odczuwali swojej odrębności w kategoriach narodowych, zaś do szlachty ruskiego pochodzenia przylgnęło popularne, acz często opacznie (w duchu „Rzeczypospolitej Obojga Narodów”) rozumiane dzisiaj określenie genthe Rutheni, natione Poloni. Najbardziej adekwatnym tłumaczeniem byłoby „Polak pochodzenia ruskiego”.

O tym, jakie są relacje pojęciowe między „Polakiem” a „Rusinem” pisze Antoni Przeździecki, którego dzieło „Podole, Wołyń i Ukraina” zostało docenione przez akademików z Uniwersytetu Harvarda posiadających tę nieocenioną kronikę w swoich bibliotecznych zbiorach:

„Stosownie do każdej miejscowości, są Polacy-Litwini, Polacy-Mazury, Polacy-Wielkopolanie, Polacy-Poleszuki, Polacy-Rusini; tak jak Francuzi-Bretończycy, Francuzi-Prowansale, Francuzi-Owerniacy i t. d. To rzecz jasna i łatwa do zrozumienia przy dobrych chęciach i poczciwych zamiarach.”

Pochodzenie Rusinów ten sam autor wyjaśnia, po prostu przytaczając relacje kronikarzy z bardziej zamierzchłych czasów:

„Kronika Nestora twierdzi, że mieszkańcy Rusi są Lechitami, i pochodzą z nad brzegów Wisły.”

„Karamzyn, dziejopis urzędowy, utrzymuje, że trzy słowiańsko-lechickie pokolenia z nad Wisły przyszły nad Dniepr, i osiadły w kraju nazwanym po dziś dzień gubernją Kijowską, i brzegach rzeki Sozy w gubernji Mohylewskiej.”

„Długosz dowodzi, że Rusini pochodzą od Polaków (Ruthenorum ex Polonis descendentium). Stryjkowskiemu zdaje się, że wie rok, w którym Kijowianie z nad Wisły mieli przenieść się nad Dniepr. (Kron. Rozdz. XI, str. 3.)”

Nie obyło się także bez odwołań do hetmana kozaków:

„Chmielnicki przypominał Rusinom ich pochodzenie lechickie w epoce wojen najkrwawszych.”

Zygmunt Gloger, jeden z ojców polskiej geografii, pisze o Polanach nad Dnieprem następująco („Geografia historyczna ziem dawnej Polski”):

„Podług najdawniejszego z kronikarzy ruskich, Nestora, ziemia kijowska nad Dnieprem zamieszkana była przez plemię słowiańskie Polan. Zapewne tak nazwani byli oni od tego, że zamieszkiwali pola, czyli byli rolnikami, równie jak Polanie lechiccy nad Wartą.”

Nestor, ruski kronikarz, o pierwotnej jedności lechicko-ruskiej pisze następująco:

„I więc rozszedł się język słowiański [nie ruski!], wskutek czego i pismo przezwano słowiańskim [nie ruskim!]”

„Nazywali się Polanami, ponieważ osiedli na polach. A język słowiański [nie ruski!] był im jeden.”

„(Polanie) od Waregów przezwali się Rusią, a pierwej byli Słowianami. A chociaż i Polanami się zwali, mowa (ich) była słowiańska. Polanami się zwali, ponieważ siedzieli na polach, a język słowiański był im jeden (wspólny).”

Wynika z tego, że termin „Ruś” nie był związany z etnicznością, a jedynie przyporządkowany był do Waregów, dynastii niesłowiańskiej, która panowała na tych terenach. Spuentować można w tym miejscu twierdzeniem Przeździeckiego, który dodatkowo powołuje się na znanego każdemu Lelewela:

„Imię zdobywców Rusów było tylko imieniem politycznem, które nie mogło zlać ludy w jedność; pozostawiło każdemu z nich jego miano własne. Lelewel dowiódł niezbicie tę prawdę.”

Polanom nad Dnieprem nie było łatwo, gdyż panowała tam skandynawska, obca Słowianom, dynastia Rurykowiczów:

„Dynastja obca waragsko-skandynawska prowadziła wojnę z pobratymczą Sławianom Rusi— dynastją Piasta; w końcu owa dynastja warago-ruska opuściwszy kraj ten przeniosła się na wschód, zwyciężyła Tatarów, ujarzmiając Moskwę, na ziemiach Finnów i Mongołów, utwierdziła swoje panowanie i założyła cesarstwo Moskiewskie. A Stawianie Rusi kryjąc się od despotyzmu skandynawskich kniaziów Rurykowiczów i grabieży tatarskich, w tymże czasie pod opiekę wielkich xiążąt litewskich, założyli wraz z Litwą jedno państwo.”

Dalej:

„Rusini z nad Dniepru i Prypeci szukali opieki Gedymina, xięcia litewskiego. Gedymin ruszył zbrojno na Kijów, wypędził Mongołów, którzy nad Rusinami naddnieprzańskiemi panowali, w bitwie nad Prypecią zwyciężył xiążąt ze krwi Ruryków, którzy walczyli w szeregach tatarskich, i Ruś od obcej dynastji i z pod jarzma mongolskiego wyzwolił.”

Pod władzą króla polskiego znaleźli się Rusini po uniach polsko-litewskich:

„Za Jagiełły, jak również następców jego dobrowolnie przyłączyli się Rusini do braci swoich Lechów, od których dotąd rozdzieleni byli dynastjami panującemi. [Piastów i Rurykowiczów- MNS]”

Dodatkowo już za Zygmunta Augusta połączono pod jedną koroną polską wszystkie te ziemie i ich mieszkańców jako „równych do równych, wolnych do wolnych”:

Zygmunt August w r. 1564 na sejmie walnym w Warszawie, zaniechawszy wszelkiej dziedzicznej sukcesji na W. Xięstwo Litewskie, dobrowolnie Rzeczypospolitej, sławnej koronie polskiej odstępuje, i wyrzeka się na wieczne czasy — tak, iż już te państwa nie są dwa ciała, a jedna rzeczpospolita z tych narodów spojona [Rzeczpospolita Obojga Nrodów?- MNS]

Złączenie „na wieczne czasy” tych ziem pod Koroną Polską było nie w smak Moskwie, która samozwańczo uznawała się za „Trzeci Rzym”, a dodatkowo poprzez postulowaną, aczkolwiek nieuznawaną na dworach europejskich nazwą Cesarstwa Rosyjskiego, domagała się zwierzchnictwa nad ziemiami ruskimi, które znajdowały się w granicach Polski:

„W czasie upadku państwa Mongolskiego, Moskwa, zawdzięczająca Rurykom chrześcjanizm, pismo cyrylskie i język słowiański, zamyślała zagarnąć Rusinów pod swe panowanie. Na tronie moskiewskim siedział jeszcze potomek Ruryka. Chęć podbojów była dziedziczną we krwi Rurykowiczów.”

Ponadto:

„Xiążęta Moskwy mniemali, że ubezpieczą swe pretensje, przybierając nazwę carów Wszech-Rusi. Pierwszy, który przybrał ten tytuł, nie posiadał żadnej z tych prowincji, które nazywały się Rusiami. Długo Europa nie chciała uznać ni nazwiska (Wszech-Rosji) ni tytułu (carów). W XVII. stuleciu jeszcze poseł Piotra I. na dworze w Wersalu podpisywał się na aktach urzędowych, pisanych po francuzku, ambasadorem Moskwy, nie zaś Rosji.”

Jak wszyscy dobrze wiemy, Polska przegrała z Moskwą rywalizację o zwierzchnictwo nad ziemiami ruskimi. Kto był tutaj stroną agresywną i po czyjej stronie była racja, niech każdy oceni we własnym zakresie. Prawdą jest jednak, że Polska przegrała nie tylko orężem, ale też w sferze leksykalnej. Moskwa stała się Rosją-Wszechrusią i wskutek zaborów ograniczyła terytorium Polski do ziem na Zachód od Bugu, a i losy „guberni chełmskiej” mówią wiele o tym, że i na Zachód od tej rzeki Moskwa uznawała swoje „prawa” za słuszne. Pozostałe terytorium polskie pod moskiewskim zaborem zostało trefnie przezwane „Królestwem Polskim”, którego głową był… car. W ten oto sposób Rusini znaleźli się w granicach Carstwa Rosyjskiego, na Ziemiach Zabranych, a część nich stała się poddanymi Cesarza Austrii. Czy słuszne były prawa Moskwy do ziem ruskich, można samemu wywnioskować:

„Gałęź narodowości rusińskiej różną jest od gałęzi narodowości lackiej. Ale to bynajmniej nie przeszkadza, iż Rusini i Lachy, to jest wedle tradycji ludowej potomkowie Rusa i potomkowie Lecha składali zawsze jeden naród polski. Obie zaś te gałęzie pochodzą od Słowian, z których przed kilkunastu wiekami, wyrastały jak z jednego szczepu. Tradycja o Lechu i Rusie nie przyjęta przez historyków, przechowała się jednak w ludzie i nie jest tylko bezmyślną bajką.

Że Ruś jest nazwą prowincjonalną, o tem tyle razy już pisano, iż powtarzać by nie warto. Że kraj nazywający się Rusią jest częścią Polski, o tem świadczy cały ród tychże Rusinów.”

Jednakowoż nawet pod zaborami Rusini nie wyrzekali się korzeni:

„Nad brzegiem Dniepru i nad brzegiem Dniestru wzdłuż tych rzek, jeśli zapytać chłopów: „jaki to kraj po tamtej stronie?„ — „To Moskowszczyzna” – odpowiedzą, ukazując na Pułtawską i Czernigowską gubernię, czyli na Małą Ruś. — „To Besarabia” — rzekną — wskazując na kraj za Dniestrem leżący. Równie też mieszkańcy Besarabji i Malej-Rusi przejeżdżając Dniestr i Dniepr, mówią iż: „wjeżdżają do Polszczy”. — Naród nie rozumuje, ale wie co jest prawdą lepiej niż ci, co rozumują i wykręcają historyczne fakta. Oto jest dowód choć nie naukowy, ale nie mniej silny i bijący w oczy.”

Przeździecki przywołuje też znamienną anegdotę:

„Na Podolu pewien moskiewsko-niemiecki obywatel, wszczął sprzeczkę z jednym pojednawczym pośrednikiem, o podobieństwie tych języków. Dowodząc iż język chłopów podolskich mało się różni od moskiewskiego, utrzymywał Moskal, iż Podole jest Rosją.
„Zaczekaj pan — rzekł pośrednik — tę kwestję stanowczo rozwiążą nam sami włościanie. Wyjdź pan do nich i tłumacz im prawa rolnicze swoim językiem.”

Obywatel przemówił do nich po moskiewsku, siląc się objaśnić prawa, których nie rozumieli.

„Ponimajetie? — zapytał chłopów skończywszy. A chłopi byli sami Rusini.

„Jakże my możemo ponymaty, koły pan howoryt do nas po mośkouśky” — odpowiedzieli.

„Kak? Ni adnawo słowa nie ponimajetie?”

„Ani jednoho słowa ne rozumijemo” — odpowiedzieli włościanie.

„Posłuchajcież teraz mnie, moje dzieci! — zawołał pośrednik — ja wam wytłumaczę.” I zaczął im wykładać znaczenie prawideł rolniczych po polsku.

„Rozumiecie ?” — zapytał gdy skończył.

„A jakże ne rozumijemo! — zawołali chłopi. Teper rozumijemo, bo pan howoryt po polski to wse jedno szczo po naszomu.”

Pointa jest taka:

„— „A co? czyja to ziemia? — rzekł pośrednik — czy wasza, czy nasza? — i odszedł.
Dziwnemi przeto wydają się te wszystkie zachcianki Russomanów i ta obrona rusińskiej narodowości, przeciwko której nikt nie powstaje. Niech raczą zajrzeć do praw polskich; zobaczą, że wiele z nich pisane były w języku ruskim. „

Przy tym wszystkim nie mogą dziwić opinie, że Rosja, poczynając od nazwy, a kończąc na jej apetytach terytorialnych, okazała się uzurpatorką:

„Ce n’est pas l’épée des Russes qui a vainecu la Pologne, c’est leur langue qui en a opéré la dissolution” (Nie oręż rosyjski zwyciężył Polskę — język [chodzi tu o semantykę, a nie lingwistykę – MNS] przyprawił ją, o zgubę) powiedział znakomity francuski uczony Michelet. „Les trois démembrements de la Pologne étaient trois grands mensonges de la Russie. La Russie c’est le mensonge personnifie” (Potrójny rozbiór Polski, potrójnem był wielkiem kłamstwem Rosji” — „Rosja, to kłamstwo wcielone”) wyrzekł inny pisarz francuzki.”

Rozbiory Polski nie były więc żadną sprawiedliwością dziejową, wyzwoleniem „russkich ziem” przez cara Wszechrusi, a zwykłym podbojem usprawiedliwianym przez kłamstwo. Znamienne jest, że dzisiaj to samo kłamstwo panuje także w historiografii polskojęzycznej dotyczącej 17 IX 1939, a przecież zagarniecie polskiego terytorium odbyło się pod podobnym pretekstem.

Zwalczanie jedności ziem polskich musiało być dla zaborców podstawowym i pierwszym zadaniem, jakie należało podjąć, by utrwalić swoje zdobycze terytorialne. Próbowano rozerwać Polskę nie tylko po szwach wyznaczonych przez nowe granice polityczne między zaborcami, ale także wewnątrz nich po szwach „narodowościowych” (a gdyby wówczas nie istniały, to należało je stworzyć, do czego przystąpiono), konfesyjnych, ekonomicznych, stanowych, klasowych i t. d. Tendencja ta nasilała się ze strony zaborców szczególnie po patriotycznych zrywach zbrojnych, podczas których proklamowano jedność ziem polskich, dając temu wyraz m.in. heraldyką (Trójjedyna Polska pod znakiem Orła, Pogoni i Archanioła). Do pewnego czasu zaborcom nie udawało się wykopać rowu między szlachtą a ludem, między ludem a polskością. Oddajmy głos ruskiemu poecie, Platonowi Kosteckiemu, autorowi wiersza „Nasza mołytwa”:

„W imia Otca, Ducha, Syna – To nasza mołytwa: – Jako Trójca, tak jedyna -Polszcza, Ruś i Łytwa! – Odnaw Boha Korolewa – Mołytsia za namy: – Z Czenstochowy, Poczajewa, – I znad Ostroj Bramy!”

Z kolei Mychajło Drahomanow cytuje pieśń ludową kończącą się słowami:

„Oj, wony idut’, sylno rydajut’ – Da Chmelnickoho prokłynajut’: – ‚”Bodaj toho Chmelnyćkoho – perwa kula ne mynula, – a druhaja ustrelila, – u serdeńko ucelila.”

Jak widać, współczesny „bohater narodowy” Ukrainy nie cieszył się u Rusinów zbytnim poważaniem…

Kompletną konsternację i zamieszanie w głowach wychowanych na historiografii postjałtańskiej musi wywoływać chociażby stwierdzenie Krzysztofa Bulzackiego, autora książki „Polacy i Ukraińcy – trudny rozwód”:

„We Lwowie Rusini mówili przeważnie po polsku, a na wsi Polacy mówili prawie wyłącznie po rusku. Kościoły budowano przeważnie w miastach, a po wsiach budowano prawie wyłącznie cerkwie, niemal aż do pierwszej wojny światowej.”

W tej sytuacji wydawałoby się, że wykopanie jakichkolwiek rowów było niemożliwe. A jednak wciąż i wciąż próbowano rozbić i tak już rozbitą na trzy części Polskę, nie tylko granicami państw-zaborców, ale też rozbić polskość w samym jej zarodku. Po szwach religijnych próbowała rozedrzeć ją Rosja. Przykład wspominanej wcześniej Chełmszczyzny jest bardzo wyrazisty:

„Liczna ludność unicka posługująca się w swoich rodzinach mową polską żyła ongiś na Chelmszczyźnie. To ta ludność stanowiła (obok pewnej liczby unitów mowy ruskej) główną masę ,,opornych”, którzy nie poddali się zarządzeniu rządowemu rosyjskiemu z roku 1875 o wcieleniu ich do prawosławia i trwali potajemne przy katolicyzmie, wydając przy tym z siebie cały zastęp męczenników. To oni również, w roku 1905, po rosyjskim akcie tolerancji, który zezwolił prawosławnym na przechodzenie na katolicyzm w obrządku łacińskim, ale nie zezwolił na wznowienie cerkwi unickiej, stanowili główną masę tych, co owym czasie przeszli z prawosławia na katolicyzm. Pewna zresztą liczba wsi o ludności mówiącej po polsku, nie chcąc zrywać ze wschodnim obrządkiem, pozostała po roku 1905 przy prawosławiu.” – opisywał fakty Jędrzej Giertych.

Wyodrębnienie z Polaków nowych narodów na podstawie kryterium religijnego szło opornie. Jędrzej Giertych na przykładzie stosunków panujących w ziemi lwowskiej wyjaśnia przyczyny tegoż:

„Każdy człowiek ze starszego pokolenia. znający stosunki lwowskie i w ogóle „wschodniogalicyjskie”, wie że wielu było i i we Lwowie i poza Lwowem greko-katolików, którzy mówili w swoich rodzinach po polsku i uważali się za Polaków. Byli to zwłaszcza członkowie inteligencji. Także i całkiem nie mało grecko-katolickich księży uważało się za Polaków i rozmawiało ze swoimi żonami i dziećmi po polsku. Wedle austriackiego spisu ludności z roku 1900 w miejcie Lwowie było 29 327 greko-katolików, ale tylko 15 159 Rusinów. Wynika z tego w sposób oczywisty, że żyło w mieście 14 168 , greko-katolików Polaków.”

Utożsamianie grekokatolicyzmu z Rusinami jest więc wielkim nieporozumieniem, utrwalanym niestety do dziś dnia. Widać w tym rękę Austriaków:

„Było dążeniem rządu austriackiego uczynić cerkiew grecko-katolicką ukraińskim kościołem narodowym. A więc wszelkie wpływy polskości z tej cerkwi usunąć. Bardzo zręczna austriacka propaganda namawiała Polaków greko-katolików do tego, by z cerkwi unickiej występowali i przechodzili na obrządek łaciński. Wiele tysięcy tych ludzi uległo tej propagandzie i rzeczywiście do Kościoła łacińskiego się przeniosło. Miał to miejsce w szczególności po roku 1908 gdy Ukrainiec Siczyński, syn grecko-katolickiego księdza zamordował namiestnika Galicji, hrabiego Andrzeja Potockiego. Owe występowania z cerkwi unickiej, mające cechę protestu przeciwko panującym w niej stosunkom, uważane były za manifestacje polskiego patriotyzmu.”

A co następuje dalej:

„Propaganda austriacka była tak zręczna, że osiągnęła w znacznym stopniu swój cel: Polacy greko-katolicy zrobili to, czego pragnął rząd austriacki i czego pragnął separatystyczny antypolski obóz ukraiński – a zdawało się im że robią to czego wymaga od nich nakaz patriotyzmu polskiego. W rezultacie zjawisko Polaka greko-katolika stało się zjawiskiem niezmiernie rzadkim.” – pisał Giertych.

Jak zatem doprowadzono do wyrwania Rusinów z Macierzy – Polski? Oto wyjaśnienie:

„ Stopniowo ukrainofile odeszli od nazwy „Rusini”, przede wszystkim nazywając siebie „Rusinami-Ukraińcami”, czy też po prostu Ukraińcami. W czasach austriackich termin „Ukraińcy” nie był oficjalnie używany na określenie narodowości i służył jedynie oznaczeniu politycznej orientacji wśród galickich Rusinów. Tylko w trakcie pierwszej wojny światowej, gdy galicko-russka („moskalofilska”) orientacja w Galicji była rozgromiona, austriackie władze uznały termin „Ukraińcy” za oznaczenie narodowości. ” – pisze Leonid Sokolov, który pragnie jednak widzieć wbrew faktom Rusinów jako Rosjan (oczywiście opcja moskalofilska była obecna wśród Rusinów, ale czy Rusini byli w przeważającej mierze skierowani ku Rosji, o tym dalej).

Dowódca Obrony Lwowa w 1918, płk Czesłąw Mączyński rozwiewa wątpliwości, potwierdzając wcześniejsze fakty przywołane przez Giertycha:

„[…] popierał Wiedeń ruch ów, szczególnie silnie w momentach, gdy Polacy stawali się dla Austrji groźni, gdy wysuwali nowe żądania wolnościowe, lub narodowościowe. W ten sposób z wyznania religijnego, modlącego się jeszcze za naszej pamięci w cerkwiach swoich bardzo często w języku polskim (śpiew kościelny, różańce, kazania) stworzono w drugiej połowie XIX w. osobny naród. Wprawdzie nie miał on języka literackiego, nie wiedział jak siebie nazwać, ani do jakiej wspólności państwowej i narodowej się przyznać, mimo to zaczął się uważać za naród. Nazywany na miejscu przez siebie i nas Rusinami uważał się początkowo — w głowach prowodyrów swoich — za rosyjski—russki — w swym odłamie zwanym Świętojurcami. Ponieważ odłam ten ze względu na bliskie koneksje swoje z Moskalami stawał się coraz to niebezpieczniejszy, zaczęto przy wybitnym współudziale pewnych stronnictw polskich wytwarzać i budzić i popierać tych, którzy akcentowali odrębność narodu tego, a nie uważali siebie, jak pierwsi, za szczep Wielkorosyjski.

Ten drugi odłam nazywał się przez długie czasy ruskim (przez jedno s), Rusinami. Nagle pod koniec XIX w. znalazł dla siebie jako narodu nową właściwą nazwę — jakiej nie znała historja tych ziem — nazwę etymologicznie z polskiego wziętą — Ukraińców i Ukrainy. Stworzone dla nich osobne szkoły, do których wtłaczano przymusem całą młodzież grecko-katolicką (wyznaniowo) dały im wkrótce kadry inteligencji rozagitowanej, która niebawem opanowała znaczną część spokojnego ludu ruskiego nieprzebierającą w środkach agitacją, szaloną nienawiścią do wszystkiego, co polskie.”

Nawet jeśli przyjmiemy, że opcja ukraińska wygrała na terenie Galicji, to Rusini zostali przy wierności Rzeczypospolitej. Mychajło Baczyńskij, poseł na Sejm RP, wygłasza w Sejmie RP następujące słowa:

„Gdy będę używać terminu „ukraiński”, „Ukrainiec” to jedynie dla określenia tej części narodu ruskiego, zamieszkującej Wschodnią Matopolskę, która przyjęła tę nazwę dla swego nacjonalnego określenia. Gdy będę mówił podczas mego przemówienia o Ukraińcach — to należy przez to rozumieć wszystkich członków trzech galicyjsko – ukraińskich partyj oraz członków UOW.”

O tym, kto był prowodyrem zajęcia Lwowa przez ZURL mówi wprost:

„Przede wszystkiem protestuję w tem miejscu i to jak najkategoryczniej przeciwko twierdzeniu, zawartemu w poprzedniej interpelacji, pp. posłów ukraińskich, jakoby połacie krajów zamieszkałych przez ludność ruską silą oręża do Państwa polskiego przyłączone zostały. Z takiego bowiem twierdzenia wynikałoby, że połacie te zostały przyłączone po Państwa Polskiego wbrew woli narodu ruskiego. Tymczasem naród ruski w r. 1918 o swoje zdanie w tym kierunku przez nikogo wcale pytany nie był. Faktem historycznym jest, że walki z r. 1918 ludowi ruskiemu narzucone zostały gwałtem. Walkami temi kierowała zatem nie wola ludu ruskiego, lecz wola jednostek, wola niektórych polityków galicyjsko – ukraińskich, pozostających na usługach Austrji.”

O tym, kto z opcji politycznej pod nazwą ukrainizm stworzył w Glicji osobny naród mówi zaś:

„Przedtem jednakowoż Karol I (ostatni cesarz austrjacki z dynastji Habsbursko – Lotaryńskiej), w porozumieniu z tymi Ukraińcami politykami i pod ich wpływem, wydał reskrpyt, nakazujący wszystkim bez wyjątku gr. katolikom zamieszkałym na terytorjum monarchji austrjackiej używać dla określenia swojej narodowości jedynie terminu „Ukraińcy”.

W ten więc sposób dekret cesarski, jednem pociągnięciem pióra przekreślił z urzędu oraz przekręcił dotychczasową historyczną nacjonalną nazwę ludu ruskiego. Krzywda ta, wyrządzona wówczas narodowi ruskiemu przez Austrję, została dopiero teraz przez obecny rząd polski naprawiona.” – czy dziwić wiec może fakt, ża za II Rzeczypospolitej Polskiej gałąź narodowości ruskiej i liczbeność Rusinów wzrosła w porównaniu do czasów austriackich?

Za pointę może służyć ten fragment:

„Lud ruski przemęczony długotrwałą wojną światową, zgnębiony prześladowaniami austro-ukraińskiemi, oraz doszczętnie zniszczony pod względem materjalnym, gdyby to od niego było zależało — nie byłby się nigdy zgodził na walkę z Polską, jedynie w tym celu, ażeby stwarzać nowe ukraińskie państwo całkowicie od austrjackich Niemców zależne, któreby nie miało najmniejszych widoków rozwoju tak pod względem kulturalnym jak też i gospodarczym. Takiej koncepcji lud ruski nie byłby nigdy zaakceptował. chociażby tylko dlatego, że koncepcja ta wylęgła się w głowach tych samych polityków galicyjsko-ukraińskich, którzy wobec ludu ruskiego odegrali w r. 1914 rolę austrjackich żandarmów którzy mieli już wtedy na swojem sumieniu zmasakrowanych, wywieszanych, rozstrzelanych i nieludzko w Thalerhofie skatowanych. Naród ruski w r. 1918 nie zapomniał wcale o tem, że wszyscy bez wyjątku przedstawiciele narodu polskiego w ówczesnym parlamencie austrjackim, że wszyscy członkowie koła polskiego — opiekowali się w czasie wojny światowej tym ludem i że na każdym kroku go bronili przed prześladowaniami ze strony Austrji i jej pupilów.”

Warto też dodać:

„Lud ruski w r. 1918 pamiętał dobrze o tem, że decyzja kto ma być z Thalerhofu zwolniony, kto ma zaś pozostawać tam nadal, do końca wojny internowany — spoczywała wyłącznie w ręku wiedeńskiego ukraińskiego Klubu Parlamentarnego. Lud ruski w r. 1918 nie zapomniał o tem, że do osławionego wiedeńskiego procesu, wytoczonego przed wojennym apelem zgłosili się dobrowolnie na świadków prawie że wszyscy bez wyjątku członkowie ukraińskiego Klubu Parlamentarnego i że swojemi zeznaniami spowodowali oni wówczas wyrok śmierci, wydany na 40 najlepszych patrjotów ruskich fałszywie o zdradę stanu oskarżonych. Lud ruski nie zapominał też o tem, w r. 1918, że o ile wyrok ten nie został wówczas wykonanym, to okoliczność tę miał on jedynie polskiemu episkopatowi i polskim politykom do zawdzięczenia, bowiem oni wstawiennictwem swojem spowodowali interwencję w tej sprawie Ojca Św. oraz Alfonsa XIII, króla Hiszpanji u cesarza Franciszka Józefa I-go. Chłop ruski i o tem pamiętał dobrze w r. 1918, że Polacy oficerowie audytorzy, służący w armji austrjackiej — Fida i Ostaszewski — bronili go w Thalerhofie i to z narażeniem własnego bezpieczeństwa — przed prześladowaniem ze strony Ukraińca, austrjackiego lejtnanta, Czyrowskiego, który chłopa ruskiego katował i wieszał na słupku (stosował t.zw. anbinden). O tem wszystkiem pamiętał naród ukraiński w r. 1918, o tem wszystkiem trudno nawet i dzisiaj zapomnieć. Dlatego też i twierdzenie pp. przedstawicieli ukraińskich partyj, jakoby ziemie nasze wbrew woli ukraińskiego narodu zostały przyłączone do Polski, mija się w sposób rażący z historyczną prawdą.”

Kto tak naprawdę gnębił Rusinów, a kto ich przed prześladowaniami bronił, widać tu jaskrawo.

Rzeczpospolita Polska zdołała się odrodzić ledwie na 21 lat, jednak zdołała ona podjąć próby przywrócenia dawnej łączności ze swoimi historycznymi częściami składowymi. Pewnych zjawisk nie dało się jednak odwrócić, czego apogeum było ludobójstwo dokonane przez OUN-UPA na Polakach i „nie dość ukraińskich” Ukraińcach, którzy za wyznacznik ukraińskości nie uważali stopnia nienawiści do „Polaków – okupantów”. Nie może też dziwić fakt, że bestialskich mordów dokonywano w wielu przypadkach z błogosławieństwem duchownych „ukraińskiej cerkwi narodowej”, jaką stał się w wyniku czynników trzecich kościół grekokatolicki.

Ostateczny cios Rusinom – Zawsze Wiernym Rzeczypospolitej Polskiej, zadali sowieci 17 IX 1939 roku, zamykając rusińskie stowarzyszenia i organizacje, a samych Rusinów przypisując wbrew ich woli w poczet „Ukraińców”. Ustanowiony po II wojnie porządek jałtański, który zalegalizował agresję sowiecką na Polskę, unicestwił też pamięć o Rusinach, naszych braciach na dobre i na złe.

Post scriptum:

„Kto w Boga wierzy, kto ma choćby tyle sił aby unieść rusznicę albo nóż, idź przeciw lachom pijawkom, a Bóg odpuści Ci bracie twoje grzechy, jakbyś odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej… Pamiętajcie bracia i siostry, że niedopuszczalnym grzechem jest dać choćby wody zranionemu lachowi… zabijajcie ich we śnie… nie miejcie litości wobec nich…”

Odezwa zamieszczona w „Złoczivskim Słowie” przed unickiego kapłana.

Marcin N. Skalski
http://www.kresy.pl/

Rusinów unicestwiono, jeśli nie fizycznie, to politycznie i duchowo. Istnieje jednak jeszcze Ruś Zakarpacka, nie przez wszystkich uznawane państwo rusińskie, któremu winniśmy jak największe poparcie:
https://marucha.wordpress.com/2011/07/18/ukraina-przesladuje-rusinow-z-rusi-zakarpackiej/
Admin.

Komentarzy 55 do “Rusini – Zawsze Wierni Rzeczypospolitej Polskiej”

  1. aga said

  2. Rusini (Rusnacy, Ruśniacy lub Rusowie, dawniej też Rusacy, Rosjanie od gr. Ρωσία = Ruś/Русь[1]) – termin odnoszący się do wschodniosłowiańskich narodów bądź grup etnicznych:

    • Ukraińców[2] (Małorusinów[3], Małorosjan[4])

    • Białorusinów

    • Rosjan (Wielkorusinów, Wielkorosjan)

    • Rusinów karpackich[5][6]:
    o Łemków, Wengrinów, Zamieszańców i Rusinów Szlachtowskich – w literaturze ukraińskiej bywają zaliczani do Ukraińców; w dawnej literaturze polskiej bywali klasyfikowani jako ludność polska[7].
    o Wierchowińców – w literaturze ukraińskiej bywają zaliczani do Ukraińców.
    o Bojków[8] – w literaturze ukraińskiej bywają zaliczani do Ukraińców.
    o Hucułów (Guculów)[8] – w literaturze ukraińskiej bywają zaliczani do Ukraińców.
    o Rusinów Panońskich

    • Poleszuków – w literaturze ukraińskiej bywają zaliczani do Ukraińców, a w białoruskiej do Białorusinów.

    • Podlaszuków
    (…)

    [1] – W XV wieku zaczęto w północno-wschodnich księstwach ruskich stosować pod wpływem greki nazwę „Rosja” jako określenie „Rusi”. Analogicznie do nowej nazwy kraju zaczęto nazywać mieszkańców kraju Rosjanami. Stąd także wprowadzono termin „Małorosjanie” jako określenie Ukraińców. Nazwa Rosjanie w wiekach XVIII i XIX funkcjonowała jako synonim Rusinów. Nowy termin nie przyjął się na całym etnicznym obszarze ruskim, zwłaszcza w jego zachodniej części. W czasach radzieckich zaczęto mianem „Rosjan” określać wszystkich mieszkańców Rosyjskiej FSRR bez względu na przynależność etniczną. Etniczni Rosjanie do dzisiaj nazywają się „russkije” co oznacze „ruskie” – wywodzące się od Rusi.

    [2] – Nazwa Ukraińców jako narodu pojawiła się dopiero w drugiej połowie XIX wieku. Pierwszym, który upublicznił powszechnie używane określenie Ukrainiec zamiast Rusin w sensie politycznym był historyk Mychajło Hruszewski w pracy „Historia Ukrainy-Rusi” z roku 1904.

    [3] – Określenie „Małorusini” występuje w polskiej literaturze, m.in. patrz: Jerzy Hawryluk, „Pisali jak chcieli” – spisy ludności w II Rzeczypospolitej, Ukraińskie Pismo Podlasia „Nad Buhom i Narwoju”, nr 2 (60), 2002 r., dostępne w Internecie, dostęp 2008-03-03, 18:12; Grzegorz Rąkowski, Polska egzotyczna – przewodnik, Oficyna Wydawnicza „Rewasz”, Pruszków 1994, str. 352-356, dostępne w Internecie, dostęp 2008-03-03, 18:12; Aleksander Wysocki, Zarys problemu świadomości narodowej rdzennych mieszkańców województwa poleskiego w świetle dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego, Biuletyn Wojskowej Służby Archiwalnej, nr 27, 2005 r., dostęp 2008-03-03, 18:12

    [4] – Nazwa „Małorosjanie” pojawia się szczególnie w starszych źródłach. Występuje także w Encyklopedii Powszechnej PWN z 1976 roku. Termin wprowadzony w Cesarstwie Rosyjskim i Niemczech jako synonim nazwy „Ukraińcy”, która na mocy ukazu emskiego była w latach 1876-1905 zakazana. Stąd też pochodzi niemieckie Kleinrussen.

    [5] – Obecnie na Ukrainie toczy się dyskusja, czy mieszkających w obwodzie zakarpackim Rusinów należy uznać do narodowości ukraińskiej czy rusińskiej. W referendum z 1 grudnia 1991 roku 78% procent mieszkańców tego obwodu opowiedziało się za większą autonomią wobec Ukrainy. Wyniki tego referendum nie zostały jednak uznane przez władze ukraińskie. Utworzony w maju 1993 rząd tymczasowy Rusinów z premierem prof. Iwanem Turjanicą w Użhorodzie został następnie zdelegalizowany w roku 1994. Nowa ukraińska ustawa o partiach i stowarzyszeniach obowiązująca na Ukrainie od roku 1995 utrudnia obecnie wpisywanie do statutów takich postulatów politycznych, które kontestują integralność terytorialną Ukrainy. Ustawa nakłada również obowiązek rejestracji list wyborczych we wszystkich obwodach.

    [6] – W marcu 2008 rada obwodu zakarpackiego uznała istnienie narodowości rusińskiej. Zgodnie z postanowieniem władz obwodowych Rusini będą oficjalnie uznawani za mniejszością narodową. Poza obwodem zakarpackim Rusini jako mniejszość narodowa uznawani są w 22 krajach świata. (w:) Judyta Jewchak, Piotr Kościński, Tatiana Serwetnyk – Rzeczpospolita 13 marca 2008. W Stanach Zjednoczonych, działa m.in. Rusińska Bizantyjska Metropolia Katolicka. Ruś Zakarpacka była częścią składową Austro-Węgier do końca I wojny światowej, od 1918 należała do Czechosłowacji. W marcu 1939 przy pomocy Niemiec Ruś Zakarpacka ogłosiła niepodległość jako Karpato-Ukraina, następnie po kilku dniach została zaanektowana przez Węgry. Po II wojnie została zajęta przez Związek Radziecki i włączona do Ukraińskiej SRR.

    [7] – Porownaj z: Krystyna Pieradzka, Na szlakach Łemkowszczyzny, 1939.

    [8] – W latach 90. XX wieku prof. Paul Robert Magocsi oraz prof. Paul Best zaliczyli tę mniejszość autochtoniczną do narodu karpatoruskiego. Według nich na terenie obecnej Polski, Słowacji, Ukrainy i Serbii mieszka licząca około 1 mln 200 tys. osób społeczność o proweniencji karpatoruskiej, do której zaliczyli Łemków, Bojków i Hucułów. Jak uważają, wobec tej społeczności nie powiodły się próby ukrainizacji, a ludność ta ma nadal poczucie swojej karpatorusińskiej odrębności narodowej z aspiracjami do stania się czwartym narodem wschodniosłowiańskim, obok Ukraińców, Rosjan i Białorusinów. Porównaj z: „Czy w XX w. w Europie Środkowo-Wschodniej powstają nowe narody?”. J. Lewandowski [w:] Wokół antropologii kulturowej, pod red. M. Haponiuka i M. Rajewskiego, Lublin 1999, s. 42-43. (Wikipedia)

    Język rusiński (w Polsce posiadający nazwę urzędową język łemkowski; zwany również łemkowsko-rusińskim, rusińsko-łemkowskim, karpatorusińskim, baczwańsko-rusnackim) – język słowiański używany przez Rusinów (nazywających siebie Rusnakami), mieszkających na Ukrainie Zakarpackiej, we wschodniej Słowacji, w Polsce (Łemkowie i Bojkowie), na Węgrzech i w Rumunii. Język rusiński jest bliski odmianie języka ukraińskiego używanego od XVIII w. przez Rusnaków w Wojwodinie (Serbia) i w Chorwacji,[2] a od początku XX w. też w Kanadzie i USA. Dobrze skodyfikowany tylko w byłej Jugosławii.

    Większość polskich językoznawców uznaje ten język za zespół gwar języka ukraińskiego. Sami użytkownicy są podzieleni w kwestii tożsamości etnicznej – niektórzy uważają się za Ukraińców a swój język za dialekt języka ukraińskiego, inni podkreślają własną odrębność. (Wikipedia)

    Polacy, Rusini, Białorusini – mapa z polskiego atlasu (1927):

    Polacy, Małorusy/Rusini, Białorusy – mapa z rosyjskiego atlasu (1907):

  3. aga said

    Tutaj natomiast cosik dla ruskiego bloga:

    http://hardkor.wordpress.com/2007/06/09/6-miesiecy-za-sw-jozefa/

  4. Marucha: „Istnieje jednak jeszcze Ruś Zakarpacka, nie przez wszystkich uznawane państwo rusińskie, któremu winniśmy jak największe poparcie”.

    Istnieli także zwolennicy Wielkiej Mołdawii, posiadającej pełny dostęp do Morza Czarnego i graniczącej z takimi krainami, jak Transilvania, Galitia i Podolia:

    Szczerze mówiąc, nie widzę sensu odrywania Zakarpacia od Ukrainy i tworzenia małego śródlądowego państewka, zwłaszcza gdy Ukraina odcina Mołdawię (a zatem i Ruś Zakarpacką) od morza.

    Najlepsza byłaby dla Zakarpacia autonomia w ramach Ukrainy, albo niepodległość oparta na ścisłej współpracy z Mołdawią posiadającą dostęp do morza.

    Poza tym jest to otwieranie „puszki z Pandorą”, gdyż trzeba pamiętać, że „Ruś Zakarpacka była przez ponad 1000 lat częścią składową Węgier, a następnie Austro-Węgier do końca I wojny światowej” (Wikipedia).

    * * *

    „ZAKARPACIE – HISTORIA KRAJU

    Z dawien dawna na Zakarpaciu były osady ludzkie. Gdybyśmy byli archeologami, to moglibyśmy bardzo wiele opowiadać o zabytkach, które liczą powyżej 1 000 000 lat. Otóż najważniejsze znalezione zabytki odnoszą się do paleolitu (stary kamień) który dzieli się na takie okresy: niski paleolit (2 mln. lat p.n.e.- 40 tys. lat p.n.e.) i wysoki paleolit (40 tys. lat p.n.e.- 12 tys. lat p.n.e.). Pierwsi ludzie na terytorium Zakarpacia osiedlali się w pobliżu takich miejsc: Korolewo (najdawniejsze osiedle ludzkie w Europie Centralnej i Wschodniej – 1 100 000 lat), Rachowo, Użgorod, jaskinia Mleczny Kamień (rejon Tiaczewski). Narzędzia pracy pierwszych ludzi były z kamienia, kości, drzewa – takie, jak: zubila, zgrzebła, piki, noże, czopierze i inne.

    W tym czasie na terytorium kraju w górach był ciepły klimat, a na nizinie szumiało morze, o czym świadczą muszle znalezione tutaj. Z czasem klimat zmienił się i stał się chłodniejszy i bardzo suchy. W górach pojawiły się drzewa – sosna, świerk, brzoza, buk, grab, orzech, a na nizinie – łąkowe trawy.

    W tym czasie ludzie nauczyli się krzesać ogień, szyć odzież, w jaskiniach robili sobie miejsca do życia, w tym samym czasie na skałach zaczęli zostawiać jakieś znaki, pierwsze malowidła. Ludzie zajmowali się polowaniem na mamuty, chijen, niedźwiedzie, zbierali korzenie traw, dzikie owoce, jagody.

    Z czasów mezolitu ( średni kamień – 12 tys. lat p.n.e.-5 tys. lat p.n.e.) znajdujemy osiedla koło Kamienicy i Dibrowy. W tym czasie oprócz mysliwstwa i zbierania zaczęło się rozwijać rybołówstwo. Ludzie mezolitu żyli w ziemiankach, a latem w szałasach. W tym czasie mieli już lepsze narzędzie pracy: tasaki, dłuta, łuki i strzały, harpuny. W tym czasie tworzą się plemiona, ludzie zaczynają osiedlać sie na stałe, oswajają zwierzęta, zaczynają handlować.

    W epoce neolitu ( nowy kamień, 5 tys. lat p.n.e. – 3 tys. lat p.n.e.) pojawił się już nowy sposób obrabiania kamienia – szlifowanie i wiercenie, nowe narzędzia pracy – siekiery, haczki; tkactwo i garnczarstwo – malowanie na wyrobach z gliny. Postępowo człowiek uwolnił się od natury, osiedla się w pobliżu rzek, żyje w ziemiankach – pali w nich ogień i ogrzewa, buduje pierwsze piece. W neolicie człowiek nie tylko spożywa dary przyrody, ale już zaczyna sam wyrabiać towary. Zaczyna się podział na rolnictwo i skotarstwo. Wypasanie bydła pryczyniło się do zasiedlenia nowych rejonów, czego swiadectwem są nowe nazwy: Wołowe, Wołowiec, Skotarskie, Byczków, Czabaniwka. Razem z pastuchami jadą ich rodziny, budują nowe chałupy, tak zwane kołyby. Powiększenie ilości rodzin tworzy nową kulturę – Krisz, bukowogórskę, ceramiki linijno- wstążkowej, Tisapołhar.

    Archeologiczne wykopiska wieku miedziano – brązowego (3 tys. lat p.n.e.- 1 tys. lat p.n.e.) na terytorium Zakarpacia – to już osiedla, mogiły, skarby – pamiątki. W nich znaleziono wiele narzędzi pracy z żelaza, uzbrojenie i ozdoby ( siekiery, sierpy, fibuły). A propos – kolekcja wyrobów z brązu na Zakarpaciu jest największą na całej Ukrainie. Ona liczy do 2 tys. przedmiotów z brązu. Nic dziwnego, w okresie XII-VIII wieku p.n.e. Zakarpacie było jednym z centrum produkcji brązu Sredniej Europy. Kultury miedziano-brązowego wieku to: Nirszeh-Zatin, Wschodnio-Słowacka, Otomań, Stanowo, Wittenberg.

    Wśród kultur żelaznego wieku (1 tys. lat p.n.e – nasz czas) można wydzielić: kulturę Hawa-Holigrady, kusztanowicką, łateńską (ostatnia jest reprzentowana przez wielki centrum hutniczy na rzece Botar, rejon Winohradiwski). Celtowie przyniesli na Zakarpacie najbardziej rozwiniętą kulturę Europy Centralnej. Niedaleko od Mukaczewa była największa huta żelaza, druga w Europie – Opidum-Horodyszcze Halisz-Łowaczka, tutaj wybijano monety, znaleziono tutaj około tysiąca narzędzi, pracówkiie (kuznie i jubilerskie), nożyce do strzyżenia owiec, okucia do górskich kajaków, kosy, miecze, młynki, śrebrne monety, talerze, fibuły. Później plemiona heto-dakijskie (frakijcy) – Dakowie rozbili Cieltów, którzye przyłączyli się do Germanii. Dakowie budowali osady ( posielenia) na wysokich brzegach rzek: Stremtura (Irszawa), Szełestowo, Ardanowo, Czytattia (Sołomonowo). Posielenia były jak małe twierdze na wzypadek wojny i dla obrony dróg ( sól zakarpacka mieła dużą cenę). W tych małych twierdzach żyła tylko ochrona.

    Później utworzyło się duże państwo Heto-Dakijskie, którego największy rozwój przypada na 40 lata p.n.e., na czas panowania cesarza Burebisty, a pózniej – Decebala. Legiony rzymskiego imperatora Marka Ulpija Trajana ( 98-117 r) rozbiły Daków, zrujnowały na Zakarpaciu horodyszcze w Małej Kopani. Od 107 roku Zakarpacie zostało prowincją Imperium Rzymskiego jako Dakia Wierchnia (Dakia Superior, północna granica po rzece Samosz). Archeolodzy znaleźli rzymskie monety denary i ostatki rzymskiej kopalni soli w Sołotwinie, skarby w Nankowie (1 tys. srebrnych rzymskich monet), Brestowie (25 złotych monet), Ruskie Pole, Hajdoszi. W tym cyasie wyroby produkuje Zatysiańska Huta Zelaza (Diakowo, Wowczańske), blisko rzeki Mic tworzy się największe w Europie Centralnej centrum produkcji wyrobów z gliny.

    W IV wieku do Panonii przyszli Hunowie. W połowie V wieku w międzyrzeczu Dunaju i Tisy powstałopolityczne centrum Hunów na czele z Atiłłą. Podczas wielkiej Wędrowki ludów w Potyssiu zjawiły się nowe plemiona Hepidów, Wandałów, Burgundów, Osthotów, Łangobardów, Słowian. Pod koniec VII wieku nasz kraj został pod panowaniem awarskiego kahanatu. W pojawjaniu się słowian na Zakarpaciu można wydzielić następujące etapy:

    1.Pierwsza połowa I – go tysiąclecia n.e.- przybycie pierwszych słowiańskich grup (kultura przeworska, priaszewska).

    2.V-VII wiek – ogólne zasiedlanie Zakarpacia przez nosicieli prażskiej kultury. W tym czasie jeszcze nie było podziału na wschodnich, zachodnich i południowych Słowian, a był tylko ogólny świat słowiański.

    3.VIII-IX wiek – formuje się na ziemiach wschodniosłowiańskich staroruska kultura, zostaje rozszerzona nazwa „Ruś” na terytorium zasiedlone przez Chorwatów w Wierchnim Potyssiu.

    Część Chorwatów zatem przesiedliła się na półwysep Bałkański, a część została w Karpatach i powstało zjednoczenie Wielka Chorwacja. Napewnie w tym samym czasie w IX wieku tutaj pojawia się nowo stworzone słowiańskie księstwo pod wodzą legendarnego księci Łaborca. Na zachodzie księstwo Łaborca graniczyło z Księstwem Wielkomorawskim, a na południu z Bułgarskim Cesarstwiem. Wtedy na Zakarpaciu rozszerza się chrześcijaństwo. W latach 80-90 IX wieku na Zakarpacie przychodzą uczniowie Cyryła i Metodego i budują klasztory w niedostępnych górach. Na ten czas przypada i okres wpływu na Zakarpacie Rusi Kijowskiej.

    Nowym etapem naszej historii było pojawienie Węgrów na czele swego wodza Ałmosza. W 896 r. oni przeszli przez przełęcz Werecką, doliną rzeki Łatorica zeszli na nizinę Zakarpacia i Panonii. Ten epizod. wspomina w 898 r słynny Nestor-latopisarz: „Wojewati na żywuszczije wołosi i słowinie”. Kronika wpisana za czasów Anonima w 903 r. – Węgry pod wodzą Arpada przyszli na Zakarpacie i zagarnęli fortyfikacje Ung, Wary. W tym czasie nasz kraj nazywał się „res nulis”- niczyje terytorium, albo „Terra indagines” – strefa buforowa.

    Na początku władza na Zakarpaciu była w rękach możnowładców słowiańskich, stopniowo od XI i aż do końca XIII wieku Zakarpacie weszło w skład nowo stworzenego europejskiego państwa, królestwa Wielkie Węgry. W papierach nasz kraj wspomina się jako „Marchia Ruthenorum”. W XII wieku król Gejza II zaprosił z reńskiego województwa Saksończyków, którzy zajmowali się winogradarstwem i wydobywali w górach złoto, a żona króla Endre I, Anastasja ( córka kijowskiego księcia Jarosława Mądrego) według niektórych badaczy, sprzyjała budownictwu klasztoru na „Czerneczej Górze”, gdzie przyjechali i osiedlili się mnisi z Kijowa.

    Stopniowowo na tych ziemiach tworzą się nowe struktury terytorialne węgierskiego królestwa i w 1214 r. tworzy się Użański komitat, w 1262 r. – Ugoczański komitat, w 1263 r.- Brzeski komitat, a w 1303 – Marmaroski komitat. Tragiczną datą dla kraju był marzec 1241 r. kiedy potężna armia Mongołów pod wodzem chana Batyja złamała obronę w Karpatach i przez przełącz Werecką ruszyła w dolinę. Oni zdobyli i zrujnowali Mukaczewo, Użgorod, Tiaczewo, Sołotwino i wiele wsi. Ale jak nagle weszli, tak samo nagle i odeszli. Wtedy w 1254 r. węgierski król Bejła IV zaprosił niemieckich i włoskich winodziełów (wincelerów) na spustoszone ziemie Zakarpacia. W międzyczasie część Zakarpacia należała do „Halicko-Wołyńskiego państwa”. W 1308 r. w Królewstwie Węgierskim rządzić zaczyna nowa dynastia królewska – Anżujska. W żupach Unga (P.Pete), Berega (B.Kopas), Uhoczi (I.Mojsz) było powstanie przeciwko katolizacji słowiańskiego ludu i przeciwko nowemu królowi Anżu, który chciał scentralizować państwo. Jeszcze wcześniej żupany niegocjowali z księciem halickim Lwem Danyłowiczem, by następnym królem na Węgrzach wybrano jego syna Juria, wnuka Bejły IV. Ale opozycja przegrała, a młody Karol Robert z pomocą hrabiów Drugetów z Włoch został królem Węgier.

    Historia toczy się nowym kołem. Pod koniec XV wieku w komitacie Ung było 205 zasiedlonych miejscowości, w Bereg – 122, w Ugoczu – 76 , a w komitacie Marmaroskim – 128. Ogólna liczba ludności w kraju w tym czasie sięgała 100-115 tysięcy . Ciekawe jest to, że we wioskach Łypcza, Iza, Dowhe, Drahowo, Bedewla, Wyszkowo, Wilchiwci, Kryczewo, Czumalowo, Uhla, Kołodne, Wonihowo mieszkali wolni rolnicy- nemeszi. A miejskie prawo miały takie miasta, jak. Użgorod, Mukaczewo, Berehowo, Chust, Sewlusz, Wary, Bilki, Wyszkowo, Tiacziw, Wiłok, Kosyno, Czynadijewo i inne. Ogółem było około 20 miast. Wśród mistrzów najwięcej było – kamieniarzy, krawców, szewców, piekarzy, stolarzów, kowali, cyrulników, garnczarzy, kuśnierów, złotnikśw.

    Pod koniec XVI wieku na terytorium Zakarpacia zaczęł się szerzyć protestański ruch – luteranie, kalwini i cwingiaństwo. W regionach górskich zaczęła się z pozwolenia królów węgierskich halicka kolonizacja: Ukraińcy-Lemkowie zasielali komitaty Ung, Bereg, a Ukraińcy – bojkowie Bereh, Ung, a Ukraińcy-Hucule – Marmarosz.

    W 1376 r. królowa Węgier i Polski – Elżbieta nadała miastu Mukaczewo przywiłegia i zezwolenie na pieczęć. W tym samym czasie z państwa Litewsko – Ruskiego przyjeżdża na Zakarpacie znany księcia z Podola – Fedir Koriatowicz, który wiele zrobił dla podniesienia kultury kraju. W Mukaczewie na Czerneczej Górze wybudował klasztor, a w 1440 r. założył episkopat w Mukaczewie.

    W 1514 r. wybuchło wielkie powstanie chłopskie kuruców-krzyżaków pod wodzą Diordia Doży (około 100 tys). Powstańcy kilkakrotnie byli w Użgorodzie, Mukaczewie, Chuscie, Korolewie. Wszystko zmieniło się gdy w 1526 r. w bitwie nad rzeką Mohacz Węgry ponieśli wielką klęskę w walce z Turkami i stracili swego króla Łajosza II, ostatniego z dynastii Anżu. Węgierskie państwo zostało podzielone na trzy części:

    1. Księstwo Trańsilwańskie – wasala tureckiego;

    2. Węgry Centralne – pod władzą imperium Tureckiego;

    3. Węgry Zachodnie i Północne – pod władzą austriackich Habsburgów.

    W 1526 r. Janosz Zapolai został księciem Transylwanii- Semigradu – do której weszły nasze komitaty Bereh, Uhocza, Marmarosz. Austria miała kontrolę nad komitatem Ung. W tym czasie rozpoczęły się wojny między katolicką Austrią i protestańską Transylwanią.

    Ciekawostki:

    W 1558 r. posłowie cara rosyjskiego Iwana IV Groźnego wracając z Konstantynopola zatrzymali się w uholskim klasztorze, gdzie wtedy żyło 330 mnichów. Posłowie po raz pierwszy sprobowali wody mineralnej z trzech źródeł, w jednym byla woda kwasna, w drugim woda o smaku gruszy, a w trzecim – bardzo słona.

    W XVII wieku na Marmoroszczyznie odbywaly się tak zwane „dziewczęce jarmarki” – na które przyjeżdżali ludzie by zapoznać i ożenić się.

    W XVII wieku z Zakarpacia wywożono sól, futra, wina, wyroby z drzewa. Przywożono do naszego kraju kosztowności, dywany (z Bałkan i Turcji), tkaniny, kryształ, porcelanę (z Czech, Niemiec, Włoch), wyroby z metalu (Holandia, Polska, Ukraina, Rosja).

    W 1631 r. ogłoszono zakaz wyrębu lasu w okolicach Horian, Niewickiego, Kamienicy, Korytnian. A na Marmoroszczyznie ograniczono wyrąb świerka na płoty, którymi przewożono sól.

    Nie zważając na to iż Księstwo Transylwanskie – w skład którego wchodziła część Zakarpacia, było wasalem Imperium Osmańskiego, węgierski książęta bez wyraźnej chęci podporząkowali się Turkom, nie chceli być pod wpływem azjackim. I już w 1566 r. Turcy znowu poszli na Zakarpacie i Słowację. Zrabowali Berehowo, Sewlusz, Wary, Moczola, Kidiosz, Asteń, Didowo, Bucza, Bihań, Berehy, Kosyno, Kwasowo, Huta, Bene.

    Na Zakarpaciu w XVI-XVII wieku wybuchło powstanie opryszków. Pierwsze oddziały pojawiły się we wsiach Luta, Zahorb, Polana, Dubrynyczi, Roztoka, Wołosianka. Znanymi otomanami byli: L.Warga, I.Sywochop, O.Rusnak, P.Oros, S.Forhacz, Szotwosz, Pyntia. W naszym kraju wybuch pierwszy na Węgrzech strajk robotników w kopalniach soli w Sołotwinie, robotnicy stali obozem blisko wsi Nodj- Banji domagając się polepszenia warunków życia i zniesienia kary śmierci.

    W późnym średniowieczu zaszły jeszcze inne zmiany w naszym kraju:

    a. Rozpoczęto przemysłową produkcję orzechów włoskich, jabłek. Zaczęto siać kukurydzę i koniuszynę.w celach przemysłowych.

    b. Zakłada się mnóstwo manufaktur, przeważnie w żupie Berehy, których liczba sięgała do 100. W Berehowie mieszkało 11 krawców, 19 szewców, 5 bednarzy, 5 kowali, 5 kuśnierzy, ogólem było 8 oddziałów. Użańska żupa miała manufaktury żelazoprodukcyjne (Remety, Antałowcy, Łumszory), 20 tartaków, manufaktury przemysłu potasu i saletry. Zupa Marmaroska była znana ze swych manufaktur wyrobów z drzewa i żelaza (Wyszkowo, Krywa, Busztyno, Byczkiw), pieców hutniczych i odlewni (Polana Kosiwska, Butfałwo), tartaków (Jasinia, Byczkiw, Ustj-Czorna), produkcją obuwia (Chust). W żupie Uhocza był największy oddział bednarski.

    c. Wykorzystani wód mineralnych. W zagłębiach skalnych dzięki rozegrzanych w ogniu kamieniam nagrzewała się woda, w której brano kąpiel. To były pierwsze uzdrowiska wodne.

    d. W kraju było już około 700 wiosek,. w których działało 40 szkół. Miasta dzieliły się na prywatne – Mukaczewo, Berehowo, Berehy, Kosyno, Wary, Sewlusz, Swalawa, Nyżni Worota; służbowe – Użgorod, Pereczyn, W.Berezny, koronne – Wyszkowo, Tiaczewo, Chust.

    Ale historia nie stoi w miejscu i już w l.1604-1606 wybuchło powstanie przeciwko Habsburgam pod wodzą Isztwana Boczkai, na terytorium trzech komitatów Zakarpacia. Później w l.1678 – 1685 ono przedłużyło się, jako węgierskie narodowe powstanie przeciw Habsburgam pod dowództwem księcia Imre Tekeli, i terenem powstania znów było Zakarpacie.

    W tym okresie urząd austriacki w 1634 r. przedzielił dla ludności z Zakarpacia kilka miejsc na uniwersytecie w Tarnawie. Ale głównym wydarzeniem XVII wieku w naszym kraju było ogłoszenie Unii Użgorodzkiej 24 kwietnia 1646 r. Na terenie zamku w Użgorodzie 63 prawosławnych popów głosowało za przyłączeniem do kościoła katolickiego. Tak powstała na Zakarpaciu nowa grekokatolicka cerkiew. Już w 1689 r. Ojciec Swięty Aleksander VIII wydaje edykt o przyłączeniu katolickich gromad Zakarpacia do Watykanu. A w 1696 r. we wsi Marie-Powcza (teraz święte miejsce dla grekokatolików) po raz pierwszy zapłakała ikona Panny Marii, która teraz znajduje się w Wiedniu.

    W 1690 r. Księstwo Transylwańskie przestało istnieć. Już całe Zakarpacie znalazło się pod koroną austriacką. W 1703 r. znowu rozpoczęto wojnę wyzwoleńczą przeciwko władzy austriackiej pod wodzą księcia Ferenca II Rakociego. Wojsko było słabo uzbrojone, tylko 800 żołnierzy mieli broń. Na początku były sukcesy, znana jest bitwa kuruców koło wsi Dowhe 7 czerwca 1703 r, 15 lutego 1708 r. powstańcy zdobyli nawet zamek w Mukaczewie. Ale oprócz zniesienia pańszczyzny w 1708 r. w komitacie Bereźkim i innych nielicznych pozytywnych zmian powstanie kuruców nie dało nic i było rozgromione przez wojska austriackie tzw. łabańców.

    W 1728 r. Mukaczewsko-Czynadijewska dominia przeszła do rąk hrabiów Szenbornów ( w sumie 152 wsi, 4 miasta, 14 000 ludzi). Z rodziną Szenborna i była związana też nowa fala niemieckiej kolonizacji kraju. Na Zakarpacie przyjechało 200 fachowców z dziedziny produkcji win, którzy osiedlili się we wsiach Koropeć, Berezyna, Kuczawa, Szenborn, Hrabowo, Puzniakiwci.

    Ciekawostki

    W 1770 r. oficjalnie na Zakarpaciu pojawiły się ziemniaki. Duże tereny zostały zasadzone ziemniakami i drzewami jedwabnika.

    W XIX wieku odbył się podział Zakarpacia na 18 rejonów: W.Berezny, Pereczyn, Serednie, Użgorod, Korolewo, Tereswa, Tiacziw, Wołowe, Dowhe, Chust, Swalawa, Łatoryczański (Roswyhowo), Werchowyński (Irszawa), Wielkosewluski (Sewlusz), Tysodołyniański (Rachiw), Nyżniowerecki (Nyżni Worota).

    W 1774 r. w Wiedniu w seminarium katolickim wydzielono 20 miejsc dla młodzieży z Zakarpacia.

    W XIX wieku na Zakarpaciu było 21 miast i miasteczek: Berehowo, Busztyno, W.Berezny, Chust, Wielki Byczkiw, Wynohradiw, Wyszkowo, Korolewo, Mukaczewo, Pereczyn, Rachiw, Swalawa, Sołotwyna, Serednie, Tereswa, Tiacziw, Użgorod, Czop, Jasinia, Dowhe Pole, Siget.

    W 1775 r. centrum grekokatolickiej eparchii z Mukaczewa przeniesiono do Użgorodu.

    W XIX wieku corocznie odbywały się jarmarki w miastach: Mukaczewo (18 dni), Użgorod (16), Berehowo (12), Chust (10), Wynohradiw (7), Serednie (6), Berezny, Dowhe, Biłky, Swalawa, Wołowe, Nyżni Worota. W handlu brało udział około 5,5 tys. ludzi.

    W 1799 r. była wydana pierwsza książka Ioanikia Bazyłowicza „Krótki dziejopis fundacji Fedora Koriatowicza”.

    W 1843 r. zakończono rękopis Michała Łuczkaja „Historia Rusinów karpackich”.

    W 1847 r. opublikowano pierwszy w kraju elementarz – „Kniżyca czytalna dla początkowców” Aleksandra Duchnowicza.

    W 1846 r. odbył się spis ludności w państwie austriackim. W 4 komitatach na Zakarpaciu mieszkało 468 838 ludzi. Rusinów-Ukraińców – 235 266, Węgrów – 119 816, Słowaków – 13 857, Rumunów – 64917, Niemców – 10 351, Zydów – 24 589, Greków – 42.

    Początek XIX wieku charakteryzuje się rozwojem gospodarki kraju. Na Zakarpaciu rozwija się kapitalistyczny układ gospodarki, chociaż i w ramach feudalizmu, powstały pierwsze fabryki. 27 marca 1848 r. w Użgorodzie w czasie węgierskiej rewolucji burżuazyjnej i obalenia monarchii było ogłoszono ustawę Węgier “O zniesieniu pańszczyzny i feudalnych powinności chłopów”. Na pomoc Habsburg wzywa armię carskiej Rosji. Rewolucyjna armia poniosła klęskę i monarchię odnowiono.

    W 1849 r. miasto Użgorod staje się cenralnym miastem okręgu Ruśkiego – nowego terytorialnego tworu Austro- Węgier. Ale już 1850 r. został on zlikwidowany.

    W 1869 r. w Użgorodzie działa pierwsza na Zakarpaciu tartak, w 1872 r. ruszyła pierwsza kolej: Użgorod – Czop.

    W 1897 r. – pierwsze połączenie telegraficzne między Użgorodem i Budapesztem, a w 1902 r. w Użgorodzie początek eksploatacji pierwszej w kraju elektrowni.

    W 1861 r. wydano pierwszą na Zakarpaciu gazetą „Karpacki wisnyk” ( w języku węgierskim).

    W 1863 r. założono pierwszą w kraju kopalnię węgla brunatnego we wsi Ilnycia.

    W 1874 r. wynalazca A.Jenkowski ze wsi Stebliwka wynalazł maszynę do mechanicznego zbierania pszenicy.

    W 1896 r. na Zakarpaciu było 123 poczty i nie było żadnego telefonu. W 1907 r. wybudowano pierwszy teatr w Użgorodzie.

    W latach 1870 -1913 z Zakarpacia do USA oficjalnie wyjechało około 180 000 ludzi, neoficjalnie – 400 000. Innymi państwami, do których wyjeżdża lud z Zakarpacia są: Urugwaj, Kanada, Argentina, Australia.

    Pierwsza wojna Swiatowa spowolniła rozwój naszego kraju. We wrześniu 1914 r. rosyjska armia przerwała front blisko Jasinia, Rachowa, Użka. To samo stało się w końcu 1914 r. w kierunku przełęczy Użockiej i Jabłunieckiej.. 15 wsi Zakarpacia zostało zajętych, wśród których były Wołosianka, Użok, Stużycia, Stawne, Luta, Wołowieć, Jałowe, Hukływe, Skotarskie, Studene i inn. Po upadku monarchii austro-węgierskiej sporo ludzi wyrazili pragnienie połączyć się z Ukrainą, co było ogłoszono na zjezdzie w Chuście 21 stycznia 1919 r.

    Ale 10 wrzesnia 1919 r. Zakarpacie oficjalnie wchodzi w skład Republiki Czechosłowackiej, i pierwszym gubernatorem Zakarpacia był Georgi Natkowicz. Miasto Użgorod stało się administracyjnym centrum kraju. Za czasów Republiki Czechosłowackiej Zakarpacie otrzymało współczesne architektoniczne i kulturalne zakończenie. W 1921 r. Użgorod otrzymuje licencję na pokaz filmów (na kino), w 1927 r. otwarto pierwszą w Europie Romską Szkołę. W 1929 r. na Zakarpaciu wybudowano lotnisko (w Użgorodzie). Od 1920 r. w konstytucji Czechosłowacji Zakarpacie nazywa się – Ruś Podkarpacka. W 1920 r. na Zakarpaciu wydaje się już 60 gazet, z których 22 w języku węgierskim, 10 – rosyjskim, 9 – ruskim, 5 – żydowskim, 4 – czeskim, 4 – ukraińskim i 6 w języku mieszanym. Sąd arbitrażowy w Wiedniu od 2 listopada 1938 r. część Zakarpacia oddaje Węgrom. W innej części Zakarpacia 15 marca 1939 r. ogłoszono nowe państwo – Ukrainę Karpacką którego centrum był Chust, pierwszym prezydentem – Augustyn Wołoszyn. Ale to pańswo istniało krótko i zostało zajęte przez Węgry. W 1941 r. państwo Węgierskie, którego częścią było Zakarpacie, stało do drugiej wojny światowej.

    Pod koniec 1944 r. wojna toczyła się już w okolicach Użgorodu. Istotnej krzywdy naszemu kraju nie przyniosła, ale zaszły duże zmiany w strukturze ludności, czego powodem było włączenie kraju do państwa Węgierskiego. Na naszym odcinku frontu prowadził walkę 4 ukraiński front pod dowództwem generała Petrowa. Wyzwolenie naszego kraju następiło w jesieni 1944 r., w bitwie o Zakarpacie zginęło powyżej 10 000 radzieckich żołnierzy, o których pamięć strzeże sporo pomników.

    Wyzwolenie przyniosło naszemu krajowi duże zmiany. 26 listopada 1944 r. odbył się pierwszy zjazd komitetów Ludowych, na którym ogłoszono manifest o zjednoczeniu Ukrainy Zakarpackiej z Ukrainą Radziecką. Już 29 czerwca 1945 r. w Moskwie oficjalnie podpisano ustawę o zjednoczeniu Ukrainy Zakarpackiej i URSR. Rozpoczął sie nowy etap rozbudowy naszego kraju: 18 października 1945 r. w Użgorodzie otworzono Uniwersytet Państwowy, w 1956 r. zbudowano Tereble-Riksku elektrownię (na 130 mln kWt/god. na rok), w 1956 r.puszczono pierwszy elektrowóz od Mukaczewa do Ławocznego. Można jeszcze przypomnieć wiele innych przykładów, jak: w 1946 r. drużyna piłki nożnej „Spartak” Użgorod została czempionem Ukrainy, w lipcu 1990 r. w Użgorodzie odbyły się Swiatowe Dziecięce Igrzyska Olimpijskie. Ale w tym czasie także przyniesiono duże szkody naszym Karpatam, kulturze naszego kraju.

    W sierpniu 1991 r. ogłoszono powstanie nowego, niepodległego państwa, jednego z największych państw Europy – Ukrainy. Niepodległość nowego państwa jako pierwszi uznali od wieków nasi sąsiedzi – Polska i Węgry. W tym czasie miały miejsce takie wydarzenia, jak: zamknięto ekologicznie niebezpieczny objekt wojskowy w Pistriałowie, utworzono specjalną strefę gospodarczę, odbył się mecz piłki nożnej drużyn reprezentujących Ukrainę i Węgry. W tym samym czasie doszło do katasroficznych powodzi (1998, 1999, 2001r.), które przyniosły ofiary w ludziach i ładunkach gospodarczych. I główne – na ten czas przypada spotkanie „Millenium”, dwóch stuleci, dwóch epok.

    Ciekawowostki:

    Na Zakarpaciu zachowało się wiele cennych i starych książek, rękopisów: Królewska Ewangelia (1401r), Psałterz Mukaczewski (XIV wiek), Biblia Ruska Franciszka Skoryny (XV w.), Biblia Ostroźska Iwana Fedorowa (1581 r.), instrukcja dla ambasadorów Bogdana Chmielnickiego, „Leksykon sławenorosski i imion wyjasniacz” Pamwy Berindy (1627 r.), „Ewangelie rumuńskie”, „Świat z Bogiem człowieku” Inokentia Hizela (1661r.), „Gramatyka rosyjska” Michaiła Łomonosowa (1755r.), „Krótki dziejopis fundacji Fedora Koriatowicza” Ioaniki Bazyłowicza, Ewangelie Nauczycielski: Niahowskie, Skotarskie (XVI w.), Izskie, Danyliwskie (XVII wieku), zbior Sokyrnycki (XVII w.), zbior Uhlański „Klucz” (XVII w.), triody Polano – Kobylańśka (1561 r.), Aleksandrii (XVII w.): Użgorodzka, Pistriałowska, Tysziwska.

    Herby Zakarpacia:

    Herb Zakarpacia był utworzony w 1920 r. Był oficjalnym godłem autonomii Ruś Podkarpacka 1938 r., niepodległego państwa Ukraina Karpacka 1939 r. W 1990 został wyznany jako herb regionu Zakarpackiego. Na srebrnym tle ( kolor czystości) tarczy francuskiej, co symbolizuje ziemię Zakarpacia widnieje się obraz legendarnego gospodarza i obrońcy Karpat – niedźwiedźa brunatnego. Na drugiej połowie na błękitnym tle ( kolor honoru) widać trzy żółte pasy (kolor wiary), które symbolizują trzy największe rzeki Zakarpacia – Tisa, Uż, Łatorycia.

    Herb Użgorodu: na błękitnym tle tarczy niemieckiej zostało przedstawione, jak z ziemi wyrastają trzy wikliny winogrona, przecinające jedna drugą, z trzema zielonymi listkami i dwoma gronami winogron na nich.

    Herb doliny Użańskiej: (rejony Użgorodzki,Pereczyński i Wielkoberezniański): tarcza formy francuskiej podzielona na dwie części nad którymi znajduje się hełm rycerski uwieńczony szlachecką koroną. Po obu bokach tarczy zwisają arnamenty błękitnego, śriebrnego i złotego koloru. Na błękitnym tle tarczy, w jego górnej części widnieje się obraz rycerza pod koroną szlachecką trzymającego w rękach trzy złote kłosy pszenicy (bogactwo rolne) i trzy gałązki dębowe (bogactwo lasu). Poniżej na czerwonym tle (kolor męski) odmalowano srebrne pasy, które symbolizują rzeki.

    Herb Bereha (rejony Berehowski, Mukaczewski, Swalawski, Wołowiecki, Irszawski): tarcza włoska podzielona na cztery części srebrnym krzyżem. W górze na czerwonym tle znajduje się winogrono i gałąź dębowa z żołędziami. Na dołe na błękitnym tle widzimy dwie ryby i niedźwiedzia brunatnego.

    Herb Uhoczi (rejon Wynohradowski): tarcza hiszpańska otoczona dębowymi gałązkami z żołędziami. W górze na czerwonym tle widnieje się winogrono i ryba. Na dole na błękitnym tle widać dębowe gałązki z żołędziami i czarnego legendarnego raka z rzeki Bator. W centrum – złoty lew na czerwonym tle (rodzinny herb feudałów Pereni).

    Herb Marmaroszu (rejony Miżhirski, Chustski, Tiacziwski, Rachiwski): na tarczy niemieckiego kształtu znajduje się przy wejściu do białej kopalni ( kolor nadziei) czarny solekop ( kolor ostrożności) z kilofem w rękach, udołu pod nimi odmalowano górne rzeki w formie wstążek. W górnej części herbu widać górskiego kozła (symboł gór) obok którego stoją dwa świerki (symbol lasów).”

    Źródło: http://all.zakarpattya.net/pol/begin.html

  5. „LUDNOŚĆ ZAKARPACIA

    Zgodnie z ostatnim spisem ludności w 1989 r. ogólna liczba ludności na Zakarpaciu wynosi 1 252 300 ludzie. Mieszkańcy głównego miasta Zakarpacia – Użgorodu stanowi 120 tys. Srednia gęstość zaludnienia waha się między 98,3 na 1 km kwadratowy. Dominuje udność wiejska l – 754 400 (58%), a miejska stanowi0 (42%). Ze względu na płeć ludność dzieli się mniej więcej tak – 665 000 kobiet na 621 000 mężczyzn. Od 1959 r. do 2000 r. liczba ludności Zakarpacia wzrosła 1,4 raza. Największy przyrost zanotowano w rejonie Użgorodzkim, Tiaczewskim; Mukaczewskim, Chustskim i Wynohradowskim. Każdy z nich liczy więcej niż 100 000 ludzi. Najniższy przyrost zanotowano w górskim rejonie Wielkoberezniańskim, a także w rejonie Berehowskim.

    W kraju dzisiaj jest 712 tysięcy zdolnych do pracy, 540 tys. zatrudnionych w kraju, 80 tys. wyjeżdża na zarobki, 513 tys. jest niezdolnych do pracy, 17 tys, to bezrobotni, a oprócz tego 240 tys. emerytów, 36 tys. – wielodzietni, 44 tys. z wadami rozwoju, 40 tys.- samotnych.

    Ogólna liczba narodowości wśród mieszkańców Zakarpacia wynosi 76.

    1. Ukraińcy – 78,4%, albo 976 479: większość teryrytorium Zakarpacia. Ukraińców Zakarpacia można podzielić na 4 grupy etnograficzne:

    – Bojkowie – rejon Wołowiecki i rejon Miżhirski;

    – Łemkowie – rejon Welkoberezniański;

    – Hucułowie – rejon Rachiwski;

    – Dolinianie – mieszkańcy przedgórza i doliny.

    2. Węgrzy – 12,5% albo 155 711: rejony Wynohradiwski, Berehiwski, Użgorodzki, Chustski.

    3. Rosjanie – 4% albo 49 458: Użgorod, Mukaczewo, Swalawa, Czop.

    4. Rumuni – 2,4% albo 29 485: region dookoła Sołotwina.

    5. Cyganie – 1% albo 12 131: Użgorod, Berehowo, Swalawa, Korolewo, Mukaczewo, Wiłok.

    6. Słowacy – 15 albo 7 329: rejony Użgorodzki, Swalawski, i Pereczyński.

    7. Niemcy – 0,3% albo 3 478: Pawszyno, Pałanok, Syniak, Ustj – Czorna, Tiacziw, Niemiecka Mokra.

    8. Zydzi – 0,2% albo 2 521: Użgorod, Mukaczewo, Chust.

    9. Białorusini – 0,2% albo 2 521: Użgorod, Mukaczewo.

    10. Czesi, Polacy, Włosi, Ormianie, Azerbejdżanie i inne narodowości – 0,6 % około 2 000: Użgorod, Mukaczewo, Chust, Rachów.

    Trzeba wspomnić plemiona i narodowości, które historycznie znalały się na Zakarpaciu. Wśród nich: Skify – VII wiek p.n.e.,Keltowie – V-I wiek p.n.e., Sarmaci – I wiek n.e., Dakowie – I wiek p.n.e. – I wiek n.e.,Rzymianie – II wiek n.e., Hoty – IV-VI wiek, Hunowie – VI wiek, Awarzy – VI-VII wiek, Bułgarzy – IX wiek, Morawianie – IX wiek. Wiadomo już jest, iż w ciągu ostatnich 200 lat z kraju wyjechało powyżej 400 tys. ludzi..Dzisiaj nasi rodacy – emigranci rozproszyli się po całym świecie. Niżej podajemy dane o liczbie Ukraińców – Rusinów w różnych krajach świata: Europa (Węgry – 3 000, Słowacja – 30 000, Czesi – 12 000, Polska – 60 000, Chorwacja – 5 000, Serbia – 25 000, Rumunia – 20 000), duża liczba aszych rodaków mieszka w innych państwach Europy – w Austrii, w Niemczech, w Mołdawii, Białorusi, Rosji. Azja: wielu rodaców mieszka w Izraelu. Ameryka: USA – 620 000, Kanada – 20 000, wiele ich jest w innych amerykańskich państwach: Argentyna, Brazylia. Australia: Australia – 2 500.

    Wielkomorawski księże Rostysław (846-870) przygotował fundament pod przyszłe państwa. Na jego prośbę bizantyjski imperator skierował do niego księzy Kyryła i Metodia, którzy mogli odprawiać mszę świętą w języku słowiańskim. Już w 988 r. wielki książę kijowski Włodzimierz przyjmuje chrzest, a razem z nim całe jego państwo Ruś Kijowska. W tym czasie lud Zakarpacia już dawno mógł przyjąć chrzest, ale nie było podobnej okazji. Książę Koriatowicz, który przybył z Podola wybudował na Zakarpaciu klasztor prawosławny w Mukaczewie. Z osłabieniem mocarstwa Bizantyjskiego na pierwszy plan wchodzą związki z Zachodem i zachodnią kulturą chrześcijańską. Grabiowie Drugety przywieźli na Zakarpacie jezuitów.

    Oprócz narodowościowego podziału ludu Zakarpacia, istnieje w regionie sporo religii liczba których jest bliska 30.

    1. Ukraińska cerkiew prawosławna ( patriarchat moskiewski);

    2. Ukraińska cerkiew prawosławna (patriarchat kijowski);

    3. Ukraińska cerkiew autokefaliczna;

    4. Rosyjska cerkiew prawosławna;

    5. Gmina prawosławnych starego obrzadku ( bez popów);

    6. Grekokatolicka cerkiew Zakarpacia;

    7. Rzymskokatolicki koscioł Zakarpacia;

    8. Zakarpacki kościół reformacki;

    9. Kosciół adwentystów dnia siódmego;

    10. Kosciół chrześcjan dnia siódmego sobotniego;

    11. Kosciół adwentystów ewangelistów.

    12. Kosciół ewangelistów chrześcjan- babtystów;

    13. Sojusz wolnych kosciołów chrześcjan

    14. Metodyści;

    15. Sojusz chrześcjan wiary ewangelickiej (pięciodziesietnicy);

    16. Sojusz ewangelickich chrześcjan (sobotnicy);

    17. Świadkowie Jehowy;

    18. Nowoapostolski kościół;

    19. Kościół „Żywego Boga”;

    20. Kościół ”Żywej wiary”;

    21. Kościół Zbór Nowego Testamentu;

    22. Kościół ostatnich dni Jezusa Chrystusa (mormoni);

    23. Judaizm;

    24. Stowarzyszenie świadomości Kriszna;

    25. Buddyści;

    26. Mahometanie.

    Znani ludzie Zakarpacia

    Największym bogactwem kraju są ludzie. Ludzie tworzyli w przeszłości, tworzą dzisiaj i będą tworzyć przyszłość. Kraj nasz jest bogaty w uczonych, pisarzy, poetów, polityków i przede wszystkim mistrzów sztuki.

    Andrełła Michał, 1637-1710 – Autor religijnych utworów polemicznych

    Bazyłowicz Ioanikij, 1742-1821 – Autor pierwszych utworów historycznych o kraju

    Bałudiański Michał, 1769-1847 – Pierwszy rektor Uniwersytetu w Petersburgu

    Barabola Marko, 1910-1945 – Pisarz-satyryk

    Baczyński Adrzej, 1732-1809 – Światły biskup wydał 5 książek Biblii

    Bokszaj Józef, 1891-1975 – Założyciel zakarpackiej szkoły malarzy

    Borszosz-Kumiacki Julij, 1905-978 – Poeta i pedagog

    Braszczajko Julij, 1879-1955 – Pierwszy prezes zakarpackiej Proswity

    Wołoszyn Augustyn, 1874-1945 – Prezydent Ukrainy Karpackiej, uczony-pedagog

    Gadżega Wasyl, 1864-1938 – Historyk, ksiądz, pedagog

    Harajda Iwan, 1905-1945 – Historyk, prezes Podkarpackiego Towarzystwa Naukowego

    Hluk Hawryło, 1979-1983 – Znany malarz

    Hrabar Igor, 1871-1960 – Malarz, autor Historii sztuki ruskiej

    Hrabowski Emił, 1892-1955 – Znany malarz

    Grendża-Dońśki Wasyl, 1897-1974 – Pisarz, znany dziennikarz

    Hodynka Antoni, 1864-1946 – Rektor Uniwersytetu w Bratysławie, historyk

    Huca Wenelin Jurij, 1802-1839 – Założyciel historycznej szkoły slawistyki i bułgaroznawstwa

    Demian Łuka, 1894-1968 – Zakarpacki pisarz

    Dobriański Adolf, 1817-1901 – Pobudziciel, namiestnik Ruskiego dystryktu

    Dowgowicz Wasyl, 1783-1849 – Filozof, pierwszy zakarpacki akademik

    Duliszkowicz Iwan, 1815-1883 – Znany zakarpacki historyk, ksiądz

    Duchnowycz Aleksander, 1803-1865 – Pobudziciel, pedagog, badacz folkloru i pisarz

    Dienieszi Isztwan, 1629-1704 – Znany pisarz węgierski

    Erdeli Adalbert, 1891-1955 – Założyciel zakarpackiej szkoły malarstwa

    Zatkowicz Jurij, 1855-1920 – Historyk, etnograf, tłumacz

    Zador Dezyderij, 1912-1985 – Znany zakarpacki kompozytor

    Zejkan Iwan, 1670-1739 – Wychowawca rosyjskiego cara Piotra II

    Zrini Ilona, 1643-1703 – Właścicielka Mukaczewa, jedyna kobieta, która dostała nagrodę od tureckiego sułtana za męstwo

    Karabelesz Andrzej, 1906-1964 – Znany zakarpacki poeta

    Kaszszaj Anton, 1921-1991 – Znany malarz

    Kłoczurak Stefan, 1895-1980 – Przewodniczący Republiki Huculskiej z centrum w Jasinie

    Kondratowicz Irynej, 1878-1957 – Historyk, wiceprezes Podkarpackiego Towarzystwa Naukowego

    Koriatowicz Fedor, ?-1414 – Książę i właściciel Mukaczewa, założyciel klasztoru mukaczewskiego

    Kocak Arsenij, 1737-1800 – Filozof, językoznawca i poeta

    Kocka Andrzej, 1911-1987 – Znany malarz

    Kralicki Anatol, 1834- 1894 – Pisarz, historyk, etnograf

    Kukolnik Wasyl, 1765-1821 – Dyrektor gimnazium w Niżynie

    Lehocki Tiwodar, 1830-1915 – Uczony-historyk, archeolog, etnograf, organizator muzeum

    Łełekacz Mikołaj, 1907-1975 – Uczony – historyk, znawca kraju, bibliograf

    Lintur Piotr, 1909-1969 – Znany zakarpacki uczony-folklorysta

    Łodi Piotr, 1764-1829 – Dziekan wydziału prawniczego Uniwersytetu w Petersburgu

    Łuczkaj Michał, 1789-1843 – Autor Historii karpackich Rusinów

    Manajło Fedir, 1910-1978 – Znany malarz

    Markusz Aleksandr, 1891-1987 – Pisarz, pedagog, dziennikarz

    Marton Isztwan, 1923-1996 – Znany zakarpacki kompozytor

    Matezoński Konstantin, 1794-1858 – Założyciel pierwszego chóru na Zakarpaciu

    Maszkin Michał, 1926-1971 – Kompozytor, autor pieśni Werchowyno, maty moja

    Mytrak Aleksander, 1837-1913 – Pisarz, słownikarz, etnograf

    Munkaczi Michał, 1844-1900 – Slawny w świecie malarz węgierski

    Orłaj Iwan, 1771-1829 – Dyrektor gimnazium w Niżynie

    Pawłowicz Aleksandr, 1819-1900 – Pobudziciel, pisarz

    Pańkiewicz Iwan, 1887-1958 – Językoznawca, założyciel Towarzystwa Pedagogicznego Rusi Podkarpackiej

    Pastelij Iwan, 1741-1799 – Historyk i pedagog

    Paczowski Wasyl, 1878-1942 – Poeta i historyk autor pojęcia Sreberna Ziemia

    Pidhirianka Marijka, 1881-1963 – Znana zakarpacka poetka

    Potuszniak Fedir, 1910-1960 – Poeta, nowelista, archeolog, etnograf

    Rakowski Iwan, 1815-1855 – Pisarz-publicysta

    Roszkowicz Hnat, 1854-1915 – Znany malarz

    Sabow Jewmeni, 1858-1931 – Pisarz, autor podręczników, pedagog

    Swyda Basił, 1913-1989 – Rzeźbiarz-monumentalista

    Silwai Iwan, 1838-1904 – Pobudziciel, pisarz i poeta

    Sowa Piotr, 1894-1984 – Krajoznawca, uczony-historyk

    Stawroński-Popradow Jurij, 1850-1899 – Znany poeta

    Strypski Hijador, 1875-1946 – Etnograf, uczony – historyk

    Tomczani Michał, 1914-1975 – Znany zakarpacki pisarz

    Fencyk Jewgeniusz, 1844-1903 – Znany pisarz

    Czopej Wasyl, 1856-1934 – Filozof, autor Rusko-węgierskiego słownika

    Czurgowicz Iwan, 1791-1862 – Znany zakarpacki pedagog

    Szołtes Zołtan, 1909-1990 – Znany pisarz

    Sztefan Augustyn, 1893-1986 – Prezes Sejmu Ukrainy Karpackiej, pedagog

    W różnych latach do naszego kraju przybywali ludzie znani w całym świecie. Wśród nich znajdują się: Bejła Bartok – światowej sławy węgierski kompozytor, German Biderman – austriacki uczony – historyk, Mor Jokai – węgierski pisarz – romanista, Aleksander Ipsiłanti – grecki rewolucjonista, Ferenc Kazinci – węgierski poeta-rewolucjonista, Łajosz Koszut – wódz węgierskiej rewolucji 1948 r., Iwan Olbracht – czeski pisarz, Szandor Petefi – światowej sławy węgierski poeta, Ferenc Chewerdłe – węgierski malarz, Szymon Chołłoszi – węgierski malarz, Mikołaj Sadowski – ukraiński reżyser teatralny, Robert Makswełł – znany magnat prasy medialny, Olga Kobylańska – ukraińska pisarka, Chesed Szpira – jeden z liderów światowego chasydyzmu, Rokueł Kent – amerykański malarz.

    Spora część historii Zakarpacia była powiązana z nazwiskami znanych w Europie feudałów: w XIV wieku Rozhoni (władcy miasteczka Dowhe), Hunt-Pazmań (Wyszkowo), Pereni (Sewlusz i jeszcze 117 wsi), Dowgai (Dowhe, Sojmy, Kusznycia,Wołowe, Silce, Irszawa, w całosci 20 wsi), Dragusz (Sołotwyno i 5 wsi), bracia Bałka i Draha (Korolewo, Chust, Tiacziw, Iza, i jeszcze 32 wsie nad rzeką Terebla), Urmezei (Marmarosz, w całości 27 wsi), Biłkei-Iłoszwai (Marmarosz, w całości 24 wsi), Pohań (wsie nad rzekami Terebla i Tereswa), Karaczyn (Biłky, Łypcza, Horinczewo, Imstyczewo, Rakowieć), Druhety (komitat Użański), Dowhai-Petrowai (35 wsi na brzegach rzeki Borżawa), Huiadi (32 wsie i 2 miasta na północy Zakarpacia. Inne feudalne rodziny XII-XV w.: Tełeki, Rakoci, Boczkai, Starai, Forgaczi, Barkęci, Omodej, Aldarius, Stojan, Wicmandi, Baszti, Apafi. W XVI-XIX w. znane feudalne rodziny: w żupie Ung – Aponi, Starai, Barkoci, Petrowai, Wicmandi, Płoteni, Ponhrac; w żupie Marmarosz – Karoli, Tełeki, Tołdi, Kornosz, Stojko, Fiszer, Rejti, Sopłoncai, Pohań; w żupie Uhocza – Pereni, Łowniai; w żupie Bereh – Szenborn.”

    Źródło: http://all.zakarpattya.net/pol/begin.html

    * * *

    Problemy narodowościowe rozwiązać może jedynie porozumienie polityczne narodów słowiańskich (Konfederacja Słowiańska), przy życzliwej pomocy Rosji.

  6. Piotrx said

    Krótko o początkach tzw. Rusi Zakarpackiej

    Prof. Edward Prus
    „Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych” – 2003.

    (…) Zadanie przeinaczeń wzięli więc na siebie ludzie o mniej gło-śnych nazwiskach, jak np. cytowany już A. Łotocki, autor podręcznika wydanego we Lwowie w 1934 r. Blefując w powojennej replice, napisał, że Włodzimierz Wielki […] poodbierał ukraińskie ziemie od wrogich sąsiadów, którzy te ziemie wcześniej zawojowali. Na przykład na zachodzie przyłączył czerwieńskie i inne grody: od Litwinów wziął Pobuże [ziemie nad Bugiem – E.E], a także przyłączył do swego państwa ukraińską ziemię za Karpatami.

    Za Karpatami wówczas, dodajmy, nie było Rusinów ani nawet Rusów (o Ukraińcach, podkreślmy po raz setny, wtedy jeszcze nikt nie słyszał), a Włodzimierz, o czym także już wiemy, szukając drogi „do Greków”, prawdopodobnie (bo żadnych dowodów na to nie ma, tylko domniemanie) wysłał tam swój zbrojny zwiad.

    Żeby nie pozostawić u czytelnika niedosytu, opiszemy krótko dzieje Rusinów zakarpackich. Obszar ten należał do Panonii, a jego ludność z węgierska nazywano Oroszok. Nazwa ta nie ma nic wspólnego z Unżegami, którzy najprawdopodobniej słowo „Ruś” nad Dniepr przynieśli, bo Waregowie nad Karpatami nigdy nie panowali. Tym samym kreślenie przez dzisiejszych mitomanów map, na których za czasów Włodzimierza Karpaty są w granicach „wielkiej Ukrainy”, jest zwyczajną fikcją. Oroszok, to jakiś archa-iczny zabytek językowy, który, Bóg wie, skąd w Karpaty przywędrował, a później cicho zginął, jak potok górski w nurtach Dniestru.

    Chrześcijaństwo dotarło na Zakarpacie już w dobie działalności świętych Cyryla i Metodego oraz jego uczniów. Łacińscy Madziarzy lansowali znów swój obrządek. Dlatego na Zakarpaciu współżyły obok siebie w pełnej zgodzie świątynie obrządku słowiańskiego i łacińskiego.

    Trochę Rusi na obszar zakarpacki wprowadził książę Fiodor Koriatowicz, wnuk Gedymina. Stało się to za zgodą króla Ludwika Węgierskiego (1370-1382), ojca królowej Jadwigi. Bracia Fiodora miesz-kali na Podolu, ale chyba nie kochali swej krainy, która w herbie miała złote słońce na białym tle, skoro zamienili ją na inne krainy. Jerzy upodobał sobie Ruś Czerwoną, a potem Multany, Aleksander -Wołyń, Fiodor – Węgry.

    Fiodor zasłużył się królowi Ludwikowi i jego ojcu Robertowi i od nich otrzymał we włodarstwo kraj Oroszok. Nowy żupan sprowadził tu swoich wielmoży i urzędników oraz liczne zastępy osadników ruskich z Podola. W taki sposób rozpoczęła się rzeczywista kolonizacja kraju Oroszok, który odtąd miał się stać „Rusią węgierską”. Swój gród warowny i stolicę Fiodor założył w Mukaczewie, a sam zaczął się tytułować Dux Mukacianis. Ruski charakter opisanej krainy utrwalać zaczęli mnisi ruscy z klasztoru założonego przez Fiodora na Czerwonej Górze – monastyru Św. Mikołaja Cudotwórcy.

    Taka jest prawda „goła i gorzka”. Zakarpacie za Włodzimierza nie było jeszcze ziemią ruską, tak jak nie była nią Chełmszczyzna czy obecna Galicja – wbrew temu, co sądzi A. Łotocki i jemu podobni. Łotocki pisze o „Galicji Wschodniej”, Wołyniu i Chełmszczyźnie jako o rdzennych ziemiach ukraińskich i dodaje, iż ziemie te „przed Włodzimierzem Wielkim należały do ukraińskiego [?] państwa, a później na krótki czas dostały się pod władzę Polski, ale Włodzimierz znowu odebrał je od zachod-nich sąsiadów”. W podobny sposób pisze również Hołubeć.

    Śladem tych bałamuctw poszedł, niestety, sympatyczny profesor Oxfordu, Walijczyk Norman Davies w swoim, przynajmniej częściowo, antypodręczniku historii Polski (Boże igrzysko, Kraków 1992). Pisze on:

    W 981 r. w epoce zjednoczeniowej Rusi Kijowskiej Włodzimierz Wielki „odebrał Grody Czerwieńskie Lachom”.

    Cudzysłów może świadczyć, iż jest to cytat z Nestora, ale nim przecież nie jest. Dalej Davies przeczy sam sobie:

    To zdanie, zawarte w pierwszej ruskiej kronice, nasuwa przypuszczenie, że początkowo Ruś Czerwoną [Ziemię Czerwieńską – E.E] zamieszkiwali nie Słowianie Wschodni, lecz Zachodni. I tak było naprawdę. Zagadnięty jednak o tę „pomyłkę” Davies odparł, iż powstała ona na skutek złego tłumaczenia słowa angielskiego (bez konfrontacji ze znanym już przecież przekładem polskim Powieści dorocznej) przez Elżbietę Tabakowską. W grę może wchodzić jeszcze niedbała autoryzacja, w której przeoczono, że nie było „odebrania”, było natomiast „zabranie”.

    Nie był Włodzimierz pierwszym grabieżcą ziem polskich, bo wcześniej, w 944 r., najechał je Igor, który przez ziemię lechicką szukał nowego szlaku „od Waregów do Greków”. Drugim był już przywoływany wiele razy Włodzimierz, który – powtórzmy – w roku 981 napadł na nasz kraj w celach zaborczych. Posłuchajmy jeszcze jednej opinii:

    A wszystko zaczęło się w historiografii od notatki zawartej w kronice Nestora, kiedy to w 981 roku książę Włodzimierz poszedł na Lachy i zajął Przemyśl, Czerwień i inne grody. Obecnie historycy dużo piszą na ten temat. Zaczęto się zastanawiać, czy może Grody Czerwieńskie na początku były ruskie, potem stały się lackie, a jeszcze później zajął je Włodzimierz? Czy może to nie chodziło o Przemyśl (wg prof. Kuczyńskiego), a może chodziło o Peremil położony wówczas nieco dalej na wschód? […] Moim zdaniem tekst Nestora powinniśmy interpretować dokładnie tak, jak został napisany: Włodzimierz poszedł na Lachy, zajął ich grody, bo to były grody Lachów, było to pogranicze i tutaj o żadnym księstwie ruskim nie może być mowy. Księstwo ruskie zaczęło istnieć, jak Włodzimierz zajął te ziemie [W.A. Serczyk, Polska-Ukraina, dziesięć wieków niezrozumienia, „Spojrzenia Przemyskie”, marzec-kwiecień 1993].

    To jednak nie wszystko. Zagrabione ziemie usiłował Włodzimierz trwale związać ze swoim państwem, dlatego zbudował na nich gród swojego imienia – Włodzimierz (Wołyński) i umocnił go przeciwko Pol-sce silną załogą waregską. To także skrupulatnie odnotował Nestor.

    Gród Włodzimierz stał się ważną stacją Waregów na lechickiej ziemi. Zaludniła się ona ruskim kupiectwem, które mogło liczyć na zyski. Waregowie-Rusini to przede wszystkim kupcy. Faktoria Ilov była ważna i im przydatna, ale z niej na lesisty Wołyń było zbyt daleko. To samo odnosiło się do „innych hradów”. Dla skupu skór, wosku, miodu, płodów rolnych itp. potrzebny był im bliższy punkt. Takim właśnie stał się Włodzimierz Wołyński.

    W Polsce jeszcze długo miasta nie będą wiele znaczyć, na Rusi zaś były wszystkim. Wareg nieraz stawał się kupcem, chętnie wędrującym z miejsca na miejsce zgodnie ze swoją naturą, lecz nigdy rolnikiem, bo rolnictwo m.in. wymagało osiadłego trybu życia i mozołu. Już w połowie XI w. polski wojownik książęcy staje się w czasie pokoju ziemianinem, podczas gdy wojownik waregski osiedla się w mieście. Czym były w Polsce osady władycze, tym dla Słowiańszczyzny wschodniej nowe grody, zakładane za czasów Włodzimierza Swiatosławowicza w wielkiej liczbie i pospiesznie tam, gdzie tylko stanęła noga jego woja najeźdź-cy. Były to osady waregskie, stałe stacje wojenne, kolonie wojskowe służące utrwalaniu zdobyczy, okupacji. Aż do połowy XIII w. znajdowały się na Ziemiach Czerwieńskich, które z czasem stały się Rusią Czerwoną, wsie były polskie (lackie, lędziańskie), a miasta rusko-waregskie.
    Oprócz tych miast (osad wojskowych) kraj cały miał charakter zachodniosłowiański.

    W zdobytych na polskich wojach obszarach i hradach osiedliło się zatem rusko-waregskie kupiectwo, a cała kmieca okolica pozostawała lechicka. Z czasem część Lechitów, która uniknęła deportacji, skutkiem różnych okoliczności, najczęściej zabiegów odgórnych, zrutenizowała się – i stało się odwrot-nie: miasta były polskie, lechickie, a wsie oprócz polskich były także ruskie.

    Włodzimierz, jak już wiemy, wybudował przy Bugu gród swojego imienia mający na celu kontrolo-wanie zajętego obszaru, a dla większej skuteczności założył w nim biskupstwo podległe kościołowi greckiemu. Metodiańscy chrześcijanie Grodów Czerwieńskich zostali siłą rzeczy poddani jurysdykcji włodzimierskiego władyki. Piastowie rezolutnie zwalczali zakusy kościoła bizantyjskiego na polskich pograniczach. Kościół grecki, chociaż oficjalnie pozostawał w katolickiej jedności do 1054 roku, to tak naprawdę już od czasów patriarchy Focjusza był na drodze do schizmy. Po prostu nie można było pogodzić imperialnej filozofii polityczno-kościelnej prawosławia z pojęciem papiestwa i wolnych chrze-ścijańskich narodów.

    Zdawano sobie z tego sprawę w Rzymie i w Konstantynopolu i stąd ta rywalizacja na peryferiach wpływów dwóch sfer. Piastowie reprezentowali kościelne interesy katolicyzmu, Rurykowicze – bizantynizmu. Konflikt pomiędzy Polską i Rusią ideologicznie się pogłębił. Odtąd dwa pań-stwa reprezentować będą dwa odrębne cywilizacyjnie światy.

  7. Piotrx said

    Znaczenie terminu „Ruś” w okresie IX-XIII w.

    Niniejszy tekst opiera się głównie na wybranych fragmentach pracy prof. Henryka Paszkiewicza pt. „Początki Rusi” – Piotrx

    Termin „Ruś” w różnych stuleciach przechodził różne koleje. W okresie IX-XIII w. można wyróżnić zasadniczo trzy fazy w formowaniu się pojęcia „Ruś”:

    faza pierwsza

    Źródła pisząc o początkach Rusi w IX wieku uważały ją za pojęcie etniczne, oznaczające lud, który wywędrował ze Skandynawii. Warto podkreślić, że na początku dziejów poza określeniem Normanów termin „Ruś” nie miał innego znaczenia narodowego, a wśród plemion słowiańskich szerzył się przede wszystkim na skutek rozwoju wschodniego (greckiego) chrześcijaństwa w czym znaczny udział mieli metropolici kijowscy czuwający nad obroną interesów bizantyjskich.

    faza druga

    W okresie od końca X w do pierwszej połowy XIII w termin ten nabiera również znaczenia geograficzno-politycznego oznaczając Kijów i ziemie po obu brzegach środkowego Dniepru . Było to terytorium słowiańskie rządzone przez Rurykowiczów i zamieszkane głównie przez plemiona Polan i Siewierzan , których nazwy istniały także później niezależnie od nazwy Rusi.

    faza trzecia

    Po chrzcie Włodzimierza Wielkiego w 988 r termin „Ruś” nabiera dodatkowo znaczenia religijnego oznaczającego wszystkich słowiańskich i niesłowiańskich wyznawców Kościoła wschodniego (greckiego) dla podkreślenia ich odrębności wobec ludów o innych wierzeniach.

    Faza pierwsza

    Po raz pierwszy imię Rusów pojawia się w źródle „Annales Bertiniani” pod rokiem 839. Liczne źródła powstałe niezależnie od siebie stwierdzają zgodnie, że „Ruś” w IX -X wieku była ludem pochodzenia skandynawskiego (normańskiego) różniącym się od innych mieszkańców wschodniej Europy językiem, zwyczajem i wyglądem zewnętrznym, przy czym nigdy nie byli oni w sensie etnicznym uznawani za Słowian. To przeciwstawienie występuje wyraźnie miedzy innymi u pisarza arabskiego ibn Rusta, (początek X wieku), który stwierdza, że Rusowie napadają na Słowian , uprowadzają pokonaną ludność i sprzedają ją na Wschodzie jako niewolników. W przeciwieństwie do wschodnich Słowian, Bułgarów i Chazarów byli oni ludem żeglarskim umiejącym budować łodzie a więc byli również zdolni do opanowania dróg wodnych Podnieprza i Powołża mających ogromne znaczenie handlowe. Celem dalekich wędrówek owych obcych przybyszów była chęć zdobycia bogactw. Wobec słabszych wystarczał podbój połączony z grabieżą, zaś wobec silniejszych stosowano środki pokojowe takie jak wymiana handlowa towarów. Brak organizacji o charakterze państwowym i poczucia narodowego wśród tzw. „wschodnich” Słowian, co jest potwierdzone między innymi u „Nestora”, ułatwiał Normanom realizację ich zdobywczych planów. Jak podaje cesarz Konstantyn Porfirogeneta Ruś przybywała do Konstantynopola w celu sprzedaży zakutych w łańcuchy niewolników, zaś jesienią i zimą udawała się do Drewlan, Dregowiczów , Krywiczów i Siewierzan i innych uzależnionych od niej plemion słowiańskich w celu przetrwania zimy i zebrania danin. Normański charakter Rusi podkreślają także inne liczne niezależne od siebie źródła. Pisarze arabscy z IX-X wieku al-Jakubi i al-Mas’udi donoszą, że Sewilla została wówczas złupiona przez Ruś (844 r.), zaś źródło hiszpańskie „Chronicon Albeldense” nazywa owych napastników Normanami. Pochodzące z X wieku dzieło „Antapodosis” Liutpranda biskupa Kremony, który był dwukrotnie wysyłany do Konstantynopola (w 949 i 960 r.) jako legat na dwór bizantyjski stwierdza wyraźnie, że Ruś była drugim imieniem Normanów. Cytowany już wcześniej cesarz bizantyjski Konstanty Porfirogeneta wspomina w swoim dziele (połowa X wieku) jedynego księcia ruskiego i lokuje go na północy w Nowogrodzie, podając jednocześnie nazwę tego grodu w brzmieniu skandynawskim tj. Nemogardas. Również „Nestor” pisząc o początkach Rusi uważa ją za pojęcie etniczne i za lud który wyszedł ze Skandynawii. Używa on na określenie Normanów dwóch terminów: „Ruś” i „Waregowie”. Pierwszy jest dla kronikarza nazwą tylko jednego z plemion normańskich , natomiast drugi z nich ma szersze znaczenie niż „Ruś” i oznacza wszystkich Skandynawów. Bałtyk nazywa Morzem Wareskim, a słynna droga handlowa prowadziła „od Waregów do Greków”. W podaniu o przywołaniu Ruryka (862 r.) kronikarz ten mówi, że „Ruś” była jednym z plemion, częścią Waregów, podobnie jak np. Szwedzi. Reasumując można na podstawie wymienionych źródeł stwierdzić w odniesieniu do omawianego okresu dziejów dwa fakty:

    1. „Ruś” była pojęciem etnicznym

    2. „Ruś” wywodziła się od Skandynawów

    Otwartym pozostaje jednak pytanie gdzie powstało imię Rusi na oznaczenie Normanów. Istnieje przypuszczenie, że Normanowie nie przynieśli ze sobą na wschód Europy imienia „Ruś”, tylko że z powodu swojego wyglądu zewnętrznego mogli zostać tak nazwani przez ludność, z którą się zetknęli na nowych terenach. O ich wysokim wzroście pisał w X wieku Ibn Rusta, zaś Ibn Fadlan (X w.) porównywał Rusów do drzew palmowych i dodawał, że są doskonale zbudowani i rumiani. Wspomniane już wcześniej dzieło Liutpranda z Kremony pisze o Rusi „gens.. quam a qualitate corporis Graeci vocant Rusios”? . W swojej relacji pisarz arabski Mas’udi stwierdza, że w Bizancjum nazywano Rusów „rusami” tj. rudymi. Wiadomo, że Finowie nazywają Szwedów Ruotsi, ale pozostaje niewyjaśnione czy nazwa ta mogła powstać u Finów. Z kolei w języku greckim przymiotnik rousios oznacza rudy, czerwonawy, zaś w słowiańskim istniało słowo rusy oznaczające tyle co rudawy, śniady. Jednak jak dotąd wszystkie te przypuszczenia pozostają jedynie w sferze hipotez. „Nestor” wiąże początki imienia „Ruś” z panowaniem cesarza bizantyjskiego Michała, pisząc pod rokiem 852 „gdy zaczął panować Michał, zaczęła się nazywać ziemia ruska. O tym zaś dowiedzieliśmy się stąd, że za tego cara przychodziła Ruś na Carogród, jak napisano o tym w latopisie greckim.” Jak już wspomniano wcześniej „Nestor” uważał „Ruś” na początku jej dziejów za pojęcie etniczne, oznaczające lud, który wyszedł ze Skandynawii. Co więcej kronikarz kijowski zna dwie Rusie – jedną u źródeł Wołgi, Dźwiny i Dniepru oraz drugą na Półwyspie Skandynawskim. W podaniu o przywołaniu Waregów również występują dwie Rusie, z których jedna wraz ze Słowianami i Finami przyzywa drugą. Skoro „Nestor” donosił, że ta skandynawska wyruszyła później na wschód, to tym samym można stwierdzić, iż rozróżniał on dwie fazy napływu Normanów. To rozróżnienie daje się zauważyć nie tylko w czasie , ale i w terenie. We wzmiankowanym ustępie kronikarz donosił, że początkowo Normanowie podążali w swych wędrówkach Dźwiną, nie zaś drogą na Nowogród Wielki. Natomiast przywołani w 862 r. książęta osiadają w Nowogrodzie, Izborsku i w innych miejscach, nie zaś u źródeł trzech wspomnianych rzek. Utrwalenie się Rusi w Kijowie było następstwem rozwoju drogi rzecznej od Waregów do Greków, a przebieg tego procesu wyglądał następująco. Około 850 roku zaczynają się systematyczne najazdy Normanów celem opanowania górnych biegów Dniepru i Wołgi , przy czym ostatecznym celem ekspansji Rusów miał być Carogród (Konstantynopol). Podnieprze miało wówczas dla nich jedynie znaczenie jako „droga do Grecji” a oni sami pozostawali w zasadzie tylko drużynami skupionymi wokół pewnych grodów pełniących rolę stacji wojennych i handlowych, których skład osobowy był ciągle uzupełniany przez nowe oddziały normańskie napływające ze Skandynawii. Jedna z drużyn wareskich podążyła Dnieprem aż do Kijowa zamieszkałego przez słowiańskich Polan, który staje się stolicą Rusi dopiero w połowie X wieku. Stąd właśnie wyruszyła pierwsza wyprawa Rusów na Carogród ok. 860 roku, którą wspomina Patriarcha bizantyjski Focjusz pisząc o „wielkim najeździe Rusi” (ludu Rhos) na stolicę wschodniego cesarstwa. Inna drużyna pod wodzą Rusa Ruryka , który dał początek dynastii tzw. Rurykowiczów , zajęła Nowogród nad Ilmenem ok. 862 roku. Jednak dopiero ok. 20 lat później wszystkie stacje normańskie nad Ilmenem i Dnieprem znalazły się pod władzą jednego księcia, następcy Ruryka – Olega , opiekuna jego nieletniego syna i dziedzica Igora. Waregowie często wyprawiali się na Bizancjum, jako że było to ich głównym celem, dla wymuszania okupu i zawierania korzystnych dla siebie traktatów handlowych . Jak podają źródła zorganizował on w 941 roku największą wyprawę na Konstantynopol (jak podają źródła w sile 10000 łodzi), zakończoną jednak niepowodzeniem . Po Igorze, który został zabity przez plemię Drewlan rządy objęła jego żona Olga utrzymując władzę nad Waregami dla swojego małoletniego syna Światosława. Cechą charakterystyczną Rusi do końca X wieku jest jej terytorialna płynność , spowodowana tym, że w pogoni za daninami i zdobyczą dla siebie i swojej drużyny książęta zagarniając rozległe przestrzenie nie czynią ich na trwale swoją własnością , porzucając często jeden gród dla drugiego. Ówczesne podboje Rurykowiczów nie miały na celu trwałych zdobyczy terytorialnych prowadzących do założenia państwa czy zaprowadzenia tam swoich rządów, lecz chodziło w nich tylko o korzyść dorywczą – zdobycie łupu, wymuszenie coraz lepszych warunków handlowych czy też opanowanie nowej drogi handlowej stanowiącej dotychczas wyłączność innego kraju. Jako przykład takiego właśnie działania można podać wyprawę Światosława, który zdobywszy 965 roku całe państwo Chazarów nie zatrzymał żadnej części jego terytorium. Widoczna jest tu także rozbieżność między społeczeństwem a rządzącą dynastią wynikająca z tego, że Rurykowicze pragnęli w swoich dalszych zamierzeniach porzucić w końcu Podnieprze i zdobyć sobie państwo na Bałkanach, zaś ich panowanie nad Słowianami i innymi ludami polegało głównie na wymuszaniu utrzymania i danin oraz egzekwowaniu powinności wojskowej. Taki stan rzeczy nie mógł więc doprowadzić do wytworzenia państwa opartego na społeczeństwie. Wyrazem tych sprzeczności jest także ustanowienie stolicy w Kijowie – mieście nie mającym właściwie do tego warunków. Jego zamożność wynikała głownie z pośrednictwa w tranzycie handlowym, a położenie na pogranicznych terenach , powodowało ciągłe narażenie na napady ze strony Pieczyngów. Jednak z racji tego ,że Kijów był najdalszą stacją południową Waregów w ich „drodze do Grecji” i Carogrodu został ustanowiony przez nich stolicą. Dopiero w późniejszym okresie ze względu na istniejący tutaj najstarszy monaster Słowiańszczyzny zwany Ławrą Peczerską założony na wzór „świętej góry” greckiego Athosu Kijów został uznany ,zresztą za pośrednictwem piśmiennictwa klasztornego , „macierzą grodów ruskich”. Po zakończonej niepowodzeniem bułgarskiej wyprawy Światosława i na skutek oporu jaki okazało im Bizancjum za rządów Jana Tzimiskesa , Rurykowicze utrwalili ostatecznie swoje panowanie na Rusi pod koniec X wieku. Światosław , panujący do 972 r. , podzielił swoje państwo między trzech synów. Wkrótce między przyrodnimi braćmi wybuchła wojna w wyniku której dwóch z nich zginęło a jedynym władcą został Włodzimierz zwany Wielkim. Dopiero za rządów Włodzimierza Wielkiego początkowo nieskoordynowane działania „Rusi” nabierają cech planowości i konsekwencji. Po przyjęciu chrztu w 988 roku osadza on swoich synów na rozległych przestrzeniach wschodniej Europy pośród plemion słowiańskich i niesłowiańskich, a zdobywając nowe tereny rozpoczyna akcję fortyfikacyjno-kolonizacyjną budując szereg grodów i umocnień i obsadzając je swoimi załogami . Wówczas to również stosunki Rusi z Bizancjum nabierają bardziej charakteru partnerskiego czego dowodem może być poślubienie przez Włodzimierza siostry cesarza bizantyjskiego Bazylego II ,czy też dobrowolne oddanie Grekom wcześniej zajętego przez Kijowian Korsunia. Działania Włodzimierza są kontynuowane przez jego syna Jarosława Mądrego. Przedsięwziął on w 1043 r ostatnią wyprawę na Carogród, która zakończyła się jednak klęską. Znamiennym dla ówczesnego okresu dziejów Rusi jest fakt, że właśnie w roku ostatniej wyprawy carogrodzkiej ustaje imigracja Rusów , bowiem wtedy przybywa ostatnia nowa drużyna Waregów ze Skandynawii . Powodem takiego stanu rzeczy było to że Podnieprze przestało być dla nich „drogą do Grecji”. Po śmierci Jarosława następuje widoczne osłabienie władzy świeckiej Rurykowiczów przy jednoczesnym wzroście wpływów kościoła wschodniego. Czasy Włodzimierza Wielkiego i Jarosława Mądrego były punktem kulminacyjnym w dziejach państwa kijowskiego. Mimo prowadzenia przez Rurykowiczów licznych wypraw wojennych na rozległych obszarach wschodniej Europy, terytoria większości krajów, w których odnieśli zwycięstwa nie zostały w sposób trwały przyłączone do ich państwa. Jak słusznie stwierdza F.Koneczny: Czczym frazesem jest przelewane z podręcznika, do podręcznika tradycyjne zdanie, jakoby Włodzimierz i Jarosław panowali nad niezmierzonymi obszarami od zatoki fińskiej po Kaukaz, od średniej Wołgi po Karpaty. Jest to nieporozumienie, powstałe stąd, że zsumowano wszystkie pomyślne wyprawy wojenne Rurykowiczów, uważając za rzecz naturalną, że te kraje w których odnieśli zwycięstwa, „poprzyłączali do swego państwa”. O wiele trwalsze i na większą skalę okazało się być dzieło dokonane przez kościół wschodni (grecki). Kościół ten był nierozerwalnie związany z cesarstwem, dlatego też przyjęcie chrztu przez Włodzimierza Wielkiego w 988 roku otwierało na wschodzie Europy możliwość realizacji nowego programu państwowego. Bizancjum uważając, że Rurykowicze są jedyną realną siłą ponadplemienną na pozyskanych dla chrześcijaństwa terenach, sankcjonowało dokonany przez nich podbój ziem słowiańskich i niesłowiańskich. W nich bowiem chciało widzieć obrońców i propagatorów nowej wiary. Do tego celu wykorzystano także imię Rusi, które wprawdzie miało za sobą tradycję państwową normańską, ale z czasem Bizancjum wycisnęło na tej nazwie swoje piętno i przekształciło jej treść. Ważną rolę w tym dziele odegrali metropolici kijowscy, którzy przecież budowali, tworzyli i organizowali tą „Ruś”. Z biegiem czasu Waregowie ze swoimi drużynami rozpłynęli się w masie słowiańskiej schodząc z szerszej widowni dziejowej z wyjątkiem jednej linii – potomstwa Jerzego Dołgorukiego. Będąc świadomą „niebezpieczeństwa słowiańskiego”, oderwała się ona w XII od Kijowa i dążąc do jego osłabienia i upadku zorganizowała nowe życie państwowe na odległych terenach fińskich między Wołgą i Oką będące zaczątkiem powstałego później Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Jak z tego wynika nieprawdziwym wydaje się być pogląd uważający, że państwo kijowskie powstało tylko i wyłącznie na skutek ewolucji stosunków społecznych i było dziełem samych Słowian. Trudno jest bowiem znaleźć w istniejących źródłach wzmiankę o utworzeniu przez nich w owym czasie we wschodniej Europie jakiejkolwiek organizacji o charakterze państwowym oraz dowodu na to, że wszyscy Słowianie na wschodzie Europy tworzyli jeden „naród ruski”. Łatwość z jaką przyjęli oni panowanie obcego etnicznie elementu jakim była dynastia Rurykowiczów świadczy o braku wśród nich w owym okresie świadomości narodowej. Niebagatelną rolę jaką w tworzeniu Rusi odegrały obce elementy można podsumować stwierdzeniem, iż: „Grecy dali Rusi wiarę, a Normanowie dynastię książęcą, która była głównym obrońcą tej wiary.”

    Faza druga

    Biorąc pod uwagę okres od Włodzimierza Wielkiego (koniec X wieku) do najazdów tatarskich z pierwszej połowy XIII wieku, można wykazać na podstawie źródeł obejmujących między innymi kronikę „Nestora”, pierwszą kronikę nowogrodzką, kronikę kijowską (XII w) i kronikę halicko-wołyńską (XIII w ), że pod względem geograficzno-politycznym „Ruś” oznaczała wówczas jedynie ziemie kijowską, perejasławską i czernihowską natomiast nie obejmowała ona Halicza, Wołynia , Smoleńska, Połocka, Nowogrodu Wielkiego, Smoleńska, Rostowa, Suzdala . W kronikach można często spotkać wiadomości jak to poszczególni Rurykowicze czy ich dygnitarze jadą z różnych księstw na „Ruś” lub do tych ziem z „Rusi”. Pozwala to ustalić następujące fakty:

    Halicz i Wołyń nie są „Rusią”

    1018 r.
    „Jarosław zaś zebrawszy Ruś i Waregów i Słowian poszedł przeciw Bolesławowi i Światopełkowi i przyszedł ku Wołyniowi”

    1145 r.

    „…cała ziemia ruska idzie na Halicz”.

    1152 r.

    „Izjasław .. poszedł na Halicz biorąc ze sobą lepszych (wybitniejszych) Kijowian i całą ruską drużynę”.

    1189 r.

    „Światosław zaś oddawał Halicz Rurykowi a chciał dla siebie zatrzymać całą ziemię ruską.”

    1193 r.

    „Światosław zaś wysłał posłów do Ruryka (do Owrucza na Wołyniu) i rzekł do niego – Teraz zaś chodź na Ruś ze wszystkimi swoimi wojskami.”

    1202 r.

    ” Roman zgromadziwszy wojska halickie i włodzimierskie najechał ziemię ruską”.

    1206 r.

    „Haliczanie zaś , zobaczywszy , że król (węgierski) odchodzi przelękli się wojsk ruskich , ponieważ mogły do nich znowu powrócić”.

    1231 r.

    „Daniło (halicki) opanował gród Toczersk , część ziemi ruskiej”.

    Gdy nie puszczono kupców z Halicza i Przemyśla – „nie było soli w całej ziemi ruskiej.”

    Wielki Nowogród nie jest „Rusią”

    1132 r.

    „Tegoż roku poszedł (z Nowogrodu) Wsiewołod na Ruś do Perejasławia.”

    1167 r.

    „Nowogrodzianie posłali na Ruś do Mścisława (księcia kijowskiego) po (jego) syna.”

    1180 r.

    „Posłali Nowogrodzianie na Ruś do Światosława po jego syna i przywiedli Włodzimierza do Nowogrodu”.

    Ziemie w rejonie Wołgi – Rostów, Suzdal, Włodzimierz nad Klaźmą nie są „Rusią”

    1146 r.

    „Światosław … wysłał posłów do Jerzego do Suzdala (namawiając go) : Pójdź do ziemi ruskiej do Kijowa.”

    1152 r.

    „Szedł Jerzy z Rostowcami i Suzdalcami , i z Riazańcami … na Ruś.”

    1181 r.

    ” (Światosław) powrócił znowu na Ruś, a książę Wsiewołod do Włodzimierza (nad Klaźmą).”

    Smoleńsk nie jest „Rusią”

    1154 r.

    „Gdy Rościsław przybył ze Smoleńska do Kijowa, witała go cała ziemia ruska”

    1197 r

    „Dawid syna swego Konstantyna posłał ze Smoleńska na Ruś”.

    Tak więc kroniki z tego okresu pozwalają stwierdzić, że „Rusią” w znaczeniu geograficznym była ziemia kijowska wraz z perejasławską i czernihowską. Halicz i Wołyń, Smoleńsk i Połock, Murom i Riazań, Rostów, Suzdal i Włodzimierz nad Klaźmą , Wielki Nowogród ani siebie nie uważały, ani ich nie uważano za „Ruś”. Co więcej terminu tego używano we wskazanym wyżej sensie bez żadnych dodatkowych wyjaśnień, ponieważ to pojęcie geograficzne było dla wszystkich jasne i zrozumiałe. Pojęcie „Rusi” było w owym okresie czasu używane w odniesieniu do ziemi kijowskiej rozumianej także jako pewien organizm polityczno-państwowy. Kronikarz „Nestor” niejednokrotnie wymienia liczne plemiona Finów i Bałtów „które płacą trybut Rusi” tzn. państwu kijowskiemu. Gdy w r. 981 Włodzimierz Wielki opanował Przemyśl, Czerwień i inne grody, kronikarz dodaje „które do dziś dnia są pod Rusią”. W 984 tenże książę zwyciężył Radymiczów, którzy „płacą dań Rusi, powóz wiozą i do dziś dnia.” Tak więc podkreślając zależność owych ziem od „Rusi”, wyrażającą się w płaceniu danin, „Nestor” automatycznie przeciwstawia te tereny „Rusi” i podkreśla, że „Rusią” one nie były.

    Faza trzecia

    Poza znaczeniem geograficzno-politycznym „Ruś” ma w omawianym okresie także znaczenie religijne. Powstaje ono jednak dopiero po chrzcie Włodzimierza Wielkiego w 988 r. Poza nazwą wiary termin „Ruś” oznacza jednocześnie wszystkich wyznawców Kościoła wschodniego podległych metropolicie „ruskiemu” (kijowskiemu). Drugim terminem, który się nieustannie spotyka w źródłach i który jest rozumiany w tym samym sensie co „Ruś”, jest „ziemia ruska”. Oznacza ona kraj zamieszkany przez chrześcijan „ruskich”. W codziennym życiu, w skrócie, jest ona używana w znaczeniu wiary i jej wyznawców. Na przykład w utworze „Słowo o ruinie ziemi ruskiej” można przeczytać: „Pełna jesteś … (bogactw i piękna) ziemio ruska, o prawowierna wiaro chrześcijańska.” Widać, że w tym wypadku „ziemia ruska” jest wyraźnie utożsamiana z „ruską wiarą”. Termin ten występuje również w wielu innych zabytkach ówczesnego piśmiennictwa. Na przykład opat Daniło udał się w XII wieku do Ziemi Świętej i pozostawił opis swej podróży. Dowiedzieć się można z niego, że opat „ruski”, występujący jako przedstawiciel wiary, której był wyznawcą, uzyskał pozwolenie od króla jerozolimskiego Baldwina na umieszczenie swojej lampy na Grobie Chrystusa „za wszystkich naszych („ruskich”) książąt , za całą ziemię ruską, za wszystkich chrześcijan ziemi ruskiej”. Podobnie w zbiorze opowiadań o początkowych dziejach słynnego pieczerskiego klasztoru (tzw. Pateryk kijowski) poza znaczeniem geograficznym (Kijów i ziemia kijowska) „Ruś” występuje stale w sensie religijnym. Jeden z bohaterów utworu Antoni jest z racji swej pobożności „płonącym świecznikiem ziemi ruskiej”, a od zwłok Teodozjusza bije „promień cudów po wszystkie krańce ziemi ruskiej” itd. Trzecim terminem o tej samej treści co dwa poprzednie jest „język ruski”. Rozważając znaczenie słowa język „jazyk” można stwierdzić, że niegdyś pod tym mianem rozumiano nie tylko język jako część ciała, mowę czy lud, ale także wiarę. Przykładowo kiedy w roku 1243 chan tatarski Batu mówi do księcia Jarosława, władcy Włodzimierza nad Klaźmą „stań na czele wszystkich książąt (pozostających) w języku ruskim”, to słowa te należy rozumieć jako „książąt wyznających wiarę ruską.” Zresztą analogicznie określano wyznawców Kościoła rzymskiego. Pod koniec XII wieku książę nowogrodzki Jarosław, syn Włodzimierza, zawiera układ „z posłem Arbudem i z wszystkimi niemieckim synami, i z Gotami i z całym łacińskim językiem” , przy czym pod tym ostatnim terminem rozumiano owych Niemców, Gotów (tj. mieszkańców wyspy Gotlandii) Waregów itp. W umowie księcia smoleńskiego Mścisława z ryżanami i Gotlandią (1229 r.) obie strony „zawarły układ pokojowy miły (korzystny) i dla Rusi i dla całego łacińskiego języka, który na Rusi prowadzi handel … (Dlatego) napisano ten układ, jak powinna Ruś trzymać się (postępować) z językiem łacińskim i język łaciński z Rusią …”. Jak wynika powyższych cytatów pod pojęciem „języka łacińskiego” („łatinskij jazyk”) rozumiano kupców z różnych krajów, którzy należeli do rzymskiego, łacińskiego Kościoła, a nie do jakiegoś „łacińskiego narodu” . Tak więc przeciwstawieniem „łacinnika” jest „rusin”. Przykłady użycia terminu „jazyk” w rozumieniu wiary można znaleźć także w „Powiesti wriemiennych let” „Nestora”. Bywa tak, że kronikarz używa go raz w sensie mowy a innym razem – wiary. Fakt ten spowodował sporą ilość nieporozumień w nauce. Podobnie termin „Ruś” oznacza u „Nestora” niekiedy ziemię kijowską, niekiedy zaś część chrześcijaństwa greckiego – czyli wyznanie „ruskie”. Przykładowo poniższy fragment:

    „To jest tylko język słowiański w Rusi: Polanie, Drewlanie, Nowogrodzianie, Połoczanie, Dregowicze, Siewierzanie i Bużanie.”

    bywa nieściśle tłumaczony jako:

    „Naród zaś słowiański na Rusi to tylko Polanie, Drewlanie, Nowogrodzianie, Połoczanie, Dregowicze, Siewierzanie i Bużanie.”

    Powyższy tekst stanowił podstawę do wniosków przyjętych powszechnie w literaturze, że istniał wówczas „naród ruski” , bo przecież termin „Ruś” miał wedle zacytowanego ustępu znaczenie ponadplemienne. Jednak zastanawia fakt, że kronikarz jakby „zapomniał” o całym szeregu plemion, które historycy zaliczają do grupy tzw. wschodniosłowiańskiej. Nie ma Dulebów, Krywiczow, Radymiczów, Wiatyczów, Chorwatów, Uliczów, Tywerców. Okazuje się, że pominięcie przez niego tych plemion jest świadome i celowe. „Nestor” używa w zacytowanym fragmencie terminu „język” w znaczeniu mowy, zaś „Ruś” – wiary. Kronikarz wyliczał plemiona mówiące po słowiańsku, a wyznające wiarę „ruską”. Użycie słowa „tylko” miało na celu podkreślenie, że wśród innych plemion słowiańskich chrześcijaństwo „ruskie” słabiej się rozwijało. Taką interpretację potwierdzają inne niezależne od „Nestora” źródła z tego okresu, z których wynika, że wszystkie plemiona słowiańskie wyliczone przez kronikarza jako należące do „Rusi” miały za jego życia swoich biskupów. Na pozostałych terenach Kościół był o wiele słabiej ugruntowany. Inny fragment „Powiesti wriemiennych let”, który stanowi przykład fałszywych interpretacji niektórych badaczy brzmi następująco:

    „Język słowiański i ruski jest jeden (i ten sam)”

    Wielu historyków interpretowało ów ustęp jako potwierdzenie tożsamości mowy słowiańskiej z ruską. Tymczasem „Nestor” w omawianym fragmencie użył terminu „język” w znaczeniu nie mowy tylko wiary – stwierdzał bowiem, że „wiara” słowiańska i ruska jest jedna. Na poprawność tej interpretacji wskazuje kronikarz czeski Kosmas, który donosił że na biskupstwo praskie miano nie powoływać kapłana „secundum ritus … Ruzie aut Slavonice lingue”. „Nestor” rozumiał pod pojęciem wiary słowiańskiej (języka) obrządek Cyryla i Metodego, który w źródłach słowiańskich figuruje stale jako ritus Sclavonorum, albo ritus Sclavonice lingue. Zdaniem niektórych badaczy istnieje wiele przesłanek na to, że obrządek Cyryla i Metodego istniał w Kijowie i stanowił podstawę dla późniejszego rozwoju chrześcijaństwa greckiego za Włodzimierza Wielkiego. Ponadto w omawianej epoce mowa Słowian „wschodnich” i nie tylko „wschodnich” nazywała się zawsze „słowiańską”, nigdy zaś „ruską”. „Nestor” opowiadając o podziale Słowian na grupy i wyliczając poszczególne plemiona pisze tak:

    „I więc rozszedł się język słowiański (nie ruski!), wskutek czego i pismo przezwano słowiańskim (nie ruskim!)”

    Z kolei w innym fragmencie kroniki można znaleźć następującą wzmiankę o Polanach znad Dniepru:

    „Nazywali się Polanami, ponieważ osiedli na polach. A język słowiański (nie ruski!) był im jeden.”

    Gdzie indziej znowu „Nestor” zaznacza, że:

    „Metody posadził dwóch księży w pisaniu biegłych i przełożył wszystkie księgi (Pisma Św.) z greckiego języka na słowiański (nie na ruski!).”

    Kronikarz ten opowiadając pod rokiem 1037 o pisarzach, którzy za rządów Jarosława Mądrego liczne księgi „przekładali od Greków na pismo słowiańskie (nie ruskie!).” Podobnych przykładów można by cytować więcej.

    Warto podkreślić, że „Nestor” zawsze starał się być jak najbardziej precyzyjny przy wyrażaniu swoich myśli, mimo trudności językowych z jakimi się spotykał. Ubóstwo ówczesnego słownictwa spowodowało, że autor różną treść i różne pojęcia wkładał w te same słowa. Tak było z „Rusią”, z „językiem ruskim”, z językiem słowiańskim itd. Mimo to pragnął on by wśród potomnych zachowała się wierna pamięć o najdawniejszych dziejach jego kraju. Dla ilustracji sumienności i precyzji z jaką „Nestor” starał się przekazywać fakty można podać jeszcze jeden fragment kroniki:

    „(Polanie) od Waregów przezwali się Rusią, a pierwej byli Słowianami. A chociaż i Polanami się zwali, mowa (ich) była słowiańska. Polanami się zwali, ponieważ siedzieli na polach, a język słowiański był im jeden (wspólny).”

    Kronikarz zaznacza, że imię „Rusi”, przyjęte przez Polan kijowskich, oznaczało początkowo Waregów. Ponieważ gdzie indziej „Nestor” pisał , iż Waregowie byli Normanami, czyli nie-Słowianami, dlatego też powstały obawy autora by nie zrozumiano błędnie jego słów i nie uznano, że Polanie wskutek przyjęcia nowej, obcej nazwy, zatracili swój dotychczasowy charakter i przestali być Polanami. W tym celu stara się jak najdobitniej podkreślić, że nazwa „Ruś” w takim sensie, w jakim przyjęli ją Polanie, nie zawiera treści etnicznej, dlatego dwukrotnie powtarza, że Polanie mówią po słowiańsku (aby nikt nie myślał, że używali mowy Normanów), wprowadza słowo riecz na określenie języka, aby jaśniej uwypuklić sens niż przez jazyk, i wreszcie wskazuje, że nazwa „Polan” ma treść topograficzną, ale oznacza plemię słowiańskie.

    Podsumowanie

    Tak więc reasumując należy stwierdzić, że treść pojęcia „Ruś” była różna w różnych czasach, zależnie od natężenia akcji misyjnej Kościoła greckiego na wschodzie Europy i wielu innych przyczyn. Biorąc po uwagę jedynie okres od końca X do pierwszej połowy XIII wieku można mówić o dwojakiej treści tego pojęcia: geograficzno-politycznej i religijnej. Wiadomo, że Kijów oraz ziemia kijowska i w pierwszym i drugim znaczeniu były Rusią. Ale tego spostrzeżenia nie można rozciągnąć na Halicz, Wołyń, Smoleńsk, Nowogród itd. Co więcej ziemie te były Rusi stale przeciwstawiane, co świadczy o braku tradycji, która by je wiązała z ową ruską nazwą. Z czasem wymienione tereny były objęte mianem Rusi tylko w znaczeniu religijnym dla podkreślenia odrębności wobec ludów o innych wierzeniach. To kryterium religijne mogło powstać dopiero po chrzcie Włodzimierza Wielkiego , tj. po roku 988. Widać to choćby na przykładzie informacji podanej przez geografa arabskiego z połowy XII wieku al-Idrisiego, który w ciekawy sposób traktuje Przemyśl. Z jednej strony pisze, że to gród polski, wymieniając go obok Gniezna, Wrocławia, Krakowa i innych, a z drugiej uważa go za „Ruś”. Z pozoru wydawać by się mogło, że autor sam sobie przeczy, ale w gruncie rzeczy wiernie odtwarzał on ówczesną rzeczywistość. Te same bowiem ziemie nazywały się i polskimi (w znaczeniu etnicznym) i „ruskimi” ( w sensie religijnym). Mimo przedstawionych wyżej racji niektórzy historycy nadal starają się nadawać „Rusi” X-XIII w. wyłącznie treść narodową, przyjmując istnienie „ruskiego” tj. „wschodniosłowiańskiego” narodu. Opierają oni bowiem swoje rozumowanie na dwóch argumentach:

    1. „Ruś” ma w omawianej epoce znaczenie ponadplemienne – jest to spostrzeżenie słuszne, ale z faktu tego jeszcze nie wynika, że „Ruś” była pojęciem narodowym.

    2. Źródła stwierdzają istnienie „języka ruskiego”, a ponieważ mowa jest najistotniejszym znamieniem poczucia wspólnoty narodowej, więc łączyła ona wielkie masy ludności, odróżniając je od reszty Słowian i nie-Słowian.

    Jest to jednak nieporozumienie. Jak wykazały wcześniejsze rozważania „język ruski” był w omawianym okresie oznaką wiary, podobnie jak „język słowiański” oznaczający obrządek Cyryla i Metodego , czy też „język łaciński” do którego zaliczano różne narody wyznające wiarę rzymską. Powodem fałszywej interpretacji słów „Nestora” – „Język słowiański i ruski jest jeden (i ten sam)” – było tłumaczenie słowa „jazyk” tylko z znaczeniu: „język”, „lud”, naród”. Stąd też niektórzy pisarze zaczęli później dokonywać własnych zmian w tekście „Powiesti wriemiennych let”: tam gdzie w kronice figurował przymiotnik „słowiański: , zastępowano, go przez „ruski”, a „Słowian” przez „Rusów”, co więcej przeniesiono znaczenie terminu „jazyk” nie tylko z „mowy” na „naród” , ale i z „narodu” na „państwo”. Między innymi to doprowadziło Moskwę w XVI wieku do sformułowania swoich „praw” do panowania nad Polską, Czechami i innymi krajami oraz narodami słowiańskimi. Próbowano je uzasadniać w ten sposób, że skoro według „Nestora” naród słowiański i ruski był tym samym, a Słowianie – według kronikarza kijowskiego – osiedlili się w Czechach, w Polsce itd. to logiczne jest, że wszystkie te ziemie były ruskie. Tak na przykład stawia sprawę „Kniga stiepiennaja carskogo radosłowija” pozwalająca lepiej zrozumieć mentalność polityczną Moskwy w XVI wieku. W rozdziale „Nazwy ruskich prowincji” wymienia się wiele ziem i ludów, a wśród nich figurują: Czesi, Lachowie, Lutycy, Mazowszanie, Pomorzanie. W innym miejscu tego ustępu można z kolei przeczytać „I we wszystkich tych ziemiach były liczne i silne grody, i liczne, wielkie prowincje, i wszystkie one stanowiły jedno ruskie państwo, które teraz na wiele państw się podzieliło.” Jak widać autorzy „Knigi” w tendencyjny sposób zestawili fakty historyczne, a tendencyjność ta opierała się na fałszywym twierdzeniu, że cała ziemia nazywana „ruską” musiała być zamieszkana przez Słowian i na odwrót – całe słowiańskie terytorium musiało być ruskie. Faktem jest, że jakkolwiek znakomitą część wyznawców wiary ruskiej stanowili tzw. „wschodni” Słowianie, to nie od razu byli oni wszyscy pozyskani dla chrześcijaństwa. Ponadto „Rusią” w sensie religijnym byli nie tylko „wschodni” Słowianie, ale i „zachodni” – Polacy (Lachowie). Byli nią również nie-Słowianie: Grecy, Waregowie, Litwini, Finowie z rejonu Wołgi i Oki, Połowcy itd. Pod rokiem 983 „Nestor” opowiada, jak to dwóch Waregów w Kijowie, ojciec z synem wolało poświęcić życie niż zaprzeć się Chrystusa. Inne źródło „Pateryk kijowski” przekazał wiadomość o męczeńskiej śmierci biskupa rostowskiego, Greka Leoncjusza, który przez ofiarę złożoną z własnego życia stał się „trzecim obywatelem świata ruskiego wraz z owymi dwoma Waregami.” W opinii więc kościelnej Kijowa pierwszymi najgodniejszymi „Rusinami” byli dwaj Normanowie i jeden Grek. Dlaczego na oznaczenie wiary „język ruski” wyparł z czasem „język słowiański” ? Kościół wschodni w swej akcji misyjnej nie zamierzał ograniczać się tylko do Słowian, dlatego też przyjęcie nazwy ruskiej na oznaczenie wiary miało głębsze uzasadnienie. Odcinało ono Słowian greckich od łacińskich, osiadłych na zachodzie czy też Skandynawów związanych z chrześcijaństwem rzymskim od ich pobratymców przynależnych do chrześcijaństwa wschodniego. Termin „Ruś” bardziej odpowiadał tym dążeniom, ponieważ mógł obejmować różne elementy etniczne, nie tylko Słowian, ale także ludy inne podbite przez normańskich Waregów, choćby takie jak fińscy Czudowie, Bułgarzy nadwołżańscy czy stepowi Połowcy. Ponadto termin ten musiał odpowiadać potrzebom nowej rzeczywistości, musiał związać się z Kijowem i tymi tradycjami polityczno-państwowymi, jakie istniały nad Dnieprem. Wprawdzie imię Rusi miało za sobą tradycję państwową normańską, ale z czasem Bizancjum wycisnęło na tej nazwie swoje piętno i przekształciło jej treść.

    Potwierdzenie znaczenia religijnego terminu „Ruś” można także znaleźć w późniejszej historii Litwy XIII-XIV wieku. Z chwilą przyjęcia chrześcijaństwa wschodniego książęta litewscy uzyskujący rządy w dzielnicach słowiańskich stawali się taką samą dynastią „narodową” Rusi jak niegdyś normańscy Rurykowie. Było bowiem niemal regułą, że będąc osadzanymi na ziemiach słowiańskich przyjmowali oni wiarę ruską. I tak dla przykładu chrześcijanami w obrządku wschodnim są wszyscy bracia Trojdena, brat Giedymina Fiodor, zaś starsi synowie Olgierda zatracają imiona litewskie i noszą chrześcijańskie. Litwini podobnie zresztą jak i Normanowie pod względem kulturalnym nie dorównywali Słowianom co nie przeszkodziło im w zbudowaniu ogromnego państwa. Ułatwiło im to rozbicie polityczne tzw. „wschodnich” Słowian, brak wśród nich poczucia narodowego oraz inicjatywy do stworzenia większego państwa. W wyniku tego Litwini zyskali przede wszystkim masowy udział elementu słowiańskiego w walkach z wrogami Litwy głównie z Zakonem pruskim i inflanckim. Z kolei Ruś znajdowała zabezpieczenie swoich tradycji i wiary , możliwość kulturalnego i gospodarczego rozwoju oraz stabilizację stosunków wewnętrznych, gdyż nieustanne wojny między Rurykowiczami powodowały zniszczenie wielu terenów ruskich. Utracie własnej tożsamości przez Litwinów na skutek pochłonięcia przez ruskich Słowian zapobiegła unia z katolicką Polską.

    Podsumowując można stwierdzić, że prof. Paszkiewicz stawia tezę o państwowo-kościelnym (zwłaszcza kościelnym) znaczeniu terminu „Ruś”. Autor ten uważa, że termin „Ruś” był terminem sztucznym w sensie etnicznym. Nie można bowiem używać go jako rodzimej nazwy etnicznej wschodnich Słowian, czego potwierdzenie znajdujemy choćby u Nestora. Na początku termin ten oznaczał normańskich Waregów i ich państwo, potem nabrał na wskroś kościelno-religijnego znaczenia.

    Warto podkreślić, że również nazwy „Mała Ruś” (Małoruś) i „Wielka Ruś” (Wielikoruś) były także tworami sztucznymi, obcymi ludności, która zamieszkiwała te tereny i powstały one w Konstantynopolu w związku z podziałem w owym czasie dawnej, jednej metropolii ruskiej (kijowskiej). Kiedy w 1303 r patriarcha powoływał metropolię w Haliczu, nowy dostojnik kościelny otrzymał od Konstantynopola tytuł metropolity Małej Rusi. A więc termin „Mała Ruś” miał kościelny charakter i był nazwą religijnej jednostki administracji. Z kolei termin „Wielka Ruś” pojawia się po raz pierwszy w piśmie cesarza bizantyjskiego Jana Kantakuzena do litewskiego księcia Lubarta-Dymitra wołyńskiego w roku 1347, które dotyczyło spraw kościelnych. Sztuczny charakter terminu „Wielka Ruś” potwierdza też fakt, że nazwa ta w etnicznym sensie – ze wskazaniem na ludzi jako Wielkorusów – nie pojawiła się przed XVII wiekiem.

    Po raz pierwszy termin Wielikorossy spotyka się w dziele Pamwy Beryndy z 1627 r. Także nazwa Rossija (Rosja) jest sztuczna. Wytworzyło ją w formie Rosija Bizancjum w X wieku, a nie została ona wymyślona we wschodniej Europie. Przez wiele wieków nie była ona tutaj zresztą używana , co dowodzi , że spotkała się z oporem. Utrzymała się nie z woli narodu, ale z woli cara Piotra Wielkiego, który ostatecznie wprowadził ją na oznaczenie swego cesarstwa.

    Źródła tekstu:

    1. H.Paszkiewicz – „Początki Rusi” – Kraków 1996.

    2. H.Paszkiewicz – „Powstanie narodu ruskiego” – Kraków 1998.

    3. F.Koneczny – „Dzieje Rosji”, tom I – Warszawa 1917.

  8. Piotrx said

    Problem Rusi we wczesnym okresie dziejów Polski

    Niniejszy tekst opiera się głównie na wybranych fragmentach pracy prof. Henryka Paszkiewicza pt. „Początki Rusi” – Piotrx

    Jak wynika z położenia geograficznego wśród zachodnich sąsiadów Rusi na plan pierwszy wysuwa się Polska. Jak daleko na wschodzie sięgało osadnictwo polskie w pierwszym okresie swej historii? Można wskazać na bardzo stare związki z Polską ziem znad Bugu i górnego Dniestru. Świadczyć o tym może sama nazwa Lechitów/Lachów/Lędzan, oznaczająca Polaków, która tak mocno utrwaliła się wśród sąsiadów ludności Nadbuża i Naddniestrza, tj. Polan i Węgrów oraz bardzo liczne w tym rejonie zachodniosłowiańskie (prapolskie) nazwy miejscowe. Ten wczesny związek znajduje też potwierdzenie w źródłach. Cesarz bizantyjski Konstantyn Porfirogeneta (połowa X wieku) stwierdza, że Lenzaninowie (Lachowie) ścinają i sporządzają swe czółna porą zimową , a następnie , gdy lody topnieją, spuszczają je do rzeki Dniepru , a następnie „tąż rzeką jadą do Kijowa i sprzedają je Rusom”. Z powyższego opisu wynika, że wspomniani tu Lędzanie (Lachowie) musieli mieszkać między innymi nad rzekami będącymi dopływami Dniepru np. Turia, Styr, Horyń. Potwierdza to kronikarz „Nestor” wymieniając Lachów jako najbliższych chrześcijańskich sąsiadów kijowskich Polan. Co warto podkreślić używa on tego terminu wyłącznie w znaczeniu ponadplemiennym, rozumiejąc „Lachów” jako nazwę państwa, które ma określone terytorium, a oprócz tego nadaje „Lachom” treść etniczną. Pod rokiem 981 „Nestor” opowiada o wyprawie Włodzimierza Wielkiego na Lachów, zakończonej zdobyciem Przemyśla, Czerwienia i innych grodów.

    „W roku 981 poszedł Włodzimierz ku Lachom i zajął grody ich, Przemyśl, Czerwień i inne grody, które są i do dziś dnia pod Rusią.”

    Na końcu tej zapiski autor dodaje „które są i do dziś dnia pod Rusią” , a więc automatycznie przeciwstawia te tereny „Rusi” i podkreśla, że „Rusią” one nie były. Kronikarz wyraźnie stwierdza, że związek tych ziem z „Rusią” nastąpił jedynie wskutek dokonanego przez Włodzimierza podboju. Władca ten walczył z Lachami i „zajął ich grody”. Grody te i cały teren zamieszkiwali Lachowie, dlatego kronikarz nie stwierdza, że te ziemie „były pod Lachami” , podczas gdy ich późniejszy status jest określony: „które są pod Rusią.” Warto jeszcze zauważyć, że gdy w 1031 roku synowie Włodzimierza Wielkiego przedsięwzięli kolejną wyprawę na Polskę, by pomścić straty z 1018 roku, kronikarz kijowski powie:

    „W roku 1031 Jarosław i Mścisław zebrali wojów mnogich , poszli na Lachów i zajęli Grody Czerwieńskie znowu i spustoszyli ziemię lacką , i mnóstwo Lachów przywiedli , i rozdzielili ich. Jarosław osadził swoich nad Rosią , i są do dziś dnia.”

    A więc używając słów „i zajęli Grody Czerwieńskie znowu …” potrafił on jasno określić sytuację, gdy szło o odzyskanie utraconego terytorium. Tymczasem przy zapisce dotyczącej roku 981 niczego podobnego nie napisał. Gdyby – jak twierdzą niektórzy – ludność na omawianych terytoriach tylko podpadła pod polskie panowanie przed rokiem 981, wówczas kronikarz dodałby przysłówek opiat’ (znowu) do tekstu z tegoż roku. Przez to słowo podkreśliłby ciągłość związków Rusi z ziemiami zachodnimi. Z powyższego rozumowania wynika więc jednoznacznie, że wystąpienie zbrojne Włodzimierza w 981 r. było pierwszym, na dużą skalę obliczonym i trwałym wyczynem władców kijowskich skierowanym przeciwko ziemiom polskim, mimo to później Grody Czerwieńskie jeszcze kilkukrotnie wracały do Polski – odzyskiwali je między innymi Bolesław Chrobry w 1018 r. i Bolesław Śmiały w 1069 r. Potwierdzenie polskiego charakteru tych ziem można uzyskać także dzięki wiadomościom przekazanym przez rabina Jehudę ha-Kohena, żyjącego w Moguncji w latach 1028-1070. Donosi on bowiem o najeździe nie wymienionych bliżej napastników na miasto Primut, Primisz (Premisz), którą to nazwę badacze zgodnie odnoszą do Przemyśla. W swojej relacji autor ten nadmienia o uprowadzeniu z tego miasta miejscowej ludności żydowskiej, zaznaczając, że wspomniany gród znajdował się w Polsce („in Polonia”). Wspominając zaś o słowiańskiej ludności Przemyśla traktuje ją jako coś odrębnego od „greckich Słowian”. Wynika stąd, iż skoro w XI wieku ludność ziemi przemyskiej nie wyznawała jeszcze wiary „ruskiej” i uważana był za przynależną do Polski, to tym bardziej ten stan rzeczy musiał istnieć w X wieku. Potwierdza to Ibrahim ibn Jakub (966), który pisze, że władztwo Mieszka sięgało na wschodzie do „Rusi”. Gdyby ziemie nad Bugiem, Sanem i górnym Dniestrem należały do „Rusi”, Polska, posiadająca Mazowsze, musiałaby mieć „Ruś” za swego południowego, a nie wschodniego sąsiada. Jak pokazała wcześniejsza analiza terminu „Ruś” (Znaczenie terminu „Ruś”), miał on w tym okresie podwójne znaczenie. Jedno – starsze, węższe, geograficzno-polityczne – obejmujące ziemię Polan kijowskich i Siewierzan, oraz drugie – szersze – religijne. Jednak to ostatnie mogło powstać dopiero po chrzcie Włodzimierza Wielkiego , tj. po roku 988. Tak więc „Ruś” Ibrahima z roku 966 oznaczać może tylko ziemię kijowską, co wskazuje na daleki zasięg państwa polskiego na wschodzie. Fakt ten potwierdza w pewnym stopniu także druga wiadomość Ibrahima mówiąca, iż terytorium podległe Mieszkowi było największe z krajów słowiańskich, a więc Polska Mieszkowa w sześćdziesiątych latach X wieku musiała wyraźnie górować nad swymi sąsiadami. Na taką możliwość wskazuje również pośrednio przywilej cesarza Henryka IV dla biskupstwa praskiego z 1086 roku. Wykreśla on wprawdzie jedynie granice państwa wielkomorawskiego i metropolii św. Metodego z IX wieku – według rzek Styru i górnego Bohu. Jednak gdy w 906 roku pod naporem węgierskim padają Wielkie Morawy, źródła pozwalają wnioskować, iż chociaż Kraków przypada czeskim przemyślidom, to ziemie rozciągające się dalej na wschód przeszły pod panowanie Piastów. Wspomina o tym pośrednio Kosmas, podając że Polacy brali udział w walkach o spuściznę wielkomorawską. Mogli to być przodkowie Mieszka. Gall zna ich imiona i podkreśla, że znacznie poszerzyli granice państwowe.

    Ustalony w powyższych rozważaniach zasięg osadnictwa polskiego i polskich granic państwowych na wschodzie wydaje się być w sprzeczności ze świadectwem źródeł późniejszych, które ziemie nad Bugiem i górnym Dniestrem nazywają powszechnie „Rusią”. Jednak jak już wspomniano wcześniej (Znaczenie terminu „Ruś”), termin „Ruś” miał w owym okresie dwa znaczenia: jedno – starsze, węższe, geograficzno-polityczne, obejmujące ziemię kijowską, czernihowską i perejasławską , oraz drugie – szersze – religijne, oznaczające wszystkich słowiańskich i niesłowiańskich wyznawców wiary reprezentowanej przez metropolitę kijowskiego. Źródła zawierają długi szereg dowodów, które wskazują, że ani Halicz, ani Wołyń nie uważały siebie za „Ruś” w znaczeniu pierwszym. Były natomiast „Rusią” w sensie nie etnicznym, ale religijnym. Skoro istnieli ruscy Finowie znad Wołgi, ruscy Waregowie, ruscy Grecy, ruscy Litwini itd., byli również ruscy Lachowie (Polacy). W ciągu dziejów pojęcie terytorialne „Lachów” ulegało zmianom na skutek rozwoju wiary „ruskiej” i konsekwencji politycznych, które ten stan rzeczy wytwarzał, na co istnieją świadectwa źródłowe. Podczas gdy terytorium Bużan w ogóle, a Grodów Czerwieńskich w szczególności, uważał „Nestor” w X-XI wieku za ziemię polską, w opinii wieku XII teren między Wieprzem a Bugiem znajdował się między Polską a „Rusią”. Ale już w XIII wieku, kronikarz halicko-wołyński traktuje ziemię chełmską (dawne Grody Czerwieńskie) jako „ruską”. Takie samo posuwanie się „Rusi” w kierunku zachodnim widać również na południu. Miało na to również wpływ zagrożenie ze strony koczowników stepowych, które spowodowało imigrację ludności z „ruskiego” Wschodu. Religijne rozumienie terminu „Ruś” widać także na przykładzie informacji podanej przez geografa arabskiego z połowy XII wieku al-Idrisiego, który w ciekawy sposób traktuje Przemyśl. Z jednej strony pisze, że to gród polski, wymieniając go obok Gniezna, Wrocławia, Krakowa i innych, a z drugiej uważa go za „Ruś”. Z pozoru wydawać by się mogło, że autor sam sobie przeczy, ale w gruncie rzeczy wiernie odtwarzał on ówczesną rzeczywistość. Te same bowiem ziemie nazywały się i polskimi (w znaczeniu etnicznym) i „ruskimi” (w sensie religijnym). Z kolei mistrz Wincenty podaje, że Kazimierz Sprawiedliwy, książę krakowski (1177-1194) poddał swemu zwierzchnictwu Śląsk, Wielkopolskę, Pomorze, Kujawy z Mazowszem oraz ziemie ruskie: przemyską, włodzimierską, brzeską i drohiczyńską. Po zjednoczeniu całego tego terytorium „został Kazimierz jedynowładcą Lechii”. Źródła powyższe stwierdzają więc, że owe „ruskie” ziemie stanowiły w ówczesnej opinii składową część Polski. Podobny stan rzeczy można zauważyć w źródłach jeszcze późniejszych. Kronika wielkopolska wspomina o Odonie, którego syn Roman był „księciem ruskim”, a więc zdaniem ówczesnego kronikarza Piastowie (Oddon-Otton był synem Bolesława Chrobrego, a Roman – wnukiem) mogli być „Rusinami”. Podobnie rzecz ujmuje Kronika węgiersko-polska, gdy innego syna Bolesława Chrobrego nazywa „księciem ruskim”. Jak silna była w Polsce tradycja jedności z ziemiami wschodnimi, świadczą też fakty z XIV wieku. Gdy Kazimierz Wielki (1333-1370) wszedł w posiadanie dorzecza górnego Dniestru i Bugu, stwierdził z jednej strony, że ziemie te należały do Rusi (w wierze), ale z drugiej uważał je za etniczną część Polski, na równi z Krakowem, Sandomierzem itd. Widoczne jest to w tytulaturze używanej przez króla: ” rex Poloniae necnon terrarum Cracoviae, Sandomiriae, Siradiae, Lanciciae, Cuiaviae, Pomoraniae, Russiaeque dominus et haeres.”

    O istnieniu tej silnej tradycji świadczyć może również charakter organizacji społeczeństwa na omawianych ziemiach. Jak stwierdza Feliks Koneczny:

    „Jest w tym coś wybitnie nieruskiego. Żywioł rolniczy stanowił wówczas na całej Rusi, od Kijowa po Nowogród, a również na Rusi Nowej, na Zalesiu, warstwę podrzędną, pozbawioną wpływu politycznego, który przypadł w udziale tylko mieszczaństwu. Na Rusi Czerwonej jest wręcz przeciwnie; o wpływie miast na sprawy publiczne w źródłach całkiem głucho, a bojarowie ziemscy występują wcześnie na pierwszy plan, a z końcem XII wieku trzęsą już księstwem halickim. Cała w ogóle organizacja społeczeństwa jest rażąco odmienna; nie ma tu ani ‚werwi’ , ani też systemu miast głównych, ‚stariejszych’ i ‚prigorodów’. A tyczy się to nie tylko księstwa halickiego, lecz również północnej części Grodów Czerwieńskich, zachodniego Wołynia. Prócz drużyn książęcych i nielicznych cerkwi – nie ma tam żadnych instytucji ruskich. Ziemia Lachów utrzymała piętno społeczne polskie. Była ona ‚Rusią’ tylko dynastycznie, o tyle, że podlegała władzy Rurykowiczów. Osadnictwo rolnicze składało się po dawnemu tylko z Lachów; nie było jeszcze imigracji rolniczej z Pińszczyzny ani Kijowszczyzny, co nastąpiło dopiero po najazdach tatarskich.”

    W innym zaś miejscu ten sam autor podkreśla dobitnie:

    „Tzw. Ruś Czerwona jest ziemią osadniczą dla Rusinów, którzy osiedlać się w niej poczęli dopiero w drugiej połowie XIII wieku (po pierwszym najeździe mongolskim); dla Polaków jest zaś krajem rodzinnym. Świadczy kronika Nestora. A zatem województwo lwowskie jest ziemią „staropiastowską”. Ziemia ta była na przemian pod Piastami i Rurykowiczami. Nieprawdą jest , żeby na stałe wróciła była pod Piastów ostatecznie w r. 1340. Poprzednik Kazimierza Wielkiego na grodach Halicza i Lwowa, od 1324 r., Bolesław Trojdenowicz był także Piastem ( z książąt mazowieckich, na Sochaczewie) .”

    Mimo przedstawionych wyżej faktów niektórzy historycy uważają, że pierwotnie tereny nad Sanem, górnym Dniestrem i Bugiem zamieszkiwała „głównie ukraińska, wiejska ludność kraju”, natomiast ludność polska była elementem napływowym gdyż „absolutnie nie widać aby tam przed Ukraińcami żyli Polacy.” Jednak tego typu twierdzenia nie mają żadnego uzasadnienia. Po pierwsze ludność omawianych terenów nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do końca XIX w.) nie nazywała się, ani nie była określana mianem „ukraińskiej”. Źródła uważają ją stale za „Ruś”, albo określają nazwami grodów (Haliczanie, Włodzimiercy itp.) Po drugie nie może być mowy o wyparciu ludności „ukraińskiej”, czy napływie polskiej, ponieważ była to jedna i ta sama ludność, którą źródła nazywają Lachami. Jak przypuszczają niektórzy badacze należała ona początkowo do „języka słowiańskiego” czyli obrządku Cyryla i Metodego. Kiedy jednak na przeważającej części państwa Piastów utrwalił się ostatecznie obrządek łaciński, doszło do rozłamu wśród Lachów. Tak więc genezy rozbicia Polaków w XI-XII wieku oraz zmian w terytorialnym znaczeniu pojęcia „Lachy” można się doszukiwać w chrześcijaństwie Cyryla i Metodego, ugruntowanym w południowej i wschodniej części kraju. Kościół wschodni utrzymał mowę Słowian w liturgii co dało klerowi „ruskiemu” znaczną przewagę nad duchowieństwem łacińskim. Tym można w pewnym stopniu tłumaczyć fakt, że z czasem Przemyśl , Halicz, Włodzimierz Wołyński stały się „Rusią”. Również Długosz, opierając się na starej tradycji, stawia powstały wśród ludności polskiej rozłam na płaszczyźnie religijnej. Pisze on bowiem iż: „Ziemie ruskie, słusznym prawem od dawna posiadane … oderwały się od Polski, gdy im Polaków panowanie nie tak dla zdzierstwa i niesprawiedliwości rządów, jako raczej dla różnicy wiary wielce było nieznośne.” Tak więc dla prawidłowego nazwania późniejszej ludności znad Sanu, Dniestru i Bugu należałoby wykorzystać termin, którego użył „Nestor” pisząc o Radymiczach: „ot roda Lachow”, czyli lackiego (polskiego) pochodzenia. O słuszności powyższych wniosków może świadczyć także stanowisko jakie zajmować będzie w XIII wieku ludność omawianych terenów wobec zachodniego sąsiada. Szczególnie ważnym źródłem dla poznania tego zagadnienia jest „Kronika halicko-wołyńska”. Wiadomości zawarte w tym źródle nabiorą szczególnej wyrazistości, gdy zostanie najpierw pokrótce omówione nastawienie wobec katolików ze strony głównych ośrodków wiary „ruskiej” – Kijowa i Wielkiego Nowogrodu. Jak wiadomo dla wytworzenia wspomnianego rozłamu na płaszczyźnie religijnej potrzeba było wielkiego wysiłku i znacznego odstępu czasu.

    Grunt pod ten podział przygotował kler kościoła wschodniego (greckiego), bowiem akcję przeciwko „łacinnikom” prowadzili w Kijowie duchowni, głównie greckiego pochodzenia i to często na najwyższych stanowiskach. Mnich Teodozy w swoim utworze „Słowo o wierze chrześcijańskiej i łacińskiej” stwierdza, że ta ostatnia jest gorsza od żydowskiej, że trzeba się wystrzegać wszelkich kontaktów z łacinnikami, a gdyby nawet dało im się w potrzebie jeść lub pić z własnego naczynia, to należy je potem wymyć i modlitwą oczyścić. Metropolita kijowski Jan II potępiał w 1080 r. tych Rurykowiczów, którzy wydawali swoje córki za władców zachodnich, zaś Metropolita Nikifor (1104-1121) pouczał księcia Włodzimierza Monomacha jak wielkim przewinieniem jest utrzymywanie stosunków z łacinnikami. Metropolita ów skierował specjalne pismo do księcia wołyńskiego Jarosława, „ponieważ książę sąsiaduje z ziemią lacką, a ci, co na niej żyją, przyjęli naukę łacińską i odstąpili od Apostolskiej Cerkwi.” Arcybiskup nowogrodzki Nifont (1129-1156) dokładnie nauczał wiernych jak mają postępować wobec „łacinnika”, gdyby ten chciał stać się wyznawcą Kościoła wschodniego. Przepisany przez arcybiskupa ceremoniał wskazuje, że uważano go za nowochrzczeńca. Książę nowogrodzki Włodzimierz został wypędzony przez mieszkańców Pskowa, ponieważ wydał swą córkę za katolika, zaś Kronika pskowska nieustannie operuje takimi epitetami jak „pogańscy łacinnicy”. Podczas gdy w Kijowie wyobrażano sobie diabła w postaci Polaka (Pateryk kijowsko-pieczerski), kronikarze „ruscy” na Wołyniu dają takie oto charakterystyki polskich Piastów (katolików):

    „1251 r. – Zmarł wielki książę lacki Konrad, który był sławny i przedobry. Żałowali go Daniło i Wasylko (książęta halicko-włodzimierscy)”

    „1279 r. – Tegoż roku zmarł wielki książę krakowski Bolesław, dobry, cichy, łagodny, pokorny i łaskawy.”

    „1286 r. – Tegoż roku zmarł wielki książę krakowski Leszek … bardzo opłakiwali go wszyscy – i rycerstwo i lud prosty.”

    Gdy zaś książę wołyński Włodzimierz dowiedział się o zgonie Leszka, „żałował i opłakiwał go”

    Tak więc faktem pozostaje, że Kronika halicko-wołyńska, w przeciwieństwie do analogicznych utworów kijowskich czy nowogrodzkich, nie zdradza poczucia antagonizmu religijnego z stosunku do katolików. Trudno jest też mówić o istnieniu w owym okresie jakiegoś antagonizmu etnicznego czy narodowego. Wprawdzie ważnym czynnikiem nad Dniestrem i Bugiem pod koniec XI i w XII wieku byli książęta z dynastii Rurykowiczów, którzy osiadali na wspomnianych terenach w charakterze władców dzielnicowych, ale trudno ich wszystkich uważać za wyrazicieli interesów i opinii miejscowej ludności. Przychodzili oni często z zewnątrz, ze wschodu za poparciem Kijowa i różnymi środkami – siłą lub podstępem – starali się pochwycić rządy w poszczególnych ziemiach. Dla przykładu można wymienić kilku o wyraźnie wrogim nastawieniu wobec Polski: Wołodar, który zmontował całą koalicję antypolską, Włodzimierz halicki, który najeżdżał ziemię polską, a uprowadzoną ludność sprzedawał na Wschodzie jako niewolników czy też Wasylko trembowelski występujący ze szczególną zaciekłością przeciw Polsce. Mimo to patrząc na wzajemne stosunki panujące w XII – XIII wieku między książętami halicko-wołyńskimi a Polską trudno się w nich dopatrzeć jakiejś ustawicznej wrogości czy zaciekłości. Były wprawdzie wojny, ale były też sojusze. Zdarzało się nieraz, że skłóceni Piastowie wzywali przeciw sobie na pomoc wschodnich sąsiadów. I odwrotnie: Rurykowicze szukali u Polaków pomocy przeciw swym bliższym i dalszym krewniakom. Jak stwierdza M.Korduba „Prowadzono między sobą wojny, lecz wojny te miały charakter wyłącznie rodzinny, dynastyczny. Żadnego antagonizmu państwowego … (czy) narodowościowego nie spostrzegamy wcale.” Powodem takiego stanu rzeczy były przede wszystkim osobiste kontakty i przyjaźnie, a zwłaszcza częste wzajemne małżeństwa. Miały one nie tylko znaczenie kulturalno obyczajowe ale przede wszystkim polityczne. Żenili się nie tylko książęta , ale i rycerze. Wśród bojarów halickich często można spotkać takie imiona jak: Stanisław, Wit czy Wracisław, co dowodzi że ich matki były Polkami. Tak więc różnice religijne nie zdołały powstrzymać pędu do wzajemnego współżycia, mimo że ze strony metropolitów kijowskich czynione były wysiłki aby takim małżeństwom zapobiegać. Z podobną akcją występowali i papieże. Grzegorz IX zabraniał Polkom wychodzić za Rusinów, ponieważ uważano, iż mężowie odwodzą żony od katolicyzmu. Nakazywał on też klerowi polskiemu wpływać na swoich książąt, by ci we wzajemnych walkach nie szukali sprzymierzeńców na „Rusi”.

    Reasumując można stwierdzić, że w XII i XIII wieku na ziemiach nad Dniestrem i Bugiem przeważała tendencja ciążenia ku Polsce niż ku „ruskiemu” Wschodowi. Dwaj badacze, którzy z tego punktu widzenia analizowali zachowany materiał źródłowy doszli do podobnych konkluzji. N.Firsow stwierdza:

    „Kronika halicko-wołyńska wywołuje ogólne wrażenie na czytelniku, że stary Halicz i Wołyń pozostawały w o wiele bliższych politycznych stosunkach z Polską … aniżeli z (całym) pozostałym plemieniem ruskim … Przeszkód do połączenia się ze wspomnianym sąsiadem nie było żadnych, ani społecznych, ani narodowych …”

    Podobnego zdania jest M.Korduba:

    „… z końcem XII i początkiem XIII wieku związki ziemi halicko-wołyńskiej z dzielnicami polskimi są pod pewnymi względami ściślejsze niż z resztą Rusi.”

    Mimo różnic religijnych i mimo wysiłków i metropolitów kijowskich i papieży oraz mimo odrębności dynastii książęcych trudno było rozerwać więź etniczną ziem znad górnego Dniestru i Bugu z resztą Polski. Materiał źródłowy z wieku XII i XIII dostarcza bardzo wielu dowodów i faktów na istnienie na omawianych terenach starych lackich tradycji i poczucia związku z Polską, a równocześnie powstałego – pod wpływem zmienionych warunków religijnych i politycznych – procesu wyodrębnienia.

    Źródła tekstu:

    1. H.Paszkiewicz – „Początki Rusi” – Kraków 1996.

    2. H.Paszkiewicz – „Powstanie narodu ruskiego” – Kraków 1998.

    3. F.Koneczny – „Dzieje Rosji”, tom I – Warszawa 1917.

  9. Piotrx said

    Ukraina – kilka uwag o terminologii – Piotrx

    Wiele interesujących informacji na temat pierwotnego znaczenia terminu ukraina można znaleźć w pracy prof. Henryka Paszkiewicza pt. „Początki Rusi”. Jak pisze prof. Paszkiewicz, często niektórzy historycy, opisując wydarzenia dotyczące okresu IX-XIV wieku nieustannie używają terminu „Ukraina” dla oznaczenia rozległego terytorium południowo-wschodniej Europy, a ludność tego kraju nazywają narodem ukraińskim.

    Co więcej badacze ci twierdzą, że Ukraina jako nazwa kraju ma za sobą starą tradycję, gdyż pojawia ona przykładowo w źródłach z XII wieku. Tymczasem rzuca się w oczy fakt, iż wśród tysięcy zapisek kronikarskich omawianej epoki, pochodzących od „Ukraińców”, słowo ukraina pojawia się zaledwie kilka razy. Do tego wszystkiego w tych kilku przypadkach nie znajduje potwierdzenia teza o istnieniu „Ukrainy” jako imienia pewnego, ściśle określonego terytorium. Jakie więc informacje na ten temat można znaleźć w ówczesnych źródłach ? Gdy w 1187 r. zmarł książę południowego Perejasławia, Włodzimierz, syn Gleba, wówczas to ” po nim też ukraina wielce bolała.” W 1189 r. mieszkańcy Halicza powołali na tron przebywającego w Smoleńsku księcia.

    Ten zgodził się i „przyjechał ku ukrainie halickiej”. W 1213 r. książę Daniło odebrał Polakom szereg położonych w rejonie rzeki Bug grodów „i całą ukrainę”. Wspomniani historycy na podstawie powyższych wzmianek kronikarskich przyjmują, że Ukraina w XII-XIII wieku obejmowała ziemie od Perejasławia na wschodzie po rejony Dniestru (ziemia halicka) i Bugu na zachodzie. Jednak tak rozumujący badacze nie uwzględniają innych wzmianek kronikarskich. W 1271 r. rycerze Zakonu inflanckiego zagarnęli „z ukrainy kilka pskowskich wsi”. W 1280 r. książę Lew chciał przyłączyć część polskiego terytorium „grody ukrainy”. W 1348 r. Andrzej, syn wielkiego księcia Litwy Olgierda, książę połocki, wyruszywszy z wojskami „ze swojej ukrainy”, złupił szereg wsi pskowskich.

    Słowo ukraina występuje też szereg razy pod koniec XV i w XVI w. przy omawianiu ziem należących do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Gdyby „Ukraina” była pojęciem geograficznym, obejmowałaby nie tylko ziemie od Perejasławia do Dniestru i Bugu, ale również i Połock, i Psków, i Polskę, i państwo moskiewskie. Tego rodzaju interpretacja słowa ukraina jest więc, oczywiście, błędna.

    Że słowo to nie zawierało również treści etnicznej, wskazuje fakt, że Kronika halicko-wołyńska pod rokiem 1286 mówi o „ukraińskich Polakach” (lachowie ukrainianie), co by dowodziło, że Polacy uchodzili za Ukraińców. A to jest znowu nonsens. W istocie termin „lachowie ukrainianie” oznaczał bowiem Polaków zamieszkałych na pograniczu swego państwa, zaś samo słowo „ukrainianin” oznaczało mieszkańca pogranicznych miejscowości. Jest to najstarszy tekst w którym występuje słowo „ukraiński” w odniesieniu do ludności danego terenu i jak widać dotyczy on Polaków, nie zaś członków narodu ukraińskiego.

    Analizując teksty źródłowe, w których występuje interesujący nas wyraz, a zwłaszcza tereny, z którymi był on wiązany, widać więc, że w języku słowiańskim ukraina oznaczała ziemię pograniczną, kresową, poszczególnych państw. Stąd i Kijów, i Polska, i Halicz, i Psków, i Połock, i Moskwa, i inne księstwa miały swoją ukrainę, czyli że był to rzeczownik pospolity, nie zaś własny.

    W tym kontekście ukraina to jak podaje Zygmunt Gloger: „każda ziemia na kraju czyli na krańcu, u granicy, u kraju państwa położona.” Hipoteza o istnieniu „Ukrainy” jako nazwy jednego, ściśle określonego terytorium i o narodzie ukraińskim, na tej ziemi zamieszkałym, automatycznie upada.

    W zgodzie z powyższym pozostaje fakt, że słowo ukraina, jeśli chodzi o część południową wschodniej Europy, po XIII wieku na długo znika ze źródeł. Imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI—XVII stulecia; oznaczać będzie województwa kijowskie, bracławskie, czernihowskie, które to ziemie w XVII wieku stanowiły kresy państwa polsko-litewskiego. Ale i wtedy, i później, Podole, Wołyń, ziemia halicko-lwowska, a tym bardziej ziemia przemyska imieniem Ukrainy nie były objęte. Jak stwierdza Zygmunt Gloger:

    Nazwa u k r a i n y , stosowana do ziem Kijowskich od czasu ostatecznego ich wcielenia (roku 1471) do Litwy, nie miała nigdy charakteru oficjalnego i oznaczała jedynie tyle, co „ugranicze”, południowy kraniec, kraj Wielkiego księstwa Litewskiego od strony „ordyńców”. Urzędownie po raz pierwszy została ona użytą w 20 lat po wcieleniu Kijowszczyzny do Korony w tytule głośnej ustawy z r. 1589 „Porządek z strony Niżowców i Ukrainy”, chociaż i tu jak tylko imię pospolite, a nie nazwa polityczna, urzędowa prowincji. Wereszczyński, biskup kijowski, za Zygmunta III pierwszy chyba (w znanej swej przestrodze Rzeczypospolitej) używa nazwy „Ukraina” w nieco ściślejszym znaczeniu. A.Jabłonowski powiada, że od owych czasów pod nazwą Ukrainy, w rozległem tej nazwy znaczeniu, poczęto w głębi Korony i Litwy rozumieć szeroki, prawie bezbrzeżny obszar ziem, roztaczający się za Słuczą i Murachwą, to jest granicami przyrodzonymi Wołynia i Podola na dorzeczu Dniepru i Bohu aż do szlaku „murawskiego” i „pól oczakowskich”, a który aktem unii 1569 r. przyłączono do Korony. Obszar nie tylko stepowy, ale obejmujący i Polesie naddnieprowe, urzędownie rozpadający się na dwa województwa: Kijowskie i Bracławskie.

    Z kolei Stender-Petersen pisze:

    … pod rządami tzw. hetmanów kraj położony po obu brzegach rzeki Dniepr, później tylko ten po jej wschodniej stronie, był nazywany „Krajem Hetmańskim” (Hetmanszczyna) . Nazwa „Kraj Kozaków” (Kozaczyna) narodziła się w okresie rozkwitu Kozaków. Wszystkie nazwy tego rodzaju były mniej lub bardziej sztuczne i zawsze prowizoryczne. Nazwa „Ukraina” triumfowała stopniowo nad wszystkimi rywalkami. Imię to także było sztuczne.

    Jak zauważa ten sam autor charakterystyczne jest, że przez długi czas , gdy kraj sam był bez nazwy, Wielkorusowie nazywali Małorusów według ich cechy charakterystycznej: kitki włosów opadającej z gładko wygolonej czaszki „chochoł” (liczba mnoga „chochły”) . Małorusowie zaś nazywali swoich sąsiadow Wielkorusów „kacapy” (capy) z powodu ich długich bród, albo „moskali” (Moskale). Warto podkreślić, że obie nazwy „Mała Ruś” (Małoruś) i Wielka Ruś (Wielikoruś) były także tworami sztucznymi, obcymi ludności, która zamieszkiwała te tereny i powstały one w Konstantynopolu w związku z podziałem w owym czasie dawnej, jednej metropolii ruskiej (kijowskiej).

    Jak widać nawet wtedy gdy termin „Ukraina” staje się imieniem własnym, posiada on jedynie znaczenie geograficzne, a nie polityczno-państwowe, nie można bowiem nazywać koszów kozackich państwem ukraińskim. Do jakich błędnych rezultatów prowadzi fałszywe użycie terminu ukraina, wskazuje choćby tytuł wielotomowego dzieła M. Hruszewśkiego — Historia Ukrainy-Rusi. Oba pojęcia: Ukraina i Ruś (patrz: „Znaczenie terminu „Ruś”) , nie pokrywały się ze sobą ani w czasie, ani w przestrzeni, nie mogą więc być traktowane równorzędnie. Uczony powyższy omawia obszernie dzieje południowo-wschodniej Europy w czasach, kiedy słowo ukraina oznaczało terytorium pograniczne. Nie oznacza to, że dzisiejszym Ukraińcom odmawia się prawa do jakiejkolwiek części politycznego czy kulturalnego dziedzictwa Rusi. Oznacza jedynie to, że należy posługiwac się terminami współczesnymi danej epoce i nie przenosić dzisiejszych pojęć na czasy, kiedy te pojęcia nie istniały, lub kiedy zawierały treść odmienną od dzisiejszej.

    Reasumując można stwierdzić, iż w okresie IX-XIV w. nie istniała Ukraina jako imię własne (imieniem własnym staje się dopiero na przełomie XVI-XVII stulecia), pojęcie geograficzne, i nie istniał naród ukraiński. Naród ten powstał w czasach wykraczających daleko poza ramy chronologiczne tego okresu. Ponadto faktem jest, że ludność obrządku wschodniego zamieszkała na omawianych terenach nigdy, przez cały ciąg dziejów (aż do końca XIX w.) nie nazywała się, ani nie była określana mianem ukraińskiej. Źródła uważają ją stale za Ruś, albo określają nazwami grodów (Haliczanie, Włodzimiercy itp.). Tak więc używanie terminów Ukrainiec czy ukraiński w odniesieniu do omawianego wyżej okresu dziejów jest zabiegiem ahistorycznym i dużym nadużyciem.

    Najprawdopodobniej po raz pierwszy z programem odrębności ukraińskiej wystąpił w 1795 r. Jan Potocki, polski hrabia i polityk. Z kolei jego rodzony brat Seweryn Potocki pracował długie lata nad wcieleniem w życie tej koncepcji. Jak się przypuszcza działali oni na tym polu z inspiracji masonerii, gdyż obaj bracia byli wolnomularzami. Natomiast określenie „naród ukraiński” zostało wprowadzone do historiografii dopiero na przełomie XIX i XX wieku, po raz pierwszy bodaj przez ukraińskiego historyka, wolnomularza i polityka Mychajłę Hruszewskiego. Do tego czasu ludność wyznania grekokatolickiego nazywała siebie i była nazywana Rusinami. Hruszewski w swojej „Historii Ukrainy-Rusi” wyrażał między innymi pogląd, że „Ukraina” była wyraźnie zarysowaną jednostką historyczną, narodową i geograficzną, która wykazywała ciągłość rozwoju od czasów Wielkiego Księstwa Kijowskiego.

    Jednak jak pokazują wcześniejsze rozważania dotyczące znaczenia terminów „Ruś” i „Ukraina” , jest to pogląd mylny. Wprawdzie proces formowania się narodu ukraińskiego był długotrwały i skomplikowany, opierając się w pewnym stopniu na skłonnościach samorodnych, to jak się wydaje jednym z głównych motorów przekształcania Rusinów na Ukraińców była administracja austriacka, która stosowała w Galicji zasadę „dziel i rządź” oraz masoneria. Ruch ukrainofilski zapoczątkowany został w połowie XIX w. i był celowo popierany przez rządy austriackie, które w ten sposób starały się osłabić polski ruch niepodległościowy, przy równoczesnym zwalczaniu sympatii moskalofilskich wśród ludności staroruskiej obrządku greckokatolickiego. W ten sposób doprowadzono do rozbicia społeczeństwa ruskiego na dwa obozy: ukrainofilski i moskalofilski. Moskalofile-Wielkorusi negowali istnienie odrębnego narodu ukraińskiego, Małorusini – stali na gruncie ukraińskiego separatyzmu narodowego. Co ciekawe początkowo ruch „narodnicki”, rozbudzony przez hr. F. Stadiona w połowie XIX w., nazywał swoich przedstawicieli Rusinami, a ich pierwsza organizacja nosiła nazwę Głównej Rady Ruskiej. Zachęcano przy tym ich , aby zwrócili się do cesarza o ochronę przed „uciskiem polskim”, jak również obiecywano im podzielenie Galicji i mianowanie dla Galicji Wschodniej namiestnika Ukraińca. Doszło nawet do tego, że cesarz austriacki Karol I w porozumieniu z niektórymi ukraińsko-galicyjskimi politykami i pod ich wpływem wydał reskrypt nakazujący wszystkim bez wyjątku grekokatolikom zamieszkałym na terenie monarchii austriackiej używać na określenie swojej narodowości, terminu „Ukrainiec”.

    Termin ten był sztuczny i przekreślał dotychczasową wielowiekową, historyczną nazwę ludu ruskiego. Ponadto wspomniany reskrypt kwalifikował automatycznie wszystkich grekokatolików jako Ukraińców, choć pod względem narodowościowym wielu z nich nadal uznawało się za Rusinów . Ponadto pewna, choć niewielka, ich część uznawała się za Polaków. Świadczyć o tym może opublikowany w 1904 roku list pasterski metropolity lwowskiego obrządku grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego skierowany do „Polaków obrządku grekokatolickiego.” . Metropolita ten zaznaczał iż choć sam jest biskupem-Rusinem, to jest także ich arcypasterzem, którego nie można podejrzewać o brak „życzliwości i miłości dla polskiego narodu”. Ponadto podkreślał, że szanuje ich polskie przekonania i nie ma najmniejszego zamiaru narzucać Polakom-grekokatolikom „patriotyzmu ruskiego”. W liście tym czytamy między innymi:

    Między wiernymi, duchownej mej władzy podlegającymi, mając i Was, którzy choć z ruskich rodzin pochodzicie w domu jednak tylko po polsku mówicie i poczuwacie się do polskiej narodowości, od dawna pragnąłem odezwać się do Was osobnym pasterskim listem, napisanym w języku polskim, by tym sposobem dać wam dowód pieczołowitości i dbałości o wasze zbawienie. (…) W waszych przekonaniach patriotycznych mogę Was tylko utwierdzić, o ile patriotyzm jest chrześcijańską miłością Ojczyzny i z miłości Boga i bliźniego pochodzi. Chrześcijanin bowiem obowiązanym jest miłować ojczyznę i dbać o dobro swego narodu

    Niestety z upływem czasu następowała powolna metamorfoza Cerkwi grekokatolickiej, która stawała się w coraz większym stopniu ukraińskim kościołem narodowym. Stało się tak między innymi dlatego, iż niektóre środowiska nacjonalistyczne zaczęły nadużywać obrządek wschodni dla celów polityki ukraińskiej. 21 lutego 1918 roku, gdy traktat brzeski nazwany wówczas przez Polaków „czwartym rozbiorem Polski”, przyznawał Ukraińskiej Republice Ludowej pokaźne połacie rdzennie etnicznych polskich ziem, został opublikowany wspólny list pasterski biskupów unickich na czele z metropolitą A.Szeptyckim. Wówczas to padły twarde słowa na głowy Polaków-grekokatolików, gdyż biskupi ci orzekli, że jeżeli ktoś jest grekokatolikiem, to automatycznie musi być Ukraińcem, a już bezwzględnie musi nim być duchowny unicki. W liście tym napisano między innymi:

    Musimy żądać od całego duchowieństwa jednej pracy i jednego ducha … Duchowni, którzy by mieli inne przekonania narodowe, aniżeli nasz naród, w sumieniu swym obowiązani są przystosować się w całej zewnętrznej robocie do całego ogółu, swoich osobistych przekonań muszą w pracy zaniechać… My takiej pracy żądaliśmy od każdego… któremu powierzylibyśmy duszpasterstwo nad narodem ukraińskim, my nie moglibyśmy pozwolić na jakąkolwiek agitację polityczną czy też narodową – sprzeczną z poczuciem narodowym ukraińskiego narodu… Zgodnie z przekazaniem Apostoła: Bóg wszystkich dla wszystkich – cudzoziemiec pracujący jako duszpasterz wśród ukraińskiego narodu i dla niego – musi wyrzec się osobistego patriotyzmu, wziąć krzyż Jezusa Chrystusa i z miłości dla Niego i w imię swego posłannictwa stać się wszystkim dla swojej gromady – Ukraińcem dla Ukraińców, dla ich zbawienia.

    List ten stał się także załącznikiem do formularza deklaracji, którą duchowny grekokatolicki zobowiązany został do podpisania pod kanonicznym posłuchem. Tak więc wprowadzono nakaz by każdy Polak-grekokatolik, chcący zachować swój dotychczasowy obrządek, stał się Ukraińcem. Jak napisał Tadeusz Jagmin, list ten był:

    Płomienną odezwą patriotyczną episkopatu do duchowieństwa i narodu ukraińskiego z okazji traktatu brzeskiego… Określone w niej zostało zadanie kościoła grekokatolickiego, jako narodowego kościoła ukraińskiego, a równocześnie wypowiedziana została bezwzględna walka… innym narodowościom w łonie kościoła (…) Ta niesłychana w swej treści i formie deklaracja tchnąca duchem wschodniego niewolnictwa, stała się odtąd podwaliną wychowania i dyscypliny kleru greckokatolickiego. Zamknięty został dostęp do seminariów greckokatolickich dla młodzieży polskiej i ruskiej. Zaczęła się prawdziwa martyrologia duchowieństwa polskiego i ruskiego […] W jaki bowiem sposób duchowny greckokatolicki mógł zabronić wyznawać swoje poglądy narodowe najbliższemu otoczeniu i domownikom? Równocześnie z Cerkwi greckokatolickiej zniknęły kazania, a ze szkół nauka religii w języku polskim […] W niepodległym Państwie Polskim już nie ma kazań i religii greckokatolickiej w języku polskim dla polskiej ludności, a Polak nie ma wstępu do seminarium greckokatolickiego bez wyrzeczenia się swej narodowości. Obrządek greckokatolicki już przestał nazywać się katolickim, a Polak grekokatolik wyznanie swoje musi nazywać rusińskim.

    W ten to między innymi sposób Cerkiew grekokatolicka włączyła się w dużym stopniu do polityki depolonizacyjnej Kresów Wschodnich. Warto jednak podkreślić, że mimo to nie wszyscy duchowni uniccy popierali ten nurt. Jak pisał w 1924 r. ks. Szczepan Szydelski , wśród kapłanów unickich Małopolski Wschodniej jest wielu „ludzi zacnych , pobożnych i szlachetnych, z którymi też kler polski przyjazne stosunki utrzymuje i będzie utrzymywał”. Z kolei unicki biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn przestrzegał, w wydanej w 1933 r. książce „Problem ukraiński” , przed zgubnymi wpływami ideologii nacjonalizmu ukraińskiego na niektóre warstwy swojego narodu. Warto dodać, że książka ta została napisana z pozycji Ukraińca (ani razu nie pada w niej słowo Rusin) i zawiera wiele interesujących przemyśleń i rozważań na ten temat. Jak pisze Zbigniew Małyszczycki:

    (…)Autor wychodzi z założenia, że miłość swego narodu to nakaz Boży, a – jak każda cnota – wymaga ofiar i trudu, wymaga cierpienia, cierpliwości, wytrwałości i samozaparcia się. Takiemu pojmowaniu miłości narodu przeciwstawia się nacjonalizm – „wymysł czasów ostatnich” – który uważa naród za najwyższego suwerena, detronizując absolutny autorytet Boga, przeczy nadprzyrodzonym zasadom wiary objawionej, stawiając na ich miejsce swoje, przez ludzi wymyślone, mylne hasła, wprowadzając gorączkę szowinizmu i nienawiści w stosunku do tych wszystkich, którzy nie podporządkowują się temu nacjonalizmowi. Na wielu stronach Biskup określa nacjonalizm jako wadliwy, obłędny, wykorzystujący duchowieństwo do swych celów (wsparcie materialne, agitacja), ateistyczny, wprowadzający pogańską etykę nienawiści, wykazujący objawy satanistyczne. Określa nacjonalistów jako gorszycieli dusz. Te i wszystkie inne określenia uzasadnia rzeczowo i uwiarygadnia niezbitymi argumentami. (…) Prorocze zdanie wypowiada Biskup „Jak dowodzi doświadczenie i rozwój naszego nacjonalizmu, nie lewi ustąpią pod naszym (Kościoła) naciskiem, lecz oni to kopną duchowieństwo, gdy wzrosną w siłę pod dotychczasową egidą naszego duchowieństwa” (…)

    Z drugiej strony zdarzało się, że czasem niektórzy księża grekokatoliccy o ukraińskich przekonaniach narodowych niechętnie odnosili się do Polaków grekokatolików. Bywało, że celowo przekręcali im nazwiska w metrykach, wpisując jednocześnie narodowość ukraińską, a pamiętać należy, że w Austrii księża byli jednocześnie urzędnikami stanu cywilnego. Oprócz tego około 30% małżeństw chrześcijańskich było zawieranych między wyznawcami obrządku łacińskiego i grekokatolickiego, co dodatkowo komplikowało stosunki narodowościowe w Galicji. Według spisu powszechnego z 1931 roku Polacy-grekokatolicy stanowili około 13% wiernych Cerkwi unickiej na obszarze województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Reprezentowali oni masę 480 000 ludzi tj. 6,9 % ogółu mieszkańców Małopolski Wschodniej (Galicji pod zaborem austriackim).

    Należy w tym miejscu zauważyć, iż na Kresach Rzeczypospolitej występowali nie tylko Polacy-grekokatolicy, lecz również Polacy prawosławni jak i Rusini „łacinnicy”. Proces przechodzenia części inteligencji ruskiej z obrządku grekokatolickiego na łaciński był zdaniem niektórych autorów spowodowany między innymi rozwojem narodowego ruchu ukraińskiego oraz jego coraz większej agresywności w stosunku do Polaków. Warto również wspomnieć o tym, że to również zręczna austriacka propaganda namawiała Polaków-grekokatolików do występowania z cerkwi unickiej i przechodzenia na obrządek łaciński. W wyniku tego wiele tysięcy osób przeniosło się do kościoła łacińskiego, co nasiliło się szczególnie po roku 1908, gdy Ukrainiec Siczyński (syn grekokatolickiego księdza) zamordował hrabiego Andrzeja Potockiego, a później siłą rozpędu powtórzyło się po wydarzeniach 1918-1919 r. Owe występowania z cerkwi unickiej, mające cechę protestu przeciwko panującym w niej stosunkom, były uważane za manifestację polskiego patriotyzmu.

    Wbrew pozorom było to jednak na rękę rządowi austriackiemu pragnącego uczynić cerkiew grekokatolicką ukraińskim kościołem narodowym, do czego z biegiem czasu rzeczywiście doprowadzono. Jak pisze Florentyna Rzemieniuk:

    W okresie trwania zaboru austriackiego w Galicji duchowni uniccy mieli o wiele lepsze warunki do pracy niż kapłani łacińscy, Austria bowiem jednoznacznie popierała ludność ruską, pragnąć silniej złączyć ją ze sobą, Polakom zaś odbierała stopniowo wpływy i siły. Warto przy tym wspomnieć, że parafie i cerkwie greckokatolickie istniały w wioskach, w których ludność polska stanowiła niekiedy prawie połowę mieszkańców. Ludności polskiej władze austriackie nie dawały zgody na tworzenie nowych parafii czy budowę świątyń łacińskich, grekokatolicy otrzymywali ja bez trudu, co narażało ludność polską na niebezpieczeństwo rusyfikacji. Lud polski po wsiach, nie mając na miejscu własnego kościoła, udawał się np. w sprawie chrztów własnych dzieci do cerkwi unickich, które były blisko. Duchowni ruscy zaś wciągali nowo ochrzczone dzieci do ewidencji ruskich parafii obrządku greckokatolickiego. Nie odsyłali metryk ochrzczonych polskich dzieci do właściwych parafii łacińskich. W ten sposób od chwili zawarcia Konkordii do 1909 r. w 800 wsiach łacińskich w diecezji przemyskiej i lwowskiej ubytek łacinników na korzyść unitów wyniósł 45 360 osób.

    Ze statystyki pochodzącej z 1931 roku wynika, że liczba Polaków wyznających prawosławie i grekokatolicyzm na obszarze zasięgu języka rusko-ukraińskiego wynosiła 680 000 osób, w czym około 480 000 Polaków grekokatolików i około 200 000 Polaków prawosławnych. Warto dodać, że proces przechodzenia wiernych z jednego obrządku do drugiego istniał już w czasach wcześniejszych. Jak wiadomo kultura polska, dzięki swej atrakcyjności, przyczyniła się w czasach przedrozbiorowej Rzeczypospolitej do polonizacji niektórych Rusinów, zwłaszcza bojarów ruskich. Natomiast zdecydowanie mniej znany jest fakt występowania procesu rutenizacji (ruszczenia) części polskiej drobnej szlachty i chłopów. Jako jeden z przykładów można podać drobną szlachtę mazowiecką osiadłą niegdyś w dobrach magnackich na kresach wschodnich, która z biegiem czasu przyjęła obrządek grekokatolicki, uległa zruszczeniu i schłopiała. Ponadto, nawet w czasach II Rzeczypospolitej, nie wszyscy Rusini chcieli uważać się za Ukraińców. Niektórzy nadal określali swoją narodowość jako „ruską” bądź „rusińską” , a inni nawet z pewną antypatią odnosili się do „obozu ukraińskiego” . Przykładem takiej postawy może być, reprezentujący obóz staroruski, poseł BBWR Mychaił Baczyńskij, który w swoim przemówieniu wygłoszonym w Warszawie w dniu 21 stycznia 1931 r. na posiedzeniu sejmowej Komisji Administracyjnej powiedział między innymi:

    Wysoka Komisjo! Jeżeli w przemówieniu swojem używać będę terminu „ruski”, to termin ten proszę rozumieć nie w znaczeniu „rosyjski”, lecz tylko „rusiński”. Termin więc „ruski” będę zastosowywać przy określeniu nacjonalnem narodu zamieszkującego terytorjum byłej Galicji, dzisiejszej zaś Małopolski Wschodniej, a więc terminem tym określam nie „Rosjan”, lecz grekokatolików „Rusinów”. Tak samo, gdy będę używać terminu „ukraiński”, „Ukrainiec” to jedynie dla określenia tej części narodu ruskiego, zamieszkującej Wschodnią Małopolskę, która przyjęła tę nazwę dla swego nacjonalnego określenia. Gdy będę mówił podczas mego przemówienia o Ukraińcach — to należy przez to rozumieć wszystkich członków trzech galicyjsko – ukraińskich partyj oraz członków UOW. Jako przedstawiciel lojalnego odłamu ruskiego narodu, zamieszkującego południowo – wschodnie ziemie Rzeczypospolitej Polskiej, pozwalam sobie także zabrać głos w tak ważnej sprawie, jaką jest kwestja ruska oraz w związku z nią, wniesiona interpelacja ze strony panów przedstawicieli obozu ukraińskiego. Przedewszystkiem protestuję w tem miejscu i to jak najkategoryczniej przeciwko twierdzeniu, zawartemu w poprzedniej interpelacji, pp. posłów ukraińskich, jakoby połacie krajów zamieszkałych przez ludność ruską silą oręża do Państwa polskiego przyłączone zostały. Z takiego bowiem twierdzenia wynikałoby, że połacie te zostały przyłączone po Państwa Polskiego wbrew woli narodu ruskiego. Tymczasem naród ruski w r. 1918 o swoje zdanie w tym kierunku przez nikogo wcale pytany nie był. Faktem historycznym jest, że walki z r. 1918 ludowi ruskiemu narzucone zostały gwałtem. Walkami temi kierowała zatem nie wola ludu ruskiego, lecz wola jednostek, wola niektórych polityków galicyjsko – ukraińskich, pozostających na usługach Austrji. Walki te wywołała galicyjsko-ukraińska inteligencja, przebywająca wówczas w Wiedniu, w szczególności zaś część ówczesnej ukraińskiej reprezentacji parlamentarnej w porozumieniu z rządem austrjackim i za zgodą tegoż.

    Inny przykład dotyczy roku 1942 w okresie ewakuacji armii polskiej ze Związku Sowieckiego na Środkowy Wschód. Wówczas to spośród jej żołnierzy 714 osób określiło się pod względem narodowościowym jako Ukraińcy, a 132 jako Rusini. Wszystkie te przykłady pokazują jak trudną sprawą mogło być czasami określanie narodowości jedynie na podstawie wyznawanego obrządku.

    Zresztą terminologia Rusin, ruski itp. była powszechnie używana jeszcze przy końcu XIX i na początku XX wieku. Na przykład pod koniec XIX wieku założono „Ruski instytut dla dziewcząt” w Przemyślu (a nie „ukraiński”) , jak również wydawano w języku ruskim książki w serii zatytułowanej „Biblioteka dla ruskiej młodzieży” (a nie „ukraińskiej”). Cytowany już wcześniej metropolita grekokatolicki Andrzej Szeptycki zwracając się w 1904 r. do swoich wiernych w liście pasterskim „do Polaków obrządku grekokatolickiego.” używa określenia „z ruskich rodzin” (a nie „z ukraińskich”) . Tenże metropolita w innym swoim liście pasterskim skierowanym w 1902 r. „do przełożeństwa i kleryków seminarium duchownego we Lwowie” pisze następująco : „Szczególnie zaś nie może żadną miarą być tej głupiej nietolerancji i nienawiści , której jest tyle między nami Rusinami” , a więc „Rusinami” a nie „Ukraińcami”. Po raz pierwszy posłużył się on publicznie słowem „Ukrainiec” bodaj w roku 1928, zaś do tej pory wszędzie i zawsze mówił o sobie, iż jest Rusinem, a swoich ziomków nazywał Rusinami. Nawet w polskim ustawodawstwie II Rzeczypospolitej oficjalna nazwa tej mniejszości narodowej to “Rusin”, “ruski”. Wprawdzie nazwa “Ukrainiec”, “ukraiński” była używana w życiu publicznym ale dotyczyła wyłącznie obozu ukraińskiego, nie obejmując szerokich rzesz ludności uważającej się za Rusinów.

    Procent ludności ruskiej, odcinającej się od ukrainizmu, był znaczny, o czym świadczy jej udział w wyborach do sejmu i władz samorządowych w 1928 i 1930 r.

    Z kolei według spisu z 1931 r. Rusinów, “ruskich”, którzy odżegnywali się od ukrainizmu, było w województwie lwowskim 46%, w stanisławowskim – 31%, w tarnopolskim – 45%. w krakowskim – 99%. Podobnych przykładów można by podawać znacznie więcej. Z czasem jednak terminy „Ruś”, „Rusowie”, „Rusini” czy „ruski” stały się dla niektórych bardzo niemiłe. Po II wojnie światowej nastąpiła nawet zmiana w urzędowej terminologii kościelnej , co dokonało się najprawdopodobniej pod wpływem życzeń pewnych środowisk ukraińskich. W miejsce nazwy obrządku ruskiego i cerkwi ruskiej wprowadzono nieformalnie określenia obrządek ukraiński i cerkiew ukraińska. W niektórych przypadkach doprowadzono do niemal całkowitego wyrugowania terminów „Rusin” czy „ruski” , uznając je niekiedy absurdalnie za coś wręcz obraźliwego.

    Obecnie zgodnie z obowiązującą poprawnością polityczną przyjęto, że zawsze dla określenia każdego bez wyjątku Rusina należy używać słowa Ukrainiec, nie patrząc jaka jest prawda historyczna. Wiele takich przykładów podaje prof. E.Prus w swojej książce: „Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych”. I tak z pracy pt. „Historia Ukrainy” A.Łotockiego (Lwów 1991) można się dowiedzieć, iż cesarz bizantyjski żalił się w swoim liście, że: „Ukraińcy pustoszą mi wybrzeża”, gdy tymczasem oryginale cytowanego dokumentu występuje wyraźnie słowo „Rusowie”. W innym miejscu tej lektury podano informację, iż pod traktatem zawartym z Grekami w 911 r. władca kijowski miał się podpisać jako „Ołeh wełykyj kniaź ukraińskyj”, choć nikt wtedy nie słyszał o takim państwie jak „Ukraina”, a termin „ukraiński” nie mógł owemu księciu w żaden sposób przyjść do głowy. Dalszymi przykładami mogą być również fragmenty z innej książki pt. „Historia Ukrainy”, autorstwa czterech osób, wydanej we Lwowie w 1991 r. : „Ołeh też pragnął uczynić Ukrainę wielkim państwem”, „Cesarz bizantyjski zgodził się na to, aby kupcy z Ukrainy …”, „Rozkwit ukraińskiej derżawy”, „Ukraińscy pierwsi chrześcijanie” itd. Z kolei o. Kost’ Panas autor pracy pt. „Historia ukraińskiej Cerkwi” (Lwów 1992) nie użył w niej ani razu słowa „Ruś”. Od czasu do czasu, pojawiają się też różne fantastyczne teorie usiłujące na siłę wyprowadzić rodowód Ukrainy z bardzo zamierzchłej przeszłości. Przykładowo ukraiński profesor z Kanady J.B.Rudnicki, powołując się na literaturę perską doszukiwał się jej początków w IV wieku (!). Wtedy to rzekomo „Ukraińcy” mieli być nazywani ludem pogranicza (perskiego?), a „Ukraina” po persku nazywała się Antae.

    Źródła tekstu:

    1. H.Paszkiewicz – „Początki Rusi” – Kraków 1996.

    2. H.Paszkiewicz – „Powstanie narodu ruskiego” – Kraków 1998.

    3. Latopis kijowski, przekład E.Goranin – Wrocław 1994.

    4. Z.Gloger – „Geografia historyczna ziem dawnej Polski” – Kraków 1900.

    5. K.Bulzacki – „Polacy i Ukraińcy – trudny rozwód” – Wrocław 1997.

    6. E.Prus – „Patriarcha galicyjski” – Wrocław 1999.

    7. E.Prus – „Hulajpole – burzliwe dzieje kresów ukrainnych” – Wrocław 2003.

    8. Z.Małyszczycki – „Ukraiński prorok Jeremiasz” – Na Rubieży Nr 54/2001.

    9. F.Rzemieniuk – „Unici polscy 1596-1946” – Siedlce 1998.

  10. Piotrx said

    „Rusini – Zawsze Wierni Rzeczypospolitej Polskiej”

    W kwestii tytułu – nie wszyscy Rusini byli zawsze wierni Rzeczypospolitej, byli tacy którzy byli faktycznie jej wierni (i chwała im za to) ale byli też i inni którzy działali na jej szkodę.

    Z dawniejszych czasów np wymienieni we wpisie wyżej książeta ruscy o o wyraźnie wrogim nastawieniu wobec Polski: Wołodar, który zmontował całą koalicję antypolską, Włodzimierz halicki, który najeżdżał ziemię polską, a uprowadzoną ludność sprzedawał na Wschodzie jako niewolników czy też Wasylko trembowelski występujący ze szczególną zaciekłością przeciw Polsce. Inny przykład to Dymitr Detko o którym kronikarz polski napisał „pan wielce niegodziwy”, który spiskował i sprowadzał Tatarów przeciwko Polsce.

    Mozna to potwierdzić choćby na przykładzie postępowania króla Władysława Jagiełły wobec Rusinów który z jednej strony nadawał im przywileje i fundował cerkwie a z drugiej strony, gdy żle czynili Polsce, karał za ich chwiejność i bunty oraz spiskowanie przeciw Polsce. Jak pisze A.Prochaska:

    „Za rządami bogobojnej Jadwigi i hojnego Jagiełły posypały się egzempcye i inmunitety dla duchownej i świeckiej Rusi, równocześnie powstają tu i ówdzie zamieszki, urastające nieraz jak n.p. w czasach husyckich, w bunty niebezpieczne dla państwa, jak n.p. kilkakrotne rokosze za czasów Świdrygiełły. często nawet w spółce ze zdradzieckimi hołdownikowi Korony, jak z wojewodą Stefanem, wzniecają Rusini socyalne wojny (jak bunt Muchy), przy czym znaczna połać kraju staje się pustynią , a cywilizacja mieczem i pługiem lackim w głąb stepów czarnomorskich posunięta, cofa się ze wstydem o lat dziesiątki. Za każdym razem królowie tłumią bunt orężem, karzą przykładnie zdrajców, pozbawiają ich przywilejów, lecz po skrusze winowajców przebaczają im chętnie, przyjmują na powrót do łaski, aby ich coraz większymi obsypać dobrodziejstwami. Natenczas cierpiała także Cerkiew, jeśli pośrednio brała udział w zawieruchach przez swoich sług niegodnych, lub mogąc, nie uczyniła zadość obowiązkowi swemu i nie przeszkodziła złemu. Tylko takim sposobem zdołamy wytłumaczyć sobie objawy, że gdy Jagiełło jedną ręką stawia cerkwie, świadcząc dobrodziejstwa, drugą ręką odbiera je wyznawcom jak katedrę w Przemyślu.”

    W pozniejszym okresie (XIX-XX wiek) jakkolwiek duża czesc Rusinów pozostała lojalna i wierna Polsce to niestety pewna ich część opowiedziała sie np. za „obozem ukraińskim” i też występowała aktywnie przeciw Polsce.

  11. RomanK said

    Polski ru.blog…. statozytnosc okolic.. przekaczajac granice z Rumunia ..najlepej jadac z Uzhorodu szosa na Muchaczew..Romoczewiska do Khust…i na zachod do Rumunii,,, wogole jak pan sie znajdzie w Wysokich Karpatach,,,niech pan obserwuje gory… zobaczy pan zaskakujace obrazy…
    Kto to orbil??? Kiedy??? Jesli przyroda..to jakim cudem takie zageszczenie proporcjonalnych ciec w kamieniu w medalitycznych wymiarach????
    Kiedy zobaczylem seny z Wladcy Pierscieni..zaczalem porownywac miejsca, ktore mam wryte w pamieci….co cekawe zaczyna sie to od „Prządek” w Czarmorzekach pod Krosnem i jakims szlakiem idzie na poludnie..co ciekawe kazde takie megalityczne dzielo ma zawsze wsrod miejscowej ludnosci swoja nazwe..dokladnie opisujac co to jest..? Prosze zwrocic na proporce zwlaszcza twarzy…i ksztal i dlugosc nosow….

  12. RomanK said

    Teraz..Wariagi- Waregi pare innych wersji to Skandynawscy Wikingowie????
    VIkingowie byli ruchliwymi ludzmi przez pare wiekow….ale gdziekolwiek sie nei pojawili,zawsze trzymali sie swojego obyczaju i organizacji, czyli Jarli….
    Jak to sie stalo- ze tylko w jednym jedynym przypadku ..zrezygnowali z Jarli????? z obyczaju??? z organizacji???
    i wbrew swoim zwyczajem grzecznie i szybko wtopili w Slowianski lud, przyjmujac wiare, jezyk, obyczaj….. Czy Wariagi to Vikingowie???? watpie!

  13. wi42 said

    A tymczasem we Lwowie obchody rocznicy powstania SS-Galizien. Jakie to kolorowe i radosne swieto dla potomkow zbrodniarzy. Sami obejrzyjcie:
    http://www.lenta.ru/photo/2012/04/29/galicia/#pic031

  14. Wosiu said

    1. Re 1/Aga

    Wstawianie tego białoruskiego klipu bez komentarza jest co najmniej dziwne, jeśli nie infantylne. ..Chyba, że autorka sama nie była w stanie się ustosunkować i oczekiwała na jakieś wyjaśnienie…. Choć mogła przynajmniej zapytać…Dobrze, wytłumaczę:
    – klip z utworem „Jestem ze wsi” w wykonaniu 13-letniej Kseni Deregiełko zyskał ostatnio wielką popularność na YT i ogólnie w necie, został też pokazany wczoraj w jakiejś „polskiej” TV, chyba na Polsacie,
    – i wszędzie był interpretowany, również w tej „polskiej” TV, jako białoruska, prymitywna, wsiochowa podróbka rapu gloryfikująca Łukaszenkę…
    – tymczasem to jest akurat anty-Łukaszenkowski pastisz, sarkazm, żart, trzeba być debilem aby tego nie dostrzegać, młoda wykonawczyni, na końcu klipu jeszcze puszcza oko i mruga specjalnie brwiami, aby każdy zrozumiał o co chodzi, ale niestety debile i kretyni nie wyłapują tego..
    – i dobrze, ktoś się na Białorusi postarał o taki „antyreżymowy” utwór i klip, „straszliwa, reżymowa cenzura” dopuściła to, poszło to w świat, i zostało nagle zinterpretowane odwrotnie 🙂

    2. Re 5/Polski.blog.ru

    Czytając twoje wypowiedzi, i jeszcze tego Dzzytky czy jak mu tam, mam wielki dyskomfort psychiczny, polegający na wrażeniu, ze jakieś postbanderowskie, post-upowskie kundle i gnidy jeszcze próbują pyskować….

    Nie wiem co będzie, ale jeśli Polacy wyzwolą się kiedyś i poznają prawdę, to lepiej aby tzw. Zachodni Ukraińcy, Wschodni Galicjanie, opanowani przez neo-UNOwców, padli na kolana i zaczęli przepraszać, zanim na kolanach będę błagać o życie…

    Ja jestem z tych, co muchy nie skrzywdzą, ale pomiotom UPOwców mogę wsadzić w dupę rozgrzaną do czerwoności lutownicę na 10 minut, i zapytać się potem, czy dobrze bolało….

    Tak, przypierdalam w pociągu w nos i w czachę męskiej młodzieży ukraińskiej a żeńską leję po kurewskim pysku z chlastacza, jak się chełpią dokonaniami UPA…… a potem leżą, krwawią i smarkają na podłodze, i proszą o litość…. Takie to typowe dla nich… Jak się zapytałem czy dostatecznie boli, czy mam jeszcze przypierdolić, to było miałczenie i proszenie żeby nie bić. Jak wziąłem ich dokumenty i spisałem sobie wszystkie dane i zagroziłem, że jak spróbują gdzieś coś zgłosić, to ukatrupię, to nagle wszyscy pękli i mieli w oczach tylko błaganie o litość… Wtedy zacząłem im z pamięci cytować sposoby mordów i tortur dokonywanych przez morderców z UPA na Polakach: np. rozcinanie brzucha ciężarnej kobiety, wyrywanie jej płodu, przybijanie na jej oczach płodu do ściany gwoździami a potem zaszywanie w jej brzuchu żywego kota…Jedna bździągwa się porzygała w trakcie….

    Skończyło się moim pytaniem: „chcecie gdzieś to zgłosić, macie jakieś pretensje do mnie?”
    Odpowiedź brzmiała: „Nie, nie mamy i nie będziemy mieli, to było nieporozumienie”…

  15. wi42 said

    Re; 14 Wosiu
    Klip dobry – kazdy zrozumie i odbierze po swojemu i tez dobrze – moze autor tekstu kiedys wyjasni co mial na mysli. Ale co to zmieni…

  16. Piotrx said

    Re 13: Tutaj jeszcze Gloryfikacja UPA i SS Galizien na Ukrainie z lat ubieglych

    http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=121&pkid=125

    I jeszcze Gloryfikacja UPA i SS Galizien – zwraca uwage obecnosc ukraińskich duchownych na tych imprezach

  17. Ad. 14

    „Jedna bździągwa się porzygała w trakcie….”

    – Należało kontynuować…

    Pozdrawiam.

  18. RomanK said

    Wosiu…w ktorym miejscu- Polksi ri blog…gloryfikowal banderowski, Oun, UPASwski rasistowski, poganski pomiot?????
    Twoj sposob dyskusji z nimi absolutnie jest na poziomie…ich poziomie…
    swoj ze swoim zawsze znajdzie wspolny jezyk, krew sie leje bzdziagwy rzygaja, w zaleznosci kto ma wiekszy argument, badz wiekszosc w przedziale ten kopany prosi o litosc,,,ktorej sie nie stosuje z zasady:-)))
    Bo i po co???

  19. Wojwit said

    Obejrzałem te fotki ze Lwowa. Pogrobowcom rezunów z d’upa zupełnie się we łbach poj….. Zazwyczaj nie używam takiego języka, ale w tym przypadku jest to zwrot jak najbardziej adekwatny. Robią tym małolatom wodę z mózgów, a oni (a nawet bardziej one) się cieszą, że „budu rezaty”… A w czyim dalekosiężnym interesie to jest robione, tego już ich wyobraźnia sięgnąć nie jest w stanie.

  20. Z WP said

    “Bogarodzico wygoń Putina”

    Aktywiści organizacji prawosławnych i nacjonalistycznych, wspierani przez kozaków i policję, uniemożliwili przeciwnikom Władimira Putina zebranie się w Soborze Chrystusa Zbawiciela w Moskwie na modlitwę w intencji jego odejścia z Kremla. Działacze opozycyjnej młodzieżówki “My” chcieli, w centralnej cerkwi Moskwy, zorganizować modlitwę pod hasłem “Bogarodzico wygoń Putina”.

    Dwie osoby zostały zatrzymane. Jedną z nich jest Roman Dobrochotow, przywódca opozycyjnego ruchu młodzieżowego My i organizator niedzielnej akcji. W jego zamyśle miała ona nawiązywać do głośnej “Modlitwy punkowej”, którą w lutym wykonały tam członkinie zespołu muzycznego Pussy Riot, a w której prosiły Bogurodzicę, by “przepędziła Putina”.

    – Grupa punkowa Pussy Riot jest oskarżana o to, że naruszyła kanony Cerkwi prawosławnej. My chcemy zorganizować modlitwę zgodnie ze wszystkimi cerkiewnymi kanonami. Bez politycznych haseł i agitacji – oświadczył Dobrochotow przed akcją.

    Policja zatrzymała go zanim doszedł do Soboru Chrystusa Zbawiciela, najważniejszej świątyni prawosławnej w Rosji. W swoim mikroblogu na Twitterze opozycjonista nie wykluczył, że zostanie mu postawiony zarzut wzniecania wrogości na tle religijnym.

    Policja zawczasu zamknęła teren wokół Soboru. Na miejscu byli też kozacy, którzy utrzymywali, że przybyli na modlitwę za ojczyznę i jej władcę – Władimira Putina.

    Samego wejścia do świątyni strzegli aktywiści z organizacji Prawosławni Chorążowie. Młodzi, dobrze zbudowani ludzie, ubrani w czarne bluzy z napisem “Prawosławie albo śmierć”, skandowali “Sodoma nie przejdzie!”. Wszystkich, których uważali za opozycjonistów, polewali wodą święconą.

    W konfrontacji uczestniczyło ponad 200 osób – po około 100 z każdej strony. Doszło do utarczek słownych i przepychanek. Jedną osobę zatrzymano.

    21 lutego pięć młodych artystek z Pussy Riot weszło do Soboru Chrystusa Zbawiciela, naciągnęło na głowy kolorowe kominiarki, rozstawiło przed ołtarzem aparaturę nagłaśniającą i wykonało utwór nazwany przez siebie “Modlitwą punkową”. Prosiły w nim Bogurodzicę, by “przepędziła Putina”.

    Ochroniarze wyprowadzili artystki z soboru i pozwolili im swobodnie odejść. Skandal wybuchł, gdy członkinie Pussy Riot umieściły w internecie film ze swojego występu. Wśród prawosławnych, w tym hierarchów, podniosły się głosy oburzenia. Dziewczęta oskarżono o sprofanowanie świątyni, obrażenie uczuć religijnych i szerzenie nienawiści.

    Wkrótce po tym trzy domniemane członkinie Pussy Riot zostały aresztowane. 19 kwietnia sąd w Moskwie przedłużył im areszt do 24 czerwca. Grozi im kara do siedmiu lat pozbawienia wolności.

    “Koncert” w Soborze Chrystusa Zbawiciela była drugą taką akcją Pussy Riot. 20 stycznia na Placu Czerwonym zaśpiewały piosenkę “o Putinie, który przestraszył się opozycyjnych wystąpień”. Artystki również zostały zatrzymane. Dwie spośród nich ukarano grzywnami w wysokości 500 rubli (około 17 dolarów) za naruszenie przepisów o wiecach i zgromadzeniach.

    Akcje te były częścią kampanii protestów przeciwko Putinowi przed marcowymi wyborami prezydenckimi, które przyniosły jego zwycięstwo. W incydencie w Soborze widziano również akt wyzwania wobec rosyjskiej Cerkwi prawosławnej za jej zaangażowanie polityczne po stronie władz.

    W poprzednią niedzielę kilkadziesiąt tysięcy wiernych uczestniczyło w modlitwie w obronie Cerkwi prawosławnej, zorganizowanej przed Soborem Chrystusa Zbawiciela przez cerkiewnych hierarchów. Uważają oni, że Cerkiew jest atakowana przez siły antyrosyjskie, próbujące podważyć jej autorytet.

    PAP, IAR

  21. Marucha said

    Re 18:
    Panie Romanie, bardzo się dziwię Pana wypowiedzi.
    Jeśli banderowski pomiot arogancko panoszy się w Polsce i do tego wychwala zbrodnie swoich przodków spod ciemnej gwiazdy – to jak się powinno zareagować?
    Tłumaczyć im?
    Może prosić, aby przestali zachowywać się jak bydlaki?
    Te kurwy rozumieją tylko jeden język: żelazną pałą w łeb, aż mózgownica bryzgnie na ścianę.

  22. Rysio said

    Nie.

    Nadstawić drugi policzek – Panie Gajowy.

  23. Marucha said

    Re 20:
    Czyli mamy kontynuację działalności kurewek z Pussy Riot, acz w nieco innym przebraniu.
    Już niech te Piździelcze Rebeliantki lepiej nie występują w obronie Cerkwi…

  24. Re 14 Wosiu

    Cóż Panu można powiedzieć?

    “W zasadzie nie ma żadnego lekarstwa na głupotę polityczną Narodu Polskiego” (z ulotki Konwentu Narodowego Polski, zamieszczonej 24.04.2012 r. przez jego Przewodniczącego, Jana Krzanowskiego na stronie: http://www.usopal.pl/publicystyka/1017-ulotka-konwentu-narodowego-polski ).

    Niech Pan sobie jednak przeczyta artykuł:

    „BEŁKOT, KTÓRY SZKODZI POLSCE”
    http://www.rzeczywspolne.pl/2012/04/radziejewski-belkot-ktory-szkodzi-polsce/

    „Żyjemy w czasach grubej przesady, i byłby to powód do śmiechu, gdyby nie fakt, że im bardziej przesada staje się normą, tym bardziej tracimy zdolność do dostrzeżenia rzeczywistości.

    Przykład? Podczas gdy Tadeusz Mazowiecki perorował o „pełzającym puczu”, Lech Wałęsa wzywał w związku z nieistniejącym powyższym premiera do postawienia stosownych służb w stan gotowości, a Antoni Macierewicz prawił o „wypowiedzeniu wojny”, czołowe amerykańskie i rosyjskie firmy energetyczne podpisały z namaszczeniem rządów obu krajów, umowę o strategicznej współpracy. Będą wspólnie wydobywać arktyczne ropę i gaz, korzystając nawzajem ze swoich złóż, co jest precedensem i tworzy wielomiliardowe wspólne interesy.

    Porozumienie to oznacza poważne zbliżenie Waszyngtonu i Moskwy i wpisuje się w ciąg następujących od 2000 roku zdarzeń, odwracających międzynarodową koniunkturę polityczną na niekorzyść Polski. Świat gwałtownie zmienia się na naszych oczach, a istota tej zmiany polega na tym, że stajemy się coraz bardziej samotni i niepotrzebni na globalnej scenie.”

    Autor nie pozostawia Panu żadnych złudzeń:

    „Jeśli za kilka lat obudzimy się w zupełnie innym, o wiele bardziej niebezpiecznym i wrogim świecie, to jako kraj zacofany i bezsilny, z rozpadającą się infrastrukturą, słabą armią, marnym szkolnictwem (do czego obecny rząd walnie się przyczynia). Pogrążony zarazem w pustosłownym, histerycznym sporze o sprawy trzeciorzędne, o dyrdymały wygadywane przez czołowe autorytety, z kwestiami strategicznymi poruszanymi gdzieś na marginesie, jeśli w ogóle.”

    Zrozumiał Pan? Jaśniej już chyba nie można…

    * * *

    Jedyna sensowna polityka PROPOLSKA dzisiaj, to próba zawiązania porozumienia politycznego Słowian – Konfederacji Słowiańskiej – za zgodą i z pomocą Rosji (i Niemiec).

  25. wi42 said

    Re:21 Marucha
    Dziekujmy zatem Stalinowi, ze przetzepal im tylki. Widocznie za malo.
    Chociaz cos zrobil dobrego…

  26. maran said

  27. Marucha said

    Re 22, 24:
    Nie mam nic przeciwko narodowi ukraińskiemu, jako takiemu. Wiem, że wielu porządnych Ukraińców padło ofiarą mordów z rąk swych rodaków. Wiem, że na Ukrainie Wschodniej jest inaczej. Nie popieram odpowiedzialności zbiorowej.

    Dopóki jednak państwo ukraińskie nie zrobi porządku z pomiotem bandytów z OUN-UPA, dopóki nie tylko toleruje ale wręcz popiera ich działalność, nie widzę żadnej możliwości pojednania. Absolutnie żadnej. Trudno mi w zbirach i ich chwalcach dostrzec braci Słowian i sama myśl o jakimś brataniu się z bandytami jest dla mnie parszywa.

  28. maran said

  29. Re 27 Marucha

    To demagogia. Przyznał Pan już wcześniej, że ani naród ukraiński nie składa się z banderowców (których potomkowie i epigoni stanowią zdecydowaną mniejszość populacji Ukraińców), ani naród polski nie składa się wyłącznie z ofiar banderowców i ich potomków (którzy stanowią zdecydowaną mniejszość populacji Polaków).

    Im szybciej i chętniej Polacy porozumieją się z Ukraińcami – właśnie oddolnie – nie patrząc na tych, którzy usiłują nas podzielić (obojętnie, czy są to władze, epigoni, podżegacze, czy mściciele), tym szybciej odpowiedzialni za kontynuację waśni pomiędzy naszymi narodami zrezygnują z tego i nastanie zgoda przypieczętowana odpowiednimi, oczekiwanymi nie tylko przez normalnych Polaków, ale i przez większość normalnych Ukraińców (także tych z zachodniej Ukrainy) posunięciami władz państwowych.

    Nawoływanie natomiast do posłużenia się „żelazną pałą, aż mózgownica bryzgnie na ścianę” – jest zupełnie niepoważne.

    * * *

    „UE RUTYNOWO PATRZY PRZEZ PALCE NA WYBIELANIE NAZIZMU” – ROSJANIE KRYTYKUJĄ „ZALEGALIZOWANIE IDEOLOGII NAZISTOWSKIEJ” WE LWOWIE:
    „Komu przeszkadza Sztandar Zwycięstwa, czyli „Piłka nożna pod znakiem swastyki”

    28.04.2012

    We Lwowie wprowadzono zakaz posługiwania się symboliką komunistyczną i radziecką. Odpowiednią decyzję podjęła miejscowa rada miejska. Wobec tego, przed obchodami święta 9 maja Czerwony Sztandar Zwycięstwa okazał się wyjęty spod prawa.
    Inicjatorką wprowadzenia zakazu była partia „Swoboda”. Z punktu widzenia jej kierownictwa, wykorzystywanie symboliki „nieistniejącego państwa – Związku Radzieckiego” na terenie Lwowa koliduje z konstytucją Ukrainy. Tę tezę poparł mer Lwowa Andriej Sadowyj oraz 74 spośród 90 deputowanych do rady miejskiej. Mimo wyraźnie prowokacyjnego charakteru tej decyzji, nie ma co się dziwić z tego powodu – uważa dyrektor Instytutu Krajów Członkowskich Wspólnoty Niepodległych Państw, Konstantin Zatulin:

    „Pamiętamy, co działo się we Lwowie wcześniej, gdy po prostu bito wszystkich, którzy zamierzali przyjść pod pomnik żołnierzy-wyzwolicieli w tym dniu. Zrywano z nich wstążki [orderu] Świętego Jerzego. Po tym wszystko wygląda na powtórkę z przeszłości”.

    Zakaz dotyczy jakoby nie tylko symboliki radzieckiej, lecz również nazistowskiej. Idąc za logiką członków miejskiego ciała ustawodawczego we Lwowie można uznać, że zarówno Związek Radziecki, jak też Niemcy hitlerowskie w jednakowej mierze były państwami totalitarnymi. Jednakże w praktyce władze lwowskie o wiele bardziej lojalnie ustosunkowują się wobec nazizmu. Miasto oficjalnie świętuje 69-tą rocznicę utworzenia dywizji SS „Haliczyna”. W podobnych imprezach uczestniczą nie tylko sędziwi kombatanci-esesmani, lecz również miejscowi deputowani obok zwykłych nacjonalistów. Niedawno lwowska młodzież szkolna, malując pisanki wielkanocne, ozdobiła je symbolami dywizji SS…

    Wicedyrektor do spraw pracy naukowej Instytutu Badań Politycznych i Etniczno-narodowych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, Aleksander Majboroda, powiedział przed mikrofonem radia „Głos Rosji”:

    „Co się tyczy dywizji SS „Haliczyna”, to zakładam, że niepotrzebnie jest ona utożsamiana z tąże ukraińską armią powstańczą i w ogóle jest traktowana jako symbol walki o niepodległość. W tamtym okresie, gdy toczyła się walka o przetrwanie narodów słowiańskich, mimo wszystko walczyli oni po stronie Wehrmachtu. Jasne jest, że niesłuszne jest uważanie jej za symbol walki o niepodległość, nie znajdzie to akceptacji ze strony Ukraińców”.

    „Nie można zakazać Czerwonego Sztandaru – powiedział następnie Aleksander Majboroda. – Ci, którzy chcą go podnieść, poniosą go mimo wszystko. Już były podejmowane takie próby, lecz spełzły one na niczym. Jest to taka demonstracja bezsilności władz wobec konieczności rozstrzygania żywotnie ważnych problemów nurtujących społeczeństwo, próba zastępowania kardynalnych, palących potrzeb ludzi takimi oto posunięciami natury czysto emocjonalnej. Zakładam, że wcześniej czy później zrezygnują oni z tego, gdyż taka postawa tylko dzieli społeczeństwo, w tym również zachodnioukraińskie”.

    UE już rutynowo patrzy przez palce na wybielanie nazizmu w niektórych krajach postradzieckich, w pierwszej kolejności bałtyckich. Logika eurobiurokracji zakłada, że te państwa tak wiele wycierpiały w XX wieku, że teraz można wybaczyć im swoje własne traktowanie historii. Zresztą, zwykli Europejczycy patrzą na ten problem nieco inaczej. Niedawno niemieccy dziennikarze nakręcili film o Lwowie, jako o mieście, gdzie będą się odbywać mecze Euro-2012. Film zatytułowano bardzo wymownie: ”Piłka nożna pod znakiem swastyki”. Dziennikarze, którzy pracowali nad nim, byli niemile zaskoczeni atmosferą, jaka panuje w tym mieście. W efekcie Lwów zaprezentowano w tym filmie jako miasto, gdzie ideologia nazistowska została zalegalizowana.”

    Źródło: „Głos Rosji” http://polish.ruvr.ru/2012_04_28/73266385/

    Zob.: Львов. Футбол под свастикой – сюжет немецкого RBB
    http://sport.bigmir.net/euro2012/cities/1541293-L-vov–Futbol-pod-svastikoj—sjuzhet-nemeckogo-RBB (05.04.2012)

    * * *

    Trzeba przeciwdziałać złym tendencjom, ale wspólnie: Polacy, Rosjanie i Ukraińcy.

    Zło samo się nie naprawi, trzeba je wspólnie dobrem zwyciężyć.

  30. Marucha said

    Re 2:
    Uczeni ukraińscy to potrafią zaliczyć nawet górali pienińskich do Ukraińców. Ich zdanie jest pozbawione jakiegokolwiek znaczenia.

    Re 4, 5:
    Ja zaś widzę wiele sensu w uzyskaniu przez Ruś Zakarpacką pełnej suwerenności mimo braku dostępu do morza, z czym pogodziły się np. Szwajcaria, Czechy, Węgry, Słowacja itd.

    Ukraińcy-Lemkowie zasielali komitaty Ung, Bereg, a Ukraińcy – bojkowie Bereh, Ung, a Ukraińcy-Hucule – Marmarosz.
    Na takie robienie z Łemków, Bojków i Hucułów jakichś odmian „Ukraińców” można tylko głośnie parsknąć kiszką stolcową, a ich autorowi tak przyp… w ryja, żeby nie wstał.
    To samo zresztą pojawia się we wpisie nr. 5 i całkowicie zniechęca do jakiejkolwiek dyskusji, natomiast definitywnie zachęca do wzięcia w ręce kałachów.

    Re 29:
    Jasne, jednajmy się z bandziorami i skurwysynami, jakich świat jeszcze chyba nie widział. Bez słowa przeprosin z ich strony. I mimo, iż skurwielom rogi coraz bardziej rosną.
    Rozwalić ileś tych tam tysięcy banderowców i ich popleczników, uwolnić Ukrainę od tego syfa – a wtedy będzie można pogadać o zgodzie, współpracy, jednaniu…

  31. Re 30 Marucha

    Postulat jest zupełnie inny: porozumieć się, współpracować i przyjaźnić z normalnymi Ukraińcami, którzy nie mają nas za co przepraszać. Jest ich w tym narodzie zdecydowana większość.

    Musimy żyć ze sobą, jak ludzie i chrześcijanie, bez względu na wysiłki „bandziorów i s…synów” z którejkolwiek strony.

    A wtedy Bóg pobłogosławi wysiłki, tych którzy pragną sprawiedliwości i pokoju.

    I niech się Pan trochę opamięta: „Każda nienawiść jest złem”.

  32. wet3 said

    @ Wosiu (14)
    Wielkie dzieki Panu. Gdyby Polacy mieli jaja i postepowali tak jak Pan, to wszelkie chore umyslowo barachlo wielbiace OUN-UPA i SS Galizien, Grossy, ich pociotki oraz inne wredne pomioty przestalyby od dawna pluc nam klamliwie w twarz! Takim gnojom tylko porzadne wciry przemawiaja. Wtedy nawet „nasi” politycy tez pewnie zrozumieliby jak nalezy postepowac.

  33. wet3 said

    @ 16 Roman K
    A pan jak zwykle – musi tych swinskich pomiotow bronic …

  34. RomanK said

    Panie Gajowy…raz ..jak pan wie ja stamtad:-)) i ie wierze..poprostu nie wierze ze z Wosia taki hoijrak:-)))
    Po drugie w Polsce nawet a zwlaszcza i przede wszystkim pomiot zachowuje sie elegancko ..bo wie ze nie moze sie wychylic. Tk samo dzieje sie po drugiej stronie..nasze hoijraki tez sa grzeczne bo wiedza ze moga znalezc sie w zdecydowanej mniejszosci. Cieria na tym normalni luidzie, ktorzy poprostu zalatwiaja swoje sprawy i chca spokojnie zyc.
    Niech Wosiu siadzie w autobus w Przemyslu i jadac do Hyrowa wysiadzie np w Solonce i na przystanku wyglosiu swoje expoose…:-))) i poczeka pare minut”=___

  35. Marucha said

    Re 31:
    Czy opiera Pan osąd, iż „normalnych Ukraińców jest większość” na czymkolwiek innym, niż wewnętrznym przekonaniu?
    Proponuję zrobić ankietę wśród Ukraińców (zwłaszcza tych z zachodu). Pytania mogą być przykładowo następujące:
    1. Czy Przemyśl powinien należeć do Ukrainy? A Lwów?
    2. Czy Łemkowie to Ukraińcy?
    3. Czy Bandera jest bohaterem narodowym?
    Itd.
    A potem pogadamy.

    Ja, jeżeli spotkam uczciwego Ukraińca, nie będę miał żadnych problemów, aby z nim się porozumiewać. Mam atoli pewne obawy, czy mój ukraiński sąsiad, przyjaciel, czy partner w dyskusji, tak sympatyczny i szczery, nie szlifuje po nocy tryzuba glancpapierem…

  36. Marucha said

    Re 34:
    No nie wiem, panie Romanie, czy banderowski pomiot zachowuje się w Polsce aż tak elegancko. Po pierwsze wie, że może liczyć na wsparcie tych, którzy dają im tytuły doktora honoris causa i subwencjonują ich wydawane w Polsce gazety. Po drugie wiedzą, że Polacy już na ogół nie potrafią dać w mordę temu, kto im charcha flegmą prosto w pysk, czego przykładem choćby sprawa JT Grosa.
    Nie wiem, czy z p. Wosia taki chojrak – wiem jednak, że tak właśnie powinniśmy się zachowywać w stosunku do szumowin.

  37. maran said

  38. maran said

  39. maran said

  40. maran said

  41. wet3 said

    Bardzo dobry artykul. Koniecznie trzeba przeciwstawic sie zaklamaniom sowieckich oraz ukrainskich nacjonalistow – „historykow”, ktore kompletnie zaklamuja nasza historie. Wielkie dzieki dla Pana Piotrax za niezwykle cenne artykuly.

  42. Re 35 Marucha

    To są pytania tendencyjnie dobrane, ponieważ na podobne pytanie: czy jesteś za tym, by Lwów wrócił do Polski? – większość Polaków też odpowiedziałaby, że tak (bo niby czemu nie).

    W niczym te Pańskie pytania nie pomogą do uzyskania odpowiedzi na pytanie: czy Ukraińcy w większości są normalni i pragną porozumieć się, współpracować i przyjaźnić z normalnymi Polakami.

    Ale mamy badania opinii publicznej:

    „Polska i Polacy w oczach Ukraińców

    Choć zaostrzenie polityki wizowej Unii Europejskiej doprowadziło do zmniejszenia liczby kontaktów między Ukraińcami i Polakami, stosunek do Polski i jej mieszkańców pozostaje na Ukrainie pozytywny.

    Takie są opublikowane w poniedziałek w Kijowie wyniki badania „Odbiór Polski i Polaków na Ukrainie”, zrealizowanego przez warszawski Instytut Spraw Publicznych (ISP) na zlecenie polskiego MSZ.
    (…)
    26 proc. respondentów określa Polskę jako bratni kraj z miłymi ludźmi, którzy mają pozytywny stosunek do Ukrainy.
    (…)
    Negatywne odczucia wobec Polski ma 3 proc. Ukraińców.

    „Nie zważając na istniejący na Ukrainie podział na zwolenników współpracy z Rosją i zwolenników dążenia na Zachód, w stosunku do Polski Ukraińcy są zgodni: odbieramy Polskę jako przyjaciela.””

    Źródło: http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/471620,polska_i_polacy_w_oczach_ukraincow.html (13.12.2010)

    A tutaj wyniki badań przedstawia Joanna Konieczna-Sałamatin z Instytutu Spraw Publicznych (ISP):

    Obraz Polski i Polaków na Ukrainie
    http://stosunki.pl/?q=content/obraz-polski-i-polak%C3%B3w-na-ukrainie (24.01.2011)

    „Odpowiedzi na pytanie otwarte Co Panu/Pani przychodzi na myśl, kiedy słyszy Pan/Pani słowo „Polska”? zdają się świadczyć o czymś przeciwnym – najczęstsze wypowiedzi o Polsce miały wymowę pozytywną, przy czym dość często podkreślano podobieństwa między Polską a Ukrainą. Oto odpowiedzi respondentów na tak postawione pytanie o skojarzenia z Polską:

    1. Kraj przyjazny, podobny do Ukrainy, bratni, przyjazny naród, mili sympatyzujący Ukrainie ludzie (skojarzenia ze znakiem pozytywnym) – 26%(Zwyczajny kraj, taki jak nasz, żadnej wrogości do niej nie odczuwamy; Kraj taki jak nasz, ale ludzie żyją lepiej);
    2. Skojarzenia neutralne, geograficzne – 23%(kiedyś byłem, przejeżdżałem przez Polskę w zeszłym roku, itp.)
    3. Polska jako symbol sukcesu gospodarczego i lepszego niż na Ukrainie życia– 19%(Kraj, który podniósł swoją gospodarkę, nawiązał dobre stosunki z Zachodem i stał się europejski; Przykład tego, jak może się rozwijać kraj postsocjalistyczny).
    4. Kraj europejski, członek Unii Europejskiej– 9%(zazdroszczę, że udało im się wstąpić do UE i zbudować swoje życie, to prawdziwi patrioci)
    5. Katastrofa smoleńska – 5%
    6. Historia (często skojarzenia negatywne w stosunku do Polski, ale nie tylko. Często wymieniano po prostu postaci historyczne) – 4% (Polacy dużo przeżyli w czasie II wojny, szybko byśmy znaleźli wspólny język; kto inny napisał: Walczyłem w Polsce, oni nas nienawidzą – nie lubię Polski; Polska zagrabiła część Ukrainy, odnosi się do nas negatywnie; Pamiętam wspomnienia rodziców, którzy mówili, że źle jest za władzy radzieckiej, ale nie daj Bóg wrócić pod panowanie Polski – oni uważają nas za niższych)
    7. Skojarzenia z kulturą i sztuką – 3%(Artyści, twórcy, aktorzy i piosenkarze, szczególnie ci popularni kiedyś w ZSRR, np. Barbara Brylska, Anna German, ale również Chopin, Kopernik, filmy – jak np. Znachor, Czterej pancerni i pies)
    8. Wspólna organizacja Euro 2012 – 3%
    9. Negatywne skojarzenia, dotyczące zarówno relacji międzyludzkich, jak i międzypaństwowych – 3%(Ukraina pomogła Polsce ponieść się, a teraz patrzą na nas z góry; Nie podoba mi się Polska i niczego dobrego o niej nie mogę powiedzieć; Odczuwa się nieżyczliwość; Normalny kraj, ale takie wrażenie, jakby między Polską a Ukrainą przebiegł czarny kot)
    (…)
    Prawie wszystkie wymieniane skojarzenia były związane z dniem dzisiejszym. Historia zajmuje w wizerunku Polski niewiele miejsca – dotyczyło jej około 4% skojarzeń, przy czym najczęściej (choć nie wyłącznie) pojawiały się one wśród respondentów z zachodniej części kraju. Przed dziesięciu laty skojarzenia z historią pojawiały się dwukrotnie częściej. Dziś, mimo utrudnienia kontaktów, Polaków i Ukraińców łączy coraz więcej elementów współczesności, więc skojarzenia związane z historią odchodzą na dalszy plan.”

  43. wi42 said

    Re: 37 Maran

    Dzieki za Pelagie – nie znalem tej wspanialej piosenkarki.
    Jeden ze wpisow przy jej innej piosence:

    Ох, ты душечка! Душа России!

    NIKolaich07 1 month ago ———–Trafnie

  44. RomanK said

    Wiem dokladnie co powiedzieliby na takie- a nie inne pytania- i pan tez wie…
    I dokladnie wiem co odpowiedzieliby i POlacy i Ukraincy- ci ktorych wysiedlono- na pytanie”
    Czy chcialbys wrocic do domu….i wiem co odpowiedza ich dzieci..sluchalem ich//na miejscu w Podhajcach….dla ktorych dom ich dziadkow nie jest ich domem….
    Dokladnie to samo na Zachodzie mowia Niemcy..ktorzy tez uwazaja, ze Wroclaw powinien wrocic do Niemiec..i Szczecin..i Gdansk…i Bydgoszcz.,..

    Niech pan i wszyscy Gajowkowicze na chwile pomysla..znaczy ci -co sa w stanie:-)))////

    Czy doszloby masakry prostych ludzi, na prostych ludziach- ich sasiadach..gdyby ich elity umialy sluchac swoich pragnien i szanowaly swoje wzajemne ambicje ,,NAWZAJEM????
    Pamietajcie wszyscy i kazdy z osobna…zywot ludzi i jego swiat konczy sie pewnego dnia raz na zawsze.,.ale ten swiat, ktory budowal rozbabrany przez umierajacych kontynuuja nastepne pokolenia….Dzis mozemy zrobic wszystko…mimo, ze nie wszystko wiemy….Ale pamierajmy…..wlasnie w tej chwil. kiedy posiadziemy wszystka wiedze i odppwiedza nam na wszystkie nasze pytania, i nie bedziemy mieli juz zadnych watpliwosci……NIE BEDZIEMY W STANIE ZROBIC JUZ NIC!!!!!
    Ukraincy maja dobre poiedzenie… Szczo bulo zahanulo,,,szczo bude ….Boh tilki znaji….
    Zrobic mozna tylko wtedy kiedy mozna…albo dobrze ,,albo zle..wybor nalezy do nas samych….

  45. RomanK said

    Wi42…od Dukli na poludnie znajduje sie dolina prez miejscowych nazywana Dolina Smierci zapytaj miejscowych dlaczego ja tak nazywaja… tan wasnbei Stalin przetrzepal tylki Ukrinskim dzieciom spedzanym w kalesonach i bez jakiejkolwiek broni pedzonych na niemieckie karabiny maszyniowe i atrylerie gorska…. wsrod nich byli tez ci co przezyli Hlodomor,,

  46. wi42 said

    Re:45 RomanK
    Lista tego co zrobil zle jest prawie nieskonczenie dluga i to juz inny temat. W tym watku chodzi o banderowcow.

  47. Przecław said

    #14 Wosiu

    Panie Wosiu, bardzo dziękuję za Pana wypowiedż, pisze Pan słusznie o swołoczy banderowskiej.

    Mój dziadek po stronie ojca urodził się w SANOKU, jego linia ojcowska to Czesi, matka mojego dziadka była Rusinką, tzn.Polką tak samo jak Polakiem jest Mazur, Ślązak czy Krakus. Mój dziadek był Polakiem i jestem dumny z jego patriotyzmu.

  48. Ad. 30

    „Rozwalić ileś tych tam tysięcy banderowców i ich popleczników, uwolnić Ukrainę od tego syfa – a wtedy będzie można pogadać o zgodzie, współpracy, jednaniu…”

    – I to ma sens. Jest takie stare chińskie przysłowie „Nie przyjaźnij się z wściekłym psem – szkoda twojego czasu.”

  49. Ad. 44

    „Szczo bulo zahanulo,,,szczo bude ….Boh tilki znaji”

    – Tak to se może gadać mołojec na stepie. W którą stronę konia nie obróci, ta sama pusta przestrzeń. To myślenie bez-naukowe, a-historyczne. Czyli antypolskie. Rozmowa z hołotą nie ma sensu.

  50. Ad. 34

    „Niech Wosiu siadzie w autobus w Przemyslu i jadac do Hyrowa wysiadzie np w Solonce i na przystanku wyglosiu swoje expoose…:-))) i poczeka pare minut”=”

    – Możemy tam się wybrać z Wosiem w parę autobusów. A jak czas pozwoli, to i w paręnaście. A może w parędziesiąt…. Wtedy dyskusja będzie łatwiejsza…

  51. Ad. 31

    „współpracować i przyjaźnić z normalnymi Ukraińcami, którzy nie mają nas za co przepraszać. Jest ich w tym narodzie zdecydowana większość. ”

    – Milczenie jest wyrazem zgody. Większość siedzi cicho, gdy mniejszość pomniki Banderze rychtuje. Więc i ta większość będzie cicho siedziała, jak mniejszośc wyrychtuje… CO?

    Brak sprzeciwu = ZGODA.

  52. wet3 said

    @ 51
    Dopoki RZAD ukrainski nie wezmie tych spraw w swoje rece i przeprowadzi czcicielom OUN-UPA i SS Galizien prawdziwej denazyfikacji to o jakimkolwiek normalnym wspolzyciu mowy byc NIE moze. Musi byc oficjalne przyznanie sie do winy i okazanie skruchy! Wy wszyscy gadajcie sobie co chcecie – i tak wam to nic nine pomoze. Prawdziwe przyjacielskie wspolzycie musi byc oparte tylko i wylacznie na prawdzie. Jestescie wystarczajaco inteligentni aby to zrozumiec – wiec glupot nam tu nie zasuwajcie!

  53. RomanK said

    Holota..kazda holota nie majac argumentow uwaza wszystkich innych za holote…
    myslenie bez naukowe(???)….tzn antypolskie??? niemnozko pojebalos????
    COo to znaczy jesli wohole cos znaczy???
    Kasa otwarta, autobusy czekaja..wsiadac i jechac z Expose na Ukraine…
    Wosiu przy okazji nalozy po ryjcu swojej rodzinie po stronie mamy..tlumaczc -ze to nic rodzinnego- tylko zwykly patriotyzm….co prawda patriotyzm wszarzy..ale zawsze patriotyzm,:-))

  54. Marucha said

    Re 42:
    Oczywiście, że pytania są tendencyjnie dobrane – aby być papierkiem lakmusowym stosunku Ukraińców do Polaków. Nie dał Pan na nie odpowiedzi.
    W oficjalne wyniki jakichś rządowych badań opinii publicznej po prostu nie wierzę.

  55. bozobohaty said

    Jak można przypisywać sympatie banderowskie wszystkim Ukraińcom? Już nie mówiąc o Ukrainie wschodniej,ale zapytajcie kogokolwiek na Zakarpaciu o UPA,to ich reakcja będzie równie ostra jak w Polsce.Uważają ich za zwykłych bandytów i nie chcą mieć z ich sympatykami z Galicji nic wspólnego.Inną sprawą jest,że o nas za działania jesienią 1938 i wiosną 1939 jak i za antysowietyzm też najlepszego zdania nie mają.Idealizują natomiast do wręcz mitycznej krainy Rosję i nic złego o tym kraju,jego polityce,czy historii słyszeć nie chcą.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: