Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dmowskiego do Ligi bym nie przyjął

Posted by Marucha w dniu 2012-05-04 (Piątek)

Nieczęsto goszczą w gajówce artykuły zaczerpnięte z G*** Wyborczego, ale ten warto przeczytać, zwłaszcza drugą połowę. Zobaczmy sami, jak Roman Giertych stanął po „jasnej stronie mocy”, obok Michnika i jego organu. – admin.

Skąd się brał antysemityzm Romana Dmowskiego? Szczerze? Z politycznego cynizmu – mówi Roman Giertych, wicepremier i przewodniczący Ligi Polskich Rodzin

Paweł Wroński: Roman Dmowski pisał o sobie, że nie chce być przywódcą, ale nauczycielem narodu. Czego, Pana zdaniem, Dmowski nauczył Polaków?

Roman Giertych: Myślenia politycznego. Trzeźwej oceny warunków zewnętrznych i wewnętrznych, kalkulacji zysków i strat, poczucia interesu narodowego. W wielu krajach sztuka polityczna była dziedziczona z pokolenia na pokolenie. U nas ta tradycja myślenia politycznego została przerwana gdzieś chyba w XVIII w. Czas niewoli – wiek XIX – to okres marzycielstwa i mesjanizmu. Dmowski z tym zerwał. Nauczył nas Realpolitik.

Co ważne, nie tylko pokazał metodę, ale też sam ją stosował. To dzięki niemu Polska w 1919 r. znalazła się w gronie mocarstw zwycięskich, a on złożył swój podpis pod traktatem wersalskim. To zasługa, której nie kwestionują nawet najwięksi wrogowie Dmowskiego. Zresztą także przeciwnicy Dmowskiego przejęli jego „metodę polityczną”.

Ale przecież spójne programy polityczne formułowano już w pierwszej połowie XIX w. Co nowatorskiego było w propozycji Dmowskiego?

– Porzucenie marzycielstwa, wiary, że racje moralne stanowią przesłankę działania politycznego. W XIX-wiecznym myśleniu politycznym dominujące znaczenie miał mit powstania aktu zbrojnego, który wyzwoli Ojczyznę. Polska była Mesjaszem, Chrystusem narodów. Istniało przekonanie: my Polacy mamy rację, nasza sprawa jest słuszna i sprawiedliwa, a zatem Europa musi nas poprzeć, bo powinna popierać sprawy słuszne i sprawiedliwe. Powstania kończyły się bezsensownym rozlewem krwi i nasileniem represji. A Europa współczuła nam, ale nas nie popierała.

Z mitem powstania polemizował nurt polityczny ugodowców, np. Aleksander Wielopolski czy krakowscy stańczycy. Ci z kolei twierdzili, że trzeba wyrzec się powstań i nadziei na niepodległość, Polacy zaś muszą się rozwijać w ramach większego tworu – imperium Romanowów albo Habsburgów.

Dmowski nie wyrzekał się akcji powstańczej, ale na przełomie wieków mówił „nie” zwolennikom powstania, nie widząc szans na jego sukces. Mówił też „nie” ugodowcom, bo jego zdaniem zabory i rozdzielenie kraju na trzy części blokowało rozwój aspiracji narodowych.

Co w takim razie radził?

– By wszystko robić inaczej. Analizować sytuację i do tej oceny dobierać środki działania. Dlatego nie rezygnował z akcji zbrojnej, ale – gdy uznał, że można coś ugrać – w 1906 r. wszedł do rosyjskiej Dumy Państwowej, a rok później uczestniczył w zjeździe neosłowiańskim. Gasił akcję bojkotu szkół rosyjskich.

Mówi Pan, że Dmowski nie wyrzekał się akcji zbrojnej, ale gdy Józef Piłsudski wyjechał do Tokio, by zaoferować Japończykom toczącym wojnę z Rosją współpracę militarną, Dmowski pojechał tam, by pokrzyżować jego plany.

– Piłsudski chciał wzniecać powstanie antyrosyjskie, choć wojna toczyła się tysiące kilometrów od Polski i miała charakter lokalny. Dmowski uważał, że takie powstanie skończyłoby się kolejną tragedią narodową.

Kiedy w 1906 r. Dmowski podjął współpracę z Rosją, w liście do Ignacego Paderewskiego tak to oceniał: „Jeśli jest nagroda w życiu przyszłym za dobre czyny, to fraternizowanie się z bydłem, do którego nikt większego wstrętu nie miał, będzie mi policzone jako największe poświęcenie w życiu”.

– I czego to ma dowodzić? Że Dmowski był dwulicowy? To jakaś nowość w polityce? Umiejętność panowania nad własnymi emocjami jest chyba zaletą, a nie wadą polityka.

To prawda, on zawsze nienawidził Rosjan. Mimo olbrzymich zdolności językowych nie mówił po rosyjsku. Uznał jednak, podobnie zresztą jak Piłsudski, że szansą na niepodległość Polski jest wielki konflikt zbrojny. A w takim konflikcie trzeba postawić na Rosję.

Dlaczego?

– Ucząc się o bohaterskim oporze Polaków przeciwko germanizacji, pamiętamy wóz Drzymały i „Placówkę” Bolesława Prusa. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że postęp germanizacji w Poznańskiem i na Pomorzu był ogromny. Dmowski uznał, że Niemcy to dla istnienia narodu przeciwnik groźniejszy.

Zdawał sobie też sprawę, że dominantą polityczną Europy na przełomie wieków był antyniemiecki sojusz francusko-rosyjski z 1893 r. poszerzony w 1904 r. o Anglię. Nie sposób było prowadzić politykę profrancuską i równocześnie antyrosyjską. Dla Francji ten sojusz był jedyną szansą na ocalenie w konflikcie z Niemcami. Taką rolę zresztą odegrał. Bitwa pod Tannenbergiem z 1914 r., w której oddziały rosyjskie poniosły druzgocącą klęskę w Prusach Wschodnich, ocaliła Paryż. Tylko dzięki niej Francuzi zwyciężyli nad Marną. Francja, a za nią mocarstwa zachodnie, w żadnej mierze nie były skłonne poświęcić sojuszu z Rosją na rzecz Polski.

Ale to wiedział Piłsudski i właśnie dlatego postawił na Austro-Węgry.

– A Dmowski działał inaczej. Przede wszystkim uświadomił Zachodowi, że w ogóle istnieje coś takiego jak „problem polski”. Jego broszura „Niemcy, Rosja, kwestia polska” z 1908 r. miała wpływ nie tylko na Polaków, ale także na elity europejskie. Została wydana po rosyjsku, chyba też po angielsku, ja mam wydanie francuskie. Po raz pierwszy od pół wieku w Europie ponownie pojawiło się pytanie o Polskę.

Już w trakcie trwania wojny jego sukcesem było zbudowanie wśród polityków Ententy – wespół z Ignacym Paderewskim i Maurycym Zamoyskim – przekonania, że po zakończeniu wojny musi być miejsce dla takiego kraju jak Polska. To przekonanie zostało poparte takimi argumentami jak armia Hallera i przejęcie władzy przez Polaków na ziemiach polskich. W 1918 r. Dmowski potrafił się porozumieć z Piłsudskim. Udało mu się objąć nasze terytorium rozejmem z Niemcami. To był istotny moment; na wschodzie stacjonowała bowiem wielomilionowa armia niemiecka, która zawarła pokój z bolszewikami w Brześciu.

Kolejnym momentem wielkości Dmowskiego były negocjacje w Wersalu. Przed komisją ds. Polski wygłasza fascynujący czterogodzinny referat. Przemawia po francusku, a równocześnie sam tłumaczy swój tekst na angielski.

– To było swoiste ukoronowanie jego działalności.

Ale w tym czasie Polacy już rządzą w Warszawie. A naczelnikiem państwa jest nie Dmowski, lecz Piłsudski. To on ostatecznie decyduje, jakie będzie polskie stanowisko w Wersalu.

– Nawet najwięksi wrogowie nie odbierają Dmowskiemu i Komitetowi Narodowemu Polskiemu wielkiej zasługi, jaką był traktat pokojowy. W czasie I wojny światowej i Dmowski, i Piłsudski licytowali i podbijali stawkę, jaką była Polska. Ale to Dmowski wybrał orientację na Ententę i okazał się bardziej przewidujący niż Piłsudski.

W momencie gdy toczyły się rokowania pokojowe, Piłsudski był w Paryżu i Londynie człowiekiem zupełnie nieznanym. Wiedziano o nim tyle, że walczył po stronie Niemiec i Austro-Węgier. Co innego Dmowski.

Mówi Pan o Dmowskim jako o nauczycielu polityki. Ale przecież u podstawy jego rozumowania leżało pojęcie „egoizmu narodowego” wyprowadzone z darwinizmu. Jego zdaniem narody toczą odwieczną walkę.

– To, że narody starają się realizować swój interes, jest truizmem.

Chodzi o coś innego. Dmowski uważał, że narody silne mają prawo „pożreć” słabe. Zawarty w „Myślach nowoczesnego Polaka” postulat samodoskonalenia się narodu miał służyć w walce z potężnymi zaborcami, ale po odzyskaniu niepodległości miał stanowić uzasadnienie dla panowania nad innymi narodami – np. ukraińskim.

– W tym względzie Dmowski się mylił. O kształcie polityki decydują nie tylko interesy narodowe. Wielkie znaczenie mają idee uniwersalne, ponadnarodowe. Taką ideą może być chrześcijaństwo albo też socjalizm, marksizm. Dmowski był nacjonalistą, choć nie był faszystą, jak twierdzą niektórzy. Ale nacjonalistą był, bo uznawał ideę narodu za najważniejszą. Ja nacjonalistą nie jestem, bo ponad ideę narodową przedkładam idee ponadnarodowe. [A może po prostu, he he, „międzynarodowe”? – admin]

Jakie?

– Dmowski bardzo długo był człowiekiem niewierzącym. W swoim myśleniu i działaniu był pragmatykiem i traktował Kościół utylitarnie. Jawił mu się on w kategoriach korzystnego lub niekorzystnego wpływu na realizację celów politycznych. Powiem coś, co pana pewnie zdziwi. Są dwie książki dotyczące problemu polityka a Kościół, bardzo odmienne, ale zarazem bardzo do siebie podobne. Obie napisane z wielką pasją. Przeczytałem je z ogromną uwagą. Z obiema głęboko się nie zgadzam. To „Kościół, lewica, dialog” Adama Michnika z 1977 r. i „Kościół, naród, państwo” Romana Dmowskiego z 1927.

Co w nich jest wspólnego?

– Nie tylko trójczłonowy tytuł, ale także „metoda”. Cel polityczny jest odmienny, ale metoda ta sama.

Dmowski pisał, że należy zrobić wszystko, by wzmacniać ducha katolickiego, bo kler jest naturalnym sprzymierzeńcem narodu. Naród zaś jest tą bazą, na której możliwe jest odrodzenie państwa. Co więcej, należy zidentyfikować katolicyzm z polskością. Dmowski identyfikuje naród na bazie katolicyzmu. Natomiast myśl Michnika jest następująca: naród jest związany z Kościołem i tego nie można zmienić. Lewica musi w ten czy inny sposób zidentyfikować się z Kościołem i poprzez utożsamienie swoich działań z działaniami hierarchii kościelnej poprowadzić lud ze sobą.

Obie tezy są przeciwstawne, ale metoda analizy politycznej jest podobna, podobne jest też utylitarne wykorzystanie Kościoła. Co więcej, zarówno Dmowski, jak i Michnik swój polityczny plan w dużym zakresie zrealizowali. Oczywiście dla mnie to, co realizował Dmowski, jest bliższe niż to, co robił Michnik, ale od obydwu różni mnie właśnie podejście do wykorzystania Kościoła do walki politycznej.

Michnik pisał swą książkę w czasach komunizmu. Dmowski w niepodległej Polsce.

– W porządku, ale ja dziś – bez owijania w bawełnę i nadmiaru koronek – tak rozumiem przesłanie obu książek.

Gdzie w takim razie w myśleniu Dmowskiego tkwi błąd?

– To błąd na tyle istotny, że ja z tego powodu nie uważam się za kontynuatora myśli Dmowskiego [I nie czyni tego nikt inny – admin]. Teza o odwiecznej walce między narodami może być prawdziwa w sensie historycznym, ale nie jest prawdziwa w kategorii konieczności. Kto by jeszcze niedawno powiedział, że Irlandczycy nie muszą walczyć z Anglikami, Niemcy z Polakami, Polacy zaś z Rosjanami i Żydami? A jednak nie muszą.

Od początku mojej działalności politycznej starałem się odciąć od idei nacjonalistycznej na rzecz realizacji nauki społecznej Kościoła. Z punktu widzenia społecznej doktryny Kościoła relacje między narodami nie powinny być walką, tylko szukaniem szans wspólnego rozwoju.

Mówi Pan, że nie jest Pan kontynuatorem myśli Dmowskiego. A przecież tradycje Pańskiej rodziny były mocno z nim związane.

– To prawda, mój dziadek Jędrzej Giertych był jednym z najbliższych przyjaciół Dmowskiego. Dmowski wielokrotnie bywał w jego domu na warszawskim Czerniakowie i kołysał na rękach mojego ojca. Ale to przecież nie oznacza, że w zupełnie innej rzeczywistości historycznej i politycznej muszę podzielać jego poglądy.

Jak można mówić, że się nie jest kontynuatorem myśli Dmowskiego, a równocześnie przywracać do życia taką organizację jak Młodzież Wszechpolska i przez lata nią kierować?

– Reaktywacja Młodzieży Wszechpolskiej nastąpiła pod wpływem mojego wuja Jacka Nikisza, który był wiceprezesem tej organizacji w czasie II wojny. Po wojnie był poznańskim adwokatem, człowiekiem bardzo zaangażowanym w „Solidarność”. [Czyli „ja z tym nic wspólnego nie miałem!” – admin]

Ruch narodowy zawsze miał dwa skrzydła – radykalne i umiarkowane. To ostatnie zwane profesorskim reprezentowali tacy politycy jak Marian Seyda, Stanisław Głąbiński, bracia Stanisław i Władysław Grabscy. Choć dla obu grup Dmowski był autorytetem, to dzisiejsza Młodzież Wszechpolska nawiązuje raczej do skrzydła umiarkowanego. Sam w „Kontrrewolucji młodych” proklamowałem odejście od nacjonalizmu. Młodzież Wszechpolska to przecież takie postacie jak Jan Mosdorf, który zginął w Auschwitz za pomaganie Żydom, Adam Doboszyński – zamordowany po wojnie przez UB i brat mojej babci Adam Łuczkiewicz – zamordowany przez komunistów.

Skoro Młodzież Wszechpolska przyznaje się do takich antenatów, warto powiedzieć, za co ich cenimy. Za to, jak zginęli, czy za to, co przedtem robili? Mosdorf był promotorem akcji getta ławkowego. Doboszyński zasłynął puczem w Myślenicach i rozbijaniem sklepów żydowskich.

– To, co robiono w dwudziestoleciu międzywojennym, było wielkim błędem i wypaczeniem ruchu narodowego. Niestety, konsekwencje tego ruch narodowy ponosi do dziś. Gdy powstawała Młodzież Wszechpolska, w „Kontrrewolucji Młodych” zapowiedziałem zerwanie z nacjonalizmem i kategorycznie potępiłem antysemityzm [A jak że by inaczej? – admin]. Tego rodzaju postawy nie są tolerowane w Młodzieży Wszechpolskiej. Ale ciągle patrzmy na ruch narodowy z perspektywy 50 lat, przez pryzmat paru ludzi i paru wydarzeń. Weźmy getto ławkowe – czy my nie przeceniamy zasięgu tego incydentu? Czy rzeczywiście miał on tak ogromny zasięg?

To nie było paru ludzi i parę wydarzeń. Bojkot studentów żydowskich obejmował największe polskie uniwersytety. Popierało go wielu „umiarkowanych” profesorów endeckich. Uważany za umiarkowanego prof. Roman Rybarski nie wpisywał ocen z egzaminu tym studentom, którzy protestowali przeciw bojkotowi.

– Powtarzam, getto ławkowe było wydarzeniem odrażającym, które obciąża dziedzictwo ruchu narodowego. Ja te działania potępiam [Aj waj – admin]. Ale oceny historyczne różnią się od politycznych. Dziś patrzymy na to, co się wówczas w Polsce działo, przez pryzmat Holocaustu. Zmienił się stosunek Kościoła do Żydów, wówczas wizyta papieża w synagodze była nie do pomyślenia. Tym samym nasza ocena jest zupełnie inna od tej, której dokonywali ludzie w latach 30. XX w.

Skąd się brała antysemicka obsesja Dmowskiego?

– Czy to była obsesja? Nie jestem psychoanalitykiem, aby po pół wieku analizować stan umysłu Dmowskiego. W jego wczesnych pracach takich elementów antysemickich nie widać. Zaczynają narastać dopiero u schyłku życia.

Zapytam inaczej: skąd się brał antysemityzm Dmowskiego? On u schyłku życia niemal o wszystkie niepowodzenia oskarżał Żydów. Np. o zakulisowe intrygi podczas rokowań w Wersalu oskarżał ród Rothschildów i Lewisa Namiera – analityka Foreign Office, którego nazywał „galicyjskim żydkiem”. Jego powieść „Dziedzictwo” tchnie patologicznym antysemityzmem.

– Szczerze? Moim zdaniem antysemityzm Dmowskiego brał się z politycznego cynizmu. Dmowski nie lubił Żydów, zresztą w odróżnieniu ode mnie, bo ja Żydów lubię [To widać, słychać i czuć. Ale i tak to nic Giertychowi nie pomoże. Z wroga stał się pogardzanym, usłużnym szabegojem – admin]. Dmowski urodził się na dzisiejszej warszawskiej Pradze, na Kamionku. Jego ojciec, zbiedniały szlachcic, był brukarzem. W czasach jego dzieciństwa, a urodził się w 1864 r., do Królestwa napływali Żydzi ze wschodnich guberni imperium rosyjskiego. To oni byli głównymi konkurentami ekonomicznymi ojca Dmowskiego, a dzieci żydowskie – przeciwnikami polskich dzieci bawiących się na wiślanych łachach.

Sądzę jednak, że w II RP Dmowski po prostu uznał, iż antysemityzm jest najlepszym sposobem na zyskanie poparcia społecznego. Istniał obiektywny konflikt ekonomiczny między Żydami a Polakami. Chłopi nienawidzili żydowskich handlarzy. Polscy sklepikarze – sklepikarzy żydowskich. Część polskiej inteligencji uważała, że Żydzi zabierają im pracę w takich dziedzinach jak prawo i medycyna. To było wówczas bardzo proste. Politykę najlepiej się robi, odwołując się do rzeczy prostych i do czytelnych podziałów. To było bardzo niedobre i, niestety, na długo zaważyło na opinii o ruchu narodowym. Ale ta nienawiść z punktu widzenia Dmowskiego nie miała charakteru ściśle personalnego. W Stronnictwie Narodowym byli też Żydzi, nawet we władzach.

Kto taki?

– Np. Stanisław Stroński i Rudolf Gali.

Czy Dmowski nienawidził Piłsudskiego?

– To nie była nienawiść. To była niewątpliwie polityczna rywalizacja, ale nie pozbawiona respektu. Proszę pamiętać, że kilkakrotnie w imię wyższych celów ci ludzie wzajemnie sobie ustępowali. Jeśli chodzi o historię, moim nauczycielem i mentorem był prof. Janusz Pajewski, który wielokrotnie mówił, że przeciwstawianie Dmowskiego Piłsudskiemu jest trywialne. Obaj wielokrotnie robili to samo, często używali podobnych instrumentów. Dopiero potomni nadawali odmienny sens ich działaniom.

Mówi Pan o rywalizacji politycznej, ta jednak zaczęła się od osobistej. Chodzi o Marię z Koplewskich Juszkiewiczową, która dała kosza Dmowskiemu, a została żoną Piłsudskiego.

– Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Dmowski rzeczywiście był głęboko zakochany w Marii Juszkiewiczowej. Proszę pamiętać, że on się nigdy nie ożenił. To była inteligentna, piękna kobieta, nazywano ją zresztą „Piękna pani”. Otóż według mojej wiedzy prawda o tym związku wyglądała inaczej niż piszą historycy. Dmowski miał romans z tą kobietą.

Ale wszystkie biografie Dmowskiego piszą, że była dla niego oschła i wyniosła.

– Tę informację przekazał mi mój dziadek Jędrzej. Dmowski niemal na łożu śmierci powiedział mu oraz Tadeuszowi Bieleckiemu i Janowi Matłachowskiemu, że miał romans z Marią Juszkiewiczową. Mówię o tym pierwszy raz. To była tajemnica rodzinna, ale wszystkie osoby, które były w to zaangażowane, już nie żyją, więc chyba nikomu nie robię krzywdy.

Mówi Pan o podobieństwach w działaniu między Piłsudskim a Dmowskim. A przecież była zasadnicza różnica. Dmowski – to koncepcja państwa narodowego w granicach etnicznych. Piłsudski – to koncepcja federalistyczna, budowa przyjaznej Polsce Ukrainy. I państwo obywatelskie, w którym jest miejsce dla mniejszości narodowych.

– Tyle że koncepcja państwa federalistycznego pojawiła się dopiero w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Miała wówczas uzasadniać wyprawę kijowską. Piłsudski dążył do tego, by zająć jak najwięcej terytoriów na wschodzie, i szukał na to sposobu. Był wybitnym praktykiem polityki – dopiero potem do tego, co zrobił, dopisywano ideologię. Zabawne, jak często dziś analizuje się jego postępowanie z punktu widzenia jakiejś wielkiej idei, która rzekomo mu przyświecała.

Zastanówmy się zresztą: jak idea federalistycznej, wielonarodowej Rzeczypospolitej była realizowana w międzywojennej Polsce? Poprzez ekspedycje karne na wioski ukraińskie? Poprzez likwidację szkolnictwa białoruskiego i przymusową polonizację? Kto realizował ów „prometejski program”? Urzędnik państwowy z imieniem marszałka Piłsudskiego na ustach.

To, co Piłsudski zaprowadził w Polsce, to była zwykła tępa dyktatura, która wiodła donikąd. I państwo Piłsudskiego przegrało, bo zmiotła je klęska wrześniowa.

Czyli, Pana zdaniem, zamach majowy 1926 r. był błędem?

– Błędem? Był tragedią narodową. Piłsudski mógł przejąć władzę w normalnych wyborach. Wybrał drogę zbrojną i tym samym zniszczył polską demokrację. Sanacja to fałszowane wybory, aresztowania, obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej.

Pojawia się jednak teza, że gdyby nie Piłsudski, podobny zamach przeprowadziliby narodowi demokraci.

– To propaganda. Ówczesny obóz rządzący usiłował jakoś uzasadnić swoje bezprawne działania. Najłatwiej było mówić: oni zrobiliby to samo. Ale „oni” tego nie zrobili. Po co narodowa demokracja miałaby dokonywać zbrojnego zamachu, skoro najwięcej sukcesów osiągała na drodze demokratycznej?

Co w takim razie zrobił Dmowski, by uniemożliwić zamach majowy?

– Właśnie to był jego największy błąd taktyczny, że nic nie zrobił. Dmowski przybył z Paryża do Poznania 15 maja, gdy walki dogasały. Jednak w tym momencie była jeszcze szansa zduszenia przewrotu. Specjaliści od wojskowości są zgodni, że gdyby Armia Poznań ruszyła na Warszawę, Piłsudski by przegrał. Do akcji namawiał Dmowskiego gen. Józef Haller. Jerzy Drobik – jeden z przyjaciół Dmowskiego – zanotował jednak wówczas, że Dmowski powiedział: „Jeśli w trzy dni da się wygrać tę batalię, to dobrze, ale na wojnę domową trwającą kilka tygodni nie możemy sobie pozwolić, bo istnieje niebezpieczeństwo ataku niemieckiego”. Zrezygnował z konfrontacji z Piłsudskim w imię racji stanu.

A skutki zamachu majowego okazały się dla Polski straszne. Kompletna degrengolada polskiej polityki, zarówno wewnętrznej, jak i zagranicznej. Piłsudski zapomniał, że dyktatura jest względnie sprawna do momentu śmierci dyktatora.

Czy Pana zdaniem można było wówczas, w latach 30., prowadzić inną politykę zagraniczną?

– Oczywiście. Gdyby narodowa demokracja pozostała u władzy, nie pozwoliłaby na demontaż ładu wersalskiego, który był największym osiągnięciem Dmowskiego. Nie pozostałaby bierna wobec Anschlussu Austrii przez Hitlera, a takie stanowisko zajęła dyplomacja Józefa Becka. A już na pewno nie wzięłaby udziału w tak haniebnym przedsięwzięciu jak rozbiór Czechosłowacji i zajęcie Śląska Cieszyńskiego w 1938 r. Sanacyjna polityka antywersalska była działaniem na zgubę kraju.

A czy endecja miała własny pomysł na uniknięcie wojny i katastrofy 1939 r.?

– Mój dziadek Jędrzej Giertych proponował w 1938 r., by opierając się na sojuszu z Francją i państwami Małej Ententy – Czechosłowacją, Rumunią, Jugosławią – przedsięwziąć wojnę prewencyjną przeciwko Niemcom. Potencjał niemiecki w 1938 r. był nieporównanie mniejszy niż rok później. My jednak prowadziliśmy w tym czasie politykę jawnie proniemiecką. Gdyby do władzy nie doszła ekipa sanacyjna, być może historia świata potoczyłaby się inaczej. Nie twierdzę, że do II wojny by nie doszło, bo Hitler był szaleńcem, ale ta wojna mogła się zakończyć błyskawicznie.

A przecież Pański dziadek z taką fascynacją pisał o Mussolinim, o ruchu nazistowskim, o Hiszpanii Franco. Pisał, że wraz z polskimi narodowcami są nową siłą w Europie.

– Oczywiście. Wówczas wiele ruchów politycznych fascynowało się siłą i sprawnością faszyzmu. W Polsce – nie tylko narodowcy, ale też część piłsudczyków. W środowiskach endeckich jednak ta fascynacja skończyła się nagle, gdy Hitler zaczął być zagrożeniem dla ładu wersalskiego. Natomiast sanacyjna dyplomacja usiłowała nadal grać z Hitlerem.

Dlaczego endecja politycznie przegrała w dwudziestoleciu międzywojennym?

– Z powodu kryzysu przywództwa. Nie miała wodza. Dmowski nie miał temperamentu przywódcy. On rzeczywiście chciał być nauczycielem narodu, a nie wodzem.

Przyjąłby Pan Dmowskiego do Ligi Polskich Rodzin?

– Prowokacyjne pytanie. To trochę tak, jakby dziennikarze zapytali George’a Busha, czy chciałby mieć w Partii Republikańskiej George’a Washingtona. Bush odpowiedziałby: oczywiście. A dziennikarze na to: to znaczy, że prezydent Bush popiera niewolnictwo, bo Washington miał niewolników.

Podobnie jest z Dmowskim. Ja oczywiście nigdy nie przyjąłbym do Ligi Polskich Rodzin polityka z tak otwarcie antysemickimi poglądami. Gdyby jednak Dmowski żył dzisiaj, czy byłby antysemitą? Wątpię. [Całkiem odwrotnie: to Dmowski nie przyjął by Romana Giertycha, który w porównaniu ze swym imiennikiem jest niczym. Co najwyżej skundlonym potomkiem zasłużonej dla Polski rodziny – admin]

Rozmawiał Paweł Wroński
http://wyborcza.pl/

Komentarzy 150 to “Dmowskiego do Ligi bym nie przyjął”

  1. kolo said

    Tak samo się skundlił Michał Kamiński, były członek NOP-u
    http://konserwatyzm.pl/artykul/4331/braun-od-nop-do-giedroycia

  2. kolo said

    Dlaczego endecja politycznie przegrała w dwudziestoleciu międzywojennym?

    – Z powodu kryzysu przywództwa. Nie miała wodza. Dmowski nie miał temperamentu przywódcy. On rzeczywiście chciał być nauczycielem narodu, a nie wodzem.

    Bzdura. Endecja była już u progu rządów nad Polską, ale została zastopowana piłsudczykowskim przewrotem majowym, zasponsorowanym przez londyńskiego Rotschilda.

  3. Kris said

    Powyzszy wywiad pochodzi z 16 lipca 2006 roku.
    LPR i Roman Giertych byli wtedy w Sejmie.
    Czyli powyzsze slowa byly wypowiedziane w konkretnych warunkach politycznych.
    Dzisiaj Roman Giertych i LPR sa poza polityka i wplywem na to co sie dzieje w Polsce.
    Jaki jest wiec dzisiaj cel wyciagania z archiwum tego artykulu?

  4. krzysztof1942 said

    …skąd się brał antysemityzm Dmowskiego? On u schyłku życia niemal o wszystkie niepowodzenia oskarżał Żydów.
    …Moim zdaniem antysemityzm Dmowskiego brał się z politycznego cynizmu. Dmowski nie lubił Żydów…
    Co za bzdury wygaduje, powołując się na dzieciństwo pana Dmowskiego.”u schyłku życia” człowiek patrzy „…po owocach…”, a nie po dziecinnych uprzedzeniach (jeśli takie były?).
    Miałem się więcej nie odzywać w tak wspaniałym gronie forowiczów gajówki (to nie ironia, bardzo wiele się tu uczę), ale nie zdzierżyłem.

  5. konstanty said

    Osobnik o nazwisku Giertych powoluje sie na swego dziadka- on sie w grobie przewraca widzac co ten typ wyrabia! ( Obrzydliwe wypowiedzi w TVN i innych,,nobliwych,, mediach) Dziadek sie tego spodziewal jeszcze za swego zycia. Otoz ojciec Romana Giertycha pan Maciej Giertych pojal za zone Zydowke. Pan Jedrzej (dziadek Romana) na te wiadomosc sie wsciekl i mowil ze to sie zle skonczy,i i mial racje ! Otoz Roman Giertych wybral narodowosc i interesy swojej mamusi ! Ostatecznie jako mieszaniec ma prawo wybrac kim chce byc ! Nie jest juz i nigdy nie bedzie reprezentowal Polakow i polskiej racji stanu !

  6. Kris said

    re:5
    Pan jest agentem zydomasonskiom albo zle poinformowanym.
    Zona Macieja Giertycha a matka Romana jest Polka.
    Nie ma zydowskiej krwi.

  7. desperado said

    Giertych wybrał pełne koryto zamiast wzniosłej idei.Takich są miliony,to ogólnie nazywani w Polsce lemingowie,Majewski,Wojewódzki,politycy,całe „elyty”.

  8. Kris said

    re; 7
    Widze ze agentura zydomasonska sie tutaj ujawnia.
    Nie mam pojecia kim jest Majewski ale Wojewodzki toz to przeciez zyd, potomek zydobolszewikow i stawianie go w jednym szeregu z Romanem Dmowskim jest manipulacja.

  9. Ela said

    Oj tam! Jak się pija wódę z bolszewikami 🙂

    http://www.fakt.pl/Kazimierz-i-Isabel-zmeczeni-po-nocnej-bibie-u-Kaminskiego-FOTO,galeria-artykulu,155180,11.html

  10. Rysio said

    Dlatego Rysio (w przeciwieństwie do Bojkotki) namawia do głosowania tylko i wyłącznie na polityków którzy są całkowicie oddani sercem Polsce i Polakom, takich polityków którzy swoim postępowaniem udawadniają.

    Najawżniejszym wyznacznikiem takiego oddania się Polsce jest pogląd polityków na dostęp do broni palnej. ( I mam tu na myśli konkretną bojową broń a nie jakieś tam korkowce co promuje parch JKM)

    Szukam takich polityków, którzy są za niczym nie obwarowanym, całkowitym dostępem wszystkich bez wyjątku obywateli polskich do pełnej, wojskowej broni maszynowej: AK47, M14, SIG 556 itp…

    Ponieważ jeszcze takiego polityka nie znalazłem, nie mam więc żadnych, nawet najmniejszych złudzeń w stosunku do obecnych, pachołków obcych mocarstw, ulokowanych przy korycie.

    Trzymam się z dala od urn wyborczych, jak diabeł trzyma się z dala od wody święconej i namawiam do tego wszystkich blogowiczów i Polaków.

    Gdy kiedykolwiek mam okazję rozmawiać z politycznym kandydatem to pierwszym pytaniem jakie mu zadaję – jest to – czy po dojściu do władzy, wprowadzi odpowiednie przepisy abym mógł sobie kupić AK-47 w każdym narzędziowym sklepie bez żadnych papierów, bez najmniejszych przeszkód, bez jakiegokolwiek pozwolenia – tak samo jak np. wiertarkę, czy piłę łańcuchową?

    Po tak zadanym pytaniu, konwulsyjnie wykrzywione mordy tych politycznych bydlaków, mówią same za siebie, mówią wszystko.

    PS. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy nie udało mi się przebrnąć z żadnym politykiem przez ten pierwszy punkt i dojść do drugiego punktu tzn. ekonomii, socjałow, s………..izmu i k……….izmu. ( obiecałem Gajowemu że nie będę używał tych wyrazów)

  11. kolo said

    @4
    Antysemityzm Dmowskiego brał się z oglądu rzeczywistości. Żydzi robili wszystko, co mogli, by Polska nie wybiła się na niepodległość (zwłaszcza w Wersalu rzucali opolskiej delegacji – w której był Dmowski – kłody pod nogi, jak tylko mogli). W 1920 r. Żydzi masowo kolaborowali z bolszewickim najeźdźcą na wschodnich terenach Polski, które zajął. Przez cały okres II RP Żydzi byli rozsadnikiem demoralizacji i komunizmu. Oprócz tego prasa żydowska na całym świecie (nieprzerwanie od upadku powstania styczniowego) i Hollywood szkalowały Polskę na całym świecie (skąd my to znamy) oskarżając o ciągłe pogromy, mimo, że ani jednego polskiego pogromu na Żydach nie było (za to było sprowokowanie pogromu Polaków przez Żydów w 1905 r., bo tym była rewolucja w Królestwie Polskim, na szczęście nieudanego). Dmowski to przeżywał całe życie. Antysemityzm Dmowskiego był więc uzasadnioną reakcją obronną, skierowaną przeciw agresywnym wrogom Polski, Polaków i Kościoła, jakimi byli Żydzi.

  12. Brat Dioskur said

    Wspaniale polityczne credo prawdziwego polskiego meza stanu za ktorego przekaz ,bedac pozbawionym wlasnych mediow,nie dysponujac przyjaznymi sluzbami specjalnymi i operujac w wyjalowionej narodowo postkatynskiej Polsce -musi placic sowite frycowe ,skrupulatnie zreszta okraszane kasliwymi komentarzami pisanymi kursywa.W „skundlenie potomka zasłużonej dla Polski rodziny ” nie uwierzyli nawet lucyferianie bo Giertych zostal zmieciony z polskiej areny politycznej.Jednakze ludzi malej wiary nie brakuje i niewiele im potrzeba ,zeby ciac batem krytyki.Faryzeusze bowiem zawsze najpierw rzucaja kamieniem a potem pytaja o wine!
    Nikt zas z potomkow Giertycha w grobie sie nie przewraca ,bo Roman pochodzac z Rodziny Wykletej ,ktora juz dawno powinna lezec pod warstwa gaszonego wapna z niczego podniosl z gruzow Ruch Narodowy w Polsce i wprowadzil go do Sejmu!To tak jakby inzynier informatyk zeslany na wyspe zamieszkala przez prymitywnych tubylcow zbudowal tam superkomputer!
    Kris czujnie odnotowal aktywacje wiadomych sluzb ,przeciez dyrektywa „jak juz o Giertychu to zawsze zle”-obowiazuje nadal!

  13. Szperacz said

    Re:3-Kris

    Pan jest bardzo przewrotny panie Kris. Broni pan Romana Giertycha, ktory bezwstydnie pracuje dla Zydow a dyskredytuje pan profesor Razny za znajomsc z jakims Zydem. Wstyd mi za pana.

  14. Szperacz said

    Re:12-Brat Dioskur

    Z potomkami trzeba bardzo ostroznie. Ostatnio ktos tu podal obszerne materialy, z ktorych wynika, ze Wislawa Szymborka byla potomkiem patriotycznych rodzin narodowcow a prosze jak pieknie sie sqrwila.

  15. Isreal said

    ad7
    a cóż z Polakami mają wspólnego szymek czy inna kupa wojewódzka?
    .. no poza tym, że ich doją („strzygą bydło”)

  16. Zerohero said

    Dziennikarz przeprowadzający wywiad oraz Roman Giertych w kwestii żydowksiej zrobili typowo – po prostu zarzucili Dmowskiemu chorobę psychiczną (schizofenię bezobjawową?). Bo jak tu można walczyć z Żydami? Oni są z definicji dobrzy. Po prostu cwaniaki ucinają cały negatywny kontekst historyczny i wychodzi, że zdegenerowani, amoralni polscy paranoicy mieli nieuzasadnione pretensje. Nota bene to samo czyni się z antysemityzmem niemieckim lat 30 XX wieku (zwieńczonym ludobójstwem). Niemcy po I wojnie były rządzone źle, inflacja była taka, że chleb kosztował miliardy, i w tych oszukanych warunkach Żydzi doszli do posiadania ponad połowy majątku tego kraju. Nic nie usprawiedliwia metod nazistwskich, ale czy nie warto znać szerszego kontekstu historycznego? Bez niego historia zaczyna wyglądać idiotycznie: masy oszalałych Europejczyków dybiących na niewinnych Żydów. Europejczycy po takiej bajeczce są mentalnie wykastrowani, a żydowskie masy (równie mocno okłamane) zaczynają od środka gnić w nienawiści. To gnicie da im albo wspaniałe zwycięztwo bo nie będą znać litości, albo klęskę – bo będą niezdolni do jakiejkolwiek kooegzystencji. Co się teraz dzieje w Palestynie? Żydzi najechali kraj, a z tubylców robią najeźdzców. To samo modus operandi.

    Albo te podśmiewywanie się z celnej uwagi Dmowksiego na temat Rotszildów. Co za hucpa. Rotszildowie już 150 lat temu byli tak bogaci, że musieli majątek powierzać słupom takim jak Rockefeller, Morgan, Warburg…Już w 1812 nasłali brytyjską armię na USA bo USA nie chciały mieć u siebie banku centralnego na wzór angielski. Posiadanie banku centralnego to władza nad krajem. Skoro Dmowski miał pretensje akurat do Rotszildów, to wierzę że uzasadnione. Miał piątą klepkę, działał w oparciu o fakty, Rotszildów można spokojnie traktować jako graczy polityki międzynarodowej. W zasadzie to trudno znaleźć mocniejszych. Pewien chiński autor napisał dla chińczyków książkę w której przestrzega swoich rodaków przed niezauważeniem tej dyskretnej siły – Hongbing Song „Wojna o pieniądz”.

  17. wet3 said

    @ 3
    Cel jest prosty. Chodzi o pokazanie jakim to „narodowcem” jest R.G. Nie dosc, ze przez swoja glupote rozwalil LPR to jeszcze oglasza swiatu, ze Dmowski byl antysemita! Trzeba byc skonczonym debilem, lub klamca aby nie dostrzedz rozroznicy miedzy krytyka zydow, antysemityzmem i dobrem wlasnego narodu. Chyba wiadomo, ze prawdziwy narodowiec kocha swoj narod i, w pierwszym rzdzie, dba o jego dobro, oczywiscie, z poszanowaniem mniejszosci. Jednak w kraju gdzie okolo 10% mniejszosci (bardzo nieprzychylnych panujacemu narodowi!) posiada (jako skutek manipulacji zaborcow) 60% czy 70% lekarzy, prawnikow czy dentystow, a handel, w lwiej czesci znajduje sie tez w ich rekach, pierwszym zadaniem kazdego narodowca jest wyrownanie poziomu. I tu do nikogo nie wolno miec pretensji wychodzac z bezpodstawnymi oskarzeniami!
    PS – R.G. sprawdzil sie jedynie jako minister oswiaty, a reszte zawalil „na amen”!

  18. Sław. said

    Re.12. Wielu Polaków nie dorosło by docenić Klasę i Wielkość Męża Stanu Pana Romana Giertycha,

  19. konstanty said

    Od 6. Agent zydomasonski ? Ales pan odpalil z dziala ! Sprawdz pan amunicje ,bo dzialo panu moze zrobic krzywde ! Dokonasz pan, pozatym sabotazu we wlasnych szeregach !

  20. Zerohero said

    Do dyskusji powyżej. Nie ma większego sensu prowadzić zbyt głebokich dewagacji nad pochodzeniem. To jest jałowe zajęcie. Po pierwsze – ludzi i tak poznajemy po uczynkach, po drugie – weryfikacja nie zawsze jest łatwa albo możliwa, po trzecie – masy prowokatorów albo zwykłych głupków internetowych mogą strasznie zaciemnić obraz. Jak ktoś ma sensowne poszlaki, motywy, fakty to ok, ale po co tak zarzucać, ot tak sobie?

    Podam przykład. Ron Paul. Ja za niego trzymam kciuki, obstawiam, że jest w porządku, ale…czemu on woli złoto niż srebro? Złoto łatwo kontrolować bo jego złoża są nierówno rozmieszczone po świecie (skoncetrowane w kilku miejscach), a srebra już się tak nie da kontrolować. Rotszildowie w XIX wieku przypuścili skoncetrowany atak na standard srebra właśnie i za próby wprowadzenia standardu srebra zamordowali Kennedyego. Może Ron Paul ma jakieś logiczne powody za złotem, a może nie. Lubię, szanuję, ale w ogień za nim nie skoczę. Trzeba po prostu obserwować, myśleć i zachowywać dystans.

  21. Kris said

    Wywiad zostal celowo przypomiany, a agentura zydomasonska postawiona w stan gotowosci.
    Badaja na ile jeszcze Polacy sa naiwni, aby nabrac sie na ich brednie i manipulacje.
    Dzieki Bogu coraz wiecej ludzi patrzy na swiat przez pryzmat interesow zydomasonerii i zaczyna rozumiec co naprawde sie wokol nas dzieje.
    re: 12
    Zgadzam sie z Panem.

  22. Joe said

    Bracie Dosiur…szanowny.Bylbym gotow w to wszystko uwierzyc co Brat pisze…gdyby ktos mi wyjasnil,dlaczego Panowie Giertychy,tak serdecznie sie zblizyli z Panami ktorzy wprowadzali stan wojenny.Bo po otrzymanie z Polski tej wiesci…przestalismy zbierac i wysylac dolarki na raczki tych panow i zarazem popierac pilotowany przez nich ruch narodowy…
    Byl to rok 86 jezeli dobrze pamietam…. w ubieglym stuleciu oczywiscie. Pozdrawiam Joe z hameryki..

  23. Rysio said

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/05/04/zydowska-hegemonia/

  24. Miet said

    Ad21, 12.

    Podzielam trzeźwe spojrzenie Panów Krisa i Brata Dioskura na tę całą nagonkę na Romana Giertycha.
    Biorąc pod uwage tylko ten wywiad – czy mógłby ktoś trzeźwo myślący oczekiwać, że ktoś będący wtedy w rządzie otwarcie przyzna się do antysemityzmu albo zacznie publicznie krytykować Żydów???
    Przecież ten wywiad jest wyraźnie nakierowany na przyszpilenie Giertycha do antysemickiej ściany. Uważam, że on wybrnął z tego bardzo sprytnie i mądrze.
    Dlatego na tym nie poprzestali i dotąd go atakowali, aż go wygryźli i to przy wydatnym wsparciu „sojuszników” Kaczyńskich.

    Obecnie jak wieść głosi R. Giertych polityką się nie zajmuje i żyje z tego czego się nauczył – posiada kancelarię adwokacką.
    I tutaj, niestety też podpadł bo ponoć jeden z jego klientów to Radosław Sikorski. Ja przyznaję, że Radzika nie lubię, żeby nie powiedzieć mocniej, że nie znoszę – ale to nie do mnie należy abym dyktował Giertychowi, ktorych klientów ma akceptować, a których odrzucać.
    Ale to jeszcze nie wszystko, ostatnio na jakiejś stronie internetowej, chyba pod nazwą Se.pl ujawniono – o zgrozo… – że Giertych wybudował sobie dom – ale co za dom – pałac!
    Ponoć czery miliony to cudo kosztowało – to już go porąża całkowicie w oczach „prawdziwych” Polaków, jak ich znam.:-))

  25. ojojoj said

    To ja tez cos dodam od siebie. Rzad polski w czasie II-ej w. swiatowej byl wytworem chorych psychicznie pisuldczykow. Prosze zauwazyc, co ten rzad zrobil – po owocach widac wszystko:
    1) W czasie kiedy jeszcze polskie wojsko walczylo na froncie, rzad polski zwial do Londynu – ciekawe jak sie poczuli ci zolnierze gdy sie dowiedzieli ze cale dowodztwo dalo noge
    2) Rzad polski w Londynie wydaje tragiczne w skutkach rozkazy podziemiu walczacym z okupantem:
    a) powstanie warszawskie
    b) zakaz walki z sowietami i zlozenie broni, czego nastepstwem byl Katyn (nie do wybaczenia !)
    c) i wiele innych
    Pytanie: dlaczego nikt o tym glosno nie mowi, ze polski rzad w czasie 2-ej wojny zdradzil narod polski?
    W zamian mowi sie ze walczyl z okupantem bo formowal jednostki polskie w Angli. Rzecz w tym, ze jednostki z innych panstw tez byly formowane w Angli, bez udzialu rzadow tych panstw. Wiec gadanie ze polski rzad na uchodztwie cos robil dla Polski jest bzdura, wrecz przeciwnie, z kazdym rozkazem pograzal Polske w coraz gorszym syfie – i nie! to nie byly „bledne” decyzje, tylko glupi tak moga dzisiaj myslec. Za to bardzo dobrze wywiazywal sie z zadan otrzymanych przez brytyjski rzad, dla brytyjskich celow, uzywajac polskiej krwi.
    Wniosek nasuwa sie sam: jakie owoce wydal rzad pilsudzkiego ? Odp: rzad polski na uchodzctwie, ktory po wojnie powinien byc rozstrzelany za zdrade !

  26. Marucha said

    Re 24:
    Panie Mietku,
    Akurat sprawa z domem jest nieistotna dla oceny R. Giertycha przez normalnych ludzi. Podobnie jak jego wzrost czy wyraz twarzy.

    RG podpadł mi jak ciężka cholera stwierdzeniem, że by Dmowskiego nie przyjął do LPR. Chciał się podlizać Żydom z GW! Nie musiał NIC mówić, mógł to obrócić w żart, mógł się wykręcić sianem w najprostszy sposób – choćby stwierdzając, że nie ma w zwyczaju bawić się w polityczne science-fiction…
    RG nie musiał też mówić, że lubi żydów. Mógł powiedzieć, że nie ma nic przeciwko nim, że jak w każdym narodzie są wśród nich dobrzy i źli ludzie.
    A w ogóle po jaką cholerę jechał do Jedwabnego na całą tę hucpę?

    Nie chcę już nawet mówić, co RG zrobił z partią, która miała swego czasu 20% poparcia wśród Polaków. Być może to wina jego osobowości.

    Dla mnie RG, choć zrobił dużo dla edukacji w szkołach, jest już spalony. Raz na zawsze. Nigdy nie będę w stanie mu uwierzyć.

  27. wet3 said

    @ Miet (24)
    Uwazam, ze R.G. zrobil gleboki zwrot w strone przeciwna. Stal sie szabesgojem i popieral POpaprancow. Przez swoja glupote rozwalil LPR. Po prostu zrobil z siebie nedzna karykature, ktora z prawdziwa partia narodowa nie ma nic wspolnego. Juz samo stwierdzenie, ze do swej partii nie przyjalby Dmowskiego dyskwalifikuje go w przedbiegach!

  28. p.e.1984 said

    (…)
    R.G.: W tym względzie Dmowski się mylił. O kształcie polityki decydują nie tylko interesy narodowe. Wielkie znaczenie mają idee uniwersalne, ponadnarodowe. Taką ideą może być chrześcijaństwo albo też socjalizm, marksizm. Dmowski był nacjonalistą, choć nie był faszystą, jak twierdzą niektórzy. Ale nacjonalistą był, bo uznawał ideę narodu za najważniejszą. Ja nacjonalistą nie jestem, bo ponad ideę narodową przedkładam idee ponadnarodowe. [A może po prostu, he he, „międzynarodowe”? – admin]
    Jakie?
    R.G.: Dmowski bardzo długo był człowiekiem niewierzącym. W swoim myśleniu i działaniu był pragmatykiem i traktował Kościół utylitarnie. Jawił mu się on w kategoriach korzystnego lub niekorzystnego wpływu na realizację celów politycznych.(…)

    Nie wiem, jakie idee przedkłada R. Giertych ponad idee narodowe, bo tego jednoznacznie nie powiedział, ale podał trzy – chrześcijaństwo, socjalizm i marksizm. Co ma na myśli używając tych nazw nie wiadomo. Czy jest „socjalistą” (np. w rozumieniu „eurosocjalistycznym”)? A może „marksistą”? Co o pewnych problemach związanych z ideami ponadnarodowymi myślał Roman Dmowski?

    R.G.: To, co robiono w dwudziestoleciu międzywojennym, było wielkim błędem i wypaczeniem ruchu narodowego. Niestety, konsekwencje tego ruch narodowy ponosi do dziś. Gdy powstawała Młodzież Wszechpolska, w “Kontrrewolucji Młodych” zapowiedziałem zerwanie z nacjonalizmem i kategorycznie potępiłem antysemityzm [A jak że by inaczej? – admin]. Tego rodzaju postawy nie są tolerowane w Młodzieży Wszechpolskiej.

    Bo oczywiście uprzedzenia wobec Żydów wzięły się kompletnie znikąd – „multikulti” w okresie międzywojennym funkcjonowało doskonale, z wielkim pożytkiem dla wybranych nacji.

    No bo przecież nie wolno upominać się w Polsce o polskość określonych obszarów działalności gospodarczej

    R.G.: Sądzę jednak, że w II RP Dmowski po prostu uznał, iż antysemityzm jest najlepszym sposobem na zyskanie poparcia społecznego. Istniał obiektywny konflikt ekonomiczny między Żydami a Polakami. Chłopi nienawidzili żydowskich handlarzy.

    Pewnie zupełnie za nic. Jak zwykle. Bo jak jest konflikt ekonomiczny to automatycznie pojawia się nienawiść. Polacy np. nienawidzą Rosjan za to, że kupują od nich drogi gaz i drogą ropę. I za to, że Rosjanie okresowo nie kupują od Polaków a to mięsa, a to innych produktów spożywczych. Ale dla odmiany Polacy kochają Niemców i Francuzów, którzy założyli im piękne wielkie sklepy (dzięki którym wielu polskich sklepikarzy mogło udać się na zasłużony odpoczynek od pracy). Te wielkie i piękne sklepy wyciskają z polskich producentów ostatni grosz, jaki mogą, wykorzystując swoją monopsonistyczną (a poduczcie się robaczki z ekonomii) siłę w negocjacjach kontraktów na dostawy. Dzięki temu polski producent (albo częściej – producent w Polsce) może płacić mniej polskiemu pracownikowi – bo wszak zarząd musi swoje dostać, a zysku do podziału między właściciela, zarząd i polskiego robotnika dzięki pięknym wielkim sklepom jest mniej. Ale polski konsument może to i owo kupić taniej, prawda? Bo przecież właściciele tych wielkich i pięknych sklepów kochają Polaków z wzajemnością.
    Z resztą – popatrzcie sobie sami, jakie paskudne ulotki robili ci wredni endecy (ciekawe mają zbiory w tym muzeum). Jakby ktoś dziś rozdawał ulotki nawołujące do niekupowania w tych pięknych sklepach, to każdy zdrowy Polak wyznający ideę ponadnarodową popuka się w czoło.

    Polscy sklepikarze – sklepikarzy żydowskich. Część polskiej inteligencji uważała, że Żydzi zabierają im pracę w takich dziedzinach jak prawo i medycyna. To było wówczas bardzo proste. Politykę najlepiej się robi, odwołując się do rzeczy prostych i do czytelnych podziałów. To było bardzo niedobre i, niestety, na długo zaważyło na opinii o ruchu narodowym. (…)

    A dzisiaj Polacy bez jakiejkolwiek nienawiści akceptują wolną konkurencję i multikulturalizm na każdym rynku – szczególnie na rynku politycznym i w obszarze mediów i własności środków produkcji, gdzie dominują po prostu ci, którzy robią to o wiele lepiej. Dzięki temu ci, co nie znają się na rzeczy mogą poodpoczywać od odrażającego w swojej naturze wysiłku intelektualnego i odpowiedzialności za cokolwiek.

    Pozwolę sobie przypomnieć o pewnym niebezpieczeństwie związanym z działalnością R. Giertycha (i jemu podobnych „nawróconych”), na które już dawno wskazywałem, choć może nie najzręczniej tu.

  29. Tekla said

    Michnik pisał swą książkę w czasach komunizmu. Dmowski w niepodległej Polsce.

    – W porządku, ale ja dziś – bez owijania w bawełnę i nadmiaru koronek – tak rozumiem przesłanie obu książek.

    Juz samo porównanie ksiązi Michnika z książką R.Dmowskiego dyskwalifikuje R.Giertycha po wszech czasy!!!!!!

    Trafiony – zatopiony.
    Admin

  30. Kris said

    re: 26
    W jakim celu odgrzewa Pan Marucho wywiad Romana Giertycha z przed 6 lat?
    Jest Pan dosc inteligentny jak zauwazylem i to co Pan napisal wyzej to chyba Pan sam w to nie wierzy.
    Oczywiscie wywiad Romana Giertycha dla GW nie podoba mi sie, ale pamietam w jakich warunkach Giertych dzialal.
    LPR byla w koalicji z PIS i Samoobrona. Kierownictwo PIS dążyło za wszelka cene do zniszczenia LPR i Samoobrony, (obiecal to Kaczynski w Fundacji Batorego) a Kaczynscy do przekazania wladzy PO, co zrobili rok pozniej.
    LPR nie miala w nikim i w niczym wsparcia, a byla otoczona przez wrogow. Nie miala dostepow do mediow.
    Pamietam tamte realia i atmosfere.
    Teraz aby odwrocic uwage, iz to Kaczynscy oddali wladze PO z blogoslawienstwem o. Rydzyka, wmawia sie Polakom brednie o sympatiach Romana Giertycha do PO.
    Po co umiesicl Gajowy ten artykul?
    Kto Panu kazal?
    Co chce Pan osiagnac?

  31. 25godzina said

    Gdyby Sejm przegłosował propozycję JKM o wpisaniu do Konstytucji (wtedy pisanej) zakazu uchwalania budżetu z długiem, to wszyscy ci „narodowcy” razem wzięci mogliby mu najwyżej buty czyścić (o ile i tego by nie zje*ali).

  32. Marucha said

    Re 30:
    Cele mam nieczyste. Otwieranie ludziom oczu.
    Jestem pobłażliwy dla ludzi, którzy błądzą – i bezwzględny dla tych, którzy świadomie sprzedają duszę i dupę naszym wrogom

  33. Kris said

    re: 32
    Obecnie Roman Giertych nie ma zadnego wplywu na zycie polityczne Polski.
    Dlaczego Pan sie zajmuje jego osoba?
    Rozumiem gdyby np. Giertych chcial wrocic do polityki i poprzec np. ruch Blekitnej Polski.
    Albo wstapic ponownie do LPR i starac sie odbudowac te partie i dostac sie do Sejmu, na co mu oczywiscie zydomasoni nie pozwola.
    Ja mysle ze tu chodzi o zeszmacenie nazwiska Giertychow.

  34. Marucha said

    Re 33:
    Z dużą przyjemnością zeszmacam nazwisko jednego z Giertychów: Romana.
    Adwokata sayana Radka Sikorskiego.
    Ja bym takiemu ścierwu nie służył za żadne pieniądze.

  35. Miet said

    Re.26

    Panie Mirosławie,
    ja nie twierdzę, że w tym wywiadzie wszystko co powiedział Giertych, mi sie podoba.
    Tak nie jest ale próbuję go zrozumieć i może nawet usprawiedliwić. Sam wywiad na żywo, kiedy reporter ma z góry przygotowane i podchwytliwe pytania a delikwent odpowiada bez żadnego przygotowania jest niebezpieczny dla delikwenta. Zawsze jest tak, że wiele rzeczy powiedziałoby sie inaczej, gdyby był czas na przemyślenie i przygotowanie.

    Ale zostawmy ten wywiad – gorsze i chyba najbardziej niesprawiedliwe są zarzuty stawiane Giertychowi, że to on rozwalił LPR, która miała 20% poparcia.
    Pamiętam dobrze tamte czasy i to co się działo – Kaczyńscy prawie na gębach mieli wymalowane intencje (wynikające z otrzymanych rozkazów) w kierunku wykopania LPR z Giertychem i także Samoobrony z Lepperem, z rządu. To mieli za zadanie zrobić nawet kosztem przegranej PiSu w następnych wyborach – co jak wiadomo nastąpiło.
    Wtedy Giertych był bardzo osamotniony i osaczony. Stara kadra tzw. narodowców obraziła się na niego śmiertelnie, bo ją zignorował a postawił na młodych.
    Stare pierdziochy poobrażały się, że ich na rękach nie pozanosił i nie pousadzał na rządowych fotelach. To oni bardziej walili w Giertycha i wtedy w LPR niż PO i nawet PiS.
    Mieli potem satysfakcję, że bez nich musiało sie wszystko rozlecieć, no i było na kogo zwalać winę.
    Wszystkiemu winien ten okropny Roman Giertych – wielu w to łatwo uwierzyło – ja do nich nie należę.

  36. Marucha said

    Re 35:
    Panie Mietku,
    Można dyskutować na temat (współ)odpowiedzialności Giertycha za rozwalenie LPR, zgoda.
    Ale nie na temat wyrażonych w wywiadzie poglądów.
    I powiem jeszcze jedno: wysługiwanie się takiemu sayanowi, jak Sikorski, jest dla mnie dnem i potwierdza tylko staczanie się Romana Giertycha po równi pochyłej.
    Szkoda, bo jako minister edukacji był dobry…

  37. Rysio said

    Książka – nie ekonomiczna.

    😉

    http://jozefbizon.files.wordpress.com/2011/06/spotwarzona-przeszlosc-roman-kafel-do-druku-dwustronnego.pdf

  38. 25godzina said

    @Kris
    >Rozumiem gdyby np. Giertych chcial wrocic do polityki i poprzec np. ruch Blekitnej Polski.

    Skoro do nich mowa. To co do mnie dotarło, po ich bodaj kongresie założycielskim to fakt że są, że są mimo wszystko, że są z tego dumni i że dadzą się wybrać. I tyle.

    I tak się tutaj ten chocholi taniec kręci. Narodowcem jest ten, kto podniesie najwyżej flagę biało-czerwoną i najlepiej z przywiązanym do niej krzyżem.

    Polacy sobie sami Polskę zrobią, niech tylko im ktoś w końcu rozwiąże ręce i pozwoli działać. Taki Marucha powinien mieć audycje w radio, codzienne ze 2-3 godziny, gdzie czytałby te teksty a potem odbierał telefony i ludzie by sobie gadali. Gdyby tu był „dziki kapitalizm” w którym WSZYWKO zależy TYLKO od kasy, to po prostu zwróciłby się do czytelników Gajówki o wpłaty, poszedł wykupić czas i tyle.

  39. Rysio said

    „…….Taki Marucha powinien mieć audycje w radio, codzienne ze 2-3 godziny, gdzie czytałby te teksty a potem odbierał telefony i ludzie by sobie gadali…….”.

    Ech rozmarzyłem się, że dzwonię do radia, do audycji Gajowego i zaczynam z nim dyskutować o moim ulubionym żydzie Misesie.

  40. Marucha said

    Re 38:
    Nie planuję żadnych zbiórek od gości gajówki.
    Bo nie wiem, czy byłyby to dobrze wydane pieniądze.
    Poza tym lubię być niezależny i nie lubię długów wdzięczności.
    Może to ja sam mam jakieś długi do spłacenia.

    To są wyłącznie moje osobiste poglądy, na które wpływa fakt, że jestem jakoś tam ekonomicznie niezależny – ale nie mam absolutnie nic przeciwko temu, iż inni nie muszą ich podzielać, bo każdy człowieczy przypadek jest inny.

  41. Marucha said

    Re 39:
    Broń cię Panie Boże…
    Musiałbym się uciec do klasycznego tricku: „Oj… chyba się połączenie nam przerwało… jaka szkoda…”

  42. Ad. 38

    „Taki Marucha powinien mieć audycje w radio, codzienne ze 2-3 godziny”

    – Wystarczy radio internetowe.

  43. Miet said

    Re36.
    Panie Mirosławie,
    Rozumiem dobrze Pana odczucia w tym względzie- ja Sikorskiego nie cierpię – żeby nie powiedzieć gorzej.
    Ubolewam nad tym, że Giertych pracuje dla tego sayana.
    Ale tak sobie myślę, ileż to znanych a nawet sławnych adwokatów tutaj w USA było obrońcami (nie z urzędu) rozmaitych przestępców i nawet morderców – i co, należało ich potępiać, że się tego podejmowali i to nawet za grube pieniądze?

    A tak z ciekawości, czy może ktoś opisać, na czym ta adwokatura Giertycha dla Sikorskiego polega – co on konkretnie dla tego sayana robi?

  44. Ad. 36

    „wysługiwanie się takiemu sayanowi, jak Sikorski, jest dla mnie dnem i potwierdza tylko staczanie się Romana Giertycha po równi pochyłej.”

    – Czy Dmowskiemu powinniśmy mieć za złe zasiadanie w carskiej Dumie?

  45. Marucha said

    Re 43:
    Dmowski nie miał innego wyjścia, jeśli chciał mieć jakieś wpływy polityczne. W swojej roli nie był sayanem, reprezentował Polaków.
    Nie mamy też Giertychowi (ani śp. Andrzejowi Lepperowi ) za złe, że wszedł w koalicję z PiS. Innej opcji nie było.

  46. Kris said

    Nalezy przypomniec, ze Roman Giertych udzielil tego wywiadu po tym jak ambasador USA rozmawial z Kaczynskim o usunieciu Romana Giertycha z rzadu, a rabin Warszawy i rzad izraelski zarzucal Giertychowi antysemityzm.
    Czy dzisiaj Roman Giertych odpowiedzial by tak samo jak 6 lat temu na pytania GW?
    Jestem pewien ze NIE.

  47. 25godzina said

    @ Marucha (40)
    Przecież nie chce nikogo zmuszać, problem w tym, że nawet gdyby Pan chciał mieć audycję, ludzie też by chcieli, byliby gotowi to utrzymać itd to i tak dzisiaj g mogą.

    Jan Pietrzak od 1:00 minuty nagrania:

  48. Marucha said

    Re 43:
    Ale tak sobie myślę, ileż to znanych a nawet sławnych adwokatów tutaj w USA było obrońcami (nie z urzędu) rozmaitych przestępców i nawet morderców – i co, należało ich potępiać, że się tego podejmowali i to nawet za grube pieniądze?
    Nie potępiałbym Giertycha, gdyby bronił pospolitych przestępców, bo taki ma zawód. Tu jednak chodzi o coś innego – o zapanbratanie się z naszymi wrogami.

  49. Marucha said

    Re 47:
    I tak to odebrałem, a te dodatkowe komentarze napisałem właściwie nie wiem. po co.

  50. j said

    Ad.41-Marucha

    Za nic na swiecie. Nie zgadzam sie!
    Nie zgadzam sie zeby Gajowy mial jakies radio, w ktorym bedzie przez trzy godziny gadal do jakichs obcych gadow a potem bedzie tym gadom odpowiedal na ich pytania.
    Gajowy ma pilnowac Gajowki i basta!

  51. Marucha said

    Re 50:
    Spokojnie, Pani J… z autopsji wie Pani, że nie mam radiowego głosu, a rozmawia mi się najlepiej z kotami 🙂

  52. bezpartyjny said

    Utożsamiam się w 100% z komentarzami Kris-a i Miet-a, a szczególnie z kom. nr 30 i 35. Wypowiedzi Maruchy budzą we mnie niesmak zwłaszcza biorąc jego pozytywne (w sensie obrony polskości) komentarze w innych tematach. Nie mogę powiedzieć, że Roman G. nie popełniał błędów (stosunkowo niewielkich) ale ewidentne niszczenie go nie wspominając wielu b. pozytywnych jego działań i wypowiedzi odbieram jako akcję dywersyjną (możliwe, że zleconą) albo jako brak pamięci. Kogo p. panie Marucha wskazuje jako lidera dla opozycji, jeżeli nie Romana G. ? Kogo ?

  53. Niedaleko said

    Gratuluje Panie Marucho, bardzo dobry temat do dyskusji i sporo się w nim dowiedziałem.

    Coś co wiąże Romana i Radka to „Sternik”. Ich dzieci tam idą.

    http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/144986,szkola-opus-dei-nie-dla-dzieci-sikorskiego.html

    Temat Dmowskiego to rodzaj „litmus test” po której stronie barykady dana osoba jest na tema idei Polskiej Narodowości. Sprawdza się świetnie.

    Ad. 16 i Ad. 28 to świetne analizy sytuacji godne miejsca na maturze.

  54. z blogów said

    Niegodny wywiad Romana Giertycha dla „Gazety Wyborczej” był tylko swoistym „ukoronowaniem” paruletnich działań tego działacza w imię samolubnych celów niszczących prawdziwe szanse Ligi Polskich Rodzin jako partii reprezentującej znaczącą część elektoratu narodowo-chrześcijańskiego. Wywiad przelał czarę goryczy u jakże wielu osób, które od paru lat z zaszokowaniem obserwowały destrukcyjne działania tego polityka.
    Jerzy Robert Nowak GŁOS nr 29 (991)

    Jak Roman Giertych niszczy Ligę Polskich Rodzin

    (…)

    W kilka dni po referendum akcesyjnym bardzo mocno akcentowałem w Radiu Maryja, że wspomniane referendum było tylko jedną z bitew, że jeszcze nie rozstrzygnięto batalii do końca, że teraz właśnie trzeba wzmóc wysiłki, aby w okresie do 1 maja przyszłego roku doprowadzić do obalenia planów wejścia do UE poprzez odpowiedni wynik nowego referendum. Będzie nim referendum w sprawie Konstytucji Europy, której ostatnio wysmażony projekt bardzo poważnie pomniejszył znaczenie Polski w przyszłych strukturach UE.

    Będziemy mieli w UE dwa razy mniej głosów niż Niemcy. Ostatecznie przeforsowano też, wbrew oczekiwaniom licznych środowisk katolickich, że w Konstytucji UE nie będzie żadnego odniesienia do Boga. Stoimy w tej sytuacji w Polsce przed kolejną, szczególnie ważną walką o przekonanie milionów Polaków, że ostatecznie wejdziemy do Europy na dużo gorszych warunkach niż nam kiedykolwiek obiecywano. Właśnie ta walka, która ma rozstrzygnąć o wyniku referendum konstytucyjnego w Polsce, będzie miała przełomowe znaczenie w sprawie naszego wejścia lub nie wejścia do Unii Europejskiej.

    W pełni zgadzam się tu z oceną posła Antoniego Macierewicza z jego szkicu politycznego „O politykę narodową” (GŁOS z 21 czerwca 2003). Poseł Macierewicz akcentował tam „iż fakt zwycięstwa zwolenników wejścia Polski do UE w referendum akcesyjnym nie przesądza o włączeniu Polski do UE, a jedynie otwiera taką możliwość. Decydująca walka rozegra się za rok, przy referendum konstytucyjnym przesądzającym czy Polacy zgodzą się na wejście do europejskiego superpaństwa… referendum nad Konstytucją Europy będzie dla nas ostatecznym momentem wyrażenia aprobaty lub niezgody na likwidację suwerennego państwa polskiego”.

    W tej walce o suwerenność Polski, której finałem będzie referendum konstytucyjne, nie jesteśmy bez poważnych szans. Już w ciągu pierwszego miesiąca po referendum ujawnione zostało bardzo wiele faktów pokazujących rozmiary zakłamania wcześniejszej propagandy prounijnej, co działa nader otrzeźwiająco na różne grupy polskiego społeczeństwa.

    Dość przypomnieć choćby o bardzo poważnej groźbie, iż rolnicy polscy mogą w ogóle nie otrzymać dopłat bezpośrednich w rezultacie opóźnienia systemu IACS. Czy to, że Polsce grozi karne całkowite wstrzymanie eksportu polskiego mięsa do krajów UE, podczas gdy kraje UE będą mogły maksymalnie rozwijać eksport mięsa do Polski. Te zapowiedzi już dziś są lodowatym prysznicem dla wszystkich zwolenników wejścia UE na wsi.

    A podobnie niekorzystne dla Polski symptomy w stosunkach z UE ujawniane są w coraz liczniejszych dziedzinach od rybołówstwa, transportu i hutnictwa po przemysł farmaceutyczny i groźbę likwidacji przeważającej części polskich uczelni. Wszystko wskazuje, że najbliższe miesiące będą wprost obfitować w szokujące fakty, w przyśpieszony sposób burzące prounijne iluzje. To wszystko zaś może stać się bardzo silną podstawą do wywołania pospolitego ruszenia wszystkich chcących zapobiec spychaniu Polski do katastrofy i utraty suwerenności.

    Dodatkowo do przyśpieszonego budzenia dużych części Narodu radykalnie przyczynia się nasilająca się dosłownie z tygodnia na tydzień kompromitacja postkomunistycznej elity władzy, tonącej w coraz większym oceanie afer i szwindli.
    Oportuniści przechodzą do „zwycięzców”

    Wspomniane wyżej szanse Narodu na obronienie suwerenności mogą być przekreślone przez tych działaczy prawicowych, a może „łże-prawicowych”, którzy właśnie teraz, w tak decydującej chwili, starają się przejść do obozu zwycięzców w referendum akcesyjnym, zapewniając przy tym donośnie, jakoby dalej reprezentowali racje zwyciężonych. Tak, jak to zrobił jeden z liderów LPR, dążący do samowładztwa w tej partii – Roman Giertych – w sławetnym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” z 21 czerwca 2003 r. Wbrew jego własnej partii, która oprotestowała przebieg i wynik referendum, Giertych publicznie uznał w tym wywiadzie, że ” należy uszanować wynik referendum”, referendum opartego na tak kłamliwej, nierównoprawnej i jednostronnej kampanii. Nic dziwnego, że słynny nonkonformistyczny naukowiec, ekonomista (?) profesor Stefan Kurowski nazwał taką postawę R. Giertycha „zdradą narodową” w cytowanym również w GŁOSIE opracowanym przez Kurowskiego „Liście otwartym”, podpisanym także przez dr A. Jędraszczyka i mnie.

    Jednoznacznie potępiono postawę R. Giertycha na łamach GŁOSU (m. in. w komentarzu redakcyjnym i obszernym tekście prof. Rafała Brody). Nader przekonywujące wydają się w tym kontekście uwagi posła A. Macierewicza w cytowanym już szkicu „O politykę narodową”: „(…) formacja katolicko-narodowa, która jako jedyna okazała się zdolna do oporu wobec UE, została zaatakowana od wewnątrz w sposób dla każdej formacji najgroźniejszy, a tak często powtarzany w ciągu ubiegłych lat – poprzez przejście części przywódców na stronę przeciwnika (…) Małe grupki, wąskie elity mogą starać się uzyskać status uprzywilejowany, dołączyć do awangardy formowanej przez „Gazetę Wyborczą” i „Tygodnik Powszechny” za cenę przystosowania do „politycznej poprawności” i rezygnacji z dążeń narodowych”.

    Poseł A. Macierewicz jakże słusznie akcentował: „Nadzieje można wiązać jedynie z formacją katolicko-narodową, ale pod warunkiem, że odrzuci ona syrenie śpiewy tych, którzy pragną wmontować ją w układ prounijnego establishmentu, a poprzez to raz na zawsze skompromitować i spacyfikować”.
    Niszczenie LPR od wewnątrz

    Niegodny, samobójczy dla LPR wywiad R. Giertycha dla „Gazety Wyborczej” był już tylko swoistym „ukoronowaniem” paruletnich działań tego działacza w imię samolubnych celów niszczących prawdziwe szanse LPR jako partii reprezentującej znaczącą część elektoratu narodowo-chrześcijańskiego. Wywiad Giertycha dla „Gazety Wyborczej” po prostu przelał czarę goryczy u jakże wielu osób, które od paru lat z zaszokowaniem obserwowały destrukcyjne działania tego polityka. Jakże często mnożyły się dowody na to, że R. Giertych wciąż dzieli LPR i faktycznie tylko jej szkodzi. Przede wszystkim poprzez swoje skrajnie ambicjonalne działania, dążące do przekształcenia Ligi w typ partii wodzowskiej, z R. Giertychem jako jedynowładcą, otoczonym przez grupy wiernych pretorianów.

    Jakże wielu ubolewało z powodu tak licznych odejść z klubu poselskiego z LPR różnych znaczących indywidualności, od posłów Macierewicza i Łopuszańskiego do posła Janowskiego i tylu innych. Nie wierzę, że różnice osobiste i programowe musiały koniecznie doprowadzić do aż tylu odejść i rozłamów na górze w klubie poselskim LPR, że były one nieuniknione. Różnorodne znaczące indywidualności polityczne mogą być bogactwem partii czy klubu poselskiego, a niekoniecznie tylko źródłem niesnasek i rozłamów.

    Do tych ostatnich zaś prowadzi głównie dążenie do stworzenia za wszelką cenę zmonopolizowanej partii z jednym „nieomylnym” liderem, czy raczej „wodzusiem”, od którego wszyscy zależą, i który nie potrafi nigdy przyznać się do żadnego błędu. Ba, ze względu na swą arogancję i butę jest do tego po prostu organicznie niezdolny. Już od dawna akcentowano, że R. Giertych na skutek swych tendencji wodzowskich i brutalnych metod działania wobec osób inaczej myślących stał się faktycznie „złym duchem” LPR. (Prof. Rafał Broda stwierdził to już w tekście pisanym 25 maja 2002 r.) R. Giertychowi powszechnie zarzuca się, że stoi na czele mniejszościowej, ale działającej w sposób przebiegle zamaskowany i skoordynowany (co nam to przypomina?) grupy wywodzącej się z maleńkiego Stronnictwa Narodowego. Grupa ta podejmuje systematyczne działania dla zawłaszczenia LPR dla siebie, po cichu w sposób zakamuflowany, nie ujawniając otwarcie swoich intencji. J

    ak pisał prof. R. Broda w GŁOSIE z 5 lipca 2003: „W gruncie rzeczy R. Giertych od początku buduje własne Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne, wykorzystując prowizoryczną nazwę LPR, by oprzeć się na nieświadomym tych intencji elektoracie”. Mniejszościowa, ale dobrze zgrana w intrygach grupa giertychowców chciałaby całkowicie zdominować większość LPR opartą głównie na środowiskach radiomaryjnych i innych środowiskach nie mających przedtem żadnych związków z maleńkimi partyjkami: Stronnictwem Narodowo-Demokratycznym i Stronnictwem Narodowym.
    Warto przypomnieć w tym kontekście znacznie wcześniejsze ostrzeżenia przed intencjami giertychowców. Działający we Wrocławiu przewodniczący niepodległościowego środowiska „Zamek” Józef Tallat ostrzegał już w maju 2002 roku: „(…) w mniemaniu powszechnym, Liga Polskich Rodzin jest to nazwa koalicji, do której wchodzą cztery główne partie, w porządku alfabetycznym: Porozumienie Polskie, Przymierze dla Polski, Ruch Katolicko-Narodowy i Stronnictwo Narodowe. Tymczasem rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Istnieją bowiem trzy wcielenia LPR. Po pierwsze: klub parlamentarny. Po drugie: nazwa koalicji do wyborów samorządowych, tak jak w przeszłości Komitet Wyborczy do wyborów parlamentarnych. I po trzecie do tejże koalicji wchodzi, obok wyliczonych wyżej czterech podmiotów, jeszcze piąty o tej samej nazwie LPR z Markiem Kotlinowskim na czele, nowe wcielenie dawnego Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego, które było niemal tożsame ze Stronnictwem Narodowym.

    Taki zamęt jest trudny do rozwikłania nawet dla prawnika, a dla każdego zdrowo myślącego człowieka jest wręcz odrażający. Rodzi bowiem nieuchronnie podejrzenie o złą wiarę i chęć łowienia ryb w mętnej wodzie kosztem pozostałych koalicjantów (…) Stronnictwo Narodowe we Wrocławiu rozprowadza ankiety „Sympatyka Ligi Polskich Rodzin” i deklaracje członkowskie, które są przyjmowane jako poparcie dla struktury koalicyjnej, a w gruncie rzeczy oznaczają akces do przemianowanego SND. Proceder taki to zwykłe oszustwo.”. Tallat zarzucał ludziom z SND, że ta „stosunkowo drobna grupa inicjatywna dąży per fas et nefas do osiągnięcia jednostronnej dominacji (…) słowa R. Giertycha zasługują na baczną uwagę, bo stanowią werbalne potwierdzenie tej taktyki, którą zespół SND/SN przyjmie, a właściwie już przyjął wobec koalicjantów, którzy odmówią pełnej unifikacji pod ich batutą (…) można uogólnić schemat stosowanej przez nich taktyki. Inicjatorzy zwołują zebranie, tam wygłaszają przemówienia programowe, tak, aby zjednać zaufanie możliwie dużej rzeszy sympatyków. Osoby zaś przeznaczone do eliminacji w ogóle nie dopuszcza się do głosu, co sprawia wrażenie, że nie mają nic do powiedzenia, a z kolei już zaocznie urabia się im odpowiednią opinię. Do tej postawy agresywnej zachęca świadomość, że strona atakowana nie będzie zdolna do skutecznej obrony w obawie przed ujawnieniem wewnętrznych sporów wobec rządzącej Lewicy, jak i wobec prawicowej opinii, aby nie zniszczyć mitu LPR. Tak jak słabsze dziecko boi się poskarżyć nauczycielce, bo zostanie napiętnowane jako skarżypyta. Lecz wykorzystanie tej powściągliwości motywowanej szlachetnymi pobudkami, należy zakwalifikować jako szantaż”.

    Z kolei prof. Rafał Broda pisał już 25 maja 2002: „Nigdy nie współtworzyłem LPR dla pana R. Giertycha, mam wszelkie powody, by na podstawie obserwacji różnych jego czynów uznać go za „złego ducha” LPR. Jego młody wiek niczego tutaj nie tłumaczy (…) Myślę, że swoim postępowaniem przekreśla swoją przyszłą karierę polityczną, choć zapewne dzisiaj myśli dokładnie odwrotnie. Żal mi też wielu młodych ludzi z Młodzieży Wszechpolskiej, którzy uczestniczą bezmyślnie i całkowicie pod dyktando RG w wielu wątpliwych działaniach, nabierając przywar, które chciałoby się raczej z polityki eliminować”.
    Szkodliwy model „partii wodzowskiej”

    Model partii wodzowskiej na prawicy nie jest oczywiście osobistym wynalazkiem posła R. Giertycha. Model ten jest starym przekleństwem partii prawicowych. Mówiłem o tym po raz pierwszy już na maleńkim kilkunastoosobowym konwentyklu zwołanym jesienią 1993 roku po klęsce prawicy w ówczesnych wyborach parlamentarnych. Zwróciłem wówczas uwagę na negatywne skutki funkcjonowania partii prawicy jako partii wodzowskich z jednym jedynym o wszystkim decydującym przywódcą, który nie potrafi na ogół znieść obok siebie żadnych innych wybitnych osobowości, i się z nimi najczęściej nawet nie konsultuje.

    Jest to dogodne dla przeciwników partii prawicowych, bo właśnie na takim jedynym liderze koncentrują wszystkie bezpardonowe ataki, opluwając go w mediach, by równocześnie maksymalnie zniesławić jego partię. Pokazywałem o ileż rozsądniej kształtują model partii nasi lewicowi przeciwnicy. Ich partiom przewodzą również zdecydowani pojedynczy liderzy, ale w towarzystwie bardzo silnie nagłaśnianych i odpowiednio docenianych innych indywidualności politycznych. Na przykład SdRP miała wówczas jako przywódcę Kwaśniewskiego, ale równocześnie nagłaśniała Millera (dla betonu) oraz Cimoszewicza i Oleksego (jako „bardziej liberalnych”), Waniek, Pastusiaka, Sierakowską, etc… Unia Demokratyczna (później Unia Wolności) miała jako przywódcę T. Mazowieckiego, ale równocześnie nagłaśniano Geremka, Kuronia, Kuratowską, Krzyżanowską, Lityńskiego, etc., etc. Postkomuniści mogli się nawzajem bardzo nie znosić, tak jak Miller z Oleksym, ale mimo to do niedawna nie wywlekali publicznie na powierzchnię swych różnic.

    Co więcej Miller, tak nie znoszący ze znanych powodów Cimoszewicza, zdobył się nawet w 2001 r. na powierzenie mu teki ministra spraw zagranicznych w swoim rządzie. Oni po prostu rozumieją, że podstawą sukcesu jest polityczna gra zespołowa, wyznaczenie każdemu jego działki, w której może się najlepiej sprawdzić, tak, aby nie było niepotrzebnych konfliktów. Jak na tym tle wyglądały te tak liczne niepotrzebne waśnie w kierownictwie LPR i Klubu Poselskiego LPR, które zabrały im tak wiele popularności, ciężko wypracowanej dla LPR przez jakże ofiarną pracę struktur partii na dole?!
    Cała para w gwizdek

    Bardzo wielka część działań R. Giertycha i wspierającej go koterii, to działania pozorowane, mające na celu tylko maksymalne nagłaśnianie „wodzusia”, bez troski o rzeczywistą skuteczność. Szczególnie widoczne to było na przykładzie działań Giertycha w kampanii przedreferendalnej do UE, a zwłaszcza kompromitującego fiaska sławetnego Polskiego Komitetu Niepodległościowego. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” z 21 czerwca 2003 r. Giertych stwierdził z emfazą: „Gdy w 2001 r. powiedzieliśmy „nie” Unii Europejskiej to przez dwa lata konsekwentnie naszą politykę realizowaliśmy”. Ileż tu obłudy w tym powiedzeniu! Gdzie była rzekoma konsekwencja w działaniach, danie z siebie dosłownie wszystkiego w tak ważnej sprawie, zamiast propagandowych działań na pokaz, głównie wywiadów telewizyjnych, mających nagłośnić za wszelką cenę nie sprawę, a „wodzusia” – R. Giertycha. Nader wymowna pod tym względem była sprawa Polskiego Komitetu Niepodległościowego, typowej akcji pozorowanej na zasadzie „cała para w gwizdek” dla chwilowego rozgłosu.

    8 grudnia 2002 r. R. Giertych zainicjował ten Komitet poza elpeerowskimi politykami i samorządowcami wciągając do niego licznych profesorów. Robiono to dość w szczególny sposób – każdemu z nas akcentowano, że ci i ci już jakoby podpisali akces do Komitetu, a więc będziemy w bardzo dobrym naukowym i wiarygodnym towarzystwie. Razem w Komitecie znalazło się 100 osób. R. Giertych zorganizował szumną konferencję prasową, wygłaszając na niej gromkie zapowiedzi. Według „Nowej Myśli Polskiej” z 22 grudnia 2002 „Giertych zapowiedział, że za miesiąc zostanie powołany 1000-osobowy Komitet”. Za miesiąc nie było ani 1000-osobowego Komitetu, ani w ogóle posiedzenia dotychczasowego 100-osobowego. Po kolejnym miesiącu w początkach lutego odłożono kolejno zapowiadane posiedzenie Komitetu. W gronie profesorów zrozumieliśmy, że cała inicjatywa Giertycha to była akcja pozorowana, by „wodzuś” mógł się nagłośnić na konferencji prasowej, i w mediach, nazwiska profesorów – członków Komitetu traktując jako wygodną dla siebie dekorację.

    Szereg z nas m. in. prof. Stefan Kurowski, prof. Rafał Broda i ja wysłaliśmy w tej sytuacji listy do kierownictwa LPR, nie chcąc brać dalej udziału w pozorowanej maskaradzie. Nie słyszeliśmy potem o żadnej jakiejkolwiek formie spotkania wspomnianego Komitetu, który zupełnie zamarł po dostarczeniu paru punktów dla osobistego nagłośnienia R. Giertycha. Czy ktoś go rozliczył z tego tak sromotnego fiaska?! Inna sprawa, że R. Giertych robi wszystko, aby do żadnych autentycznych rozliczeń czy podsumowań pracy LPR, a zwłaszcza jej kierownictwa, nie dochodziło. Świadczy o tym straszliwy uwiąd tak ważnego gremium jak Rada Polityczna LPR, opuszczona zresztą już w międzyczasie przez szereg członków tej Rady, gruntownie zdegustowanych jej sabotowaniem i lekceważeniem, począwszy od odejścia prof. Rafała Brody. Pomimo nalegań części członków Rady Politycznej LPR jej posiedzenia wielokrotnie odkładano, blokowano realizowanie jej niektórych uchwał, nie zdobyto się nawet na powołanie jakiegoś sekretariatu Rady. Wszystko po to, by nie można było w żaden sposób skontrolować działań R. Giertycha, zmierzających do personalnego zdominowania LPR wszelkimi środkami.

    Czy liderzy LPR zdolni są do publicznego wyjaśnienia, dlaczego doprowadzono – najwidoczniej świadomie – Radę Polityczną LPR do skrajnego bezwładu? Prawie dwa lata temu, bezpośrednio po wyborach parlamentarnych, gorączkowo zachęcałem, by LPR jak najszybciej zawiązała bliskie kontakty z węgierską prawicą. Mam licznych przyjaciół na Węgrzech, proponowałem pośredniczenie w tych kontaktach. Zachęcałem również do jak najszybszych kontaktów z czeską prawicą. Nie zrobiono w tych sprawach dosłownie nic. A jakież znaczenie miałoby na przykład wspólne wystąpienie przed referendum kilkudziesięciu polskich, węgierskich i czeskich polityków czy twórców ze wspólnym manifestem antyunijnym. Zmarnowano te szanse. Za wielki błąd uważam również przyjętą przez p. Giertycha i narzuconą LPR taktykę pójścia w wyborach samorządowych wyłącznie jako LPR zamiast szukania możliwości jak najszerszej koalicji z innymi siłami patriotycznymi, ze „wszystkimi myślącymi i czującymi po polsku”. Na próżno apelowano o to do Giertycha przed wyborami samorządowymi. M. in. tak usilnie w kręgach naukowców związanych z Radiem Maryja (prof. J. Kawecki i in.).

    Bezpośrednio po wyborach samorządowych apelowałem przez zaprzyjaźnionych posłów do R. Giertycha, by LPR publicznie wystąpiła z protestem przeciwko zafałszowaniom wyborczym i zażądała powołania komisji dla zbadania nieprawidłowości. Słuchacze Radia Maryja dobrze pamiętają, ileż razy alarmowałem w tym Radiu z powodu nieprawdopodobnie wielkiej ilości głosów nieważnych (było ich ostatecznie prawie dwa miliony). Schwytano 3 działaczy SLD-owskich w Płocku na dosypywaniu głosów; były też liczne inne przekręty, o których pisałem wówczas szerzej w „Naszym Dzienniku”.

    Apelowałem, by sprawę nagłośnić, akcentując, że odpowiednie szybie działania w tej kwestii pozwolą być może zapobiec podobnym przyszłym oszustwom w czasie referendum. Nic z tego nie podjęto, nie złożono żadnego protestu w imieniu kierownictwa LPR. Ręce opadały na tle takich zaniechań. O ile wiem, dotąd nie zrobiono nawet nic dla doprowadzenia do szybkiego postawienia przed sądem trzech złapanych na gorącym uczynku oszustwa działaczy SLD-owskich w Płocku. Niestety, w LPR najbardziej ucierpiały właśnie najlepsze struktury partyjne – na dole – na skutek ustawicznego łamania demokracji przez ręczne sterowanie – od góry. Niejednokrotnie uskarżano się do mnie w listach, telefonach czy rozmowach na fatalne skutki wodzowskich działań R. Giertycha w ostatnich paru tygodniach przed wyborami samorządowymi jesienią zeszłego roku. Giertych w owym czasie niejednokrotnie arbitralnie zmieniał miejsca na listach samorządowych w przeróżnych okręgach, przepychając na nich oddanych tylko jemu, najczęściej niezbyt kompetentnych kandydatów.

    Zmniejszyło to bardzo pokaźnie skalę sukcesu wyborczego LPR. Obecnie ta sama metoda popierania za wszelką cenę swoich wiernych pretorianów realizowana jest znów przez R. Giertycha w czasie pośpiesznego wybierania delegatów na kongres LPR. Giertych chce przeforsować taki wybór delegatów, aby zapewnić sobie w LPR niewzruszone jedynowładztwo i zamienić tę partię w swój folwark polityczny. W ostatnich dniach doszły do mnie (głównie poprzez zaprzyjaźnionych posłów LPR) informacje o licznych działaniach R. Giertycha w przeróżnych województwach negatywnie wpływających na przebieg wyborów delegatów z tych województw na kongres LPR, działaniach deformujących prawdziwą reprezentatywność tych delegatów. (W razie potrzeby mogę przytoczyć szczegółowe przykłady tych zdeformowań, powołując się na konkretne informacje od posłów lub działaczy LPR w tej sprawie).
    Dla dobra LPR

    Zdecydowałem się na napisanie tego tekstu przez wzgląd na dobro LPR, partii, której życzę jak największych sukcesów. Od początków swych działań budziła ona wiele mojej sympatii. Przypomnę tu, jak bardzo mocno akcentowałem przed wyborami parlamentarnymi 2001 roku swe nadzieje związane z tą partią, jako partią ludzi nieskompromitowanych – w przeciwieństwie do AWS (mówiłem o tym w wystąpieniach w przeróżnych gremiach, w tym w mojej cyklicznej audycji w Radiu Maryja). Tym mocniej cieszyłem się z tego, że LPR zdobyła stosunkowo sporo mandatów poselskich, choć nie miała ani mediów, ani pieniędzy. Miałem bardzo wiele spotkań zorganizowanych przy udziale LPR w różnych regionach kraju i odniosłem z nich na ogół bardzo dobre wrażenie. Cenię wiele terenowych organizacji Ligi Polskich Rodzin, podziwiam rozmach i poświęcenie ich członków. Bardzo często przekonywałem się zresztą, że do najbardziej oddanych i zaangażowanych działaczy LPR należą ludzie związani z Radiem Maryja.

    Podziwiając efekty działań terenowych struktur LPR, jednoznacznie uważam, że właśnie one są największym atutem Ligi, przesłaniając negatywy jakże często wynikające z niepotrzebnych „wojen na górze” w kierownictwie LPR czy klubie poselskim LPR. Wojen jakże często spowodowanych przez dążenie R. Giertycha do jedynowładztwa, jego agresywność i brak taktu. Uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby nie zmarnowano zapału i poświęcenia tak wielu wspaniałych działaczy terenowych LPR, tym bardziej, że już dziś można mówić o nagromadzeniu się zbyt wielu przejawów rozgoryczenia. Miałem bowiem w tej sprawie aż nadto dużo sygnałów w listach i telefonach do mnie adresowanych przez osoby z LPR, zdające sobie sprawę z tego jak gorąco pragnę sukcesu ich partii. (W razie potrzeby mogę przytoczyć liczne przykłady kierowanych do mnie już od miesięcy alarmujących sygnałów z LPR).

    Byłoby to naprawdę wielką tragedią, gdyby LPR jako kolejna partia podzieliła los ZChN, KPN, PC i ROP-u na skutek niepotrzebnych prawicowych zawirowań u góry, zamiast coraz bardziej wzmacniać się dla dobra Polski. Dlatego za tak ważne uważam zastanowienie się dziś nad tym, co zrobić, by wyleczyć LPR z przejawów chorobowych (głównie na górze) i zapewnić jej jak najskuteczniejsze funkcjonowanie i jak największą siłę przyciągania nowych członków.
    Spór o model partii

    Na tle całej powyższej sprawy tym bardziej warto szerzej podyskutować nad tym, jaki powinien być najlepszy model partii chrześcijańsko-patriotycznej, która chce być prawdziwie skuteczna. Osobiście uważam, że dobrze funkcjonująca partia patriotyczna powinna opierać się na: – liderze rządzącym dzięki swej charyzmie siłą oddziaływania politycznego i intelektualnego, a nie dzięki wymuszaniu posłuszeństwa z pomocą swych pretorianów dobrze usadowionych w aparacie partyjnym; – liderze umiejącym uszanować inne indywidualności polityczne wokół siebie, traktując ich obecność jako szanse dla wzbogacenia myśli politycznej i działań jego partii, a nie jako powód do zawiści; – na szeroko rozbudowanej demokracji wewnątrzpartyjnej, opartej na zasadzie, że środowiskom partyjnym na dole, w terenie nie powinno się narzucać liderów z zewnątrz, gdyż one same najlepiej wiedzą, kto u nich jest najskuteczniejszym i najbardziej kompetentnym. Ingerencje z centrali partyjnej w sprawach środowisk partyjnych na dole powinny być wyjątkiem, a nie regułą, i winny dotyczyć głównie autentycznych niebezpiecznych zagrożeń dla terenowych organizacji.

    Najczęściej zaś powinny polegać na mediacji, a nie na komenderowaniu; – na doborze do aparatu partyjnego najzdolniejszych i najofiarniejszych ludzi z całego kraju, a nie na sekciarskim wycinaniu ludzi mających własne zdanie; – na szerszej konsultacji w gronie polityków i ekspertów przed podejmowaniem szczególnie ważnych trudnych decyzji na przyszłość (na przykład przed wyborem najskuteczniejszej metody działania w sprawie Unii Europejskiej po referendum zamiast jedynowładczego przesądzania o niej jak to zrobił R. Giertych w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” bez żadnych konsultacji z innymi politykami); – na jak najmocniejszym docenieniu ekspertów z różnych dziedzin a nie traktowaniu ich tylko jako ozdóbek, mających wzmacniać pozycje „wodza” partii; – na rozbudowaniu kontaktów z podobnymi środowiskami politycznymi za granicą, by uczyć się z analizy źródeł ich sukcesów i porażek.
    Ostrzegam przed oszczercami

    Szczególnie mocno należy potępić stosowaną przez R. Giertycha i jego zwolenników metodę zwalczania osób różniących się z nimi poglądami przez kampanię brudnych pomówień i alumni. Na łamach „Naszej Polski” z 15 lipca 2003 publikuję tekst „Oczyścić prawicę z brudów” rozprawiający się z plugawymi oszczerstwami na mój temat publikowanymi w związanym z LPR periodykiem „Racja Polska” przez sekretarza redakcji tego pisma T. P. Terlikowskiego. Rozmiary fałszów i bezprzykładnej bezczelności kalumniatora, popieranego przez redaktora naczelnego tego pisma J. M. Rumana, skłoniły mnie do napisania demaskującego te fałsze „Listu otwartego do Klubu Poselskiego LPR”. Będę zabiegał, aby w tak ważnej sprawie etycznej każdy członek klubu poselskiego LPR zabrał głos, bez jakichkolwiek uników, bo byłyby one odrażające moralnie.

    Cieszę się, że już teraz wiem, że część parlamentarzystów LPR (posłanek i posłów) jednoznacznie potępia takie plugawe metody ataku. Poinformuję o tych posłach, którzy akceptują brudne metody giertychowców lub unikają zajęcia głosu w tak podstawowej dla zasad elementarnej chrześcijańskiej uczciwości sprawie. Niech „spisane będą czyny i rozmowy!” Nie można siedzieć okrakiem i udawać uczciwego!
    Przy okazji chciałbym podziękować na łamach GŁOSU jakże licznym moim czytelnikom i słuchaczom Radia Maryja za wspaniałe listy wyrażające solidarność ze mną przeciwko brudnym intencjom kalumniatorom. Cieszę się, że wśród tych listów poparcia jest mnóstwo głosów od członków i przedstawicieli różnych instancji LPR. Stwarza to dużą nadzieję na szanse uratowania Ligi Polskich Rodzin przed rozbiciem jej od wewnątrz przez R. Giertycha.

    prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak
    Fragment większej całości

  55. ojojoj said

    Re 43. Tak! nalezy takich adwokatow broniacych innych tylko dla kasy potepic, tak jak zolnierzy i ich dowodztwo kiedy atakuja inne panstwo. Adwokat ma dochodzic do prawdy – takie jest sedno jego pracy, tak jak zolnierz ma bronic ojczyzny. Widze ze poniektorzy tutaj maja wywrocone w mozgach.

  56. Marucha said

    Re 52:
    Za Pańskie poczucie smaku nie odpowiadam. Piszę, jak jest – nie zapominając o zasługach R. Giertycha jako ministra edukacji. Insynuacje, jakobym robił to na czyjeś zlecenie, traktuję (na razie) jako potknięcie.
    Kogo wskazać jako lidera patriotycznej opozycji?
    Nikogo, Panie Bezpartyjny. Nie ma z czego wybierać. Z g…a bicza nie ukręci. Przynajmniej ja nikogo takiego nie znam.

    Poza tym niech Pan zajrzy pod nr. 53 i 54.

  57. 25godzina said

    @Rysio (39)
    Mises przy Michalkiewiczu to cienki Bolek.

    @J (50)
    >Za nic na swiecie. Nie zgadzam sie!
    To ma sens, o ile się chce marginalizować, ale jednocześnie monitorować nastroje i opinie.

  58. Ab ovo said

    Prof. Rafał Broda

    Kto gasi nadzieje wiązane z LPR?

    Już w trzy miesiące po zaprzysiężeniu rządu Jerzego Buzka, Klub „Myśl dla Polski” publicznie wystąpił z tekstem: „Parlamentarzystom AWS ku przestrodze”, w którym przewidywaliśmy, że koalicja z Unią Wolności wymusi realizację wyłącznie programu UW i doprowadzi do dalszego pogorszenia sytuacji w Polsce, a także do klęski AWS. Przyszło nam to bardzo łatwo, bo prognozy były oczywiste, a będąc stowarzyszeniem całkowicie zewnętrznym w stosunku do AWS, nie mieliśmy szczególnych zahamowań, by ujawniać naszą krytykę. Odzew na to przesłanie był różny, ale były także głosy strofujące nas za brak realizmu, nieznajomość arytmetyki wyborczej, złośliwość, czy niepotrzebne gaszenie nadziei. Dzisiaj trudno zaprzeczyć, że te cztery lata były niepotrzebnie stracone dla Polski, a kolejne załamanie nadziei poważnie utrudniło jej odbudowanie.

    W przypadku niepokojów związanych z rozwojem Ligi Polskich Rodzin stanęliśmy przed problemem o wiele trudniejszym, ponieważ sami uczestniczyliśmy w jej tworzeniu i przyczyniliśmy się do jej sukcesu wyborczego, który dał znakomitą pozycję wyjściową do budowy prawdziwie silnego i dynamicznego ugrupowania, zdolnego do przejęcia w przyszłości odpowiedzialności za rozwój Polski. Wkrótce po wyborach parlamentarnych 2001 roku Klub „Myśl dla Polski”, został całkowicie pozbawiony wpływu na rozwój sytuacji w LPR i powrócił do swojej niezależnej działalności i roli zewnętrznego obserwatora wydarzeń. Od tego momentu zaledwie kilku członków Klubu, w bardzo ograniczony i dyskretny sposób próbowało prostować ścieżki przedsięwzięcia pod nazwą LPR – czyniliśmy to w poczuciu odpowiedzialności za los tej inicjatywy, a także popychani licznymi interwencjami zatroskanych i zaniepokojonych działaczy terenowych i sympatyków. To już były działania indywidualne, na własne konto, i taki charakter ma również moja dzisiejsza wypowiedź, w której subiektywnie przedstawię własny punkt widzenia na historię i dzisiejszą sytuację LPR.

    Wypowiedź ta będzie polemiką z postawą Pana Romana Giertycha, który moim zdaniem ponosi główną odpowiedzialność za wprowadzanie LPR w koleinę praktykowanego od dawna sposobu prowadzenia polityki, gasząc tym samym nadzieje i niwecząc szanse na wzbudzenie entuzjazmu tak niezbędnego do dokonania przełomu w sprawach Polski. Sądzę, że zewnętrzni obserwatorzy, najczęściej niezorientowani w wielu szczegółowych sprawach związanych z narodzinami i dotychczasową historią LPR, bez względu na swój stosunek do tej inicjatywy, muszą przyznać, że dzisiejsza sytuacja LPR jest daleka od oczekiwań, jakie z nią kiedyś wiązano. Jeżeli dość powszechnie wyrażana jest wątpliwość, czy może nie należy budować czegoś nowego, to sytuacja rzeczywiście jest poważna.

    Można się chłodno zastanowić – czym dzisiaj jest LPR ? Niewątpliwie mamy główną postać lidera – Romana Giertycha, który dokonał swoistej autopromocji, bezwzględnie monopolizując wszystkie narzędzia kontroli partii i praktycznie większość okazji do wystąpień publicznych we wszystkich możliwych środkach masowego przekazu. Nie można tutaj pominąć zadziwiającej współpracy w tej autopromocji ze strony świata mediów, które bynajmniej nie kryją swego rzeczywistego i zdecydowanie negatywnego stosunku do dążeń, które programowo deklaruje LPR. Z drugiej strony mamy pozostających w cieniu dwóch innych liderów, których rola wydaje się sprowadzać do podkreślania wyrazistości głównego przywódcy, który formalnie nie jest liderem, choć każdy musi dostrzec, że faktycznie nim jest. Mamy też 28 posłów z ilościowo zredukowanego dzisiaj Klubu Parlamentarnego LPR, wśród których niestety nie widać szczególnie aktywnych osobowości, a współpraca w Klubie często sprawia wrażenie wymuszonego podporządkowania. Mamy wreszcie struktury terenowe, budowane pod ścisłą kontrolą lidera, najczęściej dobierane na zasadzie posłuszeństwa wobec centrali, bez względu na kompetencje, czy elementarne cechy charyzmatyczne. W konsekwencji mamy do czynienia z dramatycznym wytraceniem dynamiki przez LPR, która nie przyciąga nowych ludzi, zniechęca, a nawet odpycha wielu niezwykle potrzebnych, aktywnych i sprawdzonych w działaniu społeczników i gasi po raz kolejny nadzieję. Na szczęście w wielu miejscach w terenie sprawy się rozwijają poza ścisłą kontrolą centrali – właśnie te pozytywne objawy każą się zastanawiać nad przyczynami sytuacji i sposobami ratowania LPR.

    Bo nie tak miało być !

    Pamiętam pierwszą dłuższą rozmowę z R.Giertychem, kiedy rozważaliśmy możliwości nowej inicjatywy politycznej – już wtedy miałem kilka zastrzeżeń do jego sposobu widzenia spraw, ale do dzisiaj nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego tak zdecydowanie mnie wówczas zapewniał, że sam nie pretenduje do żadnej szczególnej roli w tym przedsięwzięciu i wolałby się ograniczyć do służby np. jako pośrednik w ewentualnych kontaktach z Radiem Maryja. Dziwiło mnie to tym bardziej, że sam zadeklarowałem wcześniej swój brak ambicji i chęci do pełnienia funkcji politycznych, ale ucieszyło, że mam do czynienia z kimś, kto też chce po prostu służyć, być może w wielkiej sprawie. Wiedziałem, że gdy sprawy pomyślnie się potoczą, może ten młody człowiek zmieni zdanie i dojrzeje w przyszłości do bardziej ważnej roli, nie mogłem jednak przypuszczać, że tak szybko okaże się, że po prostu kłamał i konsekwentnie od początku realizował całkiem inny plan, zgoła przeciwny do tych całkiem niepotrzebnych deklaracji.

    Pamiętam też, gdy na jednym z wczesnych zgromadzeń, z niezwykłym patosem, uroczyście ogłaszał, że raport – „Dokąd zmierzasz Polsko?” i tekst pisany specjalnie z myślą o nowej inicjatywie – „Polsko zawróć z tej drogi” (teksty Klubu „Myśl dla Polski” – przyp red.), stają się oficjalnymi dokumentami Ligi Polskich Rodzin i w nich są zawarte podstawowe ideowe przesłania nowej formacji. Czy może R.Giertych nie doczytał istotnych treści w nich zawartych, które kreśliły wizję i obietnicę nowej jakości politycznej? Miał powstać dynamiczny ruch, otwarty na wiele środowisk, bogaty różnorodnością, poszukujący nowych ludzi i stwarzający dla nich możliwości szybkiej i skutecznej promocji. Jednocześnie ruch atrakcyjny i otwarty na przyjęcie wielu zasłużonych polityków, którzy uwikłani w ciężkie i doskwierające kompromisy z innymi środowiskami mieliby wreszcie dokąd odejść, by działać w bardziej sprzyjających warunkach. Czy po blisko dwóch latach można powiedzieć, że LPR poszła tą drogą? Czy mógł R.Giertych oczekiwać, że np. ludzie związani z Klubem „Myśl dla Polski”, przecież nie pchający się do żadnych funkcji ( z wielkim trudem namówiono mnie i prof. S.Borkackiego do kandydowania do senatu), będą bez końca pełnić rolę „pożytecznych idiotów” w realizacji jego całkowicie niejasnych planów i zamierzeń ? Czy dał jakiekolwiek podstawy, by uznać go za genialnego przywódcę, którego warto wspierać bez względu na liczne wątpliwości, za wyjątkowego lidera, na którym rzeczywiście warto oprzeć przyszłość Polski ?

    Rozważaliśmy nawet taką możliwość i dlatego przez dłuższy czas przyglądaliśmy się wnikliwie wszystkim zjawiskom związanym z LPR, a z krytyką niepokojących nas objawów, którą już wcześnie i wielokrotnie przekazywaliśmy, nie wychodziliśmy na zewnątrz. Było to kłopotliwe milczenie, bo wiele ludzi i środowisk zgłaszało do nas pretensje, czyniąc nas odpowiedzialnymi za to co się dzieje, a zwłaszcza za to co się nie dzieje, a powinno się dziać. Słuchacze Radia Maryja mogli odnotować kilka moich wystąpień broniących nadziei związanych z LPR, bywało, że nawet wystąpień polemicznych do uwag Ojca Dyrektora, który zapewne miał podstawy do wcześniejszych niż moje wątpliwości. Po wyborach samorządowych trudno było ulegać dalszym złudzeniom i w kolejnych wystąpieniach coraz bardziej otwarcie uwidaczniałem narastający krytyczny stosunek do liderów Ligi. Następuje zwykle taki moment, gdy wszystko pęka, gdy miara się przebiera – wywiad R.Giertycha dla Gazety Wyborczej po przegranym referendum akcesyjnym stał się chwilą prawdy, która może być przełomowa i doprowadzić do niezbędnego katharsis. Tym wywiadem lider LPR wykazał, że rację mieli ci, którzy już wcześniej twierdzili, że nawet tak ważną sprawę, jak ratowanie suwerenności Polski wtłaczanej na siłę do Unii Europejskiej, R.Giertych traktuje drugorzędnie – priorytetem wszelkich zabiegów jest jego własna pozycja polityczna, jeśli się uda, to może także w strukturach Unii Europejskiej.

    Z nieuniknionym w takich sytuacjach subiektywizmem, ale też z pełną odpowiedzialnością, opartą na wielu faktach i obserwacjach, pragnę postawić tezę, że Roman Giertych od początku był „złym duchem” Ligi Polskich Rodzin, że jest on głównym odpowiedzialnym za jej dzisiejszy stan, a nadzieje wiązane z Ligą zgasną do końca, jeżeli nie uda się dokonać nowego otwarcia, które wymaga przesunięcia R.Giertycha do drugiego szeregu. Osobiście nie wierzę, że chorobliwie ambitny lider zrozumie swoje błędy i pozwoli się tak przesunąć, ale trzeba przynajmniej wprowadzić podstawowy element prawdy tzn. powrócić do prawdziwej nazwy partii Giertycha. Tutaj trzeba wyjaśnić pewną zaszłość, która miała miejsce przy narodzinach LPR, a która podważa prawo Giertycha do wyłączności na używanie nazwy LPR. Mianowicie, przed wyborami parlamentarnymi zaistniała praktyczna konieczność, by sformalizować tworzącą się inicjatywę polityczną, nadając jej status partii politycznej. Wielu z nas nie podejrzewało wtedy, że R.Giertych może mieć ukryte intencje i powszechnie zgodziliśmy się, by „doświadczeni prawnicy” zastosowali prawny wybieg, wykorzystując atrapę partii zarejestrowanej w sądzie, która pozostała po wcześniejszym połączeniu się dwóch konkurencyjnych wersji Stronnictwa Narodowego. Zmieniono więc nazwę na LPR, prowizorycznie powołano Przewodniczącego, bez zbytnich formalnych procedur powołano też ad hoc Radę Polityczną – i tak się zaczęło. To co było improwizacją, akceptowaną, bo niezbędną w tych wczesnych trudnych i ograniczonych czasowo warunkach, stało się głównym narzędziem R.Giertycha do monopolizacji swojego przywództwa po wyborach i budowy struktur opartych na ludziach zapewniających utrzymanie tego monopolu. Oczekiwaliśmy, że po sukcesie wyborczym nastąpi pełna integracja wszystkich sił politycznych pod szyldem LPR i całkowita przebudowa, a właściwie budowa od nowa całej struktury partyjnej łączącej wszystkich uczestników inicjatywy i otwartej na wielu nowych ludzi. Bo przecież to było celem inicjatywy i to było przesłaniem, które zmobilizowało wyborców.

    Jeżeli w wywiadzie dla Gazety Wyborczej R.Giertych mówi z patosem o uczciwości wobec wyborców, to elementarna wiedza o elektoracie LPR i przyczynach względnego sukcesu wyborczego musi mu podpowiedzieć, czego oczekiwali wyborcy głosując na LPR – jak więc tę uczciwość realizować. W gruncie rzeczy R.Giertych od początku buduje własne Stronnictwo Narodowe, wykorzystując prowizoryczną nazwę LPR, by oprzeć się na nieświadomym tych intencji elektoracie. Jest rzeczą oczywistą, że R.Giertych uczciwie występując w wyborach z taką właśnie intencją nie miałby najmniejszych szans na zdobycie szerszego poparcia. Ponieważ ta prawda zwolna dociera do coraz szerszych środowisk – droga do znaczącego sukcesu, który mógłby służyć Polsce staje się coraz bardziej zamknięta. Można milczeć, przyglądać się i czekać na gorzką satysfakcję, że znów mieliśmy rację – chodzi jednak o Polskę, która nie może czekać na to, że Wałęsa, Krzaklewski, a teraz Giertych zmieni postępowanie. Choć można mieć pretensje do innych polityków LPR, że dali się „wykiwać” i nie zadziałali dostatecznie sprawnie natychmiast po wyborach, aby do końca wyjaśnić i sformalizować wspólne działanie, nie wiem zapewne o wielu sprawach i zaszłościach, które doprowadziły do całej sytuacji. Przejawiany bardzo wcześnie przez niektórych liderów brak identyfikacji z LPR był już niepokojącym sygnałem zapowiadającym późniejsze odejścia, z bólem witane przez wyborców.

    Słychać czasem głosy, że może taką drogę warto zaakceptować, że jest wyraźny lider, są struktury, jest jakieś działanie i to wszystko się dotrze, a przecież nie można stale rozpoczynać od nowa. Całkowicie się z tymi głosami nie zgadzam, bo głęboko wierzę, że żaden pojedynczy lider nie uratuje Polski, a całe dotychczasowe działanie R.Giertycha i jego skutki nie dają żadnych podstaw, by oczekiwać wielkiej mobilizacji i entuzjazmu Narodu – z lekką tylko przesadą można powiedzieć, że po blisko dwóch latach jest lider i nic poza nim. Ale do akceptacji tej sytuacji trzeba jeszcze skądś czerpać wiarę, że to właśnie ten lider ma przymioty kreujące go na męża opatrznościowego Polski w tak trudnych czasach, że ma naprawdę czyste intencje, właściwe możliwości i kompetencje, wreszcie, że właśnie ten lider jest „:człowiekiem sumienia”. A ja tej wiary nie mam skąd czerpać, jest wręcz odwrotnie. Z pewnością nie jestem jedynym człowiekiem, który zetknął się z budzącymi poważne wątpliwości metodami działania R.Giertycha. Nie sposób opisywać szczegółowo różnych zdarzeń i może nie jest to najwłaściwszy moment, by wywlekać je na światło dzienne. No bo jak mam powoływać się na prywatną rozmowę, by udowodnić kłamstwa, lub nie dotrzymywanie słowa, których sam doświadczyłem. Wiele spraw pozostało z premedytacją niewyjaśnionych, mimo że dotykały najbardziej elementarnej potrzeby prawdy w życiu publicznym. Te sprawy niosą poważne konsekwencje, od których LPR się nigdy nie uwolni, a objawiają się później tak drastycznymi skutkami jak np. tuszowanie udokumentowanego fałszerstwa w wewnętrznych wyborach w LPR. Wystarczy zresztą to, co jest dostępne dla wnikliwego obserwatora zewnętrznego, by dostrzec, że cała energia R.Giertycha jest skupiona wyłącznie na budowie swojej pozycji, a to było widoczne już w pierwszej kampanii wyborczej. Już wtedy zaznaczyło się, że nie chodzi mu o Sprawę – o jak najlepszy wynik LPR, chodzi wyłącznie o wprowadzenie do parlamentu kilku swoich ludzi, by złapać przyczółek do budowy własnej partii. Nie uczestniczyliśmy wtedy w żadnych pertraktacjach dotyczących list kandydatów – we własnym środowisku krakowskim byliśmy zdziwieni wieloma kandydatami, którzy żadną miarą nie mogli budować pozytywnego obrazu partii w tak ważnej początkowej fazie. Uznaliśmy to za koszt koniecznej improwizacji, ale to zjawisko powtórzyło się przecież w wyborach samorządowych i niesie fatalne konsekwencje dla obrazu partii. O co więc chodzi, gdy w paranoicznie ścisłej kontroli budowy struktur ogranicza się w całkowicie nienaturalny sposób współpracę tych ludzi, którzy budzą największe nadzieje, a uchyla się drzwi dla innych, za których się czasem trzeba wstydzić.

    Jeżeli R.Giertych przywróci swojej partii nazwę Stronnictwo Narodowe, to można będzie zbudować prawdziwą partię LPR, w której znajdzie się miejsce dla większości działaczy identyfikujących się z właściwą ideą Ligi Polskich Rodzin. Partia ta będzie mogła stać się autentyczną emanacją polityczną aktywnych i zorganizowanych środowisk w terenie. Z pewnością nie będzie to budowa nowej siły politycznej, będzie to uwolnienie istniejącej LPR od balastu tych wszystkich, którzy jednoznacznie wiążą swoje kariery polityczne z partią Giertycha, a niekoniecznie z dojrzałym pomysłem na Polskę.

    Kiedy Prof. J.R.Nowak wystąpił w Radiu Maryja z krytyką postępowania R.Giertycha, nie mogłem dłużej milczeć i dołączyłem spontanicznie własny komentarz do tej sprawy. W pełni identyfikuję się też z tezami listu otwartego publikowanego w tej sprawie przez tygodnik Nasza Polska i sygnowanego przez trzech autorów. Przekazano mi ostatnio teksty brutalnie i prymitywnie atakujące Prof. J.R.Nowaka i mnie za te wystąpienia, które opublikował tygodnik Nowa Myśl Polska – jeden sygnowany przez Redakcję, drugi przez Pana Piotra Mazura. Forma i poziom merytoryczny tych tekstów całkowicie zwalnia mnie od podjęcia polemiki. Natomiast oba teksty przywodzą na pamięć dawne kilkakrotnie inicjowane intrygi tygodnika Myśl Polska czynione wobec naszego stowarzyszenia, w których nieuczciwie wykorzystywano zbieżność nazwy Klubu „Myśl dla Polski” z nazwą Klubu „Myśli Polskiej”. Niestety takie są metody działań nowoczesnych aktywistów różnych wariantów SN i z takich doświadczeń obficie czerpie R.Giertych w swej działalności – stąd też biorą się ich kłopoty z uzyskaniem poparcia wyborców i powstają pomysły na obchodzenie tych trudności przez mistyfikacje, w których wykorzystują współdziałanie z innymi, nie podejrzewającymi, że ktoś może się tak daleko posunąć w podporządkowaniu losu Polski własnym ambicjom. We wspomnianych tekstach autorzy wykazują rażącą niewiedzę o narodzinach LPR i całej przedwyborczej fazie tej inicjatywy. Nic dziwnego, bo musieli wtedy być bardzo zajęci awanturą z R.Giertychem, który podobno bezprawnie przejął ich organ prasowy- tygodnik „Myśl Polska”. Otrzymałem wtedy kilka listów od publicystów Myśli Polskiej, którzy w proteście przeszli do nowo-powołanego tygodnika „Nowa Myśl Polska” i zarzucali mi, że „współpracuję” z R.Giertychem, który tak paskudnie postępuje. Już naprawdę nie wiem kogo reprezentuje redakcja „Nowej Myśli Polskiej”, która dzisiaj wiąże tak duże nadzieje z tym samym R.Giertychem – obecnym liderem LPR, a nigdy nie wiedziałem, kim jest p.P.Mazur – i nie chcę tego wiedzieć.

    Rafał Broda

    Kraków, 27 czerwca 2003

    http://www.ojczyzna.pl/Arch-Teksty/BRODA_R__Kto-gasi-nadzieje.htm

  59. 166 bojkot TVN said

  60. Ad. 50

    „Nie zgadzam sie zeby Gajowy mial jakies radio, w ktorym bedzie przez trzy godziny gadal”

    – Ależ to nie Gajowy ma gadać! On ma tylko mieć radio.

  61. p.e.1984 said

    Ad. 52
    Liderem? A jakiej opozycji? Retorycznie pokazowo-katolickiej i pseudopatriotycznej na modłę PiSowską? Bo chyba nie narodowej?

    Co do wzlotu i upadki R. Giertycha – przecież po odcięciu kroplówki radiomaryjnej i przepięciu jej PiSudczykom LPR musiał zniknąć ze sceny. Tak samo jak wcześniej został wykreowany przez RM. Zasługa R. Giertycha w tym wszystkim? Raczej niewielka – pozwolono mu urosnąć, kiedy dogadano się z kimś silniejszym, poszedł w odstawkę.

    W wywiadzie dla GW bardzo razi podobieństwo tez R. Giertycha do obecnie wygłaszanych przez R. Ziemkiewicza. To być może był fragment szerszej akcji „przygotowywania gruntu” pod „nową ‚polską’ endecję”, anty-antysmicką, o czym R. Giertych niekoniecznie musiał wiedzieć. Wywiad dowodzi niedojrzałości politycznej R. Giertycha (użyte sformułowania są niezręczne – i faktycznie służalcze/lizusowskie wobec „Foxmana” – tego R. Giertych nie musiał mówić, niezależnie, czy wywiad był dla „Foxman newspaper” czy nie – po prostu on chciał to powiedzieć).

    I jeszcze jedna sprawa – napastowanie Giertycha kilka lat po jego politycznym zgonie (raczej definitywnym) jest pozbawione sensu. Gdyby – co jest skrajnie nieprawdopodobne – kiedyś wracał na scenę polityczną do obozu narodowego – powinien się z tego wywiadu wytłumaczyć i wywlekanie mu tego co mówił czemuś by służyło.

  62. Marucha said

    Re 55:
    To niestety nie jest tak…
    Prawdy ma dochodzić sędzia
    Natomiast obowiązkiem adwokata jest bronić klienta, nawet zatajając znane mu fakty, które mogłyby świadczyć przeciwko jego klientowi. Uniewinnienie, czy maksymalne zmniejszenie wyroku, jest sensem jego pracy. Tak to jest pomyślane i tak to działa od paruset lat.

    Uchowaj nas Panie Boże przed systemem, w którym adwokat zamiast mnie bronić, będzie wspólnie z sędzią i prokuratorem dochodzić prawdy o mnie.

  63. Rysio said

    „……………..Mises przy Michalkiewiczu to cienki Bolek…………”

    Haaaaaaaaaaaaahahahahaaaaaa !!! dobre, bardzo dobre!

    🙂

  64. Marucha said

    Re 61:
    I jeszcze jedna sprawa – napastowanie Giertycha kilka lat po jego politycznym zgonie (raczej definitywnym) jest pozbawione sensu

    A może w ogóle pozbawione jest sensu przypominanie wszystkiego, co było a już nie jest?
    Wierszy Szymborskiej-Rottermund ku czci Stalina?
    Podłych listów Mazowieckiego?
    Wypowiedzi Kaczyńskiego o Izraelu?
    Gadek strasznego dziadunia Bartoszewskiego?

    R. Giertych wróci na scenę polityczną.

  65. bezpartyjny said

    Ad.56 Panie Marucha, nie tylko należą się wielkie słowa uznania
    Romanowi G. za jego pracę jako ministra edukacji. Przypomnę nieskromnie jego zdecydowany sprzeciw wobec paktu lizbońskiego, jego pracę w komisji orlenowskiej (tam to p. Gruszka przypłacił swoją dociekliwość podobną do R.G. ciężką chorobą), jego krytykę Kurskiego i PiS w sejmie itd. itd. Czyżby to było nic? Proszę posłuchać słuchaczki Radia Maryja, która też widzi inaczej niż Pan. http://www.youtube.com/watch?v=ENSusJZY34s

  66. Miet said

    Ojojoj!
    Czy pan/pani wie dobrze na czym polega zawód adwokata??? Adwokat i ci co napadają na inne państwo – czy tu się komuś coś nie popierniczyło – to znaczy panu/pani???
    Może byłoby lepiej zająć się swoim mózgiem – myślę, że jeszcze czas na to?

  67. Marucha said

    Re 65:
    No właśnie – co się stało z tamtym Giertychem, który był dla nas wielką nadzieją?
    Może Pan wie?

  68. p.e.1984 said

    Ad. 64

    Marucha napisał: p.e.1984 napisał: I jeszcze jedna sprawa – napastowanie Giertycha kilka lat po jego politycznym zgonie (raczej definitywnym) jest pozbawione sensu
    A może w ogóle pozbawione jest sensu przypominanie wszystkiego, co było a już nie jest? Wierszy Szymborskiej-Rottermund ku czci Stalina?

    Argument ad absurdum. Wyraźnie napisałem, że wywlekanie sprawy wywiadu sprzed 6 lat miałoby sens gdyby Giertych wrócił/wracał na polską scenę polityczną w roli narodowca. Gdyby np. wrócił jako działacz PO – czy również miałoby sens? Jaki? Czemu by służyło?
    Korzystając z Pana analogii z Szymborską – gdyby ktoś z niej dziś robił antystalinistkę – przypomnienie peanów na cześć Soso miałoby sens, byłoby argumentem w dyskusji. Wyciąganie tego wiersza poza kontekstem jakiejś polemiki, jako rewelacji „patrzcie co Szymborska napisała” czemu właściwie miałoby służyć?

    To z mojej strony oczywiście tylko takie naiwne poszukiwanie na siłę uzasadnień dla ludzkich działań, które niekoniecznie jakiś cel mają.

  69. Niedaleko said

    Ad. – 65 Pani w linku do audycji RM mówi „Zaniechań PiS-u w sprawie Komisji Orlenowskiej”. Oj jojojojojjjooooj. Zbyt delikatne słowa. Zdrada Narodu pasuje lepiej do działań PiS-u. Nie Ma Opozycji w Sejmie. Kropka.

  70. Marucha said

    Re 68:
    Oczywiście nie znajdzie Pan również żadnych uzasadnień dla ludzkich działań polegających np. na przypominaniu historii Polaków i Rusinów, co tez bezpośredniego celu nie ma.

  71. p.e.1984 said

    Ad. 70
    Kontekst decyduje o tym, czy coś ma cel, czy nie. Ja Pana Gajowego informuję, że nie widzę kontekstu. Ale może dla kogoś innego to ważne i potrafi to sobie w jakiś kontekst wpasować. Przypominanie historii Polaków i Rusinów może mieć cel edukacyjny. Jeśli przypomnienie wywiadu z R.G. taki cel miało – to tak wystarczyło odpowiedzieć. Może komuś taka edukacja na coś się przyda – ja chwilowo nie mam gdzie tego przypiąć.

    Nawiązując do 28. – znalazłem bardzo ciekawą stronę z materiałami archiwalnymi z okresu międzywojennego. Jaki mam cel podając ten link: http://izrael.e-nowik.pl/?q=node/728 – taki, że kogoś może to zainteresować, jak wyglądało „multi-kulti” ekonomiczne w okresie międzywojennym. Dodatkowo – zobaczymy, czego dziś nie tylko nie wolno napisać, narysować, opublikować – ale i pomyśleć (choć autorom linkowanej witryny raczej nie o to chodziło). A wtedy nikogo nawet po sądach nie ciągali za „nienawiściozbrodnie”. Przeciętny Polak patrząc na te ulotki dziś, po 20 latach „edukacji” w III RP pomyśli co najwyżej, że w 20-leciu międzywojennym II RP była jednym wielkim domem wariatów.

  72. Marucha said

    Re 71:
    Ależ oczywiście – ogromna większość artykułów w gajówce ma cele edukacyjno-informacyjne, a także zachęcenie jej gości do wyrażania własnych opinii, w tym krytycznych, z czego wynikają niekiedy b. ciekawe rzeczy. Niekoniecznie muszą się odnosić do wydarzeń aktualnych.
    Ponadto pojawiają się tu teksty charakterze, powiedzmy umownie, rozrywkowym (artykuły o reptilianach, humor zeszytów szkolnych, koty jako zwierzęta telepatyczne) a także popularno-naukowym. No i bardzo rzadko homilie gajowego o charakterze administracyjnym.

  73. Andrej said

    Kiedyś na forum dającej się jeszcze czytać , niecenzurowanej wirtualnapolonia.com internauta napisał, ” Roman Giertych to najaśniejsza gwiazda postsolidarnościowej Polski, niestety my Polacy nie dorośliśmy aby mógł liczyć na nasze wsparcie, Polacy dorośli do poziomu Michników , Kuroniów, Kwaśniewskich, Tusków (dodałbym również Kaczyńskich

  74. feliks said

    Wyrazy uznania dla p.p. Miet i Krisa ,zgadzam się z tymi wypowiedziami no i dla Maruchy za zaniechanie wycięcia rozsądnych wypowiedzi.Roman Giertych nie popełnił jak dotychczas żadnego świństwa czy tez łajdactwa, może jakieś drobne błędy polityczne(zwłaszcza przyjęcie na listy LPRu panów Maciarewicza, Wrzodaka, Zagozdy i innych zawodowych rozbijaczy) ,działał w skrajnie wrogim otoczeniu politycznym.Nie dał się wciągnąć p.p.Kaczyńskim w rozbijanie Samoobrony, oceniam polityków jak głosowałi (LPR bez zarzutów) a nie o czym mówili.Popieram jego aktualną krucjatę antypisowską, PIS to największy szwindel dwudziestoletniej pieriestrojki

  75. Ad. 73

    Cierpliwości… Wszystko w swoim czasie…

  76. Ad. 67

    „co się stało z tamtym Giertychem, który był dla nas wielką nadzieją?”

    – Przeżył.

  77. Marucha said

    Re 76:
    Przeżył jakiś odmieniony.
    Ludzie, nie bądźcie ślepi. Dla mnie też kiedyś był nadzieją…

  78. Zerohero said

    „wywlekanie” 6 letniego wywiadu z nieaktywnym politykiem nie ma sensu? Dla mnie ma. Choćby jako lekcja poglądowa dla wyborców by nie powtórzyli podobnego błędu, dla aktywistów by baczniej oceniali kolegów, dla czytelników by nie robili z ulubionych publicystów bożków.

    Czy krytycy „wywlekania” rozumieją o co tu chodzi? Mamy Kaczyńskiego „nacjonalistę” oraz Giertycha, który był wylansowany na większego nacjonalistę niż Kaczyński. A po lansie, już w sejmie Giertych mówi, że idea narodowa fuj, że Dmowski to szalony antysemita, a globalizm jest spoko.

    Jaki z tego wniosek? Unikać ludzi, którzy nie wyłożą kawy na ławę, nie wyrażą się klarownie, nie określili się. Giertych puszczał oko, zachowywał pozory, ale nie spalił sobie mostów. I co z tego, że mu zarzucali antysemityzm? Oni zarzucają antysemityzm z byle powodów. Czasem antysemitą może zostać nieostrożny żydofil bo ten temat to istne pole minowe. Po takim zarzucie należy zgrabnie ripostować a nie zmieniać front o 180 stopni. Taką zmianę o 180 stopni czyni tylko tchórz, zdrajca albo idiota.

  79. RomanK said

    ROzwalenie LPR zapoczatkowal pucz Giretychow w ktorym na kapturowym nielegalnym posiedzeniu usunieto Przewodnicacego Komisji Politycznej pana Zygmunta Wrzodaka- rzeczywistego tworce LPR z partii….
    Powodem bylo zadanie rozliczenia funfusdzow kampanii prezydenckiej Giertycha..
    To spowodowalo chaos w Partii i wycinanie tzw nieposlusznych odmawiajacych przsiegi na wiernosc:-)))
    Przesledzcie losy tych wycietych .,,z jaka nienawiscia i zgodnym dzialaniem calego Ukladu Trzymajacego Wladze w POlsce , ktory nadzwyczaj szybko ,,wrecz blyskawicznie przyszedl w sukurss Giertychom i ….w majestacie tfu,,sadow wykonczono tych ludzi rozbierajac ze wszystkiego i pozbawiajac nawet mozliwosci pracy…
    Za obrone majatku Polakow za obrone PZU, Ursusa, etc etc…. grabionego przez koleszenstfo do dzis Komornicy jak sepy rozdrapuja ostatnie rzeczy nalezace do,,bylo nie bylo Posla RP stajacego w obronie interesu Narodu….
    Budujacego dom pana Giertycha- ktory w Prokuraturze zlozyl zeznania za co i jak budowano,,kto sie pojawial na budowie i z kim:-)))) uznano winnym oszczerstwa..tal… tak i skazanio prawomocnym tfu wyrokiem likwidujac jego firme i klientow skazujac na nedze,,,
    NIk nie ma nic przeciwko bogatym…ale wolno nam brzydzic sie sposobow jakimi do tego bogactwa doszli….
    Piekna Nasza Polska cala
    a w niej rzadzi wstretna szaja
    Od Baltyku po gor szczyty
    Kraj korupcja jest przegnity…

  80. Miet said

    Re 74.
    Dzięki Panie Feliksie za dobre słowo.
    Dodam jeszcze, że u nas Polaków dominuje jedna wada – tych co nas na bieżąco kopią w dupsko to jakoś tolerujemy, udajemy, że nic się nie dzieje – że to tylko deszczyk.
    Natomiast tych, którzy coś dla nas zrobili i – o zgrozo – popełnili jakieś błędy, ooooo…. to my im pamiętamy te błędy, takich rzeczy to my nie wybaczamy, pamiętliwi jesteśmy aż do usr….ej śmierci.

  81. Ad. 77

    75

  82. Rysio said

    Panie Gajowy Marucha – bardzo proszę mi napisać co Pan sądzi o tej książce?

    http://jozefbizon.files.wordpress.com/2011/06/spotwarzona-przeszlosc-roman-kafel-do-druku-dwustronnego.pdf

  83. zofia said

    Ten wywiad zaszkodzil idei narodowej wtedy i teraz.
    Nie powinien sie ukazac. Naiwnoscia RG byla chec zaistniec w mediach.
    Media to glowny wrog!
    Do czego to podobne, zeby wybierani przez narod politycy byli grylowani np. przez taka m olejnik! Czemu nikt na zywo jej nie powie, ze ona nie ma prawa zadawac pytan, przerywac, osmieszac bo jej nikt nie wybral.
    Polityk moze odpowiadac tylko na pytania wobec wyborcow.

  84. u said

    Drogi Panie Miet,
    Ma Pan racje, w koncu nie mozemy dac sobie lbow wyprac i kazdego w miare uczciwego polityka sponiewierac, bo o to tym gnojom chodzi. W koncu powinnismy nie zpaomnac, ze po „uczynkach polityka sie poznaje.” A Giertych mial duzo chwalebnych.
    Ten wywiad jest firmowany przez G..no, a na takich nie czytamj, bo czasu szkoda. poza tym takim wiary nie daje. Dla takich cwaniakow to kazde wypowiedziane slowo przez udziielajacego wywiadu mozna przekrecic , wyrwac z kontekstu i nadac wypowiedzi nowe tzn.pozadane znaczenie. Moga sobie pisac, ja wiem swoje, wiem, ze prawde napisza jak sie pomyla. Tacy pisza co im wygodne, a wygodne im jest przede wszytskim oszkalowanie kazdego wplywowego, niepokornego – polityka , ktory w realizacji ich niecnych planow – stoi im na drodze., Udalo im sie z Giertychem, chca go nie tylko podmoczyc , ale utopic, zeby nigdy im juz nie bruzdzil na polskej scenie politycznej. Sek, ze ale ja tego nie kupuje. Od G..wna trzymam sie z daleka i gwizdze na ich donosy !!

  85. RomanK said

    Hmmm..jak sie to pani U udaje..trzymac z daleka..siedzac w nim po uszy????

  86. u said

    Drogi Panie Romanie ja obecnie juz nie siedze po uszy w tym gownie, w miare wlasnego rozeznania ( na siebie tylko mozna liczyc), to trzymam sie z daleka od wszelkich wyziewow. Wybieram takie zrodla w miare neutralnie waniajace, szamba unikam, chyba , ze trafie przypadkowo, jak dzisiaj.

    Pozdr.

  87. Marucha said

    Re 80:
    Panie Mietku, niech Pan posłucha: tu nie chodzi o BŁĘDY R. Giertycha, bo błędy popełnia każdy. Tu chodzi o albo całkowitą zmianę poglądów, albo po prostu opuszczenie maski. Wycięcie jednego z niewielu uczciwych ludzi w Polsce, Zygmunta Wrzodaka, mówi samo za siebie…

  88. Marucha said

    Re 82:
    Nie przeczytałem jeszcze, ale znając autora w ciemno powiem, że na pewno jest co najmniej godna uwagi.

    Re 83:
    Za próbę zaistnienia w michnikówniarskich mediach trzeba płacić. R. Giertych nie musiał udzielać tego wywiadu, a jak już udzielił, to powinien być wierny poglądom, jakie ponoć miał, a nie podlizywać się swołoczy. To taki ma być przywódca???

    Re 84:
    Pani U, nikt nie neguje tego dobrego, co R. Giertych kiedyś zrobił. Nie chodzi o to, kim Giertych był, ale głównie o to, co się z niego stało. G*** Wyborcze mogło oczywiście sfałszować i poprzekręcać wypowiedzi RG. Nigdzie jednak nie widziałem żadnego sprostowania z jego strony, a miał przecież do dyspozycji choćby Myśl Polską.

  89. aga said

    Panie gajowy a co to za stary kotlet,odgrzewany teraz kiedy akurat wystartowało stowarzyszenie Błękitna Polska – rownież byłych kolegow RG jak n.p. WPS ale w przeciwieństwie do innych przynejmniej nie atakuje swojego byłego pryncypała?
    Czy boli Pana wciąż to ,że Giertych odmowił sponsorowania sztuki „Zmartwychwstanie” ?Przyznam,że ten demon Piłsudasa ,ktory otwiera korowod Polakow patriotow też z wiekiem coraz bardziej mi przeszkadza 😉

    Ten temat był tutaj chyba niejeden raz obrabiany,pamiętam n.p. pod wątkiem Testament Kadafiego.Ale i innymi, więc rzeczywiście czy nie bardziej owocnym byłoby zajęcie się miłościa Putina do Lubawicherow?
    Giertych był zaledwie wicepremierem w rządzie wrogiego mu Kaczyńskiego a i wtedy częste rokosze tzw. „starych dzialaczy” wewnątrz ,zadymy pod haslem Giertych do wora ,wór do jeziora pracy mu nie ułatwiały i jakoś nie mobilizowały Polaków do jego obrony. No to teraz mają szkółki lewacko-germanizacyjne.
    Zgadzam się Panie Miet. A ten dom rzekomo za 4mln. to nic specjalnego.
    http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/ROMAN-giertych-postawi-sobie-paac_199475.html

    Pałac autentyczny i odrestaurowany to ma towarzysz Radek:)
    No ale co by dużo nie mowić ,ale jednak Radek – szczerze czy nie – przeciwstawił się oficjalnie organizacjom roszczeniowym; do takiego drobnego ruchu nie była zdolna ta koszerna klucha nr.2 Fotyga.
    No i mimo wszystko uspokoił politykę zagraniczną z Rosją ,za co przynajmniej Pan Marucha mógłby maleńką wdzięćzność milczeniem okazać..
    Gdyby rządził PiS to jestem przekonana ,że juz bylibysmy po wypowiedzeniu wojny Rosji.

    Warto przypomniec dyskusję pod w.w watkiem „Testament Kadafiego”
    Waclaw L napisał:

    Jako Polacy, katolicy nie musimy się przekonywać, że najważniejszym testem przynależności cywilizacyjnej i narodowej było głosowanie w Sejmie nad zmianą artykułu dotyczącego ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Fundamentalną wagę powyższego dla kondycji moralnej Narodu znakomicie zaakcentował ks. Prof. T. Guz w swoich audycjach radiowych. Tylko LPR stanęła na wysokości zadania. Ona pokazała kto jest kto w Sejmie. Jak Pan myśli, kto uformował tak LPR, czy nie Ojciec i Syn Giertychowie z pomocą najbliższych współpracowników? RM mantrowało, LPR tak, ten z Kórnika nie.
    Ponadto najważniejsze sprawy polskiej racji stanu jak, etyka chrześcijańska, suwerenność, pieniądz, handel polską ziemią, polski majątek, uwłaszczenie, polityka surowcowa itd. były i są bezdyskusyjne tylko w LPR. To wspaniała, zaangażowana w LPR Rodzina Adwentów została prawdopodobnie unicestwiona za nagłośnienie wyprzedaży Polskiej ziemi obcym. Jak Pan myśli, spadło to znikąd? Który polityk bronił Łacińskiej Cywilizacji w Parlamencie UE z znaną nam determinacją i zaangażowaniem?, Ilu młodych ludzi zatrudnili Giertychowie aby obeznać ich z arkanami realnej polityki?, który polityk wziął całą odpowiedzialność polityczną po wyborach na siebie i dobrowolnie sam odszedł? To tylko zaledwie niektóre hasła z całokształtu Ich i współpracowników, działalności. Stawiane przez Pana zarzuty jeśli nawet coś w nich jest czego ja nie dostrzegłem, są do ww. zagadnień drugo i trzeciorzędne. Proszę posłuchać w RM audycji z stycznia 2006 roku, z Panami Giertychem oraz Lepperem. Także z Panem W. Wierzejskim. Nie znam bardziej kompetentnych polityków w poruszanych kwestiach, zachowujących się godnie Cywilizacji Łacińskiej. Niestety były to ich ostatnie wystąpienia, bo Radio od początku było wielce nieprzychylne tym Panom. Jestem w posiadaniu licznej korespondencji do Radia, gdzie żądałem uszanowania podstawowych zasad sprawiedliwości. Nie zaszczycono mnie nigdy odpowiedzią. Tak ścięto z anteny wielu wspaniałych Polaków m. in. dr. T. Bloch, a także Śp. Niemca pochodzenia żydowskiego Dietricha von Hildebranda za „Spustoszoną Winnicę”, bo nie była na rękę posoborowym modernistom. Za przyzwoleniem Ojców, byli członkowie LPR, uciekinierzy, opanowali antenę. W Sejmowych oraz UE zmaganiach odnośnie Polskiej Racji Stanu nie chcieli nadstawić karku, jedni ze względów cywilizacyjnych, inni z nieposkromionej pychy zakładali własną kanapę, jeszcze inni woleli wejść do mocniejszego ugrupowania aby zachować dobrze płatne stołki, niektórzy siedzą tam do dzisiaj. Wymagało wiele wysiłku i talentu Rodziny Giertychów i ich współpracowników oczyścić Ligę z przypadkowych elementów. Prywatne, nieodpłatne, od trzech pokoleń zaangażowanie tej Rodziny dla Narodu Polskiego, szuka sobie równego. W Lidze nadal pozostało wielu wspaniałych Polaków. Oczywiście na dole różne opcje polityczne podkładają nieraz kompromitujące Ligę osoby, włącznie z alkoholikami, czego byłem świadkiem w mojej okolicy. Dodam iż nie jestem członkiem LPR, a także nie znam szanownej Rodziny Giertychów osobiście, natomiast przeczytałem chyba wszystko co oni wydali, włącznie ze wspaniałymi Rozważaniami Pawłowymi Dominikanina, Ojca Wojciecha Giertycha, a także starałem się dokładnie analizować Ich działalność w Sejmie oraz Parlamencie EU.
    Pan raczy nie dostrzegać tego. To wielce niesprawiedliwe i nieuczciwe.
    Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie.
    Dziękuję Pani Ago za wielce sprawiedliwe słowa odnośnie poruszanego tu tematu.
    Wacław

  90. Sław. said

    Re.77. Panie Marucha tak się gra jak przeciwnik pozwala.

  91. aga said

    Panie Marucha
    może umieści Pan parę zdjęć swojego pupilka Putina w towarzystwie lubawicherów.
    Popatrzymy sobie jak mu się oczka śmieją , te zimne ,bezwzględne oczka czekisty a tszast-prast; taka radość jak nie przymierzając u kaczyńskich i komorowskich w tym samym towarzychu.
    Giertych nie miał władzy absolutnej. Putin ma ,zatem dlaczego jako wszechwładny imperator Wszechrosji nie tylko nie pogoni ich z Rosji ale zakłada myckę?Skoro stać na taki ruch było dużo biedniejszą Wenezuelę?
    O ile mnie pamięć nie myli to nikomu dotąd nie udało się znależć zdjęcia Giertycha w jarmułce.Więc stwierdzam,że jako jedyny polityk – wcale nie najważniejszy – w Europie czy też w Eurazji :)miał odwagę jej nie założyć.

  92. aga said

    Pani Teklo
    a putania to kto przygotował ?

    Miejcie trochę wyobraźni,ludziska,niestety ale jest to najpopularniejszy dziennik i najbardziej opiniotworczy z woli sanhedrymu rządzącego Polską.
    DO GW nawet sponiewierany abp. Wielgus poszedł i Szeremietiew. Oczywiści można nie chodzic jak to ostetnatcyjnie robi kaczyński. Ale duży to efekt przynosi?Jeszcze większą z siebie groteskę – celowo- wystrugał.Na pożytek i ku zachwytom oczywiście otumanionego elektoratu Radia Miriam.

  93. Sław. said

    Pani Ago zgadzam się i popieram.

  94. aga said

    ad.93.Slaw
    Dziękuję.

  95. Rysio said

    re 88. Dziękuję.

    Właśnie ją czytam, jestem w połowie tej książki.

    Przyznam, że ta książka robi na mnie wielkie wrażenie – z tego co do tej pory wyczytałem uważam, że każdy Polak powinien przeczytać „Spotwarzoną Przeszłość” Romana Kafela w pierwszej kolejności.

    PS. W pierwszej kolejności nawet przed Bohm-Bawerkiem i Misesem.

  96. Zdziwiony said

    Jędrzej Giertych – unikalne jego ostatnie prelekcje

    1).Odnośnie zdradzieckiej roli Piłsudskiego przez wzniecenie powstania przeciw Rosji w wzmowie z Austrią zgodnie z strategią Niemiec na szkodę ewentualnej niepodległości Polski.
    ad.1.

    2).Znaczenie bitwy pod Tannenbergiem

    ad.2.

  97. aga said

    Każdy Polak,Rysiu, to powinien przeczytać Tragizm losów Polski Jędrzeja Giertycha i mieć pod ręką jak Ewangelię, a nie nie jakieś tam judaistyczne bzdety

  98. Sedno said

    re:95

    Nie jest pan pierwszy na ktorym ksiazka “Spotwarzona Przeszlosc” Romana Kafela zrobila wielkie wrazenie. Wielu polskich patriotow jest mu za nia wdziecznych.

  99. aga said

    Panie gajowy chcialabym się dowiedzieć co tak naprawdę jest powodem nienawiści jaką Pan tutaj wyraził do Romana Giertycha; nie mowię, wcale ,że jest osoba bez zarzutu ale cały ten do kupy wzięty obecny knesejm wlącznie z Kowalskimi, Szumskimi,Sobeckimi,itd. nie jest wart jednego wystapienia Romana Giertycha. Również ś.p. Leppera – ale to juz inna bajka.
    ja przy calej moje niechęci a nawet wrogości kryptobanderowcow w rodzaju Romana Kafla ,nie posunęłabym się do wyrażenia chęci „zeszmacenia” jego nazwiska…
    Stac Pana na szczerość w tym temacie?

  100. ktoś nieważny said

    Dla tych co nie mają dostępu do książki „Spotwarzonej Przeszłości” R.Kafla
    http://www.scribd.com/acidek303/d/50714719-Spotwarzona-Przeszlosc-Roman-Kafel

  101. RomanK said

    Tylko ostatnia szmata moze posadzic mnie o krypto Banderyzm…!
    I Okazuje sie ze tak jest:-))))

  102. wet3 said

    @ Aga
    Pani Ago – Giertych ma swoje osiagniecia i swoje wpadki. Powiem Pani bardzo krotko. Pani przeczy sama sobie! Bez wzgledu na swoje zaslugi, ten, ktory nazywa Dmowskiego antysemita i twierdzi, ze NIE przyjalby go do LPR, jest albo skonczonym idiota, albo tez, z racji sobie tylko znanych, zeszmacil sie. Innej opinii o takim czlowieku wystawic nie mozna.

  103. RomanK said

    Panie Rysiu..dzieki za reklame,,ale niech pan nie namawia do czytania tej broszurki tzw prafdziwych Polakow…sprawia mi to bowiem duza przykrosc:-)))
    Powstala w czasie- kiedy przypuszczono zmasowany atak propagandowy na wszystko co polskie..zwlaszcza w USA…ludzie nie znali tematu i praktycznie nikt nie probowal sie nawet bronic. Ludzie- w tym prawdziwi Polacy- wstrzymali oddech…pierwsza obrone zaczelismy prowadzic na lamach Przewodnika Katolickiego w New York, ktorego wlascicielem byl nieodzalowany pan Zygmunt Czerwinski ,, tam tez drukowalismy te inforamcje po raz wierwszy i tak to powstalo..potem po pareu latach zrobil to na zadanie Czytelnikow Kurierr Polski w Canadzie i wiele inych nie pamietam juz kto i gdzie…
    Wtedy bano napisac sie slowo :zyd”..pan sprawdzi:-))) w archiwach. Potem .podsunalem w Gazecie Nowojorskiej slowo ” „eskimos”:..spodobalo sie i poszlo w swiat”…powoli zaczely sie prostowac karki…
    Jak pan widzi Mlyny Boze wolno miela…odeszlo sporo dobrych dzielnych ludzi w tym pan Seweryn Skrabant…wiezien Jaworza, ktory powieszony w dzien Wigilii w dzwiach magazynu do ktorego w morderczym kurzu mlodzi polscy chlopcy pod batami bolszewickich lotrow ladowali cement.. powieszony na rekach zwiazanych do tylu…na odglos sygnaturki wzywajacej na Pasterke….zaczal spiewac Wsrod Nocnej Ciszy… i wiezniowie przerwali prace..zbuntowali sie….i zaczeli spiewac..do nich dolaczyli Ukraincy i,,,,, Niemcy…..wiezniowie zbrodniczej zydokomuny….
    Dzis…….. byle szmata moze wywijac….po tym sie je poznaje zreszta…..

  104. Wandaluzja said

    Dmowski NAPISAŁ, że Żydzi od Józefa Jakuba Franka traktują Polskę jako II Palestynę. Na kongresie we Fryburgu Bryzgaijskim w r. 1799 carewicz Paweł PODPISAŁ przesiedlenie europejskich Żydów między Dniepr a Wisłę, za co Katarzyna została pokryta OGIEREM, jak nazwano kołek na spręzynie w przerobionym na WC tronie Jagiellonów.
    Kilkakrotnie rozmawiałem z Giertychami i miałem wrażenie, że wynaleźli oni nacjonalizm Bez Antysemityzmu, co potwierdzono Akcesem aktywu LPR do HISZPAŃSKIEGO Opus Dei.
    Filozofia polityczna Giertychów jest Pożal sie Boże. Jędrzej nie oferował niczego poza Paktem z Hitlerem, że co był prześladowany przez Sanację, jak Korfanty. Mój ojciec, który był padereszczakiem, mówił, że jedyną prospektywną logikę polityczną reprezentował Beck, który mówił, że Armia Czerwona zdobędzie Berlin, ale ZSRS wojnę przegra z powody STRAT.
    Tak jak Europę Francuską zniszczyli Czesi napadem w mundurach FRANCUSKICH na Cieszyn, tak system wersalski zniszczył Benesz tajnym paktem ze Stalinem. Ponieważ Czechosłowacja miała najsilniejszą armię w Europie więc Stalin kazał Armii Czerwonej zaatakować Polskę, ale zostal pouczony przez sztan generalny ACz, że WOJNA Z POLSKĄ JEST MOŻLIWA TYLKO W SOJUSZU Z NIEMCAMI. Wynikało, że HITLER URATOWAŁ POLSKĘ, ale Beck odmawiając udziału w pakcie antykominternowskim i Rozbiorze Czechosłowacji PRZERAZIŁ GO i rzucił na pastwę Szalbierza Chamberlaina – toteż Beck mógł odpowiedzieć na Ultimatum Hitlera KONTRULTIMATUM w oczekiwaniu na Zdobycie Berlina przez Armię Czerwoną.
    W tym Pokerze Jędrzej Giertych nie liczył się, tak jak Korfanty. – Hitler został WYKANTOWANY przez Becka, Chamberlaina i Churchilla, a miał kartę ZBAWICIELA ŚWIATA PRZED KOMUNIZMEM, co zapewniało mu krucjatę antysowiecką z pomocą Anglii i USA. OCALIŁ POLSKĘ, ale zachciało mu się Pragi i Gdańska, co mogli zaakceptować Francuzi, ale NIE ANGLOSASI.

  105. Marucha said

    Re 90:
    Lepiej nie grać w ogóle. I co dobrego R. Giertych uzyskał przez ten wywiad? No… może przekonał Żydów, że nie jest antysemitą, ale wprost przeciwnie…

    Re 91:
    Zdjęć Putina mycce jest pełno na całym Internecie, były chyba i w gajówce.
    Giertych zbyt krótko był przy władzy i mycki założyć nie zdążył, ale za to pojechał do Jedwabnego przekonywać, że nie jest antysemitą, co było jeszcze większym i głębszym lizaniem dupy wiadomym kręgom – za co osobiście chętnie walnąłbym go w mordę.

    Re 97:
    Mówieni „judaistyczne bzdety” o książce p. RomanaK, czy nazywanie go „banderowcem” to zupełna hańba, dowodząca po prostu, że Pani nie wie, o czym pisze. Przykro mi, że muszę to powiedzieć, pani Ago.

    Re 99:
    Mówi Pani o nienawiści do Romana Giertycha?
    Nooo, to idźmy na całego!
    Proszę mi jeszcze zarzucić nienawiść do Żydów za ukazywanie prawdy o nich!
    A może i nienawiść do własnego narodu za wyzywanie go od polactfa, lemingów, stada debilów itd?

    To nie ja szargam zacne nazwisko Giertychów.
    Zrobił to sam Roman Giertych. Zeszmacił się i skurwił. On by nie przyjął Dmowskiego do LPR! On, niegodzien mu sznurowadła u butów zawiązywać!
    A takie wiązaliśmy z nim nadzieje… stary dureń gajowy też.

    Gdy skurwi się przedstawiciel PiS, PO, SLD, PSL, to dużo mnie boli, niż gdy robi to człowiek, który miał ponieść w przyszłość sztandar i tradycje polskich narodowców.
    Dixit.

  106. RomanK said

    ad105.
    Amen!

  107. RomanK said

    Pisze pan Wandaluzja:
    Ponieważ Czechosłowacja miała najsilniejszą armię w Europie więc Stalin kazał Armii Czerwonej zaatakować Polskę, ale zostal pouczony przez sztan generalny ACz, że WOJNA Z POLSKĄ JEST MOŻLIWA TYLKO W SOJUSZU Z NIEMCAMI. POLSKĘ

    Dlatego zajecie Sudetow i Czech odbylo sie bez wystrzalu????

  108. zofia said

    Bardzo to smutne, ze nadal wazniejsza jest „moja” racja niz chec zebrania malej „trzodki” narodowo i patriotycznie myslacych Polakow.
    -RG mial najwiecej wrogow, z kazdej strony: lewej,prawej,ze srodka, od Rydzyka do Michnika, od rodzimych zydowskich elit do miedzynarodowych i do tego kundli Kaczynskich
    Udzial w Jedwabnym to posluszenstwo wobec KK podobnie jak udzial jego ojcieca w RK Jaruzelskiego.
    RG jest jedynym, ktory sie utrzymal i jest w miare niezalezny.
    I dlatego powinien byc przez gajowke popierany

  109. zofia said

    Gdyby RG mowil otwartym tekstem to by skonczyl jak Z Wrzodak albo sp.DR.

    Nie rozumiem rowniez dlaczego jest tak atakowany Putin.
    Tak jest zakladnikiem zydowskich bogaczy ale i oni sa jego zakladnikami gdyby chcial konfrontacji to… juz Polske pokrylby radioaktywny pyl!
    Jeszcze chce zauwazyc ze z Rosja mozemy obronic chrzescijanstwo z ameryka i europa nie.
    Wtej chwili trzeba reagowac na kaczyzm bo dwa nastepne pokolenia beda zatrute legenda LK jak moje pokolenie pilsudczyzna w tym czasie wrog zabije ducha narodu

  110. błysk said

    Dopiero teraz zasiadłem do internetu,stąd mój późny wpis.Panie Marucha! Dziękuje za zamieszczenie tego wywiadu w GW. Dodam,ze Roman Giertych popełnił inny wywiad ,mianowicie w Die Welt ,gdzie opowiedział się za przyjęciem Izraela do UE oraz zaproponował, by Polska była lotniskowcem dla USA. Tak więc wywiad dla GW nie jest przypadkiem .Zastanawia mnie straszliwa bezetyczność tego stosunkowo młodego człowieka ,poczynając od udziału w sfałszowaniu rejestracji LPR ,aż do współpracy z CIA w szkoleniu młodzieży wszechpolskiej /o czym pisał w internecie Pan Zygmunt Wrzodak/.Dlatego zbadałbym skąd u niego taka bezetyczność ,połączona z głupotą/rwał się na przykład do występów w telewizji ,gdzie gadał same głupstwa np. nie wiedział kto napisał Lokomotywę ,a występował wówczas jako minister oświaty/. Dlatego warto wiedzieć jakiej narodowości była jego matka, bo skądś ową bezetycznośc musiał mieć. Podejrzewam,ze był i chyba jest pod opieką służb tajnych , bo choć trwało śledztwo w sprawie sfałszowania rejestracji LPR , to o procesie cicho .Jest także mściwy, bo zniszczył Pana Mariana Brudzyńskiego, który go oskarżył o gigantyczne nadużycia finansowe , w których wzięło udział wiele osób z LPR-u.Skutek jest taki,że o śledztwie nic nie słychać ,natomiast Panu Brudzyńskiemu komornik zlicytował dom , w którym mieszkał. Niewielu wie ,że R.G czyli Długi Roman traktował chyba instrumentalnie katolicvzm , skoro kazał sobie przysięgać Młodzieży Wszechpolskiej i od złożenia takiej przysięgi uzależniał funkcję w organizacji. Wiele można by powiedzieć o jego etycznych przekrętach ,ale ograniczę się tylko do powyższego. Nie był nigdy narodowcem ,bo narodowiec kocha etykę i postępuje uczciwie /mam także wątpliwości co do narodowego podejścia jego ojca, ale może się mylę / i prezentuje narodowa ideologię. Natomiast ostrzegam tu przed jego dwoma- trzema pieskami , ktorzy pojawiają się w każdej dyskusji i zupełnie świadomie kłamią na jego temat. A ostrzegać zawsze trzeba ,po to ,by zło nie zakwitło pod firmą narodowców. Przypominam sobie tez jego wywiad ,chyba dla Rzeczypospolitej , po wyborach do UE ,gdzie zapowiadał wygranie wyborów parlamentarnych jako wielki wizjoner. Tfu.

  111. Marucha said

    Re 108:
    Pani Zofio, na razie nie mam RG za co popierać.
    A utracone zaufanie jest cztery razy trudniej odzyskać, niż je utracić.

  112. Marucha said

    Re 110:
    Oczywiście, wywiad z RG to nie jest żaden „wypadek przy pracy”. A od tamtej pory jest tylko coraz gorzej. Pan dodatkowo poruszył sprawy związane z etyką RG, co do których całkiem się zgadzam.
    Ale… ja to mam już chyba w d@pie. Niech sobie Polacy w niego wierzą. Niech się czepiają okrętu, który nigdzie ich nie dowiezie.

  113. Andrej said

    @110, odezwał się agent Błysk. Tfu.

    Co Pan ma na poparcie swej tezy, iż p. Błysk jest agentem? Objawienie? – admin

  114. RomanK said

    Naiwnosc……. polega na wierze w najmniej wiarygodnych ludzi, zjawiska, mozliwosci……panie Matucha…
    Naiwnosc jest gotowa wybaczyc kazde swinstwo bo bazuje na przekonaniu ze zle moze sie poprawic i zamienic w mniejsze zlo, potem w malutkie zlotko,potem w dobro narodowe i na koncu w….;..Wielki Narodowy Skarb:-)))ktory duzo chcial ..ale mu nei dali:-))))
    Ja nie chce pluc w Gajowce..

  115. Z Dz.Gajowego Maruchy said

    Czy Błysk jest agentem wpływu czy mówi prawdę?

    Błysk powiedział/a
    2010-10-29 (piątek) @ 20:06:55

    RE: Andrej, Alina, Aga/12-14/. Zakładając, że wypowiedziały się pod rząd trzy osoby i do tego poza ogólnikami nie podnosząc żadnych argumentów, to …ale o tym na koncu wypowiedzi. Najprzód chciałem rzec, że Zygmunt Wrzodak znał chyba lepiej od nich Romana Giertycha, bowiem był założycielem LPR, a potem działał z nim w tej partii przez kilka lat, a wymienione osoby chyba nie były w kierownictwie LPR -u , więc kto wie lepiej o długim Romanie niż Z. Wrzodak? A ten na łamach propolonii wypowiedział sie, że Roman Giertych miał spółkę cywilną z pułkownikiem służb tajnych Malejczykiem /dziś już chyba generałem/, którzy we dwóch przyszli do Wrzodaka jako szefa Solidarności w Ursusie i proponowali mu pożyczkę, oczywiście za ich wynagrodzeniem. Wrzodak ich przepędził. Sam Malejczyk najpierw służył “władzy ludowej”, a potem Amerykanom . Długi Roman był też oskarżany o doprowadzenie do ruiny Banku Wielkopolskiego Rolnego jak i fałszerstwo przy rejestracji sądowej LPR-u, także obecnie przez Pana Mariana Brudzińskiego o fałszerstwa kilkudziesięciu faktur, które są badane przez prokuraturę. Gdyby to było mało w/w znawcom nieposzlakowanej pamięci R.G, i mieli mało zaufania do Pana Wrzodaka, to podaję dodatkowo, ze długi Roman udzielił wywiadu niemieckiemu /czy niemieckojęzycznemu / die Velt gdzie wyjaśnił, ze Polska powinna byc lotniskowcem USA , a Izrael winien stac się członkiem Unii Europejskiej. Potem dał drugi wywiad do Gazety Wyborczej gdzie na wstępie wyjaśnił, że nie jest nacjonalista tylko chrześcijaninem, a potem palnął, że nie przyjąłby Romana Dmowskiego do LPR-u. Sam tez pamiętam wywiad telewizyjny pana Romana gdzie redaktorka zacytowała fragment “Lokomotywy” Tuwima , a potem zapytała pana Romana jako ministra oświaty, kto to napisał. Pan Roman odpowiedział, że gdzieś to słyszał ale nie wie kto napisał. Podobnie było ze spotkaniem z Kulczykiem /tzw. biznesmenem/ w Częstochowie, gdzie pan Romana początkowo powiedział, ze nie spotkał się, następnie dociskany przez dziennikarzy, ze widział się przez 5 minut, by w końcu wyznac, ze zjadł z nim obiad. Wspomnę jeszcze o spotkaniu z żydami w Jedwabnem. Panowie /i pani/ zachwycający się Romanem Giertychem chybaście postradali rozumy albo ..macie takie zadanie.

  116. Z d@py trombka said

    Z(d)upa Romana. Orędzie Prezydenckie Giertycha w Gazecie Wyborczej

    A kto nam tu tak zalotnie zerka z pierwszej strony organu dzierżonego w dłoniach Michnika? Toż to sam Wielki Roman! Jak widać Michnik nie tylko potrafi wybaczać, ale nawet nawróconym swój organ do potrzymania daje…

    Jak w przeddzień wydania GW reklamowała rozmowę z Romanem na swoich internetowych stronach?

    „To fragment wielkiego wywiadu z Romanem Giertychem, niegdyś groźnym prezesem Ligi Polskich Rodzin i przywódcą radykalnej prawicy katolicko-narodowej, wicepremierem w rządzie PiS-LPR-Samoobrona. Dziś zadowolony z siebie zamożny adwokat ocenia szczerze swoich politycznych przyjaciół i wrogów, opowiada, jak rządziło się z Jarosławem Kaczyńskim, jak Kaczyński „kupił” Leppera za wyniki badań DNA córki Anety Krawczyk w związku z aferą „Seks za pracę w Samoobronie”, dzięki czemu Lepper poparł kandydata PiS na szefa NBP.”

    Trzeba przyznać, że owa zajawka budzi wyobraźnię. Co jednak faktycznie w umieszczonej na dwóch stronach rozmowie możemy znaleźć? Roman ogłasza swoje nawrócenie z endecji na konserwatywny liberalizm. Deklaruje przyjaźń z Tuskiem i Radziem Sikorskiem. Obnosi się z wiadomością, że jeździ samochodem za 200 tys, a jego żona drugim za kolejne 200 tysięcy, że próbował bezskutecznie nakręcić Ziobrę przeciw Kaczyńskiemu no i ubolewa nad błędami PO, które mogą oddać władzę Kaczyńskiemu.

    W sumie nic nowego poza próbą usadowienia się w roli doradcy PO i strażnika pozostania tej formacji przy władzy. To, co jest zadziwiające, to oddanie przez Michnika Giertychowi pierwszej strony jego organu i dwóch kolejnych na pogaduszki. I to w szczególnym momencie.

    W tym samym dniu Wszechpolacy świętują 90 rocznicę istnienia swojej organizacji w jednym z warszawskich klubów, a michnikowy organ zabrnął własnie w proces z Rymkiewiczem, który wytknął synowi Szechtera nienawiść do polskości i polskiego katolicyzmu. Co w takim razie jest tak ważnego w wywiadzie Romana, że michnikowy organ straszy jego niezbyt szczerze uśmiechniętą twarzą z okładki?

    Michnik miał zawsze wyjątkowe wyczucie momentów dziejowych. Jego jaczejka zawsze wskazywała w odpowiednim momencie kto przyjaciel, a kto wróg. Prawdopodobnie i tak jest tym razem. Nie trzeba bowiem być szczególnie bystrym, żeby skonstatować koniec Tuska, ale nie koniec całkowity i obsolutny, tylko koniec na naszym tubylczym podwórku. Słońce Peru jest już oczami wyobraźni na wysokim unijnym stołku i zwyczajnie polskie podwórko ma już w… poważaniu.

    A przecież scenę trzeba kontrolować, bo scena niekontrolowana nie jest do przyjęcia w prawdziwej demokracji. I dlatego miejsce zbawcy przed znienawidzonym Kaczyńskiem przyjąć ma na siebie Giertych. Czy to wystarczy Romanowi, żeby uzyskać swobodę w powrocie do polityki i wystarczającą dobrą pozycję do ponownego startu do biegu o władzę? Czy osierocani przez Tuska wyborcy PO są już wystarczająco przygotowani do jego widoku na salonach?

    A o tym, że ambicje Romana są większe nawet od jego wzrostu, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Zaryzykować można nawet zakład, w którym stawia się dolary przeciw orzechom, że oczami wyobraźni widzi sam siebie w Belwederze! Roman Prezydentem! Tak to jest to, co może przynajmniej czasowo zaspokoić apetyt byłego wicepremiera, a obecnie adwokata znanego głownie z tego, że pisze pozwy Sikorskiemu.

    Niestety z tak szumnie reklamowanego wywiadu nie dowiadujemy się prawie nic o obecnych poglądach Romana. No może poza tym, że jest teraz owym konserwatywnym liberałem, że podoba mu się podejście Gowina do in vitro i że atak na kościół to błąd. To jednak trochę mało, żeby przekonać do siebie kogokolwiek…

    Tym bardziej, że Roman jakby nie zauważa, jak jest odbierany. I tu kolejne dolary przeciw orzechom można postawić, że większość widzi go jak taką babę z brodą, która przyjechała na występy razem z wędrownym cyrkiem. Wygląda dziwnie, nieważne co gada, już nie gryzie, to można sobie fotkę z nim pamiątkową cyknąć i potem znajomym opowiadać, jakie to zjawisko do miasteczka przyjechało. No i na dowód można nawet tę fotkę z z autografem pokazać.

    Adwokatowi Sikorskiego umyka jeszcze jedno. Mianowicie to, jak pięknie wpisuje się w wizję lansowaną przez swojego śmiertelnego wroga, czyli Kaczyńskiego we własnej osobie. Ów znienawidzony przez Romana Kaczyński istnieje jeszcze na scenie politycznej, bo do perfekcji doprowadził umiejętność budowania swojego obrazu, jako jedynego obrońcy oblężonej twierdzy. Teraz ma nowy argument, który będzie cementował jego armię. Trzeba zewrzeć szeregi, bo Wielki Roman najął się do roli doradcy wojskowego barbarzyńskiej Platformy.

    To może tylko ułatwić Kaczyńskiemu przejmowanie kolejnych środowisk, szczególnie tych narodowych, z których Roman przecież wyrósł zanim dopadła go ewolucja w konserwatywnego liberała. I znowu zamiast szansy na alternatywę wobec wyniszczającego Polskę podziału sceny politycznej mamy wzmocnienie dychotomicznego układu.

    W całym, dwustronicowym wywiadzie z Giertychem, są jednak fragmenty świadczące o przebłyskach trzeźwiej oceny rzeczywistości. Nie bez przyczyn adwokat Sikorskiego prorokuje porozumienie przed wyborami miedzy Ziobrą i Kaczyńskim. Bo przecież nie jest chyba już żadną tajemnicą, że tak jak PO pączkując Palikotem jedynie zwiększało swój bilans penetracji sceny politycznej, tak PiS próbuje to robić Solidarną Polską.

    Tak jak chętnie stawiam dolary przeciw orzechom, tak jednak do smaku mi nie przypada ani miejsce, ani forma prezydenckiego orędzia Giertycha w Gazecie Wyborczej. Baba z brodą w Belwederze? Nie, dziękuję! Wystarczy mi widok Grodzkiej na Wiejskiej…

    MEDIA WATCH 24.03.2012
    http://doroboty.nowyekran.pl/post/57092,z-d-upa-romana-oredzie-prezydenckie-giertycha-w-gazecie-wyborczej

  117. Marucha said

    Re 114:
    Każdy z nas bywa czasami naiwny. Naiwność, moralnie ujmując, jest czymś mniej nagannym, niż zło i podłość.
    Jednak permanentna naiwność to po prostu głupota – a człowiek naiwny może wyrządzić tyle samo zła, co człowiek zły.

  118. Z d@py trombka said

    Orędzie Prezydenckie Giertycha w Gazecie Wyborczej
    http://autonomiczny.blogspot.com/2012/03/oredzie-prezydenckie-giertycha-w.html

  119. Rysio said

    re 97. Aga – po pierwsze Bohm-Bawerk nie był żydem, a po drugie po uważnym przeczytaniu jego dzieła pt. Kapitał i Zysk – stajesz się od razu ekspertem ekonomicznym – a to chyba nie jest złe.

    re 98. Czy są podobne książki do „Spotwarzonej Przeszłości” które moglibyście mi polecić?

  120. Rysio said

    re 103. Panie RomanieK – jeżeli to Pan rzeczywiście napisał tę książke – to chylę czoła.

  121. Rysio said

    Już ją rozesłałem do wszystkich swoich znajomych.

    🙂

  122. Halina said

    R.Giertych wybrał „walkę inaczej”. Ten jego młodzieńczy radykalizm jest chyba powierzchowny. Chcę ufać, że pod powierzchownym brudem jest czyste, polskie serce. On głupi nie jest. Do diabelskiej kliki satanistów czyli syjonistów – On nigdy nie należał.

  123. bezpartyjny said

    @110 Błysk. Panie Błysk jeżeli się kogoś oskarża to należałoby podać dokładnie źródło i czy wywiad był autoryzowany. Rzucanie potwarzy to wprowadzanie w błąd czytelników i myślę, że robi Pan to celowo. Także wprowadzanie na prawo i lewo słowo „g@wno” to jakoś mili panowie nie pasuje mi do tego portalu. Niestety zaczynają mnie te (niektóre )komentarze brzydzić. Popieram wypowiedzi osób pod nickami Zofia, Aga i Halina. A przy okazji Wrzodak dołożył sporo ze swojej strony aby LPR się rozleciał. Może i miał dobre intencję ale mądrze to on nie postępował.

  124. Marucha said

    Re 123:
    A ja myślę, że Pan celowo broni R. Giertycha (dlaczego?) – który bez względu na swe dawne zasługi, obecnie, jak to ktoś powiedział, przeszedł na „jasną stronę mocy”. Co to jest jasna strona mocy chyba nie trzeba tłumaczyć? I chyba n ie trzeba po raz n-ty podawać przykładów?

  125. Joe said

    Jasna strona mocy …to sciana do ktorej zostal przyparty mason ktory musial wyrzec sie Dmowskiego…swoich braci i siostr
    z LPR i” was prafdziwi polacy”…sie wyrzeknie jak zostanie wybrany” prezydetem” wszystkich Polakow.
    Dziadek sie w grobie nie przewraca…on ich tego nauczyl.Do koryta po trupach.

  126. Rysio said

    Widzicie – jeszcze raz się sprawdza, że każdy bez wyjątku polityk, który nie jest za tym aby kałachy sprzedawać w sklepach hurtem bez najmniejszego problemu – tak samo jak widły, siekiery, piły i inne narzędzia – tak naprawdę w głebi duszy jest łajdakiem i ma tam gdzie słońce nie dochodzi dobro Polski i Polaków.

  127. aga said

    Być może nie wiem co piszę panie gajowy ale napewno wiem co czytam we wpisach Romana K na tematy holokaustu Polaków na Wołyniu w Małopolsce Zach. od wielu lat i to nie tylko na tym forum.
    Akurat „judaistyczne bzdety” dotyczyło książek polecanych przez .Nawet Rysio to wychwycił a pan widocznie za bardzo jest tak zaślepiony negatywnymi emocjami w stosunku do RG, wyjaśnienia co do których niezupełnie mnie przekonują.
    Romanowi K i jego odzywkom to talmud pełna gębą przypisuję a nie tylko jakieś tam niesprecyzowane bzdety czy wyziewy talmudu.

  128. aga said

    „Gniew nigdy nie jest sprawiedliwy” Panie Marucha, a pana gniew zaślepia i o ile mogę zrozumiec Wrzodaka czy innych byłych współpracowników to nadal nie rozumiem Pana. RG był najlepszym politykiem jakiego mielismy (mam na mysli program polit. inteligencja ale także charyzma i medialność które niestety śa równie ważne).
    Trudno powiedzieć gdzie dzisiaj jest i jaki ma cel czas pokaże.Pamiętajmy o tzw. „byciu skutecznym” …

    To nie RG zniszczył LPR a o. Rydzyk ,który „złożył LPR na katafalku” juz w 2005 r.kiedyś z jakis względow postawił na głosująca przeciwko obronie życia PiS.

  129. aga said

    Koneczny komentuje Unię Europejską zza grobu
    W książce „Prawa dziejowe” Feliksa Konecznego znajduje się fragment, który
    przytaczam poniżej (str. 171-173, 190 wydania londyńskiego z 1982 r.), stanowiący
    świetny komentarz do zjawiska politycznego jakim jest Unia Europejska:
    Uniwersalizm polityczny Aleksandra Wielkiego oparł się o mylne mniemanie,
    jakoby dało się w sposób sztuczny wyhodować „nowego człowieka” wyższego ponad
    „przesądy” (że użyję dzisiejszej terminologii) religii, rasy, narodu; człowieka perskogreckiego,
    przejętego „ideałem ludzkości”. Zasługą historyczną Aleksandra jest, że
    nikogo nie chciał prześladować, a wprowadzał równość polityczną wszystkich ludów.
    Jego uniwersalizm był ideowym, podczas gdy wszystkie poprzednie nie miały na myśli
    niczego innego, jak tylko rozszerzanie granic i panowania „czterem stronom świata”.
    Rzymski uniwersalizm poszedł także tym śladem. Później dopiero dostrzeżono, że
    dobrodziejstwem była „pax romana”.
    Następuje uniwersalizm bizantyński. Ideałem granice jak najszersze i nie ma w
    działalności Bizancjum żadnego innego motywu, jakkolwiek było to już państwo
    chrześcijańskie. Cesarz ma być zwierzchnikiem całego świata; z tego założenia
    wyprowadza się wszelkie wnioski. Społeczeństwo nie ma głosu w polityce; państwo
    bizantyńskie stało się nawet antyspołecznym.
    Od VII w. poczynając, uniwersalizm bizantyński stał się czczą fikcją dworską. Od
    obalenia państwa Wandalów w Afryce nie zdarzyło się potem ani razu, żeby jakiś kraj
    sam pragnął być przynależnym do cesarstwa i żeby chciał walczyć o to. Natomiast od
    XI w. odpadają od cesarstwa całe prowincje. W odrywaniu tym „była metoda”: całe
    kraje dążyły do samoistności na obszarach posiadających w sam raz odrębność
    cywilizacyjną. Powtórzył się akt historyczny z okresu diadochów, kiedy państwo
    uniwersalne Aleksandra Wielkiego rozpadło się według rozmaitości cywilizacji. Potem
    cesarstwo rzymskie rozpadło się na dwie połowy także według prądów
    cywilizacyjnych. Te trzy przykłady upoważniają do wniosku, że cywilizacja jest
    czynnikiem silniejszym od uniwersalności politycznej.
    Zmartwychwstał Pan! Cieszmy się i radujmy. Wszystkim życzę wesołego Alleluja!
    Cala inteligencja wszystkich krajów europejskich pragnęła nawrócić do państwa
    uniwersalnego. Długo uznawano teoretycznie cesarstwo „rzymskie” w Bizancjum;
    cesarzowi wschodniemu przyznawano chętnie prawo do najwyższego zwierzchnictwa
    nad całym światem. Z utęsknieniem wspominaną była „pax romana”. Gdybyż
    przynajmniej pomiędzy chrześcijanami wojen nie było! Powstaje ideał
    „powszechności chrześcijańskiej”, ideał polityczny żeby wznowić imperium pod
    przewodem papieskim. Z tego wyłonił się program dwoistości najwyższej władzy:
    duchowej i świeckiej. Nowi cesarze mają pozostawać w zgodzie z Kościołem, jako jego
    „ramię świeckie”; nie można być cesarzem inaczej, jak za zgodą papieską. Gdy się
    okazała niemożliwość współdziałania z cesarstwem bizantyńskim, przystępuje Stolica
    apostolska do utworzenia cesarstwa nowego i następuje koronacja cesarska Karola
    Wielkiego. Miał to być związek państw katolickich, z własnymi niepodległymi
    monarchami, lecz pod przewodnictwem cesarza wyznaczonego przez papieża. Projekty
    te zawiodły. Natenczas stolica apostolska wznawia starania, by jednak wskrzesić z
    Bizancjum uniwersalizm ogólnoeuropejski, a bez względu na to, kto zostanie cesarzem
    bizantyńskim, choćby Serb, choćby Bułgar. Nowe zawody. Zwracano się wtedy z
    powrotem ku samemu Zachodowi, obmyślając nowy uniwersalizm polityczny, jak
    związek „panów i ludów chrześcijańskich”. Tymczasem atoli nastąpiła ekspansja
    cywilizacji bizantyjskiej ku Zachodowi, powstała kultura bizantyńsko-niemiecka i jako
    bizantyńska, zwrócona przeciwko papiestwu. Cesarstwo niemieckie stanęło przeciwko
    Kościołowi. Kiedy jednak Staufowie wznowili ideał zdobywania czterech stron świata i
    przystępowali do założenia monarchii, która miała sięgać od Renu po Jerozolimę,
    Stolica apostolska popierała z razu tę uniwersalność; lecz zawiodła się, zbierając z tej
    omyłki gorzkie owoce. Wysilano się dalej na obmyślanie państwa uniwersalnego w
    Europie w nadziei, że cesarstwo niemieckie pogodzi się z papiestwem, że w danym
    razie odejmie się koronę cesarską Niemcom, a Niemcy pozostaną mimo to w związku
    imperium o dwoistej władzy najwyższej. Uniwersalność chrześcijańska istniała
    wprawdzie tylko w teorii, lecz działała na umysły: zwracano się surowo przeciwko
    wytwarzającym się tymczasem prądom narodowym, jako burzycielom owego
    uniwersalizmu. Patriotyzm traktowano jako herezję (spalenie Dziewicy Orleańskiej).
    Był to najwyższy błąd. Historia poucza, że uniwersalizm chrześcijański w
    Europie niemożliwym był jako zrzeszenie państw bez względu na narodowość, lecz
    musiałby uwzględnić obydwa rodzaje zrzeszeń: państwowe i narodowe – czyli, że może
    powstać tylko zrzeszenie państw narodowych.
    Zanim rozszerzyła się w Europie idea narodowa, zapanowała inna, mianowicie
    dynastyczna, wyłaniająca się konsekwentnie z prawa feudalnego, a następnie oparta o
    legalizm. Od XV w. nastaje wyraźny antagonizm idei dynastycznej a narodowej.
    Dynaści są kosmopolitami (wyjątków notuje historia niewiele), co rozwinęło się
    najbardziej u Habsburgów. Każda dynastia stara się opanować jak najwięcej krajów i
    dzieje polityczne Europy zmieniają się w historię walk dynastycznych. Jest to
    uniwersalizm kontynentu europejskiego, a więc na małą skalę. Zmierza się bądź co
    bądź do zmniejszenia liczby granic państwowych i dla tej przyczyny dynastia mająca
    powodzenie zyskuje tym więcej zwolenników, w imię rozszerzania pokoju, a wśród
    mieszczaństwa w imię zniesienia granic. Im drobniejsze były państwa, tym więcej
    granic i tym częstsze, bo bliższe siebie, a każda granica zaporą dla handlu. W walce
    dynastii handel stawał po stronie silniejszego, bo pragnął państwa jak
    najrozleglejszego. W mieszczaństwie był silny pęd ku uniwersalizmowi politycznemu.
    Żadna dynastia nie zdołała atoli opanować całej Europy, bo też nigdy nie pozyskała
    sobie życzliwości całego kontynentu.
    Patriotyzm narodowy zwalczał dynastyczny przerost, bronił się od zaboru i starał
    się przeszkodzić zaborom w ogóle. Nie sprzeciwiał się atoli zasadniczo
    uniwersalizmowi, a tylko musiał wydać z siebie nową jego metodę. Powiodło to się
    jednak tylko jednemu narodowi, temu, u którego idea narodowa była najstarszą –
    Polakom. Dzięki unii z Litwą nastał pokój stały aż do granic moskiewskich. Pakty unii
    poprawiane osiem razy utrwalały pokój na przestrzeni równej niemal całej zachodniej
    Europie. Przykład ten nie był jednak nigdzie naśladowany. Polska zaś stała się
    przedmiotem nienawiści ościennych dynastii aż w rozbiorach Polski idea dynastyczna
    zatryumfowała nad narodową. W XIX w. nastaje atoli ponowne zmaganie się, idea
    narodowa ogarnia wszystkie kraje, a nigdzie już nie pojawiają się sympatie dla idei
    dynastycznej, pojmowanej kosmopolitycznie. Dynastie, chcąc się utrzymać, robią się
    narodowymi.
    Odtąd nie można się już spodziewać żadnego uniwersalizmu od dynastii,
    natomiast pojawiają się rozmaite programy uniwersalizmów, wywodzących się z
    narodów i społeczeństw. Żąda się coraz głośniej nowej idei uniwersalnej,
    ponadnarodowej.
    Szereg pomysłów, poczętych z metody medytacyjnej rozbałamucał szerokie
    warstwy, a tymczasem rzeczywistość zaznaczała się powstawaniem nowych państw
    uniwersalnych. Są ich dwa rodzaje, oparte na metodach wręcz przeciwnych.
    Nastał niesłychany rozrost potęgi rosyjskiej, na samym zaś schyłku XIX wieku
    wydala Azja nowy uniwersalizm: japoński. Typowe wznowienie chuci zaborczej na
    „cztery strony świata”, połączone z pogardą i nienawiścią do wszystkiego, co nie
    japońskie. W pamiętniku premiera Tanaki wytyczone są już cele zaborcze: Mandżuria,
    Mongolia, Chiny, a potem … zwyciężyć cały świat. Dawne to już dziś wspomnienia,
    kiedy po zwycięstwie nad Rosją w r. 1905 propagowano obrazki, na których
    wyobrażano, jak połączone wojska chińskie i japońskie burzą Paryż. Pod tym
    względem jedynie Niemcy mogą stanąć obok Japonii – toteż powodzenie obu tych
    uniwersalizmów musiałoby się zakończyć wojna między nimi.
    Wszystkie te trzy państwa uniwersalne obrały taką ideologię i puściły się na takie
    drogi, iż w razie wstrzymania zaborów grozi im upadek – zupełnie jakby cywilizacja
    turańska ogarnęła świat od Tokio do Berlina.
    W tym samym atoli okresie, od końca XVIII wieku powstawały zupełnie innymi
    metodami dwa anglosaskie państwa uniwersalistyczne: Wielka Brytania i Stany
    Zjednoczone północnej Ameryki. Stany składają się 45 państw [liczba stanów z roku
    1900], niepodległych, posiadających własne a nader odmienne ustawodawstwa;
    wspólnymi są moneta, prawo handlowe, polityka zewnętrzna i głowa całego związku
    państw. Podobnież Anglia w ostatecznej formie rozwoju składa się z niepodległych
    „dominiów” związanych wspólnym królem, wspólną polityka zewnętrzną i wzajemną
    wolnością handlu. Obydwa te uniwersalizmy polityczne powiodły się. Z zestawienia
    tego faktu z poprzednimi spostrzeżeniami wynika, że państwo uniwersalistyczne
    naszych czasów może być oparte na autonomii swych części.
    Bez tego zastrzeżenia byłoby tworzenie państwa uniwersalnego krokiem
    antycywilizacyjnym, przeciwko cywilizacji łacińskiej, a wiodłoby do hegemonii
    cywilizacji bizantyńskiej lub turańskiej.
    Uniwersalizm rewolucyjny, chociaż lubi piorunować przeciwko granicom
    państwowym okazał już kilkakrotnie, że się nie obejdzie bez państwa i musi przede
    wszystkim pozyskać dla siebie jakąś państwowość, która by stała się narzędziem w
    ręku rewolucji (…)
    Możliwą jest synteza dalsza pomiędzy kulturami Zachodu. Jakoż Anglik,
    Francuz, Włoch, Polak, Skandynaw i do niedawna Niemiec katolicki poczuwali się do
    jedności cywilizacyjnej, nazywają wspólną swą cywilizację błędnie: europejską. Jest to
    cywilizacja łacińska, ta prawdziwa „córa Kościoła”, która utrzymywała się nawet u
    protestantów z wyjątkiem protestantyzmu niemieckiego.
    Praca nad coraz większym zbliżeniem kultur jest jednak możliwa tylko do
    pewnego stopnia. O jednostajności nie może być mowy, ani też nie jest potrzebna.
    Kultura raz wytworzono, niechaj się rozwija, bo w organizmie jedność ma być w
    rozmaitości. Nikt z nas nie należy do dwóch kultur jednocześnie.
    Powyższe słowa Konecznego wskazują, co czeka Unię Europejską. Upadnie albo
    z powodu odbierania krajom członkowskim ich autonomii, albo z powodu zwycięstwa
    niemieckiego bizantynizmu w administracji Unii, co będzie nie do wytrzymania dla
    krajów cywilizacji łacińskiej. Może rozpadnie się na dwie części – bizantyńską i
    łacińską. Natomiast gdyby przybrała formułę Wspólnoty Brytyjskiej, czy chociażby
    Szwajcarii, ma szansę przetrwania.
    Zadłużenie krajów Unii Europejskiej
    Dużo się dzisiaj mówi o zadłużeniu poszczególnych krajów. Padają
    astronomiczne liczby mówiące o całkowitym zadłużeniu, o zadłużeniu na obywatela i
    o zadłużeniu jako procent Produktu Krajowego Brutto (PKB). Który z tych
    wskaźników jest najważniejszy i najbardziej świadczy o kryzysie? Biorąc Unię
    Europejską jako całość zadłużenie wynosi prawie 14 bilionów USD,

    -może zamiast tracić czas na jakieś „trąbki” czy róznorakie ruskie.blogi,to warto zaglądnąć do źródla ,przynajmniej Macieja Giertycha,nieprawdaż?

    http://opoka.giertych.pl/78.pdf

  130. Marucha said

    Re 127:
    Pani Ago, czy dla starego gajowego może Pani zrobić jedną rzecz?
    Proszę przeczytać książkę, którą dla wygody umieściłem w zbiorach tej witryny:
    https://marucha.files.wordpress.com/2012/05/roman-kafel-spotwarzona-przeszlosc.pdf
    Jeśli po jej przeczytaniu nadal p. RomanK będzie dla Pani talmudycznym banderowcem, to już nie wiem…

    Re 128:
    Mówi Pani, że mnie gniew zaślepia… proszę spojrzeć się z boku na Pani stosunek do p. RomanaK.
    A co do meritum:
    RG był najlepszym politykiem jakiego mielismy (mam na mysli program polit. inteligencja ale także charyzma i medialność które niestety śa równie ważne).
    Właśnie.
    Był.

  131. aga said

    Panie Marucha, mam nadzieję a nawet pewność ,że Roman Giertych nie wyzwał ani Pana ani nikogo innego, od parchów czy szmat co się nagminnie zdarza Romanowi K na tym forum.
    Musze przyznac ,że był czas kiedy to ja broniłam na inn.forach Romana K jak pokrzywdzonego patriotę I Solidarności ,wyrzuconego z Polski przez hunte Jaruzela,itd. Myliłam się,bo nie znałam jego korzeni i poglądów.
    I sentymentów.
    Być może mylę się w stosunku do RG, ale napewno jak do tej pory nie zasłużył on aż na takie wybuchy nienawiści i gniewu .I „zeszmacania nazwiska”.Wszak nawet jako rzekomy adwokat Abfelbauma żadnego procesu o antysemtyzm jeszcze nie wytoczył,nieprawdaż?

    Natomiast dla mnie napewno kolejną wielką zasługą LPR i Romana Giertycha było to ,że jako jedyna partia i jedyny przywodca polit. nie uczestniczył w żydowskiej hutzpie na Ukrainie pod nazwą pomarańczowa rewolucja.)

    Książeczkę czytalam i wypowiadałam się na jej temat gajowce w ub. roku.

    Nie trzeba doprawdy czytać między wierszami aby wychwycić poglądy proukraińskie, anty-lacińskie, antypolskie, zawsze usprawiedliwiające stronę ukraińską Romana K,a niejednokrotnie ocierające się o argumentację rodem z dzisiejszych wieców neobanderowców . Zauważyło to jeszcze kilka osób w gajowce ale skoro Pan jako gospadarz gajówki nie chce zauważyć to już nie mój problem.

    dobrej nocy życzę

  132. Joe said

    Kazdego ponosza nerwy i czesto sie tego zaluje.Ale zupelnie co innego sie dzieje kiedy przemawiaja fakty.
    Podczas sprowadzania serca Paderewskiego do Polski ,komitet ktory w Stanach wykonal cala robote lacznie z finansami,
    uznal ze J.Giertych jako prawy katolik moze prowadzic dzialanie na terenie Polski.W Stanach caly ciezar wzial na siebie nie zyjacy juz Pan Archacki,patriota ale…..mason sredniego stopnia,powiazany z Londynem,lecz juz ze wzgledu na wiek malo aktywny w ruchu masonskim.
    Jakie zdziwienie bylo po fakcie Pana Archackiego kiedy caly splendor zlizal J.Giertych.
    Okazalo sie ze w Polsce otoczyl sie swoimi paryskimi….do konca zywota Pan Archacki nie podawal mu reki.
    A s.p.Jedrzej przyparty do sciany jak Romeczk …wyznal ze gdyby sie przyznal… to by mu tej funkcji nie powierzono…Tyle co mi przekazal osobiscie Pan Archacki….z ktorym bylem blisko ostatnie okolo 10 lat zycia.

  133. Andrej said

    A ty Joe wyemigrowałeś do Ameryki po Marcu 68, kiedy to podczas wieców z udziałem Gomułki wznoszono okrzyki ‚Syjoniści do Syjonu”

  134. Marucha said

    Re 131:
    Wie Pani, po tysiąc razy wolę człowieka, który bluzga i klnie, ale szuka uczciwie prawdy, od eleganckiego skurwysyna.
    Więcej warte są „antypolskie” i „antyłacińskie” opinie p. Romana, niż schlebianie, jacyśmy to wspaniali i mądrzy i szukanie usprawiedliwień, dlaczego mimo to Polska wygląda, jak wygląda.
    A co do wyzwisk, to chyba p. RomanK otrzymał ich duuuużo więcej, niż sam dał.

  135. u said

    Czesto jak prawdy sie dogrzebalam, takiej w moim subiektywnym odczuciu najbardziej wiarygodnej, to sen byl przerywany. dlatego obecnie najpierw czytam tytul tekstu zastanawiam sie czy warto poswiecic czas i dopiero zglebiam tresc. Z doswiadczenia wiem, ze nie zawsze warto oczu sobie ramotami, fantazjami czy plotami – meczyc.
    Przyuwazylam, ze czesto sie zdarza, ze jak tylko jakies nazwisko zaczelam sobie cenic, uznalam za autoryet w danej dziedzinie, to w niedlugim czasie klublem pomyj zostal ten moj „wzor” oblewany. Dlatego obecnie uodpornilam sie nw wszelkiego rodzaju szkalunki i wierze w jeden drogowskaz, w swojej ocenie kieruje sie tym co uznalam za prawde absolutna, ze „po uczynkach ich poznacie.” I poznaje uczynki a pozniej wyrabiam sobie osad wlasny, wg mnie bardziej wiarygodny, bo faktow zmienic sie nie da.

    Jesli chodzi i Giertycha to cenie go jako polityka, nie chcial popelnic samobojstwa, wiec musial sie wycofac z czynnje polityki. MIal racje, a bo to Narod w czasie gdy dzialal w jego obronie docenil jego wysilek, pomogl mu sprawowac wladze, walczyc z hienami, wilkami?

    A w te brednie co mu g…np przypisuje, nie ma dla mnie znaczenia.

  136. Rysio said

    re 127. „………….Nawet Rysio to wychwycił……….”

    😦

    Przyznam Pani Aga, że jestem gamoniem i nie za bardzo wiem co wychwyciłem.

    Jeżeli chodzi natomiast o Romana Giertycha – to ja nie ufam żadnemu politykowi który całym sercem nie jest za całkowitym dostępem wszystkich bez wyjątku Polaków do militarnej broni palnej.

    To jest taki mój osobisty papierek lakmusowy, który pozwala mi odrzucić 100% fałszywych polityków.

    Z tego co mi wiadmo to ani Roman Giertych ani żaden inny polski polityk nigdy nawet się nie zająknął na temat posiadania broni. (Jeżeli jestem w błędzie to bardzo proszę to sprostować).

    Natomiast jeżeli chodzi o książkę RomanaK to uświadomiła mi, że ci którzy skazali i pomogli uśmiercić miliony swoich żydowskich pobratymców nie będą mieli też w przyszłości ( obawiam się, że bardzo bliskiej) żadnych najmniejszych skrupółów w stosunku do Polaków.

  137. Rysio said

    I jeszcze jedno – jeżeli chodzi o prawników to ich całkowicie nie trawię – jedyny wyjątek to Lysander Spooner.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lysander_Spooner

  138. Marucha said

    Re 136:
    Jestem gotów zgodzić się z p. Rysiem, iż stosunek do posiadania broni przez każdego Polaka jest swoistym papierkiem lakmusowym uczciwości polityka – choć niekoniecznie zgadzam się z pewnymi jego opiniami w tej materii (np. dostępność broni nawet dla byłych kryminalistów czy psychicznie chorych, albo przesadny optymizm związany z możliwością jej posiadania i jej skutkami dla polityki)

  139. Rysio said

    re 138. Dostęp do broni w Polsce dla wszystkich bez wyjątku Panie Gajowy, dla wszystkich Polaków.

    Zwyrodnialcy, bandyci – po procesie i udowodnieniu im winy powinni być fizycznie likwidowani.
    Mniejsze płotki, ludzie którzy po prostu zbłądzili, po odbyciu kary, wychodzili by na wolność zawsze jako pełnowartościowi obywatele, z pełnymi prawami do zakupu broni.

    Żadne tam, komunistyczne utracenie praw obywatelskich na ileś tam lat.
    Jeżeli zawinił to albo płaci za to głową, albo w więzieniu odbywa karę, albo po odbyciu kary jest zawsze pełnowartościowym obywatelem.

    Psychicznie chorzy!? Hehehehe żarty się Gajowego trzymają.
    Z Gajowego czasami to naprawdę prawdziwy komediant.

    🙂

    I Gajowy, i Rysio, i znakomita większość na tym blogu, kibole, itd………. – dla władz miłościwie nam panujących wszyscy jesteśmy psychicznie chorzy.

    Jednocześnie wszyscy zbrodniarze i byli funkcjonariusze: Czeka, NKWD, KGB, SS, Gestapo, UB, SB jak i obecni funkcjonariusze ABW, Grom, policja i inna swołocz na ich usługach , wyróżniające się tylko tym, że jest przebrana w ich kostiumy ( czasem to i nawet nie), posłuszni, wierni wykonawcy KAŻDYCH ich nawet tych najbardziej zbrodniczych rozkazów są uważanie przez tych drani za całkowicie normalnych.

    Nie Panie Gajowy! Dostęp do broni, nieograniczony, powszechny, dla wszystkich bez wyjątku Polaków.

    PS. A czy w Polsce mamy obecnie prawo zabraniające sprzedaży chorym psychicznie zapałek w kioskach RUCHU i benzyny na stacjach benzynowych?
    No bo wie Gajowy – taki wariat jeden albo drugi – może, kupić zapłki, benzynę i bardzo łatwo spalić połowę wsi albo i miasta – wystarczy tylko aby jeszcze wiatr wiał w dobrym kierunku.

  140. Marucha said

    Re 139:
    Zaraz, zaraz, panie Rysiu.
    Nie każdy bandyta ma być zlikwidowany. To zależy od tego, jakiego bandytyzmu się dopuścił.
    Nie wiem też, co tak Rysia rozbawiło na wzmiankę o psychicznie chorych. Czyżby nie istnieli?

  141. Rysio said

    Jezus! Maria!

    Byłybm zapomniał!

    Przecież wszyscy chodzimy z narzędziem gwałtu w spodniach.
    Nie wiem jak wy ale ja swoje mam przy sobie zawsze, dzień i noc – 24/7.

    Tyle że nie zawsze się mnie skurczybyk słucha.

    😦

  142. Rysio said

    re 140. Istnieją Panie Gajowy – trzeba na gwałt coś szybko zrobić z niekontrolowaną sprzedażą zapałek

    Gajowy jest odporny na demagogię, ale próbuj Pan, próbuj… – admin

  143. Rysio said

    Oczywiście, że co jakiś czas wariat z kałachem by zwariował, tak samo jak wariat za kierownicą samochodu czy posiadający zapałki.

    Tak jak zwariował ( a może i nie) ten normalny debil w Norwegii.

    Tyle tylko, że w uzbrojonym po zęby społeczeństwie, jego wariactwo zostało by bardzo szybko, raz na zawsze, permanentnie zgaszone przez uzbrojonych obywateli. Mnóstwo takich przykładów mamy w USA.

    Alternatywą było nie było jest następnyt konflikt wojenny, który zbliża się baaaaaaaaardzo szybkimi krokami, który jest bliżej niż dalej, który będzie o niebo lepjej zorganizowany, skomputeryzowany i wykonany jak ten sprzed 60 lat.

    Gra Panie Gajowy nie idzie o parę trupów tu czy tam, tylko o bardzo wielką stawkę – o biologiczne przetrwanie narodu polskiego.

    Oczywiście co niektórzy znajomi mi powtarzają, że w obecnym XXI wieku coś takiego jest niemożliwe – no bo opinia publiczna itd….

    Hehehehe – tak się składa, że z opinią publiczną, żaden rządowy bandyta funkcjonariusz nigdy i nigdzie się nie liczył. Przykładów mamy aż za dużo z Warszawy, z łapanek, z Alei Szucha, z wywózek na syberię, z mordów na ukrainie, itd.. itp….

    No ale o tym to chyba każdy Polak wie.

    PS. O ile mi wiadomo to bardzo chorzy psychicznie, którzy rzeczywiście są zagrożeniem dla społeczeństwa, są trzymani w zakładach zamkniętych.

  144. zofia said

    Mam pytanie do Sz.Gosci. Jesli nadejdzie taka chwila, ze Polacy stana wreszcie za narodowcami kogo Sz. Panstwo poparliby na urzad prezydenta i kto bylby rozpoznawalny przez zwyklych ludzi?

    Oczywiscie w samej gajowce poparlabym ze dwa niki, ba nawet uwazam,ze moj maz bylby dobrym prezydentem, tyle ze nie ma zadnych szans.

    Ja poparlabym RG gdyby przedstawil dobry program dla Polski i skuteczny sposob jego realizacji.

  145. u said

    @ 144

    Ja rowniez p.Zofio oddalabym glos na tego polityka. Moglabym RG wierzyc, ze nie uklada programu wyborczego z kanaliami, to perla w porownaniu do obecnie wplywowych mezykow, a raczej bezideowych – glupcow i zdrajczykow. Gdy byl przy wladzy – polskich narodowych interesow nie zdradzil, mnie rowniez nie zawiodl, nic nie do sobie bezprawnie nie zagarnal, poza tym mial odwage jawnie sie wypowiedziec co mysli na temat rozbestwionych pedalow.
    Obecnie dziala na wlasny rachunek, a to jego prywatna sprawa. Przeciez nic nie ukradl , nie handlowal polityczna wladza, pracuje zawodowo na utrzymanie.

  146. Marucha said

    Re 143:
    No no, panie Rysiu, gratulacje – prawie że mnie Pan przekonał. Argumentami można mnie skłonić do zmiany zdania, demagogią – nigdy.

  147. Kris said

    Po przeczytaniu powyzszych komentarzy moge je podsumowac w ten sposob.
    Zastosowano tutaj klasyczna technike uwiarygodnienia klamstwa, (przetestowana na Polakach szczegolnie za czasow zydobolszewi), a mianowicie 5% klamstwa uwiarygodnione 95% prawdy.
    Gajowka jest miejscem gdzie jest opisane bardzo duzo ciekawych i prawdziwych faktow, ale od czasu do czasu pojawia sie te 5% klamstwa. Ta dyskusja wokol osoby p. Giertycha jest tego przykladem.
    Daje nam to jeszcze jedna wazna informacje iz p. Gajowy nie jest zupelnie niezalezny.

    Osoba Romana Giertycha nie ma nic wspolnego z obecna tragiczna sytuacja Polakow. Nie ma zadnego wplywu na zycie polityczne w Polsce.
    Z jakis powodow jest p. Giertych od czasu do czasu przypominany i szkalowany.
    Dla mnie to oznacza ze jest jeszcze osoba wiarygodna i nie oddal duszy zydomasonerii czyli diablu.

    Tu w dyskusji bylo zadanych kilka konkretnych pytan przeciwnikom Romana Giertycha, jednak zadnych konkretnych odpowiedzi nie widac.
    Sa natomiast wypowiedzi w stylu agentury tj. pomowienie, plotki bez konkretnych faktow.
    przyklad;
    wypowiedz 79, Roman K zarzuca panu Romanowi Giertychowi, iz puscil z torbami czlowieka ktory budowal mu dom. Oczywiscie nie pada tu nazwisko pokrzywdzonego Dlatego ze Roman K wie doskonale, ze Marian Brudzynski byl agentem wstawionym do LPR aby niszczyc od srodka. Prosze wpisac jego nazwisko i imie w Google i zobaczyc ze ma sie bardzo dobrze i jest wciaz aktywny w zyciu politycznym Polski.

    Innym klamstwem tutaj serwowanym jest to, ze LPR zakladal Wrzodak. Oczywiscie ze nie jest to prawda, gdyz LPR zakladal prof. Maciej Giertych, ktory zdawal sobie doskonale sprawe kim jest zydomason Macierewicz, kim jest Wrzodak, kim jest mason Olszewski z ROP i wielu innycvh ktorych przyjal na poczatku do LPR. Prof. Maciej Giertych zdawal sobie sprawe ze zydomasoneria nigdy nie pozwoli nie tylko na wejscie LPR do Sejmu, ale nawet zarejestrowanie jej w sadzie jako partii.
    Dlatego byl zmuszony wziac tych zydomasonow i agentow do LPR, ale tez nie chcial ich dopuscic do realnej wladzy w kierownictwie LPR.
    Takie dzisiaj sa realia, ze wszystko jest kontrolowane i sterowane, a jesli nie to zniszczone.
    Wrzodak nie byl narodowcem, ale byl przewodniczacym Solidarnosci w Ursusie, chodzilo o zdobycie poparcia dla LPR w Solidarnosci.
    Olszewski chyba po 3 miesiacach wystapil z LPR, a Macierewicz byl jeszcze chyba z rok. Kiedy wiedzial ze nie moze przejac kierowania LPR, wystapil z niej i zalozyl partie kanapowa z namaszczeniem o. Rydzyka.
    A tak na marginesie, dlaczego gdy LPR byla w Sejmie to w Radiu Maryja byla zawsze kilka dyzurnych partii kanapowych ktore mialy duzo czasu na antenie i ktore zajmowaly sie rozbijaniem LPR, zabieraniem im elektoratu?
    Co dzisiaj stalo sie z tymi kanapowymi partyjkami?
    Dlaczego Macierewicz nie ma swojej partii?
    Dlaczego o. Rydzyk powynosil partyjne kanapy ze studia TV Trwam?

    Kiedy rozmawiam z Polakami na temat Giertychow to mozemy sie nie zgadzac, ale mamy pewne wspolne punkty widzenia.
    Natomiast kiedy rozmawiam kims, kto podaje sie za wielkiego patriote i Polaka a jednoczesnie slepo i z zawzietoscia opluwa Giertychow nie majac po temu powodow , wtedy pytam czy ma zydowska krew, jesli nie, to pytam czy pochodzi z mniejszosci etnicznych ktore z zydobolszewikami wprowadzaly w Polsce po wojnie zydobolszewie np. banderowcy. Albo czy jest uzalezniony od kogos lub czegos.
    Przewaznie trafiam w dziesiatke.

  148. Rysio said

    re 146. Myślę, że nigdy tak naprawdę nie potrzebowałem Gajowego przekownywć odnośnie posiadania broni – inna sprawa jeżeli chodzi o ekonomię i Misesa 😉

    Jeszcze tylko kilka uwag dla pozostałych blogowiczów, którzy być może tę dyskusję śledzą.

    Żydzi poprzez TV (a kontrolują ją w każdym kraju) od zawsze prali nam mózgi, że broń jest bardzo ale to bardzo dla nas niebezpieczna, i że broń nawet sama – raz do roku strzela.

    Na tę ich parchatą propagandę podatni są dosłownie wszyscy – ja też byłem – i to jeszcze jak.

    Te ich bzdurne i idiotyczne gadanie spokojnie można między bajki włożyć.

    Wszystko zmieniło się gdy w USA, kupiłem pierwszy shotgun, potem sztucer, a potem 3,4,5, sztukę …..

    Pamiętam jak siedziałem w mieszkaniu, w pokoju z moim pierwszym nowo zakupionym sztucerem, z niedowierzaniem patrząc na niego (rodzina wtedy była w Polsce na wakacjach). Powoli zdając sobie sprawę z tego, że nagle posiadam na własność narzędzie za pomocą którego mógę zabić dowolnego człowieka na odległoś nie jedneogo czy dwóch metrów ale jednego kilometra.

    Pamiętam, że z wrażenia aż wirowało mi w mózgownicy. Oczywiście zapewnie różni ludzi, różnie by czegoś takiego doświadczali. Porównać to uczucie można z pierwszą jazdą na rowerze, z pierwszym samodzielnym kierowaniem samochodu, z pierwszym pocałunkiem, z pierwszym ..!!!

    Uff! za bardzo się rozpędziłem. 😉

    Oczywiście jak każdy chłopak, czy dziewczyna miałem okazję strzelać z broni na zajęciach z przysposobienia obronnego, i harcerskich zawodach, a wielu czytelników zapewne było i strzelało w wojsku.

    Ale posiadanie WŁASNEJ broni palnej to ZUPEŁNIE inne uczucie, bo nagle zdajesz sobie sprawę, że ta broń jest TWOJA.

    Posiadająć własną broń stajesz się w ciągu jednej sekundy obywatelem a nie tak jak np. w wojsku – uzbrojonym tymczasowo przez pana i władcę niewolnikiem.

    Nie pamiętam który pisarz to napisał, że „…jeżeli nie posiadasz własnej broni to tak naprawdę nie posiadasz nic…”.
    I czy chcecie czy nie – Panowie i Panie – to jest w tym powiedzeniu bardzo dużo prawdy.

    Z czasem fascynacja bronią mija, jedni będą się nią fascynować dłużej inni krócej. Po pewnym czasie, posiadana broń w domu, robi takie same wrażenie jak widły, siekiera, czy piła łańcuchowa znajdująca się w garażu czy w szopie na narzędzia.

    Tym których, broń interesuje, a którzy niestety nie mogą jej kupić bo żyją w Polsce albo w innym całkowicie zniewolonym plrzez parchów kraju polecam album pt. Armed America: Portraits of Gun Owners in Their Homes.

    http://www.funtasticus.com/2008/03/13/armed-america-portraits-of-gun-owners-in-their-homes/

    PS. A jeżeli kiedykolwiek będziecie w USA to wybierzcie się do stanu Vermont, gdzie w górach Gross Vernes leży pochowany największy wódz Apaczów Winnetou i gdzie przepisy posiadania broni są najluźniejsze w całych Stanach Zjednoczonych. Wszędzie panuje, cisza, spokój, ludzie nie biegają i nie strzelają się po ulicach – ciekawe dlaczego?

    Howogh !

  149. Marucha said

    Re 149:
    Trochę skoryguję.
    Wiele zakładów pracy i wiele zawodów ma podstawowy wymóg: NIE KARANY.
    W tym nasz Organ Władzy Najwyżsiejszej, czyli Sejm, co jednak jest bez znaczenia.
    I tak samo powinno być z bronią. Oczywiście nie chodzi o kary za takie zbrodnie, jak jazda bez biletu czy kradzież empetrójki w sklepie.

  150. Rysio said

    „….Wiele zakładów pracy i wiele zawodów ma podstawowy wymóg: NIE KARANY. W tym nasz Organ Władzy Najwyżsiejszej, czyli Sejm, co jednak jest bez znaczenia. I tak samo powinno być z bronią…”

    Panie Gajowym, chodzi o to aby broń i dostęp do niej nie był kontrolowany przez naczelne władze – wymóg: NIE KARANY (tak jak w sejmie) powinien być bez znaczenia jeżeli chodzi o broń.

    😉

    PS. Chociaż czasami sobie myślę, że każdy poseł powinien zdać swoją broń w depozyt – uzbrojonemu społeczeństwu – na okres swojej kadnecji poselskiej.

Sorry, the comment form is closed at this time.