Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Informacja w przyrodzie

Posted by Marucha w dniu 2012-05-23 (Środa)

Pochodzenie życia a teoria informacji

Dnia 16 kwietnia 2007 Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Warszawie oraz Chrześcijańskie Forum Pracowników Nauki zorganizowały w gmachu WSFiZ spotkanie referatowo-dyskusyjne na temat: Powstanie życia z punktu widzenia teorii informacji.
Mówcą był fizyk i informatyk, prof. dr inż. Werner Gitt reprezentujący Physikalish-Technische Bundesanstalt, Braunschweig, czyli Niemiecki Federalny Instytut Fizyki i Technologii w Brunszwiku. Prof. Gitt jest w tym instytucie Dziekanem Wydziału Technologii Informatycznych.Poniżej zawarte są obszerne fragmenty referatu prof. Wernera Gitta.

Nauki przyrodnicze mają dwa główne zadania:

1. Poszukiwanie nowego poznania.
2. Eliminowanie błędnych teorii.

Obserwujemy w świecie 3 największe dziedziny badań: materię, informację i życie. Jeśli znamy prawa natury, wtedy możemy poznawać te trzy wielkie obszary. Prawa natury odnoszące się do materii są nam bardzo dobrze znane z fizyki i chemii. Prawa natury w odniesieniu do informacji są zupełnie nowe i nie są znane jeszcze szeroko.

Jeśli chodzi o prawa natury w odniesieniu do życia, to mamy do dziś tylko jedno prawo, rozpoznane przez Luisa Pasteura, który stwierdził, że życie może pochodzić tylko od innego życia (prawo biogenezy). Nasze życie pochodzi od naszych rodziców, życie rodziców pochodzi od dziadków, itd. Życie powstaje w ten sposób, że na początku pokoleń było życie.

Istnieją jeszcze inne prawa natury w odniesieniu do życia, ale nie zostały jeszcze rozpoznane do dzisiaj. Jest to bardzo trudne zadanie, aby rozpoznać prawa natury odnoszące się do życia.

Wyjaśnię, jak można tego dokonać w oparciu o teorię informacji. Kluczowe jest przy tym znalezienie odpowiedniej wielkości – charakterystyki, która pozwoli na sformułowanie takiego prawa.

Na gruncie fizyki mamy 7 podstawowych jednostek odnoszących się do takich wielkości fizycznych jak masa, długość, natężenie prądu, temperatura, ilość materii, natężenie promieniowania i czas. Wszystkie jednostki fizyczne powstają poprzez kombinacje tych siedmiu podstawowych jednostek. Na przykład kombinując 3 jednostki podstawowe z długością w czterech możliwych potęgach otrzymujemy 64 możliwości jednostek pochodnych. Oczywiście tylko niektóre mają obecnie znaczenie jako wielkości fizyczne. Z tych 64 jednostek pochodnych wybrałem dwie jednostki – wielkości fizyczne, które nadają się do formułowania praw natury w odniesieniu do materii: pęd i energia. Jest to trudne, aby wybrać taką wielkość, za pomocą której można sformułować prawo przyrody.

Rozróżniamy dwa rodzaje praw przyrody:

1. Prawa dotyczące wielkości materialnych, takich jak energia, ładunek elektryczny, lepkość, itp.

2. Prawa dotyczące wielkości niematerialnych, takich jak informacja, inteligencja, świadomość, życie.

Z poznanego ogólnego prawa przyrody możemy wyprowadzić inne szczególne prawa przyrody. Wiele szczególnych praw przyrody prowadzi często do sformułowania ogólnego prawa przyrody. Dlatego nie można zdefiniować liczby praw przyrody.

Np. w elektrodynamice funkcjonuje ogólne prawo Maxwella. Jego szczególnymi sformułowaniami są prawo indukcji, prawo Coulomba i prawo Ohma.

Ogólne sformułowania teorii nt. praw natury:

1. Twierdzenia odnoszące praw przyrody bazują na odkryciach dokonanych w drodze powtarzalnych obserwacji i eksperymentów, dlatego prawa natury są niezmienne.

2. Prawa przyrody obowiązują powszechnie.

3. Prawa przyrody są niezmienne w czasie.

4. Prawa przyrody są proste.

5. Prawa przyrody nie znają wyjątków.

6. Prawa przyrody umożliwiają przewidzenie czy zaplanowany przebieg jakiegoś procesu jest w realnej rzeczywistości możliwy czy też nie. Np. perpetuum mobile nie jest możliwe jako sprzeczne z zasadą zachowania energii.

Systemy bazujące na informacji.

Robot o sześciu nogach potrafi chodzić po powierzchni płaskiej i po schodach. Dlaczego? Z powodu informacji zawartej w komputerze sterującym tym robotem. Czy jeśli usuniemy informację z komputera zmieni się masa robota? Nie! Informacja nic nie waży, nie posiada masy. Informacja jest wielkością niematerialną. Jest to bardzo ważne. Żywy organizm, jak np. owad taki jak patyczak, także nie mógłby się poruszać bez informacji. Aby system biologiczny mógł funkcjonować musi być w nim zawarta informacja sterująca.

Dlaczego informacja jest wielkością niematerialną?

1. Bo jest ona ideą.
2. Informacja nia posiada masy.
3. Informacja nie jest właściwością materii.
4. Informacja nie koreluje z materią. Nie są one wzajemnie powiązane.

Dlaczego energia, pęd, lepkość i ładunek elektryczny są wielkościami materialnymi?

1. Nie są one ideami.
2. Są właściwościami materii.
3. Korelują z materią. Są z materią powiązane.

Mikrochip reprezentuje materię i informację.
Mrówka reprezentuje materię, informację i życie.

Widoczny na zdjęciu ptak (siewka złota – pluvialis dominica fulva) latem żyje na Alasce. Na zimę leci na Hawaje – pokonuje dystans 4000 km bez lądowania i wodowania (nie potrafi unosić się na wodzie). Leci przez 88 godzin, czyli przez trzy i pół doby ciągłego lotu bez przerwy. Zobaczmy, jak zużywa on energię.

Waży 200 gram przy starcie. Traci 70 gram wagi w trakcie lotu. Spala 0.6% całego zapasu łuszczu na godzinę. Czyli po 72 godzinach ptak zużyłby cały zapas tłuszczu i powinien spaść do morza zanim osiągnie Hawaje. Tymczasem w jakiś sposób dolatuje na Hawaje.

Bóg, który stworzył tego ptaka dał mu bardzo ważną informację zakodowaną w jego instynkcie: Nie lataj nigdy sam ale w gromadzie. W ten sposób oszczędzisz 23% energii. Po locie ptakowi zostaje jeszcze 6.8% energii. Informacja, którą ptak posiada jest więc kluczowa.

Ponadto zasada fizjologiczna zakodowana w funkcjonowaniu organizmu ptaka w czasie lotu ma także znaczenie: środek ciężkości ptaka w locie pozostaje cały czas na tym samym poziomie. Ma to ogromne znaczenie dla oszczędzania energii.

A zatem biologiczne systemy są sterowane przez informację.

Wielki amerykański matematyk Norbert Wiener stwierdził: Informacja to informacja, nie zaś materia ani energia. Jednakże Wiener nie zdefiniował informacji.

Co to jest informacja? Definicja w naukach przyrodniczych powinna być precyzyjna i zrozumiała. Musi ściśle i jednoznacznie określać swój zakres tzn. zawierać tylko definiowane przedmioty i wykluczać wszystko pozostałe. Np. w ścisłej definicji fizycznej: energia = siła x droga. Nie możemy brać pod uwagę różnych potocznych znaczeń energii. Podobnie informacja powinna być zdefiniowana w sposób ścisły, nie potoczny.

Ścisła definicja informacji zawiera pięć różnych poziomów. Informacja posiada następujące cechy:

1. Statystyka – informacja wyróżnia się specyficznym uporządkowaniem swych elementów składowych.
2. Syntaktyka – informacja jest podana w logicznym systemie, który można odczytać – np. reguły gramatyczne języka, czy alfabet Morse’a.
3. Semantyka – informacja posiada logiczne znaczenie jako przekaz treści – np.: pociąg do Wrocławia odjedzie o 16:00, z peronu czwartego.
4. Pragmatyka – informacja nadaje się do praktycznego wykorzystania np. w działaniach i procesach w systemach fizycznych, biologicznych.
5. Apobetyka – wykorzystanie informacji w procesach skutkuje w osiągnięciu logicznego celu.

Jeśli brakuje jednej z tych cech w danym kodzie, to kod ten nie jest informacją.

Prawa natury dotyczące informacji.

Są cztery prawa natury w odniesieniu do informacji:

1. Informacja jest fundamentalną wielkością niematerialną a nie właściwością materii.
2. Czynnik materialny taki jak procesu fizyczne czy chemiczne nie może stworzyć wielkości niematerialnej.
3. Informacja nie może powstać w procesach statystycznych, gdyż niezawierałaby wtedy m.in. syntaktyki, semantyki.
4. Informacja może pochodzić tylko od inteligentnego nadawcy, tzn. twórczego, samodzielnie myślącego, działającego w określonym celu i posiadającego własną wolę.

Z czwartego prawa wynikają prawa dodatkowe:

4a. Każdy kod oparty jest na wzajemnej umowie pomiędzy nadawcą i odbiorcą dotyczącej zgodnego rozumienia pięciu zasadniczych cech informacji.
4b. Nie ma nowej informacji bez inteligentnego nadawcy.
4c. Cały łańcuch przekazu informacji można prześledzić w tył, aż do źródła tej informacji, czyli do inteligentnego nadawcy. Np. gdy słuchamy radia jesteśmy świadomi, że to nie radio jest źródłem informacji, nie maszt radiowy, ale nadawca programu – konkretna osoba. Nadawca nie zawsze musi być widzialny, ale zawsze musi być, jeśli mamy do czynienia z informacją.

Informacja stanowi niematerialną bazę wszystkich systemów technicznych i wszystkich systemów biologicznych.

Jakie jest źródło (nadawca) informacji w systemach biologicznych? Informacja biologiczna zapisana jest w cząsteczkach DNA na bazie aminokwasów budujących białka. Nie ma zapisu informacji o większej gęstości przestrzennej informacji, niż DNA.

Zastosowanie teorii informacji do informacji funkcjonującej w systemach biologicznych (w kodzie DNA) prowadzi do następujących wniosków:

1) Kod DNA zawarty w organizmach żywych posiada wszystkie pięć zasadniczych cech informacji. Stąd wynika, że skoro istnieje kod spełniający definicję informacji to musi istnieć nadawca tego kodu. Ten wniosek w jednoznaczny sposób obala ateizm.
2) Gęstość zapisu i złożoność informacji w DNA miliard razy przewyższa techniczne możliwości człowieka dotyczące zapisu informacji. Stąd wynika, że nadawca informacji zawartej w DNA musi być wysoce inteligentny. Zaprogramowanie nawet najprostszych biologicznych systemów – organizmów jest niezmiernie skomplikowane, nieosiągalne dla informatyków.
3) Ponieważ nadawca zapisał informację w cząsteczce DNA i skonstruował żywą maszynę nieodzowną do kodowania i odkodowywania DNA, jak też i do syntezy wszystkich potrzebnych materiałów i skonstruował koncepcję pierwotnych form żywych, z których pochodzą następne pokolenia, stąd wynika, że nadawca musi być niezwykle świadomy swego celu i wszechmogący. Potrzebna jest nieograniczona władza i moc, aby to wszystko stworzyć.
4) Nadawca informacji w DNA musi być wieczny ponieważ musi wiedzieć jak funkcjonuje każda komórka w czasie i jak przebiega życie pojedyńczego człowieka oraz całych pokoleń w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
5) Nadawca musi być osobą, musi posiadać naturę osobową. Obala to poglądy ezoteryczne oraz buddystyczne twierdzące, że Bóg jest ideą bezosobową, np. kosmiczną energią. Ponieważ informacja jest wielkością niematerialną i nie może być wytworem procesu materialnego możemy wnioskować, że nadawca musi posiadać niematerialną komponentę czyli ducha.

Biblia podaje identyczne cechy odnosząc je do Boga; stwierdza, że:

1. On istnieje.
2. Jest inteligentny.
3. Jest wszechmocny.
4. Jest wieczny.
5. Jest duchem.

Widzimy, że Biblia jest zgodna z nauką. I nic dziwnego, gdyż jest ona księgą prawdy. W Biblii jest napisane o Bogu „… który chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tym 2:4).

Bóg chce, abyśmy rozpoznali co jest prawdą i byli wolni od błędów. Dlatego daje nam on dwa narzędzia: Biblię i prawa przyrody.

Kim jest ten Wszechmocny Bóg – Stwórca, na którego wskazują prawa natury oraz Biblia? Ewangelia Jana 1:1-18 (tłum.: Biblia Tysiąclecia):

1. Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

2. Ono było na początku u Boga.

3. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało.

4. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi,

(…)

10. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał.

11. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli.

12. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego,

(…)

14. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy.

(…)

17. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.

18. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

Ten Wszechmocny Stwórca, o którego pytaliśmy to jest Jezus Chrystus.

Kilka wniosków dodatkowych:

1. Ponieważ informacja jest fundamentalną wielkościa niematerialną, która nie może pochodzić z procesu materialnego, a człowiek jest w stanie tworzyć informację, możemy wnioskować, że człowiek musi posiadać niematerialną komponentę, czyli ducha. Ten wniosek zupełnie obala materializm oraz komunizm jako fałszywe idee, gdyż człowiek nie składa się tylko z komponentu materialnego.
2. Ponieważ informacja jest wielkością niematerialną twierdzenie, że Wszechświat zawierający informację powstał tylko z materii i energii jest fałszywe.
3. Ponieważ informacja biologiczna może pochodzić tylko od inteligentnego nadawcy, i ponieważ wszystkie teorie biologicznej i chemicznej ewolucji twierdzą, że informacja powstała sama z materii i energii, możemy wnioskować, że wszystkie teorie biologicznej i chemicznej ewolucji muszą być fałszywe. Prawa natury (chemia i biologia w połączeniu z teorią informacji) jednoznacznie wskazują, że nigdy nie było ewolucji biologicznej organizmów – ponieważ podstawą życia biologicznego jest informacja, a informacja nie może powstawać w procesach bezładnych, przypadkowych, bezcelowych.

Musimy rozróźniać makroewolucję (człowiek powstał ze świata zwierząt) i mikroewolucję (drobne, lokalne zmiany, przystosowania).

Mikroewolucja istnieje: istoty żywe potrafią dostosowywać się do warunków w których żyją. To zachodzi na przykład wtedy gdy z lisa, który żyje w Europie powstaje lis polarny, czyli biały. Ale lis polarny nie powstanie z płaza czy z innego ssaka, np wielbłąda. Na początku mikroewolucji lisa musi być ten sam rodzaj organizmu, czyli lis. Mikroewolucja wprowadza zmiany, które nie mają nic wspólnego ze zwiększeniem stopnia złożoności organizmu, a polegają jedynie na zmianie cech organizmu pozostającego na tym samym poziomie złożoności, jak np. kolor ubarwienia.

Stwórca przewiedział odpowiednie kody genetyczne – programy, które umożliwiają taką mikroewolucję. Kody te nie są wynikiem procesów przypadkowych, ale zawierają informację z góry opracowaną przez nadawcę kodu DNA.

Jeśli zaś chodzi o makroewolucję, to musimy ją totalnie wykluczyć. Ona nigdy nie istniała, gdyż musiałby być znany czysto materialny proces generujący informację zawartą w systemach biologicznych.

Tylko udowodnienie istnienia takiego procesu mogłoby obronić teorię ewolucji przed obaleniem.

Wniosek końcowy:

Prawa natury dotyczące informacji, obaliły założenie naukowego materializmu i teorię chemicznej i biologicznej ewolucji, a także potwierdziły istnienie wiecznego, wszechwiedzącego i wszechmogącego Sprawcy.

http://www.inteligentny-projekt.pl/

Komentarzy 105 to “Informacja w przyrodzie”

  1. Pokręć said

    Trochę ten artykuł naciągany, informacja i energia się wiążą bardzo ściśle: do powstania informacji potrzebna jest energia i/lub materia. Informacja to inaczej uporządkowanie materii (albo energii, która poprzez Einsteinowskie e=m*c^2 jest równoważna materii, jest tym samym, co materia de facto – wzbudzeniem próżni). Energia może istnieć bez materii – takim przykładem jest foton – zerowa masa spoczynkowa, zerowe pola średnie – foton jest wzbudzeniem, zafalowaniem zerowych pół E i B w próżni! To zafalowanie polega na tym, że „wahnięcie” in plus jest identyczne jak „wahnięcie” in minus i średnio pozostaje to, co było – zero). Foton jako taki ma masę tylko relatywistyczną – wszystko, co posiada energię – ma tez mase i m. in. oddziaływuje grawitacyjnie. Fotony mimo, że nie maja masy spoczynkowej, całkiem świetnie orbituja i zakręcają w polach grawitacyjnych, zupełnie jak planety wokół Słońca (Ogólna Teoria Względności potwierdzona wielokrotnie przez eksperymenty).
    Informacja to uporządkowanie materii. Informacja nie może istniec bez KODU, który ta informacje może odczytać. To, co nas powinno zadziwiać w relacji Bóg – stworzenie, to istnienie własnie owego KODU.
    Przykład? Weźmy szyfr z kluczem jednorazowym (tzw. „one-time pad” -> Wiki jak ktos nie wie). Kluczem – kodem jest ciąg losowych bitów, o długości równej długości informacji. Informacja, np. słowo „ptak” po zaszyfrowaniu będzie wyglądać jak „Gu%B”. To zaszyfrowane słowo „potraktowane” kluczem staje się znowu „ptak”-iem. Czy musze Wam wyjasniać, że nawet uczeń podstawówki (z tych najbystrzejszych) jest w stanie dobrać kod tak, żeby ten sam szyfr: „Gu%B” zdekodowac jako „dupa”? Co więcej, informacja zakodowana kluczem jednorazowym otrzymanym przez wylosowanie wszystkich bitów klucza np. rzucaniem monetą, wygląda jak inny ciąg rzutów monetą. Mamy zupełnie losowy ciąg bitów a tylko odbiorca wie, że jak „przyłoży” do niego inny losowy ciąg bitów – wyłuska informację. Dla osób postronnych przesyłana zaszyfrowana informacja wygląda jak losowy ciąg bitów. Kompletnie losowy, praktycznie jak szum. No, nie do końca, bo jednak widzi modulację, więc wie, że informacja jest przekazywana, ale nie wie, jaka to informacja. I nigdy sie nie dowie – szyfru z kluczem jednorazowym NA PEWNO nie da się złamać – to jest udowodnione matematycznie (a dowód jest banalny na poziomie logicznym). To, co z tego losowego ciągu bitów tworzy informację to KOD – wspólny dla nadawcy i odbiorcy. Osoba postronna nie potrafi odróżnić informacji od losowego ciągu bitów (przy założeniu idealnej losowości klucza, co w praktyce jest do osiągnięcia choćby na gruncie mechaniki kwantowej – „kwantowy” rzut monetą). Co więcej, są techniki przesyłania informacji z rozpraszaniem widma, kiedy osoba postronna nie jest w stanie powiedziec, czy widzi szum, czy informację ktos przesyła. Ustawiasz sobie TV na „śnieg”, przyłaczasz urządzenie dekodujące i otrzymujesz obraz. osoba postronna widzi „śnieg – jak każdy inny śnieg promieniowania mikrofalowego stygnącego Wszechświata.
    Co powoduje, że uznajemy, że w DNA zawarta jest informacja? Ano właśnie KOD, którym jest zycie. Powoli, powoli odczytujemy jaki gen jest za co odpowiedzialny (choć nie wiem, czy kiedykolwiek zdekodujemy pełny genom jakiegokolwiek zywego stworzenia). To jakby próba złamania „szyfru zycia”.
    Bo na pierwszy rzut oka, kiedy zobaczymy 2 rózne łańcuchy DNA, to możemy na ich podstawie stwierdzić, który szyfruje małpę a który czlowieka, tak, bez kodu? Nie. Oba sa dla przeciętnego Kowalskiego takie same.
    Podobnie z obcymi językami – jak usłyszymy jakis rdzenny język z Papui – Nowej Gwinei, to odróznimy go od gaworzenia dziecka albo od „blablania”? Nie. Bo nie mamy kodu (chyba, że ktoś się tego języka nauczył). Ba, nawet język pewnego plemienia Indian Północnoamerykańskich, bardzo ponoc skomplikowany, był niesamowicie skutecznym szyfrem uzywanym przez USNavy w czasie Wojny na Pacyfiku z Japonią. Japończycy nie byli w stanie tego języka odkodować do końca wojny, natomiast Amerykanie z Japońskim i szyfrem „Purple” stosowanym przez Japońska Marynarkę Cesarską dawali sobie radę świetnie (bo znali japoński i złamali w sumie prosty szyfr podobnego, choc prostszego typu podobnego do Enigmy).
    Samo uporządkowanie ciągu bitów w ustalonym porządku (choć ten ciąg bitów wygląda jak losowy i ma wszystkie właściwości statystyczne ciągu losowego) wymaga dostarczenia energii. W fizyce oznacza to tyle, że aby zmniejszyć entropię jakiegos układu – trzeba do niego wsadzic energię. Entropia i energia są powiązane uniwersalna stała przyrody – stałą Boltzmanna. Entropię ciągu bitów można policzyć bez trudu. A co za tym idzie, można policzyć, ile energii trzeba zużyć (rozproszyć) w celu uporządkowania (ustawienia w żądanym stanie) jednego bitu.
    Informacja i energia/materia są ze sobą ściśle powiązane, informacja nie jest niematerialna!
    Istnienia Boga nie da się udowodnić. Można ją zaagitować, jesli nie bardzo ma sie pojęcie o czym się mówi, jak ów profesor, może jest świetnym informatykiem, ale juz cieńszym fizykiem.
    W Boga mozna tylko uwierzyć. Boga można poznać tylko czystą wiarą. Rozumem i z własnej woli Boga nie poznamy nigdy. Chyba, że On się naszemu rozumowi z Własnej woli objawi.

    Materialistom mówię tak: jak ktoś stworzy życie z pojedynczych atomów – weźmie poszczególne pierwiastki chemiczne i w wysterylizowanych naczyniach i aparaturze zbuduje z nich choćby zywą komórkę zdolna do rozmnażania i życia – będę się zastanawiał nad wiarą w Boga. Inaczej nic z tego. Manipulacje życiem w postaci przeszczepiania żywej komórce organelli, czy nawet syntezowanie i wszczepianie pojedynczych genów to nie jest dla mnie dowód, że życie jako takie jest po prostu typowym sposobem ewolucji świata fizycznego i musiało powstac w warunkach ziemskich tak, jak woda w 100 stopniach musi wrzeć (pod normalnym cisnieniem).

  2. ojojoj said

    Einstein nie wymyslil E=mc2 tylko Poincare, a tak naprawde te rownanie w innej formie bylo juz znane Gaussowi 300 lat temu.
    Lista sporow naukowych:
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_scientific_priority_disputes
    (see relativity priority dispute)

    Poincare: http://pl.wikipedia.org/wiki/Henri_Poincar%C3%A9

  3. NC said

    RE: #1 Pokręć.

    1. „Ba, nawet język pewnego plemienia Indian Północnoamerykańskich, bardzo ponoc skomplikowany, był niesamowicie skutecznym szyfrem uzywanym przez USNavy w czasie Wojny na Pacyfiku z Japonią. Japończycy nie byli w stanie tego języka odkodować do końca wojny”

    To byli Indianie z plemienia Navajo (a także 11 Indian Hopi). „Navajo answered the military requirement for an undecipherable code because Navajo is an unwritten language of extreme complexity. Its syntax and tonal qualities, not to mention dialects, make it unintelligible to anyone without extensive exposure and training. It has no alphabet or symbols, and is spoken only on the Navajo lands of the American Southwest. One estimate indicates that less than 30 non-Navajos, none of them Japanese, could understand the language at the outbreak of World War II.”

    2. „W fizyce oznacza to tyle, że aby zmniejszyć entropię jakiegos układu – trzeba do niego wsadzic energię.’
    To stwierdzenie jest błędne, jak łatwo zobaczyć na przykładzie stopienia kostki lodu. Wskutek dostarczenia energii entropia rośnie, bo lodowata woda jest mniej uporządkowana niż lód.

  4. maran said

    Navajo Code Talkers’ Dictionary
    http://www.history.navy.mil/faqs/faq61-4.htm

  5. Zdziwiony said

    Re.1;

    W zamkniętym naczyniu, mieszając np. o równej ilości, i tej samej wielkości kulki o np. dwu kolorach nigdy się równo nie rozdzielą.

  6. maran said

    Tu ksiazka ktora zapewnie warto przeczytac . Stephen Meyers „Signature in the cell”
    „Meyer demolishes the materialist superstition at the core of evolutionary biology by exposing its Achilles’ heel: its utter blindness to the origins of information. With the recognition that cells function as fast as supercomputers and as fruitfully as so many factories, the case for a mindless cosmos collapses. His refutation of Richard Dawkins will have all the dogs barking and angels singing.
    — George Gilder, author of Wealth and Poverty and Teleco”
    http://www.signatureinthecell.com/quotes.php

    http://www.signatureinthecell.com//

  7. maran said

    DNA a pochodzenie życia. Informacja, specyfikacja i wyjaśnienie *
    Stephen C. MEYER, „DNA and the Origin of Life: Information, Specification, and
    Expla- nation”, w: John … informacji koniecznej do zbudowania pierwszej
    komórki żywej. Do- konanie tej …… W niedawno wydanej książce mate- matyk
    William …

    http://www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/czasopismo/pdf/download.php?file=114

  8. maran said

    http://stephencmeyer.org/

  9. maran said

    http://www.booktv.org/Watch/10707/Signature+in+the+Cell+DNA+and+the+Evidence+for+Intelligent+Design.aspx

  10. bozydar said

    Z tych informacji korzystalem, uzywjac argumentow w dyskusji na inny temat.

    Nauka to powtarzalnosc eksperymentow w celu udwowdnienia swoich racji i laboratoryjnych odkryc!
    E =mc2 – predkosc swiatla nie jest stala, udowodniono to eksperymentalnie w CERN, znaczy to, ze tzw. Teoria Einsteina to zydowska kicha, jak zastraszajace mnostwo innych „faktow naukowych”. { Gdyby Urban byl rzecznikiem Hitlera, swiat by sie nie dowiedzial, ze przegral wojne, Zyd to mistrz klamstwa }.KABALAH !!! Swiatlo w ruch wirowym moze znacznie przekroczyc tzw. stala predkosc!!!
    Kopernik wysunal swoja teorie ponad 500 lat temu, twierdzac , ze slonce jest nieruchome a ziemia krazy wokol niego . Czy aby napewno? Jego teoria bez zadnych dowodow, zostala przyjeta z filozoficznego punktu widzenia.
    Ziemia w ruchu obiegowym wokol Slonca porusza sie z predkoscia z predkoscia ponad 107 tysiecy km na godzine, a w ruchu wirowym wokol wlasnej osi pradzej niz karabinowa kula, na rowniku predkosc ta to 1666km/h! Czy to jest prawda, czy ktos udowodnil jakikolwiek ruch naszej planety? JeslI Amerykanie byli na Ksiezycu, dlaczego nie sfotografowali ruchu Ziemi na tle gwiazd? Jesli byli!
    Steven Hawking powiedzial, ze galaktyki „uciekaja od nas” we wszystkich kierunkach, tzn. wszechswiat rozszerza sie, oraz, ze wszechswiat z kazdego punktu w kosmosie moze wygladzc tak samo.
    Dr. Robert Gentry twierdzi, ze kosmos jest stala wielkoscia a przesuniecie odleglych galaktyk ku czerwieni spowodowane jest odlegloscia, im dalej, tym bardziej „czerwono”.
    Jego odkrycia sa ignorowane bo ewolucjonisci nie maja zadnych argumentow {ewolucje to niebezpieczna religia }.
    W USA za gloszenie pogladow kreacjonistycznych zwalniaja z pracy, dlaczego tak sie dzieje, czy to jest wolnosc gloszenia pogladow, wolnosc naukowa i wolny przeplyw informacji?
    USA zostaly przejete { po zabiciu Kennedy’ego } przez tych samych ludzi co Rosja w 1917 roku, tylko teraz technologia w rekach tych dewiantow to totalna destrukcja!

  11. bozydar said

    Z tych informacji korzystalem w dyskusji na inny temat.

    Fakty naukowe podciaga sie pod ideologie {Kabalah }, ten swiat naukowy to srodowisko karierowiczow oplacanych przez SS.
    E =mc2 – to rowniez klamstwo. Swiatlo nie ma stalej predkosci, udowodniono to w Cern.
    Pisza o tym periodyki naukowe nie wydawane przez Zydow.
    Gdyby Jerzy Urban byl rzecznikiem Hitlera, swiat by sie nie dowiedzial ze przegral wojne, Zyd to mistrz podstepu, oszustwa,msciwosci i klamstwa.
    Wolnosc naukowa to fikcja, kreacjonisci sa zwalniani z uniwersytetow jesli ujawnia swoje poglady.

  12. bozydar said

    Oszustwo Wielkiego Wybuchu
    http.youtube.com/watch?v=32TuEq2uJKk

    Ziemia jest centrum
    http.youtube.com/watch?v=oPtGetgpP_o

  13. Marucha said

    Re 10:
    a. Czy mogę prosić o więcej informacji na temat dowodu, iż prędkość światła nie jest stała? Bo jakoś to umknęło mojej uwadze. Może chodzi o to, że prędkość światła np. w wodzie jest inna, niż w próżni albo np w szkle?
    b. Pana rozważania na temat ruchów ciał niebieskich wydają się świadczyć, iż nie bardzo Pan wie, co to jest układ odniesienia.

  14. Zbigniew Kozioł said

    @1, @3

    “W fizyce oznacza to tyle, że aby zmniejszyć entropię jakiegos układu – trzeba do niego wsadzic energię.’
    To stwierdzenie jest błędne, jak łatwo zobaczyć na przykładzie stopienia kostki lodu. Wskutek dostarczenia energii entropia rośnie, bo lodowata woda jest mniej uporządkowana niż lód.

    Tak. Ale nieco to jest mylące, wogóle i ten znak entropii, bardzo to miesza.

    Otóż tak:

    Entropia – to miara nieporządku.

    Im większa entropia – tym większy nieporządek.

    Aby zwiększyć entropię systemu – trzeba dodać do systemu energii. Na przykład, aby z substancji o nazwie lód przejść do substancji o nazwie woda, trzeba zlikwidować porządek struktury lodu, czyli zwiększyć nieporządek. Robi się to poprzez ogrzewanie, a więc dostarczanie energii.

    II zasada termodynamiki głosi, że entropia zamkniętego systemu może tylko rosnąć. A więc, innymi słowy, nieporządek całego systemu może tylko zwiększać się.

    Tylko że… II zasada termodynamiki odnosi się właśnie, do… zamkniętych systemów.

    Życie (powiedzmy bakteria) systemem zamkniętym nie jest z punktu widzenia termodynamiki.
    Wszechświat jako całość też nie jest uważany za system zamknięty (o ile rozumiem, a słabo rozumiem, ale vide wykład Meissnera), to we Wszechświecie energia może nawet powstawać z niczego.

    Z tym, że Pokręć też ma rację. Bo pisze o czymś innym. Gdy mamy układ nieuporządkowany to on jakby (poprzez analogię do tych cieplnych zjawisk) znajduje się w wysokiej temperaturze. Z pośród wielu możliwych wtedy, równoważnych termodynamicznie, statystycznie, energetycznie układów – chcemy przejść do innego układu który jest bardziej uporządkowany (poprzez wprowadzenie informacji; demon Maxwella?). Innymi słowy – chcemy przejść do układu który nie jest w stanie równowagi termodynamicznej. Tu chyba analogia z chłodziarką jest dobra. Lodówka wprawdzie wprowadza w system większy porządek, odbiera ciepło i energię od tego co w niej znajdywa się, ale przy tym może też służyć jako niezły kaloryfer: pobiera więcej energii niż idzie na schłodzenie, temperatura w pokoju w którym stoi lodówka z odkrytymi drzwiami zwiększa się.

    Innymi słowy wprowadzenie układu ze stanu nieuporządkowania do uporządkowania (nierównowagi termodynamicznej) wymaga dostarczenia energii. Informacja od całości układu przekazywana jest podukładowi. Podukład staje się uporządkowany (o niższej temperaturze) ale energia całości układu zwiększa się.

    W szczególności, gdy chodzi o te sprawy filozoficzne, informację, ewolucję, Wszechświat, to czasem (nie, nie zawsze, w istocie to prawie wszystko już wymyślono) jakby pomija się jedno ważne: otóż pod postacią praw fizyki my jakby świadomie lub nie wprowadzamy już porządek. Ograniczamy możliwości. Nie jest przecież tak, że odległość jonów w krysztale może być dowolna. Ona jest ściśle zdeterminowana, jakby narzucona. A więc poprzez sam fakt posługiwania się prawami fizyki zmniejszamy nieporządek, zmniejszamy entropię systemu.

    Chyba tu właśnie jest przysłowiowy kot w butach pogrzebany.

    I tu jeślii o ewolucję. Brak skamielin przejściowych nie musi być dowodem na brak ewolucji. Można sobie teoretycznie wyobrazić (i jest to robione, acz mnie te teorie wydają się iluzoryczne), że życie może funkcjonować tylko w bardzo określonych formach. Gdy pojawią się formy przejściowe, to albo natychmiast giną (w makroskali czasowej, jasna rzecz) natychmiast, albo przekształcają sie w formy stabilne. Tego rodzaju wariant świadczyłby chyba raczej za zasadą antropiczną i za „świadomym” zaprogramowaniem (intelligent design, ID).

    Te dyskusje są wielce inspirujące i one są wcale na poziomie. Dzięki za wszelkie tutaj linki. Ja akurat bardzo nie mam teraz czasu, ale może wróce.

  15. Zbigniew Kozioł said

    @14

    „“świadomym” zaprogramowaniem (intelligent design, ID)”

    Raczej powinno się tłumaczyć: „świadome zaprojektowanie”.

    Mnie, przyznam, po przeczytaniu odrobinę na ich sajcie zapalają się lampki ostrzegawcze w głowie. Ale niestety muszę temat odłożyć sobie.

  16. Zdziwiony said

    ad.5;

    W potocznym rozumieniu wzrost entropii kojarzy się z nieporządkiem. II zasada termodynamiki często jest przedstawiana jako nieuchronne dążenie otaczającego nas świata do chaosu. Co więcej, drugą zasadę termodynamiki rozciąga się
    (niesłusznie) na cały Wszechświat prorokując tzw. śmierć cieplną Wszechświata
    równomiernie wypełnionego promieniowaniem i materią. Są to poglądy sprzeczne
    z założeniami termodynamiki, mechaniką statystyczną oraz symulacjami komputerowymi
    i eksperymentem. Główny błąd polega na przykładaniu potocznego rozumienia
    porządku do ścisłej definicji entropii oraz rozciąganiu drugiej zasady termodynamiki
    poza zakres jej stosowalności.
    Przykładów na potoczne rozumienie porządku i nieporządku jest wiele. Jeśli
    rzeczy w pokoju są poukładane w równe kupki to mówimy o porządku, jeśli zaś
    porozrzucane to mówimy o nieporządku. Gdy żonierze stoją w dwuszeregu to
    mowimy o porządku a jesli rozejdą się po placu apelowym to postrzegamy ten
    stan w oddziale jako nieuporządkowany. Kryształ jest bardziej uporządkowany niż
    ciecz otrzymana po jego stopieniu ponieważ atomy w krysztale tworzą struktury
    regularne, tzn takie że każdy z atomów zajmuje określone miejsce w przestrzeni,
    tak jak równo rozstawieni na placu żołnierze. Natomiast w cieczy (n.p. woda)
    każda cząsteczka (n.p. H2O) może swobodnie poruszać się w całej przestrzeni i
    dlatego postrzegamy ten stan jako stan nieporządku. Łączymy pojęcie porządku
    z przestrzennym ładem i symetrią. Czy entropia i II zasada termodynamiki ma
    coś wspólnego z potocznie rozumianym porządkiem? II zasada mówi, że każdy
    ukad izolowany dąży do takiego stanu, ktorego entropia jest największa. Stan
    ten nazywamy stanem rownowagi termodynamicznej. Nie ma w drugiej zasadzie
    termodynamiki ustalenia co do porządku lub nieporzadku stanu równowagi
    termodynamimicznej. Co więcej nie pojawia się też w ramach termodynamiki żadna scisła
    definicja tych dwóch pojęć.
    Biorąc dwa bardzo popularne podręczniki akademickie: z chemii (P.W.Atkinsa
    Chemia Fizyczna) oraz z fizyki (R.Feynmanna Wyklady z Fizyki tom I), aby
    sprawdzić jak został tam przedstawiony zwiazek między entropią a porządkiem.
    Pierwszy z nich (P.W. Atkins) napisał: Ponieważ w trakcie krzepnięcia stopień
    uporządkowania cząsteczek drastycznie się zmienia , można oczekiwać, że przemianom
    fazowym towarzyszy zmiana entropii. Jeśli przemiana jest egzotermiczna
    jak w przypadku krzepnięcia to zmiana entropii jest ujemna. Spadek entropii jest
    zgodny z procesem uporządkowania układu. Z kolei R.Feynmann był dużo bardziej
    ostrożny w formułowaniu związku między entropią i porządkiem. Przede wszystkim
    podał jak należy rozumieć porządek i nieporządek. Oto co napisał: ”Nieporządek
    mierzymy liczbą sposobów, w które można poustawiać składniki, nie naruszając
    wyglądu zewnętrznego ciała. Przy pomocy tej technicznej definicji nieporządku możemy
    zrozumieć twierdzenie o entropii. Przez porządek nie rozumiemy przyjemnego
    ładu, ale to że liczba różnych sposobów, na które możemy go zmienić nie naruszając
    wyglądu zewnętrznego jest względnie ograniczona.
    Aby zrozumieć techniczną stronę definicji Feynmanna popatrzmy na świat
    mikroskopowo. W jednej małej łyżeczce wody znajduje się astronomiczna liczba
    cząsteczek H2O (około 10 do potg 24, a dla porównania liczba ludzi na Ziemi jest rzędu 10 do potg 9, czyli cząsteczek jest milion miliardów razy więcej).
    Cząsteczki te są w nieustannym ruchu.
    Cały czas zmieniają swoje położenie w przestrzeni. Jednak ich ruch
    wcale nie wpływa na kroplę wody. Jest cały czas taka sama, nie porusza się i
    nie zmienia swego wyglądu zewnętrznego, pomimo że czasteczki wody poruszają
    się z prędkościami kilkuset metrów na sekundę. Cząsteczki wody cały czas zamieniają się miejscami. Gdybyśmy mogli na chwilę zatrzymac cząsteczki i zrobić
    im zdjęcie to taki obraz nazwalibyśmy mikrostanem lub jak napisał Feynmann jednym
    ze sposobów poustawiania składników kropli wody bez naruszania jej wyglądu
    zewnętrznego. Liczba mikrostanów, nazwijmy ją W, jest astronomiczna, dużo
    większa niż liczba samych cząsteczek. Można ją policzyć w ramach mechaniki
    statystycznej. Pod koniec XIX wieku austriacki fizyk Ludwig Boltzmann podał
    związek pomiędzy entropią (wielkością termodynamiczną) a liczbą mikrostanów
    (czyli wielkością statystyczną):

    S = kB lnW

    Entropia jest równa logarytmowi naturalnemu z liczby mikrostanów pomnożonemu
    przez stałą Boltzmanna, kB. Ta ostatnia ma prostą interpretację: 3kBT/2 gdzie
    T jest temperaturą, jest równe średniej (typowej) energii kinetycznej atomu.
    Wyobrażmy sobie, że nasze ciało składające się z N elementów ograniczymy w
    ten sposób, że każdy z nich zajmuje określone miejsce w przestrzeni np. żołnierze
    na placu apelowym stoją wszyscy nieruchomo na bacznosć. Entropia takiego układu
    jest zero bo sposób ustawienia żołnierzy jest tylko jeden, zgodnie ze wzorem na entropię S
    (logarytm z jedynki jest zero).
    Po chwili zwalniamy ograniczenie i pada komenda ”rozejść się”. Żołnierze zaczynają
    się poruszać po placu bez celu. Powoli równomiernie wypełniają plac. Entropia
    wzrasta, bo liczba sposobów rozmieszczenia żołnierzy na placu wzrasta. Inny
    przykład to przyjęcie noworoczne u prezydenta. Najpierw wszyscy stoją nieru-
    chomo pod ścianą a prezydent składa życzenia. Znów mamy tylko kilka sposobów
    na przestawienie ludzi tak by nie zmienić wyglądu zewnętrznego w sali. W chwilę
    póżniej wszyscy rozchodzą i każdy stara się każdemu złożyć życzenia, sala się wypełnia.
    Teraz można przestawiać ludzi na wiele sposobów nie zmieniając wyglądu
    zewnętrznego sali z ludżmi.
    Jak w tym kontekście rozumieć porządek i nieporządek? Otóż początkowo
    mieliśmy tylko jeden stan w jakim był nasz układ. Mieliśmy o nim pełną informację.
    Można tu mówić o porządku. Gdy jednak pozwoliliśmy na swobodne rozmieszczenie
    ludzi w sali, żołnierzy na placu czy kulek w naczyniu to okazało się, że liczba sposobów
    rozłożenia wzrosła a więc wzrósł nieporządek.

    I w tym sensie entropia jest miarą nieporządku.

  17. Zbigniew Kozioł said

    Chylę czoła przed Zdziwionym. Dwa razy. Bym tak nie potrafił wyjaśnić, napisać. Ale tu jest poważniejszy problem do zgryzienia:

    „poprzez sam fakt posługiwania się prawami fizyki zmniejszamy nieporządek, zmniejszamy entropię systemu.”

    Czy pan to widzi?

    Poprzez wprowadzanie zasad fizyki niejako samo-ograniczamy się w myśleniu. Nakładamy kagańce. Przez to i schodzimy w tym myśleniu na manowce, jak często. Ograniczamy ilość stopni swobody dostępnych w myśleniu. Ilość możliwości dostępnych dla materii. Nie uwzględniamy możliwości ukrytych. A te ukryte.. chyba są, chyba istnieją. Cała historia nauki jakby to potwierdza.

    Znowu nie raz pierwszy a setny spotykamy się z myleniem pojęć i ich znaczenia. Język nasz ludzki nie powstał do opisywania ścisłego zjawisk w przyrodzie. Życie ludzkie jest mniej określone i zdeterminowane, bardziej niejednoznaczne, niż zjawiska podstawowe.

    Szukamy i znajdujemy. Być może znajdujemy tylko to, co dane nam było znaleźć? Co zostało nam przypisane, zaprogramowane do odnalezienia, „zrozumienia”?

    Sedno problemu jest, tak to widzę na razie, w tym ukrytym porządku. I w naszym języku koślawym.

  18. Zdziwiony said

    ad. Zbigniew Kozioł;

    Może dopiszę:

    Nie napisałem czy można zobaczyć taki porządek czy nieporządek? Sciśle rzecz biorąc nie,
    ponieważ nie jesteśmy w stanie zobaczyć liczby sposobów na jakie da się poustawiać
    elementy nie zmieniając całości. Mamy tylko pewne intuicyjne pojęcie porządku
    oparte na tym co możemy zobaczyć.

    „A te ukryte.. chyba są, chyba istnieją.”

    Właśnie, strasznie to działa porażająco na wyobrażnie.
    Satysfakcja po mojej stronie, że odgadnąłem po części tor Pana myśli w tym temacie.

  19. Zbigniew Kozioł said

    Tutaj tak przeważnie nie wiemy z kim rozmawiamy. A to dużo by ułatwiło. Czasem i z dzieckiem można poważnie, a czasem z dorosłym nie da się.

    Ja akurat aż obnoszę się sobą, tutaj. Ale nie za przyczyną jakąś złą, raczej nie, chyba. Ja to .. prawie że mnie nie ma.

    Niechaj pan pomyśli.

    W zasadzie, to dobrzy fizycy wiedzą, że istnieje coś, co im się skrywa. Ale tych dobrych fizyków jest mało.

    Fizyką zajmowałem się od bardzo dawna. A potem dano mi kopa (Kanada i życie tam). To jest prawie że przypadek, że wlazłem w to w życie znowu, zajmowanie się fizyką, jak na krowie g*wno. Ale w istocie inaczej być nie mogło.

    Czyli więc nadal pan nie rozumie tego najważniejszego. Że posługując się prawami fizyki ograniczamy możliwości wyboru? Zmniejszamy entropię? To jest najważniejsze pytanie w tym kontekście. Już korzystając z praw fizyki wprowadzamy ograniczenia, zmniejszamy entropię.

    Ale pan nie wini siebie za to niezrozumienie. Tego prawie nikt nie rozumie. mam troche przykładów, na to, jak sami fizycy mało rozumieją.

    Za jakąś godzinę (a tu prawie północ w średnim mieście, ciemnym jak nie przymierzająć nie powiem co) muszę dobrać się do dworca kolejowego, a potem na pociąg do Moskwy. Potem w Moskwie samym rankiem do Konsulatu Kanady, i prosić tam o wydanie mi nowego paszportu kanadyjskiego. Bez tego system i ludzie wypchną mnie na bruk.

  20. Pokręć said

    @10: Jest Pan w tyle za Murzynami. Ruch Ziemi względem gwiazd zaobserwowano i udowodniono eksperymentalnie ponad 100 lat temu. Po pierwsze: obserwując paralaksę heliocentryczna gwiazd, po drugie – obserwując tzw. aberrację światła gwiazd.
    Prędkośc światła w próżni jest stała. ostatni eksperyment w CERN-ie z neutrinami okazał się błędem zegarów.

  21. NC said

    RE 10, 11, 12, 13: Z p. Bozydarem dyskusja nie jest ani mozliwa ani celowa, bo p. Bozydar z fizyka zetknal sie tylko w mass mediach.

    Nota bene, po sensacyjnej wiadomości z CERN-u, autorzy eksperymentu przyznali, że nieoczekiwany wynik mógł być skutkiem niesprawnośći kabla łaczącego aparaturę GPS i centralny komputer. To będzie koniec kariery kilku osób.

    http://www.telegraph.co.uk/science/science-news/9100273/Breaking-the-speed-of-light-CERNs-neutrino-experiment.html

  22. Zdziwiony said

    re.19;

    „Czyli więc nadal pan nie rozumie tego najważniejszego. Że posługując się prawami fizyki ograniczamy możliwości wyboru? Zmniejszamy entropię? To jest najważniejsze pytanie w tym kontekście. Już korzystając z praw fizyki wprowadzamy ograniczenia, zmniejszamy entropię.”
    ————————–

    Obniżenie entropii termodynamicznej spowoduje tylko zmianay parametrów termodynamicznych w stanach stacjonarnych lub im bliskim.

    I tak, żadne prawo fizyki z w/w nie spowoduje ułożenia symetrycznego przywołanych kulek o dwu kolorach (patrz kom.5.), jeśli będziemy nie wiadomo ile razy potrząsali naczynie z kulkami tj. entropia nigdy nie będzie równa zeru.

    Napisał Pan:
    „Szukamy i znajdujemy. Być może znajdujemy tylko to, co dane nam było znaleźć? Co zostało nam przypisane, zaprogramowane do odnalezienia, “zrozumienia”?”

    Dotyczy to już informacji, jej kodu, sposobów jej zapisu – właśnie warto w tym miejscu zastanowić się nad pojęciem entropii infomacji – ciekawy temat.

  23. markglogg said

    2. AGAPE czyli ENTROPIA jest Uniwersalnym BÓSTWEM ZNISZCZENIA, czczonym jako Pan Żydowskiego Świata, Adon Olam

    Czy człowiek Zachodu, traktowany w sposób zbiorowy, w swej zacieklej przedsiębiorczości komercyjno-przemysłowej nie jest totalnie bezmyślnym agentem „boga” zwiększającym ENTROPIĘ, znamionującą zniszczenie wszystkich bardziej zróżnicowanych form życia? Na ten interesujący temat rozmawiałem niedawno w Klubie Wysokogórskim w Krakowie z kolegami, którzy przeglądali mój tekst „Dekalog Erosa miłującego Agape”. Otóż dobrze znane wszystkim osobom mającym wykształcenie techniczne, PRAWO WZROSTU ENTROPII jest uniwersalnym prawem termodynamiki wskazującym, że gdyby na Ziemi nie było istot żywych, to jej krajobraz z czasem winien stawać się coraz bardziej monotonny i płaski, przypominający powierzchnię Księżyca oraz innych, pozbawionych ŻYWINY planet.

    A tymczasem, dzięki obecności zdolnych do fotosyntezy roślin, pod wpływem ciepła Słońca, obecności wody i zawierającej dwutlenek węgla atmosfery, szybko wzrasta na Ziemi bujna, pod względem chemicznym dość już złożona flora, stanowiąca pokarm dla jeszcze bardziej złożonych (zawierających w swej strukturze więcej INFORMACJI) organizmów heterotroficznych. Zaś dzięki BOSKIEMU (bez cudzysłowu), erotycznemu (od EROSA) okresowemu zespalaniu się tych organizmów, zespalaniu się prowadzącemu do intensywnej „wymiany oraz naprawy genetycznej informacji” (np. SCE – Sister Chromatide Exchanges) otrzymuje się ZBIOROWĄ NIEŚMIERTELNOŚĆ zarówno flory jak i fauny. I to tylko dzięki temu erotycznemu charakterowi ŻYWINY, oddziedziczyliśmy tak bardzo morfologicznie i geologicznie zróżnicowaną skorupę Ziemi – bo przecież całe wapienne masywy górskie, a także podziemne złoża węgla, fosfatów a nawet i ropy oraz gazu, powstały w minionych epokach geologicznych właśnie z nagromadzenia się szczątków nieśmiertelnych, w sposób zbiorowy, organizmów zarówno auto- jak i hetero-troficznych.

    Widziany w tej ekologiczno-geologicznej perspektywie BÓG BIBLII („Bóg” zarówno Starego jak i Nowego Testamentu) ma charakter wyraźnie przeciw-biologiczny, bardzo wyraźnie nienawidzi on ciekawych z natury ZWIERZĄT, wyraźnie drwiących sobie z Prawa Entropii. A zwłaszcza zwierząt w ludzkich skórach, kierujących się w swym działaniu popędem seksualnym i jego platońską sublimacją w postaci dążenia do piękna, fizycznej sprawności oraz wiedzy. „Każdy człowiek chce wiedzieć, z natury” – tak rozpoczyna Arystoteles swą przeciw-bożą „Metafizykę”, podczas gdy „boża miłość” nakazuje nam zachowywać się dokładnie na odwrót, „choć mamy WOLĘ wiedzieć jak najwięcej, sprzeciwmy się temu naszemu ZWIERZĘCEMU INSTYNKTOWI. Zamknijmy oczy, bo WIEDZA NADYMA” (1Kor. 8, 1).

    ENTROPIA na poziomie społeczeństwa ludzkiego znamionuje psychiczny bezwład, brak odwagi przeciwstawienia się utartym komunałom, choćby były one najbardziej niedorzeczne i społecznie szkodliwe. By wskazać tutaj na apoteozę najzwyklejszego „luja”, czyli rozmiękczonego umysłowo durnia nie potrafiącego powiązać razem nawet dwóch idei, wychwalanego przez świętego Pawła w sławnym poemacie o „miłości bożej”: „[Luj boży] wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję” (1 Kor. 8, 1-8). Ekstrapolując od takiej psychologicznie bezwładnej, „zombie-podobnej” jednostki, do kongregacji (sekty) takich małomyślących (małodusznych) indywiduów, możemy powiedzieć, że LUD ENTROPII to termin opisujący zachowanie się bardzo specyficznej społeczności która, jak to celnie zauważył Ravage (to słowo po angielsku oznacza Zniszczenie), systematycznie dąży do akceleracji procesów rozpadu ustrojów (oraz jednostek ludzkich) wyżej zorganizowanych, zdolnych do lepszego zrozumienia świata – a zatem i do harmonijnego „włączenia się” w otaczającą je rzeczywistość. (Skądinąd pospolita choroba zwana rakiem, polega właśnie na proliferacji nisko zorganizowanych, konsumpcyjnie bardzo żarłocznych komórek neoplazmy, podbierających soki życiowe innym, wysoko wyspecjalizowanym tkankom organizmu. Na tym procesie wewnątrz organizmowej „walki o byt” polega właśnie „cymes” rozwoju NOWOTWORU LUDZKOŚCI znanego jako Izrael, będący wzorcem dla USA.)

    http://www.markglogg.eu

    z artykulu „Bóg ENTROPII ze światyni Syjonu i jego odwieczny Przśmiewca, EROS drzemiący w ruinach Aten

  24. Zdziwiony said

    Do artykułu;

    ARGUMENT ENTROPIJNY NA ISTNIENIE BOGA

    Najbardziej znanym i pwszechnie dyskutowanym problemem pojawiającym się w kontekście zagadnienia ENTROPII jest wysunięty już przez Clausiusa tzw. ARGUMENT ENTROPIJNY na istnienie BOGA. Szkic tego argumentu jest następujący: cały wszechświat jest izolowanym układem termodynamicznym. Przynajmniej w jego części dostępnej obserwacjom ziemskim zachodzą procesy nieodwracalne: gaz samorzutnie ulega rozprężaniu, energia wewnętrzna jest przekazywana na sposób ciepła od ciał o wyższej do ciał o niższej temperaturze, prąd elektryczny przepływa od miejsc o wyższym potencjale do miejsc o niższym potencjale itp. Procesom tym może towarzyszyć nawet zamiana energii na pracę (obracanie turbiny parowej lub silnika elektrycznego). Następstwem omawianych procesów jest wyrównywanie ciśnień, potencjałów, temperatur; wszechświat zdąża więc do stanu równowagi temodynamicznej o maksymalnej ENTROPII, i chociaż, zgodnie z I zasadą termodynamiki, całkowita energia wszechświata pozostaje niezmieniona, w stanie równowagi niemożliwe będą jakiekolwiek procesy makroskopowe. Ten stan wszechświata W. Thomson nazwał śmiercią cieplną; skoro obecnie nie stwierdza sie we wszechświecie tego stanu, to znaczy, że proces wzrostu ENTROPII nie mógł trwać nieskończenie długo w przeszłości. Musiał być taki moment, w którym się zaczął. Momentem tym należałoby nazwać POCZĄTKIEM ŚWIATA.
    Z powyższego stwierdzenia wielu myślicieli wyciagnęlo wniosek, że jeżeli wszechświat miał swój czasowy początek, to musiał zostać stworzony, a więc musi istnieć BÓG-STWÓRCA.

  25. Zbigniew Kozioł said

    @21

    Ponoć jedno z łączy ethernet było kiepskie (są ich tam zapewne co najmniej setki), przez co wprowadzane było bardzo niewielkie opóźnienie w przesyłaniu informacji. Dobry to jednak przykład, iż fizyka jednak samoreguluje się i miejsca na większe przekręty nie ma. A swoją drogą, to chełpliwie przyznam, iż nie dałem się nabrać. Dziwi zaś, iż tak wielu dało się. Dyskusje jednak w związku z tym eksperymentem błędnym były wielce ciekawe.

  26. Zbigniew Kozioł said

    @22

    Obniżenie entropii termodynamicznej spowoduje tylko zmianay parametrów termodynamicznych w stanach stacjonarnych lub im bliskim.

    I tak, żadne prawo fizyki z w/w nie spowoduje ułożenia symetrycznego przywołanych kulek o dwu kolorach (patrz kom.5.), jeśli będziemy nie wiadomo ile razy potrząsali naczynie z kulkami tj. entropia nigdy nie będzie równa zeru.

    Tak, ale.

    Miałem na myśli trochę szerszy kontekst. A więc nawet sam początek wszechświata. To, że poprzez samo istnienie praw fizyki w przyrodzie została jakby zamrożona ujemna entropia, narzucony pewien porządek zjawisk i zdarzeń, a więc ograniczona ilość wyborów, przypadku, narzucona droga zmian, a więc i ewolucji, wprowadzona konieczność, a nie tylko przypadek.

    Powyższe jest oczywiście ścisłe, tylko sam nie wiem, co z tym dalej zrobić.

    Pofantazjuję, wciąż jednak nie wymyślając absolutnie niczego, co byłoby w sprzeczności z fizyką. To jest nadal wokół zasady antropicznej, coś co możnaby nazwać jej skrajną formą.

    W historii pojmowania świata, fizyki, było zawsze tak, że widzimy, a nie rozumiemy. Przechodzimy obok zjawisk każdego dnia, a nie widzimy związku między niemi. Samo opisanie ilościowe, w terminach pojęć już istniejących, to proces okropnie trudny i bolesny. Nawet w odniesieniu do rzeczy, które teraz wydawać mogą się oczywiste. Przykładem jest rozwój idei kopernikańskiej: Ptolemeusz już przecie, potem zapomniany. Wieków trzeba było, aby wrócono do niej: Kopernik. A po nim Tycho de Brahe, który znowu (zapewne z konformizmu politycznego) zrobił krok do tyłu.

    Co jeśli poprzez istnienie praw fizyki przypadek został w dużej mierze wyeliminowany? Jeśli te prawa jak i wartości podstawowych stałych fizycznych (a nie wiemy, dlaczego te stałe są takie a nie inne) zostały specjalnie dobrane tak, aby pewne reakcje chemiczne wcale nie zachodziły na drodze czystego przypadku jaki potrafimy teraz wyliczyć posługując się znanymi metodami fizyki statystycznej? Jeśli ich prawdopodobieństwo jest wiele większe niż to, które dają wyliczenia? Czy taki wariant jest możliwy? Zdaje się, że tak. To nie przeczy fizyce statystycznej, świadczyłoby tylko o tym, że po prostu nasze wyliczenia nie uwzględniają dokładnie wszelkich detali związanych z oddziaływaniami. Może jest to idea odrobinę wariacka, ale odrzucić jej raczej nie można.

    Jakie byłyby konsekwencje?

    Być może nawet takie, że „życie”, najprostsze jego formy, ale też i formy bardziej złożone, jest nadal „tworzone”.

    Czy taką hipotezę dałoby się zweryfikować? Chyba tak. Jedną z podstawowych zagadek życia jest jego lewoskrętność [ dla niewtajemniczonych: tu nie chodzi o poglądy polityczne 😉 ]. Jeśli jest jak wyżej, to w przyrodzie powinny stale powstawać również formy prawoskrętne najprostszych składników. Czy istnieją? W jakiej ilości? Nie próbowałem szukać informacji na ten temat.

    Za przypomnienie @24 idei Thomsona dzięki. To też przykład, jak trudno dochodzi się do rozumienia.

    No i z satysfakcją tylko zauważyć esej markglogg @23 i zainteresowanie autora Gajówką.

  27. […] w przyrodzie.(A to w związku z po słabiutkim tekstem, jaki dostałem od mych znajomych:http:marucha.wordpress.com20120523informacja-w-przyrodzie […]

  28. Marucha said

    Re 27:
    Z http://wiernipolsce.wordpress.com/2012/05/26/rola-wladcy-cuberprzestrzeni-w-katastrofach-w-smolensku-i-w-indonezji-prof-jaworowski-o-zaniku-informacji-w-kosciele/

    Interesujące skojarzenia? To właśnie dzięki takim skojarzeniom (połączeniem się synaps i ich receptorów) ŻYWYCH KOMÓREK NERWOWYCH powstaje NOWA INFORMACJA, jakby ktoś nie wiedział, skąd się bierze ta „PRZECIW-ENTROPIA” w przyrodzie.(A to w związku z po słabiutkim tekstem, jaki dostałem od mych znajomych: http:marucha.wordpress.com20120523informacja-w-przyrodzie)

    Zdaje się, że autor kąśliwej uwagi nie bardzo wie, o czym pisze i nie odróżnia nośników informacji oraz urządzeń do przetwarzania informacji od samej informacji.

  29. Zdziwiony said

    „jakby ktoś nie wiedział, skąd się bierze ta „PRZECIW-ENTROPIA” w przyrodzie”

    Prawo wzrostu entropii wskazuje, że przyroda przejawia ogolną tendencję do preferowania stanów o mniejszym uporządkowaniu kosztem większej złożonosci i organizacji. Nie są znane przyczyny takiego własnie zachowania przyrody. Nie zależy to od żadnych znanych nam praw nauki. Jest zagadką wszechświata, dlaczego stan chaotyczny, nieuporządkowany jest bardziej prawdopodobny od stanu uporządkowanego. Wydaje się, że nie bez znaczenia jes tu fakt, iż stanów nieuporządkowanych, chaotycznych jest zawsze wiecej, a jeden jest tylko stan pełnego uporządkowania; na wiele różnych sposobów można bowiem zmniejszyć uporządkowanie układu, podczas gdy jego przywrócenie wymaga ściśle określonego sposobu postepowania. To, że przyroda nie zrealizowała jeszcze do końca tej destrukcyjnej tendencji, zawdzięczamy OBECNOŚCI we wszechświecie przeciwstawnego DĄŻENIA do organizowania się, rozwoju i wzrostu złożoności; gdyby DĄŻENIA tego nie było, wszechświat wyglądałby zupełnie inaczej, gdyż jawiłby się jako prostszy i mniej zróżnicowany; NIE BYŁOBY W NIM ŻYCIA.

    Za użytecznością entropii w ukladach biologicznych opowiedział się fizyk Erwin Schrodinger, który wyjaśniając istnienie biologiczne nieporządku zasadą entropii, stwierdził, że cechą organizmu jest walka z entropią (nieporządkiem) i wprowadził pojęcie entropii ujennej jako miary uporządkowania.

    Przywołana tu ,,przeciw-enrtropia” zawiera w sobie INFORMACJĘ.
    Fizyk Leon Brillouin, opierając się na teoriach informacji, wykazał istnienie w organizmie negentropii, która jest miarą porządku połączona z INFORMACJĄ.

  30. markglogg said

    Stary Arystoteles nauczał, że FORMA jest nieodłącznie związana z jej nośnikiem, w postaci MATERII. Ja idąc za Arystotelesm nauczałem studentów, że inFORMAcja nie może istnieć bez jej MATERIALNEGO NOŚNIKA. Z tej prostej przyczyny, że bez tego NOŚNIKA nie da się jej po prostu przekazać.

    Jeśli chcemy przekazać INFORMACJĘ GŁOSOWĄ, to potrzebujemy POWIETRZA by to zrobić. W PUSTCE głos się nie rozchodzi.

    Jeśli chcemy przekazać informację drogą taką, jak ja to w tej chwili robię, to ABSOLUTNIE POTRZEBUJEMY nośnika w postaci ruchu elektronów w przewodach kompa, a potem fal elektromagnetycznych przesyłanych dalej przez satelitę.

    Po prostu, gdyby jakś INFORMACJA istniała bez jej nośnika, to nikt i nic by o tym nie wiedział(o).

    Tyle stary Arystoteles, którego Kościół chciał „wykasować” z lektur (czyli nośników informacji) dla mnichów przez lat ponad tysiąc.

    Zrozumiano? bo moi studenci to rozumieli, jako że tę ich wiedzę (informację zawarą w FIZYCZNYCH reasocjacjach połączeń ich komórek nerwowych kory mózgowej) sprawdzałem na egzaminach.

    Weług Jeana Piageta organizmy same KONSTRUUJĄ zawatą w ich strukturze INFORMACJĘ poprzez ODRUCHY POZNAWCZE (chemiczny proces reequilibration majorante, regeneracja z nadkompensacją) mini uszkodzen tej ich struktury. Po prostu to jest HIPERTROFIA (przerost) elementów żywiny, które są w sposób nie-krytyczny uszkadzane.Bo w innym wypadku ta żywina by wymarła na ziemi (zawarta w jej strukturze informacja by się rozproszyła) , a tymczasem istnieje ona na niej od miliardów lat. Czyli mamy turaj przykład, jak funkcjonują znienawidzone, przez genetyków ze stajni (neo)darwinowskiej, ODWIECZNE PRAWA BIOLOGII LAMARCKA.

    Patrz zakończenie ostatniego tekstu na http://www.markglogg.eu

  31. markglogg said

    Nie wiem dlaczego, ale „wycięło” mi dluższą odpowiedź, której nie chce mi się jeszcze raz powtarzać.

    Powtarzam za Arystotelesem, że inFORMAcja nie może istnieć bez jej MATERIALNEGO NOŚNIKA, bo po prostu nie dawało by się jej przekazywać, czyli NIKT BY O NIEJ NIC NIE WIEDZIAŁ> Moi studenci to rozumieli, bo pozytywnie odpowiadali na to zsadniczxe pytanie na egzaminach.

    SAMOKONSTRUKCJĘ iINFORMACJI przez organizmy żywe Jean Piaget nazwał „reequilibration majorante struktur zaburzonych”, innymi słowy „regeneracją z nadkompensacją nie krytycznie uszkodzonych tkanek żywiny”. To jest – wtraz z seksualną naprawą uszxkodzonych genów – podstawa nieśmiertelności w czasie żywiny.

    Patrz ostatni artykuł na http://www.markglogg.eu

  32. Zdziwiony said

    RE 27;

  33. 166 bojkot TVN said

    30/ Zdziwiony
    Bardzo cenny wykład. Dużo lepiej słucha się prof. Jaroszyńskiego niż czyta.
    Warto go wysłuchać chociażby dla jednej rzeczy – definicji PRAWDY.

  34. maran said

    „Powtarzam za Arystotelesem, że inFORMAcja nie może istnieć bez jej MATERIALNEGO NOŚNIKA, bo po prostu nie dawało by się jej przekazywać”
    Miesza pan pewne rzeczy . Imformacja jako NIE zwiazana z materia MOZE istniec sama w sobie, niezleznie od materii. Materialny nosnik informacji, (ktora to informacja zostala umieszczona w owej materii) , moze byc jedynie nosnikiem (nie zrodlem, nadawca )owej informacji.
    Informacja potrzebuje materialnego nosnika, zeby ja przekazywac, ale moze sama istniec bez owego materialnego nosnika. Aby informacje gdzies umiescic i przekazac trzeba ja najpierw stworzyc.

  35. maran said

    „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

    2. Ono było na początku u Boga.

    3. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało..”

    Na początku było Słowo” (J 1, 1). Tymi słowami Jan rozpoczyna swą Ewangelię, sięgając poza granice wyznaczające początek naszego czasu, aż do Boskiej wieczności. W odróżnieniu od Mateusza i Łukasza, którzy koncentrują się przede wszystkim na okolicznościach ludzkich narodzin Syna Bożego, Jan wpatruje się w tajemnicę Jego Boskiej preegzystencji.

    W tym zdaniu wyrażenie „na początku” oznacza początek ABSOLUTNY, początek bez początku, czyli właśnie WIECZNOSC. Wyrażenie to nawiązuje do słów przedstawiających stworzenie: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (Rdz 1, 1). Jednakże w stworzeniu chodziło o początek czasu, podczas gdy tutaj, gdy mowa o Słowie, chodzi o wieczność.

    Odległość dzieląca te dwa początki jest nieskończona. Jest to odległość dzieląca CZAS I WIECZNOSC, stworzenie i Boga.

    2. Chrystus jako Słowo ma istnienie odwieczne, toteż Jego początek WYKRACZA poza Jego narodzenie w czasie.

    To stwierdzenie Jana ma swoje źródło w konkretnym słowie samego Jezusa.
    Gdy Żydzi krytykowali Go, bo twierdził, że widział Abrahama, chociaż nie skończył jeszcze pięćdziesięciu lat, Jezus odpowiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham stał się, JA JESTEM” (J 8, 58). Stwierdzenie to uwypukla kontrast między słowem „stać się” użytym w odniesieniu do Abrahama i słowem „być” w odniesieniu do Jezusa.
    Słowo genésthai opisujące w tekście greckim sytuację Abrahama, oznacza bowiem „stać się” lub „rozpocząć istnienie”. Nadaje się ono zatem do określenia sposobu istnienia właściwego stworzeniom.
    Natomiast tylko Jezus może powiedzieć „JA JESTEM”, nazywając tymi słowami pełnię istnienia, przewyższającą wszelkie stawanie się. Wyraża w ten sposób swą świadomość, że Jego istnienie jest wieczne”

  36. maran said

    Swoja droga tak mi sie nasunelo, ze Chrystus stawszy sie Czlowiekiem, niejako stal sie „materialnym nosnikiem (przekazicielem) duchowej Informacji, ( ktora istniala od zawsze czyli wiecznie).
    On przkazal nam Dobra Nowine czyli Informacje od Wiecznego Boga.

  37. maran said

    http://przymierzezmaryja.pl/Na-poczatku-bylo-SLOWO—-,7076,a.html
    „Oto wielka tajemnica! Bóg się rodzi!
    Rodzi się w czasie, który się urodził w wieczności.
    Staje się Synem człowieczym, który jest Synem Bożym.
    Bierze początek, który nie ma początku!
    Nie stworzony staje się stworzonym!
    …….
    Bóg się narodził! Głos z nieba zleciał i zwiastował Jego wieczną Ewangelię: W początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo… A Słowo ciałem się stało.

    To głos z nieba. Znieśli go stamtąd Anieli, owszem samo Słowo Boże. I powierzyło tę Ewangelię nie rozumowi, ale miłości. Miłość pochwyciła Ewangelię mądrości; uczeń ulubiony, spoczywając na łonie Mistrza, słyszał ją pod tętnem Jego Serca, każde Jego uderzenie, nowy dźwięk z nieba, każde wydawało nowe, wierne echo na ziemi; i kiedy uczeń miłości całą tę pieśń już wysłyszał, i długo, i coraz żywiej w swoim ją wnętrzu wypiastował, wtedy i on swój głos podniósł i puścił na świat cały ów wielki głos z nieba, ową Ewangelię wieczności: W początku było… (…)

    Ach, bo tu nas inny głos dochodzi! Tam spod ziemi, gdzieś z głębin przepaści podnosi się nie Ewangelia, nie dobra nowina, ale gadka złowroga; wyje ją jakiś głos ponury. Słuchajcie: „Na początku było nic; a nic było to, co jest; a to, co jest, było nic. Z tego wszystko się stało!”. O wielki Boże! Czy to żart jaki okrutny? Ach tak, to żart straszny, żart piekła z ludzi, żart krwawy, żart morderczy, żart śmiertelny! A ludzie go słuchają? Boże wielki! Słuchają, wielbią, poklaskują, głowy chylą, korzą rozumy. Czyż nie wiecie? Dzisiaj nie ma nad to nic wznioślejszego w mądrości ludzkiej. Ta dzisiejsza najwyższa filozofia: ten jej dogmat główny, ta podstawa, to credo, ta ewangelia! (…),,,,”

    .

  38. maran said

    „………Ach, zaiste, owo pierwsze, niebieskie, jasne słowo jest doprawdy początkiem i końcem; ale to drugie, to czarne słowo nicestwa, NIE jest i NIE może być ani początkiem, ani końcem. A więc nie może być ani żywotem. A tymczasem ci kaznodzieje nowej prawdy wołają dalej: Z tego, co jest, które było tym, co NIC, z tego tedy nic, wyszło stawanie się, istnienie i życie! Doprawdy? Wyszło życie? Ach, my, co patrzyliśmy na prawdziwe życie, widzimy, jakie jest to wasze. Żyjecie tu na tej ziemi przez chwil kilka, żyjecie wiatrem i dymem, szumem myśli i słów próżnych, żyjecie wyziewem uczuć tylko samymi sobą pełnych, żyjecie czymś jeszcze gorszym, ostatkami ostatków; z tych wkrótce nic nie będzie! Nie, nie, u was nie ma żywota, nawet na tym świecie.

    (…) Jaki był początek wasz i żywot, taka i droga wasza, i całe życie. Ale taki też będzie i koniec.
    Żegnam was, już się z wami nie zobaczę. Wy nie widzicie, ale ja widzę koniec, do którego lecicie… Wasza ciemność mojej światłości nie ogarnie, ale MOJA światłość waszą ciemność przenika i w samym środku jej świeci. Ja widzę drogę waszą, widzę i koniec, który was czeka. Tym końcem nie żywot wieczny, ale śmierć wieczna. (…)

    Na początku było Słowo. Nic nie zrozumieli. Oni na początku położyli nicestwo; a nicestwo spłodziło próżnię, a próżnia spłodziła ciemność; a nicestwo, próżnia i ciemność spłodziły śmierć. Więc ich koniec: śmierć. (…)Nicestwo i śmierć, to ich początek i koniec, to ich alfa i omega, to pierwsza i ostatnia karta ich zakonu, to ono pierwsze słowo, które na początku, powiedział im wąż kusiciel, on stary, i to słowo ostatnie, które im ten sam niszczyciel, to nic wcielone, tam, w przepaści, przez wieki powtarzać będzie!
    (…)

    O Bracia moi! Po co do Was o tym mówiłem? Po co takie poselstwo dziś do Was przyniosłem?
    Tę mowę nastręczyła mi owa przedziwna Ewangelia, którą między innymi dziś Kościół czyta.
    Cała dogmatyczna, jest ona podstawą całej nauki chrześcijańskiej.
    Więc koniecznie naprzeciw niej postawiła się przeciwna, że tak powiem, ewangelia błędu, która znowu podstawą jest całej nauki i mądrości ANTY-chrześcijańskiej.
    Mam nadzieję, że od tych przepaści wy daleko jesteście.
    Ale my, słudzy tego Słowa i tej światłości, musimy wszędzie te ciemności rozpędzać, kiedy się zdarza pora po temu, musimy gonić za nimi, musimy gonić za braćmi, którzy w nich giną, a wżdy uda się nam uratować kogo z tych nieszczęśliwych! O Boże, gdybyście wiedzieli, Najmilsi, co to za nieszczęście!
    Gdybym mógł Wam przed oczy cały ten stan przedstawić! Oto narody całe, oto miliony i miliony ludzi nurzają się w tych ciemnościach, oddychając tym dymem i swędem, karmią się tym nicestwem i tą długą, wolną a wszystko pożerającą umierają śmiercią. I to czynią wierni Chrystusowi; bo już nie mówię o niewiernych…..”

  39. maran said

    Beda w stanie laski uswiecajacej, bez grzechu, stajemy sie materialnym nosnikem Bozej Informacji.
    Jestesmy na tej samej linii odbioru.
    Zyjac w stanie grzechu ,oddalamy sie, przestajemy byc materialnym nosnkiem Bozej informacji ,a stajemy sie latwym nosnikiem informacji od jego wroga , Ksiecia Ciemnosci czyli szatana. Im dluzej i im dalej jestesmy oddaleni od Boga ,tym latwiej i mocniej jestesmy narazeni na bycie nosnikiem Informacji szatana.
    Sakrament pojednania , zmiana zycia, niejako resetuje nasza linie odbioru i naprowadza nas z powrotem na droge Bozej Komunikacji. Czeste korzystanie z Sakramentu Eucharystii sprawia ze jestesmy mocnym, dobrze dzialajacym nosnikiem Bozej Informacji.

  40. maran said

    Beda w stanie laski uswiecjacej podazmy za Bogiem, za Jego Prawda, Swiatloscia, Miloscia .
    Oddalajac sie od Niego jestesmy narazeni na bladzenie po roznych bagnach i wertepach.
    Czesto podazmy za sztucznym swiatlem myslac, ze ono jest „Prawda”. A to „sztuczne”swiatlo moze nas zaprowadzic na manowce, a Zly w miedzyczasie podaza za nami i probuje nas zlapac w swa siec i tam nas utrzymac.
    Czowiek lubi schodzic na manowce, bo mysli, ze tam ciekawiej, bardziej widowiskowo i fajerwerkowo i ze zawsze moze z tych manowcow wrocic na wlasciwa droge. A im dalej na manowce zajdzie, tym trudniej mu znalezc wlasciwa droge i tym trudniej mu wrocic, zwlaszcza ,ze Zly go caly czas kusi roznymi bzdetami i obietnicami.

  41. markglogg said

    Maran @34 napisał:

    2012-05-26 (sobota) @ 23:48:09 markglogg napisał:

    “Powtarzam za Arystotelesem, że inFORMAcja nie może istnieć bez jej MATERIALNEGO NOŚNIKA, bo po prostu nie dawało by się jej przekazywać”

    Maran odpowiedział:

    „Miesza pan pewne rzeczy . Imformacja jako NIE zwiazana z materia MOZE istniec sama w sobie, niezleznie od materii. Materialny nosnik informacji, (ktora to informacja zostala umieszczona w owej materii) , moze byc jedynie nosnikiem (nie zrodlem, nadawca )owej informacji.
    Informacja potrzebuje materialnego nosnika, zeby ja przekazywac, ale moze sama istniec bez owego materialnego nosnika. Aby informacje gdzies umiescic i przekazac trzeba ja najpierw stworzyc.”

    No i Maran nie zdałby u mnie (markglogg) egzaminu z filozofii antycznej .

    Następnie Maran @35 napisał:

    “Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

    2. Ono było na początku u Boga.

    3. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało..”

    markglogg odpowiedział:

    Aby to SŁOWO mogło dotrzeć do Świata (który też, z konieczności musiał być na POCZĄTKU) to Bóg musiał mieć USTA I JĘZYK aby to SŁOWO wypowiedzieć. Bez wcześniejszego posiadania tego organu Bóg nic nie potrafiłby zrobić. A zatem NA POCZĄTKU MUSIAŁO ISTNIEĆ ZWIERZĘ ZDOLNE POSŁUGIWAĆ SIĘ ORGANEM MOWY. A zatem musiała istnieć ŻYWINA (ZOON), z ktorej to MÓWIĄCE ZWIERZĘ z czasem – dzięki systematycznemu TWORZENIU INFORMACJI przez sprzeciwiającą się rozkładowi ŻYWINĘ – wyewoluowało.

    Czyli teologia Marana (@35 – @40) to kompletne, dęte dziadostwo, inni filozofowie starożytności uważali że na początku była LICZBA, jeszcze inni, że WODA, jeszcze inni, że APEIRON,, bezkres i tak dalej..

  42. p.e.1984 said

    Re. 41
    Pozwolę sobie zauważyć, że wedle różnych wierzeń bóstwa są istotami nadprzyrodzonymi, w związku z czym artykułowanie mowy i emitowanie fal dźwiękowych (i innych) przez rzeczone bóstwa może być możliwe z pominięciem jakichkolwiek organów – a nawet bez występowania materialnej postaci bóstwa. Po prostu mamy odkształcenie struktury ciśnień wywołane przez energię powstałą ex nihilo. Ponadto system wierzeń oparty o dogmaty wymaga od wierzącego wyłączenia pewnych obszarów (dogmatów i ich implikacji) spod racjonalnej analizy, w związku z czym zwracam uwagę, że analizuje Pan problem korzystając z aparatu pojęciowego z góry wyłączonego z użycia przez same założenia badanego przez Pana systemu.

    A ogólnie – serdecznie pozdrawiam pana Marka Głogoczowskiego.

  43. Marucha said

    Re 41:
    Coś mi się nie podoba w powyższym… ten Bóg mający usta i język, który wyewoluował z zoonu…
    Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo
    Tak twierdzi Pismo Święte, które mimo upływających tysiącleci wciąż jest bardziej wiarygodne, niż przychodzące i odchodzące teorie naukowe, a zwłaszcza systemy filozoficzne.

  44. markglogg said

    A przy okazji, doskonała wypowiedź Romana Giertycha, powołujacego się na Stary Teastament, że „TYLKO GŁUPCY NIE WIERZĄ W BOGA” (w ukryciu „BOGA IZRAELA”, bo zarówno Allach, jak i bogowie przedchrześcijańskich Słowian, jest/są przez Giertycha potępiony/e)..

    Przyznaję, że tych „głupców” znałem – i znam – całą ARMIĘ:

    http://prawda2.info/viewtopic.php?t=20356

  45. p.e.1984 said

    Ad. 44
    Panie Marku, bardzo cenię Pana wiedzę w różnych dziedzinach politycznych i uważam, że osoba o Pana oglądzie rzeczywistości jest na stronie pana Maruchy potrzebna. Gorąco proszę, by nie wdawał się Pan w spory teologiczne, które mogą dać pretekst do uniemożliwienia Panu komentowania. Akurat w tym drażliwym obszarze, w którym się Pan spiera potencjalne korzyści (z Pana punktu widzenia), jakie może Pan osiągnąć wśród czytelników „gajówki” są zerowe. Potencjalne straty – to knebel – a to strata dotykająca potencjalnych czytelników Pana potencjalnie wartościowych wypowiedzi.

    Sugeruję – w imię interesu narodowego – przeniesienie aktywności z konfrontacji (w obszarze nienegocjowalnym) na edukację – bo Pana wiedza polityczno-historyczna nie jest w narodzie zbyt powszechna. Jeśli zechce się Pan ze mną skontaktować przez stronę myślnarodowa.wordpress.com będę zaszczycony.

    A do pana Maruchy – proszę o nieblokowanie p. Głogoczowskiego zbyt pochopnie.

  46. Marucha said

    Re 44, 45:
    Panie Marku, pan P.E.1984 ma rację.
    Gajówka jest witryną katolicką – co więcej, katolicką w sensie Tradycji, a nie neokatolicko-ekumeniczną.
    Dla nas Kościół, założony przez Chrystusa, jest jedyną przestrzenią, gdzie głosi się prawdziwą, objawioną wiarę.
    Jest to dla nas sprawą nie podlegającą dyskusji.

    Co do blokowania, to nigdy nie robię tego pochopnie. Ale czasami wystarczy jeden czy dwa wpisy, aby nabrać pewności, kim jest dana osoba.

    (Nb. Żydzi nie wierzą w tego samego Boga, co my i co – zapewne- p. Roman Giertych.)

  47. Zbigniew Kozioł said

    Pana, Panie Markglogg, pisanie, byłoby wcale wiele warte, gdyby nie odtrącająca, krzywiąca pana antyreligijność. Ten film na lukaszenko.net też wredny, jak dobra propagandówka.

    Co do inFORMAcji. 166 to szczególny przypadek. Nie musi przecie rozróżniać filozofii od fizyki ani fizyki Arystotelesa of fizyki Galileusza, albo astronomii Ptolemeusza od tej Kopernika. Ja bym taką przepuścił, jeśliby miała ładne oczy i nic nie mówiła na egzaminie 😉

    @27 (Zdziwiony) Za Jaroszyńskiego dzięki oczywista. Z przyjemnością słucha się. Eh, zrobię sobie z niego cała kolekcję…

    @29 (Zdziwiony)
    Prawo wzrostu entropii wskazuje, że przyroda przejawia ogolną tendencję do preferowania stanów o mniejszym uporządkowaniu kosztem większej złożonosci i organizacji. Nie są znane przyczyny takiego własnie zachowania przyrody.

    No są znane. Sam pan wyjaśnił:

    „stanów nieuporządkowanych, chaotycznych jest zawsze więcej, a jeden jest tylko stan pełnego uporządkowania”

    Powyższe oczywiście nie musi być zawsze prawdą, ale w prawdą być musi asymptotycznie, w przypadku układu dostatecznie dużego (choć nie wiem, czy formalny dowód istnieje).

    To, że przyroda nie zrealizowała jeszcze do końca tej destrukcyjnej tendencji, zawdzięczamy OBECNOŚCI we wszechświecie przeciwstawnego DĄŻENIA do organizowania się, rozwoju i wzrostu złożoności; gdyby DĄŻENIA tego nie było, wszechświat wyglądałby zupełnie inaczej, gdyż jawiłby się jako prostszy i mniej zróżnicowany; NIE BYŁOBY W NIM ŻYCIA.

    Tutaj ma pan na myśli też Thompsona. Jego wyjaśnienie śmierci cieplnej jest poprawne przy założeniu, że czekać będziemy nieskończenie długo od początku Wszechświata. Jeśli ten początek miał miejsce niedawno, to daleko do śmierci cieplnej.

    Ale tu taka dygresja. W młodości filozofia mnie pociągała, a potem zaczęła odtrącać: za wiele tam dowolności. Dlatego rzuciłem się na fizykę. W fizyce zaś pojęcie nieskończoności istnieje tylko w sensie abstrakcyjnym. Nie znam takiego obiektu w przyrodzie który miałby nieskończenie wielki lub nieskończenie mały rozmiar, wiek, itp.

    Nie jest dla mnie takie wcale oczywiste czy wszechświat w skończonym czasie dojdzie, w ramach tego modelu, do śmierci cieplnej. Może być na przykład tak, że szybkość dochodzenia do tej granicy maleje szybciej niż wiek rośnie. Że osiągany jest stan quasi-równowagi, ale różny od stanu maksymalnej entropii. Przykładem z bliskiego nam życia może być stan szkła w niskich temperaturach, albo szkła spinowego. Mówiąc prościej: ostają się resztki wypalonych gwiazd i systemów planetarnych, chłodnych, oddalonych od siebie, o minimalnym prawdopodobieństwie zderzenia które mogłoby powiększyć entropię. Temperatura będzie spadać, ale do stanu maksimum entropii może być daleko: pozostanie zamrożony porządek (entropia) zwiazane z istnieniem tych paru oddziaływań podstawowych i praw fizyki.

    Za użytecznością entropii w ukladach biologicznych opowiedział się fizyk Erwin Schrodinger, który wyjaśniając istnienie biologiczne nieporządku zasadą entropii, stwierdził, że cechą organizmu jest walka z entropią (nieporządkiem) i wprowadził pojęcie entropii ujennej jako miary uporządkowania.
    Przywołana tu ,,przeciw-enrtropia” zawiera w sobie INFORMACJĘ.
    Fizyk Leon Brillouin, opierając się na teoriach informacji, wykazał istnienie w organizmie negentropii, która jest miarą porządku połączona z INFORMACJĄ.

    A ja tu sam na poczekaniu wymyślam… 😉 Wszystko (prawie) zostało juz przecie wymyślone 😉

    Tu jest ciekawy sajt z paroma prześwietnymi artykułami: http://chfpn.pl/index/ (link na „Lektury”)

    Mnie okropnie spodobał się artykuł o związku miedzy entropią (informacją) a nieoznaczonością pomiarów. Okazuje się, że ten związek istnieje już w fizyce klasycznej! Ale tam więcej dobrego czytania. Także na tematy np. etyki.

  48. 166 bojkot TVN said

    47/ZK
    Wprawdzie nie mam pojęcia o co chodzi, po co 166 ma rozróżniać fizyki – już nie rozróżnia, bo se wiele rzeczy pozapominało.
    ZK chyba nie sądzi, że wszyscy są nauczycielami fizyki. ZK zapewne nie ma zielonego pojęcia o naukach medycznych i i np. historii filozofii i też nie potrafi odpowiedzieć na wiele pytań.

    O naszej przyszłości i losie decydują w tej chwili niedouczeni historycy, którzy nie opanowali polskiej ortografii, albo dla których „Polskość to nienormalność”.
    Świat pchają do przodu niekoniecznie ci, którzy rozróżniają teorie fizyki i astronomii. Przede wszystkim pchają świat do przodu ci, którzy mają dużo dzieci, dużo siły, potrafią budować i walczyć.
    Oddzielną kastą zmieniaczy świata są dzieci szatana z mediów, którzy zmieniają świat kłamstwem.

  49. Zbigniew Kozioł said

    @48 (Pan(i) 166)

    Tym razem, proszę panią o wybaczenie mi tonu w tamtej wypowiedzi.

    Oczywiście, ja nie mam pojęcia o wielu dziedzinach nauk. A i nikt nie wie, i nie rozumie wszystkiego.

    Rozmawianie tutaj, z jakże wieloma różnymi ludźmi, powinno być lekcją pokory dla większości z nas. Dla mnie jest, choć czasem pycha przeważa.

    Dorzucę nie na temat, a na temat który jakby już moim obowiązkiem nieformalnym (czuję to). Ale to raczej ciekawi, te wrażenia prywatne z Rosji. One wprawdzie subiektywne nadal. Własne, więc warte coś chyba?
    Byłem więc w Moskwie, by uzyskać nowy paszport kanadyjski. Nie pierwszy raz w życiu potwierdza się: serwis konsularny kanadyjski jest na najwyższym poziomie. Jeśli idzie o obsługę obywateli Kanady (starających sie o wizy traktują prędzej per nogam). Dla mnie przyjście do konsulatu kanadyjskiego było niemal jak przyjście do domu. I sama pani Konsul przyszła podpisać dokumenty, a uśmiechała sie przy tym wiele, z sympatią i zainteresowaniem (bo mój przypadek przecie nietypowy).

    Sama zaś Moskwa poraża. Jestem tam, średnio, raz na rok. Zmienia się na oczach. Miałem dużo czasu niezaplanowanego, bo nieoczekiwanie nie było miejsc w pociągach na powrót, przyszło mi się włóczyć wiele, bardzo wiele. No to poznałem boleśnie (pęcherze na stopach) okolice dworca Kurskiego. Sam dworzec, gdy pierwszy raz przyjeżdzałem, jakieś ponad 3 lata temu, wyglądał żałośnie: stary projekt, zaniedbany, rozpadający się, wszystko w rozbiórce. Wokół jakieś slamsy sklepików prywatnych, bród, smród, ludzie że aż strach popatrzeć. A teraz.. panie, to już nie do poznania. Wielkie centrum handlowe tuż obok, jakiego w Kanadzie nie widziałem, pełne przepychu. Ludzie w garniturach i krawatach. Szczególniie młodzi. Ale przede wszystkim ulice: idealna czystość. Piękne to na swój sposób, monumentalne. Nie że ja chciałbym żyć w takim miejscu. Ja nie. Ale to się nie równa z NY, czy z Toronto, czy z Amsterdam lub Warszawą. Ja wolę przestrzeń swobodną, mało ludzi, dużo zieleni a nie beton (w Moskwie zieleni nie brak, ale inaczej); tłumu wokół siebie nie lubię.
    Wciąż raczej trudno zrobić sobie wycieczkę do Moskwy, z powodu formalności. Ale polecam. Sama podróż nie droga. Moskwa niestety bardzo droga (można to zorganizować i w miarę tanio). Zwiedzać co jest, nawet przez tydzień lub dwa.

  50. maran said

    ad 41 Zdawanie jakiegokolwiek egazminu u pana mnie nie obchodzi.
    Bylaby to kompletna strata czasu i wysilku moich komorek mozgowych.
    „Aby to SŁOWO mogło dotrzeć do Świata (który też, z konieczności musiał być na POCZĄTKU) to Bóg musiał mieć USTA I JĘZYK aby to SŁOWO wypowiedzieć”
    A skad Pan wie za jak , jakim (fizycznym/materialnym ?)sposobem Bog przekazal informacje od siebie aby stowrzyc swiat. Z tego co wiem byl to Akt woli.
    „…WASZA ciemność MOJEJ światłości NIE OGARNIE ogarnie, ale MOJA światłość WASZA ciemność przenika i w samym środku jej świeci. Ja widzę drogę waszą,widzę i koniec, który was czeka…”

    Pan uzurpuje sobie prawo do poznania Boga. Pan NIE JEST w stanie ogarnac Bozej Swiatlosci.
    Moze sobie pan jedynie pomedrkowac, uzywajac swego tytulu i swej uczelnianej pozycji.

  51. maran said

    ad 50 Ten drugi cytat :
    “…WASZA ciemność MOJEJ światłości NIE OGARNIE , ale MOJA światłość WASZA ciemność przenika i w samym środku jej świeci. Ja widzę drogę waszą,widzę i koniec, który was czeka…”
    to nie pana Marklggog. Za madry na tego pana.
    Zrodlu cytatu podane u gory dla ciekawych.

  52. markglogg said

    Nic mi nie pozostaje, jak odpowiedzieć DUMNEMU ZE SWEJ NIEWIEDZY (patrz 1 Kor. 8, 1) „maranowi”, słowami Jezusa z Nazaretu „A jeśli światłość która w tobie jest, ciemnością jest, sama ciemność jakąż będzie?”.

  53. Zbigniew Kozioł said

    Pani Maran, pani to zdawanie egzaminu może nie obchodzić. Ale co ze studentami? Oni to nawet nie wiele rozumieją jeszcze, (choć im już wydaje się inaczej).

    Do Słupska przyjmują najwyraźniej. Też bym chciał, do Polski, choćby tam. Ale mnie tam nie przyjmą. Teraz to trzebaby posługiwać się właśnie kłamstwem by zasłużyć sobie na miejsce nawet w zasiudanej uczelni w Polsce gdzieś na prowincji. Mnie pozostało tylko życie w Rosji, też na zasiudanych uczelniach, ale trochę nadal inaczej. Jeszcze tu jest nieco ludzi normalnych. Chciałbym sie mylić.

  54. Zbigniew Kozioł said

    @52

    Czy pan wierzy w Jezusa z Nazaretu, iż posługuje sie nim?

  55. maran said

    ad 54 bardzo dobre pytanie. Czekamy na uczciwa odpowiedz.
    ad 53 Czy czytal pan „Dom nad Oniego ” Mariusza Wilka.
    Jezeli nie, to polecam. Super ksiazka o Rosji.
    Polecam tez inne ksiazka pana Wilka.
    http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58999/dom-nad-oniego

  56. Marucha said

    Re 53:
    Panie Zbyszku, Polski już prawie nie ma. Pozostała atrapa… nikomu niepotrzebne stadiony… wieżowce zagranicznych firm… programy „Kocham Polskę” [sic!]… kolorowa prasa gorsza od pornografii…

  57. maran said

    ad 52 List do Korytnian byl pisany przez Sw Pawla, zatem to nie sa bezposrednio slowa Jezusa z Nazaretu ,
    ale ich interpretacja przez sw Pawla to po pierwsze.
    Po drugie 1 kor 8,1 mowi zupelnnie o czym innym.
    Niech pan jeszcze raz sprawdzi i poda PRAWDZIWE zrodlo owego cytatu, panie profeor z zasiudanej uczelni.

  58. maran said

    http://www.nonpossumus.pl/ps/1_Kor/8.php

  59. Zdziwiony said

    Re.57,48

    Według zasady antropicznej nasze istnienie jest możliwe dzięki określonym wartościom stałych fizycznych, prawdopodobieństwo ułożenia się stałych fizycznych w naszym Wszechświecie jest niewiarygodnie małe (1:10229), to świadczy o niewiarygodnej budowie i jego precyzji dostrojenia, więc musi istnieć ZEWNĘTRZNA SIŁA SPRAWCZA, właśnie na te fakty, jako fizyk wspomniał Nam Pan Józef Kozioł.
    Wolę się znależć jako „pytający” wśród „pytających” fizyków, zamiast wśród „twierdzących” filozofów.

  60. Zbigniew Kozioł said

    @55

    Ale co mi pani poleca. Ja kupić na razie niczego nie moge. Ja nie jestem z Bierezowskich czy Abramowiczów. Ledwo dysze jeśli idzie o forsę i przeżycie. A tu książki kupować, co za bezsens. A jest wersja darmowa PDF? Ja bym chciał ogromnie wiele książek przeczytać, ale nie mogę.

    @56

    Sam nie wiem, co Panu M. odpowiedzieć. Na razie, tylko na razie, nie poddaję się.

  61. Zdziwiony said

    ad.59
    nie o (1:10229), lecz o liczbę 10 do potęgi 229. Przepraszam

  62. maran said

    ad 59
    a co ma wspolnego pana wypowiedz z moimi wpisami z 57 i 58 ??
    Ja sie tylko zapytowuje??

  63. Zbigniew Kozioł said

    @59 (Zdziwiony)

    Pan mi wybaczy. Ale.

    Ja nie jestem Józef Koziol. Ja jestem Zbigniew Koziol. Nie mam pojęcią skąd pan wytrzasnął owo Jozef.

    Ależ ja oczywiście mam świadomość tego, co tutaj.

  64. markglogg said

    No, mam jeszcze chwilę czasu to odpowiem ad @59 „Zdziwionemu”, który napisał:

    „musi istnieć ZEWNĘTRZNA SIŁA SPRAWCZA, właśnie na te fakty, jako fizyk wspomniał Nam Pan Józef Kozioł. Wolę się znależć jako „pytający” wśród „pytających” fizyków, zamiast wśród „twierdzących” filozofów.”

    No to niech „zdziwiony” popatrzy na samego siebie, jak wskutek ćwiczeń nabywa(ł) nowych sprawności (co nawet widać zewnętrznie poprzez rozwój tkanki mięśniowej), by zauważyć, że to jest WEWNĘTRZNA SIŁA SPRAWCZA powodująca, że to wskutek powtarzanych ĆWICZEŃ powstają bardziej wysubtelnione struktury biologiczne. (I oczywiście na odwrót, niech „zdziwiony” popatrzy na swój rosnący brzuch, by zauważyć, że brak ćwiczeń prowadzi do utraty zgrabnej sylwetki oraz utratry wszelkich innych zdolności.)

    I do cholery niech przyjmie do wiadomości, że autor tych śłów jest FIZYKIEM (UJ w roku 1965) i geofizykiem (Univ. of California, Berkeley, 1969).

  65. Zdziwiony said

    Re.63; Przepraszam Pana

  66. Zbigniew Kozioł said

    Markglogg,

    Tutaj akurat na tym sajcie to nie bardzo ma znaczenie kto jest fizykiem, geofizykiem, czy astrofizykiem. Czy studiował albo uczył w Berkeley albo Słupsku.

    Who cares. Ważne, aby z miarę sensem pisał.

  67. maran said

    Markglogg. Podaje pan falszywe cytaty z falszywych zrodel.
    Mysle, ze jest pan po prosta zwyklym, pospolitym klamca i macicielem.

  68. Zbigniew Kozioł said

    @65 (Zdziwiony)

    Nicziego. To nie w tym rzecz aby sie przepraszać tutaj. Raczej niechaj pan prosze pomyśli. Mnie sił do myslenia mało.

  69. maran said

    „zauważyć, że to jest WEWNĘTRZNA SIŁA SPRAWCZA powodująca, że to wskutek powtarzanych ĆWICZEŃ powstają bardziej wysubtelnione struktury biologiczne. (I oczywiście na odwrót, niech “zdziwiony” popatrzy na swój rosnący brzuch, by zauważyć, ..”
    Glupoty pan powiela.
    Czy ta wewnetrzana sila sprawcza zadziala bez Aktu woli??

  70. Marucha said

    Re 64:
    My wierzymy (nie wyłącznie w oparciu o ślepą wiarę), iż to Bóg – pierwotna siła sprawcza wszystkiego, co jest – stworzył również i dał ludziom zdolność do używania ich własnej siły sprawczej. Wierzymy też, że ani jeden liść nie spadnie z drzewa bez woli Boga. Tak samo nasza wewnętrzna siła sprawcza jest podporządkowana Bogu, który jednak daje nam wolną wolę do uczynienia z nią, czego chcemy.

  71. Zbigniew Kozioł said

    @67 (Maran)

    Mnie tez zdawało siem. A kto to wie.

    Jest jedna metoda: aby prywatnie rozmawiać. Gajowego zostawić. Ale prywatnie rozmawiac.

    Pani jednak ze mnna prywatnie rozmawiać nie będzię, prawda?

  72. markglogg said

    @70 „Marucha” powiedział:

    „Wierzymy też, że ani jeden liść nie spadnie z drzewa bez woli Boga.”

    Otóż tutaj całkowicie się z „Marucha” zgadzam, tylko pragnę uściślić, o jakiego „boga” w tej uwadze chodzi. Mianowicie zwiędłe liście spadają z drzew „wolą” boga który nosi nazwę ENTROPIA: w momencie bowiem, gdy drzewo przestaje, zazwyczaj na jesieni, dostarczać soków odżywczych do liści (albo mróz zahamuje ten dopływ) to liście tracą swą „siłę życiową” i zgodnie z prawami fizyki, zaczynają dążyć do pozycji energetycznie najprawdopodobniejszej, przy słabym powiewie wiatru spadając na ziemię i ulegając dalszemu rozkładowi na czynniki pierwsze, czyli humus.

    To samo odnosi się do nas samych, gdy na starość, wskutek usztywnienia się naszych tkanek, soki życiowe (w tym wypadku krew) zaczyna coraz słabiej irygować nasze narządy, prowadząc do ich obumarcia i naszej ŚMIERCI, czyli całkowitemu podporządkowaniu się PRAWU ENTROPII, wymuszającemu rozkład organizmu na czynniki pierwsze (którą to ENTROPIĘ np. Żydzi w Starym Testamencie utożsamili z „Bogiem Jedynym” – patrz http://www.markglogg.eu ).

    Mnie jednak interesuje zjawisko NEG-ENTROPII, obserwowane w szczególności na wiosnę, kiedy to na własne oczy oglądamy CUD TWORZENIA INFORMACJI przez przyrodę: np. liście, zamiast spadać na ziemię strzelają do góry. Ludzie, zamiast gnuśnieć w ich filo-entropicznych, komfortowych domach, idą w góry, „semper In altum” jak to pisało (i nadal pisze) po łacinie w hallu mego post-austriackiego liceum.
    I tutaj pytanie dla „maruchy”: czy to ten sam „bóg ENTROPII”, z którego „woli” spadają liście z drzew, jest tym bogiem, który powoduje że liście na drzewach rosną, dając przykład NEG-ENTROPII? Czy może to są odwiecznie walczący ze sobą bogowie, EROS kontra TANTOS zwany także LABOR/ENTROPIA, określany jako o instynkt (tzn. „wola”) śmierci?

    I pozwolę sobie tutaj przypomnieć, za Benedyktem XVI, w encyklice „Deus Caritas Est” z 2005 roku, iż „Chrześcijaństwo dało do picia Erosowi truciznę, ale on od niej nie zginął, tylko zamienił się w wadę” – którą to „wadę” skądinąd ja reprezentuję, jak to słusznie zauważyła (pani?) „maran”.

    (PS. Za @29 „Zdziwionym” przypominam: „To, że przyroda nie zrealizowała jeszcze do końca tej destrukcyjnej (filo-entropicznej, można nawet powiedzieć religijnie „żydowskiej”) tendencji, zawdzięczamy OBECNOŚCI we wszechświecie przeciwstawnego DĄŻENIA do organizowania się, rozwoju i wzrostu złożoności; gdyby DĄŻENIA tego nie było, wszechświat wyglądałby zupełnie inaczej, gdyż jawiłby się jako prostszy i mniej zróżnicowany; NIE BYŁOBY W NIM ŻYCIA.)

    A swoją drogą ba rdzo mi się podobała — oczywiście jako „zasłona” rzeczywistości — wypowiedż „KETMANA” prof. dr Jatroszyńskiego, którego dzięki forum „marucha” mialem przyjemność wysłuchać i obejrzeć.

  73. Zbigniew Kozioł said

    E tam, pan jest zboczony, panie markglogg. Wykształcony, elokwentny, zagubiony ch*jek.

    „Mianowicie zwiędłe liście spadają z drzew „wolą” boga który nosi nazwę ENTROPIA”

    Hi, hi.

    A jest pan pewien, że spadają? Gdy na nie nie patrzymy? 😉

  74. Marucha said

    Re 72:
    Szkoda wielka, Panie Marku, że zamiast dzielić się z nami swoją wiedzą, woli Pan atakować rolę Boga, co do istnienia którego nie ma wątpliwości.
    Chyba, że – wbrew logice, zwłaszcza wbrew zasadzie, iż każdy skutek ma przyczynę – wierzy Pan, iż wszystko: wszechświat i jego prawa, powstało ot tak, samo z siebie, i tak się fajnie pozazębiało (oczywiście przypadkiem), że mogło powstać życie, a także człowiek. Choć szansa na to wynosi 1 do 10^229… Dużo mniej, niż na to, że z kupy złomu nagle spontanicznie powstanie rakieta kosmiczna.

  75. markglogg said

    Ad @74. Ja w żadnym wypadku nie utrzymuję, że życie (zoon) „powstało w sposób przypadkowy” właśnie siłą „statystycznego lokalnego zmniejszenia się ENTROPII” jak to próbuje utrzymywać Richard Dawkins, z którego się naśmiewam w „SYNDROM ŚLEPEGO ZEGARMISTRZA” na http://www.markglogg.eu.

    Ja twierdzę, że zgodnie z prawem zachowania maso-energii WSZECHŚWIAT JEST PO PROSTU WIECZNY, podobnie jak wieczne są prawa fizyki, chemii, logiki oraz biologii. I tutaj jestem przedstawicielem myśli, zarówno filozoficznej jak i religijnej, Arystotelesa, stoików, buddystów, hinduistów no i oczywiście Chińczyków z ich Tao.

    To właśnie POZNAWCZYM KALECTWEM judeo-chrześcijaństwa jest odrzucenie tej banalnej, PRZYRODZONEJ własności Kosmosu, potwierdzonej podstawowymi prawami fizyki oraz logiki zdania EX NIHILO NIHIL EST.

    I to „żydowskie” kalectwo poznawcze, przeszczpione do chrześcijaństwa przez Szawła vel Pawła i naśladującego go przechrztę Aureliusza Augustyna, usiłuje zasłonić, wychwalający NIE ISTNIEJĄCE (a więc NIEPRAWDZIWE) zjawiska nad-przyrodzone, KETMAN Jaroszyński, To kalectwo Rozumu MUSI — bo to wynika z PRAW PRZYRODY, których żaden „bóg” nie jest w stanie „przeskoczyć” — doprowadzić do totalnej katastrofy i ludzkości i całej być może Ziemi, która „dzięki bogu” może już wkrótce zamienić się w kolejny pas astreoidów.

  76. Zbigniew Kozioł said

    To właśnie POZNAWCZYM KALECTWEM judeo-chrześcijaństwa jest odrzucenie tej banalnej, PRZYRODZONEJ własności Kosmosu, potwierdzonej podstawowymi prawami fizyki oraz logiki zdania EX NIHILO NIHIL EST.

    Pan jest doktorem fizyki, prawda?

    Ale pieprzyć to pan potrafi na temat fizyki. No, skromnie jednakowoż. W Internecie istnieją lepsi pd pana.

    „KETMAN Jaroszyński”

    ha, ha… Idż pan sie posiusiać pod mostem.

  77. Marucha said

    Re 75:
    Powiedziałbym, że to właśnie Pan – zwalczając chrześcijański światopogląd – reprezentuje “żydowskie kalectwo poznawcze”.
    Wolno Panu wierzyć, w co Pan chce tak długo, jak nie usiłuje Pan obrażać tych, którzy mając do tego takie same prawa, jak Pan, wierzą w coś zupełnie innego.

  78. markglogg said

    Dobrze, ale jakie sa dowody na moje „żydowskie kalectwo poznawcze”? Bo reprezentowana przeze mnie szerokość pola widzenia to nie jest kalectwo, ale odwrotnie, dowód psychicznego zdrowia i „twardości” charakteru.

    Nb. mój starszy wiekiem, niedawno zmarły znajomy dr. Stanisław Cieniawa, wieloletni pedagog, z wykształcenia filozof i polonista, ktory swą karierę zaczynal od seminarium duchownego, twierdził, że właśnie te szkoły są SZKOŁAMI ŁAMANIA CHRARAKTERU.

  79. Marucha said

    Re 78:
    Zwalcza Pan chrześcijaństwo, czyż to nie dowód?
    Poza tym na czym ma polegać owo „łamanie charakteru” w świetle wielu męczeńskich śmierci lub bestialskich prześladowań kapłanów, którzy często wyparciem się wiary mogliby uratować życie? Którzy nie załamywali się w śledztwie? Co Pan powie o Wandei? O Prymasie Wyszyńskim? O św. Andrzeju Boboli? O ojcu Kolbe?

  80. markglogg said

    Nie tylko żydzi, komuniści oraz ateiści, ale także Chińczycy, hinduiści oraz muzułmanie aktywnie zwalczają chrześcijaństwo. A te trzy ostatnie grupy to są największe – ilościowo – populacje świata. Nie mówiąc już o próbach odrodzenia „religii pogańskiej” w Polsce, także w krajach słowiańskich, w Grecji i tak dalej.

    Wszystkie „pogańskie” KULTY PRZYRODY są wrogie żydo-chrześcijańskiej wrogości wobec tejze OŻYWIONEJ PRZYRODY . Ukrytej wrogości demonstrującej się właśnie upartym, „ślepym” odmawianiem istotom ożywionym .zdolności (s)twórczych.

    Jest także bardzo liczna rzesza „męczenników niewiary”, by przypomnieć tutaj męczeńską śnmierć, z rąk chrześcijan, Kazimierza Łyszczyńskiego w roku 1689 w Warszawie.

    Ośmiela się Pan porównywać przypadki „męczeństwa ateistów” (a więc według ówczesnych praw – ludzi, których działalność nosiła charakter antypaństwowy i wywrotowy) z milionami męczenników za wiarę? Czy Pan wie, że co roku ginie kilkadziesiąt tysięcy chrześcijan tylko za to, że wierzą w Chrystusa? Jak w ogóle można te rzeczy obok siebie zestawiać, uchodzi memu zrozumieniu… – admin

  81. maran said

    Panie Markglogg.
    Zadalam panu pytanie w ad 57 a propos cytatu i jego zrodla (niby 1 kor 8,1), ktory pan uprzednio zacytowal.
    Jak na naukowca z dyplomem skads-tam stosuje pan metody pospolitego klamczucha.
    C

  82. markglogg said

    Dokładnie rzeczony cytat 1 Kor. 8, 1-2 brzmi:
    1 Jeżeli chodzi o pokarmy składane bożkom w ofierze, to oczywiście wszyscy posiadamy „wiedzę”. LECZ „WIEDZA” WBIJA W PYCHĘ, MIŁOŚĆ ZAŚ BUDUJE. 2 Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy.

    W tym miejscu 13 Apostoł miał na względzie specyficzną „wiedzę” jakie ofiary pokarmowe należy składać „z miłością” bożkom względnie BOGU JEDYNEMU. Św. Augustyn umiejętnie rozszerzył tę „WIEDZĘ O MIŁOŚCI” do „ofiary pokarmowej” składanej przez „chrześcijan” w momencie przejęcia przez nich dóbr krajów „bezbożnych”. Cytuję za „Tractatus teologio-philosophicus” http://markglogg.eu/?p=241 :

    „Dlaczego jednak tak nikłe są protesty kiedy to Nowi Chrześcijanie – a zatem zgodnie z teologią Ojców Kościoła “izraelici najnowszej generacji” – wynoszą z naszego (polskiego) kraju praktycznie wszystko, co może mieć wartość w ich, najwyraźniej pozostających pod “opieką Boga”, krajach? Ten pozorny “cud” Święty Augustyn tłumaczy w rozdz. XLI 62, „De doctrina christiana” w sposób następujący: (Powinniśmy) mieć nieustannie w pamięci to oto wyrażenie Apostoła “WIEDZA NADYMA, A MIŁOŚĆ BUDUJE” (1 Kor 8,1). Dzięki temu zrozumie(my), że wychodząc z Egiptu obładowany bogactwem nie może zostać zbawiony (przed pościgiem wojsk faraona – M.G.) o ile nie dokona Paschy. OTÓŻ NASZĄ PASCHĄ JEST CHRYSTUS” … itd. patrz „Tractatus”.

    Czyli po prostu, potrafiący „z miłością” odczytywać intencje 13 apostoła Pawła, św. Augustyn podpowiada ludziom wierzącym, że CHRYSTUS JEST OFIARĄ POKARMOWĄ DLA BOGA JEDYNEGO ZA POPEŁNIANE PRZEZ CHRZEŚCIJAN ZBRODNIE OKRADANIA – A NAWET I EKSTERMINACJI – innych „bezbożnych” narodów. Co niewątpliwie było — i jest — potężnym motorem ekspansji „chrześcijaństwa” we wszystkich czterech kierunkach kompasu.

    Amen

  83. Zbigniew Kozioł said

    Tak, panie Zdziwiony, ta zasada antropiczna. Ale do niej też przyczepiają się, istnieją jakoby „wyjaśnienia”. Mam przygotowane materiały na ten temat (włącznie z kopią książki Barrow’a o kosmologicznej; heh mam też jego inną książkę z Mississaugi w Kanadzie, którą zapomniałem przed wyjazdem zwrócić do biblioteki). Jeśli mnie inne sprawy nie przycisną, to za pare dni dostarczę tutaj kompilację przykładów ZA.

  84. Zdziwiony said

    „A swoją drogą ba rdzo mi się podobała — oczywiście jako “zasłona” rzeczywistości — wypowiedż “KETMANA” prof. dr Jatroszyńskiego, którego dzięki forum “marucha” mialem przyjemność wysłuchać i obejrzeć.”

    A Einstein też „KETMAN”?

    Albert Einstein o ATEISTACH:

    „Wobec takiej harmonii w kosmosie, którą ja, moim ograniczonym ludzkim
    zrozumieniem, jestem w stanie rozpoznać, istnieją jednak ludzie, którzy twierdzą, że nie ma żadnego Boga. Lecz tym, co mnie naprawdę złości jest to, iż cytują mnie na poparcie takich poglądów.”

    Prof. Charles Hard Townes (University of California, Berkeley),
    amerykański fizyk, otrzymał nagrodę Nobla w 1964 za prace w dziedzinie elektroniki kwantowej, które doprowadziły do skonstruowania maserów i laserow. Na podstawie jego poglądów trudno byłoby go nazwać chrześcijaninem, tym niemniej, jest to jeden z uczonych, którzy bardzo odważnie wypowiadają się o swej wierze w BOGA. Artykuł „The Convergence of Science and Religion” przedstawiacy poglady Townesa na wspólne cechy oraz cele nauki i religii opublikowany w 1966 na łamach „Think” ( czasopisma IBMa) wywołał wrogość ze strony ateistycznych uczonych. Po przedrukowaniu artykułu a „The Technolgy Reviev” publikowanego przez MIT ( the Massachusetts Institute of Technolgy) pewien znany uczony zagroził redakcji czsopisma, że zerwie wszelkie wiezy z uczelnią, jeżeli jeszcze raz wydrukują tego typu poglądy na religię. Jednakże, niektóre czasopisma naukowe nadal publikowały stwierdzenia Townes’a dotyczące wiary w BOGA. Jeden z takich artykułów został umieszczony w 1997 r. na łamach „Science” gdzie uczony ten mówił o BOGU, jako o żródle siły przy swych historycznych odkryciach oraz postulował działanie STWÓRCY w kształtowaniu wszechświata i żywych organizmów.

    Niektóre, Townes’a wypowiedzi:

    „Jestem protestanckim chrześcijaninem, powiedziałbym bardzo postępowym. To ma różne znaczenia dla różnych ludzi. Lecz ja jestem dosyć otwarty i gotowy, by rozważyć wszelkiego rodzaju nowe pomysły oraz przyjrzeć się nowym rzeczom. Jednocześnie ma to dla mnie bardzo głębokie znaczenie: odczuwam obecność Boga. Odczuwam ją w moim własnym życiu jako ducha, który w pewien sposób jest ze mną przez cały czas.”
    „Boga jest bardzo trudno zdefiniować, ale odczuwam jego obecność. Czuję
    pewną wszechobecność wszędzie i coś, w tym samym czasie, raczej osobowego. W religii, ludzie mówią o objawieniach. W nauce także można znaleźć wiele objawień, tylko że nie mówi się o nich w ten sposób. Kiedy pomysł na laser przyszedł mi do głowy, siedziałem na ławce w parku myśląc; dobra, czemu nie byłem w stanie tego zrobić? Nagle przychodzi mi na myśl pewien nowy pomysł, nowe stworzenie. Skąd to przyszło? Czy Bóg dał mi ten pomysł? Kto wie?

    http://berkeley.edu/news/media/releases/2005/06/17_townes.shtml

  85. markglogg said

    Krótka odpowiedź „zdziwionemu”@84, który cytuje Townesa:

    „„Boga jest bardzo trudno zdefiniować, ale odczuwam jego obecność. Czuję pewną wszechobecność wszędzie i coś, w tym samym czasie, raczej osobowego. W religii, ludzie mówią o objawieniach. W nauce także można znaleźć wiele objawień, tylko że nie mówi się o nich w ten sposób. Kiedy pomysł na laser przyszedł mi do głowy, siedziałem na ławce w parku myśląc; dobra, czemu nie byłem w stanie tego zrobić? Nagle przychodzi mi na myśl pewien nowy pomysł, nowe stworzenie. Skąd to przyszło? Czy Bóg dał mi ten pomysł? Kto wie?”

    Otóż tak jak istnieje ENTROPIA – którą ja kojarzę z enigmatycznym (na pozór) YHWH „Bogiem Jedynym Izraela” – tak i istnieje NEG-ENTROPIA, „Przeciw-entropia”, którą warto skojarzyć ze znienawidzonym przez Szawła vel Pawła – i jego „ludem bożym” – helleńskim ZWIERZĘCIEM EROSEM. Jak już wcześniej pisałem, to właśnie NEG-ENTROPIA jest WEWNĘTRZNYM ŹRÓDŁEM NIEŚMIERTELNOŚCI I ROZWOJU zoon czyli ŻYWINY, wymieniającej – by usunąć zepsute z jakichś przyczyn geny –materiał genetyczny zarówno wewnątrz gatunków jak między gatunkami (tzw. „skaczące geny”, najzupełniej serio podejrzewam, że w pewnym momencie ewolucji, geny ślepej pracowitości – i zamykania się w coraz bardziej ograniczających ruchy budowlach – przeskoczyły z żyjących zbiorowo termitów na Żydów, a z nich na protestantów oraz Amerykanów, skąd i na coraz bardziej ślepych, pozamykanych w swych klatkach z pracą i dobrobytem Polaków).

    Otóż Bóg, o którym pisał Townes, to jest ten pogański, nieznany zaczytanym w Biblii Ojcom Kościoła EROS, bóg WYSIŁKU w dążeniu do rozwiązywania trudnych problemów. A jak się powtarza te wysiłki, to poprzez REGENERACJĘ Z NADKOMPENSACJĄ rosną, pobudzane przez wysiłki zarówno mięśni jak i kory mózgowej, neuronalne wypustki aktywowanych centrów nerwowych. I nagle hops … w pewnym momencie nienasycone „pożądaniem seksualnego zaspokojenia” końcówki aksonów trafiają na równie niezaspokojone receptory innych centrów nerwowych, pobudzanych w tym samym czasie i „ni stąd ni zowąd”, właśnie w okresach odpoczynku, kiedy to zużyte neurony się REGENERUJĄ Z NADMIAREM, następuje u nas „przebłysk” powstaje nowe skojarzenie dające nowe lepsze zrozumienie problemu nad którym KONIECZNIE OD DŁUŻSZEGO CZASU PRACUJEMY.

    To się właśnie nazywa „przebłysk Boga” w naszym zrozumieniu świata. I to jest nic innego jak teoria rozwoju psychologicznego młodych ludzi wg. Jeana Piageta, genewskiego biologa i psychologa. Przy czym ten „dar inteligencji” jest obecny – oczywiście w różnym stopniu – we wszystkich żywych organizmach, a zatem i w naszych embrionach, które bardzo szybko „rekapituluja” swą drogę ewolucyjną od jednokomórkowców, poprzez strunowce, płazy, aż do ssaków. Tego BOGA TWORZENIA nie ma natomiast NA ZEWNĄTRZ ŻYWINY, a więc nie jest to ten demiurg, Kosmiczny Budowniczy, którego sobie wymyślił Platon, a za nim Filon z Aleksandrii oraz nam współcześni „chrześcijańscy masoni” bredzący o jakimś ID – Intelligent Project (jak mój kolega ze studiów, nie żyjący już dr Mirosław Dzielski, założyciel 23 lata temu partii UPR promującej, w osobie St. Michalkiewicza, wiarę w boga Izraela, czyli w ENTROPIĘ, „boga” ZNISZCZENIA dorobku kulturalnego „pogańskich” Hellenów (patrz http://markglogg.eu/?p=385 ).

  86. Marucha said

    Re 85:
    Kto nie wierzy w Boga, ten gotów jest uwierzyć we wszystko…
    To nawet jest trudno skomentować.
    Ale niech wisi w gajówce – ku przestrodze.

  87. […] Najlepszym przykładem lobotomicznych skutków chrześcijaństwa jest wypieranie sią przez wielu nawiedzonych katolików posiadania wspólnego z Żydami boga. I tak gajowy Marucha napisał niedawno w (podrzuconym mi) komentarzu : “Żydzi nie wierzą w tego samego Boga, co my i co – zapewne- p. Roman Giertych” https://marucha.wordpress.com/2012/05/23/informacja-w-przyrodzie/#comment-166445 […]

  88. maran said

    Panie Marklogg ,
    czy pan tylko udaje glupa czy pan nim naprawde jest. ??
    w ad 52 pan zapodaje klamliwe : „Nic mi nie pozostaje, jak odpowiedzieć DUMNEMU ZE SWEJ NIEWIEDZY (patrz 1 Kor. 8, 1) “maranowi”, słowami Jezusa z Nazaretu “A jeśli światłość która w tobie jest, ciemnością jest, sama ciemność jakąż będzie?”.”
    Na moje uwagi udowadniajce, ze pan klamie podajac falszywe cytaty i ich zrodla, reaguje pan rownie idiotyczna „odpowiedzia” z ad 82.
    Czyzby skleroza i demencja starcza dawaly sie az tak mocno we znaki???

  89. maran said

    Mysle, i to jak najbardiej powazne, ze pan Marklogg jest lucyferianistycznym masonem.
    To i tacy jak widac trafiaja tutaj.
    Co ich tu przywiewa??

  90. markglogg said

    Dzięki za wstawienie. To że żydzi oraz chrześcijanie wierza w NIEPRAWDZIWEGO (SZTUCZNEGO) BOGA, to już zauważyl w II wieku pne, rzymski filozof, epikurejczyk Celsus w „Prawdziwym Słowie” cytowanym przez Orygenesa w „Contra Celsus”. No i z tego religijnego powodu otaczajacy nas świat jest coraz bardziej agresywnie — widziałem to zwłaszcza w USA — SZTUCZNY.

    Me najlepsze pozdrowienia dla Gajówki..

    Żydzi i chrześcijanie NIE wierzą w tego samego Boga – admin

  91. maran said

    ad 90 A pan w kolko to samo.
    Gledzi pan bez sensu uzuwajac nadymanych slow i pseudo naukowego belkotu.
    Pan se siadzie w kacie i Ojcze Nasz uczciwie odmowi ,proszac Boga o madrosc i przebaczenie.
    Lata juz pan ma swoje i warto o tym pomyslec gdzie sie pana dusza bedzie na wieki walesac.
    Jakimi drogami i kto na nia bedzie czekal.?
    A ty piosenka specjalnie dla pana. Angielski pan zna to i slowa zrozumie pan.

  92. Marucha said

    Re 87:
    Antychrześcijańskiemu autorowi tych słów odpowiedziałem na jego blogu, ale ponieważ istnieje na nim cenzura prewencyjna, nie wiem czy odpowiedź się ukaże.
    http://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/28/old-world-order-stary-porzadek-swiata/
    Katolicy wierzą w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, żydzi i muzułmanie – nie. Kropka.

  93. markglogg said

    Kulturoznawca powiedziałby, że Żydzi przebrali swego BOGA ROZBOJU w „sukienkę” trójcy — „pożyczona” skadinąd z innych kultur, tzn z neoplatonizmu + hinduski Trimurti + egipska Trójca Ojciec-Matka-Syn — i „sprzedali” tak zakamuflowanego, swego „boga jedynego’ naiwnym, pozbawionym przez nich glowy (zabity Jezus a potem Szczepan) chrześcijanom. A ci jak ZOMBIE (patrz kategoria „religia zombie’ na http://www.markglogg.eu ) zaczęli szerzyc OPUS DEI IZRAELA w calym świecie, niszcząc wszystkie „pogańskie” kultury i podporzadkowując ten świat „miastu błyszczącemu na wzgórzu Syjon” (określenie z przemówień amerykańskich prezydentow).

    Amen, dajmy temu tematowi spokój, bo wyjeżdżam za chwilę na konferencję na Uniwersytecie Stefana Wyszyńskiego.

    Bardziej by pasował chyba Uniwersytet Woltera – admin

  94. Zbigniew Kozioł said

    Woltera 😉

    Nie że ja nie znałem wcześniej profesora Piotra Jaroszyńskiego, jego wykładów. Teraz jednak posłuchałem więcej, poanalizowałem, przemyślałem. Aż dech zapiera. Nadziwić się nie mogę.

    I po co nam „idole” w rodzaju markglogg, gdy jest z kogo brać przykład, jest kim się posłużyć w myśleniu?

  95. Zbigniew Kozioł said

    Tak sobie myślę.

    Że ten sajt już dorósł. Ten sajt pana Gajowego Maruchy. Że on już jest widoczny. Nie szeroko (takim nigdy nie będzie), ale dla tych, którzy szukają.

    Czy bać się trzeba?

    I znowu, ja tylko sobie myślę, a myślę, że nie trzeba.

    Jeśłi już bać się, to nie tak bardzo anonimom. Prędzej na przykład mnie, bo jestem „rzeczywisty”. Marusze może bać się? Chyba też nie. Mnie zdaje się, że to wszystko działa nieco inaczej, że istnieje nadal przestrzeń do mówienia prawdy, że ona jest.

    Wierzę w to, że istnieją ludzie w miare normalni wokół, a i chyba jest ich wielu.

  96. Zbigniew Kozioł said

  97. Zbigniew Kozioł said

    Jutro powiozą mnie do miasta, gdzie robione sa pociski Scud. Mnie, Kandyjczyka, Polaka.

    Czy rozumiecie coś z Rosji? Ja nie. 😉 Ja nic nie rozumiem.

  98. Zdziwiony said

    Re.96;

    Panie Zbigniewie, za pozwoleniem:

    Prof. Piotr Jaroszyńki jest Uczniem Szkoły o.prof. Mieczysława Krąpca.

    PROF. DR HAB. MIECZYSŁAW ALBERT KRĄPIEC OP (1921 – 2008).
    – zakonnik – dominikanin, kapłan;
    – 2 doktoraty: z filozofii w 1946 r., z teologii w 1948 r.; habilitacja w 1956 r.; tytuł docenta uzyskał w roku 1956, profesora nadzwyczajnego – w roku 1962, profesora zwyczajnego – w roku 1968.
    – od 1951 r. pracownik naukowo-dydaktyczny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Kierownik Katedry Matafizyki KUL, pięciokrotny Rektor KUL w latach 1970 -1983 – znacząco przyczynił się do rozwoju i odnowienia naukowego KUL, jedynej wówczas niepaństwowej uczelni w bloku krajów komunistycznych, oraz promocji KUL w Polsce i na arenie międzynarodowej.
    – jeden z głównych twórców lubelskiej szkoły filozoficznej, zwanej też lubelską szkołą filozofii klasycznej. Szkoła ta już w latach 50. XX w. skupiła tak wybitnych myślicieli, jak S. Swieżawski, J. Kalinowski, ks. S. Kamiński, ks. M. Kurdziałek, ks. K. Wojtyła. Kształtowała swoją tożsamość, przejmując spuściznę wielkiej tradycji filozofii klasycznej – Arystotelesa i św. Tomasza z Akwinu. Nawiązywała do realistycznego nurtu neoscholastyki XIX i XX w., w tym głównie É. Gilsona i J. Maritaina. Przekroczyła śmiało ramy historyczne i scholastyczne, podejmując dialog z najważniejszymi kierunkami filozofii współczesnej, takimi jak neopozytywizm, neokantyzm, fenomenologia, filozofia analityczna, egzystencjalizm. Stała się poważnym antidotum na obowiązującą wówczas w państwach bloku sowieckiego filozofię i ideologię marksistowską. W efekcie powstała wszechstronna i oryginalna synteza filozoficzna, obejmująca podstawowe dziedziny filozofii, którą wyróżniało podejście mądrościowe i realistyczne. Rozumienie rzeczywistości zogniskowano wokół istnienia, będącego podstawową racją realizmu ontycznego i poznawczego. Rozumienie człowieka w jego strukturze i działaniu oparto na wizji człowieka jako osoby.
    – Jego piśmienniczy dorobek naukowy obejmuje blisko 40 pozycji książkowych oraz ponad 400 artykułów, studiów i rozpraw.
    – Ceniony pedagog i wykładowca /wypromował 300 magistrów i 60 doktorów/.
    – Inicjator i Przewodniczący Komitetu Naukowego pierwszej w Polsce Powszechnej Encyklopedii Filozofii.
    – Członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności, członek Papieskiej Akademii św.Tomasza z Akwinu w Rzymie i Europejskiej Akademii Nauk i Sztuk, Prezes Polskiego Towarzystwa Tomasza z Akwinu i wielu innych towarzystw naukowych w kraju i za granicą.
    – Odznaczenia: m.in. doktoraty honoris causa: Pontifical Institute of Mediaeval Studies w Toronto w Kanadzie (1989), Katolickiego Uniwersytetu w Leuven w Belgii (1990), Tarnopolskiego Eksperymentalnego Instytutu Pedagogicznego na Ukrainie (1993); Order Palm Akademickich Akademii Francuskiej, belgijski order Grand Officier Leopolda II, Polonia Restituta z Gwiazdą.
    – Czlowiek o głębokim umyśle, doskonałej pamięci i poczuciu humoru, nie wynoszący się nad innych, potrafiący nawiązać życzliwy kontakt także z prostymi ludźmi; konsekwentny realista, dla którego prawda jest najwyższą wartością. Zatroskany o losy filozofii i kultury polskiej i europejskiej, bronił prawdy przed zniewalającymi ideologiami naszych czasów.


    ——————————————-
    Tu jeden z 10 odc. rozmów poetki Lusi Ogińskiej z o. Krąpcem [nota bene żony Ryszarda Filipskiego (tego z filmu „Hubal”)] z cyklu „U żródeł Prawdy”:


    ——————————————-
    Sztuka Lusi Ogińskiej w reżyserii (niestety bez Jej konsultacji) Bohdana Poręby pt. „Zmartwychwstanie”:

    http://pl.gloria.tv/?media=205840

  99. markglogg said

    „Odrobiłem” konferencję na UKSW (temat „Wartość wiedzy w społeczeństwie informacyjnym”) i mogę wrócić do tematu „Generacja (dez)informacji w Przyrodzie”. Po powrocie zauważyłem, że „Z.K.” @94 się zachwycił działalnością edukacyjną prof. dr. Jaroszynskiego, cytuję:

    „Nie że ja nie znałem wcześniej profesora Piotra Jaroszyńskiego, jego wykładów. Teraz jednak posłuchałem więcej, poanalizowałem, przemyślałem. Aż dech zapiera. Nadziwić się nie mogę. I po co nam “idole” w rodzaju markglogg, gdy jest z kogo brać przykład, jest kim się posłużyć w myśleniu?”

    Ponieważ „wywołano mnie, jako „idola” (patrz http://markglogg.eu/?page_id=2 ) do tablicy”, więc pozwolę sobie – z pewną nutką humoru – wskazać dlaczego wcześniej pozwoliłem sobie określić prof. Jaroszyńskiego, znanego mi tylko z jego przytoczonej na tym portalu (@32) video wypowiedzi, terminem „ketman”. Otóż w trakcie tej przemowy Jaroszyński:

    1. Definiuje, za Platonem i Arystotelesem, pojecie prawdy, jako zbieżność opisu ze stanem faktycznym, dodając przy tym, że w szkołach „cywilizacji kłamstwa PRL-u” nauczania tej definicji unikano. (No bo po co to robić, skoro „koń każdy widzi jaki jest” jak to definiowały konia staropolskie słowniki.)

    2. Definiuje STWORZONE przez Gobineau i rozpowszechniane przez Cz. Miłosza, słowo „ketman” jako określenie człowieka specjalizującego się w budowaniu kolejnych „zasłon” rzeczywistości – a więc oddalającego STWARZANY przez takiego ketmana opis jakiegoś przedmiotu od prawdy o tym przedmiocie.

    3. I na końcu profesor przystąpił do meritum swego wykładu. Mianowicie stara się przekonać słuchaczy, że to z Azji przyszła do Europy kultura kłamstwa, której sprzeciwiali się, już w starożytności pochodzący z Europy Ariowie. (Choć po PRAWDZIE, Ariowie i rasowo i etnicznie pochodzą z starożytnego azjatyckiego kraju o nazwie ARIANA, czyli dziś Afganistan.) Co więcej, „idąc na całość” w KŁAMSTWO Jaroszyński stwierdza: „Marksizm to największe zło ,największe KŁAMSTWO, które zniszczyło polską humanistykę … należy wymienić wszystkie kadry, aby wychowywać przyszłe pokolenia w PRAWDZIE … jesteśmy w sytuacji małych dzieci, które… winne uwierzyć w prawdę chrześcijaństwa … jesteśmy STWORZENI na obraz Boga”.

    Jeśli pamiętam ja – jako „idol” – to marksizm traktuje religię jako rodzaj „opium dla ludu”, sposób na samo-oszukiwanie się słabych duchem ludzi, poprzez odejście od szlachetnego celu, jakim jest POSZUKIWANIE PRAWDY, do systematycznego samo-otumaniania się „dobrym bogiem”. A po co kultywuje się ten bardzo silny, zabijający w ludziach ROZUM, środek narkotyczny? Jak to zauważył już cesarz Konstantyn, który zalegalizował w Cesarstwie Rzymskim upajania się „dobrym bogiem chrześcijan” prostego ludu, dzięki temu, wymyślonemu w Izraelu blisko dwa tysiące lat temu, przez Szawła vel Pawła silnemu narkotykowi, „MY (ÓWCZESNA RZYMSKA OLIGARCHIA) BĘDZIEMY MIELI ZIEMIĘ A ONI NIEBO”. (patrz najnowszy film „Illuminati” na http://www.lukaszenko.net )

    I właśnie poprzez nawoływanie do „zabicia” marksizmu profesor Jaroszynski demaskuje siebie jako jeszcze jeden KETMAN pracujący dla Nowej Światowej Oligarchii, która chętnie dzisiaj przejmuje („prywatyzuje”) polskie ZIEMIE, dając w zamian ludowi NIEBO wiary, ze człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo narkotyzującego się wiarą w siebie samego Boga…

  100. maran said

    ad 99n Oj bredzi pan, panie Marklogg, bredzi jak potepiony.
    jeszcze pan nim nie jest, wiec warto uzyc swego rozumu ktorym sie pan tak tu przechwala i troche pomyslec o wiecznosci.
    Czyby wedgul pana marksisci, ateisci to jakies przyklady chodzace z zakresu uzwywania rozumu??
    Wiele tych co odrzuca Boga marnie konczy.
    Pan wyglada mi na lucyferianiana i to mocno??

  101. Marucha said

    Re 99:

    marksizm traktuje religię jako rodzaj „opium dla ludu”, sposób na samo-oszukiwanie się słabych duchem ludzi, poprzez odejście od szlachetnego celu, jakim jest POSZUKIWANIE PRAWDY, do systematycznego samo-otumaniania się „dobrym bogiem”.

    Aha, no to już wiemy. Marksizm broni „poszukiwania prawdy”.
    Wypada tylko parsknąć śmiechem.

  102. […] ten bardzo istotny dla zrozumienia współczesnego świata „dialog z gajowym Maruchą” na marginesie niedawno wyprodukowanego w Polsce filmu pod obco i staroświecko brzmiącym […]

  103. DYL said

    maran powiedział/a
    2012-05-29 (wtorek) @ 03:31:19

    ad 90 A pan w kolko to samo.
    Gledzi pan bez sensu uzuwajac nadymanych slow i pseudo naukowego belkotu.
    Pan se siadzie w kacie i Ojcze Nasz uczciwie odmowi ,proszac Boga o madrosc i przebaczenie.
    Lata juz pan ma swoje i warto o tym pomyslec gdzie sie pana dusza bedzie na wieki walesac.
    Jakimi drogami i kto na nia bedzie czekal.?

    maran powiedział/a
    2012-06-01 (piątek) @ 05:20:47

    ad 99n Oj bredzi pan, panie Marklogg, bredzi jak potepiony.
    jeszcze pan nim nie jest, wiec warto uzyc swego rozumu ktorym sie pan tak tu przechwala i troche pomyslec o wiecznosci.
    Czyby wedgul pana marksisci, ateisci to jakies przyklady chodzace z zakresu uzwywania rozumu??
    Wiele tych co odrzuca Boga marnie konczy.
    Pan wyglada mi na lucyferianiana i to mocno??

    NIECHWALAC SIE DOBRA PAMIECIA, TE „OJCZE NASZ” JA MOGE ODMOWIC ZA PANA MARKA G. …

    OJCZE NASZ, KTORYS JEST W NIEBIE,
    SWIEC IMIE TWOJE, PRZYJDZ KROLESTWO TWOJE,
    BADZ WOLA TWOJA, JAKO W NIEBIE TAK I NA ZIEMI,
    CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ
    I ODPUSC NAM NASZE WINY, JAKO I MY ODPUSZCZAMY NASZYM WINOWAJCOM… ITD ITP

    CHOLERA!!!
    I POMYSLEC, ZE NIE ODMAWIALEM TEGOZ BELKOTU OD KILKUDZIESTU JUZ LAT…
    SKADZE JEDNAK (AKTUALNIE MAM 32 LATA), POMIMO TYLU LAT, TAK DOBRZE ZAPAMIETALEM TE MODLITWE, I JESTEM W STANIE WIERNIE Z ORYGINALEM ODTWORZYC JA Z MEJ PAMIECI..?!

    ANO Z TEGO, ZE JAKO MLODY SZCZENIAK, ZAWSZE WIECZOREM PRZED SPANIEM, PRZY ASYSCIE MATKI, A POZNIEJ JUZ TYLKO DUCHA-STROZA MEGO (TJ. SUMIENIA) PO PROSTU PRZEZ KILKA LAT SYSTEMATYCZNIE JA ODMAWIALEM…
    CALOSC PROCESU NAUCZANIA (ZAPAMIETYWANIA) POWYZSZEJ MODLITWY ODBYLA SIE ZGODNIE Z I PRAWEM LAMARCKA,
    TJ. POSREDNIO ZA SPRAWA MATKI, KTORA MNIE PILNOWALA ORAZ BEZPOSREDNIO POPRZEZ WIELOKROTNIE CO WIECZOR POWTARZANY WYSILEK AKTYWIZOWANIA MOICH SZARYCH KOMOREK W TYMZE PROCESIE.
    NA MARGINESIE, NIE BEDE UKRYWAL, ZE ZMUSZALEM SIE DO NIEGO ABY CZASEM NIE ZROBIC PRZYKROSCI MEJ RODZICIELCE.

    PAN MAREK G. NIE TYLE WYGLADA NA lucyferianiana
    ILE ISTOTNIE NIM …JEST.
    ALE TA „SWIATLOSC”, PRAWDA JEST DLA KAZDEGO.
    TYLKO TRZEBA CHCIEC!!!

  104. […] Należy tutaj podkreślić, ze ta PODSTAWOWA CECHA WITALIZMU – polegająca na TWORZENIU, przez organizmy aktywnie eksplorujące ich otoczenie, ZAKODOWANEJ W ICH GENCH INFORMACJI –  jest zjawiskiem kompletnie poza zasięgiem rozumu nie tylko kartezjanistów oraz darwinistów, ale także i pobożnych kreacjonistów, zawzięcie wierzących iż tylko czynniki wobec istot żywych zewnętrzne („naturalna selekcja”, względnie przypadek, czyli Opatrzność – a zatem „Bóg”) są w stanie tę Nowa Informację tworzyć  (patrz tekst i komentarze „Informacja w Przyrodzie” u „Gajowego Maruchy”). […]

  105. […] Należy tutaj podkreślić, ze ta PODSTAWOWA CECHA WITALIZMU – polegająca na TWORZENIU, przez organizmy aktywnie eksplorujące ich otoczenie, ZAKODOWANEJ W ICH GENCH INFORMACJI –  jest zjawiskiem kompletnie poza zasięgiem rozumu nie tylko kartezjanistów oraz darwinistów, ale także i pobożnych kreacjonistów, zawzięcie wierzących iż tylko czynniki wobec istot żywych zewnętrzne („naturalna selekcja”, względnie przypadek, czyli Opatrzność – a zatem „Bóg”) są w stanie tę Nowa Informację tworzyć  (patrz tekst i komentarze „Informacja w Przyrodzie” u „Gajowego Maruchy”). […]

Sorry, the comment form is closed at this time.