Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Traditionis Custodes
    Boydar o Kościół w rękach predatora. Dr…
    Boydar o Traditionis Custodes
    Boydar o Jeszcze o Gierku…
    Listwa o Traditionis Custodes
    prostopopolsku o Obywatele w obronie radcy praw…
    lewarek.pl o List przełożonego generalnego…
    lewarek.pl o W obronie realizmu polity…
    Boydar o List przełożonego generalnego…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Białoruska biegaczka będzie si…
    bryś o Białoruska biegaczka będzie si…
    Boydar o Traditionis Custodes
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    wanderer o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Rodziny razem!

Posted by Marucha w dniu 2012-05-25 (Piątek)

Od dawna zastanawiam się, jak uchronić moje brzdące, aby nie wpadły w łapy ubezpieczeniowego Mordoru. Nie uśmiecha mi się, żeby za ileś lat moje pociechy były drenowane przez bandycki ZUS w imię obłudno-cynicznej filozofii solidarności pokoleń. Nie mam najmniejszego zamiaru, żeby moje dzieciaki były solidarne z hedonistycznymi singlami, którzy nie ponosząc żadnych ciężarów, a używając życia w nadmiarze i rezygnując z posiadania dzieci, później, zblazowani na starość, wyciągali łapy po forsę moich dzieci, wychowanych w trudzie i znoju socjalistycznego państwa zwanego Rzeczpospolitą Polską. Państwa na wskroś antyrodzinnego.

Kurcze, jak to zrobić, żeby „wielodzietni” sami mieli swój system emerytalny niezależny od tego, jaki serwuje im to chore i niewydolne państwa? Co zrobić, żeby „wielodzietni” poczuli swoją siłę, z której teraz, przytłoczeni prozą i ciężarami życia nie dostrzegają? A jest to siła, tak czuję, zdolna dokonać w tym państwie resetu i postawienia wielu spraw z powrotem na nogach. Myślę nad tym od dłuższego czasu, bo w moim kręgu znajomych rodzin z kilkorgiem dzieci jest mnóstwo. Słusznie narzekają, ciężko walczą o przyzwoity standard swoich rodzin, a to sprawia, że nie mają czasu na nic więcej. A szkoda. Bo w tę lukę wchodzą zawodowi polityczni komiwojażerzy.

Gdyby się skrzyknąć – rodzina z rodziną, kolejna rodzina z kolejną rodziną, na zasadzie sieci rodzin, to myślę, że już na starcie potencjał tego byłby obiecujący. Siłą takiego pomysłu byłaby rodzina jako samodzielny podmiot, świadomie upominający się o swoje prawa, bez politycznych afiliacji, religijnych inklinacji, a tym bardziej klerykalnych skrzywień. Każda rodzina, to przecież kilka, o ile nie kilkanaście głosów – mama, tata, wujek, babcia, dziadek. Który z członków rodziny, nawet tej dalszej, odmówiłby swojego głosu sensownemu projektowi, który szedłby obok partyjnego szamba, formułując oczywiste postulaty, których osnową byłyby dzieci, rodzice, dziadkowie.

Wymieramy jako naród, broczymy kolejnymi falami emigracji zarobkowej, państwowy system ubezpieczeń okazuje się wydmuszką, podatki rosną, tak samo ceny paliw energii, żywności i usług. Skala ukrytych kosztów życia, po ich głębszej analizie, wprost przeraża. Uderza to przede wszystkim w rodziny, te mikroskopijne autonomiczne społeczności, w których dokonuje się cud narodzin i wychowania dzieci. To tam kształtują się przyszli obywatele RP, to tam są chronieni (przynajmniej powinni być) przed toksycznością współczesnego świata. Jednak w wyniku beztroski, a może i celowego działania, system immunologiczny polskich rodzin zaczyna zawodzić.

Może warto sięgnąć po sprawdzoną szczepionkę obywatelską – samoorganizację. Kto się pisze?

Maciej Eckardt
http://www.eckardt.pl/

Komentarzy 15 do “Rodziny razem!”

  1. 25godzina said

    >solidarne z hedonistycznymi singlami
    A co z rodzicami dzieci, które zachorowały/zachorują i nie będą zdolne do pracy a już na pewno do pomocy rodzicom na starość? Co z tymi, których dziec urodziły/urodzą się niepełnosprawne? Co z rodzicami, którzy stracili dzieci w wypadkach? Co z tymi, których dzieci wyjechały, bo tu nie miałby żadnej przyszłości? Hedonistyczni single?

  2. JamJestSceptyk said

    @1
    Do tej listy dodałabym tych, którzy chcą mieć dzieci, a nie mogą (bo nie mogą, albo nie mają z kim).

  3. Pierwszym etapem powinnastać się zamiana niewolnictwa społeczeństwa w siłę reprezentacji Jego interesów a nie klasy samowybierającego się klanu tzw. „władzy”

  4. 166 bojkot TVN said

    No to Eckardt znowu z grubej rury!
    Tylko cel wybrał jak ślepiec. Wini bezdzietnych za działanie ZUS-u nie wini polityków, którzy wyprowadzają z tego systemu forsę do swoich żydowskich przeważnie interesów, nie wini przepisów, które pozwalają na wyprowadzanie wielkich pieniędzy do małych ludzi, zbrodniarzy UB-eckich, ZOMO-wców.

    Żeby obraz i atak Eckardta był pełen powinien do niego dorzucić innych bezdzietnych darmozjadów: księży, zakonników i zakonnice.
    Eckardt nie zastanawia się jak działa system ubezpieczeń społecznych, co się stało z forsą, ze nagle jej nie ma, ma za mało szarych komórek, żeby zapytać Tuska gdzie są pieniądze z ZUS-u, za co budował orliki i stadiony, że teraz ma pustą kasę? Eckardt nie zastanawia sie dlaczego młodzi Polacy są w Anglii, bo tam mogą żyć bez pętli fiskalnej i tam rodzi się DZIENNIE ponad 50-cioro polskich dzieci, ani nad tym kto ich tam wygonił?.
    Wg Eckardta za to wszystko odpowiadają bezdzietni.
    Dzieci Eckardta mają szansę być mądrzejsze od ojca. Oby!

  5. Pokręć said

    To, czy ktoś ma dzieci nie zalezy tylko od osobistego hedonizmu. Jesli ktos nie ma dzieci, bo nie chce ich mieć (z dowolnych powodów) ale tez nie używa seksu, to moim zdaniem jest w porządku. Nie każdy kawaler, czy panna jest znienawidzonym „singlem”. Ja nie mam dzieci z kilku powodów.
    Po pierwsze – nie bardzo mam z kim. Albo mi sie kandydatka nie podoba i jest dewotką, albo mi sie podoba, ale z Bogiem na bakier. A najczęściej to ja się nie podobam. Ciągle coś nie gra. Może tak ma być?
    Po drugie, jak patrzę na świat wokół, to mi wszystko opada. I powiedzcie mi, jak tu z opadem dzieci płodzić? Gdybysmy żyli w normalnym kraju, w normalnych warunkach, gdzie ojciec rodziny za zwyczajna pracę ma szansę zbudowac dom w wieku dwudziestu kilku lat, ożenic się i utrzymać troje – czworo dzieci, bez ciągłego strachu o przyszłość, o pracę, o to, czy przypadkiem aby władza nie wymysli czegoś głupiego, co spowoduje, że do roboty będzie musiała również iść zona a i tak w oczy głód będzie zaglądał od każdego 20-go dnia miesiąca i nie będzie ani cienia stabilizacji ani pewności zatrudnienia…
    Normalnie to wygląda tak, że dwoje ludzi się poznaje, zauracza sobą, zapomina o Bozym świecie, odnajdują swoje szczęście, poza soba świata nie widzą, jest wspaniale i pięknie, no, cud-miód-orzechy, przychodzą na świat dzieci i po jakims 4-tym przychodzi otrzeźwienie. Fenyloetyloamina już nie działa na mózg, stan zakochania ustepuje stanowi przywiązania i zonk! No, to się zaczyna – wymyslanie różnych sposobów, żeby odbić sobie na „singlach” i z konieczności uczynić cnotę, jakby „zrobienie” gromadki dzieci było lakims wyczynem wymagającym niemal heroicznych umiejętności i poświęcenia. Dzieci „robią się” same, to idzie jak z górki i dodatkowo jest megaprzyjemne (nie wiem, czy jest coś przyjemniejszego w zyciu). I jak tu nie „odbijać” sobie na singlach, kiedy dzieciom trzeba dac jeść, pić, ubrać, gdzies je do snu ułożyć… Single nie mają tego typu problemów. Ale też nie „zrobili” dzieci. Uważali, co robia i jak robią.
    I nic nie zmieni gadanie, że gdyby wszyscy zostali takimi „singlami” to rodzaj ludzki by zginął. A co kogo z zyjących obchodzi, czy za 5 pokoleń ludzie jeszcze będa na świecie? Tych, co gadaja o dobru ludzkości i jej przetrwaniu juz dawno nie będzie. De facto jak rodzaj ludzki wyginie, to nie będzie ani jednego człowieka, któryby to sprawdził i ktoremu byłoby smutno z tego powodu.
    Tak więc przypisywanie sobie jakichs zasług przez rodziców kilkorga dzieci i tego, jak społeczeństwo powinno ich hołubic i podziwiać za to, co oni dla społeczeństwa robią to nieporozumienie. Mają dzieci, bo je chcieli mieć. Nikt ich nie zmuszał. Jakby nie chcieli, to by zyli w celibacie.

    Nie, nie pochwalam zycia w stylu „singla”, który poza tym, że nie ma dzieci, prowadzi rozwiązły tryb życia. Takim sie nalezy lanie.
    Ale wrzucanie do tego samego worka celibatariuszy, którzy świadomie wybierają (z różnych powodów, a czasem z konieczności) bezżenność jest wylewaniem dziecka z kapielą! Czy jak ktoś nie czuje się na siłach, aby wychowac dziecko, to ma je mieć? Po co? Żeby dziecko miało okazję do przejścia drogi krzyżowej?
    W Ewangelii wg. św. Mateusza w rodziale 19-tym Pan Jezus sam potwierdza, osobiście, że nie warto jest się żenić, ale nieliczni to rozumieją. I nie chodzi tu o księży (bo w tamtych czasach celibat duchownych był nieznany), ale o zwyczajnych ludzi.

    A co do przymusowego ubezpieczenia emerytalnego, to należy je po prostu znieść. I niech się obywatele sami na własną rękę zrzeszają, dzieciaci z dzieciatymi, niedzieciaci z niedzieciatymi, homosie z lesbijkami a astronomowie z biolożkami.

  6. JO said

    ad.5. Panie Pokrec – Pan ma pokrecone przez Telewizje w Glowie. Napisal Pan: „Normalnie to wygląda tak, że dwoje ludzi się poznaje, zauracza sobą, zapomina o Bozym świecie, odnajdują swoje szczęście, poza soba świata nie widzą, jest wspaniale i pięknie, no, cud-miód-orzechy, przychodzą na świat dzieci i po jakims 4-tym przychodzi otrzeźwienie”

    Otuz chce Panu powiedziec, ze ten napisany przez Pana scenariusz to scenariusz Hollywoodu i jest on Anormalny, bzdurny, chory….

    Normalnosc to swiadomosc wyboru malzonka , celu malzenstwa i odpowiedzialnosci za Malzenstwo , Malzonka i Cel do Zrealizownia. Normalnosc to opieranie sie na decyzji o wyborze Malzonka i samego malzenstwa na Panu Jezusie – Prwadzie.

    Malzenstwo to przede wszystkim Swiadoma Decyzja Dwoch Ludzi oczywiscie Katolikow, bo tylko Katolik moze podjac swiadoma decyzje o Malzenstwie Katolickim. Do tego potrzeba Dwoch ludzi – kobiety i mezczyzny. Gdy swiadomosc jest tylko po jednej stronie to zaczynaja sie „schody”

    Jasne wiec jest, ze WIARA – Swiadomosc jest potrzebna po pierwsze a po drugie, tak osoby powinny byc sobie atrakcyjne ale nigdy nie wolno byc ZAUROCZONYM! czyli zakochanym, bo to jest niekatolickie, to jest dpuszczenie pozadania do wladania nad nami a nie Milosci czyli Boga, ktory obdarza nas laskami nadprzyrodzonymi potrzebnymi w wyborze Malzonka i podjecia decyzji o Malzenstwie.
    ———————–

    Pana wizja malzenstwa jest druzgocaco ” masonska…”

  7. Pokręć said

    @6, JO: Panie Szanowny, ale tak jak napisałem, wygląda chyba 95% małżeństw. Jasne, jak ktos powaznie podchodzi do sprawy, po katolicku z rozmysłem, z powołaniem i w ogóle, to przede wszystkim nie współżyje przed slubem. A ile par idzie do ołtarza mając za soba już wspólne doświadczenie? Dla ilu par sam sakrament małżeństwa to coś szczególnego i wyjątkowego?
    Owszem, ktoś, kto małżeństwo widzi „po Bożemu”, jako powołanie, powinien tez docenić drogę celibatu (nie singielstwa). Ktoś wybiera drogę czystości z jakichś powodów i jest to tak samo piekny wybór, jak małżeństwo. Oba stany życia sa błogosławione przez Boga. Nie wiem, który się Bogu bardziej podoba…
    Jasny gwint, przecież nie jestem idiotą i widzę jak jest oraz wiem, jak powinno być. Owszem, zdarzają się małżeństwa, które do slubu wytrzymały a po ślubie przez rok starają sie o dziecko i Pan w końcu błogosławi. Ale ile takich jest? Jakby takich było 95%, to antykoncepcji nikt by nie sprzedawał w aptekach ani nie produkował – nie opłacałoby się. Popyt byłby za mały.
    Po drugie – tak się czasem zastanawiam, jaką zasługę ma człowiek idąc za głosem powołania? W którąkolwiek stronę, czy to za głosem powołania do stanu duchownego, czy do małżeństwa. On nie musi się zapierać, nie musi pokonywać gór, idzie za głosem powołania. Nawet, jak pokonuje przeszkody, to robi to nie „wbrew sobie”, ale walczy o to, co uważa za słuszne. On ma taką samą zasługę, jak ktoś, kto pokonuje wiele przeszkód, nawet upokorzeń, znosi głód i cierpienie, tuła sie po świecie i poświęca wszystko – byle dopaść kogoś, kto kiedyś wyrządził mu krzywdę i się zemścić. Emocje – czy to pozytywne, czy negatywne – sa motorem działań.
    Tego typu droga zyciowa to po prostu wymiana dobra mniejszego (jak wygodne zycie) na dobro uważane za wyższe (np. miłość bliźniego). A wszystko tylko dlatego, że tak sie Bogu podoba. Nawet nie dla nagrody wiecznej. Gdyby człowiek nie pokonywał tych przeciwności – dopiero wtedy by się czuł źle! Cały czas sumienie by go dręczyło, że wybrał wygodnictwo zamiast tego, co słuszne…
    Zasługę, to miałby ktoś, kto pokonałby owe przeciwności wbrew sobie, w świadomości, że nic nie otrzyma w zamian a cel do jakiego dąży – nie ma sensu. To jest zasługa. Choć absurdalna. Np ateista dokonujący samobiczowania. Taki człowiek postepuje wbrew sobie i szczerze zapiera się samego siebie.

  8. 166 bojkot TVN said

    http://jerzyprzystawa.salon24.pl/419889,jednomandatowe-okregi-wyborcze-w-rumunii

    Jednomandatowe okręgi wyborcze w Rumunii!

    Wczoraj, tj. w poniedziałek 21 maja 2012, Parlament Rumuński uchwalił nowe prawo wyborcze, likwidując 5.procentowy próg wyborczy i wprowadzając jednomandatowe okręgi wyborcze. Wybory będą się odbywać w jednej turze, mandat otrzyma kandydat uzyskujący najwięcej oddanych głosów. Będzie to więc system zbliżony do brytyjskiego systemu FPTP (nie znamy jeszcze dokładnie szczegółów ordynacji wyborczej). Najbliższe wybory parlamentarne mają się odbyć w listopadzie tego roku. Z propozycją zmiany prawa wyborczego wystąpił nowy premier Rumunii, Victor Ponta, z poparciem lidera partii tworzącej koalicję rządzącą, Crina Antonescu. W głosowaniu za zmianą głosowało 180 posłów, przeciwnych było 30. Opozycja zapowiedziała zaskarżenie nowego prawa do Trybunału Konstytucyjnego.

  9. 25godzina said

    @JamJestSceptyk
    Oczywiście, poza tym ci których nie stać na dzieci, czy na więcej niż jedno itd. Krótko mówiąc, autor napisał sobie takie łzawo-melancholijne wypracowanie o niczym i tyle. Bla, bla, bla… bez sensu, ładu i składu, a zdaje się że facet ma pretensje do bycia „ojcem narodu” czy coś w tym stylu.

    Ręce opadają.

  10. „Może warto sięgnąć po sprawdzoną szczepionkę obywatelską – samoorganizację. Kto się pisze?”

    – A może tak od razu jakaś większa organizacja? Np Liga Polskich Rodzin…

  11. zagrypiona said

    Zgadzam sie ze spoleczenstwo ogolnie wszystkich osob nie tylko rodzin powinno byc lepiej zorganizowane i zintegrowane. Powinna byc ponadpolityczna biologiczna wiez miedzy wszystkimi. A pan autor tekstu powinien bardziej rozwinac swoja mysl jak ta samoorganizacja mialaby pomoc, jakies konkrety, jakies wskazanie przyczyny zlego stanu rzeczy (jak ktos tu napisal ze zus sluzy tylko wybranym ‚zasluzonym’ i drenuje nasze kieszenie z pieniedzy ktorych niektorzy z nas NIGDY nie zobacza) … Tak o rodzinie i o pieknych wartosciach to sobie mozna gadac. Tylko jaki konkretny czyn, manewr trzeba wykonac? (zaorac krwiopijcze instytucje najlepiej) Z tekstu wynika ze najlepiej zaglosowac na jakies nieistniejace/istniejace mityczne cudowne ugrupowanie. 😉 Czy pan autor wczoraj sie urodzil ze nie wie jak to w Polsce jest? Nawet jesli takowe by sie pojawilo, to bez stosownych srodkow zaradczych pasozyty i chwasty zadusza i zniszcza. Trzymanie sie za rasie nie pomoze. To juz za daleko zaszlo. Tu sie trzeba w konkretny sposob bronic.

    PS. Pokrec madrze prawi. Jak widze to wrzucanie wszystkich bezdzietnych do jednego worka z singlami prowadzacymi hulaszczy tryb zycia to mnie skreca. No ale tak to jest jak sie zyje w bance mydlanej i nie zna polskich realiow ekonomicznych. Gdy samemu sie jest ciezko utrzymac, a co dopiero myslec o rodzinie i dzieciach. Gdy nie ma pracy itd. No tak jeszcze mozna isc krasc i sie prostytuowac ale nie kazdy jest tak zdeterminowany do zalozenia rodziny. 😉

    Poza tym, wielodzietnosc jeszcze niczego nie dowodzi. Tak jak sa patologiczni bezdzietni, tak rodziny wielodzietne bywaja patologiczne i nie ma co na tej podstawie ludzi osadzac. Co z tego ze ktos bedzie mial 5 dzieci a wychowa je na lemingow ogladaczy TVN i wyborcow tych co zawsze. Dla nas tylko klopot bo wiecej bezmozgiego balastu. I taka prawda. Dzieci powinni miec ludzie odpowiedzialni i ktorzy beda w stanie je wychowac na porzadnych obywateli. A jak jest, prosze sie rozejrzec troche dalej niz poza banke w ktorej sie zyje, ewentualnie poza swoja idealna rodzine. Nie wszystkie takie sa….

  12. 25godzina said

    @ Zagrypiona
    >nie tylko rodzin powinno byc lepiej zorganizowane i zintegrowane. Powinna byc ponadpolityczna biologiczna wiez miedzy wszystkimi
    Warunek podstawowy: ludzi muszą mieć przestrzeń do działania i możliwości do działania. Przestrzeń, czyli to wszystko co obecnie okupuje tzw państwo. Tzw. państwo, bo w praktyce są to sitwy, różne układy które wykorzystują aparat administracyjny, sądowniczy itd to realizacji swoich sitwianych celów, kosztem reszty narodu. To, raz. Dwa – możliwości działania, czyli pieniądze. Jeśli z każdym wypracowanych 100zł Polak dostaje do ręki około 20-25zł a reszta jest mu zabierana pod rożnymi pretekstami to o czym my mówimy? Po pierwsze, przymusowo utrzymujemy tych co na okradają, oddajemy im nasze pieniądze, żeby mogli je rozkradać i sami siebie pozbawiamy środków na jakiekolwiek inicjatywy.

    To po pierwsze. Po drugie, żadne dobrowolne ubezpieczenia w tym państwie NIE SĄ MOŻLIWE. Żeby były możliwe trzeba zmienić państwo, jego ustrój.

  13. 25godzina said

    Podatki i dług publiczny jako forma kradzieży – wykład Stanisława Michalkiewicza:http://tinyurl.com/6r26tjt

  14. Marucha said

    Re 12:
    Mnie się wydaje, że jest odwrotnie.
    Polskie „państwo” rezygnuje z jednej po drugiej dziedziny, jakimi zajmowanie się należało do jego obowiązków. Począwszy od likwidacji suwerenności politycznej i gospodarczej, poprzez likwidację wojska, prywatyzację wielu służb, prywatyzację strategicznych działów gospodarki (telekomunikacja, energetyka itd) itd. itp.

  15. 25godzina said

    @ Marucha
    Odwrotnie?

    Tak, państwo rezygnuje ze swoich kompetencji, a „w zamian” wchodzi między rodziców a dzieci, między nauczyciela a ucznia, między nauczyciela a rodzica, między księdza a wierzącego, miedzy Boga a ludzi, miedzy pracodawcę a pracownika itd.

    W dziedzinach w których państwo porzuca swoje kompetencje „zwykli” ludzie nic (lub niewiele i po amatorsku) nie zdziałają. Nawet gdyby chcieli, to odbierana im jest możliwość jakiegokolwiek ruchu, poprzez organicznie ich wolności, a po drugie przez odbieranie środków finansowych, które sami wypracowują.
    W dziedzinach należących do „zwykłych” ludzi, ci „zwykli” nie mają szans w starcu z „państwem”, czyli urzędniczo-złodziejsko-sądowymi sitwami.

    Stopień zniewolenia sięga już kilku, jeszcze nie narodzonych pokoleń. Wszystko oczywiście „w trosce” o nasze zdrowie, emerytury, szkolnictwo itd. zgodnie z tym co opisał Orwell.

Sorry, the comment form is closed at this time.