Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Traditionis Custodes
    lewarek.pl o Traditionis Custodes
    Listwa o List przełożonego generalnego…
    I*** o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Boydar o Kościół w rękach predatora. Dr…
    Boydar o Traditionis Custodes
    Boydar o Jeszcze o Gierku…
    Listwa o Traditionis Custodes
    prostopopolsku o Obywatele w obronie radcy praw…
    lewarek.pl o List przełożonego generalnego…
    lewarek.pl o W obronie realizmu polity…
    Boydar o List przełożonego generalnego…
    wanderer o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Eurowizja, zgaga, Syria

Posted by Marucha w dniu 2012-05-29 (Wtorek)

Wydawałoby się, że zachodnie narody poddane już przecież długotrwałemu treningowi, zostaną pozostawione w spokoju. Tymczasem wystarczyło tylko popatrzyć na festiwal Eurowizji, żeby się przekonać, iż indoktrynacja nie słabnie.

Wygrała Szwecja reprezentowana przez…Marokankę! Jakby tego było mało, do towarzystwa dołożono jej Murzyna. Zwalista postać, przypominająca Yeti, momentami pełzająca wokół pieśniarki na czworakach i przekładająca nad jej głową nogi, była zapewne głównym akcentem kulturalnym, jaki mogli zaprezentować Szwedzi. Nawiasem mówiąc – w każdym zachodnim zespole czy teamie śpiewaczym, był dostawiony jakiś kolorowy.

Holandia załamuje ręce, bo nie weszła do finału, ale przykład mogłaby brać z Rosji, której reprezentantki, proste babuszki, przyszły na trzecim miejscu! Kraj Tulipanów wystawił dziewoję o kreolskiej urodzie, która wystąpiła w… indiańskim pióropuszu! Momentami myślałem, że to nasz “zdrojewsio” Holendrom doradzał.

Inna ciekawostka z frontu kulturalnego. Mianowicie Lady Zgaga, mająca wystąpić przed 50-tysięczną publiką w Indonezji zrezygnowała z występu! Otóż bractwa muzułmańskie postawiły warunek co do repertuaru i ubioru, na który Zgaga się nie zgodziła. Pamiętamy, jak u nas pewna zdzira z USA, profanująca imię Matki Boskiej, nie spotkała się z żadnym oporem czy protestem. [Polacy by nie przeżyli, gdyby ominął ich występ pani Ciccone, bo oznaczał on dla nich skok cywilizacyjny. Indonezyjczycy zaś takich ambicji nie mają. – admin]

Czas na politykę. Cisną na Rosję wszelkimi sposobami. Bandy „Free Syrian Army” dostały rozkaz podkręcenia obrotów, powodując naturalnie kontrakcję Assada. Zawyły więc media zachodnie, bo w jakimś mieście armia posługując się czołgami ostrzelała “bezbronnych cywilów” zabijając 80-ciu z nich [i rekwirując broń made in USA? – admin]. Rada Bezpieczeństw wręcz w pidżamach zbiegła się na polecenie miłujących pokój demokracji ,ale Rosja znowu włożyła kij w szprychy, dokładając do końcowego komunikatu ustęp o brutalności “ rebeliantów”.

Byłoby to wszystko może nawet dość poważne, gdyby w tym samym czasie nie miał miejsca atak amerykańskich dronów w Afganistanie, w wyniku którego została zabita ośmioosobowa rodzina: ,rodzice oraz 6-cioro dzieci!  Rada Bezpieczeństwa w tym wypadku nie widziała potrzeby się zebrać.

Wracając do multi-kulti. Właśnie w Holandii ujawniła się grupa muzułmańska o nazwie “Sharia4 Holland”, która proponuje Holendrom dobry interes: wprowadzenie prawa islamskiego! ” Będziecie żyli w spokoju i ladzie społecznym“ – ogłosił ich rzecznik, a Wildersa nazwał „psem Rzymu” (!?).

Brat Dioskur

Komentarzy 26 do “Eurowizja, zgaga, Syria”

  1. 25godzina said

    Któryś raz robisz z Żyda Wildersa „ostatnią nadzieję białej rasy”, wiec albo jesteś głupi, albo za leniwy żeby zajrzeć choćby do Wikipedii, albo robisz to celowo. To tak na marginesie.

    BBC nakręciła parszywą antypolską propagandówkę (m.in. – 2:30 minuta – Polska graniczy z Austrią), opartą na wylansowanych przez żydowskie antypolskie lobby stereotypach/zbitkach pojęciowych (antysemici, polskie obozy koncentracyjne itd), pewnie już większość o tym słyszała. Na koniec filmu twórcy odradzają wyjazd na Euro, bop można wrócić w trumnie!
    O co chodzi?
    Ciekawy i wg mnie w 100% trafny komentarz jednego z użytkowników (Damianek19) Youtube co do tego filmu:

    „Pamiętajcie Rodacy że ZAWSZE chodzi o pieniądze – w tym konkretnym przypadku każdy kto przyjedzie na euro 2012 nie poleci do Londynu bo albo skończy mu się kasa albo wyczerpie urlop i tyle.

    Poza tym każdy widzi że reportaż robiła banda debili na „czyjeś” zlecenie:
    – Polska graniczy z Austrią
    – cudowna reinkarnacja Jugosławia po 20 latach nieistnienia
    – śpiewką klubu „kto nie skacze ten Widzew” zmienili na „kto nie skacze ten Żyd (Jew)”
    itd. itp.”

    Film: http://tinyurl.com/7jajs6t

  2. Im więcej pomyłek tym większa pewność o ich poziomie a to już napawa optymizmem.

  3. maran said

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/05/28/demonstracja-chleba-zamiast-igrzysk/
    „Dziś wiemy, że to mieszkańcy miast zapłacą za „igrzyska”. Miasta, które inwestowały w turniej stanęły, bowiem na skraju bankructwa. Zadłużenie w związku z kosztami organizacji Euro 2012 sięga miliardów złotych. Na wydatki związane z Euro lekką ręką przeznaczono ok. 96 mld zł. Za sumę wydaną na poznański stadion, czyli 750 mln złotych, można by w ciągu następnych 10 lat opłacać ponad 6 tys. miejsc w żłobkach publicznych.

    Przygotowanie Euro wiąże się z nadzwyczajnymi wydatkami, które nie zostaną zrekompensowane przez zagranicznych turystów ani inwestorów. Ekonomiści ze Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Łódzkiego wyliczyli, że dzięki organizacji mistrzostw całkowity, skumulowany przyrost PKB do roku 2020 może wynieść 27,9 mld zł. To jedynie 1/3 kosztów całości imprezy – co z pozostałymi kilkudziesięcioma miliardami?

    Nadchodzący kryzys społeczny nie wynika jedynie z wydatków związanych z Euro. Jego przyczyną jest antyspołeczna polityka, prowadzona od początku transformacji ustrojowej. Niemniej organizacja nadchodzących mistrzostw ujawnia hipokryzję władzy i priorytety, którymi się kieruje.

    Podczas, gdy na organizację turnieju piłkarskiego wydaje się miliardy złotych, w całej Polsce obcina się wydatki na realizację podstawowych potrzeb społecznych. Zamykane są przedszkola, szkoły i domy kultury, wzrastają opłaty za żłobki, komunikację publiczną i mieszkania. Prywatyzuje się lub zamyka przychodnie, szpitale i zakłady pracy. Brakuje pieniędzy na walkę z bezrobociem, które wciąż rośnie. Znacznie podniesiono opłaty za żywność, gaz, prąd, paliwo, wodę i leki. Ponad to dochodzi do prób podwyższenia wieku emerytalnego, równocześnie ograniczając wydatki na rehabilitację seniorów.

    Rosnące koszty utrzymania nakładają się na postępujący w całym kraju kryzys mieszkaniowy. Żeby zaspokoić podstawowe potrzeby ludności Polski, należałoby w najbliższym czasie wybudować około 1,2 mln nowych lokali. Powoduje to, iż rynkowe ceny wynajmu i kupna nieruchomości utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Tymczasem samorządy wyprzedają więcej mienia komunalnego niż budują, przeprowadzając jednocześnie masowe eksmisje. Na bruk wyrzuca się m.in. kobiety z dziećmi, niepełnosprawnych i emerytów, którzy następnie latami oczekują na przydział lokali socjalnych. Dramatyczny brak tanich mieszkań i masowe eksmisje, to tylko część kosztów związanych z obsługą ogromnego zadłużenia miast…”

  4. maran said

  5. maniek said

    Brawa dla admina za czujność w sprawie Syrii. Tu można obejrzeć tę broń…

  6. mironik said

    Może niech już nie walczą z tym bezrobociem bo ostatnio wymyślili takie coś jak „szkolenie grupowe” (no mnie to się kojarzy) i można tam się dowiedzieć żeby szukać w internecie…

  7. Niedaleko said

    Ad. 1 – Co do BBC, to okazuje się (nie pierwszy i ostatni raz) że fotografia „masakry” w Syrii tak naprawdę jest z Iraku, i bez pozwolenia fotografa. BBC tłumaczy że to pomyłka.

    http://english.farsnews.com/newstext.php?nn=9103080107

  8. wi42 said

    Re 7 Niedaleko

    Najciekawsze, że nikt alarmu nie podnosił z powodu mordów w Iraku ukazanych na fotografii BBC, nikt fotografii nie popularyzował. Raptem przydała się i tylko przypadek sprawił, że wykryto krętactwo….

  9. maran said

    Syjonistyczne BBC rzucilo photo z masakry 2003 jak photo z massacry w Syrii.
    Autor tego zdjecia o malo z krzesla nie spadl jak to zobaczyl.
    http://vigilantcitizen.com/latestnews/bbc-uses-a-2003-picture-from-iraq-to-incite-war-against-syria/

  10. Sołtys said

    A to ci wpadka pani redaktor.Od 5:40 niezła dyskusja.
    http://www.dailymotion.com/video/xr5zj5_wpadka-agnieszki-szulim-w-programie-pytanie-na-yniadanie_shortfilms?fbc=608

  11. Piotrx said

    ” Pamiętamy, jak u nas pewna zdzira z USA, profanująca imię Matki Boskiej, nie spotkała się z żadnym oporem czy protestem.”

    To nie jest prawda, że nie spotkała sie z ż a d n y m protestem
    http://www.piotrskarga.pl/ps,3983,2,0,1,I,informacje.html

    akcja samego tylko Stowarzyszenia im. ks Piora Skargi miała prawie 24 tys prostestów na dzień 6.08.2009 – inna sprawa jak to wygladalo to w skali calego kraju

  12. Michał said

    Ciekawy filmik od Pana Mańka, jeżeli ta cała „rebelya” zakichana będzie jeszcze długo się utrzymywała, to USA może interweniować zbrojnie jak w przypadku Libii, gdzie zamordowano Kadaffiego- wyślą drony. Rządowi hameryki chodzi tylko o wyniszczenie kraju, który może pomóc Iranowi, jeżeli wybuchnie wojenka.

  13. maran said

    http://wpolityce.pl/artykuly/16481-starbucksokracja-z-dziennika-rewolucjonisty-bylismy-zachwyceni-wielu-zrezygnowalo-specjalnie-tego-dnia-ze-squash
    „….Mam na imię Łukasz ale każe do siebie mówić „Luc”, bo moje imie wydaje mi się strasznie zaściankowe, a literka „Ł” jest trudna do przeczytania dla moich przyjaciół z Nowej Zeladnii, których poznałem w czasie mojego półrocznego tripu po Australii. Jestem uczniem drugiej klasy w Wielokulturowym Liceum imienia Jacka Kuronia. Nasze liceum jest najlepsze w Warszawie, nauczyciele nam mówią, że jesteśmy elitą nie to co ten motłoch z Pragi czy Sadyby. Moi rodzice płacą 800 zł miesięcznie za moją szkołę, to nie jest dużo, bo to zaledwie połowa mojego kieszonkowego więc myślę, że każdego byłoby stać żeby do nas chodzić. Liczy się przede wszystkim dobry wynik z egzaminu gimnazjalnego, ja go zdałem świetnie – miałem najlepszych korepetytorów.

    Jestem jednym z pomysłodawców Ruchu 15 Października, którego założyliśmy w czasie jednej z lekcji, po to by uratować świat od dyktatu kapitalizmu. Anka – nasza dyrektorka (musicie wiedzieć, że w naszej szkole wszyscy jesteśmy po imieniu, mówienie na siebie per „Pan” lub „Pani” to ejdżyzm). Od razu po tym jak powstał ten wspaniały pomysł, zaproponowaliśmy nauczycielce wyjście do Starbucksa na kawę aby przedyskutować pomysł. Jako, że w szkole panują zasady równościowe, przeprowadziliśmy głosowanie – nas uczniów jest więcej, więc zawsze możemy przerwać zajęcia, jak wspaniale działa demokracja w naszym wielokulturowym liceum.

    Tata Anki Blumsztajn (naszej dyrektorki) jest redaktorem naczelnym Gazety Wyborczej w Warszawie i załatwił nam od razu wywiad z wybitnym polskim dziennikarzem – Jackiem Żakowskim w TOKFM. To było OSOM bo wreszcie uciśnieni młodzi Polacy usłyszą nasz głos i pójdą z nami walczyć o lepszy świat. Nie możemy być gorsi od młodych ludzi w Mardycie czy w New Yorku, byłem tam na wakacjach w zeszłym roku, tam są tacy OSOM i tolerancyjni ludzie, wielokulturowi tak jak nasze Liceum. Pan Jacek też był genialny mówił nam, że jesteśmy podobni do Ruchu Palikota, byliśmy dumni bo bardzo go lubimy, tylko nam się nie podoba jego liberalizm ale to jest super, że w jego partii jest ten przemiły gej Robert Biedroń no i pani Anna Grodzka obie te osoby, miały okazje przeprowadzić u nas gościnnie lekcje z tolerancji…..”

  14. zofia said

    Prof. Jedrzejko ma racje
    -tylko lekarze moga podjac decyzje o leczeniu m
    -90% uzaleznionych zaczynalo od m
    -zasady leczenia uzaleznien od m, alkoholu,czy twardych narkotykow sa takie same
    Alkoholik potrzebuje coraz mniejsza dawke natomiast narkoman zwieksza. To jest powodem, ze m nie wystarcza i markomani szukaja coraz mocniejszych narkotykow!
    Srednia wiku alkoholika to 40 lat (najczesciej gina w wypadkach). Srednia wiku narkomana to 30 lat (naczesciej z przedawkowania)
    Polski narkoman zyje przecietnie 8 lat ze wzgledu na jakosc dragow

    Do czego to podobne aby grupy nacisku uzywaly ulicy do zmiany prawa!
    Jak to mozliwe aby prez. miast wydawali zezwolenia na takie dzialania stawiajac pod murem roszczeniowych grup przedstawicieli rzadu?
    Media publiczne spoleczne, nie sluza wiekszosci obywatelom ale wlasnie takiej zbieraninie!
    A pania redaktor powinno sie zajac CBA (kto jej dal w lape za promocje m?) i prokurator.

  15. maran said

    Mysle ze warto to rzucic na pierwsza strone.
    Ten artykul udowadnia ze Fronda zmienia sie w tube Wyborcza lub tube neo_katolickiej sekty judeo-chrzescijanskiej.
    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/fobie,_mary_i_inne_czary_(rzecz_o_urojeniach_publicystki_frondy)_36329
    „Jan Bodakowski
    Fobie, mary i inne czary (rzecz o urojeniach publicystki Frondy)

    Na portalu Fronda, od którego można oczekiwać rzetelności, ukazał się tekst Marty Brzezińskiej będący doskonałym przykładem ohydnego kłamstwa na miarę gazety której nazwy nie wolno wymieniać. Już sam tytuł „Łysi neonaziści – jedyna alternatywa dla marszu dewiantów?” wmawia czytelnikom że uczestnicy demonstracji homofobicznych to naziści (co jest wierutną bzdurą).

    Publicystka Frondy twierdzi że w Krakowie „Kilkuset działaczy ONR i NOP, w swoich tradycyjnych „strojach”, koszulkach z krzyżem celtyckim i napisami „Blood&Honour”, z wygolonymi w większości na łyso głowami. Mieli ze sobą także potężną płachtę ze znakiem „Zakaz pedałowania”. Taki obraz rysuje się z relacji zamieszczonych nie tylko przez „Gazetę Wyborczą”, ale także inne media”. Co ciekawe urojeń publicystki Frondy nie potwierdza zawartość strony internetowej gazety wyborczej (nie ma na nich ani nazistowskich koszulek ani glanów, a wielu spośród kontrmanifestantów ma włosy). Co każdy może sam stwierdzić na stronie krakowskiego wydania gazety wyborczej.
    http://krakow.gazeta.pl/krakow/51,44425,11757015.html?i=0

    Pisząc o warszawskiej demonstracji gejów publicystka Frondy twierdzi że w 2011 spotkała na niej
    „całe mnóstwo nowoczesnych rodziców z przewiązanymi w chustach maluchami, albo popychających przed sobą dziecięce wózeczki”. Gejparadę określa mianem „pokojowego marszu uśmiechniętych ludzi”. Co ciekawe nie dokumentowała tego zdjęciami. Publicystka nie wspomina też o inne innych niezbyt bliskich Frondzie atrakcje jakie można spotkać na gejparadach.

    Od kilku lat staram się dokumentować barwne przejawy ludycznej polityki której wyrazem są manifestacje. Byłem świadkiem gejparad i homofobicznych kontrmanifestacji. Udało mi się udokumentować te wydarzenia na fotografiach. Mam więc prawo stwierdzić że publicystka Frondy kłamie pisząc o warszawskich gejach i homofobach. Dowodem moich twierdzeń niech będą fotografie jakie zamieściłem na swoim profilu na Facebooku.

    Kilka zdjęć, jak to ujęła publicystka Frondy „pokojowego marszu uśmiechniętych ludzi”. Zdjęcia pochodzą z o wiele obszerniejszego albumu „archiwum III RP – gejparada Warszawa 2010” zamieszczonego na stronie
    http://www.facebook.com/jan.bodakowski.3?sk=photos Publicystka Frondy homofobiczne kontrmanifestacje określa mianem „skupiska nabuzowanego złością” „faszyzującego tandemu MW-ONR”, potworów ubrany w subkulturowe skinowskie ubranka. Swoich chorych oskarżeń autorka nie podparła dokumentacją fotograficzną. W rzeczywistości homofobiczne manifestacje wyglądały odmiennie od urojeń publicystki Frondy.
    Zdjęcia dokumentujące homofobiczną manifestacje w 2010 pochodzą z albumu „archiwum III RP – NOP przeciw gejparadzie 2010” znajdującej się na stronie
    http://www.facebook.com/media/set/?set=a.324664704276044.72435.100001975500377&type=3
    ………”

  16. Zerohero said

    Re 13

    Co do końcówki parodii, to śmiem wątpić w niechęć do liberalizmu u uczniów liceum im. Kuronia. Oni wyśmiewają protekcjonalizm, „socjał” itp. na równi z kurwiniątkami. Zachwalanie socjalizmu i kapitalizmu to wybieg taktyczny na który dają się nabrać postronni idealiści. Np. w 68 postronni idealiści klaskali na Dziadach, bo pierwsze głośne oklaski wzieli za autentyk a nie prowokację starszych i mądrzejszych.

  17. maran said

    „..Prof. Bogusław Wolniewicz – Fikcja judeochrześcijaństwa
    kategoria: Religia
    Dodano: Monday, 28 May 2012, 22:18

    Lewacka ideologia „politycznej poprawności” podmywa i rozmywa dziedzictwo duchowe Europy. Czyni to wieloma sposobami. Jednym z nich jest infiltrowanie zachodniej świadomości społecznej lewoskrętnym fałszem, lewoskrętne chrześcijańskich gmin wyznaniowych w Palestynie, ale tutaj wprowadza się je w całkiem innym znaczeniu. Wprowadza się je przy tym bez uzasadnień i objaśnień, metodą marketingową, napomykając coraz częściej tu i tam z niewinną miną o jakiejś „tradycji judeochrześcijańskiej”, „cywilizacji judeochrześcijańskiej”, albo o jakichś specjalnie „judeochrześcijańskich wartościach”, nigdy nie precyzowanych. Wprowadza się tę innowację, jak gdyby rozumiała się sama przez się i nie mogła budzić niczyich wątpliwości. Nikt nie pyta, czy taka tradycja albo cywilizacja w ogóle istnieje lub kiedykolwiek istniała. Od tysiąca lat żyliśmy w Polsce przeświadczeni, że nasza wiara i tradycja są chrześcijańskie. A tu naraz mówią nam, że to był błąd: nie „chrześcijańskie”, tylko „judeochrześcijańskie”.

    Nie podoba się nam to nowe nazwanie. Dokonuje się nim gwałtu na naszej samowiedzy historycznej i świadomości narodowej. Czemu więc nikt nie wyraża sprzeciwu – żaden przedstawiciel Kościoła, żaden dziennikarz, żaden profesor uniwersytetu? Bo się boją! To zaś pokazuje, że nie są już ludźmi naprawdę wolnymi. Bo człowiek wolny nie boi się mówić, co myśli; ani pytać, gdy rodzą się w nim wątpliwości. To jest jego pierwsza cecha rozpoznawcza. A oni milczą, tak są już osiodłani: co im wolność, grunt to auto.

    Wolność słowa jest stale zagrożona. Obronić ją można tylko przez stałe jej użytkowanie. Inaczej wiotczeje i zanika, jak nieużywane mięśnie. Dlatego w imię wolności słowa, by zapobiec jej atrofii, powiedzmy jasno i wyraźnie: żadnego „judeochrześcijañstwa” nie ma i nigdy nie było.

    Określenie to jest propagandową fikcją. Fikcję tę międzynarodowe lewactwo wtłacza pod medialnym ciśnieniem do świadomości społecznej, by rozmiękczyć zawarte w niej dziedzictwo chrześcijańskie; bo rozmiękczone łatwiej zgnieść, to jasne.

    Jako formacja ideologiczna lewactwo dzisiejsze cechuje się niezwykłą wprost agresywnością, a jej ostrze główne wymierzone jest w chrześcijaństwo. Red. Bronisław Wildstein, na pewno żaden klerykał, stwierdził niedawno arcysłusznie (Rzeczpospolita z 6. 5. 2008):

    „Ateizm przekształcił się od jakiegoś czasu w agresywną antyreligię. Jako taki dąży do eliminacji religii [z] przestrzeni publicznej. […] Jest chyba najbardziej nietolerancyjnym wierzeniem współczesnego Zachodu.”

    Fikcja „judeochrześcijaństwa” jest częścią ich ofensywy na chrześcijaństwo: głęboką dywersją, o wiele groźniejszą niż np. pojedyncze skandale seksualne jakichś osób duchownych, tak usilnie dziś nagłaśniane.

    Judaizm i chrześcijaństwo to są dwie odrębne religie i tradycje. Nie biegły nigdy razem, zawsze tylko o b o k siebie; osobno i całkiem niezależnie jedna od drugiej, w hermetycznej niemal izolacji. Ich odrębność widać we wszystkich czterech składowych, jakie można wyróżnić w każdej religii: w doktrynie, w kulcie, w organizacji, oraz w obyczajowości. Próby ze strony chrześcijańskiej, by odrębności te bagatelizować lub zacierać, są efektem złudzeń posoborowego „ekumenizmu”; przy bliższym wejrzeniu okazują się zwykłym synkretyzmem religijnym, nie podzielanym bynajmniej przez drugą stronę.

    Owszem, chrześcijaństwo i judaizm mają jako religie pewien ważny punkt styczny: jest nim Stary Testament, ten pień monoteizmu. Punkt ten dzielą jednak z islamem. Judaizm, chrześcijaństwo i islam to są trzy interpretacje Starego Testamentu: trzy różne sposoby jego rozumienia. Rozumienie żydowskie wyraża się w Talmudzie; rozumienie chrześcijańskie – w Ewangelii; rozumienie muzułmańskie – w Koranie. Mamy zatem trzy różne interpretacje Starego Testamentu: talmudyczną, ewangeliczną i koraniczną; oraz trzy wyrosłe na nich religie, tradycje i cywilizacje. Takim samym więc prawem, jak o „judeo-chrześcijaństwie”, można by mówić o „judeoislamie”, albo przeciwstawiać wartościom „judeo-chrześcijańskim” wartości „judeo-mahometańskie”. Wszystko to fikcje.

    Historyczne związki chrześcijaństwa z judaizmem są znane od dwóch tysięcy lat. Przez dwa tysiąclecia nie przychodziło jednak nikomu do głowy, by propagandowo przedstawiać te dwie tradycje jako jedną. Cóż zatem usprawiedliwia chęć, by „chrześcijaństwu” doczepiać przedrostek „judeo-”? Przedrostek ten ma sugerować jakąś bliżej nieokreśloną symbiozę obu religii, której w rzeczywistości nigdy nie było. Wprowadzanie go jest mistyfikacją.

    Cywilizacja Zachodu powstała jako wielka synteza dziejowa trzech pierwiastków duchowych: żydowskiego monoteizmu, myśli greckiej i państwowości rzymskiej. Nazwa tej trójsyntezy brzmi „chrześcijaństwo”, bez żadnych kwalifikujących przedrostków. W tym połączeniu pierwiastki owe stworzyły coś jakościowo nowego, czego właściwości nie miał żaden z nich z osobna: niczym atomy węgla, tlenu i wodoru w cząsteczce cukru. Nie ma sensu mówić o „węglocukrach”, gdy żadnych innych cukrów nie ma; i podobnie nie ma sensu mówić o „judeochrześcijaństwie”, gdy innego nie ma. Zbitka słowna „judeochrześcijaństwo” służy za instrument do demontażu chrześcijaństwa: ma mu odbierać jego wyrazistość, rozmazywać jego historyczny kontur.

    Zauważmy, że w świadomości społecznej działa ona tylko w jedną stronę: judaizuje chrześcijaństwo, nie chrystianizując judaizmu. Nie mówi się przecież o żadnym „chrystojudaizmie”; ani o „tradycji judeo-mahometańskiej”, choć dziedzictwo Starego Testamentu” obecne jest również w islamie (stąd np. jego roszczenia do Jerozolimy). Lewoskrętnej ideologii nie wadzą w Europie ni meczety, ni synagogi, ni aśramy. Wadzą jej tylko kościoły.

    Ale – krzykną tu zaraz lewacy – sam Jan Paweł II mówił przecież o „starszych braciach w wierze”. Rzeczywiście tak się wyraził: najpierw w 1986 r. podczas swej historycznej wizyty w rzymskiej synagodze, a potem jeszcze dwukrotnie (w 1999 r. na audiencji generalnej i w 2000 r. podczas spotkania w Izraelu z dwoma naczelnymi rabinami, aszkenazyjskim i sefardyjskim). Cóż jednak wynika z tych słów papieża w odniesieniu do nazwy „judeochrześcijañstwo”?

    Nic nie wynika.

    Słynne słowa Jana Pawła II o „starszych braciach” to nie było orzeczenie papieskie o naturze chrześcijaństwa. To był wielki gest pojednawczy Kościoła wobec Żydów: historyczna propozycja by r a z e m wznieść się ponad zadawnione od dwóch tysięcy lat antagonizmy i podjąć wspólne dzieło ich stopniowego wygaszania. Ten historyczny gest zawisł jednak w próżni, bo z tamtej strony nikt się do braterstwa w wierze z nami nie przyznał. Odpowiedzią były i są jedynie coraz to nowe i coraz dalej idące roszczenia i oskarżenia, z próbami ingerencji w samą katolicką liturgię, to jądro wszelkiej religii, włącznie. (Doszło do tego, że starą i piękną pieśń wielkopostną „Ludu mój, ludu” uznano za wyraz „katolickiego antysemityzmu” i zażądano bezczelnie usunięcia jej z nabożeństwa Drogi Krzyżowej.) Nie mówiąc o tym, że nie zdobyto się nigdy na najmniejszy odruch wdzięczności za to, że ów wielki gest Kościoła wyszedł od papieża Polaka, jednego z rodu tych tak gorliwie i zajadle przez nich zniesławianych. Zamiast tego On i my usłyszeliśmy słowa „panie papież, weź pan te krzyże” – dla nas równie pamiętne jak tamte o „starszych braciach”.

    Słowa o „starszych braciach w wierze” nie po to zostały wypowiedziane, by Ojciec święty chciał przemianowywać wiarę chrześcijańską, ani tym bardziej nie po to, by nieżyczliwi jej mieli nas czym dźgać. Były wyrazem dobrej woli, a także nadziei, że jedna dobra wola rodzi drugą. Nie zrodziła. Zamiast tego wsuwa się nam fikcję „judeochrześcijaństwa”, a winę za zagładę Żydów europejskich przesuwa się coraz wyraźniej z III Rzeszy na „chrześcijaństwo” – tu już bez przedrostka „judeo”.

    Ani na chrześcijaństwo, ani ogólniej na chrześcijańską kulturę Zachodu judaizm właściwy – to znaczy talmudyczny – żadnego wpływu nie wywarł. Trwał obok nich, sam w sobie, jako odrębna formacja kulturowa. Gdy po rewolucji francuskiej Żydzi zaczęli w kulturze Zachodu czynnie uczestniczyć, działo się tak o tyle, o ile wychodzili duchowo poza granice swej wspólnoty i tamtą kulturą i wartościami nasiąkali. Ich późniejszy wielki wkład w kulturę Zachodu był kwestią ich przymiotów osobistych. (Może także plemiennych, ale to już rzecz wielce sporna.) W każdym razie wkład ten nie polegał na zaszczepieniu chrześcijaństwu i d e i judaizmu wziętych z chederu i Talmudu. Heine stał się wielkim poetą niemieckim, nie „judeo-niemieckim”; a Leśmian – polskim, nie „judeo-polskim”. Dopiero teraz, w XXI wieku „multikulturalne” lewactwo usiłuje narzucić nam np. świętowanie Purim czy Chanuki. Przemianowywanie chrześcijaństwa na polit-poprawne „judeochrześcijaństwo” ma zasiać w nas ziarno niepewności, kim właściwie jesteśmy: jakie jest nasze duchowe dziedzictwo. Wtedy bowiem łatwiej je zniszczyć. Nazwa „judeochrześcijaństwo” to znak na sztandarze współczesnego nihilizmu – nie czarnym już, ani czerwonym, tylko „tęczowym”. Można rzec, stanowi kryptonim tęczowego chrześcijaństwa. Takich tęczowych chrześcijan jest dziś wiele, a najwięcej w Krakowie.

    Profesor Wolniewicz jest zdeklarowanym ateistą (przedstawia się jako „rzymski katolik – niewierzący”). Uściśla to precyzując, że nie wierzy w przetrwanie świadomości po śmierci. Natomiast nie neguje istnienia wyższej inteligencji nad człowiekiem.
    ____________________
    Żródło:
    GŁOS POLSKI nr 6, 1-7.02.2012…”
    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/prof._boguslaw_wolniewicz_-_fikcja_judeochrzescijanstwa_36314

  18. maran said

    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/prof._boguslaw_wolniewicz_-_fikcja_judeochrzescijanstwa_36314

  19. maran said

    „Red. Bronisław Wildstein, na pewno żaden klerykał, stwierdził niedawno arcysłusznie (Rzeczpospolita z 6. 5. 2008):

    „Ateizm przekształcił się od jakiegoś czasu w agresywną antyreligię. Jako taki dąży do eliminacji religii [z] przestrzeni publicznej. […]
    Jest chyba najbardziej nietolerancyjnym wierzeniem współczesnego Zachodu.”

  20. maran said

    „..Fikcja „judeochrześcijaństwa” jest częścią ich ofensywy na chrześcijaństwo: głęboką dywersją, o wiele groźniejszą niż np. pojedyncze skandale seksualne jakichś osób duchownych, tak usilnie dziś nagłaśniane.

    Judaizm i chrześcijaństwo to są dwie odrębne religie i tradycje. Nie biegły nigdy razem, zawsze tylko o b o k siebie; osobno i całkiem niezależnie jedna od drugiej, w hermetycznej niemal izolacji. Ich odrębność widać we wszystkich czterech składowych, jakie można wyróżnić w każdej religii: w doktrynie, w kulcie, w organizacji, oraz w obyczajowości. Próby ze strony chrześcijańskiej, by odrębności te bagatelizować lub zacierać, są efektem złudzeń posoborowego „ekumenizmu”; przy bliższym wejrzeniu okazują się zwykłym synkretyzmem religijnym, nie podzielanym bynajmniej przez drugą stronę.

    Owszem, chrześcijaństwo i judaizm mają jako religie pewien ważny punkt styczny: jest nim Stary Testament, ten pień monoteizmu. Punkt ten dzielą jednak z islamem. Judaizm, chrześcijaństwo i islam to są trzy interpretacje Starego Testamentu: trzy różne sposoby jego rozumienia. Rozumienie żydowskie wyraża się w Talmudzie; rozumienie chrześcijańskie – w Ewangelii; rozumienie muzułmańskie – w Koranie. Mamy zatem trzy różne interpretacje Starego Testamentu: talmudyczną, ewangeliczną i koraniczną; oraz trzy wyrosłe na nich religie, tradycje i cywilizacje. Takim samym więc prawem, jak o „judeo-chrześcijaństwie”, można by mówić o „judeoislamie”, albo przeciwstawiać wartościom „judeo-chrześcijańskim” wartości „judeo-mahometańskie”. Wszystko to fikcje.,,,”
    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/prof._boguslaw_wolniewicz_-_fikcja_judeochrzescijanstwa_36314

  21. maran said

    „..Historyczne związki chrześcijaństwa z judaizmem są znane od dwóch tysięcy lat. Przez dwa tysiąclecia nie przychodziło jednak nikomu do głowy, by propagandowo przedstawiać te dwie tradycje jako jedną. Cóż zatem usprawiedliwia chęć, by „chrześcijaństwu” doczepiać przedrostek „judeo-”? Przedrostek ten ma sugerować jakąś bliżej nieokreśloną symbiozę obu religii, której w rzeczywistości nigdy nie było. Wprowadzanie go jest mistyfikacją.

    Cywilizacja Zachodu powstała jako wielka synteza dziejowa trzech pierwiastków duchowych: żydowskiego monoteizmu, myśli greckiej i państwowości rzymskiej. Nazwa tej trójsyntezy brzmi „chrześcijaństwo”, bez żadnych kwalifikujących przedrostków. W tym połączeniu pierwiastki owe stworzyły coś jakościowo nowego, czego właściwości nie miał żaden z nich z osobna: niczym atomy węgla, tlenu i wodoru w cząsteczce cukru. Nie ma sensu mówić o „węglocukrach”, gdy żadnych innych cukrów nie ma; i podobnie nie ma sensu mówić o „judeochrześcijaństwie”, gdy innego nie ma. Zbitka słowna „judeochrześcijaństwo” służy za instrument do demontażu chrześcijaństwa: ma mu odbierać jego wyrazistość, rozmazywać jego historyczny kontur.

    Zauważmy, że w świadomości społecznej działa ona tylko w jedną stronę: judaizuje chrześcijaństwo, nie chrystianizując judaizmu. Nie mówi się przecież o żadnym „chrystojudaizmie”; ani o „tradycji judeo-mahometańskiej”, choć dziedzictwo Starego Testamentu” obecne jest również w islamie (stąd np. jego roszczenia do Jerozolimy). Lewoskrętnej ideologii nie wadzą w Europie ni meczety, ni synagogi, ni aśramy. Wadzą jej tylko kościoły.

    Ale – krzykną tu zaraz lewacy – sam Jan Paweł II mówił przecież o „starszych braciach w wierze”. Rzeczywiście tak się wyraził: najpierw w 1986 r. podczas swej historycznej wizyty w rzymskiej synagodze, a potem jeszcze dwukrotnie (w 1999 r. na audiencji generalnej i w 2000 r. podczas spotkania w Izraelu z dwoma naczelnymi rabinami, aszkenazyjskim i sefardyjskim). Cóż jednak wynika z tych słów papieża w odniesieniu do nazwy „judeochrześcijañstwo”?..”

  22. maran said

    „..Nic nie wynika.

    Słynne słowa Jana Pawła II o „starszych braciach” to nie było orzeczenie papieskie o naturze chrześcijaństwa. To był wielki gest pojednawczy Kościoła wobec Żydów: historyczna propozycja by r a z e m wznieść się ponad zadawnione od dwóch tysięcy lat antagonizmy i podjąć wspólne dzieło ich stopniowego wygaszania. Ten historyczny gest zawisł jednak w próżni, bo z tamtej strony nikt się do braterstwa w wierze z nami nie przyznał. Odpowiedzią były i są jedynie coraz to nowe i coraz dalej idące roszczenia i oskarżenia, z próbami ingerencji w samą katolicką liturgię, to jądro wszelkiej religii, włącznie. (Doszło do tego, że starą i piękną pieśń wielkopostną „Ludu mój, ludu” uznano za wyraz „katolickiego antysemityzmu” i zażądano bezczelnie usunięcia jej z nabożeństwa Drogi Krzyżowej.) Nie mówiąc o tym, że nie zdobyto się nigdy na najmniejszy odruch wdzięczności za to, że ów wielki gest Kościoła wyszedł od papieża Polaka, jednego z rodu tych tak gorliwie i zajadle przez nich zniesławianych. Zamiast tego On i my usłyszeliśmy słowa „panie papież, weź pan te krzyże” – dla nas równie pamiętne jak tamte o „starszych braciach”.

    Słowa o „starszych braciach w wierze” nie po to zostały wypowiedziane, by Ojciec święty chciał przemianowywać wiarę chrześcijańską, ani tym bardziej nie po to, by nieżyczliwi jej mieli nas czym dźgać. Były wyrazem dobrej woli, a także nadziei, że jedna dobra wola rodzi drugą. Nie zrodziła. Zamiast tego wsuwa się nam fikcję „judeochrześcijaństwa”, a winę za zagładę Żydów europejskich przesuwa się coraz wyraźniej z III Rzeszy na „chrześcijaństwo” – tu już bez przedrostka „judeo”.

    Ani na chrześcijaństwo, ani ogólniej na chrześcijańską kulturę Zachodu judaizm właściwy – to znaczy talmudyczny – żadnego wpływu nie wywarł. Trwał obok nich, sam w sobie, jako odrębna formacja kulturowa. Gdy po rewolucji francuskiej Żydzi zaczęli w kulturze Zachodu czynnie uczestniczyć, działo się tak o tyle, o ile wychodzili duchowo poza granice swej wspólnoty i tamtą kulturą i wartościami nasiąkali. Ich późniejszy wielki wkład w kulturę Zachodu był kwestią ich przymiotów osobistych. (Może także plemiennych, ale to już rzecz wielce sporna.) W każdym razie wkład ten nie polegał na zaszczepieniu chrześcijaństwu i d e i judaizmu wziętych z chederu i Talmudu. Heine stał się wielkim poetą niemieckim, nie „judeo-niemieckim”; a Leśmian – polskim, nie „judeo-polskim”. Dopiero teraz, w XXI wieku „multikulturalne” lewactwo usiłuje narzucić nam np. świętowanie Purim czy Chanuki. Przemianowywanie chrześcijaństwa na polit-poprawne „judeochrześcijaństwo” ma zasiać w nas ziarno niepewności, kim właściwie jesteśmy: jakie jest nasze duchowe dziedzictwo. Wtedy bowiem łatwiej je zniszczyć. Nazwa „judeochrześcijaństwo” to znak na sztandarze współczesnego nihilizmu – nie czarnym już, ani czerwonym, tylko „tęczowym”. Można rzec, stanowi kryptonim tęczowego chrześcijaństwa. Takich tęczowych chrześcijan jest dziś wiele, a najwięcej w Krakowie…”

  23. maran said

    ciekawy artykul, ciekawy temat
    http://jwp-ne.nowyekran.pl/post/63770,huzarzy-smierci

  24. maran said

    a tu neo-katolicka szkola srednia w Argentynue reklamuje rocznice swej szkoly.
    Uwaga drastyczne zdjecia.
    http://www.traditioninaction.org/RevolutionPhotos/A471-Passionists.htm

  25. maran said

    a tu lucyferianski biskup z Wiednia , podwlady Schonborna celebrujacy neo-Msze w stylu disco
    do ktorej uczestniczenia sa „przymuszani” ci co maja otrzymac Sakrament Bierzmowania.
    http://www.traditioninaction.org/RevolutionPhotos/A405BishopDisco.html

  26. Brat Dioskur said

    re1@”25 godzina”
    Najwyrazniej nalezysz do tych ktorzy ,jak ich boli brzuch ,twierdza,ze suma katow w trojkacie nie jest rowna 180*!Gajowka to nie wygon w rodzaju onetu czy gazety.pl,tutaj obowiazuja wyzsze standardy jazdy oraz wysublimowana percepcja.Wydawalo sie ,ze niewinne znaki (!?) markujace zarzut jaki stawiaja Wildersowi bisurmani sa wystarczajaco czytelne dla rozszyfrowania moich intencji ,okazalo sie jednak ,ze nie dla kazdego!Przejdzmy wiec na lopatologie.Wilders jest owszem „ostatnia nadzieja bialej rasy „,ale wg …muzulmanow.Kazdy ich na niego atak nalezy wiec odbierac jako agresje skierowana przeciwko kulturze europejskiej i cywilizacj jaka ta kultura wydala.Wilders z jednej strony ,dla nas ,narodowych Polakow skompromitowal sie mecenatem nad antypolska strona z drugiej jednak strony uderzyl on w podstawy sensu istnienia Eurokolchozu wystepujac do walki ,jak sie wyrazil , z brukselska dyktatura ,co nie ukrywam ,mile pobrzmiewa w uszach kazdego swiadomego politycznej rzeczywistosci Polaka.Szkoda jednak ,ze jego walka z Bruksela nie jest motywowana checia obrony Cywilizacji Lacinskiej,ale trzeba pamietac ,ze wywodzi sie on ze stajni liberalow, wiec nie moze sie pozbyc starych nalecialosci.
    Propozycje posilkowania sie Wikipedia pomijam litosciwie bez komentarza ,bo nie licuje ona z powaga tego forum..To tak na marginesie….

Sorry, the comment form is closed at this time.