Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Poseł Biedroń żąda – policja zatrzymuje

Posted by Marucha w dniu 2012-06-11 (Poniedziałek)

Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota, wymógł na stojących na ulicy policjantach, by zatrzymali chłopaka, który nazwał go „zboczonym”. Ten spędził cztery godziny w areszcie. Czy policjanci mieli prawo tak się zachować? Czy skarga posła – pederasty ma dla policji taką samą wartość jak skarga zwykłego obywatela? PCh24.pl przyjrzało się sprawie.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu w Warszawie. Zatrzymanie nagrała kamerą jedna z mainstreamowych stacji telewizyjnych. Pederasta Robert Biedroń udzielał wywiadu. Opowiadał o braku tolerancji w Polsce. Ktoś stojący z boku skomentował słowa Biedronia: „bo pan zboczony”. Samo słowo „zboczony”, jak wiemy, nie jest wulgarne, czy szczególnie obraźliwe. Mimo to poseł pomaszerował do stojących w pobliżu policjantów i pokazując palcem na winowajcę, zwrócił się z prośbą o reakcję.

„Winowajcą” był Radosław Ostrowski, mieszkaniec Warszawy. Policjanci wzięli sobie do serca prośby Biedronia. Ostrowski został zatrzymany na cztery godziny. Zamknięto go w celi gdzie czekał, aż będzie mógł udzielić wyjaśnień w tej sprawie. Obawiał się, że zostanie zatrzymany na dłużej, jednak przesłuchanie odbyło się w miarę sprawnie i około godziny 22 został wypuszczony. – Funkcjonariusz, który mnie zatrzymał stwierdził, że stało się tak na polecenie posła. Z kolei przesłuchujący mnie policjant mówił, że obraziłem posła Rzeczpospolitej – relacjonuje Radosław Ostrowski.

Dzwonimy w tej sprawie do biura prasowego Komendy Stołecznej Policji. – Niestety nie możemy komentować sprawy. W tym momencie zajmuje się tym prokurator – słyszymy. – Czy policja zatrzymuje na zlecenie posła ? – pytamy. Biuro odmawia komentarza, twierdząc, że są to spekulacje, a policjanci mogą zatrzymać każdego celem wyjaśnienia zgłoszonego zajścia.

Czy policja faktycznie miała prawo zatrzymać Radosława Ostrowskiego, gdy „obrażony” poseł Biedroń wskazał go palcem? Prawnik Zbigniew Stańczyk potwierdza, że tak może się stać, pod warunkiem, że spełnione są przesłanki z art. 244 kodeksu postępowania karnego. Chodzi o fragment: „Policja ma prawo zatrzymać osobę podejrzaną, jeżeli (…) istnieją przesłanki do przeprowadzenia przeciwko tej osobie postępowania w trybie przyspieszonym”. Policja musi mieć jednak uzasadnione przypuszczenie, że osoba podejrzana popełniła przestępstwo. – Wystarczająca może być informacja o możliwości popełnienia przestępstwa przez daną osobę, nie muszą istnieć pewne i sprawdzone dane co do osoby sprawcy przestępstwa – mówi Stańczyk. – Przypuszczenie, na podstawie którego dokonane zostało zatrzymanie, nie może być jednak dowolne. Musi być ono uzasadnione konkretnymi okolicznościami danej sytuacji faktycznej – dodaje.

Czy w takim razie nazwanie posła „zboczonym” i jego skarga to wystarczające podstawy by podjąć interwencję i zatrzymać „winnego”? – Niestety, policja często nadużywa swojego prawa, sądząc, że może w każdym przypadku zatrzymać osobę na 48 godzin, gdyż interpretuje przesłanki zatrzymania bardzo subiektywnie – twierdzi Zbigniew Stańczyk.

Zatrzymanie na żądanie

Czy policja działa tak bardzo gorliwie w każdej sytuacji? Czy skarga posła znaczy tyle samo co skarga zwykłego obywatela?

Konrad ma 26 lat, mieszka na jednym z krakowskich osiedli. Kilka tygodni temu wyszedł, jak co dzień, na wieczorny spacer. Nagle usłyszał krzyk kobiety. Wołała o pomoc. Pobiegł w jej stronę. Okazało się, że ucieka przed agresywnym mężczyzną, który później okazał się jej mężem. Konrad stanął w jej obronie, bo agresor ewidentnie był pod wpływem alkoholu. Nie mógł sobie z nim poradzić, więc zadzwonił na policję. Po kilkunastu minutach przyjechał radiowóz.

– Stanęliśmy we troje przy policyjnym samochodzie. Ja, ta biedna kobieta i jej mąż. Próbował całą winę zrzucić na mnie. Kobieta była poszarpana, policja uwierzyła więc w naszą relację, szczególnie, że to już podobno nie było pierwsze wezwanie w sprawie tego mężczyzny. Poprosiłem policjantów, żeby go zatrzymali. W domu zostało małe dziecko, kobieta chciała pojechać do swojego brata. Policjanci odmówili jednak zatrzymania – opowiada z przejęciem Konrad. –W końcu udzielili tylko pouczenia i poczekali, aż wezmę tę kobietę do samochodu i wyjadę z parkingu, by zwieźć ją do brata.

Dlaczego na skargę Biedronia policja zareagowała tak szybko, chociaż nazwanie kogoś „zboczonym” nie jest przestępstwem? Dlaczego w tak zdecydowany sposób nie reagowali krakowscy funkcjonariusze wobec agresywnego i pijanego mężczyzny? Czyżby skarga posła – pederasty, który poczuł się urażony, słysząc krytykę swojego stylu życia, znaczyła więcej niż skarga zagrożonego obywatela?

Krzysztof Gędłek
http://www.pch24.pl

Tak to jest z pederastami, co to przecież „nikomu nie przeszkadzają”. Toleruj ich, to zaskarżą cię do sądu, że nie chciałeś im nadstawić d…y na każde żądanie. – admin.

Komentarzy 21 to “Poseł Biedroń żąda – policja zatrzymuje”

  1. slawek said

    po raz kolejny okazuje się ,że są równi i równiejsi,a panowie policjanci pewnie przestraszyli się ,że jak nie zareagują to pan poseł zboczony biedroń złozy skarge dla ich przełożonego

  2. Maniuś said

    Panie Marucha, to dopiero początek syjonistyczno-homoseksualnego reżimu… Niedługo bycie normalnym a także zakładanie rodziny będzie surowo karane. Kto spłodzi dziecko bez zezwolenia, ten zostanie uznany za heteroseksualnego terrorystę i wykastrowany, a dziecko zostanie poddane przymusowej eutanazji. Nie bójmy się tego powiedzieć – mamy w Polsce wojnę – i czas żebyśmy zaczęli się bronić, bo za parę lat nie będzie już komu czytać tego forum…

  3. Marucha said

    Re 2:
    To oczywiste. Gdy pozwoli się robactwu rozplenić, zaleje nas i zeżre.

  4. lopek said

    No i widzicie! Nie mówi się już o unych, tylko o zboczeńcu, który jest rodzajem broni do wykończenia narodu – gdzie za sznurki trzymają une.
    Czy zboczeńcy, mimo swej woli, obudzą w polakach walecznych i odważnych mężów, jak to drzewiej bywało? Oto jest pytanie.
    Wtedy oczywiście zboczeńcy posłużą tylko – jako rozgrzewka przed zabraniem się do robienia porządku we własnymk domu.
    Przed tym niestety – nie uciekniemy!

  5. Kapsel said

    Zatrzymanie Roberta Biedronia w trakcie blokowania marszu niepodległości
    11 listopada 2010

  6. Maniuś said

    Przejmujemy sie tym co syjonistyczni bandyci wyprawiają w Syrii, a zapominamy że Polska powoli staje się drugą Palestyną. Nasz los jest już stracony, ale nie zapominajmy o naszych dzieciach!!! Chazarskie robactwo nie dość że nami rządzi, to jeszcze nas dyskryminuje, okrada, terroryzuje, deprawuje, niszczy naszą kulturę i tradycję, morduje, a przyjdzie czas, że tak jak Palestyńczycy – staniemy się dla nich głównymi dostarczycielami organów. Nadchodzi nasz czas Polacy. Czas by znów stanąć do walki.

  7. Tralala said

    ad 2, zeby tylko w Polsce….to daloby sie cos z tym zrobic, ale to swiatowy najazd zdemoralizowanej holoty.

  8. wet3 said

    @ 7
    Racja!

  9. Brat Dioskur said

    Tak wlasnie w praktyce wyglada bolszewizm.W Holandii ,gdyby nawet sam premier podszedl (jakby sie w ogole na to odwazyl) do policjanta i polecil kogos aresztowac to ten by go wysmial.

  10. ewa111 said

    Czytam te komentarze i tak sie zastanawiam, co zrobili Ci, którzy tak komentują tutaj. Jak głosowali, czy wogóle głosowali, czy też namawiali do bojkotu wyborów? Bo na Kaczora nie można głosować pod żadnym pozorem. On przecierz jest za pederastami, za eutanazją, ma manię władzy, szajbę na punkcie Smoleńska, bo tam zabili mu kota a nie brata i 95 innych osób,wprowadzi nam euro i odda w jawną niewolę żydomasonerii. Niech inni głosują i zadecydują za nas, jakoś to bedzie!!!

  11. 166 bojkot TVN said

    10/Ewa111
    166 informuje uprzejmie, że nie zmieniło nicka, ani nie ma nic wspólnego z Ewą111

  12. konstanty said

    To jest szeszy problem ! Dzialania policji sa coraz bardziej bandyckie ,zaczynaja jawnie juz przypominac milicje obywatelska z czasow komuny .W koncu nie wiadomo ilu bandziorow z SB przeszlo do policji Buta,arogancja,ordynarna bezczelnosc,absolutne poczucie bezkarnosci to typowe cechy zaczynaja byc tzw policji !

  13. galaszek said

    ….. „a policjanci moga zatrzymac kazdego,celem”…itd…. I na czeguj te policjanty maju za trzymac! kazdego i celem?!….czyz nie lepibybyli gdyby tak te policjanty mogly kazdego trzymac za… filuta np… celem…np nabierania wprawy w trzymaniu paly !!! Ciekawe czy wteda ktos by sie poskarzał na pałacjantow

  14. aga said

    ad. 10 Oczywiście ,że na kaczora nie można głosowac pod zagnym pozorem,bo robi wszystko dokladnie to samo co usek,tylko udaje,że nie . Alter i uczeń Bolka czyli nie chce ale muszę.
    Popiera eutanazję -byl nieobecny podczas głosowania nad ustawa o ochronie życia a bojkotował wraz z przytlaczająca większościa posłów pisuaru pełną wersję ustawy przygotowana przez LPR, popiera pederastów – sam jako premier przechwalał się ma w rządzie dwóch sodomitów,szajbę na pkcie Katynia ma ,natomiast niepamięć na temat rzezi ćwierci miliona z okladem polskich chłopów pomordowanych na Wołyniu i Małopolsce Zach. przez antenatów Juszczenki, Tymoszenki – wielkich przyjaciół kaczorów a także posła Kowala, Suskiego, et cons.,podobnie jak eksterminacja Polaków w KL Warschau nie intieresne,bo wielki koszer-brat w Chameryce nie pozwala tykać,itd.No a sprawa ab[. Wielgusa – majstersztyk braci wychowanów Wielkiego Mistrza jana jozefa lipskiego ;chyba sam satanista Palikot nie powstydziłby się takiej nikczemności i misternej zbrodni etycznej na Arcybiskupie!!!
    Za dużo Ewka 111 słucha radia Rydzyk,które odkąd zadało się z Pisem jest takim samym odmóżdżaczem jak GownoWybiorcze,tylko dla antykosmopolitów.
    A może niech sobie Ewka więcej poczyta Gajowke i jej archiwum to przynajmniej błędów ortograficznych nie będzie robić jak na Polkę przystało.

    przecież to nie pacierz 🙂

  15. RomanK said

    POlicjant nie moze zastapic sadu. Jesli Biedron poprosil o interwencje ze zostaly naruszone jego prawa..obijetnie czy rzeczywiste czy urojone i zwraca sie do Policji o ochrone..ci prawidlowo dokonali zatrzymania do wyjasnienia, wskazana osobe ktora dopuscila sie naruszenia jego praw.
    Teraz zatrzymany nie zosta skazany,,sprawa zostala wyjasniona..i teraz to on moze wystapic z powodztwa cywilnego przyeciw Biedroniowi ,ze wykorzystujac swoja pozycje posla naslal na niego policje za uzywanie niezbywalnego prawa do wlasnego zdania i swobody jej wyrazania co gwarantuje Konstytucja w takim samym stopniu jak Biedroniowi.,.,.CO spowodowalo takie i tu wyceni straty materialne, moralne, ..i niech pedal zbiczeniec placi. ma z czego w sumie gaza posla moze sie przydac i normalnym ludziom,.

  16. aga said

    Ks. abp Wielgus zarażał nas miłością do prawdy, ucząc mężnej służby Deo et Patriae. Obchodzi dziś złoty jubileusz kapłaństwa

    Ks. abp Stanisław Wielgus obchodzi dziś złoty jubileusz kapłaństwa. Wieloletni rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wybitny historyk filozofii, znakomity mediewista, przeżywa dziś 50 rocznicę święceń kapłańskich.

    Miałam ogromny zaszczyt znalezienia się w gronie jego studentów na Wydziale Filozofii KUL. Był jednym z tych profesorów, którzy pociągają przykładem: szczerością, skromnością, autentycznością, oddaniem, wiernością i jednoznacznością. Niebywale imponował nam ogrom jego wiedzy, podziw budziła pamięć do szczegółów i łatwość kojarzenia nawet najbardziej odległych zdarzeń poprzez wskazywanie związków przyczynowo-skutkowych.

    Uczył nas rozumienia świata i demaskowania kłamstwa. Zarażał nas miłością do prawdy, do jej poszukiwania i wierności. Nie było w tym ani cienia fałszu. Każdego z nas traktował jednostkowo. Wypełniał go duch personalizmu i niesamowitego szacunku dla wszystkich, których spotykał. Nigdy nie zapomnę z jaką troską wyprawiał studentów na zagraniczne stypendia, przypominając im o wierności zasadom, wierności Deo et Patriae.

    Nie mieliśmy wątpliwości, że jest jednym z wielkich. Rzeczy nazywał ich własnym imieniem. Nie kluczył, nie szukał eufemizmów, demaskował kłamstwo i wskazywał na jego źródła. Nie bał się mówić o mechanizmach rozbijania Kościoła i skutkach relatywizmu. Widzieliśmy, że jest odważnym mężem Kościoła, który szuka sposobów na przypodobanie się mediom. Jego słowa niosły zawsze czystą treść, która zagrzewała serca, wskazywała kierunek, wyznaczała trakt ku wierności Bogu i Ojczyźnie.

    Jest jednym najwybitniejszych rektorów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Kierował uczelnią w trudnych czasach transformacji, przejmując jej stery w 1989 roku. Miał wówczas trudne zadanie określenia na nowo formalno-prawnej obecności uniwersytetu w strukturze polskiego szkolnictwa. Dzięki jego staraniom KUL był postrzegany jako instytucja niezbędna w budowaniu społeczeństwa, zdolnego do podjęcia wyzwań. Udało mu się też odzyskać utracone przez KUL dobra materialne, przedsięwziąć wiele inwestycji budowlanych, a także zmodernizować i wyposażyć warsztat badawczy uczelni. Już na początku swojego rektorowania rozwinął na szeroką skalę współpracę KUL-u z ośrodkami naukowymi w kraju i za granicą. Jego zasługi dla uczelni można by wyliczać jeszcze długo.

    Wielu z nas wiązało wielkie nadzieje z objęciem przez niego posługi biskupiej w archidiecezji warszawskiej. Byliśmy przekonani, że ten człowiek wielkiego serca, ogromnego ducha i potężnego umysłu, będzie w stanie tak pokierować centralną diecezją Polski, by osłonić Kościół przed zakusami liberałów i antyklerykałów. Do ingresu niestety nie doszło. Przyznam, że z bólem serca obserwowałam wówczas to, co działo się w mediach zarówno polskich, jak i światowych. Sytuacja, w której zdecydowana większość mediów – od skrajnie lewicowych po prawicowe – mówi jednym głosem, linczując publicznie katolickiego biskupa, była dla mnie wyjątkowo trudna. Do dziś mam poczucie, że sprawa abp. Wielgusa była jedną z największych mistyfikacji, celowo wymierzoną w Kościół. Przypomnijmy sobie okoliczności, jakie poprzedzały „wpuszczenie do mediów”, skądinąd prawicowych, informacji o rzekomej współpracy abp. Wielgusa. Był to czas politycznego i społecznego nacisku na lustrację, na obnażenie przeszłości agentów, którzy piastują dziś w Polsce wysokie funkcje, a dzięki swoim układom nie muszą się martwić o swoją sytuację materialną.

    Był to, moim zdaniem, idealny moment na zastosowanie taktyki znanej dobrze strukturom KGB. Taktyki wypracowanej na podstawie japońskiej sztuki walki, która pozwala na pokonanie napastnika znacznie silniejszego i większego. Wystarczy zejść z linii uderzenia, złapać napastnika za rękę i pociągnąć go zgodnie z linią ciosu, patrząc jak rozbija się o ścianę. W chwili, gdy społeczeństwo wołało o lustrację polityków, dziennikarzy, sędziów, prokuratorów, w chwili gdy najbardziej zagorzali dziennikarze, domagali się obnażenia agenturalnej przeszłości, wystarczyło podsunąć im dobrze wybraną ofiarę, która na długie lata zamknie sprawę. Najlepiej, by był to człowiek Kościoła; więcej – szanowany biskup, autorytet, który wchodząc na wyższy, strategiczny z punktu widzenia państwa urząd kościelny, mógłby być niewygodny we współpracy z władzami państwa. Wystarczyło więc podsunąć teczkę i patrzeć jak żądni prawdy dziennikarze, skażą go na publiczny lincz. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że dziennikarze wpadli w zastawioną na siebie pułapkę. Świadczy o tym wiele dowodów, do których kiedyś wrócę. Dokumenty do dziś budzą wątpliwości, cała sekwencja zdarzeń także. Nie czas i nie miejsce, by to teraz rozstrzygać. Warto przypomnieć tylko komunikat z 342. zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski, wydany 22 listopada 2007 r. Jak oświadczył ks. bp Stanisław Budzik, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski, po przestudiowaniu wyników prac Kościelnej Komisji Historycznej, która badała w IPN akta księży biskupów, Zespół ds. Oceny Etyczno-Prawnej nie znalazł dowodów rzekomej współpracy ks. abp. Wielgusa z SB.

    Nie mówmy dziś, w tak uroczystej dla Arcybiskupa chwili o tamtej sprawie. Na pewno do niej jeszcze wrócę i zajmę się szczegółowo jej analizą. Dziś jednak chciałabym przytoczyć kilka myśli abp. Stanisława Wielgusa, które doskonale pokazują jak wielkie zagrożenie stanowił dla liberałów, jak wiele spraw przewidywał zanim nastąpiły, przed iloma zjawiskami ostrzegał i jak konstruktywnie wskazywał drogi wyjścia z pułapek, które na nas czyhają.

    Aby lepiej zrozumieć idee przekazywane konsekwentnie przez arcybiskupa Wielgusa, tak w homiliach, jak i w formacji kapłańskiej, proponuję zapoznać się w całości z konferencją „Kapłan wobec ofensywy ideologii neomarksizmu i postmodernizmu we współczesnym świecie” wygłoszoną do księży profesorów Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie, w lutym 2004 r. Poniżej kilka jej fragmentów:

    Pod wpływem neomarksizmu – który rozwija się dynamicznie, przybierając różne nazwy, w tym nazwę „Nowej Lewicy”, od drugiej zwłaszcza połowy XX wieku, znajdują się w licznych krajach zachodnich szczególnie, ale także i u nas, ważne ośrodki polityczne, dominujące na rynku media oraz co należy szczególnie podkreślić, środowiska uczelniane, zwłaszcza z obszaru filozofii, politologii, socjologii, pedagogiki czy psychologii.

    Drugą ideologią, wpływającą w sposób jeszcze bardziej skuteczny na zmianę obrazu Boga, religii i Kościoła w świadomości wielu współczesnych ludzi, jest postmodernizm, który głosi agnostycyzm i relatywizm, i to zarówno w sferze moralności, z której eliminuje pojęcie grzechu oraz różnicę między dobrem i złem, jak i w sferze poznawczej – głosząc, że niezmienna i obiektywna prawda nie istnieje, a także w sferze religijnej, kiedy stawia znak równania między wszystkimi religiami, sektami i wierzeniami. Postmodernizm odrzuca jakiekolwiek stałe zasady moralne, jakąkolwiek etykę kodeksową i jakiekolwiek zakazy czy nakazy moralne. Zgadza się na religię, ale taką, która byłaby elementem światopoglądu konsumpcyjnego, to znaczy pełniłaby funkcje terapeutyczne, podejmowałaby działania charytatywne i dawałaby ludziom potrzebne im przeżycia, a zwłaszcza poczucie bezpieczeństwa. (…) Religia w postmodernistycznym ujęciu ma dostarczać radosnych przeżyć. Ma być źródłem przyjemności i zabawy dla człowieka ze współczesnego społeczeństwa nastawionego wyłącznie na zabawę, mocne przeżycia, seks i zakupy. Religia powinna bawić, pocieszać i uzdrawiać. Jeśli natomiast stawia jakiekolwiek wymagania, jeśli domaga się opanowania swoich instynktów, ofiarności, służby i wyrzeczenia – należy ją odrzucić jako fałszywą. Kościół w postmodernizmie traci swój autorytet w kwestiach moralnych, ponieważ jego zdanie traktowane jest jako głos niewiele znaczącej politycznie, ekonomicznie i medialnie społeczności. Przestaje być sumieniem społeczeństwa. W takim postmodernistycznym ujęciu traci także autorytet w kwestiach religijnych odnoszących się do prawdziwości i integralności nauczania wiary. Wielu ludzi ulegających tym bardzo lansowanym przez niezliczone media i ich autorytety wpływom mówi dziś wyraźnie: religia – tak, ale Kościół z jego integralnym depozytem – nie. (…)

    Ludzkość dwudziestego wieku przeżyła dwa straszliwe, bezbożne ze swej istoty totalitaryzmy, gwałtownie i krwawo zwalczające religię: komunizm i hitleryzm. Obecnie mamy do czynienia z innym antyreligijnym totalitaryzmem, a mianowicie totalitaryzmem bezideowości. Wszystkie powyższe totalitaryzmy pochodzą z jednego intelektualnego źródła, a mianowicie z antychrześcijańskiej myśli oświeceniowej, która nienawidzi religii i dąży konsekwentnie do ustanowienia „państwa ateistów”. (…)

    Warty polecenia jest też wykład „Sekularyzm w konfrontacji ze współczesnym Kościołem”, który został opublikowany w kwietniu 2007 r. Oto kilka fragmentów z wykładu:

    Trawestując pierwsze zdanie niesławnej pamięci „Manifestu komunistycznego” Karola Marksa, można z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że po Europie krąży obecnie upiór wojującego sekularyzmu, który przeciwstawia się (na miarę swojej siły w poszczególnych krajach) każdemu przejawowi religijności, proklamując się jednocześnie – zwłaszcza w opanowanych przez siebie niezliczonych mediach i instytucjach edukacyjnych – jako jedynie uprawniony systemem światopoglądowy, zmierzający do ustanowienia nowego europejskiego, a nawet światowego, ładu prawnego, moralnego, społecznego, politycznego i obyczajowego. Konsekwentne, realizowane wytrwale – jak się godzi i jak się nie godzi – działania wojującego sekularyzmu zmierzają wyraźnie do wyrzucenia religii z życia publicznego i do zepchnięcia jej – dopóki nie da się jej całkiem unicestwić – na całkowity, nic nieznaczący, margines prywatnego życia jednostki, zupełnie nie przyjmując do wiadomości tego, że religia z natury swojej posiada wymiar publiczny, że pomaga każdemu człowiekowi wypełniać jego powołanie we wszystkich przejawach życia publicznego, oraz że broni człowieka przed samowolną wszechwładzą państw, które wtedy, gdy narzucają obywatelom swoje teorie wychowania i światopogląd swoich elit – stają się państwami totalitarnymi.

    Kilkanaście lat temu w wielu krajach świata, dawniej głęboko chrześcijańskich i wolnych od terroryzmu komunistycznego, nie była do pomyślenia polityczna i medialna promocja dla prawa zezwalającego na swobodne mordowanie życia nienarodzonego, na eutanazję czy na tzw. małżeństwa homoseksualne. Dziś jest to faktem. Wprowadzono je do praktyki w ciągu życia jednego pokolenia. Wojna z religią nie ustaje. W ostatnich kilku latach następuje atak mający na celu eliminację resztek elementów religii z obyczajowości i z życia publicznego. Z sądów wyrzucane są tablice z Dekalogiem. Dzieje się to publicznie i z wielką arogancją. Powtarzają się sceny z czasów najciemniejszego komunizmu, kiedy bolszewicy zrzucali krzyże z cerkwi i kościołów i usuwali wszelkie elementy religii z życia publicznego. (…) Niezliczone liberalne media na siłę wtłaczają, jak to było w czasach komunizmu, w świadomość milionów ludzi obrzędowość świecką zamiast religijnej.

    Bezbożne ideologie, pozbawiając człowieka godności dziecka Bożego, sprowadzają go zawsze do roli bydlęcia, gorszego od wszelkich innych zwierząt, nazywanego dziś wprost przez niektórych ekologów wirusem niszczącym świat przyrody. W konsekwencji piewcy sekularyzmu traktują człowieka jak szkodliwe zwierzę, mimo swoich niezliczonych fałszywych zapewnień o tym, że wszystkie ich działania są wyrazem najgłębszego humanizmu.

    Serdecznie polecam lekturę całości. Bije z niej nie tylko ogromna wrażliwość duszpasterska, nie tylko wspaniała erudycja i doskonała znajomość podłoża społeczno-politycznego, ale budująca wizja przyszłości. Ks. arcybiskup przedstawia bowiem konkretną metodologię działań, jaką powinien przyjąć Kościół katolicki, by pokonać nacierającą na Polskę falę sekularyzacji.

    W wywiadzie „Byśmy nie stali się żywą tarczą wojującego ateizmu!” z lutego 2006 roku, arcybiskup Wielgus nie kryje swojej oceny wobec mediów:

    Niektóre media zapominają o tym, że nie może być wolności absolutnej, że wolność jednego człowieka kończy się w tym miejscu, gdzie zaczynają się słuszne prawa drugiego człowieka, m.in. prawo do poszanowania tego, co uznaje za święte. Bzdurą jest przy tym mówienie, że liberalne media stanowią czwartą władzę. One są po prostu narzędziem wykonującym posłusznie zadania określonych sił ideologicznych i koncernów pozostających pod ich wpływem

    – mówił komentując pojawiające się w prasie europejskiej karykatury Mahometa.

    Podczas homilii wygłoszonej 24 czerwca 2007 r. podczas uroczystości odpustowej ku czci Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Hrubieszowie, powiedział

    Bezbożne, walczące z Bogiem, z Kościołem ideologie, które mają na sumieniu dziesiątki milionów istnień ludzkich, niewinnych ofiar, ale w naszych czasach, jak mówi Jan Paweł II w swojej ostatniej książce „Pamięć i tożsamość”, zagraża nam trzecia ideologia: bezbożna ideologia zła. Ona nie jest podobna do tych wcześniejszych, jeśli chodzi o metody działania. Obecni ideologowie zła walczący z Kościołem, z Bogiem, z moralnością chrześcijańską, z doktryną chrześcijańską, katolicką używają innych metod. (…) Ma do dyspozycji olbrzymie media, ma do dyspozycji olbrzymie pieniądze, ogarnia współczesne areopagi we współczesnych społeczeństwach. Najważniejsze to parlamenty, uniwersytety i media. Opanować te trzy areopagi: parlamenty, uniwersytety, media, to jest ich cel, wtedy można zatruć duszę społeczeństw. I to się przecież dzieje.

    Nie mam wątpliwości, że gdyby ks. arcybiskup Wielgus był metropolitą warszawskim, sprawa krzyża na Krakowskim Przedmieściu nie potoczyłaby się tak, jak tego doświadczyliśmy.

    P.S.

    Ojciec Święty przesłał ks. abp. Stanisławowi Wielgusowi osobisty list z okazji obchodzonego wczoraj złotego jubileuszu jego święceń kapłańskich – informuje „Nasz Dziennik”.

    W napisanym odręcznie po łacinie piśmie Benedykt XVI złożył gratulacje z okazji 50. rocznicy święceń kapłańskich. Podkreślając zasługi ks. abp. Stanisława Wielgusa w pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, posłudze pasterskiej w diecezji płockiej i wkład naukowy w dziedzinę filozofii, Ojciec Święty wyraził słowa uznania za „wierność, którą okazuje Kościołowi i nauczaniu kościelnemu”. Udzielając apostolskiego błogosławieństwa, Benedykt XVI polecił łasce Bożej następne lata pasterskiej posługi czcigodnego jubilata.
    Niecodzienny list Ojca Świętego, a zwłaszcza jego odbiegająca od oficjalnych forma była niespodzianką dla samego ks. abp. Stanisława Wielgusa, który swój jubileusz kapłański obchodzi bardzo skromnie. W środę, 13 czerwca br., o godz. 17.00 w parafii pw. Nawrócenia św. Pawła w Bełżycach k. Lublina wraz z kolegami kursowymi będzie koncelebrował Mszę św. dziękczynną za 50 lat kapłaństwa. Uroczystości będzie przewodniczył ks. abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. Ksiądz arcybiskup Stanisław Wielgus urodził się 23 kwietnia 1939 roku w Wierzchowiskach. Święcenia kapłańskie, wraz z 20 innymi diakonami, przyjął 10 czerwca 1962 r. z rąk ks. bp. Piotra Kałwy, ówczesnego ordynariusza lubelskiego.

    http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-marzeny-nykiel/30208-ks-abp-wielgus-zarazal-nas-miloscia-do-prawdy-uczac-meznej-sluzby-deo-et-patriae-obchodzi-dzis-zloty-jubileusz-kaplanstwa

  17. Kapsel said

    Pół wieku kapłaństwa żarliwego Ks.Abp Stanisława Wielgusa

    Wieloletni rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, uczony i duszpasterz wielkiego formatu ks. abp prof. Stanisław Wielgus, arcybiskup senior archidiecezji warszawskiej, były ordynariusz płocki, obchodzi złoty jubileusz kapłaństwa. Ci, którym dane było poznać go osobiście, nie mają wątpliwości, że ten wybitny filozof mediewista i strażnik katolickiej tożsamości został wyjątkowo hojnie obdarowany inteligencją połączoną z ogromną pracowitością, systematycznością i dyscypliną.

    Papieskie uznanie dla Ks.abp. Stanisława Wielgusa

    Ojciec Święty przesłał ks. abp. Stanisławowi Wielgusowi osobisty list z okazji obchodzonego wczoraj złotego jubileuszu jego święceń kapłańskich.

    W napisanym odręcznie po łacinie piśmie Benedykt XVI złożył gratulacje z okazji 50. rocznicy święceń kapłańskich. Podkreślając zasługi ks. abp. Stanisława Wielgusa w pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, posłudze pasterskiej w diecezji płockiej i wkład naukowy w dziedzinę filozofii, Ojciec Święty wyraził słowa uznania za „wierność, którą okazuje Kościołowi i nauczaniu kościelnemu”. Udzielając apostolskiego błogosławieństwa, Benedykt XVI polecił łasce Bożej następne lata pasterskiej posługi czcigodnego jubilata.

    Niecodzienny list Ojca Świętego, a zwłaszcza jego odbiegająca od oficjalnych forma była niespodzianką dla samego ks. abp. Stanisława Wielgusa, który swój jubileusz kapłański obchodzi bardzo skromnie. W środę, 13 czerwca br., o godz. 17.00 w parafii pw. Nawrócenia św. Pawła w Bełżycach k. Lublina wraz z kolegami kursowymi będzie koncelebrował Mszę św. dziękczynną za 50 lat kapłaństwa. Uroczystości będzie przewodniczył ks. abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. Ksiądz arcybiskup Stanisław Wielgus urodził się 23 kwietnia 1939 roku w Wierzchowiskach. Święcenia kapłańskie, wraz z 20 innymi diakonami, przyjął 10 czerwca 1962 r. z rąk ks. bp. Piotra Kałwy, ówczesnego ordynariusza lubelskiego.

    Blask średniowiecza

    Przedmiotem wielokierunkowych badań naukowych ks. abp. prof. Wielgusa jest historia filozofii, teologii, prawa i szeroko pojętych nauk przyrodniczych w starożytności i głównie w średniowieczu. Działalność badawcza, publicystyczna i kaznodziejska zaowocowała ogromnym piśmiennictwem w postaci 16 książek i ponad 500 innych publikacji, w tym przeszło 100 stricte naukowych. Zainteresowania naukowe ks. abp. Wielgusa są funkcją jego misji kapłańskiej. – W moim wewnętrznym przekonaniu on ten obszar uczynił w sposób całkiem świadomy i wolny głównym przedmiotem swoich badań ściśle naukowych nie ze względu na to, żeby uprawiać naukę jako naukę, ale – i to jest bardzo widoczne – właśnie ze względu na taką strukturę myśli katolickiej, która łączy w sobie dwa wymiary: koegzystencję rozumu i łaski wiary, bez czego nie może być prawdziwego życia w Kościele – podkreśla ks. prof. Guz. – To było bardzo mocno przepracowane i systematycznie analizowane przez myślicieli chrześcijańskich zwłaszcza okresu patrystycznego i średniowiecza – dodaje.

    Dziekan Wydziału Filozoficznego KUL ks. prof. Stanisław Janeczek wskazuje, że w swoich rzetelnych i gruntownych studiach historyczno-filozoficznych ks. abp Wielgus podejmuje m.in. wątek stereotypu, który funkcjonuje od czasów renesansu, a upowszechnił się w dobie oświecenia, tzw. mitu ciemnego średniowiecza wykorzystywanego przez lewicowych ideologów w zwalczaniu chrześcijaństwa. – Arcybiskup Wielgus ukazuje cały blask tej epoki, która w sposób głęboki harmonizowała aktywność ludzkiego rozumu z głęboką religijnością, owe dwa skrzydła, na których unosi się ludzki duch: światło rozumu, ten umiłowany stwór Boży, i światło wiary, która jest dla nas darem łaski – podkreśla ks. prof. Janeczek. – Jest to prawdziwie rzetelna nauka, pogłębiona, owocna, w żaden sposób nie zideologizowana.

    http://prawda-nieujawniona.blog.onet.pl/

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20120609&typ=wi&id=wi17.txt

  18. Kapsel said

    KS. STANISŁAW WIELGUS

    O micie „ciemnego” średniowiecza
    i „światłej” nowożytności polemicznie

    Mimo już dwieście lat trwających, bardzo poważnych i zwieńczonych olbrzymią ilością naukowych ustaleń na temat wielkiego znaczenia osiągnięć ludzi średniowiecza dla rozwoju nowożytnej nauki, cywilizacji technicznej, sztuki itd., mit o ciemnym, przepełnionym zabobonami, fanatyzmem religijnym i niewyobrażalnym okrucieństwem średniowieczu, nadal jest żywy w świadomości bardzo wielu ludzi i nadal jest rozpowszechniany przez niezliczone media, przez wielu nauczycieli wykładających w najróżniejszych szkołach, aż, nawet przez polityków i parlamentarzystów, którzy z lubością kwalifikują zwalczanych przez siebie adwersarzy do „ciemnego” średniowiecza, siebie kreując przy tym na niezłomnych nosicieli i obrońców postępu, wyrażającego się na przykład w swobodzie dokonywania aborcji, eutanazji itp.

    Kontakt z większością studentów pierwszych lat, rozpoczynających studia humanistyczne (!) w uniwersytecie, dowodzi na przykład, że mają oni spaczony obraz epoki średniowiecza, i że taki obraz ukształtowała w nich szkoła, a więc instytucja powołana do przekazywania rzetelnej wiedzy, w tym także wiedzy historycznej. Dowodzi to niewłaściwego przygotowania naukowego wielu nauczycieli. Trudno jednak szczególnie negatywnie oceniać poziom wiedzy nauczycieli, skoro zmuszeni byli do posługiwania się przez dziesiątki lat tendencyjnymi, fałszującymi prawdę historyczną, podręcznikami.

    Jakby w swoistej sztafecie nienawiści do Kościoła katolickiego, identyfikowanego z kulturą średniowieczną, ów cały sztafaż antykatolickiej i jednocześnie antyśredniowiecznej retoryki przejęli pozytywiści, scjentyści i różnego rodzaju materialiści od Feuerbacha (+ 1872) poczynając, a na Marksie (+ 1883), Engelsie (+ 1895) i ich krwawych następ­cach kończąc. Nic więc dziwnego, że tam, gdzie przez kilkadziesiąt lat urzędową, „jedynie słuszną” i „jedynie naukową” ideologią był marksizm-leninizm, stare, wyświechtane już w ciągu wieków hasła antykatolickie i antyśredniowieczne łączono ze sobą oraz podawano „do wierzenia” na uniwersytetach, w szkołach i w całej totalitarnej propagandzie komunistycznej. Przykładem kuriozalnego wprost braku obiektywizmu w wyborze i interpretacji źródeł historycznych oraz literatury przedmiotu – dotyczących epoki średniowiecza, identyfikowanego z Kościołem katolickim – była wydawana kilkakrotnie w Polsce praca J. Putka (komunistycznego ludowca i posła do KRN) „Mroki średniowiecza”, w której ignorancja naukowa i żywa nienawiść do Kościoła katolickiego walczą ze sobą o lepsze. Do książki tej, która w krzywym zwierciadle maluje historię Polski od średniowiecza aż do XX wieku, przez całe lata odwoływali się różnego rodzaju (zawodowi i niezawodowi) specjaliści od „naukowego światopoglądu” i budowniczowie „świetlanej” komunistycznej przyszłości, wolnej od „zabobonu religijnego”.

    Tymczasem wbrew wszelkiego rodzaju zarzutom i kalumniom średniowiecze to nie poczekalnia między dwoma różnymi światami, to nie ciemna luka w historii ludzkości, lecz to okres tworzący nowy świat, ten sam, z którego się wywodzimy z całą naszą kulturą i do którego w sposób nieunikniony ciągle musimy wracać.

    całość
    http://arkapana.republika.pl/mity.html

  19. RomanK said

    Blade i czarne!

    Sprawa Arcbpa Wielgusa nie znika z naszego codziennego życia, nie znika ze szpalt gazet, nie znika ze świadomosci. I tak powinno być!
    Tak właśnie powinno działać to zaaplikowane lekarstwo na polska świadomość. Zabiegi te zapoczątkowane grubą kreska, sprawą plk. Kuklińskiego, aferami teczkowymi..etc. maja na celu przeoranie i zmianę polskiej świadomości. Mają za zadanie przenicowanie zbiorowej świadomosci narodowej Polaków!

    Śmiem twierdzić, że cała sprawe przygotowywano i długo i dokładnie . Z rozmysłem i rozpisaniem na role, używajac dokładnie sprawdzonego na wiele sposobów scenariusza.
    Najważniejszym jednak zadaniem jest rozbicie po raz kolejny polskiej solidarności. Rozproszenie dokładnie po liniach podziałow swiadomość kształtujacych elementow, po liniach pojmowania etyki, moralności, religii, honoru, męstwa , lojalności…etc mieszając pojęcia typowo prawne, uzasadniać zachowania etyczne i vice versa..powodując chaos myślowy starać sie natychmiast zamienić go w …. relatywna logike chwili.

    Wiekszość z nas wie, że nie kazdy grzech jest przestępstwem i nie każde przestępstwo prowadzi do potępienia wiecznego. Dlatego prawo zawsze starało się dokonać dokładnego i precyzyjnego rozdzielenia tego co należy do prawa, a co do religii i etyki.

    Szafuje sie uogólnieniami i szasta małoprecyzyjnymi epitetami w imie …sprawiedliwości. Zastanówmy sie zatem- co to jest sprawiedliwość?

    Sw. Augustyn powiada (De Moribus Eccl. xv), że Sprawiedliwoscia- jest milosc służby Bogu!

    Miłość i służba…. Czy można miłowac i służyc dwóm panom?

    Prawna zasada kardynalna zawarta w rzymskim kanonie prawa powiada:
    Nullum crime sine culpa! Nie ma przestepstwa bez winy!
    Wina- culpa, jest pochodna woli, wolnej woli czlowieka- najwiekszego daru Boga!
    Czy młość może być wyrażona bez wolnej woli? Czy decyzja podjęta wbrew własnej wolnej woli jest sprawiedliwą? Czy jest wogóle decyzja ..skoro podejmuje się ją pod przymusem?
    Czy skutkami decyzji podjętej przez wymuszenie można obciążyc zmuszonego i co za tym idzie obarczyć go wina i uczynić odpowiedzialnym?
    Prawo ma jedna i jasna odpowiedż- Nie! Nie wolno! Prawo powiada dalej, że wszystkie czynności podjete pod przymusem nie maja żadnej ważności prawnej i są nieważne!
    Przy zawieraniu ważnego małżeństwa pada pytanie:
    Czy masz wolna i nie przymuszona wolę???? ..warunek kardynalny ważności małżeństwa!
    Odstępujac od tej zasady dokonujemy przekreślenia całego dorobku cywilizacji łacińskiej. Przekreślamy gwarancje wolności człowieka! Stawiamy siłe przed prawem!
    Zastepujemy miłość sluzby Bogu- zwykłym strachem i barbarzynska krzepa!
    Degradujemy Człowieka stworzonego na wzór i podobieństwo Boga, do roli przerażonego bydlęcia, poddąjacego sie przemocy drugiego czlowieka na wzor bydlęcia!
    Sankcjonujemy niesprawiedliwość!

    Wiedzieli o tym ci , którzy przygotowali afere od dawna. Nasuwa sie pytanie KTO?
    Odpowiedż jest dziecinnie prosta i stara! Qui prodest! Kto skorzysta!
    Komisja przygotowująca opinie na poczekaniu dla nadania ważności i pozorów legalności własnej opinii, która w mediach zastapiła wyrok- osąd., używa – jestem o tym stuprocentowo przekonany- ze świadomą premedytacją niestniejących w prawie , ale chwytnych propagandowo pojęć „ swiadomej gotowości”…Dzięki temu falandyzmowi prawnemu z pola widzenia znikają natychmiast oprawcy , którzy do tego stanu „ świadomej gotowosci” swoje ofiary przygotowywali przez odpowiednia obróbkę.
    Po pregierz stawiamy ofiarę…oprawców powołujemy na świadków, wiarygodnych świadkow „upadku moralnego ofiary”. W marmurze ryjemy ochoczo nową zasadę starego barbarzynskiego prawa-
    Nie ma ludzi niewinnych – sa tylko żle przesłuchani!

    Wymiar etyczno –moralny ma znaczenie pierwszorzędne w owej aferze. Wiedzą o tym doskonale przygotowujący skandal na skale światową. Wiedzą, że imputując takie, a nie inne rozwiązanie tworzą grożny precedens.
    Posługując się etyką i moralnością powodują skutki organizacyjno- prawne o daleko idących konsekwencjach, których skutki odczujemy już w najbliższej przyszłości.

    Qui bono?

    Kosciół w Polsce od chwili wyboru na papieza Polaka, jakby zawiesił swoją niezależną działalność. Oddany bezgranicznie Papieżowi slużył, jako najwierniejszy sługa. Nie podejmował żadnych autonomicznych decyzji, nie zajmował żadnego stanowiska, które w jakiś sposób mogłoby zaszkodzic umiłowanemu , największemu Synowi Polski.

    Takiego afrontu nie odważono by sie wyrządzić Naszemu Papieżowi! Nigdy! Polacy stanęliby murem za każda..podkreślam każda- decyzją Papieża! Teraz perfidnie sprawiono brzydką niespodziankę papieżowi Niemcowi- zabijając jednym rzutem dwie sroki. Wbijając wygodny dla manipulatorów klin pomiedzy Kosciół Polski, a Vatykan!

    Antykosciół na tą chwilę czekał i szykował się 30 lat… Kosciół na tą chwile nie był przygotowany wogóle! Mimo , że powinien być przygotowanym, owo zaniechanie stało sie grożnym zaniedbaniem.
    Tajemnicą poliszynela było istnienie całej masy umoczonych ksieży! Dla myslącego nie trzeba było być prorokiem, żeby spodziewać się, że zostanie to wykorzystane do ataku- jako Achillesowa pięta.

    Apel profesora Mirosława Dakowskiego, skierowany do wladz Episkopatu Polski, który sygnowalem – wraz z wieloma innymi Polakami Katolikami- zwracał uwagę biskupów na ten grożny fakt. Pokorna prośba wiernych o dokonanie samooczyszczenia została niestety zignorowana przez jednych, przyjęta wrogo przez innych , chociaż wielu biskupów przyjęło go z duża troską, podzielając opinie apelu.

    Prawa przynależa jednostkom , a nie grupom ludzi. Tak samo odpowiedzialnosc spada za podejmowane decyzję na jednostki, nawet jeśli podejmują je kolegialnie!
    Dzięki tej zasadzie nie ma odpowiedzialności zbiorowej! Wierze, że z tego bolesnego zaniedbania, odpowiedzialni za dopuszczenie do niego zdaja sobie sprawę! I chce wierzyć, że poczuwają się do odpowiedzialności- zarowno za działania, jak i własne zaniechania!

    Decyzja- jaka podjął papiez BenedyktXVI jest godna podziwu i zgodna z tym co czyni tego papieza wielkim. To wlasnie jego słowa wypowiedziane na Uniwersytecie w Regensburgu, ktore wywołały taki tumult w dzisiejszym barbaryzyjacym się w szybkim tempie świecie , przypominają nam – że nie ma Wiary bez Rozumu….

    Arcbp Wielgus stał sie z własnej słabości wygodnym kozłem ofiarnym..ale przeciez to nie o niego chodziło-ale o wymuszenie pewnej sytuacji, w której postawilo się Episkopat Polski i zmusza się go do uległości. Natychmiast wyjawia sie pragnienie …Precz z Radiem Maryja! Precz z Ojcem Rydzykiem! Jesli nie ulegniecie presji – nie jestescie przyjaciółmi papieża!
    Nagle wychodzi- jak szydło z worka- brzydka prawda! Prawda , że ta „troska” niechrzczonych katolików o Kościół w Polsce, o właściwego Prymasa to działania by proxy, majace na celu likwidację, przeszkadzającej w zniewoleniu świadomości Polakow, katolickiej rozgłosni w Toruniu i uniestwienie jej twórcy i dyrektora Ojca Tadeusza Rydzyka.

    Po to nie zawachano sie uknuć intrygę włączajac w to największy autorytet Kościoła papieża Benedykta XVI- tego. Papieża , który wbrew ich oczekiwaniom i planom podjęcie własciwych decyzji pozostawił wolnej i nieprzymuszonej woli Koscioła Polskiego. Te wielkie dary Boga, czyniace z nas Człowieka- czyli rozum , wolna wola i wiara- musza być wykorzystane zgodnie z ich przeznaczeniem.. Z miłością służby Bogu, czyli sprawiedliwie! A służba Bogu nie jest miła , jeśli nie pełni się jej w Prawdzie! I o tym nie wolno zapomnieć, ani temu z najmniejszych , ani temu- którego wyniesiono wysoko.
    Nikt z nas nie zmieni Antykościoła… dozwolono mu bowiem szkodzić! Szkodzic przez niesprawiedliwość, przez wymuszenie, przez zastąpienie wolnej woli przymusem sytuacyjnym, szkodzic kłamstwem udającym prawdę, obelgą, pomówieniem i powokacją. Przedstawiając wszystko w kolorze bladym i czarnym zmusza sie do przyjecia konwencji i określania po jednej, albo po drugiej stronie ..tak naprawde nieistniejącego konfliktu. Konfliktu stworzonego do wywołania zamierzonych skutków.

    My wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za Kościół…i jego kondycje. I dlatego musimy zdawać sobie sprawę, gdzie przebiega granica pomiędzy jednym, a drugim.
    Wolno nam szukać na godne stanowiska ludzi godnych, nawet czystych- jak łza.Chociaż doskonale wiemy , że tacy nie istnieja. A Jeden- Ten Jeden, ktory był- tez stanał w kolejce do obmycia się w Jordanie. My wszyscy dostaliśmy przykra nauczke. Polacy, katolicy, duchowni , polski naród ,polski Kosciol. Nauczkę o wymiarze historycznym, której nie zapomnimy długo. Ale, nie wolno nam też zapominać, żeby szukając czystych -jak lza, nie zamienić tego padołu łez w bajoro, wypełnione taplającymi sie w nim, zawsze prawymi, nigdy nie nieskalanymi siostrzyczkami: razwiedce, mossadce i atlantyczce o obliczach umazanych blotem wieprzy.
    A wszystkim Polakom przytocze popularne w Texasie przysłowie: „ Bawiac sie ze swiniami sprawiacie im duza przyjemność, ale pamietajcie- to wy będziecie śmierdzieć gnojem.

    RomanKafel Dallas Texas 2007-01-23

  20. ewa111 said

    ad 14
    Jest jednak ogromna róznica między programem PIS-u, SLD, RP, PSL-u a PO. Nikt tego nie zakwestionuje. Trzeba wybierać mniejsze zło, jeśli nie ma alternatywy. Bo od bojkotów i samego pisania nic sie nie zmieni. Lub zamiast bojkotu,trzeba stworzyć alternatywę.
    Mądrzy piszacy bezbłędnie powinni stworzyć jakąś nową partię i tam spożytkować całą swoją energię.
    Od dawna czytam wpisy w gajówce i z większoscią wpisów sie zgadzam. Nie można jednak namawiać ludzi do bojkotu, który w naszym przypadku oznacza poddanie się bez sprzeciwu. Co do pacierza, to nie miałam i nie mam z nim problemu !!!

  21. Re.20 – Ewa111

    Niewątpliwie ma Pani rację, że pomiędzy PiS (programem), a pozostałymi partiami (programami) jest zasadnicza różnica, a to taka różnica, że PiS jest najgorszą zarazą, bo jest najtrudniejszy do rozpoznania i dlatego jest najbardziej niebezpieczny dla Narodu Polskiego.

    Proszę poczytać sobie tu (tak gdzieś ok. połowy tekstu)

    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/17/karta-nawigacyjna-nr-1-wpisy/

    A rzeczywisty program (nie ten do mamienia wynikający z podziału ról) to oni wszyscy mają tylko jeden jedyny wyrażony tu:

    “I mogę państwa zapewnić,
    że chociaż rządy w Polsce się zmieniają,
    jak w każdym demokratycznym państwie,
    to polityka wobec Izraela się nie zmieni“

    – Prezydent RP Lech Kaczyński, Izrael – 11.09.2006 r.

    No i oczywiście idąc do wyborów motywowana sprzeciwem bez sprzeciwu wybieram to do realizacji o czym zapewnił. L. Kaczyński w Izraelu (patrz wyżej).

Sorry, the comment form is closed at this time.