Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polityk, który został świętym

Posted by Marucha w dniu 2012-06-21 (Czwartek)

Sumienie to coś, co w dzisiejszej polityce wydaje się szczególnie rzadko używanym atrybutem. Jak wielu spośród uczestników debaty publicznej odważy się obecnie na nie powołać, nie mówiąc już o tym, by uczynić je bastionem bronionym przed zakusami licznych oportunistów, wzorem sir Tomasza More, angielskiego dostojnika i myśliciela politycznego, który za wierność swym przekonaniom zapłacił najwyższą cenę?

Kto z nas byłby gotów poświęcić wypracowaną z mozołem pozycję społeczną, majątek, przyjaźnie i wreszcie własne życie, aby za cenę utraty tego wszystkiego stać do końca na straży sumienia? Co prowadzi i daje siłę człowiekowi, by był zdolny do największych poświęceń, kiedy wszystko i wszyscy dokoła zawiedli, a on samotnie pozostaje na polu bitwy? W znalezieniu odpowiedzi na te pytania pomóc może mistrzowskie dzieło reżysera Freda Zinnemanna i scenarzysty Roberta Bolta A man for all seasons – w Polsce znane pod tytułem Oto jest głowa zdrajcy.

Człowiek na każdą porę – bo chyba tak można by dosłownie tłumaczyć tytuł filmu Freda Zinnemanna, to produkcja, która przy obecnym natężeniu propagandy politycznej poprawności miałaby prawdopodobnie duże problemy z powstaniem i dystrybucją. Być może właśnie ze względu na jego katolickie przesłanie niewiele osób o tym filmie słyszało, a jeszcze mniej go obejrzało.

Rzecz dotyczy Anglii czasów największej tragedii, jaka z pewnością w historii tego imperium miała miejsce, tj. rządów króla Henryka VIII i rozpoczętej przez niego schizmy anglikańskiej. Wydarzenia związane z próbami uzyskania u papieża przez królewski dwór rozwodu dla pragnącego wstąpić w nowy związek króla, stanowią sedno toczących się spraw.

Królewski kanclerz kard. Wolsley, dbający o „dobro” dynastii, usiłuje przekonać Tomasza More’a, prawnika, członka Rady Królewskiej, by zmienił zdanie i poparł jego starania oraz zabiegi króla i wsparł ich w sporze z papieżem. Tomasz jednak, mimo próśb, nalegań, a w końcu zastraszeń i otwartych gróźb, pozostaje niewzruszony na gruncie prawa Kościoła.

– Gdybyś tylko analizował fakty, bez tego okropnego moralizatorstwa, przy odrobinie zdrowego rozsądku mógłbyś zostać mężem stanu – zwraca się do sir Tomasza mocno poirytowany jego postawą kard. Wolsley. Domaga się też od Tomasza, by ten dołączył do grupy próbującej wywrzeć presję na papieżu w sprawie małżeństwa króla.

– Z pewnością niektóre działania można by zakwestionować. Ale w Kościele potrzeba wielu zmian – tłumaczy Wolsley i zarzuca Tomaszowi trzymanie się własnego sumienia. [Skądś znamy takie tłumaczenia potrzeby zmian – admin]

– Uważam, że jeśli polityk ignoruje głos własnego sumienia w decyzjach dotyczących spraw publicznych, prowadzi kraj najkrótszą drogą do chaosu – odpowiada Tomasz.

Mimo całej powagi kontekstu film nie traci nic z barwności i realizmu psychologicznego pokazywanych postaci. Nie brak w nim również humoru sytuacyjnego i językowego. Sam św. Tomasz, mistrzowsko zagrany przez Paula Scofielda, to Anglik ze swoistym dystansem do toczących się wokół spraw, ale i błyskotliwy, sprytny prawnik, który ma doskonałe poczucie angielskiego humoru. Pozostaje przy tym wrażliwym i kochającym mężem, troskliwym i roztropnym ojcem, prawdziwą głową rodziny, której pragnie zapewnić bezpieczeństwo.

Niezwykle ciekawy i dający do myślenia jest motyw zdrajcy – Ryszarda. Realizm psychologiczny tej postaci pozwala lepiej zrozumieć diabelską istotę zdrady, której archetypem jest Judasz. Ze zdumiewającym realizmem przedstawione zostały i inne postacie, w których odnajdujemy z dużą precyzją nakreślone portrety psychologiczne i motywy działań.

Na szczególną uwagę zasługuje również sama estetyka filmu, daleka od wielu dzisiejszych mrocznych przedstawień epoki. Nie ma więc w filmie miejsca na te celowe zniekształcenia, jakie współcześni nam reżyserzy i producenci filmowi stosują, aby zohydzić nam obrazy z przeszłości. Nie spotykamy zatem w filmie brudu, obskurantyzmu i tej atmosfery mroczności, jaka cechuje szczególnie dzisiaj obrazy kina europejskiego. W filmie o sir Tomaszu jest za to schludność, elegancja, ogłada, językowy kunszt erudycyjny i kurtuazja, jakich mogliby pozazdrościć współcześni dyplomaci. Film pełen jest również, na co trzeba zwrócić uwagę, symbolicznych scen i zachowań. Wiele do myślenia daje zwłaszcza wymowna scena bogato ubranego monarchy skaczącego z łodzi prosto w błoto i jego reakcja na tę sytuację.

Przez cały czas trwania filmu fascynują dialogi, a przede wszystkim inteligentne i sprytne wywody sir Tomasza. Nie mogą mu do końca sprostać jego wrogowie, próbujący pochwycić go na jakimś słowie, które pomogłoby w postawieniu silnych zarzutów. Wreszcie dostajemy wspaniałą lekcję katolickiego heroizmu, pokory i zaufania Bogu, kiedy z ust Tomasza More’a stojącego przed bezpośrednim zagrożeniem życia w Tower słyszymy: W ostatecznym rozrachunku to nie jest kwestia rozumu. To kwestia miłości.

Choć film powstał w 1966 roku i nie jest łatwo go dzisiaj zdobyć, warto się o niego postarać i koniecznie zobaczyć, ponieważ dla wszystkich prześladowanych i walczących katolików z pewnością stanowić będzie dobrą inspirację do walki i natchnie odwagą. Dla wszystkich zaś letnich może stanie się wyrzutem sumienia, który sprawi, że zapłoną jak pochodnie?

Sławomir Skiba

Oto jest głowa zdrajcy (ang. A man for all seasons); reżyseria: Fred Zinnemann; scenariusz: Robert Bolt; produkcja Columbia Pictures 1966; zdobywca 6 Nagród Akademii, w tym dla Najlepszego Filmu 1966 roku, uznany został za arcydzieło sztuki filmowej.

http://www.pch24.pl/

Komentarzy 21 to “Polityk, który został świętym”

  1. JO said

    W tym czasie powstawalo wiele wspanialych filmow iscie Tradycyjnie Katolickich w tym Jezus z Nazaretu, Benhur…i inne.
    Chce zwrocic Uwage czytelnikom Gajowki, ze ta mozna powiedziec expansja Wspanialych Fimow w swej Istocie byla czescia Intrygi Soborowej , ktora miala na celu ZNIECZULIC swiat na toczace sie podczas Soboru Watykanskiego II Obrady i Decyzje.

    Ta wielka Produkcja Holywoodzka w moim mniemamniu byla wielkim Blyskiem konczacej swoj Zywot Zarowki. Szkoda, ze tego nikt wowczas nie zauwazyl….

    Po tym Wielkim Blysku nastaly czasy wrecz przeciwne – Etyka Katolicka Panujaca niepodzielnie w Kinematografii zmienila kierunek o 180 stopni na Etyke Satanistyczna.

    Niegdyc Pozytywne Postaci tacy jak Heroiczni Katoliccy Ksieza, Krolowie, Matki, Ojcowie, Dzieci, Profesorowie
    stali sie tymi negatywnymi postaciami , ktorym dzisiejszy film imputuje oblude, podwojne Zycie…Falsz, a postaci takie jak Zlodziej , Prostytutka, Lesbijka „kochajaca dzieci”, Seryjny Zabojca, Zlodziej, Gej, Kochanek, Kochanka, …wyrastaja na IDOLI – Postacie Pozytywne, ktore maja SLUZYC za Wzor dla NOWEGO Wspolczesnego czlowieka

  2. maran said

    nie ogladalam tego filmu. dzieki za zachete. brzmi bardzo cieawie. Nadchodza tskie czasy ze powoli trzeba sie bedzie przygotowac na najgorsze. Lepiej nie bedzie, ale z drugiej strony smierc meczenska za wiare gwarantuje niebo wiec tak zle nie jest. Odwagi i wiary nam potrzeba. I wiernosci Bogu i Prawdzie.
    Gdy z nami Bog ,ktoz moze byc przeciw nam???

  3. maran said

    tu inny film o Tomasie Moore.

  4. maran said

    tu fragmenty z „oto jest glowa zdrajcy”

  5. Kapsel said

    List Apostolski „Motu Proprio”
    o ogłoszeniu
    św. Tomasza Morusa Patronem rządzących i polityków
    Jan Paweł II na wieczną rzeczy pamiątkę

    1. Z życia i męczeństwa św. Tomasza Morusa wypływa przesłanie, które dociera poprzez stulecia do ludzi wszystkich czasów i mówi im, że sumienie ma niezbywalną godność, jest bowiem – jak przypomina Sobór Watykański II – „najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa” (Gaudium et spes, 16). Gdy człowiek jest posłuszny wezwaniom prawdy, sumienie kieruje nieomylnie jego czyny ku dobru. Właśnie ze względu na swoje świadectwo o prymacie prawdy nad władzą, składane aż do przelania krwi, św. Tomasz Morus jest czczony jako zawsze aktualny wzór wierności wyznawanym zasadom moralnym. Również poza Kościołem, zwłaszcza wśród tych, którzy powołani są, aby kierować losami narodów, jego postać postrzegana jest jako źródło inspiracji dla polityki, która za swój najwyższy cel uznaje służbę człowiekowi. W ostatnim czasie docierały do mnie prośby, kierowane przez głowy państw i rządów, licznych polityków, niektóre Konferencje Episkopatów i poszczególnych biskupów, o ogłoszenie św. Tomasza Morusa Patronem rządzących i polityków. Wśród sygnatariuszy są osobistości wywodzące się z różnych środowisk politycznych, kulturowych i religijnych, co świadczy o żywym i powszechnym zainteresowaniu myślą i dokonaniami tego wybitnego polityka.

    2. Tomasz Morus zrobił w swoim kraju niezwykłą karierę polityczną. Urodzony w Londynie w 1478 r., wywodził się z powszechnie szanowanej rodziny i już w młodym wieku został oddany na służbę arcybiskupa Canterbury Jana Mortona, kanclerza królestwa. Studiował później prawo w Oxfordzie i Londynie, rozszerzając swoje zainteresowania na rozległe obszary kultury, teologii i literatury klasycznej. Opanował doskonałe język grecki oraz nawiązał kontakty i przyjaźnie z wybitnymi twórcami renesansowej kultury, m.in. z Erazmem Dezyderym z Rotterdamu. Wrażliwość religijna skłoniła go do poszukiwania cnoty poprzez praktykę wytrwałej ascezy: utrzymywał przyjazne stosunki z franciszkanami obserwantami z klasztoru w Greenwich i przez pewien czas mieszkał u kartuzów w Londynie. Były to wówczas dwa główne ośrodki gorliwego życia religijnego w kraju. Czując się powołany do małżeństwa, życia rodzinnego i działalności w świecie, poślubił w 1505 r. Joannę Colt, z którą miał czworo dzieci. Gdy Joanna zmarła w 1511 r., ożenił się powtórnie, biorąc za żonę Alicję Middleton, wdowę z córką. Przez całe swoje życie był czułym i wiernym mężem i ojcem, poświęcającym wiele wysiłku religijnemu, moralnemu i intelektualnemu wychowaniu dzieci. W swoim domu przyjmował zięciów, synowe i wnuki, gościł też wielu młodych przyjaciół, poszukujących prawdy i swego powołania. W życiu rodzinnym wiele czasu poświęcano modlitwie i „lectio divina”, nie brakło też miejsca na godziwe i zdrowe formy wspólnego wypoczynku. Każdego dnia Tomasz uczestniczył w Mszy św. w kościele parafialnym, ale jego surowe praktyki pokutne znane były tylko najbliższym członkom rodziny.

    3. W 1504 r., za panowania Henryka VII, został po raz pierwszy wybrany do parlamentu. Henryk VIII odnowił jego mandat w 1510 r., mianując go zarazem przedstawicielem korony w stolicy, przez co otworzył mu drogę do błyskotliwej kariery w administracji publicznej. W następnym dziesięcioleciu król wysyłał go wielokrotnie z misjami dyplomatycznymi i handlowymi do Flandrii i na terytorium dzisiejszej Francji. Mianowany członkiem Rady Królewskiej, sędzią-przewodniczącym jednego z głównych trybunałów i wiceskarbnikiem, wyróżniony tytułem szlacheckim, w 1523 r. został przewodniczącym Izby Gmin. Powszechnie ceniony za nieskazitelną postawę moralną, błyskotliwą inteligencję, otwarte i pogodne usposobienie oraz niezwykłą erudycję, został mianowany przez króla w 1529 r. � gdy kraj przeżywał kryzys polityczny i gospodarczy – kanclerzem królestwa. Tomasz był pierwszym człowiekiem świeckim na tym stanowisku i piastował je w niezwykle trudnym okresie, starając się służyć królowi i krajowi. Wierny swoim zasadom, troszczył się o sprawiedliwość i próbował ograniczyć szkodliwe wpływy tych, którzy dbali jedynie o własne interesy kosztem słabszych. W 1532 r., nie chcąc udzielić poparcia zamiarom Henryka VIII, który pragnął przejąć kontrolę nad Kościołem w Anglii, podał się do dymisji. Wycofał się z życia publicznego, godząc się z ubóstwem, jakie przyszło mu znosić wraz z całą rodziną, opuszczony przez wielu fałszywych przyjaciół, którzy w chwili próby odwrócili się od niego. Gdy król przekonał się, że Tomasz, wierny swemu powołaniu, kategorycznie odrzuca wszelkie kompromisy, w 1534 r. polecił go wtrącić do londyńskiego Tower, gdzie poddawano go różnorakim naciskom psychologicznym. Tomasz Morus nie uległ, odmówił złożenia przysięgi jakiej od niego żądano, gdyż oznaczałoby to akceptację systemu politycznego i kościelnego, który przygotowywał teren dla despotyzmu wolnego od wszelkiej kontroli. W trakcie procesu, jaki mu wytoczono, wygłosił płomienną mowę w obronie swych przekonań na temat nierozerwalności małżeństwa, poszanowania tradycji prawnej inspirowanej wartościami chrześcijańskimi Kościoła wobec państwa. Skazany przez sąd, został ścięty. Z upływem stuleci dyskryminacja w stosunku do Kościoła złagodniała. W 1850 r. została odtworzona w Anglii hierarchia katolicka. Dzięki temu stało się możliwe otwarcie procesów kanonizacyjnych licznych męczenników. Tomasz Morus wraz z 53 innymi męczennikami, wśród których był także biskup Jan Fisher, został beatyfikowany przez papieża Leona XIII w 1886 r. Z kolei Pius XI kanonizował go wraz z tymże biskupem w 1935 r., w czterechsetlecie męczeństwa.

    4. Wiele racji przemawia za ogłoszeniem św. Tomasza Morusa Patronem rządzących i polityków. Jedną z nich jest odczuwana w środowisku polityki i administracji państwowej potrzeba wiarygodnych wzorców, które wskazywałyby drogę prawdy w obecnym momencie dziejowym, gdy mnożą się trudne wyzwania i trzeba podejmować bardzo odpowiedzialne decyzje. Zupełnie nowe zjawiska ekonomiczne przekształcają dziś bowiem struktury społeczne, zdobycze naukowe w dziedzinie biotechnologii stwarzają coraz pilniejszą potrzebę obrony ludzkiego życia we wszystkich postaciach, zaś obietnice zbudowania nowego społeczeństwa, łatwo znajdujące posłuch zagubionej opinii publicznej, pilnie domagają się podjęcia stanowczych decyzji politycznych sprzyjających rodzinie, młodym, ludziom starszym i zepchniętym na margines. W takim kontekście warto odwołać się do przykładu św. Tomasza Morusa, który wyróżniał się niezłomną wiernością prawowitym władzom i instytucjom właśnie dlatego, że pragnął w ten sposób służyć nie władzy, ale najwyższemu ideałowi sprawiedliwości. Jego życie poucza nas, iż rządzenie jest przede wszystkim praktykowaniem cnoty. Mając tak mocny fundament moralny, angielski mąż stanu swą działalnością publiczną służył człowiekowi, zwłaszcza słabemu i ubogiemu; rozstrzygał sporne kwestie społeczne kierując się niezwykłym zmysłem sprawiedliwości; opiekował się rodziną i nie szczędził wysiłków w jej obronie; rozwijał wszechstronne kształcenie młodzieży. Głęboki dystans wobec zaszczytów i bogactw, pokora wsparta pogodnym i żartobliwym usposobieniem, trzeźwe spojrzenie na ludzką naturę i na ulotność sukcesów oraz trafność sądu zakorzenionego w wierze dały mu wewnętrzną moc i ufność, która wspierała go w przeciwnościach i w obliczu śmierci. Jego świętość zajaśniała pełnym blaskiem w chwili męczeństwa, ale została przygotowana przez całe życie poświęcone pracy w służbie Boga Nawiązując do takich przykładów doskonałej harmonii między wiarą a postępowaniem, w posynodalnej adhortacji apostolskiej Christifideles laici napisałem, że „ogromne znaczenie posiada spójność życia wiernych świeckich jako tych, którzy winni dążyć do świętości w normalnych warunkach życia zawodowego i społecznego. Dlatego w odpowiedzi na swe powołanie winni traktować codzienne zajęcia jako okazje do tego, by zbliżać się do Boga, spełniać Jego wolę i służyć innym ludziom” (n. 17).

    Ta harmonia między sferą przyrodzoną a nadprzyrodzoną jest cechą, która bardziej może niż jakakolwiek inna znamionuje osobowość wielkiego angielskiego męża stanu: w swym bogatym życiu publicznym odznaczał się on prostotą i pokorą, zachowując swój słynny „dobry humor” nawet w obliczu śmierci. Do takiego bowiem celu doprowadziło go umiłowanie prawdy. Człowiek nie może oderwać się od Boga ani polityka od prawdy: oto jest światło, które rozjaśniało jego sumienie. Jak powiedziałem już przy innej okazji, „człowiek jest stworzeniem Bożym i dlatego prawa człowieka biorą początek z Boga, wpisane są w zamysł stworzenia i są objęte planem odkupienia. Można by wręcz powiedzieć, używając śmiałego sformułowania, że prawa człowieka są także prawami Boga” (przemówienie z 7 kwietnia 1998r.). Właśnie na polu obrony praw sumienia przykład Tomasza Morusa zajaśniał szczególnie mocnym blaskiem. Można powiedzieć, że w bardzo szczególny sposób doświadczał on wartości sumienia, które jest „świadectwem samego Boga, którego głos i sąd przenikają wnętrze człowieka aż do tajników jego duszy” (Veritatis splendor, 58), chociaż w tym, co dotyczyło działań przeciw heretykom, podlegał ograniczeniom kultury swojej epoki. Powszechny Sobór Watykański II w konstytucji Gaudium et spes zauważa, że we współczesnym świecie rośnie „świadomość niezwykłej godności, jaka przysługuje osobie ludzkiej, która przerasta wszystkie rzeczy, i której prawa oraz obowiązki mają charakter powszechny i nienaruszalny” (n. 26). Życie Tomasza Morusa bardzo wyraźnie ukazuje pewną fundamentalną prawdę etyki politycznej. Otóż obrona wolności Kościoła przed nieuprawnionymi ingerencjami państwa jest jednocześnie obroną – podejmowaną w imię prymatu sumienia – wolności człowieka w relacji do władzy politycznej. Zawiera się w tym podstawowa zasada wszelkiego ładu społecznego zgodnego z naturą człowieka.

    5. Ufam zatem, że ogłoszenie Patronem rządzących i polityków postaci tak wybitnej jak św. Tomasz Morus służyć będzie dobru społeczeństwa. Akt ten jest zresztą w pełni zgodny z duchem Wielkiego Jubileuszu, który wprowadza nas w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Dlatego po dojrzałym namyśle, przychylając się chętnie do kierowanych do mnie próśb, ustanawiam i ogłaszam niebieskim Patronem rządzących i polityków św. Tomasza Morusa, zezwalając, aby oddawano mu cześć we wszystkich formach i przyznano wszelkie przywileje liturgiczne, jakie zgodnie z prawem przysługują patronom kategorii osób.

    Niech będzie błogosławiony i uwielbiony Jezus Chrystus, Odkupiciel człowieka wczoraj, dziś i na wieki.
    Rzym, u św. Piotra, 31 października 2000 r., w dwudziestym trzecim roku mego Pontyfikatu.

    http://www.thomasmore.pl/strona.php?jezyk=pl&sciezka=patron3

  6. Soplica said

    Warto zastanowić się na ile to była polityka a na ile wierność nauce Kościoła?W owych czasach Kościół był nierozerwalnie kojarzony z polityką, dziś jest passe. Kiedyś król był namaszczany przez biskupa dziś premier otrzymuje nominacje i tworzy rząd. Dla mnie osobiście był to przejaw wierności wiary niż przejaw sumienia politycznego. Granica bardzo cienka lecz wyraźna.

  7. maran said

    „…Męczennik chrześcijański NIE JEST ani żołnierzem, ani patriotą, ani FILANTROPEM, ani opętańcem.
    Jedyną pobudką niezrównanej jego szlachetności jest miłość Boga, miłość Chrystusa i Jego Kościoła.
    A skoro miłość tych rzeczy w milionach serc, z natury swej skłonnych do innych uczuć, okazuje się tak silna, iż lekceważy wszelkie kary a znosi cierpliwie wszelkie męczarnie, to można a nawet bez wahania trzeba ją uznać za nadprzyrodzoną i cudowną.
    Można i trzeba w niej widzieć zwycięstwo samego Boga nad światem i szatanem, dwóch tych wrogów Bożych. Można i trzeba z tego zawnioskować, że świadectwo męczenników jest uznania godne, i że sprawa, za którą oni umierają, jest sprawą prawdy i moralnej świętości..”.
    http://www.ultramontes.pl/meczenstwo.htm

  8. maran said

    ad 6 sluszna uwaga, patrz ad 5.

  9. maran said

    tu jest bardzo ciekawy artykul na temat herezji popelnianych prze papieza Jana Pawla 2
    ….
    „…Niemalże boska godność każdego człowieka zakłada nie tylko „szacunek dla każdej osoby” (98, XVIII), lecz także wNiemalże boska godność każdego człowieka zakłada nie tylko „szacunek dla każdej osoby” (98, XVIII), lecz także w miarę możności każe „czcić i szanować każdego człowieka z sercem pełnym religijnego zachwytu, jak nam zalecał Paweł VI w jednym ze swoich orędzi na Boże Narodzenie” (83, XV); należy czcić każdą osobę (41, VIII); czcić życie ludzkie (51, X). Rzeczywiście, na zakończenie Soboru Paweł VI wyraźnie mówił o „kulcie człowieka”, wyrażenie to zostało przejęte przez Jana Pawła II. Z tej to godności wypływa „uznanie człowieka za istotę, którą nie można «rozporządzać»”, oraz uznanie faktu, że „człowiek (…), nie może podlegać niczyjemu panowaniu” (19, IV). Nawet Bożemu? Mamy tutaj do czynienia z zasadą paralelną do zasady Kanta przyjętej przez Wojtyłę, według której osoba ludzka musi być zawsze i dla wszystkich (nawet dla Boga) celem, a nigdy środkiem (por. Sodalitium, nr 37, ss. 61-62).

    http://www.ultramontes.pl/komentarz_do_evangelium_vitae.htm

  10. Kapsel said

    Angielski święty Tomasz Morus żartował tuż przed egzekucją ze swoim katem, aby nie uszkodził jego wąsów, gdyż one nie dopuściły się zdrady stanu. To on właśnie pozostawił po sobie piękną modlitwę o dar humoru:

    „Daj mi, Panie, dobre trawienie, a także coś do strawienia… Obdarz mnie duszą, której obca jest nuda, która nie zna szemrania, wzdychania i skarg. I nie pozwól, abym zbytnio troszczył się o to rozpychające się Coś, które nazywa się »ja«. Panie, obdarz mnie poczuciem humoru, daj mi łaskę rozumienia żartów, abym zaznał w życiu nieco szczęścia i podzielił się nim z innymi”.

    Prowadzony na męczeńską śmierć powiedział do opłakujących przyjaciół:

    Nic takiego się nie zdarza,czego by nie chciał Bóg,a wszystko to czego Bóg chce,choćby wydawało się najgorsze,jest najlepsze.

    Jeśli spadnie na nas krzyż samotności,choroby,śmierci bliskiej osoby lub upokorzenia – pamiętajmy o tych słowach.

    ks. Jan Twardowski

  11. maran said

    Został osądzony, skazany i ścięty na Tower Hill w dniu 6 lipca. Ostatnie jego słowa to „Umieram jako dobry sługa króla, ale przede wszystkim sługa Boga”. Jego głowa była zatknięta na Moście Londyńskim przez miesiąc, potem odzyskała ją jego córka, Margaret Roper

  12. ojojoj said

    „Mission”, film z lat bodajze 80-atych – tez jest niezly.

  13. ojojoj said

    Film „Misja” jest oparty na wydarzeniach ktore mialy miejsce w pld. ameryce w latach 1760-atych, kiedy jezuici nawracali lokalnych indian na chrzescijanstwo, chroniac ich przez to przed niewolnictwem.
    Tutaj wiecej na ten temat:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C3%A3o_Miguel_das_Miss%C3%B5es

  14. Piotrx said

    Potwierdzam jest to znakomity film /”Oto jest głowa zdrajcy”/, swietne dialogi, swietne zdjecia , scenariusz i swietna gra aktorska (szczegolnie P.Scofielda i R.Shaw grajacego Henryka VIII) .

    Ponadto bardzo dobra i wnikliwa recenzja S.Skiby – z tym ze ten film mozna bez problemu nabyć w Polsce na DVD wiec nie wiem skąd informacja autora o trudnosciach ze zdobyciem go?

    Pozwalam sobie zacytowac inną rownie ciekawą recenzje tego filmu jednego z widzów z portalu Filmweb:

    ****************
    „Wspaniały film. Jego wielkość opiera się na czterech filarach: na genialnym scenariuszu, na wybitnym aktorstwie (zarówno pierwszoplanowe, jak drugoplanowe postacie), na doskonałej scenografii i kostiumach, na świetnych zdjęciach. Jednak te elementy nie gwarantują jeszcze wpaniałego filmu. Potrzebny jest dobry reżyser, który zwiąże wszystko w całość i będzie konsekwentny. I na szczęście jest ktoś taki – Fred Zinneman.

    Dopiero jako całość, niczym traktat filozoficzno-moralny, film poraża pięknem, wielkością. Z drugiej strony można zauważyć, że wszystko to jest naturalne, bliskie rzeczywistości, nienapuszone i dalekie od sztuczności.
    Na pewno jest to zasługa scenarzysty – Roberta Bolta – i istotny jest fakt, że film jest na podstawie jego sztuki. Dawniej w teatrze nie było miejsca na „komercyjną papkę” i na kiczowate wypełniacze. I widać to również w filmie – każda scena jest tu potrzebna, każde ujęcie jest wyważone i decyduje o całości.

    Jest to oczywiście tzw. „stare kino”, ale jakie! Nie znajdziemy tu przesady Hollywoodu, ale angielskie zrównoważenie. Nie zobaczymy efektownych a pustych scen, panoramy obyczajowej, która jest możliwa tylko przez uproszczenie. Mamy tu jedynie dostęp to paru sal, paru rozmów, spotkań, postaci i z tego tworzy się coś niezwykłego. Dzięki temu historia zachowuje swą głębie.

    Oglądamy historię próby, na jaką został wystawiony Sir Thomas More. Widzimy przemiany zachodzące w państwie Henryka VIII, dostrzegamy, jak zaciska się pętla wokół głównego bohatera. Jesteśmy świadkami na jego procesie, świadkami jego dramatu.

    Doskonały aktor, Paul Scofield, bardzo przekonująco przedstawia jego charakter i postawę. Mamy przed sobą postać nie tyle historyczną, co autentyczną. I mamy Roberta Shaw. Jego zdecydowana gra i siła ekspresji dają obraz człowieka miotanego emocjami, żądzami, ale czynią to w sposób tak naturalny i ludzki, że właściwie nie protestujemy, gdy król domaga się posłuszeństwa. Pewny siebie monarcha, opierający się na pysze. I stały w swojej postawie More, słuchający głosu sumienia. Konflikt jest pewny.”

    *******************************

    Z tego okresu polecam też inny znakomity film w „starym dobry stylu” dostepny takze na DVD:

    “Becket” -Peter Glenville /1964/

    /Kiedy umiera biskup Canterbury, król angielski Henryk II wpada na pomysl aby nie mianować na to stanowisko duchownego lojalnego wobec Rzymu, ale postanawia je obsadzić swoim dobrym znajomym, który nie zawsze pędził prawe życie – Thomasem Becketem. Ale sprawy przybierają nieoczekiwany obrót. Becket zmienia swoje dotychczasowe życie, bierze się na serio do pracy i umozliwia powstanie opozycji względem króla , za co placi swoim zyciem…/

    /Wspaniały duet aktorski Petera O’Toole i Richarda Burtona, swietna muzyka, kostiumy, gra aktorska itp.

    ****************************

    z nowszych filmów

    “Pasja ” – Mela Gibsona /moim zdaniem arcydzieło/
    “Apocalypto” –M.Gibsona nie wybitny ale dobry film z przesłaniem

    “13 dzień” – I.Higginsa /o objawieniach w Fatimie/

    Cristiada – D.Wrighta /o powstaniu Cristeros / – jest przemilczany – o tym była mowa w Gajówce

    Egzorcyzmy Emily Rose – S.Derickson /oparty na faktach – Egzorcyzmy Anelise Michel/

    “Dziewiąty dzień” –Der Neunte Tag – Volker Schlöndorff
    bardzo dobry film , dramat wojenny z przesłaniem ,ale takze przemilczany i nie wydany w Polsce na DVD , ukazujacy miedzy innymi przesladowania ksiezy katolickich w obozie w Dachau. Wstrzasajaca scena ukrzyzowania jednego z nich na placu apelowym oraz poruszajaca scena z ukradkiem odprawianej mszy swietej w baraku obozowym.Bohaterem jest katolicki ksiądz Henri Kremer, z Luksemburga, ktory w 1942 zostaje niespodziewanie zwolniony z obozu koncentracyjnego w Dachau i odesłany do domu. Kremer wkrótce zdaje sobie sprawę, że Niemcy nie są zadowoleni z decyzji jego biskupa, który nie zgadza się na współpracę z hitlerowcami. Chcą zatem żeby Kremer uzyskał publiczne poparcie dla polityki Hitlera wobec kościoła. Untersturmfuehrer Gephardt daje Kremerowi dziewięć dni na wykonanie zadania… Jeśli mu się nie uda z powrotem wróci do piekła, z którego cudem udało mu się wydostać…
    Kremer walczy z pokusą aby zostać na wolności i ostatecznie jednak jej nie ulega , odmawia współpracy z hilerowcami i wraca do Dachau

    “Arn – Tempelriddaren” /Arn Templaruiusz/ – P.Flinth
    “Arn – Riket vid vägens slut” /Arn królestwo na krańcu drogi/ – P.Flinth

    dwa, ponad dwugodzinne bardzo dobre europejskie filmy historyczne, tworzące całość (koprodukcja Dania, Finlandia, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Wielka Brytania) – niestety dystrybutor w Polsce pociął dwa filmy i zmiksował tworząc jeden bez wyrazu “Templariusze. Miłość i Krew”. Warto siegnac po oryginał. Odklamują tło i sens krucjat zaklamane choćby przez takie filmy jak „Krolestwo niebieskie”.

    Rowniez cytat jednej z recencji z Filmwebu

    „Szwedzkie aktorstwo wybija w patetycznej wariacji sztuczniznę amerykańską, ten ich chłodny smutek i jasna duma to chyba pierwszy laurowy listek na drodze do tytułu najlepszych artystów na świecie. Sądzę że lepiej nie można było zrobić filmu o boskich wyrokach. Dziełko można by było polecić tym, którzy spłycają obraz wojny religijnej do stwierdzenia ,,przecież Bóg nie kazał zabijać”. No i rzecz jasna ideał niezłomnej w wierze miłości – Arn i Cecilia razem tworzą coś na kształt zimowej lilii. prawdę o szczęśliwej miłości – delikatność wiara i cierpliwość. Jak patrzyłam na Arna brudnego od świętej krwi, pyłu pustynnego i szarego potu to miałam ochotę pocałować go w czoło. Złagodził mnie ten film, polecam.”

  15. Tralala said

    nie calkiem na temat ale kler i polityka
    http://news.fsspx.pl/?p=1410

  16. Mordka Rosenzweig said

    re:

    „Polityk, który został świętym.”

    Takie czlowieki to czesto bywaja, tak sze to nic nowego.

    Ja pan Mordka, nie chce ale musi, pszytoczyc nasz wielki papiesz-polityk JPII.

    Jan Pawel der Zwei obalil komune, co prawda razem z pan Lech Walesa, a teraz niedlugo bedzie swiety.

  17. Rysio said

    Kiedyś, baaaardzo dawno temu, na spowiedzi, powiedziałem że nie pamiętam żadnych grzechów.

    Ksiądz na to powiedział: „Oj! To nie dobrze! Trzeba coś znaleźć i kilka sobie przypomnieć bo jeszcze wyniosą na ołtarze.”

    I wiecie co?

    Zaraz sobie ich całą furę przypomniałem.

  18. Kapsel said

    Re 13
    Jedna z najpiękniejszych z gatunku muzyka filmowa,polecam zakupić,sam słucham bardzo często:

    Ennio Morricone ” The Mission ”

  19. Kapsel said

  20. Kapsel said

  21. Joker said

    Jeśli ktoś jest zainteresowany pobraniem tego filmu
    z sieci to jest on osiągalny.
    Proponuję http://isohunt.com/
    Jest także w wersji polskiej. Właśnie go ściągam…

Sorry, the comment form is closed at this time.