Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Narodzenie świętego Jana Chrzciciela

Posted by Marucha w dniu 2012-06-24 (Niedziela)

Historia świętego Jana Chrzciciela zawiera takie bogactwo znaczeń, że o każdym okresie jego życia można by napisać osobny traktat. Ale z jakiegoś powodu właśnie symboliczny dzień jego narodzin Kościół obchodzi (24 czerwca) jako osobne święto i to pierwszej klasy. Albowiem właśnie w narodzinach zawiera się tajemnica świętości owego wysłannika Bożego, o którym powiedział Pan Jezus, iż nie ma większego proroka nad niego. Jan został poczęty przez świętą Elżbietę, choć przez całe życie cierpiała na bezpłodność i była już w podeszłym wieku, lecz nie to stanowi o wyjątkowości owych narodzin…

Chrzest Chrystusa (fragm.), mal. Joachim Patimier.

Otóż, kiedy Maryja przybyła do domu swej ciotki Elżbiety i pozdrowiła ją w imię Boże, Duch Święty napełnił brzemienną niewiastę i oczyścił jej dziecko od zmazy grzechu pierworodnego. Bóg, który odwiecznym zrządzeniem postanowił Rodzicielkę swego Syna już przy poczęciu uwolnić od piętna grzechu, podobnym, choć nie tak doskonałym znamieniem świętości naznaczył również tego, który wedle Pisma miał zgotować drogi Pańskie i prostować ścieżki, którymi miały kroczyć stopy oczekiwanego Mesjasza – Jezusa Chrystusa. Dla tego posłannictwa narodził się Jan i dlatego dzień jego narodzin został tak wyróżniony w dziejach zbawienia i w kalendarzu liturgicznym Kościoła.

Występuje głęboka analogia między okolicznościami narodzenia tego, cuius nomen erat Ioannes i Tego, o którym powiedział Archanioł Gabriel do Maryi: „Oto poczniesz w żywocie i porodzisz syna, i nazwiesz imię jego Jezus”. Przyjście na świat jednego i Drugiego zapowiedzieli prorocy, a oznajmili Aniołowie. Elżbieta, żona świętego Zachariasza, i Maryja, poślubiona świętemu Józefowi, były krewnymi i właśnie o ciąży Elżbiety Anioł powiadomił Maryję.

W obu tych przypadkach występują równocześnie pewne różnice, które nie bez powodu miały miejsce w Bożym planie. Warto pochylić się nad owymi różnicami, ponieważ widnieje w nich odbicie doskonałości Bożej – Majestatu Syna Bożego, który, sam będąc Słońcem sprawiedliwości, posłał swego sługę jakoby promienie zwiastujące Jego przyjście i w tych promieniach – w tym załamaniu się Boskiego światła w ludzkiej naturze – dostrzegamy, na zasadzie kontrastu, oblicze miłosiernego Zbawiciela pouczającego nas o drogach swoich.

Pierwszą różnicą, jaką nietrudno zauważyć, są warunki, w jakich zostali zapowiedzeni i narodzili się syn Elżbiety i Syn Maryi. Kapłan Zachariasz był akurat, zgodnie z koleją oddziałów kapłańskich, dopuszczony do Miejsca Najświętszego – Świętego Świętych – w świątyni Jerozolimskiej, aby pełnił służbę Bożą przy Arce Przymierza. Został więc postawiony w samym centrum duchowym i geograficznym Izraela – w Jeruzalem, które było figurą Wiecznej Ojczyzny i sercem starozakonnego kultu. O tym zwiastowaniu dowiedzieli się wszyscy wokoło i wszyscy oczekiwali chwalebnego nadejścia kolejnego proroka, mimo że zwiastowaniu w świątyni towarzyszyło niedowiarstwo Zachariasza, za które został skarany utratą mowy aż do czasu narodzin Jana, gdy otworzył znów usta chwaląc wszechmogącego Boga w sławnym Kantyku Zachariasza (Łukasz, I, 67-79).

Jakże inaczej wyglądało Zwiastowanie Anielskie w ubogiej izdebce Najświętszej Maryi Panny. Przeczysta Panienka oddawała się zapewne modlitwie albo pracom domowym, a oto stanął przed nią wysłannik niebieski i pozdrowił ze czcią. Nikt nie był świadkiem tej chwili i dopiero po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa miała być ona rozgłoszona po całym świecie… Syn Boży chciał przyjść na świat w cichości, bez rozgłosu. Inna była natomiast jego wola wobec Jana Chrzciciela. Narodził się on w domu kapłańskim, w dostatku i w atmosferze radości całej wspólnoty religijnej. Jedynymi zaś świadkami Boskich narodzin byli prości pastuszkowie i trzech mędrców z odległych krajów, a Dzieciątko Boże nie miało nawet kolebki, tylko żłóbek w stajence betlejemskiej i uchodziło za syna ubogiego cieśli z Nazaretu.

Co było przyczyną takiego wyniesienia Jana, a takiego poniżenia samego siebie, mimo że Jan narodził się ułomnym człowiekiem, a Chrystus nieskończenie doskonałym Bogiem-Człowiekiem? Sam Pan Jezus odpowiada na to pytanie, mówiąc: „Wyznaję tobie, Ojcze, Panie nieba i ziemi, żeś te rzeczy zakrył przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je maluczkim”. Jan jako promień zapowiadał Chrystusa, który jest światłością nieskończoną, a którego blask jest oślepiający dla ludzkich oczu, nieogarniony dla ludzkiego umysłu. Jego tajemnice poznajemy przez Wiarę nadprzyrodzoną – cnotę wlaną od Boga.

Słowo Wcielone musiało przyjść na świat w cichości, bez rozgłosu i szerokich honorów, ponieważ przyniosło ze sobą tajemnice tak wielkie, iż nie odzwierciedli ich żadna wielkość dostępna człowiekowi na tym przemijającym świecie. Uczynił tak, aby odnaleźć drogę do pokornych serc ludzkich i żeby wystawić wiarę ludzką na próbę – czy będzie ona szczerze poszukiwać drogocennej perły spoczywającej pod łachmanami lichego ziemskiego okrycia, czy też przylgnie do zewnętrznej wspaniałości szat, nie zaglądając do głębi. Posłał Jana, by z chwałą ogłosił Jego przyjście, ale sam pojawił się bez chwały – użył przymiotów i wielkości Jana, aby zdobyć łatwiejszy przystęp do ludzkich serc, ale własną wielkość ukrył, aby człowiek szukający Go wykazał się dobrą wolą i gotowością postawienia Boga ponad ziemskie względy i pozorne wartości.

Oto słowa o świętym Janie, jakie Pan włożył w usta proroka Malachiasza: „Oto ja posyłam anioła mego, a przygotuje drogę przed obliczem moim. A zaraz przyjdzie do kościoła swego Panujący, którego wy szukacie i Anioł przymierza, którego wy pożądacie. Oto idzie, mówi Pan zastępów” (III, 1). Jehohanan ben Zekarijahu – Jan syn Zachariasza, którego imię oznacza „Bóg jest łaskawy” – przyszedł na świat w żydowskiej miejscowości Ain Karim, aby bezpośrednio, jako ostatni z proroków, poprzedzić inne Dziecię, narodzone w niepozornej miejscowości, o której mówi Micheasz: „A ty, Betlejem Efrata, malutkie jesteś między tysiącami judzkimi: z ciebie mi wyjdzie, który będzie panującym w Izraelu, a wyjście jego od początku, od dni wieczności”. Został powołany jako herold Boga przynoszącego łaskę na ziemię. Bywa z tego powodu porównywany do trąby, która oznajmia zstąpienie Pana, a głos jej to „głos wołającego na puszczy: Przygotujcie drogę Pańską, proste czyńcie na puszczy ścieżki Boga naszego” (Izajasz XL, 3).

Narodziny i posłannictwo Jana Chrzciciela bywa też interpretowane jako figura przyszłej działalności Kościoła założonego przez Jezusa Chrystusa. Mianowicie tak jak Bóg nie przyszedł na świat bez Jana – tak samo łaska Boża nie przychodzi do serc ludzkich bez pośrednictwa kapłanów, głosicieli Słowa Bożego i szafarzy świętych sakramentów. Jak Elżbieta urodziła swego syna wbrew prawom natury, tak Matka-Kościół rodzi i namaszcza kapłanów, którzy jako zastępcy Chrystusa każdego dnia łamią prawo przyrodzone – dokonując cudu przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Baranka Bożego. Dzień narodzin Janowych jest więc równocześnie świętem Kościoła, którego wysłannikami są namaszczeni do Bożej służby – sam zaś Patron tego dnia pozostaje niedoścignionym wzorem kapłana, który jest odblaskiem Wiecznego Kapłana, żyjącym tylko dla Niego, ze względu na Niego i po to, by ludzi do Niego prowadzić.

W miarę wgłębiania się w tajemnice zawarte w historii narodzin tego jednego Świętego, odkrywamy kolejne prawdy i pouczenia Boskiego Nauczyciela. Wróćmy do momentu zwiastowania, jakiego dostąpił Zachariasz w świątyni podczas składania ofiary. Ukazanie tej sytuacji na kartach Ewangelii ma przypomnieć, z jaką bojaźnią nieliczni wybrani spośród narodu kapłańskiego przystępowali do Przybytku Pana w Miejscu Najświętszym. Niepowołany, który wszedłby tam wbrew Bożemu zakazowi, miał zginąć śmiercią na miejscu – taka spoczywała groźba Pana nad Świętym Świętych. Kościół widzi w tym obrazie odniesienie do Ofiary Nowego Testamentu, czyli Ofiary Mszy Świętej, której tamta ofiara była jedynie figurą.

Jest to pouczenie dla wszystkich dostępujących łaski obcowania z żywym Bogiem utajonym w Najświętszym Sakramencie. W świątyni Starego Zakonu nie było tabernakulum, lecz skrzynia z kamiennymi tablicami, a mimo to Pan nakazał przystępować tam z największą bojaźnią. W Przybytku Eucharystycznym znajduje się Bóg realnie obecny – ten sam Bóg, który mówił do Mojżesza wśród gromów i ognia, ten sam, przed którym drżeli patriarchowie i prorocy – Bóg, którego Serce pełne jest miłosierdzia, który uniżył się i uchodzi wśród niewiernych za zwykłą ludzką istotę – ale jednocześnie Bóg niezmierzonego Majestatu, któremu kłaniają się aniołowie, więc tym bardziej grzeszny człowiek winien w świętej bojaźni przystępować do ołtarza, gdzie Syn Boży ofiarowuje się Ojcu przez osobę kapłana.

Od najwcześniejszych wieków święto narodzin Jana Chrzciciela występowało w powiązaniu ze świętem Bożego Narodzenia i było obchodzone niemal równie uroczyście, o czym świadczy święty Augustyn, autor jedenastu mów na dzień świętego Jana. Zauważa on, że nawet umieszczenie w kalendarzu święta narodzin Jana Chrzciciela jest nieprzypadkowe i ma wydźwięk symboliczny. Następuje ono bowiem niedługo po momencie letniego przesilenia, odkąd dzień jest coraz krótszy – tak jakby ów Herold Boży chciał powiedzieć: „ja, który przyszedłem w punkcie przesilenia dziejów, który objawiłem się z chwałą świata – teraz muszę umniejszać się, aby wzrastał Ten, który idzie za mną, muszę gasnąć, aby łaska nadchodzącego Króla powiększała swój płomień w zdobytych przez siebie duszach”. Zaś około dnia Bożego Narodzenia następuje przesilenie zimowe, a więc od narodzin Zbawiciela dzień – opromieniony Jego łaską – staje się coraz dłuższy.

Na koniec można przytoczyć pewną ciekawostkę z dziedziny muzyki dotyczącą kultu świętego Jana. Każde dziecko, które uczy się śpiewu, zaczyna zwykle od poznania, czym jest gama, czyli siedem dźwięków śpiewanych na zgłoskach: do-re-mi-fa-sol-la-si. Mało kto wie jednak, że autorem tej metody zapamiętywania dźwięków jest benedyktyński mnich Gwido z włoskiego Arezzo, żyjący w XI wieku, który ową skalę zapożyczył z pierwszych dźwięków kolejnych wersów hymnu do świętego Jana Chrzciciela (którego prawdopodobnie był autorem) – zaś zgłoski „ut” (potem zmienione na „do”), „re”, „mi” – i tak dalej… – pochodzą również od pierwszych liter wersów tegoż hymnu.

FO
http://www.pch24.pl/

Komentarzy 6 to “Narodzenie świętego Jana Chrzciciela”

  1. Kapsel said

  2. Jack Ravenno said

    Ręce opadają gdy czyta się takie rzeczy. Trudno przejść nad tym do porządku dziennego:

    „Otóż, kiedy Maryja przybyła do domu swej ciotki Elżbiety i pozdrowiła ją w imię Boże, Duch Święty napełnił brzemienną niewiastę i oczyścił jej dziecko od zmazy grzechu pierworodnego”

    Tak, oto – kłamstwa wchodzą zamiast prawdy do serc ludzi… Wciskają się bądź są wciskane każdą szczeliną.

    Ten cytat to wierutna bzdura i 100% kłamstwo. Ludzie! Czytajcie Pismo Święte i nie dawajcie sobie wciskać takich bzdur. Sami sprawdzajcie co jest prawdziwą nauką a co zwiedzeniem. Sprawdzajcie u ŹRÓDŁA! A ze źródła NIE WYNIKA, że Jan został oczyszczony z grzechu pierworodnego. Tylko Jezus był bez grzechu i TYLKO i WYŁĄCZNIE jego ofiara jest zapłatą za grzech. Co więcej – sama Maria stwierdza poniżej, że rozradował się duch jej w Bogu – JEJ ZBAWICIELU. Co z tego stwierdzenia wynika – pozostawiam do samodzielnego przemyślenia.

    (39) A Maria wybrała się w onych dniach w drogę i udała się śpiesznie do górskiej krainy, do miasta judzkiego, (40) i weszła do domu Zachariasza, i pozdrowiła Elżbietę. (41) A gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Marii, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, i Elżbieta napełniona została Duchem Świętym, (42) i zawołała donośnym głosem i rzekła: Błogosławionaś ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota twego. (43) A skądże mi to, że matka mojego Pana przyszła do mnie? (44) Bo oto, gdy dotarł do uszu moich głos pozdrowienia twego, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie.(45) I błogosławiona, która uwierzyła, że nastąpi wypełnienie słów, które Pan do niej wypowiedział. (46) I rzekła Maria: Wielbi dusza moja Pana, (47) i rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim, (48) bo wejrzał na uniżoność służebnicy swojej. Oto bowiem odtąd błogosławioną zwać mnie będą wszystkie pokolenia. (49) Bo wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, i święte jest imię jego.

    (Ew. Łukasza 1:39-44, Biblia Warszawska)

    W końcu chodzi tu o wasze życie, waszą przyszłość…

  3. Kapsel said

    Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela

    Dziś Kościół katolicki obchodzi Uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela. W okresie poprzedzającym publiczną działalność Jezusa, Jan głosił wezwanie do pokuty i nawrócenia oraz chrzcił wodą.

    Jan Chrzciciel był synem Elżbiety i Zachariasza. Według tradycji chrześcijańskiej urodził się w Ain Karem koło Jerozolimy. Został ścięty na rozkaz Heroda Antypasa.

    Zapowiedź narodzenia Jana

    Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach.

    Kiedy w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego.

    Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego urodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”.

    Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”.

    Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”.

    Lud tymczasem czekał na Zachariasza i dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić, i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy. „Tak uczynił mi Pan – mówiła – wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”. (Łk 1, 8-25)

    Narodzenie Jana

    Dla Elżbiety zaś nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.

    Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

    Benedictus

    Wtedy ojciec jego, Zachariasz, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc:

    „Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela,
    że nawiedził lud swój i wyzwolił go,
    i moc zbawczą nam wzbudził
    w domu sługi swego, Dawida:
    jak zapowiedział to z dawien dawna
    przez usta swych świętych proroków,
    że nas wybawi od nieprzyjaciół
    i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą;
    że miłosierdzie okaże ojcom naszym
    i wspomni na swoje święte Przymierze –
    na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi,
    że nam użyczy tego,
    iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani
    bez lęku służyć Mu będziemy
    w pobożności i sprawiedliwości przed Nim
    po wszystkie dni nasze.
    A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz,
    bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi;
    Jego ludowi dasz poznać zbawienie
    [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów,
    dzięki litości serdecznej Boga naszego.
    Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
    by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
    aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju”.

    Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem. (Łk 1, 57-80)

    http://www.traditia.fora.pl/swieci-i-blogoslawieni,64/sw-jan-chrzciciel,2284.html

  4. Kapsel said

    Jan (stgr. Ἰωάννης od hebr. rdzenia יחב – łaska) – imię męskie pochodzenia biblijnego. Po hebrajsku יוחנן (Jochanan) oznacza „Bóg (Jahwe) jest łaskaw”. Imię to nosił jeden z apostołów. Zostało przejęte najpierw do greki, a potem do łaciny. Rozpowszechniło się we wszystkich krajach chrześcijańskich.

    W polskich dokumentach zapisywano najpierw to imię w postaci Ioannes, Iohannes (1012-18), później także Jan (1161), Jon (1302), Johan (1320), Jen (1366), Johans (1385) oraz Joan (forma kresowa, 1432). Największą popularność zyskała forma Jan, od czasów średniowiecza będąca jednym z najczęściej nadawanych imion. W 2004 r. imię Jan nosiło 689 212 osób w Polsce (1. miejsce wśród imion męskich pod względem popularności; jedynie dwa imiona żeńskie – Anna i Maria – były liczniej nadawane)[1].

    Przekształcenia i zdrobnienia: Han, Hanek, Haniek, Hanisz, Hanus, Iwan, Iwasz, Jach, Jachu, Janczy, Janek, Janiec, Janicek, Janik, Janisław, Jano, Janek, Janko, Janosik, Jasiek, Jaszko, Jaś, Jaśko, Jasio, Janusz, Jasz[2].

    Żeńskim odpowiednikiem jest Joanna, i – późniejszym – Janina.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan

  5. Wandaluzja said

    Jan Chrzciciel był TETRARCHĄ czyli jednym z 4 spadkobierców Heroda Wlk. Jako tetrarcha był obyatelem rzymskim, jako książę Petry protegowanym Rzymu a jako król Hidzasu suwerenem. Ponieważ Perta zbroiła Rzym i potęgo bliskowschodnie od tysiąca lat więc był Najbogatszym Rzymianinem.
    Bogactwo Salomona nie pochodziło z handlu koński, których wielotysięcze stada pędzono co roku z południowej Rosji do Galilei, ale ze zdobycia przez Egipcjan Gazy. To awasowało Salomona z Więźnia filisytyńskiej gwardii na SUWERENA, gdyż filistyńska metalurgia Petry poddała się nie faraonowi – jak zakładali Egipcjanie – ale jemu. Sprzedał on filistyńską technologię stali ASYRII za Cały Skarbiec Asyryjski, wobec czego Saba przyjechała do Salomona, żeby przewieść skarbiec asyryjski z Mosulu do Eljatu.
    Faraon zrobił więc to, co Pelops z Poznania, podpisując po 1628 r. pne. konwencję z wezyrem Józefem na dostawy żelaza i stali śląskiej do Egiptu, co dało Żydom dystrybucję żelaza i stali śląskiej w całym pasie zwrotnikowym. Diodor Sycylijski pisze, że kopalnie Nubii dawały Ramzesowi Wlk 32 miliony min złota rocznie, co jest kontestowane od Napoleona. Ponieważ wszystkie kopalnie tyle złota dawać nie mogły – bo to nie węgiel – to było to złoto z drenażu za żelazo i stal śląską po wypędzeniu Żydów przez Jechnatona-Jehowę – dające pojęcie o tym biznesie, po założeniu przez Ariów-Palestynów-Filistynów metalurgii petryjskiej, która zbroiła potęgi bliskowschodnie i Rzym.
    Jan Chrzciciel chciał wziąć Rzym NA GARNUSZEK, ale Kaligula postanowił postawić swój posąg w Świątyni Salomona, więc Jan wystąpił jako Protektor Świątni Salomona ZBROJNIE. Został jednak pochwycony przez swego kuzyna Haroda Antypasa i Rzymianie wytoczxyli mu proces o Spisek przeciw Panśtwu Rzymskiemu, przekwalifikowany na ZAMACH. Ponieważ proces Jana był TYSIĄC razy ważniejszy do procesu Jezusa Chrystusa więc gdy zaczeto badać historyczność Jezusa to datiowano proces Jezusa na Proces Jana.

  6. Kapsel said

    http://pl.memgenerator.pl/mem-image/we-bo-zara-puszcze-burka-ze-lancucha-pl-ffffff

Sorry, the comment form is closed at this time.