Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dominicantes, frekwencja, prawica

Posted by Marucha w dniu 2012-06-27 (Środa)

Przez kilkanaście lat III RP aktywność wyborcza układała się w kształcie litery „U”. Po 2003 roku nastąpiła zmiana w kierunku modelu „wielkomiejsko-punktowego”. W senackich wyborach z 4 czerwca 1989 roku do urn poszli częściej mieszkańcy byłego zaboru austriackiego, południowo-wschodniej i północno-wschodniej części dawnej Kongresówki, Pomorza i Wielkopolski. Frekwencja tym samym ułożyła się, z niewielkimi korektami, w kształcie litery „U”. Wielkopolanie, podobnie jak Kaszubi aktywnością wyborczą wyróżniali się „in plus” w okresie międzywojennym.

Zmiana frekwencji w wyborach 2007 w stosunku do 2005

W ich przypadku mogliśmy więc mówić o historycznej ciągłości. Nieco inaczej sytuacja przedstawiała się do 1939 roku z mieszkańcami dawnej Kongresówki. Tu zainteresowanie wyborami nie odbiegało zwykle od średniej krajowej. Jaki więc czynnik spowodował, że u progu III RP aż do 2003 roku frekwencyjna mapa Polski wyglądała tak a nie inaczej i pozostawała wyjątkowo stabilna? Odpowiedź przynosi zestawienie Dominicantes, czyli osób uczestniczących regularnie w praktykach religijnych kościoła katolickiego. Zarówno dane z lat 80-tych, jak i w kolejnej dekadzie wskazywały, że aktywność ta była zróżnicowany terytorialnie. Częściej w niedzielnych nabożeństwach brali udział mieszkańcy Pomorza, Wielkopolski, Opolszczyzny, zachodniej części Górnego Śląska, Małopolski, Podkarpacia, wschodniego Mazowsza oraz Podlasia. To oni chętnie odwiedzali przed lub po kościele lokale wyborcze. Były jednak dwa wyjątki.

Po pierwsze aktywni na polu religijnym, a bierniejsi na wyborczym Ślązacy. Po drugie spełniający „obywatelski obowiązek” Warszawiacy i Łodzianie, bardziej podatni na laicyzacyjne prądy. Co taki układ frekwencyjny oznaczał dla wyników głosowania? Z całą pewnością sprzyjał do 2000 roku przede wszystkim kandydatom i ugrupowaniom centroprawicowym, niepodległościowym i ludowym. Wszak to właśnie w dawnej Kongresówce i Galicji przeważali wyborcy Lecha Wałęsy w 1990 roku, PC, ZChN, PL, PSL czy KPN w 1991 roku. To tu też w przedterminowych wyborach w 1993 roku spora część elektoratu prawicowo-solidarnościowego przerzuciła swoje głosy na PSL.

Po krótkiej przerwie, spowodowanej częściowym odwróceniem się od Lecha Wałęsy w 1995 roku, liczni katoliccy wyborcy byłej Kongresówki i Galicji, dwa lata później ochoczo wskazywali na AWS i ROP. Wierni centroprawicy pozostawali też zamieszkujący Pomorze Kaszubi. Z kolei aktywność wielkopolska, kujawska, trójmiejska i warszawsko-łódzka dawała bonus takim formacjom jak UD i KLD, a w 1997 roku Unia Wolności. Kto wydawał się więc najbardziej stratny z kościelno-frekwencyjnego „U”? Przede wszystkim partie lewicowe, czyli SLD i Unia Pracy, mocniejsze na zachodzie Polski, Polski mniej „zatłoczonych” kościołów. W mniejszym stopniu też ugrupowania centrowo-liberalne nie mogące, z wyjątkiem Warszawy czy Łodzi, pochwalić się przyzwoitym wynikiem na wschód od Wisły.

Pierwsze symptomy zmian dało się zaobserwować na przełomie wieków. Mocny zwrot na lewo nie przyniósł jeszcze wyraźnych przesunięć na mapie frekwencyjnej. Pokazał natomiast, że część aktywnych katolików z Polski południowo-wschodniej dostrzegła alternatywę dla Mariana Krzaklewskiego w Aleksandrze Kwaśniewskim, a dla AWS w SLD-UP Leszka Millera. Przełomem okazały się wyniki głosowania w referendum akcesyjnym w 2003 roku. Do urn poszła przede wszystkim część zachodnia Polski, w tym Dominicantes na Pomorzu, Kujawach i w Wielkopolsce. Tu akceptacja dla członkostwa naszego kraju w UE była bardzo wysoka. Słabiej zmobilizowali się natomiast mieszkańcy tradycyjnego i konserwatywnego wschodu, w tym Podkarpacia, Podlasia i Lubelszczyzny. Co z pewnością miało wpływ na tak znaczący sukces euroentuzjastów w całej Polsce. W wyborach sejmowych w 2005 roku najwyższa frekwencja miała miejsce w wielkomiejskich okręgach: Warszawa, Poznań, Gdańsk i Kraków.

Z dawnego „U” wybronił się tylko okręg kaszubski (Gdynia) i Nowy Sącz. Starcie między Lechem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem zmobilizowało znowu przede wszystkim mieszkańców województw z wielkimi aglomeracjami (Gdańsk, Warszawa, Poznań, Kraków). To jeszcze wystarczyło, żeby rywalizację o Wiejską i Pałac Namiestnikowski PiS wygrało nieznacznie z PO. Kolejne dwa lata przyniosły dalszą ewolucję ku „wielkomiejsko-punktowemu” układowi frekwencyjnemu oraz zwiększająca się antypisowska centrowość Dominicantes. Z przekazem w kampanii 2007 z CBA w roli głównej partia Kaczyńskiego mogła dotrzeć jedynie do zmniejszających zaangażowanie w wyborach konserwatywnych katolików z byłej Kongresówki i Galicji (co pokazuje kolor żółty i zielony na rysunku nr 1). Wobec braku oferty dla korzystających z dobrobytu (wysokie PKB) i coraz chętniej głosujących mieszkańców wielkich miast, PiS wyborów wygrać nie mogło. Znowu aktywnością wyróżniły się mniej tradycyjne od prowincji: Warszawa, Poznań, Gdańsk, Kraków, Łódź czy Wrocław.

Ubytki elektoratu centroprawicowego między wyborami 2005 a 2010

To, że odejście od „U” nie było zjawiskiem incydentalnym, potwierdziły kolejne wybory. W pierwszej turze prezydenckiej elekcji w 2010 roku zawiedli Dominicantes ze ściany wschodniej od Podlasia, przez Lubelszczyznę po Podkarpacie. W drugiej turze ich częściowa mobilizacja (bez Galicji) wobec stabilizacji w regionach opowiadających się częściej za Bronisławem Komorowskim, nie wystarczyła do odniesienia sukcesu przez Jarosława Kaczyńskiego. Kto był i jest beneficjentem frekwencyjnych zmian w ostatnich latach? Na rysunku nr 2 z wynikami wyborów prezydenckich z 2005 i 2010 roku gołym okiem widać, że wpływy PiS (kolor niebieski i granatowy) skurczyły się znacząco w stosunku do PO (kolor pomarańczowy). Dotyczyło to szczególnie czterech wyselekcjonowanych obszarów (ramki na czerwono). Po pierwsze pasa rozciągającego się od Pomorza, przez Warmię i Mazury po Podlasie, po drugie Wielkopolski, po trzecie Dolnego Śląska i po czwarte wreszcie południowej części Górnego Śląska i Śląska Cieszyńskiego. Dodatkowo w bastionach PiS (Kongresówka i Galicja), przy spadającym zainteresowaniu głosowaniem, ubyło również koloru granatowego (silne wpływy), na rzecz niebieskiego (umiarkowane wpływy). W pierwszym przypadku oznaczało to obraną drogę ku centrum (PO) katolickich Kaszubów, Wielkopolan czy Podlasiaków.

W drugim zmniejszającą się wiarygodność partii Jarosława Kaczyńskiego w oczach twardych antykomunistycznych i konserwatywnych wyborców byłej Kongresówki i Galicji. W wyborach do Sejmu w 2011 roku w kategorii ponad przeciętnie aktywnych do wcześniejszej listy obejmującej okręgi: Warszawa, Gdańsk, Poznań, Łódź, Kraków, Wrocław (wszystkie pro Platformerskie), dołączył opowiadający się za partią Donalda Tuska Szczecin. A także okręg Bielsko-Biała z liczną, centrolewicową, niechętną katolikom, mniejszością luterańską na Śląsku Cieszyńskim.

Wobec spodziewanego przeze mnie, narastającego zniechęcenia do Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości otwarte pozostaje pytanie – ­ kto zagospodaruje tradycyjnych (Kongresówka i Galicja) i konserwatywnych (Wielkopolska, Kaszuby) polskich Dominicantes? Lada moment powinna otworzyć się przestrzeń między partią Tuska i Kaczyńskiego oraz na prawo od PiS. Dla wyeliminowania wirusa zapateryzmu nad Wisłą potrzebna jest narodowa alternatywa programowa, nowoczesna w formie i treści oraz znalezienie sposobu na mobilizację głosujących. Polscy Dominicantes czekają.

Marcin Palade
….
fot 1 Zmiana frekwencji w wyborach 2007 w stosunku do 2005

fot 2 Ubytki elektoratu centroprawicowego między wyborami 2005 a 2010

Jedna odpowiedź to “Dominicantes, frekwencja, prawica”

  1. Kapsel said

    DYZMA czy CEAUSESCU?

    Drodzy Rodacy w Polsce i poza Polską!
    Szanowni Członkowie Wspólnot Chrześcijańskich w Polsce i poza Polską!
    W załącznikach przesyłam do wykorzystania mój materiał pt “DYZMA czy CEAUSESCU?” oraz moje zdjęcie.
    Szczęść Boże Z poważaniem
    Zbigniew Dmochowski, dr hab. inż., em. prof. P.B.,WILNIANIN

    Na dzień dzisiejszy oraz na przyszłość największym zagrożeniem dla Polski jest własne społeczeństwo, które składa się częściowo z : pseudopolaków,pseudopatriotów, pseudochrzescijan, pseudokatolików, pseudonarodowców, pseudoprawicowców, pseudolewicowców, pseudoparlamentarzystow, pseudopolityków, pseudointeligentów, pseudonauczycieli.,pseudonaukowców, pseudokatechetów, pseudoduchownych, pseudozwiazkowców, pseudopisarzy, pseudoartystów, pseudokombatantów, pseudolekarzy, pseudoprawników, pseudoekonomistów, pseudokupców, pseudochłopów, pseudorobotnikow, pseudoinżynierów itp.
    O ile w deklaracjach można usunąć przedrostek pseudo, to w działaniu w wielu przypadkach w sposób jednoznaczny pojawia się ten przedrostek i to niekiedy w sposób nagły i dramatyczny, a dotyczy to zarówno ludzi świeckich, jak i duchownych, wyznających różne religie, nie mówiąc już o ateistach.
    Ponieważ ta rzesza wymienionych członków narodu polskiego stanowiła i stanowi nieprzewidywalny elektorat wyborczy przy wyborach prezydenckich, parlamentarnych i samorządowych, który podlega i będzie podlegać działaniom socjotechnicznym zarówno sztabów ekspertów poszczególnych partii politycznych w Polsce, służb specjalnych polskich i obcych, jak i Kościoła, dlatego wyniki tych wyborów okazywały się zaskakujące, a żywot wielu egzotycznych koalicji rządowych i parlamentarnych albo krótkotrwały ( jak w przypadku PiS, LPR i Samoobrony) , albo zaskakująco długi ( jak w przypadku PO i PSL w latach 2007-2012.).
    Aktualnie zagrożenie dla Polski związane z Unią Europejską, Rosją, Izraelem i diasporą żydowską oraz USA, a także z zapaścią demograficzną, mimo upływu ponad 20 lat od przełomowych lat 1989-1990, niewiele się zmieniły.
    Może jedynie polskie kręgi kolaborantów wyspecjalizowały się w miarę upływu czasu w skutecznym niszczeniu i osłabianiu wszystkich 12 strategicznych dla Polski sektorów państwa.
    Pewne ekipy kolaboranckie doprowadziły do osłabienia tych sektorów jeszcze przed
    wejściem Polski do struktur Unii Europejskiej (lata 1989-2003).
    Inne przeszły na system dalszego osłabiania prowadzącego do już formy niszczenia tych sektorów ( lata 2003-2011).
    Szczególne osiągnięcia uzyskała ekipa parlamentarna i rządowa koalicji PO-PSL ( lata 2008-2011).
    Udało się jej różnymi metodami uzyskać praktyczne zdegradowanie sektora polskiej obrony narodowej poprzez zarówno dyletanckie zarządzanie tym sektorem, jak i nieuchronienie władz militarnych przed działaniem likwidacyjnym w stosunku do ich dowódców przez bliżej nieokreślone ośrodki dywersyjne ( CASA i TUPOLEW 150 M).
    Poprzez kuriozalne rozwiązania polskiej służby zdrowia doprowadzono do wysokiej efektywności „ ministerstwo eutanazji narodowej” oraz otworzono drogę dla innych „ministerstw jak np. eutanazji naukowej, edukacyjnej, gospodarczej , innowacyjnej itp.”
    Szczególnie poważne osiągnięcia zakłócenia tkanki społecznej uzyskano przez niszczenie kultury narodowej i zastąpienie jej pseudokulturą dla debili i prostytutek.
    Przez wprowadzenie do Parlamentu R.P.autentycznych lesbijek i homoseksualistów zablokowano drogę dla jakichkolwiek działań odbudowania stanu polskiej demografii.
    Kolosalne efekty uzyskano w tworzeniu dużej grupy prześladowanych pacjentów, zdegradowanych lekarzy i pielęgniarek oraz prowokowanych do bójek formalnych farmaceutów.
    Sprzyja to aktualnie autentycznej eutanazji narodowej w Polsce.
    W międzyczasie spowodowano poprzez konflikt z młodymi kibicami ( zwanymi „kibolami”)
    ich reorientację z dalekich od tożsamości narodowej w kierunku odkrycia potrzeby tych młodych Polaków ku ich tożsamości narodowej oraz postawienia brutalnych pytań ich prześladowcom – kim oni są i jakie dostali dyrektywy w stosunku do PATRIOTYCZNYCH KIBICOW.
    Gdy i tego było za mało, wystąpiono przeciw młodym internautom, którzy wykorzystując internet i jego możliwości uciekli od autentycznego bezrobocia w kierunku działalności biznesowej , jaką stwarza internet i techniki komputerowe.
    Wykorzystano do tego próby przeforsowania dwóch projektów ustaw dotyczących internetu – SOPA (stop piractwu internetowemu) i PIPA (ochrona praw autorskich)
    w Stanach Zjednoczonych, które zastopowali internauci amerykańscy..
    W Europie uformował się natomiast szeroki ruch oporu przeciwko wypracowanej przez USA, Japonię i Europę ustawie ACTA., służącej zahamowaniu niezgodnego z prawem wykorzystywania w internecie chronionych prawami autorskimi danych.
    Niektóre akcje przybierają charakter masowy i spektakularny, tak jak w Polsce, gdzie anonimowi hakerzy, chcąc zaprotestować przeciwko zbyt dużej kontroli sieci, zablokowali nawet na jakiś czas strony internetowe rządu i prezydenta.
    Według dra Stefana Meetschena, mieszkającego w Polsce niemieckiego pisarza i publicysty , zarówno niemieckiej gazety katolickiej Die Tagespost, katolickich tygodników Idziemy i Niedzieli oraz Naszego Dziennika „ niezwykle trudno jest zrozumieć wszystkie intencje i ideały uwikłanych w ten spór grup i osób.” Wg niego – „przestają już nawet wystarczać stare polityczne wzorce, jak : lewica i prawica, liberałowie i konserwatyści.”
    Natomiast sam fakt, że jak powiedział Pan Donald Tusk, Premier R.P. „ podpisaliśmy ustawę ACTA nie znając dobrze jej sensu, ale możemy po podpisaniu zastanowić się przed jej ratyfikacją, gdy otrzymamy poważne argumenty przeciw jej zastosowaniu w praktyce”. jest kompromitujący dla władzy
    Te metody były już przetestowane w Polsce przy przyjmowaniu w Parlamencie R.P. Traktatu z Lizbony, zdegradowanej Konstytucji dla Unii Europejskiej., w w którym praktycznie wszyscy posłowi i senatorowie R.P. „ nie znali lub nie rozumieli jego treści.”
    Stąd też można rozumieć sukcesy wyborcze, jakie odniosła niemiecka partia tzw. piratów, która osiągnęła zaskakująco dobre wyniki w wyborach parlamentarnych w Berlinie w październiku 2011r.

    Wniosek

    Władza w Polsce zakochana w politycznych bijatykach wypowiedziała i kontynuuje wojnę z następującymi wspólnotami w Polsce:. …
    1) chrześcijan,
    2) żałobników,
    3) chorych,
    4) lekarzy,
    5) pielęgniarek,
    6) aptekarzy,
    7) żołnierzy,
    8) górników,
    9) stoczniowców,
    10) związkowców,
    11) kupców,
    12) kibiców,
    13) rolników,
    14) leśników,
    15) internautów,
    16) biednych,
    17) bezrobotnych,
    18) bezdomnych,
    19) niepełnosprawnych,
    20) studentów
    21) kierowców,
    22) artystów,
    23) nauczycieli,
    24)wielu innych.
    Powstaje teraz jedynie pytanie czy będzie to zakończenie kariery władzy typu DYZMY czy CEAUSESCU?
    W przypadku zakończenia kariery typu DYZMY w Polsce istnieje dla władzy dalsza kariera W UNII EUROPEJSKIEJ, a wiec w KOMISJI EUROPEJSKIEJ, PARLAMENCIE EUROPEJSKIM, RADZIE EUROPY, GRUPIE MEDRCOW i setkach SCHRONISK URZEDNICZYCH.
    W przypadku zakończenia kariery w Polsce typu CEAUSESCU droga do kariery ziemskiej jest zamknięta.. Pozostaje jedynie kariera pozaziemska, ale moja wiedza o jej strukturach nie jest dostateczna.

    http://gazetawarszawska.com/2012/02/02/prof-zbigniew-dmochowski/

Sorry, the comment form is closed at this time.