Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Po co państwu dzieci?

Posted by Marucha w dniu 2012-06-27 (Środa)

Można łatwo oszacować, że Polak, który zarabia średnią krajową, w ciągu 43 lat swojej pracy w formie różnych podatków i opłat płaci państwu aż 1,5 miliona złotych, czyli 75 procent swoich dochodów.

Podawano różne wyliczenia pokazujące, jak drogie jest wychowanie dzieci w Polsce. Według szacunków Centrum im. Adama Smitha, utrzymanie i wychowanie dziecka w Polsce do 20 roku życia kosztuje aż 190 tysięcy złotych. I państwo w tym nie pomaga, choćby poprzez obniżenie podatków. Rzeczniczka prezydenta Bronisława Komorowskiego w „Dzienniku Gazecie Prawnej” stwierdziła nawet, że najbliższych budżetach nie ma miejsca na skuteczną politykę rodzinną.

Mało tego, politycy najwyższej rangi buńczucznie mówią, że dzieci kosztują za dużo wydatków państwa. Premier Donald Tusk powiedział, „najtańsze dla państwa są małżeństwa bezdzietne” [Sic!!! Chyba dla państwa w stanie likwidacji! – admin].

Czy rzeczywiście? Przecież wszelkie wydatki na dzieci są opodatkowane! Warto policzyć, jaką sumą przeciętny Polak karmi polski system biurokratyczno-polityczny?

Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w maju 2012 roku przeciętne wynagrodzenie brutto wyniosło 3618 złotych. Oznacza to, że średnia płaca netto, po odjęciu składek emerytalnej, rentowej, chorobowej, na NFZ oraz podatku od dochodów osób fizycznych, jest na poziomie 2587 złotych miesięcznie. Płaca brutto to oczywiście nie jest całkowity koszt dla pracodawcy zatrudniającego na umowę o pracę, gdyż do tego dochodzi jeszcze składka na ZUS po stronie pracodawcy oraz składki na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

W rezultacie łącznie państwo zabiera przeciętnemu pracownikowi 1781 złotych miesięcznie (40,8 procenta tego, co wydaje na niego pracodawca), czyli 21 372 złotych rocznie. Po wydłużeniu wielu emerytalnego do 67 roku życia, przeciętny pracownik, który ukończył studia wyższe, będzie w swoim życiu pracował (jeśli dożyje) 43 lata. Oznacza to, że w ciągu tego okresu (zakładając, że przez 10 procent czasu będzie na bezrobociu) odda państwu tylko z tytułu swojej pracy około 827 tysięcy złotych. Osoby bez studiów będą pracowały znacznie dłużej, więc państwo zabierze im jeszcze więcej.

Jednak to nie wszystkie haracze, jakie polskie państwo zabiera przeciętnemu Polakowi. Do tego dochodzą różnorakie podatki, które trzeba płacić z pozostałych pieniędzy, czyli pensji netto. Sama podstawowa stawka podatku VAT wynosi 23 procent. Do tego dochodzą inne podatki, jak wysoka akcyza na paliwa, energię elektryczną, alkohole czy papierosy, cła na towary importowane, podatek od zysków z lokat bankowych, od czynności cywilnoprawnych, od spadków i darowizn, od kopalin, opłata paliwowa, CIT (który płaci się w wyższych cenach towarów i usług) czy podatki lokalne, jak podatek od nieruchomości, od środków transportu, od deszczu, rolny, leśny, opłata miejscowa, targowa i parapodatki jak obowiązkowy abonament RTV czy koszty związane z udzielaniem tysięcy licencji. Nie mówiąc o podatku inflacyjnym, podatku o nazwie „korupcja” czy rencie monopolowej zgarnianej przez państwowe koncerny na niezderegulowanym rynku.

Przy takim fiskalizmie śmiało można postawić tezę, że co najmniej połowa naszej pensji netto idzie na opłacenie podatków i różnych opłat. Oznacza to, że w ciągu roku na te podatki przeciętny Polak wydaje 31 044 zł, czyli około 667 tysięcy złotych w ciągu 43 lat pracy i życia.

Jeśli dodamy do siebie te dwie kwoty, to wychodzi nam, że łącznie hipotetyczny Polak, który przez całe swoje życie zarabiałby średnią krajową, podczas 43 lat swojej pracy pod postacią różnych podatków i opłat przekazuje państwu około 1,5 miliona złotych. Oczywiście jest to sytuacja czysto hipotetyczna, bo ceny i płace ciągle się zmieniają i nikt przez całe życie nie zarabia tej samej sumy miesięcznie. Jednak wyliczenie to pokazuje skalę wyzysku przeciętnego Polaka przez bezduszny system państwa opiekuńczego.

Według Centrum im. Adama Smitha tegoroczny Dzień Wolności Podatkowej wypada w Polsce 21 czerwca, jednak zeszłoroczne wyliczenia think tank musiał skorygować aż o dwa tygodnie na niekorzyść – miał być 24 czerwca, a ostatecznie okazało się, że z powodu większych wydatków sektora finansów publicznych dzień, w którym przestaliśmy „płacić” podatki, a zaczęliśmy pracować tylko na siebie, wypadł dopiero 7 lipca (dla porównania w USA w 1910 roku Dzień Wolności Podatkowej wypadł 19 stycznia). Podobnie może być w tym roku.

Tak czy inaczej według wyliczeń Centrum przeciętny Polak (w tym emeryci, dzieci, bezrobotni itd.) oddaje państwu „tylko” około połowy tego, co zarobił. Natomiast z moich szacunków wynika, że przeciętny pracujący Polak, który w ciągu 43 lat zarobi niewiele ponad 2 miliony złotych, państwu przekazuje około 1,5 miliona złotych, czyli aż 75 procent! Zaledwie 1/4 pozostaje na życie i wszystkie jego wydatki. Mniej oddają państwu niepracujący, więc może lepiej nie pracować?

Tomasz Cukiernik
http://www.tomaszcukiernik.pl

Tomasz Cukiernik – prawnik, dziennikarz, podróżnik i fotograf. Doktorant na wydziale Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Jest ekspertem wolnorynkowego Instytutu Globalizacji i współpracuje z wolnorynkowym Instytutem Misesa. Jest autorem książki „Prawicowa koncepcja państwa – doktryna i praktyka” oraz współautorem siedmiu tomów podróżniczej serii „Przez Świat”. Na stałe współpracuje z tygodnikiem „Najwyższy CZAS!” oraz miesięcznikiem „Opcja na Prawo”. Jego teksty ukazały się ponadto między innymi w „Rzeczpospolitej”, „Wprost”, „Naszym Dzienniku”, „Globtroterze”. Szef działu polityczno-gospodarczych newsów z całego świata na portalu korwin-mikke.pl. Zajmuje się także redakcją książek. Jego pasją są dalekie podróże i wędrówki górskie. Poza Europą odwiedził między innymi Birmę, Tajlandię, Kambodżę, Indie, Nepal, Wenezuelę, Peru, Boliwię, Chile, Tunezję, Chiny, Nową Zelandię, Fidżi, Gruzję i Armenię. Prowadzi swoją stronę internetową

http://katolickarodzina.pl/

Autor pomija tu inny, podstawowy aspekt polityki rodzinnej. Naród, który nie chce wymrzeć, musi mieć dzieci. Bezczelna wypowiedź premiera Tuska –  „najtańsze dla państwa są małżeństwa bezdzietne” – świadczy o tym, iż właśnie rządzącym chodzi o to, by Polacy wymarli. Trudno o lepszy przykład zdrady stanu, bo inaczej tego nazwać nie można.  – admin.
.
.

Komentarzy 40 to “Po co państwu dzieci?”

  1. JO said

    Idzmy Na Warszawe, Zrobmy 2 Majdan, pogonmy Zdrajcow, Mordercow

  2. Kinga said

    http://www.ukipmeps.org/news_554_Politics-money-corruption-and-lobbying.html

  3. p.e.1984 said

    Z burakami pokroju Tomasza Cukiernika nie ma po co rozmawiać. Trzeba poczytać trochę tekstów, które nie sa biciem neoliberalno-libertariańskiej „wolnorynkowej” i antypaństwowej piany. Trzeba cokolwiek zrozumieć z procesów ekonomicznych i demograficznych zachodzących w społeczeństwach:
    http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/01/15/katastrofa-demograficzna-iii-rp-wolny-rynek-nie-dziala-polemika-2/
    http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/02/13/prawda-o-ubezpieczeniach-spolecznych-i-systemie-emerytalnym/

  4. Marucha said

    Re 3:
    Tak, jak nie lubię, gdy liberałowie wyzywają od socjalistów każdego, kto ich nie popiera – tak samo mam obiekcje, gdy stosuje się to w drugą stronę, przypinając łatkę liberała każdemu, kto napomknie o podatkach.
    Podatki w Polsce są nie tylko wysokie – są one marnowane, czy wręcz rozkradane, co dość dobrze dokumentuje artykuł Cukiernika.
    Rodzinom z dziećmi należą się ulgi podatkowe, a w razie niewystarczających dochodów – dopłaty. Tak postępuje państwo, któremu zależy na podtrzymaniu egzystencji narodu.

  5. p.e.1984 said

    Panie Gajowy, Pani nie czyta tego, co Pan wkleja:
    ” (Tomasz Cukiernik)Jest ekspertem wolnorynkowego Instytutu Globalizacji i współpracuje z wolnorynkowym Instytutem Misesa.”
    Instytut Misesa to najwięksi oszuści ekonomiczni i fanatycy libertariańscy, jakich ziemia nosi. Ta ziemia. Od czasu do czasu http://trystero.pl wojuje z nimi, nie z pozycji narodowych, tylko Keynesistowskich. Wprowadził nawet pojęcie „Misfaktu” – wypichconego przy użyciu zręcznego oszustwa (manipulacji danymi, manipulacji metodą naukową) „faktu” potwierdzającego libertariańskie tezy. Generalnie między neoliberalną padliną a libertarianami z okolic von Mises Institute czy UPR nie ma co rozróżniać – to to samo pod innym szyldem.

    Pan nie rozumie w ogóle tekstu Cukiernika – to znaczy tego, co ma z niego wynikać. Gwoli oświecenia zalecam lekturę ze zrozumieniem tekstu
    http://myslnarodowa.wordpress.com/2012/02/13/prawda-o-ubezpieczeniach-spolecznych-i-systemie-emerytalnym/
    A potem – zalecam konfrontację implikacji obu tekstów.

  6. AlexSailor said

    @Marucha
    W powyższym artykule jest DEZINFORMACJA.
    Polak płaci 85-90% podatków od tego co zarobi. Trudno to liczyć, ale się da i jest policzone.
    Bogatsi płacą mniej, biedniejsi więcej.
    Ale nie żadne tam 75%.

    „Rodzinom z dziećmi należą się ulgi podatkowe, a w razie niewystarczających dochodów – dopłaty. Tak postępuje państwo, któremu zależy na podtrzymaniu egzystencji narodu.”
    Ulgi wiadomo – obniżenie podatku, zabranie bestii pokarmu.
    Ale dopłaty????
    Żeby dać, to trzeba zabrać.
    Żeby zabrać, trzeba ponieść koszty (przy rozdzielaniu również).
    Poza tym dawanie rodzi patologię. Zawsze znajdą się cwaniacy.
    Jeśli jest rodzina z dziećmi, której wystarcza „na styk”, to po zabraniu, żeby dać innym, jej już ie starczy.

    Panie Marucha!
    Możemy ustanowić prawa, że zabieramy jednym i dajemy innym, ot taki rabunek uświęcony tradycją, jak składanie w ofierze dzieci molochowi.
    Jeśli już jednak chce naród socjalizmu, bo lubi, to niech to będzie socjalizm a nie złodziejstwo.
    Uchwalmy sobie podatek 10%, albo 50% , a jak już ludzie chcą 90% dochodu.
    OK. Ja jestem w stanie zrozumieć, ludzie chcą tak, mniejsza o uzasadnienie (da się) – ich wola, mogę się nawet podporządkować.
    Tylko dlaczego po uchwaleniu np. 70% podatku od dochodów wszelkich, pieniądze nie są dzielone na równe 38 ooo ooo części i nie wypłacane każdemu Polakowi?
    W zasadzie jestem zaakceptować jedynie taki socjalizm.
    Zabieramy wszystkim po równo, a później dzielimy pulę i każdy dostaje co na niego (I DZIECI!) przypada.
    Jeśli społeczeństwo chce to może być nawet 100% zamiast 70% .
    Proste, eliminuje 95% urzędów, a range polityków i kuzynostwa obniża do ZERA.

  7. Marucha said

    Re 5:
    Kim jest p. Cukiernik ma mniejsze znaczenie wobec wymowy artykułu. I choć nie naświetla on całokształtu sprawy, zawiera treści słuszne.

  8. 166 bojkot TV, czyli said

    Nikomu nie należą się ulgi podatkowe!. Każda ulga jest niekonstytucyjna, bo burzy konstytucyjną równość praw i obowiązków.
    KAŻDEMU CZŁOWIEKOWI OD URODZENIA DO ŚMIERCI POWINNA PRZYSŁUGIWAĆ KWOTA WOLNA OD OPODATKOWANIA RÓWNA KOSZTOM ŻYCIA NA OKREŚLONYM POZIOMIE.
    Teraz jest to kwota ok. 1600 dla osoby samotnej. Podatek dochodowy może sie pojawić dopiero po przekroczeniu takiego przychodu. Tymczasem teraz bez podatku jest kwota 250 zł.
    Gdyby w Polsce panowały ludzkie i boskie prawa, a nie złodziejsko-diabelskie, to rodzina z 2 dzieci miałaby wolny od podatku dochód 4×1600 zł = 6400 zł MIESIĘCZNIE – oczywiście – i żaden sejmowy palant nie zajmowałby się udzielaniem albo odbieraniem „ulg”!!!!!!!
    Najbardziej zbrodnicza strona ulg na dzieci polega na odliczaniu tej ulgi od podatku dochodowego, a nie od przychodu, co oznacza, że pieniądze jakie zarabia rodzic wpierw są opodatkowane i odesłane do Urzędu skarbowego, a po ponad roku łaskawie oddane rodzicowi, jeśli rodzic zarobił odpowiednio dużo. Jeśli rodzic jest biedny i nie zarobił tyle, żeby mieć dochód, to nie ma żadnych ulg. I tu już występuje jaskrawa niekonstytucyjność. Nawet jeśli w kolejnym roku zarobi więcej, to „ulga mu przepada”

    Za same dyskusje na ulgami, za czas jakie zajmują w sejmie i mediach można by wybudować kilka stadionów albo setki tysięcy mieszkań.

    Brak ulg bardzo uprościłoby rozliczenia skarbowe. Bardzo wielu urzędników można byłoby zwolnic……a i sejm pracowałby dużo sprawniej
    Niestety ulgi są jawnym instrumentem zasady „dziel i rządź” więc mała nadzieja, że zostaną zniesione.

  9. Pokręć said

    Nie ma cywilizacji, czy narodu, które byłyby wieczne. Nie ma co wierzgać, Polacy nie są tu wyjątkiem. Upadły starożytne imperia, upadli Etruskowie, tyle ludów i narodów zginęło, dlaczego Polacy mieliby być inni, z innej gliny? Nie ma się czym zżymać – nasza własna głupota. To nie jest wina żadnych „onych” – masonów, iluminatów, satanistów, Rosjan czy Niemców. To jest wyłącznie nasza wina. Gdybyśmy byli co warci, to wymienieni wcześniej rzeczywiści i urojeni wrogowie moczyliby się w prześcieradła na sam sen o Polakach.
    Zresztą – naród nie ma znaczenia, nie ma znaczenia nic, co czasowe i skończone. Jak trzeba będzie go bronić, to będę bronił (i robię, co mogę), ale nie dla narodu jako takiego, tylko dla własnej duszy. Bogu bowiem podoba się, jak ktoś poświęca cokolwiek dla bliźnich. Od odrobiny komfortu, czy pracy – aż po własne życie. Za to można zostać zbawionym. Ja mam w nosie bandę głupoli zwaną „narodem polskim”, mało mnie interesuje przetrwanie wykształciuchowatego lemingostwa zatrutego GóWnoprawdą i TVN-owskimi „gwiazdami tańczącymi na rurze”, mnie interesuje zbawienie mojej duszy. Dlatego czynię (a raczej usiłuję się starać czynić) to, co nakazał Pan Jezus. Efekty mnie nie obchodzą, obchodzi mnie tylko, czy On będzie zadowolony. To Jego sąd o mnie się liczy, niczyj inny.

  10. Marucha said

    Re 6:
    Rodzina – czy płaci 85%, czy „jedynie” 75% – płaci nie tylko za dużo, ale co gorsza jej podatki są marnowane. To jest fakt bezdyskusyjny.

    Żeby dać, to trzeba zabrać.

    Państwo, które posiada własne przedsiębiorstwa, ma z nich dochody. Poza tym zamiast z podatków opłacać jakieś awantury afgańskie, składki do EU czy radio-gadzinówkę dla Białorusi, można te pieniądze przeznaczyć na dodatki dla rodzin mających trudności ekonomiczne. Są państwa, gdzie to wypróbowano i żadnych specjalnych patologii nie zauważono. Patologie najczęściej powstają z biedy.

  11. Pokręć said

    Szczerze mówiąc, to jak czytam o podatkach w Polsce, to mi się scyzoryk otwiera w kieszeni. Mój ojciec jest góralem świętokrzyskim. Dopóki będziemy pozwalać na to g..no, dopóty będziemy się zwijać.
    Zwalniajmy się z pracy, przestańmy płacić w ten sposób podatki, składki ZUS i inne takie. Na pół roku. Po pół roku to państwo, co nam Polskę okupuje pójdzie w zapomnienie historii.

  12. Marucha said

    Re 8:
    To, co Pan proponuje (zresztą nie jako pierwszy) jest również jakimś rozwiązaniem problemu – oznaczającym całkowitą zmianę systemu.

    Przypuszczam, że wypłacanie stałej lecz waloryzowanej, dożywotniej pensji każdemu obywatelowi byłoby tańsze, niż zatrudnianie armii urzędników do walki z bezrobociem, urządzanie jakichś nic nie dających kursów dokształcających, koszty utrzymania urzędów podatkowych itd.
    Kto miałby pracę, mógłby sobie do tej kwoty dorobić.
    Do tego jednak państwo musi mieć własne źródła dochodów, co w obecnej sytuacji (totalna wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw) jest nierealne.

  13. zdziwiony said

    Co do państwowego systemu „opieki społecznej”, to nie powinien on w ogóle istnieć i jest główną przyczyną depopulacji obok niszczącej tradycyjne stosunki społeczne kontrkultury. Państwowy system emerytalny został wymyślony przez Bismarcka i jego przybocznych tylko po to, żeby wydoić obywateli Niemiec z kasy potrzebnej do prowadzenia wojen, w zamian za mgliste obietnice państwowej emerytury na starość (której mało kto dożywał). Inne państwa zobaczyły, jaki to wspaniały pomysł na dojenie obywateli i ta zaraza rozeszła się po całym świecie, a o opłakanych tego skutkach mówi Michalkiewicz na poniższych filmikach.
    Tak więc „państwo opiekuńcze” to wymysł porewolucyjny, dziewiętnastowieczny, czyli na przestrzeni dziejów bardzo młody. Nigdy w dziejach cywilizacji łacińskiej państwo nie zajmowało się „opieką społeczną”, tak samo, jak nie zajmowało się edukacją. Zajmowały się tym instytucje kościelne i prywatne.

  14. Marucha said

    Re 13:
    Nie do końca się zgadzam.
    Czym były bowiem królewskie akademie i uniwersytety, jeśli nie państwowe?
    Opiekę społeczną załatwiał, to prawda, Kościół, a konkretnie zgromadzenia zakonne – ale inna wtedy była sytuacja Kościoła i inny był jego wpływ na rządzących, którzy Kościół popierali, nie tylko werbalnie, ale i wielkimi darami.

  15. zdziwiony said

    Warto też te wykłady Kosseckiego obejrzeć:

    Co do ostatniego filmiku, to gdyby Klub Rzymski uznał, że korzystny dla depopulacji Polski byłby wolny rynek i nieistnienie obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, to wprowadziłby wolny rynek i zlikwidowałby obowiązkowe ubezpieczenia społeczne już na początku transformacji (środków i agentury by cokolwiek przeforsować w Polsce Klubowi Rzymskiemu nie brakuje, więc nie miałby z tym problemu już 2 dekady temu). Mimo to, pozostawiono obowiązkowe ubezpieczenia społeczne w Polsce, tak jak na całym świecie. A pozostawiono właśnie dlatego, że to one prowadzą do depopulacji (jeszcze raz odsyłam do wyżej wklejonych prelekcji Michalkiewicza).

  16. zdziwiony said

    @14
    Gdyby zostawić większą część wypracowanych pieniędzy wiernym, to bez problemu utrzymaliby Kościół (nawet teraz, w biednej Polsce utrzymują, mimo, że państwo zabiera ludziom większość wypracowanych pieniędzy).
    To, że państwo za pieniądze z podatków zaczęło wchodzić w dotychczasowe kompetencje Kościoła, jest chyba drugim (po Vaticanum II) powodem odejścia od Kościoła wiernych.

  17. zdziwiony said

    Co do uniwersytetów, to gdyby państwo nie odbierało ludziom większości zarobionych pieniędzy, to uniwersytety utrzymywałyby się z czesnego wpłacanego przez studentów. Przecież już teraz większość uczelni w Polsce – i to nie tylko prywatnych, ale i państwowych – utrzymuje się głównie z czesnego (przy tak ogromnym ucisku fiskalnym obywateli; to co dopiero, gdyby ludzie mieli większość wypracowanego przez siebie bogactwa).
    A do tego były i są do dziś uniwersytety katolickie.

  18. Marucha said

    Gdyby zostawić większą część wypracowanych pieniędzy wiernym, to bez problemu utrzymaliby Kościół
    Śmiem powątpiewać, czy istotnie nadwyżki przeznaczyliby na Kościół.
    Natomiast mądre państwo wspierałoby z całych sił Kościół w jego działalności opiekuńczej, szpitalnej i charytatywnej – gdyż Kościół robi to dużo taniej, niż choćby osławiony dobroczyńca Owsiak.

  19. Kibic said

    Kolejny rozbior Polski
    środa, 27 czerwca 2012 11:41
    >>>
    http://szachimat.bloog.pl/?pod=1&ticaid=6aa6a

  20. 166 bojkot TV, czyli said

    9/Pokręć
    Ten wpis pokazuje do czego prowadzi bezmyślna wiara i jak niebezpieczna jest idiotyczna interpretacja zasad wiary.
    Ty pokręcony oszołomie!
    Bez swojego narodu nie uda ci się zachować wiary, bo jeśli nie będzie Narodu Polskiego, do którego nie masz żadnego szacunku, to nie będzie wielkiej siły utrzymującej wiarę. Twoja jedna rodzina w morzu muzułmanów zostanie natychmiast zlikwidowana, albo, co bardziej prawdopodobne, Pokręć popłynie z nurtem poprawności, przejdzie na islam i też będzie wierzył w to co mu każą.

    To tylko Bóg żydowski wymagał ofiary z syna od Abrahama.

    Naród to taka większa rodzina, to kuzyni, powinowaci, przyjaciele. Nie ma żadnego powodu, żeby robić ofiarę z narodu, po to by wyznawać swoją wiarę; to jakaś fałszywa wiara.
    Jezus nie zostawiał niewierzących na zatracenie, nie mordował, ale uczył i nawracał, sam złożył swoje życie na odkupienie naszych grzechów.

  21. zdziwiony said

    @18
    Oczywiście dobrze jest, gdy państwo wspiera Kościół, ale podstawowym źródłem utrzymania Kościoła powinni być wierni.
    Kościół nie może być w danym kraju uzależniony finansowo od państwa, bo stanie się podatny na naciski rządzących tym państwem (np. Kościół może być szantażowany przez polityków, że jeśli będzie mobilizował wiernych przeciw liberalizacji prawa w kwestiach obyczajowych, to obetną mu dofinansowanie z budżetu państwa).
    Dodatkowo – zdaje się – fatalne skutki dla Kościoła w Niemczech przyniósł tamtejszy system finansowania Kościoła przez wiernych, ale za pośrednictwem administracji państwowej.

  22. guła said

    Obowiązkowe ubezpieczenia społeczne są częścią składową ceny sprzedawanego produktu finalnego i uwzględniane są w kosztach ogólnych kalkulowania kosztów tego produktu. Wynosiło to w poprzednim systemie-gdzie trza było koszta uzasadniać i wynosi 44,54% od średniej płacy robocizny i średniej płacy za pracę sprzętu.

    Dziś nikt kosztów produkcji nie uzasadnia więc przyjmuje się koszta finalne (ogólne) na poziomie 65-80% po staremu i siur. Wolny rynek?

    Jak z tego wynika, te składki opłaca klient, inwestor, zleceniodawca a nie żaden lewiatan.
    Lewiatan jest pośrednikiem. System rozliczania kosztów produkcji zachował się z poprzedniego systemu społecznego i w najlepsze działa.

    Nie działa tylko ciąg dalszy tego system ponieważ po pierwsze: składka opłacana jest od wynagrodzenia w spisanej umowie pomiędzy stronami przy niedziałającej tabeli zaszeregowania danego pracownika a wiec od minimalnego wynagrodzenia najczęściej, a po drugie pół tej składki gdzieś diabły wzięli.

    Do wynagrodzenia nie dokooptowała w formie finansowej tylko w formie nakazu opłacania swojego pół, przez pracownika. Rzecz jasna czego generalnie zaden z pracowników nie czyni. No bo z czego?

    No co. No pazerniacy?

    Państwa nikt nie chce mieć „bo drogie”, wiec o co walczyć? No i z kim, o to państwo.

  23. Walerian Dąbrowski said

    Cała obecna administracja służy sobie a nie Społeczeństwu.

  24. Ciek said

    Skoro „wolny rynek NIE działa, jest oszustwem” to czy z naszego punktu widzenia korzystnie byłoby zlikwidować np. wolny rynek wyrobów piekarniczych i zastąpić go np. Narodowym Monopolem Piekarniczym, który będzie realizować zalecenia Głównego Urzędu Cen, Podaży i Popytu?

  25. Rysio said

    re 5. „….Instytut Misesa to najwięksi oszuści ekonomiczni i fanatycy libertariańscy, jakich ziemia nosi. …”

    Dooookładnie tak.

    Dlatego też pokojowe rządy socjalistczne, te międzynarodowe z lewa ( ZSSR ) i te narodowe z prawa ( Niemcy ), od zawsze zwalczały ekonomistów szkoły Austryjackiej.

    Pomyślcie ile to krwi by się polało gdyby to ludzie pro-Misesowscy doszli do władzy.

    A tak to skończyło się na drobiazgu bo socjaliści zadowolili się tylko 200,000,000 ludzi, których wytłukli w ten czy inny sposób w XX wieku.

    Na koniec – muszę stwierdzić, że P.E.1984 to bredzenia komucha, który jest zdrowo jeb…nięty.

    😉

  26. Rysio said

    Chciałem nieśmiało zaznaczyć, że gdyby był PRAWDZIWY wolny rynek to było by 0% podatków.

    To co teraz mamy to socjalistyczne oszukańcze g…no.

    A gdyby rynek był jeszcze wolniejszy, to Państwo by dopłacało obywatelom. – admin

  27. RomanK said

    Przyszlosc
    poznajemy po tym ze;
    drze sie, jak glodna
    mruczy zadowolona,
    jak ssie cyca,
    steka glosno gniotac
    smrodek w pieluche….

    Przyszlosc, jest uciazliwa
    i absorbuje.
    Dlatego pragmatyczna
    wiekszosc wybrala
    Swiety Spokoj
    ..bez Przyszlosci,,,,,

  28. guła said

    Na świecie na szerokim, proszę o sprostowanie o ile to nieprawda, działa panie Ciek koszyk podstawowych potrzeb. I on jest regulatorem cen he he rynkowych.

    Za chleb możemy nawet płacić i po 100 zł/kg – co by w złą godzinę nie wymówić boć une żyją półprawdą, jeżeli jego koszt automatycznie zostanie uwzględniony w kosztach życia.

    Tak sobie to ustawiły państwa poważne, do których jako szóste pod względem gospodarczym – pewnie w europie środkowej, pretendujemy.

  29. Rysio said

    Gdyby w Polsce było 0% podatków, to wtedy Polacy mieli by dwa albo i trzy razy więcej pieniędzy, rodziło by sie też kilka razy więcej dzieci.

    Rodziców było by po prostu stać na ich wykarmienie, ubranie i wykształcenie.

  30. Rysio said

    re 20. „..Ty pokręcony oszołomie!
    Bez swojego narodu nie uda ci się zachować wiary, bo jeśli nie będzie Narodu Polskiego, do którego nie masz żadnego szacunku, to nie będzie wielkiej siły utrzymującej wiarę. ..”

    Czy dlatego bojkotka, wrzeszczałaś aby głosować na żydów?

    😦

    PS. Zupełnie nie przypominam sobie aby Pokręć nawoływał do głosowania na parchów – jeżeli się mylę to proszę sprostować.

  31. guła said

    A nie, że towar, więc przede wszystkim praca warta jest tyle ile fircyk jeden z drugim gotowy jest zapłacić.
    Tak myślę sobie wówczas że ktoś powinien sprowadzić to abstrakcyjne towarzystwo na ziemię tz „puścić z torbami”

  32. RomanK said

    Eeeeeeeemmmmmm pppppanie Rysiu…zgodze sie z panem, ale najpierw zapytam…:
    ILe pan ma dzieci???? dobrze sytuowany, zamozny, zabezpieczony kruszcem,,, ze z nowoczesnymii hobbymi jak Johny Walker, gruppensex etc…???
    BO moje doswiadczenia znacznei odbiegaja od panskich hipotez… znam wiele rodzin wielodzietnych, zyjacych na powiedzmy skromnym poziomie i tylko dwie rodziny milionerow..w zasadzie miliarderow, ktore mozna nazwac wielodzietnymi….
    Owszem zgadzam sie ze system podatkowy w Polsce to nie system fiskalny ale proceder i abberacja porownywalny tylko z wymuszona prostytucja! Ale nawet w USA gdzie w porownaniu z innymi wyglada to cudownie, nei jest jednak zadnym bodzcem do wielodzietnsci.
    Tzw,standarf deduction na dziecko w tym roku wynosi 3700 dolarow jakie mozna odjac od podstawy opodatkowania.. Jak ja mialem taka mozliwosc wynosilo to zaledwie 550 dollarow… w sume mniej wiecej to samo po uwzglednienu spadku wartosci nabywczej dollara..ale nieh pan am powie..co mozna kupic dziecku za 3700 dolcow na rok???czym karmic??? i edukowac???czesne na miesiac wtedy kosztowalo 350.od lebka….
    w szkole elementarnej katolickiej…. a srednia?? a Uniwersytety????
    To nikogo nie obchodzi..ale jak panjuz wychowa takiego podatnika to nie dosc. ze rzondy ustawaiaja sie do karmiena …i jeszcze przyprowadzaja samotnych staruchow …..co zamiast miec swoje dzieci uprawiali gruppensex..topiac wlasna przyszlosc w ,.,basenach z zotaczka C:-))))kila i AIDSem:-))
    W naszej parafii Mater Dei..prowadzimy ciekawy experyment…odwroconej adopcji… MLodziutkei rodziny adoptuja samotnych staruszkow.
    Bezdzietnim a raczej ludzie- ktorzy utracili dzieci na wskutek roznych tragedii.-… oddaja sie pod opieke mlodych rodzin przyjmujac ich do domow, ktore dawnosplacili ….taki zastepczy reverse mortgage:-)))
    Nie chce zapeszac- ale widzi mi sie, ze to moze byc doskonalym rozwiazaniem przynajmniej wsrod nas- katolikow.
    Ogladam te calkiem nowe rodzin,y jak wspolnie przyjezdzaja do kosciola…dzieci im mowie babciu… dziadku i wydaje mi sie ci ludzie- jakby odmlodnieli:-)))odzyli..
    Okazuje sie, ze to uwalnia duze rezerwy…zywienie w duzych rodzinach jest o wiele tansze, mieszkanie nie kosztuje bo dom splacony, pozwala to na zaplacenie rachunklow..no i odpada opieka- za ktora tez trzeba placic….przecietne korzysci liczac tylko glowne rzeczy i pozostawiajac reszta wynosza ok $3000 plus na miesiac!!!!!! Skutki psycho socjalne:-)))) nie do wiary!!!! Ale to osobny temat!!!!
    Jak pomysle ile Srulowi bussinesu ucieka w ten sposob…to mi sie samo placze…:((((((
    POmyslcie…w obecnych tryndach to duza sprawa dla katolikow.

  33. RomanK said

    Szanowny Gulo..prosze.. na calym swiecie istnieja bursy paliwowe, gieldy towarowe, gieldy kapitalowe..jednej tylko nie ma gieldy….Pracy@!
    Paliwo ma swoja cene, miedz. stal, m,leko, maka, slonina…. tylko praca nie ma swiatowej ceny…praca- czyli Czlowiek jest bzscenny:-))))
    WHYyyyyyyyyyyy?????????????????

  34. Rysio said

    re 32. Widzę że Pan RomanK wyczuł moją ironię.

    😉

    Tak to prawda, lepszy stan majątkowy wcale nie gwarantuje większej ilości dzieci.

    Np. w USA najwięcej dzieci mają welferowcy – ale co z nich obywatele.

    Czyli wprowadzić w Polsce welfare (zapomogę państwa – tym większą im więcej dzieci w rodzinie) i zaraz będziemy mieli dzieci skolko ugodno.

    Męczący Pan bywa… – admin

  35. RomanK said

    Nie panie Rysio….pan po Missessowsku odczytuje statystyki… najwiekszym odbiorca welfare sa samotne matki w zdecydowanej wiekszosci kolorowe….
    Rodziny wielodzietne w stanach jak Texas maja pomoc w roznej formie,,no bony zywnosciowe …albo pomoc w stanowych szkolach -jak dokarmianie, czy stypendia czy grands…
    W moje parsafi najwieksza rodzina 12 dzieci..to rodzina profesorska obydwoje specjalisci z tytulami i tenurami na Akademii Medycznej….tez korzystaja z bonow zywnosciowych….
    NO i nie odpowiada pan na pytania..niby umysl otwarty…a tu jakies zachamowania:-)))????

  36. wet3 said

    @ Zdziwiony
    Bzdury!!! Za czasow Bismarcka pracujacy ojciec mogl „jakims trafem” (???) wyzywic 10 dzieci!!! Wiem co pisze, bo moja mama w tak wielkiej rodzinie sie wychowala! Dzis, w PRL-bis, ten sam ojciec nie jest w stanie wyzywic dwoch dzieci. Prosze glupstw nie pisac!!!

  37. Fran SA said

    Akurat dzieci i duzo tak mniej kosztuja niz te nielegalne wojenki , w ktore Polska jest zaplatana.

    Ale Polska pozbyla sie majatku narodowego, kadry technicznej, ponad dwoch milionow obywateli, ktorzy wyjechali z kraju, pozbyla sie gospodarstw rolnych… wielu szkol, no a teraz Tuskowi przeszkadzaja dzieci. Ale nie jego.
    A teraz tylko obowiazkowa eutanazja i obowiazkowa aborcja i w kraju zostanie Tusk… z pejsami.

  38. Fran SA said

    Rysio
    Biedaku, gdzies ty sie uchowal?!.
    Tzw. panstwo (rzad) , ktore zbiera podatki, powinno sie z tych podatkow wyliczyc. I pieniadze wypracowane przez podatnika, powinny do tego podatnika wrocic w formie uslug i rozmaitych oplat..

    Tuskowi i innym becwalom sie wydaje, ze robia laske rozdajac jamuzne dzieciom i ich rodzicom.
    Rzad nie ma zadnych swoich pieniedzy. Ma pieniadze powierzone przez wyborcow. I moze tymi pieniedzmi administrowac. I powinna ta administracja byc pod stala kontrola wyborcy.
    A ze tak nie jest, to swiadczy tylko o tym, ze rzad kradnie pieniadze, okrada spoleczenstwo i daje obywatelowi po pysku, zeby cicho siedzial.
    Rozumiem, ze podatki moga byc przydatne jako wspolna kasa/pula do utrzymania wspolnej wlasnosci: bogactwa naturalne, infrastruktura, edukacja, sluzby medyczne, i telekomunikacja, co zapewnia WSZYSTKIM obywatelom jednakowy dostep do wspolnej wlasnosci.
    Co sie dzieje teraz, nie tylko w Polsce, ze bandziory swiatowe zazyczyly sobie monopol na uslugi. Te uslugi sa placone prywatnym zbojom przez panstwo. Wiec sa to kontrakty panstwowe dla prywatnych firm, ale tylko ‚wybranych’. Te zboje maja double dipping- biora podwojnie: i od rzadu i od podatnika, ktory za te uslugi musi placic.

    Do czego to jest podobne, ze nie wszystkie dzieci maja jednakowy dostep do oswiaty, ze wprowadzono oplaty za drogi publiczne, czyli , ze jak kogos nie stac na przejazd autem przez droge to niech siedzi w domu i dlubie w nosie.
    Panstwo (rzad) , ktory pobiera pieniadze od ludzi – jest ja dupa od srania, zeby sie z tych pieniedzy rozliczyc przed podatnikiem a nie korporacja, ktora na ogol nie placi podatkow..

    Kazde spoleczenstwo sklada sie z ludzi mlodych, starych, zdrowych , pelno- i niepelnosprawnych.
    Skoro wladze pobieraja na obiecane uslugi pieniadze, to z jakiej racji, obywatele innych panstw, na obcych paszportach maja wieksze prawo do naszego dochodu narodowego niz nasze dzieci?.

    Wstyd doprawdy, ze cala ta dyskusja jest o tym ile kosztuja dzieci, samotne matki i wielodzietne rodziny.
    A ile do jasnej cholery kosztuja wojny, szmelc militarny, pejsate pasozyty i zlodzieje bankowi?????

    Wplacamy do Unii 24 miliardy rocznie a dostajemy z powrotem 4 miliardy i sie cieszymy, ze Unia nam drogi buduje.
    Teraz obiecal Tusk wplacic do Unii 6 miliardow euro.
    Zamiast wydawac pieniadze podatnika na awantury na Bialorusi i wiezienia CIA, wojny w Iraku, Afganistanie i Libii, – to moze przywrocimy obiady dla dzieci w szkole.? (Rysiu sie oczywiscie wystraszy, ze obiady szkolne spowoduja nieprawdopodobny przyrost naturalny – i kto bedzie karmil?)

    Kiedys taki pisarz angielski Jonathan Swift znalazl sposob na glodujace dzieci irlandzkie.: „Zeby rozwiazac problem glodujacych dzieci, nalezy je po prostu ugotowac i zjesc”.

    Tusk wymysli przymusowe skrobanki, za ktore kobiety beda musialy sobie same zaplacic.

    Polska stala sie panstwem opiekunczym dla wladzy i pyskatych politykow-darmozjadow.

    ‚Panstwo sie wyzywi’ – powiedzial kiedys Urban. I slusznie powiedzial. Bo podatki sa obowiazkowe. Zeby ‚panstwo’ moglo sie wyzywic.

  39. A gdzie podzieliscie Prawo Naturalne??? W lesie? Ubolewacie nad skutkami, a przyczyna jest w zydowskiej lichwiarskiej „ekonomii”, ktora doprowadza (doprowadzila) do nedzy i bezrobocia!!!
    =========================
    jasiek z toronto
    http://polskawalczaca.com

  40. maran said

    przesliczne swiadectwo
    http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/walczylam_ze_smokiem_36892

Sorry, the comment form is closed at this time.