Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Głos Prawdy o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    Nic do ciebie nie o Sprawowanie władzy nad państwe…
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Zniewolenie świata lub pokój – to zależy od Papieża

Posted by Marucha w dniu 2012-07-09 (Poniedziałek)

WORLD ENSLAVEMENT OR PEACE
It’s Up to the Pope
http://www.worldenslavementorpeace.com/contents.asp
Ojciec Nicholas Gruner i inni eksperci fatimscy
Tłumaczenie Ola Gordon

“Matka Boża powiedziała, że Rosja będzie instrumentem wybranym przez Niebo do ukarania całego świata, jeśli wcześniej nie doprowadzimy do nawrócenia tego biednego narodu” – s. Łucja

Ze słów Jezusa i Maryi wypowiadanych przy różnych okazjach do s. Łucji wynika jasno, że jest tylko jeden sposób dokonania nawrócenia Rosji. Ma to zrobić papież i biskupi wykonując dokładnie nakaz poświęcenia Rosji. Jeśli nie zrobimy tego wkrótce, stracimy domy, rodziny, przyjaciół i życie. Masz prawo i obowiązek przypominać swoim biskupom o wielkiej potrzebie szybkiego wykonania tego nakazu.

Co powiedzą te osoby, które doradzają nam, żeby nic nie robić w sprawie poświęcenia Rosji, kiedy Rosja zaleje Stany Zjednoczone i cały świat, bo czekaliśmy zbyt długo, a ponieważ nie wywiązaliśmy się z naszej części, aby dopilnować, żeby papież i biskupi poświęcili Rosję zgodnie ze szczegółowymi wskazówkami podanymi przez Matkę Bożą w Fatimie?

Pamiętajmy, że kiedy stanie się najgorsze, by zaufać Matce Bożej Fatimskiej, która obiecała: „Ale w końcu moje Niepokalane Serce zwycięży. Ojciec Święty (i pozostali biskupi) poświęcą mi Rosję. Rosja nawróci się i ludzkości będzie dany pokój”.

Ważna uwaga dla czytelnika

Tytuł tej książki jest absolutnie poprawny. To zależy tylko od papieża czy ty i ja i cały świat zostaniemy zniewoleni przez okrutnych, bezbożnych tyranów z komunistycznej Rosji. Tylko dzięki posłuszeństwu papieża wobec nakazu Boga danego 59 lat temu poprzez zaakceptowane przez Kościół publiczne Orędzie Fatimskie świat zazna pokoju. Jeśli papież nadal będzie to opóźniał, to cały świat, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi, zostanie okrutnie zniewolony przez Rosję. Nasz los faktycznie zależy od papieża. Niniejsza książka to wykaże i wyjaśni dlaczego to jest rozsądne i prawdziwe.

Tę książkę publikujemy dlatego, że prosta prawda zarysowana powyżej jest ukrywana przed opinią publiczną. Zawiera w sobie szeroko publikowane artykuły w The Fatima Crusader. Według naszej wiedzy, nigdy wcześniej nie opublikowano książki na ten temat, w żadnym języku. Ta książka jest odpowiedzią na najpilniejszą potrzebę.

Możesz pomóc papieżowi uratować siebie, tych których kochasz i swój kraj przed zniewoleniem, uwięzieniem, torturami i śmiercią. Papież potrzebuje teraz twojej pomocy. W tej książce pokazujemy wiele tego sposobów.

Ponieważ wydawcy po raz pierwszy pokazują w tej książce absolutną konieczność dla świata, dla papieża i biskupów katolickich by wykonali nakaz Boga – poświęcenia Rosji w sposób wskazany przez Boga poprzez Matkę Bożą Fatimską, nie zajmujemy tu dużo miejsca by podkreślić znaczenie realizacji tego nakazu dla życia każdego z nas.

Nie dlatego, że minimalizujemy znaczenie jednostek posłusznych Matce Bożej, ale ponieważ tematem tej książki jest absolutne znaczenie i konieczność jakie odczuwamy, by papież i biskupi wykazali się takim samym posłuszeństwem.

Niemniej jednak, chcielibyśmy przypomnieć każdemu o ślubowaniu Międzynarodowej Krucjaty Różańcowej, złożonej światu przez s. Łucję, która podsumowuje prośby Matki Bożej wobec każdego z nas. Prosimy, dołączcie do milionów ludzi, którzy podpisali to ślubowanie wobec Matki Bożej, zamieszczone w części “Fatimskie Ślubowanie Pokojowe”. [The Fatima Peace Pledge]

Poprzez realizację naszego ślubowania pomożemy duchowo papieżowi, żeby w końcu wykonał nakaz Boga, i w ten sposób spełnił proroctwo Matki Bożej: “Ale w końcu moje Niepokalane Serce zwycięży, Ojciec Święty (i pozostali biskupi) poświęcą mi Rosję. Rosja nawróci się i ludzkości będzie dany pokój”.

“NA PRÓŻNO będziecie budować kościoły, sprawować misje, zakładać szkoły –
“Cała wasza praca, wszystkie wasze wysiłki okażą się marne, jeśli nie będziecie w stanie władać ofensywną i defensywną bronią, lojalną i oddaną katolicką prasą. . .
“Złożyłbym każdą ofiarę, nawet zastawiłbym mój pierścień, pektorał i sutannę, żeby wesprzeć katolicki dziennik . . .”
– Papież św. Pius X

 

Komentarzy 29 do “Zniewolenie świata lub pokój – to zależy od Papieża”

  1. Walerian Dąbrowski said

    Nie bardzo wiem co oznacza ten patetyczny ton K K w stosunku do Rosji, w której dominuje raczej Prawosławie, przez wieki stojące z naszym wyznaniem na rozdrożu. Nieliczne i nieefektywne rozmowy do scalenia obu nurtów tej samej Religii nie zapowiadają żadnego postępu a tu na dodatek taka deklaracja wywołującadodatkowy obstrukcjonizm. Moim zdaniem chybiony to pomysł, na dodatek nie wróżący nic dobrego.

  2. Halina said

    Watykańscy posoborowi moderniści odważyli się podmienić nawet siostrę Łucję – na jakąś żydówkę – wcale do s. Łucji nie-podobną

    – to czy ci ludzie nie mogli zmienić słów Pani z Fatimy
    – i zamiast Jej oryginalnego słowa np. „żydostwo”
    – być może wstawili słowo – przez modernistów wymyślone – „Rosja”?

    Przecież to nie Rosja zagraża pokojowi światowemu – tylko ŻYDZIOCHY!!!

    Obecna prasa „katolicka” jest tak samo modernistyczna (na żydowską „nutę”) – jak jest modernistycznym – (czyli tajnie żydowskim) – cały posoborowy KK.

    Skoro:
    – pod koniec SW II odprawili w Watykanie rytuał satanistyczny z mordem rytualnym włącznie – w intencji „owoców soboru SWII dla całego kościoła”,
    – a w Wigilię 2011 r.mianowany przez obecnego papieża – kard. Nic odprawił satanistyczny obrzęd „oczyszczania miejsca” w „polskim” Sejmie -od wpływu Krzyża (którego nie udało im się wcześniej za pośrednictwem Palikota usunąć)

    – TO CZY TEN POSOBOROWY ZAŻYDZONY I NAWET PO WIELEKROĆ SATANISTYCZNY K „K” – JEST JESZCZE KOŚCIOŁEM CHRZEŚCIJAŃSKIM???
    KATOLICKIM???

    W Toruniu Redemtoryści zaczęli budować nowy kościół.
    Ale najważniejszym przedmiotem „KATOLICKIEGO” I „CHRZEŚCIJAŃSKIEGO” kultu – tam, w tym nowo-wybudowanym kościele
    – ma być jasnogórski wizerunek Matki Jezusa
    – ALE BEZ JEZUSA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Tym ludziom człowiek – Matka Boga Jezusa – nie przeszkadza.
    („Szatanowi człek nie groźny”).

    Ale już wizerunek Boga i Człowieka – Jej syna – Jezusa
    – STOI IM „KOŚCIĄ W GARDLE”
    – i jest „solą w ich oku” …. dlatego ….. Jezusa …. wyrzucili!!!!!!!

    Na ścianach tego katolickiego kościoła – zamierzają natomiast „bezpłatnie” – zainstalować setki, a może tysiące nazwisk żydowskich „ofiar” „holoszwindlu” – na czarnym granicie.

    Żydzi rabiniczni talmudyczni – są zazwyczaj – satanistyczni.

    Aby znowu zapanował Boży porządek na świecie
    -trzeba wszystkich żydów odsunąć od wszelkiej władzy we wszystkich krajach.
    Dla wszystkich żydów jest dany od Boga (rękami Stalina) – Birobidjan.

  3. Marucha said

    Poświęcenie Rosji miałoby skutki, jakie trudno przewidzieć.
    Być może nastąpiłoby pogodzenie się dwu największych gałęzi chrześcijaństwa – katolicyzmu i prawosławia?
    Być może zlikwidowane by zostały wpływy Synagogi na Rosję?

  4. olagordon said

    Powyższy artykuł napisano w 1976 (pisze: 59 lat po objawieniu, czyli 1917 + 59 = 1976)
    Orędzie Fatimskie pochodzi z 1917 roku, a więc jaka była sytuacja na świecie? czy w 1917 roku była rewolucja rosyjska? czy bolszewicka? kim byli owi ‚bolszewicy’?
    Gdyby poświęcono Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi, zgodnie z Jej wytycznymi (uroczyste i kolegialne poświęcenie przez wszystkich biskupów) na świecie zapanowałby pokój. Nie zapanował, czyli nie poświęcono Rosji w należyty sposób. W przeciwnym wypadku można by dojść do szokującego i bluźnierczego wniosku, że Matka Boża kłamała. Ona czeka, i nie widać odważnych. I taki jest sens, ukrywany, Orędzia Fatimskiego.
    Czy istotne jest to porozumienie?

    ROZDZIAŁ VIII – część 1
    Główna przeszkoda utrudniająca posłuszeństwo papieża i biskupów
    Informacja przedstawiona w tym rozdziale pokazuje, że zgodne wysiłki wprowadzonych w błąd ludzi, uniemożliwiające dokonania Kolegialnego Poświęcenia Rosji, spowodowane były przez Porozumienie Watykan-Moskwa. Porozumienie to nie jest wnioskiem wyciągniętym ze spekulacji czy teorii, lecz faktem historycznym, poświadczonym przez opublikowane dokumenty. To co przedstawiamy poniżej nie pozwala na żadne wątpliwości.
    POROZUMIENIE WATYKAN – MOSKWA [PWM]
    Jean Madiran
    To porozumienie stanowi główną przeszkodę w dokonaniu Kolegialnego Poświęcenia Rosji. Watykański Sekretariat Stanu pod przywództwem kard. Agostino Casaroli, (znany z promowania watykańskiej Ostpolitik, namiastki Porozumienia Watykan-Moskwa), nadal zarządza sprawami publicznymi Kościoła według tego zdradzieckiego porozumienia, nawet jeśli z perspektywy czasu staje się jasne, że PWA jest dla Kościoła katastrofalny. papież Jan Paweł II i kard. Ratzinger w publicznych wypowiedziach wskazywali na swoje rozczarowanie PWM.
    Ten oświecający artykuł rzuca nowe światło na istotne znaczenie Orędzia Matki Bożej Fatimskiej dla naszych czasów. Pomaga lepiej zrozumieć dlaczego do chwili obecnej nie został wykonany nakaz Matki Bożej poświęcenia Rosji. Istnienie PWM pokazujemy ze źródeł katolickich i komunistycznych. Od czasu opublikowania tego artykułu po raz pierwszy we Francji w lutym 1984 roku, jego istnienie zostało potwierdzone.
    W tym artykule zauważmy, że Porozumienie Rzym-Moskwa odnosi się do Porozumienia Watykan-Moskwa. Pobraliśmy go z francuskiego czasopisma Itinéraires. Nagłówki oznaczone (*) zostały dodane przez redaktora The Fatima Crusader. [. . .]
    cd tutaj, warto przeczytać
    http://gazetawarszawska.com/2012/05/05/zniewolenie-swiata-lub-pokoj-viii/

  5. anna said

    Fragment objawienia ;Prawdziwego Życia w Bogu; prawosławnej mistyczki Vassuli Ryden

    Aby wszyscy byli jedno

    – Święto Jedności Chrześcijan –

    18 stycznia 1993

    Potem, po moim wystąpieniu w katedrze, dwóch obecnych biskupów celebrowało Mszę, używając tego kielicha, aby w nim konsekrować Drogocenną Krew Jezusa. W czasie Mszy śpiewał chór katedralny. Wszystko było bardzo uroczyste.

    Kiedy wygłaszałam moje przemówienie w katedrze i kiedy widziałam tłum – który się tam zgromadził, oceniany na tysiąc osiemset osób – byłam smutna. Zostałam wysłana przez Pana, aby mówić o Jedności, a ci, którzy tam byli, to prawie wyłącznie wierni z Kościoła rzymskokatolickiego. Byli nawet muzułmanie i żydzi w katedrze… Lecz z ludzi z mojego narodu ani jednego nie było ze mną.

    Pan jednak zachował na później swój prezent niespodziankę Zaraz po Mszy przyszedł prawosławny kapłan ze swoim asystentem. Poprosił o rozmowę ze mną. Spotkaliśmy się w zakrystii i zrozumiałam to, co Pan mi powiedział:

    «Rosja będzie krajem, który najbardziej Mnie uwielbi.»

    To był rosyjski kapłan prawosławny… W ciemnościach naszego rozłamu zabłyśnie słaby promyk nadziei na Jedność. Tym małym promykiem nadziei jest Rosja. Jedność dokona się przez Rosję i ona uwielbi Boga! Powiedziałam kapłanowi rosyjskiemu, że był moim urodzinowym podarunkiem Jezusa. Był to ojciec Vassili.

    Innym znakiem tego, że Jedność dokona się przez Rosję, jest fakt, że kiedy prosiłam Pana o wybranie modlitwy wprowadzającej, wybrał On modlitwę rosyjskiego kapłana, ojca Sergiusza Bułgakowa. Pan poprosił mnie o otwarcie książki w przypadkowym miejscu. Uczyniłam to i pierwszym tekstem, na jaki trafiłam, była modlitwa, którą przepisałam 29 grudnia 1989. Oto ona:

    O, Jezu Chryste, nasz Panie i Zbawco, obiecałeś nam na zawsze zamieszkać z nami. Ty rzeczywiście wezwałeś wszystkich Chrześcijan do zbliżenia się i dzielenia Twoim Ciałem i Twoją Krwią. Podzielił nas jednak nasz grzech i nie jest już w naszej mocy razem sprawować Twoją Najświętszą Eucharystię. Wyznajemy, że to nasz grzech i prosimy Cię: wybacz nam, pomóż nam wejść na drogi pojednania, zgodne z Twoją Wolą. Ogarnij nasze serca ogniem Ducha Świętego, udziel nam Ducha Mądrości i Wiary, Odwagi i Cierpliwości, Pokory i Wytrwałości, Miłości i Nawrócenia, za wstawiennictwem Najświętszej Matki Bożej i wszystkich Świętych. Amen.

    Całość
    :\http://www.duchprawdy.com/jednosc_chrzescijan1.htm

    Patrzmy na Rosję.To w niej odradza się Chrześcijaństwo,a na tzw.Zachodzie wiara już zgasła.
    Czytam od 15 lat te objawienia i zrozumiałam,że przez Rosję przyjdzie odrodzenie, po czym zapanuje jedność ; Jedna owczarnia i jeden pasterz.To pasterze Rosji stana w obronie Mego Imienia – mówi Bóg do prawosławnej mistyczki Vassuli Ryden – apostołki jedności.
    Poświęcenie Rosji miało na celu uratowanie jej od żydowskiego komunizmu ,którego stała się pierwszą i najwiekszą ofiarą.Niestety, nie nastapilo to w czasie wyznaczonym przez Boga i żydostwo rozlało komunizm na cały świat. Żydostwo, nie Rosja poniewaz po 1917 roku przestała istnieć na rzecz ZSRR- komunistycznego i okupacyjnego tworu.
    Papiez Jan Paweł II poświęcił 25 marca 1984 r świat i narody które tego najbardziej potrzebują- Niepokalanemu sercu Maryji ale nie wymienił Rosji. W tym samym czasie wysłany przez niego biskup Paweł Hnilica potajemnie przedostał sie z figurą Matki Bożej Fatimskiej do Moskwy i tam w kościeje dokonał poświęcenia Rosji w jedności z Papieżem.
    Włoskiemu mistykowi ks. Stefano Gobbi (książka ;Do kapłanów umiłowanych synów Matki Bożej);,25 marca 1984 roku, a więc w dniu poświęcenia, Matka Boża powiedziała,że choć poświęcenie nie bylo pełne,to w części zostało przyjęte.Dlatego w Rosji nastąpił czas odrodzenia chrześcijąństwa,a Putin osobiśćie patronuje budowie 200 cerkwii w samej Moskwie.
    Pan Bóg pragnie aby K.K. i Cerkiew Prawosławna obchodziła wspólnie date Wielkanocy, ponieważ dwa razy cierpi męke a wówczas On dokona reszty dla zjednoczenia wszystkich Chrześcijan.
    Prawidlowa data Wielkanocy jest u Prawosławnych,dlatego w ich Wielką Sobote przy Grobie Pańskim co roku powtarza sie cud Światła.

  6. Fran SA said

    Ja to nie bardzo rozumiem na czym ma polegac to ‚poswiecenie’ Rosji. Czy mamy razem z Ameryka zaatakowac Rosje i zbombardowac cala ludnosc cywilna i nazwac to ‚poswieceniem’ Rosji?? Czy sam Watykan da rade? Polsce juz dal rade. Takiego bezboznictwa jak obecnie w Polsce to najstarsi gorale nie pamietaja!.

    Cos mi sie zdaje, ze w tych boskich przepowiedniach maczaly lapki jakies polityczne proroki.
    Kosciol katolicki jest Kosciolem POWSZECHNYM i jako taki nie ustala granic panstwowych, bo nie o granice panstwa tu chodzi.

    Bo dlaczego nie poswiecic USA czy Indii? No, jest jeszcze Polinezja , Indonezja i Singapur. I czemu Watykan nie zainteresuje sie Glowa Kosciola Anglikanskiego?

  7. Marucha said

    Re 6:
    Poświęcenie to poświęcenie, a nie bombardowanie ludności cywilnej. Na czym ma ono polegać, określiła dokładnie Matka Boska podczas objawień.
    Dlaczego powinniśmy poświęcić Rosję, a nie Paragwaj czy Hawaje? Dlatego, ze tego żądała Matka Boska, najwidoczniej widząc w Rosji ogromny potencjał chrześcijaństwa, zduszony przez żydobolszewię.

  8. Marucha said

    Re 5:
    Pani Anno, może się mylę, ale jakoś nie mam przekonania do Vassuli Ryden…

  9. RomanK said

    ad &..Poswiecenie to poswiecenie- czyli ofiara…Pierwszy raz poswiecono Rus w bitwie nad Kalka….Serbow na Polu Kosovskim….i Bizancjum- Konsatantynopol we wtorek 29 maja 1453 roku…Prawoslawie dziwnym cudem przezylo te poswiecenia…
    A dogadanie sie z Prawoslawiem…calym Prawoslawiem tlumaczac na prosty jezyk to uznanie przez Prawoslawie prymatu papieza.
    Innych roznic ani doktrynalnych ani sakramentalnych nie ma..bo i nigdy nie bylo!
    Prawoslawei uznaje i szanuje papieza..tak smo jak czynilo to przez pierwsze 1000lat…i czyni dokladnie to samo i dzis….uznajac papieza jako Primus inter pares…1000 lat jak widac za malo zeby pojac- ze skoro jeden postulat nie przejdzie millenium…to nie jest cos zlego z Millenium ale z ….postulatem….

  10. ojojoj said

    re 2. Kiedys w kosciele tam gdzie oltarz, tam stal krzyz, a w bocznych wnekach swieci: zazwyczaj Matka Jezusa w jednej wnece, oraz jakis swiety (zazwyczaj patron kosciola) w drugiej.

    Dzisiaj natomiast na srodku jest Matka Jezusa (coraz czesciej bez Jezusa dzieciatka), a bocznych wnek nie ma. Koscioly dzisiaj nie sa budowane na planie krzyza – dlatego wygladaja w srodku jak stodola, bez bocznych wnek. A krzyz, jezeli wogole jest, to stoi z boku, na schodach, poza oltarzem. A swietych obrazow nie ma wcale. Kiedys jak sie dziecko wzielo do kosciola, to dzieciak sam pytal kim sa swieci na obrazach. Wtedy tlumaczylo sie dziecku ich zyciorys i dzieciak mial podany jakis przyklad zycia w swietosci.

    Wniosek, najpierw poswiecmy Bogu nasz zwykly powszechny kosciol w naszym miasteczku czy wsi, zanim zaczniemy sie brac za innych, jak Rosje.

    Poza tym, jakos nie wierze w Fatimskie oredzie (i nie musze, bo kosciol tego nie wymaga). Nie wierze z prostych powodow:
    1) tajemnice (ktore rzekomo mialy zawierac przywidywania na przyszlosc) zostaly wyjawione publicznosci PO FAKTACH, a wiec mogly byc rowniez napisane dzien przed opublicznieniem.
    2) Za duzo tego „Ja” w slowach zjawy z Fatimy – propagowanie oredownictwa przez ta zjawe, co jest sprzeczne z biblia – kiedys juz to tutaj wykazalem.
    3) Do wiary prawdziwej, nie potrzebne sa cuda, jakies zjawy, i inne rzeczy. Wrecz przeciwnie, takie cos splyca wiare, gdzie pozniej mamy „ampulki” z krwia JP2, kosci swietych po calym swiecie (co wzbudza obrzydzenie przede wszystkim niekatolikow – jezdzilem po swiecie, to wiem), dotykanie stop posagow bogow rzymskich w bazylice sw. Piotra (na szczescie, albo zeby tam jeszcze wrocic, itp.) i inne bzdury.

    Kolejny wniosek: Temu komu potrzebne sa cuda (tak jak w Fatimie) do wiary, to wiara takiej osoby jest plytka. Jakis szaman siadzie gola d.. na ognisku i taka osoba jest w stanie bez mrugniecia okiem uwierzyc we wszystko co ten szaman jej powie.

  11. Marucha said

    Re 10:
    Nie musi Pan wierzyć w żadne objawienia.
    Chciałbym jednak zwrócić uwagę, iż objawienia nie mają na celu głównie wzmocnienia wiary (choć z reguły jest to ich skutek uboczny) – lecz przypomnienie, ostrzeżenie, nakaz.

  12. ojojoj said

    re 9. RomanK
    Sa inne roznice, w ktorych nie latwo sie dogadac, chocby te:
    1) W KK pierworodny grzech polaczony jest z wina czlowieka, kazdego czlowieka, zyjacego nawet dzisiaj. W Prawoslawiu, wine poniesli tylko pierwsi ludzie, nie ich pokolenia.
    2) W KK nie ma obecnosci Boga w piekle, pieklo jest odrzuceniem Boga. W Prawoslawiu, Bog jest obecny wszedzie – w piekle tez, poniewaz pieklo jest kara Boga i dlatego zostalo stworzone przez Boga (Bog wymierza kare, a nie czlowiek sam wymierza kare sobie odrzucajac Boga).
    3) Prawoslawie nie uwzglednia dogmatu niepokalanego poczecia Maryji

    I kilka innych, ale te powyzej, chyba sa podstawowe.

  13. aga said

    ad.7
    Panie gajowy w orędziach Fatimy Rosja miała się nawrócić ze schizmy !!!! i wreszcie zacząć czcić Maryję Matkę Boża poprzez różaniec…

    Sobór Florencki i Pius X
    Jest oczywistym faktem, że członkowie wspólnoty wyznaniowej, którą nazywamy Rosyjską Cerkwią Prawosławną, są schizmatykami. Określenie to nie powinno być traktowane jako obelżywe; oddaje ono jedynie sytuację, w jakiej znajdują się członkowie tej grupy religijnej. W XI wieku odłączyła się ona od Kościoła katolickiego, a schizma ta nie została dotąd uleczona.
    Sobór Florencki nauczał w sposób nieomylny, że schizmatycy pozostają poza Kościołem i nie mogą być zbawieni, jeśli się nie nawrócą do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego. Prawdę tę powtórzył najwybitniejszy papież XX wieku – św. Pius X. Pisał on jednoznacznie o konieczności powrotu schizmatyckich wyznawców prawosławia do Kościoła katolickiego. W mało znanej encyklice z 1910 r.Ex quostwierdził, że wszelkie wysiłki podejmowane na rzecz zjednoczenia z prawosławnymi
    będą daremne, jeśli najpierw i nade wszystko nie będą oni [prawosławni] wyznawać prawdziwej i całej katolickiej wiary, która została uświęcona i przekazana przez Pismo św., Tradycję Ojców, zgodę Kościoła, sobory powszechne i dekrety papieskie.
    Na zakończenie Pius X wyraził pragnienie, by Bóg „przyśpieszył dzień, w którym narody Wschodu powrócą do katolickiej jedności i zjednoczone ze Stolicą Apostolską, po odrzuceniu swych błędów, dotrą do portu wiecznego zbawienia”.
    Święty papież powtarza więc, że prawosławni:
    wyznają heretyckie doktryny, które muszą porzucić;
    z powodu schizmy nie pozostają w jedności z Kościołem Chrystusowym;
    nie dotrą do portu zbawienia, o ile nie porzucą swych błędów i nie przyłączą się do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego przez podporządkowanie się prawowitej władzy apostolskiej Następców św. Piotra.
    Wbrew ekumenicznej ideologii, wyznawanej obecnie przez większość przywódców Kościoła i obecnej w nauczaniu abpa Kondrusiewicza oraz kard. Pouparda, nawrócenie może mieć tylko jedno znaczenie: powrót schizmatyków, heretyków i dysydentów do prawdziwego Kościoła ustanowionego przez Jezusa Chrystusa – Kościoła katolickiego.
    Termin ten został obecnie zawłaszczony przez modernistów i jest przez nich używany w nowym, niekatolickim sensie. Pogodzenie się z jego nowym znaczeniem oznaczałoby de facto kapitulację wobec modernizmu.

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1221

  14. aga said

    Poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi

    Przebywając w klasztorze w Tuy, siostra Łucja miała w dniu 13 czerwca 1929 r. słynną wizję Trójcy Przenajświętszej. Wtedy to Matka Boża wyraziła wolę Bożą o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu:

    nagle zrobiło się jasno w całej kaplicy wskutek nadprzyrodzonego światła. Na ołtarzu pokazał się jasny krucyfiks sięgający aż do sufitu. W jaśniejszym świetle można było zobaczyć w górnej części krzyża oblicze i górną część ciała człowieka. Nad piersią gołąbka, również ze światła. Trochę niżej bioder w powietrzu wisiał kielich i wielka Hostia, na którą spadały krople krwi z oblicza Ukrzyżowanego i z jednej rany piersiowej. Z Hostii spływały te krople do kielicha. Pod prawym ramieniem krzyża stała Najświętsza Maryja Panna. Była to Matka Boża Fatimska ze swym Niepokalanym Sercem w lewej ręce, bez miecza i róż, ale z cierniową koroną i płomieniem. Pod lewym ramieniem krzyża wielkie litery jakby z czystej wody źródlanej odpadały na ołtarz tworząc słowa: Łaska i Miłosierdzie. Zrozumiałam, że została mi przekazana tajemnica Trójcy Przenajświętszej. I otrzymałem natchnienie na temat tej tajemnicy, którego mi jednak nie wolno wyjawić. Potem rzekła Matka Boża do mnie: „Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Św., aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka. Tyle dusz zostaje potępionych przez sprawiedliwość Bożą z powodu grzechów przeciwko mnie popełnionych. Przychodzę przeto prosić o zadośćuczynienie. Ofiaruj się w tej intencji i módl się””24.

    Wizja ta, jako dopełnienie objawień w Fatimie, nie tylko ma znaczenie najwyższej wagi odnośnie przyszłości krajów, ich rządów i polityki, lecz jest także wyrazem stosunku Matki Bożej do ekumenizmu:

    Sama wizja jest wyrazem tych dogmatów katolickich, które są obecnie najbardziej przemilczane z powodu tzw. dialogu ekumenicznego: Trójca Przenajświętsza, Tajemnica Odkupienia przez krwawą Ofiarę Chrystusa na krzyżu, Najświętsze Serce Jezusa, Msza święta jako uobecnienie Ofiary Chrystusowej, Rzeczywista Obecność Pana Jezusa we Mszy św., Maryja Pośredniczka wszystkich łask i współodkupicielka, Niepokalane Serce Maryi.
    Na czym polega głęboki sens tego aktu poświęcenia? Polega on na uznaniu potęgi i triumfu Niepokalanego Serca przez całe duchowieństwo, deklarując publicznie całemu światu, że to Ona potrafi pokonać i nawrócić najgorszego wroga Kościoła Wojującego. Przez to cały świat ma uznać powszechne pośrednictwo NMP. Cały świat, to znaczy również: każdy wyznawca jakiejkolwiek religii. Skoro żadna religia prócz katolickiej nie uznaje tego przywileju Matki Niepokalanej, to jest to równoznaczne z nawróceniem innowierców do Kościoła rzymskokatolickiego.
    Poświęcenie Rosji spowoduje jej nawrócenie nie tylko od komunizmu, lecz także od zachodniego nihilizmu i materializmu oraz od schizmy prawosławnej. Tak też papież Pius XII rozumiał prośbę siostry Łucji i episkopatu Portugalii, który w 1940 roku błagał go o rychłe dokonanie aktu poświęcenia. Wreszcie 31 października 1942 r., z okazji 25-lecia objawień fatimskich, papież w orędziu radiowym głosił ów akt poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Znajduje się w nim następująca aluzja do Rosji: „Daj pokój ludom, zwłaszcza tym, które żywią do Ciebie szczególniejsze nabożeństwo i u których nie było domu, gdzie nie by znajdował się na zaszczytnym miejscu Twój czcigodny obraz, i przyprowadź je do jednej owczarni Chrystusowej pod jednym i prawdziwym pasterzem”25.
    Skutkiem powrotu prawosławnych do katolicyzmu przy zachowaniu ich liturgii, prawa i duchowości był stworzenie tzw. Kościołów unickich, które w ciągu 400 lat istnienia przyprowadziły wiele milionów schizmatyków do Kościoła. Fatima jest dla nich najgłębszym potwierdzeniem ich racji bytu.

    Dialog ekumeniczny z cerkwią prawosławną został autorytatywnie potwierdzony i jasno określony we wspólnej Deklaracji w Balamand z 24 czerwca 1993 r.26 Deklaracja ta jest w zasadzie skazaniem unii na śmierć:

    Ze względu na sposób, w jaki katolicy i prawosławni jeszcze raz odnajdują się we wzajemnych relacjach do tajemnicy Kościoła i powtórnie odkrywają się nawzajem jako Kościoły siostrzane, opisana powyżej forma «misyjnego apostolatu» zwana «unionizmem» nie może być dłużej akceptowana ani jako metoda, ani jako model jedności, którego poszukują nasze Kościoły” (Nr 12). „Duszpasterska działalność Kościoła katolickiego, zarówno łacińskiego jak i wschodniego nie stawia sobie już więcej za cel odsuwania wiernych od jednego Kościoła do drugiego, co oznacza, że rezygnuje z prozelityzmu wśród prawosławnych skupiając się na zaspokajaniu duchowych potrzeb własnych wiernych” (Nr 22).

    Deklaracja ta wyklucza zasadniczo możliwość poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi, gdyż:

    jak wyżej podaliśmy, prawosławni nie uznają kultu Niepokalanego Serca;
    poświęcenie to prowadzi do nawrócenia.

    Dlatego też porozumienie w Balamand, jak i przygotowywane na lipiec tego roku porozumienie w Baltimore poświęcone unii, należny określić mianem zdecydowanie antyfatimskich.

    Musimy:

    Przyjmować jako pewnik niezmienność katolickiej prawdy.
    Akceptować to, że wiara katolicka się nie zmienia, i trzymać się katolickiej doktryny w takiej postaci, w jakiej zawsze jej nauczano, „w tym samym znaczeniu i w tym samym wyjaśnieniu”.
    Modlić się za zarażonych współczesnymi błędami i publicznie się im sprzeciwiać.
    Żyć orędziem fatimskim, odmawiać codziennie różaniec, praktykować nabożeństwo pięciu pierwszych sobót, ofiarować codzienne obowiązki Bogu jako akt zadośćuczynienia.

    W walce tej, w której ostatecznym zwycięzcą będzie – jak wiemy – Najświętsza Maryja Panna, powinniśmy czerpać inspirację ze słów s. Łucji do ks. Fuentesa:

    Dlatego właśnie jest konieczne, żebyśmy wszyscy zaczęli zmieniać się duchowo. Każdy z nas musi nie tylko ratować swoją własną duszę, ale również pomóc tym wszystkim, których Bóg postawi na naszej drodze. Ω

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/259

  15. aga said

    Echochrystusa i pani Mieczyslawa ma falszywe objawienia,tzn. od szatana – jak stwierdził ks. Natanek. Natomiast ks. Piotr ma pozytywny stosunek do prawosławnej Vassuli Ryden,Panie Marucha ,co powinno Pana cieszyć:)

    Cóż ,aż strach pomysleć co by dzisiaj się działo z dziećmi z Fatimy ,kiedy ponad wiek temu byli tak prześladowani przez różnych niedowiarków i wrogów objawien prywatnych.
    Warto pamiętać:

    O OBJAWIENIACH PRYWATNYCH
    Papież Urban VIII UrbanusOctavus
    zmarły w 1644 roku napisał takie słowa:
    „W przypadkach związanych z objawieniami prywatnymi lepiej jest wierzyć, niż nie wierzyć, ponieważ jeśli wierzycie, a rzecz okaże się fałszywa, otrzymacie wszelkie błogosławieństwa, tak jakby były one prawdziwe. Uwierzyliście bowiem, że są one prawdziwymi.”

  16. ojojoj said

    re 13. Pani Ago, ja bym tak za bardzo nie wierzyl wszystkim papiezom to co mowia czy pisza. To samo mowia o nas w kosciele prawoslawnym, np. to ze jestesmy zaczadzeni do pewnego stopnia Arianizmem – z czym sie zgadzam.
    Poki co, to Prawoslawni wykonuja 3x znak krzyza, nazywaja Maryje Bogurodzica, slowo Maryja im przez gardlo nie przejdzie (chociaz dzisiaj juz to jest nie aktualne), bo to nie jest dla nich jakas kolezanka i respekt sie nalezy. Pozdrowienie Anielskie w Prawoslawie zaczyna sie od slow „Bogurodzico, Dziewico, …”. Zdrowaś Maryjo była dokładnym powtórzeniem ewangelicznego pozdrowienia Gabriela i Elżbiety. Ale my ludzie, nie jestesmy poslannikami Boga, ani krewnymi Matki Boskiej – dlatego przychylam sie w przypadku Pozdrowienia Anielskiego, Prawoslawiu. (w KK jak i w Prawoslawiu dzisiaj sa juz powstawiane slowa takie jak „Maria” czy „Jezus”, gdzie w starych modlitwach byly slowa TYLKO takie jak: „Bogurodzica”, „Zbawiciel”, „Syn Boga”, itp. – z czasem, respekt do Boga i swietosci spada w przyspieszonym tepie na wszystkich frontach)

  17. ojojoj said

    re 15. Pani Ago, ja slyszalem o tym troche inaczej. Glownie z Echo Chrystusa wyszlo rozpowszechnienie pomyslu aby Chrystusa oglosic Krolem Polski (a moze nawet sam pomysl), czego ks. Natanek rowniez pragnie i glosno za tym obcuje. Wiec cos tutaj Ago krecisz, chyba ze zostalem znowu zmylony.

  18. Piotrx said

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/176

    Dogmat o Trójcy Świętej, prawosławie, ekumenizm

    Musimy budować, gdy inni burzą

    Abp Marcel Lefebvre

    Poruszając problematykę wielkiego dogmatu o Trójcy Świętej dotykamy największych tajemnic wiary katolickiej, tajemnic wyrażonych przez Kościół pod natchnieniem Ducha Świętego już ponad tysiąc pięćset lat temu, zwłaszcza na dwóch soborach powszechnych – w Nicei (325) i w Konstantynopolu (381) – które były dwoma pierwszymi soborami Kościoła Katolickiego. Rozłam w Kościele, jaki stał się faktem w roku 1054 i utrwalił się od tego czasu, czyli schizma wschodnia, polegająca na zerwaniu jedności ze Stolicą Apostolską przez patriarchat w Konstantynopolu i podległe mu Kościoły lokalne, dokonała się również w związku z nową, błędną nauką odnośnie tajemnicy Trójcy Świętej, nauczaną przez ówczesnych Greków. Błąd ten koncentrował się wokół zagadnienia filioque, problemu pochodzenia Trzeciej Osoby Trójcy – Ducha Świętego. Za sprawą dwóch wpływowych teologów wschodnich, patriarchów Konstantynopola, najpierw Focjusza (858–867, 878–886), a następnie Cerulariusza (1043–1058), Grecy, a za nimi niemal cały chrześcijański Wschód popadli w heretycką naukę negującą treść prawdy wyrażonej w terminie filioque, prawdy wyrażającej jednomyślną naukę Ojców Kościoła ze Wschodu i Zachodu, a podkreślonej przez Zachód i słusznie wprowadzonej do katolickiego Credo przez papieży, w obronie wiary przez błędnymi interpretacjami.

    Dzisiaj w imię dialogu ekumenicznego powiada się nam, że filioque nie jest artykułem wiary, ale fałszywym i dowolnym dodatkiem średniowiecznych łacińskich teologów, dodatkiem godnym rzekomo porzucenia i usunięcia z teologii katolickiej w imię pojednania z chrześcijańskim Wschodem prawosławnym. Nic bardziej mylnego! Formuła filioque jest prawdą wiary wyrażoną z całą jasnością przez powszechne sobory: drugi w Lyonie (1274) i we Florencji (1445), ma zatem rangę dogmatu, a w błędzie są właśnie wyznawcy schizmatyckiego prawosławia, bowiem odrzucają prawdę, którą sami ich ojcowie Grecy przez lata przyjmowali, chociaż posługiwali się nieco inną, ale równorzędną formułą teologiczną. Teraz, w imię wrogości do łacinników, do Kościoła Rzymskiego, prawosławni pragną zaś to wspólne dziedzictwo przysypać gruzem niepamięci.

    W ostatnim czasie ukazały się trzy książki ojca Benedykta Huculaka OFM, podejmujące katolicką naukę o Duchu Świętym w świetle Tradycji rdzennie wschodniej i w porównaniu do teologii zachodniej. W jednej z nich (Duch Ojca i Syna według rdzennej teologii greckiej, Wydawnictwo Zakonu Pijarów, Kraków 1996) Autor przedstawia prawdę o Trzeciej Osobie Trójcy Przenajświętszej w nauczaniu greckich Ojców Kościoła i teologów średniowiecznych, wskazując na tych, którzy pozostali wierni pierwotnej nauce, stanowi ącej wspólne dziedzictwo Wschodu i Zachodu, a następnie ułatwili zawarcie unii najpierw na Soborze w Lyonie w roku 1274, a następnie we Florencji w roku 1445, kiedy prawosławie dwakroć powróciło, niestety na krótko, do jedności ze Stolicą Piotrową. Szczególny wkład w dzieło poprawnego rozumienia nauki o Duchu Świętym, zgodnego z ujęciem zachodnim, a przeciwnego rozpowszechnionym wśród Greków fałszywym nowym naukom, mieli zwłaszcza Nicetas z Maronei (XII w.), chartofylaks, czyli kanclerz katedralnego kościoła Bożej Mądrości w Konstantynopolu, następnie Nicefor Blemmydes (1197–1272), minister na dworze jednego z cesarzy nikejskich i rzecznik powrotu Wschodu do jedności z Rzymem, a także Jan Bekkos (XIII w.), również kanclerz Kościoła w Konstantynopolu, jeden z współorganizatorów zjednoczeniowego Soboru w Lyonie w roku 1274, a następnie patriarcha Konstantynopola w zjednoczonym już z Rzymem, ale niestety na krótko, Kościele Wschodnim.

    Druga z książek o. Benedykta Huculaka, Bohaterski teolog greckokatolicki – Konstantyn Meliteniotes (Wydawnictwo Zakonu Pijarów, Kraków 1997), przedstawia sylwetkę wybitnego Greka, uczonego, który nie bacząc na prześladowania bronił wspólnej nauki Greków i Łacinników, a także unii między Wschodem a Stolicą św. Piotra. Ten świątobliwy wyznawca, świadek wiary, żyjący w dobie II Soboru Lyońskiego (1274), był głównym wykładowcą na cesarskim uniwersytecie w Konstantynopolu oraz archidiakonem stołecznego kościoła Mądrości Bożej, a po zawarciu unii z Rzymem kanclerzem u boku patriarchy Jana Bekkosa. Unia została jednak szybko odrzucona przez Greków, a Meliteniotes został w roku 1283 uwięziony w jednym ze stołecznych klasztorów. Rdzenną naukę grecką o Duchu Świętym, zgodną z łacińską, odrzucił synod prawosławny w roku 1285, a Meliteniotes wraz z usuniętym z urzędu Bekkosem za obronę ortodoksji cierpieć musieli więzienie, w którym Bekkos zmarł w roku 1297, a Meliteniotes w roku 1307, po wielu latach spędzonych w niewoli za swą wierność wierze katolickiej.

    Trzecia książka o. Benedykta, Trójca Przenajświętsza na tle dzieła zbawczego (Wydawnictwo Zakonu Pijarów, Kraków 1997), jest wieloaspektową prezentacją katolickiego dogmatu o odwiecznym pochodzeniu Ducha Świętego zarówno od Ojca jak i od Syna, w świetle tekstów biblijnych i Tradycji Kościoła. Dzieje zbawienia przedstawione na kartach Pisma św. potwierdzają w wielu miejscach tę prawdę, w perspektywie uzewnętrznienia Boga Trójjedynego w Jego działaniach, które odzwierciedlają życie wewnętrzne Trójcy. Chrześcijanie prawosławni podążając za błędnym mniemaniem patriarchy Focjusza, traktują Trójcę Świętą w Jej wewnątrzboskim życiu inaczej niż w zbawczym objawieniu i utwierdzają się w ten sposób w fałszywym poglądzie, jakoby formuła teologii zachodniej – filioque – nie wyrażała poprawnie istotnej prawdy wiary. Błąd teologii prawosławnej polega na uznaniu, że Duch Święty pochodzi jedynie od Ojca, a rola Syna Bożego, naszego Pana Jezusa Chrystusa ogranicza się w tej koncepcji do udzielania Ducha Świętego stworzeniu. Przeciwko heterodoksyjnym ujęciom greckim świadczy jednak tekst Pisma św. i zgodne nauczanie Ojców Kościoła, zarówno greckich jak i łacińskich, zaś dodatkowym umocnieniem tej nauki są świadectwa liturgiczne, a zwłaszcza piękna sekwencja mszalna Veni Sanctae Spiritus oraz hymn brewiarzowy Veni Creator Spiritus.

    Kościół Rzymski, Mater et Magistra wszystkich Kościołów, w trosce o zbawienie wieczne dusz chrześcijańskich pozostających poza jedyną owczarnią Chrystusową, popierał zawsze ich przejawy dążenia do powrotu do jedności ze Stolicą Apostolską. W tym celu zawierane były unie z chrześcijanami wschodnimi, z których najbardziej znane są te wspomniane wyżej, zawarte na Soborach Powszechnych w Lyonie i we Florencji. W Polsce znamy szczególnie unię brzeską (1596). Zawierając unię wskazywano zawsze na to, że papieże odróżniali konieczne warunki nawrócenia chrześcijan pozostających poza Kościołem, polegające na przyjęciu pełnego Depozytu Wiary, od akcydentalnych różnic które stanowią uprawnioną odrębność chrześcijańskich braci. W przypadku prawosławia braki i błędy dotyczą przede wszystkim nauki o odwiecznym pochodzeniu Ducha Świętego oraz o randze urzędu papieskiego w Kościele, zaś warunkiem jedności zawsze było skorygowanie pomyłek w duchu prawdy katolickiej, nawet przy zachowaniu pewnych w istocie pozornych różnic w formie wyrazu tych treści, różnic wynikających z właściwości łaciny i greki. Rdzennie grecka bowiem formuła o pochodzeniu Ducha Świętego od Ojca przez Syna (dia tou Hyiou) wyraża tę samą prawdę, co katolicki dogmat filioque ujęty w języku łacińskim. Uprawniona zaś odrębność dotyczy np. wielu obyczajów i tradycji liturgicznych, których bogactwo podziwiać możemy w ramach chociażby sprawowanej w Polsce liturgii greckokatolickiej.

    Od czasu duszpasterskiego Soboru Watykańskiego II hierarchia katolicka podejmuje liczne próby nawiązania jedności z prawosławiem. Niestety, w rozmowach tych nie stawia się już konieczności wyrzeczenia się przez prawosławnych ich błędów jako niezbywalnego warunku tej jedności. Umowa między przedstawicielami Kościoła katolickiego a prawosławnymi zawarta w roku 1993 w mieście Balamand w Libanie odrzuca wyraźnie katolicką naukę o konieczności zawarcia unii i o niezbędności powrotu do Rzymu przez odłączonych chrze ścijan oraz potępia nawracanie prawosławnych do Kościoła katolickiego. Jedność ma się realizować na zasadzie tak zwanych „Kościołów Siostrzanych”. Ta fałszywa nowinka teologiczna jest jednak nie do pogodzenia z prawdą katolicką, skoro bowiem znajdujący się poza Kościołem prawosławni, wyznający heretyckie poglądy i podlegający trwającej od wieków schizmie mieliby być „Kościołem Siostrzanym”, to w jaki sposób mogłyby w ramach tych równorzędnych Kościołów trwać obok siebie prawda i fałsz?

    W jednym z ubiegłorocznych artykułów w „Tygodniku Powszechnym” (nr 48) ks. Wacław Hryniewicz OMI twierdzi, że spór o filioque może niebawem zostać zażegnany. Wedle tego autora ta katolicka prawda wiary jest fałszywym (!) dodatkiem średniowiecznych teologów, zaś jedynym sensownym krokiem w celu pojednania z prawosławiem ma być rzekomo odrzucenie tej nauki! Ks. Hryniewicz znany jest dobrze z bezkarnego głoszenia heretyckich poglądów, a w swym kolejnym artykule potwierdza tylko dotychczasowe stanowisko indyferentnego wobec wielu prawd katolickich, liberalnego budowniczego nowego, ekumenicznego super-Kościoła. Jednak w powyższym artykule powiada, że m. in. w łacińskim Kościele katolickim w Grecji filioque już zostało wyeliminowane z mszalnego Credo, referując zmiany, o których nawet nie mamy pojęcia.

    Poglądy ks. Hryniewicza nikogo już może nie szokują, ale szokować może kolejne rezygnowanie z katolickich prawd wiary we współczesnym Kościele. Najpierw bowiem hierarchowie rezygnują z nawracania prawosławnych na wiarę katolicką, a później niektórzy z nich sami się nawracają na prawosławie i przyjmują herezję Focjusza i Cerulariusza odnośnie pochodzenia Ducha Świętego, herezję patriarchów greckich wyrosłą na nieznajomości Ojców Kościoła i na wrogości wobec papiestwa. Ks. Hryniewicz zapowiada konieczność rezygnacji z filioque również w innych częściach Kościoła łacińskiego i stawia ten akt jako wymóg na drodze ekumenicznego dialogu z prawosławiem. Autor ten twierdzi nawet, że Kościół powinien przeprosić za to, że w ogóle filioque znalazło się w rzymskim Credo! Z takim dialogiem, który polega na akceptacji błędów odłączonych od prawdy heretyków nie chcemy jednak mieć nic wspólnego! Gdzież znajdzie się Kościół idąc po tej drodze, jakie jeszcze dogmaty przyjdzie poświęcić w imię iluzorycznego porozumienia! Zbliżający się jubileusz roku 2000 może się okazać smutną datą w dziejach Kościoła, bowiem obok zapowiadanych już spotkań międzyreligijnych, obok wprowadzanej właśnie Komunii św. na rękę w Polsce, obok ekumenicznych martyrologiów i wspólnych deklaracji na temat usprawiedliwienia z luteranami, gdzie pomija się dorobek Soboru Trydenckiego, obok rozsiewanych wszędzie poglądów o niezliczonych już rzekomo Ko ściołach siostrzanych, już nie tylko prawosławnych, ale wszystkich innych, dojść może następne ustępstwo, które już się dokonuje, a którego skutkiem będzie jeszcze większe spotęgowanie destrukcyjnych poczynań modernistów w Kościele.

    Rodzi się przy tym jeszcze jedno dramatyczne pytanie: w którą właściwie stronę zdążają ekumeniści? Każda droga ustępstw doktrynalnych jest oczywiście godną pożałowania metodą niszczenia Wiary Objawionej, ale ponadto nie sposób nawet wzajemnie pogodzić ustępstw podejmowanych na rzecz poszczególnych sekt chrześcijańskich. Oto bowiem Novus Ordo Missae oddala liturgię katolicką od prawosławia i przybliża do protestantyzmu, rezygnacja z filioque przybliża ekumenistów do prawosławia, ale dialog z monofizytami i nestorianami oddala od prawosławia, i tak w nieskończoność.

    Zamiast szukać fałszywych i wewnętrznie sprzecznych kompromisów z duchem tego świata musimy niewzruszenie trwać przy Prawdzie zdefiniowanej w dogmatach Wiary katolickiej i mówiąc słowami wielkiego obrońcy jedynego Kościoła Chrystusowego, arcybiskupa Marcelego Lefebvre’a „musimy budować, gdy inni burzą”, gdyż tylko w ten sposób możemy pozostać wierni Prawdzie, którą powierzył nam nasz Pan, Jezus Chrystus. Ω

  19. Piotrx said

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/137

    Prawosławie i porozumienie z Balamand

    Mianem prawosławnych określa się tych chrześcijan z Europy Wschodniej, Egiptu i Azji, którzy przyjmują dogmatyczne orzeczenia pierwszych ośmiu soborów powszechnych (nie są więc wyznawcami herezji nestoriańskiej i monofizyckiej), lecz w wyniku schizmy Focjusza (863) i Cerulariusza (1054) odłączyli się od Kościoła katolickiego. Kościół prawosławny jest więc kościołem schizmatyckim, zróżnicowanym hierarchicznie, obejmującym różne organizacje zależne od kościołów krajowych, z „kościołem – matką” którym jest historycznie ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola.

    Prawosławni obok negowania prymatu Papieża Rzymskiego uznają dogmatyczne orzeczenia tylko pierwszych siedmiu Soborów powszechnych (od Soboru Nicejskiego I z 325 r do Soboru Nicejskiego II z 787 r.), a także wbrew autentycznemu nauczaniu Ojców greckich i Kościoła Rzymskiego utrzymują, jakoby Duch Święty nie pochodził od Ojca i Syna Bożego (ex Patre filioque), lecz jedynie od Ojca (por. O. Benedykt Huculak OFM, Bohaterski teolog greckokatolicki – Konstantyn Meliteniotes, Wydawnictwo Zakonu Pijarów, Kraków 1997). Dlatego też zdaniem wielu teologów katolickich prawosławie nie jest „czystą” schizmą, lecz schizmą zmieszaną z herezją.

    Według katolickiej teologii moralnej schizma, jako rebelia przeciwko hierarchii ustanowionej przez Boga, a zwłaszcza przeciwko Biskupowi Rzymskiemu posiadającemu prymat nad całym światem, jest grzechem śmiertelnym przeciwko miłości braterskiej. Nikt więc, kto umrze w stanie świadomej i dobrowolnej przynależności do schizmy nie może osiągnąć zbawienia, zgodnie z definicją papieża Bonifacego VIII zawartą w bulli Unam sanctam (1302): „Toteż oznajmiamy, twierdzimy, określamy i ogłaszamy, ze posłuszeństwo Biskupowi Rzymskiemu jest konieczne dla osiągnięcia zbawienia” (Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1997, s. 62).

    Kościół katolicki, powodowany troską o zbawienie dusz prawosławnych schizmatyków nieprzerwanie podejmował wysiłki zmierzające do ich nawrócenia. Znalazło to swój wyraz w powstaniu Wschodnich Kościołów Katolickich (Kościołów unickich), które zawierając unię z Rzymem uznały zwierzchnictwo Stolicy Apostolskiej i przyjęły wyznanie wiary Kościoła katolickiego, zachowując przy tym własną organizację i liturgię. I tak ogromny wysiłek XVII Soboru Powszechnego we Florencji (1438–1445), który znalazł swój wyraz m.in. w przedłożeniu Grekom dekretu (1439) umożliwiającego im powrót do Kościoła katolickiego, dostarczył doktrynalnych podstaw dla późniejszej Unii Brzeskiej (1595), na mocy której Rusini obrządku bizantyjskiego zamieszkujący wschodnie obszary Rzeczypospolitej powrócili do jedności ze Stolica Apostolską. Męczennicy Kościoła katolickiego przypieczętowali swoją krwią dopiero co zawartą Unię – w 1623 r. prawosławni schizmatycy zamordowali greckokatolickiego arcybiskupa św. Jozafata Kuncewicza, a w 1657 r. z ich rąk zginął polski Jezuita, św. Andrzej Bobola.

    Przez całe wieki Kościół katolicki uznawał ten „unionizm” za jedyną metodę i model poszukiwania jedności. W istocie, dla schizmatyków i heretyków nie było i nie ma innej drogi pojednania z Kościołem, a tym samym zbawienia duszy, jak tylko nawrócenie. Niestety już od połowy ubiegłego wieku papieże obserwowali niepokojące tendencje zmierzające do zastąpienia „unionizmu” ekumenizmem, czyli takim modelem poszukiwania jedności, który oparty jest na z gruntu fałszywych podstawach doktrynalnych. W roku 1864 Święte Officjum potępiło Stowarzyszenie dla Zjednoczenia Chrześcijaństwa, do którego początkowo należeli również katolicy, a które wyznawało tzw. „teorię trzech odłamów”, według której Kościół Chrystusowy składa się częściowo z Kościoła Rzymskiego, częściowo zaś ze schizmy Focjusza i herezji anglikańskiej. Od tego czasu tendencje ekumeniczne zaczęły coraz wyraźniej dochodzić do głosu, aż w końcu w roku 1926 Ojciec Święty Pius XI zdecydowanie potępił je w encyklice Mortalium animos. Pius XI przypomniał: „Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego prawdziwego Kościoła, od którego niestety odpadli” (Mortalium animos, Jaidhof 1995, s. 13). Wydaje się, że w chwili obecnej Kościół soborowy zastąpił skompromitowaną, potępioną „teorię trzech odłamów” nową, równie błędną doktryną – tzw. „teorią Kościołów siostrzanych”. Głosi ona, że Kościół Chrystusowy tworzą dwa Kościoły-siostry, czyli Kościół Rzymski oraz Cerkiew prawosławna. Ich hierarchia została ustanowiona przez Ducha Świętego w celu sprawowania opieki duchowej nad różnymi grupami wiernych. Oba Kościoły powinny więc zaprzestać wzajemnych sporów i razem pracować nad wzrostem Królestwa Bożego, prowadząc dialog, który przyniesie w końcu przywrócenie bliżej niesprecyzowanej jedności. I tak, papież Jan Paweł II pisze w encyklice Ut unum sint poświęconej działalności ekumenicznej: „Mówiąc o Kościołach prawosławnych, soborowy dekret o ekumenizmie stwierdza w szczególności, że . Uznanie tego wszystkiego jest nakazem prawdy” (Ut unum sint, Pallottinum 1995, s. 16). Widać św. Jozafat Kuncewicz i św. Andrzej Bobola nadaremnie przelewali swą krew. Przyjęcie teorii „Kościołów siostrzanych” wiąże się bowiem z całkowitą rezygnacją z nawracania schizmatyków i heretyków na prawdziwą wiarę, a w konsekwencji z utratą wiary w Boskie ustanowienie Kościoła katolickiego.

    Teoria „Kościołów siostrzanych”, która stale znajduje swój wyraz w nauczaniu obecnego papieża, znajduje również swoje odzwierciedlenie w pracach Międzynarodowej Komisji Wspólnej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem Katolickim a Kościołem Prawosławnym, która powstała w roku 1979. „Owocem” pracy tej Komisji jest m.in. Porozumienie z Balamand, które przedstawiciele Kościoła katolickiego zawarli w 1993 roku ze schizmatyckim prawosławiem. Ojciec Święty bardzo wysoko ocenił pracę Komisji, która doprowadziła do podpisania Deklaracji z Balamand:

    W ostatnim okresie międzynarodowa Komisja mieszana uczyniła ważny krok naprzód w bardzo delikatnej debacie na temat metody, jaką należy stosować w dążeniu do pełnej komunii Kościoła katolickiego z Kościołem prawosławnym; kwestia ta często powodowała napięcia między katolikami i prawosławnymi. Komisja stworzyła doktrynalne podstawy dla pozytywnego rozstrzygnięcia problemu, które opiera się na doktrynie Kościołów siostrzanych (Ut unum sint, Pallottinum 1995, s. 69).

    Za miesięcznikiem „The Angelus” przedstawiamy pełny tekst Deklaracji z Balamand wraz z listą sygnatariuszy. Deklaracja jest rzeczywiście wierną recepcją doktryny „Kościołów siostrzanych” wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami praktycznymi. To bezprecedensowe porozumienie jest jednym wielkim aktem apostazji, zdradą Wiary katolickiej i całkowitym sparaliżowaniem Kościoła katolickiego we wszystkich aspektach Jego działalności. Należy z przykrością stwierdzić, że w tej bulwersującej sprawie nie zabrakło również polskiego akcentu – Deklarację z Balamand sygnował m.in. biskup opolski Alfons Nossol. Ω

  20. Piotrx said

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/359

    Różnice między unią a schizmą wschodnią

    Wyraz grecki schizma znaczy tyle, co ‘oderwanie się’, ‘odszczepieństwo’ od jedności z Kościołem powszechnym czyli rzymskokatolickim, a w szczególności od zwierzchnictwa rzymskiego papieża. Między schizmą a herezją (kacerstwem, błędnowierstwem) istotna, czyli esencjonalna zachodzi różnica. Heretykiem zowie się ten, kto wprost i zupełnie odrzuca choćby jeden dogmat (zasadniczy artykuł wiary); schizmatykiem zaś zowiemy onego, który właściwie ani jednego dogmatu całkowicie nie odrzuca, ale tylko pewną odrębność w szczegółach jakiegoś dogmatu przypuszcza. Kościół rzymskokatolicki nazwał odszczepieństwo, które w drugiej połowie wieku IX-go za Focjusza, patriarchy konstantynopolitańskiego, w Kościele wschodnim wyraźniej się zarysowało, a r. 1053 za patriarchy Michała Cerulariusza rzeczywiście nastąpiło, schizmą dlatego, bo początkowo, tj. do soboru florenckiego 1439 r. włącznie Kościół wschodni, odszczepiwszy się od łacińskiego, właściwie i apodyktycznie żadnego dogmatu całkowicie nie odrzucał, lecz przyjmował tylko pewną odrębność w szczegółach, odnoszących się do trzech dogmatów, które poniżej pod liczbami 1°, 2°, 3° są położone.

    Dzisiaj rzecz się ma inaczej. Schizmatycy wprowadzili z biegiem czasu dalsze zmiany i odrzucają obecnie niektóre dogmaty wprost, a więc nie jest to już czysta schizma, ale schizma połączona z herezją, czyli błędnowierstwem. Różnice dogmatyczne, położone poniżej, są wyraźnym dowodem herezji. Jeżeli ich mimo to w niniejszej rozprawie ciągle schizmatykami nazywamy, używamy tej, choć też niewłaściwej, nazwy tylko dlatego, aby Czytelnik lepiej rozumiał, o kim mówimy.

    Nas katolików zowią schizmatycy heretykami, siebie zaś Kościołem prawosławnym (ecclesia orthodoxa) i apostolskim. W Austrii wydał rząd na prośbę schizmatyków, których tu do niedawna nazywano nieunitami, osobne rozporządzenie, by w pismach urzędowych nie używać wyrazu: grecko-nieunicki, lecz grecko-wschodni Kościół.

    * * *
    Jak dawniej, tak i obecnie nie umieją (a może nie chcą) schizmatycy jasno i dokładnie określić różnic dogmatycznych. Określenia te były i są dotąd chwiejne, czasem nawet nieco odmienne. Rozróżnienie w tej mierze jest bardzo trudne, bo dzieła dogmatyczne schizmatyckie są rzadkie i także różnobrzmiące, niejasne i niedokładne. Kościół rzymskokatolicki podaje wszędzie definicje niewątpliwe, których u schizmatyków darmo szukać.

    Po tych wstępnych uwagach przystępujemy do właściwego zagadnienia. Różnice dogmatyczne między Unią a schizmą są następujące:

    1° Filioque
    Słuszne jest to twierdzenie: schizma jest początkiem i źródłem herezji, że Duch Święty pochodzi od Ojca przez Syna, wszelako bezpośredniego pochodzenia Ducha Świętego od Syna nie przypuszczamy. Wskutek tego mówią schizmatycy w symbolu, tj. wyznaniu wiary: „Wierzę w Ducha Świętego, który od Ojca pochodzi”, odrzucają zaś słówko filioque, to znaczy: ‘i [od] Syna’.

    Unici wierzą wraz z Kościołem łacińskim, że Duch św. od Ojca i Syna pochodzi, i w wyznaniu wiary słówko filioque z nakazu Synodu zamojskiego wyraźnie dodają.

    2° Czyściec
    Schizmatycy zaprzeczają ogółem istnienie jakiegokolwiek ognia czyśćcowego, ucząc, że dusze, wychodzące z ciał z winą (z grzechem) powszednią, podlegają jakimś strasznym dolegliwościom (cadunt in horrida quaedam incommoda), mieszkając w smutnych i ciemnych miejscach. Te kary jednak umniejszają się zdaniem schizmatyków, albo nawet zupełnie ustają w skutek modlitw, jałmużn, ofiar, pokut, Panu Bogu przez ludzi żyjących ku uwolnieniu dusz czyśćcowych ofiarowanych. O duszach, które wyszły z ciał, nie mając zmazy (grzechu) na sobie, tj. o duszach sprawiedliwych, schizmatycy sądzą, że przeniesione są na miejsce spoczynku. Co to za miejsce i jaki to spoczynek, w tym się ze sobą nie zgadzają. Jedni przyjmują, że zaraz po śmierci łączą się z orszakiem aniołów i wraz z nimi oglądają Pana Boga; drudzy twierdzą, że to oglądanie Pana Boga nie prędzej nastąpi, aż dopiero po połączeniu dusz z ciałami (non ante futuras tantas felicitatis consortes, quam post resurrectionem, resumptis, cum quibus vixerant corporibus), aby dusze mogły oglądać Boga, ciała zaś używać zmysłowych, ale czystych rozkoszy (castis gaudiis uti). Dusze potępionych, rozłączone od ciał, nie ponoszą zdaniem schizmatyków kary ognia, lecz bardzo ciężkie smutki płynące z rozpaczy i właściwości miejsca (ex constitutione loci), do którego są skazane, jako też z ciemności i nie wytłumaczonego strachu (ex horrore inexplicabili).

    Unici wierzą łącznie z Kościołem łacińskim i starymi Ojcami greckimi, że dusze, które zeszły z tego świata, nic zgładziwszy zupełnie win swoich, ponoszą w czyśćcu karę ognia; że dusze, które winy swe zupełnie czy w tym życiu czy też w czyśćcu zgładziły i nic więcej sprawiedliwości boskiej nie są dłużne, dopuszczone są bez zwłoki do niebieskiej szczęśliwości, tj. do oglądania Pana Boga; – nareszcie, że dusze, które zeszły z tego świata w grzechu śmiertelnym podane są zaraz w piekle na ogień wiekuisty. Co za ogień istnieje w czyśćcu i piekle, o tym Kościół katolicki stanowczego orzeczenia nie wydał.

    3° Prymat papieski
    Schizmatycy nie uznają rzymskiego papieża za widomą głowę całego chrześcijańskiego Kościoła, lecz widzą w papieżu tylko patriarchę Kościoła zachodniego; przyznają mu pierwszeństwo czci i dostojności (praecedentiam honoris), nie przyznają jednakże wyższych praw, aniżeli te, które posiadają czterej patriarchowie wschodni, tj. konstantynopolski, antiocheński, jerozolimski i aleksandryjski; przyznają mu jurysdykcję nad biskupami Kościoła zachodniego, odmawiają zaś takowej nad biskupami i patriarchami Kościoła wschodniego1; nie wspominają imienia papieża przy liturgii, a modlą się tylko za wzmiankowanych dopiero patriarchów wschod­nich.

    Unici uznają pierwszeństwo (prymat) i star­szeństwo z jurysdykcją papieża nad wszystkimi patriarchami wschodnimi i nad całym Kościołem chrześcijańskim w ogóle, a przy Mszy św. z polecenia Synodu zamojskiego imię papieża wyraźnie wspominają, pomijając wzmiankę patriarchów wschodnich.

    Oto są różnice dogmatyczne między starą schizmą a unią. Dzisiejsza schizmą przyjmuje zmiany dalsze, już heretyckie, jako to:

    4° Moment Przeistoczenia
    Schizmatycy twierdzą (idąc za Mikołajem Kabasilas), że we Mszy św. przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pańską nie dzieje się mocą słów: To jest Ciało moje, – To jest Krew moja, ale dopiero przez modlitwę do Ducha świętego, która następuje po słowach konsekracyjnych. Tę modlitwę zowią epiclesis, a jej brzmienie dosłowne jest następujące:

    Panie, który najświętszego Ducha Twojego o trzeciej godzinie na apostołów Twoich zesłałeś, nie odbieraj Go w dobroci Twojej od nas, ale odnów nas szczerze modlących się i uczyń ten chleb najświętszym Ciałem Chrystusa Twego, a to, co jest w kielichu tym, najświętszą Krwią Chrystusa Twego.

    Unici przyjmują na podstawie Synodu zamojskiego, że przeistoczenie odbywa się mocą słów konsekracyjnych. Modlitwa: epiclesis czyta się także przy Mszy św. w formie niezmienionej, ale Unici nie przypisują jej mocy przeistaczającej.

    5° Praktyki liturgiczne
    Schizmatycy nie przyjmują w Sakramencie Ołtarza obecności Chrystusa Pana pod jedną postacią, ucząc, że Pan Jezus obecny jest tylko pod obiema postaciami wraz. Z tej przyczyny konsekrują oni komunikanty dla chorych w Wielki Czwartek w takiej ilości, aby wystarczyły na cały rok i napuszczają te komunikanty konsekrowanym Winem i przechowują, sądząc, że tym sposobem i chorzy także otrzymują Komunią zupełną, tj. pod obiema postaciami. Podobnie komunikują oni małe dziatki drobną cząstką konsekrowanego Chleba, napuszczoną konsekrowanym Winem.

    Unici przyjmują naukę Kościoła łac., tj. że pod obiema postaciami i pod każdą postacią z osobna i pod każdą cząstką każdej postaci jest cały i żywy Chrystus Pan obecny. Zdrowych komunikują tylko przy Mszy św. pod obiema postaciami, chorych pod jedną postacią, tj. chleba, a dolewają wina nie konsekrowanego dla łatwiejszego spożycia. Zwyczaj konsekrowania komunikantów dla chorych we Wielki Czwartek zniósł Synod zamojski i nakazał konsekrować chleb do 15 dni bez maczania w konsekrowanym Winie.

    6° Kapłaństwo
    Kapłan schizmatycki, tak świecki, jako też zakonnik, może opuścić stan duchowny i obrać sobie inny (tak jest w Rosji), bo kapłaństwo zdaniem rosyjskiej Cerkwi jest tylko dobrowolną umową z Bogiem, od której odstąpić wolno. Po pięciu latach od wystąpienia może każdy otrzymać rangę świecką. Czy zakonnikowi albo wdowcowi po wystąpieniu żenić się wolno, nie mogliśmy się dowiedzieć.

    Unici uznają niezatarty charakter sakramentu kapłaństwa. Po wyświęceniu zostaje kapłan kapłanem aż do śmierci, może on funkcji kapłańskich nie odprawiać, ale kapłaństwa nie traci. Ktoby stan zmienił i twierdził, że kapłańskiego charakteru nie ma, uważany byłby za odstępcę od wiary.

    7° Rozwody
    Schizmatycy dopuszczają rozwód, divortium, tj. rozerwanie ważnie zawartego, a więc prawowitego małżeństwa, rozwód dozwalany bywa w następujących wypadkach: 1) w razie udowodnionego wiarołomstwa; 2) w wypadku zaraźliwej choroby jednego z małżonków; 3) w razie zasądzenia jednego małżonków na ciężkie i długie więzienie; 4) w razie zachodzącej obawy ciężkiego znieważenia cielesnego lub nastawania na życie i 5) w razie niepoprawnego opilstwa. W ogóle stosują się schizmatycy pod względem rozwodu do ustaw cywilnych, istniejących w poszczególnych krajach. Separacji (a thoro et mensa) urzędowej, czyli prawem dozwolonej, u nich nie ma.

    Unici przyjmują łącznie z Kościołem łacińskim separację od łoża i stołu; przyjmują unieważnienie nieprawnie zawartego małżeństwa (annulutio irriti matrimonii), ale właściwego rozwodu czyli rozerwania prawnie zawartego, a więc innego małżeństwa (divortium) nigdy i w żadnym wypadku nie dopuszczają.

    8° Odpusty
    U schizmatyków odpustu (indulgentia) nie ma żadnego, zupełnego, ani niezupełnego, ani jubileuszu. Oni twierdzą, że z ustaniem publicznych pokut i odpust ustał. Pielgrzymki do miejsc pewnych istnieją dotąd.

    Unici całą naukę Kościoła łacińskiego o odpuście w zupełności przyjmują.

    9° Nieomylność papieska
    Schizmatycy odrzucają nieomylność papieża ex cathedra loquentis w sprawach wiary i obyczajów.

    Unici przyjmują wraz z Kościołem łacińskim nieomylność papieża jako dogmat formalny.

    10° Niepokalana poczęczie N.M.P.
    Schizmatycy nie wypowiadają jasno i niewątpliwie zdania swego o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Panny Maryi. Prawdopodobnie przypuszczają oni, że Maryja wolną jest od grzechu pierworodnego, bo w księgach liturgicznych zowią Ją nepreporoczna, i święto kościelne zwane Zaczatyje św. Anny dnia 21 grudnia obchodzą, ale nauka ta w żadnej księdze dogmatycznej nie jest wyraźnie określona, lecz jest pominięta.

    Unici wraz z Kościołem łacińskim uznają niepokalane Poczęcie Najświętszej Panny Maryi jako dogmat formalny, przyjmując że Bóg Przenajświętszą Bogarodzicę od pierwszej chwili Poczęcia tj. od pierwszego momentu jej istnienia, szczególną łaską zachował nie tylko od wszelkiego grzechu uczynkowego, ale oraz od zmazy grzechu pierworodnego. Ω

    Za: x. Tomasz Dąbrowski, Różnice między unią a schizmą pod względem dogmatycznym i liturgicznym, odbitka z „Wiadomości Katolickich”, Lwów 1883.

    Przypisy:
    1.Co do władzy patriarchów, zmienili schizmatycy pierwotne zapatrywania swoje. Wszak dziś schizmatycy w Austrii mieszkający de facto żadnej łączności z patriarchą swoim w Konstantynopolu nie mają. Grecja wyłączyła się także spod władzy patriarchy konstantynopolskiego (który przywłaszcza sobie pierwszeństwo nad innymi patriarchami, a w r. 1877 przybrał nawet tytuł: papa), a w Rosji car jest głową prawosławia. Kiedy Aleksander III przybył w jesieni r. 1882 do Moskwy na wystawę, gazety urzędowe rosyjskie jawnie głosiły, że Rosja cała widzi w osobie cara nie tylko głowę państwa, ale też i głowę prawosławnej cerkwi. Telegramy tej treści wtórzyły wszystkie dzienniki europejskie.

  21. Piotrx said

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/138

    Deklaracja z Balamand

    VII Sesja Plenarna, Szkoła Teologiczna w Balamand (Liban), 17–24 czerwca 1993 r.

    Unionizm, dawna metoda poszukiwania jedności, a dzisiejsze poszukiwania pełnej komunii

    Wprowadzenie
    1.Zgodnie z życzeniem Kościołów prawosławnych, wstrzymano normalny bieg dialogu teologicznego z Kościołem katolickim, aby zająć się bezpośrednio kwestią tak zwanego „unionizmu”.
    2.W czerwcu 1990 r we Fryzyndze postanowiono odnośnie do metody zwanej „unionizmem”, że „zasługuje ona na odrzucenie jako metoda poszukiwania jedności, gdyż sprzeciwia się wspólnej tradycji naszych Kościołów”.
    3.Jest jasne, że Katolickie Kościoły Wschodnie jako część komunii katolickiej mają prawo do istnienia i działania odpowiadając na duchowe potrzeby swoich wiernych.
    4.Dokument przygotowany przez wspólny komitet koordynacyjny w Arricia w czerwcu 1991 roku i ukończony w Balamand w czerwcu 1993 roku, określa na czym polega nasza metoda obecnych poszukiwań pełnej komunii, a tym samym podaje przyczyny, dla których odrzucono model „unionizmu”.
    5.Niniejszy dokument składa się z dwóch części:
    a.Podstaw eklezjologicznych, oraz
    b.Zasad praktycznych.
    Podstawy eklezjologiczne
    6.Podział między Kościołami Wschodu i Zachodu nigdy nie zniweczył pragnienia tej jedności, której chciał Chrystus. Sytuacja ta, sprzeczna z naturą Kościoła, stała się raczej dla wielu okazją dla głębszego uświadomienia sobie potrzeby osiągnięcia jedności, rozumianej jako wierność przykazaniu Pańskiemu.
    7.Na przestrzeni wieków podejmowano rozmaite próby przywrócenia jedności. Próbowano dojść do tego celu różnymi drogami, czasami poprzez sobory, odpowiadając na polityczną, historyczną, teologiczną i duchową sytuację danego czasu. Niestety, żadne z tych wysiłków nie zakończyły się sukcesem w postaci przywrócenia pełnej jedności pomiędzy Kościołem Zachodnim i Wschodnim, a niektóre przyczyniły się nawet do zaostrzenia podziałów.
    8.Na przestrzeni czterech ostatnich stuleci w różnych miejscach podejmowano wewnątrz niektórych Kościołów Wschodnich i pod naciskiem czynników zewnętrznych inicjatywy zmierzające do przywrócenia jedności pomiędzy Kościołem Wschodnim a Kościołem Zachodnim. Inicjatywy te zaowocowały unią niektórych wspólnot ze Stolicą Apostolską, a w konsekwencji przyniosły zerwanie jedności tych wspólnot z ich macierzystymi Kościołami Wschodnimi. Stało się to nie bez udziału interesów pozakościelnych. W ten sposób powstały Wschodnie Kościoły Katolickie. Tak też powstała sytuacja, która stała się źródłem konfliktów i cierpień, przede wszystkim dla prawosławnych, lecz również dla katolików.
    9.Jakiekolwiek nie byłyby intencje i autentyczność pragnienia dochowania wierności przykazaniu Chrystusowemu „aby wszyscy byli jedno”, które znalazły swój wyraz we wspomnianych cząstkowych uniach ze Stolicą Apostolską, należy zdać sobie sprawę, że jedność między Kościołami Wschodu i Zachodu nie została przywrócona, a podział, utrwalony tymi wysiłkami, pozostał.
    10.Stworzona w ten sposób sytuacja przyniosła w istocie nieufność i spory. Po zawarciu wspomnianych unii, w miarę upływu lat priorytetem w działalności misyjnej stawało się nawracanie innych chrześcijan, po to aby „przyprowadzić ich z powrotem” do swego własnego Kościoła. W celu legitymizacji tej tendencji będącej rodzajem prozelityzmu, Kościół katolicki wypracował koncepcję teologiczną, według której on sam jest jedynym środkiem zbawienia. W odpowiedzi z kolei Kościół prawosławny przyjął tę samą koncepcję, zgodnie z którą tylko w nim samym można osiągnąć zbawienie. Zdarzało się nawet, że w ramach zapewnienia zbawienia „odłączonym braciom” powtarzano ich chrzty i zapominano o pewnych wymaganiach odnośnie wolności religijnej i aktu wiary osoby.
    11.Z drugiej strony, niektóre władze cywilne podejmowały wysiłki zmierzające do powtórnego przyprowadzenia wschodnich katolików do Kościoła ich ojców. Gdy nadarzała się taka okazja, władze nie wahały się do realizacji swojego celu używać niedozwolonych środków.
    12.Ze względu na sposób w jaki katolicy i prawosławni jeszcze raz odnajdują się we wzajemnych relacjach do tajemnicy Kościoła i powtórnie odkrywają się nawzajem jako Kościoły siostrzane, opisana powyżej forma „misyjnego apostolatu” zwana „unionizmem” nie może być dłużej akceptowana ani jako metoda, ani jako model jedności, którego poszukują nasze Kościoły.
    13.W rzeczywistości, zwłaszcza od czasów Konferencji Wszechprawosławnych i od Soboru Watykańskiego Drugiego, ponowne odkrycie i powtórne nadanie właściwej wartości Kościołowi jako komunii, zarówno ze strony prawosławnych jak i katolików, przyczyniło się do radykalnej zmiany perspektywy i wzajemnego nastawienia. Obie strony rozumieją, że to, co Chrystus powierzył Swojemu Kościołowi: wyznanie wiary apostolskiej, uczestnictwo w tych samych sakramentach, przede wszystkim jedyne kapłaństwo sprawujące jedyną ofiarę Chrystusa, sukcesja apostolska biskupów – nie może być uważane za wyłączną własność jednego z naszych Kościołów.W tym kontekście nie ulega wątpliwości, że powtórne chrzty muszą być zaniechane.
    14.To w tej perspektywie Kościoły katolickie i Kościoły prawosławne uznają się wzajemnie za Kościoły siostrzane, obdarzone wspólną odpowiedzialnością za utrzymanie Kościoła Bożego w wierności Jego Boskiemu powołaniu, a szczególnie w tym co się tyczy jedności. Zgodnie ze słowami papieża Jana Pawła II, ekumeniczny wysiłek siostrzanych Kościołów Wschodu i Zachodu, zakorzeniony w dialogu i modlitwie jest poszukiwaniem doskonałej i pełnej komunii, która nie jest ani wchłonięciem, ani połączeniem, lecz spotkaniem w prawdzie i miłości (Slavorum Apostoli, 27).
    15.Tam, gdzie nienaruszalna wolność osoby oraz jej zobowiązanie do podążania za nakazami własnego sumienia są zabezpieczone, tam w ramach wysiłków na rzecz przywrócenia jedności nie ma miejsca na nawracanie ludzi z jednego Kościoła do drugiego w celu zapewnienia im zbawienia. Jest to raczej kwestia wspólnego wypełnienia woli Chrystusa dla Niego samego, wypełnienia zamiaru jaki Bóg powziął wobec Swego Kościoła poprzez wspólne mozolne poszukiwanie pełnego porozumienia na gruncie wiary i konsekwencji z niej wynikających. Wysiłki te podejmowane są w ramach obecnego dialogu teologicznego. Niniejszy dokument jest niezbędnym etapem tego dialogu.
    16.Wschodnie Kościoły Katolickie, których pragnieniem było przywrócenie pełnej komunii i dochowanie wierności Stolicy Apostolskiej, posiadają prawa i obowiązki związane z tą komunią. Ich stosunek do Kościołów prawosławnych regulują zasady określone przez Sobór Watykański II i wprowadzone w życie przez papieży, którzy w rozmaitych dokumentach, które ukazały się od czasów Soboru sformułowali szereg praktycznych konsekwencji zeń wypływających. I tak, Katolickie Kościoły Wschodnie winny włączyć się, zarówno w wymiarze lokalnym jak uniwersalnym, do dialogu miłości, w odnalezionym na nowo wzajemnym szacunku i zaufaniu, a również rozpocząć dialog teologiczny, ze wszystkimi tego praktycznymi konsekwencjami.
    17.W tej atmosferze, powyższe uwarunkowania oraz przedstawione poniżej zasady praktyczne (w stopniu w jakim będą przyjęte i wiernie przestrzegane) mają szansę doprowadzić do sprawiedliwego i ostatecznego rozwiązania trudności, jakie sprawiają Kościołowi prawosławnemu Katolickie Kościoły Wschodnie.
    18.Mając na względzie ten cel, papież Paweł VI w swym przemówieniu wygłoszonym w Phanar w lipcu 1967 r. stwierdził: „To na głowach Kościołów, na ich hierarchii spoczywa obowiązek prowadzenia Kościołów drogą, która doprowadzi do ponownego odnalezienia pełnej komunii. Obowiązek ten polega z obu stron na pełnym szacunku, wzajemnym uznaniu się za pasterzy tych części trzody, które Chrystus im powierzył, na pielęgnowaniu jedności i wzrostu oraz na unikaniu wszystkiego, co mogłoby przyczynić się do rozproszenia i zamieszania w szeregach ludu Bożego” (Tomos agapis, 172). W tym duchu papież Jan Paweł II wraz z Patriarchą Ekumenicznym Dymitrosem I jasno zadeklarowali: „Odrzucamy każdą formę prozelityzmu, każde nastawienie które byłoby lub mogłoby być odebrane jako brak poszanowania” (7 grudnia 1987 r.).
    Zasady praktyczne
    19.Wzajemne poszanowanie między Kościołami pozostającymi w trudnych sytuacjach wzrośnie niepomiernie w stopniu, w jakim Kościoły te będą przestrzegały następujących zasad praktycznych.
    20.Zasady te nie rozwiążą nurtujących nas problemów jeśli obie strony nie wykażą woli przebaczenia opartej na Ewangelii, wspomaganej ciągłym wysiłkiem na rzecz odnowy oraz niesłabnącym pragnieniem poszukiwania pełnej komunii, która istniała między naszymi Kościołami przez ponad tysiąc lat. Musi być tu obecny ciągle odnawiany i konsekwentny dialog miłości, który jako jedyny może przyczynić się do przezwyciężenia wzajemnego niezrozumienia i stanowi klimat niezbędny dla pogłębiania dialogu teologicznego, który pozwoli wreszcie na osiągnięcie pełnej jedności.
    21.Po pierwsze należy położyć kres wszystkiemu co przynosi podziały, lekceważenie i nienawiść pomiędzy naszymi Kościołami. W tym celu władze Kościoła katolickiego pomogą Katolickim Kościołom Wschodnim i ich wspólnotom w przygotowaniu pełnej komunii między Kościołami katolickim i prawosławnym. Władze Kościoła prawosławnego będą w podobny sposób postępować w stosunku do swoich wiernych. Dzięki temu będzie możliwe zajęcie się nadzwyczaj złożoną sytuacją, która zaistniała w Europie Wschodniej – jednocześnie z miłością i sprawiedliwością, zarówno co do katolików jak i prawosławnych.
    22.Duszpasterska działalność Kościoła katolickiego, zarówno łacińskiego jak i wschodniego nie stawia sobie już więcej za cel odsuwania wiernych od jednego Kościoła do drugiego, co oznacza, że rezygnuje z prozelityzmu wśród prawosławnych skupiając się na zaspokajaniu duchowych potrzeb swoich własnych wiernych. Aktywność Kościoła katolickiego odrzuca dążenie do ekspansji kosztem Kościoła prawosławnego. W tej perspektywie konieczną staje się wzajemna wymiana informacji o rozmaitych programach duszpasterskich, tak aby rozpoczęła się i rozwijała współpraca miedzy biskupami i innymi osobami zajmującymi jakieś stanowiska w ramach naszych Kościołów i aby nie było już więcej miejsca na nieufność i podejrzliwość.
    23.Historia stosunków między Kościołem prawosławnym a Wschodnimi Kościołami Katolickimi naznaczona jest prześladowaniami i cierpieniami. Jakiekolwiek nie byłyby te cierpienia i ich przyczyny, nie są one usprawiedliwieniem dla jakiegokolwiek triumfalizmu; nie mogą stać się okazją do gloryfikowania kogokolwiek czy też dostarczać komuś argumentów dla poniżania lub oskarżania innego Kościoła. Tylko sam Bóg zna Swoich świadków. Jakakolwiek nie byłaby przeszłość, trzeba ją pozostawić miłosierdziu Bożemu, a wszystkie wysiłki Kościołów skoncentrować na tym, aby teraźniejszość i przyszłość lepiej zgadzała się z wolą Samego Chrystusa.
    24.Jest również rzeczą nieodzowną, aby biskupi obu Kościołów oraz inne osoby obdarzone w nich duszpasterską odpowiedzialnością starannie przestrzegały zasad wolności religijnej wiernych. Wierni z kolei muszą mieć możliwość nieskrępowanego wyrażania swych opinii, dzięki konsultacjom i szansie organizowania się. W rzeczywistości zwłaszcza w przypadkach konfliktów zasady wolności religijnej wymagają, aby wierni mogli wyrazić swoją opinię i zadecydować bez nacisków z zewnątrz czy chcą pozostać w jedności z Kościołem katolickim, czy też z Kościołem prawosławnym. Zasady wolności religijnej byłyby pogwałcone, gdyby pod przykrywką pomocy finansowej wierni jednego Kościoła byli przyciągani do innego, na przykład poprzez obietnice edukacji lub korzyści materialnych, których nie znaleźliby w swym własnym Kościele. W tym kontekście, w celu uniknięcia nowych podejrzeń nieodzownym jest, aby pomoc społeczna jak również wszystkie formy działalności dobroczynnej były prowadzone na zasadzie obopólnego porozumienia.
    25.Ponadto niezbędne poszanowanie wolności Chrześcijanina – jednego z najcenniejszych darów otrzymanych od Chrystusa – nie powinno stawać się okazją do podejmowania zadań duszpasterskich, które zakładałyby również udział wiernych z innych Kościołów, bez uprzednich konsultacji z pasterzami tych Kościołów. Należy nie tylko odrzucić każdą formę jakiegokolwiek nacisku. To poszanowanie dla sumień, motywowane autentycznymi wymogami wiary powinno lec u podstaw duszpasterskiej troski osób odpowiedzialnych z obu Kościołów i ono również winno stać się przedmiotem ich wspólnej refleksji (Gal 5, 13).
    26.Dlatego też nieodzowne jest poszukiwanie i zaangażowanie w otwartym dialogu podejmowanym przede wszystkim między kompetentnymi osobami z obu Kościołów w wymiarze lokalnym. Osoby te powinny w trosce o swoje wspólnoty tworzyć lokalne komisje wspólne lub korzystać z już istniejących w celu rozwiązywania bieżących problemów i wprowadzania w życie tych rozwiązań w prawdzie i miłości, w sprawiedliwości i pokoju. Jeżeli nie da się osiągnąć porozumienia w wymiarze lokalnym, sprawa powinna zostać skierowana do komisji mieszanej ustanowionej przez odpowiednie organy wyższej władzy.
    27.Łatwiej byłoby uniknąć podejrzeń, gdyby obie strony potępiły przemoc wszędzie tam, gdzie wspólnoty jednego Kościoła używają jej przeciwko wspólnotom Kościoła siostrzanego. Zgodnie z życzeniem Jego Świątobliwości papieża Jana Pawła II wyrażonym w liście z 31 maja 1991 roku, bezwzględną koniecznością jest unikanie przemocy i wszelkich form nacisku, tak aby była uszanowana wolność sumienia. Pasterze mają więc pomóc swoim wspólnotom pogłębić wierność wobec ich własnego Kościoła i ich tradycji oraz nauczać w duchu wykluczającym nie tylko przemoc, czy to fizyczną, czy werbalną czy też moralną, lecz również wszystko to, co może prowadzić do lekceważenia innych chrześcijan oraz do antyświadectwa, całkowicie ignorującego dzieło zbawcze, którym jest usprawiedliwienie w Chrystusie.
    28.Wiara w rzeczywistość sakramentalną pociąga za sobą szacunek dla celebracji liturgicznych innego Kościoła. Użycie przemocy w celu zajmowania miejsc kultu sprzeciwia się tej wierze. Wręcz przeciwnie, czasem wiara ta wymaga, aby ułatwić innemu Kościołowi celebracje liturgiczne poprzez oddanie mu do dyspozycji własnej świątyni za obopólną zgodą, tak aby można było sprawować o różnych porach różne ceremonie w tym samym budynku. Co więcej, etos ewangeliczny wymaga aby unikać takich orzeczeń lub gestów, które podsycają konflikty, a utrudniają dialog. Czyż św. Paweł nie zachęca nas, abyśmy przygarniali siebie nawzajem, bo i Chrystus nas przygarnął, ku chwale Boga (Rz 15, 7)?
    29.Biskupi i księża mają wobec Boga obowiązek polegający na poszanowaniu dla władzy, którą otrzymali od Ducha Świętego biskupi i księża innego Kościoła i z tego też powodu powinni unikać mieszania się w życie duchowe wiernych tego Kościoła.Kiedy konieczna staje się współpraca duszpasterska dla dobra wiernych, kompetentne osoby powinny dojść między sobą do porozumienia, ustanowić dla tej obustronnej opieki duszpasterskiej jasne zasady, które byłyby wszystkim znane, a następnie jawnie i jednoznacznie działać z poszanowaniem dla sakramentalnej dyscypliny drugiego Kościoła. W tym kontekście, w celu uniknięcia nieporozumień oraz wypracowania wzajemnego zaufania pomiędzy naszymi Kościołami, nieodzowne stają się konsultacje między katolickimi a prawosławnymi biskupami tego samego terytorium przed ewentualnym wprowadzeniem w życie katolickich programów duszpasterskich, które pociągałyby za sobą utworzenie nowych struktur na terenach, które tradycyjnie podlegały jurysdykcji Kościoła prawosławnego. Wspomniane konsultacje pozwoliłyby na uniknięcie równoległych inicjatyw duszpasterskich, które mogłyby łatwo przerodzić się w rywalizację a nawet konflikty.
    30.W celu przygotowania podłoża dla przyszłych stosunków między naszymi Kościołami, przechodząc ponad nieaktualną eklezjologią powrotu do Kościoła katolickiego, która związana jest z problemami będącymi przedmiotem niniejszego dokumentu, specjalną uwagę zwróci się na formację przyszłych księży oraz wszystkich innych osób które w jakikolwiek sposób będą uczestniczyć w działalności apostolskiej na terenach należących tradycyjnie do drugiego Kościoła. Ich edukacja winna być obiektywnie pozytywna, z pełnym szacunku nastawieniem do drugiego Kościoła. Przede wszystkim każdy powinien być poinformowany o sukcesji apostolskiej w ramach drugiego Kościoła oraz o autentyczności jego życia sakramentalnego. Należy zapewnić przekazywanie rzetelnej i wyczerpującej wiedzy historycznej nastawionej na taką historiografię obu Kościołów, co do której panuje zgoda po obu stronach. W ten sposób usunie się uprzedzenia oraz uniknie się wykorzystywania historii w celach polemicznych. Przyczyni się to do ukształtowania świadomości, że winy za podział leżą po obu stronach, pozostawiając po obu stronach głębokie rany.
    31.Należy tu przypomnieć upomnienie skierowane przez św. Pawła do Koryntian (1 Kor 6, 1-7). Apostoł radzi, aby chrześcijanie rozwiązywali swoje problemy na drodze braterskiego dialogu, unikając odwoływania się do interwencji władz świeckich podczas konfliktów nurtujących Kościoły lub wspólnoty lokalne. Odnosi się to szczególnie do posiadania lub zwrotu własności kościelnej. Rozwiązania tych problemów winny uwzględniać nie tylko poprzedni stan prawny lub opierać się wyłącznie na ogólnych zasadach prawnych, lecz również powinny brać pod uwagę złożoność obecnej sytuacji i lokalnych uwarunkowań.
    32.W tym duchu możliwe będzie wspólne podjęcie zadania nowej ewangelizacji naszego zeświecczonego świata. Podejmie się również wysiłki zmierzające do obiektywnego informowania massmediów, zwłaszcza prasy religijnej, w celu uniknięcia informacji tendencyjnej i nieprawdziwej.
    33.Nieodzownym jest, aby Kościoły zjednoczyły się we wspólnym wyrażeniu wdzięczności i szacunku wszystkim, znanym i nieznanym, biskupom, księżom i wiernym, prawosławnym, katolikom – czy to Wschodnim czy łacińskim – wszystkim którzy cierpieli, wyznawali swoją wiarę, dawali świadectwo swej wierności Kościołowi, a szerzej wszystkim chrześcijanom bez różnicy, którzy podlegali prześladowaniom. Ich cierpienia wzywają nas do jedności oraz do dawania z naszej strony wspólnego świadectwa w odpowiedzi na modlitwę Chrystusa: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył żeś Ty mnie posłał” (J 17, 21).
    34.Międzynarodowa Komisja Wspólna ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymsko­katolickim a Kościołem Prawosławnym zebrana na swym plenarnym spotkaniu w Balamand rekomenduje, aby powyższe zasady praktyczne zostały wprowadzone w życie przez nasze Kościoły, z uwzględnieniem Wschodnich Kościołów Katolickich, które wzywa się do wzięcia udziału w tym dialogu, który winien być prowadzony w spokojnej atmosferze sprzyjającej jego rozwojowi, aż do przywrócenia pełnej komunii.
    35.Komisja wyraża nadzieję, że odrzucenie na przyszłość wszelkiego prozelityzmu i wszelkich dążeń katolików do ekspansji kosztem Kościoła prawosławnego przezwycięży trudności, które zmusiły pewne Kościoły autokefaliczne do zawieszenia swego udziału w dialogu teologicznym, a Kościoły prawosławne ponownie będą w stanie wspólnie kontynuować tak obiecująco rozpoczętą pracę teologiczną.
    Sygnatariusze Deklaracji z Balamand
    Lista delegatów, którzy wzięli udział w Siódmej Sesji Plenarnej Międzynarodowej Komisji Wspólnej ds. Dialogu Teologicznego między Kościołem Rzymskokatolickim a Kościołem Prawosławnym, która odbyła się w Szkole Teologicznej w Balamand (Liban), w dniach 17–24 czerwca 1993 r.

    Ze strony Wschodnich Kościołów Prawosławnych:

    •Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola
    — Jego Eminencja Arcybiskup Stylianos z Australii, Prawosławny Przewodniczący Międzynarodowej Komisji Wspólnej
    •Patriarchat Aleksandrii
    — Jego Eminencja Metropolita Dionysios z Nubii
    — Profesor Konstantyn Patelos
    •Patriarchat Antiochii
    — Jego Eminencja Metropolita Grzegorz z Byblos i Botrys
    — Ks. Archimandryta Youhanna (Yazigi)
    •Kościół Rosji
    — Ks. Hegumen Nestor (Ziljajew)
    •Kościół Rumunii
    — Jego Eminencja Metropolita Antoni z Transylwanii
    — Ks. Dumitru Radu
    •Kościół Cypru
    — Jego Eminencja Metropolita Chrysantos z Morfu
    •Kościół Polski
    — Ks. Hieronim Barsanupius (Doroszkiewicz)
    •Kościół Albanii
    — Profesor Teodor Papapavli
    •Kościół Finlandii
    — Jego Ekscelencja biskup Ambroży z Joensocu
    •Sekretarz Generalny
    — Jego Eminencja Metropolita Spirydion z Włoch
    Patriarchaty Jerozolimy oraz Kościoły Gruzji, Serbii, Bułgarii, Grecji oraz Czechosłowacji nie miały swoich przedstawicieli.

  22. Halina said

    Cytat:
    „Zbawienie zależy od naszych uczynków które odzwierciedlają nasz stan duchowy,
    który wykazuje nam do jakiego stopnia Słowo Boże wywiera na nas wpływ.

    Nikt z ludzi nie może być pośrednikiem pomiędzy tobą a Bogiem. (!!!!!!!!)

    Jeżeli znajdzie się ktoś, kto przybiera taką pozycję, ale nie spełnia on wymagań
    Słowa Bożego – należy go traktować jako wilka w owczej skórze.” koniec cytatu.

    Kościół „katolicki” – w obecnym żydowsko-satanistycznym kształcie – to mnóstwo wilków w owczej skórze, z takimi samymi wilkami siedzącymi na Watykanie.

  23. Grażyna said

    o posłuszeństwie Panu piszcie a nie o archimandrytach

    Archimandryta (gr. archimandrites – przełożony owczarni) – w okresie wczesnego chrześcijaństwa opiekun klasztorów na terenie danej diecezji. Obecnie tytułu tego używa się w cerkwi prawosławnej i w niektórych wschodnich Kościołach katolickich.
    Jest to przełożony większego klasztoru albo kilku klasztorów, co w kościele Zachodu odpowiada mniej więcej opatowi. Tytuł bywa również honorowy, nadawany dygnitarzom patriarchatów, którzy są mnichami – wtedy mniej więcej odpowiada godności prałata.
    Godności archimandryty udziela władza kościelna: metropolita, arcybiskup, biskup, w Kościele katolickim papież; archimandrytów typu „zakonnego” ustanawiają także większe klasztory w drodze wyboru.

    Co ma Pani przeciw archimandrytom? – admin

  24. karl85 said

    Panie Gajowy z pełnym szacunkiem.
    Dokąd zmierzasz ?
    nie wszyscy nawaleni i naćpani są
    > poświęcenia Rosji
    >25 marca 1984 r. Jan Paweł II, w kolegialnej łączności ze wszystkimi biskupami świata, poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi. Każdy biskup miał zjednoczyć się w tym akcie z Ojcem Świętym. Biskupowi Pawłowi Hnilicy udało się w tym dniu znaleźć w Moskwie i w sercu kraju połączyć się duchowo z Papieżem w akcie zawierzenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Poniżej umieszczamy fragmenty jego świadectwa.

    http://pustkow.freehost.pl/fatima/nd1303f.php

  25. JózefJot said

    Panie Gajowy
    proszę posłuchać (od 27 min. 10 sec do 32 min.) co na temat zaprzepaszczenia przez SV II i Pawła VI dialogu z Kościołem Prawosławnym mówi wybitny znawca kościoła wschodniego, greckiego – O. Benedykt Jacek Huculak 21 czerwca br. w Krakowie podczas spotkania na temat „Czy Sobór Watykański II był rewolucją w Kościele? Pytania w 50-lecie Soboru Watykańskiego II”
    http://www.gloria.tv/?media=304167

  26. JózefJot said

    Przecież hierarchowie Kościoła Katolickiego głoszą dzisiaj tak wielkie herezje, o których nie mieści się w głowach duchowieństwu i wiernym prawosławnym.
    I kto kogo ma tutaj w dzisiejszych czasach nawracać?

    Proszę przeczytać wiadomości z Monastyru św. Cyryla i Metodego w Ujkowicach koło Przemyśla:
    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/
    Czy jakaś parafia lub klasztor rzymsko-katolicki w Polsce podaje takie wiadomości na swojej stronie www?

    A także warto przeczytać historię Ojców Archimandryty Nikodema i Ihumena Atanazego:
    http://www.monasterujkowice.pl/books.php?b=1

  27. Marucha said

    Re 25, 26:
    O. Huculak świetnie, w syntetyczny sposób opisał, o co chodziło w II Soborze i wprowadzonych skandalicznych zmianach w liturgii Mszy Świętej
    1. Aby przypodobać się „braciom protestantom”, uczyniono Mszę protestanckim nabożeństwem przy dużej pomocy specjalnie zaproszonych pastorów. Nie dbano jednak ani o poglądy wiernych katolików, ani też bratniej Cerkwi. Protestanci byli oczkiem w głowie.
    2. Na rzecz fałszywego ekumenizmu i zapanbratania się z heretykami, zrezygnowano z jedynego prawdziwego ekumenizmu z Cerkwią Prawosławną, która ma ważne sakramenty i liturgię.
    Nie jestem teologiem – ale właśnie takie same poglądy głoszę tu od dawna.

    Stronę MonasterUjkowice znam również. Moim zdaniem zawiera wiele ciekawych informacji i opinii.

  28. J.S. said

    Sekta Smoleńska, powstała i działa w ramach Katolicyzmu.
    bardzo ciekawy przypadek.
    Ta sekta jest najbardziej wroga prawosławiu.
    pojednanie KK z prawosławiem będzie zależeć od losów Sekty Smoleńskiej

  29. Piotrx said

    Re 26

    „Czy jakaś parafia lub klasztor rzymsko-katolicki w Polsce podaje takie wiadomości na swojej stronie www?”

    Mam nadzieje ze o ks Natanku Pan słyszał i jakie były dla niego skutki jego bezkompromisowosci i dązenia do ujawniania prawdy – stracił „posadę” i „uposazenie” – on akurat miał gdzie wrócić , ma krewnych i dom , a wielu księży nie ma takiej mozliwosci , są uzaleznieni materialnie i bytowo od przełożonych.

    Wedle danych podawanych przez jednego z uzytkowników na prawosławnym serwisie internetowym

    http://www.old.cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=52&nazwa=Ujkowice&offset=210

    „klasztor i ziemia i cerkiew nie nalezy do Kosciola prawoslawnego tylko jest to wlasnosc archimandryty ! ”

    Czy jest to prawda czy nie? , nie wiem

    Gdyby była to prawda to są oni materialnie w duzym stopniu niezalezni od ich biskupa i moga pisać wiele. /co im moze ewentualnie biskup prawosławny zrobić – przeciez nie wyrzuci z własnosci prywatnej/

    Wiec ja zapytam – czy wobec tego jeszcze jakaś inna parafia lub klasztor prawosławny w Polsce która podaje takie wiadomości na swojej stronie www?”

    Owszem strona monasteru w Ujkowicach zawiera wiele ciekawych wiadomości
    Mnisi a przynajmniej ich pierwotna grupa to jesli sie nie mylę konwertyci z grekokatolicyzmu , którzy przeszli pozniej na prawosławie.

    Stosunek do tzw „Akcji Wisła” na ich stronie internetowej w stylu typowo ukraińskim – przyszła sobie nagle „Akcja Wisła” i zrujnowała cerkiew , nie było zbrodniczej działalności OUN -UPA oraz wielu przedstawicieli ukraińskiego kleru grekokatolickiego i prawoslawnego , wyrzynania Polaków i księży łacińskich itd..

    „Apogeum osiągnęła w czasie II wojny światowej i w czasie wysiedlania w Akcji Wisła. To cierpienie nie ominęło również rodziny Hnatowskich.
    Po Akcji Wisła przestała istnieć Greko-katolicka parafia w Żurawicy …”
    http://www.monasterujkowice.pl/books.php?b=1&c=3

    Ja mam jednak mieszane odczucia do tego monasteru głównie nie z powodu tego co piszą ale z powodu sposobu w jaki jego zalożyciele weszli w posiadanie tego terenu.

    Od kilku mieszkańców Ujkowic słyszałem opinię – co podaję na ich odpowiedzialność- że teren pod klasztor miał zostać pozyskany w duzej czesci za dolary z diaspory ukraińskiej Kanady w nastepujacych okolicznosciach:

    Pewnego razu przyjechało kilku „biznesmenów z Kanady” po cywilu , którzy namawiali mieszkańców do sprzedania częsci ich ziemi gdyz rzekomo planują oni tutaj zbudowanie zakładu przetworstwa owoców, w którym mieszkańcy i ich dzieci w przyszłości mają niby znaleźć pracę. Niektórzy mieszkańcy sprzedali w dobrej wierze tereny, Jednak po pewnym czasie okazało sie że zamiast obiecanego zakładu powstał monsater.

    A wiec wiec w swietle opinii owych mieszkańców Ujkowic, monaster w Ujkowicach nie powstał „jak feniks z popiołów” tak jak twierdził jeden z bezkrytycznych apologetow prawosławia w Gajówce ale w duzej mierze za dolary diaspory ukraińskiej z Kanady

    „24 lipca 1986 roku w Państwowym Biurze Notarialnym w Przemyślu została podpisana umowa na mocy której mnisi zakupili gospodarstwo rolne 2,5 hektara wraz ze starą stodołą i niedokończoną stajnią. ”
    http://www.monasterujkowice.pl/books.php?b=1&c=8

    Nie bardzo rozumiem skąd mnisi mieli pieniądze na zakup ? Nie obowizywal ich slub ubóstwa?

    ***
    Nie mam zmiaru mieszać sie teraz w wewnętrzne spory miedzy prawosławnymi i rozstrzygać kto ma w nich rację ale pojawiają się i u nich glosy krytyczne wobec „rodziny cyrylo-metodiańskiej” z Ujkowic

    fragmenty cytatów z prawosławnego forum internetowego

    http://www.old.cerkiew.pl/forum_temat.php?typ=52&nazwa=Ujkowice&offset=210

    ***
    Chryste…!!
    Rodzina cyrylo-metodianska-co to wogole jest??sekta w prawoslawiu??z prawoslawia?? (…)

    Czy wiecie ze-klasztor i ziemia i cerkiew nie jest Kosciola prawoslawnego??-jest to wlasnosc archimandryty!!

    czy wiecie ze-nie uznaja niektorych biskupow PAKP??-nie pozwolili jednemu nawet spac na terenie klasztoru!!(nie mowie o nieuznawaniu innych biskupow z reszty prawoslawnego swiata)

    czy wiecie ze-mnisi z klasztoru w Ujkowicach nie znaja ustawu??!!??-tak tak nie sluza prawidlowo wieczerni utrenii liturgii(czytania sa bledne nie ma ich badz sa niepelne)zreszta kto wie co to ustaw ten wie o czym mowie
    te i inne fakty sa niezbitym dowodem ze przechrzty(konwertyci)nie poznali dokladnie wiary prawoslawnej i tak jak w kosciele czy zborze wyrzucaja co im nie pasuje itd.

    wiem ze sa mili wiem ze buduja ladny klasztor wiem ze to miejsce sciaga wielu z polski, ale popierajac to miejsce nie robimy dobrze-dajemy im powod do tego by czuli sie poparci przez lud i bezkarni wobec biskupow.pycha i nieuzasadniona uzurpacja doprowadzily w historii swiata do niejednego upadku…to ze sa konwertytami nie oznacza ze cerkiew ma ich nosic na rekach i przymykac oczy na niegodne zachowania-robia zle, sa w blednej nauce i ja szerza-nieprawdziwie sprawuja treby(moze przykrywaja to dobrymi czynami-nie wiem)wiem jedno ze ich zachowanie(przynajmniej archimandryty i igumena)jest karygodne.

    ***
    konczac-bylem tam, widzialem ksiegi wieczyste, listy od i do biskupow…a kanony (…) mowia o tym ze konwertyci (wlasnie tacy jak nasi bracia w Chrystusie) nie powinni byc w tym samym klasztorze (rozwiazaniem dla nich bylby suprasl i jableczna)a juz napewno nie mozna im, nowoprzyjetym pozwolic zalozyc wlasny klasztor.Wychodzi wlasnie cos takiego jak rodzina (??).
    (…)
    ps-do konwertytow nic nie mam-ciesze sie ze sa tacy ludzie i bardzo ich szanuje-ale nie popadajmy w paranoje i nie nosmy ich na rekach nawet wtedy gdy sie myla i sa w bledzie.tak jak poslusznik wstepujac do klasztoru powinien jakis czas przebywac bez swiecen tak i konwertyci spedzic jakis czas na poznaniu i nauce prawoslawnych zasad klasztornych.czy teraz mnie rozumiecie?czy jeszcze nie?

    ***

    wiem ze sa mili wiem ze buduja ladny klasztor wiem ze to miejsce sciaga wielu z polski, ale popierajac to miejsce nie robimy dobrze-dajemy im powod do tego by czuli sie poparci przez lud i bezkarni wobec biskupow.pycha i nieuzasadniona uzurpacja doprowadzily w historii swiata do niejednego upadku…to ze sa konwertytami nie oznacza ze cerkiew ma ich nosic na rekach i przymykac oczy na niegodne zachowania-robia zle, sa w blednej nauce i ja szerza-nieprawdziwie sprawuja treby(moze przykrywaja to dobrymi czynami-nie wiem)wiem jedno ze ich zachowanie(przynajmniej archimandryty i igumena)jest karygodne.”

    ***

    Kiedys bylem przejazdem w Ujkowicach z grupka pielgrzymow. Widzialem monasterskie obiekty, piekna cerkiew. Wszystko wzniesione praktycznie rekami garstki mnichow, do ktorej pozniej dolaczyli inni towarzysze.

    Po wieczornym posilku o. archimandryta rozpoczal opowiesc o monasterze i o korzeniach obydwu braci. O. Atanazy mu czasem wtorowal. Piekna to byla opowiesc, ale…. uderzylo mnie w niej, jak bardzo – pomimo uplywu wielu lat – dostojni mnisi zwiazani sa emocjonalnie z zakonem, ktory kiedys opuscili. Ile zalu i goryczy wyplywalo z ich ust zwiazanych z tamtym miejscem. Jako gosc nie odwazylem sie krytykowac, jednak coz do dzisiaj pozostal mi ogromny niesmak po tamtym wydarzeniu.

    Rozumiem tez, ze ojcowie nie lubia papieza…. Ale zeby go od razu nazywac najwiekszym krzewicielem New Age? A to wtedy uslyszalem…

    No i ostatnie publikacje w sprawie biskupa Kalistosa Ware…. Czy nazywanie go heretykiem, przebranym w biskupia szate nie jest lekka przesada? Czy wogole nazywanie ktoregokolwiek biskupa w obrazliwy sposob przystoi prawoslawnemu mnichowi?

    Rozumiem, ze dla wielu monaster Ujkowicki stal sie brama wjazdowa do swietego prawoslawia. Nie dyskutuje z tym i nie neguje tego w zaden sposob… Spotkalem jednak i takich, ktorzy nasyceni tresciami ujkowickich mnichow, bez wiekszej krytyki (ale rowniez i zrozumienia) podawali je dalej, a przez to stawali sie zabawni,

    cytujac np. kanon o tym, ze duchowny nie moze wejsc do synagogi, podczas, gdy papiez tam byl i dlatego winien zostac zlozony z urzedu… Wkrotce potem dowiedzialem sie, iz Metropolita Bazyli bywal w warszawskiej synagodze i jakos go nikt z tego powodu nie wyklinal.

    Od tamtej pory, kiedy slysze, ze ktos jedzie do Ujkowic radze mu, by to co tam uslyszy podzielil przez cztery, i ta czwarta czescia sie nasycil, ku swemu pozytkowi.

    Na marginesie, argument by niektorzy podlascy duchownicy chocby przez jakis czas popracowali w malych, gorskich parafiach nie jest calkowicie pozbawiony racji.

    **

Sorry, the comment form is closed at this time.