Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wewewe o Wolne tematy (52 – …
    Robert o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    UZA o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Olo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    Olo o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    wewewe o Reminiscencje z niedzieli covi…
    wewewe o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Leo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    I*** o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Dziadzius o Sosnowe zdrowsze, dębowe trwal…
    Zenon_K o Wolne tematy (52 – …
    NC o Czy pan profesor Rafał Broda s…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Anonimowość w sieci – czy to możliwe?

Posted by Marucha w dniu 2012-07-10 (Wtorek)

Świat Internetu jest czymś, co Fryderyk von Hayek określał mianem porządku spontanicznego. Ma to rozmaite konsekwencje. Z jednej strony iluzja anonimowości sprzyja np. korzystaniu z materiałów pornograficznych. Z drugiej zaś – bez Internetu znacznie trudniej byłoby przebić się do opinii publicznej zarówno ambitnym artystom, jak i głosicielom poglądów niepoprawnych politycznie.

Zwłaszcza ci ostatni są solą w oku dla rządzącej oligarchii, która dąży zarówno do ocenzurowania sieci (wszelkiego rodzaju ACTA, SOPA, PIPA), jak również do śledzenia działalności użytkowników. Także wścibskie firmy czy przestępcy usiłują dowiedzieć się o nas jak najwięcej na podstawie naszej wirtualnej aktywności. Tak więc poznanie podstawowych reguł bezpieczeństwa i względnej anonimowości w Internecie jest dziś nieodzowne.

Największy problem z anonimowością w sieci sprawia niefrasobliwość jej użytkowników. Aby uniknąć poważnych wpadek, wcale nie potrzeba być geekiem. Wystarczy zdrowy rozsądek. Podstawowa zasada: nie podawajmy swoich danych osobowych, jeśli nie jest to niezbędne. Nie zawsze jednak ta elementarna anonimowość jest możliwa. Niekiedy podanie danych jest konieczne do realizacji np. jakiegoś zakupu przez Internet. Ponadto w ramach niektórych internetowych usług musimy zgodzić się na przekazanie firmie (np. Google) prawa własności do naszych zdjęć, a nawet dokumentów czy korespondencji. Uwaga więc na mały druczek!

Natomiast jeśli korzystamy z różnego rodzaju portali społecznościowych czy forów, nie powinniśmy już używać tych samych haseł czy adresów mailowych. W przeciwnym razie możemy stać się ofiarami hackerów czy oszustów na aukcjach internetowych. Nie jest to czysto teoretyczna spekulacja – w kwietniu 2011 r. internetowi przestępcy skradli dane milionów użytkowników Play Station Network, m.in. dane osobowe, historię zakupów i prawdopodobnie także numery kart kredytowych. Znaczenie ma także to, jakie hasło podajemy. Nie powinno ono zbyt łatwo kojarzyć się z naszą osobą i np. być imieniem psa, o którym wypisujemy w Internecie. W przeciwnym razie przestępcy łatwo mogą je złamać i zalogować się na nasze konto pocztowe, z którego chociażby uzyskają numer karty płatniczej.

W dzisiejszych czasach modne są portale społecznościowe – takie jak Facebook czy Google+. Umożliwiają one natychmiastową łączność z ludźmi z całego świata i odnajdywanie dawno niewidzianych znajomych. Co prawda kontakt wirtualny nie może się równać np. z rozmową przy kawie, niemniej jednak i to jest ludziom potrzebne. W przeciwnym razie wartość Facebooka nie byłaby szacowana na 100 miliardów dolarów. Serwisy społecznościowe zachęcają nas do podawania jak największej liczby danych o sobie, i nic w tym dziwnego. Skoro dostęp do nich jest bezpłatny, to właśnie nasza obecność i informacje, jakie podajemy, są dla nich największym aktywem. Nie ma nic lepszego dla współpracującej z portalem agencji reklamowej niż możliwość spersonalizowanej reklamy.

Odbiorcami masowych kampanii są bowiem często ludzie niezainteresowani produktami, co wiąże się z marnotrawstwem środków. Jeśli jednak nie chcemy być atakowani nawet świetnie dopasowanymi do naszych potrzeb reklamami, to warto, abyśmy ograniczyli ilość podawanych przez nas informacji. Na Facebooku jest np. miejsce na informowanie o swoich poglądach politycznych czy religijnych, a także o orientacji seksualnej. Jeśli np. boimy się bojówek Biedronia, pamiętajmy, że nie ma obowiązku ujawniania swojego heteroseksualizmu. Co więcej, wszelkie informacje o sobie możemy udostępniać tylko zastrzeżonemu gronu znajomych. Nieznane osoby proszące o przyjęcie do tego grona są często przedstawicielami rozmaitych agencji reklamowych, chcącymi jak najwięcej dowiedzieć się na nasz temat.

Skoro już mowa o reklamach to oprócz klasycznego antywirusa i firewalla warto dodatkowo zainstalować wtyczkę AdBlock Plus, której celem jest właśnie blokowanie reklam. Reklamy mają wbudowane oprogramowanie, które zbiera informacje o użytkowniku, o stronach, z jakich korzysta etc. Dzięki temu powstaje jego profil konsumencki. Reklamy w Internecie oczywiście denerwują, ale niekiedy pełnią też pożyteczną rolę. Wiele blogów tworzonych po godzinach utrzymuje się właśnie z klikania ich użytkowników w banery reklamowe.

Warto także pamiętać, że w zasadzie nie ma możliwości wykasowania treści zamieszczonej w Internecie (chyba że sami jesteśmy administratorami). Dlatego też nasze teksty, które zamieścimy np. na Facebooku, będą zachowane – nawet jeśli skasujemy konto. Tymczasem niektórzy korzystają z tych serwisów lekkomyślnie, a potem… dziwią się, że nie mogą znaleźć pracy. W dzisiejszych czasach podział na sferę prywatną i publiczną coraz bardziej się zaciera i każdy rekruter może zajrzeć do naszego facebookowego profilu. A ten niekiedy mówi więcej o aplikancie niż lapidarne CV.

Wspomniane zasady to swego rodzaju elementarz. Istnieją także bardziej wyrafinowane metody zapewnienia anonimowości w sieci. Należy do nich używanie serwisów pośredniczących (tzw. proxy) do przeszukiwania stron. Obok skrócenia czasu ładowania się stron korzystanie z proxy ukrywa adres IP użytkownika. Innym sposobem jest używanie tajemniczo brzmiącego „trasowania cebulowego” – tzw. TOR (The Onion Router). Jest to swego rodzaju sieć w sieci, która również służy nieujawnianiu naszego prawdziwego adresu IP. Korzystanie z niej może być też użyteczne w sytuacji cenzury, która obecnie istnieje w Chinach, jednak wkrótce może być wprowadzona także w krajach Zachodu. Ale uwaga! TOR nie dość, że działa wolno, to jest miejscem, w którym próbują się też ukryć m.in. pedofile, terroryści i dilerzy…

Oczywiście stosowanie nawet znacznie bardziej skomplikowanych niż opisane w tym artykule zasad nie zapewni całkowitej anonimowości. Jeśli chcemy ją uzyskać, nie powinniśmy w ogóle używać Internetu. Nie byłoby to jednak ani korzystne, gdyż mogłoby np. znacznie zmniejszyć nasze szanse na rynku pracy*, ani też słuszne etycznie, gdyż Internet może być potężnym środkiem służącym dobrym celom, o czym mówił sam Benedykt XVI. Potrzebny jest więc złoty środek między izolacją a internetowym ekshibicjonizmem i zwykłą nierozwagą. Znalezienie go nie jest z pewnością rzeczą niemożliwą.

Marcin Jendrzejczak

*Niektórzy socjolodzy twierdzą, że społeczeństwo informacyjne dzielić się będzie na 3 klasy społeczne. Na czele stać będzie digitariat, a więc osoby aktywnie tworzące cyberrzeczywistość. Niżej znajdować się będzie kogitariat, a więc bierni odbiorcy tej treści. Na samym dole społecznej drabiny znajdzie się proletariat, cechujący się brakiem dostępu do Internetu.

Dziękuję za pomoc Bartłomiejowi Wrońskiemu, programiście, twórcy gier, którego wiedza umożliwiła powstanie tego artykułu.

http://www.pch24.pl/

Komentarzy 31 do “Anonimowość w sieci – czy to możliwe?”

  1. Walerian Dąbrowski said

    Uważam ten artykół za opdpuszczanie głodnego pod wyziewy z piekarni. Przepraszam za to prostackie określenie ale gdyby ktoś zechciał określić różnicę między programami W 7 i szybko wprowadzanym następnym W 8 nto pozbędzie się wszelkich iluzji o anonimowości w sieci internetowej.

  2. Zbigniew Kozioł said

    „Co więcej, wszelkie informacje o sobie możemy udostępniać tylko zastrzeżonemu gronu znajomych.” — to w kontekście facebook napisano.

    Wierutna bzdura.

    Facebook ma dziesiątki albo może i wiecej powiązań z innymi firmami. Google podobnie. A wordpress to co?

    Informacji można nie podawać o sobie w ogóle bo giganty i tak znają każdy niemal nasz krok w internecie. Tyle, że to takie prawie niewinne wykorzystanie informacji.

    Dalej:

    „Istnieją także bardziej wyrafinowane metody zapewnienia anonimowości w sieci. Należy do nich używanie serwisów pośredniczących (tzw. proxy) do przeszukiwania stron. ”

    Też bzdura. Dowodów nie mam, bo mieć nie mogę. Twierdzę jednak, że większość serwisów proxy jest robiona przez spec służby. Dla młodych naiwnych.

    Wśród specjalistów od bezpieczeństwa w internecie metoda ta jest świetnie znana, należy do abecadła profesji. Tworzone są specjalne serwery po to, aby „źli” hakerzy mogli się na nie „włamywać”. Metoda nazywana bywa podsuwaniem garnka z miodem.

    Podsumowując – anonimowość ma ograniczone znaczenie. Pozwala skrywać się przed innymi użytkownikami. Ale już nie przed dużymi firmami czy przed spec służbami. W moim odczuciu, dla mych potrzeb, jest zaprzeczeniem sensu korzystania z internetu. Jasne, jeśli zechcę pójść na strony z porno, to nie będę afiszował się nazwiskiem. Ale już samo zaglądanie na takie strony jest przecie nie całkiem normalne, jest popełnianiem grzechu. Lepiej w mym odczuciu, by takich stron nie było i żeby nie kusiły (acz nie uważam stosowania siły administracyjnej, nawet w tym wypadku, za rozwiązanie). Gdy zaś tutaj napiszę bzdury – to naprawdę wolę być przywołany do porządku nieanonimowo, po nazwisku. Inaczej dlaczego miałbym się przejmować krytyką? Czy anonima można obrazić? Owszem, można, jeśli ma psychikę dziecka. Od pewnego czasu dzieckiem jednak nie jestem i chcę odpowiadać za siebie.

    Tak nieco na marginesie: gdy występowałem niedawno o paszport kanadyjski, to tam trzeba podać nazwiska osób, które poświadczą moją tożsamość. Napisałem im, w konsulacie kanadyjskim, przez email: wpiszcie sobie moje nazwisko w google, a dostaniecie potwierdzenie… 😉 Nadaję równo i na Kanadę, i Polskę, i Rosję… Nie twierdzę, że to im wystarczyło, ale chyba pomogło 😉

  3. 1/2 srula (być może) said

    Bezpieczny komputer to komputer w sklepie. Na półce przed kupnem.

  4. Zbigniew Kozioł said

    Nawet inaczej. To mi ktoś powiedział w Kanadzie, spec od bezpieczeństwa: widzisz tamten komputer tam pod ścianą? ma już 10 lat. Tylko połowa części w nim została. Nie jest podłączony do sieci ani internetu. Ten komputer jest bezpieczny… 😉

  5. Brat Dioskur said

    Wlasnie poodano ,ze Facebook zawiesza konta z …krotkim nazwiskiem.Pewnego dnia pewien Sem Ab na prozno probowal sie zalogowac,po interwencji dowiedzial sie ,ze ma przyslac kopie paszportu!Ostatnio w Holandii ujawniono gigantyczna afere z osobnikami molestujacymi dzieci (celowo pomijam okreslenie na litere”‚p”).Okazalo sie ,ze wszyscy dzialali w sieci TOR a zasieg calego szwindla obejmowal 141 krajow.Jednym z mozliwych prob wejscia na komp „podejrzanego” uzytkownika sa oferty programowe. Np. od pewnego czasu na moim kompie pojawia sie nachalna propozycja ogladnia wszystkich PL stacji TV …za darmo.Trzeba tylko pobrac pewien programik,sprytne ,co?

  6. antka kobity szwagra brat said

    …troche „długi” artykuł – ale czyta sie dobrze!..:….ten też!…

    http://www.psz.pl/tekst-2204/Hubert-Koziel-Systemy-szpiegostwa-elektronicznego

  7. Zbigniew Kozioł said

    Panie Brat,

    Nie pisałem o TOR. Sam nigdy nie używałem (mnie te gry nie pociągają). Ale mam pewne odczucia z listy dyskusyjnej linuxowej w Toronto. No toż tylko odrobinkę wysilić zwoje mózgowe. Skoro TOR zrobiono dla rozwalania Chin, to.. no kto to zrobił? Oczywiście, że za tym stoją spec służby. Duża część programistów nawet nie domyśli się, o co biega, ale ktoś to przecie koordynował i ktoś przejął kontrolę.

    To, że facebook zapragnął paszport – przepiękne.

  8. veri said

    2. @Zbigniew Kozioł

    Chinczycy maja madre powiedzenie : „im mniej o tobie wiedza tym jestes bardziej bezpieczny. Stosujac sie do tej maxymy zalogowalem swoje nicki ( nietylko ‚veri’ ) za granica i wszelkie ‚ostre’ dyskusje prowadze z kazdego mozliwego kompa – najczesciej z net-kafejki – byle nie domowego. W sieci mnie nie ma !
    Kidys mnie namierzono i publicznie podano miejscowosc, z ktorej ‚nadawalem’. Zgadzalo sie ( wczesniej babka : http://elizadumoulin.blogspot.de/ ostrzegala, ze ma moj IP i sprawe podesle niemieckiej policji … myslalem, ze blefowala – jednak nie )… i tu mam pytanie do bieglych w temacie : czy jest mozliwe z prywatnego kompa zrobic taki namiar bez posrednicwa wlasciciela serwera ( ktory ma kontrole nad tym kto tam u niego buszuje ) ?

  9. veri said

    ps. na youtubku ktos wlamal sie na jedno z moich kont i je dokladnie wyczyscil pozostawiajac jedynie profil ( calkowicie zmieniony ) – wczesniej otrzymalem maila z trescia ” FBI watching you”. … moga mi skoczyc … 🙂 ( vide wyzej ).

  10. Katarzyna said

    Jeszcze odnośnie anonimowości…

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sluzby-chca-wiekszej-kontroli-komorek-na-karte,1,5184756,wiadomosc.html

  11. Zbigniew Kozioł said

    @8 Niechaj pan się nie łudzi zbytnio. Pan Marucha zapewne wie, z jakiej miejscowości pan nadaje (ale, jak znam Gajowego, nikomu nie powie). Oczywiście, jeśli z kafejki, to to nie określa numeru domu zamieszkania 😉 Adresu zamieszkania nie da się określić bez pośrednictwa firmy-prowajdera internetu (firma zaś, na zachodzie, będzie się bronic nawet przed policją, przed udostępnieniem adresu; w Polsce to chyba nie będzie…)

  12. Rysio said

    re 2. No – Zbigniew Kozioł nie taki z Ciebie sentymentalista. 😉

    Bardzo dobrze napisane!

    Od siebie mogę tylko dodać, że takie NKWD czy Gestapo, za coś takiego jak internet i Facebook – ozłociło by dostawcę.

    Zreszŧą co sie odwlecze to nie uciecze – informacje z internetu, z facebooku i im podobnych, będą wykorzystane jak nie za rok to za kilka lat.

    To że ktoś nie posiada konta na facebooku też nie czyni go niewidzialnym i bezpiecznym – wystarczy, że jego znajomy A napisze na facebooku do znajomego B : ” A wiesz taki Kozioł i Rysio wypisują tam niesamowite rzeczy”. I już nasze kochane służby informacyjne mają konkretną informację.

    Zresztą co tam facebook – idę o zakład, że wszystkie blogi bez wyjątku są monitorowane przez kogo trzeba.

    Tzw. Storage NAS i SAN – jest już tak olbrzymie, że nic co już zostało przesłane przez internet – nie jest kasowane – dysków do magazynowania informacji mamy skolko ugodno.

    A tutaj mały filmik jak działa sieć i protokół TCP/IP

  13. Zbigniew Kozioł said

    ”A wiesz taki Kozioł i Rysio wypisują tam niesamowite rzeczy”

    Przypuszczam, że tak jest. Że wiedzą o tym, co wypisujemy.

    Ale!!!

    W pułapkę, po części, sami się wpychamy.

    Czy Pan myśli, ze w dzisiejszej Rosji spadkobierczyni NKWD ma moce przerobowe by zajmować się takimi duperelami? A CIA w USA to ma? A niby po co? Albo CSIS w Kanadzie? Po chuj im to!

    Pułapka zastawiona jest w w głowie większości z Was (w mojej to już nie tak mocno)

    Nieco odwagi i otwartości!

  14. Zbigniew Kozioł said

    ”A wiesz taki Kozioł i Rysio wypisują tam niesamowite rzeczy”

    Przypuszczam, że tak jest. Że wiedzą o tym, co wypisujemy.

    Ale!!!

    W pułapkę, po części, sami się wpychamy.

    Czy Pan myśli, że w dzisiejszej Rosji spadkobierczyni NKWD ma moce przerobowe by zajmować się takimi duperelami? A CIA w USA to ma? A niby po co? Albo CSIS w Kanadzie? Po ch*j im to!

    Pułapka zastawiona jest w w głowie większości z Was (w mojej to już nie tak mocno)

    Nieco odwagi i otwartości!

  15. Zbigniew Kozioł said

    Chciałbym to podkreślić (myślenie jest powolne, a to w dużej mierze tak znaczy ważnie):

    Pułapka zastawiona jest w w głowie większości z Was.

    Za dużo filmów naoglądaliście się.

    Chcecie stracić wolność? Boicie się ją stracić? To bójcie się! I wtedy ją stracicie.

    Chcecie mówić otwarcie? To mówcie! I nikt wam niczego nie zrobi.

    Rządy przystosowują się do społeczeństw (nie na odwrót). Gdy społeczeństwo będzie bezwolne, wtedy rząd skoczy jemu na kark.

    Przecie to tak proste.

    Chcecie wolności słowa? Toż w istocie ona jest. Korzystajcie z niej tylko. Jeśli będziecie NIE korzystać, to JEJ nie będzie!

    A korzystać z niej – znaczy też bronić jej. Sobą, swoim życiem. Swoim imieniem i nazwiskiem.

    Czy zastanawialiście się, skąd pochodzi idea anonimowości w internecie?

    Ha?

  16. 1/2 srula (być może) said

    Jest IP i MAC. Ponadto systemy tak dłuuuugo się otwierają. Anonimowy to ja mogę być dla takiego Rysia albo Kasi pod warunkiem, że ich to nie interesuje i nie są fachowcami. A kafejki? Wystarczy kamerka gdzieś nie na widoku albo podłączona do komputerka, nawet gdy jest „wyłączona”. 1/2 srula zrobił kiedyś kursy podyplomowe z komputerków i choć nie uważa się za specjalistę to ma pewną orientację. Ale to prawda jak się człowiek da zastraszyć to już zwyciężyli. Anonimowe nazwisko to ja mogę mieć dla p. Zbigniewa Kozioła ale nie dla służb.
    Życzę pogodnych myśli. 1/2 srula.

  17. Marucha said

    Re 8:
    Wszystko zależy, w jakiej sytuacji.
    Jeśli chodzi o gajówkę, to wiem kto z jakiego IP (a zarazem z jakiego kraju i miejscowości) nadaje, chyba że używa proxy, czy sieci Tor, czy innego anonimizatora.
    Oczywiście nikt mnie nie zmusi do ujawnienia takich danych, bo też i nie ma takiej potrzeby, skoro można je uzyskać z pomocą CIA/FBI. Cały (chyba?) ruch internetowy idzie przez serwery amerykańskie, polecam narzędzie traceroute.

  18. Zbigniew Kozioł said

    @16 Pół Srula:

    „Anonimowe nazwisko to ja mogę mieć dla p. Zbigniewa Kozioła ale nie dla służb.”

    🙂 Ja się nie dopytuję o Pana/Pani nazwisko. Ale może pan/i do mnie napisać email 🙂 [ email zwykle wyjawia adres nadawcy]

    @17 Marucha.

    Serwery wordpress są w USA, to jasne. Z tym, że firma korzysta z wielu innych. Ślady aktywności tutaj są zostawiane w wielu miejscach, które nawet trudno zidentyfikować. Możnaby w zasadzie jakoś to zrozumieć, ale czy trzeba? Gdy ja piszę z Rosji, to absolutnie jestem do zidentyfikowania w Rosji.

  19. Rysio said

    http://nmap.org/
    http://www.wireshark.org/

    Ja na ten przykład wiem, że Gajowy Marucha nadaje z gajówki.

    😉

  20. Marucha said

    Re 18:
    Niech Pan zrobi traceroute ze swojego komputera na jakiś adres, o którym Pan wie, że jest w Rosji, Polsce, na Ukrainie itd. – a więc tam, gdzie żadne usraelskie pośredniczenie nie jest konieczne.
    Chyba się Pan zdziwi.

  21. Zbigniew Kozioł said

    Jeśli jest pan pewien, panie Rysio, że „Gajowy Marucha nadaje z gajówki”, to mogłaby to być cenna informacja dla FSB i CIA. No ale dzięki za dowcip. Tak, lubię czasem dowcipy, inaczej z ich rozumieniem.

    ps.: nmap jest standardowym narzędziem administratora serwerów. Jednym z wielu. Od dawna. Jeśli Pana interesują te rzeczy, to proponuje na początek postudiowanie protokołów RFC 🙂

  22. Zbigniew Kozioł said

    Panie Gajowy, Pan mi radzi robić traceroute? Chyba pomyłka?

  23. Zbigniew Kozioł said

    OK, przepraszam Pana Maruchę za moje poprzednie zapytanie.

    Zrozumiałem zapytanie.

  24. Zbigniew Kozioł said

    @18

    yandex.ru, http://www.rambler.ru, mail.ru:

    1. Idzie przez RIPE w Amsterdamie.

    2. Nie ma informacji.

    Tak, dziwi mnie to.

    Czy mam dalej zajmować się tematem? Chyba tak?

    Nie wiem, panie Zbyszku… jeśli ma Pan czas… – admin

  25. veri said

    17@ Marucha.
    Przetestujemy gajowkowe ustrojstwo… to skad teraz ‚nadaje’ ? ( jezeli nie publicznie to via herbateum@onet.eu)

  26. Zbigniew Kozioł said

    Panie Veri… panie Veri…

    Trafiłem niedawno na film o Putinie. Taki bardziej prywatny, choć oczywista to była dobrze przygotowana propagandówka.

    W tym filmie pytają Putina: nosi pan ze sobą bron?

    Odpowiedz: nie odpowiem.

  27. veri said

    26. @ Zbigniew Kozioł

    Niby do mnie ale to pod Szefa, prawda ? 🙂

  28. Zbigniew Kozioł said

    Niby do mnie ale to pod Szefa, prawda ? Nibyby byby.

  29. Anonimowością budowane jest społeczeństwo samozastraszonych i straszących innych. Ot takie społeczeństwo kundli.
    Służby wiedzą wszystko co trzeba i gdy trzeba.
    Anonimy o sobie nie wiedzą nic.
    I o to właśnie chodzi służbom.

  30. Poprzez anonimowość w internecie internet dezintegruje.
    Anonimowość ułatwia służbom [występującym jako anonimy] prowadzenie dezintegracji.

  31. veri said

    29. @ Józef Bizoń

    … czy mamy rozumiec, ze sluzby to jakis obcy i wrogi element wobec (naszego) spoleczenstwa ?

    … oto jest pytanie ?

Sorry, the comment form is closed at this time.