Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wewewe o Wolne tematy (52 – …
    revers o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Robert o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    UZA o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Olo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    Olo o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    wewewe o Reminiscencje z niedzieli covi…
    wewewe o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Leo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    I*** o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Dziadzius o Sosnowe zdrowsze, dębowe trwal…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Nikt sobie matki nie wybiera czyli zasługa urodzenia

Posted by Marucha w dniu 2012-07-10 (Wtorek)

Jeszcze kilka uwag ogólnych w kwestiach żydowskich.

Nie jest ani czyjąś zasługą ani też winą że ktoś urodził się żydem i nikt mądry i rozsądny tylko z tego tytułu nie będzie robić komuś wyrzutów. Nikt sobie matki nie wybiera. To właśnie żydzi uważają za wielką zasługę fakt urodzenia się żydem a nie gojem.

Natomiast zarzut „bycia żydem” podnoszony pod adresem danej osoby przez mądrych i rozsądnych ludzi dotyczy wyznawanej i praktykowanej przez nią religii a głownie etyki żydowskiej. Tzn. czy w życiu codziennym kieruje się ona nadal zasadami etyki żydowskiej i ukrytym rasizmem wobec gojów, czy też – używając terminologii prof. Konecznego – „odżydziła się cywilizacyjnie” i porzuciła te zasady radykalnie i nieodwołalnie na rzecz etyki chrześcijańskiej.

Jedynie żyd „cywilizacyjnie odżydzony” może zasługiwać na zaufanie a to dokonuje się bardzo rzadko i najcześciej (a może wyłącznie?) przez prawdziwe i szczere (nie pozorne !) nawrócenie na katolicyzm.

Nauczeni wielowiekowymi przykrymi doświadczeniami mamy prawo być nieufni wobec nich i stosować do nich zasadę „ograniczonego zaufania” i o tym pisał między innymi Romuald Gładkowski (https://marucha.wordpress.com/2012/07/08/zydowka-sprzeciwia-sie-holocaustowi-polakow-za-pomoca-szczepionek/#comment-177316) . Owszem jeśli pokażą swoją dobrą postawą etyczną i udowodnią to swoim życiem, trzeba okazać im szacunek – historia zna przecież przypadki prawdziwych i szczerych nawróceń żydów, są one rzadkie , ale są.

Na pewno urodzenie się i wychowanie danego człowieka w środowisku żydowskim ma też duże znaczenie. Stwarza bowiem warunki, że nabywa on przez wychowanie pewnych negatywnych cech etycznych skierowanych przeciwko gojom. Ale z drugiej strony i między żydami są tacy, którzy szukają prawdy. Często się też zdarza, że szczere poszukiwania, poparte gorącymi modlitwami, doprowadza do poznania prawdy – do nawrócenia.

Niestety za mało modlimy się za prawdziwe nawrócenie żydów.. KK posoborowy – na życzenie samych żydów – usunął nawet modlitwę za ich nawrócenie w liturgii Wielkiego Piątku. Módlmy się więc “o nawrócenie żydów” tego “najnieszczęśliwszego z narodów”, jak zwykł kiedyś mawiać nawrócony żyd, franciszkanin o. Emilio Norsa, bo zakopanego w rzeczach ziemskich i przemijających

Warto przytoczyć w tym miejscu słowa Swiętego Maksymiliana Marii Kolbego – “Rycerz Niepokalanej” 5 (1926) 2-7

“Biedni” Żydzi

Bóg zawsze jest – w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. W czasie powołał do bytu z niczego istoty duchowe, obdarzone rozumem i wolną wolą. Jako takie, dobrowolnie miały sobie wyznaczyć przyszłość – odbyć próbę wierności. Część, choć stworzenia, nicość sama z siebie, sobie przypisuje to, czym jest i chce się stać równą Bogu własnymi siłami. Grzeszy pychą. W tejże chwili spotyka ją zasłużona kara – odrzucenie. Wiernych zaś, pokornie wyznających prawdę, że od Boga mają to, czym są i co mogą i przez Niego tylko, jako źródło bytu, mogą coraz bardziej Go poznawać, kochać posiadać i tak coraz bardziej (o ile się tak wyrazić można) się ubóstwiać, Bóg uszczęśliwił w sobie, w niebie.

I stworzył Bóg też istotę cielesną, i jej dał duszę obdarzoną rozumem i wolną wolą. I tej dał czas próby. Duch pyszny, z dopuszczenia Bożego, zazdroszcząc szczęścia tej istocie, podsuwa jej, by “stała się jako Bóg” własnymi siłami. Człowiek daje się zwieść, żądza pychy rodzi nieposłuszeństwo. Rozum jednak ludzki, to już nie jasność poznawcza ducha, więc i wina mniejsza. Pan Bóg zatem nie wymierza kary wiecznej, ale skazuje na cierpienia i śmierć.
Któż jednak zdoła zadośćuczynić Bożej sprawiedliwości? Wielkość obrazy mierzy się godnością obrażonego, którym jest nieskończony Bóg. Żadna więc istota skończona, anie wszystkie razem nie są w stanie dać zadośćuczynienia nieskończonego. Bóg, i tylko nieskończony Bóg, może nieskończenie zadośćuczynić.

I dzieje się rzecz niepojęta. Bóg zniża się do stworzenia, staje się człowiekiem, by go odkupić i nauczyć pokory, cichości, posłuszeństwa, prawdy. By go zaś ludzie rozpoznać mogli, wybiera człowieka, Abrahama, którego ród szczególną opieką otacza, by nie zatracił wiary w prawdziwego Boga, wzbudza w nim proroków, którzy podali czas Jego przyjścia, miejsce i szczegóły z życia, śmierci i zmartwychwstania.

Przyszedł w ubogiej stajence, zamieszkał w ubogim domku, przez 30 lat był posłusznym w pokorze, uczył, jak żyć, miłościwie przygarniał pokutujących grzeszników, gromił obłudnych faryzeuszów, a wreszcie zawisł na drzewie Krzyża spełniając proroctwa. Człowiek odkupiony.
Chrystus Pan zmartwychwstaje, zakłada swój Kościół na opoce – Piotrze i obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą go.

Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan.

Przepisy te połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny, tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud. W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków, mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają “kamarim”, tj., wróżbiarzami, i “gałachim”, tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze.

Kościół zowią zamiast “Bejs tefila”, tj., dom modlitwy, “bejs tifla”, tj., dom głupstw, paskudztwa.
Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią “ełyłym”, co znaczy “bałwany”.
Niedziele i święta przezywają w Talmudzie “jom ejd” tj., dniami zatracenia.
Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo “wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem”.

Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta, ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się uczonych w Talmudzie rabinów.

Nic więc dziwnego, że ani przeciętny żyd, ani rabin nie ma zazwyczaj pojęcia o religii Chrystusowej, karmiony jedynie nienawiścią ku swemu Odkupicielowi, zakopany w sprawach doczesnych, goniący za złotem i władzą, nie przypuszcza nawet, ile pokoju i szczęścia daje jeszcze na tej ziemi wierna, gorliwa i wspaniałomyślna miłość Ukrzyżowanego, jak ona przewyższa wszystkie “szczęścia” zmysłowe czy umysłowe, które daje nędzny świat.

Niedawno temu spotkałem się w pociągu z młodym, może 18-letnim żydem. Potoczyła się rozmowa o szczęściu. Wyznał szczerze, że pieniądze i bogactwa szczęścia nie dają, ani też nie można go znaleźć w przyjemnościach zmysłowych. Gdy jednak żądny poznania prawdziwego źródła szczęścia coraz dalej rozmawiał, nagle dał się słyszeć z drugiego przedziału głos starszego żyda z upomnieniem, by się tak daleko nie zapuszczał.

Rozżalony takim przeszkadzaniem w dojściu do prawdy, zwrócił się do owego żyda z żądaniem: “To wy mnie powiedzcie, jak się rzecz ma”. A gdy ten nie miał na to odpowiedzi, nie mógł się powstrzymać od kilku ostrzejszych słów wymówki.

– Są więc między żydami tacy, którzy szukają prawdy, tak między pospolitym tłumem, jak i między rabinami. Często się też zdarza, że szczere poszukiwania, poparte gorącymi modlitwami, przy życiu czystym doprowadzają do poznania prawdy – do nawrócenia.

Głośne było na cały świat nawrócenie zapalczywego żyda Ratisbonne’a po otrzymaniu Cudowenego Medalika, a zakon który on potem założył, wielu z jego z jego współziomków obmył wodą Chrztu świętego.

Nie zapomnę też nigdy prośby nawróconego żyda, głośnego muzyka we Włoszech północnych, a potem zakonnika, franciszkanina, o. Emilio Norsy.

W Rzymie go poznałem. Bardzo kochał Niepokalaną. W ostatniej chorobie trzymał zawsze obrazek Niepokalanej na stoliku i często go całował. Gdy mu mówiono, że teraz w chwilach samotnych będzie mu przychodziło natchnienie muzyczne do pisania utworów, wskazywał na obraz Matki Bożej wiszący przed nim na ścianie, mówiąc: “Stąd mi przyjdzie natchnienie”. Otóż ten gorący czciciel Niepokalanej, żyd, kapłan zakonu OO, Franciszkanów prosił mnie, bym się łączył z jego intencjami przy odprawianiu Mszy św. (czując chwilowe polepszenie myślał, że zdoła jeszcze 3 dni Mszę św. Odprawiać). Intencje były następujące:

1) za Ojca św.,
2) o pokój światowy,
3) o nawrócenie żydów.

Czyniąc zadość życzeniu śp. o Norsy proszę też i Was Szanowni Czytelnicy o modlitwę do Niepokalanej “o nawrócenie żydów” tego “najnieszczęśliwszego z narodów”, jak zwykł mawiać o. Norsa, bo zakopanego w rzeczach ziemskich i przemijających. A więc:

1. Niechaj każdy z członków i każda z członkiń Milicji uważnie, na gorąco co dzień odmawia nasz akt strzelisty: “O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają , a zwłaszcza za masonami” , bo masoni to nic innego jak tylko zorganizowana klika fanatycznych żydów, dążących nieopatrznie do zniszczenia Kościoła Katolickiego, któremu nam Bóg Człowiek zapewnił, że bramy piekielne nie zwyciężą go. Biedni, szaleni uderzają głową o skałę.

2. Gdy ktoś z nas napotka żyda, niechaj westchnie o jego nawrócenie do Niepokalanej, chociażby tylko myślą, np. “Jezus Maryja”, a gdy się zdarzy napotkać rabina, który ma większą odpowiedzialność, bo za siebie i za tych, których prowadzi, rachunek przed Bogiem zdać musi, wypada więcej modlitwy ofiarować, chociażby “Zdrowaś Maryjo”.

3. Pamiętajmy, że za każdego, bez względu na różnice narodowości, umarł Pan Jezus i że każdy, a więc i każdy żyd, jest niewdzięcznym, ale jednak dzieckiem naszej Matki wspólnej w niebie. Modlitwą (a zwłaszcza odmawianiem różańca św.), umartwieniem (wzroku, słuchu, smaku, woli), dobrym przykładem, a jeżeli roztropność na to pozwala, to i zbawiennymi rozmowami, a przede wszystkim roztropnym szerzeniem Medalika Cudownego, nawet wśród zbłąkanych synów Izraela, starajmy się doprowadzić ich do poznania prawdy i osiągnięcia prawdziwego pokoju i szczęścia przez oddanie się bezgranicznie nasze wspólnej Pani i Królowej, a przez nią Przenajświętszemu, miłością dla każdej duszy pałającemu, Sercu Boga Zbawcy.

4. Niechaj każdy (każda) dla okazania miłości ku Niepokalanej postara się, o ile tylko bystrość umysłu, spryt, siła woli i gorliwość pozwoli, aby “Rycerz Niepokalanej” już obecny numer styczniowy, dotarł wszędzie, chociażby nawet do niekatolików, żydów, o ile jest nadzieja, że z niego korzystać będą.

Niech każdy (każda) nie opuści ani jednego ze swoich krewnych, przyjaciół znajomych i teraźniejszych, i dawniejszych, w kraju, i za granicą. Niech wszystkich zachęci albo listownie westchnąwszy przedtem o błogosławieństwo do Niepokalanej, bo od Niej zależy cały owoc usiłowań, by Jej “Rycerza” sobie zaprenumerowali, albo przynajmniej prześle ich adresy, byśmy im numerem okazowym służyć mogli.

Nasz cel jest jasny:

Niepokalana, Królowa nieba, musi być i to jak najprędzej uznaną za Królową wszystkich ludzi i każdej duszy z osobna w Polsce i poza jej granicami na obydwu półkulach. Od tego, śmiemy twierdzić, zależy pokój i szczęście poszczególnych osób, rodzin, narodów, ludzkości.
Od dziś więc, bez wytchnienia, wszyscy, całą swą ufność położywszy nie w złocie, ani w pysznej zarozumiałości, jak biedni masoni, ale, i to jedynie, w Niepokalanej, wszechmocnej potęgą Boskiego Syna, ofiarujmy czynem (modlitwą, umartwianiem i pracą) samych siebie “bez żadnego zastrzeżenia” Niepokalanej, by stać się narzędziem w Jej ręku do szerzenia w duszach wszystkich Jej królowania. Dołóżmy wszelkich sił, by Ona przez swego “Rycerza” i swój medalik zdobyła świat.

Jak słodko będzie nam w ostatniej godzinie , gdy wspomnimy na pracę cierpienie upokorzenia poniesione dla Niej i że ich było wiele – jak najwięcej.

Nadesłał p. PiotrX

Komentarze 23 do “Nikt sobie matki nie wybiera czyli zasługa urodzenia”

  1. Walerian Dąbrowski said

    Samo pochodzenie żydowskie w/g Talmudu nie oznacza jeszcze bycia Żydem. Tak więc każdy zdrowy mentalnie człowiek ma szansę bycia człowiekiem a nie religijnym szowinistą.

  2. filip piękny said

    Myślę, że czasy są na tyle wredne, że nam katolikom bardziej powinno zależeć na nawracaniu naszych bliźnich, którzy zbłądzili na drogę modernistycznego i ekumenicznego judeochrześcijaństwa niż na nawracaniu Żydów gdzie prawdopodobieństwo autentycznego nawrócenia na wiarę katolicką jest jak 1 do 1.000.000. Czy ci nasi bliźni już tak nisko upadli, że nie widzą aktu totalnego bezbożnictwa chociażby w momencie klękania przed tyłkiem poprzednika a wstawania w momencie przyjmowania Ciała Chrystusa ?! Są to grzechy śmiertelne przeciwko Przykazaniu II : ” Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremnie” – Czy nie przyjąłem po świętokradzku sakramentów świętych? a także przeciw Przykazaniu I : ” Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” – Czy dbałem o podtrzymanie i pogłębienie swej wiary? Czy i jak się modlę ? a także przeciw Przykazaniu III – ” Pamiętaj abyś dzień święty święcił” – Czy uczestniczyłem we Mszy świętej w sposób bezmyślny, niedbały ? Obwiniam tu judeochrześcijańskich duchownych , którzy muszą mieć świadomość tego co czynią tj wymuszania i przyzwalania na te masowe akty barbarzyństwa i nakłaniania do grzechów zamiast dawania przykładu jak powinno się oddawać cześć Synowi Bożemu ukrytemu w Przenajświętszej Hostii. Zacznijmy naprawiać świat od nas samych a dopiero później zadbajmy o innowierców.Jeśli my sami nie mamy szacunku dla Pana Boga w Trójcy Jedynego, to jak możemy nawracać innych? Swąd szatana dostał się na seminaria i do murów kościelnych i przenosi się w tempie zarazy. Już daruję sobie wspominanie o popularyzowaniu przez fałszywych katolików nowego szatańskiego dogmatu, że rzekomo każda religia jest dobra i prowadzi do zbawienia.

  3. 1/2 srula (być może) said

    1/2 srula (być może) miał ten problem kiedy dowiedział się, że jego pochodzenie może być koszerne. Nie wie tego do dzisiaj ale uważa, że geny to nie dusza i nie czuje związku plemiennego a po drugie sprawę rozwiązała mu przynależność do KK i tu się czuje jak w domu. W końcu Apostołowie – mówię o ludziach – genetycznie to Hebrajczycy a nie wykazali wierności „tradycji starszych” zawartej później w Talmudzie. 1/2 srula ma w głębokim niepoważaniu zdanie „starszych i mądrzejszych” na temat jego postępowania. W swojej przeszłości był poddany presji komuny to wie jakie mogą być konsekwencje takiego niepoważania. Nihil novi sub sole.

  4. 1/2 srula (być może) said

    Ps
    1/2 srula nie będzie ogłaszał, że jest zdrowy na umyśle i że nie zamierza popełnić samobójstwa „bez udziału osób trzecich” bo go w ogóle nie interesuje czy potem zostanie „wyniesiony na ołtarze”. Rodziców pochował już trochę czasu temu a z dalszą rodziną nie utrzymuje kontaktów, bo jak twierdzi 1/2 srula: oni „modlą się do Michnika” i nie widzi możliwości porozumienia z nimi.

  5. filip piękny said

    Ad 3 i 4 Bardzo mnie się podoba to autentyczne odrzucenie żydowskości u 1/2 Srula.Tym samym 1/2 Srula dostał szansę na uratowanie się od ognia piekielnego w przeciwieństwie do wiarołomnych i zatwardziałych. Króluj nam Chryste !

  6. tralala said

    ad 3i4
    Wiwat Srul(a)!
    …………………..
    Gdzie sie zgubili pan JO i pani Maranka?
    Za panem JO tesknie.

  7. RomanK said

    Czyj to text panie PiotrzeX????
    Napisal ktos madry..zasada ograniczonego zaufania to przymiot rozsadku…..odrzucenie w czambul….odwrotnie…
    PO rozwalniu Swiatyni i Jerozolimy w 70 r/// wyszly z niej dwie grupy Zydow…
    Wyznawcow Chrystusa…i Jego zacieklych wrogow dyszacych zadza zemsty….i tak zostalo do dzis…..

  8. RomanK said

    Cyt://Jedynie żyd „cywilizacyjnie odżydzony” może zasługiwać na zaufanie- a to dokonuje się bardzo rzadko i najcześciej (a może wyłącznie?) przez prawdziwe i szczere (nie pozorne !) nawrócenie na katolicyzm.

    Tu tkwi powazny blad! Zasada ograniczonego zaufania obowiazuje permamentnie,,i bez wyjatkow..zadnych wyjatkow!
    To co glosi cytat powyzej , jest glownym powodem dzisiejszej apostazji w KK….
    NIKT@@@MIKT!!!! nie zasluguje na bezgraniczne zaufanie,,jedynie Bog! Reszta tylko ograniczone…kryterium jest Bojazn Boza!

  9. wet3 said

    @ 1/2 Srula
    Z tymi apostolami – Hebrajczykami to raczej bym byl ostrozny. Mogli oni (za wyjatkiem jednego lub dwoch) byc rownie dobrze pochodzenia celtyckiego.

  10. wet3 said

    @ Tralala
    Wydaje mi sie, ze Maranka produkuje sie teraz pod ksywa „Ostatnio”. Brak mi pana „JO”.

  11. Inkwizytor said

    Nietrudno zauwazyć, ze Ostatnio to Maran a dawniej Sono

  12. Halina said

    ŻYDOWSKA PROPAGANDA – ŻYDOWSKI PRZEKRĘT „Starsi bracia w wierze?”
    POWINNO BYĆ „ŻYDOWSCY BANDYCI W NIEWIERZE”
    dla rozjaśnienia posoborowych przekrętów niech posłuży poniższy artykuł:

    http://forum.zaprasza.net/a_y.php?mid=4530&&PHPSESSID=3396ff62c6ea070bc7093a9d3b1fb188

    Ks. prof. Michał Poradowski – były profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile

    W ostatnich latach spotykamy sie coraz częściej z opinia, że Żydzi sa rzekomo naszymi „starszymi braćmi w wierze religijnej”.

    Otóż jest to bałamuctwo, gdyż religia żydowska zawsze w ciągu tysiecy lat podkreśla, że jest wiarą w Boga jednoosobowego, podczas gdy wiara chrześcijańska, tak katolicka jak i prawosławna, a także protestancka i anglikańska zawsze podkreślają istnienie Boga w Trójcy Przenajświętszej, a wiec czczą Boga-Ojca, Boga-Syna i Boga-Ducha Świętego.

    Istnieje więc zasadnicza różnica między wiarą chrześcijańską a wiarą żydowską.

    Stąd też nigdy nie byli, nie są i nie mogą być Żydzi uważani przez chrześcijan za „starszych braci w wierze”, gdyż ich wiara w Boga absolutnie jedynego jest całkowicie inna od naszej wiary chrześcijańskiej w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, a objawionego nam przez Chrystusa Pana, ktorego Żydzi nie tylko że nie uznają, ale którego zawsze i ciagle odrzucają i którego naukę prześladują.

    Wystarczy zajrzeć do głównych pism żydowskich, a przede wszystkim do Talmudu, tak w wydaniu jerozolimskim, jak i wydaniu babilońskim, aby przekonać się, że Żydzi poza dekalogiem Mojżesza nie mają nic wspólnego z wiarą chrześcijańską, która powstala z nauki Jezusa Chrystusa, którego Żydzi uważali za zdrajcę i którego ukrzyżowali.

    Zaś zwolennikow Jezusa Chrystusa najokrutniej prześladowali i stali się największymi wrogami chrześcijaństwa.

    Żydzi byli inspiratorami prześladowań chrześcijan za czasów Nerona, aż do czasów rewolucji francuskiej, a bardziej jeszcze w okresie rewolucji bolszewickiej w Rosji.

    Nazywanie więc Żydów „starszymi braćmi w wierze” jest bluźnierstwem !

    Przecież sam Chrystus Pan wyrzucał im brak wiary starotestamentowej i oskarżał ich o satanizm, mówiac: „Wy z ojca diabła jesteście…” (Ew.Sw.Jana 8:44)

    Nie można jednak zapominać, ze niektórzy Żydzi przyjęli naukę Chrystusa Pana, ale niemal wszyscy apostołowie byli pochodzenia celtyciego, a nie semickiego – bodajże tylko Judasz i Paweł byli semitami.

    W okresie Chrystusa Pana, Palestyna była krajem zaludnionym przez najrozmaitsze ludy, ale głównie przez Celtow. Tak wiec obdarzać Żydów tytułem „naszych starszych braci w wierze” jest co najmniej nieporozumieniem.

    Niestety w Polsce, w ostatnim 50-cio leciu duchowieństwo katolickie zostało bardzo zażydzone, gdyz Żydzi niemal masowo wstepowali do seminariow, głównie do warszawskiego. Stąd też mamy obecnie w Polsce wielu księży i biskupów pochodzenia żydowskiego i to oni właśnie tak często używaja zwrotu „nasi starsi bracia w wierze”.

    – Ks. prof. Michał Poradowski – były profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile
    http://forum.zaprasza.net

    ……………………………………………………………………………………….

    p. PiotrX – autor tekstu „Nikt sobie matki nie wybiera czyli zasługa urodzenia” – nie błyszczy patriotyzmem, niestety.
    Modlenie za satanistów żydowskich stoi u niego przed modlitwą za matkę, która go urodziła.
    Nie będzie się modlił ani za swoich błądzących współbraci katolików, ani za swoje siostry katoliczki, ani za dobroczyńców, ani za Polaków – rodaków, ani a swoich sąsiadów, ani za dusze w czyśćcu cierpiące…..
    Dla p. PiotrX -najważniejsi są żydzi i papież, też pochodzący z żydów.

    Boże daj trochę mądrości p. PiotrX. I ratuj Polskę przed sprzedajnymi filosemitami i różnej maści – przygłupami.

  13. 1/2 srula (być może) said

    Re Wet3 (9):
    A nie kosmitami?

    Re Filip Piękny (5):
    Potępienie nie dotyka z tego powodu, że ktoś jest żydem tylko dlatego, że odrzuca się prawdę. Dlatego mamy słowa Chrystusa, które już cytowałem:
    „Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu.” (J 1:47). Gdyby było inaczej to to oznacza np., że urodzenie się Polakiem automatycznie zbawia. Tak myślą judaiści.

  14. wet3 said

    @ 1/2 Srula
    Na ogol przyjmuje sie, ze wiekszosc apostolow byla pochodzenia celtyckiego.
    PS – Czy wasc sugeruje, ze Pan Jezus byl kosmita?

  15. filip piękny said

    Ad 13 Tylko gdyby Pan zamiast słowa ” żyd” wstawił słowo ” Żyd” taka konkluzja mogłaby być słuszna zakładając szczere nawrócenie na katolicyzm. Przytoczony cytat nie może być dowodem na przepustkę do nieba, gdyż odnosi się jedynie do prawdziwego Izraelity , w którym nie ma podstępu , a to nie jest w żadnym wypadku wystarczjącym kryterium. Natanael bowiem zaraz także, co najistotniejsze, powiedział Panu Jezusowi : ” Rabbi, Ty jesteś Synem Boga, Ty Królem jesteś Izraela”

  16. Piotrx said

    Fragmenty tekstu Michaela Jonesa „Synagoga Szatana” .

    Autor rozważa między innymi i co oznacza termin „żyd” wg. Ewangelii św.Jana i jak zmienia się jego znaczenie na jej początku i na końcu

    Michael Jones jest wydawcą amerykańskiego magazynu „Culture Wars”, autorem 11 książek i setek artykułów. Od 1979 r. jest doktorem literatury amerykańskiej (Uniwersytet Tempie). W swojej działalności akademickiej i publicystycznej dr Jones zajmuje się wzajemnymi relacjami pomiędzy moralnością a kulturą.

    *******

    (…) Pierwsze przyjście Chrystusa oznaczało kryzys mesjanistycznych nadziei Żydów. Ewangelie opisują coraz gorętsze dyskusje, w których Żydzi określali się poprzez swój stosunek do człowieka twierdzącego, że jest Synem Człowieczym i Mesjaszem. W rezultacie, debata, której początkiem były mesjanistyczne oczekiwania, szybko przekształciła się w dyskusję nad tym, co to znaczy być Żydem. (…) Konflikt między tymi dwiema grupami Żydów przewija się przez całą Ewangelię według św. Jana. W istocie nie będzie przesadą twier-dzenie, że Ewangelia św. Jana, w której słowo Żyd” pojawia się 71 razy, jest długim dyskursem o tym, co to znaczy być Żydem. Kim więc są owi „Żydzi”, o których 71 razy wspomina się w Ewangelii? Cóż, to zależy, wszak słowo to w odmiennych kontekstach nieznacz-nie zmienia swoje znaczenie, ogólnie jednak w toku narracji kontekst ów staje się coraz wyrazistszy, nabierając przy tym coraz to bardziej nieprzyjaznego charakteru; ostatecznie wiedzie do rozbratu pomię-dzy „Żydami” a Jezusem; owo zerwanie doprowadzi do jego śmierci.
    Jedną z najciekawszych, choć może niezamierzonych konse-kwencji ataku Anti-Defamation League na film Mela Gibsona Pasja jest pytanie, czy Ewangelie są antysemickie. Abraham Foxman i ra-bin James Rudin potępili film, ponieważ zawiera on fragment z Ewan-gelii Mateusza 27:25, kiedy Żydzi krzyczą do Piłata, który zdaje się skłonny wypuścić Jezusa: Krew jego na nas i na dzieci nasze. Foxman i Rudin zdają się nie brać pod uwagę kilku istotnych kwestii. Jeżeli deklaracja ta jest antysemicka, wina nie leży po stronie Gib-sona, ale św. Mateusza. W taki sposób ujmując sprawę, Foxman i Rudin ujawnili swoje rzeczywiste odczucia, a mianowicie, że Ewan-gelie i, co za tym idzie, chrześcijaństwo są z istoty antysemickie, a Mela Gibsona należy ostro skrytykować za upublicznienie tego w wielkobudżetowej produkcji, jakie zwykle znajdują się pod całko-wita kontrolą Hollywood. Rabin Daniel Lapin był wstrząśnięty, że Foxman i Rudin robią z siebie publiczne widowisko i wystawiają na szwank pozycję wszystkich Żydów w Ameryce. Foxmanowi i Rubi-nowi trzeba jednak zapisać na ich korzyść, że sugerując, iż Ewange-lie w istocie są antysemickie, postawili problem uczciwie, choć ze specyficznie żydowskiego punktu widzenia(…) Ewangelie nie mogą być antysemickie, ponieważ wszyscy antagoniści są Semitami. Ewangelia nie nawołuje by darzyć poszczególnych ludzi nienawiścią z racji ich przynależnościści rasowej; w istocie byłoby to niemożliwe, jako że wszyscy chrześcijanie przedstawieni w Ewangelii, co do jednego, są Żyda-mi Nic wyklucza to jednak faktu, że Ewangelie są w pewnym sensie „antyżydowskie”, wszystko jednak zależy od tego, co pod tym termi-nu n rozumiemy. Jeśli w istocie tak jest, w jakim znaczeniu używane jest słowo „Żyd”? Brumlik, tak w innych sprawach odkrywczy, tutaj nie bar-dzo sobie radzi. W istocie, trudno zrozumieć, jak mógłby wyjaśnić ową kwestię, skoro jej rozwiązanie obraca się wokół prawdziwej toż-samości Chrystusa. Według Brumlika, Ewangelia św. Jana przed-stawia Żydów, w istocie wszystkich Żydów, o ile nimi są – to znaczy o ile trwają przy tym, że są dziećmi Abrahama – przede wszystkim jako potępionych wrogów Jezusa. Jezus prawdopodobnie sprzeciwiłby się takiemu przedstawieniu Żydów; nie dlatego, aby uważał, że nie są potępieni – nikt, kto odrzuca Chrystusa, nie może zostać zbawiony – ale dlatego, że Brumlik widzi w nich lojalne dzieci Abrahama. Jezus w 37 wersecie ósmego rozdziału Ewangelii św. Jana wyraźnie odrzuca to twierdzenie, mówiąc do Żydów: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, czynilibyście, jako on czyni.”(…) Brumlik mimowolnie mówi to samo, co Św. Jan w swojej Ewan-gelii. Aby zachować „tożsamość”, „Żydzi” musieli odrzucić Chrystu-sa. Oznacza to, że „Żydzi” (w przeciwieństwie do Żydów, czyli całej grupy etnicznej, której pewni przedstawiciele uznali w Chrystusie Mesjasza) w rezultacie stworzyli sami sobie nową tożsamość, która opiera się na negacji.
    Czytelnik Ewangelii według św. Jana dochodzi do zrozumienia tego faktu stopniowo, w miarę jak Żydzi określają się w czasie spo-tkań z Chrystusem. W ujęciu Ewangelii Św. Jana, Żyd nie oznacza wszystkich Żydów w rozumieniu etnicznym czy rasowym – wszak Jezus i wszyscy jego uczniowie również byli Żydami. Caron w swojej książce poświęconej znaczeniu słowa „Żyd” w Ewangelii Św. Jana dochodzi do tego samego wniosku: cet emploi hien particulier de oi Ioudaioi dans le contexte narratif de l’evangile exclut qu’on puisse entendre l’expression dans son sens nationalist ou meme ethniąue. Z przyczyn, o których już mówiliśmy, nie zgadza się także z pomy-słem, aby oi Ioudaioi tłumaczyć jako żydowskich przywódców. Co zatem ma na myśli Św. Jan, kiedy używa słowa „Żydzi”? Nazwą oi Ioudaioi określa grupę, która odrzuciła Chrystusa. Przyjście Jezusa na zawsze odmieniło żydowską tożsamość – Żydom żyjącym w tam-tym czasie bardzo trudno to było pojąć. Począwszy od owej histo-rycznej chwili, słowa „Izraelita” i „Żyd” przestały być synonimami, bo jak wskazuje Ferdynand Hahn w cytowanej wcześniej książce Carona Les urais Israelites z chrześcijańskiego punktu widzenia sont precisement ceux et elles qui, comme Nathaniel, reconaissent en Jesus le Messie (str. 30). Konflikt, który w czwartej ewangelii określa znaczenie słowa „Żyd”, jest stricte religijnej natury: Le conflict ąui s’engage entre Je-sus et les „Juifs” (…) est d’ordre essentiellement religie (str. 265). Caron wskazuje, że kiedy św. Jan używa terminu oi Ioudaioi, w rzeczywistości ma na myśli Judaizm”. Cóż jednak znaczy to sło-wo? W istocie oba te określenia zostają zdefiniowane w toku opo-wieści. Żydzi postawieni w obliczu faktu, że Jezus ogłasza siebie Mesjaszem, właśnie w odniesieniu do tego określają samych siebie i definiują wyznawaną przez siebie religię. Caron zauważa, że dialog (bądź konfrontacja) z Żydami następuje zawsze w czasie któregoś z religijnych świąt, kiedy Jezus przebywa w Jerozolimie lub jest w dro-dze do tego miasta. Nie jest przypadkiem – pisze Caron – że konfron-tacje z Żydami rozgrywają się właśnie w czasie owych uroczystości. Judaizm celebruje wtedy tożsamość „Żydów”, ich pochodzenie, historię i przeszłość, a każdy, kto tak jak Jezus, kwestionuje którykol-wiek z tych elementów, postrzegany jest jako zagrożenie dla owej tożsamości. Święta celebrują i umacniają żydowską tożsamość, a fakt, że spotkania Jezusa z „Żydami” odbywają się właśnie w ta-kich chwilach, oznacza, iż zdaniem Jana, kwestia żydowskiej tożsa-mości obraca się wokół osoby Jezusa. O ile chrześcijaństwo jest nierozerwalnie związane z Chrystu-sem, judaizm równie silnie łączy się z Jerozolimą. Judaizm, o któ-rym mowa, nabiera oficjalnego charakteru. Ma swoją siedzibę w Je-rozolimie i jest wrogo nastawiony do Jezusa. Jest on le principal uccusatueur Jezusa. Najważniejszym miastem judaizmu jest Jero-zolima i tam właśnie rozgrywają się wszystkie konfrontacje pomiędzy Chrystusem a „Żydami”; to ona jest najważniejszym ośrodkiem wiadomej wrogości judaizmu wobec Jezusa. Św. Jan wspomina o owej świadomej wrogości w opowieści ślepcu którego Jezus uzdrowił. Rozeszła się wieść o tym cudzie, ale Żydzi (podkr. M.J.) nie uwierzyli, że człowiek ów rzeczywiście był ślepy i że odzyskał wzrok. Innymi słowy, przeciwnicy Jezusa nie dali wiary tej opowieści. Aby potwierdzić (a raczej, co najbardziej prawdopodobne, zdyskredytować) tę relację, „Żydzi” posłali po rodziców tego człowieka (którzy, podobnie jak ślepiec, również byli Żydami, Ludzie ci byli zastraszeni i nie chcieli mówić o tym wydarzeniu, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi (J 9:22). Brumlik utrzymuje, że poza relacjami zawartymi w Ewangelii, nie ma żadnych dowodów, iż w łonie społeczności żydowskiej istnia-ły jakieś tarcia; mnóstwo dowodów na to przytaczają jednak Ewangelie. Niektórzy komentatorzy Biblii twierdzą, że owe sprzeczności są anachronizmem – projekcją rzuconą w przeszłość, a odzwiercie-dlającą sytuację z czasów, kiedy pisano ową Ewangelię – część ba-daczy datuje ją aż na a.D. 170. Relacja Jana, który twierdzi, że był naocznym świadkiem tych wydarzeń, a jego świadectwo jest prawdą, mówi nam, że rozłam wśród Żydów występował właśnie w okrasie ziemskiej posługi Jezusa. Po zastanowieniu trudno uznać, że sytu-acja mogłaby wyglądać inaczej. Wszak Jezus twierdził, że jest „Sy-nem Człowieczym” i wzywał Żydów do podjęcia decyzji. W Ewangelii św. Jana 7:11-13 czytamy: Żydzi już Go szukali w czasie święta i mówili: Gdzie On jest? (…) Jedni mówili: Jest dobry. Inni zaś mówi-li: Nie, przeciwnie – zwodzi tłumy. Nikt jednak nie odzywał się o Nim jawnie z obawy przed Żydami. Zastosowanie słowa „Żyd” w tym kontekście jest jasne. „Żydem” jest ktoś jawnie wrogo nastawiony wobec Chrystusa i pragnący prześladować tych Żydów, którzy uznali w nim Mesjasza. Fakt istnienia obawy przed Żydami, o którym wspomina Jan, wskazuje na to, że w tamtych czasach Żydzi obawiali się „Żydów”. Dobro Żydów, któ-rzy zaakceptowali Chrystusa było zagrożone przez Żydów, którzy go odrzucili. Co więcej, tożsamość wszystkich Żydów, zarówno chrześcijan, jak i „Żydów” została określona w chwili, kiedy Chrystus roz-począł swoją ziemską posługę. Rodzice ślepca nie kryli obawy przed Żydami, ponieważ „Żydzi” zagrozili wyznawcom Jezusa, którzy wszak; też byli Żydami, wypędzeniem z synagogi. Tożsamość obu grup byłaś stricte religijna, w żadnym razie etniczna; jedna i druga określała się poprzez stosunek do Chrystusa. Żydzi, którzy uznali Chrystusa , zostali wypędzeni z synagogi. Żydzi, którzy Go odrzucili, określili się właśnie poprzez ten fakt i to ich Jan nazywa „Żydami”.
    Nie usatysfakcjonowani wykrętami rodziców, Żydzi przywołali tego człowieka, który był niewidomy, aby wypytać jego samego. Sta-rali się zadawać mu podchwytliwe pytania i prosili: Daj chwałę Bogu zeznając przeciwko Jezusowi, bo My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Ów ślepy od urodzenia człowiek, w przeciwieństwie do swoich rodziców, nie dał się zastraszyć „Żydom”. Jedno wiem byłem niewidomy, a teraz widzę – odparł. Kiedy „Żydzi” nakazali mu powtórzyć jego opowieść, prawdopodobnie w nadziei, że złapią go na sprzecznościach, ślepiec odmówił podporządkowania się ich żądaniu: Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? Sugestia ta rozwścieczyła „Żydów”, którzy oburzeni odparli: my je-steśmy uczniami Mojżesza.
    W innym fragmencie Ewangelii św. Jana Jezus jednak neguje ich twierdzenie, że są uczniami Mojżesza. W rozdziale piątym: Nie mniemajcie jednak, że to Ja was oskarżę przed Ojcem. Waszym oskar-życielem jest Mojżesz, w którym wy pokładacie nadzieję. Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i Mnie uwierzyli. O Mnie bo-wiem on pisał. Jeżeli jednak jego pismom nie wierzycie, jakżeż moim słowom będziecie wierzyli? Według relacji świętego Jana, Jezus jest nie tylko wyraźną ce-zurą w historii wszystkich Żydów, On także radykalnie zrywa jej ciągłość, tak przynajmniej zdają się odbierać Go ci, którzy twierdzą, że są wyznawcami Mojżesza. W istocie jednak jest dokładnie od-wrotnie, ponieważ odrzucając Chrystusa, odrzucają także Mojżesza i całą jego naukę. Określenie „prawo”, zwykle utożsamiane z Mojże-szem prawodawcą, również jest nader zwodnicze. Jezus odrzuca tezę, że Żydzi wierni są prawu Mojżesza. Zwracając się do nich, mówi wielokrotnie, że przestrzegają „ich prawa” bądź „waszego prawa” (…) W rzeczywistości judaizm nie jest wcale judaizmem, lecz raczej tym, co Caron nazywa un pseudo-Judaisme. Innymi słowy, „Żydzi” są wierni „ich prawu”, co oznacza, że nie prze-strzegają prawa mojżeszowego. Co w odniesieniu do „Żydów” jest prawdą o Mojżeszu, którego nazywają swoim ojcem, a fortiori jest także prawdą w przypadku ich stosunku do Abrahama. W miarę jak dyskusja na temat ducho-wego ojcostwa przechodzi z rozdziału piątego do ósmego, zmienia się terminologia dyskusji. Teraz, zamiast o prawie, Żydzi zaczynają mó-wić o „nasieniu”, czyli biologicznym dziedzictwie, warunkującym ich status narodu wybranego. W obu przypadkach mamy do czynienia z radykalnym brakiem ciągłości w historii. Ujmując rzecz inaczej, rzeczywista ciągłość w historii nie jest tym, czym się zdaje. Ci, którzy akceptują Chrystusa, są w istocie dziećmi Abrahama i Mojżesza. Ci, którzy nazywają siebie „Żydami”, są w rzeczywistości kłamcami. Sytuację komplikuje fakt, że Św. Jan również był Żydem. Po-sługując się językiem naszego wywodu, powinniśmy jednak dopo-wiedzieć, że był on Żydem, ale nie „Żydem”.(…) Jan sam jest Żydem, czemu za-tem traktuje „Żydów” jako obcych „onych”, którzy postanowili zgła-dzić Chrystusa? Odpowiedź na to pytanie ponownie zawiera się w znaczeniu tego słowa i jego ewolucji w toku ewangelicznej opo-wieści. Jej początek dostrzegamy już w opisie spotkania Jezusa z Sa-marytanką. W rozdziale 4:22 Jezus mówi jej: Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy. Dychotomia słów „wy”/„my” jest tutaj oczywista. Jezus jest Żydem, Samarytanka zaś nie. To rozróżnienie jest istotne, ponieważ Jezus mówi dalej: zbawienie bierze początek od Żydów. Oświadcze-nie to jest wystarczająco jednoznaczne: Żydzi są grupą etniczną, ale tak się zdarzyło, że są również narodem wybranym przez Boga. Z ich społeczności nadejdzie zbawienie. Później jednak, jakby chciał nie-co skomplikować sytuację, Jezus dodaje: (…) Nadchodzi jednak go-dzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie.
    Innymi słowy, teraz kiedy pojawił się Jezus, słowa „Żyd” i „praw-dziwi czciciele” nie są już dłużej synonimami. Zbawienie bierze po-czątek od Żydów, czyli od grupy etnicznej, która może nazywać sie-bie narodem wybranym. Z chwilą jednak, kiedy na ziemi pojawił się Chrystus, sytuacja uległa zmianie; aby pozostać Izraelem, Żydzi będą musieli zaakceptować Chrystusa. Muszą to uczynić, aby stać się prawdziwymi czcicielami, którzy będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie.
    Pełne konsekwencje owego zagadkowego przesłania wygłoszo-nego do Samarytanki, objawią się jednak dopiero z chwilą, kiedy Jezus przeciwstawi się Żydom. Jedynie ta właśnie konfrontacja ujaw-ni rzeczywiste znaczenie słowa „Żyd”. Złożoność tej kwestii polega na tym, że Jan używa terminu „Żyd” w dwóch odmiennych znaczeniach. Początkowo mówi, że zbawienie bierze początek od Żydów, ale kończy twierdzeniem, iż ci, którzy nazywają siebie „Żydami”, nie są dziećmi Abrahama ani Mojżesza; w rzeczywistości mają diabła za ojca. Od identyfikowania słowa „Żyd” z zaimkiem „my”, jak to było w przypadku rozmowy z Samarytanką, Jezus przechodzi do okreś-lania Żydów zaimkiem „wy”, czyli podkreśla, że nie należy do tej samej społeczności co oni. Innymi słowy, wybór: przyjąć czy odrzu-cić Mesjasza, staje się najważniejszym wyznacznikiem tego, co to znaczy być Żydem. Jan znakomicie i jednoznacznie wyjaśnia to w rozdziale ósmym. Dyskusja staje się coraz gorętsza i prowadzi do nieodwracalnego rozłamu pomiędzy Jezusem a „Żydami”. Kiedy Jezus mówi do „nich” (czyli Żydów): Ja odchodzę, a wy będziecie Mnie szukać i w grzechu swoim pomrzecie. Tam, gdzie Ja idę, wy pójść nie możecie1, Żydzi denerwują się i zastanawiają: czyżby miał sam siebie zabić? Jezus przemawia do nich w dalszym ciągu, ale na próżno – wielki podział już się dokonał. „Żydzi” nie mogą już, tak jak to było w przypadku spotkania z Samarytanką, być określani zaimkiem „my”, który od-nosi się także do Jezusa. Teraz, ponieważ są członkami społeczno-ści, do której nie należy Chrystus – bo go odrzucili – mówi się o nich „wy”. W dalszej części dyskursu Jezus, zwracając się do „Żydów”, używa tej właśnie formy: Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wy-soka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata. Innymi słowy, kwestię tego, co znaczy być „Żydem”, można roz-strzygnąć dopiero wówczas, gdy przeanalizujemy zagadnienie toż-samości Chrystusa. Chrystus jest antytezą grzechu. Ci, którzy go odtrącają, umrą nierozgrzeszeni: Powiedziałem wam – mówi Jezus – .. pomrzecie w grzechach swoich. Następnie zaś przechodzi do sedna sprawy. W tej właśnie chwili jego posługi „Żydzi”, nie uznając w Chrys-tusie Mesjasza, sami dokonali redefinicji swej tożsamości. Stworzyli dychotomie, w których Mojżesz i Abraham są przeciwstawieni Jezu-sowi. Były one z gruntu fałszywe, ale mimo to stały się podstawową cechą, określającą, co w istocie oznacza bycie Żydem. Tak więc, w Ewangelii Św. Jana sens słowa „Żyd” ulega powolnej ewolucji, aż u jej końca znaczy już zupełnie coś odmiennego, niż na początku. Aby je oddać, konieczne było owo nazbyt częste i niezręczne stoso-wanie cudzysłowu, za każdym razem, kiedy cytowaliśmy, bądź odwoływaliśmy się do określenia „Żyd”. Wraz z pojawieniem się Chrys-tusa i zwiastowaniem Jego posłannictwa na ziemi jako „Syna Czło-wieczego”, słowo „Żyd” ma albo znaczenie wyłącznie etniczne albo całkowicie i jednoznacznie teologiczne. Innej możliwości nie ma. „Żydem” jest osoba, która odrzuca Chrystusa i w rezultacie umiera w grzechu. Wraz z nadejściem Chrystusa judaizm przestał być reli-gią, a stał się ideologią. W tej samej chwili także Izrael utracił swój biologiczny fundament. Nowym Izraelem, prawdziwymi dziećmi Mojżesza i Abrahama był odtąd Kościół.
    Rzecz jasna, Żydzi, którzy doskonale pojmują, że rozmowa z Je-zusem prowadzi do ostatecznej redefinicji słowa „Żyd”, nie są za-dowoleni z tego stanu rzeczy i próbują zawrócić semantyczną dys-kusję na, ich zdaniem, właściwe tory, czyli poprowadzić ją z własnego punktu widzenia, jako narodu wybranego bądź grupy etnicznej, którą Bóg darzy szczególnymi względami. Stąd na obrazę ze strony Jezusa odpowiadają: Jesteśmy potomstwem Abrahama. Grecki oryginał sprzyja naszym rozważaniom, bowiem Żydzi mówią: Sperma Abraham esmen, czyli jesteśmy nasieniem Abrahama, dziedziczymy jego DNA i dlatego zostaniemy zbawieni. Jezus jednak zmienia termin „Sper-ma” na Tekna; czyli DNA – inaczej „nasienie”, na słowo „dzieci”. Kiedy Żydzi powtarzają: Naszym ojcem jest Abraham, Jezus odpowiada: Ei tekna tou Abraham ester, ta erga tou Abraham epoieite – Gdybyście byli dziećmi (Tekna – nie Sperma) Abrahama, to by-ście pełnili czyny Abrahama.
    Z chwilą, kiedy Jezus odmawia Żydom prawa do zbawienia z ra-cji dziedziczonego DNA, różnice stają się nie do pogodzenia, a prze-moc nieuchronna. „Żydzi” odbierają to jako oszczerstwo rzucane na ich rodziców. Narasta w nich złość. Krzyczą: Myśmy się nie urodzili z nierządu. Czuje się, że ich gniew osiągnął już punkt krytyczny – są zdolni do popełnienia morderstwa, bo to jedyny sposób, aby za-kończyć ten spór. Jezus tymczasem dolewa jeszcze oliwy do ognia i podaje w wątpliwość całość ich dziedzictwa i pochodzenie: Gdyby-ście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usły-szaną u Boga. Tego Abraham nie czynił.
    Teraz gniew Żydów i prawda Chrystusa wchodzą w konflikt, z którego wyłoni się nowa definicja żydostwa.
    „Biblia Tysiąclecia”, Ewangelia według św. Jana, 8:39 (przyp. tłum.). Wy pełnicie czyny ojca waszego – mówi im Chrystus.
    „Żydzi”, wyczuwając kolejną obrazę, oświadczają: Myśmy się nie urodzili z nierządu. Również tym razem jednak biologia nie ma tu nic do rzeczy. Dziecię boże poznaje się nie dzięki jego DNA ani „nasieniu”, ale po jego uczynkach. „Żydzi” utrzymują, że ich ojcem jest Bóg, ale to, co czynią, wskazuje na coś wręcz przeciwnego.
    Jezus napomina ich: Gdyby Bóg był waszym ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ponieważ z zachowania „Żydów” jasno wynika, że nie kochają Chrystusa, oczywiste jest, iż Bóg nie jest ich ojcem. Po raz kolejny Chrystus redefiniuje sens słowa „Żyd”. Według św. Jana, Żydami są albo interlokutorzy Chrystusa, albo jest nim Jezus; do tej samej kategorii przynależeć jednak nie mogą. W istocie rzeczy nie mówią nawet tym samym językiem. Dlaczego nie rozumiecie mowy – pyta Jezus. Bo nie możecie słu-chać mojej nauki. Rozdział ósmy osiąga moment kulminacyjny. „Żydzi”, którzy twierdzą, że w ich komórkach jest DNA Abrahama, w rzeczywistości nie są dziećmi Boga. Ich ojcem jest Szatan. Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca – mówi im Jezus. Tak więc spotkanie z Chrystusem skutkuje przemianą Żydów. Ci, którzy weń uwierzyli, staną się Nowym Izraelem, który inaczej nazywamy Kościołem. To oni są prawdziwymi „dziećmi” Abrahama i Mojżesza. Ci, którzy Chrystusa odtrącili, stali się „Żydami”, czyli wyznawcami Szatana. „Żyd”, który ma diabła za ojca, co od począt-ku był (…) zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, określa sam siebie poprzez odrzucenie Chrystusa i prawdy. W tej samej historycznej chwili słowo „Izrael” traci konotację etniczną. Stary Izrael opierał się na DNA, był, jak mówili Żydzi, „nasieniem” Abrahama. Tożsamość Nowego Izraela, który oddaje cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, wyznaczają jego postępki, a przede wszystkim przyjęcie Chrystusa i głoszonego przez niego przesłania. Ci, którzy akceptują Chrystusa , staną się dziećmi bożymi, ci, którzy go odrzucają, będą dziećmi Szatana. Kościół jest Nowym Izraelem. Treść listów św. Pawła w pełni zgadza się z Ewangelią św. Jana. Paweł odrzuca DNA jako warunek zbawienia. Nie wszyscy bowiem, którzy pochodzą od Izraela, są Izraelem – pisze Paweł w Liście do Rzymian, 9:7 – i nie wszyscy, przez to, że są potomstwem Abraha-ma, stają się jego dziećmi, (…) to znaczy: nie synowie co do ciała są dziećmi Bożymi, lecz synowie obietnicy są uznani za potomstwo. DNA jest związkiem chemicznym, dzieci zaś to świadomie dzia-łające jednostki. Kryteria wyboru zmieniły się diametralnie. Tylko ci, którzy się tej zasady trzymać będą – pisze św. Paweł w Liście do Galatów, 6:16- utworzą Boży Izrael. Świadomy wybór i konsekwent-ne późniejsze zachowanie, są teraz podstawą przynależności do Nowego Izraela. Odtrącenie przez „Żydów” statusu „dzieci” na rzecz koncepcji opartej na DNA postrzegamy jako fundament przyszłych ideologii rasistowskich – od nazizmu po syjonizm. Judaizerzy, jak to niezmordowanie powtarzali średniowieczni papieże, byli niczym psy powracające do własnych wymiocin. Zawsze wybierali prymitywniejsze pojmowanie wspólnoty, które intelektualną niewolę przedkładało nad wolność opartą na wyborze proponowanym przez Ewangelie. Konfrontacja pomiędzy Jezusem a „Żydami” doprowadziła przede wszystkim do zrewidowania znaczenia słowa „Żyd”. Niegdyś odnosiła się ona do członków narodu wybranego, ale teraz określała już tych, którzy odtrącili Chrystusa. To, co niegdyś było synonimem Izraela, stało się jego przeciwieństwem. Sposób, w jaki św. Jan stosuje słowo „oi Ioudaioi” jest świadectwem jednego z najdonioślejszych i naj-bardziej radykalnych w dziejach transformacji i przerwania ciągłości tradycji. Ci, którzy utrzymują, że ich ojcem jest Abraham, stają się dziećmi Szatana. Ci, którzy według „Żydów”, zdają się odrzucać religię Mojżesza i Abrahama, są w rzeczywistości prawdziwymi dziećmi Moj-żesza i Abrahama. Są Kościołem, a Kościół jest Nowym Izraelem. Jeżeli po przyjściu Chrystusa prawdziwym Izraelem jest Kościół, to czym są „Żydzi”? Jan, któremu tradycja przypisuje autorstwo Ewan-gelii, odpowiedzi na to pytanie udziela w Objawieniu, które nazywane jest także Apokalipsą. W rozdziale 2:9, ewangelista broni kształtują-cej się chrześcijańskiej wspólnoty przed ówczesnymi „Żydami” i twier-dzi, że za „obelgę” rzuconą na chrześcijan odpowiedzialni są ci, co samych siebie zowią Żydami, a nie są nimi, lecz synagogą szatana. Ponownie porusza to zagadnienie w rozdziale trzecim i jeszcze raz wspomina o synagodze szatana – o tych, którzy mówią o sobie, że są Żydami – a nie są nimi, lecz kłamią.
    Anioł, odwiedzający nękaną chrześcijańską wspólnotę w Fila-delfii i inne w Azji Mniejszej zmusi „Żydów”, że przyjdą i padną na twarz przed twymi stopami, a poznają, że Ja cię umiłowałem. Tak jak Żydzi, którzy odrzucili Chrystusa, otrzymali nazwę „synagogi szatana”, tak społeczność żydowska, która Go przyjęła, powiększo-na teraz o nieżydowskich konwertytów, będzie odtąd znana jako Nowe Jeruzalem, co z nieba zstępuje od mego Boga. Przyjście Chrystusa, jak można było oczekiwać, stało się – by zacytować Wengsta – punktem zwrotnym dla obu systemów religij-nych. Kościół jest teraz Nowym Izraelem, a naród, który nazywa siebie Żydami, to w rzeczywistości kłamcy i członkowie „Synagogi Szatana”. Po tym, kiedy znaczenie słowa „Żyd” uległo transformacji, niemożliwy jest dalszy dialog ani jakikolwiek kompromis. Jezus mówi „Żydom”: macie diabła za ojca, a oni postanawiają go za to zabić. Według Carona, decyzja ta confirme de facon dramatiąue l’identite diabóliąue des „Juifs”. Pseudojudaizm – to określenie proponuje Caron jako synonim „oi Ioudaioi” – jest odpowiedzialny za śmierć Chrystusa. Żydzi, aby pozostać Żydami muszą przyjąć Chrystusa. Ci, którzy odrzucają, stają się „Żydami”, czyli nie tyle wyznawcami religii Abrahama i Mojżesza, co zwolennikami nowej ideologii, która w pokoleniu żyjącym po śmierci Chrystusa była źródłem rewolucyjnego fermentu w rzymskim impe-rium. Po tym, jak owa ideologia poniosła klęskę w powstaniu prze-ciwko Rzymowi, przez 1000 lat pozostawała zapomniana, ale wraz z nadejściem epoki nowożytnej pojawiła się znowu i w chrześcijań-skich królestwach odgrywała tę samą rolę, co w starożytnym Rzymie. Po Holocauście podjęto próbę, aby stosunki między Kościołem a Żydami oprzeć na nowych podstawach. Sobór Watykański II ogło-sił dokument zatytułowany Nostra Aetate; w paragrafie 4 stwierdza się, że (…) choć władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami do-magały się śmierci Chrystusa, jednakże to, co popełniono podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym. Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma Świętego.

    Jedynym logicznym wnioskiem, jaki wynika z tego fragmentu, jest to, że zamordowanie Chrystusa było zbrodnią i że niektórzy współcześni Jezusowi Żydzi są za nią odpowiedzialni. Precyzując, kim była owa grupa ludzi, dokument soborowy stwierdza, że winne są władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami. Święty Jan przedstawia ich jako, arcykapłanów i sługi, którzy, kiedy Piłat wy-prowadził ku nim Jezusa w koronie cierniowej i purpurowym płasz-czu, krzyczeli: „Ukrzyżuj!, Ukrzyżuj!”. We fragmentach Ewangelii poprzedzających opis Męki Pańskiej Jan nazywa tę grupę „Żydami”. Sam Chrystus również wie, kto zamierza go zabić: W odpowiedzi rzekli do Niego: Ojcem naszym jest Abraham. Rzekł do nich Jezus: Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abraha-ma. Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę (J 8:39-40). Ludzie, do których mówi: usiłujecie mnie zabić, są tymi samy-mi, którzy utrzymują, ż są potomstwem Abrahama. Czyli, innymi słowy, są to „Żydzi”. A skoro „Żydzi” wespół z Piłatem zabili Chry-stusa, nie uczynili tego wszyscy bez różnicy Żydzi, ale właśnie ci, którzy odrzucili Chrystusa, a których Jan określa mianem „Żydów”. (…) Wniosek, zwłaszcza w świetle dokumentu Nostra Aetate, jest jednoznaczny: „Żydzi” (których Caron nazywa „les Juifs johanniaues”) zabili Chrystusa. Jakiż ogrom nieszczęść pociągnęła za sobą ta egzekucja! – pi-sze Graetz w swojej historii Żydów. Iluż ludzi straciło życie, ileż nieopisanych cierpień ściągnęła ona na dzieci Izraela. Miliony złamanych serc i miliony tragicznych jednostkowych losów jeszcze nie okupiły tej śmierci. Jezus jest je-dynym spośród śmiertelników, o którym bez przesady powiedzieć można, że jego zgon miał dla świata poważniejsze skutki niż życie.
    Graetz w typowy dla Żydów sposób nawiązuje tutaj do krucjat, Inkwizycji, pogromów na wschodzie Europy i niezliczonych bezimien-nych tragedii, kiedy to Żydzi ginęli z rąk ludzi, którzy byli chrześ-cijanami. Uważa, że wszystko to było owocem chrześcijaństwa. Jest też bardzo żydowski – w takim znaczeniu tego słowa, jakie nadał mu św. Jan – w swoim postrzeganiu chrześcijaństwa, jako źródła wszystkich nieszczęść i klęsk, które dotknęły Żydów. Graetz ma słuszność, kiedy początku żydowskich tragedii i dramatów upatruje w śmierci Chrystusa, ale rzeczywistą katastrofą dla Żydów było to że sami je na siebie ściągnęli. Prawdziwym źródłem żydowskich nie-szczęść było szerzenie się pośród „Żydów” rewolucyjnych nastrojów które były nieuchronnym następstwem odrzucenia Chrystusa. Skłonił ich do tego przede wszystkim rewolucyjny zapał. Żydzi pragnęli przywódcy-żołnierza, który będzie potrafił pokonać rzymskie legiony na polu bitwy. Nie chcieli człowieka, którego Rzymianie mogli zgładzić przez rozpięcie na krzyżu. Św. Mateusz tak oto opisuje Mękę Pańska: Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża. Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. Z grubsza 1000 lat po śmierci Chrystusa i odtrąceniu Go przez „Żydów”, Majmonides opracował kryteria, wedle których jego na ród miał rozpoznawać Mesjasza: Jeżeli pojawi się król z Domu Dawida, znający Torę, (który) jak jego przodek Dawid przestrzega przy kazań (…) i poprowadzi świętą wojnę, przypuszczalnie będzie to Mesjasz. Jeżeli uczyni to z powodzeniem i zbuduje Świątynię w jej właściwym miejscu, i zgromadzi rozproszony lud Izraela, zaprawdę, z pewnością będzie to Mesjasz. Graetz, około 800 lat po Majmonidesie, pisze w istocie to samo: Jedyną przeszkodą, która nie pozwala im [czyli „Żydom”] uwierzyć, jest fakt, że Mesjasz, który przyszedł zbawić Izrael i wprowadzić go do chwały królestwa niebieskiego, zginął hańbiącą śmiercią. Czy Mesjasz może doświadczać bólu? Cierpiący Mesjasz wielce ich bul-wersował (str. 166). Po raz kolejny „Żydzi” określają siebie poprzez odrzucenie Chrys-tusa. Ponieważ cierpiącego Chrystusa uznali za sprzeczność samą w sobie, musieli wkroczyć na ścieżkę działalności rewolucyjnej, co niemal natychmiast ściągnęło na ich głowy nieszczęścia. Wszystkie te akty samookreślenia się nierozerwalnie wiążą się z postacią Chrys-tusa; ponieważ żydowski Mesjasz nie mógł być cierpiącym sługą, musiał być królem-wojownikiem. Jako że Żydzi nie mieli władzy nad własnym krajem, ów król-wojownik musiałby rewolucyjnie zaanga-żować się w obalenie dominującego systemu politycznego tamtych czasów. Koncepcja ta stała się aksjomatem na długo przed Majmonidesem. Jeżeli pretendent nie spełniał politycznych i rewolucyj-nych kryteriów, ipso facto nie był Mesjaszem. Innymi słowy, Mesja-szem musi być Żyd Rewolucjonista. Właśnie to, a nie prześladowania ze strony chrześcijan, było źródłem żydowskich nieszczęść. Stało się tak przede wszystkim dlatego, że rewolucyjna postawa Żyda prze-jawiała się na przestrzeni historii na wszelkie możliwe sposoby; od politycznego buntu po wywrotową działalność w sferze kultury. To zaś, w drodze reakcji, sprowadzało na nich prześladowania. „Żyd” wskutek rozstrzygnięć podjętych w sprawie własnej toż-samości, a wymuszonych przez Chrystusa, musiał stać się rewolu-cjonistą. Nieuchronność owego procesu warunkują omawiane już przez nas decyzje, które opisane są w Ewangelii św. Jana. Rodzice ślepca uchylali się od odpowiedzi na temat uzdrowienia ich syna, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi (J 9:22). Kiedy Chrystusa ukrzyżowano, „Żydzi” spełnili swoją groźbę. Brumlik ja-sno stwierdza, że przekształcenie się judaizmu w judaizm rabiniczny lub faryzejski miało początek z chwilą wprowadzenia 18 błagalnych modlitw, które rzucały przekleństwo na heretyków. Choć nie rezerwo-wano jej wyłącznie dla nich, klątwa ta była stosowana wobec no-wych chrześcijan. Ułożono ja i zaczęto stosować w okresie patriarcha-tu Gamaliela II z Jabne. Gamaliel pełnił swoją funkcję pomiędzy rokiem 80 a 120, czyli w czasach, kiedy zdaniem naukowców, powstała Ewangelia św. Jana. Wiadomo, że judaizm uważano za religia licita, czyli wyznanie dozwolone, a to oznaczało, że było ono zwolnione od ofiar cesarzowi. Wygnanie z synagogi, dla wyznawców Jezusa musiało być wielką dolegliwością, oznaczało bowiem, że pozbawiano ich ochrony i przynależności do określonej grupy społecznej. Brumlik nie zgadza się z poglądem, że wykluczenie wyznawców Chrystusa z synagogi miało miejsce, jak pisze św. Jan, w czasach Chrystusa. Przyznaje, że dotknęło ono chrześcijan, ale nie dostrze-ga, że wypędzenie chrześcijańskich Żydów z synagogi bardziej nisz-czący wpływ miało na „Żydów”, przede wszystkim dlatego, iż syna-goga zamieniła się wówczas w ośrodek działalności rewolucyjnej. Od czasów Chrystusa wpływ zelotów na „Żydów” rósł proporcjonal-nie do liczby wygnanych ze wspólnoty wyznawców Jezusa. Ów pro-ces selekcji osiągnął apogeum wraz z początkiem jawnie rewolucyj-nej działalności, kiedy to w roku 66 Żydzi podnieśli bunt wymierzony przeciwko władzy Rzymu. Nietrudno pojąć, jak to wyglądało w praktyce. Kevin Mc Do-nald pisał: Fanatycy wciąż posuwają się coraz dalej, zmuszając po-zostałych Żydów, aby się do nich przyłączyli albo przestali być czę-ścią żydowskiej społeczności. Autor omawia tu historyczny rozwój syjonizmu, ale opis ten odnieść można także do sposobu myślenia tych, którzy rodzicom uzdrowionego ślepca zagrozili wygnaniem z sy-nagogi. Tendencja ta była żywa na całej przestrzeni dziejów „żydostwa”, czyli od czasów Chrystusa (Mac Donald datuje jej narodziny na jeszcze wcześniejszy okres). Żydzi, którzy nie ulegli masowej his-terii, kiedy ich rodacy ogłosili Mesjaszem Sabbetaja Zewiego, rów-nież zostali wypędzeni z religijnej wspólnoty. Niektórzy, aby ocalić zdrowie i życie, musieli uciekać z miasta. W obu przypadkach, naj-bardziej radykalne elementy we wspólnocie żydowskiej koniec koń-ców pociągnęły za sobą całą społeczność.
    Radykałowie, którzy wyznaczyli kierunek rozwoju społecznoś-ci żydowskiej po śmierci Chrystusa, znani byli jako zeloci. Żydzi, którzy przyłączyli się do Jezusa, uważali, że rewolucjoniści prowadzą naród do katastrofalnej w skutkach konfrontacji z Rzymem – zosta-li wygnani z synagogi. Podobnie dzieje się teraz: Obecnie, tymi, któ-rych wyklucza się ze społeczności żydowskiej są Żydzi żyjący w Dia-sporze, którzy nie popierają programu izraelskiej partii Likud. Oznaczało to, że po śmierci Jezusa „Żydzi” w coraz większym stopniu poświęcali się działalności rewolucyjnej, czyli akcjom wojskowym, których celem było zrzucenie rzymskiego jarzma niewoli. To, co wkrótce miało stać się bezwzględnym ruchem obejmującym część żydowskiego narodu i dążącym do rewolucji, miało swój początek, gdy, jak pisze św. Mateusz, (…) arcykapłani i starsi namówili tłumy, żeby prosiły o Barabasza, a domagały się śmierci Jezusa. Usank-cjonowało go zachowanie Annasza i Kajfasza, kiedy oświadczyli Chrystusowi, że uznają go za Mesjasza, jeżeli zejdzie z krzyża. Od-rzucenie Chrystusa nierozerwalnie łączy się z akceptacją Barabasza – zeloty, czyli dokonaniem wyboru, który przedkładał Żyda rewolucjonistę nad cierpiącego Chrystusa. Wskazując na Barabasza, „Żydzi” opowiedzieli się za rewolucją. Odrzucając Chrystusa i wy-bierając rewolucję, zapoczątkowali łańcuch wydarzeń, który dopro-wadził do masakry w Masadzie i do jeszcze większych tragedii w przyszłości. (…)

  17. 1/2 srula (być może) said

    Re Wet3 (14)
    Czy to oznacza, że semici to celtowie bo tutaj mam np taką iformację:

    Główne ludy indoeuropejskie
    Hetyci – Anatolia;
    Medowie – tereny obecnego Iranu i Afganistanu;
    Persowie – Wyżyna Irańska – głównie tereny obecnego zachodniego Iranu;
    Celtowie – Wielka Brytania (Szkocja, Walia, Man), Irlandia i Francja (płw. Bretoński);
    Germanie – Skandynawia, Niemcy, Holandia, Wielka Brytania, Belgia (część Flamandzka), Szwajcaria, RPA, USA, Kanada, Australia, Nowa Zelandia, Jamajka;
    Grecy – Grecja;
    Italikowie – Iberia, Włochy, Belgia (część Walońska), Francja, Rumunia, Mołdawia, kraje Ameryki Łacińskiej (około 19 krajów + wyspy na morzu Karaibskim), Kanada (prowincja Quebec);
    Indo-irańczycy – Indie, Bangladesz, Nepal, Sri Lanka, Pakistan, Iran, Tadżykistan, Afganistan, Osetia, Kurdystan;
    Ormianie – Armenia i Górski Karabach (autonomia w Azerbejdżanie);
    Albańczycy – Albania, Kosowo, Macedonia;
    Tocharzy – pn.-wsch. Chiny;
    Słowianie – gł. Europa (Polska, Rosja, Białoruś, Ukraina, Bałkany).

  18. 1/2 srula (być może) said

    Re Filip Piękny (15):
    Słowo „żyd” oznacza:
    1). Pochodzenie, narodowość – Żyd
    2). Religię, wyznanie – żyd.
    Albo odwrotnie. 🙂 Proszę sobie wybrać. 🙂
    Owo nierozumienie podwójnego znaczenia słowa jest wykorzystywane przez Żydów do wciskania gojom kitu o antysemityzmie. Bo można się zapytać czy Arabowie, Semici przecież, krytykując Żydów to antysemici wtedy czy nie antysemici?

    „Potępienie nie dotyka z tego powodu, że ktoś jest żydem tylko dlatego, że odrzuca się prawdę” – to napisałem
    Nic tu nie napisałem o niebie. Zaznaczyłem tylko, że przynależność do narodu do grupy, społeczności nie jest przepustką do Nieba. Warunkiem jest podążanie za prawdą. Natanael wyraził swoją gotowość pójścia tą drogą. Same słowa jego odpowiedzi nie są jeszcze dowodem, że rozumiał wtedy co to znaczy „Syn Boży” tak jak to teraz rozumieją chrześcijanie. W czasie ukrzyżowania Apostołowie stchórzyli. My, jak sądzę, nie bylibyśmy lepsi.

  19. Tralala said

    ad 10
    Dziekuje panie Wet3 za te cenna informacje na temat kameleonki.

  20. Vit said

    Ks. prof. Michał Poradowski wyrażnie twierdzi że pozostali Apostołowie byli Celtami!!!
    Nie wyssał tego z palca!!!
    Jest osobą niezwykle wiarygodną, jego życie jest tego dowodem!

  21. 1/2 srula (być może) said

    Re 20:
    „Miejscem pochodzenia ludów mówiących językami Indoeuropejskimi są stepy pomiędzy Morzem Czarnym i Morzem Kaspijskim.” (http://www.histurion.pl/historia/starozytnosc/starozytnosc_ogolnie/indoeuropejczycy.html)
    „W starożytności Semici zamieszkiwali tereny Bliskiego Wschodu (bez Egiptu).” – to z wiki.
    W każdym razie miejsca zaznaczone na mapkach nie pokrywają się.
    Którzy to są „pozostali Apostołowie”
    Ks. prof. Michała Poradowskiego cenię. Mógłbym prosić o źródło bo tego nie pamiętam. Ale mimo wszystko byłoby to dziwne. Niemniej nie będę się upierał, że to nieprawda bo nie jestem specjalistą.
    Choć jak wziąć początek od Adama i Ewy to czemu nie 🙂

  22. wet3 said

    @ 1/2 Srula (17)To nie moj wymysl. Opieram sie na wypowiedziach ludzi znacznie madrzejszych
    ode mnie. Prosze dokladnie przeczytac wypowiedz nr 12 – tam o tym wspomina ks. prof. Poradowski.

  23. 1/2 srula (być może) said

    Re 22:
    Ciągle nie wiem na jakiej podstawie ks. prof. tak twierdzi. Co prawda jest to możliwe by np. Piotr był celtem jeśli jego przodkowie zostali sprowadzeni przez Rzymian przykładowo, ale z tekstów ewangelicznych to nie wynika. Jeśli nie ma dowodów to byłoby to tendencyjne ujęcie tematu, że semici nie są zdolni do przyjęcia chrześcijaństwa i było by to ujęcie „genetyczne” a więc trąci rasizmem takim jakim operują Żydzi. Czyli goje nie są ludźmi. Chociaż w tym wypadku to bardziej rasizm duchowy. Ujęcie „niemieckie” jest bardziej skierowane na genetykę.
    Co do określenia „starsi bracia” jest znakomity wykład wygłoszony przez ks. prof. Waldemara Chrostowskiego na Jasnej Górze do kapelanów wojskowych, bodajże w 2001 r. Był dostępny na You Tube.
    Zgadzam się, że współcześni Żydzi niewiele mają wspólnego z biblijnymi Hebrajczykami co do puli genowej. Jakby nie było Whoopi Goldberg to też podobno Żydówka. Co do judaizmu to tyle on ma wspólnego z Mojżeszem co ja z Chinami. Czytałem ale nigdy tam nie byłem. A biorąc pod uwagę, że gdy w USA wyprowadzano z niektórych miejsc publicznych pomniki Dekalogu i protestowali głównie chrześcijanie, to i to spostrzeżenie wydaje się być naciągane.

Sorry, the comment form is closed at this time.