Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    I*** o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Siekiera_Motyka o Śmierć lekarza rodzinnego
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    irtur o Skąd pochodzą Polacy? „Jesteśm…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Wybiórcza historia

Posted by Marucha w dniu 2012-07-14 (Sobota)

Trzeba poprzeć bardzo słuszną walkę o kontynuowanie nauki historii w II i III klasie liceum. Ale nie można przeoczyć problemu, jakim jest ujmowanie treści w podręcznikach do historii dla gimnazjów i liceów w Polsce obecnej. Historia bowiem jest wieloaspektowa, wieloznaczeniowa i bardzo trudna do ujęcia obiektywnego i poprawnego. Czy zatem w nauczaniu historii nie jest potrzebna jakaś istotna korekta, także merytoryczna?

Ogólnie trzeba powiedzieć, że nasze podręczniki do nauki historii w gimnazjach i liceach starają się ująć całość dziejów ludzkich od najstarszych kultur po czasy ostatnie i obejmują wszystkie ważniejsze kultury, państwa i imperia. Świadczy to o uniwersalizmie naszego nauczania, co nie zawsze ma miejsce w innych krajach. Podręczniki te uwzględniają najnowsze wyniki naukowe, są w miarę obiektywne, erudycyjne, wyważone, a w starszych klasach stosowana jest w nich metoda „historii rozumiejącej” i przyczynowej. Pod względem dydaktycznym, metodycznym i ekspresywnym są wręcz doskonałe, choć obliczone trochę na „obrazkową” młodzież przypominają raczej komiksy, a nie wykład.

Niektóre jednak budzą w pewnych momentach zaniepokojenie swymi zabarwieniami postmarksistowskimi, postmodernistycznymi i liberalistycznymi, głównie w przedstawianiu warstwy religijnej, kościelnej, patriotycznej i innych wyższych wartości, staczając się niekiedy do poziomu propagandy historycznej. Myślę, że trzeba, by te rzeczy koniecznie wyrugować.

Stronnicze podteksty

Ciekawe, że podręczniki dla gimnazjów stoją ogólnie raczej wyżej niż dla liceów. Biorę pod uwagę przede wszystkim historię Europy, chrześcijaństwa, w tym Polski. Podręczniki gimnazjalne przedstawiają na ogół poprawnie i bez kompleksów dzieje chrześcijaństwa i strukturę Kościoła katolickiego i innych wyznań, właściwą motywację wypraw krzyżowych, jak i ich znieprawienie, proces walki panów o władzę nad Kościołem, obronę Indian, reformy w wieku XVI, katolicki mecenat nad nauką i sztuką, chrześcijańską działalność społeczną, charytatywną i oświatową, ukazują Polskę w czasach średniowiecznych i później jako „raj dla Żydów” i „państwo bez stosów” (J. Tazbir), demokrację szlachecką, rozwój kultury duchowej i moralnej oraz znaczenie polskiego państwa i Kościoła w dziejach Europy. Takich dobrych ujęć jest dużo.

Jednak i w tych niektórych podręcznikach natrafia się niekiedy na zdania w pewnym sensie, wyraźnym lub podtekstowym, pomniejszające czy nawet poniżające Kościół, a także Polskę, tak jakby chodziło o ich planowe niszczenie, powtarza się np. stereotyp historyków antychrześcijańskich, jakoby renesans nie był sekwencją faz rozwojowych, lecz miałby wyrastać tylko z buntu przeciwko Kościołowi i społeczno-moralnej dyscyplinie religijnej w ogóle. W konsekwencji dodaje się niekiedy, że protestantyzm przyniósł Europie i Polsce wolność społeczną i religijną, demokrację i humanizację życia przez swoje „oprotestowanie” Kościoła katolickiego, podczas gdy w owych czasach protestantyzm wywołał raczej tylko ogólny ferment, częściowo twórczy, a częściowo negatywny: Luter opowiedział się za rzezią buntujących się chłopów w Niemczech, spowodował dyktaturę religijną w postaci zasady: cuius regio eius religio (czyj kraj, czyja władza, tego religia), co doprowadziło do ciężkich i długich wojen religijnych.

Podobnie zbyt stronnicza jest teza, że Polska w owych czasach była zacofana, a dopiero protestantyzm przyczynił się istotnie do postępu społecznego, kulturalnego i religijnego, że wprowadził u nas wolność społeczną, domyślnie: od Kościoła katolickiego, że pierwszy zakładał szkoły parafialne, rozwijał literaturę i sztukę i że nie królowie i książęta polscy, lecz dopiero książę pruski Albrecht Hohenzollern był koryfeuszem kultury polskiej. Niewątpliwie protestantyzm przyczynił się bardzo do rozwoju języka narodowego, nawet w Kościele, i do ożywienia problemów religijnych dzięki polemikom, ale szkoły parafialne, a ponadto jeszcze katedralne, były u nas już dwa czy trzy wieki wcześniej; panowie protestanccy jeszcze bardziej uciskali chłopów i innowierców niż katoliccy, a książę Albrecht zabiegał o polski tron.

Jest też dziwna wycieczka pod adresem biskupów polskich, że prześladowali innowierców, z wyjątkiem jednak rzemieślników i mistrzów, których mieli zatrudniać w swoich majątkach, żeby „tylko się bogacić”. Tymczasem trzeba pamiętać, że polska tolerancja budziła podziw w Europie, wyrzucenie zaś arian w 1658 r. było raczej dziełem panów protestanckich, którym rozbijali misje, a niektórzy biskupi katoliccy ukrywali u siebie pewne grupy arian.

Skąd też taka wielka pochwała wielkiej Encyklopedii Francuskiej (1757-1776), że była światła, bo „demaskowała” zabobony (religijne?), negowała dogmaty wiary i wyśmiewała głupotę kleru, który właśnie miał przeszkadzać w jej wydawaniu. Z kolei również ruch masoński miałby głosić wyższą doskonałość moralną, równość i braterstwo ludzi bez względu na pochodzenie, wyznanie czy narodowość – w przeciwieństwie do Kościoła.

A zakon jezuitów, powstały w XVI wieku, miałby być jakimś wynaturzeniem katolicyzmu, bo chciał wzmocnić Kościół na forum publicznym i państwowym, czego nie mogły przyjąć władze państwowe.

Oryginalne jest natomiast przedstawienie antysemityzmu, mianowicie zrodził się on nie na tle religijnym, lecz na podłożu handlowym, rzemieślniczym i w ogóle gospodarczym, a przeciwnicy Żydów tylko powoływali się sztucznie przed chrześcijanami na motywy religijne. Pogromy Żydów, czyli napady na nich i grabienie ich mienia, miały u nas miejsce tylko na terenach podległych Rosji. Polska zaś, zwłaszcza jagiellońska, dała Żydom wielką autonomię i sprzyjała rozwojowi ich kultury. Są to ważne stwierdzenia.

Kłopoty z interpretacją

Podręczniki do historii dla liceów, w zakresie normalnym i poszerzonym, są – moim zdaniem – też na ogół doskonałe pod względem technicznym, dydaktycznym i erudycyjnym. Jednak niektóre, zwłaszcza wydawane przez Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, mają dużo nienaukowych naleciałości ideologicznych ze skrajnego liberalizmu, poglądowego pesymizmu, rzekomo „oczyszczającego” superkrytycyzmu wobec Kościoła, narodu i patriotyzmu oraz judeochrześcijaństwo przeciwstawiają Kościołowi polskiemu.

Przypomina mi się tu wypowiedź prof. Stanisława Herbsta, jednego z redaktorów kilkutomowej „Historii Polski”, wydawanej po polskim Październiku ´56 roku. Otóż wskazał on na dziwny paradoks: autorzy marksistowscy i niekiedy partyjni pisali obiektywnie w duchu klasycznym i dosyć pozytywnie o Polsce, a był kłopot z historykami katolickimi, schlebiającymi nowym prądom, bo pisali w duchu materializmu historycznego i przesadnie krytycznie o Polsce i o Kościele.

A oto niektóre ważniejsze momenty negatywne podręczników licealnych.

Różne są, jak wiemy, poglądy co do kolebki Słowian w zależności od podstaw historycznych, archeologicznych, językowych i innych. Według jednych, kolebką Słowian są tereny nad Odrą i Wisłą, według drugich, prowincja praska, według trzecich, terytorium między Soławą a Łabą, według innych – Dolny Dunaj. Otóż pewna autorka ogłosiła za prof. Kazimierzem Godlewskim jako już dogmat, że kolebką Słowian były tereny północnej Ukrainy i południowej Białorusi i najstarszą kulturą słowiańską jest kultura kijowska. Ale to nic. Cały sęk w tym, że przyjmowanie za kolebkę ziem polskich uznała za umysłowość Mieczysława Moczara (!), za fanatyczny polski patriotyzm i emocjonalny dogmatyzm, nacjonalizm i ksenofobię.

Niektórzy uczą, że chrześcijaństwo przechodziło w historii istotne przemiany nawet co do dogmatów, że dogmaty są tylko tworem soborów bez objawienia, że prymat papieski pojawił się dopiero w V w. w Rzymie i że zorganizowana hierarchia kościelna wystąpiła dopiero w szczytowym średniowieczu. Karol Wielki jako katolik miał wprowadzać chrześcijaństwo ogniem i mieczem nie tylko w buntującej się politycznie Saksonii, ale wszędzie tak, że dzięki monarszej i kościelnej przemocy chrześcijaństwo stało się w średniowieczu religią dominującą na kontynencie europejskim. Duchowni byli intruzami na dworach panów, wykorzystując to, że tylko oni byli wykształceni. Król Polski Bolesław Chrobry prowadził cały czas politykę najazdów, wojen i grabieży. Za jego czasów kraj był też bardzo obciążony gospodarczo, bo król musiał dużo łożyć na Kościół i duchowieństwo, które – domyślnie – było bardzo pazerne i zachłanne. Słowem, duchowieństwo w wiekach X i XI rozwalało Kościół w Europie, a ratowali go świeccy, tak jakby stali oni dużo wyżej w owych ciężkich czasach.

O wyprawach krzyżowych, nawet trzech pierwszych, nie decydowały względy religijne, jak ochrona miejsc świętych w Jerozolimie przed muzułmanami, lecz przerost demograficzny w Europie, żądza grabieży, szukanie nowych ziem dla panów, rozpusta, no i żądza papiestwa, by się jeszcze bardziej bogacić, najbardziej w porównaniu z innymi państwami, i panować politycznie nad światem. W tym duchu również rządzili Polską wówczas biskupi ponad książętami. W ślad za papiestwem i niżsi duchowni, zwłaszcza niektóre zakony, jak templariusze i joannici, mieli w krajach duże znaczenie, bo posiedli ogromne dobra i majątki, a nie płacili podatków. Jest to taki niewytłumaczalny wyraz wściekłości umysłowego prostaka, który chciałby, by Kościół żył i działał bez jakichkolwiek środków materialnych. Ma to miejsce nie tylko wśród chrześcijan. Na przykład w Chinach w IX w. za dynastii Tangów cesarz zabrał wszystkim mnichom buddyjskim klasztory i mienie, choć żyli tylko z jałmużny, tyle że dobrze gospodarzyli.

Niektórzy autorzy wyraźnie gardzą naukową historią kościelną, a nawet nie rozumieją kościelnych terminów i pojęć oraz przekręcają fakty. Piszą np. że sobór w Bazylei w 1437 r. uznał „autonomię husytów”, tymczasem uznał on tylko najbardziej umiarkowany odłam husytów – utrakwistów (chcieli Komunii także pod postacią wina), ale i tej decyzji nie aprobowali papieże, bo to była forma tworzenia Kościoła bez hierarchii. Gdzie indziej autorzy piszą, że „odpust” to „darowanie grzechów za pieniądze”, tymczasem chodziło o darowanie kar za grzechy dzięki modlitwie Kościoła.

Niektóre podręczniki dla liceów podają, że w okresie reformacji i później polski Kościół surowo tępił protestantów, był fanatyczny i ksenofobiczny, nie rozumiał tolerancji religijnej, bronił się przed protestantami, stosował terror, konfliktował społeczeństwo, dzielił je i wprowadzał inkwizycję. Ciągle atakował ludzi inaczej wierzących i o innych obyczajach. Tymczasem wszystko było odwrotnie i to właśnie Polacy pierwsi w Europie ustanowili pełną tolerancję wyznaniową i religijną. Dlaczego młodzież jest tak przewrotnie ustawiana do Kościoła i Polaków? A trzeba jeszcze pamiętać, ile jeszcze dodają od siebie niekiedy wykładowcy, którzy chcą się przed młodzieżą „popisać” swoją „postępowością i oryginalnością”. Zresztą i na uniwersytetach zdarzają się wykładowcy, którzy wyżywają się w nienawiści do religii i Polski.

Pewien podręcznik notuje, że Unia Lubelska z 1569 r. była okazją do zagarnięcia Litwie przez Polskę Wołynia, Kijowszczyzny i wschodniego Podola, co też uwikłało Polskę w wieczne zatargi z Kozakami, których polskie wojsko miało masami wyrzynać. Tymczasem panowie owych terenów przystąpili sami do Korony, bo tutaj otrzymywali wolność bez porównania większą niż w poddaniu Litwie. Stąd też funkcjonowała niekiedy nazwa Polski – Rzeczpospolita Trojga Narodów. Autorzy chętnie też pastwią się nad sarmatyzmem polskim, nawet za jego hasła przywiązania do Ojczyzny, do katolicyzmu, przyjmowania wyjątkowego posłannictwa Polski i za kult bohaterów narodowych. Szczególnie negatywnie bywają przedstawiani jezuici: jako armia Kościoła, zaborcza, nietolerancyjna, religijna fanatycznie, rządząca państwem i gromadząca sobie bogactwa. Toteż wyrażana jest radość z ich kasacji w roku 1773 i dodatkowo z zabrania im dóbr, w których mogła powstać Komisja Edukacji Narodowej. A i cały polski Kościół za czasów saskich miał być podobny: ciemny, sprzyjający kłótliwości, pijaństwu, zabobonom, polskim niechęciom do wiedzy i nauki. Jest natomiast wychwalana masoneria, że rozwijała myśl oświeceniową i naukę, dawała twórczą ideologię i szerzyła idee równości, wolności i braterstwa. W ogóle oświecenie w Polsce zrodziło warstwę świeckiej inteligencji, dziennikarstwo, publicystykę, świat artystów, prawników i światłych mieszczan. A Wielka Rewolucja Francuska ma olbrzymie zasługi w tym, że wprowadziła wolność religijną (przez rzezie katolików w Wandei?), śluby cywilne i podporządkowanie Kościoła państwu.

O Soborze Watykańskim I z roku 1870 czytamy, że uchwalił on prymat papieski, czyli „nieomylność nie tylko w sprawach wiary i moralności, lecz także we wszystkich dziedzinach życia”, coś tak idiotycznego pisali niektórzy wrodzy Kościołowi politycy w XIX wieku. Tymczasem prymat oznacza władzę zwierzchnią nad całym Kościołem, a nieomylność odnosi się tylko do dogmatycznej interpretacji prawd objawionych. Toteż były tylko dwa dogmatyczne nieomylne akty prymatu, zresztą wyrażające wiarę całego Kościoła, w tym i wiernych, a mianowicie w ogłoszeniu dogmatu Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej (w 1854 r.) i Jej Wniebowzięcia (w 1950 r.). Naukowiec historyk musi znać i naukową historię Kościoła, jeśli pisze sam o Kościele. Nie musi on wierzyć w to, co Kościół mówi, ale nie może przekręcać lub nie znać treści pojęć kościelnych.

Gross jako autorytet

Niektórzy autorzy podręczników historii dla liceów mają za złe Kościołowi hiszpańskiemu, że w czasie wojny domowej zgodził się na to, żeby poparł go gen. Franco. Z tego wynika, że Kościół winien opowiedzieć się raczej za komunistami, którzy mordowali duchownych, palili świątynie i zabijali znaczniejszych katolików świeckich. Autorzy uważają zapewne, że Kościół powinien odnosić się jednakowo i do morderców, i do obrońców, tak jak i dziś forsuje się pogląd, że powinien traktować jednakowo partie pozytywne i moralne, jak i partie negatywne i niemoralne, niszczące Polskę.

W niektórych podręcznikach wydanych przez Znak czytamy, że „Polacy współuczestniczyli w mordowaniu Żydów” w czasie wojny i mordowali ich po wojnie. I tak już w roku 1941 miały w Polsce miejsce pogromy Żydów, przy czym „Niemcy wykorzystywali ludność polską”. Nie jakieś przestępcze jednostki, lecz „ludność”, a więc regularnie i powszechnie. Wspomina się tu Jedwabne i 20 innych miejscowości, w których Niemcy mieli tylko tworzyć klimat, a fizycznie mordowali Polacy. Przy tym zarzuca się hierarchii polskiej, że milczała niejako przyzwalająco, a Żydów ratowały tylko niektóre klasztory i najwięcej inteligencja świecka. A przecież księża w całej Polsce wystawiali choćby metryki chrztu Żydom, ryzykując też obozem lub życiem.

Jednak – czytamy w tych podręcznikach – szmalcownicy i konfidenci polscy szantażowali Żydów lub denuncjowali ukrywających się, a także zabijali uciekinierów z pociągów transportujących ich do obozów śmierci. Także partyzanci polscy mordowali Żydów ukrywających się w lasach pod pretekstem „likwidowania band żydowsko-komunistycznych”. Nie mówi się, że niektórzy partyzanci żydowscy współpracujący z NKWD grabili ciągle pobliskie wsie polskie, zabierając chłopom wszystko: żywność, dobytek, odzież, buty i różne przedmioty gospodarcze, jak było to np. na Grodzieńszczyźnie. Tam wieś Koniuchy musiała się w końcu uzbroić, ale wówczas oddział owej partyzantki pod dowództwem Jaakowa Prennera zaatakował wieś. Spalił ją, a całą ludność, łącznie z kobietami i dziećmi wymordował. Podobnie ograbiono też 10 innych okolicznych wsi. W rezultacie młodzież polską uczy się oficjalnie, że ogół Polaków współpracował z Niemcami w dokonywaniu holokaustu: „Gdyby nie Polacy i ich pomoc – bierna i czynna – w „rozwiązaniu” kwestii żydowskiej w Polsce, Niemcy nigdy nie odnieśliby takiego sukcesu”. I tak paszkwile Jana Tomasza Grossa wchodzą do naszej oświaty jako źródła nauki historii, właściwie z podtekstem, że ogół Polaków mordował Żydów.

Pewien podręcznik w temacie ruchu oporu za okupacji stawia na pierwszym miejscu Gwardię Ludową (potem: Armię Ludową), stanowiącą ramię NKWD, i podaje jako wielki ich wyczyn napad w roku 1943 na kawiarnię Café Club w Warszawie. Na drugim miejscu wymienia Bataliony Chłopskie (BCh), a dopiero na trzecim Armię Krajową (AK), nie omawiając jej dokonań. Tak się pisze jeszcze w roku 2004.

Niektórzy twierdzą, że za tragedię na Wołyniu i w Galicji Wschodniej odpowiadają i Ukraińcy, i AK. Stefan Bandera, twórca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), jest przedstawiany jako wielki patriota ukraiński, więziony za to przez Niemców, a UPA stworzyli dopiero jego następcy. AK nie ograniczała się do ochrony Polaków, lecz dokonywała akcji odwetowych, mordując w sumie 15-20 tysięcy ludzi, w tym kobiety i dzieci. A w końcu Polacy – nie okupanci sowieccy – zorganizowali akcję „Wisła”, mordując Ukraińców lub wypędzając ich do Rosji, czy też wysiedlając na Ziemie Odzyskane. W każdym razie wszystkim wielkim zbrodniom winni są w dużej części Polacy.

Czytamy też, że w roku 1946 Polacy dokonali z własnej inicjatywy pogromu 42 Żydów w Kielcach, a ogólnie w latach 1944-1947 mieli zamordować w Polsce 1,5 tysiąca Żydów. Czynili to z powodów zbrodniczych, rabunkowych i religijnych, domyślnie – jako katolicy. Nie można żadnej winy zrzucić na Sowietów, ponieważ w latach 1944-1948 Polska była samodzielna, nie była obezwładniona przez Sowietów, a tylko politycy PPR podporządkowali ją dobrowolnie interesom Kremla. Z tego przedstawienia wynika wprost, że Polacy nie są zdolni do tworzenia własnego państwa i swój nieszczęśliwy los zawdzięczają sobie samym. Powstanie Warszawskie w roku 1944 było wielkim, ale tragicznym zrywem AK, bo jego przywódcy nie porozumieli się ze Stalinem. Ten idiotyzm jest już wysoce bezczelny.

Niewysokie jest wreszcie mniemanie o Polakach i o „Solidarności”. W pewnym podręczniku czytamy, że w „Solidarności” były dwa nurty: jeden ugodowy, Wałęsy, zresztą konfliktowego, a drugi wymuszający reformy systemu komunistycznego z Jackiem Kuroniem na czele, i tylko ten drugi był słuszny. I tylko on zrealizował ustalenia Okrągłego Stołu, przekształcając się w Ruch Obywatelski Akcja Demokratyczna (ROAD), potem w Unię Demokratyczną (UD), a wreszcie w Unię Wolności (UW). I – domyślnie – tylko temu ruchowi należała się władza nad Polską. Społeczeństwo polskie tradycyjne kompromitowało to, że w roku 1991 utworzyło blisko 100 partii nieposiadających ani zmysłu społecznego, ani jasnych programów politycznych.

W żadnym podręczniku nie ma właściwego docenienia historycznej roli Kościoła w Europie i w Polsce, nie ma mowy o martyrologii patriotów polskich, w tym duchowieństwa w obozach, nie ma wzmianki o Nowennie Millennium Chrztu Polski ani o dokonaniach bł. Jana Pawła II. O Soborze Watykańskim II wspomina się tylko, że się zebrał, przypomina mi to nasze gimnazjalne żarty z zebrań obywatelskich: „Obywatele, zebraliśmy się, żeby się rozejść”. To była kpina z owych zebrań. Nie ma nawet wzmianki o znaczeniu wsi polskiej, o prostych ludziach, o bohaterach obu okupacji, niemieckiej i sowieckiej. W ogóle jest silna alergia na polskość, naród, katolickość, religię i klasyczną kulturę polską, choć jeszcze używa się słowa „naród”.

Łagodzenie wizerunku Rosji sowieckiej

Ogólnie nasze stosunki z Rosją sowiecką są przedstawiane tak, jakby to wszystko działo się gdzieś w starożytnej Grecji. Nie mówi się o straszliwej deportacji Polaków z Marchlewszczyzny na Ukrainie w roku 1935 ani z Dzierżyńszczyzny na Białorusi z roku 1938, nie mówi się o masowych mordach na Polakach i wywózkach w latach 1939-1941, gułagach, o okupacji Polski od roku 1944, o mordowaniu patriotów i niszczeniu kultury polskiej, o obławie augustowskiej w roku 1945, w której zginęło 1100 osób, i o cierpieniach podczas okupacji sowieckiej do roku 1989, która przyniosła duchową i moralną degenerację Narodu.
Mimo wszystko bardzo słusznie szuka się dziś sposobów nawiązania współpracy, prawdziwej przyjaźni i wzajemnego wybaczenia między narodem polskim i narodami współczesnej Federacji Rosyjskiej. I w tym powinna odegrać ważną rolę także religia chrześcijańska. Zostały utworzone odpowiednie komisje ze strony Cerkwi prawosławnej i Kościoła katolickiego, jednak jest to sprawa bardzo trudna i skomplikowana, pierwsza propozycja listu nawiązującego do listu między Episkopatem polskim a niemieckim: „Przepraszamy i prosimy o przebaczenie”, w redakcji strony rosyjskiej była całkowicie polityczna, a nie religijna. Obecnie podobno wspólny list jest już uzgodniony przez obie wysokie strony i ma być podpisany w sierpniu bieżącego roku.

Treść listu jest trzymana w ścisłej tajemnicy. Obawiamy się jednak, że obecnie nie ma odpowiedniego klimatu na podpisanie tego dokumentu. Mógłby on być owocny i przyjęty serdecznie przez Polaków raczej dopiero po ukończeniu śledztw w sprawie katastrofy smoleńskiej, po zgodzie Rosji na oddanie wraku samolotu i pozostałych dowodów oraz po zgodzie na wzniesienie pomnika katastrofy bez politycznej cenzury napisu na nim i bez gróźb wojskowych rosyjskich pod adresem wolnej Polski. Obawiamy się, by taki „ugodowy” list nie stał się narzędziem umacniania nad nami rosyjskiej strefy wpływów, do czego Rosja niewątpliwie dąży, a także by i nasz obecny rząd nie potraktował go jako naszego hołdu wasalskiego wobec Rosji w swojej wasalizującej polityce wobec niej. Ponadto nie ma też odpowiedniego klimatu ze strony naszych władz obecnych, gdyż rząd, prezydent, PO, SLD i Ruch Palikota nie mają wyższych idei ani politycznych, ani intelektualnych i wszczynają otwartą walkę z Kościołem na bazie ideologicznej, ekonomicznej, społecznej, kulturalnej, historycznej i medialnej m.in. przez eliminację głosu Kościoła na multipleksie cyfrowym i zastąpienie go głosem fałszywie katolickim w postaci kanału religia.tv w TVN. Owszem, nasze władze dziś zdobią się „Polską”, lecz tylko jako kotylionem. Poza tym nasz kraj jest w kompletnym chaosie, co rzutuje też na pozycję Kościoła katolickiego. Jeśli już przesłanie to ma być podpisane, to oby było owocne.

———————————————

Wydarzenia historyczne, zwłaszcza wielkie, są wieloaspektowe i wielosensowne, stąd też – poza wartościami matematycznymi i empirycznymi – mogą otrzymywać dosyć różne interpretacje naukowe. Bardzo wybitny metodolog historii, marksista, prof. Jerzy Topolski, z którym trochę współpracowałem, mówił m.in. bardzo ważne rzeczy: że wydarzenia historyczne nie są „nagie”, lecz są historiograficzne, czyli są ujmowane przez pryzmat osoby historyka, że historyk musi często korzystać także z wiedzy pozaźródłowej (np. z filozofii) i że stosuje on również naukowe sądy aksjologiczne (wartościujące) w aspekcie i prawdy, i dobra, i moralności.

Tymczasem u nas, o ile starsi historycy są dziś na ogół znakomici, bardzo erudycyjni, obiektywni, mądrzy i dociekający mozolnie prawdy – wyróżniają się w tym spośród wielu historyków na świecie – o tyle historycy młodzi pozostający pod wpływem postmodernizmu lub/i liberalizmu nie posługują się już naukową metodą historiograficzną i często piszą jeszcze bardziej irracjonalnie i propagandowo niż poważni marksiści.

Na koniec trzeba chyba powiedzieć coś przekornego. Bardzo słusznie tylu wybitnych profesorów i nauczycieli historii, a także polityków oraz wychowawców młodzieży walczy z obłędnym w naukach pragmatyzmem o kontynuację nauki historii w II i III klasie licealnej, ale czy warto w sytuacji, gdy dużo treści nauczanych jest błędnych i wręcz antywartościowych? Może należałoby, żeby najpierw mądrzy specjaliści przyjrzeli się tym treściom. Kto je dopuszcza do szkół? Wolność demagogii i błądzenia? To nie jest nauczanie historii. Nauka historii przecież kształtuje i wyposaża ucznia często na całe życie, a większość uczniów już nigdy potem do lektur historycznych nie sięgnie. Toteż religia i Polska nie mogą być zohydzane przez pseudohistoryków.

Przy tym ogólna sytuacja umysłowa jest niemal tragiczna. Polska ulega coraz głębszemu rozkładowi intelektualnemu, społecznemu, moralnemu, kulturalnemu i prawniczemu, idąc, niestety, za modnym, ale obłędnym nurtem współczesnej myśli antywartościowej. Dzieje się to głównie z winy władz, polityków i dużej części inteligencji, którzy idą za modą, a nie mają głębszego rozumienia człowieka i świata. Oczywiście, nie rozumieją też historii, która jest istotną formą egzystencji człowieka, jednostki i społeczności w rozwoju ku pełni człowieczeństwa. Nie wyjdziemy z tej zapaści, jeśli nie zmusimy ludzi nieodpowiedzialnych do odejścia.

Ks. prof. Czesław S. Bartnik
http://naszdziennik.pl/

Komentarze 63 do “Wybiórcza historia”

  1. RomanK said

    Nauczac czy nie nauczac historii….kiedy glupota siegnie dna?????>

    Wyobrazmy sobie ze dziecku nei powiemy jak sie nazywa…kto jest jego mama i tata…ze ma bacie ,,skad jest, et etc etc…i pozowlimy mu pozostac wolnym…od pamieci:-))))))))))))))
    Ludzie…POlacy!!!!!!!!..KWMac…..macie jeszcze jakies bydle ,ktore po dobremu zechce zamienic sie z wami na lby????

  2. RomanK said

    Na koniec trzeba chyba powiedzieć coś przekornego. Bardzo słusznie tylu wybitnych profesorów i nauczycieli historii, a także polityków oraz wychowawców młodzieży.. .pisze ksiadz profesor Bartnik….

    Gdzie Kuzwa?????? gdzie ich wasza professorska ksiezowska wysokooswieconosc widzi….??? Kuzwa….???>?> @!!!! gdzie??????

    I Konczy nasz wybitnyj wiedun Bozyj:
    Przy tym ogólna sytuacja umysłowa jest niemal tragiczna. Polska ulega coraz głębszemu rozkładowi intelektualnemu, społecznemu, moralnemu, kulturalnemu i prawniczemu, idąc, niestety, za modnym, ale obłędnym nurtem współczesnej myśli antywartościowej. Dzieje się to głównie z winy władz, polityków i dużej części inteligencji, którzy idą za modą, a nie mają głębszego rozumienia człowieka i świata.
    (
    (((((( I co to za inteligencja zatem Kuzwa Jej Mac-))))… ze bezczelnie zapytam???_

    Oczywiście, nie rozumieją też historii, która jest istotną formą egzystencji człowieka, jednostki i społeczności w rozwoju ku pełni człowieczeństwa. Nie wyjdziemy z tej zapaści, jeśli nie zmusimy ludzi nieodpowiedzialnych do odejścia

    O patrzcie,,kuzwa…wymyslil…:-)))
    Moze jednak bez uzerania zbytecznego nauczmy dzieci same sikac.i robic kupe,……przynajmniej nie beda smierdziec na sloneczku…..

    To jest wlasnei caly naszdziennik i jego rydzykiem….taki neo talmudyzm….ujjj wejjjj…szim oprimmm….

  3. guła said

    Witam pana Romana i po dzień dobry zapytam się, czy w tym Texasie tyż tak proży kiej u nas.
    Zimą dochodziło do minus 30 i tera, znaczy się latem, podchodzi pod czterdzieści, no Celsjusza, więc różnica wynosi 70 stopni.

    To co tam taka Sahara i tamtejsze beduini? Czyż nie.

    Ja tam uważam ze taka gazeta, czy radio ma ten mankament ze spustu ni ma. Więc całe godanie to po próżnicy.

    Tak zastanawiam się czy te MM to Windowsem są sterowane, czy już Linuxem. Dobrze byłoby wiedzieć. I niechaj ten nasz drug na coś przyda się.

    Złożyło się tak że tyż emigrant, któremu zależy, napisał tak o tych masmediach;

    ” Strona “opozycyjna” cierpi prze-de wszystkim na brak telewizji. Co prawda, były momenty, kiedy udawało jej się kłaść cięższą rękę na mediach publicznych, jednak szybko się kończyły i znów jest, co jest.
    Słuchając tych narzekań, warto popatrzeć na tłumy zgromadzone podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja i zastanowić się, jak to moż-liwe, że niemal z niczego redemptorystom z Torunia udało się zbudować taką siłę medialną.
    Może dobrze byłoby, aby polscy politycy z ręką na sercu pomyśleli, dlaczego oni sami nie stworzyli własnej niezależnej telewizji, dlaczego nie mają w Polsce niezależnego radia?
    Odpowiedź może być banalnie prosta, nie zależało im na prawdziwych wiarygodnych środkach przekazu; wszyscy – ci z prawa i ci z lewa, chcieli mieć bowiem coś, co byliby w stanie kontrolować. Tymczasem bez niezależności nie ma wiarygodności, a bez wiarygodności nie ma siły oddziaływania.
    Czy polskie partie opozycyjne miały mniej pieniędzy niż redemptoryści? – Gdzie tam?! Przez te wszystkie lata przepuścili wielkie sumy! Skoro teraz narzekają, że wszystkie telewizory są przeciwko nim, to niech popatrzą na TV “Trwam”, i zastanowią się, jak to było możliwe, żeby ze składek i dotacji zrobić taką siłę, jak to jest możliwe, że w Toruniu zbudowano alternatywne polskie instytucje państwowe, w czasach gdy nasi dzielni opozycjoniści zajęci byli taktycznymi kuksańcami i podjazdami (m.in. o publiczną telewizję)…”

    Resztę trza poszukać.

  4. Przecław said

  5. RomanK said

    Noop ,,u nos nie prazy…u nos ponizy 100 dzwoniom zymbami:-)))

  6. guła said

    Jak NOOP to NOOP „ponizej 100, to ile byłoby to stakana?”

  7. guła said

  8. Wandaluzja said

    Marek Barański, SKĄD SIĘ WZIĘLI POLACY?; HISTORIA Uważam Rze…, VII/2012, s. 34-37

    Polanie nad Warta to takie oszustwo Carskiej Kancelarii Heraldycznej, jak Lędzianie na środkową Wisłą. Lędzianie żyli nad Dniestrem, skąd pływali do CAROGRODU, gdzie mieli prawo handlować z Jednodrzewek – żeby nie zaatakowali Konstantynopola.
    Polacy nazywali to Grody Czerwieńskie, od HORWATA, skąd Arabowie i Irańczycy importowali Czerwca Polskiego, a ponieważ Horwatów było kilka więc ten od Czerwca nazywano CZERWONYM, od czego powstał Czerwony Horwat – Czerwień i Czerwonogród, nazwany po zniszczeniu przez Batu Chana ZALESZCZYKAMI od Żalków pogrzebowych. W odpowiedzi na tą interpretację Carska Kancelaria Heraldyczna ZIDENTYFIKOWAŁA Horwat z Krakowem, co jest ABSURDEM.
    W IX wieku nad Wartą żyli Goplanie a Polanie nad Dnieprem – z czego już CKHer wyłgać się nie mogła, ale Marek Barański z UW staje na głowie, żeby dogodzić CKHer, która PRZEMIANOWAŁA Litwę na Białoruś a Ukrainę na Małoruś. Jak mnie uczono to reaktywowanie UKRAINY było intencjonalną akcją austriacką, bo Polacy lubowali się w RUSI Takiej czy Innej a Austriacy chcieli mieć Polską Ukrainę.
    Do zdobycia Kurska i Sambora przez marszałka arabskiego Ibn-Muslima, który miast iść na Płock uderzył na Damaszek, stlicą Polski był Sambor, który od Wojewoidy Kija – Popiela II – nazwano KIJOWEM.
    Nad Wartą żyli GOPLANIE. Ja nazwę Warty wyprowadzam od AWARIS-Kairu, od Polskich Ptolemeuszy, obalonych przez Leszka Chytrego ARIOWISTA i Juliusza Cezara. Grakch I, który dał się sportretować na latarni Faros jako Pan Lasów w ELEKTRYCZNEJ aureoli, przywiózł z Aleksandrii zięcia, który założył polską linię Ptolemeuszy.
    Było to KONIECZNE, gdyż Grakch zlikwidował stalownictwo kapadockie, co wyemancypowało stalownictwo ARMEŃSKIE, nad którym Seleucydzi zapanować nie mogli więc zostali zlikwidowani przez Rzym. Ptolemeusze trzymali się zaś dzięki sojuszowi z AWARISEM nad Wartą, dostarczającym stal przez Sarajewo, ale Cezar zlikwidował ten sojusz przekupieniem Leszka Chytrego, i dlatego był Najbardziej Zadłużonym Mężem Stanu w Historii.
    Z racji na stalownictwo kaszubskie i powiślańskie stolicą mogło być Chełmno nad Nerem, Kruszwica lub Płock, i stąd GOPLANIE od Orlego Gniazda. Legenda Orła Białego mówi o ZNALEZIENIU orlego gniazda przez Leszka w Wielkopolsce, czyli chyba w Kruszwicy, bo Chełmno zostało zniszczone przez Hunów.
    Z tego co Mickiewicz nauczał w Paryżu – a miał dobre wiadomości – to Leszek III został wysłany przez Przemysława z Kaukazu do Poznania, gdzie przyjął poselstwo Franków z Rolandem Wlk, któremu podarował białozora z Rygi – czyli że Orłem Białym byłby Sokół Rosyjski, zwany na Zachodzie Norweskim. Na Sokoły Rosyjskie stać obecnie tylko szejków naftowych.

  9. RomanK said

    Gulo 100 F..to dokladnie 37,778 Celsjusza….tu zrownuje sie temp ciala ludzkiego z powietrzem…i wszystko wyzej zaczynamy sie powoli, delikatnie, ale….. gotowac….

  10. RomanK said

    Dzieki panie Juliuszu…
    goraco polecam wszystkim:

    http://www.wandaluzja.com/

  11. Joe said

    Re#3..Gula…czy slyszal o manipulacji izraelskich „ekspertow” na platformie w zat.meksykanskiej?Czy wie ze wylany olej zadzialal jak kantowka Guly wlozona w szprychy?Czy wie ze tej zimy cala ciepla woda stala o brzegow Ameryki jak zaczarowana?
    Normalnie…przez wieki… Gulf Stream mial oklo 80 mil szerokosci i szybkosc nawet 7 wezlow.A ubieglej zimy u brzgow Ameryki…szer.wynosila 300 mil i szybkosc 3-4 wezly?Europa dostala moze 1/5 ciepla ktore normalnie dostawala.
    Globalne ocieplenie robi sie na wszyskich frontach,bo mamona wyczarowana z… CO2 to wspaniely gieszeft ktory dalby panowanie nawet nad calym swiatem.Przynajmniej w Ameryce bylo cieplo jak nigdy wczesniej.Tej zimy wydalem na ogrzewanie polowe tych pieniedzy co zawsze.Ha…ha.

  12. Re.3
    „Słuchając tych narzekań, warto popatrzeć na tłumy zgromadzone podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja i zastanowić się, jak to moż-liwe, że niemal z niczego redemptorystom z Torunia udało się zbudować taką siłę medialną.’

    Odpowiedź jest banalnie prosta
    – z zagospodarowania i wyprowadzenia w pole tej części Polaków, która po Solidarności lat 80/81 w Polsce pozostała.

    Czy Guła nie wie, że najciemniej jest pod latarnią?

    A czy Guła ma wątpliwości co do tego, że najazd na Polskę został przygotowany perfekcyjnie we wszystkich najdrobniejszych szczegółach (nawet z dalszym ubezpieczeniem na wypadek awarii) przez najwyższej klasy speców światowych?

    Jak tak dalej pójdzie to Gule na pamiątkę po Polsce zostanie jeno platforma cyfrową i telewizyjne pudło z nalepką.

  13. guła said

    Panie Józef, ci (z małej za karę) których w większym czy mniejszym stopniu udało się im omamić w 68 r dmuchali potem pamiętnym roku, na zimne.
    No ale Wiesław czuwał, tyle tylko, ze pozwolił tym chałaciarzom po raz drugi bezkarnie ujść.
    A pan mnie pytasz się, czy wiem?

    A czy pan wiesz, panie inżynierze, że pierwszą solidarność to une stworzyli w latach 20 w Galicji.

    I obnosili się solidarnie po ulicach, z białą gęsią.

  14. 1/2 srula (być może) said

    Re 12:
    Ach Panie Józefie jakby to pięknie było jakby „RM” nie było i cała władza w „ręce Rad” tzn. „GW”. Przedziwne ale pański niewypowiedziany wprost postulat dziwnie koreluje z postulatem „GW”.
    Bardzo interesujące jest to jak na „Frondzie” można być antysemitą. Jeśli jest się chamem to można „jeździć” po Żydach wte i wewte. Do woli. Jak się jest kulturalnym i merytorycznym to „paszoł won”. 1/2 srula przerabiał to dwa razy pod innymi ksywkami i wie.
    Wbrew pozorom te dwie sprawy się łączą. Pańskiemu geniuszowi pozostawiam domysł.
    1/2 srula słuchał wczoraj w „RM” o konflikcie w Syrii w ramach „Rozmów niedokończonych” i było to bardzo interesujące. Gadano nawet o tym, że Izrael przysłał rewolucjonistów „w walizce”. To mówili słuchacze i nikogo nie wycinano.
    Ale co tam mały srulek może wiedzieć…

  15. Re.14
    A o zbójeckim przymusie szczepienia wszystkich Polaków na siłę (głosowali za tym wszyscy jak leci) mówili?

    Lepiej gadać o Syrii, bo u nas nie trzeba przywozić.
    A jak 1/2 srula takie mądre – to dlaczego jakoś nigdzie nie widać, aby którykolwiek z publikatorów (w tym przez 1/2 srula wymienionych) nagłośnił moją witrynę dla kogoś tam zwalczania?

    Czy 1/2 srula nie zauważył mego zastrzeżenia ‚jak tak dalej pójdzie’?

    Budują na polskiej ziemi „Rzeczypospolitą Obojga Narodów”
    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/10/22/buduja-na-polskiej-ziemi-%e2%80%9erzeczypospolita-obojga-narodow%e2%80%9d/

    „I mogę państwa zapewnić, że chociaż rządy w Polsce się zmieniają, jak w każdym demokratycznym państwie, to polityka wobec Izraela się nie zmieni”
    – Prezydent RP Lech Kaczyński, Izrael – 11.09.2006 r.
    .
    „Razem z nami są ministrowie obu rządów i będziemy dziś i jutro pracowali, by zaprojektować wspólną przyszłość”
    – Premier Izraela Beniamin Natanyahu, Jerozolima 23 luty 2011 r. – na powitanie premiera RP Donalda Tuska wraz z jego rządem.

  16. p.e.1984 said

    Czytelnikowi tego artykułu rzucą się niewątpliwie sformułowania typu „pewien podręcznik”, „pewni autorzy” – to jest niepoważne, niegodne osoby z wykształceniem wyższym. Jeśli chcemy coś komentować, podajemy źródło, autora i stronę. Wiadomo, że większości czytelników to nie obejdzie, ale nie podając źródeł można pisać dowolne brednie i nie musieć się z nich rozliczać. To bardzo szkodzi skądinąd wartościowej idei samego tekstu (przyszpileniu katastrofy edukacyjnej, fundowanej narodowi po cichu i na raty).

    W niektórych podręcznikach wydanych przez Znak czytamy, że “Polacy współuczestniczyli w mordowaniu Żydów” w czasie wojny i mordowali ich po wojnie. I tak już w roku 1941 miały w Polsce miejsce pogromy Żydów, przy czym “Niemcy wykorzystywali ludność polską”. Nie jakieś przestępcze jednostki, lecz “ludność”, a więc regularnie i powszechnie. Wspomina się tu Jedwabne i 20 innych miejscowości, w których Niemcy mieli tylko tworzyć klimat, a fizycznie mordowali Polacy.

    Fakty, rozproszone po różnych artykułach – a także aktach procesowych (sic!) są dla tez „oficjalnych” o przebiegu wypadków w Jedwabnem miażdżące, vide
    Jedwabne oszczerstwo i haniebne przeprosiny
    Prawda o “pogromie” w Jedwabnem. Mordowali Niemcy, a nie – Polacy.

    ks. Bartnik napisał: Przy tym zarzuca się hierarchii polskiej, że milczała niejako przyzwalająco, a Żydów ratowały tylko niektóre klasztory i najwięcej inteligencja świecka. A przecież księża w całej Polsce wystawiali choćby metryki chrztu Żydom, ryzykując też obozem lub życiem.

    To jest część szerszej akcji hasbary, działającej praktycznie we wszystkich mediach. Oto próbka działalności „matki trzech córek” z niepoprawni.pl, występującej także pod pseudonimem klio:

    Nastał czas zemsty. Jedwabne i pobliski Radziłów stały się teatrem scen, które trudno sobie wyobrazić. Watahy brutalnych , żądnych zemsty i odwetu, pijanych wyrostków i miejscowych chuliganów – bezkarnych aprobatą nazistów, zaatakowały spędzonych na rynki miasteczek, przerażonych Żydów. Poszturchiwaniom, ciosom i upokarzającemu traktowaniu nie było końca. Podniecano się wzajemnie inspirując do coraz brutalniejszych pomysłów na zwieńczenie samosądu. Orgia przemocy dokonała się w ogniu. W stodołach Jedwabnego i Radziłowa spłonęły żywcem setki kobiet, mężczyzn, starców i …dzieci.
    Nie znalazł się tam nikt, kto śledząc zza firanek rozgrywające się wydarzenia, wykrzesałby w sobie odwagę by stanąć naprzeciw katom… Zgroza! Gdzie byli wtedy kapłani tych katolickich parafian? Ich bracia w posłudze, mieszkający w pobliskich miasteczkach kijami odpędzali agresywnych młodzieńców od żydowskich okien, a z ambony grzmieli jak ten w Knyszynie, co ,, … każdej niedzieli wygłaszał kazanie do wiernych, aby nie prześladowali Żydów i im pomagali, ponieważ nie wiadomo, co czas może przynieść…”Linkowane bezczelnie pod moim tekstem na niepoprawnych

    A gdzie byli polscy księża? Np. W dniu, kiedy spędzano na rynek (w Jedwabnem) nie tylko mężczyzn, ale kobiety i dzieci, ks. Kębliński poszedł, na posterunek do oficera, wysokiej rangi, który dowodził całą akcją i tłumaczył mu; jeżeli winni są wam mężczyźni i posądzacie ich o sympatię do komunizmu, to przecież dzieci i kobiety są nic niewinne. I usłyszał odpowiedź: „Czy ty nie wiesz, kto tu rządzi? Nie wtrącaj się, jeśli chcesz mieć głowę na karku i zachować życie”.

    Wróćmy jednak do artykułu ks. Bartnika:

    Czytamy też, że w roku 1946 Polacy dokonali z własnej inicjatywy pogromu 42 Żydów w Kielcach, a ogólnie w latach 1944-1947 mieli zamordować w Polsce 1,5 tysiąca Żydów. Czynili to z powodów zbrodniczych, rabunkowych i religijnych, domyślnie – jako katolicy. Nie można żadnej winy zrzucić na Sowietów, ponieważ w latach 1944-1948 Polska była samodzielna, nie była obezwładniona przez Sowietów, a tylko politycy PPR podporządkowali ją dobrowolnie interesom Kremla.

    Zrzucanie winy za Kielce na „sowiecką okupację” to pomysł ryzykowny dla naukowca. Aby zabrać się rzetelnie do odkłamywania „pogromu” kieleckiego, trzeba nie fantazjować o „sowieckiej okupacji”, tylko pokazać sprawców:

    Opisów wydarzeń z dnia 4 lipca 1946 w Kielcach jest ogromnie dużo.
    Od wikipedycznej:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Pogrom_kielecki
    po niezależną prof. Jerzego Roberta Nowaka
    http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_726.html
    O tej UB-ckiej prowokacji kursuje w internecie wiele obrzydliwych żydowskich, antypolskich propagandówek. Steku tych kłamstw nie ma sensu jednak cytować.

    Rzetelna rekonstrukcja wydarzeń tamtego dnia w Kielcach wskazuje jednoznacznie na fakt, że to UB kolportowało kłamstwo o domniemanym uprowadzeniu przez Żydów Henryka Błaszczyka. Ten fakt przemilcza zarówno wiki, jak i śledztwo IPN. Gdy jednak Polacy nie garnęli się do zaplanowanego przez Żydów z UB “pogromu”, dokonano masakry własnymi siłami.
    Przy okazji tamtej prowokacji należy pamiętać o kilku faktach:

    – wojsko podlegało wówczas pod żydowskie dowództwo i było niezwykle karne. Jakakolwiek niesubordynacja kończyła się dla szeregowego żołnierza procesem przed sądem wojskowym. A te serwowały nader często wyroki śmierci. Tak więc samowolnie żołnierze w Kielcach nie zaczęli strzelać do Żydów.
    – UB – gdyby wydarzenia w Kielcach były rzeczywiście spontaniczną reakcją Polaków na plotkę o uprowadzeniu przez Żydów polskiego dziecka – było w stanie samo, bez pomocy wojska i milicji powstrzymać gromadzący się tłum. Wystarczyło tylko powiedzieć gapiom, że w budynku nie ma piwnicy, i że chłopaka Żydzi nie uprowadzili – że to nieprawdziwa plotka – i byłoby po “pogromie”. Ostatecznie wystarczyłoby kilka strzałów ostrzegawczych, aby tłum rozpędzić.
    – Należy pamiętać o stopniu zażydzenia UB w tamtym czasie.
    Źródło: Dwa pogromy – jedno kłamstwo

    To tylko parę drobiazgów. W oczy kłują ponadto takie sformułowania ks. Bartnika

    (…) i o cierpieniach (Polaków) podczas okupacji sowieckiej do roku 1989, która przyniosła duchową i moralną degenerację Narodu

    Większą duchową i moralną degenerację przyniosło 20 lat po „wyzwoleniu” spod tej „okupacji”. O katastrofie gospodarczej i demograficznej nie wspominając. Szczerze powątpiewam, czy jest jakiś (zdrowy na umyśle) historyk, który odważy się nazwać okres 1956-1989 „okupacją sowiecką”. System PRL można nazwać żydokomuną (o różnym nasileniu przedrostka w różnych okresach), ale nie – „okupacją sowiecką”. Niedowiarkom zalecam porównanie Generalnej Guberni z PRL. Ekonomiczne, demograficzne, edukacyjne oraz – z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Jak to porównanie nie pomoże – nic nie pomoże.

  17. RomanK said

    Panowie pan Jozef pokazuje i mechanizm i niezbite dowody, wyczerniajac to co ukryte w paplaninie aktow tzw dla humoru prawnych:-)))
    Prosze zauwazyc, ze sam Uklad..jego model- a nawet Numer seryjny nie ulegl zmianie….Stary PRL zachowal pelna zdolnosc opreacyjna mimo- ze w marszu zmieniono paliwo:-_) z ropy na gaz////
    Kiedys PZPR miala przydupasne quasi opozycyjne koalicjanty udajace opozycje..dzis ma to samo….
    Troche sie zmiemily formy…trochu nowych ludzi…ale pelnia oni te same funkcje uwiarygadniajace przeobrazony PZPR- czyli dzis POPiS…w konfederacji LSD..etc…
    Obroze….przekazano nowemu wlascicielowi z dobrodziejstwem inwentarza….
    TO-ze moglo byc inaczej….swiadczy o tym Stan Wojeny i 6 lat latania potrzaskanego planu Pierestrojki Polszy w Polin!
    Stan obecny jest….,TAK! TAK UWAZAM! KARA BOZA dla Polakow za ..ZDRADE i TCHORZOSTWO w OBLICZU konfrontacji z Parchata Komuna!
    Wprowadzajac stan wojenny Komuna dokonala aktu rozpaczliwego….i gdyby Polacy zachowali sie jak ludzie godni…do szesciu dni cala Komuna rozlazlaby sie w szwach. Taka powinna byc odpowiedz i tak bylo postanowione, ze w razie ataku- czy proby Delegalizaci Solidarnosci Polskiej narod obejmie Strajk Generalny!
    T tak mialo byc..ale wybrano doskonale czas..aby dac szanse Tchorzostwu i Zdradzie…
    Pozwolono Przemowic do Narodu Prymasowi Glempowi….ktory poprostu nie musial mowic nic…wcale! Ani slowa…!!! MOgl tylko wezwac do Moditwy za Polske!
    ON kard. Glemp wlal w dusze Polakow …strach!!! Obrzydliwy..lepki strach…powiadajac o rozlewie krwi…walce…..
    za nim nasrali w pory POlacy…za drobnymi wyjatkami…To jego Kazanie Srula wykastrowalo Polakow…
    Sluchajc go w kryminale w Uhercach..powiedzialem ..zapomnijcie o Strajku Generalnym…..
    To po tym kazaniu Polacy pekli….padli na kolana…
    Skulili sie i…oddali poklon Parchatej Komunie.
    Od ludzi ,ktorych sami wybrali i w wielu przypadkach prosill- zeby ich reprezentwali, ktorym obiecali stanie murem w naszej wspolnej sprawie..zostawili samym sobie….CI ktorzy nadstawiali wlasne piersi, gole z pustymi rekami..zatloczyli kryminaly…wierzac- ze za nimi stoja murem ci co ich poslali w pierwszej linii…. Przerazeni kazaniem Prymasa Polski….zdradzili swoich kolegow..swoje idealy…swoja i swoich dzieci Przyszlosc….i poswiecili tysiace ludzi..za cene swietego sparchlonego spokoju….udawali ze nie widza co z nimi robia…nie chcieli widziec ,,patrzec w oczy,,przeskakiwali na druga strone ulicy….

    Episkapus Polski dokonal tez drugiej ohydnej rzeczy…stal sie strona w konflikcie Narod – Parchata Komuna…i kreujac na arbitra namowil KOmune do..tzw Reaktywowania Solidarnosci… to by szczyt hopokryzji i podlosci..nazwac bande zdeklarowanych Wspolpracownikow godzacych sie na hold zwany Okraglym Stolem…Solidarnoscia……to ma swje konsekwencje do dzis…do dzis ludzie nie rozrozniaja co jest czym…

    Kara Boza zawsze odpowiada winie….macie zatem zasrany sparchlony spokoj….i nic wiecej…no moze marna nadzieje…ze moze nam odrosna jaja….w ktoryms tam pokoleniu..

  18. guła said

    Panie mecenasie to z jakiego powody wprowadzili stan wojenny?

    Przecież pacyfikowali siłą, nie propagandą (w przypadku SG wprowadzili czołgi a i to dopiero druga, jeneralska „wyborna” jednostka z nad Regi uderzyła) protestujące zakłady produkcyjne, za zakładem.

    Nikt nie zadbał o spusty (więc czym, protestem?) a rzecz szła o być, albo nie być.

    A une bez stanu wojennego niczego nie osiągnęliby.

  19. Re.18
    Panie Guła.
    Jeśli ktoś mając wyłożone kawę na ławę dalej nic nie rozumie to jest głupiec lub zdrajca – co na jedno wychodzi.

    Czy tak trudno też wyobrazić sobie sytuację, że może nadejść stan buntu Narodu Polskiego, a oni wówczas ogłoszą jakąś tam epidemię i wówczas zastrzykiem (w wyniku pomyłki przy pakowaniu) załatwią tych co trzeba.
    Może i nie będą do tego czasu czekać i zrobią to wcześniej – profilaktycznie.

  20. Tak was zagułowało, że już nawet na własny instynkt samozachowawczy kupsko żeście własne już usadzili?

  21. błysk said

    Ksiądz Bartnik jest jednym z nielicznych duchownych ,który nie boi się mówić i pisać prawdy. Min. na zebraniu w Lublinie /a wiem to od osoby,która tam była obecna/ ujawnił żydowski rodowód JPII ,po matce. W książce o masonerii ks. Kiersztyna znajdują się też słowa ks. Bartnika ,ze niektórzy biskupi w Polsce i niektóre instytucje katolickie biorą pieniądze od masonerii , by forsować na najwyższe stanowiska w Kościele masonów pochodzenia z „narodu wybranego”. Który z księży jest na tyle odważny? Dziw bardzo,że od czasu do czasu ukaże się jego artykuł w ND ,oczywiście na inny temat.

  22. walerianda said

    Petycje.pl NIE> STANOWCZE NIE DLA……..

  23. Re.21
    Jakoś to przecież trzeba uwiarygadniać.
    Inaczej klapa z ‚misji’ ND.
    Wielkie mi to odkrycie (i odwaga), że ktoś, coś, gdzieś – bez konkretów: kto, co, gdzie.

  24. RomanK said

    Gulo..stan wojenny to dla parchatej komuny byl ostatnia szansa i tak ja widzieli..ostatnia.. ale szansa !
    Ich wladza znikala w powietrzu…co prawda trzymalo resorty silowe ale juz powstawaly zalazki Solidarnosci i w Milicji i w wojsku… widmo przewrotu- w ktory odpadna i pojda w odstawke bylo bardzo realne. Analizy dokladnei mowily, ze za dwa cztery miesiace i partia zostanie przucona jak trup..resorty zostana przejete przez dzialajace i obecne juz wtedy wszedzie….Komisje Zakladowe Solidarnosci w pelni kompetentne i wiedzce co robic na kazdym szczeblu i aministracji i przemyslu/.. teraz wnikajace w resorty silowe..milicje wojsko i wieziennictwo.l
    Czekanie na ZSRR okazalo sie nietrafione Rosjanie powiedzieli- ze nie wejda i maja tParchaci sami zalatwic…strach sie wzmogl -bo wiedzieli, ze jak Rosjanie wkrocza , zeby uspokoic sytuacje beda gadali i zalatwia sprawe ze Solidarnoscia poswiecajac parchatych komuchow i Jaruzela.. Rosjanie bowiem gadaja tylko z tym co ma rzeczywisty wplyw a nie z uzurpatorami,,.,.Wiedzieli o tym KOR..wcy i juz paradowali po Moskwie- Kuron glosno wykrzykiwal.. ze on gotow,,wsiegda gotow…. ale nie za bardzo z nimi chcieli gadac, bo KGB doskonale wiedzialo- ze realna sila Solidarnosci to juz Polacy,,ze KOR idzie w odstawke… Na takie mrukliwe… nie wizu… nie slyszu …..uhaditie wy w pizdu….strach opanowal cala Parchata Familie..stad ucieczka pod skrzydla STASSi. jako kierunek ucieczki na zachod,,nie na Wschod!
    Nastapil pat..oni nie mogli rzadzic bez akceptacji Solidarnosci ..a Solidarnosc nei byla ani gotowa ani w stanie przejac bezposrednio funkcji panstwa..bo to wymagalo radykalnych zmian ustrojowych ,na ktore Solidarnosc przygotowywala sie oczywiscie pelna para przygotowujac nowa ordynacje wyborcza….struktury poziome i Rady Pracowniczego Samorzdu inne doy finasow i wielu dziedzin…wielka energia intelrektualna wylewal a sie z mlodych ludzi i obfitowala niezwyklymi pomyslami.;;;;. Solidarnosc i Polacy chcieli dokonac przelomu w sposob pokojowy , zorganizowany z dbaloscia o Ojczyzne,produkcje i porzadek….
    To przesadzalo z gory, ze po wyborach bedzie to calkiem nowy Kraj…i tu zagrali va-bank//
    Stawiajac na sojusz Paly z Pastoralem….i nie pomylili sie.!~ Pastoral utrzymal Pale….cena byl podzial ..50/50…benefity, zwroty, zwolnienia…etc etc….
    To spowodowalo, ze i dzis sytuacja Kosciola jest nie do pozazdroszczenia….Kosciol hierachiczny…zostal przez Polakow odrzucony! Tzn ten jaki kojarzony jest z ta haniebna zdrada Narodu… stad i fenomen Tradycji, i ks Natanek, I ks Isakiewicz.,.,,.i wiele innych..Kosciol tzn mowiac ucziwie jego skorumpowana hiearrchia gnijje…polkneli bowiem gilny bacyl masonski…..i zgnija…..jak gnija pazdzierze roszonego lnu i odpadna i pozostanie czyste biale…. jak snieg …
    Gulo…pacyfikowali zaledwie w pary miejscach..i tylko dlatego ze tych miejsc bylo stanowczo za malo i dopiero po paru dniach , kiedy byli pewni ze nei bedzie wiecej….
    Pacyfikowalo hutzpa..pokazywanie czolgow i zolnierzy ,,tez przeciez Polakow…..gdyby nei strach i nei porot s pokojne wlozenie lbow w obroze…mielibvysmy zupelnie inny start i bylibysmy byli o wiele dalej niz dzis sa Chiny bo wtedy mielsmy 10 ekonomie swiata,,,,a chgiczyc oscylowali na dzisiejszeh naszej pozycji 82…. To wlasnei tej silnej pozycji przerazili sie „nasi partnerzy” z NATOi kazali zdemontowac polska ekonomie,rekami parchatych zdrajcow….nazwiska znaciel l,,, takie sa fakty Gulo i taka jest prawda!

  25. A odnośnie ‚guła’
    http://www.sjp.pl/gu%B3a

  26. guła said

    Panie admin a Bizoń „się przezywa”

  27. p.e.1984 said

    Ad. 17
    Panie Romanie, proszę się nie ośmieszać. Gdyby nie stan wojenny to po Solidurności jeździły by sowieckie i NRDowskie czołgi – a jak sądzę także czechosłowackie – i to nie bez przyjemności.
    Glemp ostrzegał, bo miał pewnie dane wywiadowcze, których szarzy ludzie solidarności (i nie tylko) nigdy nie zobaczyli. Solidarność była takim genialnym zrywem narodowym, jak powstanie styczniowe, z takimi samymi perspektywami. Co Pan wie o „marszu gwiaździstym” na Warszawę? Na kiedy go planowano? Czym najprawdopodobniej by się skończył? Taką jatką jak w 1970 na wybrzeżu? Czy większą? A jak jeszcze nie marsz gwiaździsty, to co po nim? Ile by jeszcze ZSRR i reszta „bloku” czekała? Słyszał Pan o doktrynie Breżniewa?

    Pisał Pan swego czasu o „strajkach czynnych” – jako genialnym wynalazku solidurności, żeby nie przerywać produkcji, a przy okazji „dokładać” „komuchom” (czyli wszystkim współobywatelom”. Z tego co sobie odświeżyłem, to te „strajki czynne” miały polegać na wydawaniu produkcji przez zakłady wedle widzimisię komitetów strajkowych. Czyli miały totalnie zdezorganizować całą gospodarkę.

    RomanK: CI ktorzy nadstawiali wlasne piersi, gole z pustymi rekami..zatloczyli kryminaly…wierzac- ze za nimi stoja murem ci co ich poslali w pierwszej linii…. Przerazeni kazaniem Prymasa Polski….zdradzili swoich kolegow..swoje idealy…swoja i swoich dzieci Przyszlosc….i poswiecili tysiace ludzi..za cene swietego sparchlonego spokoju….udawali ze nie widza co z nimi robia…nie chcieli widziec ,,patrzec w oczy,,przeskakiwali na druga strone ulicy…

    A czego ci ludzie oczekiwali w tamtej sytuacji politycznej? Cudu nad Wisłą? Nawet „nie lękać się” trzeba rozumnie. A oni „nie lękali się” skrajnie głupio. Trzeba było zamiast nadstawiać piersi za KOR i mrzonki – podkulić ogon i czekać na dogodną sytuację geopolityczną. Prowokatorów i przygłupów wywieźć na taczkach z zakładów i pilnować wykonania planów – zamiast tego strajkowano i rozwalano polską gospodarkę, dzięki czemu inni Polacy nie mieli czym ogrzać domu, co jeść i na grzbiet włożyć. A żydokomuna i tak „sama się wyżywiała”, jak słusznie zauważył tow. Urban.

  28. Re.27
    Dla zachodzących procesów społecznych to nie jest tak, że sobie poczekam.
    Nigdy bowiem nie wiadomo który proces nagle się szeroko rozwinie i z jakim końcowym skutkiem.

    W ten sposób (czekaniem) nigdy nie skorzysta się z żadnego sprzyjającego procesu – no bo nigdy nie wiadomo jak on się ostatecznie zakończy.
    Kasty rządzące Polska doskonale o tym wiedzą i gdziekolwiek tworzy się coś nowego, to ich ludzie są pierwsi – a Polacy śpią, ociągają się i czekają na lepszą okazję.
    Akurat się doczekają.

    Zabijanie ducha narodu odbywa się też i taką metodą:
    widzicie wówczas tu wam nie wyszło, to siedźcie i teraz cicho, bo tym razem też wam nic z tego nie wyjdzie.
    No cóż – stając w obronie własnej żony napadniętej na ulicy przez zbója też nie wiadomo jak z tego wyjdziemy. No, chyba, że nie stajemy w obronie i czekamy na lepszą okazję. Można i tak.

  29. Zagułowani to chyba dobry i bezpieczny termin zamiast używania sekty.

  30. RomanK said

    Panie Pe…nie ma pan racji ..zadnej! Zwlaszcza z dystansu czasu ze znajomoscia faktow, ktore wtedy byly tajemnicami skrzetnie skrywanymi. Jaka roznice widzi pan w tym- ze po Solidarnosci pojezdzily czolgi polskie i polscy policjanci bili Polakow??? ja zadnej….
    Jestem przekonany ze lepiej by to wygladalo i mialo o wiele lepszy wplyw na zwiekszenie solidarnosci Polakow gdyby obce czolgi sprowadzili……niz wojna parchow z Polakami przy pomocy Polakow.
    POnadto bredzi pan bo nie ma zadnego nigdzie potwierdzenia o jakiejkolwiek probie interwencji..pan podtrzymuje mit..
    Pan widze nie chce widziec oczywistego…
    Solidurni…..ci ludzi nie reprezentowali samych siebie..ale ponad 10 mln ludzi..to byli ludzi ktorzy od dziesiecoileci mieli spoeczny mandat na reporeentowanie interesow Polakow….i te 10 mln pokazalo ze na nich liczyc nie mozna….i ten fakt tkwi mocno w swiadomosci Polakow!
    Ten fakt spowodowal ze nikt nie chce byc elita Polakow…a ci co ja udaja poprostu udaja…ze sa:-)))
    Stad trudnosc w jakimkolwiek oganizowaniu Polakow….Polac nie ufaja zwlaszcza tym, ktorzy tlumacza reszcie kurdupli- ze..ten podkulony ogon..to znak czekania na sprzyjajaca okazje….
    To nie smieszna panie P,e….to zalosne….
    Ma pan spokoj parchaty i cieplo w domu….i dobrze panu tak…wiec o co loto????
    Ma pan zapewne dane wywiadowcze- jak Glemp…ale zycie pokazalo co wykocilo sie z tej zle ukrywanej ciazy…. Solidurnosc- jak pan to dla humoru ..parchatego zreszta nazywa…zabito…i nie odrodzila sie nigdy wiecej..przynajmniej nie teraz.
    Widzi pan Solidurnosc i te przez pana wysmiewane strajki czynne..powodowaly ze odzyskano kontrole nad produkcja i ludzie dostawali towar..zywnosc…ktore przy pilonowniu planow, co pan radzi, znkaly w nicosc w jakichs czelusciach… dzis wiemy ze zasilaly tajne konta nomenklatury juz szykujacej kapital na Przewal….

    Jest tak jak powinno byc…mocno uwlaszczona Parchata Nimenklatura..duchowienstwo gloszace cnoty chrzecijanskie, ktorych praktykowania samo unika…. jak diabel swieconej wody…. i ludzi..ktorzy glosza nieuchronnosc pracy jednych…. zeby inni mieli co na grzbiet wlozyc….

    Radze panu jednak samemu zaczac pracowac- jak pan chce miec co wlozyc…bo predzej, czy pozniej bedziecie goli….i zapewniam pana to tylko kwestia czasu…

  31. 166 bojkot TVN said

    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=6678&Itemid=55

    Wpisał: Jerzy PRZYSTAWA
    15.07.2012.

    Czego chcesz od nas Michale Falzmannie?
    Jerzy PRZYSTAWA

    Zapraszamy na wspólne zapalenie zniczy na grobie Michała Tadeusza Falzmanna w 21 rocznicę Jego śmierci, tj, 18 lipca na godzinę 18-tą.

    Czego się spodziewałeś po nas, Michale Falzmannie, kiedy przedstawiłeś nam setki stron dokumentacji Twojego dochodzenia, które prowadziłeś z upoważnienia Najwyższej Izby Kontroli? Przecież to sam Prezydent Rzeczypospolitej prosił Cię, żebyś tą sprawą się zajął, a Twoje pełnomocnictwo podpisał sam Profesor Walerian Pańko, którego Sejm powołał na Prezesa NIK. Dlaczego przyszedłeś z tym do nas, biednych fizyków na marginesie życia politycznego?

    Mając takie uprawnienia szedłeś, dzień po dniu, po korytarzach władzy, nikogo nie pomijając i nikogo nie oszczędzając. Stawiałeś kłopotliwe pytania premierom, ministrom, prezesom banków i innym wysokim urzędnikom. Z Twojej relacji i notatek służbowych, które codziennie składałeś Twoim przełożonym, wiemy, że wysocy dostojnicy i wysocy urzędnicy odpowiadali Ci wymijająco i starali się pozbyć Ciebie jak najprędzej. Sam wielki Leszek Balcerowicz wprost oświadczył, że na Twoje pytania odpowiadał nie będzie. Po Twoim wyjściu łapali za telefon i dzwonili do szefów NIK, kto tego wariata na nich napuścił. Według słów Twojego bezpośredniego przełożonego, dyrektora Anatola Lawiny „ilość skarg na M. T. Falzmanna przekraczała ludzkie wyobrażenie”.

    Poszedłeś wtedy do tych nowych ludzi władzy, z którymi wiązaliśmy nadzieje, że to „nasi”, „ludzie z Solidarności”, że oni się przejmą, że wykorzystają swoje koneksje w kręgach władzy, że pomogą powstrzymać ten upływ krwi polskiej, ten rabunek państwa widoczny gołym okiem.

    Ale i tu spotkał Cię zawód. Ci wszyscy „nasi ludzie” chowali się natychmiast za parasolem braku kompetencji, a po Twoim wyjściu pukali się w czoło. Dobrze zilustrował to w swoim filmie „Oszołom” reżyser Jerzy Zalewski. Ten nieoczekiwany zawód był bolesny, nie rozumiałeś, jak ludzie, z którymi przez tyle walczyłeś o godne życie, o nową, sprawiedliwą Polskę, mogą z taką obojętnością traktować rewelacje, które odkryłeś.

    Próbowaliśmy szukać wsparcia u ludzi Kościoła. Nachodziliśmy biskupów i kardynałów. Zwracaliśmy się do wybitnych katolickich intelektualistów. Wszędzie to samo, tłumaczyli się brakiem kompetencji, albo tym, że „Kościół do polityki się nie wtrąca”, a rabunek państwa, to przecież polityka sensu stricto.

    Wysłaliśmy Twoje dokumenty do wielkiego nauczyciela Polaków, do Redaktora Jerzego Giedroyca w Paryżu. Równolegle przekazaliśmy dokumentację do zaufanych ludzi w Watykanie. I tu i tam jedyną odpowiedzią było milczenie.
    …………………..

  32. p.e.1984 said

    Panie Pe…nie ma pan racji ..zadnej! Zwlaszcza z dystansu czasu ze znajomoscia faktow, ktore wtedy byly tajemnicami skrzetnie skrywanymi. Jaka roznice widzi pan w tym- ze po Solidarnosci pojezdzily czolgi polskie i polscy policjanci bili Polakow??? ja zadnej….

    A ja owszem – w potencjalnej liczbie ofiar śmiertelnych. TO jest odpowiedź do kilku innych fragmentów Pana wypowiedzi.
    Co do reszty – Gierek gołocił rynek wewnętrzny, bo brakowało na spłatę rat kredytów, kiedy stopy procentowe poszybowały w górę. Stąd braki. To, co z PKB kradła „nomenklatura” to małe piwo w porównaniu z tym, co jest dziś.

    Nie wiem, co tkwi w podświadomości Polaków, moim zdaniem ma to mniejsze znaczenie, niż to, że w świadomości Polaków praktycznie nic nie tkwi. 40% społeczeństwa, nawet gdyby zmartwychwstał Dmowski, nie poszłoby do wyborów, a wygrałoby i tak PO.

    i ludzi..ktorzy glosza nieuchronnosc pracy jednych…. zeby inni mieli co na grzbiet wlozyc…

    Pan niczego nie rozumie. Jak górnik nie wykopie węgla – to szewc nie ma czym ogrzać warsztatu. Jak szewc nie pracuje, to górnik chodzi bez butów. I właśnie taką sytuację na skalę całej gospodarki narodowej wytworzyli parchaci rękoma Solidurniów (a niekiedy Solidurnie ścigając się na nicnierobienie z innymi Solidurniami, w ramach solidurnego współzawodnictwa w rozwalaniu własnego państwa).
    Póki co „my król” (skoro już się Pan do nas zwraca per pluralis maiestatis)pracujemy nad tym, żeby korporacje zachodnie miały wykwalifikowane mięso armatnie do drenowania niewykwalifikowanego mięsa armatniego w Polin. Wolelibyśmy, żeby ci ludzie pracowali dla narodu polskiego, a nie obcego pachciarza, ale Solidurnie tak ustawili zwrotnicę, że KORwy po ich plecach dojechały do władzy. A potem naród tubylczy wybrał jeszcze parę razy swołocz, jedną gorsza od drugiej, ale cały czas z logo Solidebilnosci (z interwałem na marginalnie mniej parchato-niszczycielskie SLD). Więc niech pan RomanK „nas króla” przeprosi, że nam z kumplami taką dziadowską robotę zafundował w „wolnej Polsce”, a nie nam zadek zawraca, że powinniśmy mu szyć kapotę za to, że nam z kumplami „uszył buty”.
    Z pozdrowieniami
    „my, król”

  33. Marucha said

    Re 32:
    Winą za obecny stan Polski obarcza Pan Solidarność 1980.
    Proszę zatem mi powiedzieć, które z postulatów „S” zostały zrealizowane.
    Czy należała do nich złodziejska prywatyzacja mienia narodowego?
    Czy może likwidacja armii?
    A może rezygnacja państwa polskiego z suwerenności? Udział w nie naszych wojnach?
    Dlaczego zrzuca Pan winę na oszukanego, obrabowanego i pobitego?

  34. p.e.1984 said

    Ad 33.
    Dlaczego mam pretensje do debila, który się upił i pijany w sztok usiadł do pokera z szulerami, wyciągając wypłatę, z której miał utrzymać rodzinę? Po tym, jak zbił lustro – a wiadomo – po takiej imprezie 7 lat nieszczęścia? A czort mnie wie dlaczego, taki już jestem wredny, zawzięty i napastliwy. Kompletnie na nieszczęścia ludzkie nieczuły. Nie to co katoliccy libertarianie z ONR. Ci nad każdym potrzebującym się pochylą, a za walkę z „komuną” order uśmiechu i ryngraf przypną.

  35. Wandaluzja said

    http://odkrywcy.pl/kat,111396,title,Jerozolima-do-utraty-zmyslow,wid,12972115,wiadomosc.html
    ***
    Biedni Żydzi POSTRADALI ZMYSŁY. Nazywają PRETORIUM Heroda „Świątynią Jerozolimską – Największą Świętością Żydowską” i Centrum Trzech Religii. To może być Największa Świętość, ale dla Chrześcijan, jako miejscu jerozolimskiego procesu Jezusa Chrystusa, co uznali ZA MNĄ Niemcy.
    Ja powinienem karać za to nie Niemców a Czechów, a to z powodu ZŁOTORYTU Wacława Hollara jako złupionego we Włoszech przez Karola Luksemburga Hołdu Heroda Wlk dla Oktawiana Augusta (www.wandaluzja.com – ,22. RZYM NIEZWYCIĘŻONY: Jerozolima Biblijna), na którym Jerozolima jest PRZED PRZEBUDOWĄ przez Heroda, czyli budową Capitoliny i PRETORIUM na Pałacu Salomona. Skalną Katedrę zbudowała matka Konstantyna Wlk.
    Jeśli Czesi NIE KARZĄ za te wybryki Żydów to nie dopełniają powinności katastralnych.

  36. Marucha said

    Re 34:
    Pańska wypowiedź jest dyskwalifikująca, czego nie mam nawet zamiaru uzasadniać.

  37. konstanty said

    Roman K ! To co ty czlowieku wypisujesz pod adresem Ks.Prof Bartnika budzi zdumienie i przerazenie Twoja glupota,bezkresny prymitywizm i i wulgarne chamstwo wzwoluje odraze i obrzydzenie To nie nadaje sie nawet na komentarz ! Do muszli klozetowej nie wsadza sie glowy !!!

  38. Zamilczeć polską historię said

    „Chwila ciszy”

    Z miesiąca na miesiąc coraz lepiej rozumiemy, dlaczego pani Ewa Kopacz, która stanowisku ministra zdrowia tyle się nadokazywała i w Warszawie i w Moskwie, – dlaczego pani Ewa Kopacz została wyznaczona na marszałka Sejmu, czyli druga osobę w państwie. Skoro na pierwszą osobę w państwie został wyznaczony pan Bronisław Komorowski, to nic dziwnego, że na drugą musiał zostać wyznaczony ktoś taki, jak pani Ewa Kopacz. Oto 11 lipca przypadła kolejna rocznica rozpętania z inicjatywy OUN i UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej ludobójczej akcji przeciwko ludności polskiej. Akcja została zaplanowana i przeprowadzona z niespotykanym okrucieństwem w celu oczyszczenia tej części Kresów Wschodnich z ludności polskiej. Za komuny o tym ludobójstwie się nie mówiło z uwagi na zadekretowaną nawet w konstytucji przyjaźń ze Związkiem Radzieckim, natomiast za transformacji ustrojowej nadal się o tym nie mówiło i próbuje przemilczać ze względu na umizgi do Ukrainy.

    Toteż 11 lipca, w dniu kolejnej rocznicy rozpętania tej ludobójczej akcji przeciwko ludności polskiej, nasi Umiłowani Przywódcy w Sejmie zdobyli się jedynie na „chwilę ciszy”. Jak wyjaśniła pani marszałek Ewa Kopacz zgłoszono aż cztery projekty uchwały w tej sprawie, ale wszystkie zostały skierowane do komisji kultury, która – na podobieństwo sławnej maszyny Trurla z „Cyberiady” Stanisława Lema, która potrafiła wyrzucać z siebie tylko znaki przestankowe – nie produkuje niczego prócz „chwil ciszy”. Ale cóż innego może produkować, skoro nasi okupanci najwyraźniej jeszcze nie zdecydowali, co Sejmowi wolno będzie uczynić w związku z tą rocznicą. Prowadzą oni na Ukrainie rozmaite ciemne interesy, a ponieważ ich ukraińscy partnerzy z bezpieki czy mafii mogą mieć zupełnie inna ocenę tamtych wydarzeń, toteż dla świętego spokoju i miłego grosza kazali naszym Umiłowanym Przywódcom cicho siedzieć, ewentualnie – cicho stać. Wykonaniem tego polecenia z urzędu zajęła się niezawodna pani Ewa Kopacz, która po katastrofie smoleńskiej udowodniła, że można na niej polegać – no i stąd w tubylczym Sejmie zapadła „chwila ciszy”.

    Te ciemne interesy naszych okupantów na Ukrainie muszą być dla nich szalenie ważne, skoro od ładnych kilku lat skutecznie blokują każda próbę wzniesienia w Warszawie pomnika ofiar tamtej masakry. Ciekawe, że nasi okupanci, dla których pozory legalności w pocie niewysokiego czoła w podskokach wymyśla bufetowa, znaleźli w tej sprawie sojusznika w „Gazecie Wyborczej”. Przypuszczam, że „GW” sprzeciwia się honorowaniu pomnikiem w Warszawie polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa ze względu na to, że pomnik taki zakłócałby harmonię przekazu, jaki z Warszawy i innych polskich miast ma płynąć na zagranicę: skoro ofiarami II wojny mają być Żydzi, to przypominanie o polskich ofiarach jest tu potrzebne jak psu piąta noga. Po co w Warszawie monument przypominający o wołyńskiej masakrze, skoro cała para ma pójść w gwizdek w postaci Muzeum Żydów Polskich, na które nie szczędzi grosza nie tylko władza publiczna, ale i kompradorscy plutokraci? Od razu widać, co jest ważniejsze, a co mniej ważne, albo nawet w ogóle nieważne w kreowaniu nowej wersji historii naszego nieszczęśliwego kraju.

    Tak się akurat złożyło, że dopiero co wróciłem z podróży po Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Otóż – co zdarza się niezwykle rzadko, ale się zdarza – kiedy w Ameryce jakiś Amerykanin słyszał o powstaniu w Polsce, to z reguły ma na myśli powstanie w warszawskim getcie przeciwko „nazistom” wymarłym i tubylczym. Jest o tym bowiem informowany nie tylko przez 33 muzea holokaustu w USA, z waszyngtońskim na czele – gdzie, mówiąc nawiasem, są też opisy powstań, co do których są wątpliwości, czy naprawdę się odbyły – ale również, a może przede wszystkim – poprzez obowiązkowe lekcje dla uczniów i rodziców, podczas których produkują się tzw. „świadkowie historii” to znaczy – rozmaici żydowscy hohsztaplerzy, opowiadający tam makabryczne duby smalone – bo niechby tylko ktoś ośmielił im się sprzeciwić!

    Akurat znam jeden taki wypadek z Kalifornii, kiedy to łgarstwa i fantasmagorie „świadka historii” zostały zdemaskowane przez Polkę – uczennicę i jej ojca – ale to był, jak sądzę wyjątek potwierdzający regułę. Jakże jednak ma być inaczej, skoro w Muzeum Powstania Warszawskiego nie ma albumów o Powstaniu w obcych językach: angielskim, hiszpańskim, czy francuskim? Właśnie chciałem kupić taki album w prezencie zaprzyjaźnionemu lekarzowi – Amerykaninowi z Los Angeles, który interesuje się historią II wojny – ale w sklepiku przy Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie nie było właściwie niczego! A przecież chyba to Muzeum powinno być nastawione nie tylko na przyjmowanie wycieczek z Polski, ale również, a może nawet przede wszystkim – na informowanie o tym wydarzeniu zagranicy. Tymczasem najwyraźniej nikt o tym nie myśli, to znaczy – może i myśli, ale najwyraźniej szkoda mu na takie rzeczy pieniędzy. A na Muzeum Żydów Polskich nie szkoda. No to wybierajmy dalej Umiłowanych Przywódców, których wyznaczają nam nasi okupanci, od 1944 roku zawsze wysługujący się jakiemuś innemu państwu – tylko nie Polsce – a będziemy cicho siedzieli nawet wtedy, gdy będzie się nam wydawało, iż mówimy, a nawet wykrzykujemy pełnym głosem.

    Stanisław Michalkiewicz

    Felieton • serwis „Nowy Ekran” (www.nowyekran.pl) • 16 lipca 2012

  39. Ad.37
    No, ale czasami jest tak, że trzeba mocno walnąć dechą w łepetyną, aby zagułowani m.in. przez ks. prof. Bartnika chociaż trochę otrzeźwieli, bo nie widza tego, że cały czas trzymają swe głowy w muszli klozetowej.
    Pan Roman poszedł metodą terapii wstrząsowej.

    Faktem też jest, że ks. prof. Czesław Bartnik od dawna popiera PIS.
    Współtworzył ten trójkąt bermudzki (z wierzchołkiem PiS) w którym na naszych oczach znika nam Polska.
    Nie widzi tego czy nie chce widzieć?

    Polski trójkąt bermudzki: PO-PiS-SLD CZĘŚĆ I – NARODZINY
    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/06/20/polski-trojkat-bermudzki-po-pis-sld-czesc-i-%e2%80%93-narodziny/

    Jeżeli Radio Maryja i Nasz Dziennik nie wiedziały kogo i co popierają, to teraz już wiedzą
    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/10/jezeli-radio-maryja-i-nasz-dziennik-nie-wiedzialy-kogo-i-co-popieraja-to-teraz-juz-wiedza/

    No i co z tego, że RM już wie i inni też już wiedzą?
    Dalej swoje – jak woda po kaczce.

  40. Re.38
    A ten mędrzec napisał coś o ostatnim geszefcie przymusu szczepionkowego uchwalonego przez sejm (głosami również PiS)?
    Przecież Pani Kopacz była ministrem zdrowia i razem z Tuskiem w lutym 2011 r. podpisywała w Izraelu jakieś papiery w zakresie służby zdrowia?
    Czy tam uzgodniono wprowadzenie przymusu szczepienia Polaków?

  41. RomanK said

    Pe jest krolem….nie wiedzialem wasza kurelwska mac,,nie wiedzialem…pardon! Pan sie nie irytuje…L-)))
    Zapomina wasza wysokakosc ze to nie Solidurnosc zrodzila kryzys ,,ale odwrotnie…Kryzys zrodzil Solidarnosc…I byla taka jaka sie nam udalo ja zrobic…Wielcy i medrcy uciekali- jak od zapowietrzonych,,,
    liczby ofiar smiertelnych nie znamy do dzis,,,tych ktorzy opuscili Polske liczba idzie w miliony i od nikogo nie mozna sie dowiedzice choc pytam sie z uporem maniaka od 30 lat…wg moich ocen lucba ta siega ok 6mln ludzi,,ewenemet w ajaki swiatowej exodusi ludnosci w czasie pokoju…mowi to cos panu>>> mnie tak ,ze ten pokoj wdocznei byl gorszy od wojny….
    Jak pan widzi ne odbylo sie bez ofiar i wcale nie jestem pewny, ze bylyby jakies ofioary gdyby sprawy potoczyku sie tak zakladane bylo w indtrukcjakch na wyopadek delegalizacji.
    ha wiem pane Pe,,ze prada powduje kwasy w zoladku…i neich pan nied udajem ze nie wie pan co czuja Polacy bo to objawia sie brakiem poparcia pansjiego srodowiska wlasnei za to ze poparlo stan wojenny…i stalo sie czescia usprawiedliwiajaca junte Jaruzela i parchatej Mafii..mimo ze oprocz paru synekurek spuscili was po sznurku…:-))) I widzi pan ludzie patrza na was..podejrzliwie.
    Takie sa fakty. CO dal stan wojenny…i jego poklosie kazdy widzi…. co moglo byc jesli by sie zrobilo to co zamierzalismy..mozemy dzis tylko snuc dywagace na temat…
    Mnie przekonuje ze skonczyloby sie sukcesem bo widze c zrobili Chinczycy..ktorzy dokladnei skopiowali nasze solidurne pomysly….
    Drogi panie Gajowy…trudno ocerniac , ze obarczaj wna Solidarnosc…tak zalozono od pocztaku…od dawna ta historie pisza i ja wciskaja nam na sile….pan Pe nei jest anoi odosobniony ani tez oryginalny…prawda jest jaka jest.
    Kazdy moze ocenic jak ma i gdzie zanlezlismy sie jak Polacy w wyiku takich a nie innych dzialan….
    ci So;idurni zostali wyeliniowani w jedna grudniowa noc…i 30 lat dzialalnosci swiatlych parchatych doprowadzilo do tego co jest,,,,,i niech nam pan Pe nei szuka za szwafgrow do nei naszego bekarta:-_))

  42. guła said

    Ten mędrzec, panie Józefie, pisał na temat szczepień i to ostatnio, trza tylko poszukać.
    Ten mędrzec również upublicznił wizytę z lutego 2011 r (na dywaniku) w Tel Awiwie 55 osobowego składu rządu.
    To oczywiście precedens w nowożytnej historii Świata. Dotychczas takich gamoni nikt jeszcze nie płodził.
    Musi na kamieniu porodzili się.

    A na dywaniku jak to na dywaniku, tylko słucha się i przytakuje, tak toczna (ruki po szwam)

    Tego nie czynił nawet rząd Jarosława Kaczyńskiego. Ba, sam Jarosław Kaczyński w ogóle o ile pamiętam, w Tel Awiwie nie bywa.

    Wiersze.
    Wiersze kiedy są dobre żyją własnym życiem, co udowodnił pan mecenas publikując wiersz pana Mirosława Krupińskiego, popierającego PiS i nieznoszącego śpiącego elektoratu.
    https://marucha.wordpress.com/2012/07/15/swieto-narodowe-15-lipca/#comments

    Józef Piłsudski, panie Józefie, nie znosił i nie tolerował różnorodności w pozornej jedności. Albo jedność albo różnorodność. Nieprawdaż?
    A tu patrz pan co dzieje się, jak przypomina Ks profesor Czesław Bartnik, około 100 narodofych partii w Kraju powstało i działa w najlepsze.

    A pan piszesz o zdradzie, głupocie i dywersji nie widząc meritum…

    A w tej Wisłoce są jeszcze ryby? No rzecz jasna świeże ryby.

  43. Re.42
    Meritum to ma Pan pod ad. 15.

  44. Re.42
    Panie Guła – Pan poda nam linki do tych rewelacji mistrza podanych przez Pana.

    Teraz to można powiedzieć, że jest i 1000 organizacji rozproszonych organizacji narodowych, jak się wpierw wspierało i promowało KORO-PiS wytwarzając obecnie funkcjonujący trójką bermudzki.
    Przez 20 lat nie można było wypromować innych ludzi (Polaków) z terenu całej Polski?
    Macierewicza (na początek) dało się wypromować?

    Jerzego Kropiwnickiego – szefa Rządowego Centrum Studiów Strategicznych – rozpisującego na drobne scenariusze wepchnięcie Polski do UE – to dało się promować na antenie RM i to w momencie, gdy on zarządzał rozpisywaniem tych scenariuszy?

    A komu i czemu ma służyć podtrzymywane przez 20 lat kłamstwo kłamstw, że Polska w 1989 r. odzyskała wolność, suwerenność i niepodległość?
    Nawet ostatnio na Jasnej Górze (pielgrzymka Rodziny RM) śpiewano „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie” – po wcześniejszym przypomnieniu jak ma być, aby pielgrzymi coś nie pomylili.

  45. guła said

    Internet to dla pana wielka tajemnica.

    Jak z tymi rybami, są one w tej Wisłoce?

  46. Ad.45
    To Pan ma podać źródło skoro wyszedł Pan z twierdzeniem powołując się na publikacje.

  47. PoPiS said

    Polemika PE vs. Marucha/RomanK/Bizon przypomina polskie awantury (jak np. w/s powstania W-skiego) i final jest zawsze taki sam. Po wyczerpaniu argumentow dowodzacy daje sygnal i zaczyna sie szarza tych co maja racje posrod chamskich wrzaskow i wyzwisk wspomagana przez pomniejszych „dyskutantow” z ambicjami na „autorytetuf”.

  48. p.e.1984 said

    RomanK napisał: Pe jest krolem….nie wiedzialem wasza kurelwska mac,,nie wiedzialem…pardon! Pan sie nie irytuje…L-)))

    Drogi Panie Romanie K, Pan nie jest w stanie mnie zirytować, bo ja za dużo przeczytałem, z tego, co Pan pisze – i wyciągnąłem wnioski. Mógłbym również Pana dookreślić przy użyciu profesji Pańskiej rodzicielki, tylko czemu to by miało służyć i czego dowodzić?

    RomanK napisał: Zapomina wasza wysokakosc ze to nie Solidurnosc zrodzila kryzys ,,ale odwrotnie…Kryzys zrodzil Solidarnosc…I byla taka jaka sie nam udalo ja zrobic…Wielcy i medrcy uciekali- jak od zapowietrzonych,,,

    Trzeźwi uciekli od oszołomów, co chcieli rozpętać powstanie styczniowe. Jaka ich w tym wina?

    RomanK napisał: liczby ofiar smiertelnych nie znamy do dzis,,,

    Popytaj Pan w IPN.

    RomanK napisał: tych ktorzy opuscili Polske liczba idzie w miliony i od nikogo nie mozna sie dowiedzice choc pytam sie z uporem maniaka od 30 lat…wg moich ocen lucba ta siega ok 6mln ludzi,,ewenemet w ajaki swiatowej exodusi ludnosci w czasie pokoju…mowi to cos panu>>> mnie tak ,ze ten pokoj wdocznei byl gorszy od wojny….

    Udokumentuj Pan te 6 mln. Rocznikami statystycznymi albo danymi z urzędów imigracji. Bredzić można i o 100 mln.

    RomanK napisał: Jak pan widzi ne odbylo sie bez ofiar i wcale nie jestem pewny, ze bylyby jakies ofioary gdyby sprawy potoczyku sie tak zakladane bylo w indtrukcjakch na wyopadek delegalizacji.

    Trzeba było poinformować Jaruzelskiego, bo pewnie nie wiedział o tych „instrukcjach”, tak samo jak towarzysze radzieccy i NRDowscy, dla których pracowała połowa „działaczy”. A mimo to ustawiali czołgi po obu stronach granicy.

    RomanK napisał: ha wiem pane Pe,,ze prada powduje kwasy w zoladku…i neich pan nied udajem ze nie wie pan co czuja Polacy bo to objawia sie brakiem poparcia pansjiego srodowiska wlasnei za to ze poparlo stan wojenny…i stalo sie czescia usprawiedliwiajaca junte Jaruzela i parchatej Mafii..mimo ze oprocz paru synekurek spuscili was po sznurku…:-))) I widzi pan ludzie patrza na was..podejrzliwie.

    Jaka prawda? Prawda RomanaK? Toż „Komsomolskaja Prawda” niekiedy prawdziwsza, a nawet ta na wydzielanie czegokolwiek u mnie nie wpływa. Rozczaruję Pana dodatkowo – Pan mnie błędnie łączy organizacyjnie ze środowiskami, do których nigdy nie przynależałem. Ani mnie oni ziębią, ani grzeją. Na tamtej szachownicy oni robili coś, co miało sens. Solidurnie – głupoty. Powiem Panu tak – PAX i Grunwald mieli ludzi, którzy, którzy jakoś dla narodu polskiego działali dziesiątki lat, ludzi sprawdzonych wytrwałością i pracą. Zostali spuszczeni po sznurku, bo byli realną groźbą. Solidurnie to był wysyp watażków znikąd, zwykle wiarygodnych prowodyrstwem w strajku (paru porządnych i uczciwych ludzi też się do Solidurności przybłąkało, więc pamiętajmy, że ciskanie gromów na głowy nie ich dotyczy, tylko dominanty). Idealna struktura dla kreowania „nowych elit” i werbunku przez wszystkie służby. Ogólnie, to jak czytam u Pana „I widzi pan ludzie patrza na was..podejrzliwie.” to się zastanawiam (pamiętając, że do PAX ani Grunwaldu – czyli RomanKowych „was” – nie należałem), czy chodzi Panu o podejrzliwość tych ludzi, o których ma Pan taką opinię:

    RomanK napisał (1): Wyobrazmy sobie ze dziecku nei powiemy jak sie nazywa…kto jest jego mama i tata…ze ma bacie ,,skad jest, et etc etc…i pozowlimy mu pozostac wolnym…od pamieci:-))))))))))))))
    Ludzie…POlacy!!!!!!!!..KWMac…..macie jeszcze jakies bydle ,ktore po dobremu zechce zamienic sie z wami na lby????

    RomanK napisał: Takie sa fakty. CO dal stan wojenny…i jego poklosie kazdy widzi…. co moglo byc jesli by sie zrobilo to co zamierzalismy..mozemy dzis tylko snuc dywagace na temat…

    Po co? W najgorszym razie krwawiej niż Budapeszt’56, w lepszym – Praga’68 albo Wybrzeże’70 (rozciągnięte na cały kraj).

    RomanK napisał: Mnie przekonuje ze skonczyloby sie sukcesem bo widze c zrobili Chinczycy..ktorzy dokladnei skopiowali nasze solidurne pomysly….

    Tak, Tian’anmen’89. Pan nie wie, o co tam szło, bo dziś już nikt na naszym folwarku nie wie. I Pan nie ma pojęcia, czym są dzisiejsze Chiny. „Rok Koguta” G. Sorman’a niech Pan poczyta na początek.

    RomanK napisał: Drogi panie Gajowy…trudno ocerniac , ze obarczaj wna Solidarnosc…tak zalozono od pocztaku…od dawna ta historie pisza i ja wciskaja nam na sile….pan Pe nei jest anoi odosobniony ani tez oryginalny…prawda jest jaka jest.

    „Oficjalna” propaganda III RP gloryfikuje Solidurność. Więc kto niby wciska na siłę? Próbował się Pan dokopać do informacji, do jakiego stopnia Solidurność rozwaliła gospodarkę PRL? Ile czasu trwał powrót do „przedsolidurnej” produkcji węgla, stali, butów, domów etc.? Czy kiedykolwiek nadgoniono straty? Wie Pan coś o tym? Bo opowiadać głodne kawałki łatwo. Znaleźć i opracować liczby – trudno – i mogą się rozwiać pewne iluzje.

    RomanK napisał: Kazdy moze ocenic jak ma i gdzie zanlezlismy sie jak Polacy w wyiku takich a nie innych dzialan….
    ci So;idurni zostali wyeliniowani w jedna grudniowa noc…i 30 lat dzialalnosci swiatlych parchatych doprowadzilo do tego co jest,,,,,i niech nam pan Pe nei szuka za szwafgrow do nei naszego bekarta:-_))

    Panie Romanie K, niech Pan pamięta, że w tym gwałcie zbiorowym na Polsce ktoś trzymał mamusię bękarta za nogę. Kto do gwałtu podJudził – mniejsza. Solidurnie mogą się wypierać ojcostwa, ale współsprawstwa – nie bardzo.

    Marucha napisał: Pańska wypowiedź jest dyskwalifikująca, czego nie mam nawet zamiaru uzasadniać.

    Charakter odpowiedzialności Solidurniów, hierarchii, niektórych szeregowych duchownych i JPII Pan dobrze zna. Jednym się zachciało być powstańcami styczniowymi, drugim – kapelanami i spowiednikami konających. A JPII – baranem przewodnikiem stada. Do rzeźni. Można było metodą Wielopolskiego, ale po co, jak można było zgodnie z polską tradycją? Co pozostaje? Pluć na „endokomunę”, PAX i Grunwald, że historia im przyznała rację. Gdyby „lud” zamiast bawić się w powstanie styczniowe budował ewolucyjnie alternatywę pod szyldem PAXu czy Grunwaldu byłoby inaczej. Do 1989 żydokomuna zostałaby wykończona – mogliby tylko się spakować i wyjechać nad Jordan, lub do Paryża krzewić „Kulturę”. Polacy woleli dać się oszukać przefarbowanym żydokomunistycznym dywersantom i ich (świadomym i nieświadomym) kooperantom kościelnym.

    Poniżej pokażę pewien zapomniany epizod.

    http://perlyprzedwieprze.salon24.pl/41472,zapomniany-list-albo-niedaleko-pada-kuron-od-gontarza

    Zapomniany list, albo – niedaleko pada Kuroń od Gontarza….

    Kraj cały intensywnie obchodzi okrągłą rocznicę „marca 68”. Oczywiście obchody byłyby jeszcze barwniejsze, gdyby władzę utrzymał PiS. Nasłuchalibyśmy się wtedy do rozpuku o przeróżnych analogiach łączących rok 2008 z rokiem 1968, niestety – PiS władzę utracił i musimy (niemal) obejść się smakiem. Ale i tak jest ciekawie. Sprawę obywatelstwa marcowych emigrantów szczęśliwie załatwiono, pozostały jednak inne rewindykacje. Byłoby, na przykład miłym gestem ze strony władz ZSMP, gdyby przywróciły członkostwo Janowi Lityńskiemu i Eugeniuszowi Smolarowi. Co prawda wylano ich jeszcze z ZMS, ale w końcu ZSMP jest bezpośrednim następcą tej organizacji. Czy jednak po tylu latach takie rzeczy coś dla kogoś znaczą?

    Znaczą, znaczą… Czterdzieści lat to, zdawałoby się prehistoria, coś jak wojny punickie, ale to przecież złudzenie. O czym łatwo się przekonać. Oto niedawno, na jakimś SLD-owskim sabacie pojawił się nie kto inny, tyko sam Andrzej Werblan. Andrzej Werblan! A więc takie figury ciągle są na chodzie? Gdybym spotkał w parku brontozaura nie byłbym zaskoczony mocniej, niż przy spotkaniu oko w oko z żywym Werblanem. Toż to chodząca historia PZPR! W partii od początku (a wcześniej zdążył jeszcze poinfiltrować w interesie komunistów PPS) i zawsze trzymał ideologiczny pion. Można wręcz powiedzieć, że sam ten pion ustawiał, jako spec od propagandy w KC, redaktor naczelny „Nowych Dróg” i dyrektor Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu (zapytacie dlaczego w roku 2008 SLD sięga po tego rodzaju jaszczura? Cóż, uważam, że Werblan pasuje do tej partii jak ulał).

    To Werblan właśnie opracował oficjalną wykładnię „marca”. Mam to gdzieś na półce. Niezbyt dobrze pisze się tam o rewizjonistach i syjonistach (bez używania tej nazwy), a tu jak raz rewizjoniści i syjoniści wrócili niedawno na łono partii tworząc LiD. I kto wie czy nie doszłoby na tym tle do jakichś nieprzyjemnych zgrzytów, gdyby ktoś powyciągał teraz Werblanowi przeróżne zaszłości, ale – bądźmy spokojni. W tym towarzystwie wszyscy wiedzą co, komu i kiedy można wyciągnąć. Skoro odpuszczono antysyjonistyczne zaangażowanie Jaruzelskiemu, to i Werblan się prześliźnie do raju „ludzi honoru”. Ostatecznie, jak wiadomo dziś pogrobowcami Moczara nie są panowie Jaruzelski, Werblan czy – powiedzmy – p. Majkowski z „Amicus Europae”, ale – „prawica”. Cuda dialektyki.

    Nie wspominam o tych cudach bez powodu, bo wyżej przesadziłem nieco z tą posuchą na analogie między rokiem 1968 a rokiem 2008. Analogie takie – jednak – się pojawiają. Tworzy je swoim zwyczajem Adam Michnik, który jadąc na Gombrowiczu elegancko połączył Moczara z Giertychem (czy także z PiS?). Dla Michnika wszystko wcielenia Chama i Ciemniaka sięgających w Polsce po władzę (1). Przed Chamem i Ciemniakiem ratuje Polskę Michnik. W latach 60-tych ubiegłego W latach 60-tych ubiegłego wieku formacja Chamów i Ciemniaków sięgnęła po ułański mundur oraz ryngraf i przyjęła postać „endokomuny”. Dziękuję Michnikowi za termin „endokomuna”, bo – niejako – „legalizuje” on termin „żydokomuna”. Ostatecznie w jednym i w drugim przypadku mamy do czynienia ze swego rodzaju subkulturą w ramach elity PRL. Obydwie subkultury, choć w różnym czasie usiłowały jakoś zaadaptować się do kultury tubylczej głównego nurtu, co – faktycznie – można nazwać metaforycznie sięganiem po ułański mundur wraz z ryngrafem…

    Dziś widać, że w ostatecznym rozrachunku na interesie z mundurami ryngrafami lepiej od „endokomuny” wyszła „żydokomuna”, która te gadżety zaczęła przymierzać gdzieś tak od połowy lat 70-tych ubiegłego wieku, a później nawet poleżała parę lat krzyżem w kościele. I – opłaciło się… „Endokomuna” tkwi w pohańbieniu, a „żydokimuna” ma się jak pączek w maśle. Nam zaś pozostał w spadku wyprodukowany przez „żydokomunę” zestaw budujących tekstów patriotyczno – dwocyjnych w stylu: „Przesłanie romantyków – jak myślę – to przypomnienie, że sens bycia Polakiem niemożliwy jest do zrozumienia i ogarnięcia bez zrozumienia sensu Krzyża. W tym znaczeniu – przypomniał o tym Papież Jan Paweł II na Placu Zywcięstwa – bez Krzyża niepodobna pojąć kondycji duchowej tego narodu. Bez Krzyża, który jest symbolem cierpienia, ale i symbolem Dobrej Nowiny”. (2)

    Do dziś istnieją ludzie zafiksowani na latach 80-tych, którzy mają do przedstawicieli „żydokomuny” pretensje, o to, że nie jest już taka, jaka była w tamtym czasie. Nie mogą zrozumieć biedni fiksanci, że chodziło tylko o „mądrość etapu”… Wracajmy jednak do „endokomuny”. Podobnie jak „żydokomuna” miała „endokomuna” ambicje intelektualne. Swoje losy z „endokomuną” tacy intelektualiści i artyści jak p. Gontarz, p. Filipski – aktor, czy p. Poręba – reżyser (zainteresowanych informuję, że reż. Poręba żyje i tworzy. Niedawno nakręcił film „Zmartwychwstanie” na podstawie sztuki p. Ogińskiej, prywatnie – żony Ryszarda Filipskiego. Co najmniej jeden polonijny dziennikarz uznał „Zmartwychwstanie” za skończone arcydzieło. Na swój następny projekt p. Poręba potrzebuje około 15 milionów dolarów w związku z czym szuka sponsorów). Za najsłynniejszy organ tej sotni uchodzi pismo „Rzeczywistość”, które pojawiło się na początku lat 80-tych (uwadze zwolenników teorii jakoby to Żydzi trzymali cała prasę polecam fakt, że redaktorzy „Rzeczywistości” nazywali się – jeden – Tycner, a drugi – Pardus). I właśnie z „Rzeczywistości” wyciągam dziś pewną ciekawostkę, ale najpierw – krótki wstęp…

    Otóż, jak wiadomo jednym z ulubionych sposobów działania środowisk, którym nie podobało się takie czy inne posunięcie władz PRL było pisanie zbiorowych listów.
    Listy te nie były znów tak liczne, w związku z czym każdy odnotowany jest skrzętnie przez historyków i pamięć o nim – jakoś tam – funkcjonuje w publicznym obiegu. Z pewnym wyjątkiem. Chodzi mi o tzw. „List 2000”. Kto o nim słyszał? Nawet w internecie, w którym – zdawałoby się – jest wszystko, o „liście 2000” (niemal) głucho (chociaż – może niedokładnie szukałem). Krótką wzmiankę znaleźć można jedynie w Wikipedii, w biogramie Ryszarda Filipskiego. A skoro pojawia się Filipski, to już wiadomo – „List 2000” wypuściło środowisko „endokomuny”. Tak właśnie było. List pojawił się po tzw. „wydarzeniach w Radomiu i Ursucie”, a więc pod wpływem tego samego impulsu, który zrodził KOR. Poniżej, dla zabawy i nauki przepisuję pracowicie treść „Listu 2000”:

    „W czerwcu 1976 roku podjęto decyzję podniesienia cen podstawowych artykułów żywnościowych. Bez względu na uzasadnienie ekonomiczne decyzja ta dowiodła, że kierownictwo partii i państwa nie ma rozeznania w nastrojach ludzi pracy, że zaufanie i poparcie jakie naród udzielił temu kierownictwu w grudniu 1970 r. zostało wyczerpane, że naruszony został autorytet nie tylko poszczególnych ludzi na szczytach aparatu władzy, ale wręcz najwyższych instancji, nie wyłączając Sejmu PRL.

    Dramatyczne wydarzenia w Radomiu i Ursusie a także wyrażane w formie strajków i rezolucji protesty wielu załóg robotniczych spowodowały cofnięcie decyzji o podwyżce cen.

    Z tej gorzkiej lekcji władze nie wyciągnęły żadnych wniosków. Podtrzymana została z całą mocą teza o słuszności decyzji. Winą za powstałą sytuację obarczono warchołów, grupki notorycznych kryminalistów, elementy pasożytnicze. Są to nie tylko absurdy, ale i obelgi pod adresem klasy robotniczej. Również absurdalna, przypominające do złudzenia metody z tzw. minionego okresu, była akcja wieców protestacyjnych przeciwko „warchołom”, na których uchwalano rezolucje popierające decyzję podwyżki cen.

    Próba podzielenia klasy robotniczej, podzielenia jej na lojalnych i posłusznych oraz warchołów była błędem najcięższym i najbardziej brzemiennym w skutki. To nie elementy warcholskie uniemożliwiły wprowadzenie podwyżki cen, i nie sprawa warchołów była głównym problemem Polski w czerwcu 1976 roku.

    Klasa robotnicza, naród, oczekiwały prawdy. Ujawnienie przyczyn spadku stopy życiowej, kryzysowej sytuacji na rynku, a także wielu innych negatywnych zjawisk w życiu naszego kraju. Wydarzenia czerwcowe były nie tylko sprzeciwem wobec podwyżki cen, lecz także wyrazem niezadowolenia mas. Rozpatrywać je należy jako przejaw kryzysu moralno-politycznego, a nie tylko ekonomicznego. Prymitywna, sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem propaganda, próby zastraszania, nie mogły doprowadzić do odbudowania potężnie nadszarpniętego autorytetu władzy. Przeciwnie, nastąpiła dalsza radykalizacja niezadowolonych. Jest sprawą bolesną, że radykalizacja ta przybiera często formy szkodliwe nie tylko z punktu widzenia sytuacji ekonomicznej kraju, ale także przyszłości naszej ojczyzny. Mamy tu na myśli coraz częściej występujące zjawiska łamania dyscypliny społecznej, brakoróbstwa zakrawającego wręcz na sabotaż, nieposzanowania mienia społecznego, nieuznawania żadnych autorytetów – a więc zjawiska postępującej demoralizacji, której skutki znacznie trudniej naprawić niż błędy w polityce ekonomicznej. Partia dysponuje środkami, aby spełnić podstawowe postulaty klasy robotniczej i narodu, i musi to uczynić. W przeciwnym razie utraci nie tylko zdolność, ale i moralne prawo przewodzenia narodowi, z siły przodującej stanie się hamującą. Oznaczałoby to zaprzepaszczenie nie tylko dorobku trzydziestu dwu lat Polski Ludowej, ale także walki wielu pokoleń patriotów i rewolucjonistów polskich. Do tego dopuścić nie wolno. Każdy z nas czyni co w jego mocy, aby niebezpieczeństwu takiemu zapobiec. Uważamy za swój patriotyczny obowiązek domagać się:

    1. Prawdy w życiu narodu, partii i państwa; prawdziwej informacji o stanie kraju, nie tylko od święta, ale na co dzień, systematycznej i wszechstronnej.
    2. Demokratyzacji życia społeczno politycznego, a nade wszystko
    – przestrzegania zasad demokracji wewnątrzpartyjnej
    – zagwarantowania praw należnym organom przedstawicielskim zgodnie z podstawową zasadą ustroju – ludowładztwem
    – zmiany modelu propagandy, w tym szczególnie przekształcenia środków społecznych przekazu w źródło rzeczowej, wszechstronnej, uczciwej informacji
    3. Przekształcenie zbiurokratyzowanych związków zawodowych – zgodnie z koncepcją leninowską – z przybudówki administracji państwowej w rzeczywistego reprezentanta ludzi pracy, obrońcę pracujących przed biurokracją państwową.
    4. Przedstawienia narodowi za pośrednictwem środków przekazu, całej prawdy o stanie gospodarki, przyczynach kryzysu i środkach jakie są, lub będą podjęte do przezwyciężenia go – nawet jeśli prawda ta będzie bolesna, trudna do przyjęcia, nawet jeśli trzeba będzie naruszyć autorytet ludzi z najwyższego szczebla aparatu władzy.
    5. Dokonania oceny ekonomicznej, moralnej i politycznej wydarzeń czerwcowych i przedstawienia tej oceny narodowi wraz z informacją jakie środki zostały przedsięwzięte, aby nie powtórzyła się sytuacja, w której robotnicy będą zmuszeni do czynnego wystąpienia przeciw władzy i jej decyzjom.
    6. Równości wobec prawa dla wszystkich obywateli bez względu na stanowisko i zasługi. Tylko taka władza, która przestrzega tej zasady, ma moralne prawo żądać od obywateli poszanowania norm prawnych.
    7. Usunięcia rażących niesprawiedliwości w podziale dochodu narodowego. Wyrażają się one najjaskrawiej w jednoczesnym występowaniu w Polsce bieguna biedy (obietnica podniesienia emerytur w r.1980 do 1800 zł) i bieguna bogactwa (luksusowe wille, olbrzymie i stale rosnące konta)
    8. Podjęcia zdecydowanych działań dla moralnej naprawy warstwy ludzi sprawujących władzę:
    a zbadania źródeł wzbogacania się wszystkich ludzi pełniących funkcje w organizacjach społecznych i administracji państwowej
    b podjęcia zdecydowanych działań w celu odebrania bogactw nieprawnie zgromadzonych
    c stworzenia warunków uniemożliwiających czerpanie bezprawnych zysków z dobra ogólnego
    d usunięcie ze stanowisk tych wszystkich synów ludu, którzy tak dalece oderwali się od własnej klasy, że przyjęli model życia wydziedziczonych przez lud wyzyskiwaczy
    e weryfikacji kadr kierowniczych wszystkich szczebli pod kątem kwalifikacji fachowych, moralnych i ideowych.
    9. Domagamy się nadto – choć brzmi to jak gorzka ironia – prawa głosu dla ludzi, których krytycyzm wobec zła w naszym życiu wynika z troski o sprawiedliwość społeczną, o naprawę socjalizmu w Polsce. Dla tych, którzy nigdy, w żadnej sytuacji nie wejdą w sojusze z wrogimi Polsce siłami; którzy nie są ptakami przelotnymi na tej ziemi i czują się współodpowiedzialni za jej losy. Żądamy nie tylko prawa do krytycznej analizy, ale także prawa do obrony naszego wspólnego domu – Polski Ludowej. Gdy zmusza się do milczenia tych, którzy chcą budować – nieodmiennie głos zabierają ci, którzy chcą niszczyć

    Naród nasz potrafi jednoczyć się w chwilach trudnych. Przeżywamy trudne chwile. Nie chcemy nigdy więcej przeżyć chwil tragicznych. Jesteśmy przekonani, że Polacy potrafią sprostać powadze sytuacji. Muszą jej także sprostać ludzie sprawujący władzę. Tylko spełnienie żądań narodu pozwoli przezwyciężyć kryzys. Ci, którzy tego nie rozumieją – lub przekonani są, że mają monopol na rozum, a naród do nich nie dorósł, rozumieć nie chcą – muszą odejść, choćby w przeszłości mieli największe dla ojczyzny zasługi!

    Warszawa, grudzień 1976 roku” (3)

    …..

    Witam wszystkich wytrwałych czytelników, którzy przegryźli się przez list i dobrnęli aż tutaj (cwaniaków, którzy list przeskoczyli i też tutaj dotarli również witam, ale – mniej wylewnie). Znając treść listu możemy się pozastanawiać dlaczego historia o nim – niemal – milczy. Kto wie, może jest tak dlatego, że list nie pasuje do „imidżu” „moczarowców”? Przecież, zważywszy na to, co się dziś o nich mówi, powinni raczej stać wśród organizatorów wieców poparcia dla rządu i partii. A tymczasem – coś takiego… Krytyka prowadzona bez wątpienia z pozycji partyjnego betonu nie odbiega dramatycznie swym stylem od dokumentów produkowanych przez „opozycję demokratyczną”. Ktoś mógłby wiec sobie pomyśleć, że ta „demokratyczna opozycja” nie była znów taka opozycyjna, i, że w ogóle Kuroń nie pada od Gontarza tak daleko, jakby można sądzić.. I po co by nam to było?

    Przypisy

    1. A. Michnik, Dziady z dynamitu, GW, 30.01.2008
    2. A. Michnik, Powstanie listopadowe, Krytyka nr 17, za: Z. Krasnodębski, Demokracja peryferii, s.87)
    3. „List 2000” podaję za „Rzeczywistość” nr.12

  49. guła said

    Mógłbym ale nie chce mi się.
    ………

    „Wprowadzenie do części pierwszej

    Przelewają się znowu fale kłamstwa na temat rzekomego udziału Polaków w mordach dokonanych na Żydach. Kto ma w tym interes, to ma. Na pewno nie służy to wizerunkowi Polski i jej obywateli. Kto zatem podkręca antysemicką spiralę? Niewykluczone, że ci sami, którzy obawiają się ewentualnej odpowiedzialności za wyprzedanie polskiego majątku.

    Niewykluczone, że ten „patent”, to polska nakładka rosyjsko-niemieckiego programu.

    Dlatego posunę się o krok dalej, poczynię ten krok we właściwym kierunku i zadam pytanie takie jak w tytule: Ilu Polaków zamordowali Żydzi wydając naszych oficerów i inteligencję w ręce Gestapo? A ilu zamordowali osobiście sprawując władzę w powojennej bezpiece?

    Kto to jest antysemita?

    Przeważnie jest nim ten, którego nie lubią Żydzi lub ich sprzymierzeńcy, którzy inicjują sztuczną mgłę.”

    http://wiktor-smol.nowyekran.pl/post/68574,ilu-polakow-zamordowali-zydzi

  50. p.e.1984 said

    Dokładnie tak, jak się spodziewałem – odzew zerowy. To ja wam jeszcze moi drodzy poszerzę dodatkowo horyzonty. Otwórzmy sobie wikipedię i poczytajmy, co się rzekomo, zdaniem dziennikarza „Przekroju” w „Liście 2000” znajdowało:

    List demaskował KOR jako organizację antysocjalistyczną i wyrażał w związku z powstaniem Komitetu troskę o stan państwa robotniczego, które pozwala na takie wotum nieufności wobec siebie. Autorzy listu uważali, że PZPR powinna zająć zdecydowane i radykalne stanowisko wobec rodzących się ruchów niepodległościowych, że socjalizm jest tożsamy z polską tradycją narodową i rządy robotniczej partii kwestionować mogą tylko ludzie nie czujący więzi z polskim narodem. List 2000 głosił m.in.:

    Od czasu proklamowania przez ośrodki imperialistyczne tzw. doktryny rozmiękczania socjalizmu, kultura stała się szczególnie ważną płaszczyzną konfrontacji ideologicznej. Stąd nasilenie otwarcie wrogiej działalności grup dysydenckich w rodzaju KSS KOR czy ROPCiO, stąd też intensyfikacja, szczególnie w ostatnich latach, działań ukrytych, wykorzystujących legalne możliwości rozsadzania socjalizmu od wewnątrz, m.in. poprzez ograniczanie, hamowanie, dezawuowanie socjalistycznego nurtu w kulturze narodowej.
    (Cyt. za Czeczot na szafot, Przekrój 2003)

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Filipski#Dzia.C5.82alno.C5.9B.C4.87_polityczna

    Jak zauważa jeden z komentatorów tekstu o „Liście 200”

    (…) w cytacie, który podaje Wikipedia pojawia się ROPCiO, a – zarazem – pisze się, że list powstał w 1976. Tymczasem ROPCiO pojawił się w 1977 (ta sama Wikipedia podaje dokładną datę). Także pojawiający się w cytacie „KSS KOR” jest anachronizmem. KSS KOR także pojawił się w 1977 (wcześniej był po prostu KOR). Tak więc, uważam, że wiele wskazuje na to, że cytat w Wikipedii (p.e.1984: czyli z „Przekroju”) jest – dość nieudolną – „fałszywką”. Ciekawa rzecz…
    http://perlyprzedwieprze.salon24.pl/41472,zapomniany-list-albo-niedaleko-pada-kuron-od-gontarza#comment_691073

    A jeśli ktoś nie wierzy, że „List 200” wygląda tak, jak go tu przytaczam za TAD9, może zweryfikować tu: http://instytut-brzozowskiego.pl/?p=314

  51. NL said

    Jaka szkoda ze nie mozemy posluchac argumentacji proponentow powstania warszawskiego ktorzy postawili na swoim. Wynik znamy. Mysle ze argumentowali podobnie jak pan RomanK, ktory tez nie ma zadnych watpliwosci co by bylo gdyby sie stalo jak uwazal.

    Nie darzylem sympatia Glempa, a tym bardziej Jaruzela, ale daleki jestem od pewnosci ze odwodzac narod od przelewu krwi popelnili blad czy zdrade. Nawet najlepsze plany czesto biora w leb i o tym trzeba pamietac.

    Rozczarowanie i poswiecenie tych co wycierpieli za dzialalnosc w S rozumiem i cenie.
    Ale dlaczego ze swoja znajomoscia sytuacji zawiodla go postawa narodu ktory w mniej ryzykownych chwilach historii dawal tyly. Nie wiedzial ze na polski narod nie ma co liczyc?
    Chyba stad znane powiedzenie ze: „Dla polakow mozna niekiedy cos zrobic, ale nigdy z nimi”.
    Polacy, owszem wezma jak ktos im cos da lub zrobi za nich.

  52. p.e.1984 said

    @51, NL
    Co za bzdury. Naród polski jest znany z nonsensownych krwawych ofiar, a nie z podawania tyłów. A Wielopolski właśnie z powodu niemożności odwiedzenia różnych szaleńców od konspiracji zbrojnej, kiedy nie pora po temu była wykopał konspiratorów, z którymi nie mógł się porozumieć i powiedział słynne “Dla Polaków można niekiedy coś zrobić, ale nigdy z nimi”.

    Proszę zainstalować polskie czcionki i przestać opluwać Polaków jako naród. Krytykować można konkretnych idiotów i konkretne ruchy masowe, o ile są po temu powody. Krytyka całego narodu to debilizm lub hasbara.

    Dodatkowo – jeśli ktoś z Solidurności dziś, mając perspektywę 30 lat i owoców, nie pluje na ten ruch i nie rwie włosów z głowy nad swoją naiwnością – to najwyraźniej nie odrobił pracy domowej z historii, polityki, demografii i ekonomii.

  53. guła said

    Dlatego mamy stan jaki mamy?

    https://marucha.wordpress.com/2012/07/16/czego-chcesz-od-nas-michale-falzmannie/#comments

    Powiem więcej, nigdy ale to przenigdy nie będzie bezwizowego wjazdu do USiA dla Polaków.

  54. guła said

    No rzecz jasna z wyjątkiem ob. polskich dwupaszportowych.

  55. Re.52

    „Dodatkowo – jeśli ktoś z Solidurności dziś, mając perspektywę 30 lat i owoców, nie pluje na ten ruch i nie rwie włosów z głowy nad swoją naiwnością – to najwyraźniej nie odrobił pracy domowej z historii, polityki, demografii i ekonomii.”

    To było 10 mln. dorosłych ludzi zapisanych do związku „S”.
    Dołóżmy do tego sympatyków i współpracujących z „S’.
    Po drugiej stronie była komuna z rodzinami powiązaniami.

    „Krytyka całego narodu to debilizm lub hasbara.”

    Rozumiem, że aby nie była to hasbara, to ci po drugiej stronie „S” byli OK i ich nie krytykujemy.

    Czy widzi Pan tu swój absurd.

    Dziś pogardził Pan grubo ponad 10 milionami, jutro, pojutrze pogardzi Pan innymi. Na pogardzie może Pan zbudować jedynie następną odmianę totalitaryzmu.

    Czy aby jest Pan pewien tego, że Pan dobrze odrobił pracę domową z historii, polityki, demografii i ekonomi?

    A odrobił Pan pracę na temat:
    Kim jest człowiek? Po co człowiek? Jaki jest jego sens bytowania ziemi?

  56. Add. 55

    A skąd Pan P.e. wie co te bandziory by zrobili, gdyby nie było „Solidarności” 80/81 i była cisza do momentu lat 88-90 i ktoś wówczas stanąłby im okoniem w sytuacji, gdy oni mieli już wszystko zaklepane z rychłym widokiem worów pieniędzy, a jeszcze rozpoczęli realizację tego o czym zapewniał w Izraelu Lech Kaczyński we wrześniu 2006 r.
    Jest Pan Duchem Świętym, że pan wie co by było i jak by się to zakończyło?
    A może zakończyłoby się to Jugosławią?
    W Jugosławii „S” nie było, a ją rozwalili. Też wina „Solidarności” lat 80/81?
    Widzi Pan.
    Jeżeli mieliśmy szansę na wyrwanie się z jarzma i wybicie na niepodległość to właśnie tylko w latach 80/81 – nikt nie miał gotowych scenariuszy na taki nieprzewidziany rozwój sytuacji. Komuna też nie miała na oku zapewnionych worów pieniędzy.

  57. Re.47 – [PoPis]

    A gdzie PoPis widzi to co napisał pod ad. 47?
    PoPiS siebie nie widzi?

  58. 166 bojkot TVN said

    Nawet jeśli uznać, ówczesne 10 mln Polaków dało się omamić, to dali się omamić tymi hasłami, które zostały spreparowane dość perfidnie, bo takie były szlachetne i postępowe.
    Omamienie Polaków polegało na tym, że potratowali te hasła całkiem poważnie, tak poważnie, że ci, którzy hasła spreparowali, za późno się kapnęli, że przedobrzyli i musieli jednak nastawić tych niekumatych Polaczków na właściwe tory przez wprowadzenie stanu wojennego.

    Oczywiście od zwolenników wprowadzenia stanu wojennego nikt się nie dowie z kim chciał walczyć gen. Jaruzelski, a kogo bronić, bo poprzedni historycznie stan wojenny w Polsce oznaczał mobilizację polskiej armii, pełne uzbrojenie i walkę z wrogiem.
    W grudniu 1981 roku nikt dokładnie nie określił wroga. Internowani zostali różni ludzie, w tym wiele kobiet – jak te w Gołdapi z dokumentu nadawanego właśnie w TVP-Info „Opowieści gołdapskiego lasu”

  59. guła said

    Wszystko już było.
    W 44 r wprowadzali reżym pod lufami czołgów radziecki na których przybyli. A po Sierpniu 80 przekazywali władzę potomstwu też pod lufami czołgów, ale żeby było ciekawiej, wojska ludowego.
    No pewności do tego wojska nie mieli żadnej, wiec straszyli armią czerwoną.

    To nie było tak, żeby zwana przez unych dzieci tzw „ekstrema” nie wiedziała co jest grane.
    Wiedziała doskonale ta tzw „ekstrema” a i na krótki okres czasu, udało się jej przejąć inicjatywę.

    Tyle tylko że stan wojennych na ruską modłę, mieli une we własnych planach bez nikakich wątpliwości. Boć i złudzeń nie mając, że w ramach tzw demokracji nie mają żadnych szans, nie mieli i innego wyjścia.

  60. guła said

    Nietrudno sobie wyobrazić jakie pieniądze idą na utrzymanie tego reżymu. A i lichwa za wkład w to przekazanie władzy pobiera swój procent składany. Wiec naród zarabia tyle ile zarabia. Znaczy kilka razy mniej niż w krajach starej unii do której jak w tej wojskowej ludowej piosence, „przynależymy”.

    „A un do wojska był przynależniony”
    Cztyry.

    „A una za nim płakała” – „oj, jak płakała”

  61. aga said

    ho,ho widzę, że Pe… wkroczył na grząski grunt :

    Solidurnie kontra Grunwald

    A ciekawe ilu sygnatariuszy owego listu 2000 zostało zaproszonych do roli „ekspertów”;) tak dla odciążenie przepracowanych Olszewskich,geremkow,Kutroniów i najbardziej zlanego potem szechtera- michnika che che.

  62. aga said

    za wikipedią:

    Proces o karykaturę

    Na początku 1976 w kierowanym przez Je rzego Putramenta tygodniku Literatura ukazał się następujący rysunek satyryczny Andrzeja Czeczota: przy stole siedzi mężczyzna ubrany w stylu filmowych gangsterów z lat 30. – prążkowany garnitur, kapelusz z szerokim rondem zasłaniający twarz. W klapę garnituru wpięty ma Szczerbiec Chrobrego – symbol przedwojennego ONR. W jednej ręce mężczyzna trzyma pistolet Parabellum, na drugiej dłoni ma kastet; na stole przed nim leżą: pejcz, jeszcze jeden kastet, pałka i puszka z zamazanym napisem „Cyklon B”, stoi też butelka alkoholu. Na ścianie za mężczyzną wisi afisz o treści: Teatr Ludowy w Nowej Hucie – „Ryszard IV”[14].

    Ten rysunek był oczywistą aluzją do działań Filipskiego na niwie politycznej i forsowania tematów politycznych w swoich artystycznych przedsięwzięciach[15]. Cechujący ówczesne poczynania Filipskiego narodowy komunizm i zawoalowany antysemityzm starał się napiętnować Czeczot. Pierwsza wersja rysunku, zatrzymana przez cenzurę była nawet bardziej dosadna. Na nim mężczyzna o rysach Filipskiego, w bryczesach i oficerkach, zaganiał tłum ludzi do przypominającego krematorium budynku oznaczonego szyldem „Teatr Ludowy w Nowej Hucie”.

    W obronie naruszonego dobrego imienia Filipskiego teksty publikowały m.in. partyjny dziennik Trybuna Ludu, Życie Warszawy i Słowo Powszechne. Trybuna Ludu pisała:

    To literatura kastetu, stanowiąca wyłom w obyczajach naszej prasy.

    Wielu aktorów podpisało list otwarty, w którym stwierdzano, że publikacja takiej karykatury była haniebnym aktem politycznym, precedensem, którego tolerować nie wolno i należy wyciągnąć konsekwencje wobec winnych.

    Filipski pozwał Czeczota i osobno redakcję Literatury do sądu. Rysownik zresztą już po tygodniu stracił pracę i do czasu emigracji z Polski w 1982 nie mógł znaleźć stałego zatrudnienia. Obrony Czeczota podjął się Jan Olszewski. Filipskiego wspierał na sali sądowej Bohdan Poręba, za sprawą którego na świadków powołano Kazimierza Kutza i Jonasza Koftę. Kutz miał potwierdzić zeznanie Poręby, że w czasie spotkania towarzyskiego w jego mieszkaniu, Czeczot przyznał Porębie, że to syjoniści namówili go do wykonania inkryminowanego rysunku. Kofta miał opowiedzieć o podobnym stwierdzeniu Czeczota, które miał usłyszeć w czasie obiadu spożywanego w krakowskiej restauracji SPATiF w towarzystwie rysownika i jednego z aktorów Teatru Ludowego. I Kutz, i Kofta zgodnie zeznawali, że słowa Czeczota o syjonistycznej inspiracji, były żartem rysownika, który zakładał, że podpuszczeni przez niego Poręba i aktor teatru Ludowego powtórzą je Filipskiemu[16].

    Jesienią 1976 sąd skazał rysownika na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu, zasądził pokrycie przez niego kosztów procesu, wpłatę nawiązki na cele społeczne i nakazał Czeczotowi wystosowanie przeprosin.

    Jak widać wtedy jeszcze „Kutz” godoł jak Kuc i sądy w miarę normalne nie były sterroryzowane maczugą

    Czy niektórzy nie powinni sobie zaśpiewać : czy warto było,miast okładać Polaków maczugą „polactfa”?

  63. NL said

    #52
    To nie sa bzdury, ale skoro robi pan obeserwacje i daje rady to osmiele sie odwzajemnic. Pan czyta i rozumie wybiorczo co charakteryzuje ksiazkowych kujonow ktorzy odrobili lekcje i wykuli pamieciowo co podyktowal pan nauczyciel.
    Glebie pana intelektu potwierdzaja pana rada i przenmikliwa konkuzja.
    Prosze sie nie obrazac za powyzsza obserwacje. To nie krytyka, to sa fakty.
    Krytykje rodakow, bo sa powody i wstyd mi za nich. Jesli widzi pan sluszna krytyke jako polonofobie czy wrogie dzialanie to wpisal sie pan w grono patrydiotow.

    Napisalem o solidarnosci ludzkiej i narodowej, a nie abstraktach przytarganych z zachodu (haselko „S” i Okragly Stol) ktore rozreklamowano i staly sie modne.
    Na czytanie bezsensownych klotni nie mam czasu, ale jako pelnoetatowy hasbarowiec stwierdzam ze zarowno pan jak i wiekszosc piszacych bylaby zdyskwalifikowana na jakimkolwiek powaznym forum dyskusyjnym.
    To co uchodzi tu za dyskusje jest pyskowka z magla lub rozmowa spod budki z piwem i niestety wiekszosc piszacych stac tylko na ten opoziom.

    Skoro w pana przekonaniu jest pan jedyna osoba ktora „odrobila lekcje” i zna material najlepiej to niech i tak zostanie.
    Samozadowolenie to podstawa dobrego humoru i zdrowia, czego panu zycze jak tez dalszych owocnych studiow.

Sorry, the comment form is closed at this time.