Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    errorous o Wolne tematy (58 – …
    matirani o Jak zmieniało się zatrudnienie…
    matirani o Wolne tematy (58 – …
    minka o Jak zmieniało się zatrudnienie…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (58 – …
    Homolka o NATO może się samo rozbroić…
    Bezpartyjna o W rocznicę urodzin Wielkiego…
    Boydar o Wolne tematy (58 – …
    Boydar o Wolne tematy (58 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (58 – …
    NC o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (58 – …
    walthemar o Wolne tematy (58 – …
    Marucha o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Kościół a nauka – mitologia a fakty (2)

Posted by Marucha w dniu 2012-07-16 (Poniedziałek)

Walka o rehabilitację Kościoła jako jednej z największych sił popychających do przodu naukę i technikę przypomina walkę o rehabilitację Świętej Inkwizycji – naprzeciw udokumentowanym faktom historycznym stają prymitywne fałszerstwa wyprodukowane w „międzynarodowych mediach” i Hollywood. Fakty przegrywają… – admin.

Fragmenty książki Jose Maria Riaza Morales SJ, Kościół i nauka – konflikt czy współpraca?, przeł. Szymon Jędrusiak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.

Część pierwsza:
https://marucha.wordpress.com/2012/07/15/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-1/

Nadesłał p. PiotrX

Inni duchowni ze świata nauki w XIII wieku

Wielkie uznanie jako profesor matematyki i astronomii na Uniwersytecie Paryskim zyskał szkocki norbertanin, wykształcony w Oksfordzie, Jan z Holywood (ok. 1195-1256). Cytując go używano powszechnie nazwiska Jan z Sacrobosco, mając na względzie łaciński odpowiednik Holywood. Jego praca O algorytmie zajmuje się obliczeniami arytmetycznymi, inna z prac mówi O kalendarzu kościelnym, ale w dziejach nauki zapisał się głównie za sprawą dzieła O sferach, które wywarło ogromny wpływ w całej Europie. Stało się ono podręcznikiem astronomii, z którego uczono się przez cztery wieki, począwszy od połowy XIII, aż niemal do końca XVII wieku. Zanim tekst ukazał się w formie drukowanej w 1472 r., po świecie krążyły już tysiące jego ręcznych kopii. Z łaciny przełożono go na języki: francuski, angielski, włoski, hiszpański, niemiecki, hebrajski…

W XIII wieku podziw wzbudza postać Erazma Witelona (E. Vitelo, ok. 1220-1285), również norbertanina. „Głównym dziełem tego polskiego matematyka i fizyka, najsławniejszego bez wątpienia w całych Wiekach Średnich, jest traktat o optyce Perspectiva”‘, oparty na aksjomatach, twierdzeniach i hipotezach matematyków greckich oraz arabskiego uczonego Al-Hazena. „Dzieło zawiera nowe spojrzenie na zjawisko refrakcji oraz oryginalne rozważania o naturze światła i psychofizjologii widzenia”. Kilka wieków później niektóre idee polskiego uczonego rozwinie w jednym z swych dzieł Kepler. Witelon jako badacz „konstruował lustra paraboliczne, a pewnym przyrządem własnego pomysłu zdołał dokonać pomiaru kąta refrakcji różnych kolorów w odmiennych środowiskach”.

Kapłan Giovanni Campano z Novary (ok. 1215-1296), urodzony w Italii, matematyk i astronom, uważany za jednego z dwóch największych matematyków XIII wieku, przygotowuje łacińskie tłumaczenie i obszerne komentarze do Elementów Euklidesa. Praca będzie powszechnie używana w średniowieczu i szybko zaliczać się będzie do dzieł klasycznych. W swym najsłynniejszym dziele z zakresu astronomii, Teorii planet, opisuje budowę przyrządu astronomicznego, nazwanego później aeauatorium. W Traktacie o sferze zarysowuje kształt hipotezy wysuniętej w przyszłości przez Tycho Brahe. Jego i tak już wysoki prestiż wzmacnia się po opublikowaniu świetnego studium na temat kalendarza: De computo maiori.

Lizbończyk Piotr Julian (ok. 1210-1277) przeszedł do historii nauki jako Piotr Hiszpan, arcybiskup, kardynał, papież (Jan XXI), matematyk, myśliciel i filozof; wykładał na uniwersytecie w Sienie, pisał komentarze do Hipokratesa, Galena, Arystotelesa (m.in. jego Historii zwierząt). Jest autorem traktatu zatytułowanego O oczach, czym zasłużył sobie na poczesne miejsce wśród sław okulistyki, oraz słynnej encyklopedii medycznej – Skarbiec ubogich.

(….)

Przedrenesansowi uczeni Kościoła

Gdy bliżej przyjrzeć się ostatniemu okresowi średniowiecza, szybko daje się zauważyć, że historycy raczej zgodni są w określaniu go jako późnego średniowiecza, trudniej natomiast jest już z ustaleniem czasu jego trwania. Beaujouan zamyka go w okresie od połowy XIV do połowy XV wieku (1350-1450). L. Suarez, dla którego epoka ta zaczyna się znacznie wcześniej, pisze: „Przyjęło się określać mianem prerenesansu cały wiek XIV i pierwszą połowę XV”.

Do epoki tej należy włoski augustianin Grzegorz z Rimini, urodzony w 2. połowie XIII wieku i zmarły w 1358 r., przełożony generalny zakonu i wykładowca paryskiej uczelni. Pisał Duhem, iż kiedy już zapoznamy się nawet z niewielką częścią jego twórczości, wtedy warto przeczytać „pierwsze strony Teorii zbiorów Georga Cantora. Uderza zbieżność myśli tych dwóch wielkich logików, choć dzieli ich ponad pięć długich stuleci”. „Grzegorz z Rimini przewidywał możliwość istnienia systemu, ujętego później przez Cantora; sądził, że obok matematyki liczb skończonych, wielkości skończonych, jest miejsce na matematykę mnogości nieskończonych, wielkości nieskończonych”.

Francuz Jean Buridan (ok. 1290-1360), duchowny z diecezji Arras, profesor i dwukrotny rektor Uniwersytetu Paryskiego, uprawia takie dziedziny nauki, jak fizyka, logika i psychologia. W fizyce sformułował sławną hipotezę, w myśl której ruch można wytłumaczyć przy założeniu, że motor, wprawiając w ruch ciało, przekazuje mu pewną energię albo impet (impetus), proporcjonalny do prędkości początkowej i „ciężaru właściwego” poruszanego ciała, i zachowywany przez to ciało w trakcie ruchu. Teoria tłumaczyć miała nie tylko swobodne spadanie ciał, ale również ruch ciał niebieskich.

Niemiec Albert z Saksonii (ok. 1316-1390), profesor i rektor Uniwersytetu Paryskiego, pierwszy rektor uniwersytetu w Wiedniu, biskup Halberstadt, zasłynął przede wszystkim jako fizyk i matematyk. Przyjął poglądy Buridana wyrażone w jego teorii impetu. Bada przyspieszony ruch spadającego ciała i odkrywa zależność pomiędzy czasem, pokonywaną przestrzenią i prędkością. Podejmuje próby zdefiniowania tego, co rozumiemy pod pojęciem „ciążenia” i czyni rozróżnienie pomiędzy środkiem ciężkości a środkiem objętości ciała. Jego traktaty z zakresu matematyki przygotowały grunt pod teorię continuum.

Francuz Mikołaj z Oresme (ok. 1320-1382), profesor uniwersytetu w Paryżu i biskup Lisieux, matematyk, fizyk, astronom, jest dla Rey Pastora i Babiniego „najważniejszym bez wątpienia matematykiem swego stulecia”, a dla Kistnera – „całego średniowiecza”. W opinii Beaujouan sięga matematycznych „wyżyn: suma nieskończonych szeregów, graficzne przedstawianie funkcji… i pierwsze kroki w kierunku geometrii analitycznej, zastosowanie wykładników ułamkowych”. „W swym Tractatus de latitudinibusformarum {Traktat o szerokości form) wprowadza po raz pierwszy pojęcie graficznego obrazowania funkcji albo inaczej – zjawisk z jedna zmienną”. „Równie oryginalna jest inna jego praca: Algorismus proportionum, gdzie przedstawia teorię operacji z wykładnikami ułamkowymi”. „Oresme bada sumę nieskończonego szeregu, co stawia go wśród zachodnich prekursorów rachunku całkowego”. Jak pisze Colerus: „Jego Traktat o szerokości form został gorąco przyjęty przez ówczesne kręgi naukowe. Rozchodził się najpierw w formie manuskryptu, potem, już po wynalazku Gutenberga, w postaci drukowanej, osiągając aż cztery wydania. W rzeczywistości owe «szerokości» to nic innego, jak obraz z pierwszego układu współrzędnych”. Oresme „dał początek prawdziwej geometrii analitycznej”.

Ponadto jako matematyk Oresme „stosował już wykładniki ułamkowe, rozumiejąc ich znaczenie”. Jak uważa Bourbaki, pojawia się u niego „po raz pierwszy pojęcie wykładnika ułamkowego większego od zera, o znaczeniu zbliżonym do dzisiejszego, a także pewne reguły działań (zapowiedziane w ogólnej formie) odnoszące się do podnoszenia do potęgi o dodatnich wykładnikach ułamkowych”.

Podobnie jak Albert z Saksonii, Oresme szuka potwierdzenia dla fizycznej teorii impetu w doświadczeniu. Bada zjawisko impetu podczas spadania ciał i wyrzucania pocisków. Carreras Artau dodaje: Oresme, „idąc za rozumowaniem Alberta z Saksonii, ogłosił prawo ciążenia, które odpowiedzialne jest za spadanie ciał”‘. Odkrył jednocześnie, że „czas, w którym ciało w ruchu jednostajnie przyspieszonym pokonuje określoną przestrzeń, jest równy czasowi, w którym ciało pokonałoby tę samą przestrzeń, poruszając się z prędkością równą połowie prędkości końcowej”.

Ruch obrotowy Ziemi to jedno z tych zagadnień, które szczególnie frapowały Mikołaja z Oresme. W jednym ze swych najsławniejszych dzieł, Le livre du ciel et du monde, utrzymuje, iż bezpośrednia obserwacja nie przynosi nam dowodów na to, by Ziemia trwała nieruchoma, niebo zaś pozostawało w dobowym ruchu. Dochodzi do wniosku, że „żadnym sposobem nie można wykazać, by niebo znajdowało się w ruchu dobowym, a Ziemia w nim nie pozostawała”. Ponadto, zakładając obrót Ziemi, znacznie łatwiej „zachować pozory” niż przy odwrotnej hipotezie, ponieważ jeśli zaneguje się ruch obrotowy Ziemi, założyć trzeba cały ciąg innych ruchów, by wyjaśnić dane empiryczne”. „Wydaje się dość oczywiste – komentuje Copleston – że mimo jego ewentualnej akceptacji powszechnie [wówczas] wyznawanej teorii, uważał on, że hipoteza o dobowym obrocie Ziemi wokół swojej osi bardziej odpowiadała wymogom naukowym niż hipoteza odwrotna”. „To rzeczywiście najgenialniejszy filozof przyrody XIV wieku”. Mikołaj z Oresme pisał część swych dzieł w języku ojczystym, tłumaczył też nań Arystotelesa i O sferach Sacrobosco, stając się tym samym jednym z twórców francuskiego języka naukowego.

Marsyliusz z Inghen (1330-1396), holenderski duchowny, rektor Uniwersytetu Paryskiego, pierwszy rektor uniwersytetu w Heidelbergu, w sposób szczególny popiera teorię impetu. Profesor matematyki i astronomii w Merton College na uniwersytecie oksfordzkim, cysters brytyjski Richard Swineshead, nazywany Rachmistrzem (Calculator), wyróżnia się w gronie XIV-wiecznych calculatores za sprawą wielokrotnie wznawianej Księgi kalkulacji {Liber calculationum), od której wziął nazwę charakterystyczny dla XIV-wiecznego Oksfordu ruch naukowy. „Cechą wyróżniającą owych «calculatores [oksfordzkich]» było analizowanie problemów, które wymagały ustalenia przedziałów dla zmiennych fizycznych (to jest maksimów i minimów, momentu początkowego i końcowego jakiegoś procesu), jak również matematycznych zależności pomiędzy dwoma parametrami (prędkość i opór stawiany ruchowi)”.

Francuz Piotr z Ailly (ok. 1350-1422), profesor Uniwersytetu Paryskiego, biskup i kardynał, porusza w swych pismach kwestie z dziedziny astronomii, fizyki, kosmologii. Opowiada się za sferycznym kształtem Ziemi i jej rotacją wokół osi, a co za tym idzie – możliwością podróżowania na Daleki Wschód drogą morską. Jeden egzemplarz jego książki Imago mundi trafił do rąk Krzysztofa Kolumba.

Jan Fusoris (1355-1436), kanonik z paryskiej Notre Dame, zajmuje się konstruowaniem przyrządów astronomicznych i pisze instrukcje ich wykorzystywania. Opracowuje tablice trygonometryczne, tablice cięciw, buduje astrolabia, udoskonala ekwatorium i konstruuje zegar astronomiczny dla katedry w Bourges. Swe dokonania naukowe uzupełnia publikacjami: Traite de cosmographie i Practiąue de l’astrolabe

(….)

Mikołaj z Kuzy

W XV wieku dwaj geniusze – Mikołaj z Kuzy (1401-1464) i Leonardo da Vinci (1452-1519) rozświetlają drogą od średniowiecza do epoki nowożytnej.

Niemiec Nicolaus Krebs albo Chrypffs (Mikołaj z Kuzy), biskup Brixen i kardynał, „jest świadkiem jesieni średniowiecza, a także wiosny czasów nowożytnych”. „Może uchodzić równocześnie za człowieka średniowiecza i człowieka renesansu…”. Wiele jest powodów, „aby w Mikołaju z Kuzy widzieć myśliciela epoki przejściowej i postać renesansową”.

Jego bogaty dorobek obejmuje szereg prac matematycznych. Przeprowadza „pierwsze w średniowieczu wnikliwe badania nad długością okrągu. Najważniejszym jego dokonaniem jest podanie wzoru na przybliżoną rektyfikacją okrągu, ważnego dla rozwoju geometrii opisowej”. Colerus pisze: „Wystarczy podkreślić, że Kuzańczyk – i to zapewne jako pierwszy – w sposób jasny i oryginalny przedstawił okrąg jako wielokąt o nieskończonej liczbie boków”. Nieco dalej dodaje, że „nowoczesna geometria, ze swymi punktami i prostymi do nieskończoności, ani na jotą – przy zachowaniu odpowiednich proporcji – nie odchodzi od koncepcji Kuzańczyka i jej, rzecz jasna, nie przeczy”.

Wedle słów Perroya: „W Niemczech narodził sią jeden z najprężniejszych umysłów tamtych czasów, Mikołaj z Kuzy”. „Kontynuując prace XIVwiecznych uczonych odrzuca geocentryzm, na faktach opiera obserwacją, a na obliczeniach – nowożytną astronomią, w której wkrótce zasłynie jego uczeń Regiomontanus”. „Matematyka miała według niego być opoką wszelkiej nauki, metodą opisywania świata, którego jedność głosił”. „Podążając jego śladami, niemiecki humanizm przybrał charakter bardziej naukowy niż w innych częściach Europy”.

Mikołaj z Kuzy utrzymuje, że Ziemia nie jest środkiem wszechświata; jest mniejsza od Słońca i większa od Księżyca, jak możemy się przekonać obserwując zaćmienia Słońca. Słońce, Ziemia i pozostałe ciała niebieskie znajdują się w ruchu i różnią się prędkością poruszania. Obserwator na naszej planecie może sądzić, że ta pozostaje nieruchoma, a inne ciała niebieskie są w ruchu, ale gdyby znalazł się na Słońcu, na Księżycu czy na Marsie, to wówczas te planety uznałby za nieruchome. Ziemia „przede wszystkim wykonuje w ciągu dwudziestu czterech godzin ruch obrotowy dookoła własnej osi”.

„Mikołaj z Kuzy jest prekursorem Kopernika, a jego matematyczne metody obliczania, pomiarów i myślenia, które wprowadza do nauk przyrodniczych, zwiastują nadejście ery Keplera”. „Propagował mierzenie pulsu zegarem oraz badanie za pomocą wagi wydzielin ludzi chorych i zdrowych; zwracał także uwagę na ciężar właściwy metali”. „Pracował dużo z wagą, którą stosował do najróżniejszych pomiarów w fizyce, meteorologii i medycynie. Wiele z jego pomysłów zostało wprowadzonych w życie w czasach Galileusza”. „Mówił o gęstości powietrza, wynalazł barometr i pomysłową sondę, która pozwala w krótkim czasie oszacować głębokość rzeki lub jeziora”.

Kepler często cytuje go w swych pracach. Te cytaty odnoszą się zarówno do astronomicznych hipotez biegłego w tej dziedzinie kardynała, jak i do jego teorii geometrycznych oraz matematycznych rozważań dotyczących nieskończoności. „Mikołaj z Kuzy wywarł niewątpliwie silny wpływ na Leonarda da Vinci, Giordana Bruna, Kopernika i Keplera; jego potwierdzenie absolutnej wartości zasady continuum w matematyce i formalne uznanie okręgu za wielokąt o nieskończonej liczbie boków stanowią fundament Stereometria doliorum vinariorum Keplera, początek geometrii niepodzielnych w XVII wieku”. „Leonardo swą matematyczną wiedzę zawdzięcza w dużej mierze Luce Paciolemu przeczytał jego Summa, gdy tylko się ukazała, a później zaprzyjaźnił się z nim. Znał także Alberta z Saksonii, Jordanusa Nemorariusa oraz Mikołaja z Kuzy, który wywarł na niego niewątpliwy wpływ między innymi poprzez De transmutationibus geometricis”. Dynamika Leonarda da Vinci oparta jest na teorii impetu, a konkretna forma, jaką jej nadał, zdradza wpływy Alberta z Saksonii i Mikołaja z Kuzy. O Leonardzie da Vinci tak pisał Perroy: „Wiele czerpał z Kuzańczyka, ale korzenie jego nauki sięgają jeszcze głębiej, aż do XIV wieku”.

Matematycy i astronomowie

Mikołaj z Kuzy to nie jedyna znakomitość tamtych czasów. Franciszkanin Luca Pacioli (ok. 1445-1517), urodzony we Włoszech, wykłada matematykę na różnych uczelniach w swym kraju. W kręgu jego zainteresowań leżą logarytmy, rachunek prawdopodobieństwa oraz sporadycznie systemy numeryczne, w których podstawą jest cyfra 2. Zyskuje rozgłos publikując w 1494 r. Summa di arithmetica, geometria, proportione et proportionalita encyklopedię, zawierającą ogół wiedzy matematycznej tamtej epoki oraz matematyczne podstawy buchalterii, w tym zasady podwójnej księgowości. W późniejszym dziele, zatytułowanym Divina proportione, bada zasadę złotego podziału w geometrii oraz budowę wielokątów regularnych i gwiazdowych.

W opinii Wieleitnera „najpełniejsze studia na Zachodzie [na temat krzywych stożkowych] przeprowadził ksiądz z Norymbergii Johannes Werner (1468-1528), przedstawiając 22 twierdzenia o parabolach i hiperbolach”. Niemiecki duchowny „opublikował przed rokiem 1528 dzieło z trygonometrii wpięciu tomach”51. Jego metoda liczenia, która pozwala zastępować mnożenie dodawaniem i odejmowaniem, oddawała rachmistrzom takie same usługi, jak dzisiaj tablice logarytmiczne. Jako pierwszy opracował też metodę określania długości geograficznych na podstawie kątowej odległości pomiędzy Księżycem i niektórymi gwiazdami.

Inny Niemiec, kartuz Grzegorz Reisch (ok. 1467-1525), wydał w 1503 r. słynną encyklopedię Margaritaphilosophica, wielokrotnie wznawianą w XVI stuleciu. Traktuje w niej między innymi o arytmetyce, geometrii (teoretycznej i praktycznej), astronomii, fizyce, historii naturalnej i fizjologii. Pojawiają się tu idee, które legną u podstaw systemu Galla opisującego funkcje mózgu. Aleksander von Humboldt stwierdził, że dzieło to było niezwykle użyteczne jako zestawienie, łatwe i szybkie do przekazania w najodleglejsze zakątki Świata, naukowego dorobku odrodzenia.

Pacioli w swej Summie mianem księcia matematyki swych czasów ochrzcił Pawła z Middelburga (ok. 1455-1534), Holendra, biskupa Fossombrone, profesora matematyki i astronomii w Padwie. Jego dzieło O właściwym obchodzeniu Wielkanocy (1513) to wartościowa praca, ważny krok ku gregoriańskiej reformie kalendarza. „Gdyby jedno tylko wydarzenie symbolizować miało zmiany, jakie przyniosło nauce odrodzenie, wybór padłby bez wątpienia na dzieło polskiego kanonika Mikołaja Kopernika (1473-1543)”.

Kopernik (Copernicus) to zlatynizowana forma jego nazwiska, które oryginalnie brzmiało Koppernigk. „To typowy renesansowy uczony”. Praktykował medycynę, ale z największą pasją oddawał się astronomii. Równocześnie z pisaniem swego najważniejszego dzieła z astronomii, które przysporzyło mu tyle sławy, pracował nad ambitnym projektem opracowania modeli matematycznych do badań medycznych. Wieże w Lidzbarku Warmińskim, Olsztynie i Fromborku służyć mu będą za kolejne obserwatoria astronomiczne. Dzieło, któremu poświęca wiele lat swego życia i które uczyniło go nieśmiertelnym, O obrotach sfer niebieskich {De revolutionibus orbium coelestium), ukazuje się drukiem dopiero zimą 1542-1543 r., choć ukończone zostało znacznie wcześniej.

Dla zwykłego śmiertelnika w tamtych czasach musiało wydawać się oczywiste, że Słońce i planety przemieszczają się wokół Ziemi. XIV- i XV-wieczni uczeni próbują wyjaśnić ów pozorny ruch hipotezą o obrocie naszej planety wokół swojej osi. Kopernik dowodzi nie tylko tego ruchu, ale także poruszania się Ziemi dookoła Słońca (heliocentryzm).
Oto system kopernikański. Ziemia obraca się wokół swej osi w kierunku z zachodu na wschód, z czego bierze się pozorny dobowy ruch ciał niebieskich w kierunku przeciwnym. Kula ziemska obiega Słońce z zachodu na wschód. Planety również okrążają Słońce, podobnie jak Księżyc Ziemię. Brak ruchu Ziemi dookoła swojej osi sprawiłby, że ciała niebieskie poruszałyby się każdego dnia wokół nas z zawrotną szybkością. Umieszczając Słońce w centrum, łatwiej można było zinterpretować widoczny na nieboskłonie ruch planet i Słońca w ciągu roku. Fazy Księżyca znajdowały wyjaśnienie poprzez jego ruch dookoła ziemskiego globu. Tak samo ruch Ziemi tłumaczony miał być przez „precesję równonocy”.

„W wybitnych dziełach Mikołaja Kopernika… znajduje pełne zastosowanie trygonometria”. „Matematyczna strona systemu Kopernika stawia go w szeregu największych astronomów przeszłości”. Jego dzieło O obrotach „wyznacza jeden z najważniejszych przełomów w dziejach myśli: można by wymienić zaledwie dwie albo trzy prace o podobnej sile oddziaływania na ludzką umysłowość. Wraz z nim nastają czasy nowożytne…”. „Zbyteczne jest podkreślanie walorów naukowych dzieła Kopernika”. „Kopernik utkał kanwę, na której kładzie się wzorem całe nowożytne myślenie człowieka”. „Dokonał jednej z najbardziej transcendentnych rewolucji w historii ludzkiej myśli”. „Przez następców ochrzczony został mianem «odnowiciela astronomii» i «Ptolemeusza swej epoki»”. Jak powiedział o nim Tycho Brahe: „Nie wydała Ziemia człowieka równego mu geniuszem przez wiele stuleci”.

Do wzbogacenia naukowego dorobku odrodzenia przyczyniło się w istotny sposób dwóch hiszpańskich dominikanów: Juan de Ortega (ok. 1480-1568) i Domingo de Soto (1495-1560). Ortega, matematyk, publikuje w 1537 r. pracę Reglas y modos de contar. W swym najważniejszym dziele Tratado subtilisimo d’aritmetica y geometria opracowuje nową metodę obliczania pierwiastków kwadratowych. Soto „w 1545 r. … jasno wykazał, że swobodne spadanie ciał odbywa siew ruchu jednostajnie przyspieszonym”. „Rozwijając kinematykę Oresme i Heytesbury’ego daleko poza obszar zbadany przez obydwóch poprzedników, sformułował torując drogę Galileuszowi – prawo swobodnego spadania”. Potwierdzająte spostrzeżenia słowa L. Villena: „Domingo de Soto… poza uściśleniem dość niejasnych poglądów, jakie panowały na temat bezwładności, uprzedza Galileusza w sformułowaniu prawa spadania ciał. Odkrywa w tym zjawisku ruch jednostajnie zmienny i wykorzystuje jego średnią prędkość do pomiaru przebytej drogi”.

Najważniejsi matematycy Italii odwoływali się do włoskiego duchownego Francesco Maurolico (1494-1575), wykładowcy na uniwersytecie w Mesynie, wymienianego pośród największych geometrów XV wieku. „Był jednym z najpłodniejszych umysłów swej epoki. Matematyk, inżynier, optyk i historyk zostawił po sobie imponujący dorobek naukowy”. „W Arytmetyce [1575] znalazło się systematyczne zastosowanie symboli literowych w miejsce liczbowych oraz jeden z pierwszych przykładów modelu rozumowania, nazywanego później indukcją matematyczną”.

Należał do rodziny wywodzącej się z Konstantynopola, znakomicie znał język grecki i dbał o wydawanie tłumaczeń matematyków klasycznych. Ma na swoim koncie kilka wielkich odkryć, jak na przykład nową metodę badania przekrojów stożkowych, sposobu wyznaczania środka ciężkości piramidy lub konoidy parabolicznej, ujęcie siecznych w rachunkach trygonometrycznych.

Maurolico jest autorem traktatu z gnomoniki (1553), której nadaje prawdziwie naukowy kierunek, kontynuowany później przez innych badaczy. Opublikował również Kosmografię (1543) i pracę poświęconą budowie instrumentów astronomicznych (1546). „Około 1550 r. F. Maurolico rozpoczął na Sycylii badania nad pryzmatami, lustrami sferycznymi i mechanizmem widzenia. Prace te… stanowią zapowiedź osiągnięć Keplera”. Zrobił krok w kierunku teorii powierzchni kaustycznych, którą sformułował później Tschirnhaus. Porównał także „soczewkę oka z soczewką szklaną”. „Znajdujemy tu trafną interpretację efektu, jaki dają okulary”. „Soczewka oka – stwierdził Maurolico – zachowuje się jak szklana soczewka dwuwypukła”.

W ostatnich dekadach XVI wieku sławę zyskują trzej matematycy i astronomowie, o których powiemy w następnych rozdziałach: Danti, Clavius i Ricci. Wraz z końcem wieku dokonuje żywota inny wybitny uczony: przyrodnik Jose de Acosta (ok. 1539-1600).

Jose de Acosta

Ten hiszpański jezuita po latach pracy misyjnej na kontynencie amerykańskim opublikował w 1590 r. monumentalne i nadzwyczaj rzetelne dzieło Historia natural y morał de las Indias, bardzo szybko przełożone na wiele języków europejskich. Składa się ono z siedmiu ksiąg: pierwsze trzy dotyczą kosmografii i geografii fizycznej Ameryki, czwarta – minerałów, roślin i zwierząt. Jose de Acosta, pionier w dziedzinie geofizyki, bada zjawisko magnetyzmu ziemskiego, mechanizmy powstawiania pasatów, prądów morskich; ustala związek pomiędzy przypływami morza a fazami Księżyca, bada wzajemne oddziaływanie wulkanów i trzęsień ziemi… Ma na swym koncie odkrycie związków pomiędzy różnymi zjawiskami przyrodniczymi, nawet, w niektórych przypadkach, z pozoru ze sobą nie związanych. Gromadzi olbrzymią ilość danych na temat flory i fauny Nowego Świata, porównuje je z przyrodą europejską i wskazuje na występujące różnice, które stara się wyjaśnić metodami naukowymi.

Z powodu formułowanych przez Acostę hipotez w odniesieniu do zjawisk fizjologicznych zachodzących na dużych wysokościach w Andach, niektórzy widzieli w nim pioniera medycyny kosmicznej. A. von Humboldt wychwalał i często cytował Acostę. Rey Pastor napisał o hiszpańskim uczonym: „Ta samotna postać na polu nauk fizycznych, przyrodniczych, a nawet moralnych, słusznie nazywana jest «Pliniuszem Nowego Świata»”. Jak powiedział Humboldt: „Fundamenty tego, co dzisiaj nazywamy fizyką Ziemi, pomijając kwestie matematyczne, zawarte zostały w dziele jezuity Jose de Acosty, zatytułowanym Historia natural y morał de las Indias, a także w pracach Gonzaleo Fernandeza de Oviedo”.

(….)

Kontynent amerykański
(…)
W założeniach Kolumba kryły się dwa błędy: przyszły admirał przewidywał, iż kontynent azjatycki sięga dalej na wschód, niż dzieje się to w rzeczywistości, na dodatek źle ocenił długość promienia Ziemi jako znacznie mniejszą od rzeczywistej. W rezultacie ujęta w planach odległość, dzieląca go od wschodnich wybrzeży Azji, była znacznie zaniżona. I tak, kiedy 12 października 1492 r. wylądował na jednej z wysp Morza Karaibskiego, sądził, że dotarł do upragnionego celu, do Indii. Napotkanych tubylców uznał więc za mieszkańców Indii i nazwał „Indianami” .

Dopiero kilka lat później, w trakcie następnych ekspedycji, wychodzi na jaw prawdziwy stan rzeczy. Nowe ziemie zaczyna się już określać mianem „Indii Zachodnich” dla odróżnienia od prawdziwych Indii, należących do kontynentu azjatyckiego. Tak oto poszukiwania zachodniego szlaku morskiego z Europy do Indii zostały nieoczekiwanie uwieńczone odkryciem ogromnego, dotąd nieznanego kontynentu: Ameryki.

Warto zwrócić uwagę również na inną stronę zagadnienia postawę hiszpańskich monarchów, która sprawiła, że amerykański sen mógł się ziścić. E. Rivera zauważa: „słowo colonia pojawia się w hiszpańskiej Ameryce dopiero pod koniec XVIII wieku, jako preludium secesji. Rzecz w tym, iż w świadomości królów Hiszpanii i w świetle prawa Ameryka to nie kolonie, które trzeba eksploatować, lecz prowincje i królestwa, o które należy zadbać’”. Belg R Charles tak pisał: „Hiszpanie wszędzie pojawiają się jako budowniczowie: stawiają kościoły, katedry, klasztory, szpitale, pałace gubematorskie oraz warownie, by stały na straży tego wszystkiego. Tworzą nie tylko kantory wymiany czy faktorie, ale trwałe miasta… Od chwili postawienia stopy na amerykańskim kontynencie przyświeca im jedna idea: pozyskać cały obszar dla Kościoła katolickiego. Filipiny i hiszpańska Ameryka dowodzą, że osiągnęli coś, co nie udało się nikomu innemu”. Powołują do życia nowe Hiszpanie, ustanawiają królestwa, z których ukształtują się prawdziwe państwa.

Z drugiej strony, Lapomarda zwraca uwagę, że „znaczny odsetek potomków amerykańskich krajowców wśród obywateli dzisiejszej Gwatemali, Meksyku, Peru i innych krajów Ameryki stanowi dowód na humanitarne traktowanie w owych czasach rdzennych mieszkańców przez Hiszpanów”. Ponad połowa Gwatemalczyków to Indianie, potomkowie dawnych Majów.

Ewangelizacja

Członkowie zakonów religijnych często jako pierwsi zapuszczali się w głąb nowych ziem, jeszcze przed żołnierzami cywilami; stąd też wielu z nich znalazło się w gronie największych odkrywców, badaczy, założycieli osad i kartografów. Indianie czuli, że misjonarze podchodzą do nich inaczej niż inni biali, i że stawali w ich obronie, gdy dochodziło do nadużyć.

W 1864 r. Kongres Federalny Stanów Zjednoczonych postanawia stworzyć Galerię Sławnych Ludzi Unii i upoważnia każdy stan do wybrania dwóch przedstawicieli. W 1895 r. stan Wisconsin wybiera do National Statuary Hall Collection w Waszyngtonie jezuitę Jacques’a Marquette’a. Pomnik franciszkanina brata Junipero Serry trafia do tejże Galerii za sprawą stanu Kalifornia w 1931 r.” Takie samo zaszczytne wyróżnienie spotyka innego jezuitę, Eusebio Francesco Chini.

Francuz Jacques Marquette (1637-1675) prowadził działalność misyjną wśród Algonkinów na terytorium Nowej Francji, obszaru rozciągającego się na dużej części Stanów Zjednoczonych i Kanady. Z zamiarem krzewienia wiary pośród indiańskich plemion przemierza wraz z sześcioma towarzyszami na kruchych pirogach rzekę Wisconsin, wpływa w potężną i nieznaną rzekę, Missisipi, i dociera nią aż do ujścia rzeki Arkansas. Marquette, odkrywca Missisipi w 1673 r., umiera wkrótce potem, w wieku 39 lat.

Włoch Eusebio Francesco Chini (1645-1711), w Ameryce Łacińskiej ze względów fonetycznych nazywany Kino, posiadał rozległą wiedzę z matematyki, astronomii, architektury, geografii, kartografii, agronomii, hodowli i budownictwa. Studiował języki Indian, napisał słownik, budował stacje misyjne i kościoły… Na północnym zachodzie Nowej Hiszpanii, wzdłuż granicy Sonora-Arizona oraz rzek San Ignacio, Sonoita i Santa Cruz, wykuwa kolejne ogniwa łańcucha jezuickich misji ciągnącego się równolegle do Sierra Madre. Odbywa ponad 50 podróży badawczych, przemierzając wszerz i wzdłuż terytorium Pimów. Niezmordowany badacz i kartograf, wykreśla sporo nie wydanych nigdy map, które miały uzupełniać jego naukowe opisy. W 1700 r. odkrywa, że Dolna Kalifornia nie jest wyspą, jak sądziło się od półtora wieku, ale półwyspem, złączonym od północy z kontynentem.

Hiszpan Miguel Jose Serra (Junipero Serra, 1713-1784) urodził się na Majorce, dwa lata po śmierci Kino. Gdy miał już za sobą wiele lat pracy misyjnej w Nowej Hiszpanii, został wyznaczony do kierowania grupą franciszkanów, którzy mieli przejąć ośrodki misyjne założone w Kalifornii przez wypędzonych właśnie z Ameryki jezuitów (1767-68). Błogosławiony Junipero Serra rusza potem dalej na północ z zadaniem rozciągnięcia łańcucha misji wzdłuż wybrzeża. W ciągu kilkunastu lat intensywnej pracy (1769-82) zakłada kolejne osiedla: San Fernando, San Diego, San Carlos de Monterrey, San Antonio, San Gabriel, San Luis, San Francisco, San Juan de Capistrano, Santa Clara, San Buenaventura. Skromne osady powstające wokół tych misji stały się zalążkiem potężnych aglomeracji miejskich, jak San Francisco w Kalifornii czy Los Angeles.

Jeszcze wielu franciszkanów i jezuitów, których z konieczności musimy tutaj pominąć, zapisało się dziejach Ameryki dzięki swej działalności na obszarze Nowej Hiszpanii, Kalifornii, Teksasu i Florydy. Dominikanin Tomas Martinez (Tomas de Berlanga) odkrywa Wyspy Galapagos. Dominikanie i jezuici kreślą pierwsze mapy obszarów dzisiejszego Ekwadoru. Jezuita Jose Gumilla penetruje dorzecze Orinoko, gromadząc przy tym bogaty materiał naukowy. Dominikanin Gaspar de Carvajal opisuje wyprawę Francisca de Orellany, a jezuita Cristobal de Acurla i franciszkanin Laureano de la Cruz – odkrycie Amazonki.

Jezuita Raimundo de Santa Cruz zbadał dorzecza rzek Maranón i Pastaza. Włoski jezuita Nicolas Mascardi, misjonarz, bada Chile, jego wybrzeża i sąsiednie wyspy i araukańskie Andy; jako pierwszy przemierza Patagonię i dociera do cieśniny Magellana; ginie z rąk Indian; jego imieniem nazwane zostało jedno z jezior w słynnym parku Nahuel-Huapi.

Imię Anglika Thomasa Falknera, anglikanina nawróconego na katolicyzm w Argentynie, potem jezuity i ewangelizatora Patagończyków, nosi wzgórze i jezioro w Patagonii. Falkner publikuje geograficzną i etnologiczną charakterystykę Patagonii w głośnej w Europie książce.

Portugalski jezuita Manuel de Nobrega (1519-1570) związany jest z założeniem miast Bahia, Pernambuco, Sao Paulo i Rio de Janeiro; z kolei nazwisko hiszpańskiego jezuity urodzonego na Teneryfie, błogosławionego Jose de Anchieta (1533-1597), wymieniane jest przy okazji początków Sao Paulo, Rio de Janeiro i Anchieta.

Kolumbowi podczas słynnej wyprawy uwieńczonej odkryciem kontynentu towarzyszył mnich z zakonu mercedariuszy. Inny mercedariusz oraz pewien franciszkanin biorą udział w drugiej wyprawie (1493). Jednak w większej liczbie franciszkanie zaczynają przybywać do Ameryki w 1502 r., a dominikanie zadomawiają się tam w 1510 r.; mercedariusze osiedlają się w Ameryce ostatecznie w 1514 r. Augustianie, dołączywszy do nich w 1533 r., stanowią czwarty zakon misjonarski, który wiąże swe plany z Nowym Światem. Trzy pierwsze zakony rozpoczynają proces zakładania misji od Espanoli (Santo Domingo), skąd później rozprzestrzenia się na cały kontynent, augustianie zaś od Nowej Hiszpanii (1533).

W chwili odkrycia Ameryki, w 1492 r., nie istniało jeszcze Towarzystwo Jezusowe. Jego przyszły założyciel, Ignacy Loyola, dopiero się urodził (1491). Zakon powstanie w 1540 r. Św. Franciszek Ksawery rusza na Wschód (do Indii i Japonii) na prośbę monarchy portugalskiego (1540), a Ignacy Loyola wysyła w 1549 r. do Brazylii, czyli portugalskiej części Ameryki, pierwszych sześciu jezuitów. (…)

Filipiny

Na Filipiny Kościół dociera w XVI wieku (….) Ewangelizacja rusza tam pełną parą po przybyciu w 1668 roku jezuitów. Na ich czele stoi błogosławiony Diego Luis de San Vitores, hiszpański jezuita, który na cześć królowej Hiszpanii, Marii Anny z Domu Austriackiego, nazywa je Marianami (Islas Marianas). W 1671 r. Francisco de Miedes, kolejny jezuita hiszpański, wysyła do Europy katalog z opisem ponad 80 wysepek archipelagu Wysp Karolińskich. Jezuita Juan Antonio Cantova jako pierwszy naniósł na mapę inną grupę wysp, stanowiących dziś państwo Palau (Islas Palaos), w najbardziej na zachód wysuniętej części archipelagu Wysp Karolińskich.

Pełna poświęcenia praca misjonarska w Ameryce i na Filipinach, oprócz wymiaru ewangelizacyjnego skupiona na krzewieniu wśród tubylców najnowszych osiągnięć w rolnictwie, hodowli, rzemiośle i inżynierii, przywodzi na myśl dobroczynny wpływ, jaki w swoim czasie wywierali na średniowieczne społeczeństwo mnisi, pionierzy nauki. W miarę jak Kościół w swej misjonarskiej ekspansji penetrował nowe obszary Azji, Oceanii czy Afryki, członkowie zakonów religijnych powielali, w bardziej zacofanych regionach, sposób pracy średniowiecznych mnichów. To prawda, że wkład Kościoła ogranicza się tu w wielu przypadkach do spraw technicznych.

Ale nie zawsze. „Jezuici ufali, iż zdobędą Wschód dzięki europejskiej wiedzy naukowej i technicznej”. „Odegrali znakomitą rolę w upowszechnianiu wielu traktatów naukowych zachodniego świata”. Podjęli próbę „odgórnej chrystianizacji, a ich głównym argumentem była wiedza”.

Chiny

W XVI wieku „na Dalekim Wschodzie, głównie za sprawą jezuickich misjonarzy, zaczyna być znana zachodnia matematyka” – pisali Rey Pastor i Babini, biorąc pod uwagę tylko jedną z dziedzin wiedzy. Chesneaux i Needham patrzą nieco szerzej: „Od chwili przybycia do Chin w 1583 r. astronoma i matematyka, jezuity Matteo Ricciego, nowożytne nauki, zrodzone na Zachodzie, zaczęły przenikać do Chin i Japonii”. „Udział jezuitów w tym procesie jest imponujący”.

Matteo Ricci

Włoch z urodzenia, Matteo Ricci (1552-1610) uzyskuje w 1583 roku zgodę na osiedlenie się w granicach imperium chińskiego, gdzie stopniowo zyskuje sławę jako uczony. W Nankin (1599) naucza matematyki, astronomii, geografii, filozofii. Był autorem pierwszej w Chinach mapy świata, słynnej „mapy dziesięciu tysięcy królestw”, dzięki której dowiedziano się w Chinach o istnieniu wielu nowych i dalekich krajów, niewiele wcześniej odkrytych, i która doprowadziła do przemian w tradycyjnej kosmografii chińskiej. Ostatecznie osiada w Pekinie (1600-01) przy dworze, gdzie szuka możliwości dotarcia do samego cesarza. W jednym z podań o audiencję pisze: „Wasz uniżony sługa zna doskonale sferę niebieską, geometrię, geografię i matematykę. Za pomocą instrumentów obserwuje ciała niebieskie i wykorzystuje gnomon. Jego metody są całkowicie zgodne z tymi, jakie stosowali starożytni Chińczycy”.

Przekłada na chiński sześć pierwszych ksiąg Elementów Euklidesa, wydanych przez Claviusa. Konstruuje kwadrant słoneczny, sfery, zegary. Publikuje szereg dzieł, wśród nich Komentarze z Chin w pięciu księgach, zawierających wszystko, co mogło zainteresować Europę o tym wówczas nieznanym i tajemniczym kraju: obraz jego potęgi, położenie, florę, faunę, bogactwa mineralne i naturalne, poziom rzemiosła i sztuk, naukę, język, itd. Ten sławny na całym świecie misjonarz przybliżył Zachód Chinom, ale także Chiny Zachodowi.

Inni jezuiccy misjonarze przejmują jego metodę ewangelizacji, polegającą na propagowaniu wiary pośród klas najlepiej wykształconych i wpływowych w cesarstwie poprzez wykazanie naukowej i technicznej wyższości chrześcijan. Do najbliższych jego współpracowników należał Włoch Nicolas Longobardi, który, jeszcze długo po śmierci Ricciego, przebywa w Państwie Środka; z polecenia chińskiego ministra zajmuje się balistyką, obserwacją trzęsień ziemi i innymi zagadnieniami naukowymi.

W 1618 r. przybywają nowe siły: Szwajcar Johann Schreck (o. Terencjusz), Włoch Giacomo Rho, Niemiec Johann Adam Schall… O. Terencjusz, lekarz, członek rzymskiej Akademii Rysiów, znawca historii naturalnej, przywozi ze sobą skarbiec wiedzy w postaci 7000 woluminów oraz teleskop – pierwszy, jaki dotarł do tego wielkiego państwa azjatyckiego – o którym pisze traktat naukowy w języku chińskim.

Trybunał Astronomiczny i Obserwatorium Cesarskie

Chińczycy mieli swoją Narodową Radę Uczonych, Trybunał Matematyczny oraz Trybunał Astronomiczny; jednym z ważniejszych zadań tych instytucji było coroczne przygotowywanie kalendarza. W 1629 r. cesarz mianuje Longobardiego i Terencjusza członkami komisji odpowiedzialnej za kalendarz, a w 1631 r., w zastępstwie zmarłego rok wcześniej Terencjusza, wyznacza jeszcze Giacomo Rho’a i Johanna Adama Schalla. Schall (1592-1666) pracuje w Chinach jako misjonarz przez 47 lat, a w okresie 1630-66 przebywa na pekińskim dworze. Prowadzi kurs astronomii dla 200 członków Trybunału Astronomicznego; awansuje potem na przewodniczącego Trybunału i dyrektora Obserwatorium Cesarskiego, konstruuje przyrządy astronomiczne i tłumaczy albo pisze wiele dzieł w języku chińskim.

W 1660 r. przybywa do Pekinu Belg Ferdynand Verbiest, by wspomóc chorego i starego już Schalla. Przez pięć miesięcy objaśnia cesarzowi najnowsze osiągnięcia zachodniej astronomii i matematyki. W 1669 r. bierze się energicznie do unowocześnienia obserwatorium, którego zostaje dyrektorem w miejsce Schalla. (cztery lata poświęca na budowę instrumentów astronomicznych na wzór używanych wówczas w Europie, a następnie w 16 tomach przedstawia ich budowę i sposób posługiwania się nimi. Zostaje mianowany przewodniczącym Trybunału Astronomicznego, przeprowadza reformę chińskiego kalendarza, a nawet pisze traktat o hutnictwie i użyciu dział artyleryjskich.

Od czasów Verbiesta – do końca XVII wieku, przez cały XVIII i w pierwszych latach XIX – stanowisko przewodniczącego Trybunału Astronomicznego piastują misjonarze jezuiccy: belgijski astronom A. Thomas, Włoch F. Grimaldi, Niemcy C. Kastner, K Stumpf, I. Kogler i A. von Hallerstein. Po śmierci tego ostatniego, w 1774 r., do 1805 r. miejsce przewodniczącego zajmowali Portugalczycy: F. de Rocha, J. de Espinha, A. Rodrigues i J. B. de Almeida.

Kogler, przewodniczący Trybunału przez ponad 25 lat, pozostawił po swym urzędowaniu pamiątkę w postaci dziesięciu tomów opublikowanych tablic astronomicznych, które zawierały prace sławnych astronomów, takich jak J. Flamsteed i G. D. Caslini. Zaobserwowaną przez Koglera w 1737 r. kometę skojarzono niedawno z kometą SwiftTuttle, która powróciła w 1993 r.

W Obserwatorium i nad reformą kalendarza pracują, oprócz już wcześniej wymienionych, także inni jezuici różnych narodowości. I tak Włoch L. Buglio bierze udział razem z Verbiestem w opracowaniu kalendarza, a Niemiec Antonio Gogeisl przejmuje w połowie XVIII wieku obowiązki dyrektora Obserwatorium. Francuz A. Gaubil prowadzi, a następnie publikuje szereg obserwacji z dziedziny astronomii i fizyki. Włoch  G. Aleni pisze, między innymi, dzieła O kosmografii królestw całego świata oraz traktat z geometrii elementarnej w czterech tomach.

W 1688 r., w dziesięć dni po śmierci Verbiesta, zakończyła w Pekinie misję ekspedycja złożona z sześciu jezuitów, tzw. „Matematyków króla”, wspieranych przez króla Francji Ludwika XIV. W jej skład wchodzili: Jean de Fontaney, Jean-Francois Gerbil lon, Joachim Bouvet, Louis Le Comte, Claude Visdelou i Guy Tachard.

Jean-Francois Gerbillon napisze traktat z geometrii w języku tatarskim i chińskim, oprócz tego dzieło z astronomii o obliczaniu zaćmień słońca oraz wspomnienia z podróży do Wielkiej Tatarii. Joachim Bouvet, wraz z innymi misjonarzami, podejmie się dzieła nakreślenia mapy całego cesarstwa chińskiego. Jeden i drugi nauczali w Pekinie matematyki i innych nauk.

Nieco później, w latach czterdziestych XVIII wieku wyróżnia się Austriak  G. X. Laimbeckhoven, wybitny matematyk, doradca Trybunału Matematycznego, który dzieli się swą wiedzą z trzema różnymi dworami: w Chinach, Kochinchina i w królestwie Wielkiego Mogoła.

Inne dokonania uczonych misjonarzy

O dokonaniach na polu geodezji i kartografii pisali Chesneaux i Needham: „Grupa kartografów jezuickich przemierzyła za panowania cesarza K’ang Si Tatarie i całe Chiny zostały pokryte siecią triangulacyjną w latach 1708-17. Ojciec Antoine Thomas dokonuje w 1702 r. w Chinach pomiaru długości południka ziemskiego, a w 1718 r. opublikowana została mapa w postaci 35 stronic wykonanych techniką drzeworytu. Za czasów panowania Kienlunga sześciu kartografów jezuickich opracowało w 1769 r., wielką mapę Azji Środkowej na 104 stronicach, która do XIX wieku przewyższała analogiczne przedsięwzięcia europejskie”. Ukazywały się różne mapy, między innymi autorstwa Gulia Aleniego i Polaka Michała Boyma; Włoch Martin Martini wydał Novus Atlas Sinensis (1655), zawierający 17 map i obszerny komentarz. Na początku XVIII wieku cesarz K’ang Si zlecił Francuzowi Jean-Baptiste Regisowi przygotowanie mapy całego kraju. W 1718 r. przedstawił on cesarzowi gotowe dzieło wraz ze wskazówkami w języku chińskim. To, co osiągnęli na polu kartografii Regis i Thomas, opracowanie mapy tak rozległego kraju, zostało uznane przez słynnego geografa i geologa F.G. von Richthofena za „pomnik nauki XVIII wieku”. W pracy nad tym dziełem uczestniczyli także inni uczeni misjonarze, wśród nich Francuzi: J. Bouvet, Dominiąue Parrenin i Pierre Jartoux. (*)

Astronom i architekt, Michel Benoist, również Francuz, któremu cesarz Kienlung nadał w 1744 r. tytuł nadwornego matematyka, miał duży udział w powstaniu 104-stronicowej mapy Chin wykonanej z miedzianych matryc (1769). Kreśli ponadto mapę świata bogatą w astronomiczne i geograficzne detale. Obdarowuje cesarza wielkim teleskopem zwierciadlanym i maszyną pneumatyczną, ucząc go jednocześnie ich używania. Kieruje też budową dla cesarskich ogrodów ogromnego zegara wodnego, wodotrysków i fontann; projektuje też przemyślne systemy wodne.

Dokonawszy podsumowania roli Towarzystwa Jezusowego w rozwoju chińskiej astronomii i matematyki, Chesneaux i Needham piszą: „Jezuici byli nie mniej aktywni w pozostałych dziedzinach nauki… Terencjusz (Schreck) napisał w 1625 r. Kompendium ciała ludzkiego, a Parrenin, na początku XVIII wieku opublikował tablice Anatomii manchu… Misjonarze założyli w pałacu K’ang Si laboratorium farmaceutyczne”. „Przetłumaczyli albo skompilowali traktaty o perspektywie (1626), o trzęsieniach ziemi (1626 i 1679), o świetle i dźwiękach (1682), o mechanice cieczy (1612) i o różnych typach urządzeń (1617); tą drogą poznano w Chinach między innymi śrubę Archimedesa, nieznaną tam do tej pory”. Warto również wspomnieć o pracy traktującej o chińskim systemie miar i wag oraz na temat obserwacji meteorologicznych prowadzonych w Pekinie pióra Francuza Josepha Marii Amiota, a także o dziele Flora Chin (1656) i Medyk chiński (1686) autorstwa Michała Boyma….

(*) W powstaniu tej mapy udział wzięli także dwaj inni jezuici, mianowicie: Augustin von Hallerstein i Felix de Rocha (por. Hartmut Walravens, China illustrata. Das Europdische China Verstandnis im Spiegel des 16. bis 18. Jahrhunderts, Acta Humaniora, VCH, Weinheim 1987, s. 122).

C.d.n.

Komentarzy 10 do “Kościół a nauka – mitologia a fakty (2)”

  1. Wandaluzja said

    http://odkrywcy.pl/kat,111396,title,Jerozolima-do-utraty-zmyslow,wid,12972115,wiadomosc.html
    ***
    Biedni Żydzi POSTRADALI ZMYSŁY. Nazywają PRETORIUM Heroda „Świątynią Jerozolimską – Największą Świętością Żydowską” i Centrum Trzech Religii. To może być Największa Świętość, ale dla Chrześcijan, jako miejscu jerozolimskiego procesu Jezusa Chrystusa, co uznali ZA MNĄ Niemcy.
    Ja powinienem karać za to nie Niemców a Czechów, a to z powodu ZŁOTORYTU Wacława Hollara jako złupionego we Włoszech przez Karola Luksemburga Hołdu Heroda Wlk dla Oktawiana Augusta (www.wandaluzja.com – 22. RZYM NIEZWYCIĘŻONY: Jerozolioma Biblijna), na którym Jerozolima jest PRZED PRZEBUDOWĄ przez Heroda, czyli budową Capitoliny i PRETORIUM na Pałacu Salomona. Skalną Katedrę zbudowała matka Konstantyna Wlk.
    Jeśli Czesi NIE KARZĄ za te wybryki Żydów to nie dopełniają powinności katastralnych.

  2. Fran SA said

    Wielkie dzieki panie Marucha za te wiesci naukowe ze Sredniowiecza. Marksisci, bolszewicy, i rozni ‚medrcy syjonu’ postanowili zniszczyc cala kulture chrzescijanska, i spuscic zaslone zapomnienia na najbardziej dynamiczny okres w dziejach ludzkosci.
    Szkoda tylko, ze mlode pokolenia w Polsce sa stale oszukiwane przez kolejne wydzialy oswiaty. A i katecheci nie bardzo sie przyczynili do rozpowszechniania wiedzy o kulturze chrzescijanskiej.

    Zaskoczylo mnie wspomnienie o Filipinach. Otoz w czasie ostatnich moich wojazy po Filipinach w zeszlym roku mimo bardzo intensywnych poszukiwan, nie udalo mi sie dostac jakichkolwiek ksiazek, materialow, artykulow na temat Filipin po Magellanie. Jak zaoral. Okres od przybycia Magellana na Cebu 1521 do amerykanskiej inwazji w 1901 w ogole nie istnieje w tamtejszych bibliotekach ani ksiegarniach. Nie mozna nawet dostac mapy Filipin. Az trudno wierzyc, ze w akademickiej bibliotece nie bylo ani jednej pozycji na temat przed-amerykanskiej historii Filipin.
    Nawet nasi bardzo uczeni znajomi z Filipin nie byli w stanie mi pomoc. Zadziwiajaca jest wiec bardzo silna religia katolicka, ktora przetrwala i nadal opiera sie zydowsko-amerykanskiej okupacji kraju.

  3. 1/2 srula (być może) said

    Re 2:
    „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich.” (Ef 6:12)
    Jeśli naród polski zrozumie, że tylko walka na poziomie ducha ma sens, wygra. Ale to moje takie tam… „Zwycięstwo – gdy przyjdzie – przyjdzie przez Maryję” (kard. August Hlond – sprzed II Soboru Watykańskiego dla sceptyków).

  4. 1/2 srula (być może) said

    A tak przy okazji bo trafiłem:
    http://salwowski.msza.net/pub/8222-millercase8221-czyli-do-czego-prowadzi-instytucja-8222-ma.html

  5. aga said

    http://czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,12133942,Na_Jasnej_Gorze_Odpust_Matki_Bozej_Szkaplerznej__To.html

  6. Rysio said

    re 2. „…Marksisci, bolszewicy, i rozni ‘medrcy syjonu’ postanowili zniszczyc cala kulture chrzescijanska, i spuscic zaslone zapomnienia na najbardziej dynamiczny okres w dziejach ludzkosci……….”

    Fran SA Tak samo Marksisci, bolszewicy, i rozni ‘medrcy syjonu’ postanowili zniszczyc ekonomię Austryjacką i Misesa.

  7. Sław. said

    Zamiast pielgrzymek, należy działać: cele i strategie, http://www.youtube.com/user/Polonocentryzm.

  8. Piotrx said

    Fragmenty książki Jose Maria Riaza Morales SJ, Kościół i nauka – konflikt czy współpraca?, przeł. Szymon Jędrusiak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.

    /Fragment nr 3/

    Redukcje

    Pośród wielu dróg propagowania wiary chrześcijańskiej szczególnie fascynuje jedna, typowa dla Hispanoameryki, oparta na tzw. redukcjach (reducciones). Misjonarze przybyli do Ameryki zastali Indian różnych plemion i grup etnicznych żyjących w rozproszonych po dżungli wioskach. Zrodził się wówczas plan łączenia ich w specjalnie zakładanych w tym celu osadach, oddalonych od miast zamieszkałych przez Hiszpanów.Największą sławę zyskały redukcje w Paragwaju założone przez Towarzystwo Jezusowe. Choć trzeba powiedzieć, że ta forma apostołowania nie występowała wyłącznie w Paragwaju i nie należała wyłącznie do jezuitów, nie była nawet ich oryginalnym pomysłem. Sława tamtych redukcji brała się z doskonałości, do jakiej ten rodzaj pracy misjonarskiej został doprowadzony przez jezuitów.

    Pierwsze próby wprowadzenia nowego systemu należą do dominikanina, ojca Bartolome de las Casas. Pierwsze redukcje po-wstają z jego inicjatywy w Wenezueli ok. 1515 r., i w Gwatemali ok. 1537 r., a więc w czasach, kiedy zakon jezuitów w rzeczywistości jeszcze nie istniał. Po 1530 r. w Nowej Hiszpanii zaczynają je organizować franciszkanie, dominikanie i augustianie, a około 1580 r. – franciszkanie w Paragwaju. Za typowe redukcje paragwajskie uważa się zwłaszcza 30 osad założonych wśród Indian Guaranów. Pierwsza redukcja została założona w 1609 i ochrzczona imieniem św. Ignacio Guazu.

    Warto uzmysłowić sobie, jak ogromny sukces odniosły te kwitnące i tętniące życiem osady, utrzymywane przez ponad 150 lat. Lokalizowano je wzdłuż rzek Paragwaj, Parana i Urugwaj, na rozległym obszarze, dziś rozdzielonym pomiędzy cztery sąsiadujące ze sobą kraje: Paragwaj, Argentynę, Brazylię i Urugwaj.

    Misjonarze-założyciele znalazłszy odpowiednie miejsce nad brzegiem rzeki wznosili osadę z krzyżem pośrodku placu zamkniętego przez kościół, dom dla zakonników, szkołę i warsztaty. Do placu dochodziły długie, proste ulice, wzdłuż których ciągnęły się indiańskie chaty. Ruiny redukcji Trinidad zajmują obecnie ponad osiem hektarów. Na liście założycieli redukcji honorowe miejsce zajmuje św. Roque Gonzalez de Santa Cruz, jezuita urodzony w Paragwaju. Wyrusza z San Ignacio Guazu do Parany zakładając m.in. Santa Ana de Ibera na ziemi argentyńskiej (dała początek dzisiejszemu Itati), Itapua (obecnie Posadas), Concepcion, a także Yapeyu. Jego niezwykła działalność jako badacza i społecznika oraz pełna poświęcenia postawa apostolska kończy się męczeńską śmiercią w 1628 r.

    W San Ignacio Guazu już w 1613 r. żyło 6 tys. Guaranów. W 1700 r. liczba redukcji w Paragwaju sięgnęła 29; zamieszki-wało je wówczas 114 tys. Indian, potem liczba ta urosła do 130 tys., a nawet 140 tys. Każdą redukcję obsługiwało od 4 do 6 misjonarzy, a liczba misji sięgnęła w 1767 r. osiemdziesięciu. Na miejsce odchodzących jezuitów przychodzili następni i tak przez całe półtora wieku; oprócz Hiszpanów w misjach pracowali też Włosi, Flamandczycy, Walończycy, Niemcy, Szwajcarzy.

    Indianie skupieni we wspólnoty „o organizacji społecznej i poziomie ekonomicznym przewyższającym, w ocenie Mac Dowela, to, co prezentowali ówcześnie biali osadnicy”, zajmowali się rolnictwem, hodowlą, rzemiosłem i handlem. Jezuici przekazują im najnowsze zdobycze agrotechniki, budują warsztaty, szkolą w rzemiośle i sztuce.

    Jezuici nie tworzyli redukcji wyłącznie dla Guaranów. W 1682 roku rozpoczyna działalność ośrodek wśród Indian Mojos, nad brzegiem rzeki Mamore; z biegiem czasu 16 takich redukcji liczyć będzie 30,5 tys. dusz. W 1692 r. uruchomiona zostaje misja na obszarze dzisiejszej Boliwii (Chiquitos); w połowie XVIII wieku 10 osad zamieszkiwało łącznie 23 tys. Indian. W połowie XVII stulecia, u brzegów rzeki Maranón, katechizowano 70 tys. Maynas w 12 redukcjach. Około 1731 r. zaczynają powstawać następne u wybrzeży Orinoko.

    W paragwajskich redukcjach założono nawet drukarnię, w której Guaranowie sami odlewali czcionki i wykonywali drzeworyty. Książki – pierwsza wydana została w 1705 r. – ukazują się drukiem w różnych miejscowościach i niemal wszystkie w języku guarani.

    Jezuita Buenaventura Suarez (1678-1756), urodzony w Santa Fe (w obecnej Argentynie), misjonarz przez 30 lat w redukcjach w Paragwaju, astronom, buduje przy pomocy Guaranów narzędzia niezbędne do funkcjonowania obserwatorium w redukcji San Cosme i San Damian: wahadło, kwadrant astronomiczny, małe i duże teleskopy. Gromadzi bardzo szczegółowe dane na temat nieba południowego, jest w kontakcie z głównymi astronomicz-nymi ośrodkami badawczymi tamtych czasów i pisze „Lunario”, w którym przepowiada zaćmienia na całe stulecie.

    W redukcjach znanych pod nazwą „ciquitos” misjonarze zakładali wspólnoty złożone z Indian z różnych szczepów, posługujących się odmiennymi dialektami. Wziąwszy to, co przydatne z poszczególnych języków, jezuici utworzyli nowy język, zwany „chiquitana escrita”. Jeszcze dzisiaj Indianie z różnych stron używają rodzimego dialektu, gdy rozmawiają między sobą, zaś na język „chiquitana escrita” przechodzą, by porozumieć się z obcymi. Pod-czas długoletniej pracy misyjnej wśród Indian Chiquitos szwaj-carski jezuita Martin Schmid szkoli ich w rzemiośle i sztuce, buduje zegary słoneczne i piaskowe, składa zegary na ścianę i konstruuje przyrząd do określania godziny w porze nocnej, na podstawie pozycji gwiazdozbioru Krzyż Południa.

    Po wypędzeniu jezuitów z Hiszpanii i Hispanoameryki w la-tach 1767-68 na mocy dekretu Karola III bez duchowej i socjalnej opieki pozostało około 305 tys. nawróconych na chrześcijaństwo Indian.

    Gregoriańska reforma kalendarza

    1. KALENDARZ
    W latach osiemdziesiątych XVI wieku miało miejsce doniosłe wydarzenie, o którym znakomity historyk, L. Pastor, napisał: „nie ma obecnie wykształconego człowieka, który podważałby zasługi, jakie dla rozwoju cywilizacji położył Grzegorz XIII swą reformą kalendarza”.

    W języku potocznym słowo „kalendarz” oznacza kartkę albo mieszczący się w portfelu kartonik, gdzie umieszczony jest spis wszystkich dni bieżącego roku z podziałem na tygodnie i miesiące oraz różne dodatkowe informacje. Kalendarz, jak wiadomo, występuje w najróżniejszej postaci, może być wiszący, stojący, kieszonkowy itd. … W bardziej precyzyjnym, naukowym znaczeniu, „kalendarz” to opracowany przez człowieka system do mierzenia upływu czasu, zbiór prawideł, zasad, tabeli, mający na celu ustanowienie wygodnej dla człowieka chronologii, właściwie regulującej życie społeczne.

    Jednostki
    Nasi dalecy przodkowie patrząc w niebo, dostrzegli pierwsze wskazówki, jak mierzyć i opisać zjawisko trwania, jak podzielić bezkresną przestrzeń czasu. Z obserwacji następujących po sobie okresów jasności i ciemności, dnia i nocy, zrodziła się jednostka zwana „dniem”. Astronomia odkryje później, że odpowiada ona jednemu obrotowi Ziemi dookoła własnej osi. W mroku nocy uwagę człowieka przyciągał zawsze Księżyc oraz jego fazy, powodowane krążeniem naszego satelity dookoła Ziemi. Seria jego dziwnych przemian zachodzących w ciągu 29 i pół dnia stanowi jedno z najbardziej regularnych i widocznych zjawisk, zaraz po sekwencji dnia i nocy. Nic więc dziwnego, że jeden pełny cykl również przyjęty został za jednostkę: „lunacją”. To z niej najprawdopodobniej narodziła się jednostka używana od zamierzchłych czasów – „miesiąc”.

    Cykl czterech pór roku z jego zmianami w wegetacji, różnicami klimatycznymi, w sposób naturalny skłonił człowieka do określenia jeszcze jednej podstawowej jednostki: „roku”. Odpowiada czasowi, w jakim Ziemia okrąża Słońce. Ruch naszej planety po orbicie powoduje złudzenie, jakby to Słońce wędrowało po nieboskłonie, na tle gwiazdozbiorów zodiakalnych. Wśród różnych odmian roku zdefiniowanych przez astrono-mów występuje „rok zwrotnikowy”, czyli w uproszczeniu czas, jaki upływa pomiędzy dwoma następującymi po sobie momentami przejścia Słońca przez tzw. punkt „równonocy wiosennej”. „Rok cywilny” natomiast, powielany na wszystkich kalendarzach, z jakimi spotykamy się na co dzień, porządkuje wszelkie przejawy życia społecznego i w odróżnieniu od roku naturalnego (zwrotnikowego) składa się z pełnej liczby dni, pomijając ze względów praktycznych ułamkowe różnice.

    Kalendarz juliański

    Kalendarz muzułmański jest kalendarzem księżycowym, na jeden rok przypada 12 lunacji (354/355 dni). Wśród Hebrajczyków obowiązywał kalendarz księżycowo-sloneczny, w którym rok miał 12 miesięcy, a każdy miesiąc na przemian: 29 albo 30 dni; po roku albo dwóch latach 354-dniowych dodawano trzynasty miesiąc przestępny. Grecy używali początkowo kalendarza tylko księżycowego, a potem księżycowo-słonecznego; jego reguły zmieniały się z biegiem czasu, aż do 432 r. p.n.e., kiedy to reformę wprowadził grecki astronom i geometra Meton z Aten; jego cykl obejmuje 19 lat słonecznych, w ciągu których następuje po sobie łącznie 235 pełnych lunacji (cykl Metona).

    Kalendarz rzymski ulegał stopniowym modyfikacjom. Początkowo rok składał się z 304 dni, rozłożonych na 10 miesięcy; zaczynał się w marcu, a kończył w grudniu. Potem miesiąc piąty i szósty otrzymały nazwy „Julius” (lipiec) i „Augustus” (sierpień) w miejsce dawnych „Quintilis” i „Sextilis”. Kolejna zmiana wprowadza dwa nowe miesiące: „Januarius” (styczeń) i „Februarius” (luty), umieszczone w kalendarzu po grudniu, i rok zamyka się liczbą 354 dni. Później zadecydowano, że rok rozpoczynał się będzie 1 stycznia, a kończył 31 grudnia. Miesiące różniły się pod względem liczby dni. Kalendarz egipski był początkowo bardzo prosty: 12 równych miesięcy, po 30 dni, składało się na 360-dniowy rok. Po nim następował rok 365-dniowy. Udoskonala go król Ptolemeusz III, na dwa stulecia przed Juliuszem Cezarem, polecając dodawać jeden dzień co cztery lata.

    Kiedy Juliusz Cezar, już jako faktyczny dyktator, zabiera się do reformy kalendarza, w Rzymie oficjalna rachuba czasu odbiega już bardzo od astronomicznej. Cezar wzywa do siebie greckiego astronoma Sosigenesa i z jego pomocą ustala porządek nowego kalendarza. Wylicza, że średni czas trwania „roku zwykłego” (roku zwrotnikowego) wynosi 365,25 doby, a więc pominięte zostanie ćwierć doby, jeśli przyjmie się liczbę 365 dni w „roku cywilnym”. Wiosenne zrównanie dnia z nocą przywraca na dzień 25 marca, a początek roku przenosi z 1 marca na 1 stycznia. Ustala również, że rok cywilny składał się będzie z 12 miesięcy, czyli z 365 dni. Miesiące liczyć mają na przemian 30 i 31 dni, z wyjątkiem lutego, krótszego.

    Aby zapobiec opóźnianiu się kalendarza w stosunku do naturalnych pór roku, po trzech latach zwykłych następować miał rok przestępny z miesiącem lutym dłuższym o jeden dzień. Opóźnienie narosłe do tamtej pory koryguje w ten sposób, iż biegnący wówczas rok, 708 od założenia Rzymu, liczyć miał 455 dni. Kalendarz juliański wszedł w życie 1 stycznia 46 r. p.n.e.

    Inna jednostka obecna aktualnie w kalendarzu – tydzień, wschodniej proweniencji, w czasach rzymskich nie była stosowana. Prawdopodobnie jej początki związane są z cyklem księ-życowym: cztery kolejne tygodnie dają w sumie 28 dni, czyli mniej więcej tyle, ile trwa jedna lunacja. W świecie zachodnim jednostka ta pojawia się dopiero w III wieku n.e.

    2. REFORMA
    Kościół katolicki coraz lepiej zorganizowany i rozszerzający swe wpływy, stopniowo dostosowuje swój kalendarz liturgiczny. Zmienia nazwy dni, wprowadza też do kalendarza biblijnego nową jednostkę, tydzień, i określa daty dla swych uroczystości. Wielkanoc urasta do rangi najważniejszego święta Kościoła, stąd też wokół jej daty powstaje w pierwszych stuleciach wiele sporów. Sobór w Nicei (325 n.e.) przyjmuje kalendarz juliański i na datę Wielkanocy wyznacza pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca (21 marca). Uznano również, że w czasach Juliusza Cezara popełniono błąd, wyznaczając zrównanie dnia z nocą na dzień 25 marca, a nie na 21.

    Użyteczność reformy

    W rzeczywistości błąd był znacznie poważniejszy, a popełnił go Sosigenes przyjmując, że jeden rok zwykły trwa 365,25 dni. Rok w kalendarzu juliańskim jest dłuższy od rzeczywistego o 0,0078 doby, czyli 11 minut i 14 sekund. Chodzi tu o błąd, który, jeśli traktować go miarą jednego życia ludzkiego, znaczy niewiele, ale rozpatrywany z perspektywy stuleci staje się bardzo istotny: oznacza jeden dzień na każde 128 lat.

    Data przejścia Słońca przez punkt wiosennej równonocy następowała wcześniej o trzy dni na każde cztery stulecia w stosunku do tego, co pokazywał kalendarz cywilny. Blisko cztery wieki, jakie upłynęły pomiędzy wprowadzeniem kalendarza juliańskiego w Rzymie, a soborem w Nicei tłumaczą, dlaczego w roku soboru wiosenna równonoc przypadała na dzień 21 marca, podczas gdy w epoce Juliusza Cezara i Sosigenesa następowała 24 marca.

    Ta różnica narastała wprawdzie powoli, ale systematycznie. W VIII wieku Beda rejestruje cofnięcie się równonocy o trzy dni w stosunku do 21 marca, stałej daty święta Zmartwychwstania Pańskiego. Wielu uczonych Kościoła zajmowało się tą sprawą i proponowało środki zaradcze. W XIII wieku Grosseteste pisze traktat o kalendarzu ”De computo”, podobnie czynią Sacrobosco i Giovanni Campano. „De computo” to także tytuł dzieła napisanego w 1263 roku przez Rogera Bacona. Reforma kalendarza nie daje mu spokoju. W swych „Opus maius” i „Opus tertium” naciska na papieża Klemensa IV w tej sprawie. Uczestnicy Soboru w Pi-zie (1409) domagają się natychmiastowej reformy. Piotr z Ailly (1350-1422), Francuz, profesor Uniwersytetu Paryskiego, biskup i kardynał, autor wielu prac z astronomii, kosmologii i fizyki pisze „Exhortatio ad concilium generale super kalendarii correctionem” (1411) na Sobór w Konstancji. Mikołaj z Kuzy przedstawia na Soborze w Bazylei w 1436 r. traktat na temat reformy kalendarza. Paweł z Middelburga zabiera głos w sprawie reformy przy okazj i V Soboru Laterańskiego (1512); aktywny jest tam także Giovanni Maria Tolosani (1470-1549), matematyk biegły w astronomii.

    Papież Sykstus IV już w 1475 r., planując korektę kalendarza, sprowadził do Rzymu niemieckiego matematyka i astronoma Johannesa Mullera (Regiomontanus, 1436-1476), podniesionego później do godności biskupa Ratyzbony. Regiomontanus podejmuje przygotowania do reformy, ale niespodziewanie umiera i w rok po jego śmierci prace nad reformą zostają wstrzymane. W 1515 r. papież Leon X sprawę poddaje pod rozwagę uniwersytetowi w Salamance*. Ostatecznie Sobór Trydencki podejmuje decyzję o reformie i w grudniu 1563 r. zwraca się z prośbą do Grzegorza XIII o przystąpienie do dzieła. W owym czasie wiosenna równonoc roku astronomicznego nie przypadała na 25 marca roku cywilnego, jak ustalił był Juliusz Cezar, ani nawet na 21, jak postanowił potem Sobór Nicejski, ale na dzień 11 III.

    * * *
    * Przypis tłumacza:
    Sobór Laterański (1512-17) zwrócił się w tej sprawie także do uniwersytetu w Krakowie, który w 1514 r. powierzył to zadanie Marcinowi Biemowi. Dwa lata później przesłane zostały do Rzymu wyniki Biema, które jednakże uznane zostały za zbyt tradycyjne. Wiadomo również, iż problemem tym zajmował się także Mikołaj Kopernik, lecz wyniki jego pracy są nieznane.
    * * *

    Komisja papieska

    Papież podejmuje decyzję o przystąpieniu do prac nad reformą kalendarza. Zamierza skorygować, zgodnie z najnowszą wiedzą, błędy kalendarza juliańskiego i prosi o fachową opinię w tej sprawie uniwersytety w Salamance i Bolonii. Po jej otrzymaniu z jednej i drugiej strony mianuje w 1577 r. ośmioosobowa komisję, z włoskim kardynałem Gugliermo Sirleto na czele, do przygoto-wania reformy. W jej skład wchodzą, między innymi, włoski dominikanin Ignazio Danti, niemiecki jezuita Christoph Schussel (Clavius), hisz-pański franciszkanin Juan Salon, autor dzieła „De emendatione romani calendarii” (1572), a także Hiszpan Pedro Chacón, mianowany przez papieża kanonikiem w Sewilli… Chacón (1527-1586), który zmarł w Rzymie na rok przed wprowadzeniem nowego kalendarza”, pozostawił po sobie, pośród innych pism, „Kalendarii romani veteris explanatio” (1568) oraz „Sobre las pesas y medidas”.

    Ignazio Danti (1536-1586), biskup, dał się poznać jako matematyk i astronom przez swą działalność pedagogiczną we Florencji i Bolonii, oraz przez naukowe publikacje z lat 1569-78. Jest autorem projektu 73-metrowej wieży – znanej obecnie jako Wieża Wiatrów albo Wieża Gregoriańska – wybudowanej na polecenie Grzegorza XIII w ramach prac przygotowawczych do reformy. W jej wnętrzu, w tak zwanej Sali Kalendarzowej albo Aula delia Meridiana, znajduje się skonstruowany przez Dantiego zegar słoneczny, tzw. meridiana, który miał precyzyjnie określić nadejście równonocy wiosennej, obserwowanej już wówczas dziesięć dni wcześniej, niż pokazywał kalendarz.

    Do grona najważniejszych członków komisji papieskiej należał Włoch Antonio Giglio (albo Lilio). Istniały spore trudności z obliczeniem daty pełni Księżyca poprzedzającej niedzielę wielkanocną. Drogę do ich pokonania otworzyły specjalne tablice epaktalne przygotowane przez Luigiego Lilio we współpracy ze swym bratem, Antonio, który – po śmierci Luigiego – przedstawił je Grzegorzowi XIII. Tablice stanowiły podstawowe narzędzie pracy dla zespołu zaangażowanego w przeprowadzenie reformy.

    Panuje zadziwiająca zgodność historyków, co do roli, jaką odegrał w tym przedsięwzięciu Christoph Clavius (1532-1612). „Jeden z głównych twórców reformy gregoriańskiej”. „Wniósł duży wkład w reformę kalendarza z 1582 r.”. „Odegrał zasadniczą rolę w sporządzeniu kalendarza gregoriańskiego”. „Clavius otrzymał… zadanie przygotowania kalendarza i wykonania mnóstwa obliczeń”. Konieczna stała się „korekta w tablicach epaktów. To jezuita Clavius opracował skomplikowane tablice epaktów, wykorzystane w reformie gregoriańskiej”.
    I jeszcze: „Tablice do gregoriańskich obliczeń wykonane zostały -jak się uważa – przez jezuitę Claviusa, który odegrał główną rolę w reformie z 1582 r. jako doradca papieża”. „Christoph Clavius, jezuita, główny architekt reformy gregoriańskiej”. „Ostateczna redakcja była, według wszelkiego prawdopodobieństwa, dziełem jezuity Claviusa, który bronił jej później w rozmaitych pismach”. „Klemens VIII w bulli z 17 marca 1603 r. twierdzi, że Clavius jak nikt inny zasłużył się dla reformy (kalendarza)”. Komisja papieska działa sprawnie i skutecznie. Grzegorz XIII ogłasza reformę bullą z dnia 24 lutego 1582 r., tak by weszła w życie jeszcze tego samego roku.

    Treść reformy

    Miała ona przed sobą dwa cele. Po pierwsze: przywrócić zgodność pomiędzy kalendarzem i danymi astronomicznymi, dopasować rok cywilny do roku słonecznego. Po drugie: opracować zasady, które umożliwią utrzymanie tej zgodności na wieczność. Normy ustalone w celu osiągnięcia tych celów budzą podziw swą prostotą.

    Ponieważ w 1582 r. równonoc wiosenna wypadała 11 marca, to usuwając z kalendarza 10 dni, w roku następnym, w 1583, przypadłaby na dzień 21 marca. Skrócenie roku dokonane zostało w ten sposób, że po dniu 4 października (czwartek) nastąpił nie dzień 5, ale 15 (piątek). Rok 1582 liczył więc zamiast 365 tylko 355 dni.

    Z powodu błędu tkwiącego w kalendarzu juliańskim, równonoc od czasów Juliusza Cezara następowała wcześniej niż wskazywał kalendarz cywilny o trzy dni na przestrzeni 400 lat. By raz na zawsze rozwiązać ten problem, zaproponowano i przyjęto sposób bardzo prosty. Z lat, które w okresie czterech wieków winny być – idąc za wskazaniami kalendarza juliańskiego – przestępnymi, trzy mają być zwyczajne. Lata wieńczące stulecia i w postaci cyfrowej zakończone dwoma zerami, uznawano za przestępne. Od tamtej pory przestępnymi mają być jedynie te lata, w których dwie cyfry poprzedzające zera tworzą liczbę podzielną przez cztery.

    Tak zatem przez 400 lat, jakie upłynęły od wprowadzenia reformy gregoriańskiej, do kategorii „przestępnych” zaliczono lata 1600, ale nie 1700, 1800 i 1900. Ta sama reguła obowiązywać będzie dla kolejnych cykli czterowiekowych.

    „Lilio i Clavius zatryumfowali tam, gdzie inni ponosili porażki”. Po wprowadzeniu zmian pewien błąd pozostał, jednak jest on tak drobny, że z jego przyczyny, jak policzono, rozbieżność pomiędzy rokiem cywilnym a rokiem przestępnym osiągnie jeden dzień po mniej więcej trzech tysiącach lat. Wedle Couderca „precyzja kalendarza gregoriańskiego wystarcza na potrzeby współczesnych społeczeństw: przyszłe kalendarze muszą się jej tylko trzymać”. Jak pisze L. Pastor, „na wszelkie wątpliwości wobec nowego kalendarza rzeczowo odpowiadał Clavius – „spiritus movens” reformy i pomysłodawca nowego kalendarza, człowiek w tej materii najbardziej kompetentny. Jego „Explicatio” (Explicatio Romani Calendarii a Gregorio XIII RM. restituti), obszerna 800-stronicowa publikacja, poprzedzona aprobującym breve Klemen-sa VIII, ukazuje się w Rzymie w 1603 r. z polecenia tegoż papieża jako odpowiedź na zastrzeżenia wobec nowego kalendarza i naukowe omówienie podstaw reformy.

    Akceptacja

    Grzegorz XIII przedstawił reformę do akceptacji wszystkim poddanym. Już w 1582 r. wchodzi w życie we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii i Francji, a w przeciągu kilku następnych lat w innych krajach katolickich. Tam, gdzie przeważa protestantyzm, nie ma zgody na przyjęcie kalendarza, mimo że opowiadali się za nim dwaj wybitni astronomowie protestanccy: Tycho Brahe i Kepler. Zwolennikiem reformy był zwłaszcza ten drugi. Mówił z przekąsem:

    „Protestanci wolą trwać w niezgodzie ze Słońcem, niźli zgodzić się z papieżem”.

    Państwa prawosławne trwały jeszcze przez wieki przy nie reformowanym kalendarzu juliańskim. Poniższe zestawienie pokazuje rok wprowadzenia kalendarza gregoriańskiego w poszczególnych krajach:

    1582 Włochy, Hiszpania, Portugalia, Francja (i Lotaryngia)
    1583 Belgia
    1584 Austria, Bawaria, Niemcy katolickie, Szwajcaria katolicka
    1586 Polska
    1587 Węgry
    1610 Prusy
    1700 Holandia, Niemcy i Szwajcaria protestanckie, Dania, Norwegia
    1752 Wielka Brytania
    1753 Szwecja
    1873 Japonia
    1911 Chiny
    1916 Bułgaria
    1918 Rosja
    1919 Serbia, Rumunia
    1924 Grecja
    1925 Turcja

  9. Piotrx said

    P.S. ciekawe są pozostałości do dzisiaj w wielu katolickich nazwach na terenie obecnych USA (tam gdzie była kolonizacja Hiszpańska) .

    Jeszcze w starej wersji filmu o Zorro mozna było ten hiszpański i katolicki klmat zobaczyć /Kalifornia/ – w nowej wersji juz go nie uświadczy

    San Franciso (Swięty Franciszek)
    Los Angeles
    San Diego (—)
    San Jose (—)
    San Sebastian (—)
    Santa Barbara (—)
    Santa Cruz (Swięty Krzyż)
    Santa Fe (Swięta Wiara)
    itd ..

    Los Angeles
    (…)
    W 1771 roku misjonarz franciszkański Junípero Serra zaprojektował budynek Mission San Gabriel Arcangel, czyli pierwszą siedzibę misjonarską na tych terenach. 4 września 1781 roku grupa czterdziestu czterech osadników, znanych jako „Los Pobladores”, założyła pueblo „La Reyna de los Angeles”, nazwane tak na cześć Nuestra Señora la Reina de los Ángeles z Río de Porciúncula (Matki Bożej Królowej Aniołów z Porcjunkuli) …..

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Los_Angeles

  10. Sław. said

    Kościół od głupoty nas nie ochroni, a raczej ją rozwija: konkretnie , http://www.youtube.com/user/Polonocentryzm.

    Głupca od głupoty nic nie uchroni, co chyba Pan wie… – admin

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: