Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    errorous o Wolne tematy (58 – …
    matirani o Jak zmieniało się zatrudnienie…
    matirani o Wolne tematy (58 – …
    minka o Jak zmieniało się zatrudnienie…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (58 – …
    Homolka o NATO może się samo rozbroić…
    Bezpartyjna o W rocznicę urodzin Wielkiego…
    Boydar o Wolne tematy (58 – …
    Boydar o Wolne tematy (58 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (58 – …
    NC o Wolne tematy (58 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (58 – …
    walthemar o Wolne tematy (58 – …
    Marucha o Wolne tematy (58 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 617 obserwujących.

Wojujący ateizm i jego pseudonaukowe roszczenia

Posted by Marucha w dniu 2012-07-16 (Poniedziałek)

Gościem klubu Polonia Christiana w Poznaniu był Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, profesor fizyki i kierownik katedry fizyki kwantowej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Prelegent na wstępie swojego wykładu przywołał słowa Izaaka Newtona, który stwierdził, że ateizm, czyli doktryna zaprzeczająca istnieniu Boga jest niedorzeczna i praktycznie nie ma zwolenników.

Profesor Onyszkiewicz wykazał, ze kwestia istnienia (bądź nie istnienia) Boga nie należy do dziedziny nauki, ponieważ wykracza to poza metodologię (metodę badawczą) nauki (np. fizyki). Nauka bowiem ZAKŁADA, że wszelkie zjawiska we wszechświecie mają przyczyny naturalne. Kwestia istnienia Boga nie wchodzi w zakres ani kompetencji, ani zainteresowania nauki. Nauka bada bowiem wszechświat, „jakby Boga nie było”. Takie założenie można nazwać ateizmem praktycznym. Założenie to okazało sie słuszne, co widać po wspaniałym rozkwicie nauki i technologii. Jednak niektórzy myśliciele, pod wpływem wielkich osiągnięć naukowych bazujących na metodologii praktycznego ateizmu i jego sukcesu, wysunęli założenie ontologiczne, że Bóg nie istnieje. Należy wyraźnie powiedzieć, że niewiara w istnienie Boga jest światopoglądem (założeniem filozoficznym), a nie nauką (naukowym stwierdzeniem).

Profesor, w drugiej części swojego wykładu, zarysował ciekawa koncepcje metafizyczna, której założeniem wyjściowym jest wszechwiedza Boga. Bazując na tym założeniu wykazał, że Bóg musi być trójosobowy, a nie na przykład dwu lub czteroosobowy. Koncepcja ta jest przedstawiona w książce „Metafizyka”.

Tematyka wykładu spotkała się z zainteresowaniem słuchaczy, którzy postawili szereg interesujących pytań. Jakiś czas temu przetoczyła sie przez media głośna wypowiedz wybitnego fizyka Stephena Hawkinga (zasiadającego nota bene na tej samej katedrze, co Izaak Newton), który stwierdził, że Bóg nie był potrzebny do zaistnienia wszechświata. Prelegent wyjaśnił, że koncepcja Hawkinga przedstawiona w jego „Krótkiej historii czasu” jest tylko modelem, o którym nie wiadomo, czy jest prawdziwy czy nie. A nawet gdyby był, to pozostaje kwestia, jakie jest pochodzenie praw fizyki. Tak wiec stwierdzenie Hawkinga jest nieuzasadnione.

Mariusz Błochowiak
http://www.piotrskarga.pl

Komentarzy 77 do “Wojujący ateizm i jego pseudonaukowe roszczenia”

  1. Zbyszko said

    Wybitni naukowcy u kresu swojej kariery naukowej zazwyczaj mówią: Wiem, że nic nie wiem. Domeną nauki jest to, że jest ciagle otwarta i ktos kto głosi taka tezę, jest chyba… przeciążony pracą.

  2. Zbigniew Kozioł said

    Wybitni naukowcy u kresu swojej kariery naukowej zazwyczaj mówią: Wiem, że nic nie wiem. Domeną nauki jest to, że jest ciagle otwarta i ktos kto głosi taka tezę, jest chyba… przeciążony pracą.

    Niewiele Pan zrozumiał. Pana myśl o „ciągłej otwartości”, czy inaczej możnaby napisać: o nieograniczonych możliwościach jest nabytkiem liberalnym i marksistowskim, ideami skrycie nam wpajanymi przez życie. A i teraz też, i w szkołach i w mediach. Przez… niedouczonych nauczycieli, przysposobionych do tej roli, jak i w mediach.

    Zacytuję profesora Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz z jednej z pośród innych jego wypowiedzi:

    „U podstaw sukcesów fizyki leży także idea samoograniczenia. Fizyka odnalazła swoją tożsamość i rozpoczęła triumfalny pochód przez ciąg nieprawdopodobnych sukcesów, gdy zrezygnowała ze stosowania pytań, na które nie była w stanie udzielić odpowiedzi.”
    – to ze strony http://www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/wyklad_ianuguracyjny.html

    Tam też, na http://www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/ – wiele fantastycznie ciekawych tekstów i innych materiałów.

    Ogólnie – też nie wszystko zrozumiałem. Widzę jednak, że wiele myśli w wykładach nawiązuje, choćby pośrednio, do zasady antropicznej (kiedyś wspomniałem o niej tutaj, a można sobie znaleźć więcej w googlownicy). Widzxę też duże podobieństwo do wspomnianego tutaj wykładu Meissnera (lepszego w mym odczuciu, ale teraz widzę, że Meissner najpewniej korzystał (a i nie mógł inaczej) z myśli Onyszkiewicza.

    A no jeszcze – nie jest to oczywiście czysta fizyka, a raczej metafizyka.

  3. 25godzina said

    Od ateistów – lepiej z daleka, Stanisław Michalkiewicz
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2527

    Dostałem pocztą elektroniczną list z „bilboardu ateistycznego” z zaproszeniem do wzięcia udziału w akcji propagandowej ateistów, nazywających się tam również „racjonalistami”, która miałaby polegać na wznoszeniu haseł: „nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę”. Do tej kampanii nie zamierzam się przyłączać przede wszystkim dlatego, że nie jestem ateistą, ale nawet gdybym nim był, to też bym się nie przyłączył, ponieważ każde z tych trzech haseł wydaje mi się wątpliwe. Przede wszystkim – co to znaczy: „nie wierzę”? Jeśli ateista twierdzi, że „nie wierzy”, to oczywiście kłamie, bo przecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy – w to, że Bóg jest – i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy – i to jest w porządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że „nie wierzy”, sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma. Tymczasem żaden z ateistów taką wiedzą nie dysponuje, ponieważ taka wiedza nie istnieje. Oni zatem też wierzą – tyle, że w to, iż Boga nie ma. Jednakże deklarując, jakoby „nie wierzyli”, sugerują, że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy. Od takich łgarzy lepiej trzymać się z daleka, bo skoro tak ostentacyjnie kłamią w jednej sprawie, to cóż może powstrzymać ich od łgarstw we wszystkich innych sprawach?

    I rzeczywiście. Wprawdzie może nie dotyczy to wszystkich ateistów, a w każdym razie ja nie wiem, czy wszyscy są tego samego zdania, ale nie ulega wątpliwości, że ateiści są bardzo licznie reprezentowani wśród zwolenników aborcji. Aborcji – a więc zabijania ludzi bardzo małych, których istnienie z jakichś względów przeszkadza ludziom większym. Żeby stworzyć jakieś pozory moralnego usprawiedliwienia tego łajdactwa, zwolennicy aborcji stosują sztuczkę semantyczną twierdząc, że w przypadku aborcji nie chodzi o „człowieka”, tylko o „płód”. Jest to oczywiście łgarstwo, bo czymże różni się ów „płód” od „człowieka”? „Płodem” jest się przed urodzeniem, a „człowiekiem” – po urodzeniu. No dobrze – ale czym właściwie różni się „płód” od „człowieka” na minutę przed urodzeniem? Sposobem oddychania? Ale przecież i wielu ludzi już urodzonych oddycha inaczej niż normalnie – ale żadnemu normalnemu człowiekowi nie przychodzi do głowy, by z tego powodu odmawiać im człowieczeństwa! Bo też – powiedzmy sobie szczerze – czyż sposób oddychania decyduje o przynależności do rodzaju ludzkiego? O ile wiem, o przynależności gatunkowej decyduje kod genetyczny – a „płód” ma taki sam kod genetyczny, jak „człowiek”.

    Wynika z tego, że „płód” to nic innego, jak „człowiek” tyle – że bardzo mały. Ale wielkość, to znaczy – wymiary – też przecież nie przesądzają o przynależności do rodzaju ludzkiego. Na przykład taki Napoleon był znacznie mniejszy od rosyjskiego boksera Wałujewa – ale czy z tego powodu był mniej wartościowym człowiekiem, czy też jakimś człowiekiem niepełnym? Kiedyś pani Barbara Labuda w zamiarze szyderczym stwierdziła, że „zygota stała się wartością konstytucyjną”. Już wcześniej wydawało mi się, że ta cała pani Labuda to za mądra nie jest – ale po tym wyznaniu utwierdziłem się w podejrzeniach, że nie tylko nie jest za mądra, ale nawet nie jest spostrzegawcza. Gdyby bowiem była spostrzegawcza, to by zauważyła, że ona sama też jest „zygotą”, tyle, że wyrośniętą, podobnie jak poseł Kalisz, który sprawia wrażenie zygoty przerośniętej. Ale znowu – czyż z powodu rozmiarów można odmówić zygocie konstytucyjnej ochrony prawnej? Myślę, że gdyby pani Labuda była bardziej spostrzegawcza, to na pewno sprzeciwiłaby się pozbawianiu zygot ochrony prawnej – ale nie wymagajmy zbyt wiele. Zresztą nie o nią tu chodzi, tylko o ateistów, którzy twierdzą, ze „nie zabijają”. Jakże „nie zabijają”, kiedy właśnie zabijają, a nawet zabijanie propagują? Od takich łgarzy naprawdę lepiej trzymać się z daleka.

    Wreszcie – „nie kradnę”. Naprawdę? Przecież socjalizm, zarówno ten „realny”, jak i ten „kulturowy” forsowali kosztem milionów ofiar, propagowali i nadal propagują przede wszystkim ateiści. Tymczasem socjalizm jest kradzieżą i to w dodatku zuchwałą. Wyobraźmy sobie, że do bogatszego obywatela przychodzi jakiś uboższy i wymierzając weń pistolet żąda, by ten natychmiast podzielił się z nim majątkiem. Takie zachowanie uznalibyśmy za rabunek, opisany w kodeksie karnym jako przestępstwo. Jeśli jednak taki rabuś nie dokonuje rabunku osobiście, tylko wynajmie sobie w charakterze specjalisty od mokrej roboty państwowego urzędnika, to socjaliści uznają, iż nie tylko nie jest to przestępstwo, ale nawet rodzaj sprawiedliwości, zwany „sprawiedliwością społeczną”. Tymczasem „sprawiedliwość społeczna”, to taki sam trick semantyczny, jak „płód”. Tak samo, jak „płód” jest człowiekiem, tak samo „sprawiedliwość społeczna” jest tylko inną nazwą rabunku – bo cóż to za różnica, gdy rabunku nie dokonuje podżegacz, a wynajęty specjalista? Żadnej różnicy w tym nie ma – jest tylko pozór różnicy i na tym łgarstwie ateiści propagujący socjalizm próbują wykazać, że nie kradną, ani nie propagują kradzieży. Ale jakże „nie kradną”, kiedy właśnie kradną, a nawet – kradzież zuchwałą propagują? Od takich łgarzy lepiej trzymać się z daleka.

    W dodatku, chociaż przedstawiają się jako „racjonaliści”, próbują wmówić nam, że zachowują się nieracjonalnie. Bo – powiedzmy sobie szczerze – jeśli Boga nie ma, to dlaczegóż właściwie nie kraść? Dlaczego nie zabijać? W takim przypadku zarówno złodziejstwo, jak i zbrodnia, to zachowania jak najbardziej racjonalne. Inaczej w przypadku ludzi wierzących w Boga. Oni jako mordercy i złodzieje zachowywaliby się nieracjonalnie, podczas gdy ateiści – racjonalnie jak najbardziej. Zatem nie tylko są łgarzami, ale w dodatku – tchórzliwymi, bo nie potrafią zdobyć się na odwagę działania z otwartą przyłbicą. Od takich tchórzliwych czy tylko niechby nawet obłudnych łgarzy naprawdę lepiej trzymać się z daleka.

  4. RomanK said

    Bycio Bill, kobyla Vaska,kon Perss. piesio Max,MIttsie i Kobus,,przylaczaja sei z transparentem:
    Nie kradne , nie zabijam, nie wierze…jestem porzadnym bydlatkiem i nie chce miec nic wspolnego z ateistmi!
    Panie Boze odbrales im rozumek odbierz i wolna wole… Please!

  5. mocniejszy said

    „Bazując na tym założeniu wykazał, że Bóg musi być trójosobowy”

    Musi to na Rusi, a w Polsce jak kto chce…
    🙂

    Sie znalazł fizyk od liczby osób boskich…
    Czekamy na opinię chemików i wulkanologów.

    Jak jest dowód, to jest wiedza, a nie wiara.
    Póki co obowiązuje katolików wyznanie wiary, a nie wyznanie wiedzy.

    Inna rzecz, że profesory rozmaite wiele domysłów podają na wiarę jako wiedzę.
    Takie ściemnianie mają jak odruch bezwarunkowy, to co im za róznica o czym ściemniają,
    byleby korzyść z tego była…

    Za komuny porobili różni profesury na ajwajaniu wielkiemu językoznawcy Dżugaszfili,
    a teraz wzieli się karierowicze naukowi za teologię doświadczalną, żeby doświadczyć poparcia kościelnego
    w dalszej owocnej pracy pisania na papierze, który wszystko zniesie, wszystkiemu wierzy i w nic inie wątpi…

  6. Jak się nazywa człowiek mówiący rzeczy, których inni nie rozumieją?

    WARIAT

    A jak się nazywa taki, który sam nie rozumie tego, co mówi?

    PROFESOR FIZYKI KWANTOWEJ

  7. Savanarola de Kozia Wólka said

    A kysz, wredny ateisto Słabszy! Apage Santana! Będzie mi tu plugawił mondrego profesora doktora rehabilitowanego fizyka kfantowego!

    Pacz bluźnierco, jak wszystko matematycznymi zworami dowiedziono . Niech się Newton z Einsteinem schowają w zadek Kota Schroedingera (kwantowo żywego i zdechłego jednocześnie z prawdopodobieństwem P(ψ)). Chcesz dowoduf, to masz: Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, Wydział Fizyki, Uniwersytet im. A.Mickiewicza, Poznań, PEWNE ASPEKTY MODELI BOGA: http://www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/model_boga.html

  8. Zbigniew Kozioł said

    @5

    Skąd pan może znać intencje profesora?

    Za komuny zaś większość znanych mi z Polski profesorów porobiła. Na pewno duża część z nich to ludzie uprawiający fizykę na najwyższym światowym poziomie, a co więcej, przeważnie nie mieszający się do polityki.

    Tu zaś: http://7meniebo.blogspot.com/2010/01/energia-i-informacja.html jest łącznik do dłudziachnej audycji z RM z jego wystąpieniem. Na bardzo wysokim poziomie merytorycznym, jeśli idzie o fizykę, a przy tym pokazującej człowieka dużego stylu, mądrości i szanującego innych.

    A zna pan ten problem, jeszcze średniowieczny, z którego szydzono: Ile diabłów mieści się na końcu szpilki? Nieco na ten temat na przykład tutaj: http://www.bryk.pl/teksty/liceum/pozosta%C5%82e/matematyka/23472-ile_diab%C5%82%C3%B3w_mie%C5%9Bci_si%C4%99_na_ko%C5%84cu_szpilki.html . Proponowałbym jednak wpisać w googlownicę: „Ile diabłów mieści się” by postudiować lepiej.

  9. Zbigniew Kozioł said

    a tak swą drogą, św. Tomasz z Akwinu mógł mylić się odnośnie problemu „Ile diabłów mieści się na końcu szpilki?”. Wydawało się jemu, że tylko jeden. Teraz cząstki elementarne rozróżniamy na bozony (fotony są przykładem) i fermiony (na przykład elektron). W jednym miejscu i czasie może znajdywać się co najwyżej jeden fermion. Ale bozonów może być nieskończenie wiele 😉

  10. mocniejszy said

    Przecież nie pisałem o intencjach konkretnie tego profesora fizyki trójboskiej. Co do niego, wyraziłem tylko rozbawione zdziwienie z rzekomego wykazania musu ilości osób boskich.

    Rozpisałem się za to o zgniliźnie umysłowo-moralnej profesury w ogólności.

    Z tymi fizykami to ja bym nie zachwalał nadto.
    Kompromituje się wielu z nich powtarzając banialuki o bajkowej teorii względności.
    A fizyka kwantowa to bardziej religia niż nauka, bo tak samo na wierzeniach oparta.
    Zresztą o ile obalanie rozumowe religii jest dość trudne i często raczej niewykonalne, o tyle większość bełkotu fizyki kwantowej obalić można szybciej niż butelkę oranżady w żarki dzień.
    Jakby tego obciachu było im mało, wielu pieje na cześć rozszczepienia atomu i jego wydumanej tańszości od innych źródeł energii.

    Pozdrawiam prawdziwych naukowców
    pośród morza pozerów z tytułami

  11. Marucha said

    Ile osób wśród tych, którzy jadą po naukowcach-fizykach, sami uprawiają jakąś ścisłą dziedzinę nauki?

  12. mocniejszy said

    To by musiał Wszechwiedzący policzyć…
    A Pan Gospodarzu Szanowny jest wierzący… w teorię względności?
    Uczęszcza do kościoła świadków fizyki kwantowej?
    Ewentualnie może ekumenizm uprawia z wierzącymi w wyższość energetyki radioaktywnej?
    Mniemałem, że nie, ale możem w błedzie?

  13. Obraz człowieka w cywilizacji kłamstwa — prof. dr hab. Piotr Jaroszyński
    .

  14. Re.11
    A po co im uprawiać jakąś ścisłą dziedzinę nauki?
    Wystarczy być po specjalnej szkole rabinackiej.

  15. Savanarola de Kozia Wólka said

    #11 „Ile osób wśród tych, którzy jadą po naukowcach-fizykach, sami uprawiają jakąś ścisłą dziedzinę nauki?”

    Ilu spośród tych, co bronią Onyszkiewicza w ogóle rozumie jego metafizyczne „dowody” koniecznej trójjedności? Czekamy na dowód liczby sfer niebieskich. Czy Onyszkiewicz dowiedzie również konieczności istnienia podziału na Serafiny, Cherubiny, Trony, Panowania, Potęgi, Cnoty lub Moce …? Czekamy na ładny sformalizowany zapis. Oczywiście wyprowadzony z założenia, że aniołowie istnieją. Potem będzie można głosić na każdym kazaniu. Genialne, bo ludzie dostaną dowód, ale go i tak nie zrozumieją (Onyszkiewicz rozumie?), dzięki czemu bedą mogli zacząć wierzyć dodatkowo … w … dowód.

    Gdyby scholastycy mieli współczesny aparat matematyczny (co tam aparat matematyczny, sam zapis formalny pewnie rozwiązałby sprawę) historia ludzkości skończyłaby się w średniowieczu. Dowiedzionoby (formalnie) niedowodliwego i byłoby pozamiatane. Dowód liczby szczebli w drabinie, która się przyśniła św. Jakubowi. Na szczeście do roboty wzięli się (meta)fizycy kwantowi.

    #9
    Niech panie Zbigniewie teraz przejdzie do analizy, ile diabłów (albo dowolnych IDEI) zmieści się w punkcie przecięcia pęku prostych w przestrzeni Rn. Czy tyle samo, co w dowolnym punkcie płaszczyzny zespolonej? Ile w ogóle jest diabłów na całej płaszczyźnie zespolonej? Czy liczba diabłów na wycinku płaszczyzny R2 ograniczonym m funkcjami całkowalnymi (w sensie Riemanna i Lebesgue’a) zależy od kolejności całkowania? Czy całka Riemanna da inną liczbę diabłów niz całka Lebesgue’a?

    Żenujący popis wykształciucha – admin

  16. Marucha said

    Re 12:

    1. Zanim się zacznie wyśmiewać artykuł profesora fizyki na temat Trójcy Świętej, warto by go było najpierw przeczytać.

    2. Teorie w fizyce nie mają nic wspólnego z wiarą. Teorie nie pretendują do opisania wszystkiego, czego dotyczą, z absolutną dokładnością i raz na zawsze. Teorie są teoriami, a nie dogmatami.

    Dopóki teoria opisuje poprawnie rzeczywistość (w pewnym zakresie), dopóty mówimy, że się sprawdza (w tym zakresie). Z czasem pojawiają się jakieś poprawki, poszerzenia zakresu jej stosowalności, czy wręcz nowe teorie, które lepiej i dokładniej opisują rzeczywistość.
    Zarówno teoria względności (udowodniona eksperymentalnie), jak i teoria kwantowa, odniosły wiele sukcesów na polu wyjaśniania zjawisk przyrody. Z czasem zapewne pojawią się nowe, lepsze – a może i wręcz obalające dotychczasowe poglądy.
    I co z tego? Na tym właśnie polega rozwój nauki.

  17. Re.15 – [Savanarola de Kozia Wólka]

    Oooooooooo – następne wypełzło z pieczary.

  18. Savanarola de Kozia Wólka said

    Tak na marginesie – ile diabłów siedzi na bozonie Hicksa – i czy jeśli siedzą tam już wszystkie mozliwe diabły, to zmieści się jakiś anioł? Czy obok tych diabłów i aniołów jest tam jeszcze miejsce na w trójcy jedynego Boga? Czy jeśli dana cząstka elementarna jednocześnie istnieje i nie istnieje z określonym prawdopodobieństewm, to czyy z tym samym prawdopodobieństwem jest tam Bóg plus wszyscy diabli i anieli, czy są tam z prawdopodobieństwem innym?

    Przestań, człowieku, pieprzyć w bambus. Komu chcesz zaimponować? Takim, jak ty sam? Tu ich niewielu znajdziesz. – admin

  19. JO said

    ad.18. Spadpchroniarz albo Leming Pan jestes….tu szybko bedziesz rozpracowany

  20. mocniejszy said

    „Zarówno teoria względności (udowodniona eksperymentalnie), jak i teoria kwantowa, odniosły wiele sukcesów na polu wyjaśniania zjawisk przyrody. Z czasem zapewne pojawią się nowe, lepsze – a może i wręcz obalające dotychczasowe poglądy.
    I co z tego? Na tym właśnie polega rozwój nauki”.

    Teoria względności nigdy nie została udowodniona w żaden sposób, bo jako bzdura być udowodniona nie może. Za to obalono ją i w teorii, i w praktyce. Oczywiście żydowska propaganda, żeby zrobić z Alberta „bo wielkim nałkofcem był” sieje dezinformacje, jakoby obalające ją obserwacje w kosmosie były dowodami na jej prawdziwość. O wzorach Albercika to szkoda gadać, bo dawno wykazano ich błędność.

    Nie ma i być nie może czegoś takiego jak zakrzywienie czasoprzestrzeni popularyzowane przez najbardziej znanego urzędnika patentowego. Zwolennikom jego bajeczki bez-sajens-fikszyn omyliło się zakrzywienie drogi spowodowane grawitacją z krzywością czasoprzestrzeni. To tak jak z pijakiem, który idzie slalomem prostą drogą i myśli, że to ta droga taka kręta.

    Wszelki postęp techniczny po Albercie dokonał się mimo głupot teorii względności, a nie dzięki niej. Jedynie Holywood zawdzięcza mu ubarwienie filmów fantastycznych podróżami międzywymiarowymi i w czasie… A w nich „dowodów” na albercikowe terefere względności co nie miara.

    Co do „teorii kwantowej”, to nie istnieje jako pojedyncza teoria, ale jest gałąź fizyki nazywana kwantową (mechaniką kwantową), na którą składa się więcej spekulacji (różnych teorii i wydumek) niż wiedzy.

    Za wykład powyższy kasy nie żądam. Starczy „Bóg zapłać”.

    ________
    A propos. To kiedy ta beatyfikacja Alberta, patrona wzgędności dogmatów i reformy Kościoła? A może już kanonizowany? Coś przegapiłem?

  21. mocniejszy said

    Jakby kto nie wiedział o najnowszych „sukcesach na polu”, niech sobie poczta:

    http://mocniejszy.wordpress.com/2012/07/12/zmowa-milczenia-wokol-odnotowania-wielkiego-wzrostu-promieniowania-w-lublinie/

    Czemu tymi sukcesami się nie chwalą fizycy tak jak tełorją Alberta i dowodem, że Bóg jest zmuszony kwantowo istnieć w trzech osobach bezwzględnie na względność???

  22. Marucha said

    Re 20:
    Bardzom ciekaw, w jaki sposób obalono teorię względności (do powstania której przyczyniło się więcej uczonych, niż Einstein) w teorii i w praktyce.

    Również oświeciłoby mnie pouczenie, dlaczego zakrzywienia czasoprzestrzeni „być nie może” – bo mnie się wydaje, że każdy model matematyczny, bez względu na to, czy jest powiązany z rzeczywistością, czy nie, jak najbardziej istnieje. Przypomina mi to trochę czasy, kiedy pierwiastka kwadratowego z liczby -1 być „nie mogło”, no bo i jak?

  23. mocniejszy said

    Jak chcesz Pan się dowiedzieć, jak obalono teorię względności użyj Pan wyszukiwarki internetowej. Zrobiono to bardzo szybko po jej sformułowaniu, ale propaganda żydowska od lat wycisza każdego, kto podważa wypociny Albercika i innych potakujących mu nałk-owców.

    Model może być zakrzywiony w każdą stronę, ale przestrzeń nie. Prosta też nie może być zakrzywiona, a okrąg to nie trójkąt. Ale żeby to zrozumieć, trzeba umieć myśleć do rzeczy. Do wierzących w podróże w czasie i inne wielkie odkrycia Albercika żadna dorzeczność nie dociera. Pan w podróże w czasie też wierzy czy tylko, że Albert był największym w dziejach fizykiem?

  24. mocniejszy said

    Panie Gospodarzu!

    A dlaczego pod tą tęczą nie ma portretu wielebnego urzędnika patentowego bezwzględnie słynnącego z podróży w czasie nie odbytych i z wzorów fizycznych nieznajomości co do sławy większej go przywiodły ponad Newtona i Kopernika?

    Jakież niedociągnięcie. Jeszcze ktoś oskarży o nienależyte oświecanie zakrzywieniami czasoprzestrzennymi.

  25. mocniejszy said

    I proponuję nowe motto:

    Blogi internetowe zagrażają zakrzywieniu czasoprzestrzeni

  26. p.e.1984 said

    Zabieram głos wyłącznie, żeby skomentować żenujący tekst Michalkiewicza (post nr 3 powyżej), ale po drodze zawadzę kilka innych spraw.

    Jakiś czas temu przetoczyła sie przez media głośna wypowiedz wybitnego fizyka Stephena Hawkinga (zasiadającego nota bene na tej samej katedrze, co Izaak Newton), który stwierdził, że Bóg nie był potrzebny do zaistnienia wszechświata. Prelegent wyjaśnił, że koncepcja Hawkinga przedstawiona w jego “Krótkiej historii czasu” jest tylko modelem, o którym nie wiadomo, czy jest prawdziwy czy nie. A nawet gdyby był, to pozostaje kwestia, jakie jest pochodzenie praw fizyki. Tak wiec stwierdzenie Hawkinga jest nieuzasadnione.

    Stwierdzenie Hawkinga jest uzasadnione w tym sensie, że zgodnie z „brzytwą Ockhama” uznał on, że obecnie przyjęty model Wielkiego Wybuchu jest teorią kompletną – i nie ma potrzeby wprowadzania dodatkowych bytów: Hawkong said: “Because there is a law such as gravity, the Universe can and will create itself from nothing. Spontaneous creation is the reason there is something rather than nothing, why the Universe exists, why we exist.”He added: “It is not necessary to invoke God to light the blue touch paper and set the Universe going.””.
    Swgo czasu jako nie-fizyk próbowałem zrozumieć, o co chodzi z tym nieszczęsnym kotem, więc moje trzy grosze:

    Savanarola … napisał: Niech się Newton z Einsteinem schowają w zadek Kota Schroedingera (kwantowo żywego i zdechłego jednocześnie z prawdopodobieństwem P(ψ)).

    To stwierdzenie dowodzi niezrozumienia problemu. Problem polega na superpozycji – jednoczesnym występowaniu obu stanów układu z prawdopodobieństwem 1:

    System kwantowy A w odosobnieniu zachowuje się na sposób kwantowomechaniczny, ujawniając efekty, wynikające z różnic fazowych między różnymi komponentami jego wektora stanu. Na przykład, jeśli A składa się z elektronu w stanie superpozycji spinu w górę i spinu w dół, to można wykonać pomiary, które będą wrażliwe na ten związek fazowy, będą potrafiły go wyłapać. Jest to odmienne podejście niż klasyczna interpretacja probabilistyczna: nie chodzi tylko o 50% szans złapania elektronu z określonym spinem, lecz raczej o to, że obie te sytuacje mogą istnieć naraz, a faza określa związek między nimi.
    Źródło: http://www.jakubw.pl/faq/fizyka/node73.html

    Ogólnie – jako nie-fizyk dziwię się, że osoby krytykujące fizyke kwantową (lub broniące jej) z pozycji „ekspertów” na tym forum nie odniosły się do tego. Abstrahując od tego błędu – mieszanie nauk przyrodniczych (i matematyki) z teologią jest absurdalne (czego zdaniem Z. Kozioła ma dowodzić współwystępowanie wielu bozonów w jednym punkcie?). Kto, kiedy i gdzie obalił teorię względności – można prosić o namiar na jakąś publikację naukową (publikowaną w czasopismach z Listy filadelfijskiej)?

    Pora na tekst Michalkiewicza

    „nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę” (…) Przede wszystkim – co to znaczy: „nie wierzę”? Jeśli ateista twierdzi, że „nie wierzy”, to oczywiście kłamie, bo przecież wierzy, tyle, że w coś przeciwnego, niż człowiek religijny. Człowiek religijny wierzy w Boga, to znaczy – w to, że Bóg jest – i tak dalej. Nie twierdzi bynajmniej, że WIE, iż Bóg jest. Twierdzi tylko, że w to wierzy – i to jest w porządku, to jest racjonalne, ścisłe i uczciwe. Tymczasem ateista, twierdząc, że „nie wierzy”, sugeruje posiadanie jakiejś wiedzy o tym, iż Boga nie ma.

    Jeśli ten wątek czyta ktokolwiek myślący, to widzi, że Michalkiewicz próbuje metodą manipulacji znaczeniem słów dowieść, że ktoś twierdzi coś innego, niż twierdzi. Jeśli ja wierzę, że pan Michalkiewicz jest Żydem-katsą, to czy pan Boomcha/25godzina twierdząc, że nie wierzy, sugeruje, że posiada jakąś wiedzę o tym, że pan Michalkiewicz Żydem-katsą nie jest? Niech mi Pan Michalkiewicz na to odpowie. Czytajmy dalej:

    Jednakże deklarując, jakoby „nie wierzyli”, sugerują, że posiadają jakąś wiedzę pewną, czyli kłamią w żywe oczy. Od takich łgarzy lepiej trzymać się z daleka, bo skoro tak ostentacyjnie kłamią w jednej sprawie, to cóż może powstrzymać ich od łgarstw we wszystkich innych sprawach?

    Właśnie, panie Michalkiewicz. Czy jeśli ktoś w tak prostacki sposób, jak Pan robi czytelnika w bambuko (czyli oszukiwać), to czy można wierzyć, że powstrzyma się Pan od robienia czytelnika w bambuko w innych sprawach?

    Wprawdzie może nie dotyczy to wszystkich ateistów, a w każdym razie ja nie wiem, czy wszyscy są tego samego zdania, ale nie ulega wątpliwości, że ateiści są bardzo licznie reprezentowani wśród zwolenników aborcji. Aborcji – a więc zabijania ludzi bardzo małych, których istnienie z jakichś względów przeszkadza ludziom większym.

    Czy jest różnica pomiędzy byciem zwolennikiem Breivika a byciem Breivikiem, panie Michalkiewicz? Niech Pan sobie przypomni, co Pan pisał

    Dlaczego zatem państwom NATO wolno zabijać Afgańczyków, którzy nie podzielają oczekiwanego od nich entuzjazmu dla demokracji, a Andersowi Breivikowi nie wolno zabijać Norwegów, których uznał za potencjalnie niebezpiecznych dla swojego narodu? To pytanie postawił jeszcze w Średniowieczu francuski poeta Franciszek Villon, przytaczając rozmowę cesarza z morskim piratem: „Cysarz tak ozwie się surowo: czemuś iest zbóycą morskim, bracie? Aż tamten, mało robiąc głową: czemuż mnie zbóycą nazywacie? Dlatego, że na iedney łodzi? Gdybych miał statków choć ze dwieście, nie byłbych, iako iestem, złodziey lecz cysarz, iako wy iesteście!”
    Powszechnie narzeka się dzisiaj na niedostatek ideowości i to nie tylko wśród „młodych”, co to nie chcą już niczego, tylko „popić, po(g)ruchać i radia posłuchać” – ale również wśród autorytetów moralnych, którzy uważają, że życie ludzkie jest „wartością najwyższą”. (…)
    Mamy zatem kryterium, przy pomocy którego możemy bez trudu odróżnić ideowość prawdziwą od ideowości udawanej – jeśli ktoś dla idei, którą głosi, gotów jest zaryzykować własne życie. Breivik twierdzi, że zabijając swoje ofiary liczył się z utratą życia – i rzeczywiście; policja przybyła na miejsce by go aresztować dopiero wtedy, jak skończyła mu się amunicja – podobnie jak i dzisiaj twierdzi, że przyjąłby karę śmierci. Podobnie mówił Eligiusz Niewiadomski – i został stracony. Breivik może tylko tak mówi, bo w Norwegii kary śmierci nie ma – ale czy nie warto by jej przywrócić choćby dlatego, by móc sprawdzić takie deklaracje?
    Źródło: https://marucha.wordpress.com/2012/04/24/wokol-procesu-breivika/

    Nie piszę tego w obronie lewaków, tylko przeciw hiporkycie.

    Zresztą nie o nią (Labudę) tu chodzi, tylko o ateistów, którzy twierdzą, ze „nie zabijają”. Jakże „nie zabijają”, kiedy właśnie zabijają, a nawet zabijanie propagują? Od takich łgarzy naprawdę lepiej trzymać się z daleka.

    Wciąż nie widzę tożsamości pomiędzy ateizmem, popieraniem aborcji i zabijaniem. Z punktu widzenia sprawstwa – zabija matka, bo ona podejmuje decyzję – i lekarz, bo on morderstwa dokonuje. Zwolennik aborcji (ateista czy nie) jedynie tego zabójstwa nie potępia – lub jest zwolennikiem nieutrudniania go (co nie jest równoznaczne z byciem mordercą, więc panie Michalkiewicz jesteś pan kłamcą). Palacz zabija siebie i osoby wdychające dym w jego towarzystwie. Czy pan Michalkiewicz jest zwolennikiem całkowitego zakazu palenia? Janusz Korwin-Mikke jest zwolennikiem zniesienia nakazu zapinania pasów bezpieczeństwa podczas jazdy samochodem. Nie wiem, jakie poglądy w tej kwestii ma pan Michalkiewicz. Ile osób więcej zginie na drogach, jeśli zakaz zostanie uchylony? Panie Michalkiewicz, czy potępił Pan swojego kolegę Mikkego? Nie? To jesteś pan – zgodnie z pańską logiką – mordercą.

    Ale oczywiście każdy tekst – po uwiarygodnieniu się u katolików waleniem w „ateistów” – „aborcjonistów” pora przystąpić do właściwej cześci ewangelii, prawda, panie Michalkiewicz?

    Wreszcie – „nie kradnę”. Naprawdę? Przecież socjalizm, zarówno ten „realny”, jak i ten „kulturowy” forsowali kosztem milionów ofiar, propagowali i nadal propagują przede wszystkim ateiści.

    Tu mamy kolejną ciekawą manipulację. Jeśli wielu zwolenników socjalizmu to ateiści, to jeszcze nie znaczy, że ateiści to w znakomitej większości zwolennicy socjalizmu. To jest elementarz rzchunku zbiorów, ale i prosta manipulacja. Jeśli A jest podzbiorem B to jeszcze nie znaczy, że A = B. Pamięta Pan hasło „Solidarności” „socjalizm-tak, wypaczenia- nie”? Otóż wśród 10 mln członków Solidarności 90% (albo więcej) to byli katolicy. Czytał Pan „21 postulatów”? Wniosek: 10 mln katolików w Polsce to według Pana wykładni złodzieje. I to w dodatku zuchwali. Odwracając logikę – jeżeli skutkiem działania wolnego rynku jest przechwytywanie nieproporcjonalnej cześci wartości dodanej przez pracodawcę (patrz także Ubezpieczenia społeczne, siła negocjacyjna i “żelazne prawo płac”), to czy popierając wolny rynek, nie popiera pan pewnej formy czegoś gorszego niż złodziejstwo – bo czynu noszącego znamiona wymuszenia rozbójniczego? Czyli jeśli zgodnie z Pana logiką ateista to złodziej, to czy wedle tej samej logiki nie jest pan zwolennikiem wymuszeń rozbójniczych, czyli bandytą?

    W dodatku, chociaż przedstawiają się jako „racjonaliści”, próbują wmówić nam, że zachowują się nieracjonalnie. Bo – powiedzmy sobie szczerze – jeśli Boga nie ma, to dlaczegóż właściwie nie kraść? Dlaczego nie zabijać?

    Z pana pogardy wobec ateistów wnioskuję, że jakieś bóstwo pan czci (z tekstu nie wiem jakie, bo się pan nie zadeklarował). Jakie to bóstwo, które pozwala oszukiwać, mordować i rabować? Jaka jest jakościowa różnica pomiędzy panem a ateistami? Na marginesie – prof. Wolniewicz był do niedawna zdeklarowanym ateistą. Ile osób zabił, ile okradł, a ile okłamał? Jeśli żadnej, to czy mógłby pan go wypytać o źródło irracjonalizmu w jego postępowaniu. To mogłoby być interesujące. Ciekawe, jak wyglądają statystyki penitencjarne – czy odsetek poszczególnych światopoglądów wśród skazanych złodziei, morderców i krzywoprzysiężców pokrywa się ze stosunkiem deklarowanych światopoglądów w społeczeństwie? Czy przeprowadził pan odpowiednie badania?

    Nie wiem, jak W takim przypadku zarówno złodziejstwo, jak i zbrodnia, to zachowania jak najbardziej racjonalne.

    Sokrates był zupełnie innego zdania, ale zapewne jest pan mądrzejszy od Sokratesa:

    Jak podaje Arystoteles w Etyce eudemejskiej (1216 b):
    Sądził przecież (Sokrates), że każda cnota jest wiedzą, z czego wynikało, że kto wie o sprawiedliwości, jest sprawiedliwy.
    Podobnie pisze Ksenofont w swoich Wspomnieniach o Sokratesie (III 9, 5):
    Sokrates mówił, że sprawiedliwość i każda inna cnota jest mądrością, bo sprawiedliwe i w ogóle wszystkie cnotliwe czyny są piękne i dobre. Mówił dalej, że ani ci, którzy posiadają ich wiedzę (tj. wiedzę o cnotach), nie wybiorą zamiast nich niczego innego, ani też ci, którzy jej nie posiadają nie mogą ich dokonywać, lecz jeśli nawet spróbują, to błądzą.Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Intelektualizm_etyczny

    Inaczej w przypadku ludzi wierzących w Boga. Oni jako mordercy i złodzieje zachowywaliby się nieracjonalnie, podczas gdy ateiści – racjonalnie jak najbardziej.

    O czym świadczy występowanie osób deklarujących się jako wierzące w Boga wśród winnych kradzieży i morderstw z premedytacją? Czy szahidzi są nieracjonalni, czy też nie wierzą w Boga? Dlaczego ateista zdaniem pana Michalkiewicza nie jest uprawniony do przestrzegania zasad etyki? Czy pan Michalkiewicz zna ten cytat z Kanta o prawie moralnym? Słyszał o dziedzinie filozofii, która nazywa się „etyka”? Dodatkowo – w społeczeństwie funkcjonuje coś takiego jak prawo i wymiar sprawiedliwości (różnie z tym bywa, ale formalnie istnieją). Jeśli ateista wie, że konkretne czyny są karane i że sprawcy są znajdowani z określonym prawdopodobieństwem – to czy nadal popełnianie przestępstw (abstrahujemy od moralności i etyki ateisty, które mogą wykluczyć z góry dokonanie czyny przestępnego) jest racjonalne? Krótkie pytanie – ilu ateistów jeździ na gapę? Jak odsetek ateistów jeżdżących na gapę ma się do odsetków różnych religii? Czy sprawdził pan, zanim zaczął wypisywać brednie? Nie? Zatem jest pan jeszcze na dokładkę oszczercą – czyli kłamcą. A nie jest pan ateistą (ponoć)!

    Zatem nie tylko są łgarzami, ale w dodatku – tchórzliwymi, bo nie potrafią zdobyć się na odwagę działania z otwartą przyłbicą.

    Może po prostu opisywanie przez szanownego pana funkcjonują wedle innej heurystyki, niż ta, którą im pan łaskawie przypisał – i wedle innej etyki, niż ta, którą pana zdaniem mają. Czy pan, nie mówiąc, że jest oszustem, mordercą, bandytą i oszczercą działa z odkrytą przyłbicą, czy nie?

    Od takich tchórzliwych czy tylko niechby nawet obłudnych łgarzy naprawdę lepiej trzymać się z daleka.

    Dokładnie tak, tylko jak pan to ma zrobić? Musiałby pan wyjść z siebie i uciec gdzieś daleko.

  27. Marucha said

    Re 26:

    Jasne.
    Według Hawkinga coś może powstać z niczego – ot tak sobie, spontanicznie.
    Skutek bez przyczyny.
    A hipoteza Hawkinga pozostaje hipotezą, a nie prawdą objawioną.
    Hawking oczywiście nic „nie wie” o innych badaczach, którzy w swych pracach wykazują istnienie celowości w budowie Wszechświata.

    Nie mam zamiaru bronić St. Michalkiewicza, ale reszta Pańskiego wpisu wygląda tak, jakby Pan chciał mu za wszelką cenę, per fas et nefas, dowalić, czepiając się poszczególnych sformułowań. A przecież napisał o ateistach prawdę, której nie zmieni fakt, iż nie wszyscy, a tylko ogromna większość ateistów pasuje do jego opisu.

    Zaś Pańskie twierdzenie, iż „mieszanie nauk przyrodniczych (i matematyki) z teologią jest absurdalne” – samo jest absurdalne dla ludzi wierzących.

  28. Zbigniew Kozioł said

    @26 (p.e.1984) odnośnie:

    Abstrahując od tego błędu – mieszanie nauk przyrodniczych (i matematyki) z teologią jest absurdalne (czego zdaniem Z. Kozioła ma dowodzić współwystępowanie wielu bozonów w jednym punkcie?).

    @2 napisałem: nie jest to oczywiście czysta fizyka, a raczej metafizyka

    A czymże jest metafizyka? Jest połączeniem fizyki i filozofii czy teologii.

    Współwystępowanie wielu bozonów w jednym punkcie dowodzi tego, iż na końcu szpilki może mieścić się nieskończenie wiele aniołów (lub diabłów), w zależności od tego, które z nich podlegają statystyce Bsego-Einsteina. Jeśli podlegjają zaś Fermiego-Diraca, wtedy co najwyżej jeden (ale, zapewne anioł mógłby jednocześie z diabłem, jako że reprezentują, zgaduję, ortogonalne stany kwantowe). Jeśli zaś podlegają klasycznej statystyce Maxwella-Boltmana, to zgaduję, że nie zmieści sie na czubku szpilki żaden, jako że w klasycznej wszystko jest duże.

    Trywialnie proste!

  29. p.e.1984 said

    Marucha napisał: Zaś Pańskie twierdzenie, iż “mieszanie nauk przyrodniczych (i matematyki) z teologią jest absurdalne” – samo jest absurdalne dla ludzi wierzących.

    Chodziło mi o używanie fizyki do dowodzenia istnienia Boga. Pan nie rozumie, o czym piszę i komentuje. Tekstu Michalkiewicza i mojego komentarza widać też Pan nie zrozumiał. Ilu Pan zna ateistów w Polsce, że pisze Pan o „ogromnej większości”? Pan utożsamia „lewaków” z ateistami, a to nie to samo. To, że większość „lewaków” („antyfaszystów”, pedałofili i „feministek”) to ateiści, to jeszcze nie jest równoważne temu, że większość ateistów to lewacy. Ma Pan statystyki? Nie? To niech Pan pisze „wydaje mi się, że”. Tekst Michalkiewicza jest tak nędzny i podły, że pobudza do wymiotów, jeśli ktoś rozumie, co przeczytał. Ale muchy będą się tym zajadać

  30. Marucha said

    Re 23:
    Panie Mocniejszy, prosta oczywiście może być zakrzywiona, wszystko zależy od tego, jaki model geometrii sobie stworzymy. W pewnych geometriach linia prosta NIE jest najkrótszą drogą między dwoma punktami a suma kątów trójkąta niekoniecznie wynosi 180 stopni.

    Pozwoli Pan, że póki co, teoria względności – którą Pan uparcie przypisuje Einsteinowi i tylko Einsteinowi, co nie jest prawdą – jest dla mnie lepszym opisem rzeczywistości, niż wszelkie inne. Zdołała np. dobrze opisać, jaka różnica we wskazaniach czasu pojawi się między dwoma (b. precyzyjnymi) zegarami, z których jeden znajdował się na Ziemi, a drugi, umieszczony na satelicie, wokół niej krążył.

    Co więcej, elektrodynamika jest jednym wielkim dowodem na prawdziwość teorii względności – m.in. na to, że szybkość światła jest stała i niezależna od prędkości obserwatora. Praw elektrodynamiki nikomu nie udało się podważyć.

    Prawdziwości teorii względności dowodzą też doświadczenia na cząstkach elementarnych, wybuch bomby atomowej, istnienie reaktorów nuklearnych itp. Ta teoria zapewne z czasem zostanie zastąpiona lepszą. Na dziś sprawdza się w praktyce.

    Tak na marginesie, kim Pan jest z wykształcenia? Odpowiedź nieobowiązkowa…

  31. p.e.1984 said

    Ad 28
    Panie Kozioł, Panu się kwanty z aniołami i diabłami pozajączkowały. Pan chce rachować byty nadprzyrodzone fizyką, która wycięła je brzytwą Ockhama. W sumie to Savanarola (a fuj, wykształciuch) dobrze Panu odpisał w (15.). Po co chce Pan mieszać cząstki elementarne i koncepcje metafizyczne? I z jakiej racji byty nadprzyrodzone miałyby podlegać prawom jakiejkolwiek fizyki? Czy nie byłoby to sprzeczne np. z założeniem o wszechmocy Boga? Moim zdaniem próby krzyżowania nauki z teologią w takim wydaniu to szkodliwa głupota.

  32. Zbigniew Kozioł said

    „Panie Kozioł, Panu się kwanty z aniołami i diabłami pozajączkowały. Pan chce rachować byty nadprzyrodzone fizyką, która wycięła je brzytwą Ockhama. ”

    Nic podobnego. Skoro to jest metafizyka, to mogę mieszać.

    Z zapytania o to ile się pomieści aniołów (autorem jest św. Tomasz z Akwinu) śmiano się przez stulecia. Tymczasem zapytanie jest pięknym odwzorowaniem zapytań o naturę przyrody i ponoć doprowadziło do rozwoju matematyki.

    „I z jakiej racji byty nadprzyrodzone miałyby podlegać prawom jakiejkolwiek fizyki? Czy nie byłoby to sprzeczne np. z założeniem o wszechmocy Boga?”

    Ha!

    Otóż kto powiedział, że Pan Bóg nie musi przestrzegać praw przez siebie ustanowionych? Czy po to je stwarzał, aby je lekceważyć?

  33. 1/2 srula (być może) said

    Re 31:
    Na moją małą srulowatą półkulę mieszanie nauk przyrodniczych i metafizyki w zakresie obiektu badań jest idiotyzmem, ale mieszanie jako ukazywanie źródła istnienia i owszem pożądane. W tym sensie ateiści nie mają żadnego dowodu na nieistnienie Boga i powinni mówić o wierze w nieistnienie a nie wiedzy o nieistnieniu. O tym prawił p. Michalkiewicz. Niezrozumienie tej drobnej różnicy wystawia nienajlepsze świadectwo dla obu połówek myślących u p. P.e.1984.

  34. Marucha said

    Re 29:
    Oczywiście wielu rzeczy nie rozumiem – i dziękuję Panu, że mi tę oczywistą prawdę zechciał przypomnieć, czym pomógł mi w nabraniu dystansu do samego siebie i swej ograniczonej wiedzy tudzież intelektu.

    Tym niemniej nie musi mi Pan przypominać, iż „nie wszyscy ateiści to lewacy”, bo sam o tym wszak napisałem… ale fakt negowania istnienia Boga jest ewidentnie lewicowego pochodzenia.

    Re 31:
    Czy „brzytwa Ockhama” to jakiś dogmat? Czy kiedykolwiek ową popularną zasadę udowodniono? Otóż nie – co oczywiście nie umniejsza jej praktycznego znaczenia.
    Warto przypomnieć, iż sam Ockham uważał, iż ie należy wprowadzać nowych pojęć, kategorii czy bytów, jeśli nie jest to uzasadnione poprzez rozum, doświadczenie lub Biblię. A to siurpryza…

  35. p.e.1984 said

    Ad. 33.
    Panie 0.5 Srula, jeśli nie rozumie pan, o czym mowa w komentarzu (26.), gdzie jest wyjaśnione, na czym polega nietożsamość niewiary w Boga z wiedzą o jego nieistnieniu. Skoro masz pan tylko połówkę Srula do dyspozycji – można się zastanowić – jeśli tą dolną, to czym pan myślisz? Problemy z percepcją wskazują, że o górną nie chodzi – pozostaje 0.5 Srula i 0.5 głowy w najlepszym dla pana razie.

  36. Marucha said

    Dwa cytaty z noblisty Stevena Weinberga, fizyka:

    1. „Im bardziej Wszechświat wydaje się zrozumiały, tym bardziej wydaje się pozbawiony celu” (Pierwsze trzy minuty, tłum. A. Blum). Autor wyraźnie się tu odcina od koncepcji celowego stworzenia wszechświata.

    Ale ten sam uczony przyznaje również:

    2. „Czasem przyroda wydaje się piękniejsza, niż jest to rzeczywiście konieczne. (…) Trudno mi się powstrzymać od myśli, że całe to piękno istnieje z uwagi na nas” (Sen o teorii ostatecznej, tłum. P. Amsterdamski).

  37. p.e.1984 said

    Ad. 34

    Marucha napisał: Warto przypomnieć, iż sam Ockham uważał, iż ie należy wprowadzać nowych pojęć, kategorii czy bytów, jeśli nie jest to uzasadnione poprzez rozum, doświadczenie lub Biblię. A to siurpryza…

    Panie Marucha, jak Pan godzi manipulowanie informacją (pół prawdy to całe kłamstwo) z wiarą katolicką przeddrugosoborową? Pana manipulacja polega na tym, że udaje Pan, że mówimy o innej „brzytwie” niż stosowana obecnie w nauce. Jak to leciało? Per fas et nefas? Cóż, exitus acta probat.

    Brzytwa Ockhama (nazywana także zasadą ekonomii lub zasadą ekonomii myślenia) – zasada, zgodnie z którą w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć. Tradycyjnie wiązana jest z nazwiskiem Williama Ockhama.

    Historia i sformułowania
    Najbardziej znane sformułowanie tej zasady: „Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę” (Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem), nie pochodzi od Ockhama, lecz od siedemnastowiecznego niemieckiego filozofa Johannesa Clauberga[1]. Określenie takiej zasady jako brzytwy Ockhama (Novacula Occami et Nominalium) pojawia się po raz pierwszy u XVII-wiecznego filozofa i teologa Libertusa Fromondusa.
    (…)

    Nie wolno przyjąć niczego bez uzasadnienia, że ono jest, musi ono być oczywiste albo znane na mocy doświadczenia, albo zapewnione przez autorytet Pisma Świętego
    — William Ockham

    (…)
    W XVII wieku brzytwa Ockhama została oddzielona od swego średniowiecznego kontekstu i jako zasada ekonomii myślenia stała się podstawą nowożytnej metodologii nauki. Zgodnie z tym ujęciem, nie należy wprowadzać nowych pojęć i założeń, jeśli nie ma się ku temu mocnych podstaw, a najprostsze rozwiązania teoretyczne, przyjmujące najmniejszą liczbę założeń, uważane są za najlepsze.
    Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Brzytwa_Ockhama

  38. Marucha said

    Re 35:
    Mam wrażenie, że Pan jest tu jedynym, który rozumie – w odróżnieniu od całej reszty. A przynajmniej jest Pan o tym dogłębnie przekonany.

  39. Marucha said

    Re 37:
    Panie P.E…
    Czy napisałem nieprawdę?
    Ockham tak właśnie uważał: nie należy wprowadzać nowych pojęć, kategorii czy bytów, jeśli nie jest to uzasadnione poprzez rozum, doświadczenie lub Biblię.

    To, jak później – pod wpływem prądów oświeceniowo-ateistycznych – zmodyfikowano tę zasadę, wyrzucając z niej Biblię, to trochę inna sprawa.

    Przypominam: podałem, jak swą zasadę sformułował sam Ockham i wyraźnie to zaznaczyłem.
    Gdzie tu jest jakaś manipulacja?

    Dyskusja z Panem to kolejny dowód na to, że współpraca katolików z ateistami prędzej czy później weźmie w łeb.

  40. Zbigniew Kozioł said

    Panie p.e.1984,

    Odbieram pana rozumowanie jako czysto mechanistyczne. Pisał o nim pięknie właśnie Onyszkiewicz, na stronie którą już podawałem ( http://www.staff.amu.edu.pl/~zbigonys/wyklad_ianuguracyjny.html ). Oto duże fragmenty:

    ===

    Osiągnięcia nauk przyrodniczych, jak wszyscy wiemy, są zdumiewające i to powodowało, że pewne koncepcje, które wyrosły na gruncie nauk przyrodniczych, zostały ekstrapolowane na inne dziedziny, na przykład na metafizykę. Przykładem może być to, że fizyka nowożytna wyrosła z mechaniki, mechaniki przede wszystkim newtonowskiej, i osiagnęła ogromne sukcesy, między innymi w wyjaśnianiu zjawisk astronomicznych. Dzięki temu niektórzy filozofowie uważali, że cały wszechświat jest wielką maszyną i że wszystko można wyjaśnić odwołując się do świata materialnego. W konsekwencji zrodziło to nurt myślowy w kulturze europejskiej, nazywany Oświeceniem, prowadzący do materializmu, a następnie materializmu dialektycznego.

    Ale okazuje się, że ten kierunek był tylko pewnym etapem w rozwoju fizyki. Fizyka została zmuszona, żeby odejść od pojęć mechanistycznych, lecz filozofia pojęcia mechanistyczne wyekstrapolowała na inne dziedziny życia i funkcjonują one w społeczeństwie w oderwaniu od dalszego rozwoju fizyki. […]

    Innym przykładem takiej nietrafionej, pozanaukowej ekstrapolacji jest teoria względności. Nazwa teoria względności jest troszeczkę myląca. Fizyka pokazała, że pewne zjawiska zależą od punktu obserwacji, na przykład rozmiary ciała zależą od tego w jakim stanie ruchu względem tego ciała jest obserwator. Przeniesienie jednak tej idei względności na obszary pozafizyczne, w sferę ideologii, gdzie twierdzi się, że w takim razie prawda jest względna, czy na dziedzinę moralności, jest nieusprawiedliwione i prowadzi często do katastrofalnych skutków społecznych. Niestety takie prądy myślowe nadal funkcjonują w społeczeństwie mimo, że biorą się ze złego zrozumienia, złej interpretacji, czy nadinterpretacji osiągnięć fizyki.

    ===
    koniec cytatu

  41. 1/2 srula (być może) said

    Re 36:
    „Panie 0.5 Srula, jeśli nie rozumie pan, o czym mowa w komentarzu (26.), gdzie jest wyjaśnione, na czym polega nietożsamość niewiary w Boga z wiedzą o jego nieistnieniu.”
    Wydaje się mi, iż temu zdaniu czegoś brakuje, ale gdzież by tam mały srul śmiał zwracać uwagę tak wybitnej osobie.
    1/2 srula czuje się zaszczycony zwróceniem na niego uwagi i użyciem tak mądrych słów, których połówka srulowata ni pojąć ni objąć nie umie. Może Pan dalej rozwijać słownictwo ale mały rozumek małego srula tak to widzi jak napisał. 1/2 srula już dawno doszedł do wniosku, i nie tylko on, że uczone nazwy w filozofii wymyślono po to by ukryć własną niewiedzę. To tak jak z informatyką: całe mnóstwo tajemniczych skrótów by ukryć prymitywizm działań zero-jedynkowych. 1/2 srula chyli swą srulowatą główkę w podziwie dla znajomości tajemniczego nazewnictwa, jednakże twierdzi, że tekst p. Michalkiewicza jest prosty jasny i zrozumiały w swym przekazie. Być może ma braki w wyszukanym słownictwie ale tak jakoś łatwo jest do małemu srulowi zrozumieć.

  42. Miet said

    Ad26.
    Dodam do tego co p.Gajowy napisał, ze Pan w swojej krytyce Michałkiewicza mocno się zacietrzewia i podkreślając, że nie jest Pan fizykiem, jednak wypisuje Pan na temat fizyki i matematyki pewne rzeczy, które mają nie podlegać dyskusji.
    Oto przykład:
    ==========
    Ogólnie – jako nie-fizyk dziwię się, że osoby krytykujące fizyke kwantową (lub broniące jej) z pozycji “ekspertów” na tym forum nie odniosły się do tego. Abstrahując od tego błędu – mieszanie nauk przyrodniczych (i matematyki) z teologią jest absurdalne (czego zdaniem Z. Kozioła ma dowodzić współwystępowanie wielu bozonów w jednym punkcie?). Kto, kiedy i gdzie obalił teorię względności – można prosić o namiar na jakąś publikację naukową (publikowaną w czasopismach z Listy filadelfijskiej)?
    ==========

    Odniosę się do tego ostatniego Pana pytania, które uważa Pan zapewne jako retoryczne.
    Otóż powinien Pan sobie uświadomić, że wszystkie teorie fizyki teoretycznej są modelami matematycznymi.
    Każdy model matematyczny budowany jest w pewnej (teoretycznej) przestrzeni, a więc jest on obwarowany pewnymi z góry przyjętymi założeniami. To samo przez się mówi nam, że gdy taki model będziemy chcieli użyć w jakiejś innej przestrzeni, to musimy sie liczyć, że on może już nie działać – może nie pasować do tej przestrzeni.
    Mechanika Nevtona pasuje jak ulał do ogromnej ilości zjawisk fizycznych w przestrzeni, która nas otacza ale gdy próbujemy sięgnąć tam „gdzie wzrok nie sięga” to już może być kiepsko.
    Czy to znaczy, że Einstein obalił teorię mechaniki nevtonowskiej gdy przedstawił swój model – czyli teorię względności?
    Nie, Einstein dał nowy model – nowe narzędzie do badania otaczającego nas świata. Czy to narzędzie jest absolutnie doskonałe i nie zawiedzie nigdy ?
    Bynajmniej, jak twierdzi wielu fizyków badających cząstki elementarne, jest mnóstwo nierozwiązanych problemów i mnóstwo pytań bez odpowiedzi.
    Mało tego – jak uważają fizycy teoretycy – są pytania dotyczące otaczającego nas wszechświata, na które nie odpowie żadna fizyczna teoria, ani ta obecna, ani jakaś inna, którą kiedyś ktoś wymyśli.

  43. 1/2 srula (być może) said

    Re 42:
    Amen.

  44. p.e.1984 said

    Ad. 41

    1/2 Srula napisało: Wydaje się mi, iż temu zdaniu czegoś brakuje, ale gdzież by tam mały srul śmiał zwracać uwagę tak wybitnej osobie.

    Wręcz przeciwnie
    Powinno być: “Panie 0.5 Srula, jeśli nie rozumie pan, o czym mowa w komentarzu (26.), gdzie jest wyjaśnione, na czym polega nietożsamość niewiary w Boga z wiedzą o jego nieistnieniu.”

    Ad. 39

    Przypominam: podałem, jak swą zasadę sformułował sam Ockham i wyraźnie to zaznaczyłem.
    Gdzie tu jest jakaś manipulacja?

    W niezaznaczeniu, na czym brzytwa polega we współczesnej nauce.

    Dyskusja z Panem to kolejny dowód na to, że współpraca katolików z ateistami prędzej czy później weźmie w łeb.

    Po pierwsze – nie jestem ateistą. Po drugie – dyskusja ze mną dowodzi, że Pan polemizuje z tym co piszę bez głębszej analizy – i nieuczciwie ocenia podłe teksty (takie jak ten Michalkiewicza), które są dla Pana dogodne ideowo. Po trzecie – Pana współpraca ze mną polega wyłącznie na niekasowaniu moich wypowiedzi. Moja z Panem – na promowaniu gajówki w sieci i na mojej stronie. Pan woli promować programowo antychrześcijańskie i pronarkotykowe forum prawda2.info – ja się o link zwrotny na pana stronie nie dopominam, bo towarzystwo prawda2.info na liście linków mi nie odpowiada. Odniosłem wrażenie, że Pan (i nie tylko Pan, to problem bardzo wielu katolików w Polsce, co pięknie widać w tutejszych dyskusjach) nie potrafi współpracować nie tyle z ateistami, co z osobami o poglądach innych niż silnie ortodoksyjno-katolickie. Ale proszę się nie przejmować tym co piszę, wszak Pana zdaniem jestem agentem, a zarzuty agenta to nie prawda, tylko propaganda.

  45. Marucha said

    Re 44:
    Aha, „manipulacja” polega na „niezaznaczeniu, na czym brzytwa [Ockhama] polega we współczesnej nauce”.
    Nie zaznaczyłem jeszcze wielu innych rzeczy. Nie napisałem, kim był Ockham. Nie napisałem też nic o krytykach tej zasady. I wiele innych.
    Nie napisałem też, że jest Pan „agentem” – za to napisałem, że ma Pan swoje poglądy, w które wierzy i których broni.

  46. p.e.1984 said

    W międzyczasie doszlifowałem „analizę” tekstu Michalkiewicza, wisi sobie tu:
    Stanisław Michalkiewicz – wierzący morderca, bandyta i kłamca? ( http://niepoprawni.pl/blog/5990/stanislaw-michalkiewicz-wierzacy-morderca-bandyta-i-klamca ).
    Ocena tego tekstu jest bardziej oceną oceniających go czytelników, co również jest zabawną informacją o stanie mentalno-intelektualnym 9 osób na niepoprawnych.il
    Ale furda logika i uczciwość, oto dowalono „ateistom”, radujmy się.

  47. mocniejszy said

    Ha, ha, ha. Jak pięknie szydło z worka wychodzi, kto jest kim. Zdeklarowany obrońca Słowian przed żydocentryzmem broni majaków nibynaukowych wyssanych z palca żydowskiego urzędnika patentowego dla ogłupiania Gojów!

    Jak koszernie się zrobiło w Gajówce. Cymes po prostu. Cymes.

    Nie ma to jak stworzyć model fizyki z krzywą prostą i trójkątem, którego suma kątów nie musi wynosić 180 stopni. Goje to tylko goje, muszą żreć i chlać, a od prawdziwej nauki i ekonomii wara im, bo jeszcze by za dużo zrozumieli i zechcieliby być jako Żydzi (bogowie).

    PS.: Panie Gajowy, jak ładnie różne rzeczy Pan podpina pod teorię względności. Może jeszcze elektryczność jej zawdzięczamy? I trójpolówkę? I wynalezienie koła? A co!? A czemu nie? W końcu jak zaginać czasoprzestrzeń, to zaginać do woli!!!

    A te wzory co to Albercik poskładał z wzorów innych mundrych i przy okazji różne rzeczy pomylił, to podobno on sam sobie przywłaszczył, więc jak nie jego ta teoria?

    __________

    Do cwaniaków, którzy znają różne powiedzonka sławnych ludzi, a udają że nic nie wiedzą o obaleniu teorii względności i o przegięciach fizyki kwantowej:

    Buachachachacha.

  48. mocniejszy said

    Ze szczególną dedykacją dla czołobitników Alberta Einsteina i Stephena Hawkinga:

  49. Marucha said

    Re 47:
    Mocniejszy, Pan w ogóle nie zna się na nauce i nie wie, o czym pisze. Pan po prostu bredzi.
    Dalsza dyskusja jest bezcelowa – zwłaszcza gdy przypisuje Pan krytykom bezbożnego modelu Hawkingsa bycie „czołobitnikami” tegoż, co dowodzi nie tylko niezrozumienia pojęć naukowych, ale i nawet normalnej dyskusji na forum internetowym.

  50. mocniejszy said

    Jasne, na nauce znają się tylko wielbiciele Alberta Einsteina i wielbiciele Stephena Hawkinga.
    Im wolno (mają koncesję koszerną) sprzeczać się, którego miszcza głupoty lepsze do tumanienia Gojów.

    PS.:
    Nie ma Pan wstydu, żeby takie brednie pisać:
    przypisuje Pan krytykom bezbożnego modelu Hawkingsa bycie “czołobitnikami” tegoż
    ?
    Dedykacja dla czołobitników Alberta Einsteina i Stephena Hawkinga nie jest ich utożsamieniem. Może jak Pan wyjdzie z zakrzywienia czasoprzestrzeni, to przestanie Pan zakrzywiać sens cudzych wypowiedzi.

    Marucha הוא מדען גדול!!!

    Chyba czas zastosować regułę: nie dyskutuj z głupcami, bo ich nie przekonasz, a sam spadniesz na ich poziom – admin

  51. ‚Mocniejszego’ – zatrzęsło z uwagi na twierdzenie istnienie Boga trójosobowego i że takim być musi.

    „Profesor, w drugiej części swojego wykładu, zarysował ciekawa koncepcje metafizyczna, której założeniem wyjściowym jest wszechwiedza Boga. Bazując na tym założeniu wykazał, że Bóg musi być trójosobowy, a nie na przykład dwu lub czteroosobowy. Koncepcja ta jest przedstawiona w książce “Metafizyka””

    W powyższym zostało zanegowanie istnienie Boga jednoosobowego, w którego wierzą żydzi. Chrześcijanie zaś wierzą w Boga trójosobowego (Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty).

    Cała judeizacja Kościoła Katolickiego oparta jest na twierdzeniu, że chrześcijanie i żydzi wierzą w tego samego Boga (co jest zresztą herezją), a co obecnie w Polsce ma szczególne znaczenie z racji odbudowy życia żydowskiego w Polsce na najwyższym poziomie – za co Lech Kaczyński, jak Prezydent RP, rozdawał Żydom wysokie polskie odznaczenia państwowe.
    (czytaj „Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną”
    http://jozefbizon.wordpress.com/2011/08/08/nie-bedziesz-mial-cudzych-bogow-przede-mna/

    No to (przy dokonanych założeniach) wyszło, że nie tylko bzdurne jest twierdzenie, że chrześcijanie i żydzi wierzą w tego samego Boga, ale na dokładkę wyszło, że żydzi wierzą w nieistniejącego Boga jednoosobowego.

    Coś takiego musiało doprowadzić – co niektórych – do furii.
    Co też tutaj ma miejsce. Reszta to tylko pretekst do tegoż.

  52. Zbigniew Kozioł said

    @51 (Pan JB)

    Dokładnie podobnie pomyślałem sobie już na początku ataków na tę dyskusję (tak, na dyskusję, a nie na argumenty).

    W ogóle rozmawianie o połączeniu fizyki z teologią jest też absolutnie niedopuszczalne.

    To MAJĄ pozostać dwa rozłączne światy. Gdy tymczasem najwięksi w historii fizycy robili swoje badania w celu znalezienia Boga.

    Ponadto ten pan profesor był członkiem LPR, źle mówi o Unii Europejskiej, itp itd. Takiemu koniecznie dowalić trzeba, a i każdemu kto widzi sens w jego przemyśleniach.

    Tymczasem, mam takie silne wrażenie, to właśnie w Polsce istnieje, zachowało się trochę fizyków myślących nie pod prąd.

    Kiedyś Krzysztof Maurer miał wykłady matematyczne na temat konieczności istnienia dwoistości w przyrodzie i życiu. No ale dwoistość to nie to samo co troistość 😉

  53. mocniejszy said

    Panie Józefie Bizoń. Rzeczywiście mnie zatrzęsło. Ale to nie była furia, tylko śmiech z prostackiego naciągania nauki do rzekomych potrzeb wiary. Wiara nie potrzebuje nibynaukowych naciąganych dowodów. A teraz mnie znów trzęsie ze śmiechu, gdy Pan pozuje tu na obrońcę „Boga trójosobowego”, a ledwie kilka dni temu dał się Pan przyłapać na zachwalaniu kultu Absolutu.

    Pan pozwoli, że przypomnę. Niech i na tym blogu poznają Pana religijność dziwnie przychylną panteizmowi:

    http://www.monitor-polski.pl/mordercy-rozpoczynaja-akcje-przeciwko-ludzkosci-czas-na-mobilizacje/comment-page-1/#comment-11348

    Józef Bizoń on 10 lipca 2012 at 02:08 said:

    Myślę, że spotkanie w Asyżu należy odczytywać nie joko spotkanie ekumeniczne, ale jako widoczny znak zbliżającej się szybkim krokami walki pomiędzy ludźmi wierzącymi w Boga (w różnej formie, nawet karykaturalnej – ale uznający istnienia Absolutu) a Belzebubem.

    mocniejszy on 10 lipca 2012 at 07:08 said:

    „Absolut” to nie jest bóg osobowy. Słowo „Absolut” oznacza „Wszystko” czyli kosmos, wszechświat. Czczenie „Absolutu” jest czczeniem wszystkiego, wszechrzeczy, kosmosu, wszechświata, czyli natury ożywionej i nieożywionej. Utożsamianie „Absolutu” z bogiem jest nadawaniem boskości całej naturze – co jest nazywane uczenie PANTEIZMEM (wszechboskością).

    „Bóg w różnej formie”. O la la. Otóż różna forma robi różnicę. Bo czym innym jest czcić osoby boskie, lub jedną osobę boską, a zupełnie czymś innym czcić boski wszechświat.

    Pan się obstawił (na blogu własnym) religijnymi obrazkami jak Wałęsa, a trajluje o „Absolucie” jak mason. Przezabawne.

    I co chwalco wiary w Absolut?
    Wierzy Pan w Absolut czy w Boga w Trójcy Jedynego?
    Ładnie to tak podważać osobową istotę Boga masońskim, panteistycznym pojęciem, a innym sugerować antytrynitaryzm tylko dlatego, że odrzucają głupie jego uzasadnienie?
    Czy katolik ma wierzyć w Trójcę, czy raczej w jej bełkotliwe uzasadnienie przez jakiegoś profesura fizyki?
    Czy pokrętne dowodzenie Trójosobowości Boga nie jest niedźwiedzią przysługą i ośmieszaniem wiary w nią?

    Panie Mocniejszy, Pański – przepraszam za szczerość – bełkot na tematy naukowe staje się nieznośny. Czy nie może się Pan wziąć za coś, o czym ma Pan jakieś pojęcie?
    I o co właściwie się Pan przyczepił do p. Józefa Bizonia? O to, że stwierdził rzecz prawdziwą, iż nie wszyscy wierzący wierzą w Trójcę Świętą?
    Proponuję wyjechać gdzieś na odpoczynek…
    Admin

  54. mocniejszy said

    Panie Mocniejszy, Pański – przepraszam za szczerość – bełkot na tematy naukowe staje się nieznośny. Czy nie może się Pan wziąć za coś, o czym ma Pan jakieś pojęcie? – admin

    Wiara w Absolut to jest nauka?
    Coś jak światopogląd naukowy?

    Uderz w stół, a norzyce się odezwą…
    Czyżby Gajowy Marucha nie tylko czcicielem był Alberta Einsteina, krzywej prostej, teorii względności…
    ale także Absolutu?

    Uuuuuuuuu…
    Jak to mówią Bogu tradycyjną trydencką świeczkę po łacinie przedsoborowej i Absolutowi ogarek.

    Jesteście w jednej sekcie Panowie?

  55. Marucha said

    Re 54:
    1. Odnoszę się do Pańskich oryginalnych poglądów na temat teorii względności, a nie do żadnego Absolutu.
    2. Jeśli chodzi o Absolut, to kto, gdzie i kiedy stwierdził iż wiara w niego jest naukowa?
    3. Nawet Pan sobie nie zdaje sprawy, jak się Pan kompromituje w oczach ludzi, którzy mają pojęcie o matematyce, fizyce, wiedzą co to jest teoria, hipoteza, model matematyczny itd.
    Ale to już Pańska sprawa.

    Mógłbym Panu polecić dość dawno wydaną (1966) książkę „Pseudonauka i pseudouczeni”, autorstwa Martina Gardnera. Może gdzieś znajdzie ją Pan w bibliotece. Na pewno poczuje się Pan wśród jej bohaterów jak w domu.

    Nb. Istnieją kontrowersje, czy teoria względności jest autorstwa Einsteina. Na pewno nie jest jednak on jedynym jej twórcą, lecz opierał się na pracach innych badaczy.

  56. Marucha said

    Add 55:
    P. Mocniejszy zapewne nie słyszał nigdy o doświadczeniu Michelsona… ani o tym, że zjawisko dylatacji czasu i skracania długości odkrył niejaki Lorentz (pewnie współspiskowiec Einsteina…)

  57. Zbigniew Kozioł said

    @56

    Słyszał, z internetu. Ale nawet nie będzie jemu się chciało nawet linków przeciw znaleźć i podać tutaj.

    Mocniejszy nie rozumie (czyżby?), że jego telefon komórkowy działa dlatego, że jacyś ludzie zrobili to urządzenie w oparciu o teorię względności i mechanikę kwantową.

    W istocie Mocniejszy to typowy mieszacz, a nie człowiek poszukujący jakiegokolwiek zrozumienia. Bęcwał i tyle. Szkoda mi czasu na tego oszołoma.

  58. Marucha said

    Re 57:
    Ciekawe, że niejaki Tesla utrzymywał, iż autorem teorii względności jest na dobrą sprawę katolicki ksiądz jezuita, Ruđer Josip Bošković, żyjący w latach 1711 – 1787.
    Czy tak jest, nie wiem, ale pozostaje faktem, iż jest jej prekursorem.

  59. mocniejszy said

    Aj waj, aj waj, aj waj
    To ile to szanowna sekto wielikich naukowców
    zwei + zwei?

    Prostak rzekłby, że 4…
    Ale wielikim naukowcom, których prostacy nie pojmą taka odpowiedź zbyt bezwzględną by się wydała i czasoprzestrzennie za mało zakrzywioną…,

    To ile to 2 + 2 wedle wielikich naukowców kwantowych, którzy tradycyjną nauką się brzydzą?

    I jaki to ma wpływ na zakrzywianie czasoprzestrzeni przez wasze telefony kwantowe?
    Ja niestety takowego nie posiadam. Jak inni „pseudonaukowcy” mam telefon oparty na zwykłych prawach fizyki.
    __________
    PS.: Gdzież to wielicy naukowcy kultury się uczyli, że taka czasoprzestrzennie względna i zakrzywiona?

    __________
    Gospodarzu,
    na pożegnanie dedykuję:

    Jan Brzechwa
    KWOKA

    Proszę pana, pewna kwoka
    Traktowała świat z wysoka
    I mówiła z przekonaniem:
    „Grunt to dobre wychowanie!”
    Zaprosiła raz więc gości,
    By nauczyć ich grzeczności.
    Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
    W progu garnek stłukł kopytem.
    Kwoka wielki krzyk podniosła:
    „Widział kto takiego osła?!”
    Przyszła krowa. Tuż za progiem
    Zbiła szybę lewym rogiem.
    Kwoka gniewna i surowa
    Zawołała: „A to krowa!”
    Przyszła świnia prosto z błota.
    Kwoka złości się i miota:
    „Co też pani tu wyczynia?
    Tak nabłocić! A to świnia!”
    Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
    Siąść cichutko w drugim rzędzie,
    Grzęda pękła. Kwoka wściekła
    Coś o łbie baranim rzekła
    I dodała: „Próżne słowa,
    Takich nikt już nie wychowa,
    Trudno… Wszyscy się wynoście!”
    No i poszli sobie goście.
    Czy ta kwoka, proszę pana,
    Była dobrze wychowana?

  60. Cham Wiejski said

    Mocniejszy, przestań bredzić, jak Piekarski na mękach.
    Jełop z Ciebie i dureń.

  61. Cham Wiejski said

    Jak myślisz, Mocniejszy jelopie, dlaczego bomba atomowa wybuchła nad Hiroszimą?
    Czy dlatego, że Żydzi ukradkiem napchali do niej specjalnego prochu?
    Nie, dlatego że nastąpiło przekształcenie masy w energię zgodnie ze wzorem e = mc^2.

  62. Miet said

    Dziś dostałem link do bardzo ciekawego artykułu w temacie „Laser-Driven Nuclear Fusion Technology”.
    Link podesłał mi mój stary przyjaciel fizyk od laserów, który tak jak i ja już od paru lat na emeryturze.
    Zaznaczam, że w artykule nie ma nic o UFO a są podane realne osiągnięcia fizyki laserowej, dające duże i realne nadzieje na nie tak daleką przyszłość.

    Nie namawiam do czytania niektórych tutaj „naukowców”, którzy może opanowali pisownię paru terminów naukowych ale na zrozumienie ich to już nie mieli szans z wiadomych względów.:-)))
    A oto ten link:

    http://photonics.com/Article.aspx?AID=51006

  63. Re.53
    Panie Mocniejszy (nie wiadomo od czego mocniejszy)
    we łbie się już panu całkiem pomieszało.

    Nawet czytać ze zrozumieniem pan już nie potrafi.
    To co pan cytujesz, to postawienie przeze mnie tezy wywoławczej do dyskusji.
    Gdzie Pan tam widzi to z czym pan się tak z furią poślinił na temat mojej osoby.

    A odnośnie ‚Absolutu’ – to też pan działasz w ramach zagarniania i zmiany znaczenia wszystkich pojęć przez takich jak pan.

    Nawet taka manipulatorska wikipedia

    Objawienie judeochrześcijańskie wniosło do kultury ważne prawdy filozoficzne, wzbogacające zrozumienie absolutu. Bóg żydów i chrześcijan jest najdoskonalszą „Osobą”, pełnią „Prawdy” i „Miłości”, absolutnym bytem różnym od świata (transcendentnym) i nieuwarunkowanym przez świat. Jest Stwórcą świata („creatio ex nihilo”, tworzenie z niczego) i Panem wszechświata, z którym człowiek wchodzi w relacje osobowe (świadome i wolne), tworząc religię.”

    co nie co pisze o absolucie – oczywiście naprowadzając przy okazji na jedynie słuszne jego rozumienie typu ‚Mocny’, ‚Mocniejszy’ itp.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Absolut

    Tu masz też pan odpowiedź też odpowiedx na swe głupkowate twierdzenia jak i głupkowate pytanie („Wierzy Pan w Absolut czy w Boga w Trójcy Jedynego?”):

    „W średniowieczu nastąpił rozwój dociekań filozoficznych dotyczących absolutu. Zaznaczają się wyraźnie dwie tendencje:

    1.nurt pozostający pod wpływem myśli św. Augustyna (Anzelm, Bonawentura, Duns Scot), w którym dociekania filozoficzne prowadzono w ściślejszym powiązaniu z wiarą (teologią) oraz z pewną dominacją myśli (spekulacji) nad poznaniem (tradycja platońska), woli nad rozumem;

    2.nurt związany z filozofią Arystotelesa, w którym głównym przedstawicielem był św. Tomasz z Akwinu. Dokonał on wyraźnego oddzielenia porządku racjonalnego od poznania opartego na wierze.

    Anzelm z Canterbury – Bóg jest bytem absolutnym, ponad którego nic większego nie można pomyśleć. Istnieje byt, którego wewnętrzna konieczność jest tak wielka, że odbija się ona w idei, jaką człowiek o Nim posiada. Bóg istnieje z siebie w sposób tak dalece konieczny, że nawet w umyśle ludzkim nie może nie istnieć. Domaga się więc afirmacji swego istnienia przez myśl, która Go pojmuje. Anzelm sformułował dowód, który nazwano „dowodem ontologicznym”:

    „Nawet niemądry jest przekonany, że istnieje coś, ponad co nie można pomyśleć nic większego. Skoro bowiem słyszy, rozumie, rozumie zaś to, że istnieje coś w intelekcie. Z pewnością zaś to, ponad co nie można pomyśleć nic większego, nie istnieje wyłącznie w umyśle. Skoro bowiem istnieje w umyśle, to można pomyśleć, że istnieje także w rzeczywistości; co jest bardziej doskonałe [istnienie realne niż tylko pomyślane]. Gdyby więc to, ponad co nie można pomyśleć nic większego, istniało jedynie w intelekcie, to byłoby ono tym, ponad co można pomyśleć coś większego; co jest z pewnością niemożliwe. Istnieje więc bez wątpienia coś, ponad co nie można pomyśleć niczego większego zarówno w intelekcie, jak i w rzeczywistości”[5].

    Dowód ontologiczny, choć krytykowany jako nieuprawnione przejście od porządku myśli do porządku realnego, był przyjmowany i modyfikowany przez wielu myślicieli.
    św. Bonawentura – absolut (Bóg), jest bytem prostym, niezmiennym, koniecznym, a przede wszystkim jest dobrem nie stworzonym.
    Bóg jest bezpośrednio obecny w umyśle ludzkim, jako źródło wszelkiego rozumienia. Obecność Boga w umyśle stanowi podstawę wiedzy o Nim, posiadanie pojęcia Boga implikuje Jego istnienie.

    Ponieważ jest On bytem czystym i prostym, niezmiennym i koniecznym, zatem mówić, że Bóg jest Bogiem, to tyle, co mówić, że On istnieje. Bóg, będąc stworzycielem świata, jest przede wszystkim Dobrem, do którego człowiek dąży, oraz Prawdą – źródłem wszelkiej prawdy ludzkiej; przekonanie, jakie człowiek ma o Bogu, jest wynikiem promieniowania Boskiego Bytu (Najwyższej Prawdy) na myśl ludzką (iluminacja).

    Tomasz z Akwinu – dokonał rozróżnienia poznania racjonalnego od przyjętego na mocy wiary. Wypracował nową metafizykę, której centralnym punktem było rozumienie bytu, jako czegoś istniejącego. Metafizyka bytu istniejącego, przypisująca aktowi istnienia w bycie największa doskonałość, doprowadziła do nowej koncepcji absolutu,

    który jest Pełnią istnienia, Bytem samoistniejącym, Czystym Aktem, Bytem niezłożonym, niezmiennym, wiecznym, Absolutną Osobą, Pełnią doskonałości, absolutnym duchem, niezależnym od materii i od całego świata.

    Jest „Stwórcą świata” (creatio ex nihilo). Jest więc pierwszą przyczyną zaistnienia i trwania świata , a także przyczyną celową, do którego ostatecznie dążą wszystkie byty stworzone, oraz przyczyną wzorczą istniejących bytów (stwarza według myśli-idei). Tomasz z Akwinu wypracował adekwatną do swej metafizyki epistemologię.

    Wytyczył drogi poznania, którymi można dojść do stwierdzenia konieczności istnienia absolutu.

    Stawiając pod adresem istniejących bytów, danych w bezpośrednim poznaniu, pytanie „dlaczego istnieją, skoro nie muszą istnieć?”, stosując zasadę „habitudo principii” doszedł do konieczności afirmacji absolutu, jako racji istnienia bytów niekoniecznych. Tomasz ujął te analizy w „pięć dróg”, które prowadzą do poznania absolutu.

    Wszystkie wychodzą od stwierdzenia istnienia wielu bytów, które rozpatruje się w różnych aspektach: I – stawania się bytów, II – trwania w istnieniu, III – niekoniecznego związku między treścią bytu i jego istnieniem, IV – posiadania przez byty ustopniowanych doskonałości (tzw. doskonałości transcendentalnych), V – celowego działania bytów (zwłaszcza bytów nierozumnych).

    Metafizyka bytu istniejącego jako jedyna w dziejach filozofii wskazała na tożsamość zasady (przyczyny) filozoficznej, czyli Absolutu i Boga-Osoby, z którą człowiek może wchodzić w wiadome i wolne relacje (religia).

    Absolut-Bóg filozofii i Bóg religii utożsamiają się, stanowią ten sam desygnat.

    Duns Szkot – wprowadził zmiany w rozumieniu absolutu i sposobach jego poznania. Absolut jest bytem nieskończonym, bytem pierwszym, pierwszą przyczyną, ostatecznym celem, niezdeterminowaną w sobie strukturą podstawową całej rzeczywistości, różną od wszelkich determinacji, wewnętrznie niesprzeczną. Byt jest wspólny absolutowi i bytom od niego pochodnym. Określenie absolutu następuje na drodze rozważań dotyczących komplementarnych własności bytu. Dwoma pierwszymi własnościami są „skończoność” i „nieskończoność”, następnymi „przyczynowość” i „wytwarzalność”.

    W końcu średniowiecza eklektyczne podejście do problematyki filozoficznej przyniosło m.in. ujęcie absolutu, jako Bytu, który – według Mikołaja z Kuzy – jest absolutną i doskonałą „zgodnością przeciwieństw” (coincidentia oppositorum). Jest niewypowiedzianą zgodnością maksimum i minimum, jest zatem zgodnością absolutnej możliwości, bowiem jest nieskończoną możliwością wszystkich rzeczy, ponieważ w nim wszystkie rzeczy są w akcie. W takiej sytuacji „uczona niewiedza” (docta ignorantia) oraz wiedza formalnologiczna stały się drogą do poznania absolutu.”

  64. aga said

    ad.46
    PE… masz nieżle namieszane w główce. Aborcje czyli zabijanie z pełna premedytacją z uzyciem noży medycznych małej istoty ludzkiej porownuje do potencjalnego zabijania nikotyną.
    Nie czytam Michalkiewicza od kilku lat ,bo nie mam na to czasu ale uważam go nadal za świetnego felietonistę ale PE to chyba nie za bardzo wie o czym mowi. Jako antudotum na zlewitowanie 🙂 mózgu zalecam summę teologiczną Św. Tomasza ,tylko może bez recenzjowania,dzieciaku.

  65. Re.64
    Pani Ago – co pani na to niżej? (to było preludium do dalszej burzy)

    Pan P.e. zajął swe stanowisko w tej sprawie wskazują przy tym na trudności (i przeszkody) m.in. i takie jak pani zachowania.
    Pytam panią – kolejny już raz – jakie jest pani zdanie na temat niżej podany?
    Kąsać nie sztuka. Nam potrzeba twórczej dyskusji.

    – Nie jest możliwym stawienie skutecznego oporu przeciw temu co się w Polsce dzieje bez pozyskania szerokich rzesz społeczeństwa polskiego, które w swej strukturze światopoglądowej jest różne. Zatem podbijanie bębenka na tle światopoglądowym prowadzi do ostatecznej klęski Narodu Polskiego.
    Jednakże podstawowym warunkiem budowania dużej obronnej formacji jest
    – uznawanie prawa naturalnego (beż żadnych wyjątków),
    – uznawanie zasad prawa rzymskiego.
    W końcu na jakimś fundamencie trzeba oprzeć gmach polskiej państwowości.

    Do tak postawionego zadania obrony Polski i Narodu Polskiego nikt uczestniczący w tej obronie nie może się czuć mniej wartościowy z uwagi na jego światopogląd, ani też nikt nie może uważać się za lepszego od innych z tegoż tytułu.
    Tu nie ma przelewek. Tu idzie o być, albo nie być Narodu Polskiego i Polski.

  66. Dzien dobry szanowne panstwo. Klaniam nisko wlascicielu bloga. Ja bardzo ciesze widziec ze w polska jest takie uszanowanie do Hebrajskie. To bardzo dobra i naukowa popagowac religie dla mlodszych bratow w wierze coby bardziej byla po lacina. Po co mlodszym bratom w wierze rozumiec w swoja jezyka te wszystkie modlitwy? To zupelnie niepotrzebna i nic do wiara nie dodawac. I biblia cala tez wy po lacinie trzeba popagowac bo potem ludzie czytac starszy testamenta i im sie tam rozne rzeczy nie podobac i marudzic i porzucac nasze wplywy. A to niedobra. Ja sie bardzo radowac widziec moja przyjaciele z ten piekna swiecznik. To one bardzo mondre i wy isc ich przewodnictwo to daleko zaisc. I ta tencza to bardzo dobra symbola dla was na przymierze z Hebrajskie Ludzie. Mlodszem bratom duzo trzeba o religii mowic bo to dla nich bardzo dobre zeby dobrze robic w praca i po praca miec co robic. Ja sie bardzo tez ciesze ze tu nauka na bardzo wysoka pozioma bo jak ma za niska pozioma to za duzo ludzi rozumiec i potem myslec za duzo a to zamieszanie tylko i podwazanie potem robiom dla wielkie osiomgniemcia nasze naukowce najmondrzejsze na swiecie. Panie wlascicielu bloga pan wiencej takie sukcesy rozbi to ja panu zalatwie w Biala Doma jakies odznaczenie albo i w samym Izrael.

  67. Zbigniew Kozioł said

    @58 (Marucha)

    Tesla był bez wątpienia genialnym inżynierem i wynalazcą. Ośmieszonym, słusznie lub nie, jako i szarlatan. Był Serbem. Nie dziwi, iż propagował Boškovića, mało znanego, a jak widzę człowieka o wielkim dorobku, uznawanego za Chorwata, Włocha i Serba (sam najwyraźniej uważał się za Chorwata).

    @62 (Pan Mieczysław) O projekcie HiPER mówi się już co najmniej od 2005. To międzynarodowy projekt, Unii Europejskiej. Uczestniczy w nim Polska, a też i Rosja. Ale największymi beneficjantami będą kraje, gdzie zbuduje się odpowiednie laboratoria. Zdaje się, że za główny ośrodek wybrano Francję. Pomocnicze laboratoria maja powstać (może już powstają) i w kilku innych krajach. Niestety, nie w Polsce. Do generacji światła laserowego używa się setek laserów neodymowych pompowanych laserami diodowymi opartymi na GaAs (nimi akurat zajmuję się). Lasery GaAs są w tym przypadku najbardziej odpowiednie i są też bardzo wydajne (ale jeszcze nie jest ich konstrukcja w pełni idealna).

  68. aga said

    ad.65

    Już odpowiedzialam :

    https://marucha.wordpress.com/2012/07/12/ahmadinezad-wszystkie-rewolucje-musza-brac-za-swoj-cel-izrael-jako-zrodlo-swiatowej-hegemonii/#comment-178848

  69. Re.68
    Jak zwykle wiece ‚merytoryczna’ jest odpowiedź pani Agi na postawione pod ad. 65 zagadnienie.
    A co do p. Marka S.
    Wyrażenie własnej opinii (popartej rzeczową argumentacją) nazywa pani atakiem.
    Zresztą z p. Markiem S. w związku z
    http://jozefbizon.wordpress.com/
    i prezentowanymi tam materiałami doszliśmy do wspólnego końcowego porozumienia.
    Czy to się pani nie podoba?

  70. aga said

    ad. Józef B

    Te 2 warunki nie wystarczające.Funkcjonowały rownież w IIRP – masońskiej ,sanacyjnej,która miała bardziej patriotycznych masonów w rządach niż dzisiejsze POPIsy. I co?
    Wszak pan Grabski zarządził nawet zmniejszenie o połowę uposażenia ówczesnych posłów – a dzisiejszych „patriotów” nawet na tak mały gest nie stać .Ale prawo rzymskie i prawo naturalne ,a jakże Popisy mają pełną gębę . Dopóki nie wygrają wyborów 🙂 Potem jak zwykle talmud i kabała.
    Polska musi iść drogą Columbii :film „Swiadectwo dla świata”.Niestety odkąd masońsko-żydowska GazetaPolska połozyła na nim swoja kosmata łapę ,już nie do obejrzenia na glorii tv.
    Tylko na takim fundamencie można opierać jej odbudowę i tylko ludzie ,którzy całkowicie i szczerze a nie deklaratywnie opowiedzą się po stronie Królestwa Chrystusa .Pozostali wystarczy jak nie będą przeszkadzać ani zrzędzić..

  71. Ad.70 – p. Aga

    Ciekawie pani prawi.

    Czym w istocie jest i jakimi metodami działa PiS – odrywający rolę polskich patriotów – udokumentowane zostało (myślę, że wystarczająco i rzetelnie, w oparciu o podawane źródła, w sposób trudny do zbicia innymi argumentami) na mojej witrynie https://marucha.wordpress.com/ i jej podstronach.
    Pokazano tam tez i inne rządzące partie i wykazano, że w sprawach kluczowych PiS=PO=SLD=PSL = i reszta wyrosłych stąd odnóg (w tym palikoty).

    Pisze pani
    „Ale prawo rzymskie i prawo naturalne ,a jakże Popisy mają pełną gębę . Dopóki nie wygrają wyborów Potem jak zwykle talmud i kabała.”

    Aby te manewry nie mogły być skutecznie powtarzane, to znajomość treści mojej witryny (demaskującej właśnie te zagrania o których pani pisze) powinna być powszechnie znana.
    Jednak jakoś dziwnym trafem działań w tym kierunku u pani nie widzę – wręcz przeciwnie.

    Wiadomym jest, ze masoneria działa metodą: chcecie lewicą – macie lewicę, chcecie prawicę – macie prawicę.
    Wiadomym też jest , że nie istnieją dla nich żadne Polaków świętości, którymi oni by się nie posłużyli .
    Skąd wiec u pani bierze się taka pewność, że nie wnikną (a może już wniknęli) np. w ruch Intronizacji. Przecież oni nie są durnie i wszystkie mogące im zaszkodzi pola szybko obstawiają?
    Pytam więc, kto będzie (w oparciu o co) decydował o całkowitej szczerości a nie deklaratywności opowiedzenia się po stronie Królestwa Chrystusa?
    Pani Aga będzie decydowała?

    Polska to nie Boliwia.
    Boliwia ma swoje uwarunkowania, a Polska ma swoje uwarunkowania.
    Rozmawiamy i poszukujemy rozwiązań dla Narodu Polskiego i Polski w polskich uwarunkowaniach – tu i teraz.
    Rozwiązań na dziś, na jutro i dalszą przyszłość.

    Pani nie odniosła się do całości zagadnienia postawionego pod ad. 65.
    Więcej – pani dzieli katolików na tych szczerze i tych deklaratywnie i jednocześnie kręci nosem, szuka pretekstów jakby tu zdezawuować konieczne warunki szybkiego porozumienia się szerokich rzesz Polaków:
    – uznawanie prawa naturalnego (beż żadnych wyjątków),
    – uznawanie zasad prawa rzymskiego.
    Proszę powiedzieć szczerze, a nie deklaratywnie, dlaczego pani tak mocno przeszkadza szybkie zjednoczenie się Polaków na tych warunkach?

  72. aga said

    Te dwa warunki wymienione przez Józefa B są bardzo latwe dla naszych koszer „katolików” rodem z PPOPISu do zmanipulowania i przeskoczenia ; oni bardzo chetnie się na nie zgodzą a potem zaczną nadinterpretacje :).Pokazuja to również przedwojenne sanacyjne nasze dzieje.I kara Boża ,która po tym nastąpiła w co zapewne Jozef B nie wierzy ale zywię nadzieję,że inni gajówkarze tak.

    Intronizacja Chrystusa Króla ich przeraża i tylko ona odsieje frankistów i pseudokatolików od Prawdy.
    Tu jest wszystko proste i klarowne:

    Jeżeli uznana jest najwyższa władza Jezusa Chrystusa, z tego wynikają pewne konsekwencje. Nie wolno uchwalać praw sprzecznych z Dekalogiem. Nie można się podporządkować Unii Europejskiej, która forsuje neopogańskie ustawodawstwo. Nie można przyjmować zapisów traktatu lizbońskiego.
    Intronizacja Jezusa, na króla Polski, to realizacjawizji Polski takiej aby Jezus królował w sprawach społecznych. Nie tylko osobistych i rodzinnych. W sprawach narodowych, państwowych. W dziedzinie ludzkich ustaw.
    Ma się dokonać przy współudziale obu władz: kościelnej i państwowej. Na razie władze tego nie chcą.

    To nie episkopat polski dokonał intronizacji Matki Bozej na Królową Polski ale osobiście przywódca narodu polskiego Król Jan II Kazimierz dokonałkoronacji i SAM WŁASNORĘCZNIE NAŁOŻYŁ KORONĘ KRÓLEWSKĄ NA GŁOWĘ MARYJI.

    Na pozostałe zaczepki w rodzaju to aga będzie decydować,etc. nie odpowiem.

  73. Zbigniew Kozioł said

    Pani Ago,

    Oby Pani więcej pisywała od siebie. To dużo znaczy dla przyswajania myśli. Co innego cytaty, a co innego człowiek żywy po drugiej stronie tych przewodów rozdzielających nas na tysiące km.

    Odnośnie władzy.

    Bardzo dawno temu spotkałem się z taką grą komputerową. Chyba SimCity (wielu może znać). Gracz jest merem miasta i podejmuje decyzje o tym, jak, np. likwidować skutki katastrof. Z początku grałem tak, by ludziom było jak najlepiej. Słabo ten wariant gry był punktowany. Potem popróbowałem wersji takiej, by … mi było jak najlepiej, a więc robić coś pozornie. Ta wersja gry okazała się najwyżej punktowaną. Talmudyczne myślenie 😉

    Tak i myśli nasza Władzia. Innych, którzy nie chcieliby grać w zespole wedle reguł już przyjętych po prostu nie przyjmują do zabawy. Zaś gry tego rodzaju miały wpoić tym dupkom zasady.

  74. aga said

    Panie Zbyszku,
    umiesczam cytaty ,które mnie zachwycają i oddają lepiej to co ja ułomna chciałabym powiedzieć.

  75. Zbigniew Kozioł said

    Pani Ago,

    Pani może się zdziwi, ale to co każdy tutaj pisze też podlega statystyce albo Bosego-Einsteina, albo Fermiego-Diraca, albo tez Maxwella Boltzmanna (wedle moich obserwacji już wcale dawnych, popartych teoria jeszcze nie opublikowaną, to przede wszystkim – Fermiego-Diraca).

    Kiedy Pani nie rozróżnia w wypowiedzi co jest własnymi słowami a co cytatem, to całą fizykę, za przeproszeniem, szlag trafia.

  76. Zbigniew Kozioł said

    Hoża 69

    Taki film, zdaje się, że studenci to zrobili. Hoża 69 to od bardzo dawna miejsce Wydziału Fizyki UW. Dla każdego, kto tam pobierał nauki, nazwa i numer ulicy jest synonimem tego wydziału. A wielu znamienitych ludzi przeszło przez to miejsce.

    Filmik jest kiepściutki. Ja z nostalgii, która zapewne zostanie mi wybaczona, powalam sobie podzielić się.

  77. Zbigniew Kozioł said

    W istocie, patrze na ten film z.. sam nie wiem… nie rozumiem. Chyba z zażenowaniem. Nie do końca rozumiem sens. Jakieś to mi obce.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: