Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Ukraina w UE i NATO?
    Anucha o Nasz nowy, narodowy sport
    lewarek.pl o Raz na moście, raz pod mo…
    revers o Czy tragiczne losy gwiazd świa…
    Marucha o Wolne tematy (47 – …
    revers o Po decyzji Sądu Najwyższego…
    minka o Zamiast osądzać Rosję, Zachód…
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
    minka o Wolne tematy (47 – …
    Listwa o Wolne tematy (47 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Kościół a nauka – mitologia a fakty (4)

Posted by Marucha w dniu 2012-07-18 (Środa)

Kolejne fragmenty książki Jose Maria Riaza Morales SJ, Kościół i nauka – konflikt czy współpraca?, przeł. Szymon Jędrusiak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.

Poprzednie części:
https://marucha.wordpress.com/2012/07/15/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-1/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/16/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-2/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/17/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-3/

Nadesłał p. PiotrX.

Redukcje

Pośród wielu dróg propagowania wiary chrześcijańskiej szczególnie fascynuje jedna, typowa dla Hispanoameryki, oparta na tzw. redukcjach (reducciones). Misjonarze przybyli do Ameryki zastali Indian różnych plemion i grup etnicznych żyjących w rozproszonych po dżungli wioskach. Zrodził się wówczas plan łączenia ich w specjalnie zakładanych w tym celu osadach, oddalonych od miast zamieszkałych przez Hiszpanów.Największą sławę zyskały redukcje w Paragwaju założone przez Towarzystwo Jezusowe. Choć trzeba powiedzieć, że ta forma apostołowania nie występowała wyłącznie w Paragwaju i nie należała wyłącznie do jezuitów, nie była nawet ich oryginalnym pomysłem. Sława tamtych redukcji brała się z doskonałości, do jakiej ten rodzaj pracy misjonarskiej został doprowadzony przez jezuitów.

Pierwsze próby wprowadzenia nowego systemu należą do dominikanina, ojca Bartolome de las Casas. Pierwsze redukcje powstają z jego inicjatywy w Wenezueli ok. 1515 r., i w Gwatemali ok. 1537 r., a więc w czasach, kiedy zakon jezuitów w rzeczywistości jeszcze nie istniał. Po 1530 r. w Nowej Hiszpanii zaczynają je organizować franciszkanie, dominikanie i augustianie, a około 1580 r. – franciszkanie w Paragwaju. Za typowe redukcje paragwajskie uważa się zwłaszcza 30 osad założonych wśród Indian Guaranów. Pierwsza redukcja została założona w 1609 i ochrzczona imieniem św. Ignacio Guazu.

Warto uzmysłowić sobie, jak ogromny sukces odniosły te kwitnące i tętniące życiem osady, utrzymywane przez ponad 150 lat. Lokalizowano je wzdłuż rzek Paragwaj, Parana i Urugwaj, na rozległym obszarze, dziś rozdzielonym pomiędzy cztery sąsiadujące ze sobą kraje: Paragwaj, Argentynę, Brazylię i Urugwaj.

Misjonarze-założyciele znalazłszy odpowiednie miejsce nad brzegiem rzeki wznosili osadę z krzyżem pośrodku placu zamkniętego przez kościół, dom dla zakonników, szkołę i warsztaty. Do placu dochodziły długie, proste ulice, wzdłuż których ciągnęły się indiańskie chaty. Ruiny redukcji Trinidad zajmują obecnie ponad osiem hektarów. Na liście założycieli redukcji honorowe miejsce zajmuje św. Roque Gonzalez de Santa Cruz, jezuita urodzony w Paragwaju. Wyrusza z San Ignacio Guazu do Parany zakładając m.in. Santa Ana de Ibera na ziemi argentyńskiej (dała początek dzisiejszemu Itati), Itapua (obecnie Posadas), Concepcion, a także Yapeyu. Jego niezwykła działalność jako badacza i społecznika oraz pełna poświęcenia postawa apostolska kończy się męczeńską śmiercią w 1628 r.

W San Ignacio Guazu już w 1613 r. żyło 6 tys. Guaranów. W 1700 r. liczba redukcji w Paragwaju sięgnęła 29; zamieszkiwało je wówczas 114 tys. Indian, potem liczba ta urosła do 130 tys., a nawet 140 tys. Każdą redukcję obsługiwało od 4 do 6 misjonarzy, a liczba misji sięgnęła w 1767 r. osiemdziesięciu. Na miejsce odchodzących jezuitów przychodzili następni i tak przez całe półtora wieku; oprócz Hiszpanów w misjach pracowali też Włosi, Flamandczycy, Walończycy, Niemcy, Szwajcarzy.

Indianie skupieni we wspólnoty „o organizacji społecznej i poziomie ekonomicznym przewyższającym, w ocenie Mac Dowela, to, co prezentowali ówcześnie biali osadnicy”, zajmowali się rolnictwem, hodowlą, rzemiosłem i handlem. Jezuici przekazują im najnowsze zdobycze agrotechniki, budują warsztaty, szkolą w rzemiośle i sztuce.

Jezuici nie tworzyli redukcji wyłącznie dla Guaranów. W 1682 roku rozpoczyna działalność ośrodek wśród Indian Mojos, nad brzegiem rzeki Mamore; z biegiem czasu 16 takich redukcji liczyć będzie 30,5 tys. dusz. W 1692 r. uruchomiona zostaje misja na obszarze dzisiejszej Boliwii (Chiquitos); w połowie XVIII wieku 10 osad zamieszkiwało łącznie 23 tys. Indian. W połowie XVII stulecia, u brzegów rzeki Maranón, katechizowano 70 tys. Maynas w 12 redukcjach. Około 1731 r. zaczynają powstawać następne u wybrzeży Orinoko.

W paragwajskich redukcjach założono nawet drukarnię, w której Guaranowie sami odlewali czcionki i wykonywali drzeworyty. Książki – pierwsza wydana została w 1705 r. – ukazują się drukiem w różnych miejscowościach i niemal wszystkie w języku guarani.

Jezuita Buenaventura Suarez (1678-1756), urodzony w Santa Fe (w obecnej Argentynie), misjonarz przez 30 lat w redukcjach w Paragwaju, astronom, buduje przy pomocy Guaranów narzędzia niezbędne do funkcjonowania obserwatorium w redukcji San Cosme i San Damian: wahadło, kwadrant astronomiczny, małe i duże teleskopy. Gromadzi bardzo szczegółowe dane na temat nieba południowego, jest w kontakcie z głównymi astronomicznymi ośrodkami badawczymi tamtych czasów i pisze „Lunario”, w którym przepowiada zaćmienia na całe stulecie.

W redukcjach znanych pod nazwą „ciquitos” misjonarze zakładali wspólnoty złożone z Indian z różnych szczepów, posługujących się odmiennymi dialektami. Wziąwszy to, co przydatne z poszczególnych języków, jezuici utworzyli nowy język, zwany „chiquitana escrita”. Jeszcze dzisiaj Indianie z różnych stron używają rodzimego dialektu, gdy rozmawiają między sobą, zaś na język „chiquitana escrita” przechodzą, by porozumieć się z obcymi. Podczas długoletniej pracy misyjnej wśród Indian Chiquitos szwajcarski jezuita Martin Schmid szkoli ich w rzemiośle i sztuce, buduje zegary słoneczne i piaskowe, składa zegary na ścianę i konstruuje przyrząd do określania godziny w porze nocnej, na podstawie pozycji gwiazdozbioru Krzyż Południa.

Po wypędzeniu jezuitów z Hiszpanii i Hispanoameryki w latach 1767-68 na mocy dekretu Karola III bez duchowej i socjalnej opieki pozostało około 305 tys. nawróconych na chrześcijaństwo Indian.

Gregoriańska reforma kalendarza

1. Kalendarz

W latach osiemdziesiątych XVI wieku miało miejsce doniosłe wydarzenie, o którym znakomity historyk, L. Pastor, napisał: „nie ma obecnie wykształconego człowieka, który podważałby zasługi, jakie dla rozwoju cywilizacji położył Grzegorz XIII swą reformą kalendarza”.

W języku potocznym słowo „kalendarz” oznacza kartkę albo mieszczący się w portfelu kartonik, gdzie umieszczony jest spis wszystkich dni bieżącego roku z podziałem na tygodnie i miesiące oraz różne dodatkowe informacje. Kalendarz, jak wiadomo, występuje w najróżniejszej postaci, może być wiszący, stojący, kieszonkowy itd. … W bardziej precyzyjnym, naukowym znaczeniu, „kalendarz” to opracowany przez człowieka system do mierzenia upływu czasu, zbiór prawideł, zasad, tabeli, mający na celu ustanowienie wygodnej dla człowieka chronologii, właściwie regulującej życie społeczne.

Jednostki

Nasi dalecy przodkowie patrząc w niebo, dostrzegli pierwsze wskazówki, jak mierzyć i opisać zjawisko trwania, jak podzielić bezkresną przestrzeń czasu. Z obserwacji następujących po sobie okresów jasności i ciemności, dnia i nocy, zrodziła się jednostka zwana „dniem”. Astronomia odkryje później, że odpowiada ona jednemu obrotowi Ziemi dookoła własnej osi. W mroku nocy uwagę człowieka przyciągał zawsze Księżyc oraz jego fazy, powodowane krążeniem naszego satelity dookoła Ziemi. Seria jego dziwnych przemian zachodzących w ciągu 29 i pół dnia stanowi jedno z najbardziej regularnych i widocznych zjawisk, zaraz po sekwencji dnia i nocy. Nic więc dziwnego, że jeden pełny cykl również przyjęty został za jednostkę: „lunacją”. To z niej najprawdopodobniej narodziła się jednostka używana od zamierzchłych czasów – „miesiąc”.

Cykl czterech pór roku z jego zmianami w wegetacji, różnicami klimatycznymi, w sposób naturalny skłonił człowieka do określenia jeszcze jednej podstawowej jednostki: „roku”. Odpowiada czasowi, w jakim Ziemia okrąża Słońce. Ruch naszej planety po orbicie powoduje złudzenie, jakby to Słońce wędrowało po nieboskłonie, na tle gwiazdozbiorów zodiakalnych. Wśród różnych odmian roku zdefiniowanych przez astronomów występuje „rok zwrotnikowy”, czyli w uproszczeniu czas, jaki upływa pomiędzy dwoma następującymi po sobie momentami przejścia Słońca przez tzw. punkt „równonocy wiosennej”. „Rok cywilny” natomiast, powielany na wszystkich kalendarzach, z jakimi spotykamy się na co dzień, porządkuje wszelkie przejawy życia społecznego i w odróżnieniu od roku naturalnego (zwrotnikowego) składa się z pełnej liczby dni, pomijając ze względów praktycznych ułamkowe różnice.

Kalendarz juliański

Kalendarz muzułmański jest kalendarzem księżycowym, na jeden rok przypada 12 lunacji (354/355 dni). Wśród Hebrajczyków obowiązywał kalendarz księżycowo-sloneczny, w którym rok miał 12 miesięcy, a każdy miesiąc na przemian: 29 albo 30 dni; po roku albo dwóch latach 354-dniowych dodawano trzynasty miesiąc przestępny. Grecy używali początkowo kalendarza tylko księżycowego, a potem księżycowo-słonecznego; jego reguły zmieniały się z biegiem czasu, aż do 432 r. p.n.e., kiedy to reformę wprowadził grecki astronom i geometra Meton z Aten; jego cykl obejmuje 19 lat słonecznych, w ciągu których następuje po sobie łącznie 235 pełnych lunacji (cykl Metona).

Kalendarz rzymski ulegał stopniowym modyfikacjom. Początkowo rok składał się z 304 dni, rozłożonych na 10 miesięcy; zaczynał się w marcu, a kończył w grudniu. Potem miesiąc piąty i szósty otrzymały nazwy „Julius” (lipiec) i „Augustus” (sierpień) w miejsce dawnych „Quintilis” i „Sextilis”. Kolejna zmiana wprowadza dwa nowe miesiące: „Januarius” (styczeń) i „Februarius” (luty), umieszczone w kalendarzu po grudniu, i rok zamyka się liczbą 354 dni. Później zadecydowano, że rok rozpoczynał się będzie 1 stycznia, a kończył 31 grudnia. Miesiące różniły się pod względem liczby dni. Kalendarz egipski był początkowo bardzo prosty: 12 równych miesięcy, po 30 dni, składało się na 360-dniowy rok. Po nim następował rok 365-dniowy. Udoskonala go król Ptolemeusz III, na dwa stulecia przed Juliuszem Cezarem, polecając dodawać jeden dzień co cztery lata.

Kiedy Juliusz Cezar, już jako faktyczny dyktator, zabiera się do reformy kalendarza, w Rzymie oficjalna rachuba czasu odbiega już bardzo od astronomicznej. Cezar wzywa do siebie greckiego astronoma Sosigenesa i z jego pomocą ustala porządek nowego kalendarza. Wylicza, że średni czas trwania „roku zwykłego” (roku zwrotnikowego) wynosi 365,25 doby, a więc pominięte zostanie ćwierć doby, jeśli przyjmie się liczbę 365 dni w „roku cywilnym”. Wiosenne zrównanie dnia z nocą przywraca na dzień 25 marca, a początek roku przenosi z 1 marca na 1 stycznia. Ustala również, że rok cywilny składał się będzie z 12 miesięcy, czyli z 365 dni. Miesiące liczyć mają na przemian 30 i 31 dni, z wyjątkiem lutego, krótszego.

Aby zapobiec opóźnianiu się kalendarza w stosunku do naturalnych pór roku, po trzech latach zwykłych następować miał rok przestępny z miesiącem lutym dłuższym o jeden dzień. Opóźnienie narosłe do tamtej pory koryguje w ten sposób, iż biegnący wówczas rok, 708 od założenia Rzymu, liczyć miał 455 dni. Kalendarz juliański wszedł w życie 1 stycznia 46 r. p.n.e.

Inna jednostka obecna aktualnie w kalendarzu – tydzień, wschodniej proweniencji, w czasach rzymskich nie była stosowana. Prawdopodobnie jej początki związane są z cyklem księżycowym: cztery kolejne tygodnie dają w sumie 28 dni, czyli mniej więcej tyle, ile trwa jedna lunacja. W świecie zachodnim jednostka ta pojawia się dopiero w III wieku n.e.

2. Reforma

Kościół katolicki coraz lepiej zorganizowany i rozszerzający swe wpływy, stopniowo dostosowuje swój kalendarz liturgiczny. Zmienia nazwy dni, wprowadza też do kalendarza biblijnego nową jednostkę, tydzień, i określa daty dla swych uroczystości. Wielkanoc urasta do rangi najważniejszego święta Kościoła, stąd też wokół jej daty powstaje w pierwszych stuleciach wiele sporów. Sobór w Nicei (325 n.e.) przyjmuje kalendarz juliański i na datę Wielkanocy wyznacza pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca (21 marca). Uznano również, że w czasach Juliusza Cezara popełniono błąd, wyznaczając zrównanie dnia z nocą na dzień 25 marca, a nie na 21.

Użyteczność reformy

W rzeczywistości błąd był znacznie poważniejszy, a popełnił go Sosigenes przyjmując, że jeden rok zwykły trwa 365,25 dni. Rok w kalendarzu juliańskim jest dłuższy od rzeczywistego o 0,0078 doby, czyli 11 minut i 14 sekund. Chodzi tu o błąd, który, jeśli traktować go miarą jednego życia ludzkiego, znaczy niewiele, ale rozpatrywany z perspektywy stuleci staje się bardzo istotny: oznacza jeden dzień na każde 128 lat.

Data przejścia Słońca przez punkt wiosennej równonocy następowała wcześniej o trzy dni na każde cztery stulecia w stosunku do tego, co pokazywał kalendarz cywilny. Blisko cztery wieki, jakie upłynęły pomiędzy wprowadzeniem kalendarza juliańskiego w Rzymie, a soborem w Nicei tłumaczą, dlaczego w roku soboru wiosenna równonoc przypadała na dzień 21 marca, podczas gdy w epoce Juliusza Cezara i Sosigenesa następowała 24 marca.

Ta różnica narastała wprawdzie powoli, ale systematycznie. W VIII wieku Beda rejestruje cofnięcie się równonocy o trzy dni w stosunku do 21 marca, stałej daty święta Zmartwychwstania Pańskiego. Wielu uczonych Kościoła zajmowało się tą sprawą i proponowało środki zaradcze. W XIII wieku Grosseteste pisze traktat o kalendarzu ”De computo”, podobnie czynią Sacrobosco i Giovanni Campano. „De computo” to także tytuł dzieła napisanego w 1263 roku przez Rogera Bacona. Reforma kalendarza nie daje mu spokoju. W swych „Opus maius” i „Opus tertium” naciska na papieża Klemensa IV w tej sprawie. Uczestnicy Soboru w Pizie (1409) domagają się natychmiastowej reformy. Piotr z Ailly (1350-1422), Francuz, profesor Uniwersytetu Paryskiego, biskup i kardynał, autor wielu prac z astronomii, kosmologii i fizyki pisze „Exhortatio ad concilium generale super kalendarii correctionem” (1411) na Sobór w Konstancji. Mikołaj z Kuzy przedstawia na Soborze w Bazylei w 1436 r. traktat na temat reformy kalendarza. Paweł z Middelburga zabiera głos w sprawie reformy przy okazj i V Soboru Laterańskiego (1512); aktywny jest tam także Giovanni Maria Tolosani (1470-1549), matematyk biegły w astronomii.

Papież Sykstus IV już w 1475 r., planując korektę kalendarza, sprowadził do Rzymu niemieckiego matematyka i astronoma Johannesa Mullera (Regiomontanus, 1436-1476), podniesionego później do godności biskupa Ratyzbony. Regiomontanus podejmuje przygotowania do reformy, ale niespodziewanie umiera i w rok po jego śmierci prace nad reformą zostają wstrzymane. W 1515 r. papież Leon X sprawę poddaje pod rozwagę uniwersytetowi w Salamance*. Ostatecznie Sobór Trydencki podejmuje decyzję o reformie i w grudniu 1563 r. zwraca się z prośbą do Grzegorza XIII o przystąpienie do dzieła. W owym czasie wiosenna równonoc roku astronomicznego nie przypadała na 25 marca roku cywilnego, jak ustalił był Juliusz Cezar, ani nawet na 21, jak postanowił potem Sobór Nicejski, ale na dzień 11 III.

———————
* Przypis tłumacza:
Sobór Laterański (1512-17) zwrócił się w tej sprawie także do uniwersytetu w Krakowie, który w 1514 r. powierzył to zadanie Marcinowi Biemowi. Dwa lata później przesłane zostały do Rzymu wyniki Biema, które jednakże uznane zostały za zbyt tradycyjne. Wiadomo również, iż problemem tym zajmował się także Mikołaj Kopernik, lecz wyniki jego pracy są nieznane.
———————

Komisja papieska

Papież podejmuje decyzję o przystąpieniu do prac nad reformą kalendarza. Zamierza skorygować, zgodnie z najnowszą wiedzą, błędy kalendarza juliańskiego i prosi o fachową opinię w tej sprawie uniwersytety w Salamance i Bolonii. Po jej otrzymaniu z jednej i drugiej strony mianuje w 1577 r. ośmioosobowa komisję, z włoskim kardynałem Gugliermo Sirleto na czele, do przygotowania reformy. W jej skład wchodzą, między innymi, włoski dominikanin Ignazio Danti, niemiecki jezuita Christoph Schussel (Clavius), hiszpański franciszkanin Juan Salon, autor dzieła „De emendatione romani calendarii” (1572), a także Hiszpan Pedro Chacón, mianowany przez papieża kanonikiem w Sewilli… Chacón (1527-1586), który zmarł w Rzymie na rok przed wprowadzeniem nowego kalendarza”, pozostawił po sobie, pośród innych pism, „Kalendarii romani veteris explanatio” (1568) oraz „Sobre las pesas y medidas”.

Ignazio Danti (1536-1586), biskup, dał się poznać jako matematyk i astronom przez swą działalność pedagogiczną we Florencji i Bolonii, oraz przez naukowe publikacje z lat 1569-78. Jest autorem projektu 73-metrowej wieży – znanej obecnie jako Wieża Wiatrów albo Wieża Gregoriańska – wybudowanej na polecenie Grzegorza XIII w ramach prac przygotowawczych do reformy. W jej wnętrzu, w tak zwanej Sali Kalendarzowej albo Aula delia Meridiana, znajduje się skonstruowany przez Dantiego zegar słoneczny, tzw. meridiana, który miał precyzyjnie określić nadejście równonocy wiosennej, obserwowanej już wówczas dziesięć dni wcześniej, niż pokazywał kalendarz.

Do grona najważniejszych członków komisji papieskiej należał Włoch Antonio Giglio (albo Lilio). Istniały spore trudności z obliczeniem daty pełni Księżyca poprzedzającej niedzielę wielkanocną. Drogę do ich pokonania otworzyły specjalne tablice epaktalne przygotowane przez Luigiego Lilio we współpracy ze swym bratem, Antonio, który – po śmierci Luigiego – przedstawił je Grzegorzowi XIII. Tablice stanowiły podstawowe narzędzie pracy dla zespołu zaangażowanego w przeprowadzenie reformy.

Panuje zadziwiająca zgodność historyków, co do roli, jaką odegrał w tym przedsięwzięciu Christoph Clavius (1532-1612). „Jeden z głównych twórców reformy gregoriańskiej”. „Wniósł duży wkład w reformę kalendarza z 1582 r.”. „Odegrał zasadniczą rolę w sporządzeniu kalendarza gregoriańskiego”. „Clavius otrzymał… zadanie przygotowania kalendarza i wykonania mnóstwa obliczeń”. Konieczna stała się „korekta w tablicach epaktów. To jezuita Clavius opracował skomplikowane tablice epaktów, wykorzystane w reformie gregoriańskiej”.

I jeszcze: „Tablice do gregoriańskich obliczeń wykonane zostały – jak się uważa – przez jezuitę Claviusa, który odegrał główną rolę w reformie z 1582 r. jako doradca papieża”. „Christoph Clavius, jezuita, główny architekt reformy gregoriańskiej”. „Ostateczna redakcja była, według wszelkiego prawdopodobieństwa, dziełem jezuity Claviusa, który bronił jej później w rozmaitych pismach”. „Klemens VIII w bulli z 17 marca 1603 r. twierdzi, że Clavius jak nikt inny zasłużył się dla reformy (kalendarza)”. Komisja papieska działa sprawnie i skutecznie. Grzegorz XIII ogłasza reformę bullą z dnia 24 lutego 1582 r., tak by weszła w życie jeszcze tego samego roku.

Treść reformy

Miała ona przed sobą dwa cele. Po pierwsze: przywrócić zgodność pomiędzy kalendarzem i danymi astronomicznymi, dopasować rok cywilny do roku słonecznego. Po drugie: opracować zasady, które umożliwią utrzymanie tej zgodności na wieczność. Normy ustalone w celu osiągnięcia tych celów budzą podziw swą prostotą.

Ponieważ w 1582 r. równonoc wiosenna wypadała 11 marca, to usuwając z kalendarza 10 dni, w roku następnym, w 1583, przypadłaby na dzień 21 marca. Skrócenie roku dokonane zostało w ten sposób, że po dniu 4 października (czwartek) nastąpił nie dzień 5, ale 15 (piątek). Rok 1582 liczył więc zamiast 365 tylko 355 dni.

Z powodu błędu tkwiącego w kalendarzu juliańskim, równonoc od czasów Juliusza Cezara następowała wcześniej niż wskazywał kalendarz cywilny o trzy dni na przestrzeni 400 lat. By raz na zawsze rozwiązać ten problem, zaproponowano i przyjęto sposób bardzo prosty. Z lat, które w okresie czterech wieków winny być – idąc za wskazaniami kalendarza juliańskiego – przestępnymi, trzy mają być zwyczajne. Lata wieńczące stulecia i w postaci cyfrowej zakończone dwoma zerami, uznawano za przestępne. Od tamtej pory przestępnymi mają być jedynie te lata, w których dwie cyfry poprzedzające zera tworzą liczbę podzielną przez cztery.

Tak zatem przez 400 lat, jakie upłynęły od wprowadzenia reformy gregoriańskiej, do kategorii „przestępnych” zaliczono lata 1600, ale nie 1700, 1800 i 1900. Ta sama reguła obowiązywać będzie dla kolejnych cykli czterowiekowych.

„Lilio i Clavius zatryumfowali tam, gdzie inni ponosili porażki”. Po wprowadzeniu zmian pewien błąd pozostał, jednak jest on tak drobny, że z jego przyczyny, jak policzono, rozbieżność pomiędzy rokiem cywilnym a rokiem przestępnym osiągnie jeden dzień po mniej więcej trzech tysiącach lat. Wedle Couderca „precyzja kalendarza gregoriańskiego wystarcza na potrzeby współczesnych społeczeństw: przyszłe kalendarze muszą się jej tylko trzymać”. Jak pisze L. Pastor, „na wszelkie wątpliwości wobec nowego kalendarza rzeczowo odpowiadał Clavius – „spiritus movens” reformy i pomysłodawca nowego kalendarza, człowiek w tej materii najbardziej kompetentny. Jego „Explicatio” (Explicatio Romani Calendarii a Gregorio XIII RM. restituti), obszerna 800-stronicowa publikacja, poprzedzona aprobującym breve Klemensa VIII, ukazuje się w Rzymie w 1603 r. z polecenia tegoż papieża jako odpowiedź na zastrzeżenia wobec nowego kalendarza i naukowe omówienie podstaw reformy.

Akceptacja

Grzegorz XIII przedstawił reformę do akceptacji wszystkim poddanym. Już w 1582 r. wchodzi w życie we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii i Francji, a w przeciągu kilku następnych lat w innych krajach katolickich. Tam, gdzie przeważa protestantyzm, nie ma zgody na przyjęcie kalendarza, mimo że opowiadali się za nim dwaj wybitni astronomowie protestanccy: Tycho Brahe i Kepler. Zwolennikiem reformy był zwłaszcza ten drugi. Mówił z przekąsem:

„Protestanci wolą trwać w niezgodzie ze Słońcem, niźli zgodzić się z papieżem”.

Państwa prawosławne trwały jeszcze przez wieki przy nie reformowanym kalendarzu juliańskim. Poniższe zestawienie pokazuje rok wprowadzenia kalendarza gregoriańskiego w poszczególnych krajach:

1582 Włochy, Hiszpania, Portugalia, Francja (i Lotaryngia)
1583 Belgia
1584 Austria, Bawaria, Niemcy katolickie, Szwajcaria katolicka
1586 Polska
1587 Węgry
1610 Prusy
1700 Holandia, Niemcy i Szwajcaria protestanckie, Dania, Norwegia
1752 Wielka Brytania
1753 Szwecja
1873 Japonia
1911 Chiny
1916 Bułgaria
1918 Rosja
1919 Serbia, Rumunia
1924 Grecja
1925 Turcja

Komentarze 3 do “Kościół a nauka – mitologia a fakty (4)”

  1. Piotrx said

    Fragment książki Jose Maria Riaza Morales SJ, Kościół i nauka – konflikt czy współpraca?, przeł. Szymon Jędrusiak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.

    fragment 4 (czesc 5)

    UNIWERSYTETY KOŚCIOŁA

    Kolegia jezuickie

    Jednym z charakterystycznych zjawisk Nowej Epoki, która na-stała wraz z renesansem i zastąpiła epokę średniowiecza, było upowszechnianie się kultury i wykształcenia w szerszych war-stwach społecznych. W takim to właśnie czasie powstaje To-warzystwo Jezusowe. Ignacy Loyola i jego towarzysze ze stu-diów, którzy wspólnie z nim powołują do życia nowy zakon, odebrali wykształcenie na Uniwersytecie Paryskim. W niedłu-gim czasie w kolegiach przy uniwersytetach rozpoczynają kształcenie młodych ludzi gotowych podążać ich śladem.

    Za-kładają domy dla studentów, kolegia przeznaczone dla młodych jezuitów kształcących się w uniwersytetach: Paryż (1540), Padwa, Coimbra i Louvain (1542), Kolonia i Walencja (1544)… Wkrótce także tam zaczęto prowadzić nauczanie. Kolejny krok został uczyniony w Gandii (Hiszpania), gdzie książę Franciszek Borgia (Francisco de Borja) funduje kolegium dla studentów należących do Towarzystwa Jezusowego (1545). Miejscowa lud-ność prosi, by w lekcjach brać udział mogli także inni ucznio-wie, nie tylko jezuici, a Borgia wyraża zgodę, podobnie czyni Ignacy Loyola, pierwszy generał w wojskowej strukturze Towa-rzystwa (1546).

    Niedługo potem rada miejska Mesyny (Włochy) zwraca się z prośbą do Towarzystwa o otwarcie kolegium dla tamtejszej młodzieży. W ten sposób powstaje pierwsze kolegium przezna-czone dla uczniów nie-jezuitów; jego formalna inauguracja daje początek długiej serii podobnych ośrodków.
    We władanie jezuitów przechodzi w owym czasie także kolegium z Santa Fe, niewielkiego ośrodka dla Portugalczyków i tu-bylców żyjących w dalekiej Goa (Azja), tak drogiej dla św. Franciszka Ksawerego.

    Ignacy Loyola w ciągu swych ostatnich dziesięciu lat życia zatwierdza osobiście otwarcie 39 kolegiów. Umierając, w lipcu 1556 r., pozostawia w Europie 33 działające już kolegia, głównie we Włoszech i Hiszpanii, ale również w Portugalii, Francji i Europie Środkowej. 14 lipca owego roku tak pisał w liście do króla Hiszpanii Filipa II:

    „Całe dobro chrześcijaństwa i całego Świata zależy od dobrego wychowania i wykształcenia młodzieży”.

    Z biegiem lat liczba kolegiów nowego typu systematycznie rosła. Nieco ponad dwadzieścia lat później Towarzystwo Jezu-sowe prowadziło ich już 144, a pod koniec XVI wieku – 245. Tylko wiatach 1581-93 ówczesny generał zakonu, Claudio Acquaviva, odrzuca 150 petycji o otwarcie kolejnych szkół. We wrześniu 1603 r. król Henryk IV zezwala na powrót zakonu do Francji i pięć miesięcy później 32 miejscowości jego królestwa poprosiły jezuitów o kolegia.

    Bardzo szybko ruszają przygotowania do otwarcia 18. Monarcha inauguruje kolegium w La Fleche, nieopodal Angers (1604), które darzyć będzie specjalnymi względami. „Zakonem o największych wpływach w nauczaniu i szkolnictwie było, i to coraz wyraźniej, Towarzystwo Jezusowe”. Muller w nawiązaniu do historii zakonów w XVI i początku XVII wieku pisze tak: „Wśród szkół dla młodzieży męskiej największe znaczenie zyskały ośrodki jezuickie, tak było wszędzie. Ale również inne zakony kierowały część swych członków do naucza-nia, zwłaszcza benedyktyni”. Valler Virville w kontekście rozkwitu szkół jezuickich pisał: „Były one przede wszystkim gorąco popierane przez ludność, z kolei władze różnych szczebli robiły wszystko, by ten sprzyjający klimat wykorzystać, utrzymać i podsycić”. Królowie, radcy miejscy, biskupi – wszyscy sprzyjali ich zakładaniu.

    Kolegia jezuickie otwierały swe podwoje dla uczniów z różnych warstw społecznych, działały w dużych i małych miejscowościach, często także na wsi. Nie wszystkie rozwijały się w takim samym tempie i rozrastały do tych samych rozmiarów, i choć przeważnie prowadziły nauczanie średnie lub podstawowe, niemała część z nich zyskała prawo do nadawania stopni akademickich i przekształciła się w uniwersytety.

    Tak było w przypadku kolegium w Gandii (1547-48). Św. Franciszek Borgia osiąga dla niego przywileje podobne do tych, jakie miały uniwersytety w Salamance czy Paryżu. Papież Paweł IV przywilej nadawania tytułów akademickich przyznaje również dla Collegio Romano. W Konstytucjach Towarzystwa Jezusowego, dokumencie założycielskim zakonu, aż siedem rozdzia-łów poświęconych jest uniwersytetom, które w przyszłości prowadzić mieli jezuici.

    Rok po otwarciu kolegium w La Fleche zapisanych do niego było już około 1000 uczniów, a wśród nich, w latach 1604-1612, słynny Kartezjusz. O swym pobycie w kolegium tak sam pisze: „Studiowałem w La Fleche, w jednym z najprzedniejszych ośrod-ków nauczania, jakie ma dziś Europa”. Pochwała to wielka, a że zasłużona, świadczą słowa współczesnego matematyka B. Russella, który twierdzi, że Kartezjusz studiując w kolegium La Fleche otrzymał, jak się zdaje, wykształcenie matematyczne na poziomie przewyższającym to, co oferowały wszystkie pozosta-łe uniwersytety w Europie. „Kartezjusz wspomina jezuitów z La Fleche z serdecznością i szacunkiem; ich system nauczania, w porównaniu z większością ówczesnych ośrodków kształcenia, uwa-żał za zdecydowanie najlepszy. Z jego pism wynika jasno, że uważał swe wykształcenie otrzymane w La Fleche za najlepsze z możliwych do osiągnięcia w tradycyjnych strukturach”.

    Tam też w trakcie ostatnich lat nauki poświęcił się studiom z filozofii i matematyki. „Studiował algebrę w szkole jezuitów” pisze Wieleitner. Pierwsze wydanie „Algebry” Claviusa „ukazało się w Rzymie w 1608 roku”. Teksty Claviusa były omawiane w La Fleche i w wiele ustępów z dzieł Kartezjusza wykazuje wpływy matematyka z Collegio Romano. Już jako słynny uczo-ny i filozof Kartezjusz składa sentymentalną wizytę w La Fleche (1644), kolegium swej młodości.

    Miał tam za towarzysza innego sławnego uczonego, fizyka i matematyka, Marina Mersenne’a. W aulach uczelni prowadzonych przez jezuitów można było spotkać wielu uczniów, którzy z cza-sem zapisali swe nazwiska na kartach historii nauki. Byli wśród nich matematycy G. Ceva, J.E. Montucla, C.B. Bragelogne; astro-nomowie G.D. Cassini, J.J. Lalande, G. Wendelin; matematycy i fizycy E. Torricelli, C. Bossut, R.A.F. Reamur, V. Mur; biolog L. Spallanzani; zoologowie, botanicy, przyrodnicy- J.I. Leclerc Buffon, J.B. Monet de Lamarck, L.R Gratiolet, J. Pitton de Tourne-fort, AJ. Cavanilles…

    Profesorowie Collegio Romano (Uniwersytetu Gregoriańskiego)
    Sam Ignacy Loyola zakłada w Rzymie, na początku 1551 roku, kolegium będące wzorem do naśladowania dla wszystkich pozo-stałych ośrodków: słynne Collegio Romano. Do grona profesor-skiego ściąga z różnych stron świata najlepiej wykształconych jezuitów. W następnym roku, również w Rzymie, otwiera Collegio Germanico, zależne od poprzedniego jeśli idzie o studia i stopnie naukowe. Samo Collegio Romano rychło zyska powszechną sławę za sprawą wysokiego poziomu nauczania i znakomitego, międzynarodowego grona wykładowców.

    Ograniczając się do spraw nauki, przypomnijmy Claviusa, o którym papież Sykstus V powiedział, że nawet gdyby jezuici nie położyli innych zasług, to wystarczyłaby ta jedna – danie światu Claviusa. Matematyk i astronom naucza tam przez niemal 45 lat, począwszy od 1564 r., z ledwie dwiema krótkimi prze-rwami. Historyk nauki George Sarton ocenia go jako „najbar-dziej wpływowego nauczyciela Renesansu”. „Ten cieszący się w pełni zasłużoną sławą profesor matematyki w kolegium jezu-ickim w Rzymie odegrał zasadniczą rolę w pracach nad kalendarzem gregoriańskim. Jego „Opera mathematica” (Moguncja 1612) zawierają 5 tomów in folio. Znakomite i opatrzone komentarzami tłumaczenie Euklidesa dokonane przez Claviusa (1574) szybko stało się wydaniem wzorcowym i tak pozostało przez cały XVII wiek. Jego wspaniałe podręczniki z arytmetyki, geometrii, algebry, gnomoniki dzięki swym walorom pedagogicznym i pozycji autora zostały przyjęte przez kolegia jezuickie… i uczyniły z Claviusa Nauczyciela Matematyki katolickiej Europy”.

    Ukazało się aż sześć wydań jego „Komentarzy do Elementów Euklidesa”, wydanych po łacinie, zawierających 13 ksiąg Euklidesa oraz obszerny zbiór objaśnień oraz rozważań nad problemami nie rozwiązanymi przez geometrię euklidesową. Wywarł tym samym istotny wpływ na nauczanie i rozwój geometrii. Matteo Ricci, jego uczeń w Collegio Romano, przetłumaczył obszerne fragmenty dzieła na chiński, by przedstawić zachodnią matematykę na dworze cesarskim w Pekinie.

    „Clavius zasłużył na miano «Euklidesa XVI wieku» wspaniałą syntezą całej ówczesnej wiedzy matematycznej”.

    Niemiecki jezuita w swym „Tractatus triangulorum, tum rectilineorum, tum sphaericorum” (1611), gromadzi niemal całą ówczesną wiedzę z zakresu trygonometrii płaskiej i sferycznej. W „Astrolabium” (1593) jako pierwszy stosuje kropkę do oddzielenia części dziesiętnej od całości. Wieleitner, wspominając o typowej podziałce noniusza, pisze: „po raz pierwszy zastosowanie tego typu podziałki do mierzenia kątów opisano w „Astrolabium” (Rzym 1593) pióra jezuity Christophera Claviusa, a do miar w linii prostej w „Geometria Practica” (Rzym 1604)… W swym „Astrolabium” wykorzystuje projekcję stereograficzną”. W „Algebrze” z 1608 r. jako pierwszy używa nawiasu do łączenia elementów.

    Scheiner, znany przede wszystkim jako badacz zjawisk słonecznych, w fizyce przyczynił się do rozwoju optyki. „Przeprowadza szereg eksperymentów z oczami wołów i ludzi. Trafnie określa rolę źrenicy i substancji załamujących światło, wyjaśnia mechanizm odwrócenie obrazu na siatkówce oka, daje też pierwszy opis zjawiska akomodacji”. W odniesieniu do mechanizmu widzenia Kepler stwierdził, że „realny, odwrócony obraz winien po-wstawać na siatkówce oka. Teorię tę potwierdził Scheiner, który wziął oko byka, zdjął kolejne warstwy aż do siatkówki, skiero-wał je w stronę światła i zobaczył powstający w nim czysty obraz; ten sam uczony odkrył, że dostosowanie się oka do odległości od obserwowanego przedmiotu odbywa się poprzez zmianę stopnia wypukłości soczewki”. Niemiecki jezuita wynalazł ponadto pantograf (1603), wydał też o nim książkę w 1631 r.

    Athanasius Kircher (1601-1680), przez wiele lat profesor w Collegio Romano, wybitny i niezwykły umysł, wszechstron-ny erudyta, wywarł szeroki wpływ na ludzi nauki tamtych czasów. Badawczy zapał każe mu zejść do krateru Wezuwiusza. Zajmuje się między innymi matematyką, astronomią, naukami przyrodniczymi, fizyką, archeologią, medycyną, filozofią… Jego „głośne „Mundus subterraneus” (1664-65) może być uważane za pierwszy tekst z nowoczesnej geologii”. Kircher Jawi się jako prekursor nowoczesnej geologii pisząc: «Ziemia ani na zewnątrz, ani wewnątrz nie przetrwała w takim stanie, w jakim znajdowała się na początku». Wymienia przy tym czynniki odpowiedzialne za zmiany: erozję, inwazję morza, osady rzek, deformacje wy-wołane ruchami sejsmicznymi”. Wiele miejsca poświęca prą-dom morskim, zjawiskom wulkanicznym, aluwialnym równinom, zjawisku krasowienia, pisze o fosforescencji morza…Prowadzi badania nad magnetyzmem i wydaje dzieło „Magnes sive de arte magnetica libri tres” (1641). Przypisuje się mu od-krycie pierwowzoru rzutnika, tzw. laterna magica, którą szcze-gółowo opisuje w „Ars Magna lucis et umbrae” (1644). Na polu matematyki projektuje wiele urządzeń, m.in. pierwszą maszynę do liczenia. „Teoria o istnieniu mikrobów została wysunięta przez A. Kirchera, który mówił o organizmach niewidocznych gołym okiem”. Opierając się na swoich zbiorach i własnych pracach zakłada w Collegio Romano słynne muzeum nauki Museo Kircheriano. Łącznie naukowy dorobek Athanasiusa Kirchera obejmuje 44 tomy.

    Boscovich to nie tylko astronom i geodeta, jak widzieliśmy w poprzednim rozdziale, ale także matematyk, fizyk, inżynier, filozof…. W traktacie o pomiarze łuku południka (Rzym 1755) wykłada metodę szacowania powierzchni. Uważa się tę pracę za pierwszą, w której zastosowano prawdopodobieństwo do teorii błędów, a jej autora za prekursora Laplace’a, który zastosował tę metodę wielokrotnie. Gauss odwoływał się do pracy Boscovicha i włączył ją do jednego ze swych dzieł. Euler, Simpson i Jacobi również wiele mu zawdzięczali. W 1754 r. Boscovich wydał „Elementa universae matheseos”, jedno z 66 pism z zakresu matematyki, w którym doceniono przede wszystkim część poświęconą przekrojom stożkowym.

    Z kolei pięć tomów „Opera pertinentia ad opticam et astronomiam” (1785) zawiera najważniejsze jego dokonania na polu fi-zyki i astronomii.
    Aureola sławy otacza Boscovicha głównie za sprawą mistrzowskiego dzieła „Philosophiae naturalis theoria” (Rzym 1758), które o całe stulecie wyprzedza narodziny nowoczesnej teorii atomistycznej; uznany został za faktycznego odkrywcę teorii atomistycznej. Jak przypuszczał, elementarnymi cząstkami materii są niepodzielne punkty (atomy), nierozciągliwe, nieprzenikliwe, identyczne, skupiające energię. Siła oddziaływania pomiędzy ato-mami zmienia się w funkcji odległości; przy małych odpychająca, przy dużych staje się przyciągającą i zmienia się wraz z kwadratem odległości. Istotną cechą tej teorii jest jej prostota, w tym stopniu nieosiągalna przez współczesne teorie fizyczne.

    Wymaga niewiele założeń wstępnych, zakłada jedynie istnienie pewnych cząstek elementarnych do wyjaśnienia wszystkich wielorakich form materii, zależnych od względnego położenia i prędko-ści poruszania się punktów-atomów. Holliday pisze: „philosophiae naturalis theoria” Rudjera Boscovicha wywarła tak duży wpływ, okazała się na tyle ważna, że jeszcze 150 lat później Lord Kelvin mógł określić się mianem prawdziwego boscovichianina”.

    „Brytyjski fizyk J. H. Poynting zaliczył go (Boscovicha) do grona «najbardziej śmiałych umysłów w dziejach ludzkości»”. W zależności od wartości siły „punkt-atom otoczony jest przez szereg koncentrycznych warstw… Warstwy te odpowiadają zadziwiająco dokładnie orbitom elek-tronów w modelu atomu zaproponowanym przez Nielsa Bohra w 1913 roku”.

    F.M. Rinard „pisząc dla American Journal of Physics, pod-kreśla, że prawo siły Boscovicha mogłoby posłużyć do opisu którejś z interakcji kwarków”. Boscovich twierdzi ponadto, że jeśli dany obiekt znajduje się w ruchu, winny zmienić się jego rozmiary, gdyż względny rozkład atomów punktowych ulega zmianie; uprzedza tym samym, w pewnym sensie, nowości, jakie przyniosła teoria względności.

    Pośród uczonych, którzy wiele Boscovichowi zawdzięczają albo darzą go podziwem, wymienić można, oprócz wspomnianych już wcześniej, takie nazwiska jak: Priestley, Young, Davy, Faraday, Maxwell, J.J. Thomson, Clairant, Lalande, Gay-Lussac, Ampere, Cauchy, Veguin, Poisson, Fechner, Weber, Helm-holtz, Hertz, Lorenz… Dla Mendelejewa „Boscovich jest, obok Kopernika, dumą narodów słowiańskich. Może być uważany za twórcę nowoczesnego atomizmu”.

    Bardzo szybko kolegia nowego zakonu docierają za Ocean. Jezuici w krótkim czasie po osiedleniu się w jakimś regionie otwierali tam kolegium. Pierwsze powstały w Brazylii: w Pernambuco (1562), Rio de Janeiro (1565). Najstarsze w Ameryce Łacińskiej założone zostało w Limie (1568). Po nim otwierano następne: rów-nież w Peru – w Cuzco (1571) i La Paz (1572); na terenie Meksyku w Pazcuaro w Michoacan (1573), w Oaxaca (1574) i w Puebla (1578); na obszarze dzisiejszego Ekwadoru – w Quito (1587)… Franciszkański historyk Morales Valerio, odnosząc się do Towa-rzystwa Jezusowego, stwierdza: „Każde średniej wielkości miasto w Meksyku kolonialnym posiadało jedno albo dwa kolegia kierowane przez jezuitów. Ich udział na polu nauk ścisłych i humani-stycznych jest w tamtych wiekach nie do przecenienia”.

    Potem przyszedł czas na Filipiny. Powstaje Colegio de San Ignacio w Manili (1589), San Ildefonso w Cebu (1599) i rów-nież w Manili – San Jose (1601). Salvado Madariaga stwierdza: „Rozmach, z jakim jezuici cywilizowali Indie Zachodnie, jest zdumiewający. Cały kontynent, od Nowej Hiszpanii po Chile, usiany był kolegiami prowadzącymi nauczanie średnie i wyższe. Tak zatem w niedługim czasie na obszarze całej hiszpańskiej Ameryki i Filipin nie było większego miasta, w którym jezuici nie przyczyniliby się w istotny sposób do wykształcenia klasy rządzącej”.

    Instytuty religijne w oświacie

    W XVII wieku liczba szkół jezuickich rośnie nadal w zawrot-nym tempie. Rozproszonych po całym świecie są już ich setki. W nurcie powszechnego dążenia do posiadania jak największej liczby ośrodków kształcenia dla dzieci i młodzieży pojawiają się w Europie nowego wieku różne instytuty religijne powołane właśnie w tym celu. Dawny uczeń kolegium z Clermont, otwartego przez jezuitów w Paryżu w 1564 r., przyszły kardynał Pierre de Berulle (1575-1629), zakłada we Francji Kongregację Oratorium (1613). Wielu prałatów zleca oratorianom kierowanie instytucjami kształcenia i seminariami na obszarze swych diecezji. Kongregacja zyskuje wpływy na szero-kie warstwy społeczne poprzez dobre kolegia: w 1618 r. prowadziła już dwa, w Rouan i w Dieppe.

    Na przełomie XVI i XVII wieku hiszpański duszpasterz Św. Józef Kalasancjusz (Jose de Calasanz, 1557-1648) zakłada w Rzymie, gdzie prowadzi działalność apostolską, Zakon Szkół Pobożnych. Zakon, zwłaszcza od chwili zatwierdzenia papieskim brewe z 1617 r., w szybkim tempie rozprzestrzenia się we Włoszech, a później, od 1631 r., w Europie Środkowej. Obie wspólnoty, oratorian i pijarów, od samego początku doskonale wypełniały swe wychowawcze zadanie i osiągnęły na tym polu wspaniałe rezultaty.

    U schyłku XVII wieku francuski kapłan, św. Jean Baptiste de la Salle (1651-1719), doprowadza do powstania wspólnoty Bra-ci Szkół Chrześcijańskich, która w XVIII wieku tworzy we Francji sieć bezpłatnych szkół podstawowych i średnich dla ubogich oraz prowadzi seminaria kształcące nauczycieli. Pijarzy skupili się przede wszystkim na nauczaniu podstawowym i średnim.

    „Pijarskie szkoły Kalasancjusza – twierdzi H. Jedin – odegrały w kształceniu szerokich warstw społecznych tę samą ważną rolę, co jezuickie kolegia w szkolnictwie wyższym”.

    Ośrodki nauczania akademickiego

    Jezuici, jak tylko zaczęli być znani, trafiali na zaproszenie biskupów i europejskich władców do wielu uniwersytetów, by objąć tam jakąś katedrę, a niekiedy cały wydział. Tak było w Ingolstadt (1548), Wiedniu (1551), Trewirze (1561), Moguncji (1562), Fryburgu Bryzgowijskim (1620), Heidelbergu (1706), Fuldzie (1734)… Niekiedy oddawano w ich ręce cały uniwersytet – nowo otwarty albo już istniejący (Evora 1559; Tournon 1561; Ponta-Mousson 1574; Graz 1585; Paderborn 1614; Osnabruck 1629; Innsbruck 1669…).

    W niektórych ze swych kolegiów jezuici uzupełniali program nauczania i podnosili jego poziom, tak by zyskać dla nich rangę uniwersytetów i móc nadawać stopnie akademickie. Kolegium otwartemu w Gandii (1546) nadano status uczelni wyższej bardzo szybko (1548), a Collegio Romano, utworzone w 1551 r., otrzymało go z rąk papieża w 1556 r. Potem procedura powta-rzała się wiele razy: Coimbra- 1555, 1559; Praga- 1556, 1562; Tyrnawa – 1561, 1635; Ołomuniec – 1566, 1581; Wurzburg -1568, 1582; Wilno- 1570, 1579; Wrocław- 1635, 1702…

    Kolegium Św. Izydora, otwarte w Madrycie (1560), przemia-nowane zostaje na Kolegium Cesarskie (1603). Potem król Filip IV, pragnący mieć w stolicy nauczanie na poziomie uniwersy-teckim, poleca Towarzystwu Jezusowemu uruchomienie studiów generalnych (1628-29), które nosić będą imię Studiów Królewskich Św. Izydora. Uruchomiono między innymi katedry mate-matyki, astronomii i historii naturalnej. Wśród profesorów zna-leźli się: Belg Jean Charles delia Faille, Włoch Piętro Camassa, Hiszpan Juan Eusebio Nieremberg i wielu innych. Nieco później będzie tam wykładał i pracował w uczelnianym obserwatorium matematyk i astronom, hiszpański jezuita, Jose Zaragoza, „najważniejsza postać astronomii praktycznej w Hiszpanii epoki ba-roku”, jak twierdził López Pifiero.
    Dzieło Nieremberga „Historia Natural” (1635) zawiera pierwszy znany w Hiszpanii wykład teorii W. Holberta na temat magnetyzmu. Della Faille, matematyk i kosmograf, „naczelny ko-smograf Rady do spraw Indii z mianowania Filipa IV, nauczyciel drugiego don Juana de Austria, wykłada w madryckim ośrodku od 1629 do 1647 r. Filip II założył był na madryckim dworze (1582) tak zwaną Akademię Matematyki, będącą katedrą matematyki i kosmografii. Z polecenia króla prowadzenie jej powierzano jezuickim profesorom matematyki z Kolegium Cesarskiego.

    W Nowym Świecie natomiast najstarszy w całej Ameryce uniwersytet zakładają w 1538 r. na Santo Domingo dominikanie. Dopiero blisko sto lat później (1636) powstanie w Harvardzie pierwsza uczelnia Stanów Zjednoczonych. Hiszpania z kolei fun-duje w Ameryce uniwersytety w Limie (1551) i Meksyku (1553), przyznając im te same przywileje, co uczelniom w Salamance czy Alcala.

    Borges, nawiązując do działalności zakonu dominikanów w Ameryce, pisze: „na plan pierwszy wysuwa się ich szczególne zainteresowanie nauczaniem uniwersyteckim”. W miarę roz-przestrzeniania się na nowych ziemiach dominikanie otwierają kolegia i studia generalne do kształcenia swych mnichów, ale otwarte również dla studentów z zewnątrz. Po uniwersytecie Santo Tomas na Santo Domingo zakon powołuje do życia i utrzymuje przez jakiś czas uczelnię w Limie, a następnie w Santa Fe, Santiago de Chile, Guatemali, Quito, Hawanie, Asunción…

    Z powodu olbrzymich odległości, jakie dzieliły znaczną większość amerykańskich miejscowości od Limy i Meksyku, zdobycie naukowego tytułu, niezbędnego do pełnienia wyższych funkcji w społeczeństwie, było dla wielu nieosiągalne. Mając to na względzie, jezuici zwracają się do papieża, Grzegorza XV, o pozwolenie na nadawanie stopni akademickich w niektórych swych kolegiach. Otrzymują je w 1621 r. mocą papieskiego brewe, jakkolwiek wybrane kolegia nie mogły liczyć na wszystkie przywileje i dobra, jakie były udziałem uczelni w Salamance i Alcala.

    Towarzystwo Jezusowe szybko przystępuje do wcielania w życie otrzymanego pozwolenia. I tak kolegium w Quito przemia-nowane zostało (1621-1622) na królewski i papieski Uniwersytet Św. Grzegorza Wielkiego. Kolegium Santa Fe z Bogoty przekształca się w Academię Javeriana (1621-23), z której wywodzi się obecny papieski Uniwersytet Javeriana. Uniwersytet Państwowy w Kordobie wywodzi swe początki z ośrodka utworzonego pod nazwą Universidad de Tucuman (1614). Status uczelni zy-skują w tamtych latach również kolegia z Chuąuisaca, Santiago de Chile, Cuzco…

    Ponieważ papieski przywilej obejmował także Filipiny, w 1623 r. stopnie naukowe zaczyna przyznawać kolegium z San Jose w Manili. Niedługo po jezuitach taką samą papieską łaskę otrzymali dominikanie, którzy przekształcają swe kolegium Nuestra Seńora del Rosario, założone w 1611 r., w słynny dziś uniwersytet – Universidad Santo Tomas.

    Wyższa szkoła matematyki

    Kilka lat wcześniej miało miejsce w Europie szczególne wyda-rzenie: nie tyle przemiana kolegium w uniwersytet, co utworzenie przez kolegium wyższej szkoły dla matematyków. Założył ją rektor kolegium z Antwerpii Francois De Aguilon (1566-1617), belgijski fizyk, matematyk i architekt. Jako architekt wykonuje plany monumentalnego kościoła Towarzystwa Jezusowego w tym mieście. Z kolei jako fizyk i matematyk publi-kuje traktat z optyki „Opticorum libri sex” (1613). Jedną z głównych wartości tego dzieła jest studium poświęcone widzeniu obuocznemu, gdzie autor wprowadził pojęcie i termin „horopter”. Na uwagę zasługuje też wykład na temat różnych rzutów, m.in. stereograficznego, którego nazwę zawdzięczamy właśnie De Aguilonowi. Jako wybitny matematyk wraz z Saint-Vincentem kreśli program nauczania dla ośrodka matematyki wyższej. Kurs mógł trwać od roku do trzech lat.

    Działalność szkoły matematyki wyższej, zainaugurowana w 1617 r. trwała przez niemal cały XVII wiek, aż do 1690 r.; czasami w Antwerpii, czasami w Lowanium, zawsze jednak pod dyktando jezuitów. Przez pierwsze lata wykłady prowadzi Belg Gregorius Saint-Vincent (1584-1667). Ten wybitny matematyk, uważany za jed-nego z twórców geometrii analitycznej, w latach 1617-20 pracuje nad postępami nieskończonymi, odkrywa związek pomiędzy polem hiperboli i logarytmami, wprowadza pojęcie kresu i z jego pomocą opracowuje „metodę wyczerpywania”, bardziej ścisłą niż metoda Cavalieriego z 1635 r. Około 1620 r. stosuje ją w swej teorii „ductus piani in planum”.

    W latach 1626-27 odkrywa sze-reg związków pomiędzy spiralą i parabolą. „W tym samym czasie -jak twierdzi Wieleitner – i niezależnie od Cavalieriego analogiczne metody określania powierzchni i objętości badali inni matematycy. Na przykład ob-szerne „Opus geometricum”, prawie ukończone w 1625 r., choć opublikowane dopiero w 1647 r. w Antwerpii, dzieło holenderskiego jezuity Gregoriusa Saint-Vincenta zawiera pełne i znakomite studium brył stożkowych”. „Cavalieri i Gregorius Saint-Vincent jeszcze na długo przed 1630 r. odkryli szereg związ-ków pomiędzy parabolą i spiralą”.

    Wśród publikacji Saint-Vincenta jedna zasługuje na szczególną uwagę – „Opus geometricum”. Jak pisze Bourbaki: ,jużtam, pod nazwą «ductus piani in planum» wprowadza pewien rodzaj prawa kompozycji, które sprowadza się do systematycznego stosowania całek… traktowanych jako pola brył”. A w innym miej-scu wzmiankuje o „słynnej analogii pomiędzy logarytmem i odwrotnymi funkcjami kołowymi – albo w języku XVII-wiecznym: pomiędzy kwadraturami koła i hiperboli – zauważonej już przez Gregoriusa Saint-Vincenta”. Metodę „ductus” wykorzystają później do różnych celów David Gregory, Pascal i Leibniz.

    „Opus geometricum” (albo „Problema austriacum”) zawiera cenne odkrycia z dziedziny stożkowych i użycia nieskończenie małych, a także krzywych, które stały się znane jako „pozorne para-bole Saint-Vincenta”. Jezuicki matematyk jako pierwszy oparł się na sumowaniu postępu geometrycznego zbieżnego do rozwiązania paradoksu Zenona. W jego książce, także po raz pierw-szy, pojawia się stwierdzenie, że postęp przedłużony do nieskoń-czoności przedstawia pewną wielkość, którą nazwał granicą postępu. Jak sam pisze, „terminus” (granica) postępu jest to koniec szeregu, którego postęp nie osiąga, ale może się do niego zbliżyć więcej niż na dowolny dany odcinek. Huygens nie krył podziwu dla Saint-Vincenta i poznawszy w Paryżu Leibniza polecił mu lekturę „Opus geometricum”. Ten poszedł za jego radą i znalazł w dziele holenderskiego jezuity inspirację do rozwinięcia rachunku różniczkowego. W liście do Jacoba Bernouillego zwierza się, że prace Saint-Vincenta rozbudziły jego zainteresowanie matematyką i stanowiły dla niego ro-dzaj przewodnika w matematycznych dociekaniach.

    Z Saint-Vincentem współpracował przez jakiś czas inny jezuita, urodzony we Flandrii w rodzinie hiszpańskiej – Alphonse Antoine de Sarasa (1618-1667). Wspólnie szukali możliwości obliczenia pola hiperbolicznego za pomocą metody wyczerpywania. Po przeanalizowaniu wyników Sarasa zauważa, iż powierzchnie mogą być interpretowane jako logarytmy. Swoje odkrycie publikuje w książce „Solutio problematis…” (1649).

    Po Saint-Vincencie specjalistycznym kursem matematyki zajmuje się Jean Charles delia Faille (1597-1652). W swym trakta-cie „Theorema de centro gravitatis” (1632) wyprowadza wzór, który pozwala określić środek ciężkości wycinka koła, i pokazuje jak metodą tą otrzymać można pozycję środka ciężkości odcinka koła, a także wycinków i odcinków elipsy. Spośród jego następców odpowiedzialnych za kurs wymienić wypada przede wszystkim trzech: Boelmansa, Ciermansa i Tacąueta.

    Holender Guillaume Boelmans (1603-1638), pracując nad refrakcją światła, wyprowadza konstrukcję geometryczną załamanego promienia opierając się na twierdzeniu sinusów, na trzy lata przed opublikowaniem jej po raz pierwszy przez Kartezjusza.

    Holender Jean Ciermans (1602-1648) jako pierwszy projektuje maszynę liczącą do mnożenia i dzielenia dwóch liczb; opisuje ją w swej książce „Annuspositionum mathematicarum” (1640).

    Belg Andre Tacquet (1612-1660) w książce „Cylindricorum et annularium libri”, wydanej w 1651 r. i uzupełnionej w 1659 r., bada metodą wyczerpywania kubatury objętość odcinków cylindrycznych i ciał pierścieniokształtnych. Pascal skorzysta z tej pracy do rozwinięcia swej metody niepodzielnych. W latach 1651-59 Tacquet pisze na polecenie ojca generała swego zakonu dwa dobre podręczniki szkolne: „Geometrię”, wielokrotnie wznawianą i przetłumaczoną na wiele języków, i „Arytmetyką”, utrzymaną w nurcie arytmetyki racjonalnej, oryginalną w sposobie prezen-tacji podstawowych działań arytmetycznych.

    UNIWERSYTETY KATOLICKIE
    W czasach współczesnych, w XIX i XX wieku, pozycja uczel-ni wyższych wybudowanych albo powstałych przy udziale Kościoła jest nadal bardzo mocna. Niemałą część z nich stanowią rozsiane na wszystkich kontynentach uniwersytety i wydziały kościelne, ukierunkowane na kultywowanie dyscyplin kościelnych lub z nimi związanych i na nadawanie stopni akademic-kich posiadających skutki kanoniczne w Kościele. Istnieją oprócz tego fakultety, departamenty albo katedry teologii, które działają w porozumieniu ze Stolicą Apostolską na uniwersytetach państwowych w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Francji, Polski itd.

  2. Piotrx said

    P.S
    Panie Gajowy chyba te linki nie działają?

    https://marucha.wordpress.com/2012/07/16/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-2/
    https://marucha.wordpress.com/2012/07/17/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-3/

  3. Piotrx said

    tzn te co są na górze strony pod tytułem artykułu …….

    Poprawiłem – admin

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: