Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Wolne tematy (71 – …
    Sowa o Wolne tematy (71 – …
    Piskorz o Wolne tematy (71 – …
    Głos Prawdy o Wyprane mózgi! Poznaj starożyt…
    Piskorz o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Głos Prawdy o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    revers o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Wanderer o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Głos Prawdy o Czy chcą nas zabić?
    Sowa o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Peryskop o Wandalowie
    UZA o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Wojna jest bezprawie… o Rok 1939 w warunkach „demokrac…
    revers o Czy chcą nas zabić?
    UZA o Wolne tematy (71 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 557 obserwujących.

Kościół a nauka – Mitologia a fakty (6)

Posted by Marucha w dniu 2012-07-22 (Niedziela)

Fragmenty książki Jose Maria Riaza Morales SJ, Kościół i nauka – konflikt czy współpraca?, przeł. Szymon Jędrusiak, Wydawnictwo WAM, Kraków 2003.

Poprzednie części:
https://marucha.wordpress.com/2012/07/15/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-1/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/16/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-2/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/17/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-3/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/18/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-4/
https://marucha.wordpress.com/2012/07/19/kosciol-a-nauka-mitologia-a-fakty-5/

Nadesłał p. PiotrX

Teleskop na dachu pałacu papieskiego w Castel Gandolfo

Obserwatoria

1. OBSERWATORIA STOLICY APOSTOLSKIEJ

Watykańskie Obserwatorium Astronomiczne, jedno z najstarszych w Europie Zachodniej, powstało na mocy decyzji Grzegorza XIII, a pierwsze kroki stawiało pod kierunkiem dominikańskiego astronoma Ignazio Dantiego w Wieży Wiatrów, przylegającej do zespołu Muzeów Watykańskich. Obserwatorium uruchomiono w latach 1579-80 w celu przeprowadzenia obserwacji astronomicznych na potrzeby gregoriańskiej reformy kalendarza.

Obserwatorium w Collegio Romano. Ignacy Loyola otworzył w Wiecznym Mieście (1551) słynne Collegio Romano – wyposażone, w niedługi czas potem, w obserwatorium astronomiczne. Rychło papieże zaczynają otaczać ośrodek nauczania swą protekcją. Nic dziwnego, że przez wiele lat wolą korzystać z usług Collegio Romano, niż ponosić koszty opłacania personelu i zakupu urządzeń do własnego obserwatorium. W przeciągu dwóch następnych stuleci historia wkładu papiestwa w rozwoj badań astronomicznych pokrywa się, ogólnie rzecz biorąc, z dziejami obserwatorium w Collegio Romano (jego rozkład obrazują sztychy z książki Scheinera „Rosa Ursina”).

Rozgłos zyskuje już pierwszy dyrektor obserwatorium, Christoph Clavius (15381612), „słynny jezuicki geometra i astronom z Collegio Romano”, „najbardziej kompetentny i szanowany astronom Italii”, wedle słów profesora historii nauki Carlosa Solisa. Oprócz wspomnianych już wcześniej publikacji niemieckiego uczonego na temat reformy gregoriańskiej kalendarza światło dzienne ujrzało w 1570 r. dzieło Sfera Jana Sacrobosco, a w 1593 r. – Astrolabium.

Stanowisko dyrektora obejmuje po nim austriacki jezuita Christopher Grienberger (1564-1636), wynalazca montażu paralaktycznego (zwanego też równikowym) do teleskopów, który pozwala na dokładne śledzenie pozornego ruchu ciał niebieskich. Montaż z Collegio Romano trafił do obserwatoriów na całym świecie.

W 1624 do Collegio Romano przychodzi wspaniały matematyk, fizyk i astronom, Niemiec Christoph Scheiner (1575-1650) z uniwersytetu w Ingolstadcie, gdzie w 1611 r. odkrył był plamy na Słońcu. Dokonał tego nieco później od Galileusza i od niego niezależnie – jeden obserwował Słońce z Niemiec, drugi z Włoch, nie informując się wzajemnie o swych pracach. Niemiec jako pierwszy przeprowadził systematyczne badania zjawiska i odkrył charakterystyczne jego cechy. „Scheiner wprowadził przyciemnione szkło do obserwacji Słońca”, przez wzgląd na intensywne promieniowanie słoneczne zaczął korzystać z wynalezionego przez siebie helioskopu. Kolejny postęp tak skomentował Papp: „luneta astronomiczna składająca się z dwóch soczewek wypukłych… skonstruowana została … przez jezuitę, ojca Christopha Scheinera”, według pomysłu Keplera. Inny wynalazek Scheinera to „zamontowany w ciemni optycznej, skierowany w stronę Słońca teleskop, a za nim ustawiony biały ekran, na który rzutowany jest obraz dysku Słońca z jego plamami. Mógł w ten sposób przeprowadzić ponad 2000 obserwacji, a w 1626 r., w swym dziele „Rosa Ursina”, ogłosić obracanie się Słońca i innych ciał niebieskich wokół osi”.

„Kreślił mapy słoneczne i wykazywał, iż Słońce podlega zmianom i że kręci się wokół swej osi. Odkrycie to stanowiło punkt wyjścia astrofizyki i utorowało drogę nowym teoriom dziejów Ziemi”. Scheinerowi „zawdzięczamy wprowadzenie metod heliofizycznych do obserwacji… Jego długie, wieloletnie obserwacje wytrzymują porównanie z najnowszymi rezultatami badań. Widać w nich przebłyski prawdziwego geniuszu, są to osiągnięcia na trwałe zapisane na kartach heliofizyki”. „Trafnie opisuje różne części plam słonecznych, ich ewolucję, okresy pojawiania się i znikania; potwierdza też średni czas rotacji Słońca – około 27 dni”. „Wyjaśnił również pozorne zniekształcenie zachodzącego Słońca”, wykładając w dziele Sol ellipticus (1615) naukowe przyczyny spłaszczenia tarczy w pobliżu horyzontu. Dodajmy jeszcze, że odkrył w 1629 r. tak zwane „halo Scheinera”, rzadkie zjawisko atmosferyczne, wywoływane prawdopodobnie przez „ośmiościenne kryształki lodu”. Na tytuł prekursora heliofizyki zasłużył sobie jednak przede wszystkim publikując „Rosa Ursina” (Rzym 1630), monumentalne 800-stronicowe dzieło, bogato ilustrowane miedziorytami.

Profesor i rektor Collegio Romano Włoch Nicolas Zucchi (1586-1670), zastępując obiektyw w lunecie astronomicznej dużym zwierciadłem wklęsłym, konstruuje około 1616 r. teleskop zwierciadlany. „W 1640 r. zaobserwował plamy na Marsie i pasma na Jowiszu. Jako pierwszy obserwował Merkuriusza w ciągu dnia i dostrzegł tzw. «światło popielate» Wenus”.

Kolejny Włoch, Giovanni Battista Riccioli (1598-1671), chcąc zwiększyć możliwości obserwatorium w Collegio Romano zdobywa – lub wypożycza – teleskopy Galileusza, Fontany, Torricellego i Manziniego, a kupuje inny, bezcenny z uwagi na swój wyjątkowy układ optyczny, pozwalający dostrzec detale wcześniej nieosiągalne dla ludzkiego oka. Zauważa, że jedna z gwiazd Wielkiej Niedźwiedzicy jest podwójna. Do tamtej pory, żadna inna „podwójna gwiazda” nie została odkryta.

Riccioli zaprasza do współpracy włoskiego jezuitę Francesco Marię Grimaldiego (1613-1663). Wspólnie z nim sporządza mapę powierzchni Księżyca, która swą dokładnością przewyższała wszystko, czym do tamtej pory dysponowała nauka. Zawiera około 600 starannie wyszczególnionych detali, ponadto wiele innych, które dostrzec nowym teleskopem można jedynie przy świetle zmierzchowym. Mapa uzupełnia i koryguje z niezwykłą skrupulatnością wiele informacji zawartych na wcześniejszych mapach. Autorzy wprowadzili nowe nazewnictwo, które w dużej części obowiązuje do dziś. Wiele obiektów księżycowych otrzymało wówczas imię sławnego astronoma, uczonego albo starożytnego mędrca. Riccioli publikuje swe prace w słynnym „Almagestum novum” (1651), w którym zawarł mapy selenograficzne rysowane przez jego współpracownika Grimaldiego. Ten ostatni zasłużył się ponadto dla astronomii wyznaczeniem spłaszczenia Saturna dużo wcześniej od Huygensa. Sławę przyniosło mu przede wszystkim odkrycie zjawiska dyfrakcji światła.

W Rzymie współpracował z Scheinerem słynny polihistor Athanasius Kircher (1602-1680), również Niemiec. „Obserwował Słońce i sporządził jego mapę, którą opublikował później w swym Mundus subterraneus (1664). Mapa ta… obrazuje po raz pierwszy koncepcję Słońca jako ciała w ewolucji. Stąd już tylko krok do teorii, że ewolucji podlega również Ziemia. I krok ten stawia”.

Inna osobistość grona profesorskiego Collegio Romano, jezuita belgijski Gilles-Francois de Gottigniez (1630-1689), walczy z Giovannim Domenico Cassinim o palmę pierwszeństwa w niektórych odkryciach dotyczących Jowisza i Marsa. Od 1665 r. publikuje wiele prac z dziedziny matematyki i astronomii.

W wieku XVIII najznakomitszą postacią w Collegio Romano na polu astronomii jest bez wątpienia Chorwat Rudjer Josip Boscovich (1711-1787). Posługując się specjalnym przyrządem umieszczonym w lunecie, oblicza aberrację światła na 20 sekund. Czyni to na tyle precyzyjnie, że późniejsze, znacznie doskonalsze urządzenia korygowały jego pomiar zaledwie o dziesiąte części. Jest pomysłodawcą mikrometru pierścieniowego. Uprzedzając Laplace’a i Olbersa, wykazuje, że trzy dokładne i dokonane w odstępach pomiary pozycji komety wystarczą do wyznaczenia jej orbity. Wymyśla praktyczny system miar geodezyjnych. Zaangażowany przez Benedykta XIV do pomiaru długości południka ziemskiego w Państwie Kościelnym dokonuje wraz z angielskim jezuitą Christopherem Maire pomiaru łuku zawartego pomiędzy Rzymem i Rimini. Po dwuletnich, zakończonych sukcesem pomiarach obydwaj astronomowie piszą niezależne sprawozdania z badań, które wydają razem w pięciotomowym dziele „De expeditione… ad dimetiendos duos meridiani gradus” (1755).

Po kasacji zakonu jezuitów w 1773 r. pieczę nad Collegio Romano przejmuje kler diecezjalny Rzymu. Kardynał F.J. de Zelada wyposaża Obserwatorium w nowe instrumenty, a w 1787 roku kierowanie nim powierza doświadczonemu włoskiemu astronomowi, księdzu Giuseppe Calandrellemu (1749-1827). Ten w 1786 r. publikuje swe obserwacje Merkurego z okresu 1781-86; później, w latach 1803-24, przy udziale innych astronomów – m.in. księdza A. Contiego – wydaje ośmiotomową pracę „Opuscoli astronomici”.

La Specola Pontificia Vaticana i Obserwatorium „La Sapienza”
Pius VI decyduje siew 1797 r. na przeprowadzenie koniecznych remontów w pomieszczeniach Wieży Wiatrów, wykorzystywanych w czasach reformy gregoriańskiej. Kierownictwo w nowym Obserwatorium, zwanym od tamtej pory La Specola Pontificia Vaticana, obejmuje ksiądz Filippo Luis Gilii (1756-1821), astronom i przyrodnik. Gilii przeprowadza tam długą serię obserwacji meteorologicznych, geofizycznych i astronomicznych; te metodologicznie prowadzone badania kończą się wraz z jego śmiercią w 1821 r., podobnie jak żywot tego obserwatorium.

W 1814 r. Towarzystwo Jezusowe zostaje wskrzeszone. Leon XII restytuuje je w 1824 r., a wraz z nim także Collegio Romano i jego obserwatorium. Funkcję dyrektora obejmuje francuski jezuita Etienne Dumouchel (1773-1840); z nim pracuje, a potem przejmuje jego obowiązki Francisco de Vico (1805-1848), jezuita, sławny przede wszystkim za odkrycia licznych komet, z których jedna nosi jego imię, oraz obserwacje Wenus, satelitów Saturna, Mgławicy Oriona, itp. Zakłada „Raccolta Scientifica”.
.
Leon XII idzie krok dalej. Postanawia, iż Uniwersytet Rzymski „La Sapienza” zostanie wyposażony w obserwatorium astronomiczne (1823-24), a za jego budowę odpowiedzialnym czyni znanego konstruktora przyrządów astronomicznych, księdza Feliciano Scarpelliniego (1762-1840), który kierował do tamtej pory Obserwatorium Caetani, założonym przez księcia Francesco Caetaniego w swoim pałacu. Scarpellini wybiera wschodnią wieżę w Pałacu Senatorów przy Campidoglio. Budowę Obserwatorium Papieskiego kończy w 1827 r. i zostaje mianowany jego pierwszym dyrektorem. Za zasługę poczytuje mu się również wznowienie działalności Akademii Rysiów, której został „stałym sekretarzem”.

Nowy etap Obserwatorium w Collegio Romano
Po Vico kierownictwo Obserwatorium w Collegio Romano obejmuje Angelo Secchi (1818-1878), wybitny uczony, który na trwałe zapisał się w dziejach nowożytnej astronomii jako pionier jej nowych kierunków. Secchi to w opinii Meurersa „badacz otwierający nowe horyzonty i najważniejszy astronom XIX wieku”. Wyjątkowa wartość jego badań, wspaniała naukowa intuicja czynią zeń jednego z ojców współczesnej astrofizyki. „Znakomite są – piszą Newcomb i Engelman – jego studia z heliofizyki i analizy widmowej gwiazd; opracował pierwszy katalog widm gwiazd”. Levy dodaje: „Secchi w 1867 r., po wielu latach obserwacji, dokonał spektralnej klasyfikacji gwiazd, dzieląc je na trzy typy zależnie od występowania bądź intensywności pewnych grup linii widmowych. Typy widmowe odpowiadały widocznemu kolorowi gwiazdy; i tak podział obejmował: gwiazdy «niebieskie» jak Syriusz, gwiazdy «żółte» jak Słońce, gwiazdy «czerwone» jak Betelgeuse, z tego ostatniego typu… wyodrębniona została potem osobna grupa dla tzw. «intensywnie czerwonych»”. „Klasyfikacja Secchiego… była… bardzo rzetelna. Astronomowie z Harvardu, na użytek pierwszego katalogu fotograficznego, wprowadzili jedynie podpodziały. I tak Henry Draper Catalogue wymienia klasy oznaczone literami od A do N, trzymając się czterech typów Secchiego”.

Jak stwierdza L.Alonso, Jezuita Angelo Secchi klasyfikował, w 1868 r., gwiazdy następująco: białe, z czterema liniami emisyjnymi wodoru; żółte ze spektrum podobnym do słonecznego; czerwonopomarańczowe z pasmami linii na przemian ciemnych i intensywnych, oraz słabo czerwone. To prawdziwie śmiertelny cios dla „Cours de philosophie positive” Comte’a, gdzie pada stwierdzenie, że zawsze będą rzeczy niezgłębione dla nauki, jak skład chemiczny Słońca i gwiazd. Klasyfikacja ta rzucała także światło na historię kosmosu i drogę ewolucyjną gwiazd”.

Secchi, pionier w dziedzinie spektroskopii, obserwując tą metodą światło emitowane przez Słońce i gwiazdy, badał naturę elementów, z których składają się owe roziskrzone i odległe światy. Prowadzi obserwacje spektralne ponad 4000 gwiazd, by móc sklasyfikować je podług charakterystycznych linii lub pasm w widmie emisyjnym i w ten sposób ustalić skład chemiczny badanego obiektu. Jak nikt przed nim rozwija badania z zakresu fizyki Słońca. Jako jeden z pierwszych utrwala na błonie fotograficznej bardzo krótkotrwałe zjawisko całkowitego zaćmienia Słońca z białoperłową koroną i czerwonymi protuberancjami. Obserwuje zaćmienia z 1842, 1860 i 1870 roku; podczas drugiego z nich, w Hiszpanii, wykorzystuje po raz pierwszy bardzo skuteczną procedurę do utrwalania tego typu zjawisk.

Dokonuje ponadto licznych obserwacji składników gwiazd podwójnych, ich ruchu obrotowego i innych nieznanych dotąd danych. Wnikliwie bada mgławice, zwłaszcza Wielką Mgławicę w Orionie. Obiektem jego badań sanie tylko gwiazdy i Słońce, ale także Księżyc, planety i komety (….).

(…)

2. OBSERWATORIA I ASTRONOMOWIE KOŚCIOŁA

Rola Towarzystwa Jezusowego

Towarzystwo Jezusowe powstaje w epoce odrodzenia (1540). Rozszerza szybko sieć ośrodków kształcenia i propaguje w nich obok nauk humanistycznych, typowych dla literackiego renesansu, także nauki ścisłe, które bujnie wówczas rozkwitają. Kiedy po opublikowaniu nieśmiertelnego dzieła Kopernika „De revolutionibus” (1543) przed astronomią otwierają się nowe horyzonty, jezuici zakładają albo już prowadzą w Europie wiele obserwatoriów.

Tak u początków XIX wieku, w okresie zawieszenia zakonu, pisał sławny astronom francuski JJ. Lalande: „Jezuici polecili zbudować w Lyonie, obok swego wspaniałego kolegium, obserwatorium usytuowane w jednym z najlepszych miejsc…, ufundowane przez o. Saint-Bonneta”. „Muszę przyznać Towarzystwu, tak otwartemu na mądrość, i tak okrutnie potraktowanemu, że wielce się zasłużyło budując obserwatoria astronomiczne w większości ze swych kolegiów”. „To, co powiedziałem o kolegium lyońskim można odnieść do pozostałych regionów; wszędzie tam, gdzie działało dobre kolegium jezuickie, istniało również obserwatorium”. Ten sam Lalande wskazuje przede wszystkim na ośrodki z Marsylii, Awinionu, Mannheim, Schwezingen, Wiednia, Tyrnau, Ingolstadt, Grazu, Wrocławia, Ołomuńca, Poznania, Wilna, Rzymu, Padwy, Florencji, Mediolanu, Madrytu…

W obserwatorium w Ingolstadt (Niemcy), gdzie Scheiner dokonał swych największych odkryć, jego następca, szwajcarski jezuita Johann Baptist Cysat (1588-1657), architekt Kościoła kolegium w Innsbrucku (1637), jako pierwszy (1618) obserwował kometę przez teleskop i wyróżnił nominalnie trzy części komety; odkrywa Wielką Mgławicę Oriona, i obserwuje po raz pierwszy w historii, razem z Pierrem Gassendim, przejście Merkurego przed tarczą Słońca. Jest między innymi autorem dzieła „Mathematica astronomica” (1619).

Węgier Maximilian Heli (1720-1792), wezwany do Wiednia do kierowania budową Obserwatorium Cesarskiego, pozostaje na jego czele od 1753 r. przez ponad 30 lat, wydając co roku cieszące się dużym uznaniem „Ephemerides astronomicae”, w których publikuje swe obserwacje astronomiczne. Dla zbadania przejścia Wenus przed tarczą Słońca wyrusza na kilkuletnią wyprawę do Laponii, na północ Norwegii. W 1769 r. udaje mu się przeprowadzić pierwszą naukową obserwację takiego przejścia. Jak wynika z późniejszego sprawozdania, głównym celem tej obserwacji było określenie na podstawie paralaksy słonecznej odległości Słońca od Ziemi. Wartość podana przez jezuickiego astronoma różni się minimalnie od tej, jaką otrzymać możemy dzisiaj przy użyciu najnowocześniejszej elektroniki.

Współczesny mu czeski jezuita Cristian Mayer (1719-1783) uruchamia obserwatorium w Mannheim oraz w Schwezingen, niedaleko kolegium w Heildelbergu (Niemcy), gdzie naucza. Pierwszy wysuwa przypuszczenie, iż gwiazdy podwójne tworzą prawdziwe układy fizyczne. W pracy z 1778 r. kataloguje 72 układy gwiazd podwójnych i wielokrotnych. Na zlecenie rosyjskiej carycy obserwuje w San Petersburgu przejście Wenus i prowadzi badania nad mapą Rosji.

Dyrektor obserwatorium w Lyonie, o. Laurent Beraud (1702-1777), prowadzi obserwacje zaćmień, komet itp. O. Antoine de Laval (1664-1728) zakłada obserwatorium w kolegium w Marsylii i kieruje nim przez 20 lat. Wiele z jego prac astronomicznych znalazło się w „Memoires de Trevaux” z lat 1706-28 i w Rocznikach Akademii Nauk (1701-1715). Jako profesor matematyki i hydrografii w szkole morskiej w Toulon, pracuje nad mapami morskich wybrzeży Prowansji. Później kierownictwo tego obserwatorium obejmuje o. Esprit Pezenas (1692-1776), który pisze między innymi podręcznik astronomii dla marynarzy (1765).

W kolegium w Awinionie o. Jean Bonfa (1638-1724) obserwuje i opisuje serię zaćmień Księżyca i Słońca od 1678 do 1706 r. Publikuje także swe obserwacje komet i plam na Słońcu. Aktywnie pracuje na polu kartografii; znajduje nową metodę wyznaczania minut i sekund na półkolu i ćwiartce koła.

Jezuici fundują obserwatorium w Pradze, którego budową kieruje Niemiec o. Joseph Stepling (1716-1778); on też, w latach 1751-78 zostaje jego pierwszym dyrektorem. Stepling publikuje swoje obserwacje astronomiczne i meteorologiczne, jak również studium na temat trzęsień ziemi.

W Wilnie ojcowie Tomasz Żebrowski i Marcin Poczobut-Odlanicki (ten drugi zajmował się między innymi pomiarem szerokości i długości geograficznej miast litewskich na podstawie obserwacji astronomicznych) prowadzą budowę obserwatorium astronomicznego Akademii Wileńskiej. Poczobut (1728-1810) dba o wyposażenie go w najnowocześniejsze instrumenty, tak by dorównać obserwatoriom w Paryżu i Greenwich. Dzięki jego staraniom obserwatorium w Wilnie zajmuje miejsce pośród najlepszych w Europie. Oprócz publikacji z zakresu prowadzonych regularnie badań, wydał również dzieło zatytułowane „Essais sur l ‘epoque de l ‘antiąuite du zodiaque de Denderah” oraz zbiór tablic pozycji Merkurego, które okazały się wielce użyteczne dla Lalande’a do wyznaczenia orbity tej planety. Wielu jezuitów z Uniwersytetu Wileńskiego wydatnie przyczyniło się do ustalenia polskiej terminologii matematycznej.

Jezuici Pascual Bovio i Juan Domingo Gerra zakładają około 1760 r. obserwatorium w Colegio de Brera (Mediolan). Jego współzałożycielem jest Boscovich, a pierwsze stanowisko dyrektora obejmuje Francuz Joseph-Louis de Lagrange (1736-1813). Lagrange, wcześniej dyrektor obserwatorium w Marsylii, ogłasza drukiem obserwacje meteorologiczne prowadzone w Mediolanie i astronomiczne dokonane w Marsylii, a także szereg innych prac naukowych. Angelo Giovanni Cesaris (1749-1832), również piastujący przez jakiś czas funkcję dyrektora obserwatorium, redaguje od 1775 r., przez 28 lat, roczne efemerydy: „Ephemerides astronomicae”. Publikuje swe obserwacje dolnej koniunkcji Wenus ze Słońcem (1784), artykuły o górach na Księżycu (1790) itd. Współpracuje, przekazując wyniki własnych obserwacji, w przygotowaniu katalogu 501 gwiazd, dzieła A. Cognoliego (1807). Przeprowadza ponadto część operacji trygonometrycznych na potrzeby mapy Lombardii.

Zasługą o. Leonardo Ximeneza (1716-1786), urodzonego na Sycylii w hiszpańskiej rodzinie, jest założenie Obserwatorium San Giovannino (albo Ximeniano) we Florencji. Ten hiszpańsko-sycylijski jezuita, matematyk, astronom, geograf, jest autorem książek z tych dziedzin i wynalazcą wielu urządzeń. Znawca praw hydromechaniki wykorzystuje swą wiedzę do opanowania wylewów Renu i Po. W chwili kasacji zakonu w 1773 r. jezuici kierowali trzydziestoma ze stu trzydziestu obserwatoriów astronomicznych działających wówczas na świecie.

Grono astronomów nie-jezuitów

Nie tylko członkowie Towarzystwa Jezusowego przyczyniali się do sławy swoich obserwatoriów. Francuski duchowny Jean Picard (1620-1682), astronom i geodeta, choć nigdy nie kierował Obserwatorium Paryskim, należał do najgorętszych orędowników jego założenia. Z A. Auzoutem wybiera teren pod budowę i określa jego powierzchnię. Picard jako pierwszy wykorzystuje lunetę do pomiaru kątów. Wraz z Auzoutem buduje mikrometr z krzyżem ruchomych nitek.Ze szczególną skrupulatnością i wyposażony w najlepszy sprzęt przeprowadza pierwszy dokładny pomiar długości jednego stopnia szerokości geograficznej we Francji (1669-70), mierząc łuk południka zawartego pomiędzy Malvoisine, w pobliżu Paryża, i Sourdon, niedaleko Amiens. Wynik, korygujący poprzednie wyliczenia, dawał bardzo dokładną wiedzę na temat promienia Ziemi. W ten sposób Newton, formułując ostateczną postać teorii powszechnego ciążenia, będzie miał do dyspozycji w 1684 r. poprawnie oszacowaną, opartą na tzw. stopniu Picarda, wartość ziemskiego promienia. „Pierwsza racjonalna ocena odległości Słońca od Ziemi datuje się na rok 1672. Picard i Richer obserwowali równocześnie Marsa w opozycji względem Słońca (Picard w Paryżu i Richer w Cayenne) i wywnioskowali ze swych pomiarów, że odległość Ziemia-Słońce wynosi 140 milionów kilometrów… Wcześniej uważano, że odległość ta jest 20 razy krótsza; skala Układu Słonecznego została tym samym znacznie powiększona”. Obecnie ów dystans ocenia się na około 150 milionów kilometrów. Obaj astronomowie odkrywają, że okres wahań wahadła różni się w zależności od długości geograficznej miejsca prowadzenia obserwacji.

Picard opracowuje ponadto nowy system obserwacji do precyzyjnego określania, za pomocą nowych zegarów wynalezionych przez Huyghensa w 1670 r., względnego położenia gwiazd podczas ich przejścia przez południk. Pracuje z G.D. Cassinim i w kontakcie z J. Richerem nad zmierzeniem paralaksy Marsa. Udaje się do Danii i przy pomocy O. Romera wyznacza współrzędne obserwatorium Tychona Brahego w Uraniborgu. Na podstawie systematycznej obserwacji Gwiazdy Polarnej zwraca uwagę astronomom na zmianę kształtu Ziemi. Dla Levy’ego Picard „jest ojcem precyzyjnej astronomii”. „Uważa się go za jednego z najlepszych obserwatorów swej epoki”. „W 1679 r. wydaje pierwszy francuski rocznik astronomiczny”, zatytułowany „Connaissance des temps”
.
Król Francji, Ludwik XIV, polecił wybudowanie obserwatorium w Marsylii dla paulina Louisa Feuillee (1660-1732), uznanego astronoma i fizyka. Wyniki jego obserwacji astronomicznych ukazywały się od 1699 do 1716 r. w rocznikach Paryskiej Akademii Nauk. Akademia, do której sam należał, wysyła go w 1724 r. na Wyspy Kanaryjskie w celu określenia dokładnego położenia wyspy Hierro.

Na ziemiach Nowego Świata, w Kolumbii, hiszpański kapłan Jose Celestino Mutis (1732-1808) wykłada astronomię i zakłada najwyżej położone obserwatorium na świecie, Obserwatorium Bogotańskie (1803). Śledzi nocne zmiany ciśnienia barometrycznego oraz przyczyny przypływów atmosferycznych.

Teatyn Giuseppe Piazzi (1746-1826), Włoch, kieruje budową obserwatorium w Palermo i zostaje jego pierwszym dyrektorem na ponad dwadzieścia lat. Zajmuje siew tym czasie przede wszystkim precyzyjnym ustalaniem położenia gwiazd. Astronom Giorgio Abetti tak ocenia rezultaty tej żmudnej i wymagającej sporych umiejętności pracy: „Po dwudziestu latach trudów i nieprzespanych nocy opublikował pozycje 7646 gwiazd… Mógł teraz na podstawie swego katalogu wykazać, jak ruchy własne gwiazd stanowią nie tyle wyjątek, co regułę”. Katalog wydany w 1814 r. pod tytułem „Praecipuarum stellarum inerrantium positiones”, poprawiał i uzupełniał jego wcześniejszy zbiór z 1803 r. Podczas obserwacji nieboskłonu w nocy na przełomie 1800 i 1801 r. Piazzi dostrzega pewien obiekt, który śledzi przez sześć tygodni, by przekonać się, że ten z nocy na noc zmienia swe położenie. Jak się okazuje, małe ciało niebieskie, o średnicy ok. 955 km, obserwowane przez włoskiego astronoma to asteroida – pierwsza, jaka zostaje odkryta z przeszło 2000 znanych dzisiaj i tworzących „pas asteroidów” pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. W 1802 r. chrzci go imieniem Ceres. Bada ponadto nachylenie ekliptyki i zagadnienia precesji równonocy. W 1815 r. powierzono mu wprowadzenie dziesiętnego systemu metrycznego do Królestwa Dwóch Sycylii, a w 1817 r. nadzorowanie budowy obserwatorium w Neapolu, które obejmuje potem jako pierwszy dyrektor.

Inny Włoch, Barnaba Oriani (1752-1832), zakonnik barnabita, astronom i geodeta, po kasacji zakonu jezuitów trafia do obserwatorium w Brera. Będzie stał na jego czele przez wiele lat. Zapisuje się w dziejach astronomii dzięki obliczeniu orbity Uranu i opublikowaniu innych danych (1785) tyczących tej planety, odkrytej w 1781 r. W 1802 r. oblicza orbitę Ceresa. Poza licznymi traktatami publikuje prace na temat Merkurego, Marsa, Jowisza, Księżyca, komet itd. Bierze udział w pomiarze długości południka ziemskiego i w pracach triangulacyjnych zmierzających do aktualizacji ówczesnej mapy Włoch.

Pijarzy z Obserwatorium Ximeniano

Obserwatorium Ximeniano we Florencji – po śmierci jezuity założyciela i likwidacji nieco wcześniej jego zakonu – zostało oddane w ręce pijarów, którzy prowadzili je fachowo i na wysokim poziomie naukowym. Dyrektorami zostawali kolejno wybitni włoscy pijarzy: Giovanni Inghirami (1779-1851), Giovanni Antonelli (1818-1871), Filippo Cecchi (1822-1887), Guido Alfani (1876-1940).

Inghirami prowadzi interesujące badania nad efemerydami planet i asteroidów, przeprowadza triangulację Toskanii oraz inne prace geodezyjne. Antonelli na podstawie obliczeń wyprzedza o kilka miesięcy odkrycie wizualne Syriusza B, towarzysza najjaśniejszej gwiazdy nieba – Syriusza. Jest autorem licznych prac o obserwacjach meteorologicznych i o barometrach, koryguje triangulację Toskanii; podejmuje także, w pracy wydanej w 1855 r., temat nieskończoności i nieskończenie małych w odniesieniu do rachunku różniczkowego.

Cecchi, przez ponad 40 lat profesor fizyki i matematyki we Florencji, obejmuje stanowisko dyrektora obserwatorium w 1872 r. i ukierunkowuje jego prace na meteorologię i geodynamikę, w których to dziedzinach osiąga poziom znacznie przewyższający inne obserwatoria o podobnej specjalizacji. Wymyśla i buduje nowe urządzenia: barometr i termometr, które noszą jego imię, nefoskop, system sejsmograficzny, piorunochrony itp.

Alfani, odważny sejsmolog i genialny eksperymentator z zakresu fizyki, kieruje obserwatorium od 1906 do 1940, wyposaża go w szeroką gamę urządzeń astronomicznych i meteorologicznych, ale przede wszystkim narzuca mu specjalizację w dziedzinie sejsmologii, w której ośrodek zdobywa międzynarodową sławę. Alfani wzbogaca go o nowe instrumenty przez siebie wymyślone lub unowocześnione. Poza sejsmologią dał się poznać także jako wynalazca na polu meteorologii i fizyki. Blisko sto pism naukowych jego autorstwa lub redakcji daje obraz zasług, jakie wniósł w rozwój nauki.

Obserwatoria XIX i XX wieku

Zainteresowanie Kościoła obserwatoriami utrzymywało się w czasach współczesnych. Świadczy o tym dobitnie Obserwatorium Watykańskie, a także inne liczne ośrodki działające w XIX i XX wieku.Starsze obserwatoria, klasyczne, powstawały w celu obserwowania ciał niebieskich; później zajęły się także badaniem zjawisk meteorologicznych. W czasach współczesnych zakres ich działalności uległ poszerzeniu; są obserwatoria, które koncentrują się na badaniu zjawisk astronomicznych, astrofizycznych, geofizycznych, sejsmologicznych, meteorologicznych, geomagnetycznych itd. Często składają się z wielu działów, ukierunkowanych na różne obszary działalności. I tak wspomniane już Obserwatorium Ximeniano z Florencji, kierowane przez pijarów, zyskało międzynarodowe uznanie przede wszystkim w dziedzinie meteorologii oraz sejsmologii.

Hiszpania i Hispanoameryka

Hiszpański jezuita Ricardo Cirena (1864-1932) po założeniu sekcji magnetycznej w obserwatorium w Manili i wykonaniu ma-gnetycznej mapy wysp Archipelagu Filipińskiego, zakłada w Hiszpanii, niedaleko Tortosy, obserwatorium w Ebro (190405). Zgodnie z jego zamysłem ośrodek specjalizuje się w astrofizyce i geofizyce i stawia sobie za cel gromadzenie danych do badania związku pomiędzy aktywnością Słońca i różnymi zjawiskami na naszej planecie, zwłaszcza elektrycznymi i magnetycznymi. Ośrodek liczył wiele sekcji: heliofizyki, sejsmologii, magnetyzmu ziemskiego, elektryczności atmosferycznej i elektryczności ziemskiej, meteorologii…

Cirerę, który był również założycielem naukowego pisma „Iberica”, zastępuje w 1920 r. na stanowisku dyrektora obserwatorium Luis Rodes (1881-1939), autor metody obliczania odległości pomiędzy Ziemią i Słońcem oraz imponującego dzieła z astronomii ogólnej „El Firmamento”. Po nim obowiązki dyrektora przejmuje, i to na ponad 40 lat, Antonio Romana (1900-1981). Stara się on ukierunkować prace obserwatorium na badanie jonosfery, chromosfery słonecznej i magnetyzmu Ziemi – specjalności dzięki którym obserwatorium w Ebro stało się sławne w naukowych kręgach całego świata.

Komentarze 2 do “Kościół a nauka – Mitologia a fakty (6)”

  1. Kapsel said

    Przepraszam że nie na temat ale wpadł mi dosyć ciekawy artykuł na temat Watykan-Bractwo i o tyle mnie zainteresował że jest napisany przez osobę jakby postronną bo nikt z Watykanu ani z Bractwa.

    Robaczewski: Spór jest, ale dobra wola też

    Spór między Stolica Apostolską a Bractwem Kapłańskim św. Piusa X jest sporem prawdziwym i poważnym; jest przy tym jednym z nielicznych sporów prowadzonych właśnie w sposób rzeczowy i poważny – przekonuje dr Arkadiusz Robaczewski.

    Dobrą wolę jego stron można przyjmować nie tylko jako hipotezę. Jest ona bowiem widoczna w słowach, w gestach, a jej źródłem jest świadomość wagi przedmiotu sporu – równie wysoka po obu jego stronach. Nieco inaczej jednak przedmiot ów jest identyfikowany przez każdą ze stron. Dla Stolicy Apostolskiej najważniejsza i postawiona w pierwszym rzędzie jest jedność i porządek dyscyplinarny, który jest jej widocznym znakiem. Dla osiągnięcia jedności, choćby zbudowanej „na siłę”, byle wyrażonej poprzez porządek dyscyplinarnego przedstawiciele Kongregacji Doktryny Wiary uznają niemal bez reszty zasadność zastrzeżeń doktrynalnych, jakie wobec dokumentów Soboru Watykańskiego II zgłasza Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Celem zaś piusowców, wbrew mniemaniom komentatorów, nie jest legalizacja statusu kanonicznego. Bractwo, nie posiadając tego statusu, i tak z olbrzymim sukcesem prowadzi misję ewangelizacyjną na wszystkich kontynentach, a swym dynamizmem pastoralnym dystansuje obumierające struktury kościelne, zwłaszcza na Zachodzie, ale tez skutecznie konkuruje z tymi nieco żywszymi na Wschodzie i Południu. Uzyskanie statusu kanonicznego jest celem akcydentalnym, wtórnym wobec celu zasadniczego. Tym zaś jest wyjaśnienie zasadniczych, a spornych kwestii doktrynalnych, dotyczących takich zagadnień jak: natura dialogu ekumenicznego, powinności katolików wobec władzy świeckiej i państwa, relacji między władzą Papieża i biskupów, wolności religijnej czy też spraw związanych z katolickim kultem odbywającym się w liturgii.

    Tradycjonaliści zauważają, zapewne nie bez racji, że przyczyną współczesnego kryzysu Kościoła, a także całkowitego wyhamowania jego dynamizmu ewangelicznego we współczesnym świecie, są zmiany wywołane Soborem Watykańskim II. Jednocześnie przedstawiciele Bractwa doskonale rozumieją, że Rzym nie jest w stanie z dnia na dzień przekreślić i unieważnić stawianych w cieniu podejrzeń dokumentów soborowych. Dlatego w zamian za pożądaną przez Rzym zgodę na jedność dyscyplinarną, domaga się tylko swobody głoszenia doktryny katolickiej. Dla Bractwa doktryna katolicka to tradycyjne nauczanie Kościoła, bez jego interpretacji i przekształceń, jakim było ono poddana w laboratoriach działających w czasie trwania i po Soborze Watykańskim II. Wyszła ona bowiem z nich tak spreparowana, że, w najlepszym razie, tylko przy nadzwyczajnych ekwilibrystykach intelektualnych można wykazać, że ów spreparowany na nowo kształt nie zaprzecza tradycyjnej doktrynie, która nie może w swej istotnej części podlegać zmianie. Dokumenty soborowe naruszają ową niezmienną istotę – twierdzi Bractwo Kapłańskie św. Piusa X. Jak dotąd żaden teolog w sposób wystarczająco zasadny nie zakwestionował tego takiego postawienia sprawy. Obiekcje Bractwa, choć kontrowersyjne dla wielu, uśpionych propagandą sukcesu „posoborowej odnowy”, są też poważnie traktowane przez „teologicznych komandosów”, oddelegowanych do rozmów z Bractwem.

    Okazuje się, że nie tylko przez nich. Nawet jeżeli Stolica Apostolska nie przyznaje tego oficjalnie, to pośród wysoko postawionych hierarchów, kilku kardynałów i niektórychznaczących pracowników Kurii Rzymskiej, stanowisko Bractwa jest przyjmowane nie tylko ze zrozumieniem, ale też z życzliwością, a przede wszystkim nadzieją, że postępujący szybko a widoczny gołym okiem kryzys, a właściwie trwająca, zwłaszcza na obszarze Europy i obu Ameryk, destrukcja dyscyplinarna i doktrynalna Kościoła, powiedzmy, oficjalnego, w konfrontacji z wyrazistością doktrynalną, a zarazem skutecznością duszpasterską Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, w niedługim czasie skłoni Kongregację Doktryny Wiary do wykonania kroków, które zapewnią mu swobodę działania w Kościele już bez odium wspólnoty mającej nieuregulowaną sytuację kanoniczną. Z głosów, które usłyszał świat dość wspomnieć wypowiedź bpa Atanazego Schnaidera z Kazachstanu, który zwrócił się z prośbą do papieża o dwa środki przeciwko nadużyciom posoborowym: o wydanie czegoś w rodzaju „Syllabusa” przeciw błędom doktrynalnym interpretacji Soboru Watykańskiego II i mianowanie biskupów, którzy są „święci, odważni i głęboko zakorzenieni w tradycji Kościoła. Nie jest to głos odosobniony. W dodatku wiele z nich, jeszcze bardziej radykalnych i krytycznych wobec Vaticanum II nie jest wypowiadanych publicznie.

    Natomiast zupełnie nieprzystające do obecnej sytuacji zrodzonej przez rozmowy między Stolicą Apostolską a Bractwem sa pohukiwania wobec piusowców, że powinni się podporządkować władzy papieża, a nie stawiać „niemożliwe do spełnienia żądania”. Nie jest też prawdą, że pośród tych „niemożliwych do spełnienia żądań” jest i takie, że „to Kościół ma powrócić do jedności z Bractwem”. Takie zdanie jest po prostu fałszywe, a problem znacznie poważniejszy: otóż dziś Stolica Apostolska dostrzega druzgocącą klęskę, i to w skali globalnej, niektórych wprowadzanych tryumfalnie przed kilkudziesięcioma laty rozwiązań teologicznych i duszpasterskich. Bractwo zaś, które również już przed kilkudziesięcioma laty ową klęskę wieszczyło, ma do zaproponowania lek. Obie strony próbują porozumieć się co do tego, w jakiej dawce i w jaki sposób ten lek zastosować.

    Niezrozumiały jest tez pojawiający się postulat konieczności „podporządkowania się Bractwa Ojcu św.” „Otóż – wyjaśniają biskupi i kapłani Bractwa – jesteśmy podporządkowani papieżowi, uznajemy zwierzchnictwo Benedykta XVI nad Kościołem Katolickim, (podobnie jak zwierzchnictwo poprzednich papieży), za niego modlimy się w Kanonie. Mamy jednakże poważne i uzasadnione zastrzeżenia,co do niektórych kwestii doktrynalnych. Że są uzasadnione – pokazuje to wspomniany stan głębokiego kryzysu doktrynalno – dyscyplinarnego, który dotknął Kościół w ostatnich dziesięcioleciach. Na pewno też trzeba znaleźć odpowiedź pytania, dlaczego nowe ujęcie ekumenizmu proklamowane i praktykowane w ostatnich dziesięcioleciach, jest sprzeczne z „Mortalium animos” Piusa XI, albo, podobnie, jak traktować sprzeczność pomiędzy „Syllabus errorum” a „Dignitatis humanae”? Czy jest to sprzeczność wyłącznie na poziomie sformułowań, czy też dotyczy sprzeczności doktrynalnej? Nie są to kwestie błahe i wcześniej lub później bez wątpienia zostaną wyjaśnione. Dobrze, że Bractwo mobilizuje Stolicę Apostolską, by stało się to możliwie najszybciej. Im szybciej owo wyjaśnienie nastąpi, tym mniejsze będzie zamieszanie i starty, jakie Kościół z powodu ewidentnych a niewyjaśnionych wciąż sprzeczności, ponosi. Bez wyrazistości doktrynalnej, bez radykalizmu, bez bycia znakiem sprzeciwu – wiele dusz nie będzie miało szansy poznać Miłości Chrystusa i dać się Jej ogarnąć. Świat zaś, gdy jasne światło Chrystusowego Kościoła pozostanie za owymi dwuznacznościami ukryte, będzie coraz bardziej pogrążał się w mroku, w którym nie sposób odróżnić prawdę od fałszu, dobro od zła, piękno od szpetoty. Będzie to świat, który wymarzył sobie ojciec kłamstwa i zamętu.

    Dlatego trzeba mieć nadzieję, że postulat powrotu do jasności doktrynalnej i żarliwej praktyki duszpasterskiej, która tej jasności są znakiem i konsekwencją, a który tak mocno podnosi i tak skutecznie realizuje Bractwo Kapłańskie św. Piusa X – nie zostanie zlekceważony i zepchnięty z drogi Kościoła.

    Arkadiusz Robaczewski

    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/robaczewski%3A_spor_jest,_ale_dobra_wola_tez_slajder_na_jutro_rano…_18845

  2. galaszek said

    Telesfor …tfu! znaczy teleskop na dachu w Castel Golfando..znaczy Gandolfo?……UUUUUjjjjuuuujjjjujjjj!!!! a na co Jego tegu B16 takie wielkie lorneta do nieba?…… Czyzby wespolem z Sanhedrynem podgladał gdzie paszol i co robi JPII ???……

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: