Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    Marek o Traditionis Custodes
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    Marek o Klęska ministra Niedzielskiego…
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    mistrzYoda o Traditionis Custodes
    Wladca o Klęska ministra Niedzielskiego…
    Tralala o List przełożonego generalnego…
    revers o Będziemy mieli dokumenty, jak…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Jędrzej Giertych: Polski Obóz Narodowy (1)

Posted by Marucha w dniu 2012-07-23 (Poniedziałek)

Nadesłała MatkaPolka, której dziękujemy – admin.

Jędrzej Giertych

Kolejny tekst Jędrzeja Giertycha z 1977 r,  w wielu miejscach proroczy i wciąż aktualny.

Szczególnie ważny w obliczu likwidacji państwa Polskiego przez odwiecznych wrogów Polski i Polaków – Niemców i Żydów w tej bezprecedensowej agresji j na Polskę – nowej formie Wojny Totalnej

Bardzo treściwe i dobre opracowanie – historia nauczycielką życia.

*                                  *                                    *

POLSKI OBÓZ NARODOWY (Londyn 1977)

Broszura niniejsza ma na celu zwięzłe poinformowanie tych Polaków, którym sprawa losu i przyszłości ich ojczyzny leży na sercu, czym jest czołowy i pognębiony dziś obóz polityczny polski, mianowicie obóz narodowy; poinformowanie, jakie są idee przewodnie, które obóz ten głosi, jakie są jego osiągnięcia dziejowe i jaka jest droga, wiodąca ku przyszłości, którą on wskazuje.

Ma zarazem na celu wezwanie kochających ojczyznę Polaków, by się wokół tego obozu skupili.

Treść tej broszury podzielona jest na cztery rozdziały.

Printed in England
Printed by Veritas Foundation Press, 4 Pread Mews, London, W.2.

I. Osiągnięcie dziejowe obozu narodowego

ODWRÓCENIE STRATEGII

Obóz narodowy jest przede wszystkim tym kierunkiem politycznym w Polsce, który dokonał przekształcenia politycznej strategii polskiego narodu; a w rezultacie doprowadził do odbudowania Polski po123latach rozbiorów. Przez cały prawie wiek XIX uważano w Polsce, że głównym wrogiem Polski jest Rosja i że należy skierować główny wysiłek polskiego narodu na walkę z Rosją (najlepiej metodą walki zbrojnej typu powstańczego), a walka ta ma do-prowadzić do zbudowania niepodległego państwa polskiego, wykrojonego z części żem zaboru rosyjskiego; być może, później także i inne zabory będą się mogły do tej niepodległej, Polski przyłączyć. Także i w wieku XX niektórzy Polacy myśleli tak samo. Przywódcą tak pomyślanej polityki był w szczególności Józef Piłsudski.

WALKA O POLSKĘ ZJEDNOCZONĄ WALKA I Z NARODEM NIEMIECKIM.

Obóz narodowy, którego wodzem był Roman Dmowski (1864-1939), doszedł do przekonania, że należy tę strategię odwrócić. Po pierwsze, i głównym, najbardziej niebezpiecznym i najtrudniejszym do pokonania wrogiem Polski jest naród niemiecki i są państwa Niemieckie (Prusy, Rzesza Niemiecka, Austria) i należy główny wysiłek walki skierowany przeciwko nim. Po drugie, budowanie przeciwko nim z małej części ziem polskich nie prowadzi do celu. Jest zresztą w praktyce niewykonalne. Należy przede wszystkim dążyć do odbudowania Polski, to znaczy kraju unicestwionego przez rozbiory, kraju obejmującego razem wszystkie trzy zabory, sięgającego od gór aż do morza i oddzielającego Niemcy od Rosji. Gdy Polska sianie się na nowo Polską, to znaczy jednym zjednoczonym krajem, w sposób nieunikniony ‘stanie się ona także i państwem niepodległym, albo od razu, albo nieco później. To znaczy: należy dążyć poprzez zjednoczenie ku niepodległości, a nie przez niepodległość małego państewka ku zjednoczeniu. (Uwaga przy okazji: małych państewek polskich było pod zaborami kilka: Księstwo Warszawskie, Królestwo Kongresowe, Wolne miasto Kraków, ale niepodległość z nich nie wyrosła. Warto także zauważyć, że „niepodległościowcy”, to znaczy zwolennicy zbudowania jak najprędzej małego niepodległego polskiego państewka w istocie o zjednoczeniu Polski, a więc o zbudowaniu Polski prawdziwej, zgoła nie myśleli. Nie traktowali oni wszystkich ziem polskich na równi: chodziło im o niepodległość Warszawy, może także i Krakowa, ale Poznań, Gniezno, Gdańsk, a także Śląsk, Lwów i Wilno ‘były dla nich mniej ważne).

Owo odwrócenie strategii, a w konsekwencji odbudowanie Polski, dokonało się w następujących etapach.

POLITYKA CAŁEGO POLSKIEGO NARODU

Przed 19114 rokiem obóz narodowy miał w polskiej opinii publicznej druzgocącą przewagę, co wyraziło się między innymi w wyborach do parlamentów państw zaborczych. Przedstawicielstwa polskie („Koła” polskie) w rosyjskiej Dumie (Petersburg) i w niemieckim Reichstagu (Berlin) były w ręku obozu narodowego, tylko w Kole Polskim w Reichlsracie austriackim (Wiedeń), obóz narodowy był w mniejszości, a władza była w ręku innych polskich stronnictw. Tak więc obóz narodowy poczuwał się do odpowiedzialności za politykę polskiego narodu jako całości i miał prawo ten naród, mając znaczną większość w jego politycznym przedstawicielstwie, reprezentować. Roman Dmowski, na swym stanowisku prezesa Koła Polskiego w Dumie petersburskiej, przyjął na siebie rolę nieoficjalnego ministra spraw zagranicznych polskiego narodu.

O MIEJSCE NARODU POLSKIEGO W OBOZIE ALIANCKIM W ‘NADCHODZĄCEJ WOJNIE

W roku )1907, po zawarciu angielsko-rosyjskiego porozumienia, co uzupełniło trójkąt Francja-Anglia-Rosja i oznaczało zbliżającą się wojnę światową, Roman Dmowski zarządził, by Koło Polskie w Dumie głosowało za uchwaleniem ustawy o poborze znacznie zwiększonego kontyngentu rosyjskiego rekruta, co przechyliło szalę wbrew rosyjskiej lewicy, która głosowała przeciw temu poborowi. Motywem tego ostentacyjnego aktu było spowodowanie, by Rosja na ubliżającą się wojnę była na- należycie uzbrojona; a zarazem był to akt demonstracji, że w zbliżającej się wojnie naród polski stoi po stronie alianckiej. W tymże czasie Roman Dmowski dał inicjatywę do utworzenia tzw. ruchu neosłowiańskiego, który był wyrazem solidarnego frontu antyniemieckiego Polaków, Czechów, Słowian Południowych i Rosjan.

DEKLARACJA JAROŃSKIEGO. “DRUGI GRUNWALD” I BITWA NAD MARNĄ

Gdy wojna wybuchła, Koło Polskie w Dumie petersburskiej złożyło w dniu8sierpnia !1914 roku deklarację (ustami posła Wiktora Jarońskiego), że naród polski stoi w tej wojnie po stronie alianckiej, że życzy sobie nowego Grunwaldu (to znaczy złamania potęgi niemieckiej) i stawia sobie za bezpośredni cel złączenie wszystkich trzech zaborów w jeden polityczny organizm. Rząd rosyjski odpowiedział na to w6dni później, dnia’14sierpnia, manifestem do Polaków, podpisanym przez rosyjskiego wodza naczelnego, wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza (stryja cesarskiego), stwierdzającym, że Rosja dąży do nowego Grunwaldu, oraz że stawia sobie za cel w wojnie zjednoczenie polskich trzech zaborów w jeden polityczny organizm, politycznie samorządny. Obóz narodowy poparł mobilizację rosyjską w zaborze rosyjskim, wskutek czego mobilizacja ta została sprawnie przeprowadzona i Rosja mogła przeprowadzić w Prusach Wschodnich natychmiastową ofensywę przeciwko Niemcom, przy pomocy wojsk złożonych w znacznej części z polskich rezerwistów. (Z głębi Rosji nie mogli oni zdążyć). Ofensywa ta zakończyła się klęską rosyjską i Niemcy ironicznie nazwali -tę biwę drugą bitwą grunwaldzką(Tannenberg),ale bitwa ta uratowała Francję, gdyż Niemcy przerzucili do Prus Wschodnich 2korpusy i1samodzielną dywizję z frontu zachodniego, dzięki czemu Francja mogła wygrać bitwę nad Marną co rozstrzygnęło o dalszym przedbiegu wojny.

ANTYAUSTRIACKI BUNT „LEGIONU WSCHODNIEGO”

Równocześnie w Galicji obóz narodowy przeciwstawił się polityce tworzenia zbrojnych oddziałów polskich (legionów), gotowych walczyć po stronie niemieckiej i doprowadził do antyaustriackiego buntu w tzw. Legionie Wschodnim, czyli w połowie „Legionów”. Legion ten został rozwiązany, co było wielką demonstracją politycznej solidarności polskiego narodu i jego proalianckiej postawy.

ETAPY WALKI O ZJEDNOCZENIE I NIEPODLEGŁOŚĆ.

Gdy w czerwcu roku 1915 rząd rosyjski zwołał w Petersburgu polsko-rosyjską naradę celem ustalenia zasad autonomii przyszłej zjednoczonej Polski pod berłem rosyjskiego cesarza, Dmowski sparaliżował dążenie do powzięcia jakichkolwiek wiążących decyzji, dążył bowiem nie do autonomii pod zwierzchnictwem rosyjskim, lecz do niepodległości. Jesienią 1915 roku wyjechał do zachodniej Europy, ustanawiając tam główne centrum swego politycznego działania i w dniu 2 marca 1916 roku złożył noty rządowi rosyjskiemu ii rządom aliantów zachodnich, w których stwierdził, że w ogólnym interesie obozu alianckiego leży utworzenie Polski całkowicie niepodległej, zjednoczonej z trzech zaborów,

Dnia 25 grudnia 1916 roku cesarz rosyjski w manifeście do Armii i Floty zapowiedział powstanie „wolnej Polski, złożonej z wszystkich trzech części dotąd rozdzielonych”; w urzędowym komentarzu do tego manifestu oświadczył następnie, że zgadza się, by ta Polska miała „własny ustrój państwowy z własnymi izbami ustawodawczymi ‘i własną armią”. Dnia 29 marca 1917 roku rząd Rosji już republikańskiej ogłosił deklarację, stwierdzającą, że Rosja zgadza się na to, by Polska była „całkowicie niepodległa” na terytorium „złożonym ze wszystkich ziem na których ludność polska stanowi większość” Niektórzy znawcy prawa międzynarodowego uważają, że ta deklaracja rosyjskiego Rządu Tymczasowego była już aktem narodzin Polski niepodległej, oznaczała bowiem zrzeczenie się przez jedno z państw zaborczych zagarnięte« go przez siebie terytorium, choć deklaracja ta nie określała granicy polsko- rosyjskiej, a więc nie oznaczała w sposób dokładny, których ziem zaboru rosyjskiego Rosja się zrzeka.

POLSKI RZĄD EMIGRACYJNY

Dnia 15 sierpnia 1917 roku utworzony został w Lozannie, w neutralnej
Szwajcarii, pod prezesurą Romana Dmowskiego, Komitet Narodowy Polski, który pomimo swojej skromnej nazwy był już w istocie rządem emigracyjnym Polski niepodległej. Komitet ten składał się z przedstawicieli wszystkich trzech zaborów (głównie- członków Kół Polskich w trzech parlamentach państw zaborczych) i mając za sobą upoważnienie stronnictw, posiadających wykazaną aktami wyborczymi większość w polskim narodzie (nie samej tylko „endecji”, lecz i niektórych innych, z których część miała swoich przedstawicieli w samym Komitecie), był prawowitą władzą naczelną w polskim narodzie i jako rząd prawowity miał prawo oczekiwać ze strony całego narodu posłuchu.

Dnia 22 sierpnia 1917 roku Komitet ten przeniósł swą siedzibę do jednej z głównych stolic alianckich, mianowicie do Paryża. Komitet ten został następnie, szeregiem kolejnych aktów, uznany przez poszczególne państwa alianckie (przez Francję już 20 września 1917 roku) jako tymczasowy ośrodek władzy politycznej polskiej; większość tych aktów uznania miała charakter ograniczony co do zakresu prawnego, ale jedno z państw alianckich, mianowicie jeszcze raz Francja, dodatkowym aktem z dnia 13 listopada 19’18 roku stwierdziło formalnie, że uznaje ten Komitet za polski rząd „de facto”.

Roman Dmowski

POLSKA NIEPODLEGŁA I ZJEDNOCZONA, JAKO PAŃSTWO ALIANCKIE.

Dnia 3 czerwca 1918 roku trzy państwa alianckie, mianowicie Francja, Anglia i Włochy, ogłosiły tzw. „deklarację wersalską”, przez którą uznały, że warunkiem przyszłego pokoju musi być „utworzenie Polski zjednoczonej i niepodległej, z dostępem do morza”. Jeszcze wcześniej, dnia 8 stycznia .1918 r. prezydent Stanów Zjednoczonych Wilson wygłosił przemówienie, formułujące zasady przyszłego pokoju, w którym w określeniach z prawnego punktu widzenia nieco powściągliwszych wymienił Polskę, obejmującą wszystkie ziemie „zamieszkałe przez bezspornie polską ludność” i z dostępem „wolnym- i bezpiecznym” (a więc niekoniecznie terytorialnym) do morza jako jedną z tych zasad.

Aktami z sierpnia 1918 roku (Francja), ’15 października 1918 roku (Anglia), października 1918 roku (Włochy) i (1 listopada 1918 roku (Stany Zjednoczone), mocarstwa alianckie uznały armię polską, podlegającą władzy Polskiego Komitetu Narodowego za armię suwerenną, sprzymierzoną i współwalczącą, co było już aktem uznania niepodległości Polski, oraz uznania jej za państwo alianckie, będące w stanie wojny z Niemcami i z Austrią. W dniu 4 października 1918 r. Polski Komitet Narodowy mianował generała Józefa Hallera wodzem naczelnym armii polskiej, walczącej z Niemcami.

POKÓJ WERSALSKI.

Po zakończeniu wojny, Polska, reprezentowana przez Komitet Narodowy w Paryżu, została dopuszczona do u- działu w konferencji pokojowej w roli państwa, należącego do zwycięskiej koalicji. Konferencja paryska nie była kongresem pokoju, w którym uczestni-czyłyby na równych prawach obie strony dotąd ze sobą walczące (tak jak to miało miejsce np. na kongresie wiedeńskim 11815 r.). Była ona tylko konferencją państw zwycięskich. Warunki pokoju opracowane zostały w rokowaniach, w których uczestniczyły tylko tę państwa.

Głównym negocjatorem polskim i wybitnymi uczestnikiem tych rokowań był Roman Dmowski. Opracowany tekst Traktatu został następnie doręczony rządowi ‘niemieckiemu. (Rząd niemiecki zaproponował do tego tekstu kilka zasadniczych poprawek, niekorzystnych dla Polski i poprawki te zostały do tekstu wprowadzone przed podpisaniem traktatu). Traktat wersalski między Niemcami a państwami koalicji podpisany został dnia 28 czerwca 1919 roku; w imieniu Polski podpisali go Roman Dmowski i Ignacy Paderewski.

Traktat ten zwrócił Polsce zabór pruski i utworzył Wolne Miasto Gdańsk. Konferencja wersalska miała także decydujący głos w sprawie zwrócenia Polsce zaboru austriackiego, oraz uważała się za kompetentną do rozstrzygnięcia także i sprawy wschodniej granicy Polski, toteż traktat ryski z roku 1921, który ustanowił .granicę polsko-rosyjską, oraz uchwały sejmu wileńskiego i sejmu warszawskiego z roku 1922 o przyłączeniu Wileńszczyzny do Polski nabrały ostatecznej mocy prawnej dopiero w roku 1923 z chwilą uznania ich przez mocarstwa zachodnie.

Traktat wersalski był wielkim, historycznym zwycięstwem Polski. Nie tylko zwrócił nam zabór pruski, ale w sposób dla nas korzystny urządził Europę. Jego kamieniem węgielnym było zwrócenie Polsce Pomorza. Polska prawdziwie niepodległa nie może istnieć bez dostępu do morza; bez dostępu do Bałtyku państwo polskie może być i tylko fikcją. W XV-tym wieku, by odzyskać Pomorze od Krzyżaków* Polska musiała najpierw pobić ich pod Grunwaldem (1410), a potem walczyć z nimi przez trzynaście lat w wojnie 1454-1466 roku. W Wersalu odzyskała Pomorze drogą zwycięstwa dyplomatycznego.

Traktat wersalski był w dziele budowania niepodległości Polski osiągnięciem głównym i zasadniczą podstawą.

Roman Dmowski

ZWYCIĘSTWO DYPLOMATYCZNE.

Nie trzeba zapominać, że nowy porządek po wielkich wojnach ustalany jest przez decyzje zwycięzców, lub konferencje pokojowe. Tak jak porządek europejski po epoce napoleońskiej ustalony został przez kongres wiedeński 18115 roku, a porządek światowy po drugiej wojnie światowej przez konferencje w Jałcie i w Poczdamie w 1945 roku, tak porządek po pierwszej wojnie światowej ustalony został przez konferencję wersalską 1918/1919 roku. Odbudowanie w owych czasach Polski całkowicie niepodległej, obejmującej trzy zabory, sięgającej od gór aż do morza i od Odry (pod Raciborzem) do Dźwiny (pod Dzisną) i Zbrucza było przede wszystkim polskim zwycięstwem dyplomatycznym.

Zwycięstwo było niemal wyłącznym dziełem obozu narodowego i osobiście: Romana Dmowskiego; obozy, które zwalczały politykę Dmowskiego, a więc grupa Piłsudskiego (obóz tzw. „niepodległościowy”, którego dążenia ograniczały się tylko do niepodległości, ale bez zjednoczenia i który chciał faktycznej, lub tylko nominalnej niepodległości małego (państewka, wykrojonego z części zaboru rosyjskiego), „stańczycy” krakowscy (zwolennicy programu „Wielkiej Galicji”, to znaczy przyłączenia części Królestwa Kongresowego do Galicji i zamienienia tej ostatniej w trzeci człon imperium Habsburgów obok Austrii i Węgier) i grupa tzw. Rady Regencyjnej (ściśle współpracująca z Niemcami i zmierzająca do zbudowania państewka wokół Warszawy, znajdującego się pod niemieckim protektoratem) nie tylko akcji Dmowskiego nie dopomagały, ale przeszkadzały jej i gwałtownie ją zwalczały.

(Zwolennicy polityki Piłsudskiego twierdzą, że niemiecko-austriacki akt 5 listopada 1916 roku o utworzeniu polskiego państewka, wykrojonego z cząstki zaboru rosyjskiego, był ważnym etapem na drodze do wyzwolenia Polski, gdyż stanowił posunięcie w „licytacji” mocarstw w sprawie polskiej. Piłsudski przyjął ten niemiecki „dar” wstępując do mianowanej przez Niemców i Austrię Tymczasowe} Rady Stanu. W istocie, „licytacje” takie »nie mają żadnego znaczenia. Przykładem tego co są warte twory polityczne, organizowane przez państwo przegrywające wojnę, jest niepodległa Słowacja i niepodległa Chorwacja w drogiej wojnie światowej i Ukraina Naddnieprzańska i Zachodnia w pierwszej).

Adam Doboszyński

STWORZENIE I WYZYSKANIE KONIUNKTURY.

Trzeba pamiętać, że tego rodzaju zwycięstwo dyplomatyczne nie mogło być tylko owocem szczęśliwej politycznej koniunktury (jak to niektórzy Polacy dzisiaj twierdzą). Po pierwsze, koniunkturę, jeśli się pojawi, trzeba umieć wyzyskać. Po wtóre, koniunktury nie zjawiają się same: trzeba dopomóc do ich stworzenia. Gdyby błędy polityczne, popełnione przez niektóre grupy polityczne w okresie pierwszej wojny światowej znalazły były większe poparcie szerokich kół polskiego narodu, koniunktura do odbudowania Polski zgoła by się w latach 1918 i 19119 nie była pojawiła, albo pojawiwszy się, byłaby się ‘rozchwiała.

ROLA UCHWAŁ PARLAMENTARNYCH.

Ważnymi aktami, które dopomogły Dmowskiemu w jego polityce, były uchwały Kół polskich w parlamencie austriackim i niemieckim. Dnia28maja1917Koło Polskie parlamentu austriackiego powzięło uchwałę, opracowaną przez narodowca, profesora Głąbińskiego, a postawioną jako wniosek przez ludowca Tetmajera, popierającą politykę Dmowskiego, a mianowicie głoszącą postulat „niezależnego państwa polskiego, złożonego ze wszystkich polskich ziem z dostępem do morza”.

W parlamencie niemieckim jawne wystąpienie z tak wyraźnie antyniemieckimi postulatami stało się możliwe dopiero w październiku1918 roku:5 października, na więcej niż miesiąc przed niemiecką kapitulacją w wojnie, prezes Koła Polskiego, narodowiec Władysław Seyda, oświadczył z trybuny niemieckiego parlamentu o „dążeniu narodu polskiego do zjednoczenia wszystkich ziem polskich we własnym państwie”, oraz o ‘tym, że to państwo ma mieć „własne wybrzeże morskie”

Dnia25października, na17dni przed niemiecką kapitulacją, narodowiec (w latach późniejszych członek stronnictwa chrześcijańskiej; demokracji), poseł Wojciech Korfanty, wyliczył z tejże trybuny terytoria pod panowaniem niemieckim, których zwrotu Polska się domaga.

STRONA WOJSKOWA.

Oczywiście, .akcja dyplomatyczna miała także i swoją stronę wojskową.

W roku 1914 Dmowski dążył do zorganizowania odrębnych polskich formacji wojskowych w ramach armii rosyjskiej w sile 200 do 300 tysięcy żołnierza, napotkało to jednak na sprzeciw rządu rosyjskiego. Owocem tych wysiłków była mała tzw. Legia Puławska, utworzona 18 października 19114 roku, która 13 października 1915 roku przekształciła się w Brygadę Strzelców Polskich, a 21 lutego 19ll7 r., jeszcze pod rządami carskimi, w Dyw. Strzelców Polskich, która już po wybuchu rosyjskiej rewolucji zamieniła się w wyśmienity I Korpus Polski na Białorusi, liczący 23.661 żołnierza i dowodzony przez gen. Dowbór-Muśnickiego, będący w istocie całkowicie niezależnym wojskiem polskim. (Niektóre jego pułki, odtworzone w Polsce niepodległej, wśród nich słynny, I Krechowiecki Pułk Ułanów, należały do najlepszych formacji armii polskiej). Obóz narodowy dążył w roku 1917 do stworzenia w Rosji armii polskiej, w sile 700 lub 800 żołnierza, co było zupełnie wykonalne, gdyż I było w Rosji około miliona Polaków, żołnierzy w armii rosyjskiej, oraz jeńców z armii austriackiej i niemieckiej i tylko nieduża ich część zarażona była nastrojami rewolucyjnymi.

Ale aby to zrobić w warunkach rewolucyjnych trzeba było wielkiej solidarności wszystkich Polaków.

Przeszkadzał temu akcja obozu piłsudczyków, kierowana (na rozkaz otrzymany z kraju drogą przez Sztokholm) przez Franciszka Skąpskiego, komendanta Polskiej Organizacji Wojskowej na Rosję, który sprzeciwił się tworzeniu wojska polskiego po stronie alianckiej.

Udało się w Rosji utworzyć tylko stosunkowo nieduże polskie oddziały wojskowe, które lakiem 1918 roku liczyły w sumie 34.821 żołnierza. Znaczna ich część została zniszczona przez Niemców, lub skapitulowała przed nimi. Jesienią 1918 roku istniały w Rosji już tylko dwie polskie dywizje (jedna na Syberii, druga na Kaukazie) i jeden mniejszy oddział (na Murmanie), które wszystkie wchodziły już w skład Armii Polskiej pod władzą Komitetu Narodowego w Paryżu.

ARMIA POLSKA WE FRANCJI.

Znacznie większe rezultaty dało organizowanie Armii Polskiej we Francji, pod bezpośrednim nadzorem Dmowskiego.

Utworzona tam armia polska osiągnęła w zimie z 1-18 na 1919 i roku siłę z górą 90 000 żołnierza w składzie świetnie wyposażonych dywizji, która w tym składzie i liczebności powróciła wiosną 1919 roku pod dowództwem pierwszego wodza naczelnego niepodległej Polski, generała Józefa Hallera do kraju i odegrała potem dużą rolę w doprowadzeniu do zwycięskiego końca toczonych przez Polskę wojen z Ukraińcami i z Rosją. Armia ta biła się z Niemcami na zachodnim froncie w roku 1918, ale tworzona była przede wszystkim z myślą o udziale w wielkiej, alianckiej ofensywie przeciwko Niemcom, która była planowana na rok 1919, oraz o wkroczeniu do Polski celem obsadzania jej po usunięciu Niemców. (Przeszkodziła takiemu przebiegowi wypadków kapitulacja niemiecka, dokonana już w listopadzie 1918 roku: Niemcy zdali sobie sprawę, że wojny nie wygrają i postanowili uniknąć pełnej klęski przez przerwanie działań wojennych w chwili, gdy są jeszcze dosyć silni.
Dzięki temu uniknęli okupowania przez aliantów swojego terytorium i utrzymali się w roli niezależnej, znacznej siły także i w okresie rokowań pokojowych i potem).

Trzeba pamiętać, że w czasie pierwszej wojny światowej I kraj tak potężny jak Stany Zjednoczone przysłał do Francji 34 dywizje wojska (co przechyliło szalę zmagania wojennego), a więc tylko pięć i pół raza więcej niż liczyła Armia Polska w tymże czasie na tymże samym tylko zachodnim froncie, nie licząc swoich części składowych w Rosji. Tak więc polska armia, utworzona przez Polski Komitet Narodowy w Paryżu, była całkiem poważną armią aliancką i odgrywała swoją rolę w kalkulacjach sztabów obozu alianckiego.

PORÓWNANIE.

Warto przy okazji zrobić następujące porównanie: Legiony (Piłsudskiego, utworzone w roku 1914 po stronie austriackiej, liczyły w kulminacyjnym momencie swego liczebnego rozwoju w roku 1915 r. 22 000 żołnierza. „Armia Polska”, utworzona przez Niemców w Warszawie, nad którą z woli Niemców Piłsudski objął dnia 11 listopada 1918 r. władzę, jako „wódz naczelny” (konkurencyjny wobec mianowanego 4 października 1918 roku w Paryżu Hallera), liczyła dnia 11 listopada 1918 roku 9 373 żołnierza.

ORGANIZOWANIE WOJSKA W KRAJU

Obóz narodowy brał potem znaczny udział także i w organizowaniu wojska polskiego w kraju. W dniu 11 listopada 1918 roku, gdy Piłsudski obejmował dowództwo nad „armią” Rady Regencyjnej, liczącą nieco ponad 9000 żołnierza, istniało już w Krakowie i w zasięgu krakowskiego lokalnego rządu (Komisja Likwidacyjna b. Galicji, później Komisja Rządząca, w której głos decydujący mieli solidarni ze sobą narodowcy i ludowcy), polskie wojsko, złożone po części z byłych oddziałów austriackich, a po części z zaimprowizowanych oddziałów ochotniczych, liczące 8520 żołnierza.

W oblężonym Lwowie, dowodzonym przez narodowca, Czesława Mączyńskiego, ‘biło się 4956 zaimprowizowanego żołnierza. W byłej „okupacji austriackiej” w południowym Królestwie, przejętej z rąk austriackich przez tymczasową administrację, na której czele stał narodowiec Juliusz Zdanowski, było 11 500 żołnierza eks austriackiego lub ochotniczego. (Administracja ta została wkrótce potem obalona przez zwrócony przeciwko niej lubelski zamach stanu socjalistów i piłsudczyków pod dowództwem pułkownika Rydza-Śmigłego, (który podporządkował to terytorium władzy Piłsudskiego).

Największym osiągnę- ciem wojskowym w kraju było utworzenie armii wielkopolskiej, proporcjonalnie największej ze wszystkich sił wojskowych polskich, choć wystawionej przez jedno tylko województwo, a zarazem -najlepszej. Utworzona ona była w ogniu walki powstania wielkopolskiego, zwróconego przeciwko Niemcom (które wybuchło 28 grudnia 191’8 r.), podlegała władzy rządu dzielnicowego w Poznaniu (Naczelna Rada Ludowa) składającego się niemal wyłącznie z narodowców, początkowo niczym nie związanego z ośrodkiem władzy Piłsudskiego w Warszawie i uznającego Komitet Narodowy w Paryżu, a dowodzona była i organizowana przez generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, byłego dowódcę I korpusu wojsk polskich w Rosji. Liczyła ona jako armia polowa 25 792 żołnierza w końcu stycznia ‘l 919 r., a 93 686 żołnierza dnia 1 września 1919 roku. Armia ta wysłała od początku silne kontyngenty do walki z Ukraińcami pod Lwów, a potem brała wybitny udział w polskiej wojnę z Rosją. Ponadto, Wielkopolska wystawiła milicje lokalne w sile 120 000 ludzi do obrony w pierwszym rzucie na wypadek nowej inwazji niemieckiej. (Tak więc razem wystawi1 a z górą 200 000 żołnierza).

BUDOWANIE PAŃSTWA

Samo zbudowanie państwa, to znaczy objęcie władzy z rąk wycofujących się zaborców i zorganizowanie aparatu państwowego, było rzecz prosta wspólnym dziełem całego narodu i owocem zbiorowego wysiłku. W wysiłku tym bez wszelkiej wątpliwości narodowcy odegrali rolę czołową, choć nikt nie przeczy, że także i przedstawiciele innych obozów politycznych, także i przeciwnicy obozu narodowego, mieli w tym swój znaczny udział.

Należy jednak rozróżnić między stworzeniem ram dla zbudowania państwa przez zwycięstwo dyplomatyczne, a samym faksem zbudowania tego państwa. Każde państewko afrykańskie, z chwilą, gdy wycofanie się mocarstw kolonialnych to umożliwiło, potrafi zorganizować sobie jakiś rząd, jakieś wojsko, jakąś policję, jakąś dyplomację i jakiś aparat administracyjny. Nie jest niczym podziwu godnym, że potrafili to w latach 1918/119 także i Polacy. Istotnym osiągnięciem po il23 latach niewoli, było zwycięstwo dyplomatyczne, którego poprzednie pokolenia osiągnąć nie potrafiły. Było ono dziełem Dmowskiego i jego politycznej strategii.

Za https://sites.google.com/site/krzysztofcierpisz

Komentarzy 47 do “Jędrzej Giertych: Polski Obóz Narodowy (1)”

  1. Wandaluzja said

    Aneks do TREBLINKA A V-2

    Tym można tłumaczyć zagadkę, DLACZEGO HITLER DOPUŚCIŁ DO INWAZJI NORMANDII? gdyż bez jego POMOCY byłoby to niemożliwe – tak jak zwycięstwo RAF-u w Bitwie o Anglię. To można tłumaczyć ASEM W RĘKAWIE w postaci sterowanych RADIOWO rakiet V-2, który to atut taktyczny i STRATEGICZY zniszczyło zdobycie przez AK takiej rakiety k. Treblinki.
    Gdyby V-2 nie były produkowane w Treblince to AK nigdy by V-2 nie zdobyło, bo byłyby testowane na poligonie w Turyngii, ale Łowczy Siedmiogrodu musiał je produkować i testować tam, gdzie miał monopol władzy.
    Mówi się i pisze, że obozy Wehrmachtu w Sobiborze i Bełżcu zostały zlikwidowane w roku 1943, ale rektor PGd lubił opowiadać, jak to Towarzysz Gomułka w Sobiborze przyjął do PPR gremialnie 30 tysięcy Żydów nadając im polskie nazwiska.
    Jeden działacz żydowski wystąpił o ZAŁOŻENIE PAŃSTWA ŻYDOWSKIEGO W TURYNGII, gdzie na największym poligonie w Europie TESTOWANO NA ŻYDACH.

  2. JO said

    Bez Polski, jestesmy Polesiukami, Lemkami, Ukraincami, Mazowszanami, Kujawiakami, Wielkopolanami, Lubuszanami, Pomorzanami, Slazakami, Huculami, Bojkami, Slowakami, Litwinami, Zmudzinami…….etc, etc, etc,

    POLSKA to ide Katolickiego Panstwa gdzie Prawa Zyja a baza jezt Trojca Swieta.

    Polak, to okreslenie NOBILITUJACE kazdego czlowieka na Ziemiach Rzeczpospolitej, ktory dozy do Krolestwa Marii Panny powstania…czlowieka, ktory Swoim Zyciem Swiadczy i Zyje dla Trojcy Swietej

    Gdziekolwiek na ziemiach Rzeczpospolitej istnieje mysl o Panstwie, czy to Rzeczpospolitej Ukrainskiej, czy Litewskiej, Czy Bialoruskiej…w oparciu o prawa Trojcy Swietej – TO TAM odradza sie RZECZPOSPOLITA

    Masoneria NIGDY nie pozwoli na powstanie Panstwa Ukrainy czy innego opartego o Boze Prawa, bo to bedzie odrodzenie sie Rzeczpospolitej

    Ukraina dzis moze byc tylko Talmudyczna a wiec Demokratyczna – Socjaldemokratyczna na Uslugach Masonerii…..albo Przestanie istniec

    Dzisiejsza Polska jest skazana przez wielu na Likwidacje i ten pseudonarod lub czesc Wielkiego Polskiego Narodu. Spory o jakies istnienie jego prowadza do wewnetrznych wojen pomiedzy Unymi, ktorych jestesmy swiadkami , np – SMOLENSK….

  3. JO said

    Z tego Tekstu Wynika, ze Tworca II Rzeczpospolitej byla WYLACZNIE –

    – DECYZJA CARA ROSJI O WSKRZESZANIU PANSTWA POLSKIEGO

    bez tej decyzji zaden Dmowaski nie mialby oparcia, bazy na ktorej moglby tworzyc Komitet Narodowy

    Ostatni Romanow przed Smiercia ZMAZAL Grzech Rosji jako Panstwa Rozbiorowego. Mozna powiedziec, ze posmiertnym dzieckiem Cara byla II Rzeczpospolita

    CAR – Jest On zaiste Swiety , za takiego go Uwazam

  4. Wandaluzja said

    Ukraina byłaby TALMUDYCZNA, gdyby nie wojna ukrińska, w której marszałkowie Żukow, Broz-Tito i Rola-Żymierski zlikwidowali państwo NKWD na Ukrainie. Właśnie dlatego Gross lamentował, że POLACY ZREALIZOWALI TESTAMENT HITLERA, na co prof. Cyprian Iwo Pogonowski z USA odpowiedział: NIE PRAWDĄ JEST, ŻE WSZYSCY ŻYDZI BYLI MORDOWANI, BO 232 TYSIĄCE WZIĘTYCH DO NIEWOLI ENKAWUDZISTÓW UZBROJONO W BROŃ CZECHOSŁOWACKĄ I WYSŁANO NA WOJNĘ PALESTYŃSKĄ. W wojnie tej Poacy wzięli do niewoli Generalissimusa, który wiózł do Pragi 25 tysięcy ton złota na wykupienie przez kapitał holokaustyczny USA.
    Atak 10 czy 12 milionów ogierków żydowskich na Amerykanki zakończył się bowiem pełnym sukcesem.
    Gdy Prezydent Sadat wygnał mnie z Egiptu to wycofałem mój kapitał egiptologiczny do Izraela, gdzie miałem Świątynię Salomona o której Żydzi NIE WIEDZIELI. Musiałem tam jednak odeprzeć 400 ataków ogierków ukraińskich, ale Francuzi wywiązali się z ROZKAZU i znaleźli Pałac Ptolemeuszy – Najwspanialszy Pałac w Historii.

  5. Guła said

    Car pewnie zgodził się na niepodległą Polskę. Ale na wojsko polskie zgody cara nie było.

    ” Geneza (Błękitnej Armii)

    Tuż po wybuchu I wojny światowej koła polskie we Francji zwróciły się do rządu francuskiego o wyrażenie zgody na formowanie sił zbrojnych na terenie swojej drugiej ojczyzny. 21 sierpnia 1914 rząd Francji wyraził na to zgodę. Armia została zorganizowana na zasadzie zaciągu ochotniczego spośród Polaków służących w wojsku francuskim, polskich jeńców wojennych z armii państw centralnych, a także z polskiej emigracji z Francji, Stanów Zjednoczonych, Kanady (poprzez Obóz Kościuszko) i Brazylii. Kilkuset Polaków, w większości członków Sokoła i Strzelca zameldowały się w punktach meldunkowych. Pierwsza 180 osobową polska kompanię rekrucką skierowano 25 sierpnia do obozu szkoleniowego w Bayonne. Po przeszkoleniu wcielono Polaków, jako 2 kompania do 1 Pułku Legii Cudzoziemskiej. W ciężkich walkach stan osobowy polskiej kompanii stopniał do kilkudziesięciu, ale postawa w walkach zyskała Polakom sławę i uznanie Francuzów. Sztandar polaków , według projektu Xawerego Dunikowskiego, został udekorowany w 1918 r. Croix de Guerre. Z dalszych ochotników nie tworzono jednak czysto polskich oddziałów ze względu na sprzeciw Rosji – sojusznika Francji. Kierowano ich do jednostek francuskich…”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Armia_Polska_we_Francji

    Niestety trza było tę wolność wyrąbać. I Ktoś tego dokonał.
    „Wy chcielibyście wolność bez ulania kropli krwi” (z pamięci) Józef Piłsudski.

  6. JO said

    ad.5. a Pan jest Pewien, ze to Car zblokowal powstanie Polskiego Wojska :)))) po latach od rewolucji 1905!…

    Najwazniejsze bylo to, ze CAR wydal zgode na powstanie POLSKI …za to zapewne m.in go zabito…

  7. JO said

    ad. Pana Kolysanki mnie rozbrajaja Panie Wandaluzja. Klamie Pan jak znut i mysli , ze tego nie widac….

  8. Guła said

    #6

    Więc kto nie wyraził zgody? Skoro carska Rosja to car, a zgoda cara wydana była w 1916 r według Jędrzeja Giertycha, na niezawisłą i wolną Polskę.

    Błękitną Armię zaczęto formować w 1914 r, podaje dla porządku.

  9. berenika said

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus !!!
    Zwracam się z tą odezwą do wszystkich ludzi wierzących i kochających Zbawiciela i Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz Jego Przenajświętszą i ukochaną Matkę.
    Jak zapewne wszyscy już wiedzą pierwszego sierpnia ma przybyć do Polski, oraz wystąpić znana na całym świecie artystka tytułująca się bluźnierczo „Madonną”.
    O niej samej nie będę wiele pisał, ale zaznaczę tylko że jest ona związana z żydowską sektą kabalistyczną* i otwarcie popisuje się swoją zgnilizną moralną oraz bluźnierstwami przeciwko Jezusowi Chrystusowi oraz Matce Bożej – Królowej Polski i wszystkich prawdziwie wierzących Chrześcijan. To właśnie rozpustna „Madonna” powiedziała: „W tym kraju nie ma miejsca na dwie królowe” stawiając siebie hardo na miejscu Bogurodzicy – Królowej Niebios.

    Kilkanaście dni temu Krucjata Młodych zapoczątkowła akcję zbierania podpisów przeciwko organizowanemu w Warszawie jej koncertowi. Planowano zebrać 100 tysięcy podpisów, jednak już dziś widać, że osiągnięcie tej liczby jest raczej nierealne.

    Zamiast zbierania podpisów proponuję rozwiązanie o wiele bardziej skuteczniejsze, sprawdzone i znane już od bardzo dawna.
    Zamiast protestu, wykorzystajmy siłę modlitwy. Przyniesie ona o wiele większy skutek niż najszlachetniejsze protesty, które i tak będą zignorowane przez „wielkich” tego świata.

    Nie czekajmy na jakieś oficjalne wezwanie od biskupów lub duchownych, ale modlić się możemy i powinniśmy nawet bez ich zachęty. To nasza ukryta siła oraz moralny i duchowy obowiązek.

    Weźmy przykład z Rosjan. Kilka lat temu „Madonna” miala koncert w Sankt Petersburgu. Miało to miejsce w dzień św. Proroka Eliasza (wg. kalendarza prawosławnego).
    Tego nie nagłaśniano, ale koncert nie tylko, że się nie udał, była to TOTALNA PORAŻKA.
    Mnóstwo ludzi modliło się o Bożą interwencję, a tuż wokół stadionu ze zgromadzonymi fanami wyruszyła procecja ludzi wierzących z krzyżami i świętymi obrazami …. Odpowiedź „Z Góry” była szybka. Rozpętała się burza i w momencie kiedy miał się zaczynać występ, na ziemię lunęły potoki deszczu, który utrzymywał się niamal do końca imprezy. Zamiast piosenkarki na scenie pojawił się zabawiacz tłumu, który jednak po 40 minutach również się schował … o ile mi wiadomo, ludzie zniesmaczeni i przemoczeni opuszczali widowisko i tylko na sam koniec dla pozostałej garstki „Madonna” coś zagrała.

    Jeśli w tym samym czasie będzie się modlić tysiące osób, to nie naszą siłą, ale siłą Bożą można będzie pokrzyżować bezbożne plany kabalistki.
    Nasza modlitwa nich nie będzie tylko zadośćuczynieniem, ale módlmy się również o związanie i przepędzenie diabelskiej siły, jaka tej wyznawczyni magii towarzyszy.
    Proponuję modlitwy znajdujące poniżej.
    Nie pozwólmy deptać i znieważać naszego Boga i Odkupiciela Jezusa Chrystusa, Krzyża Świętego oraz naszej Pani Bogurodzicy.
    Prześlij tą odezwę dla swoich znajomych i przyjaciół, niech modli się jak najwięcej osób, szczególnie zaś w dzień koncertu.

    *(kabała – żydowska, antychrześcijańska pseudonauka filozoficzno-magiczna przepełniona astrologią, wróżbami, gematrią, nekromancją, magią, numerologią i demonologią).

    MODLITWA O ZWYCIĘSTWO NAD SZATANEM
    Boże, Ojcze Wszechmogący, Wszechmądry i Wszechpotężny, Stwórco Nieba i Ziemi, Ty, który w cudowny i nieomylny sposób władasz całym Wszechświatem, spraw, aby każdy człowiek wypełniał Twoją Najświętszą Wolę i według niej żył. Przywróć odwiecznie ustalony porządek, który dałeś stworzeniu. Połóż kres wszelkim poczynaniom szatana, który doprowadzić chce do zniszczenia całej ludzkości i świata; który usilnie stara się zniszczyć każdego człowieka stworzonego przez Ciebie na Twój obraz i podobieństwo. Obroń nas, Ojcze Niebieski przed wszelkimi jego nienawistnymi poczynaniami, uchroń świat przed zagładą i wszelkimi rodzajami klęsk i wojnami. Wejrzyj na Jezusa Chrystusa, Syna Twego, który niewinnie życie za nas oddał na Krzyżu, aby nas odkupić Krwią swoją. Prosimy Cię o to za przyczyną Niepokalanej Dziewicy Maryi, Świętego Michała Archanioła, Aniołów i Świętych. Błagamy Cię przeto, Ojcze Niebieski, o ratunek i uwolnienie nas z sideł szatana, które ten bezustannie na nas zastawia. Wejrzyj, Ojcze Niebieski, na naszą słabość i nieudolność. Dlatego pokornie błagamy: Przyjdź z pomocą udręczonemu ludowi swemu, połóż kres panowaniu szatana. Święty Michale Archaniele, stań jeszcze raz na czele swego Niebieskiego Wojska i z Twym okrzykiem „Któż jak Bóg!” – przyjdź nam z pomocą w tej nierównej walce dobra ze złem, aby pokój znów zapanował nad światem. Amen.

  10. Zdziwiony said

    Re.5

    Niestety trza było tę wolność wyrąbać. I Ktoś tego dokonał.
    “Wy chcielibyście wolność bez ulania kropli krwi” (z pamięci) Józef Piłsudski.

    Nie zgadzam się z Panem.

    W liście wysłanym 23 września 1968 roku z Londynu do Józefa Mackiewicza Giertych pisał:

    „Zapoznałem się z Pana książką ‚Lewa wolna’. […] Różnię się z Panem w większości poglądów na polską politykę, na sytuację światową, na przeszłość, wręcz na ludzkie życie. Ale są punkty, w których się ze sobą zgadzamy.
    Napisał Pan w swojej książce dużo o dopomożeniu przez Polskę (to znaczy przez Piłsudskiego) do powalenia Denikina. Napisał Pan także – czego nie wiedziałem – ale co mi trafia do przekonania – że Piłsudski umyślnie pospiesznie zawarł w 1920 roku rozejm i preliminaria pokojowe, by dopomóc bolszewikom do powalenia Wrangla. (Nie było dla mnie nigdy wątpliwości, że w zawarciu pokoju ryskiego, a przedtem preliminariów, rola Piłsudskiego była w istocie decydująca. Grabski, były członek PPS i przeciwnik Dmowskiego, uchodzący za narodowca, ale w istocie tylko przez pół narodowiec, przeprowadził w Rydze rokowania idące wbrew polityce Dmowskiego, który chciał przyłączenia do Polski Mińska, Bobrujska, Połocka, Kamieńca Podolskiego, Mozyrza i Dyneburga. Piłsudski sam sobie dobrał ‚delegację’ sejmu [na rozmowy rozejmowe, a potem pokojowe w Rydze]. […] Nie rozumiałem dotąd, czego Piłsudski w tym wszystkim właściwie chciał. Otóż dzięki Panu zrozumiałem: chciał powalić Wrangla. (Naturalnie także, i to było dla mnie zawsze jasne, że Piłsudski pogodziwszy się z istotą programu ‚wcielenia ziem wschodnich’ do Polski, bo swój program federacyjny przegrał, chciał ten program [czyli inkorporacyjny] skompromitować i ograniczyć przez posłużenie się politykami sejmowymi małego kalibru, takimi jak Grabski czy Dąbski i przez wyrzeczenie się Mińska, Kamieńca Podolskiego itp., i przez zwalenie winy za to na Sejm.)
    Byłem zawsze zdania, że powinniśmy byli pomóc Denikinowi: nie na wielką skalę, bo nie mogliśmy narażać interesów Polski dla Rosji, powinniśmy byli przede wszystkim bronić interesów własnych [podkr. prawdopodobnie Józefa Mackiewicza, czerwonym ołówkiem]. […] Bolszewizm należało pomóc złamać. A jeżeli idzie o nasze narodowe interesy [j.w.] Rosja biała, wbrew pozorom, byłaby o wiele mniej dla nas niebezpieczna od bolszewickiej. Przede wszystkim byłaby bardziej osłabiona, na wewnątrz podminowana i nie mająca oparć zagranicznych, a więc skazana na szukanie z nami dobrych stosunków. […]”

    7 października 1968 roku Giertych wraca ponownie do tego tematu: „Uprzejmie dziękuję za łaskawy list. […] Co do krucjaty antybolszewickiej. Normalnie każdy naród ma prawo, a nawet obowiązek bronić przede wszystkim własnych interesów. Ale istnieją sytuacje, gdy ma się obowiązek wzięcia udziału w krucjacie.
    Ale udział taki nie może być samobójstwem i nie może być poświęcaniem się jednego narodu dla innych. Wysiłek musi być proporcjonalny do możliwości. Na przykład, nawet gdyby Polska była w obecnej chwili całkowicie wolna, nie miałaby obowiązku moralnego wyruszać z wyprawą na Kubę celem uwolnienia jej spod rządów komunistycznych. Ani z wyprawą do Biafry, by ratować naród Ibów przed wyrżnięciem go przez muzułmanów z Nigerii Północnej. Te sprawy są poza zasięgiem naszych możliwości – i naszych obowiązków.
    Tak samo, jeśli idzie o wojnę domową w Rosji, mieliśmy moralny obowiązek nie przeszkadzać ‚białym’ Rosjanom w ich wysiłkach, a nawet (w imię sprawy ogólnochrześcijańskiej i ogólnoludzkiej) mieliśmy obowiązek pomóc im w tym zakresie, w jakim było nas stać na to bez popełniania samobójstwa. […] Dobicie Denikina przez rozejm mikaszewicki – to była zbrodnia”.

    http://tylkoprawda.akcja.pl/ojm063.html

  11. JO said

    ad.9. Na tej stronie nie mozna zlozyc internetowego podpisu. Zada ona potwierdzenia a nie ma gdzie potwierdzic i z tej przyczyny podpis jest NIEzlozony…

  12. JO said

    Bialorus Komunistyczna i Ukraina Komunistyczna w Ramach ZSRR powstaly jako przeciwwaga na Odbudowe Katolickiej Polski na Ktora ZGODZIL SIE CAR

    Pilsudski Robil pod dyktando NIEMCOW a wiec prokomunistycznie , za co do dzis wszedzie stawiaja mu pomniki, ktore skutecznie robia wode z Mozgu Polakom podswiadomie popychajac do Romantycznych Ideologii i rozumowania blednie Historii Dziejow wlasnego Panstwa, Narodu, Rodow i wreszcie siebie samych..

    To Rzeczpospolita Pilsudskiego rozbudowala pseudonarody w tym Ukrainski UPOwsko-talmudyczny – Masonska II Rzeczpospolita Pilsudskiego po eliminacji Fizycznej Przywodcow Narodowcow…

  13. JO said

    ad.8. ..ci co wywierali Presje….na Cara. Nie uwaza Pan, ze zgoda na Polske bez Armii jest nonsensem? Czlowiek ktory byl Carem i Ortodoksa nie dzialal w sposob talmudyczny, ze co innego robi, co innego mysli a co innego mowi. Znajomosc Kultury i Religii Pomoglaby Panu we wnioskach….

  14. Grażyna said

    my nie jesteśmy wierni Bogu,ani Panu Jezusowi tylko Maryi,która tak czy owak jest tylko człowiekiem.Bąźmi wierni Wszechmocnemu a nie będziemy oganem ale głową.

  15. guła said

    Jakież tam szanse mieli Biali? Żadnych! Mieli przeciwko sobie całą finansjerę żydowską tą samą, która finansując rewolucję miała by „przegrać” z kontrrewolucją Białych?
    Już mniejsza a to co mógł Piłsudski, a czego nie mógł, albo nie chciał chcieć. Nie przesadzajmy.

    No, tak sadzę.

  16. guła said

    „o to co mógł Piłsudski.” 😉 Oczywiście

  17. JO said

    ad.16. A jakie szanse Miala RP II w bitwie pod Warszawa?

    Szanse wygrania Bialych byly olbrzymie , gdyby Pilsudski NIe Mieszal a Polacy Stworzyli Armie przy Boku Bialych. To i Tylko to bylo madrym i dajacym szanse na Przetrwanie Nowotworzonej-Odtwarzanej juz Rzeczpospolitej

    W sytuacji jaka powstala, odtworzona Rzeczpospolita byla skazana na Likwidacje predzej czy pozniej majaz Zydow po prawej i lewej stronie a nie po jedej z nich ROSJAN….

  18. guła said

    Relacje, opinie, oceny, bezpośrednio zainteresowanych tzw Białych w opracowanie W. Uszkujnika ja przyjmuję jako pewnik. Wręcz niemożliwy do podważenia.

    Głupio byłoby nie zgadzać się z relacjami biorących udział w tych wydarzeniach. Relacji przecież nie zwykłych sołdatów a elity Białych.

    Aha
    Nazywamy tę bitwę Cudem nad Wisłą.

  19. Piotrx said

    Marian Seyda
    „Polska na przełomie dziejów – fakty i dokumenty” – Warszawa 1927
    /fragmenty/

    (…) Jeszcze fatalniejsze na społeczeństwie polskiem wrażenie musiała zrobić polityka rosyjska w okupowanej części Galicji. Zaczęło się od założenia już dnia 2 sierpnia 1914 w Kijowie Karpacko-Ruskiego Komitetu Oswobodzenia przy kwaterze generała Iwanowa, dowódcy frontu południowo-zachodniego. Apel Komitetu do Rusinów galicyjskich rozpowszechniany był przez wojska rosyjskie po przekroczeniu granicy. Nieomal równocześnie z odezwą do Polaków zwrócił się w. ks. Mikołaj Mikołajewicz (18 sierpnia 1914) do „ruskiego narodu w Galicji”). Zaznaczywszy, że „niemasz siły, któraby powstrzymała naród ruski w jego porywie ku zjednoczeniu”, wezwał „dziedzinę Włodzimierza Świętego, ziemie Jarosława, Osmomysła, książąt Daniela i Romana”, by „zrzuciwszy pęta”, zatknęły „chorągiew jedynej, wielkiej, niepodzielnej Rosji”, bo dla „oswobodzonych braci ruskich… znajdzie się miejsce na łonie matki Rosji”.

    Gdy te i tym podobne fakty doszły wiadomości społeczeństwa polskiego polskiego, słało się dlań jasnem, że Rosja, zapowiadając ustami naczelnego wodza „połączenie się narodu polskiego w jedno ciało” z ciała tego wykluczała wschodnią część Galicji . To samo czyniła z Krajami Zabranemi i z Chełmszczyzną. Wkrótce wykazało się nawet że jak na ziemiach litewsko- i rusko-polskich rząd nie zamierzał przystąpić do zniesienia wyjątkowego stanu prawnego względem polskiej ludności Galicji wschodniej , nie czuł się zobowiązanym choćby słowami ogólnej odezwy Mikołaja Mikołajewicza do ludów Austro-Węgier, słowami, które zapowiadały „przywrócenie panowania prawa i sprawiedliwości”, tak, „aby każdy… mógł się rozwijać i cieszyć się pomyślnością, zachowując drogocenny skarb ojców: język i wiarę”.

    Wojenny bowiem generał gubernator dla Galicji hr. J. Bobryńskij wystąpił po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Lwowa z programem nie tylko przyłączenia Galicji wschod-niej i Łemkowszczyzny do Rosji, ale przeprowadzenia w nich natychmiastowej rusyfikacji kraju. A mianowicie 23 września, w odpowiedzi na mowę prezydenta miasta Lwowa Rutowskiego, wyłuszczył Bobryńskij w następujący sposób „zasady wytyczne” swej działalności: …..Galicja wschodnia i Lemkowszczyzna jest odwieczną częścią jednej Wielkiej Rusi. Na ziemiach tych ludność rdzenna była zawsze rosyjska; administracja tych ziem powinna więc być oparta na zasadach rosyjskich. Będę tu wprowadzał rosyjski język, rosyjskie prawo i ustrój… Sejm nie podlega zwołaniu. Posiedzenia zebrań ziemskich, rad miejskich i zebrań gminnych są zakazane. Do chwili zakończenia działań wojennych zamknięte także będą wszystkie bez wyjątku stowarzyszenia, związki i kluby. Otwarcie ich może nastąpić tylko za specjalnem mojem każdorazowem pozwoleniem”.

    Przemówienie wojennego generał-gubernatora było „osłodzone” zapowiedzią, że, skoro wojsko rosyjskie wyzwoli zachodnią część Galicji, której „przeszłość historyczna jest inna, a skład ludności — polski”, generał-gubernator „zastosuje tam z rado-ścią zasady, ogłoszone w odezwie naczelnego wodza, księcia Mikołaja Mikołajewicza”; zato ostatnie ustępy zawierały znów motywy groźby „prawami wojennemi i sądami polowemi”. Równocześnie wysłał Bobryńskij depeszę do cesarza, w której go zawiadomił, że 19 kulturalno-oświatowych i ekonomicznych organizacyj rosyjskich Galicji składa „w imieniu halicko-ruskiego narodu” uczucia wiernopoddańcze swemu „rodowitemu białemu cesarzowi rosyjskiemu, który oswobodził Ruś Czerwoną od wielowiekowej niewoli i który połączył ją z matką jej, Rosją.

    Zgodnie z zasadami wytycznemi swej działalności wydał Bobryńskij (25 września) rozporządzenie, które zakazało funkcjonowania „wszystkich istniejących w Galicji zakładów szkolnych, internatów i kursów, z wyjątkiem pracowni szkolnych, aż do wydania specjalnego nowego rozporządzenia”. Uniwersytet i politechnika musiały zaprzestać wykładów, tak samo około stu szkół średnich i dwóch tysięcy szkół ludowych.

    Wszystkie związki i stowarzyszenia kulturalne i ekonomiczne wstrzymały swoją działalność. Zjawili się rosyjscy gubernatorzy, naczelnicy powiatów, gradonaczelnicy, urzędnicy policji i ochrany. Sprowadzono nauczycieli Rosjan i poczęto organizować rosyjskie kursy nauczycielskie. Rusyfikacji towarzyszyło prześladowanie religji katolickiej obu obrządków i przeciąganie ludności unickiej na prawosławie, czego sternikiem moralnym był archierej Eulogjusz, a co się w języku urzędowym synodu prawosławnego nazywało „arcypasterską pieczą nad czynieniem zadość potrzebom duchownym prawosławnych w Galicji”.

    Gwałtowną tę rusyfikację i narzucanie prawosławia inspirował obok wspomnianego już wyżej Karpacko-Ruskiego Komitetu w Kijowie między innemi Związek Halicko – Rosyjski w Piotrogrodzie, który wystąpił publicznie z całym w tej mierze programem i domagał się od rządu, niebezskutecznie, realizacji swych zachłannych postulatów. Wszystko to musiało oczywiście piorunujące zrobić wrażenie na społeczeństwie polskiem i posłużyć rządowi wiedeńskiemu jako świetny materjał propagandowy, oskarżający Rosję, skoro Bobrińskij uznał za wskazane przeciwstawić się w specjalnem oświadczeniu (20 października „uporczywem pogłoskom, rozpuszczanym przez Austriaków w Galicji, jakoby zwierzchni wódz naczelny cofnął przyrzeczenie, wyrażone w odezwie do Polaków, wobec tego, że ci ostatni walczyli w legjonie polskim z Rosją”. Generał-gubernator, zdementowawszy „rozpowszechniane fałszywe manifesty wielkiego księcia”, stwierdził, że jest upełnomocniony do oświadczenia, iż „pogłoski o zmianie, która jakoby zaszła w poglądach zwierzchniego wodza naczelnego na dalsze losy Polski, nie mają żadnej podstawy wśród Słowian, zjednoczonych przeciwko swojemu odwiecznemu wrogowi.”

    (…)

    Tymczasem przybył w styczniu do Warszawy na stano-wisko generał-gubernatora książę Engałyczew, który Polski dotąd nie znał. W mowie, wygłoszonej do władz cywilnych podczas przyjęcia na zamku, zaznaczył, że „Rosja walczy nietylko z armjami nieprzyjacielskiemi, lecz także z germanizmem, zakorzenionym w niektórych miejscowościach pasa granicznego”, i podawszy do wiadomości, że rząd postanowił przyjść ludności z pomocą finansową i żywnościową, zapowiedział władzom cywilnym, że „wypełniając ściśle i bez odchyleń istniejące prawo, winny przy ich stosowaniu kie-rować się duchem odezwy, ogłoszonej przez Jego Cesarską Wysokość, Zwierzchniego Wodza Naczelnego”.

    Program ten Engałyczewa pozostał jednak w dziedzinie teorji. Był widocznie programem na eksport zagranicę. Nawewnątrz nie tylko, że całe postępowanie administracji nie uległo pod nowym generał-gubernatorem żadnej zmianie na korzyść, ale sam Engałyczew nie taił, że przybył „deziluzjonować Pola-ków co do przyszłości”.

    Nastąpiły przedewszystkiem nowe nominacje urzędników rosyjskich: rzecz w najwyższym stopniu drażliwa dla społeczeństwa polskiego, a zarazem najuporczywiej broniona przez biurokrację rosyjską. Była to jedna z głównych przyczyn, dla których administracja rosyjska stanowczo i konsekwentnie przeciwdziałała myślom przewodnim odezwy wielkoksiążęcej; chodziło o kwestję żłobu dla falangi urzędników rosyjskich, grasujących w ,,przywiślańskim kraju”, uprawiających tam łapownictwo i zdecydowanych bronić swych placówek wszystkiemi dostępnemi środkami.

    Dla społeczeństwa polskiego nowe nominacje znaczyły, że rząd nie chciał wówczas i nie zamierzał w przyszłości wcielać w życie zasad odezwy. Uświadamiano sobie dobrze, że w czasie wojny trudno przeprowadzać całkowitą przebudowę administracji kraju od samych jej podstaw aż do szczytu, ale z drugiej strony rozumiało się samo przez się, że gdyby rząd rosyjski był miał dobrą wolę i zamierzał dać Polsce autonomję polityczną, byłby bez trudu zrobił krok pierwszy w postaci niemianowania nowych urzędników rosyjskich,, a powoływania Polaków.

    Posunięciem rządu rosyjskiego, wprost prowokującem opinję polską, było ostateczne przesądzenie losów Chełmszczyzny w sensie wydzielenia jej z polskiego obszaru narodowego. Doszło doń w związku z uchwałą rady ministrów, zatwierdzoną przez cesarza 30 marca roku 1915, a rozciągającą rosyjski statut samorządu miejskiego z modyfikacjami na Królestwo, które z niego dotychczas nie korzystało. W urzędowaniu tegoż samorządu dopuszczono częściowo ję-zyk polski, jednakowoż z wyjątkiem miast gubernji suwalskiej: Władysławowa, Szak, Wyłkowyszek, Wierzbołowa, Kalwarji, Marjampola, Pren i Sejn, gdzie w samorządzie miał obowiązywać język rosyjski, oraz z zasadniczem wyklucze-niem całej gubernji chełmskiej.

    Artykuł 29 orzekał, że będzie ona „wyłączoną ze składu gubernji Królestwa Polskie-go”. A więc Rosja zaczęła jednoczenie ziem polskich od pociągnięcia nowych „granic, rozcinających na części naród, polski”, — ażeby użyć słów odezwy wielkoksiążęcej. Samo-rząd miejski z językiem polskim, przedstawiony przez rząd rosyjski zagranicą jako duża dla Polski koncesja, stał się dla niej nowym wielkim ciosem politycznym. Nadomiar złego pojawił się w oficjalnym „Dniewniku Warszawskim”, w pierwsze święto wielkanocne, artykuł, interpretujący ogłoszenie samorządu miejskiego oraz perspektywę ogłoszenia ziemskiego samorządu, jako realizację odezwy Mikołaja Mikołajewicza.

    Taka realizacja obietnic Rosji, zrobionych Polsce ustami naczelnego wodza, oznaczała oczywiście ich likwidację i zmierzała chyba do zupełnego „zdeziluzjonowania” Polaków.

    Rzecz miała związek z toczącym się w radzie ministrów sporem o sposób wykonania odezwy wielkoksiążęcej. Ministrowi spraw zagranicznych Sazonowowi zależało na tem podwójnie, by Rosja zrobiła coś pozytywnego; raz dlatego, by zatrzymała w sprawie polskiej wyłączne prawo inicjatywy i decyzji i nie dopuściła zachodnich rządów sprzymie-rzonych do bezpośredniego interesowania się zagadnieniem polskiem; powtóre z tej przyczyny, że, robiąc pewne koncesje Polakom, Sazonow mógł w Paryżu i Londynie tem silniej napierać w kwestji Konstantynopola. Koncesje owe były zresztą skromne, nie dosięgały nawet zakresu autonomji galicyjskiej.

    W tym duchu wystąpił Sazonow już w listopadzie roku 1914 w radzie ministrów z projektem, dotyczącym wykonania odezwy do Polaków. Wychodził w nim z założenia, że Polska obejmować będzie gubernje Królestwa oraz ziemie polskie, które, w razie zwycięskiej wojny, przypadną Rosji w udziale z terytorjum Niemiec i Austrji, — tej ostatniej w ramach Galicji zachodniej. Samorząd kraju polskiego miał być określony przez ustawodawstwo Cesarstwa z zabezpieczeniem nierozerwalnego związku Polski z Imperjum rosyjskiem i przy zachowaniu udziału przedstawicieli Polski w jego ciałach ustawodawczych. Z zakresu samorządu miały być wykluczone sprawy polityki zagranicznej, obrony krajo-wej i armji; rozgraniczenie kompetencji miało nastąpić w dziedzinie finansów i kolei; a do spraw krajowych miały być zaliczone kwestje Kościoła, szkoły, życia gospodarczego i w pewnych granicach sądownictwa i administracji. Jako organy samorządu polskiego przewidywał Sazonow rady gminne, powiatowe, gubernjalne oraz radę ogólnokrajową, której uchwały wymagałyby zatwierdzenia namiestnika, mianowanego przez cesarza. Namiestnikowi miała podlegać administracja, do którejby w miarę możności pociągano żywioły miejscowe.

    Projekt zapowiadał polskie szkolnictwo wszystkich stopni z obowiązkowym wykładem języka rosyjskiego w szkołach średnich i wyższych, a w urzędach kra-jowych i sądownictwie chciał używanie języka rosyjskiego zabezpieczyć narówni z językiem polskim.

    Zasady Sazonowa nie odpowiadały ani w przybliżeniu aspiracjom polskim, a jednak spotkały się w radzie ministrów ze stanowczą opozycją reakcjonistów Makłakowa, Szczegłowitowa i Kasso’a, którzy ze swej strony wystąpili z kontrprojektem, zaledwie godzącym się na posługiwanie się przez urzędy krajowe językiem polskim z obowiązkiem zachowania całej procedury w języku rosyjskim oraz na do-puszczenie w kraju polskim do służby państwowej Polaków, znających język rosyjski, w liczbie nie przekraczającej urzędników rosyjskich itp.

    (…)
    W ten sposób z politycznego samorządu, z politycznej autonomji nic już nie pozostało; ograniczono wszystko do ciasnych ram samorządu prowincjonalnego z przyznaniem pewnych przywilejów językowi polskiemu. Za tak „unieszkodliwionym” projektem przy równoczesnem — jak już wiemy — wyłączeniu Chełmszczyzny i większości Suwalszczyzny z terytorjum etnograficznej Polski mogli głosować także Makłakow i Szczegłowitow, a Goremykin mógł się do niego nawet zapalić, zważywszy szczególnie, że właśnie dojrzewała sprawa wymuszenia na Paryżu i Londynie zgody ostatecznej na przyznanie Rosji Konstantynopola; zalecało się rzucić na szalę „koncesję”, zrobioną Polakom.

    To też prezes rady ministrów zabrał się szybko do opracowania projektu manifestu cesarskiego w formie pisma cesarza do w, ks. Mikołaja Mikołajewicza na podstawie zasad, uchwalonych co dopiero przez rząd. Wnioskami praktycznemi, z zasad tych wypływającemi, miała się znowu zająć rada mi-nistrów i przygotować szczegółowe projekty dla załatwienia ich w zwykłej ogólnopaństwowej drodze ustawodawczej, przez dumę i radę państwa.
    Sprawa wykonania odezwy naczelnego wodza zeszła przeto na tory fatalne. Po stronie polskiej starano się do-tychczas możliwie unikać zasadniczej z rządem rosyjskim i wogóle Rosjanami dyskusji na temat przyszłego ustroju Polski; dyskusja bowiem w początkach wojny nie mogła dać w żadnym razie wyników dodatnich, nie mogła ani w skromnej mierze zadowolić życzeń polskich, musiała nieuchronnie powieść do konfliktu, leżącego w interesie państw centralnych

    (…)
    Gdy Dmowski poddał krytyce projekt Bagalieja, jako zbyt ciasny, i usiłował do rosyjskiej umysłowości rosyjskim trafić argumentem, że patrzeć na Polskę, jako na jedną z prowincyj rosyjskich, równa się przygotowywaniu niebezpie-czeństwa zbyt wybujałego dążenia do odrębności prowincjonalnych na całym obszarze Rosji i wystawienia programów różnych autonomij, co rozczłonkowałoby państwo, — zareagował na to Bagaliej w sposób znamienny:

    „…Jeżeli Polski nie można uważać za prowincję Rosji, jeżeli Polacy stanowią rzeczywiście zupełnie odrębny naród i mają inne narodowe i kulturalne zadania, to znaczy, że niebezpieczeństwo zupełnego odpadnięcia nie znikło… Wszystkie te rozważania potwierdzają tylko, że istniejące w narodzie polskim siły odśrodkowe, odpychające go od Rosji, są jeszcze bardzo mocne, i że dlatego powinny być do przyszłego ustroju Polski wprowadzone takie wspólne z Rosją organy, któreby przeciwdziałały takim dążeniom, wiążąc obydwa narody i pomagając wzmocnieniu niedawno dopiero objawionych dążeń dośrodkowych polskiej opinji społecznej”.

    Tak rozumował i konkludował przedstawiciel lewicy rady państwa i umiarkowańszej w swym centralizmie państwowym większości rosyjskich członków komisji mieszanej. Ponieważ porozumienie było rzeczą wykluczoną, przeto rosyjscy członkowie komisji złożyli Goremykinowi t. zw. schemat: „Główne zasady ustroju miej-scowego Królestwa Polskiego”, a członkowie polscy uczynili to samo później, na początku października, p. t.: „Główne zasady ustroju Królestwa Polskiego”, a więc nie „miejscowego” ustroju.

    Świadectwo, jakie pod wzglądem odnoszenia się do sprawy polskiej wystawili Rosjanie w komisji mieszanej nie tylko sobie samym, ale politycznie miarodajnym sferom Rosji wogóle, było tem znamienniejsze, że działo się to w lipcu roku 1915, gdy już armja rosyjska, po ciężkiej klęsce pod Gorlicami, utraciła była Przemyśl i Lwów oraz większą część Królestwa, gdy stała w obliczu konieczności opuszczenia stolicy Polski.

    Wszystko to robiło wrażenie, że czynnikom, w Rosji decydującym — przynajmniej w dziedzinie polityki wewnętrznej — zależało na tem, by w Królestwie zapanował w stosunku do Rosji jak największy pesymizm, że przygotowywały one w ten sposób podatny grunt dla okupantów niemieckich i austrjackich i dla ich usiłowań skaptowania społeczeństwa polskiego. Rzucenie się Królestwa w objęcia państw centralnych byłoby germanofilskim reak-cjonistom rosyjskim posłużyło wobec cesarza, armji i sfer politycznych, będących za kontynuowaniem wojny, jako silny argument, że wojnie tej należy położyć kres i zawrzeć z Niemcami pokój na grzbiecie Polski.

    Temu też sposobowi myślenia odpowiadały masowe aresztowania, dokonane w lipcu przez ochranę wobec napierających już na Warszawę wojsk niemieckich, i to w kołach inteligencji, a szczególnie wśród młodzieży, wśród skautów, sokołów, uczniów i uczenie szkół polskich.

    Aresztowania były uzasadnione wpadnięciem rzekomo na trop wielkiej konspiracji antyrosyjskiej; ale był to tylko pozór, przeważnie bowiem aresztowano kilkunastoletnich chłopców i dziewczęta. Odbierano przemocą dzieci rodzicom, wywożono je, niewiadomo dokąd, na beznadziejne rozstanie, na choroby i nędzę, częściowo na śmierć. Mimo wszelkich perswazyj, wbrew wszystkim apelacjom do władz policyjnych, porwano w ten sposób około trzech tysięcy ofiar. Dopiero, gdy interpelacja trudowika Kiereńskiego przedstawiła dumie całą zbrodniczość dzieła ochrany, i gdy ono potępione zostało przez wszystkie stronnictwa izby, udało się wydobyć z więzień blisko połowę aresztowanych; później po wybuchu rewolucji marcowej roku 1917 wyzwolono jeszcze kilkaset osób, reszta zginęła od chorób, chłodu i głodu.

    Na poziomie aresztowań i deportacyj stała ewakuacja, zarządzona przez władze rosyjskie przy opuszczaniu wschodnich gubernij Królestwa i ziem kresowych. Sztabowi rosyjskiemu, wytrąconemu z powodu klęsk z równowagi, przyświecał wzór roku 1812,jakgdyby w systemie aprowizowania armji nie była przez sto lat ostatnich żadna zaszła zmiana. Więc kazano palić zboże i wszelką żywność, miejscami całe wsie i dwory, niszczono wszystko, co w jakikolwiek sposób mogło służyć armji nieprzyjacielskiej, demontowano i wywożono maszyny. Odrywano ludność przemocą od ziemi ojczystej, z którą była zrośnięta całem jestestwem, i wysyłano ją w najpotworniejszych warunkach setki wiorst w głąb Rosji, w daleki, obcy świat. Obok bezsensownego militarnego motywu sztabu generalnego decydujące były pobudki kolonizacyjne władz cywilnych, inspirowanych przez rosyjsiki Komitet Przesiedleńczy, w którym zasiadali także przedsta-wiciele rządu.

    Delegaci, którzy z ramienia Polskiego Centralnego Komitetu Obywatelskiego objeżdżali przez kilka-naście miesięcy odległe gubernje cesarstwa i odwiedzali grupy ewakuowanej ludności polskiej, stwierdzili w sprawozdaniach, że pchano ludność umyślnie w okolice tego rodzaju i że czyniono to w warunkach takich, by wywiezieni nie mo-gli uciec, a, gdy już doprowadzeni byli do ostateczności, kupowano ich, jak żywy towar, potrzebny do pracy, według taks ustalonych.
    Kradzież tę materjału ludzkiego wykonano w sposób, który dla rzeszy blisko’ 800 tysięcy głów ewakuowanych połączony był z prawdziwemi torturami. Rozkaz ewakuacyjny obejmował czternaście gubernij, ale nie przewidziano środków niezbędnych do uskutecznienia tej olbrzymiej wędrówki ludów, która miała zasilać odległe pustkowia rosyjskie, łaknące sił roboczych i kolonizacyjnych.

    Tygodniami całemi błądziły tabory ludzi zrozpaczonych wzdłuż wielkich dróg wiodących na wschód. Wygnańcom towarzyszyły zimno, pragnienie, głód i choroby zaraźliwe. Marły dzieci, padały konie z wyczerpania. Następnie ładowano ofiary do pociągów kolejowych i wysyłano w daleką drogę, przyczem lokowano je często w sposób zupełnie mechaniczny, rozdzielając męża i żonę, rodziców i dzieci, wywożąc jednych w tę, dru-gich w inną stronę; dochodziło do scen wstrząsających. Wieści o tej tragedji docierały do kraju, coraz częstsze, coraz straszniejsze.

    Zacierano ręce w Berlinie i Wiedniu; cieszono się w sferach rosyjskich, które czekały tylko na moment stosowny. by na trupie Polski zawrzeć nowy sojusz z germanizmem. (…)

  20. Piotrx said

    Niestety ale duza ilość byłych carskich oficerów i generałów takze przeszła na stronę „Czerwonych” to tez był jeden z czynników pozniejszego sukcesu blszeiwzu a oprócz istniała mała liczebnosc wojska „Białych”. Marian Kukiel tak oceniał głowne przyczyny słabosci rosyjskich sił „Białych”:

    „Słabość rosyjskich sił narodowych i rządów Denikina polegała, jak wykazały wydarzenia, na niedostatecznej sile liczebnej wojska gdyż wobec nastrojów ludności armia była tylko ochotnicza. Na ważniejszym było, że poza przetrzebioną inteligencją, sterroryzowanymi i zdziesiątkowanymi warstwami posiadającymi tylko kozacy byli masą po stronie „białych”, choć nie wszyscy. Chłopi widzieli w nich obrońców praw byłych właścicieli ziemskich, co decydowało o postawie nieufnej lub wrogiej. Toteż rządy na obszarach zajętych przez „białych” miały – wbrew zamiarom Denikina czy Kołczaka na Syberii charakter zbliżony do okupacji wojskowej, zbyt często utrzymującej posłuszeństwo za pomocą ekspedycji karnych i masowych represji, przy czym elementy awanturnicze wyżywające się w wojnie domowej, dopuszczały się nadużyć i okrucieństw, co z kolei odbijało się na sile moralnej wojska”.

    Warto dodać że oprocz „Białych” i „Czerwonych” byli i tzw „Zieloni” – powstanie tambowskie?

    „Trocki mógł zaprzysiąc carskich generałów w celu zbudowania Armii Czerwonej i mógł wykończyć wielce patriotyczny i ściśle niepodległościowy ruch Armii Zielonej, która dysponując 700 000 żołnierzy desperacko walczyła zarówno z czerwonymi, jak i z białymi; jako, że biali zostali stworzeni po to, aby zdezorientować Rosjan, i tym samym, zwiększyć szansę bolszewików na końcowe zwycięstwo. Interbankierzy i interrewolucjoniści utopili we krwi wolnościowy zryw rosyjskich patriotów.”

    ****

    cd…

    „Ze strony mocarstw sprzymierzonych było naleganie na Pol-skę, by weszła w porozumienie i współdziałała z Denikinem. Porozumienie to okazało się bardzo trudne. Denikin podobnie jak Kołczak stał na gruncie niepodzielności dawnego cesarstwa rosyjskiego, „Rosji wielkiej, zjednoczonej, niepodzielnej” z przyłącze-niem Galicji wschodniej i Chełmszczyzny, odrzucał myśl plebiscytów na obszarze dawnej Polski, chciał by oswobodzone przez nią obszary za Bugiem były traktowane jako Rosji przynależne i okupowane w jego imieniu.

    Znakomity geopolityk Mackinder, który był w misji brytyjskiej przy Denikinie, zwracał mu później uwagę na błąd popełniony: chce mieć Polskę małą, bez jej dawnych ziem wschodnich, a chce by to małe państwo ryzykowało swe istnienie by kolosa rosyjskiego podźwignąć. Naczelnik Piłsudski widział zatem większe niebezpieczeństwo w zwycięstwie carskich generałów, aniżeli w utrzymaniu się bolszewików, chociaż w czas dostrzegał niezdolność „białych” do stworzenia silnego uchu na-rodowego opartego o masy i ostrzegał sprzymierzonych, że nie warto się z nimi wiązać.

    Fakt ten oddalałby znacznie możliwość zagrożenia Polski z tej strony, gdyby punkt widzenia Denikina nie miał silnego poparcia Zachodu. Jest rzeczą sporną czy współdziałanie polskie byłoby zadecydowało o ostatecznym zwycięstwie Deni-kina i jaki wpływ byłoby to miało na losy Europy i świata. Operacje polskie na froncie wschodnim od września 1919 stanęły: polskie siły zbrojne przechodziły reorganizację. Większa ofensywa polska i październiku w kierunku bramy smoleńskiej mogła niewątpliwie i związać parę dziesiątek tysięcy czerwonych, których Trocki przerzucał teraz przeciw Denikinowi. Czy dałoby mu to zwycięstwo, trudno powiedzieć. W tymże czasie, gdy Judenicz zagrażał wzięciem Piotrogrodu, i zawiązała się rozstrzygająca bitwa pod Orłem (październik 1919)
    w której przewaga liczebna czerwonych i koncentracja ich znacznej j siły na decydującym kierunku dały im zwycięstwo. Odzyskali Orzeł i Woroneż, po czym nastąpiło w ciągu listopada i grudnia załamanie! się armii Denikina, utrata Charkowa, Kijowa – w pierwszych miesiącach 1920 – i walki o Rostów, który przechodził z rąk do rąk.

    Słabość rosyjskich sił narodowych i rządów Denikina polegała, jak wykazały wydarzenia, na niedostatecznej sile liczebnej wojska gdyż wobec nastrojów ludności armia była tylko ochotnicza. Na ważniejszym było, że poza przetrzebioną inteligencją, sterroryzowanymi i zdziesiątkowanymi warstwami posiadającymi tylko kozacy byli masą po stronie „białych”, choć nie wszyscy. Chłopi widzieli w nich obrońców praw byłych właścicieli ziemskich, co decydowało o postawie nieufnej lub wrogiej. Toteż rządy na obszarach zajętych przez „białych” miały – wbrew zamiarom Denikina czy Kołczaka na Syberii charakter zbliżony do okupacji wojskowej, zbyt często utrzymującej posłuszeństwo za pomocą ekspedycji karnych i masowych represji, przy czym elementy awanturnicze wyżywające się w wojnie domowej, dopuszczały się nadużyć i okrucieństw, co z kolei odbijało się na sile moralnej wojska.

  21. Przecław said

    #20
    Panie Piotrze. Mimo wszystko nie chce mi się wierzyć w czystość intencji Piłsudskiego. Nie podejmując oferty Denikina popełnił on nie tylko błąd, ale zbrodnię, tak przeciw Polsce jak i Rosji.
    Wyprawa na Kijów ewidentnie została podjęta na życzenie jego bossów w Berlina, bo mogli przy niej upiec kilka pieczeni na raz. Przede wszystkim załatwić pomyślnie sprawę referendum na Sląsku i Warmji.
    Sprowokowana wojna przyczyniła się do zwycięstwa bolszewików, bo całe masy białych oficerów kierując się motywacją patriotyczną i wymuszoną okazją wstąpiły do czerwonej armii.

  22. guła said

    ad #19 Marian Seyda
    „Polska na przełomie dziejów …”

    „„…Jeżeli Polski nie można uważać za prowincję Rosji, jeżeli Polacy stanowią rzeczywiście zupełnie odrębny naród i mają inne narodowe i kulturalne zadania, to znaczy, że niebezpieczeństwo zupełnego odpadnięcia nie znikło… Wszystkie te rozważania potwierdzają tylko, że istniejące w narodzie polskim siły odśrodkowe, odpychające go od Rosji, są jeszcze bardzo mocne, i że dlatego powinny być do przyszłego ustroju Polski wprowadzone takie wspólne z Rosją organy, któreby przeciwdziałały takim dążeniom, wiążąc obydwa narody i pomagając wzmocnieniu niedawno dopiero objawionych dążeń dośrodkowych polskiej opinji społecznej”.

    I to są początki tzw „razwiedki”. No, ale nie prapoczątki.

    Panie Guła… napisz nam, Pan – chociaż JEDEN JEDYNY RAZ – coś nieprzewidywalnego… – admin

  23. Piotrx said

    Re 21
    Panie Przeławie ja tez nie wierzę w czystość intencji Piłsudskiego
    ale moim zdaniem na „sukces” rewolucji bolszewickiej nie mial on decydującego wpływu – jak chcą widzeć niektórzy . Kukiel dość ostroznie zastanawia sie na skutkami miltarnymi ewentualnego udzialu sił polskich – ja fachowcem od wojskowosci nie jestem , ale moim zdaniem głowną wine za ów „sukces” ponosi …. zla sytuacja wewnętrzna w Imperium Rosyjskim – głownie na skutek wyniszczjacej wojny i rozkład etyczno moralny jej elit. Podobnie jak u nas przed rozbiorami.

    Owszem było finansowanie z Wall Street i innych banków , pomoc wrogich państw, owszem były bandy Trockiego i Lenina i byli zawodowi rewolucjonisci i agitatorzy ale ilu ich było?

    Zawodowych rewolucjonistów których rzad masona Kiereńskiego sciągnął z wygnania 80-90 tys, zydów małomiasteczkowych którzy wsparli aktywnie rewolucję około 1.5 miliona widzac w niej przyjscie czasow mesjańskich – ale gdzie miliony Rosjan? Rosja liczyła chyba wtedy ponad 100 mln a moze 150? (nie znam dokładnej liczby) Kto głownie zasilil szeregi Armii Czerwonej i jak wielka liczna carskich oficerow i generałow przeszła na stronę bolszewików. A jak znikoma pozostała po stronie „Białych” – Kukiel pisze dlaczego tak było.

    A ponado nieudolność rosyjskich władz (niestety wtedy już brak takich ludzi pokroju Stołypina) i rozne koterie dzialające wokól dworu. Np. po co car dal sie wciagnąć w bezsensowną wyniszczającą wojnę i tracił masy narodu (chciał być wiernym sojusznikiem krajow zachodnich? sam nie wiem ), po co rozwiazał Dumę – to był powazny błąd – chciał okazać swoją wspaniałomyślność(?) a okazał swoją małość jako nieprzewidujący i mało odpowiedzialny władca.Otworzył tym pełną drogę masonom z Rzadu Tymczasowego którzy sciagając masy rewolucjonistów doprowadzili Rosję do stanu rewolucyjnego wrzenia i przygotowali grunt bandom Trockiego i Lenina.

    Pewnie i inne przyczyny trzeba brac pod uwagę ale to wszystko piszę tak bardzo skrótowo i na szybko……

    Zastanawiam sie dlaczego w oficjalnej historii tak mało mowi sie o „Zielonych” 1918-1921 – dlaczego „Biali” nie szukali z nimi porozumienia?

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_tambowskie

  24. Wandaluzja said

    ——————————————————————————–
    Ad. 7: JO powiedział/a 2012-07-23 (poniedziałek) @ 10:41:21
    Pana Kolysanki mnie rozbrajaja Panie Wandaluzja. Klamie Pan jak znut i mysli , ze tego nie widac….
    ***
    Jeśli ja piszę KOŁYSANKI i Kłamię Jak z Nut, to KTOŚ musi mi pisać partyturę. Dotychczas tylko jedna osoba zarzuciła mi TRUCICIELSTWO NAUKOWE a była nią kilkanaście lat temu Angela Merkel w ramach Agresji Republiki Federalnej Niemiec przeciwko Polsce na przełomie XX i XXI wieku. Całość Raportu na

    Click to access EP-PE_LTA(2007)000139_EN.pdf


    AM skontrowała mój zarzut OTRUCIA Troją Schliemanna Rosji i Francji oraz rzeczowość Funkcjonalnej Chronologii Architektury Niemieckiej i Satelitarnej Detekcji Złota POKAZANIEM ODBYTNICY. Ta formuła AM obowiązuje na PWr i UWr choć jedynym argumentem naukowym było i jest pokazywanie przez nią TEGOŻ.
    Ja utrzymuję, że przez wykup Długu Sułtańskiego z asekuracją kapitału historycznego Troi Schliemanna Rosja straciła 9 tysięcy ton złota, co było końcem Wielkiego Kuzbasu, a wygnanie rosyjskich papierów wartościowych z giełdy berlińskiej i nie wpuszczenie ich przez Rotszylda na londyńską kosztowało Francję 60 mld fr, czyli 12 Kontrybucji, co przy Gwarancjach Parlamentu zmieniło francuskie stosunki własnościowe.
    Co jednak ma JO poza Odbytnicą Kanclerz Merkel? Otóż niewiele, bo tylko koncern ERICH VON DAENIKEN, a jeśli coś poza to niech Pokażę. Pisze np.: „ad.16. A jakie szanse Miala RP II w bitwie pod Warszawa? Szanse zaś wygrania Bialych byly olbrzymie , gdyby Pilsudski NIe Mieszal a Polacy Stworzyli Armie przy Boku Bialych. To i Tylko to bylo madrym i dajacym szanse na Przetrwanie Nowotworzonej-Odtwarzanej juz Rzeczpospolitej. W sytuacji jaka powstala, odtworzona Rzeczpospolita byla skazana na Likwidacje predzej czy pozniej przez najazd Zydow po prawej i lewej stronie a nie po jednej z nich ROSJAN…”
    JO pisze więc, że tragedia II RP zaczęła się od Odczytania przez narodowców wielkopolskich Ultimatum Piłsudskiego na posiedzeniu Sztabu Denikina, na który DARCZYŃCÓW jego, tj. Francuzów, Anglików, Amerykanów i Greków NIE ZAPROSZONO. Denikin dostał od Greków Konstantynopol więc powiedział Polakom JUŻ NIE JESTEŚCIE POTRZEBNI w formie najbardziej obraźliwej, żądając przy tym ZWRÓCENIA MU Białegostoku i Chełma. Piłsudski zaś przewidując taki obrót sprawy dał Ultimatum do odczytania narodowcom wielkopolskim jako protektorom Petlury, który trzymał kolej Odessa-Lwów, JEDYNĄ zaopatrzeniową armii polskiej.
    Denikin nie zaprosił Darczyńców, żeby NIE POKAZYWAĆ Chamskiego Dyktatu, który został skontrowany Chamskim Ultimatum Piłsudskiego, PRZYJĘTYM pod naciskiem Darczyńców, ale ta Cudowna Armia Korniłowa poniosła klęskę pod Orłem a Lenin dał pociągi z nierozładowaną bronią aliancką Kemalowi, który pobił nią Ormian i Greków, i odzyskał Konstantynopol.
    WNIOSEK JO sprowadza się więc do KAPITULACJI przed Denikinem, co prowadziło do KLĘSKI POD ORŁEM. Pociechą zaś ma być, że Polska nie zostanie zaatakowana przez DWÓCH ŻYDÓW: Hitlera i Stalina a TYLKO JEDNEGO. – Ale jak by Polska walczyła z Żydem Stalinem BEZ Białegostoku, Chełma i Lwowa? i czy Talmudyczny Żyd Adolf Hitler NA PEWNO dał by Polsce spokój i nie wasalizował jej, gdyby Polska w tamach KAPITULACFJI przed Denikinem oddała Niemcom Poznań i Katowice?
    Wypada więc zapytać nie o to, KTO PISZE partyturę dla mnie, ale dla JO?

  25. Przecław said

    #23 Piotrx

    Ja tylko napisałem na marginesie, że „sprowokowana wojna przyczyniła się do zwycięstwa boszewików”, mając na myśli rzecz jasna wojnę1920 r. Natomiast nie czuję się na siłach do oceniania i analizowania całościowo o „sukcesie” rewolucji bolszewickiej.
    Dzięki za oświecenie mnie w sprawach, w których nie byłem zorientowany.

  26. JO said

    ad.24. Wolalbym Polske pod warunkami Denikona, niz Trupa kopanego podczas II WS a potem przerobionego na ZOMBI pod nazwa PRL modyfikowego „genetycznie” przez Czarnuchow i Masonow … o nazwie PRL BIS

    Tylko Tacy Wandaluzja tego nie widza pisza Kolysanki pod dyktando mocodawco

  27. Zdziwiony said

    re.23

    Panie Piotrze,
    dziękuję Panu za informacje.

    Nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, co przypisuje się dziś Jędrzejowi Giertychowi, ale coś w tym musi być na rzeczy – była jeszcze rewolucja w Niemczech.

    Jestem natomiast bliski poglądom Józefa Mackewicza, zawartych w jego dziełach – ‚Zwycięstwo prowokacji”, „Lewa wolna”, „Nie trzeba głośno mówić”, czy nawet „Kontra”.
    J.Mackiewicz jednym słowem zmusza do pamiętania i zastanawiania się, że się tak wyrażę nad popełnionym grzechem pierworodnym wobec światowej bolszewii.

  28. Piotrx said

    Re 25:

    Panie Przecławie ja wiem ze Pan tego nie sugerował, przepraszam moze napisałem zbyt ogólnie miałem na myśli innne osoby np J. Engelgarda / „Klątwa generała Denikina”/ który był kiedyś omawiany w Gajówce:

    https://marucha.wordpress.com/2012/01/10/pakt-pilsudski-dzierzynski/

    Ja tez nie czuję sie kompetentny do oceniania całości przyczyn „sukcesu” rewolucji , tutaj zasugerowałem jedynie kilka luznych wnisoków i pytań jakie mi się nasuwają.

    W kwestii agenturalnej działalności Piłsudskiego ukazała sie kiedyś książka
    „Lodowa Sciana – czy miał Pan okazję czytać?

    Ryszard Świętek „Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918”, Platan. Kraków 1998

    Ja nie czytałem , a teraz, to rzadkość a ceny w antykwariatach są bardzo wysokie więc opieram się jedynie na tym co inni komentują..

    cyt:
    „Przekonuje o tym ogromna, licząca niemal tysiąc stron, monografia Ryszarda Świętka „Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918”. Jest ona poświęcona „wzajemnym stosunkom i powiązaniom oraz efektom współpracy Piłsudskiego z wywiadami Japonii, Austro-Węgier i Niemiec”, dotyka także innych ciekawych spraw, jak niejasnych okoliczności akcji w Bezdanach i wydania wyroku śmierci na skruszonego zdrajcę Tarantowicza, oskarżenia Brzozowskiego o kontakty z ochraną, głośniej afery szpiegowskiej Redla.”

    Z drugiej strony krytycy utrzymują że Autor książki jest piłsudczykiem , i stanowi ona dytyramb na cześć Marszałka owszem , jego działalność agenturalna jest w niej potwierdzona ale jest ona uzasadniana tym ze Piłsudski jakoby wykorzystaywał to jedynie dla wywalczenia własnego państwa:

    „Niezwykły jednak był to współpracownik czy też agent służb obcego państwa, który potrafił wykorzystać kontakty z nim do realizacji programu wywalczenia własnego państwa.|
    …..
    „Liczył się ostateczny rezultat. W tym kontekście współpraca z zaborcami stawała się narzędziem realizacji własnego programu, niezależnie od tego, że wówczas Piłsudski był jednym z trybów machiny wywiadowczej Austro-Węgier i Niemiec. Ta współpraca pozwalała osiągnąć sukcesy polityczne”

    Ja wspomniałem książi nie czytałem wiec zdania własnego na jej temat nie mam. Jak wiadomo inni potem zarzucali Piłsudskiemu nadal wrogą Polsce działalność juz po uzyskaniu niepodległości – czy był np. masonem? są domysły ale na razie dowodów bezpośrednich nie ma / choć są pośrednie/.

    *****************

    ponizej całość artykułu Tomasza Stańczyka omawiająca nieco tą książkę:

    *************

    Kilkuletnia współpraca Piłsudskiego z wywiadem austro-węgierskim i kontakty z wywiadami Japonii i Niemiec, jest do dziś – a może właśnie dziś, kiedy Marszałek ma znów swoje place i ulice – tematem drażliwym. Kiedy kilka lat temu historyk Ryszard Świętek opublikował w „Rzeczpospolitej” artykuł, któremu redakcja nadała celowo przykuwający uwagę tytuł „Agent Piłsudski”, przyszło kilka listów od oburzonych czytelników, zaś jeden z wybitniejszych piłsudczyków, ostatni żyjący minister rządu II Rzeczypospolitej Wacław Jędrzejewicz, autor „Kroniki życia Józefa Piłsudskiego”, poczuł się bardzo dotknięty. A przecież współpraca Piłsudskiego z wywiadem austro-węgierskim, o której była mowa w artykule, była faktem, uważanym niepotrzebnie – w jego wyjątkowym przypadku – za wstydliwy.

    Przekonuje o tym ogromna, licząca niemal tysiąc stron, monografia Ryszarda Świętka „Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918”. Jest ona poświęcona „wzajemnym stosunkom i powiązaniom oraz efektom współpracy Piłsudskiego z wywiadami Japonii, Austro-Węgier i Niemiec”, dotyka także innych ciekawych spraw, jak niejasnych okoliczności akcji w Bezdanach i wydania wyroku śmierci na skruszonego zdrajcę Tarantowicza, oskarżenia Brzozowskiego o kontakty z ochraną, głośniej afery szpiegowskiej Redla.

    Pomoc z Dalekiego Wschodu

    Polski ruch antyrosyjski i niepodległościowy, reprezentowany przez Józefa Piłsudskiego i skupionych wokół niego działaczy PPS – tak zwanych starych, nie miał materialnych możliwości, by realizować swe cele bez pomocy z zewnątrz. Gdy wybuchła wojna japońsko-rosyjska Piłsudski postanowił wykorzystać ten konflikt dla sprawy polskiej, uzyskać pomoc techniczną i materialną dla polskich dążeń irredentystycznych.

    „Stanęło na tym, że Japończycy będą dawać nam pieniądze na zakup broni i ułatwiać jej odbiór w Hamburgu, a my będziemy zbierać dla nich wiadomości o ruchach i nastroju wojsk wysyłanych na Wschód. Stosunki te były otoczone największą tajemnicą. Wiedział o nich tylko Piłsudski, Jodko, Filipowicz i ja.” Tak pisał o współpracy z japońskim wywiadem Kempitai w okresie wojny rosyjsko-japońskiej i rewolucji w Rosji (1904-1905) Stanisław Wojciechowski.

    Ważną rolę odgrywał w kontaktach z Japończykami Witold Jodko-Narkiewicz (1864-1924), postać dziś zapomniana, przez 20 lat aż do 1914 r. najbliższy przyjaciel, powiernik i współpracownik Piłsudskiego, wybitny publicysta, człowiek bardzo wykształcony i bogaty.

    Ryszard Świętek tak pisze o zaangażowaniu działaczy PPS we współpracę z Japończykami: „W bezpośrednich działaniach Piłsudskiego i Jodki-Narkiewicza za mało było elementów pozytywistycznych, czyli zwykłej pracy, a za dużo >>romantycznych<< dysput i życzeń, chociaż obydwaj rozumieli doskonale potrzeby realnej polityki PPS. W pracy na rzecz Japończyków było wiele improwizacji i bałaganu w dziedzinie zbierania i przekazywania informacji".

    Ogółem Japończycy przekazali PPS w ciągu półtora roku (kwiecień 1904 – październik 1905) 33 tys. funtów na prace wywiadowcze i zakup broni. Była to aż 1/3 sumy, jaką przekazali dla wszystkich opozycyjnych organizacji i grup politycznych w Rosji. Koniec wojny japońsko-rosyjskiej oznaczał też przerwanie finansowania ruchów wywrotowych w Rosji.

    Od Strzelca do Oleandrów

    Kontakty Piłsudskiego z wywiadem Austro-Węgier były podyktowane jego planami stworzenia w Galicji warunków do przeszkolenia wojskowego ochotników, którzy w przypadku wojny między zaborcami utworzyliby polskie oddziały walczące przeciw Rosji i staliby się kadrą odrodzonego wojska polskiego. Wychowany wkulcie roku 1863 r. marzył Piłsudski o wywołaniu antyrosyjskiego powstania. Chodziło też o propagandowe oddziaływanie szkolenia paramilitarnego na społeczeństwo polskie – by mu uświadomić możliwość i konieczność czynnej walki o niepodległość. Było oczywiste, że bez poparcia władz austriackich, konkretnie bez wiedzy, pomocy i nadzoru ze strony wywiadu takie plany nie mogły zostać zrealizowane. Z drugiej strony wywiad austriacki był zainteresowany możliwością wykorzystania członków PPS – największej polskiej organizacji rewolucyjnej do prac wywiadowczych przeciw Rosji. Sondaż w tej sprawie przeprowadzony został w 1908 r. przez szefa placówki oddziału wywiadu (HK Stelle) we Lwowie kpt. Gustawa Iszkowskiego. Prawdopodobnie pod koniec 1908 r. Piłsudski rozmawiał z szefem sekcji wywiadu Biura Ewidencyjnego Maximilianem Ronge. Wówczas najpewniej doszło do porozumienia o zorganizowaniu siatki wywiadowczo-dywersyjnej przeciw Rosji w zamian za umożliwienie działalności ruchu niepodległościowego i organizowanie oddziałów paramilitarnych – Związku Strzeleckiego i Strzelca.

    W marcu 1909 r. przedstawiciele Biur Ewidencyjnego konferowali z Piłsudskim, Jodką i Sławkiem w Wiedniu. Przedsięwzięcie wywiadowcze nazwano operacją "Konfident (R)". Kierował nią sam Ronge. Ukryto ją nawet przed własnym aparatem wywiadu.

    Także i po stronie polskiej krąg wtajemniczonych był bardzo wąski. Ścisłe kierownictwo organizacji nazwanej "Konfident (R)" stanowili Józef Piłsudski, Walery Sławek (odpowiedzialny za bieżące kontakty z przedstawicielem wywiadu, kpt. Józefem Rybakiem i będący łącznikiem między nim a Piłsudskim), Witold Jodko-Narkiewicz. Tylko oni mieli ścisły, operacyjny kontakt z centralą wywiadu. Inni uczestnicy nie zdawali sobie sprawy z tych powiązań. Na potrzeby operacji wykorzystana została struktura i zaplecze Organizacji Bojowej PPS, Związku Walki Czynnej oraz utworzonych dzięki porozumieniu z wywiadem austriackim Związku Strzeleckiego i Strzelca.

    "Działania sabotażowe i wywiadowcze wykonywano – pisze Świętek – ale do pewnego stopnia pozorowano je, aby uzyskać tym większą cenę przetargową za polską pomoc i współdziałanie ruchu rewolucyjnego w Królestwie Polskim." Zresztą do końca 1912 organizacja Piłsudskiego spełniała wyłącznie pomocnicze funkcje informacyjne. Prowadzenie biura szpiegowskiego (a także kontrwywiadowczego) było dla Piłsudskiego działalnością uboczną. Ale i dla Austriaków i ściśle z nimi współpracujących Niemców w ostatecznym rachunku może to nie było najważniejsze.

    Rosyjskie plany strategiczne musiały ciągle uwzględniać element zagrożenia polskiego. Jak pisze autor Biuro Ewidencyjne odniosło sukces ze współpracy z polskim ruchem rewolucyjnym i niepodległościowym, tworząc pozory przygotowywania insurekcji polskiej. A to utwierdzało sztabowców rosyjskich w decyzjach o ewakuacji zachodnich kresów Cesarstwa. Sztaby austriacki i niemiecki do swych strategicznych planów włączyły polski ruch wojskowy jako czynnik polityczny w rozgrywce z Rosją.

    Wywiad austriacki chciał wykorzystać oddziały strzeleckie tylko jako wywiadowczo-dywersyjną awangardę wkraczających do królestwa wojsk niemieckich i austro-węgierskich. Piłsudski liczył natomiast, że wkraczające do Królestwa kadrowe oddziały polskie, jeśli nie wywołają fali wystąpień antyrosyjskich zostaną przynajmniej zasilone przez ochotników, stworzą liczącą się siłę. Samodzielny polski czyn zbrojny i własna siła militarna mogły stać się ważnym czynnikiem w odzyskaniu niepodległości. Te rachuby, choć zapewne nie w taki sposób, jak marzył Piłsudski, spełniły się.

    6 sierpnia 1914 r. z krakowskich Oleandrów wyruszyła, złożona z członków organizacji strzeleckich, kompania kadrowa.

    Powstanie w Królestwie nie wybuchło. Strzelcy byli przyjmowani przez rodaków z rezerwą, chłodno, niechętnie. Wydawało się, że plany Piłsudskiego uległy załamaniu. Ale wkrótce władze austriackie zgodziły się na sformowanie Legionów.

    Można spotkać się w historiografii z ocenami, że to właśnie uratowało Piłsudskiego od kompletnej klęski politycznej i utraty znaczenia. Jednak Ryszard Świętek pisze, że powołanie Legionów było właśnie wymuszone koniecznością opanowania wymykającego się spod kontroli ruchu strzeleckiego

    "Liczył się ostateczny rezultat. W tym kontekście współpraca z zaborcami stawała się narzędziem realizacji własnego programu, niezależnie od tego, że wówczas Piłsudski był jednym z trybów machiny wywiadowczej Austro-Węgier i Niemiec. Ta współpraca pozwalała osiągnąć sukcesy polityczne" – pisze Ryszard Świętek.

    Jego zdaniem Piłsudski nie musiałby się do niej uciekać, gdyby dla swojego programu irredenty uzyskał wyraźne poparcie polityczne oraz pomoc materialną ze strony społeczeństwa polskiego.

    Józef Piłsudski był współpracownikiem wywiadu Austro-Węgier lub, jak kto woli, agentem. Niezwykły jednak był to współpracownik czy też agent służb obcego państwa, który potrafił wykorzystać kontakty z nim do realizacji programu wywalczenia własnego państwa.

    Niemcy – nie wykorzystana szansa?

    Chociaż Piłsudski i organizacja "Konfident (R)" była w gestii wywiadu Austro-Węgier, to jednak, jak pisze Ryszard Świętek, głównym zainteresowanym w wykorzystaniu Piłsudskiego, jego ruchu niepodległościowego i oddziałów były Niemcy. Zdaniem autora chciały one doprowadzić do powstania państwa polskiego w związku z Niemcami, by stworzyć zaporę przeciw imperializmowi Rosji.

    "Uwięzienie Piłsudskiego w Magdeburgu nie było potrzebne nikomu, obciążało stosunki polsko-niemieckie" – pisze autor. Uważa on, że było ono też zawinione przez Piłsudskiego: "Komendant znalazł się w pułapce ogólnych nastrojów antyokupacyjnych". Ale czy w tę pułapkę nie wpędzili go sami Niemcy skoro: "Nie chcieli mieć żadnych zobowiązań politycznych, które krępowałyby ich zamierzenia aneksyjne oraz plany tworzenia nowego państwa polskiego, w ramach kontrolowanego przez Niemcy systemu Mitteleuropy". Józef Piłsudski nie zamierzał pogodzić się z wizją Polski podporządkowanej Niemcom, z czego autor robi mu jakby zarzut. Pisze bowiem: "Nie rozumiał istoty dążeń niemieckich i ich wojennych konsekwencji", a także – co się odnosi do lat międzywojennych: "Nie umiał przezwyciężyć w polityce polskiej negatywnych stereotypów wobec Niemiec".

    Przekreślało to możliwość ułożenia stosunków polsko-niemieckich. Zwraca uwagę wywód autora:

    "Polska okazała się za słaba do prowadzenia samodzielnej polityki utrzymania równowagi w stosunkach z Niemcami i Związkiem Radzieckim. Budowanie zbliżenia z Niemcami okazało się fikcją, uwzględniając tylko subiektywną rolę czynnika polskiego. Nie chodziło bynajmniej o przyjęcie dyktatu niemieckiego. Dyplomacja polska miała dużą swobodę manewru, a wybrano scenariusz najgorszy z możliwych. Być może Polska straciła przez to szansę pokojowego rozładowania napięć w stosunkach z Niemcami na przełomie 1938 i 1939 r. Oglądanie się na interesy Francji i Wielkiej Brytanii prowadziło do wojny, gdyż polityka zachodnich aliantów Polski nie potrafiła skutecznie przeciwstawić się imperializmowi III Rzeszy oraz ZSRR, a także przełamać własnych dążeń hegemonistycznych. W Warszawie od 1934 r. udawano jedynie zbliżenie polityczne z Niemcami. Nie można więc obwiniać specjalnie Francji i Wielkiej Brytanii za pozorowanie ochrony bezpieczeństwa Polski. Rząd polski znalazł się w końcu we własnej pułapce, jak ongiś Piłsudski przy uwięzieniu w Magdeburgu".

    Wydaje się, że ani dla społeczeństwa polskiego, które zaledwie 20 lat wcześniej odzyskało niepodległe państwa, ani dla elit politycznych, wywodzących się spośród żołnierzy Piłsudskiego, nie było psychicznie możliwe pójście na porozumienie z Niemcami. Oznaczać ono musiało ustępstwa i jeśli nie od razu, to z czasem sprowadziłyby one Polskę do roli wasala Niemiec. Wybrano filozofię: lepiej umrzeć na stojąco niż żyć na klęczkach. Nie można nie zrozumieć takiego wyboru rządzącej elity, który był też wyborem społeczeństwa. Ciążył nad tym wyborem duch Piłsudskiego.

    * * *

    W 1927 r. podczas Zjazdu Legionistów Piłsudski mówił o obcych agenturach. Zakończył słowami: "Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując jedynie Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym".

  29. Piotrx said

    Re 28:
    Dziękuję Panu ale to tylko bardzo szczątkowe informacje. Tutaj trzebaby jakiegoś eksperta zeby to wszystko ogarnął i poukładał.

    „Nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, co przypisuje się dziś Jędrzejowi Giertychowi, ale coś w tym musi być na rzeczy – była jeszcze rewolucja w Niemczech.”

    Nie tylko Jedrzej Giertych był zwolennikiem „spisków” , wielu innych polskich i zagranicznych autorów ….

    Ja stałem się z czasem /ale dopiero po wielu latach niewiedzy/ zwolennikiem „spiskowej praktyki dziejów” – to chyba termin pochodzący od H.Pająka. Nie wiem czy Pan czytał jego książki? Moze i w niektórych osobistych ocenach się myli jak zarzucają mu niektórzy (przeciez każdy moze się mylić ) ale zawsze podaje konkretne fakty – to na początek bardzo polecne pozycje i do tego kopalnia informacji na te tematy – czerpane z wielu prac zagranicznych niedostępych w Polsce. Napisał też krytyczną ksiazke o Piłsudskim „Ponura prawda o Piłsudskim”

    Mnie podobają się słowa rosyjskiego emigranta George Knupffera /pochodził z Kurlandii/ napisane wprawdzie w 1958 roku , ale nadal aktualne , które czesto cytuję:

    „… dla ogromnej większości zwykłych, porządnych, bogobojnych ludzi wszystkich krajów, wszelkie zmowy są nie do przyjęcia, jeśli tylko zrozumiemy ich cele. My jesteśmy kandydatami na ofiary i do nas należy sprawa własnej obrony. Zostało nam bardzo mało czasu. Musimy działać natychmiast. … Nie dajcie się wprowadzić w błąd przez tych, którzy mówią wam, że wróg jest tylko w Moskwie. To prawda, że jest tam jeden z wrogów i że to wróg taki, z którym nie można iść na żaden kompromis. Musimy sobie jednak zdawać sprawę z tego, że jeśli będziemy widzieli wroga tylko w Moskwie, to dostaniemy nożem w plecy od wroga w Nowym Jorku. Lecz ten wróg, podobnie jak ten w Rosji, tylko korzysta z Ameryki jako swej bazy. Amerykanie nie są winni bardziej od Rosjan. Oba te narody są ofiarami subtelnej , a potężnej siły dywersyjnej, której nie są w stanie rozpoznać … W głowach milionów ludzi, całych narodów nadal nie mieści się naga, gorzka , tragiczna, okrutna, złowieszcza, złowroga, potworna prawda:

    WSZYSTKO PRZEBIEGA ZGODNIE Z PLANEM! nic nie dzieje się „przypadkiem”.

    W historii nie ma żadnych przypadków, żadnych zbiegów okoliczności, żadnych „żywiołowych rewolucji”, ani samoistnych „wybuchów”. Ludzkość ma prawo dowiedzieć się, kto ją oszukuje!”

  30. Piotrx said

    Zapomnialem – jest jeszcze taka strona z fragmentami ciekawych i przemilczanych książek – tez można sobie poczytać i wyrobić wstępne zdanie na ich temat

    http://www.naszawitryna.pl/index_ksiazki_21.html

  31. JO said

    Gdyby Pilsudski NIE byl zdrajca, to w PRL stosowano by wzgledem niego metede zamilczenia „na smierc” a w PRL Bis zaden pomnik Pilsudskiego by nie powstal a Walesa nie porownywal by siebie do Pilsudskiego…etc, etc

    Z perspektywy czasu widac, ze Elita Rosji – CAR dobrze wiedzieli co sie Swieci, wiedzieli, ze jezeli powstanie Armia Niezalezna w Polsce to bedzie grozba ,ze UNI skieruja ja przeciwko Rosji i TAK SIE STALO!!!

    Wola Elity Imperium Rosyjskiego byla jedna- Odbudowac Rzeczpospolita ale taka by byla bezpieczna i dawala bezpieczenstwo Rosji a przynajmniej walczyla by z Masoneria – Komunistami.

    Stalo sie Przeciwnie. Polacy Zawiedli. Rzeczpospolit abyla powstala okazuje sie tylko po to by Oslabic Carska i Zlikwidowac Carska Rosje a potem Rzeczpospolita.

    To samo spotka kazde porzeczpospolitej PseudoPanstwo wlacznie z Ukraina

  32. Kapsel said

    Re 29

    WSZYSTKO PRZEBIEGA ZGODNIE Z PLANEM! nic nie dzieje się “przypadkiem”.

    Dokładnie tak jest Panie Piotrze,dlatego Pan Sam dał Nam znak

    ….Słowa Pana Jezusa do kandydatki na ołtarze : Rozalii Celakówny:
    „Polska nie zginie, o ile przyjmie Chrystusa na Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego miłości, inaczej, moje dziecko, nie ostoi się. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus królował.
    Jest jednak ratunek dla Polski, jeżeli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym Państwie z Rządem na czele.
    To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów, a całkowitym zwrotem do Boga (…). Tylko we Mnie jest ratunek dla Polski ” … „Które pań­stwa i narody Intronizacji nie przyjmą i nie poddadzą się pod panowanie słodkiej Miłości Jezusowej zginą z powierzchni Ziemi i już nigdy nie powstaną.”

    ale kto by tam słuchał pielęgniarki i w dodatku po VII klasach szkoły powszechnej :

    W październiku 1932 roku zapisała się na kursy pielęgniarskie Polskiego Czerwonego Krzyża. W roku 1933 eksternistycznie zdała egzamin VII klasy szkoły powszechnej, aby móc się dalej kształcić. 4 sierpnia 1937 roku złożyła państwowy egzamin pielęgniarski.

    Pracę wykonywała sumiennie i z wielkim oddaniem dla chorych, przez co zyskała sobie ich zaufanie i szacunek. Była pielęgniarką nie tylko co do ciała, ale i co do ducha, dlatego jej podopieczne nazywały ją „matką”. Kilkunastu z nich pomogła znaleźć uczciwą pracę. Można wnioskować, że w ciągu 19 lat jej praktyki w szpitalu, na jej dyżurze nikt nie odszedł z tego świata bez pojednania się z Panem Bogiem.

    Cicha, pokorna i uczynna wielu osobom służyła pomocą, a ubogim dawała jałmużnę, sama żyjąc w ubóstwie. Mimo to miała wrogów, była upokarzana, a nawet prześladowana.

    Liczne obowiązki w pracy i poza nią nadwerężyły jej siły. 7 września 1944 roku bardzo poważnie zapadła na zdrowiu. Wezwany lekarz stwierdził u niej anginę Plauta i Vincenta i polecił odwieźć ją do szpitala. 12 września Rozalia poprosiła o kapłana. Po spowiedzi i przyjęciu wiatyku i namaszczenia chorych, 13 września o godzinie 2 nad ranem spokojnie umarła.

    http://www.rozalia.krakow.pl/rc/

  33. Zdziwiony said

    WSZYSTKO PRZEBIEGA ZGODNIE Z PLANEM!

    Tu może posłużę się przykładem, gdzie „ich” PLAN bezpośrednio widać gołym okiem bez obznajomienia się z „spiskową praktyką dziejów” jak to ujął Pan Piotr, jak choćby utrata udziału Polski w rurociągu
    NORD STREAM i nie tylko.

    Prof. Bogusław Wolniewicz – POLSKA WOBEC ROSJI DZIŚ

    Chcę coś rzec w jednej tylko sprawie: o tych obchodach 70-lecia wybuchu II wojny światowej, jakie 1 września odbyły się w Gdańsku; a dokładniej, o naszym stosunku do Rosji, jaki się na tle tych obchodów zarysował. Z góry uprzedzam, że to, co powiem, niektórym będzie nie w smak, może nawet wielu. Liczę jednak, że będą i tacy, co choć też niecałkiem może się ze mną zgodzą, uznają przecież mój punkt widzenia za przynajmniej godny zastanowienia.A poza tym wydaje mi się, że ta życzliwość i to poparcie, jakimi się ze strony Państwa cieszę, i za które jestem tak głęboko wdzięczny, opierają się na jednym: na tym, że wiecie, iż mówię zawsze tylko to, co naprawdę myślę; i że mówię prosto z mostu, bez ogródek i bez oglądania się na to, czy się to komu spodoba, czy nie spodoba.
    A teraz do rzeczy. Nasza polityka wobec Rosji zdaje mi się z gruntu błędna – jednakowo ta rodem z PiS-u, i ta rodem z PO. (O krypto-komunie z SLD nie mówię, bo tych należało już dawno zdelegalizować razem ze wszystkimi ich przybudówkami i rozpędzić na cztery wiatry.) Błędność naszej polityki widać było jak na dłoni właśnie podczas tych obchodów. Istotę tej błędności ująłbym w dwa słowa: z jednej strony nadymanie się wobec Rosji, a z drugiej podszarpywanie tygrysa za ogon. Nie jestem, uchowaj Boże, rzecznikiem uniżoności wobec kogokolwiek; wobec Rosji oczywiście także nie. Ale cnota to jest zawsze – jak mówił Arystoteles – złoty środek między dwiema skrajnościami, między dwoma niecnotami.
    Naszego stosunku do Rosji nie ma cechować ani uniżoność, ani nadęcie. Ma go cechować szacunek dla potęgi Rosji i poczucie proporcji – że my potęgą nie jesteśmy i nie będziemy. Ta proporcja ujawniła się najdobitniej w pewnym podstawowym fakcie historycznym: oni swoją wielką wojnę z Niemcami wygrali, a my naszą wielką wojnę z Niemcami przegraliśmy. Czas to zrozumieć. I czas zrozumieć, że gdy mały zaczepia dużego, to się dla małego nie może dobrze skończyć. Tej prawdy, najelementarniejszej z elementarnych, nie mogą jakoś pojąć nasi politycy, np. panowie Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski. Oto dowody.
    3 września dziennik „Rzeczpospolita” podaje informację: „Prezes PiS ocenia premiera Rosji. Jarosław Kaczyński skrytykował wystąpienie premiera Federacji Rosyjskiej Władimira Putina na Westerplatte. Głównie z tego powodu, że Putin nie przeprosił za wymordowanie Polaków w Katyniu. – Powstaje pytanie o sens zaproszenia Putina – stwierdził prezes Kaczyński”. Rozumiem te słowa J. Kaczyńskiego tak, że skoro premier Putin nie zamierzał nas przepraszać, to po co przyjeżdżał i po co go w ogóle zapraszano?
    Gdy czytałem tę informację, przypomniało mi się wydarzenie sprzed czterech lat, z obchodów w Moskwie 60-lecia zwycięstwa nad Niemcami. Zjechali się tam wtedy notable z całego świata, a wśród nich minister spraw zagranicznych Holandii. W trakcie tych uroczystości tenże Holender zwrócił się do rosyjskiego ministra obrony Siergieja Iwanowa z pytaniem, czy Rosja nie powinnaby jednak przeprosić zebranych za pakt Ribbentrop-Mołotow. A na to Iwanow odpowiedział mu: „Jeżeli ktoś chce, byśmy go przepraszali, to musi nas najpierw podbić”. I ten Holender zamknął natychmiast dziób, a za nim wszyscy inni. Premier Putin mógł był powiedzieć to samo na Westerplatte. Nie zrobił tego przez uprzejmość, której naszym politykom zabrakło; i zabrakło im poczucia proporcji.
    Albo weźmy marszałka Sejmu p. Komorowskiego. Po tej pokrętnej uchwale naszego Sejmu na temat wkroczenia 17 września 1939 r. Armii Czerwonej na terytorium Polski, rosyjskie MSZ wydało oświadczenie, że uchwała ta „czyni poważną szkodę odbudowie dobrych stosunków między naszymi krajami”. Marszałek Komorowski skomentował to oświadczenie tak (Rz, 25.9.2009): „Kontestując uchwałę polskiego Sejmu, strona rosyjska dała świadectwo, że nie potrafi poradzić sobie z własną historią. (…) Rosyjscy politycy niepotrzebnie angażują się w obronę stalinizmu. – To jest tak, jakby Niemcy chcieli bronić przeszłości hitlerowskiej”.
    Zdumiewa mnie beztroska pana marszałka w szastaniu takimi oświadczeniami. Bo poza wszelkimi innymi różnicami, w stosunku Niemców i Rosjan do mrocznych stron ich własnej przeszłości zachodzi znowu jedna różnica fundamentalna: polityka Hitlera doprowadziła III Rzeszę do druzgocącej klęski, a polityka Stalina doprowadziła Związek Radziecki do niebywałego triumfu. Poza grozą swoich czynów, Adolf Hitler okazał się jeszcze politycznym partaczem, a Józef Stalin okazał się – czy to się nam podoba, czy nie podoba – najskuteczniejszym politykiem XX wieku. Dlatego Niemcom stosunkowo łatwo przychodzi potępić swego byłego Führera, którego przedtem tak entuzjastycznie i tak powszechnie popierali. A Rosjanom wobec Stalina przychodzi to trudno, ich stosunek do tej postaci i do tego etapu ich dziejów nie może nie być ambiwalentny, dwoisty. I nie przez ich subiektywny upór, czy złą wolę – ta może też jest, ale to nie to jest istotą rzeczy. To jest trudność obiektywna, przed którą musi stanąć każdy naród w ich położeniu. Myślę, że Chiny stoją teraz też przed tą trudnością w swoim stosunku do Mao Tse-tunga. A udzielanie przez p. Komorowskiego Rosjanom wskazówek, jak ten gigantyczny problem ideologiczny mają u siebie rozwiązywać, zdaje mi się głupie i prostackie.
    Historycznie nasza rezerwa i nieufność wobec Rosji jest ze wszech miar uzasadniona. I przypuszczam, że oni są ją chyba w stanie zrozumieć. Niekiedy czynią nawet wobec nas pewne gesty pojednawcze, których my jakoś nie umiemy docenić, ani przyjąć tak, jak na to zasługują.
    Ostatnim takim gestem był właśnie przyjazd premiera Putina na uroczystości rocznicowe do Gdańska; przyjazd pozostający w jaskrawym kontraście z ostentacyjnym lekceważeniem, jakie okazał nam ten fircykowaty lewak z Waszyngtonu. (O dwu innych gestach Rosjan, wcześniejszych i daleko ważniejszych, powiem za chwilę.) Putin nie tylko zjawił się w Gdańsku osobiście, ale wystąpił tam w tonie powściągliwym i pojednawczym. Powiedział na Westerplatte (Rz, 2.9.2009): „Mój kraj uznaje błędy przeszłości. (…) Chcielibyśmy, aby stosunki polsko-rosyjskie były oddzielone od rozrachunków historycznych i oparte na zasadzie dobrosąsiedztwa”. A na konferencji prasowej w Grand Hotelu zaproponował nam wręcz powrót do umowy w sprawie tego rurociągu, który nas tak – słusznie zresztą – niepokoi.
    A my co na to? Gderania i pretensje. I to nie tylko politycy, lecz i ludzie skądinąd bardzo rozumni. Tak np. prof. Zdzisław Krasnodębski pisał (tamże): „Generalnie jestem zawiedziony i rozczarowany tym, co powiedział premier Putin. Przede wszystkim – ani słowa o Katyniu”. Pytam: a dlaczego miał premier Putin mówić o tym na Westerplatte, jeżeli nie uznał tego za stosowne? Niech prof. Krasnodębski zważy dobrze to, co cztery lata temu powiedział owemu Holendrowi min. Iwanow, bliski współpracownik Putina.
    Ale to jeszcze nic przy tym, co napisał red. Bronisław Wildstein – też jeden z tych, których rozumności nie byłbym w najmniejszym stopniu skłonny kwestionować. Mówi on (Rz 14.9.2009): „Niezależne organizacje (…) prowadzą walkę o odsłonięcie całej prawdy na temat (Katynia) i borykają się z oporem władz rosyjskich. Walczą również o symboliczne zadośćuczynienie za zbrodnie. Jeżeli zrezygnujemy z kategorii ludobójstwa, to nie mamy podstaw, aby żądać interwencji międzynarodowych czynników w tej sprawie”. Czy mu tutaj rozum odjęło? „Symboliczne zadośćuczynienie” – ale zapewne w rublach całkiem niesymbolicznych! I na jaką to „interwencję” i jakich „międzynarodowych czynników” red. Wildstein tu liczy? Kto się na świecie do tego kwapi, żeby z nami iść na Moskwę wymuszać jakieś „zadośćuczynienia”; szlakiem hetmana Stanisława Żółkiewskiego?
    Powiedzmy wyraźnie dwie rzeczy. Sprawę Katynia jako problem polityczny między Polską i Rosją rozwiązał wielki, historyczny gest prezydenta Borysa Jelcyna z 14 października 1992 r. W tym dniu przekazał on nam przez swojego osobistego wysłannika treść najtajniejszego dokumentu, w którym zawarta jest najgłówniejsza i dla Rosjan najstraszniejsza prawda o zbrodni katyńskiej. My powinniśmy byli uznać wtedy tę sprawę za tym samym ostatecznie wobec Rosji zamkniętą – i głośno to powiedzieć. Nie uczyniliśmy tego. Uważam, że to był nasz błąd. A wywlekanie nadal sprawy Katynia na forum polityczne jest już teraz tylko czystym jątrzeniem, jeżeli nie czymś jeszcze gorszym.
    To samo – po drugie – dotyczy paktu Ribbentrop/Mołotow i daty 17 września 1939 r. W 54 lata później, 18 września 1992 r., Rosjanie wycofali z Polski swoje ostatnie wojska. Wycofali je dobrowolnie, bez walki; nie została przelana ani jedna kropla polskiej krwi. I tak, bez przelewu krwi, została zwrócona nam suwerenność, którą przedtem nam zabrali. To był z ich strony drugi wielki gest – i my powinnibyśmy znowu uznać, że sprawa ich wkroczenia w 1939 r. na nasze terytorium jako aktualny problem polityczny jest zamknięta. A co robimy? Próbujemy – jedyni na świecie, samotni w tym jak palec – rozszerzać dziś propagandowo winę za rozpętanie II wojny światowej i przesuwać ją z Niemców także na Rosjan. Równie dobrze jak rzec, że drogę do wojny otwarł pakt zawarty w Moskwie 23 sierpnia 1939 r., można też rzec, że otworzył ją układ zawarty 29 września 1938 r. w Monachium. Dlaczego się mówi, że drogę do wojny otwierał układ Ribbentrop/Mołotow, a nie układ Hitler/Chamberlain? Putin wytknął to na Westerplatte i miał niestety rację.
    Cała nasza polityka wobec Rosji po 1993 r. zdaje mi się jakaś bez sensu. Nie widzę, co myślimy nią osiągnąć. Pchamy palec między drzwi; rozumiem, że czasem trzeba robić nawet to, ale w tym wypadku nie rozumiem po co.

    Prof. Bogusław Wolniewicz
    Wypowiedź na falach Radia Maryja – 27 września 2009 r.

    Tyle powiedziałem w radio. Wielu wzięło mi to za złe, ale wielu też mnie poparło. Chciałbym tu swoją wypowiedź uzupełnić, zwłaszcza co do sprawy katyńskiej.
    Katyń to cierń w duszy Rosji. Jak bardzo on Rosjanom dolega, pokazują bezradne manewry propagandowe, jakimi usiłują jego bolesne kłucie osłabić. Takim manewrem są podnoszone przez nich od niedawna losy bolszewickich jeńców wojennych w Polsce po wojnie 1920 r., zwłaszcza wysoka ich śmiertelność w obozie internowania gdzieś koło Tucholi. Aluzja do niej znalazła się nawet w liście premiera Putina do Polaków z 31 sierpnia br., opublikowanym na łamach „Gazety Wyborczej”. Wymienił tam jednym tchem „zarówno cmentarze pamięci w Katyniu i Miednoje, podobnie jak tragiczne losy żołnierzy rosyjskich, którzy dostali się do niewoli podczas wojny 1920 r.”; jednak nie powtórzył już tego na Westerplatte, co należy zauważyć.
    Katyń i Tuchola są to dwie sprawy niewspółmierne – i to absolutnie. Wysuwanie tej drugiej jako propagandowej „przeciwwagi” dla pierwszej jest tylko beznadziejną próbą obrony. Sprawę tego obozu pod Tucholą trzeba naturalnie zbadać historycznie i opisać z pełnym obiektywizmem. Ale i bez tego różnica jest oczywista: Katyń to był potworny mord z premedytacją, Tuchola to była karygodna nieudolność organizacyjna. To drugie znajduje swe pośrednie potwierdzenie w losach repatriantów po pokoju ryskim z marca 1921 r., masowo wtedy do Polski napływających. Zakładano dla nich obozy przejściowe, główny w Baranowiczach. A oto co pod tymże hasłem pisze nasza encyklopedia „Ultima Thule” w swym pierwszym tomie wydanym w 1927 r., więc parę lat po opisanych tam zdarzeniach:
    „Po wojnie bolszewickiej Baranowicze zyskały smutną sławę jako jeden z punktów, przez które wracali repatrianci z Rosji. Powrót repatriantów w 1921 i 1922 był masowy. Biurokracja polska zorganizowała punkty dla repatriantów w fatalny sposób. Repatrianci przybywający do Baranowicz nie zastawali tu żadnych urządzeń dla siebie. W zimie nocowali w szczerym polu, skutkiem czego co rano po takim noclegu znajdowano kilkudziesięciu zamarzniętych ludzi. Wśród wielkich mrozów przewożono repatriantów w nieopalanych wagonach. Wskutek braku wszelkich urządzeń higienicznych grasowały epidemie. (…) W końcu 1921 poseł Władysław Grabski został mianowany nadzwyczajnym komisarzem do spraw repatriacyjnych. Powoli następuje poprawa i na wiosnę 1922 obóz w Baranowiczach został jako tako zorganizowany.”
    Nie sądzę, by czynniki odpowiedzialne wtedy u nas za obozy jenieckie były wiele sprawniejsze od odpowiedzialnych za obozy repatriacyjne. Oba są naszą hańbą, ale Katyń to hańba całkiem innego rzędu.
    Wszelkie próby, by umniejszyć wyjątkową grozę zbrodni katyńskiej, są z góry daremne. Tej zbrodni umniejszyć się nie da. Nie potrzeba też przyklejać do niej etykiety „ludobójstwa” ani żadnej innej, bo ona stoi ponad wszelkimi etykietami, jest sui generis. Sami jej tylko nie desakrujmy, czyniąc z niej obiekt przetargów politycznych lub zgoła tytuł do jakichś roszczeń materialnych. Rosja uznała swoją winę głębiej, niż ktokolwiek mógł był się spodziewać; zgodziła się także, by w miejscu zbrodni stanął krzyż. Nic więcej nie było tu do zrobienia, więc czego jeszcze od nich chcemy? Nie rozmieniajmy świętości narodowej na drobne.
    Nie mieszajmy też tamtej sprawy ze sprawą 17 września 1939 roku. Co do tamtej Rosjanie czują się winni, co do tej zaś nie. Albowiem istotnie: to nie wkroczenie ich wojsk na terytorium Polski przesądziło wynik naszej walki z Niemcami. W połowie września, skoro nie ruszyła się Francja, wynik ów był już przesądzony i głupstwem jest dziś mówić o „ciosie w plecy”. Złem było nie samo to, że wkroczyli, lecz to, jak się potem wobec nas zachowali: od nikczemnej mowy Mołotowa poczynając, a na tamtej strasznej sprawie kończąc, na której zresztą jego podpis też figuruje.
    Wszystkie owe zaszłości trzeba najstaranniej przechowywać w pamięci naszego narodu i opracowywać dalej historycznie. Nie ma natomiast żadnej potrzeby, by wciąż od nowa podtykać je Rosjanom pod nos. Pamiętać to nie to samo, co publicznie obnosić się ze swoimi żalami. Czy to nie jasne?

    http://www.zyciekielc.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1233%3Aboguslawwolniewiczpolskawobecrosji&catid=28%3Aopinie&Itemid=50

  34. Wandaluzja said

    26.JO powiedział/a – 2012-07-24 (wtorek) @ 10:13:47
    ad.24. Wolalbym Polske pod warunkami Denikona, niz Trupa kopanego podczas II WS a potem przerobionego na ZOMBI pod nazwa PRL modyfikowego “genetyczni przez Czarnuchow i Masonow … o nazwie PRL BIS
    Tylko Tacy Wandaluzja tego nie widza pisza Kolysanki pod dyktando mocodawcow
    ***
    Jest to Replika na moje EXPOSE z sentencją, że PISZĘ KOŁYSANKI POD DYKTANDO MOCODAWCÓW – więc trzeba wskazać tych Mocodawców. Mój braciszek też mówił, że piszę DLA DZIECI a okazał się tajnym Świadkiem Jechnatona czyli EGIPCJANINEM. Gdy Prezydent Sadat wyrzucił mój kapitał egiptologiczny to wycofałem go do Izraela, gdzie miałem Świątynię Salomona o której Żydzi NIE WIEDZIELI a reprezentowanie mnie w Egipcie zleciłem Francuzom, którzy wywiązali się z tego dobrze.
    O żądnych MOICH MOCODAWCACH nie słyszałem więc Oskarżyciel powinien podać argumenty za tym lub moje Profity, bo ja niczego prócz biedy, prześladowań i ZAMACHÓW nie zaznałem. Mego syna wykastrowali Anglicy, bo potrzebowali Wielkiego Eunucha Jerozolimskiego, żeby osadzić na tronie rosyjskim jezuitę – żeby wszyscy Rosjanie mieli spermę jezuicką – bo dopóki to się nie ziści się to ANGLIA BEZPIECZNA NIE BĘDZIE.
    JO jest ANALFABETĄ historycznym, bo denikinowcy Negowali Polskę: KAKAJA POLSZA? ŻMUDZINA Józefa Piłsudskiego – czy jak mu tam było po żmudzku? też Polakiem zrobił Zwierzęcy Wielkoruski Szowinizm czyli DENIKINOWCY. – Grecy mówili, że człowiek jest zwierzęciem politycznym a Denikin polityczny nie był – jak JO.

  35. Przecław said

    #28 Piotrx
    Dziękuję za wskazanie książki Ryszarda Swiętka, chętnie zapoznam się z nią.
    Mam taże w planie Józefa Rybaka, czy czytał Pan go ?
    Wg mnie Swiętek, przynamniej tu pomija powiązania JP z wywiadem angielskim, a nas już w szkole podstawowej poinformowała nauczycielka historii, że on zrobił zamach za angielskie pieniądze.
    Również stwierdzenie, że JP *nie umiał przezwzciężyć negatywnych streotypów wobec Niemiec* wydaje się śmiechu warte.

  36. Wandaluzja said

    Nie wiedziałem, że Zieloni mieli 700-tysięczną armię, czyli że większą mieli tylko Czerwoni. Po bitwie pod Orlem Borys Sawinkow zrobił piekielną awaturę na Radzie Politycznej w Rostowie za odprawienie polskiej misji wojskowej twierdząć, że BYŁO TO POWODEM KLĘSKI.
    Prowadzony przez policję Bogrow nie mógł wyjąć rewolweru i zastrzlić Stołypina, gdy BLIŻEJ miał cara, ale mógl narobić zamieszania i umożliwić tym Sawinkowowi zastrzelenie Stołypina. To zabójstwo Stołypina przez Bogrowa było POTRZEBNE jednak Stalinowi – że to NIE SAWINKOW przygotował rewolucję rosyjską. Sawinkow myślał Rosją może rządzić POZYTWNIE TYLKO STOŁYPIN, ALBO JA i dlatego krzyczał: TRZEBA BYŁO DAĆ POLAKOM SMOLEŃSK – którego by nie przyjęli, ale musieli iść pod Orzeł.
    Mój ojciec uważął, że wyprawa Piłsudskiego na Kijów była spiskiem rabinów kijowskich. Po wejściu Piłsudskiego do Kijowa rabini pojechali do Lenina i krzczeli. TY ŻYDOSKI GNOJU, ZARAZIŁEŚ KAPLANKE SYFILISEM TO KOPULÓJ JĄ – co w Polsce zareprezentował Simon Mol. Lenin musiał więc dać armię Traockiemu, który się Piłsudskiego nie bał, i brać afrodyzjaki. Ta jednak NA ROZKAZ Sawinkowa postrzeliła go z małokaliibrowca, co uruchomiło syfilis – i dlatego Stalin kazał retuszować zdjęcia Kaplanki ANTYPATYCZNIE i wlepić ją do błazeńskiego zamachu na Lenina z CIĘŻKIEGO BRAUNINGA.
    To był sygnał do II Puczu Eserów stłumionego przez Tuchaczewskiego przy pomocy GAZÓW BOJOWYCH Reichswehry, wobec czego po bitwie nad Niemnem – kiedy Moskwa NIE MOGŁA BYĆ BRONIONA – Piłsudski i Dmowski zapytali Sawinkowa, CO CHCE: Smoleńsk czy Piotrogród? Ten odpowiedział, że Piotrogród, co przekształciło eserów w Nacjonalnych Bolszewików Leningradzkich.

  37. JO said

    ad.36. Tak , Denikin byl wikrzy niz CAR, ktory uznawal Polske a Denikin nie i to wg Pana ma sens.

    Gdybym byl na miejscu Denikina, to tez bym pomniejszal temat Polski by wynegocjowac wiecej. To, ze Denikin przeszrzowal, nie oznacza, ze NIE nalezalo poprzec Denikina, ktory reprezentowal Ortodoksje.

    Wg Pana lepiej poprzez Talmud :))))

    Wole byc Analfabeta jakimkowiek, niz miec takie podejcie jak Pan Panie Wandaluzja

  38. JO said

    Romanie, bez JPII nie bylo by Ukrainy…. Dyskredytacja JPII rzuca cien na Ukraine. Czy nie jest to powodem Pana Postawy pro JPII ?
    Czy nie idzie Pan za Glosem swoich namietnosci przeczac Prawdzie?

    Ja Panu Zarzucam, ze wlasnie Pan tak robi i to wielokrotnie.

  39. Marucha said

    Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X uznaje legalność wyboru papieży posoborowych i unika używania takich słów, jak heretyk, schizmatyk etc., wychodząc z założenia, iż papieże owi błądzili w dobrej wierze. Nie podważa też ewentualnej osobistej świętości posoborowych papieży (choć usilnie protestowało przeciwko beatyfikacji JP II).

    Tym niemniej Bractwo wciąż przypomina stare błędy papiestwa i wytyka nowe, pozostawiając odbiorcy wyciąganie wniosków. Wnioski te mogą być tylko jedne: nieustannie łamie się w KK Ewangelię i Tradycję oraz sprzeniewierza orzeczeniom poprzednich papieży. Jak to nazwiemy, jest już mniej ważne.

  40. JO said

    ad.39. „Jak to nazwiemy, jest już mniej ważne.” – admin

    No wlasnie, jak to nazwiem, to juz mniej wazne. Nieusanne Lamanie KK Ewangelii i Tradycji = te slowa wystarcza a fachowe, prawne nazwy tu juz konsekwencja lamania, ktore przez Papiezy NIE MOZE MIEC MIEJSCA nie mowiac o Biskupach, Ksiezach a nawet zwyklych wiernych bo nieustanne lamanie Ewangelii i Tradycji powoduje, ze czlowiek oddala sie lub stawia poza Sw Kosciolem i zasluguje na Kare, ktora w przypadku lamiacych NIE MA MIEJSCA a li tylko w przypadku Upominajacych sa Represje.

    My nie mamy Prawa mieszac prawdy z klamstwem. Czyny czlowieka – JPII – Papieza raz osadzone przez Tradycje nie moga podlega jakims usprawiedilwieniom liberalym a wylacznie potepieniu bo inaczej stajemy sie Liberalami a nie Katolikami

  41. j said

    Ad.40-JO

    Panie JO! Jak Pan juz musisz pisac, to pisz Pan. Ale na litosc Boska przestan Pan pouczac ludzi przerastajacych Pana o kilka glow.

    PS. Pana ogromny wysilek intelektualny by wcisnac sie w laski RomanaK i zatrzec niemila opinie jaka mial o Panu zostal zapewne dostrzezony i jak mniemam doceniony. 🙂 🙂 🙂

  42. JO said

    Obrona Dzialan Jana Pawla II jest hanba dla jakiegokolwiek Katolika
    Dzialania JPII zasluguja wylacznie na potepienie a proba usprawiedliwienia ich jest calkiem innym tematem , ktory nie powiniem byc poruszany gdy oceniamy Jakosc tych dzialan i skutki jakie przyniosly kosciolowi w swietle wzorow jak Katolik Powinien Zyc, mowic, dzialac.

    Jan Pawel II przekroczyl Granice nie tylko przyzwoitosci ale granice PRAW, ktorych powinien strzec jako Papiez

    W swietle ostatniej Odpowiedzi Watykanu wzgledem Bractwa Piusa X postawy i relacji z Watykanem w wg Watykanu KKatolickim – Dzialanie w Przeszlosci JPII winnismy wciaz Potepiac i tym potepieniem uprzytamniac wszystkim , ze decyzja Watykanu jest Tragiczna w Skutkach dla Calej Ludzkosci i moze tylko przyczynic sie do poglebienia Kruzysu KKatolickiego i Utrata Wiary jeszcze wiekrzej Ilosci Katolikow, co skutkuje przeciez brakiem Uswiecenia Katolikow Dusz a na ziemi – SMIERCIA poprzedzona ochyda upadlego czlowieka

    Większość z nas (chyba) nie broni Jana Pawła II, a jedynie sugeruje, aby ataki na Niego nie były aż tak gwałtowne i nie przysparzały uciechy wrogom Kościoła. – admin

  43. JO said

    ad.41. Tak Pani J, ja b chce wszelkimi silami dzialajac miec dobra opinie w oczach nie tylko Pana Romana K ale i Pani. Bardzo prosze mnie docenic. Powiem wiecej, ze jezeli tak sie nie stanie to zaplacze sie na „przyslowiowa smierc”

    P.s. .. i moja nizszosc intelektualna tak bardzo chce ukryc przed panstwem. W zasadzie „nobilituje sie ” intelektualnie piszac do Panstwa i zabierajac z Wami Glos. Laska jaka mi dajecie odpowiadajac na moje wpisy jest przeze mnie b doceniona.
    Prosze , mowcie, piszcie ze mna i do mnie….

    Panie JO, pisząc do mnie nijak się Pan nie nobilituje. 🙂 – admin

  44. JO said

    ad.43. ..bo Pana inteligencja i wiedza jest zapewne ponizej mojej….:) , z czego sie bbb ciesze, ze taki Gajowy jest ponizej mnie…..coz za to Nobilitujemy sie Razem w Towarzystwie Pana Romana K i Pani J.
    Dobrze, ze choc staramy sie byc w doborowym towarzystwie liczac na jego Dobra nas Ocene, no nie?

  45. JO said

    Większość z nas (chyba) nie broni Jana Pawła II, a jedynie sugeruje, aby ataki na Niego nie były aż tak gwałtowne i nie przysparzały uciechy wrogom Kościoła. – admin

    Trzeba odrozniac ataki na dzialania Papieza, ktore sa niezbedne jako samoobrona przed Modernizmem od atakow na czlowieka Wojtyle, czy Ratzingera…

    Coz, w swiecie poprawnosci politycznej nic nie jest jasne . Ja jednak w takim swiecie nie zyje w odroznieniu co do niektorych jak widac.

  46. Piotrx said

    Re 35: ” chętnie zapoznam się z nią. Mam taże w planie Józefa Rybaka, czy czytał Pan go ?”

    Panie Przecławie I ja dziękuję , nie nie czytałem jej a jaki jest tytuł książi J.Rybaka?

    Książka Swiętka niestety jak wspomniałem bardzo droga, nakład wyczerpany i dlatego na giełdach i antykwariatach – ceny około 500 PLN

    Jak wspomnialem niektórzy zarzucają mu wybielanie J.P. mimo potwierdzenia jego agenturalności.

  47. […] Email […]

Sorry, the comment form is closed at this time.