Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Operacja „Wisła” – Wiktor Poliszczuk

Posted by Marucha w dniu 2012-07-29 (Niedziela)

Nadesłał p. PiotrX.
(Fragmenty)

Wiktor Poliszczuk (1925-2008)

Dokonując analizy przyczyn zarządzenia operacji „Wisła”, należy mieć na uwadze dwie zasadnicze okoliczności: po pierwsze – dążenie OUN-UPA do oderwania terytorium tzw. Zacurzonia od państwa polskiego, po drugie – terror stosowany przez OUN wobec ludności ukraińskiej. Inną rzeczą byłoby, gdyby UPA stanowiła formację ochotniczą i gdyby jej zaopatrzenie sprowadzało się do dobrowolnego działania ludności ukraińskiej, a inną – postawienie ludności ukraińskiej w sytuacji bez prawa wyboru: kto nie pomaga OUN-UPA, ten jest wrogiem narodu ukraińskiego, a taki podlega likwidacji.

W wytworzonej, w oczekiwaniu na wybuch trzeciej wojny światowej przez OUN-UPA, sytuacji, kiedy ludność ukraińska była terroryzowana, kiedy nie pozostawiono jej prawa nawet do neutralności, władze uznanego przez prawo międzynarodowe państwa polskiego miały prawo i obowiązek podjęcia działań zmierzających do zaprowadzenia ładu i porządku na terytorium państwa, do zapobieżenia oderwania od niego części terytorium.

Najlepiej sformułowaną oceną przyczyny przeprowadzenia operacji „Wisła”, polegającej na przesiedleniu ukraińskiej i łemkowskiej ludności na tereny północne i zachodnie Polski powojennej, jest opinia działacza OUN Bandery i jednocześnie uczestnika działań OUN-UPA w Przemyskiem, po wojnie ukraińskiego nacjonalistycznego historyka w Stanach Zjednoczonych – Lewa Szankowśkiego, który napisał:

„zbrojna walka UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak też na całej Zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona powstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób brały w niej udział. Gdy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie ziemie Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły nadal egzystować, musiały one porzucić to terytorium”.

W nauce na Zachodzie szeroko stosowana jest metoda porównawcza (komparystyka) – badanie analogicznych faktów, motywów itp. W Polsce powojennej, prócz ukraińskiej, istniała też pokaźna białoruska mniejszość narodowa. Wobec niej władze polskie nie podjęły działań analogicznych do operacji „Wisła”, albowiem w ramach tej mniejszości nie działał terrorystyczny ruch zbrojny skierowany na oderwanie od państwa polskiego określonych terenów.

Władze polskie nie stosowały wobec Białorusinów przymusu w trakcie wymiany ludności z Białoruską SRR, nie dokonały przesiedleń Białorusinów z ich miejsc zamieszkania.

Ergo: gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”.

Stąd należy sformułować wniosek, że nie w samym istnieniu ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce powojennej leżały przyczyny stosowania przymusu w trakcie wymiany ludności, nie w chęci pozbycia się skupisk ukraińskich w Polsce tkwiły przyczyny podjętych przez władze polskie kroków w postaci operacji „Wisła”, a jedyną ich przyczyną było istnienie i działanie struktur Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery, dążącej do oderwania od państwa polskiego jej południowo-wschodnich terytoriów.

Trzeba pamiętać, że struktury OUN-UPA-SKW składały się z obywateli państwa polskiego. Stąd też legalność ich zwalczania, stąd też zasadność umieszczania podejrzanych o udział lub współdziałanie z OUN-UPA w obozie w Jaworznie. Rzeczą odrębną jest traktowanie osadzonych w tym obozie, ale ono nie niweczy zasadności zwalczania osób podejrzanych o działalność antypaństwową, nawet kilkunastoletniej młodzieży, często angażowanej do współdziałania z OUN-UPA.

Jak wynika z dziennika „Burłaki”, po przeprowadzeniu operacji „Wisła” wygłodniałe, schorowane, obdarte niedobitki OUN-UPA pozbawione zostały oparcia w ludności ukraińskiej, w następstwie czego miały miejsce częste dezercje. W tym stanie resztki oddziałów podjęły dramatyczną przeprawę przez Czechosłowację do amerykańskiej strefy okupacyjnej. Przedostawały się przez teren Polski i Czechosłowacji, po drodze dokonując rabunków. Do celu doszło tylko 300 upowców.

Łew Szankowśkyj dokonał prawidłowej oceny sytuacji: to nie stosunek sił zbrojnych OUN-UPA oraz Polski zadecydował o zaprzestaniu działań UPA na tzw. Zacurzoniu. O zaprzestaniu tej działalności zadecydowała opercja „Wisła”. Oznacza to, że polityczna decyzja władz Polski była prawidłowa i przyniosła spodziewany skutek.

Operacja „Wisła” podjęta została w stanie wyższej konieczności. Winę za przymus w przesiedlaniu ludności ukraińskiej na Ukrainę oraz za podjęcie decyzji o wykonaniu operacji „Wisła”, w konsekwencji za pozbawienie ludności ukraińskiej zwartych skupisk jej zamieszkania i postępującej asymilacji mniejszości ukraińskiej w Polsce, ponosi OUN Bandery, do której ukraińska mniejszość narodowa w Polsce winna kierować swoje ewentualne pretensje.

Nie do przyjęcia jest twierdzenie ukraińskich nacjonalistycznych działaczy w Polsce, w tym historyków, że operacja „Wisła” miała na celu zlikwidowanie mniejszości ukraińskiej drogą asymilacji, czemu sprzyjać miało jej rozproszenie na ziemiach zachodnich i północnych. Po pierwsze – państwo nie dysponowało enklawą do osiedlenia 150 000 ludności z zapewnieniem dla niej mieszkań i miejsc pracy; po drugie zaś – teoretyczne osiedlenie przesiedlonych na jednym obszarze nie rozwiązałoby problemu OUN-UPA, której oddziały przekoczowałyby w ślad za przesiedloną ludnością i nadal terroryzowałyby ją walcząc przeciwko państwu polskiemu.

Rozproszenie przesiedlonych było jedynym wyjściem wykluczającym metodę osadzenia ludności ukraińskiej w obozach.

W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie wzory demokracji zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obozach odosobnienia i pozbawiły ich majątku, w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono. Znów więc w ocenie zaszłości w Polsce należałoby porównać je z działaniami państw demokratycznych (komparystyka).

Działalność struktur OUN Bandery na południowo-wschodnich terenach powojennego państwa polskiego stanowiła nieudany etap realizacji celu sformułowanego przez I Kongres OUN polegającego na stworzeniu ukraińskiego państwa nacjonalistycznego typu faszystowskiego, na wszystkich, według arbitralnych ocen OUN, ukraińskich terytoriach etnograficznych, a więc na oderwaniu od uznanego przez prawo międzynarodowe państwa części jego terytorium. Działania te, podjęte przez obywateli państwa polskiego, należy kwalifikować jako zbrodnię przeciwko państwu, a nie jako działania przeciwko „komunizmowi”.

Tej prostej prawdy nie potrafi zrozumieć historyk Grzegorz Motyka, nie rozumie tego kierownictwo IPN, nie rozumiał tego Senat RP, nie rozumie prezydent Aleksander Kwaśniewski. OUN-UPA podjęłaby analogiczne kroki również przeciwko polskiemu państwu demokratycznemu, gdyby takie po zakończeniu wojny powstało.

Wskazać przy tym należy, że mimo operacji „Wisła”, banderowcy operowali na terenie Polski do 1953 r. Resztki „Służby Bezpeky” OUN nadal dokonywały egzekucji podejrzanych o zdradę, a wywiad brytyjski do 1953 r. dokonywał desantu z powietrza i z morza banderowców na teren Polski z zadaniem prowadzenia dywersji.

Komentarzy 26 to “Operacja „Wisła” – Wiktor Poliszczuk”

  1. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  2. Zgroza said

    Ta publikacja trafnie ocenia sytuację. Nie ma podstaw przepraszania na „Akcję Wisła” jak to uczynił Kwaśniewski. Nie ma podstaw do oceny tej akcji, jak to zrobił swego czasu Senat RP. Jest natomiast podstawa do wyrażenia głębokiego ubolewania z powodu wydarzeń jakie miały miejsca na południu polskich Kresów Wschodnich w latach 1928-1953. Glebę pod te działania stworzyła nienawiść, a tę wypielęgnowały przede wszystkim działania KPZU, które stworzyły podatną glebę dla późniejszych działań OUN i UPA. Włączyli się później i Niemcy tworząc np. dywizję SS „Hałyczyna”, batalion „Nachtiogal” czy sieć posterunków ukraińskiej (tak zwanej żółtej) policji ukraińskiej, która ponosi odpowiedzialność za tysiące zamordowanych Polaków.
    Polska prasa przedwojenna odnotowuje ponad 1300 przypadków bandyckich działań dywersyjnych Ukraińców wobec ludności i majątku Polaków. Płoną dwory, płoną dojrzałe zboża na pniu w polu, mnożą się napady na ambulanse i urzędy pocztowe. Dochodzi do zabójstwa ministra Pierackiego. Jest to akcja sterowana przez sowieckie służby specjalne (GRU). Wykonawcami są aktywiści i bojówkarze Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Jej celem jest wywołanie działań odwetowych ze strony polskiej administracji państwowej. Kiedy działania takie następują, kary grzywny, więzienia, a nawet przypadki zamykania i rozbierania cerkwi. Co było ewidentnym błędem, przenoszącym konflikt także na sprawy religijne. Rusza ostra kampania propagandowa, do walki włącza się duchowieństwo prawosławne. Następuje ujednolicenie celów komunistów i nacjonalistów.
    Przed paroma laty wpadł mi w ręce Kalendarz Prawosławny z roku 1996, a w nim poświęcony tym sprawom artykuł ks. Anatola Hajduczeni zatytułowany „Męczennicy Ziemi Chełmskiej i Podlasia”, gdzie mówi się, iż to Kościół katolicki represje te spowodował. Wspomina tu autor o 118 zburzonych w latach 1938-1939 cerkwiach, o karach pieniężnych, wspomniana jest jako przykład wieś Chodywańce w powiecie Tomaszów Lubelski, gdzie ukarano prawosławnych grzywnami. Wspominam o tej wsi ponieważ w kwietniu roku 1944 zamordowano tu znanego mi proboszcza parafii katolickiej ks. Jakuba Jachułę.
    Okres ostatnich dwu lat przed wojną ks.Hajduczenia zalicza do najtragiczniejszych dla prawosławia. „Z dniem wybuchu II wojny światowej – pisze w roku 1996 ks. Hajduczenia – sytuacja Cerkwi i jej wyznawców zmieniła się. Ustały prześladowania ze strony władz państwowych i katolików. Niemcy do prawosławnych odnosili się pozytywnie. (…) Okupanci okazywali swoją pomoc. Może nie tyle dla prawosławnych ile dla Ukraińców, mieszkańców tych ziem. (…) Taka, w miarę „spokojna” sytuacja trwała do momentu powstania i umocnienia się polskiego podziemia. Już w 1942 roku rozpoczęły się zbrojne ataki polskich band na duchownych i świeckich.” Tutaj dalej następuje wyliczenie szesnastu przypadków działania tych zbrojnych polskich band”. I dalej zaznaczenie, że sytuacja ta trwała nadal po wkroczeniu na te ziemie Armii Czerwonej i stan ten trwał do roku 1947, czyli do momentu podjęcia Akcji „W”.
    Artykuł ten, przypomnę – napisany w roku 1996, kiedy to już dość dużo było wiadomo, o tym co wydarzyło się na Wołyniu i Podolu, a także na Ziemi Przemyskie i w Chełmszczyźnie – nie wspomina na przykład o stosunku duchowieństwa prawosławnego do masowych rzezi Polaków na Ukrainie, gdzie w cerkwiach popi święcili broń UPA w tym siekiery, sierpy, topory, noże i ołowiane ciężarki na rzemieniach do ogłuszania ofiar przed zadaniem im śmiertelnego ciosu bagnetem lub nożem. Nie wspomina o haniebnej współpracy z NKWD, były oddziały UPA dowodzone przez sowieckich oficerów. Były oddziały UPA, gdzie funkcjonowali oficerowie SS.
    Ogień rozpalony przez OUN, wspomagany przez obydwu okupantów, pochłaniając ofiary po obydwu stronach żarzył by się jeszcze długo gdyby nie Akcja „Wisła”.
    Powiedzieć tu jeszcze wypada, iż nie wszyscy Ukraińcy byli zwolennikami ideologii OUN-UPA, ale bezwzględny terror Bezpeki UPA spowodował wśród ludności ukraińskiej, paraliż tak straszliwy, że wykluczył wszelkie objawy sprzeciwu.
    Do dzisiaj jednak ideologia ta jest na tyle żywa na Ukrainie, że pozwala się stawiać pomniki mordercom i otwarcie nazywać ich bohaterami narodowymi. Co bohaterowie nie tylko mają polską krew na rękach, ale wyrządzili Ukrainie szkody, które długo jeszcze będą się kładły głębokim cieniem na wizerunku Państwa Ukraińskiego.

  3. Zgroza said

    Jeszcze słowo komentarza do wyżej cytowanego artykułu ks. Hajduczeni. Jak sądzą człowieka młodego, który nie znał z autopsji tego, o czym pisze, i chcąc nie chcąc korzysta z niezbyt wiarogodnych źródeł.
    „Przymusowe przesiedlenie – pisze Hajduczenia – nie miało nic wspólnego z przestrzeganiem praw człowieka. (Propagandowy termin stworzony kilkanaście lat temu, nie miał zastosowania w czasie wojny i zaraz po niej – po prostu byłby śmieszny.) Akcja „W” była typową pacyfikacją. Zmuszano ludzi do natychmiastowego wyjazdu. Nie mogli zabrać ze sobą swojego majątku. Zostawili swoje domy, obejścia, warsztaty – dorobek całego życia. Pozwalano zabrać wyłącznie niezbędne przedmioty, co mogło się zmieścić w podręcznym bagażu.”
    Byłem mimowolnym świadkiem Akcji „Wisła”, było to rzeczywiście wysiedlenie, wysiedlenie nie pacyfikacja. A właściwie przesiedlenie. Domów czy obejść przecież zabrać nie sposób – fakt. Ale to nie był exodus kolumn ludzi z węzełkami w rękach czy tłumokami na plecach pędzonych przez okrutnych siepaczy. To były po prostu długie tabory wozów konnych, przy których było prowadzone bydło, żaden tam bagaż podręczny. A co najdziwniejsze – nie widziałem uzbrojonej eskorty, która strzela do uciekających lub opornych. Zresztą, nikt nie uciekał, bo i gdzie? Przesiedlani zajmowali na ziemiach zachodnich i północnych gospodarstwa z budynkami na ogół nie gorszymi od opuszczonych.
    Przytoczyłem tu obszerne fragmenty artykułu ukraińskjego duchownego, bo prezentowane przez niego poglądy o „polskiej zemście” na niewinnym narodzie ukraińskim – przy całkowitym przemilczaniu faktu rzezi niewinnej ludności polskiej na na Kresach – są dzisiaj nadal żywe i niemal „obowiązujące” wśród wielu mieszkańców Ukrainy Zachodniej.

  4. pati said

    AD2. Jakie polskie kresy wschodnie ? Nie ma czegos takiego. Jak to nie ma podstaw do przepraszania? A co ma ludnosc cywilna wspolnego z mordami ? A zapomniał Pana tym jak do ludobojca piłsudski ustawiał swoich agentow wsrod ludnosci a pozniej ci mordowali tylko bo nic innego nie potrafili robic ? Tak samo z jakiej racji Rosjanie maja przepraszac za katyn ? Czy Ukraina za bandere, ktory jak wiadomo polakiem był. Od momentu odzyskanie przez polske niepodległosci Cerkiew Prawosławna oraz ludnosc była wrecz przesladowana przez katolikow oraz koscioł katolicki.

  5. JerzyS said

    Kim był stryj naszego ministra obrony -Mirosław Onyszkiewicz — „Oresta”
    http://pl.wikisource.org/wiki/Protok%C3%B3%C5%82_przes%C5%82uchania_%C5%9Bwiadka_Piotra_Fedoriwa
    fragmet

    Pytanie: Określcie kompetencje głównego komandira UPA w Zacurzońskim Kraju Mirosława Onyszkiewicza — „Oresta”.
    Odpowiedź: Główny komandir UPA na Zacurzoński Kraj Mirosław Onyszkiewicz, ps. „Orest”, miał prawo wydawania rozkazów i instrukcji, w myśl których podległe mu oddziały UPA działały w terenie. Przez niego były wydawane rozkazy do napadów na oddziały WP, grupy UB i MO, na spółdzielnie i urzędy, na wsie zamieszkałe przez ludność polską i inne, o których będę zeznawał po wyliczeniu jego uprawnień i kompetencji. Wyżej omawiany posiadał prawo awansowania członków UPA, ale do jakiego stopnia, tego dokładnie nie wiem. Poza tym wyżej wymieniony przeprowadzał systematyczną kontrolę oddziałów UPA i instruował osobiście dowódców tych oddziałów dając im wytyczne do dalszej działalności. Miał także prawo dyscyplinarnego karania podwładnych mu upowców i stawiania ich przed Trybunałem Rewolucyjnym.

    Pytanie: Scharakteryzujcie działalność oddziałów UPA w Zacurzońskim Kraju pozostających pod dowództwem Mirosława Onyszkiewicza — „Oresta”.
    Odpowiedź: Działalność oddziałów UPA w Zacurzońskim Kraju działających na podstawie rozkazów dowódcy UPA-SAN Onyszkiewicza przedstawiała się następująco:
    a. W dniu 28 marca 1947 r. w okolicy Baligrodu sotnia „Hrynia” względnie „Stacha” dokonała napadu na szosie prowadzącej z Baligrodu do Cisny na oddział WP, w którym to przebywał śp. gen. broni Świerczewski. Na szosie tej była urządzona zasadzka na oddziały WP, które tamtędy miały przechodzić. Gdy oddział WP, w którym znajdował się% śp. gen. broni Świerczewski, zbliżył się na miejsce zasadzki, ukryty oddział UPA otworzył ogień i wywiązała się walka, w trakcie której zginął gen. broni Świerczewski. Kto wydał rozkaz zorganizowania zasadzki, nie jest mi wiadome, ale miała to być akcja odwetowa za wysadzony bunkier przez WP w Beskidach. Mirosław Onyszkiewicz — „Orest”, jest współwinny śmierci gen Świerczewskiego, gdyż on wydawał rozkazy podległym sobie oddziałom UPA do napadów na oddziały WP w terenie.
    b. Oddziały UPA w myśl rozkazów komandira UPA w Zacurzońskim Kraju, dokonywały akcji sabotażowo-dywersyjnych w terenie przez podpalanie lasów, niszczenie mostów, dróg kolejowych i szos, palenie wsi zamieszkałych przez ludność polską i zbóż znajdujących się w stodołach bądź w stogach. Szczególnego rozmiaru nabrała akcja sabotażowo-dywersyjna w okresie odbywającej się akcji przesiedleńczej ludności ukraińskiej do USRR i na Ziemie Zachodnie. Wtedy były wydawane przez komandira UPA „Oresta” rozkazy stosowania najostrzejszych środków celem sparaliżowania akcji przesiedleńczej.
    c. Schwytanych żołnierzy WP oraz funkcjonariuszy UB i MO oddziały UPA badały, a następnie likwidowały bądź odbierały im broń i rozmundurowywały, puszczając ich w bieliźnie.
    d. W czasie akcji przesiedleńczej oddziały UPA w myśl instrukcji „Oresta” paliły wsie zamieszkane przez ludność polską i mordowały ich mieszkańców.
    e. Oddziały UPA dokonywały także systematycznych napadów w myśl rozkazów „Oresta” na spółdzielnie w terenie i urzędy polskie, rabując dobytek.
    f. Oddziały UPA przedsiębrały akcje odwetowe, a mianowicie napady na posterunki MO i ORMO w terenie, gdzie dokonywały morderstw i rabunku mienia.
    g. Jak już poprzednio podałem, polityczni wychowawcy oddziałów UPA w myśl instrukcji „Oresta” prowadzili oszczerczą kampanię propagandową skierowaną przeciwko ZSRR, Polsce i CSR bądź to przez wygłaszanie referatów dla ludności ukraińskiej, bądź przez kolportaż nielegalnej literatury nacjonalistycznej w terenie.
    h. Z większych akcji rabunkowo-terrorystycznych są mi znane następujące akcje dokonane przez podległe „Orestowi” oddziały UPA. W końcu maja 1946 r. oddziały UPA wspólnie z nielegalną organizacją WIN (Wolność i Niezawisłość), z którą uprzednio zawarto umowę, dokonały napadu zbrojnego na miasto Hrubieszów, podczas którego wysadzono w powietrze dom ze znajdującymi się wewnątrz żołnierzami Armii Radzieckiej, zwolniono z więzienia więźniów i dokonano napadu na budynek PUBP w Hrubieszowie. Dokładna ilość ofiar tego napadu nie jest mi znana, lecz było dużo zabitych i rannych. Mirosław Onyszkiewicz — „Orest”, jest współwinnym tego napadu, gdyż oddziały UPA działały w myśl jego rozkazów. W początkach 1946 r. oddziały UPA dokonały zbrojnego napadu na strażników Wojsk Ochrony Pogranicza, gdzie zdemolowały budynek i zamordowały kilku wopistów. Po tym zbrojnym napadzie „Stiah” wręczył mi dużą ilość materiałów i dokumentów wojskowych, na podstawie których opracowałem referat szkoleniowy dla podległych sobie placówek SB na 70 kartkach maszynopisu, pt. „Polskie Pograniczne Wojska NKWD albo Wojsko Ochrony Pogranicza”, który służył do szkolenia SB, gdyż zawierał strukturę WOP, materiały o informacji WOP i inne dane, których nie pamiętam.
    i. Łupy zrabowane przez oddziały UPA w czasie dokonywanych napadów przekazywane były prowidnykom gospodarczym OUN w okręgach i rejonach, a ci odpowiednio je ukrywali w bunkrach; potem przeznaczano je na cele organizacyjne. To samo czyniono ze zrabowanymi pieniędzmi.
    j. Ogólnej liczby członków UPA na terenie państwa polskiego nie znam dokładnie, ale było ich kilka tysięcy. Uzbrojenie zdobywano na oddziałach Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. Tak samo zdobywano umundurowanie.

    Pytanie: Scharakteryzujcie współpracę głównego Komandira UPA Mirosława Onyszkiewicza — „Oresta” z wami jako szefem służby Bezpieki z uwzględnieniem waszych kontaktów.
    Odpowiedź: Ścisła współpraca między UPA i SB istniała w terenie. Nadrejonowi względnie rejonowi referenci SB utrzymywali stały kontakt z dowódcami sotni i czot UPA. W okresie akcji przesiedleńczej współpraca ta nabrała większych rozmiarów, gdyż wtedy wraz z oddziałami UPA bojówki SB dokonywały akcji zbrojnych i razem wspólnie UPA i SB przeprowadzały akcję dywersyjno-sabotażową w celu sparaliżowania akcji przesiedleńczej, stosując metody takie same jak UPA. Bojówki SB składały się z 10—15 osób i taka bojówka istniała w każdym rejonie. W I okręgu było siedem rejonów, każdy miał bojówkę SB, w II okręgu było pięć rejonów z bojówkami SB i w III okręgu były 3 rejony z bojówkami SB. Celem współpracy UPA i SB było prowadzenie walki przeciwko ZSRR i Polsce; obie te organizacje miały jedno zgrupowanie w OUN, której wojskową organizacją była UPA, natomiast SB sprawowała funkcję służby bezpieczeństwa OUN. Ponadto oddziały UPA przekazywały SB w terenie schwytanych żołnierzy WP i funkcjonariuszy UB i MO oraz innych działaczy, z którymi SB prowadziła śledztwo w celu zdobywania potrzebnych informacji, a następnie albo likwidowała schwytanego, albo wypuszczała. Ja sam osobiście kontaktowałem się z Mirosławem Onyszkiewiczem — „Orestem” kilkakrotnie. Po raz pierwszy skontaktowałem się z „Orestem” w czerwcu 1945 r. w lesie koło Monasterza, pow. Lubaczów. Na spotkanie to poszedłem wraz ze „Stiahem”. „Orest” pełnił w tym czasie funkcję wyższego dowódcy w WO II Wojskowego Okręgu Lwowskiego, ze „Stiahem” omawiał wtedy sprawę przekazania mienia wojskowego z WO II do Zacurzońskiego Kraju, gdyż właśnie wówczas organizowano Zacurzoński Kraj. „Stiah” polecił mi wówczas zająć się odbiorem tego mienia i przez „Oresta” zostałem skontaktowany z Michałem Zabłockim — „Joryczem”, komendantem żywnościowym WO II na kolonii między Ulhówkiem a Rzeczycą. W okresie od czerwca do września 1945 r. przyjmowałem te magazyny z żywnością i odzieżą od „Jorycza” i przekazałem rejonowemu prowidnykowi OUN V rejonu (część pow. lubaczowskiego i tomaszowskiego) „Zarubie” do zmagazynowania w bunkrach. W tym to okresie kilkakrotnie kontaktowałem się z „Orestem” na kolonii u Stefana Kucharczuka pod Ulhówkiem, gdzie prowadziliśmy rozmowy związane z przejęciem tego mienia. Następne spotkanie z „Orestem” miałem w styczniu 1946 r. we wsi Górniki koło Huty Lubyckiej, pow. Tomaszów Lubelski, gdzie byłem wraz ze „Stiahem”. Na tym to spotkaniu „Stiah” oznajmił „Orestowi”, że został mianowany komandirem UPA w Zacurzońskim Kraju i otrzymał polecenie objęcia dowództwa i zorganizowania należycie oddziałów UPA. Uzgodnili wówczas termin przeprowadzenia inspekcji celem skontrolowania oddziałów UPA w terenie. Ponownie byłem wraz ze „Stiahem” na spotkaniu z „Orestem” w czerwcu 1946 r., które odbyło się w lesie koło wsi Monasterze, pow. Lubaczów. Na tym spotkaniu odbyła się odprawa, na której uzgodniliśmy, jak prowadzić akcję dywersyjno-sabotażową w celu sparaliżowania akcji przesiedleńczej ludności ukraińskiej. Szczegółów tej odprawy nie przypominam sobie, ale wg uzgodnionych tam form wydane zostały rozkazy oddziałowi UPA i bojówkom, o czym już zeznawałem. W lutym 1947 r. będąc u „Stiaha” w bunkrze udałem się wraz z nim na spotkanie z Onyszkiewiczem — „Orestem”, które odbyło się we wsi Kniozie w bunkrze prowidnyka OUN „Zaruby”. Na tym spotkaniu omówiliśmy sprawę wydania przez „Oresta” rozkazu podległym sobie oddziałom UPA, aby wydzielały ochronę dla przybywających łączników, oraz inne sprawy organizacyjne, których nie pamiętam. W początkach września 1947 r. w bunkrze „Oresta” w lesie koło wsi Rzeplin, pow. Tomaszów Lubelski, spotkałem się z „Orestem”, gdyż szukałem przez niego kontaktu ze „Stiahem”. „Orest” nie podał mi tego kontaktu, bo go nie posiadał, natomiast omówiliśmy sprawy organizacyjne. Między innymi „Orest” mówił mi, że przeprowadza demobilizację oddziałów UPA i przerzuca niektóre z nich na teren USRR, co już częściowo uczynił przerzucając sotnię „Czausa”. Mówił również, że polecił „Czausowi” przed odejściem do USRR spalić wieś Rzeczycę, co ten ostatni wykonał i odszedł z sotnią do USRR celem kontynuowania walki przeciwko ZSRR. „Orest” następnie zapytał mnie, jakie są dalsze instrukcje co do działalności OUN na terenach południowo-wschodniej Polski, na co mu odpowiedziałem, że takie jak w czasie odprawy były uzgodnione w 1946 r. ze „Stiahem”. Uzgodniliśmy wówczas z „Orestem”, że część oddziałów UPA wyśle on do USRR, część mniej zdekonspirowanych na tereny Ziem Odzyskanych do swoich rodzin i znajomych, a na terenach wschodnich będących w zasięgu działalności UPA należy pozostawić ośrodki propagandowe, dobrze zakonspirowane i nieliczne grupy bojowe. Ośrodki te winny składać się z pewnego elementu OUN i zadaniem ich musiało być prowadzenie antydemokratycznej propagandy. Umówiliśmy się, że w dniu 16 września spotkamy się w bunkrze „Karmeluka” w Rzeczycy i pójdziemy do „Stiaha”, by uzgodnić z nim plan działalności przerzuconych członków UPA na teren Ziem Odzyskanych. W bunkrze u „Oresta” przebywałem 10 dni. W tym to czasie do tegoż bunkra przyszli prowidnyk III okręgu OUN „Pryrwa” i komandir UPA III okręgu „Berkut”, którym wraz z „Orestem” poleciłem, jak wyżej podałem, pozostać na tych terenach dla zorganizowania ośrodków propagandowych i grup bojowych, a resztę członków przesłać na teren USRR i Ziem Odzyskanych. Za dwa dni przez „Oresta” skontaktowałem się z referentem III okręgu SB „Zenonem”, polecając mu, aby tak samo uczynił z bojówkami SB i referentami SB, i poleciłem mu wejść w porozumienie z „Pryrwą” i „Berkutem”, by wraz z nimi zorganizował ośrodki propagandowe na terenach III okręgu i grupy bojowe dla prowadzenia dalszej, zakonspirowanej i oszczerczej kampanii antydemokratycznej. W dniu 11 względnie 12 września 1947 r. udałem się do bunkra „Karmeluka” w Rzeczycy, gdzie miałem dnia 16 września 1947 r. spotkać się z „Orestem” i mieliśmy pójść do „Stiaha”, lecz do tego spotkania nie doszło, bo ja w tym bunkrze w dniu 16 września 1947 r. zostałem aresztowany.

    Na tym protokół przesłuchania świadka zakończono, który po uprzednim przeczytaniu jako zgodny z moimi zeznaniami własnoręcznie podpisuję.

    Przesłuchał:
    podpis nieczytelny

    Zeznał:
    Fedoriw Piotr

    Archiwum Naczelne Prokuratury Wojskowej. Akta sprawy przeciwko Onyszkiewiczowi.

  6. ponury said

    Ad.4 A co na to lekarze?

  7. Zbigniew Kozioł said

    Pan PiotrX

    Jeśliby Pan wiedział więcej o akcji Wisła na Zamojszczyźnie. Mój ojciec był wysiedlony, raczej bez rozumienia.

  8. Piotrx said

    Re 2: dziekuje za ciekawy komentarz

    „Niemcy do prawosławnych odnosili się pozytywnie. (…) Okupanci okazywali swoją pomoc. Może nie tyle dla prawosławnych ile dla Ukraińców, mieszkańców tych ziem. (…)”

    jak zwykle tendencyjność , wybielanie siebie a obwiniani są tylko Polacy – niestety proces ukrainizacji cerkwi prawosławnej też miał miejsce a Niemcy temu sprzyjali – czy ów ks Hajduczenia jest Ukraińcem skoro obecnie to pochwala?

    Sprawa niszczenia cerkwi w II RP
    http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/cerkwie.html

    Cerkiew prawosławna 1939-1947
    http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/prawoslaw.html

    (….)
    Pragnąc uzyskać od rządu polskiego jak najkorzystniejsze warunki dla prawosławia, metropolita prawosławny Dionizy rozpoczął, na bazie byłych – pozostających po zaborze rosyjskim, często nieużytkowanych cerkwi -zakładanie parafii prawosławnych. Akcja powoływania parafii prawosławnych miała być w rozmowach z rządem polskim argumentem dla ujęcia nowoutworzonych parafii prawosławnych w akcie normalizującym stosunki prawosławia w Polsce. Dawałoby to metropolicie i Cerkwi prawosławnej wymierne korzyści finansowe. Parafie etatowe otrzymywały dotacje rządowe. Tylko w powiatach chełmskim i tomaszowskim, gdzie istniało 18 parafii etatowych, powołano 21 nowych. Działanie metropolity Dionizego, powołującego nowe parafie prawosławne w miejscowościach o małej liczbie ludności prawosławnej, wywoływało niezadowolenie polskich mieszkańców tych miejscowości, pamiętających jeszcze czasy zaboru rosyjskiego.

    Tekst przysięgi złożonej przez arcybiskupa Dionizego na rece władz okupacyjnych władz niemieckich:

    „My, Dionizy, Arcybiskup Warszawski i Metropolita Świętej Prawosławnej i Autokefalicznej Cerkwi w Generalnym Gubernatorstwie, jako głowa tej Cerkwi, obiecujemy Generalnemu Gubernatorowi wierność i posłuszeństwo. Nadane nam prawa i rozporządzenia będziemy ściśle wykonywać i będziemy dążyć do tego, żeby podległe nam duchowieństwo z taką samą wiernością i posłuszeństwem te prawa i rozporządzenia szanowało i wykonywało”.

    (…)
    Iwan Iwanowicz Ohijenko – Hilarion /który 20 października 1940 został biskupem prawosławnej diecezji chełmskiej/ był jednym z głównych ideologów ruchu na rzecz ukrainizacji Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego.
    (…)

    W rezultacie starań UCK i UDK w Lublinie, 22 maja 1940 r niemieckie władze dystryktu lubelskiego oraz Generalny Gubernator Hans Frank /w obecności przewodniczącego UCK W. Kubijowycza/ przekazali katedrę rzymskokatolicką społeczności ukraińskiej w Chełmie , którą zamienili na sobór prawosławny. Na bramie wejściowej umieszczono napis

    „PSOM, ŻYDOM I POLAKOM – WSTĘP WZBRONIONY”

  9. Piotrx said

    Re 5: To chyba trudny przypadek nie wiem czy są jakieś pozytywne rokowania…

  10. guła said

    Pati’emu pewnie chodzi o rok 20 nad Wisłą.

  11. RomnK said

    Pati musi czytac wiecej Gladkowskiego i ks Safandulskiego….ponadto patrzy na swiat nie z tej strony dziurki w swiadomosci:-)))..a- jak wiadomo- punkt siedzenia..determinuje kat ogladu….posluguje sie ta sama metoda co wy….zatem bez irytacji…dyskutujcie z Pati…pokazcie ze klamie….leczenie zdrowych to zadna sztuka:-)))

  12. aga said

  13. Wosiu said

    O co mają pretensje bękarty UPA?

    O to, że z zasranych i zawszawionych ziemianek zostali rozwiezieni na piękne, schludne gospodarstwa poniemieckie i dostali kilka razy więcej hektarów żyznej ziemi do uprawy niż mieli swoich ugorów?

    Teraz to bydło galicyjskie podnosi swoje mordy i wrzeszczy, jest ich 600.000 teraz w kraju, są dotowani i pielęgnowani przez żydowski reżim przeciw Polakom….

    A powinni , ci w Polsce i ci w zachodniej Ukrainie, błagać na kolanach Polaków o przebaczenie, póki mają szansę. Karta dziejowa może się odwrócić, Polacy mogą jeszcze teoretycznie odzyskać niepodległość swojego kraju, przy jakiejś sprzyjającej sytuacji międzynarodowej, sytuacji globalnej katastrofy i chaosu…..

    I wtedy, jeśli Polacy się sprężą, a całemu narodowi polskiemu będzie przedstawiona prawda o najokrutniejszej zbrodni w dziejach świata, czyli Rzezi Wołynia, Galicji i Małopolski Wschodniej przez bandy UPA i chłopstwo ukraińskie….

    Wtedy zachodni ukraińcy będą mogli jedynie na kolanach błagać o litość…

    Mam nadzieję, że nie będzie litości. Widzę drogi z nabitymi na poboczach na pal setkami albo tysiącami ukraińskich nacjonalistów, współczesnych członków OUN, Widzę palone ukraińskie wsie, widzę ostatnich ukraińskich starców ginących w męce, którzy jeszcze dotąd chwalą się jak „rezali Lachów”… Widzę obozy koncentracyjne dla ukraińskich podludzi, masową ich kastrację aby nie mogli się dalej rozmnażać… Widzę Wołyń jako wielki, odludniony Park Narodowy, zaorany i zalesiony, ku wiecznej pamięci dziesiątek tysięcy Polaków zamordowanych w najokrutnieszy do wyobrażenia sposób….

    Normalnie nie krzywdzę nawet muchy, ale mam prawo do sprawiedliwości, do zemsty. Każdy prawdziwy Polak ma do tego nie tylko prawo, ale i obowiązek.

    Niech się ziści napis z nagrobku hetmana Stanisława Żółkiewskiego:

    „Niech z kości naszych powstanie mściciel”

  14. Piotrx said

    Wystarczy by Pati i jemu podobni poczytali /ze zrozumieniem!/ na początek choćby prace prawosławnego Ukraińca Wiktora Poliszczuka albo innego Ukraińca Witalija Masłowśkiego – zamordowanego brutalnie we Lwowie w 1999 r. za ujawnianie niewygodnych faktów historycznych dotyczących zbrodniczej działalności OUN-UPA.

    Kiedyś pewien Ukrainiec napisał w korespondencji do mnie takie słowa:

    „Zakłamania nadszedł koniec by nie rządził banderowiec!

    Jestem rodakiem tego idioty Ohijenki – biskupa Hilariona, kumpla Hansa Franka. Teraz miejscowi idioci obchodzac 130 lat jego urodzin, a Ukrainskie biblijne towarzystwo wydaje Swięte Pismo w jego tłumaczeniu. „PSOM I POLAKOM WSTĘP WZBRONIONY” nad wejściem do chełmskiej bazyliki umieścił światobliwy Ohijenko – to taka ukrainska teologia.”

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Iwan_Ohijenko

    wiecej na temat tych spraw
    http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/prawoslaw.html

    wiecej na temat kresów wschodnich
    http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/rus.html

  15. Piotrx said

    Re 6:

    Panie Zbigniewie szczegółow odnośnie Zamojszczyzny nie znam , nie jestem też ekspertem. Nie znam rownież powodów z jakich został on wysiedlony . Często / czy zawsze?/ sprawdzano narodowość w oparciu o dokumenty przedwojenne (ksiazeczka wojskowa, swiadectwa) , takze rodziny mieszane byly brane pod uwagę a czasem i ci Polacy których uznano za „element potencjalnie wrogi ustrojowi”. Moze były i inne powody? nie wiem . Ogólnie na tematy stosunków polsko-ukraińskich na Zamojszczyznie predzej bym coś znalazł.

  16. konstanty said

    Nie rozumie IPN,Kwasniewski ? Oni doskonale rozumia ! Sa to dzialania absolutnie swiadome, podejmoawane z kryminalna premedytacja ! Widac kim sa ci zwyrodnialcy, oni calkowicie nie maja jakichkolwiek zwiazkow z Polska Kanalie sa wrogo ustosunkowanii do Polski i Polakow !

  17. JerzyS said

    Tak więc ciekawe dlaczego to Kłym Sawur mordował , a flagę dał Bandera
    Do dziś każdy mówi nie kłymowcy, tylko banderowcy

    Jerzy

    ================================================

    Mordował Polaków – w końcu zapolowano na „rzeźnika”
    wp.pl | dodane 2012-01-23

    Jeszcze w czasie trwania II wojny światowej Sowieci podjęli krwawą walkę
    z nacjonalistycznym podziemiem na Ukrainie,
    które mordowało Polaków na Kresach. Tygodnik „Polska Zbrojna” opisuje
    historię obławy urządzonej przez NKWD na *Kłyma Sawura, *
    jednego z dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii, który przez wielu
    został *zapamiętany jako rzeźnik Wołynia*.

    *W przeciwieństwie do innych rejonów kraju, na Wołyniu Polacy z wielką
    niecierpliwością oczekiwali nadejścia Armii Czerwonej. *

    Wkroczenie Sowietów oznaczało bowiem koniec trwającej od 1943 roku rzezi
    dokonywanej przez ukraińskich nacjonalistów i dawało szansę na
    przeżycie. Tragedię mieszkańców Wołynia pogłębiało to, że jedynym
    ratunkiem dla nich były działania NKWD (Ludowy Komisariat Spraw
    Wewnętrznych ZSRR) – tej samej zbrodniczej organizacji, która stała za
    masowymi wywózkami Polaków w 1940 i 1941 roku oraz wyłapywała żołnierzy
    Armii Krajowej działających na tamtym terenie.

    Dwuznaczność sytuacji, w której znaleźli się ocalali z rzezi Polacy,
    najlepiej widać na przykładzie kierowanych przez czekistów Batalionów
    Niszczycielskich, czyli formacji samoobrony złożonych z miejscowych
    (patrz: „Polska Zbrojna” numer 48 z 27 listopada 2011 roku). W
    nielicznych ocalałych wsiach Polacy stanowili spory odsetek tych
    oddziałów. Strach przed okrutną śmiercią z rąk UPA (Ukraińskiej
    Powstańczej Armii) sprawił, że działania NKWD wymierzone w ukraińskich
    nacjonalistów zyskały spore poparcie polskiej ludności.

    *Krwawy rok 1944*

    Zajęcie Wołynia przez Armię Czerwoną oznaczało też początek nowego
    rozdziału w działalności UPA.
    Zgromadzone w lasach liczne sotnie przez kilka miesięcy stawiały zażarty
    opór Wojskom Wewnętrznym NKWD. W warunkach wojny partyzanckiej, której
    celem było fizyczne zniszczenie przeciwnika, obie strony stosowały
    niezwykle brutalne metody walki. Ofiarami często padali zwykli cywile,
    których podejrzewano o sprzyjanie partyzantom bądź też o związki z
    Sowietami. Zabitych każdego miesiąca można było liczyć w tysiącach.

    Aby usprawnić walkę z nacjonalistycznym podziemiem, koordynację działań
    powierzono funkcjonującemu w strukturach NKWD Wydziałowi Walki z
    Bandytyzmem. Jedną z najważniejszych spraw prowadzonych przez Sowietów
    stała się operacja „Barłóg”, której celem było ustalenie miejsca pobytu
    najważniejszych dowódców UPA, w tym Kłyma Sawura. W toku śledztwa każdy
    z poszukiwanych dostał kryptonim operacyjny.
    Sawur otrzymał miano „Szczur”. W trakcie przesłuchań wziętych do niewoli
    członków UPA oraz konspiracyjnej siatki OUN (Organizacja Ukraińskich
    Nacjonalistów) Sowietom udało się ustalić, że*Kłym Sawur naprawdę nazywa
    się Dmytro Klaczkiwski*. Doświadczeni śledczy bardzo szybko zorientowali
    się, że mają do czynienia ze swoim starym znajomym z lat 1939-1941,
    kiedy to po napaści na Polskę Sowieci aresztowali znaczną cześć
    działającej od początku lat trzydziestych siatki OUN.

    Klaczkiwski urodził się w 1911 roku w Zbarażu. W okresie międzywojennym
    za przestępstwa popełnione w trakcie działalności w OUN (był referentem
    młodzieżówki na dawne województwo stanisławowskie) odbywał wyrok w
    polskim więzieniu. Za działalność nacjonalistyczną ponownie został
    aresztowany we wrześniu 1940 roku. W tak zwanym procesie 59 został
    skazany na karę śmierci, którą następnie zamieniono na dziesięć lat
    łagrów. W 1941 roku, wykorzystując zamieszanie pierwszych dni wojny,
    Klaczkiwski zdołał zbiec z sowieckiego więzienia w Berdyczowie. Wkrótce
    aktywnie włączył się do pracy w OUN, gdzie szybko awansował i
    ostatecznie objął dowództwo działającej na Wołyniu grupy UPA-Północ. *W
    1943 roku osobiście kierował rzezią ludności polskiej na Wołyniu i
    według wielu badaczy był jej głównym inicjatorem.* Po wkroczeniu Armii
    Czerwonej Klaczkiwski ukrył się wraz ze swoimi podwładnymi w wołyńskich
    lasach. W ciągu kilku miesięcy dowodził walkami z jednostkami Armii
    Czerwonej i Wojsk Wewnętrznych NKWD, które działały na tym terenie. Od
    jesieni 1944 roku, po serii dotkliwych ciosów zadanych oddziałom UPA
    przez Sowietów, ukrył się w chutorze Orżew w rejonie Klewania.

    *Wpadka „Rudego”*

    Wielomiesięczne poszukiwania dowódcy UPA-Północ nie przynosiły
    rezultatów. Co prawda w trakcie licznych obław likwidowano całe oddziały
    i brano setki jeńców, nie było jednak wśród nich osób mogących
    doprowadzić czekistów do dowództwa. Przełom nastąpił dopiero w styczniu
    1945 roku. W rezultacie przesłuchań wziętych do niewoli upowców śledczym
    z Wydziału do Walki z Bandytyzmem udało się ustalić miejsce przebywania
    innego wysokiego rangą dowódcy UPA Jurija Stelmaszczuka (pseudonim „Rudy”).
    Wysłana na miejsce grupa rozpoznawczo-poszukiwawcza z 9 kompanii 169
    Pułku Strzeleckiego Wojsk Wewnętrznych ustaliła, że „Rudy” ukrywa się w
    lasach koło wsi Jajno w rejonie Kamienia Koszyrskiego i ma stałą
    ochronę. Kontynuując poszukiwania, Sowieci dopadli oddział „Rudego” 22
    kilometry na wschód od Jajna. Po krótkiej walce zlikwidowano
    kilkunastoosobową ochronę i ujęto dowódcę. Chory na tyfus Stelmaszczuk
    próbował się ostrzeliwać, jednakże został raniony i obezwładniony przez
    czekistów.

    Zdobycz była wyjątkowo cenna. W ręce NKWD rzadko wpadali dowódcy UPA tak
    wysokiego szczebla i z tak bogatym doświadczeniem, sięgającym jeszcze
    służby w specjalnym batalionie Abwehry „Nachtigall”. „Rudego”
    przewieziono do pilnie strzeżonego szpitala NKWD, gdzie opatrzono mu
    rany oraz rozpoczęto leczenie tyfusu. Na przesłuchanie jeńca przybył
    osobiście zastępca ministra spraw wewnętrznych Ukraińskiej
    Socjalistycznej Republiki Radzieckiej generał Timofiej Strokacz, który
    dość szybko zmusił Stelmaszczuka do wyjawienia licznych tajemnic.

    Tak oto 9 lutego 1945 roku, a więc niespełna dwa dni po rozpoczęciu
    przesłuchań, uzyskano dokładne dane o miejscu pobytu dowódcy UPA-Północ.
    Aby zdążyć przed dotarciem informacji o wpadce „Rudego”, jeszcze w tym
    samym dniu rozpoczęto przygotowania do obławy na Kłyma Sawura. 10 lutego
    siłami 20 i 24 Brygady Wojsk Wewnętrznych zablokowano rejon Klewania. Do
    środka pierścienia wpuszczono kilka grup rozpoznawczo-poszukiwawczych
    dowodzonych przez miejscowych czekistów, którzy doskonale znali teren. W
    pierwszym dniu przeczesywania lasów zlikwidowano oddział ochrony Kłyma
    Sawura dowodzony przez „Uzbeka”. W trakcie walki zginęło 22 upowców,
    jednakże główny cel operacji nie został osiągnięty. Sawur zdołał zbiec.
    *
    Sawur w okrążeniu*

    Następnego dnia poszukiwań doszło do serii kolejnych starć, w których
    trakcie czekiści zabili 79 osób i aresztowali 181. Kłym Sawur wciąż
    jednak był nieuchwytny. Stale zaciskający się pierścień okrążenia i
    likwidacja niemalże całej ochrony upowskiego dowódcy sprawiły, że teren
    poszukiwań znacznie się zawęził. W trakcie wznowionego 12 lutego
    przeczesywania lasu pododdział 233. Samodzielnego Batalionu
    Strzeleckiego Wojsk Wewnętrznych pod dowództwem naczelnika sztabu
    batalionu starszego lejtnanta Chabibulina odnalazł niedawno opuszczone
    miejsce biwakowania. Żołnierze, którzy szli po pozostawionych w głębokim
    śniegu śladach, zauważyli ruch w zaroślach. Gdy patrol rozdzielił się na
    trzy grupy i chciał okrążyć podejrzane miejsce, upowcy otworzyli ogień.
    Zginął jeden żołnierz stanowiący przednie ubezpieczenie. Ostrzeliwujący
    się Ukraińcy próbowali odskoczyć, jednak zostali zastrzeleni przez
    żołnierzy.

    W trakcie przeszukania zabitych czekiści znaleźli trzy pistolety
    maszynowe, trzy pistolety, Order Gwiazdy Czerwonej, dwie odznaki
    gwardyjskie oraz torbę polową z dokumentami UPA. Po trzech godzinach
    ciała dostarczono do miejscowości Równe i okazano Stelmaszczykowi oraz
    innemu z upowców. Obydwaj w jednym z zabitych rozpoznali Kłyma Sawura.
    Śmiertelny strzał w trakcie walki przypisano starszemu sierżantowi
    Danilejczence, Ukraińcowi z Donbasu.

    Po sporządzeniu dokumentacji ciało Kłyma Sawura potajemnie pochowano w
    okolicach więzienia NKWD w Równem. Śmierć wysokiego dowódcy była
    niezwykle dotkliwym ciosem dla UPA, choć dzięki umiejętnej propagandzie
    nacjonaliści uczynili z Sawura symbol patriotyzmu.
    * Do dziś zresztą czczony jest przez nacjonalistów jako bohater walk o
    niepodległość.*

    Dla wszystkich pozostałych uczestników tragicznych wydarzeń z lat
    1943-1945, w tym także dla wielu Ukraińców, pozostanie jednak na zawsze
    rzeźnikiem Wołynia.

    Adam Kaczyński, „Polska Zbrojna”

  18. Marucha said

    Re 4:
    Pieprzony prowokator i zwykła gnida.

  19. MatkaPolka said

    Nie można rozważać stosunków Polsko Ukraińskich bez uwzględnienia roli Masonerii/Krzyżaków/Prus/Niemców Żydów

    Ukraina to w istocie część wielkiej Polski, Wielkiego Pasa cywilizacyjnego od Bałtyku do Morza Czarnego
    Rzeczpospolita obojga narodów była ewenementem. Do Rzeczpospolitej , do polskości garnęły się wszystkie narody słowiańskie.
    To nie był przymus, ale koegzystencja.

    Ingerencja i intrygi Krzyżaków/Prus doprowadziły do upadku rzeczpospolitej i do jej rozbiorów przez Prusy
    Jednym z elementów tajnej gry politycznej gry krzyżackiej było sianie niezgody i waśni miedzy zgodnymi narodami słowiańskimi. Tak jest i teraz , nic się nie zmieniło.

    Ukraina to dalekosiężny plan Prus/Krzyżaków oderwania Ukrainy od Rzeczpospolitej obojga narodów rozbicia jedności i zgody i dobrosąsiedzkich stosunków.

    Ukraina to twor w całości sztuczny – masoński i pruski
    Ukraina nie istniała jako państwo do 1900 r. Nie ma historii Ukrainy – jest historia Polski.
    Współczesna historia Ukrainy to historia mordów UPA

    UPA Było finansowane i organizowane przez Niemców/Prusy. Dość wymienić SS-Galizien, nazistowską armie Własowa. Sam Stefan Bandera był agentem Gestapo i żydowskiego NKWD.
    Bo przecież bolszewizm to znowu twór krzyżacki/pruski/masoński

    Wielu myśli , ze masoneria jest tworem brytyjskim
    Tak , ale potęga imperium brytyjskiego to potęga Krzyżaków/Templariuszy/Masonów
    Małżeństwo brytyjskiej królowej Wiktorii z księciem pruskim Albertem jest tego najlepszym dowodem.
    Również na dworze carskim rosyjskim panowali Krzyżacy/Prusacy – caryca Katarzyna II to Prusaczka z polskiego Szczecina, jej mąz Piotr III to również Prusak. Caly dwór carski był pruski, a nie ruski

    Jest jeszcze w tym wszystkim – w historii Ukrainy element żydowski
    Bo te dwa żywioły – Prusy i żydzi niszczyli Polskę.

    Wydaje się , ze jest fundamentalne nieporozumienie w zrozumieniu zależności i podległości
    Żydzi to psy krzyżackie i zawsze nimi byli

    Przywódcami bolszewickimi byli żydzi, ale np. Lenin to żydowski agent pruski, przysłany przez Prusaków do zrobienia rewolucji bolszewickiej w Rosji po przegraniu I wojny światowej przez Prusy.

    Podobnie było z Piłsudskim – Żydem i agentem pruskim, kiedy Polska wybiła się na niepodległość po zaborach będących w całości dziełem pruskim.

    Przywódcami UPA byli również żydzi. Ale UPA była tworem pruskim i masońskim

    Malo znana historia.
    Cerkiew greckokatolicka to byli przechrzty żydowskie odpowiednik frankistów w kościele rzymskokatolickim
    Ci greckokatoliccy żydzi chrzcili widły, piły i siekiery ukraińskim rezunom .

    Rusini tradycyjnie uważani za wzór dobrotliwości i zawsze wierni Rzeczpospolitej nagle stali się ludzkimi bestiami.
    To pod wpływem indoktrynacji żydowskich popow z cerkwi greckokatolickiej i żydowskiej ukraińskiej bezpieki wzorowanej na NKWD

    Wiktor Poliszczuk w swojej książce opisuje taki epizod.

    Jest apel wojskowy. Branka chłopów do wojska, do oddziałów UPA.

    Komadir z bezpieki pyta – No to kto chce Doma? – z dwustu wystąpiło 15 nieszczęśników

    Tym 15 kazano kopać doły i ich rozstrzelano na oczach wszystkich i wrzucono do tych dołów.

    Żydowski terror i indoktrynacja w stylu bolszewickim – za masońskie i pruskie pieniądze i organizacje.

    W stosunkach polsko – ukraińskich narobiło się sporo niezgody. Ale tej niezgody być nie powinno

    Proszę zwrócić uwagę jak sprytnie , perfidnie przebiegają i się snują te pruskie, masońskie, żydowskie
    prowokacje
    Ktoś napuszcza dwa bratnie narody słowiańskie na siebie i sam czerpie największe korzyści z tego

    Były rzezie Jakuba Szeli – sponsorowane przez Habsburgów
    Były mordy na Wołyniu – i powstanie nacjonalizmy ukraińskiego sztucznie stworzonego przez Niemców i Żydów
    Niemcy stworzyli ukraińskie SS- Galizien , Armie Własowa i UPA
    Przywódcami UPA byli żydzi. Cerkiew greckokatolicka to byli przechrzty żydowskie , którzy rozbudzili nacjonalizm ukraiński

    Tym niemniej na Ukraińcach ten grzech ludobójstwa UPA i współpracy z nazistami i zydami wisi .
    I jest cierniem.

    Różnice etniczne i językowe są w każdym narodzie – miedzy Szkotami a Walijczykami , Mazurami a Góralami, Polakami a Rusinami , Bawarczykami a Westwalami

    Intrygi z zewnątrz są kluczem do zrozumienia istoty stosunków między Polska a Ukraina

    Przedtem były pacyfikacje wsi ukraińskich dokonanych przez Piłsudskiego
    Tak to prawda – ale Piłsudski był masonem, agentem pruskim/krzyżackim . Nie działał dla dobra polski i Polaków. Nie działał dla dobra Ukraińców i Rusinów. Był prowokatorem pruskim i agentem żydowskiej Międzynarodówki Finansowej

    Tak samo jak agent niemieckiego Gestapo i żydowskiego NKWD Bandera . Tak samo jak masom Petlura.

    Indoktrynowani przez te siły prosty chłop ukraiński z dobrotliwego Rusina stal się bandytą i rezunem.

    Jak długo nie będzie zrozumienia tak długo będzie trwał triumf prusactwa i żydzizmu nad bratnimi narodami słowiańskimi.

    Nadanie doktoratu honoris causa banderowcowi Juszczence przez „katolicki” KUL i budowanie pomników agenta Gestapo Stefana Bandery jest symbolem tego panowania .

  20. Piotrx said

    Re 19: „Nie można rozważać stosunków Polsko Ukraińskich bez uwzględnienia roli Masonerii/Krzyżaków/Prus/Niemców Żydów”

    Nie mozna tez bez uwzglednienia bardzo dużych wpływów turańszczyzny

  21. Inkwizytor said

    To „dzięki” ksieżom grekokatolickim doszlo do takiej skali mordów na Kresach, oni to cytowali w cerkwiach Dekalog ukraińskiego nacjonalisty i pisma Doncowa. Ukraińskie duchowieństwo grekokatolickie ma polską krew na rękach, nigdy tego grzechu nie żałowalo

  22. JO said

    Pan Romak K reprezentuje – „lekka ” forme judaizmu (talmudyzmu) Grekokatolickiego-ukrainskiego, Romana K „troska” o Polske skalkulowana jest „zyskiem” UkrainyTalmudycznej-Nazistowskiej, w sytuacji jej zagrozenia w obliczu Liberalizmu majacego Ukraine po spelnieniu zadania – Zlikwidowac.

    Roman K Nawet NIE zdaje sobie sprawe Kim jest i Co reprezentuje, tak jest otumaniony przeswiadczeniem swojej misji….

  23. JO said

    ad.19. Niech to Bedzie Wielka Polska..czy Wielka Ukraina, czy Wielka Bialorus, czy Litwa. …Chodzi o Rzeczpospolita Katolicka bo ona jest Esencja Wielkosci czy Ukrainy Wielkiej, czy Litwy Wielkiej czy Poski Wielkiej w Rozumieniu tych co Budowali Rzeczpospolita.

    Nazwa POLSKA mowi Panstwo Katolickie, Panstwo o Etyce Katolickiej, gdzie KK jest Panujacym

    Dzis nazwy Litwa, Ukraina jako Panstwa kojaza sie z Talmudem, nazizmem, ktory tam zapanowal i jest promowany i przeciwstawiany niedobitkom ideologii Katolickiej , ktora Masoneria zagnala do PRL BIS i tam z powodu NIEPOWODZENIA wprowadzenia Taludu Nazistowskiego-Komunistycznego, z powodzeniem wprowadza Talmud pod nazwa Liberalizmu i JudeoKosciola – WATYKANU.

    Tak Polska i Jej Jeden Narod to Rowniez Ukraina, Ukraina , ktora Masoneria Zatomizowala i przeciwstawila Wielkiej Polsce a inaczej Krolestwu Rzeczpospolitej Katolickiej.

    Bajduzenia o Narodach dzisiejszych Litewskim, Ukrainskiem, Bialoruskim, czy PRL BIS sa dla Durniow, ktorym ten obrazek Uni zabiora za mignieciem rozczki w stosownym przez nich czasie..

  24. Zdziwiony said

    Re.19

    „Jest jeszcze w tym wszystkim – w historii Ukrainy element żydowski
    Bo te dwa żywioły – Prusy i żydzi niszczyli Polskę.”

    CZY WIEMY CO Z POLAKAMI NA KRESACH WYPRAWIANO ? CZY CHCEMY POWTÓRKĘ ?

    Czerwona zajmuje nasze tereny. Zaraz na drugi dzień Żydzi poszli do milicji i do NKWD. Zaczęły się aresztowania i wywózki na Wschód. Ci nasi koledzy Żydzi, którzy chodzili z nami do polskiej szkoły, teraz nas Polaków nie znaj ą, nie można już im mówić po imieniu, teraz oni są tu władzą. Każdej nocy podjeżdżali pod domy i zabierali ludzi, i to całymi rodzinami, z dziećmi i starcami.

    Ja spałem na plebani, więc na razie omijali proboszcza, ale zakazali odprawia­nia mszy w kościele. „Musicie mieć pozwolenie na piśmie, żeby zbierać tych ludzi w kościele” – mówili. Mimo to ksiądz w niedzielę mówi do mnie, że idziemy i msza się odbędzie normalnie. Tak też było, ale na wieczór przyjechali i pobili księdza dotkli­wie, a mnie zabrali z sobą na wieś.

    W czasie wiezienia mnie furmanką widzę, że wszyscy milicjanci to moi kole­dzy Żydzi ze szkoły. Zaczynam więc prosić jednego i mówić: „Czego wy chcecie ode mnie? Żadna polityka mnie nie interesuje. Nie należę też do żadnej grupy czy partyzantki”. „Tak, to prawda – odpowiada mi jeden – ale grasz w kościele i to twoja wina. Więcej grać już nie będziesz”. No, to wiozą mnie, żeby zabić – pomyślałem. Ale stało się inaczej.

    Wjechali na podwórko do znajomego rolnika i pytają się: „Masz siekierę?” Chłop, przerażony, oczywiście daje im siekierę, a ja już jestem przekonany, że zabiją mnie właśnie tą siekierą. Tym bardziej, że po wioskach było tak zamordowanych dużo Polaków. „A gdzie masz pień do rąbania drewna?” – pytał chłopa milicjant. „O, stoi na środku drewutni” – pokazywał przestraszony chłop. Zwalili mnie z wozu i kazali iść do tej drewutni. No to już moje ostatnie chwile – myślałem i modlę się po cichu.

    Przy pieńku kazali mi położyć prawą rękę na pniu. „Co, do cholery, chcecie mnie po kawałku rąbać” – spytałem Jakuba, tego co chodził ze mną do szkoły. „Kładź” -krzyknął, bo przybiję gwoździami jak nie położysz. Dwóch złapało za moją rękę w okolicy łokcia i położyli na pieńku. Jakub rąbnął siekierą i poczułem straszliwy ból. Puścili moją rękę, z której przez parę sekund krew nawet nie leciała. Patrzę, a na pieńku leżą moje trzy palce.

    Ale pozostali Żydzi zaczęli krzyczeć na Jakuba: „Miałeś urąbać mu wszystkie palce, a nie tylko trzy”. „Miałem, miałem” – powtarzał Jakub. „Weź i utnij ty, skoro ja nic nie umiem” – bronił się Jakub. Zaczęła obficie płynąć krew, więc zacząłem ści­skać tę rękę. „Teraz to pobrudzimy się tą krwią – zaczęli mówić. – Niech tak zostanie. Już nie będzie mógł grać więcej”.

    Zostawili mnie u tego chłopa i sami odjechali. „Panie, u nas jest niedaleko we­terynarz, to może pomoże panu” – krzyknął chłop i nie pytając się, czy chcę, pobiegł po niego. Zdyszany weterynarz zadecydował, że na razie zatamuje mi krew, ale do szpitala muszę jechać, bo trzeba to zaszyć. „Najszybciej będzie do Zbrzeżan. Tam nie ma szpitala, ale jest taki ośrodek i jest tam chirurg, który zszywa takie rany” – po­wiedział. Założono więc konia i wozem – jak szybko tylko to zwierzę mogło – chłop zawiózł mnie do tego lekarza i uciekł. Przeleżałem noc na korytarzu i rano lekarz mówi: „Idź pan do domu. Na szczęście równo ucięli panu i nie musiałem nic robić poza szyciem”.

    Wróciłem więc do rodziców i matka zaczęła przykładać mi na tą ranę lniane szmatki. Wygoiło się szybko, za dwa miesiące chodziłem już bez tych szmatek, ale grać rzeczywiście już nie mogłem. Organistą już nie będę i wyjeżdżać nie ma już po co – pomyślałem. Zacząłem unikać Krysi, która przysyłała mi kartki przez koleżan­ki, żebym przyszedł i się z nią spotkał.

    Rozpoczęły się straszne represje. Cała władza to prawie nieomal Żydzi, Polacy nie mieli nic do powiedzenia. W dzień oficjalnie konfiskowali Polakom mienie, w nocy ci sami dokonywali grabieży z użyciem broni, opornych zabijali i nie było na­wet gdzie iść na skargę, bo w większych miastach cale komendy milicji to Żydzi.

    (…)

    Niniejszym prezentuję kilka fragmentów ”Bez strachu” – Albina Siwaka:

    http://socjologiakrytyczna.nowyekran.pl/post/18305,czy-wiemy-co-z-polakami-na-kresach-wyprawiano-czy-chcemy-powtorke

  25. MatkaPolka said

    Troche wiecej o hierarch I wzajemnych zaleznościach zydow i Krzyżakow

    Jest również taka hierarchia

    Właścicielem świata jest papież

    Strażnikami świętego Cesarstwa Rzymskiego są Niemcy,
    Król angielski jest skarbnikiem świętego Cesarstwa Rzymskiego
    – żydzi są odpowiedzialni za system bankowy

    Warto zapoznać się również z historia z legenda masońska masońska świętego Grala i Priori Syjonu

    ZAKON SYJONU
    Strażnicy świętego Graala
    http://niniwa2.cba.pl/straznicy_swietego_graala.htm

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zakon_Syjonu

    Obecnie to istnieje Jako Opus Dei albo Rycerze świętego Jana – Maltańczycy

    Fragment Opracowania Henryka Pająka

    NIEMIECKI REWANŻYZM I POLITYKA ROSZCZENIOWA U PODSTAW NEGOWANIA ISTNIENIA KL WARSCHAU

    W tytule mojego wystąpienia jest wątek negowania samego istnienia KL Warschau w kontekście aktualnej niemieckiej polityki roszczeniowej i polityki zamienienia Polaków w katów, a katów w ofiary polskich prześladowań. Odkrycie istnienia KL Warschau jako obozu, przy czym nie obozu koncentracyjnego, tylko obozu natychmiastowej zagłady, niesie niezwykle ważne dla nas implikacje prawne, historyczne, moralne i propagandowe. To cios w niemiecki współczesny „Drang nach Osten” i musimy o tym ciosie stale pamiętać w kontekście kłód rzucanych nam pod nogi.

    Oficjalne uznanie KL Warschau jako obozu zagłady przez władze jeszcze jako tako polskie, wiedza o KL Warschau odpowiednio nagłośniona, ponownie otworzy bramy piekła zgotowanego narodowi polskiemu przez naród panów, obecnie jakby chwilowo zepchnięty na drugi plan przez inny naród panów świata, ale ostrzegam i podkreślam – zepchnięty tylko przejściowo. To zaś będzie studzić agresję potomków tamtych panów Europy. Wymienione tu okoliczności stanowią rdzeń zaciekłego oporu przeciwko reanimacji pamięci o KL Warschau, zarazem ujawniają już teraz, które partie, jakie postaci życia politycznego w ponownie ujarzmianej Polsce są agentami wpływu niemieckiego rewanżyzmu, w którym roszczenia materialne stanowią tylko jeden klocek tej ponurej układanki. KL Warschau staje się nowym kłopotliwym wrzodem na ciele narodu panów, zarazem stawia w niezwykle kłopotliwej sytuacji rządzący Polską klan niemieckich interesów.

    KL Warschau będzie miał za swojego wroga tak potężnego sprzymierzeńca niemieckiego rewanżyzmu, jakim jest masoński Zakon Rycerzy Maltańskich. Zanim zatrzymamy się przy niemieckich Rycerzach Maltańskich, prześledźmy znakomitości europejskie i światowe w ostatnim półwieczu, które były lub są członkami Zakonu Rycerzy Maltańskich. Byli wśród rycerzy maltańskich tacy politycy jak Francesco Cossiga, Andreotti, Fanfanii, John Volpe (ambasador USA), Simpson (były sekretarz skarbu USA). Są lub byli członkami Zakonu Maltańskiego przemysłowcy: Gianni Angelli (Fiat), zarazem członek Komisji Trójstronnej i Bilderberg Group, Lee Iacocca (koncern Chrysler), Peter Grace (ropa, statki), brazylijski miliarder Dino Samaja. Idąc śladem członków Zakonu Kawalerów Maltańskich dochodzimy do czołowych agend Rządu Światowego, jak wspomniana Komisja Trójstronna i Bilderberg Group, amerykańska Rada Polityki Zagranicznej, zakon „Czaszka i Piszczele” („Skull and Bones”), o którym pisałem szeroko w książce „Lichwa rak ludzkości”.

    Jednoznaczną masońską pieczęcią na Zakonie Kawalerów Maltańskich jest członkostwo słynnego masona francuskiego Yves’a Marsaudon, wolnomularza najwyższego, 33 stopnia wtajemniczenia rytu szkockiego, przyjaciela Jana XXIII. Papieże są bowiem obligatoryjnymi zwierzchnikami tej światowej loży, z wyłączeniem papieża Piusa XII, który odmówił zwierzchnictwa nad tym kryptokatolickim bractwem. Był członkiem tego „zakonu” słynny lider masońskiej loży „P-2” Lucio Gelli, jest członkiem „zakonu” maltańczyków Henry Kissinger, członek wszystkich decyzyjnych agend Rządu Światowego, jest Aleksander Haig. W Polsce maltańczykom przewodzi kardynał Józef Glemp. Maltańczykiem jest abp Gądecki, jest nim również Jan Olszewski, były premier.

    Spieszę wyjaśnić, dlaczego wspominam o maltańczykach w kontekście KL Warschau, w związku z niemieckim rewanżyzmem. Z książki Jana Marszałka „Germanizacja powiatu bartoszyckiego na przełomie XX i XXI wieku” dowiadujemy się, że Niemiecki Rycerski Zakon Joannitów, inaczej zwany Zakonem Kawalerów Maltańskich, wybrał na swojego Wielkiego Mistrza rycerza Hansa Petera von Kirchbacha. Pięć lat później ponownie wybrano von Kirchbacha na Wielkiego Mistrza, co dowodzi jego rangi nie tylko wśród niemieckich maltańczyków. Kirchbach to czołowy niemiecki strateg wojskowy, który w latach 1990-2000 był dowódcą dywizji pancernej, potem Generalnym Inspektorem Bundeswehry i wspólnie z grupą niemieckich i NATO-wskich sztabowców przygotowywał zbrodniczy najazd na Jugosławię. Rozbili ją z powietrza głównie siłami lotnictwa amerykańskiego, bez inwazji lądowej, z wybitnym sztabowym udziałem „Herr” rycerza szpitalnika – joannity generała von Kirchbacha.

    Ten amerykańsko-NATO-wski najazd na Jugosławię, duplikat inwazji niemieckiej na Polskę w 1939 roku, dobiegł zwycięskiego dla nich końca w 1999 roku w czasie, kiedy generał von Kirchbach pełnił funkcję Generalnego Inspektora Bundeswehry, a więc w czasie, kiedy Jan Paweł II, zwierzchnik Zakonu Maltańskiego był jeszcze sprawny intelektualnie i fizycznie i powinien był – tak mi się przynajmniej wydaje, z pewnością naiwnie – wezwać rycerza von Kirchbacha „na dywanik” i zapytać go, co ma wspólnego misja szpitalników maltańskich z inwazją na Jugoslawię.

    W innej książce Jana Marszałka: „Germańska Polska XX wieku” widzimy fotografie rycerza von Kirchbacha w mundurze wojskowym, do połowy ukrytego za workami z piaskiem podczas bestialskich bombardowań Jugosławii. Autor wymienia jeszcze innych czcigodnych „szpitalników” maltańskich z Niemiec, zastępcę generała von Kirchbacha – Chrystiana von Basewitza, wtedy dyrektora niemieckojęzycznego banku Hamburg das Düsseldorfer, podległego koncernowi Oetker. Jeszcze inny członek sztabu tegoż Niemieckiego Rycerskiego Zakonu Joannitów to Rafał Plettke. Kolejny z nich to Rainer Lensing. W tym arcyrycerskim gronie wymienić należy także Wilhelma von Gottberga. Tenże Gottberg okazuje się być czołowym niemieckim rewizjonistą, wiceprezesem partii BDV oraz działaczem partii CDU.

    Tak oto niemieccy joannici są sztafetowo rozstawieni we wszystkich głównych partiach niemieckich, także w rządzie, armii, bankach, przedsiębiorstwach.

    Te ich koneksje wyjątkowo ponuro rokują dla przyszłości Polski znajdującej się w stalowym uścisku pogrobowców hitleryzmu. Joannici niemieccy założyli kilka tzw. komturii joannickich na terenie tak zwanego województwa warmińsko-mazurskiego. Jest to jawna agentura niemieckiego „Drang nach osten”. Działa tam jako organizacja pozarządowa, w dodatku z błogosławieństwem Jana Pawła II, a obecnie Benedykta XVI, nie zachodzi więc formalny przypadek jawnego naruszenia Umowy Poczdamskiej. Tym sposobem neohitlerowcy odzyskują przedwojenne tereny zniewolonej obecnie Polski bez jednego wystrzału, skuteczniej niż za pomocą dywizji pancernych, wspólnymi siłami niemiecko-języcznej finansjery, niemieckiej generalicji, niemieckiego przemysłu wojennego, niemieckich partii politycznych i – w istocie niemieckiego – NATO.

    Zatrzymajmy się jeszcze przy innych dziedzinach oficjalnego posłannictwa Rycerzy Maltańskich. To tzw. Rada Wojskowa Rycerzy Maltańskich: półtajna, arcywpływowa organizacja wojskowa bezpośrednio zespolona z Watykanem, zamaskowana działalnością charytatywną wzorem wszystkich innych obiediencji masońskich. Wielkim Mistrzem owej Rady Wojskowej Rycerzy Maltańskich był, a może jeszcze jest rycerz – kawaler Andrew Berti. W języku angielskim nazwa tej Rady ma skrót SMOM. Powstała ona ponoć jeszcze przed Zakonem Krzyżackim, który dał nam, Polakom dawnych wieków, ostre cięgi przerwane dopiero pod Grunwaldem.

    SMOM posiada bezpośrednie, zażyłe powiązania towarzyskie z monarchami europejskimi, bogatymi rodami arystokratycznymi. Utrzymuje stałe kontakty towarzysko-zakonne z CIA, o czym pisał w swojej książce J. Sozański: „Tajemnice Zakonu Maltańskiego”, wydanej w 1993 roku w Warszawie. Cytowana przez Sozańskiego amerykańska autorka Betty Mills ustaliła, że w latach 30. ubiegłego wieku braciszkowie z amerykańskiej filii SMOM uknuli spisek zmierzający do siłowego zawładnięcia Białym Domem. Miał w tym zamachu stanu uczestniczyć maltańczyk John Rascob. W ramach przygotowań do zamachu, amerykański rycerz S. Butler miał dowodzić tym puczem, a głównie tą jego częścią, której zadaniem miało być zacieranie dowodów zamachu w wykonaniu SMOM.

    Zamach nie doszedł do skutku, bo jak wyjaśniła Betty Mills, generał Butler zdradził spiskowców. Wspomniany Rascob to jeden z kilkunastu założycieli amerykańskiej filii SMOM, zarazem prezes ówczesnego General Motors. Kongres prowadził w tej sprawie specjalne dochodzenie, ale rycerz Rascob nawet nie został wezwany na przesłuchanie. Dodam już od siebie, że tamten spisek miał szanse uczynić z Ameryki coś innego niż jest ona obecnie, nie tak ludobójczego potwora, toteż niepowodzenie puczu traktuję z pewnym ubolewaniem. W każdym razie gorzej by nie było, niż jest.

  26. tojak said

    dodałbym nierozwiązaną kwestię narodowości ukrainskiej, jak i jej niską świadomość. nie wszyscy lokalni mieszkańcy byli też nacjonalistami czy ich to obchodziło, poza doraźnymi korzyściami

Sorry, the comment form is closed at this time.