Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily o Wolne tematy (53 – …
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    NICK o Wolne tematy (53 – …
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    Genesis o Kult i wiara w życiu Józefa…
    Zerohero o Wolne tematy (53 – …
    NICK o To była amerykańska rozgłośnia…
    marteczka o Wolne tematy (53 – …
    NICK o Polska polityka podżegania
    NICK o Drewno – od wieków polsk…
    NICK o Wolne tematy (53 – …
    Zerohero o Wolne tematy (53 – …
    NICK o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Mgr Williamson – Soborowa Infekcja

Posted by Marucha w dniu 2012-08-05 (Niedziela)

Poniższą wypowiedź bp-a Williamsona nadesłał p. Kapsel.

Czy Katolicy chcacy zachowac wiare moga uczestniczyc we mszy PiusaV celebrowanej przez ksiedza bedacego czlonkiem posoborowego KK, z np. Instytutu Chrystusa Krola, albo Bractwa sw. Piotra? Wedlug generalnej reguly, trzeba odpowiedziec: nie, nie moga, nawet jezeli jest to msza Piusa V, nawet jezeli celebrowana jest godnie.

Co jednak uzasadnia tak sroga regule?

Podstawowym argumentem jest, ze wiara katolicka jest wazniejsza od mszy. Faktycznie, jezeli dluzszy czas, bez mojej winy, nie moge byc na mszy, ale zachowuje wiare, moge jeszcze uratowac moja dusze.

Natomiast jezeli zgubie wiare a dla x powodow bede uczestniczyl we mszy  – “Bez wiary nie jest mozliwym podobac sie Bogu” – Héb. XI, 6

Wiec asystuje we mszy aby zyc moja wiara, a poniewaz wiara i kult sa wspolzalezne, jestem na prawdziwej mszy, aby zachowac wiare, ale nie zachowuje wiary, aby uczestniczyc we mszy.

Stad wynika, ze jezeli taka celebracja mszy otoczona jest przez sytuacje, ktore moga skorumpowac moja wiare, w zaleznosci od wielkosci zagrozenia, nie powinienem byc na takiej mszy.

Oto dlaczego msze celebrowane przez schizmatycznego ksiedza Prawoslawia, choc sa wazne, przez przedsoborowy KK zabronione byly katolikom pod grozba ciezkiego grzechu, bo wiara i kult zaleza jedno od drugiego. Niekatolicki kult grozi skorumpowaniem katolickiej wiary.

Prawoslawie wprawdzie podczas wiekow wyrzadzilo ogromne szkody Kosciolowi, ale jakie to szkody Kosciola moga byc porownane z tymi wyrzadzanymi przez soborowosc? Jezeli wiec Kosciol, jeszcze zdrowy, zabranial katolikom brania udzialu w mszach prawoslawnych, czyz nie zabronilby uczestnictwa w mszy Piusa V celebrowanej w kosciele posoborowym?

Wiec co nazywa sie tu okolicznosciami soborowymi? Mozna by odpowiedziec, wszystkie okolicznosci ktore predzej czy pozniej skłonią mnie sadzic, ze II Sobor Watykanski nie byl dla KK absolutna katastrofa.

Taka okolicznoscia bylby np. szarmancki ksiadz wierzacy, ze moze bez roznicy odprawiac stara, albo nowa msze, zachowuje sie i glosi z ambony tak,  jak gdyby II Sobor nie przedstawial zadnego powaznego problemu.

“Soborowość” samym swoim istnieniem jest bardzo niebezpieczna, bo mozna ją pomylic z katolicyzmem do tego stopnia, ze straci sie wiare – prawie, lub calkiem – niepostrzezenie.

Oczywiscie zdrowy rozsadek wezmie pod uwage roznorodnosc okolicznosci specyficznych. Np. dobry kaplan, zlapany chwilowo w pulapke przez Kosciol posoborowy, moze potrzebowac mojej pomocy podczas swoich pierwszych celebracji prawdziwej mszy, abym dodal mu odwagi na wlasciwej drodze.

Ale regula generalna powinna pozostac nietknieta, to znaczy, ze nie moge asystowac w zadnej mszy Piusa V celebrowanej w kontekstcie soborowym.

Jako potwierdzenie tej reguly zauwazcie, jak Rzym w swojej ugodzie z Instytutem Dobrego Pasterza zaczal od obietnicy celebrowania wyłącznie mszy Piusa V. Rzym dobrze zdawal sobie sprawe z tego, ze jak tylko IDP polknie haczyk oficialnego przyzwolenia/akceptacji, uda mu sie (Rzymowi) z pewnoscia wciagnac IDP w soborowa siec.

I rzeczywiscie. Wystarczylo 5 lat.

Oto wlasnie niebezpieczenstwo wszelkich ukladow praktycznych miedzy Rzymem a FSSPX. Dopoki Rzym wierzy w soborowa doktryne, bedzie korzystal z kazdego praktycznego ukladu, aby wciagnac Bractwo w Sobor, a kontekst wszystkich mszy celebrowanych przez Bractwo stanie sie soborowym, prędzej czy pozniej.

Czlowiek przestrzezony ma wartosc podwojna..

Kyrie eleison.

Mgr Williamson L’INFECTION CONCILIAIRE Numéro CCLXIII (263) 28 juillet, 2012

Komentarzy 230 to “Mgr Williamson – Soborowa Infekcja”

  1. Pokręć said

    Rozumiem, że uczestnicząc w posoborowej Mszy Św. w mojej parafii potępiam się, bo nie mam wiary? Czyli, jak mając okazję w niedzielę do uczestnictwa we Mszy Św. posoborowej a nie mam możliwości uczestniczenia we Mszy Św. u lefebrystów, to prawidłowym wyborem jest nie iść na Mszę Św?
    A może byśmy przestali wreszcie odwracać kotka ogonem ciągle? Jedna strona drugiej wciąż wytyka jakieś przywary, ale to Kościół wyciągnął rękę do Bractwa Św. Piusa X. I to na tyle, że choć lefebryści nie są w oficjalnych strukturach Kościoła, to nawet wg. Kościoła godnie sprawują sakramenty św. i Ofiarę Mszy Św. Nie są ekskomunikowani, więc też nie są poza Kościołem.
    Albo zobaczę jakieś konkretne, betonowe dowody, bezdyskusyjne, żebym sobie wyrobił zdanie, albo dalej odwracamy kotka ogonkiem na zasadzie, że w świecie religii wszystko można interpretować na 2 kopyta – z jednej strony Tradycja, której elementem jest posłuszeństwo papieżowi, a jak się kotka odwróci ogonkiem, to jednak papież po SVII herezji do Kościoła nawpuszczał. I tak kotek wymiotuje a ja mam kręćka.
    jedyny rozsądny sposób – to przeczekać to wszystko.

  2. Tralala said

    ad1
    „I tak kotek wymiotuje a ja mam kręćka.” – nie tylko Pokrec ma krecka:)). Wielu mowi, ze na krecka dobre jest czytanie listow sw. Pawla, w try migi ustawia do pionu.

    A co do wyciagania reki papieza do Bractwa, to dobrze jest przyjrzec sie innym grupom tradycyjnym, ktore maja sytuacje z Rzymem uregulowana: IDP, Inst. Chrystusa Krola, Campus, i pare innych ktore nie moga juz stac twardo na stanowisku „Tak, tak, Nie nie”.

    „Przeczekac to wszystko” – niedoczekanie!, bo zawsze bedzie wojna zla przeciw dobru, zawsze wrogie sily beda zwalczac Chrystusa.

  3. Marucha said

    Re 1:
    Aha, dowiedziałem się że Watykan „wyciągnął rękę do lefebrystów”. Najpierw ich bezprawnie ekskomunikując (uprzednio zakazując faktycznie odprawiania Mszy Św. Wszechczasów) – a potem łaskawie znosząc ekskomunikę i werbalnie przywracając ową Msżę do łask…
    Niech Bóg uchowa przed takim wyciąganiem ręki, czego doświadczyło Bractwo Św. Piotra, Instytut Dobrego Pasterza i inne grupy, wymienione np. we wpisie 2 przez p. Tralala.

  4. błysk said

    Sprawa jest trudna ,bo wielu katolików nie ma możliwości uczestniczenia we Mszy trydenckiej. Zdaje się również że sam arc. Lefebvre nie stawiał sprawy w ten sposób,ze nowa msza jest nieważna .Oczywiście nie sposób się zgodzić ze stanowiskiem Pokręć , bo to to lefebvryści maja rację, ale np. ja nie zawsze mam możliwość uczestniczenia we Mszy trydenckiej /opór żony/ i mam nadzieję ,że zachowam Wiarę.Choć przy okazji przypominam sobie Msze przedsoborowa i pamiętam,że oczywiście ksiądz odprawiał ja twarzą do ołtarza ,ale ogół wiernych nie znał łaciny i odpowiadał tylko księdzu na „Dominus vobiscum” i „Deo gratias” ,nadto klękało się na Baranku Boży i na błogosławieństwo końcowe .Komunia święta oczywiście na klęcząco .Czy nie czas byłoby wrócić do tej polskiej formy Mszy św. , a nie naśladować Bractwa św. Piusa X,że ma być wszystko po łacinie?

  5. Tralala said

    ad4
    Ja tez lacinniczka nie jestem, ale przeczytalam sobie kilka razy polski tekst obok lacinskiego i nawet nie sledzac mszalu, wiem co sie podczas nabozenstwa dzieje, jakie ksiadz modlitwy odprawia itd.
    Kilku modlitw po lacinie musialam (bo chcialam) sie nauczyc.
    Fakt, ze w przedsoborowym KK nikt nas w Pl nie uczyl dokladnego przebiegu mszy – i to byl blad, ktory kazdy moze naprawic sam.
    W Polsce u lefebrystow i tak jest wiecej polskiego niz francuskiego u Bractwa we Francji, a nawet dzieci sie nie skarza.
    Nie znam w zab angielskiego, myslicie ze mi latwo na lotniskach? Nie, ale kilku rzeczy musialam sie sama nauczyc i juz po klopocie.
    Na kazdym lotnisku na swiecie wiem teraz co i jak, w kazdym kraju msze po lacinie rozumiem.
    Bez wysilku samo z nieba nie spada!

    Ten temat przypomina mi pewna anegdotke: goscilam kiedys we Francji trzydziestoparo letniego Polaka, ktory zalatwial w urzedach swoje sprawy i psioczyl na francuskich urzednikow, ze nie znaja angielskiego, bo on-Polak, przeciez francuskiego znac nie musi.

  6. wet3 said

    @ Tralala
    Przed ostatnim heretyckim soborem mielismy zawsze mszalniki polsko-lacinskie. Nie bylo wiec najmniejszej watpliwosci o co tu chodzi. Poza tym, moge Pania zapewnic, ze w mojej diecezji (wtedy gnieznienskiej, dzis torunskiej) zawsze na kazdej Mszy sw. dokladnie wyjasniano co sie dzieje na oltarzu. Wyjasnienia te byly obowiazkowe! Wiec ludziska NIE byly oglupione …

  7. Rysio said

    Żydzi od zawsze wiedzieli, że łacińską cywilizację najszybciej się zniszczy, zakazując nauki łaciny i jej używania.

  8. Inkwizytor said

    Jakie to wygodne, odrzucac nauczanie Benedykta XVI i zarzem uznawac go za papieża 🙂

  9. Pokręć said

    Szczerze mówiąc, to mnie też serce ciągnie do Kościoła sprzed SVII, gdzie wszystko było jasne, proste, tak – tak, nie – nie, gdzie własne miejsce (poza Kościołem) mieli heretycy (czyli luteranie i reszta protestantów) oraz schizmatycy (czyli prawosławni). Kiedy Kościół jasno i wyraźnie mówił innowiercom: nawrócić się na katolicyzm oznacza przyjąć naukę Kościoła w całej rozciągłości taką, jaka jest. Nie ma dyskusji o dogmatach (bo być nie może, z faktami się nie dyskutuje). Czy to, co mamy po SVII to ie jest przypadkiem zapowiedziana herezja i powszechna apostazja, jaka miała pod koniec czasów objąć Kościół?

  10. antka kobity szwagra brat said

    …macie racje!…trza sie uczyć łaciny!..człek.na stare lata rozumieje – jaki kiep jest…

  11. 25godzina said

    @ 8
    >Jakie to wygodne, odrzucac nauczanie Benedykta XVI i zarzem uznawac go za papieża…
    Tak samo jak pozować na ultrasa montaniackośći unikając jednocześnie prostego testu na jakość intelektu, czyli odpowiedzi na proste pytanie: kto i kiedy (rok) założył w Warszawie klub o nazwie Legia?

  12. Disce puer said

    @Gospodarz & PT. Kapsel
    Antka Kobity Szwagra Brat stwierdził całkiem słusznie „…trza sie uczyć łaciny!”
    Ale i języków nowożytnych też 🙂
    W tekście oryginalnym http://eleisonkommentar.blogspot.ca/2012_07_01_archive.html przedostatnie słowa brzmią
    niem: Gefahr erkannt, Gefahr gebannt.
    ang: Forewarned is forearmed.
    być może nawiązujące do łacińskiego „praemonitus, praemunitus”
    Skąd więc powyżej „Czlowiek przestrzezony ma wartosc podwojna..”?

  13. Tralala said

    ad 12
    No wlasnie, ciekawe!
    Moze mi DP znajdzie odpowiednik polski do francuskiego „une ligne de crête” – linia szczytu gor, po ktorej chodzac mozna spac albo a prawo, albo na lewo.

  14. aga said

    Istotą tożsamości Bractwa jest sprzeciw wobec ii soboru. Ale przecież kryzys w Kościele zaczał się na długo przed soborem.A zatem kto może stwierdzić z całą pewnością jak wyglądałby Kosciół gdyby soboru nie było – soboru jako tego dramatycznej próby wyjścia KK naprzeciw materialistycznemu,zsekularyzowanemu duchowi czasów ?
    Być może to była zła próba a być może jedyna z możliwych na tamten czas?

  15. JO said

    ad.14. NIE Pani Ago. Kryzysu w Kosciele Nie bylo a wrog wewnatrz kosciola, ktory dazyl do przejecia wladzy. Przed Soborem byl Sw Maksymilian Kolbe, Ojciec Pio a przedtem Sw Pius X…i wielu innych Tradycyjnych Ksiezy wraz z Rzesza Wienych, ktorzy podazali za Prawda bez Konfuzji.

    Po soborze…RUINA, Burdel

  16. Kapsel said

    Re 12
    Ja przecież zaznaczyłem że ten tekst tłumaczył mi Ktoś kto tłumaczem nie jest i prosiłem o wyrozumiałość a to znaczy że jeśli są tam jakie błędy to bardzo proszę o sprostowanie.

    tutaj jest tłumaczenie tekstu z którego Pani Tralala zaczerpnęła sekwencję do swojego komentarza,ale tak na “roboczo” i nie przez zawodowego tłumacza a wiec nie podaję linku i proszę o wyrozumiałość.

    https://marucha.wordpress.com/2012/07/31/opinie-zon-nadzwyczajnych-szafarzy-eucharystii/#comment-183717

    Re 13
    Bardzo dziękuję ,właśnie na to liczę że jeśli coś okaże się nie tak ,to może ktoś pomoże w doprecyzowaniu tekstu.

  17. aga said

    To niech JO przyjrzy się w latach Kościołowi 50-tych w Holandii i Niemczech. I przestanie opowiadać bajki, które stale powtarzane staja się najzwyklejszą propagandą.

  18. JO said

    Ad.17. Pani Ago, przed Soborem za den Papiez nie Atakowal Tradycji, nie zmienial jej, nie rozsadzal KK od srodka a jedynie wewnetrznie byly osoby upadle..Nauczanie bylo te same co tysiac lat wczesniej….

  19. Kapsel said

    Przemienienie Pańskie

    Z Ewangelii według św. Marka:
    „Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden wytwórca sukna na ziemi wybielić nie zdoła.

    I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie widział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni.
    I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.” (Mk 9, 2-10)

    Gdy się na górze modląc przemieniłeś, moc Twoją Boską uczniom objawiłeś.
    Ciebie wielbimy, światłość wiekuistą!
    Tyś im ukazał promienie Twej chwały, jaśniejąc, świat nam rozjaśniłeś cały.
    Ciebie wielbimy, światłość wiekuistą!
    W wielkiej bojaźni uczniowie truchleli, gdy tak cudowne zjawisko ujrzeli.
    Ciebie wielbimy, światłość wiekuistą!
    Lecz gdy się ze snu ocknęli ciężkiego, lgną tym gorliwiej do triumfu Twego.
    Ciebie wielbimy, światłość wiekuistą!

    http://sanctus.pl/index.php?module=aktualnosci&id=236

    6 sierpnia
    Przemienienie Pańskie

    Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas wraz z Chrystusem, Piotrem, Jakubem i Janem na górę Tabor. Tam Chrystus przemienił się wobec swoich Apostołów. Jego twarz zajaśniała jak słońce, a szaty stały się olśniewająco białe. Apostołowie byli zachwyceni, choć poznali jedynie niewielki odblask wiecznej chwały Ojca, w której po swoim zmartwychwstaniu zasiadł Jezus. To wydarzenie pozostało tajemnicą dla pozostałych uczniów – dowiedzieli się o nim dopiero po Wniebowstąpieniu.
    Zdarzenie to Ewangeliści musieli uważać za bardzo ważne, skoro jego szczegółowy opis umieścili wszyscy synoptycy: św. Mateusz (Mt 17, 1-9), św. Marek (Mk 9, 1-8) i św. Łukasz (Łk 9, 28-36). Również św. Piotr Apostoł przekazał opis tego wydarzenia (2 P 1, 16-18). Miało ono miejsce po sześciu dniach czy też „jakoby w osiem dni” po uroczystym wyznaniu św. Piotra w okolicach Cezarei Filipowej (Mt 16, 13-20; Mk 8, 27-30; Łk 9, 18-21).
    Św. Cyryl Jerozolimski (+ 387) jako pierwszy wyraził pogląd, że górą Przemienienia Chrystusa była góra Tabor. Za nim zdanie to powtarza św. Hieronim (+ ok. 420) i cała tradycja. Faktycznie, góra Tabor uważana była w starożytności za świętą.
    Może dziwić szczegół, że zaraz po przybyciu na Górę Apostołowie posnęli. Po odbytej bardzo uciążliwej drodze musieli utrudzić się wspinaczką, zwłaszcza, że wędrowali sześć dni od Gór Hermonu.
    W Starym Testamencie było powszechne przekonanie, że Jahwe pokazuje się w obłoku (Wj 40, 34; 1 Sm 8, 11). Dlatego w czasie Przemienienia ukazuje się obłok, który okrył Chrystusa, Mojżesza i Eliasza. Głos Boży z obłoku utwierdził uczniów w przekonaniu o teofanii, czyli objawieniu się Boga. Dlatego Ewangelista stwierdza, że świadkowie tego wydarzenia bardzo się zlękli.

    Girolamo de Sermoneta: Przemienienie Pańskie Termin „Przemienienie Pańskie” nie jest adekwatny do greckiego słowa metemorfothy, które ma o wiele głębsze znaczenie. Podczas gdy słowo „przemienienie” oznacza zjawisko zewnętrzne, to słowo greckie sięga w istotę zjawiska. Należałoby więc tłumaczyć, że Chrystus okazał się tym, kim jest w swojej naturze i istocie, że jest Synem Bożym. Przemienienie pozwoliło Apostołom zrozumieć, jak mizerne i niepełne są ich wyobrażenia o Bogu. Chrystus przemienił się na oczach Apostołów, aby w dniach próby ich wiara w Niego nie zachwiała się. Ewangelista wspomina, że Eliasz i Mojżesz rozmawiali z Chrystusem o Jego męce. Zapewne przypomnieli uczniom Chrystusa wszystkie proroctwa, które zapowiadały Mesjasza jako Odkupiciela rodzaju ludzkiego. Wydarzenie to musiało mocno utkwić w pamięci świadków, skoro po wielu latach przypomni je św. Piotr w jednym ze swoich Listów (2 P 1, 16-18).

    Uroczystość Przemienienia Pańskiego na Wschodzie spotykamy już w VI wieku. Była ona największym świętem w ciągu lata. Na Zachodzie jako święto obowiązujące dla całego Kościoła wprowadził ją papież Kalikst III z podziękowaniem Panu Bogu za odniesione zwycięstwo oręża chrześcijańskiego pod Belgradem w dniu 6 sierpnia 1456 r. Wojskami dowodził wódz węgierski Jan Hunyadi, a całą obronę i bitwę przygotował św. Jan Kapistran. Jednak lokalnie obchodzono to święto na Zachodzie już w VII wieku. W Polsce święto znane jest w XI wieku.

    Dzisiejsze święto przypomina, że Jezus może w każdej chwili odmienić nasz los. Ma ono jednak jeszcze jeden, radosny, eschatologiczny aspekt: przyjdzie czas, że Pan odmieni nas wszystkich; nawet nasze ciała w tajemnicy zmartwychwstania uczyni uczestnikami swojej chwały. Dlatego dzisiejszy obchód jest dniem wielkiej radości i nadziei, że nasze przebywanie na ziemi nie będzie ostateczne, że przyjdzie po nim nieprzemijająca chwała.
    Przemienienie to jednak nie tylko pamiątka dokonanego faktu. To nie tylko nadzieja także naszego zmartwychwstania i przemiany. To równocześnie nakaz zostawiony przez Chrystusa, to zadanie wytyczone Jego wyznawcom. Warunkiem naszego eschatologicznego przemienienia jest stała przemiana duchowa, wewnętrzne, uparte naśladowanie Chrystusa. Ta przemiana w zarodku musi mieć podstawę na ziemi, by do swej pełni mogła dojść w wieczności. W drodze ku wieczności uczeń Jezusa musi być Mu wierny: myślą, słowem i chrześcijańskim czynem.
    Chrystus obiecuje, że będziemy królować razem z Nim tam, gdzie – za Piotrem – będziemy powtarzać: „Mistrzu, jak dobrze, że tu jesteśmy”. Warunkiem jest to, abyśmy już teraz pamiętali o tym, co dla nas przygotował Bóg, i abyśmy każdego dnia karmili się Jego Słowem i Ciałem. On chce, abyśmy ufnie i wytrwale się do Niego modlili, służyli bliźnim, rozwijając w sobie cnoty. Takie dążenie do przemiany będzie odpowiedzią na zaproszenie św. Pawła: „Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu” (Rz 12, 2).

    http://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/08-06a.php3

  20. Kapsel said

    Prawosławna Częstochowa, serce prawosławia w Polsce. Miejsce magiczne.

    Święto Przemienienia Pańskiego (zwane też Świętem Spasa Izbawnika) obchodzone jest w dniach 18-19 sierpnia. W tych dniach zagubiona pośród pól i lasów grabarka przyciąga pielgrzymów z całego kraju i z zagranicy. To najbardziej uroczyście obchodzone na świętej górze święto gromadzi kilkunastotysięczne rzesze pielgrzymów z metropolitą polskiego autokefalicznego kościoła prawosławnego i członkami świętego synodu na czele.

    Wszystko jednak zaczyna się dziać kilka dni wcześniej w momencie gdy z wielu miast wychodzą prawosławne pielgrzymki kierujące się ku świętej górze grabarce. to wówczas w trudzie i radości pielgrzymów zdążających na grabarkę zaczyna dokonywać się istota przemienienia.

  21. JO said

    Polskie Prawe Pluco, Kosciol Autokefaliczny Polski Prawoslawny, Wschonji Zakon Jednego Ortodoksyjnego-Katolickiego Kosciola, …..

    Och, gdzie sa Kresowe Dialekty Polskie, gdzie ruskie, poleskie, Wolynskie , Podolskie, gdzie poznanskie, Wolynskie, pomorskie,

    Jak na atomizuja, rozdzielaja, a wkrotce MIESZAJA…z murzynami, turkami, …..zawieraja nam Nasza Kulture Wielka, Slowianska Kulture, niszcza Nasza Anatomie, Rase, jakbysmy innym zyc nie dawali….
    ———
    Kobiety w sukienkach I hustach na Glowie……

    A w judeokosciolach z cyckami na wierzchu I ziejazym, niczymnieosloniatym, gorszacym KROCZEM

  22. Tralala said

    ad 12
    Un homme averti en vaut deux = czlowiek uprzedzony/ostrzezony ma wartosc dwoch (ludzi)

  23. Marucha said

    Ale przecież kryzys w Kościele zaczał się na długo przed soborem

    Kościół od zarania swego istnienia walczy z wrogami.
    Nigdy jednak kryzys w Kościele – NIGDY! – nie przejawiał się nadawaniu przez najwyższe władze kościelne lucyferiańskim herezjom statusu niemal dogmatu, w który trzeba wierzyć
    NIGDY kryzys nie był zinstytucjonalizowany.

    Od kiedy to wprowadzanie herezji do Kościoła może przynieść coś dobrego?
    Nawrócenia? Na co, pytam się, na co? Na pieprzony protestantyzm, jaki opanował dziesiejszy KK?
    Wzrost duchowości? To polecam Hare Kryszna, jeszcze bardziej uduchawiają.

    Od kiedy to wolno jest w Kościele iść na pieprzone kompromisy z prawdą, nawet dla jakichś doraźnych „korzyści”, z których potem i tak żaden owoc nie wyrośnie?

    Jaki byłby Kościół bez II Soboru?
    Ja Pani odpowiem.
    Byłby Kościołem, a nie Judeokościołem

  24. Dzięcioł said

    Ad 1. Na nową mszę (wg. NOM) nie powinniśmy chodzić. Jeżeli nie mamy możliwości uczestniczyć we mszy trydenckiej, godnie sprawowanej, zostajemy w domu – nie zaciągamy wtedy winy. Dodatkowo Kościół dał nam możliwość duchowego uczestnictwa w Najświętszej Ofierze, łącznie z duchową komunią. Warto wtedy wziąć mszalik i zjednoczyć się duchowo z kapłan sprawującym katolicką (trydencką) mszę i w ten sposób w niej uczestniczyć. O duchowym przyjmowaniu Pana Jezusa, warunkach tego przyjęcia, warto poczytać w wartościowych publikacjach (przed soborowych rzecz jasna lub z Te Deum). Módlmy się do Dobrego Boga o świętych kapłanów!

  25. JO said

    ad.24. AMEN

  26. Disce Puer said

    ad. 12 Nie było w moim komentarzu żadnej złośliwości, tylko z niedowierzaniem czytałem treść całą, a szczególnie zakończenie. Wyjaśnień, na które się Pan powołuje nie znałem, bo tekst cytowany był w zupełnie innym wątku. W tekście o „Infekcji” już „roboczości” tłumaczenia nie zaznaczono.
    ad. 13 „grzbiet”? albo „grań” To drugie ma dodatkowo poetycką tradycję
    „Po grani! Po grani!
    Nad przepaścią bez łańcuchów, bez wahania!
    (…)
    W wilczy dół wspomnienia zmienią
    Ostrą grań!”
    ad.22 Nie znam prawie wcale francuskiego, ale odnoszę wrażenie. że to idiom. A tych nie tłumaczy się przecież literalnie. Co do sensu zgoda – ostrzeżony Roch Kowalski weźmie Panią Kowalską i będzie dwie osoby :-). Może po polsku najbliższym idiomem byłoby „Strzeżonego Pan Bóg strzeże” – lub nowocześniej „Przezorny Zawsze Ubezpieczony” 🙂

  27. Tralala said

    ad 26
    Tak to idiom i podane przez Pana polskie odnosniki tez nie bardzo sie nadaja, ale sens zachowuja.
    Pewnie obecny czasami tu pan Morost znalazlby lepszy.
    La ligne de crête, to tez idiom i chyba mozna oddac go „chodzeniem po linie”.

  28. Tralala said

    ad 23 ma Pan absolutna racje.

    Sytuacja w FSSPX: Fragment listu brata Jean (kapucyn z Morgon/Francja) rok 2009

    Jeden z pierwszych kaplanow FSSPX opowiadal mi pewnego dnia podczas swiecen w Ecône, ze ojciec uczyl go wywrotowych/przewrotowych metod, lecz zabronil uzywania ich.
    Podczas swojej profesory w Ecône umial dzieki temu zdemaskowac kilku seminarzystow-wywrotowcow co zglosil kanonikowi Berthod i Mgr Lefebvre’owi. Ten ostatni nie chcial ich usunac, skad inad byli dobrymi uczniami. Kanonik Berthod uwazal, ze sprawa jest powazna i grozil dymisja jezeli te wywrotowe elementy nie zostana wydalone. Stad wiadomo jak i dlaczego Ecône stracilo jednego ze swoich najlepszych profesorow i przezywalo powazny kryzys niezgody podczas nastepnych lat.

    Bez pretencji bycia ekspertem w tych sprawach i jeszcze mniej bycia zaangazowanym w walke antywywrotowa – jako ze poswiecilem sie calkowicie Bogu – wiem jednak o czym mowie uzywajac slowa „wywrotowy” i znam sie nieco na przetwarzaniu informacji przed wyciaganiem z nich wnioskow. Kiedy wziolem mikrofon, powiedzialem , ze wraz z liczna grupa kaplanow zaniepokojeni jestesmy ewolucja rozmow FSSPX z Watykanem, ktory wydaje sie pomalu (lecz pewnie) prowadzic nas do przylaczenia z Rzymem posoborowym i medernistycznym.

    Mowiac w imieniu innych kaplanow, z ktorzych 2 zachecalo mnie do zabrania glosu, – co mi sie zdecydowanie nie podobalo – podczas tej okazji nie przedstawilem nawet mojej prywatnej opinii jasnej dla mnie od 5 lat, ze ta ewolucja jest niczym innym jak zgrabnie zorganizowanym procesem planowanym przez pewnych wywrotowych kaplanow, ktorym udalo sie zajac strategiczne miejsca w FSSPX (superioraty, seminaria, media i finance) w celu przylaczenia (do Rzymu).

    Jean Vaquié przed swoja smiercia w 1992 r. ustalil liste tych seminarzystow (owczesnie) i kaplanow wywrotowcow : i jezeli niektorzy z nich sa dzisiaj „przylaczeni” (jak x. Leschenne), inni w dalszym ciagu zajmuja wazne i wplywowe stanowiska, szczegolnie we Francji. Jeden z nich nosi nawet habit. W schemacie tej wywrotowej organizacji
    na wyzszych polach trzeba umiescic bylego ucznia profesora Borell’a (Nancy), ktory pod pseudonimem Michel Beaumont naucza naszych wiernych w Fideliter (N°163, st. 20-25), ze wedlug klasycznej doktryny papiezy Krolestwo Socialne Naszego Pana Jezusa Chrystusa nie jest dzisiaj mozliwe w swiecie. [x.Beaumont = x.Celier]

    Po moim powrocie do Paryza o postepie procesu przylaczania, dowiedzialem sie z ulotki dostarczonej przez wiernego majacego internet, ulotki do podpisania naszego poparcia dla Benedykta XVI. W zapowiedziach niedzielnych uznalem za konieczne ostrzec wiernych przed ta kampania tlumaczac im, ze powinnismy popierac papieza naszymi modlitwami, poniewaz ciazy na nim wielka odpowiedzialnosc, lecz nie ma mowy o bezwarunkowym poparciu w momencie kiedy oswiadczyl (oss.nom.fr 23/30 Déc. 08, p.6), ze Kosciol raduje sie z autonomii (niezaleznosci) Panstwa od/i Kosciola bedacej wielkim postepem ludzkosci. I zaprosilem naszych wiernych do przeczytania artykulu Mgr Tissier de Mallerais o powaznych bledach w nauczaniach (i nie poprawianych w nowych wydaniach) profesora Ratzinger’a (Sel de la Terre N° 67, p.22-54).

    Sledzac glebiej te petycje znajduje sie jej zrodlo na stronie forum katolickiego (http://www.leforumcatholique.org/message.php?num=463376), gdzie kazdy moze przeczytac, ze wyplywa ona i popierana jest przez G.R.E.C., „Grupa Refleksji Miedzy Katolickiej”, dzialajaca od 1997 (nigdy nie bylismy poinformowani o istnieniu tego Klubu od ponad 10 lat juz !) gromadzaca kler i laikow wszelkich tendencji tradycyjnych i pracujaca nad ” doprowadzeniu pewnego dnia do zgody formalno-prawnej”. Co wyraznie dotyczy jedynie FSSPX jako jedynego reprezentowanego w GREC (jeszcze) nie przylaczonego.

    Ta organizacja, czytamy tam, popierana jest przez nuncjusza Stolicy Apostolskiej, Mgr Baldelli i Mgr Breton, biskupa Aire et Dax, reprezentujacego w niej biskupow Francji.
    Dowiedzialem sie zreszta od kolegi z FSSPX, ze Mgr Breton opowiedal mu o poznaniu na jednym z zebran GREC ksiedza Cacqueray (superior Francji). Nie bylem zdziwiony kiedy powiedziano mi, ze ks. Cacqueray namawial wiernych do podpisywania petycji (o poparciu dla B XVI).

    Czy trzeba wiecej dowodow na detrminacje wladz FSSPX do przylaczania sie do posoborowego Rzymu? Czy trzeba odsluchac audycje z radia Courtoisie z 17. 07. 2007 gdzie ojciec Lelong, aktywny czlonek GREC nie bal sie zapewniac sluchaczy, ze wg. niego obecna dyrekcja FSSPX bylaby „kupiona” do sprawy przylaczania i ze musi jedynie popracowac nad zredukowaniem i /albo zamknieciem ust stawiajacych w FSSPX opor?

    Jestem absolutnie swiadomy powagi tych rewelacji i ich konsekwencji. Wazylem je i weryfikowalem na tyla na ile to mozliwe srodkami, ktore opatrznosc mnie wspomagala.
    Jestem swiadomy, ze nie moge dluzej milczec, ani zadowolic sie jedynie modlitwa, ani czekac kiedy dom splonie, aby wolac po straz pozarna. Jestem absolutnie pewien spelniania obowiazku i woli boskiej mowiac wam to wszystko. Teraz wasza kolej decydowac wg. waszego sumienia, i myslenia o wielu duszach, ktore NSJCH wam powierzyl z czego bedziecie musieli zdac Mu sprawe na sadzie ostatecznym w glownym raporcie wiary: „Czego zadasz od Kosciola? – Wiary”

    Moja przyszlosc? Oddaje sie calkowicie Opatrznosci. Czekam na wyrzucenie na ulice, obrzucenia epitetem „sedevekantysty” (usuwanie na margines przez difamacje jest klasyczna metoda wywrotowcow). Gdyby mi sie zdarzyly jakies nieszczescia (bo trzeba wszystko przewidziec) zawierzylem ten list i wszelkie palace dokumenty pewnym przyjaciolom, zdolnym je uzyc i rozpowszechnic w razie potrzeby. Wiem, ze moi rodzice popieraja mnie, pomoga zaczac od nowa, a raczej kontynuowac klasztorne zycie gdzie indziej. Przykro mi stac sie „blakajacym sie”, lecz jezeli taka jest wola boska podczas tego niesamowitego kryzysu, Fiat!

    Nie mam absolutnie zaufania do bp. Fellay’a ktory cala te operacje kryje swoim autorytetem, nie bardzo mam zaufanie do bp. Williamson’a, ktory byl widziany w Rzymie
    podczas swoich sekretnych spotkan tydzien p oWielkiej Nocy w 2008.
    A co do 2 pozostalych biskupow, mam nadzieje, ze w oficjalnym dniu przylaczenia (ktory nie powinien byc bardzo odlegly sadzac z wieku B XVI) lub wczesniej, jeden z nich przynajmniej powstanie i bedzie kontynuowal walke Mgr Lefebvre.

    Tego dnia, niech nasi bracia z Morgon i Aurenque, ktorzy nie zgadzaja sie na kapitulacje w walce o Wiare, wiedza ze wroce aby sie oddac w posluszenstwo ich przeorowi, lub starszych. W oczekiwaniu pozostanmy zjednoczni w modlitwie rozancowej ufajac w ostateczny triumf Niepokalanego Serca Marji.

    Fr. Jean O.F.M.

    calosc po francusku tutaj:
    http://lefebvristes.forum-box.com/t380-Lettre-du-Pere-Jean-franciscain-de-Morgon-2009.htm

  29. aga said

    ad.23

    nadawaniu przez najwyższe władze kościelne lucyferiańskim herezjom statusu niemal dogmatu,”
    to P/” niemal” jest tu kluczowe i bardzo istotne. O dogmatach zatem nie ma mowy,Panie Gajowy.Sam Pan wie,że IISobór Watykański był tylko soborem pastoralnym a nie dogmatycznym. A,że wrogowie KK – o których Pan wspomina i którzy istnieli w Kosciele od zawsze go nadinterpretowali…
    http://pl.gloria.tv/?media=273503

    Kryzys w Kościele w Europie Zachodniej nie pojawił się z dnia na dzień po Vaticanum II. To skutek wcześniejszych zaniedbań Kościoła,które próbowali ratować papież w swoich encyklikach przecwiko modernizmowi i liberalizmowi.Była o tym mowa.

    Jednak silnie ekularyzujące się po II wojnie światowej społeczeństwa katolickie odchodziły stopniowo od Kościoła,topniały zanim został zwołany II sobór – obraz Holandii jest tu znamieny.
    Twierdzenie,że ci katolicy z Holandii i Niemiec ,którzy stopniowo odpadali od Kościoła poszliby za „starym ” kościołem przedsoborowym jest absurdalne,bo nie poparli oni przecież w latach 60-tych Bractwa Św.Piusa X w jakiejś poważnej liczbie,pomimo,że mieli taka możliwość,prawda?
    Wydaje mi się,że Kościół w Holandii i Niemczech wyglądał coraz marniej nie z powodu „reform” II SW ale POMIMO tego.
    Niech Pan się tak nie denerwuje Panie Marucha,za dużo tych „pieprzonych” :)Przecież jak jest NAPEWNO wie tylko Pan Bóg,prawda?

    Natomiast w tej silnej antysoborowej,antyekumenicznej postawie FSSPX dostrzegam lęk o własną tożsamość. A ten lęk obnaża z drugiej strony słabość tej tożsamości i niewiarę w działanie Ducha św. w Kościele.

  30. aga said

    „Być synem Kościoła, oto nasz tytuł do zbawienia, oto nasza chwała najwyższa po tej, że jesteśmy synami Boga lub raczej nie po niej idąca lecz równocześnie z nią, bo jak mówią święci Ojcowie, „nie może mieć Boga za Ojca, kto nie ma Kościoła za Matkę” (św. Cyprian).

    Nie jest prawdziwym katolikiem, kto nie odczuwa radości, że jest synem Kościoła, kto nie żywi gorących uczuć dla Kościoła i dla Papieża, kto nie jest gotów wyrzec się osobistych poglądów, aby sentire cum Ecclesia, czuć razem z Kościołem zawsze i we wszystkim.”

  31. JO said

    ad.29. Pani Ago Droga! Tu nnie chodzi o ILOSC spoleczenstw odchodzacych od Kosciola…ale o Jakosc Kosciola Swietego o czym Pani Dobrze wie!

    Jakosc a n ie ilosc. Ta jakosc daje stan Laski Uswiecajacej – Sama Prawda i tylko Prawda – i w przeszlosci Kosciola ilosc wiernych byla malutka , wieksza lub mniejsza ale Jakosc byla Ta sama, ktora dawala szanse Ludzkosci na Uswiecenie Dusz.

    To co Pan Gajowy nazwal „Prawie” dogmatem stalo sie Dogmatem w Rzeczywistosci – w praktyce, jak Holokaust na Zydach i w tym jest problem, ktory Pani BAGATELIZUJE i nie wiem czy celowo czy po prostu , ze Pani sie zagubila. Napisalem „celowo” slowo, bo gdybym Pani Nie znal z Tu pisania, rozmow, ja Obstawalbym za tym by Pani Wypowiedzi Banowac jako te, ktore obrazaja Sw Magisterum, Kosciol Swiety, jako te „poprawiajace”, „pouczajace” NAS.

    MY wiemy co jest Prawda i gwarantuje Pani, ze umiemy odroznic Judaizm od Katolicyzmu, co Pani zatracila, pouczajac w swej istocie, ze Judizm wewnatrz KK i to Panujacy jest Norma w Tradycji jako ta czarna strona , wroga Kosciolowi.

    Dziekujemy za Takie Pouczania. Pan Bog zostawil nam zdolnosc Osadzania i Madrosc jako jeden z Darow Ducha Swietego. Osad jest jeden – judeokatolicyzm NIE jest Katolicyzmem i nawet wowczas gdy Panuje wewnatrz KK.

    Prosze wiec NIE pouczac, przestac tu tak pisac lub po prostu stad sie wynosic
    Dla Tak pouczajacych tu miejsca w Gajowce NIE Ma

  32. aga said

    Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść (Łk 18, 9).
    Dzięcioł/JO

  33. JO said

    ad.30. Wlasnie Tradycjonalisci wyrzekaja sie OSOBISTYCH pogladow idac za Pogladami Kosciola – Pana Jezusa a NIE WATYKANU!

  34. JO said

    ad.32. Moze Pani Mnie wyzywac ile wlezie Pani Ago, nie zmieni to Faktu, ze stala sie Pani Pouczajacym w Mysl i to doslownie w mysl POSOBOROWIA, ktore niby nie zmienia dogmatow ale zmienia Ludzkie Zycie, LIBERALIZUJE…mowiac „ale moze tak byc….”, bo to ludzkie….

  35. aga said

    Panie JO
    Pan sobie chyba nawet nie zdaje sprawy,że mowi Pan często jak ateusze i lewaccy. Ja Pana nie wyzywam, ale staram się przemówić do P/ zdrowego rozsądku ,ponieważ w sytuacji jakiej dzisiaj znajduje się KK ale i sam Papież,możemy być tylko albo z Papieżem albo przeciwko Papieżowi czyli poza Kościołem.

  36. aga said

    Placebo_Domingo napisał:

    Zdaję sobie sprawę z tego w jakim stanie znajduje się obecnie Kościół, ale tak było zawsze, przed soborem również, bo po to był on zwołany, bo Kościół przestał oddziaływać na wiernych. Jeśli ktoś nazywa Benedykta XVI heretykiem, twierdzi że Ojciec Św. sprawuje nieważną Mszę Św. z heretyckiego Mszału, że ja i inni katolicy uczestniczący w Mszy Pawła VI nie wypełniamy obowiązku niedzielnego, to znaczy że neguje podstawowe prawdy wiary. Dla niego Tradycja zatrzymała się w 1965 roku i co gorsze śmie twierdzić, iż nie warto na Nią chodzić, a jeśli nie ma możliwości uczęszcząc na Mszę Trydencką, to lepiej żeby został w domu! Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale przyjdzie Wam się z tego rozliczyć, bo biada temu przez którego przyszło zgorszenie. Przerażające, że zachęcacie do nieuczęszczania na Mszę Św.! Szatan zapewne cieszy się z rozłamu w Kościele, bo mu to jest na rękę. Konkludując: macie wolną rękę, ja zawsze będę w Kościele tam gdzie jest papież i waznie wyswięceni biskupi powołani przez Ojca Św., a przyczyną robactwa w Kościele jesteśmy my wszyscy, ale wy jak Piłat umywacie ręce i jak szczury uciekacie z tonącego statku. Pan Bóg dopuszcza takie próby dla niezbadanych wyroków swoich, ale Kościoła swojego nie opuści, bo tak obiecał, a obietnic swoich dotrzymuje. I ja w to wierzę, a Wy?

    http://pl.gloria.tv/?media=305647&postings

    Brednie judeokatolika – admin

  37. aga said

    http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com/2012/08/02/o-jednosci-z-papiezem-w-swietej-liturgii-kazanie-ks-jacka-balemby-sdb-film/

  38. JO said

    ad.35. Pani Ago Droga. My nie wiemy co osoba Ratzinger soba reprezentuje. Wierzymy, ze reprezentuje Sw Magisterium jako Papiez a jako czlowiek moze sie mylic i to dlatego jestesmy z Papiezem ALE NIE Z Ratzingerem, ktory wystepuje przeciwko Kosciolowi. taka sama postawa byla za JPII.

    Taka sama postawa jest Matki i Zony do Ojca pijoka….

    To co Pani tu napisala to zachecanie Nas do bycia i za Papiezem i za Osoba Rtzinger, ktora jest przeciwko Kosciolowi.

    Taka postawa jest NIEKATOLICKA
    Taka postawa jest Zla Postawa Zony i Matki wzgledem Ojca i meza pijoka krzywdzacego Rodzine.
    ——————–
    Wg mnie Bractwa Postaw ajest Najodpowiedniejsza, pelna MILOSCI, jest Wzorem jak powinien postepowac Katolik wtym Ksiadz

    Osad JPII czy Razingera jak i nas samych musi byc, osad niezbedny do ktorego zobowiazal Nas Sam Pan Jezus Chrystus – osad nad uczynkami, osad Ludzki ale nie BOZY, do ktorego uprawniony jest sam Bog a nie czlowiek.

    Oddajmy wiec co Cesarskie Cezarowni a Co Boskie Bogu

    Zaden heretryk nie ma prawa Rzadzic Kosciolem, Nami i zadna herezja a w szczegolnosci taka „holokaustyczna” taka „prawie”, taka liberalna..

  39. Kudlaty said

    Papiez sw. PiusX na mocy swych uprawnien-a stad ex cathedra,orzekl,iz kazda osoba,ktora bronilaby nawet pojedynczej modernistycznej tezy potepionej w jego encyklikach oraz Lamentabili jest ipso facto i latae sententiae ekskomunikowana -tj.juz przez sam ten fakt i bez zadnej potrzeby stwierdzenia tego publicznie[Ppraestantia Scripturae ,18 listopada 1907].
    Zaden z ojcow podpisanych pod dokumentami soboru,ani zaden czlonek hierarchii,ktory przyjal i glosi nauki w nim zawarte,nie moze utrzymywac ,ze nie podlega temu potepieniu.
    Kazdy kto przyznaje sie do posluszenstwa wobec neokosciola akceptuje domyslnie jego modernistyczne zasady.
    Sw. Katarzyna Sienenska powiedziala nam ,ze Papiez,ktory sfalszuje swoj urzad trafi do piekla,a ponadto ci z nas,ktorzy beda go sluchac trafia tam wraz z nim.

    ks.Rama Coomaraswamy

  40. Tralala said

    ad 37
    Posluchalam tego kazania i chociaz cenie ks. Balebe to mam pewne zastrzezenia:
    – „…zwrocony ad orientem w raz z cala wspolnota..” – ani papiez, ani ks. Baleba nie odprawia mszy tylem do tejzesz wspolnoty, a wiec nie warto mowic ad orientem, bo to nieprawda.
    – wazny Krzyz: tak wazny, bardzo wazny, ale dlaczego my nie mamy tez go widziec od fronytu?
    tylko musimy ogladac twarz odprawiajacego?
    – postawa kleczaca przy Komuni sw jak widac na zdjeciu, a czy widac co jest dalej? Bo jak sie oglada film z mszy odprawianych w Watykanie, to im dalej od papieza, tym gorzej – tam juz nie klekaja. A wiec to jest rodzaj fotomontazu.

    Pani Ago, nie mozna tak na troche dobrze, troche zle, bo wtedy wszystko trzeba usunac do kosza.
    Owszem trzeba modlic sie za papieza, zawsze i za kazdego trzeba sie modlic!

  41. Tralala said

    ad 36
    oj, Placbo_Domino nie jest dla mnie autorytetem.
    Materialnie (fizycznie) znacznie trudniej byc wiernym tradycji, niz isc na msze do dzielnicowej parafii. A takie argumenty jak „uciekanie szczurow” itd, to mowa trawa.
    Ten czlowiek nie ma pojecia o czym mowi.

  42. JO said

    Ad.39! Amen.

  43. Marucha said

    Re 36:
    I jak tu nie używać słów „pieprzony” albo i gorszych, gdy czyta się takie brednie:

    przyczyną robactwa w Kościele jesteśmy my wszyscy, ale wy jak Piłat umywacie ręce i jak szczury uciekacie z tonącego statku.

    Wszystko to wielkie Gówno Prawda.

    To nie jacyś „my wszyscy” jesteśmy przyczyną zarobaczenia Kościoła, ale lucyferianie, którzy chcą go zniszczyć i wkradli się do jego hierarchii przy obojętności katolemingów.

    I nie „umywamy rąk” – przeciwnie, gdy cała reszta katolemingów cieszy się, że Barka ładnie płynie, my, widząc jak nabiera wody i idzie na dno, nawołujemy do jej naprawy. I tylko my jedni. Nigdzie nie uciekamy, jak „szczury”. My jedni staramy się ją ratować.

    Jak się czyta takie wypociny, to ma się chęć autorowi (którym nie jest p. Aga) tak przyfasonować w ryja, żeby wypluł zęby zadkiem. Co to za bałwan napisał te słowa?

  44. aga said

    Panie Marucha
    zamiast się denerwowac lepiej się pogodzić i zmierzyć z takim faktem,że sa w KK obecni obrońcy Tradycji ,ktorzy nie identyfikują się z lefebrystami.Prosze sobie prześledzić dyskusje na glorii tv. I przykro mi to mówic ale w wielu kwestiach , nie emocje ale zdrowy rozsądek przemawia za nimi.
    N.p.

    nowy2017 — 2012-07-02 16:28:23:

    A jednak Pan Bóg nie popiera Bractwa Św.Piusa X…Nie jest zagniewany,ale zasmucony…brakiem pokory,jaki widzi u Lefebrystów, i nieposłuszeństwem Papieżowi,a nawet brakiem szacunku względem Papieża…Jednocześnie jest bardzo zagniewany patrząc,co wyrabiają moderniści…Nie powiem,zkąd to wiem,to i tak nic nie da…Ta dyskusja nie ma sensu…Chcę ją zakończyć…Jestem pewien,(wiem to na pewno) że z czasem wszystko zrozumiesz… Pozdrawiam Cię i nie gniewaj się że na ten temat już nie będę odpowiadał…

    placebo_domingo — 2012-07-02 16:54:22:

    Swoją wolę oznajmił w tym, że powołał jeden Kościół, którego głową jest papież, a nie abp Lefebre czy bp Fellay. Powiedział, że bramy piekielne go nie przemogą. I że zostanie w nim po wszystkie czasy we Mszy Św. i sakramentach. I rzeczywiście przekonuję się o tym w każdej Mszy Św.
    Edytuj komentarz »
    Powiadom redakcję »
    placebo_domingo — 2012-07-02 16:48:13:

    Moim zdaniem papież Benedykt XVI i tak za dużo już tu zrobił podając rękę zbuntowanemu biskupowi bez bulli nominacyjnej. Stworzyli sobie oni już dawno swój własny kościół i niech sobie tam zostaną. Ja wiem jedno: tam jest prawdziwy Kościół, gdzie następca św. Piotra i następcy Apostołów- biskupi. I niech w końcu będzie jasność po której stronie oni się znajdują, a w tej chwili są poza Kościołem. Już nie chce mi się komentować tych wszystkich rozmów, bo tu od dawna widać tylko butę po stronie bractwa, natomiast wielką cierpliwość ze strony papieża. Ale papież na siłę ich do Kościola nie zaciągnie, jeśli nie mają woli poprawy i skruchy za rozłam w Kościele, to niech umrą poza Nim. A wszyscy ci, którzy są ich zwolennikami niech opowiedzą się albo za papieżem i prawowitym Kościołem, albo za jakąś uzurpacją kościoła, gdzie każdy rzadzi się po swojemu i wprowadza to co się jemu podoba. Zdaję sobie sprawę z tego w jakim stanie znajduje się obecnie Kościół, ale tak było zawsze, przed soborem również, bo po to był on zwołany, bo Kościół przestał oddziaływać na wiernych. Jeśli ktoś nazywa Benedykta XVI heretykiem, twierdzi że Ojciec Św. sprawuje nieważną Mszę Św. z heretyckiego Mszału, że ja i inni katolicy uczestniczący w Mszy Pawła VI nie wypełniamy obowiązku niedzielnego, to znaczy że neguje podstawowe prawdy wiary. Dla niego Tradycja zatrzymała się w 1965 roku i co gorsze śmie twierdzić, iż nie warto na Nią chodzić, a jeśli nie ma możliwości uczęszcząc na Mszę Trydencką, to lepiej żeby został w domu! Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale przyjdzie Wam się z tego rozliczyć, bo biada temu przez którego przyszło zgorszenie. Przerażające, że zachęcacie do nieuczęszczania na Mszę Św.! Szatan zapewne cieszy się z rozłamu w Kościele, bo mu to jest na rękę. Konkludując: macie wolną rękę, ja zawsze będę w Kościele tam gdzie jest papież i waznie wyswięceni biskupi powołani przez Ojca Św., a przyczyną robactwa w Kościele jesteśmy my wszyscy, ale wy jak Piłat umywacie ręce i jak szczury uciekacie z tonącego statku. Pan Bóg dopuszcza takie próby dla niezbadanych wyroków swoich, ale Kościoła swojego nie opuści, bo tak obiecał, a obietnic swoich dotrzymuje. I ja w to wierzę, a Wy?

    modernistae prohibere — 2012-07-02 16:59:39:

    placebo_domingo — 2012-07-02 16:48:13:
    Stworzyli sobie oni już dawno swój własny kościół i niech sobie tam zostaną. Ja wiem jedno: tam jest prawdziwy Kościół, gdzie następca św. Piotra i następcy Apostołów- biskupi. I niech w końcu będzie jasność po której stronie oni się znajdują, a w tej chwili są poza Kościołem.

  45. aga said

    Jacek 2005-11-28 15:09
    Pan mnie zaczyna irytować; jakie zasługi ? Ks Stehlin będzie miał prawdziwą zasługę jak wyjedzie z mojego ukochanego kraju do Gabonu, na Alaskę, obojętnie: byle jak najdalej stąd. Za takie ,zasługi` powinien być zawieszony w czynnościach kapłańskich DOŻYWOTNIO. Jak do Pana nie docierają oczywiste fakty, to trudno. To że w innych zgromadzeniach jest bajzel, to inna sprawa. Nie zamierzam wybierać między dżuma a tyfusem. Napiszę nawet więcej: nie chcę by tacy ludzie pod płaszczykiem jakiejś ugody z Rzymem dostali się do wewnątrz Kościoła. A jeżeli nawet tak się w przyszłości stanie; to zawsze będę ich bojkotował i traktował na równi z wszystkimi modernistycznymi recydywami. Mam jednak nadzieję, że Papież wie co robi i wszystkich uczciwych księży z Bractwa wykorzysta do ratowania Kościoła, a tą resztę (z naszym bohaterem włącznie) ekskomunikuje z wielkim hukiem. Nie wierzę bowiem, żeby ten człowiek się zmienił. Prędzej uwierzę w nawrócenie Urbana.
    Robert 2005-11-28 20:09

    d.Robert 2005-11-26 15:18

    Ks Karl Stehlin posiada na tyle duże zasługi
    dla rozwoju Tradycji w Polsce,że należy je uszanować.Faktem jest i to oczywistym,że FSSPX
    jest rozdarte wewnętrznymi podziałami,co
    nie znaczy wcale,że jest z nim tak zle jak
    Pan w swej diagnozie ukazuje.Niech Pan porówna sytuację wewnątrz FSSXP do tego co dzeje się
    np.w wielu zgromadzeniach zakonnych a może choć w części zmieni zdanie na ten temat.
    Pzdrawiam!

    Jacek 2005-11-28 15:09
    Verba Docent
    Szanowny Panie,
    Czytając Pańskie wypowiedzi muszę powiedzieć (trawestując powiedzenie znanego jezuity): wolę być z Tradycją poza Kościołem katolickim niż z Panem Verba Docent w Kościele katolickim. Pytanie tylko na ile ów kościół z Panem Verba Docent będzie jeszcze Kościołem?…
    Gratuluję Panu dobrego samopoczucia.

    Robert 2005-11-26 18:07

    Ja rozumiem Pana punkt widzenia. Proszę jednak zwrócić uwagę na fakt, że ciąle obracamy się w sferze kwantyfikatorów niepewnych: podobno, niektórzy, było nie było i tak dalej.

    Generalnie uważam, że FSSPX błądzi. Nie wyklucza to jednak tego, że w tym Bractwie są poważni ludzie, dobrzy kapłani, prawdziwi chrześcijanie. Każdemu z nas (wliczając moją lichą osobę) może zdarzyć się pobłądzenie.

    Sęk w tym, że jak się wykazuje dobrą wolę i chęć zjednoczenia, to można błędy przezwyciężyć (zwłaszcza, że historia Kościoła zna nie takie błądzenia, z którymi dano sobie radę).

    Historia Kościoła uczy jednak, że jeśli się nie wykaże tej woli, to drobne nawet nieposłuszeństwo wobec następcy Piotra może przekształcić się w schizmę, ta w herezję i po jakimś czasie dialog z FSSPX może być prowadzony w ramach tak nie lubianego przez nich ekumenizmu.
    Verba Docent (verbadocent@autograf.pl) 2005-11-27 11:11

    http://www.fidelitas.pl/825.html

  46. aga said

    I to jest Panie Gajowy kluczowe:

    Historia Kościoła uczy jednak, że jeśli się nie wykaże tej woli, to drobne nawet nieposłuszeństwo wobec następcy Piotra może przekształcić się w schizmę, ta w herezję i po jakimś czasie dialog z FSSPX może być prowadzony w ramach tak nie lubianego przez nich ekumenizmu.:))

  47. aga said

    Jacek 2005-11-26 13:01

    ,,szeroko zakrojona akcja misyjma…„
    Pan mnie rozśmiesza. To jest sekciarska akcja rzucania jadem właśnie. To kompromitacja Tradycji i oszukiwanie wiernych. Tylko ze względu na paru uczciwych ludzi związanych z FSSPX, których znam osobiście, nie poruszam tu rzeczy o wiele bardziej bolesnych. Nie ukrywam, iz w jakimś stopniu też zawiodłem się na pontyfikacie Jana Pawła II, ale to co zrobił ówczesny diakon Bractwa, poniewierając słownie zmarłego Papieża w Warszawie (niemal chwilę po śmierci) woła o pomstę do nieba. Nawet stali wierni Bractwa z Warszawy byli zniesmaczeni. Szefa akurat wtedy w Warszawie nie było, gdzieś sobie wyfrunął… W ,,Z.W.„ tak modne niegdyś były pytania -insynuacje związane z pewnym arcybiskupem. Ja więc spytam się podobnie: Kim jest ks. Karl Stehlin ? Za podobnie postawione pytanie, pewna Pani została zawrzeszczana i prawie rozszarpana przez ks. Jenkinsa we Wrocławiu.
    Robert 2005-11-26 15:18

  48. aga said

    Może warto przypomnieć wywiad z kard. Hoyos o dialogu z lefebrystami:
    fragmenty:

    GC: Czy rozwiązanie przyjęte w Campos można nazwać sukcesem?

    CH: Fakty to potwierdzają. Dzięki Bogu, wierni i księża z diecezji oraz z Administratury koegzystują po bratersku, obaj biskupi spotykają się regularnie w celu niezbędnej koordynacji działań. Co więcej, kilkunastu biskupów z Brazylii już podpisało z Administraturą porozumienie, aby pomóc swym wiernym pokochać starą liturgię.

    GC: Ale to rozwiązanie nie zadowoliło zwierzchników Bractwa.

    CH: Rzeczywiście, pojednanie z Campos było bardzo delikatnym momentem i zdenerwowało Bractwo, jednak dla mnie było ono czymś opatrznościowym, bo pokazało możliwe wyjście z sytuacji.

    GC: Eminencjo, powróćmy do audiencji z 29 sierpnia. Jak była ona zorganizowana?

    CH: Audiencja odbyła się na prośbę bp. Fellay, złożoną normalnymi kanałami, czyli mnie jako prefektowi Kongregacji ds. Duchowieństwa i przewodniczącemu Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”, jako że FSSPX jest stowarzyszeniem kapłańskim, złożonym z księży wyświęconych w sposób ważny, nawet jeśli nielegalny. Ta prośba została przekazana Papieżowi, a on zdecydował udzielić audiencji. Ratzinger – teolog, Kardynał Ratzinger, pomimo swych licznych obowiązków znał bardzo dobrze całą sprawę i osoby w nią zaangażowane. Papież Benedykt XVI mógł ponadto dodać obecność Ducha Świętego, gwarantowaną przez fakt bycia Następcą Św. Piotra.

    GC: Co może nam Eminencja powiedzieć o tej audiencji?

    CH: Spotkanie przebiegało pod znakiem miłości w teologicznym rozumieniu tego słowa, miłości do Boga i Jego Kościoła. Byłą to rozmowa braci, którzy, z Bożą pomocą, chcą posunąć sprawę pełnej jedności. Papież pozwolił obecnym mówić: biskupowi Fellay, księdzu Schmidbergerowi i mnie. Potem sam przemówił, apelując niezwykle mocno o jedność i wyrażając życzenie, by do porozumienia dążyć bez niepotrzebnego pośpiechu, ale i nie za wolno.

    GC: Jakie uwagi poczynił przełożony FSSPX?

    CH: Bp Fellay, co było wiadome już przed audiencją, miał możliwość wyrazić swoje zatroskanie stanem Kościoła Katolickiego, zwłaszcza w świetle nadużyć, nie tylko liturgicznych, do jakich doszło po II Soborze Watykańskim. Wierzę, że tego rodzaju krytyczne uwagi, jakie pochodzą ze strony Bractwa, mogą stać się skarbem dla Kościoła, jeśli są wypowiadane pod charyzmatem Piotra i w braterskiej miłości. W Kościele wszyscy mamy prawo do formułowania krytycznych opinii na temat tego, czego nie obejmują dogmaty i konieczna dyscyplina samego Kościoła. W tej kwestii mogę ujawnić, że kardynał Ratzinger był już wcześniej w pełni przekonany o konieczności dialogu teologicznego dotykającego tych trudnych kwestii. Po osiągnięciu pełnej jedności będzie więcej światła rozświetlającego te palące sprawy.

    GC: Wiadomo, że FSSPX zabiegało o wyzwolenie przez Stolicę Świętą tzw. Mszy trydenckiej i o zapewnienie, że nigdy nie została ona zniesiona.

    CH: Msza św. Piusa V nigdy nie została zniesiona. Co do jej uwolnienia to pamiętam, że za pontyfikatu Jana Pawła II odbyło się spotkanie wszystkich przełożonych dykasterii Kurii Rzymskiej, podczas którego przytłaczająca większość jego uczestników nie sprzeciwiła się takiej prośbie. Byłoby niebezpieczne przeciwstawianie sobie starego i nowego rytu. Liturgia nie może być polem bitwy. Jako kapłan, jako kardynał i jako prefekt czuję wielki ból obserwując, jak niegodny język jest używany w odniesieniu do woli Jezusa, by dać nam swoje Ciało i Swoją Krew i byśmy zaufali Jego Kościołowi. I jest to prawda, która wypowiadana jest przez wielu przedstawicieli FSSPX, ale nie tylko przez nich.

    GC: Czy wielu biskupów jest przeciwnych?

    CH: Zdarza się, że pasterska przezorność biskupów prowadzi ich do przekonania, że pozwolenie na celebrację Mszy trydenckiej w ich diecezji może doprowadzić do niepokojów wśród ludu Bożego. Jeśli liczba wiernych proszących o Mszę trydencką jest bardzo mała, tę troskę można zrozumieć. Ale gdy grupa ta jest bardziej znacząca, to jest zadaniem [Papieskiej Komisji] „Ecclesia Dei” uczciwie i z wyczuciem przypominać biskupom, iż jest życzeniem Następcy św. Piotra, by byli oni hojni w czynieniu zadość życzeniom tych wiernych. Z radością dostrzegam, że z dnia na dzień jest coraz więcej biskupów, którzy tak właśnie czynią.

    GC: Wasza Eminencja dobrze zna świat tradycjonalistyczny. Co Eminencja sądzi o osobistej pobożności księży należących do niego?

    CH: Wielu poznanych przeze mnie tradycjonalistycznych księży zrobiło na mnie wspaniałe wrażenie: posiadają oni szczere umiłowanie misterium. Niestety zdarzają się i fanatycy, którzy przywiązani są do tradycyjnej liturgii jak do jakiejś matematycznej formuły, nie rozumiejąc nawet głębi jej wartości.

    http://www.fidelitas.pl/825.html

    Ciekawa jestem czy tak zacietrzewiony Pan Gajowy i JO wiedzą jak wiele wystąpień Jana Pawla II było zafałszowanych przez najwyższych hierarchów?
    Nie tylko tutaj:

    GC: We wrześniu 2001 r., w przemówieniu wygłoszonym podczas zebrania plenarnego Kongregacji Kultu Bożego Jan Paweł II oddał hołd „przepięknym modlitwom” zawartym w mszale św. Piusa V. Mowa ta została opublikowana w „L’Osservatore Romano” z niezwykłym opóźnieniem, zaś w „Acta Apostolicae Sedis” nie ukazała się nigdy, choć zazwyczaj ukazują się tam teksty papieskich przemówień wygłaszanych na zebraniach plenarnych rzymskich dykasterii. Kiedy 23 maja 2003 r. celebrował ks. Kardynał pierwszą od czasu reformy liturgicznej Mszę trydencką w jednej z bazylik patriarchalnych Rzymu, w bazylice Matki Boskiej Większej, „L’Osservatore Romano” całkowicie zignorowało to wydarzenie. Czy nie uważa Eminencja tych dwu faktów za przykład „cenzury”?

    CH: Wolę oceniać fakty niż intencje. Nie wiem, jaka była przyczyną pominięcia dwu informacji, które miały w końcu tak szeroki oddźwięk.

    GC: Czy myśli Wasza Eminencja, że wspomniane wyżej przemówienie Jana Pawła II może wreszcie zostać opublikowane w „Acta…”?

    CH: Jeżeli nie było wyraźnej woli Ojca Świętego, by go nie publikować, nawet jeśli zostało przez niego wygłoszone, to nie uczynienie tego jest sprawą bardzo poważną.
    GC: Tytuł wzmianki w „Corriere della Sera” z 26 sierpnia, trzy dni przed planowaną audiencją, opisywał relacje pomiędzy tzw. lefebrystami a Stolicą Świętą jako „niemożliwy pokój”.

    CH: Gazety mogą tak twierdzić, jak również mogą twierdzić wiele innych rzeczy, ale na szczęście, podkreślam na szczęście, nie są one nieomylne.

    GC: Eminencjo, ostatnie słowo do tych, którzy oskarżają Bractwo o używanie w stosunku do Stolicy Świętej obraźliwego języka, często graniczącego z brakiem szacunku.

    CH: To może boleć, choć nie jestem zaskoczony, że w różnych słowach, artykułach, listach taki język może się pojawić, włączając w to niektóre oświadczenia samego bp. Fellay. Tak długo jak nie ma pełnej jedności i pełnej wzajemnej miłości, nikt nie może być zgorszony tą słowną niecierpliwością. Zawsze dobrze mieć w pamięci zdanie św. Augustyna: „In necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus caritas”.

  49. aga said

    Fragmenty Listu BXVI w sprawie lefebrystów.:

    Nie można „zamrozić” władzy nauczycielskiej Kościoła w roku 1962. Musi to być dla Bractwa całkiem jasne. Jednak niektórym z tych, którzy określają się mianem wielkich obrońców Soboru trzeba też przypomnieć, że Vaticanum II zawiera w sobie całą doktrynalną historię Kościoła. Ten, kto chce być posłuszny Soborowi, musi przyjmować wiarę wyznawaną w ciągu wieków i nie może podcinać korzeni zapewniających drzewu życie(…)

    …/Jeśli więc mozolne zaangażowanie na rzecz wiary, nadziei i miłości w świecie stanowi obecnie (zawsze w różnych formach) prawdziwy priorytet Kościoła, to należą do niego także pojednania małe i średnie. Musimy przyjąć do wiadomości, że wspomniany gest wyciągniętej ręki spowodował wielki szum, przekształcając się w ten sposób wręcz w przeciwieństwo pojednania. Ale teraz pytam: czy było i jest naprawdę błędem nawet w tym przypadku wyjście naprzeciw bratu, „który ma coś przeciw tobie” (por. Mt 5,23n), i poszukiwanie pojednania? Czy może również społeczeństwo cywilne nie powinno zapobiegać radykalizacji postaw i włączyć na nowo ich ewentualnych zwolenników – na ile to możliwe – w wielkie siły kształtujące życie społeczne, aby zapobiegać ich izolacji z wszystkimi jej konsekwencjami? Czy czymś całkowicie błędnym jest zaangażowanie na rzecz przezwyciężenia ciasnoty i uporu, aby w ten sposób otworzyć się na to, co jest w tych postawach pozytywne i może być wartością dla wszystkich? Sam, po roku 1988 widziałem, jak powrót wspólnot, które były oddzielone od Rzymu zmienił ich wewnętrzny klimat. Wdziałem, jak powrót do wspólnoty wielkiego i szerokiego Kościoła umożliwił im przezwyciężenie postaw jednostronnych i uporu, tak że pojawiły się w nich siły pozytywne dla wszystkich

    http://www.fidelitas.pl/1948.html

  50. Tralala said

    Pani Ago, to wszystko jest okrutnie jednostronne. Nawet jezeli napisal czy powiedzial to sam papiez. Wspolnoty, ktore przylaczyly sie mialy obiecane, ze nie beda musialy odprawiac nowej mszy, glosic nowego katechizmu itd. Wszystkie, powtarzam wszystkie maja te prawa obiecane kiedys, dzis odebrane. Dlatego wielu kaplanow i wiernych z FSSPX bronia sie przed obiecankami-cacankami.
    Pani Ago, prosze raz na zawsze zapamietac – liberalizm i modernizm jest jak narkotyk, jak dym ogarniajacy tych, ktorzy nie uciekaja, jak zaraza przed ktora chroni jedynie separacja.
    A Pani jest wlasnie na to dowodem, bo juz wszystko Pani miesza. Przykro mi to pisac, ale to sie rzuca w oczy.
    Prawda jest tylko jedna, ta Boska, a my mamy mowic Tak, tak i Nie nie, a nie robic misz-masz.

  51. Tralala said

    ad 44
    „nowy2017 — 2012-07-02 16:28:23:
    A jednak Pan Bóg nie popiera Bractwa Św.Piusa X…Nie jest zagniewany,ale zasmucony…brakiem pokory,jaki widzi u Lefebrystów, i nieposłuszeństwem Papieżowi,a nawet brakiem szacunku względem Papieża…Jednocześnie jest bardzo zagniewany patrząc…”

    Po co Pani to umieszcza, przeciez to jedna wielka bzdura, co to znaczy? Ah, wiem, a nie powiem…

    Nie, nie bede wiecej nad tymi wpisami siedziala, bo nie warto denerwowac sie przed noca, szkoda slow…

  52. Marucha said

    Re 44 etc.
    Pani Ago, tylko przez szacunek dla Pani dawniejszych wpisów staram się zachować spokój.

    Z faktem, że nie wszyscy obrońcy tradycji – a także półtradycji, ćwierćtradycji itd. – podzielają poglądy normalnych katolików (zwanych przez Panią lefebrystami) oczywiście trzeba się pogodzić.
    Ale pogodzić się – to jedno, a zaakceptować ich poglądy – to drugie.

    Poza tym – czym teraz są ci obrońcy półtradycji? Zostali zneutralizowani, zmuszeni do akceptacji posoborowego modernizmu i nie znaczą NIC. Absolutnie NIC, bez względu na ich osobiste przymioty, dobrą wolę i chęci.

    Teraz pytanie: po kiego grzyba wrzuca tu Pani wypowiedzi jakichś forumowych katoliczników typu „Novy” – że to niby „Pan Bóg nie popiera Bractwa”? Skąd ten tuman to wie? Kim jest jakiś placebo_domingo, totalny idiota, który nie wie o czym pisze?
    A wywiad z #48 zawiera tyle, łagodnie mówiąc, mijanek z prawdą, że nie jest wart nawet dyskusji. Np. że niby nigdy nie zabroniono Mszy Św. Trydenckiej. Jak nie zabroniono, skoro właśnie zabroniono i do dziś jej zabraniają? Czy autor tych słów ma nas za kretynów?

    Co to znaczy, że „Nie można „zamrozić” władzy nauczycielskiej Kościoła w roku 1962.”?
    Kościół ma iść z postępem?
    Trzeba go unowocześniać herezjami?
    Filarem Kościoła jest Ewangelia i Tradycja. Nie ma innego Kościoła, niż tradycyjny. Kto usiłuje odgórnie zmieniać Tradycję, jest wrogiem Kościoła i heretykiem.

    Co to za brednia: ” Vaticanum II zawiera w sobie całą doktrynalną historię Kościoła. Ten, kto chce być posłuszny Soborowi, musi przyjmować wiarę wyznawaną w ciągu wieków i nie może podcinać korzeni zapewniających drzewu życie”? To nawet nie brednia, to bezczelne, dech zapierające lucyferiańskie kłamstwo.

  53. Marucha said

    Re 51:
    Niestety, ma Pani rację. Wpisy Pani Agi z ostatnich miesięcy dowodzą zaczadzenia modernizmem.
    Katolicyzm nie polega na jakichś kompromisach, na mieszaniu prawdy z fałszem dla osiągnięcia jakichś tam celów (bo i tak ich się w ten sposób nie osiągnie).
    Prawda jest jedna, nietolerancyjna i apodyktyczna.
    Prawda się nikomu nie podlizuje.

    Obecny stan Kościoła mówi sam za siebie.
    Tak się właśnie kończy ostentacyjne lekceważenie ważnych po wsze czasy bull Piusa V, Piusa IX i innych papieży. Tak się kończy „modernizowanie tradycji”.

  54. Franek1 said

    Re 29 i 44

    Pani Ago,

    Gratulacje za zdanie

    „Natomiast w tej silnej antysoborowej, antyekumenicznej postawie FSSPX dostrzegam lęk o własną tożsamość. A ten lęk obnaża z drugiej strony słabość tej tożsamości i niewiarę w działanie Ducha św. w Kościele.” Wpis nr 29)

    Ponieważ ja w tej witrynie nigdy nie ukrywałem mojego – delikatnie mówiąc – braku sympatii do duchowieństwa tworzącego tzw. Bractwo kapłańskie św. Piusa X, zwłaszcza tego, co oni robią w Kościele a szczególnie jak to robią, stąd staram się jak najmniej zabierać głos w dyskusjach dotyczących Lefebvre’a, jego dzieła i skutków tego dzieła. Kiedy szef wspomnianego niby-bractwa Bernard Fellay nie odpowiedział Stolicy Apostolskiej w wyznaczonym mu terminie, lecz zwołał niby to jakąś kapitułę generalną bractwa, przekonałem się, że jest on bardziej zainteresowany jednością bractwa niż jednością Kościoła i przestałem zakładać jego dobrą wolę. Oczywiście jego dobrej woli nie zakładałem na jego czy któregokolwiek z jego kolegów żywych i umarłych postępowaniu, lecz na decyzji papieża Benedykta XVI, który postanowił dla dobra Kościoła dopuścić do rozmów z Kongregacją do spraw Doktryny Wiary reprezentanów lefebrystów, przez nich samych wyznaczonymi.

    Tysiąckrotne gratulacje, Pani Ago, za słowa, skierowane do naszego przemiłego i nadwyraz cierpliwego (czasem nerwowego) pana Maruchy, na które ja nigdy się nie odważyłem.

    „zamiast się denerwować, lepiej się pogodzić i zmierzyć z takim faktem, że są w KK obecni obrońcy Tradycji, którzy nie identyfikują się z lefebrystami.” (wpis nr 44)

    Kiedyś pan Marucha postawił problem „Lefebryści – heretycy czy schizmatycy?”, ale od razu utrącił możliwość dyskusji, bo obwarował ją przedwstępnymi dogmatami (był już wszak wtedy chyba nawrócony na lefebryzm neofitą). Kto wie, może umożliwi nam kiedyś dyskusję na przykład na temat „Co to jest lefebryzm?” albo „Kto to są lefebryści?”.

  55. marta1 said

    Kosciol byl juz atakowany i infiltrowany na dlugo przed Soborem Watykanskim 2.
    Masoneria i sily powiazane z nia stwierdzily, ze najlepsza i naskuteczniejsza metoda rozwalenia KK bedzie metoda tzw konia trojanskiego czyli infiltracji od wewnatrz. . Zaczelo sie to powoli odbywac juz pod koniec 19 wieku, a przybralo na sile przed i po 2 wojnie swiatowej.
    Sobor byl poniekad uwienczeniem tych wieloletnich staran i wysilkow. Sobor dal formalne , zielone swiatlo aby te modernistyczne „reformy” mogly sie odbywac jawnie, otwarcie i publicznie. Zmienio glownie Msze Sw bo tu lezy mozg i serce KK. Bez waznej i godnej Mszy sw, ktora jest Bezkrwawa Ofiara za grzechy swiata, ktora ma byc odprawiana az do skonczenia swiata swiat pograza sie coraz bardziej w grzechua gniew Bozy rosnie. Smierdzace, wyniszaczajace KK efekty posoborowia widac jak na dloni i one sa najwiekszym dowodem na to, ze ten owoc ( sobor 2) byl zgnily, zatruty , zepsuty.

  56. marta1 said

    The Buddha Which JPII-Wojtyla Allowed to Be Placed on the Tabernacle
    At His Blasphemous and Sacrilegious 1986 Assisi I Sycretistic Conference in 1986
    Benedict-Ratzinger Called an Assisi III in 2011
    And Has Now Sent a Note to the Buddhist „Supreme Priest”
    In Which He Praises Wojtyla’s Infamous Syncretistic Conference
    Any notion that Benedict-Ratzinger is even „conservative,” alone „traditionalist,” is pure bunk. This fact was proven yet again on August 3, 2012, when Ratzinger released the text of a note addressed to the „Supreme Priest” of the Buddhist Denomination. The note praised an annual syncretistic (Newchurch substitutes the benign term „oecumenical”) conference now being held by the Buddhists, in the manner of JPII-Wojtyla’s infamous 1986 Assisi I conference, held in the city of St. Francis, at which the Buddha was placed on top of the tabernacle.

    In 1986 Ratzinger stayed away from the blasphemous and sacrilegious conference, but now he embraces it. He wrote to the Buddhist „Supreme Priest” praising the „spirit of the 1986 historic meeting in Assisi promoted by my predecessor [Un]Blessed John Paul II.” Ratzinger’s note concluded with a blessing for the atheists, heretics, infidels, and the like attending this year’s Buddhist conference, being held on Mount Hiei in Japan. In 2002 Wojtyla called an Assisi II conference, which added to the usual Eastern Orthodox, Protestants, and Jews, additional representatives from Islam, Hinduism, Buddhism, Shintoism, Jianism, Confucianism, Sikhism, Zoroastrianism, and followers of Tenrikyo and African tribal religions.

    Benedict-Ratzinger himself called an Assisi III conference in 2011. Even many Newchurchers around the world were outraged because they knew the blasphemies and sacrileges that had occurred at Assisi I and II. Ratzinger was forced to back off somewhat, but it is obvious now that he did so hypocritically. He still identifies with atheists, heretics, infidels, and the like, not true Catholics. He is an out and out fraud, whom, Archbishop Lefebvre, who knew him intimately from Vatican II and thereafter, denounced publicly as „not a Catholic.” Archbishop Lefebvre spoke out directly against the blasphemies and sacrileges of Assisi I, stating publicly in 1986: „He who now sits upon the Throne of Peter [JPII-Wojtyla] mocks publicly the first article of the Creed and the First Commandment of the Decalogue. The scandal given to Catholic souls cannot be measured. The Church is shaken to its very foundation.”
    http://www.traditio.com/comment/com1208.htm

  57. Marucha said

    Re 54:
    Ponieważ ja w tej witrynie nigdy nie ukrywałem mojego – delikatnie mówiąc – braku sympatii do duchowieństwa tworzącego tzw. Bractwo kapłańskie św. Piusa X, zwłaszcza tego, co oni robią w Kościele a szczególnie jak to robią, stąd staram się jak najmniej zabierać głos w dyskusjach dotyczących Lefebvre’a, jego dzieła i skutków tego dzieła

    I niech tak pozostanie. Niech Pan pisze o tym, o czym ma Pan jakieś pojęcie.

    Wzrusza mnie dobrotliwość papieża Benedykta XVI, który łaskawie zgodził się na dyskusję prawdy z posoborowym fałszem. Co prawda – więcej to, niż uczynił Papież Wszechczasów, Jan Paweł II Wielki, który rozmawiał z żydami, a katolików ekskomunikował.

    Pańskie gratulacje dla wpisów Pani Agi dowodzą, iż nie ma bredni, które nie znajdą wdzięcznych słuchaczy.

    Co to, do diabła, znaczy „nawrócony na lefebryzm”?
    Czy lefebryzm to jakaś religia? Czy po prostu odporność na masoński modernizm w Kościele?

    A na Pańskie pytanie „Kim są lefebryści” odpowiadam natychmiast: są katolikami. Są po prostu katolikami, takimi, jakimi katolicy byli zawsze – aż do Piusa XII. Natomiast na pewno nie są judeokatolikami i idiotami, nie umiejącymi odróżnić herezji od nauczania Magisterium.

  58. Marucha said

    Re 56:
    Takich czynów było u Jana Pawła II więcej…
    Jedyne, co możemy zrobić, to zakładać, iż Jan Paweł II wykonywał je w dobrych intencjach, w dobrej woli…
    Natomiast nikt i nic nie może zmienić faktu, iż umieszczanie Buddy na ołtarzu, całowanie Koranu, malowanie sobie satanistycznego znaku boginki Sziwa na czole czy okadzanie przez czarowników indiańskich – były czynami o charakterze bluźnierczym, siejącym zgorszenie wśród katolików (katolików, nie katolemingów! Tych NIC nie zgorszy).,

  59. Marucha said

    W jakim ja, k…, świecie żyję?

    Żydzi i masoneria jawnie rozwalają struktury Kościoła Katolickiego, wprowadzają doń herezje, plugawią liturgię… czynią z niego w najlepszym razie jakąś instytucję charytatywną (której oczywiście daleko do Owsiaka, nie mówiąc o filantropach typu Sorosa)…

    A ci, którzy Kościoła bronią, którzy bronią czystości wiary – zwani są rozbijaczami, szczurami uciekającymi z okrętu, ludźmi którym nie zależy na jedności Kościoła…

    Jedności – z kim, do cholery?
    Z żydowskimi kardynałami? Z satanistami przebranymi w szaty biskupie? Z „księżmi” Sowami, Lutrami i Czajkowskimi? Z biskupami Dziwiszami czy Gądeckimi?

    Boże, jak bardzo mi się chce kląć…

  60. Inkwizytor said

    Nie trzeba kląć panie Marucha, tylko pogodzić się z faktem, że obecnie nie mamy papieża.

  61. Tekla said

    http://www.ogrod-biblijny.pl/

    Po owocach ich poznacie..

  62. JO said

    Ad.53. To nie jest zaczadzenie li tylko Modernizmem. To jest zaczadzenie postawa Ks Natanka, ktory nie chce widziec braku wlasciwych Dzialan JPII bronia couch Tradycje, Kosciol Katolicki a jedynie wielka sile Unych, ktore stworzy lay jakas atmosfere do zablokowania wlasciwym Obrony Prawdy I jedynej Prawdy I tylko Prawdy, ktora Istnieje tylko w Kosciele Katolickim.

    Ks Natanek I Pani Aga za Tym Ksiedzem nie chca widziec Zgorszenia I Zgorszenia Dzialan, skutkow JPII Dzialan.

    Oni chca Zawsze usprawiedliwienia dla gorszacych Dzialan JPII Katolikow powodujacych Katolikow Odejscie od Wiary.

    ONI chca idac za Ta Ideologia ROMANTYZMU Liberalnego Jaki reprezentowac JPII usprawiedliwienia dla Dzialan wszystkich ludzi w tym Katolikow, Dzialan gorszacych, zaniechan, zaniedban, Dzialan jaw nie Antykatolicki ch….

    I’m wystarczy NAWOLYWANIE. I zawierzenie, ze Duch Swiety Ma Plan…
    I’m wystarczy Nawolywac, krzyczec do Masonerii….ale nie wolno wg ich napominac a przede wszystkim Dzialac , zyc I chcial zyc, zadac Katolickiego Zycia.

    ONI chca Grac na Gitarze w Kosciele , Trzymam w Kosciele Kobiety z Golymi Glowami…….ogladac porno obrazki…..I rzadac od Unych Ogloszenia Chtystusa Krolem Polski

    Dla nich Duch Swiety Ma Plan I On wszystko zrobi.

    My Musimy nasladowac JPII, dac Bogu Swieczke jak trzeba oraz Dac Diablu ogarek jak Trzeba, zaslaniajac sie brakiem mozliwosci odmowy…presja, ktora Nas Usprawiedliwia.

    ——-
    Mam wiele sympatii do Ks Natanka, ale mam tez obiekcje, ktore trzymaja mnie na dystans od Niego I coraz wiekrzy do tych co Popieraja tego Ksiedza w stylu Pani Agi

  63. JO said

    ad.60. Mamy a czy nim wciaz bedzie Biskup Wybierany Przez Watykan to wskarze Duch Swiety

  64. JO said

    ….i zdecyduje Duch Swiety a nie Pan Panie Inkwizytorze

  65. Kapsel said

    Re 62

    a to dla Pana od wszystkich sympatyków ks.Natanka….

    serdecznie pozdrawiamy i miłego dnia..

  66. JO said

    ad.62. Niech Pan Nie berze do siebie slow Panie Kapsel…nie mialem Pana na mysli szczegolnie…

  67. JO said

    Bogu Swieczka i Diablu ogarek….jakze to odmienne od tak, tak nie , nie na Ustach i W zyciu Czynem!

  68. JO said

    Libero-Romantyzm JPII

  69. JO said

    Powstanie Warszawskie JPII

  70. JO said

    Robta Prawie co Chceta JPII

  71. JO said

    ad.1. Glupek

  72. JO said

    Przeciez Takie wypowiedzi jak w ad 1 powienno sie Banowac

  73. Tralala said

    ad 54 Franek1
    Co to sa lefebrysci? Cos takiego nie istnieje, to tak jaby powiedziec „co to sa pawlowcy (od sw.Pawla). Bp. Lefebvre nie tworzyl nic, ale to nic nowego czy innego, nie napisal mszalu, nie ukladal nowych modlitw, nie komponowal nowych piesni, nie tworzyl nowego kalendarza liturgicznego. Bp. Lefebvre „przkazywal to co przekazano jemu” – absolutnie to samo co otrzymali nasi dziadowie, ojcowie i my – ci urodzeni do lat 50siatych.

    ad 59 Marucha
    no w jakim swiecie? wlasnie w takim zadymionym falszem, strachem, niepewnoscia.
    Ha, to jest blad, nasz blad, ze wdajemy sie w takie dyskusje, kretynstwo nalezaloby ucinac od korzenia.
    Ooo, jakze dobrze Pana rozumiem, tez mam ochote serdecznie poprzeklinac, ale nie doczekanie ich.

    ad 62 pan JO – ma pan racje, ks. Natanek (przy mojej sympatii do niego) tez czasem robi niezly galimatias, co jest chyba bardziej szkodliwe niz czysty falsz!

    Pani Ago, niechzesz sie Pani otrzasnie, szkoda Pani!

  74. Kapsel said

    Re 44

    Pani Aga

    sa w KK obecni obrońcy Tradycji

    Dziękuję że zwróciła Pani na to uwagę bo to jest zupełnie pomijane a niesamowicie ważne.Ja też rozglądam się za takimi kapłanami i jak takich spotkałem to mówiłem o nich w Gajówce.Misję jaką ma Bractwo do spełnienia uważam za bardzo ważną i z serca ich wspieram co wcale nie oznacza że zamykam oczy na pozostałą resztę i wszystkich ładuję do jednego worka.Po za tym wklejałem tutaj już artykuły gdzie były podane nawet nazwiska sympatyków Bractwa i z drugiej strony tego dialogu.

    a tutaj jeden z takich kapłanów
    Ks. Tomasz A. Dawidowski

    Przenajświętsza Ofiara Mszy św.
    KATECHEZA
    O MSZY ŚWIĘTEJ

    Rozważania o liturgii Mszy św.
    w rycie klasycznym rzymskim
    u progu Trzeciego Tysiąclecia chrześcijaństwa

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=116&podgrupa=128

    Re 59
    Panie Gajowy,przecież Panią Agę dobrze znamy i jeśli nawołuje do jedności to na pewno nie z takimi jakich Pan wymienił ale z takim Papieżem jakiego opisuje bp.Fellay,tak to odbieram

    ….Kolejną przeszkodą jest spadek znaczenia władzy.
    Chrystus Pan jest Głową Kościoła. Ale ponieważ chciał, aby Jego Kościół był widzialny po tym, jak wstąpi On do nieba, dał mu widzialną głowę, którą jest Wikariusz Chrystusowy na ziemi – Piotr i jego następcy. Chrystus jedynie Piotrowi dał prawo pasania owiec oraz pełną, suwerenną i bezpośrednią władzę nad każdym członkiem Kościoła. Dlatego Kościół zawsze głosił, iż jest monarchią rządzoną przez jednego człowieka. Z pewnością to, że rządzący jest człowiekiem, sprawia, że musi on szukać mądrych doradców. Niemniej forma demokracji wprowadzona do Kościoła pod nazwą kolegializmu oraz parlamentarna parodia konferencji episkopatów pozwalają na wszelkiego rodzaju nadużycia i wystawiają prawo Boże, głoszące, iż każda diecezja ma tylko jedną głowę – miejscowego biskupa – na wpływy [rozmaitych] grup nacisku.
    Obecnie powaga władzy została poważnie osłabiona, nie tylko na zewnątrz [Kościoła], przez spory polityków pragnących mieć udział w rządach, ale także w samym Kościele poprzez powoływanie kolejnych rad i komisji, które w obecnym stanie rzeczy uniemożliwiają właściwe korzystanie z władzy pochodzącej od samego Chrystusa Pana….

    Re 73
    Nie jestem bezkrytyczny wobec ks.Natanka bo też mam swoje zastrzeżenia ale nadal widzę więcej zasług niż szkody.

    a po za tym to przecież trzeba dalej żyć i nie wolno tracić ani odbierać sobie Nadziei

  75. Kudlaty said

    Jeszcze jeden dobry kawalek od ks.Coomaraswamy :
    Dlaczego katolicy się nie zbuntowali? Otóż, przede wszystkim, wielu z nich tak zrobiło, lecz kiepskie przywództwo nadwątliło przyjętą przez nich postawę. Będąc psychologicznie uzależnieni od hierarchii i duchowieństwa, oczekiwali od nich pokierowania swymi działaniami, czego się jednak nie doczekali. Moderniści, pracując przez wiele dekad, przygotowali grunt i nawet ci, którzy nie byli skończonymi wywrotowcami mieli wypaczoną – a skutkiem tego osłabioną wiarę. Na soborze było może 70 osób, które – pod koniec – zaczęły pojmować, co się dzieje. Nie więcej! A wśród nich ani jeden nie był skłonny do zajęcia jasnego, zdecydowanego stanowiska opartego na solidnych doktrynalnych podstawach. Nawet Lefebvre oparł swój sprzeciw na fałszywych teologicznych przesłankach, argumentując, na przykład, że można nie słuchać prawowitego papieża (2). Po drugie, wierni byli przez dziesięciolecia zarówno nieodpowiednio instruowani w arkanach swej wiary jak i odwodzeni od prowadzenia aktywnego życia duchowego. Kształceni na zsekularyzowanych uczelniach, nauczani przez „liberalnych” kapłanów, w większości byli modernistami nie wiedząc nawet o tym. I w końcu, zarówno duchowieństwo jak i świeccy odkryli uwodzicielsko powabny współczesny świat. Odrzucenie i pogarda świata współczesnego – świata, który wyparł się Kościoła i jak syn marnotrawny oddalił się od Ojcowskiego łona – zaczęło im być coraz bardziej nieznośnym. Nie mogli zaakceptować niechęci do tego świata, w który uwierzyli bardziej niż w Chrystusa. Sobór ogłosił, że odtąd Kościół nie tylko będzie „otwarty na świat”, ale że pragnie go „objąć”! Jego zaprzysięgłym celem i obietnicą stało się aggiornamento (uwspółcześnienie) – wprowadzenie Kościoła „w dwudziesty wiek” i uczynienie go jego częścią, możliwym do przyjęcia przez ten świat. Już nie głoszono, że konieczne jest by syn marnotrawny powrócił na łono Ojca. Wręcz przeciwnie, porzucając zarówno swą funkcję jak i tożsamość [ten nowy kościół] ogłosił, że Ojciec powinien jeść pomyje nadające się tylko dla świń! Zarówno duchowieństwo jak i świeccy – z pewnymi wyjątkami – rzucili się w morze na łeb, na szyję by roztrwonić swą ojcowiznę jak gdyby nie istniało już żadne jutro. Oto, co tkwi w samym sercu spisku. To jest właśnie sedno sprawy. Właśnie to jest źródłem dymu kłębiącego się wokół Bazyliki Św. Piotra. Ta iskra buntu, obecna w duszy każdego człowieka, potrzebowała tylko „wiatrów przemian” by rozpętało się piekło.

    Jednakże, jak to zawsze miało miejsce na przestrzeni historii Kościoła, mała garstka wytrwała w zachowywaniu pełni wiary. Prawdziwy Kościół można odnaleźć pośród tych, którzy wierzyli i nadal wierzą tak jak ich przodkowie. To właśnie oni świadczą o prawdzie Chrystusowej obietnicy. To właśnie oni dostarczają dowodu, że „bramy piekła nie zwyciężyły Kościoła”. Nie wszyscy z nich są przenikliwymi teologami. Nie wszyscy są bez grzechu. Ale można ich rozpoznać po tym, że obstają przy prawdziwych kapłanach, prawdziwej doktrynie i prawdziwej Mszy – Mszy Wszechczasów.

  76. JO said

    Ad.73. Lefebrysci to Ci Katolicy co oparli sie I operaja Modernizmowi po chamsku, zbrodniczo narzucanemu calemu Kosciolowi Katolickiemu.

    Postawa Lefebrystow WINNA byc postawa Kazdego Katolika

    Panie Kapsel, kazdy Ksiadz dzis WINIEN jest stanac po stronie Prawdy, ktora jest z Bractwem

    Wszyscy Katolicy powinni byc Lefebrystami, tu nie Ma ale….
    Trzeba byc totalnym Upadlakiem by nie widziec, ze Msza Dupa do Krucyfiksu, Dupa do Oltarza jest Bluznierstwem.

    Przeciez Stoly porozstawiane po kosciolach NIE sa Oltarzami

    Czy wam ludzie blond Oczy zarosly? czy wam Rozum Odjelo?

    WY nie potraficie zobaczyc roznicy Pomiedzy Kobieta ubrana godnie a rozebrana lub w golej kobiecie widzicie wiecej wartosci niz godnie ubranej

    Akceptacja ZLA osiagnela takie dno, ze rozmowa jest jak miedzydebilami

    Jak mozna mowic o KKatolickim wsrod osob, ktore przybieraja pozy Katolika a nie czyny z Przekonania, rozumienia swych Dzialan?

    Z Kim tu rozmawiac, jezeli slepcy nie widzicie, ze Papiez Calujacy Koran jest bluznierca , ktory dopuszcza sie rzeczy dla ktorych nie czynienia Polacy oddawali swe Zycie!!! I nie dlatego, ze pocalunek Koranu jest tylko symbolem… A Bluznierstwem przeciwko pierwszemu przykazaniu.

    Co z tego, ze JPII Slowami uznawal Trojce Swieta, gdy czynem Uznal Innego BOGA?!!!!!

    I takie jest CALE posoborowie do ktorego Kto sie przyznaje jest POZA Sw Kosciolem Katolickim jako Exkomunikowany za Uznawanie Modernizmu!!!!

    Nie chrzancie mi wiec o Ksiedzach wewnatrz Judeokosciola, ktorzy „Walcza ” niby o Tradycje, Msze Trydencka….Albo jestes z Chrystusem I wychodzisz z Burdelu, Glosno Sprzeciwiasz sie Kolektywizacji, Ekumenizmowi Nowemu, NOWUSOWI, Rozdzialowi Panstwa Od Kosciola I innym Modernistycznym Decyzjom albo jestes Zdrajcowi Chrystusa.

    Nie Masz Prawa rozmawiac z judeoksiedzem, chodzic na jego sabaty, jezeli jestes Katolikiem, bo to osoba exkomunikowana I to za pomoca tej exkomunikowana ktora jest prawo mozna I dziala I jest po konce czasow

    Msza niegodna NIE jest Msza Katolicka!!! Moze I jest Wazna ale NIEKATOLICKA bo jest NIEGODNA wiec Panie Wet 3, nie Ma co Szukac wytlumaczenia, ze sie chodzi na nia….bo to BLAD.

    Niech Pan szuka Komunii Duchowej z Odprwiajacymi Godna Katolicka Msze a nie przebywa na Mszy NIEGODNEJ a wiec NIEKATOLICKIEJ

    Czy nie widzicie, ze te niby rozmowy sa Rewolucja, ktora Ma trwac bez konca!!!! W Mysl Modernistycznej Tolerancji Religijnej, ktora nie zna granic merytorycznych I czasowych?
    Tolerancja Katolicka Ma Granice I One Musza byc wyznaczone Rozumem, Wiara , Wiedza I Musi Ta Tolerancja Miec swoje Granice czasowe rowniez!

    Ile jeszcze bedziecie Tolerowac? Az wszyscy wlacznie z Wami Utracicie WIARE????

  77. Zdziwiony said

    Fałszowanie Soboru trwa od… Soboru

    LIST DO PRZEWIELEBNYCH BISKUPÓW
    I KONFERENCJI EPISKOPATÓW
    O INTERPRETACJI DOKUMENTÓW
    SOBORU WATYKAŃSKIEGO II

    Niedawno zakończony Sobór Watykański II ogłosił pełne mądrości dokumenty, dotyczące zagadnień doktrynalnych, jak również dyscyplinarnych, w celu skutecznego rozwijania życia Kościoła. Na całym Ludzie Bożym spoczywa dzisiaj poważny obowiązek włączenia się w podjęcie tego wszystkiego, co – pod natchnieniem Ducha Świętego – zostało zaproponowane lub orzeczone przez to powszechne zgromadzenie Biskupów, któremu przewodniczył Ojciec Święty.

    Na hierarchii spoczywa prawo i obowiązek czuwania nad zapoczątkowanym przez Sobór ruchem odnowy, przewodzenia mu i promowania go w taki sposób, aby Dokumenty i Dekrety Soboru były prawidłowo interpretowane i wprowadzane w życie zgodnie z ich celem i duchem. Nauczanie soborowe musi być więc strzeżone przez Biskupów, gdyż – pod przewodnictwem Piotra – pełnią oni misję autentycznego nauczania. W sposób godny pochwały niektórzy biskupi zaczęli już wyjaśniać nauczanie Soboru.

    Trzeba jednak z bólem stwierdzić, że z różnych stron nadchodzą smutne wiadomości o nadużyciach, wynikających z interpretacji nauczania Soboru, jak również z pewnych pojawiających się tu i ówdzie błędnych opinii, które wywołują w wiernych duże zaniepokojenie. Są godne uznania studia i wysiłki zmierzające do głębszego poznania prawdy, słusznie rozróżniając między tym, co należy do istoty wiary, i tym, co jest przedmiotem opinii. Z przeanalizowanych przez Świętą Kongregację Nauki Wiary dokumentów wynika jednak, że chodzi o wiele stwierdzeń, które łatwo przechodząc ponad granicami hipotez lub opinii, wydają się w pewnej mierze dotykać podstaw wiary.

    Będzie więc czymś właściwym wskazać przykłady takich opinii i błędów, na które zwracają uwagę raporty kompetentnych osób oraz, i które są zawarte w publikacjach.

    1) Na pierwszym miejscu dotyczy to świętego Objawienia: są tacy, którzy odwołują się do Pisma Świętego, pozostawiając zupełnie na boku Tradycję, lecz zawężają zakres i siłę natchnienia biblijnego i wolności od błędu oraz nie rozumieją prawidłowo wartości tekstów historycznych.

    2) Jeśli chodzi o naukę wiary, przyjmuje się, że formuły dogmatyczne podlegają ewolucji historycznej do tego stopnia, że również samo ich obiektywne znaczenie ulega zmianie.

    3) Nauczanie zwyczajne Urzędu Nauczycielskiego Kościoła, szczególnie Papieża, jest niekiedy niedoceniane i pomniejszane do tego stopnia, jak gdyby należało do zakresu wolnych opinii.

    4) Niektórzy jakby nie uznają absolutnej, stałej i niezmiennej prawdy obiektywnej oraz wszystko poddają pewnego rodzaju relatywizmowi, pod pretekstem, że każda prawda w sposób konieczny rozwija się ewolucyjnie, idąc za ewolucją świadomości i historii.

    5) Dotyka się osoby naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy wypracowując doktrynę chrystologiczną, stosuje się do natury i osoby pojęcia zbyt odległe od nauczania soborowego, zawartego w orzeczeniach dogmatycznych. Pojawia się pewnego rodzaju humanizm chrystologiczny, który redukuje Chrystusa do prostego człowieka, który otrzymał świadomość swego synostwa Bożego. Mówi się o Jego dziewiczym poczęciu, cudach i samym zmartwychwstaniu, ale to wszystko jest redukowane w tych wypowiedziach do porządku czysto naturalnego.

    6) W podobny sposób, niektóre aspekty teologii sakramentalnej albo są ignorowane, albo nie są podejmowane w odpowiedni sposób; dotyczy to szczególnie Eucharystii. Co do rzeczywistej obecności pod postacią chleba i wina, nie brakuje takich, którzy mówią o niej, skłaniając się do przesadnego symbolizmu, jak gdyby na mocy przeistoczenia chleb i wino nie zmieniały się w Ciało i Krew naszego Pana Jezusa Chrystusa, ale po prostu zmieniały znaczenie. Są tacy, którzy mówiąc o Mszy świętej za bardzo skłaniają się do pojęcia agape, z uszczerbkiem dla pojęcia ofiary.

    7) Niektórzy źle interpretują Sakrament Pokuty, uważając go za środek pojednania z Kościołem, nie wyrażając wystarczająco pojęcia pojednania z obrażonym Bogiem. Przyjmują również, że w sprawowaniu tego Sakramentu nie jest konieczne osobiste wyznanie grzechów, zadowalając się wyrażeniem jego funkcji społecznego pojednania z Kościołem.

    8) Nie brakuje takich, którzy bądź nie uwzględniają prawidłowo nauczania Soboru Trydenckiego o grzechu pierworodnym, bądź wyjaśniają go w taki sposób, że pierworodna wina Adama i przekazywanie jego grzechu pozostają mocno zaciemnione.

    9) Nie mniejsze błędy propaguje się w teologii moralnej. Wielu odważa się nawet odrzucać obiektywne kryterium moralności; inni nie uznają prawa naturalnego, przyjmując natomiast tak zawaną etykę sytuacyjną. Propaguje się szkodliwe opinie dotyczące moralności i odpowiedzialności w dziedzinie seksualnej i małżeństwa.

    10) Należy do tego dodać kilka słów na temat ekumenizmu. Stolica Święta rzeczywiście pochwala tych, którzy w duchu soborowego Dekretu o ekumenizmie podejmują inicjatywy zmierzające do rozwijania miłości wobec braci odłączonych i do przybliżenia ich do Kościoła; ubolewa jednak z tego powodu, że są również tacy, którzy – interpretując na własną rękę dekret soborowy – popierają działalność ekumeniczną, obrażającą jedność wiary i Kościoła oraz propagują niebezpieczny irenizm i indyferentyzm całkowicie obcy duchowi Soboru.

    Te niebezpieczne błędy, rozpowszechnione w takim czy innym miejscu, zostały zebrane w sposób sumaryczny w tym Liście do Ordynariuszy miejsca, aby każdy, stosownie do swojej misji i swojego urzędu, podjął się wyeliminowania ich lub przeciwdziałania im.

    Święta Kongregacja Nauki Wiary prosi usilnie Ordynariuszy, zgromadzonych w Konferencjach Episkopatu, by rozważyli te zagadnienia, a odpowiednie wnioski przekazali Stolicy Świętej, przesyłając je do Bożego Narodzenia tego roku.

    Ordynariusze i ci wszyscy, którym uznają oni za właściwe pokazanie tego listu, niech strzegą go pod ścisłym sekretem, ponieważ z roztropnych powodów nie zaleca się jego publikacji.

    Rzym, 25 lipca 1966 r.

    + Alfred kard. Ottaviani

    Zamiast komentarza można zacytować słowa Jego Eminencji wypowiedziane kilka lat później na łożu śmierci: Cieszę się, że zaraz umrę, bo umieram jeszcze w Kościele katolickim. Skąd ta diagnoza? Ano pewnie stąd, że – jak wiemy – w ciagu minionych 50 lat wszyscy adresaci powyższego listu gorliwie podjęli się trudu wyeliminowania opisanych w nim błędów i nadużyć.

    http://breviarium.blogspot.com/2012/05/faszowanie-soboru-trwa-od-soboru.html

  78. Kapsel said

    Re 76
    Czy dla Pana Ta Święta jest święta ?

    Święta Siostra Maria Faustyna Helena Kowalska, znana dziś w całym świecie apostołka Miłosier­dzia Bożego, zaliczana jest przez teologów do grona wybitnych mistyków Kościoła.

    http://www.sanctus.pl/index.php?grupa=2&podgrupa=255&doc=191

    Czy dla Pana to jest Święto ?

    Święto Miłosierdzia Bożego

    Słowa Pana Jezusa do Siostry Faustyny:

    Pragnę, aby pierwsza niedziela po Wielkanocy była Świętem Miłosierdzia.

    To pragnienie po raz pierwszy wypowiedział Pan Jezus w Płocku w 1931 r.:
    „Święto to wyszło z wnętrzności miłosierdzia mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu mojemu – dostąpi go”.

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=1&podgrupa=248&doc=185

  79. Zdziwiony said

    Książka, jakich dziś już nie ma…

    Ofiara Mszy św. X. Proboszcza Reinersa

    stanowi monumentalne dzieło poświęcone największemu darowi, jaki pozostawił swojemu Kościołowi Jezus Chrystus. Księga dzieli się na pięć części, przybliżających historię rozwoju Ofiary Eucharystycznej, wyjaśniających znaczenie i pochodzenie poszczególnych modlitw, sposób uczestnictwa we Mszy oraz liturgię na tle roku kościelnego. Jest to piękny przykład owoców XIX-wiecznego ruchu liturgicznego, który stawiał sobie na celu popularyzację wiedzy o Mszy św. wśród wiernych i duchowieństwa.

    Zaawansowany czytelnik dzieła x. Reinersa o poglądach tradycjonalistycznych znajdzie tam jednak swoiste „liturgiczne bomby zegarowe”, które wybuchły po Soborze Watykańskim II. Sposób prezentacji pewnych szczegółów teologii Mszy św. antycypuje deformy, jakie wprowadzili przedstawiciele religii posoborowej. Zachęcam do ich wychwytywania na prywatny użytek i porównywania z „aktualnymi” trendami myśli liturgicznej.

    Posoborowie zniszczyło katolicką liturgię i liturgikę. W miejsce dzieła Ducha Świętego, rozwijanego przez wieki ku większej chwale Bożej i pożytkowi wiernych, zainstalowano quasiprotestancki kult, w którym pierwsze miejsce przyznano Człowiekowi. Dziś nie powstają takie książki, jak dzieło napisane przez x. Reinersa. Ale ten kryzys Kościoła nie musi trwać do końca świata. Od nas zależy, czy następne pokolenia duchownych będą wychowane w duchu katolickim, czy posoborowym. Zachęcam Państwa do nabywania i digitalizowania wartościowych książek katolickich, które powinny być udostępniane w sieci wszystkim potencjalnie zainteresowanym. Może w ten sposób przyczynimy się do restauracji tradycyjnego katolicyzmu w całym Kościele.
    Michał Buszewski
    Zachęcam do pobierania tej książki: http://www.multiupload.com/8RF51CES30.

    Link do pliku .pdf: http://www.multiupload.com/T3LYYCW8YB.

    Link do chomikuj.pl:

    http://chomikuj.pl/M_e_m_e_n_t_o_M_o_r_i/-+KATOLIK+TO+JA+-/*e2*80*a2+TEMATYCZNIE/*e2*80*a2+DOGMATYKA/Sakramentologia/Eucharystia/Reiners_ks_-_Ofiara_Mszy_*c5*9aw_w_tajemnicach_i_cudach,495973883.pdf

  80. Kapsel said

    Rzym: nowego ”Syllabusa” w obliczu szerzenia błędów ”ducha Asyżu” chcą prominentni katolicy

    Ogłoszenie przez Benedykta XVI, po noworocznej modlitwie Anioł Pański, że uda się w październiku na modlitewne spotkanie międzyreligijne w intencji pokoju, na nowo wznieciło kontrowersje i to nie tylko odnośnie tzw. ducha Asyżu, ale także ducha soborowego i posoborowego” – pisze włoski dziennikarz Sandro Magister.

    Magister zwrócił uwagę na konferencję, która odbyła się w Rzymie w grudniu ub. roku z udziałem wielu znanych osobistości watykańskich. Prelegenci wystosowali apel do Ojca Świętego z prośbą, aby na nowo przejrzeć dokumenty Soboru Watykańskiego II i by potępić te, które zawierają błędy.

    Włoski dziennikarz powołał się na opublikowaną niedawno przez prof. Roberto de Mattei książkę poświęconą historii Soboru Watykańskiego II. Prof. de Mattei przyłączył się do grupy duchownych, domagających się rewizji dokumentów soborowych i potępienia zawartych w nich błędów. De Mattei wraz z innymi osobistościami poprosił papieża, by kolejne spotkanie w Asyżu „nie rozpalało na nowo błędu synkretyzmu,” jaki zapoczątkowało pierwsze spotkanie zwołanie 27 października 1986 r. przez Jana Pawła II. Po owym spotkaniu na świecie rozpowszechnił się przekaz, jakoby wszystkie wyznania były równe i że zbawienie można osiągnąć w każdej religii.

    By zapobiec szerzeniu się tego błędu Kongregacja Nauki Wiary w 2000 r. wydała deklarację „Dominus Iesus”, w której potwierdziła, że każdy człowiek może dostąpić zbawiania jedynie przez Jezusa.

    Obecny papież, będąc jeszcze kardynałem był bardzo sceptyczny wobec idei spotkań międzyreligijnych. Jednak już 24 stycznia 2002 r. uczestniczył w tego typu spotkaniu. Z kolei we wrześniu 2006 r. Benedykt XVI pisał do uczestników kolejnego spotkania międzyreligijnego w Asyżu:
    „Ważne jest, aby błędnie nie rozumieć tego, co Jan Paweł II chciał osiągnąć w 1986 r. i co, zgodnie z jego własnymi słowami jest opisywane jako «Duch Asyżu»; by nie zapominać o tym, aby modlitewne spotkanie międzyreligijne o pokój nie było poddane synkretycznej interpretacji, opierającej się na koncepcji relatywizmu. (…) Z tego powodu, nawet wtedy gdy gromadzimy się, aby modlić się o pokój, modlitwa musi być prowadzona zgodnie z odrębnym podejściem, które jest właściwe dla każdej z tych religii. Taka była decyzja podjęta w 1986 r. i pozostaje ona aktualna również dzisiaj. Spotkanie tych, którzy są różni, nie może dawać wrażenia akceptacji relatywizmu, który zaprzecza prawdziwemu sensowi prawdy i możliwości jej osiągnięcia”.

    Z kolei podczas homilii wygłoszonej 17 stycznia 2007 r. papież mówił: „Jednocześnie światło Biedaczyny nad tą inicjatywą było gwarancją chrześcijańskiej autentyczności, jako że życie jego i jego orędzie opierają się w tak widoczny sposób na wyborze Chrystusa, by odeprzeć a priori jakąkolwiek pokusę religijnego indyferentyzmu, który nic nie miałby wspólnego z autentycznym dialogiem między religiami. «Ducha Asyżu», który od czasu tego spotkania nie przestaje się szerzyć na świecie, przeciwstawia się duchowi przemocy, nadużywaniu religii jako pretekstu do przemocy. Asyż mówi nam, że wierność własnym przekonaniom religijnym, przede wszystkim wierność Chrystusowi ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu nie wyraża się w przemocy i nietolerancji, lecz w szczerym poszanowaniu drugiego, w dialogu, w przepowiadaniu, które odwołuje się do wolności i do rozumu, w zaangażowaniu na rzecz pokoju i pojednania. Nie byłoby postawą ewangeliczną ani franciszkańską, gdyby nie udało się pogodzić gościnności, dialogu i szacunku wobec wszystkich z pewnością wiary, którą każdy chrześcijanin, podobnie jak Święty z Asyżu, ma obowiązek podtrzymywać, przepowiadając Chrystusa jako drogę, prawdę i życie człowieka, jedynego Zbawiciela świata”.

    Sandro Magister, przypominając kontrowersje związane z tzw. duchem Asyżu nawiązał do konferencji, która odbyła się w dniach 16-18 grudnia ub. roku niedaleko bazyliki św. Piotra. Konferencja poświęcona była „Właściwej hermeneutyce Soboru Watykańskiego II w Świetle Tradycji Kościoła”. Wśród prelegentów, którzy wskazali na nadużycia, jakich dopuszczono się podczas duszpasterskiego Soboru Watykańskiego II byli prof. Roberto de Mattei i teolog Brunero Gherardini, kanonista, profesor emerytowany uniwersytetu laterańskiego oraz redaktor naczelny tomistycznego pisma „Divinitas”.

    Gherardini jest autorem książki na temat Soboru Watykańskiego II, która kończy się apelem do papieża o rewizję dokumentów soborowych, aby ocenić, w jakim stopniu są one zgodne lub sprzeczne z tradycyjnym nauczaniem Kościoła. Wstęp do tej książki napisał arcybiskup Kolombo, Albert Malcom Ranjith, sekretarz watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, który w listopadzie ub. roku ogłoszony został kardynałem.

    Na konferencji przemawiał także biskup pomocniczy Karagandy Atanazjusz Schneider, który zwrócił się z prośbą do papieża o dwa środki przeciwko nadużyciom posoborowym: o wydanie czegoś w rodzaju „Syllabusa” przeciw błędom doktrynalnym interpretacji Soboru Watykańskiego II i mianowanie biskupów, którzy są „święci, odważni i głęboko zakorzenieni w tradycji Kościoła”.

    Wśród słuchaczy znaleźli się biskupi, kardynałowie, przedstawiciele urzędów watykańskich, prominentni teologowie. Prelekcjom przysłuchiwali się m.in. kard. Velasio de Paolis, abp Agostino Marchetto, bp Luigi Negri, Msgr. Florian Klfhaus. Obecni byli także młodzi zakonnicy franciszkańscy, którzy sprzeciwiają się „duchowi Asyżu.”

    http://www.piotrskarga.pl/ps,6472,2,0,1,I,informacje.html

  81. JO said

    „Ważne jest, aby błędnie nie rozumieć tego, co Jan Paweł II chciał osiągnąć w 1986 r. i co, zgodnie z jego własnymi słowami jest opisywane jako «Duch Asyżu»; by nie zapominać o tym, aby modlitewne spotkanie międzyreligijne o pokój nie było poddane synkretycznej interpretacji, opierającej się na koncepcji relatywizmu. (…) Z tego powodu, nawet wtedy gdy gromadzimy się, aby modlić się o pokój, modlitwa musi być prowadzona zgodnie z odrębnym podejściem, które jest właściwe dla każdej z tych religii. Taka była decyzja podjęta w 1986 r. i pozostaje ona aktualna również dzisiaj. Spotkanie tych, którzy są różni, nie może dawać wrażenia akceptacji relatywizmu, który zaprzecza prawdziwemu sensowi prawdy i możliwości jej osiągnięcia”.- B16

    Zapomnial B16, o chierarchii i jej znaczeniu i wlywowi. Zapomnial, ze NIE rzuca sie Perel Przed Wieprze. Zaponial slow Sw Pawla o Godnym Modleniu sie i Grozbie Smierci w Przypadku NIEgodnej Modlitwy, ktora jest Odparwaianiei Sluchanie Mszy lub Modlitwy z Innowiercami, ktore sa Uznawaniem Innych Bogow, dawanie im Miejsca , ktore przynalezy Jedynej Trojcy.

    Przeciez Wspolne Modlitwy zawsze byly zakazane!
    To przeciez nic innego jak modlitwy Katolikow w Zborach Luteranskich przeciez, tam tez jest wspolnota , ktora byla zabroniona !

    —————————————

    Papiez B16 Kaze Nam piep-rzyc sie zbirowo i mowic publicznie w tym czasie, ze dochodzi stosunku malzenskiego-PROKREACJI

    A my Otwieramy Oczy, sluchamy i z podziwu nad Beszczelnoscia Klamstwa Nie potrafimy powiedziec NIE a Lykamy kazda Ohyde, profanacje, kazde tragiczne , gorszace slowa Papieza Benedykta 16 i JPII

  82. JO said

    Przeciez Nakaz Papieza jest hipokryzja!

    ..jest kontynuacja rewolucyjnej ideii wolnosci religijnej w rozumieniu Rewolucjonistow, ze mozesz wierzyc jak chcesz byle by PO CICHU jak inni i z innymi ale po cichu!! a zbawiony bedziesz nawet jak bedziesz Grzeszyl, do czego pcha ciebie Prawo Panstwowe w Demokratycznych Krajach, bez prawa weta!

    Przeciez to forma Rozdzialu Panstwa od Kosciola i Forma Cwiczenia tego publicznie z udzialem Tlumow!

    Po co Komu Dominus Issus, jezeli TEGO DOMINUS nie mozna okazac w Zyciu a przeciwnie ten Dominus musi robic miejsce innym rownie Dominus dla Innych?

    Na tej ku—kiej zasadzie wyparowuje Bialy Czlowiek, wyparowuja Katolicy oddajac miejsce innym!!!!!!!!!!!!

  83. JO said

    AAAAAAAAAAA My Patrzymy i NIC!!! nie robimy , ba ZACHWYCAMY SIE!!!!, Pooooooooooodziwiamy!!!!!!!!!! Oklaskuuuuuuujemy!!!

  84. Kapsel said

    Po co Komu Dominus Issus, jezeli TEGO DOMINUS nie mozna okazac w Zyciu a przeciwnie ten Dominus musi robic miejsce innym rownie Dominus dla Innych?

    BINGO !!!!

    Teraz się Pan nie wywiniesz przed Intronizacją !

    Trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty aby Naród był uświadomiony i było to przeprowadzone w sposób godny.Nawet sam bp.Fellay mówi w tym tonie

    …..Lecz w czasie, gdy ukrywał przed naszym wzrokiem swoją wszechmoc, niczego z niej nie utracił. „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28, 18) – to zdanie musi być rozumiane dosłownie…..Wyrazem praktycznego odrzucenia boskości naszego Pana często bywało zanegowanie Jego królowania; stało się to nawet sentencją i powodem wyroku śmierci, który na Niego wydano: „Jezus z Nazaretu, król żydowski” (J 19, 19).
    I również bardzo często w historii odrzucenie Boga objawiało się odmową uznania władzy Chrystusa Pana.
    Dopiero w połowie XX wieku ludzkość doświadczyła tak niewiarygodnego wydarzenia, jakim był sobór, który – rzekomo w imię dostosowania do konkretnej sytuacji społeczności ludzkiej, znajdującej się w stanie zupełnego zepsucia – odrzucił odwieczną deklarację: „On musi panować” (1 Kor 15, 25). Twierdzi się, że ten sposób postępowania jest zgodny z Ewangelią – a tymczasem prawda jest zupełnie inna….

    i jeżeli Papieże mówią DOMINUS JEZUS to co my robimy ?

    ….ba ZACHWYCAMY SIE!!!!,…

    ale czym ?

    …………z cyckami na wierzchu I ziejazym, niczymnieosloniatym, gorszacym KROCZEM….
    …..piep-rzyc sie zbirowo i mowic publicznie w tym czasie, ze dochodzi stosunku malzenskiego-PROKREACJI…..

    a po za tym, to mam Nadzieję że wszyscy zdrowi.

    Dlatego Intronizacja jest niezbędna !

    Dlaczego Intronizacja ?

    Kochani, trwamy w okresie Wielkiego Postu, w związku z tym chciałbym zacząć od krótkiego rozważenia Męki Pańskiej według czwartej Ewangelii – Ewangelii św. Jana. Jest to najbardziej teologicznie dojrzała z wszystkich czterech Ewangelii, gdyż powstała najpóźniej jako wyraz refleksji Apostoła Jana nad dziełem zbawczym Jezusa Chrystusa. Otóż chcę zwrócić uwagę na mało znany fakt, iż cały opis męki Pana Jezusa jest tu tak zobrazowany przez św. Jana, aby uwypuklić królewską godność Chrystusa. Wiara, iż Jezus jest Królem, Królem każdego człowieka i całego świata jest głównym przesłaniem teologicznym tego opisu, jak i całej Ewangelii. Zwrócę uwagę tylko na pewne elementy.

    Najpierw Autor w scenie koronacji Jezusa pomija wiele upokorzeń, jakie spotkały Go według innych ewangelii. Św. Jan kieruje całą swą uwagę na królewskie misterium Jezusa. Już w Ogrójcu żołnierze padają przed Nim na jedno Jego słowo; Jezus wychodzi na Golgotę ukoronowany i ubrany w purpurę – nosi zatem insygnia właściwe królowi. Przez Piłata zostaje posadzony na trybunale, a więc na sędziowskim tronie – siada jako Król i Sędzia. Ten, który pozornie sam jest sądzony, jest jedynym Sędzią i Królem. Piłat, gdy wyprowadza Jezusa do tłumu, obwieszcza: „Oto Król wasz” (choć nie ma pełnej świadomości tego, co mówi) – ten moment obwieszczenia królewskiej władzy Jezusa jest kulminacyjnym moment całego procesu. Reprezentant rzymskiego imperatora nieświadomie proklamuje godność królewską Jezusa i Jego władzę sądowniczą. Dla św. Jana słowa „Oto król wasz” stanowią szczyt chrystologiczny całego opisu męki. Niezwykle dramatycznie brzmi w tym kontekście odpowiedź Żydów: „Nie mamy króla, jeno cesarza” – wypowiedzieli to ludzie, którzy codziennie, a zwłaszcza w każdy szabat wyznawali, że ich jedynym Królem jest Adonaj – Bóg.

    Wspomnijmy dalej dialog Jezusa z Piłatem, w którym pada tak ważne stwierdzenie Jezusa: „Tak, jestem Królem. Ja się na to narodziłem by dać świadectwo prawdzie”.

    Wspomnijmy też napis na krzyżu: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” – dokument stwierdzający winę, wystawiony przez Piłata. Dokument napisany w trzech językach: hebrajskim, będącym językiem narodu żydowskiego, łacińskim, oficjalnym językiem imperium rzymskiego oraz greckim – uznanym jako język kultury i handlu. Napis ten stanowi zatem uniwersalną proklamację królewskości Jezusa w najważniejszych językach całemu ówczesnemu światu.

    Kochani, biorąc udział w Marszu dla Jezusa Króla Polski wyznajemy, że Jezus jest Królem całego stworzenia, Władcą wszystkich ludzi i narodów. Jego władanie jest najwyższe: Pan Jezus powie: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28,18). Jest więc najwyższym i de facto jedynym Władcą: Królem wszystkich królów i Panem wszystkich panujących, jak ujmie to Apokalipsa (Ap 19,16). Prawda ta, o królewskiej władzy Chrystusa, jest dogmatem naszej wiary orzeczonym na Soborze Nicejskim w 325 roku, potwierdzanym wielokrotnie w nauczaniu papieży, np. papieża Piusa XI, który stwierdził: „Sobór Nicejski orzekł i jako prawdę wiary katolickiej wiernym do wierzenia podał, że Jednorodzony Syn Boży jest współistotny z Ojcem – a zarazem, wstawiając w wyznanie wiary słowa: którego królestwu nie będzie końca, potwierdził królewską godność Chrystusa Pana.” Kościół z tej okazji ogłosił specjalne święto: święto Chrystusa Króla, i to stosunkowo bardzo niedawno – można powiedzieć w naszych czasach. Wkrótce podniesiono je do rangi Uroczystości. Bardzo ciekawy jest kontekst ustanowienia tego święta, które było odpowiedzią Kościoła i katolickiego świata na masową dechrystianizację postępującą w XIX i XX wieku w świecie.

    Dziś Pan Bóg wzywa nas do dokonania Aktu Intronizacji Jezusa Króla jako ratunku dla ludzkości, która odchodzi od Boga. Ciekawe, że te same słowa o ratunku w Jezusie Królu, które w ciszy swego pokoiku zanotuje Sł. Boża Rozalia Celakówna, padną głośno i dobitnie z ust papieża, Namiestnika Chrystusowego na ziemi.

    Rozalia napisze m.in.: Polska nie zginie o ile przyjmie Chrystusa za Króla w całym tego słowa znaczeniu, jeżeli się podporządkuje pod prawo Boże, pod prawo Jego miłości, inaczej moje dziecko nie ostoi się.

    Pan Jezus w szczególny sposób chce być naszym Królem, tego On sobie życzy. Polska musi w sposób wyjątkowy uroczyście ogłosić Pana Jezusa swym Królem przez Intronizację.

    Jest jednak ratunek dla Polski, jeżeli mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie, z rządem na czele.

    A w tym samym czasie Papież, Pius XII głosi z watykańskiej stolicy: Głównym złem, z powodu którego świat współczesny popadł w duchowe i moralne bankructwo oraz ruinę, jest niegodziwe i zbrodnicze usiłowanie, by pozbawić Chrystusa Jego Królewskiej władzy, a także nieprzyjęcie nadanego przez Chrystusa prawa prawdy oraz odrzucenie prawa miłości, które jako Boskie tchnienie jest życiodajną treścią i mocą Jego władania.

    Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje, oraz w doprowadzeniu do powrotu poszczególnych ludzi i całej ludzkiej społeczności do chrześcijańskiego prawa prawdy i miłości.

    Kochani, głosząc Jezusa Króla oraz potrzebę Intronizacji w Narodzie Polskim zapewne wielokrotnie spotykacie się z pytaniami i wątpliwościami kierowanymi przez ludzi świeckich czy osoby duchowne. Chciałbym odnieść się krótko do niektórych najczęściej spotykanych pytań i wątpliwości.

    Czy intronizacja jest dziś potrzebna? Przecież Jezus jest już Królem, przecież obchodzimy uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata?

    Tak, Jezus otrzymał godność królewską od Boga Ojca, Stworzyciela nieba i ziemi, i człowiek nic tu dodać ani ująć nie jest w stanie, tzn. Jezus jest Królem niezależnie od woli człowieka. Natomiast od każdego człowieka i od każdego narodu zależy, czy dobrowolnie uzna tę królewską godność Chrystusa i czy podporządkuje się Jego obiektywnej władzy. I tu jest potrzebny akt uznania – to ja jako człowiek czy my jako naród uznajmy to królowanie Chrystusa nad sobą. Sytuacja jest analogiczna do pytania Jezusa, które kieruje do Piotra: Za kogo wy mnie uważacie? Jezus jest zapowiadanym Królem, Mesjaszem i Bogiem, ale pyta Piotra: Za kogo ty Mnie uważasz? I dopiero po wyznaniu Piotra: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży – Ty jesteś zapowiadany Król, Syn Boży – Jezus ustanawia go pierwszym papieżem. Na tej jego wierze Jezus buduje Kościół.

    Pan Jezus oczekuje osobistego wyznania: nie tylko: Jezu, jesteś Królem (bo to potrafi stwierdzić także i szatan), ale: Jezu, jesteś moim Królem! Jesteś naszym Królem! Jesteś królem Polski!

    Zatem intronizacja jest osobistym i pełnym zaangażowania uznaniem prawdy, że Jezus jest Panem, Kyriosem, czyli Władcą i Królem – oraz podporządkowaniem życia temu podstawowemu wyznaniu.

    Czy publiczna uroczystość coś zmieni? Czy publiczny akt intronizacji na cos wpłynie? (wiemy, że Intronizacja ma być dokonana publicznym aktem przez władze Polski: świeckie i kościelne). A zatem czy taki publiczny akt coś zmieni? Przecież wiara jest czymś wewnętrznym (argumentują niektórzy), przeżywanym w duchu.

    To zapytajmy: czy uznanie Maryi Królową Polski 400 lat temu coś zmieniło? Pytanie jest nie na miejscu, gdyż od wieków Polacy przypisują Maryi Królowej Polski niezwykłe łaski i cuda, wielokrotny ratunek całego narodu – właśnie dzięki tamtemu aktowi: uznaniu przez króla Jana Kazimierza Maryi Królową Korony Polskiej.

    Gdy Pan Bóg sam prosi i żąda Intronizacji (a dzieje się tak za sprawą Sł. Bożej Rozalii Celakówny), to jednocześnie zapewnia o wielkich owocach tego aktu, a także o rzeczy daleko ważniejszej: ratunku dla Polski i świata pod warunkiem publicznego uznania Jego królewskiej władzy.

    Papież Pius XI w encyklice O pokoju Chrystusowym w Królestwie Chrystusa: Ubi arcano pisze: Taki potop zła rozlał się w świecie dlatego, iż większa część ludzi odsunęła Jezusa Chrystusa i Jego święte prawa od praktyki swego życia, od rodziny i spraw publicznych… Usunięto Boga i Jezusa Chrystusa od prawodawstwa i spraw państwowych i oświadczono, że władza nie pochodzi od Boga, ale od ludzi. Intronizacja jest przywróceniem hierarchii, którą przy stwarzaniu świata ustanowił Bóg.

    Dlaczego Polska, dlaczego Intronizacja w narodzie?

    Bóg w historii zbawienia działa nie tylko przez jednostki, ale także poprzez narody: w Biblii przez naród wybrany oraz inne, które stawały się narzędziem kary. Naród jest wspólnotą naturalną (tak jak rodzina), wspólnotą stworzoną przez Boga, chcianą i dobrą. Czy dziś Bóg działa inaczej? Przypomnijcie sobie, ilu współczesnych świętych i proroków naszych czasów mówi o jakimś szczególnym wybraniu Narodu Polskiego: św. Faustyna Kowalska, sł. Boża Rozalia Celakówna, błog. Bronisław Markiewicz, Sł. Boży prymas Polski August Hlond, św. o. Pio, Sł. Boży Prymas Tysiąclecia kard. Wyszyński, Sł. Boży Jan Paweł II, papież Benedykt XVI do Polaków; s. Łucja, o. Klimuszko, mistyczka Teresa Neumann i tylu innych… a także sama Matka Najświętsza w uznanych przez Kościół objawieniach, np. do kapłana włoskiego Manicinellego, w Licheniu, w Gietrzwałdzie), Oby Bóg dał, by na naszych oczach spełniły się te tak liczne zapowiedzi świętych i współczesnych proroków.

    „Królestwo Moje nie jest z tego świata” (J 18,36).

    To bardzo popularny zarzut przeciwników Intronizacji Jezusa Króla Polski, podnoszony nawet przez osoby duchowne. Posługują się nim często jako chwytliwym krótkim hasłem, niestety jako zdaniem wyrwanym z kontekstu ewangelicznego.

    Trzeba powiedzieć, że Królestwo Jezusa „nie jest stąd”, „nie jest z tego świata”, bo pochodzi od Boga, z nieba, jego źródło jest w Bogu – ale jest DLA TEGO ŚWIATA, jak to trafnie ujął Książę Kardynał Niezłomny Stefan Sapieha, a ostatnio dobitnie i kilkukrotnie powtórzył ks. arcybiskup prof. Andrzej Dzięga.

    Nie można tego urywka wyrywać z kontekstu, a kontekst jest bardzo wiele mówiący. Zdanie pochodzi z opisu męki w Ewangelii św. Jana, który – jak widzieliśmy przed chwilą – cały skupiony jest na ukazaniu królewskiej godności Jezusa! Królestwo Jezusa ma swe źródło w Bogu, jest innego rodzaju niż królestwa ziemskie (dlatego „nie jest stąd”), jest Królestwem Bożym. Ale jest skierowane do nas, do ludzi, do świata: wraz z obecnością Jezusa Króla przybliżyło się do was Królestwo Boże (Łk 10,9), przyszło do was Królestwo Boże (Mt 12,29); Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce (Mt 21,43); Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Królestwo Boże przychodzące w mocy (Mk 9,1). To tylko kilka cytatów ewangelicznych pokazujących, jak Królestwo Boze przychodzi do człowieka, przychodzi na ziemię wraz z osobą Jezusa – i zaczyna się realizować już tuna ziemi, wśród nas: “Królestwo Boże wśród was jest”.

    Próbujemy wprowadzić państwo wyznaniowe.

    Nic podobnego! Państwo wyznaniowe z definicji jest ustrojem, w którym faktyczną władzę sprawują przywódcy religijni. To oni zasiadają w Rządzie i piastują najwyższe państwowe stanowiska. My nie chcemy, żeby w Sejmie zsiadali biskupi czy kapłani, nasze dążenia nie mają nic wspólnego z państwem wyznaniowym, ale odwołują się do tysiącletniej chrześcijańskiej historii Polski i zmierzają do przywrócenia w naszym kraju ładu Królestwa Bożego, powrotu do praw zgodnych z Dekalogiem i miłością ewangeliczną.

    Po co udział w Akcie Intronizacji władz świeckich?

    Udział w uroczystości władz kościelnych i władz świeckich Państwa Polskiego jest – według żądania P. Jezusa – warunkiem koniecznym Aktu Intronizacji. Akt ten bowiem nie jest zwykłym zawierzeniem Jezusowi. Uznanie w Polsce Jezusa Królem powinno pociągnąć za sobą zmianę ludzkich serc, nawrócenie, a także podporządkowanie się Polski pod Boże prawo, tak aby w państwie, gdzie króluje Jezus, nie było tak jaskrawych aktów niesprawiedliwości „w majestacie prawa” (np. problem ogromnej dysproporcji płacowej i mnóstwo innych przykładów). I stąd potrzeba udziału i jednoznacznego opowiedzenia się po stronie Chrystusa Króla władzy świeckiej, regulującej wiele aspektów życia społecznego a także moralnego Polaków. Poza tym Zgromadzenie Narodowe (Prezydent + Sejm + Senat) jest przecież reprezentantem całego Narodu, jest zatem konieczne by uczestniczył w narodowym Akcie Intronizacji i wypowiedział wolę Narodu.

    Tytuł: Jezus Król Polski.
    Ostatnia, ale chyba najważniejsza z często podejmowanych kwestii: Tytuł Jezus Król Polski. Jest on pewną nowością w teologii, więc zakorzenia się powoli. Można go wyjaśnić na trzy sposoby:

    Po pierwsze, na sposób czysto logiczny: skoro Jezus jest Królem całego Wszechświata, a zatem także i Polski – Jeśli jest Królem całości, to i części należącej do tej całości. Śpiewa o tym natchniony psalmista: Bóg jest Królem całej ziemi, Bóg króluje nad narodami (Ps 47,8n), Ty królujesz nad narodami na ziemi (Ps 67,5n). Odsyłam też do pięknej katechezy papieża Jana Pawła II, Pan króluje nad narodami.

    Po drugie, na sposób historyczny: mamy w naszej narodowej historii przepiękny moment, który utarł drogę Jezusowi Królowi Polski: 1-go kwietnia 1656 roku król Polski Jan Kazimierz przy wsparciu władzy duchownej ogłasza Maryję Królową Polski. Przypomnę tylko pierwsze słowa słynnych ślubów lwowskich: Wielka Boga Człowieka Matko, Najświętsza Dziewico.

    Ja, Jan Kazimierz, za zmiłowaniem Syna Twojego, Króla królów, a Pana mojego i Twoim miłosierdziem król, do najświętszych stóp Twoich przypadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram. Tak samego siebie, jak i moje Królestwo polskie, księstwo litewskie, ruskie, pruskie, mazowieckie, żmudzkie, inflanckie, smoleńskie, czernichowskie oraz wojsko obu narodów i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twej pomocy i zlitowania w tym klęsk pełnym i opłakanym Królestwa mojego stanie przeciw nieprzyjaciołom Rzymskiego Kościoła pokornie przyzywam.

    Tytuł ten: „Maryja Królowa Korony Państwa Polskiego” został potwierdzony mocą ustawy Sejmu Rzeczpospolitej i zapisu Konstytucji z 3 maja 1764 roku, a następnie zatwierdzony przez Kościół w osobie papieża Piusa XI. Dziś czcimy go m.in. w uroczystej Mszy świętej, w Apelu Jasnogórskim czy w Litanii Loretańskiej do Najświętszej Maryi Panny. Jesteśmy chyba jedynym w świecie krajem, gdzie tytuł: Maryja Królowa Polski, został oficjalnie zatwierdzony przez Kościół i włączony do powszechnej liturgii. A zatem Polska ma szczególne prawo do nazywania Jezusa Królem Polski i domagania się uznania tego tytułu przez obecne władze państwowe i kościelne – właśnie z uwagi na fakt obecności w naszym Narodzie Maryi Królowej Polski.

    A po trzecie, uzasadnić tytuł Jezus Król Polski można w oparciu o samo Objawienie biblijne, powołując się na Ewangelie.

    Jezus przychodzi jako Król, obiecany Mesjasz, do konkretnego narodu. Nigdzie w Nowym Testamencie nie mówi się, że Jezus jest Królem świata czy wszechświata, lecz zawsze, że jest Królem narodu, do którego przyszedł – jest Królem Izraela. Natanael, otrzymawszy od Jezusa czytelny znak mesjańskiej godności Jezusa, wyznaje: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Jezus tę wypowiedź akceptuje; więcej – traktuje ją jako wyznanie wiary przyszłego Apostoła (zob. J 1,48-50).

    Najbardziej wymownym świadectwem Ewangelii, potwierdzającym prawomocność królewskiego tytułu Jezusa w stosunku do narodu, jest napis na krzyżu – tytuł „winy” Jezusa: „Jezus Nazarejczyk Król żydowski” Tytuł ten znamiennie często pojawia się w ewangelicznych opisach męki Jezusa – w sumie kilkanaście razy. Dziś głosząc Jezusa Króla Polski nie zawłaszczamy go do jednego narodu, tak jak Jezus nie ograniczał swego królowania do narodu Izraela, choć akceptował ten tytuł. Królowanie Chrystusa jest powszechne, ale konkretyzuje się w człowieku, w rodzinie i w narodzie.

    Wszystkie trzy przesłanki wystarczająco uzasadniają tytuł „Jezus Król Polski”.

    Kochani, nie zrażajcie się przeciwnościami; trwajcie mocno przy naszym Królu; podnieście Jego sztandar wysoko, jak apelował papież Pius XI, niech cała Polska i cały świat na nowo zachwyci się i powróci do swego Króla. Bóg Wam zapłać.

    dr Franciszek Brodowski

    http://fides-et-ratio.pl/index.php/2011/04/dlaczego-intronizacja/

  85. JO said

    🙂 Ja sie nie wywijam przed Intronizacja. Ja chce by Ona Nastapila, byla Przeprowadzona ale – GODNIE , jak napisal Pan Gajowy – GODNIE. Modle sie o Intronizacje – Godna Intronizacje czylu ludzi, ktorzy zawierzyli Bogu, zawierzyli Sercu Jezusowemu i bedac w Lasce Uswiecajacej Oglosza Pana Jezusa Swoim Krolem

    Nie zgadzam sie z Intronizacja NIEGODNA, ba ona przyniesie takie owoce jak NOWUS

  86. JO said

    Wyobraza sobie Pan Intronizacje przeprowadzana przez DZiwisza? Kwasniewskiego? w LiberalnejDemokracji PRL Bis? Wystarczy, ze widze Krzyze w Sejmie i Gorszace zachowanie i decyzje Poslow….

    Intronizacja Taka przyniesie Smierc jak NOWUS tak jak Sw Pawel ostrzega!

  87. Kapsel said

    a tutaj i zawsze ,to niby jak ja mówię ?

    ……Trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty aby Naród był uświadomiony i było to przeprowadzone w sposób godny.Nawet sam bp.Fellay mówi w tym tonie…

    tylko że ja nie mam zwyczaju krzyczeć,kto ma zrozumieć to zrozumie i bez krzyku.

  88. aga said

    Panie Marucha,wybaczy Pan
    ale komentarzy w rodzaju „lucyferiańskie kłamstwa” i „brednie ” w stosunku do pięknego pełnego katolickiej miłości listu Papieża Benedykta XVI w sprawie lefebrystow nie będę komentować.
    Chyba nie służy Panu urlop w Polsce?
    W każdym razie pozdrawiam

  89. aga said

    Pani Tralala,

    nie ks. Baleba tylko Balemba, oczywiscie w/g pani kryteriów to nie jest idealny ksiądz bo nie należy do Bractwa ale przynajmniej o to minim. szacunku i nieprzekracanie nazwiska proszę.

    Być może to Pani nie będąc w Polsce nie orientuje się o co chodzi ale w/w Domingo miał na myśli,,że kapłani ,którzy odprawiają Msze indultowe są upokarzani, wyszydzani przez swoich przełożonych miejsca, a także przez współbraci a jednak trwają. Bo to nie oni mają przetrwać a Kościół ma trwać!I

    Tak Prawda Boska jest jedna Chrystusowa i jest tam gdzie jest Jeden Kościół założony przez Niego i Papież przez niego powolany – w Rzymie!
    Tu est Petrus ,bez żadnych warunków. A nawet wprost przeciwnie najslabszy, najbardziej chwiejny, popełniający błędy a jednak to jego wybrał Jezus. I Duch św. go prowadzi. A Chrystus nas nie opuści nawet w ciemnościach.
    Ja w to wierzę a Pani?

    Nawiasem mówiąc ,dobrze,że Pani nie żyla w tamtych czasach bo schizma zapewne już w I wieku by nastąpiła:)

    Szkoda,że Bractwo nie zauważyło ,że trochę zmieniła się na lepsze jego sytuacja za BXVI,który zebrał za to solidne cięgi nie tylko od środowisk żyd. i dlaej operuje agresywna retoryką ale co tam, najwazniesze są my,nieprawda..

    Pewnie ,że do ks. Natanka lefebryści mogą mieć zastrzeżenia ,bo u nich jest mowa MY, NAM WYMAGAMY,CHCEMY.ŻĄDAMY
    no i najlepsze :To MY!!!! naprawimy KościóŁ

    a ks. Natanek mówi : to Chrystus naprawi Kościół.

  90. aga said

    Panie Franek 1
    dziękuję.
    Właściwie powinnam jeszcze dodać do tej „tożsamości” negowania całego Soboru jeszcze element poniewierania papieżem JPII.

    Problem jest taki, ze Lefebrysci nie utozsamiaja sie z Soborem Watykanskim II. Na podstawie sympatii do Benedykta XVI i pragnienia jednosci ze strony papieza Benedykta XVI z Lefebrystami raczej trudno o porozumienie.
    Benedykt XVI jak rozumiem chce aby Kosciol w calym swoim bogactwie i zlozonosci nie utracil tego co kultywuja lefebrysci to jest Tradycja . Niestety dla lefebrystow tradycja ma okreslone znaczenia i w niej chca zamknac Kosciol przekreslajac jego zlozonosc i ograniczajac jego bogactwo charyzmatów do scisle okreslonych form i tak chca widziec Kosciol Powszechny. Nie chca sie widziec jako jeden z elementow w calosci tylko jako jedynie i wyłacznie prawdziwa calosc co oczywiscie nie jest do przyjęcia.

  91. aga said

    Panie Kapsel
    Pan się nie odczeka odpowiedzi n.t. Św. Faustyny od JO. Już kiedyś próbowałam. formalnie owszem uznaje ale tak nie do końca pogłębione 🙂

  92. Piotrx said

    Davies Michael
    Sobór Papieża Jana. Rewolucja liturgiczna

    http://www.ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016427-23010001__PZTA_2.html

    Ciekawa książka i mimo krytycznego stanowiska wymowne stwierdzenie ponizej:

    „Żeby żaden czytelnik nie zwątpił po przeczytaniu tej książki, warto pamiętać, że mamy obietnicę Naszego Pana, że Jego Kościół przetrwa dopóki On nie powróci. A przetrwa w dokładnie takim samym stanie, w jakim On go ustanowił – rządzonego hierarchicznie, zbudowanego na Piotrze Skale.

    Kościół założony przez Naszego Pana nie może upaść. Jest bez skazy. Bramy piekieł nigdy Go nie przemogą, nawet jeśli czasami gwałtowne burze chcą go zatopić, a sam Piotr wydaje się wahać. Kościół może się zmniejszyć i stracić swój wpływ. Wszystkie kraje mogą odejść od wiary i nigdy nie wrócić, jak to się stało w przeszłości, ale Kościół musi wciąż trwać i będzie, aż do końca czasu, ad finem saeculorum usque firma stabit, by cytować pocieszające słowa Konstytucji Dogmatycznej Pastor Aeternus Pierwszego Soboru Watykańskiego.

    Obowiązkiem wiernych katolików w naszych czasach jest uniknięcie rozpaczy i pozostanie w zasięgu Barki Piotra za wszelką cenę. Papież Leon XIII ostrzegał nas w swojej encyklice Satis cognitum, że: W związku z tym, że Kościół Chrystusowy jest jeden i niezmienny na zawsze, ci, którzy go opuszczają, odchodzą od woli i rozkazu Chrystusa Pana. Schodząc ze ścieżki zbawienia, wchodzą na ścieżkę wiecznego potępienia.”

    reszta tutaj

    **********

    Michael Treharne Davies (zm. 25 września 2004) był znanym na calym świecie brytyjskim konserwatystą i obrońcą tradycji katolickiej, był autorem wielu książek na temat kryzysu katolicyzmu jaki zapanował po Soborze Watykańskim II. Był prezesem Międzynarodowej Federacji „Una Voce”.

    Publikowana po raz pierwszy w języku polskim książka jest jedną z trzech, jakie Davies napisał na temat rewolucji liturgicznej:

    The Liturgical Revolution, vol. I: Cranmer’s Godly Order, Roman Catholic Books

    The Liturgical Revolution, vol. II: Pope John’s Council , Angelus Press

    The Liturgical Revolution, vol. III: Pope Paul’s New Mass, Angelus Press

    Oto fragment ze wstępu do czwartego już wydania tej książki na Zachodzie:

    /…/Najważniejszym wydarzeniem od czasu opublikowania poniższej książki w 1977 r., odnoszącym się do Drugiego Soboru Watykańskiego, było zwołanie w listopadzie 1985 r. przez papieża Jana Pawła II w Rzymie Nadzwyczajnego Synodu Biskupów. Celem Synodu było ocenienie wpływu Soboru na życie Kościoła. Komisje Episkopalne poszczególnych krajów dostarczyły raporty na temat efektywności reform soborowych w swoich krajach.

    Gdy doszło do Komisji Episkopatów anglojęzycznych, rezultat był tak przewidywalny jak wybory w Związku Radzieckim. Sprawozdanie angielskich biskupów było możliwie najbardziej bezmyślne, choć tylko odrobinę głupsze niż to zaprezentowane przez hierarchów ze Stanów Zjednoczonych. Padło tam nawet stwierdzenie, że jesteśmy w trakcie drugich Zielonych Świąt o takim nasileniu, że te pierwsze nie mają z nimi porównania. Wszyscy wszędzie są zaangażowani w nieustający dialog i nieprzerwaną odnowę. Jedyną skazą na idyllicznym krajobrazie posoborowym jest obecność katolików wyrażających „punkt widzenia mniejszości ekstremistycznej. Ci katolicy, których przestępstwem jest wierność wobec Magisterium Kościoła i jego najbardziej czcigodnych tradycji, zostali zadenuncjowani przez biskupów angielskich za manifestowanie „braku tolerancji i pewnego nowego fundamentalizmu.

    Co smutne, ten Synod Nadzwyczajny poparł stanowisko tego głupiego optymizmu. Dana przez Boga szansa, żeby stawić czoła faktom posoborowej klęski i zainicjować powrót do Tradycji, została zaprzepaszczona. W swoim sprawozdaniu końcowym Ojcowie Synodu ogłosili:

    Były trzy powody zwołania tego Synodu: uczcić Drugi Sobór Watykański, ponownie zatwierdzić jego znaczenie oraz kontynuować jego pracę. Jesteśmy wdzięczni, że z Bożą pomocą, osiągnęliśmy wszystkie te cele. Uczciliśmy wspólnie, z całego serca Sobór Watykański II, jako łaskę od Boga i dar Ducha Świętego, dzięki temu wiele duchowych korzyści spłynęło na Kościół jako całość, na partykularne Kościoły i na ludzi naszych czasów. W tym samym duchu i z radością potwierdziliśmy znaczenie Drugiego Soboru Watykańskiego jako pełnoprawnego i aktualnego wyrazu wiary zawartej w świętych Pismach i żywej Tradycji Kościoła. Z tego powodu postanowiliśmy podążać tą samą drogą, którą wyznaczył Sobór.

    Każdy może zauważyć, że to jest dokładnie takie potwierdzenie, jakiego można by się spodziewać po synodzie lemingów zdeterminowanych, by iść naprzód po tej samej ścieżce samozagłady obranej przez poprzedników 20 lat wcześniej. Dużo bardziej realistyczną ocenę epoki posoborowej i taką, która zbiega się dokładnie z wyrażoną w tej książce, kiedy była wydana po raz pierwszy, wyraził kardynał Joseph Ratzinger (obecny papież – przyp. tłum.), Prefekt Świętej Kongregacji Doktryny Wiary. W angielskiej edycji L’Osservatore Romano z dnia 24 grudnia 1984 r. napisał: Najwyraźniej wyniki (Soboru Watykańskiego II) wydają się dramatycznie sprzeczne z oczekiwaniami wszystkich, począwszy od tych papieża Jana XXIII a skończywszy na tych papieża Pawła VI: oczekiwaliśmy nowej jedności katolickiej, a zostaliśmy narażeni na niezgodę, która, używając słów papieża Pawła VI, przeszła od samokrytycyzmu do samozagłady. Spodziewaliśmy się nowego entuzjazmu, a wielu się zniechęciło i znudziło. Spodziewaliśmy się wielkiego kroku naprzód, a zamiast tego stanęliśmy w obliczu postępującego procesu dekadencji, który rozwinął się w głównej mierze właśnie dzięki nawoływaniu do powrotu do Soboru i dlatego przyczynił się do zdyskredytowania Soboru w oczach wielu. Stąd też bezpośredni rezultat wydaje się negatywny. Powtarzam tutaj to, co powiedziałem 10 lat temu po zakończeniu prac: bezsprzecznie i zdecydowanie ten okres był nieprzychylny dla Kościoła Katolickiego.

    Realistyczna ocena kardynała Ratzingera w kwestii posoborowego katolicyzmu nie zjednała mu przyjaciół w katolickich mediach. W komentarzu do artykułu wstępnego na temat uległości biskupów angielskich The Tablet był w stanie jedynie rozkoszować się faktem, że „Opinie kardynała Ratzingera nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wręcz odwrotnie, jego pesymistyczna i ponura ocena obecnego stanu Kościoła, która wiedzie go do opłakiwania ostatnich 20 lat i wołania o „odnowę, często budzi wyraźne sprzeciwy (3 sierpnia 1985). Przez dziwny zbieg okoliczności, w tym samym wydaniu z 3 sierpnia, które chwaliło posłuszeństwo angielskich biskupów, zamieszczono również list do wydawcy od B.A. Santamarii, niewątpliwie najznamienitszego australijskiego świeckiego XX wieku. Pismo The Tablet już wcześniej, w wydaniu z 13 lipca, krytykowało kardynała Ratzingera za jego „pesymizm, a list od pana Santamarii był odpowiedzią na ten atak. Zauważył on tam, że od Drugiego Soboru Watykańskiego ponad 80% katolików we Francji, Włoszech i Holandii nie praktykuje swojej wiary. W jego własnym kraju, Australii, frekwencja na mszach św. spadła dramatycznie z 53% w 1960 r. do 25% w 1985 r. Pan Santamaria skomentował to tak:

    Jeśli odniesiemy te liczby do przyszłości, abstrahując od możliwości religijnego cudu, jakich statystyk możemy się spodziewać za 10 lat? Fakty nie mogą być „optymistyczne lub „pesymistyczne”. Fakty mogą być tylko prawdziwe lub fałszywe. Jeśli te fakty są fałszywe, niech będą ukazywane jako takie. Jeśli są prawdziwe, nie podsumowujmy naszej oceny monumentalnym absurdem mówiąc, że Duch Święty „odnawia coś, co w widoczny sposób przestaje istnieć, bo niegdyś pełne kościoły świecą dziś pustkami. Argumentem często używanym przez zwolenników reform posoborowych jest post hoc non ergo propter hoc (po tym, więc nie w skutek tego)1 na przykład to, że spadek frekwencji nastąpił po Soborze, nie jest koniecznie skutkiem Soboru. To, czego ci ludzie nie chcą przyjąć do wiadomości to fakt, że reformy rzekomo uprawomocniające Sobór miały na celu zainicjowanie odnowy, a odnowa musi koniecznie dotyczyć powiększania, a nie zmniejszania. Co odpowiedzieliby ci ludzie, gdyby ich reformy skończyły się na przykład masowym wzrostem uczęszczania na msze św., a katolicy, którzy nie lubią liturgicznych zmian odpowiedzieliby: „Post hoc non ergo propter hoc?

    Pod jednym względem Kościół może być porównany do firmy produkcyjnej. Mam nadzieję, że to porównanie nie wyda się nie na miejscu i nieodpowiednie. Celem każdego producenta jest przekonać klientelę, by kupiła jego produkty, woląc je od produktów konkurencji. Wyobraźmy sobie, że rada nadzorcza powiedzmy na przykład Ford Motor Company zdecydowała się nadać firmie i swoim produktom zupełnie nowy wizerunek. Żeby to osiągnąć zrobili radykalne zmiany w wyglądzie swoich samochodów, wyrzucili wszystkie wypróbowane i przetestowane metody marketingowe, a promowali swoje nowe pojazdy w zupełnie inny sposób. Proszę sobie następnie wyobrazić, że sprzedaż gwałtownie spadła i nie dość, że nie zdobyli praktycznie żadnych nowych klientów, to jeszcze stracili dużą większość swoich stałych: w niektórych krajach nawet 80%. Byłoby niedomówieniem twierdzić, że radzie nadzorczej brakowałoby rozsądku, gdyby nie widzieli żadnego związku między ich nową polityką marketingową, a upadkiem swojej firmy. A proszę sobie wyobrazić reakcję na sytuację, gdy ci sami szefowie nie tylko próbowaliby usprawiedliwić swoją nową politykę i uwolnić ją od odpowiedzialności za upadek, ale w dodatku zaprzeczaliby, że w ogóle jakikolwiek upadek miał miejsce, pomimo faktu, że fabryki Forda byłyby zamykane kraj po kraju, a sprzedaż byłaby najniższa w dziejach. Pójdźmy jeszcze o krok dalej i wyobraźmy sobie, że nie zgodzili się porzucić katastrofalnej polityki, którą przyjęli i wrócić do swoich tradycyjnych metod, ale postanowili „podążać tą samą ścieżką”, która doprowadziła do samodestrukcji firmy Ford Motor Company. Można sobie łatwo wywnioskować, że następne spotkanie akcjonariuszy miałoby dość burzliwy przebieg.

    Nie, pan Santamaria ma rację. Jest monumentalnym absurdem twierdzić, że kiedy pustoszeją niegdyś pełne kościoły, „Duch Święty odnawia coś, co w widoczny sposób przestaje istnieć. O. Kenneth Baker, Wydawca Homiletic and Pastoral Review (Przegląd Homiletyczno-pastoralny), poszedł nawet dalej i stwierdził, że „produkt wystawiony na rynek przez „dyrektorów Kościoła Katolickiego w Stanach Zjednoczonych już nie jest tym samym „produktem”, który był na rynku przed Drugim Soborem Watykańskim. W artykule wstępnym do numeru styczniowego 1983 r. napisał: „Jesteśmy świadkami odrzucenia Kościoła hierarchicznego założonego przez Jezusa Chrystusa, który został zastąpiony przez Amerykański Kościół Protestancki odseparowany od Rzymu”. Ta ocena jest radykalna i surowa, ale właśnie do niej odnieśliby się wierni katolicy Zachodu, w których krajach tak się dzieje.

    Jeden z najbardziej znamiennych komentarzy na temat owoców Soboru Watykańskiego II pojawił się w wydaniu National Catholic Register z 10 października 1982 r., które było poświęcone dwudziestej rocznicy Soboru, który formalnie został otwarty 11 października 1962 r. Artykuł został napisany przez Michaela Novaka, o którym wspominam w tej książce kilka razy, który w czasach Soboru był skrajnym liberałem. Obecnie wydaje się jakoby przeszedł przemianę w umiarkowanego konserwatystę i jest czymś w rodzaju bicza na amerykańskich biskupów. Novak przypomniał swoją euforię podczas otwarcia Soboru i swoje przekonanie, że świat na zawsze będzie inny – i lepszy. „Czy to tylko dlatego, że teraz jestem starszy? Bo moje myśli o dzisiejszym Kościele nie są o wzroście, ale o upadku; nie o intensywniejszej ortodoksji, ale o większych waśniach i naumyślnej herezji; nie o pobożniejszym moralnym życiu, ale o rosnącym niedbalstwie, opieszałości i poddaniu się światu na jego własnych warunkach. Drugi Sobór Watykański miał odnowić Kościół. A przynajmniej do pewnego stopnia go rozczłonkował, podzielił i osłabił.

    W marcowym wydaniu z 1985 r. w swoim dzienniku Christian Order o. Paul Crane SJ wyraził bardzo jasno, co dzieje się w posoborowym Kościele: „Kościół stanął w obliczu nowej treści wiary i moralnych praktyk, propagowanych w samym Kościele przez tych, którzy nazywają siebie katolikami. W zasadzie powstała nowa religia. Nowa wiara, nie głównie w Boga, ale w człowieka. Skoncentrowana raczej na człowieku niż na służbie Bogu.” Wydanie Homiletic i Pastoral Review z czerwca 1986 r. zawierało artykuł kardynała Ratzingera, w którym ubolewał on nad pojawieniem się nowej idei Ludu Bożego, w której „Bóg oznacza tylko samych ludzi, a w liturgii ci ludzie wielbią tylko samych siebie.

    Żeby żaden czytelnik nie zwątpił po przeczytaniu tej książki, warto pamiętać, że mamy obietnicę Naszego Pana, że Jego Kościół przetrwa dopóki On nie powróci. A przetrwa w dokładnie takim samym stanie, w jakim On go ustanowił – rządzonego hierarchicznie, zbudowanego na Piotrze Skale. Kościół założony przez Naszego Pana nie może upaść. Jest bez skazy. Bramy piekieł nigdy Go nie przemogą, nawet jeśli czasami gwałtowne burze chcą go zatopić, a sam Piotr wydaje się wahać. Kościół może się zmniejszyć i stracić swój wpływ. Wszystkie kraje mogą odejść od wiary i nigdy nie wrócić, jak to się stało w przeszłości, ale Kościół musi wciąż trwać i będzie, aż do końca czasu, ad finem saeculorum usque firma stabit, by cytować pocieszające słowa Konstytucji Dogmatycznej Pastor Aeternus Pierwszego Soboru Watykańskiego. Obowiązkiem wiernych katolików w naszych czasach jest uniknięcie rozpaczy i pozostanie w zasięgu Barki Piotra za wszelką cenę. Papież Leon XIII ostrzegał nas w swojej encyklice Satis cognitum, że: W związku z tym, że Kościół Chrystusowy jest jeden i niezmienny na zawsze, ci, którzy go opuszczają, odchodzą od woli i rozkazu Chrystusa Pana. Schodząc ze ścieżki zbawienia, wchodzą na ścieżkę wiecznego potępienia.

    By zakończyć nutą optymizmu i nadziei, Matka Boża z Fatimy obiecała, że na koniec Jej Niepokalane Serce zatriumfuje. Bardziej niż zwykle, tutaj na tym padole łez, musimy uczynić Ją naszą najlepszą Orędowniczką i Orędowniczką Kościoła, którego jest Matką.

  93. Kudlaty said

    Stan zaczdzenia modernizmem p.Agi i innych judeokatolikow na tym forum zaczal sie przeksztalcac w forme trudna do strawienia .
    Beda patrzec ,ale nie zobacza ,beda sluchac ,ale nie uslysza.
    Modernizm jest jak sepsa.

  94. Marucha said

    Re 89:
    Kolejne kłamstwo…

    Pewnie, że do ks. Natanka lefebryści mogą mieć zastrzeżenia, bo u nich jest mowa MY, NAM, WYMAGAMY,CHCEMY.ŻĄDAMY
    no i najlepsze: To MY!!!! naprawimy Kościół

    Nic podobnego. Bractwo nie wymaga, nie żąda, a jedynie z pokorą większą, niż na to zasługuje Watykan, przypomina, jak dalece obecny Kościół odbiegł od swego własnego Magisterium. Nie dla siebie, ale dla wiernych, prowadzonych na manowce przez hierarchię.
    Bractwo nigdzie też nie twierdzi, że „To my naprawimy Kościół”.

    Re 90:
    Właściwie powinnam jeszcze dodać do tej “tożsamości” negowania całego Soboru jeszcze element poniewierania papieżem JPII.
    To jest po prostu kłamstwo. Bractwo uznaje papieża i się zań modli, a nie „poniewiera” nim. To, że jakieś poszczególne osoby mogą przeginać w tej materii, nie zmienia w niczym nastawienia Bractwa do legalnych struktur Kościoła.

    Problem jest taki, ze Lefebrysci nie utozsamiaja sie z Soborem Watykanskim II. Na podstawie sympatii do Benedykta XVI i pragnienia jednosci ze strony papieza Benedykta XVI z Lefebrystami raczej trudno o porozumienie.

    Jak można utożsamiać się z II Soborem, który był Rewolucją Francuską w Kościele? Jak można akceptować herezje?
    Jakiej jedności pragnie Benedykt XVI? Jedności na warunkach modernistów.

    Benedykt XVI jak rozumiem chce aby Kosciol w calym swoim bogactwie i zlozonosci nie utracil tego co kultywuja lefebrysci to jest Tradycja

    Jasne – niech Kościół kultywuje w równej mierze i na równych warunkach prawdę i kłamstwo. Czy o to chodzi?
    A jak w praktyce wygląda to kultywowanie Tradycji widać na przykładzie Instytutu Dobrego Pasterza, którego kapłanów zmusza się do uznania zarówno modernistycznego II Soboru jak i niegodnej Mszy Bugniniego, skądinąd masona,

  95. Tralala said

    ad 89
    Jak sie nie ma czego przyczepiac to hop, na literowki.

    Tych co znaja historie Bractwa od 40 lat, tych co sledza od 10 lat rozmowy Bractwa z Rzymem, tych, ktorzy wyrosli w przedsoborowym KK i ktorzy stale poglebiaja znajomosc apologetyki i tych wszystkich (mlodszych i starszych) dla ktorych wiara jest oparta na prawdziwie katolickich, niepoprzekrecanych doktrynach, Pani nie zbije z tropu.

    Oczywiscie Kosciol przetrwa, bo Kosciol jest Mistycznym Cialem Chrystusa + wierni.

    Bractwo nie powstalo, aby zakladac parafie, ale zeby ksztalcic prawdziwych kaplanow zdolnych do przekazania czystej doktryny, a wiec prowadzenia ludzi do zbawienia wiecznego. To byl glowny cel zalozenia Bractwa Kaplanskiego przez mgr Lefebvre’a.

    Wierni uczestniczacy w nabozenstwach Bractwa nie robia tego dla okien i drzwi poszczegolnych kaplic (zaczynali po garazach), nie po to, aby sprzeciwiac sie papiezom, nie po to, by sie uwazac za lepszych czy gorszych, ale dla chwaly Pana Boga i Jego jedynej Prawdy i dla swojego zbawienia.
    Dlaczego az tak bardzo przeszkadza to Pani?

    Jezeli idzie Pani za ks. Natankiem, to nie jest Pani posluszna polskim biskupom/papiezowi, a wiec nieposluszenstwo nie przeszkadza Pani osobiscie.
    Nikt Pani nie broni kochac papiezy, litowac sie nad ich ciezkim losem, a jednoczesnie promowac ks. Natanka. Prosze wiec nie obrzucac klamstwami „lefebrystow” nie majac zielonego pojecia o istocie rzeczy.
    Bp. Williamson ma racje, ze liberalizm jest jak zaraza.

    Bardzo celnie! – admin

  96. Franek1 said

    Re 57

    Panie Marucha,

    Pisząc do pani Agi „Kto wie, może [pan Marucha] umożliwi nam kiedyś dyskusję na przykład na temat „Co to jest lefebryzm?” albo „Kto to są lefebryści?”.” nie stawiałem nikomu żadnego pytania, by uzyskać odpowiedź, lecz po prostu dałem wyraz mojemu przekonaniu, że aby na tym forum można było dyskutować pożytecznie o Kościele, potrzebne jest przejście z inwektyw na rzeczowe argumenty – co nie jest wcale ani wewnątrzkościelną kwestią dogmatyczną, ani kwestią dyscyplinarną, lecz po prostu sprawą metodologiczną: aby móc z kimś o czymś rozmawiać, trzeba używać wspólnego języka, to znaczy takiego, w którym słowa znaczą to samo dla rozmówców. Na tym forum na pewno nie są używane jednoznacznie słowa „Kościół”, „katolik”, „tradycjonalista”, „heretyk”, „Tradycja” czy „Magisterium”. Ja wskazałem przykładowo tylko na dwa słowa niejednoznaczne: „lefebrysta” i nieco bardziej abstrakcyjne „lefebryzm”. Nadzieję zaś na możliwość porozmawiania o sensie tych terminów na tym forum oparłem po prostu na dobrej woli Pana i sympatyków tego forum. Nie sądzę, żeby Pan mógł w moich słowach zauważyć próbę narzucenia Panu tematu pod dyskusję.

    Pozdrawiam Pana jak zawsze.

  97. Franek1 said

    Re 73

    Pani Tralala,

    Widzę, że i Pani w moim wpisie dopatrzyła się postawionego przeze mnie pytania dla uzyskania odpowiedzi. Pod nr 96 wyjaśniam nieporozumienie.

    Z poważaniem pozdrawiam

  98. aga said

    Pani Tralala niech Pani nie manipuluje.
    Czy ja pisałam gdzieś o posłuszeństwie w tym wątku a raczej o katolickim uzasadnionym oporze jak to nazwał kiedyś ks. Bałemba ale w innym.

    „Nikt Pani nie broni kochać papieży, litować się nad ich ciężkim losem, ” – typowa ironia w duchu pokory zapewne…

    Papież nie oczekuje aby się litować ale szanować i wykazać zrozumienie,że nie jest możliwe anulowanie II soboru watykańskiego w obecnej sytuacji globalnej.To raczej Papież zlitował się nad Bractwem i wyciągnął do niego rękę.
    ks. Natanek „jest w jedności z papieżem” i słucha Papieża, stosuje się bardziej niż większość biskupów do jego nauczania.

    Tu nie chodzi o literówki ale o lekceważący,bardzo częsty pogardliwy stosunek do wszystkiego co nie jest Bractwem.Niech się Pani rozejrzy i porozmawia z katolikami w Polsce ,ktorzy mieli z Bractwem do czynienia.

    „Bp. Williamson ma racje, ze liberalizm jest jak zaraza” – co to ma wspólnego ze mną?

    Podała Pani w innym miejscu informację o spotkaniu abp. Michalika z głową Cerkwi prawosławnej. Ponieważ jak zwykle bardzo słusznie Pani pisze ,że nie mam pojęcia ,więc pokornie pytam jak wyglądał dialog KK ze schizmatykami przed soborem?I wcześniej przed wojną.

  99. aga said

    Zdrowy rozsądek powinien podpowiadać dzisiaj każdemu katolikowi ,że tylko z papieżem przeciwko biskupom,którzy są jak tsunami w KK.
    Nie powinno się liczyć moje ,nasze „ja” ale Papież,który znajduje się w tej szczególnej sytuacji,bojkotu przez większość hierarchów.

  100. JO said

    Rozmowa ze Schizmatykami byla taka jaka powinna byc Pani Ago i Pani jako tej, ktora NIE POWINNA o tym wiedziec – NIC DO TEGO!
    —————-

    Kiedys byla Kultura Rozmowy, informacji…ktora chronila Czlowieka , bo byla to kultura Katolicka. To co Pani Aga teraz soba reprezentuje to Kultura JudeoKatolicka, ktora w Mysl rewolucji i Kolektywizmu OGLASZA wszystko (niby) wszem i WOBEC, by Masy „BRALY CZYNNY UDZIAL” i KOLEKTYWNIE podejmowaly decyzje.

    Pani sie Przewrocilow w GLOWIE Panie Ago

    ———————-
    Co do Postawy Bractwa Wzgledem innych – To jak napisalem – KAZDY Ksiadz , Katolik winien byc Lefebrysta , porzucic Judeokatolickiego Ksiedza ktory nie chce oddac Holdu Prawdzie, holdu Bractwu, Holdu SWIELOSCI Zalozyciela Bractwa, ktory dzialaniem swoim Umozliwil Uratowanie KKatolickiego.

    Gdzie byl Ksiadz Natanek wczesniej? Skoro calowal stopy judeobiskupow zyjac w bledzie, to niech teraz odda Hold tym co przyczynili sie do jego przebudzenia i przystap do Szeregow Lefebrystow, ale Nie Ks Natanek Musi miec swoja Sciezkie i jak Bibula leci na Emocjach Patrotyzmu zamiast na Prawdzie budowac i z Prawda, razem………..

    Ks Natanek relatywizuje SUKCES Bractwa, ktory Powinien Wspierac swa Osoba razem z Innymi Tradycjonalistami. Relatywizuja trzymajac Dystans, nie skladajac Bractwu Holdu!

    Czy nie jest To Masonskie NIEPOSLUSZENSTWA DZIALANIE???

    Ksiadz winien byc posuszny Prawdzie przede wszystkim , Prawdzie , ktora jest Bogiem a nie slowom heretyckim i dzialaniom czlowieka w Watykanie…

    Posuszenstwo Papiezowi jest Inne niz Pani Wywodzi! Ago

  101. Inkwizytor said

    Bractwo nie ma i nigdy nie miało monopolu na „Tradycję”. A już sprzeciwianie się osobie uznawanej za prawowitego papieża to jakiś absurd teologiczny i prawny

  102. Marucha said

    Re 98:
    Papież nie oczekuje aby się litować ale szanować i wykazać zrozumienie,że nie jest możliwe anulowanie II soboru watykańskiego w obecnej sytuacji globalnej.

    Pani Ago, a dlaczego niby nie jest możliwe?
    Bo nasi „starsi bracia” się nie zgadzają?

    Po drugie – nawet jeśli z jakichś powodów jego anulowanie nie jest możliwe, to dlaczego zamiast przynajmniej milczeć na jego temat i starać się go interpretować w duchu tradycji – wciąż się go lansuje jako „wielkie osiągnięcie”, „wiosnę Kościoła”, wciąż bredzi się o jego „dobrych owocach”, wciąż narzuca ekumenizm itd?

    To raczej Papież zlitował się nad Bractwem i wyciągnął do niego rękę.

    Nazywa to Pani litością???
    Ja bym to nazwał odruchem przyzwoitości: oficjalne zniesienie krzywdzącej i bezprawnej ekskomuniki Tradycji.

    Re 99:
    Zdrowy rozsądek powinien podpowiadać dzisiaj każdemu katolikowi ,że tylko z papieżem przeciwko biskupom,którzy są jak tsunami w KK.

    Czyli Pani zdaniem papież stoi po stronie Tradycji i chce się przeciwstawić zjudaizowanej hierarchii?
    To, mówiąc łagodnie, bardzo optymistyczne założenie.
    Co innego widzę.

  103. Marucha said

    Re 101:
    Bractwo oczywiście nie ma monopolu na Tradycję, ale jest jedyną zorganizowaną grupą, która – nie bez pewnych sukcesów – sprzeciwia się nawałnicy modernizmu.

  104. Inkwizytor said

    Re: 103

    Nie kwestionuje zasług Bractwa, jednak przy okazji walki z modernizmem to samo Bractwo odrzuca władzę osoby, którą uznaje za prawowitego papieża. Uznajemy ale nie słuchamy. Wybieramy, przebieramy co jest zgodne z Tradycja a co nie. Taka sytuacja powoduje, ze urząd nauczycielski Kościoła znajduje sie w Menzingen u bpa Fellaya. Prawowity papież musi być słuchany, innej drogi nie ma.

  105. Marucha said

    Re 104:
    Jak już pisaliśmy w gajówce, nieposłuszeństwo w pewnych sprawach nie musi oznaczać odrzucenia władzy. Natomiast uznanie, iż papieża nie ma, powoduje poważne problemy: kto i na jakiej podstawie ma uznać, że (kolejny) aktualny papież jest już prawowity?

  106. JO said

    ad.104. Urzad Nauczycielski znajduje sie u KAZDEGO KSIEDZA a rowniez u Kazdego zwyklego Tradycjonalisty w Tym u Papieza, ktorego Piewszym Obowiazkiem jest Bronic Czystosci Wiary. Jezeli Paiez aktualny NIE wykonuje swych obowiazkow z przyczyn przeciez czysto ludzkich, to obowiazkiem Wiernych i reszty Katolikow jest Wykonywac te zadanie, w tym za niego ale i przede wszystkim to jest obowiazkiem Kazdego Katolika, obowiazkiem Naszej Wiary – DBAC o JEJ czystosc.

    ——–

    Czemu Pan gra, ze nie rozumie?

  107. JO said

    ad.103. Bractwa Postawa, posluszenstwo Prawdzie dalo mozliwosc Uchronic Tradycje, NASZA WIARE!!

    Zamiast Wesprzec Bractwo , to tacy ludzie jak Aga, Inkwizytor..nie mowiac o upadlej reszcie juz judeokatolikow – relatywizuja Bractwa Osiagniecie swoja Postawa.

    Taka postawa jest Karygodna. To zaniedbanie wielkie. To ulatwia Masonerii Atakowac, rozbijac co widac GOLYM OKIEM

    Czy nie Umiecie poskromic swe Namietnosci dla Swietego Kosciola?

    Czy nie umiecie powiedziec, tak Jestem Lefebrysta w czsie jak kiedys , tak jestem Jezuita!, jestem ProJezuita!? – przeciez to nie odbierze wam waszej wolnosci i mozliwosci bycia nawet sedekwantysta, bo przeciez sedekwantystow dazeniem jest by zasiadl Prawy Papiez na Tronie Piotrowym – Prawy z Czynow i Ducha!

  108. JO said

    Ksiedza Natanka Nawolywanie o Inronizacje Pana Jezusa NIE MA NIEZBEDNEGO PODLOZA , ktore mozna tylko osiagnac wielka misyjna wewnatrz narodu PRACA jaka wykonuje Przede wszystkim BRACTWO a nie Ks Natanek mimo swych pieknych nauk o HISTORII POLSKI podczas Kazan wielokrotnie b pieknych.

    Choc racje ma Ks Natanek co do Intronizacji to NIE w taki sposob! , gdzie wciaz jest mieszanka prawdy z falszem. Dowodem jest na to proba odprawiania przez Ks Natanka Mszy Trydenckiej , dowodem na BLAD. On zaczal teraz Odprawiac Msze Trydencka , wiec NIECH przyzna , ze w NOWO popelnial blad…a wiec ILE jeszcze Ma Bledow?

    W tej „atmosferze Bledow” Nawolywanie Ks Natanka o Intrinizacje wyglada jak nawolywanie do REWOLUCJI a nie KONTRAREWOLUCJI!

  109. Tralala said

    ad 98 Aga
    W moim wpisie nie ma cienia chcianej ironii, jedynie tlumaczenie sytuacji i zwrocenie uwagi Pani na jej niekonsekwencje. Zamiast sie obrazac, prosze to przemyslec.

    ad 104 Summa summarum Bractwo jest znacznie posluszniejsze papiezowi niz posoborowi biskupi. Nie ma tam naduzyc liturgicznych i nnych nowinek.
    …………
    Ostatnio widzialam jak z wielka radoscia opowiadano o uduchowieniu mlodziezy (KTO – tv katolicka, Francja): na centralnym placu duzego miasta wielka grupa ludzi od 16 do 40 lat biegala z jednego rogu placu na drugi, podskakiwala w wygibasach, darla sie, puszczala baloniki – wszystko to jako przyklad wielkiej wiary. Moje gratulacje!

  110. 25godzina said

    @ (104)

    >Nie kwestionuje zasług Bractwa…

    Jakie to szczęście!
    Co do tego całego sedewakantyzmu, to jest to po prostu „zakamuflowana opcja żydowska” obliczona na wykorzystanie wolnych mocy przerobowych tępych ambicjonerów.

  111. JO said

    ad.109. …gitary w Podczas Mszy …w rekach mlodziutkich Kobiet-dziewczyn a w ustach piosenki a nie pisni , piosenki o milosci do Chrystusa, piosenki, piosenki o milosci o milosci w wykonaniu mlodziukiej kobiety , ktora trzyma w reku gitare , majac rozpuszczone wlosy …

  112. Marucha said

    Re 109:
    Tak to właśnie, jak Pani opisała, wygląda „uduchowienie” młodzieży przez Kościół Posoborowy. I mamy się z tego, psia mać, cieszyć… z tych dobrych owoców.

  113. Kapsel said

    Re 91
    Pani Aga

    Pan się nie odczeka odpowiedzi n.t. Św. Faustyny od JO.
    Ma Pani racje.

    Re 09
    Pani Tralala

    Mam do Pani albo do Pana Gajowego wielką prośbę o wyjaśnienie właśnie w temacie św.siostra Faustyna Kowalska i Święto Miłosierdzia Bożego. Na stronie Bractwa jest tylko Liturgia Rzymska więc nie znalazłem w spisie święta stałe bądź ruchome takich odpowiedzi.Trochę szperałem w sieci na ten temat ale nie mogę na nic trafić.
    http://www.piusx.org.pl/liturgia/
    Moje pytanie nie jest pytaniem podchwytliwym ani w złej wierze,po prostu jestem tego ciekaw i z góry dziękuję za odpowiedź.

    Nie wiem, Panie Kapsel, jaki jest stosunek Bractwa do Św. Faustyny. Po prostu nie wiem… – admin

  114. Inkwizytor said

    Re: 105

    Nieposłuszeństwo prawowitemu papieżowi zawsze oznacza odrzucenie władzy i de facto schizmę ( za wyjątkiem sytuacji gdy papież nakazuje konkretnej osobie popełnić jakiś czyn niegodziwy, np. podeptać Krzyż ). Gdy papież naucza, wydaje akty dyscyplinarne, prawne dla całego Kościoła musi być słuchany przez ludzi chcących pozostać katolikami. I nna sprawa to zrozumienie, że prawowity następca św Piotra takich aktów wydawać nie może.

    Kto ma uznać, z następny papież jest prawowity ?

    Nie wiem, zgadywał nie będę, mam nadzieję, że sam Bóg odnowi swój Kosciół

  115. Kapsel said

    ….piosenki o milosci o milosci w wykonaniu mlodziukiej kobiety , ktora trzyma w reku gitare , majac rozpuszczone wlosy …
    ………z cyckami na wierzchu I ziejazym, niczymnieosloniatym, gorszacym KROCZEM….

  116. Kapsel said

    Re 99
    tylko z papieżem przeciwko biskupom,którzy są jak tsunami w KK.
    Nie powinno się liczyć moje ,nasze “ja” ale Papież,który znajduje się w tej szczególnej sytuacji,bojkotu przez większość hierarchów.

    jestem takiego samego zdania,że to biskupi miejsca są odpowiedzialni za to co widzimy a widzieć w ogromnej części nie chcemy…..dla przykładu,Cud w Sokółce i abp.Ozorowski i Golgota Beskidów tudzież bez odpowiedzi list Kazimierza Świtonia o tym że ciało św.Maksymiliana nie spłonęło i jest na terenie Oświęcimia.Pan Kazimierz publikuje list z Watykanu który tą sprawę odsyła do biskupa miejsca.O sytuacji Papieża wiele razy przypominałem wypowiedź bp.Fellay,która mnie przekonuje.Pozdrawiam.

  117. JO said

    ad.116. Pan Apeluje, by Biale bylo Bialym. – Przeciez bractwo jest z Papiezem a nie przeciwko Niemu.

    W Praktyce to powinno byc widziane w sposob taki, ze to PAPIEZ WINIEN BYC Z BRACTWEM Panie Kapsel. To nie Papez Nawoluje o Nawrocenie sie Watykanu w tym samego siebie-osobe Papieza , ale BRACTWO PIUSA X, ktoremu zaden Biskup w tym Papiez nie zarzucil braku zgodnosci z nauczaniem Sw Magisterium!

    To o czym Pan pisze jest NONSENSEM.

    To , ze Bractwo z Przyzwoitosci Ojcowskiej NIE nazywa SLOW PO IMIENIU i wciaz zawierza w DOBRE INTENCJE Papieza i wszystko stara sie interpretowac na jego korzysc „rozgrzeszajac” ciezka sytuacja.., byc moze presja…Osad Zostawiajac Bogu Duszy Papiezy – NIE OZNACZA ZE TACY JAK PAN i ja…maja byc slepi na oczywistosc , w ktorej Papieze JPII i B12 sieja Modernizm, blokuja Tradycje…wymyslaja lub daja wymsliwac rozne interpretacje-nadinterpretacje z Kosmosu

  118. JO said

    ad.14, Ja Pana Oskarzam o brak dobrej woli Panie Inkwizytorze.

    Pan podaje przyklad , ktory wyjasnia wszystko. Przeciez Rozkazy Papieza nie moga byc sprzeczne-godzace w Sw Magisterium – wowczas wykonywac ich nie mozna.
    Skoro Pan nie wie jak ma byc wybrany Papiez, to niech Pan zostawi tym co Wiedza i bynajmniej nie sa to Modernisci, Masoni, Zydzi.
    …SKORO Pan sie przyznaje do niewiedzy to niech Pan zajmie swoje miejsce w Szeregu Panie Inkwizytorze

  119. Kapsel said

    Re 117
    Przeciez bractwo jest z Papiezem a nie przeciwko Niemu.

    a przecież ja nie mówię że jest inaczej,niech Pan nie „komibunuje” tylko odpowie mi na to o co zapytałem,

  120. JO said

    .ad.119..nie potrafie odpowiedziec, bo pogubilem sie w odczytywaniu Panskiego Pytania…. Czy chodzi o Sw Faustyne? Czy moze Pan zadac raz jeszcze to pytanie? Na to chyba Pan Gajowy Odpowiedzial..

    razem, razem, razem ..i ja jestem za tym – uwazam, ze jednak musi Ktos Rzadzic a Moralne PRAWO maja do tego WYLACZIE Lefebrysci – Tradycjonalisci i to NALEZY IM ODDAC

  121. Kapsel said

    nie wiem dlaczego cały czas używa Pan nazwy ….lefebryści….ja używam Bractwo i jakoś mi to lepiej odpowiada ale jak Pan chce.
    w tej bitwie liczy się każdy głos,który nie jest moderną i synkretyzmem.

    tutaj pytania, ale nie chcę naciskać na odpowiedź,nie musi Pan jak Pan nie wie lub nie chce…,

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/05/mgr-williamson-soborowa-infekcja/#comment-186897

  122. JO said

    ad.121. Panie Kapsel , ja jestem zrazony Milosierdziem jakie reprezentowal JPII i nie uwazam , by o to chodzilo Sistrze Lucji a uwazam osobiscie, ze Wlasciwie jest Ono interpretowane i wdrazane przez Bractwo tak wzgledem Watykanu Jak i wszystkich ludzi, ktorzy z niewlasnej winy znalezli sie w JUDEOKOSCELE i w nim sie ZAGUBILI.

    JPII ZAPRZECZYL temu o czym glosila s.Lucja

  123. Franek1 said

    Re 90

    Pani Ago,

    Przykro mi, że dopiero teraz odpowiadam.

    Tym razem nie gratuluję Pani trzech znakomitych obserwacji, bo po pierwsze wiem, że Pani tego nie potrzebuje, po drugie zaś dlatego, że nie chce dać nikomu cienia okazji do nazwania Pani wpisu bredniami.

    Ja też widzę, że Bractwo ma swoiste i to niejednoznaczne rozumienie katolickiego terminu „Tradycja” (i „Magisterium”!) i że uważa za prawdziwy Kościół siebie, a nie Kościół Katolicki.

    Co do pierwszej Pani obserwacji, dotyczącej negowania całego Soboru, lub – jak to Pani wyraża innymi słowami – nieutożsamiania się Lefebrystów z Soborem Watykańskim II, to myślę, że wyrażenie „nieutożsamianie się Soborem” za bardzo sugeruje treść dokumentów tego Soboru, gdy tymczasem w moim przekonaniu podstawowym problemem jest, czy Bractwo uznaje, że Sobór Watykański II był kolejnym Soborem Kościoła Katolickiego, prawowicie zwołanym przez ówczesnego papieża (i tworzonym przecież także przez Lefebvre’a!), czy też nie. Bez pozytywnej odpowiedzi na to pytanie żadna dyskusja na temat treści tekstów Soborowych nie jest możliwa (można by też powiedzieć: jest skazana na niepowodzenie), bo brak wspólnego przedmiotu dyskusji. Wszak nie można dyskutować o jakimś tekscie soborowym jako tekscie soborowym z kimś, kto tego tekstu za soborowy nie uważa. Na podstawie przecieków prasowych o rozmowach Stolicy Apostolskiej z Bractwem i o „Praeambulum” domyślam się ten błąd metodologiczny jest w nich popełniany. Nie rokują więc moim zdaniem te rozmowy nadziei na żadne porozumienie. Zaś bez uznania przez Bractwo Soboru za sobór jest niemożliwe uregulowanie ich statusu prawnego w Kościele. Dopiero po uzyskaniu tego statusu będą mogli dyskutować z katolikami o treści dokumentów soborowych – co wielu katolików już czyni od pięćdziesięciu lat.

    Wierzę jednak, że Pan Bóg potrafi pisać prosto nawet na krzywych linijkach i mam nadzieję, że troska Papieża o jedność Kościoła przyniesie owoce, może nie owoce stokrotne czy sześćdziesięciokrotne, ale trzydziestokrotne.

    Co do poniewierania bł. Janem Pawłem II, to rzeczywiście bywa ono czasem wprost opętańcze. Myślę jednak, że istnieje też niebezpieczeństwo „zastępczego” poniewierania papieżem, gdy mianowicie nie poniewiera się samym papieżem, lecz biskupami, których ten papież mianował, czy wręcz osobiście konsekrował (mam na myśli kard. Dziwisza konsekrowanego przez bł. Jana Pawła II, bo sam byłem tego świadkiem) i nie słuchać biskupa, któremu papież kazał być posłusznym.

    Ideę zaś unieważnienia Soboru Watykańskiego II uważam osobiście z zupełnie niezgodną z naszą wiarą i przywodzi mi ona na myśl Sowiecki Komitet Centralny, który orzeka, że jakiś fakt nie jest faktem… Jestem osobiście przekonany, że Pani myśli nie o fakcie Soboru, lecz o wiążącej interpretacji niektórych sformułowań w dokumentach Soboru, jakiej może udzielić wyłącznie Papież.

    Serdecznie pozdrawiam

  124. Kapsel said

    Panie JO

    Proponuje na tym pozostać.Pozdrawiam.

  125. JO said

    ad.124. I ja Pozdrawiam Pana

  126. Tralala said

    ad 113 Kapsel
    Nie wiem, ale pewna, niewidoma osoba uczeszajaca jedynie do Bractwa i to od 1988, ucieszyla sie jak nagralam jej historie Faustyny. Po za tym „Jezu ufam Tobie” jest zdaniem znanym w mojej kaplicy, ale nigdy nie slyszalam o swieceniu dnia Milosierdzia, a jeszcze mniej pod data przewidziana przez JP2.

    ad 122 JO
    Rozumiem Pana, ale na mily Bog, mozna sie zrazic do papieza, ale nie do Miloscierdzia.
    W kazdym razie rozaniec w Bractwie pozostal taki jaki byl!
    ……………

    O.., gdyby bp. Williamson wiedzial jaka burze wywolal swoim tekstem..:))
    Czy chcecie moze nastepny?

  127. Kapsel said

    Re 126
    Dziękuję bardzo za tych kilka słów wyjaśnienia.

    Czy ktoś z Państwa może jeszcze coś dopowiedzieć w tym temacie ? Będę zobowiązany.

  128. JO said

    ad.123. Pan powinien byc zbanowany za sianie konfuzji

  129. Kapsel said

    JEZU UFAM TOBIE OD NAJMLODSZYCH LAT

    Misericordias Domini i Koronka do Miłosierdzia Bożego

  130. Kapsel said

    Jan Paweł II – Miłosierdzie Boże

    …jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego Miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły serca, i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy ….(Kraków Łagiewniki 2002).

  131. Marucha said

    Re 123:
    Wprawdzie rozmawia Pan z Panią Agą, ale – jak to na forach bywa – wtrącę się…

    Ja też widzę, że Bractwo ma swoiste i to niejednoznaczne rozumienie katolickiego terminu “Tradycja” (i “Magisterium”!) i że uważa za prawdziwy Kościół siebie, a nie Kościół Katolicki.

    1. Na czym polega jakieś „swoiste” i do tego jeszcze „niejednoznaczne” rozumienie terminu „Tradycja” przez Bractwo?
    I w związku z tym – jakie, zdaniem Pana, owo rozumienie powinno być?

    2. Na jakiej podstawie uważa Pan, że Bractwo uważa za prawdziwy Kościół siebie, a nie Kościół Katolicki? Może zacytuje Pan jakieś autorytatywne wypowiedzi?
    Czy Bractwo nie jest częścią Kościoła Katolickiego?

    3. Dlaczego Pana zdaniem uznanie II Soboru – czyli m.in. wynaturzeń i herezji – jest tak ważne?

    4. Dlaczego z maniackim uporem, zarówno Pan i Pani Aga, usiłujecie połączyć Bractwo z jakimś „poniewieraniem” Jana Pawła II? To jest ordynarne kłamstwo i manipulacja.

    Ideę zaś unieważnienia Soboru Watykańskiego II uważam osobiście z zupełnie niezgodną z naszą wiarą i przywodzi mi ona na myśl Sowiecki Komitet Centralny, który orzeka, że jakiś fakt nie jest faktem…

    Bzdura – i to z dwu powodów:
    1. Zdarzył się już w historii Kościoła sobór, który unieważniono. Proponuję poszperać w literaturze.

    2. II Sobór nie podał żadnych FAKTÓW, tylko poglądy. Konkretnie poglądy masonerii, protestantów itd. na to, jak powinien wyglądać Kościół.

    Wzmianki o obrzydliwej postaci kard. Dziwisza, kapelana szumowin z PO, nie będę komentował.

    Pańska, kulturalnie zresztą prowadzona obrona status quo w Kościele jest w istocie obroną masońskich porządków doń podstępem wprowadzonych.

  132. marta1 said

    tu bardzo ciekawy artykul mowiacy wprost o powiazaniu Watykan z globalistami w budowaniu Jednej Swiatowej „Religii” ( lucyferianskiej religii).
    „…. Below, I will analyze Rome’s involvement in disturbing plans to influence governments through far-reaching policies that seem meant to affect the entire world.
    Yes, I am suggesting, in no uncertain terms, that not only will this plan for a “Unified Christianity” lead us further toward a One New World Religion, but the nature of this ”Christianity” implies that the resulting convoluted religion will not be supernatural, but entirely natural or, better, preternatural, since nothing naturally bad occurs without the help of the devils.
    This potential outcome is further evidenced by the fact that the Pope and his collaborators are well on their way to influencing the plan for a One New World Order…”
    http://traditioninaction.org/HotTopics/j047ht_ChurchCom.html

  133. aga said

    Panie Marucha

    jest takie powiedzenie jak się chce psa uderzyć to się kij znajdzie.
    Pan widzi to co Pan chce widzieć a ja ponieważ szanuję paru księży z Bractwa nie będę Panu opisywać innych wielu „opetańczych” historii z podwórka lefebrystów polskich, nad ktorymi być może nie panują w co watpię..
    Niech się Pan Bóg nad nimi zlituje w swoim miłosierdziu ,póki jeszcze czas Miłosierdzie zanim nadejdzie czas Sprawiedliwości. Bo jeśli papież JPII jest swięty w oczach Boga to będą się mieli z pyszna.; chyba gorzej niż senyszyny, urbany ,bo ci nie wiedzą co czynią…

    3
    Czy może Pan jakieś konkretne herezje zacytowac ale tylko takie głoszone ex catedra, zmieniające dogmaty czy prawdy wiary?

    4. Dlaczego z maniackim uporem, zarówno Pan i Pani Aga, usiłujecie połączyć Bractwo z jakimś “poniewieraniem” Jana Pawła II? To jest ordynarne kłamstwo i manipulacja.”

    Panie Marucha duzo Pan zna członków Bractwa w Polsce?
    Jeśli istnieje zły duch jak obsesja i to właśnie ma on miejsce : obsesja na pkcie papieża JPII w najgorszych z możliwych objawów.Każda rozmowa kończy się atakiem na tego świętego papieża – świętego jak mówią orędzia Jezusa do kapłanów ś.p. Gobbiego i Ottavianiego chociazby.Oczywiście Pan może je uznać za mało ważne ,bo nieuznane przez Kościół – posoborowy zresztą :)Nie ma mowy o tym w objawieniach z La salette ,bo to zę Rzym starci wiarę to nie znaczy Pa
    ale tak przezornie zapytam: a jeśli są prawdziwe?
    Przyznam,że też wcześniej bylam krytycznie nastawiona wobec tego najdłuższego pontyfikatu ale dzięki Bogu się opamiętalam czego i Panu życzę,jeśli jest Pan szczerym katolikiem.
    Być może poglądy członków Bractwa w Szwecji i we Francji sa inne chociaż wątpię :
    gdyż tuż przed ogłoszeniem beatyfikacji oficjalne media FSSPX nie prowadziły „kampanii” przeciwko temu aktowi?
    Chyba nie muszę wyszukiwać ?Wystarczająco nakręciły atmosferę antywojtyliańską.

    Samo anulowanie Soboru ,który był soborem pastoralnym ,mającym doprowadzić do odnowy duchowej zdegenerowanego,zsekularyzowanego po II wś. społeczeństwa doprowadziłoby do większego chaosu i rewolucji niż sam sobór.Jest pan zbyt rozsądnym człowiekiem,żeby tego nie wiedzieć.
    A poza tym dla Pana ,któremu bliskie jest prawosławie ten znienawidzony Sobór powinien być zaakceptowany przynajmniej dla jednego powodu : zbliżenia i ocieplenia stosunków z prawosławiem.Wierni mogą nawet uczęszczać na nabożeństwa , co groziło ekskomunika jeszcze za czasów Piusa XI.
    Nie przeczę i nie przeczy również Kościół ,że
    (masońscy )biskupi doprowadzili do wielu nadużyc postanowień Soboru ale anulowanie go nie byłoby rozsądne.. Małymi kroczkami można naprostować błędy tak jak to czyni BXVI.

    Co do masonerii to jednym z głównych założeń wrogów KK od Focjusza /Cerulariusza i Lutra/Kalwian a potem masonerii było podważania autorytetu następcy Piotra i zniszczenie jego autorytetu.
    Czy Weishaupt w swoich instrukcjach nie pisał :”musiscie być bardziej katoliccy od samych katolików” nie chcę tu niczego sugerować ale …A jest Pan pewien,że w Bractwie nie ma macek….?
    W Bractwie są zbyt mądrzy i szlachetni księża aby nie dostrzegać ,że dzisiaj jest ten moment :kto nie wspiera papieża ,ten przeciwko KK i jego prawowitemu .Na Boga czy naprawdę nie widac jak Namiestnik Chrystusa usiłuje nawracać Barkę na wody Tradycji.

  134. Tralala said

    „Ideę zaś unieważnienia Soboru Watykańskiego II uważam osobiście z zupełnie niezgodną z naszą wiarą i przywodzi mi ona na myśl Sowiecki Komitet Centralny, który orzeka, że jakiś fakt nie jest faktem…”

    Sam sobor jest FAKTEM – nie da sie ukryc i NIKT nie twierdzi, ze go nie bylo.
    I jak powiedzial pan Marucha, sobor nie niesie faktow, ale idee.

    „swoiste i niejednoznaczne idee slowa Tradycja” bierze sie w glowach ludzi z tekstow watykanskich, ktore chca wmowic swiatu, ze Rzym tradycje rozumie wlasciwie, tzn z soborem2, a Bractwo, bez soboru2 – to tak w skrocie z oficjalnych wywiadow z bp. Fellay’em

  135. aga said

    Panie Marucha
    mój komentarz jest zablokowany.

    W mędzyczasie :

    Ks. Jan Rosłan, Trudny dialog z lefebrystami

    „Debata. Miesięcznik regionalny” (Olsztyn), nr 1 (52), 01.2012, s. 7.

    Obiecywałem sobie nie wchodzić w polemikę między dwiema paniami spierającymi się o sprawy teologiczne. Zdzisława Kobylińska napisała tekst pełen emocji, natomiast Ewelina Siwicka operuje kategorycznymi stwierdzeniami teologicznymi, czasami jakby głosiła rzeczy sprzeczne same ze sobą. Zabieram głos, przyznając jednocześnie, że czynię to jednak z pewnymi oporami, gdyż wyjaśnienie stosunku między lefebrystami a Watykanem wymagałoby obszernego tekstu. Tu ustosunkuję się tylko do niektórych spraw z tekstu E. Siwickiej, z którymi trudno mi się zgodzić. Być może łatwiej zrozumiałbym niektóre tezy, gdyby redakcja, jak to jest w jej zwyczaju, przy nazwisku wyjaśniła kim jest autorka, czy rzecznikiem prasowym Bractwa św. Piusa w Polsce, czy członkiem redakcji „Zawsze Wierni”, czy tylko sympatyczką Bractwa i czy ma wykształcenie teologiczne (jak Z. Kobylińska). To bardziej pomogłoby mi zrozumieć tezy autorki.

    Jedno trzeba napisać wprost: autorka reprezentuje zwolenników lefebrystów. Jej zachwyt dziełem abp. M. Lefebvre’a jest tak apologetyczny, że trudno podejmować z nią dyskusję. Autorka o nim napisała: „Jest pierwszym w historii Kościoła hierarchą, który opracował strategię ratunkową dla Kościoła” i uważał siebie „za echo, głos Kościoła, wszystkich poprzednich soborów oraz nauczania papieży”. Kościół w dwutysięcznej historii przeżywał różne okresy i miał wielu wybitnych reformatorów. Trzeba nie mieć za grosz wiedzy historycznej, aby pisać, że Lefebvre był pierwszym hierarchą ratującym Kościół. A może przypomnieć sobie św. Grzegorza Wielkiego albo dzieło Soboru Trydenckiego? Tak kodyfikacyjne stwierdzenia autorki, gdyby z nimi polemizować, wymagałyby po prostu kilkustronicowych wyjaśnień i wypisów z historii Kościoła, aby w pełni ukazać jak wielu wybitnych papieży, biskupów czy myślicieli uzdrawiało Kościół i przyczyniło się do jego ocalenia.

    Wyjaśnienia wymaga fakt nałożenia przez Jana Pawła II ekskomuniki na abp. Lefebvre’a i czterech wyświęconych przez niego biskupów. Autorka twierdzi, że związane to było z „obroną wiary”, co „uzasadnia nawet nieposłuszeństwo władzy kościelnej”. Najcięższą karę w Kościele, ekskomunikę latae sententiae, abp Lefebvre i czterej wyświęceni przez niego biskupi zaciągnęli automatycznie 30 czerwca 1988 roku, a formalnie przez Watykan została ona ogłoszona 1 lipca tegoż roku. Są kary w Kościele, które nawet nie muszą być ogłaszane, zaciągane są automatycznie po popełnieniu przez kogoś wymienionego w Kodeksie Prawa Kanonicznego czynu. Jednym z tych czynów jest wyświęcenie biskupa przez innego hierarchę bez zgody papieża. Przypominam, że abp. Lefebvre uzyskał od Jana Pawła II zgodę na wyświęcenie jednego biskupa, podpisał sam stosowne dokumenty, jednak potem zmienił zdanie i wyświęcił ich aż czterech. Tak więc twierdzenie, że zrobił to w stanie wyższej konieczności, nie jest uprawnione. Benedykt XVI zdjął z czterech biskupów lefebrystów karę ekskomuniki, gdyż toczą się rozmowy pomiędzy Bractwem Kapłańskim św. Piusa a Watykanem w sprawie statusu Bractwa w Kościele. Warunkiem wstępnym prowadzenia rozmów, jaki postawiło Bractwo, było zniesienie ekskomuniki, co Benedykt XVI uczynił.

    Po zdjęciu ekskomuniki Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej wydał notę, w której stwierdzono: „Uchylenie ekskomuniki uwolniło czterech biskupów od najpoważniejszej kary kanonicznej, nie zmieniło jednak prawnej sytuacji Bractwa św. Piusa X, które do chwili obecnej nie ma żadnego zatwierdzenia kanonicznego w Kościele. Także czterej biskupi, choć uwolnieni od ekskomuniki, nie mają w Kościele funkcji kanonicznej i nie pełnią w nim godziwie posługi.

    Niezbędnym warunkiem przyszłego uznania Bractwa św. Piusa X jest pełne uznanie Soboru Watykańskiego II oraz nauczania papieży Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II i samego Benedykta XVI”. Trudno się dziwić, że niektórzy biskupi polscy (w tym abp. Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski) wydali oświadczenia skierowane do wiernych wyjaśniające status Bractwa św. Piusa w Kościele, a faktycznie brak tego statusu, jak też niegodziwość sprawowania przez księży z tego Bractwa sakramentów.

    Uważam, że dyskusja z lefebrystami jest możliwa przez odwołanie się do historii Kościoła. Lefebryści w powszechnym przekonaniu są strażnikami tradycji kościelnej. Odrzucają przede wszystkim nową liturgię Mszy św. wprowadzoną po Soborze Watykańskim II, uważając ją za „twór pozbawiony głębi”, jak stwierdziła Ewelina Siwicka. Kościół katolicki rozwija się dziś szczególnie szybko w Afryce i Ameryce Południowej, a także w Azji. Między innymi powodem tego rozwoju jest nowa liturgia sprawowana w językach narodowych, czyli zrozumiana przez ich uczestników. Łacina nie jest językiem świętym. Natomiast tzw. ryt trydencki Mszy św., jak sama nazwa mówi, został zatwierdzony przez Sobór Trydencki. Gdyby historycznie prześledzić rozwój liturgii w historii Kościoła, to zauważylibyśmy dynamizm przy jednoczesnym kanonie, od którego Kościół katolicki nigdy nie odszedł. Tym kanonem – fundamentem Mszy jest zawsze konsekracja, której słowa się nie zmieniają. Zresztą Benedykt XVI zezwolił na sprawowanie Mszy św. w rycie trydenckim we wszystkich kościołach rzymskokatolickich, jeżeli zbierze się grupka wiernych , która będzie sobie tego życzyła. Jak wiem, w Archidiecezji Warmińskiej nie ma nigdzie stałej sprawowanej Mszy św. trydenckiej, gdyż brak jest chyba takiego zapotrzebowania.

    Trudno jest dyskutować ze stwierdzeniem, że Kościół od Soboru Watykańskiego II przestał bronić prawdy, gdy podjął dialog z innymi wyznaniami chrześcijańskimi i innymi religiami. Autorka stwierdziła kategorycznie: „Miedzy Chrystusem a światem jest przepaść. Między Kościołem a światem jest przepaść”. I jak z takimi stwierdzeniami polemizować? Chrystus przyszedł na świat jako człowiek, przyszedł do świata, jak sam powiedział: „nie przyszedłem aby świat potępić, ale świat zbawiać”. Kościół istnieje w świecie, istnieje dla ludzi przez ludzi, a jego fundamentem i głową jest sam Jezus Chrystus. Kościół nie może odgradzać się od świata, musi świat ewangelizować, aby być wiernym posłannictwu Chrystusa, który nakazał: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu…” Jeżeli autorka twierdzi, że pomiędzy światem a Kościołem, jako rzecz pożądana, ba, kategoryczna, winna istnieć przepaść, to konieczna jest długa dyskusja, co ona rozumie pod pojęciem Kościół.

    Benedykt XVI robi bardzo dużo, aby Bractwo św. Piusa było w jedności ze Stolicą Apostolską. Po zdjęciu ekskomuniki z czterech z biskupów lefebrystów przez dwa lata trwały rozmowy. Niestety, w grudniu 2011 poinformowano o głębokim impasie tego dialogu. Dzisiejszy przywódca Bractwa św. Piusa, bp Bernard Fallay, odrzucił przedłożoną mu w Rzymie preambułę doktrynalną, której przyjęcie miało być warunkiem pojednania. Treści tej preambuły nie ujawniono, ale można się domyśleć, że chodzi o deklarację uznania przez lefebrystów dokumentów Soboru Watykańskiego II i nauczania papieży urzędujących po tym soborze, co cytowałem w nocie Sekretariatu Stanu. Wypowiedzi bp. Fallay’a niestety nie napawają optymizmem, gdyż w wywiadzie udzielonym tuż po rozpoczęciu dialogu stwierdził, że Bractwo przystępuje do rozmów ze Stolicą Apostolską po to, aby nawrócić Watykan! Przy takiej postawie, że cały Kościół zbłądził, a tylko abp. Lefebvre poznał prawdę i jest strażnikiem wiary (tezę tę też prezentuje autorka) trudno jest podejmować jakikolwiek dialog.

    Stąd jeszcze raz stwierdzam, że polemika z sympatykami lefebrystów jest niestety niezmiernie trudna, bo ich podstawowe założenie, że mają stuprocentową rację, a cały świat jest w błędzie, faktycznie uniemożliwia dialog. Autorka z dużą sympatią napisała o Benedykcie XVI, więc trzeba też przypomnieć, że w marcu 2009 roku, czyli w czasie trwania rozmów, w liście do biskupów papież jednoznacznie stwierdził: „Bractwo nie ma żadnego statusu kanonicznego w Kościele, a jego duchowni nie mogą pełnić w sposób zgodny z prawem żadnej posługi”. Sądzę, że jest to zrozumiałe, i wierni którzy korzystają z posług duchownych lefebrystów czynią to niegodziwie i mają tego świadomość. Ewelina Siwicka stwierdziła jednak: „O tym, czy jakaś struktura działa w Kościele legalnie czy nie, decyduje postawa wiernych”. I tu jest w ogromnym błędzie. Nie wiem czy autorka wie, co to jest Magisterium Kościoła, czy zna Kodeks Prawa Kanonicznego. O tym, co jest legalne w Kościele czy nie, decyduje nie garstka wiernych, ale Urząd Nauczycielski Kościoła. Marcin Luter chyba się śmieje w kułak, skoro lefebryści nagle kierują się liberalizmem albo tym kierunkiem tłumaczą swoje postępowanie. To jedno zdanie faktycznie uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję z autorką. Stąd tego tekstu proszę nie traktować jako polemiki, ale pewne wyjaśnienie i uzupełnienie.

    Uważam, że odejście abp. Lefebvr’a od jedności ze Stolicą Apostolską było wielkim bólem dla Jana Pawła II. Lefebryści byli głównymi opozycjonistami protestującymi przeciwko jego beatyfikacji. W roku ubiegłym lefebryści wzywali do odprawienia tysiąca Mszy św. aby nie doszło do spotkania w Asyżu Benedykta XVI z przedstawicielami innych religii. Można podziwiać ich gorliwość, ale jednocześnie głęboko zadumać się nad ich zamknięciem na świat, na tradycję Kościoła rzymsko-katolickiego. Bo tradycją Kościoła są też jego reformy. Lefebryści równo 50 lat po rozpoczęciu Soboru Watykańskiego II odrzucają jego postanowienia, i uważają, że wszyscy biskupi i papieże przez pół wieku błądzą, bo przyjęli uchwały soboru. Tylko ich droga jest prawdziwa. Czy zatem przy takiej postawie jest możliwy z nimi dialog?

    Były redaktor naczelny „Posłańca Warmińskiego”, publicysta, autor czterech książek.

    ks. Jan Rosłan

  136. aga said

    Panie Marucha ,proszę o odblokowanie m. komentarza.ad.133
    Jeśli takie jest rozeznanie lefevrystów co do papieży jak jak Kudlatego co do mojego rzekomego modernizmu to niech mu panie Boże zdrowie…
    Panu wiary brak ,jesli Pan uwierzył,że Duch Sw. opuści ł Papieża.
    a może przeniósł się z Rzymu do Econe i prowadzi teraz nie papieża tylko bp. Fellaya ? :))

    Niech Pan nie wrzuca -jak sekciarze – wszystkich do jednego wora,bo ja jestem przeciwna ruchowi neonów ale są wśród nich i takie chlubne wyjątki jak tutaj p. Magda:

  137. aga said

    Ks. Jan Rosłan, Trudna dyskusja Drukuj

    „Debata. Miesięcznik regionalny” (Olsztyn), nr 3 (54), 03.2012, s. 33.

    Waldemar Tomaszewski uważa, że przyczyna nieporozumienia w ujawnianiu własnego stosunku do Bractwa św. Piusa tkwi w używanym języku, w „różnicach semantycznych pojęć”. Może nawet przyznałbym tu rację autorowi, bo rzeczywiście mówimy, czy raczej tutaj piszemy, różnymi językami, bo według niego ja używam języka przedsoborowego, mimo, że bronię Soboru Watykańskiego II, który jest podważany przez autora polemiki. Taki niby paradoks, a ukazuje jedno: od języka się wszystko zaczęło, bo na początku było Słowo. I w teologii (a i w całej humanistyce) semantyczna jasność jest podstawą wszelkiego dialogu.

    Autor polemiki twierdzi, że podczas Soboru Watykańskiego II nastąpiło zerwanie „ciągłości w nauczaniu Magisterium Kościoła (…) w efekcie zerwanie legalności jego obrad”. I tu chciałbym zapytać, co rozumie autor pod pojęciem „Magisterium Kościoła”? Czyżby już takowego dzisiaj nie było? Przyznam się, że nigdzie do tej pory nie spotkałem się z twierdzeniem, że Sobór Watykański II był nielegalny. Bo jak twierdzi autor, została zerwana legalność jego obrad, to wniosek jest jasny. Waldemar Tomaszewski tę nielegalność motywuje tym, że papież Jan XXIII podjął decyzję o zredagowaniu nowego schematu „Źródła Objawienia”. Przypomnę teologowi, że o zwołaniu soboru, a także o jego przebiegu, tematyce prac, zakończeniu i ogłoszeniu wyników decyduje jedynie Ojciec św. Skoro papież Jan XXIII podjął decyzję o „zredagowaniu nowego schematu”, to właśnie była to decyzja w pełni legalna. Sobór nie może odbywać się wbrew woli papieża, bez jego zgody i bez jego kierownictwa. Papież w każdej części soboru ma pełnię władzy nad jego przebiegiem. Tu dziwię się eklezjalnej ignorancji autora, bo czytając liczne pisma lefebrystów, nikt tak bzdurnej tezy o nielegalności Soboru Watykańskiego II tam jeszcze nie postawił. Zresztą sam abp. Marcel Lefebvre podpisał wszystkie konstytucje, dekrety i deklaracje Soboru Watykańskiego II, choć aby mogły być prawomocne w Kościele, musiały mieć jeden podpis, papieża Pawła VI, i taki mają. Dopiero po pewnym czasie abp. Lefebvre zaczął kontestować trzy dokumenty soborowe: Deklarację o wolności religijnej, Dekret o ekumenizmie i trochę w ograniczonym zakresie (aby nie być posądzonym o antysemityzm) Deklarację o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich.

    Autor polemiki uważa, że była też inna przyczyna „zerwania legalności” (cóż za dziwne pojęcie – ani prawne, ani teologiczne) Soboru Watykańskiego II. Miała to być sprawa członków komisji i głosowania ich składów. Czyli znów o żadnej nielegalności mowy być nie może, chyba że autor uważa, że Jan XXIII podejmował decyzję nielegalnie… ale wtedy musiałby dowieść, że został też wybrany nielegalnie papieżem i stąd jego decyzje nie mają mocy prawnej w Kościele. Specjalnie tak to opisuję, aby ukazać jakie konsekwencje wynikają z tego, gdyby poważnie potraktować stwierdzenie autora.

    Przyjmując wymyślone przez siebie, ale nieprawdziwe tezy, wyciąga też z nich błędne wnioski. Stwierdził: „Rewolucyjne zerwanie legalności Soboru miało utorować i utorowało drogę do zerwania tradycyjnego nauczania Kościoła katolickiego. Stało się to widoczne mniej lub więcej we wszystkich dokumentach soborowych”. Nielegalny Sobór wprowadził do Kościoła zerwanie „tradycyjnego nauczania”, czyli jakiego? Nigdy nauczanie Kościoła nie zostało i nie zostanie zmienione, bo mówimy tu o treści tego nauczania, o jego korpusie, czyli dogmatach. Kościół opiera się na nauczaniu Jezusa Chrystusa, czyli Ewangelii i Tradycji Apostolskiej. Treść tego nauczania w niczym nie zmieniła się po Soborze Watykańskim II. Zmieniły się tylko formy tego nauczania, a to jest wielka różnica. Po Soborze Kościół zwrócił dużą uwagę na zaangażowanie świeckich w całym życiu kościelnym, od liturgii zaczynając po formy życia społecznego, kulturalnego i politycznego kończąc. Bo Kościół jest obecny w świecie publicznym przede wszystkim poprzez świeckich. I Sobór był obudzeniem tego wielkiego śpiącego molocha, jakim był laikat. Oczywiście, zaangażowanie świeckich w różnych kulturach miało różne skutki. Można mówić nawet o przejęciu prowadzenia parafii przez świeckich w Niemczech, o decydowaniu o liturgii, a nawet przepowiadaniu, czyli głoszeniu kazań przez parafialnych asystentów. Niewątpliwie doszło tu do wielu nadużyć, ale odchodzę tu od tematu polemiki.

    Jej autor jako egzemplifikację zerwania z tradycyjnym nauczaniem podaje przyjęty przez Sobór Watykański II Dekret o ekumenizmie. Tu stwierdził, że w dekrecie zmieniono definicję Kościoła: „Kościół katolicki nie jest (est) już Kościołem Chrystusowym, lecz w Kościele Chrystusowym trwa, substytuje (subsistit in). W zmianie tej chodziło o podkreślenie faktu, że i w innych wyznaniach trwa Kościół Chrystusowy. Innymi słowy wszystkie wyznania chrześcijańskie trwają w prawdzie, z drugiej jednak wszystkie trwają w błędzie, nie wyłączając Kościoła katolickiego, który odtąd nie ucieleśnia w wymiarze historycznym w sposób pełny Kościoła Chrystusowego”. Przepraszam za przydługi cytat, ale jest to faktycznie jedyna teologiczno-dogmatyczna myśl w tym artykule, bo spekulacje o nielegalności Soboru pomijam. Nie wiem na jakiej podstawie autor wyciągnął takie wnioski, nie chcę go podejrzewać, że nie czytał Dekretu o ekumenizmie, a może czynił to bardzo dawno, bo gdyby do niego sięgnął i zatrzymał się na pierwszym rozdziale dekretu zatytułowanym „Katolickie zasady ekumenizmu”, to znalazłby tam następujące stwierdzenie: „Pełnię bowiem zbawczych środków osiągnąć można jedynie w katolickim Kościele Chrystusowym, który stanowi powszechną pomoc do zbawienia. Wierzymy mianowicie, że jednemu Kolegium apostolskiemu, któremu przewodzi Piotr, powierzył Pan wszystkie dobra Nowego Przymierza celem utworzenia jednego Ciała Chrystusowego na ziemi, z którym powinni zjednoczyć się całkowicie wszyscy, już w jakiś sposób przynależący do Ludu Bożego”. I jak autor polemiki może pisać, że w schemacie tego dokumentu używano pojęcia „Kościół Chrystusowy”, ale w dokumencie watykańskim tę definicję zmieniono! Trudno jest doprawdy polemizować z autorem o problemach, kiedy cała polemika sprowadza się do sprostowań faktów, które przytacza autor jako fakty, a nimi one nie są. W tym jednym zdaniu z Dekretu o ekumenizmie wypływa jasno, że Kościół Chrystusowy, czyli katolicki ma pełnię prawdy, pełnię środków zbawczych i z nim powinni się zjednoczyć ci, którzy uważają, że należą do Ludu Bożego, czyli inni chrześcijanie. Proponuję autorowi polemiki też lekturę Konstytucji dogmatycznej o Kościele, gdzie wprost się też definiuje Kościół katolicki oparty na fundamencie Apostołów, kierowany przez następcę św. Piotra jako Kościół Chrystusowy. I jeszcze jeden cytat z odrzucanej przez lefebrystów Deklaracji o wolności religijnej, gdzie już na wstępie stwierdzono: „Najpierw więc oświadcza Sobór, że sam Bóg ukazał ludzkości drogę, na której Jemu służąc ludzie mogą osiągnąć w Chrystusie zbawienie i szczęśliwość. Wierzymy, że owa jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim, któremu Pan Jezus powierzył zadanie rozszerzania jej na wszystkich ludzi, mówiąc Apostołom: „Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, ucząc je zachować wszystko, cokolwiek wam przykazałem” (Mt 28. 19–20) Wszyscy ludzie zaś obowiązani są szukać prawdy, zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła, a poznawszy ją, przyjąć i zachować.”

    Daję te liczne przytoczenia z soborowych dokumentów, aby wykazać jasno, że nigdzie Kościół katolicki nie twierdzi, że wszystkie inne Kościoły mają poznanie pełnej prawdy, albo też że wszystkie błądzą „nie wyłączając Kościoła katolickiego”, jak uważa autor. Dawno nie spotkałem się z takim nadużyciem interpretacyjnym dotyczącym Soboru Watykańskiego II, jak w tekście Waldemara Tomaszewskiego. Podawanie, że jest uczeniem ks. prof. Cz. S. Bartnika (którego teksty drukowałem w „Posłańcu Warmińskim”), jest krzywdą robioną znanemu profesorowi dogmatyki, przez lata wykładowcy KUL, który nigdy nie twierdził, że Sobór Watykański II jest nielegalny, a jego dokumenty (np. o ekumenizmie) wyrzekają się definicji Kościoła Chrystusowego. Przykro mi to stwierdzić, ale autorzy tekstów publicznie prezentowanych winni mieć świadomość odpowiedzialności za swoje słowa i sformułowania.

    Na końcu autor stwierdza, że jestem niekonsekwentny w myśleniu i dodaje: „Te niekonsekwencje w myśleniu i działaniu widać również w nocie Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej przytoczonej przez ks. Rosłana (…) Otóż treść tej noty jest zupełnie sprzeczna z posoborową ideą ekumenizmu”. Bardzo rzadko spotyka mnie taki komplement, że w niekonsekwencji w myśleniu i działaniu zostałem zrównany z Sekretariatem Stanu Stolicy Apostolskiej. Za to bardzo autorowi dziękuję. Nie mogę niestety odpłacić się podobnym komplementem, chyba że będzie to sformułowanie, że autor polemiki wzoruje się na myśleniu Lecha Wałęsy, czyli „ jestem za, a nawet przeciw”. Raz krytykuje Sobór Watykański II za Dekret o ekumenizmie, a zaraz zarzuca Kościołowi, że go nie stosuje w stosunku do lefebrystów, których sytuację porównuje do Kościołów Wschodnich. I tu znów autor wykazał się niestety nieznajomością tego dekretu. Dotyczył on wszystkich Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, nie dotyczy sytuacji wewnętrznej Kościoła katolickiego (w którym jest wiele obrządków, przykładowo ormiański czy bizantyjski). Bractwo św. Piusa X nie jest nowym Kościołem jak chce zasugerować autor polemicznego tekstu. Z posługi w Kościele prawosławnym można skorzystać tylko w nadzwyczajnych okolicznościach, jak też w nadzwyczajnych okolicznościach rozgrzeszenia może udzielić kapłan znajdujący się w karach kościelnych.

    I na koniec niekonsekwencja kolejna, której uległem, stwierdzając, że w Archidiecezji Warmińskiej nie jest sprawowana na stałe Msza św. w rycie trydenckim. I takie są fakty. Okazjonalnie bywa sprawowana. Jeżeli zgłosi się jakaś grupka, która zadeklaruje uczestnictwo w takiej Mszy św., to na pewno zostanie wyznaczony i kapłan, i kościół, gdzie zwolennicy łaciny mogą się modlić. Że w Olsztynie spotykają się jednak zwolennicy lefebrystów, to już trochę inna sprawa. Na pewno nie kierują się wszyscy (choć niektórzy być może) tylko tym uczestnicząc w spotkaniach i nabożeństwie, że liturgia sprawowana jest tam w rycie trydenckim. Ale tu odsyłam do noty bp. Jacka Jezierskiego, skierowanej do wiernych Archidiecezji Warmińskiej.

    Ewelinie Siwickiej, Waldemarowi Tomaszewskiemu i innym zwolennikom lefebrystów, którzy dziś atakują Kościół katolicki za Sobór Watykański II, radzę jedno: proszę wpierw dokładnie przeczytać soborowe dokumenty, a nie powtarzać propagandowe slogany, które jak mantry są powtarzana na większości prolefebrystowskich forach internetowych. Okazją do lektury dokumentów soborowych niech będzie pół wieku od rozpoczęcia ostatniego Soboru, przeciwko któremu tak niektórzy protestują, nie znając faktycznie jego ustaleń. Proponuję: powróćmy do źródeł, do Ewangelii, do Magisterium Kościoła i papieskiego nauczania.

    Oświadczenie Wikariusza Generalnego Archidiecezji Warmińskiej

    Bractwo Kapłańskie św. Piusa X organizuje w najbliższym czasie w Olsztynie Mszę Świętą według rytu trydenckiego.

    Ponieważ nabożeństwo ma odbyć się na terenie podlegającym jurysdykcji Archidiecezji Warmińskiej uprzejmie informuję:

    1. Bractwo św. Piusa X działa nielegalnie z punku widzenia prawa obowiązującego w Kościele.

    2. Bractwo, którego założycielem był abp Marcel Lefébvre (+1991), kwestionuje ustalenia Soboru Watykańskiego II oraz nauczanie papieży Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła II.

    3. Wobec aktu poważnego nieposłuszeństwa abp Marcela Lefébvre jakim było samowolne udzielenie święceń biskupich czterem osobom, Jan Paweł II stwierdził zaciągnięcie kary ekskomuniki wobec szafarza święceń oraz czterech wyświęconych przez niego biskupów (1988).

    4. Ojciec Święty Benedykt XVI próbuje szukać sposobów integracji społeczności tradycjonalistów z Kościołem Powszechnym. Dlatego, uwolnił czterech biskupów z kar kościelnych zaciągniętych poprzez nielegalne przyjęcie święceń (2009). Biskupi ci, nie zyskali przez to prawa do pełnienia jakichkolwiek funkcji.

    5. Dialog z tradycjonalistami prowadzi Stolica Apostolska. Nie przyniósł on na razie rezultatów. Tradycjonaliści odrzucają nadal nauczanie Soboru na temat wolności religijnej (praw człowieka), możliwości dialogu z judaizmem, ekumenizmu oraz dialogu z religiami.

    6. Uczestnictwo katolików z liturgii tradycjonalistów byłoby aktem nieposłuszeństwa Kościołowi i sprzyjałoby to zamętowi w życiu kościelnym.

    Olsztyn, dnia 27 kwietnia 2011 r.

    Bp Jacek Jezierski

    WIKARIUSZ GENERALNY

    Za: Archidiecezja Warmińska (09.05.2011)

    Były redaktor naczelny „Posłańca Warmińskiego”, publicysta, autor czterech książek.

    Ks. Jan Rosłan

  138. JO said

    Ad.134! Ja Pani nie Poznaje, Ago.

    Przeciez ten tekst jest kpina z Kosciola Katolickiego w swietle Faktow oraz Wielkiej Pracy Teologiczno-Dydaktycznej jaka wykonali Ksieza z Bractwa. Ks Roslan jedzie na emocjach, niewiedzy ogole Katolikow I Klamie w Zywe Oczy chociazby mowiac to, ze Afryka sie Staje Katolicka, bo ona staje sie Synkretyczna, lub judeokatolicka a nie Katolicka.

    Kpina jest wskazywanie uwolnienia M Trydenckiej, gdzie Faktem jest, ze ona jest na Warunkach! I to zaleznych od decyzji ” jak nie gdyz KC PZPR”..

    Ksiadz posluguje sie sloganami, populizmami poslugujac sie wybranymi czy tatami ogolnikowymi jako przyklad ….w tendencyjny sposob

    Pani Ago, nigdy nie myslalem, ze Pani zajmie strone judeokatolikow….

  139. Tralala said

    Panie Jo, pan pisze coraz lepiej! Dysleksja poszla spac?

    Ma Pan racje co do tego tekstu, same slogany!

    Ks. Roslan pisze, ze trudno dyskutowac z lefebrystami. A ja bym powiedziala, ze z nielefebrystami jeszcze trudniej.
    Np: mowi do mnie pewna osoba – kosciol musi isc z duchem czasu,
    – tak? ale powiedz mi co przez to rozumiesz,
    – no musi isc z duchem czasu,
    – ok, ale co to dla ciebie znaczy?
    – MUSI ISC Z DUCHEM CZASU!!!!
    Tak wygladaja dyskusje.

  140. Marucha said

    Re 139:
    Chyba było by z korzyścią dla gajówki, gdybym wywalał jawnie modernistyczne wpisy w tematach tyczących Kościoła.
    Sloganów o miłości i jedności mamy chyba dosyć. Podobnie jak przeznaczonych dla katolo-kretynów pierdoł o tym, że II Sobór był wyśmienity, tylko go „źle zinterpretowano” – a serdeczne spotkania hierarchii KK z satanistami są polityczną koniecznością dla Watykanu.

  141. Tralala said

    ad 140: POPIERAM, te bajdy sa nie do zniesienia.

  142. yeti said

    O katolicyzmie jako religii wolności i protestantyzmie jako religii ucisku (wbrew obiegowym opiniom)
    http://nczas.com/publicystyka/wozinski-protestantyzm-i-katolicyzm-a-wolnosc-kto-przysluzyl-sie-libertarianom/

  143. aga said

    Panie Marucha
    czyli reaktywuje Pan Wydzial cenzury Kc PZPR jak to nawoływał JO a teraz zdaje się też Tralalala?
    Pewnie ,że możemy się tak nawzajem obrzucać : klamswta,brednie, judeokatolicy z jednej strony ; upór,ciasnota,arogancja,buta, pycha, z drugiej.I co dalej?

    Trzeba dążyć do ugody, tym bardziej, że realne skutki Soboru Watykańskiego II są żałosne: puste kościoły, relatywizm moralny, rozrost ateizmu.
    Jednakże żałosnym nadużyciem i hipokryzją jest przypisywanie Soborowi tego co stało się wynikiem zlożonych procesów o charakterze politycznym- ekonomicznym- społecznym- rozwoju nauki przemyslu , techniki poprostu jest zalosne.
    Kiedy posłuchalam co się działo z katolikami na zachodzie,jakak degrengolada i nienawiść po zakonczeniu IIwś.nie chce myslec co by bylo, gdyby ze strony Kosciola nie bylo zadnej odpowiedzi na to jak zyc w cywilizacji w której jesteśmy.
    Pani Tralalala pisze o jakiejś kobiecie i tym,że KK musi iść z duchem czasu.
    Nie tyle iść co musiał wyjść mu naprzeciw. w tamtej trudnej złożonej sytuacji powojennej i duchowej..Nauczanie papieży przedsoborowych nie wystarczało tym ,którzy przeżyli katastrofę wojny.
    Panie Tralala nie wie co to znaczy? powiem tak:

    sytuacja egzystencjalna jednostek będąca wynikiem materialistyczno-konsumpcyjnej wizji swiata zmierzala do degradacji religijności jako takiej na rzecz samego używania wartości materialnych.

    Panie Marucha, bądźmy realistami ;ludzie nie poprą tłumnie Bractwa i zostają w tym okaleczonym ale Kościele posoborowym ;
    czy naprawdę nie widzi Pan,że w tej sytuacji należy szukać tego co łączy a nie tego co dzieli, szczególnie wtedy, kiedy sytuacja globalna zmierza do wyparcia religijności i wiary jako takiej z życia ludzkiego.
    Niech pan nie wrzuca wszystkich niemiłosiernie do jednego wora; nawet Bractwo nie jest dzięki Bogu monotonnie jednorodne,bo wyczytałam ,że bp. Willlamson uznaje objawienia w Garabandal podobno.
    Niech Pan oglądnie jeszcze raz film „Ja jestem” , tam jest ten ogrom bogactwa i charyzmatów – czy człowiek wiary katolickiej ma prawo to odtrącać i zmieniać?a może ci właśnie – stosując nomenklaturę JO -„synkretyczni” afrykanie lub zagubieni judeokatolicy mają w sercu więlką i szczerą miłość do Pana Boga?Tylko Pan Bóg wie,my napewno nie.Znam naprawdę bardzo gorliwych i pobożnych ludzi z Neokatechumenatu.

    W przeciwnym razie jeśli zamkniemy się na własne racje to sytuacja może wyglądać tak:

    Papież na prośbę Przełożonego Lefebrystów zdjął z Biskupów Bractwa ekskomunikę, stawiając jako warunek powrót do Kościoła. Jeśli odpowiedź BPX będzie negatywna, BXVI odpowiedzialny za Katolicką Jedność, ze smutkiem uszanuje ten wybór i ekskomunikuje całe Bractwo, aby nie wprowadzać zamieszania wśród wiernych. To na barkach biskupa Falleya spoczywa odpowiedzialność.

    Czy chcemy realnej schizmy????

  144. aga said

    Pani Tralala
    szkoda,że nie dostrzega Pani ducha obsesji pana JO na pkcie JPII.

    Panie JO,

    proponuję takie ćwiczenie codziennie 🙂

    Błogosławiony Janie Pawle II ,Dziekuję Ci za to,że mogę kiedy tylko mam taka potrzebę uczestniczyć w nabożeństwie w cerkwi prawoslawnej i nie grożą mi z tego pwodu żadne kary kościelne jak to miało miejsce jeszcze za Piusa XI .

    Może poskutkuje:)

    Niech Pan teź sięgnie do Dzienniczka – zakładam,że Pan w ogóle czytał ?- to wtedy przestanie się Panu mylić s. Łucja ze Sw. Faustyną.A może i sens posługi tego papieża Pan pojmie?

  145. JO said

    ad.144. Pani Ago, do cerkwi chodzily Cale Kresy i to Katolicy ( i to bez KAR..), wiec niech Pani sie douczy w tym temacie. … a ja bede sie douczal w swoim, ktory Pani wskazuje.

  146. aga said

    „Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary.”

    http://pl.gloria.tv/?media=259823

  147. aga said

    I po co strzępić jezyk po próżnicy :
    każdy kto może niech uda się do paru proboszczy z brzegu z prośbą aby przywrocił Komunię św. na klęcząco tak jak naucza BXVI.

    KTO MOŻE DOBRZE CZYNIC A NIE CZYNI :GRZESZY!
    NASZYM OBOWIAZKIEM JEST WALKA O PRAWDĘ I CHRYSTUSA -RESZTĘ POZOSTAWMY JEMU SAMEMU.

    Zacznijmy zmieniac nasz Kościoł.
    Małymi kroczkami.

  148. JO said

    ad.139. …ten „ksiadz” wspomina o „REFOMACH” Kosciola, ktore podobno w g niego zawsze mialy miejsce w przeszlosci .

    Ja zawsze myslalem , ze Lutei i spolka „Reformowali” Kosciol a Kosciol Katolicki jedynie nawolywal do NAWRACANIA sie, do powrotu do Wiary, Niezmiennej Wiary i Zycia w Tej wierze.

    Jak to sprytnie Robia Wode z Mozgu Masom Ludzkim a ze nawet Tacy Ludzie jak Pani Aga daja sie na to nabrac to ja jestem w szoku!

  149. JO said

    ad.144. Pani Ago, zawsze Matka mnie uczyla, ze koto z kim przystaje , takim sie staje. Uczyla mnie, ze nie wolno przebywac z lobuzami by ich nie legitymizowac i nie narazac siebie na stanie sie lobuzem.

    Skoro to dotyczy dzieci, doroslych, to czy takie Matczyne wg mnie Katolickie Nauki nie obowiazuja Papiezy, Biskupow?

    Sw Pawel, Pan Jezus Naucza, ze nalezy od tych co nie przyjmuja Prady Otrzepywac sie i zaraz z takeigo domu wychodzic! A Pani Pitoli, ze Papiez, Kosciol jest w obowiazku „Ewangelizowac” wbrew zasadom wyznaczonym przez SAMEGO BOGA….

    Pani sie zagubila Ago.

  150. JO said

    ad.143. Pani Ago , Pani staje sie Pouczajacym. Panie rozsiewa cherezje.

    Panie Marycha, Prosze o banowanie Panie Agi

    —————————–

    Nie ma ugody z judeokatolikami, bo ugoda prowadzi do Smierci Wszystkich. Skoro judeokatolicy chca ginac, nich gina…., maja szanse, ale niech nie pociagaja za soba innych do Smierci jak to teraz robi Pani Aga

    Pani Aga Poucza. Prosze o Banowanie Pouczajacych.

  151. JO said

    ad.150. Oczywiscie mialo byc” Panie Marucha” – za literowke przepraszam

  152. JO said

    Pani Aga wie, ze Sobor Watykanski II byl Rewolucja w Kosciele zorganizowana przez NIEKATOLIKOW, przez podszytych, ukrywajacych swoje prawdziwe oblicze Biskupow namawiajacych do Soboru Papieza.

    Sobor wiec byl od poczatku FALSZEM, PODSTEPEM i teraz Aga pcha tu Nas bysmy uwierzyli, ze taka Trucizne, Konia Trojanskiego MAMY My Katolicy Uznac!!!

    Niedoczekanie Czasownic

  153. Gość said

    ad 149 i 150
    Panie Jo Co Pan wypisuje, czy w ogóle Pan przeczytał ze ZROZUMIENIEM to co napisała Aga?!
    Skad u Pana tyle nonsensownej i negatywnej ekspresji!

  154. Dzięcioł said

    Po tragedii, jaką zgotowano Kościołowi na SWII, jedyną wartościową, należycie zorganizowaną i skuteczną odpowiedzią, była postawa Abp. Lefebvre. Działanie Bractwa można śmiało nazwać opatrznościowym. Nawet gdy trafiają się im jakieś drobne potknięcia, to współdziałanie z Bractwem jest szlachetną i wspaniałą postawą katolickich wiernych. P.S. Panie Marucha, podziwiam pańską tolerancją, ale też coraz bardziej zastanawiam się czy aby Pani Aga nie przynosi więcej strat niż pożytków na tym forum?

  155. JO said

    ad.153. Nie nie czytalem dokladnie, ale to co przeczytalem wystarczy by Pania Age ZBANOWAC.

    ——————–

    Jedyna forma ratunku (o ktory tak troszczy sie Pani Aga) , nie jest to co Pani Aga Proponuje – UGODE, szukanie wspolnych punktow ale STARY EKUMENIZM, czyli nauczanie i to tak jak Pan Jezus Kazal – Kto slucha i slyszy i Wierzy – to tam zostac a kto nie Wierzy – od tego domu trzymac sie z daleka!!!

    Ciekawe jest, ze Pani Aga nie bedac Lefebrystka, nie przynalezac do Bractwa – RADZI BRACTWU i tu nam nalezacym Do Bractwa w takiej czy innej formie, by Przystapic do POSOBOROWIA, uznac Sobor !!!!!!!!!!!!!!

  156. Franek1 said

    Re 131

    Panie Marucha,

    Zacznę od najprostszej odpowiedzi w związku z poniewieraniem bł. Jana Pawła II, bo łatwo Pan może zweryfikować, iż nie połączyłem tego fenomenu z duchownymi z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, bo świadomy wieloznaczności terminu „lefebryści” staram się tego terminu nie używać dla uniknięcia nieporozumień.

    „Czy Bractwo nie jest częścią Kościoła Katolickiego?” – moja odpowiedź jest, że nie, bo nie mając uregulowanego statusu prawnego nie są instytucją kościelną. Jak Pan widzi pomijam fakt, że wyrażenie „być częścią Kościoła” mogłoby być różnie rozumiane i ograniczam się do aspektu prawnego.

    Co do unieważnienia Soboru, to – ponieważ odsyła Pan do historii Kościoła – powiem banalnie, że to trochę tak, jak z „unieważnionym małżeństwem”: mówi się czasem o unieważnieniu małżeństwa (słyszałem i księży tak mówiących), chociaż w rzeczywistości chodzi o stwierdzenie nieważności małżeństwa, czyli stwierdzenie, że dana para nigdy małżeństwem nie była. Otóż to, co niektórzy nazywają soborem w Pizie (rozpoczętym w Pizie w 1511 roku) nie było de facto soborem Kościoła i przez Kościół nigdy za sobór nie zostało uznane. Istnieje nawet specjalne określenie na ów pseudosobór, a mianowicie „conciliabulum” (zamiast „Concilium”), powiedziałbym: soborek.

    Pyta mnie Pan także, dlaczego moim zdaniem uznanie II Soboru Watykańskiego – czyli m.in. wynaturzeń i herezji – jest tak ważne? Może Pańskie sformułowanie pytania pozwoli mi lepiej sprecyzować punkt, w którym zaczynamy się nie rozumieć. Gdy ja mówię o uznaniu Soboru Watykańskiego II za prawdziwy sobór Kościoła, Pan wydaje mi się uważać, że ja myślę, iż należy uznać za prawdziwe każde zdanie dokumentów Soboru – ja zaś od treści dokumentów całkowicie abstrahuję. Bo jeśli bym uważał, że Vaticanum II nie jest soborem Kościoła, to ani by mnie ziębiło, ani grzało, co w nich jest napisane, czy mianowicie zwyrodnienia, herezje, bzdury, bluźnierstwa czy kpiny. Jeśli zaś dla mnie ten Sobór jest soborem, to dopiero wtedy czytam jego dokumenty, starając się je rozumieć w świetle wiary. Gdy mi się to nie udaje, proszę o pomoc kogoś kto się na tym lepiej zna, a gdy nikt w Kościele nie będzie umiał zrozumieć jakiegoś fragmentu dokumentów, przyjdzie kolej na papieża, który jedyny jest władny wiążąco orzec, jak mamy te teksty po katolicku rozumieć.

    Na dwa pierwsze pytania odpowiem szczerze, że takich autorytatywnych wypowiedzi Bractwa nie znam; autorytatywną, czy oględniej mówiąc miarodajną w tych sprawach wypowiedzią byłoby Praeambulum z rozmów między Stolicą Apostolską a Bractwem, ale – jak wiadomo – Bractwo odmówiło podpisania Praeambulum. Moje zaś opinie w tych sprawach są po prostu dedukcjami z tego, co członkowie Bractwa piszą, mówią i czynią.

    Co do Tradycji, powiem bardzo ogólnie, że Tradycję rozumiem jako istotną część Kościoła, czyli jako Tradycję Kościoła i stąd jak nie ma dwóch Kościołów (przedsoborowego i posoborowego), tak nie ma sensu mówienie i Tradycji Kościoła, która miałaby nie być Tradycją Kościoła dzisiejszego. Niech Pan zauważy, że ciągle podkreślając, że Kościół ze swoją Tradycją jest (był i będzie) jeden, nie tyle chcę bronić Kościoła co troszczę się o koherencję mojej wiary w jeden Powszechny Kościół Chrystusowy, o niepodcinanie nieświadomie gałęzi, na której siedzę i tą moją troską na tej witrynie się dzielę, wiedząc że to nie jest tylko moją troska osobista.

    Pańskie przekonanie, że ja de facto bronię zła w Kościele (mówi Pan o status quo), może wywodzić się stąd, że ciągle akcentuję, że Kościół jest jeden i że jest taki, jaki jest (bo nie do pomyślenia jest cokolwiek, co by nie było takie, jakie jest). A wyrażenie „taki, jaki jest” może być rzeczywiście wielorako rozumiane. Uświadomiłem to sobie, gdy kiedyś dwoje neonów, ksiądz (pardon, prezbiter) i katechistka, zechcieli mi objawić pewien sekret: „Czy pan wie, że Bóg pana kocha takim, jakim pan jest?”. Odpowiedziałem, że owszem i że wiem nawet, iż Pan Bóg kocha również diabła takim, jakim jest i to kocha go nieskończoną, boską miłością.

    Gdy więc powiem, że Chrystus kocha swój Kościół, ten jeden jedyny, jaki istnieje i który jest taki, jaki jest, to niech mi Pan wierzy, że nie chcę przez to powiedzieć bluźnierczo, że Pan Jezus kocha zło w Kościele, albo, że tego zła broni.

    Liczę na Pana wyrozumiałość, że tak późno odpisuje (z radością odnotowuję, że tu jeszcze żywo)

    Serdecznie pozdrawiam

  157. Inkwizytor said

    Re: 154

    A to niby dlaczego Bractwo ma byc jedyną wartościową odpowiedzią ? Nie ma ono monopolu ani na Tradycję ani na walkę z modernizmem. Ruch katolickiego oporu to nie dzieło abpa Lefebvre’a pojawił się na długo przed arcybiskupem. Na początku nie angażował się w ten ruch, ale potem wykorzystał go dla swojego Bractwa.

    Współdziałanie z Bractwem to nie jest katolicka postawa bowiem nie mozna sobie wybierać i przebierac z tego czego papież naucza a tak czyni Bractwo. Zatem, chcąc być katolikiem trzeba sie zdecydować, albo uznać Benedykta XVI za prawowitego papieża i być mu bezwzględnie posłusznym albo zająć stanowisko sedewakantystyczne. Postawa Bractwa co prawda wygodna bo dająca poczucie trwania w jednosci z papieżem jest niekatolicka i nielogiczna. Nie można kogoś uznawać za swojego przełożonego i równocześnie postępowac tak jakby nie miał on żadnej realnej władzy

    Co do Pani Agi to prosze nie byc takim szybkim w banowaniu i uciszaniu jej jak pan JO. Postawa jej jest logiczna i katolicka. Uznaje Benedykta XVI, Jana Pawła II i w konsekwencji ich nauczanie.

  158. Kudlaty said

    Pani Aga w swoje kobieco-matczynej naiwnosci probuje polaczyc ziarno z plewami.
    Pani Ago,przeciez jako katolicy musimy obstawac przy prawdzie ,nie mozemy godzic sie na kompromisy.
    Pani broniac heretyckich posoborowych papiezy,nie widzi Pani,ze optuje za nowa synkretyczna religia wypracowywana od wiekow w kuzniach wolnomularskich.
    Przeciez Kosciol posoborowy to uwienczenie pragnien karbonariuszy,ktorzy chcieli „wychowac „sobie wlasnego Papieza na miare czasow,nowych masonskich czasow.
    Uderzono w pasterza i sie rozproszylismy,dlatego sie gubimy,klocimy,ale to nie oznacza,ze mamy za cene wenetrznego spokoju i dobrego samopoczucia udawac ze jest pieknie.
    Wydaje mi sie ,ze Pani w swoich obronnych zapedach posoborowia zapedzila sie za daleko,dala sie Pani zlapac w pulapke liberalizmu.

    Pozdrawiam i zycze wiecej roztropnosci

  159. JO said

    ad.157. Blizej mi do senekwantystow niz do posoborowia, tylko do tych sedekwantystow, co NIE uznaja Papieza jako Papieza, gdy ten bedac Wybranym w KK neguje ten Urzad. Poki co tak sie nie stalo a wic nalezy przypuszczac , ze taki Ppiez jest pod presja i robi wszystko w dobrej wierze…. To Duch Swiety Przerwie ten Chocholi Taniec a nie Pan Inkwizytorze

  160. JO said

    ad.159. …………..poza tym , bzdury Pan plecie

  161. Kudlaty said

    POSOBOROWI „PAPIEŻE”

    KS. RAMA P. COOMARASWAMY

    ––––––––

    Rozdział IV

    Jan Paweł II

    Karol Wojtyła urodził się i wychował w Polsce. Wielu próbowało przypisywać do jego młodzieńczego okresu biografii aktywne zaangażowanie w antyhitlerowskim ruchu oporu. W rzeczywistości, przed wstąpieniem do stanu duchownego pracował w fabryce chemicznej produkującej na potrzeby niemieckiego przemysłu wojennego. Wolny czas spędzał w teatrze grając pierwszoplanowe role w quasi-profesjonalnym kółku teatralnym. Po opanowaniu Polski przez komunistów Wojtyła pozostał na wolności – co więcej, jako dobrze zapowiadający się filozof i duchowny miał swobodę podróżowania po całym świecie co z kolei – każdemu obeznanemu z systemem komunistycznej tyranii – sugeruje, że cieszył się szczególnymi względami w kręgach władzy sprawujących kontrolę nad społeczeństwem. Bez wątpienia, nie był on Mindszentym! A co więcej, Mary Craig mówi nam w swojej biografii, że gdy pracował w Polsce jako parafialny ksiądz to „trzymał się na uboczu… unikając polityki (nawet zwykła uwaga, że coś jest «dobre» albo «złe» mogła ściągnąć gniew władz)” (1).

    Pomimo tego, że od prawie 500 lat nie wybrano na papieża nie-Włocha, to w żaden sposób nie oznacza to, że Wojtyła był kimś „nieznanym”, kto niespodziewanie pojawił się na scenie. Prawdę mówiąc, był to człowiek dobrze znany posoborowej pseudo-hierarchii, która pokładała w nim ufność jako gwarancie kontynuowania soborowych reform. Pierwszym, który zarekomendował w Watykanie tego młodego prałata, kiedy soborowe obrady były już w toku, był biskup Garonne z Tuluzy – późniejszy kardynał i główny sędzia śledczy arcybiskupa Lefebvre. Biskup Wojtyła przystąpił do wprowadzania swych „personalistycznych” i „egzystencjalnych” pomysłów – określanych jako jego „heideggerowsko-husserlowsko-schelerowskie koncepcje” – do kluczowego soborowego dokumentu zatytułowanego Gaudium et spes, znanego również jako „Kościół w świecie współczesnym” (2). (Kardynał Heenan – prymas Anglii nazwał ten dokument „traktatem niegodnym katolickiego Soboru”; a biskup Russel McVinney „wątpliwym kompromisem ze wszystkim, co leży u podstaw wszelakiego zła nękającego ludzkość” (3)). Nawiązane wówczas kontakty przerodziły się w zażyłą przyjaźń z Pawłem VI i zaowocowały szybką karierą w kościelnej hierarchii. W 1964 roku Wojtyła został poproszony o wygłoszenie dorocznych rekolekcji wielkopostnych dla Pawła VI i Kurii Rzymskiej, a już niebawem został nominowany na członka pontyfikalnej komisji ustanowionej dla zbadania możliwości zintegrowania doustnej antykoncepcji z katolicką teologią moralną. W tym samym roku został metropolitą krakowskim (wtedy to zachęcił Billy’ego Grahama do wygłoszenia przemówienia z ambony w jednym z krakowskich kościołów), a w 1967 roku Paweł VI uczynił go kardynałem i nadał mu paliusz. Był on jednym z trzech europejskich biskupów wyznaczonych na stałych członków watykańskiego synodu biskupów – „kolegialnego” organu ustanowionego po Vaticanum II. I wreszcie, to kardynał Benelli – dobrze znany ze swej anty-tradycjonalistycznej postawy – był osobą, która ukartowała wybór Wojtyły na tron Piotrowy. W świetle powyższych faktów trudno się dziwić, że przyjął imię „Jan Paweł”, ani temu, że podobnie jak poprzednik odmówił złożenia przysięgi podczas obejmowania urzędu i ukoronowania Tiarą. Zamiast tego, kolejny raz został udekorowany paliuszem, tym razem jako „Biskup Rzymu” i wkrótce potem zaczął się zwracać do wiernych nie jak do swych „dzieci”, ale jak do swoich „braci i sióstr”. (Decyzje o odrzuceniu koronacji zbiegają się z usilnymi zabiegami komunistycznego rządu Węgier o powrót do kraju królewskiej korony w celu nadania nielegalnemu rządowi jakichś oznak prawowitości. Korona została zwrócona przy pełnej aprobacie Pawła VI).

    JAN PAWEŁ – FILOZOF

    Powszechnie wiadomo, że Karol Wojtyła spędził wiele lat na studiowaniu filozofii. Jest on światowej sławy „fenomenologiem”, czyli przedstawicielem filozofii, która jest określana jako „technika odkrywania tego, co skrywa się za zewnętrznymi pozorami poprzez postrzeganie świata oczami dziecka”. George Williams, unitariański profesor na Uniwersytecie Harvarda znający Jana Pawła II od jakichś 16 lat, opisuje ten system filozoficzny jako wywodzący się „od urodzonego w Czechach Żyda, Edwarda Husserla (1859 – 1938)” i zwraca uwagę, że „doprowadził ostatnio do takich permutacji jak hermeneutyczna fenomenologia Martina Heideggera i Paula Sartre” (4). Mimochodem warto w tym miejscu zauważyć, że to właśnie Heidegger w szczególności zdetronizował intelekt zastępując go doświadczeniem (5). Profesor Williams stwierdza, że Jan Paweł II „uważał, że możliwe byłoby wykorzystanie metodologii fenomenologa Maxa Schelera jako punktu wyjścia do przebudowania chrześcijańskiej etyki”. (Od kiedyż to wymaga ona przebudowy?). Wszystko to znalazło swój wyraz w pracy habilitacyjnej Wojtyły zatytułowanej „Ocena możliwości oparcia etyki chrześcijańskiej na założeniach systemu Maksa Schelera” (6) napisanej w Polsce na kontrolowanym przez marksistów Uniwersytecie Jagiellońskim (7).

    Anna Tymieniecka, która przetłumaczyła na język angielski jego książkę Osoba i czyn (The Active Person) i jest jego serdeczną przyjaciółką, reasumuje jego „złożoną myśl” w następujący sposób: „Podkreśla on nieredukowalną wartość osoby ludzkiej. Odnajduje duchowy wymiar ludzkiej interakcji, co prowadzi go do głęboko humanistycznej koncepcji społeczeństwa” (Time, 30 października 1978) (8). Zdumiewające jest to, że ktoś obeznany z pismami św. Tomasza z Akwinu i św. Jana od Krzyża mógłby marnować energię na takie bzdury – doprawdy ostatnie tchnienia i popłuczyny „nominalistycznego” myślenia. Ale zaraz! Jan Paweł II ma drugie oblicze. Na Angelicum w Rzymie pod kierunkiem o. Garrigou Lagrange napisał pracę doktorską pod tytułem „Zagadnienie wiary u świętego Jana od Krzyża”. W tejże pracy naukowej nadprzyrodzoną wiarę św. Jana czyni obiektem pseudonaukowych dociekań. Muszę przytoczyć chociaż jeden cytat z jego dzieła: „Wiara… nie tylko nie wydaje żadnej wiedzy i nauki, lecz jak stwierdziliśmy, oślepia duszę i pozbawia ją wszelkiej innej wiedzy i nauki, które nie mogą właściwie osądzić [wiary]. Inne rodzaje wiedzy mogą zostać nabyte dzięki światłu umysłu, ale wiedza, która z wiary pochodzi przyswajana jest bez światła umysłu. Wiara neguje naturalne światło i jeżeli to światło nie zostanie zaciemnione, wiara ginie” (9). Pozostawiam czytelnikowi trud wydobycia sensu z tego twierdzenia.

    Innym znaczącym autorytetem mającym wpływ na jego myślenie jest Teilhard de Chardin – w swej książce Znak sprzeciwu (The Sign of Contradiction) zapędza się do tego stopnia, że zestawia przemyślenia Teilharda z Księgą Rodzaju! (10) W końcu, wśród bliskich przyjaciół Jana Pawła II są takie postacie jak Karl Rahner, który – jak stwierdza Philip Trower – „uczynił dla egzystencjalizmu tyle co Teilhard de Chardin dla ewolucjonizmu” (11). Tenże Karl Rahner, ulubieniec modernistycznych katolickich intelektualistów i prawdopodobnie najbardziej wpływowy teolog w soborowym kościele, został potępiony przez Piusa XII, a zrehabilitowany przez Pawła VI.

    JAN PAWEŁ – TEOLOG

    Moja wiara… nie miała nic wspólnego z jakimkolwiek rodzajem konformizmu… Zrodziła się

    we wnętrzu mego własnego ja… Był to także owoc wysiłków mego ducha

    poszukującego odpowiedzi na tajemnice człowieka i świata.

    Jan Paweł II (12)

    Wielu ludzi z radością przyjęło wybór Wojtyły. Konserwatywni katolicy zmęczeni wybrykami Pawła VI ujrzeli w nim szansę na powrót do normalności. I przez pewien czas wydawał się zaspakajać tę potrzebę. Mary Martinez w książce From Rome Urgently zwraca uwagę, że Światowy synod biskupów w 1977 roku potwierdził jako fakt, iż rytm soborowych zmian zaszedł za daleko i za szybko. Liczba odejść z kościoła – zarówno świeckich jak i duchownych – znacznie przekraczała liczbę „braci odłączonych” chcących do niego wstąpić a nawet ci, którzy w nim pozostali byli zdezorientowani i zrozpaczeni. Z tej przyczyny koniecznym się stało, aby Jan Paweł II wyglądał na bardziej tradycyjnego od swego poprzednika. (W rewolucyjnej terminologii nawiązuje do tego taktyka „dwa kroki w przód i jeden krok w tył”). Konserwatywni katolicy cieszyli się z każdego działania, które choć w najmniejszym stopniu zdawało się być „papieskie”, jak np.: prośba do zakonnic by nosiły habity, żądanie przestrzegania celibatu przez księży, oświadczenie w Meksyku, iż wizja Chrystusa jako rewolucjonisty jest fałszywa oraz jego (jak zawsze tak łagodne) potępienie Hansa Künga (13). Jeszcze bardziej obiecującym było potępienie mało znanego dominikanina Jacques’a Pohier’a – pierwsze wyraźnie katolickie działanie wśród wielu uczynionych w tym roku (14). Francuska gazeta Le Monde scharakteryzowała go jako uśmiechniętego prałata, który ze wzniesionym w górę palcem mówi: „Nie – dla aborcji”, „Nie – dla rozwodów”, „Nie – dla kontroli urodzeń”, „Nie – dla małżeństw kapłanów”, „Nie – dla homoseksualizmu”, natomiast: „Tak – dla tolerancji”.

    Dla tych, którzy potrafią odczytywać „znaki czasów” wszystko stało się dużo klarowniejsze wraz z publikacją jego pierwszej encykliki Redemptor hominis. W dokumencie tym otwarcie stwierdza (posługując się „ja”, w miejsce tradycyjnego „my”), że nie zamierza odchodzić od zasad ustalonych przez swych posoborowych poprzedników i Vaticanum II, lecz że zamierza raczej dalej „rozwijać” „unikalne dziedzictwo pozostawione Kościołowi przez papieży Jana XXIII i Pawła VI”, „dziedzictwo”, które „głęboko zapuściło korzenie w świadomość Kościoła w zupełnie nowy sposób, dotychczas całkowicie nieznany, dzięki Drugiemu Soborowi Watykańskiemu”. Aby nie pozostawić nam żadnej wątpliwości, kontynuuje: „… drogi, na które Sobór wprowadził Kościół naszego stulecia, które wskazał w swej pierwszej Encyklice nieodżałowany papież Paweł VI, nie przestają na długi czas być tymi drogami, po których wszystkim nam kroczyć wypada… Poprzez całą tak bardzo, wraz z Soborem, rozbudowaną świadomość Kościoła”. Koncepcja posiadania przez Kościół „świadomości”, która może się „rozwijać”, a nawet „pogłębić” stanowi pewną nowość, toteż Wojtyła wyjaśnia: „… świadomość Kościoła musi łączyć się z jego wszechstronną otwartością”; i co więcej jest to „świadomość” „stale pogłębiająca się… oświecanego i prowadzonego przez Ducha Świętego Kościoła” i „kształtuje się równocześnie „w dialogu”. Według socjologów Kościół jest, a raczej był „zamkniętą społecznością” w przeciwieństwie do świata współczesnego (który jest „otwarty” i „pluralistyczny”) ponieważ obejmuje wielką rozmaitość punktów widzenia. Nowy Kościół nie tylko rozwija swoją świadomość, jest także według Jana Pawła II „pluralistycznym Kościołem”, którego to pluralizmu stopień albo granice określane są przez papieża, a konkretnie przez niego samego (15).

    CHARYZMAT TRANSFORMACJI

    „Znaki czasów” stały się jeszcze wyraźniejsze na jego audiencji generalnej w rocznicę śmierci Pawła VI. Nazywając Montiniego swym „duchowym ojcem” i „papieżem Vaticanum II” przechodzi do sugestii, że jego śmierć w Święto Przemienienia była świadectwem Boskiej aprobaty dla jego życia i działań (16). Określa go jako „papieża tej głębokiej zmiany, która była niczym innym jak tylko oczekiwanym przez człowieka i świat współczesny objawieniem twarzy Kościoła”! (Czy nie jest to aprobata dla „nieustającego objawienia”?). Kontynuuje następnie opisując nowy „charyzmat” udzielony swemu duchowemu ojcu, jaki aż do tej pory nie występował w całej historii Kościoła! „Charyzmat transformacji”! Pozwolę sobie zacytować go dosłownie:

    „Pan Bóg, powołując do Siebie papieża Pawła w uroczystość Przemienienia Pańskiego dał jemu i nam do zrozumienia, że jest obecny w całym dziele transformacji, odnowienia Kościoła w duchu Vaticanum II tak samo jak był obecny w cudownym wydarzeniu, które miało miejsce na Górze Tabor… Jan XXIII i po nim, Paweł VI, przyjęli od Ducha Świętego, charyzmat transformacji”.

    Czy może zatem dziwić, że kanonizacja Pawła VI jest w toku?

    VATICANUM II

    Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Jan Paweł II, podobnie jak jego bezpośredni poprzednicy uznawał Vaticanum II za zainspirowany przez Ducha Świętego i widział w tym „duchu” mandat do wypełniania soborowych zaleceń. „A zatem, bracia, pijcie z tych autentycznych źródeł. Mówcie językiem Soboru, Jana XXIII, Pawła VI: jest to język doświadczenia, cierpienia, nadziei współczesnej ludzkości… W ostatnich dziesięciu latach [od Soboru], jakiegoż to postępu dokonała ludzkość a wraz z ludzkością i w jej służbie, jakiegoż postępu dokonał Kościół” (przemówienie w Puebla). Jan XXIII widział w tym wszystkim Nowe Zesłanie Ducha Świętego oraz „uno balzo in avanti” (wielki skok naprzód). Paweł VI nazwał to nową „Epifanią”. A Jan Paweł II, z jakiejś tajemniczej przyczyny, traktuje to raczej jako „Nowy Adwent”: „Jesteśmy więc poniekąd w okresie nowego Adwentu, w okresie oczekiwania”. Vaticanum II stał się „podłożem coraz dojrzalszych osiągnięć w pochodzie Ludu Bożego ku Ziemi Obiecanej na tym etapie dziejów”. Jakże moglibyśmy nie „zaufać” – pyta – „łasce naszego Pana, która się objawiła w ostatnim czasie poprzez tę mowę Ducha Świętego, którą usłyszeliśmy na Soborze?” (Redemptor hominis 6, 2). I czyż nie jest to wszystko potwierdzeniem „nieustannego objawienia”?

    EKUMENIZM

    15 lutego 1980 Jan Paweł II poinstruował seminarzystów i nauczycieli Kościoła, którzy spotkali się z nim na Uniwersytecie Laterańskim, że lojalność wobec Kościoła nie ma być definiowana „w zawężonym sensie, jako zachowanie standardów, nie oznacza również pozostawania w obrębie ortodoksji – unikając przy tym postaw pozostających w sprzeczności z wypowiedziami Stolicy Apostolskiej, ekumenicznych soborów i uczonych doktorów Kościoła”. Posunął się następnie do stwierdzenia, że „musimy posiadać rozbieżność stanowisk, jakkolwiek w końcu, musimy polegać na syntezie ich wszystkich”. Przypomniana się tu jego oświadczenie skierowane do polskich wiernych w Święto Bożego Ciała w 1978 roku: „szanujemy wszystkie ideologie”.

    Podobnie jak jego posoborowi poprzednicy jest on wielkim orędownikiem ekumenizmu, a ekumenizm z kolei jest, jak to już pokazaliśmy przy innej okazji, zaledwie krokiem do jedności całego rodzaju ludzkiego. Jak powiedział na swej inauguracji do niekatolickich delegatów: „Przekażcie tym, których reprezentujecie, że zaangażowanie Kościoła katolickiego w ruch ekumeniczny – uroczyście ogłoszone przez Drugi Sobór Watykański – jest nieodwracalne”. Ta koncepcja ekumenizmu wymaga przyjęcia fałszywego pojmowania jedności ogłoszonej przez Vaticanum II (które domyślnie neguje istnienie jedności w Kościele). „Raduje mnie” powiedział, „że gdzie to tylko możliwe podejmowane są starania by w harmonii uczuć organizować także wspólne modlitwy z innym braćmi chrześcijanami, po to abyśmy zgodnie z wolą Pana Boga mogli wzrastać w wierze, ku pełnej jedności, odbudowując Ciało Chrystusa” (L′Osservatore Romano, 22 stycznia 1979).

    Wyrażenie „lud Boży” zostało już uświęcone w „nowomowie” soborowych dokumentów – i było używane w odniesieniu do katolików, do wszystkich „ochrzczonych w Chrystusie” (tj. protestantów) oraz do „wszystkich ludzi dobrej woli” (reszty ludzkości). Koncepcja ta jest dalej rozwinięta w jego encyklice Redemptor hominis, gdzie uczy nas, że „Kościół jest zatem ludem Bożym” (21, 1). A następnie precyzuje: „społeczności [Ludu Bożego], która (…) jest wspólnotą właśnie przez to, że wszyscy w jakiś sposób stanowią ją z samym Chrystusem, choćby tylko przez to, że noszą na swej duszy niezniszczalne znamię chrześcijanina” (21, 2). A cóż jest tym niezniszczalnym znamieniem? Możemy tylko przypuszczać, że jest to chrzest. Stąd wynika, że minimalnym wymaganiem przynależności do Kościoła (ani razu w całej encyklice nie używa on terminu „katolik”) jest Chrzest. Dodaje następnie: „To bowiem, co poprzez Sobór naszych czasów «Duch powiedział Kościołowi», co w tym Kościele mówi «wszystkim Kościołom» (Ap 2, 7), nie może – pomimo doraźnych niepokojów – służyć czemu innemu, jak tylko jeszcze dojrzalszej spoistości całego Ludu Bożego, świadomego swej zbawczej misji” (3, 1). Ale idea „Ludu Bożego” zdaje się posiadać jeszcze większy zakres. „… i równocześnie ten sam Kościół, zakorzeniony w tylu rozlicznych dziedzinach życia całej współczesnej ludzkości, uzyskuje także tę jakby doświadczalną pewność, że jest po prostu bliski człowiekowi, każdemu człowiekowi, że jest jego Kościołem: Kościołem Ludu Bożego” (22, 5). „Prawdziwa działalność ekumeniczna oznacza otwartość, zbliżenie, gotowość dialogu, wspólne szukanie prawdy w jej pełnym znaczeniu ewangelicznym i chrześcijańskim” (17). Kościół szuka uniwersalnej jedności chrześcijan (RH 6, 2) (18) i jego najświętszym obowiązkiem ma być podporządkowanie się temu mglistemu celowi, ponieważ mówi nam on również, że Kościół „skupia się w sposób szczególny wokół Eucharystii, który pragnie, aby autentyczna wspólnota eucharystyczna mogła stawać się znakiem stopniowo dojrzewającej jedności wszystkich chrześcijan” (RH 20, 7). Oczywiście, ten ekumeniczny duch ostatecznie wykroczy poza chrześcijańskie sekty. „W inny sposób i w innej mierze należy odnieść to samo do działalności mającej na celu zbliżenie z przedstawicielami innych religii pozachrześcijańskich, wyrażającej się w dialogu, w spotkaniach, we wspólnej modlitwie, w odkrywaniu tych skarbów ludzkiej osobowości, których – jak dobrze wiemy – nie brak również wyznawcom tych religii”.

    Zgodnie z tym poglądem Wojtyła przyłączył się do wspólnych modlitw z anglikanami w ich katedrze Canterbury (zrabowanej katolikom), odnawiając swoje przyrzeczenia chrzcielne jednym głosem z panem Robertem Runcie (tytułowanym „arcybiskupem”, a w rzeczywistości człowiekiem świeckim i między innymi masonem), w pełni uznając go za współbrata w biskupstwie i odmawiając z nim Credo. (Wszystko to odbyło się z „papieżem” w roli głównej ubranym w „stułę” oznaczającą, że wykonuje swą kapłańską posługę). Następnie podążył z nim w procesji, ze świecą w ręku do „Kaplicy Męczenników Dwudziestego Stulecia”, w której czci się takie osoby jak Maksymilian Kolbe (jako święty antyfaszystowski), Oscar Romero (wywrotowy biskup zabity przez prawicowców w Ameryce Środkowej), Martin Luther King, Bonhoeffer i innych. Jego ogólne zachowanie podczas wizyty było tego rodzaju, że pewna niekatolicka gazeta skomentowała to w taki sposób: „Nic w tym wydarzeniu nie powinno oczywiście stanowić dla nikogo zaskoczenia. Już od dawna stało się oczywiste, że Papież jest bardzo dobrym protestantem. Co więcej, oczywiste jest także iż od Vaticanum II Kościół rzymskokatolicki przeszedł reformację” (19).

    W grudniu 1983 roku w podobny sposób zachował się wobec luteran w Rzymie. Stwierdziwszy najpierw, że katolicki Kościół musi dźwigać swój udział w „winie” „podzielonego chrześcijaństwa” (Wiedeń, 12 września 1983) i pochwaliwszy Lutra za jego „głęboką pobożność” wziął udział w obchodach pięćsetnej rocznicy urodzin Lutra uczestnicząc w luterańskim nabożeństwie w Rzymie. Również w czasie tego wydarzenia miał na sobie stułę – liturgiczną szatę, którą kapłan powinien zakładać tylko wtedy gdy uczestniczy w sakramentalnych czynnościach (stąd stuła podczas spowiedzi). Po wejściu do luterańskiego „sanktuarium” wykonał ukłon w kierunku luterańskiego ołtarza, a następnie usiadł na zwykłym krześle na podwyższeniu, na tym samym poziomie co inni luterańscy duchowni. Podczas uroczystości przyłączył się do odmawiania przez luterańskiego pastora i zgromadzonych Składu Apostolskiego oraz modlitwy Ojcze Nasz, a podczas kazania dużo mówił o swojej tęsknocie za jednością. Całe to zachowanie wyraźnie pociąga ze sobą czynną formę communicatio in sacris, uznanie luteran za „siostrzany Kościół”, znieważenie jego domniemanej funkcji papieskiej i domyślne zanegowanie kilku punktów nauki katolickiej. A na domiar złego, luteranie dali całkiem jasno do zrozumienia, że poczynili ustępstwo zapraszając „biskupa Rzymu” (nigdy nie tytułując go „papieżem”) i że nie powinno się w żaden sposób traktować tej wizyty jako kompromisu z ich luterańskimi zasadami. W następnej kolejności odbył podróż do Szwajcarii, gdzie dołączył do „nabożeństwa” zorganizowanego przez Światową Radę Kościołów w Center’s Chapel (National Catholic Register, 25 grudnia 1983).

    Lista jego ekumenicznej aktywności z niechrześcijanami nie ma końca. Przyłączył się do żydowskiego nabożeństwa w rzymskiej synagodze, pochylając głowę gdy śpiewali „oczekujemy nadejścia Mesjasza”. Tę ekumeniczną działalność kontynuował podczas swoich rozlicznych podróży do Afryki – gdzie otrzymał błogosławieństwo od czcicieli węży, podczas podróży do Indii – gdzie przyjął „Tilak” czyli rytualny znak na czole i w końcu w czasie ekumenicznego nabożeństwa modlitewnego w Asyżu – gdzie pozwolono buddystom by w celu wykonania swoich rytuałów umieścili posążek Buddy na tabernakulum w katolickim kościele.

    Idąc śladami swych poprzedników, Jan Paweł nie ma żadnych oporów przed zbezczeszczeniem samej Mszy Świętej. 30 kwietnia 1983 roku przewodniczył on koncelebrowanej „mszy” w ogromnej Sali Pawła VI w Watykanie pod auspicjami pierwszego Międzynarodowego Kongresu kapłanów i zakonników, którą koncelebrowało z nim 5500 duchownych. Każdy ksiądz miał przed sobą tylko plecy swojego kolegi, a nie ołtarz. Żaden nie trzymał w swoich rękach hostii. „Pośród uczestników cieszących się pełnymi honorami, należy odnotować obecność 18 anglikańskich duchownych, pewną liczbę luterańskich i reformowanych pastorów, kilku prawosławnych «papieży»”. Mimo to wszyscy koncelebrowali, jako że sama Eucharystia stała się „symbolem [co się stało z Rzeczywistą Obecnością?] jedności całej ludzkości” (20).

    DOKTRYNA ODKUPIENIA JANA PAWŁA II (21)

    Wielokrotnie wypowiadane przez Jana Pawła II oświadczenia wskazują bezsprzecznie, że wierzy on iż „Duch Święty przemówił do Kościoła poprzez Sobór naszych czasów”, że „posłuszeństwo wobec nauk Soboru jest posłuszeństwem wobec Ducha Świętego” i że zasadniczym zadaniem jego pontyfikatu ma być „pełne rozwinięcie soborowego nauczania” (22). Jeden z najbardziej znaczących ustępów w Gaudium et spes mówi co następuje: „Albowiem On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś w pewien sposób z każdym człowiekiem”. Zaimek przysłówkowy „jakoś” bynajmniej nie został sprecyzowany; nigdzie nie wyjaśnia, że związane jest to albo z osobistym nawróceniem, albo nawet pragnieniem przylgnięcia do prawdy. Jedyne o czym mówi się w tym dokumencie to, że „skoro w Nim przybrana natura nie uległa zniszczeniu, tym samym została ona wyniesiona również w nas do wysokiej godności” (par. 22). Jan Paweł II, który wielokrotnie nas zapewnia, że będzie interpretował dokumenty Vaticanum II „zgodnie z tradycją” wyjaśnia to w ten sposób: Przywołując nowatorskie sformułowanie z soborowego dokumentu, odpowiada w Redemptor hominis, że „z każdym [człowiekiem] Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył” (13, 3). Tymczasem prawdziwy Kościół przyznaje, że niektórzy ludzie są zjednoczeni z Chrystusem, czy to przez chwałę niebieską, czy to przez miłość, albo przynajmniej poprzez wiarę gdy żyją na tym świecie. Kościół dalej wyznaje, że inni są potencjalnie z Chrystusem zjednoczeni dopóki żyją. Ale ci, którzy umierają we wrogim nastawieniu do Chrystusa na zawsze tracą tę jedność oraz możliwość tej jedności. Cytując dosłownie św. Tomasza: „… Niewierni, choć nie należą do Kościoła aktualnie, są w nim jednak [i przez to zjednoczeni z Chrystusem] potencjalnie… Ci jednak schodząc z tego świata [w stanie wrogości do prawdy] zupełnie przestają być członkami Chrystusa” (Summa IIIa, Q. 8, A. 3).

    Dla Jana Pawła nie tak się rzeczy mają. Według niego, Chrystus przez swoje Wcielenie jest zjednoczony na wieczne czasy z każdym człowiekiem bez wyjątku, nawet jeśli nie dokona on żadnego aktu osobistego nawrócenia i nie posiada w ogóle domyślnego pragnienie tego zjednoczenia. Wskutek tego każdy człowiek posiada „godność” i w nadprzyrodzony sposób uczestniczy w boskim życiu. Jak sam stwierdza, „… tę godność, jaką każdy człowiek osiągnął i stale osiąga w Chrystusie, która jest godnością Łaski Bożego przybrania, a równocześnie godnością wewnętrznej prawdy człowieczeństwa” (RH 11, 4). Tę samą fałszywą doktrynę głosi w kolejnej encyklice: „[Bóg] Jest On Ojcem: z człowiekiem, którego powołał do bytu w świecie widzialnym, łączy Go głębsza jeszcze więź niż sama stwórcza więź istnienia. Jest to miłość, która nie tylko stwarza dobro, ale doprowadza do uczestnictwa we własnym życiu Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Dives in misericordia 7, 4) (23). Tak więc „człowiek” w ogólności jest zjednoczony z Bogiem przez udział w Trójcy Świętej. W swoim przemówieniu z 25 marca 1981 jeszcze bardziej to rozwija: „Od teraz już i na zawsze, ostatecznie i nieodwołalnie, Bóg pozostanie z całym rodzajem ludzkim, stając się z nim jednością, by zbawić go i by dać mu Swojego Syna Odkupiciela… Po wszystkie czasy, Wcielenie obdarza człowieka jego unikalną, nadzwyczajną i niewypowiedzianą godnością”.

    Wobec tego, jeśli ma to być prawdą, jeżeli w rezultacie Wcielenia Bóg jest na zawsze zjednoczony z każdym bez wyjątku człowiekiem i to bez domagania się jakiegokolwiek z jego strony współdziałania, to musimy zapytać jaki jest cel Ukrzyżowania Pana Jezusa? Jan Paweł ma gotową odpowiedź na to pytanie. Męka Pańska jest Boskim „świadectwem” wielkości i godności ludzkiej! W Dives in misericordia oświadcza: „I właśnie na tej drodze odwiecznego wybrania człowieka do godności syna Bożego przybrania wyrasta w dziejach krzyż Chrystusa, Jednorodzonego Syna, który jako «Bóg z Boga i światłość ze światłości» przyszedł dać ostateczne świadectwo przedziwnego Przymierza Boga z ludzkością, Boga z człowiekiem, z każdym człowiekiem” (7, 5); „… rzeczywistość Odkupienia poprzez swój ludzki wymiar odsłania niesłychaną godność człowieka qui talem ac tantum meruit habere Redemptorem, [który zasłużył na takiego wielkiego Odkupiciela]”. Tak, rzeczywiście, jak sformułował to inny tłumacz encykliki: „… z powodu swej niezrównanej wielkości człowiek zasłużył by mieć tak wielkiego Odkupiciela” (7, 1) (podkreśl. R. C.). Nie trzeba dodawać, że nieco trudno pogodzić te oświadczenia z naszą Wiarą. Kiedyż to upadły człowiek miałby zasłużyć, a tym bardziej zasłużył sobie na Odkupienie. Z całą pewnością, jak stwierdza tradycyjna liturgia, to właśnie niegodziwość człowieka spowodowaną grzechem odpokutowuje Odkupiciel. A ponadto, Bóg udzielił człowiekowi tego daru ze swej przeogromnej hojności; człowiek nigdy nie zdołałby się za niego odpłacić, a tym bardziej zasłużyć sobie na niego!

    Z założeń przedstawionych przez Jana Pawła wynika, że wszyscy ludzie są zbawieni. (Użycie „wszyscy” zamiast „wielu” w nowej „mszy” nie jest przypadkowe). Dał to wyraźnie do zrozumienia 27 kwietnia 1980 roku, kiedy stwierdził, że:

    „Chrystus raz na zawsze nabył dla człowieka zbawienie – dla każdego człowieka i dla wszystkich ludzi, których nikt nie zdoła wyrwać z Jego ręki… Któż może odmienić fakt, że jesteśmy odkupieni – fakt tak potężny i zasadniczy jak samo stworzenie. Staliśmy się znów własnością Ojca dzięki tej Miłości, która nie cofa się przed hańbą Krzyża by móc zagwarantować wszystkim ludziom: «nikt nie wyrwie cię z mej ręki» (J 10, 28). Kościół obwieszcza dziś paschalną pewność Zmartwychwstania, pewność zbawienia”.

    Niemal to samo mówi w Dives in misericordia: „… owa tajemnica wybrania odnosi się do każdego człowieka, do całej wielkiej rodziny ludzkiej” (4, 12). I powtarza to samo w Redemptor hominis: „… każdy bowiem jest ogarnięty Tajemnicą Odkupienia, z każdym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył” (13, 3) (24). W przeciwieństwie do tego mamy nauczanie Kościoła podane przez Synod w Quierzy w 853: „Wszechmocny Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie bez wyjątku zostali zbawieni, mimo że nie wszyscy ludzie dostąpią zbawienia. To zaś, że jedni dostępują zbawienia, jest darem zbawiającego Boga; lecz to, że drudzy giną, ginących jest winą”.

    Ta herezja, że wszyscy ludzie będą zbawieni – apokatastaza (25), jak brzmi jej techniczna nazwa – w żaden sposób nie jest pozbawiona swych logicznych konsekwencji. Staje się to dla nas oczywistym w innym oświadczeniu Wojtyły – jego „Akcie Poświęcenia” świata Niepokalanemu Sercu Maryi w Fatimie w 1982 roku.

    „Gdy dzisiaj staję przed Tobą, Matko Chrystusowa, pragnę wraz z całym Kościołem, wobec Twego Niepokalanego Serca, zjednoczyć się z Odkupicielem naszym (sic) w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które tylko w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić! Moc tego poświęcenia trwa przez wszystkie czasy, ogarnia wszystkich ludzi, ludy i narody, przewyższa zaś wszelkie zło, jakie duch ciemności zdolny jest rozniecić w sercu człowieka i w jego dziejach: jakie też rozniecił w naszych czasach. … Boża świętość objawia się w odkupieniu człowieka, świata, całej ludzkości i narodów…”.

    Jak Ursula Oxfort zwraca uwagę, znaczy to, że „nie ma dziś żadnych narodów będących pod rządami szatańskiego komunizmu, tworzących mistyczne ciało Antychrysta. … Wszelkie zło, w tym niebotyczne polityczne zło bestialskiego marksizmu zostaje pokonane przez super-siłę Wojtyły manifestującą się w jego boskim «akcie poświęcenia» w Fatimie. Oczywiste jest, że Wojtyła otwarcie przeczy ostrzeżeniom Naszej Pani z Fatimy, że jeżeli Jej prośby nie zostaną spełnione, to «komunizm rozszerzy swe błędy na całym świecie»” (26). Te idee nie są wyłączną osobliwością samego tylko Jana Pawła. Można je wszystkie znaleźć w zarodku w dokumentach Vaticanum II oraz pismach jego poprzedników. Jedyne co zrobił Jan Paweł II to tylko je bardziej „rozwinął”, a mówiąc dokładniej – wyraźniej je wyartykułował. Jeśli zatem cały świat jest zbawiony i jeżeli ludzkość nie musi w żaden sposób odpowiedzieć na Mękę Chrystusa Pana, która jest zaledwie „świadectwem” zagwarantowanego odkupienia człowieka i jego „godności”, to wtedy muszą pojawić się wszystkie inne posoborowe błędy takie jak nauczanie o godności ludzkiej i wolności religijnej. Lecz kiedy się raz przyjmie takie założenia, to dochodzi się do zakwestionowania samej potrzeby istnienia Kościoła, którego funkcją już nie jest świadczenie o prawdzie powierzonej Mu przez Chrystusa, a która już nie jest wymagana by udzielać środki zbawienia ludziom, którzy będą słuchać przesłania Kościoła. Jedyne co Kościół może zrobić to „pomóc historii ludzkości stać się bardziej ludzką”, to prowadzić człowieka ewolucyjną ścieżką ku doczesnej jedności i utopijnej doskonałości przypominającej „punkt omega” Teilharda de Chardin.

    REAKTYWOWANIE HEREZJI JOWINIANA

    Jowinian był heretykiem żyjącym w czwartym wieku, który między innymi głosił jednakową wartość małżeństwa i dziewictwa wybranego z miłości do Boga oraz że katolicy, którzy ten pogląd odrzucali przedkładając celibat nad małżeństwo popadali w manicheizm. Jan Paweł II w swojej katechezie z 14 kwietnia 1982 roku zanegował wyższość dziewictwa nad małżeństwem i oskarżył o manichejskie tendencje tych, którzy przestrzegają katolickiej doktryny wyrażonej w X Kanonie (Sesja XXIV) Soboru Trydenckiego. W podobny sposób wypowiedział się przynajmniej ośmiokrotnie (27).

    SPOŁECZNE NAUCZANIE JANA PAWŁA II

    Nie jest niczym zaskakującym, że Jan Paweł II wzorem swych poprzedników wysławia (latria) Organizację Narodów Zjednoczonych a przede wszystkim Powszechną Deklarację Praw Człowieka (2 października 1979). „Rządy i państwa świata” – mówi – „muszą się zjednoczyć”. A dokonać się to ma „w ruchu, który jak można żywić nadzieję będzie postępowy i nieprzerwany. … Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i inne międzynarodowe i narodowe instrumenty prawne zabiegają o wytworzenie powszechnej świadomości godności człowieka… prawo do wolności myśli, sumienia i religii oraz prawo do manifestowania swojej religii czy to indywidualnie czy też we wspólnocie, publicznie i prywatnie”. Następnie dodaje, że „zasadniczym kryterium porównywania społecznych, ekonomicznych i politycznych systemów nie jest i nie może być kryterium hegemonii i imperializmu; może to być i rzeczywiście musi nim być, kryterium humanistyczne”. Niezwykłym w tym wszystkim jest to, że oto mamy przed sobą rzekomego przedstawiciela Chrystusa na ziemi zwracającego się do przywódców praktycznie wszystkich narodów i opowiadającego się za wszystkimi zasadami politycznego i społecznego porządku wprowadzonymi przez rewolucję francuską, który jednocześnie w ogóle nawet nie wspomina imienia Jezusa. (Kiedy porówna się oficjalny tekst opublikowany przez wydawnictwo Daughters of St. Paul z zarejestrowanym na taśmie nagraniem do którego wydawcy również mieli dostęp, to okazuje się, że przemówienie różni się od oficjalnie opublikowanego dokumentu w tym zakresie, że usunięto z niego wszelkie wzmianki o Panu Naszym Jezusie Chrystusie). W podobny sposób encyklika Wojtyły Redemptor hominis wiele mówi o człowieku (słowo to użyte jest 350 razy), coś niecoś o chrześcijaństwie, ale ani razu nie używa słowa katolik.

    Jego stanowisko wobec komunizmu nie różni się od postawy jego posoborowych poprzedników. Miał się kiedyś wyrazić, że „Pius XII i inni, którzy nie mają żadnego doświadczenia z komunizmem nie rozumieją go zupełnie. Ale ja, Jan Paweł II, ja go rozumiem” (Manila, czerwiec 1981). Chociaż jest prawdą, że przy jakiejś okazji skrytykował on „ekscesy” komunizmu (jednakowoż o wiele łagodniej niż to zrobił w stosunku do kapitalizmu), to jednak nigdy, ani razu nie potępił marksizmu albo komunizmu jako takiego. W pełni podzielał opinie swych poprzedników, że komunistyczne rządy jako takie są całkowicie legalne… Nic dziwnego, że polski rząd był zachwycony jego wyborem na papieża i że jednym z jego pierwszych oficjalnych działań było przyjęcie Jabłońskiego, polskiego Przewodniczącego Rady Państwa. Następnie udzielił długiej audiencji Gromyce i wyznaczył kardynała Agostino Casaroli, architekta Ostpolitik na sekretarza stanu. Również jego poglądy na prywatną własność odzwierciedlają lewicowe inklinacje. Nie widzi on niczego złego w upaństwowieniu przez polski rząd katolickich szkół i szpitali, itd., a podczas wizyty w Meksyku otwarcie stwierdził, że nie może być żadnych wahań gdy dochodzi do wywłaszczeń własności prywatnej „właściwie przeprowadzanej” o ile dzieje się to dla „dobra wspólnego”. (Nigdzie nie precyzuje co miałoby oznaczać takie stwierdzenie). Teraz z pewnością lewicowcy w Ameryce Łacińskiej – podobnie jak ci z ery stalinowskiej – planują przeprowadzenie we „właściwy” sposób likwidacji własności prywatnej i to oczywiście dla „dobra wspólnego”.

    Rozważmy teraz encyklikę Wojtyły Laborem exercens o porządku społeczno-ekonomicznym. Kolejny raz spotykamy się z użyciem dwuznacznego języka, schematu tak dobrze ugruntowanego przez Vaticanum II, który przyczynia się do zaciemnienia prawdy i utrudnia zrozumienie sensu wypowiedzi. Ursula Oxfort przytacza historię amerykańskiego reportera, który zapytał Rzym w jaki sposób encyklikę można odnieść do strajku amerykańskich kontrolerów powietrznych i otrzymał oficjalną odpowiedź, że „nie ma właściwej odpowiedzi albo wykładając to precyzyjniej, stosuje się w taki sposób w jaki sobie tego życzy osoba chcąca ją zastosować” (28). Odpowiedź jest nieco myląca, gdyż istnieją wyraźne wskazówki jak się na to zapatruje Jan Paweł II. Encyklika jest zaledwie kolejnym krokiem na szlaku wyznaczonym przez Pacem in Terris Jana XXIII. W Laborem exercens Jan Paweł stwierdza: „Tradycja chrześcijańska nigdy nie podtrzymywała tego prawa [do prywatnej własności] jako absolutnej i nienaruszalnej zasady. Zawsze rozumiała je natomiast w najszerszym kontekście powszechnego prawa wszystkich do korzystania z dóbr całego stworzenia: prawo osobistego posiadania jako podporządkowane prawu powszechnego używania, uniwersalnemu przeznaczeniu dóbr” (14). W tym samym akapicie idzie on jeszcze dalej i mówi, że powinno to „umożliwić realizację pierwszej zasady w tym porządku, jaką jest uniwersalne przeznaczenie dóbr i prawo powszechnego ich używania”. Nie ma wątpliwości, że prawo chrześcijańskiej miłości ogranicza używanie własności prywatnej, a Kościół zawsze nalegał, aby owa własność była pozyskiwana honorowymi metodami. Lecz Jan Paweł nic na ten temat nie mówi w swojej encyklice, domyślnie opuszczając regulację ekonomicznych sił w porządku naturalnym. Należy wyraźnie zaznaczyć, że Kościół zawsze uczył, iż człowiek ma prawo do własności prywatnej. Jak powiedział Leon XIII z właściwą sobie precyzją: „Rzeczywiście bowiem – łatwo to sprawdzić – wewnętrzną pobudką do pracy, której się podejmują wszyscy zajęci produkcją przynoszącą zysk, i celem, ku któremu bezpośrednio zmierza pracownik, jest zdobycie dobra materialnego i posiadanie go wyłącznie jako swoje i własne. … najzupełniej jest słusznym, by tę część przyrody posiadał jako własną i by nikomu nie było wolno naruszać jego do niej prawa. … Nie można także prywatnemu posiadaniu przeciwstawiać prawdy, że Bóg całemu rodzajowi ludzkiemu dał ziemię do używania i do wykorzystywania. Jeśli się bowiem mówi, że Bóg dał ziemię całemu rodzajowi ludzkiemu, to nie należy tego rozumieć w ten sposób, jakoby Bóg chciał, by wszyscy ludzie razem i bez różnicy byli jej właścicielami, ale znaczy to, że nikomu nie wyznaczył części do posiadania, określenie zaś własności poszczególnych jednostek zostawił przemyślności ludzi i urządzeniom narodów” (Rerum novarum). Tym co czyni oświadczenie Jana Pawła tak niegodziwym jest to, że nigdy jasno nie objaśnia tych rozróżnień – pozostawia on raczej u czytelnika wrażenie, że marksistowskie podejście do prywatnej własności jest całkowicie zgodne z chrześcijańskimi zasadami. To czego Jan Paweł zdaje się nie rozumieć – mimo całej swej domniemanej wiedzy na temat komunizmu – jest to, że osoba bez własności prywatnej jest zawsze niewolnikiem państwa. Jak to się zdarza w komunistycznych państwach, kiedy tylko dana jednostka okaże się „nieuległa” to jej dom i wszelka własność stają się własnością państwową. W najlepszym wypadku, pozostawia się mu tylko wolność przymierania głodem, chociaż w istocie rzeczy nawet tej wolności się odmawia tym, którzy kończą w obozach pracy niewolniczej na Syberii (29).

    Kiedy czeska gazeta opisała Jana Pawła II jako antykomunistę i „reakcjonistę” autor anonimowego artykułu w L′Osservatore Romano wyraził swe zdecydowane oburzenie i nazwał oskarżenie „wybitnie uwłaczającym” i „absurdalnym”. Mary Martinez oznajmiła mi, że w Rzymie wszystkim dobrze wiadomo, iż niepodpisane artykuły zamieszczane w tej gazecie są tradycyjnie pisane przez samego papieża. Także arcybiskup Lefebvre oskarżył go o aktywne uczestnictwo w dokonywaniu „wymian biskupów w celu zastępowania ich biskupami będącymi komunistycznymi współpracownikami” (konferencja prasowa w Paryżu, 21 listopada 1983). Nawet Michael Davies zauważył, że „nie może być żadnych wątpliwości, iż Kreml musi uważać katolickich biskupów USA za swych najefektywniejszych agentów na całym świecie” (Remnant, lipiec, 1983). Byliśmy często informowani, że posoborowy kościół wystrzega się wszelkich ciągot do stawiania go w jednym szeregu z „władcami” tego świata. Czy „katoliccy” niewolnicy przyszłego komunistycznego porządku światowego nie będą coraz bardziej oburzeni z roli, którą ten kościół odegrał w doprowadzeniu do takiego Adwentu? Czy nie zorientują się, że tak samo jak ich Boski Mistrz, również zostali sprzedani i zdradzeni? (30).

    Jan Paweł jest oczywiście „humanistą” na wzór swego duchowego ojca Pawła VI. Jak powiedział w ONZ: „Musimy afirmować Człowieka ze względu na niego samego, a nie z jakiejś innej przyczyny lub motywu; wyłącznie ze względu na niego samego! A nawet więcej, musimy kochać człowieka, ponieważ jest Człowiekiem, z powodu specjalnej godności, jaką posiada” (Wystąpienie w UNESCO, 2 czerwca 1980). Co więcej, mówi nam, że posłannictwo, jakie spełnia Kościół jest „skoncentrowane na człowieku”, że jest ono „antropocentryczne” (Dives in misericordia, 1, 4). Wracając do encykliki Laborum exercens znajdujemy w niej ten humanizm jeszcze bardziej rozwinięty i powiązany z pracą. Mówi nam tam, że „właściwym podmiotem pracy nadal pozostaje człowiek” i powtarza to przynajmniej siedmiokrotnie – stwierdzając w innym miejscu przykładowo, że „pierwszą podstawą wartości pracy jest sam człowiek”; „ostatecznie bowiem celem pracy: … pozostaje zawsze sam człowiek” et cetera. Praca staje się idolem, bożkiem komunistycznego raju robotnika, któremu każdy musi się podporządkować. Nawet Sam Chrystus jest przedstawiony jak Człowiek Pracy. (Włoscy komuniści drukowali obrazki Chrystusa jako fabrycznego „robotnika”). Ta cała koncepcja pracy jest ubliżająca dla każdego prawdziwego rzemieślnika, gdyż jeśli czyjaś praca jest „powołaniem” to laborare est orare. Ani praca ani człowiek nie są celem samym w sobie. Jedyną pracą wartą wykonywania jest taka, która jest godna by ją ofiarować Bogu i która stanowi środek osobistego uświęcenia (31).

    Nie można być też zaskoczonym, gdy napotyka się w Laborem exercens słowa mówiące o „zadowalającym uspołecznieniu” bez żadnego doprecyzowania co ten termin oznacza. Patrząc na to sformułowanie w całościowym kontekście posoborowego kościoła, odnajdujemy go użytym po raz pierwszy w encyklice Mater et Magistra Jana XXIII. Termin ten napotykamy ponownie w dokumencie Vaticanum II – Gaudium et spes, gdzie stwierdza się, że jego znaczenie pochodzi z encykliki Jana XXIII. I kolejny raz widzimy ten termin w 14 punkcie encykliki Jana Pawła, tym razem poprzedzony przymiotnikiem „zadowalający”. Określenie „uspołecznienie” (socjalizacja) może oznaczyć tylko jedną rzecz i jest nią ekonomiczny porządek oparty na marksistowskich zasadach. Jak wszyscy jego posoborowi poprzednicy, Jan Paweł waha się przed nazwaniem rzeczy po imieniu. Prześlizguje się skrajem rzeczywistego problemu z obawy przed sprawieniem przykrości niegdysiejszym wiernym (Pius XI mówił, że „nikt nie może być jednocześnie dobrym katolikiem i prawdziwym socjalistą” – Quadragesimo anno), którzy zapewniają mu wsparcie finansowe ze swej prywatnej własności.

    Najtragiczniejsze w tym scenariuszu jest to, że posoborowi „papieże” nie tylko nie potrafili potępić komunizmu; nie zdołali również podać żadnego rozróżnia między kapitalizmem, nadającym się do zreformowania i komunizmem, który nie jest do tego zdolny; i przede wszystkim, całkowicie zawiedli w przekazaniu nauki, że w ogóle istnieje coś takiego jak tradycyjny, katolicki porządek społeczny i ekonomiczny. Nie było tak nigdy w przypadku tradycyjnego Kościoła, który w około 200 dokumentach potępił komunizm i który będąc wysoce krytyczny wobec leseferystycznego kapitalizmu nigdy nie określał go jako „wewnętrznie złego”. Jak Pius XI mówił o kapitalizmie: „… ustrój ten sam z siebie nie zasługuje na potępienie. I rzeczywiście nie jest on z natury zły…” (Quadragesimo anno) podczas gdy „komunizm jest zły w samej istocie swojej i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie chrześcijańską ocalić cywilizację” (Divini Redemptoris).

    NOWY KODEKS PRAWA KANONICZNEGO

    Należy poczynić krótką wzmiankę na temat Nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego wprowadzonego przez Jana Pawła II – kwestii, która będzie bardziej szczegółowo omówiona w dalszej części niniejszej pracy. Nowy „kodeks” jest w istocie ostatnim krokiem w triadzie. Każdy religijny organizm można scharakteryzować przez jego doktrynę, liturgię i prawo jakim się rządzi. Aż do 1983 roku posoborowy kościół wyłącznie słownie deklarował posłuszeństwo Prawu Kanonicznemu tradycyjnego Kościoła, chociaż pod wszystkimi praktycznymi względami popadło ono w zapomnienie. Obecnie, wraz z Nowym Kodeksem, zmiany w doktrynie i liturgii zostały prawnie przypieczętowane. Jak kula śniegowa spuszczona ze szczytu wzgórza, nowy kościół został wprawiony w ruch. Czas może jedynie prowadzić go w jednym kierunku. Ilustrując to tylko jednym, krótkim przykładem: Jan Paweł II mówi nam, że Nowy Kodeks „ustala wzajemne relacje, które powinny zachodzić między Kościołem partykularnym i powszechnym oraz między kolegialnością i prymatem; także doktryna, według której wszyscy członkowie Ludu Bożego, w sposób sobie właściwy, partycypują w potrójnym zadaniu Chrystusa, mianowicie kapłańskim, prorockim i królewskim” (Sacrae Disciplinae Leges). Kolejny raz mamy przed sobą „nowomowę” (manipulację językową) neokościoła. Tradycyjni katolicy przez „Lud Boży” zrozumieją tylko katolików. Ci, którzy są obeznani z prawdziwym znaczeniem wyrażenia (wszak Bóg jest „jakoś” zjednoczony ze wszystkimi ludźmi) rozumieją, że obejmuje ono heretyków, komunistów, sodomitów i mini-antychrystów, którzy otwarcie niszczą chrześcijańską cywilizację u samych jej korzeni „w sposób sobie właściwy”.

    LITURGIA

    I w końcu słowo na temat liturgii. Oczywistym jest, że dla katolików wychowanych w tradycyjnym Kościele, liturgia – Msza – oraz sakramenty są sprawami najważniejszymi. Konserwatywni katolicy nieustannie nas zapewniają, że Jan Paweł II zwraca Kościół ku tradycji i wskazują na „Indultową Mszę”, a ostatnio na „Bractwo Św. Piotra”, które samo się określa jako „osobisty tradycyjny zakon papieża” jako potwierdzenie swego twierdzenia. Zbadajmy to starannie.

    Oba te gesty są obliczone na utrzymywanie konserwatywnych katolików w ramach posoborowego kościoła. Uważane przez niektórych za ustępstwo, przez innych za zwrot ku normalności, istotne jest byśmy wiedzieli jakie jest rzeczywiste stanowisko Jana Pawła II w tych kwestiach. Przyznaje on, że wciąż są jeszcze katolicy, którzy „zostali wykształceni na gruncie starej liturgii po łacinie”. Zauważa też, że „konieczne jest nie tylko okazanie zrozumienia, lecz również pełnego szacunku wobec tych uczuć i pragnień”. Lecz następnie nalega, aby ta preferencja dla łaciny (jak gdyby łacina była kwestią sporną) była uhonorowana poprzez Nową Mszę, która jest źródłem jedności w neokościele. Cytując go dosłownie: „W miarę możności te uczucia i pragnienia powinny zostać zaspokojone, co zresztą znalazło swój wyraz w nowych zarządzeniach”. Wracając jeszcze raz do tego samego tematu stwierdza:

    „liturgiczna odnowa właściwie przeprowadzona w duchu Drugiego Soboru Watykańskiego jest w pewnym sensie miarą i warunkiem zrealizowania nauczania tego Soboru, które pragniemy przyjąć z głęboką wiarą, tak jak przekonani jesteśmy, że za pomocą Soboru Duch Święty przekazał Kościołowi prawdy i udzielił wskazówek dla prowadzenia jego misji wśród ludzi żyjących dzisiaj i w przyszłości”.

    Toteż ofiarując konserwatystom „Indultową Mszę” („Mszę Jana XXIII” (32)) tak naprawdę próbuje jedynie zaspokoić „wrażliwość i pragnienia” starszego pokolenia. Ci, którzy przyjmą ofertę muszą jednak zapłacić za to wysoką cenę, gdyż wraz z tą Mszą (odprawianą co miesiąc) muszą zadeklarować swoją akceptację dla Novus Ordo Missae i wszystkich błędów Vaticanum II (33).

    Bractwo Św. Piotra zostało założone głównie przez stronników arcybiskupa Lefebvre, którzy porzucili go po tym, jak wyświęcił czterech biskupów z wyraźnym pogwałceniem nakazów Jana Pawła II. To nowe Bractwo planuje odprawiać Mszę Jana XXIII i zakłada seminaria, które będą wyświęcać młodych ludzi do stanu duchownego w tradycyjnych rytach. Wszystko to brzmi wspaniale. Jan Paweł daje im to czego odmówił abp. Lefebvre. Ale czy jest tak rzeczywiście? To czego się nie dostrzega w całej tej błazenadzie to faktu, że osoby, które będą wyświęcać kapłanów same były konsekrowane na biskupów w posoborowych rytach i jako takie niemal na pewno nie posiadają sukcesji apostolskiej i władzy wyświęcania. Rezultatem tego będzie pojawienie się grupy ludzi świeckich odprawiających łacińską Mszę Jana XXIII. Tacy ludzie będą w rzeczywistości wilkami w owczej skórze. A całkiem niedawno oznajmiono kapłanom Bractwa Św. Piotra, że muszą od czasu do czasu odprawiać Novus Ordo Missae i muszą dołączyć do swoich biskupów Novus Ordo podczas uroczystości Wielkiego Czwartku. W rzeczywistości, cała sprawa jest burzą w szklance wody ponieważ jeśli członkowie bractwa akceptują prawowitość pontyfikatu Jana Pawła II, to tym samym przyjmują wszystkie jego błędy (34).

    Konserwatywni katolicy, którzy wskazują na te i inne działania Jana Pawła II jako dowód jego powrotu do Tradycji powinni być świadomi oświadczenia jakie złożył w Meksyku, kraju o największej liczbie tradycyjnych katolików: „Ci, którzy pozostają przywiązani do marginalnych aspektów Kościoła, aspektów, które obowiązywały w przeszłości, ale które zostały zniesione, nie mogą być uważani za wiernych”.

    Słyszymy tu, nie głos Piotra, lecz głos Pawła VI. Od kiedy to Msza i sakramenty są „marginalnymi aspektami Kościoła”? A dlaczego niektórzy katolicy są wciąż do nich przywiązani? Odpowiedź jest jasna. Nie otrzymaliśmy „charyzmatu transformacji”. Nie zostaliśmy „pobłogosławieni” wraz z „odnową Kościoła w Duchu Vaticanum II”. I ceną którą musimy za to zapłacić jest to, że „nie możemy być uważani za wiernych”. Tradycyjni katolicy nie mogą być wierni wojtyliańskiemu posoborowemu kościołowi, gdyż ten kościół najwyraźniej nie jest „Kościołem Wszechczasów” – Kościołem który ustanowił Chrystus.

    Doskonałe i dobrze udokumentowane omówienie apostazji Jana Pawła II jest dostępne w internecie na stronie Catholic Restoration (www.catholicrestoration.org/library/apostasy.htm).

    Ks. Rama P. Coomaraswamy

    Z języka angielskiego tłumaczył Mirosław Salawa

    –––––––––––

    Przypisy:

    (1) Mary Craig, Man from a Far Country. Morrow: N. Y. 1979.

  162. JO said

    ad.156. Pan stawia czlowieka wyzej od Prawdy.
    —————

    Czemu Panie Gajowy Pan Toleruje Takich Frankow i Nowe – Agi?

    Niech oni sobie ida tworzyc strony internetowe z Ks Natankiem, Dziwiszem i Watylanem….a nie tu zasmiecaja

  163. JO said

    Pani Aga napisala, ze ludzie nie zrezygnuja z Konsumpcji.

    JA ZREZYGNOWALEM, i wielu takich jak Ja a owoce tego sa wielkie i to dzieki Bractwu Piusa X a dokladnie za Jego Posrednictwem……..

    A WIEC MOZNA i tak sie dzieje….
    ————-

    Chce rowniez napisac, ze znam, wielu przechrztow z Islamu, co sa dzis Tradycyjnymi Katolikami i Oni Uciekaja z Europy, mowiac wprost, ze to Kraina Trupow, Umierania, Kraina Sexistow, Konsumistow, NUDYSTOW, Sodomitow…..Sodoma i Gomora

    I MY MAMY ZGODZIC SIE WSPOLPRACOWAC z Takim Trupem??????????

    Boze Drogi dziekuje Tobie , ze za posrednictwem Bractwa Piusa X wyciagnales mnie i Bliskich Moich z Krainy Umierania!!!! Stalo sie to dzieki Staremu Ekumenizmowi, dzieki temu, ze Otworzylem Internet i pozwolilem wejsc Boze Twojemu Slowu za posrednictwem Bractwa Piusa X nauk.. i UWIERZYLEM i dziekuje Boze, ze ze mna Zostales, AMEN

  164. JO said

    Chce tez napisac, ze znam wielu islamistow, co przszli do posoborowia, i dzis ich kobiety chodza jak prostytutki obwieszone zlotymi Krzyzami, NIE majace , nie rodzace dzieci a chodujace PSY i mowiace do niech -” It is my baby :)) ”

    Strzez mnie Panie Boze przed Kompromisami!!!

  165. wet3 said

    @ Tralala, Marucha i JO
    Ostatnio jestem zajety i nie zawsze moge na czas dorzucic swoje 3 grosze. Zdecydowanie podzielam Wasz punkt widzenia. Przykro mi, ale na prawde nie rozumiem Pani Agi.
    PS – Mam nadzieje, ze SSPX nie da sie nabrac na polkniecie watykanskiego haczyka obietnic, bo wowczas zawialoby beznadzieja…

  166. wet3 said

    @ Franek 1 (156)
    FSSPX ZAWSZE bylo w KK – tym sprzed SV II., ktory istnieje od zalozenia przez Chrystusa.
    Ma pan wolna i nieprzymuszona wole. Moze sobie pan wybrac judeokosciol … De gustibus non disputantur. … Mozna i tak …

  167. Tralala said

    ad 165 Wet3,
    dziwilam sie wlasnie, ze Pan milczy, no ale teraz rozumiem…

    Wieje nieco ta beznadziejnoscia. Jutro zebranie (chyba w USA) kaplanow przeciwnych zgodzie (donosi ks. Chazal, ktorego los jest niepewny).

  168. Franek1 said

    Re 165

    Panie Wet3

    Dla mnie przynależność do Kościoła nie jest sprawą gustu. To po pierwsze. Po drugie, o mojej przynależności do Kościoła zadecydowali moi Rodzice słuchając Kościoła i idąc wielowiekowym śladem katolickich rodziców. I za to im jestem wdzięczny.

    Mam nadzieję, że Pan nie zastanowił się nad wartością moralną rady, jakiej mi Pan udzielił, żebym mianowicie opuścił Kościół i wybrał sobie coś, co Pana zdaniem Kościołem nie jest.

    Dla ścisłości: FSSPX zaistniało w 1971 w Ecône i do 1975 miało akrobatę kościelną na prawach diecezjalnych. Zaistniało więc w Kościele po Soborze Watykańskim II i przez cały ten krótki czas miało aprobatę (na prośbę abp Lefebvre’a!) ordynariusza szwajcarskiej diecezji po Soborze Watykańskim II.

  169. JO said

    Ad.164! Dziekuje Panie Wet3.

    Ta beznadzieje poczulismy wszyscy poprzez Postawe Aktualna Pani Agi.

    Mysle sobie, ze to wlasnie chca osiagnac Uni , robiac niby krok w tyl w Watykanie, odkrecajac Kota ogonem, klamiac w Zywe oczy Powolujac sie na Tradycje, oskarzajac, ze to Bractwo nie Ma dorej woli przyjac tak Tradycyjny przeciez Sobor . I wlasnie nawet Tacy Wielcy ludzie Ja Pani Aga data sie na to nabrac….co powoduje sianie beznadzieji wsrod Nas.

    Katolik jednak Ma Zawsze Nadzieje . Wszakze Tylko Rodzina Noego lub Lota wystarczyla by odbudowac Kosciol…

    Przykro patrzec jak tak bliskiej osoby jak Pani Aga dla mnie jest, gina…Majac jednak wybor, bede przeciwny wlasnej Rodzinie, byle by tylko Z Bogiem.

    Niech wiec Pani Aga ginie, skoro chce I wybiera Smierc.

    Przypominac, ze Dar Wiary To Laska Od Pana Boga. Nie kazdy Ten Dar Przymuje….nic na sile. Chronmy tego Dari wsrod Nas.

    Prosze Pana Gajowego o Banowanie Pani Agi, o Banowanie Pana Franka

  170. Kapsel said

    Z tym banowaniem Pani Agi to popieram Pana Inkwizytora ,bo dojdzie w końcu do tego że zaczniemy banować i taki głos jak poniżej ,tylko dlatego że podczas wizyty Jana Pawła II w Nowym Jorku w październiku 1979 abp.Sheen został nazwany przez Papieża „wiernym synem Kościoła” a 28 czerwca 2012 roku Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót arcybiskupa. Od tego momentu przysługuje mu tytuł Czcigodny Sługa Boży.
    Pozdrawiam Pani Ago.

    Papież Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót arcybiskupa Fultona Sheena. Daje to zielone światło dla dalszego procesu beatyfikacyjnego amerykańskiego duchownego.

    Podpisany przez papieża dekret Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych stwierdza, iż arcybiskup Fulton J. Sheen w sposób heroiczny praktykował cnoty chrześcijańskie. Zanim rozpocznie się kolejny etap beatyfikacji, Watykan musi jeszcze zatwierdzić cud, który dokonał się za wstawiennictwem arcybiskupa.

    http://www.pch24.pl/watykan-uznal-heroicznosc-cnot-abp-fultona-sheena,3820,i.html

    Piotr Jan Fulton Sheen – Kapłan według Serca Jezusowego

    9 grudnia 1979 r., 30 lat temu po wieczną nagrodę do Pana udał się najbardziej chyba znany współcześnie biskup amerykański, Piotr Jan Fulton Sheen. Z tej okazji Trybuna Ludu Bożego (Gość Niedzielny) opublikowała artykuł, w którym czytamy m.in.:

    W każdy wtorek o godz. 20.00 miliony Amerykanów gromadziły się przed telewizorami, aby oglądać program „Życie warte życia”. Audycję nadawano na żywo z nowojorskiego Adelphi Theater. „30 sekund!” – oznajmiał głos z reżyserki. Publiczność milkła i po chwili na scenie pojawiał się wysoki, dostojny biskup w czarnej sutannie, z piuską na głowie i krzyżem biskupim, z fioletową peleryną narzuconą na ramiona. Kłaniał się, rozbrzmiewały oklaski. Patrząc prosto do kamery, rozpoczynał: „Przyjaciele, dziękuję za to, że pozwoliliście mi przyjść znowu do waszego domu…”. Program Sheena w niczym nie przypominał występów dzisiejszych telewizyjnych kaznodziejów, którzy bazują na emocjach i często oferują „ewangelię” w wersji „lajt” (autor artykułu, ks. Jaklewicz, uzyskał niniejszym niezamierzony efekt komiczny, gdyż głównym źródłem „lajtowego katolicyzmu” w naszej telewizji są obecnie programy Redakcji Katolickiej TVP, z indyferentystycznym „Ziarnem” na czele – Dextimus). (…) Bp Sheen wiedział, że przemawia nie tylko do katolików. Unikał teologicznego żargonu (zaraz mi się
    przypominają te wszystkie „diakonie”, „kairosy”, „koinonie”, „kerygmaty”, odmianą których przez wszystkie przypadki tak lubują się posoborowe „nowe ruchy” w Kościele – Dextimus), nie cytował nigdy z kościelnych dokumentów (należy przypomnieć, że 50 lat temu krajowe Konferencje Episkopatów nie emitowały swoich nudnych okólników raz na dwa tygodnie, tylko dwa razy na rok – Dextimus). Wychodził od konkretnych ludzkich pytań i rozterek. Pokazywał, w jaki sposób wiara odpowiada na te problemy i prowadzi do życiowej mądrości. Odwoływał się do zdroworozsądkowej argumentacji, w czym pomagało mu filozoficzne wykształcenie. Mówił zrozumiałym językiem. Co kilka minut rozluźniał atmosferę anegdotą wtrąconą jakby mimochodem. (…) Był tytanem pracy. Przez 16 lat stał na czele amerykańskiego Stowarzyszenia Rozkrzewiania Wiary (powtórzmy: Rozkrzewiania Wiary, Wiary Katolickiej, a nie Dialogowania Ekumenicznego!!! – Dextimus), które dostarczało 2/3 środków finansowych na cele misyjne Kościoła katolickiego (a ludzie byli ponoć biedniejsi niż dzisiaj – z tym, że rozkrzewianie Wiary jest celem zbożnym – któżby wrzucił dzisiaj złamanego ojrocenta na rozkrzewianie Dialogu Akukumenicznego? – Dextimus) . Jego biuro prowadziło korespondencję ze stu tysiącami misjonarzy, wydawało dwa pisma o misjach. (…) Przez całe swoje życie był wierny dwóm postanowieniom: w każdą sobotę odprawiał Mszę św. (oczywiście trydencką, Nowej Mszy starał się nie odprawiać – Dextimus) ku czci NMP z prośbą o opiekę nad jego kapłaństwem; każdego dnia spędzał godzinę na adoracji Najświętszego Sakramentu (ile sekund dziennie przeznacza na adorację Pana Jezusa w Naświętszym Sakramencie przeciętny dzisiejszy kapłan? – Dextimus). Przez 40 lat prowadził kursy dla konwertytów na katolicyzm (gdyby chciał je organizować dzisiaj, zapewne zostałby przykładnie potępiony przez Komisję Ekumeniczną Konferencji Episkopatu. Kto to widział organizować jakieś „kursy” dla „naszych braci chrześcijan innej tradycji wyznaniowej”? Przecież to afront, policzek dla dialogu ekumenicznego i „odrzucanie Soboru”! – Dextimus). Dzięki jego ewangelizacyjnej pasji drogę do Kościoła znalazło wielu ludzi, w tym wiele postaci publicznych: politycy, liberalni myśliciele, komuniści, aktorzy, muzycy, pisarze, milionerzy, złodzieje, szpiedzy. (…)

    Proszę zwrócić uwagę: Biskup Fulton Sheen nie „dialogował” w marynarce i z krzyżem pod pachą. On, ubrany w mundur „generała’ Kościoła walczącego, nauczał jak ten, który ma władzę i autorytet. Wychodził po zbłąkane, sparszywiałe owieczki, swoją pasterską lagą chwytał je i przyprowadzał do Chrystusowej Owczarni. I nie posługiwał się wyważonymi, okrągłymi zdaniami, jak dzisiejsi „garniturkowi” elokwentni jezuici w „Między ziemią a Niebem”, tylko walił 100% katolicką nauką po oczach i uszach.

    W internecie można znaleźć wiele nagrań kazań i konferencji wygłoszonych przez abpa Fulton Sheena konferencji. choćby taką z 1978 r.:

    (…) Ostatnia z pokus diabelskich, która będzie pokusą dla Kościoła przez najbliższe sto lat… a nawet już ją zaczyna być czuć… Szatan mówi: teologia to polityka. Po co sobie zaprzątać głowę jakąś tam teologią? Bogiem… sprawami transcendentnymi… tajemnicą Odkupienia… Jedyne, co się dzisiaj liczy to polityka. I trzymając kulę ziemską, ten jasny glob w swoich rękach, Szatan mówi: wszystkie te królestwa… Są MOJE… Są MOJE. I ja dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Czy Szatan kiedykolwiek w swoim życiu powiedział komuś prawdę? Wszystkie królestwa są jego… To było trzecie kuszenie naszego Pana – aby nie troszczyć się o to, co Boskie, a za to zajmować się sprawami społeczno-politycznymi… Powróćmy teraz do sytuacji, gdy nasz Pan nazywa Szymona Piotra „Szatanem”. Stało się tak dlatego, że Szatan kusił Pana Jezusa, aby nie dał się ukrzyżować, a słowa Piotra „Panie, nie przyjdzie to na Ciebie” były niczym innym jak tylko właśnie szatańską pokusą… Uznajemy Twoje Bóstwo, ale nigdy nie uznamy Twojego Krzyża! I od tamtego czas po dziś dzień to właśnie jest biblijną esencją satanizmu. Mamy to… Tego ducha… w naszym Kościele… Zauważcie, ile spraw ulega zmianie: zaparcie się samego siebie, dyscyplina w szkołach, w seminariach, próby wprowadzania nieporządków, zakłóceń… książki choćby tylko opisujące zło, prawdziwe lub fikcyjne… są takie w naszych szkołach… to są elementy zaburzające porządek, diaboliczne… Ale zanikanie ducha dyscypliny, posłuszeństwa… to się dzieje z nienawiści do Krzyża.

    Warto posłuchać i innych konferencji jednego z największych kaznodziei XX wieku.

    W 1972 r. przemawiając z ambony Abp Fulton Sheen widząc, co się zaczyna wyrabiać w Kościele posoborowym, w krótkich, żołnierskich słowach pozostawił nam swój testament: Na kogo można liczyć, aby uratować nasz Kościół? Nie na naszych biskupów, naszych kapłanów ani członków zakonów. To wasze zadanie, ludu wiernego! Pan Bóg dał wam rozum, oczy i uszy, abyście uratowali Kościół. Wasza misja to pilnować, aby wasi kapłani zachowywali się jak kapłani, biskupi jak biskupi, a zakonnicy jak zakonnicy!

    Niech sługa Boży Piotr Jan Fulton Sheen wstawia się za nami u Boga, szczególnie w sprawach powrotu porządku, świętości, dyscypliny i ofiary z siebie – do społeczności świętego Kościoła katolickiego, niech oręduje za kapłanami, aby uświęcając siebie mogli uświęcać powierzony sobie lud, co daj Panie Boże, Amen.

    http://breviarium.blogspot.com/2009/12/piotr-jan-fulton-sheen-kapan-wedug.html

  171. wet3 said

    @ Franek 1 (167) Moi Rodzice ochrzcili mnie w KK i wychowali w wierze katolickiej. Musze jednak powiedziec, ze o mojej przynaleznosci do KK, po glebokim przemysleniu, zadecydowalem sam.
    Chyba dorze Pan wie, ze „soborowe” zmiany zaczeto wprowadzac znacznie pozniej. W Polsce, dzieki kard. Wyszynskiemu, opoznienie bylo bardzo znaczne.

  172. JO said

    Ad.169. Panie Kaspel, Pan jak za wsze …I teraz wkleja Piekne teksty.

    Nie rozumiem jednak Pana Postawy wzgledem Pani Agi. Pana teksty wyraznie pokazuja Diabolicznosc Soboru, ze powinienes byc na Smietnik wyrzucony….a Pan wspiera osobie, ktora balkanisation Nas do szukania kompromisu.

    Ja Pana Postawy nie rozumiem

  173. 166 bojkot TVN said

    dot. 150/JO
    Panie „Marycha”
    Absolutnie protestuję przeciwko banowaniu Agi,
    166 byłoby skłonne wcześniej zbanować JO, ale ponieważ jego wpisy są takie czasem islamsko-śmiedszne, to lepiej i jego zostawić.
    Gdyby nie wpisy JO, 166 nie miałoby pojęcia, że można dziś jeszcze myśleć w ten sposób. To taki zabytek logiczny, skansen umysłowy, No chyba, że to polskojęzyczny agent od zamulania dyskusji, wówczas ban obowiązkowo.

    Dzięki gajówce można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Ciekawych rzeczy nie można banować, nawet jeśli ich uroda jest daleka od urody Lollobrigidy.

    „Tylko prawda jest ciekawa” – w tej maksymie nie ma nic o tym, że prawda ma się podobać jakiemuś JO..

  174. Kapsel said

    Re 171
    Ja Pana Postawy nie rozumiem

    ale ja już Panu mówiłem jak ja patrzę i nawet doradzałem skąd lepiej widać……tak bliżej św.Michała Archanioła ……dlatego dostrzegam takie……Piekne teksty.

    a jak ja mam Pana zrozumieć jak za chwilę widzę…..Pana teksty wyraznie pokazuja Diabolicznosc Soboru,….groch z kapustą to stanowczo za mało powiedziane.

  175. JO said

    Zabytkow logiczny, skansen umyslowy. Takiego komplementu dawno nie slyszalem….. Mimo wszystko dziekuje za niego

  176. JO said

    PANI AGO NIECH PANI SIE WYNOSI Z TEGO FORUM I KAZDY KTO POPIERA PANIA AGE

    TU MIEJSCA DLA WAS NIE MA

  177. 166 bojkot TVN said

    175/JO
    To JO tu gospodarzy w zastępstwie urlopującego się Gajowego? Czy mu sie znowu tylko lekko po…liło!

  178. Kapsel said

    Panie Gajowy

    Czy podpisał Pan z Panem JO umowę o przeniesienie własności Gajówki w celu wykonania umowy z następcą ?

    Bo Pan JO czasami tak się zachowuje.

  179. Tralala said

    ad 169 Kapsel
    Ogromnie lubie abp Sheen’a – dobrze, ze go Pan przypomnial, to wspaniala postac.

    ad 174 JO
    ja tez ten „skansen” wzielam za komplement!

    Po co banowac pania Age, nie ma obowiazku czytania jej.

  180. j said

    Calym sercem z Pania Aga!!!
    Powiedzmy sobie szczerze – Pani Aga, nie tracac nic ze zdrowego rozsadku ani krytycznego spojrzenia na pewne ewidentne sprawy, ktore rozegraly sie w KK – nie ustaje w prawdziwym, a nie pozorowanym, fikcyjnym poszukiwaniu PRAWDY.
    Ona tej prawdy rzeczywiscie szuka. Bolesne to doswiadczenie. Narazac sie w imie tych poszukiwan na obelgi, zlosc i niechec niektorych …

    I tak sie jakos szczesliwie zlozylo, ze pomagaja jej w tym boskie dary jak nieprzecietna inteligencja, odwaga, gruntowna wiedza i dar przenikliwej obserwacji.
    Te dary wlasnie pozwolily jej szybciej niz innym zrozumiec znaczenie, poslannictwo i wielka misje niezwyklego polskiego kaplana, ks.Piotra Natanka
    Pozwolily jej obdarzyc go zaufaniem.
    Nie kazdemu to bedzie dane.
    A moze tylko tym co maja czyste polskie serca i kochaja ten nasz umeczony kraj cala dusza tak jak sam ks.Piotr?

  181. Zdziwiony said

    Nie tylko Rabin Yitzhak Kaduri…

    Świadek Zmartwychwstałego

    Jest to świadectwo Icchaka, polskiego Żyda, który po kilkudziesięciu latach przyjechał z Izraela do Polski, żeby pojednać się ze swoimi przybranymi rodzicami, doprowadzić ich do pojednania się z Bogiem w sakramencie pokuty i ukazać im kochającego Jezusa, który przebacza i uzdalnia do przebaczenia, który jest Prawdą i Miłosierdziem samym. I to się udało. Żyd z Izraela przyniósł błogosławieństwo i wiarę rodzinie polskiej, zagubionej, żyjącej daleko od Boga. Przyniósł im Jezusa, Syna Bożego, Mesjasza Polaków i Żydów. Mieliśmy szczęście gościć go również w redakcji „Miłujcie się”!. A on się zgodził napisać swoje świadectwo:

    Kiedy moi przyjaciele w redakcji Miłujcie się! zaprosili mnie na modlitwę koronką do Miłosierdzia Bożego, nie wiedziałem, co to znaczy. Usiadłem w kaplicy razem z nimi i słuchałem. Nagle poczułem, jak głęboka i miła Bogu jest modlitwa o miłosierdzie dla całego świata. Uklęknąłem i modliłem się razem z nimi, prosząc o zmiłowanie dla grzeszników, o nawrócenie złoczyńców, o jeszcze jedną szansę dla świata, zanim nastąpi Sąd Ostateczny. Odkryłem, że koronka do Bożego Miłosierdzia jest znakiem miłości Pana do narodów. Prosimy w niej o miłosierdzie „dla nas i dla całego świata”. Tylko ten, kto czuje się święty, nie prosi o miłosierdzie. My prosimy, bo wiemy, że jedynie ono może nas uratować.

    Jestem polskim Żydem. Tak się złożyło, że nie znam swoich rodziców, ale ponieważ ósmego dnia po urodzeniu zostałem obrzezany zgodnie z Przymierzem (Brit Mila), mam pewność, że moja matka musiała być Żydówką. Wychowywałem się w sierocińcu dla dzieci żydowskich, prowadzonym przez siostry urszulanki. Ich miłość, opieka i poświęcenie wywarły ogromny wpływ na mnie i moją duszę, ale nie zostałem katolikiem.

    Kiedy sierociniec został rozwiązany, miałem sześć lat. Zabrała mnie polska rodzina, która mnie zaadoptowała. Jestem im za to bardzo wdzięczny, choć jako mały Żyd wiele wycierpiałem. Na podwórku chłopcy wołali na mnie pogardliwie „Icek” – chociaż otrzymałem polskie imię, a im zabroniono tak mnie nazywać. Również ci moi przybrani rodzice nieraz pozwalali sobie na naśmiewanie się ze mnie z powodu mojego obrzezania – lecz nie mam im tego za złe. Przebaczam im wszystko ze względu na Jeszuę (Jezusa Chrystusa), żydowskiego Mesjasza, który zbawia ludzi z każdego narodu. Co więcej, myślę, że to wszystko musiało się wydarzyć, że moje pojawienie się na ich drodze – a ich na mojej – nie było przypadkiem. Nie do człowieka należy sądzić innych – to sprawa Boga. On jest wspaniały i sprawiedliwie sądzi każdego. Człowiek zawsze krzywdzi tego, którego sądzi; poniża go, a to świadczy o braku pokory. Nigdy nie zna i nie pozna się swojego bliźniego tak, jak go Pan zna – od wewnątrz. Nie mogłem dłużej nosić w sobie brzemienia przeszłości, dlatego przyjechałem, by pojednać się zw swoimi przybranymi rodzicami i by prosić ich o to, żeby poszli do spowiedzi i pojednali się z Bogiem.

    Jesteśmy powołani, by błogosławić, a nie złorzeczyć, więc szczerym sercem chcę błogosławić zarówno im, jak i całej Polsce, i polskiemu narodowi. Pan Bóg nigdy nikogo nie zmusza do tego, by innym błogosławić – mnie nie zmusił, bym błogosławił naród polski, bym był dla Was bratem, bym Was kochał. Przybyłem tu, bo Pan tak chciał, On mnie do tego pociągnął, ponieważ Was kocha.
    (…)

    http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/swiadek_zmartwychwstalego.html

  182. Inkwizytor said

    Re: 175

    Czy ty chłopie aby nie cierpisz na jakąś postać choroby psychicznej ? Przez lata bytności na Garncarskiej widziałem te pobożne niewiasty w sukienkach do kostek i chustach na głowie, które miały taką samą miłość bliźniego jak ty : ) Gajówka to nie forum FSSPX, gdzie banuje się za doktrynalen odstępstawa od magisterium Bractwa 🙂

    Mam dla ciebie Jo propozycję, zgłoś się na forum Bractwa, będziesz tam wyśmienitym cenzorem, przyjma cie z otwartymi rękoma 🙂

  183. JO said

    Ad.180. Czy ten, kto przebaczyl wciaz przy nawet okazji o Swiadectwie Swojej milosci wytyka rodzicom przybranym, ze sie „nasmiewali” z obrzezania?
    …..
    Dalekiego temu Zydowi jest do tego by byc Polakiem..

  184. JO said

    Ad.181! Powiem szczerze, ze jezeli beda wciaz poucza nia na tym forum w stylu Pani Agi, bluzgajace, zmieniajace Nauke Chrysusa to Ja opuszcza to Forum.

    Jest tu podobno zasada, ze nie wolno pouczac, wnosic nowinek , ktore przecza Nauce Sw Magisterium.

    Banowani sa tu neoreformatorzy, prosze Gajowego by zachowywal zasady Gajowki I Banowal neoreformatorow-modernistow

  185. JO said

    Pan REPREZENTUJE Podlosc Panie Inkwizytorze. Przemawia Przez Pana Prywata, by dokopac Bractwu Piusa X a nie dobro wspolne, Prawda.

    Pan, Bedac sedekwantysta, winien woes przed Bractwo w Decyzji trzymania sie od sieci Soborowej z Daleka. Pan jednak popiera postsoborowa a nawet ultrasoborowa Postawe jaka REPREZENTUJE Pani Aga wypracowanych ostatnio Przez Watykan.

    To Podlosc z Pana Strony.
    Dobrze zrobil Ksidz Karol, ze nie dopuscil Pana do Swiecen, ze wyrzucic Pana z Bractwa Pisa X.

    Czlowiek, ktory jest zdolnosci do takiej podlosci, noszaca taka nienawisc jak Pan nie moze byc Ksiedzem

  186. aga said

    To przerażające i smutne ,żelefebryści uwierzyli chyba w największe klamswto szata,iż Chrystus złamał daną Piotrowi obietnicę i przestał prowadzić Swojego Namiestnika.

    Ad. 133 zapytałam jaką herezję głosił Jana Paweł II czy którykolwiek papież tzw. posoborowy ex catedra???

    Nie ma takowej i nie będzie. Bo tak nam Pan obiecał.

    Chrystus założył swój Kościół i strzeże go aż do zakończenia świata.

    Kościół nigdy nie nauczał i nie będzie nauczał herezji.

    Papieże posoborowi nie zmienili ani na jotę Prawd Wiary ani św. Magisterium.

    A zatem nazywanie któregokolwiek z tych papieży apostatą czy heretykiem jest kłamstwem,pomówieniem i zwątpieniem w słowa Chrystusa:

    Jestem z wami do końca świata.

    czyli z jednej strony przesadna gorliwość, chwalebna pobożność na zewnątrz a z drugiej upadek wiary,Panie JO….

    Prawda jest tam gdzie papież!!!!

    I proszę nie przytaczać przykładów,że oddał uszanowanie księdze islamistów czy do żydów powiedział „można powiedzieć starszymi braćmi” – to była POLITYKA państwa Watykan!
    a nie Urząd Nauczycielski Kościoła Katolickiego.

    Czy ta polityka była błędna można się spierać ale dopiero czas i rzetelni historycy pokażą.Narazie ,skoro nie mamy dowodów ,że papież bł. Jan Paweł II nie uratował świata przed wojna nuklearną ,nam katolikom lepiej jest wierzyć niż nie.

    Każdy kto ma wolę zrozumienia to zrozumie.

    Kto reprezentuje upór,ciasnotę, arogancję ,pychę jest nieprzemakalny czyli sekciarski nie.

  187. aga said

    Pan Jo pisze:

    „Pani Aga napisala, ze ludzie nie zrezygnuja z Konsumpcji.

    JA ZREZYGNOWALEM”

    doprawdy?
    To dlaczego Pan zostawił rodzinę i siedzi w Anglii?
    Czy nie dlatego,żeby więcej mieć zamiast więcej „być” chociażby z rodziną…
    I ,żeby było jasne nie potępiam wszystkich ludzi,którzy byli zmuszeni do wyjazdu za chlebem z powodu braku pracy ale pan JO jako weterynarz miałby całkiem niezłe życie w Polsce,bo przybywa tutaj piesków,kotków i innych zwierzątek.

  188. Kudlaty said

    Panie JO,gdyby wiedzial Pan dobrze czym jest sedewakantyzm to nie pisal by Pan „sedekwantyzm” trzy razy z rzedu.
    Jaka nienawisc u Inkwizytora?,gdzie?
    Inkwizytor napisal,ze p.Aga uznaje posoborowych papiezy ,a wiec uznaje rowniez to czego nauczaja.
    To chyba logiczne.

  189. aga said

    Panu Kapslowi, Inkwizytorowi,Bojkot166, Frankowi1 dziękuję

    A dla Pani J ,która mi taka niezasłużenie piękną laurkę wystawiła wprost nie znajduję słów

    Kilka dni temu ks. Natanek mówił : „informuję gejów,że geje się nawracają ” :))

    a ja Państwu powiem w co głęboko wierzę :

    Kościół żyje i kontynuuje swoją naukę.

    Ludzie zlej woli próbują z błędów,które zawsze w kościele się pojawiały ,bo przecież diabeł nie śpi,robić herezje.

    Papież Benedykt XVI te błędy dostrzegł i Kościół porządkuje.

    I zyskuje nawet nowych świętych, charyzmatyków, mistyków.Cóż,przypominam, ze prorocy zawsze byli odrzucani, wysmiewani i oskarzani – ito najsilniej przez tych „najgorliwszych” o herezje a jednak głosili prawdziwe Słowo Boże jak sie póżniej okazywało.

    Tutaj piękny film z dedykacją dla Państwa:

    http://gloria.tv/?album=3258

  190. Inkwizytor said

    Re: 184

    Pan Jo wie o mnie coś czego nie wiem ja sam 🙂

    X. Karl Stehlin nie mógł mnie dopuścić do świeceń kapłańskich ponieważ nigdy nie byłem w lefebvrystowskim seminarium. Poza tym o ile mi wiadomo nie ma takiej władzy, bo nigdy nie był rektorem w żadnym seminarium Bractwa

    Również nie mógł mnie wyrzucić z Bractwa, poniewaz nigdy nie byłem jego członkiem. Fantazje to ma pan ułańską jak nie przymierzając kompan Piłsudasa Wieniawa 🙂

    P.S Niech nas pan nie opuszcza, zawsze to wesoło poczytać pańskie komentarze

  191. aga said

    A tu dla Pana JO,który zdaje się nie czytał dzienniczka a jeśli czytał to zapomniał 😉

    ŚW. FAUSTYNA MA PRZYGOTOWAĆ ŚWIAT NA OSTATECZNE PRZYJŚCIE

    PANA JEZUSA

    V.m.1935 rok W pewnej chwili.

    Kiedy wyczulam wielkie zamiary Boże względem mnie, przeraziłam się ich wielkości

    i uczułam się zupełnie niezdolna do ich spełnienia i zaczęłam unikać wewnętrznie rozmów z

    Nim, a czas ten zastępowałam modlitwą ustną. Czyniłam to z pokory, ale wówczas poznałam,

    że nie była to prawdziwa pokora, ale wielka pokusa szatana. Kiedy raz zamiast modlitwy

    wewnętrznej zaczęłam czytać książkę duchowną, usłyszałam w duszy te słowa wyraźnie i

    silnie: – Przygotujesz świat na ostateczne przyjście Moje. – Przejęły się do głębi te słowa i

    chociaż udawałam jakobym ich nie słyszałam, jednak rozumiem je dobrze i nie mam w tym

    żadnej wątpliwości. Kiedy raz zmęczona tą walka miłości z Bogiem i ustawicznym

    wymawianiem się, że jestem niezdolna do spełnienia tego dzieła, chciałam wyjść z kaplicy,

    ale jakaś moc mnie zatrzymała, czułam się ubezwładniona, wtem usłyszałam te słowa: –

    Zamierzasz wyjść z kaplicy, ale nie wyjdziesz ze Mnie, bom wszędzie jest; sama ze siebie

    nic uczynić nie zdołasz, ale ze Mną wszystko możesz. (Dz 429)

  192. aga said

    Miał Pan logicznej racji mówiąc kiedyś o schizofrenii ,Panie Inkwizytorze czyli jakby nie było jednostce chorobowej 🙂

    Uznają zwierzchność papieża, ale jednocześnie jej nie uznają. Są ostatnimi prawdziwymi katolikami, mimo że powinni wierzyć w absolutną zwierzchność papieżą, jeśli uważają się za katolików. Wiedzą kto jest potępiony, a kto zbawiony (gwoli jasności – JP2 przebywa w kotle, a abp. Lefebvre triumfuje w niebie ). Zaraz się okaże, że według lefebrystów trzeba będzie robić remanent w spisie świętych i oficjalnych dokumentach KK :))

  193. aga said

    http://gloria.tv/?media=299999

  194. Inkwizytor said

    Pani postawa pani Ago, chociaż jako sedewakantysta jej nie podzielam, jest dla mnie katolicka. Pani uznaje posoborowych papieży za następców sw. Piotra i w konsekwencji jest im Pani posłuszna. Takie jest katolickie nauczanie, które mówi, ze prawowitemu papieżowi katolik musi być bezwzględnie posłuszny jeżeli chce pozostać nadal katolikiem.

    Postawa Jo i Bractwa jest oczywiscie schizofreniczna. Sprowadza sie do zasady, ze uznajemy papieża ale go nie słuchamy !!! Jest to postawa wygodna bo daje złudne poczucie „bycia w Kościele” jednak z katolickim nauczaniem nie ma nic wspólnego i jest logicznie sprzeczna. Nie można uznawać zwierzchności „Koscioła posoborowego” i równiczesnie sprzeciwiac jego liturgii, prawu i dyscyplinie

  195. JO said

    Panie Kudlaty, Inkwizytor i Pani Aga wiedza dobrze o czym napisalem a dowodem tego jest reakcja widoczna w ich wpisach.

    Zenujace Pani Ago

  196. Marucha said

    Re 143:
    Pani Ago, proszę się nie skarżyć na cenzurę w gajówce, bo umieszczane są tu takie komentarze, które dosłownie wywracają mi bebechy na drugą stronę. Proszę mi pokazać drugą taką witrynę, której admin jest równie pobłażliwy.

    To, czy ludzie tłumnie poprą Bractwo (i, ogólnie rzecz biorąc, prawdziwy, tradycyjny katolicyzm) jest dla mnie rzeczą małego znaczenia – bowiem nie wyznaję zasady, że im większa liczba, tym większa prawda.
    Z dopasowywania się KK do nowych czasów i jego otwarcia na świat wynikło to, co wynikło: m.in. masowa ateizacja krajów, które kiedyś były ostoją katolicyzmu. Niestety, niektórych nawet gołe fakty nie przekonują.

    Ekskomunika Bractwa prawdopodobnie nastąpi. Po raz drugi ekskomunikuje się wierność Ewangelii i Tradycji, zarazem wzmacniając „dialog” z judaizmem, poganami, heretykami i satanistami.
    Powiem wprost, że mało mnie to obchodzi. Prawda niekoniecznie leży tam, gdzie jest większość. Przeciwnie, jak nas poucza historia, to z reguły mniejszość ma rację,

    Re 144:
    Ataki p. JO na Jana Pawła II są wyrazem jego osobistych przekonań, a nie postawy Bractwa.

    Re 156:
    To, że Bractwo jakoby nie było częścią KK, to Pański prywatny pogląd. Gwoli objaśnienia dodam, że nawet w okresie ekskomuniki poważni teologowie, a bodaj czy nie sam kard. Ratzinger, twierdzili iż Bractwo do Kościoła należy, a dyskusje między Watykanem a Bractwem to sprawa wewnętrzna Kościoła.

    Pańskie rozumienie Tradycji – obejmujące również odgórnie i arbitralnie wprowadzane w niej zmiany w kierunku jej protestantyzacji – bardzo się różni od mojego.

    Re 157:
    Ależ można „wybierać i przebierać” w tym, czego naucza Papież. Po prostu jeśli naucza niezgodnie z Magisterium, to się to odrzuca – na co były precedensy w dawniejszej historii Kościoła.

    Re 168:
    Czy na tym polega Pańskie poszukiwanie prawdy, iż przypisuje Pan komuś posiadanie poglądu, iż Bractwo Kościołem NIE JEST?
    A wie Pan, dlaczego Bractwo jest tym, czym jest, choć mogło wygodnie, łatwo i przyjemnie zaaprobować masoński II Sobór, znaleźć sobie oficjalną niszę, a z czasem zostać „zmodernizowane” ku radości masonerii, protestantów i katolemingów?
    Dlatego, że nie chodzi im o siebie, ale o wszystkich katolików na świecie, którzy są prowadzeni na manowce, nauczani błędnej wiary, uczestniczą w jakichś parodiach Mszy etc. etc.

    Re 180:
    Miła Pani J, z bólem stwierdzam, iż jest Pani w błędzie. Poszukiwanie prawdy? Jakiej prawdy? Czyż całej prawdy nie przekazał nam Jezus Chrystus?
    Czy poszukiwanie prawdy oznacza kompromis z fałszem dla jakichś wyższych celów?

    Re 186:
    Jeśli Pani Aga jest nieświadoma herezji, jakie głosił Jan Paweł II, oto link:
    https://marucha.wordpress.com/2011/05/05/herezje-santo-subito/

    Re 194:
    Panie Inkwizytorze, ja sam wykazuję wiele sympatii dla sedewakantystów, choć uważam, że ich postawa odrzucenia Papieża sprawia więcej problemów, niż uznawanie go przez Bractwo za legalnego, acz błądzącego Namiestnika.
    Pan natomiast z dużym upodobaniem atakuje Bractwo za rzekome stanie w rozkroku, niekonsekwencje etc.
    Wydawało mi się, że stoimy po tej samej stronie…

    A nawiasem mówiąc: katolik ma być posłuszny Bogu – Ewangelii i Tradycji. Papieże błądzący już w historii Kościoła byli i nic to nowego.

  197. Marucha said

    Re 144:

    Błogosławiony Janie Pawle II ,Dziekuję Ci za to,że mogę kiedy tylko mam taka potrzebę uczestniczyć w nabożeństwie w cerkwi prawoslawnej i nie grożą mi z tego pwodu żadne kary kościelne jak to miało miejsce jeszcze za Piusa XI .

    Protestanci też powinni podziękować Janowi Pawłowi II za to, że nie będąc katolikami mogą otrzymywać sakrament Komunii Świętej i to z rąk samego Papieża.
    Czciciele zarżniętego koguta zaś dziękują za to, że mogą na pełnych prawach – na równi z katolikami – uczestniczyć we wspólnych modłach…. tylko nie wiadomo, do kogo, może do Wielkiego Budowniczego?

  198. Marucha said

    A w ogóle – po jaką jasną cholerę niektórzy chcą reformować Kościół Katolicki?
    Takich zreformowanych „Kościołów” są setki, jeśli nie tysiące.
    Tylko wybierać i przebierać, aż się znajdzie coś dla siebie.

  199. zazazas said

    Ciekawy artykuł jakby trochę na poboczu tematu
    http://www.legitymizm.org/abp-lefebvre-sedewakantyzm

  200. Kudlaty said

    @Zazazas
    Bardzo dobry artkul i wcale nie na poboczu,mozna by bylo go polecic zliberalizowanym kremowkowiczom wojtyljanskim ,ale obawiam sie ,ze to i tak na prozno.
    Jest napisane ,ze apostazja odbedzie sie poprzez zwiedzenie i oszustwa szatanskie i to juz sie sprawdza.

  201. j said

    Ad.196-Marucha

    Drogi Panie Gajowy! Skarcil mnie Pan slowami jak nizej:
    „Miła Pani J, z bólem stwierdzam, iż jest Pani w błędzie. Poszukiwanie prawdy? Jakiej prawdy? Czyż całej prawdy nie przekazał nam Jezus Chrystus?
    Czy poszukiwanie prawdy oznacza kompromis z fałszem dla jakichś wyższych celów?”

    a ja szczerze mowiac wlasciwie nie rozumiem dlaczego. Co Pana tak zdenerwowalo, ze walnal Pan z grubej rury do komara? :)?

    Bowiem nasze czlowiecze, a wiec juz z samej definicji bardzo ulomne poszukiwanie prawdy miedzy innymi o objawieniach prywatnych, miejscach kultu Maryjnego, pontyfikatach, o wszelkich jawnych i niejawnych okolicznosciach ich sprawowania, o kulisach watykanskiej polityki, o samych papiezach, ich swietosci czy ich ludzkich pomylkach a nawet herezjach – nie konkuruje anie nie koliduje w zaden sposob z Prawdy objawionej przez Jezusa Chrystusa.. Nie stoi tez w najmniejszym stopniu w opozycji do Prawdy przekazanej nam przez Syna Bozego.
    To poszukiwanie sluzy przede wszystkim glebszemu zrozumieniu, pojeciu tego co spotkalo KK, Watykan, papiezy, wiernych i swiat w ciagu ostatniego polwiecza.
    A potrzebne jest rowniez dlatego by nie dac sie zwiesc nosnym sloganom demagogow, ktorym daleko do Prawdy Jezusowej…..
    Pozdrawiam

  202. j said

    errata:
    – nie konkuruje ani nie koliduje w zaden sposob z Prawda objawiona przez Jezusa Chrystusa. Nie stoi tez w najmniejszym stopniu w opozycji do Prawdy przekazanej nam przez Syna Bozego.

  203. Kapsel said

    8 listopada 1979 abp Lefebvre napisał w wewnętrznym biuletynie Bractwa „Cor Unum” następujące słowa:

    Jak często w minionym dziesięcioleciu musiałem odpowiadać na pytania dotyczące ważkich problemów: Mszy św. i papieża. Udzielając odpowiedzi, zawsze starałem się kierować duchem Kościoła, zgodnie z jego wiarą, wyrażoną w kościelnych zasadach teologicznych, oraz z jego mądrością pasterską, wyrażoną w teologii moralnej i długim doświadczeniu historii Kościoła. Sądzę, że moje poglądy nie zmieniły się przez te lata i że wyraża je także większość kapłanów i wiernych przywiązanych do nienaruszonej Tradycji Kościoła. Muszę wyjaśnić, że te kilka słów, które można znaleźć poniżej, nie stanowi wyczerpującego studium tych zagadnień. Mają one na celu wyjaśnić nasze przekonania tak wyraźnie, żeby nikt nie pozostawał w błędzie co do oficjalnego stanowiska Bractwa.

    Przegląd opinii teologicznych dotyczących papieża heretyka

    Posłużę się tutaj studium Arnolda Ksawerego de Silveiry, zawartym w książce La Nouvelle Messe de Paul VI: Qu’en penser (dalej: LNM). Autor, wyjaśniwszy, w jaki sposób Nowa Msza oddala się od tradycyjnego nauczania Kościoła, przeprowadza dogłębne studium teologicznej hipotezy heretyckiego papieża. Arcybiskup Lefebvre wychwalał jego pracę, nazywając ją „opracowaniem nadzwyczaj obiektywnym”. Według mojej wiedzy jest to najpełniejsze i najjaśniej napisane studium tego zagadnienia. Zostało ono pierwotnie opublikowane w latach 1969—1971 jako cykl artykułów w brazylijskim czasopiśmie „Catolicismo”, wydawanym przez TFP5. Przekład na język francuski opublikowano w 1975 r. Później TFP zabroniło dalszych publikacji i przekładów tej książki. Arnold Ksawery de Silveira posiada znakomity zmysł teologiczny, co w połączeniu z dogłębną analizą opinii aż 136 autorów, zajmujących się zagadnieniem papieża heretyka, uczyniło tę pracę niezwykle cenną.
    2.1. Pięć opinii zgodnie z podziałem św. Roberta Bellarmina
    Opinie omawiane w LNM Oznaczenie opinii wg św. Roberta Bellarmina Główni przedstawiciele
    1. Papież nie może popaść w herezję Pierwsza Pighi, Suarez, św. Robert Bellarmin, Matthaeucci, Bouix, Billot
    2. Nie można wykluczyć hipotezy heretyckiego papieża
    2.1. Ze względu na herezję papież nie traci urzędu Trzecia Bouix
    2.2. Papież heretyk traci urząd
    2.2.1. Utrata urzędu następuje w momencie, gdy papież podejmuje wewnętrzny akt herezji, nawet zanim stanie się on aktem publicznym Druga Torquemada
    2.2.2. Utrata urzędu następuje wówczas, gdy herezja staje się jawna Piąta św. Robert Bellarmin, Billot, Cano
    2.2.3. Utrata urzędu następuje w wyniku deklaracji dokonanej przez sobór, kardynałów lub grupę biskupów
    (2.2.3.1. Taka deklaracja stanowiłaby akt usuwający papieża z urzędu) (Ta opinia jest uroczyście potępiona przez Kościół jako heretycka)
    2.2.3.2. Taka deklaracja nie stanowiłaby aktu usunięcia z urzędu, lecz jedynie ogłaszałaby fakt utraty urzędu przez heretyka Czwarta Kajetan, Suarez
    2.2. Wartość teologiczna opinii sklasyfikowanych przez św. Roberta Bellarmina

    Pierwsza opinia: „Bóg nie dozwoli papieżowi popaść w herezję”. Zwolennicy tej opinii argumentują, że Pan Jezus nigdy nie pozwoli papieżowi popaść w herezję. Zdaniem kard. Billota, hipotetyczna możliwość papieskiej herezji nigdy nie stanie się rzeczywistością, zgodnie z obietnicą Chrystusową: „I rzekł Pan: Szymonie, Szymonie! Oto szatan pożądał, aby was przesiał jako pszenicę. Ale ja prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja; a ty kiedyś, nawróciwszy się, utwierdzaj braci twoich” (Łk 22, 31—32). Zdaniem Billota, ta obietnica winna mieć zastosowanie nie tylko do św. Piotra, ale także do jego następców. Tak zawsze rozumiano ten ustęp w Tradycji. Przeciwko tej opinii świadczy sprawa papieża Honoriusza (625—638), który w r. 680 został potępiony przez III Sobór Konstantynopolitański na podstawie listu do patriarchy Sergiusza, w którym Honoriusz opowiedział się za herezją monoteletyzmu6. Pozwólcie, że zacytuję orzeczenie soboru:

    Dowiedziawszy się, że [listy Honoriusza] są całkowicie sprzeczne z nauką apostolską i orzeczeniami świętych soborów, a także wszystkich uznanych Ojców; przeciwnie, prowadzą do błędnych nauk głoszonych przez heretyków, bezwzględnie odrzucamy i potępiamy je jako trujące dla dusz. (…) Orzekamy także, że Honoriusz, niegdyś papież odwiecznego Rzymu, został odrzucony i wyklęty przez święty Kościół katolicki ze względu na pisma, które posłał do Sergiusza, a w których w całości przyjął jego wymysły i potwierdził jego bezbożne zasady7.

    Zauważmy, że to potępienie nastąpiło 42 lata po śmierci Honoriusza. Co więcej, niezależnie od tego, na jaką ocenę zasłużył Honoriusz, jest niezbitym faktem, iż posiadamy oficjalny dokument papieski, który przyznaje, iż papież może popaść w herezję. Jego autorem jest papież Hadrian II, a został wydany ponad 200 lat po śmierci Honoriusza:

    Po swej śmierci Honoriusz został wyklęty przez Kościół na Wschodzie; nie powinniśmy jednak zapominać, że był oskarżony o herezję, jedyne przestępstwo, które uprawomocnia zarówno opór poddanych względem zwierzchników, jak też odrzucenie ich błędnych nauk.

    Tak więc istnieją argumenty zarówno za, jak i przeciw pierwszej opinii w klasyfikacji św. Roberta Bellarmina. Możemy więc powiedzieć, że jest to co najwyżej opinia prawdopodobna.

    Druga opinia: „Papież w chwili, w której popada w herezję, nawet tylko wewnętrznie, tym samym traci swój urząd”. Ta opinia jest obecnie powszechnie odrzucana przez teologów. Ponieważ Kościół jest widzialny, konieczne jest także, by jego zarząd był widzialny i nie zależał od wewnętrznych aktów.

    Trzecia opinia: „Papież, nawet jeśli wpada w notoryczną herezję, nie traci swego urzędu”. Ksawery de Silveira komentuje: „Spomiędzy 136 autorów, których poglądy analizowaliśmy, Bouix jest jedynym, który opowiada się za tym poglądem”8. Możemy więc powiedzieć, za Robertem Bellarminem, że ta opinia jest wielce nieprawdopodobna, ponieważ występuje przeciwko jednogłośnej opinii Tradycji Kościoła.

    Czwarta opinia: „Heretycki papież może skutecznie utracić urząd jedynie w związku z oficjalną deklaracją herezji”. Rzecz jasna, taka deklaracja nie może mieć charakteru jurysdykcyjnego, ponieważ papież nie ma na ziemi zwierzchnika, który mógłby go sądzić. Mógłby to być jedynie akt niejurysdykcyjny, który mógłby wykorzystać sam Chrystus Pan, chcąc zdymisjonować papieża. Mimo iż ta opinia posiada poparcie poważnych teologów, jak np. Kajetan i Suarez, przez św. Roberta Bellarmina jest uznana za niedopuszczalną. Możemy wskazać na dwa niebezpieczeństwa, które wiążą się z tą opinią: 1° możliwość popadnięcia w herezję koncyliaryzmu, uroczyście potępioną przez Kościół; 2° zagrożenie subiektywizmem. Jak bowiem możemy mieć pewność, że deklaracja herezji pochodząca od grupy biskupów nie jest próbą złożenia papieża z tronu?

    Piąta opinia: „Papież traci urząd przez sam fakt popadnięcia w publiczną herezję”. Niektórzy autorzy uważają, że papież traci swój urząd w tej samej chwili, w której jego herezja ujawnia się na zewnątrz; inni twierdzą, że dzieje się to dopiero wówczas, gdy jego herezja staje się notoryczna i powszechnie znana. Spośród pięciu opinii rozważanych przez św. Roberta ta właśnie wydaje się najbardziej prawdopodobna.
    3. Papież heretyk
    3.1. Czy papież może być heretykiem?

    Wielu papieży nauczało, że biskup Rzymu może głosić herezje. Papież Hadrian VI († 1523) jeszcze jako wykładowca teologii uczył: „Jeśli przez Kościół rzymski rozumieć jego głowę czy biskupa, nie ulega wątpliwości, że może on zbłądzić nawet w kwestiach dotyczących wiary. Dzieje się tak, gdy naucza herezji przez własny osąd lub dekret. W rzeczywistości wielu biskupów rzymskich było heretykami. Ostatnim z nich był Jan XXII († 1334)”9. Czcigodny papież Pius IX dostrzegał niebezpieczeństwo grożące ze strony mającego nadejść heretyckiego papieża, który mógłby „uczyć czegoś przeciwnego wierze katolickiej”, dlatego polecał: „nie idźcie za nim”10.
    3.2. Herezja a jurysdykcja kościelna

    Pismo św. i Tradycja uczą jednogłośnie, że istnieje dogłębna sprzeczność in radice (‘w korzeniu’) między trwaniem w herezji a sprawowaniem jurysdykcji kościelnej, bowiem heretyk przestaje być członkiem Kościoła. Jednakże ta sprzeczność nie jest absolutna. Z tego powodu teologowie używają określenia in radice. Jeżeli bowiem odcięta od korzeni roślina może przez jakiś czas pozostać zielona, podobnie jurysdykcja kościelna może pozostać w mocy — aczkolwiek w sposób niebezpiecznie wątpliwy — nawet jeśli pełniący urząd popadł w herezję (Suarez). Teologowie opierają swą argumentację zasadniczo na kan. 2314 CIC:

    Każdy odstępca od wiary katolickiej, a także każdy heretyk i schizmatyk zaciąga ipso facto ekskomunikę. Dopóki nie usłucha napomnienia, pozbawiony jest beneficjum, godności, pensji (…), a jeśli jest duchownym, po powtórnym napomnieniu zostaje złożony z urzędu.

    Kan. 2264 określa jako nieprawne — lecz nie jako automatycznie nieważne — akty jurysdykcyjne pochodzące od osoby ekskomunikowanej:

    Akt jurysdykcji dokonany przez osobę ekskomunikowaną, czy to na forum wewnętrznym, czy zewnętrznym, jest niegodziwy; jeśli ekskomunika została nałożona lub deklarowana, jest także nieważny, bez względu na kan. 2261 § 3; w przeciwnym przypadku jest ważny.

    Tak więc heretycki duchowny nie traci automatycznie swego stanowiska, lecz musi zostać złożony z urzędu przez uprawnioną władzę. Możemy stąd wnioskować, że herezja, nawet publiczna, nie odbiera automatycznie jurysdykcji.

    Przeciwko temu można podnosić argument z kan. 188 § 4:

    Każdy urząd staje się wakujący ipso facto i bez potrzeby żadnej deklaracji przez milczącą rezygnację przewidzianą w prawie, jeżeli duchowny: (…) 4° Publicznie odstąpił od wiary katolickiej.

    Sedewakantyści używają tego kanonu jako kluczowego argumentu dla wsparcia swej tezy, jednakże ten przepis nie może stanowić ostatecznego dowodu na to, że heretycki papież traci urząd. Należy bowiem pamiętać, że papież stoi ponad przepisami prawa pozytywnego, takimi jak np. kan. 188. Ten argument mógłby być rozstrzygający jedynie wówczas, gdyby dowiedziono, że kanoniczny nakaz kan. 188 wywodzi się z Boskiego prawa pozytywnego nadanego Kościołowi. Należałoby dodatkowo udowodnić, że to prawo ma właściwe zastosowanie w przypadku papieża. Jednakże właśnie w tej kwestii najwięksi teologowie przez całe wieki nie osiągnęli zgodności.
    3.3. Jurysdykcja heretyka

    Odcięta od swych korzeni jurysdykcja heretyka nie znika automatycznie, ale pozostaje w mocy w takim zakresie i tak długo, dopóki jest utrzymywana przez władzę zwierzchnią. To właśnie dzieje się, jeśli papież pozostawia jurysdykcję heretyckiemu biskupowi, który nie został ukarany zgodnie z kan. 2264 i 2314. Co jednak będzie, jeśli sam papież popadnie w herezję? Kto ma władzę, by utrzymać w mocy jego jurysdykcję? Nie jest to Kościół ani nawet grupa biskupów, ponieważ papież jest zawsze ponad Kościołem ani nie jest związany prawem kościelnym. Zgodnie z LNM11 sam Chrystus Pan może pozostawić w mocy, przynajmniej na jakiś czas, jurysdykcję heretyckiego papieża. Jaki mógłby być powód, który usprawiedliwiałby utrzymanie jurysdykcji heretyckiego papieża? Teologowie rozważali tu różnorakie odpowiedzi. Najpoważniejszą z nich jest stwierdzenie, że Chrystus mógłby utrzymać w mocy jurysdykcję dopóty, dopóki herezja papieża nie jest dostatecznie notoryczna i szeroko znana. Zanim to nastąpi, akty jurysdykcyjne heretyckiego papieża byłyby ważne, a jeśli ogłosiłby definicję dogmatyczną, byłaby ona wiążąca. W takim przypadku Duch Święty przemawiałby przez usta papieża podobnie, jak przemówił przez oślicę Balaama (Lb 22, 28—30). Wniosek Arnolda Ksawerego de Silveiry jest doskonale zgodny z przemyśleniami św. Roberta Bellarmina.

    Słynny dominikanin o. Garrigou-Lagrange12 dochodzi do tej samej konkluzji. Opierając swe rozważania na Billuarcie, wyjaśnia w traktacie De Verbo incarnato (na s. 232), że heretycki papież, mimo iż nie jest już członkiem Kościoła, może być nadal jego głową. To bowiem, co jest nie do pomyślenia w przypadku głowy cielesnej, bywa możliwe (aczkolwiek nienormalne) w przypadku drugorzędnej13 głowy moralnej. Powód zaś jest taki, że chociaż głowa cielesna nie może wpływać na członki ciała, nie otrzymując życia od duszy, głowa moralna, jaką jest biskup Rzymu, może posiadać jurysdykcję nad Kościołem, mimo iż przestała do niej płynąć z duszy Kościoła właściwa jej wiara i miłość. Krótko mówiąc, papież jest członkiem Kościoła przez swą osobistą wiarę, którą może utracić, ale głową widzialnego Kościoła czyni go posiadana jurysdykcja i władza, które otrzymał, a które mogą współistnieć z jego osobistą herezją.
    3.4. Herezja notoryczna i jawna

    Należy te pojęcia rozumieć zgodnie z zasadami prawa kanonicznego. W prawie kościelnym przestępstwo jawne to niekoniecznie coś, co czyni się otwarcie i w obliczu kamer telewizyjnych, jak sądzi większość ludzi. Pozwólcie, że zacytuję znanego kanonistę Bouscarena:

    Klasyfikacja przestępstw pod względem jawności. Przestępstwo jest: 1° Jawne, jeśli jest już powszechnie znane lub towarzyszące mu okoliczności prowadzą do wniosku, że może być i wkrótce będzie powszechnie znane; (…) „powszechnie znane” (divulgatum) oznacza, że znane jest dużej części mieszkańców jakiejś miejscowości albo członków jakiejś wspólnoty; nie należy tego jednak traktować z arytmetyczną ścisłością, lecz roztropnie oszacować. Przestępstwo niejawne może być więc znane pewnej liczbie osób, o których można przypuszczać, że zachowają je w tajemnicy. Jednocześnie może być jawne, mimo że wie o nim jedynie niewielu, którzy jednak z pewnością je rozgłoszą14.

    Skoro papież jest powszechnym pasterzem całego Kościoła, jak można zastosować te zasady do przypadku jego herezji? Według opinii kanonistów, dokonany przez papieża akt herezji jest jawny wówczas, gdy wieść o nim albo ma być, albo już jest szeroko znana wśród wiernych Kościoła powszechnego, gdy jest znana większości z nich albo przynajmniej wie o tym tak wielu, że praktycznie niemożliwe jest powstrzymanie rozszerzania się tej informacji i z pewnością się ona rozprzestrzeni. Akt herezji, który można nazwać jawnym w znaczeniu kanonicznym, musi być nie tylko powszechnie znany, lecz także notoryczny. W przypadku papieża notoryczność herezji oznacza, że nie tylko jest ona szeroko znana, ale także musi być to czyn, którego przestępczy charakter został prawnie potwierdzony. Mówiąc inaczej, dla prawnego potwierdzenia przestępczego charakteru herezji papieskiej — co jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że mamy do czynienia z herezją notoryczną w kategoriach prawa kościelnego — nie wystarcza tylko rozprzestrzenienie się wieści o tej herezji w Kościele, o czym wspominaliśmy wcześniej, ale konieczne jest jeszcze, by jego czyn został powszechnie uznany za umyślne przestępstwo.
    3.5. Przestępstwo notoryczne prawnie i faktycznie

    Przestępstwo notoryczne w sensie prawnym. Przestępstwo staje się notoryczne w sensie prawnym jedynie wówczas, gdy kompetentny sędzia wydał wyrok skazujący. Ponieważ zaś papież nie ma przełożonych, nikt nie ma nad nim władzy jurysdykcyjnej15. Z tego względu heretycki akt papieża nie może być notoryczny w sensie prawnym.

    Przestępstwo notoryczne w sensie faktycznym. Co możemy powiedzieć o faktycznej notoryczności herezji papieża? Po to, by herezja była faktycznie notoryczna, akt ten musi być powszechnie uznawany zarówno za heretycki, jak też za umyślny — rzec można: zatwardziały. Oznacza to, że herezja nie może być jedynie notoryczna materialnie, czyli powszechnie znana, lecz także notoryczna formalnie, czyli powszechnie uważana za umyślne przestępstwo formalnej herezji. Wyjaśniają to komentarze kanonistów:

    Wykroczenie jest notoryczne w sensie faktycznym, jeżeli jest powszechnie znane i zostało popełnione w takich okolicznościach, że nie może zostać w żaden sposób ukryte ani zgodnie z prawem usprawiedliwione żadnym wytłumaczeniem, tzn. zarówno sam fakt wykroczenia, jak i jego umyślny czy przestępczy charakter muszą być powszechnie znane16.

    Tak więc papieski akt herezji byłby notoryczny faktycznie jedynie wówczas, gdy tak sam czyn, jak i jego „umyślny czy przestępczy charakter”, byłyby publicznie znane. Ponieważ nie ma kompetentnego ludzkiego sędziego, który mógłby stwierdzić winę papieża, jego herezja może być notoryczna jedynie przez powszechną świadomość, że papież popełnił umyślne przestępstwo. W takim przypadku jest wymagane, żeby czyn ten nie mógł być w żaden sposób usprawiedliwiony — czy to przez odwołanie do błędu, jakiejś formy samoobrony, czy w ogóle w jakikolwiek prawnie dopuszczalny sposób. Jest także konieczne, by nie dało się go w żaden sposób ukryć.
    3.6. Czy Jana Pawła II można uznać za notorycznego i zatwardziałego heretyka?

    Pojęcie przestępcy notorycznego i zatwardziałego jest jasne jedynie w teorii. Jego konkretne zastosowanie jest szalenie trudne, zwłaszcza w przypadku papieża. Główny powód jest taki, że zatwardziałość w przestępstwie ostatecznie określa się przez odniesienie do publicznego orzeczenia herezji, pochodzącego od uprawnionej władzy. W naszym przypadku nie tylko wiadomość o tym, że papież popadł w herezję, musiałaby rozprzestrzenić się szeroko w Kościele — co oczywiście nie ma miejsca, skoro jedynie maleńka mniejszość, mniej niż jeden promil członków Kościoła, twierdzi, że tak się stało — ale także byłoby konieczne, aby informacja o tym, że jest to ze strony papieża zawinione, formalne, uparte trwanie w herezji, była szeroko znana. Byłoby konieczne, żeby nie dało się znaleźć żadnej wymówki, która mogłaby zmniejszyć winę: żadnego odwołania do wątpliwego przekładu tekstów czy do fotomontaży; żadnego odwołania do piszących błędne teksty przemówień; żadnego odwołania do podeszłego wieku; żadnego odwołania do ignorancji lub błędu w jakiejś kwestii doktrynalnej; żadnego odwołania do pomyłki w piśmie lub wymowie; żadnego odwołania na tej podstawie, że to, co papież powiedział, było „w jakiś sposób zgodne z depozytem wiary, o ile weźmiemy pod uwagę używany przez niego język współczesnej filozofii”; żadnego odwołania do jakiegoś rodzaju samoobrony względem panującej współcześnie w społeczeństwie i Kościele wrogiej atmosfery. Nawet jeśli przestępstwo nie mogłoby pozostać w ukryciu i nie byłoby żadnego dopuszczalnego w prawie wytłumaczenia lub obrony, mimo to większa część Kościoła musiałaby wiedzieć o moralnej winie papieża i o tym, że nie znalazło się dlań żadne zgodne z prawem wytłumaczenie. Byłoby także konieczne, by ani duchowieństwo, ani prasa katolicka nie mogli w żaden sposób, przy użyciu żadnych środków, ukryć tego przestępstwa przed wiernymi.

    Rzeczywistość wygląda dziś jednak tak, że spośród wielu społeczności na ziemi Kościół ma w tej kwestii najwięcej środków do dyspozycji, a wierni są najbardziej ulegli i pełni uszanowania. Niemal nikt nie uznaje więc nawet istnienia herezji papieża, nie wspominając o jej umyślności czy braku jakiegokolwiek prawnego wytłumaczenia. Co więcej, duchowni i wierni sami przyjęli te same herezje, które głosił np. Jan Paweł II, sądząc, że wszystko jest w porządku, a nawet uważając go za „największego papieża w historii”, jak można usłyszeć z wielu stron. Nawet przeważająca większość bardzo nielicznych w obliczu całego Kościoła katolików, którzy nie przyjęli tych samych herezji, nie dostrzega ani nie przyjmuje, że był on heretykiem — a maleńka garstka tych, którzy to dostrzegają, raczej stara się wytłumaczyć te herezje, traktując je nie jako zatwardziałe przestępstwo, lecz jako wynik ogólnej sytuacji w Kościele, zwłaszcza po Vaticanum II, który uczynił niemal wszystkich ślepymi na wiele elementów prawdziwego depozytu wiary. Herezja Jana Pawła II jest więc tajna w kategoriach prawa kanonicznego, niezależnie od tego, jak jasna się ona wydaje różnym „tradycjonalistom”: jego czyny nie zostały powszechnie uznane ani za heretyckie, ani za umyślnie przestępcze, ani za prawnie niewytłumaczalne. Dlatego jego herezja nie może być prawnie uznana za faktycznie notoryczną. Nie jest zatem w ogóle notoryczna, a więc prawne warunki, które kanoniści uznają za konieczne, by papież mógł utracić urząd, nie zostały spełnione.
    3.7. Czy można zakładać, że Jan Paweł II był zatwardziałym heretykiem?

    Czy moglibyśmy postawić taką tezę, obserwując wytrwałe dążenie Jana Pawła II po nowych ścieżkach, nie zważając na Tradycję i jej współczesnych świadków? Być może, ale nie w odniesieniu do społeczności. Oznacza to, że gdy chodzi o utratę urzędu itd., nie wolno niczego zakładać, lecz wszystko musi zostać udowodnione, w przeciwnym przypadku społeczność łatwo uległaby zagładzie. Należy zrozumieć, że szybka i nierozważna odpowiedź na tak trudne zagadnienie mogłaby nas zaprowadzić na ruchome piaski sedewakantyzmu. Jeżeli nawet papieże posoborowi wystarczająco często wygłaszali twierdzenia heretyckie lub prowadzące do herezji, nie sposób łatwo dowieść, że byli świadomi odrzucania dogmatów Kościoła. Wygląda na to, że byli przekonani, iż przez swoje dzieła wyrządzają Kościołowi najlepszą przysługę17. Czy to możliwe, by podwładni mogli udowodnić z moralną pewnością, że papież w swym sercu pragnie i chce wyrządzić im szkodę, a z tego powodu ogłasza złe prawo? To niemożliwe. Na przykład Jan Paweł II, jako typowy liberał, mnożył dwuznaczne wypowiedzi i gesty po to, by podobać się światu. Mogło być i tak, że głosił herezje, nawet nie zdając sobie z tego sprawy; stąd nie można go oskarżać o herezję formalną18. Tak więc, skoro nie ma pewnego dowodu, roztropniej jest powstrzymać się od sądzenia. Oto właśnie rozsądne stanowisko, które zawsze zajmował abp Lefebvre. cdn.

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/896

  204. Marucha said

    Re 201:
    To było skarcenie strzałem z grubej rury?????

  205. Kapsel said

    do 203

    1.1. Argument teologiczny sedewakantystów

    Polega on na twierdzeniu, że heretyk nie może być głową Kościoła. A ponieważ Jan Paweł II jest heretykiem, z tego względu nie może być naprawdę papieżem. Znany sedewakantysta, br. Michał Dimond OSB z opactwa Św. Rodziny (stan Nowy Jork), wystąpił z listą „202 herezji II Soboru Watykańskiego” i „101 herezji Jana Pawła”. Nawiasem mówiąc, br. Dimond uważa Bractwo Św. Piusa X, Bractwo Św. Piusa V oraz CMRI za heretyków, ponieważ wierzą w tzw. chrzest pragnienia, co — jego zdaniem — oznacza odrzucenie dogmatu „poza Kościołem nie ma zbawienia”. Br. Michał Dimond jest szeroko znany ze swych skrajnych poglądów na różne kwestie, posuwając się do tego, że przypisuje sobie władzę quasi-Magisterium. Uważa on, iż dzięki tej władzy może wygłaszać nieomylne twierdzenia, mając rację tam, gdzie wszyscy inni się mylą. Zasadniczo działa jak papież.

    a tutaj sylwetka autora 101 herezji

    Inkwizytor powiedział/a
    2012-06-28 (czwartek) @ 09:42:01

    Maran/Sono

    Brat Michał Dimond OSB to heretyk

    Bardzo dziękuję za to wyjaśnienie myślę że należy Czytelnikom Gajówki a więc za Zawsze Wierni ….fragment…

    …br. Michał Dimond OSB z opactwa Św. Rodziny (stan Nowy Jork), wystąpił z listą „202 herezji II Soboru Watykańskiego” i „101 herezji Jana Pawła”. Nawiasem mówiąc, br. Dimond uważa Bractwo Św. Piusa X, Bractwo Św. Piusa V oraz CMRI za heretyków, ponieważ wierzą w tzw. chrzest pragnienia, co – jego zdaniem – oznacza odrzucenie dogmatu „poza Kościołem nie ma zbawienia”. Br. Michał Dimond jest szeroko znany ze swych skrajnych poglądów na różne kwestie, posuwając się do tego, że przypisuje sobie władzę quasi-Magisterium. Uważa on, iż dzięki tej władzy może wygłaszać nieomylne twierdzenia, mając rację tam, gdzie wszyscy inni się mylą. Zasadniczo działa jak papież….

    a tutaj za Wiki

    Najświętsza Klasztor Rodzina

    …..organizacja prowadzona przez Michaela Dimond…….,

    ……..Został założony w 1967 roku w Berlinie, New Jersey , przez samozwańczego mnicha benedyktyńskiego , imieniem Józef Natale (ur. 1933), początkowo jako wspólnoty dla upośledzonych mężczyzn. Natale wstąpił do benedyktynów Archabbey w Latrobe w Pensylwanii , w 1960 roku jako świeckiego postulant , ale pozostawił mniej niż rok później rozpocząć własną Monastyr Świętej Rodziny. Według archiwisty w Saint Vincent Archabbey w Latrobe , Natale opuścił przed podjęciem śluby, że nigdy w rzeczywistości stał benedyktyński mnich……..

    http://en.wikipedia.org/wiki/Most_Holy_Family_Monastery

    https://marucha.wordpress.com/2012/06/27/katalonia-w-jednej-ze-szkol-muzulmanie-nie-pozwalaja-malym-hiszpanom-jesc-wieprzowiny/#comment-174703

    ***************************************************************************************************************************************************

    .Oto właśnie rozsądne stanowisko, które zawsze zajmował abp Lefebvre.

    ……Czy to możliwe, by podwładni mogli udowodnić z moralną pewnością, że papież w swym sercu pragnie i chce wyrządzić im szkodę, a z tego powodu ogłasza złe prawo? To niemożliwe. Na przykład Jan Paweł II, jako typowy liberał, mnożył dwuznaczne wypowiedzi i gesty po to, by podobać się światu. Mogło być i tak, że głosił herezje, nawet nie zdając sobie z tego sprawy; stąd nie można go oskarżać o herezję formalną18. Tak więc, skoro nie ma pewnego dowodu, roztropniej jest powstrzymać się od sądzenia……..

    P.s. nikomu nie chcę przyszywać żadnej łatki,mój głos jest tylko i wyłącznie przypomnieniem głosu wołającego o rozsadek.

  206. aga said

    Pani Marucha ,to wzmianka o cenzorze dotyczyła zapędow p.JO.
    A oczywiście za to,że gajówka jest wyjątkowym,wolnym forum katolików ,którym bliska jest tradycja ,wielkie dzięki.
    Panu .JO jest bliskie prawosławie a pragnę przypomniec ,że Bractwo jest dużo bardziej radyklane w ocenie schizmy prawoslawnej; byla o tym mowa :

    https://marucha.wordpress.com/2011/12/07/co-nazywamy-tradycja/#comment-131304

    czy też Porozumienie z Balamnd – ocena zawarta w Zawszewierni

    Zatem przynajmniej za ten jeden owoc soboru i pontyfikatu powinien być wdzięczny każdy kto pragnie zbliżenia kościołów siostrzanych – za tio piękne określenie bł. Jan Pawel II też został skrytykowany 🙂

  207. aga said

    ad. 203
    Jeżeli nawet papieże posoborowi wystarczająco często wygłaszali twierdzenia heretyckie lub prowadzące do herezji,
    nie sposób łatwo dowieść, że byli świadomi odrzucania dogmatów Kościoła-
    Właśnie Panie Kapsel .Złę intencje sa kluczem a czy takie były wie tylko Duch Św.

    Tutaj pasjonująca dyskusja pomiędzy p.Korkiem a dwoma dosłownie zmiażdżonymi lefebrystami .

    List bp. Fellaya do 3 biskupów:

    http://forum.fronda.pl/forum/pokaz/id/80794

    fragment:
    ,,,Np. Apostolowie zgromadzeni wokol Matki Bozej byli absolutnie jednomyslni.

    .

    Później szybko pojawiły się rozbieżności, jak to w życiu. M. in. dlatego został ustanowiony prymat piotrowy. Już na kartach Pisma Św. masz opisane pierwsze spory dotyczące Prawa Mojżeszowego, a później zagrożenie gnostyckie.

    .

    >>>>>Moj Boze ! Przyjacielu, co Ty mowisz ? A Pismo ? A Sklad Apostolski?

    .

    To jest właśnie Magisterium zwyczajne powszechne. Po prostu nie wiesz o czym do Ciebie piszę i stąd wychodzą nieporozumienia. Ta ignorancja powoduje również, że nie rozumiesz, iż Sobór jest głosem całego Kościoła.

    .

    To że nie było w historii Kościoła ogłoszonego dogmatu o Zmartwychwstaniu wyciągnąłem z książki napisanej przez mądrzejszych ode mnie ludzi i im wierzę. Nie zmienia to faktu, iż jest to nadal nauka objawiona przez Boga, należy w nią wierzyć wiarą boską i katolicką, a zaprzeczanie jej skutkuje herezją. Ale jest to Prawda przekazywane w zwyczajnej i powszechnej nauce Kościoła.

    .

    „Wiarą boską i katolicką należy wierzyć w to wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym spisanym lub przekazanym Tradycją i przez Kościół jest podawane do wierzenia jako przez Boga objawione, czy to w uroczystym orzeczeniu, czy to w zwyczajnym i powszechnym nauczaniu”

    .

    Na początku całe przepowiadanie Apostołów było zwyczajnym (nieuroczystym) głoszeniem Prawdy o Jezusie Chrystusie. Kościół sięga po środki uroczyste dopiero kiedy jakaś Prawda jest realnie zagrożona przez heretyków. Ale ogłoszenie dogmatu, który jest precyzyjną teologiczną definicją skierowaną przeciw jakiemuś poglądowi, nie podnosi danej Prawdy do jakiejś nadzwyczajnej rangi, bo przecież ona już wcześniej była Prawdą Objawioną przez Boga, a więc nieomylną i już wcześniej należało w nią wierzyć, bo Bogu objawiającemu się winniśmy posłuszeństwo wiary.

    .

    Naucznanie Kościoła zwyczajne i powszechne jest TAK SAMO ważne jak to uroczyste. Inny jest tylko sposób podawania Prawdy Objawionej. Ta pierwsza przekazywana jest w sposób pozytywny, poprzez codzienne świadczenie o Chrystusie w liturgii, wyznaniach wiary, modlitwach, kazaniach, traktatach świętych, wypowiedziach biskupów. Ta druga przybiera postać definicji i jest skierowana PRZECIWKO jakiemuś zagorożeniu. Dogmat ma charakter obronny. Nauczanie powszechne i zwyczajne to codzienność Kościoła, który ufnie wypowiada swoją wiarę ucząc swoich wiernych.

    .
    Taką właśnie formę wypowiedzi przyjął SWII. Nie był to Sobór skierowany po to by zneutralizować jakiś heretycki pogląd. Był to Sobór na którym Kościół na nowo wypowiedział w sposób zwyczajny pozytywny, opisowy, SWOJĄ WIARĘ. To część Magisterium zwyczajnego powszechnego.

    Jako katolik masz więc GWARANCJĘ iż nie ma tam żadnej herezji. Podkreślę herezji. Błędy mogą być, ale nie herezje….

    Tak jest Pani J i polecam całość w/w dyskusji w poszukiwaniu prawdy aby nie stracić z oczu Prawdy,którą diabeł od zawsze próbował manipulowac,brużdzić i przeinaczać.

  208. j said

    Ad.204-Marucha

    Nie sama forma skarcenia, bron Boze, byla ta gruba rura 🙂
    Gruba rura w przenosni nazwalam rzucenie naszych skromnych ludzkich mozliwosci poznawczych na szale przeciw Prawdzie Jedynego.
    Moze troche niezgrabnie to zrobilami i tak wyszlo
    🙂

    A poza tym Pan przeciez wie za co Pana tu szanujemy, podziwiamy i zaryzykuje – kochamy 🙂
    Za te wolnosc wlasnie jak napisala Aga. Za wyjatkowosc. Za wiernosc Tradycji KK. Za trzymanie wysokiego poziomu.
    Ot co!

    A, ze czasem troche sie roznimy w interpretacji jakichs faktow – to nic nie szkodzi.

    Prosze tam od nas lasy panstwowe pozdrowic 🙂

  209. Marucha said

    Re 206:
    Ok, przyjąłem do wiadomości, iż zaszło nieporozumienie; za wyrazy uznania dla mej niekompetentnej, acz dość uczciwej pracy – dziękuję.
    Przy okazji chciałem przypomnieć, iż sam wielokrotnie broniłem Jana Pawła II przed zbyt gwałtownymi atakami – nie wszystko bowiem, co robił, było złe, a wiele, w braku dowodów świadczących coś przeciwnego, można złożyć na karb ludzkiego błądzenia.

  210. Marucha said

    Re 207:
    Pani Ago:

    Taką właśnie formę wypowiedzi przyjął SWII. Nie był to Sobór skierowany po to by zneutralizować jakiś heretycki pogląd. Był to Sobór na którym Kościół na nowo wypowiedział w sposób zwyczajny pozytywny, opisowy, SWOJĄ WIARĘ. To część Magisterium zwyczajnego powszechnego.

    Jako katolik masz więc GWARANCJĘ iż nie ma tam żadnej herezji. Podkreślę herezji. Błędy mogą być, ale nie herezje….

    Z powyższym absolutnie nie można się zgodzić. II Sobór nie był soborem Kościoła Katolickiego, lecz w wielkim stopniu soborem masonerii i protestantów. Ich wpływy i infiltracja są powszechnie znane – podobnie jak pozytywne reakcje protestantów na ów sobór.
    Dlatego jeśli mamy jakiekolwiek gwarancje to właśnie odwrotne.
    Ten Pan sobie może do woli pisać brednie – tak długo, jak natrafia na durniów i ignorantów.

  211. wet3 said

    @ Marucha (197)
    Przypomne tylko, ze nie kto inny, a wlasnie JP2 publicznie nazwal Lutra wielkim kaznodzieja –
    czyli absolutna schizofrenia popitolonego do n-tej potegi ekumenizmu!

  212. Kudlaty said

    Pani Aga napisala:
    Papieże posoborowi nie zmienili ani na jotę Prawd Wiary ani św. Magisterium.

    Oczywiscie,ze nie zmienili,gdyz zalozyli sobie nowy modernstyczny kosciol.

  213. Marucha said

    Re 211:
    Wypowiedź świadcząca, jak Pan zauważył, o kompletnym zagubieniu w meandrach modernizmu. Luter, postać zgoła nikczemna, kłamca, fałszerz Biblii, heretyk – wielkim kaznodzieją….

  214. Tralala said

    Ha, to dla przyjemnosci jeszcze jeden tekscik mgr Williams’ona – z wczoraj.

    tlumaczenie dokladne, ale szybkie

    Numéro CCLXV (265) 11 août 2012
    Mgr Williamson – LIBRE ARBITRE MIS EN VALEUR

    „Podniesienie wartosci Wolnej Woli”

    Na temat dramatu dusz, ktore wpadaja do Piekla (a liczne sa takie, ktore wybraly to miejsce – Mt. VII,13 ; XXII,14), czytelnik wznawia klasyczny problem, ktory mozna schematyzowac w taki sposob: albo Bog chce, aby dusze sie potepily, albo Bog tego nie chce. Jezeli chce, jest faktycznie bezlitosny. Jezeli nie chce, a to zdarza sie i tak, to nie jest wszechmocny.
    Albo jedno, albo drugie, wiec ktore?
    Niech bedzie natychmiast zrozumiane, ze Bog nie wysyla do Piekla zadnej duszy. To kazda z wielu potepionych dusz wysyla sie do Piekla sama poprzez serie wolnych wyborow, ktorych dokonala podczas swojego ziemskiego zycia. Bog dal jej zycie, czas i mozliwosc wyboru, wolna wole, a takze cala game naturalnych pomocy i nadprzyrodzonych lask by namowic ja do wybrania drogi do Nieba. Lecz jezeli dusza odmawia, Bog pozostawia jej, to co sama wybrala, to znaczy wiecznosc bez Niego.

    A to wlasnie utracenie Boga, dla duszy stworzonej przez Boga w celu posiadania Boga, jest zdecydowanie najokrutniejszym cierpieniem w Piekle. A wiec Bog pragnalby, aby dusza wybrala Niebo ( On pragnie, aby wszyscy ludzie byli zbawieni – ITim.II,4), lecz chcial zezwolic, aby przez zlo tego wyboru Piekla przez dusze, uzyskac wieksze dobro.

    Zwrocmy uwage na uzycie dwoch slow: „pragnac” i „chciec”. Chciec czegos jest bardziej kategoryczne niz zwyczajnie pragnac.
    Ojciec rodziny moze pragnac by syna nie spotykaly przykre, zyciowe doswiadczenia, lecz w pewnych okolicznosciach moze chciec by cierpial, zdajac sobie sprawe z tego, ze to jest jedyny sposob, by syn sie czegos nauczyl .
    Tak samo w przypowiesci o Sunu Marnotrawnym, ojciec nie pragnal by ten opuszczal dom i sprzeniewierzal spadek, lecz z pozycji ojca, chcial dac mu wolnosc decyzji i w nadzieji na pozytywny rezultat, ktory z tego wyniknie: powrot do domu skruszonego syna, ktory stal sie smutniejszy, lecz madrzejszy.

    Tak samo Bog pragnie z jednej strony, aby wszystkie dusze sie zbawily, bo po to je stworzyl i po to umarl na Krzyzu gdzie jednym z Jego najwiekszych cierpien byla wlasnie swiadomosc jak niewiele dusz wykorzysta do wlasnego zbawienia jego Odkupienie .
    Taki Bog w zadnym wypadku nie moze bys nazwany, lub uznany za okrutnego!
    Z drugiej strony Bog nie chce zbawienia wszystkich dusz jezeli one same tego nie chca, bo gdyby chcial, bylyby wszystkie zbawione poniewaz jest naprawde Wszechmocny.
    Lecz, biorac pod uwage wszelkie okolicznosci, oznaczaloby to w rzeczywistosci zniesienie wolnego wyboru tym, ktorzy sami zdecydowaliby, ze nie chca byc zbawieni, oznaczloby to podeptanie ich wolnej woli tak cenionej przez nich samych!

    Wystarczy przypomniec, w jakim stopniu (ludzie) nie lubia otrzymywac rozkazow, jak bardzo lubia byc niezalezni, bo wiedza, ze wolna wola jest dowodem, ze nie sa zwyklymi zwierzetami, lub robotami.

    Tak wiec Bog woli by jego Niebo bylo zaludnione przez ludzi, a nie zwierzeta, lub roboty i dlatego nie chce zbawienia wszystkich, jezeli oni nie chca tego sami z siebie.

    Jednak Bog nie chce, aby dusze potepialy sie (wybieraly potepienie), bo raz jeszcze, byloby to z Jego strony okrucienstwem. Bog chce jedynie pozwolic, by sie skazywaly, z uwagi na wieksze dobro (jakie ma z tego wyniknac), to znaczy te dusze beda mialy w ten sposob wiecznosc zgodnie z wlasnym wyborem, a On bedzie mial Niebo zaludnione ludzmi, a nie zwierzetami, lub robotami.

    Tak wiec pragnienie Boga by zbawic wszystkie dusze, w zadnym wypadku nie oznacza, ze jest okrutny, tak jak potepienie licznych dusz nie podwaza Jego Wszechmocy, lecz ukazuje jedynie Boski wybor podnosienia wartosc Wolnej Woli swoich stworzen i nieskonczona przyjemnosc jaka ma z nagradzania Niebem dusz, ktore same z siebie na ziemi wybraly umilowanie Go.

    Matko Boza, teraz i w godzinie mojej smierci, pomoz mi kochac Twego Syna i wybrac Niebo!

    Kyrie eleison.

  215. aga said

    ad. Wet3
    Ale ekskomuniki z Lutra nie zdjął?

    Był wielkim kaznodzieją heretyckim,wyprowadził z KK miliony wiernych.Nie można tego nie zauważać,że dzisiaj to jest ok. miliard wiernych.

    Papież Jan Paweł II szukał w duchu miłości tego co łączy .
    Formuła nawracania heretyków i schizmatyków poprzez podkreslanie różnic wypełniła się i skończyła na poczatku XXw.tak jak w średniowieczu skończyła się formuła krucjat.

  216. aga said

    ad. 210
    II SW był soborem pastoralny KK zwołanym przez prawowicie wybranego papieża Jana XXIIII.To cio wiemy napewno to 2 masonów Bea i Bugnini i 4 teologów protestanckich. reszta to spekulacje.
    Nawet abp. Lefebvre pisał we wspomnieniach,że większośc ojców soborowych była konserwatywna.
    Błędy jakie wynikły są z błędnych interpretacji soboru można poprawić,bez rujnowania wszystkiego.

    Sobór był potrzebny ,bo człowiek zaczął gwałtownie poganieć już na początku XXw. i odchodzic od wiary,religii. Punktem kulminacyjnym była IIwś.Kościół chciał wyjść człowiekowi naprzeciw:

    „Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, sa też radością i nadzieja, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych; i nie ma nic prawdziwie ludzkiego, co nie mialoby oddźwięku w ich sercu. Ich bowiem wspólnota składa się z ludzi, którzy zespoleni w Chrystusie prowadzeni są przez Ducha Świetego w swym pielgrzymowaniu do Królestwa Ojca, i przyjęli orędzie zbawiemia, aby przedstawić je wszystkim.

    Z tego powodu czuje się ona naprawdę ściśle złączona z rodzajem ludzkim i jego hierarchią”.

    http://www.nonpossumus.pl/encykliki/sobor_II/gaudium_et_spes/wstep.php

  217. Inkwizytor said

    Pani Ago, Sobór został zawłaszczony przez modernistycznych teologów juz na etapie tworzenia schematów dokumentów soborowych o czym pisze Ralf Wiltgen w książce „Ren wpada do Tybru”. Dokumenty były pisane tak, żeby można było je wieloznacznie interpretować, niby katolickie i tradycyjne ale jak się człowiek uprze to może i wyciągnąć całkiem odmienne wnioski. Przykładem jest „Dignitatis Humanae”.

  218. Marucha said

    Papież Jan Paweł II szukał w duchu miłości tego co łączy

    Możemy stwierdzić, że i z satanistami coś nas łączy – wiara w Istotę Nadprzyrodzoną.
    Ech…

  219. Marucha said

    Sobór był potrzebny ,bo człowiek zaczął gwałtownie poganieć już na początku XXw. i odchodzic od wiary,religii. Punktem kulminacyjnym była IIwś.Kościół chciał wyjść człowiekowi naprzeciw:

    Taaaak…. II Sobór Watykański okazał się bardzo potrzebny, bo zamiast zahamować odchodzenie od wiary – gwałtownie je przyspieszył, czego dowodem ateizacja wielkich połaci naszego globu, brak powołań i inne „dobre owoce”, jakie oglądamy na co dzień.

  220. Tralala said

    Sobor moze i bylby potrzebny gdyby toczyl sie tak jak mysleli wierni KK kardynalowie.
    Z przygotowanych do zaprezentowania dossiers usunieto ponad 90% i na ich miejsce kazano autorom pisac na chybcika nowe, oraz podstawiono tez te pisane przez wewnetrznych wrogow KK.
    To byl czysty zamach stanu.
    Glosowania tez odbywaly sie na zasadzie „kto za, kto przeciw, przeciw nie widze!”.
    Sam Karol Wojtyla wyglaszal plomienne mowy o nowym miejscu czlowieka w nowym otwartym Kosciele – to sa fakty.
    Wyszlo kilka ksiazek na ten temat, wystarczy poczytac.
    Mozna tez posluchac wykladow Bractwa na ten temat – radze sie pospieszyc, bo wyglada na to, ze szefowie FSSPX juz nie brzydza sie az tak ostatnim soborem.
    Ksieza Bractwa dostali przykaz nie gloszenia kazan anty zgoda z Rzymem, „ani zadnej rzeczy, ktora” moglaby stanowisko anty sugerowac.
    Nie prawda? PRAWDA.

  221. Tralala said

    A i jeszcze jedno…Komu na tym zalezy niech sie postara pozbierac stare wydawnictwa pism i kazan bp. Lefebvre’a, najlepiej te, ktore wyszly jeszcze za jego zycia.

  222. 25godzina said

    @ 221
    http://www.piusx.org.pl/kryzys/Kosciol_przesiakniety_modernizmem/

  223. Inkwizytor said

    Nie było litości ani zmiłowania, sprzedał Józek Dyskopolo jak tanie mieszkania 🙂 Boomchacha konfituro, pozdrów konfidentów, tzn twoich kumpli z Antify 🙂

  224. 25godzina said

    @223
    Są rejony gdzie niby pozujesz na świętszego od samego Papieża, a z kolei w innych niby ten sam intelekt a jednak szwankuje. Do tego w typowy dla ubecko-zielono-czerwonej społeczności do której jak rozumiem należysz przypisujesz mi cechy i zachowania godzące w moje dobre imię, mimo że mnie w ogóle nie znasz.

    Czy mnie to dziwi? Nie. Popraw kamuflaż ultrasie katolickości.

    „Jak moglibyśmy objaśnić stan umysłu sedewakantysty? Myślę, że charakteryzuje go fiksacja na pewnej idei, która staje się niemalże obsesją. Ich umysły niemal zastygają nad problemem papieża, który wydaje im się nadzwyczaj poważny i pilny.(…)”
    http://www.tedeum.pl/tytul/1236,Sedewakantyzm-Analiza-teologiczna-i-kanoniczna

  225. Kapsel said

    Re 215
    Ale ekskomuniki z Lutra nie zdjął?

    Dokładnie tak a po za tym to należy dobrze zapoznać sie z ówczesnym stanem w jakim znalazł się KK ale w historycznym wymiarze na przykładzie renesansowych Papieży, to jest to o czym rozmawialiśmy w artykule o Posoborowych papieżach.Sytuacja w jakiej wtedy znalazł się KK uważam że była chyba nawet dużo bardziej krytyczna niż jest nawet teraz. I to działanie Ducha Świętego którego trochę jakby zapomnieliśmy i mniej już ufamy.

    Re 219

    Sytuacja jest taka jaka jest ale proszę zwrócić uwagę i na to że tutaj w Europie czy w USA jest to widoczne najbardziej natomiast w Afryce i Azji jest już inaczej.Wiadomo że wiki nie jest do końca wiarygodna ale nie myślę aby w tym co podam były aż takie nie prawdziwe dane aby nie zaryzykować to przedstawić;

    Przyszłość Kościoła katolickiego

    Od kilkudziesięciu lat Kościół katolicki w Europie traci wiernych i duchownych. Przykładami tego zjawiska są:

    spadek deklaracji wiary katolickiej wśród ludności: we Francji jako katolicy deklaruje się 51% ludności w 2007 roku (spadek z 67% w 2000)[34], w Austrii 67% w 2006 (87% w 1971)[35], w Słowenii 58% w 2002 (77% w 1991)[36],
    wzrost średniej wieku kapłanów: w latach 60. i 70. średni wiek księdza wynosił we wszystkich krajach tradycyjnie katolickich 30-kilka lat, obecnie w USA wynosi 56 lat, a w innych krajach waha się między 60 a 75.[37][38][39]; według statystyk watykańskich, ponad 20% porzucających w Europie kapłaństwo księży pochodzi z Polski. Jak podają oficjalne dane z Polski ze stanu duchownego odchodzi około 60 księży rocznie, zaś w całej Europie – prawie 250. W rzeczywistości statystyki nie ujmują wszystkich, dlatego duchownych porzucających kapłaństwo może być kilkakrotnie więcej[40].

    Spośród krajów europejskich największą religijnością charakteryzują się Polska, Irlandia, Słowacja i Malta. Jednak również w Polsce regularnie praktykuje 40,4% ludności, z różnicami w diecezjach od 26% do 67%.[41]. W Irlandii także zanotowano spadek praktyk od poziomu 90% w latach 70. do około 40% obecnie. W krajach Ameryki Łacińskiej ma miejsce odpływ wiernych do kościołów protestanckich, głównie zielonoświątkowych: w Brazylii, która jest największym krajem katolickim na świecie, liczbę katolików szacuje się 67%[42], chociaż w 1985 roku było to 90%[43]

    Z drugiej strony Kościół katolicki osiągnął sukcesy w ewangelizacji Afryki, gdzie w niektórych krajach katolicy stanowią większość ludności[44]. Sto lat temu w Afryce było 400 000 katolików, teraz jest ich ponad 165 milionów[45]. Według prognoz liczba katolików w Afryce przekroczy liczbę katolików w Europie mniej więcej w latach trzydziestych XXI w., a do 2050 liczba katolików azjatyckich dosięgnie europejskiej[45].

    Prognozuje się, że od 2004 r. do 2050 r. katolickie populacje wzrosną o 146 procent w Afryce, 63 procent w Azji 42 procent w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach oraz o 38 procent w Ameryce Północnej. Europa zaś doświadczy 6-procentowego spadku liczebności swojej katolickiej populacji między 2004 a 2050 r

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_katolicki

    a dodajmy teraz do tego całe prawosławie które JP II …..”tak ślicznie ” …..nazwał. Ekumamizm rozbija ale wierząc w to że to Duch Święty prowadzi KK i w prawdziwy ekumenizm to wcale nie musi być tak jak to widać na Naszym podwórku dzisiaj.
    …Duch dmie kędy chce…św.Jan (3.8)

    Re 220

    Mówiąc o powołaniu SW II należy pamiętać że wtedy istniała poważna obawa następnej wojny ale już z atomówkami.Nie wiemy czy to był tylko teatr Wielkich Architektów czy faktycznie ale takie były wówczas nastroje.Być może wywołane po to aby zwołać SW II. Do tego już zaczęła się wtedy rewolucja seksualna i inna inwazja pogaństwa.
    To właśnie dlatego ostatnio dopominałem się abyśmy częściej pamiętali o…. Duchu Święty Boże.

  226. roman said

    maruch przyjmij do wiadomosci ze lukasz kadzinski to jest sekciarz(lefebrysta ostatnio sprzeciwil sie kuriiwarszawskiej)SKRZYWDZIL MOJE DZIECKO CI CI TO NIE MOWI JESTES TAK SAMO OPENTANY JAK ON I JEGO DZIADEK DOBRACZYNSKI,odmowil kurii poslugiwania na cmentarzu wolka weglowa,sprzeciwiacie sie ojcu swietemu,schowal sie ten kadzinski gdzies w nore jak kiedys kadafi,wiele rodzin cierpi przez jego sekte bractwa kaplanskiego,jak wiesz ze na kolanach mozecie wrucic do kosciola spiezyc sie trzeba czas ucieka wiecznosc czeka.oddajcie mi syna z tej sekty.wy narkomani,kurja was juz tropi nie schowacie sie,i nie podszywajcie sie pod kosciol katolicki jak to inne robia sekty.

  227. Marucha said

    Re 226:
    Przepraszam – a co mnie łączy z ks. Łukaszem Kadzińskim?
    I czy Pan w ogóle dobrze się czuje?

  228. ola said

    DO KAPSLA! WLASNIE SIE DOWIEDZIAAM ZE JAK TU WYZEJ NAPISANE ZE LUKASZ KADZINSKI PRZEBYWA W LOMIANKACH Z SEKTA KTORA STWORZYL,NIE JEST TAK JAK ON MOWI O SWOJEJ WIERZE,MIESZKA RAZEM Z BRACTWEM KAPLANSKIM TO SA LUDZIE MLODZI NARKOMANI I INNYCH ZNIEWOLEN SEXS GEJE WSZYSTKO TO TAK JEST POPLATANE ZE AZ STRACH POMYSLEC.LUKASZ KADZINSKI MA SYNA Z JEDNA TAM MIESZKANKA TEJ SEKTY.PROSZE CIE MARUCHA POUPLIKUJ TO DLA DOBRA TYCH MLODYCH A PRZEDEWSZYSTKIM OSCIOLA.WMAWIA TYM LUDZIOM DOBRO I DYSCYPLINE W WIERZE..CO DO KAPSLA TO TAK SAMO JAK KADZINSKI SIEDZI PO USZU W LEFEBRE,I Z TA SAMA MA SYNA CO KADZINSKI ,TRZYMAJA JA TAM JAK W HAREMIE.W JAKIM SWIECE CI PUKNIECI ZYJA.POLICJA NIC NIE MOZE ZROBIC BO WEDLUG PRAWA SA DOROSLI,NAWET DO TEGO ZE TE NALOZNICE MUSZA NA NICH PRACOWAC.

  229. Marucha said

    Re 228:
    O co chodzi w tych atakach na ks. Kadzińskiego? Co to za brednie?
    Czy się Pani zaciął CAPS LOCK?

  230. Kapsel said

    re 229

    to jest kolejny atak na ks.Łukasza,takie już były w Gajówce.

    To hasbara !

Sorry, the comment form is closed at this time.