Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Posoborowi papieże

Posted by Marucha w dniu 2012-08-12 (Niedziela)

Nadesłał p. Kudłaty.

Artykuł reprezentuje sedewakantystyczny punkt widzenia, z którym niekoniecznie się zgadzam, natomiast z podanymi w nim faktami trudno jest dyskutować. – admin

Rozdział IV

Jan Paweł II

Karol Wojtyła urodził się i wychował w Polsce. Wielu próbowało przypisywać do jego młodzieńczego okresu biografii aktywne zaangażowanie w antyhitlerowskim ruchu oporu. W rzeczywistości, przed wstąpieniem do stanu duchownego pracował w fabryce chemicznej produkującej na potrzeby niemieckiego przemysłu wojennego. Wolny czas spędzał w teatrze grając pierwszoplanowe role w quasi-profesjonalnym kółku teatralnym. Po opanowaniu Polski przez komunistów Wojtyła pozostał na wolności – co więcej, jako dobrze zapowiadający się filozof i duchowny miał swobodę podróżowania po całym świecie co z kolei – każdemu obeznanemu z systemem komunistycznej tyranii – sugeruje, że cieszył się szczególnymi względami w kręgach władzy sprawujących kontrolę nad społeczeństwem. Bez wątpienia, nie był on Mindszentym! A co więcej, Mary Craig mówi nam w swojej biografii, że gdy pracował w Polsce jako parafialny ksiądz to “trzymał się na uboczu… unikając polityki (nawet zwykła uwaga, że coś jest «dobre» albo «złe» mogła ściągnąć gniew władz)” (1).

Pomimo tego, że od prawie 500 lat nie wybrano na papieża nie-Włocha, to w żaden sposób nie oznacza to, że Wojtyła był kimś “nieznanym”, kto niespodziewanie pojawił się na scenie. Prawdę mówiąc, był to człowiek dobrze znany posoborowej pseudo-hierarchii, która pokładała w nim ufność jako gwarancie kontynuowania soborowych reform.

Pierwszym, który zarekomendował w Watykanie tego młodego prałata, kiedy soborowe obrady były już w toku, był biskup Garonne z Tuluzy – późniejszy kardynał i główny sędzia śledczy arcybiskupa Lefebvre. Biskup Wojtyła przystąpił do wprowadzania swych “personalistycznych” i “egzystencjalnych” pomysłów – określanych jako jego “heideggerowsko-husserlowsko-schelerowskie koncepcje” – do kluczowego soborowego dokumentu zatytułowanego Gaudium et spes, znanego również jako “Kościół w świecie współczesnym” (2). (Kardynał Heenan – prymas Anglii nazwał ten dokument “traktatem niegodnym katolickiego Soboru”; a biskup Russel McVinney “wątpliwym kompromisem ze wszystkim, co leży u podstaw wszelakiego zła nękającego ludzkość” (3)).

Nawiązane wówczas kontakty przerodziły się w zażyłą przyjaźń z Pawłem VI i zaowocowały szybką karierą w kościelnej hierarchii. W 1964 roku Wojtyła został poproszony o wygłoszenie dorocznych rekolekcji wielkopostnych dla Pawła VI i Kurii Rzymskiej, a już niebawem został nominowany na członka pontyfikalnej komisji ustanowionej dla zbadania możliwości zintegrowania doustnej antykoncepcji z katolicką teologią moralną. W tym samym roku został metropolitą krakowskim (wtedy to zachęcił Billy’ego Grahama do wygłoszenia przemówienia z ambony w jednym z krakowskich kościołów), a w 1967 roku Paweł VI uczynił go kardynałem i nadał mu paliusz.

Był on jednym z trzech europejskich biskupów wyznaczonych na stałych członków watykańskiego synodu biskupów – “kolegialnego” organu ustanowionego po Vaticanum II. I wreszcie, to kardynał Benelli – dobrze znany ze swej anty-tradycjonalistycznej postawy – był osobą, która ukartowała wybór Wojtyły na tron Piotrowy.

W świetle powyższych faktów trudno się dziwić, że przyjął imię “Jan Paweł”, ani temu, że podobnie jak poprzednik odmówił złożenia przysięgi podczas obejmowania urzędu i ukoronowania Tiarą. Zamiast tego, kolejny raz został udekorowany paliuszem, tym razem jako “Biskup Rzymu” i wkrótce potem zaczął się zwracać do wiernych nie jak do swych “dzieci”, ale jak do swoich “braci i sióstr”. (Decyzje o odrzuceniu koronacji zbiegają się z usilnymi zabiegami komunistycznego rządu Węgier o powrót do kraju królewskiej korony w celu nadania nielegalnemu rządowi jakichś oznak prawowitości. Korona została zwrócona przy pełnej aprobacie Pawła VI).

JAN PAWEŁ – FILOZOF

Powszechnie wiadomo, że Karol Wojtyła spędził wiele lat na studiowaniu filozofii. Jest on światowej sławy “fenomenologiem”, czyli przedstawicielem filozofii, która jest określana jako “technika odkrywania tego, co skrywa się za zewnętrznymi pozorami poprzez postrzeganie świata oczami dziecka”. George Williams, unitariański profesor na Uniwersytecie Harvarda znający Jana Pawła II od jakichś 16 lat, opisuje ten system filozoficzny jako wywodzący się “od urodzonego w Czechach Żyda, Edwarda Husserla (1859 – 1938)” i zwraca uwagę, że “doprowadził ostatnio do takich permutacji jak hermeneutyczna fenomenologia Martina Heideggera i Paula Sartre” (4).

Mimochodem warto w tym miejscu zauważyć, że to właśnie Heidegger w szczególności zdetronizował intelekt zastępując go doświadczeniem (5). Profesor Williams stwierdza, że Jan Paweł II “uważał, że możliwe byłoby wykorzystanie metodologii fenomenologa Maxa Schelera jako punktu wyjścia do przebudowania chrześcijańskiej etyki”. (Od kiedyż to wymaga ona przebudowy?). Wszystko to znalazło swój wyraz w pracy habilitacyjnej Wojtyły zatytułowanej “Ocena możliwości oparcia etyki chrześcijańskiej na założeniach systemu Maksa Schelera” (6) napisanej w Polsce na kontrolowanym przez marksistów Uniwersytecie Jagiellońskim (7).

Anna Tymieniecka, która przetłumaczyła na język angielski jego książkę Osoba i czyn (The Active Person) i jest jego serdeczną przyjaciółką, reasumuje jego “złożoną myśl” w następujący sposób: “Podkreśla on nieredukowalną wartość osoby ludzkiej. Odnajduje duchowy wymiar ludzkiej interakcji, co prowadzi go do głęboko humanistycznej koncepcji społeczeństwa” (Time, 30 października 1978) (8). Zdumiewające jest to, że ktoś obeznany z pismami św. Tomasza z Akwinu i św. Jana od Krzyża mógłby marnować energię na takie bzdury – doprawdy ostatnie tchnienia i popłuczyny “nominalistycznego” myślenia. Ale zaraz! Jan Paweł II ma drugie oblicze. Na Angelicum w Rzymie pod kierunkiem o. Garrigou Lagrange napisał pracę doktorską pod tytułem “Zagadnienie wiary u świętego Jana od Krzyża”. W tejże pracy naukowej nadprzyrodzoną wiarę św. Jana czyni obiektem pseudonaukowych dociekań. Muszę przytoczyć chociaż jeden cytat z jego dzieła: “Wiara… nie tylko nie wydaje żadnej wiedzy i nauki, lecz jak stwierdziliśmy, oślepia duszę i pozbawia ją wszelkiej innej wiedzy i nauki, które nie mogą właściwie osądzić [wiary]. Inne rodzaje wiedzy mogą zostać nabyte dzięki światłu umysłu, ale wiedza, która z wiary pochodzi przyswajana jest bez światła umysłu. Wiara neguje naturalne światło i jeżeli to światło nie zostanie zaciemnione, wiara ginie” (9). Pozostawiam czytelnikowi trud wydobycia sensu z tego twierdzenia.

Innym znaczącym autorytetem mającym wpływ na jego myślenie jest Teilhard de Chardin – w swej książce Znak sprzeciwu (The Sign of Contradiction) zapędza się do tego stopnia, że zestawia przemyślenia Teilharda z Księgą Rodzaju! (10) W końcu, wśród bliskich przyjaciół Jana Pawła II są takie postacie jak Karl Rahner, który – jak stwierdza Philip Trower – “uczynił dla egzystencjalizmu tyle co Teilhard de Chardin dla ewolucjonizmu” (11). Tenże Karl Rahner, ulubieniec modernistycznych katolickich intelektualistów i prawdopodobnie najbardziej wpływowy teolog w soborowym kościele, został potępiony przez Piusa XII, a zrehabilitowany przez Pawła VI.

JAN PAWEŁ – TEOLOG

Moja wiara… nie miała nic wspólnego z jakimkolwiek rodzajem konformizmu… Zrodziła się we wnętrzu mego własnego ja… Był to także owoc wysiłków mego ducha poszukującego odpowiedzi na tajemnice człowieka i świata.
Jan Paweł II (12)

Wielu ludzi z radością przyjęło wybór Wojtyły. Konserwatywni katolicy zmęczeni wybrykami Pawła VI ujrzeli w nim szansę na powrót do normalności. I przez pewien czas wydawał się zaspakajać tę potrzebę. Mary Martinez w książce From Rome Urgently zwraca uwagę, że Światowy synod biskupów w 1977 roku potwierdził jako fakt, iż rytm soborowych zmian zaszedł za daleko i za szybko. Liczba odejść z kościoła – zarówno świeckich jak i duchownych – znacznie przekraczała liczbę “braci odłączonych” chcących do niego wstąpić a nawet ci, którzy w nim pozostali byli zdezorientowani i zrozpaczeni.

Z tej przyczyny koniecznym się stało, aby Jan Paweł II wyglądał na bardziej tradycyjnego od swego poprzednika. (W rewolucyjnej terminologii nawiązuje do tego taktyka “dwa kroki w przód i jeden krok w tył”). Konserwatywni katolicy cieszyli się z każdego działania, które choć w najmniejszym stopniu zdawało się być “papieskie”, jak np.: prośba do zakonnic by nosiły habity, żądanie przestrzegania celibatu przez księży, oświadczenie w Meksyku, iż wizja Chrystusa jako rewolucjonisty jest fałszywa oraz jego (jak zawsze tak łagodne) potępienie Hansa Künga (13). Jeszcze bardziej obiecującym było potępienie mało znanego dominikanina Jacques’a Pohier’a – pierwsze wyraźnie katolickie działanie wśród wielu uczynionych w tym roku (14). Francuska gazeta Le Monde scharakteryzowała go jako uśmiechniętego prałata, który ze wzniesionym w górę palcem mówi: “Nie – dla aborcji”, “Nie – dla rozwodów”, “Nie – dla kontroli urodzeń”, “Nie – dla małżeństw kapłanów”, “Nie – dla homoseksualizmu”, natomiast: “Tak – dla tolerancji”.

Dla tych, którzy potrafią odczytywać “znaki czasów” wszystko stało się dużo klarowniejsze wraz z publikacją jego pierwszej encykliki Redemptor hominis. W dokumencie tym otwarcie stwierdza (posługując się “ja”, w miejsce tradycyjnego “my”), że nie zamierza odchodzić od zasad ustalonych przez swych posoborowych poprzedników i Vaticanum II, lecz że zamierza raczej dalej “rozwijać” “unikalne dziedzictwo pozostawione Kościołowi przez papieży Jana XXIII i Pawła VI”, “dziedzictwo”, które “głęboko zapuściło korzenie w świadomość Kościoła w zupełnie nowy sposób, dotychczas całkowicie nieznany, dzięki Drugiemu Soborowi Watykańskiemu”. Aby nie pozostawić nam żadnej wątpliwości, kontynuuje: “… drogi, na które Sobór wprowadził Kościół naszego stulecia, które wskazał w swej pierwszej Encyklice nieodżałowany papież Paweł VI, nie przestają na długi czas być tymi drogami, po których wszystkim nam kroczyć wypada… Poprzez całą tak bardzo, wraz z Soborem, rozbudowaną świadomość Kościoła”. Koncepcja posiadania przez Kościół “świadomości”, która może się “rozwijać”, a nawet “pogłębić” stanowi pewną nowość, toteż Wojtyła wyjaśnia: “… świadomość Kościoła musi łączyć się z jego wszechstronną otwartością”; i co więcej jest to “świadomość” “stale pogłębiająca się… oświecanego i prowadzonego przez Ducha Świętego Kościoła” i “kształtuje się równocześnie “w dialogu”. Według socjologów Kościół jest, a raczej był “zamkniętą społecznością” w przeciwieństwie do świata współczesnego (który jest “otwarty” i “pluralistyczny”) ponieważ obejmuje wielką rozmaitość punktów widzenia. Nowy Kościół nie tylko rozwija swoją świadomość, jest także według Jana Pawła II “pluralistycznym Kościołem”, którego to pluralizmu stopień albo granice określane są przez papieża, a konkretnie przez niego samego (15).

CHARYZMAT TRANSFORMACJI

“Znaki czasów” stały się jeszcze wyraźniejsze na jego audiencji generalnej w rocznicę śmierci Pawła VI. Nazywając Montiniego swym “duchowym ojcem” i “papieżem Vaticanum II” przechodzi do sugestii, że jego śmierć w Święto Przemienienia była świadectwem Boskiej aprobaty dla jego życia i działań (16). Określa go jako “papieża tej głębokiej zmiany, która była niczym innym jak tylko oczekiwanym przez człowieka i świat współczesny objawieniem twarzy Kościoła”! (Czy nie jest to aprobata dla “nieustającego objawienia”?). Kontynuuje następnie opisując nowy “charyzmat” udzielony swemu duchowemu ojcu, jaki aż do tej pory nie występował w całej historii Kościoła! “Charyzmat transformacji”! Pozwolę sobie zacytować go dosłownie:

“Pan Bóg, powołując do Siebie papieża Pawła w uroczystość Przemienienia Pańskiego dał jemu i nam do zrozumienia, że jest obecny w całym dziele transformacji, odnowienia Kościoła w duchu Vaticanum II tak samo jak był obecny w cudownym wydarzeniu, które miało miejsce na Górze Tabor… Jan XXIII i po nim, Paweł VI, przyjęli od Ducha Świętego, charyzmat transformacji”.

Czy może zatem dziwić, że kanonizacja Pawła VI jest w toku?

VATICANUM II

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że Jan Paweł II, podobnie jak jego bezpośredni poprzednicy uznawał Vaticanum II za zainspirowany przez Ducha Świętego i widział w tym “duchu” mandat do wypełniania soborowych zaleceń. “A zatem, bracia, pijcie z tych autentycznych źródeł. Mówcie językiem Soboru, Jana XXIII, Pawła VI: jest to język doświadczenia, cierpienia, nadziei współczesnej ludzkości… W ostatnich dziesięciu latach [od Soboru], jakiegoż to postępu dokonała ludzkość a wraz z ludzkością i w jej służbie, jakiegoż postępu dokonał Kościół” (przemówienie w Puebla). Jan XXIII widział w tym wszystkim Nowe Zesłanie Ducha Świętego oraz “uno balzo in avanti” (wielki skok naprzód). Paweł VI nazwał to nową “Epifanią”. A Jan Paweł II, z jakiejś tajemniczej przyczyny, traktuje to raczej jako “Nowy Adwent”: “Jesteśmy więc poniekąd w okresie nowego Adwentu, w okresie oczekiwania”. Vaticanum II stał się “podłożem coraz dojrzalszych osiągnięć w pochodzie Ludu Bożego ku Ziemi Obiecanej na tym etapie dziejów”. Jakże moglibyśmy nie “zaufać” – pyta – “łasce naszego Pana, która się objawiła w ostatnim czasie poprzez tę mowę Ducha Świętego, którą usłyszeliśmy na Soborze?” (Redemptor hominis 6, 2). I czyż nie jest to wszystko potwierdzeniem “nieustannego objawienia”?

EKUMENIZM

15 lutego 1980 Jan Paweł II poinstruował seminarzystów i nauczycieli Kościoła, którzy spotkali się z nim na Uniwersytecie Laterańskim, że lojalność wobec Kościoła nie ma być definiowana “w zawężonym sensie, jako zachowanie standardów, nie oznacza również pozostawania w obrębie ortodoksji – unikając przy tym postaw pozostających w sprzeczności z wypowiedziami Stolicy Apostolskiej, ekumenicznych soborów i uczonych doktorów Kościoła”. Posunął się następnie do stwierdzenia, że “musimy posiadać rozbieżność stanowisk, jakkolwiek w końcu, musimy polegać na syntezie ich wszystkich”. Przypomniana się tu jego oświadczenie skierowane do polskich wiernych w Święto Bożego Ciała w 1978 roku: “szanujemy wszystkie ideologie”.

Podobnie jak jego posoborowi poprzednicy jest on wielkim orędownikiem ekumenizmu, a ekumenizm z kolei jest, jak to już pokazaliśmy przy innej okazji, zaledwie krokiem do jedności całego rodzaju ludzkiego. Jak powiedział na swej inauguracji do niekatolickich delegatów: “Przekażcie tym, których reprezentujecie, że zaangażowanie Kościoła katolickiego w ruch ekumeniczny – uroczyście ogłoszone przez Drugi Sobór Watykański – jest nieodwracalne”. Ta koncepcja ekumenizmu wymaga przyjęcia fałszywego pojmowania jedności ogłoszonej przez Vaticanum II (które domyślnie neguje istnienie jedności w Kościele). “Raduje mnie” powiedział, “że gdzie to tylko możliwe podejmowane są starania by w harmonii uczuć organizować także wspólne modlitwy z innym braćmi chrześcijanami, po to abyśmy zgodnie z wolą Pana Boga mogli wzrastać w wierze, ku pełnej jedności, odbudowując Ciało Chrystusa” (L′Osservatore Romano, 22 stycznia 1979).

Wyrażenie “lud Boży” zostało już uświęcone w “nowomowie” soborowych dokumentów – i było używane w odniesieniu do katolików, do wszystkich “ochrzczonych w Chrystusie” (tj. protestantów) oraz do “wszystkich ludzi dobrej woli” (reszty ludzkości). Koncepcja ta jest dalej rozwinięta w jego encyklice Redemptor hominis, gdzie uczy nas, że “Kościół jest zatem ludem Bożym” (21, 1). A następnie precyzuje: “społeczności [Ludu Bożego], która (…) jest wspólnotą właśnie przez to, że wszyscy w jakiś sposób stanowią ją z samym Chrystusem, choćby tylko przez to, że noszą na swej duszy niezniszczalne znamię chrześcijanina” (21, 2). A cóż jest tym niezniszczalnym znamieniem? Możemy tylko przypuszczać, że jest to chrzest. Stąd wynika, że minimalnym wymaganiem przynależności do Kościoła (ani razu w całej encyklice nie używa on terminu “katolik”) jest Chrzest. Dodaje następnie: “To bowiem, co poprzez Sobór naszych czasów «Duch powiedział Kościołowi», co w tym Kościele mówi «wszystkim Kościołom» (Ap 2, 7), nie może – pomimo doraźnych niepokojów – służyć czemu innemu, jak tylko jeszcze dojrzalszej spoistości całego Ludu Bożego, świadomego swej zbawczej misji” (3, 1). Ale idea “Ludu Bożego” zdaje się posiadać jeszcze większy zakres. “… i równocześnie ten sam Kościół, zakorzeniony w tylu rozlicznych dziedzinach życia całej współczesnej ludzkości, uzyskuje także tę jakby doświadczalną pewność, że jest po prostu bliski człowiekowi, każdemu człowiekowi, że jest jego Kościołem: Kościołem Ludu Bożego” (22, 5). “Prawdziwa działalność ekumeniczna oznacza otwartość, zbliżenie, gotowość dialogu, wspólne szukanie prawdy w jej pełnym znaczeniu ewangelicznym i chrześcijańskim” (17). Kościół szuka uniwersalnej jedności chrześcijan (RH 6, 2) (18) i jego najświętszym obowiązkiem ma być podporządkowanie się temu mglistemu celowi, ponieważ mówi nam on również, że Kościół “skupia się w sposób szczególny wokół Eucharystii, który pragnie, aby autentyczna wspólnota eucharystyczna mogła stawać się znakiem stopniowo dojrzewającej jedności wszystkich chrześcijan” (RH 20, 7). Oczywiście, ten ekumeniczny duch ostatecznie wykroczy poza chrześcijańskie sekty. “W inny sposób i w innej mierze należy odnieść to samo do działalności mającej na celu zbliżenie z przedstawicielami innych religii pozachrześcijańskich, wyrażającej się w dialogu, w spotkaniach, we wspólnej modlitwie, w odkrywaniu tych skarbów ludzkiej osobowości, których – jak dobrze wiemy – nie brak również wyznawcom tych religii”.

Zgodnie z tym poglądem Wojtyła przyłączył się do wspólnych modlitw z anglikanami w ich katedrze Canterbury (zrabowanej katolikom), odnawiając swoje przyrzeczenia chrzcielne jednym głosem z panem Robertem Runcie (tytułowanym “arcybiskupem”, a w rzeczywistości człowiekiem świeckim i między innymi masonem), w pełni uznając go za współbrata w biskupstwie i odmawiając z nim Credo. (Wszystko to odbyło się z “papieżem” w roli głównej ubranym w “stułę” oznaczającą, że wykonuje swą kapłańską posługę). Następnie podążył z nim w procesji, ze świecą w ręku do “Kaplicy Męczenników Dwudziestego Stulecia”, w której czci się takie osoby jak Maksymilian Kolbe (jako święty antyfaszystowski), Oscar Romero (wywrotowy biskup zabity przez prawicowców w Ameryce Środkowej), Martin Luther King, Bonhoeffer i innych. Jego ogólne zachowanie podczas wizyty było tego rodzaju, że pewna niekatolicka gazeta skomentowała to w taki sposób: “Nic w tym wydarzeniu nie powinno oczywiście stanowić dla nikogo zaskoczenia. Już od dawna stało się oczywiste, że Papież jest bardzo dobrym protestantem. Co więcej, oczywiste jest także iż od Vaticanum II Kościół rzymskokatolicki przeszedł reformację” (19).

W grudniu 1983 roku w podobny sposób zachował się wobec luteran w Rzymie. Stwierdziwszy najpierw, że katolicki Kościół musi dźwigać swój udział w “winie” “podzielonego chrześcijaństwa” (Wiedeń, 12 września 1983) i pochwaliwszy Lutra za jego “głęboką pobożność” wziął udział w obchodach pięćsetnej rocznicy urodzin Lutra uczestnicząc w luterańskim nabożeństwie w Rzymie. Również w czasie tego wydarzenia miał na sobie stułę – liturgiczną szatę, którą kapłan powinien zakładać tylko wtedy gdy uczestniczy w sakramentalnych czynnościach (stąd stuła podczas spowiedzi). Po wejściu do luterańskiego “sanktuarium” wykonał ukłon w kierunku luterańskiego ołtarza, a następnie usiadł na zwykłym krześle na podwyższeniu, na tym samym poziomie co inni luterańscy duchowni. Podczas uroczystości przyłączył się do odmawiania przez luterańskiego pastora i zgromadzonych Składu Apostolskiego oraz modlitwy Ojcze Nasz, a podczas kazania dużo mówił o swojej tęsknocie za jednością. Całe to zachowanie wyraźnie pociąga ze sobą czynną formę communicatio in sacris, uznanie luteran za “siostrzany Kościół”, znieważenie jego domniemanej funkcji papieskiej i domyślne zanegowanie kilku punktów nauki katolickiej. A na domiar złego, luteranie dali całkiem jasno do zrozumienia, że poczynili ustępstwo zapraszając “biskupa Rzymu” (nigdy nie tytułując go “papieżem”) i że nie powinno się w żaden sposób traktować tej wizyty jako kompromisu z ich luterańskimi zasadami. W następnej kolejności odbył podróż do Szwajcarii, gdzie dołączył do “nabożeństwa” zorganizowanego przez Światową Radę Kościołów w Center’s Chapel (National Catholic Register, 25 grudnia 1983).

Lista jego ekumenicznej aktywności z niechrześcijanami nie ma końca. Przyłączył się do żydowskiego nabożeństwa w rzymskiej synagodze, pochylając głowę gdy śpiewali “oczekujemy nadejścia Mesjasza”. Tę ekumeniczną działalność kontynuował podczas swoich rozlicznych podróży do Afryki – gdzie otrzymał błogosławieństwo od czcicieli węży, podczas podróży do Indii – gdzie przyjął “Tilak” czyli rytualny znak na czole i w końcu w czasie ekumenicznego nabożeństwa modlitewnego w Asyżu – gdzie pozwolono buddystom by w celu wykonania swoich rytuałów umieścili posążek Buddy na tabernakulum w katolickim kościele.

Idąc śladami swych poprzedników, Jan Paweł nie ma żadnych oporów przed zbezczeszczeniem samej Mszy Świętej. 30 kwietnia 1983 roku przewodniczył on koncelebrowanej “mszy” w ogromnej Sali Pawła VI w Watykanie pod auspicjami pierwszego Międzynarodowego Kongresu kapłanów i zakonników, którą koncelebrowało z nim 5500 duchownych. Każdy ksiądz miał przed sobą tylko plecy swojego kolegi, a nie ołtarz. Żaden nie trzymał w swoich rękach hostii. “Pośród uczestników cieszących się pełnymi honorami, należy odnotować obecność 18 anglikańskich duchownych, pewną liczbę luterańskich i reformowanych pastorów, kilku prawosławnych «papieży»”. Mimo to wszyscy koncelebrowali, jako że sama Eucharystia stała się “symbolem [co się stało z Rzeczywistą Obecnością?] jedności całej ludzkości” (20).

DOKTRYNA ODKUPIENIA JANA PAWŁA II (21)

Wielokrotnie wypowiadane przez Jana Pawła II oświadczenia wskazują bezsprzecznie, że wierzy on iż “Duch Święty przemówił do Kościoła poprzez Sobór naszych czasów”, że “posłuszeństwo wobec nauk Soboru jest posłuszeństwem wobec Ducha Świętego” i że zasadniczym zadaniem jego pontyfikatu ma być “pełne rozwinięcie soborowego nauczania” (22). Jeden z najbardziej znaczących ustępów w Gaudium et spes mówi co następuje: “Albowiem On, Syn Boży, przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś w pewien sposób z każdym człowiekiem”. Zaimek przysłówkowy “jakoś” bynajmniej nie został sprecyzowany; nigdzie nie wyjaśnia, że związane jest to albo z osobistym nawróceniem, albo nawet pragnieniem przylgnięcia do prawdy. Jedyne o czym mówi się w tym dokumencie to, że “skoro w Nim przybrana natura nie uległa zniszczeniu, tym samym została ona wyniesiona również w nas do wysokiej godności” (par. 22).

Jan Paweł II, który wielokrotnie nas zapewnia, że będzie interpretował dokumenty Vaticanum II “zgodnie z tradycją” wyjaśnia to w ten sposób: Przywołując nowatorskie sformułowanie z soborowego dokumentu, odpowiada w Redemptor hominis, że “z każdym [człowiekiem] Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył” (13, 3). Tymczasem prawdziwy Kościół przyznaje, że niektórzy ludzie są zjednoczeni z Chrystusem, czy to przez chwałę niebieską, czy to przez miłość, albo przynajmniej poprzez wiarę gdy żyją na tym świecie. Kościół dalej wyznaje, że inni są potencjalnie z Chrystusem zjednoczeni dopóki żyją. Ale ci, którzy umierają we wrogim nastawieniu do Chrystusa na zawsze tracą tę jedność oraz możliwość tej jedności. Cytując dosłownie św. Tomasza: “… Niewierni, choć nie należą do Kościoła aktualnie, są w nim jednak [i przez to zjednoczeni z Chrystusem] potencjalnie… Ci jednak schodząc z tego świata [w stanie wrogości do prawdy] zupełnie przestają być członkami Chrystusa” (Summa IIIa, Q. 8, A. 3).

Dla Jana Pawła nie tak się rzeczy mają. Według niego, Chrystus przez swoje Wcielenie jest zjednoczony na wieczne czasy z każdym człowiekiem bez wyjątku, nawet jeśli nie dokona on żadnego aktu osobistego nawrócenia i nie posiada w ogóle domyślnego pragnienie tego zjednoczenia. Wskutek tego każdy człowiek posiada “godność” i w nadprzyrodzony sposób uczestniczy w boskim życiu. Jak sam stwierdza, “… tę godność, jaką każdy człowiek osiągnął i stale osiąga w Chrystusie, która jest godnością Łaski Bożego przybrania, a równocześnie godnością wewnętrznej prawdy człowieczeństwa” (RH 11, 4). Tę samą fałszywą doktrynę głosi w kolejnej encyklice: “[Bóg] Jest On Ojcem: z człowiekiem, którego powołał do bytu w świecie widzialnym, łączy Go głębsza jeszcze więź niż sama stwórcza więź istnienia. Jest to miłość, która nie tylko stwarza dobro, ale doprowadza do uczestnictwa we własnym życiu Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Dives in misericordia 7, 4) (23). Tak więc “człowiek” w ogólności jest zjednoczony z Bogiem przez udział w Trójcy Świętej. W swoim przemówieniu z 25 marca 1981 jeszcze bardziej to rozwija: “Od teraz już i na zawsze, ostatecznie i nieodwołalnie, Bóg pozostanie z całym rodzajem ludzkim, stając się z nim jednością, by zbawić go i by dać mu Swojego Syna Odkupiciela… Po wszystkie czasy, Wcielenie obdarza człowieka jego unikalną, nadzwyczajną i niewypowiedzianą godnością”.

Wobec tego, jeśli ma to być prawdą, jeżeli w rezultacie Wcielenia Bóg jest na zawsze zjednoczony z każdym bez wyjątku człowiekiem i to bez domagania się jakiegokolwiek z jego strony współdziałania, to musimy zapytać jaki jest cel Ukrzyżowania Pana Jezusa? Jan Paweł ma gotową odpowiedź na to pytanie. Męka Pańska jest Boskim “świadectwem” wielkości i godności ludzkiej! W Dives in misericordia oświadcza: “I właśnie na tej drodze odwiecznego wybrania człowieka do godności syna Bożego przybrania wyrasta w dziejach krzyż Chrystusa, Jednorodzonego Syna, który jako «Bóg z Boga i światłość ze światłości» przyszedł dać ostateczne świadectwo przedziwnego Przymierza Boga z ludzkością, Boga z człowiekiem, z każdym człowiekiem” (7, 5); “… rzeczywistość Odkupienia poprzez swój ludzki wymiar odsłania niesłychaną godność człowieka qui talem ac tantum meruit habere Redemptorem, [który zasłużył na takiego wielkiego Odkupiciela]“. Tak, rzeczywiście, jak sformułował to inny tłumacz encykliki: “… z powodu swej niezrównanej wielkości człowiek zasłużył by mieć tak wielkiego Odkupiciela” (7, 1) (podkreśl. R. C.). Nie trzeba dodawać, że nieco trudno pogodzić te oświadczenia z naszą Wiarą. Kiedyż to upadły człowiek miałby zasłużyć, a tym bardziej zasłużył sobie na Odkupienie. Z całą pewnością, jak stwierdza tradycyjna liturgia, to właśnie niegodziwość człowieka spowodowaną grzechem odpokutowuje Odkupiciel. A ponadto, Bóg udzielił człowiekowi tego daru ze swej przeogromnej hojności; człowiek nigdy nie zdołałby się za niego odpłacić, a tym bardziej zasłużyć sobie na niego!

Z założeń przedstawionych przez Jana Pawła wynika, że wszyscy ludzie są zbawieni. (Użycie “wszyscy” zamiast “wielu” w nowej “mszy” nie jest przypadkowe). Dał to wyraźnie do zrozumienia 27 kwietnia 1980 roku, kiedy stwierdził, że:

“Chrystus raz na zawsze nabył dla człowieka zbawienie – dla każdego człowieka i dla wszystkich ludzi, których nikt nie zdoła wyrwać z Jego ręki… Któż może odmienić fakt, że jesteśmy odkupieni – fakt tak potężny i zasadniczy jak samo stworzenie. Staliśmy się znów własnością Ojca dzięki tej Miłości, która nie cofa się przed hańbą Krzyża by móc zagwarantować wszystkim ludziom: «nikt nie wyrwie cię z mej ręki» (J 10, 28). Kościół obwieszcza dziś paschalną pewność Zmartwychwstania, pewność zbawienia”.

Niemal to samo mówi w Dives in misericordia: “… owa tajemnica wybrania odnosi się do każdego człowieka, do całej wielkiej rodziny ludzkiej” (4, 12). I powtarza to samo w Redemptor hominis: “… każdy bowiem jest ogarnięty Tajemnicą Odkupienia, z każdym Chrystus w tej tajemnicy raz na zawsze się zjednoczył” (13, 3) (24). W przeciwieństwie do tego mamy nauczanie Kościoła podane przez Synod w Quierzy w 853: “Wszechmocny Bóg pragnie, aby wszyscy ludzie bez wyjątku zostali zbawieni, mimo że nie wszyscy ludzie dostąpią zbawienia. To zaś, że jedni dostępują zbawienia, jest darem zbawiającego Boga; lecz to, że drudzy giną, ginących jest winą”.

Ta herezja, że wszyscy ludzie będą zbawieni – apokatastaza (25), jak brzmi jej techniczna nazwa – w żaden sposób nie jest pozbawiona swych logicznych konsekwencji. Staje się to dla nas oczywistym w innym oświadczeniu Wojtyły – jego “Akcie Poświęcenia” świata Niepokalanemu Sercu Maryi w Fatimie w 1982 roku.

“Gdy dzisiaj staję przed Tobą, Matko Chrystusowa, pragnę wraz z całym Kościołem, wobec Twego Niepokalanego Serca, zjednoczyć się z Odkupicielem naszym (sic) w tym poświęceniu za świat i ludzkość, które tylko w Jego Boskim Sercu ma moc przebłagać i zadośćuczynić! Moc tego poświęcenia trwa przez wszystkie czasy, ogarnia wszystkich ludzi, ludy i narody, przewyższa zaś wszelkie zło, jakie duch ciemności zdolny jest rozniecić w sercu człowieka i w jego dziejach: jakie też rozniecił w naszych czasach. … Boża świętość objawia się w odkupieniu człowieka, świata, całej ludzkości i narodów…”.

Jak Ursula Oxfort zwraca uwagę, znaczy to, że “nie ma dziś żadnych narodów będących pod rządami szatańskiego komunizmu, tworzących mistyczne ciało Antychrysta. … Wszelkie zło, w tym niebotyczne polityczne zło bestialskiego marksizmu zostaje pokonane przez super-siłę Wojtyły manifestującą się w jego boskim «akcie poświęcenia» w Fatimie. Oczywiste jest, że Wojtyła otwarcie przeczy ostrzeżeniom Naszej Pani z Fatimy, że jeżeli Jej prośby nie zostaną spełnione, to «komunizm rozszerzy swe błędy na całym świecie»” (26). Te idee nie są wyłączną osobliwością samego tylko Jana Pawła. Można je wszystkie znaleźć w zarodku w dokumentach Vaticanum II oraz pismach jego poprzedników. Jedyne co zrobił Jan Paweł II to tylko je bardziej “rozwinął”, a mówiąc dokładniej – wyraźniej je wyartykułował. Jeśli zatem cały świat jest zbawiony i jeżeli ludzkość nie musi w żaden sposób odpowiedzieć na Mękę Chrystusa Pana, która jest zaledwie “świadectwem” zagwarantowanego odkupienia człowieka i jego “godności”, to wtedy muszą pojawić się wszystkie inne posoborowe błędy takie jak nauczanie o godności ludzkiej i wolności religijnej. Lecz kiedy się raz przyjmie takie założenia, to dochodzi się do zakwestionowania samej potrzeby istnienia Kościoła, którego funkcją już nie jest świadczenie o prawdzie powierzonej Mu przez Chrystusa, a która już nie jest wymagana by udzielać środki zbawienia ludziom, którzy będą słuchać przesłania Kościoła. Jedyne co Kościół może zrobić to “pomóc historii ludzkości stać się bardziej ludzką”, to prowadzić człowieka ewolucyjną ścieżką ku doczesnej jedności i utopijnej doskonałości przypominającej “punkt omega” Teilharda de Chardin.

REAKTYWOWANIE HEREZJI JOWINIANA

Jowinian był heretykiem żyjącym w czwartym wieku, który między innymi głosił jednakową wartość małżeństwa i dziewictwa wybranego z miłości do Boga oraz że katolicy, którzy ten pogląd odrzucali przedkładając celibat nad małżeństwo popadali w manicheizm. Jan Paweł II w swojej katechezie z 14 kwietnia 1982 roku zanegował wyższość dziewictwa nad małżeństwem i oskarżył o manichejskie tendencje tych, którzy przestrzegają katolickiej doktryny wyrażonej w X Kanonie (Sesja XXIV) Soboru Trydenckiego. W podobny sposób wypowiedział się przynajmniej ośmiokrotnie (27).

SPOŁECZNE NAUCZANIE JANA PAWŁA II

Nie jest niczym zaskakującym, że Jan Paweł II wzorem swych poprzedników wysławia (latria) Organizację Narodów Zjednoczonych a przede wszystkim Powszechną Deklarację Praw Człowieka (2 października 1979). “Rządy i państwa świata” – mówi – “muszą się zjednoczyć”. A dokonać się to ma “w ruchu, który jak można żywić nadzieję będzie postępowy i nieprzerwany. … Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i inne międzynarodowe i narodowe instrumenty prawne zabiegają o wytworzenie powszechnej świadomości godności człowieka… prawo do wolności myśli, sumienia i religii oraz prawo do manifestowania swojej religii czy to indywidualnie czy też we wspólnocie, publicznie i prywatnie”. Następnie dodaje, że “zasadniczym kryterium porównywania społecznych, ekonomicznych i politycznych systemów nie jest i nie może być kryterium hegemonii i imperializmu; może to być i rzeczywiście musi nim być, kryterium humanistyczne”. Niezwykłym w tym wszystkim jest to, że oto mamy przed sobą rzekomego przedstawiciela Chrystusa na ziemi zwracającego się do przywódców praktycznie wszystkich narodów i opowiadającego się za wszystkimi zasadami politycznego i społecznego porządku wprowadzonymi przez rewolucję francuską, który jednocześnie w ogóle nawet nie wspomina imienia Jezusa. (Kiedy porówna się oficjalny tekst opublikowany przez wydawnictwo Daughters of St. Paul z zarejestrowanym na taśmie nagraniem do którego wydawcy również mieli dostęp, to okazuje się, że przemówienie różni się od oficjalnie opublikowanego dokumentu w tym zakresie, że usunięto z niego wszelkie wzmianki o Panu Naszym Jezusie Chrystusie). W podobny sposób encyklika Wojtyły Redemptor hominis wiele mówi o człowieku (słowo to użyte jest 350 razy), coś niecoś o chrześcijaństwie, ale ani razu nie używa słowa katolik.

Jego stanowisko wobec komunizmu nie różni się od postawy jego posoborowych poprzedników. Miał się kiedyś wyrazić, że “Pius XII i inni, którzy nie mają żadnego doświadczenia z komunizmem nie rozumieją go zupełnie. Ale ja, Jan Paweł II, ja go rozumiem” (Manila, czerwiec 1981). Chociaż jest prawdą, że przy jakiejś okazji skrytykował on “ekscesy” komunizmu (jednakowoż o wiele łagodniej niż to zrobił w stosunku do kapitalizmu), to jednak nigdy, ani razu nie potępił marksizmu albo komunizmu jako takiego. W pełni podzielał opinie swych poprzedników, że komunistyczne rządy jako takie są całkowicie legalne… Nic dziwnego, że polski rząd był zachwycony jego wyborem na papieża i że jednym z jego pierwszych oficjalnych działań było przyjęcie Jabłońskiego, polskiego Przewodniczącego Rady Państwa. Następnie udzielił długiej audiencji Gromyce i wyznaczył kardynała Agostino Casaroli, architekta Ostpolitik na sekretarza stanu. Również jego poglądy na prywatną własność odzwierciedlają lewicowe inklinacje. Nie widzi on niczego złego w upaństwowieniu przez polski rząd katolickich szkół i szpitali, itd., a podczas wizyty w Meksyku otwarcie stwierdził, że nie może być żadnych wahań gdy dochodzi do wywłaszczeń własności prywatnej “właściwie przeprowadzanej” o ile dzieje się to dla “dobra wspólnego”. (Nigdzie nie precyzuje co miałoby oznaczać takie stwierdzenie). Teraz z pewnością lewicowcy w Ameryce Łacińskiej – podobnie jak ci z ery stalinowskiej – planują przeprowadzenie we “właściwy” sposób likwidacji własności prywatnej i to oczywiście dla “dobra wspólnego”.

Rozważmy teraz encyklikę Wojtyły Laborem exercens o porządku społeczno-ekonomicznym. Kolejny raz spotykamy się z użyciem dwuznacznego języka, schematu tak dobrze ugruntowanego przez Vaticanum II, który przyczynia się do zaciemnienia prawdy i utrudnia zrozumienie sensu wypowiedzi. Ursula Oxfort przytacza historię amerykańskiego reportera, który zapytał Rzym w jaki sposób encyklikę można odnieść do strajku amerykańskich kontrolerów powietrznych i otrzymał oficjalną odpowiedź, że “nie ma właściwej odpowiedzi albo wykładając to precyzyjniej, stosuje się w taki sposób w jaki sobie tego życzy osoba chcąca ją zastosować” (28). Odpowiedź jest nieco myląca, gdyż istnieją wyraźne wskazówki jak się na to zapatruje Jan Paweł II. Encyklika jest zaledwie kolejnym krokiem na szlaku wyznaczonym przez Pacem in Terris Jana XXIII. W Laborem exercens Jan Paweł stwierdza: “Tradycja chrześcijańska nigdy nie podtrzymywała tego prawa [do prywatnej własności] jako absolutnej i nienaruszalnej zasady. Zawsze rozumiała je natomiast w najszerszym kontekście powszechnego prawa wszystkich do korzystania z dóbr całego stworzenia: prawo osobistego posiadania jako podporządkowane prawu powszechnego używania, uniwersalnemu przeznaczeniu dóbr” (14). W tym samym akapicie idzie on jeszcze dalej i mówi, że powinno to “umożliwić realizację pierwszej zasady w tym porządku, jaką jest uniwersalne przeznaczenie dóbr i prawo powszechnego ich używania”.

Nie ma wątpliwości, że prawo chrześcijańskiej miłości ogranicza używanie własności prywatnej, a Kościół zawsze nalegał, aby owa własność była pozyskiwana honorowymi metodami. Lecz Jan Paweł nic na ten temat nie mówi w swojej encyklice, domyślnie opuszczając regulację ekonomicznych sił w porządku naturalnym. Należy wyraźnie zaznaczyć, że Kościół zawsze uczył, iż człowiek ma prawo do własności prywatnej. Jak powiedział Leon XIII z właściwą sobie precyzją: “Rzeczywiście bowiem – łatwo to sprawdzić – wewnętrzną pobudką do pracy, której się podejmują wszyscy zajęci produkcją przynoszącą zysk, i celem, ku któremu bezpośrednio zmierza pracownik, jest zdobycie dobra materialnego i posiadanie go wyłącznie jako swoje i własne. … najzupełniej jest słusznym, by tę część przyrody posiadał jako własną i by nikomu nie było wolno naruszać jego do niej prawa. … Nie można także prywatnemu posiadaniu przeciwstawiać prawdy, że Bóg całemu rodzajowi ludzkiemu dał ziemię do używania i do wykorzystywania. Jeśli się bowiem mówi, że Bóg dał ziemię całemu rodzajowi ludzkiemu, to nie należy tego rozumieć w ten sposób, jakoby Bóg chciał, by wszyscy ludzie razem i bez różnicy byli jej właścicielami, ale znaczy to, że nikomu nie wyznaczył części do posiadania, określenie zaś własności poszczególnych jednostek zostawił przemyślności ludzi i urządzeniom narodów” (Rerum novarum).

Tym co czyni oświadczenie Jana Pawła tak niegodziwym jest to, że nigdy jasno nie objaśnia tych rozróżnień – pozostawia on raczej u czytelnika wrażenie, że marksistowskie podejście do prywatnej własności jest całkowicie zgodne z chrześcijańskimi zasadami. To czego Jan Paweł zdaje się nie rozumieć – mimo całej swej domniemanej wiedzy na temat komunizmu – jest to, że osoba bez własności prywatnej jest zawsze niewolnikiem państwa. Jak to się zdarza w komunistycznych państwach, kiedy tylko dana jednostka okaże się “nieuległa” to jej dom i wszelka własność stają się własnością państwową. W najlepszym wypadku, pozostawia się mu tylko wolność przymierania głodem, chociaż w istocie rzeczy nawet tej wolności się odmawia tym, którzy kończą w obozach pracy niewolniczej na Syberii (29).

Kiedy czeska gazeta opisała Jana Pawła II jako antykomunistę i “reakcjonistę” autor anonimowego artykułu w L′Osservatore Romano wyraził swe zdecydowane oburzenie i nazwał oskarżenie “wybitnie uwłaczającym” i “absurdalnym”. Mary Martinez oznajmiła mi, że w Rzymie wszystkim dobrze wiadomo, iż niepodpisane artykuły zamieszczane w tej gazecie są tradycyjnie pisane przez samego papieża. Także arcybiskup Lefebvre oskarżył go o aktywne uczestnictwo w dokonywaniu “wymian biskupów w celu zastępowania ich biskupami będącymi komunistycznymi współpracownikami” (konferencja prasowa w Paryżu, 21 listopada 1983). Nawet Michael Davies zauważył, że “nie może być żadnych wątpliwości, iż Kreml musi uważać katolickich biskupów USA za swych najefektywniejszych agentów na całym świecie” (Remnant, lipiec, 1983). Byliśmy często informowani, że posoborowy kościół wystrzega się wszelkich ciągot do stawiania go w jednym szeregu z “władcami” tego świata. Czy “katoliccy” niewolnicy przyszłego komunistycznego porządku światowego nie będą coraz bardziej oburzeni z roli, którą ten kościół odegrał w doprowadzeniu do takiego Adwentu? Czy nie zorientują się, że tak samo jak ich Boski Mistrz, również zostali sprzedani i zdradzeni? (30).

Jan Paweł jest oczywiście “humanistą” na wzór swego duchowego ojca Pawła VI. Jak powiedział w ONZ: “Musimy afirmować Człowieka ze względu na niego samego, a nie z jakiejś innej przyczyny lub motywu; wyłącznie ze względu na niego samego! A nawet więcej, musimy kochać człowieka, ponieważ jest Człowiekiem, z powodu specjalnej godności, jaką posiada” (Wystąpienie w UNESCO, 2 czerwca 1980). Co więcej, mówi nam, że posłannictwo, jakie spełnia Kościół jest “skoncentrowane na człowieku”, że jest ono “antropocentryczne” (Dives in misericordia, 1, 4). Wracając do encykliki Laborum exercens znajdujemy w niej ten humanizm jeszcze bardziej rozwinięty i powiązany z pracą. Mówi nam tam, że “właściwym podmiotem pracy nadal pozostaje człowiek” i powtarza to przynajmniej siedmiokrotnie – stwierdzając w innym miejscu przykładowo, że “pierwszą podstawą wartości pracy jest sam człowiek”; “ostatecznie bowiem celem pracy: … pozostaje zawsze sam człowiek” et cetera. Praca staje się idolem, bożkiem komunistycznego raju robotnika, któremu każdy musi się podporządkować. Nawet Sam Chrystus jest przedstawiony jak Człowiek Pracy. (Włoscy komuniści drukowali obrazki Chrystusa jako fabrycznego “robotnika”). Ta cała koncepcja pracy jest ubliżająca dla każdego prawdziwego rzemieślnika, gdyż jeśli czyjaś praca jest “powołaniem” to laborare est orare. Ani praca ani człowiek nie są celem samym w sobie. Jedyną pracą wartą wykonywania jest taka, która jest godna by ją ofiarować Bogu i która stanowi środek osobistego uświęcenia (31).

Nie można być też zaskoczonym, gdy napotyka się w Laborem exercens słowa mówiące o “zadowalającym uspołecznieniu” bez żadnego doprecyzowania co ten termin oznacza. Patrząc na to sformułowanie w całościowym kontekście posoborowego kościoła, odnajdujemy go użytym po raz pierwszy w encyklice Mater et Magistra Jana XXIII. Termin ten napotykamy ponownie w dokumencie Vaticanum II – Gaudium et spes, gdzie stwierdza się, że jego znaczenie pochodzi z encykliki Jana XXIII. I kolejny raz widzimy ten termin w 14 punkcie encykliki Jana Pawła, tym razem poprzedzony przymiotnikiem “zadowalający”. Określenie “uspołecznienie” (socjalizacja) może oznaczyć tylko jedną rzecz i jest nią ekonomiczny porządek oparty na marksistowskich zasadach. Jak wszyscy jego posoborowi poprzednicy, Jan Paweł waha się przed nazwaniem rzeczy po imieniu. Prześlizguje się skrajem rzeczywistego problemu z obawy przed sprawieniem przykrości niegdysiejszym wiernym (Pius XI mówił, że “nikt nie może być jednocześnie dobrym katolikiem i prawdziwym socjalistą” – Quadragesimo anno), którzy zapewniają mu wsparcie finansowe ze swej prywatnej własności.

Najtragiczniejsze w tym scenariuszu jest to, że posoborowi “papieże” nie tylko nie potrafili potępić komunizmu; nie zdołali również podać żadnego rozróżnia między kapitalizmem, nadającym się do zreformowania i komunizmem, który nie jest do tego zdolny; i przede wszystkim, całkowicie zawiedli w przekazaniu nauki, że w ogóle istnieje coś takiego jak tradycyjny, katolicki porządek społeczny i ekonomiczny. Nie było tak nigdy w przypadku tradycyjnego Kościoła, który w około 200 dokumentach potępił komunizm i który będąc wysoce krytyczny wobec leseferystycznego kapitalizmu nigdy nie określał go jako “wewnętrznie złego”. Jak Pius XI mówił o kapitalizmie: “… ustrój ten sam z siebie nie zasługuje na potępienie. I rzeczywiście nie jest on z natury zły…” (Quadragesimo anno) podczas gdy “komunizm jest zły w samej istocie swojej i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie chrześcijańską ocalić cywilizację” (Divini Redemptoris).

NOWY KODEKS PRAWA KANONICZNEGO

Należy poczynić krótką wzmiankę na temat Nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego wprowadzonego przez Jana Pawła II – kwestii, która będzie bardziej szczegółowo omówiona w dalszej części niniejszej pracy. Nowy “kodeks” jest w istocie ostatnim krokiem w triadzie. Każdy religijny organizm można scharakteryzować przez jego doktrynę, liturgię i prawo jakim się rządzi. Aż do 1983 roku posoborowy kościół wyłącznie słownie deklarował posłuszeństwo Prawu Kanonicznemu tradycyjnego Kościoła, chociaż pod wszystkimi praktycznymi względami popadło ono w zapomnienie. Obecnie, wraz z Nowym Kodeksem, zmiany w doktrynie i liturgii zostały prawnie przypieczętowane. Jak kula śniegowa spuszczona ze szczytu wzgórza, nowy kościół został wprawiony w ruch. Czas może jedynie prowadzić go w jednym kierunku. Ilustrując to tylko jednym, krótkim przykładem: Jan Paweł II mówi nam, że Nowy Kodeks “ustala wzajemne relacje, które powinny zachodzić między Kościołem partykularnym i powszechnym oraz między kolegialnością i prymatem; także doktryna, według której wszyscy członkowie Ludu Bożego, w sposób sobie właściwy, partycypują w potrójnym zadaniu Chrystusa, mianowicie kapłańskim, prorockim i królewskim” (Sacrae Disciplinae Leges). Kolejny raz mamy przed sobą “nowomowę” (manipulację językową) neokościoła. Tradycyjni katolicy przez “Lud Boży” zrozumieją tylko katolików. Ci, którzy są obeznani z prawdziwym znaczeniem wyrażenia (wszak Bóg jest “jakoś” zjednoczony ze wszystkimi ludźmi) rozumieją, że obejmuje ono heretyków, komunistów, sodomitów i mini-antychrystów, którzy otwarcie niszczą chrześcijańską cywilizację u samych jej korzeni “w sposób sobie właściwy”.

LITURGIA

I w końcu słowo na temat liturgii. Oczywistym jest, że dla katolików wychowanych w tradycyjnym Kościele, liturgia – Msza – oraz sakramenty są sprawami najważniejszymi. Konserwatywni katolicy nieustannie nas zapewniają, że Jan Paweł II zwraca Kościół ku tradycji i wskazują na “Indultową Mszę”, a ostatnio na “Bractwo Św. Piotra”, które samo się określa jako “osobisty tradycyjny zakon papieża” jako potwierdzenie swego twierdzenia. Zbadajmy to starannie.

Oba te gesty są obliczone na utrzymywanie konserwatywnych katolików w ramach posoborowego kościoła. Uważane przez niektórych za ustępstwo, przez innych za zwrot ku normalności, istotne jest byśmy wiedzieli jakie jest rzeczywiste stanowisko Jana Pawła II w tych kwestiach. Przyznaje on, że wciąż są jeszcze katolicy, którzy “zostali wykształceni na gruncie starej liturgii po łacinie”. Zauważa też, że “konieczne jest nie tylko okazanie zrozumienia, lecz również pełnego szacunku wobec tych uczuć i pragnień”. Lecz następnie nalega, aby ta preferencja dla łaciny (jak gdyby łacina była kwestią sporną) była uhonorowana poprzez Nową Mszę, która jest źródłem jedności w neokościele. Cytując go dosłownie: “W miarę możności te uczucia i pragnienia powinny zostać zaspokojone, co zresztą znalazło swój wyraz w nowych zarządzeniach”. Wracając jeszcze raz do tego samego tematu stwierdza:

“liturgiczna odnowa właściwie przeprowadzona w duchu Drugiego Soboru Watykańskiego jest w pewnym sensie miarą i warunkiem zrealizowania nauczania tego Soboru, które pragniemy przyjąć z głęboką wiarą, tak jak przekonani jesteśmy, że za pomocą Soboru Duch Święty przekazał Kościołowi prawdy i udzielił wskazówek dla prowadzenia jego misji wśród ludzi żyjących dzisiaj i w przyszłości”.

Toteż ofiarując konserwatystom “Indultową Mszę” (“Mszę Jana XXIII” (32)) tak naprawdę próbuje jedynie zaspokoić “wrażliwość i pragnienia” starszego pokolenia. Ci, którzy przyjmą ofertę muszą jednak zapłacić za to wysoką cenę, gdyż wraz z tą Mszą (odprawianą co miesiąc) muszą zadeklarować swoją akceptację dla Novus Ordo Missae i wszystkich błędów Vaticanum II (33).

Bractwo Św. Piotra zostało założone głównie przez stronników arcybiskupa Lefebvre, którzy porzucili go po tym, jak wyświęcił czterech biskupów z wyraźnym pogwałceniem nakazów Jana Pawła II. To nowe Bractwo planuje odprawiać Mszę Jana XXIII i zakłada seminaria, które będą wyświęcać młodych ludzi do stanu duchownego w tradycyjnych rytach. Wszystko to brzmi wspaniale. Jan Paweł daje im to czego odmówił abp. Lefebvre. Ale czy jest tak rzeczywiście? To czego się nie dostrzega w całej tej błazenadzie to faktu, że osoby, które będą wyświęcać kapłanów same były konsekrowane na biskupów w posoborowych rytach i jako takie niemal na pewno nie posiadają sukcesji apostolskiej i władzy wyświęcania. Rezultatem tego będzie pojawienie się grupy ludzi świeckich odprawiających łacińską Mszę Jana XXIII. Tacy ludzie będą w rzeczywistości wilkami w owczej skórze. A całkiem niedawno oznajmiono kapłanom Bractwa Św. Piotra, że muszą od czasu do czasu odprawiać Novus Ordo Missae i muszą dołączyć do swoich biskupów Novus Ordo podczas uroczystości Wielkiego Czwartku. W rzeczywistości, cała sprawa jest burzą w szklance wody ponieważ jeśli członkowie bractwa akceptują prawowitość pontyfikatu Jana Pawła II, to tym samym przyjmują wszystkie jego błędy (34).

Konserwatywni katolicy, którzy wskazują na te i inne działania Jana Pawła II jako dowód jego powrotu do Tradycji powinni być świadomi oświadczenia jakie złożył w Meksyku, kraju o największej liczbie tradycyjnych katolików: “Ci, którzy pozostają przywiązani do marginalnych aspektów Kościoła, aspektów, które obowiązywały w przeszłości, ale które zostały zniesione, nie mogą być uważani za wiernych”.

Słyszymy tu, nie głos Piotra, lecz głos Pawła VI. Od kiedy to Msza i sakramenty są “marginalnymi aspektami Kościoła”? A dlaczego niektórzy katolicy są wciąż do nich przywiązani? Odpowiedź jest jasna. Nie otrzymaliśmy “charyzmatu transformacji”. Nie zostaliśmy “pobłogosławieni” wraz z “odnową Kościoła w Duchu Vaticanum II”. I ceną którą musimy za to zapłacić jest to, że “nie możemy być uważani za wiernych”. Tradycyjni katolicy nie mogą być wierni wojtyliańskiemu posoborowemu kościołowi, gdyż ten kościół najwyraźniej nie jest “Kościołem Wszechczasów” – Kościołem który ustanowił Chrystus.

Doskonałe i dobrze udokumentowane omówienie apostazji Jana Pawła II jest dostępne w internecie na stronie Catholic Restoration (www.catholicrestoration.org/library/apostasy.htm).

Przypisy:

(1) Mary Craig, Man from a Far Country. Morrow: N. Y. 1979.
(2) Jest on uważany za głównego autora tego dokumentu.
(3) Michael Davies, Pope John’s Council. Między innymi dokument ten uczy, że „chrześcijanie są zjednoczeni z resztą ludzi w poszukiwaniu prawdy”.
(4) Maritain opisał Husserla jak osobę, która „czuła wstręt do rozumu”, a Raissa Maritain cytuje Szestowa mówiącego, że Husserl „wzbudził w nim (Maritainie) wszelkie oburzenie, do jakiego był zdolny” (Adventures in Grace. Image: N. Y. 1962).
(5) Jan Paweł II określa się również jako „egzystencjalista”. Zasadniczo egzystencjalizm uważa, że doświadczenie posiada więcej „autentyczności” niż rozum i tak naprawdę, jest jedyną autentyczną i realną rzeczą. Zapomina się przy tym, że to właśnie doświadczenie pokazuje, że rozumowanie jest czymś efektywnym – w przeciwnym wypadku nikt by nie rozumował. W rzeczywistości, to właśnie samo istnienie rozumu pokazuje, że doświadczenie musi mieć przedmiot (obiekt). Zwierzęta oczywiście doświadczają, lecz nie rozumują, podczas gdy przeciwnie, człowiek może uniknąć wielu doświadczeń przez rozumowanie. Chęć zastąpienia rozumowania doświadczeniem w sferze praktycznej i w sposób relatywny mogłoby jeszcze być sensowne; ale czynienie tego w sferze intelektualnej i spekulatywnej – jak tego pragną empirycy i egzystencjaliści – jest ściśle mówiąc obłąkane. Dla małego człowieka, tylko to co jest przypadkowe – to czego on doświadcza – jest prawdziwe, realne i przez tę filozofię dąży on do sprowadzenia zasad do poziomu zdarzeń, przypadków (o ile po prostu im nie zaprzecza). Zredukowanie wiary do doświadczenia jak to czyni Jan Paweł II jest pozbawieniem jej wszelkiego obiektywnego charakteru. Jest to oczywiście niemal modernistyczna zasada.
(6) Scheler urodził się jako żyd, został katolickim konwertytą, a następnie opuścił Kościół.
(7) Mary Martinez, From Rome Urgently. Statimari: Rome 1979.
(8) Ten tekst zawiera wiele filozoficznych stwierdzeń, które są jawnie heretyckie. Niektóre z nich zostały zebrane i opublikowane przez pana Hermana Humberta w piśmie St. Pius V’s Sodalitas Information, Plantinkaai, 2, Anvers, Belgium (marzec 1989).
(9) Karol Wojtyła, Faith according to St. John of the Cross. Ignatius: San Francisco, Calif, 1981. Ursula Oxfort prezentuje interesujące omówienie tej książki w Christian Counter-Reformation, Bulletin No. 36, Sept. 1083 (dostępne pod adresem P.O. Box 369, Lake Worth, PL 33460).
(10) Karol Wojtyła, The Sign of Contradiction. Seabury: N. Y. 1979.
(11) Philip Trower, The Church Learned and the Revolt of the Scholars. Wanderer: St. Paul, Minn. 1979.
(12) Cytowane w Catholics Forever (Monroe, Conn.), listopad 1989. Takie oświadczenie jest praktycznie definicją modernizmu.
(13) Hans Küng zanegowł Boskość Chrystusa, Dziewicze Narodzenie, niezniszczalność Kościoła i nieomylność Papieża. Karą za odstępstwo od wiary było nieuznawanie go za „katolickiego teologa”. Kara kościelna nie oskarża go o herezję i nie ogłasza go za ekskomunikowanego, zawieszonego lub obłożonego interdyktem. Tak więc Hans Küng pozostaje „kapłanem z dobrą reputacją” w soborowym kościele. Jako że jego nauczycielska pensja pochodziła od państwa, to nie pozbawiono go nawet stanowiska wykładowcy. Nadal jest profesorem ekumenicznej teologii i kierownikiem Instytutu Ekumenicznych Badań na Uniwersytecie w Tybindze. Kanonicznie mówiąc, jest to zwykły klaps w porównaniu z „suspensą” arcybiskupa Lefebvre. Konserwatywni katolicy, uznający Jana Pawła II za prawowitego papieża pozostają w „pełnej wspólnocie” z tym osobnikiem i innymi jemu podobnymi. Interesujące jest odnotowanie luterańskiej reakcji na tego „katolika”. Kiedy został oskarżony o bycie „małym Lutrem”, luterański tygodnik Christian News, stwierdził: „Luter był chrześcijaninem wierzącym, że Jezus Chrystus narodził się z Dziewicy, fizycznie powstał z martwych i naprawdę jest Bogiem, Drugą Osobą Trójcy Świętej. Küng neguje te podstawowe doktryny… Jego poglądy na Chrystusa są całkowicie antychrześcijańskie” (10 marca 1980).
(14) Quandje dis Dieu Jacques’a Pohier’a neguje niemal każdą zasadę wiary katolickiej. Mało kto słyszał o tym osobniku i dopiero potępienie spowodowało, że opinia publiczna dowiedziała się o jego istnieniu. Znacznie bardziej typowe jest „uciszenie” ks. Boffa, franciszkańskiego wyznawcy teologii wyzwolenia. To uciszenie zostało uchylone kilka miesięcy po nałożeniu kary i nigdy nie odwołał on swoich błędów ani tego od niego nie zażądano. Podobnie z innymi, którzy zostali „potępieni”, tak jak Hans Küng: nigdy nie zażądano żadnego odwołania błędów.
(15) Aby nie być posądzonym o przekręcanie jego wypowiedzi w tej encyklice, przytoczę pełniejsze fragmenty: „Sobór Watykański II dokonał olbrzymiej pracy dla ukształtowania owej pełnej i wszechstronnej świadomości Kościoła, o jakiej pisał papież Paweł VI w swej pierwszej Encyklice. Świadomość ta – czy raczej samoświadomość Kościoła – kształtuje się równocześnie «w dialogu»” (11, 1); „… bogate dziedzictwo współczesnych nam pontyfikatów… głęboko osadzone w tej świadomości Kościoła, której w mierze przedtem nieznanej” (3, 1); „Stale pogłębiająca się świadomość oświecanego i prowadzonego przez Ducha Świętego Kościoła… musi pozostać pierwszym źródłem miłości tego Kościoła – tak jak miłość ze swej strony przyczynia się do ugruntowania i pogłębienia świadomości” (3, 2). Być może jest „jakoś” uzasadnione mówienie o „samoświadomości” Kościoła ale Kościół – Ciało Chrystusa – jest doskonałą społecznością toteż w żaden sposób nie jest uprawnione stwierdzenie jakoby ta świadomość miała się dalej „oświecać”, „rozwijać” i „pogłębiać”.
(16) Jan Paweł II, wspominając Pawła VI, opisał go jako posiadającego „wzniosłą postawę nauczyciela i obrońcy wiary”, która jawi się nam „jeszcze bardziej olśniewającą w tym dramatycznym okresie w historii Kościoła i świata” (Castel Gondolfo, 18 sierpnia 2003).
(17) Gaudium et spes (O Kościele w Świecie Współczesnym) – dokument za który Karol Wojtyła ponosi główną odpowiedzialność – uczy również, że „chrześcijanie łączą się z resztą ludzi w poszukiwaniu prawdy”. Być może Wojtyła szuka prawdy, ale tradycyjni katolicy wierzą, że Chrystus już ją nam przekazał. Posłuchajmy św. Atanazego mówiącego o ariańskich soborach czwartego stulecia: „Cały świat pogrążył się w chaosie, a ci, którzy wtedy należeli do duchowieństwa tułali się wszędzie, usiłując jak najlepiej nauczyć się wierzyć w naszego Pana Jezusa Chrystusa… gdyby byli już ludźmi wierzącymi, nie szukaliby, tak jak ci co jeszcze nimi nie byli… niemałym skandalem było…, że chrześcijanie, jak gdyby budząc się ze snu o tej porze dnia, musieli dowiadywać się jak mają wierzyć… podczas gdy ich kapłani, domagając się od nich uległości należnej nauczycielom, byli niewierzącymi na własnym przykładzie pokazując, że szukają tego czego nie posiadali… Jakiż defekt w nauczaniu religijnej prawdy istniał w katolickim Kościele, że musieli się pytać o prawdy wiary i dopasowywać swoje wyznanie wiary do aktualnych trendów”.
(18) RH odnosi się do w/w encykliki Jana Pawła – Redemptor hominis.
(19) The Sunday Telegraph of London, 6 czerwca 1982 oraz The Mail-Star of Halifax, 8 czerwca 1982.
(20) Opisane w Introibo, nr 43, styczeń-marzec 1984 (wydane przez l’Association Sacerdotal Noel Pinot: Angers, France).
(21) Podziękowania dla ks. Blignieres (Jean-Paul II et la Doctrine Catholique, konferencja z 13 maja 1981. Mutuality: Paris) i Wiganda Siebela (The Program of John Paul II, P.O. Box 21, W. Va. Liberty Bell Publications, i Philosophie et Theologie de Karol Wojtyla. Bale, Saka, 1988) za treść kilku następnych akapitów. Na ten temat pisało wielu innych autorów, takich jak Ursula Oxfort i Myra Davidaglou.
(22) Redemptor hominis.
(23) Przemówienie do Świętego Kolegium, Documentation Catholique. Paryż 1975, ss. 1002-1003.
(24) W jednym z ostatnich (2003) dokumentów Pastores gregis, Jan Paweł II poczynił następujące oświadczenie: „Przepowiadając Chrystusa zmartwychwstałego, chrześcijanie głoszą w istocie Tego, który rozpoczyna nową erę historii, i ogłaszają światu dobrą nowinę o zbawieniu całkowitym i powszechnym, zawierającym zadatek nowego świata, w którym cierpienie i niesprawiedliwość ustąpią przed radością i pięknem. Na początku nowego tysiąclecia, kiedy wyraźniejsza stała się świadomość powszechności zbawienia i doświadcza się, że głoszenie Ewangelii musi być odnawiane każdego dnia, Zgromadzenie synodalne zachęca, aby nie zmniejszać zaangażowania misyjnego, przeciwnie – nasilać je poprzez coraz ściślejszą współpracę misyjną” (n. 65).
(25) Między innymi ta herezja neguje sprawiedliwość Boga, który wielokrotnie w Piśmie Świętym mówi nam, że zostaniemy osądzeni i że owce będę oddzielone od kozłów.
(26) Ursula Oxfort, „Pope Flounders in the «Act of Entrusting»”, Christian Counter-Reformation, Bulletin No. 24. P.O. Box, 369, Florida, Lake Worth, 1981.
(27) Gustavo Daniel Corbi, Joviniano 82, „La resurrección de una herejia”. Editorial Iction: Buenos Aires 1982.
(28) Ursula Oxfort, „Laborem exercens”, Christian Counter-Reformation, Bulletin No. 25. Encyklika o pracy Jana Pawła jest komunistyczna. Znam pewnego soborowego katolika, który twierdzi, że nikt nie może nazwać Jana Pawła II heretykiem, ponieważ nikt nie może wiedzieć co dokładnie on ma na myśli.
(29) Świetny przykład przytacza Victor Krasin, w artykule „How I was Broken by the KGB” (Jak zostałem złamany przez KGB), w magazynie New York Times, z 18 marca 1984. Średniowieczny chłop pańszczyźniany, który nie mógł być usunięty ze swej ziemi ani opodatkowany z towarów wytwarzanych na użytek swojej rodziny był znacznie bardziej bezpieczny niż dowolny robotnik w dowolnym komunistycznym kraju.
(30) W ramach tych gier z władcami tego świata rozważcie fakt, że Jan Paweł II przyjął na specjalnej audiencji w Watykanie Komisję Trójstronną. Mówił on o „etycznym wymiarze” ich działalności, ich „odpowiedzialności za zachęcanie ludzi do sprostania obowiązkowi międzynarodowej ludzkiej solidarności” oraz jak to Komisja musi „czynić wszystko w służbie osoby ludzkiej”. Fotografie z tego spotkania pokazują Zbigniewa Brzezińskiego i Henry’ego Kissingera siedzących w pierwszym rzędzie audytorium oraz Jana Pawła wymieniającego uściski z Davidem Rockefellerem, przewodniczącym amerykańskiej sekcji tej organizacji (Trialogue 33, kwiecień 1983). Komisja Trójstronna jest prawdopodobnie jedną z najbardziej wywrotowych ze wszystkich możliwych organizacji stworzonych przez człowieka. (Por. Ursula Oxfort, „The Plot Against America: What we must know about the Trilateral Commission”, Christian Counter-Reformation, czerwiec, 1978).
(31) Oczywiście, ludzie często będą poświęcać się zajęciom nie mającym żadnej odkupieńczej wartości, po to by zapewnić rodzinie byt, ale nie dotyczy to nigdy rzemiosła, formy pracy, która angażuje zarówno umysł jak i wolę pracownika.
(32) Jak zaznaczono w Rozdziale 12 na temat liturgii, obrządek ten, według tradycyjnych kryteriów wciąż zachowuje swą ważność. Jednakże indult w żaden sposób nie gwarantuje, że kapłan, który ją odprawia został właściwie wyświęcony. Odsyłam czytelnika do opracowań na temat Nowej Mszy na mojej stronie internetowej (coomaraswamy-catholic-writings.com).
(33) Indult praktycznie wymaga, aby ci, którzy z niego korzystają złożyli podpis pod stosownym oświadczeniem. Mimo faktu, że nie jest on „wymuszany” to korzystający z Indultu domyślnie przyjmują jego wymagania.
(34) Stanowisko arcybiskupa Lefebvre jest nie do utrzymania. Nie można uznawać Jana Pawła II za prawowitego papieża, ważności in se wszystkich nowych sakramentów, autorytetu Nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego, możliwości interpretacji Vaticanum II w zgodzie z tradycją, a następnie odmawiać posłuszeństwa. Dlatego zrozumiałe jest, że wielu stronników arcybiskupa porzuciło jego dzieło. Posoborowy Kościół był oczywiście tym zachwycony i założył Bractwo Św. Piotra by zagospodarować tych ludzi.

Ks. Rama P. Coomaraswamy
Z języka angielskiego tłumaczył Mirosław Salawa

http://www.ultramontes.pl

Komentarze 43 to “Posoborowi papieże”

  1. Wnuczka Bałachowca said

    Myślałam że był żydem który schronił się do Seminarium.Tylko kto go wyniósł na piedestał ?

  2. Piotrx said

    „Czy może zatem dziwić, że kanonizacja Pawła VI jest w toku?”

    Villa Luigi
    Paweł VI błogosławiony? ( Paweł VI beatyfikowany?
    http://www.ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016335-23010001__PZTA_2.html

    (….)
    Ks. dr Luigi Villa dobrze pamięta czasy Jana XXIII i Pawła VI.

    Był przecież sekretarzem słynnego kard. Ottavianiego – czołowego obrońcy Tradycji i Wiary katolickiej na Soborze Watykańskim II. W dziele ks. Villa można zapoznać się nie tylko z tymi wiadomościami, które znane były w tamtym okresie (choć nie za żelazną kurtyną), lecz w książce zapoznamy się z wieloma innymi, do niedawna stanowiącymi tabu w ogóle.

    Nie miejmy złudzeń – nasze czasy doczekają się krytycznego omówienia w przyszłości, która naszemu zobojętnieniu i tchórzostwu wobec konieczności wyznawania wiary „zawdzięczać” będzie cierpienie i męczeństwo pokoleń, które po nas nastąpią. To nieuchronne i nie będą mieć owe pokolenia dla nas żadnej taryfy ulgowej, bo nie będą mdleć przed tymi „autorytetami” i „mediami” przed którymi my mdlejemy.

    Spis treści powinien Państwu dać wyobrażenie jakie problemy zostały w książce poruszone.

    Spis treści

    Przedmowa

    Wstęp

    Rozdział I Jego „Nowa Religia”

    Rozdział II Jego „otwartość na Świat”

    Rozdział III Jego „otwartość na Modernizm”

    Rozdział IV Jego „otwartość na Masonerię”

    Rozdział V Jego „otwartość na Demokrację Uniwersalną”

    Rozdział VI Jego tolerancja i współudział

    Rozdział VII Jego „otwartość na Komunizm”

    Rozdział VIII Jego „Msza ekumeniczna”

    Aneks 1 Jego Przysięga koronacyjna

    Aneks 2 Gwiazda pięcioramienna: ‚Podpis’ pontyfikatu Pawła VI

  3. Piotrx said

    Mancinella Andrea ks. – Rok 1962. Rewolucja w Kościele. Kronika postmodernistycznej okupacji Kościoła katolickiego
    http://www.ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016411-23010001__PZTA_2.html

    (…)
    Czasopisma „katolickie” w Polsce puszczają się na „głębiny” w poszukiwaniu przyczyn kryzysu – robią to często te same redakcje lub środowiska, które przez długie dziesięciolecia, za cenę swego koncesjonowanego bytu w komunizmie, podstępnie niszczyły wiarę i obyczaje katolickie w Polsce, brutalnie atakowały hierarchów, którzy stali na straży ortodoksji. Dziś chcą zdominować temat poszukiwania dróg wyjścia, chcą być sędziami we własnej sprawie i kolejny raz wywieść w pole wspólnotę katolickiego narodu, który być może znalazłby wyjście z matni. Katolicy zwyciężyliby, o ile tylko odwołaliby się do sensus catholicus a krucjatę walki o odrodzenie moralne, krucjatę powrotu do Boga, krucjatę o prawdziwą reformę oparliby o świętą Tradycję, którą naród żył ponad tysiąc lat i z którą zżył się o wiele bardziej niż z serwowanymi od kilkudziesięciu zaledwie lat neopogańskimi pomysłami na modernizację Kościoła i cywilizacji.

  4. Marcin said

    Kremówka z synem? http://z1.frix.pl/frix363/da17edbe000c39e44e19cd28/jp2%20i%20syn.jpg

  5. Dinozaur ( z Neandertalu ) said

    Wspomnianego wyżej śp. wielebnego prof. George a H. Williams a spotkał Dinozaur przypadkiem w pewnej restauracji ( sic !) bardzo prowincjonalnego miasta Polski wschodniej . Było to chyba w 1973 roku . Później w latach 90-tych miał okazję kilka razy odwiedzać Go w Bostonie w latach 90-tych . Prof. Williams wyrażał się zawsze z dużym szacunkiem o Ojcu Swiętym jako o osobowości . Na tematy teologiczne Dinozaur z nim nie rozmawiał , jako że jaszczury jurajskie na filozofii się nie wyznają .

    Pozdrowienia
    Dinozaur ( z Neandertalu )

    P.S. Prof. Williams języka polskiego nauczył się bardzo dobrze już w mocno dojrzałym wieku .

  6. Kapsel said

    Warto przypomnieć i ten artykuł:

    Czy papież Paweł VI miał sobowtóra?

    …..W kolejnych wypowiedziach głoszących, że papież Paweł VI był fałszywy, zawarte było twierdzenie, iż był on aktorem o inicjałach PAR – i że to on zmarł w Castel Gandolfo w dniu 6 sierpnia 1978 roku. Niemiecki biskup, który twierdzi, że ma dowody na to, że ostatnim znanym miejscem pobytu Montiniego nie był Watykan, lecz obrzeża Rzymu, ma nadzieję, że poda to do wiadomości publicznej w mającej się ukazać książce.

    A zatem czy to mogłoby wskazywać na fakt, że prawdziwy Paweł VI był trzymany w Watykanie, lub że został porwany, a może zamordowany? Pewien człowiek w poszukiwaniu bardziej konkretnych dowodów udał się do Brescii, gdzie żyli jacyś krewni Montiniego. Tam jego siostrzenica poinformowała go, że doskonale zdają sobie sprawę z oszustwa, ale wszystkie ich wysiłki podania tego do wiadomości były tłumione.

    Człowiek ten, oczywiście niesprawdzony i pełen zapału krzyżowców, aby ujawnić światu te rzeczy, szybko wpakował się w kłopoty. Był skazany na cztery lata więzienia, a potem deportowany z Włoch. Wszelkie starania odnalezienia go nie przyniosły rezultatów.

    Gdy w rzymskiej twierdzy zapanował zamęt, niektórzy bynajmniej nie bez znaczenia ludzie zaczęli w to wierzyć.

    Warto zajrzeć na stronę http://www.tldm.org/News3/impostor.htm, gdzie znajdują się dowody na powyższe twierdzenia.

    całość

    https://marucha.wordpress.com/2011/11/22/czy-papiez-pawel-vi-mial-sobowtora/

  7. JO said

    I do takiego Kosciola Namawia Pani Aga, by Przystapic.

    Pani Agi idea jest przystapienie do Posoborowego Kosciola porzez Oficjalne Uznanie V II, KOSCIOLA ktory Dzis Jest Panujacym w Polityce, Panstwie!!!! ( nie zauwazajac, ze w takiej sytuacji „wierny” nie moze wyznawac Tradycyjnej Wiray)

    …przestapienie wiec oficjalne do niego, ale z nieoficjalnym buntem (np. jak ks Natanka), brakiem zgody na Jego Nauczanie i namawia nas bysmy bedac w tym Kosciele walczyli od Srodka Powolujac sie na Takich Ksiezy Jak NATANEK.

    Nie zauwaza jednak Ta Kobieta, ze Oficjalnie ks. Natanek jest potepiony przez Jego Kosciol – Biskupow

    Nie zauwaza, ze Namawial on do glosowania na PIS – syjonistow, antypolakow, NEAKONOW, ktorym niby przeciwna jest Pani Aga, jak tu glosi wszystkim i wobec

    NIe zauwaza, ze Ks Natanek NIE chce widziec tego wszystkigo co Jest opisane w zalaczonym przez p. Gajaowego artykule sedekwantystow…i WPIERA Polakom , ze JPII jest jedynym wzorem do Nasladowania promujac co najmniej Romanyzm a wiec Slepote Umyslu! , nieracjonalizm

    NIe zauwaza, ze Ks Natanek i Jego Ruch stanowi Przeciwwage dla Tradycjonalistw i Relatywizuje Swoja Postawa i Samodzielnoscia PRAWDE i pomniejsza jej sile oddzialywania, ktora Reprezentuje Bractwo-Tradycjonalisci

    —————————-

    Co do Pana Inkwizytora tu wypowiedzi. On deklarujac sie sedekwantysta wykazuje conajmniej brak logiki lub ujawnia swa zdrade Tradycji popierajac wizje Pani Agi i atakujac Bractwo, na kazdym kroku Bractwo Osmieszajac i zarzucajac Bractwa Ksiezom – w szczegolnosci Ks Karolowi rozne niegodziwosci, probujac zdyskredytowac Bractwo

    ———————

    Chce powiedziec tu do Pana Gajowego, ze takich Rozmowcow Obrazajacych Tradycjonalistow i Bractwo tu nie potrzebujemy.
    Pani Aga wykazuje przebieglosc Kobiety niegodziwa – zwrocila sie pieknymi slowkami by wylagodzic Postawe Pana Panie Gajowy do niej. NIch Pan nie daje sie zwiesc jej milym slowkom skierowanym do Pana, jej zachwycie nad Pana Praca, czym ze sa takie slowa za ktorymi wkleja kalumnie na Kosciol Ktorego Pan reprezentuje i Kosciola Tego Nauke?

    Pani Aga Zajela miejsce dzis dla mnie na ktorym siedzi Sono i Bojkotka

  8. JO said

    “Prawdziwa działalność ekumeniczna oznacza otwartość, zbliżenie, gotowość dialogu, wspólne szukanie prawdy w jej pełnym znaczeniu ewangelicznym i chrześcijańskim” (17). Kościół szuka uniwersalnej jedności chrześcijan (RH 6, 2)

    – JPII

    …ciekawe jak to sie ma do Nauk Chrystusa, by…jak ktos nie przyjmuje prawdy-Wiary, to od takiego kogos nalezy otrzepac kurz i sie oddalic?

    Kto ma racje JPII czy Chrystus?

    Pani Aga nam wmawia, ze Racje ma JPII a Chrystus jest w bledzie…

  9. JO said

    Masoneria Wypracowala System, ktory Wdrozyla na Masonskim a nie Katolickim Soborze dla KKatolickiego.

    Ten system NOWOTWORZY Tradycje, wypacza ja, reinterpretuje, zmienia…tworzac w istocie NOWY Kosciol poprzez ZMIANE KKATOLICKIEGO, Chrystusa – ETYKI

    Ta zmiana Etyki jak widac z tekstu…, byla przedmiotem badac a nawet CELEM JPII.

    Masoneria wyszla z zalozenia, ze „psujac” czlowieka i psujac Tradycje osiagnie sukces. Przeciez Tradycja Katolicka opiera sie na poteznej Wiedzy, ktora manifestowala sie Kultura Chrzescijanskiej Europy.

    SKur–wia—ja–c Kulture Czlowieka w poszczegolnych narodach Europejskich i w tym samym czasie Zmieniajac Tradycje Kosciola Katolickiego, Masoneria osiaga zamierzony CEL.

    Dzialanie w dwoch kierunkach :
    1. psucie obyczjajow
    2. psucie Wiary, Wiedzy plynacej od Pana Boga – psucie Tradycji

    te dwie czynnosci , dwa fronty w jednym czasie przeciwko Europejczykom wywoluja ruine naszych Rodzin

    Logicznym wnioskiem dla kazdego Katolika jest wiec BRONIC TRADYCJI i nie poddawac sie Swiatu – bronic dobrych obyczajaow, bronic wartosci Katolickiej Rodziny i jej Samej

    ——————–

    Logicznym wnioskiem jest, ze jezeli Polak chce „wygrac ” Wolna Polske powinien poprzec Calym Sercem Bractwo Piusa X i w ramach swoich mozliwosci wesprzec go finansowo.

    Polak musi przestac glosowac na jakakolwiek Partie dzis a w dniu wyborow powinien , kazdy ale to kazdy Polak udac swie do Warszawy do Przeoratu, lub innych Przeoratow Bractwa Piusa X.

    Kazdy Polak MUSI opuscic Judeokoscioly , ktorych w Polsce pobudowano tysiace w celu Rozplynnienia Sly Tradycji, Sily Kosciola , nas Polakow, ktora czerpiemy z Mszy Tradycyjnej Trydenckiej odprawianej przez Tradycyjnego Ksiedza

    i musi Swoje Zycie oddac Prawdziwemu Kosciolow, Tradycju, stac sie JEJ obronca.

    TAKIE dzialanie Panie KAPSEL jest ogloszeniem Pana Jezusa Krolem POLSKI a nie to co reprezentuje ks Natanek i do czego ten Ksiadz Namawia.

    Koscol to Chierarchia. Ks Natanek NIE JEST Biskupem a Ksiedzem. Jezeli On wspiera Tradycje i o nia walczy to logiczne jest, ze musi podlegac Wladzy Tradycyjnych Biskupow a Wladza i Prawo co najmniej MOralne-Prawda jest po stronie Bractwa Piusa X

  10. Kapsel said

    dyskusja i „mocne” argumenta

    a obok wdzięczy się i czeka TAKA „dziewczyna ”

    ot głupi kozioł !

  11. Kapsel said

    powinien poprzec Calym Sercem Bractwo Piusa X

    Koscol to Chierarchia

    stanowisko, które zawsze zajmował abp Lefebvre.

    ……Jeżeli nawet papieże posoborowi wystarczająco często wygłaszali twierdzenia heretyckie lub prowadzące do herezji,
    nie sposób łatwo dowieść, że byli świadomi odrzucania dogmatów Kościoła…..

    ……Czy to możliwe, by podwładni mogli udowodnić z moralną pewnością, że papież w swym sercu pragnie i chce wyrządzić im szkodę, a z tego powodu ogłasza złe prawo? To niemożliwe. Na przykład Jan Paweł II, jako typowy liberał, mnożył dwuznaczne wypowiedzi i gesty po to, by podobać się światu. Mogło być i tak, że głosił herezje, nawet nie zdając sobie z tego sprawy; stąd nie można go oskarżać o herezję formalną18. Tak więc, skoro nie ma pewnego dowodu, roztropniej jest powstrzymać się od sądzenia……..

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/05/mgr-williamson-soborowa-infekcja/#comment-188773

    a to od ks.Natanka

    http://pl.memgenerator.pl/mem-image/co-ty-wiesz-o-kosciele-ty-dupa-jestes-pl-ffffff

  12. Centuria said

    Pawel VI sympatyzowal z komunistami i ponoc znanym faktem jest, ze byl homoseksualista. Jednym z jego kochankow ial byc aktorzyna, ktory gral fryzjera w Rzymskich Wakacjach.

  13. Kapsel said

    Re 12

    O niepewnym homo też słyszałem ,ale kto wie czy z tym sobowtórem to nie jest prawda zwłaszcza że na samym początku miał ponoć kilka bardzo dobrych decyzji ale o komunistach to już jako kardynał był właśnie za to zdegradowany ze stanowiska. Spotkałem się też z taką opinią że chciał przez ten dialog jakby przywrócić te wpływy które komuniści zabrali po II Wojnie Światowej ale to było też wbrew zaleceniom Piusa XII który kategorycznie zakazał ponoć takiego dialogu i właśnie dlatego wcześniej usunął Pawła VI z ważnego stanowiska.

  14. JO said

    ad.11. Panie Kaspel , Dorogi Mi sercu Panie Kaspel, tosmy sie poroznili i stoimy po dwoch stronach Barykady – Pan za ks. Natankiem a ja za Bractwem Piusa X i cala Tradycja Sw Kosciola Katolickiego.

    I niech Pan mi tylko nie wpiera, ze Natanek stoi za Tradycja

    Uni zaraz wyprodukuja wiecej Takich Natankow w Polsce, ….i Bractw sw Piotra, co UZNALI SOBOR WaTYKANSKI II i niby to sa za Tradycja, „za a nawet przeciw”…

    Poroznilismy sie Panie Kapsel , ku uciesze Unych

  15. Kapsel said

    do Pana JO

    ja już mówiłem gdzie stoję,”bujam” w obłokach tak bliżej św. Michała Archanioła a Pan jak Jesteś z Bractwa do się do cholery Słuchaj Hierarchii a co mówi Hierarcha Bractwato ja właśnie Nam Wszystkim a najszczególniej Panu przypomniałem .,póki co…

  16. Kapsel said

    i jeszcze jedno

    Tyle Pan prawisz i bronisz Tradycji to mi powiedz Pan kim był Papież który zwołał Sobór Trydencki i kim Jego poprzednik…czy ten który zwołał był Tradycyjny ? A co z Jego poprzednikiem ?

  17. Centuria said

    Ponoc w konklawie papieskiej w 1958 i w 1963 roku wygral kardynal Siri, ktory zostal zmuszony do ustapienia. Byla nawet cala afera z bialym dymem, po ktorym nie ukazal sie papiez na balkonie, a potem dym zmieniono na czarny.

    W 1958 papiezem (czy raczej anty-papiezem) zostal freemason Roncalli, ktory przybral imie Jana XXII. Ciekawym faktem jest, ze Jan XXIII bylo imieniem antypapieza z XVI wieku. W roku 1963 papiezem zostal homoseksualista Pawel VI. Obaj kochali komunizm. Jan XXIII mial kontakt z Chruszczowem i bylo nawet powiedziane, ze gdyby nie fakt, ze komunisci wybrali wojujacy ateizm, to a Janie XXIII mieliby wiernego towarzysza.

    Byla komunistka, ktora miala wiezy z Watykanem, Bella Dodd, zeznawala przed komisja senacka, ze komunisci wyslali do seminariow 11,000 agentow (Dodd nazwala ich ludzmi p moskich maralach), aby ci pieli sie po drabince na szczyty duchowienstwa, aby potem rozwalic od srodka Kosciol.

    Ciekawe jest rowniez, ze Jan Pawel I i po nim Wojtyla przyjeli jako imiona zlepe Jana i Pawla.

    Fragment wiekszej calosci, ktora warto obejrzec.

  18. Centuria said

    Mialo byd „ludzmi o niskich moralach” Przepraszam za belkot.

  19. Jan said

    Jan napisał/a
    Uważam,że rację ma JO.
    Często spotykają nas zarzuty że nie mamy prawa sądzić zgoda od sądzenia jest Nasz Pan i Bóg ale do licha nie bójmy się mówić prawdę, przy tym utwierdza w opiniach na niej opartych. Szkoda że nie wynaleziono środka do tępienia chwastów
    -„bezmózgowców pospolitych”
    Co do JPII, czytałem w prasie co prawda po latach wypowiedz po wyborze mniej więcej taką „skoro z takimi poglądami powołał mnie Bóg to znaczy że mam je realizować.Dziś żaden Ksiądz posoborowy nie potrafi dlatego nic powiedzieć ludziom bez odwoływania się do jego „nauczania”

  20. Kapsel said

    Uważam,że rację ma JO.

    Szkoda że nie wynaleziono środka do tępienia chwastów
    -”bezmózgowców pospolitych”

    Brawo ! rozszyfrowaliście Nas ! Gratulacje !

    Aga,Kapsel i ks.Natanek są specami i stoi za Nami Cały Rząd Światowy, masoneria, żydokomuna i jezuici plus Bóg jeden wie kto jeszcze …

    dla dobra waszych rodzin i otoczenia udajcie się na badania specjalistyczne. Myślę, że dobry lekarz mógłby Wam trochę pomóc.

  21. aga said

    Największą herezja jest herezja ,ze Kościół naucza herezji!!!Czyli największymi heretykami sa w/w grypy.Trzeba się za nich modlić,bo stracili wiarę i popełnili największy grzech wierząc ,że Chrystus zlamał dana obietnicę.
    Samozwańczy obrońcy kościoła być może mają dobre intencje ale dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane,jak wiemy.

    Diabeł się cieszy: ateiści wierzą ,że go nie ma a zmanipulowani nadgorliwcy wierzą ,że diabeł pokonał nawet Urząd Piotrowy!!!
    (Zmanipulowani przez kogo? Jak myślicie kto mógł wymyśleć taką perfidna i bezczelną herezję nad herezjami??- bingo.Tak samo było za Focjusza ,tak samo za Lutra.)

    Zarzucają kościołowi herezję:

    Kościołowi:

    1)który jest NIESKALANĄ oblubienicą Chrystusa

    2)który jest filarem i podporą Prawdy:

    1Tm 3,15

    Gdybym zaś się opóźniał, [piszę], byś wiedział, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żywego, filarem i podporą prawdy.

    3)który jest skałą, którego bramy piekielne nie przemogą

    Pius XI w Mortalium animos :
    …Nie może więc być inaczej, jak tylko, że Kościół Chrystusa nie tylko dzisiaj, ale i po wsze czasy istnieje, lecz musi być z konieczności zawsze ten sam, jak był za czasów Apostołów, chyba, że ktoś powiedziałby – co nie daj Boże – że Chrystus Pan nie sprostał swym zamiarom, lub też, że pomylił się wówczas, gdy zapewniał, że bramy piekieł nigdy go nie zwyciężą .

    Zarzucają tym ostatnim 5 papieżom wraz z Soborem herezję modernizmu,bo nie potrafią przyjąć z POKORĄ, że to oni lepiej rozumieją, co należy do Tradycji, a co nie. Że właśnie po to zostali ustanowieni przez Chrystusa, aby paśli jego owce. Że to oni są gwarancją iż rzeczywiście tkwimy w Tradycji, a nie we własnych prywatnych interpretacjach.

    Praktycznie jednomyślne decyzje ważnie zwołanego Soboru, zaakceptowane przez 5 katolickich papieży to nie są sporne wypowiedzi pojedynczych teologów! To jest właśnie głos Kościoła! To są podstawy teologii. Takie rzeczy powinno się wiedzieć wiedzieć, jak się zabiera za krytykowanie Kościoła.

    Dlatego cały dalszy wywodów na ten temat jest skażony tym początkowym błędem.

    A dopatrywanie się masonów, herezji w łonie KK.Cóż wszystkie herezje rodziły się w łonie Kościoła;juz Chrystus wiedział,że Judasz jest wśród Apostołów. Ale czy wskazał go palcem? Czy oskarżał i osądzał??Nie!A Judasz sam się osądził. I Ci ,którzy są dzisiejszym judaszem też się osądzą i wykluczą. BXVI wie kto nim jest.
    A Chrystusa patrzy zasmucony jak się chrześciajanie naparząja kanonami Prawa Kościelnego i poprawiaja /negują papieży.To jest dopiero wypaczony „duch soboru” sprzed soboru ?

    „Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: […] nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy[…] i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.

    Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa.” (Ga 5)

    p.s.
    Informuję wszystkich,że jedyna grupą wewnątrz KK ,która przyjęła nakaz BXVI o kumunii św. na kolanach i do ust i w 100% wprowadziła NATYCHMIAST jest Opus Dei ….

  22. aga said

    Panie Kapsel,
    daremny trud i szkoda słów.
    JO Panu nie odpowie . Targają nim złę moce i niezdolny do skupienia się a jedynie do obrony swojego status quo.
    Zarzucał mi lagodnośc,prosze bardzo:

    JO atakuje ks. Natanka ,bo mu nie w smak jego polskość a wychwalając ks. Stehlina swego guru zapomniał dorzucić do swoich denuncjacji ,ze ten drugi do seminarium nie przyjmuje kandydatów „którzy są :
    ” za bardzo narodowi i patriotyczni”.!!! – to jest cymesik.

    JO to niegodny zaufania donosiciel,kłamca – bo ks. Natanek nigdy nie popieral Pisu, obłudnik – wszystkich poucza a sam bardziej „mieć” niz „być”,itd.
    Dobra spowiedź by mu się przydała ale u ks. posoborowego :))On zapewne bez grzechu…

    pozdrawiam Pana

  23. Inkwizytor said

    Re: 7

    Jo, brak logiki to wykazuje pan i to ewidentny a poza tym obraża Kosciół twierdząc, ze może on wraz z papieżem nauczać herezji ale nadal być prawdziwym Kościołem.

    Nie atakuje ani nie ośmieszam Bractwa, twierdzę jednak powołując się na katolickich kanonistów i teologów, ze nie mozna uznawać papieża i zarazem nie słychać go, to chyba oczywiste. Pan twierdzi inaczej a więc komu brakuje logiki ? Jesli ma pan o to pretensji to prosze kierować je np do św. Robera Bellarmina, Kajetana, Suareza, Wernza….

    Jakie to niegodziwosci zarzucam ksiezom Bractwa i x. Karolowi ? Przykład proszę, nawiedzony oszerco

  24. Inkwizytor said

    Re: 22

    Kiedy w 1999 byłem na świeceniach w Zaitzkoffen, rozmawiałem z Leszkiem Królikowskim ( wtedy jeszcze klerykiem ) i on powiedział mi, że jeżeli chcę wstąpić do seminarium i go ukończyć to musze wyhamować z moim narodowymi poglądami 🙂

  25. aga said

    Panie Inkwizytorze,
    chyba zgodzi się Pan,że sedewakntyści to odprysk lefebrystow ,tylko bardziej konsekwentni. Bo nie uznają papieży to się do tego szczerze przyznają .A ci drudzy nie uznają a mówią ,że uznają :))

    Proszę mi powiedzieć ,bo zastanawia mnie sprawa takiej dziwnej chwiejności i zmienności abp. Lefebvre’a.
    Czy zna Pan szczegóły sprawy związanej ze zobowiązaniem się u kard. Ratzingera nie wyświęcać biskupów bez zgody stolicy Watykańskiej a po 2 dniach wyświęcał.Czy było tak?

    Bo wcześniej Wbrew rozpowszechnianym obecnie przez lefebystów abp Lefebvre podpisał wszystkie bez wyjąt­ku dokumenty soborowe, także tak bardzo później przez niego atakowany, jak dekret o ekumenizmie i deklarację o wolności religijnej.376 Powiedział nawet kiedyś: „Teksty Soboru, a szczególnie Gandium et Spes i o wolności religijnej, zostały podpisane przez Papieża i bisku­pów, nie możemy więc poddawać w wątpliwość ich treści.”377 Dopiero z czasem rozwinął ostrą krytykę dokumentów soborowych, najbardziej w kwestii ekumenizmu i wolności religijnej. Podobnie jeszcze w 1980 r. powiedział: „Nie zgadzam się z tymi, którzy mówią: nie ma papieża. Uważam, iż jest bardzo niebezpieczne tak mówić; to nie dlatego, że papież jest liberałem, przestaje być papieżem.”378 Jednakże inny wnio­sek nasuwają słowa wypowiedziane w listopadzie 1988 r. (a więc w kilka miesięcy po rzeczonych święceniach biskupich) odnośnie sprawy wolności religijnej: „ Dlatego też nie należy się dziwić, że nie udaje się nam porozumieć z Rzymem. Nie będzie to możliwe tak długo, zanim Rzym nie powróci do wiaty w panowanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa, jak długo będzie twierdził, że wszystkie religie są dobre. Ściera­my się odnośnie tego punktu wiary katolickiej.”-
    ks. D.Olewiński. Natomiast nie ma oficjalnych informacji na temat tej drugiej zmiany poglądów?

  26. Inkwizytor said

    Pani Ago

    Sedewakantyzm nie jest odpryskiem lefebvrystów. Sedewakantyzm rozumiany jako ruch sprzeciwu wobec posoborowych papieży narodził się w 1962 roku gdy meksykański ksiądz Joachim Saenz y Ariaga napisał pod pseudonimem Maurice Pinay książkę „Spisek przeciw Kościołowi” Również sedewakantyści jako pierwsi sprzeciwili się Nowej Mszy w 1969 roku ( x. Jerzy de Nantes, x. Ludwik Coache, x. Michał Guerard de Lauriers, x. Noel Barbara ) W drugiej połowi lat 60-tych XX wieku sedewakantyzm był obecny w Argentynie ( prof. Disandro ), Meksyku ( x. Saenz y Arriaga ), USA ( dr Kellner ), Niemczech ( prof Lauth ), Brazyli ( bp. Castro-Mayer )

    Abp. Lefebvre do 1974 roku nie zajmował publicznie głosu na temat reform i podpisał wszystkie dokumenty soborowe.

    Chwiejność abpa co do sedewakantyzmu opierała sie na jego nadziejach związanych z Janem Pawłem II. Jezeli jeszcze w 1977 dopuszczał opcję sedewakantystyczną a Nową Msze nazywał „schizmatycką” to po 1979 usuwał sedekakantystycznych profesorów i seminarzystów z Bractwa.

    Jakie były przyczyny zerwania umowy z kardynałem Ratzingerem w maju 1988 roku nie wiem. Faktem jest, ze abp 5 maja podpisał Protokół, który 6 maja zrywa. Ksiądz Henryk Czepułkowski, z którym rozmawiałem na ten temat, uważał, że abp Lefebvr mógł zostać poddany jakimś naciskom aby to porozumienie zerwać

  27. aga said

    Dziękuję za informacje. Miałam na myśli nasze polskie podwórko; generalnie do sedewakantyzmu odchodza ludzie z SPX,którzy pojęli brak logiki u tych drugich.

    „Jakimś naciskom” – czy można powiedzieć jakich srodowisk czy kogo konkretnie?

    Czy przyglądał się Pan „sponsorom rozłamu”?

  28. Kapsel said

    Pani Ago

    To są tacy Tradycjonaliści przez duże T co to chcą urwać głowę widzialnej głowie Ciała Mistycznego jakim jest Papież i po to między innymi też powołanej aby ciało miało głowę i było zawsze widzialne.Po za tym zapominamy że Jezus powołując Piotra i mówiąc bramy piekielne Go nie przemogą nie obiecał wcale przy tym że każdy z następców św.Piotra będzie zawsze za każdym razem taki sam i zawsze Święty. Jeśli chcą urywać głowę Papieżom posoborowym to co powiedzą o takich jak Aleksander VI ,Juliusz III, Jan XII, Benedykt IX , Stefan VII czy Paweł III,czasy o których Pani wspomina.Czy tradycjonalista przez duże T nie widzi tutaj że to Duch Święty ten sam który jest w drugim wersecie Biblii jest dany do prowadzenia KK.Dowodem na to jest właśnie Aleksander VI , Paweł III i Sobór Trydencki bardzo często przypominany ale nigdy w okolicznościach w jakich został powołany i jakie są historyczne związki pomiędzy tymi dwoma Papieżami.Dlaczego milczy sie o Papieżach których wymieniłem z marszu i można by jeszcze dodać innych ? Czy porównanie tych wymienionych nie skutkowało by innym spojrzeniem na Papieży posoborowych ? Czy Tradycja sięga tylko 500 lat temu do Soboru Trydenckego albo kilkadziesiąt lat od założenia Bractwa lub do czasu SW II ?……….ja też uważam że ja i Pani jesteśmy tradycjonaliści ale chyba przez małe t dlatego sięgamy i do czasów pierwszych męczenników jak św.Justyn czy św.Ignacy Męczennicy i widzimy że to są też święci uznawani i w prawosławiu i dlatego potrafimy dostrzec i dobre strony w SW II o których Pani bardzo rozsądnie wspominała.A czasami to wszystko wygląda tak że lepiej cedzić komara a połykać wielbłąda ! Nie mam niestety dzisiaj czasu dłużej się rozpisywać.Pozdrawiam.

  29. Inkwizytor said

    Ksiądz Czepułkowski mówił o środowiskach czy ludziach którzy dawali pieniądze na dzieła Bractwa. W tym czasie abp kupował dużo nieruchomości ( kościoły, klasztory, szkoły ) Co to były za środowiska czy ludzie nie wiem a ksiądz Czepułkowski też nie chciał zgadywać.

  30. aga said

    ad. 29
    😉

  31. Kapsel said

    jeszcze słowo

    Pan Inkwizytor

    Chcę aby Pan wiedział że ja bardzo sobie Pana cenię za jasność wypowiedzi i bardzo konkretne i jasne stanowisko.Wiem teraz ze ruch sedewakantystyczny nie jest tak bardzo jednolity jak mi sie wydawało i takie nazewnictwo nie może dotyczyć wszystkich którzy się tym posługują. Tacy heretycy jak autor 101 herezji są i przez Pana bardzo konkretnie stawiani w odpowiedniej interpretacji.Bardzo Panu dziekuję i Pozdrawiam Pana.

  32. Inkwizytor said

    Pan Kapsel

    Bardzo dziękuję, dodam tylko, że sedewakantyzm nie jest tak zorganizowany jak np FSSPX, IBP, FSSP ponieważ jest on właściwie poglądem teologicznym. Sedewakantyzm jest mylony często z konklawizmem ( odloty, którzy sobie wybieraja „papieży”, czasem w telefonicznym conclave 🙂 Sedewakantyzm nie oznacza również odrzucenia papiestwa jako takiego. Czasami pod płaszczykiem sedewakantyzmu propaguje się herezje jak np Michał Dimond OSB, stręczony niedawno przez Maran. Właście w obecnej sytuacji sa tylko dwa wyjścia: albo uznanie, że posoborowy Kościół jest Kosciołem katolickim i bezwzględne posłuszeństwo Benedyktowi XVI ( bez wybierania i rozmów doktrynalnych ) albo nim nie jest i przyjecie opcji sedewakantystycznej. Innej drogi nie widzę

    Pozdrawiam Pana również

  33. aga said

    Tak Panie Kapsel,

    myślę ,że to jest poważny błąd;patrzeć na Kościół jako dzieło ludzkie a zapominać o istocie ,że jest dziełem Chrystusowym.
    Kościół to Chrystus, a Chrystus powiedział:

    .”Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy.[…] Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie.[…] Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie.” (J 15)

    .

    Święty Paweł dodaje: „Bóg ma moc wszczepić ich ponownie.” (Rz. 11)

    .

    Zatem dziękujmy Bogu, że Kościół robi wszystko, by Bractwo powróciło i módlmy się, by zobaczyli pełnię prawdy i przyjęli warunki Kościoła. I żeby nie nastąpiły kolejne rozłamy, bo każde rozdarcie Ciała Pana Jezusa jest wielkim skandalem.
    A masoni-dzieci złego wewnątrz Kościoła to nie tylko moderniści ale jak pokazuje historia i odszczepieńcy-rozłamowcy.

    p.s.
    Przypominam sobie ,ze osławionego rozpustnika Borgię – papieża Aleksandra VI tak mocno oskarżanego przez Savanarolę,Ryszard Mozgoł w książce „Białe karty Kościoła” chwailił za uporządkowanie wielu spraw w Kościele.A zatem Duch Św. czuwa i prowadzi papieży jak to obiecał nam Pan.

    pozdrawiam Pana Kapsla i Inkwizytora
    i znikam tymczasem

  34. Kapsel said

    Pan Inkwizytor

    I dlatego szanuje Pana bardziej niż nie jednego co to krzyczy i gardłuje jaki to nie jest KATOLIK !!! i uznaje Papieża ale tylko po to aby Mu urwać głowę.

    Pan nie chce urywać nikomu GŁOWY bo jej po prostu nie uznaje i tym zdobył Pan moje zaufanie.

    Obyśmy się kiedyś spotkali razem,co daj Panie Boże.

  35. Marucha said

    Największą herezja jest herezja ,ze Kościół naucza herezji

    No to pewnie jakiś inny Kościół naucza ekumenizmu, twierdzi że Żydzi mają własną drogę do zbawienia itd.

  36. Marucha said

    Re 28:
    To są tacy Tradycjonaliści przez duże T co to chcą urwać głowę widzialnej głowie Ciała Mistycznego jakim jest Papież

    Przepraszam, kto niby chce „urwać głowę” papieżowi? Bractwo Św. Piusa X?
    Na czym Pan opiera swą zdumiewającą opinię?
    Bractwo uznaje papieża, modli się za niego, ale odmawia posłuszeństwa w kokretnych sprawach, które ewidentnie są niezgodne z Magisterium. Tak samo, jak dzieci uznają swego ojca za ojca, ale mogą go w konkretnych przypadkach nie posłuchać – np. gdy ich namawia do kradzieży.

  37. Marucha said

    W ziemskich strukturach Kościoła dzieje się bardzo źle.
    Takie zjawiska, jak sedewakantyzm czy powstanie Bractwa Św. Piusa X są normalną, jak najbardziej uprawnioną reakcją na to zło,.na herezje, na psucie liturgii, na odsuwanie Boga na plan drugi, po czlowieku.

    Dlatego nie rozumiem tych, którzy – dla świętego spokoju? dla jakiegoś wyższego dobra? – usiłują stłumić głosy krytyki i udają, że wszystko jest świetnie, a ewentualne błędy jakoś same się na naprawią. Bez naszego w tym współudziału.
    Jest to po prostu głoszenie nieprawdy.

    (Fakt, Chrystus obiecał, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła… tylko gdzie będzie wówczas Kościół i ilu wiernych będzie liczył?)

  38. Kapsel said

    Re 36

    Panie Gajowy.

    Po tylu moich komentarzach chyba można wiedzieć że nie mam na myśli Bractwa tylko poszczególne osoby które czasami zachowują się jak by byli Papieżem i w dodatku głoszą to jak ex cathedra i są to osoby nie koniecznie z otoczenia samego Bractwa.Choćby wspominany heretyk Dimont Ostatnio razy kilka przywoływałem wypowiedź bp.Fellay na temat sytuacji Papieża i ostatnio wypowiedzi abp.Lefebrve.Może warto odświeżyć wywiad który tyle razy przywoływałem i mówiłem że mnie przekonuje.

    …..Kolejną przeszkodą jest spadek znaczenia władzy.
    Chrystus Pan jest Głową Kościoła. Ale ponieważ chciał, aby Jego Kościół był widzialny po tym, jak wstąpi On do nieba, dał mu widzialną głowę, którą jest Wikariusz Chrystusowy na ziemi – Piotr i jego następcy. Chrystus jedynie Piotrowi dał prawo pasania owiec oraz pełną, suwerenną i bezpośrednią władzę nad każdym członkiem Kościoła. Dlatego Kościół zawsze głosił, iż jest monarchią rządzoną przez jednego człowieka. Z pewnością to, że rządzący jest człowiekiem, sprawia, że musi on szukać mądrych doradców. Niemniej forma demokracji wprowadzona do Kościoła pod nazwą kolegializmu oraz parlamentarna parodia konferencji episkopatów pozwalają na wszelkiego rodzaju nadużycia i wystawiają prawo Boże, głoszące, iż każda diecezja ma tylko jedną głowę – miejscowego biskupa – na wpływy [rozmaitych] grup nacisku.
    Obecnie powaga władzy została poważnie osłabiona, nie tylko na zewnątrz [Kościoła], przez spory polityków pragnących mieć udział w rządach, ale także w samym Kościele poprzez powoływanie kolejnych rad i komisji, które w obecnym stanie rzeczy uniemożliwiają właściwe korzystanie z władzy pochodzącej od samego Chrystusa Pana……

    http://pl.gloria.tv/?media=234109

    wypowiedzi bp.Leferrve już tutaj przypominałem.

  39. aga said

    Panie Gajowy ,
    ekumenizm jest cool;ciezymy się przecież ,że przybywa do Polski z historyczną wizytą Patriarcha Rosji Cyryl,prawda?

    Co do drogi zbawczej,to bł.Jan Paweł II mówił równiez otwórzcie szeroko drzwi Chrystusowi.

    Pan Bóg naprawdę serio traktuje ludzką wolność.

    (…)Zbawienie ofiarowane jest wszystkim ludziom
    10. Powszechność zbawienia nie oznacza, że otrzymują je tylko ci, którzy w wyraźny sposób wierzą w Chrystusa i weszli do Kościoła. Jeśli zbawienie zostało przeznaczone dla wszystkich, musi ono być dane konkretnie do dyspozycji wszystkich. Oczywiste jest jednak, że dziś, tak jak i w przeszłości, wielu ludzi nie ma możliwości poznania czy przyjęcia ewangelicznego Objawienia i wejścia do Kościoła. Żyją oni w warunkach społeczno-kulturowych, które na to nie pozwalają, a często zostali wychowani w innych tradycjach religijnych. Dla nich Chrystusowe zbawienie dostępne jest mocą łaski, która, choć ma tajemniczy związek z Kościołem, nie wprowadza ich do niego formalnie, ale oświeca ich w sposób odpowiedni do ich sytuacji wewnętrznej i środowiskowej. Łaska ta pochodzi od Chrystusa, jest owocem Jego ofiary i zostaje udzielana przez Ducha Świętego; pozwala ona, by każdy przy swej dobrowolnej współpracy osiągnął zbawienie.

    Dlatego Sobór, stwierdziwszy centralne miejsce tajemnicy paschalnej, oświadcza: „Dotyczy to nie tylko wiernych chrześcijan, ale także wszystkich ludzi dobrej woli, w których sercu działa w sposób niewidzialny łaska. Skoro bowiem za wszystkich umarł Chrystus i skoro ostateczne powołanie człowieka jest rzeczywiście jedno, mianowicie boskie, to musimy uznać, że Duch Święty wszystkim ofiarowuje możliwość dojścia w sposób Bogu wiadomy do uczestnictwa w tej paschalnej tajemnicy”19 .
    „Nie możemy nie mówić” (Dz 4,20)
    11. Co zatem powiedzieć o wspomnianych już zastrzeżeniach w odniesieniu do misji wśród narodów? Z poszanowaniem dla wszelkich przekonań i wszelkiej wrażliwości winniśmy przede wszystkim potwierdzić z prostotą naszą wiarę w Chrystusa, jedynego Zbawiciela człowieka, wiarę, którą otrzymaliśmy jako dar z wysoka bez żadnych naszych zasług. Mówimy z Pawłem: „Nie wstydzę się Ewangelii, jest bowiem ona mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego” (Rz 1,16). Chrześcijańscy męczennicy wszystkich czasów – również naszych – oddali i nadal oddają życie, by świadczyć wobec ludzi o tej wierze, przekonani, że każdy człowiek potrzebuje Jezusa Chrystusa, który zwyciężył grzech i śmierć, i pojednał ludzi z Bogiem.

    Chrystus ogłosił się Synem Bożym, ściśle zjednoczonym z Ojcem, i jako taki został uznany przez uczniów, potwierdzając swe słowa cudami i zmartwychwstaniem. Kościół ofiarowuje ludziom Ewangelię, dokument proroczy, odpowiadający na wymogi i dążenia Ludzkiego serca, który jest zawsze „Dobrą Nowiną”. Kościół nie może zaprzestać głosić, że Jezus przyszedł, by objawić oblicze Boga i wysłużyć, przez krzyż i zmartwychwstanie, zbawienie dla wszystkich ludzi.

    Na pytanie: „Dlaczego misje?” odpowiadamy z wiarą i doświadczeniem Kościoła, że otwarcie się na miłość Chrystusa jest prawdziwym wyzwoleniem. W Nim i tylko w Nim zostajemy wyzwoleni od wszelkiej alienacji i zagubienia, od zniewolenia przez moce grzechu i śmierci. Chrystus jest naprawdę „naszym pokojem” (Ef 2,14) i „miłość Chrystusa przynagla nas” (2 Kor 5,14), nadając sens i radość naszemu życiu. Misje są sprawą wiary, są dokładnym wskaźnikiem naszej wiary w Chrystusa i w Jego miłość ku nam.

    Dzisiejszą pokusą jest sprowadzanie chrześcijaństwa do mądrości czysto ludzkiej, jakby do wiedzy o tym, jak dobrze żyć. W świecie silnie zsekularyzowanym nastąpiło „stopniowe zeświecczenie zbawienia”, dlatego walczy się, owszem, o człowieka, ale o człowieka pomniejszonego, sprowadzonego jedynie do wymiaru horyzontalnego. My natomiast wiemy, że Jezus przyszedł, by przynieść zbawienie całkowite, które obejmuje całego człowieka i wszystkich ludzi, otwierając ich na wspaniałe horyzonty usynowienia Bożego.

    Dlaczego misje? Dlatego, że nam, jak świętemu Pawłowi, „została dana ta łaska: ogłosić poganom jako Dobrą Nowinę niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef 3,8). Nowość życia w Nim jest „Dobrą Nowiną” dla człowieka wszech czasów: do niej wszyscy ludzie zostali powołani i przeznaczeni.

    W rzeczy samej wszyscy jej szukają, choć nieraz w sposób niejasny, i wszyscy mają prawo do poznania wartości tego daru i przyjęcia go. Kościół, a w nim każdy chrześcijanin, nie może ukrywać ani zachowywać dla siebie tej nowości i tego bogactwa, otrzymanych z Bożej dobroci, by przekazywać je wszystkim ludziom.

    Oto dlaczego działalność misyjna wypływa nie tylko z formalnego nakazu Pańskiego, ale i z głębokich wymogów życia Bożego w nas. Ci, którzy są włączeni w Kościół katolicki, powinni czuć się uprzywilejowani, a przez to bardziej zobowiązani do dawania świadectwa wiary i życiu chrześcijańskiego jako służby braciom i należnej odpowiedzi Bogu, pamiętając, że „swój uprzywilejowany stan zawdzięczają nie własnym zasługom, lecz szczególnej łasce Chrystusa; jeśli zaś z łaską tą nie współdziałają myślą, słowem i uczynkiem, nie tylko zbawieni nie będą, ale surowiej jeszcze będą sądzeni”20 .

    http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Jan_Pawel_II/redemptoris_missio/I.php

  40. Marucha said

    Re 39:
    Tak – z takiego ekumenizmu, jak między katolikami a prawosławnymi, można się cieszyć – gdyż różni się od ekumaniactwa, jak niebo od ziemi. Dalej nie będę rozwijał, bo robiłem to setki razy.

    A rozważania tego typu, że wprawdzie poza Kościołem zbawienia nie ma, ale jednak jest – i że wszyscy ludzie są katolikami (tylko wielu o tym nie wie, bo się nie ochrzciło) – i że w każdej religii są „okruchy prawdy”, dawno przestały mnie interesować.

  41. Kapsel said

    4. Czy poza Kościołem jest możliwe zbawienie?

    Prawdę, że poza Kościołem nie ma zbawienia, można rozważać w dwóch uzupełniających się aspektach. Pierwszy to powszechne zbawcze oddziaływanie Kościoła; drugi natomiast – to potrzeba do zbawienia nadprzyrodzonej łączności z Kościołem, Mistycznym Ciałem Chrystusa. Rozważmy obecnie dokładniej te zagadnienia.

    – Narzędzie zbawienia dla całej ludzkości

    Kościół – z ustanowienia Chrystusa – jest narzędziem zbawienia nie dla części ludzkości, lecz dla wszystkich bez wyjątku ludzi. „Przez przyjście Jezusa Chrystusa Zbawiciela Bóg zechciał sprawić, aby Kościół założony przez Niego stał się narzędziem zbawienia całej ludzkości (por. Dz 17,30-31).”(Deklaracja Dominus Iesus 22; por. Sob. Watykański II, Konst. Lumen gentium, 17; Jan Paweł II, Encykl. Redemptoris missio, 11.).

    Nie ma więc innej drogi zbawienia dla chrześcijan i innej – dla niechrześcijan. Kościoła nie można pojmować jako jednej z wielu dróg zbawienia, która – obok różnych religii niechrześcijańskich, różnych form objawienia i różnych środków zbawczych – istnieje na świecie. Byłoby „sprzeczne z wiarą katolicką postrzeganie Kościoła jako jednej z dróg zbawienia, istniejącej obok innych, to znaczy równolegle do innych religii, które miałyby uzupełniać Kościół, a nawet mieć zasadniczo taką samą jak on wartość, zmierzając co prawda tak jak on ku eschatologicznemu Królestwu Bożemu.” (Deklaracja Dominus Iesus 21). Jak Chrystus nie jest jednym z wielu zbawicieli, tak też i Kościół nie jest jedną z wielu zbawczych dróg istniejących na świecie.

    – Możliwość zbawienia niechrześcijan dzięki Kościołowi

    Kościół nie twierdzi, że wszyscy niechrześcijanie zostaną potępieni dlatego tylko, że urodzili się poza chrześcijaństwem. Naucza jednak, że jeśli osiągają oni zbawienie, to nie poza Chrystusem, nie poza oddziaływaniem Ducha Świętego ani nie poza Kościołem. Istnieje bowiem jedyne dla wszystkich ludzi Źródło zbawczej łaski. Jest nim Jezus Chrystus, Syna Boży i prawdziwy człowiek, oraz Duch Święty.

    Oddziaływanie Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego na serca ludzkie jest tajemnicze i trudne dla nas do wyjaśnienia. „Mówiąc o sposobie, w jaki zbawcza łaska Boża – udzielana zawsze za pośrednictwem Chrystusa w Duchu Świętym i mająca tajemniczy związek z Kościołem – dociera do poszczególnych niechrześcijan, Sobór Watykański II ogranicza się do stwierdzenia, że Bóg udziela jej «wiadomymi tylko sobie drogami». (Sob. Watykański II, Dekr. Ad gentes, 7; deklaracja Dominus Iesus 21)

    Tak więc niechrześcijanie – podobnie jak chrześcijanie – mogą dostąpić zbawienia tylko dzięki łasce wysłużonej przez Jezusa Chrystusa i udzielanej przez Ducha Świętego. Jezus Chrystus i Duch Święty oddziaływuje nie tylko na chrześcijan. Zbawcze „działanie, jakie Jezus Chrystus prowadzi ze swoim Duchem i przez Niego, rozciąga się na całą ludzkość ponad widzialnymi granicami Kościoła.” (Deklaracja Dominus Iesus 12).

    Każda łaska – także ta, której Duch Święty może udzielić niechrześcijanom – ma związek z Kościołem. „Dla tych, którzy nie są w sposób formalny i widzialny członkami Kościoła, «Chrystusowe zbawienie dostępne jest mocą łaski, która, choć ma tajemniczy związek z Kościołem, nie wprowadza ich do niego formalnie, ale oświeca ich w sposób odpowiedni do ich sytuacji wewnętrznej i środowiskowej. Łaska ta pochodzi od Chrystusa, jest owocem Jego ofiary i zostaje udzielana przez Ducha Świętego». (Jan Paweł II, Encykl. Redemptoris missio, 10; Deklaracja Dominus Iesus 20).

    Tak więc osiągający zbawienie niechrześcijanie zawsze dostępują go – choć o tym nie wiedzą – dzięki Chrystusowi, Duchowi Świętemu i Kościołowi.

    Nie osiągają nigdy zbawienia „poza Kościołem”. Osiągają je dzięki Kościołowi i dzięki pewnej nadprzyrodzonej łączności z nim. Nie ma zbawienia dla jednych w Kościele i dzięki zbawczemu oddziaływaniu Kościoła, a dla innych – poza Kościołem. Kościół nie przyjmuje teorii, że np. chrześcijanie zbawiają się w Kościele, a niechrześcijanie – poza Kościołem, na mocy działania samego tylko wiecznego Logosu, Słowa Bożego, lub samego tylko Ducha Świętego (zob.) Ustanowiona dla wszystkich przez Boga droga wiodąca do zbawienia jest jedna. Jest nią Jezus Chrystus, Duch Święty i Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa.

    http://www.teologia.pl/m_k/zag05-03.htm#0

  42. Kapsel said

    Nie dostępuje jednak zbawienia, choćby był wcielony do Kościoła, ten, kto nie trwając w miłości, pozostaje wprawdzie w łonie Kościoła „ciałem”, ale nie „sercem””.

    Konstytucja Lumen gentium 13

  43. aga said

    „Mowa Boża jest wymowna i nic zagłuszyć jej nie może ” pisała Św. Faustyna
    dodałabym Mowa Boże po ’65 r. ,Panie Gajowy 🙂

    pozdrawiam

Sorry, the comment form is closed at this time.