Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Sarmata o Polska polityka podżegania
    Maverick o Polska polityka podżegania
    Boydar o Polskie elektrownie produkują…
    Boydar o Polski intelektualista o Rosji…
    osoba prywatna o Wolne tematy (53 – …
    Zdziwiony o Czy pobożność ludowa uratuje K…
    Maverick o Polska polityka podżegania
    Zerohero o Ignacy Matuszewski. Oficer, kt…
    PISKORZ o Meksyk a wybory w Polsce
    osoba prywatna o Wolne tematy (53 – …
    Piskorz o Wolne tematy (53 – …
    AlexSailor o Polska polityka podżegania
    AlexSailor o Polska polityka podżegania
    Piskorz o Wolne tematy (53 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Świadek Zmartwychwstałego

Posted by Marucha w dniu 2012-08-12 (Niedziela)

Jest to świadectwo Icchaka, polskiego Żyda, który po kilkudziesięciu latach przyjechał z Izraela do Polski, żeby pojednać się ze swoimi przybranymi rodzicami, doprowadzić ich do pojednania się z Bogiem w sakramencie pokuty i ukazać im kochającego Jezusa, który przebacza i uzdalnia do przebaczenia, który jest Prawdą i Miłosierdziem samym.

I to się udało. Żyd z Izraela przyniósł błogosławieństwo i wiarę rodzinie polskiej, zagubionej, żyjącej daleko od Boga. Przyniósł im Jezusa, Syna Bożego, Mesjasza Polaków i Żydów. Mieliśmy szczęście gościć go również w redakcji Miłujcie się!. A on się zgodził napisać swoje świadectwo:

Kiedy moi przyjaciele w redakcji Miłujcie się! zaprosili mnie na modlitwę koronką do Miłosierdzia Bożego, nie wiedziałem, co to znaczy. Usiadłem w kaplicy razem z nimi i słuchałem. Nagle poczułem, jak głęboka i miła Bogu jest modlitwa o miłosierdzie dla całego świata. Uklęknąłem i modliłem się razem z nimi, prosząc o zmiłowanie dla grzeszników, o nawrócenie złoczyńców, o jeszcze jedną szansę dla świata, zanim nastąpi Sąd Ostateczny. Odkryłem, że koronka do Bożego Miłosierdzia jest znakiem miłości Pana do narodów. Prosimy w niej o miłosierdzie „dla nas i dla całego świata”. Tylko ten, kto czuje się święty, nie prosi o miłosierdzie. My prosimy, bo wiemy, że jedynie ono może nas uratować.

Jestem polskim Żydem. Tak się złożyło, że nie znam swoich rodziców, ale ponieważ ósmego dnia po urodzeniu zostałem obrzezany zgodnie z Przymierzem (Brit Mila), mam pewność, że moja matka musiała być Żydówką. Wychowywałem się w sierocińcu dla dzieci żydowskich, prowadzonym przez siostry urszulanki. Ich miłość, opieka i poświęcenie wywarły ogromny wpływ na mnie i moją duszę, ale nie zostałem katolikiem.

Kiedy sierociniec został rozwiązany, miałem sześć lat. Zabrała mnie polska rodzina, która mnie zaadoptowała. Jestem im za to bardzo wdzięczny, choć jako mały Żyd wiele wycierpiałem. Na podwórku chłopcy wołali na mnie pogardliwie „Icek” – chociaż otrzymałem polskie imię, a im zabroniono tak mnie nazywać. Również ci moi przybrani rodzice nieraz pozwalali sobie na naśmiewanie się ze mnie z powodu mojego obrzezania – lecz nie mam im tego za złe. Przebaczam im wszystko ze względu na Jeszuę (Jezusa Chrystusa), żydowskiego Mesjasza, który zbawia ludzi z każdego narodu. Co więcej, myślę, że to wszystko musiało się wydarzyć, że moje pojawienie się na ich drodze – a ich na mojej – nie było przypadkiem. Nie do człowieka należy sądzić innych – to sprawa Boga. On jest wspaniały i sprawiedliwie sądzi każdego. Człowiek zawsze krzywdzi tego, którego sądzi; poniża go, a to świadczy o braku pokory. Nigdy nie zna i nie pozna się swojego bliźniego tak, jak go Pan zna – od wewnątrz. Nie mogłem dłużej nosić w sobie brzemienia przeszłości, dlatego przyjechałem, by pojednać się zw swoimi przybranymi rodzicami i by prosić ich o to, żeby poszli do spowiedzi i pojednali się z Bogiem.

Jesteśmy powołani, by błogosławić, a nie złorzeczyć, więc szczerym sercem chcę błogosławić zarówno im, jak i całej Polsce, i polskiemu narodowi. Pan Bóg nigdy nikogo nie zmusza do tego, by innym błogosławić – mnie nie zmusił, bym błogosławił naród polski, bym był dla Was bratem, bym Was kochał. Przybyłem tu, bo Pan tak chciał, On mnie do tego pociągnął, ponieważ Was kocha.

Droga do poznania

Moje silne poczucie tożsamości żydowskiej spowodowało, że po zakończeniu edukacji postanowiłem dokonać aliji – powrotu do kraju Praojców, do Izraela. Jak już wspomniałem, nie zostałem katolikiem, pomimo nacisków ze strony moich przybranych rodziców. Myślę, że brak przykładu autentycznej wiary z ich strony zbudował blokadę w moim sercu, bo ich sposób życia bardzo kłócił się z tym, czego doświadczałem u sióstr urszulanek. W sercu miałem dużo szacunku do Kościoła katolickiego i byłem przekonany o tym, że chrześcijaństwo musi mieć w sobie prawdę Bożą i misję w świecie. Był we mnie jednak niepokój, tak jak u większości Żydów, że przynależność do Kościoła jest zdradą Boga Izraela.

W Izraelu zostałem studentem jesziwy – żydowskiej wyższej szkoły religijnej. Tam poznałem ogromne bogactwo duchowe Izraela: Talmud (księgi Miszny i Gemary), nauki praktycznego judaizmu (halacha) oraz księgę Zohar, zawierającą największe tajemnice duchowości żydowskiej. Halacha stała się podstawą mojego życia i postępowania, odkryłem w niej bogatą symbolikę wierności Bogu w codzienności, służby Bogu w świątyni swego serca. Uczyłem się być wiernym w małym, by móc być wiernym też w wielkich rzeczach. Odkryłem nagle, jak bliskie jest to wszystko duchowości chrześcijańskiej, o której dowiedziałem się w Polsce. Dla przykładu: księga Zohar mówi o drzewie życia (Ec Chaim) – a przecież tym drzewem jest Jezus, wyrastający z korzeni żydowskich i dający owoce życia wszystkim narodom (por. Rz 11, 16-24). Znajdywałem Jeszuę – Jezusa ukrytego w każdym przykazaniu, w każdym obrzędzie i w każdej tajemnicy judaizmu, a przede wszystkim w każdej świętej księdze Biblii hebrajskiej. I tak podczas studiów w żydowskiej wyższej szkole religijnej zasłona powoli spadała mi z oczu.

W tym miejscu chciałbym zwrócić się do wszystkich chrześcijan z prośbą, by nie osądzali ortodoksyjnych Żydów za brak wiary. Ich oczy są zasłonięte i oni naprawdę nie widzą tego, że Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus) jest obecny w wyznawanym przez nich judaizmie. Oni nawet mają wypisane Jego imię w swoim własnym modlitewniku i wymawiają je co roku w święta Jom Kippur: „Jeszua Sar ha-Panim” („Jezus, książę oblicza [Pańskiego]” – czyli minister, który reprezentuje Boga Izraela), nazywają Go Wywyższonym, większym nawet od aniołów. Jednak, drodzy Bracia i Siostry, uwierzcie mi, że naprawdę można wymawiać imię Jeszua i nie widzieć Go. Dlatego proszę, byście nie osądzali Żydów, lecz pomogli im zdjąć zasłonę i zobaczyć Tego, kogo oni już dawno znają, ale widzą „jakby w zwierciadle”. Oni naprawdę potrzebują Waszej modlitwy i Waszej pomocy!

Oczywiście, to działanie Mesjasza, to Pan Najświętszy, Bóg Izraela, otwiera oczy – zasłona zostaje zerwana – i nagle w pismach hebrajskich, w pismach żydowskich widzi się światło, którego nigdy w życiu nie mogłoby się o własnych siłach zobaczyć. To jest możliwe tylko dzięki światłości, która oświeca każdego z nas. Tą światłością jest Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus), który powiedział o sobie: „Ja jestem światłem, ja jestem drzewem życia, ja jestem drogą, ja jestem poznaniem, ja jestem tajemnicą Bożą”. On jest tym pomostem, który łączy całą ludzkość i jedna świat ze sobą. Pan Wiekuisty otworzył mi oczy na tę sprawę.
Ukończyłem jesziwę, otrzymując certyfikat sofer stam – skryby uprawnionego do przepisywania zwojów Tory. Tradycja żydowska wypracowała mnóstwo obwarowań i ograniczeń, które zapewniły przetrwanie świętych tekstów w niezmienionej formie aż do dnia dzisiejszego, dlatego tylko ludzie spełniający wymagania tradycji (Masora) mogą zajmować się przepisywaniem Tory. Oprócz tego zdobyłem uprawnienia inspektora kaszrutu – czyli przepisów żydowskiej czystości rytualnej dotyczącej pokarmów i innych zagadnień codziennego życia. Pracowałem w szpitalu Bnei Brak, prowadzonym przez ortodoksyjnych Żydów, i wtedy poznałem swoją przyszłą żonę.

Opowieść o jej wierze i cierpieniach jest odrębnym tematem. Zresztą w USA została wydana jej książka His Testimony, dlatego nie będę o tym wiele pisał. Wyjaśnię tylko, że ona pochodzi z rodziny kapłańskiej, czyli z rodu Aarona, a kiedy rozpoznała w Jezusie Mesjasza, cała rodzina się od niej odwróciła. Paradoksalnie jej krewni prawie nie byli religijni, nie praktykowali judaizmu – ale kiedy ona wyznała swoją wiarę w Jeszuę (Jezusa) i zaczęła przestrzegać szabatów oraz innych przepisów żydowskich, wszyscy uznali ją za zdrajczynię żydowskości. Została wyrzucona z domu – bez grosza, bez pracy, bez możliwości powrotu… Wtedy właśnie Bóg sprawił, że się poznaliśmy.

Wyznanie wiary

Byłem uczonym w Piśmie, człowiekiem wykształconym i przestrzegającym tradycji żydowskich. Nagle Bóg poruszył moje serce i dzięki świadectwu mojej żony wszystko ułożyło się w moim umyśle w jedną całość: moje katolickie wychowanie w Polsce, rekolekcje, w których brałem udział, spotkania z Żydami mesjanicznymi w Krakowie, zaufanie Jezusowi jako Panu i Zbawicielowi, żydowskie wykształcenie i religijność. Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus), obecny we wszystkich niełatwych epizodach mojego życia, dał mi się poznać jako Ten, o kim zgodnie świadczą Biblia hebrajska, ustna tradycja żydowska, zwyczaje i obrzędy judaizmu, a także dwutysiącletnia tradycja chrześcijaństwa. Zaufałem Mu i poświęciliśmy z moją żoną nasze wspólne życie właśnie Jemu.

Oczywiście, wiara w Zmartwychwstanie i w Bóstwo Jeszui (Jezusa) nie oznacza, że musimy porzucić judaizm. Sam Jeszua (Jezus) przecież był Żydem, wiernie przestrzegającym wszystkich nakazów Tory, i tak samo postępowali Jego uczniowie. Nienawiść rodaków, Żydów z urodzenia, do Niego była wynikiem zatwardziałości, która przywiodła do zbawienia cały świat pogański – obecnie pojednany z Bogiem przez Jezusa. A jednak wolą Bożą było to, by apostołowie świadczyli przed Sanhedrynem, przed przełożonymi synagog i przywódcami ludu izraelskiego.

Dziś jest podobna sytuacja. Gdybym przestał przestrzegać tradycji żydowskiej, przestałbym istnieć dla mojego narodu. Byłbym uznany przez nich za goja, który nic nie wie o prawdziwym judaizmie, który zdradził wiarę Praojców. Dlatego również ze względu na nich pozostaję nadal Żydem, świętującym szabat i obchodzącym święta żydowskie, przepisującym koszerne zwoje Tory i przestrzegającym halachy. Poza tym moje sumienie w Bogu nie pozwoliłoby mi porzucić całej mądrości i duchowości Izraela, w której jest „zaszyfrowany” Zbawiciel, Pan Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus). Wierząc w Jezusa Chrystusa, jako mojego jedynego Pana i Zbawiciela, czuję się spełnionym Żydem.
Z woli Bożej gorliwi prześladowcy, zaślepieni jak niegdyś Szaul – św. Paweł – donieśli naczelnemu rabinowi naszego miasta o mojej wierze. Zostałem wezwany i rabin uroczyście ogłosił, że jako odstępca nie mogę więcej przepisywać świętych ksiąg judaizmu. Zapytałem go, skąd wie, że jestem odstępcą. Odpowiedział triumfalnie: „Bo czytasz gojowski Nowy Testament i wierzysz w Jeszuę, jakby był Mesjaszem”. „Tak – odpowiedziałem – ale czyż sam rabbi nie wymawia imienia »Jeszua Sar ha-Panim« w czasie Jom Kippur? Czy nie o Mesjaszu, synu Józefa, mówi nasz Talmud? Czyż nie o cierpiącym Mesjaszu mówi prorok Izajasz? Czy nie o Mesjaszu, drzewie życia, mówi Zohar? Czy nie Mesjasz, syn Dawida, ma panować nad narodami? Ja w ogóle nie potrzebuję czytać Nowego Testamentu, by wierzyć w Jeszuę Mesjasza – żyjącego Syna Bożego! Czy nie większymi odstępcami są wyznawcy rebego z Lubawicz, których wszyscy szanują i uważają za pobożnych Żydów, a oni wierzą, że umarły rebe może kogoś zbawić?”.

Rabin pomyślał i orzekł: „Masz rację. Nie jesteś odstępcą. Zgadzam się z tobą, że wiara w Jeszuę nie zaprzecza naszej tradycji i jest z nią zgodna. A jednak, ze względu na tłumy, muszę ci zabronić przepisywania Tory”.

Cóż, Bóg ma swoje plany. Jestem przekonany, że niektórzy uwierzyli w nasze świadectwo, ale zachowali milczenie, by „nie wyłączono ich z synagogi”. Dla mnie osobiście i dla wielu Żydów mesjanicznych Dzieje Apostolskie się nie zakończyły. Wiara rodzi się w podziemiu. Nasze wyznanie, że Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus) jest Mesjaszem całego świata, Izraela także, wywołuje ostrą reakcję Żydów ortodoksyjnych. Jesteśmy na wszystko gotowi, bo wiemy, że Izrael jest taki sam jak przed dwoma tysiącami lat. Dla tych, którzy mnie prześladują, modlę się o błogosławieństwo Boga Izraela, bo On jest moim Bogiem.

Służba Bogu w świątyni serca

Świat potrzebuje Mesjasza – Chrystusa, Emmanuela – Boga z nami, a naszym powołaniem jest niesienie Prawdy i wydawanie owoców miłości, dobroci i oddania się Panu. Te owoce przyniosą ziemi pokój. Wierzę, że dzięki Niemu Izrael przyjmie prawdziwego Mesjasza, na którego czeka. Wierzę, że Polska będzie uratowana od wszystkich nałogów, od wroga tego świata. Nie można podążać za jego duchem, bo on prowadzi do grzechu, do śmierci. Jezus ten grzech zwyciężył. Zbawiciel jest tak blisko, On jest tu, On jest między nami! Wyroki Pańskie i miłość Pańska nie mają granic, a myśl ludzka nie jest w stanie przeniknąć mądrości boskiej w sprawie Izraela i w sprawie każdego człowieka. Zbawienie zostało przygotowane dla każdego człowieka, dla każdego narodu. Jezus jest drogą wyjścia z upadku, z upodlenia. Nawet tym, którzy popadli w alkoholizm, narkomanię i wszelkie inne nałogi, Jeszua ha-Masziach (Jezus Chrystus) może przywrócić pełne człowieczeństwo, może ich uczynić błogosławieństwem dla drugiego człowieka, dla rodziny, dla dzieci. On może podnieść każdy naród, bez żadnego wyjątku. Słowo Boże, które otrzymaliśmy, ma moc uzdrawiania, leczenia dusz. Ono wyzwala z zatopienia w sprawach tego świata, wyzwala z każdej niewoli, bo Chrystus przyszedł nas uwolnić od wszelkich więzów.

Do przyjęcia Jezusa, Zbawiciela, uzdalnia nas tylko pokuta. Tylko pokuta, modlitwa i przebaczenie prowadzą do Drzewa Życia i do spożywania jego owoców. Jeśli człowiek spożywa te owoce i żyje nimi, Boża świętość uzdalnia go do miłości bliźniego, do wspólnej modlitwy, do burzenia istniejących murów i podziałów. Każdy, kto przystępuje do sakramentu pokuty, aby przyjąć Boże Miłosierdzie, z pewnością jest do czegoś zobowiązany. Jeśli ukradłeś, oddaj, a jeśli kogoś skrzywdziłeś, przyznaj: „nie byłem człowiekiem, gdy w stosunku do ciebie byłem taki i taki”. Chodzi o to, by zadośćuczynić. Pojednanie z bliźnim jest czymś przepięknym przed Najświętszym, Wiekuistym.

Przebaczać potrafi tylko człowiek modlitwy. Nie ulega wątpliwości, że podstawą, fundamentem życia wiarą jest codzienne życie modlitwą. Człowiek, który się nie modli, wystawia się na pokuszenie, jest zagrożony grzechem, po prostu jest zaprzedany grzechowi. Modlitwa jest ochroną. Rozpoczyna się przed wschodem słońca i kończy się po zachodzie – powinna trwać nieustannie, zawsze, cały dzień – przez błogosławienie darów i nieustanne dziękczynienie. Z modlitwy czerpie się siły do wykonania wszystkich zadań, do wypełnienia swojego posłannictwa. Bez modlitwy człowiek może liczyć tylko na swoje siły. Ona uczy ufności w Wiekuistego, zdania się na Jego łaskę, na Jego Ducha, na Jego mądrość, nie zaś na ludzką mądrość czy wykształcenie. Pokorni rabini zawsze mówili, że pycha przychodzi przed upadkiem i zamyka drogę do poznania. Pan Jezus powiedział: „uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca”. Dla prawdziwie wierzących Żydów mesjanicznych modlitwa jest głębokim, bardzo głębokim osobistym spotkaniem z Bogiem, osobistym spotkaniem z Jeszuą ha-Masziach (Jezusem Chrystusem). To spotkanie zawsze prowadzi do miłości Pana i miłości ludzi.

Jeśli modlitwa nie prowadzi do miłości i przebaczenia, to nie jest modlitwą, lecz tylko wymawianiem pięknych formuł. Jedynie człowiek, który rzeczywiście jest pojednany, idzie drogą Pańską. W Nowym Testamencie ukazuje to modlitwa Jezusa: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Przebaczając człowiekowi, przebaczając narodowi, otrzymujemy przebaczenie dla samych siebie. I to jest podstawą chrześcijaństwa – pokuta, przebaczenie, pokora – taki przykład dał nasz Pan. Jeśli człowiek nie trwa przy Drzewie Życia, przy Jezusie, i jeśli nie jest z Nim związany, to zdany jest tylko i wyłącznie na swoją filozofię. Łaska zaś Pana wszczepia nas do Drzewa Życia. Jeśli my uciekamy od łaski, jeżeli zaniedbujemy się w dążeniu do pojednania, jeśli nie nawiązujemy osobistej relacji z Bogiem, wtedy łatwo, tak jak kiedyś Ewa, sięgamy po owoc grzechu. To mój osobisty kontakt z Mesjaszem i moje poważne zamiary dążenia do celu, który mi Pan postawił, uzdalniają mnie do Jego służby, do której zostałem powołany, uzdalniają mnie do wierności w rzeczach małych i rzeczach wielkich. Każdy jest powołany do służby innym, powołany do tego, by swojemu otoczeniu, swojej rodzinie, swojemu domowi przynieść lekarstwo, by nieść je wszędzie tam, gdzie jest jakakolwiek choroba.

Oczywiście, nie ma na ziemi ani jednego człowieka sprawiedliwego, ale święty Bóg wzywa nieustannie: „Świętymi bądźcie!”. Mesjasz jest źródłem świętości, bo On jako święty, czysty, niepokalany, niewinny Baranek oddał siebie, ażeby tę świętość dać nam w darze. Jak my możemy przyjąć ten Jego dar? Poprzez to, że słowa Jego żyją w nas. To Boże słowo zmienia otoczenie, stwarza atmosferę miłości i pokoju.

Miłować

Bóg mówi: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego, z całej myśli i duszy swojej, a bliźniego swego jak siebie samego”. Jak można kochać bliźniego? Tego, co Tobie niemiłe, nie czyń drugiemu, to, co dla Ciebie dobre, uczyń Twemu bratu. Gdyby Pan teraz przyszedł, zawołalibyśmy: „O! Król!”. Ale bliźniemu powiedzielibyśmy – „Co ty znaczysz? Kim ty jesteś? Człowieczkiem!”. Nikt jednak nie odważyłby się z Pana zrobić takiego człowieczka. Pan chce, żebyśmy jeden drugiego traktowali jak króla. Wtedy, gdy kochamy, jesteśmy solą ziemi. Nasze ciało jest jednak słabe, ono musi być posolone wartością słów życia, żeby się nie popsuło. Świat kusi nas techniką, wygodą, pragnieniem posiadania. Czy szatan do Jeszui ha-Masziach nie mówił: mam wszystko w swoich rękach, wszystko jest mi poddane, zobacz, każdy władca, nawet Żydzi są mi poddani? To jest kłamstwem, oszustwem. My zaś wiemy, że tylko Jezusowi mamy wierzyć, tylko Jemu ufać, Jego kochać i dla Niego żyć. Ze względu na Jeszuę (Jezusa) współodczuwam z tym bratem, który cierpi – jeśli jego boli, to tak, jakby i mnie bolało, bo wszyscy jesteśmy Ciałem Pańskim. I jeśli ktoś cierpi, w Pańskim Ciele cierpi. I dlatego Jeszua (Jezus) wzywa: „Jeden drugiego brzemiona noście!”. Tego Pan pragnie od nas. On nas do tego nie zmusza, On się tylko tego spodziewa. Mówi: „Ty jesteś wiernym sługą, ja się nie obawiam o ciebie. Z pewnością weźmiesz brzemię drugiego i tym udowodnisz, że owoc życia jest zwycięski. Udowodnisz, że Chrystus Pan zmartwychwstał i żyje w tobie. Jesteś powołany, by innym nieść światło życia”. Kościół wciąż na nowo pobudza do tego, by żyć Bożym słowem, by po wyjściu z kościoła nieść do domu pokój i zgodę w rodzinie, by każdego dnia żyć Bożym objawieniem, że Jezus Chrystus zmartwychwstał, by zawsze rozkoszować się Chrystusem – w każdym miejscu: w domu, na ulicy, w pracy – wszędzie.

Moja wiara w Chrystusa przywiodła mnie do Was, do Polaków, by dać Wam świadectwo życia codziennego Żyda wierzącego w Mesjasza. Pan uczynił mnie pośrednikiem między narodem żydowskim a narodem polskim i każdym innym. To jest jakby proroczym zwiastunem pojednania i pokoju dla świata. Przyjdzie czas, że wszystko się rozjaśni. Wtedy wszystkie narody poznają Go i wypowiedzą jedno zdanie: „Pan i Król jest jeden, Jego imię jest jedno i On jest Królem całego świata”. W Nim znajdziemy odpowiedź na wszystkie pytania, na wszystkie troski.

Ja tu przyjechałem z łaski Pańskiej. Modlę się, aby wszyscy Polacy rozpoznali w Jeszui ha-Masziach (Jezusie Chrystusie) prawdziwego Mesjasza, który przebacza wszystkie grzechy i daje zwycięstwo w życiu osobistym, rodzinnym i społecznym. On niesie razem z nami krzyż cierpienia i pomaga przyjąć wszelkie braki i niepowodzenia. Przyjechałem Was prosić, byście się na nowo pojednali ze sobą nawzajem i z Bogiem, który zawsze daje szansę, który nie zamyka swego miłosierdzia dla tego, który upadł. A wroga, który Wam przeszkadza – złego ducha, który chce zamieszkać wśród tych, którzy są oddani i poświęceni Bogu – pięknie ze swojego życia wyproście. On musi Was opuścić, bo Pan jest z Wami!

Boże Wiekuisty, Boże Izraela, Boże Rzeczypospolitej Polskiej przychodzę w imieniu Jeszui ha-Masziach, Mesjasza Izraela i Mesjasza Polski, i innych narodów i dziękuję Ci, że poznałem mych braci. Proszę o błogosławieństwo dla wszystkich, w każdym miejscu, w każdym domu i w rodzinie. Niech Pan, Wiekuisty Pan, Bóg Izraela, błogosławi Was wielkim i obfitym błogosławieństwem swojej łaski. Niech wyleje swą łaskę na Polskę, na tych, którzy potrzebują wybawienia, uzdrowienia z chorób i ocalenia z niedoli i ze słabości. Panie, Ty słyszysz, Ty znasz mnie – i dlatego im błogosławię i dziękuję; z pewnością oni błogosławią też mój naród. Ja dziś oświadczyłem, że polski naród jest moim narodem, a oni są moimi rodakami, bo się tu urodziłem. Ty mnie przywiodłeś tu, choć myślałem, że to jest niemożliwe. Ty, Panie Wiekuisty, czynisz cuda, Ty czynisz rzeczy wspaniałe, Ty nas kochasz. Niech będą błogosławieni kapłani i ci, którzy nimi będą. Ja wierzę, Panie, że dałeś dar Kościołowi katolickiemu. Oni trzymają się wiernie Twych zasad, uświadamiają całemu narodowi, że powinien by odpowiedzialnie przyjmować te łaski, które Ty poprzez nich dla wszystkich dajesz. Niech będzie ich naród błogosławiony! Proszę Cię, ratuj naród polski. Proszę, pobłogosław wszystkich Polaków, żeby oni jeden drugiego podnosili, jeden drugiemu pomagali, kochali i wzmacniali się nawzajem w imieniu Jeszui ha-Masziach (Jezusa Chrystusa).

Módlmy się, by wszystkie narody poznały Mesjasza. Módlcie się za Żydów, by otworzyły się ich oczy i serca. Świadczcie o żydowskim Mesjaszu (Jezusie Chrystusie) swoim życiem i słowem. Błogosławcie naród Izraela, który przez niewiarę zamknął drogę Miłosierdziu Bożemu i nie może zaznać pokoju już od dwóch tysięcy lat. Odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego, pamiętajcie o potomkach Abrahama, „żydach z urodzenia”, aby każdy z nich powiedział: „Jeszua, ani batuach becha!” („Jezu, ufam Tobie!”).

Icchak – Żyd z Polski
http://www.milujciesie.org.pl/

Komentarzy 8 to “Świadek Zmartwychwstałego”

  1. bylekto said

    Piękne świadectwo wiary.

  2. Piotrx said

    „Tam poznałem ogromne bogactwo duchowe Izraela: Talmud (księgi Miszny i Gemary), nauki praktycznego judaizmu (halacha) oraz księgę Zohar, zawierającą największe tajemnice duchowości żydowskiej. Halacha stała się podstawą mojego życia i postępowania, odkryłem w niej bogatą symbolikę wierności Bogu”

    Osoba jakoby nawrócona na Wiarę Chrystusową nie pisała by o „bogactwie duchowym ” w Talmudzie i Kabale „Zohar”

    Kiedyś nawrócony żyd Izaak da Costa określił dosadnie Talmud „perłami rozrzuconymi w kupie gnoju”

    Księga Zohar, część III, 282a, uczy, że Jezus zdechł jak zwierzę i został pogrzebany w owej „… ‚kupie nieczystości’ …, na której leżą porzucone zdechłe psy i zdechłe osły (i) gdzie są pochowani synowie Ezawa (chrześcijanie) i Ismaela (Turcy), (także) Jezus i Mahomet, nieobrzezany i nieczysty, którzy są psami zdechłemi, zostali w niej pogrzebani.” [37–38]

    /ks Justyn Pranajtis : „Christianus in Talmude Iudaeorum” – Petropoli 1892 (Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim)/

    „Zohar, co oznacza „jasność” lub „światło”, to 5-tomowa składnica kabalistycznej wiedzy i mistycznych spekulacji. Wyjaśnia, że „żywa dusza” odnosi się do Izraela, który ma święte, żywe dusze dane z góry, a „bydło” i „pełzające rzeczy” i „bydło na ziemi” odnosi się do innych, którzy nie są „żywą duszą”.

    Według Zohar, wielką tragedią tego świata jest to, że Kliphoth lub Goje ciągle zakłócają wyższe poziomy swoim złym brakiem równowagi. Tak długo, jak będą istnieć Kliphoth w obecnym stanie niezgody, Bóg i jego wszechświat nie będą w zgodzie”.

    W tej koncepcji odnajdujemy uzasadnienie nienawiści kabalistów wobec Gojów. Chrystus powiedział: „Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu” (Jan 16:2). Kabalista (w osobie ultra-ortodoksyjnego osadnika „haredi” w Izraelu) unicestwienie Goja widzi jako konieczny proces w kierunku przywrócenia równowagi we wszechświecie. Naucza on, że Goj (Palestyńczyk) to forma demona, który powinien być traktowany z nie większą życzliwością niż można traktować samego szatana…..”

    Pastor Ted Pike -„Żydowska Kabała: Źródło przemocy na Bliskim Wschodzie”

    https://marucha.wordpress.com/2010/10/10/zydowska-kabala-zrodlo-przemocy-na-bliskim-wschodzie/

    „Oczywiście, wiara w Zmartwychwstanie i w Bóstwo Jeszui (Jezusa) nie oznacza, że musimy porzucić judaizm. ”

    To gruby błąd , podobnie uważają dzisiaj niektórzy judaizatorzy w KK , oraz pozornie nawróceni żydzi -ale nie mozna dwóm panom służyć …..

    O ile to co pisze jest prawdą ten człowiek, to może Pan Jezus miłosierny da mu kiedyś łaskę prawdziwego nawrócenia …. oby nie zatrzymał się w połowie drogi …

    Jak napisał jeden z autorów „Wraz z nadejściem Chrystusa judaizm przestał być religią, a stał się ideologią. W tej samej chwili także Izrael utracił swój biologiczny fundament. Nowym Izraelem, prawdziwymi dziećmi Mojżesza i Abrahama był odtąd Kościół”

    ****

    Nie wiem jak ów człowiek chce pogodzić judaizm z chrześcijaństwem ?

    ks. prof. Waldemar Chrostowski /Kościół , Żydzi, Polska – 2009 , str 63-65/

    „Wiele do myślenia daje codzienna modlitwa , ktorą wyznawca judaizmu rozpoczyna swój dzień:

    ‚Błogosławiony jesteś Ty, Panie , nasz Boże , Królu wrzechświata, że nie uczyniłeś mnie gojem’
    (…)
    W tej codziennej modlitwie istnieje też wewanie:
    ‚Błogosławiony jesteś Ty, Panie , nasz Boże , Królu wrzechświata, że nie uczyniłeś mnie niewolnikiem’
    (…) Inne wezwanie tej samej modlitwie brzmi:
    ‚Błogosławiony jesteś Ty, Panie , nasz Boże , Królu wrzechświata, że nie uczyniłeś mnie kobietą’ – a gdzie są feministki?
    (…)
    Inny przykład , żyd ortodoksyjny ma obowiązek cichego wymawiania przekleństw na widok chrześcijańskich symboli religijnych – krzyża, kościoła czy kapliczki (…) .”.

    ****
    ks Justyn Pranajtis : „Christianus in Talmude Iudaeorum” – Petropoli 1892 (Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim)

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_105.html

    (…)
    ŻYCIE CHRYSTUSA
    Talmud uczy, że Jezus Chrystus był nieprawego łoża i synem menstruującej, że miał charakter Ezawa, że był głupcem, kuglarzem, uwodzicielem, bałwochwalcą, że został ukrzyżowany, pogrzebany w piekle i wreszcie stał się bożkiem swoich zwolenników. [28–29]
    (…)
    V. BAŁWOCHWALCA
    W Talmudzie, w traktacie Sanhedrin 103a, słowa Psalmu XCI, 10:
    „I bicz nie zbliży się do przybytku twego”, tak się wyjaśnia:
    „Abyś nie miał syna lub ucznia, któryby przypalał publicznie potrawę swoją, tak jak Jezus Nazareński.”
    Przypalać potrawę, albo zbytnio przesalać lub przyprawiać, przysłowiowo mówi się o tym, który psuje swój sposób życia i obyczaje, lub rzuca plamę na swoje dobre imię, który odpada do herezji lub bałwochwalstwa i jawnie je rozsiewa i broni”. [36-37]
    V. UWODZICIEL
    W tym samym traktacie Sanhedrin, karta 107b, czytamy:
    „Powiedział Mar: Jezus zbałamucił i uwiódł i popchnął (zgubił) Izraela.”
    VII. PRZYBITY DO KRZYŻA
    Widzieliśmy już wyżej, że wreszcie za swoje zbrodnie i niegodziwość poniósł karę hańbiącej śmierci, został mianowicie powieszony na szubienicy krzyża, w wilję Paschy.
    VIII. POGRZEBANY W PIEKLE
    Księga Zohar, część III, 282a, uczy, że Jezus zdechł jak zwierzę i został pogrzebany w owej
    „… ‚kupie nieczystości’ …, na której leżą porzucone zdechłe psy i zdechłe osły (i) gdzie są pochowani synowie Ezawa (chrześcijanie) i Ismaela (Turcy), (także) Jezus i Mahomet, nieobrzezany i nieczysty, którzy są psami zdechłemi, zostali w niej pogrzebani.” [37-38]
    (….) ”

    ****

    Św.Maksymilian Maria Kolbe

    „…W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków, mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają „kamarim”, tj., wróżbiarzami, i „gałachim”, tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze. Kościół zowią zamiast „Bejs tefila”, tj., dom modlitwy, „bejs tifla”, tj., dom głupstw, paskudztwa. Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią „ełyłym”, co znaczy „bałwany”.
    Niedziele i święta przezywają w Talmudzie „jom ejd” tj., dniami zatracenia. Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo „wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem”. Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta, ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się uczonych w Talmudzie rabinów. (…) ”

    ***

    ks. prof. Józef Kruszyński:
    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_127.html

    „Nauka tedy Talmudu, podniesiona do godności natchnienia i objawienia i przedstawiana jako źródło wiary i moralności, odbiła niezatarte piętno na duchowym obliczu narodu. Nie wiadomo, co bardziej podziwiać w Talmudzie: czy nienawiść do chrześcijan, czy też umiejętnie rozwijane hasła w celu skupienia się i wyodrębnienia tak pod względem rasowym jak i religijnym. Nienawiść do chrześcijan posiada w Talmudzie bardzo wyraźne oblicze i niczym nie da się zaprzeczyć. Chrystus po większej części jest lżony. Widzieliśmy na innym miejscu, w jaki sposób rabini każą wymawiać święte Imię Jezus. Bardzo często w Talmudzie rabini posiłkują się pod adresem Chrystusa Pana nazwą Taluj. Jest to wyraz obelżywy, oznacza to samo, co „wisielec”. Nie da się przytoczyć wielu przydomków dawanych Najświętszej Marii Pannie. Aby uniknąć obrazy uszu chrześcijańskich, pomijamy je milczeniem.

    Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce
    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_125.html

  3. Piotrx said

    Rzym odkrywa Talmud

    Michael Jones – fragmenty książki „Gwiazda i Krzyż” – 2007 r

    /niestety cytaty pisane kursywą po wklejeniu zlały sie w jedno z tekstem głownym/

    (…) Incydent ten był pierwszą odsłoną wielkiego dramatu, ja-kim było odkrycie Talmudu i krucjata przeciwko niemu, ogłoszona przez Kościół. (…) Krucjata owa rozpoczęła się w roku 1236, kiedy Nicolas de Rupella, znany też jako Nicolas Donin, żydowski apostata z La Rochelle, który przeszedł na chrześcijaństwo, a następnie wstąpił do zakonu dominikanów (inne źródła utrzymują, że był franciszkaninem), został przyjęty na audiencji przez papieża Grzegorza IX i zwrócił jego uwagę na bluźnierstwa zawarte w zbiorze żydowskich pism nazywanych Talmudem. Szczere wypowiedzi i poglądy Donina były powodem wykluczenia go z synagogi. Stało się to 11 lat przed spotkaniem z papieżem, zatem Doninem mogła kierować chęć zemsty, ale mimo to doskonale rozumiał, jaka rolę w życiu Żydów odgrywa Talmud. Był on, jak twierdzi Graetz, podstawą żydowskiej cywilizacji. Roiło się w nim także od bluźnierstw – głosił on miedzy innymi, że Chrystus gotuje się teraz w piekle w kotle wypełnionym ekskrementami i że był On nieślubnym synem rzymskiego żołnierza oraz ladacznicy o imieniu Maria. Do tej chwili Talmud pozostawał całkowicie nieznany chrześcijanom, którzy, podobnie jak papież Grzegorz IX, nadal żywili złudzenia, że Żydzi kierują się wskazaniami Tory – księgami, które oni także uważali za święte.

    Encyklopedia Żydowska, omawiając związki Celsusa z judaizmem, podaje, że utrzymywał on, iż Jezus był nieślubnym synem żołnierza o imieniu Pantera i że był sługą w Egipcie, ale nie przebywał tam jako dziecko, jak podaje Nowy Testament, lecz jako człowiek dorosły; tam też nauczył się sztuki tajemnej. Stwierdzenia te są często identyczne z tymi, które są zawarte w Talmudzie. Według innego źródła, Żydzi nazywali Chrystusa nieślubnym synem ladacz-nicy, a Błogosławioną Dziewicę Maryję, wstyd powiedzieć, a nawet pomyśleć, kobietą rozpustną i nieczystą; przeklinali oboje, przeklinali też rzymską wiarę oraz wszystkich jej zwolenników i wyznawców. Odkrycia te spowodowały, że Talmud z dnia na dzień stał się głównym celem chrześcijańskiego antyjudaizmu.

    Kampania przeciwko Talmudowi jest cezurą wyznaczającą początek zmiany postawy Kościoła wobec Żydów. Jeremy Cohen dopatruje się w nauczaniu Kościoła dychotomii, która w istocie nie istnieje. Od czasów Grzegorza Wielkiego, kiedy Sicut Judaeis non po raz pierwszy uzyskał ofi-cjalna kodyfikację, aż po powstanie zakonów żebraczych, nie dokonała się w tej mierze żadna istotna zmiana. Zmianie uległ natomiast sposób postrzegania Żydów przez Kościół. W oczach papiestwa za-ślepieni wyznawcy Tory przeobrazili się w społecznych rewolucjonistów, a doszło do tego głównie za sprawą odkrycia Talmudu i zawartych w nim bluźnierstw. Cohen w swojej książce precyzyjnie określa źródło owej zmiany: Przez całe stulecia po śmierci Augusty-na Talmud i dzieła średniowiecznych rabinów pozostawały nieznane chrześcijanom. Cohen ustawicznie przeczy więc własnym twierdzeniom, zwłaszcza zaś wówczas, kiedy pisze, że kiedy Żydzi zwrócili się do niego, prosząc o obronę, Grzegorz [IX] okazał dobrotliwość wynikającą z zapisów pierwszej papieskiej konstytucji Żydów Sicut Judaeis non (str. 109). Innymi słowy, Grzegorz, podobnie jak jego poprzednik Innocenty III, nigdy nie odstąpił od postanowień Sicut Judaeis non. Cohen utrzymuje, że papieże byli zobowiązani chronić jedynie tych [Żydów], którzy odpowiadali augustyńskiemu wzorcowi wyznawców Starego Testamentu. To nieprawda, ale kiedy dodaje, że tacy Żydzi już nie istnieli, dotyka sedna problemu. Jest to po prostu inne sformułowanie tezy, że na przestrzeni owego kluczowego stulecia dokonała się zmiana w sposobie, w jaki Kościół postrze-gał Żydów. Żaden papież nie powiedział nigdy, że ktokolwiek ma prawo krzywdzić Żydów i przymuszać ich do konwersji. Żaden z nich nie powiedział też jednak, że ochrona papieska obejmuje również zachowania i czyny, które są extra legem (poza prawem). Zresztą jak mógłby to uczynić? Wszak oznaczałoby to, że Żydzi mogą bezkarnie dopusz-czać się przestępstw. Nikt nie miał prawa do podobnych uczynków. Odkrycie Talmudu wskazywało jednak, że ten rodzaj czynów i za-chowań leży w samym sercu żydowskiej religii. To właśnie było genezą pełnej oburzenia reakcji Grzegorza na informacje, które ujawnił mu Donin.
    (…)
    Kiedy w roku 1239 papież Grzegorz IX potępił Talmud, jako heretyckie wypaczenie biblijnej spuścizny Żydów, najprawdopodobniej nie zdawał sobie sprawy, jak ważkie historyczne skutki pociągnie za sobą jego wystąpienie. Nie mógł przewidzieć, że daje w ten spo-sób początek pewnemu trendowi ideologicznemu, który będzie usprawiedliwiać wszelkie próby wyeliminowania Żydów z chrześci-jańskiego świata. W stosunku do stanowiska Augustyna, który uważał, że Żydzi zajmują ważne i należne im miejsce w chrześcijań-skim społeczeństwie, była to zmiana radykalna. To, że Grzegorz IX uświadomił sobie rozbieżność pomiędzy religią współczesnych mu Żydów a wyznaniem Żydów „biblijnych”, których chciał tolerować Augustyn, w połączeniu z głośno wyrażoną przez papieża opinią, że wiara w Talmud zdaje się główną przyczyną upartego trwania Żydów w niewierze, przygotowały grunt dla tych, którzy przyszli po nim.
    (…)
    Zacznijmy od tego, że jeśli Żydzi rzeczywiście czyniliby to, co według Talmudu czynili, nie byliby grupą religijną (a już z pewnością nie wyznawca-mi Mojżesza i Abrahama). Byliby społecznością banitów. Jeżeli zaś tak, dlaczegóż nie mieliby być traktowani jak ludzie wyjęci spod prawa? Czyż nie taka właśnie była rola państwa? Cohen potwierdza ten fakt, ale natychmiast stara się przesadą pomniejszyć wypływa-jące z tego konsekwencje. Powiada, że Żydzi w średniowiecznej Euro-pie opowiedzieli się za nowym systemem wierzeń i jest to prawda. Natychmiast jedna dodaje: stracili prawo bytu w obrębie chrześci-jaństwa, ponieważ trzymali się starożytnego i biblijnego judaizmu. Jeżeli Cohen chce przez to powiedzieć, że Żydów można było teraz bezkarnie krzywdzić, głęboko się myli. Jeżeli chodzi mu o to, że państwo zyskało możliwość podjęcia stosownych środków przeciw-ko tym, którzy działali extra legem, ma całkowitą słuszność, ale w tym przypadku państwo występowało przeciwko nim dlatego, że byli prze-stępcami, nie zaś dlatego, że widziało w nich Żydów. Inkwizycja ni-gdy nie wszczynała przeciwko nim postępowań z powodów raso-wych czy religijnych. Grzegorz IX był pierwszym papieżem, który zapoznał się z treścią Talmudu. Był wstrząśnięty tym, co w nim odkrył, ale mimo to nie anulował Sicut Judaeis non ani swojego zakazu zabraniającego krzywdzenia Żydów. Zmieniła się jednak jego wiedza na temat tego, w co wierzą Żydzi, i wynikających z owej wia-ry postępków; poznanie Talmudu przez papieża było główną owej zmiany przyczyną.

    9 czerwca 1239 roku Grzegorz IX odpowiadając na 35 zarzu-tów złożonych na jego ręce przez Donina, wysłał go z listem do bi-skupa Paryża Williama z Owernii. List ów potwierdza omówione powyżej zmiany w postrzeganiu Żydów, które były skutkiem zapo-znania się z treścią Talmudu. Jak usłyszeliśmy – pisał papież – Żydzi nie zadowalają się Starym Prawem, które Bóg przekazał Mojżeszowi na piśmie: posuwają się nawet do całkowitego jego ignorowania i utrzymują, że Bóg dał im inne Prawo, które przekazał Mojżeszowi ustnie; zowią je „Talmudem”, czyli „Nauką” (…) Zawarte w nim są rzeczy tak obelżywe i nie do opisania, że budzą wstyd w tych, którzy o nim wspominają, przerażenie zaś w tych, którzy to słyszeli. Zgor-szenie w nim zawarte było tak wielkie, że Grzegorz IX określa je mianem zbrodni. Stwierdza też, że Talmud jest główną przyczyną tego, że Żydzi trwają uparcie w niewierze. W rezultacie nakazał: w pierwszą sobotę Wielkiego Postu, rankiem, kiedy Żydzi zbierają się w synagogach, na nasze polecenie przejmiesz wszystkie księgi Żydów mieszkających w podległych ci okręgach i pilnie strzeżone, przekażesz je ojcom dominikanom i franciszkanom. Jeżeli zaś bra-ciszkowie uznaliby je za obrażliwe, miały zostać spalone na stosie.

    Odkrycie Talmudu zmieniło wiec status Żydów jako mniejszoś-ci religijnej. Do zarzutu, nieokazywania żadnego wstydu z powodu swojej winy, oraz szacunku dla świętej chrześcijańskiej wiary do-szły bluźnierstwa zawarte w Talmudzie; świadczyły o tym, że wbrew temu, co dotąd sądzili chrześcijanie, Żydzi taką samą pogardą darzą też Prawo Mojżesza i proroków. Innymi słowy, zamiast przestrzegać boskich nakazów zapisanych w Torze, Żydzi stosują się do wskazań swojej starszyzny i przedkładają je nad słowo Pańskie. Religia talmudyczna była więc odrzuceniem Biblii. Talmud stwierdza, że rabi-ni są wyżsi ponad biblijnych proroków i Żydzi winni im są posłu-szeństwo posuwające się do absurdu, aż po uchylenie bądź anulowanie nakazów Prawa Mojżeszowego. Skutek tego był taki, że Żydzi zabraniali swoim dzieciom czytania Biblii, z Talmudu zaś uczy-nili podstawę programu kształcenia i nauczania.

    Przetrawienie informacji na temat Talmudu zabrało Kościołowi nieco czasu, ale papież Grzegorz IX w liście do biskupa Paryża wska-zał, że zaatakowanie Talmudu zapowiada zmianę w fundamental-nym nastawieniu Kościoła do judaizmu. Trzy lata później komisja papieska pod przewodnictwem biskupa Eudes ogłosiła, że Talmud pełen jest niezliczonych błędów, nadużyć, bluźnierstw i nikczemności; tych którzy o nich opowiadają wstyd ogarnia, słuchaczy zaś prze-rażenie. Jego treść była na tyle wstrząsająca, że nie sposób jej tole-rować w imię Boże bez szkody dla chrześcijańskiej wiary. W liście z maja 1244 roku, skierowanym do świętego Ludwika, króla Fran-cji, następca Grzegorza IX, papież Innocenty IV zaczął wyciągać wnio-ski z tego, czego dowiedział się Kościół. Nikczemna perfidia Żydów nie zważa na to, że przyjęci zostali dzięki chrześcijańskiej pobożno-ści, która z litości jeno, cierpliwie dozwala im żyć pośród chrześcijan. Zamiast tego grzechy, jakich jest źródłem, tym, którzy o nich słyszą, niewiarygodnymi się jawią, potworne zaś zdają się tym, którzy o nich opowiadają. Tak więc bluźnierstwa zawarte w Talmudzie, a także nakaz oszukiwania niczego niepodejrzewających gojów, podważyły założenia, na podstawie których Żydzi byli tolerowani w społeczeń-stwie. Wymagało to zrewidowania całej umowy społecznej, która ich dotyczyła.

    Nakaz papieski stanowił, że wszystkie księgi żydowskie zostaną skonfiskowane w okresie Wielkiego Postu w czasie trwania szaba-su, a dokładnie 3 marca 1240 roku, kiedy Żydzi będą zgromadzeni na nabożeństwach w synagogach, a następnie zostaną przekazane na przechowanie dominikanom i franciszkanom. Jeżeli po dokładnym zbadaniu, okaże się, że w istocie są one tak szkodliwe, jak utrzymywał Donin, 20 czerwca miały zostać spalone.

    Święty Ludwik, król Francji był równie zaniepokojony szkoda-mi, jakie czynił Talmud, zwłaszcza zaś faktem, że stanowił on prze-szkodę nie do pokonania na drodze do nawrócenia się Żydów. Zor-ganizował zatem debatę. W czerwcu roku 1240, wspomniany już Nicolas Donin wdał się w rozległy dyskurs z paryskim rabinem Jehielem ben Josephem. Debata prowadzona była pod auspicjami króla, a przewodniczyła jej królowa-matka Blanka Kastylijska. Je-den z żydowskich komentatorów twierdzi, że całe to wydarzenie było przejawem spadku pozycji Żydów, jaki dokonał się w tamtym stule-ciu i transformacji w sposobie postrzegania ich przez chrześcijan, dla których stali się niczym więcej jak ucieleśnieniem bluźnierczej doktryny. Wnikliwsze odczytanie sprawozdań z owej debaty pozwa-la jednak stwierdzić, że rabin, który mimo zagwarantowania swobo-dy wypowiedzi, miał wszelkie prawo czuć się przestraszony okolicz-nościami towarzyszącymi dyspucie, kiedy stanął w obliczu sytuacji, że w tak wrogim otoczeniu musi bronić żydowskich dzieł ezoterycz-nych, po prostu oniemiał. Od czasu powstania Talmudu, przez nie-mal tysiąc lat nic podobnego nigdy nie miało miejsca.

    Rabin Jehiel, z braku jakiegokolwiek precedensu podobnej debaty, nie wiedział po prostu, jak odpowiedzieć. Kiedy zapytano go, czy prawdą jest, że Talmud twierdzi, że Jezus został na wieczność potępiony w piekle i zanurzony we „wrzących ekskrementach”, a jego matka Maria, była ladacznicą, rabin mógł tylko odpowiedzieć, że tak, w istocie, w Tal-mudzie znajduje się taki fragment, ale nie odnosi się on do „tego” Jezusa i „tej” Marii. Nie każdy Ludwik urodzony we Francji jest kró-lem – argumentował Jehiel, przydając w ten sposób nowe znaczenie słowu „hucpa”. Czyż nie zdarza się – mówił – że dwaj ludzie, którzy urodzili się w tym samym mieście, nosili to samo imię i umarli w taki sam sposób? Jest wiele podobnych przypadków. Jeden z żydow-skich historyków w zaprzeczeniach rabina Jehiela upatruje naro-dzin żydowskiego humoru. Chrześcijańska relacja z tej samej deba-ty świadczy jednak o tym, że w wypowiedziach rabina nie dostrzegano niczego śmiesznego. Odnośnie do tego Jezusa, wyznał że zrodzon był z cudzołóstwa, w piekle za karę zanurzony jest we wrzących ekskrementach, a żył za czasów Tytusa. W tym miejscu rabin dodał jednak, że ten Jezus nie jest naszym Jezusem. Nie jest jednak w sta-\wde powiedzieć, kim był, stąd jasne się stało, że kłamał.

    Kiedy Donin oświadczył, że Talmud pozwala na dopuszczanie się przestępstw, w tym morderstwa, kradzieży i nietolerancji religijnej, Jehiel, który za sprawą podobnych wypowiedzi utracił wiarygodność, nie-wiele mógł zrobić, by te twierdzenia obalić. Talmud zakazuje też ufać chrześcijanom, poważać ich, a nawet zwracać im zagubioną własność. Rabini lepiej by uczynili, idąc śladami Majmonidesa, ale oszołomieni narkotykiem Kabały, wycofali się w nieziemski świat astrologii i demonologii, a godni szacunku wydawali się tylko ludziom biegłym w trady-cyjnej wiedzy talmudycznej i nie mogli równać się z osobami wykształ-conymi przez dominikanów. Wielu Żydów owe straszliwe obniżenie statusu i bezpieczeństwa poczytało za znak nadejścia Mesjasza – je-den z historyków skwitował to zjawisko, nazywając je typowym wytworem umysłowości żydowskiej (…) W przypadku Żydów jest to syn-drom spokojnego oczekiwania na holocaust. Ortodoksyjni rabini nie sprawdzili się jako przywódcy Żydów w trzynastowiecznym Aszkenazie to samo powtórzyło się w dwudziestowiecznej Polsce.

    Mając takich obrońców, jak rabin Jehiel, Talmud nie potrzebo-wał już wrogów. Rezultatem debaty było publiczne spalenie Talmudu w Paryżu na placu de Greve. W czerwcu 1242 roku w ciągu 36 godzin płomienie strawiły ponad dziesięć tysięcy woluminów. Jakby chcąc udowodnić, że wszystko, co mówili o nich chrześcijanie, jest prawdą, grupa Żydów odwołała się od wyroku bezpośrednio do Rzy-mu, skarżąc się, że bez Talmudu nie mogą praktykować swojej reli-gii. Wyznanie żydowskie utrwaliło się teraz silnie w percepcji Ko-ścioła nie jako biblijny judaizm, ale jako heretyckie zaprzaństwo.

    Decyzja, aby zwrócić Talmud żydom, wywołała w kilku dzielnicach wybuchy gniewu; doszło do aktów przemocy. Po raz kolejny – pisze żydowski komentator – Żydzi postawieni w krytycznej sytuacji, o po-moc zwrócili się do papieża. Ostatecznie w maju 1244 roku Inno-centy IV, następca Grzegorza IX, ustąpił, bowiem nakazem boskim związani jesteśmy, aby ich samych oraz ich Prawo tolerować; uznaliśmy za stosowne, udzielić im odpowiedzi, że nie chcemy odbierać im ksiąg, bo skutkiem tego, Prawa byśmy ich pozbawili. Jeden z bis-kupów, oburzony, że papież pozwala Żydom zatrzymać Talmud, powiedział, że żydzi okłamali papieża i byłoby najhaniebniejszą rzeczą i powodem niesławy dla Tronu Apostolskiego, gdyby księgi w przy-tomności wszystkich uczonych, duchownych oraz mieszkańców Pa-ryża tak uroczyście i sprawiedliwie spalone, miałyby na rozkaz pa-pieża zostać oddane żydowskim nauczycielom – bo taka tolerancja mogłaby wydać się aprobatą. W maju 1248 r. powiedział też, że wzmiankowane księgi nie zasługują na tolerancję. W roku 1254 Ludwik IX odnowił owo rozporządzenie i nakazał palenie Talmudu; podobnie postąpią jego dwaj następcy. Kiedy Ludwik X ponownie zezwolił Żydom na przyjeżdżanie do Francji, wyraźnie i jednoznacz-nie zakazał im zabierania z sobą Talmudu.

    Ponieważ debaty w sprawie Talmudu przy okazji ujawniły też jego treść, Kościół uznał, że jednym z jego najważniejszych zadań jest nawracanie Żydów. Zadanie to powierzono zakonom żebraczym. W roku 1242 król Aragonii Jakub I wydał prawo zmuszające Żydów do wysłuchiwania kazań zakonników, krok ten spotkał się ze znaczną aprobatą Innocentego IV, a Jakub odnowił owe zarządzenie w 1263 r. Papież Mikołaj II w 1278 r. kaznodziejstwo i misjonarstwo wśród Żydów oficjalnie uczynił częścią apostolatu zakonu dominikanów i franciszkanów. W bulli Vineam Soreth Mikołaj zalecał, by zakony żebracze przezwyciężyły upór przewrotnych Żydów (…) Tam, gdzie mieszkają gromadziły ich na nabożeństwach (…) Zapoznawały ich z doktryną ewangeliczną rozumując rozważnie i udzielając im po-uczających przestróg.

    W czasach Innocentego IV judaizm przestał być postrzegany przez Kościół jako religia wywodząca się ze Starego Testamentu, a zamiast tego zaczęto w nim widzieć herezję. Skoro zaś judaizm został uznany za herezję, podlegał jurysdykcji Kościoła. Talmud był obrazą nie tylko dla chrześcijan, ale również dla życia religijnego Żydów, to pozwoliło papieżowi interweniować w ich sprawach. Ina-czej mówiąc, papież mógł teraz ingerować w sprawy żydostwa, jeżeli w kwestiach moralnych naruszą nakazy Ewangelii, a ich właśni pasterze ich nie dopilnują, lub jeśli wymyślą herezję przeciw wła-snemu prawu. W rezultacie sposób rozumowania Innocentego szyb-ko się rozpowszechnił i został przejęty przez trzynastowiecznych i czternastowiecznych kanonistów. Zdaniem Nicholasa Eymerica, do-minikanina i inkwizytora, Kościół miał teraz prawo i obowiązek bro-nić prawdziwego judaizmu przed wewnętrzną herezją i dlatego wi-nien skłaniać Żydów do przejścia na chrześcijaństwo.

    W roku 1263 odbyła się kolejna dysputa, której przedmiotem był Talmud. Tym razem odbyła się w Barcelonie. Adwersarzami byli nawrócony rabin Saul z Montpellier, znany teraz jako Pablo Chris-tian (lub Paul Chretien), oraz rabin Mojżesz ben Nachman z Gerony. Christian nie był tuzinkowym konwertytą. Studiował literaturę żydowską pod kierunkiem rabina Eliezera ben Emanuela z Trascon i Jakuba ben Elligah Alttes z Wenecji. Kiedy jeszcze był żydem, silny wpływ na Christianiego musiał wywrzeć Zakon Braci Kaznodziejów, niemal natychmiast bowiem po przejściu na chrześcijaństwo wstą-pił do zakonu dominikanów.

    Dysputa przebiegała w czterech odsłonach i trwała od 20 do 27 lipca 1263 roku. Zorganizował ją Raymund de Penaforte, generał zakonu dominikanów, a zarazem człowiek, który w 1236 r. namówił Grzegorza IX, aby wysłuchał, co ma mu do powiedzenia Nicolas Donin. W dużej mierze dzięki owej debacie oraz wysiłkom Raymon-da głównym ośrodkiem zainteresowania Inkwizycji przestała być południowa Francja; teraz skoncentrowała ona swoją uwagę na Półwyspie Iberyjskim i tam miał swój początek drugi etap nowej antyżydowskiej polemiki.

    Raymond de Penaforte urodził się w pobliżu Barcelony, w nie-wielkiej wiosce Villafranca del Penades, między rokiem 1174 a 1180. W roku 1222 wstąpił do Zakonu Braci Kaznodziejów, a osiem lat później papież Grzegorz IX wezwał go do Rzymu i uczynił swoim spowiednikiem. Przez kolejne osiem lat Raymund pełnił ową posłu-gę, a w roku 1238 został wielkim mistrzem zakonu dominikanów. Do roku 1500 Żydzi zniknęli z Europy zachodniej, jeśliby odpowie-dzialność za to przypisać można jednemu tylko człowiekowi, byłby nim właśnie Raymund de Penaforte. Nie uciekał się nigdy do prze-mocy i wypędzeń; odwoływał się zawsze do ludzkiego rozumu oraz perswazji, czyli najpotężniejszych, ale i najtrudniejszych w zastoso-waniu środków w arsenale kulturowych broni. To Raymund de Pe-naforte namówił Tomasza z Akwinu do napisania traktatu Summa Contra Gentiles, a Akwinata powiedział w nim, że konwersja musi opierać się na odwołaniu się do naturalnego rozumu, który wszyscy ludzie zmuszeni są aprobować. Według Penafortego, niewiernego trzeba nawracać kojąco, czyli poprzez apelowanie do jego rozumu, nie zaś uciekać się dostosowania siły. To właśnie Penaforte przeko-nał Jakuba I Aragońskiego do sprowadzenia Inkwizycji do Aragonii. Był spiritus mouens decyzji Grzegorza IX we wszystkich kwestiach, które miały związek z Żydami; on także spowodował, że papież życz-liwie wysłuchał Nicholasa Donina. W roku 1250 podjął pierwsze starania w celu powołania do życia akademii studiów arabskich w Tunisie i obsadzenia jej przez dominikanów, którzy dowodzili, że dopóki nie poznają języka oraz świętych dzieł tych, których mają nadzieję nawrócić, nie będą w stanie doprowadzić do konwersji nie-wiernych. Ponadto niektórzy bracia byli ćwiczeni w hebrajskim, aby mogli dać odpór przewrotności i błędom Żydów.
    (…)
    Odkrycie Talmudu i zmiany, jakie to pociągnęło za sobą w świadomości chrześcijan, odmieniło też za-sadniczo stosunek chrześcijaństwa do kwestii żydowskiej. Problem, dotąd postrzegany w kategoriach tolerancji religijnej, teraz stał się sprawą społecznego porządku. Chrześcijański władca mógł tolero-wać outsiderów, których wyznanie opierało się na błędnym, co praw-da, ale szczerym w intencjach odczytaniu Starego Testamentu, nie mógł jednakże tolerować banitów i wywrotowców, którzy traktowali religię jako przykrywkę dla rewolucji społecznej. Stąd bierze się na-pomnienie Lulla, które kierował do tych, którzy dzierżyli miecz wła-dzy świeckiej. Dlatego wy winni jesteście dzieciom bożym ochronę przed przestępcami i rabusiami i podpalaczami, przed żydami, poganami, heretykami, krzywoprzysięzcami i przed bezprawną przemocą (str. 232). Innymi słowy, Żydzi, jako ludzie głoszący bezprawną przemoc, zaliczeni zostali do przestępców. Jak pisze Cohen, nie byli już dłużej Żydami Biblii, którym zagwarantowano prawo istnienia w chrześci-jaństwie. I tutaj jednak Cohen niewłaściwie przedstawia stanowisko zajmowane przez Kościół. W średniowiecznym chrześcijaństwie Żydzi nigdy nie mieli żadnych praw. Tolerowano ich jako obcych z przyczyn natury teologicznej, a także dlatego, że byli ekonomicznie pożyteczni. Kiedy stało się jasne, że ich użyteczność przekreślona została zamiło-waniem do wywrotowej działalności, dano im do wyboru: albo za sprawą chrztu zmienią swoje postępowanie, albo zostaną wypędzeni. Wygnania jednak również nie sposób uważać za pogwałcenie ich praw, Żydom bowiem żadne prawa nigdy po prostu nie przysługiwały.

    Od chwili ujawnienia zawartości Talmudu międzywyznaniowy dialog, który w średniowieczu nigdy nie był zbyt ożywiony, teraz ograniczył się do hermeneutyki podejrzeń. Zdaniem Lulla, jedy-nym powodem tego, że Żyd pragnie z tobą rozmawiać, jest prawdobieństwo, iż dzięki temu osłabi twoją wiarę. Stąd, Pismo Święte i papiestwo zakazują niewykształconemu człowiekowi wdawać się |rozmowę z Żydem. Kiedy poznano szkodliwą naturę Talmudu, Kościół musiał zmierzyć się z problemem wywrotowej działalności prowadzonej przez Żydów. Przyszedł czas, aby zaaplikować im lekarstwo; była nim konwersja, a recepturą na ów medykament opie-kała się na dobrej znajomości żydowskich pism.

    W roku 1267, w początkowym okresie, w którym dokonywało się nawrócenie Lulla, Klemens IV wydał bullę zatytułowaną Turbota Corde. Z niespokojnym sercem (stąd tytuł), Klemens IV wskazał, że I średniowiecznej Europie prozelityzm jest zjawiskiem o charakterze dwustronnym, i wyraził ubolewanie, iż niezmiernie duża liczba chrześcijan skazuje się na potępienie wieczne, bo zaprzeczają prawdom katolickiej wiary i w godny napiętnowania sposób, przechodzą na obrządek żydowski. Papież zareagował na owo zjawisko i odtąd relapsi byli traktowani jak heretycy, czyli zajęła się nimi Inkwizycja, ci zaś spośród Żydów, którzy pomogli im przejść na judaizm, podlegali karom. Przesłanie papieskie było skierowane przede wszystkim do zakonów żebraczych, które zarządzały inkwizycyjną machiną Kościoła, Nakazano im, aby przeciwko chrześcijanom, o których dowiedzą się, że popełnili tego rodzaju czyn, wszczęli postępowanie identyczne jak prze-jaw heretykom; Żydów jednak, jeśli okaże się, że nakłaniają chrześcijan obojga płci do praktykowania ich obmierzłego obrządku, zanim do tego dojdzie, a także i później, należy stosownie ukarać.

    Zarządzenie Klemensa IV było całkowicie spójne z nowym postrzeganiem talmudycznych Żydów, które ukształtowało się na prze-strzeni minionych 30 lat; teraz widziano w nich wywrotowców. Ponieważ sprzeniewierzyli się własnej religii i byli jej heretykami, a ponadto zwodzili nieświadomych chrześcijan i wmawiali im, że he-rezja ta jest religią Starego Testamentu, zrozumiałe jest, iż coraz bardziej wchodzili w krąg zainteresowania i kompetencji Inkwizycji – instytucji, którą Kościół ustanowił właśnie w celu zwalczania herezji. Poczesną rolę odgrywała również kwestia nawróceń. Jeżeli Żyd przyj-mował chrzest, zakładano, że czyni to z wolnej i nieprzymuszonej woli, a skoro tak, nie wolno mu powracać do starej wiary, niczym pies do własnych wymiocin. Gdyby jednak do tego doszło, miał być traktowany jak każdy inny heretyk, nie zaś jak poganin, którego tole-ruje się z racji jego niewiedzy. Teologia sakramentu chrztu stanowiła, że pozostawia on na duszy niezatarty ślad. Zatem niezbędne jest, aby zmuszać ich do wyznawania wiary, którą przyjęli pod przymusem bądź z konieczności, aby nie obrażać imienia Pańskiego i aby wiary przez siebie przyjętej nie traktowali nikczemnie i z pogardą.

    W taki oto sposób Żydzi kolejny raz wciągnięci zostali w tryby machiny Inkwizycji. Cohen zarzuca Innocentemu III, że działał na sposób Gracjana1, mimo że zaledwie dwa lata wcześniej opubliko-wał tradycyjne potwierdzenie zapisów Sicut Judaeis non. (str. 261). Nie ma w tym jednak żadnej sprzeczności. Żydzi, którzy choćby w naj-mniejszym stopniu zgodzili się na przyjęcie chrztu, nie byli już dłu-żej żydami i Sicut Judaeis non do nich się nie stosował. Powracający do dawnej wiary byli heretykami, którymi winna zająć się Inkwizy-cja. Jeżeli uparcie trwali w apostazji, przekazywano ich w ręce wła-dzy świeckiej i palono na stosie. Żydzi angażujący się w działalność wywrotową byli przestępcami i tak właśnie ich traktowano. Problem jednak nie zniknął; wskazuje na to uwaga Grzegorza X, następcy Klemensa IV, który w roku 1247 stwierdził z goryczą, iż Żydzi nadal uprawiają prozelityzm i nawet niektórzy chrześcijanie z urodzenia, nikczemnie przechodzą na obrządek judaistyczny. Coraz powszechniej uważano, że talmudyczni Żydzi rozmyśl-nie atakują chrześcijan, bo do tego właśnie nakłania ich Talmud; w rezultacie postrzegano ich jako zbiorowość, która zagraża publicz-nemu bezpieczeństwu. Martini współczesny mu judaizm nazwał nową religią, która nie została nam przekazana na Synaju. Usprawiedliwieniem ataku Inkwizycji na ówczesne żydostwo była teza głosząca, że rabiniczny judaizm, którego ucieleśnienie stanowi Tal-mud, a który właśnie stał znany Kościołowi, jest heretycki i zły. Mnisi, wierząc, że wszelka herezja zagraża porządkowi chrześcijańskiego spo-łeczeństwa, i rozsierdzeni dowodami wrogości wobec gojów, jakich do-starczył im Talmud i które w ich przekonaniu odnosiły się również do chrześcijan, coraz częściej zaczęli dochodzić do wniosku, że w chrze-ścijańskim świecie nie ma miejsca dla Żydów (str. 168).

    Kościół, kiedy odkrył Talmud i pojął, jakie zagrożenie dla spo-łecznego porządku stanowią Żydzi, musiał w tej sprawie przedsię-wziąć odpowiednie kroki, choćby wyłącznie w celu zapobieżenia aktom przemocy, do których niechybnie musiałoby dojść, kiedy wieść o wywrotowej naturze Talmudu dotarłaby do chrześcijan. (…)
    Duchowe podejście do tego samego zagadnienia opiera się na miłosierdziu, czyli dążeniu, aby błądzący w ciemnościach poznali światło prawdy; jest to synonim nawrócenia. Zgodnie z tym, co głosi tytuł tego dzieła, celem napisania przez Martiniego Pugio Fidei (Sztylet Wiary) , było nawrócenie Maurów i Żydów, zwłaszcza jednak tych drugich, bo-wiem są oni najgorszymi wrogami Kościoła i (…) nawrócenie ich jest nawet ważniejsze od chrześcijańskiej misji względem muzułmanów. Wedle nowego, opartego na znajomości Talmudu, katolickiego po-strzegania judaizmu, nie był on bynajmniej religią, ale rewolucyjną ideologią. Opowiadając się za Talmudem, Żydzi sami uniemożliwili sobie właściwe odczytanie Biblii. Zdaniem Martiniego, zawierzyli i s ta-ft się lojalni wobec Antychrysta. W rezultacie odkupiciel, którego teraz oczekują u schyłku Rzymskiego Imperium, w rzeczywistości jest Antychrystem (Cohen, str. 179).

    Jeżeli tak, Kościół mógł po prostu oddać Żydów świeckiemu wymiarowi sprawiedliwości, aby prześladowano ich, jako ludzi wyjętych spod prawa. Tak się jednak nie stało, Kościół uznał bowiem, że postępkiem najbardziej miłosiernym względem Żydów będzie dą-żenie do ich nawrócenia. Martini przedstawia rozbudowane wyjaś-nienie, dlaczego jednak do tego nie doszło: po pierwsze, Żydzi zawsze byli chciwi i bali się, że rezygnując z obietnicy doczesnej nagrody, którą obiecywał ich Zakon, sprowadzą na siebie ubóstwo. Po drugie, od kołyski byli wychowywani w nienawiści do Chrystusa i codziennie tu swoich synagogach przeklinali chrześcijaństwo i chrześcijan. To, w czym jesteśmy wychowywani, staje się naturalną częścią naszego poglądu na świat; w tym przypadku oznaczało to wypaczenie wszel-kiego racjonalnego i obiektywnego osądu. Po trzecie, chrześcijaństwo jest wyznaniem trudnym, wymagającym wyrzeczeń i ofiary.

    W pierwszej i trzeciej sprawie Kościół nie mógł uczynić niczego. Ubóstwo i dogmaty wykraczające poza zdolność pojmowania natu-ralnego rozumu stanowiły część przesłania Ewangelii, której gło-szenie było obowiązkiem Kościoła. Można było jednak zareagować na fakt, że Żydzi codziennie przeklinali w swoich synagogach chrześ-cijan i chrześcijaństwo. I uczyniono to, najpierw ujawniając treść Talmudu, a następnie publicznie go paląc. To właśnie było pierw-szym krokiem na drodze do nawrócenia Żydów, Talmud bowiem stanowił największą po temu przeszkodę. Skutkiem kościelnej kam-panii wymierzonej w Talmud było osiągnięcie apogeum nawróceń, które około roku 1260 wymagało już specjalnych rozporządzeń uła-twiających nowym chrześcijanom integrację z lokalną społecznością.

    Kampanię przeciwko Talmudowi wspierały władze świeckie, które były zdecydowane doprowadzić do segregacji Żydów, bo widziały w niej sposób na ograniczenie ich szkodliwych wpływów. Ludwik IX wcielił w życie antyżydowskie edykty Soboru Laterańskiego IV i wszystkim Żydom w królestwie nakazał noszenie koła lub owalnej łaty z żółtego mateńału, przyszytej z przodu i tyłu zwierzchniego okrycia. Miała być ona rozmiaru dłoni. Dzięki temu, niepodejrzewający niczego prosty lud nie będzie wdawał się w przypadkowe roz-mowy z Żydami, przed którymi ostrzegał Rajmund Luli. Wspólne działania państwa i Kościoła stały się dla talmudycznych Żydów dotkliwym ciężarem; pełną miłości posługę mnichów poczytywali za całkowitą katastrofę i bezsprzecznie największą mizerię żydowskie-go losu; właśnie w rezultacie owych wysiłków tak wielu Żydów dało się przekonać i dobrowolnie przyjęło chrześcijaństwo.

    Żydzi stali się absolutnymi outsiderami, a doszło do tego przede wszystkim za sprawą akcji edukacyjnych oraz kampanii na rzecz kon-wersji, które mnisi zaczęli prowadzić miej więcej w okresie Soboru La-terańskiego Czwartego. Cohen stwierdza, że reprezentowali sobą od-wrotność bądź zaprzeczenie pożądanej postaci społecznego porządku. Mówiąc inaczej, stali się rewolucjonistami, banitami oraz wywrotow-cami i pod koniec trzynastego wieku powszechnie byli tak postrzegani. Późniejsze wypędzenia, były oficjalnym potwierdzeniem owego faktu, a on z kolei był konsekwencją odkrycia i ujawnienia treści Talmudu. Fala nawróceń, towarzysząca owej zmianie paradygmatu, nie była mimo to fałszem, bowiem Żydzi sami zdawali się zgadzać z poglądem zakonników. (…) Na przestrzeni wieku trzynastego, kiedy sposób postrzegania Żydów przez chrześcijańską Europę dramatycznie się zmieniał i miej-sce zaślepionego Izraelity zajął w umysłach żydowski rewolucjonis-ta, Kościół nigdy nie odstąpił od swojego stanowiska wyrażonego w Sicut Judaeis non, i niezmiennie głosił, że Żydów nikt nie ma pra-wa krzywdzić. Pod koniec XIII w. papież Mikołaj IV kategorycznie zabronił nękania żydowskich mieszkańców Rzymu. Kiedy motłoch napadał Żydów, pierwszymi ich obrońcami byli biskupi Rzymu. Kle-mens VI przypomniał wiernym: Niech żaden chrześcijanin gwałtem nie przymusza Żydów do przyjęcia chrztu, niechaj nie czyni tego wobec niechętnych i odmawiających. (…) Niechaj też żaden chrześcijanin nie ośmieli się ich zranić bądź zabić, ani odebrać im pieniędzy, chy-ba że na podstawie prawomocnego wyroku rządzącego, który ma władzę ścigania przestępców (str. 133, podkr. autora). Papieska tradycja ochraniania Żydów dała o sobie znać w cza-sie Wielkiej Zarazy, kiedy Żydzi zostali oskarżeni o rozsiewanie dżu-my i bardzo z tego powodu ucierpieli.
    (…)
    Im bardziej zbliżamy się do końca tej historii, tym częściej, wstrętną głowę, niczym hydra, unosiła wymuszona konwersja. Działo się tak zwłaszcza w Hiszpanii i do tego zagadnienia jeszcze powróci-my. Rozgoryczenie, którego była źródłem, nie chciało zaniknąć i do-prowadziło do rzeczywistego wybuchu rewolucyjnej aktywności, pierwszego od czasów nieudanych powstań w starożytnej Jerozolimie. Wynaturzenia są częścią tragicznej historii, ale nie powinny przesłaniać szczerych nawróceń, będących ich zaprzeczeniem. Nie powinny one również przysłaniać faktu, że średniowieczny Kościół, mimo okrucieństw, jakich się dopuścił, niezmiennie stał na stanowisku, iż najważniejszym jego celem jest ewangelizacja, a ta zawsze wiąże się z nawróceniem. Gdyby Kościół nie zaangażował się w tak szeroką kampanię na rzecz konwersji Żydów, oddałby pole tym, którzy stali na stanowisku, że jedynym sposobem powstrzy-mania ich wywrotowej działalności musi być całkowita ekstermina-cja. W wieku XX do tego właśnie dążył neopogański ruch, znany jako narodowy socjalizm.
    Średniowieczni prałaci bywali może nadgorliwi, ale to niech już rozstrzygnie Bóg.

    W gorliwości swojej pozostali przynajmniej chrześ-cijanami, czego raczej nie można powiedzieć o ich następcach w XXI wieku. 6 listopada 2002 r. kardynał Kasper, przewodniczący Papie-skiej Komisji do spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem, w prze-mówieniu, jakie wygłosił w Boston College, oznajmił, że Żydzi, aby zostać zbawieni, NIE muszą stać się chrześcijanami, i o ile postępują zgodnie ze swoim sumieniem i wierzą w boskie obietnice, tak jak poj-muje je ich religijna tradycja, są częścią planu Boga, który dla nas znajduje historyczne spełnienie w Jezusie Chrystusie (podkr. autora).
    Wiele by można powiedzieć na temat owego oświadczenia. Do-brym początkiem byłaby, jak się zdaje, bliższa analiza kwestii, kogo właściwie ma na myśli kardynał Kasper, kiedy używa słowa „nas”. Czy odnosi się ono do Innocentego III? A może do Pabla Christianiego? Ciekawe, jak oni ustosunkowaliby się do oświadczenia kardynała Kaspera. Czy odnosi się ono do św. Jana Chryzostoma? Do św. Pawła? Słowo „nas” jest pojęciem pojemnym, nie na tyle jednak, aby obejmowało jednocześnie Waltera Kaspera oraz postaci wymie-nione przed chwilą.

  4. Zdziwiony said

    Z tekstu:
    Sam Jeszua (Jezus) przecież był Żydem, wiernie przestrzegającym wszystkich nakazów Tory, i tak samo postępowali Jego uczniowie.
    Świadczcie o żydowskim Mesjaszu (Jezusie Chrystusie)…

    Dzisiejsi judeokatolicy są śmieszni z ich stosunkiem do Żydów ponieważ wierzą, że Jezus Chrystus był Żydem i chrześcijaństwo pochodzi od judaizmu. Obydwa te twierdzenia, choć teraz już dobrze osadzone, to kłamstwa. Jezus nie był Żydem. Był bezpośrednim potomkiem Judy, syna Jakuba. Aszkanazyjczycy (Chazarowie) nigdy nie byli Żydami. Jezus był Galilejczykiem tak jak wszyscy jego uczniowie poza wyjątkiem Judasza, który był edomickim Żydem. To żydowscy faryzeusze i saduceusze byli największymi przeciwnikami Jezusa i w końcu doprowadzili do jego ukrzyżowania. Sam Chrystus wypowiedział najbardziej zjadliwe i karcące opinie o Żydach, którzy obecnie najprawdopodobniej postawiliby go przed sądem za pogwałcenie nałożonych przez nich praw o stosunkach rasowych.
    Chrystus nazwał Żydów „narodem węży” (Mat. 23:33). Zgodnie z opinią wybitnego biblisty Scofielda, wyraz „pokolenie” w Nowym Testamencie oznacza „rasę”. Chrystus również wydawał się obwiniać Żydów za rozlew niewinnej krwi od początku dziejów (Mat. 23:25). Faktycznie Żydzi używają węża jako symbol swojego plemienia i twierdzili, że kiedy wąż ten obejmie całą kulę ziemską oni dojdą do władzy nad światem.

    Biblia tworząca prawdziwą podstawę wiary chrześcijańskiej, w żadnym miejscu nie mówi o mieszaniu się ras. Ale uczy ona tego, że Bóg jest autorem separacji rasowej i to on pierwotnie rozproszył rasy po świecie przypisując im określone tereny. Boskie prawo reprodukcji mówi, że „wszystko powinno się rodzić w swoim rodzaju” – Księga Rodzaju 1:11.
    Poprzez promowanie i obronę mieszania ras kapłani stanęli po stronie przeciwników Boga.
    To nikt inny jak Iluminaci, ONZ i inne przeciwne Bogu grupy postanowiły zniszczyć nadane przez Boga i uświęcone jednostki rasowe.

  5. Kapsel said

    Re 4
    Dokładnie tak Panie Zdziwiony.A jeśli nie chcą mówić że był Galilejczykiem to niech mówią że był Palestyńczykiem a przenigdy żydem !

  6. wet3 said

    @ Bylekto (1) Takie „swiadectwo” to palcem w dupie namacac!
    Ponoc Talmud jest podstawa postepowania tego opsobnika.

  7. Sław. said

    Prawdziwa wiara nie potrzebuje żadnych dowodów. Ona jest.

  8. Piotrx said

    Dla zainteresowanych w dogodniejszym do czytania formacie:

    Rzym odkrywa Talmud
    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/talmud.html

    Synagoga Szatana
    http://www.kki.pl/piojar/polemiki/kosciol/synagoga.html

Sorry, the comment form is closed at this time.