Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Olo o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    JW o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    podczaszy o Wolne tematy (63 – …
    NC o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Piskorz o W rocznicę utworzenia Narodowy…
    Jacek o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    walthemar o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    Dziadzius o Wybór sofisty. Ochrona zdrowia…
    NyndrO o Prof. Horban orbituje. Jego zd…
    NyndrO o Unia blokuje Węgrom wypłatę pi…
    UZA o Nadmiarowe zgony
    NyndrO o Nie żyje Jerzy Targalski
    Peryskop o Wolne tematy (63 – …
    Piskorz o Wolne tematy (63 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 554 obserwujących.

Modernistyczny pseudomistycyzm

Posted by Marucha w dniu 2012-08-22 (Środa)

Ostatnimi czasy możemy obserwować mnożące się jak grzyby po deszczu „objawienia”? i „wizje”?. Publikują je nawet wydawnictwa katolickie, zasłaniając się dekretem Kongregacji Doktryny Wiary potwierdzonym 14 października 1966 r. przez Pawła VI (A.A.S. nr 58/16), który zwalnia książki na temat zjawisk nadprzyrodzonych z obowiązku posiadania nihil obstat. Co o tym sądzić?

W normalnych czasach sprawa byłaby prosta: dzieci Kościoła winny iść za przykładem swej świętej Matki, która nie wyklucza objawień prywatnych, ale żąda pewnych gwarancji, że nie ma do czynienia ze złudzeniem lub, co gorsza, z oszustwem albo też, w najgorszym wypadku, z mamieniem szatańskim. Pierwsza z tych gwarancji, to zgodność „objawień”? z Bożym Objawieniem, którego depozytu Kościół strzeże od dwu tysięcy lat.

„Powinniśmy jednak posługiwać się rozumem i nauką ewangeliczną – pisze św. Jan od Krzyża – w taki sposób, że gdyby coś zostało nam objawione w sposób nadprzyrodzony, czy tego chcemy czy nie, powinniśmy zeń przyjąć tylko to, co zgodne z rozumem i prawem ewangelicznym”? („Wejście na Górę Karmel”? ks. 2, rozdz. 21, nr 4; p. także o. Calmel „Mgły pseudoobjawień i światło wiary”?).

Z pomocą tej podstawowej zasady dałoby się osądzić przytłaczającą większość współczesnych „objawień”?. Jednak fakt, że obecna mnogość zjawisk pseudomistycznych jest tak ściśle powiązana z neomodernistycznym kryzysem, który wstrząsa Kościołem, sprawia, że rzecz wymaga dłuższego potraktowania.

Protestanckie korzenie

Kościół katolicki naucza w sposób nieomylny, że wiara to nadprzyrodzone uznanie przez rozum objawionej przez Boga prawdy (Vaticanum I, DS 3008, Breviarium Fidei I 48). To prawda, że rozum jest popychany ku temu przez działanie łaski; to prawda, że towarzyszy mu pokora, ufność i poddanie się woli Bożej (akt wiary to nie chłodny sąd naukowy), jednakże akt wiary to przede wszystkim i z samej swej natury akt rozumu, przylgnięcie duszy do prawdy, której „dlaczego”? i „jak”? pozostają niejasne, lecz która mimo to jest bardzo pewna, jako objawiona przez Boga, który nie może się mylić ani nas w błąd wprowadzać.

Protestantyzm natomiast przeprowadził prawdziwy przewrót kopernikański: dla Lutra akt wiary to nie akt poznania ani rozumu (rozum jest całkowicie ślepy w dziedzinie religii, a Kościół Katolicki błądzi zbytnio mu ufając), ale zwykły akt uczuciowy lub emocjonalny; nie przylgnięcie do wszystkich prawd objawionych (wiara dogmatyczna), ale zwykłe poczucie duchowego komfortu, ufność, że nasze grzechy są wybaczone, a my sami zbawieni (wiara ufna). Luterański przewrót kopernikański został ujęty w ramy systemu filozoficznego przez kantyzm, który deprecjonuje rozum (agnostycyzm), a żeby oprzeć na czymś religię, odwołuje się do woli czyli „rozumu praktycznego”?.

Rewolucja modernistyczna

Modernizm oraz dzisiejszy neomodernizm idą w ślady protestantyzmu i kantyzmu, nawet jeśli od kantowskiego przeciwstawiania „czystego rozumu”? (tzn. intelektu) „rozumowi praktycznemu”? (tzn. woli), wolą przeciwieństwo rozumu i uczuć: „wedle modernistów – pisze św. Pius X – objawienie Boże nie może się stać wiarygodne dzięki znakom zewnętrznym i dlatego ludzie mogą być skłaniani do wiary jedynie przez własne doświadczenie lub prywatne natchnienie”? (Pascendi).

Istotnie, wbrew dogmatycznym definicjom Soboru Watykańskiego I (De fide, kan. 3; De Revelatione, kan. 1), moderniści twierdzą, że człowiek nie może być pewnym istnienia Boga ani faktu Jego interwencji w dzieje rodzaju ludzkiego poprzez zewnętrzne Objawienie. Jednakże modernizm nie podpisuje się pod ateizmem, a wręcz przeciwnie – twierdzi, że jest wierzący. „Bóg rzeczywiście istnieje – twierdzi – i jestem tego pewien”? Skąd ta pewność? Jej źródłem nie jest ani rozum, ani Boże Objawienie, ale „doświadczenie religijne”?. Wedle modernistów jedynie owo osobiste, subiektywne i wewnętrzne „doświadczenie religijne”?, owo „przeczucie serca”? sprawia, że człowiek osiąga pewność istnienia Boga. Kto nie „czuje”? Boga, nie może Go znaleźć gdzie indziej: jedynie uczucie i doświadczenie religijne, objawiające Boga człowiekowi, konstytuują osobę „wierzącą”? (p. Pascendi św. Piusa X). Można stąd natychmiast wyciągnąć wniosek, że celem całej działalności modernistów jest wzbudzanie i propagowanie „doświadczenia”? boskości, jako że „ludzie mogą być skłaniani do wiary jedynie przez własne doświadczenie lub prywatne natchnienie”? (por. Pascendi iVaticanum I De Fide kan. 3).

Jednak choć prawdą jest, że doświadczenie religijne, jeśli rozumie się je jako życie wiary, przydaje prawdom wiary większego światła i ciepła, to prawdą jest też, że źródłem życia wiary są prawdy wiary. Bez nich nie ma autentycznego życia wiary, ponieważ także i w tej dziedzinie rozum winien prowadzić i oświecać wolę, zmysły oraz wszelkiego rodzaju doświadczenie boskości. Kiedy doktrynę odsuwa się na bok, nic nie jest już w stanie zapewnić człowieka, że kiedy idzie za wewnętrznym poruszeniem lub pociągiem, nie pada ofiarą złudzenia (lub mamienia szatańskiego). Roszczenie sobie prawa do bezpośredniego zmysłowego kontaktu z istotą Boską to arogancja i równia pochyła, po której pseudomistycyzm ześlizguje się w złudzenia, szatańskie mamienia, a często i w błoto. Kiedy poszukiwaniu mistycznych doświadczeń, nawet nadzwyczajnych, towarzyszy choćby milczące odrzucenie doktryny katolickiej, wydanie przez Boga na pastwę „ducha obłędu”? (Iz. 19, 14) jest rzeczą pewną i zaczynają się mnożyć oszustwa.

Przewrót doktrynalny

Zanim do tego przejdziemy, należy rzucić okiem na całkowity przewrót doktrynalny, którego źródłem jest, w systemie modernistów, nacisk na „doświadczenie religijne”?. Nie oszczędza on żadnej z fundamentalnych prawd katolickich; pseudomistycyzm to tylko czubek diabelskiej góry lodowej na prostej drodze Kościoła.

Dla modernistów wiara, jak już to widzieliśmy, nie jest już nadprzyrodzonym uznaniem przez rozum Bożego Objawienia, ale zwykłym, naturalnym uczuciem. Objawienie to nie wydarzenie historyczne, zewnętrzne wobec osoby wierzącej, zamknięte wraz ze śmiercią ostatniego Apostoła, które zostało nam przekazane drogą pisanej oraz ustnej tradycji, ale coś teraźniejszego, wewnętrznego, co ma się ustawicznie odnawiać w każdej jednostce i na użytek każdego pokolenia, uświadomienie sobie przez człowieka „doświadczenia”? boskości. Sama religia chrześcijańska to nic innego, jak owoc doświadczenia boskości urzeczywistnionego w świadomości Chrystusa,„człowieka doskonałej natury, jakiej nigdy nie widziano i nigdy więcej się nie zobaczy”? (ale tylko człowieka), które ma się odnawiać w Jego uczniach. Jednakże można, a nawet trzeba uznać, że analogiczne „doświadczenie religijne”? było także udziałem Mahometa, Buddy oraz wszystkich innych założycieli wielkich religii. Co najwyżej można przyjąć, że stopień doświadczenia i świadomości religijnej u Chrystusa jest nieco wyższy, ale tak, jak mówi się o objawieniu chrześcijańskim, można i należy mówić (jak to dziś się faktycznie robi) o „objawieniu”? mahometańskim, buddyjskim etc. Wynikiem tego jest zniesienie wszelkich różnic między religią naturalną, a objawioną religią nadprzyrodzoną, między religią prawdziwą a fałszywymi. Z jednej strony religia chrześcijańska u „Chrystusa-człowieka”?, nie mniej niż u innych założycieli religii pozytywnych, „jest całkowicie spontanicznym owocem natury ludzkiej”?(naturalizm), zaś z drugiej, wszystkie religie są dobre i objawione przez Boga (ekumenizm). Wystarczy odrzucić motywy wiarygodności chrześcijaństwa oraz odniesienie do solidnej doktryny, a zamiast tego oprzeć się na „doświadczeniu religijnym”?, a natychmiast „teoria o doświadczeniu religijnym, połączona z teorią symbolizmu – pisze św. Pius X – prowadzi do uznania wszelkiej religii, nawet pogańskiej, za prawdziwą. Czyż bowiem w każdej innej religii nie spotykamy tego typu doświadczeń? Wielu się na to zgadza. A jeśli tak, to jakim prawem moderniści przeczą prawdziwości doświadczenia jakie znajdujemy np. w religii mahometańskiej; dlaczego prawdziwe doświadczenia mają być własnością jednych tylko katolików? I tu moderniści nie przeczą: jedni skrycie, inni otwarcie wyznają, że wszelkie religie są prawdziwe”? (Pascendi).

Tradycja polega już nie na przekazywaniu prawd objawionych przez Boga, ale „doświadczeń religijnych”?, które mają wzbudzać nowe doświadczenia („żywa”? Tradycja). Samo Pismo Święte, Nowy i Stary Testament, staje się jedynie wytworem i zbiorem „doświadczeń religijnych”?, a natchnienie nie jest niczym innym, jak impulsem pobudzającym do ich wyrażenia.

Dogmaty są jedynie intelektualnym wyrazem danego doświadczenia religijnego, zgodnie z koncepcjami filozoficznymi dominującymi w danej epoce. Jednakże ono samo, jak każde doświadczenie, pozostaje osobiste i nie da się go przekazać. Zatem dogmaty nie ustalają prawd objawionych, ale są tylko tymczasowym i nieadekwatnym wyrazem doświadczenia religijnego, a zatem ich przeznaczeniem jest ewoluowanie razem z nim. Nie mają żadnej wartości poznawczej, a jedynie praktyczną. Kiedy na przykład mówi się, że Bóg będzie nas sądził, oznacza to tylko: „Należy się zachowywać jak gdyby Bóg miał nas sądzić”?. Czy zaś Bóg będzie nas rzeczywiście sądzić, tego nie wiemy i nigdy nie będziemy wiedzieć (agnostycyzm). Dogmat jest „prawdziwy”? tak długo, jak okazuje się być zdolnym podsycać pobożność czy też wzbudzać nowe uczucia religijne. Jeśli okazuje się ku temu nieużyteczny, to staje się „fałszywy”?, a zatem powinien zostać zmieniony (ewolucja prawd wiary).

W ten sposób moderniści wszystko sprowadzają do uczuć oraz do doświadczenia religijnego i wyjaśniają w zależności od nich. Sama zaś apologetyka sprowadza się dla nich do pobudzania ku niedowiarstwu i wątpliwościom, ku „doświadczeniu”? chrześcijaństwa.

Apostazja

Drogą „doświadczenia religijnego”? modernizm dochodzi w ten sposób do „nowej religii”?, która nie jest religią ustanowioną przez Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Mamy do czynienia z prawdziwą apostazją przystrojoną w szaty pozornie słusznych racji, a w szczególności błędnej – bo pozbawionej swego fundamentu, którym jest wiara – miłości: miłości „ekumenicznej”?.

Pod płaszczykiem zwodniczej „mistyki”?

Odrzucenie obiektywnej i niezmiennej prawdy (która jest jedynym kryterium przy ocenie rzekomych „objawień”?), które wynika z poszukiwania „doświadczeń religijnych”?, nawet nadzwyczajnych (czego surowo zakazuje prawdziwa mistyka), czyni z modernizmu, podobnie jak wcześniej z protestantyzmu, sprzyjający grunt dla przeróżnych „mistycznych”? złudzeń, będących owocem fantazji i uczuć, ludzkich oszustw, a nawet mamień szatańskich. Św. Jan od Krzyża pisze: „Szatan cieszy się bardzo kiedy dusza łatwo przyjmuje objawienia i kiedy widzi, że ma do tego pociąg, ponieważ ma on wtedy wiele okazji i sposobów, by podsuwać liczne błędy i odciągać ile może od wiary”? („Wejście na Górę Karmel”? ks. 2, rozdz. 10, nr 10).

Faktem jest (niech to wyjaśni, kto potrafi), że prawie wszyscy dzisiejsi „mistycy”? i „charyzmatycy”?, pod płaszczykiem zachęty do modlitwy, postu, etc. (szatan, jak wiadomo, gotów jest „stracić trochę, aby zyskać wiele”?), szerzą dwa najgroźniejsze błędy modernizmu: indyferentyzm religijny i ekumenizm.

Weźmy na przykład wspomnianą wcześniej Vassulę Ryden. Informacje czerpiemy z książki pt. „Medżjugorie – duch i prawda”? (warto zauważyć, że Vassula Ryden i Medżjugorie propagują się nawzajem).

Vassula Ryden, „św. Franciszka Rzymska naszych czasów (tylko dlatego, że jest mężatką i ma dzieci), która nie jest nawet katoliczką, ale prawosławną, jeździ dokoła świata, aby głosić katolikom, w imieniu arcykatolickiego „Najświętszego Serca”?, modernistyczną „miłość bez wiary”? (p. św. Pius X). „Klucz do jedności – mówi – to miłość i pokora (…). Wielu księży prawosławnych sądzi, że jedność nadejdzie wtedy, gdy katolicy nawrócą się na prawosławie, zaś wielu katolików sądzi, że na odwrót. Otóż obie strony są w błędzie”? (s. 82).„Zatem wszystko dokona się w sercu?”? – pyta dziennikarz. Odpowiedź brzmi: „Właśnie tak”? (s. 83). „Zatem – mówi Vassula – nie ma żadnego powodu, bym miała zostać katoliczką”? (s. 83), to czego pragnie Jezus to „jedność osiągnięta poprzez serce”?. Nowy (!) Kościół, który pragnie On zjednoczyć, jest zjednoczony w sercu”? (ibid.).

Jak widać, Jezus Vassuli ma zupełnie inne poglądy niż Jezus z Ewangelii, który nie ma zamiaru jednoczyć żadnego „nowego Kościoła”?, ponieważ Jego Kościół został już przezeń zjednoczony dwa tysiące lat temu, i to nie tylko „w sercu”?, ale i w rzeczywistości. Od tamtej pory do dziś został przezeń zachowany w jedności, pomimo niedoskonałości wielu jego członków w przeciągu dziejów.

„Czy nigdy nie zastanawiał się Pan – pyta „mistyczka”? Vassula dziennikarza – dlaczego Jezus nie wybrał katolika, aby przekazać to przesłanie, mimo, iż przedstawia się jako Najświętsze Serce? Zechciał wybrać prawosławną, która na niczym się nie zna i formuje ją wedle wzorców katolickich właśnie po to, by pokazać, że Jemu nie robi to różnicy. Tak, jedność dokona się w sercu. Najświętsza Dziewica powiedziała to w Medżjugorie”? (ibid.). Zatem, „w niedzielę idę do cerkwi…, w inne dni – do katolików. Dla mnie to bez różnicy… Jezus mnie prowadzi i nigdy się nie przeciwstawiał mojemu zachowaniu.”? W ten sposób, w imię „mistycznego”? Jezusa, „widząca”? chce zamknąć usta tym, którzy chcieliby zaprotestować w imieniu Jezusa z Ewangelii. Nie! Jezus – ten prawdziwy – nie przeczy własnym słowom. Nie przeczy także temu, czego Jego Kościół nauczał w sposób nieomylny od dwu tysięcy lat. W rzeczywistości „Jezus”? Vassuli podaje do wierzenia doktrynę niekatolicką, przystrojoną w kilka katolickich terminów, czyli herezję modernizmu, która naucza, że wszystkie religie są dobre i wpaja indyferentyzm religijny, „jedność w różnorodności”?, o której mówią protestant Cułmann i kard. Ratzinger (p. „Courrier de Rome”?, styczeń 1994: „Ratzinger, <<Ekumeniczny prefekt>>… ku obaleniu papiestwa…!?”?).

Owa „jedność w sercu”?, bez jedności wiary, została już potępiona przez Piusa XI w Mortalium animos słowami, które wyglądają jak gdyby napisano je specjalnie dla Vassuli Ryden: „Zdawać by się mogło, że panchrześcijanie, dążąc do połączenia wszystkich Kościołów, zmierzają ku wzniosłemu celowi, jakim jest pomnożenie miłości wśród wszystkich chrześcijan. Jakżeż jednak byłoby rzeczą możliwą, by po zniszczeniu wiary zakwitła miłość? Wszyscy przecież wiemy, że właśnie Jan, Apostoł miłości, który w swej Ewangelii odsłonił w pewien sposób tajemnicę Najświętszego Serca Jezusowego, a który uczniom swym zwykł wpajać nowe przykazanie: „Miłujcie się nawzajem”?, że właśnie on ostro zabronił utrzymywać stosunki z tymi, którzy nie wyznawaliby wiary Chrystusa w całości i bez uszczerbku: Jeśli do was przyjdzie ktoś i nie wniesie z sobą tej nauki, nie przypuśćcie go do domu i nie powiedzcie bądź pozdrowiony”? (2J 10) (Mortalium animos, Jaidhof 1995, str. 10n).

Jednak w naszych czasach nowa „apostołka miłości”?, wybrana przez Jezusa wśród prawosławnych, „właśnie po to, by pokazać, że Jemu nie robi to różnicy”?, wyjawia katolikom, że Najświętsze Serce Jezusowe … zmieniło dziś zdanie i sądzi coś dokładnie odwrotnego!

Współwinny kler i hierarchia

Jaki katolik może brać na poważnie podobne „objawienia”?? Katolickie reguły, które pozwalają poznać czy rzekome „objawienia”? pochodzą od Boga, czy z innego źródła (złudzenie albo diabelskie oszustwo), są jasne: „Za fałszywe należy uważać wszelkie objawienie prywatne, stojące w sprzeczności z jakąś prawdą wiary”? (Tanquerey, Zarys teologii ascetycznej i mistycznej nr 1501, wyd. WAM, Kraków 1949). „Zatem gdyby została nam objawiona jakaś rzecz nowa albo inna w dziedzinie wiary, nie powinniśmy jej przyjmować w żaden sposób, nawet gdybyśmy byli pewni, że ten, który nam ją przedstawia jest aniołem z Nieba. Tak mówi św. Paweł (Gal. 1,8)”? (św. Jan od Krzyża,Wejście na Górę Karmel ks. 2, rozdz. 27, nr 3).

Cóż zatem powiedzieć, kiedy jako wysłannik Nieba przychodzi nie anioł, ale prawosławna, która pomimo „mistycznych”? kontaktów z „Najświętszym Sercem”? głosi, że chce pozostać w schizmie i herezji?

A jednak daje się zauważyć (co już łatwiej wytłumaczyć), że tego rodzaju „mistycy”? i „charyzmatycy”? znajdują życzliwe przyjęcie wśród neomodernistycznego duchowieństwa. Wydawnictwa „katolickie”?, na których błędy nie ma już miary, wydają pisma Vassuli Ryden, podczas gdy Laurentin – jeden z najbardziej nieszczęsnych teologów epoki posoborowej, który nie wierzy w dziewictwo Najświętszej Maryi Pańy, ale za to „wierzy”? w Medżjugorie – bardzo aktywnie propaguje ekumeniczną „mistyczkę”?. Natomiast włoskie pismo „Il Segno del soprańaturale”? (naiwnie mieszające prawdziwe i fałszywe objawienia, z przewagą, prawdę mówiąc, tych drugich) opublikowało niedawno zdjęcie Vassuli Ryden przyjętej na audiencji przez … Jana Pawła II!

Skądinąd z wielu źródeł wiadomo, że Jan Paweł II „z niepokojem i radością”? obserwuje wydarzenia w Medżjugorie (p. bp. Hlinica w: „Il Segno del soprańaturale”?, maj 1988, „Eco di Medjugorje”?, nr. 96, październik 1992). Z kolei kard. Ratzinger wyraża opinię zasadniczo przychylną ruchowi charyzmatycznemu: „Jest to z pewnością nadzieja, pozytywny znak czasu, dar Boży dla naszej epoki”?(„Raport o stanie wiary”?).

Nie możemy zatem zgodzić się z wiernymi, którzy twierdzą, że Kościół oficjalny odrzuca pseudoobjawienia pseudomistyków. Być może paru księży czy biskupów, świadomych odpowiedzialności przed Bogiem, nie chce być wspólnikami tak poważnego i ordynarnego oszustwa, nawet jeśli zorganizowane jest ono na skalę światową.

Natomiast faktem jest, że „mistycy”? i „charyzmatycy”? cieszą się dziś nieostrożną i bezwarunkową sympatią, podczas gdy prawdziwi mistycy (że dość wspomnieć Padre Pio) napotykają nie tylko na powściągliwą ostrożność, ale nawet na wrogość. Dlatego charyzmatyczny ruch „zielonoświątkowców”?, aby pozostać przy przytoczonym przykładzie, spotkał się z poparciem Jana Pawła II, pomimo demaskowanych ze wszystkich stron herezji. Dlatego też kard. Ratzinger przemyślnie pogrzebał opinię bpa Zanica potpiającą Medżjugorie, a także zasadniczo negatywny wyrok jugosłowiańskiej konferecji episkopatu („nie ustalono, że zjawiska mają charakter nadprzyrodzony”?). Dlatego biskup – „uzdrowiciel”? Milingo, który popiera śmieszną fałszywkę „cudownego”? zdjęcia Jezusa (p. „si si no no”?, 15 kwietnia 1995 r.), odrzucaną przez jego afrykańskich współbraci, znalazł poparcie i gościnę w Watykanie. Skąd bierze się to odstąpienie od tradycyjnej przezorności Kościoła wobec zjawisk „charyzmatycznych”?? Stąd, że dzisiejsza hierarchia, i to aż po same szczyty (mamy obowiązek jasno to powiedzieć), składa się z licznych modernistów i filomodernistów, którzy z przedstawionych wyżej powodów, są przychylni wszelkiego rodzaju „doświadczeniom religjnym”?. Wystarczy wspomnieć Ursa von Balthasara, jednego ze „świętych ojców”? neomodernizmu, pogrążonego w fałszywym „mistycyzmie”? Adriańy von Speyr, którego Jan Paweł II mianował kardynałem, wspierając jednocześnie swym autorytetem rzymskie sympozjum ku czci tejże Adriańy von Speyr (p. „Courrier de Rome”?, czerwiec 1993, „Urs von Balthasar, ojciec ekumenicznej apostazji”?).

„Stracić trochę, aby zyskać wiele”?

Istnieje jednak inny motyw, który może wyjaśnić mniej lub bardziej jawną przychylność modernistów w hierarchii dla rozwijającego żagle „pseudomistycyzmu”?. Kiedy wydawało się, że dawny modernizm jest już martwy, A. Loisy tak wyjaśniał przyczynę klęski: „Mniej czynnika rozumowego, a więcej religijnego entuzjazmu, a byłby silniejszy”? („Choses paśęs”?, str. 355). Moderniści to bowiem w istocie rzeczy intelektualiści i nawet jeśli ich sofizmy i język zdołały zafascynować jakieś „elity”?, to dla mas pozostały niezrozumiałe (jakiś czas temu kard. Ratzinger skarżył się w identyczny sposób odnośnie „nowych teologów”?). Zatem nie ma nic lepszego od „mistyków”? i ruchów „charyzmatycznych”?, by wzbudzić u zwykłych wiernych ów „entuzjazm religijny”?, którego tak potrzebuje neomodernizm, aby nie stać się również „sztabem bez wojska”? (J. Riviere), skazanym po raz kolejny na przegraną. Nawet Teilhard de Chardin S.J., jeden ze „świętych ojców”? neomodernizmu, pragnął, aby jego „nowa Wiara dla Ziemi”? rozwijała się w łonie dawnego chrystianizmu „wychodząc od cudownej rzeczywistości Jego <<Chystusa Zmartwychwstałego>>: nie jak abstrakcyjna całość, ale jak przedmiot szerokiego prądu mistycznego, nadzwyczaj żywotnego i potrafiącego się przystosować”? (list do pewnego dominikanina-apostaty, który go zachęcał do oficjalnego wystąienia z Kościoła; p. „Courrier de Rome”?, czerwiec 1994).

Nie będzie rzeczą zuchwałą wysnuć przypuszczenie, że obecni modernistyczni członkowie hierarchii widzą we wszelkiego rodzaju ruchach „charyzmatycznych”? i w różnych ekumenicznych „mistykach”? skuteczne narzędzie dla rozprzestrzeniania modernizmu wśród mas, a także dla usprawiedliwienia „z nieba”? nowego kierunku Kościoła. Zaś lud chrześcijański, podwójnie wprowadzony w błąd, nawet sobie nie wyobraża, że poprzez „mistyczno-charyzmatyczne”? mgliste obłoki w postaci zachęty do miłości, modlitwy i pokuty (w tym i postu), popychany jest na drogę apostazji. Jak bardzo prawdziwa jest zasada, że szatan „wie, że trzeba stracić trochę, aby zyskać wiele”? (bł. Maria Acarie, założycielka Karmelu we Francji). W tym przypadku stawka jest wielka i decydująca. Papieże ostrzegali wielokrotnie: „podstawa, na której opiera się [ruch na rzecz jedności między chrześcijanami] ma tę właściwość, że wywraca od stóp do głów Boską konstytucję Kościoła”? – pisał Pius IX do angielskich biskupów (16 września 1884), zaś Pius XI ostrzegał katolików, że przystępując do ruchu ekumenicznego lub udzielając mu swego wsparcia, „przydaliby wagi do fałszywej religii, różnej całkowicie od jedynego Kościoła Chrystusowego”? (Mortalium animos). Nie należy się dziwić, że Szatan używa wszelkich środków dla poparcia współczesnego ruchu ekumenicznego.

Jak się obronić?

Jak widać, oszustwo „mistyków”? i wszelkiego rodzaju ruchów „charyzmatycznych”? (do tej kategorii zaliczamy także tzw. „nowe ruchy kościelne”?, wszystkie mniej lub bardziej skażone pietyzmem), jest zjawiskiem o wiele poważniejszym, niż przeróżni fałszywi mistycy, przed którymi Kościół od czasu do czasu zmuszony był się bronić.

Widać też jasno, że nasza walka sytuuje się na płaszczyźnie doktrynalnej, ponieważ zwalczając błędy neomodernizmu, sięgamy korzeni obecnego pseudomistycyzmu. Co by nie było, tak na płaszczyźnie doktrynalnej, jak i w stosunku do rzekomych „objawień”?, postawa dzieci Kościoła powińa być w istocie taka sama: trzymać się nieugięcie tego, co Kościół nauczał od dwu tysięcy lat, co tak streszcza Tanquerey odnośnie zjawisk mistycznych: „wszelkie objawienie przeciwne wierze lub dobrym obyczajom powińo być odrzucone bez litości, zgodnie z jednomyślną nauką mistrzów duchownych, opartą na tych słowach św. Pawła: Ale choćby my, albo anioł z nieba przepowiadał wam mimo to, cośmy wam przepowiadali, niech będzie przeklęty”? (Tanquerey, op. cit. nr. 1501).

Isidorus (Courrier de Rome nr 169, czerwiec 1995)
http://forum.piusx.org.pl

Komentarzy 175 do “Modernistyczny pseudomistycyzm”

  1. Pokręć said

    O, Boże, ale młyn. Współczuję temu kotkowi, co go ogonem na wszystkie strony obracają. jedni mówią, że objawienia sa nieprawdziwe, bo jakis tam szczególik nie pasuje do oficjalnej doktryny (przedsoborowej), inni natomiast, że skoro Vaticanum II mogło się mylić, to dlaczego Tridentinum nie mogło?
    I tak w kółko Macieju, kotek rzyga flakami aż po odbyt.
    Chyba lepiej po prostu się odciąć od tego wszystkiego, stanąć z boku z różańcem św. i modlić się do Boga praktykując wiarę w takim rycie i takiej odmianie, jaką sami uznamy za najsłuszniejszą. Nie ma innego wyjścia, bo jedni mówią „A”, drudzy mówią „B”, cokolwiek skomentuję i jakiekolwiek stanowisko przyjmę, sprowadzi się to do powiedzenia „C”. Co to wniesie nowego? Nie da się tych sporów rozwiązać z ich wnętrza, bez Arbitra stojącego ponad nimi. Tylko Bóg może zdziałać cud w tej dziedzinie.

  2. aga said

    A to ciekawe ,bo jest dokładnie odwrotnie.
    To modernistyczni hierarchowie jak moga tak zwalczają objawienia prywatne i nie znam takowego,który wspierałby n.p. pielgrzymki do Medjugorie.Nawet przestrzegaja podobnie jak tio czyni SPX…
    Co tu dużo mówić autor zpaomniał albo zwyczajnie przemilcza ,że zarówno dzieci Fatimskie jak i Sw. Faustyna tez była zwalczana i to przez przedsoborową hierarchę a jej Dzienniczek był na indeksie ksiąg zakazanych.Autora tych półprawd zapewne to nie interesuje,bo lefebryści podchodza do tej Wielkiej Świętej jak pies do jeża.A szkoda….Może by wreszcie pojęli ,ze Kościół nasz Swięty nie zamarł ani nie zastygł w 1965 r.:)

    Nic podobnego, żaden pies i żaden jeż – admin

  3. aga said

    Medjugorie – Różaniec
    Różaniec

    „Weźcie różaniec i módlcie się”
    (2.02.1990)
    , „Różaniec nie jest ozdobą domu, a często ludzie go traktują tylko jako ozdobę. Powiedz wszystkim, aby się na nim modlili”
    (18.03.1985)
    .
    „Pragnę, by w tych dniach ludzie odmawiali każdego dnia chociażby różaniec: tajemnice radosne, bolesne i chwalebne”. Matka Boża wezwała, by to orędzie zostało przyjęte nieugiętą wolą
    (14.08.1984)
    .
    „Proszę rodziny (…), aby modliły się na różańcu wspólnie w rodzinie”
    (27.09.1984)
    ; „Weźcie różaniec i zbierzcie wokół siebie dzieci i całą rodzinę. Taka jest droga wiodąca do zbawienia”
    (2.02.1990)
    . „Wzywam wszystkich kapłanów, zakonników i zakonnice, aby modlili się na różańcu i innych uczyli modlitwy. Różaniec, dzieci, jest mi szczególnie drogi. Przez różaniec otwórzcie mi swoje serce, a będę mogła wam pomóc”
    (25.08.1997)
    .
    „Bóg posłał mnie między was, abym wam pomogła. Jeśli chcecie – przyjmijcie różaniec. Już sam różaniec może dokonać cudów na świecie i w waszym życiu”
    (25.01.1981)

  4. aga said

    PAPIEŻ – JAN PAWEŁ II O TAJEMNICY FATIMSKIEJ

    Jan Paweł II twierdził na spotkaniu z dziennikarzami w Fuldzie (por. “Niedziela” z 3VIII 1998 s. 14 oraz “Miłujcie sie ” nr 3/4 1996 s.3):

    ” Ze względu na powage jej tresci moi poprzednicy nie opublikowali jej [ tzn. tresci „3.Tajemnicy Fatimskiej”]. Z reszta kazdemu powinno wystarczyc to co powiem: jeżeli czyta sie tam, ze oceany zaleja znaczny obszar ziemi, a miliony ludzi beda umierać z minuty na minute – wówczas rzeczywiscie nie powinno sie pragnac opublikowania Tajemnicy. Wielu pragnie ja znać tylko z ciekawosci , dla sensacji, zapominając, ze znajomosc oznacza takze odpowiedzialnosc. Chca tylko zaspokoic ciekawość, lecz jest to niebezpieczne, jesli równoczesnie nie usiluje sie przeciwstawić zlu”. I pokazujac rózaniec powiedzial: ” To jest srodek zaradczy przeciw temu złu. Módlcie sie; módlcie sie i nie pytajcie o wiecej. Wszystko inne powierzcie Matce Bożej”. Na pytanie: co bedzie dzialo sie w Kosciele? – Jan Pawel II odpowiedział: ” Bedziemy sie musieli wkrótce przygotowac na wielkie doświadczenia, które moga nawet domagac sie narazenia naszego zycia oraz poświecenia sie bez reszty Chrystusowi i dla Chrystusa. Moze to byc zlagodzone dzięki naszej modlitwie, ale nie moze byc juz odwrócone, poniewaz tylko w ten sposób może nastapic prawdziwe odnowienie Kosciola. Jakze czesto Kosciól odnawiał sie przez krew. Nie inaczej dokona sie to takze i tym razem. Obysmy byli silni, przygotowani i pełni ufnosci pokladanej w Chrystusie i w Jego swietej Matce. Odmawiajmy wiele razy i często Rózaniec”.

    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/terlikowski:_czy_papieze_zataili_przed_nami_przeslanie_matki_bozej__21138/strona/2

  5. aga said

    Matka Boża o Janie Pawle II

    Drukuj
    Email

    Matka Boża poprzez widzących okazywała swoją szczególną troskę i miłość do Ojca Świętego Jana Pawła II. Zdarzały się sytuacje kiedy uśmiechała się gdy widziała jego portret. Na naszej stronie są już umieszczone wypowiedzi Jana Pawła II na temat Medziugorja. Chcielibyśmy przedstawić teraz wypowiedzi Matki Bożej na temat papieża. Większość słów Maryi pochodzi z początku objawień, z 1982 r., ale istnieją również orędzia z roku 1994 i 2005. Poniżej przedstawiamy Jej orędzia odnoszące się do Jego Świątobliwości Jana Pawła II.

    W drugim roku objawień w Medziugorju, na podstawie przekazu wizjonerów, 13 maja 1982 r., w rocznicę zamachu na Ojca świętego, Matka Boża powiedziała: „Jego wrogowie próbowali go zabić, ale ja go ochroniłam”. Po zamachu kardynał Sodano przypomniał, iż Jego Świątobliwość był przekonany, że to „Matczyna ręka prowadziła tor kuli”. Istotnie, pocisk wystrzelony przez zawodowca w niewytłumaczalny sposób ominął życiowe organy Ojca Świętego, który powiedział później: „Jedna ręka strzelała inna prowadziła kulę.” 26 czerwca 1982, poprzez wizjonerów, Matka Boża przekazała w orędziu następujące słowa dla Papieża: „Niech będzie uważany za ojca wszystkich ludzi, a nie tylko chrześcijan. Niech niestrudzenie i odważnie głosi orędzie pokoju i miłości wśród ludzi.”

    16 września 1982 r., Matka Boża, poprzez Jelenę Vasilj, która wewnętrznie słyszy Jej głos tj. mentalnie, wyraźnie mówi na temat papieża: „Bóg dał mu pozwolenie na pokonanie szatana”.

    Matka Boża oczekiwała od Jana Pawła II, szerzenia orędzia pokoju, co można przeczytać w orędziu kierowanym także do Jeleny Vasilij, mającej odmienny charyzmat od tych, którzy widzą Matkę Bożą:

    „Pragnę też powierzyć papieżowi to słowo, z którym przybyłam do Medziugorja – Pokój. Niech papież niesie pokój na wszystkie kontynenty świata. Niech swymi słowami oraz swym nauczaniem jednoczy chrześcijan. Niech także to przesłanie, które dzięki modlitwie otrzymał od Boga, zanosi przede wszystkim do ludzi młodych. Bóg będzie wówczas dla niego natchnieniem.”

    I rzeczywiście tak było. Jan Paweł II, głosił orędzie pokoju i miłości, jeżdżąc po całym globie, jednocząc ludzi różnych wyznań religijnych. Papież w szczególny sposób upodobał sobie także ludzi młodych i to właśnie on 31 marca 1985 ustanowił Międzynarodowy Dzień Młodzieży. Wielokrotne przemówienia Ojca świętego do młodzieży, świadczą o tym, że pokładał on nadzieję w młodym pokoleniu. Z biegiem lat papież coraz bardziej podupadał na zdrowiu. Powodem jego dolegliwości był także wcześniejszy zamach dokonany prze Ali Agcę. Wielokrotnie trafiał on do polikliniki Gemelii w Rzymie, za sprawą usilnej namowy sekretarza Dziwisza i swojego osobistego lekarza Renato Buzzonettiego. Każdy dzień przynosił mu wiele cierpienia, w którym jednoczył się z Jezusem Chrystusem. Pod sam koniec 1993 r., a także w roku 1994 miały miejsce następujące wydarzenia:

    11 – 12 listopada 1993 – papież przebywał w poliklinice Gemelli (zwichnięty staw barkowy)

    23 stycznia 1994 – papież przewodniczy Światowemu Dniu Modlitwy o Pokój na Bałkanach

    29 kwietnia – 27 maja 1994 – pobyt w poliklinice Gemelli (28 kwietnia papież łamie kość udową)

    25 sierpnia 1994 r. Matka Boża mówi o cierpieniu papieża i o tym, iż modli się o jego wizytę przekazując następujące orędzie:

    „Drogie dzieci! Dziś łączę się z wami w sposób szczególny prosząc o dar obecności mojego umiłowanego Syna w waszej ojczyźnie. Módlcie się dziatki o zdrowie dla mojego najdroższego syna, który cierpi, a którego wybrałam na te czasy. Modlę się i wstawiam u mojego Syna Jezusa Chrystusa, aby urzeczywistniły się marzenia, jakie mieli wasi ojcowie. Módlcie się, dziatki, w szczególny sposób, gdyż szatan jest silny i chce zniszczyć nadzieję w waszych sercach. Błogosławię was. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.”

    8 września 1994 – papież modli się o pokój w Sarajewie. W owym dniu miał być z pielgrzymką w obleganym przez Serbów mieście, ale wizyta została odwołana – z powodów bezpieczeństwa. Natomiast kilka dni później 10 – 11 września 1994 – Papież jedzie z pielgrzymką do Chorwacji.

    W święto Bożego Miłosierdzia w sobotę 2 kwietnia 2005 roku papież umiera w Watykanie. W tym samym dniu rankiem 2 kwietnia, ma miejsce objawienie Matki Bożej w Medziugorju, wizjonerce Mirjanie Dragicević – Soldo. Matka Boża ukazuje się jej każdego 2 dnia miesiąca. Wierni zgromadzeni przy wizjonerce podczas objawienia modlą się za Ojca Świętego, wiedząc, że znajduje się on między życiem, a śmiercią. Po objawieniu Mirjana powiedziała, że zadała pytanie Matce Bożej o Papieża, ale Królowa Pokoju nie odpowiedziała. Przekazała natomiast następujące orędzie: „W tym czasie proszę was, abyście odnowili Kościół” Na pytanie Mirjany: „Czy my będziemy do tego zdolni?”, Matka Boża odpowiedziała: „Drogie dzieci, ja będę zawsze z wami. Moi apostołowie, będę zawsze z wami i będę wam pomagała. Najpierw odnówcie samych siebie i wasze rodziny, a wtedy wszystko będzie łatwiejsze.” Wieczorem o godz. 21.37 papież Jan Paweł II oddaje swoją duszę Bogu wypowiadając tuż przed śmiercią słowa: „Pozwólcie odejść mi do domu Ojca”

    Parę godzin po śmierci papieża Ivan Dragičević przebywający w Stanach Zjednoczonych Ameryki, miał swoje codzienne objawienie. Tym razem jednak, podczas objawienia, gdy Iwan przedstawiał prośby Matce Bożej, po Jej lewej stronie ukazał się Ojciec Święty Jan Paweł II. Ivan przekazał, że papież był młody, radosny i śmiał się. Był ubrany na biało i miał na sobie złotą kapę. Matka Boża powiedziała wówczas: „To jest mój syn, on jest ze mną.” Nasz Ojciec święty był drugim człowiekiem, o którym Matka Boża z Medziugorja zapewniła, że jest w niebie. Pierwszym był Ojciec Slavko Brabarić, o którym w dzień po jego śmierci 25 listopada 2000 Matka Boża powiedziała: „Raduję się z wami i pragnę wam powiedzieć, że wasz brat Slavko narodził się w niebie i oręduje za wami”

    Artur Dobrowolski

  6. aga said

    Drugi wywiad z o. Gabrielem Amorthem

    Ojciec Gabriel Amorth, znany egzorcysta rzymski, dystansuje się od tych, którzy nazywają Objawienia w Medziugorju szatańskimi. „W miejscu tym naprawdę działa Maryja. Wojtyła nie pojechał tam tylko dlatego, aby nie upokorzyć Biskupa Mostaru.”

    Rozmawia Gianluca Barile

    – Jest Ojciec pewien, że Medziugorje to autentycznie Maryjny fenomen, a nie ukryty podstęp szatański?

    O. Amorth: Odpowiem na to pytanie krótko: w Medziugorju naprawdę objawia się Dziewica Maryja, a szatan boi się tego błogosławionego miejsca.

    – Na jakiej podstawie opiera Ojciec tę pewność?

    O. Amorth: Byłem w Medziugorju przynajmniej 30 razy i osobiście doświadczyłem tej bogatej duchowości, którą się tam oddycha i widzi na każdym kroku w obfitych darach spływających z Nieba.

    – O jakich darach Ojciec mówi?

    O. Amorth: Niezliczone tysiące osób przybywają do Medziugorja z całego świata, spowiadają się i odzyskują pokój w Panu, podejmują życie modlitwy, nawracają się na katolicyzm, są uwalniani od opętań szatańskich. A zatem, skoro Ewangelia mówi, że drzewo poznaje się po owocach, jak można twierdzić, że Medziugorje jest dziełem Złego?

    – Sceptycy wysuwają zarzut korzyści materialnych.

    O. Amorth: Jest to niedorzeczność. Żaden z wizjonerów nie wzbogacił się nigdy materialnie dzięki objawieniom. Jeśli ktoś ma dowody na to, że jest inaczej, niech je przedstawi, w przeciwnym razie, niech zamilknie.

    – Między zwolennikami Medziugorje mówi się o milczącej akceptacji objawień przez Sługę Bożego Jana Pawła II…

    O. Amorth: Wprost przeciwnie: nie była ona milcząca! Mogę jednoznacznie stwierdzić, i to bez obawy o wykazanie mi błędu, że Papież nie tylko wierzył w to, iż Maryja objawia się w Medziugorju, ale że chciał nawet udać się tam w pielgrzymce, podczas swojej podróży apostolskiej do byłej Jugosławii.

    – Czy wie Ojciec zatem, z jakiego powodu Papież nie zatrzymał się w Medziugorju?

    O. Amorth: Jan Paweł II był wielkim człowiekiem i okazywał szacunek wszystkim ludziom. Z tego to właśnie powodu, jak mi to opowiedzieli wysocy urzędnicy watykańscy i biskupi będący z Nim w tych dniach w wielkiej zażyłości, zrezygnował z pielgrzymki do Medziugorja, gdzie chciał się pomodlić, aby nie „przeskakiwać” i nie obrażać Biskupa Mostaru, od zawsze wątpiącego w Objawienia.

    – Czy podczas egzorcyzmów wzywa Ojciec Madonnę z Medziugorje?

    O. Amorth: Nie, nigdy, ale to niczego nie oznacza. Zawsze zwracałem się do Niej jako Niepokalanej; ale to tylko drobny szczegół: Dziewica Maryja jest zawsze ta sama, zmienia się jedynie tytuł, którego używamy zwracając się do Niej.

    – Z całą pewnością nie wzywa Jej Monsinior Gemma?

    O. Amorth: Kiedy spotkam mojego przyjaciela Gemma następnym razem, wyjaśnię mu dokładnie dlaczego powinien uwierzyć w te Objawienia. Jest on egzorcystą tak jak ja, może nawet lepszym ode mnie, ponieważ jest biskupem, i dlatego powinien dobrze wiedzieć, że tam, gdzie obfitują nawrócenia, uzdrowienia fizyczne, uwolnienia od demonów i spowiedź sakramentalna, tam nie może działać szatan, tylko sam Bóg. Powiem mu też, żeby pojechał do Medziugorja i zobaczył na własne oczy to, co ja widziałem w ciągu tych wszystkich lat. Jestem pewien, że wtedy Monsinior Gemma też uwierzy.
    radiomaria.it

    http://sftp.milujciesie.org.pl/dzial-informacyjny/aktualnosci/315-drugi-wywiad-z-o-gabrielem-amorthem.html

  7. JO said

    JPII Poparl muzeumanow przeciwko Prawoslawnym SERBOM. Tak to bylo w Jugoslawi. JPII nie zrobnil nic by ratowac Ortodoksyjnych Chrzescian a zaognil….

    Niech Pani przestanie wklejac banialuki o JPII

  8. azotox said

    Przecież to jakaś nawiedzona akukumaniaczka.

  9. Z zezem said

    Panie JO,rozpyla pan AZOTOX !!!

    Co za parchate czasy.

  10. JO said

    ad.0. Takie jak z Zezem..

  11. filip piękny said

    Kosher – mafia czuwa :
    Takich WYPADKÓW było kilka, to też „tutejsza” specjalność
    Kolejny TIR przeciw walecznym księżom Dziś Matki Bożej Królowej a ks. Tadeusz walczy o Chrystusa Króla Polski 22 sierpnia, 17-ta . Ks. Tadeusz Kiersztyn miał wypadek samochodowy – na jego samochód najechał TIR, to było zderzenie czołowe, siła uderzenia poszła na kierowcę, dlatego ks. Tadeusz znajduje się w stanie najcięższym . Pilnie prosimy o modlitwę wstawienniczą za ks. Tadeusza oraz za osobę towarzyszącą. Prosimy szczególnie o Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Króluj nam Chryste – zawsze i wszędzie
    za : Nowyekran

  12. Rosomak said

    Z sieci:

    Tadeusz Kiersztyn nie żyje.

    W dniu 22 sierpnia br. zmarł od ran poniesionych w wypadku samochodowym X. Tadeusz, gorący orędownik Jezusa Chrystusa Króla Polski.

    X. Tadeusz był postulatorem procesu beatyfikacyjnego Rozalii Celakówny.

    Był autorem wielu opracowań na temat spraw Kościoła, należał do nielicznych kapłanów, którzy odważyli się wypowiadać o Soborze Watykańskim Drugim, jako przyczynie zła w Kościele Świętym.

    Śmierć ta jest kolejną nagłą śmiercią całej już rzeszy godnych kapłanów Kościoła Świętego w Polsce, w okresie po II Wojnie Światowej, a co daje asumpt do zastanowienia się nad tym, czy obecny stan jest stanem pokoju, jak to daje się nam zwodniczo kontemplować.

    Jeżeli śmierć ta jest zbrodnią, to X. Tadeusz jest już zbawiony, jako ten, który oddał życie za Chrystusa.

    Został zabity. W ten sam sposób, jak rodzina śp. Filipa Adwenta – admin

  13. Zdziwiony said

    Zatrute źródło MASONERIA – Praca zbiorowa pod redakcją ks. Tadeusza
    Kiersztyna
    Kraków 2010

    (…)
    Kąkol rodzi jeszcze więcej kąkolu

    W czterdzieści lat po Soborze Watykańskim II katolicy
    coraz jaśniej zdają sobie sprawę, że Kościół – Łódź
    Piotrowa wpłynęła na obce morza, burzliwe i ciemne, nad
    którymi nie wznosi się słońce wiary. Proces infiltracji
    masońskiej Kościoła na przestrzeni minionych lat stale się
    pogłębia, zarówno w sferze obyczajów, jak też
    intelektualnej i duchowej. Wystarczy porównać dzisiejsze
    postępowanie katolików, ich przyzwolenie na każde zło
    moralne, na ordynarne słownictwo, na brak szacunku dla
    sakramentów świętych, dla krzyża i innych treści religij-
    nych, z tym, które charakteryzowało ich postępowanie
    jeszcze w latach 70. i 80., a zobaczymy ogromną różnicę.
    Ostateczne zwycięstwo żydo- masonerii nad naszą wiarą i
    nad nami, niesione dziś nie na bagnetach, ale
    „obiektywem i piórem”, zdaje się być bliskie. Tej sytuacji
    tragizmu dodaje fakt, że wielu pasterzy Kościoła zamiast
    bronić owiec, razem z przywódcami z żydomasonerii
    gnają je na pastwiska Asmodeusza.
    Zdrada Jezusa Króla i Jego Kościoła szerzy się pośród
    najwyższej hierarchii. Ks. Gabriel Amorth, egzorcysta
    Watykanu i diecezji rzymskiej, przewodniczący
    Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów, w
    kwietniu 2010 r. podał do publicznej wiadomości, że w
    Stolicy Świętej działa sekta satanistów, do której należą
    księża, biskupi oraz kardynałowie. We wrześniu tego
    samego roku dodał, że Watykan od dawna jest
    infiltrowany przez satanizm, czego przejawem są
    kardynałowie, którzy nie wierzą w Jezusa i biskupi, którzy
    są powiązani z Demonem.
    W szeregach hierarchii Kościoła katolickiego znalazło
    się podstępem wielu żydomasonów, którzy są opętani
    ideologią gnostycko-ka- balistyczną, charakteryzującą się
    nie tyle niewiarą w złego ducha, co przypisującą mu
    ontologiczne dobro i boskość. Działają oni nie tylko w
    Watykanie, ale we wszystkich episkopatach, a im dalej od
    Rzymu, tym sytuacja może bardziej się pogarszać.
    Dotyczy to także Polski, a ponieważ jest to temat
    wstydliwy, na ogół się o nim milczy. Dlatego chcemy
    wyrazić wdzięczność ks. prof. Czesławowi Bartnikowi,
    który w sposób szczery i lakoniczny stwierdza: Niektórzy
    biskupi i niektóre instytucje katolickie korzystają na
    potęgę z pieniędzy masońskich. Większość stanowisk i
    godności kościelnych dla duchownych jest za pieniądze: z
    góry albo z dołu. Najwyższe z nich są niemal zarezerwo-
    wane tylko dla związanych z Narodem wybranym.
    Znane są też Polakom nazwiska tych
    purpuratów-rabinów, którzy szerzą destrukcję wśród
    wierzących, a zwłaszcza z ogromną przewrotnością
    zwalczają działania podejmowane głównie przez
    świeckich na rzecz uznania Pana Jezusa Królem Polski.
    Tym biskupom wtórują różne „autorytety moralne”
    ustanowione już za czasów masona A. Struga oraz liczni
    duchowni, mający nieraz wielki wpływ na kształtowanie
    świadomości, zwłaszcza ludzi młodych. Ograniczymy się
    tylko do wskazania przykładu ks. prof. Mieczysława
    Malińskiego, wieloletniego opiekuna młodzieży
    akademickiej, bo postać ta jest egzemplarną ilustracją
    obecności „konia trojańskiego” w Kościele w Polsce.
    Pomijając już fakt, że ks. Maliński został ogłoszony
    tajnym współpracownikiem bezpieki, chcemy odnieść się
    do jego stwierdzeń gnostyckich i kabalistycznych,
    zawartych w książce mój alfabet, wydanej dzięki dotacji
    celowej Ministra Kultury w 2004 r. Wyłuszcza on w niej
    gnostycką naukę o Jezusie: To nie znaczy, że Jezus ma
    wszystkie przymioty Boga-Absolutu. Wtedy byłby jakimś
    monstrum, nie człowiekiem. A więc Jezus nie jest
    wszechmocny, ani wszechwiedzący, ani wszechobecny.
    Nie jest absolutnym pięknem, miłosierdziem
    najwyższym, najwspanialszym, mądrością najgłębszą,
    dobrem nieskończonym, wolnością wszechogarniającą.
    Owszem, On uczestniczy w tych doskonałościach Boga,
    ale na miarę człowieczą. Jest najwspanialszym
    człowiekiem świata, jest uczestnikiem pełnym Bożej
    natury.
    Jezus przyszedł na świat, jak to sam powiedział: Aby
    świadectwo dać prawdzie. Nie ma tu mowy o
    odkupywaniu nas od grzechu przez Jego mękę i śmierć
    jako zapłacie sprawiedliwości Boga za nasze grzechy. To
    myślenie jest odwołaniem się do Starego Testamentu (…).
    Pan Bóg nie potrzebuje ofiary męki i śmierci Jezusa, aby
    nam grzechy nasze przebaczyć. On potrafi nam je
    wybaczyć, bo jest nieskończenie miłosierny, kocha nas
    jako swoje dzieci, niezależnie jakie byłyby nasze grzechy.
    A nieco dalej głosi kabalistyczną, tajną naukę o szatanie:
    A co z szatanami? Przecież tak jak ludzie są stworzeni
    przez Boga. Jest więc w nich Boża iskra, iskra wolnej
    woli, mądrości i dobra. Oni nie są bezwzględną negacją.
    Gdyby Bóg chciał, w każdej chwili przestaliby istnieć, a
    jednak podtrzymuje ich w istnieniu. (…) To oczywiście
    nie będzie tak, że przyjdzie jakiś moment i nagle
    potępieni ludzie i szatani znajdą się w niebie. To proces,
    który już teraz się w nich dokonuje. Są to prawdziwe
    rekolekcje piekielne. I myślę, że już są tacy nawróceni
    szatani, którzy przeszli przez swoisty piekielny czyściec i
    są zbawieni. Są tu wyłożone demoniczne zasady nowej
    religii New Age, w której nie ma potrzeby uzyskiwania
    przebaczenia na drodze sakramentalnej spowiedzi i w
    ogóle przyjmowania jakichkolwiek sakramentów, bo jeśli
    Jezus jest tylko człowiekiem, to Jego sakramenty są
    zabobonną praktyką. Według zasad tej nowej religii –
    promowanej przez ks. Malińskiego – wszyscy zasługują na
    zbawienie, niezależnie od swego postępowania, a w
    sefirotycznym niebie, tak jak teraz na ziemi, w jednej
    wspólnocie będą katolicy, czarnoksiężnicy, masoni i
    oczywiście szatani!
    Tragiczną rzeczą jest, wobec tych i podobnych herezji,
    milczenie naszych pasterzy, którzy z obowiązku powinni
    czuwać, aby przeciwnik nie zatruł „źródła wody żywej”.
    Ponieważ milczą, zło nieposkromione staje się złem
    dozwolonym i bezkarnie głoszonym na uczelniach kato-
    lickich i w seminariach. Żydomasoneria, aby osiągnąć
    swój ostateczny cel, stara się zniszczyć społeczność
    chrześcijańską przez intelektualne i moralne psucie
    młodzieży, poczynając od najmłodszych dzieci. Z jednej
    strony wpaja się im gnostycko-kabalistyczne przekonania
    (tajną wiedzę) zawartą w bajkach, grach, powieściach,
    filmach i w całej „owsiakowej” pop-kulturze, z drugiej
    strony poprzez systematyczne psucie obyczajów i uczenie
    niemoralności, chce się ich spętać i zniewolonych
    przyprowadzić do tronu Baphometa. Żydomasonerii
    szczególnie zależy na rozwinięciu swej działalności i
    psuciu poglądów w seminariach, bo jest świadoma, iż
    pewnego dnia młodzi seminarzyści zostaną księżmi,
    biskupami, kardynałami, będą kierować i zarządzać
    Kościołem. Doszło już nawet do tego, że w niektórych
    seminariach – jak stwierdza ks. prof. Czesław Bartnik –
    klerykom wolno czytać z czasopism tylko „Gazetę
    Wyborczą”. Cóż, pokrewieństwo poglądów i krwi
    niektórych biskupów z jej naczelnym jest oczywiste.
    Co mają zrobić owce przywykłe do słuchania swych
    pasterzy i podążania za nimi, kiedy przyszły takie czasy,
    że pośród pasterzy pojawiły się wilki? Należy podążać za
    głosem Chrystusa i za tymi biskupami i kapłanami, którzy
    pragną Jego Królestwa i Jego Chwały. Dlatego bacznie
    śledźmy poczynania naszych pasterzy, a szczególnie
    dążenie ich do zaprowadzenia panowania Pana Jezusa na
    polskiej ziemi, a znajdziemy odpowiedź. Trucizna z
    „zatrutego źródła” zmieszana została z „Wodą Żywą”,
    płynie w żyłach Kościoła i nie ma ludzkiego sposobu, aby
    temu zapobiec. Jest jednak ratunek w samym Bogu i On
    sam daje pouczenie, jak możemy zwyciężyć
    apokaliptyczną bestię. Wystarczy uznać Pana Jezusa
    Królem Polski, a On zgładzi ją tchnieniem ust swoich i
    swym przyjściem wniwecz obróci całe jej zwycięstwo
    (por. 2Tes 2,8). Amen!

  14. Kapsel said

    Kapłan przed plutonem egzekucyjnym-Ks.Tadeusz Kiersztyn

    KAPŁAN przed plutonem egzekucyjnym:
    Chciałbym pokrótce przedstawić dramat mego życia poświęconego dziełu Intronizacji Jezusa Króla w naszym Narodzie. Od kilkunastu lat władze duchowne zmuszały mnie, bym zaparł się Jezusa Króla i bym wraz z narodem Izraelskim wybrał Barabasza, tak jak to uczyniły one na fali soborowych przemian.

    Gdy sztandaru Jezusa Króla Polski mimo wszelkich gróźb, kar i nacisków nie chciałem wypuścić z dłoni, postawiono mnie, tak jak ongiś górników z „Wujka”, przed plutonem „egzekucyjnym”, którym dowodził sam kard. Stanisław Dziwisz, i nie strzelano do mnie z broni palnej, lecz popełniono na mnie mord moralny przy użyciu broni, znanej dobrze siłom ciemności. Zanim opiszę te smutne wydarzenia, by były one zrozumiałe, krótko przedstawię historię mego życia, umieszczając w niej linki do najważniejszych dokumentów.

    Moja droga życia
    Nazywam się Tadeusz Kiersztyn i mam obecnie 62 lata. Do zakonu jezuitów wstąpiłem w sierpniu 1971 roku. Studia z zakresu duchowości ukończyłem w Rzymie w roku 1980. Rok wcześniej zostałem wyświęcony również w Rzymie przez papieża Jana Pawła II. W zakonie jezuitów pełniłem funkcje prefekta kleryków, a potem Krajowego Dyrektora Apostolstwa Modlitwy i redaktora naczelnego „Posłańca Serca Jezusowego”. Jednakże cały czas specjalizowałem się w formacji duchowej świeckich.
    Rok 1996 był rokiem przełomowym w moim życiu, gdyż pod wpływem pism Rozalii Celakówny Pan Bóg pozwolił mi przewartościować całą dotychczas zdobytą wiedzę pod kątem Jego królewskiej godności. Dogłębnie zrozumiałem, że to Bóg króluje nad narodami (Ps 47,9) i że On jest jedynym Władcą, Królem królów i Panem panujących (1Tm 6,15). Raduj się ziemio opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla Wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa (Exultet).
    W przeciągu dwóch miesięcy doprowadziłem do otwarcia procesu kanonizacyjnego Rozalii Celakówny, apostołki Jezusa Króla Polski, na terenie Archidiecezji Krakowskiej przez ks. kard. Franciszka Macharskiego, co miało miejsce 5.11.1996 r. Od tej chwili „nasza Rózia” otrzymała tytuł Służebnicy Bożej, a ja poświęciłem cały wolny czas, by z jednej strony wspierać czynności procesowe, a z drugiej strony by głosić Polsce misję Rozalii – wezwanie do ogłoszenia Pana Jezusa Królem Polski przez władze kościelne i państwowe.
    W niecały miesiąc po otwarciu procesu S.B. Rozalii Celakówny ofiarowałem Panu Jezusowi w Bazylice Serca Jezusa w Krakowie, wśród dość dramatycznych okoliczności, wotum – złotą koronę. To wydarzenie spowodowało, że ujawniły się ukryte dotąd w zakonie jezuitów i w Kurii krakowskiej siły liberalne, niewiele mające wspólnego z Objawieniem i z religią katolicką, wrogo nastawione do idei panowania Boga w naszym Narodzie. Głównymi wtedy przeciwnikami Jezusa Króla Polski objawili się: prowincjał jezuitów Prowincji Polski Południowej o. Adam Żak oraz metropolita krakowski ks. kard. Franciszek Macharski, co skutkowało tym, że na drodze zakazów i poprzez różnego rodzaju ostracyzmy próbowano zniechęcić mnie do szerzenia posłannictwa Rozalii. Po dwóch latach utarczek, gdy zorientowano się, że wyżej cenię obowiązek wiary niż względy ludzkie, postanowiono mój problem rozwiązać definitywnie. W czerwcu 1998 r. złożono mnie ze stanowiska Krajowego Dyrektora AM oraz z redaktora naczelnego „PSJ”, a w trzy miesiące potem zażądano ode mnie, bym opuścił Polskę na nieokreślony czas.
    W tym czasie jezuici opcji liberalnej czynili wszystko, by zdyskredytować posłannictwo Rozalii, a zwłaszcza wszystkie działania związane z Intronizacją Pana Jezusa na Króla Polski. Już w lutym 1998 r. o. prowincjał Adam Żak podczas egzorty wygłoszonej do członków wspólnoty jezuickiej na Przegorzałach w Krakowie stwierdził, że misją Kościoła nie jest szerzenie Królestwa Bożego na ziemi, a tylko działalność charytatywna. Ten nieporównywalnie heretycki pogląd, godzący w samą istotę Ewangelii, uświadomił mi, jak dalece Towarzystwo Jezusowe zatraciło ducha swego charyzmatu, a także jak groźne może to być dla Kościoła. W tym czasie bowiem szeptano między jezuitami, że o. A. Żak wraz z bp. T. Pieronkiem oraz bp. J. Życińskim przygotowywali razem przemówienia papieskie przed kolejną podróżą do Polski Jana Pawła II.
    Rozwój wydarzeń, o których należałoby swoją drogą napisać obszerne sprawozdanie, nie pozostawiał złudzeń, że z chwilą mego wyjazdu z Polski zniszczony zostanie proces Rozalii oraz zniszczona zostanie założona przeze mnie Fundacja Serca Jezusa – powód (łac. actor) w procesie kanonizacyjnym S.B. Rozalii Celakówny (dla wyjaśnienia dodam, że powód to „osoba” zajmująca się finansowaniem procesu oraz prowadzeniem Biura Postulacji przez wskazanego przez siebie postulatora kanonicznie zatwierdzonego). Zważywszy na głęboki kryzys wiary w zakonie jezuitów oraz potrzebę wzięcia w obronę Fundacji Serca Jezusa – pełniącej rolę powoda w procesie – i Biura Postulacji S.B. Rozalii Celakówny, moja decyzja brzmiała: Jeśli zakon zmusza mnie do opuszczenia Polski, to wolę opuścić zakon, by zostać w Polsce dla wyżej wymienionych racji. Moją decyzję przedstawiłem w liście do prowincjała z dnia 30 września 1998:
    Powiadamiam, że przed Panem Bogiem i własnym sumieniem podjąłem definitywną decyzję opuszczenia Towarzystwa Jezusowego. Wstąpiłem do Towarzystwa Jezusowego z niezłomną wolą służenia w nim Chrystusowi i bronienia Jego Królestwa na ziemi przed atakami szatana, działającego przez ludzi mu uległych (por. ĆD, Medytacja o dwóch sztandarach). Przez prawie 30 lat coraz bardziej przygniatała mnie świadomość, że Towarzystwo Jezusowe zdradziło swe szczytne ideały, demonstrując w obliczu współczesnych zagrożeń przerażającą pasywność lub – w osobach poszczególnych kapłanów – jawnie spiskując przeciwko Chrystusowi i Jego Królestwu.
    Rozwój wydarzeń z ostatnich miesięcy, dotyczących mojej osoby i mojej działalności, przekonał mnie o beznadziejności co do dalszych prób zrealizowania mego powołania na drodze, którą obecnie kroczy Towarzystwo Jezusowe. Przy okazji z przykrością muszę stwierdzić, że poziom moralny, jak również poziom świadomości teologicznej Ojca Prowincjała, które ujawniły się zwłaszcza w prowadzonych ze mną rozmowach, były dla mnie w najwyższym stopniu gorszące. Jestem głęboko przekonany, że prowadzi Ojciec Prowincję sobie powierzoną do duchowego samozniszczenia, szkodząc tym samym całemu Kościołowi.
    Biorąc to wszystko pod uwagę, dalsze przebywanie w Towarzystwie Jezusowym niesie dla mnie nieuchronną groźbę zmarnowania życia i budzi poważne obawy o zbawienie wieczne. Dlatego też, doświadczając wielkiej udręki duchowej, którą powoduje powyższa świadomość, jak też psychicznej niemożności dalszego wywiązania się ze ślubów zakonnych, złożonych przeze mnie w dobrej wierze w Towarzystwie Jezusowym, ze swej strony w sposób całkowicie wolny i świadomy z dniem dzisiejszym zrywam te więzy, które łączą mnie z Zakonem poprzez śluby, równocześnie komunikując, że rozpoczynam stosowne starania, by zerwanie tych więzów zostało także uznane od strony formalnej przez kompetentną władzę kościelną.
    Dom Zakonny, w którym obecnie przebywam, opuszczę w terminie podanym mi przez Ojca w liście z dnia 29 września 1998 r., tj. do dnia 8 października 1998 r.
    Zgodnie z zapowiedzią opuściłem zakon w październiku 1998 roku, przenosząc się do Wspólnoty św. Klaudiusza, jednostki prawnie działającej w ramach Fundacji Serca Jezusa. Jednakże oficjalne rozwiązanie więzów z zakonem według prawa mogło nastąpić wyłącznie na drodze dymisji udzielonej mi przez zakon. Po rocznym oczekiwaniu dymisję z zakonu otrzymałem w dniu 25 września 1999 r. Rozpocząłem wtedy starania, by znaleźć przychylnego mi biskupa i tu objawiła się twarda rzeczywistość: zbyt potężnych miałem wrogów, by moje poszukiwania zostały uwieńczone sukcesem.
    Chcąc uratować mą godność bezlitośnie szarganą przez dawnych współbraci, ujawniłem powody mego odejścia z Towarzystwa Jezusowego listem otwartym Do Jezuitów. Natomiast, by uratować me kapłaństwo, musiałem uciec się do niezamierzonego zresztą fortelu. W 2000 roku zwróciłem się do ks. kard. Macharskiego z pisemną prośbą o zezwolenie mi na wykonywanie święceń na rzecz Wspólnoty św. Klaudiusza. Ponieważ na mój list nie otrzymałem odpowiedzi od ks. Kardynała, pozwoliło mi to uchwycić się prawa do wykonywania czynności kapłańskich w oparciu o pozwolenie domniemane (zdjęcie 1, zdjęcie 2). Dla wyjaśnienia dodam, że „Kodeks Prawa Kanonicznego” zostawia w tym względzie dość szeroki margines, dzięki któremu mogłem rościć sobie prawo do wykonywania święceń (kan. 269, 693, 701, 1335). Jedynie suspensa (dekret zakazujący wykonywania święceń) udzielona mi w formie deklaratywnej przez kompetentną władzę kościelną mogła pozbawić mnie nabytego w powyższy sposób prawa do wykonywania święceń na rzecz Wspólnoty św. Klaudiusza. Suspensy nigdy nie otrzymałem. Jednakże Kuria krakowska i jezuici z Krakowa robili wszystko, by zmusić mnie do zaprzestania posługi kapłańskiej, co praktycznie pozbawiłoby mnie możliwości szerzenia misji Rozalii.

    Skazani na unicestwienie
    Zaczęło się na początku roku 1999 od haniebnego ataku (zdjęcie 1, zdjęcie 2, zdjęcie 3, zdjęcie 4/1, zdjęcie 4/2) bpa Kazimierza Nycza na Fundację Serca Jezusa, co zarazem uderzało w proces Rozalii (pamiętajmy, że Fundacja była powodem w procesie) oraz miało na celu pozbawienie mnie jakiegokolwiek oparcia i możliwości działania. Metoda Kurii krakowskiej polegała na tym, by na pierwszym etapie działań w tej sprawie stworzyć pozory własnej bezstronności. Stąd nagle pojawiła się jakaś grupa osób świeckich, na interwencję której Kuria musiała zająć się sprawą Domu Rekolekcyjnego Fundacji.
    Wyjaśnienia Fundacji na chwilę ostudziły niszczycielskie zapędy bpa K. Nycza – jak sądzę, będącego jedynie wykonawcą poleceń ks. kard. F. Macharskiego. Jednakże racje wyższe, domagające się zniszczenia Fundacji musiały wziąć górę nad zdrowym rozsądkiem, bo po pięciu miesiącach milczenia bp K. Nycz wydał niezwykle przewrotny komunikat. Z jednej strony rzucał on tyle niejasny, co głęboki oszczerczy cień na Fundację, a z drugiej strony izolował ją od kapłanów i wiernych pod płaszczykiem troski o dobro (a jakże) dzieci.
    Drugi etap działań w tej sprawie polegał na tym, by komunikat dotarł do możliwie jak największej ilości ludzi. Opublikowano go w Biuletynie diecezjalnym, a następnie zadbano, by za pośrednictwem głównie ludzi świeckich dotarł on do najdalszych ośrodków i osób utrzymujących od lat łączność z Fundacją. Przypuszczam, że zasadniczy wpływ na te działania Kurii krakowskiej mieli jezuici, gdyż jeszcze w 2006 roku, po upływie 6 lat, o. Tadeusz Chromik rozsyłał nadal komunikat po całej Polsce osobom świeckim. Dla wyjaśnienia dodam, że komunikat „omijał” moją osobę, gdyż wtedy jeszcze formalnie należałem do Towarzystwa Jezusowego i nie było podstaw prawnych do bezpośredniego ataku na mnie, lecz pośrednio, ponieważ zamieszkałem w w/w Domu Fundacji, był przede wszystkim bezlitosnym ciosem we mnie. Przy okazji składam hołd osobom, które wtedy zarządzały Fundacją i prowadziły Dom Rekolekcyjny, bo cierpienie mi zadane z taką samą mocą spadło i na nie.
    Oprócz ogromu poniesionych przeze mnie i przez Fundację upokorzeń ten atak nie przyniósł oczekiwanego skutku. Niemniej kampanię oszczerstw i pomówień, zarówno jezuici, jak i Kuria krakowska, kontynuowali w latach następnych. Nie ustawali w zniesławianiu mnie, udzielając fałszywych informacji, że zniszczyłem Apostolstwo Modlitwy, że porzuciłem kapłaństwo, że jestem suspendowany (przodował w tym kolejny jezuicki prowincjał o. Krzysztof Dyrek, rektor Bazyliki Serca Jezusa, o. Kazimierz Trojan, o. Tadeusz Loska i kilku innych jezuitów) lub że zostałem wyrzucony z zakonu i że nie mam prawa wykonywania święceń (przodowała w tym Kuria krakowska). Ponadto powyższe instytucje wbrew prawu i oczywistym faktom zniesławiały nadzorowane przez Fundację Serca Jezusa Biuro Postulacji S.B. Rozalii Celakówny twierdząc, że takowe nie istnieje, a jeśli działa, to nielegalnie. Z tego powodu zabroniono w Posłańcu Serca Jezusowego umieszczać adres Biura Postulacji, a wkrótce potem całkowicie usunięto z niego rubrykę poświęconą Rozalii.
    Należałoby postawić pytanie, skąd u powyższych osób brał się ten zapał w niszczeniu Fundacji, Biura Postulacji i mnie? Według mego wieloletniego rozumienia całości wydarzeń odpowiedź jest jedna: to paniczny lęk i bunt wobec misji, która jest złączona z postacią Rozalii Celakówny, wyzwalały u nich tę skrajną determinację, którą można zrozumieć tylko w kontekście działań królestwa ciemności. Chodzi przecież o rzecz zasadniczą – jaki duch przejmie władzę nad światem!
    Jak dalece Kuria krakowska podległa ks. kard. Franciszkowi Macharskiemu oraz jak dalece jezuici krakowscy sprzymierzyli się w zniszczeniu misji Rozalii, zmierzającej do poddania Polski pod władzę Jezusa Króla, świadczą takie działania, jak:
    · Stanowczy opór ze strony jezuitów i Kurii krakowskiej wobec projektu złożenia wotum – złotej korony – w Bazylice Serca Jezusa w Krakowie;
    · Nie dopuszczenie do wystawienia sarkofagu S.B. Rozalii Celakówny w Bazylice Serca Jezusa w Krakowie i do ekshumacji jej doczesnych szczątków z Cmentarza Rakowickiego, mimo poczynionych wszystkich wcześniejszych umów, uzgodnień prawnych i zezwoleń konserwatorskich. Ten akt wrogości powyższych władz wymaga odrębnego opracowania;
    · Systematyczne zwalczanie, oczernianie i pomawianie mojej osoby, zwłaszcza przez jezuitów. Jest to o tyle niezwykłe, że co roku paru jezuitów opuszcza zakon lub przebywa poza nim nielegalnie i nigdy się nie zdarzyło, by reszta jezuitów się nimi „interesowała” w ten sposób. Zatem powód tych prześladowczych działań musiał mieć jakieś ukryte tło – jak sądzę, wrogość wobec Jezusa Króla Polski;
    · Odmawianie przez 7 lat przez Metropolitę Krakowskiego podpisania gotowych dokumentów i zamknięcia procesu Rozalii na etapie diecezjalnym;
    · Bestialskie zniszczenie przez Kurię krakowską w roku 2001 zachowanego w dobrym stanie domu rodzinnego S.B. Rozalii Celakówny, tej najcenniejszej pamiątki – swoistej relikwii po niej – dla Kościoła powszechnego. Podstawowe informacje odnośnie do tej sprawy znajdziesz w dziale proces kanonizacyjny – dom rodzinny Rozalii, a całość czeka na bardziej szczegółowe opracowanie. Dodam tu tylko, że w tamtym czasie wydawało się, że zarówno mój los, jak i los Fundacji i Biura Postulacji jest już przesądzony i że wszyscy znikniemy razem z domem rodzinnym Rozalii po cichu i bez śladu, co ośmielało do podjęcia barbarzyńskiego działania. Stało się jednak inaczej.

    Między tymi faktami, a faktem otwarcia procesu Rozalii przez ks. kard. Franciszka Macharskiego wydaje się, że zachodzi sprzeczność, bo przecież otwarcie procesu świadczy o czymś innym. Niestety tak wydawać się może jedynie osobom nie znającym okoliczności otwarcia procesu Rozalii. Wyjaśnienie tej pozornej sprzeczności jest proste: od śmierci Rozalii minęło 50 lat, a od starań wyniesienia jej na ołtarze podejmowanych przez ks. Dobrzyckiego ponad 20 lat. Gdy w 1996 roku podjąłem starania o otwarcie procesu, ks. Kardynał miał dość mgliste wyobrażenie o Rozalii, pamiętając tylko, że swe życie poświęciła wenerycznie chorym. Ani on, ani nikt z biskupów decydujących o otwarciu procesu, nie znał jej posłannictwa. Z kolei przy prezentowaniu przyszłej kandydatki na ołtarze Biskupom Polskim wymaga się tylko ukazania heroiczności jej cnót, wiary i życia. Dlatego o misji Rozalii przed otwarciem procesu nikt nie wspomniał. Gdy po otwarciu procesu ujawniła się jej misja, wywołało to ogromny niepokój w Kurii krakowskiej i chęć wycofania się z tej, dla nich błędnej, decyzji.

    Działalność na rzecz Intronizacji
    Od 2003 r. na wielką skalę zacząłem szerzyć w Polsce misję Rozalii – Intronizację Jezusa Króla Polski. Ukazała się moja książka Ostatnia walka o Bogu Królu w dziejach świata i o Jego przeciwniku Lucyferze. Książka zyskała bardzo przychylne opinie ks. prof. Czesława Bartnika oraz abpa Stanisława Wielgusa i cieszy się do dziś powodzeniem. Opracowaliśmy „Siedmiodniowe nabożeństwo intronizacyjne” oraz została wykonana i seryjnie powielana figurka Jezusa Króla Polski. To wszystko sprawiło, że dzieło Intronizacji Jezusa na Króla Polski zaczęło rozwijać się żywiołowo.
    Początkowo największym zagrożeniem dla szerzonego przez nas posłannictwa Rozalii było wypaczanie jego istoty przez tzw. Wspólnoty dla Intronizacji Najświętszego Serca. One to w osobach swych liderów: p. Ewy Nosiadek, p. Stanisława Leniartka, o. Henryka Klimaja, o. Jana Mikruta często w sposób naiwny i fanatyczny zastępowały Intronizację Osoby Chrystusa Króla Intronizacją Jego Serca. W ten sposób postać Jezusa Króla przysłaniały Jego Sercem, w efekcie sadowiąc na tronie nie Osobę, a tylko jeden z Jej organów, choć godny największego uwielbienia, to jednak nie wyrażający majestatu, wszechwładzy i osobowej godności Boskiego Króla. By zobrazować dramat tej pomyłki, ucieknę się do obrazu zaślubin: Proszę sobie wyobrazić sytuację, że pan młody pragnie zawrzeć związek małżeński nie z osobą, lecz z sercem swej narzeczonej. Czy byłby możliwy taki związek małżeński? Tak samo niemożliwa jest Intronizacja Serca – postawienie Serca w miejsce Osoby Króla.
    W trosce o czystość kultu Jezusa Króla, a także, by nie utożsamiano działalności Biura Postulacji z działaniami osób niekompetentnych, postanowiliśmy zwrócić się w tej kwestii do kard. Franciszka Macharskiego listem z dnia 04.09.2004 r. Ku naszemu zaskoczeniu zdarzyło się, że odpisał na list do niego skierowany:
    Jednakże już następna próba porozumienia się w sprawie Intronizacji z księdzem Kardynałem okazała się być nieudana. Poprosiliśmy o udzielenie imprimatur na „Siedmiodniowe nabożeństwo intronizacyjne” i choć opinia cenzora była pozytywna, to jednak imprimatur nie dano argumentując, że książka zawiera nabożeństwo intronizacyjne wg pism Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny w sytuacji, gdy nie został jeszcze zakończony proces beatyfikacyjny. Na tym skończyła się ta lekka odwilż i nastąpiła dalsza twarda walka o uznanie Jezusa Królem Polski.
    Rozchodziły się materiały intronizacyjne i sprawa posłannictwa Rozalii stawała się coraz bardziej znana. Lecz równocześnie coraz więcej księży biskupów oraz księży o orientacji liberalnej lub wprost promasońskiej poczęło atakować dzieło Intronizacji Jezusa na Króla Polski. Najskuteczniejszym zaś sposobem jego zwalczania było zajadłe oczernianie mnie i współdziałających ze mną podmiotów. W tej walce z Jezusem Królem nadal przodowali jezuici i Kuria krakowska. Niektórzy jezuici jak na przykład: o. Stanisław Łucarz, o. Ryszard Machnik, o. Marek Wójtowicz pisali artykuły o tym, że Pan Jezus pragnie tylko korony cierniowej, że jest sługą pokornym człowieka i ani myśli nad nim panować. Po Polsce rozesłano misjonarzy, którzy pod kierunkiem o. S. Móla SJ podczas rekolekcji misji parafialnych „wylewali” kubły pomyj na mnie i na prowadzoną przeze mnie działalność intronizacyjną. Inni jezuici, jak na przykład o. Krzysztof Dyrek, o. Tadeusz Chromik, o. Tadeusz Loska, swymi informacjami zasiewali nieufność wobec misji Rozalii i mojej osoby, a poszukujących prawdy lub sensacji odsyłali do Kurii krakowskiej. Ta z kolei potwierdzała wcześniejsze dezinformacje dotyczące mnie i Biura Postulacji.
    Ze smutkiem obserwowałem, jak złote ziarno prawdy o królowaniu Jezusa nad naszym Narodem, posiane nieraz w najdalszych częściach Polski, było szybko odnajdywane przez kruki ciemności i niszczone. Ludzie zapalali się do Intronizacji Jezusa na Króla Polski, ale zmrożeni informacjami o „Szczyglicach”, płynącymi z najbardziej autorytatywnych źródeł często zamieniali swój zapał do Intronizacji na żądzę zniszczenia mego imienia i wszystkiego tego, co z nim się łączyło – przede wszystkim moich publikacji o Jezusie Królu Polski. Eskalacja działań zniesławiających mnie była tak wielka, że postanowiłem szukać obrony u Episkopatu Polski. Do prawie wszystkich biskupów wysłałem list z prośbą o pomoc, dołączając do niego dokumenty obrazujące moją sytuację oraz metody niszczenia mnie. Jednakże pasterze byli zbyt zajęci swoimi sprawami, by zawracać sobie głowę tym małym epizodem w życiu Kościoła w Polsce. Owszem z Sekretariatu Episkopatu Polski otrzymałem odpowiedź, w której zawarte są słowa współczucia, ale która do sprawy nic nie wniosła.

    Objawiona nienawiść do Jezusa Króla Polski
    Zmiana na stanowisku metropolity krakowskiego budziła we mnie nadzieję. Nowy Arcybiskup Krakowa, okryty sławą po zmarłym Janie Pawle II, zasiadając na swym tronie w Katedrze wawelskiej może uzna prawa Pana Jezusa do korony Polski? Początki nowych rządów metropolią krakowską były dość obiecujące. Przede wszystkim nastąpiła wymiana urzędników na najważniejszych stanowiskach w Kurii, a ksiądz Kardynał czynił wrażenie człowieka otwartego i życzliwego.
    Poczynając od 2005 roku, udawały się do księdza kard. Stanisława Dziwisza delegacje w mojej sprawie i w sprawie zamknięcia procesu. W czasie tych spotkań nigdy nie padły z jego strony nieżyczliwe słowa, lecz tematu też nigdy nie podjął, ograniczając się do grzecznościowych gestów. Odczekawszy nieco aż po ingresie przeminie pierwszy natłok wydarzeń, udałem się 5.11.2005 r. do ks. abpa Stanisława Dziwisza na rozmowę, by przedstawić mu prośbę o kanoniczne uregulowanie mej sytuacji. Prośbę tę przedstawiłem również na piśmie, do którego dołączyłem szereg dokumentów obrazujących moje dotychczasowe starania i źródło dotychczasowych moich trudności. Otrzymałem ustne zapewnienie od ks. abpa S. Dziwisza, że odpowiedź w mej sprawie dostanę na piśmie. Gdy czas oczekiwania na nią przedłużał się, rozpocząłem starania o powtórne z nim spotkanie. Ks. Sekretarz indagowany dwukrotnie przeze mnie w lutym i w kwietniu 2006 roku za każdym razem polecał mi nadal czekać.
    Jednakże czas mierzony wydarzeniami intronizacyjnymi biegł o wiele szybciej i nie pozwalał mi na bezczynność. Angażując się w te wydarzenia, coraz bardziej narażałem się środowiskom wrogim Jezusowi Królowi Polski. Na przełomie kwietnia i maja 2006 roku odbyła się „burzliwa” dziewięciodniowa adoracja w Katedrze wawelskiej, uwieńczona Aktem intronizacyjnym Jezusa Króla Polski. Mnożyły się pielgrzymki intronizacyjne i różne akcje promujące Intronizację. Coraz częściej zapraszano mnie do różnych ośrodków w Polsce z prelekcjami na temat Intronizacji Jezusa Króla Polski, w tym dwukrotnie do Warszawy na spotkanie z parlamentarzystami. Podczas tych spotkań przekazywałem Boże wezwanie do uznania Pana Jezusa Królem Polski, co według objawień udzielonych Rozalii ma być warunkiem ocalenia naszego narodowego bytu. Po tych spotkaniach docierały do mnie różne odgłosy, bądź przychylności, bądź wrogości. Zdawałem sobie sprawę, że narastająca w Polsce fala żądań Intronizacji Jezusa na Króla Polski zmusza poszczególne osoby i całe środowiska, nie wyłączając ludzi Kościoła, do opowiedzenia się po którejś ze stron. Niestety z Kurii krakowskiej zaczęła sączyć się w mym kierunku narastająca wrogość. Na domiar złego okazało się, że najbliższy przyjaciel o. A. Żaka, który teraz piastuje w Rzymie jedno z najwyższych stanowisk w Towarzystwie Jezusowym, człowiek najbardziej wpływowy z krakowskich jezuitów, o. Bogusław Steczek, był mocno związany poprzez Rzym z obecnym Metropolitą, co nic dobrego nie wróżyło moim staraniom.
    Ponadto kwestia Intronizacji pod koniec roku 2006 osiągnęła w Polsce stan wrzenia, gdy media ujawniły treść projektu poselskiej uchwały o nadanie Panu Jezusowi tytułu: Jezus Król Polski. Siły wrogie tej inicjatywie, odrzucające Jezusa Króla Polski, obecne także pośród hierarchii przystąpiły wprost do furialnego ataku na propagatorów i zwolenników Intronizacji. Zdawałem sobie sprawę, że siłą rzeczy znajdę się w samym centrum zmagań i represji, ale nie przypuszczałem, że okażą się one tak brutalne.
    Dotychczas architekci obrony Polski przed Jezusem Królem pośród kościelnej hierarchii starali się ukryć swą postawę przed Narodem albo milcząc, albo udzielając wymijających odpowiedzi. Jednakże zostali zmuszeni do ujawnienia swych przekonań, gdy posłowie projektodawcy uchwały, nadającej Panu Jezusowi tytuł: Jezus Król Polski, zwrócili się z pisemną prośbą do Episkopatu o zajęcie w tej sprawie stanowiska. Ani przyzwolenie, ani zakaz bądź ze względów politycznych, bądź ze względów religijnych, nie wchodziły w grę. Zdecydowano się na trzecią możliwość, będącą klasycznym półśrodkiem: postanowiono zamknąć proces Rozalii na terenie Archidiecezji krakowskiej, jednocześnie zobowiązując posłów do zaniechania działań w sprawie powyższej uchwały. Pozwoliło im to na zachowanie twarzy, a jednocześnie, przynajmniej chwilowo, oddalić widmo uznania Jezusa Królem Polski. Prawdopodobnie w tych rachubach zamkniecie procesu było z dwojga złego mniejszym złem, gdyż w Rzymie dalszy proces Rozalii można zagrzebać na wiele, wiele lat. Tak więc od siedmiu lat zablokowany proces z racji – jak sadzę – politycznych, a nie religijnych ruszył z miejsca, ale bez oznak przychylności ze strony ks. kard. S. Dziwisza, co potwierdziły potem wszystkie okoliczności związane z zamknięciem procesu S.B. Rozalii Celakówny.

    Egzekutorzy w akcji
    Pierwszą ciemną chmurą zapowiadającą burzę był list Kanclerza Kurii, ks. Piotra Majera, do prof. A. Flagi, napisany w imieniu Kardynała na dwa tygodnie przed zamknięciem procesu. W liście tym ks. Kanclerz „ni w pięć ni w dziewięć” kwestionował moją osobę, stwierdzał że Biuro Postulacji S.B. Rozalii działa w Szczyglicach nielegalnie, a także przypisywał środowiskom patriotyczno-narodowym, upominającym się o wyniesienie Rozalii na ołtarze oraz o Intronizację Jezusa na Króla Polski, motywy polityczne. Te trzy oskarżenia miotane przez Kurię krakowską niczym pociski miały zniszczyć naszą satysfakcję i przyszłe korzyści dla Intronizacji Jezusa Króla, płynące z faktu zamknięcia procesu Rozalii. Oczywiście na list skierowany do Ks. Kardynała (zdjęcie 1, zdjęcie 2/1, zdjęcie 2/2, zdjęcie 3/1, zdjęcie 3/2), będący mimo wszystko próbą wyjaśnienia tych pomówień, pan prof. A. Flaga nie otrzymał odpowiedzi. W miarę jak zbliżał się termin zamknięcia procesu, gęstniała atmosfera sekretu i niepewności, co wydarzy się podczas jego zamknięcia. Wytworzyła się sytuacja bardzo niezręczna, bo z jednej strony Kuria traktowała Fundację i Postulację jak intruzów, a z drugiej strony, by proces był ważnie zamknięty musiała uznać ich umocowanie kanoniczne w procesie.
    Nadszedł 17 kwietnia 2007 r., dzień zamknięcia procesu. Ponieważ sesja końcowa procesu została utajniona, na „salę obrad” przybyły osoby mające z urzędu obowiązek lub prawo do wzięcia udziału w jej przebiegu. Dlatego dla przedstawicieli Fundacji Serca Jezusa oraz Biura Postulacji zaskoczeniem było, że oprócz Członków Trybunału, na sesję przybyło kilku zaproszonych jezuitów. Spotkały się zatem połączone siły Kurii krakowskiej z jezuitami, by przeprowadzić zamknięcie procesu S.B. Rozalii Celakówny. Gdy wszystkim urzędowym formalnościom stało się zadość i gdy akta zamykające proces zostały opatrzone podpisami i pieczęciami, szybko wyjaśniła się tajemnicza obecność jezuitów. To właśnie im ksiądz Kardynał zlecił troskę o dalsze prowadzenie procesu Rozalii oraz dbałość – jak to sam nazwał – o czystość jej posłannictwa! Przy okazji chciałbym zapoznać Państwa z bardzo ciekawym dokumentem z 1996 roku świadczącym o zadziwiającej metamorfozie podejścia jezuitów do sprawy procesu Rozalii.
    Osoby reprezentujące Fundację i Biuro Postulacji wyszły z sesji końcowej procesu Rozalii pokonane, z poczuciem wielkiej krzywdy. Jednakże oścień nienawiści nie przeciw nim był wymierzony. W dwa dni potem „pluton egzekucyjny” został uzbrojony w niepodpisaną Informację na temat działalności ks. Tadeusza Kiersztyna i jakby pazernemu złu tego było mało, w drugiej części Informacji zamieszczono (jedyną zresztą) oficjalną wiadomość o zamknięciu procesu Rozalii. Postąpiono tak w tym celu, by błoto, którym mnie obrzucano, skapywało na Rózię, na jej proces i misję – zaprawdę diabelski pomysł, by zniechęcić ludzi do ogłoszenia Pana Jezusa Królem Polski:
    Treść tej informacji, bez uprzedniej rozmowy ze mną, bez powiadomienia mnie o niej i bez możliwości ustosunkowania się do stawianych mi zarzutów, jest przemyślaną próbą dokonania moralnego mordu na mojej osobie przez kurialny „pluton egzekucyjny”.
    Powyższą informację Kuria krakowska udostępniła bezzwłocznie zorganizowanej przez p. Annę Krzyk grupie osób świeckich, by mogły ją upowszechnić z odpowiednim komentarzem we wszystkich środowiskach, z którymi do tej pory współpracowałem lub które mnie znały i ceniły. Od tych osób droga okrężną dowiedziałem się o rozsyłanej po Polsce informacji i o wyjątkowo perfidnym załączniku, który z ofiary czyni winowajcę, a z oprawcy dobrodzieja. Posłużono się zatem tą samą metodą, którą Kuria wcześniej przetestowała w zwalczaniu Fundacji, udoskonalając ją o tyle, że pod Informacją nie było już podpisu, by ewentualna odpowiedzialność za nią spadła na wielu, a zatem na nikogo!
    Oto treść załącznika do Informacji przekazywanego głównie drogą elektroniczną:
    Gdyby ten tekst pisał sam diabeł, to mógłby być z niego dumny, gdyż nie zawiera on ani jednego prawdziwego stwierdzenia, oprócz informacji o możliwości zakupu zdjęć.
    Znajomy ksiądz mnie ostrzegał, że według Marii Valtorty w czasach ostatecznych na dziesięć osób siedem będzie Judaszami. Ponieważ trzon tej grupy utworzonej przez p. Annę Krzyk stanowią osoby, które przez dłuższy okres czasu podawały się za moich przyjaciół, w pewnym momencie przejętych przez jezuitów, potwierdza się moje przypuszczenie, że Ostatnia walka już nastała.
    Uderzenie to jakoś przeżyłem. Nie pozostało mi zatem nic innego, jak odnieść się do informacji oficjalnym listem napisanym w dniu 3 maja 2007 r. (zdjęcie 1, zdjęcie 2):
    Na powyższy list odpowiedzi nie otrzymałem. W naszych czasach powstał zwyczaj, że do terrorysty faktycznego, czy urojonego strzela się bez uprzedzenia, a z postrzelonym się nie rozmawia, lecz szuka się sposobności, aby go dobić. Ponieważ w walce ze mną komando świeckie okazało się za mało skuteczne i za mało przebiegłe, znów padł rozkaz użycia w walce ze mną „broni” cięższego kalibru. Informację na temat mojej rzekomej działalności wydrukowało w nr 22/2007 Źródło – tygodnik rodzin katolickich, szczycący się tym, że broni życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
    Niezwłocznie do akcji przystąpili także jezuici, propagując po Mszach św. w Bazylice Serca Jezusa i na czuwaniach nocnych Informację. „Zadbali” także o czystość misji Rozalii, głosząc wiernym konieczność przeprowadzenia Intronizacji Serca Jezusa zamiast Intronizacji Jezusa Króla.
    Jak tu się bronić, gdy wilki zewsząd atakują? Napisałem list z prośbą o pomoc do wszystkich Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów Polskich, dołączając Informację i moją na nią odpowiedź. Odpisali mi tylko trzej hierarchowie (zdjęcie 1, zdjęcie 2, zdjęcie 3).
    Napisałem także w sprawie wydrukowanego w Źródle paszkwilu list na ręce Redaktora naczelnego dr inż. Adama Kisiela – czekam na odpowiedź.

    Z pomocą przyszły mi organizacje narodowo-patriotyczne od dawna walczące o uznanie Pana Jezusa Królem Polski. Organizacje te wysłały piękny list do Kongregacji w Rzymie (zdjęcie 1, zdjęcie 2, zdjęcie 3) oraz wykazały moje zasługi w liście skierowanym do kard. S. Dziwisza (zdjęcie 1, zdjęcie 2, zdjęcie 3), później wydrukowanym w Źródle nr 20/2007. ponadto z pomocą modlitewną przyszło mi wiele osób i organizacji z Polski i z zagranicy. Wszystkim tym organizacjom i osobom serdecznie dziękuję za podtrzymanie w mych rękach sztandaru Jezusa Króla Polski. Natomiast do Jego przeciwników apeluję w imię Boga: Opamiętajcie się!

    ks. Tadeusz Kiersztyn

    Szczyglice, dnia 9 czerwca 2007 r.

    http://www.rozalia.krakow.pl/wiadomosci/-news,12.htm

  15. Piotrx said

    Re 12:

    „Tadeusz Kiersztyn nie żyje.”

    bardzo smutna wiadomość , kolejny „niewygodny” człowiek został zamordowany ..

    Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie ….

    Wspomnienie jego osoby i trudnej drogi jaką przeszedł – tekst z 2007 r

    Kapłan przed plutonem egzekucyjnym-Ks.Tadeusz Kiersztyn

    http://poznajmy-prawde.blog.onet.pl/Kaplan-przed-plutonem-egzekucy,2,ID404153175,n

  16. Piotrx said

    Re 14: Pan Kapsel mnie ubiegł , dziekuję za cenny wpis

  17. Kapsel said

    ks.Tadeusz Kiersztyn – Prawda o Intronizacji Chrystusa Króla Polski

    Ks.Tadeusz Kiersztyn razem z ks.Natankiem to dwaj niezłomni Rycerze Jezusa Chrystusa Króla Polski !

    Pytam teraz

    Jak czuje się teraz Tan który ks.Natanka zalicza do

    Typowe Talmudyczne Dzialanie

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/21/od-wladywostoku-po-odre/#comment-194733

  18. anna said

    Stara rzymska zasada:;wysłuchaj drugiej strony;
    Emocje wokół objawień prywatnych.
    Odpowiedzi na zarzuty wobec Vassuli Ryden..Ks. dr Michał Kaszowski
    http://www.voxdomini.pl/vass/emocje.html

  19. Rosomak said

    Ad.17 Miałem szczęście wziąć udział w tym spotkaniu (dla mnie jedynym) z ks. Tadeuszem Kiersztynem. Mam o Nim i Jego posłudze jak najlepsze zdanie, co wynika także z opowieści wuja mojej żony (niedoszłego paulina) o Jego pełnej poświęcenia pracy w Szczyglicach. Polecam m.in. książkę ks. Tadeusza Kiersztyna „Ostatnia walka”.
    Co do Jego „wypadku”, to mam wewnętrzne przeświadczenie graniczące z pewnością, że Jego śmierć nie była przypadkowa, wpisuje się bowiem w czarną serię wielu podobnych zdarzeń, które potwierdzają tragizm sytuacji, w której znaleźli się nie tylko Prawdziwi Obrońcy Wiary, ale także my wszyscy (tj. Ludzie Dobrej Woli). Nie potrafimy się żadną miarą skonsolidować, a zwłaszcza pomóc Tym, którzy tego potrzebują, gdyż Oni szukając Prawdy i próbując nas ostrzec przed Złymi Ludźmi nadstawiają za nas głowę.

    P.S.
    Wybaczcie proszę, że w tym miejscu i takiej żałobnej chwili o tym pierwiastku osobistym nadmieniam, ale…
    Pisałem tu już dawniej, jak to w maju 2007 r. jadąc na prelekcję (historia lokalna) byłem wcześniej przez pewnych ludzi z „własnego” środowiska ostrzegany, niby to w przypadkowej rozmowie, aby odpuścić sobie pewien temat związany z analizą porównawczą społeczności zamieszkującej moje miasteczko przed i po II WŚ. W dochodzeniu do prawdy, temat wydawał się w obliczu odnalezionych przeze mnie materiałów na pozór neutralny, a jednak mimochodem, zacząłem stąpać – jak się okazało – po kruchym lodzie. Po zaaplikowaniu mi jakiegoś halucynogennego świństwa, plus psychotronika, spowodowałem podczas jednej z takich „sesji” oszołomienia lekki wypadek, ale na szczęście obok mnie siedział wtedy ktoś, kto zareagował na czas i obyło się (o włos) bez tragicznych następstw. Potem przez ok. 2 tyg. pozostawałem pod wpływem tych środków, wielokrotnie doznając rozmaitych stanów emocjonalnych (od radosnej euforii poprzez manię prześladowczą aż po uczucie niesamowitej grozy) oraz omamów wzrokowo-słuchowych ( nie piłem, nie mam padaczki etc.). Domyślam się, że inne niewygodne osoby także są poddawane podobnym opresjom (np. Gabriel Janowski). To nie jest bajka. Wiem o czym piszę. Pozdrawiam Gremium. Semper Fidelis!

  20. Kapsel said

    Re 19
    Przed chwilą sprawdziłem w sieci i nie ma jeszcze ,dzięki Bogu , żadnych komunikatów o śmierci ks.Kiersztyna oprócz tych wczorajszych a podanych min. w Monitor Polski czy Zenobiusz,więc Nadzieję.Bardzo Panu dziękuje za przypomnienie……..której znaleźli się nie tylko Prawdziwi Obrońcy Wiary, ale także my wszyscy (tj. Ludzie Dobrej Woli)……..dokładnie tak,Ludzie Dobrej Woli.Pozdrawiam Pana.

    chcę jeszcze wspomnieć że okoliczności śmierci ś.p. Filipa Adwenta , są niesamowicie zbieżne i z tymi poniżej

    Egzekucja – białoruski TIR i Marek KARP

    Kto i dlaczego zamordował Marka Karpia – śledztwo dziennikarskie.

    Marek Karp był założycielem Ośrodka Studiów Wschodnich, który zajmował się analizami sytuacji politycznej i ekonomicznej w krajach byłego bloku sowieckiego.

    „Oni za mną chodzą śledzą mnie nawet tutaj, w szpitalu, ja stąd nie wyjdę żywy, za dużo wiem o wszystkim” – mówił do swojego przyjaciela Stanisława Nowakowskiego Marek Karp na kilka dni przed śmiercią. Dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich – leczył się z urazów po wypadku samochodowym, który wydarzył się 28 sierpnia w pobliżu Białej Podlaskiej. Trafił do szpitala, gdzie – według oficjalnej wersji – zmarł z powodu powikłań powypadkowych. Prokuratura sprawę umorzyła, lecz prawdziwych okoliczności wypadku nie zostały wyjaśnione do dziś. Według naszych ustaleń była to zaplanowana i zrealizowana w najdrobniejszych szczegółach egzekucja, dokonana dla zabezpieczenia paliwowych i energetycznych interesów rosyjskich służb specjalnych.

    Niespodziewany wypadek

    28 sierpnia 2004 roku, na szosie w Białej Podlaskiej wydarzył się wypadek. TIR na białoruskich numerach rejestracyjnych uderzył w samochód osobowy, którym jechał Marek Karp – dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich (zajmującego się „białym” wywiadem i analizami sytuacji politycznej i gospodarczej w krajach b. ZSRR). W wyniku uderzenia, auto Karpia wypadło z jezdni i wpadło na przeciwny pas ruchu, gdzie zostało staranowane przez nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. Ciężko rannego Karpia przewieziono do szpitala, gdzie mimo reanimacji i wysiłków lekarzy nie odzyskał przytomności. Zmarł 14 września 2004 r. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były powikłania powypadkowe…….

    całość
    http://www.ziemiamielecka.pl/?p=21945
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=25725

  21. aga said

    Panie Kapsel,
    wczoraj ks. Natanek na Mszy Św. modlił się o zdrowie dla ks. Tadeusza,którego stan jest krytyczny”.Wspominał wzruszony o tym,że to ks. Tadeuszowi zawdzięcza to kim dzisiaj jest.

  22. aga said

    ad.17
    Pan się nie dowie ,bo czego mozna się dowiedzieć od zaczadzonego na umysle półtradycjonalisty..
    A definicja półtradycjonalisty : taki co to uznaje Papieża ale go nie słucha .

  23. Rosomak said

    Ad.20
    Ja również dziękuję za przypomnienie o wypadku Marka Karpia. W kraju zwanym niegdyś Polską grasują szwadrony śmierci – to jest pewne, a Naród wciąż śpi – co tragiczne.
    Na początek – olać totalnie wszelkie wybory, chyba, że jakimś cudem pojawią się na listach przedstawiciele Naszego a nie przebranego narodu.

  24. JO said

    ad.22 . Pani Ago Pani Jest Chora

  25. JO said

    Panie Kapsel. o jakie samopoczucie moje Pan pyta?

    Przeciez ja jestem za Intronizacja Pana Jezusa ale – Godna.

    O co Pan mnie pyta?

  26. j said

    Ad.25-JO

    Panie JO kochany! Jakiez to szczodre, sliczne i madre, ze Pan jest za Intronizacja Jezusa Chrystusa ale….godna.
    Czyli wedlug koncepcji i receptury proroka mniejszego JO 🙂
    I to Pan jako prorok mniejszy JO koniecznie chce wyleczyc z wiary Age i Pana Kapsela???
    Z czym do gosci kochany Panie JO? 🙂
    Pozdrawiam

  27. JO said

    ad,26. Pani J , czy i Pani cos Padlo na mozg?

    Niech Pani sie zwroci do Gajowego z tymi slowami a nie do mnie – nazywajac mnie „prorokiem mniejszym” z przyczyny , ktora jest Godna Intronizacja Chrystusa Krola, Pani tak nazywa Gajowego rowniez.

    Nich Pani podskoczy tym Gajowemu Pan J a nie mi podskakuje.

    Poza tym o jakie i czego leczenie mi Pani imputuje?

    Jak juz Pani cos pisze, to niech Pani robi to nieco bardziej merytorycznie a nie sloganowo i bezpodstawinie.

  28. aga said

    Z ogromnym bólem zawiadamiamy o śmierci ks. Tadeusza Kiersztyna, która nastąpiła w dniu 22 sierpnia 2012 r., w święto Maryi Królowej, w godzinie Miłosierdzia Bożego.

    Ks. Tadeusz uległ nieszczęśliwemu wypadkowi samochodowemu w okolicach Krakowa. Współpasażerem była p. Anna Kuraś, której stan zdrowia jest dobry.

    Choć nie rozumiemy tego, co się wydarzyło, ufamy Bogu do końca, jak nas tego uczył całe życie ks. Tadeusz.

    http://www.intronizacja.pl

  29. aga said

    O intronizacji Chrystusa na Króla Polski i błędach KEP – Ks. Czesław S. Bartnik

    Ataki na ks.Piotra Natanka to tak naprawdę atak na Intronizacje ,tak samo był atakowany ks.Tadeusz Kiersztyn,bo on pierwszy zaczął dążyć do przeprowadzenia Intronizacji .

    Pamiętajmy również co powiedział znany i ceniony kapłan ks.prof.Czesław Bartnik, cyt. fragm.

    ”Niektórzy biskupi i niektóre instytucje katolickie korzystają na potęgę z pieniędzy masońskich.
    Większość stanowisk i godności kościelnych dla duchownych jest za pieniądze :z góry albo z dołu.
    Najwyższe z nich są niemal zarezerwowane tylko dla związanych z Narodem Wybranym.”

    Sami widzicie jak trudno będzie przeprowadzić Intronizację Pana Jezusa na Króla Polski

    http://pl.gloria.tv/?media=245078

  30. Kapsel said

    Re 23
    W kraju zwanym niegdyś Polską grasują szwadrony śmierci – to jest pewne, a Naród wciąż śpi – co tragiczne.

    Święta Prawda Panie Rosomak,

    Czy w Polsce grasują szwadrony śmierci Mossadu?

    W Polsce na przestrzeni ostatnich lat doszło do wielu samobójstw, katastrof, wypadków i innych nie do końca wyjaśnionych śmierci. Ludzie którzy zginęli byli wysokimi rangą oficerami, politykami, duchownymi i ważnymi dla Polski osobami, a jednocześnie byli niewygodni dla pewnych środowisk i ugrupowań politycznych. Wielu z nich odkryło dużo nieprawidłowości i afer za kulisami polskiej polityki, a także w wojsku i innych strukturach.
    Poniżej podana jest lista ofiar ludzi z najwyższych stanowisk. Do tej listy dołączył 22 sierpnia 2012 ksiądz Tadeusz Kiersztyn, który zmarł od ran poniesionych w wypadku samochodowym. Ś.p. ksiądz Tadeusz Kiersztyn doskonale wiedział co na prawdę dzieje się na świecie, świadczy o tym jego wypowiedź:

    „Zdajecie sobie sprawę w jakim my żyjemy teraz świecie, w jakiej cywilizacji. Bo panowanie szatana, tak samo jak panowanie Boga, jest panowaniem duchowym, ale sprawowanym poprzez ludzi. I panowanie szatana dokonuje się dzisiaj w świecie poprzez ludzi – poprzez partie, poprzez struktury żydomasońkie, poprzez rózne organizacje, które są lucyferyczne – nie tylko realizując idee, ale i uprawiają kult religijny (…)
    I w tych najwyższych już kręgach jak Bilderberg, Komisji 300, nie wiem czyście słyszeli o Bohemii (Bohemian Grove) – miejsce kultyczne, gdzie raz do roku cała śmietanka świata i tych przywódców i liderów światowych, ludzi „namaszczonych” – zbierają się aby oddawać kult Lucyferowi. I to jest ukryte, oni z tym się ukrywają, ale często możecie zobaczyć ten znak (satanistyczne 2 palce), to jest znak pozdrowienia lucyferystów, te palce skrzyżowane – Bush tak na przykład pozdrawia i wielu przywódców świata tak się już teraz pozdrawia.”

    Więcej na ten temat tutaj – http://www.monitor-polski.pl/ksiadz-tadeusz-kiersztyn-nie-zyje/

    Lista ofiar
    Sylwester Zych (19.05.1950 – 11.07.1989) – zamordowany, ksiądz katolicki, działacz opozycyjny w PRL
    Jerzy Dąbrowski (26.04.1931 – 14.02.1991) – wypadek, biskup rzymskokatolicki, bardzo bliski współpracownik prymasa Stefana Wyszyńskiego, zastępca sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski
    Andrzej Stuglik (? – 19.02.1991) – zamordowany, przed 1989 oficer kontrwywiadu PRL, doradca finansowy w Towarzystwie Handlu Międzynarodowego DAL SA, które sprzedawało m.in. broń, nie zawsze legalnie

    Michał Falzmann (28.10.1953 – 18.07.1991) – zawał serca (?), inspektor NIK, wykrył i ujawnił nieprawidłowości w FOZZ
    Walerian Pańko (08.10.1941 – 07.10.1991) – wypadek, prezes NIK, poseł na Sejm, prawnik
    Janusz Zaporowski (? – 07.10.1991) – wypadek, dyrektor Biura Informacyjnego Kancelarii Sejmu
    Jan Budziński (? – 1991) – zawał serca (?), kierowca służbowej lancii którą jechali Pańko i Zaporowski
    Dwaj policjanci, którzy pierwsi przyjechali na miejsce wypadku również zmarli. Przyczyną zgonu było utonięcie (na rybach).
    Jarosław Ziętara (16.09.1968 – wrzesień (?) 1992) – porwany 01.09.1992 i zamordowany, dziennikarz Gazety Poznańskiej
    Jacek Sz. (?-1993) (potrzebne dane) – wypadek, oskarżony w sprawie FOZZ

    Piotr Jaroszewicz (08.10.1909 – 01.09.1992) – zamordowany, premier PRL
    Alicja Solska−Jaroszewicz (1925 – 01.09.1992) – zamordowana
    Tadeusz Steć (01.09.1925 – 12.01.1993) – zamordowany
    Jerzy Fonkowicz (19.01.1922 – 07.10.1997) – zamordowany

    Andrzej Krzeptowski (1940 – 17.02.1996) – zamordowany, rzecznik prasowy „S” w „Ursusie”
    Grzegorz Palka (08.05.1950 – 12.07.1996) – wypadek, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi, były prezydent Łodzi, działacz opozycji w okresie PRL
    Andrzej Stankiewicz (1953 – 23.08.1996) – zamordowany, działacz podziemnej „S” w Hucie Warszawa, szef Biura Interwencji Regionu Mazowsze
    Jacek Bartosiak (? – 25.10.1996) – wypadek, przed 1989 pracował w Wydziale XI wywiadu MSW, następnie w UOP
    Tadeusz Kowalczyk (03.06.1952 – 19.07.1997) – poseł i przedsiębiorca
    Leon Dubicki (21.08.1915 – 07.03.1998) – zamordowany w Berlinie, generał brygady LWP, w sierpniu 1981 poprosił o azyl polityczny w Berlinie Zachodnim
    Marek Papała (04.09.1959 – 25.06.1998) – zamordowany, Komendant Główny Policji
    Andrzej Puszkarski (? – 25.10.1998) – wypadek, rezydent wywiadu UOP w Afryce Północnej
    Bartłomiej Frykowski (09.03.1959 – 08.06.1999) – samobójstwo (przy użyciu noża), operator filmowy
    Ireneusz Sekuła (22.01.1943 – 29.04.2000) – samobójstwo (?), poseł na Sejm
    Waldemar Grudziński (1942 – 17.08.2000) – wypadek, skarbnik ROP, (w wypadku lekko ranny został były premier Jan Olszewski)
    Stanisław Faltynowski (? – 26.12.2000) – samobójstwo (?), świadek, hotelarz prowadzący interesy z mafią paliwową
    Zdzisław Majka (? – 02.02.2001) – samobójstwo (?), świadek w sprawie mafii paliwowej, były żołnierz Ludowego Wojska Polskiego
    Jacek Dębski (06.04.1960 – 12.04.2001) – zamordowany, polityk, były minister sportu
    Jerzy Bednarczyk (? – koniec 2001) – świadek, były członek sztabu LWP, pracownik PKN Orlen, powiązany z mafią paliwową
    Tadeusz Maziuk ps. Sasza (? – 26.06.2002) – samobójstwo w areszcie, morderca (?) Jacka Dębskiego
    Stanisław Padlewski (19.06.1947 – 28.11.2002) – samobójstwo, nauczyciel, prezydent Mysłowic
    Jeremiasz Barański ps. Baranina (23.11.1945 – 07.05.2003) – samobójstwo w więzieniu, przestępca, jeden z przywódców gangu pruszkowskiego
    Maciej Tokarczyk (17.04.1963 – 04.10.2003) – samobójstwo, lekarz, były wiceminister zdrowia i były prezes NFZ
    Lech Maląg (? – 19.07.2004) – samobójstwo, dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi
    Marek Karp (02.07.1952 – 12.09.2004) – historyk, sowietolog, założyciel i wieloletni dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich
    Stanisław Skalski (27.11.1915 – 12.11.2004) – pobicie przez nieznanych sprawców, pilot, generał brygady WP, as myśliwski okresu II wojny światowej, po 1989 polityk, współzałożyciel partii Przymierze Samoobrona
    Szymon Zalewski (? – 29.11.2004) – samobójstwo (?), ochroniarz BOR i kierowca Zbigniewa Sobotki (poseł SLD skazany w tzw. aferze starachowickiej; ułaskawiony przez Aleksandra Kwaśniewskiego)
    Filip Adwent (31.08.1955 – 26.06.2005) – polityk, lekarz, eurodeputowany do Parlamentu Europejskiego
    Daniel Podrzycki (14.06.1963 – 24.09.2005) – wypadek, polityk, przewodniczący Polskiej Partii Pracy
    Anatol Lawina (10.07.1940 – 16.09.2006) – pobicie przez nieznanych sprawców, bezpośredni przełożony Falzmanna, były dyrektor Zespołu Analiz Systemowych w Najwyższej Izbie Kontroli
    Lech Grobelny (18.06.1949 – 28.03.2007) – zamordowany, założyciel Bezpiecznej Kasy Oszczędności

    Wojciech Franiewski (? – 19.06.2007) – samobójstwo w więzieniu
    Sławomir Kościuk (1956 – 04.04.2008) – samobójstwo w więzieniu
    Robert Pazik (1969 – 19.01.2009) – samobójstwo w więzieniu
    Mariusz K. (? – 13.07.2009) – samobójstwo, strażnik który w czerwcu 2007 roku pełnił dyżur w olsztyńskim więzieniu, gdy Franiewski powiesił się w celi

    Andrzej Andrzejewski (19.05.1961 – 23.01.2008) – wypadek (samolot CASA), generał brygady, pilot Wojska Polskiego, dowódca Brygady Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie
    Jerzy Piłat (14.07.1962 – 23.01.2008) – wypadek (samolot CASA), pułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca 12 Bazy Lotniczej w Mirosławcu
    Dariusz Maciąg (? – 23.01.2008) – wypadek (samolot CASA), pułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca 21 Bazy Lotniczej w Świdwinie
    Wojciech Maniewski (? – 23.01.2008) – wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca 40 Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie
    Zbigniew Książek (? – 23.01.2008) – wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, zastępca dowódcy 22 Bazy Lotniczej w Malborku
    Dariusz Pawlak (? – 23.01.2008) – wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, dowódca dywizjonu 12 Bazy LotniczejMirosławcu
    Zdzisław Cieślik (? – 23.01.2008) – wypadek (samolot CASA), podpułkownik, pilot Wojska Polskiego, Szef Szkolenia Brygady Lotnictwa Taktycznego Świdwinie

    Marian Goliński (16.07.1949 – 11.06.2009) – wypadek, polityk, poseł na Sejm
    Jan Wejchert (05.01.1950 – 31.10.2009) – niewydolność serca spowodowana infekcją bakteryjną i sepsą, polski przedsiębiorca, założyciel grupy ITI
    Grzegorz Michniewicz (1961 – 23.12.2009) – samobójstwo, Dyrektor Generalny Kancelarii Prezesa Rady Ministrów
    Artur Zirajewski ps. Iwan (29.01.1972 – 03.01.2010) – samobójstwo (?), płatny morderca, jeden z głównych świadków w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji Marka Papały
    Stefan Zielonka (1957 – przed 27.04.2010) – samobójstwo (?), szyfrant, chorąży

    Lech Kaczyński (18.06.1949 – 10.04.2010) – prezydent RP
    Ryszard Kaczorowski (26.11.1919 – 10.04.2010) – prezydent RP na uchodźstwie
    Franciszek Gągor (08.09.1951 – 10.04.2010) – generał, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego
    Tadeusz Buk (15.12.1960 – 10.04.2010) – generał dywizji, dowódca Wojsk Lądowych RP
    Andrzej Błasik (11.10.1962 – 10.04.2010) – generał broni, dowódca Sił Powietrznych RP
    Andrzej Karweta (11.06.1958 – 10.04.2010) – wiceadmirał, dowódca Marynarki Wojennej RP
    Włodzimierz Potasiński (31.07.1956 – 10.04.2010) – generał, dowódca Wojsk Specjalnych RP
    Bronisław Kwiatkowski (05.05.1950 – 10.04.2010) – generał broni, dowódca Operacyjnych Sił Zbrojnych RP
    Kazimierz Gilarski (07.05.1955 – 10.04.2010) – generał brygady, dowódca Garnizonu Warszawa
    Sławomir Skrzypek (10.05.1963 – 10.04.2010) – prezes Narodowego Banku Polskiego
    Władysław Stasiak (15.031966 – 10.04.2010) – szef Kancelarii Prezydenta RP
    Aleksander Szczygło (27.10.1963 – 10.04.2010) – szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego
    Janusz Kurtyka (13.08.1960 – 10.04.2010) – prezes Instytutu Pamięci Narodowej

    Mieczysław Cieślar (28.03.1950 – 18.04.2010) – wypadek, duchowny luterański, biskup Diecezji Warszawskiej, przewodniczący Kolegium Komisji Historycznej w sprawie inwigilacji luteran przez SB
    Mirosław Wróbel (1958 – 08.05.2010) – samobójstwo, jeden z największych dilerów samochodowych w Polsce
    Bogusław Kania (1968 – 31.05.2010) – katastrofa lotnicza, przedsiębiorca (firma Kanlux SA), zaangażowany katolik
    Marek Dulinicz (10.05.1957 – 06.06.2010) – historyk, szef grupy archeologów mających badać miejsce katastrofy w Smoleńsku
    Dariusz Ratajczak (28.11.1962 – przed 11.06.2010) – samobójstwo (?), historyk i publicysta
    Eugeniusz Wróbel (1951 – 15.10.2010) – zamordowany, były wicewojewoda katowicki i były wiceminister transportu
    Marek Rosiak (1948 – 19.10.2010) – zamordowany, pracownik biura poselskiego posła Janusza Wojciechowskiego
    Witold Hatka (25.06.1939 – 13.11.2010) – wypadek, były poseł, polityk, przedsiębiorca
    Paweł Żak (1966 – 13.12.2010) – samobójstwo, były komendant miejski policji w Kielcach
    Piotr M. (1962 – 18.05.2011) – samobójstwo, były szef malborskiej policji, powiązany z mafią paliwową
    Wiesław Podgórski (? – przed 30.06.2011) – samobójstwo, były doradca Andrzeja Leppera ds. kultury i dziedzictwa narodowego
    Andrzej Lepper (13.06.1954 – 05.08.2011) – samobójstwo, przewodniczący partii Samoobrona Rzeczpospolitej Polskiej oraz Związku Zawodowego Samoobrona
    Henryk Szumski (6.04.1941 – 30.01.2012) – zamordowany, generał broni WP, szef Sztabu Generalnego, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego
    Leszek Tobiasz (1957 – 10.02.2012) – niewydolność układu krążenia, pułkownik WSI, główny świadek w tzw. aferze marszałkowej
    Sławomir Petelicki (13.09.1946 – 16.06.2012) – samobójstwo, generał brygady WP, dyplomata PRL, dowódca jednostki GROM

    Na koniec zacytuję fragment arykułu ze strony http://www.monitor-polski.pl/szykuje-sie-prawdziwa-wojna-z-ludzkoscia/
    „Konspiracja jest szeroko zakrojona, od czasu do czasu coś jednemu z drugim się wymknie, jak niedawno osobie na wyskim stanowisku w instytucji rabującej mienie Polakom: „Armię wam rozbroiliśmy, a na demonstracje jesteśmy przygotowani”. Tak, wiemy – LRAD-y, przenośne promienniki mikrofalowe, ogłuszacze akustyczne, czy wreszcie broń palna. Każdy z nich ma w domu mały arsenał, co wyszło m.in. przy aferze z Blidą.”

    http://nonkonformista.salon24.pl/442505,czy-w-polsce-grasuja-szwadrony-smierci-mossadu

    Lista śmierci

    Na tej stronie postaramy się, przynajmniej częściowo, udokumentować szokująco liczne przypadki niewytłumaczalnej śmierci osób publicznych, jakie miały miejsce w Trzeciej Rzeczypospolitej – zaskakujące samobójstwa, dziwne wypadki drogowe, choroby powalające z nóg zdrowych ludzi.

    Prosimy o możliwe dokładne, choć zwięzłe, dokumentowanie tych przypadków – nazwisko, pełnione funkcje, w jaki sposób zmarła dana osoba, ewentualne linki, tytuły publikacji książkowych i gazetowych itd.

    Gajowy Marucha

    https://marucha.wordpress.com/lista-smierci/

  31. Kapsel said

    Re 28

    Zadziwia mnie taka mała ilość komunikatów w prasie,a nie wiem jak w telewizji bo dawano temu wyrzuciłem telewizor.

    Re 25

    Jeśli Pan nie rozumie o co pytam,to może tylko dzisiaj,wierzę że kiedyś Pan zrozumie czego Mu z całego serca życzę.

    Re 26

    Pieśń słoneczna – św. Franciszek

  32. JO said

    Panie Kapsel!
    „Jak czuje się teraz Tan który ks.Natanka zalicza do

    Typowe Talmudyczne Dzialanie”

    Pan nieuwanie przeczytal moj tekst. Ja nie oskarzylem Ks Natanka o Talmudyczne dzialanie a o wykozystanie Jego osoby do Talmudycznego dzialania przeciwko Bractwu.

    Prosze uprzejmie nie zarzucac mi tego czego nie napisalem i nie mialem nawet na mysli.

    Prosze uwazniej czytac i nie dawac sie podjudzic Pani Adze…

  33. JO said

    Licze na Pana Przeprosiny Panie Kapsel za bezpodstawne mnie pomowienie-oskarzenie…

  34. Zdziwiony said

    Re.25
    Przeciez ja jestem za Intronizacja Pana Jezusa ale – Godna.

    O co Pan mnie pyta?

    Panie JO niech Pan będzie przynajmniej zgodny z Bractwem FSSPX. Zapoznaj się Pan z całym tekstem na stronie Bractwa. Czy ks. Natanek inaczej to głosi?
    Tu cytuję tylko fragm.:

    Królowanie Pańskie (…) wynika z Pisma św. i katolickiej Tradycji, przekonanej o najwyższym prawie Chrystusa do panowania. Prawo to odwieczne w roku 1925 wyraził Papież Pius XI, ale Kościół dzisiejszy, posoborowy, o prawie tym zdaje się nie pamiętać, a encyklikę Quas Primas pozostawia w bibliotekach, podczas gdy jest ona żywym dokumentem i programem działania dla pokoleń katolickich świata współczesnego.
    (…)
    Wszechmogący, wieczny Boże! Który postanowiłeś wszystko odnowić w umiłowanym Synu swoim, Królu Wszechświata: spraw przeto łaskawie, aby narody świata, wskutek ran grzechowych rozdzielone, poddały się pod Jego najsłodsze panowanie.

    W tych słowach słyszymy zawołanie pontyfikatu św. Papieża Piusa X – Omnia instaurare in Christo, a obok tego jakże dziś potrzebnego hasła – niepopularne i zapomniane streszczenie żałosnej kondycji, każdego, ale szczególnie współczesnego człowieka: z jednej bowiem strony narody świata, a więc już nie pojedynczy ludzie, ale nawet całe społeczności, są peccati vulnere disgregatae, wskutek ran grzechowych rozdzielone, za z drugiej strony Kościół prosi o to, aby dla odnowienia wszystkiego w Chrystusie narody te sięgnęły po jedyne skuteczne rozwiązanie, aby eius suavissimo subdantur imperio – poddały się pod Jego najsłodsze panowanie. Gdzież teraz taki program? Gdzież teraz takie orędzie?
    (…)
    Ojciec św. Pius XI wyraźnie wskazuje na konieczność panowania Chrystusowego w państwie, ale gdzież dzisiaj taka nauka? Oto właściwa droga do przywrócenia pokoju – przez powrót do panowania Chrystusowego. Nie ma szansy na to, aby pokój mógł być zbudowany ludzką ręką, w ludzkich społeczeństwach, które zapominają o Bogu, gdyż przyczyną braku pokoju jest grzech i zło, a człowiek bez Boga jest zdolny tylko do złego.
    (…)
    Po słowach Ewangelii (J 18, 33–37), gdy Chrystus Pan powiada Piłatowi o swym królestwie, które jest nie z tego świata, ale przecież jest zakorzenione również w tym świecie dzięki Kościołowi, jeszcze w Offertorium powracamy do realnego tu na ziemi panowania Chrystusa: Postula a me, et dabo tibi gentes hereditatem tuam, et possesionem tuam terminos terrae – Żądaj ode Mnie, a dam Ci na własność narody i krańce ziemi w Twoje posiadanie.

    W jedenastym rozdziale Quas primas Papież pisze: „Błądziłby zresztą bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi, władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi” i dalej przypomina jeszcze słowa Ojca św. Leona XIII, który wyciąga wnioski z królewskiej godności Naszego Pana:

    Panowanie Jego mianowicie rozciąga się nie tylko na ludy katolickie, lub jedynie na tych, którzy obmyci w sakramencie chrztu, w rzeczywistości prawnie należą do Kościoła, chociaż albo błędne mniemania uwiodły ich na bezdroża albo niezgoda rozdziela od miłości: lecz obejmuje ono także wszystkich niechrześcijan, tak, że cały ród ludzki prawdziwie należy do królestwa Jezusa Chrystusa.
    (…)
    Papież Pius XI:
    Niechże więc rządcy państw nie wzbraniają się sami i wraz ze swoim narodem oddać królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa, jeżeli pragną zachować nienaruszoną swą powagę i przyczynić się do pomnożenia pomyślności swej ojczyzny.
    Jeżeli więc teraz nakazaliśmy, aby cały katolicki świat czcił Chrystusa jako Króla, to przez to chcemy zaradzić potrzebom dzisiejszych czasów i podać szczególne lekarstwo na zarazę, jaka nawiedziła społeczeństwo ludzkie. A tą zarazą jest tzw. laicyzm, czyli zeświecczenie, jego błędy i niecne dążenia: a zbrodnia ta, jak Wam wiadomo, Czcigodni Bracia, nie naraz dojrzała, lecz od dawna już kryła się wśród państw. Zaczęto bowiem od zaprzeczenia panowania Chrystusa nad wszystkimi narodami; odmówiono Kościołowi władzy nauczania ludzi, ustanawiania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od samego Chrystusa, by ludzi prowadzić do szczęśliwości wiekuistej. Zaczęto tedy powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi fałszywymi i stawiać ją niegodziwie wprost w tym samym rzędzie; a następnie poddano ją władzy świeckiej i wydano ją prawie na samowolę panujących i rządów; … Nie brakło też państw, które uważały, że mogą obejść się bez Boga i że ich religia, to bezbożność i lekceważenie Boga.
    A dalej Papież pisze:
    Albowiem im więcej niegodnie pomija się milczeniem na międzynarodowych zebraniach i w sejmach najsłodsze Imię Zbawcy Naszego, tym głośniej należy Je wielbić i dobitniej stwierdzać prawa królewskiej godności i władzy Chrystusa.
    W ten sposób formułuje program na nasze czasy, aby bowiem świat mógł powrócić do Chrystusa, musimy ciągle o Chrystusie przypominać. Przestrogą dla nas może być upomnienie:
    obchodzenie tego święta napomni także państwa, że tak jednostki, jak i władze i rządzący mają obowiązek czcić publicznie Chrystusa i Jego słuchać; przywiedzie im bowiem na myśl ów sąd ostateczny, na którym Chrystus, nie tylko usunięty z życia publicznego, lecz także przez wzgardę zlekceważony i zapoznany, bardzo surowo pomści tak wielkie zniewagi.

    Przestroga ta jest w świecie ludzkim zapomniana, ale nie łudźmy się, Chrystus nie zapomina. Każdy z nas będzie kiedy musiał zdać sprawę ze swego stosunku do prawdy katolickiej, także w życiu rodzinnym i społecznym. Na zasadnicze pytanie: czy Papież Pius XI wyrażał tylko akcydentalne i zmienne normy relacji Kościoła i państwa, czy może wiecznotrwałe zasady relacji tych dwóch rzeczywistości, zasady zapomniane we współczesnym świecie i we współczesnym Kościele, nie trudno dać właściwą odpowiedź. Odejście od niezbywalnego dorobku nauki katolickiej, nawet jeśli nie jest wyrażony w formułach dogmatycznych, ale wypływa z ciągłego nauczania Papieży podejmowanego w zgodzie z biskupami Kościoła, zaowocowało dramatem zaakceptowanego w Kościele społecznego pluralizmu wedle najgorszych oświeceniowych czyli antykatolickich zasad. W tej sposób dokonuje się dalsza ekspansja liberalizmu we współczesnej cywilizacji, a Kościół nie stawia już tamy zalewowi zła.

    Arcybiskup Marcel Lefebvre powiedział kiedyś, że „Bramy owczarni zostały otwarte, wilki weszły do stada i dokonały jego masakry”. Słowa te wiernie oddają naszą sytuację dnia dzisiejszego. Dlatego, aby lepiej zrozumieć jakie winno być katolickie stanowisko w kwestiach życia publicznego wypada często powracać do zapomnianych dokumentów papieskiego Magisterium, bowiem po to pisma te powstały, aby katolicy mogli wiernie realizować naukę Chrystusową i całe swe życie budować na fundamencie prawdy objawionej. Ω

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/161

  35. marta1 said

    zyjemy juz w czasach ostatecznych i warto sie okreslic konkretnie po ktorej stronie sie stoi.
    Stanie rozkrokiem pod dwoch stronach barykady nie jest wlasciwa pozycja.
    Tu zdjecia jak chemtrailsy ,(smugi chemiczne rozpylane przez lucyferianow i i ich pacholkow ) niszcza drzewa, przyrode w danej chwili.
    https://chemtrailsinourskies.wordpress.com/2012/08/21/danger-chemtrails-rain-killing-trees-and-plants/

  36. JO said

    ad.33. Ja osobiscie jestem obserwatorem Ks Natanka a przez Godna Intronizacje Rozumiem postepowanie ludzi, ktorzy zadaja Tej Intronizacji i do niej daza.

    Wydawalo sie mi, ze z wielu moich wpisow to mozna wyczytac.

    Intronizacja to proces, ktory nie powstanie poprzez Ogloszenie w Ustawie Zasadniczej, ze Pan Jezus Chrystus Jest Krolem Polski. Intronizacja nastapi wowczas, gdy Wiekszosc Polakow Odrzuci Zycie Ateistycznego, Swieckiego Panstwa, odrzuci Zycie Prywatne bez Boga a pojedynczy czlowiek i Rodziny, Rody, Spolecznosci beda Zyc w zgodzie ze Sw Magisterium i dla tego Zycia gotowi beda Umzec – umrzec dla Grzechu, Umrzec dla Pana Jezusa.

    ——————————

    To, ze jakas prostytutka chcaca sie prostytuowac krzyczy „Chrystus Krolem” nie jest droga do Intronizacji…

    ————————

    My Polacy Mamy przeciez Krolowa Polski – Bogarodzicielke i co z tego Wynika? G…no. Pozwalamy na zabijanie nienarodzonych dzieci, na Kurwinie nas samych i naszych dzieci….

    …a tlumaczymi sie nasza niby niemoca…..

    …nikt „kurwa” nie jest gotow umrzec 🙂

    ..biedni my

    a wzywamy do intrinizacji :))))

  37. j said

    Ad.28,29,30 – Aga , Kapsel

    s. Tadeusz Kiersztyn – Królestwo Chrystusa przeciw królestwu szatana

  38. anna said

    Światło ze Wschodu.Objawienia w Syrii wpisują się w misję Vassuli

    http://pl.gloria.tv/?media=259286

    …Szczególną rolę w wydarzeniach z Soufanieh odgrywają orędzia
    przekazane Myrnie przez Chrystusa lub Maryję. Stanowią one wezwanie do
    jedności między chrześcijanami poprzez nawrócenie i okazywanie miłości
    braterskiej….

    ….Módlcie się, módlcie się, módlcie się<>Niech każdy z was wróci do domu, ale zachowa w sercu Wschód. Stąd
    wyszło znowu światło. Wy jesteście jego blaskiem w świecie tak
    uwiedzionym przez materializm, zmysłowość i sławę, że aż prawie
    stracił swą wartość<<"….

  39. j said

    Ad.36- Anna

    Droga Pani Anno! Wielkie dzieki na rzucenie swiatla na postac mistyczki Vassuli Ryden.

    Tutaj wywiad z Ojcem Petar Ljubicić’em o Vassuli Ryden

    Ojciec Petar Ljubicić o Vassuli Ryden
    http://pl.gloria.tv/?media=284336

    Ponizej rowniez wazna informacja z TVGloria:

    «PRAWDZIWE ŻYCIE W BOGU» WYJAŚNIENIA Z KONGREGACJĄ NAUKI WIARY

    Całość dotąd nieznanej KORESPONDENCJI VASSULI Z KONGREGACJĄ NAUKI WIARY, której część została najpierw opublikowana w 14 tomie Orędzi. Na prośbę kard. J. Ratzingera ma zostać upubliczniona na całym świecie poprzez niniejszą publikację, początkowo rozpowszechnianą bezpłatnie tylko wśród duchowieństwa. Obecnie można ją sprzedawać także osobom świeckim dla odzyskania części funduszy na kolejny dodruk.

    Kard. Ratzinger:
    wyraził zgodę na druk książki z kolejnymi Orędziami;
    wyraził zgodę na jej rozpowszechnienie;
    wyraził zgodę na jej czytanie.
    _________________________

    tłumacz: Ewa Bromboszcz (przekład z francuskiego)
    ISBN: 83-86092-82-3
    objętość: 40 stron (format A4)
    data i miejsce wydania: 2005 (wydanie I), Katowice

    Pozdrawiam serdecznie i zycze wiele wiele cierpliwosci 🙂

  40. marta1 said

    Vasulla Ryden nie chce sie nawracanac na katolicyzm bo przeciez „prawoslawie i katolicyzm to ta sama religia”.
    I stada poboznych cielakow ala katulikow wierza w te bajki rozpowszechnaine przez sekte watykanska zmierzajaca aktywnie do utworzenia globalnej, szatanskiej religii.

  41. Kapsel said

    Panie JO

    …..Ja Widze, ze atak na Bractwo jest OLBRZYMI . Wywolywany jest on Talmudycznym odwroceniem “Kota ogonem”! Przyklady Sokolki, niby przywrocenie Mszy Trydenckiej Przez B16, I teraz Wizyta o B. Cyryla….a w miedzy czasie wykorzystanie Ks Natanka Dzialan, …to wszystko nadinterpretowane Ma Pokazac ludziom, ze Bractwo jest niepotrzebne, jest w Bledzie, Ma udezyc w Bractwo I wkolo Bractwa Zgromadzonych Wiernych Tradycjonalistow, Tradycyjnych Katolikow.

    Typowe Talmudyczne Dzialanie

    Dokładnie w tym dniu jak ten komentarz wyżej, nikt inny tylko ja sam dwa razy podałem przykład Sokółki a przykładów z wypowiedziami ks.Natanka czy ks.Kiersztyna to w Gajówce jest być może , najwięcej moich własnych, tak samo jak moich wypowiedzi o Intronizacji.Żądając ode mnie przeprosin to właśnie Pan …..talmudycznie odwraca kota ogonem….O ile dla Pana istnieje tylko i wyłącznie Bractwo to ja chcę widzieć nie tylko Bractwo,i mam do tego pełne Prawo,ale wszystkich Ludzi Dobrej Woli bo pasterzom przy Narodzeniu(dzisiejszym Palestyńczykom) otwarły się niebiosy i Chóry Anielskie śpiewały……„Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli” (Łk 2, 14)……. Takimi też słowami zaczyna się bardzo uroczysty hymn.Pana wypowiedź że wspominanie o Sokółce jako Cudzie Eucharystycznym czy o ks.Natanku jako niezłomnym rycerzu Jezusa Króla Polski jest ……Olbrzymim atakiem na Bractwo……, jest takim samym stwierdzeniem jak powiedzenie na przykład że…….Powstanie Warszawskie JP II…Wszystko co mogę dla Pana zrobić to modlić się za Pana oraz przypomnieć Panu słowa ś.p. A.Leppera……..panie Kubusiu a wie pan dlaczego Bozia dała panu jeden język i dwoje uszu ?,aby pan mniej mówił a więcej słuchał….

    Gloria- Chwała na wysokości Bogu

    w tłumaczeniach tekstu z Ewangelii występuje też…ludziom w których Ma upodobanie……,ja nie wiem czy zamiana tych słów na …..ludziom dobrej woli…..jest prawidłowa ale nie spotkałem się z tym aby ktoś to kwestionował.

    ……Pierwszymi czcicielami byli ubodzy pasterze czuwający i odbywający nocne straże nad stadem swoim.
    Lecz mnóstwo aniołów zstąpiło z nieba, śpiewając: Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli (Łk 2,14). Złączyły się dwie skrajności: Słowo ciałem się stało. …..

    http://www.piusx.org.pl/krucjata/list/11

    Chciałbym jeszcze przypomnieć że ks.Piotr wiele razy bardzo serdecznie wypowiadał się o Rosji i nawet powiedział że ….wiosna odnowy dla Kościoła przyjdzie ze wschodu….a Sokółka i św.Góra Grabarka są położone na terenie jednej metropolii i oddalone od siebie o ok.100 km.

  42. marta1 said

    tu kolejny smierdzacy owoc jaki wyprodukowala posoborowa neo-sekta watykanska ,
    ktora demona ma za ojca.
    http://traditioninaction.org/HotTopics/a01z_002_Kramer.html

  43. JO said

    Panie Kaspel……pan czta I nie umie czytac. Nawet jak autor wypowiedzi mowi , interpretuje swoja wypowiedz , czyli Ja, to Pan zarzuca mi Klamstwo, ze tak nie myslalem, ze bluzgalem na Sokulke, Ks Natanka, …..

    Pan mnie obrazil Panie Kaspel

    Ja mam swoje zdanie co do Ks Natanka , ale talmudyzmu mu nigdy nie zarzucilem.
    Nigdy nie pods azalea publicznie Sokulki

    W swojej wypowiedzi dosyc Jasno napisalem, ze kade to WYDAZENIE …dzialania osob sa interpretowane tak, by wykazac, ze Bractwo jest niepotrzebne, manipulacji Talmudyczne medialna jest olbrzymia I bije przede wszystkim w Bractwo.

    Pana emocje Panosza I nie umie dopuscic do siebie o czym mowie. Pan musi w swoim mozgu widziec we mnie Wroga ….to pan Ma problem a nie Ja . Moze Wina jest moja, ze Ostro taktowalem wypowiedzi p.Agi., ze Ostro wykazywalem pozycje Bractwa, Dzieki ktoremu jest I x Natanek dzis…

    Nie zwalnia jednak Ta moja postawa Pana od tego , ze Pan mnie obrazil.
    Jestem czlowiekiem, ktory umie przyznal sie do bledu a nawt zlych Dzialan daleko wykraczajacych definicje bledu. Pan stawia mnie swoja wypowiedzia na rowniez z Zydami, Masoneria. Pan mnie Obrazil

  44. JO said

    Dla mnie Istnieje przede wszystkim Sw Kosciol Katolicki….Chrystus….Ortodoksyjny, Tradycyjny Kosciol

  45. Kapsel said

    Dopóki nie wyleczy się Pan z obsesji i nienawiści do JP II,dopóty regularnie zawsze ktoś będzie zwracał Panu uwagę bo to pomieszało Panu zmysły. Dla Takiej obsesji i nienawiści nie ma miejsca w ………przede wszystkim Sw Kosciol Katolicki….Chrystus….Ortodoksyjny, Tradycyjny Kosciol……..

    dowodów na to jest cała Gajówka a ja ograniczę sie tylko do jednego

    ………..To jest zaczadzenie postawa Ks Natanka, ktory nie chce widziec braku wlasciwych Dzialan JPII bronia couch Tradycje, Kosciol Katolicki a jedynie wielka sile Unych, ktore stworzy lay jakas atmosfere do zablokowania wlasciwym Obrony Prawdy I jedynej Prawdy I tylko Prawdy, ktora Istnieje tylko w Kosciele Katolickim.

    Ks Natanek I Pani Aga za Tym Ksiedzem nie chca widziec Zgorszenia I Zgorszenia Dzialan, skutkow JPII Dzialan.!!!!!!!!!!!!!!!

    Oni chca Zawsze usprawiedliwienia dla gorszacych Dzialan JPII Katolikow powodujacych Katolikow Odejscie od Wiary.

    ONI chca idac za Ta Ideologia ROMANTYZMU Liberalnego Jaki reprezentowac JPII usprawiedliwienia dla Dzialan wszystkich ludzi w tym Katolikow, Dzialan gorszacych, zaniechan, zaniedban, Dzialan jaw nie Antykatolicki ch….

    ONI chca Grac na Gitarze w Kosciele , Trzymam w Kosciele Kobiety z Golymi Glowami…….ogladac porno obrazki…..I rzadac od Unych Ogloszenia Chtystusa Krolem Polski

    Dla nich Duch Swiety Ma Plan I On wszystko zrobi.

    My Musimy nasladowac JPII, dac Bogu Swieczke jak trzeba oraz Dac Diablu ogarek jak Trzeba, zaslaniajac sie brakiem mozliwosci odmowy…

    Gdzie byl Ksiadz Natanek wczesniej? Skoro calowal stopy judeobiskupow zyjac w bledzie, to niech teraz odda Hold tym co przyczynili sie do jego przebudzenia i przystap do Szeregow Lefebrystow, ale Nie Ks Natanek Musi miec swoja Sciezkie i jak Bibula leci na Emocjach Patrotyzmu zamiast na Prawdzie budowac i z Prawda, razem………..

    Ks Natanek relatywizuje SUKCES Bractwa, ktory Powinien Wspierac swa Osoba razem z Innymi Tradycjonalistami. Relatywizuja trzymajac Dystans, nie skladajac Bractwu Holdu!…..

    W tej “atmosferze Bledow” Nawolywanie Ks Natanka o Intrinizacje wyglada jak nawolywanie do REWOLUCJI a nie KONTRAREWOLUCJI!

    razem, razem, razem ..i ja jestem za tym – uwazam, ze jednak musi Ktos Rzadzic a Moralne PRAWO maja do tego WYLACZIE Lefebrysci – Tradycjonalisci i to NALEZY IM ODDAC….

    Nie zauwaza jednak Ta Kobieta, ze Oficjalnie ks. Natanek jest potepiony przez Jego Kosciol – Biskupow !!!!!!!!!!!!

    Nie zauwaza, ze Namawial on do glosowania na PIS – syjonistow, antypolakow, NEAKONOW, ktorym niby przeciwna jest Pani Aga, jak tu glosi wszystkim i wobec !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

    Uni zaraz wyprodukuja wiecej Takich Natankow w Polsce, ….i Bractw sw Piotra, co UZNALI SOBOR WaTYKANSKI II i niby to sa za Tradycja, “za a nawet przeciw”…!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Stek kłamstw i bredni tylko w jednym miejscu.Nie tylko że Pana nie obraziłem to robię Panu wielką przysługę że zwracam Panu na to uwagę.Kto tu kogo obraża ? A jesli Pan tego nie potrafi zrozumieć co sam Pan mówi i jak „kombinuje” to już powiedziałem……może kiedyś Pan zrozumie i ja po raz drugi życzę tego.

    Nie odpowiadam na dalsze komentarze.

  46. JO said

    Ad.43! Prosze wiec nie Odpowiadac,….

    Laski od Pana nie Potrzebuje .

    Nie zgadzam sie z Pana opinia. Kazda postawa dopuszczajac a Modernizm, akceptujaca Modernizm jest postawa niekatolocka, postawa Smierci .

    Pan tego nie rozumie a wytykac moze mi slusznine li tylko emocje a nie Falsz .

    Pan jednak robi jedno I drugie. Dlatego Pan nie upomina mnie a obraza.Przyklady ktore Pan podaje sa zadaniami wyjetymi Z kontekstu. Cytowanie iCh jest tendencyjne…..

    Tragiczne jest, ze nawet zmarlych Ksiadz Wytyka JPII Modernizm w wykladach ale Tacy jak pan na ” sline mowia , ze to deszcz” I tkwia przy swoim….jak Pani Aga tez….

  47. aga said

    Panie JO ś.p. Kiersztyna już Pan nie zdązy przeprosić.więc niech Pan przeprosi przynajmniej innych żyjących księzy ,których wrzuca Pan do jednego wora nazywając judeokatolikami a i gorzej.tylko dlatego ,że nie należa do SPX.
    Nie potrzeba wielkiej wyobraźni,żeby mieć świadomość,że dużo trudniej mają walczyć wewnątrz Kościoła przepełnionego modernistami na pańskie histeryczne epitety nie zasługują

    http://pl.gloria.tv/?media=324555

  48. aga said

    Bł. Jana Paweł II też był mistykiem.

    Tajemnice Jana Pawła II:

    http://pl.gloria.tv/?media=307440

  49. JO said

    Pani Ago, Pani jest spalona.

  50. aga said

    Pani J,Anna

    Vassula Ryden na audiencji u naszego umiłowanego papieża Benedykta XVI 🙂

    Vassula Ryden wręcza papieżowi Benedyktowi XVI jedno-tomowe wydanie Orędzi Prawdziwego Życia w Bogu, podczas audiencji generalnej w hali Pawła VI w Watykanie, styczeń 2008.
    Papież Benedykt XVI zna dobrze Vassulę Ryden, badał jej pisma i prowadził z nią dialog jeszcze jako kardynał Joseph Ratzinger.

    Bidny ten JO,Pani J,on nigdy nie pozna takich dzieł mistyków naszego wieku jak Vassula Ryden,Wanda Boniszewska,Maria z Agredy – która właśnie czytam i polecam , Maria Valtorta czy nawet Dzienniczka Wielkiej Świętej Faustyny. Okopał się w swojej fortecy ,wbił chorągiew krzyżaka i pohukuje jak stara sowa …

    http://www.piotrnatanek.pl/artykuy/659-vassula-ryden-audiencja-2008

  51. anna said

    Dziekuję za wsparcie Panie J i Pani Ago
    “Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść (tego) nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe” (J 16,12).
    Bez pomocy Ducha św. przemawiającego przez współczesnych proroków, nie jestesmy w stanie zrozumieć eschatologii zawartej w Piśmie św.
    http://www.voxdomini.pl/vox_art/prorok01.html

  52. JO said

    Pani sie zatracila, Ago

  53. aga said

    Panie JO
    tutaj specjalnie dla Pana:)

    http://pl.gloria.tv/?media=301265

    Pierwszy papież ,który zszedł z lektyki i wyszedł do człowieka.
    Nie tylko do „zagubionych katolików” czy sportowców :))ale i,ludzi błądzących, upadających,osaczonych przez grzech,upadłych,zakorzenionych w fałszywych religiach.. Czy Chrystus nie umarł na krzyżu również za nich?

    Wie Pan pewien muzułmanin, powiedział mi,że to ucałowanie Koranu przez naszego papieża to był bardzo „chytry gest”.
    Ilu muzułmanów wtedy nawróciło się w sercach, tylko Pan Bóg wie.A.że nie przyjęli zewnętrznie chrześcijaństwa? to chyba ma pan wiedzę dlaczego…

  54. aga said

    Tutaj jeszcze paru zacnych „judeokatolików” ,których powinien Pan przeprosić,póki czas,Panie JO:

    abp. S.Wielgus:

    http://pl.gloria.tv/?media=304918

    i ks. Pęzioł z Wąwolnicy.

    Znalazłabym,pomimo tego strasznego modernizmu sama ponad setkę ale nie chcę się już nad panem znęcać.

  55. 166 bojkot TVN said

    47/JO
    „Pani Ago, Pani jest spalona.”
    … na stosie?
    Wciąż pan unika odpowiedzi na to moje proste pytanie

  56. JO said

    Ad.52. Pani ago byla droga…dzis mialem klientke – Afrykanke, ktora miala kota Joshua. Wchodzac do lecznicy miala na uszach Wolkmena i sluchala BIBLII. Jak weszla do gabinetu, pochwalila sie, jak zagadnalem, co slucha i ze Kot ma na imie Jezus, ze jest „Chrzescjanka” a 2 kota ma zamiar nazwac tez od imienia innego Proroka.

    Takich to Nawrocen JPII zachowanie dalo nawrocen na judaizm.

    Kiedys Pani widziala ale Pani oslepla, Ago.
    ———————

    Pani lub ktos wkleil film zmarlego Jezuity. Ten Ksiadz Pani Ago w sposob spokojny , bezposredni, wyjasnil w swojej lekcji jak to Soborowcy i Posoborowi Papieze Bladzili.

    Pani powoluje sie na osobe zmarlego Jezuity a nie widzi jak On krytycznie odniosl sie w tym do JPII dzialan, dzialan Modernistycznego Papieza.

    ———————-

    Pani cos sie stalo Pani Ago. Pani zatracila umiejetnosc rozumowania logicznego

  57. JO said

    Spotkalem tez Pakistanczyka, ktory powidzial mi , ze najgorszym wrogiem sa Zachodni Chrzescijanie a On sam jest Chrzescijaninem nalezacym do zreformowanego Kosciola, ktory zapoczatkowal LUTER (popilek JPII).

    Ten Pakistanczyk powiedzial mi , ze Izraelczycy nie sa tacy zli i sa leprzymi chrzescijaninami niz zachodni. Izraelczycy szybko sie nawracaja na Chrzescijanstwo :))))

  58. Kapsel said

    Pan JO

    Przyklady ktore Pan podaje sa zadaniami wyjetymi Z kontekstu. Cytowanie iCh jest tendencyjne…..

    to jest tylko i wyłącznie jedna wypowiedź a nie wypowiedzi wyławiane z kontekstu.Myślałem że Pan pamięta i nie podawałem linku ale widzę ze muszę podać a wiec uzupełniam :

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/05/mgr-williamson-soborowa-infekcja/#comment-186716

  59. Kapsel said

    do 57
    to jest link do pierwszej części wypowiedzi a druga część jest tez w jednym miejscu, niech Pan sobie odszuka, bo nie mam czasu juz muszę wyjechać.I nie nazywam Pana Fałszem a wskazuje na to że momentami przekracza Pan granice i pierwszy raz zrobiłem to już dawno temu a Pan mi mówił ze nawet to sobie zapisał.Niech Pan mniej mówi a wiecej słucha samego siebie przede wszystkim to Pan to wszystko zobaczy.

  60. JO said

    Panie Kaspel, to ze przekraczam granice to i ja o tym wiem.
    Pan zarzucil mi podstepne dzialanie – Talmudyzm. I o to mam do Pana Zal.Jezeli cos palne to z glupoty ale nigdy z perfidii. Ja co mam w sercu to i na jezyku. Tak zostalem wychowany i grupa A daje mi takie predyspozycje jak Romanowi K i Adze. Ani jednak Roman K ani Aga nie robia nic z podstepu tylko z glupoty, przekonania lub emocji…

  61. RomanK said

    Panie JO… na dzialania motywwane- juzci prawde pan gada.- glupota… to tu pan ma wylacznosc, ma pan sluszna racje .,,ale .mnie niech pan nie miesza…ja nie weterynarz…ani kolega…
    Swoje talmudyczne spory o przecinek kropke, kropeczke i krope w tym te na mozgach… toczcie w zamknietej yeshivie:-)))) i uzdadniajcie stanowiska kto ma w czubie- tego lubie !:-_)))
    Zamieniliscie to Forum w sekciarski talmudyczny rajwah…..
    Tyle powaznych spraw w Polsce, Europie , na swiecie..
    .Ludzie…. jestescie najgorsza jaczejka talmudyczna neofitow udajacych chrzecijan …jaka kiedykolwiek nawiedzila Gajowke. Wizjonerzy, schizmy, herezje, mieszanie doktryn, szacowanie hierarchii..ksiezy, obsadzanie stanowisk w niebie i zsylanie do piekiel”[)))) .emmpstremm bzdremmmm.,…..zdrowo pojebalos….:-))))
    Idzie sobie gdzies….

  62. j said

    Ad.Aga i Kapsel

    Jan Paweł II to pierwszy papież, który zasiadł na trybunach jako kibic piłkarski…..
    http://pl.gloria.tv/?media=301265

    Pani Ago! Inna strona tego samego medalu….
    Jakze wdzieczna jestem Pani za nazywanie papieza Benedykta XVI – naszym umilowanym papiezem.
    Jakze on potrzebuje naszego modlitewnego wsparcia, naszej milosci, naszej lojalnosci. Jakze jest on osamotniony, niszczony, obrazany i poniewierany…
    A to wielki kaplan, wielki teolog i wielki czlowiek. Wielki duchowny nie mniejszej klasy niz bl.JPII.
    Modlmy sie goraco za niego! Trwajmy przy nim!
    Bedzie to mile Bogu!
    O jakze szczesliwy w porownaniu z nim byl nasz papiez. W Watykanie otoczony polskimi zakonnicami, ktore zgadywaly jego zyczenia ze spojrzenia czy polusmiechu oraz polskimi klerykami pelnymi milosci i oddania dla niego. W Polsce otoczony uwielbieniem i miloscia naszego narodu. W swiecie wzbudzajacy respekt i podziw swa charyzma.
    Jakze byl on szczesliwy mimo wielu cierpien jakie przyszlo mu znosic.

    Plakalam jak widzialam papieza Benedykta XVI z reka zawieszona w powietrzu kiedy w Niemczech lucyferianscy biskupi dawali wyraz swej niecheci do glowy Kosciola Katolickiego.
    Biedne zaufane w sobie osiolki z tytulami 🙂
    Pozdrawiam

  63. j said

    errata: biedne zadufane w sobie osiolki z tytulami 🙂

  64. JO said

    ad.60. Wyrezyserowana Gra z tymi „rekami”,to moja opinia
    ———————————-

    Zeby Polacy wiedzieli kiedys co dzis, JPII do Polski by tak czesto nie przyjezdzal.

  65. JO said

    Trzeba Byc niezlym Naiwniakim, zeby wierzyc w Obrazki w Telewizji .

    Pani jest naiwna, b naiwna.

  66. JO said

    Nie ma NIC ale to NIC w TV co by nie bylo zaplanowane w najdrobniejszych szczegolach.

    To samo w Radio, to samo w Unych Internecie – Onet, Interia. etc, etc.

    Naiwna Pani Jest, „glupiutka” kobietka

  67. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie! said

    Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie!
    Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują? (Jk 2,5)

    Duch Pański spoczywa na Mnie,
    ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie,
    abym ubogim niósł dobrą nowinę,
    więźniom głosił wolność,
    a niewidomym przejrzenie;
    abym uciśnionych odsyłał wolnymi,
    (Łk 4,18 (por. Iz 61,1n))

    «Jan Chrzciciel przysyła do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?» Odpowiedział im: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». (Łk 7,22-23)
    Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga. (1Kor 1,26-29)

  68. j said

    Ad.63-JO

    Kochany Panie JO! Czy nie nadeszla wlasciwa pora by zaczal sie Pan leczyc na nogi? 🙂 🙂 🙂

  69. JO said

    Wypobrazcie sobie Biskupa F przyjezdzajacego do Szkoly Bractwa w trampkach i ktutkiej koszulce i szortach.

    JPII przekroczyl granice. Zachowywal sie jak osoba swiecka ale nie jak duchowny a coz Papiez. Dal zly przyklad, dal zielone swiatlo Modernizmowi i zatracil Wiernych. Jako Pasterz pogubil owce.

    —————-
    Ma Pani racje , ja niedlugo bede sie musial leczyc na nogi. Czuje ze one wysiadaja juz…

  70. j said

    Ad.51-Aga

    Pani Ago! Nie wiem czy Pani zwrocila uwage co wielokrotnie w swoich wystapieniach opowiadal Ojciec Jacques Verlinde na temat jogi
    Otoz zapytal kiedys swojego owczesnego guru Maharishi Mahesh Yogi jak to jest, kiedy ludzie naszej tj. zachodniej kultury, na przyklad chrzescijanie, uprawiaja joge? A robia to nie dlatego, ze weszli w inna religie ale jedynie dla zdrowia? Traktujac cwiczenia jogi jako jeden ze sposobow na relaks.
    Po tym pytaniu, guru dostal szalonego ataku smiechu. Jak sie uspokoil wytlumaczym Ojcu Verlinde, ze nie ma znaczenia dlaczego czy w jakim konkretnym celu ludzie uprawiaja joge. Joga i tak ZADZIALA. RELIGIJNIE!
    Poprzez cwiczenia fizyczne, oddechowe i kontemplacje zadziala na podswiadomosc delikwentow a pozniej pochlonie ich nieswiadome dusze.
    Czy chca czy nie chca automatycznie wejda na droge hinduizmu czy buddyzmu oddalajac sie tym samym od Jezusa Chrystusa.
    Guru to wiedzial i dlatego tak go rozbawila nasza naiwnosc, nasza bezdenna glupota i totalna bezbronnosc wobec tej obcej nam kulturowo i tak groznej religii-filozofii.
    /Porownanie smierci Buddy i smierci Chrystusa na krzyzu – wstrzasajaca analiza/
    A wracajac do tematu. Zadajmy sobie pytanie dlaczegozby sila naszej katolickiej wiary, sila wiary w Jezusa Chrystusa, Moc samego Jezusa nie mialy byc duzo wieksze niz sila oddzialywania jakichs cwiczen jogi?
    Jestem przekonana, ze to tysiackroc wieksza moc oddzialywania na dusze ludzkie. Idac tym tropem mozna zalozyc, ze tak jak cwiczenia jogi automatycznie wplywaly na swoich adeptow, tak moc Chrystusa, Jego obecnosc, obecnosc Jego namiestnika – oddzialywaly na ludzi jeszcze silniej.
    Ten nieszczesny Budda na oltarzu – jako symbol obecnosci buddystow, ktorzy przyszli modlic sie do kosciola katolickiego. Ale…czy chcieli czy nie chcieli – siedzieli w miejscu obecnosci zywego Jezusa Chrystusa, oblani i obmyci strumieniem Jego milosierdzia i milosci. I nie ma mocnych – przemiany w duszach i sercach musialy sie dokonac. Nawet jesli nie byly u delikwentow widoczne od razu – bez watpienia Jezus wlal im w serca swoja laske. Zadzialal na swoj sposob!
    Podobnie, jak sadze rzecz sie miala z ucalowaniem Koranu. Ten szokujacy gest mogl miec na celu przekaz
    – popatrzcie, jestescie takze moimi dziecmi, kocham was choc nie jestescie blisko Mnie tak jakbym tego pragnal. Przez tego papieza, mojego namiestnika przekazuje wam znak, ze na was z miloscia czekam. Nie potepiajac was.
    Kto wie?

    W jednym ze swoich natchnionych kazan ks.Piotr Natanek powiedzial – dlaczego nie ma w was prawdziwej wiary, ze Bog naprawde dziala w waszym zyciu? Dlaczego do kurteczek dzieci, ktore oddalily sie od Boga nie wszyjecie krzyzykow z ukrzyzowanym Jezusem i medalikow z Najswietsza Panienka? Uwierzcie, ze to dziala.

    Pani Ago! Ja tak zrobilam. Podczas jednej z wizyt, osobie zagubionej a bardzo mi bliskiej – wcisnelam pod podszewke plaszcza malenki krzyzyk. To moze zabrzmi niewiarygodnie ale wydaje mi sie, ze to dziala!
    Spokojnej nocy zycze i bardzo serdecznie Pania pozdrawiam

  71. JO said

    Ad. 67. Pani staje sie Protestantem, ktory interpretuje WIARE, Sw Magisterium :)))buhahahaha
    Rozbawila mnie Pani ha ha ha ha

  72. JO said

    Pan Jezus Naucza, magisterium Uczy, KK, Ortodoksyjny Uczy, ze nie bedzieszmial Bogow Cudzych PrzedeMna. Wg Pani J I Agi, oddania kultury szatanowi w cwiczenich Jogi nic to takiego bo Laska Boza I Tak wleje sie do Czlowieka I Bedzie wyszla, silnijsza niz kult szatana , tym bardziej podobno, ze nieswiadomy….buhahahaha

    Katoliczki a raczej Katolicznice …..
    Uczcie sie I modlcie glupiutkie kobiety, modlcie sie o Madrosc, Wiare…

  73. JO said

    Poszukiwania wspolnego zinnymi „wyznaniani” …..buhahahaha:)))

    Soborowy Kosciol…..odzywa sie sekta

  74. j said

    Jak tam szanowne nozki Panie JO? Ciagle nieleczone? 🙂
    A jakby tak pomoczyc w kwasie z kapusty kiszonej? Zdjac czym predzej onuce a stopy wlozyc do miski z kapuscianym kwasem.
    Pozdrawiam z calego serca 🙂

  75. j said

    PS. Panie JO kochany! Pozostaly po moczeniu nozek kwas kapusciany moglby Pan ewentualnie spozytkowac witaminowo. Tuz przed snem chlipnac te resztke dla zdrowia. Mozna doslodzic miodkiem i siuuuuup – wypic duszkiem.
    Ewentualnie zatkac nos gdy przed moczeniem nie mial Pan czasu oplukac strudzonych nozek 🙂
    Klaniam sie

  76. bardzo said

    Pani J:

    Zyjemy w czasach kompletnie zrombanych i manipulowani jestesmy tak, ze sie miotamy w te i nazad. Im wiecej wciagamy sie w lekture rozmaitych wypowiedzi, tych bardziej emocjonalnych i tych bardziej rozwaznych, tym nasze zagubienie zdaje sie poglebiac. Szczesliwi (albo moze raczej nieszczesliwi, niepotrzebne skreslic), ci, ktorzy z tej postepujacej konfuzji przynajmniej zdaja sobie sprawe. Tez bardzo mnie uwiera sprawa Buddhy i Koranu. Takze sprawa zachety Polakow aby masowo wstepowali do junii (mialem kiedys nadzieje, ze to jakies nieporozumienie z ta junia, albo niezrozumienie). Dzieki Pani interpretacji powyzej, moze mi troche lzej w tym zagubieniu, choc wciaz nie moge powiedziec, ze droga jasna i prosta. Dziekuje Pani jednak za te slowa otuchy. Tez chcialem sie na nogi leczyc, ale wole ten kwasek kapuscianny po prostu wypic, jak to czynili starozytni Praslowianie, dzieki czemu na przednowku zachowywali zdrowie, rowniez moralne, i tezyzne. Dobrze, ze w tym zalewie niecheci i negatywnych osadow przynajmniej poszukujemy jakiegos wytlumaczenia dla zjawisk, ktorych nie rozumiemy. Dobrze, ze najsampierw w ludziach poszukujemy dobra, zanim sie przekonamy, ze moze byc inaczej niz mamy nadzieje. Takie podejscie podtrzymuje normalnosc, ktora jest w zaniku.
    Sprobujmy sie nie dac zalewowi zolci, przede wszystkim naszej wlasnej.
    Pozdrawiam Pania Bardzo.

  77. Kapsel said

    Pan zarzucil mi podstepne dzialanie – Talmudyzm.

    Ha !!!

    Jak to dobrze że Pan nikomu tego nie zarzuca

    ………..Ja Widze, ze atak na Bractwo jest OLBRZYMI . Wywolywany jest on Talmudycznym odwroceniem “Kota ogonem”! Przyklady Sokolki, niby przywrocenie Mszy Trydenckiej Przez B16, I teraz Wizyta o B. Cyryla….a w miedzy czasie wykorzystanie Ks Natanka Dzialan, …to wszystko nadinterpretowane Ma Pokazac ludziom, ze Bractwo jest niepotrzebne, jest w Bledzie, Ma udezyc w Bractwo I wkolo Bractwa Zgromadzonych Wiernych Tradycjonalistow, Tradycyjnych Katolikow.

    Typowe Talmudyczne Dzialanie……….

    Przychodzi „baba” do lekarza
    – dzień bobry panie doktorze
    – dzień dobry pani,a co pani jest ?
    – panie doktorze cierpię na zanik pamięci !
    – a od kiedy ?
    – a co ?! , od kiedy ?!

  78. Kapsel said

    Pani Halinka

    żeby założyć trampki,szorty i koszulkę to trzeba mieć jako taką figurę jak np.ten Odmieniec z tego filmiku:

    Kazimierz Grześkowiak – Odmieniec

  79. albtps said

    Na Jowisza, bloody madness.

    Jo, zawęż sie do jednego wpisu pod artykułem: 150 liter. Better yet: just bloody shut up!

  80. aga said

    Panie JO,

    „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1 Jana 4:8)
    Pan jesteś biednym,okaleczonym . Wydaje się Panu ,że już chwycił drogowskaz i trzyma mocno w garści a błądzi jak ślepiec.Pan zatracił rozumienie zupełnie po co Chrystus narodził się i umarł na tym świecie. Za wszystkich ludzi -również pogan,balwochwalców 🙂
    Pan czekasz jak żydzi czekają już 5000lat na ich mesjasza sprawdiedliwego ,który przyjdzie z mieczem i wytraci pogan i iinowierców. A przyszedł Chrystus ,który pogan kochał tak samo jak zydow. A to im psikusa zrobił :)Do dzisiaj nie mogą się z tym pogodzić a co najważniejsze zrozumieć – zupełnie jak pan.
    To Jan Paweł II Błogoslawiony a dla Nieba już Święty – jak twierdzą wszyscy mistycy naszego czasu – przypomniał,tę prawdę Chrystusową ,że Sprawiedliwość Boża jest Ważna ale Miłość jest Ważniejsze i Pierwsza.

    1 Kor,13:1-3Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą
    majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

    Pan jest jak ten cymbał pustobrzmiący,Panie JO.
    I Wielki Manipulator,który gest oddania uszanowania innej religii przeinacza na wezwanie do jej czczenia.W którym miejscu Swego Nauczania nawet tego powszechnego,bez korzystania z Autorytetu Nieomylności – Papież zalecał katolikom czytanie sur czy też jogę?
    Jest Pan Potwarcą i kłamcą.Wyrafinowanym narzędziem w rękach tego mistrza kłamstwa- szatana..S.p.ks. Kiersztyn nigdy nie mówił krytycznie o papieżu .

    Dobra spowiedź panu nie wystarczy u ks. posoborowego,jak kiedyś pisała,a tym bardziej moczenie nóżek jak zaleca szlachetna Pani J.Pan się udaj do dobrego egzorcysty,bo podobno jest kilka stopni opętania. A ten 3 najcięższy pozwala nawet do komunii św. przystępować i udawać bogobojnego.
    Nic nie stoi na przeszkodzie aby Pan zaczął wszelkim muzułmanom i buddystom wymachiwać przed nosem Sw. Magisterium Kościoła przedsoborowego i grozić piekłem,proszę spróbować.W Anglii tych innowierców wszak nie brakuje,zatem dlaczego Pan tego nie praktykuje?A jeśli Pan praktykował to oboje wiemy jaki był skutek 🙂
    Kościół Katolicki w swojej Mądrości,prowadzonej przez Ducha Świętego nawraca swoją postawą pełną miłości i szukania tego co łączy a nie dzieli.
    To jest pięknie pokazane w filmie „Ludzie Boga”. Kiedyś,kiedy byłam pod wpływem Bractwa ,ślepa i zaczadzona dokładnie jak pan,też pierwsze to drażnił mnie modernizm tych zakonników i akceptacja Błędu;
    brak nawracania w tradycyjnym pojęciu .Ale dopiero po obejrzeniu drugi raz,zrozumiałam,że właśnie w taki sposób Kościół ,Nasza Matka dzisiaj nawraca innowierców.Nie przemocą,siłą ani wyklinaniem czy groźbami potępienia.Pan tego nie jest w stanie zrozumieć.Cymbał pustobrzmiący,bez urazy.

  81. Kapsel said

    trochę relaksu……wspomnień czar

    „No co ja ci zrobiłem”, „Shimmy szuja”

  82. JO said

    „Jest Pan Potwarcą i kłamcą.Wyrafinowanym narzędziem w rękach tego mistrza kłamstwa- szatana..S.p.ks. Kiersztyn nigdy nie mówił krytycznie o papieżu .”

    Pani Ago, moze Pani bluzgac na mnie ile wlezie, nie zmieni to nic.

    S.P. ks Kiersztyn Mowil o Papiezu. Prosze ogladnac raz jeszcze to co wkleila Pani J. Wymienil ten ksiadz nawet nazwisko – WOJTYLA.

    To Pani nie wie co To Milosc. Pani jak Protestanci poszukuje wlasnej interpretacji a w zasadzie Soborowej Interpretacji.

    Ja , uwazam, ze Trzymam sie Tradycyjnej Wykladni Milosci.

    Owoce sa odpowiedzia, ktora wykladnia jest prawdziwa.

  83. aga said

    Kochana Pani J,
    Jo swoim zwyczajem , zabarykawoany w swojej fortecy , pohukuje zamiast iść na krucjatę brytyjską a najwięcej pohukuje na papiezy.

    Tak jest, Nasz Umiłowany mądry i wielki papież Benedykt XVI,wspaniały kontynuator Swojego Wielkiego Poprzednika,skromy w swojej wielkości erudyta – posyłajmy Mu nasze modlitwy i zbierajmy anioły,jak prosi ks. Natanek.

    Nierozumny zaskorupiony,zaczadzony i nadęty w swoim zaczadzeniu JO…
    Czy pamięta Pani jaka prawie wojna światowa przetoczyła się przez świat kiedy Nasz Umiłowany Papież BXVI podczas słynnego wykładu w Ratyzbonie tylko wspomniał o polemice
    w XIV w. cesarza bizantyńskiego, Manuela II Paleologa z pewnym uczonym Persem, muzułmaninem ?
    Muzułmanie wespół z mediami chciały go ukrzyżowac ,ale zapewne nasz uczony w Pismie JO powie,że powinien umrzeć śmiercią ,męczęńską za Wiarę ,bo Kościól jest zbudowany na krwi męczenników ,itd.Szkoda słów.

    Film „Ja jestem” D. Tarczyńskiego to dla lefebrystow tylko modernizm,posoborowie i nic poza tym Żal tych ludzi ,bo do nich już chyba nic nie jest w stanie dotrzeć.

    pozdrawiam Panią

  84. JO said

    S.P. Ks Tadeusz( szkoda, ze nie czytalem i nie sluchalem go wczesniej) w wykladzie wklejonym przez Pani J wyjasniel postawe Soborowego Kosciola i Tych co ten Kosciol Tworzyli i Tworza.

    Ten Ksiadz wyjasnil, ze Soborowy Kosciol Przestal byc Kosciolem Walczacym.

    Soborowy Kosciol poszedl na uklady z Rewolucjonistami

    Ten Ksiadz „oskarza” kazdego soborowego Biskupa w Tym Soborowych Papiezy, wyjasniajac Ich postawe i okolicznosci jakie pchnely Papiezy w Tym JPII do PODDANIA sie Rewolucji, co jest w SPRZECZNOSCI z TRADYCJA.

    —————–

    Tragicznie Smieszy mnie, ze Pani J, Aga i Kaspel posilkujac sie Ks Kiersztynem sami „strzelili sobie w kolano” i nawet tego nie widza, co jest Tragiczne i swiadczace o zaczadzeniu Soborowiem

  85. aga said

    Panie kapsel,
    JO nie jest w stanie zrozumieć już tylko kilku słów w jednym zdaniu:

    szukał tego co łączy a nie dzieli :))

    pozdrawiam

  86. aga said

    Szanowne Panie i Panowie

    Jest dla mnie poruszającym doświadczeniem stanąć raz jeszcze na tej katedrze uniwersyteckiej, by wygłosić wykład. Myślę o latach wstecz, gdy po miłym okresie w Freisinger Hochschule, zacząłem uczyć na uniwersytecie bońskim. Było to w roku 1959, w dniach starego uniwersytetu, który składał się z normalnych profesorów. Rozmaite katedry nie miały ani asystentów, ani sekretarek, zamiast tego było jednak wiele bezpośredniego kontaktu ze studentami, a zwłaszcza pomiędzy poszczególnymi profesorami. Spotykaliśmy się przed i po wykładach w pokojach nauczycielskich. Zachodziła ożywiona wymiana zdań pomiędzy historykami, filozofami, filologami i, oczywiście, pomiędzy dwoma wydziałami teologicznymi. Raz w semestrze był dies academicus, gdy profesorowie z każdego wydziału pojawiali się przed studentami całego uniwersytetu, umożliwiając prawdziwe doświadczenie universitas: rzeczywistości, w której, pomimo naszej specjalizacji, utrudniającej czasem wzajemną komunikację, składaliśmy się na całość, pracując we wszystkim na podstawach jednej racjonalności z jej różnymi aspektami i współdzieląc odpowiedzialność za właściwe posługiwanie się rozumem — ta rzeczywistość stała się żywym doświadczeniem. Uniwersytet był także dumny ze swych dwóch wydziałów teologicznych. Było jasne, że dociekając racjonalności wiary, wykonywały one także pracę, która z konieczności jest częścią „całości” universitas scientiarum, nawet jeśli nie każdy mógł mieć udział w wierze, którą teologowie starali się skorelować z rozumem jako całość. To głębokie poczucie spójności wewnątrz świata rozumu nie było zakłócone, nawet gdy kiedyś doniesiono, że jeden z kolegów powiedział coś dziwnego o naszym uniwersytecie: że ma dwa wydziały poświęcone czemuś, co nie istnieje: Bogu. To, że nawet wobec tak radykalnego sceptycyzmu nadal konieczne jest i rozsądne podnoszenie kwestii Boga poprzez posługiwanie się rozumem i czynienie tego w kontekście tradycji wiary chrześcijańskiej: wewnątrz uniwersytetu jako całości, było to akceptowane bez pytania.

    Przypomniałem sobie o tym niedawno, czytając zredagowane przez prof. Theodore’a Kohury’ego (Monachium) wydanie części dialogu, który miał miejsce — prawdopodobnie w koszarach zimowych blisko Ankary — pomiędzy erudytą, bizantyjskim cesarzem Manuelem II Paleologiem a wykształconym Persem, na temat chrześcijaństwa i islamu oraz prawdy obojga. Prawdopodobnie to sam cesarz spisał ten dialog podczas oblężenia Konstantynopola między 1394 a 1402; tłumaczyłoby to, dlaczego jego argumenty przedstawione są bardziej szczegółowo niż odpowiedzi uczonego Persa. Dialog obejmuje szeroki zakres struktur wiary zawartej w Biblii oraz w Koranie i zajmuje się zwłaszcza obrazem Boga i człowieka, wracając jednocześnie z konieczności raz za razem do relacji „trzech praw”: Starego Testamentu, Nowego Testamentu i Koranu. Podczas tego wykładu chciałbym omówić tylko jeden punkt — sam z siebie dość marginalny w samym dialogu — który, w kontekście zagadnienia „wiary i rozumu”, uznałem za ciekawy i który może posłużyć jako punkt wyjścia do moich rozmyślań nad tym zagadnieniem.

    W siódmej rozmowie (διάλεξις — kontrowersja) opracowanej przez prof. Khoury’ego, cesarz dotyka tematu dżihadu (świętej wojny). Cesarz musiał wiedzieć, że w surze 2,256 napisano: „Nie ma przymusu w religii”. Jest to jedna z sur wczesnego okresu, gdy Mahomet był jeszcze słaby i zagrożony. Ale oczywiście cesarz znał także przepisy, utworzone później i spisane w Koranie, dotyczące świętej wojny. Nie wchodząc w szczegóły, takie jak różnica traktowania przyznana tym, którzy mają „Księgę” oraz „niewiernym”, zwraca się do swego rozmówcy dość szorstko, zadając kluczowe pytanie na temat ogólnej relacji między religią a przemocą, w następujących słowach: „Pokaż mi, co przyniósł Mahomet, co byłoby nowe, a odkryjesz tylko rzeczy złe i nieludzkie, takie jak jego nakaz zaprowadzania mieczem wiary, którą głosił”. Cesarz kontynuuje, tłumacząc szczegółowo powody, dla których rozpowszechnianie wiary przemocą jest czymś nierozumnym. Przemoc jest niezgodna z naturą Boga i naturą duszy. „Bóg nie cieszy się z krwi, a nierozumne postępowanie (συν λόγω) jest sprzeczne z Bożą naturą. Wiara rodzi się z duszy, nie z ciała. Ktokolwiek miałby doprowadzić drugiego do wiary, potrzebuje zdolności dobrego przemawiania i właściwego rozumowania, bez przemocy i gróźb… Aby przekonać rozumną duszę, nie potrzeba silnego ramienia ani żadnej broni, ani żadnych innych sposobów grożenia danej osobie śmiercią…”

    Decydującym stwierdzeniem w tej argumentacji przeciwko nawracaniu przemocą jest to, że niedziałanie zgodnie z rozumem jest czymś sprzecznym z naturą Bożą. Redaktor, Theodore Khoury, zauważa: „dla cesarza, bizantyńczyka ukształtowanego przez filozofię grecką, to stwierdzenie jest oczywiste samo w sobie. Ale dla nauczania muzułmańskiego, Bóg jest całkowicie transcendentny. Jego wola nie jest związana żadnymi naszymi kategoriami, nawet kategorią racjonalności. Tu Khoury cytuje dzieło znanego francuskiego islamisty R. Arnaldeza, który wskazuje, że Ibn Hazn posunął się do twierdzenia, że Bóg nie jest związany nawet swoim własnym słowem i że nic nie mogłoby go zmusić, aby objawił nam prawdę. Gdyby taka była wola Boża, to możliwe, że musielibyśmy nawet praktykować bałwochwalstwo.

    W istocie, to zbliżenie trwało już od pewnego czasu. Tajemnicze imię Boga, objawione w płonącym krzewie, imię, które oddziela Boga od wszelkich innych bóstw z ich wieloma imionami, które oznajmia po prostu, że On jest, stwarza wyzwanie koncepcji mitu — w bliskiej analogii jawi się tu staranie Sokratesa, by obalić i przekroczyć mit. Wewnątrz Starego Testamentu proces, który rozpoczął się od płonącego krzewu osiągnął nową dojrzałość w czasie Wygnania, gdy Bóg Izraela, pozbawionego wtedy swej ziemi i kultu, głoszony był jako Bóg nieba i ziemi oraz opisany był w prostej formule, która jest echem słów wypowiedzianych przy płonącym krzewie: „Ja jestem” Temu nowemu pojmowaniu Boga towarzyszy swoiste oświecenie, które znajduje mocny wyraz w wyszydzeniu bóstw, które są tylko dziełem ludzkich rąk (por. Ps 115). Tak więc, pomimo ostrego konfliktu z tymi władcami hellenistycznymi, którzy pragnęli dostosować ją do zwyczajów i bałwochwalczego kultu Greków, wiara biblijna w okresie hellenistycznym spotkała się z najlepszą myślą grecką na głębokim poziomie, co przyniosło wzajemne ubogacenie, widoczne zwłaszcza w późnej literaturze mądrościowej. Wiemy dziś, że greckie tłumaczenie Starego Testamentu stworzone w Aleksandrii — Septuaginta — jest czymś więcej niż prostym (i w tym znaczeniu nie w pełni satysfakcjonującym) tłumaczeniem tekstu hebrajskiego: jest niezależnym świadectwem tekstualnym i wyraźnym oraz ważnym krokiem w historii objawienia, która doprowadziła do tego spotkania w sposób decydujący dla narodzin i rozpowszechnienia się chrześcijaństwa. Ma tu miejsce głębokie spotkanie wiary i rozumu, spotkanie pomiędzy prawdziwym oświeceniem i religią. Z samego serca chrześcijańskiej wiary, a jednocześnie z serca greckiej myśli, połączonej teraz z wiarą, Manuel II mógł powiedzieć: niedziałanie „z logosem” jest przeciwne Bożej naturze.

    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/podroze/ben16-ratyzbona_12092006.html

  87. JO said

    Dzis AGA, J i Pan Kapsel to Koscio PIELGRZYMUJACY

    Tradycjonalisci to ODWIECZNY-JEZUSOWY-KOSCIOL WALCZACY.

    Ksiadz Kiersztyn nalezal do kosciola Walczacego

  88. aga said

    Jest subtelna różnica Panie JO ,

    okarża wszystkich czy tylko pewnych biskupów/księzy posoborowych????

    Wszak sam pozostał księdzem posoborowym i nie udał się do SPX jak inny ksiądz jezuita ,nieprawdaż?

  89. JO said

    „Wielki Jan Pawel II – PIELGRZYM”

    Ja zawsze myslalem, ze Pielgrzymki sa do Miejsc Swietych.

    JPII podruze byly nazywane pielgrzymkami np. do Indii, Afryki by spotkac sie z Szamanem Wielkiego Kciuka. Do Polski by wystapic w Zydowskim Knesecie-Parlamencie i uscisnac dlonie Kwasniewskiej, Kwasniewskiemu, Walesie, Mazowieckiemu.

    ———————-

    Takimi my Mamy byc „pielgrzymami” wg Pani Agi
    i calego Posoborowia

  90. aga said

    Jan Paweł II pocałował Koran, bo dla ludzi, którzy dali mu tę księgę, była ona święta. Ucałował ją z szacunku wobec ich wiary i wobec nich samych. Przywołując tę scenę, równocześnie warto przypomnieć sobie, że to za jego pontyfikatu wydana została Deklaracja „Dominus Iesus” o jedyności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła.

    Często w debatach na temat ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego, które toczą się współcześnie w Kościele katolickim, przywoływana jest sytuacja z 1999 roku, kiedy to Jan Paweł II ucałował Koran, ofiarowany mu przez muzułmańskich duchownych. Według niektórych krytyków ma to świadczyć o absurdzie, do którego prowadzi posłuszeństwo nauczaniu II Soboru Watykańskiego w kwestii relacji do innych wyznań lub religii. Ucałowanie Koranu przez Papieża w opinii radykalnych tradycjonalistów w najlepszym wypadku sieje zgorszenie, w najgorszym jest aktem apostazji.

    Jan Paweł II okazał szacunek Koranowi, to prawda, ale nie podniósł palca i nie wypowiedział islamskiej formuły wyznania wiary (szahady), więc oskarżenia o apostazję są grubą przesadą. Jednak pozostaje pytanie o to, co ten, jakby nie było symboliczny, gest miał oznaczać. A także wiele innych gestów Papieża będących wyjściem w stronę wierzących inaczej.

    Według mnie odpowiedź na to pytanie jest zawarta w pierwszej encyklice Jana Pawła II „Redemptor hominis”. Syn Boży przyjmując ludzką naturę, rodząc się w ciele, jednoczy się jakoś z każdym człowiekiem. Do godności najdoskonalszego Bożego stworzenia, wynikającej z tego, że jest ono obrazem Boga, i istotą szczególnie umiłowaną i chcianą przez Boga dla niego samego, dochodzi jeszcze fakt, że Syn Boga przyjmuję naturę człowieka za swoją, by ją odnowić. I o ile nie każdy człowiek na ziemi przyjmuje odkupienie, to w tej naturze uczestniczy, bo się taki rodzi. A natura ta oznacza bycie rozumnym, wolnym i zdolnym do miłości.

    Kiedy samarytańska wioska nie chciała ugościć Jezusa i Jego uczniów, Synowie Gromu – Jakub i Jan, chcą porazić jej mieszkańców ogniem. Znaczące, że Jezus zabrania im tego i mówi, żeby iść dalej w poszukiwaniu noclegu. Kiedy posyła swoich uczniów, nakazuje im, aby głosili ewangelię. Jednak miejsca, w którym zostaną uznani za nieproszonych gości, nie powinni obracać w perzynę, lecz sąd o tym zostawić Bogu. A więc Jezus szanuje wolność decyzji co do wiary. Jednocześnie wzywa stanowczo i zdecydowanie do nawrócenia, czasem wręcz posuwa się do rzucania ostrych słów pod adresem słuchaczy, bo jak inaczej określić nazwanie faryzeuszy „grobami pobielanymi”?

    Bóg dał człowiekowi wolność i tę wolność szanuje. My – jako Jego naśladowcy, także jesteśmy wezwani do jej poszanowania. Przykładem może być dla nas postawa wielu osób, które przed II wojną światową deklarowały antysemickie poglądy, a w jej trakcie coś się nich zmieniło i włączyli się w pomoc Żydom. Gdzieś u podstaw ich decyzji pojawiła się głębsza świadomość, że przecież to też ludzie, którzy nie zasługują na to, aby byli traktowani jak bydło na rzeź.

    Jan Paweł II wniósł do swojego pontyfikatu doświadczenia, wypływające z traumy okupacji nazistowskiej i następującego po niej PRL-u. Te zbrodnicze systemy negowały godność człowieka, mającej swe korzenie we wspólnej nam wszystkim metafizycznej naturze, a szukały jej albo w „dobrej krwi” (idea bazująca na eugenice), albo w „słusznym pochodzeniu społecznym”.

    Jan Paweł II pocałował Koran, bo dla ludzi, którzy dali mu tę księgę, była ona święta. Ucałował ją z szacunku wobec ich wiary i wobec nich samych. Przywołując tę scenę, równocześnie warto przypomnieć sobie, że to za jego pontyfikatu wydana została Deklaracja „Dominus Iesus” o jedyności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła. Oprócz tego sam papież wielokrotnie powtarzał, że tylko w Jezusie- Bogu i człowieku jest pełnia zbawienia, a dialog opiera się na jasnym określeniu i zachowaniu własnej tożsamości. Tę prawdę mamy głosić jednoznacznie i z mocą, a przy tym nie zapominać, że Panem żniwa jest kto inny. Ten, który nas wszystkich stworzył. Chrześcijan, muzułmanów i Żydów.

    http://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,611,dlaczego-jpii-ucalowal-koran.html

  91. aga said

    Kapsel/J
    Pilnujmy JO ,bo tak inni jemu podobni wyrywają zdania z kontekstu i stawiają tezy OSKARŻYCIELSKIE.

    „On im wyrwał tyle milionów ludzi!
    A wy dziś Polacy, macie wątpliwość w wielkość i świętość papieża
    Jana Pawła II????”
    Drogi Księże Piotrze ,niech Ci BÓG odpłaci, za te mocne słowa obrony!

    Papież Jan Paweł II gdziekolwiek się pojawiał rozlewał miłość, ;był siewcą pokoju ,pojednania i miłości!
    Rozumie Pan to Panie JO czy nie jest Pan tego w stanie zrozumieć?

    Jeśli Pan nie jest tego w stanie zrozumieć to niech milczy i modli się,tak jak zalecał wielki święty przedsoborowy a zatem uznany przez JO 😉 Św. Proboszcz z Ars Jan Maria Vianney .

    Pan JO jest gorszy od tych histerycznych bab ,o których mówi ks. Piotr :

    http://pl.gloria.tv/?media=274268

  92. JO said

    Pani Ago. JPII byl Papiezem a nie osobia Prywatna. Jako osoba prywatna mog calowac i w tylek Machometan , nie tylko ich Koran.

    Jako Papez mieal odpowiedzialnosc za Kosciol czyli WIERNYCH KKatolickiego przede wszystkim a nie Machomentan. Nowy Ekumenizm jaki JPII zastosowal byl i jest przeciwko wlasnym Papiezy Dzieciom. I my jako Dzieci Mamy nie tylko Prawo ale i obowiazek sie sprzeciwiec i glosno mowic NIE.

    Proba usprawiedliwienia dzialan Modernistycznych Papiezy prowadzi usprawiedliwiajacych na droge nonsensu, zatracenia, konfuzji, modernizmu co czyni ich B Groznym bo Wrogami wewnatrz Rodziny.

  93. aga said

    Pan Panie JO jako weterynarz zapewne tym muzułmanom czy hinduistom ,którzy przyprowadzają na leczenie swoje zwierzątka,daje im na powitanie kopa w tyłek.A potem oczywiście jako katolik wojujący podtyka Katechizm KK…

  94. JO said

    Nie, ja pokazuje swoja postawa a jak trzeba SLOWEM – Droge, Prawde, Zycie i czekam az Oni przyjda…pojda za Chrystusem. Jezeli nie ida za Prawda, otrzepuje ich pyl z ubrania swojego i mowie do kolejnego…

  95. Zdziwiony said

    Pan JO tak jak sułtan Melek-El-Kamel obwinia o blużnierstwo Jana Pawwła II:

    Wy, chrześcijanie, czcicie krzyż jako szczególny znak waszego Boga. Jak zatem nie lękałeś się podeptać tego znaku?

    Franciszek wzywa do nawrócenia sułtana-mahometanina

    Jakże wspaniałe jest świadectwo Franciszka, który udał się z krzyżowcami do Egiptu w 1219 roku i stanął przed sułtanem Melek-El-Kamelem.

    Franciszek, praktykujący prawdziwą miłość bliźniego, chciał nawrócenia dla niego i jego poddanych. Zaczął więc nauczać o Bogu jedynym, o tajemnicy Trójcy Świętej, o konieczności nawrócenia się na chrześcijaństwo. Nie widząc jednak reakcji słuchaczy, zaproponował sułtanowi, że potwierdzi prawdziwość swej wiary rzucając się w ogień. Do tego samego wezwał duchownych muzułmańskich. Jednak ci propozycji nie przyjęli.

    Za to sułtan poddał naszego świętego innej próbie. Melek-El-Kamel chciał się dowiedzieć, jaka jest naprawdę wiara i cześć Franciszka dla Ukrzyżowanego. Polecił zatem przez całą salę, w której miał gościć zakonnika, rozciągnąć dywan ozdobiony na całej powierzchni licznymi krzyżami. Sułtan twierdził, że jeżeli Biedaczyna z Asyżu przejdzie po krzyżach, znieważy swojego Boga, jeżeli zaś nie przejdzie, będzie to oznaczało, że go obraża.

    Wezwany Franciszek, będąc pod natchnieniem Ducha Świętego, przeszedł po dywanie i zbliżył się do sułtana. Ten uradowany, iż złapał świętego na bezczeszczeniu symbolu swej wiary, rzekł: – Wy, chrześcijanie, czcicie krzyż jako szczególny znak waszego Boga. Jak zatem nie lękałeś się podeptać tego znaku?

    A Franciszek odparł: – Powinniście pamiętać, że razem z naszym Panem zostali ukrzyżowani dwaj łotrzy. My mamy krzyż Jezusa Chrystusa, naszego Boga i Zbawiciela i ten krzyż czcimy, i ten przyciskamy do serca z całą pobożnością. Krzyż Chrystusa przeszedł do nas, u was zostały krzyże łotrów i nie mam żadnego lęku, by te krzyże deptać.
    Zaraz potem sułtan, chcąc złapać Franciszka na niekonsekwencji, zapytał chytrze: – Wasz Bóg uczy w Ewangelii, by nie odpłacać złem za zło, by nie odbierać płaszcza od tego, kto go wam zabierze… Tym bardziej więc chrześcijanie – wierni tym przykazaniom – nie powinni nachodzić ziem przez nas zabranych.

    I tutaj święty Franciszek odpowiedział bez wahania: – Wy nie znacie całej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa, w której gdzie indziej czytamy: „Jeśli twe oko gorszy ciebie, wyłup je i odrzuć daleko od siebie”. Znaczy to, że każdy człowiek, nawet tak bliski i drogi, jak oko w naszej głowie, powinien być od nas oddzielony, jeśli usiłuje odłączyć nas od wiary i od miłości naszego Boga. Dlatego chrześcijanie sprawiają wam przykrości i biją się o ziemie, które niesłusznie zajmujecie, bluźniąc przez swój kult imieniu Chrystusa. Jeśli natomiast powstałoby w was pragnienie miłowania i wyznawania Stwórcy i odkupiciela świata, chrześcijanie miłowaliby was jak siebie samych.*

    Po takich słowach, św. Franciszek zyskał podziw i uznanie. Melek-El-Kamel nie chciał, żeby Franciszek go opuścił. Kiedy jednak Biedaczyna z Asyżu stanowczo postanowił wrócić do swojego świata, sułtan chciał podarować mu złoto i drogie kamienie. Święty – wierny ubóstwu – nie wziął niczego. Jedynie na znak przyjaźni przyjął róg z kości słoniowej, by mógł nim wzywać swych braci.

    Na pożegnanie sułtan prosił, by Franciszek nie zapominał o nim w swych modlitwach.

  96. Kapsel said

    Pani Ago

    a czyj to język ?

    …….zrywał kłosy w szabat , w szabat uzdrowił czy jadał z celnikami…….takich przykładów jest cała Ewangelia !

    z kim i o czym tu rozmawiać ? i do tego ten całkowity zanik pamięci….tylko modlić się za Biedaka i współczuć.

    a swoja drogą to , czy Bractwo wie na pewno jakich ma Orędowników i czy jest z tego tak bardzo zadowolone oraz pochwala za taka postawę gdzie SAM założyciel Bractwa mówił aby w osądzaniu Papieża zachować rozsadek a tutaj najzagorzalsi krzyczą ………POTĘPIONY !!!…i podpis …….jestem z BRACTWA !?….. i wio z tym na cały świat.

    Trzeba chyba zebrać te wypowiedzi i przesłać Bractwu aby tam było wiadomo co sie mówi na podwórku.

  97. Zdziwiony said

    XX wiek zajmował się głównie niszczeniem Kościoła i dożynaniem potomków katolickiej inteligencji, która była głową tej cywilizacji, przejmowano jej majątek we wszystkich stanach, włącznie z chłopami, niszczono jej historię i tradycję. Wszędzie, na całym świecie. Czyniono to cywilizacyjne samobójstwo dla władzy i dzieła dokonano. O szalonych, barbarzyńskich oprawcach zmilczę, bo nie warci są słowa. Ta cywilizacja już nie żyje, lada moment kryzys dopełni dzieła zniszczenia. W tych czasach mamy dwa cele. Jeden to przetrwanie, drugim jest przygotowanie się do budowy cywilizacji miłości, co nam przepowiedział JPII.

    Potrzeba nam do tego ludzi wielkiego formatu, a zostało ich bardzo niewielu. Przecież wiemy, że bez nich nic nam się nie uda.
    Chcę tu przypomnieć osobę arcybiskupa Wielgusa, by pokazać jakiego formatu jednostki odsuwa się bezmyślnie, a może celowo od służby narodowi, mnożąc niepowetowane straty. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że abp. Wielgus to osoba na miarę kard. Wyszyńskiego. Gdyby wtedy to się nie stało, jest wielkie prawdopodobieństwo, że dziś nie mielibyśmy u władzy PO.
    Arcybiskupa Wielgusa straciliśmy przez głupotę.
    [podkreślam tu, że dziennikarskie sądy nad Kościołem uważam, za skandaliczne.
    „Za równo świnia z pastuchem”

    ———————————–
    Czy to klątwa biskupa?
    Od momentu niedoszłego ingresu datuje się ciąg nieszczęść jakie
    spadają na Kaczyńskich. Miesiąc po ,w kwietniu Blida robi sobie krzywdę,
    co stało się podstawowym argumentem opozycji przeciwko rządowi J.Kaczyńskiego.
    Ktoś obliczył ,że katastrofa w Smoleńsku wydarzyła się trzy lata ,trzy miesiące i trzy dni po ingresie. Jeśli to nie jest jakiś znak to co to jest?
    I do tego dochodzi ta analogia z krzyżem ,który Kaczyński musi bronić,
    a nie pomagają mu nawet zwierzchnicy Kościoła.
    To wygląda tak, jakby ktoś przeklął i pomyślał nie chcieliście mnie,
    to dostaniecie krzyż,którego będziecie musieli bronić.
    Kontrowersyjne? Pewnie tak, ale porozmawiajmy z egzorcystami
    zanim to odrzucimy.

  98. j said

    Ad.90-Aga

    „Pan Panie JO jako weterynarz zapewne tym muzułmanom czy hinduistom, którzy przyprowadzają na leczenie swoje zwierzątka, daje im na powitanie kopa w tyłek. A potem oczywiście jako katolik wojujący podtyka Katechizm KK…”
    🙂 🙂 🙂

    Droga Pani Ago! No nie moge! 🙂
    Obsmialam sie jak jakas chinska norka 🙂 🙂 🙂
    Strzal w dziesiatke czyli samo zycie.
    Powiem wiecej, Pani Ago – wedlug mojej aktualnej wiedzy wiekszosc znajomych weterynarzy zarowno z Polski, Francji i Holandii – dorabia sie prawdziwych fortun w Wlk. Brytanii zajmujac sie na codzien rasowymi konikami ze stajni bogaczy.

    Czy mysli Pani, ze normalnych Anglikow, takich jak Pani, Kapsel czy ja stac dzisiaj na luksus hodowli rasowych koni? ? A moze stac na to Hindusow czy muzulmanow tam osiedlonych?
    Nie stac. Stac zupelnie kogo innego. Arystokracje jerozolimska! W sklad tej jerozolimskiej arystokracji wchodza mafiosi wszelkich nacji nie wykluczajac rosyjskiej i saudyjskiej.
    Dla tej mafii wlasnie, ktora sie tak glosno brzydzi na tym forum i ktora mu tak wszedzie smierdzi ‚(a najbardziej w polskim kosciele) – najprawdopodobniej pracuje nasz kochany.
    prorok mniejszy, Pan JO.
    Bo pieniazki przeciez nie smierdza, prawda?

    Moze dlatego ma taka wielka traume i jest bez przerwy sfrustowany?

    PS. Jesli natomiast tak sie nieszczesliwie zdarzylo, ze Pan JO ciezko pracuje na chleb z kwasnym mlekiem w jakiejs skromnej angielskiej kurzej fermie a kazdego poranka profesjonalnie obmacuje sliczne angielskie kurki by wyprorokowac ilosc smacznych angielskich jajeczek do bekonu – zwracam honor 🙂 🙂 🙂
    .

  99. j said

    Ad.76-Bardzo

    Drogi Panie Bardzo! Pewnie Pan o tym wie ale powtorze jeszcze raz – panskie wpisy zawsze przywracaja mi wiare w zyczliwosc, dobroc, intelektualna uczciwosc i najzwyklejszy zdrowy rozsadek, ktorego ostatnio ze swieca szukac.
    Nigdy, przenigdy nie puszczam mimo uszu panskich uwag, refleksji czy krytyk, podanychj zawsze z wielkim taktem i madroscia. Ma Pan niezwykly dar mowienia o waznych czy spornych sprawach tak, ze ma sie ochote jeszcze raz wszystko spokojnie przemyslec a czasem zrewidowac wlasne ustalone poglady.
    Szkoda, ze ma Pan tak malo czasu by czesciej tu zagladac.
    Z sympatia Bardzo Duza
    pozdrawiam 🙂
    Sc
    H

  100. bart said

    Pani J. Ja czas to mam. Ze wszystkich rodzajow pieniedzy, najwiecej mamy czasu. Duzo czasu potrzeba chocby, aby wyluskac tresc z przeciez nierzadko wartosciowych wpisow pana Jo. Bardzo watpie, by on swiadomie pracowal dla tych, ktorych Pani ma na mysli. Bo nieswiadomie, to Obamiam sie, ze wszyscy to robimy.
    Dziekuje Pani za mile slowo, ale rzeczywiscie nieczesto sie wypowiadam na powaznie, poniewaz powazne wpisy wymagaja pomyslunku, a do tego na stare lata jestem troche niezbyt pracowity. Otoz pan JO ma jak najzacniejsze intencje, a przy jego charakterze, stara sie byc bezkompromisowym. Niestety, wpada w pulapke wszechwiedzy, a przeciez nikt z nas nie wie wszystkiego, ba, mam wrazenie, ze wiekszosc z nas wie niewiele wiecej, niz nic. Zazdroszcze tym, dla ktorych wszystko jest takie jasne i proste. Dlatego Pani interpretacja, niejako potwierdzona przez pania Age, stanowi cos w rodzaju otuchy w tym porypanym swiecie.

    Niech mi wolno bedzie zadedykowac Pani ten obrazek, ktory ilustruje nurt owej wartkiej dyskusji na tym watku:

    http://annakulesz.yolasite.com/wolnosc-wyboru.php

    Oraz wszystkim zainteresowanym. Sporzadzila go moja kolezanka ze szkoly sredniej, ktora widzi swiat tak, jak go widzimy my, technicysci, tylko ostrzej, bo jest rownoczesnie artystka malarka, podobnie jak Pani, pani J, prawda?

    Ups, czy zdradzilem cos, czego nie powinienem byl?

  101. bardzo said

    Jeszcze jedno „Ups”.
    Zapomnialem sie przepodpisac w odpowiedzi do pani J.
    Ale niczewo. Mam jeszcze w zanadrzu sto osiem innych nickow, w wiekszosci charakterystycznie glupawych.
    Wybaczy Pani, pani J…

  102. filip piękny said

    Czyżby strona została opanowana przez judeochrześcijańskich modernistów – ekumenistów.?
    Pochwalających całowanie koranu i może jeszcze pentagramu a także inne diabelskie herezje typu starsi bracia w wierze? Stąd ten zmasowany atak na JO i dezinformowanie internautów?

  103. j said

    Ad.100-Bardzo

    Drogi Panie Bardzo!
    Zeby bylo jasne.
    Po pierrwsze jestem daleka od posadzenia Pana JO o wspolpracuje z Mossadem 🙂
    Tam zdaje sie najpierw dokladnie sprawdzaja wspolczynnik inteligencji 🙂
    Doprawdy, dochodowe leczenie rasowych konikow w stajni na przyklad jakiegos laskawego dla polskich weterynarzy Rotszylda – to jednak nie to samo co platna praca dla Mossadu, nieprawdaz?
    Ale jesli ktos tak bardzo brzydzi sie duchownych katolickich, ktorzy nie naleza do Bractwa nazywajac ich judeokatolikami – to tym bardziej powinien sie brzydzic pieniazkow od laskawego Rotszylda za pilnowanie rasowych konikow.
    Po drugie pochlebia mi Pan porownujac z Pania Aga. Uprzejmie wyjasniam, ze w sprawie teologii wiele sie moge od Agi nauczyc. Podobnie jak Pan.
    Po trzecie, jakkolwiek to bardzo mile, ze obdarzyl mnie Pan zaufaniem w kwestii interpretacji pewnych trudnych do przelkniecia incydentow pontyfikatu bl.JPII – wolalabym by Pan raczej zaufal przekazom ludzi duzo bardziej kompetentnych i duzo bardziej wiarygodnych ode mnie. Czyli duchownym, ksiezom, egzorcystom, mistykom ludziom, ktorzy byli blisko bl.JPII i na wlasne oczy widzieli cuda jakie czynil za zycia oraz ludziom, ktorych te cuda bezposrednio dotyczyly. Istnieje bogata dokumentacja.
    Gdyby udalo sie Panu zdobyc niedawno wydana ksiazke
    pt „Uzdrowiciel Jan Pawel II”
    Andreasa Englisch’a
    Wydawnictwo WAM
    Ksieza Jezuici
    Krakow 2012
    w przekladzie P.Filippi-Lechowskiej

    – na wiele przedziwnych i tajemniczych spraw w samym Watykanie oraz w zyciu bl.JPII dopiero otworza sie Panu oczy.

    Pozdrawiam Bardzo Serdecznie

  104. lemi58 said

    Panie Jo, tak na marginesie mam do Pana pytanie: Kto jest źródłem Pańskiej „szorstkiej miłości” do Papieża i kościoła?

  105. Objawienia prywatne said

    „Synod zalecił «pomaganie wiernym we właściwym rozróżnianiu słowa Bożego i objawień prywatnych», których rolą „nie jest (…) „uzupełnianie” ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomaganie w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej”. Wartość objawień prywatnych różni się zasadniczo od jedynego Objawienia publicznego: to ostatnie wymaga naszej wiary; w nim bowiem ludzkimi słowami i za pośrednictwem żywej wspólnoty Kościoła przemawia do nas sam Bóg. Kryterium prawdziwości objawienia prywatnego jest jego ukierunkowanie ku samemu Chrystusowi. Jeśli oddala nas ono od Niego, z pewnością nie pochodzi od Ducha Świętego, który jest naszym przewodnikiem po Ewangelii, a nie poza nią. Objawienie prywatne wspomaga wiarę i jest wiarygodne właśnie przez to, że odsyła do jedynego Objawienia publicznego. Stąd kościelna aprobata objawienia prywatnego zasadniczo mówi, że dane przesłanie nie zawiera treści sprzecznych z wiarą i dobrymi obyczajami; wolno je ogłosić, a wierni mogą przyjąć je w roztropny sposób. Objawienie prywatne może wnieść nowe aspekty, przyczynić się do powstania nowych form pobożności lub do pogłębienia już istniejących. Może mieć ono pewien charakter prorocki (por. 1 Tes 5, 19-21) i skutecznie pomagać w lepszym rozumieniu i przeżywaniu Ewangelii w obecnej epoce; dlatego nie należy go lekceważyć. Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia”.

    Benedykt XVI, papież

  106. bardzo said

    Pani J, ja nie porownuje Pani do pani Agi, a tylko stawiam w tej samej kategorii, co pania Anne z podanego linka. Prawda, ze niesamowita artystka?

    Do meritum. Pan JO musi byc czlowiekiem z gatunku dobrych. Zaraz sprobuje to uzasadnic.
    Jesli prawda jest, ze on jest weterynarzem, to stanowi dowod sam w sobie. Weterynarz zwierzecy, w przeciwienstwie do weterynarza czlowiekowego, czyli lekarzaco sie innymi zwierzetami niz czlowiek nie zajmuje, musi byc czlowiekiem dobrym, poniewaz jego profesja kieruje etyka. W przypadku bledu lekarskiego ryzykuje o wiele mniej niz lekarz od homo ledwosapiens, a wiec do dobrej, rzetelnej pracy motywuje go moralnosc, a w przypadku lekarza czynnikiem tym jest zwierzecy strach przed prawem, odszkodowaniem na wiele milionow i ubezpieczenia od odpowiedzialnosci. Gdyby tych czynnikow nie bylo, wiekszosc lekarzy robilaby sobie na nas eksperymenty, albo dla draki usuwala nam mozg i na to miejsce bezkarnie wstawialaby telewizor.
    Ponadto, weterynarz musi miec wiedze o wiele szersza niz lekarz czlowiekowy, bo musi umiec wyleczyc malpe, Psa, kota, konia, weza, pchle i pajaka, a nawet rybke z akwarium. A czlowiekowy lekarz musi sie znac tylko na jednym gatunku. Dlatego zakladam, ze pan JO ma intencje szlachetne. A ze wychodzi tak, jak wychodzi, to juz nie ja jestem od oceny, bo w Nowym Testamencie stoi jak byk: Nie sadzcie, albowiem to wy sadzeni bedziecie.

    Jesli chodzi o hiato miedzy Starym a Nowym, mam cicha nadzieje, ze sie zacznie wyjasniac jeszcze za mojego zycia. Z cerkwia sie jakbysmy zblizali, a kilka lat temu nawet luteranie i to ci najbardziej zapyziali, z Missouri, zaczeli rozmawiac ludzkim glosem, choc to wciaz heretycki odlam. O anglikanskim kosciele wiadomo juz od dawna. Wobec inwazji zla w nasza cywilizacje, nie ma innego wyjscia, jak polaczyc sily. Na tym zjawisku bazuje ta moja nadzieja, moze glupia i naiwna, ale co, mam spbie w leb strzelic na stare lata?

    Dlatego trzeba rozmawiac, w miare moznosci bez emocji.

    Tym bardziej, ze mam transoceaniczne rozmowy za friko… Vonage chyba juz zawedrowal nawet do Francji.

    Pozdrawiam.

  107. aga said

    Filip Piękny zwany przez katolickich badaczy i historyków Filip Apostata. Pierwszy władca,któremu dało się zachwaić Tronem Papieskim. Gratuluję popleczników ,Panie JO,prawie nie-lemingA.
    Bractwo jest neutralne jesli chodzi o patriotyzm za wyjatkiem tolerowania separatystów ( autonomistów)w niemieckich w kaplicach na Śląsku i w Szczecinie…

  108. aga said

    Bardzo miałoby rację co do dobroci JO gdyby ten nie zostawił w Polsce rodziny a sam dla większej kasiory nie powędrował na Wyspy,lecząc tam angielskie a zapewne i lucyferiańskie 🙂 pieski,kotki,węże.
    Bardzo chyba dawno w Polsce nie było ,i nie ma wiedzy na temat materialnego dobrobytu weterynarzy polskich ale tylko tych zajmujących się rasowymi pieskami,kotkami,których w Polsce na ten czas więcej niż niemowlaków.Koszt wizytyty u wterynarza taki jak wizyty lekarskiej a ryzyko żadne – jak słusznie Bardzo zauważył ,tylko fałszywe wnioski wyciągnęło.

  109. filip piękny said

    Ad 107
    Nie dość ,że judeochrześcijanka to jeszcze nie wyedukowana, co swym wpisem udowodniła. Pewno pieje peany razem z masonami w RM i rabinami na cześć heretyka JP II – młodszego brata w niewierze. Radziłbym głębiej wniknąć w historię ale też przede wszystkim w teologię.

  110. bardzo said

    Pani Ago. Wchodzimy teraz na Bardzo grzaski temat. Pani wcale nie wie, czy JO wyjechal po kasiore. Ja tez rzecz jasna nie wiem, zreszta sam wyjechalem i na pewno nie po kasiore, jako ze dzieki nazwisku (sic!) mialem zapewnione drzwi otwarte w calej branzy owczesnej Polski i enerdowka. Wyjechalem wiec od nazwiska, zeby zobaczyc, czy sam dam sobie rade w zyciu. Kazdy wyjechal z innego powodu. Skad wiemy, czy pan JO zostawil rodzine, a moze zabral ze soba, a moze zalozyl na obczyznie? Temat emigracji to zawsze pulapka. Gdy zaczniemy krytykowac emigrantow, zawsze sie zapedzimy sami w kozi rog. Niech Pani wierzy staremu, ktory wie co pisze, a jak nie wie, stara sie nie pisac. Spokojnie wiec z pochopnymi osadami. Pytalem lekarza od mojego Pikusia (60 kilo zywej masy i pol tony energii), czy i mna by sie zajal, ale powiada, ze mu nie wolno. A pytalem dlatego, ze dobry i z wielka dedykacja podchodzi do swych pacjentow. Widzi Pani, gdy przystapimy do stosowania argumentow ad personam, cokolwiek staramy sie udowodnic, traci na wadze. Sam w wiekszosci tez nie wiem, czy zgadzam sie z panem JO, ale nigdy nie tlamsilbym jego osoby, zeby utwierdzic sie w przekonaniu, ze mam racje. A wyjasniam, ze nie podejmuje z nim dyskusji, albowiem brak mi kompetencji w tej materii. I dlatego tak bylem wdzieczny pani J za probe podejscia do sytuacji w Asyzu po inzyniersku, mianowicie z innej strony.

    A tak na marginesie, co w tym zlego, jesli ktos wyjezdza po to, zeby poprawic sobie warunki zycia na ludzkie? Po kasiore innymi slowy? (przepraszam za odejscie od meritum i nie oczekuje odpowiedzi, ani nawet reakcji na ostatni akapit).

    Poszukujmy w czlowieku najsampierw dobra. Reszta powinna wyjsc sama.

    Pozdrawiam.

  111. JO said

    Pani Ago i Pani J, sami sobie wystawiacie swiadectwo „przekupek” etc, etc, etc

    Panie Bardzo, Polacy nie wyjezdzaja za Granjice by zarobic a by przezyc, przetrwac. Tak, wielu porzuca Polske bo nie wiedzac o co chodzi idzie za wpajana ideologia , ze Polska to ta zla Matka…Wielu Polakow ginie duchowo i fizycznie. Wiele Polek ginie w ramionach innowiercow, masonow, glupkow…jako przeciez prostytutki w osnowie „Partnerki”. Jest tak jak w Gajowce pisal ktos, ze skladane sa ofiary z Dzieci a Kobiety i mezczyzni skladani sa w ofierze Bozkowi Penisowi rozprotytuowani ….w ideii sexizmu, nudyzmu, erotyzmu…..az boli jak sie na to wszystko Patrzy.

    Bardzo Malo Polakow jest takich co wyjezdzaja by ratowac Rodzine i kawalek Polskiw Polsce, Kawalek Wolnosci w Polsce, tacy sponsoruja Ksiedza Natanka, Tacy Sponsoruja Bractwo Piusa X, Tacy WAlcza jak Umieja by nie dac sie wygnac z wlasnego domu, z wlasnej ziemi, z wlasnego POLSKIEGO Rodzinnego Zakladu Pracy, tacy nie daja sie polknac Ukladom.

    I pomyslec, ze ta bieda, ktora przezywaja Wygnancy jest po czesci z Przyczyn „Blogoslowianego Papieza Polaka” , ktory nawolywal bysmy przystapili do Unii Europejskiej, ktora nas zabija, okrada, gwalci nas i nasze dzieci

  112. JO said

    Panie Kapsel, czemu na dodatek Pan jest Klamca? Czy nawet ja oskarzam Papieza Osobe? Ile razy w Pana tu Obecnosci mowa byla o oskarzaniu ale Papieza JPII czynow? Ano wiele razy. I to tak wiele, ze Pan musi byc oskarzony o Klamstwo w tym momencie.

    Panie Kaspel, Pani Ago, Panie J, Panstwo by udowodnic swoja racje posuwacie sie do nikczemnosci

  113. JO said

    wg Panstwa Prawda jest tam , gdzie sila, wiekrzy krzyk, wiekrza podlosc…..a Prawdy niestety tam nie ma za grosz…

    Trzeba byc chipokryta , zeby powolywac sie na zmarlego ks. Kiersztyna i wychwalac pod niebiosa Jana Pawla II wciskajac wszystkim, ze zmarly wypowiadal sie o JPII z Uwielbieniem., bezkrytycznie…

  114. Kapsel said

    jeśli to co poniżej nie napisał Pan tylko napisały Krasnoludki z pejsami,to ja padam do nóg i o wybaczenie proszę….

    JPII jest Winien. To nie Blogoslawiony a Potepiony.

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/24/leksykon-wiedzy-o-zydowskiej-masonerii-2/#comment-195930

    cały czas chodzi mi o to ze Pan przekracza pewne granice !!!

  115. JO said

    ….mamy inny sposob patrzenia.

    Pan dobrze wie, ze uzywa jezyka poprwnosci politycznej zarzucajac mi personalne oskarzenie JPII. Przez tysiac lat o osobie ktora ukradla mowilo sie ZLODZIE a dzis juz tylko czlowiek, ktory dokonal aktu zlodziejstwa. Wowczas ten czlowiek mowi , ze to on nie jest winien a zly „akt”.

    W istocie jest tak, ze czy czlowiek jest czy nie jest takii a nie inny ocenia tylko Bog a my przez wieki mowiac , ze „jest winien” jako Zlodziej, Apostata, Modernista, Ekumenista Nowy….mowimy , ze jest winien czynu niegodnego bo o samym „winnym” my nie jestesmy w stanie nic powiedziec a li tylko Bog.

    Pan o tym wszystkim wie, ale Pan uzywa wzgledem mnie armaty Unych a nie nie ladnie z Pana Strony Pani Kapsel

    ————————

    Nawet jezeli przekraczam granice, to nie tedy droga jest upominania co Panska….

  116. Maria1 said

    Ad 35) Marta1 cytat:
    „Tu zdjecia jak chemtrailsy ,(smugi chemiczne rozpylane przez lucyferianow i i ich pacholkow ) niszcza drzewa, przyrode w danej chwili.”

    Myślę, że to blef. Gdyby chemtrails, a raczej deszcz z nich niszczył przyrodę, to calosciowo i od góry, a nie wybiórczo i z boku lub ze środka wybierał sobie po kawałku drzewa lub jakieś pojedyncze, słabsze okazy. To szrotówek kasztanowcowiaczek i jego krewni oraz grzyby i susza mogą tak działać na rośliny:

    http://www.przyjacielebonsai.home.pl/forum/printview.php?t=164&start=0&sid=94747b63bbbbfe8fdba37b988ee9e3af

  117. bardzo said

    Panie JO, ja to wszystko wiem, znam emigracje i jej motywy od podszewki, a moze niestety jeszcze lepiej.
    Nas Polakow gna po swiecie powszechna pogarda. Nasz slub, znaczy sie mojej E. i moj odbyl sie we Watykanie w stanie wojennym nie ze snobizmu, albo z romantycznosci, ale z tego powodu, iz nigdzie indziej nie mozna bylo tego aktu dokonac. Zadna inna jurysdykcja procz watykanskiej nie zgadzala sie na skojarzenie pary dzikich barbarzyncow z krainy surowej, gdzie niedzwiedzie, chyba biale, lataja po ulicach. Skutkiem czego jakby ktos sie chcial przyczepic, to my zyjemy na karte rowerowa, bez cywilnego. Cala sytuacja zostala opisana jako reportaz w szesnastu odcinkach na lamach Polish Suburban News w czasach starozytnych. Jakie sie z tym wiaza teraz perturbacje repatriacyjne, to szkoda czasu i miejsca na forum, zeby pisac. Skutkiem tego szykujemy sie spedzic starosc w Ekwadorze zamiast tam, gdzie nasze miejsce.

    Chcialbym jednak na cos zwrocic Panska uwage.
    Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi sie, ze Pan obdarza epitetami pania J i pania Age. To nie jest godne chopa, a raczej wybaczy Pan, przedszkolaka,choc o co do tego mam watpliwosci. Szczegolnie idzie mi o pania J, jako ze pani Agi przeciez nie znam. Pani J jest najlepsza dusza na wszystkich forow Maruchowych i nie tylko. Bardzo Pana prosze, niech sie Pan nie daje emocjom, bo wszystkie Panskie tezy wtedy brzmia po prostu niepowaznie, jakkolwiek powazne one mialyby byc.

    Pozdrawiam.

  118. j said

    Ad.117-Bardzo

    Drogi Panie Bardzo! To jest to co mnie tak zadziwia w naszym zyciu i to co ciagle powtarzam. Niedostrzegalna ale caly czas dzialajaca Boza Opatrznosc. Dzialanie Ducha Swietego. Czy Pan mysli, ze to byl zwykly przypadek, ze los rzucil Pana do Watykanu akurat wtedy gdy zapragnal Pan wziec slub ze swoja narzeczona? Nie sadze. Mysle, ze ten wasz niezwykly slub w Watykanie to wlasnie wyraz boskiej laski. Zasluzyl sobie Pan albo panska zona albo oboje razem 🙂
    Jakby na to nie patrzec – bylo to moim zdaniem wielkie wyroznienie.
    Z tym Ekwadorem to bardzo prosze mnie nie prowokowac, bo to podobno tam prawdziwy raj na ziemi i jak juz tam wyladujecie to mozemy sie Wam zwalic pewnego pieknego dnia.

    Panem JO naprawde prosze sie w ogole nie przejmowac. Zadnej inwektywy ani glupoty, ktore tak latwo wychodza z ust korali Pana JO nie nalezy brac sobie do serca ani sie obrazac. Bo to tak jakby brac sobie do serca albo sie obrazac na skunksa, ze wypuszcza smrodek jak czuje sie niepewnie 🙂
    To barwna postac w Gajowce i smutno by bylo gdyby go zabraklo 🙂
    Nigdy tez nie twierdzilam, ze jest to zly czlowiek. Tez zakladam, ze to jest dobry czlowiek. Tak jak kardynal Dziwisz. Wszyscy, ktorzy go znaja lacznie z ks.P.Natankiem twierdza, ze to dobry czlowiek. A czy sp.Lech Kaczynski byl zlym czlowiekiem? Tez byl dobrym czlowiekiem.

    Jak to dobrze i milo jak wokol nas same dobre czlowieki 🙂 🙂 🙂

    Pozdrawiam Bardzo
    Sc
    H

  119. Kapsel said

    Panie JO
    Nawet jezeli przekraczam granice

    tu dla Pana ,trochę lodu, dla ochłody „takiego” temperamentu

    Камчатка. Россия от края до края.

  120. Kapsel said

    c.d. do 119

    a to, na wszelki wypadek, jak by Kamczatki nie wystarczyło

    Дикая природа России 1 из 6 Сибирь

  121. bardzo said

    Pani J. Ale nam rowniez nie wolno mowic zle o innych.Kazdy ma swoje racje, a ja doceniam zaangazowanie pana JO. Jesli my bedziemy nawiazywac do takich przemilych zwierzatek, wtedy nasi oponenci znajda sobie inne zwierzatka, by nawiazac do nich w stosunku do nas. A prosze mi wierzyc, ze niektorzy, jako poniekad profesyjonalisci, maja w zanadrzu o wiele wiecej ras I gatunkow, niz my, ktorzy do fauny podchodzimy z punktu widzenia talerza I czasami przytulania kudlatej psiej czy kociej mordy. Rozmawiajmy normalnie I oczekujmy od innych normalnych odpowoedzi

  122. bardzo said

    Przepraszam ale moje ograniczenie wynika z faktu, iz pisze z telefonu, a nie z mojego stanu na umysle (cholela jestem, co nie?). Moze nie powinienem sie rozwodzic nad drobiazgami, a zajac sie czyms pozydeczniejszym, ale muszem, choc Bardzo chcem. Wszak zobowiazani zostalismy do czynienia pokoju, prawda? Choc prosze mi wierzyc, ze chetniej zajalbym sie kuchnia, jako ze w tym aspekcie zazwyczaj wiem co pisze.

    Takoz rozmawiajmy I moze cos z tego wyjdzie.

  123. j said

    Ad.121-Bardzo

    Drogi Panie Bardzo! Jak zwykle ma Pan racje!
    Dlatego ja o innych pisze wylacznie dobrze 🙂
    Napisalam, ze Pan JO jest dobrym czlowiekiem? Napisalam. Napisalam, ze kardynal Dziwisz jest dobrym czlowiekiem? Napisalam. Napisalam, ze prezydent Lech Kaczynski byl dobrym czlowiekiem? Napisalam.
    No to co ja moge wiecej dobrego o nich napisac? 🙂
    Oczywiscie, ja tez doceniam religijne i pedagogiczne i moralizatorskie zaangazowanie Pana JO i z tej racji wlasnie pozwolilam sobie nieoficjalnie nadac mu tytul „proroka mniejszego”. Czy to zle?
    Nawiazanie zas do zwierzatek traktuje jak wielka szanse dla Pana JO. Dyskusja o zwierzatkach to prawdziwa szansa dla weterynarza wykazania sie profesjonalizmem. Podobnie jak dla teologa taka szansa jest dyskusja o religii.
    Straszno i smieszno robi sie wtedy gdy teolog zaczyna dywagowac o hipokalcemii krow mlecznych a weterynarz o dogmatach wiary.
    Pozdrawiam Bardzo Serdecznie
    Sc
    H

  124. Kudlaty said

    Kaczynski dobry,Dziwisz dobry ………..dzien dobry

  125. GLORIATV said

    Potrzeba nowej ewangelizacji

    …….Papież Leon XIII w 1902 r. pisał z bólem; „Nasza epoka, jak żadna inna daje przykład buntu przeciw Bogu, ponieważ dziś odnawia się głos, głos przeciw Chrystusowi:
    „nie chcemy, aby ten królował nad nami” (encyklika Mirae caritatis).
    Może dlatego Pius XI w encyklice Quas primas na zakończenie Roku Świętego 1925 wprowadził i ogłosił święto Chrystusa Króla. Pisał:
    „Błądziłby bardzo ten, kto by odmawiał Chrystusowi Człowiekowi władzy nad jakimikolwiek sprawami doczesnymi (…)
    Niech więc rządzący państwami nie wzbraniają się sami i wraz ze swoimi narodami oddać Królestwu Chrystusowemu publicznych oznak czci i posłuszeństwa”.

    W 1939 r. papież Pius XII wołał: „Ratunek i zbawienie dla współczesnego człowieka znajduje się tylko w czci Chrystusa jako Króla, w uznaniu uprawnień wynikających z władzy, jaką On sprawuje…”. (encyklika Summi pontificatus). Ale świat tego głosu nie usłuchał.

    Ostatni Sobór Watykański II, tak bardzo otwarty na świat, w konstytucji Gaudium et spes, w p.76 zapisał: „Kościół powinien mieć jednak zawsze i wszędzie prawdziwą swobodę w głoszeniu wiary, w uczeniu swej nauki społecznej (…), a także w wydawaniu oceny moralnej nawet w kwestiach dotyczących spraw politycznych, kiedy domagają się tego podstawowe prawa osoby lub zbawienie dusz, …”. W soborowej konstytucji Lumen gentium, w p.31, stwierdzono:
    „Zadaniem ludzi świeckich, z tytułu właściwego im powołania, jest szukać Królestwa Bożego, zajmując się sprawami świeckimi i kierując nimi po myśli Bożej”.

    Najszerzej do nowej ewangelizacji wzywał nasz papież Jan Paweł II. W adhortacji apostolskiej Christifideles laici (1988 r.) pisał: „Z tytułu swej przynależności do Chrystusa, Pana i Króla wszechświata, świeccy uczestniczą także w Jego urzędzie królewskim i są przez Niego wezwani do służenia Królestwu Bożemu …”. W innym miejscu zwracał uwagę, że w sytuacji nagromadzenia czynników negatywnych, przeciwnych poczuciu dobra wspólnego, uzasadnione jest mówić o „strukturach grzechu”, które „ są zakorzenione w grzechach osobistych i stąd są zawsze powiązane z konkretnymi czynami osób, które je wprowadzają, umacniają i utrudniają ich usunięcie. W ten sposób wzmacniają się one, rozpowszechniają i stają się źródłem innych grzechów, uzależniając od siebie postępowanie innych ludzi”. (Encyklika Sollicitudo rei socialisp.36).

    Niestety, nie widać zracjonalizowanych wysiłków duszpasterskich i działań praktycznych ukierunkowanych na realizację wskazań papieskich. Wręcz przeciwnie, szerzy się nadal ateizacja, manifestująca się powszechnym zawstydzeniem ochrzczonych. Większość katolickich domów i rodzin wstydzi się krzyża i świętych obrazów, dzieci po Komunii św. i Bierzmowaniu wstydzą się złożyć ręce i nosić na szyi medalik, lub krzyżyk, kapłani i biskupi krępują się sutanny (za którą poprzednicy ponosili śmierć), a wszyscy wstydzą się o tym mówić i przypominać słowa Jezusa:
    „Kto bowiem wstydzi się mnie i moich słów, tego i Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale swojej i Ojca i aniołów świętych” (Łuk.9,26).
    Wielki to sukces szatański, więc co robić ?

    JEST RATUNEK DLA POLSKI W INTRONIZACJI JEZUSA CHRYSTUSA KROLA POLSKI !

    Służebnica Boża Rozalia Celakówna w latach 1938-1941 doznała szczególnych objawień Pana Jezusa, dotyczących misji dziejowej Polski i woli Najświętszego Serca Jezusa. Z najważniejszych treści objawienia podaje się zwykłe:
    „Sprawiedliwość Boża chce ukarać ten naród za grzechy, zwłaszcza za grzechy nieczyste, morderstwa i nienawiści. Jest jednak ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna za swego Króla i Pana w zupełności poprzez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele. To uznanie ma być potwierdzone porzuceniem grzechów, a całkowitym zwrotem do Boga. (…) Tylko we Mnie jest ratunek dla Polski.”

    Za grzechy i zbrodnie popełnione przez ludzkość na całym świecie ześle Pan Bóg straszne kary .Sprawiedliwość Boża nie może znieść dłużej tych występków. Ostoją się tylko te państwa, w których będzie Chrystus Królował. Jeśli chcecie ratować świat, trzeba przeprowadzić Intronizację (…) we wszystkich państwach i narodach na całym świecie. Tu i jedynie tu jest ratunek”.

    Te objawienia poruszyły wiele serc i umysłów, szczególnie, że szerzące się odstępstwa i zło są powszechnie widoczne, a o wiszącej nad światem karze Bożej mówiła i Matka Boża do dzieci w Fatimie oraz w innych objawieniach. Jak już wspomniano, w Polsce żywy kult Chrystusa Króla rozwinął się już w okresie międzywojennym, za sprawą wielkiego prymasa ks. kardynała Augusta Hlonda. Dzieło intronizacji Serca Jezusowego i Chrystusa Króla zostało zapoczątkowane w 1946 r. przez ks. kardynała Adama Sapiehę, a w 1948 r. otrzymało błogosławieństwo Stolicy Apostolskiej. Realizuje się stopniowo, przez intronizację dokonaną przez poszczególne osoby, rodziny, wspólnoty, parafie, gminy; coraz szerzej.

    Niektóre parafie, miasta i diecezje podjęły inicjatywę miejscowych aktów intronizacji, z udziałem władz kościelnych i samorządowych, jak np. miasta Wyszków, Ostrołęka i inne w diecezji Łomżyńskiej. Kult Jezusa Chrystusa Króla Polski popularyzuje się także w diecezjach: Kieleckiej, Ełckiej a ostatnio także w Gdańskiej (kongres Chrystusa Króla w Rumii w 2010 r.) i w innych. We wrześniu ub r. odbyły się manifestacyjne marsze dla Jezusa Chrystusa Króla Polski; w Krakowie, Warszawie, Lublinie i Wrocławiu.
    W Świebodzinie (diecezja Zielonogórsko-Gorzowska ) został wzniesiony i poświęcony w Święto Chrystusa Króla Wszechświata w 2010 r. największy w świecie pomnik Chrystusa Króla (wysokości 33 m, a wraz z kopcem – 50 m).
    Kolejna wielka pielgrzymka do Jezusa Chrystusa Króla Polski zgromadziła się na Jasnej Górze 3 maja 2011 r.

    Nasz Naród po swym kolejnym wielkim zrywie Solidarności, z Bogiem ku wolności, został znowu oszukany i zniewolony przez międzynarodowe siły syjonistyczno-masońskie, wrogie Bogu, rodzinie i wszelkiej uczciwości. Stracił zaufanie i szacunek do tzw. elity rządowej i parlamentarnej oraz do pozorowanej i manipulowanej demokracji. W swych dążeniach do rzeczywistej sprawiedliwości i solidarności, do szacunku dla krzyża i chrześcijańskiego wychowania, nie zawsze znajduje dostateczne zrozumienie i psychiczne wsparcie w hierarchii kościelnej. Po śmieci sługi Bożego prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego i błogosławionego Karola Wielkiego Jana Pawła II, nasz Naród czuje się zagubiony, osamotniony i przygnębiony. Brak nam wielkich żywych autorytetów, ale zostały niebieskie:Maryja Królowa Korony Polskiej i Jej Syn a Pan nasz Jezus Chrystus Król Polski. Naród chce pod panowaniem tego Króla żyć, zjednoczyć się i zwyciężać wszelkie zło w Ojczyźnie, budując Królestwo Boże. Nie chcemy innych panów i władców.

    . Intronizacja Najświętszego Serca Jezusa i Jezusa Chrystusa Króla Polski

    Wspomniana intronizacja Najświętszego Serca Jezusa, polega na osobistym lub wspólnotowym umiłowaniu Serca Syna Bożego, oddaniu Mu czci i poświęceniu się Jemu, przyjęciu Jego praw oraz uzewnętrznieniu tego aktu zawieszeniem, na widocznym miejscu, obrazu Najświętszego Serca Jezusowego. To bardzo pobożna praktyka, zalecana przez kolejnych papieży od Leona XIII, jako skuteczny środek ożywienia religijności i odnowy społecznej. Stanowi ona również doskonałe przygotowanie do szerszego zaangażowania w społeczne budowanie Królestwa Bożego.

    Dalej idącą jest praktyka intronizacji Chrystusa Króla, stanowiąca zbiorową manifestację nawrócenia danej społeczności, wspólnego uznania Jezusa Chrystusa Królem. Łączy ona ludzi między sobą i z Bogiem, jest wyrazem poddania się Jego nadrzędnemu prawu we wszystkich dziedzinach i sprawach życia osobistego, społecznego i gospodarczego. Jest więc społecznym aktem hołdu Chrystusowi Królowi i posłuszeństwa w Jego służbie. Obydwie praktyki intronizacyjne wzajemnie się łączą i dopełniają.

    Popularyzowana w ostatnich latach, pod wpływem objawień sługi Bożej Rozalii Celakówny, ideaintronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski obejmuje jeszcze dalsze i głębsze aspekty duchowe, społeczne i polityczne. Stanowić będzie następny krok po dokonanej przez króla Jana Kazimierza intronizacji Matki Bożej Królowej Korony Polskiej. Wszak modlimy się: „Ukaż nam Matko swojego Syna, (…) salve Regina”. Sama logika dynastyczna wymaga, aby po intronizacji i koronacji Maryi Matki Chrystusa, Królowej Świata na Królową Polski, następnie intronizować i koronować Jej Syna, Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, na Króla Polski.

    Jak rozumiem, istota intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata na Króla Polski polega na dobrowolnym i świadomym uznaniu przez Naród polski oraz władze kościelne i państwowe nadrzędności prawa Bożego i dekalogu nad wszystkimi ustanawianymi i obowiązującymi w Polsce zasadami i prawami życia zbiorowego i państwowego. Stanowi ona zobowiązanie podporządkowania działań społecznych i państwowych Ewangelii Chrystusowej oraz stałe zawierzenie i powierzanie z ufnością losów naszego Narodu opiece i Miłosierdziu Bożemu.

    Istotnymi cechami objawionej, upragnionej i postulowanej intronizacji Jezusa Chrystusa Króla Polski jest to, że :

    jest wspólnym aktem społeczeństwa oraz władz kościelnych i państwowych, stanowi dobrowolne uznanie nadrzędności prawa Bożego i zobowiązanie do podporządkowania się temu prawu, dotyczy całokształtu spraw publicznych i państwowych,odwołuje się do wszystkich przymiotów Bożych,wybiega w przyszłość,
    stanowi ufne powierzenie się Narodu i Państwa Polskiego Bożej opatrzności i miłosierdziu,
    w pewien sposób obejmuje i łączy inne formy i akty pobożności, takie jak intronizacja Najświętszego Serca Jezusa i Chrystusa Króla Wszechświata, nabożeństwo Miłosierdzia Bożego, nabożeństwo do Ducha Świętego oraz nabożeństwa Maryjne.

    Tak więc oczekiwana i bardzo potrzebna intronizacja Jezusa Chrystusa Króla Polski różni się od pięknych praktyk intronizacji Najświętszego Serca Jezusa i Chrystusa Króla, stanowiąc jakby następną, najpełniejszą formę.

    Pragnieniem Rozalii Celakówny jest, aby przez intronizację Serca Jezusa dojść do pełnego zrozumienia (objawienia się) i uznania Chrystusa jako Króla Polski.
    Ponieważ Jezus Chrystus jest Królem Wszechświata, to jest również Królem Polski, a także Królem Niemiec, Francji, Ukrainy i innych krajów. Intronizacja Jezusa Chrystusa Króla Polski nie jest więc jakimś przejawem narodowego szowinizmu, a wręcz przeciwnie, zgodnie z objawionym pragnieniem Pana Jezusa, ma zainspirować i pociągnąć także inne kraje i państwa do podobnej intronizacji. Jest społecznym i państwowym aktem uznania, że Jezus Chrystus jest także Królem Polski i że również my chcemy aby nam królował. Temu Królowi oddajemy należny hołd, Jemu ufamy, Jego prawo chętnie przyjmujemy i będziemy Mu poddani. Naród polski chce potwierdzić i żyć w wieczystym przymierzu ze swym Stwórcą, Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym.

    Przy głównym wejściu do Jasnogórskiego Klasztoru stoi już piękna figura Chrystusa Króla w potrójnej koronie i oczekuje na intronizację i wprowadzenie do stolicy. O to trzeba nam się modlić i o to zabiegać, gdyż w tym jest nasz ratunek i przyszłość Polski.

    Zmaganie z szatanem i jego sługami

    Wielkie, szatańskie siły zła inspirują i mobilizują stałe rozbudowywanie struktur zła (wskazanych przez Ojca Świętego), opętanych i zaślepionych ludzi, które podkopują i zwalczają Królestwo Boże i Ewangelię Chrystusową. Szatan dzierży władzę w wielu ziemskich królestwach i kusił Pana Jezusa na pustyni wizją przekazania jej Chrystusowi, jeśli odda mu pokłon jako najwyższemu władcy. Nadal skłonny jest zapewne tolerować Jezusa Chrystusa jako sługę, ale nie jako Króla. Wielcy wtajemniczeni masonerii, oddający kult szatanowi, uważają, że posiedli prawo, władzę i sztukę królewską rządzenia światem. Dla nich Jezus Chrystus Król stanowi największe zagrożenie i zwalczają Go wszelkimi sposobami.

    Nasz Naród przeżył już takie zmaganie szatana z Bogiem w sprawie nabożeństwa Miłosierdzia Bożego. Kult Miłosierdzia był niezwykle żywy w czasie wojny i dodawał mocy wytrwaniu i walce. Jednak w dalszych latach powojennych siły szatańskie tak obrzuciły błotem i zagmatwały sprawę zatwierdzenia tego kultu, że ostatecznie został on na szereg lat zaniechany (zakazany). M.in. objawiony obraz Miłosiernego Pana Jezusa, z czerwonymi i białymi promieniami bijącymi z otwartego Najświętszego Serca, został oskarżony jako sztandar polskiego szowinizmu narodowego. Trzeba było wielu lat oraz kardynała i papieża Karola Wojtyły, aby nabożeństwo do Bożego Miłosierdzia zostało przywrócone, a Siostra Faustyna i ksiądz Sopoćko wyniesieni na ołtarze.

    Nie odstrasza więc nas szatańska obłuda, krętactwo i inne podstępy jego sług. Nie peszą nas masońskie zarzuty, że intronizacja Jezusa Chrystusa Króla Polski to nowy narodowy szowinizm i megalomania, to tylko „zagrywa” partyjna, że to mieszanie Kościoła do „nietykalnej” polityki, czy inne niedorzeczne wymysły. Po naszej stronie, w świętej sprawie królestwa Bożego i Chrystusa Króla, walczy archanioł Michał i liczne zastępy duchów niebieskich, a także wiele osób duchownych i świeckich, natchnionych Duchem Świętym.

    Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat !

    Włodzimierz Bojarski

  126. aga said

    ad.109
    „Nie dość ,że judeochrześcijanka to jeszcze nie wyedukowana, co swym wpisem udowodniła. Pewno pieje peany razem z masonami w RM i rabinami na cześć heretyka JP II – młodszego brata w niewierze. Radziłbym głębiej wniknąć w historię ale też przede wszystkim w teologię.” a takie ad personam laurki się Panu Bardzo podobają?
    to typowe dla tego środowiska krytykującago JPII.
    a teraz do rzeczy dla wyedukowania tych najbardziej wyedukowanych:

    …Dla wielu badaczy Filip nie jest godny miana katolickiego władcy. ale przydomka „Apostata”!Niemiecki badacz tego okresu Finke pisał,że wraz z Bonifacym „zeszło do grobu specyficzne średniowieczne stanowisko mocarstwowe Stolicy Apostolskiej.”Sprawa konfliktu Bonifacego z Filipem Apostata nie wygasła, a w czasach procesu templariuszy stała się karta przetargową w szantażowaniu papieża Klemensa V…
    Czy nasz Filipek Niepiekny bo apostata wie skąd ten cytacik 🙂

  127. aga said

    Panie Bardzo ja nie stawiam tak ciężkich zarzutow o większa kasiorę tylko na podstawie domysłów. Jednak JO jest tutaj znany nie tylko z agresywnych ataków na Papieża ale z wylewnych opowieści i wynurzeń na własny temat. prosze sobie sięgnąć do archiwum; tam sa historie jego upadkow,nawróceń, a także stanu posiadania. Nie jest to zatem biedny Polak ,bez zaplecza finansowego,którego brak pracy i bieda goni w świat.

  128. aga said

    Piękne ,nieskazitelne doktrynalnie nauczania papieży przedsoborowych nie uchroniło świata przed dwoma najstraszniejszymi wojnami.
    Być może pewne roztropne ustępstwa bł. Jana Pawła II – tak. Są takie tezy,że to jan Paewł II uratował świat przed nuklearna zagłada. tego tutaj nie rozstrzygniemy ,więc dajmy czas historykom KK. A już napewno odcinajmy się od wulgarnych agresywnych ocen JO.

  129. aga said

    1993-04-09 Jan Paweł II – List do Karmelitanek w Oświęcimiu

    Posted in Teksty – Oficjalne teksty Kościoła Katolickiego

    Drogie siostry,

    „… moim powołaniem jest miłość. O tak, znalazłam już swe własne miejsce w Kościele … Kościół ma serce i … to serce pała gorącą miłością … I oto miłość ukazała mi się jako istota mego powołania … W sercu Kościoła, mojej Matki, ja będę miłością” (Manuscrits autobiographiques. Lisieux 1957, 227-229).

    Te słowa Świętej Karmelitanki z Lisieux mówią o istocie powołania każdej z Jej sióstr w Karmelu: każdej z Was. Aby być miłością w sercu Kościoła, przybyłyście kiedyś do Oświęcimia. Czyż trzeba wyjaśniać, jak bardzo w tym właśnie miejscu winno bić serce Kościoła? Jak bardzo tutaj potrzebna jest ta miłość, jaką Chrystus do końca umiłował człowieka? Jak ona bardzo potrzebna jest tutaj, gdzie przez lata całe szalała nienawiść i pogarda dla człowieka, zbierając straszliwe żniwo zniszczenia i śmierci wśród ludzi należących do tylu narodów?

    Obecnie z woli Kościoła macie przenieść się na inne miejsce w tym samym Oświęcimiu. Pozostaje sprawą wolnego wyboru każdej z Was, czy zechcecie kontynuować tam życie karmelitańskie w dotychczasowej wspólnocie, czy też zechcecie wrócić do macierzystego klasztoru. Jest to zapewne też moment próby dla każdej. Proszę Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, aby dał każdej poznać Jego Wolę i szczegółowe powołanie na karmelitańskiej drodze życia.

    W dalszym ciągu bowiem Oświęcim – i to wszystko, co się z nim łączy jako tragiczne dziedzictwo Europy i ludzkości, pozostaje zadaniem Karmelu. Pozostaje tym zadaniem w szczególności to, co łączy się z obozem zagłady „Auschwitz-Birkenau” w pamięci narodów: w pamięci synów i córek Izraela, a zarazem to, co łączy się w dziejach Polaków, w historii naszej Ojczyzny. W jaki sposób przyszłość będzie wyrastała z tej najboleśniejszej przeszłości, to w znacznej mierze zależy od tego, czy u progu Oświęcimia będzie czuwała ta miłość, która jest potężniejsza niż śmierć”. (por. Pnp 8,6)

    Wam, Drogie Siostry, w sposób szczególny powierzona jest tajemnica tej odkupieńczej miłości – tej miłości, która zbawia świat. A jakże bardzo ten nasz współczesny świat – w pięćdziesiąt lat po strasznej wojnie, która między innymi wydała Oświęcim – jakże bardzo wciąż jest zagrożony nienawiścią!

    Drogie Córki Karmelu! Przyjmijcie równocześnie to „gaudium paschale”, jakim żyje Kościół w czasie wielkanocym. Przyjmijcie też błogosławieństwo w Imię Ojca i Syna i Ducha Śiętego – w Imię Jezusa Chrystusa, który zwyciężył świat. (por. J 16,33)

    Jan Paweł II pp

    Watykan, dnia 9 kwietnia 1993 r.

    Właściwie jakie przesłanie poszło w świat dla normalnych ludzi a nie ulegających wpływom sekciarskiego myślenia i sekciarskiej nienawiści do papieża ,które zawsze to samo srodowisko rozsiewa??
    Siostry w Karmelu od lat modlące się w Oświęcimiu zostały wypędzone przez żydów. Koniec ,kropka. A ,ze papież im uległ. Może musiał a może chciał?Chrystus też chciał i przyjął swój krzyż.I siostry swój przyjęły z pokora i miłością..Bo tym się różnimy od unych.

  130. filip piękny said

    A jak piękna Aga ustosunkuje się do tezy m.in. śp Księdza Tadeusza Kiersztyna, że SW II spowodował w kościele katolickim takie spustoszenie jak rewolucja francuska, a wiadomo że JP II , w przeciwieństwie do kardynała Wyszyńskiego ,był czołową postacią w obozie judeochrzreścijańskich modernistów – ekumenistów – heretyków? Czy piękna Aga też uważa herezję, że każda religia daje zbawienie, za dogmat katolicki i uważa że Żydzi są starszymi braćmi w wierze dla katolików ? A tak na marginesie, czy piękna Aga podobnie jak bezbożnicy posoborowi klękając oddaje cześć pupom poprzedników, zaś na stojąco przyjmując Ciało Chrystusa?

  131. aga said

    Panie Jo pan się pogubił nie po raz pierwszy i chyba niestety nie po raz ostatni.Pan czyni winnym swoich upadków i grzechów papieża. Nie jest to postawa katolika,a za to przez unych wykorzystywana skrżętnie do uderzania w Prymat Namiestnika Chrystusowego. Pan jesteś narzędziem unych jeszcze bardziej niz gdy wyspiewywał te mantry w Taize.I na swoje nieszczęście nawet czynisz to w tzw. dobrej wierze…
    Wypisujesz pan ostateczne osądy potępienia nie zakladając nawet ,że możesz się mylić.
    A kiedy staniesz przed Najwyższym a ten,którego dzisiaj potępiasz w swoim ułomnym,bo nie znającym Planow Boskich osądzie ,okaże się jednym z największych świetych?
    Poczytaj Pan sobie żywoty świętych; wszyscy byli za życia potępiani i nazywani w pewnym sensie modernistami,bo wszystko czynili nowe.
    Co wtedy uczynisz?O ile będzie Pan miał szansę jeszcze cokolwiek uczynienia…To zacietrzewienie źle rokuje.
    Panie Jo ,niech Pan się opamięta.Piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami,jak mówi star mądrość ludowa.
    A poza tym miarkuj Pan w osadach tych „lemingów” ,którzy byc może neiwiele wiedzą ale siedzą w Polsce, cięzko pracują za grosze i trwaja przy swoich dzieciach i rodzinach.Sa przy nich na dobre i na złe realnie i CODZIENNIE. a nie od święta.
    pozdrawiam i opamiętania życzę

  132. bardzo said

    Pani Ago, zmienie temat, poniewaz wycie na pustyni przysparza mnie o bol gardla. Nie, nie tak, tak mi sie tylko napisalo. Ale chcialbym zwrocic uwage na pewien syndrom na stale zakorzeniony w naszej polskiej zmietoszonej mentalnosci. Otoz powiadamy, ze bogactwo, a nawet dobre usytuowanie materialne (dostatek) jest sytuacja godna potepienia. Wynika tak troche z Pani opinii. A moze tez sie tak Pani napisalo, ale sam odruch sladu takiej mysli swiadczy, ze kiedys nam taki poglad usilowano zaszczepic. Chcialbym stwierdzic, iz osiagniecie stanu dostatku, a jeszcze lepiej bogactwa jest czyms chwalebnym, poniewaz swiadczy o roztropnosci osoby, ktorej to dotyczy. I nie wolno nam od razu kojarzyc stanu posiadania z przypuszczalnym niemoralnym sposobem jego osiagniecia. Oczywiscie, nie mozna dorobic sie bogactwa praca wlasnych dwoch rak (dostatku czasami owszem), ale praca innych, bogactwa natomiast mozna sie dorobic wlasna przemyslnoscia, stwarzajac innym mozliwosc osiagniecia dostatku.
    Mialem za studenckich czasow takiego starego ksiedza wykladowce. Przedsoborowy, rzecz jasna. Powiadal on: Kazdy czlowiek ma obowiazek pomnazac swoj stan posiadania. To ja sie go pytam anonimowo na kartce: A co nalezy sadzic o tych, ktorzy z wyboru zyja w ubostwie, albo o takim powiedzmy poganinie Diogenesie, ktory mieszkal w kufie i omnia mea mecum porto. Ksiezulo dal taka troche wymijajaca odpowiedz o zakonnikach i ideowcach. Zastanowilem sie nad tym i doszedlem do wniosku, ze sw. Jozef z cala pewnoscia nie byl czlowiekiem ubogim. Jak inzynier moze byc niezaradny? Najwyzszy nie wybieralby czlowieka niezaradnego na opiekuna dla Swego Syna.
    Takoz, jesli pan Jo, (czy ktokolwiek inny), nie moze „poszczycic sie” ubostwem, to lepiej dla niego i nie powod, zeby go wlasnie za to potepiac.

    Z pogladami pana JO nie musze sie zgadzac, i wciaz uwazam, ze glosi je z powolania, a nie z checi mieszania. I ja to cenie.

    Pozdrawiam.

  133. Kudlaty said

    Zmartwiło mnie przesłanie Matki Bożej skierowane do Łucji z Fatimy. Poprzez znaczące słowa Maryi na temat niebezpieczeństw, które zagrażają Kościołowi, Bóg ostrzega [nas] przed samobójczym w skutkach wypaczaniem wiary, [wyrażonej] w jego liturgii, w jego teologii, w jego duszy. (…) Dokoła słyszę głosy nowinkarzy, pragnących rozebrać Święty Przybytek, stłumić płomień powszechności Kościoła, odrzucić to, co jest jego chlubą, i sprawić, by poczuł wyrzuty sumienia z powodu swej przeszłości.

    Przyjdzie dzień, kiedy cywilizowany świat odrzuci swego Boga, kiedy Kościół zwątpi, tak jak zwątpił Piotr. Będzie kuszony, by wierzyć, że człowiek stał się Bogiem. W naszych kościołach chrześcijanie szukać będą bezskutecznie czerwonej lampki, [wskazującej miejsce] gdzie czeka ich Bóg. Podobnie jak Maria Magdalena, płacząca przy pustym grobie, będą pytać: „Dokąd Go zabrali ?”

    Roche, Pie XII devant l’historie, s. 52–53

  134. Polska uratowana przez różaniec said

    Niezwykle aktualne słowa kard. Augusta Hlonda, Prymasa Polski

    1. Państwo liberalne:

    W pojęciu liberalnym państwo nie uznaje Boga, nie liczy się z Nim pod żadnym względem, nie przyjmuje Jego praw etycznych, nie zważa na Jego religię, czyli jest zasadniczo bezwyznaniowe. Zwykle posuwa się dalej, staje się bezbożne… wykreśla Boga z Konstytucji, ruguje ze szkoły, wyrzuca z ustawodawstwa, a nawet kult Jego i wiarę prześladuje.

    2. Modlitwa

    Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyną broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo – jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod jej płaszczem. Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę.

    3. Upadek wiary i moralności

    Jesteśmy świadkami zaciętej walki między państwem Bożym a państwem szatana. Wprawdzie walka ta stale się toczy bez zawieszenia broni, walka najdłuższa i najpowszechniejsza. Dziś jednak na oczach naszych toczy się ona tak zawzięcie jak nigdy. Z jednej strony odbywa się zdobywczy pochód Królestwa Chrystusowego, z drugiej zaś strony ciąży nad światem łapa szatana, tak zachłannie i perfidnie, jak to jeszcze nigdy nie bywało. Nowoczesne pogaństwo, opętane jakby kultem demona, odrzuciło wszelkie idee moralne, wymazało pojęcie człowieczeństwa. Upaja się wizją społeczeństwa, w którym już nie rozbrzmiewa imię Boże, a w którym pojęcie religii i moralności chrześcijańskiej są wytępione bezpowrotnie. Wyniki tej rozgrywki pomiędzy państwem Bożym a państwem szatana nie nastręcza wątpliwości. Kościół ma zapewnione zwycięstwo: „Bramy piekielne nie przemogą go” [Mt 16, 18]. Chodzi tylko o to, by każdy człowiek rzucił na szalę tego zwycięstwa zasługę swego moralnego czynu. Jeśli kto, to zwłaszcza my, kapłani Chrystusowcy, winniśmy w tej decydującej walce stanąć w pierwszych szeregach. Od nas zależy, by godzinę triumfu przyśpieszyć. Każdy z nas w tym boju ma wyznaczone stanowisko. Kto na wyznaczonym swoim posterunku nie daje z siebie wszystkiego, jest zdrajcą sprawy Bożej i naraża na niebezpieczeństwo innych. Kto zaś z tej walki z wygodnictwa się usuwa, jest dezerterem z szeregów oficerskichChrystusa.

    4. Maryja zwycięży

    Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo jeśli przyjdzie – będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów i Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, odwoła do nieba i będzie, jak chce sam Bóg. Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie… Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa.

  135. JO said

    Pani Ago….Wojna nauklearna? Toc Neomodernizm zabija wiecej niz Wojna nauklearna ! A brudne plci ski nauklearna w Libii, Palestynie I Zapewne w Innych czesciach globu? A wybuchy nuklearne elektrowni? Pani mysli, ze to przypadki?

    Pani Ago , nie trzeba byc filozofem tytularnym by zobaczyc skutki nauczania JPII , ktore w Gajowce zostaly szczegolowo omowione. Ks Kiersztyn wyraznie wylozyl na czym polega upadek posoborowia w tym JPII .

    Ja przypomne Pani slowa innego recenzenta…, w ktorych okreslil Sekte JPII ktorej JPII stal sie przywodca w KKatolickim jako Ta, ktora „widzi Swiat oczyma Dziecka”.

    Pani jest dzis wspanialym przykladem Tej Sekty.
    ———-

    MIT JPII to kon Trojanski w miescie Swietym. Coz, ze Pani wie o Masonerii …., skoro guru Sekty „oczyma dziecka” wskazal Droge „dialogu”, rozdzialu Panstwa od Kosciola, kolegializmu, ..etc,etc, zmiszal I zmienil Msze Swieta …., ktora przestala byc zrodlem Lask….

    ….I to pod sztandarem Falszywej Milosci, Milosci , ktora kryje zboczencow, konfidentow, wolnomularzy….podaje reke nierozliczonym zbrodniazom, a nawet mordercom Samego Chrystusa….

    Pani juz nie widzi, ze mowi jedno a robi drugie. Niby jest przeciw a nawet za…Pani nie poda reki, ale noge poda. Pani nie widzi swojego zagubienia. Pani nie widzi juz, ze krzyczec Chrystus Krolem, krzyczy Pani w tym samym czasie …zdetronizuj.

    Od Pani nalezy sie otrzepywac Pani Ago.

    Pani jest w Gajowce teraz tylko, ale to tylko dlatego Ago, by Pokazac publicznie jak grozna jest Ta Sekta w Sercu Kosciola Katolickiego. Przyjdzie taki jednak czas, ze osobom Takim jak Pani I w Kosciele Katolickim I w Gajowce miejsca nie bedzie …..a powodem tej decyzji… bedzie Milosc.

  136. JO said

    Odciety od Wiary , patrzec na upadlych rodzicow , dzieci w srodowiska Burdelowym maja bardzo male Szanse stac sie przykladna Katolicka Rodzina .

    JPII I jego swita tworzyc a srodowisko Burdelu, odciela Nas od Wiary…

    Pani Aga Uwaza , ze dzieci nie maja Prawa oskarzyc Rodzica o niewypelnienie obowiazku Wzgledem dzieci,,,,:)

    Dzieci wg Pani Agi , jako Bogowie same z Siebie wiedza co dobre a co zle….I sa od niemowlaka niezalezne…., maja swoje Prawa I obowiazki a w szczegolnosci kopiowania Dzialan Rodzicow….

    Komunistka Aga, Wolnomyslicielka Aga ….

  137. Maria1 said

    Panie JO, ma pan rację. Lepiej jednak nie dyskutować ad personam, tylko dawać przykłady.
    Pani Aga pod nrem129 dała przykład wzniosłego Apelu JPII do sióstr karmelitanek w Oświęimiu, po którego lekturze włos mi się zjerzył i przyszedł mi na myśl apokaliptyczny zwrot: „bestia podobna do Baranka”. Dlaczego? Bo zdałam sobie sprawę dlaczego tak opłakują tego „nasz papisz”.
    Gdyby dłużej pożył , swym łagodnym i miłym lecz stanowczym tonem zażądałby: Polacy, ustąpcie starszym braciom, oni tacy biedni, przeżyli holokaust, wyjedźcie do Irlandii lub Japonii, a im pozwólcie gospodarować w Judeopolinii, bo im tu zabrali majątki, a w Israelu im za gorąco, bo to zimni Chazarzy nie Izraelici. I takie polaki z sekty wojtylian natychmiat by usłuchały, jako, że papieża bezdyskusyjnie słuchać należy (bo to POLAK!)

  138. Inkwizytor said

    Re 137

    Nie gubisz się już dziecko w swoich nikach ? Maria1, Marta1, Ostatnio, Sono, Maran 🙂 Może powklejasz trochę katolickich filmików z YT dla uwiarygodnienia a potem zacytujesz swojego heretyckiego guru Dimonda ?

  139. Kar said

    >Odciety od Wiary , patrzec na upadlych rodzicow , dzieci w srodowiska Burdelowym maja bardzo male Szanse stac sie przykladna Katolicka Rodzina<

    Szanowny Panie JO, czy jako "przykladny" bylby Pan w stanie pomoc/podac reke upadlej/upadlemu np. w znalezieniu pracy?

    Prosze odpowiedziec szeczerze, bo trzymam palec na supscie, zeby wyslac swoj email address

  140. aga said

    ad.130
    Panie Filipie Apostato 🙂
    teza ks. Kiersztyna dotyczyła SVII !!!
    a nie papieża ani papieży ;Prosze zatem nie manipulować wypowiedziami zmarlego ks. tadeusza ,bo to wyjątkowo nikczemne ; s.p. ks. Kierstzyn nigdy nie wypowiadał się przeciwko papieżowi!!!
    ani – jak to w zwyczaju maja pewne środowiska – nie cytować zdań wyrwanych z kontekstu. Poprosze o większy fragment na poparcie P/ oskarżenia.

    Pana Kudłatego również proszę o dowody takiego nauczania nie jednozdaniowe ale w szerszym kontekście.

  141. aga said

    Panie Bardzo, pan mnie źle zrozumiał. Absolutnie nie jestem przeciwko bogacełabioną grupą w tych pazernych dzisiejszych materialistycznych czasach – ale problem :za jaka cenę???
    Jesli za cenę rozbicia rodziny to juz jest pewein problem,prawda?
    Chociaz i w tym przypadku „rozgrzeszam ” :)) soboby,które nie mają wyboru.
    Ale nie jest to takie proste w przypadku osób,które maja tutaj w Polsce niezły start i możliwości a jednak KOSZTEM RODZINY I ROZSTANIA z nią decyduja się na więcej „mieć” niż być .Szczególnie kiedy są male dzieci a taka sytuacja nie ma charakteru krótkotrwałego.

  142. aga said

    .”Podejmując myśl,którą wyraził sam Papież Jan XXIII w chwili otwarcia Soboru,Dekret o ekumeniźmie wymienia wśród elementów nieustannej reformy także sposób przedstawiania doktryny. Nie chodzi tu o modyfikacje depozytu wiary,o zmianę znaczenia dogmatów,o usunięcie w nich istotnych słów,o dostosowanie prawdy do upodobań epoki,o wymazanie niektórych artykułów Credo pod fałszywym pretekstem,że nie są one już dziś zrozumiałe. Jedność jakiej pragnie Bóg,może się urzeczywistnić tylko dzięki powszechnej wierności wobec całej treści wiary objawionej. Kompromis w sprawach wiary sprzeciwia się Bogu,Który jest Prawdą. W Ciele Chrystusa,Który jest drogą,prawdą i życiem,(por. J,14,6),któż mógłby uważać,że dopuszczalne jest pojednanie osiągnięte kosztem prawdy…. Tak więc „bycie razem”,które zdradzałoby prawdę,byłoby sprzeczne z naturą Boga,Który obdarza swoją komunią oraz potrzebą prawdy,zakorzenioną w głębi każdego ludzkiego serca”. (I,18). „Dekret o ekumeniźmie opisuje na pierwszym miejscu warunki moralne,jakie należy spełnić podejmując dyskusje doktrynalne:”…w dialogu ekumenicznym teologowie katoliccy,którzy razem z braćmi odłączonymi poświęcają się studiom nad Bożymi tajemnicami,a trzymając się ściśle Nauki Kościoła,powinni kierować się umiłowaniem prawdy,a odznaczać się nastawieniem pełnym miłości i pokory”. (I,36) „Co się tyczy kwestii spornych,Sobór nakazuje,aby cała doktryna była jasno przedstawiana”. (I,36). „Oczywiście pełna komunia będzie musiała się opierać na przyjęciu CAŁEJ PRAWDY,w którą Duch Święty wprowadza uczniów Chrystusa. Należy zatem absolutnie unikać wszelkich form redukcjonizmu albo łatwych uzgodnień”. (I,36). bł.Jan Paweł II,

    http://gloria.tv/?media=320979

  143. aga said

    To co dziś dzieje się,powszechnie,jeśli chodzi o ekumenizm,to dzieje się wbrew woli i nauczaniu VS i Papieża.

    Pan Jezus – Chciałem mieć i powołałem Sobór.

    ŚRODKI DUCHOWE – HAMULCEM ISTNIEJĄCEGO ZŁA W KOŚCIELE
    Don Ottavio: Panie, zdaje mi się, że jest tyle inicjatyw i działalności w Twoim Kościele właśnie dla zahamowania zła.
    Jezus: Mój synu, nie brak czynności i inicjatywy, studiowania i spotkań; jest ich nawet zbyt wiele. Jest rzeczą naglącą przyłożyć siekierę do korzenia, co znaczy, że trzeba mieć odwagę do szukania prawdziwych przyczyn porażki dzisiejszego świata chrześcijańskiego.
    Sobór Watykański II wskazał te przyczyny, ale mało kto przyjął te sprawy poważnie. Przeciwnie, większość skorzystała z tego z szaleńczym diabelstwem, by zrodzić w Moim Ciele Mistycznym zanieczyszczenia i anarchię wśród Moich żołnierzy i ich wiernych.(…)

    – Wybrałem dla Mego Kościoła świętych Papieży.
    – Wzbudziłem ruchy dla uświęcenia duchowieństwa.
    – Chciałem mieć i powołałem Sobór.
    Gdyby to wszystko, co wzbudziłem w Kościele, było przyjęte z inteligentnym i skutecznym dostosowaniem, z adekwatną mobilizacją wszystkich dusz Bogu poświęconych, jak tego zresztą Pius XII żądał od całego Kościoła, burzliwe wody nie osiągnęłyby wtedy aktualnego poziomu.
    Pytasz Mnie. synu. co Ja uczynię by zbawić Mój Kościół? Przelewam nadal Moja Krew, nawet jeśli ją znieważają świętokradzko.
    PRAWDZIWI CHARYZMATYCY
    Jezus: Zesłałem Ducha Mego, który jest Miłością. Jest On Ogniem, który pali, przemienia, oświeca i ogrzewa, oczyszcza i ożywia. Tchnie On na wiele dusz, które nazywacie charyzmatycznymi.
    Wzbudzałem je w całym Kościele, ale nawet pomiędzy nich wcisnął się szatan, siejąc ambicje, rywalizacje i podziały. Dusze te powinny trwać duchowo złączone i składać dary otrzymane na użytek wspólnoty kościelnej. Prawdziwi charyzmatycy są wybrani przez Ducha Św. w Kościele i dla Kościoła, ale sami nie są Kościołem, bo Kościół, założony przeze Mnie jest hierarchiczny.

    “Nie wyście mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”
    DON OTTAVIO MICHELINI
    ORĘDZIA PANA JEZUSA DO KAPŁANÓW
    DZIEŁO W SZEŚCIU CZĘŚCIACH
    Zostanie przekazane wielu, aby w wielu na nowo zajaśniała Boża Miłość

  144. bardzo said

    W jakiej specjalizacji? Ta praca znaczy sie.
    Pewnie, ze trzeba ludziom pomagac, jesli sie potrafi.

    Tyle ze dzisiaj „wyciagniecie reki” grozi jej odcieciem.

    Stary kawal. Dom wariatow. Przez ogrodzenie ze sztachet wariat prosi przechodnia o papierosa. Ten wyciaga reke przez kraty z paczka. „Franek, dawaj siekiere, bedziemy mieli cala paczke!”.

    W jakich my czasach zyjemy!

  145. aga said

    Chaos ,który powstał w liturgii, w doktrynie jest przeciwny SVII a nie w zgodzie z nim
    a panom Filip i Kudłaty przypominam,że nawet ks. Stehlin uważa 80% dokumentów soborowych za piękne.
    Czy panowie tak skorzy do krytyki i stygmatyzowania zadali sobie trud ich przeczytania ?

  146. bardzo said

    Pani Ago, to jest tragedia, ewidentne rozbijanie rodzin na sile. Malo komu chce sie wyjezdzac na saksy, a jesli sie opuszcza rodzine po to, aby zarobic na przezycie, naraza sie ja na rozbicie, co w zbyt wielu przypadkach, jesli nie w wiekszosci konczy sie tak, jak zaplanowali rezyserzy jewropy. Nie nasza to wina, ze we wlasnym kraju nie mamy szansy normalnie zyc. Chociaz ostatnimi czasy troche i nasza, albowiem w panice przed matematyka, masowo studiujemy przedmioty mickey mouse, jak np. biznes, finansjerstwo, marketing, organizacje zasobow ludzkich (HR), propagande i demagogie (PR), raczej niz biologie, chemie, fizyke czy inzynierie. To jest jedna, choc obawiam sie nie najwazniejsza przyczyna zalewu bezrobotnych specjalistow na rynku zatrudnienia. Wspolczesny swiat wszelkimi sposobami usiluje rozbic instytucje rodziny i temu sluzy wymuszona emigracja zarobkowa.
    Pisze Pani „niezly start i mozliwosci”. Kto w Starym Kraju ma takie szanse (oprocz prominenckiej warstwy rzecz jasna). Od wielu dekad Polacy w Kraju pozbawiani sa jakichkolwiek szans. Aktualnie niszczy sie drobny biznes, mimo zludzen w postaci groszowych zachet z junijnych funduszy. Chyba nie musze przytaczac na to przykladow. W Polsce jest wiecej Ameryki niz w USA, a dotyczy to niestety przede wszystkim spolecznej dzungli. Podkreslam, ze od trzech czwartych wieku jest to sytuacja podtrzymywana sztucznie, poniewaz Polska ma wielki potencjal gospodarczy – bogactwa naturalne i narod, ktoremu sie chce.
    Ale nie o to chodzilo, jedynie o moralne aspekty bogactwa, czy dostatku, ktore w normalnym spoleczenstwie powinno byc osiagalne.

  147. bardzo said

    Chaos w liturgii to jest za malo powiedziane. To jest odejscie od istoty Misterium. Albo proba odejscia. Najczesciej koncentrujemy sie na powierzchownych szczegolach, Efekty Soboru splycily wlasciwie wszystko, co dotyczy Kosciola. Tu nie chodzi tylko o sprawowanie Ofiary. Nie jest to marginalna sprawa gitar w kosciele (zreszta na samym poczatku Tradycyjnej Mszy i powiadamy: „Bede Cie wyslawial na cytrze”). Tu chodzi o to, ze koncentrujemy sie na czlowieku, na spolecznosci, zamiast kierowac sie ku Chrystusowi. Gestem i slowem. I to mnie przeraza. Czlowiek jest wprawdzie bardzo wazny, ale Zalozyciel Kosciola na samym poczatku rzekl: ” to jest kosciol MOJ”, a nie powiedzial „WASZ”. Trydencka Msza miala byc niezmienna po wsze czasy. Konsekwentnie, czlowiek ktoregos pieknego poranka moglby przystapic do zmiany Prawd Wiary. Od rzemyczka do koniczka, za tak infantylnie to wyraze. Kiedys pytalem ksiedza M, czy to prawda, ze Msza tradycyjnej nie wolno odprawiac bez specjalnego zezwolenia? Powiedzial mi, alez skadzesz, nigdy nikt tak nie powiedzial, tylko musialbym miec ksiazke, bo inaczej moge nie podolac. Do tego doszlo, ze ksiadz nie umie odprawic Mszy. Inna sprawa, to ten nieszczesny ekumenizm. Poszukujemy pojednania z heretykami, a nawet z poganami otwarcie nam wrogimi, a przez tyle lat boczylismy sie na cerkiew prawoslanwa, ktora nie jest heretycka. Obawiam sie, ze i tu mamy do czynienia z manipulacja, a niektorzy powiadaja ze siarka smierdzi.
    I tu troche zazdroszcze panu JO tych jego klapek na oczach, ktore pozwalaja patrzec tylko w jednym kierunku. On twierdzi ze tak ma byc i koniec i konsekwentnie sie tego trzyma. Wyraza swoj punkt widzenia nadzwyczaj emocjonalnie i bezwzglednie i tym przysparza sobie nieprzyjaciol, Kto wie, czy nie lepsze klapki od totalnej konfuzji. Czarny lubi zamet.
    Na samym poczatku dziekowalem pani J za te kilka slow rozsadku.
    Moze kiedys i nam bedzie dane umyc oczy w sadzawce Betesdy.

  148. Gość said

    Zmiany zachodzą nie tylko w liturgii, ale także w sposobie kształcenia w seminariach, a co za tym idzie, radykalna zmiana myślenia młodych księży.
    Chciałam jescze raz przytoczyć odpowiedź proboszcza parafii, w której niechętnie widziane jest klękanie podczas przyjmowania Hostii.

    Szanowna Pani.
    Dziękuje za Pani list.
    W Kościele w Polsce przyjęte są rożne formy przystępowania wiernych do Komunii św.: na stojąco, na klęcząco; do ust, na rękę. Każda z tych form jest dopuszczona. Natomiast są też zwyczaje lokalne, które dana społeczność wspólnoty Kościoła praktykuje i zaprasza innych wiernych do włączenia się w miarę możliwości do ich praktykowania. Są jeszcze tak zwane kwestie praktyczne, które oczywiście respektują wrażliwość Kościoła. Jak Pani z pewnością zauważyła, w naszym Kościele parafialnym posługują starsi, schorowani księża, którzy z wielką trudnością poruszają się. Praktyka przyjmowania Komunii św. na stojąco, gdy wierni podchodzą procesyjnie, jak uczy ostatni Sobór, pięknie pokazuje naturę wspólnoty, ludu pielgrzymującego. Ta postawa w niczym nie umniejsza szacunku i nabożeństwa do Eucharystii, co więcej podkreśla to, ze Eucharystia jest pokarmem dla ludu w drodze. A starsi księża maja trudność schylić się do osoby klęczącej, z zachowaniem równowagi. Czasami też warto zrezygnować z nawet pieknej praktyki własnej pobożności na rzecz tworzenia wspólnoty i pomocy posługujących w ich ludzkich ograniczeniach.
    Jeszcze raz dziękuję Pani za te cenne uwagi i życzliwość. Szczęść Boże.

  149. aga said

    Panie Bardzo ,
    – większy swąd czarnego to ja czuję u tych wyznwcow menory co to udaja ,że bronią krzyża.
    krok abp. Michalika jak najbardziej słuszny.Nie wybrzydzajmy tak nad ludźmi slabymi i grzesznymi a pamiętajmy ,że Pan nasz nawet ze zla ppotrafi wyprowadzić Dobro.
    Czy Piotr nie był slabyi grzeszny a Sw. Paweł jako szaweł zabójca i heretykiem?

    – podobnie większy swąd czarnego ja wyczuwam u Jo,piszącego w taki sposób o Następcy Piotra.
    Kościól i Prawda jest tam gdzie Namiestnik Chrytsuwou – to obiecał nam Pan ,to przekazuje nam Matka boża we wszystkich orędziach, rownież tych uznanych przez kościół przedsoborowy. Tego mamy się ptrzymać w przeciwnym razie stajemy się chwioejni w wierze w obietnice Chrystusa.
    JO podchodzi do kościola jako instytucji ziemskiej istniejącej między Trydentem a SVII; Nic przed a nic po nie dociera do jego klapek;a wszelkie „klapki” to sekciarstwo czyli zły.
    „Czarny” żeruje na braku znajomości historii KK ,posługuje się etykietami i skrótami ,które nie zawsze są zgodne z daną rzeczywistością.
    Sobór Trydencki , trzon świadomości lefebrystów ,też w czasach mu współczesnych był przewrotem i kilku hierarchów nie uznając jego dorobku wykluczyło się z Kościola ,zaciagając na siebie ekskomunikę.Ale tego Pan od JO nie usłyszy;l tylko peany na temat Trydentu a biadolenie na temat SVII…
    Sobór był potrzebny w sytuacji jaka zaistniala z człowiekiem zmaterializowanym,stechnizowanym i wyemancypowanym już na poczatku XXw.(Pisał o tym Pius XII i nosił się z takim zamiarem.)Udowdnila tego dobitnie wojna światowa i okres po niej. rewolucja w myśleniu i bunt przeciwko Bogu.
    Możemy się na takiego człowieka obrażać i odwracać do niego plecami tudzież walić go maczuga jak JO ale zapewniam;efekt będzie opłakany i odwrotny do zamierzonego.

  150. aga said

    Wie Pan, ja też kiedyś jak Jo uchwyciłam się jak ostatniej deski ratunku takiego myslenia;ale ono okazuje się nie deska a brzytwą:),która w sposób najbardziej perfidny podważa wiarę a nie ją odbudowuje.
    A,że owoce są wypaczane i karykaturalne to zgoda. Nie ma co się dziwić;diabeł od zawsze mieszał i miesza w KK .Patrzmy na naszego papieża Benedykta XVI jak je porządkuje i wspierajmy w tym zamiast zabawiać się w wiecznych malkonentów.

    http://www.antyk.org.pl/wiara/magisterium/encykliki.htm

    http://www.voxdomini.com.pl/czytel.html

  151. JO said

    Ad.139. Nie wiem, czy bede mogl pomoc, ale sprobowac warto. Prosze napisac do mnie: ecobiol@interia.pl

    Osobiscie uwazam, ze skoro ktos nie moze znalezc Pracy to oznaczalo, ze Pan Bog mowi do niego by znalazl Droge, ktora jest Jego – Boga Droga. Czasem Pan Bog chce bysmy Trwali nie koniecznie zarabiajac Miliony….

    ——–
    Co do Pani Agi Pisania, to to sa scieki Bzdur macace w glowach ludziom slaboobeznanym w Wierze Katolickiej….

  152. Fran SA said

    @Bardzo
    Zupelnie sie zgadzam. Dla mnie msza lateranska byla szalenie wazna. Czuje sie w tej chwili w kosciele jak za przeproszeniem w synagodze. W Rzymie sa stare koscioly i sa tradycyjne msze. Ale w Rzymie bywam rzadko. Ale ja nie tylko, ze nie mieszkam w Rzymie, ale nawet w Europie. Kiedys i u nas byly normalne koscioly i normalne msze. Czy to znaczy, ze przez tyle lat modlilismy sie zle???
    Zakaz uczenia Laciny i zakaz laciny jako jezyka liturgicznego podwaza wlasciwie cala kulture chrzescijanska. Dlaczego nam sie odbiera uswiecone tradycje? Moja babcia byla nie uczona. Ale lacine umiala. Moze nie umiala plusquam perfectum i pamietnikow Cezara, i nie slyszala o Metamorfozach Owidiusza, ale w osmej klasie na wakacjach w Bochni babcia przepytywala mnie ze slowek. Wtedy mielismy lacine w szkole. Komu to przeszkadzalo??
    A teraz przeszkadza i historia swiata starozytnego i historia Kosciola i w ogole historia.
    No i jeszcze przyjezdzaja jacys ‚goscie’ do Polski i pouczaja, czego wolno w Polsce uczyc. Podobno ten ‚pan’ nazywal sie kiedys Szymon Perski. :

    http://polonuska.wordpress.com/2012/08/21/szymon-peres-na-uj-o-koniecznosci-ograniczenia-nauki-historii-polemizuje-z-nim-historyk/

    Chyba, ze mial na mysli historie Holokaustu.
    I pomyslec, ze to na ‚moim’ uniwersytecie opowiada sie o ograniczeniach nauczania historii!!! Na najstarszym polskim uniwersytecie, na ktorym studiowal i kanonik Kopernik i JPII a na koncu – ja.!

    Niechby ten Szymon opowiadal takie sensacje na KUL-u!
    I czego jeszcze sie nam zabronia poslannicy z zamorskich (afrykanskich) panstw?

  153. bardzo said

    Panie Fran.
    Moze sie nieporadnie wyrazam w temacie trudnym, ale czuje tak samo jak Pan. Nie bylem wprawdzie w synagodze podczas modlow, ale odnosze wrazenie, ze teraz do kosciola sie chodzi przez wzglad na innych ludzi. Bylem ministrantem przed, albo raczej podczas Soboru i wiem, jak Msza wygladala przed i po. Ale tu nie tylko trzeba czuc, ale i myslec. Duzo myslalem, czy obrzedy wspolczesne sa „wazne”. W koncu doszedlem do wniosku, ze chyba jednak tak, chociaz stary sposob ich odprawiania bardziej podobal sie na Gorze. Ale moje zdanie liczy sie tu najmniej, poniewaz znam sie na zarciu, a nie na katechetyce. Wierze, ze za mojego zycia sprawa sie wyjasni i nastapi calkowite porozumienie z tradycjonalistami, poniewaz papiez Benedykt jest niezwykle madrym czlowiekiem, co zreszta widac w jego spojrzeniu, a i sam uchodzil za tradycjonaliste i wierze, ze przechitrzy czarnego. Chociaz o samych sedewakantystach trudno mi myslec. Staram sie jakos pogodzic oba nurty myslenia i postepowania, ale jak na razie Czarny sie cieszy, bo zwycieza ogolne zagubienie. To widac jasno.

    Co do laciny i innych klasycznych przedmiotow. Panie, mlodym nawet matematyki uczyc sie nie chce, a co tu mowic o lacinie. Sam za mlodu troche musialem, bo i ministrantura i mikrobiologia, ale na tym koniec. Laciny uczono w liceach jeszcze w latach szescdziesiatych, ale w technikum juz nie. Mojego Dziadka w szkole handlowej uczono czterech jezykow, a byla to chyba druga dekada ubieglego wieku. francuskiego, niemieckiego, angielskiego i albo jidysz, albo hebrajskiego. (nie, Dziadek nie byl z nasich, do kosciola chodzil jak my wszyscy). A teraz w Starym Kraju znajomosc jezykow jest raczej mierna. Ruskiego kazali zapomniec, angielskiego wszyscy sie ucza, ale wiadomo jak sie uczy na kompletach, tylko ci co samochodami handluja szwargocza jeszcze we wrogiej nam mowie (sarkazm). Wiec lacina pozostaje domena waskiej grupy napalencow i naukowcow. Moze jeszcze jakis starszy ksiadz pamieta conieco.

  154. filip piękny said

    Ad 140 Piękna pani Ago !
    Nie wiem gdzie Pani doczytała w moim komentarzu, że to śp Ksiądz Tadeusz Kiersztyn wypowiadał się w sposób bezpośredni negatywnie o heretyku JP II. Tego nie podałem . Natomiast to ,że JP II był heretykiem wynika jednoznacznie ze spustoszenia jakie zrobił w Kościele Chrystusowym , bo przecież on był jednym z jastrzębi soborowych i to on jest odpowiedzialny za zmiany rangi rewolucji francuskiej, o których wypowiadał się śp Ksiądz Kiersztyn. Jeśli zaś potrzebuje Pani materiałów źródłowych, które o tym świadczą, to najprostszym, acz nie jedynym sposobem ,jest wejście na stronę Bractwa Piusa X i zapoznanie się z numerem 135 i 136 ” Zawsze wierni”, gdzie ogólnodostępne są artykuły pt
    ” Tajemnice popularności Jana Pawła II” ( 8/2010 i 9/2010 ). A poza tym nie odpowiedziała Pani na pytania, które postawiłem.

  155. j said

    Ad.154-Filip Piekny

    Dobre! Bl.JPII – jastrzab soborowy 🙂 🙂 🙂

    Moze dlatego te biale lagodne golebie tak czesto siadaly mu na glowie?
    Wiadomo, golebie najbardziej lubia towarzystwo jastrzebi 🙂 🙂 🙂

  156. pbardzo said

    Pani J. Bede w Grabarce w polowie pazdziernika. Czy ma Pani jakies specjalne zlecenia?
    Niestety, nie zatrzymam sie w miejscu Pani zamieszkania, cobym mogl zabrac od Pani krzyz do postawienia.
    Tradycja bowiem powiada, ze kazdy moze w parku dookola sanktuarium postawic krzyz, ale musi byc on samodzielnie wykonany. Nie musi byc doskonaly, moga byc nawet dwie galazki zwiazane plecionka z trawy, czy lyka. Wraz z krzyzem pozostawia sie tam swoje problemy, klopoty, rozterki. Mozna tez zmyc ze siebie rozmaite dolegliwosci miejscowa woda ze studni. Prosze mi wierzyc, jestem sceptykiem (inzynier), ale to pracuje.
    Co jest rzetelniejsze, Wiara, czy Wiedza?

    Pozdrawiam.

  157. pbardzo said

    No to stalo sie. Wiadomo bylo od dawna, ze predzej czy pozniej… Calkowicie to rozumiem i nie mam za zle. Zyjemy, jak juz bylo powiedziane, w czasach glupich i zlych i ciemnych, wiec to posuniecie ze strony Gajowego bylo nieuniknione. Teraz, ewidentnie od dzis, trzeba sie „logowac”, zeby cos powiedziec. Nie wiem, czy to wyeliminuje proces zasmiecania forum, ale na pewno zredukuje. Niemniej, skoro juz do tego doszlo, ze musimy sie dostosowywac do smrodow przy uzyciu posuniec administracyjnych, nie sadze, ze dla mnie jest tu miejsce. Dziekuje za cierpliwosc w stosunku do moich, nie zawsze skladnych wynurzen. Zegnam i zycze jak najlepiej.

  158. Maria1 said

    Pan Filip też ma rację i niepotrzebnie wdaje się w jałowe dyskusje z etatowymi obrończyniami (tak myślę, bo mają czas całą dobę siedzieć przy kompie i zespół do wynajdywania ‚odpowiednich’ cytatów, których całe tasiemce wklejają, spamując na wszystkich forach, niezależnie od tego, czy na temat czy nie ).
    Pozwolę sobie zacytować Pana sluszny komentarz z:
    https://marucha.wordpress.com/2012/07/01/karol-adam-jakub/

    „Ten niezwykły lud zawsze nosi w sobie znamiona Bożego wybraństwa.
    Prawdą jest, że Izrael drogo zapłacił za swoje <>. Być może
    to dzięki temu stał się bardziej podobny do Syna człowieczego…” (49).”
    Są to haniebne słowa antykatolika i apostaty JP II przyrównujące
    demoniczny Izrael do Pana Jezusa . Jak można krnąbne plemię szatańskie
    negujące Boskość Jezusa przyrównywać do Syna Bożego? Typowa żydowska hucpa.JP II to apokaliptyczna bestia. Najgorsze, że ma frankistowskich, judeochrześcijańskich powielaczy wśród coraz większej ilości pseudoduchownych i najgorsze, że wierni poddają się ich zgubnym rytuałom , że wymienię chociażby brak czci dla Ciała Chrystusowego poprzez udzielanie Komunii Świętej na stojąco i usadawianie się na tronach tyłem – dupami do Tabernakulum. Istny pomiot Łuny Brystygierowej.Najwyższy czas, żeby ich omijać szerokim łukiem i wyszukiwać tych nielicznych księży którzy pozostali przy Chrystusie
    np. Ksiądz Jacek Bałemba , Ksiądz Tadeusz Kiersztyn , Arcybiskup Wielgus ).
    Judeochrześcijanin Rydzyk też się całkowicie odkrył gdyż jego radio prawdziwie niepolskie i prawdziwie niekatolickie stało się tubą propagandową masonów rytu szkockiego a także ateistów. Pocieszmy się. Dostaną oni wkrótce za swoje. Słowo Boże z 17 – 19 rozdziału Objawień Janowych wkrótce się dopełni.

  159. Maria1 said

    Prawdą jest, że Izrael drogo zapłacił za swoje ‚wybraństwo’ – (które zostało wycięte w poprzednim wpisie przez strzałki)

  160. aga said

    Pani J
    jakie to smutne,że papież jest kochany nawet przez obcych a opluwany
    przez Polaków.A może to też tacy niby-polacy?
    Jan Paweł II był tylko człowiekiem i również popełniał błędy, to
    oczywiste. Z racji posiadanych charyzmatów i predyspozycji był przede
    wszystkim apostołem, misjonarzem i duszpasterzem. Najwyraźniej takiego
    papieża Kościół potrzebował najbardziej w epoce posoborowej
    kontestacji i zamętu. I w zakresie apostolstwa i duszpasterstwa Jan
    Paweł II okazał się tytanem pracy. I ta praca przyniosła wiele
    konkretnych efektów. Za Jego pontyfikatu Kościół się mimo wszystko
    wzmocnił.
    Jan Paweł II był papieżem,który wyprzedził swoją epokę i być może
    dopiero przyszłe pokolenia go w pełni -jak na to zasługuje –
    pojmą..Tak jak bywało ze wszystkim świętymi.

    Tak jak to krytykowane zgromadzenie religijne w Asyżu;pokazuje ile
    jeszcze pracy ewangelizacyjnej przed Katolikami,tyle narodów czeka na
    Światło Prawdziwej Wiary.Jakiż zapał nas powinien ogarniać na ten
    widok,tyle dusz można zdobyć dla CHRYSTUSA!Było taka swoistą
    ekumeniczną zaprawądla młodych do walki z lewactwem i ateistami.
    Tymczasem okazuje się że przedmiotem oburzenia jest ukazanie tego
    faktu na światło dzienne.
    A Czas się kończy i trzeba pewne sprawy przyspieszyć,tak widział to
    papież.Wyjść ze swoich przegródek i stanąć w otwartym polu.

    Trzeba wziąć pod uwagę to ,że śmiałe pomysły Jana Pawła II miały na
    celu przyszłość młodych,przygotowanie gruntu pod przyszłą a
    nieuchronną konfrontację z innymi religiami.Dlatego towarzystwo w
    pewnym wieku,nigdy tego wymiaru nie przeskoczy.
    „Kiedy pod koniec szarego poranka na niebie nad Asyżem pojawiła się
    tęcza, ci wszyscy przywódcy religijni, zaproszeni przez śmiałego
    proroka, obecnego pośród nich papieża Jana Pawła II, dostrzegli w niej
    przynaglające wezwanie do braterstwa: nikt nie miał wątpliwości, że to
    właśnie modlitwa spowodowała pojawienie się widzialnego znaku
    przymierza między Bogiem, a potomkami Noego”. Tak „drogi historii” na
    chwilę zbiegły się w ziemi Świętego który głoszenie orędzia radości,
    pojednania i pokoju uczynił przesłaniem swego życia..”
    Roman Brandstaetter.

  161. aga said

    Panie Filipie,odpowiedziałam Panu; aby pan zaprzestał emocjonowania
    się nad wyrwanymi z kontekstu tekstowego i sytuacyjnego pojedyńczymi
    zdaniami.
    Bo staje się pan ofiara tych co zerują na ludzkiej ignorancji i emocjach.
    Niech Pan sięgnie do źródła czyli całego nauczania Ojca Świętego Jana
    Pawła II, potem również do własnego rozumu a okaże się ,że tak jak
    pisałam już kiedyś nie zmienił Sw. Magisterium ani na jotę.Zawsze
    wierni nie jest źródłem nowej Prawdy Objawionej…Sama padłam kiedys
    ofiarą tych półprawd umiejętnie zideologizowanych i podsycanych przez
    zawszewierni.
    Bzdura i nieprawdą jest ,że kościół przed soborem wyglądał idealnie i
    żaden sobór pastoralny czyli odnowa nie były mu potrzebne.
    W ogóle to kuriozalne,że lefebryści tak krytykujĄ owoce soboru a
    korzystają,nie – raczej nadużywają je ;dyby ktokolwiek w czasach n.p.
    Piusa X tak pisał o papieżu Liberiuszu lub Aleksandrze VI ( bluzgów
    JO juŻ nie wezmę litościwie pod uwagę ) to byłby wyklęty!!!Jaki pan ma
    autorytet ,żeby pisać o papieżu heretyk??? .Sam pan głosi największą
    herezję,bo neguje pan asystencje Ducha Św. przy papieżu,co świadczy o
    braku wiary u pana. :Lefebryści tak trwający przy literze prawa a .z
    drugiej strony nagminnie lamią Kanon 1404 KKK – „Stolica Piotrowa nie
    może być sądzona przez nikogo”.
    Nie dla każdego Jan Paweł II musi być ulubionym bohaterem Kościoła,
    ale nikt, a zwłaszcza świecki, nie ma prawa osądzać Papieża.To jest
    duch odstępstwa w najczystszej postaci.
    Nie ma takiego autorytetu ani biskup ani ksiądz. Dopiero następny
    papież mógłby to stwierdzić lub Synod biskupów – co się nie stało. Nie
    stawajmy się więc w imię „tradycji” heretykami.

    Co do Asyżu,była już o tym mowa,ale powtórzę ,pomimo,że daremnie,bo
    wiem jak nieprzemakalni są lefebryści – bez urazy:)

    Spotkanie w Asyżu to nic innego jak realizacja „chwała na wysokości
    Bogu a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. To szukanie jedności w
    dążeniu do Boga, tak jak każdy z nas Go odnalazł w swojej epoce,
    kulturze i sumieniu. To nie było żadne zrównywanie religii,bo papież
    nie modlił się o protekcję nad fałszywymi religiami ale o LUDZI i
    pokój,a zatem żaden relatywizm!
    Nikt nie zrównuje tu nauczania Kościoła Katolickiego z innymi
    wyznaniami. To zwykłe szukanie jedności i pokoju z ludźmi dobrej woli
    na całym świecie. Tylko w ten sposób możemy pokonać globalne siły zła.
    Podejście do relacji ludzkich od strony litery a nie od strony ducha
    jest odejściem od realizmu wiary i normalnych relacji ludzkich. To
    przejaw podejścia ideologicznego czy faryzeizmu.
    A miasto Asyż wybrane ze względu na Św. Franciszka. Czy Św.
    Franciszek rozmawiał z muzułmanami? -Tak Czy nawrócił ich ? -Nie. Ale
    uratował od ścięcia wielu chrześcijan.
    Więcej much złapie się na miód, niż na ocet. Spotkania tego typu mają
    więc pewną pozytywną rolę do spełnienia i nie wymagajmy od nich, by
    były tym, czym nie są nawet w założeniu.

    Wanda Wiśnia na frondzie :zdemaskowała inne kłamstwo:

    ” W lipcu 2007 roku byłam na uniwersytecie letnim w Villepreux
    organizowanym przez tradycjonalistów z Renaissance Catholique (temat:
    Czy nacjonalizm jest grzechem?). Wtedy wszyscy uczestnicy i prelegenci
    cieszyli się z papieskiego motu proprio. Na jednej z konferencji
    „guru” francuskich tradycjonalistów, stary już Jean Madiran
    powiedział, że dla ich środowiska rok 1978 był przełomowy. Od razu
    sobie pomyślałam, że pewnie dlatego, że Jan Paweł II został papieżem i
    zaczęły się „prześladowania”. Otóż nie. Madiran powiedział, że kiedy
    Karol Wojtyła został papieżem w 1978 roku, to…. można było w końcu
    swobodnie sprawować mszę w starym rycie!

    Konferencję mam nagraną, kto zna francuski, to służę nagraniem. ”

    A co do żydów ; żydzi,innowiercy,poganie maja swoją drogę zbawczą.
    Dłuższą ale mają.Papież w swojej wrażliwości brał pod uwagę jak
    ciężkie zranienia a także i śmierć mogą powodować zerwania więzów
    rodzinnych i zmiana religii urodzenia.
    Jeśli nie przyjmą Chrystusa tu na ziemi a żyli zgodnie z dekalogiem
    będą Go poznawać w czyścu.
    Poza tym polecam dla ochłody od tych emocji ,które zawsze siarą czuć, Św. Pawła:

    „Bo gdy poganie, którzy Prawa nie mają, idąc za naturą, czynią to, co
    Prawo nakazuje, chociaż Prawa nie mają, sami dla siebie są Prawem.
    Wykazują oni, że treść Prawa wypisana jest w ich sercach, gdy
    jednocześnie ich sumienie staje jako świadek, a mianowicie ich myśli
    na przemian ich oskarżające lub uniewinniające.” (Rz 2,14-15)

    „Kto szuka Prawdy,szuka Boga.Nie przyjmujcie niczego za prawdę co
    byłoby pozbawione miłości, ani nie przyjmujcie niczego za miłość, co
    byłoby pozbawione prawdy; jedno pozbawione drugiego staje się
    niszczącym kłamstwem.”

  162. Marucha said

    Pani Ago,
    Oczywiście w nauczaniu Jana Pawła II jest wiele rzeczy dobrych, słusznych i cennych – zwłaszcza gdy chodzi o obronę rodziny i instytucji małżeństwa oraz kwestie aborcji i eutanazji.
    Nie można jednak przymykać oczu na to, co stanowiło bądź wypaczenie bądź zaprzeczenie Magisterium. Na ten temat wiele napisano i nie ma sensu ponownie cytować całej litanii.

    Według Pani pocałowanie Koranu to tylko niewinny gest szacunku dla innej religii. Według katolika jest to czyn nad wyraz gorszący. Czy dojdzie do tego, że któryś papież pocałuje „biblię” La Veya?
    Co Pani powie o zrobieniu znaku hinduskiej boginki-demona Sziwy na Jego czole? Co z szacunkiem okazanym satanistycznej „religii” voodoo? A okadzanie Papieża przez indiańskich czarowników, za walkę z którymi ginęli nawróceni na chrześcijaństwo Indianie (i nawet mają swego świętego męczennika)? Czy zdaniem Pani są to tylko niewinne gesty- czy łamanie Pierwszego Przykazania?

    Z jednym mogę się zgodzić: nie opluwajmy Jana Pawła II. Zostawmy Bogu osąd nad Nim.
    Nb. proszę się nie martwić, kult Jana Pawła II w Polsce jest nadzwyczaj silny i ani gajówka, ani nawet lekceważeni przez Panią „lefebryści” (którym zawdzięczamy powrót tradycyjnej mszy oraz podjęcie, na razie nieśmiałej dyskusji na temat wypaczeń II Soboru Watykańskiego) niewiele tu mogą zmienić.

  163. aga said

    Panie Marucha ,przestańmy jak mantry powtarzac koran, asyz,sziwa, judazim itd. Już Sw. Augustyn mowił : nienawidzę błędu,kocham błądzącego.
    A Św. Faustyna,której Dzienniczek Panu polecam,pisała słowami Jezusa:
    Dziś sprowadź Mi dusze heretyków i odszczepieńców i zanurz ich w morzu .. Mojego Miłosierdzia”
    Nie wylewajmy dziecka z kapiela ,nawet jeśli Panu się wydaje,że papież powinien zaprosić heretyków na objaśniania dogmatów. A ja,że On wiedział lepiej.
    I zostawmy trochę czasu na Owoce..
    Czy w Historii KK mało jest świętych ,którzy za życia mieli procesy inkwizytorskie i zagrożenie stosem a dzisiaj są Wielkimi Świętymi?

    Poza tym , Chrystus tez przebywał najwięcej wśród pogan,grzeszników ,celników . I nawet przyjmował od nich podarki. A kto Go najbardziej za to krytykował???
    Sanhedryn :)Sanhedryn nigdy nie rozumie Ducha.

    I najważniejsze : albo jesteśmy katolikami czyli ludźmi Wiary i naprawdę wierzymy w obietnicę Jezusa albo uważamy ,że Jezus był kłamcą i jakimś słabym bóstwem,które pozwoliło się ubezwłasnowolnić we Własnym Kościele. Papież ma asystencję Ducha Sw. I wie co robi.Takie myslenie nas nigdy nie zgubi.Bądźmy jak dzieci,które temu ufają a to się będzie Panu naszemu w Trójcyjedynemu bardziej podobac niż krytykowanie Jego Namiestnika.

    Sw. Ignacy Loyola: „Jak myślisz, że coś jest białe, a Kosciół twierdzi, że jest czarne, to znaczy ponad wszelką wątpliwość, że jest czarne”.
    Katolik ma pozostawać w jedności i posłuszeństwie z papieżemi.PAPIEŻ WIE LEPIEJ- jesli będziemy w to wierzyć,nigdy się nie zagubimy.
    W przeciwnym razie będziemy jak pewni dzisiaj zbuntowani biskupi ; każdy sobie jest papieżem.
    I naprawdę nie jest to efekt Soboru IIW.Czy w czasach Sw. Franciszka kościół nie przeżywał kryzysu i posiadał niegodnych hierarchów. Jeszcze bardziej niż obecnie. Podobnie w czasach Lutra. Tylko,że Sw. Franciszek pozostając w jedności z papieżem uleczył te rany a Luter i coraz bardziej jestem przekonana ,że również ci ,którzy dążą dzisiaj do rozłamu z tzw. „modernistycznym,posoborowym” Kościołem te rany otworzył.I co dzisiaj mają protestanci,pomimo,że nie milei soboru? Ano tysiące sekt powstających przez kolejne rozłamy,pączkowania.Tak samo stanie się z Bractwem jesli nie wróci do Jedności z papieżem .Autentycznej a nie deklaratywnej.Bo juz chyba jakieś denominacje powstały w jego wnętrzu,nieprawdaż?

    Przypominam Panu,że kryzysy i herezje w Kościele istniały od zawsze ,bo od zawsze kudłaty próbuje go zniszczyć. I kościół zawsze wychodził z nich obronna ręką . a te herezje nie tylko szły na lewo ale i na prawo;) – ach ci bardziej papiescy od papieża -od zarania Kościoła w nim mieszali. A dzisiaj nikt już nawet o nich nie pamięta. A kościół przetrwał i trwa.

  164. aga said

    Do jedności nie prowadza podziały i nienawiść. Do jednosci prowadzą próby porozumienia się, próby dostrzezenia w bliżnich (innych niż katolicy,nawet innych niż chrześcijanie) odblasku Stwórcy.

    Żeby to porozumienie uzyskać, trzeba najpierw zbliżyć się do INNEGO, uszanować go, by potem pokazać Chrystusa, którego przyjmie , byś Może z naszych rąk, dlatego, żeśmy nie okazali mu pogardy, lecz szacunek.

    1. W KRK znajduje się PEŁNIA PRAWDY

    2. W innych religiach znajdują się okruszki prawdy

    3. Inne religie są fałszywe gdyż np: 95% jest błąd a w 5% prawda…, jedyną drogą jest naprostowanie tych 95%

    4. Obiektywne spojrzenie na inne religie może dokonać się PANORAMICZNIE, czyli wychodzi od błędów do prawdy a nie od prawdy do błędów ponieważ te 5% nie może zamazywać 95% błędu

    Jeśli chodzi o te gesty, które wykonał jako polityk w ramach kurtuazji, może po to, by wrwać relacje miedzyreligijne z błędnego koła nienawiści i uprzedzeń? Pocałunek jest też znakiem pokoju, otwarcia i szacunku. Potem można uprawiać dialog. JP II odwiedzał zarówno przyjaciół, jaki wrogów, a w duchu chrześcijańskiej pokory zszedł z lektyki tryumfalizmu traktująceego innych jako niższych.

    .

  165. Kapsel said

    Czy Jan Paweł II pocałował Koran?

    Widziałem tu kilka dni temu dyskusję na temat błogosławionego Jana Pawła II, jakoby nie powinien być beatyfikowany, ponieważ w jego życiu były takie wydarzenia jak pocałowanie świętej księgi islamu. Chciałbym przedstawić to, co na ten temat mówiliśmy sobie na forum katolik.us. Napisał to hiob (Piotr Jaskiernia) a ja mogę się pod tym podpisać. Więc cytuję:

    Kilkakrotnie słyszałem odpowiedź na podobne pytania w radiu EWTN, a konkretnie w audycjach Catholic Answers, udzielaną przez Jimmi Akina. On poświęcił trochę czasu na dotarcie do źródła tego incydentu i przyznał, że jest to autentyczne zdjęcie. Napisał o tym nawet na swoim blogu.

    Jimmy pisze, a ja tu sparafrazuję jego wypowiedź:

    „Sądząc po samej fotografii nie można mieć pewności co tam się wydarzyło. Księga jest zdobiona i może być czymś innym niż Koran. Sądząc z samego wyglądu może być Ewangelią.

    Jednak były patriarcha Kościoła Chaldejskiego, Raphael Bidawid, był tam obecny i w wywiadzie prasowym powiedział:

    „14 maja zostałem przyjęty przez Papieża, wraz delegacją składającą się szyickiego imama meczetu Khadum i sunnickiego prezydenta rady administracyjnej Irackiego Islamskiego Banku. Był także przedstawiciel Irackiego Ministerstwa Religijnego. Przypomniałem nasze zaproszenie dla Papieża, bo taka wizyta byłaby łaską z Nieba. Umocniła by chrześcijaństwo i udowodniła w głównie muzułmańskim kraju, że Papież kocha całą ludzkość.

    Pod koniec audiencji Papież skłonił się przed świętą księgą Muzułmanów, Koranem, przedstawioną mu przez delegację i pocałował go na znak szacunku. Zdjęcie tego gestu było pokazywane wielokrotnie w irackiej TV, demonstrując że Papież nie tylko wie o cierpieniu narodu Irackiego, ale także, że darzy szacunkiem Islam.”

    Jakie zatem możemy rozumieć to wydarzenie? Jest kilka możliwości:

    1. Agencja prasowa mylnie podała słowa patriarchy.
    2. Patriarcha Bidawid mylnie ocenił co się wydarzyło. Nie był to Koran, ale coś innego.
    3. Jan Paweł II pocałował Koran, ale nie wiedział, czym ta księga była.
    albo
    4. Jan Paweł II pocałował Koran wiedząc, co robi.

    Chciałbym wierzyć, pisze Akin, że zaszła tu sytuacja (1), (2), albo (3), ale nie mam dowodu na to, że którykolwiek z tych przypadków jest prawdziwy.

    Z tych trzech najbardziej prawdopodobny jest trzeci, bo JP II nie znał arabskiego i być może nie wiedział co to za księgę mu sprezentowano.

    Ludzie wsuwają w ręce papieża na audiencjach różnego rodzaju książki i jeżeli papież był pod wrażeniem, że pocałowanie księgi mającej coś wspólnego z iracką kulturą będzie znakiem szacunku pod adresem tego, który ją podarował, mógł to zrobić odruchowo, nawet nie rozumiejąc natury tej księgi.

    O ile to możliwe, to, myślę, (pisze Akin), jest bardziej prawdopodobne, że tłumacz wytłumaczył naturę tego prezentu. Ciągle jest możliwe, że Papież ją pocałował raczej jako wyraz bliskowschodniej grzeczności, niż z szacunku dla samej księgi. […]

    Jednak mógł on wiedzieć doskonale, że to jest Koran i pocałować go mimo wszystko, nie jako zwyczajowy gest przy otrzymywaniu prezentów, ale z jakiegoś innego powodu.

    Jaki to mógłby być powód?

    Z pewnością nie dlatego, że wierzył od w Islam, albo, że wierzył, że Islam jest równy chrześcijaństwu. […] Gdyby w to wierzył, nie zatwierdziłby publikacji Dominus Iesus, uczącej, że zbawienie można osiągnąć tylko przez Jezusa Chrystusa i Kościół.

    Co zatem mógł myśleć Papież?

    Możemy tylko spekulować, ale narzucają się dwie rzeczy:

    1. Koran zawiera pewne elementy prawdy (obok pewnych elementów fałszu) i mógł on chcieć uhonorować prawdę, którą on zawiera.
    2. Ukazanie szacunku w taki sposób mogło stać się wyrazem poparcia dla pokoju na świecie i międzyreligijnego współistnienia.

    Z tych dwóch muszę uznać, że to drugie byłoby bliższe myśleniu Jana Pawła II, choć i to pierwsze mogło być obecne.

    Jan Paweł II był człowiekiem niezwykle troszczącym się o pokój na świecie i międzyreligijne współistnienie. Jako młody człowiek przeżył grozę Drugiej Wojny Światowej, która zostawiła trwały ślad na nim i jego pokoleniu i ich spojrzeniu na wojnę i pokój. […]

    Nawet gdyby taka była motywacja Papieża, ciągle popełnił on, moim zdaniem (cały czas parafrazuję opinię Jimmiego Akina) błąd.

    Koran mimo, że zawiera elementy prawdy, zawiera także jadowite ataki na Bóstwo Chrystusa i na chrześcijańską naukę i to sprawia, że w żadnym przypadku nie jest rzeczą odpowiednią dla Wikariusza Chrystusowego jego pocałowanie.

    Jan Paweł II mógł zdawać sobie sprawę z powagi fałszywych elementów Koranu, ale mógł nie myśleć o nich i mógł zrobić ten gest pod wpływem chwili, bez chłodnego wyrachowania i zastanowienia się nad nim.

    Na szczęście nieomylność papieska nie obejmuje takich sytuacji. Papież nawet w najmniejszy sposób nie próbował tym gestem niczego dogmatycznie zdefiniować. Zatem niezależnie od tego jak dobra była motywacja papieża i jak bardzo błędne działanie, nie ma to nic wspólnego z nauczaniem Kościoła o nieomylności papieskiej.

    Byłby to jedynie błąd, jaki popełniają wszyscy ludzie, nawet namiestnicy Chrystusa.”

    To tyle i w sumie niewiele mogę dodać od siebie, poza paroma uwagami. Przede wszystkim Papież spowiadał się co tydzień. Ale by sakrament był ważny, potrzebne są grzechy. Zatem on sam zdawał sobie sprawę, że jest grzesznikiem.

    Po drugie wydaje mi się wręcz obrzydliwe, że niektórzy ludzie z całej papieskiej działalności trwającej przez ponad ćwierć wieku wyciągają jeden, czy dwa incydenty i przedstawiają je tak, jakby Jan Paweł Wielki nie zrobił przez te lata nic, poza pocałowaniem Koranu i postawieniem posążka Buddy na Tabernakulum.

    Nawiasem mówiąc ten drugi incydent, także bardzo często pokazywany przez wrogów Kościoła, który miał miejsce w Asyżu, nie ma nic wspólnego z papieżem. W czasie modlitw o pokój, modlitw, dodajmy, wcale nie „wspólnych”, bo każda grupa ludzi modliła się osobno, w innym pomieszczeniu, buddyści postawili posążek Buddy na pustym tabernakulum, nie wiedząc co to jest. Gdy im zwrócono uwagę na niestosowność takiego gestu, przeprosili i zdjęli posążek. Jednak wielu jest przekonanych, że to w kościele, na Tabernakulum zawierającym Jezusa, papież postawił posąg Buddy i modlił się przed nim wraz z buddystami.

    Zatem nie bójmy się prawdy. Nawet, gdy czasem jest ona niewygodna. Człowiek czasem popełnia błędy, nawet taki człowiek, jak JPII. I nie oceniam go tutaj, bo nie wiem ani co On myślał, ani co tam naprawdę się wydarzyło, ale nawet, gdy wiedział, że to Koran i pocałował go z jakiegoś powodu podanego wyżej i nawet, gdy w oczach Boga było to grzeszne, to znaczy to tylko tyle, że i On, JPII, jak każdy z nas, nie był ideałem i czasem popełniał błędy.

    A mnie się przypomina pewien incydent z mojego życia, gdy byłem małym chłopcem. Witając się z rodziną na wsi „z rozpędu” pocałowałem w rękę wujka, ku uciesze rodziny. Śmiali się ze mnie kilka dni. I choć zawsze na powitanie całowałem w rękę dziadka i oczywiście wszystkie panie, niezależnie od wieku, to było czymś zupełnie innym pocałowanie całkiem młodego jeszcze wujka. Jednak czasem zrobi się jakiś gest, a za moment jest już za późno i nie da się go odwrócić.

    Konsekwencją mojej pomyłki były śmichy-chichy rodziny, zwłaszcza kuzynów i kuzynek. Konsekwencje czynu papieża są poważniejsze, „dzięki” jego wrogom, których wcale nie brakuje. Ale nie zmienia to w niczym faktu, że jest to mały incydent, bez znaczenia, i znacznie większy problem niż papież mają ci, którzy to powtarzają, wałkują i oczerniają kogoś, komu nie są godni zawiązać sznurówek w butach.

    http://gloria.tv/?media=244061

  166. Marucha said

    Re 163:
    Niestety, będziemy – ja i inni wierni Tradycji – owe „mantry” powtarzać.

    A poza tym pisze Pani rzeczy skądinąd słuszne, ale nie bardzo na temat.
    Herezja i błędy są herezjami i błędami bez względu na cytaty ze św. Faustyny (znam Jej dzienniczek), Pisma Świętego czy innych.
    Kościół dlatego wychodził z błędów, iż znajdowały się jednostki, które te błędy krytykowały i zwalczały, a nie dlatego że w imię jedności siedziały cicho. Jedność? Jaka jedność, z kim? Z Gądeckimi czy Dziwiszami?

    Czy w Historii KK mało jest świętych ,którzy za życia mieli procesy inkwizytorskie i zagrożenie stosem a dzisiaj są Wielkimi Świętymi?
    Słusznie. Dlatego niech Pani nie odgrywa roli inkwizycji, zwłaszcza wobec abp. Lefebvre, który na pewno będzie wyniesiony na ołtarze.

    Re 164:
    Rzeczywiście, te oznaki przyjaźni i szacunku „dużo dały”. Na przykład odrodzenie się wymierającej religii voodoo w Benino…

  167. Maria1 said

    Ad Marucha 162
    ‚Co Pani powie o zrobieniu znaku hinduskiej boginki-demona Sziwy na Jego czole?’
    Odpowiem Panu za nią: ten znak może być odczytany jako zmazujący znamię krzyża uczynione w czasie chrztu św. czyli dechrystianizację, powrót do pogaństwa. Moim zdaniem – po wielu lekturach i obejrzeniu wielu zdjęć z jego młodości i działałności jako księdza, biskupa i kardynała – Wojtyla nie był wierzącym katolikiem, dlatego mógł zostać papieżem. Jest gdzieś w internecie zdjęcie młodego księdza, (biskupa?) Wojtyły roześmianego w gronie starszych z ‚sanhedrynu’ masońskiego, niestety nie mogę go znaleźć.

  168. Marucha said

    Re 167:
    Nie wiem, czy JPII był w głębi duszy katolikiem, miłosierny Bóg Go już osądził.
    Ale Pani uwagi są jak najbardziej słuszne.
    Szokujące jest, że czyny i gesty, które kiedyś wzburzyły by wiernych jako wołające o pomstę do nieba – dziś przechodzą bez echa lub są naiwnie tłumaczone jako gesty przyjaźni, w gruncie rzeczy bez znaczenia…

    Tak samo, gdy ktoś dla żartu bawi się w astrologię, tarota i inne wróżby. Niby dla żartu… a konsekwencje mogą być nieprzewidywalne i dlatego Kościół tego zawsze zabraniał (nie wiem, może już nie zabrania?).

    Z rzeczy boskich, a zwłaszcza z Pierwszego Przykazania nie ma żartów, nie wolno ich lekce sobie ważyć, nawet jeśli wydaje nam się, iż może to być w jakiś sposób korzystne. Bo nie będzie.

    Kościół nie odniósł ŻADNYCH korzyści z zapanbratania się z poganami i heretykami. Nikogo nie nawrócił, przeciwnie utrwalił ich w błędach.

  169. Zdziwiony said

    nie zdążył się rozsmucić i nie zdążył do Chrystusa powrócić…

    W „Kręgu Biblijnym” Romana Brandstaettera jest odniesienie do rozmowy którą Tuwim przeprowadził w kawiarence z Romanem : Panie Romanie pytał Tuwim – czy Chrystus naprawdę istniał?,, Istnieje” A gdyby udowodniono że nie istniał? ,,To niemozliwe”-odpowiadam. ,,Dlaczego”- pyta Tuwim.
    ,,Bo Chrystus musi istnieć”. Milczenie. Tuwim powtarza: ,,Musi istnieć’.I znów powtarza: ,,Musi istnieć”
    ,,No to pijemy na chwałe Wieczności!”
    Naliczyłem sie w pańskiej twórczości ponad dwadzieścia pięć utworów o Bogu-powiedział Brandstaetter. Aż tyle?. Nie przeliczył sie pan – zapytał Tuwim.
    ,,Ponad dwadzieścia pięć utworów o różnych koncepcjach Boga. Począwszy od boga mitycznego a skończywszy na Bogu Osobowym” ,,Cóż z tego”? -odrzekł Tuwim. ,,Własciwie nic. Takie sobie spostrzeżenie o sprawach, które nieustannie pana gnębią…no , które pana drążą” [piją ostatnią kolejkę] Odprowadzam go do taksówki. Żegnamy się. Siada. Zatrzaskuje drzwiczki, ale natychmiast je otwiera, wychyla się z samochodu, wpatruje sie we mnie życzliwym i zarazem zakłopotanym wzrokiem i mówi: ,,Wie pan, pan ma rację… To musi istnieć jest bardzo mądre… Usmiecham się i przyjaźnie macham do niego ręką. Dlaczego otworzył drzwiczki samochodu? . Dlaczego?.
    ,,Dla oszczędności zgaście światłość wiekuistą, gdyby mi kiedyś miała zaświecić”

    Brandstaetter przebywał w Zakopanem i tam dowiedział sie , że Tuwimowie też przebywają w Zakopanem. Że mieszkają w ,,Halamie” Spotkali się, a godzinę później Tuwim już nie żył, zmarł na atak serca.

    Tuwim w gospodzie u ,,Jędrusia” zanotował sobie na papierowej serwetce pomysł do wiersza… ,,Dla oszczędności zgaście światłość wiekuistą, gdyby mi kiedyś miała zaświecić”.
    Nie zdążył napisać … ba nie zdążył się rozsmucić i nie zdążył do Chrystusa powrócić….

    Wychodząc z jadalni[pisze autor w Kręgu biblijnym] , natknąłem się w korytarzu na pracownika zakładu pogrzebowego…ujrzawszy mnie…powiedział:

    -Ach, dobrze, że pana widzę.

    -No nie wiem, czy dobrze.

    Juz wszystko gotowe, tylko mam jeden kłopot

    Jaki?

    Pan znał Tuwima?

    Znałem -odpowiedział R.B.

    -No to pan na pewno wie …Nie mam kogo spytać…

    -O co chce pan spytać- byłem zniecierpliwiony jego nieporadną nieśmiałością. Wreszcie z trudem wycedził:

    -Jakiego wyznania był Tuwim?

    -A do czego to panu potrzebne?

    -Mam trumnę tylko z krzyżem i Chrystusem…

    -Aha…

    -Nie wiem, czy mam zostawić Chrystusa , czy Go zdjąć

    -Też nie wiem-odpowiedziałem
    ….zza zakrętu stromych schodów wyłoniła się trumna ze zwłokami poety. Znoszono ją do cmentarnego wozu stojącego przed ,,Halamą”. ….Gdy nas mijała, spostrzegłem na jej wieku dwie skrzyżowane, wyblakłe, lecz wyraźne smugi pozostałe po usuniętym krzyżu z przybitym doń Chrystusem.

    Wyszedłem przed willę. Było już zupełnie ciemno. Ruszyłem na przełaj lasem do domu. Z gałęzi osypywała się mokra okiść. Padał lekki śnieg.

    Ujrzałem samochód, otwarte drzwiczki i wychylającego się Tuwima, wpatrującego sie we mnie życzliwym i zarazem zakłopotanym wzrokiem: ,,Wie pan, pan ma rację… To musi istnieć jest bardzo mądre” Usmiechnąłem się i przyjaźnie pomachałem do niego ręką.

    „Dobrze pamiętam tę chwilę, gdy w jesienne popołudnie
    przeczytałem po raz pierwszy wiersz Tuwima »Chrystusie…«:

    Jeszcze się kiedyś rozsmucę,
    Jeszcze do Ciebie powrócę,
    Chrystusie…
    Jeszcze tak strasznie zapłaczę,
    Jeszcze przez łzy Ciebie zobaczę,
    Chrystusie…
    I taką wielką żałobą
    Będę się żalił przed Tobą,
    Chrystusie,
    Że duch mój przed Tobą uklęknie
    I wtedy serce mi pęknie,
    Chrystusie…

  170. Maria1 said

    Znalazam te wiele mówiące o papieżu Polaku zdjęcia:
    http://web.archive.org/web/20080605061503/http://www.polonica.net/glos_sprzeciwu_wobec_kanonizacji_JPII.htm:

    kardynal Karol Wojtyła swojsko wśród żydomasonów, w 1976 roku, w Kanadzie, Toronto ( urabiają go na przyszłość na swego papieża)

    i jeszcze jedno:JPII daje Komunię – Ciało Eucharystyczne Jezusa Chrystusa dzieciom do ręki

  171. JO said

    Temu Kto Ma Oczy I Widzi, te zdjecia wystarcza jako dowod ZDRADY Kosciola Katolickiego Przez Wojtyle, ZDRADY Judaszowej.

  172. Kapsel said

    Tak mnie skrusz,
    Tak mnie złam ,
    Tak mnie wypal,Jezu
    Byś został tylko Ty
    Jedynie Ty

    Bo Jesteś cichy i pokornego serca.

  173. aga said

    „Kościół dlatego wychodził z błędów, iż znajdowały się jednostki, które te błędy krytykowały i zwalczały, a nie dlatego że w imię jedności siedziały cicho. Jedność? Jaka jedność, z kim?”
    Tak Panie Marucha nikt nie zabrania zgłaszać zastrzeżeń,krytykować konstruktywnie i w jedności z Papieżem!! wszystkie inne osoby ,które Pan wspomina doprowadzały do schizmy i herezji wewnątrz żywego Kościoła Chrystusowego. tak to się kończyło.
    Bp. Atanazy, na którego tak lubią się powoływać lefebryści nigdy nie był w opozycji do papieża Liberiusza.

    http://www.ultramontes.pl/liberiusz_papiez.htm

    Bractwo Św. Piusa X dokładnie spełnia opisane przez Panią warunki. – admin

  174. JO said

    ad.173. Pani Ago, Pani wie, ze KLAMIE. Lefebrysci sami sie NIE Exkomunikowali!

    Sa Granice, ktore nie pozwalaja na Uleglosc.

    Posoborowie to Samobojstwo, wiec jak Katolik moze byc Posluszny Papiezowie, ktory namawia do Samobojstwa? Przeciez Lefebrysci NIE opuscili Papieza ani KK!!

    Czemu Pani Klamie?

    Panie Gajowy. Ludzie opuszcza Gajowke jak tak dalej bedzie i zostanie Pan sam z Posoborowcami na tej stronie….

  175. Dhruva Arkadiusz Kniazowski for Facebook said

    Potrzeba duchowego prowadzenia jest koniecznym czynnikiem zbawienia,w tych czasach szezace sie zepsucie modernistycznego spoleczenstwa zatracilo koscil przemieniajac go w skostniala instytucje. Sekciarstwo (instytucjonalizm) szezy sie wszedzie w masce duszpasterstwa. Potrzebuje informacji ktora mnie polaczy z duchowym spoleczenstwem,na sciezce monastycznego zycia,przemienionego Chrystusa na gorze… Nauki Tomasa Mertona daly mi swiatlo aby zrozumiec ten temat i stac sie przewodnikiem dla tych ktorzy szczeze szukaja sposobnosci jak lepej sluzyc Chrystusawi. Walka z modernizmem musi byc ba dobre… Pozdrawiam

Sorry, the comment form is closed at this time.