Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Bez tematu (2-08.2012)

Posted by Marucha w dniu 2012-08-30 (Czwartek)

Tu wpisujemy komentarze nie pasujące do innych artykułów – jednym słowem taki mały Hyde Park.

Poprzednio było:
https://marucha.wordpress.com/2012/08/25/wpisy-na-dowolne-tematy

Uprasza się o kulturę.
Gajowy.

Księżyc nad Komańczą

Następny odcinek  „Bez tematu” znajduje się tu:
https://marucha.wordpress.com/2012/09/01/bez-tematu-3-09-2012/

Komentarze 62 do “Bez tematu (2-08.2012)”

  1. albtps said

    Z wielka przjemnością, pierwszy — nie widzę innych wpisów — oświadczam, że …
    Zapomniałem. Podejrzewam jednak, że ten „Księżyc nad Komańczą” wyzwolił we mnie raczej spodziewane emocje, za które jestem nie-aż-tak-wdzięczny Panu Gajowemu.

    Na marginesie dodam, że jestem w kilometrze 1 500 na szlaku Apallachian i mam się równie dobrze jak Pan Marucha w Bieszczadach. (Gdzie on tam może połazić sobie — 100 000 km kwadratowych?) Cóż on tam może?

    A ja? I jeśli mi kolana nie wysiądą, to Pana Maruchę lekko pobiję na głowę w wyczynach nóg moich po górach i górkach.

    Też chciałbym tu wklejać fotografie z moich wędrówek, ale Pan Marucha tak to zorganizował, że tylko on może swoje wklejać. No, proszę Państwa, jeśli to nie budzi u Was pewnego „zaniepokojenia” atawistycznym i anachronicznym, by nic nie powiedzieć o anatamnolistcznym zachowaniem p. Maruchy, to sam nie wiem, co Wam pomoże.

    Póki co. Gdzieś mi się gubi wifi.

  2. krzysztofm said

    Ad. 1

    „Też chciałbym tu wklejać fotografie z moich wędrówek”

    – Zdjęcia na serwer z amatorskimi zdjęciami, a tu LINK. I też chętnie obejrzymy.

  3. Marucha said

    Re 1:
    Niezależnie od obszaru, po którym wędrujemy – czy to Góry Skaliste, czy Bieszczady, czy szlak Apallachian – nie pochodzimy więcej, niż nam nogi pozwolą. To jest tak proste.

    Gajowy zresztą najlepsze lata w chodzeniu ma dawno za sobą, ale w tamtych czasach chętnie przyjął by wyzwanie.

    Co do wklejania fotek – to nic prostszego.
    1. Załatwić sobie miejsce na fotki w jednym z wielu darmowych serwisów, np Flickr na Yahoo.
    2. Załadować tam fotki, poorganizować je itd,
    3. W komentarzu zamieścić link do obrazka. Po raz kolejny podaję, jak to robić:

    <img src=”http://adres.obrazka.jpg” width=500>.

    Przeglądarki akceptują na ogół obrazki GIF, JPG, PNG i BMP (BMP odradzam!).

    A w ogóle to gdzie tym zagranicznym górom do Bieszczadów i Beskidów… Nie ma tam starych kościółków, cerkiewek, kapliczek, krzyżykow, figurek, ocalałych starych chałup, zarośniętych cmentarzyków z I Wojny, śladów po dawnych torach kolejowych, grobów partyzanckich… Nie ma tam naszej, polskiej historii.

  4. 25godzina said

    @ Marucha (3)
    Chciałem tak wkleić kiedyś, ale nic z tego. Wpis z linkiem w ogóle się nie pojawia, choćby z adnotacją, że oczekuje u moderatora. Po prostu nie ma nic. Zaraz spróbuje jeszcze raz.

  5. 25godzina said

    .

  6. 25godzina said

    …jak widać.

    Nic nie rozumiem… czy wszyscy tak mają? – admin

  7. 25godzina said

    Poprzednio nie było nic, zupełnie, nawet pustego komentarza (bez treści). Teraz jest zdaje się „kropka”, pewnie dlatego, że skopiowałem (ctrl+c) i wkleiłem (ctrl+v) cały podany w komentarzu 3 kod, razem z kropką na końcu. Zmieniłem szerokość z 500 na 479 i wstawiłem ten adres obrazka: http://s14.postimage.org/nirppmnmn/komorowski.png

    Teraz ja wklejam obrazek z podanego adresu:

    Coś nie bardzo… Może to WordPress nie lubi PNG? Niech Pan spróbuje z JPG – admin

  8. 166bojkottvn said

    Niesłychana rzecz! Wegry wystąpiły o zwrot pieniędzy, jakie żydom amerykańskim przekazał poprzedni żydokomuszy rząd;
    http://www.naszdziennik.pl/swiat/8618,wegry-domagaja-sie-zwrotu-pieniedzy.html

    Mam prośbę do Maruchy, aby zmodyfikował ździebko tytuł wątku i „2” postawił na początku ….Wówczas od razu będzie wiadomo, które to tematy dowolne są używane.

    A teraz nie wiadomo? – admin

  9. 25godzina said

    Ja ten PNG widzę, ale wstawiam poniżej JPG z tego adresu, http://s18.postimage.org/g4lrtvaev/image.jpg, z kodem jak w komentarzu 3:

    —————————————————————
    Wklejam pana obrazek: http://s18.postimage.org/g4lrtvaev/image.jpg

    —————————————————————
    Teraz wklejam, przykładowo: http://m3.xilisoft.com/images/extend/x-980-index-mountain-lion.jpg

    —————————————————————
    Może jest coś szczególnego z tą witryną s18.postimage.org, że nic stamtąd się nie wyświetla? – admin

  10. 25godzina said

    Nie ma.

  11. 25godzina said

    Nigdy nigdzie nie miałem problemu z postimage, myślałem że w Gajówce po prostu jest blokada na obrazki w komentarzach. Wstawiam obrazek Andrzeja Krauze ze strony wpolityce.pl. Zmieniam tylko link: http://wpolityce.pl/site_media/media/cache/e0/e9/e0e94ed8cbc5292b79e91c2f75d3a855.jpg

  12. 25godzina said

    Nie ma

    ps
    Chyba można te „techniczne” komentarze wykasować, bo tylko zaśmiecają.

  13. 166bojkottvn said

    8/Admin
    U mnie po prawej w kolumnie nowych komentarzy pojawia się tyle: Wpisy na dowolne tematy (…
    Jak będą 3 i 4 to po nawiasie nie zobaczę który to wątek. To samo dotyczy zdjęć.
    Mam Win7.
    W XP jest to samo. Widać tak jest ustawiony jakiś format

  14. Wystarczy, że p. Marusza się wyloguje i spróbuje wstawić w komentarzu swój własny obrazek.

    Wstawiane było

  15. Oczywiście – p. Marucha – przepraszam.
    To jest numer, na który zwracałem już uwagę prawie rok temu. Może coś jest w ustawieniach konfiguracyjnych WordPressa dla komentarzy, jeśli się nie jest admin.

  16. P. Marucha sprawdzi w WordPress swoje ustawienia dla mediów.
    Może tam jest coś nie tak.

  17. ulcik said

    A mnie interesuje teraz zjazd panstw niezaangazowanych (NAM), tzn. niezapaktowanych w zadnych z swiatowego odstraszenia pakcie militarnym. Pozlatywalo sie towarzycho do Teheranu (120 panstw bierze udzial) i knuje przeciwko jedynemu, pokojowemu, demokratycznemu mocarstwu na B.W.
    Nowy prezydent Egiptu zaszokowal, zlozyl wizyte, bylo mu po drodze, wracal z Chin, w efekcie Egipt pokochal sie z Iranem. Maja byc juz sojuszniki, a przeciwko komu ………… to sie okaze.

  18. Wylogowany Gajowy Marucha said

    Ok, gajowy się wylogował i umieszcza obrazek:

    —–
    Rzeczywiście, jako niezalogowany użytkownik nie mogę dodawać obrazków przy pomocy <img src=…
    Dziwne to i niezrozumiałe, bo przedtem było to możliwe.
    Obiecuję drążyć sprawę.

  19. Marucha said

    Add 18:
    Niestety, okazuje się, że WordPress jakiś czas temu uniemożliwił dodawanie obrazków i innych tagów HTML do komentarzy (ciekawe, że dodawanie filmikow Youtube jest wyjątkiem, bo działa). Było to spowodowane względami bezpieczeństwa.
    Podobno pracują nad problemem…

  20. Brat Dioskur said

    Lucyfki zapewne zdegustowane moimi doniesieniami o antyunijnej kampanii wyborczej holenderskich partii postanowily przykrecic sruby. Malo im bylo z blokady poszczegolnych watkow teraz wzieli sie na sposob i sparalizowali lacznosc z serverem.Polega to na tym ,ze watek owszem sie otwiera ,mozna go przeczytac,wpisac komentarz i na tym sie konczy bo nie mozna go opublikowac .Mianowicie usuneli rybryki z adresem mejlowym i …podpisem! Sprytne sztuki ,ale ….zawsze znajdzie sie dziura,przez ktora mozna sie przesmyknac.Przyokazji donosze ,ze w Berlinie grupa wyrostkow pobila w bialy dzien rabina!Sciagli mu jarmulke i bili go po glowie .,Ciekawe czy WybGaz uniosl sie slusznym oburzeniem i czy Szpak wezwal juz ambasadora Niemiec na dywanik?W ogole po zakazie obrzezania Zydzi groza opuszczeniem Niemec…granice naszego zawsze goscinnego kraju stoja otworem!

  21. Kibic said

    ROCZNICA SIERPNIA – Hanba i rozgoryczenie 35 raz…
    piątek, 31 sierpnia 2012 13:34

    >>>
    http://szachimat.bloog.pl/?pod=1&ticaid=6aa6a

  22. Zbigniew Kozioł said

    @20

    Miałem podobnie wczoraj, ale przeszło. Stąd zapewne były pytania o zalogowanie. Rzecz jasna dziwne. Albo WordPress manipuluje z kodem, albo Marucha eksperymentuje z ustawieniami. Albo.. nie wiem, acz więcej możliwości istnieje. Co dziwne, wtedy gdy były pytania o zalogowanie, ja problemu nie miałem, dopiero potem. Nie dajmy się jednak zwariować. Problemy najczęściej związane są z techniką albo jakimiś nawet drobnymi błędami.

  23. maciek said

    ostatnio w sieci zaczęły się pojawiać nowe powiedzenia:
    „Łże jak Tusk”
    oraz
    „Tusk Tuskowi łba nie urwie”

  24. Brat Dioskur said

    Korzystajac z przerwy na lunch naszych cenzorow donosze ,ze klopoty z nietolerancja wystapily rowniez w Holandii.Mianowicie jeden z politykow PVV ,partii Wildersa ,nawiasem mocno proizraelskiego ,chocby z tej przyczyny ,ze w mlodosci pracowal w kibucach -oswiadczyl ,ze uboj rytualny jest rytualna tortura.Ta wredna wypowiedz padla w momencie ,kiedy Wilders poszukuje w Stanach wsparcia finansowego wsrod zydowskich srodowisk,nie bedziemy go jednak zalowcc bo to jest nieprzejednany polonofob…chocia wrog Eurokolchozu..Jak juz o USA to wlasnie wladze Kaliforni chca urzedowo zabronic kuracji odwykowych mlodych pedalow.Tak wiec leczyc sie mozna z homofobii,ale juz z pedalstwa nigdy!Marny jest los Bambo,nadspodziewanie okazuje sie ,ze nie kwapi sie on zaatakowaniem Iranu na co zalil sie przed kamerami Tv jakis wplywowy senator.Licza zatem na Mitta,ale ten jest mormonem ,wiec i jemu chyba nie przystoi.Aha,czekamy na obchody 1.IX.!!!!Ciekawe co zrobia folksdojcze z RAS…no i nasze umilowane wladze?

  25. 166bojkottvn said

    „Hyde Park” ????- eeeee, nieładnie 🙂
    Nie po naszemu!

  26. Brat Dioskur said

    re25@BojkotTVN
    Moze byc.W koncu za Rakowskiego udostepniono w Wawie jakies miejsce czy park i tez nazwano podobnie… Roznica z angielskim oryginalem byla tylko taka ,ze za brama polskiego H.Parku warowalo …dwoch palkowych!

  27. Marucha said

    Re 22:
    Ideą gajówki było i jest udostępnianie komentowania każdemu, bez względu na to, czy jest zalogowany, czy nie.
    Jednak wczoraj sprawdzając ustawienia spostrzegłem z pewnym zdziwieniem, że do komentowania dopuszczani byli tylko zalogowani. Jako żywo nie przypominam sobie, bym coś takiego świadomie wprowadził, ale składam to na karb jakiejś pomyłki.
    Osoby zainteresowane przepraszam za kłopoty.

  28. Marucha said

    Re 25:
    Niech Pan zaproponuje coś innego, krótkiego, tak aby licznik stojąc na końcu tytułu się zmieścił.

  29. 166bojkottvn said

    Na szybko przyszło mi do głowy;
    „Tematy dowolne 1 …
    sierpień/wrzesień …”
    Wówczas może będzie i dowolnie i w jakimś porządku chronologicznym

    W nagrodę za pomysł (może jeszcze nie genialnie genialny) ŁAPKI poproszę 🙂

  30. Sław. said

    Fałszywy dług zrobiony przez żydozwierza. Trzeba zacząć od podstawowych rzeczy, kolczate bractwo : http://www.youtube.com/user/Polonocentryzm.

  31. Brat Dioskur said

    Wspominalem juz o znanej liberalnej fanaberii ,ktora w Holandii stala sie kanonem.Mianowicie kiedy mieszkaniec domu przylapie na goracym uczynku wlamywacza i wda sie z nim w walke a jeszcze na dodatek wygra, to za kraty wedruje nie wlamywacz tylko obronca swojej wlasnosci.Nastepnym rodzynkiem z tego samego wypieku jest przypadek ,co prawda kryminalisty ,ale zaslugujacy na precedens.Czlowiek ow zagrozony przez konkurencje zaczal nosic kamizelke kuloodporna,ktora w krotkim czasie….. skonfiskowala mu policja.Kilka dni po tym zdarzeniu zostal on na ulicy zastrzelony.
    Na koniec ma pytanie do admina.Co rozumie sie tu pod mianem „zalogowany” ?Przeciez na forum wchodzi sie bez wczesniejszej rejestracji,zatem nie ma mowy o zalogowaniu.

  32. Zbigniew Kozioł said

    @31
    Widzi pan linijkę z napisem: „Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:” ? Po prawej jej stronie są trzy ikony. Można z ich pomocą logować się do systemu, jeśli ktoś tak chce. Pierwsza prowadzi do logowania poprzez system wordpress (wpierw trzebaby utworzyć sobie konto). Druga poprzez twitter, trzecia zaś poprzez facebook. Ale dobrze że można nie korzystać z tego, bo pisywalność spadłaby z parę razy.

  33. Marucha said

    Re 31:
    Tak ustawiłem opcje na WordPressie, aby każdy mógł zarówno czytać, jak i pisać na forum bez żadnego logowania.
    Natomiast na niektórych forach ich administratorzy chcą, aby wpisów dokonywały tylko osoby zalogowane. Aby się zalogować, trzeba zarejestrować własny identyfikator na WordPressie:
    https://signup.wordpress.com/signup/?user=1
    Można też posługiwać się identyfikatorami z Facebooka lub Twittera.

  34. 166bojkottvn said

    28/Marucha’Jeszcze genialniej będzie:
    Tematy dowolne n/miesiąc/rok

  35. Marucha said

    Rozmyślając nad propozycją z numeru 34 (taki tytuł może być jednak ciut za długi), skleciłem w warunkach polowych krótki dwuminutowy filmik, który zamieszczam niejako z wyprzedzeniem czasowym.

    Uwaga, niczym Hitchcock w swych filmach, pojawia się tu (no, prawie…) gajowy Marucha.

  36. 166bojkottvn said

    35/
    Marucha wie, że zrobił ten film w 2021 roku? Ale duło

    Chyba się zmieści to co najważniejsze 🙂

  37. Marucha said

    Marucha się rąbnął. Warunki polowe nie sprzyjają koncentracji.
    W roku 2021 będą tam stały żydowskie handełesy.

  38. Krzysztof said

    Marucha powiedział/a ….W roku 2021 będą tam stały żydowskie handełesy.

    Stwierdzenie to zawiera duże prawdopodobieństwo racji. Został wprowadzony jakiś potajemny program wsparcia rodzin wielodzietnych, który objawia się tym, że włóczęgowskie rodziny z jednym pracujacym rodzicem i wieloma dziećmi żyją na przedmieściach dużych miast w nowiutkich i bogatro wyposażonych rezydencjach, w ktorych przepych rzuca się w oczy zwykłego śmiertelnika. Gdy to pokolenie dorośnie za kilkanaście lat może stworzyć demokratyczną przewagę liczebną w powszechnych wyborach, a wtedy pańska zapowiedź przybierze realnego kształtu, zwłaszcza w sytuacji, gdy łże media lansuja wśrod młodych ludzi singletonizm, lub wolne związki bez dzieci wsparte budownictwem mieszkaniowym M1 -14m2, a wysoka aktywność „opozycyjnej” sekty smoleńskiej wspartej medialnie przez rzekomy organ opozycji RM ułatwia dojście do sytuacji kompletnej utraty naszej Ojczyzny..

  39. 25godzina said

    Pierwsza ikonka w rzędzie w lewym dolnym rogu ekranu to napisy. Klasyka współczesnego kina. Opowieść o państwie którego nie ma, o Jugosławii, ale chyba o Polsce też.

  40. 25godzina said

    …prawym dolnym oczywiście… a nie lewym dolnym roku ekranu. Ta z dwoma poziomymi kreskami obok „zębatki”.

  41. test na logowanie said

    Test na logowanie

  42. Maria1 said

    DOM O ZIELONYCH PROGACH – Wieje Wiatr (Bieszczady):

  43. — Kilka wpisow mi przepadlo , wiec nasladujac Pana na 41 , sprobuje test na logowanie . Byc moze jak wczoraj i od kilku dni znowu nadaremno .

  44. — Wrocilo do normalnosci ? Od kilku dni , jakies nieznane mi sily wzbranialy sie umieszczac moje wpisy . Otrzymalem propozycje zalozenia konta , zalogowania sie , i jeszcze tam cos . Spelnilem polecenie wedlug wskazan , za co pieknie mi podziekowano i przyjeto mnie w poczet . Dokonalem wiec wpisu i znowu „zaloguj sie ” . Po zalogowaniu znowu odpowiedz : zle , blad , albo nawet przyjaznie – ” ojej cos nie tak wyszlo ” Wczoraj poprosilem o pomoc corke , ktora znowu zalozyla mi nowe konto , logo i nazwe , juz sie pogodzilem ze zmiana tozsamosci internetowej , gdy wlasnie , jak mi sie zdaje ,jest jak bylo .
    Nawet nie wiem , czy ja cos zbroilem niechcacy , czy jakas inna przyczyna ? Niech tam

  45. z netu said

    Nowe wytyczne odnośnie szczepień ochronnych w 2012 – szokują!

    Barbarzyńskie i nielegalne eksperymenty na ludziach w Polsce XXI wieku!

    Posted by Jarek Kefir w dniu 30 Sierpień 2012

    Nielegalne testy kliniczne w Polsce
    Czytelnik grup dyskusyjnych na facebooku wpadł na trop szokującej afery medycznej. To ujawnia, jak medycyna traktuje ludzi – gorzej niż bydło, jak karaluchy do zdeptania..
    cyt. „Dramatycznie ciekawa baza badań klinicznych – oczywiście made in USA, bo w Polsce takie dane uzyskać nie sposób. Wszystko ściśle tajne – nawet to o czym wszyscy i tak wiedzą..
    Badania kliniczne nad nowymi szczepionkami
    Trochę czasu zabiera szperanie w tych informacjach, ale pewne wnioski są dość oczywiste:
    – badania kliniczne obejmujące bardzo małe dzieci (do 42 dnia życia) prowadzi się w Polsce wyjątkowo często
    – dane koordynatorów tych badań to czasem tylko jakieś cyferki, miejsca badań są ukryte często pod nazwą np. „GSK Ivestigational Site” – hm, ciekawe
    Rzetelność badań klinicznych
    I wniosek ogólny:
    – do większości badań szczepionek rekrutowane są WYŁĄCZNIE dzieci w pełni zdrowe, na nic nie uczulone, nie wykazujące żadnych niepokojących symptomów, a stan ich zdrowia potwierdzają gruntowne badania lekarskie przed ostatecznym zakwalifikowaniem do próby. I z jednej strony ten wymóg jest z zrozumiały, ale z drugiej: taki selektywny dobór próby kładzie wiarygodność całych badań. Każdy kto choć trochę otarł się o metody analizy statystycznej to wie – próba jest fundamentalna.
    Stan zdrowia czy kondycja dzieci, którym się podaje szczepionki już ‚zbadane’, może być różny, a nie jest najczęściej badany w ogóle (ledwie powierzchownie ocenia się stan dziecka), a zapewne w mniej niż 1% przypadków bada się go tak gruntownie jak przed testami klinicznymi. Tym trudniej o to, że badania przecież kosztują, a GiS sankcjonuje i zaleca podanie szczepionki dziecku zaraz po urodzeniu.
    Kto i co wie wówczas o kondycji dziecka w tak krótkim czasie po urodzeniu? Nikt jak jeden Bóg.
    Testy kliniczne na dzieciach
    I tu jest pies pogrzebany: dobór próby. Trudno mi swoją drogą uwierzyć, że rodzice małych i w pełni zdrowych dzieci decydują się świadomie na eksperyment kliniczny z udziałem dzieci – nie wyobrażam sobie tego na taką skalę jak pokazuje ta baza danych.” Czy rzeczywiście chodzi o pieniądze, a może stosowany jest jakiś podstęp albo trik?
    Federalna baza danych USA o testach klinicznych, w tym w Polsce. Szukajcie, tłumaczcie, publikujcie:
    http://clinicaltrials.gov/ct2/results?term=vaccin&cntry1=EU%3APL&age=0&pg=1

    Mój komentarz – zadajmy sobie pytania:
    -dlaczego w Polsce nie ma rządowej bazy danych o testach klinicznych nowych leków i szczepionek? Jest to ewidentny przejaw tego, że państwo coś ukrywa.
    Szczepionki all in 1: prawda
    -tu dochodzimy do punktu następnego: czy te testy kliniczne o których tu mowa, przeprowadzane są nielegalnie i bez wiedzy / zgody rodziców? Na zdrowy rozum: który rodzic zgodzi się na eksperymenty medyczne na własnym dziecku? Żaden! Profesor Dorota Majewska badająca afery w medycynie i farmacji już w maju 2011 roku alarmowała, że Akademia Medyczna w Poznaniu nielegalnie testuje „szczepionki-terminatory” zawierające nawet 15 chorobotwórczych patogenów a ampułce i końską dawkę adjuwantów. To właśnie w Wielkopolsce sanepid, czyli medyczne waffen-SS był najbardziej agresywny w karaniu rodziców nie szczepiących dzieci. I z terenu Wielkopolski było zgłaszanych najwięcej w Polsce ciężkich działań niepożądanych po szczepieniach. Tutaj opisałem nielegalne testy medyczne w Poznaniu:
    http://kefir2010.wordpress.com/niebezpieczne-szczepionki-testowane-na-polskich-dzieciach/
    -poszlaki mogą wskazywać na to, że te testy kliniczne na małych dzieciach odbywają się w Krakowie – gdyż od pewnego czasu małopolskie gestapo sanitarne nakłada grzywnę za grzywną.
    – szokuje liczba tych testów medycznych. Skąd korporacje wytrzasnęły tylu zwyrodniałych psychopatów zezwalających na to, by ich dziecko było królikiem doświadczalnym, jak u dr. Mengele?
    -to, że korporacje nawet w amerykańskiej bazie danych nie podają miejsc gdzie odbywają się testy (szpitale, przychodnie itp), to jawny dowód na to, że chce się to zataić przez Polakami. Zataić ludobójstwo – bo jak to inaczej nazwać? Dr Joseph Mengele, który zmarł w USA kilka lat temu, byłby bardzo dumny z postawy polskiej służby zdrowia.
    Zamiast danych adresowych w bazach danych widnieją jakieś ciągi cyferek czy nic nie mówiące słowa. Jak to racjonalnie wytłumaczyć?
    Metodologia badań szczepionek
    -dlaczego do badań klinicznych szczepionek wybiera się tylko i wyłącznie zdrowe dzieci? Przecież to złamanie zasad metodologii badań (metodologia badań to ulubiony argument fanatycznych zwolenników szczepień – używajcie tego argumentu jako broni!) jak i złamanie prawa, bo czym jest fałszowanie badań naukowych?
    -podejrzewam, że te badania kliniczne leków lub szczepionek odbywają się w szpitalach na oddziałach położniczych. Pielęgniara zabiera dziecko matce i mówi „zabieram malucha na szczepienie” po czym oprócz standardowego szczepienia w pierwszej dobie życia, podaje na zlecenie lekarza szczepionkę eksperymentalną.

  46. MatkaPolka said

    http://79.173.24.103/zasoby_www/dokumenty/gen.modelski_przyczyny_kleski_wrzesniowej_1939r

    MARSZAŁEK RYDZ – ŚMIGŁY
    PRZYPISYWAŁ KLĘSKĘ WRZEŚNIOWĄ PIŁSUDSKIEMU

    DODATEK
    Przedruk komunikatów Towarzystwa im, Dmowskiego,
    tomII ,Londyn 1977/78, str 269-271
    Nadesłane przez Wacława Drzewieckiego
    Inżynier Wacław Drzewiecki , zamieszkały w Stanach Zjednoczonych ,
    Nadesłał do redakcji “Opoki” wyciąg z dokumentu Ministerstwa Spraw
    Wojskowych w Londynie , z dnia 1 Września 1941 roku, noszącego tytuł

    “Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”.
    “Jest to wyciąg z olbrzymiego wspaniałego dzieła
    Opracowanego w Londynie w 1941 roku, na podstawie miedzy innymi

    Dokumentów- relacji, złożonych w Patryzy do naszego Biura Rejestracyjnego
    przez:

    21 generałów i dowódców Wielkich Jednostek
    61 oficerów Sztaby Generalnego i pracujących w sztabach
    9dowódcow piechoty dywizyjnej I artylerii dywizyjnej
    21 dowódców pułków
    13 dowódców batalionów(dywizjonów) i innych majorów
    37 dowódców poddziałów
    117 młodszych oficerów

    Całość opracowania obejmuje 293 strony maszynopisu formatu kancelaryjnego. Wyciąg przygotowany przeze mnie obejmuje tylko podstawowe ujecie odpowiedzialności za klęskę wrześniowa Józefa Piłsudskiego. Oryginał zawiera tysiące dalszych bezcennych szczegółów I osądów.”

    Dokument oznaczony jest jako ściśle tajny, rzecz prosta , po upływie więcej niż 38 lat(Obecnie 69) tajność at już nie obowiązuje. Normalnie archiwa tajne towering sa po 30 latach, a juz zwłaszcza nie może być mowy o dalszym trwaniu tajności w szczególnych warunkach polskich , gdy dawny aparat rządowy zawalił sie I jego sekrety przestały być tajemnica wymagająca strzeżenia.

    Redakcja “Opoki”

    Wyciąg z dokumentu Ministerstwa Spraw Wojskowych w Londynie .

    Strona tytułowa. Ściśle tajne L.Ew.Nr 2 dz. 1740/I.G.ZI/41 “Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”.
    Wykonano w dwóch egzemplarzach- Naczelny Wódz Generał broni Wł. Sikorski L.Ew.Nr 1 –
    Generał brygady dr. L.Modelski L.Ew.Nr 2 , 1 wrzesnia 1941 roku”.

    “ Wojskowe przyczyny klęski jesiennej 19390 roku “. Początek :str 16/I.

    Przed wojną.

    1. Okres od maja 1926 roku do maja 1935.
    W wywiadzie udzielonym Melchiorowi Wańkowiczowi na terenie rumuńskim, w miejscowości Craiova , na pytanie kogo uważa za sprawcę klęski, Marszałek Rydz-Śmigły odpowiedział:
    “Józefa Piłsudskiego, który zajmując sie zbytnio polityką, wewnętrzną I zagraniczną zaniedbał całkowicie armie. Gdyby wojna wybuchła w 1935 roku – trwałaby jeden dzień. Musiałem użyć nadludzkich wysiłków, aby armia mogła walczyć kilkanaście dni z wielokrotnie liczbowo przekraczającym przeciwnikiem.

    Drugim sprawcą jest wicepremier Kwiatkowski, który kilkakrotnie odmawiał mi kredytów na rozbudowę i unowocześnienie armii.”

    W tym miejscu interesuje nas początek odpowiedzi, który powtarzam: “Józefa Piłsudskiego”.. Pozostałe twierdzenia marszałka Śmigłego- Rydza będą analizowane odnośnie swej obiektywnej słuszności, w dalszych rozdziałach niniejszego opracowania.

    Jak najbardziej bezstronne przemyślenie I badanie wojskowych przyczyn klęski jesiennej w 1939 roku w Polsce doprowadza do wniosku, że marszałek Rydz -śmigły w tym punkcie ma rację.

    Największym winowajcą klęski wrześniowej jest Józef Piłsudski.
    Przed rokiem 1926 – on zrywał sejmy, sztucznie tworząc “partyjniactwo”, “pikował” rządy,
    walczył z większością polska opierając sie na – poza bagnetami swej “ pierwszej brygady” – na mniejszościach wrogich Polsce, dyskredytował ludzi zasłużonych, zdolnych i bez reszty oddanych Polsce ( jak Witos , Korfanty, itd.) – on odtrącał większości polskiej, wyciągnięta do zgody dla dobra kraju ( Dmowski, Paderewski, Korfanty , Trąmpczyński, itd.).

    Zatem już przed majem 1926 roku był jedyna największa przeszkoda w osiągnięciu zgody narodowej wszystkich Polaków dla dobra państwa. Ile energii I sił polskich zostało zmarnowanych w tych najtrudniejszych pierwszych latach niepodległości,, które gdyby były kierowane wielkim sercem i bystrym umysłem dalekowzrocznego patrioty- mogłyby być podstawowymi elementami siły wewnętrznej i zewnętrznej Państwa Polskiego w latach następnych.

    Cel był jeden – ludzi z innych obozów odsunąć od rządów, aby Polską rządzić samemu jak folwarkiem, – oraz, aby wynagrodzić swoich z pierwszej brygady, za …legendę o pobudkach odmowy przysięgi, za przygotowanie sprytna propaganda “terenu” w kraju do objęcia władzy w listopadzie 1918 roku, potwierdzona, wbrew oczywistemu dobra kraju” przez większość lewicowo- mniejszościową sejmu. Kierując sie względami oportunistycznymi i tożsamością dotychczasowych poglądów oddano władzę jednemu człowiekowi , który na organizmie tego państwa musiał nabywać doświadczenia.”

    Wyjątek ze str. 24:

    Rokosz majowy , na którego czele stanął Józef Piłsudski, kalając majestat Rzeczypospolitej, był jedna z głównych przyczyn klęski wrześniowej w kampanii jesiennej , 1939 roku w Polsce. Józef Piłsudski bowiem, przez rokosz majowy wprowadził w Polsce system rządów, który przez zgniliznę moralna zdeprawował kompletnie aparat administracji państwowej , czym spowodował upadek państwa. Józef Piłsudski objąwszy przez rokosz majowy władzę absolutna w kraju, wprowadził w nim na najwyższe stanowiska miernoty moralne i intelektualne, które juz bezpośrednio doprowadziły don katastrofy wrześniowej I spowodował upadek państwa. Józef Piłsudski wprowadził przez rokosz majowy rozstrój i wzajemną nienawiść do szeregów korpusów oficerów zawodowych. Usuwając po maju najdzielniejszych, najbardziej doświadczonych I szlachetnych wyższych oficerów, bądź przez zabójstwo i więzienie ( Rozwadowski I Zagórski),
    bądź tez przez przedwczesne emerytury ,( Szeptycki Haller), bądź przez zapomnienie,( Sikorski) I setki innych oficerów zasłużonych w wojsku polskim, wprowadzając na ich miejsce, na najwyższe I inne naczelne stanowiska w wojsku, niedoświadczonych, nadętych młokosów, nieuków I częściowo aferzystów ze swego obozu oraz pozostawiając “dla przyzwoitości” I zaciemnienia istotnego stanu rzeczy kilku mało inteligentnych generałów z armii zaborczych ( Żeligowski, Konarzewski, bracia Wróblewscy, Kwaśniewski) pogłębił też nienawiść wśród korpusu oficerskiego , poderwał jego morale I podeptał ideały.
    Natomiast wojsko polskie doprowadził z własnej winy do upadku moralnego i materialnego przez złą politykę personalna , zamknąwszy możliwości zdrowego I normalnego rozwoju I spowodował upadek Państwa polskiego.
    Józef Piłsudski sięgnąwszy zuchwale I zarozumiale, przelaniem krwi bratniej, wbrew woli Polaków po “władze , “nie wznosi sie ponad partie , nie staje sie władcą Polaków, by bacząc jedynie na wartości i kwalifikacje angażować ludzi charakteru i zdolnych ze wszystkich obozów, do pracy dla Polski , lecz pozostaje władca partii”. (….)

    Niestety Piłsudski zdobył władzę w Polsce łamiąc prawo I depcząc to prawo – wbrew woli I wbrew wszystkim tradycjom narodu I dalej bezprawnie rządził.

    Józef Piłsudski odsunął Naród Polski, naród o zdrowym duchu, wielkiej myśli i gorącym sercu , od udziału od rządzenia państwem i od kontroli nad poczynaniami i gospodarka rządu.

    Brak tej kontroli nad poczynaniami rządu był ostatecznie najważniejszą przyczyną niebywale hańbiącej klęski wrześniowej, lecz w dużo szerszej mierze niż to podaje w wyżej wymienionym wywiadzie marszałek Rydz-Śmigły.”

    ( Koniec cytatu z komunikatów Towarzystwa im. Romana Dmowskiego)
    Str. 55-58 ksiązki pt.: ROZWAŻANIA O BITWIE WARSZAWSKIEJ 1920 R. Jedrzej Giertych, Toruń 2000

  47. MatkaPolka said

    Click to access Modelski_92.pdf L. dz. 1740/I.G.Zl./41. ŚCIŚLE TAJNE! L. ew. Nr 1 Wykonano w dwóch egzemplarzach: – Naczelny Wódz, generał broni Wł. Sikorski L. ew. Nr. 1 – Generał brygady dr I. Modelski L. ew. Nr. 2 Londyn, 1 września 1941 r. We wrześniu I939r. były błędy kary-godne poprzedniego Rządu. Były błędy i niezrozumiałe a fatalne niedociągnięcia by¬łego Naczelnego Dowództwa. Generał Władysław Sikorski 14 maja 1941 r. SŁOWO PRZEDWSTĘPNE Uprzytomnijmy sobie wypadki, które przeżyliśmy. Jeżeli można w ogóle mówić o „popularności” wojny w Narodzie tak miłującym pokój, tak do głębi duszy katolickim i tak pracowi¬tym, jak Naród Polski — to ta wojna była popularna we wszystkich warstwach ludności polskiej. Słuszność obiektywna była, bowiem tak wyraźnie po naszej stronie, a niecne zamiary niemieckie — zwłaszcza po zaborze Austrii, Kłajpedy i Czecho¬słowacji— w stosunku do Polski tak oczywiste w całej swej bru¬talnej nagości i ohydzie, że wywołały żywiołowy i instynktowny odruch poczucia konieczności samoobrony. Nigdy bodaj w swej tysiącletniej historii Naród Polski nie był tak zwarty i tak jed¬nolity w silnej i niezachwianej woli odparcia wroga – najeźdźcy. Naród kochał przy tym swe wojsko i miał do tego wojska pełne zaufanie, wyhodowane długoletnią propagandą rządową. Wierzył, że sprzymierzony z Francją i Anglią odniesie nad Niemcami zwycięstwo. Utwierdzały go w tym przekonaniu o naszej jakoby niezniszczalnej sile artykuły prasy zależnej o naszej „mocarstwowości” i buńczuczne wystąpienia i przemówienia wysokich dygnitarzy rządowych i partyjnych (sanacyjnych) w rodzaju osławionego „nie damy nawet guzika” lub sloganów jak „silni, zwarci, gotowi”, poza tym fatalna nasza propaganda w radio i prasie, podkreślająca rzekome lub przejaskrawione słabe strony wojska niemieckiego czy przygotowań niemieckich do wojny, równo-cześnie przemilczająca niesłychaną dysproporcję sił Polski i Nie¬miec, jak w ogóle całego potencjału wojennego, tak różnego po jednej i po drugiej stronie. Naród — w swej całości — wierzył, że wojsko polskie jest gotowe do wojny, „zapięte na ostatni guzik”. Ogromna więk¬szość oficerów zawodowych, z powodu „tajemnicy”, też nie wiedziała jak rzeczy naprawdę stoją i wierzyła — jak cały Naród — w naszą gotowość. Dziś wszyscy wiedzą, że było inaczej. Ex nihilo — nihil, czyli „z pustego — nie nalejesz”. Toteż wynik mógł być tylko jeden. Znamy dramatyczny przebieg kampanii i tragiczne następ¬stwa klęski. Kto znał dobrze Niemców w ogóle, a hitlerowców w szczególności, ten musiał sobie zdawać sprawę, że ta wojna, w razie klęski, nie będzie zwykłą przegraną wojną z utratą takiej czy innej prowincji na rzecz zwycięzcy. Studium Mein Kampf musiało rozwiać ostatnie pod tym względem złudzenia niepo¬prawnych germanofilów lub upartych rusofobów i innych nie¬realnie oceniających sytuację optymistów. Tym większa odpo-wiedzialność tych, którzy nie zrobili wszystkiego, co w ludzkiej mocy, aby Naród uchronić od klęski. Po wrześniu Naród zamilkł i zamarł w trwodze pod terrorem. Ale zdrowy duch Narodu domagał się instynktownie od pierwszej chwili po klęsce jesiennej 1939 r. i domaga się nadal bezustannie, jak to wiemy z licznych odgłosów, dochodzących z kraju, stwierdzenia, kto był i jest odpowiedzialny za tę nie¬bywałą klęskę. Zbyt okropny los spotkał Naród i Państwo, aby winni mieli ujść bezkarnie. Poza tym ta klęska, kompromi¬tująca fatalnie nasze naczelne władze wojskowe i nasz Sztab Generalny na długie lata w oczach fachowców całego świata, poderwała również kompletnie zaufanie najszerszych warstw Narodu do polskiej generalicji i polskich oficerów sztabowych. To jest jedna z największych win tych, co zawinili i największa krzywda tych, co są niewinni, to jest ogółu polskiego korpusu oficerskiego. Wykorzystując ten fakt różni niesumienni publi¬cyści na naszym terenie emigracyjnym, rozmyślnie uogólniając fakty i do reszty podrywając bezkarnie podstawowy element dyscypliny w Wojsku Polskim, jakim jest zaufanie do starszych i przełożonych, nie wyłączając obecnego Naczelnego Wodza i obecnego Sztabu („Nie wszystkie mózgi są zdolne do tego, by brać naukę z doświadczeń. Ale są poza tym jeszcze ludzie mło¬dzi i ludzie, którzy przemyśleli wrzesień itd.” Wiadomości Polskie Nr 20 (62) z 18 maja 1941r.). TO jest okropna krzywda, wyrządzona dobru Narodu i przyszłego Państwa. Toteż obiektywne stwierdzenie, jak było, dlaczego tak było i czy mogło być inaczej, to znaczy lepiej, jest nakazem sumienia i honoru każdego zdrowo myślącego i dale¬kowzrocznego Polaka, miłującego Ojczyznę nie frazesami, ale czynem. Z odpowiedzi na powyższe pytania wynikną częstokroć rewelacyjne dane. Skończą się różne legendy, bazujące na kłamstwie, napiętnowani będą indywidualnie winni. Wielu z nich czuje to przez skórę. Toteż przemyślana i zorganizowana ich samoobrona, od pierwszej chwili, gdy tylko „nieco porośli w piórka”, polegała na nieprzebierającym w środkach, silnym i wszechstronnym, bardzo sprytnym i podstępnym ataku na byłe Biuro o Rejestracyjne. — Poza tym oficerów, którzy w nim z całym zapałem i z całą bezstronnością na rozkaz Naczel¬nego Wodza (a nie z własnej woli) pracowali, starano się „wykończyć”, podrywając ich opinię fachową, robiąc z nich tumanów i ośmieszając ich z powodu takich czy innych przeko¬nań. U nich są oni na czarnej liście. W rozkazie datowanym w Paryżu dnia 12 marca 1940 roku Naczelny Wódz i Minister Spraw Wojskowych, Pan Generał Władysław Sikorski ogłosił wojsku polskiemu: „…działalność tego Biura jest konieczna i pożyteczna… dzięki pracy Biura Rejestracyjnego ujawniono wiele poważnych nadużyć i wyeliminowano szereg jednostek, niegodnych służby w wojsku polskim i plamiących mundur narodowy../. Podsunięto chytrze argument, że dochodzenia byłego Biura Rejestracyjnego „podrywają dyscyplinę”. Argument, nie tylko obliczony na ludzką naiwność i mający pozory słuszności, ale godzący pośrednio w Naczelnego Wodza i bezwzględnie go obrażający. Nie ukaranie winnych, ale ich bezkarność szerzy ferment i podrywa dyscyplinę w wojsku polskim i w społeczeństwie oraz powoduje upadek dyscypliny i zaufania do Naczelnego Wodza. Naczelny wódz stwierdza to sam w wyżej wymie¬nionym rozkazie „W tych warunkach ten będzie mógł określać zeznania, w Biurze składane, jako denuncjacje, podważanie autorytetu itp., kto sam nie ma czystego sumienia, lub, którego przesadna wrażliwość pochodzi z próżności i pychy. lustitia est fundamentum regnorum. W praworządnym państwie karzącą rękę sprawiedliwości musi odczuć na sobie każdy winny bez względu na zajmowane stanowisko, tytuł, i stopień, pochodzenie, stosunki, majątek itp. i to silnie i natychmiast. Inaczej pojęta sprawiedliwość będzie oczywistą niesprawiedliwością, czyli nierządem. A niesprawiedliwość musi nie¬uchronnie doprowadzić do ponownego upadku Państwa, w jakichkolwiek by ono granicach i choćby w najkorzystniejszych warunkach powstało po tej wojnie do nowego, niepodległego bytu. Salus Rei publicae suprema lex. I tylko w czystej miłości Ojczyzny należy szukać genezy tej pracy, aby ucząc się na błę¬dach popełnionych i wyciągając z nich odpowiednie wnioski, uniknąć tych samych błędów w przyszłości. Poniższa „Próba syntezy wojskowych przyczyn klęski w kampanii jesiennej 1939 r. w Polsce” — poza własną pracą myś¬lową, analizą przyczyn i skutków oraz poza własnymi obserwa¬cjami i własnym doświadczeniem nabytym w długoletniej pracy w Sztabie Głównym i w G.I.S.Z. i 17-dniowej w Naczelnym Dowództwie — bazuje na uwagach i spostrzeżeniach, zawartych w sprawozdaniach: 21 — generałów i dowódców Wielkich Jednostek, 61 — oficerów Sztabu Generalnego i pracujących w szta¬bach, 9 — dowódców piechoty dywizyjnej i artylerii dywizyjnej, 21 — dowódców pułków, 13 — dowódców batalionów (dywizjonów i innych majo¬rów), 37 — dowódców pododdziałów, 117 — młodszych oficerów, razem — na 279 sprawozdaniach, z czego przeszło 200, a więc około 4/5, są sprawozdaniami oficerów zawodo¬wych. Wykorzystanie do tej pracy jeszcze większej ilości sprawo¬zdań i innych materiałów, będących do dyspozycji, było w danych warunkach i w określonym terminie — ponad siły jed¬nego człowieka. WSTĘP Źródeł klęski wrześniowej można się doszukiwać bardzo daleko i bardzo głęboko. 123 lata niewoli Narodu z wszystkimi jej następstwami tak natury psychicznej jak i moralnej i mate¬rialnej niewątpliwie zaciążyły ujemnie na stopniu możliwości zdrowego rozwoju odrodzonego Państwa Narodu Polskiego. Nieobecność niepodległej Polski wśród wolnych narodów Europy w XIX wieku, „wieku pary i elektryczności”, zdobyczy kolonialnych oraz stosunkowo łatwego, szybkiego i niesłychanego bogacenia się krajów europejskich przy jednoczesnym ucisku gospodarczym i tłumieniu we wszystkich dziedzinach rozwoju ziem polskich, zepchnęły ludność polską na dno nędzy i stawiły Polskę na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem cywilizacyjnym, przemysłowym i ekonomicznym. Zniszczenie kraju podczas wojny światowej i nieotrzymanie na jego odbu¬dowę odszkodowań wojennych zaciążyło również złowrogo na naszej Niepodległości. Traktat Wersalski, pozostawiając Prusy Wschodnie i Śląsk Opolski oraz dawne powiaty Wielkopolski jak Babimost, Kargowę, Międzyrzecz, Gorzów nad Wartą, Piłę i Złotów przy Rzeszy Niemieckiej, zawierał już sam w sobie zarodek przyszłej naszej klęski ze strategicznego punktu widzenia. Doszły inne fatalne obciążenia, jak długi wojenne i przede wszystkim „traktat mniejszościowy”, który z góry stworzył „państwo w państwie”, rozsadzał organizm Polski od wewnątrz i dał elementom wrogim państwowości polskiej szerokie pole do działalności destrukcyjnej, a państwom obcym pretekst i prawo do mieszania się w sprawy czysto wewnętrzne Państwa Polskiego. Traktat ten stworzył przede wszystkim „obywateli uprzywilejowanych”, należących do mniejszości, którzy nie tylko o uzyskanie Niepodległości nie starali się i nie walczyli, ale przeciwnie: w ogóle jej nie chcieli i wrogi swój stosunek do Polski na każdym kroku manifestowali, i „obywateli 2-ej klasy”, rdzennych Polaków, którzy od kilku pokoleń i przez długie lata dla Polski cierpieli prześladowania, o nią walczyli, jej pragnęli i do niej dążyli. Trudno chyba o bardziej paradoksalne i bardziej i upokarzające położenie Polaka we własnym Państwie. Doszły do tego niezrozumiałe błędy własnych rządów. Nawet tych nielicznych furtek, które nam pozostawił traktat wersalski i pozostałe traktaty pokojowe, nie tylko, że nie umieliśmy wykorzystać dla dobra Polski, ale je nawet zatrzaskiwaliśmy. Żeby tylko jeden przykład przytoczyć: traktat wersalski dawał nam prawo usunięcia wszystkich Niemców, 1) którzy optowali na rzecz Niemiec, 2) którzy przybyli na nasze ziemie zachodnie po 1908 r., to jest po roku ustawy pruskiej o wywłaszczeniu. (Pozostanie tajemnicą, dlaczego nasi delegaci w Wersalu nie umieli przeforsować, jako tej daty, przynajmniej roku 1885, więc roku założenia pruskiej komisji kolonizacyjnej! Sprawiedliwość wymagałaby cofnięcia się do r. 1772, to jest daty pierwszego rozbioru). Dość, że nawet z tego postanowienia traktatu wersalskiego nie umieliśmy skorzystać. Dopóki Wielkopolska była i „zbuntowaną prowincją pruską”, a rządy w niej sprawowała Naczelna Rada Ludowa, Niemcy opuszczali ją masowo. Po ratyfikacji traktatu i przyłączeniu Wielkopolski również formalnie i prawnie do Macierzy (a w Warszawie największymi wpływami cieszył się poseł niemiecki hrabia Kessler), wyjazd Niemców do Rzeszy zmalał do minimum. Jeżeli raz na kilka miesięcy pociąg z „optantami” mijał Zbąszyń, cały aparat propagandy republiki weimarskiej rozgłaszał to po całym świecie w tysiącach artykułów z licznymi ilustracjami, jako rzekomy dowód prześladowania mniejszości niemieckiej. Nasza osławiona, zawsze nieudolna pro¬paganda nie umiała się temu przeciwstawić. Prawdopodobnie z lenistwa i z braku sumienności przeważnie w ogóle milczała. Nasze M.S.Z. było stale w defensywie. W końcu, w układzie wiedeńskim z sierpnia 1924 roku Minister Spraw Zagranicznych, Aleksander Skrzyński, „zrezygnował” wobec p. Stresemanna w imieniu Polski z tego uprawnienia. Łatwo było p. Skrzyńskiemu rezygnować z cudzego i być hojnym nie z własnej kieszeni, choć taka krótkowzroczność jego polityki dyskwalifikuje go jako dyplomatę, a rzuca podejrzenie na jego patriotyzm. Gorzej, że nawet nie rozumiał, jaką krzywdę wyrządził Polsce w ogóle, a ziemiom zachod¬nim w szczególności. Gdy przy dyskusji nad ratyfikacją tej nie¬zrozumiałej i niecnej umowy przemawiała w sejmie Zofia Sokolnicka, gorąca patriotka, Wielkopolanka i Wielka Polka, prze¬śladowana przed rokiem 1914 i więziona przez policję pruską za swoją pracę narodową, współpracowniczka i wielka zaufana Hen¬ryka Sienkiewicza z czasów vevey’skich i Romana Dmowskiego z czasów paryskich, pan Aleksander hr. Skrzyński uważał za stosowne zironizować jej rzeczowe argumenty odnoś¬nie niebezpieczeństwa niemieckiego i legalizowania przez nasz własny polski Rząd pracy eksterminacyjnej Bismarcka, Capriviego, Bulowa i Bethmann-Hollwega. W sukurs panu ministrowi Skrzyńskiemu przyszła nazajutrz cała prasa niemiecka na terenie Polski, a Neue Lodzer Zeitung, chwaląc „dalekowzroczną” poli¬tykę tego dyplomaty „na miarę europejską”, i tak schlebiwszy snobizmowi polskiego ministra (to samo działo się później za Becka) umieściła, ośmieszając czcigodną i prawie niewidomą pos¬łankę, trawestację wiersza Goethego Der Erlkönig pod tytułem: Sophia sah Geister am hellichten Tage… Nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni nasze M.S.Z. fatalną polityką utrudniało lub wręcz uniemożliwiało naszą przy¬szłą skuteczną obronę… Błędna polityka M.S.Z. była nieomal przez całe 20-lecie niepodległości jedną z większych przyczyn klęski wrześniowej (Rapallo, Wiedeń, Zaolzie). Przykładów takich można by przytoczyć wiele. „Taka poli¬tyka” mniejszościowa (choćby tylko na tym jednym, to jest niemieckim odcinku) rozzuchwalała Niemców , cieszących się pieczołowitą opieką władz polskich, pogłębiała i tak już głęboki „kompleks niższości” Polaków w stosunku do Niemców i – co w najgorsze — odbierała szerokim warstwom najbardziej patriotycznej ludności polskiej zaufanie do Rządu i jego polityki. Wszędzie węszono i widziano wpływy „anonimowego mocarstwa” i pracę świadomą na szkodę Polski, a pour le roi de Prusse, i tak było aż do końca. Bo też najczarniejszą hipoteką, zostawioną Polsce przez długoletnich zaborców, było zarażenie duszy polskiej miazmatami nihilizmu rosyjsko-azjatyckiego i zatrucie jej poglądami liberalistyczno-ateistycznymi niepolskiego i niearyjskiego pochodzenia. Na takim tylko podłożu mogło powstać to wszystko, co w Polsce niepodległej przeżyliśmy, a co było tak niezrozumiałym dla zdrowej duszy polskiej — 20 lat Niepodległej Polski to bezustanna walka światopoglądu azjatycko-nihilistycznego z wszystkim, co dotychczas było Polakom święte, więc Bogiem, Kościołem nacjonalizmem polskim i polską tradycją (wykpiwanie „Cudu nad Wisłą”, wygnanie Sienkiewicza ze szkół średnich, zakaz Przewodnika Katolickiego i „Krucjaty Eucharystycznej”, propaganda świadomego macierzyństwa” — 200.000 dzieci zabijano w łonie matek co rok w Polsce — wygnano łacinę i grekę ze szkół). Chora dusza polska i w następstwie zgnilizna moralna jest największą i zasadniczą przyczyną naszej klęski militarnej w 1939 r. Gdy w roku 1871 staremu Moltkemu po powrocie do stolicy robiono w Berlinie owację z powodu przeprowadzenia zwycięskiej przeciw Francuzom wojny, Szef Sztabu Generalnego pruskiego — a w tej chwili już też niemieckiego — skromnie oświadczył: Diesen Feldzug hat der preussische Volksschullehrer gewonnen. Ale też pruski nauczyciel uczył patriotyzmu i porządku, posłuchu i obowiązkowości, a nie uprawiał polityki — tym bardziej nie polityki przeciwpaństwowej czy stanowej — a pruskie podręczniki szkolne były pełne patriotycznych wierszy i czytanek, opisów i opowiadań, zaczerpniętych z bohaterskich zwycięstw wojska pruskiego i wysławiających wielkość Niemiec, a o Bogu bynajmniej nie milczały, ale go stawiały na pierwszym miejscu. Znaliśmy podręczniki polskie naszych dzieci. W drodze do niepodległości większość Polaków zgubiła nie¬stety miłość Boga i Ojczyzny. Puste miejsce wypełniła frazesami demagogicznymi, radykalnymi i zupełnie obcymi umysłowości polskiej, a podsycanymi przez utajoną, podziemną propagandę niemiecką i sowiecką. Dusza polska była chora, mentalność rządzących była obca mentalności Polaków, przesiąkniętych starodawną kulturą łacińską. Nienawiść „elity” sanacyjno-legionowej do wszystkiego, co z ducha naprawdę polskie i katolickie, była notorycznie znana i zdumiewająca i niezrozumiała… dla prawdziwego Polaka. Jej zewnętrznym przejawem była umysłowość, rzekomo „polska” i rzekomo „elitarna”, która Naród Polski, naród Chrobrego, Jagiellonów i Sobieskiego, naród królowej Jadwigi, Stanisława Kostki i Andrzeja Boboli, naród Zamoyskich, Żółkiewskich, Chodkiewiczów, Kościuszki i obrońców Olszynki, naród Kocha¬nowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Sienkiewicza i Wyspiańskiego nazywała publicznie „narodem idiotów”. Prasa niemiecka zahuczała radością i roztrąbiła to triumfal¬nie na cały świat. A „kompleks niższości” ogółu Polaków pod¬niósł się o kilka stopni. Takie „wychowywanie” Narodu naśladowane przez niedouczonych i złych uczniów też było jedną z przyczyn klęski wrześniowej. Ta sama, niepolska „mentalność” zrodziła metody „wy¬chowawcze”, godzące nie tylko w ambicję i honor osobisty jednostek, ale podrywające zupełnie wszystkie te pojęcia, które przyjęliśmy od dawna nazywać patriotyzmem, w najgłębszym, najszerszym i w najczystszym tego słowa znaczeniu. Mało tego: te metody wychowawcze doprowadziły powoli do zupełnego zaniku zaufania do poczynań Rządu i władz państwowych, pozbawiły je autorytetu w oczach szerokich warstw ludności, pozbawiły Naród wiary nie tylko w słuszność i celowość zam¬ierzeń rządowych, ale w ogóle w patriotyzm i honorowość członków Rządu i jego organów wykonawczych. Powstał komp¬letny chaos pojęć. I znów smutny paradoks: Rząd przeciwsta¬wiając Państwo Narodowi i Kościołowi robił wszystko, co w ludzkiej mocy, aby to Państwo zniszczyć przez niszczenie pod¬staw, na których może jedynie wyrosnąć Wielkość Narodu i jego ram organizacyjnych, to jest Państwa; podrywał wiarę w Boga, walczył z Kościołem i z polskim patriotyzmem, odrzuca¬nym jako „nacjonalizm”, zwalczał prawo, może dlatego, że sam wyszedł z rokoszu, więc bezprawia. Reasumując, Rząd Polski zwalczał konsekwentnie uosobienie tych dwóch nierozerwalnych pojęć tkwiących w duszy każdego Polaka, to jest polski nacjonalizm i katolicyzm, Rząd Polski rządził bezprawnie wbrew Narodowi i ponad nim. Na tysiąc przykładów, choć kilka: – w szkołach zwalczano literaturę piękną, jak Sienkiewicza, K. H. Rostworowskiego i tym podobnych, narzucano młodzieży brudną lekturę Boy-Żeleńskiego i bezwartościową Kadena-Bandrowskiego, itp., – młodzież polską prześladowano, bito, rozpędzano za objawy akcji narodowej i katolickiej , gdy w tym-samym czasie młodzież niemiecka ćwiczyła bezkarnie pod okiem i pod opieką władz polskich w obozach letnich musztrę, służbę polową itp.(Nowy Tomyśl, Gniezno, Pomorze), gdy ta młodzież niemiecka wyjeżdżała na lato przez Gdańsk do Rzeszy na „przeszkolenie wojskowe narodowo-socjalistyczne, a wyjeżdżała… za zniżkowe, a nieraz darmowe polskie bilety kolejowe (proces Barbary von Mendorff ze Zdziechowej pod Gnieznem)”, – zakazano w szkołach dzieciom należenia do (czysto dewocyjnej) organizacji „Krucjata Eucharystyczna”, czytania Przewodnika Katolickiego (pisanego na bardzo wysokim poziomie, na którym wychowało się kilka pokoleń wielkopolskich, a który bezustannie szykanowała policja pruska); na wiosnę 1939 roku przeszło 500 szkół powszechnych nie miało katechetów… i nauki religii, gdyż „polskie” (chyba tylko z nazwy) władze szkolne wbrew rozumowi, racji stanu, umowie z Watykanem (konkordatowi) i woli Rodziców po prostu księży samowolnie do szkół nie dopuszczały — w myśl dyrektyw komunizującego Związku Nauczycielstwa Polskiego (enuncjacja Episkopatu polskiego) – a stworzono „straże przednie” i tym podobne inne organizacje, które kompletnie demoralizowały wrażliwe, młodociane charaktery z tej przyczyny, że tylko przynależenie do nich oraz abonowanie i czytanie bezbożniczego i duchem niepolskiego pisemka Płomyk i Płomyczek dawały im różne prerogatywy i dobre stopnie w naukach. Było to wydawnictwo (osławionego i bezbożniczego i komunizującego Związku Nauczycielstwa Polskiego, przeciw któremu musiał pod wpływem opinii publicznej wystąpić nawet Sławoj. Młodzież należąca do Straży Przedniej musiała też zeznawać, jakie gazety czytają Rodzice, CO zwłaszcza w rodzinach urzędniczych miało swoje znaczenie. – Oficer zawodowy, krytykujący wobec przełożonych i starszych z poczucia obowiązku stosunki w wojsku, które musiały prędzej czy później doprowadzić Państwo do katastrofy, lub czytający Myśl Narodową, Warszawski Dziennik Narodowy, Kuriera Poznańskiego lub inne pismo „opozycyjne”, był brany na czarną listę, pomijany w awansach, karnie przenoszony lub tp., gdy w tym samym czasie ku przerażeniu Wielkopolan i Pomo¬rzan, a sądzę, że i innych Polaków, polski generał, dowódca Kor-pusu VIII, był gościem na hitlerowskim Bierabend w polskim Inowrocławiu, gdzie nawet na cześć hitlerowców przemawiał. — Oficerów, którzy ośmielali się praktykować, czyli być wiernymi wierze Ojców i polskim tradycjom narodowym, nie tylko wykpiwano i ośmieszano, ale uważano ich również za wrogów Państwa, znienawidzonych członków „rzymskiej mię¬dzynarodówki”, gdy równocześnie inni polscy „oficerowie” lżyli bezkarnie i obrażali najwyższych i czcigodnych wiekiem i zasłu¬gami książąt Kościoła, wypróbowanych patriotów (Kielce, Łomża, Pińsk, Kraków) lub napadali słownie i czynnie koryfeuszów pol¬skiej myśli narodowej i społecznej (Dmowski, Korfanty, Trąmpczyński, Zdziechowski, Nowaczyński, Cywiński). – Podwójna była moralność i podwójne prawo: młodemu oficerowi łamano często szczęście osobiste nie pozwalając się żenić ze skądinąd zacną panną, a generałowie i różni „pułkow¬nicy” wbrew prawom Boskim i moralności ogólno-ludzkiej, a poza tym wbrew pojęciu honorowości i dżentelmeństwa jako zasadniczym cechom stanu oficerskiego, nagminnie się rozwodzili i zmieniali żony jak koszule . – Karano, nieraz nawet bardzo srogo, młodszych czy szta¬bowych oficerów za rzeczywiste, a często tylko domniemane ich uchybienia służbowe (na przykład dowódcę baonu, bo „inspek¬tor uzbrojenia” z M.S. Wojsk, znalazł w jego baonie jakiś kb. ze starymi śladami rdzy lub dowódcę dywizjonu artylerii lekkiej, gdyż tenże inspektor na 12 dział tego dyonu, znalazł jedną panewkę nienatłuszczoną, — co zresztą w pierwszym i w drugim wypadku należało raczej do odpowiedzialności pozostałego szeregu niższych dowódców — a niektórzy generałowie, dostatecznie całej Polsce znani z nazwiska i swych czynów, kalali chronicznie polski mundur, już nie tylko generalski, ale w ogóle polski mundur wojskowy i to zupełnie bezkarnie, a wiedziało o tym całe wojsko, – Wreszcie: niesprawiedliwość w sądach. W nocy kilku uzbrojonych oficerów 36 p.p. na rozkaz dowódcy pułku mówiącego w domu po niemiecku, płk Ulricha, napada na dom ppor. rez. Wójcika w Piastowie, jego biją, maltretują jego żonę, a gdy napadany w obronie własnej strzela z posiadanego legalnie rewolweru, a sprawa nazajutrz dostaje się do prasy, nie da się więcej zatuszować, zebrany w specjalnym składzie sąd — w którym oskarżał późniejszy minister „sprawiedliwości”, Grabowski – wydaje wyrok skazujący ofiarę napadu ppor. Wójcika na więzienie… za dokonanie napadu i strzelanie do oficerów . To już szczyt cynizmu i bezwstydu. Pan prokurator Grabowski zapoczątkowuje tym wyrokiem swą wielką karierę i hańbi polski wymiar sprawiedliwości, stawiając go na jednym poziomie z hitlerowskim lub bolszewickim. – Doboszyński jest dwukrotnie zwolniony od winy i kary przez legalny Sąd Rzeczpospolitej i po obu wyrokach… prokurator zatrzymuje go wbrew ustawom i obowiązującej procedurze w więzieniu na rozkaz ministra Grabowskiego, – To rozzuchwala. Więc generał Dąb-Biernacki wydaje rozkaz służbowy 16 ofiarom „ukarania” profesora Cywińskiego, zasłużonego, starego działacza i patriotę polskiego w kresowym Wilnie. I szesnastu uzbrojonych polskich oficerów napada na bezbronnego i starszego wiekiem cywila. Żaden z nich nie odmówił wykonania tak bezprawnego i tak hańbiącego rozkazu. Pars pro toto. Trudno! Hańba spadła na cały korpus oficerski. Tak nisko upadł polski korpus oficerski w wyniku metod wychowawczych sanacyjno-legionowych. (Gorzej, że niektórzy z tych panów noszą po dziś dzień polski mundur oficerski w Szkocji, tak samo zresztą, jak „oprawcy” z Brześcia). Niemcy z zachwytu zacierali ręce. Kto jak kto, ale oni to już chyba najlepiej oceniali, do czego taki korpus oficerski doprowadzi wojsko w chwili ciężkiej próby. Czy się nie pomylili, postaram się zanalizować przy rozpatrywaniu kampanii wrześniowej. Po napadzie na Cywińskiego ani jeden polski generał nie odmówił podania ręki generałowi Dębowi-Biernackiemu, nie wystąpił przeciw niemu naczelny prokurator wojskowy („prokurator” —- to znaczy „obrońca prawa” z urzędu, a w wojsku przy tym jeszcze oficer wysokiego stopnia). A Generalny Inspektor Sił Zbrojnych też go nie zawiesił natychmiast w czynnościach, nie zdymisjonował, nie oddał pod sąd. Według oświadczenia pułkownika Korpusu Sądowego Słowikowskiego, marszałek Rydz-Śmigły wzbronił nawet wszcząć przeciwko gene¬rałowi Dąb-Biernackiemu sprawę sądową. Tak daleko i tak głęboko i tak wysoko przeżarła się już w Polsce zgnilizna moralna. To tylko trzy przykłady, a można by ich przytoczyć setki z zamordowaniem generała Zagórskiego na czele, poprzez zatrucie generała Rozwadowskiego i Wojciecha Korfantego do bezkarności zasądzonego stu kilkudziesięciu wyrokami prawo¬mocnymi za świadome oszczerstwa rzucone na ludzi nie¬skazitelnych w Głosie Prawdy (?!) osławionego redaktora Stpiczyńskiego. To było bagno cuchnące. Z pijaków, miernot moralnych i umysłowych nie wyrosną w razie potrzeby, nagle, przez noc, herosy. Nie z takiej szkoły wyszli rycerze spartańscy, ni nasi wielcy hetmani, ni Prądzyński, Schlieffen czy Foch. Trzeba sobie, choć w przybliżeniu uprzytomnić głębokość upadku moralności w Polsce, jeżeli chce się zrozumieć zasad¬nicze przyczyny klęski wrześniowej. Wszystkie inne, o których będzie mowa poniżej, są już tylko pochodnymi tej jednej, podstawowej. Zgnilizna mo¬ralna przeżerała coraz wyraźniej cały organizm państwowy. Jest to zupełnie logiczne następstwo bezprawia. Jeżeli nie obowiązuje jedno przykazanie Boskie, dlaczego ma obowiązywać inne? Ale mało tego. Skutki szły jeszcze głębiej: jeżeli przykazania Boskie nie obowiązują ministra czy generała, dlaczego — rozumowano — mają obowiązywać innych obywateli? Nie można wojska oddzielić od Państwa. Tym niemniej wielka indywidualność, świadoma swego celu i zdająca sobie jasno sprawę ze swej dziejowej odpowiedzialności, może na niezbyt długiej przestrzeni czasu zachować wojsko, to jest kadrę zawodową, od zewnętrznych wpływów ujemnych. Przy¬kład? Generał Seeckt i „Reichswehr”. W republice, w której naonczas — 1920-1925 r. — walczyli słowem, piórem i orężem wszyscy przeciw wszystkim, stworzył, rozwinął i zachował nie¬skażone duchowo, wspaniale zdyscyplinowane, doskonale szko¬lące i szkolone wojsko, wysoko dzierżące sztandar Honoru, miłości Ojczyzny i świetnej tradycji dawnej armii. W zasadzie jednak Wojsko było (i jest) tylko jednym z licznych składników organizmu państwowego, a kadra zawodowa (jak zresztą oczywiście i rezerwy) emanacją —Narodu. Nam zabrakło człowieka na miarę von Seeckta. Nie umieliśmy wiec też uchronić wojska od zgnilizny, która — jak widzieliśmy — przeżerała organizm państwowy. Wszyscy o tym wiedzieli w Polsce i szeptali sobie o tym na ucho. Wszyscy o tym wiedzą tym bardziej teraz, po klęsce, i — znów tylko szepcą o tym na ucho (poza kilku publicystami, którzy traktują zresztą zagadnie¬nie całe demagogicznie, bez dostatecznej znajomości przedmiotu i nie dla dobra sprawy, tylko dla celów osobistych). Każdego człowieka honoru, wiec przede wszystkim oficera, obowiązuję otwartość i śmiałe wypowiadanie swego zdania, gdy chodzi o dobro publiczne, nawet, gdyby ta prawda była bardzo nieprzyjemna. Prawdzie tylko i dobru Polski ma służyć niniejsze opracowanie. Jest też pisane w myśl powyższej zasady. Praca poniższa nie jest i nie ma być żadną rewelacją. Tym bardziej nie dla Naczelnego Wodza, który sam trzymał bez przerwy „rękę na pulsie” i oczywiście lepiej, niż kto inny orien¬tuje się w „sanacyjnej rzeczywistości”. Celem jej jest po prostu: — uszeregowanie licznych przyczyn klęski jesiennej i zestawienie ich w pewnym przejrzystym porządku, — usunięcie – o ile możności — już dzisiaj i w przyszłej Niepodległej Polsce tych rozpoznanych przyczyn klęski, aby drugi raz nie zagroziły istnieniu Państwa, — zupełne odsunięcie od wpływu na Państwo i Wojsko ludzi współodpowiedzialnych w takiej czy innej mierze za klę¬skę, a dzisiaj już zupełnie wyraźnie dążących (w sposób zresztą jak najbardziej zakonspirowany) do ponownego objęcia władzy, — wyciągnięcie z nich logicznych wniosków, aby uniknąć podobnych błędów w chwili formowania nowego wojska, to jest zaraz. Niepodobieństwem nieomal jest — rozważając przyczyny klęski militarnej — wyraźnie oddzielić czysto wojskowe od ogólnopaństwowych, politycznych, społecznych, przemysłowych, eko¬nomicznych i finansowych, zwłaszcza, gdy nowoczesną wojnę nie wojsko samo, ale cały Naród musi prowadzić, gdy „na jednego żołnierza na froncie przypada ośmiu robotników w fabryce”. Tym niemniej, w niniejszym krótkim studium zajmę się — o ile to tylko możliwe — tylko czysto wojskowymi przyczy¬nami klęski jesiennej, pozostawiając wszystko inne na uboczu. WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI JESIENNEJ 1939 R. I. PRZED WOJNĄ 1) Okres od maja 1926 r. do maja 1935 r. W wywiadzie, udzielonym Melchiorowi Wańkowiczowi już na terenie rumuńskim, w miejscowości Craiova, na pytanie, kogo uważa za głównego sprawcę klęski, marszałek Śmigły-Rydz odpowiedział: „Józefa Piłsudskiego, który, zajmując się zbytnio polityką wewnętrzną i zagraniczną, zaniedbywał całkowicie armię. Gdyby wojna wybuchła nie, w 1939r. a w 1935 r. — trwałaby jeden dzień. Musiałem użyć nadludzkich wysiłków, aby armia mogła walczyć kilkanaście dni z wielokrotnie przeważającym przeciwnikiem. Drugim sprawcą jest wicepremier Kwiatkowski, który kilkakrotnie odmawiał mi kredytów na rozbudowę i uno¬wocześnienie armii. W tym miejscu interesuje nas początek odpowiedzi, który powtarzam: Józefa Piłsudskiego…” Pozostałe stwierdzenia marszałka Śmigłego-Rydza zostaną zanalizowane, odnośnie swej obiektywnej słuszności, w dalszych rozdziałach niniejszego opracowania. Jak najbardziej bezstronne przemyślenie i badanie wojsko¬wych przyczyn klęski jesiennej 1939 r. w Polsce doprowadza do wniosku, że marszałek Śmigły-Rydz w tym punkcie ma rację: największym winowajcą klęski wrześniowej jest Józef Piłsudski. Przed rokiem 1926 on zrywał sejmy, sztucznie tworzył „partyjnictwo”, „pikował” rządy, walczył z większością polską opierając się — poza bagnetami swej „pierwszej brygady” — na mniejszościach wrogich Polsce, dyskredytował ludzi zasłużonych, zdolnych i Polsce bez reszty oddanych (jak Witos, Korfanty itd.) — on odtrącał rękę większości polskiej, wyciągniętą do zgody dla dobra Polski (Dmowski, -Paderewski, Korfanty, Trąmpczyński itd.) — on, więc już przed majem 1926 r. był jedyną i największą przeszkodą w osiągnięciu zgody na¬rodowej wszystkich Polaków dla dobra Państwa . Ile energii i sił polskich zostało zmarnowanych w tych najtrudniejszych pierwszych latach Niepodległości, które — gdyby były kierowane wielkim sercem i bystrym umysłem dalekowzrocznego patrioty — mogły być podstawowymi elementami siły wewnętrznej i zewnętrznej Państwa Polskiego w latach następnych. Cel był jeden: ludzi innych obozów usunąć od rządów, aby Polską samemu rządzić, jak folwarkiem, oraz, aby wynagrodzić swoich, z pierwszej brygady, za… legendę o pobudkach odmowy przysięgi, za przygotowanie sprytną propagandą „terenu” w kraju do objęcia władzy w listopadzie 1918 roku, potwierdzoną — wbrew oczywistemu dobru Narodu „przez większość lewicowo-mniejszościową sejmu, kierując się względami oportunistycznymi i tożsamością dotychczasowych poglądów” (scilicet, „aktywistycznych”). „…oddano nieograniczoną władzę jednemu człowiekowi, który na organizmie tego państwa musiał nabywać doświadczenia”. (L.dz.594/39). W tym też okresie podzielił Józef Piłsudski — nie de iure ale de facto — wszystkich Polaków, zamieszkujących Rzeczpospolitą, na obywateli pierwszej i drugiej klasy. Dodał tym samym do różnic dzielnicowych, które istnieją w każdym Państwie mię¬dzy mieszkańcami odległych dzielnic (np. Walia — Szkocja, Bre¬tania — Pireneje, Bawaria —- Meklemburgia, Podkarpacie — Kurpie czy Kaszuby lub Pałuki — Podlasie lub Śląsk), a u nas powiększonych jeszcze znacznie przez odmienne bardzo warunki wychowania, otoczenia, cywilizacji i kultury pod trzema zaborami przez 123 lata niewoli — nowe różnice i to najgroźniejsze. Na „pierwszobrygadowców”, dla których były otwarte i dostępne wszystkie stanowiska w Państwie i w wojsku i na „szary tłum”, który nawet przy wielkich zasługach w pracy narodowej przed wojną, wielkich nieraz zdolnościach, zaletach umysłu i charakteru oraz wybitnej fachowości był albo z góry odsunięty albo tylko tolerowany czasowo, „jako dobre bydło robocze”, bez którego nie można się było obyć, ale, dla którego wyższe stanowiska były bezwzględnie zamknięte. Powrócę do tego zagadnienia na dalszych stronach. Tu tylko jeszcze wniosek: Józef Piłsudski jeszcze przed majem 1926 roku wprowadził i pogłębiał swoim postępowaniem niechęci dzielnicowe i stanowe wśród Polaków — przez okropnie niesprawiedliwą weryfikację wprowadził do polskiego korpusu oficerskiego wzajemną niechęć, poderwał w zaraniu Niepodległości zaufanie do sprawiedliwości polskich poczynań rządowych i władz wojskowych, wreszcie: zupełnie poderwał zaufanie szerokich warstw korpusu oficerskiego do powagi stopnia wojskowego, z jednej strony, w publicznych wywiadach prasowych, krytykując bezwzględnie i ośmieszając wysokie i bardzo wysokie szarże, pochodzące z armii zaborczych, z drugiej zaś weryfikując prze¬ważnie młodocianych, mało doświadczonych legionistów do wysokich i bardzo wysokich stopni wojskowych, do których nie dorośli, bo dorosnąć jeszcze nie zdołali. Doły oficerskie porów¬nywały ich z generałami i pułkownikami czy francuskimi czy państw zaborczych i porównanie to musiało wypaść i wypadało przeważnie, na niekorzyść legionistów. Przecież przygniatająca większość ówczesnych polskich oficerów od podporucznika wzwyż odbyła po doskonałej szkole rekruta i podchorążówce w armiach zaborczych największe w pierwszej wojnie światowej bitwy na froncie rosyjskim, włoskim czy francuskim, widziała wiedzę, doświadczenie i charakter swych przełożonych ówczes¬nych, byki w formacjach wschodnich czy w powstaniach na zie¬miach zachodnich, w końcu w wojnie polsko-bolszewickiej. Ich udział w tych najkrwawszych i największych ówczesnych bitwach wynosił nie dni i nie tygodnie, ale długie miesią¬ce i nawet lata. Takie przeżycia czynią ludzi dojrzałymi nad wiek, uczą patrzeć i wyciągać wnioski. Toteż porównywano tam¬tą organizację i porządek z tym, co widziano w wojsku polskim. Ich doświadczenie bojowe na niższych szczeblach dowodzenia (pluton, kompania, batalion) było wprost kapi¬talne, ich wyszkolenie i zdyscyplinowanie wzorowe, ich przyzwy¬czajenie do porządku, planu, organizacji doskonale. Brak im było wyższych dowódców z takim samym doświadczeniem i z takim samym wyszkoleniem i z takim samym poważnym podejściem do zagadnień i z taką samą dyscyplina, nabytą w dobrej, pod¬stawowej szkole rekruckiej i w długoletniej normalnej służ¬bie na kolejnych, coraz to wyższych stanowiskach. Pomijam tutaj dwa nazwiska generałów, pochodzących z legionów, którzy zawsze byli w Narodzie i w wojsku wysoko cenieni i zawsze się cieszyli Narodu i wojska zaufaniem, bo podchodzili do wszystkich odłamów Narodu, do wszystkich jego stanów, warstw i partii bez uprzedzeń, z jednakowym obiekty¬wizmem i z jednakową życzliwością i umiarem. Ale obaj mieli wyższe wykształcenie. Obaj też pokazali charakter, siłę woli i bystrość umysłu oraz roztropność w postępowaniu w ciężkich dla Państwa chwilach, tak w czasie obu wojen, jak i w kryzy¬sach wewnętrznego życia państwowego. Czyny ich mówią za siebie, Naród nie potrzebował propagandy, aby mieć do nich zaufanie… Ale było ich tylko dwóch. Resztę takich wyższych oficerów — od pułku wzwyż — jakich potrzebowali ówcześni młodsi i starsi oficerowie — a przede wszystkim dobro sprawy — można tylko wybrać — przy zupełnie bezstronnym sądzie — spośród bardzo licznych oficerów zawodowych armii austriackiej i rosyjskiej. W ten spo¬sób mogliśmy dać podwaliny twarde i trwałe pod zdrowy i pod każdym względem dobry zalążek polskiego korpusu oficerów zawodowych. Oficerowie legioniści, zweryfikowani na tych samych, co oficerowie z armii zaborczych zasadach, byliby uzna¬nymi przez wszystkich i mile widzianymi kolegami. Do września — normalnie pracując i awansując — gros z nich i tak by już było doszło do stopni pułkowników, nieliczni może też już do generałów. Amalgamat taki, przeprowadzony na zasadach słusz¬ności i sprawiedliwości, byłby dobrodziejstwem dla wojska i Pań¬stwa. Wybrano drogę inną. Z pobudek partyjnych wbito kolec miedzy polski korpus oficerski, który spowodował nigdy niegojącą się ranę. Oficerom legionowym największą krzywdę wyrządziła ich weryfikacja. Bez dostatecznego przygotowania fachowego, wiedzy i doświadczenia wskoczyli na szczyty, na których dostawali zawrotu głowy. Wiedzieli, że nie potrzebują pracować, aby awansować i mieć dobre stanowiska. Trzymali się na tych wyżynach sztucznie, nawzajem się podtrzymując i pod¬pierając i pociągając wbrew dobru Państwa i woli Narodu, spaczając własne charaktery i usiłując łamać obce, aż runęli w prze¬paść niesławy i hańby, wciągając za sobą i wojsko i Państwo i Naród. Francuski generał Trousson, który był w Polsce w 1923 i 1924 roku, w rozmowie z polskim oficerem w Paryżu w roku 1925 wyraził swoją opinię następująco: „Wie Pan, mnie jest żal Polski i ludzi, jak Panu. Bo gdy człowiek poznał Polskę, jak ja ją poznałem i gdy realnie patrzy się w przyszłość, to musi się ją czarno widzieć. Na zapytanie, „dlaczego?”, generał Trousson odpowiedział: „Widzi Pan, u was jest wyśmienity materiał ludzki, dużo jest ludzi dobrych i zdolnych, którzy wszędzie byliby pierwszorzędnymi jednostkami. Lecz widzi Pan, by być dobrym chirurgiem, nie wystarczy skończyć medycynę. Trzeba jeszcze w dobrym szpitalu praktykować, a potem można być sławą. W Polsce zaś, niestety, cała góra w większości nie jest na wysokości zadania. Naszych rad nie chciano słuchać. Często robiono nam na opak. Generał Sikorski, który był ich wyrazicie¬lem, już ustąpił. Dziś u góry są ludzie zupełnie do tego nie przygotowani, bez wiedzy i praktyki wojskowej. Wewnętrzny brak zastępują zewnętrznymi pozorami. I co się stanie, gdy młody, wartościowy oficer pod takim przełożonym służy? Ano, idąc za swym sumieniem, zamelduje, gdy jedno i drugie zło zobaczy, o tym. Stanie się przez to przykrym dla przełożonego i ludzi jego otoczenia, przeważnie tej samej, co on wartości i wtedy odstawią go na ślepy tor, gdy dalej będzie prawdę meldował. Albo, z braku charakteru, stanie się oportunistą, przesta¬nie pracować, a będzie wszystko chwalił. Wtedy pójdzie naprzód, lecz stanie się podobnym do swego dowódcy. Gdy jednak wojna przyjdzie, okaże się cała próżnia tego gmachu. Myśmy to przeżyli w roku 1870/71, gdy względy dworu były miarodajne przy obsadzie stanowisk. Rezultatem był Sedan. Na szczęście mamy położenie geograficzne, które pozwo¬liło nam na ocknięcie się pod Paryżem i okupienie się Niem¬com. Lecz dopiero spostrzeżenie tych błędów i studia nad nimi dały nam dowództwo, które potrafiło w roku 1918 zwyciężyć. Polskę, w jej geograficznym położeniu, dowództwo, jakie ma, może byt jej kosztować”. (L. dz.594/39). „Mimo wszystkich wysiłków pierwszobrygadowców, aby tylko siebie utrzymać u władzy, stosunki, kontrolowane przez Sejm, zaczynają się i pod tym względem poprawiać i iść ku lep¬szemu. Sejm bowiem, w którym mimo partii, ludzie widzą jaś¬niej — zachowując cały szacunek dla tego, którego okoliczności na czele armii postawiły — chce wciągnąć ludzi fachowych do pracy, ludzi, mających uznanie sojuszniczych rzeczoznawców wojskowych. Francuska misja wojskowa działa i mówi prawdę, co jest ziarnem w wojsku, a co plewą. Plewą, niestety, jest większość znajdujących się na wysokich stanowiskach „polity¬ków” pierwszej brygady. Powoli, więc, obok nich, głos zaczynają mieć i ludzie fachowi, generał Józef Haller, (generał Stanisław Haller), gen. Rozwadowski, generał Sikorski Władysław, generał Szeptycki i inni. Za sprawowania urzędu Ministra Spraw Woj¬skowych przez generała Sikorskiego (i Szefostwa Sztabu przez generała Stanisława Hallera) zdaje się wszystko być na najlepszej drodze. Organizacja naczelnych władz wojskowych, oparta na wzorze francuskim, a nieoddająca sprawy bezpieczeństwa i obrony Państwa ślepo w ręce jednego człowieka, wchodzi w życie. Nad kliką jest kontrola i zdaje się, że w oparciu o Alian¬tów Polska idzie do normalnego rozwoju. Lecz pierwsza brygada ma już coraz mniej do mówienia. A tu chodzi przecież o władzę, a przy tej władzy o żłób. Partia, biorąc za pretekst za małe uprawnienia dla Wodza Naczelnego, każe mu się na bok usunąć, by podziemną robotą przygotować zamach majowy…” (L.dz.594/39). Klika robi to, co też dzisiaj, w zmniejszonej skali, obserwu¬jemy w Szkocji: robi się sztucznie fermenty, rozszerza najróż¬niejsze pogłoski i plotki o przełożonych władzach wojskowych, więc tak, jak i tu: przede wszystkim o generale Sikorskim, lan¬suje zjadliwe i podburzające artykuły w prasie, szafując szeroko kłamstwem i oszczerstwem (tam: ówczesny tygodnik Głos Prawdy, tu: Wiadomości Polskie w artykułach nie tylko Pruszyńskiego) — jednym słowem: robi się „wojnę nerwów”, a późną jesienią w gabinecie Skrzyńskiego zostaje Ministrem Spraw Wojskowych „popularny” na …wileńszczyźnie generał Żeligowski, który w Sejmie oświadcza, że „…wojsko wyprowadzi w pole” i …obsadzi kluczowe stanowiska w wojsku ludźmi, oddanymi Piłsudskiemu. Naiwne społeczeństwo przyjmuje tę zapowiedź za dobrą wiarę w sensie długotrwałych ćwiczeń letnich. Gros oficerów nawet najniższych stopni i na najdalszej prowincji zaczyna inaczej rozumieć słowa Ministra. Tej myśli potwornej nikt jednak nie chce pozwolić się w sercu zagnieździć. Lecz słowa generała Dreszera, (który po tym nie wykonał rozkazu generała Sikorskiego o objęcie 2-ej Dywizji Kawalerii w Poznaniu, ku zgorszeniu całego wojska) podczas demonstracji w Sulejówku „…o szablach, które Tobie, Komendancie, stawiamy do dyspozycji”, ostatnie rozwiewają złudzenia. Wreszcie nowe kłamstwo: napad „endeków” (oczywiście!!) na dworek „ukochanego” Wodza Narodu Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Przewidział ten „napad” proroczo pułkownik Wieniawa-Długoszowski już w przeddzień. Toteż w knajpach warszawskich skacząc po stołach robił poprzedzającej nocy towarzystwie kobiet z półświatka, zwłaszcza żydowskiego odpowiedni nastrój „pierwszobrygadowy”, zmuszając publiczność obecną w lokalu do śpiewania „Pierwszej Brygady”. Była to awantura, godna tragifarsy, jaką niebawem rozpoczęto pod nazwą „sanacja moralna”. Nazajutrz pan Minister generał Żeligowski dotrzymując słowa … „wyprowadził wojsko w pole”, łamiąc przysięgę dwukrotnie, jako Minister i jako żołnierz. Oszukał zbrojne ramię Narodu, pracujące, milczące i kochające Ojczyznę i chcące w 90% swego korpusu oficerskiego służyć Ojczyźnie przeciw wrogom zewnętrznym. Swego czasu, gdy w roku 1917 chcieli Niemcy stworzyć stutysięczne wojsko polskie, oczywiście dla swoich celów, wielu ludzi światłych, widząc zbliżającą się nieuchronnie klęskę Niemiec, było za tworzeniem tego wojska, widząc doskonale, jakim to Wojsko będzie atutem w chwili załamania się Rzeszy. Ludzi tych reprezentował Komitet Narodowy i druga brygada Legionów. „Pierwsza brygada była przeciwstawna temu. Głębszym i jedynym powodem było to, że w tej armii ludzie nie tylko z partii głos by mieli i że władza z rąk by się obozowi wymknęła. Na zewnątrz, dla społeczeństwa, tworzy i rozdmuchuje się sprawę przysięgi. Co jednak dla obozu tego przysięga znaczyła, pokazał zamach majowy, gdy przysięga nie najeźdźcy, lecz Rzeczpospolitej złożona, została zdeptana, byleby władzę zagarnąć”. (L dz. 594/39). Rokosz majowy, wstydliwie „wypadkami” zwany, dochodzi do skutku. Krew bratnia się leje. Setki mogił tych, co „byli wierni przysiędze”, są ich wspomnieniem na wojskowych Powązkach. Może to symboliczne, że ogromna większość tych grobów kryje szczątki synów Wielkopolski. Ówczesny Ilustrowany Kurier Codzienny nazywał Wielkopo¬lan „…zniemczonym plemieniem, które złamało przysięgę, bo nie dochowało wierności… Marszałkowi”. A warszawska prasa czerwona nazywała Wielkopolskę „Beotią” i „twierdzą endecką”, którą trzeba rozbić. Całą ohydę tego rokoszu z bardzo ciekawym opisem nie¬polskich fizjonomii tych, którzy rokosz popierali na ulicy, deptali Sztandar Prezydenta Rzeczypospolitej, strzelali od tyłu do polskiej młodzieży akademickiej, znęcali się nad schwyta¬nymi, oraz charakterystykę dowódców, którzy poza przysięgą, łamali jeszcze słowo honoru, dobrowolnie dane, jak to zrobił ówczesny dowódca 1 pułku szwoleżerów, pułkownik Grobicki, uwypuklił w krótkiej, rzeczowej, a jakże dramatycznie ujętej broszurze generał Stanisław Haller . Rokosz majowy, na którego czele stanął Józef Piłsudski „kalając Majestat Rzeczypospolitej” jest jedna z głównych przy¬czyn klęski wojskowej w kampanii jesiennej 1939 roku w Polsce. Józef Piłsudski, bowiem, przez rokosz majowy, wpro¬wadził w Polsce system rządów, który przez zgniliznę moralną zdeprawował kompletnie aparat administracji państwo¬wej, przez co spowodował upadek Państwa. Józef Piłsudski, objąwszy przez rokosz majowy władzę absolutną w Państwie, wprowadził na najwyższe stanowiska w Państwie i w wojsku miernoty moralne i intelektualne, które już bezpośrednio doprowadziły do katastrofy wrześniowej, przez co spowodował upadek Państwa. Józef Piłsudski wprowadził przez rokosz majowy roz¬strój i wzajemną nienawiść do szeregów korpusu oficerów zawo¬dowych. Usuwając po maju, co najdzielniejszych i najdoświadczeńszych i najszlachetniejszych wyższych dowódców bądź przez zabójstwa i więzienie (jak generał Zagórski i Rozwadowski), bądź przez przedwczesne emerytury (jak generał Szeptycki i Haller), bądź przez „zapomnienie” (jak generał Władysław Sikorski) i setki innych oficerów zasłużonych w wojsku polskim, a wprowadzając na ich miejsce na najwyższe i na inne naczelne stanowiska w wojsku niedoświadczonych, nadętych młokosów, nieuków i częściowo aferzystów ze swego obozu i pozostawiając „dla przyzwoitości” i zaciemnienia istotnego stanu rzeczy kilku mało inteligentnych generałów z armii zaborczych , pogłębił tę nienawiść wśród korpusu oficerskiego, poderwał jego morale i kręgosłup, a wojsku polskiemu przez taką politykę personalną zamknąwszy możliwości normalnego, zdrowego rozwoju, doprowadził je z własnej winy do upadku moralnego i materialnego – przez co spowodował upadek Państwa Polskiego. Józef Piłsudski, sięgnąwszy zuchwale i zarozumiale, przelewem krwi bratniej, wbrew woli Narodu, po władzę, wznosi się ponad partie,…nie staje się władcą Polaków, by bacząc jedynie, na wartości i kwalifikacje, wprząc ludzi charakteru i zdolnych z wszystkich obozów do pracy dla Polski, lecz pozostaje władcą partii”. (L.dz. 594/39). Widzieli to również obcy. Znany pisarz niemiecki, Friedrich Wilhelm von Oertzen, który napisał w epoce republika weimarskiej cały szereg pamfletów przeciwpolskich, wydał w okresie flirtów Hitler-Beck kilka książek na tematy polskie, tym razem w naświetleniu koniunkturalno propolskim, między innymi „Männer um Piłsudski” i „Alles oder Nichts”. Tę ostatnią książkę kończy zdaniem, które cytuję tylko z pamięci, ale które w swej treści i w swym sensie oddaję jak najwierniej:,Josef Piłsudski hat mit Bajonetten gesiegt, aber der völksiche Gedanke, den Roman Dmowski schon 1894 niedergelegt bat, der wird in Polen in Zukunft siegen”. Tak, Józef Piłsudski zdobył władzę w Polsce łamiąc prawo i depcząc to prawo — wbrew woli i wbrew wielkim tradycjom Narodu, dalej bezprawnie rządził i bezprawnie szerzył. Józef Piłsudski odsunął Naród Polski, Naród o zdrowym duchu, wielkiej myśli i gorącym sercu od udziału w rządach państwem i od kontroli nad poczynaniami i gospodarką Rządu. A brak tej kontroli nad poczynaniami Rządu był ostatecznie najważniejszą przyczyną niebywa¬łej i hańbiącej klęski wrześniowej. Tak. Józef Piłsudski jest głównym winowajcą klęski wrześniowej, lecz, w dużo szerszej mierze, niż to podaje w wyżej wymienionym wywiadzie marszałek Śmigły-Rydz. Dlaczego rokosz majowy się udał, uzasadnia generał Stanisław Haller w swej broszurze. Ogół oficerski do argumentów generała Stanisława Hallera dodawał jeszcze inne, według mego zdania najistotniejsze: — Rząd nie stłumił przygotowań do zamachu w zarodku, o których nie mógł nie wiedzieć, — brak zdecydowania po stronie Rządu po ujawnieniu buntu, — brak szybkości w wykonaniu decyzji i — brak bezwzględności w postępowaniu. Rokoszanie wiedzieli, że bunt „gardłem grozi”. Postępowali więc zgodnie z wyżej wymienionymi postulatami, to jest bez skrupułów, „totalnie”. Po stronie zaś rządowej: — generał Ładoś zwlekał pod Ożarowem z natarciem na Warszawę, nie wiadomo na co i po co, — generał Żymierski namawiał do tego czekania generała Ładosia, za co mu po tym sanacja się odwdzięczyła głośnym procesem, — „mobilizacja” wojsk rządowych była niezdecydowana, połowiczna, słaba, — reakcja Rządu na sabotaże czerwonych kolejarzy była nijaka. Oddziały wielkopolskie siłą sobie musiały otwierać drogę (w Kutnie i nie tylko tam). Skutek: Gros oficerów (bo ci ostatecznie decydowali o postawie wojska) widząc zdecydowanie po stronie rokoszu, a słabość, miękkość i wahanie po stronie Rządu, zachowała postawę wyczekiwania. Gdy już widocznym było, „…skąd wiatr wieje”, przeszli na stronę rokoszan. „…Słaby Prezydent, chcąc uniknąć dalszego rozlewu krwi, składa swój urząd w chwili, gdy szala zwycięstwa się waha. To decyduje o losie Polski i jej rządach, Władzę absolutną obejmuje niepodzielnie Marszałek Józef Piłsudski i jego partia. Sejm bez odwagi cywilnej daje absolutorium za bunt i zamach stanu. Witos, Daszyński i inni, niepomni zasady neminem captivabimus nisi iure victum, nie upominają się ani o zabitego generała Zagórskiego, ani o więzionego generała Rozwadowskiego, nie przypuszczając, że sami niedługo padną ofiarą tego samego bezprawia, któremu w zarodku nie sprzeciwili się…” (L.dz. 594/39). Rokosz majowy był tragedią Polski, gdyż — zanarchizował wojsko, — zdeprawował dusze, — wprowadził wojsko do polityki i politykę do wojska, — wprowadził na naczelne stanowiska w wojsku niefa¬chowców. Pierwsze zarządzenia Piłsudskiego w wojsku, po opanowaniu władzy miały wyraźnie na celu zachowanie i utrwalenie tej władzy w swoim ręku: – przez natychmiastowe zmiany personalne, – przez wydanie rozkazu o sądach doraźnych „za rokosz”, bunt, czynne targniecie się na przełożonego itd.”, który to rozkaz musi być czytany przed frontem każdego pododdziału w pierwszym dniu miesiąca przy wypłacie żołdu i podpisywany przez tych, którzy go przyjęli do wiadomości. Czytano go też przed frontem aż do września. – przez wprowadzenie w życie nowej organizacji naczelnych władz wojskowych. Spróbujmy zdać sobie sprawę, w jakim stopniu wyżej wymienione zmiany przyczyniły się do klęski wrześniowej, zaczynając od ostatniej. Według nowej organizacji Naczelnych Władz Wojskowych: – całą pełnię władzy wojskowej skupiał w swym ręku Generalny Inspektor Sił Zbrojnych, przyszły — w razie wojny — Wódz Naczelny, – ale odpowiedzialność konstytucyjną przed Sejmem, więc przed Narodem za obronę Państwa i za wszystkie sprawy z tą obroną związane zachował nadal Minister Spraw Wojskowych. To było pierwsze tragiczne nieporozumienie, które tak złowrogo zaciążyło na przyszłych losach wojska i Państwa. Piłsudski objął oba stanowiska, to jest Generalnego Inspektora i równocześnie Ministra, prawdopodobnie: – aby, nawet czysto formalnie — nie podlegać Ministrowi, – aby, widząc wadę tej organizacji, uchylić z góry jej następstwa. Skutki były mimo to, a może właśnie, dlatego, opłakane. W żadnym państwie europejskim generał, przewidziany w czasie pokoju na Naczelnego Wodza, nie miał takiej swobody działania jak W Polsce. Władza naszego Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych była wprost nieograniczona.. Każdy jego rozkaz czy też życzenie było dla całego wojska świętym przykazaniem. Ponadto obydwaj marszałkowie zapewnili sobie wpływ w rządzie, że oni faktycznie wykonywali czynności Prezydenta Rzeczpospolitej a nawet w dużym bardzo stopniu Premiera. Ta dyktatorska władza Generalnych Inspektorów miała w swym założeniu przynieść wojsku wiele korzyści, a jej logiczne uzasadnienie znajdywano w niezmiernie ciężkim położeniu militarnym Państwa. Bez wątpienia niezwykła trudność tego położenia wymagała niezwykłej, silnej i prostej organizacji naszych naczelnych władz wojskowych. Doszliśmy w tym jednak do zbyt wielkiej przesady, która w skutkach okazała się szkodliwa i to w pierwszym rzędzie dla wojska. Generalny Inspektor poświęcał przy tej organizacji wiele drogocennego czasu na kierownictwo sprawami, które były zwią¬zane tylko pośrednio, niekiedy tylko w małym stopniu, a nie¬kiedy w ogóle nie były związane z przygotowaniami do wojny. Toteż Marszałek Piłsudski nie miał możności bywać na ćwiczeniach letnich i zimowych ani też na grach wojennych, prowadzonych przez Inspektorów Armii, ani na inspekcjach w oddziałach, ani w Wyższej Szkole Wojennej. Pozostawało mu tylko tyle czasu, aby mniej więcej raz na rok prowadzić osobiś¬cie egzaminy sprawdzające dla kandydatów na dowódców dywizji i piechot dywizyjnych. Dla porównania weźmy znaną powszechnie postać niemiec¬kiego Szefa Sztabu, generała hr. Schueffena, działającego na prze¬łomie XIX wieku, a także jego zastępcy, hr. Moltkego młod¬szego, którzy jako przyszli naczelni wodzowie znajdowali dość czasu, aby osobiście przygotować i rozgrywać niezliczone warianty przyszłej wojny niemiecko-francuskiej i rosyjsko-niemieckiej. Ba, hr. Schlieffen miał nawet czas, aby osobiście układać końcowe gry wojenne dla poruczników, absolwentów szkoły Sztabu Generalnego, nie mówiąc już o tym, że założenia do dorocznych wielkich manewrów letnich były przez niego opracowane, a kierownictwo nimi spoczywało w jego rękach”. („U źródeł polskiej niemocy wojskowej”, Warszawa, 27.X. 1939 r.). Nowo stworzony organ pracy Generalnego Inspektora: Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych, we właściwym sobie zakre¬sie, to jest w pracy operacyjnej nic nie robił i nic do wiosny 1939 roku nie zrobił, jeżeli się pominie zwykłe studia opera¬cyjne, najwyżej w zakresie „Armii”, a na poziomie najwyżej słuchaczy Wyższej Szkoły Wojennej, a przede wszystkim bez realnego przygotowania planów operacyjnych z braku rozkazów, wytycznych i koordynacji pracy poszczególnych Inspektorów Armii (przyszłych dowódców Armii) ze strony Generalnego Ins¬pektora. Zajęty bowiem innymi sprawami, nie mającymi z obroną Państwa i z wojskiem nic wspólnego, nie miał on czasu na wykonanie tego swego zasadniczego obowiązku. DOWÓDCY ARMII „Na te stanowiska byli przewidziani w czasie pokoju inspektorowie armii i tak zwani generałowie do prac. Podlegali oni wraz z niewielkimi sztabami bezpośrednio Generalnemu Inspek¬torowi. Nie byli wtajemniczeni w swoje zadania na wypadek wojny, bądź, dlatego, że plan wojny w ogóle jeszcze nie istniał, bądź też, dlatego, że Generalny Inspektor uważał to za przedwczesne. W dodatku charakterystyczne dla naszego wojska rozstrzelenie inspektorów nie sprzyjało konkretnej twórczej pracy przyszłych dowódców armii. I tak, inspektor armii w Warszawie inspekcjonował na przykład jedną dywizje na Wołyniu, jedną na granicy śląska i jedną na Wileńszczyźnie. Inspektor armii w Toruniu inspekcjonował dywizje w okolicach Warszawy i Poznania, a oddziały należące do jednego korpusu inspekcjonowało na przykład aż ośmiu inspektorów armii. Bezpośrednim skutkiem takiego systemu były oczywiście nieustające podróże inspektorów i ich sztabów po całej Polsce. Mało tego. Przy takim systemie inspektorowie armii niezwiązani z terenem przyjęli z konieczności inspekcje jako swój główny obowiązek i wskutek tego przygotowania do wojny na szczeblu przyszłych dowódców armii nie istniało w ogóle. Stan ten uległ w ostatnich latach stopniowej poprawie, jednak ewolucja była tak powolna, że ostatecznie inspektorowie armii otrzymywali zadania na wypadek wojny z Niemcami dopiero pod naciskiem wypadków w końcu marca 1939 roku. Drugim charakterystycznym i niewątpliwie nader ujemnym objawem były daleko posunięte zaniedbania w osobistym przy¬gotowaniu inspektorów armii do roli, którą mieli spełnić w przyszłości. Od chwili utworzenia Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych do wybuchu wojny, to znaczy przez blisko 13 lat, inspektorowie armii nie występowali jako dowódcy ani na grach wojennych, ani też na manewrach. Byli tylko nieodpowiedzial¬nymi i wszechmocnymi kierownikami ćwiczeń. Sprawdzaniem ich umiejętności operacyjnych i, co najważniejsze, ich odporności duchowej, miały się stać dopiero działania wojenne. Jest bardzo prawdopodobne, że przyczyną tego była fizyczna niemożliwość szkolenia ich przez Generalnego Inspektora zajętego, jak już widzieliśmy, różnymi innymi sprawami. Zapewne inspektorowie mieli aż nadto czasu, aby samemu pogłębić swe wyszkolenie, ale pozbawieni na stałe i zupełnie wszelkiej odpowiedzialności, dobrze sytuowani materialnie, wygodnie urządzeni, zajmowali się przeważnie wyszkoleniem oddziałów, które inspekcjonowali, a wiec opuszczali się o kilka szczebli w dół, zamiast podnosić się ku górze, albo też wyładowywali się w tym, co ich szczególnie zajmowało, jak na przykład L.O.P.L. i w łowiectwie, Lidze Morskiej i Kolonialnej, Harcerstwie, dobrach ziemskich i realnościach miejskich. Nic też dziwnego, że kiedy naraz postawiono ich przed stołem egzaminacyjnym i pytania zaczął zadawać nieprzyjaciel, niektórzy nasi dowódcy armii i to nawet tacy, których nazwiska głośne były wzdłuż i wszerz całej Polski, załamali się już w pierwszych dniach wojny*’. („U źródeł polskiej niemocy wojskowej”, Warszawa, 27 października 1939 r.). MINISTERSTWO SPRAW WOJSKOWYCH Ministerstwo Spraw Wojskowych w zastępstwie Ministra było kierowane przez dwóch wiceministrów, którzy ani pod względem wykształcenia i inteligencji, a przede wszystkim pod względem charakteru nie stali na wysokości zadania. Trzęśli się ze strachu przed swym Ministrem i zapominali z obawy przed nim o swych obowiązkach wobec Ojczyzny: wykonywaniu swej pracy tak, żeby wojsko szło z postępem rozwoju techniki i dorównywało armiom zagranicznym, albo podaniu się do dymisji. Pod takim kierownictwem Ministerstwo Spraw Woj¬skowych załatwiało tylko stosy papierków i zjadało budżet i przez bezustanną „reorganizację reorganizacji” dezorganizowało kompletnie wojsko, na przykład saperów i artylerię, o czym będzie mowa później. Jedynym bodaj działem Ministerstwa, którym się intereso¬wał sam Marszałek Piłsudski, była „polityka personalna”, jak wszystkim wiadomo, bardzo ujemna i szkodliwa. Dokumentem, który nas ośmieszył w oczach zagranicy i rzucił snop jaskrawego światła na ducha wprost lokajsko-stupajkowsko-azjatyckiego, jaki naonczas panował wśród najwyższych władz wojskowych, ducha niegodnego oficerów, jest książka lekarza, „generała dywizji” Sławoj-Składkowskiego, pod tytułem „Strzępy meldunków”. SZTAB GŁÓWNY Sztab Główny został odsunięty, praca jego — zwłaszcza Oddziału I i Oddziału II — zakazana. „Istotny powód tej zmiany leżał w tym, że już wtedy zaczynały się zupełnie wyraźnie niechęć i negatywne stanowisko Marszałka Piłsudskiego do wszelkich prac Sztabu Głównego nad zagadnieniami mob.” „…Pracowano ciężko i ofiarnie, w jak najgorszych warun¬kach moralnych…, niestety, wszystko na darmo, wszystko rozbi¬jało się o negatywne stanowisko marszałka Piłsudskiego, a nawet już w tym czasie jego wręcz wrogie nastawienie się do wszelkich poczynań Sztabu Głównego w dziedzinie mob.” „…w połowie 1932 roku… znów prace wstrzymano na rozkaz nowego Szefa Sztabu Głównego (generał Gąsiorowski), i z wyraźnego polecenia Marszałka Piłsudskiego kazano spalić wszystko łącznie z brulionami, aby nawet ślad nie pozostał. „…Korzystając z pobytu Marszałka Piłsudskiego za granicą, zdołano wydać za podpisem generała Gąsiorowskiego (prawdopodobnie nie orientował się, co podpisuje, bo w przeciwnym razie byłby na pewno nie podpisał) nowe tabele mob. piechoty, artylerii, łączności i aeronautyki. Niestety — powrót Marszałka Piłsudskiego przerwał, zresztą w sposób bardzo drastyczny i przykry dla oficerów Oddziału I Sztabu Głównego i generała Zamorskiego, dalsze prace. Marszałek Piłsudski nakazał „rozpędzić” cały Oddział I, a do tego czasu, nim to zostanie uskutecznione, zabronić oficerom jakiejkolwiek pracy w ogóle…” (Krótkie studium pod tytułem „Mobilizacja i jej przygotowanie”). „…i zakazania Oddziałowi I Sztabu Głównego brania (udziału w pracach nad mobilizacją armii i kraju…” (L. W.994/A/40). „…na tejże samej odprawie (w Brześciu nad Bugiem) zakazał (Mar
  48. MatkaPolka said

    Zeszyt 93 fragment
    http://79.173.24.103/zasoby_www/dokumenty/Gen.MODELSKI_PRZYCZYNY_KLESKI_WRZESNIOWEJ_1939R

    WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ

    (Próba syntezy)
    (Część II)

    2) Okres maj 1935 — marzec 1939

    Schedę po Pierwszym Marszałku objął generał dywizji Śmigły-Rydz. Nawiasem tylko przypominam, że fakt ten zasko¬czył wojsko i Naród. Wszyscy byli pewni, że następcą będzie generał Sosnkowski. I starszy wiekiem i starszeństwem, miał opinię człowieka mądrego, spokojnego, zrównoważonego i dalekowzrocznego, który raczej dąży do zgody wszyst¬kich Polaków na prawach ogólnej równości, niż do dykta¬tury jednej partii. Naród już był zmęczony rządami policyjnymi, różnymi „hockami klockami”, napadami przez „nieznanych sprawców”, itd. Naród Polskę wyobrażał sobie inną, lepszą. Orientował się przy tym doskonale w katastrofalnym położeniu wewnętrznym, nie wierzył trwałości „paktu nieagresji” z Niemcami. Instynkt mu mówił, że „póki świat światem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem”. Naród czuł wewnętrznie i podświadomie, że wielka rozprawa z Niemcami się zbliża. Cała prasa niemiecka, nawet w tym okresie, dyszała do nas — cza¬sami tylko źle ukrywaną — nienawiścią. Bund Deutscher Osten nadal działał. Artykuły i przemówienia o blutende Grenzen nadal się pojawiały. Mniejszość niemiecka na terenie Polski organizowała się wojskowo, o czym nasze władze doskonale wiedziały, a i ludność polska z artykułów prasy opozycyjnej.

    Głupi tylko albo zły Polak mógł nie widzieć bezpośredniego niebezpieczeństwa niemieckiego.

    Naród, przyzwyczajony od wielu lat, że Pierwszy Marszałek dzierżył w swoim ręku pełnię władzy, również politycznej, mimo woli wyczuwał, że jego następca, choć wbrew konstytucji, takie samo mniej więcej zajmie stanowisko w życiu państwowym. Podchodząc do zagadnienia realnie, rozumiał, że w danych warunkach nieprawdopodobną jest kandydatura tego Generała, którego miał ciągle na ustach i którego znał doskonale z jego wartości dowódczych, wykazanych w najcięższych chwilach poprzedniej wojny, z jego rozumu politycznego, charakteru i energii, wykazanych w najcięższym bodaj kryzysie wewnętrznym na przełomie 1922 roku, jak i z jego głośnych na cały świat dzieł naukowych, pisanych za granicą, i z artykułów na temat przyszłej wojny, pełnych głębokich myśli, wskazań i przestróg, publikowanych w Kurierze Warszawskim.

    Naród nie widział w tym kierunku realnych możliwości, więc zwrócił swój wzrok na osobę generała Sosnkowskiego.

    Nominacja generała Rydza-Śmigłego na stanowisko Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych była zaskoczeniem tak wojska jak i społeczeństwa i wywołała liczne dyskusje i komentarze. Puszczono pogłoskę, że Generalnym Inspektorem miał na życzenie „Zamku” zostać generał Dąb-Biernacki, i że „pułkownik” Sławek przeforsował osobę generała Rydza-Śmigłego. Więc wojsko było zadowolone, że Generalnym Inspektorem został generał Rydz-Śmigły, a nie generał Dąb-Biernacki.

    Dla ogółu Polaków osoba generała Rydza-Śmigłego była w tym momencie kartą niezapisaną.

    Wierzono, że zerwie z dotychczasowymi metodami w Państwie i w wojsku. Miał kredyt zaufania społeczeństwa. Naród…i wojsko czekało długo i cierpliwie na wyniki dodatnie pracy nowego Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, którego — nie wiadomo z jakiej przyczyny i na jakiej podstawie prawnej — zaczęto nazywać w czasie pokojowym „Naczelnym Wodzem”. Niestety, biedny Naród Polski znów został zawiedziony.

    Wybitny piłsudczyk, legionista pierwszej brygady i poważny oficer dyplomowany tak oto pisze:
    „…Po śmierci Józefa Piłsudskiego nikt nie miał zastrzeżeń do gen. dyw. Śmigłego-Rydza jako Naczelnego Wodza. Predestynowała go na to stanowisko jego przeszłość dowódcza od dowódcy baonu przez kolejne szczeble aż do dowódcy Armii włącznie. Nieszczęście jednak chciało, że jeszcze za życia Józefa Piłsudskiego grupa ludzi, mających dużo środków do rozporzą¬dzenia wytworzyła nastrój, że jest to nie tylko następca na sta-nowisku Naczelnego Wodza, ale również Wodza Narodu. Było to wynikiem myśli tej grupy o totalizmie polskim. W ślad za tym poszły również pewne posunięcia ze strony Głowy Pań-stwa: słynny okólnik premiera o drugiej osobie w Państwie. Ukoronowaniem tej propagandy stało się 10.XI.1935, gdy w kilka miesięcy po śmierci J. Piłsudskiego gen. dyw. Śmigły-Rydz został mianowany marszałkiem. Ludzi z poczuciem taktu i skromności napełniło to niesmakiem. Brano tu chyba wzór z Niemiec, gdzie Hitler swego Partei-Genosse kpt. Göringa zamia¬nował marszałkiem, bo nie z Francji, w której Joffre i Foch musieli najpierw wygrać decydujące bitwy.

    Tymczasem oficjalny Wódz Narodu musiał się zajmować Narodem, a nie wyłącznie wojskiem. Musiał, więc powołać O.Z.N., który w ciągu trzech lat nie odegrał żadnej roli w kon¬solidowaniu narodu (Hitler zrobił to w ciągu jednego dnia). Musiał brać udział w jakichś niepoważnych przedsięwzięciach: to oddawanie pierwszego strzału na zawodach kobiecych, to przyj¬mowanie karabinów na F.O.N. od małych miasteczek, to cho¬dzenie na zebrania korporacji młodzieży akademickiej, to wresz¬cie udział w uroczystościach dla jakiegoś Pyrza, o którym dotąd nic w Polsce nie wiedziano…” (L.dz.652/40).

    Trudno się zgodzić z autorem powyższych uwag, że „…oficjalny Wódz Narodu musiał się zajmować Narodem, a nie wojskiem…”. Przecież poważny człowiek, zajmujący jakieś sta-nowisko, zdaje sobie sprawę ze swoich obowiązków. Jeżeli ich nie wypełnia bez reszty, to albo jest karygodnie lekko¬myślny, albo karygodnie nieobowiązkowy i niesumienny, albo anormalny i bez charakteru, gdyż bezwolnie ulega wpływom i naciskowi złego otoczenia. — Gdyby zwykły oficer nie pilnował dniem i nocą swego plutonu, baterii czy dywizjonu, to by został zupełnie słusznie zdyskwalifikowany i usunięty z wojska. Im wyższe zaś stanowisko, tym większa odpowie¬dzialność.

    Pomijając zaś wszystkie inne pobudki do sumiennego wykonywania swych obowiązków, jak patriotyzm, dobry przy¬kład itd., jest w tym zagadnieniu, według mego zdania, jeszcze jeden aspekt.

    Kto pobiera ze Skarbu Państwa gażę, a nie wykonuje swoich obowiązków z całej duszy i z całego serca, do granic swych sił fizycznych, jest równy pospolitemu złodziejowi.

    Inny wysoki oficer, również dyplomowany, tak widział rzeczy:

    …W roku 1935 umiera Marszałek Józef Piłsudski.
    Następcą wyznacza gen. Rydza-Śmigłego. Naród, który dość ma już rządów mafii, obiecuje sobie wiele, myśli, że ustanie podział Polaków na kategorie i brygady, że wszyscy staną się równi i zaczną dla Polski pracować. Lecz złudzenie jest krótkie, nadzieje płonne. U trumny Marszałka Piłsudskiego rozwiewają się. Gdy gen. Sikorski, zapominając nienawiści, jakiej padł ofiarą, pierwszy wyciąga rękę do zgody i zwraca się o wyznaczenie mu miejsca w kondukcie pogrzebowym, jest odpowiedź, że dla niego miejsca nie ma. To znaczy, że do rządów kliki nikt wejść nie może.

    Sztucznie tworzy się wokół nowego marszałka legendę, tworzy się z niego bohatera i człowieka opatrznościowego, bez podstaw ku temu w tym, co dotychczas zdziałał. I gdy marszałek upaja się zaszczytami i honorami, jakich jest odbiorcą, a przy nim cała góra, Polską rządzi dalej klika. Lecz o Polsce, obronie kraju, o zmianach zachodzących w Europie nikt nie myśli. Wtedy nawet w tej kompanii sejmowej, jednostki widzą, że jest źle. Powstaje cały szereg dobrych Polaków, dla rządu — odszczepieńców, z krytyką. A więc trzeba sejm rozwiązać i wybrać jeszcze powolniejszy. Rozwiązać łatwo. Ale w społeczeństwie nawet tak cierpliwym, jak polskie, zaczyna być głośno, że jest źle, że dość Ozonu i Naprawy, bo dorobku z ich rządów Naród nie widzi żadnego. Rząd hasła do wyborów nie widzi żadnego. Rezultatów pracy też nie ma żadnych. Mimo więc ordynacji przez siebie wymyślonej wynik jest niepewny. By, więc przy władzy zostać, by przeforsować przy wyborach Ozon, tracący grunt pod nogami, trzeba jakiegoś atutu. Wbrew, więc interesom polski rząd dalej prowadzi politykę proniemiecką.

    Zaiste jest nie do pojęcia, jak rząd nasz zamiast stać na stanowisku nienaruszalności traktatu, któremu Polska granice swe zawdzięczała, zamiast mobilizować nad granicą Prus, mobilizować nad granicą Czech. Rozbiera razem z Niemcami Czechy, co rok potem pozwala Niemcom starym szlakiem gorlickim na Polskę uderzyć i o zwycięstwie zdecydować.
    Do wyborów jest chwilowy efekt, społeczeństwo mami się, twórca i patron Ozonu otoczony jest aureolą zwycięstwa…” (L.dz.594/39).

    W końcu opinia jednego z dowódców Wielkich Jednostek:

    „…Marszałek Śmigły-Rydz objął stanowisko po nieskazitel¬nej przeszłości wojskowej i niepodległościowej, mając pośród społeczeństwa oraz wojska ogromny kredyt moralny, toteż jego nominacja spotkała się z ogólnym aplauzem.
    W bardzo jednak krótkim czasie ten sam ogół zaczął szep¬tać, że Naczelnego Wodza otoczył mur, przez który przedostać się mogą ludzie specjalnie wyselekcjonowani, a wieści tylko odpowiednio ułożone.
    Mur ten wybudowało jego bezpośrednie otoczenie, scementowało pochlebstwem i ukoronowało buława marszałkowską.

    Ogół zaczął szeptać, że Naczelny Wódz wszedł do polityki czynnej i wcześniej czy później zostanie przez nią zgrany. Zaufanie do Naczelnego Wodza zaczęło topnieć.

    Mowy Naczelnego Wodza przybierały coraz bardziej ton dyktatorsko-bojowy i tak pomału Naczelny Wódz stał się NIEOMYLNYM.

    Rodzony brat nieomylności, SYSTEM wprowadzony przez otoczenie i oparty na bluffie, osiągnął swój szczyt w haśle: SILNI, ZWARCI, GOTOWI.

    Nie znam i nie mogę sądzić planów operacyjnych Naczelnego Wodza… Wiem tylko, jak one wyglądały w wykonaniu…

  49. MatkaPolka said

    Pozostala część tego opracowania jakże aktualnego dzisiaj pod podanymi linkami

    Zeszyty 92, 93, 94,95

    Tak jak Pilsudski był agentem niemieckim, tak i dzisiaj Tusk jest agentem niemieckim.

    Te same cele, te same metody w innej unowoczesnionej wspolczesnej formie.

    Historia nauczycielka zycia

  50. 166bojkottvn said

    Tu na wesoło o Ramonce Curie-Sipowiczównie
    http://niepoprawni.pl/blog/1489/kora-sklodowska-–-curie

  51. MatkaPolka said

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/31/proniemiecki-sikorski

    Dossier Sikorskiego

  52. albtps said

    test… test (z „lewym” adresem email — może przejdzie))

  53. MatkaPolka said

    Handel żywym towarem a Żydzi.
    http://gazetawarszawska.com/2012/08/31/handel-zywym-towarem-a-zydzi
    Historja żydów w Polsce
    Teodor Jeske-Choiński
    Grzmiały w drugiej połowie 1913 roku na socjalistycz¬nych i żydowsko-liberalnych trybunach Europy okrzyki obu¬rzenia, zarzucające sferom zachowawczym lekceważenie postę¬powego humanitaryzmu.
    Cóż się takiego stało, że liczna gromada socjalistów i żydowsko-liberałów różnych narodów, mających jedynie siebie za oświeconych i humanitarnych, za rozumnych i szlachetnych, zniesławiała „wsteczników”, wrzeszcząc pogardliwie: hańba XX-go stulecia!
    Może odkryto w którymś z cywilizowanych narodów ja¬kąś bandę zuchwałych złodziejów, rabusiów, ludożerców lub coś w tym rodzaju? Nic o tem nie donieśli nawet najsprytniej¬si reporterzy amerykańscy, polujący na sensacje.
    Więc cóż się stało tak niezwykle „potwornego”?
    W roku 1913 czytaliśmy w dziennikach warszawskich: „Komitetowi policyjno-lekarskiemu doniesiono, że w lupanarze żydówki Fajnsznajderowej przy ulicy Leszno więżą młodą dziewczynę i zniewalają ją do rozpusty. Dozorcy komitetu, udawszy się na miejsce wskazane, znaleźli tam w istocie nie¬szczęśliwą ofiarę, którą kilku sutenerów zmusiło nożem, biciem, poniewierką do uległości. By zagłuszyć jej krzyki, wołania o pomoc, puszczono w ruch gramofon. Dziewczynę tę dostar¬czył do lupanaru Żyd, Zelik Glasman, który wmówił w nią, że prowadzi ją do bogatego domu, gdzie otrzyma „dobrą posadę i wysokie wynagrodzenie”.

  54. albtps said

    Z „lewym” adresem nie poszło! Wygląda na to, że wordpress pilnuje, aby nie wpisywano się pod nie swoim adresem email.

    Ad. 3 Marucha
    „A w ogóle to gdzie tym zagranicznym górom do Bieszczadów i Beskidów… Nie ma tam starych kościółków, cerkiewek, kapliczek, krzyżykow, figurek, ocalałych starych chałup, zarośniętych cmentarzyków z I Wojny, śladów po dawnych torach kolejowych, grobów partyzanckich… Nie ma tam naszej, polskiej historii.”

    Podpisuję się pod powyższym „obiema ręcami”. Włóczyłem się po Bieszczadach w młodości mojej świetnej, mam tam także dwóch kuzynów leśników — muszę nawiązać z nimi kontakt.

    Oczywiście, jak raczył Pan zauważyć, „Niezależnie od obszaru, po którym wędrujemy – czy to Góry Skaliste, czy Bieszczady, czy szlak Apallachian – nie pochodzimy więcej, niż nam nogi pozwolą. To jest tak proste.” Pozwoliłem sobie na żart (w stylu chłopięcych gier, kto wyżej zamoczy ścianę) aby oprzeć się nostalgii wywołanej fotografiami z Zamościa (No: 1050793!!) i Bieszczad. Zazdroszczę Panu: śliczna wędrówka.

  55. albtps said

    Ad. 2 Krzysztofm:

    Bardzo dziękuję za radę. Próbowałem, ale jakoś nie udało mi się. Być może mam tzw. paranoidalne ustawienia zabezpieczające mój komputer? Podejrzewam, że łobuzy na tych serwerach chcą przeszukać cały komputer pod pretekstem szukania plików jpg, png, etc.

    Póki co, polecam fotografie mojego ś.p. przyjaciela na portalu flickr:

    Bank of the Manhattan clock tower, Queens Plaza, Long Island City.
  56. RomanK said

    http://refreshingnews99.blogspot.in/2012/08/norway-writes-down-90-of-populations.html

  57. 166bojkottvn said

    Dobry komentarz pod kolejnym artykułem wielbiącym Tuska http://wiadomosci.onet.pl/kraj/tusk-zadna-inna-tragedia-nie-dotknela-polakow-tak-,1,5234226,wiadomosc.html

    IM44: DONALD FRANCISZEK TUSK UR. 22.04. 1957 W GDAŃSKU. Polityk który do dziś nie powiedział „wszystkim Polakom” o swoim udziale w „nocnej zmianie” która przerwała tak długo oczekiwany przez miliony Polaków proces dekomunizacji naszego kraju. Który gdy PO przegrała wybory parlamentarne nawoływał Polaków do obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec Polskiego Rządu, gdy PO wygrała wybory parlamentarne użył gazu pieprzowego przeciwko Polskim Stoczniowcom zamiast z nimi rozmawiać. Który gdy najemnicy Zubrzyckiego pacyfikowali Polskich Kupców grał w gałę. Który po wykryciu afer hazardowej i stoczniowej przez CBA …. zwolnił szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Polityk który najpierw był „z wszystkimi Polakami” w Kongresie Liberalno-Demokratycznym (zwanym potocznie liberały-aferały), później w Unii Wolności a teraz jest w PO. Polityk który przed wyborami razem z Ewą Kopacz zapewniali Polaków, że PO nie ma zamiaru prywatyzować szpitali. Polityk który nic nie mówi o niedotrzymaniu obietnic przedwyborczych przez PO, o fiasku prywatyzacji stoczni, o likwidacji wielu zakładów pracy. Polityk który umówił się z Putinem w dn.7.04.2010 w Katyniu mimo, że było wiadomo od kilku mieięcy, ze polska delegacja z Prezydentem Polski prof. Lechem Kaczyńskim na czele wybiera się do Katynia w dniu 10.04.2010. Polityk który lubi pokazywać się na wałach i udzielac wywiadów GW. Polityk partii która wprowadza w Polsce bezprzykładne zdziczenie obyczajów politycznych i sieje nienawiść wśród Polaków.
    Były pracownik administracyjny małej spółdzielni malującej kominy który twierdził kiedyś że polskość to nienormalność. Polityk PO który mówił, że jest …. zadowolony (sic!) z współpracy z rosyjską komisją MAK badającą przyczyny katastrofy polskiego samolotu w Smoleńsku. Polityk PO który powiedział, że nie będzie czytał Białej Księgi (którą około 80% Polaków w/g sondażu TVP1 uważa za wiarygodną) opracowanej przez posłów Polskiego Sejmu pod kierownictwem Antoniego Macierewicza ponieważ… nie ma czasu na czytanie bzdur(sic!!). Premier PO który nie ostrzegł Polaków przed piramidą finansową Amber Gold.
    dzisiaj, 10:33

  58. Zbyszko said

    Polecam artykuł:
    http://janpinski.nowyekran.pl/post/72708,cugowski-tylko-kryzys-moze-obalic-tuska
    z bardzo ciekawym komentarzem Jana Pawła

  59. 166bojkottvn said

    Ostatnio wydane książki Henryka Pająka:
    Chazarska dzicz panem świata Tom I : Zagłada Rosji. Wyd. Retro, Lublin 2012, ss. 410. ISBN 978-83-87510-82-3
    Chazarska dzicz panem świata Tom II : Zagłada Polski. Wyd. Retro, Lublin 2012, ss. 480. ISBN 978-83-87510-25-1
    Rytualna zemsta na Kolebce Solidarności 1981-2011. Wyd. Retro, Lublin 2012, ss. 298. ISBN 978-83-87510-27-5

  60. night.rat said

    Strażnik z Auschwitz mieszka w USA?

    Już w USA mężczyzna miał nie ukrywać wobec tamtejszych władz, że był przydzielony do załóg obozów w Buchenwaldzie i Auschwitz-Birkenau. Twierdził jednak, że nie wiedział o dokonywanych tam masowych mordach.

    Adwokat B. podkreślał w wywiadzie dla magazynu „The Inquirer”, że jego klient został przymusowo wcielony do sił zbrojnych w wieku 17 lat (…) byłby to pierwszy od blisko 40 lat proces członka załogi obozu Auschwitz-Birkenau”
    same nieświadome niewiniątka, dalej bezkarne i nie tylko oni…
    ja też poszedłem do knajpy, ale nie wiedziałem, ze sprzedawają alkohol 😀

  61. Zbyszko said

    166BojkotTVN czy wiesz może gdzie te książki mozna kupic?

  62. Inkwizytor said

    Re: 61

    Najtaniej i najszybciej będzie jak zadzwonisz do autora i zamówisz. Telefon + 48 81 50 30 616

Sorry, the comment form is closed at this time.