Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Proniemiecki Sikorski

Posted by Marucha w dniu 2012-08-31 (Piątek)

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas odbywającej się w Berlinie Konferencji Ambasadorów zwrócił się do Niemców o solidarność i przejęcie wiodącej roli w Europie. [Niemcy i tak „przewodzą” Europie i w d@pie mają jakiekolwiek apele tej marionetki – admin]

 

– Niemcy są najsilniejszą gospodarką i w czasach kryzysu ich rola, jako płatnika netto, ale również największego beneficjenta wspólnego rynku, nakłada na nie największą odpowiedzialność za rozwiązanie kryzysu – powiedział szef polskiej dyplomacji, którego cytuje portal Deutsche Welle.

Sikorski oprócz widocznego opowiadania się za niemiecką dominacją nie tylko w UE ale w całej Europie, poparł także niemiecki pomysł dyskusji o nowym projekcie konstytucji europejskiej. [Jeszcze jeden projekt „konstytucji”? A co z obecnym? A z poprzednim? – admin]

Sikorki zaznaczył jednak, że priorytetem w obecnej sytuacji powinna być walka z kryzysem. Zaapelował do Niemców o solidarność z Europą. [Niemcy są solidarni przede wszystkim z Niemcami – i dla jakiejś tam „Europy” nie poświęcą ani krzty własnych interesów, o czym min. Sikorski wie, ale udaje, że nie wie. – admin]

Polski minister spraw zagranicznych, o którym portal Deutsche Welle pisze Radek, stwierdził podczas dyskusji panelowej w niemieckim MSZ, iż przyłącza się do niemieckich propozycji otwarcia debaty na temat ożywienia projektu konstytucji europejskiej, ale przestrzegł przed pośpiechem.

– Obecny kryzys może być dobrym punktem wyjścia do dyskusji o konstytucji Unii Europejskiej, ale najpierw trzeba rozwiązać kryzys, aby powstał klimat i społeczne poparcie dla europejskiej integracji – powiedział. Portal zauważa, że Sikorski daje za przykład Polskę, która w ostatnich 20 latach przeszła transformację ustrojową, a z której powinny skorzystać kraje takie jak np. Grecja, wymagające pilnych reform.

W swoim przemówieniu Radosław Sikorski zaproponował też połączenie urzędu prezydenta Komisji Europejskiej z instytucją prezydenta Rady Europejskiej i nadanie mu kompetencji szefa grupy Euro.

Konferencja Ambasadorów w Berlinie potrwa do czwartku.

MM
http://naszdziennik.pl/

Komentarzy 7 to “Proniemiecki Sikorski”

  1. MatkaPolka said

    Unia Europejska jest przykrywka dla rewanżyzmu niemieckiego, dla nowej formy Wojny Totalnej , agresji Niemiec na Polskę i inne kraje Europy Wschodniej. To nowa forma Drang nach Osten

    W Niemczech mamy boom gospodarczy, podczas gdy inne państwa europejskie sa zbankrutowane
    Jak to Niemcy zjadły resztę Europy, jak wilk zająca
    http://nathanel.nowyekran.pl/post/68825,jak-to-niemcy-zjadly-reszte-europy-jak-wilk-zajaca

    Wszystkie kraje Europejskie mają ujemne bilanse handlowe – tylko nie Niemcy

    (Niemcy są najlepsze – w podbijaniu, napaściach , okradaniu – cała historia XIX i XX w. o tym świadczy)

    Niemcy finansowały wybory Tuska – fundacje niemieckie i jest to fakt od lat znany
    Jest to akt kryminalny – wtrącanie się w wewnętrzne sprawy państwa (teoretycznie). Jest to działanie korupcyjne, a wiec nielegalne i kryminalne

    Korupcja przybiera rożne formy – to może być walizka pieniędzy pod stołem, depozyt na tajnym koncie
    Ale tez może być, właśnie tak jak w przypadku Tuska osadzenie na bardzo dobrze płatnej pozycji rządowej, przez finansowanie wyborów
    Lub na dobrze płatnej funkcji posła do Sejmu, Senatu lub Parlamentu Europejskiego.
    Ci przekupieni tańczą potem tak jak im się do tańca przygrywa.

    Donalda Tuska. Polski premier odebrał w Berlinie „prestiżową” nagrodę im. Walthera Rathenaua, a przedtem nagrodę Karola Wielkiego

    Agent Tusk – to współczesna wersji Obergruppenführera Hansa Franka – generalnego Gubernatora Generalnej Guberni –okrojonej Polski – okupowanej przez zbrodniczą, nazistowska Trzecia Rzeszę niemiecka

    JAK ZMANIPULOWANO WYBORY 2007 ROKU

    niepoprawni.pl/blog/80/jak-zmanipulowano-wybory-2007-roku – czytaj całość

    JAK FUNDACJE NIEMIECKIE FINANSOWAŁY WYBÓR TUSKA

    FUNDACJA KONRADA ADENAUERA należy do najważniejszych zagranicznych instytucji wpływu działających w Polsce. W minionych kilkunastu latach silnie oddziaływała na polskich polityków, przyczyniając się pośrednio do powstania III Rzeczypospolitej w jej obecnym półkolonialnym kształcie. Określenie to nie jest przesadą, jeśli wziąć pod uwagę kolosalne zaangażowanie niemieckiego kapitału w polskiej bankowości, w biznesie i mediach.
    (..)

    Tusk i PO sprawują władzę w wyniku SFAŁSZOWANYCH WYBORÓW – i nie maja najmniejszego mandatu społecznego i przyzwolenia na sprawowanie władzy – wszystkie ustawy i traktaty antypolskie, antynarodowe, antyspołeczne, antypaństwowe są nieważne . Służą wyłącznie wrogom Polski i Polaków !!!

    Fałszowanie wyborów odbywa się już na etapie wprowadzenia niekonstytucyjnego Kodeksu Wyborczego

    Największym wrogiem Polski i Polaków są Prusy i ich płatne pachołki Żydzi.

    Np. znamienne jest, ze kolejne zdradzieckie rządy nie wyegzekwowały roszczeń od Niemców za straty wojenne w czasie II wojny światowej, mimo dwóch uchwal sejmowych z czerwca 1990 r i września 2004 r.

    Roszczeń sięgających bagatela 25 bilionów dolarów, co zapewne jest większe od całej kapitalizacji gospodarki niemieckiej. Za to wszystkie ulęgają czym prędzej roszczenia niemieckim i żydowskim.
    Czy trzeba więcej dowodów na korupcje i kryminalną działalność?

    Działalność fundacji niemieckich popierające Tuska jest kryminalna , tak samo jak działalność fundacji Batorego – Sorosa popierające Kaczyńskiego , a wcześniej NED ( National Endowment for Democracy) czy USAid finansujące „Opozycje Demokratyczną” – KOR, Michnika , Kuronia Kaczyńskiego, Macierewicza i innych – potem złupili Polskę w ramach kryminalnej prywatyzacji i transformacji ustrojowej.

    Nagrody dla Tuska – pieści pancernej Niemiec, o wartości większej i znacznie skuteczniejszej niż kilka dywizji pancernych i kilka eskadr Luftwaffen – w nowoczesnej TOTALNEJ WOJNIE – i Agresji niemieckiej na Polskę i Europę Wschodnią.

    Wszystkie profity z koloni polskiej płyną na zachód czyli do Niemiec !!. To nowa forma DRANG NACH OSTEN

    Agresja Niemiec na Polskę ma charakter Totalny

    Przejęto system Bankowy

    Przejęto Gospodarkę – wszystkie profity idą na zachód

    Likwiduje się miejsca pracy i źródła dochodów

    Likwiduje się Armie

    Wzmacnia się siły represyjne w stosunku do społeczeństwa –

    System prawny i finansowy jest podstawowym narzędziem represji

    Likwiduje się Oświatę

    Likwiduje się służbę zdrowia

    Obcina się usługi socjalne dla społeczeństwa i infrastrukturę
    To powtórzenie polityki Piłsudskiego (agenta Niemiec), która doprowadziła do Klęski Wrześniowej i depopulacji narodu polskiego przez zbrodniczą, nazistowska Trzecia Rzeszę niemiecka .
    Obecnie Polityka Niemiec w stosunku do Polski jest ta sama – metody sa inne, ale skutki tej wojny identyczne

    To AROGANCJA władzy, to kompletne zaprzeczenie ustalonych definicji instytucji życia publicznego , demokracji , systemu przedstawicielskiego . Tu trzeba przypomnieć odmowę Referendum i jego fałszowanie, czy też uwłaszczenie żydokomunistycznej nomenklatury, a nie społeczeństwa…

    DZIAŁANIE NA SŁUPA

    Tusk – słup Niemców i MFW
    Komorowski – słup Służb Specjalnych
    Marek Belka – słup MFW (pracownik etatowy)
    Kaczyński – słup wielkiego i małego USraela
    (Zd)Radek Sikorski – słup minister spaw zagranicznych nie wiadomo jakiego Kraju.
    Zapewne słup Syjonizmu i Izraela.
    Służby Specjalne – grupowy słup Międzynarodówki Finansowej

  2. MatkaPolka said

    WSZYSTKO O RADKU SIKORSKIM
    Sikorscy z Bydgoszczy – zbrodniarze wojenni
    http://raportnowaka.pl/news.php?typ=region_ck&id=461
    Czy to dziadkowie Radka , którzy przyjęli Volksliste
    Agent CIA
    Radek Sikorski protegowany amerykańskich neokonserwatystów

    RADEK SIKORSKI, ur. 1963; absolwent Wydziału Filozofii i Nauk Społecznych w Pembroke College na Uniwersytecie w Oksfordzie; dziennikarz, fotoreporter, dyplomata. Publikował w „Tygodniku Powszechnym” (Kraków), „Zeszytach Historycznych” (Paryż), „National Review” (Nowy Jork). Autor m.in. książek: „Full Circle. A homecoming to free Poland” (1997), „Prochy świętych. Afganistan – czas wojny” (2002). Pracownik American Enterprice Institute. Minister obrony narodowej w latch 2005-2007 (rząd Prawa i Sprawiedliwości) i spraw zagranicznych od 2007 r. (rząd Platformy Obywatelskiej).

  3. MatkaPolka said

    Sikorski wg prof. Pogonowskiego
    http://www.wirtualnapolonia.com/usa/opinie.asp?opinia=117858

    Neokonserwatywny polski polityk Radek Sikorski, przed nominowaniem go na ministra obrony, pracował od 2002 do 2005 w neokonserwatywnej grupie planistów polityki zagranicznej USA w Waszyngtonie – American Enterprise Institute, gdzie podobno pobierał on niesłychanie wysoką pensję roczną – około ćwierć miliona dolarów, jako dyrektor „nowej inicjatywy atlantyckiej” według strategii światowej opartej na ideologii neokonserwatyzmu. Podobne dochody ma dziś Gorbaczow, itp..

    Ideologia neokonserwatyzmu została stworzona przez trockistów – Żydów nowojorskich, którzy nawrócili się na radykalny syjonizm w czasie upadku komunizmu, i przystosowali oni koncept „permanentnej wojny o komunizm” Trockiego do budowy globalnego imperium USA i hegemonii Izraela „od Nilu do Eufratu”, tym razem w formie permanentnej wojny o neokonserwatywną wersję demokracji, również znanej jako „demokracja fasadowa”, czyli manipulowana zakulisowo, często przez służby innych państw, etc.

    Neokonserwatyści wykorzystali politycznie sekty fundamentalistów protestanckich które wierzą, że zwycięstwo Żydów nad Arabami jest warunkiem koniecznym powrotu Chrystusa na ziemię. Sekty te obejmują około jednej trzeciej ludności USA. Właśnie do wierzących fundamentalistów należy prezydent Bush i jego małżonka Laura, jak to zostało opisane przez Kevina Phillipsa w jego 13 książkach włącznie z książką „American Theocracy: The Peril and Politics of Radical Religion, Oil nad Borrowed Money in the 21st Century,” (Penguin Books). Fundamentaliści protestanccy wierzą, że przeżywamy okres apokalipsy.

    Neokonserwatyści popierają kompleks wojskowo-przemysłowo-syjonistyczny i oś USA-Izrael jako podstawę polityki na Bliskim Wschodzie. Neokonserwatyści są cynicznymi architektami strategii wojny przeciwko Irakowi, głównie dla dobra Izraela, przemysłu zbrojeniowego i kontroli ropy naftowej. Przemysł ten w czasie tej wojny ma astronomiczne zarobki. Ocenia się, że pod okupacją amerykańską zginęło ponad 600,000 Irakijczyków oraz ponad 3000 Amerykanów i wojna ta prawdopodobnie będzie kosztować podatników amerykańskich kilka tysięcy miliardów dolarów. Dziewięć miliardów dolarów dotąd znikło bez śladu w Iraku.

    Polskie oddziały wysłane na pacyfikację Iraku przez Kwaśniewskiego, straciły tam około dwudziestu zabitych. Kwaśniewski fałszywie obiecywał wielki udział polskiego przemysłu w odbudowie bombardowanego przez USA Iraku. Jak widomo minister Sikorski, po rządach Kwaśniewskiego, poważnie przedłużył służbę Polaków w akcjach pacyfikacyjnych i zwiększył ilość żołnierzy polskich biorących udział, w jak dotąd katastrofalnej niby-pacyfikacji Iraku i Afganistanu. W rzeczywistości ilość mordów pod amerykańską okupacją wzrasta z dnia na dzień w Iraku.

    Jak wiemy, Radosław Sikorski został zdymisjonowany ze stanowiska ministra obrony w dniu 5go lutego 2007 z powodu konfliktu w sprawie ustawiania amerykańskich wyrzutni rakietowych na polskim terenie. Wyrzutnie te mają być częścią „US NATIONAL MISSILE DEFENSE SYSTEM”, czyli są to instalacje wojskowe, głównie przeciwko Rosji i Chinom. Naturalnie Polska absolutnie nie ma mieć wpływu na jakiekolwiek decyzje dotyczące pokoju lub wojny, ponieważ te decyzje będą podejmowane w Waszyngtonie, Moskwie lub Pekinie. Polska natomiast może być zbombardowana nuklearnie z powodu posiadania tych wyrzutni na swoim terenie, nie mówiąc o odwetowych rosyjskich blokadach polskich towarów etc.

    Wiadomo jest, że Rosja jest w stanie zniszczyć USA i sojuszników w pół godziny, naturalnie za cenę całkowitego zniszczenia Rosji i Chin przez siły USA. Pogwałcenie traktatów rozbrojeniowych przez Busha, zwłaszcza traktatu Start II, stworzyło cichy wyścig zbrojeń nuklearnych, których objawem jest strącenie przez Chiny satelity w orbicie, za pomocą rakiety wystrzelonej z powierzchni ziemi, jak również wprowadzenia nowych rakiet rosyjskich typu SS-27 i typu Buława, które to rakiety, po odpaleniu wznoszą się poza zasięg pocisków przeciwrakietowych w ciągu 130 sekund.

    Radek Sikorski ma bardzo utalentowaną żonę, Żydówkę piszącą pod nazwiskiem Anne Appelbaum, która ostatnia wsławiła się radykalnymi i prowojennymi artykułami w The Wall Street Journal, jako członek obozu neokonserwatywnego. Państwo Sikorscy mają dwu synów, którzy mają „prawo powrotu” do Izraela, według przepisów rabinackich, jeżeli kiedykolwiek w życiu chcieliby z tego prawa skorzystać.

    Polacy przedstawiani przez żydowską propagandę jako partnerzy Niemców w tragedii żydowskiej w czasie Drugiej Wojny Światowej, obecnie są następnym krajem po Niemcach i Szwajcarii, który jest pod presją wypłacania żydowskiemu ruchowi roszczeniowemu, czyli tak zwanemu Holocaust Industry, blisko sześćdziesiąt miliardów dolarów. Dzieje się tak mimo zniszczeń, jakie Polska i Polacy ucierpieli, oraz faktu wypłacenia odszkodowań jakie Żydzi już otrzymali z Niemiec, Szwajcarii i z Polski. Trzeba pamiętać że Niemcy i Sowieci byli sprawcami zbrodni wojennych na Polakach podczas gdy wśród kolaborantów w zbrodniach Niemców i Sowietów było tysiące Żydów.

    Według encyklopedii internetowej „Wikipedia”, Sikorski przyjął obywatelstwo brytyjskie w latach 1980tych i pisał sprawozdania z Angoli i z Afganistanu. Od 1990 roku Sikorski był doradcą żydowskiego miliardera Ruperta Murdocha w sprawach korzystania z okazji prywatyzacji Polski. Jak wiemy dzięki rabunkowym „inwestycjom” prywatyzacyjnym w Polsce za bezcen nabywano wartościowe obiekty. W rezultacie słabo postępuje akumulacja kapitału tak że w Polsce, dochody stanowi głównie płaca za pracę, a nie korzyści z nagromadzenia kapitału przez Polaków i przez państwo polskie, które to państwo dziś stoi wobec nowej ofensywy żydowskiego ruchu roszczeniowego.

    http://www.pogonowski.com

  4. MatkaPolka said

    AMERYKAŃSCY POPLECZNICY RADKA SIKORSKIEGO

    The Power Brokers
    http://www.cpa.org.au/z-archive/g2003/1143power.html

    While US President George W Bush gives the appearance of being an ignorant, uneducated and semi-literate idiot, the forces behind him are none of these things. They consist of an interlocking group of highly organised, well educated, extremely wealthy and sophisticated group of individuals and organisations. Bush is their public mouthpiece whose appointment to the presidency by the US Supreme Court also put them in office.
    Their policies, which were drafted over the past decade in readiness for the Republicans gaining control of the White House, are now being implemented by the Bush administration.

    Ten years ago, they would have been considered on the fringe — too far to the Right to be taken seriously. Now they dictate military and foreign policy. Bush shares their highly dangerous and ultra-conservative politics
    and ideology.

    This grouping brings together ultra-Right (neo-conservative) Christians, equally extremist (pro-Sharon/Likud) Zionists and certain corporate interests including weapons manufacturers, oil corporations and a section of the media including outlets owned by Murdoch.

    In addition to being in government many are members of a group of „think tanks” with overlapping memberships.

    A number of them are to be found on the Bush administration’s Defense Policy Advisory Committee Board (DPB). The DPB gives allegedly „independent” policy advice to the Secretary of Defence and his deputies.
    Almost all of Board’s 30 or so members are from the private business sector.

    The Center for Public Integrity reports that the Board’s members have ties to leading military corporations such as Boeing, TRW, Northrop Grumman, Lockheed Martin and Booz Allen Hamilton and „at least nine have ties to companies that have won more than $US76 billion in defense contracts in 2001 and 2002”. Some are registered lobbyists for defense contractors.

    In many respects these powerful, privately sponsored institutes have become the most listened to advisers to the Government, a role more often associated with government departments whose staff are directly employed by
    the State. This is one form of the „privatisation of government” that is now taking place in Australia.

    Policy-wise these organizations advocate:
    Cele polityczne tych organizacji

    * US global domination and control over and exploitation of the world’s peoples and resources, imposed by military means if necessary;

    * US leadership rather than UN leadership and the rejection of international treaties where they do not serve the interests of US imperialism;

    * increased military expenditure, in particular the construction of a „national missile defence system” — Star Wars II;

    * unilateral intervention by the US anywhere in the world, with or without UN support. Where it is not possible to form a coalition under US leadership, the US will act alone;

    * pre-emptive wars, the first strike use of nuclear weapons and strong opposition to arms controls treaties;

    * „regime change” in Iraq, Iran, Syria, Saudi Arabia and the Palestinian Authority;

    * the Israeli occupation of Palestinian lands and support for Sharon’s genocidal policies;

    * the rolling back and privatisation of social services such as public health and public education;

    * support for „free trade”, „free markets”, the World Bank and World Trade Organisation;

    It goes without saying, that while preaching freedom and democracy, they
    are rabidly anti-trade union and anti-communist.

    The notes below give a brief overview of some of the policy „think tanks”,
    their leading figures and their links to government. It is by no means a
    complete picture.

    Organisations

    AEI — American Enterprise Institute for Public Policy Research is an extremely powerful right-wing think tank and policy developer. More than 20 of its people are working for the Bush administration. It has a budget of around US$20 million. It is „dedicated to preserving and strengthening the foundations of freedom — limited government, private enterprise, vital cultural and political institutions and strong foreign policy and national defense”. It publishes the American Enterprise magazine and holds regular seminars with high ranking speakers from government and military.

    Its members include Lynne Cheney (Dick’s wife), Thomas Donnelly, Reuel Marc Gerecht, Newt Gingrich, Robert Helms, Jeane Kirkpatrick, Irving Kristol, Michael Ledeen, Richard Perle, Radek Sikorski.
    JINSA — Jewish Institute for National Security Affairs is another powerful
    ultra right-wing „think tank” which publicly declares that „there is no Israeli occupation”. It has succeeded in its campaign to make Israeli „security” a central feature of US foreign policy.

    PNAC — Project for a New American Century is a leading neo-conservative think-tank advocated „regime change” in Iraq long before Bush came to office. Its white paper Rebuilding America’s Defenses: Strategy, Forces and
    Resources for the New Century was published in September 2000. It is almost identical to government policy — even the language used.

    Its members include Dick Cheney, Donald Rumsfeld, Richard Perle, Paul Wolfowitz, Bill Kristol, John Bolton and Lewis Libby — all powerful operators in directing US foreign and military policy.

    Other important institutions include: The Olin Institute for Strategic Studies, the Center for Security Policy (CSP), Enterprise America and the New Atlantic Initiative (NAI).

    The People

    Some of those named below may not be household names but they are extremely powerful in the Bush administration. Many are to be found in one or another or even several of the above „think tanks”.

    Bolton, John is the Under Secretary of State for Arms Control in the State Department. He is a PNAC member and was on the JINSA board of advisers prior to joining the Bush administration. He is believed to have been a prime architect of the Iraq policy of the US.

    Cheney, Dick is the Vice-President to Bush and a leading war-hawk. He is a founding member of PNAC and was on JINSA’s board of advisers until taking office. He was Defence Secretary under Bush Snr and Halliburton chairman,
    whose subsidiary Kellogg Brown and Root has secured lucrative contracts from the US army. He is a trustee of AEI and has numerous oil links including Chevron. His wife Lynne sat on the board of Lockheed Martin which makes Cruise missiles.

    Donnelly, Thomas is deputy executive director PNAC and principal author of Rebuilding America’s Defences (PNAC) He is a columnist for The Washington Times and executive editor of The National Interest. His articles are also
    published in The Weekly Standard, The Washington Post, Jane’s Defence Week and he appears on FoxNews. He is a former Deputy Assistant Secretary of Defence for Nuclear Forces and Arms Control Policy. He is the director of
    strategic communications and initiatives of the Lockheed Martin Corporation (2002).

    Feith, Douglas was a JINSA board member before joining the Bush administration and is the third highest ranking executive in the Pentagon being the Under-Secretary for Policy. He has represented Northrop Grumman, a major arms manufacturer, as a lawyer and selects members for the government’ s Defence Policy Board.

    Gerecht, Reuel Marc is a resident fellow of AEI and the director of the Middle East Initiative at PNAC and writes for The Wall Street Journal, The Weekly Standard, The New Republic, The Washington Post, The New York Times and other publications. He was a CIA Middle East specialist and consultant on Afghanistan for CBS News

    Gingrich, Newt is on the NAI advisory board and a senior fellow of AEI. He was Republican Speaker for the US House of Representatives (1995-1999) and an analyst for Fox News.

    Kirkpatrick, Jeane is on the advisory boards of NAI, JINSA; and the CSP. She is a senior fellow of AEI. Her former positions include membership of the Defence Policy Review Board and the President’s Foreign Intelligence Advisory Board, US representative to the United Nations and member of White House cabinet.

    Kristol, Bill is chairman of PNAC and on the advisory board of NAI. He is editor of the Washington-based The Weekly Standard (a Rupert Murdoch paper). He appears regularly on television as a leading political analyst and helped shape the 1994 Republican Congressional victory. He served as chief of staff to Vice-President Dan Quayle.

    Ledeen, Michael is a foreign policy expert and former consultant to the National Security Council, the State Department and the Defence Department.
    He is a resident scholar of AEI in the Freedom Chair and on the JINSA advisory board. His articles include „Syria and Iran Must Get Their Turn”.

    Libby, I Lewis is a founding member of PNAC and Cheney’s Chief of Staff. He served in the Defence Department under Bush Snr and sits on the board of the Rand Corporation which has lucrative contracts with the Pentagon.

    Perle, Richard is a member of PNAC and JINSA’s board of advisers. Until recently he was chairman of the Pentagon’s Defence Policy Advisory Board but stood down amidst controversy over his relations with the failed Global Crossing corporation. He is a resident fellow of AEI.
    He writes for the Wall Street Journal, Daily Telegraph, Washington Post, and other papers, and was once a director of the Jerusalem Post. He is director of the software company Autonomy Corp and other corporations whose clients include the Pentagon and was Assistant Secretary for Defence for International Security Policy (1981-1987).
    He worked as an aid to former Israeli PM Benyamin Netanyahu and is a member of the Board of Advisors of Foundation for Defense of Democracy (FDD), a pro-Israeli organisation that „conducts research and education on international terrorism”.

    Rosen, Stephen Peter is director of the Olin Institute and a founding member of PNAC. He is professor of National Security and Military Affairs at Harvard University, an advisor to the CIA and US Department of Defence and previously worked in the Department of Defense and the National Security Council of the Naval War College.

    Rumsfeld, Donald is a founding member of PNAC and a member of the advisory board of NAI.
    He is Bush’s Defence Secretary and is credited with planning the invasion of Iraq. He also plays a key role in the allocation of reconstruction contracts in Iraq and has links with Bechtel (a major beneficiary of US wars).

    Shultz, George is a patron of AEI and is on the board of directors of Bechtel. He is chairman of the International Council of JP Morgan Chase that has interests in post-war „investment opportunities” in Iraq. He is a member of the Defense Policy Board.

    Sikorski, Radek is an executive director of NAI. He comes from Poland were he held positions of Deputy Minister of Foreign Affairs (1998-2001), Deputy Minister of Defence (1992) and Secretary of Foreign Affairs of the Solidarity party (1999-2002). He was News Corp’s representative (1989-1992) and a roving correspondent for National Review (1988-98). He became a political refugee in the UK (1981-1989).

    Wolfowitz, Paul is a PNAC member and Bush’s Deputy Defence Secretary. He is an important ideologue in the Bush administration.

    Woolsey, James is a member of PNAC and a former CIA director. He is also a member of the JINSA board of advisers. His business interests include DynCorp, Titan Corporation, British Aerospace, Paladin Capital Group and Booz Allen Hamilton — corporations that stand to benefit from US wars.

    Notably missing from the list is Secretary for State Colin Powell, who is at odds with them over their methods, but not their long term goals.

    The positions held by these individuals show that there is an unholy alliance between government, corporations, the media and bodies advising the government. They are often one and the same persons.

  5. MatkaPolka said

    Poland’s Defence Minister, Radek Sikorski, works for the CIA?
    http://aangirfan.blogspot.com/2006/01/polands-defence-minister-radek.html

    Radek Sikorski agentem CIA

    Who does Poland’s Defence Minister, Radek Sikorski, work for?

    Taken from : http://www.waynemadsenreport.com/

    January 4, 2006 – Polish Defense Minister a neo-con protege.

    Poland’s Defense Minister Radek Sikorski, a veteran senior fellow of the neo-con citadel, the American Enterprise Institute (AEI), is the new darling of the neo-con media, being hailed as a „visionary” by the New York Sun, a noted neo-con outlet.

    Polish intelligence sources report that Sikorski became a U.S. intelligence asset during the Reagan Cold War years.

    Sikorski was a Solidarity leader in the 1970s. He was visiting Britain in 1981 when martial law was declared in Poland. In 1984 Sikorski became a British citizen.

    Sikorski operated under the cover of a journalist in Soviet-occupied Afghanistan during the mid 1980s and in Angola in the late 1980s where he liaised with pro-U.S. UNITA guerrillas backed by apartheid South Africa and noted GOP activists, including recently convicted Jack Abramoff as well as Karl Rove friend and adviser Grover Norquist.

    In 2002, after Angola’s government killed UNITA leader Jonas Savimbi with the help of Kellogg, Brown & Root military advisers, Sikorski penned an anti-Savimbi screed in the neo-con Wall Street Journal, dismissing his old friend and the man Ronald Reagan called the „George Washington of Africa” as a pro-Mao closeted Leninist who practiced voodoo and believed in Kwame Nkrumah and Leopold Senghor-style black consciousness („negritude”).

    Sikorski is married to U.S. journalist Anne Applebaum, who serves on the editorial board of The Washington Post and dismisses the use of the term „neo-con” as paranoia aimed at discrediting the „themed revolutions” in Eastern Europe and Central Asia and other „pro-democracy” neo-con initiatives like the debacle in Iraq. [For more on the Washington Post, see today’s guest column].

    While at AEI from 2002 to 2005, Sikorski also served as director of the New Atlantic Initiative, a neo-con contrivance that counts among its adherents Kateryna Chumachenko Yushchenko and her husband, Viktor Yushchenko, the „Orange Revolution” President of Ukraine. Chumachenko served in the Reagan White House and State and Treasury Departments and later worked for KPMG as „Katherine Chumachenko.” Chumachenko worked in the White House Public Liaison Office where she conducted outreach to various right-wing and anti-communist exile groups in the United States, including the other bastion of the neo-cons, The Heritage Foundation and Friends of Afghanistan, on whose board Afghan refugee and current Bush pro-consul in Iraq, Zalmay Khalilzad, sat. Khalilzad, like Chumachenko, worked in the Reagan State Department.

    Russian President Vladimir Putin’s recent cut-off of natural gas to Ukraine, Poland, and other countries was a clear warning shot about the influence of neo-cons and exiled Israeli-based Russian oligarchs in Eastern Europe and Polish and Ukrainian backing for further U.S. military adventures in the Middle East, including attacks on Iran and Syria.

  6. MatkaPolka said

    http://www.globalresearch.ca/index.php?context=viewArticle&code=ENG20060112&articleId=1719
    What changed in the ‘not changeable’ Gazprom-Ukraine contract between August 2004 and January 2006, of course, was not Gazprom but rather the political complexion of Ukraine. The victory of the Washington-financed Yushchenko candidacy for President in December 2004, and his inauguration in early 2005 on a pledge to bring Ukraine into NATO, did not go down well in Moscow, which considers Ukraine historically and strategically a part of ancient Russia—Kiev Rus.

    It was also clear to the Kremlin that Yushchenko’s call to bring Ukraine into NATO was no mere election gimmick to distance his party from his pro-Moscow electoral opponent.

    Yushchenko’s wife, Kateryna Chumachenko Yushchenko, a Chicago-born Ukrainian-American, had previously served in the Reagan White House and State and Treasury departments, and did liaison work with Afghani and other anti-Soviet US-sponsored opposition groups, such as Bush neo-conservative Zalmay Khalilzad’s Friends of Afghanistan.
    She also sat on the board of a pro-NATO neo-conservative US think-tank, New Atlantic Initiative, along with Radek Sikorski, Poland’s effusively pro-Washington Defense Minister. Sikorski is a close friend and former American Enterprise Institute colleague of Richard Perle

    The New Atlantic Initiative was created in June 1996 following the Congress of Prague, where more than 300 conservative politicians, scholars, and investors discussed a ‘new agenda for transatlantic relations.’ The ‘new agenda’ they promoted was quite simply to encircle Russia and render it politically impotent by bringing the former Soviet satellite states into NATO and into a US-defined ‘free market.’

    The New Atlantic Initiative has headquarters in the offices of the neo-conservative base of operations, the American Enterprise Institute (AEI) in Washington, DC. There, Richard Perle, his co-author David Frum, Michael Ledeen, Lynne (wife of Dick) Cheney and Irving Kristol are all based. A more hard-core nest of neo-conservative hawks would be hard to find on that side of the Atlantic.

    The New Atlantic Initiative openly states it was set up to bring the countries of the former Soviet bloc into NATO and the European Union. Its original ‘patrons’ were Václav Havel, Margaret Thatcher, Helmut Schmidt, Leszek Balcerowicz, Henry Kissinger, and Bechtel’s George Schultz, Secretary of State under Ronald Reagan. Its executive director in 1996 was current Polish Defense Minister, Radek Sikorski.

    Kissinger at that time chaired the NAI International Advisory Board, which was filled with neo-conservatives, including the authors of the Project on the New American Century (PNAC) people (the group of hawks calling for ‘regime change’ in Iraq already back in September 2000).

    The NAI board included PNAC author and former LockheedMartin executive, Bruce Jackson, now of the Project for Transitional Democracies. Also former Pentagon adviser Richard Perle; Michael Ledeen, one of the close neo-con advisers to Karl Rove; neo-con publisher William Kristol; now UN Ambassador and neo-conservative, John Bolton; Don Rumsfeld; Deputy State Department Secretary Robert Zoellick.

    The fact Yushchenko immediately opened oil pipeline talks in May 2005 with Chevron, as a Polish-oriented counter to the Russian pipeline Brody route, was also not lost on Moscow. Poland, a new NATO as well as EU member, is firmly in the pro-Washington camp, with its Defense Minister, Radek Sikorski, a Washington-trained neo-conservative hawk.

    As viewed from the eyes of a Kremlin President, Russia was being encircled by pro-NATO former satellite states. Not only that, but with neo-conservative assets in the Presidency of Ukraine and the Defense Ministry of Poland, the encirclement was becoming potentially quite threatening to vital Russian national security interests as seen from the Kremlin. Poland is now in NATO, and Ukraine appears to be well on the way.

    The NATO encirclement of the Russian Federation, as we have earlier detailed, involved a series of so-called ‘Color Revolutions.’ In Georgia the US-educated and backed lawyer Mikhail Saakashvili replaced the old KGB survivor, Edouard Shevardnadze. Georgia was a key strategic piece for the route of the Baku-Tbilisi-Ceyhan oil pipeline from the Caspian, a project backed by Washington to get Caspian oil out to the West, independent of Russia. That pipeline was completed in September and is slowly being loaded.

    The next major strategic blow to Moscow came with the mentioned Ukrainian ‘Orange Revolution’ inauguration of Yushchenko in January 2005.

    Then in July 2005, came another US-backed ‘color revolution,’ the ‘Tulip’ Revolution in Kyrgyzstan in Central Asia, bringing another former Russian territory. Kyrgyzstan had been part of Russia since 1864. It is now being drawn into the US orbit of influence under newly-elected ‘Tulip’ President, Kurmanbek Bakiev.

    And underscoring the desires of Washington for Ukraine, on January 9, 2006, NATO Secretary General Jaap de Hoop Scheffer told reporters in Brussels that he expected to see Ukraine inside NATO by 2008.

  7. MatkaPolka said

    RADEK SIKORSKI: WSZYSTKO ZAWDZIĘCZAM KOMUNIZMOWI
    http://www.blogpowszechny.pl/2007/12/11/radek-sikorski-wszystko-zawdzieczam-komunizmowi

    11 grudnia 2007 | Autor: Jakub Halcewicz-Pleskaczewski | Kategoria: Europa, Polityka, Świat
    Byłem w Wielkiej Brytanii, gdy gen. Jaruzelski ogłosił stan wojenny, a więc Oksford ukończyłem dzięki niemu. Pierwszą książkę, o Afganistanie, napisałem dzięki Armii Radzieckiej, z moją przyszłą żoną zaprzyjaźniłem się podczas obalania muru berlińskiego. W 2001 r. moja formacja polityczna przegrała z SLD i dlatego jestem w Waszyngtonie…

    – mówił w „PP” w marcu 2005 r. Radek Sikorski, który niedługo potem został ministrem obrony narodowej, a po dwóch latach szefem MSZ. Z Radkiem Sikorskim, pisarzem, dziennikarzem, fotoreporterem, dyplomatą, rozmawiała Aleksandra Ziółkowska-Boehm.

    Wszystko o Radku Sikorskim…

    Pisuje Pan artykuły do wielu pism: „The Wall Street Journal”, „Foreign Affairs” i w Polsce do „Rzeczpospolitej”. Przeprowadzał Pan także wywiady z wieloma wspaniałymi postaciami świata kultury i polityki.

    – Zaczęło się na studiach. W ten sposób dorabiałem do stypendium. Jednym z ciekawszych rozmówców był Graham Greene, który od dawna należał do moich ulubionych pisarzy. Mieszkał na południu Francji, gdzie go odwiedziłem, i powiedział, że udzieli mi wywiadu dlatego, że jestem Polakiem. Wywiad był dziwny.

    To były czasy Andropowa, i Greene powiedział, że bardzo się cieszy, że Andropow przykręcił śrubę dysydentom, bo to oznacza, że będą reformy. Ciekawie opisał mi pewne aspekty swoich wizyt w Polsce. Ocenzurowany wywiad ukazał się w „Tygodniku Powszechnym” (w drugiej połowie 1985 r.).
    Redakcja wskazała usunięte przez cenzurę fragmenty, gdzie Greene wyrażał się niepochlebnie o Janie Dobraczyńskim. Natomiast tam, gdzie Greene krytykował Ojca Świętego, redaktorzy wycięli całe zdania bez wskazania własnej ingerencji (chodziło, o ile pamiętam, o wypowiedź papieża na temat antykoncepcji).

    W Rzymie w 1984 r. przeprowadziłem także wywiad z nieznanym jeszcze historykiem, Normanem Daviesem. Ukazał się on w „Zeszytach Historycznych”, u Jerzego Giedroycia. Po powrocie do kraju miałem serię wywiadów telewizyjnych, m.in. z premier Margaret Thatcher, synem ostatniego cesarza Austro-Węgier Ottonem von Habsburgiem, ówczesnym premierem Czech – Vaclavem Klausem, przewodniczącym parlamentu izraelskiego (i późniejszym ambasadorem w Polsce) Szewahem Weissem, ministrem spraw zagranicznych Chin, Qian Qichenem, miliarderem i intelektualistą sir Jamesem Goldsmithem, ministrem obrony Wielkiej Brytanii Michaelem Portillo.
    Wywiad z Margaret Thatcher był szczególnie ważny, gdyż był to rok 1991, okres pierwszych reform polskiej gospodarki, które pani Thatcher mocno poparła.

    Czy uważa Pan, że wywiady się starzeją i tracą z czasem swą aktualność?

    – Sądzę, że każdy tekst ma dwa życia. Pierwsze, gdy informuje na bieżąco, i drugie, po 10-20 latach, gdy staje się świadectwem epoki.

    Czytuję Pana od ponad 10 lat w znanym amerykańskim konserwatywnym dwutygodniku „National Review”, założonym przez cenionego intelektualistę Williama F. Buckleya Jr. Pana teksty zwracają uwagę poziomem, erudycją i wiedzą. Jak zaczął Pan współpracę z tym pismem?

    – Zacząłem współpracować, gdy naczelnym pisma został mój przyjaciel John O’Sullivan, były doradca Margaret Thatcher na Downing Street. „National Review” jest o tyle ważnym czasopismem, że stanowi zaplecze intelektualne partii republikańskiej w USA. W latach osiemdziesiątych XX w. republikanie byli u władzy i przewodzili polityce uwalniania krajów zniewolonych przez komunizm, w tym Polski.

    Jako korespondent tego pisma byłem w Angoli, Afganistanie i Jugosławii, a przez 10 lat moje nazwisko widniało w stopce redakcyjnej. „National Review” zaimponował mi, gdy zdecydował się opublikować mój reportaż z Angoli, w którym skrytykowałem zadurzenie niektórych środowisk amerykańskiej prawicy przywódcą partyzantki antykomunistycznej UNITA, Jonasem Savimbim.

    Moje wytrenowane w PRL oko zauważyło w jego organizacji ciągoty totalitarne, które umknęły reporterom z Zachodu. Mam sporą satysfakcję, że zachowaliśmy w tej sprawie zdrowy rozsądek, bo Savimbi później nie zaakceptował wyniku wyborów i skończył marnie.
    – Pana książka „Full Circle. A homecoming to free Poland” zawiera interesujące opinie na temat wydarzeń w Polsce. Pisze Pan o odbudowywanym dworku w Chobielinie, w którego odrestaurowaniu brała udział cała rodzina, także Pana rodzice.

    Zbudował Pan dom na pokolenia. Jest to optymistyczne, jakby zachęcające innych do takiego sposobu myślenia i działania. Książka wydała mi się rozrachunkiem z przeszłością i jednocześnie swoistym symbolem nowych czasów. Czy będzie ona wydana w Polsce?

    – Pisana była dla angielskojęzycznego czytelnika. Obawiam się, że zwykłe przetłumaczenie byłoby błędem, bo opisuję w niej sprawy, które polskiemu odbiorcy wydadzą się oczywiste. Ale myślę, że wykorzystując duże jej fragmenty i poszerzając o kolejne lata, napiszę zupełnie nową książkę dla polskiego odbiorcy.

    Pana małżonka, Anne Applebaum, wydala w 2003 r. znakomitą dokumentalną książkę „Gulag. A History”. W rozmowie z dziennikarzem w CSPAN, powiedziała, że ostatnio mieszka w Warszawie. Czy Warszawa jest Państwa głównym miejscem zamieszkania?

    – Polska jest moim domem i zamierzamy tam wrócić. Ale żona jest Amerykanką, urodziła się w Waszyngtonie i teraz mieszkamy w jej rodzinnym mieście. Anne pracuje w Radzie Redakcyjnej „Washington Post”, a ja w American Enterprise Institute.

    Porozmawiajmy o Pana życiu. Urodzony w 1963 r. w Bydgoszczy, tam skończył Pan szkołę podstawową i średnią. W okresie „Solidarności” był Pan przewodniczącym komitetu strajkowego w bydgoskim liceum im. Waryńskiego.
    W 1982 r. uzyskał Pan azyl polityczny w Anglii i niebawem zaczął studia filozofii i nauk społecznych w Pembroke College na Uniwersytecie w Oksfordzie. Przez trzy lata był Pan korespondentem w Afganistanie, Angoli i Jugosławii.
    Jest Pan laureatem World Press Photo ’88. Gdzie i kiedy narodził się Radek Sikorski – fotoreporter
    ?

    – My, Polacy, mamy smykałkę do reportażu, może dlatego, że nasza historia jest przesiąknięta cierpieniem i potrafimy wczuć się w ból innych, co u Anglosasów jest rzadsze.
    Ta sama wrażliwość sprawia, że Polacy są dobrzy w misjach pokojowych. Byli dobrze przyjmowani na Bałkanach, dobrze tam żyli ze wszystkimi społecznościami, teraz zaś zdobyli zaufanie wielu Irakijczyków.

    Wspomina Pan w swojej książce, że dla Pana szczególnie ważny był rok 1989.

    – Tak, był to rok dla mnie przełomowy. W lutym byłem na przedmieściu Kabulu z oddziałem mułły Ezata oglądając ostatnie konwoje wycofujących się wojsk radzieckich. Wiosną byłem z partyzantami UNITY w Angoli i filmowałem ostatnią potyczkę tej fazy wojny.
    Tam, w buszu, usłyszałem w BBC, że „Solidarność” wygrała wybory do Sejmu kontraktowego. Pamiętam, że była to dopiero trzecia wiadomość dnia, bo wcześniej podano, że czołgi wjechały na plac Tiananmen i zmarł Ajatollah Chomeini.

    W sierpniu byłem w Warszawie na zaprzysiężeniu pierwszego niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego. W listopadzie pojechałem ze świeżo poznaną amerykańską dziennikarką (moją przyszłą żoną) oglądać obalanie muru berlińskiego.

    Boże Narodzenie spędziłem w Timoszwarze i Bukareszcie, podczas rewolty przeciwko Nicolae Ceauş escu. Gdy myślę o 1989 roku, zawsze nasuwa mi się cytat z Williama Wordswortha o czasach rewolucji francuskiej: „Błogo było przeżyć ten świt, a być wtedy młodym, to było zaznać nieba”.

    Jest Pan autorem książki, która ukazała się w języku angielskim i polskim „Prochy świętych. Podróż do Heratu w czas wojny” („Dust of the Saints: A Journey to Herat in Time of War”). Są w niej Pana wrażenia z pobytu w Afganistanie w 1986 r., przedstawia ona okres walk przeciwko wojskom sowieckim.

    Czy w obecnej sytuacji, gdy w Afganistanie są Amerykanie, Pana książka może pomóc w zrozumieniu tego rejonu i ludzi?

    – Najbardziej zadowolony jestem z wydania perskiego. Sami mudżahedini wydali moją książkę na emigracji, w Iranie. W nowym polskim wydaniu książki wspominam, że w dniach po 11 września 2001 r. wiedza o Afganistanie stała się nagle najcenniejszym towarem na świecie. Wiadomości i dane kontaktowe z mojego notatnika trafiły do Urzędu Ochrony Państwa, a potem dalej do sojuszników.

    Były to m.in. numery telefonów satelitarnych do dowódców polowych, których można było wykorzystać w kampanii przeciwko talibom. Nigdy nie sądziłem, że wspomnienia z jaskiń Tora Bora, górskiej kryjówki Hadżi Kadira, gdzie spędziłem miesiąc w towarzystwie „rosyjskich mudżahedinów”, staną się tak aktualne. Zbigniew Brzeziński przekazał sekretarzowi obrony USA mój swojego czasu na gorąco opracowany plan działania, który pokrywał się z wojną błyskawiczną, zakończoną obaleniem talibów.

    Prof. Władysław Tatarkiewicz w swojej autobiografii napisał, że jeżeli w młodym wieku wiele się osiągnie, potem życie zwalnia tempo i po jakimś czasie wszystko samoistnie się wyrównuje.

    – Zbigniew Brzeziński powiedział mi, że czterdziestka jest ważną granicą w życiu mężczyzny, bo już nie może udawać, że jest się „młodym i zdolnym”. Już więc nie mogę udawać.

    Ma Pan swoistą zachłanność na świat, rozumuje w kategoriach polityki międzynarodowej. Czy widzi Pan siebie jako polityka analizującego sytuację międzynarodową, zwracając uwagę na pewne regiony świata i piszącego na te tematy?

    – Jestem przeciwny XIX-wiecznemu szufladkowaniu. Uważam się za człowieka, który czasami czuje się powołany do służby publicznej, a czasami chce napisać artykuł czy książkę.

    Kogo Pan podziwia, kto jest Pana bohaterem historycznym?

    – Prezydent Ronald Reagan był postacią wielkiego formatu. Widać to po tym, że im dalej od jego prezydentury, tym wydaje się ona większa. Myślę, że my Polacy mamy szczególny dług wobec Reagana, bo on pierwszy wyłożył, że tak powiem, kawę na ławę o imperium sowieckim. Pomagał politycznie i materialnie „Solidarności” i dysydentom rosyjskim. Pomagał także powstańcom afgańskim.
    To wszystko przyczyniło się do upadku komunizmu i do tego, że mamy dziś wolną Polskę. Drugą postacią, którą podziwiam, jest premier Thatcher.

    – I Ronald Reagan, i Margaret Thatcher przydaliby się w Polsce.

    – Obie postacie przejmowały rządy, kiedy gospodarka ich państw była w rozkładzie, gdy ich kraje były niemal na marginesie polityki zagranicznej i przeżyły w niej upokorzenia. Oboje przywrócili swym narodom wiarę w siebie.

    Wydaje mi się, że takich przywódców bardzo potrzeba w Polsce. Wychodzimy bowiem z okresu 300 lat, gdy przeważnie nam się nie udawało i naród jest bardzo obolały. Polacy nie wierzą w siebie. I pani, i ja, mieszkający teraz w Ameryce, widzimy, że nasi krajanie są nie mniej utalentowani, nie mniej pracowici i nie mniej zdolni niż Amerykanie, tylko ostatnio mieli pecha. Nie mieli także właściwych instytucji. Mijające 15 lat to dekada porównywalna tylko z odbudowaniem państwowości w latach dwudziestych XX w.

    W 1992 r. został Pan wiceministrem obrony narodowej w rządzie Jana Olszewskiego, później wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Jerzego Buzka. W latach 1998-2002 przewodniczył Pan radzie fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Jest Pan laureatem nagrody literackiej „The Sunday Telegraph” i „The Spectator”.

    Komu i czemu zawdzięcza Pan swoją błyskawiczną karierę?

    – Mówiąc trochę przewrotnie, to wszystko zawdzięczam komunizmowi. Bo chłopak z osiedla Leśnego w Bydgoszczy, który wyjeżdżał z 400 dolarami w kieszeni (stanowiły one całe oszczędności naszej rodziny) w życiu by nie skończył studiów za granicą.

    Byłem w Wielkiej Brytanii, aby nauczyć się języka i zarobić parę groszy, gdy gen. Jaruzelski ogłosił stan wojenny. Wybrałem wolność, jak się to wtedy mówiło. A więc Oksford skończyłem dzięki Jaruzelskiemu, co mu zresztą kiedyś powiedziałem. Pierwszą książkę o Afganistanie napisałem dzięki Armii Radzieckiej, z żoną zaprzyjaźniłem się podczas obalania muru berlińskiego.

    Zabytkowy dwór odbudowałem tylko dlatego, że go kiedyś komuniści skonfiskowali i zniszczyli. Niedawno – w 2001 r. – moja formacja polityczna przegrała z SLD i dlatego jestem w Waszyngtonie. Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał nieboszczce PZPR wystawić kapliczkę dziękczynną…

    Jak się kształtowały Pana wyobrażenia o Ameryce? Jak wyglądała konfrontacja z tymi wyobrażeniami po pierwszym przybyciu do Stanów Zjednoczonych?

    – Przez lata Ameryka była obecna w naszym dwupokojowym mieszkaniu w blokowisku w Bydgoszczy, gdzie mieszkałem z rodzicami. Ściany były cienkie i dzięki temu, gdy ojciec słuchał Radia Wolna Europa, ja mogłem podsłuchiwać w drugim pokoju. Wiedziałem, co się dzieje w Ameryce, na świecie, a także w Polsce właśnie dzięki tym audycjom.

    Jako młody człowiek czytałem o Tomku Sawyerze, Huckerberry Finnie, a każde polskie dziecko zna przygody Winnetou, nawet jeżeli nie był on oryginalnym amerykańskim bohaterem. Amerykańska kultura masowa jakoś docierała do nas w PRL. W latach siedemdziesiątych oglądałem seriale „Bonanza”, „Columbo” i później „Dallas”.

    Jakie były Pana pierwsze wrażenia po przyjeździe do Ameryki?

    – Trzeba tu przyjechać, aby zrozumieć, jaki to olbrzymi kraj. Że to cały kontynent i wszystko jest na większą skalę. Pierwszy raz byłem zaproszony do Ameryki z wykładami w 1986 r. po powrocie z Afganistanu. Byłem m.in. na uniwersytecie Rice w Houston w Teksasie, na Baylor University, w Detroit, w Waszyngtonie i na uczelni wojskowej Carlyle Barracks w Pennsylvanii. Mieszkałem wtedy w Anglii i Ameryka wydała mi się po prostu jej powiększoną kopią, co jest bardzo mylące.

    Jaki stosunek do Ameryki mają według Pana Anglicy?

    – Powiedziałbym, że schizofreniczny. Anglicy wiedzą, że strata tych kolonii była ich największą porażką. Pewnie nigdy nie pogodzą się do końca z faktem, że Wielka Brytania i Stany Zjednoczone zamieniły się rolami. Z drugiej strony lubią grać rolę mądrych Greków wobec potężnych Rzymian.

    Jakie podstawowe różnice dostrzega Pan w narodzie brytyjskim i amerykańskim?

    – Anglicy mają przewagę nad Amerykanami w używaniu języka, w elokwencji. Widać to choćby po wystąpieniach Tony’ego Blaire’a i George’a Busha. Edukacja brytyjska jest silniej zakorzeniona w tradycji klasycznej, młodzi ciężej pracują akademicko w szkole średniej.

    Poprawność polityczna poczyniła już straszliwe spustoszenia w amerykańskim systemie szkolnictwa publicznego. Amerykanie mają z kolei najlepsze uniwersytety na świecie. Elita brytyjska po studiach idzie pracować w mediach, tymczasem najzdolniejsi Amerykanie idą w biznes.

    Wizyta prezydenta George’a W. Busha w Polsce w 2003 r. była podziękowaniem za wsparcie w czasie wojny w Iraku. Brytyjczycy nie zrobili takich gestów podziękowania po zakończeniu wojny. Do parady zwycięskiej nie zaproszono Polaków.

    – To prawda, Brytyjczycy nieładnie się zachowali m.in. wobec lotników, dzięki którym wygrali Bitwę o Anglię, ale pamiętajmy, że w Jałcie to Churchill walczył o Polskę, a Roosevelt dość ochoczo oddał nas w objęcia Stalina. Roosevelt uważał, że większym zagrożeniem dla świata jest imperium brytyjskie niż sowieckie. Churchill był antykomunistą, wiedział, co czeka naszą część Europy i zdawał sobie sprawę, że naruszy to równowagę.

    Z kolei w latach osiemdziesiątych XX w. brytyjscy ministrowie byli pierwszymi, którzy ustanowili zwyczaj spotykania się zarówno z władzami komunistycznymi jak i z demokratyczną opozycją. Wizyta Margaret Thatcher u Lecha Wałęsy była jednym z tych wydarzeń, które przekonały komunistów, że władzy na wieczność nie utrzymają.

    Słyszałam, że ludzie polskiego pochodzenia, lub po prostu przyjaźni Polsce, zajmują obecnie wiele czołowych stanowisk w rządzie amerykańskim.

    – Jest spora grupa Amerykanów polskiego pochodzenia. Ian Brzeziński, syn Zbigniewa, zajmuje wysoką funkcję w Pentagonie. Jest odpowiedzialny m.in. za rozmieszczenie baz amerykańskich w Europie. Matthew Brysa jest dyrektorem w Narodowej Radzie Bezpieczeństwa, Steven Biegun jest szefem sztabu klubu republikanów w Senacie, Dan Fried, były ambasador w Polsce, jest jednym z zastępców Condoleezy Rice.

    W mediach amerykańskich jest też sporo dziennikarzy, którzy zdobywali ostrogi w Polsce, takich jak Jackson Diehl czy David Ensor, też bardzo Polsce życzliwych. Wobec przyjaciół nazywam tą grupę Polinternem.

    Czy mając przyjaznych Polsce ludzi, mamy jakiś zalążek lobby w Ameryce?

    – Z tym jest źle. To nie jest lobby, a jedynie grupa ludzi dobrej woli. By stworzyć lobby, trzeba się uczyć od innych, którzy to robią najlepiej. To, że sprawa nie posunęła się do przodu, poczytuję sobie za porażkę okresu, gdy odpowiadałem za politykę polską wobec Polonii. Niestety, podziały w samej Polonii i nieporozumienia między Polonią a krajem są zbyt głębokie. Bardzo nad tym ubolewam.

    – Czy uważa Pan, że przyjeżdżający Polacy zmieniają swój punkt widzenia Ameryki?

    – Widzę, że młodzi ludzie z Polski przyjeżdżają w konkretnym celu – by się nauczyć języka, zarobić trochę pieniędzy, ale przeważnie wracają. Wcale nie czują, że przyjechali do raju czy do Eldorado.

    Przy okazji powiem Pani, że zauważyłem u Amerykanów ciekawą reakcję, gdy im się mówi, że owszem, miło być w Ameryce, ale zamierzam wrócić do Europy, są po pierwsze zdziwieni, a po drugie, lekko obrażeni. Wydają się zakładać, że każdy, kto ma szansę zostania Amerykaninem, zechce z tej szansy skorzystać. Uważają swój kraj za najlepszy na świecie. Trochę im tej dumy zazdroszczę.

    Jaka się Panu wydaje Ameryka, od kiedy Pan w niej mieszka? Co się Panu w tym kraju podoba?

    – Ameryka jest mniej europejska niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Dopiero mieszkając tutaj, nawet patrząc na Amerykę z perspektywy Wschodniego Wybrzeża, jakby bliższego Europie, widzę więcej różnic cywilizacyjnych, charakterologicznych i w stylu życia. Wiele mi się podoba: optymizm, brak zawiści, energia i założenie, że każdy problem ma rozwiązanie.

    Po tragedii 11 września narodził się tutaj nacjonalizm, którego przedtem nie było. Jak to ujął pewien brytyjski przyjaciel: „Kiedyś przyjeżdżałem do Waszyngtonu jak do wspólnej kwatery głównej wolnego świata. Teraz czuję się tu jak obcokrajowiec”. Napięcie muskułów i wzrost patriotyzmu to zrozumiała reakcja na upokorzenie i ból, który zadano temu narodowi. Wydaje się, że Europejczycy tego nie rozumieją, że to był najbardziej dotkliwy atak na terytorium Stanów Zjednoczonych. Niby to wiedzą, ale nie czują i z tego płynie wiele nieporozumień transatlantyckich.

    Może myślą, że „myśmy to też przeżywali”?

    – Zapewne, ale mnie się podoba ta świeżość Amerykanów. To był szok psychologiczny, po którym wydaje się, że Amerykanie zwarli się bardziej jako społeczność, ale też utworzyły się większe bariery między „nami a obcymi”.

    Podoba mi się patriotyzm Amerykanów, bo jest niewymuszony, autentyczny. W Polsce, niestety, przez 45 lat komunizmu, reżim używał patriotycznej frazeologii do pokrycia rzeczywistości, która była jej odwrotnością. Nasz patriotyzmu skostniał, a jego obrządkowość stała się zbyt sztywna.

    Jak Pan myśli, w jakim kierunku będzie szedł polski patriotyzm?

    – Wydaje mi się, że odnajdziemy polski patriotyzm, paradoksalnie, w procesie zabiegania o swoje interesy w ramach Unii Europejskiej. Bo nasi dyplomaci, biznesmeni i politycy będą widzieć, jak inni walczą o swoje interesy. I zrozumieją, że to jest gra, w której nikt nas nie zastąpi.

    Amerykanie nie mają jakby „z tyłu głowy” wiadomości, które by im dziadek opowiadał, o klęskach powstań, obozach zagłady, o Gułagu. Nie przeżyli tego, są jakby ubożsi o to uczucie.

    – Opowiadał mi zaprzyjaźniony polski dyplomata, że 11 września rano siedział w pokoju z amerykańskim urzędnikiem. Z jakiegoś powodu był włączony telewizor. Gdy zobaczyli ataki, Polak natychmiast zrozumiał, że stało się coś strasznego, że zaatakowano, że są ofiary, będzie tragedia, może być z tego wojna.

    A do Amerykanina przez pierwsze kilkadziesiąt minut to po prostu nie docierało. Bo takie rzeczy Amerykanom się nie przydarzają. Takie rzeczy się przydarzają innym. Gdzieś tam, na innych kontynentach. Gdyby nas i naszych rywali geopolitycznych dzieliły dwa oceany, to też mielibyśmy poczucie bezpieczeństwa, którego naruszenie byłoby szokiem.

    A co się Panu nie podoba w Ameryce?

    – Jest parę spraw, które mnie irytują. Na przykład system bankowy, który z jednej strony jest najpotężniejszy na świecie, a z drugiej jakby stoi jedną nogą w latach pięćdziesiątych XX w.

    Jako nowo przybyły obcokrajowiec nie mogłem przez rok dostać karty kredytowej. Zupełnie jakbym dopiero co wyszedł z więzienia! System polega na tym, że aby dostać kredyt, trzeba najpierw być zadłużonym i ten kredyt spłacać. I referencje renomowanego banku europejskiego nikogo nie obchodzą.

    Ale paradoksalnie, nie mogąc dostać karty kredytowej, można w czasie weekendu, gdy banki są zamknięte, wejść do salonu samochodowego, wystawić zwykły czek i wyjechać nowiutkim samochodem. Co kraj, to obyczaj. Teraz, gdy jestem bombardowany propozycjami nowych kart kredytowych, wyrzucam je do kosza.

    Kompletną katastrofą jest amerykańska szkoła publiczna, przynajmniej tam, gdzie mieszkamy, na przedmieściach Waszyngtonu. Zajęcia są odwoływane z byle powodu, bo np. spadło kilka centymetrów śniegu albo nawet deszcz. Przygotowany byłem na wielokulturowość w szkole, ale nie na to, że dzieciom nie wspomni się słowem o Bożym Narodzeniu, natomiast zmuszać się je będzie do nauki o Kwanzie, święcie wymyślonym przez murzyńskich marksistów w 1966 r.

    Od kwietnia 2002 r. pracuje Pan w waszyngtońskim American Enterprise Institute, który ja kojarzę np. z Michaelem Novakiem, konserwatystą, autorem książek. Jest Pan dyrektorem wykonawczym Nowej Inicjatywy Atlantyckiej. Proszę przybliżyć działalność tego stowarzyszenia.

    – Nowa Inicjatywa Atlantycka powstała w 1996 r. na Zamku Królewskim w Pradze pod patronatem prezydenta Vaclava Havla. Postawiła sobie za cel przekonanie elit zachodnich do otwarcia zachodnich instytucji dla nowych demokracji.

    To, co wydaje się nam teraz oczywiste, rozszerzenie NATO i Unii Europejskiej, jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych wcale oczywiste nie było. Trzeba było o to walczyć. Nowa Inicjatywa Atlantycka była dość skuteczna w przekonaniu elit amerykańskich do rozszerzenia NATO, a za tym poszło rozszerzenie Unii Europejskiej.

    Dzisiaj pojawiły się nowe problemy. Nie ma już Związku Radzieckiego, ale są dyktatury na terytorium postsowieckim i terroryzm emanujący z Bliskiego Wschodu. Uważamy, że to, co łączy Europę i Amerykę jest ważniejsze od tego, co nas dzieli. Ustabilizowanie świata postkomunistycznego czy demokratyzacja świata muzułmańskiego to ważne wspólne cele.

    Organizujemy spotkania i wykłady europejskich polityków w Waszyngtonie, i amerykańskich w Europie. Szczególnie dumny jestem z konferencji, jakie zorganizowaliśmy na temat Białorusi, Czeczenii i konstytucji europejskiej. Na zamku Windsor dyskutowaliśmy o przyszłości Organizacji Narodów Zjednoczonych. Mamy bogaty program kontaktów międzyludzkich i debaty intelektualnej.

    A co dalej, Panie Radku?

    – Marzę o napisaniu powieści o czasach „Solidarności”, ale nie wiem, czy starczy mi talentu. Dorastając w Bydgoszczy nigdy bym nie przypuszczał, że będę mieszkać i studiować w Anglii; w latach osiemdziesiątych nie śmiałem marzyć, że wrócę do wolnej Polski; a w latach dziewięćdziesiątych nie przyszło mi do głowy, że zamieszkam w Ameryce. Wypada mi, więc jedynie z pokorą wyznać ograniczenia mojej wyobraźni.

Sorry, the comment form is closed at this time.