Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Piotr Awaryszed o Zanim wybuchnie wojna dom…
    miet o Wolne tematy (41 – …
    Piotr B. o USA chcą kupić Grenlandię? Duń…
    Jerry Roberts o Polski roczek
    anawa o Wolne tematy (41 – …
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (40 – …
    marteczka o Zanim wybuchnie wojna dom…
    Miet o Na celowniku Tel Awiwu i …
    Revers o Wolne tematy (41 – …
    RomanK o Na celowniku Tel Awiwu i …
    mazurekjanek o Wolne tematy (41 – …
    Rokitnik o Wolne tematy (41 – …
    Yah o Wolne tematy (41 – …
    Żuraw o Wolne tematy (41 – …
    Rokitnik o Zanim wybuchnie wojna dom…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 492 obserwujących.

Wrzesień ‘39 szkołą politycznego realizmu

Posted by Marucha w dniu 2012-09-01 (Sobota)

Tołstoj uważał, że jednostki nie odgrywają żadnej roli. (…) Po Tołstoju przyszli marksiści z ich determinizmem dziejowym. Uważali oni, że historia toczy się w określonym kierunku, ku krachowi kapitalizmu i zwycięstwu komunizmu. W takim procesie oczywiście decyzje poszczególnych jednostek niewiele mogły zmienić. Takie poglądy uważam za absurdalne – mówi w rozmowie z PCh24.pl Piotr Zychowicz, autor książki pt. „Pakt Ribbentrop-Beck”

Jak się Pan czuje jako autor książki uznanej już za kontrowersyjną?
Ta książka to moja odpowiedź na pytania, które musi zadawać sobie każdy Polak. Czy II wojna światowa musiała się skończyć dla nas taką katastrofą? Czy musieliśmy utracić połowę terytorium z Wilnem i Lwowem na czele? Stracić niepodległość na pół wieku? Stracić kilka milionów obywateli, w tym naszą elitę wyrżniętą przez obu totalitarnych okupantów? Czy Warszawa musiała być zburzona? Rzetelna próba odpowiedzi na te pytania prowadzi ku wnioskom dla naszej wrażliwości historycznej niezwykle przykrym. Jedyną szansą na uniknięcie tej katastrofy było zawarcie przejściowego sojuszu z Niemcami.

Polska mogła w sobie widzieć partnera dla III Rzeszy? Czy po wojnie z Sowietami z naszym udziałem, Polska nie stałaby się jedynie narzędziem niemieckiej polityki?
Polska oczywiście nie mogła być równorzędnym partnerem Niemiec. W ofercie, która została nam złożona 24 października 1938 przez Joachima Ribbentropa, było jasne stwierdzone, że jeśli Niemcy i Polska zawrą sojusz to będą konsultowały swoją politykę zagraniczną. Jest oczywiste, że jako słabszy partner to Polska by konsultowała swoją politykę z Niemcami, a nie odwrotnie. Utracilibyśmy więc w ten sposób część naszej suwerenności. Moim zdaniem utrata części suwerenności jest jednak lepsza od utraty niepodległości na rzecz dwóch najstraszniejszych totalitarnych państw istniejących w ówczesnym świecie. Jest lepsza niż dostanie się pod ludobójczą okupację, która sprowadziła na nasz naród olbrzymie cierpienia.

Co proponował nam Hitler?
W pierwszej fazie wojny Niemcy chciały zaatakować Francję. Polska miała zaś zabezpieczać im tyły na wypadek, gdyby Stalinowi przyszło do głowy włączyć się do konfliktu. Po rozbiciu Francji Rzesza chciała zaatakować Sowiety i tu nasza rola miała już być ofensywna. Hitler chciał żebyśmy z nim poszli na Wschód. Ribbentrop, Goering i inni dygnitarze Rzeszy oferowali nam w zamian Ukrainę.

Jak potoczyłaby się taka wojna?
Poważne kampanie toczy się na wiosnę. Gdybyśmy w połowie roku 1939 zawarli sojusz z Niemcami, kampania francuska wybuchłaby więc wiosną 1940, a kampania sowiecka wiosną 1941. Wszelkie analizy militarne przemawiają za tym, że udział 40 polskich bitnych dywizji w walkach na froncie wschodnim przypieczętowałby los imperium Stalina, władza sowiecka by się załamała. Po upadku Związku Sowieckiego II wojna światowa wcale by się jednak nie skończyła. Dopiero wówczas zaczęłaby się toczyć na wysokich obrotach. Wiemy, że Hitler planował po pobiciu bolszewików wkroczyć przez Kaukaz na Bliski Wschód i wywołać antybrytyjskie powstanie Arabów. Następnie zamierzał ruszyć na perłę imperium brytyjskiego — Indie. Taka wojna z Anglosasami pochłaniałaby coraz więcej niemieckich sił. Znając zbrodniczość Hitlera i narodowego-socjalizmu, Niemcy realizowaliby jednocześnie na sowieckich terenach okupowanych swoje obłędne plany kolonizacyjne. Skutkowałoby to powstaniem potężnego ruchu partyzanckiego. Ostatnią rzeczą, którą Hitler w tym wypadku chciałby robić to atakowanie swojego najsilniejszego sojusznika, czyli Polski. Miałby dość kłopotów na głowie.

Co dalej?
W chwili, w której Niemcy zaczęliby już robić bokami, nastąpiłoby (jak to miało miejsce w rzeczywistości w przypadku większości sojuszników Hitlera) odwrócenie sojuszy. Polska powinna była zadać Niemcom cios w plecy. Nie mam więc do Becka pretensji o to, że bił się z Niemcami. Mam pretensję, że bił się z nimi za wcześnie. Wojnę z Rzeszą należało prowadzić nie w roku 1939, gdy była najsilniejsza. Ale w roku 1945 roku gdy była najsłabsza. Beck powinien był po prostu powtórzyć politykę Piłsudskiego z czasów pierwszej wojny światowej. Polska mogłaby bowiem z II wojny światowej wyjść niepodległa tylko i wyłącznie wtedy gdyby przed pokonaniem Trzeciej Rzeszy pokonany został Związek Sowiecki.

Negatywną postacią pana książki jest właśnie polski minister spraw zagranicznych, Józef Beck. Jak pan postrzega rolę jednostki w historii? Czy rzeczywiście historia potoczyłaby się inaczej, gdyby Beck podjął inną decyzję?
Dyskusja o roli jednostki w historii toczy się od setek lat. Rozwodził się nad tym m.in. Tołstoj w epilogu „Wojny i pokoju”. Wybitny rosyjski pisarz uważał, że jednostki nie odgrywają żadnej roli. Historia — według niego — przypomina rzekę, mogącą robić różne zakręty, ale płynącą nieprzerwanie do morza. Po Tołstoju przyszli marksiści z ich determinizmem dziejowym. Uważali oni, że historia toczy się w określony kierunku, ku krachowi kapitalizmu i zwycięstwu komunizmu. W takim procesie oczywiście decyzje poszczególnych jednostek niewiele mogły zmienić. Takie poglądy uważam za absurdalne. Los człowieka zależy od podejmowanych decyzji. Podobnie jest z losem państw. Odpowiedź na pańskie pytanie jest więc twierdząca. Inna decyzja Becka mogła uratować Polskę.

Używa pan w swojej książce określenia „patriotyczna poprawność”. Mógłby pan je wyjaśnić?
To odpowiednik politycznej poprawności, tylko stosowany przez drugą stronę. To przekonanie według którego Polacy są narodem wybranym. Zgodnie z tym przekonaniem wszystkie narody świata popełniają błędy, wszystkie dopuszczają się czynów niegodnych oprócz jednego. Oprócz narodu polskiego. Wszyscy polscy przywódcy byli mężami stanu i wielkimi postaciami historycznymi. Jakakolwiek próba krytyki podjętych przez nich decyzji – według wyznawców patriotycznej poprawności – jest herezją, zamachem na narodową godność. Ktoś, kto ośmieli się zrobić coś takiego jest faszystą, ruskim lub niemieckim agentem.

Kto w takim razie odpowiada za naszą pamięć narodową? Sprzedaż czasopism historycznych wskazuje, że Polacy interesują się historią.
Mam wrażenie, że Polacy są narodem o historii niezwykle tragicznej. Na palcach jednej ręki można policzyć narody, które dostały w skórę tak mocno jak my. Ta historia jest jednak równocześnie fascynująca. Niestety w okresie komunistycznej okupacji nie można jej było swobodnie badać, nie można było o niej mówić prawdy. Wreszcie w 1989 roku, kiedy odzyskaliśmy niepodległość sytuacja ta uległa zmianie. Wreszcie można było mówić o zbrodniach komunizmu. Dominująca część establishmentu dysponująca środkami masowego przekazu stwierdziła jednak, że jest to wiedza niebezpieczna, mogąca Polakom zaszkodzić. Historia ma bowiem — według tych ludzi — tę nieprzyjemną właściwość, że może wywoływać „demony patriotyzmu”. A te mają rzekomo grozić pogromami na ulicach. Po drugie, część establishmentu podjęła obronę biografii. Swoich, swoich rodzin i swoich nowych politycznych przyjaciół, czyli postkomunistów. W efekcie starano się przekonać Polaków, że historia nie jest trendy. Że powinniśmy patrzeć w przyszłość, a nie w przeszłość.

Całe szczęście podobne brednie idą wbrew zainteresowaniom i instynktowi większości naszego społeczeństwa. Ludzie mają dość pedagogiki wstydu, a la Tomasz Gross. Chcą dowiedzieć się prawdy o historii swojego kraju i swojego kontynentu. Mają dosyć wmawiania im co jest dobre, a co złe przez rozmaite „autorytety moralne”. Mają dość ciągłego wychowywania i musztrowania.

Jaką lekcję można wyciągnąć z września 1939?
Wrzesień to lekcja Realpolitik. Polacy przy podejmowaniu decyzji politycznych kierują się często emocjami i chciejstwem. To nasze dwie największe przywary polityczne. Z powodów prestiżowych potrafimy wpakować się w największe tarapaty. Realia polityczne widzimy nie takimi jakie są, ale takimi jakimi chcielibyśmy je widzieć. Właśnie te przywary doprowadziły do katastrofy wrześniowej, która właściwie zakończyła się dla nas w roku 1989, bo dopiero wtedy odzyskaliśmy straconą w 1939 roku niepodległość. Długofalowe skutki Września trwają zaś do dziś. Lekcję prowadzenia odpowiedzialnej polityki zagranicznej dali nam w 1939 roku Brytyjczycy. Wojnę toczyli cudzymi żołnierzami rzucając przeciwko Hitlerowi Polaków, Francuzów, Sowietów, a w końcu Amerykanów. Winston Churchill, wielki przywódca brytyjski, a zarazem człowiek, który odegrał wyjątkowo ponurą rolę w historii Polski, powiedział kiedyś: Polacy to naród obdarzony wszelkimi zaletami oprócz zmysłu politycznego. Miał rację.

Rozmawiał Łukasz Karpiel
http://www.pch24.pl

Komentarzy 47 to “Wrzesień ‘39 szkołą politycznego realizmu”

  1. filip piękny said

    Też mam takie przemyślenia, aczkolwiek Gdańska bym nie oddał. Tak nas dopadły dzikie hordy szwabów, kacapów a zwłaszcza żydów.Przykład chociażby Włoch pokazuje ,że koniunkturalna współpraca ze szwabami nie musiała skończyć się totalnym unicestwieniem i holocaustem dokonanym na kilku milionach Polaków.

  2. Lepszy Lwów i Wilno niż Śląsk?

  3. Nemo said

    Pan Piotr chyba nazbyt optymistycznie ocenia bitność naszych dywizji,bo nie bierze pod uwagę kontekstu całej historii.Owszem,heroizm Żołnierza Polskiego w czasie kampanii wrześniowej jak i całej wojny nie podlega dyskusji;tylko że we wrześniu 1939r.bronił on dopiero co odzyskanej niepodległości;swojego domu i najbliższych.Nie jestem do końca przekonany czy z równie wielkim poświęceniem walczył by dla chwały Hitlera i III Rzeszy.

  4. kiriki said

    Po wojnie, ktora potoczylaby sie wedlug przemyslen zawartych w artykule i Lwow, Wilno i Slask bylyby nasze z Kamiencem Podolskim i moze dostepem do mrza czarnego…:)
    Ale lepiej bylo machac szabelka i powiedziec Ribentropowi, ze jesli tylko Niemcy rusza na Francje Polska zaraz wskoczy na kon i poleci zabojadom na pomoc…
    Ponoc sam stalin tez proponowal Polsce kilka dywizji przeciwko hitlerowi, ale nie… mysmy cywilizowani , my podpisujemy tylko umowy honorowe z anglosasami etc. My sie nie kalamy umowami z tyranami…
    Zero politycznego realizmu…. niech ich pieko pochlonie…
    A mozna bylo zagrac tak kartami, ze bylaby Polska od morza do morza, a teraz mamy szechterow, rotfeldow, stolcmanow , kalksztainow niszczacych nasz narod u zlobu…

  5. Wandaluzja said

    Żydzi zaprotestowali budowę w MAJDANKU krematorium. Z tradycji rodzinnej wiem, że Żydzi mają do Majdanka tyle co do Oświęcimia, przez który przejeżdżały transporty Żydów węgierskich do Szwecji, gdyż Raul Wallenberg wydał 90 tysięcy paszportów RODZINNYCH, wobec czego Szwedzi musieli tych Żydów przyjąć, ale Rząd szwedzki poprosił Armię Czerwoną o WYKONENIER na Wallenbergu wyroku Śmierci, gdyż Wallenberg zrobił to SAMOWOLNIE.
    Żydzi ci wyjeżdżali potem gremialnie do USA choć na podstawie umowy Wallenberga z Eichmannem mieli wyjeżdżać do Palestyny, gdzie Eichmann tworzył mozolnie Państwo Żydowskie, głównie z Żydów rumuńskich, których woziły 3 transatlantyki amerykańskie: Kościuszko, Pułaski i Steuber-Struma. Gdy sowiecki okręt podwodny zatopił Strumę to jedyny ocalały Żyd był więziony przez Turków na żądanie Anglików jako HITLEROWIEC a Kościuszkę i Pułaskiego wypędzili dopiero Sowieci.
    Mój ojciec uciekał KILAKROTNIE z łapanek kolejowych. Po odjeździe pociągów osobowych przyjeżdżały na obstawiony przez żandarmerię i bahnszuców (bez policji) dworzec pociągi z bydlęcymi wagonami, które odjeżdżały do Majdanka. Do Majdanka wjeżdżały też pociągi osobowe z Lublina, z których Wygarniano pasażerów, więc gdy raz moi rodzice wjechali pociągiem do Majdanka to matka zaczęła spazmować: O MOJE DZIECI, ale ojciec przywołał ja do spokoju i cały wagon uciszył się. Gdy przejeżdżało się koło Majdanka to SMRÓD był niesamowity, gdyż były tam tylko doły kloaczne.
    Przed wojną były tam zakłady lotnicze, które przejęło SS. Miano tam produkować bombowiec „Józef Piłsudski” (nie Łoś), który miał ZNISZCZYĆ BERLIN. Wg mnie budowa tam przez Niemców koszar na 150 tysięcy ludzi nie wynikała z rozbudowy zakładów lotniczych SS, które były tak TAJNE, że nie wpuszczono doń nawet Generalnego Gubernatora i Towarzysza Fuehrera. Wiadomo, że produkowano tam samolot LW SS, za który Goering zrobił „piekielną awanturę”. Samolotem tym okazał się Hainkel dla ATOMOWEGO bombardowania Moskwy, Leningradu, Londynu i Nowego Jorku.
    Budowa przez SS koszar na 150 tysięcy MĘŻCZYZN, była wg mnie związana z budową Sokalsko-Lwowskiego zagłębia węglowego, po uruchomieniu którego Niemcy mieli osiedlić na Lubelszczyźnie 3 miliny Holendrów. Wiązało się to logicznie z USUNIĘCIEM kilku milionów Polaków, Ukraińców i Żydów. Z tą perspektywą Wehrmacht zlokalizował olbrzymie obozy w Białej Podlasce, Sobiborze, Chełmie i Bełżcu.
    Wynika z a tego, że nie można zbilansować PRZEROBU więźniów w Majdanku z tej racji co w Oświęcimiu – co dało asumpt do zasadniczej redukcji ofiar, w Oświęcimiu z 6 milionów do miliona. W książce „Incydentu nie było” (Gdańsk 2001) piszę jednak, że w Oświęcimiu więźniowie ginęli w tysiącu ośrodkach pracy NIEWOLNICZEJ (nie Przymusowej), administrowanych przez 48 Podobozów Oświęcimia-Brzezinki. Ponieważ na Górnym Śląsku ciała niewolników były składowane w kopalniach na poziomach do zawalenia to podobnie powinno być i na Lubelszczyźnie. Po Wyzwoleniu obóz SS w Majdanku przejęła Armia Czerwona, która więziła tam akowców i Repatriantów, którzy – jak możemy się domyślać – byli kierowani nie tylko do Workuty, ale i Sokala, gdyż Sowietom był BARDZO POTRZEBNY Węzeł Kolejowy w Bełzie.
    Mam przed sobą: Z prof. Jerzym Maroniem, historykiem z UWr, rozmawia Marcin Torz, MOGLIŚMY WYGRAĆ WOJNĘ? – Polacy mogli w 1939 r. mieć armię wyposażoną w najnowocześniejszą broń, do tego własnej produkcji. Sporo dobrego sprzętu kupiliśmy też za granicą. Ale armia nie została na czas uzbrojona. Byliśmy pod tym względem na o wiele niższym poziomie niż hitlerowskie Niemcy; Polska Gazeta Wrocławska, magazyn 16-17, 31 IX 12.
    Niemieckie przygotowania do wojny PRZYŚPIESZYŁY o 2 lata Anschluss, Monachium i Złamanie Układu Monachijskiego. Austria i Czechosłowacja miały potężny przemysł zbrojeniowy i duże ilości nowoczesnego sprzętu. Gdy Amerykanie wypytywali Goeringa, dlaczego dążył do PRZYŚPIESZENIA wojny to odpowiadał, że potrzebował polskiej siły roboczej. Nie było to prawdą, gdyż chodziło o zdyskontowanie przemysłów zbrojeniowych Austrii i Czechosłowacji zanim mocarstwa zachodnie rozkręcą swe programy zbrojeniowe. W ten sposób polskie kalkulacje, że wojna może wybuchnąć Najwcześniej w 1940 r. wzięły w łeb.
    Goeringowi zależało też – chyba najbardziej – na ujawnieniu polskiego bombowca strategicznego „do bombardowania Uralu”. Niemcy dziwlili się: CO SIĘ STAŁO Z POLSKIM LOTNICTWEM BOMBOWYM? Goering jako Łowczy Siedmiogrodu chciał ten bombowiec kupić przez polsko-rumuńską konwencję zbrojeniową, ale bombowiec ten został kupiony przez mego dziadka, który produkował go u Boeinga a Rumunów zbyto ROZERWANIEM SIĘ 4-silnikowego Wichra i wywieziono misję wojskową do USA. W ten sposób III Rzesza weszła do wojny BEZ LOTNICTWA STRATEGICZNEGO, z fatalnymi w wojnie z Anglią i ZSRS skutkami.
    Gdy Pentagon zarekwirował 250 wyprodukowanych u Boeinga bombowców Wicher to 500 wyprodukowanych w MAJDANKU myśliwców ESKORTUJĄCYCH Sokół, które znamy jako Jastrząb, sprzedano Włochom. Argumentem było, że Sokół jest myśliwcem SPECYFICZNYM.
    Pentagon przeniósł Wichra z Boeinga do Duglasa jako Dakotę, która WYGRAŁA II WOJNĘ ŚWIATOWĄ jako wół roboczy. Zasług transportowych Dakoty nie sposób przecenić, ale może ważniejszym jej walorem było skrócenie okresy BARDZO DROGIEGO 2-letniego szkolenia lotników, gdyż chłopak z prawem jazdy na ciężarówkę szedł na Dakotę a po 6 miesiącach NA FRONT. US AF przestało być fornacją elitarną i zostało zdominowane przez CZARNUCHÓW.

  6. Niedaleko said

    „utraty niepodległości na rzecz dwóch najstraszniejszych totalitarnych państw istniejących w ówczesnym świecie”
    Którzy w ukryty sposób byli finansowani przez Zachodnich finansistów !!!! Ci sami finansiści którzy dzisiaj nas dalej łupią do pnia. A miedzy czasie w Sejmie nie mamy obrońców bo ci zginęli w Katyń-iach.

    Ciekawe jaki był by rezultat jeżeli był by Pakt z Polską. Myślę że „Szczury Zachodnie” by wywołały Rewolucje w Polsce by temu zapowiedz.

  7. mała said

    Panie,po wspólnej kampanii z Niemcami przeciw Stalinowi,zostałoby z tych 40 polskich dywizji,może ze dwie i kto wtedy powstrzymałby Hitlera przed wysiedleniem całego Narodu Polskiego na stepy czy Syberię,aby zrobić miejsce dla czystych rasowo panów?Hę?

  8. 166bojkottvn said

    http://niepoprawni.pl/blog/425/przybyli-i-podpalili-moj-dom
    Kiedy przyjdą podpalić dom,
    ten, w którym mieszkasz – Polskę,
    kiedy rzucą przed siebie grom
    kiedy runą żelaznym wojskiem
    i pod drzwiami staną, i nocą
    kolbami w drzwi załomocą –
    ty, ze snu podnosząc skroń,
    stań u drzwi.
    Bagnet na broń!
    Trzeba krwi!-

  9. Wojwit said

    „(…)Realia polityczne widzimy nie takimi jakie są, ale takimi jakimi chcielibyśmy je widzieć. Właśnie te przywary doprowadziły do katastrofy wrześniowej, która właściwie zakończyła się dla nas w roku 1989, bo dopiero wtedy odzyskaliśmy straconą w 1939 roku niepodległość…”.
    Przy takiej przenikliwości umysłu, autor tych słów powinien bić się w piersi w dwójnasób (tyle że przede wszystkim we własne).

  10. night.rat said

    Sojusz byłby zdradą i utratą niepodległości. nie wiem, czy Zychowicz jest za takim rozwiązaniem, czy tylko je rozważa. Nie jest jednak prawdą, że była to jedyna alternatywa !!!. Była nią dopiero w momencie niemieckiego ultimatum. Poza tym skąd pomysł, że dostalibyśmy Ukrainę? pobawmy się raczej w gdybanie o prewencyjnym ataku na Niemcy z Francuzami, następnie odparciu Sowietów z konieczną pomocą innych państw i narodowości, wielka wojna wglądałaby inaczej, wszystko kręciłoby się wokół wykrawającej się Polski i z naszym przywództwem w krucjacie

  11. RomanK said

    Najwiekszym Prorokiem jest Prorok, przepowiadajcy rzeczy przeszle….zazwyczaj nie myli sie tak czesto, jak ten- ktory probuje widziec przyszlosc….:-)))

  12. Z zezem said

    @8
    Panie Wojwit,wyjol mi Pan to z ust.
    Co by bylo gdyby…?Gdy sie nie wie jak jest.
    1989 odzyskana niepodleglosc,ha,haha ha!!!
    Nic straconego,teraz” nasza” dzielna armia i „nasi”bojowi przywodcy naprawia bledy z przeszlosci i pod skrzydlami Anielicy Merkel,poprowadza nas do zwycieskiego boju,ZIGHAIL!!!

    Co za parchate czasy.

  13. Siggi said

    Zbytnio bym sie nie podniecal tym co se napisal Zychowicz.Na rynku wydawniczym liczy sie sensacja,stek bzdetow, byle zainteresowac nabywce,ktory z roznych powodow to kupi.I o to tylko chodzi,zeby sprzedac.
    Gdybanie w historii – co nas w jakims wiekszym stopniu niz innych charakteryzuje-jest zajeciem jalowym.
    Przed wrzesniem’39 mamy przyklad takiego aliansu z Hitlerem przeciw Stalinowi – Finladia.I jak na tym wyszli?Po 1945 roku wyciagneli wlasciwe wnioski i z sasiedztwa z Rosja czerpia wiele. Shalom!!! Siggi z Californii(czasowo).

  14. Kazek said

    Niemcy od Polski nie chcieli dużo, Gdańsk , który i tak był niemiecki (poza tym Polska miała już Gdynię) oraz korytarz do Prus.
    Korytarz do Prus proponowali Polacy Niemcom w latach 20 jako przedsięwzięcie biznesowe ale nie spotkało się to wtedy z ich zainteresowaniem.
    Hitler nie chciał Śląska a 80% przemysłu śląskiego było po naszej stronie.
    Trzeba było jednak się postawić i podpalić świat nie oddać ani guzika aby na końcu stracić wszystko.
    Ciekawe,że wszyscy odpowiedzialni zdążyli spier….ć w porę i uratować du..y.

  15. Pokręć said

    Tak naprawdę, to Churchill powiedział, że Polacy mają wszystkie zalety, ale nie są fałszywymi sk…synami.
    Może fakt, łatwiej by nam było, gdybyśmy zdradzali sojuszników na lewo i prawo, jak Anglicy…

    Raz jednemu Amerykaninowi powiedziałem, że muszę się nauczyć jeszcze po niemiecku porządnie. Po angielsku i rosyjsku już umiem jako – tako. Bo języki wrogów trzeba znać. Amerykanin się zdziwił – angielski – to dla Ciebie jest język wroga? A ja mu na to odpowiedziałem, że jak się ma takich przyjaciół jak Anglicy, to właściwie wrogowie nie są potrzebni.

  16. Marcin said

    Czy pan Piotr nie znał założeń Generalplan Ost? Cóż za przeoczenie!

  17. 166bojkottvn said

    Udział sowieckich służb wywiadowczych i specjalnych w przygotowaniu ataku na Polskę – Patryk Pietrasik
    http://www.bibula.com/?p=59935

  18. AlexSailor said

    Polska na zdrowy rozum powinna wygrać wojnę z Niemcami w 1939r., to jest zrealizować cel strategiczny, jakim było obronienie niepodległości i terytorium.
    Mając sojusz z Anglią i Francją , silną armię i bardzo wysokie morale społeczeństwa, w zasadzie nie było możliwości przegranej.
    Wojna powinna skończyć się najdalej na wiosnę 1940r. klęską Niemiec, wcieleniem Gdańska do Polski, i odzyskaniem mniejszych lub większych terenów za granicą zachodnią, może aneksją Prus z Królewcem.
    Warszawa powinna się obronić, a niemieckie kolumny zapędzajace się daleko na wschód odcięte i zlikwidowane, a to przede wszystkim z powodu skończenia się Niemcom materiałów pędnych i wojennych ok. 30 września.

    Niestety, niewiarygodne rzeczy się wydarzyły.
    Napad ZSRR uniemożliwił wykorzystanie przez Polskę połowy zasobów obronnych, natomiast zdrada sojuszników spowodowała, że front polski nie został w ogóle odciążony, to jest Niemcy nie musieli przerzucić nawet jednej dywizji na zachód.

    Czy Polski sztab i polskie SS (służby specjalne) mogły to przewidzieć. – Uważam, że nei tylko mogły, ale i powinny.
    To, że sojusz jest tylko kawałkiem papieru i ma znaczenei jedynie propagandowe, rząd polski wiedział z pewnością przed rozpoczęciem działań
    wojennych, a polskie SS dużo wcześniej.
    Mało prawdopodobne jest równeiż, że polskie SS nie wiedziały o sojuszu niemiecko-radzieckim, skoro wiedzieli o tym amerykanie, anglicy i francuzi.
    Nie wyciągnieto też nauki z lekcji czechosłowackiej.

    Przede wszystkim ośrodki decyzyjne w Polsce powinny wiedzieć, że:
    – do wojny nalezy przystąpić jako ostatni, a przynajmniej jak najpóźniej,
    – nie można dopuścić do wojny na dwóch frontach,
    – liczą się fakty i interesy, a nie papierowe sojusze,
    – przewidywać sytuację i zapobiegac niekorzystnym wydarzeniom w przyszłości należy odpowiednio wcześnie,
    – należy błyskawicznei dostosowywać politykę do zmienającej się sytuacji,
    – należy oszczędzać zasoby ludzkie i materialne,
    – należy zrobic wszystko, by wojna nie toczyłą się na własnym terytorium,
    – walczyć trzeba skutecznie, a nie honorowo.

  19. zagrypiona said

    Ten pan chyba zapomina ze celem tej wojny było wyrzniecie jak największej liczby Słowian, i ze zarówno Hitler jak i Stalin byli marionetkami na sznurkach tych samych mocodawców (w sensie finansowani przez tych samych)… Co to jest w ogóle za bajanie? I jak autor pisze ‚my’ to kogo ma na myśli? Raz pisze ‚my’, a raz ‚Polacy’…

    „Los człowieka zależy od podejmowanych decyzji. Podobnie jest z losem państw. Odpowiedź na pańskie pytanie jest więc twierdząca. Inna decyzja Becka mogła uratować Polskę.” – on zakłada, że Polska czy jakikolwiek inny kraj jest WOLNY od wpływów czy woli państw silniejszych, a co jeśli już był napisany inny scenariusz dla Polski?.

  20. Kazek said

    ad.19.:” celem tej wojny było wyrzniecie jak największej liczby Słowian, i ze zarówno Hitler jak i Stalin byli marionetkami na sznurkach tych samych mocodawców ”
    Takie teorie należy udowodnic.
    Nie jest prawdą,że Hitler drżał ze strachu i wykonywał polecenia jakichś Żydów mocodawców bo ci nie daliby mu papierowych pieniędzy.
    Absurdalność takich twierdzeń jest porażająca. Nie warto nawet polemizować.

    Co do Słowian to Hitler zaproponował Polakom układ, Polacy jednak postawili na innego konia i odczuli bolesne konsekwencje.
    Jakoś Czechów czy Ukraińców nikt nie eksterminował.

    Zychowicz napisał całą książkę a tutaj przecież wystarczy jedno zdanie „Hitler jak i Stalin byli marionetkami” które wszystko wyjaśnia i po co dalej „bić pianę”.
    Na próżno historycy np Irving drąży temat, pisze książki siedzi za nie w wiezieniu zamiast udać się po poradę do „Zagrypionej” ale wtedy dostałby kataru mózgu.

  21. Niemcy nie były same w państwach osi. Sojusz mógłby oznaczać brak utraty suwerenności względem Rzeszy. W tej sytuacji nasi dyplomaci musieliby ściślej współpracować z Japonią i Włochami. Japonia była partnerem równym Rzeszy. Może na lądzie dominowali Niemcy, ale jeśli chodzi o flotę to marynarka japońska miała o wiele bardziej zabójcze jednostki, stąd był to równy partner. I do tego zmierzam. Japonia i Włochy miały Niemcom za złe agresję na Polskę. Jest to fakt. Sojusz Polski z III Rzeszą zakładał militarną współpracę z Japonią, która to dobrze oceniała Polskę. Jeśli Polacy udowodniliby swoją wartość bojową, zyskaliby sympatię nieideologicznej generalicji i pozostałych sojuszników. W obliczu tego Adolf Hitler musiałby ustąpić. Inaczej państwo byłoby ogarnięte konfliktami pośród wojskowych elit prowadzących wojnę. Takie coś nawet dla największych imperiów kończy się tragedią (patrz Rzym i III Rzesza od 1944).
    Jeżeli chodzi o „Generalplan Ost” to został on wdrożony po przeforsowaniu przez antysłowańskie lobby w Rzeszy po wiadomej już odmowie Polski. Jeśli dyplomaci ustawiliby się inaczej, nie doszedłby do skutku. Antyslawizm niemiecki był wybiórczy podobnie jak progermanizm. Słowiańscy Chorwaci, Bułgarzy i Słowacy byli traktowani partnersko, zaś germańska Holandia była doświadczona zbrodniami nie mniej niż Polska. Te akcenty germańskie i słowiańskie były narzędziem gry politycznej, takim opium dla mas, a nie czymś w co naprawdę wierzyli ludzie pokroju A.Hitlera. Takim opium dla Polaków jest romantyzm i nazywanie Rosjan „kacapami”. Gdy Rosjanie wchodzili do Berlina Hitler stwierdził że teraz nie Niemcy ale oni są „nową rasą panów”. Tak więc Hitler tego terminu używał dla tych, których uważał za silnych i dominujących. Polacy jakby walczyli mocno w sojuszu mogliby się załapać do tego terminu. Te wszystkie terminy używane przez nazistów w Niemczech były zwykłym narkotykiem dla ludu, czymś co miało ich ukierunkować w uznaniu rządu za słuszne. Zapewne w większość z tych haseł nie wierzyła duża część elity NSDAP.
    Jeżeli chodzi o dozbrajanie III Rzeszy przez USA był to fakt. Do była subwencja marnych 4 miliardów dolarów, czyli suma „na wywołanie i przegranie wojny”. Budżet Polski wynosił około 3 miliardów, ale większość zamiast na czołgi poszło na głupkowatą kawalerię która była wielokroć droższa od adekwatnej doń grupy pancernej. Anglia i Francja miały budżety zbrojeniowe w wysokości dziesiątek miliardów dolarów, także z góry finansiści Rzeszy zakładali jednoznacznie jej porażkę. Gdy Hitler napadł na ZSRR w 1941 zachód (Anglia i USA) pchały tam swój ciężki sprzęt aby nakręcić dalej spiralę zbrojeniową. 65% broni pancernej ZSRR w okresie Planu Barbarossa była jednostkami anglosaskimi (Matyldy, Shermany i bodajże Crusadery, pojazdy półgąsienicowe „Halftrack” oraz terenowe Wyllis).

  22. Wosiu said

    Dawno to mówiłem, że najlepszym rozwiązaniem był sojusz z rzeszą i wspólny atak na Sowiety. Niemcy konkretnie proponowali Polsce sojusz od roku 1938 a wcześniej też sondowali różne możliwości. Proponowali Polsce przystąpienie do Osi i widzieli Polskę jako głównego sojusznika, ważniejszego niż Włochy. Za włączenie Gdańska do Rzeszy i Korytarz Pomorski proponowali poważną pomoc gospodarczą i zbrojeniową.

    Podobno istnieje nieskończona ilość alternatywnych światów z alternatywną historią. Jest również chyba taki w którym Polska weszła w sojusz z Niemcami. Jeden facet w latach 80-tych w Warszawie na chwilę przeniknął do takiego świata. Nagle zmieniła się sceneria, w Warszawie pojawiła się zabudowa sprzed wojny, ludzie byli odmiennie ubrani i po ulicach jeździły inne samochody ale poziom techniki odpowiadał latom 80-tym albo nawet przewyższał. Wśród przechodniów było dosyć dużo wojskowych. W mundurach wzoru przedwojennego…

  23. Marcin said

    Ad 22
    Nie wiem przez jakiego dygnitarza hitlerowskiego ( Goering?)padły te słowa: „Jakby żył Piłsudski to na pewno byśmy się dogadali’! Wie ktoś kto to powiedział?

  24. Ad. 20

    „Nie jest prawdą,że Hitler drżał ze strachu i wykonywał polecenia jakichś Żydów mocodawców bo ci nie daliby mu papierowych pieniędzy.”

    – No jasne, że było inaczej! A było tak, że przez doradców, także przez tego, który popchnął Adolfka do napisania „Mein Kampf”. Po prostu sączy się do chłonnego na bzdety mózgu to, co sączącemu na rękę. 🙂 A jak gościu zaczyna myśleć samodzielnie, to albo lekarz się pomyli, albo Rettinger nie poleci…

    Albo tańczysz, jak grają, albo ktoś sięga po futerał na kontrabas… 🙂

  25. Ad. 20

    „Jakoś Czechów czy Ukraińców nikt nie eksterminował. ”

    – Bo w większości to nie byli katolicy.

  26. Wojwit said

    Panie Krzysztofie,
    a Włosi to katolicy? Nawet po zmianie aliansów nie zostali potraktowani przez Niemcy tak jak my.

  27. JerzyS said

    Władysław Studnicki -Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej,

    ==================================================
    http://www.abcnet.com.pl/node/1028
    W PRZEDEDNIU DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ
    czw., 2002-10-17 23:00

    * 1918 – 1945
    * Władysław Studnicki

    Aby zrozumieć moje stanowisko przed i podczas drugiej wojny światowej, konieczna jest znajomość moich politycznych tez powstałych w czasie pierwszej wojny światowej i rozwiniętych później. Przytoczę je tutaj:

    l. Polska ze swymi Kresami Wschodnimi – stałym punktem spornym między Rosją a Polską – będzie musiała się przeciwstawić Rosji i dążyć do porozumienia z Niemcami.

    2. Polska ze swoimi Ziemiami Zachodnimi będzie zagrożona przez Niemcy i musi dążyć do przymierza z mocarstwami zachodnimi.

    3. Polska ze swymi Kresami Wschodnimi i Ziemiami Zachodnimi będzie zagrożona rozbiorami.

    4. Pozbawiona terenów wschodnich i zachodnich, a przez to bardzo osłabiona, Polska nie może istnieć jako państwo.

    Po odrodzeniu się Państwa Polskiego, do tych tez dołączyłem jeszcze jedną: Polska będzie mogła istnieć jako państwo i dążyć do ekonomicznego znaczenia i siły, o ile dla Niemiec jej istnienie będzie ekonomicznie i politycznie korzystniejsze niż jej rozbiór. Wiedziony tym tokiem myśli, od roku 1922 zacząłem pracować nad książką „System polityczny Europy”. Próbowałem ukazać w niej, że istnienie bloku środkowoeuropejskiego uzasadnione jest ekonomicznie i politycznie przez fakt, że Niemcy są głównym rynkiem zbytu i zaopatrzenia dla wszystkich państw środkowoeuropejskich, że inwestycje niemieckiego przemysłu ciężkiego i maszynowego decydują o gospodarczej sile Polski, Rumunii, Węgier, Bułgarii itd. oraz, że w ten sposób układ sił w Europie zmienia się na korzyść Polski. W roku 1934 została ona wydana pt.: „System polityczny Europy a Po1ska”. Książka ta wywołała setki artykułów w europejskiej prasie. Najlepszą reklamę zrobił jej Mołotow, gdy w styczniu 1936 roku w swoim expose wyraził się następująco: „Rosja ma wszędzie niebezpiecznych wrogów. Z jednej strony Japonię, z drugiej Niemcy. W Polsce Władysław Studnicki wydał książkę »Polityczny system Europy«, w której występuje przeciw Rosji i żąda ustąpienia z rosyjskich terytoriów na zachodzie, południu i północy”. O książce tej wspomniano we francuskim parlamencie i przetłumaczono ją na język niemiecki. Profesorowie omawiali ją i zalecali studentom na seminarium z polityki zagranicznej w Wyższej Szkole Politycznej w Berlinie oraz na kilku innych niemieckich uniwersytetach; nie przyjęto jej jednak do księgarń partyjnych.

    W roku 1936 NSDAP zaprosiła po 2-3 osoby z wielu krajów jako gości honorowych na swój zjazd; z Polski – Stanisława Mackiewicza, profesora Łempickiego oraz mnie. Na wieczornym przyjęciu dla wybranego grona zostałem przedstawiony Hitlerowi. Poznałem też Goebelsa i odbyłem dwugodzinną rozmowę z Ribbentropem. Od roku 1934 Niemcy starały się utrzymywać przyjazne stosunki z Polską. Hitler deklarował, że nie można zabronić dostępu do morza 30 milionowemu narodowi. Z racji naturalnego geograficznego położenia Niemcy oraz Polacy są sąsiadami i dlatego należy kształtować przyjazne stosunki między nimi. W roku 1936 każdy przeciętny Niemiec powtarzał słowa Führera. Dzięki odprężeniu stosunków między naszymi krajami, Polska odniosła kilka sukcesów: podjęcie kontaktów dyplomatycznych z Litwą, Zaolzie i, jako najważniejsza sprawa, wspólna granica z Węgrami.

    Gdyby wojna wybuchła w roku 1938, to Polska, zdecydowana na opór wobec wkraczających wojsk sowieckich, znalazłaby się w tym samym obozie co Niemcy; polityce naszej brakowało jednak konsekwencji.

    Zawarty przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych układ o mniejszościach narodowych nie został przez wojewodę śląskiego Grażyńskiego dotrzymany. W marcu 1939 roku zapanowała psychoza wojny. Znane były już propozycje Hitlera – budowa niemieckiej autostrady przez „korytarz”, oraz zmiana statusu prawnego Wolnego Miasta Gdańska, z uwzględnieniem wszystkich polskich interesów w porcie gdańskim. Rosła opozycja i rząd Sławoja-Składkowskiego, podporządkowanego marszałkowi Rydzowi-Śmigłemu, stawał się coraz bardziej niepopularny. Zatem zagrano na narodowej trąbce. „Nie oddamy ani guzika” – głosił Rydz-Śmigły. Od jesieni 1938 roku o Polskę zabiegała Anglia. 3 kwietnia 1939 Chamberlain powiadomił angielski parlament o udzielonych Polsce gwarancjach. Zaproszony do Londynu minister spraw zagranicznych wyraził gotowość przekształcenia ich w pakt. Było to zgodne z dążeniami Anglii, gdyż oczekując nadchodzącego konfliktu zbrojnego z Niemcami chciała ona mieć Polskę po swojej stronie. W sporze tym nie chodziło ani o „korytarz”, ani o Gdańsk, lecz o to, po czyjej stronie Polska będzie się biła w drugiej wojnie światowej. W cielenie Czechosłowacji do Niemiec wywołało w Polsce zaniepokojenie, a przeciwnikom Hitlera dało pretekst do wzywania do broni. Naród polski opanowany został przez nastroje wojenne. Wierzono w siłę naszej armii. 7 maja odbyła się parada wojskowa; przejechało kilka czołgów, pokazano kilkaset karabinów maszynowych, dzielnie przemaszerowała piechota, na pięknych koniach siedzieli dzielni kawalerzyści. Zachwyt mas był ogromny. W rzeczywistości była to armia od parady.

    Nie wiedziałem dokładnie, ile mieliśmy czołgów, jak niewielki był to procent wobec liczby niemieckich, ale był on ściśle związany z motoryzacją kraju. Niemcy miały 700 000 samochodów, Polska 40 000. Codziennie widywałem się z różnymi politykami. Dziwnym trafem wielu zdrowo myślących ludzi, np. Maciej Rataj, było zwolennikami ugrupowań prowojennych. Ignacy Matuszewski przewidywał, że wojna skończy się klęską i popierał moją działalność przeciwko niej. Pewien przywódca Partii Narodowej potwierdził moją opinię, że wojna mogłaby skończyć się rewolucją komunistyczną, był jednak zdania, że wobec ogólnych nastrojów: „nie można już wojny uniknąć. Generał Sosnkowski rozumiał naszą militarną słabość i niemożność zwycięstwa, ale człowiek ten – który w walce nie znał strachu – nie miał cywilnej odwagi do podjęcia walki z własnym narodem, aby go uratować. August Zaleski – były minister spraw zagranicznych powiedział mi, że z wdzięcznością przyjąłby gwarancje Anglii, ale nie zawierałby paktu, gdyż ten nie odwróciłby groźby wojny, lecz tylko zwiększyłby jej prawdopodobieństwo.

    Napisałem do Becka, że przeszedłby do historii zapobiegając wojnie, oznaczającej dla nas nieuchronną katastrofę. Napisałem do Ribbentropa list ze stwierdzeniem, że w Polsce jednostronne koncesje jakiegoś państwa wobec drugiego uważa się za niegodne czci narodowej. Polsce należałoby przyznać te same wpływy w Słowacji co i Rzeszy Niemieckiej. 5 maja wysłałem memoriały do wszystkich ministrów – oprócz Sławoja- Składkowskiego, którego premierostwo uważałem za obelgę dla narodu polskiego – oraz do ważniejszych generałów. Udowadniałem im, że nie możemy prowadzić tej wojny. Przypominałem, że nasza granica z Niemcami ma około 2000 km długości i że jest nieumocniona. Na naszym froncie prowadzono by wojnę ruchomą, na froncie wschodnim zaś – wojnę pozycyjną. Pierwsza musiałaby się skończyć szybkim rozstrzygnięciem na naszą niekorzyść, ta druga mogłaby trwać lata. Posiadaliśmy tylko 40 000 samochodów, Niemcy 1 700000. W krytycznym momencie wkroczyłaby Rosja Sowiecka i oderwałaby od nas wszystkie tereny na wschód od Sanu i Bugu. Zwycięstwo Aliantów nie przyniosłoby nam wyzwolenia. Druga niemiecka okupacja byłaby na pewno uciążliwsza od pierwszej, złagodzonej koncepcją państwa polskiego.

    Napisałem książkę ,,W obliczu nadchodzącej drugiej wojny światowej”, którą w czerwcu 1939 roku oddałem do druku. Zawierała ona następujące rozdziały: „Walka o podział świata”, „Żydzi a wojna”, „A jednak szkoda Francji”, „Gra Wielkiej Brytanii”, „Skutki wsparcia przez Rosję Sowiecką”, „Geniusz Włoch”, „Siła i gospodarcze znaczenie Niemiec”, „Neutralność Polski lub jej udział w wojnie”. Rozdział „Gra Wielkiej Brytanii” zamknąłem następującym ustępem: „Ponieważ w tej chwili na horyzoncie pojawia się wojna państw Osi z Wielką Brytanią, angielska deklaracja może wciągnąć do wojny Polskę, gdyż uchodzi ona za sojusznika Anglii. Deklaracja ta nie narusza oficjalnie paktu o nieagresji z Niemcami z roku 1934, jednak przez Niemcy uznana została za wejście Polski do sojuszu mocarstw nieprzyjacielskich. Może to mieć dla Polski fatalne skutki. W wojnie na dwa fronty szuka się najpierw przeciwnika słabszego, aby go wyeliminować, a w tym przypadku jest nim właśnie Polska. J tak wojna światowa może rozpocząć się jako wojna niemiecko-polska”.

    W rozdziale ostatnim napisałem:

    „Z wojny między Europą Zachodnią a Europą Środkową jedynie Rosja wyjdzie zwycięsko.

    Aby uniknąć wojny z Niemcami, Polska powinna odwołać się do pośrednictwa sprzymierzonych i zaprzyjaźnionych z Niemcami. Państwem takim jest przede wszystkim Italia mająca z Niemcami wspólne interesy i którym nie jest obojętne, czy tama oddzielająca Rosję od Europy, utworzona przez Polskę i Rumunię, zostanie przerwana. Również Japonia, zainteresowana jest nienaruszalnością Polski, gdyż silna Polska absorbowałaby znaczną część sił rosyjskich, odciągając je od dalekiego wschodu” (str. 108).

    Książka została skonfiskowana. Wyłapano prawie wszystkie jej egzemplarze; uratowało się zaledwie kilka. Jeden z nich jest w moim posiadaniu.

    Złożyłem w sądzie skargę na konfiskatę. Sprawa została przeprowadzona w lipcu 1939 roku przy drzwiach zamkniętych. Broniłem jednego rozdziału za drugim; gdy doszedłem do fragmentu „Skutki wsparcia przez Rosję Sowiecką”, nerwy odmówiły mi posłuszeństwa i wybuchnąłem płaczem.

    Był to chyba najcięższy okres w moim życiu. Gdy nocą docierał do mnie odgłos maszerujących oddziałów, ściskało mi się serce, gdyż boleśnie odczuwałem zbliżającą się katastrofę. W mojej wyobraźni przesuwały się obrazy oczekującej nas klęski, muszę jednak przyznać, że rzeczywistość przerosła wszystko, co mogła sugerować najbujniejsza wyobraźnia.

    Wiadomo, jakie skutki pociągnęła za sobą nasza polityka w roku 1939; zwalczałem ją i przeciwstawiałem jej koncepcję zbrojnej neutralności podczas wojny Niemiec przeciw Zachodowi. Zbrojna neutralność miała nie dopuścić do przemarszu wojsk rosyjskich przez nasze terytorium. Taka nasza postawa leżała w interesie Niemiec i dla zachowania tej neutralności Niemcy udzieliłyby nawet pomocy. Mówiłem o tym i pisałem: „Nasza armia w wojnie z armią niemiecką to une quantite negligeable, nie będąca w stanie oprzeć się atakowi dłużej niż przez dwa tygodnie; jednak ta sama nasza armia, walcząca w razie nieposzanowania naszej neutralności przez Rosję, z pomocą niemiecką, wspierana przez fachowe niemieckie dowództwo, przy użyciu dostarczonych przez Niemcy czołgów i samochodów i przy pomocy niemieckich instruktorów – byłaby potężną siłą, zapewniającą zwycięstwo na wschodzie.

    Źródło :

    „Tragiczne manowce” próby przeciwdziałania katastrofom narodowym 1939-1945, Gdańsk 1995, s. 19-24 i 35-38

    Władysław Studnicki
    Z Wikipedii

    Władysław Gizbert-Studnicki (ur. w 1867 w Dyneburgu – zm. 1953 w Londynie), polski polityk i publicysta orientacji proniemieckiej.

    W młodości był działaczem II Proletariatu, za działalność socjalistyczną zesłany na Syberię. Po powrocie z zesłania wszedł do władz Polskiej Partii Socjalistycznej. Przeszedł następnie do ruchu ludowego, by ostatecznie stać się ideologiem ruchu narodowego. Porzucił jednak endecję, zrażony jej rusofilstwem.

    W 1904 napisał książkę Od socjalizmu do nacjonalizmu, gdzie przedstawił przyczyny zmiany swoich poglądów. W 1910 wydał Sprawę polską, w której głosił potrzebę odbudowy niepodległej Polski w oparciu o państwa centralne. Wysunął wówczas koncepcję tzw. trializmu, czyli poszerzenia austro-wegierskiej unii realnej o trzeci człon, którym miało być odbudowane państwo polskie. Był zwolennikiem rozbicia Rosji, która okupował 80 % terytorium I Rzeczypospolitej (w granicach z 1772). Stał się jednym z najwybitniejszych przedstawicieli orientacji proniemieckiej.
    10 maja 1916 spotkał się z generał-gubernatorem Hansem von Beselerem, któremu przedłożył projekt powołania niepodległej Polski, ze wschodnią granicą na Dźwinie i Berezynie, z zachowaniem zachodniej granicy Kongresówki z Niemcami z 1815. 21 lipca 1916 założył Klub Państwowców Polskich. Nazywany był jednym ze współautorów aktu 5 listopada, mocą którego utworzono Królestwo Regencyjne. Wszedł do 25 osobowej Tymczasowej Rady Stanu.

    W II Rzeczypospolitej poświęcił się działalności publicystycznej, wydając szereg książek, m. in. w 1935 System Polityczny Europy a Polska, która to praca wywołała w 1936 niepokój samego Wiaczesława Mołotowa.

    W 1938 wydał książkę Kwestia Czechosłowacji a Racja Stanu Polski, a w czerwcu 1939 Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej, gdzie prognozował izolowaną wojnę Polski z Niemcami i niewykonanie zobowiązań sojuszniczych wobec RP przez Wielką Brytanię i Francję. Książka została pozbawiona debitu w Polsce, a jej nakład skonfiskowany.

    W październiku 1939 napisał do władz III Rzeszy Memoriał w sprawie odtworzenia Armii Polskiej i w sprawie nadchodzącej wojny niemiecko – sowieckiej, w którym postulował odtworzenie Wojska Polskiego, które w sojuszu z Wehrmachtem miało wyzwalać narody ZSRR.

    20 stycznia 1940 napisał w Warszawie i wystosował Memoriał dla Rządu Niemieckiego w sprawie polityki okupacyjnej w Polsce, w którym protestował przeciwko nazistowskim metodom terroru i oskarżał niemieckie czyny w Polsce.
    Wyjechał do Berlina i z memoriałem dotarł do Goebbelsa.
    Jednak został aresztowany przez Gestapo, po czym internowany w sanatorium w Neubabelsbergu.
    Zwolniono go po klęsce Francji. 6 sierpnia 1940, uzyskał zezwolenie na powrót do Warszawy.
    Podtrzymywał tam nadal kontakty z władzami okupacyjnymi, wykorzystywał je także do krytyki działań niemieckich wobec Polaków oraz do interwencji, niejednokrotnie skutecznych, w sprawach osób uwięzionych.
    Jego petycje zostały zignorowane. 10 lipca 1941 ponownie aresztowany przez Gestapo; uwięziony na Pawiaku, gdzie przebywał w więzieniu ponad rok.
    Został zwolniony w wyniku interwencji Maurycego Stanisława Potockiego 15 sierpnia 1942.
    Niezrażony, propagował wciąż ideę polsko-niemieckiej współpracy politycznej i wojskowej.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Studnicki

  28. JerzyS said

    Józef Kossecki, Tajemnice mafii politycznych.

    „”….Z chwilą pokonania Niemiec następuje zwrot w polityce angielskiej. Niemcy są pokonane, zdezorganizowane i osłabione. Przestają więc być kandydatem na hegemona Europy, zwycięska jest natomiast Francja i ona właśnie jest w tym czasie głównym mocarstwem na kontynencie europejskim. Polska jest wówczas naturalnym sojusznikiem Francji, która zresztą popiera Polskę na konferencji wersalskiej. Silna Polska stanowiłaby zbyt wielkie wzmocnienie bloku francuskiego, Anglia zatem zgodnie z podstawową zasadą swej polityki musi dążyć do osłabienia Polski.

    Jeszcze podczas I wojny światowej Neville Chamberlain /ten sam, który wsławił się później układem monachijskim/ na jakimś bankiecie rozmawiał z Dmowskim.

    Dmowski jak zwykle, korzystając z okazji, starał się przekonać angielskiego polityka o tym, że zbudowanie silnej Polski leży w interesie Wielkiej Brytanii.

    Chamberlain odpowiedział mu jednak twardo,
    że jest w błędzie, gdyż interes angielski wymaga,
    aby Niemcy miały swobodne pole dla swej ekspansji na wschód,
    a silna Polska przeszkadzałaby im w tym.

    Chamberlain nie piastował jeszcze wówczas żadnego kierowniczego stanowiska w polityce brytyjskiej i dlatego mógł sobie pozwolić na tego rodzaju szczerą wypowiedź, która zresztą była tylko odbiciem perspektywicznych koncepcji polityki brytyjskiej w stosunku do Polski.

    Z tego punktu widzenia jest rzeczą zupełnie zrozumiałą, że już w Wersalu premier brytyjski Lloyd George nie dopuścił do przyznania Polsce Gdańska, całości Śląska i Mazur.

    W rozgrywkach wewnętrznych w Polsce Anglia stawiała na obóz Piłsudskiego. W okresie gdy Piłsudski wycofał się z oficjalnego życia politycznego i zajmował się działalnością spiskową podczas swego pobytu w Sulejówku, odwiedzali go tam zarówno poseł brytyjski Max-Muller, jak i brytyjski attache wojskowy, Clayton.

    Po zwycięstwie Piłsudskiego w 1926 r. zarówno w Polsce, jak i w radzieckich sferach dyplomatycznych panowało przekonanie, że za zamachem Piłsudskiego stała Anglia.

    Faktem jest, że jak dotychczas nie udało się historykom znaleźć wystarczających źródłowych potwierdzeń powiązań obozu Piłsudskiego z Anglią, ale tu właśnie przychodzi z pomocą metoda analizy cybernetycznej.

    Aby zrozumieć podwójne tajne sterowanie, które w badanym okresie stosowała Anglia w stosunku do Polski, trzeba najpierw zanalizować potencjały, którymi wówczas dysponowały najważniejsze państwa na kontynencie europejskim. „

  29. JerzyS said

    Ponieważ dla wielu analiza cybernetyczna nadal pozostaje Czarną Magią,
    podaję informacje , bez wskazywania wniosków.
    Wnioski wyciąga każdy sam. Łatwiej oczywiście temu kto zna metody pracy które stosuje „Biały wywiad”

    „dr. Krzysztofa Kaczmarskiego „Aparat represji PRL wobec masonerii” – Gdańsk, 27 kwietnia 2005 r.
    Dnia 27 kwietnia br. w sali wystawowo-konferencyjnej gdańskiego Oddziału IPN odbył się wykład dr. Krzysztofa Kaczmarskiego (naczelnika Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Rzeszowie) poświęcony działaniom aparatu represji wobec masonerii w Polsce Ludowej. Był to kolejny wykład otwarty z cyklu „Z materiałów IPN”.

    W pierwszej części wystąpienia prelegent przedstawił dzieje polskiej masonerii w okresie międzywojennym.
    Wskazał na jej duże wpływy w życiu politycznym, zwłaszcza po przewrocie majowym: na 16 rządów „pomajowych” – premierami 13 byli masoni.
    Dekret prezydenta Ignacego Mościckiego z 22 XI 1938 r. de facto nie dotyczył największej i najstarszej polskiej obediencji wolnomularskiej – Wielkiej Loży Narodowej Polski.”

    „Panuje co do tego zgodna opinia, że musi istnieć jakiś najwyższy czynnik ściśle zakonspirowany, który koordynuje nadrzędnie akcje wolnomularstwa. Czynnik ten musi być ponad najwyższymi czynnikami kierowniczymi poszczególnych krajów – raczej ujawnionymi, przynajmniej częściowo, i tym samym nadawać ton całej akcji masonerii.
    Wedle zgodnych opinii ten najwyższy czynnik znajduje się obecnie w Stanach Zjednoczonych Ameryki i stamtąd też poszczególne krajowe organizacje masońskie różnych obrządków otrzymują wskazówki i impulsy, którym muszą się bezwzględnie podporządkować.
    Agenturalność wolnomularstwa, wydatnie wzmocniona obowiązkową tajemnicą, nie ulega wątpliwości i czyni je zasadniczo organizacją niebezpieczną, zwłaszcza w okresach wielkich napięć politycznych.”
    .
    Załączników 18
    1 egz. Adresat
    2 egz. aa
    Oprać. JS/EG. 1.3470.
    Kraków, dnia 25 października 1961 r.
    Tajne
    Egz. nr 1
    Informacja
    z akt IPN

    Przypominam , że w wojnie domowej masoneria rytu szkockiego poparła Piłsudskiego!
    ===========================================
    Ciągłość władzy od 1926 roku
    „W czasie procesu wyszło na jaw, że odczyty dla loży miał często prof. Kotarbiński. Jest faktem, że wolnomularze nie powierzają tego rodzaju zajęcia ludziom niegodnym ich zaufania, w czasie odczytu dekonspirują się bowiem, [gdyż ujawnia się] cały stan osobowy słuchaczy – członków loży. W aktach znaleziono również zazębienia, które prowadziły do Hipolita Gliwica, b[yłego] ministra przemysłu i handlu (nie żyje), który był mistrzem katedry loży matki „Kopernik” (loża najstarsza). Namiestnikiem (zastępcą) Gliwica był August Zaleski – dzisiejszy „prezydent” Polski w Londynie. U Gliwica znaleziono archiwum Wielkiej Narodowej Loży „Polska Zjednoczona”. Archiwum to zabrała „dwójka”. W późniejszym czasie owe dokumenty jako czynnik właściwy do tego rodzaju sprawy zabrało Min[isterstwo] Spraw Wewn[ętrznych] (odpowiednik w tym ministerstwie służby bezpieczeństwa). Co się stało dalej z tymi aktami – nie wiadomo, jest jednak faktem, że dla Służby Bezpieczeństwa w obecnym okresie mogły[by] mieć dużą wartość.

    Sprawę związków masonerii polskiej z Zachodem w okresie okupacji i wojnie obrazuje przykładowo osoba Henryka Kołodziejskiego. H[enryk] Kołodziejski przed wojną był dyrektorem Biblioteki Sejmowej.

    Uchodził wówczas za „szarą eminencję” – chodziła fama, że w jego gabinecie powstawały i upadały gabinety.

    Swoją pozycję zawdzięczał przede wszystkim związkom z masonerią.

    Podczas okupacji zrzucono na teren Polski z Anglii Józefa Retingera – znanego agenta politycznego wywiadu brytyjskiego. Retinger zwrócił się do adwokata [Stefana] Korbońskiego (tego samego, który w późniejszym okresie związany był ze [Stanisławem] Mikołajczykiem i z nim razem uciekł z Polski), który z kolei kontaktował się z Kołodziejskim. .

    Retinger – mason – bardzo szybko dogadał się z Kołodziejskim, co zdaje się miało duży wpływ na utworzenie po wyzwoleniu pierwszego gabinetu PRL, jeżeli zważy się na fakt, że Kołodziejski otwierał pierwsze po wojnie posiedzenie sejmu, a później piastował godność w Radzie Państwa.”
    z archiwów IPN
    ============================

    „Znamienne byly zmiany jakie musialy byc na zadanie amerykanskich kol
    finansowych wprowadzone do statu Banku Polskiego.
    Do rozporzadzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 13 pazdziernika 1927r.
    ,, o planie stabilizacyjnym i zaciagnieciu pozyczki zagranicznej” dolaczona zostala nastepujaca deklaracja rzadu:”Rzad oswiadcza , ze zgodnie z rozporzadzeniem z dnia 26 pazdziernika 1926 r. zrzekl sie prawa emisji biletow bankowych i ze nie bedzie ich wiecej emitowal.Bank Polski bedzie jedyna instytucja emisyjna.
    Na mocy obecnego statusu Bank Polski jakospolka akcyjna jest calkowicie niezalezny od rzadu. Rzad nie jest upowazniony do uzyskiwania zaliczek od banku, do emisjibiletow na pozyczki dla rzadu z wyjatkiem tych, ktore sie mieszcza wyraznie w granicach obecnie dozwolonych przez Status Banku” str.26
    Jerzy Zdziechowski – Skarb i pieniadz 1918- 1939

    Wojne to przegralismy w maju 1926. Zostało to potwierdzone 26 października 1926
    Od tego czasu straciliśmy kontrole nad Bankiem Polskim, finasami państwa i finansami armii w szczególności
    Od października nad kreacją polskiej waluty kontrole sprawował były

    ” Polska musiała na trzy lata przyjąć amerykańskiego doradcę (był nim Charles Dewey), mianując go członkiem rady Banku Polskiego”
    ” były wiceminister skarbu USA – mianowany został też doradca rządu polskiego i jednocześnie pełnił rolę członka Rady Banku Polskiego”

    ” Przyjazd doradcy Banku Polskiego Charlesa DEWEYA
    Warszawa, 21 listopada 1927 r.

    O godz. 21,50 przybył do Warszawy doradca Banku Polskiego pan Charles DEWEY w towarzystwie żony i syna oraz sekretarza pana Gilberta DURANDA.
    Na dworcu pana DEWEYA powitali wiceminister skarbu dr Tadeusz GRODYŃSKI, dyrektor Banku Polskiego Władysław MIECZKOWSKI, dyrektor Stanisław KARPIŃSKI i inni przedstawiciele sfer bankowych stolicy.
    W salonach recepcyjnych dr GRODYŃSKI przedstawił pana DEWEYOWI zebranych a następnie szanowny gość wraz z otoczeniem udał się samochodem do Pałacu Sobańskich w Alejach Ujazdowskich, gdzie zamieszka.”

  30. Wosiu said

    Re29/JerzyS

    Zawsze się człowiek czegoś nowego dowie.

    Czyli Polska była w czarnej dupie od roku 1926…

    A tak naprawdę była od XVII wieku i odtąd jest tylko coraz gorzej. Głównie za sprawą przyjęcia i rozhodowania pasożydów, co jest wielką winą Polaków wobec siebie i wobec świata. Polacy to jednak naiwni i łagodni ludzie*

    Mało się mówi o tym, że jakaś potężna konspiracyjna siła działała długo przed oficjalnym powstaniem illuminactwa i masonerii i za główny cel do wyeliminowania obrała sobie w XVII wieku Polskę. Wszystkie te tajne konszachty między Francją, Szwecją, buntownikiem Chmielnickim, Turcją, Rosją… Zakłamana historiografia mówi o tzw. Potopie Szwedzkim, kiedy Polska walczyła wtedy na kilka frontów ze Szwecją, Rosją, buntownikami ukraińskimi, Tatarami, Siedmiogrodem i Turcją…. Co na skutek ogromnych strat ludzkich i materialnych, przetrąciło kręgosłup Polsce i skazało ją na upadek w XVIII wieku.

    Szkoda, że Sejm Polski po tzw. Potopie Szwedzkim nie przyjął propozycji ekspulsji Żydów z Polski, masowo kolaborujących z wszelkimi wrogami. Albo też szkoda, że Czarniecki nie przejął władzy dyktatorskiej w Polsce, wydaje się, że miałby na to szanse… Tylko że umarł w dziwnych okolicznościach, zdaje się przez otrucie….

    Z prawdziwej analizy historycznej można wyciągnąć wniosek, że jakaś potężna siła konspiracyjna mająca wiedzę z niekonwencjonalnych źródeł, również wiedzę o możliwej przyszłości, planująca swoje działania na setki lat naprzód, uznała kiedyś Polskę i Polaków za swoją główną przeszkodę na przyszłość….

    I to by się zgadzało.

    * To tak dla śmiechu: „Polacy to łagodni ludzie” to polski tytuł noweli SF jakiegoś amerykańskiego autora z lat 50-60-tych, gdzie Polacy zdominowali świat, i wcale nie są tacy łagodni…. Teraz nie jestem w stanie tego odszukać w necie, pewnie nie ma, ale jakby ktoś coś znalazł, byłoby miło.

  31. Kapsel said

    Ci cholerni cudzoziemcy – Polacy w bitwie o Anglię

  32. Tomek-Kolejarz said

    Aż się chce rzec „nihil novi sub sole”. Dotychczas poglądy takie jak autor artykułu konsekwentnie wygłaszały osoby przedstawiane przez merdia jako oszołomy – mam na myśli ś. p. dokora Dariusza Ratajczaka i Janusza Korwina-Mikke. Z osób nieuznanych za oszołomów przejściowy sojusz z Niemcami jako alternatywę dla beznadziejnej walki wrześniowej prezentował również ś.p. prof. Paweł Wieczorkiewicz, ale takowa wypowiedź padła w emitowanym późnym wieczorem programie, więc właściciwe to tak jakby nigdy nie ujrzała światła dziennego. Ludzie są więc nadal ogłupiani fałszywą wersją historii, a jak powszechnie wiadomo „fałszywa historia jest matką (mistrzynią) fałszywej polityki”.

    Re 10

    Fakty są zupełnie inne niż gdybania szanownego kolegi. W 1935 roku Piłsudski proponował Francji wspólną prewencyjną wojnę z Niemcami Hitlera. Francuzi odmówili, a dziad nie odważył się na samodzielny atak. Wiadomo, że armia polska jeszcze w 1935 roku była potężniejsza od Wermachtu. Po pełnej mobilizacji Wojska Polskiego Wermacht zostałby raczej rozniesiony na strzępy, należałoby tylko zapewnić sobie zyczliwą neutralność ZSRR. Inne alternatywy to sojusz z ZSRR (Stalin bardzo ładnie potraktował swoich czechosłowackich sojuszników w 1948 roku) lub w 1938 roku sojusz z Czechosłowacją, z którą lubiliśmy się z wzajemnością jak pies z kotem, więc choć rozsądny to zapewne nie doszedłby do skutku w wyniku wzajemnej nieufności i niechęci. Ostatnia alternatywa to kapitulacja wobec Niemiec. Czechosłowacja poddała się i od Niemców nie ucierpiała jak Polska.

    Re 11

    Otóż kolega raczy się mylić. W przedwojennej Polsce żył sobie prof. Władysław Studnicki-Gizbert, który w książce napisanej wiosną 1939 roku przewidział dokładnie los Polski. Uważał on mianowicie, że Francuzi i Brytyjczycy nas zdradzą i zostawią na pastwę Niemiec, które (o ile dobrze pamiętam to też prorokował) w porozumieniu z ZSRR nas do szczętu pokonają na polu bitwy i będą prowadzić dotkliwą okupację. Studnicki bał się, że jak Niemcy ostatecznie przegrają z ZSRR pozbawione wsparcia Polski to Spora część Europy w tym Polska wpadnie w łapy Stalina. Odsyłam na portal konserwatyzm.pl gdzie jest dużo tekstów na temat osoby i poglądów Studnickiego. Osobiście cenię go za trafną diagnozę w 1939 roku, ale poza tym nie zgadzam się z jego poglądami. Studnicki był maniakalnym rusofobem i na swój sposób idealistą – uważał, że nie ma żadnej alternatywy dla sojuszu z Niemcami i nigdy nawet nie przyszło mu na myśl, że sytuacja może zmienić się tak, że najlepszym wyjściem dla Polski byłoby sukinsynstwo i wbicie Niemcom bagnetu w plecy.

    Re 13

    Kolega raczy mylić fakty. Alians Finlandii z III Rzeszą nastąpił dopiero po przegranej wojnie 1939/1940, kiedy osamotniona Finlandia dzielnie odpierała ataki Armii Czerwonej, wykazując się bohaterstwem i poświęceniem równym temu, jakie okazali nasi w 1939, jednocześnie armia marszałka Mannerheima okazała się być o wiele skuteczniejsza niż armia polska w 1939 roku. Według raportu OKW na dzień 17 września Polacy stracili 66 tysięcy zabitych i prawie ćwierć miliona wziętych do niewoli, Niemcy ledwie 17 tysięcy zabitych i jakieś drugie tyle wziętych do niewoli. Bilans wojny zimowej Finlandii z ZSRR pokazał pyrrusowość zwycięstwa sowietów. Sami przyznają, że stracili ponad dwieście tysięcy zabitych i tysiące wziętych do niewoli, którzy po zakończeniu wojny i uwolnieniu przez Finów trafili do łagrów. Finowie stracili ledwie 25 tysięcy ludzi. Naturalnym więc było, że Finowie zaangażowali się po stronie Hitlera w 1941 roku. Faktycznie na cztery prawie lata odzyskali utracone terytoria. W 1944 roku wobec klęsk Hitlera ruszyli na Niemców i uratowali, ale tylko formalną odrębność od ZSRR. Stracili ponownie sporne terytoria i stali się krajem częściowo zależnym od ZSRR (dokładnie nie znamy warunków pokoju i ustalonej zależności, bo traktat z 1945 roku miał część niejawnych postanowień). Nie na darmo mówiło się o tzw, finlandyzacji. Dobrze Finom to było za czasów carskich. Car Aleksader zafundował Polakom Królestwo Kongresowe, a Finom Wielkie Księstwo Finlandii. Finowie nigdy nie dali się podburzyć do bezsensownych buntów i zakres ich swobody stopniowo ulegał zwiększeniu. Nastąpił niebywały rozwój języka i kultury fińskiej. Finowie do dziś stawiaja pomniki tego cara i nazywają ulice imieniem Aleksandra. Niepodległość uzyskali po upadku carskiej Rosji. Część etnicznie fińskich terytoriów i tak pozostała w składzie Rosji Radzieckiej. Wraz z utworzeniem ZSRR utworzono Karelo-Fińską SRR, która po pewnym czasie na prośbę jej władz weszła w skład RFSRR. Dziś Karelia to autonomiczna republika Federacji Rosyjskiej.

    Ad 15

    Trafna wypowiedź. Od siebie dodam jeszcze tylko, że Polacy są wychowaniu w bardzo fałszywej wizji romantycznego patriotyzmu, że mamy ginąć za ojczynę, czy też za waszą i naszą wolność. Powinniśmy raczej wychowywać kolejne pokolenia według bardzo realistycznych słów generała Pattona – ” w wojnie nie chodzi o to, żebyś zginął za swoją ojczyznę, ale o to, żeby tamten sukinsyn zginął za swoją”.

    Ad 18

    Niestety wygrana nie była możliwa. Nasza armia nie została w pełni zmobilizowana i nie przeszła modernizacji technicznej i taktycznej. Lotnictwa mieliśmy za mało i gorsze od niemieckiego.Bombowce Łoś były znakomite, ale brakowało nam dobrych myśliwców. Przydałoby się takich kilkaset, żeby marzyć o pokonaniu Luftwaffe. Jedyną nadzieją pozostawałby łut szczęścia w postaci pogody uniemożliwiającej działania Luftwaffe, ale wrzesień był pogodny, suchy i słoneczny. Czołgów mieliśmy około 900, z czego około 2/3 to lepsze od niemieckich PZKW I i II brytyjskie Vickersy, TP-7 (zmodernizowany przez Polaków Vickers) i francuskie R-50, TK i TKS to przestarzałe rupcie. Niemcy mieli około 3000 czołgów, ale tylko około 1/3 dorównywało polskim (chodzi o PZKW III i IV oraz czołgi przejęte po armii czechosłowackiej). Niestety bez sensu rozdzielono je pomiędzy jednostki piechoty i nie odegrały większej roli, choć w nielicznych starciach z czołgami niemieckimi na jeden zniszczony polski czołg przypadało średnio 2,5 zniszczonych niemieckich. Jedyna zwarta brygada pancerna płk. Maczka nie przegrał podczas kampanii żadnej bitwy z czołgami niemieckimi, ale musiałoby ich być więcej. Brakowało nam także pociągów pancernych i brygad kawaleri takich jak wołyńska, która dzielnie walczyła pod Mokrą niszcząc około 80 niemieckich czołgów. Hitler wpadł wówczas w szał i stwierdził, że jeszcze kilka takich bitew, a cały Blitzkrieg stałby się niemożliwy. Co najwyżej mogliśmy tylko doprowadzić do większych strat Niemiec jak Finlandia w wojnie zimowej z ZSRR, ale i tak przegralibyśmy.

    Władze Polski zdawały sobie częściowo sprawę z powagi sytuacji. Sam Piłsudski po zawarciu paktów o nieagresji kolejno z ZSRR i potem z Rzeszą powiedział, że „siedzimy na dwóch stołkach, ale wiecznie na nich się nie utrzymamy”. Beck zaś po swoim słynnym przemówieniu, w którym ryczał z sejmowej mównicy, że honor jest najważniejszy i od Baltyku odepchnąć się nie damy, stwierdził w kularach w chwili rozsądku, iż „chyba właśnie zgubiłem Polskę”.

    Ad 23

    Władze Republiki Weimarskiej chyba nie wiedziały o współpracy Piłsudskiego z wywiadem kajzerowskich Niemiec i ustaleniach pomiędzy nim a Harrym grafem von Kesslerem, oficerem niemieckiego wywiadu. Hitler i czołowi naziści już raczej zostali przez Abwehrę o tym poinformowani, stąd zapewne takie słowa. Zresztą do roku 1938 Polska sanacyjna realizowała niewątpliwie politykę nie szkodzenia Niemcom. Wyjątki w tej polityce stanowiły powstanie wielkopolskie i powstania śląskie, ale wynikało to z braku pełnej władzy obozu Piłsudskiego, który wściekał się o te powstania. Po śmierci Piłsudskiego zabrakło konsekwencji w polityce sanacji i stąd zdziwienie Ribentoppa, Mussoliniego i Japończyków odmową Polaków przystąpienia do paktu antykominternowskiego w 1937 roku i późniejszymi poczynaniami Polaków.

  33. Kazek said

    AD 27 .Przeanalizujmy tezy Studnickiego:

    l. Polska ze swymi Kresami Wschodnimi – stałym punktem spornym między Rosją a Polską – będzie musiała się przeciwstawić Rosji i dążyć do porozumienia z Niemcami.

    2. Polska ze swoimi Ziemiami Zachodnimi będzie zagrożona przez Niemcy i musi dążyć do przymierza z mocarstwami zachodnimi.

    3. Polska ze swymi Kresami Wschodnimi i Ziemiami Zachodnimi będzie zagrożona rozbiorami.

    4. Pozbawiona terenów wschodnich i zachodnich, a przez to bardzo osłabiona, Polska nie może istnieć jako państwo.

    Polska nie ma już kresów wschodnich powinna więc dążyć do przymierza z mocarstwami zachodnimi ale te nie bardzo interesują sie Polską więc opierając się na logice punktu pierwszego , powinna dążyć do porozumienia z Rosją.

    Wszystkim ,którzy wierzą w Żyda Wszechmogącego chciałbym powiedzieć ,że w USA na niektórych uniwersytetach jeszcze w latach 50 obowiązywał „numerus clausus” dla Żydów.

  34. JerzyS said

    Architekci i murarze II wojny światowej:

    „Dozorcy bankowi Polski i Rumunii wymieniają doświadczenia
    Rumuński minister finansów Mihai POPOVICI wydał 5 czerwca wieczorem obiad na cześć bawiącego w Bukareszcie doradcy (dozorcy raczej) finansowego Banku Polskiego pana Charlesa DEWEYA. Uprzednio pan Dewey przyjęty został przez prezesa Rady Ministrów Iuliu MANIU i odbył szereg rozmów z doradcą technicznym Rumuńskiego Banku Narodowego panem Charlesem RISTEM.
    Tematem rozmów w stolicy Rumunii były z pewnością problemy związane z wykorzystaniem znacznej stabilizacyjnej pożyczki dolarowej, którą udzieliło konsorcjum banków amerykańskich i francuskich.”
    http://laurahuta.blogspot.com/2012/05/dozorcy-bankowi-polski-i-rumunii.html

  35. JerzyS said

    W II RP zmieniło się 10 szefów Oddz.II

    Kto na tym zyskał kto na tym tracił?

  36. JerzyS said

    Ciągłość władzy

    W każdym poważnym państwie ciągłość władzy zapewnia szef wywiadu i kontrwywiadu.

    Natomiast w II RP i PRL była to osoba Henryka Kołodziejskiego,
    który przed wojną był dyrektorem Biblioteki Sejmowej.

    Uchodził wówczas za „szarą eminencję”
    – chodziła fama, że w jego gabinecie powstawały i upadały gabinety.

    Swoją pozycję zawdzięczał przede wszystkim związkom z masonerią.

    Podczas okupacji zrzucony na teren Polski z Anglii Józef Retinger – znany agent politycznego wywiadu brytyjskiego,
    zwrócił się do adwokata [Stefana] Korbońskiego (tego samego, który w późniejszym okresie związany był ze [Stanisławem] Mikołajczykiem i z nim razem uciekł z Polski), który z kolei kontaktował się z Kołodziejskim. .

    Retinger – mason – bardzo szybko dogadał się z Kołodziejskim, co zdaje się
    miało duży wpływ na utworzenie po wyzwoleniu pierwszego gabinetu PRL,
    eżeli zważy się na fakt, że
    Kołodziejski otwierał pierwsze po wojnie posiedzenie sejmu, a
    później piastował godność w Radzie Państwa.”

  37. Kazek said

    RE:32 Dobry komentarz jednak co do tzw. wojny prewencyjnej to czytałem,że to mit stworzony już po wojnie przez Piłsudczyków.

  38. JerzyS said

    Piłsudski uważał , że potrzebna jest tylko taka armia która potrafi skutecznie walczyc z polskimi obywatelami.
    Wypracowany przez gen. Rozwadowskiego plan przeniesienia fabryki broni do Polski storpedował.
    Nowo wybudowany Radom pracował na poł gwizdka. Dzieki temu , ani broni , ani silnego przemysłu prywatnego nie mieliśmy.
    Podczas ewentualnej wojny prewencyjnej z Niemcami mamy pewne uderzenie w Rosji i Anglii.
    Wielką naiwnością jest liczyć, że oba te kraje pozwolą zmienić układ sił w Europie

    „ntoni Położyński w książce
    „Marszałek Józef Piłsudski odbrązowiony”
    pisze:
    Na początku grudnia 1918 zaszło tragiczne w skutkach dla Polski wydarzenie, które zostało przemilczane przez ludzi od tworzenia legendy o Piłsudskim.
    Po największym koncernie przemysłowym Krupp w Niemczech, na drugim miejscu była Skoda w Czechosłowacji. Cały jej produkt zbrojeniowy podczas wojny szedł na zaopatrzenie armii austriackiej i częściowo Niemiec. Niespodziewane przez nikogo zakończenie I wojny światowej spowodowało, że Skoda i inne fabryki w Czechosłowacji zostały z olbrzymimi zapasami uzbrojenia. Powstał problem, co z tym zrobić. Po przegranej wojnie, główni odbiorcy Austria i Niemcy mają zabronione Traktatem Wersalskim wszelkie zbrojenia.
    Rząd czeski widział tylko możliwości sprzedaży choć części tego uzbrojenia do nowo odrodzonej Polski, obrabowanej ze wszystkiego przez zaborców. Z czasu wojny dyrekcja Skody, produkująca różnego rodzaju broń, dobrze znała polskiego generała w armii austriackiej gen. Rozwadowskiego, który obecnie jest w Polsce, w armii polskiej. Podczas wojny gen. Rozwadowski często bywał w fabryce Skody, zamawiając dla arii austriackiej działa, jako wybitny oficer, znawca artylerii. Wobec tego Czesi zdecydowali się nawiązać kontakt z gen. Rozwadowskim.

    Do spotkania doszło w Krakowie na początku grudnia 1918. …
    Dyrektor Skody zaproponował Polsce do kupienia takie towary jak: działa artyleryjskie (wszystkich rodzajów), karabiny maszynowe i ręczne, pojazdy mechaniczne do transportu wojska, samochody pancerne, sprzęt łączności, saperki, mundury i obuwie wojskowe. Warunki zakupu po cenie kosztów produkcji i dogodnym kredycie na wieloletnie spłaty. … Dyrektor Skody niezależnie od proponowanej transakcji handlowej, wysunął propozycję otwarcia w Polsce filii fabryki Skody, do produkcji uzbrojenia wojskowego do użytku krajowego i na eksport, jak również produkcję towarów przemysłu cywilnego (maszyn i narzędzi dla rolnictwa i wyposażenia dla fabryk krajowych). Ta druga propozycja współpracy Czechosłowacji z Polską na płaszczyźnie przemysłowej miała stokrotnie większe znaczenie dla Polski niż zakup uzbrojenia. To otwierało Polsce kolosalne możliwości przemysłowego rozwoju. Za jedną fabryką przyszłyby następne. … Gen. Rozwadowski był głęboko przejęty tymi propozycjami. Uważał, że otwierają przed Polską nieoczekiwane możliwości rozwoju pod względem gospodarczym, wojskowym i politycznym. Widział i oceniał ważność na przyszłość bliskiej współpracy z sąsiadem na południu.
    Gen. Rozwadowski zapewnił delegację czeską, że propozycje ich są bardzo realne i korzystne dla obu państw.
    Po przeprowadzeniu rozmów w Piłsudskim i rządem, poda datę telefonicznie, kiedy odbędzie się w Warszawie konferencja obu stron.
    Gen. Rozwadowski był w 100% pewny, że propozycje czeskie będą w pełni zaakceptowane przez rząd i Piłsudskiego.
    Ale o dziwo, kiedy Rozwadowski zreferował propozycje delegacji czeskiej Piłsudskiemu, w obecności premiera Moraczewskiego, to Moraczewski powiedział:
    „nam uzbrojenie i wojsko nie jest potrzebne, nam potrzebna jest policja do pilnowania w kraju porządku i damy sobie radę bez pomocy Czechów”.
    Piłsudski zgodził się z orzeczeniem premiera, obaj ci panowie wyszli z tej samej szkoły socjalistów- rewolucjonistów. Państwem rządzi się twardą ręką przy pomocy policji.
    Rozwadowski o mało nie zemdlał z rozpaczy; jak dostał tę odpowiedź od czołowych przywódców władzy w Polsce.
    Z bólem serca i wstydem przekazał telefonicznie dyr. Skody tę odmowną odpowiedź.”
    ______________

  39. Brat Dioskur said

    Kazek z 37 ma racje!Rzeczywiscie pilsudczycy ze wszystkich stron napadani jako winowajcy za kleske wrzesniowej ,zeby czesciowo zneutralizowac ataki wymyslili na pniu legende o rzekomej checi Pilsuda interwencji w Niemczech. Oczywista bzdura.To wlasnie „marszalek” wyprowadzil III Rzesze z izolacji politycznej w 34′ i w rok pozniej mialby chec ja atakowac?

  40. Ad. 33

    „Wszystkim ,którzy wierzą w Żyda Wszechmogącego chciałbym powiedzieć ,że w USA na niektórych uniwersytetach jeszcze w latach 50 obowiązywał “numerus clausus” dla Żydów.”

    – Może coś bliżej? To warto wiedzieć. Na jakich uczelniach? A może jakiś link?

  41. p.e.1984 said

    Abbeville’1939 a wojna obronna II RP – zdrada, czy realizm?

  42. JerzyS said

    Największa klęska II Oddziału

    O pakcie Ribentropp – Mołotow wiedział “cały świat” – oprócz Polaków!
    To była największa klęska II Oddziału!

    Już 24 sierpnia 1939 treść tajnego protokołu była znana rządowi Stanów Zjednoczonych.
    Francuzi uzyskali tę informację już 25 sierpnia

    W Tallinnie i Rydze
    Już 26 sierpnia wiedział o nich poseł łotewski w Berlinie Edgars Krieviņš (Edgar Kreewinsch,
    oraz szef wywiadu estońskiego ppłk Richard Maasing

    Jedynie rząd Polski (minister Józef Beck) i jego wywiad (płk. dypl. Józef Smoleński) byli jak dzieci we mgle,
    kompletnie nieświadomi nazistowsko-sowieckich uzgodnień.
    Alianci zataili wszelkie na ten temat informacje by zachęcać rząd Polski do wojny z Niemcami.

  43. […] Email […]

  44. p.e.1984 said

    Piotr Zychowicz: Pakt Ribbentrop-Beck. Ofensywa propagandowa agentury niemieckiej czy niewinne fantazjowanie?

  45. […] (opublikowany tu) przytaczam wyłącznie we fragmentach pokazujących poziom świadomości historyczno-politycznej […]

  46. […] (opublikowany tu) przytaczam wyłącznie we fragmentach pokazujących poziom świadomości historyczno-politycznej […]

  47. […] (opublikowany tu) przytaczam wyłącznie we fragmentach pokazujących poziom świadomości historyczno-politycznej […]

Sorry, the comment form is closed at this time.