Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    mistrzYoda o Traditionis Custodes
    Wladca o Klęska ministra Niedzielskiego…
    Tralala o List przełożonego generalnego…
    revers o Będziemy mieli dokumenty, jak…
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    ajmar o Będziemy mieli dokumenty, jak…
    Waldek o Będziemy mieli dokumenty, jak…
    revers o Wolne tematy (53 – …
    Maverick o Służby coraz chętniej przegląd…
    Zenon_K o List przełożonego generalnego…
    carlos o Szprycowanie ponad podziałami
    realista o Klęska ministra Niedzielskiego…
    Majster o Będziemy mieli dokumenty, jak…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Liturgia u Ojców Kabotynów

Posted by Marucha w dniu 2012-09-07 (Piątek)

Przyjaciel redakcji [chodzi o witrynę Kronika Novus Ordo – admin], dr Tomasz Dekert poszedł był sobie na Mszę świętą, a trafił na masówkę dla załogi. I nie wie, co ma z tym teraz zrobić!

Suma w niewielkiej wiejskiej parafii. Rozpczyna się Msza, gra akustyczna gitara, męski i żeński głos śpiewają w harmonizowanym duecie jakąś rzewno-sentymentalną religijną piosenkę, jedną z takich, przy których człowiek myśli: jeszcze trochę tych słodkości i mnie zemdli. Ale nic to, nawet ładnie, jeszcze nic się nie dzieje. Wychodzi ksiądz z asystą, dalej wydaje się, że wszystko gra. Ksiądz robi Znak Krzyża (choć nie jesteśmy z żoną już teraz pewni, czy rzeczywiście go zrobił), mówi: „Miłość Boga Ojca itd.”, ciągle nic nie zapowiada katastrofy. Ale po „I z duchem twoim”, nagle ksiądz wychodzi z prezbiterium, wyciąga z ambonki mikrofon bezprzewodowy i zaczyna gadać.

Mówi, że tak się złożyło, iż w dekanacie są dzisiaj trzy duże uroczystości. Dowiadujemy się dalej z tego gadania, że właśnie tą Mszą rozpoczyna się plener malarski imienia pewnego księdza-artysty, który był niegdyś proboszczem tej parafii. To jest jedna z tych „uroczystości”, o innych już potem bezpośrednio nic nie ma, choć wydaje się, tak spomiędzy wierszy, że drugą były gminne dożynki. Wspomniany plener, którego jednym z głównych organizatorem jest aktualny proboszcz (tzn. ten facet z mikrofonem) gromadzi specjalnie zaproszonych artystów, których nazwiska – jak zapowiada mówca – zostaną za chwilę przed głównego organizatora odczytane (bo, jak mówi ks. proboszcz: „mamy czas”).

Ale zanim dochodzi do odczytania listy zaproszonych gości, zostajemy uczęstowani wywodem proboszcza na temat siebie samego jako organizatora tak świetnej imprezy („a ja nigdy w rękach pędzla nie miałem, wiecie?”), przeplatanym głupawymi anegdotkami i wycieczkami w stronę publiczności („a ty, Jasiu, pamiętasz jak to czy tamto, nie?”, albo: „w pani wójt [obecnej „na sali” – TD] to ja się kocham, ale ona mi ciągle mówi, że ma już męża”); po drodze zostają jeszcze wyciągnięci z ławek: sołtys (chyba) i wspomniana pani wójt (na pewno), z których każde zostaje przez księdza zmuszone do wygłoszenia okolicznościowego speechu, przerywanego zresztą ciągle przez celebransa różnymi równie okolicznościowymi wtrętami.

Aaaaa, byłbym zapomniał, większość osób, o których do tej pory była mowa (artyści, organizatorzy, władze gminy itd.) otrzymali swoją porcję oklasków, nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba nawet parafianie zostali oklaskani przez artystów i sami się musieli oklaskać, już nie pamiętam za co, ale niewykluczone, że za to, iż przyszli na tę Mszę. Na koniec proboszcz wyciągnął na środek głównego organizatora (szczerze mu współczułem, miałem wrażenie, że nie jest zbyt szczęśliwy), który odczytał co miał odczytać, po raz kolejny wyrażając podziękowania dla tych, którym już dziękowano i klaskano, oraz odczytując listę zaproszonych artystów. W tym czasie celebrans najpierw biegał po kościele i ściskał ręce każdej z wyczytywanych osób, a potem, jak stał, w ornacie, usiadł sobie na stopniu, oparł się plecami o balaski i stamtąd dzielnie komentował głosno co drugie słowo. Nie miałem zegarka, nie wiem więc ile czasu trwała cała ta szopka, ale na pewno co najmniej pół godziny, a myślę, że dłużej….
całość można przeczytać tutaj

Pan Tomasz konkluduje:

To nie nocny koszmar liturgisty. Mogłem gdzieś pomylić chronologię jakiegoś szczegółu, ale tak właśnie wyglądała moja Msza niedzielna w tym tygodniu. No właśnie, nie mam pewności czy to rzeczywiście była Msza, nie wiem gdzie dokładnie byłem. I nie wiem, co mam z tym zrobić.

Pierwsza reakcja, która mi przyszła do głowy jeszcze w trakcie tego cyrku na początku to było wstać i powiedzieć głośno: „Księże, niech ksiądz skończy te wygłupy i wraca do Mszy”. Druga, mniej więcej przed liturgią słowa, to wstać, wyjść i jechać na Mszę gdzie indziej, najlepiej trydencką. Trzecia, to iść po Mszy do proboszcza i wygarnąć mu co Kościół i ja myślimy na temat takich praktyk. Żadnej nie zrealizowałem, raz, że nigdy nie miałem śmiałości od takich posunięć i za łatwo się denerwuję, a dwa, że były ze mną dzieci brata mojej żony, które należą do tej parafii i których nie chciałem w to wciągać. Ale coś przecież zrobić muszę, nie mogę tak tego zostawić. Ale co – nie mam pomysłu? Może ktoś coś poradzi?

Redakcja zaprawiona w bojach i już niejako zobojętniała na wygłupy sposoborowiałego i zbugninizowanego duchowieństwa ograniczy się do podania kilku wskazówek:

po trzecie: pójscie po Mszy świętej do proboszcza absolutnie nic nie da. Powołując się na wierność rubrykom i papieskie apele o celebrację zgodną z Mszałem Rzymskim dla Diecezji Polskich zostaniemy bankowo potraktowani jak schizmatycy kosmici, opiętroleni z góry na dół, a w najłagodniejszej wersji parochus pochyli się nad nami z troską i zmęczeniem w oczach oraz zostanie nam zadane pytanie: „ale o co tak właściwie panu chodzi?” Ewentualnie dowiemy się, że „jako goście” mamy się „dostosować do zwyczajów, które tutaj panują”.

po wtóre: wstać, wyjść, udać się gdzie indziej – to chyba najlepsze rozwiązanie, jeśli nie mamy już ochoty na metafizyczną czy słowną szarpaninę. Strząsnąć proch z sandałów i spier…ając się z rodziną o kierunek podróży udać się w inne miejsce. Tym bardziej, że liczba miejsc z regularnie sprawowaną Mszą świętą „po staremu” ustawicznie wzrasta, a liczba członków zakonu Ojców Kabotynów dzięki prawom biologii maleje.

po pierwsze: spontaniczne przywracanie właściwego ordo liturgicznego poprzez tzw. obywatelskie przejęcie inicjatywy również ma szansę powodzenia. Szczególnie we wiejskich parafiach. Można wstać i zaintonować „Chwała na wysokości Bogu”, „Kyrie eleison” albo Credo, albo jakąś pieśń. Jeśli ma się donośny głos, jest spora szansa, że lud wierny i organista się dołączą. Pamiętam, jak kiedyś u mnie w parafii parochus zaintonował pod koniec Mszy świętej jakąś ogniskową pieśniczkę, której chyba nikt nie znał, we trzech (z kolegami stojącymi obok) zmieniliśmy repertuar na „Salve Regina”, organista zgłupiał, ale po kilku sekundach zaczął nam podgrywać, a my wokół siebie słyszeliśmy chór wiekowych parafianek, które przypomniały sobie „zakazane piosenki” i sukcesywnie dołączały się do zgrai.

Napisał Dextimus dnia 5.9.12
http://breviarium.blogspot.com/

Dlaczego chyba nigdy nie słyszało się o takich ekscesach (by nie rzec – ośmieszaniu) na Mszy Trydenckiej? – admin.

Komentarze 43 do “Liturgia u Ojców Kabotynów”

  1. Tralala said

    Zaprowadzic tam ks. Natanka:)

  2. JO said

    ad.1. By zagral i zaspiewal na Gitarze ?
    ..dla Kobiet w Spodniach i rozpuszconych wlosach nieokrytych (czrownic?)

  3. aga said

  4. aga said

  5. RomanK said

    Ks Natanek odprawia Msze ..jakiego rytu???? Spiewo tyz w kanonie gorolianskiem>? i szaty ministrantow tyz som gites…pikne widac z daleka…. jak ryzego policjanta…w krzokach,,,
    Co to ma wspolnego z Rzym,Katolizyzmem???
    Panie JO…wie pan ze kobiety musza byc w majtkch nie wiecej niz dwa palce nad kolano>? Pan sprawdzi..przed Msza….zeby byla wazna…

  6. aga said

    „Zaprowadzić” to Tralala może na spacer n.p.swojego psa,jeśli go ma…

  7. JO said

    Romanie, Ja tego nie wiedzialem. Rozumiem, ze Pan sprawdza. Mi wystarczy wiedza na temat Godnego Ubioru Kobiety tak podczas Mszy jak I Poza nia oraz Fakt okrycia Glowy Kobiety podczas Modlitwy lub nie jak Naucza Sw Pawel I co Bylo Kedys Norma w Przedsoborowym KK I Cerkwi…

  8. JO said

    Msza M,one byc darem, lub sprowadizic Kare. Pojecie waznosci Mszy…sprowadzam do nie tylko faktu Ofiaru Chrystusowej, ale tego po co Ta Ofiara Jest dla Wiernych, a wiec osiagniecia Celu Uswiecenia Dusz, przejecia Laski Uswiecajacej Przez Wiernych.

    Sw Pawen Naucza w b jasny sposob, bezposrednio mowiac, ze Nie Otrzyma Laski Wierny ( w tym Ksiadz..) , jezeli Msza Bedzie odprawiana I Sluchana Niegodnie.

    Kto Niegodnie sie Modli Smierc Sobie Gotuje.

    Skoro Gotuje sobie czlowiek Smierc a nie Zycie wieczne podczas NIEGODNEJ Mszy, to jasne jest, ze ” waznosci” Mszy tu nie Ma a Obraze Boga, Obraze Pana Jezusa.

  9. j said

    Ad.5 – RomanK

    Szanowny Panie Romanie! Cos mi sie tu nie gra. Jeszcze niedawno na jednym z powaznych forow napisal Pan, ze panski charyzmatyczny znajomy, nie znajacy jezyka polskiego – po wysluchaniu ks.P.Natanka zastygl z zadziwienia i powiedzial, ze to jest „przekaziciel” . A dzisiaj kpi Pan sobie z ks.Piotra w zywe oczy….
    Czy tylko dlatego by przylozyc Pani Adze czy dostal Pan moze od innego znajomego inne wytyczne? 🙂
    Pozdrawiam sedecznie

  10. Kapsel said

    Re 4

    Fragmenty wywiadu z o. Krzysztofem Stępowskim

    Msza św. jest zawsze wiosną Kościoła”

    (09.11.2006)
    – Jestem zdziwiony, że tradycyjny ryt Mszy św. jest tak negatywnie nagłaśniany, a lud Boży straszony jej powrotem. Po pierwsze, ta Msza św. nigdy z życia Kościoła nie zginęła, istniała w różnych ośrodkach na całym świecie. Jeżeli wierni mają życzenie, mogą w niej uczestniczyć, nawet w Polsce – mówił w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” o. Krzysztof Stępowski CSsR, który w każdą niedzielę i święta o godz. 13.30 odprawia Mszę św. w rycie trydenckim w kościele św. Benona w Warszawie.
    – Zarzut, że jest to powrót niezrozumiałych obrzędów, znaków, jest chybiony. Przecież nowa liturgia Mszy św. swoje korzenie chce czerpać również z tradycji – podkreślił o. Stępowski. Według niego „czas pokazuje, że w dalszym ciągu wierni są zaniepokojeni tym ciągłym eksperymentowaniem w liturgii, jej niestabilnością i czasem nawet innością w pobliskich kościołach, diecezjach, a nawet katolickich krajach”. – Dlatego absolutnie nie mogę pojąć, jak Msza św. sprawowana przez kilka wieków w Kościele może teraz kogoś przerażać, niepokoić czy też podważać miłość i ufność do Kościoła. To przecież kolejna możliwość dana wiernym, którzy rozmiłowani w Tradycji, w czcigodnych znakach, gestach i słowach kształtowanych od pierwszych wieków, z wielkim pietyzmem i pobożnością uczestniczą w tradycyjnej Mszy rzymskiej – przekonywał o. Stępowski zadając pytanie dlaczego ci wierni nie mieliby mieć dostępu do tej Mszy św., która jest wielkim skarbem i klejnotem liturgii rzymskokatolickiej?
    – Nie rozumiem, dlaczego niektórzy utożsamiają starą Mszę św. z możliwością regresu w Kościele, a nawet powrotu do jakiegoś „ciemnego” średniowiecza – mówił redemptorysta. – Przecież Msza św. jest zawsze wiosną Kościoła. To z tą Mszą św. Kościół szedł na krańce świata, głosząc Chrystusową Ewangelię. Dlaczego nie można dalej ewangelizować i umacniać wiary w całym świecie, sprawując Przenajświętszą Ofiarę Chrystusa, odprawiając tradycyjną Mszę św.? Przerażenie tradycyjną Mszą św. każe pytać: czy boimy się wiosny Kościoła, rozmiłowania wiernych w katolickiej tradycji liturgicznej, wierności soborom i naukom świętych i błogosławionych Papieży – powiedział o. Stępowski, zaznaczając, że powrót tej Mszy św. jest na pewno możliwy i potrzebny.
    – Nie chcę zestawiać rytów starego i nowego – który z nich ważniejszy, który piękniejszy, który bardziej zrozumiały. Każdy ma swoją historię, symbole i treści. Na pewno stara Msza św. uczy miłości do Kościoła i jego nauki, a wierni również mogą w pełni angażować się w życie lokalnego czy też powszechnego Kościoła. Wierzę, że tym wszystkim kieruje Duch Boży i On nad wszystkim czuwa – podkreślił o. Krzysztof Stępowski.

    (źródło: Nasz Dziennik)

    http://forum.fidelitas.pl/viewtopic.php?t=3234&sid=f03462fa89ed509c80fe8d7e96ee506c

    DUSZPASTERSTWO WIERNYCH TRADYCJI ŁACIŃSKIEJ
    W ARCHIDIECEZJI WARSZAWSKIEJ
    z siedzibą przy kościele parafialnym p.w. św. Klemensa Hofbauera
    01-203 Warszawa ul. Karolkowa 49.

    http://mszatrydencka.waw.pl/index.php/kontakt

  11. JO said

    Msza Trydencka jest czysta, piekna, godna ..i „narzuca” to wiernym, ta Msza WYMAGA.

    Ta Msza daje sposobnosc powrotu do CNOT zdeptanych, niszczonych.

    Msza Trydencka zaprzecza Nowemu Ekumenizmowi, Modernizmowi, Liberalizmowi, Kolegializmowi, Konsumizmowi…dlatego jest tak Znienawidzona przez Modernistow.Znienawidzona jest przez swiadome grzechu i chcace ten grzech kontynuowac – prostytutki, alfonsow, zlodziji, mordercow….

    Na Mszy Trydenckiej ni jak sie czuje Kobieta z ziekacym Kroczem
    Nijak sie czuje buta, chamstwo, pycha…

    Msza Trydencka Niepasuje do Swiata…do ktorego Wyszedl JPII i posoborowi Papieze z Biskupami i Ksiezmi…

  12. JO said

    Na Mszy Trydenckiej ciezko jest byc Kobiecie z antykoncepcyjna tabletka…prezerwatywa w potrwelu

    Na Mszy Trydenckiej z Upudrowana buska jest ciezko byc, i w ukolorowanych wlosach…

    Swiat Nienawidzi Mszy Trydenckiej a Dzis Ludzie Wychodza Naprzeciw Swiatu jak Kazal JPII

  13. Kapsel said

    OREMUS PRO PAPA NOSTRO BENEDICTO!

    OREMUS PRO BEATISSMO PAPA NOSTRO BENEDICTO.
    DOMINUS CONSERVET EUM, ET VIVIFICET EUM,
    ET BEATUM FACIAT EUM IN TERRA,
    ET NON TRADAT EUM IN ANIMAM INIMICORUM EJUS.
    AMEN.

    Boże Wszechmogący,
    któryś ustanowił Benedykta XVI widomą głową Kościoła Świętego,
    otaczaj go zawsze swoją łaską i błogosławieństwem,
    udziel mu długiego życia, dobrego zdrowia i daj pociechę w cierpieniach.
    Spraw, aby przyczynił się do pokoju całej rodziny ludzkiej,
    wszystkich ludów i narodów.

    Daj także, aby za jego pontyfikatu wszyscy ludzie
    poczuli się dziećmi Jednego Ojca, a między sobą braćmi,
    by z powierzchni ziemi zniknęły wojny,
    a z serc ludzkich nienawiść, która jest ich źródłem.

    Matko Kościoła, Królowo Pokoju,
    prosimy Cię, uproś te łaski u Syna Twego,
    a Pana naszego Jezusa Chrystusa,
    Który żyje i króluje, przez wszystkie wieki wieków.
    Amen.

    Homilia Benedykta XVI na inaugurację pontyfikatu

    /fragment/

    Drodzy przyjaciele – w tej chwili mogę powiedzieć jedynie: módlcie się za mnie, abym nauczył się bardziej miłować Pana. Módlcie się za mnie, abym się nauczył bardziej miłować Jego trzodę – ciebie, Kościele święty, każdego z was z osobna i wszystkich razem. Módlcie się za mnie, abym nie uciekał z obawy przed wilkami. Módlmy się nawzajem za siebie, aby Pan nas niósł, a my, byśmy nauczyli się nieść jedni drugich.

    http://www.mszatrydencka.waw.pl/index.php/czytelnia/41-oremus-pro-papa-nostro-benedicto

    «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie».

  14. JO said

    Budowac Falsz mozna uzywajac slow Prawdy…Globalizm i Globalna Religie

  15. JO said

    Czy Mozna Ufac Papiezom Uznajacym Masonska Rewolucje, Masonska Msze…?

    Czy Mozna ufac Papiezom jawnie dzialajacym Przeciwko Panu Jezusoowi?

  16. JO said

    JPII i Jego Posoborowi Poprzednicy tak pieknie mowili.

    Walesa tak pieknie Mowil.
    Mazowiecki „wielki Katolik” tak pieknie mowil.
    Kwasniewscy , ktorzy wzieli Slub katolicki tak pieknie mowili.
    Kaczynscy tak pieknie mowili.

    Benedykt XVI , tak pieknie mowi.

    NIE KAZDY KTO MOWI PANIE, PANIE…
    ———————

    Istna Plaga pieknego Mowienia….

    Aga , tak pieknie Mowi,
    Ks Natanek, tak pieknie Mowi,
    J, tak pieknie mowi,
    Tusk, tak pieknie mowi…

  17. JO said

    Czy Mozna Mowic , ze Benedykt XVI chce dobrze skoro mianuje Wrogow Tradycji na Najwyzsze Stanowiska?

    Jak mozna byc tak beszczelnym Panie Kaspel, Pani Agi, Pani J…i glosic pochwale osob, ktore zasuguja na nie tylko nagane ale i KARE?

    Czy to Slepota tylko? Czy Glupota? Buta? Pycha? Ile razy mozna byc Upominanym i miec tak zatwardziale serce nieprzyjmujace upominania?

    Z jedej strony wskazujecie na SP Kiersztyna wypowiedzi, Ks Natanka a zdrugiej Skladacie hold Falszowi.

    Nalezycie do Szatana i Duch szatana w was siedzi.

  18. marta1 said

    ciekawy artykul na temat Inkwizycji.
    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/inkwizycja_-_mity_i_prawda_23793

  19. marta1 said

    ..
    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/prof._staniszkis:_z_panstwa_i_jego_instytucji_utworzono_narzedzie_kolonizacji_spoleczenstwa_23771

  20. Kapsel said

    Drogi Panie JO.

    Jak mozna byc tak beszczelnym Panie Kaspel,

    Jak można tak Nisko Upaść aby być Złym nawet na modlitwę którą wkleiłem i prośbę o Modlitwę.

  21. Tralala said

    ad 6 Aga

    to tez Tralala robi, nawet dwa!

    ad 17 JO

    Mamy obowiazek modlic sie za papieza, czy nam sie on podoba, czy nie. Podczas kazdej Mszy sw. ksiadz z Bractwa modli sie za papieza. Jezeli sie nie modli, to jest sedewakantysta.
    Papiez jest, jaki jest, mamy mu za zle to i tamto, ale to jednak jest papiez.

  22. JO said

    Ad.21. A gdzie Ja napisalem to co mi sie zarzuca? Niech Pani nie idzie za insuacjami Pana Kapsla.
    Oczywiscie, ze Trzeba sie Modlic!

  23. Kapsel said

    I znowu to samo !!!!!

    za chwilę będziesz Pan narzekał że Jesteś prześladowany.W tym wątku podałem modlitwę a Jaśnie Wielmożny Pan zarzuca mi ….Jak mozna byc tak beszczelnym Panie Kaspel, … ja więcej tutaj komentarzy nie wstawiałem oprócz wywiadu z o.Krzysztofem Stępowskim którego mam zaszczyt znać.

    z politowaniem pomijam dalsze pańskie wypowiedzi.

  24. RomanK said

    Pani J..wyjasnia bo sie nalezy pani wyjasnienie!
    Znajomy nie jest charyzmatyczny,,ale ze tak powiem delikatnie…sluzacy swemu rzadowi..za niezle pensje…jego zdolnosci wrodzone..nie maja nic z mistycyzmu chrzescijanskiego…a raczej z czyms co nazywaja remote chanelling……i maind reading…przy czym nigdyt tego nie naduzywa i pozostaje normalnym czlowiekiem malo znajomych wie… ze ma takie zdolnosci…normalny , grzeczny, wypije i pomoze przy dzwiganiu mebli….zatem nic special…
    TO co powiedzial..to powtorzylem, jego zdanie. bo mnie to frapowalo i frapuje nadal….to phenomen z pogranicza co takiego Twilight Zone…stad poprosilem go o opinie,,,
    Ja sam bylem chyba w pierwszej 300 setce, ktorzy podpisali list do Vatykanu w obronie ks. Natanka i podpisze kazdy jeden nastepny…mozna sprawdzic,…
    Wie pani co to Santeria????? To takie latynoskie woodoo katolickie… ponoc… zarzynaja na ofiare koguty…spiewaja stroja sie..wie pani to cos podobnego…Sa ludzie, ktorzy potrzebuja takiego dewocyjnego uniesienia, obrzedowosci, tajemncizosci, magii,.,,,znajomosci ile diablow np pilnuje pania Bojkot i jakie maja rangi i numery ewidencyjne i stopnie w Piekielnym UB,,,, strojow,,etc..
    Rozumiem,,ale pozostaje Chrzescijaninem…z pelna swiadomoscia ,ze coraz nas mniej…:-)))))

  25. j said

    Ad. 24-RomanK

    Szanowny Panie Romanie! Tak miedzy Bogiem a prawda najbardziej zainteresowalo mnie a nawet bardzo ucieszylo nastepujace zdanie:
    „…Ja sam bylem chyba w pierwszej 300 setce, ktorzy podpisali list do Vatykanu w obronie ks. Natanka i podpisze kazdy jeden nastepny…mozna sprawdzic,…”

    Reszta nie ma zadnego znaczenia 🙂
    Pan to przeciez wie.
    Choc popisy erudycji i owszem, owszem 🙂 🙂 – doceniam.

    Nie wiem w ktorej setce ale tez podpisalam ten sam list do Watykanu.

    Tak sobie mysle, ze gdyby sie Panu udalo zaprezentowac z tej panskiej lepszej strony, ktora Pan tak skutecznie maskuje i ukrywa – wasza dyskusja moglaby wniesc wiele ciekawych elementow do Gajowki 🙂
    Uklony

    Teraz na pewno Pani rozumie, dlaczego tak broniłem Romana K przed atakami ze strony różnych osób (których nie chcę wymieniać)? – admin

  26. j said

    Panie Romanie! Piszac „wasza dyskusja” mialam oczywiscie na mysli dyskusje Pana z Pania Aga. Umknal mi ten kawalek.
    No i oczywiscie zapomnialam podziekowac za panska uprzejma odpowiedz na moj nieco napastliwy komentarz.
    Jak juz napisalam – doceniam 🙂 🙂

  27. RomanK said

    Pani J cala przyemjnosc po mojej stronie…napastliwosc jest rzecza zwyczajna…dlatego pomaga dyskusji.
    Niczym nieuzasadnione chamstwo, rzucanie inwektyw i zwyklych klamstw zamiast argimentow…..wyklucza taka mozliwosci i wyklucza chama obojetnie jakiej plci.. jako dyskutanta.
    Widzi pani Gajowka jest ewenementem na tle paskudnej szarzyzny intlektualknej,,z sekta smolenska, pisiacka, dewocjonalami konfekcyjnymi etc szatanstami i komuchami……dlatego tak wazna jest napastliwosc…w sluzbie BOgu..i Czlowiekowi. w Prawdzie…

  28. Rysio said

    🙂

  29. dr TS said

    „Pax, Pax między Chrześcijany…”
    Jakie jest największe osiągnięcie Szatana po Soborze Vatikanym II ?
    A takie, że podzielił Nas na Tradycjonalistów, Sedewakantystów, BKŚw.PX, Posoboeowców i innej maści RKatolików. Wstyd i hańba z naszej strony dla Chrystusa Pana. I wszyscy uważają się za prawowitych katolików…
    Panie JO naucz się Pan dogmatów wiary, którą wyznają Tradycjonaliści i dyrdymałami ich nie ośmieszaj. Poczytaj sobie nauki Soborów na temat Kapłaństwa i Mszy Św. Bo to co piszesz jest bluźnierstwem! I o Papieżach i Patriarchach też tam stoi i o anatemie za ich usuwanie… i opluwanie.
    „Kiedy zaświta Wam historyczne myślenie, że ludzie dzielą się na mądrych i głupich?” Obyśmy My Chrześcijanie na tych drugich nie wyszli…
    Zważcie przypowieść:
    Baca pasł stado owiec na hali. Miał do pomocy owczarki co je od wilków i niedźwiedzi strzegły. W krzakach wilki z niedźwiedziami się dogadały, że skundlą się z owczarkami i wejdą przez to do stada… A jak już wyprą wszystkie owczarki, to zawołają niedźwiedzie na wspólną ucztę. Tak też się skundliły i dostały do stada. Gdy to część owczarków zobaczyła i pojęła czym stan ten grozi, zabrała część owiec i schowała się za górką, skąd owczarki prawdziwe obszczekiwały stado z bacą i wilkami w skórze owczarków. Nie przyszły jednak na ratunek bacy i stado pilnowały wilki. Owczarki uznały, że to teraz one są prawdziwym stadem, tylko do bacy nie wrócą, bo by je wilki zżarły. Baca natomiast musi tak lawirować pilnując stada, aby jego także wilki nie zżarły. Więc je karmi i udaje, że są jego pomocnikami.
    Są tylko dwie możliwości zakończenia tego stanu:
    1. Wilki zeżrą bacę a owce będą strawą niedźwiedzi.
    2. Owczarki skundlą się z wilkami i wyprą je ze stada.
    Kochani moi Bracia i Siostry: kto ma ucho niechaj słucha. Głupota jest grzechem ciężkim.

    Mam nadzieję, że Tradycjonaliści i Sedewakantyści zrozumieli jakie mają zadanie w Kościele Świętym Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Macie zrobić to samo co zrobiła żydomasoneria. Musicie jak moderniści opanować seminaria. Niech Wasze powołania napełnią aż Watykan i wypędzą z niego bożka zła. Pamiętajcie o przekleństwie grzechu zaniechania. Teraz Wy musicie ratować Kościół Chrystusowy.
    To Wam przekazałem. Amen.

  30. RomanK said

    Dr.TS….Historia Kosciola….uczy, ze takie kryzysy sa i tworza…historie Kosciola//// a ta- to dlugi rejestr schizm, herezji, odstepstw reform i antyreform….exkomunik i zdjec exkomunik..etc…
    Chrzescijan laczy Nauka Jezusa Chrystusa…dzieli wszystko to co wymyslili ludzie uwazjac- ze sa madrzejsi od Sw Ducha!
    Kazdy rozlam jest Grzechem…i kazdy winien rozlamu odpowie przed Bogiem….Rozlam to separacja od Tradycji/// Winny kazdy0 kto w pysze swojej uwaza sie za godnego i upowaznionego do zmiany Tradycjil;l;;;;
    MY mamy przykazanie dane nam przez Pana Naszego, ktory powiedzial…Pamietajcie , byscie sie wzajemnie milowali….
    Kazdy ,ktory praktykuje chocby jeden z Grzechow Glownych nei jest godzien miana Chrzescijanina….ile w tym winy kleru.. BOg doskonale wie..przejawem tego jest odrodzene sie masowe Poganstwa…w roznych jego formach..w tym tej szatanistycznej. To widomy znak apostazji…kleru. Porzucenie Misji…porzucenie gloszenia Ewangelii i dawania przykladu.zboznego zycia…Uderz w Pasterza, a rozbiegna sie owce Jego……i jeszcze gorszy przyklad zly, zgorszenie…o p[oeka i tuszowanie zgorsztcieli ksiezy i biskupow.
    BLogoslawieni Pokoj Czyniacy..tzn ci ,ktorzy likwiduja rozlamy, likwiduja skutki Grzechu Pychy. dzialnia ich to dzialanie Ducha Swietego.

  31. Marucha said

    Re 29:

    akie jest największe osiągnięcie Szatana po Soborze Vatikanym II ?
    A takie, że podzielił Nas na Tradycjonalistów, Sedewakantystów, BKŚw.PX, Posoboeowców i innej maści RKatolików.

    Niestety, podziały między ludźmi istniały i istnieć będą – na dobrych i złych, na uczciwych i na złodziei, na szlachetnych i na podłych, na uczciwych i na kłamców.
    Tak samo wśród katolików: na trzymających się 2000-letniego nauczania Kościoła – i na zwolenników jego unowocześnienia, otwarcia na świat, psucia liturgii, odrzucania prawd wiary itd.
    Nawet Bóg podzielił ludzi na tych, co będą zbawieni i na tych, którzy będą potępieni.

    I wie Pan co? Bardzo dobrze, że takie podziały są. Gwoli porządku rzeczy.

  32. j said

    Ad.29 – dr TS

    Szanowny Panie! Absolutna zgoda z panskimi konkluzjami. Gorzkie ale prawdziwe.
    Bardzo cieszylabym sie gdyby czesciej goscil Pan w naszej Gajowce 🙂
    Serdecznie pozdrawiam

  33. j said

    Rok temu nasz umilowany papiez Benedykt XVI wyglosil
    przemowienie do katolikow zaangazowanych w Kosciele i spoleczenstwie:
    ______________________________

    25 września 2011, godz. 12:00

    Przemówienie Ojca Świętego wygłoszone podczas spotkania z katolikami zaangażowanymi w Kościele i społeczeństwie

    Drodzy Współbracia w posłudze biskupiej i kapłańskiej!

    Szanowne Panie i Panowie!

    Bardzo się cieszę z tego spotkania z wami, którzy na różnych płaszczyznach
    jesteście zaangażowani na rzecz Kościoła i społeczeństwa. Stwarza mi
    ono dogodną
    okazję do osobistego podziękowania wam z całego serca za wasze zaangażowanie
    i świadectwo, które dajecie jako “ludzie świeccy, [którzy] stają się
    potężnymi głosicielami wiary w to, czego się spodziewamy” (Lumen gentium, 35). W swoim środowisku pracy chętnie bronicie sprawy swej wiary i Kościoła,
    a nie zawsze jest to łatwe w naszych czasach.

    Od wielu dziesięcioleci widzimy zmniejszanie się praktyk religijnych,
    stwierdzamy ciągłe odcinanie się znaczącej części ochrzczonych od życia
    Kościoła. Rodzi się pytanie: czy może Kościół nie powinien się zmienić? Czy
    może powinien – w swych urzędach i strukturach – przystosować się do naszych
    czasów, aby dotrzeć do ludzi naszych czasów, poszukujących lub wątpiących?
    Błogosławioną Matkę Teresę z Kalkuty zapytano kiedyś, co przede wszystkim
    powinno się – według niej – zmienić w Kościele, a wówczas ona odpowiedziała:
    ty i ja!

    Ten drobny epizod unaocznia nam dwie rzeczy – z jednej strony zakonnica
    zamierza powiedzieć swemu rozmówcy, że Kościół stanowią nie tylko inni, nie
    tylko hierarchia, papież i biskupi: Kościół tworzymy my wszyscy, ochrzczeni.
    Z drugiej strony wychodzi ona rzeczywiście od założenia: tak, jest powód do
    zmiany. Istnieje potrzeba zmiany. Każdy chrześcijanin i wspólnota wierzących
    są wezwani do nieustannego nawracania się.

    Jak zatem należy kształtować konkretnie tę przemianę? Czy może chodzi o
    odnowę, jak robi to na przykład właściciel domu, przebudowując lub malując
    na nowo są posiadłość? A może chodzi tu o poprawkę, o ponowne wejście na
    kurs, ażeby szybciej prościej pokonać drogę? Niewątpliwie te i inne aspekty
    odgrywają pewną rolę. Gdy jednak chodzi o Kościół, podstawowym motywem
    zmiany jest apostolska misja uczniów i samego Kościoła.

    Mianowicie Kościół musi ciągle na nowo sprawdzać swą wierność temu
    posłannictwu. Trzy Ewangelie synoptyczne naświetlają różne aspekty misji
    posłannictwa: misja opiera się na doświadczeniu osobistym – “Wy jesteście
    świadkami” (Łk 24, 48); wyraża się w więzi – “Nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19); przekazuje powszechne orędzie – “Głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” (Mk 16, 15). Ze względu jednak na wymogi i uwarunkowania świata świadectwo to bywa nieustannie zaciemniane, więzi ulegają osłabieniu a
    orędzie relatywizowane. Jeśli więc Kościół, jak mówi Paweł VI, “co dzień
    dokładniej siebie poznaje i stara się wprowadzić w życie przykład, który mu
    Chrystus zostawił, często dochodzi do stwierdzenia, iż różni się on bardzo
    od poglądów i sposobu życia ludzi, wśród których żyje i do których stara się
    zbliżyć” (encyklika Ecclesiam suam, 58). Aby wypełnić swą misję, będziecie nieustannie zachowywali dystans wobec swego otoczenia, w pewnym stopniu
    odcinali się od świata.

    Posłannictwo Kościoła wypływa bowiem z tajemnicy Trójjedynego Boga, z tajemnicy Jego miłości stwórczej. Miłość nie jest tylko jakoś obecna w Bogu.
    On sam, z samej swej istoty jest miłością, a miłość Boża nie chce być tylko
    dla samej siebie, ale chce się rozszerzać. We wcieleniu i w ofierze Syna Bożego dotarła ona do ludzi w szczególny sposób. Syn zstąpił ze sfery swego
    bycia Bogiem, przybrał ciało i stał się człowiekiem; i to nie tylko po to,
    aby utwierdzić świat w jego bycie ziemskim i być jego towarzyszem, który pozostawia go całkowicie takim, jakim jest. Częścią wydarzenia
    chrystologicznego jest niepojęty fakt, że – jak mówią ojcowie Kościoła –
    istnieje commercium, czyli wymiana między Bogiem a ludźmi, w której obie strony, co prawda w całkowicie odmienny sposób, coś dają i przyjmują, dają w
    darze i otrzymują w darze. Wiara chrześcijańska wie, że Bóg ustanowił
    człowieka wolnym, dzięki czemu może on być naprawdę “partnerem” i wymieniać się z Bogiem. Jednocześnie człowiek zdaje sobie w pełni sprawę, że wymiana
    taka jest możliwa tylko dzięki wielkoduszności Boga, który przyjmuje ubóstwo
    żebraka jako bogactwo, aby uczynić znośnym dar Boży, za który człowiek nie
    jest w stanie oferować nic równowartościowego.

    Również Kościół zawdzięcza siebie całkowicie tej nierównej wymianie. Nie ma
    nic własnego wobec Tego, który go założył. Znajduje swój sens wyłącznie w
    tym, że jest narzędziem odkupienia, przenikania świata słowem Bożym i
    przekształcania świata, prowadząc go do jedności miłości z Bogiem.
    Kościół cały
    zanurza się w tym, że Odkupiciel zwraca się ku ludziom. Kościół sam jest
    zawsze w ruchu, musi nieustannie służyć otrzymanej od Pana misji posłania.
    Kościół musi ciągle na nowo otwierać się na troski świata i poświęcać się
    im, aby nadal prowadzić i uaktualniać świętą wymianę, jaka rozpoczęła się z
    chwilą Wcielenia.

    W historycznym kształtowaniu się Kościoła ukazuje się jednak także przeciwna
    tendencja – Kościoła, który przystosowuje się do tego świata, staje się
    samowystarczalny i dostosowuje się do kryteriów świata. Przywiązuje w ten
    sposób znacznie większą wagę do organizacji i instytucjonalizacji niż do
    swego powołaniu do otwartości.
    Aby odpowiedzieć na swą autentyczną misję, Kościół musi stale na nowo
    podejmować wysiłek odcinania się od doczesności świata. Naśladuje tu słowa
    Jezusa: “Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata” (J 17, 16). W
    pewnym stopniu historia przychodzi Kościołowi z pomocą poprzez różne epoki
    zeświecczenia, które przyczyniły się w zasadniczy sposób do jego
    oczyszczenia i reformy wewnętrznej.

    Okresy laicyzacji – czy to było wywłaszczenie dóbr Kościoła, likwidacja
    przywilejów czy podobnych symboli – oznaczały za każdym razem głębokie
    wyzwolenie Kościoła z różnych form doczesności: pozbywał się on, jeśli można
    takpowiedzieć, swego bogactwa ziemskiego i z powrotem przyjmował w pełni swe ziemskie ubóstwo. W ten sposób Kościół podzielał los pokolenia Lewiego, które – jak przekazuje Stary Testament – było jedynym plemieniem w Izraelu,
    nie mającym ojcowizny, ale jedynie przypadł mu w udziale sam Bóg, Jego
    Słowo, jego znaki. Z tym plemieniem przy każdym przełomie dziejowym Kościół
    miał udział w ubóstwie, które otwierało na świat, aby odciąć się od swych
    powiązań materialnych i tym samym ponownie stawały się wiarygodne jego
    działania misyjne.

    Przykłady z historii pokazują, że misyjne świadectwo Kościoła oderwanego od
    świata staje się widoczne. Uwolniony od swych obciążeń materialnych i
    politycznych Kościół może lepiej poświęcać się, prawdziwie po chrześcijańsku
    całemu światu, może naprawdę otwierać się na świat. Może na nowo żyć
    bezstronnie swym powołaniem do posługi wielbienia Boga i do służenia
    bliźniemu. Wyraźniej widać zadanie misyjne, które jest związane z adoracją
    chrześcijańską i winno określać strukturę Kościoła. Kościół otwiera się na
    świat nie żeby zdobyć ludzi dla instytucji roszczącej sobie władzę, ale żeby
    prowadzić ich na nowo ku sobie samym i w ten sposób doprowadzić ich do Tego,
    o którym każda osoba może powiedzieć wraz ze św. Augustynem: On jest
    bardziej wewnątrz mnie niż ja sam (por. Wyzn. 3, 6, 11). On, który jest nieskończenie nade mną, jest przy tym tak dalece we mnie samym, że jest
    prawdziwym moim wnętrzem. Dzięki temu rodzajowi otwarcia Kościoła na świat
    została zarazem nakreślona forma, w której otwarcie się na świat
    pojedynczego chrześcijanina może się dokonywać w sposób skuteczny i
    odpowiedni.

    Nie chodzi tu o znalezienie nowej taktyki, aby na nowo zapewnić Kościołowi
    znaczenie. Chodzi przede wszystkim o odrzucenie tego wszystkiego, co jest
    jedynie taktyką i o poszukiwanie pełnej rzetelności, która nie lekceważy ani
    nie tłumi niczego z prawdy naszego dziś, ale realizuje w pełni wiarę
    dzisiaj, przeżywając ją właśnie całkowicie w prostocie dnia dzisiejszego,
    prowadząc ją ku pełnej tożsamości, usuwając z niej to, co tylko na pozór
    jest wiarą, a w rzeczywistości jedynie konwencją i przyzwyczajeniami.

    Powiedzmy to jeszcze innymi słowami: wiara chrześcijańska zawsze, a nie
    tylko w naszych czasach jest dla człowieka skandalem. To, że odwieczny Bóg
    troszczy się o nas, ludzi, że nas zna; że Niepojęty stał się w określonej
    chwili dziejowej konkretny; że Nieśmiertelny cierpiał i zmarł na krzyżu; że
    nam, istotom śmiertelnym, obiecano zmartwychwstanie i życie wieczne –
    wierzyć w to jest dla nas, ludzi, prawdziwym wymaganiem.
    Ten skandal, którego nie można usunąć, jeśli nie chce się obalić
    chrześcijaństwa, został niestety odsunięty w cień w ostatnim czasie przez
    inne bolesne skandale głosicieli wiary. Tworzy się groźna sytuacja, gdy owe
    skandale zajmują miejsce pierwotnego skandalonu Krzyża i w ten sposób czynią go nie do przyjęcia, to znaczy gdy ukrywają one prawdziwe wymogi
    chrześcijańskie za niewłaściwym zachowaniem jego głosicieli.

    Jest to jeszcze jeden powód, aby stwierdzić, że znów nadszedł czas odważnego
    zerwania z tym, co jest doczesne w Kościele. Nie oznacza to wycofywania się
    ze świata. Kościół uwolniony od elementów doczesnych jest w stanie
    przekazywać ludziom – i cierpiącym, i tym, którzy im pomagają – właśnie
    także w środowisku społeczno-charytatywnym, szczególną żywotną siłę wiary
    chrześcijańskiej. “Caritas nie jest dla Kościoła rodzajem opieki społecznej,
    którą można by powierzyć komu innemu, ale należy do jego natury, jest
    niezbywalnym wyrazem jego istoty” (encyklika Deus caritas est, 25). Z pewnością również dzieła miłosierdzia Kościoła winny nieustannie zwracać
    uwagę na wymóg stosownego odcięcia się od świata, aby uniknąć usychania jego
    korzeni w obliczu rosnącego oddalania się od Kościoła. Tylko głęboka więź z
    Bogiem umożliwia skupienie pełnej uwagi na człowieku, tak samo jak bez
    zwrócenia uwagi na bliźniego uboższy jest związek z Bogiem.

    Bycie otwartymi na postawy świata oznacza zatem dla Kościoła oddzielonego od
    świata świadczenie słowem i czynem, tu i teraz zgodnie z Ewangelią, o
    panowaniu miłości Bożej. Zadanie to ponadto odsyła ponownie poza współczesny
    świat: życie obecne obejmuje bowiem więź z życiem wiecznym. Przeżywajmy jako
    jednostki i jako wspólnota Kościoła prostotę wielkiej miłości, która w
    świecie jest czymś zarazem najprostszym i najtrudniejszym, jako że wymaga ni
    mniej ni więcej jak jedynie dawania samego siebie.

    Drodzy przyjaciele, pozostaje mi prosić dla nas wszystkich o
    błogosławieństwo Boże i o siłę Ducha Świętego, abyśmy mogli – każdy w swojej
    dziedzinie- ciągle na nowo rozpoznawać i świadczyć o miłości Boga i o Jego
    miłosierdziu.

    Dziękuję wam za uwagę.

    http://www.radiomaryja.pl/kosciol/przemowienie-ojca-swietego-wygloszone-podczas-spotkania-z-katolikami-zaangazowanymi-w-kosciele-i-spoleczenstwie/

  34. JO said

    Panie i Panowie, Przyjaciele…Bracia i Siostry…a moze powinno byc Moje Dzieci. Papiez zawsze mowil MOJE DZIECI

    Ach, zapomnialem przez chwile, ze mamy porewolucyjne czasy…komunizm, kolegializm, ziemska pielgrzymke, wieczny D i a l o g…

  35. JO said

    Trzeba byc niezlym Talmudzista, by pytac co powinno sie zmienic w Kosciel? i cytowac Matke terese „Ty i Ja” podczas gdy ten Razinger Wlasnie Zmienil Kosciol!

    Jak zwykle Poszkodowany jest Winnym.

    Benedykt XVI stosuje Talmud jak JPII..

  36. j said

    Ad.35-JO

    Kochany panie JO! A gdyby oprocz moczenia nozek w soku z kiszonej kapusty zastosowal Pan dwa razy dziennie solidna lewatywe? Moze by pomoglo na glowe, co? 🙂 🙂 🙂

  37. JO said

    „Wiara jest Skandalem” :))))

  38. filip piękny said

    B 16 – wyszło szydło z worka.To wiara chrześcijańska ma być skandlalem ? Chyba temu przedstawicielowi z grupy ( że tak delikatnie nazwę ) czworga heretyków ( J 23 , P6 , JP 2 )coś się znowu poprzestawiało. Pewno dla niego wiara talmudystyczna nie jest skandalem. A skądże !

  39. RR8 said

    Jaka jest roznica miedzy BXVI a JPII? Nie widze zadnej procz tego ze cos mamrotal o pozwoleniu na tradycyjna msze ktora wiekszosc klech zapomniala jak sie odprawia.

  40. Jones said

    Roznica jest taka, ze JPII stosowal Stalinowski zamordyzm wzgledem Tradycji exkomunikujac Bractwo a BXVI stosuje socjalizm wzgledem Tradycji, czyli oswaja z zamiarem Pajaka, by potem zjesc i wysrac jako juz cos co My nazywamy G..m judeokatolickim.

  41. RR8 said

    Dziekuje. Teraz juz wiem jak rowniez co znaczy okreslenie „Kabotynski cyrk”.

  42. aga said

    Wszelkie podziały i schizmy to od poczatku do końca dzieło szatana ,Panie Marucha, czyżby Pan o tym zapomniał?

  43. Jones said

    ad.42. To niech Pani nie dzieli Ago, tylko bedzie tam gdzie jest Prawda. Czemu Pani jest Dzielaca, czemu Pani jest niewidoma i nieslyszaca…?

Sorry, the comment form is closed at this time.