Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily o Obrońca praw człowieka = rosyj…
    ? o Naziści to byli swoi ludzie dl…
    podczaszy o Wolne tematy (41 – …
    podczaszy o Wolne tematy (41 – …
    podczaszy o Wolne tematy (41 – …
    Kar o Czy warto poddawać się masowo…
    zen o Naziści to byli swoi ludzie dl…
    podczaszy o Wolne tematy (41 – …
    podczaszy o Wolne tematy (41 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (41 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (41 – …
    Głos Prawdy o Wolne tematy (41 – …
    lewarek.pl o Obrońca praw człowieka = rosyj…
    osoba prywatna o Wolne tematy (41 – …
    lewarek.pl o Czy warto poddawać się masowo…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Racjonalne pytania w czasach zamętu powszechnego

Posted by Marucha w dniu 2012-09-08 (Sobota)

„Non enim dedit nobis Deus Spiritum timoris
sed virtutis et dilectionis et sobrietatis”.
„Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni,
ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” (2 Tm 1, 7)

Kardynał Joseph Ratzinger ujmuje zagadnienie realizmu poznawczego w perspektywie zjednoczenia człowieka z Bogiem. Im człowiek jest bliżej Boga, tym bardziej wzrasta jego realizm – poznanie rzeczywistości takiej, jaką ona jest. Pisał:

„Im bardziej stoi człowiek po stronie Boga, tym bardziej też rośnie jego realizm, tym jaśniej ukazują mu się kontury rzeczywistości, tym jaśniejsza staje się też dla niego rzeczywistość sprzeczna ze świętością. Piękne maski szatańskie nie zwiodą już tego, który wszystko widzi od strony Boga” (Dogma und Verkündigung).

Konsekracja (za krajski.com)

Czasy pomieszania powszechnego nastały nam i w Kościele. Wielu ludzi należących do Kościoła wzbrania się – z przyczyn różnych – przed jasnym ujęciem tego stanu rzeczy. Wolą środowisko mgliste. Niedookreślone. Niektórym wydaje się, że posłuszeństwo załatwia wszystko i zwalnia z obowiązku posługiwania się rozumem – przynajmniej w tym celu, aby rozeznać co jest Wolą Bożą i wiernością Tradycji a co jest ich zdradą (rozwalacze Kościoła są bardzo zadowoleni, że poprzez bezmyślne posłuszeństwo wielu mogą sprytnie i bez zahamowań przeprowadzać swoje destrukcyjne plany). Ci ludzie mgliści najchętniej wykreśliliby z Ewangelii nietolerancyjne, niepoprawne i nienowoczesne słowa Pana Jezusa:

„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37).

I chętnie wyeliminowaliby słowa św. Pawła:

„Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo. Cóż bowiem ma wspólnego sprawiedliwość z niesprawiedliwością? Albo cóż ma wspólnego światło z ciemnością? Albo jakaż jest wspólnota Chrystusa z Beliarem lub wierzącego z niewiernym? Co wreszcie łączy świątynię Boga z bożkami?” (2 Kor 6, 14-16).

Takie słowa ci ludzie mgliści skwapliwie zaskarżyliby do trybunału poprawnościowego.

W czasach pomieszania powszechnego realizuje się Słowo Boże:

„Wiem, że po moim odejściu wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając stada. Także spośród was samych powstaną ludzie, którzy głosić będą przewrotne nauki, aby pociągnąć za sobą uczniów. Dlatego czuwajcie” (Dz 20, 29-31).
„Jest bowiem wielu krnąbrnych, gadatliwych i zwodzicieli, zwłaszcza wśród obrzezanych: trzeba im zamknąć usta, gdyż całe domy skłócają, nauczając, czego nie należy, dla nędznego zysku” (Tt 1, 10-11).
„Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i innych w błąd wprowadzając” (2 Tm 3, 13).
„Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa. I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków” (2 Kor 11, 13-15).
„Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom” (2 Tm 4, 3-4).

Kultura rzymskokatolicka jest kulturą racjonalną – co najmniej w tym sensie, że posługuje się rozumem w poznaniu Boga i Bożego Objawienia.
Rozum, w harmonijnej syntezie z łaską wiary, pozwala nam poznawać i wyznawać prawdziwą – niezmutowaną – naukę Bożą.
Rozum, w harmonijnej syntezie z łaską wiary, pozwala nam odpierać urojenia tłumu i gadania krnąbrnych, gadatliwych i zwodzicieli.
Rozum, w harmonijnej syntezie z łaską wiary, pozwala nam unikać błędu i poznawać i wyznawać prawdę.

W czasach pomieszania powszechnego rodzą się pytania właściwe ludziom rozumnym – w trosce o wierność prawdzie i o czystość katolickiej wiary, w trosce o zbawienie wieczne swoje i bliźnich. „Quicumque vult salvus esse, ante omnia opus est ut teneat catholicam fidem” – „Ktokolwiek pragnie być zbawiony, przede wszystkim winien się trzymać katolickiej wiary” (Symbolum fidei catholicae s. Athanasio adscriptum).

Są kwestie i kwestie. Różne są kwestie. Więc pytamy w odniesieniu do niektórych kwestii:

Jeśli jest tak, jak mówi się dzisiaj, że w ostatnich kilkudziesięciu latach w doktrynie i praktyce Kościoła nie ma zerwania, lecz jest ciągłość i wierność Tradycji, to właściwe dlaczego podejmuje się dzisiaj tak wiele działań, aby na wszelkie sposoby przekonać katolików, że tak właśnie jest?

Czy ciągłości i wierności Tradycji nie da się spostrzec z oczywistością, po prostu?
Czy zerwania i zdrady Tradycji nie da się spostrzec z oczywistością, po prostu?
Sam fakt podejmowania tak wielu działań, mających na celu przekonanie katolików, że w ostatnich kilkudziesięciu latach w doktrynie i praktyce Kościoła nie ma zerwania, lecz jest ciągłość i wierności Tradycji, zdumiewa, zastanawia, niepokoi.

Czy jeśli ta ciągłość i wierność Tradycji zostałaby zachowana doskonale, potrzebne byłyby takie usilne i wielorakie działania perswazyjne?
Czy katolik mający używanie rozumu i posiadający sensus catholicus nie jest w stanie dostrzec ciągłości i wierności Tradycji?
Czy katolik mający używanie rozumu i posiadający sensus catholicus nie jest w stanie wykryć elementów nieciągłości i zdrady Tradycji?
Czy w pewnych kwestiach, których Kościół nauczał i realizował przez dwa tysiące lat inaczej, niż to czynią i nauczają niektórzy ludzie Kościoła w ostatnich kilkudziesięciu latach, przekonywanie, że to jest to samo (podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z radykalnym przeciwieństwem), nie wystawia się katolików na poważną próbę rozumu, wiary, posłuszeństwa, zbawienia wiecznego…?

Czy w pewnych kwestiach, których Kościół nauczał i realizował przez dwa tysiące lat inaczej, niż to czynią i nauczają niektórzy ludzie Kościoła w ostatnich kilkudziesięciu latach, przekonywanie, że to jest to samo (podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z radykalnym przeciwieństwem), nie zostawia się katolików na rozdrożu doktrynalnym, duchowym, kultycznym, moralnym?

Czy w pewnych kwestiach, których Kościół nauczał i realizował przez dwa tysiące lat inaczej, niż to czynią i nauczają niektórzy ludzie Kościoła w ostatnich kilkudziesięciu latach, przekonywanie, że to jest to samo (podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z radykalnym przeciwieństwem), nie pozostawia się katolików w samotności, wobec konieczności niezwykle trudnych wyborów – sicut oves non habentes pastorem (Mt 9, 36)?

Kardynał Joseph Ratzinger stwierdzał jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku z przenikliwością i realizmem:

„Kościół po soborze przypomina wielki plac budowy. (…) na tym placu zagubiono projekt budowy i każdy teraz ją kontynuuje wedle swego upodobania” (Raport o stanie wiary).

A dotykając pewnych pytań, kwestii i napięć rodzących się na styku przedsoborowe-posoborowe pisał:

„Nie można odrzucać tego rodzaju pytań. Trzeba im stawić duchowo czoła” (Dogma und Verkündigung).

W sam środek Kościola wtargnął bezczelnie duch kłamstwa, by zniszczyć drogocenny dar katolickiej wiary. A jeśli nie udaje mu się jej zniszczyć bezpośrednio, to działa, by wiarę zmutować, wykoślawić, zniekształcić, zmienić. Zapalenie modernistyczno-rewolucyjne! Wpływowe środowiska. Smutne eklezjalne realia współczesne.

Wierzący Pasterz i Święty Apostoł pisze z troską do chrześcijan, którzy już się chwiali:

„Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1, 6-9).
„Kto przeszkodził wam trwać przy prawdzie? Wpływ ten nie pochodzi od Tego, który was powołuje. Trochę kwasu ma moc zakwasić całe ciasto” (Ga 5, 7-9).

Cóż zatem nam czynić trzeba?
I w tej kwestii Pan Bóg poucza nas słowem wybornym – prawdziwym i wzmacniającym (!):

Strzeż depozytu wiary unikając światowej czczej gadaniny i przeciwstawnych twierdzeń rzekomej wiedzy, jaką obiecując niektórzy odpadli od wiary” (1 Tm 6, 20-21).
„Mówię o tym, by was nikt nie zwodził pozornym dowodzeniem. Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie. W Nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała” (Kol 2, 4. 8-9).
„Bylebyście tylko trwali w wierze – ugruntowani i stateczni – a nie chwiejący się w nadziei właściwej dla Ewangelii” (Kol 1, 23).
„Przeto, bracia, stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji, o których zostaliście pouczeni bądź żywym słowem, bądź za pośrednictwem naszego listu. Sam zaś Pan nasz Jezus Chrystus i Bóg, Ojciec nasz, który nas umiłował i przez łaskę udzielił nam nie kończącego się pocieszenia i dobrej nadziei, niech pocieszy serca wasze i niech utwierdzi we wszelkim czynie i dobrej mowie!” (2 Tes 2, 15-17).

Słowo Boże, zawsze aktualne (!), nad podziw nas oświeca i wzmacnia – ku wierności Bożemu Objawieniu, ku wierności niezmutowanej Prawdzie.
W czasach pomieszania powszechnego wierność jest możliwa.
W czasach pomieszania powszechnego wierność jest zaszczytem.
W czasach pomieszania powszechnego wierność jest obowiązkiem!
Amen.

http://sacerdoshyacinthus.wordpress.com (blog kapłana rzymskokatolickiego)

Komentarzy 87 do “Racjonalne pytania w czasach zamętu powszechnego”

  1. Tralala said

    Dlatego: http://zniepokalana.blogspot.fr/

    Blog jest dopiero w budowie, ale juz mozna czytac – po polsku.

  2. Jones said

    ad.1. Jezeli Dojdzie do Rolamu Bractwa to bede za Tradycja. Jestem przeciwny wchodzeniu do Watykanu kosztem Ustepstw. Watykan jest „obcy” Kosciolowi, on musi sie nawrocic a Nie wchlaniac Tradycje i ja niszczyc…

    Czy Ktos wie jak sie ma Bractwo w Polsce do tej sytuacji? Kto jest w Bractwie za a kto przeciw ugodom?
    JO

  3. Kapsel said

    W blasku Krzyża – x. Jacek Bałemba SDB (1)

    x. Jacek Bałemba – W Blasku Krzyża (2)

  4. Kapsel said

    X. Jacek Bałemba i dr Stanisław Krajski

  5. Jones said

    Judeokatolicy zbeszczescili w Polsce tak piekne Koscioly, tak piekne Oltarze…

    Zaplacicie wszysce za to co Robicie.

    Smierc sobie gotujecie…i to nie sa Zarty a Slowa Apostola Pawla…

  6. Jan said

    Jan powiedział(a):
    Często czytam argumenty przeciwne rozumnym katolikom – brak posłuszeństwa.
    Samo posłuszeństwo podobnie jak dobro bez odniesienia do prawdy, służą złu.
    Trzeba bardziej słucha Boga niż ludzi. Sw. Tomasz z Akwinu, św. Stanisław Kostka i wielu innych nie było posłusznych, poszli za Prawdą, Drogą i Życiem – Jezusem Chrystusem.. Ad.2 Zgoda, z kim porozumienie i w czym. Najpierw niech odbudują Ołtarze i z powrotem umieszczą w nich Relikwie św., które pousuwali.
    Mieszanie sprzeczności służy zobojętnieniu najpierw i może o to chodzi w tym tzw. porozumieniu z Bractwem

  7. dr TS said

    „W Świątyni modliło się dwóch mężczyzn, Faryzeusz i celnik. Faryzeusz przestrzegał litery Pisma dokładnie, celnik był grzesznikiem. Faryzeusz modlił się do Boga: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak ten celnik. Przestrzegam Szabatu i Twoje Prawo, daję jałmużnę i składam Ci ofiary. Celnik zaś klęknął ze spuszczoną głową i przepraszał Boga: bądź miłościw mnie grzesznemu….”

    Którego z nich modlitwy Bóg wysłuchał? Pobożnego Faryzeusza, przestrzegającego Prawo, czy grzesznika? No jak myślicie?

    Boże bądź miłościw mnie grzesznemu, fundamentaliście, oddającemu Ci cześć z obory, brudnemu i biorącemu udział w niegodnie sprawowanych Najświętszych Ofiarach. Ale nie daj bym stał się jak ten pseudo pobożny Faryzeusz, który myśli, że jest jedynym nosicielem prawdziwej wiary. Nie godzi się zachowywać Prawdy tylko dla siebie.

    A przypowieść o talentach znacie? Kościół posoborowy dostał ich 10, ale nie zakopał ich – dał do banku Żydom, aby mieć z tego zysk. Figa, straci wszystkie talenty, bo goijm mają pieniądze narodu przebranego. A Tradycjonaliści co? Zakopali talent i czekają na przyjście Gospodarza dumni, że go zachowali. I tylko śmieją się z Kościoła posoborowego, że stracą wszystko.
    Zaprawdę wszyscy poniosą karę wygnania.

    Ale jest jeden ratunek (jeżeli Apokalipsę można zmienić – Bóg może wszystko, jest Wszechmocny i Miłosierny). Kościół może tych 10 talentów nie odzyskać, a Tradycjonaliści mogą odkopać ten ukryty talent. Kto ma Ducha Św. Ten zrozumie… Nie chodzi o to, by rzucać wszystko i wejść do obory, bo tam krowy tratują i można się umazać. Trzeba by Tradycjonaliści posłużyli się, jak moderniści, koniem trojańskim. Ukształtowanych młodzieńców Tradycji trzeba wpuścić do seminariów, by zasiane ziarno zagłuszyło kąkol. Jeżeli tego nie zrobią posiadacze prawdziwej wiary, to nie doczekają się nawrócenia Kościoła posoborowego nigdy, może być tylko jeszcze gorzej… Tym talentem Tradycjonalistów jest niesienie wiary w Kościele Świętym Chrystusa, muszą go posprzątać z modernizmu. Jeżeli tego nie zrobią – odpowiedzą za zakopanie talentu przed Gospodarzem.

    „Wierzę w jeden Święty, Powszechny i Apostolski Kościół.”
    Kościół Chrystusa Pana i Króla.
    Amen.

  8. Tralala said

    ad 2
    Czy ktos wie? Poza kilkoma na swiecie kaplanami, ktorzy wyraznie powiedzieli NIE, o reszcie nikt nic nie wie!
    Wydaje sie, ze opozycja w Polsce (przynajmniej ta cieniutko przewijajaca sie przez forum’y) jest ostro atakowana. Ogolny wrzask, ze powoduje sie podzial Bractwa, a to nonsens, bo ten podzial juz od dawna istnieje, a wyszedl na wierzch po kwietniowym liscie trzech biskupow.

    We Francji, gdzie Bractwo ma najwiecej kaplic, ludzie boja sie jeden drugiego co najmniej tak, jakby grozila im utrata zycia. Ks. Pfeiffer nie myli sie twierdzac, ze liberalizm robi szkody i w FSSPX. Nowe stronki, blogi etc. swiadcza jednak o tym, ze opor istnieje.

  9. dr TS said

    do Tralala
    To Bractwo nie zauważa, że Bacy potrzebne są owczarki, a nie farbowane wilki?
    Czego się lękacie? Nosicielstwa Tradycji? Święci biorą się z męczeństwa…
    Nie lękajcie się, wilki już takie warunki postawią, że nawet waszym „rozłamowcom” się odechce powrotu… Vide: przyjęcie w całości nauki (nie dogmatów) SV II. O oborze to już napisałem w pkt.7.

  10. Marucha said

    Re 7:
    Pański komentarz zawiera czystą demagogię, demagogię tym groźniejszą, iż napisaną sprawnym piórem.

    Pan po prostu zrównuje katolików wiernych prawdzie, Tradycji i Magisterium Kościoła, a odpornych na modernizm – z faryzeuszami.

    Bractwo nie głosi żadnych własnych poglądów, które sobie wymyśliło i uznało za jedyne prawdy objawione, lecz trzyma się tego, co nauczano przez prawie 2000 lat.
    Bractwo jest bardzo dalekie od arogancji i uznawania siebie za jedynych nosicieli prawdziwej wiary – w przeciwnym razie założyło by własny, schizmatycki Kościół, a nie starało się rozmawiać z Watykanem.

    Niedopuszczalne, gdyż ewidentnie fałszywe jest Pańskie twierdzenie, iż Tradycjonaliści …zakopali talent i czekają na przyjście Gospodarza dumni, że go zachowali..

    Przeciwnie, Tradycjonaliści (nie bez sukcesów) robią wszystko, aby dzielić się ze wszystkimi skarbem nieskażonej wiary. Nie tylko wywalczyli dla całego Kościoła oficjalny powrót Mszy Trydenckiej, nie tylko nagłaśniają (też z pewnym powodzeniem) nadużycia II Soboru Watykańskiego – ale prowadzą również własne seminaria, szkoły, wydają książki i gazety, budują świątynie itd.
    Czego Pan więcej od nich oczekuje? Co mają zrobić, aby przestał Pan twierdzić, iż „zakopali talent”? Pogodzić się z szalejącym w Kościele modernizmem, ekumaniactwem i liberalizmem?

  11. Tralala said

    ad 9 Co to za forma: „czego sie lekacie?”; kto ? Jones z komentarza 2, ktory wlasnie sie NIE leka ;
    Ja?, Inni?
    Jezeli ja, to nie o sobie pisalam, jezeli Inni, to nie mozna za nich odpowiadac.

    A pan dr TS, to z jakiego urzedu pyta? Od papieza, od Boga, od Bractwa? z posoborowego KK?

    ad 7 pan Marucha ma racje, ze to czysta demagogia, a ja dodam, ze swoj „talent” pisarski powinien pan dr TS uzywac we wlasciwym kierunku.

  12. j said

    Ad.11-Tralala

    Szanowna Pani Tralala! Pozwole sobie wtracic swoje trzy grosze takim samym komentarzem jak do naszego Gospodarza. Przepraszam, ze cytuje sama siebie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie przy niedzieli

    _______________________

    j powiedział/a
    2012-09-09 (niedziela) @ 10:26:28

    Ad.18-Marucha

    Szanowny Panie Marucha! Moze Pana rozsmiesze ale ciesze sie bardzo nawet z tego, ze Pan napisal tylko o przygaszeniu tego swiatla a nie calkowitym zgaszeniu 🙂
    Bo wie Pan, w swietle tych wszystkich najnowszych badan z naszym podatnym na sterowanie DNA – nawet najmniejsza drobinka przyjetego Dobra i Prawdy ma swoje wielkie znaczenie…

    A wracajac do panskiego komentarza. Mam takie glupie wrazenie, ze alegorycznosc porownan dr TS zinterpretowal Pan troche zbyt doslownie. Ale moge sie mylic, oczywiscie.
    W kazdym razie ponizsza jego wypowiedz jest komplementarna z poprzednimi i wiele wiele wyjasnia.
    Jak zwykle z szacunkiem i sympatia
    jahalinka
    ______________________________

    dr TS powiedział/a
    2012-09-08 (sobota) @ 00:50:28

    “…….Kiedy zaświta Wam historyczne myślenie, że ludzie dzielą się na mądrych i głupich?” Obyśmy My Chrześcijanie na tych drugich nie wyszli…
    Zważcie przypowieść:
    Baca pasł stado owiec na hali. Miał do pomocy owczarki co je od wilków i niedźwiedzi strzegły. W krzakach wilki z niedźwiedziami się dogadały, że skundlą się z owczarkami i wejdą przez to do stada… A jak już wyprą wszystkie owczarki, to zawołają niedźwiedzie na wspólną ucztę. Tak też się skundliły i dostały do stada. Gdy to część owczarków zobaczyła i pojęła czym stan ten grozi, zabrała część owiec i schowała się za górką, skąd owczarki prawdziwe obszczekiwały stado z bacą i wilkami w skórze owczarków. Nie przyszły jednak na ratunek bacy i stado pilnowały wilki. Owczarki uznały, że to teraz one są prawdziwym stadem, tylko do bacy nie wrócą, bo by je wilki zżarły. Baca natomiast musi tak lawirować pilnując stada, aby jego także wilki nie zżarły. Więc je karmi i udaje, że są jego pomocnikami.
    Są tylko dwie możliwości zakończenia tego stanu:
    1. Wilki zeżrą bacę a owce będą strawą niedźwiedzi.
    2. Owczarki skundlą się z wilkami i wyprą je ze stada.
    Kochani moi Bracia i Siostry: kto ma ucho niechaj słucha. Głupota jest grzechem ciężkim.

    Mam nadzieję, że Tradycjonaliści i Sedewakantyści zrozumieli jakie mają zadanie w Kościele Świętym Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Macie zrobić to samo co zrobiła żydomasoneria. Musicie jak moderniści opanować seminaria. Niech Wasze powołania napełnią aż Watykan i wypędzą z niego bożka zła. Pamiętajcie o przekleństwie grzechu zaniechania. Teraz Wy musicie ratować Kościół Chrystusowy.
    To Wam przekazałem. Amen”

    https://marucha.wordpress.com/2012/09/07/liturgia-u-ojcow-kabotynow/#comment-197834

  13. Tralala said

    ad 12
    Pani J, nawet gdyby to byl zart, to jest bardzo nie namiejscu, np. „Teraz Wy musicie ratować Kościół Chrystusowy. To Wam przekazałem. Amen” „. Owszem my musimy, ale nie tylko my, lecz wszyscy i dr TS takze. Poniewaz ladnie pisze, to moze pomoze?
    Kiedy sytuacja jest tragiczna i nic nie zapowiada wyjscia z niej, nie czas na dowcipy.

    Czytajcie, to co juz jest na : http://zniepokalana.blogspot.fr/
    wlasnie wrzucono Deklaracje i kazanie ks. Pfeiffer’a.

  14. Zdziwiony said

    Dziś z Pustelnii Grzechynia ks. Stanisław w zastępstwie ks. Natanka
    od 19`30″ na temat tzw. ” nowej ewangelizacji” Radia Maryja, o zlodowaceniu po SVII, a nie jak mącą o „wiośnie koscioła”:

    http://pl.gloria.tv/?media=330501

  15. dr TS said

    Szanowni Państwo. Mój post o faryzeuszu był do tych, którzy mieniąc się nosicielami prawdziwej wiary i Prawa Bożego nie potrafią spokojnie i po Bożemu dyskutować z innymi na tym forum, chociażby błądzącymi, czy prowokatorami. Dziękuję J za zrozumienie i czytanie moich wpisów na innych wątkach:)
    Jeżeli ktokolwiek ze sprawiedliwych został przez mój post (może źle zrozumiany) obrażony – serdecznie przepraszam. Inni niech się czują przywołani do porządku. Dyskutować też trzeba umieć, a nie tylko o dupie i gołych cyckach itp. Ubliżanie drugiemu to też nie po chrześcijańsku.
    W moich poprzednich postach starałem się delikatnie zwrócić uwagę na konieczność podjęcia naprawy Matki naszej Kościoła Św. Przy braku reakcji przeszedłem do formy już to objaśniającej. To że była kategoryczna – to już sprawa Tradycji. Tak – Tak, Nie – Nie…
    Jeśli chodzi o mnie, to jak wcześniej pisałem – spieram się z biskupami mojego miejsca i dyskutuję z uczonymi w Piśmie, badaczami i katechetami, uczę studentów i własne dzieci, daję świadectwo na spotkaniach z nauczycielami akademickimi = nie jestem bierny jak się Państwu wydaje. Na dzień dzisiejszy moja kariera naukowa jest zablokowana, Ale mam to w tym miejscu, co się Państwo domyślcie. Ja pracuję w samym piekle modernistów, więc proszę zrozumieć, że piszę w przypowieściach:) Mądry zrozumie, głupi się obrazi, inny zbulwersuje.
    Panie Marucha, proszę o więcej wyrozumiałości i ewentualne pytania o wyjaśnienie czy sprostowanie. Ja też jestem tylko człowiekiem. To o Faryzeuszu nie było akurat do Pana, prędzej do tych co się w wątku bez tematu „spierają” dość wulgarnie…
    Jeszcze raz się przedstawię jeśli chodzi o moje poglądy – jestem fundamentalistą chrześcijańskim, należę do Kościoła Rzymskokatolickiego, wyznaję trydenckie credo, trzymam się dogmatów obowiązujących w RK, nie uznaję nauczania pastoralnego SV II, uznaję ważność Mszy Św. wg NOM i ważność Sakramentów Św. sprawowanych w Kościele posoborowym. Msza Trydencka jest dla mnie ważna, lecz niekonieczna do zbawienia. Natomiast zachowanie Objawienia Bożego i Tradycji nauczania Kościoła z Dogmatami Soborów i Doktorów Kościoła uważam za mój życiowy cel ku zbawieniu. To wszystko. Mój nik to nie bufonada, stosuję go już 12 lat i dla znajomych jestem rozpoznawalny.
    Ot i całe moje tłumaczenie (się)

  16. dr TS said

    Panie Marucha.
    Jeszcze raz przeczytałem mój post 7. I Pan niech na spokojnie przeczyta go jeszcze raz i nie nazywa tego demagogią, a postara się odczytać moją intencję w działaniu na łonie Kościoła Katolickiego. Jeżeli wejdzie Pan na stronę ks. Natanka, jest tam do pobrania książka pod red. sł.boż. Kiersztyna. Poczyta Pan na temat działania „synagogi szatana” i może zrozumie jak trzeba zwalczać modernistów. Doceniam wasze „osiągnięcia” z Mszą Trydencką, ale problemy z jej wprowadzaniem wskazują raczej na wabik… Ale cieszę się, że mogę działać z Wami dla dobra Kościoła Św.

  17. JOns said

    Ad.15! Ludzie, powiedzcie, ze Pan Doktor, Aga, i. Pani J, uknuli sobie razem Pryma Aprylis!!!

    To jest niedouwierzenia co ostatnio sie Dzieje w Gajowce,

  18. JOns said

    Gajowy, czemu tu rozmowiasz Tylko o Golych Cyckach I dupe maryni?

  19. JOns said

    Gajowy, Ty JALOWY Czlowieku, Czemu Ty nie chcesz rozmawiac z Prowokatorami I gnebisz Spamerow!!!???

  20. JOns said

    Gajowy, Ty SNOBIE!!!!

  21. JOns said

    Ad.15. A co to Fundametalizm Chrzescijanski?
    Chce powiedziec, ze choc Pan I Pani J mnie rozbawiliscie to nie jest moja intencjach smiac sie z Pana….

    Jezeli Pan jest tym Kim sie przedstwil, to jak Pan poczyta Gajowke I Pogada z tu z Gajowkowiczami I Gajowym, to Pan zrozumie o co Biega I Sprostuje swoja Postawe I Wypowiedzi.

    Jezeli Pan jednak jest Pseudotradycjonalista, Takim co Biega Na NOWUSA , oklaskuje Papiezy bezkrytycznie dzialajacych przeciw Tradycji, jest za Dialogiem z Prowokatorami, :)….

    To Pana nie jest Tu miejsce

  22. dr TS said

    Prawda jest czasem niewygodna… Pana posty JOns nie wnoszą nic do dyskusji. To o Faryzeuszu to chyba Pan sobie wziął do serca (chyba słusznie). Ja nie obrażam Pana poglądów, a Pan wprost przeciwnie. Co to jest NOWUS? Chodzi panu o Mszę Św. posoborową wg NOM? Jeżeli tak, to bluźni Pan, bo Msza ta jest ważna. Niech Pan lepiej podszkoli się z dogmatów i dyskutuje, nie obraża.
    Jeżeli Gajowy Marucha wyprosi mnie z tego forum, będę posłuszny. Będę tylko czytelnikiem.

  23. MatkaPolka said

    Żyd Ratzinger-Tauber, zwany Benedyktem XVI, przywołuje Lucyfera podczas “mszy” Jutrzni Wielkanocnej w Bazylice Świętego Piotra w obecności tysięcy wiernych.
    OSTRZEŻENIE!!!
    Są to potężne magiczne zaklęcia więc zanim ich wysłuchasz i obejrzysz, odmów modlitwę „Ojcze nasz”.
    Inwokacja do Lucyfera na filmie 27 min. 30 sek.
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/07/29/zydomasonska-rewolucja-w-kosciele-katolickim-watykanskie-inwokacje-lucyfera-5-2

  24. Marucha said

    Re 15:
    To dobrze, że Pan zwraca uwagę na konieczność naprawy Kościoła Katolickiego. Niejaki Józef Mackiewicz zauważył to już w latach 60-tych, a niejaki abp Lefebvre wraz z czterema innymi biskupami naraził się na ekskomunikę za podjęcie konkretnej próby naprawy tego Kościoła, a to poprzez zachowanie ciągłości nauczania Magisterium.

    Pana poglądy, tak jak je Pan explicite sformułował, są mi bliskie, o ile wręcz nie tożsame z moimi. Zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego uważa Pan Mszę (prawdziwą) za niekonieczną do zbawienia? Msza jest wszak centralnym punktem naszej wiary, wręcz jej esencją.

    Poza tym dziwi mnie bardzo, iż broni Pan nowusa przed ubliżaniem mu – jako że jest ważny.
    Pewien ksiądz – wykształcony i oczytany – powiedział mi rzecz szokującą: nawet msza satanistyczna może być ważna… Tego prawie nikt nie wie.

  25. filip piękny said

    A czy Dr TS zna przypowieść o skale ? EW. według Św. Mateusza 7.24-29 :
    24 Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. 25 Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. 26 Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. 27 Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.
    28 Gdy Jezus dokończył tych mów, tłumy zdumiewały się Jego nauką. 29 Uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie.

    Jak Dr TS myśli ? Którzy to wierni byli i są budowniczymi domu na skale, a którzy budują dom na piasku ? Czyj dom jest utwardzony, a czyj runie? Czyj dom jest prawdziwy, fundamentalny, apostolski, a czyj sztuczny, oszukańczy, heretycki, diaboliczny ?

    A poza tym Pana interpretacja przypowieści o talentach jest fałszywa, zagmatwana i oparta na kłamstwach. Oto Pana wersja :

    „A przypowieść o talentach znacie? Kościół posoborowy dostał ich 10, ale nie zakopał ich – dał do banku Żydom, aby mieć z tego zysk. Figa, straci wszystkie talenty, bo goijm mają pieniądze narodu przebranego. A Tradycjonaliści co? Zakopali talent i czekają na przyjście Gospodarza dumni, że go zachowali. I tylko śmieją się z Kościoła posoborowego, że stracą wszystko.
    Zaprawdę wszyscy poniosą karę wygnania.”

    Goim mają pieniądze narodu przebranego ? Od kiedy ? Czy nie jest całkowicie odwrotnie ?

    Wszyscy poniosą karę wygnania ?
    Także tradycjonaliści ?
    Ci , co budują na skale ?
    Przypowieść o budowie na skale temu zaprzecza.

    Tych Pańskich bzdur jest więcej, ale ograniczyłem się tylko do w.w.

    Czy jest Pan tym ” produktem ” ( tak nazywają uczniów, studentów w nowomowie unijnej unijni pedagodzy ) wyhodowanym w fabrykach teologicznych przez judeochrześijańskich, rabinistycznych teologów ? A skutkiem tych nauk całkowity ferment w głowach i siarka szatana w posoborowych seminariach ? Stąd takie ” produkty” próbują wlewać w głowy wiernych ekumenizm i modernizm, a kościóly przerabiać na synagogi szatana.

    I tak nie przemożecie Kościoła Chrystusowego !!! Opoki na skale.

  26. JOns said

    Ad.22. Ile Pan Ma Lat? Jezeli mozna spytac…

    Czy mam wypowiadac sie Godnie o NIEGODNEJ Mszy? To zaprzeczenie Prawdzie Panie Doktorze.

    Czy mam wypowiadac sie Godnie o Mszy, Ktora Smiec Powoduje?

    Pan nie umie odroznic obrazania od Prawdy I Emocjonalnych wypowiedzi. Emocjonalnych ale nie obrazliwych. Prawda czesto boli I wowczas wyzywany jest od Roznych w tym Obrazy…

    Pan wydaje sie nie zna Prawdy.

    Osobiscie uwazam, ze Pan udaje, ze Poszukujemy Prawdy. Tu wyjdzie szybko szydlo z Worka…

  27. JOns said

    Re . 26… Komputer przeinaczas slowa wiec poprawiam: uwazam, ze Pan udaje, ze Pan Poszukuje Prawdy. Uwazam, ze Pan jest oszustem, ktory tu Ma za zadanie macic. Chcialbym sie mylic.

  28. Tralala said

    a propos Novus Ordo, z kazania ks. Pfeiffer’a

    „…Pamiętam ojca Hannifin’a przedstawiającego swoje głębokie teologiczne argumenty. Wszyscy księża przychodzili tutaj pytać : « ależ ojcze: który artykuł Kodu Prawa Kanonicznego, jaki dogmat, jaki detal nie pasuje w nowej Mszy?” I zwykł im odpowiadać głęboko teologicznie : «Nowa Msza ? Co nie pasuje ? Ona jest przyczyą, dla której ludzie idą do piekła, to właśnie to, nie pasuje…Przestańcie ją odprawiać !” I to był cały jego teologiczny argument. A będąc dzieckiem, widziałem niektórych księży płaczących, innych trzesących się, innych poruszonych i jeszcze innych spokojnych. Żaden nie sprzeciwiał się, bo wiedzieli, że o. Hannifin mówił prawdę. Prawda jest taka, że nowa Msza, nowy soborowy Kościół i nowy soborowy kierunek prowadzą dusze do piekła! …”
    http://zniepokalana.blogspot.fr/2012/09/kazanie-ksiedzapfeiffera-z-12-sierpnia.html

  29. Z bloga prof.M.Dakowskiego said

    Vaticanum II wobec komunizmu

    http://www.pch24.pl/vaticanum-ii-wobec-komunizmu,5698,i.html#ixzz263w1JZsi 2012-09-10

    W nowym numerze „Polonia Christiana” :

    11 października bieżącego roku mija pół wieku od otwarcia przez bł. Jana XXIII obrad Vaticanum II – soboru określającego siebie mianem duszpasterskiego, który jednakowoż mając okazję zdecydowanie zareagować na największe duszpasterskie zagrożenie swego czasu, jakim był bez wątpienia komunizm, zbył je milczeniem.

    Miliony katolików za żelazną kurtyną pozostawały pod jarzmem sowieckiej okupacji, całe narody doświadczały programowej dechrystianizacji, ateizacji i prześladowań religijnych. Kościół w Związku Sowieckim, Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech, w Jugosławii, Rumunii oraz w innych rozsianych po całym świecie komunistycznych obozach został zepchnięty na zupełny margines życia społecznego z resztkami ledwie tolerowanego, i to w szczątkowej formie, sprawowania kultu.

    W naszym kraju, i nie tylko u nas, zrabowana na masową skalę własność prywatna, pogwałcone piąte, siódme i dziesiąte przykazanie domagały się zdecydowanego głosu pasterzy. Stalinowskie prawo aborcyjne zbierało milionowe krwawe żniwo. W katowniach komunistycznej bezpieki dogorywały resztki antykomunistycznego zbrojnego oporu, a jednocześnie nie ustawały prześladowania i szykany duchowieństwa wiernego papiestwu i nauczaniu Kościoła. W tym samym czasie Zachód uśmiechał się radośnie do czerwonego demona, szukając w nim budowniczego pokoju. W takiej to rzeczywistości rozpoczynał swe obrady Sobór Watykański II, do dziś przez światową lewicę postrzegany jako sobór dialogu i otwarcia Kościoła na świat.

    Dzisiaj, po pięćdziesięciu latach od tamtego „październikowego przełomu”, warto przypomnieć niektóre rzadko dotychczas akcentowane aspekty Vaticanum II.

    Traktujemy to jako wynikający z troski o prawdziwe dobro Kościoła nasz głos w dyskusji, do której notabene zachęca też Ojciec Święty Benedykt XVI. Zabieramy go, nie roszcząc sobie zresztą prawa do ocen doktrynalnych – te zostawiamy kompetentnym teologom, podejmującym głęboki namysł nad tekstami soborowymi i ich wykładnią – ale z racji praw i obowiązków od wieków przynależnych katolikom świeckim, które zresztą potwierdził i uznał także Sobór Watykański II.

    Artykuł jest zapowiedzią 28. numeru dwumiesięcznika „Polonia Christiana”. Magazyn będzie dostępny od wtorku 11 września w kioskach, dobrych salonach prasowych oraz na stronach ksiegarnia.piotrskarga.pl i epch.poloniachristiana.pl.

    [a gdy pojawi się w całości na PCH, to na pewno go skopiuję MD]

  30. JOns said

    Ad.28! Nowa Msza – S m i e r c G o t u j e Bo jest NIEGODNA.

    Kobieta z Otkryta Glowa Na Mszy, Smierc sobie I innym Gotuje bo czyni Msze Niegodna

  31. Z GloriaTV said

    Piękne kazanie księdza Stanisława na grzechyńskiej Pustelni
    http://gloria.tv/?media=330501

  32. Jones said

    Pani Tralala, To czy juz w Bractwie jest Rozlam?
    Kto jest Kto wiec? Jakie jest stanowisko Bractwa w Polsce? Jakie jest stanowisko Ksiedza Jana.? Ksiedza Karola?

  33. Tralala said

    ad 32 Jones
    alez prosze sie nie martwic, na razie jest tylko opor przeciw ukladom, przeciw decyzjiom szefa i ska.
    Opor jest wlasnie po to zeby do rozlamu definitywnego nie doszlo.

    Blog AvecImmaculee: http://aveclimmaculee.blogspot.fr/
    z polska sekcja
    ZNiepokalana : http://zniepokalana.blogspot.fr/

    ma na celu: 1/. informowac co sie dzieje m-dzy Bractwem a Rzymem i
    2/.iformowac co sie wydarza miedzy szefami FSSPX a ruchem oporu.
    Na blogu sa linki do ruchu oporu hiszpanskiego, brazylijskiego, anglojezycznego.

    Blog potrzebuje dobrowolnych tlumaczy! Istnieje od 3 dni, raptem a ma juz 300 wejsc. Tlumacze gwaltownie potrzebni, ci ktorzy sa, pracuja 24/24 i sami nie dadza rady. Teksty sa latwe.

    Ja nie mam pojecia co sie dzieje u Bractwa w Polsce, zadnych kontaktow nie posiadam, zero znajomych.

  34. JOns said

    Dziekuja za informacje Pani Tralala. Modle sie, by Soborowie Nas nie polknelo. I Ja staje sie czytelnikiem tego Bloga.
    Niech Nas Pan Bog Ma w Swojej Opiece!
    Zawsze Wierni! Wierni Niepokalanej I Jej Synowi! Wierni Tradycji!

  35. Jones said

    Jones

  36. Jones said

    Wolyn=Wandea, nigdy Nie Zapomnimy

    Soboor VII = Rewolucja Francuska = Rewolucja Rosyjska = Smierc Naszych Dzieci = Potepienie Naszych Dzieci Dusz

  37. dr TS said

    Szanowny Panie Gajowy
    Nie zamierzam mącić na tym forum, chociaż takie przypuszczenie padło. Po prostu wyrażam swoje zdanie i szanuję poglądy innych. Dlaczego uważam, że Msza Trydencka nie jest mi potrzebna do zbawienia (bo że praktyka uczestnictwa we Mszy Św. jest potrzebna – to niezaprzeczalne), ponieważ uznaję ważność, jak to nazywacie „Nowusa”. Praktyka składania Najświętszej Ofiary w swej liturgii nie jest niezmienna. Jeżeli mielibyśmy trzymać się dokładnie przekazu NT, to pierwszą NO złożył sam Chrystus w Wieczerniku w języku hebrajskim, podczas uczty z Apostołami. Najpierw dokonali wszyscy rytualnego obmycia, a potem zasiedli do posiłku przy stole (stołach). Zatem postu eucharystycznego uczestnicy nie zachowali. Podczas tej wieczerzy (ani na początku, ani na końcu) Jezus dokonał ustanowienia Najświętszej Ofiary pod postacią chleba i wina jako Jego Ciało i Krew. Następnie podawał Swoim uczniom, na siedząco, którzy Je spożyli. Porównując Mszę Trydencką do Ofiary w Wieczerniku, należy ją uznać za supernowusa w stosunku do pierwowzoru. Zatem liturgia jest zmienna, ale powinna być też uznana i godna. Co do czarnej mszy ku czci szatana, to ważna powoduje śmierć ducha u człowieka, udział w niej woła o pomstę do nieba i wyklucza z Kościoła (bo nie można uczestniczyć przy dwu ołtarzach – Sob.Tryd. o Mszy Św.).

    A teraz możecie pisać, że gmatwam, fałszuję i kłamię. Ot demagog modernistyczny.
    Do tych co twierdzą j.w.
    Przekaz w przypowieściach jest dość trudny do odczytania. O talentach nie jest przepisaniem z NT lecz wykorzystaniem go. Jeżeli ktoś rozumie talenty li tylko jako wartość pieniądza, to trudno. Pod pojęciem talentu można przedstawić także: postawione zadania, otrzymaną łaskę oraz dary Ducha Świętego. Dlatego Chrystus kończąc przypowieści mówił: kto ma uszy niech słucha. A do tego potrzebny był dar rozeznania. Ponieważ słuchający Go nie rozumieli, tłumaczył przypowieści Apostołom, reszta pewnie mówiła, że gmatwa, fałszywie naucza, bluźni itp. Ja nie jestem Chrystusem, mym Mistrzem. Jednak rozumiem jakie miał trudności z przekazem… A przecież jego nauka jest wieczna, nas też dotyczy. Niech jeno nikt z bogatych nie stara się wielbłąda przez ucho igielne przepychać…
    W swoich postach stosuję dużo paraboli i przenośni. Mądry zrozumie. Często przenośnię odnoszę do spraw związanych z modernistami, talmudystami i opracowaniami o nich. Ten, kto ich nie zna, nie rozumie o czym piszę. Dlatego podaje czasem pozycje i podstawy dogmatyczne…

    Filipie Przepiękny
    Znam NT i przypowieści, o budowie na skale (czyli Chrystusie i jego widzialnych następcach) też. Ale żeby wypełniać nauki Chrystusa trzeba znać te słowa: Idźcie na cały świat i nauczajcie w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. A nie chowajcie dla siebie Prawdę! Ot demagogia doktorka…
    Jakby Pan znał poglądy talmudystów, to by Pan rozszyfrował ich działanie w stosunku do gojów i ich majątku. Mało wiedzy od Boga oddala, dużo przybliża (Pas.).

    Pani Tralalala
    Argumenty „Nie bo nie, bo tak uważam” – są przynależne heretykom protestanckim. Niestety. I kto tu nie zna Prawdy? Kto jest modernistom? Czytajcie Falley’a, Sanborna, Stehlina i Lefebvre’a czy innych antymodernistów, ale błagam róbcie to ze zrozumieniem.

    A wypowiadajcie się rozumnie, bez emocji, nie mamrolcie jak mantry przymiotników…bez podstawnie.
    Pozdrawiam

  38. Z GloriaTV said

    Bardzo ważne kazanie księdza Stanisława w Pustelni Grzechyńskiej z 10 września
    http://gloria.tv/?media=331072

  39. j said

    Ad.37- dr TS

    🙂

  40. dr TS said

    Panie Filipie
    Tak wszyscy, Tradycjonaliści też wygnani…
    Znasz te słowa Chrystusa: „Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść, byłem spragniony, a nie daliście Mi pić, byłem nagi, a nie odzialiście Mnie…”
    Panie Jezu, kiedy byłeś głodny, spragniony i nagi? Gdy nie nakarmiliście Ludu Mojego Prawdą, nie napoiliście Wodą Żywą, nie pomogliście im pokonać Antychrysta w Kościele Moim – to tłumaczenie mojego rozumienia, bo nie samym chlebem żyje człowiek… Ale to oczywiście następne bzdury do zrozumienia..
    A to w języku polskim zrozumiesz? „…,że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i z a n i e d b a n i e m.” I dlatego też wygnanie, bo zaniedbanie ratowania Kościoła Św. jest odwróceniem się d..ą na Chrystusa.
    A ja jestem wewnątrz Kościoła posoborowego, nie schowałem się w zaścianku Tradycji by sam przetrwać. Leki stosuje się do wewnątrz organizmu. Bakcyla zła trzeba niszczyć od środka. Dlatego trzeba wsparcia ze strony Bractwa czy Sedewakantystów. Ale po cichu, by bakcyl się nie zorientował i to inteligentnie, nie z mordą czy siekierą.
    Mądremu dość.

  41. dr TS said

    Matka Polka
    Ładnie brzmi Pani nick.
    Obejrzałem ten fragment, który Pani zamieściła. Jeżeli nie jest to fotomontaż, to takie inwokacje są bluźnierstwem. Nie mogę potwierdzić tego faktu na Jutrzni w Watykanie, bo Triduum Paschalne spędzam w Kościele swojej Parafii. Jedyne, co mnie zdziwiło, to tytuł – zwiastun. Inwokacji nie śpiewał Papież, tylko diakon. Na całym filmie B XVI nie modli się do szatana, lecz do Boga w Trójcy Jedynego. Zatem łatę Benkowi przyłatano. Baca ma widocznie duże kłopoty, jak pisałem. Ciekawe, kto diakonowi napisał i kazał odbeczeć te bluźnierstwa?

  42. Tralala said

    Ad dr TS
    Co za misz masz ma Pan z glowie:
    – Chrystus nie uzywal hebrajskiego, a arameenskiego
    – watpie czy Chrystus i apostolowie siedzieli przy stole
    – szatan (wg. egzorcystow) nie moze zabic duszy, jeno cialo

    Jest Pan zwyklym zarozumialcem o tendencjach „psychopate narcistique”, z pewna latwoscia budowania zdan, za ktorymi stoi stale i tylko Ja, Ja i jeszcze raz Ja. Myle sie? Zreszta to i tak juz nie ma znaczenia, bo nie mam zamiaru wiecej z Panem dyskutowac.

  43. filip piękny said

    Ad 40

    „A ja jestem wewnątrz Kościoła posoborowego, nie schowałem się w zaścianku Tradycji by sam przetrwać. Leki stosuje się do wewnątrz organizmu. Bakcyla zła trzeba niszczyć od środka”.

    Panie Dr TS !

    Może Pan wyjaśnić, jakie leki stosuje Pan do wewnątrz organizmu Kościoła posoborowego, tak że niszczy Pan od środka bakcyla zła ?
    Z jakim skutkiem ?
    Co Pan uważa za bakcyl zła w Kościele posoborowym, w którego wnętrzu Pan jest ?
    Czy jest Pan może w jakimś ruchu kościelnym np neokatechumenacie lub innym?
    Czy Pan nie jest podatny na modę skoro twierdzi Pan, że Tradycja jest zaściankiem?
    A co będzie, jeśli Kosciół posoborowy zostanie wyparty przez nowe dzieło diabła? Czy Pan też pójdzie za siarką szatana i uzna Kościół posoborowy za zaścianek ?
    Czy Pan nie jest religijnym koniunkturalistą faktycznie dalekim od Kościoła budowanego na skale tj. na naukach Chrystusa ?
    Komu Pan służy – Panu Bogu czy koniunkturze ?

  44. Jones said

    Ad.37. Pan jest Zydem, Pan jest wyrafinowanym macicielem, Pana Powinno sie wywalczyc z Gajowki na Zbity Pysk.

  45. j said

    Ad.40,41-dr TS

    .
    .
    .
    .
    🙂

    „…Madremu dosc”

    Zgadza sie szanowny Panie dr TS.
    A nasi madrzy przodkowie mawiali jeszcze okrutniej dosadniej 🙂 🙂 :
    „madrej glowie dosc po slowie”

    Bardzo serdecznie pozdawiam Waszmoscia

  46. Jones said

    Wiara jest Darem, ktora czlowiek Slyszy, Widzi, Przyjmuje…Lub NIE

    Do Pani Tralalala nie trzeba Przemawiac by Tlumaczyc, bo Gdy Ta Kobieta uslyszala raz, to i Slyszy caly czas, jedna Prawde!

    Do takich Doktorkow mozna przemawiac cale zycie i to nic nie da. Tacy Doktorzy Musza przyjsc Po Prawde z Wielkim Pragnieniem, poszukiwac jej, zglebiac a nie POUCZAC.

    To samo dotyczy niestety Pani J.

    Oni i tak nie zrozumieja o czym Napisalem. Salepi i Glusi.

  47. z blogów said

    „Będziesz ze Mną w Raju”
    (niebezpieczny przecinek)

    ttp://57kerenor.nowyekran.pl/post/60783,bedziesz-ze-mna-w-raju-niebezpieczny-przecinek

  48. z blogów said

    http://57kerenor.nowyekran.pl/post/60783,bedziesz-ze-mna-w-raju-niebezpieczny-przecinek

  49. j said

    Ad.42 – Talala

    Szanowna Pani Tralala! Pozwoli Pani, ze troche przynudze 🙂
    Sprawa jezyka, ktorym poslugiwal sie Jezus Chrystus jest bardzie skomplikowana niz to by na pozor wygladalo.
    Zdania sa podzielone nawet miedzy specami od tego tematu..
    Niektorzy na przyklad bardzo mocno podkreslaja, ze w Palestynie czasow Chrystusowych w wiekszosci miast rozbrzmiewaly przerozne jezyki. Istotnie najczesciej mowiono tam po aramejsku. Ale i po grecku takze. I po lacinie. I po hebrajsku.
    Mozna wiec spokojnie przypuszczac, ze zarowno grecki jak i aramejski byly na rowni rozumiane przez wiekszosc mieszkancow miast. Nawet w Cezarei i Samarii gdzie krolowal jezyk grecki – podobno niezle rozumiano i pslugiwano sie jezykiem aramejskim.
    Wydaje sie oczywistym, ze urzednicy i zolnierze rzymscy uzywali natomiast laciny a mieszkajacy tam Zydzi rozmawiali ze soba jakas odmiana jezyka hebrajskiego. Podnoc wlasnie ta odmiana hebrajskiego, nie bedaca klasycznym jezykiem hebrajskim ani jezykiem aramejskim – paradoksalnie byla bardzo podobna do nich obu 🙂

    I pewno tez dlatego nie da sie powiedziec absolutnie i na 100% jakim jezykiem poslugiwal sie Jezus Chrystus kiedy zyl tu na ziemi.. Nie mozemy z cala pewnoscia twierdzic, ze Jezus Chrystus mowil po grecku czy moze po lacinie. Na podstawie dokumentow mozna ewentualnie wysnuc wnioski, ze swoje nauki Jezus Chrystus zazwyczaj glosil po aramresku albo w ludowej hebrajszczyznie, ktora istotnie byla bardzo zarameizowana.

    Napisano, ze Pawel przemowil po hebrajsku do ludu zebranego w Swiatyni (Dzieje 21:40)
    Jednak niektorzy sadza, ze raczej byl to jezyk aramejski lub jakas ludowa forma jezyka hebrajskiego.
    Prawda jest natomiast, ze na przyklad papirusy z zydowskiej kolonii w Egipcie byly napisane po aramejsku.
    Zreszta jezyk aramejski pelnil wtedy funkcje miedzynarodowego jezyka literackiego.
    Takze Chrzescijanskie Pisma Greckie pelne sa arameizmow a paru z nic uzyl sam Jezus – ale naprawde nie wiem czy mozna z cala pewnoscia twierdzic, ze mowil On tylko po aramejsku?

    Lukasz, lekarz z wyksztalcenia, mowil o Pawle przemawiajacym do Zydów po hebrajsku a gdy sam apostol slyszal z nieba glos po hebrajsku, to nie chodzilo chyba o jezyk aramejski – raczej moze o jakas forme hebrajskiego (Dz 22:2; 26:14).
    Rowniez Euzebiusz z Cezarei (III i IV w. n.e.) twierdzi, ze : „Mateusz spisał slowa Panskie w jezyku hebrajskim” (Historia koscielna, tłum. A. Lisiecki, III, 3916).
    Zas Hieronim (IV i V w. n.e.) napisal w dziele „O znakomitych mezach „:
    „Mateusz, zwany takze Lewi, z celnika apostol, pierwszy w Judei dla Zydow, ktorzy uwierzyli, napisal Ewangelie Chrystusa hebrajskimi literami i slowami (…)”
    Tekst hebrajski do dzis jest przechowany w bibliotece w Cezarei,.
    Czy zatem mozemy z cala pewnoscia twierdzic, ze kiedy Jezus Chrystus zyl na naszej ziemi jako czlowiek – poslugiwal sie wylacznie jezykiem aramejskim?

    Mysle, ze bezpieczniej bedzie gdy powiemy, ze Jezus Chrystus najprawdopodobniej poslugiwal sie jakas odmiana hebrajskiego oraz dialektem aramejskim.
    Pozdrawiam Pania bardzo serdecznie

  50. dr TS said

    Pani Tralala
    Pomieszanie? A może ktoś źle pojmuje słowa w języku polskim? Bo, żeby rozumieć przenośnie i idiomy, to trzeba myśleć po polsku, nie po angielsku czy francusku czy amerykańsku. Każdy Naród ma swoje powiedzenia i znaczenia słów. Obcy ich nie rozumie…
    1. Chrystus mógł mówić po hebrajsku lub aramejsku, czy slangiem tych języków, ale do Apostołów na pewno nie przemawiał po łacinie, która była językiem zaborców.
    2. Możliwe, że Ostatnia Wieczerza była przy bufecie szwedzkim 😛 Albo po turecku, lub japońsku. Pewnikiem Chrystus nie odwrócił się tyłem do Apostołów jak ustanawiał Najświętszą Ofiarę…
    3. Chyba Panią pogięło (żargon studencki). Ja od egzorcystów nie uczę się Głównych Prawd Wiary (dogmatów). Nie stwierdziłem, że dusza ludzka jest śmiertelna (kto tak twierdzi niech będzie przeklęty- Sob.Trydencki). Proszę jeszcze raz przeczytać co uśmierca szatan – napisałem „ducha”. A duch to nie dusza. Polak to zrozumie, bo ma ducha wiary, chrześcijaństwa, pokoju itd. Żeby mnie zrozumieć, moje pisanie i płęty należy myśleć i czuć jak Polak, a nie posługiwać się językiem polskim i walić do tego byk za bykiem.
    4. Jeżeli chodzi o „Ja” to nie potrafię się wypowiadać jako „On”.
    5. Obrażasz się Pani, bo brak Ci zrozumienia. Nikt nie zmusza nikogo do dyskusji ze mną. Jest takie polskie powiedzenie podwórkowe dzieci – „Zabieraj zabawki i idź na swoje podwórko.” U Was jest więcej pracy na niwie wiary niż w Polsce. Nie to nie, łaski bez…
    Filip Piękny
    „Oj Filipie, oj Filipie, trzeba znać się na dowcipie” (J.Brzechwa). Pan też ma problemy ze zrozumieniem polskich powiedzeń i znaczeń. W zaściankach onegdaj mieszkała szlachta polska, która strzegła wiary i polskiej tradycji, zwyczajów. W tych zaściankach chroniła się przed zepsuciem obyczajów przez magnaterię. Znaczenie pejoratywne „zaściankowy” używano w okresie PRLu dla ośmieszenia szlachty i jej patriotyzmu. Ja użyłem pojęcia „zaścianek Tradycji” jako miejsca kultywowania wiary przedsoborowej, nie skażonej modernizmem. Brak zrozumienia wskazuje na Pana zagraniczne obcowanie z tym forum…
    Nie będę przy każdej okazji powtarzał co czynię dla Kościoła i przeciw czemu walczę. Ale powtórzę jedno: niezrozumienie to głupota, a głupota to grzech  A ja służę Bogu w Trójcy Jedynemu, jak potrafię.
    Panie Jones.
    Pan też zalatuje czosnkiem, ale chyba nie, bo żydzi są inteligentni. Pan też nie w Polsce jesteś, myślisz nie po polsku i masz przez to kłopoty ze zrozumieniem. Pańskie wpisy będę ignorował. A krwi semickiej nie mam, zbitego pyska też… I siły nie stosuje, chociaż nie narzekam (ponad 100 kg i niezła kondycja – do pomocy słabszym).
    Pani J
    Dzięki za ładny i merytoryczny wykład o języku Izraelczyków za Chrystusa. Ja taki mądry w tym temacie nie jestem… A to co piszę to prosto z głowy. Byłem ministrantem i lektorem. Nasłuchałem się Pisma Św. dość dużo, w języku dla mnie zrozumiałym, po polsku. I nie przekonuje mnie uparte twierdzenie Bractwa czy innych Tradycjonalistów, że Msza NWO jest niegodna. Często przytaczają argument, że kapłan podczas NO stoi tyłem do Tabernakulum, w którym pod postacią Hostii przebywa sam Chrystus. A nie chcą zobaczyć, że Ten Mistrz nadzoruje Najświętszą Ofiarę składaną przez ustanowionego przez niego Kapłana? Jak matka i ojciec nadzorują swoje dzieci, czy mistrz ucznia swojego przy warsztacie? Są za nimi z tyłu i strzegą ich ruchów, zachowania, zdrowia… Tak też Chrystus nadzoruje swych szafarzy. Przecież na Mszy Trydenckiej kapłan i wierni też w pewnych momentach są tyłem do Tabernakulum – i to jest godne? To są pokrętne tłumaczenia. Podobnie jak schizofreniczne jest odniesienie do Papieża: Jest modernistą, ale go uznajemy, bo z nim paktujemy. Albo uznajemy Papieża, ale nie tego, bo jest modernistą… A o nauczaniu Soboru w Konstantynopolu IV (869) i jego kanonie 21. (pod rygorem n.b.w.) łaskawie zapominamy. Poczytajcie go sobie Tradycjonaliści, ze zrozumieniem. I nie bluźnijcie z łaski swojej przeciw Papieżom, bo tylko Sobór może to wnikliwie zbadać (to jest doktryna nauczania Kościoła – Tradycji).

    Wszedłem na to forum by mącić Wasze sumienia, by dać Wam talent do zwalczania zła razem z Nami, Kościołem posoborowym, ale Wasze sumienia są czyste, nie używane. Pytacie, czy Tradycjonaliści za zachowanie czystej wiary Kościoła Świętego Pana Naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego też będą wygnani? Otóż za to nie. Za zaniechanie działania – tak. Póki co, wyglądacie bardziej na odłam Kościoła Katolickiego Rytu Tradycyjnego. Z chęciami na łączność ze Stolicą Apostolską. Czy zechcecie przyjąć „Złoty Róg” (to nie modernistyczne, lecz z literatury polskiej, symbol odrodzenia na jego znak)? Czy też zaśniecie w błogim oczekiwaniu? Na co?
    Dla uśpionych w oczekiwaniu…


    i na koniec…

    Pod tym wątkiem to już wszystko.

  51. Marucha said

    RE 50.
    Pan TS wszedł na to forum, jak sam pisze, aby mącić… i rzeczywiście mąci.
    Z jednej strony sam uważa, że trzeba działać „po cichu”, wewnątrz Judeokościoła. Tak po cichutku, żeby nikt nie zauważył.
    Z drugiej strony kłamliwie (bo już raz to prostowałem!) zarzuca Bractwu „zaniechanie działania”…

    Myślę, że nie obrażę Boga, jeśli powiem: kurwa, jakie zaniechanie działania?
    A czym jest propagowanie Tradycji, walka o prawdziwą Mszę Świętą, walka z wypaczeniami II Soboru Watykańskiego, prowadzenie seminariów, kształcenie kapłanów, prowadzeni eszkół, działalność wydawnicza (pisma, książki) – wreszcie budowa świątyń?

    Brawo, miła Pani J – znalazła sobie Pani kolejnego dyskutanta do podziwiania i popierania…

  52. Tralala said

    No to niech sie podziwiaja nawzajem, a my idziemy dalej…

  53. Marucha said

    RE 52:
    Przykro mi to było napisać, bo Panią J znam, lubię i cenię…
    Ona może po prostu jest dla wszystkich za dobra.

  54. filip piękny said

    Ad 49

    Panie Dr TS

    Nie odpowiedział Pan na moje proste pytania z postu 43. A brak odpowiedzi jest też odpowiedzią.
    Przypisuje Pan zagraniczne pochodzenie piszącym tu forumowiczom , w tym i mnie.
    Dla michnikowców wszyscy Polacy to zagranica , a więc tkwiąc w środku judeochrześcijańskiego kościoła jest Pan w dodatku michnikowcem. Co nie dziwi.

  55. MatkaPolka said

    Video of Benedict XVI invoking Satan in front of thousands of followers goes viral (27:30)

    Inwokacja do Lucyfera na filmie 27 min. 30 sek.

    Motto: “Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta“… ( Objawienie Naszej Pani z La Salette – 1846 rok)
    Żyd Ratzinger-Tauber, zwany Benedyktem XVI, przywołuje Lucyfera podczas “mszy” Jutrzni Wielkanocnej w Bazylice Świętego Piotra w obecności tysięcy wiernych.

    Flammas eius lúcifer matutínus invéniat:
    ille, inquam, Lúcifer, qui nescit occásum.
    Christus Fílius tuus,
    qui, regréssus ab ínferis, humáno géneri serénus illúxit,
    et vivit et regnat in sæcula sæculórum.Which translates:

    Flaming Lucifer finds Mankind,
    I say: Oh Lucifer who will never be defeated,
    Christ is your son
    who came back from hell, shed his peaceful light and is alive and reigns in the world without end.
    Tłumaczenie na język polski:

    Olśniewający Lucyfer odnajduje rodzaj ludzki
    O Lucyferze zawsze zwycięski
    Chrystus jest twoim synem
    który powrócił z piekła, rozlał swe światło pokoju i żyje panując nad światem bez końca

    Uwaga: Chrystus oznacza „zbawiciel”, kto jest w tej strasznej i bluźnierczej inwokacji zbawicielem? Z pewnością nie Jezus. Ale kto? Możemy się tylko domyślać.

    Podczas tej „mszy” padają również słowa:
    Jesteśmy legionem ( są to słowa demonów zapisane w Biblii).

  56. Krzysztof said

    dr TS powiedział/a
    2012-09-10 (poniedziałek) @ 22:25:18
    (…..)
    Praktyka składania Najświętszej Ofiary w swej liturgii nie jest niezmienna. Jeżeli mielibyśmy trzymać się dokładnie przekazu NT, to pierwszą NO złożył sam Chrystus w Wieczerniku w języku hebrajskim, podczas uczty z Apostołami. Najpierw dokonali wszyscy rytualnego obmycia, a potem zasiedli do posiłku przy stole (stołach). Zatem postu eucharystycznego uczestnicy nie zachowali. Podczas tej wieczerzy (ani na początku, ani na końcu) Jezus dokonał ustanowienia Najświętszej Ofiary pod postacią chleba i wina jako Jego Ciało i Krew. Następnie podawał Swoim uczniom, na siedząco, którzy Je spożyli. Porównując Mszę Trydencką do Ofiary w Wieczerniku, należy ją uznać za supernowusa w stosunku do pierwowzoru. Zatem liturgia jest zmienna, ale powinna być też uznana i godna. (…..)

    Szanowny Panie doktorze. Nie mam wątpliwości w sensie prawdziwości pańskich poglądów z wypowiedziami na tutejszej stronie a cytowany fragment pańskiej wypowiedzi powyżej przywrócił mi na myśl analogiczna wypowiedź zapewne pańskiego wiernego słuchacza na uczelni, którą w całości tu wklejam:

    stanislawp nie opowiadaj głupot proszę o link do tego indultu. No co? Bo taki nie istnieje! Przestań wprowadzać zamęt i mydlić ludziom oczy!!! Wiesz jak przyjmowano Komunię Świętą w pierwszym wieku po tym jak Pan Jezus wstąpił do Nieba? No co cwaniaku? Nie wiesz? Najpierw żarli a potem się upajali alkoholem i w tedy łamali sobie podpłomyki, kruszyli potem po tym deptali albo przyleciał Burek i wylizał! Takie były realia. Więc nie chrzań o dokumentach papieskich tylko zobacz jak szacunek wobec Eucharystii ewoluował i ewoluuje. Jak tego nie rozumiesz to mi przykro. Bo zakładam, że Ty byś do Komunii nie poszedł gdyby w danym kościele rozdawali na stojąco i do ręki. W Twoim wykonaniu wszystko zdaje się płytkie i ponure. Sory ale zastanów się nad sobą i pochyl się nad historią Kościoła – w tedy może Ci się oczy otworzą.

    http://pl.gloria.tv/?user=35296&postings=board&page=5

    Sądząc po treści wpisów pańskiego domniemanego wychowanka, oraz wręcz analogicznych pańskich wywodów powyżej mogę z całym przekonaniem spekulować o pańskich relacjach względem Bractwa św. Piusa X, które wyglądają podobnie, jak u wskazanego użytkownika.
    Zło należy zawsze nazywać złem, a nie ubarwiać je modernistycznym piórkiem, co jest wykazane przy pańskiej akceptacji novusa.

  57. Marucha said

    Re 56:
    Opis Ostatniej Wieczerzy jest z d..y wzięty.
    Najprawdopodobniej – gdyż takie są do dziś obyczaje tu i ówdzie na Wschodzie, gdy chodzi o szczególnie drogich gości – Jezus sam wkładał kawałki chleba w usta apostołom.

  58. Krzysztof said

    Zgadza się . Chciałem tylko podkreślić w jakim kierunki prowadzi nadinterpretacja Pisma Świętego, co jest absolutnie związane z działalnością sekty protestanckich w KK.

  59. Marucha said

    Re 56:
    Wszystkie sekty protestanckie rzekomo „wracają do korzeni chrześcijaństwa” – i, rzecz znamienna, lądują w różnych miejscach, a powinny przecież dojść do tego samego punktu.
    Dla katolika są dwa filary wiary: Ewangelia i Tradycja. Kto podważa ten drugi, jest heretykiem. Kropka.

    A swoją drogą Kościół miał rację, gdy ongiś zabraniał lektury Pisma Świętego na własną rękę. Dziś każdy może je sobie interpretować własnym rozumem, ignorując to, co mądrzejsi od niego głosili przez wieki.

  60. Jones said

    ad.56. Nie ma autorytetow bo wszyscy sa nimi Rowni – taka Masonska mentalnosc zostala zaszczepiona w umysly Ostatnich Pokolen.

    Jeszcze dziadkiwe sie Klaniali Krzyzom przydroznym , zdejmowali Czapki z Glow.

    Dzis nieokryta glowa nie ma co zdejmowac a przezegnac sie dla wielu to opciach.

    Coz, jak Ksieza pozwalaja robic Komune w Kosciolach, na pielgrzymkach „Taniec na Rorze” to i mamy efekty… – czytamy Biblie i idziemy za „Interpretorami”-pouczajacymi, ALFA School, ktore sa nagminne…

  61. Jones said

    …przeciez Kazdy jest Kaplanem….:) ba przeciez kazdy Jest „Jezusem” jak to nauczal Jan Pawel II w moim mniemaniu…

    To i kazdy moze interpretowac Biblie zgodnie z Boga , ktory jestesmy – ODCZUCIAMI.
    Ktoz jak nie Czlowiek!!

  62. dr TS said

    Re. 55.
    Matce Polce:
    Ohydą jest powielanie tej kalumni. I dziwię się znającym łacinę Tradycjonalistom, że im to nie przeszkadza. Może właśnie o to chodzi?
    Przekład tekstu z łaciny jest ohydną manipulacją, nie mającą nic wspólnego z tekstem. Czy na tym ma polegać ratowanie Kościoła?

    Przekład dosłowny niniejszego urywka zakończenia inwokacji brzmi:

    ” Płomień twój niosący światło poranne nadszedł:
    owa, wspominana wcześniej, gwiazda poranna, która nie zna zachodu,
    Chrystus Syn Twój,
    który powrócił z piekła, ludzkiemu narodowi jasnością zajaśniał,
    i żyje, i króluje na wieki wieków.”

    W NWO ta część inwokacji po polsku brzmi:

    „Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu:
    Jezus Chrystus Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem
    i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków.”

    Obie części, łacińska i polska odnoszą się do Boga Ojca, a nie jakby sugerował zamieszczony paszkwil do szatana.
    Jak łatwo jest zwieść ludzi, którzy nie znają języka. Ja (nie on) miałem łacinę 4 lata w liceum i coś niecoś pamiętam.
    Lepiej jest takich filmików niewiadomego pochodzenia tłumaczy nie zamieszczać.

    Panie Marucha
    Z czego jest wzięty opis Ostatniej Wieczerzy u Pana? Ja nie przypominam sobie, abym grzebał tam, gdzie Pan wskazał w jego poszukiwaniu. Trochę więcej taktu w komentarzach. Nie uważam się za protestanta, nie jestem też pobratymcem Michnika. Obrażanie z braku argumentów? To kim Wy właściwie jesteście? Od Bractwa oczekiwałem czegoś więcej – ducha wiary i miłości bliźniego. Nie jestem wrogiem Tradycji, jedynie głupoty. Sam szukam podstaw prawd wiary, nie interpretuję Pisma Św. Opieram się jedynie dosłownej interpretacji każdego słowa w odniesieniu do dzisiejszych pojęć. Przykład z wielbłądem (który w czasach pisania Ewangelii oznaczał gruby sznur) jest tego przykładem. A Jeśli chodzi o doktryny i Tradycję, to jestem na etapie docierania do tekstów źródłowych, których albo nie znacie, albo nie chcecie się nimi dzielić. Dlaczego nie wskazaliście mi Bulli „Quo Primum Tempore” Piusa V, czy „Krytyki…” listu kardynałów Ottavianiego i Bacci z 1969 roku?
    W swojej dociekliwości dotrę też do odpowiedzi Vatican’u. i tekstu źródłowego… Zobaczę też wagę bulli – czy miała podstawy doktrynalne.

    Z pozdrowieniami

  63. Jones said

    Ad.62. Paszkwiluje to Pan Doktorku I na dodatek Klamie. Tekst kazdy slyszy I czyta a tlumaczenie jest Pana Klamliwe.

  64. Marucha said

    Re 62:
    To, że się Pan obraził z powodu, iż opis Ostatniej Wieczerzy był z d…y wzięty, nie było moim zamiarem, ale nie mam też zamiaru za to przepraszać.
    Prawda, panie doktorze TS, nie jest łagodna ani przymilna. Przeciwnie, jest arogancka, bezkompromisowa i nie dba o poklask.
    Życzę powodzenia w badaniu Pisma Świętego na własną rękę – skądinąd istnieje już od dawna pewna sekta Badaczy, która właśnie tym się zajmuje.
    O bulli Piusa V, w której kanonizował Mszę Trydencką, pisaliśmy wielokrotnie. Co do „Krytyki” Ottavianiego i Bacci, pewności nie mam, ale ukazywały się tu inne teksty o bardzo podobnej wymowie.

  65. j said

    Ad.51-Marucha

    Szanowny Panie Marucha! Prosze mi wierzyc – bardzo ale to naprawde bardzo ucieszyla mnie krytyczna uwaga w Pana wydaniu.
    Hihihi- zreszta bardzo elegancki majstersztyk zlosliwosci 🙂 🙂
    Czyli cos co tez u Pana bardzo lubie i sobie cenie jako genetyczna chichotka 🙂 🙂
    Napisal Pan:
    „Brawo, miła Pani J – znalazła sobie Pani kolejnego dyskutanta do podziwiania i popierania…
    …Przykro mi to było napisać, bo Panią J znam, lubię i cenię…
    Ona może po prostu jest dla wszystkich za dobra.”

    I bardzo dobrze. Bo oznacza to ni mniej ni wiecej ale to, ze mozna sie bardzo lubic i bardzo cenic ale niekoniecznie we wszystkim od razu zgadzac i miec te same sympatie lub antypatie.
    Niestety nadal uwazam, ze dr TS jest wspanialym nabytkiem dla Gajowki i doskonalym dyskutantem na naszym forum. Bez watpienia dyskutantem wnoszacym tu wiecej dobrego i madrego niz grupa agresywnych klakierow, ktora Pana dopada jak sfora wscieklych psow.

    Natomiast z ta moja dobrocia, o ktorej Pan uprzejmie wspomnial chcac zapewne oslodzic mi wczesniejsza krytyke – tez nie do konca jest tak.
    I Pan o tym dobrze wie 🙂 🙂
    No, prosze uczciwie napisac, ze mial Pan na koncu jezyka raczej moja glupote a nie dobroc, co? 🙂 🙂

    A zreszta niech juz bedzie, ze czasem i glupkowata tu jestem 🙂
    No niech nawet bedzie, ze glupkowata jestem czesciej niz inni ale ciagle bede ubolewac, ze zabanowal Pan niejakiego Zapinio, ktory byl prawdziwa perelka. Nie chcialo sie Panu przymknac oka, ze troche sie zagalopowal.
    A dawniej Pan oko na takie galopy spokojnie przymykal i jeszce potrafil delikwenta usadzic kasliwa czy dowcipna uwaga….
    Banow praktycznie tu nie bylo.

    Przestal tu pisac wyszczuty przez klakierstwo „1/2 Srula Byc Moze”. Rozsadna Pani Joanna, ktora klakierstwo zapedzilo w kozi rog i tlusto rechoczac osmieszalo tez przestala komentowac. Odeszlo pare innych naprawde interesujacych osob.
    Nieprawda jest to co powtarza Panu non stop niejaki JO, ze jak nie wyrzuci Pan stad roznych znienawidzonych przez niego ludzi to Gajowka straci prestiz i ogladalnosc. Wrecz przeciwnie. Panie Gajowy.
    Czy pamieta Pan jeszcze jak dawniej tu sie dyskutowalo? A przeciez rzadko kiedy myslelismy i rezonowalismy wszyscy pod jedynie sluszny szablon.
    Co uczestnik to bylo inne zdanie, inny sposob argumentowania, inna idea…. Fajnie tu wtedy bylo.
    Zyczac szczesliwego powrotu do domu pozdrawiam bardzo serdecznie

  66. z internetu said

    Autor: Jacek Gądek
    Źródło: Onet

    „Szatan szaleje” za 10 tys. zł. Pierwszy cel: Lublin, potem Chrystus wysoki na 36 m

    Ateiści ruszyli z akcją. W Lublinie wieszają pierwsze cztery billboardy z hasłami: „Nie zabijam. Nie kradnę. Nie wierzę” i „Nie wierzysz w Boga? Nie jesteś sam”. – W ten sposób szatan szaleje i daje o sobie znać – komentuje w rozmowie z Onetem Gabriela Masłowska, posłanka PiS z Lublina. A inicjator wieszania antyreligijnych haseł zapowiada: – Po Lublinie akcja będzie się rozszerzać na kolejne miasta.

    W Lublinie mają zawisnąć cztery billboardy. Potem – wedle planów – mają się pojawić też w Poznaniu, Częstochowie, Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Rzeszowie i Przemyślu. A także w Świebodzinie, gdzie stoi pomnik wysoki na 36 metrów pomnik Chrystusa Króla.

    Inicjatorzy – Fundacja Wolność od Religii, Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów i Stowarzyszenie Ateistyczne – zebrały na billboardy od darczyńców nieco ponad 10 tys. zł. To, jak deklaruje Jacek Tabisz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów, pozwoli na wykupienie ok. siedmiu plakatów.

    Tabisz tak uzasadnia ich wieszanie: „Akcja ma na celu pokazaniu, że my, niewierzący, istniejemy i powinniśmy się liczyć w debacie publicznej. Tymczasem obecnie dyskryminuje się osoby niewierzące”. Daje też przykład: „Skazanie Dody, która musi płacić 5 tys. zł za obrazę uczuć religijnych, jest zupełnie bezzasadne, bo ona obrażała jedynie pisarzy tworzących mitologię. To tak jakby powiedzieć, że Homer był głupi i usłyszeć za to wyrok skazujący. W Polsce powinna istnieć wolość słowa”.

    Piosenkarka została niedawno uznana winną obrazy uczuć religijnych, bo określiła autorów Biblii jako „naprutych winem i palących jakieś zioła”.

    Plakaty z pochwałą niewiary w Boga dotknęły posłankę PiS Gabrielę Masłowską. – Tak po ludzku jest mi przykro, że są ludzie, którzy tak bardzo upadają, bo to jest upadek moralny człowieka. Taka akcja sprawie mi wielką przykrość. Jako katoliczka muszę się przez to jeszcze bardziej mobilizować. Dla mnie to sygnał, że musimy tym mocniej trwać w wierze i robić wszystko, aby przeprosić Pana Boga za takie bluźnierstwa. Takie działania są obliczone na to, by zabrać ludziom nadzieję, którą daje wiara, a to jest szczególnie niebezpieczne w aktualnej sytuacji – twierdzi.

    Masłowska przyznaje, że zastanawiała się, czy podejmować polemikę ze środowiskami ateistycznymi, ale doszła do wniosku, że jednak tego nie uczyni, bo będzie to tylko nagłaśnianie ich akcji. – Trzeba ich lekceważyć. Może takie inicjatywy umrą śmiercią naturalną – bardzo na to liczę – mówi. A podsumowując akcję ateistów stwierdza: „W ten sposób szatan szaleje i daje o sobie znać”.

  67. Marucha said

    Re 65:
    Miła Pani J,
    Owszem, można się lubić i szanować, a przy tym niekoniecznie zgadzać we wszystkim, czego jesteśmy – Pani i ja – naocznym dowodem.

    Pominąwszy pewne różnice, nazwijmy to pompatycznie – teologiczne – zadziwia mnie trochę Pani zdolność do lokowania swych sympatii, ba, co gorsze, swego uznania dla osób, które nijak na to nie zasługują. Przykładem niech będzie p. Zapinio – totalny odlot i oszołomstwo w sprawach Rosji, a ponadto przypisywanie mi obraźliwych poglądów. A dla Pani to „perełka”…

    Niewiele lepszy pod tym względem jest 166, bo choć czasami pisze z sensem i podrzuca dobre linki, jego śmieszne już upieranie się przy głosowaniu (gdy nie ma na kogo głosować a i on nam tego nie chce powiedzieć!) niweczy wszystko.

    Co do p. dr-a TS, to oczywiście należy on do innej kategorii, co nie oznacza, iż głosi poglądy sensowne (np. zarzucanie Bractwu, że nic nie robi!).

    A co do 1/2 Srula to też mi go żal, bo pisał ciekawie i wcale niegłupio. Z mojej strony absolutnie nic go nie spotkało. Jeśli czyta gajówkę, niech tu wróci.

  68. aga said

    Kard. Ottaviani wycofał się z popierania „Analizy krytycznej”. Warto to wiedzieć. Wygląda na to, że ktoś wrobił go w ten tekst. Warto sobie przeczytać późniejszą „Notę doktrynalną”,

    którą poparł, a która punkt po punkcie obalała „Analizę krytyczną”. Sam Ottaviani autorów tejże „Analizy krytycznej” traktował jako tych, którzy wykorzystują trudności niektórych dusz po to, by jeszcze bardziej zwiększyć zamieszanie.

    „ceux qui se servent du trouble des âmes pour augmenter la confusion des esprits. ”

    http://www.sacrosanctum-concilium.org/textes/ex/1970/02_1970/02_1970.php

    A ciekawam kto to taki wrobił kardynała w to zamieszanie? Może pani Tralala nam podpowie?

    Tak więc kardynał Ottaviani jest raczej antyargumentem dla tych, którzy usilnie zwalczają nową Mszę.

    Nie pierwszy, który pod pewnymi naciskami wycofał się ze swych poglądów dla dobra „jedności”. Podobnie było z autorem świetnej analizy zjawiska „neokatechumenatu”. Zresztą nikt nie używa samego Ottavianiego jako argumentu – istnieje dużo więcej artykułów na temat Nowej Mszy – admin

  69. aga said

    LIST JEGO ŚWIĄTOBLIWOŚCI BENEDYKTA XVI DO BISKUPÓW

    Z OKAZJI PUBLIKACJI
    LISTU APOSTOLSKIEGO MOTU PROPRIO
    SUMMORUM PONTIFICUM
    TRAKTUJĄCEGO O CELEBRACJI LITURGII RZYMSKIEJ
    USTANOWIONEJ PRZED REFORMĄ ROKU 1970

    Drodzy bracia Biskupi,

    Z ufnością i nadzieją przesyłam do Was, Pasterzy, tekst nowego listu apostolskiego, „Motu Proprio” traktującego o celebracji liturgii ustanowionej przed reformą roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego. Dokument ten jest owocem długich refleksji, niezliczonych konsultacji i modlitwy.

    Przedwczesne wiadomości w mediach i sądy wydawane bez dostatecznych po temu informacji były przyczyną niemałego zamieszania. Plan, którego treść w rzeczywistości była nieznana spotkał się w związku z tym z wieloma rozbieżnymi reakcjami, rozciągniętymi pomiędzy radosnym poparciem a twardą opozycją.

    Niechęć i sprzeciw powodowane były głównie przez dwa lęki, do których chciałbym w tym liście odnieść się szczególnie.

    Po pierwsze, lękano się, że dokument ten godzi w autorytet Soboru Watykańskiego Drugiego, którego jakoby jedna z ważniejszych decyzji, „reforma liturgiczna”, zostałaby poddana w wątpliwość. Lęk ten jest całkowicie nieuzasadniony. Powinno być w związku z tym wyraźnie powiedziane, że Mszał opublikowany przez Pawła VI, a ponowiony w dwóch wydaniach przez Jana Pawła II w najoczywistszy sposób jest zwyczajną formą (Forma ordinaria) liturgii eucharystycznej i nim pozostanie. Ostatnia wersja Missale Romanum wydana przed Soborem autorytetem papieża Jana XXIII w 1962 roku, używana zresztą w trakcie trwania Soboru, będzie teraz możliwa do celebracji jako Forma extraordinaria liturgii. Nie jest czymś właściwym odnoszenie się do tych dwóch wersji Mszału Rzymskiego jako do „dwóch rytów”. To raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu.

    Jeśli zaś chodzi o używanie Mszału z roku 1962 jako Forma extraordinaria liturgii Mszy, chciałbym zwrócić uwagę na to, że ten Mszał nie został nigdy prawnie zniesiony i w konsekwencji, co do zasady, był zawsze dozwolony. W czasie, gdy wprowadzano nowy Mszał, oficjalne regulowanie możliwości użycia Mszału wcześniejszego nie wydawało się konieczne. Prawdopodobnie uważano, że pojedyncze tyczące tej sprawy przypadki nie wyjdą poza poziom lokalny i na nim, jeden za drugim, zostaną rozwiązane. Później okazało się jednak, że większa liczba wiernych pozostała w mocnym przywiązaniu do starszej wersji Rytu Rzymskiego, do którego była przyzwyczajona od dzieciństwa. Szczególnie widoczne było to w tych krajach, w których Kościół zapewniał wiernym znaczącą formację liturgiczną, co owocowało głęboką, osobistą znajomością wcześniejszej Formy celebracji Mszy. Wiemy też wszyscy, że w ruchu, któremu przewodził Arcybiskup Lefebvre trwanie przy starszym Mszale stało się zewnętrzną oznaką tożsamości i punktem samoidentyfikacji. Powodów rozbicia, które z tej sprawy wynikło, trzeba jednak szukać głębiej. Wielu ludzi, którzy zaakceptowali postanowienia Soboru Watykańskiego Drugiego i pozostali wierni Papieżowi i Biskupom, szukało także sposobu, by zachować drogą im formę świętej liturgii. Działo się to głównie dlatego, że w wielu miejscach odprawiano liturgię nie stosując się do wskazań nowego Mszału, które rozumiano wyłącznie jako przyzwolenie na kreatywność liturgiczną – a nawet jako wymaganie takowej. To często prowadziło do trudnych do zniesienia deformacji liturgii. Mówię o tym z doświadczenia, ja sam bowiem żyłem w tym okresie, w którym obok nadziei pojawił się zamęt. Widziałem, jak całkowicie dowolne zniekształcenia powodowały głęboki ból jednostek głęboko zakorzenionych w wierze świętego Kościoła.

    Papież Jan Paweł II poczuł się więc w obowiązku określić zasady, na jakich można by było korzystać z Mszału roku 1962. Opisał je w swym Motu Proprio Ecclesia Dei (2 lipca 1988); w tym dokumencie jednak nie zawarł szczegółowych wskazań, odniósł się jedynie w sposób ogólnikowy do wspaniałomyślnej (szczodrobliwej?) odpowiedzi Biskupów na „uzasadnione aspiracje” tych wiernych, którzy prosili o stosowanie tej wersji Rytu Rzymskiego. W tym czasie Papież chciał głównie wspomóc Bractwo Świętego Piusa X, by odzyskało ono pełną jedność z następcą św. Piotra i by zagoić ranę sprawiającą coraz większy ból. Niestety, do pojednania nie doszło po dziś dzień. Mimo wszystko, pewna liczba wspólnot z wdzięcznością korzystała z możliwości wskazanych w Motu Proprio. Z drugiej jednak strony, wciąż pozostały pewne trudności tyczące użycia Mszału z roku 1962 poza tymi grupami. Jedną z przyczyn tego był lęk dużej części Biskupów, by nie podkopywać autorytetu Soboru Watykańskiego Drugiego. Zaraz po Soborze zakładano, że zapotrzebowanie na Mszał z roku 1962 ograniczy się do starszego pokolenia, które w tej formie liturgii wyrosło. W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii, który byłby najlepiej do niego dopasowany. W związku z tym powstało zapotrzebowanie na jaśniejsze regulacje prawne, których nie uwzględniono w Motu Proprio z 1988. Nowe regulacje mają też za zadanie odciążyć Biskupów z obowiązku ciągłego rozpoznawania sytuacji i podejmowania odpowiednich do nich decyzji.

    Po drugie, pojawił się dyskusjach o oczekiwanym Motu Proprio lęk o to, że możliwość szerszego korzystania z Mszału roku 1962 doprowadzi do niezgody a nawet podziałów wewnątrz wspólnot parafialnych. Brak podstaw do podobnych lęków również i tu mnie uderza. Celebracja według dawnego Mszału wymaga pewnego stopnia formacji liturgicznej i przynajmniej pobieżnej znajomości łaciny. Wielu nie spełnia tych warunków. Chociażby na tej podstawie widać wyraźnie, że nowy Mszał z pewnością pozostanie zwyczajną Formą Rytu Rzymskiego, nie tylko według norm prawnych, ale i ze względu na sytuację większości wspólnot wiernych. Prawdą jest, że niekiedy obecna była przesada w nastawieniu wiernych do starożytnych tradycji liturgii łacińskiej, że pewne zachowania społeczne nadmiernie się z nią wiązały. Wasze miłosierdzie i pasterska roztropność niech będą zachętą i wzorem. W tej materii obie Formy Rytu Rzymskiego mogą się przecież wzajemnie ubogacać: nowi święci i niektóre z nowych prefacji powinny zostać uwzględnione w starym Mszale. Komisja Ecclesia Dei, w łączności z organami poświęconymi usus antiquor będzie badać praktyczne możliwości w tym zakresie. Celebracja Mszy zgodnie z Mszałem Pawła VI będzie mogła mocniej niż kiedykolwiek wcześniej ukazać wiernym sferę sacrum, która tak ich przyciąga do wcześniejszej Formy Rytu Rzymskiego. Najmocniejsza gwarancja tego, że Mszał Pawła VI może jednoczyć parafialne wspólnoty i może być przez nie kochany tkwi w tym, że Forma ta jest odprawiana z wielką czcią i z dbałością o przepisy liturgiczne. Ukazane w ten sposób będą duchowe bogactwo i teologiczna głębia tego Mszału.

    Dochodzę teraz do pozytywnych powodów, które uwarunkowały moją decyzję o wydaniu Motu Proprio, który by uzupełniał ten z 1988 roku. To sprawa wewnętrznego pogodzenia na łonie Kościoła. Gdy spojrzy się w przeszłość, na wszystkie rozłamy, które na przestrzeni wieków dotknęły Mistyczne Ciało Chrystusa, nie można oprzeć się wrażeniu, że w krytycznych momentach decydujących o podziale przywódcy Kościoła nie robili wszystkiego, co mogli, by przywrócić zgodę i jedność. Nie można oprzeć się wrażeniu, że zaniedbania ze strony Kościoła sprawiły, że miał On swój udział w tym, że podziały te mogły się utrwalić. Ta refleksja nad przeszłością nakłada na nas tu i teraz obowiązek, by dołożyć wszelkich starań potrzebnych do tego, by ci, którzy prawdziwie chcą jedności Kościoła mogli w tej jedności pozostać lub do niej powrócić. Mam tu na myśli zdanie z Drugiego Listu do Koryntian, gdzie św. Paweł pisze: „Usta nasze otwarły się do was, Koryntianie, rozszerzyło się nasze serce. Nie brak wam miejsca w moim sercu, lecz w waszych sercach jest ciasno. Odpłacając się nam w ten sposób, otwórzcie się i wy.” (2Kor,6,11-13) Św. Paweł z pewnością mówił to w innym kontekście, lecz jego nawoływanie może i powinno dotknąć także nas i to właśnie w sprawie tu omawianej. Otwórzmy szczodrze nasze serca i zróbmy tam miejsce na wszystko, na co zezwala nasza wiara.

    Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy tymi dwoma wydaniami Rytu Rzymskiego. W historii liturgii jest wzrost i postęp, nie ma za to żadnych zerwań. To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe. skłania nas to do tego, byśmy zachowali i chronili bogactwa będące owocem wiary i modlitwy Kościoła i byśmy dali im odpowiednie dla nich miejsce. Zbędnym jest dodawać, że by doświadczyć pełnej jedności, kapłani wspólnot przywiązanych do starszej Formy nie mogą z zasady wykluczać odprawiania liturgii zgodnie z nowymi księgami. całkowite wykluczenie nowego rytu nie byłoby zgodne z rozpoznaniem jego jako cennego i świętego.

    Na koniec, drodzy Bracia, chciałbym wyraźnie podkreślić, że nowe uregulowania w żaden sposób nie zmniejszają ani Waszego autorytetu, ani odpowiedzialności zarówno za liturgię, jak i za duszpasterską troskę o Waszych wiernych. Każdy Biskup w rzeczywistości przewodniczy liturgii sprawowanej w jego diecezji (Sacrosanctum Consilium, 22: „Sacrae Liturgiae moderatio ab Ecclesiae auctoritate unice pendet quae quidem est apud Apostolicam Sedem et, ad normam iuris, apud Episcopum”).

    Nic zatem nie zostanie ujęte z autorytetu Biskupa, którego rolą pozostaje nieustanne czuwanie, by wszystko dokonywało się w pokoju i zgodzie. Jeśli wyniknie jakikolwiek problem, którego proboszcz nie będzie mógł rozwiązać, lokalny ordynariusz zawsze będzie mógł zainterweniować, jednak czynić to będzie w pełnej zgodzie z nowymi regulacjami opisanymi w Motu Proprio.

    Co więcej, zachęcam Was, drodzy Bracia, do informowania Stolicy Apostolskiej o wszelkich Waszych doświadczeniach z tą sprawą związanych w trzy lata po tym, jak Motu Proprio wejdzie w życie. Jeśli powstaną jakieś naprawdę poważne trudności, będzie można poszukać sposobów ich pokonania.

    Drodzy Bracia, z wdzięcznością i zaufaniem powierzam Wam i Waszym sercom strony i przepisy dokumentu Motu Proprio. Niech słowa Apostoła Pawła pod adresem prezbiterów Efezjan na zawsze pozostaną w naszej pamięci: „Uważajcie na samych siebie i na całe stado, nad którym Duch Święty ustanowił was biskupami, abyście kierowali Kościołem Boga, który On nabył własną krwią.” (Dz, 20,28)

    Powierzam te przepisy także potężnemu wstawiennictwu Maryi, Matki Kościoła i z całego serca udzielam apostolskiego błogosławieństwa Wam, drodzy Bracia, księżom parafialnym w Waszych diecezjach, wszystkim kapłanom, Waszym współpracownikom a także wszystkim Waszym wiernym.

    Dan u świętego Piotra, 7 lipca r.P. 2007

    Benedykt XVI

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=89&podgrupa=307&doc=244

  70. Jones said

    Tekst Papieza BXVI jest Klamstwem. Widac wyraznie, ze na mazie mofernistycznego Judeokosciola BXVI buduje jedna wielka Religie do ktorej Pani Aga sie zapisuje Slepo z Piesnia na Ustach.

    Zenujace.. , jak na to sie Patrzy.

  71. aga said

    Papieskie zastrzeżenia do posoborowej liturgii – wywiad

    W ostatnich tygodniach za sprawą Benedykta XVI ponownie odżyła dyskusja nad przebiegiem posoborowej reformy liturgicznej. W homilii na Boże Ciało Papież potępił posoborową rezygnację z kultu eucharystycznego w postaci adoracji, a także napiętnował zeświecczanie Mszy św. w imię wiary bez kultu i obrzędów. Natomiast w ubiegłą niedzielę w przesłaniu na Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny Benedykt XVI, stwierdził, że posoborowa rewizja form liturgicznych często ograniczała się do zmian wyłącznie zewnętrznych. O komentarz do papieskich słów poprosiliśmy ks. Nicolę Buxa, konsultora dwóch watykańskich kongregacji: Nauki Wiary oraz Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów – informuje Radio Watykańskie.

    /

    Ks. N. Bux: – W liturgii stracono wymiar wertykalny, podobnie zresztą, jak w etyce czy życiu społecznym. A zatem liturgia przestała być rozumiana jako prawo Boga do bycia czczonym tak, jak On sam to ustalił. I stała się naszą uzurpacją do swobodnego tworzenia kultu i sprawowania go według naszych zwyczajów. Jak mówił prorok Izajasz: zamieniliście mój kult na własny, sklecony z waszych zwyczajów. Liturgia stała się – jak pisał Papież, kiedy był jeszcze teologiem-kardynałem – swoistą formą rozrywki, spędzania wolnego czasu. Tu, jak sądzę, leży problem. Myślę, że dziś trzeba przywrócić zasadę, że liturgia nie jest dobrem, którym możemy swobodnie dysponować, gdzie możemy robić to, co się nam podoba, dodawać, co chcemy, i usuwać, co nam nie pasuje. Nie, liturgia jest publicznym aktem Kościoła, jak o tym pisze sam Sobór Watykański II w Konstytucji o liturgii, i dlatego jest regulowana przez Stolicę Apostolską, co przypomina Sobór w słynnym paragrafie 22 konstytucji: „Nikomu innemu, choćby nawet był kapłanem, nie wolno na własną rękę niczego dodawać, ujmować ani zmieniać w liturgii”. Jednakże stało się inaczej, stało się właśnie to, czego Sobór nie chciał.

    A zatem odnowę liturgiczną, której chcieli Ojcowie soborowi, trzeba jeszcze przeprowadzić?

    – Oczywiście. Należy kontynuować odnowę. Bo przecież liturgia, podobnie jak Kościół, jest, jak to się mówi po łacinie, semper reformanda – zawsze potrzebuje reformy. Ale uwaga: reformy, nie rewolucji. Tymczasem wielu pojęło reformę jako rewolucję. Czyli wszystko wywracamy do góry nogami, w centrum liturgii stawiamy człowieka zamiast Boga, człowieka ze swymi uzurpacjami, pragnieniami, a także z jego – trzeba to powiedzieć – nieodpartą wolą dominacji, zapominając przy tym, że główną postacią w liturgii jest kto inny: nasz Pan, Bóg. Czcij Pana Boga twego, nie będziesz miał innego Boga poza mną – to jest pierwsze przykazanie. Papież powiedział to kiedyś bardzo mocno, że kryzys Kościoła w przeważającej mierze jest konsekwencją upadku liturgii. Jeśli bowiem sami tworzymy sobie Boga na własny obraz, wszystkie przykazania muszą legnąć w gruzach.

    Czy mógłby nam ksiądz profesor podać jakiś konkretny przykład, w czym sprzeniewierzono się woli ojców soborowych?

    – Podam jeden przykład: adorację. Liturgia ze swej natury jest aktem kultu, a nie formą spędzania wolnego czasu przez jakąś grupę ludzi. Dziś we Włoszech kapłani mawiają na zakończenie Mszy: życzę miłego dnia, dobranoc… Tymczasem liturgia jako akt Kościoła powszechnego, a nie jakieś grupy, nie może się stać miłym rodzinnym spotkaniem. I tu leży problem. Natomiast adoracja oznacza, że ludzie przychodzą do kościoła, by uznać swego Pana i oddać Mu cześć. Jest to rzecz podstawowej wagi. Jeśli tego brakuje, może się zdarzyć wszystko. Na przykład fakt, że tabernakulum, na co żali się wielu świeckich, chowa się do kąta, że nie można go w ogóle znaleźć, a w miejscu centralnym stawia się tron dla kapłana. Na to Sobór nigdy nie pozwolił. Doszło do tego na zasadzie stopniowych ustępstw: najpierw usunęliśmy z centralnego miejsca Pana Boga w Najświętszym Sakramencie, a Jego miejsce zajęliśmy my, duchowni. I to w okresie, gdy my, kapłani, nie mamy się czym chwalić. Będzie lepiej, jeśli pozostaniemy z boku, jak słudzy. Szafarz sakramentu jest przecież tym, kto służy, a nie panuje.

    Jest ksiądz współautorem, obok kard. Waltera Brandmüllera i abp. Agostino Marchetto, głośnej książki „Klucze Benedykta XVI w interpretacji Soboru Watykańskiego II”. Czy niedawne przesłanie Papieża na Kongres Eucharystyczny daje nam również klucz do zrozumienia Soboru?

    – Bez wątpienia. Bo klucze interpretacji, które wskazuje nam Papież, są bardzo jasne. Po pierwsze: postrzeganie Soboru w kontekście historycznym, w jedności z całą dwutysiącletnią Tradycją Kościoła, czyli słynne przemówienie Papieża o hermeneutyce z 2005 r. Drugi klucz dał nam Benedykt XVI w ubiegłym roku, ogłaszając Rok Wiary. Tym kluczem jest wiara. Vaticanum II nie da się zrozumieć bez wiary. Bo było to zgromadzenie Kościoła. Było oczywiście naznaczone ludzkimi słabościami i ograniczeniami. Ale nie można go zrozumieć bez wiary. Podobnie, jak liturgii nie da się zrozumieć bez adoracji. Adoracja nie jest bowiem jakimś dodatkiem do liturgii. Dlatego mam nadzieję, że już niebawem Benedykt XVI napisze encyklikę o liturgii, aby również kardynałowie, biskupi i kapłani byli w tym zgodni z Papieżem. Bo muszą oni tworzyć z Papieżem jedną drużynę, muszą dostosować się do tego, w jaki sposób on chce, by była sprawowana liturgia. Ja na przykład słyszałem, jak jeden z kardynałów odradzał kapłanom, by nie wprowadzali w życie motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum. Czegoś takiego być nie może. Kardynałowie i biskupi muszą zrozumieć, że ich posługa jest ważna tylko wtedy, gdy jest spełniania w jedności z Biskupem Rzymu. Nie mówiąc już o zgorszeniu, jakie powodują wśród wiernych.

    Rozmawaiał F. Colagrande

    JW/RadioWatykańskie/Opoka.pl

  72. aga said

    Sobór Watykański II należy ukazywać jako wielką łaskę, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku”

    11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II rozpocznie się Rok Wiary. Mówi o tym ogłoszony dziś w Watykanie przez Benedykta XVI List apostolski w formie motu proprio „Portam fidei”. Ojciec Święty podkreśla, że II Sobór Watykański należy ukazywać „jako wielką łaskę, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku”. Wskazuje ponadto, że do najważniejszych owoców Soboru należy Katechizm Kościoła Katolickiego, stanowiący narzędzie wspierania w wierze.

    /

    Papież zauważa, że w sytuacji przeżywanego w wielu krajach głębokiego kryzysu wiary konieczne jest ponowne odkrycie smaku karmienia się Słowem Bożym i Eucharystią. W obliczu aktualnych wyzwań Benedykt XVI postanowił ogłosić Rok Wiary, który rozpocznie się „11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II, a zakończy się w uroczystość Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 24 listopada 2013 roku”. Przypomina też, że tego dnia minie 20 lat od opublikowania przez bł. Jana Pawła II Katechizmu Kościoła Katolickiego i obradować będzie Synod Biskupów nad kwestią nowej ewangelizacji. „Będzie to dobra okazja do wprowadzenia całej wspólnoty kościelnej w czas szczególnej refleksji i ponownego odkrycia wiary” – stwierdza Ojciec Święty.

    Benedykt XVI podkreśla aktualność nauki II Soboru Watykańskiego, którego teksty „nie tracą wartości ani blasku. Muszą być one należycie odczytywane, poznawane i przyswajane „jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła”. Dodaje, że istnieje dziś konieczność „ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna”. Nawiązuje do swej wypowiedzi z pierwszych miesięcy pontyfikatu, że Sobór, „jeśli go odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki, może być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła”.

    Ojciec Święty zaznacza, że Rok wiary ma być zaproszeniem do autentycznego i nowego nawrócenia do Chrystusa, zaangażowania misyjnego na rzecz nowej ewangelizacji, ma on rozbudzić w wierzących aspirację do wyznawania wiary w jej pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją. Zauważa, że Rok wiary powinien wyrazić wspólne zobowiązanie do ponownego odkrycia i studium podstawowych treści wiary, które znajdują w Katechizmie Kościoła Katolickiego swą systematyczną i organiczną syntezę. Katechizm ma być też prawdziwym narzędziem wspierania w wierze, zwłaszcza dla tych, którzy troszczą się o wychowanie chrześcijan.

    Papież informuje zarazem, iż zlecił Kongregacji Nauki Wiary zredagowanie Noty, która ma dać Kościołowi oraz wiernym pewne wskazania, aby przeżyć ten Rok Wiary w sposób najbardziej efektywny i właściwy. Będzie on również dobrą okazją do wzmocnienia świadectwa miłosierdzia chrześcijańskiego. Ten czas łaski zawierza Matce Bożej, tej, do której Anioł powiedział „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła” (Łk 1, 45).

    Oto polskie tłumaczenie Listu Apostolskiego Benedykta XVI:

    BENEDYKT XVI
    LIST APOSTOLSKI
    W FORMIE «MOTU PROPRIO»
    PORTAM FIDEI
    OGŁASZAJĄCY ROK WIARY

    1. „PODWOJE WIARY” ( por. Dz 14, 27) są dla nas zawsze otwarte. Wprowadzają nas one do życia w komunii z Bogiem i pozwalają na wejście do Jego Kościoła. Próg ten można przekroczyć, kiedy głoszone jest Słowo Boże, a serce pozwala się kształtować łaską, która przemienia. Przekroczenie tych podwoi oznacza wyruszenie w drogę, która trwa całe życie. Zaczyna się ona chrztem (por. Rz 6, 4), dzięki któremu możemy przyzywać Boga zwracając się do Niego jako do Ojca, a kończy wraz z przejściem poprzez śmierć do życia wiecznego, które jest owocem zmartwychwstania Pana Jezusa, który wraz z darem Ducha Świętego, pragnął włączyć w Swą własną chwałę tych, którzy w Niego wierzą (por. J 17, 22). Wyznawanie wiary w Trójcę Świętą – Ojca, Syna i Ducha Świętego – jest równoznaczne z wiarą w jednego Boga, który jest miłością (por. 1 J 4, 8): Ojca, który w pełni czasów posłał swego Syna dla naszego zbawienia; Jezusa Chrystusa, który w tajemnicy Swej śmierci i zmartwychwstania odkupił świat, Ducha Świętego, który prowadzi Kościół poprzez wieki w oczekiwaniu na chwalebny powrót Pana.

    2. Od początku mojej posługi Następcy Piotra przypominałem o potrzebie odnalezienia drogi wiary, aby ukazać coraz wyraźniej radość i odnowiony entuzjazm spotkania z Chrystusem. W homilii podczas Mszy św. na początku mojego pontyfikatu powiedziałem: „Kościół jako całość, a w nim jego pasterze muszą tak jak Chrystus wyruszyć w drogę, aby wyprowadzić ludzi z pustyni ku przestrzeni życia, ku przyjaźni z Synem Bożym, ku Temu, który daje nam życie — pełnię życia” 1. Zdarza się dość często, że chrześcijanie bardziej troszczą się o konsekwencje społeczne, kulturowe i polityczne swego zaangażowania, myśląc nadal o wierze jako oczywistej przesłance życia wspólnego. W rzeczywistości, założenie to nie jest już nie tylko tak oczywiste, ale często bywa wręcz negowane 2. Podczas gdy w przeszłości można było rozpoznać jednorodną tkankę kulturową, powszechnie akceptowaną w swym odniesieniu do treści wiary i inspirowanych nią wartości, to obecnie wydaje się, że w znacznej części społeczeństwa już tak nie jest, z powodu głębokiego kryzysu wiary, który dotknął wielu ludzi.

    3. Nie możemy się zgodzić, aby sól zwietrzała, a światło było trzymane pod korcem (por. Mt 5, 13-16). Także współczesny człowiek, jak Samarytanka przy studni, może na nowo odczuć potrzebę pójścia, aby słuchać Jezusa, który wzywa nas do wiary w Niego i zaczerpnięcia z jego źródła, wytryskującego wodą żywą (por. J 4, 14). Musimy na nowo odkryć smak karmienia się Słowem Bożym, wiernie przekazywanym przez Kościół i Chlebem życia, danymi jako wsparcie tym, którzy są Jego uczniami (por. J 6, 51). Nauczanie Jezusa, w rzeczywistości nadal rozbrzmiewa w naszych dniach z tą samą mocą: „Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki”(J 6, 27). Pytanie stawiane przez tych, którzy go słuchali jest również tym samym, jakie my stawiamy: „Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?” (J 6, 28). Znamy odpowiedź Jezusa: „Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał” (J 6, 29). Wiara w Jezusa Chrystusa jest więc drogą do osiągnięcia zbawienia w sposób ostateczny.

    4. W świetle tego wszystkiego postanowiłem ogłosić Rok Wiary. Rozpocznie się on dnia 11 października 2012 r., w pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II, a zakończy się w uroczystość Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, 24 listopada 2013 roku. 11 października 2012 r. upłynie także dwadzieścia lat od opublikowania Katechizmu Kościoła Katolickiego, tekstu promulgowanego przez mojego poprzednika, błogosławionego papieża Jana Pawła II 3, aby ukazać wszystkim wiernym siłę i piękno wiary. Dokument ten, autentyczny owoc II Soboru Watykańskiego, był postulowany przez Nadzwyczajne Zgromadzenie Synodu Biskupów w 1985 roku jako narzędzie w służbie katechezy 4 i powstał dzięki współpracy całego episkopatu Kościoła katolickiego. Właśnie w październiku 2012 r. zwołałem Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów na temat Nowa ewangelizacja dla przekazu wiary chrześcijańskiej. Będzie to dobra okazja do wprowadzenia całej wspólnoty kościelnej w czas szczególnej refleksji i ponownego odkrycia wiary. Nie po raz pierwszy Kościół jest wezwany do celebrowania Roku wiary. Mój czcigodny poprzednik, Sługa Boży Paweł VI ogłosił podobny w 1967 roku dla upamiętnienia męczeństwa Apostołów Piotra i Pawła w 1900 lat od ich najwyższego świadectwa wiary. Chciał, aby był to uroczysty moment, aby w całym Kościele było „prawdziwe i szczere wyznanie tej samej wiary”. Chciał on też między innymi, aby ta wiara była potwierdzona w „sposób indywidualny i zbiorowy, wolny i świadomy, wewnętrzny i zewnętrzny, pokorny i szczery” 5. Myślał, że w ten sposób cały Kościół będzie mógł podjąć „wyraźną świadomość wiary, aby ją ożywić, oczyścić, aby ją umocnić i potwierdzić oraz ją wyznać” 6. Wielkie wstrząsy, które miały miejsce w owym roku, uczyniły jeszcze bardziej wyraźnym zapotrzebowanie na uroczystość tego rodzaju. Zakończyła się ona „Wyznaniem wiary Ludu Bożego” 7, aby zaświadczyć jak bardzo istotna treść, która od wieków stanowi dziedzictwo wszystkich wierzących, musi zostać potwierdzona, zrozumiana i pogłębiona nieustannie na nowy sposób, aby dać konsekwentne świadectwo w innych warunkach historycznych, niż w przeszłości.

    5. Pod pewnymi względami, mój czcigodny poprzednik postrzegał ten Rok jako „konsekwencję i wymóg posoborowy” 8, dobrze zdając sobie sprawę z poważnych trudności tego czasu, zwłaszcza w odniesieniu do wyznawania wiary i wierności jej poprawnej interpretacji. Sądzę, że inauguracja Roku wiary w związku z pięćdziesiątą rocznicę otwarcia Soboru Watykańskiego II może być dobrą okazją, aby zrozumieć teksty pozostawione przez ojców soborowych, które zdaniem błogosławionego Jana Pawła II „nie tracą wartości ani blasku. Konieczne jest, aby były należycie odczytywane, poznawane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła. Dzisiaj, po zakończeniu Jubileuszu, szczególnie mocno odczuwam powinność ukazywania Soboru jako wielkiej łaski, która stała się dobrodziejstwem dla Kościoła w XX wieku: został on dany jako niezawodna busola, wskazująca nam drogę w stuleciu, które się rozpoczyna” 9. Chcę też mocno podkreślić to, co powiedziałem na temat Soboru kilka miesięcy po moim wyborze na Następcę Piotra: „Jeśli go odczytujemy i przyjmujemy w świetle prawidłowej hermeneutyki, może on być i coraz bardziej stawać się wielką mocą służącą zawsze potrzebnej odnowie Kościoła” 10.

    6. Odnowa Kościoła dokonuje się także przez świadectwo, jakie daje życie wierzących: poprzez samo swoje istnienie w świecie chrześcijanie są faktycznie powołani, aby rozjaśniać Słowo prawdy, jakie pozostawił nam Pan Jezus. Właśnie Sobór w Konstytucji dogmatycznej Lumen gentium, stwierdził: „podczas gdy Chrystus, «święty, niewinny, niepokalany» (Hbr 7,26), nie znał grzechu (2 Kor 5,21), lecz przyszedł dla przebłagania jedynie za grzechy ludu (por. Hbr 2,17), Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje. Kościół «wśród prześladowań świata i pociech Bożych zdąża naprzód w pielgrzymce», zwiastując krzyż i śmierć Pana, aż przybędzie (por. 1 Kor 11,26). Mocą zaś Pana zmartwychwstałego krzepi się, aby utrapienie i trudności swe, zarówno wewnętrzne, jak zewnętrzne, przezwyciężać cierpliwością i miłością, a tajemnicę Jego, choć pod osłoną, wiernie przecież w świecie objawiać, póki się ona na koniec w pełnym świetle nie ujawni” 11.

    Rok wiary, w tej perspektywie jest zaproszeniem do autentycznego i nowego nawrócenia do Pana, jedynego Zbawiciela świata. W tajemnicy Jego śmierci i zmartwychwstania Bóg objawił pełnię miłości, która zbawia i wzywa ludzi do nawrócenia i przemiany życia poprzez odpuszczenie grzechów (por. Dz 5, 31). Dla apostoła Pawła ta Miłość wprowadza człowieka do nowego życia: „Przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6, 4). Dzięki wierze to nowe życie kształtuje całą ludzką egzystencję na radykalnej nowości zmartwychwstania. Na miarę jego wolnej dyspozycyjności, myśli, uczucia, mentalność i zachowania człowieka powoli są oczyszczane i przekształcane, na drodze, która nigdy tu na ziemi w pełni się nie realizuje. „Wiara, która działa przez miłość” (Ga 5, 6) staje się nowym kryterium inteligencji i działania, które przemienia całe życie człowieka (por. Rz 12, 2, Kol 3, 9-10, Ef 4, 20-29, 2 Kor 5, 17).

    7. „Caritas Christi urget nos” (2 Kor 5, 14): miłość Chrystusa wypełnia nasze serca i pobudza nas do ewangelizacji. Dzisiaj, tak jak wówczas, wysyła On nas na drogi świata, aby głosić Jego Ewangelię wszystkim narodom ziemi (por. Mt 28, 19). Poprzez swą miłość Jezus Chrystus przyciąga do Siebie ludzi z każdego pokolenia: w każdym czasie zwołuje on Kościół, powierzając mu głoszenie Ewangelii, z nakazem, który zawsze jest nowy. Z tego względu także dziś potrzeba bardziej przekonującego zaangażowania kościelnego na rzecz nowej ewangelizacji, aby na nowo odkryć radość w wierze i odnaleźć entuzjazm w przekazywaniu wiary. Zaangażowanie misyjne wierzących, które nigdy nie może słabnąć, czerpie moc i siłę w codziennym odkrywaniu Jego miłości. Wiara bowiem rośnie, gdy przeżywana jest jako doświadczenie otrzymanej miłości i kiedy jest przekazywana jako doświadczenie łaski i radości. Sprawia ona, że życie wiernych wydaje owoce, ponieważ poszerza serca w nadziei i pozwala na dawanie twórczego świadectwa: otwiera w istocie serca i umysły tych, którzy słuchają, na zaproszenie Pana, aby przylgnęli do Jego słowa, by stali się Jego uczniami. Wierni, stwierdza św. Augustyn „wzmacniają się przez wiarę” 12. Święty Biskup Hippony miał słuszny powód, aby wyrazić się w ten sposób. Jak wiemy, jego życie było ciągłym poszukiwaniem piękna wiary, dopóki jego serce nie znalazło spoczynku w Bogu 13. Jego liczne pisma, w których wyjaśniał znaczenie wiary i prawdy wiary, pozostają aktualne do naszych dni jako dziedzictwo niezrównanego bogactwa i pozwalają nadal tak wielu ludziom poszukującym Boga w znalezieniu właściwej ścieżki, aby osiągnąć „podwoje wiary”.

    Tak więc tylko przez wiarę wiara rośnie i umacnia się; nie ma innej możliwości posiadania pewności co do swego życia, jak tylko przez coraz większe powierzenie siebie w ręce tej miłości, którą odczuwa się jako coraz większą, ponieważ swoje źródło ma w Bogu.

    8. Z tej radosnej okazji pragnę zachęcić braci biskupów całego świata, żeby zjednoczyli się z Następcą Piotra w tym czasie duchowej łaski, jaki daje nam Pan, by upamiętnić cenny dar wiary. Chcemy obchodzić ten Rok Wiary w sposób godny i owocny. Trzeba zintensyfikować refleksję na temat wiary, aby pomóc wszystkim wierzącym w Chrystusa w stawaniu się bardziej świadomymi i ożywić ich przywiązanie do Ewangelii, zwłaszcza w okresie głębokich przemian, jaki ludzkość przeżywa obecnie. Będziemy mieli okazję do wyznawania wiary w zmartwychwstałego Pana w naszych katedrach i kościołach całego świata; w naszych domach i rodzinach, aby każdy silnie odczuł potrzebę lepszego zrozumienia i przekazywania przyszłym pokoleniom odwiecznej wiary. Wspólnoty zakonne oraz parafialne, wszystkie stare i nowe rzeczywistości eklezjalne znajdą w tym roku sposób, aby uczynić publicznym wyznanie Credo.

    9. Pragniemy, aby ten Rok rozbudził w każdym wierzącym aspirację do wyznawania wiary w jej pełni i z odnowionym przekonaniem, z ufnością i nadzieją. Będzie to też dobra okazja, by bardziej celebrować wiarę w liturgii, zwłaszcza Eucharystii, która „jest szczytem, do którego zmierza działalność Kościoła, i jednocześnie … źródłem, z którego wypływa cała jego moc” 14. Jednocześnie pragniemy, żeby świadectwo życia ludzi wierzących było coraz bardziej wiarygodne. Zwłaszcza w tym Roku każdy wierzący powinien ponownie odkryć treść wiary wyznawanej, celebrowanej, przeżywanej i przemodlonej 15, i zastanowić się nad samym aktem wiary.

    Nie przypadkiem w pierwszych wiekach chrześcijanie musieli nauczyć się Credo na pamięć. Było ono ich codzienną modlitwą, aby nie zapomnieć o zobowiązaniu przyjętym wraz ze chrztem. Słowami pełnymi znaczenia przypomina o tym św. Augustyn, kiedy w jednej z homilii na temat redditio symboli, przekazania Credo mówi: „Symbol świętej tajemnicy, który otrzymaliście wszyscy razem i który wyznaliście jeden po drugim, jest słowami, na których opiera się, jak na stałym fundamencie, wiara Matki-Kościoła, a fundamentem tym jest Chrystus Pan… Otrzymaliście więc i powtarzaliście to, co wiernie powinniście naśladować, co w duszy i sercu zawsze powinniście przechowywać, co powinniście na łożach waszych odmawiać, o czym myślicie na placach i miejscach publicznych, o czym także i podczas posiłków waszych nie zapominajcie, strzeżcie tego w sercu, chociaż ciało zasypia” 16.

    10. Chciałbym w tym miejscu nakreślić zarys programu, który pomoże w głębszym zrozumieniu nie tylko treści wiary, ale wraz z nimi, także aktu, którym zdecydujemy się na całkowite powierzenie się Bogu, w pełnej wolności. Istnieje w istocie głęboka jedność między aktem, którym się wierzy a treścią, której dajemy nasze przyzwolenie. Apostoł Paweł pozwala na wejście w tę rzeczywistość, kiedy pisze: „Sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami – do zbawienia” (Rz 10, 10). Serce wskazuje, że pierwszy akt, którym dochodzi się do wiary jest darem Boga i działaniem łaski, która przekształca osobę aż do głębi jej serca.

    W tym względzie szczególnie wymowny jest przykład Lidii. Św. Łukasz opowiada, że Paweł, kiedy był w Filippi, udał się w szabat, by głosić Ewangelię niektórym kobietom; była wśród nich Lidia a „Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” (Dz 16, 14). Ważny jest sens zawarty w tym wyrażeniu. Św. Łukasz uczy, że znajomość treści, w które należy wierzyć nie wystarcza, jeżeli następnie to serce, autentyczne sanktuarium człowieka, nie jest otwarte na łaskę, która pozwala mieć oczy, aby spoglądać na głębię i zrozumieć, że to, co zostało przepowiedziane jest Słowem Bożym.

    Z kolei „wyznawać ustami” wskazuje, że wiara oznacza zaangażowania i publiczne świadectwo. Chrześcijanin nigdy nie może myśleć, że wiara jest sprawą prywatną. Wiara jest decyzją na to, żeby być z Panem, aby z Nim żyć. To „bycie z Nim” wprowadza do zrozumienia powodów, dla których się wierzy. Wiara, właśnie dlatego, że jest aktem wolności, wymaga również odpowiedzialności społecznej za to, w co się wierzy. Kościół w dniu Pięćdziesiątnicy ukazuje z całą oczywistością ów wymiar publiczny wiary i głoszenia jej bez lęku każdej osobie. Jest to dar Ducha Świętego, który uzdalnia do misji i umacnia nasze świadectwo, czyniąc je śmiałym i odważnym.

    Samo wyznanie wiary jest aktem zarówno osobistym jak i wspólnotowym. Pierwszym podmiotem wiary jest faktycznie Kościół. W wierze wspólnoty chrześcijańskiej każdy otrzymuje chrzest, skuteczny znak wejścia do ludu wierzących, aby zyskać zbawienie. Jak stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego: „«Wierzę» – to wiara Kościoła wyznawana osobiście przez każdego wierzącego, przede wszystkim w chwili chrztu. «Wierzymy» – to wiara Kościoła wyznawana przez biskupów zgromadzonych na soborze lub, bardziej ogólnie, przez zgromadzenie liturgiczne wierzących. «Wierzę» – mówi także Kościół, nasza Matka, który przez swoją wiarę odpowiada Bogu i który uczy nas mówić: «Wierzę», «Wierzymy»…” 17.

    Jak można dostrzec znajomość treści wiary jest istotna, by wydać swą zgodę, to znaczy, aby w pełni, rozumem i wolą zgadzać się z tym, co proponuje Kościół. Znajomość wiary wprowadza w pełnię tajemnicy zbawczej objawionej przez Boga. Udzielona zgoda oznacza więc, że kiedy się wierzy, w sposób wolny przyjmuje się całą tajemnicę wiary, bo gwarantem jej prawdy jest sam Bóg, który objawia się i pozwala poznać swą tajemnicę miłości 18.

    Z drugiej strony, nie możemy zapominać, że w naszym kontekście kulturowym wielu ludzi, choć nie rozpoznają w sobie daru wiary, szczerze poszukuje ostatecznego sensu i definitywnej prawdy o swym istnieniu i świecie. To poszukiwanie jest autentyczną „preambułą” wiary, gdyż kieruje ludzi na drogę, która prowadzi do tajemnicy Boga. Sam ludzki rozum nosi w istocie wrodzoną potrzebę tego, „co wartościowe, nieprzemijalne” 19. Wymóg ten stanowi nieustannie zachętę, trwale wpisaną w serce człowieka, aby wyruszyć w drogę i znaleźć Tego, którego byśmy nie poszukiwali, gdyby nie wyszedł już nam na spotkanie 20. Wiara zaprasza nas właśnie na to spotkanie i w pełni otwiera.

    11. Cenną i niezbędną pomocą w uzyskaniu dostępu do systematycznej wiedzy na temat treści wiary jest dla wszystkich Katechizm Kościoła Katolickiego. Jest to jeden z najważniejszych owoców II Soboru Watykańskiego. W Konstytucji Apostolskiej Fidei depositum nie przypadkiem podpisanej w trzydziestą rocznicę otwarcia II Soboru Watykańskiego, papież Jan Paweł II napisał: „Katechizm przyczyni się w znacznym stopniu do odnowy całego życia kościelnego, …. Uznaję go za pewną normę nauczania wiary, jak również za pożyteczne i właściwe narzędzie służące komunii eklezjalnej” 21.

    Właśnie w tej perspektywie Rok wiary powinien wyrazić wspólne zobowiązanie do ponownego odkrycia i studium podstawowych treści wiary, które znajdują w Katechizmie Kościoła Katolickiego swą systematyczną i organiczną syntezę. Staje się tutaj faktycznie widoczne bogactwo nauczania, jakie Kościół przyjął, strzegł i oferował na przestrzeni dwóch tysiącleci swej historii. Od Pisma Świętego do Ojców Kościoła, od mistrzów teologii po świętych, którzy przeszli przez wieki, Katechizm przedstawia trwałą pamięć tak wielu sposobów, w których Kościół rozważał swą wiarę i dokonał postępu doktrynalnego, aby dać wiernym pewność w ich życiu wiary.

    W samej swojej strukturze, Katechizm Kościoła Katolickiego przedstawia rozwój wiary, poruszając nawet wielkie kwestie życia powszedniego. Strona po stronie, odkrywa się, że to, co jest przedstawione, nie jest jakąś teorią, ale spotkaniem z konkretną Osobą, która żyje w Kościele. Po wyznaniu wiary następujące wyjaśnienie życia sakramentalnego, w którym Chrystus jest obecny, działa i nadal buduje swój Kościół. Bez liturgii i sakramentów, wyznanie wiary nie miałoby skuteczności, gdyż zabrakłoby łaski, która wspiera świadectwo chrześcijan. Podobnie, nauczanie Katechizmu na temat życia moralnego nabiera swego pełnego znaczenia, jeżeli umieszczane jest w kontekście wiary, liturgii i modlitwy.

    12. Z tego względu Katechizm Kościoła Katolickiego może być prawdziwym narzędziem wspierania w wierze, zwłaszcza dla tych, którzy troszczą się o wychowanie chrześcijan, tak istotne w naszym kontekście kulturowym. W tym celu poprosiłem Kongregację Nauki Wiary, o zredagowanie w porozumieniu z kompetentnymi dykasteriami Stolicy Apostolskiej Noty , która ma dać Kościołowi oraz wiernym pewne wskazania, jak przeżyć ten Rok Wiary w sposób najbardziej efektywny i właściwy, w służbie wiary i ewangelizacji.

    Wiara bowiem poddana jest bardziej niż w przeszłości szeregowi pytań, które wypływają ze zmiany mentalności, która zwłaszcza dzisiaj, redukuje obszar pewności racjonalnej do osiągnięć naukowych i technologicznych. Jednakże Kościół nigdy nie bał się ukazywać, że między wiarą a prawdziwą nauką nie może być konfliktu, ponieważ obie, choć różnymi drogami, zmierzają do prawdy 22.

    13. Niezmiernie ważne będzie w tym Roku przypomnienie historii naszej wiary, w której przeplatają się niezgłębiona tajemnica świętości i grzechu. Podczas, gdy pierwsza z nich ujawnia ogromny wkład, jaki wnieśli mężczyźni i kobiety we wzrost i rozwój wspólnoty poprzez świadectwo swego życia, to druga musi prowokować w każdym szczere i trwałe dzieło nawrócenia, by doświadczyć miłosierdzia Ojca, który wychodzi na spotkanie każdego człowieka.

    W tym okresie będziemy kierować swój wzrok ku Jezusowi Chrystusowi, „który w wierze przewodzi i ją wydoskonala” (Hbr 12, 2): w Nim znajduje wypełnienie wszelka udręka i tęsknota ludzkiego serca. Radość miłości, odpowiedź na dramat cierpienia i bólu, moc przebaczenia w obliczu otrzymanej obelgi i zwycięstwo życia nad pustką śmierci, wszystko znajduje swoje dopełnienie w tajemnicy Jego Wcielenia, Jego stawania się człowiekiem, dzielenia z nami ludzkiej słabości, aby ją przekształcić mocą Jego zmartwychwstania. W Nim, który umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, znajdują pełne światło przykłady wiary, które naznaczyły te dwa tysiące lat naszej historii zbawienia.

    Przez wiarę Maryja przyjęła słowa Anioła i uwierzyła w zwiastowanie, że stanie się Matką Boga w posłuszeństwie swego oddania (por. Łk 1,38). Nawiedzając Elżbietę wzniosła swoją pieśń pochwalną do Najwyższego, za cuda, jakich dokonywał w tych, którzy się Jemu powierzają (por. Łk 1,46-55). Z radością i drżeniem urodziła swego jedynego Syna, zachowując nienaruszone dziewictwo (por. Łk 2,6-7). Ufając swemu oblubieńcowi, Józefowi uszła z Jezusem do Egiptu, aby uratować Go przed prześladowaniami Heroda (por. Mt 2, 13-15). Z tą samą wiarą szła za nauczającym Panem i pozostała z Nim aż do Golgoty (por. J 19, 25-27). W wierze cieszyła się owocami zmartwychwstania Jezusa i zachowując w swoim sercu wszelkie wspomnienia (por. Łk 2, 19:51), przekazała je Dwunastu zgromadzonym z Nią w Wieczerniku, aby otrzymać Ducha Świętego (por. Dz 1, 14; 2, 1-4).

    Ze względu na wiarę apostołowie zostawili wszystko, aby pójść za Nauczycielem (por. Mt 10, 28). Wierzyli w słowa, którymi zapowiadał Królestwo Boże obecne i realizujące się w Jego osobie (por. Łk 11,20). Byli w komunii życia z Jezusem, który ich nauczał, pozostawiając im nową regułę życia, przez którą byliby po Jego śmierci rozpoznawani jako Jego uczniowie (por. J 13,34-35). Przez wiarę poszli na cały świat, wypełniając polecenie niesienia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16,15) i bez jakiejkolwiek obawy głosili wszystkim radość zmartwychwstania, którego byli wiernymi świadkami.

    Ze względu na wiarę uczniowie utworzyli pierwszą wspólnotę zgromadzoną wokół nauki Apostołów, na modlitwie, w Eucharystii, dając do wspólnej dyspozycji, to co posiadali, aby przyjść z pomocą potrzebom braci (por. Dz 2, 42-47).

    Z powodu wiary męczennicy oddali swe życie, by zaświadczyć o prawdzie Ewangelii, która ich przekształciła i uzdolniła do osiągnięcia największego daru miłości, przebaczając swoim prześladowcom.
    Ze względu na wiarę kobiety i mężczyźni poświęcili swoje życie Chrystusowi, pozostawiając wszystko, aby żyć w prostocie ewangelicznego posłuszeństwa, ubóstwa i czystości – konkretnych znakach oczekiwania na Pana, który się nie spóźnia. Z powodu wiary tak wielu chrześcijan podjęło działania na rzecz sprawiedliwości, aby uczynić konkretnym słowo Pana, który przybył, aby głosić wyzwolenie z ucisku i rok łaski dla wszystkich (por. Łk 4,18-19).

    Ze względu na wiarę na przestrzeni wieków mężczyźni i kobiety każdego wieku, których imię jest zapisane w Księdze Życia (por. Ap 7, 9, 13, 8), wyznali piękno pójścia za Panem Jezusem, tam gdzie byli wzywani, żeby dać świadectwo swojego bycia chrześcijanami: w rodzinie, w życiu zawodowym, publicznym, w wypełnianiu charyzmatów i posług, do których byli powoływani.

    Ze względu na wiarę żyjemy także i my: przez żywe rozpoznawanie Pana Jezusa obecnego w naszym życiu i w historii.

    14. Rok wiary będzie również dobrą okazją do wzmocnienia świadectwa miłosierdzia. Przypomina nam św. Paweł: „Trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość” (1 Kor 13,13). Apostoł Jakub stwierdzał w słowach jeszcze mocniejszych, które zawsze pobudzały chrześcijan: „Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» – a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała – to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków”(Jk 2,14-18).

    Wiara bez miłości nie przynosi owocu, a miłość bez wiary byłaby uczuciem nieustannie na łasce i niełasce wątpliwości. Wiara i miłość potrzebują siebie nawzajem, tak że jedna pozwala drugiej, by mogła się zrealizować. Niemało chrześcijan rzeczywiście poświęca swoje życie z miłością samotnym, znajdującym się na marginesie lub wykluczonym, jako tym, do których trzeba pójść jako pierwszych i najważniejszych, których trzeba wesprzeć, ponieważ właśnie w nich odzwierciedla się oblicze samego Chrystusa. Dzięki wierze możemy rozpoznać w tych, którzy proszą o naszą miłość oblicze zmartwychwstałego Pana. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40): te Jego słowa są ostrzeżeniem, którego nie wolno zapominać i nieustannym wezwaniem, aby ponownie ofiarować tę miłość, którą On troszczy się o nas. A wiara, która pozwala nam rozpoznać Chrystusa jest tą samą Jego miłością, która pobudza, aby spieszyć Jemu z pomocą za każdym razem, kiedy czyni się naszym bliźnim na drodze życia. Umocnieni wiarą, patrzymy z nadzieją na nasze zaangażowanie w świecie, oczekując „nowego nieba i nowej ziemi, w których będzie mieszkała sprawiedliwość” (2P 3, 13; por. Ap 21,1).

    15. Doszedłszy do końca życia, apostoł Paweł prosi swego ucznia Tymoteusza, by „zabiegał o wiarę” (2 Tm 2,22) z tą samą stałością jak kiedy był młodym człowiekiem (por. 2 Tm 3, 15). Uważamy, że ta zachęta skierowana jest do każdego z nas, aby nikt nie był leniwy w wierze. Jest ona towarzyszką życia, która pozwala nam dostrzegać nieustannie na nowo cuda, jakich Bóg dla nas dokonuje. Wiara nastawiona na uchwycenie znaków czasu w chwili obecnej, zobowiązuje każdego z nas, abyśmy stawali się żywym znakiem obecności Zmartwychwstałego w świecie. Współczesny świat potrzebuje dziś szczególnie wiarygodnego świadectwa tych, których umysły i serca oświecone są Słowem Bożym i zdolni są otworzyć serca i umysły tak wielu ludzi na pragnienie Boga i prawdziwego życia, które nie ma końca.

    „Oby słowo Pańskie rozszerzało się i rozsławiało” (2 Tes 3,1): oby ten Rok wiary coraz bardziej umacniał naszą więź z Chrystusem Panem, gdyż tylko w Nim jest pewność przyszłości i gwarancja prawdziwej i trwałej miłości. Niech słowa apostoła Piotra rzucą ostatnie spojrzenie na światło wiary: „Dlatego radujcie się, choć teraz musicie doznać trochę smutku z powodu różnorodnych doświadczeń. Przez to wartość waszej wiary okaże się o wiele cenniejsza od zniszczalnego złota, które przecież próbuje się w ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu Jezusa Chrystusa. Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; wy w Niego teraz, choć nie widzicie, przecież wierzycie, a ucieszycie się radością niewymowną i pełną chwały wtedy, gdy osiągniecie cel waszej wiary – zbawienie dusz”(1 P 1, 6-9). Życie chrześcijan zna doświadczenie radości oraz cierpienia. Jak wielu świętych doświadczało samotności! Jak wielu wiernych, także w naszych czasach, doświadcza milczenia Boga, podczas gdy chciałoby usłyszeć Jego pocieszający głos! Doświadczenia życia, pozwalając na zrozumienie tajemnicy Krzyża i uczestniczenie w cierpieniach Chrystusa (por. Kol 1, 24), są wstępem do radości i nadziei, którym przewodzi wiara: „ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 10). Wierzymy z całą pewnością, że Pan Jezus pokonał zło i śmierć. Powierzamy się Jemu z tą pewną ufnością: On obecny wśród nas, zwycięża moc Złego (por. Łk 11, 20) a Kościół, widzialna wspólnota Jego miłosierdzia trwa w Nim jako znak ostatecznego pojednania z Ojcem.

    Ten czas łaski zawierzamy Mace Bożej, nazwanej „błogosławioną, która uwierzyła” (Łk 1, 45).

    W Rzymie, u Świętego Piotra, dnia 11 października roku 2011, w siódmym roku mojego pontyfikatu.

    http://www.fronda.pl/news/czytaj/tytul/benedykt_xvi:_sobor_watykanski_nalezy_ukazywac_jako_wielka_laske,_ktora_stala_sie_dobrodziejstwem_dla_kosciola_w_xx_wieku_16206

  73. j said

    Ad.67-Marucha

    Szanowny Panie Marucha! Jak wynika z moich obserwacji – Pan Zapinio przebywal tu u nas, zreszta dosc krotko, niekoniecznie dla wlasnej przyjemnosci ale niejako z lojalnosci wobec forum red.S.Michalkiewicza. Na tamtym bowiem forum pelni role jednego z moderatorow.
    I to jednego z lepszych…

    Wracajac do tematu – teoretycznie duzo blizej mu do sceptycznego wizerunku Rosji prezentowanego na tamtym forum niz na przyklad mnie, genetycznej rusofilce, kochajacej Rosje na tym forum 🙂
    Jednak babski rozsadek nakazywal mi wysluchiwac uwaznie i starac sie zrozumiec co tez Pan Zapinio ma do powiedzenia.
    Zreszta zawsze lubilam sluchac ludzi, ktorzy mysla troche inaczej niz ja. Wydaje mi sie to budujace bardziej niz klepanie oczywistych prawda. I albo spokojnie wypunktowac bledy rozumowania strony przeciwnej albo zgodzic sie z bolem serca na istniejaca skrzeczaca rzeczywistosc, bo jak uczy Pismo Swiete ….przeciw ościeniowi – daremnie się buntować (Dz 26,9–18) … :

    Nigdy nie ukrywalam, ze czesto licze na to, iz w ferworze dyskusji to ja przeciagne rusofoba na moja strone niz odwrotnie 🙂 🙂

    Pan Zapinio wchodzil tutaj praktycznie tylko wtedy jak publikowane byly felietony red.Michalkiewicza. Zreszta bronil glownie tez zawartych w tych felietonach jak rowniez ich autora. Nie zaprzeczy Pan, ze odgryzal sie atakujacej gromadce
    nader inteligentnie i super dowcipnie.
    Ale jak czlowiek sie tylko odgryza, bo nie daja mu szansy spokojnie dyskutowac to czasem wpada we wlasne pulapki. I tak wpadl Pan Zapinio.
    Powtarzam uparcie, szkoda, ze Pan go zabanowal.

    Uklony i serdecznosci podsylam

  74. j said

    Ad.71,72-Aga

    Bardzo przepraszam zarowno Pania jak i reszte dyskutantow. Przykro mi, ze niechcacy wpinkolilam sie bez sensu ze swoimi wypocinami do Gajowego i to tuz po dwoch takiej rangi i takiej wielkiej wagi wpisach Pani Agi. Jeszcze raz przepraszam i zycze wszystkim milego popoludnia

  75. Jones said

    Tak Toksycznych Kobiet jak Pani J i Aga ostatnio to dawno nie widzialem. Przeciwienstwo tych Pan sprzed roku jest szokujace…

  76. Marucha said

    Re 73:
    Nie mam pojęcia, jakie zasługi ma p. Zapinio na forum St. Michalkiewicza. Dla mnie był antyrosyjskim fanatykiem, pozbawionym argumentów i nie będącym w stanie rozumieć prostych tekstów (chyba, ze nie rozumiał ich celowo).
    Nie wiem, czego można by się od niego nauczyć. Dla mnie totalne zero. A mnie wkurwił do białości twierdzeniem, iż gajowy woli podległość od Rosji, niż silną i niezależną Polskę.

    Re 75:
    Pani J nie jest toksyczna. Jest zagubiona w posoborowym chaosie.

  77. Jones said

    Pana znajomosc Pani J zapewne powoduje, ze widzi Pan te Pani inaczej niz np. ja z pozycji wylacznie Gajowki.

    Niewykluczone, iż brak mi obiektywizmu. Jak to wobec znajomych i przyjaciół. – admin

  78. j said

    Ad.75-JO-Jones

    Kochany Panie JO! Oczywiscie nie moge reczyc za Pania Age ale jesli chodzi o mnie – moze byc Pan zupelnie spokojny.
    Wlasnie podpisalam petycje, w ktorej bardzo duza liczba osob uprasza Gajowego by pozwolil Panu pisac nie tylko na forum ale publikowac takze na glownej stronie jego Dziennika.
    Bo nie jest światło, by pod korcem stało.
    Podczas podpisywania bylam ubrana w majtki nie 3 cm, jak radzil beztrosko Pan RomanK, ale niecale 0.5 cm nad kolano. Podpis powinien byc wiec wazny 🙂 🙂
    Co niniejszym pragne Panu rzetelnie przekazac pozdrawiajac milo przy wieczornej herbatce

    PS. Czy nie uwaza Pan, ze nick „Jones” jakis taki zbyt skromny jest i bezosobowy?
    Czy na przyklad Indiana Jones nie brzmialoby piekniej i oczywiscie bardziej adekwatnie? 🙂

  79. j said

    „Niewykluczone, iż brak mi obiektywizmu. Jak to wobec znajomych i przyjaciół. – admin”

    No co ja moge na to Panie Gajowy? No ja nic na to nie moge 🙂

    Niejaka Eliza zawolalaby zapewne „kocham pana za to panie Sulku” ale ja boje sie troche reakcji Pani Gajowniczyni wiec znaczaco zamilkne 🙂 🙂

  80. Ad. 76

    „A mnie wkurwił do białości twierdzeniem, iż gajowy woli podległość od Rosji, niż silną i niezależną Polskę.”

    – Ja takie teksty kwituję jednym słowem: BZDURA. A potem, jeśli mogę – wywalam. 🙂 Natomiast wkurwienie jest już stratą zdrowia. Czyli stratą Gajowego. Przecież niewarto…

  81. dr TS said

    Ad.64
    Szanowny Panie Marucha
    Mnie obrazić jest trudno, bo z natury nigdy się nie obrażam. Nie byłbym dobrym nauczycielem… I taki mam kaczkowaty charakter. Nie odpowiedział Pan na zadane pytanie „Skąd wziął Pan przedstawioną wersję Ostatniej Wieczerzy?” Negowanie cudzych poglądów polega na przedstawieniu dowodów, a nie jak opisałem obrażaniu innych. Ale mniejsza o to. Już i tak posiadam najwięcej epitetów ze wszystkich forumowiczów: modernista posoborowy, kłamca, mąciciel, religijny koniunkturalista, żyd, michnikowiec, obrażalski, badacz pisma, ect.
    A propos „badacza pisma”. Skąd Pan wykombinował, że ja sam zamierzam interpretować pismo jak protestant, czy może świadek Jehowy? Na jakiej podstawie taki sąd? Że chciałem dotrzeć do dokumentów źródłowych? Przecież Pan dobrze wie, że internet wszystko przyjmie, nawet plagiat czy mistyfikację. Zamieszczane informacje nie są autoryzowane, można dokonywać manipulacji… A chęć poznania wypowiedzi drugiej strony, bądź komentarzy i przypisów, to domena obiektywizmu. Jak piszecie, wiarę należy budować na skale… A wypowiedzi w internecie to niestety tylko piasek. Do betonu trochę mu brakuje.
    Pozdrawiam Pana i Forumowiczów.

  82. Marucha said

    Re 81:
    To raczej ja powinienem Pana spytać, skąd Pan wziął SWOJĄ wersję Ostatniej Wieczerzy.

    Natomiast jeśli chodzi o „moją wersję”, to chętnie powołam się np. na
    http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=10.0
    gdzie zacytowany jest artykuł ks. Paula McDonalda, z którego malutki fragment brzmi:

    Mówi się także, że z pewnością Apostołowie podczas ostatniej wieczerzy otrzymali Komunię św. na rękę. – Jest to jedynie domysł. Musimy pamiętać o tradycyjnym zwyczaju, popularnym na Bliskim Wschodzie, związanym z prawem gościnności, który praktykowany był w czasach Pana Jezusa i który nadal jest zachowywany: karmi się gościa swymi własnymi rękoma, umieszczając symboliczny kawałek potrawy w jego ustach.
    Posiadamy potwierdzający to dowód z Pisma św. – Zbawiciel umoczył kawałek chleba w winie i podał go Judaszowi. Czy umieścił go w jego dłoni? To raczej mało prawdopodobne – przypuszczać raczej należy, że Pan Jezus zastosował się do zwyczaju, o którym wspomnieliśmy powyżej.

    Co do badania Pisma Świętego, to ok, przyjmuję wyjaśnienie do wiadomości.

  83. dr TS said

    Panie Marucha
    Przeczytałem tekst Ks. McDonalda, jest przekonujący. Ale to zawsze są tylko poszlaki wskazujące…
    A co Pan powie na słowa Chrystusa: ” BIERZCIE I JEDZCIE….. BIERZCIE I PIJCIE…” ? Nie napisano: Daję wam do jedzenia, czy daję wam do wypicia… Ale wersji OW i tak nikt teraz nie poda ze 100% pewnością. Poza PŚ – Ewangelią, podającą słowa konsekracji. Zatem spór nasz jałowy i opierać trzeba się na..właśnie, na czym? Na domniemaniach. Przede wszystkim chyba na Magisterium Kościoła, Jego natchnieniu Duchem Świętym.
    Moim skromnym zdaniem, bez względu na spory dotyczące sposobu i czasów udzielania Komunii Św., sam akt przystąpienia do Sakramentu Eucharystii powinien być godny i przyjęty z wiarą w obecność w nim Całego Jezusa Chrystusa. Godnie, to znaczy w postawie klęczącej ze złożonymi rękami (do góry, jak w modlitwie). Tak przyjmuje Eucharystię cała moja rodzina. Gdy kapłan udziela wszystkim Komunii Św. w postawie stojącej – zawsze przed przyjęciem Hostii przyklękamy z szacunku do Chrystusa i Jego Obecności. Szafarzy świeckich omijam jako niegodnych sprawowania Komunii Św.
    A. Bym zapomniał. Oprócz Ewangelii, swoją wersję oparłem na fresku Michała Anioła „Ostatnia Wieczerza”. (Alegoria?)
    Pozdrawiam

  84. dr TS said

    No i zapomniałem dodać – Sakramentu Eucharystii udzielać powinien kapłan lub diakon tylko do ust wiernego!!!
    Łapy ludzi są brudne, także od grzechów.

  85. j said

    Ad.83-TS

    Szanowny Panie drTS! Dla unikniecia jakichs nieporozumien czy niedomowien chce od razu podkreslic, ze od dlugiego juz czasu – ja i moja rodzina rowniez przyjmujemy Swieta Hostie na kleczaco i do ust. Po prostu ten sposob wydaje nam sie godny i pelen szacunku. Ostrzezeni przez kochanego ks.Piotra Natanka omijamy tez z daleka szafarzy swieckich. Zawsze jednak boli nas serce, ze ci ludzie, szafarze swieccy, ze zbyt duza ufnoscia zawierzyli niefrasobliwym posoborowym duchownym. I zostali przez nich wpuszczeni w maliny.

    A wracajac do meritum sprawy czyli Ostatniej Wieczerzy a pozniej Komunii Swietej. Oto garstka informacji jakie zebralam. Religioznawcy zgodnietwierdza, ze najstarsza praktyka udzielania Komuni Swietej jest podawanie jej wlasnie na reke a nie do ust.
    Ponoc praktyka ta istniała w Kosciele do okolo VIII wieku ( Ordo Romanus, I).
    Gest ten jak wiemy, mial zostac przejety z obrzedow wieczerzy paschalnej. To wlasnie Jezus Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy podal Apostolom swe eucharystyczne Cialo wlasnie ponoc do rak ( Łk 22,19).
    O tej formie Komunii Swietej mowia nam pisma Ojcow Kosciola, ktore swiadcza jednoczesnie o glebokiej czci i wielkiej milosci wzgledem Najswietszego Sakramentu.

    Na przyklad Swiety Augustyn zalecał, aby nikt z wiernych nie spozywał Ciala Panskiego bez uprzedniej jego adoracji ( Komentarz do Psalmów 98,9). Mowil o tym takze Swiety Cyryl Jerozolimski. W jednej ze swych katechez cierpliwie tlumaczyl wszystkim neofitom:
    – podstaw dlon lewa pod prawa czyniac z nich niby tron, gdyz masz przyjac Krola
    – do wkleslej reki przyjmij Cialo Chrystusa i powiedz: „Amen”
    – (…) baczac, bys zen nic nie uronil.(…)
    – a kiedy juz spozyles Cialo Chrystusowe (…) zatrzymaj sie na modlitwie, dziekujac Bogu za to, ze tak wielkimi zaszczycil cie tajemnicami (Katechezy mistagogiczne, V,21).
    Podobno jest bardzo wiele starozytnych tekstow, mowiacych o udzielaniu Komunii Swietej wlasnie na zlozone rece ( Jan Damascenski, Wykład wiary prawdziwej 4,13).
    Wszystkie one maja byc wymownym swiadectwem wiary w rzeczywista obecnosc Jezusa Chrystusa w Eucharystii i w jej uswiecajace dzialanie dla czlowieka.

    Natomiast mlodszym, chociaz bardziej rozpowszechnionym sposobem, jest przyjmowanie Komunii Swietej do ust.
    Prawdopodobnie okolo IX wieku stal sie on powszechna praktyka w Kosciele. Religioznawcy wiaza to z momentem kiedy do liturgii mszalnej wprowadzono j chleb niekwaszony. Kosciol uznaje go takze za praktyke starozytna i czcigodna ( Memoriale Domini). Ten czas kiedy wprowadzono przyjmowanie Komunii Swietej wprost do ust, z jednej strony odznaczał sie wielkim szacunkiem do Najswietszego Sakramentu a z drugiej – przeswiadczeniem o ludzkiej niegodnosci, aby go przyjmowac. Znalazlo to swoj wyraz w calkiem nowych elementach wprowadzonych w tym okresie do obrzedow Komunii Swietej, takich miedzy innymi jak:
    – postawa kleczaca (ok. XIV-tego wieku)
    – czy wyznanie setnika: Panie nie jestem godzien (ok. X-tego wieku).
    I tu ciekawostka – ogromna czesc wobec Eucharystii spowodowala, ze wierni coraz czesciej ja adorowali, a coraz rzadziej sie nia karmili. Zobligowalo to niejako Kosciol do wprowadzenia nakazu przyjmowania Komunii Swietej przynajmniej raz w roku z okazji Wielkanocy ( Sobor Lateranski IV).

    To tyle. Dziekujac Panu za obecnosc w naszej Gajowce pozwalam sobie przeslac wyrazy sympatii
    Dobranoc Panu

  86. Marucha said

    Re 83:
    Z takim ujęciem sprawy mogę się zgodzić.
    Bez względu bowiem na to, jak pierwszą w świecie Komunię przyjmowali apostołowie z rąk Jezusa, tradycja kościelna zawsze potępiała inny sposób jej brania, niż do ust z ręki kapłana. Istniały oczywiście wyjątki, np. w czasach prześladowań. Kościół nie jest głupi i rozumie, że wyjątki trzeba czasami czynić: trudno udzielić jest komunii po kryjomu w łagrze z zachowaniem wszelkich przepisów.

    Re 85:
    Pani J, proszę sobie poczytać następujące artykuły:
    1. Siedem kłamstw o komunii na rękę:
    http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=4.0
    2. Historia praktyki Komunii na rękę
    http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=10.0
    Znajdzie tam Pani co nieco o podejrzanej autentyczności świadectwa św. Cyryla.

  87. j said

    Ad.86-Marucha

    Szanowny Panoie Gajowy! Nie bylo mnie caly dzien w domu. Dopiero przed chwila wrocilam i …hoooop do ukochanej Gajowki 🙂
    Dziekuje za komentarz. Obiecuje, ze wskazane pozycje z uwaga jutro poczytam.
    Zycze spokojne i dobrej nocy
    Zawsze wierna
    jahalinka

Sorry, the comment form is closed at this time.