Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

O owocach dzieła Jana Husa

Posted by Marucha w dniu 2012-09-12 (Środa)

Zaczerpnięte z książki: Peter Bielik – „Przeciwko Kościołowi – fałszerze prawdy-lewica-masoni”.
Nadesłał p. PiotrX.

Peter Bielik — doktor nauk przyrodniczych, geograf, słowacki publicysta, pisarz, autor ponad 200 publikacji, w tym książki pt. „Masoneria — nieszczęście naszych czasów”. W swojej twórczości zajmuje się zagrożeniami dla Kościoła, obroną Kościoła przed niesprawiedliwymi atakami, ujawnianiem tych zafałszowań historii, których celem jest podważenie autorytetu Kościoła. W książce tej ujawnia najczęściej występujące zafałszowania historii Europy i Kościoła, których celem jest doprowadzenie do tego, aby, jak mówi, „odwieść ludzi od Kościoła katolickiego, spowodować by katolicy źle myśleli o swoim Kościele, żeby wstydzili się swojej wiary, wyrzekali się jej”.

Specjalną uwagę poświęca Peter Bielik rewolucji francuskiej i masonerii. To są, według niego, podstawowe antykatolickie czynniki. „Postęp”, który niesie rewolucja francuska jest postępem pogaństwa i zła. Masoneria to organizacja, której jednym z podstawowych celów jest zniszczenie Kościoła.

Jan Hus i jego dzieło

Rozpowszechnione jest przeświadczenie, że Hus występował przeciwko demoralizacji kleru i dlatego został spalony, a po jego śmierci jego zwolennicy usiłowali zbudować sprawiedliwe społeczeństwo według szlachetnych, wskazanych przez niego zasad, że bohatersko i na początku zwycięsko walczyli ze złem ówczesnego świata, aż w końcu przegrali.

Tak naprawdę w Czechach, gdzie Hus działał, kler nie był zdemoralizowany, ale i tak starał się o poprawę swojej moralnej kondycji. Z tego powodu proszono między innymi Husa o kazania dla kleru. Głosił je nawet na lokalnych synodach. Jeżeli by chciał naprawdę zabiegać o dobro Kościoła to miał wielkie pole do popisu tak jak św. Franciszek, św. Katarzyna ze Sieny, św. Filip Neri i inni, tak jak działający w samych Czechach jeszcze przed Husem Konrad Waldhauser.

Lecz Hus nie chciał naprawiać. Hus kłamał. Kłamstwo zaś nie naprawia. Hus dopuścił się kłamstwa głosząc „prawdy” sprzeczne z nauką Kościoła i przedstawiając je jako naukę Kościoła. Dlatego wykonano na nim później wyrok śmierci. Jego zwolennicy spustoszyli Czechy i okoliczne kraje i dlatego można Husa uważać za sprawcę narodowego nieszczęścia.

O tym że kler w Czechach nie był zdemoralizowany świadczą i zachowane zapisy o dochodzeniach dotyczących ich rzekomych przestępstw, do których zaliczano, między innymi, grę w kości. I tak liczba oskarżonych była niewielka. Hus jednak publicznie potępiał kapłanów za grzeszne życie twierdząc miedzy innymi, że współżyją ze swoimi siostrami. Było to śmieszne kłamstwo. Hus w ten sposób niczego nie naprawiał tylko wzbudzał powszechną nienawiść wobec księży.

Z jego nieuprawnionymi atakami na księży ostro kontrastuje jego milczanie dotyczące zbrodni jego zwolenników, na przykład króla Wacława IV. W obu tych przypadkach Hus nie zachował się jako obrońca prawdy. Ponadto, inspirowany doktryną Wycliffa, zaczął głosić naukę odmienną od nauki Kościoła. Przy tym w wielu punktach sobie przeczył. Biorąc to pod uwagę też nie można go zaliczać do obrońców prawdy.

Co więcej prześladował kapłanów, którzy nie byli jego zwolennikami lub zachęcał swoich zwolenników do ich prześladowania. Nie reagował, gdy jego zwolennicy prześladowali takich kapłanów ze swojej inicjatywy. Kapłanów husyci zabijali, palili, obrabowywali, doprowadzali do ich wygnania (B. Raćek, Ceskoslovenske dejiny, Praha 1929, s. 224). Hus występował zatem nie tylko przeciwko prawdzie, lecz i przeciwko sprawiedliwości.

Jego działalność i nauka znalazły swoich zwolenników i stały się znane również poza granicami Czech. Kościół chciał przeprowadzić w tej sprawie śledztwo i wezwał Husa na sobór do Konstancji. Hus wymawiał się od tego, twierdząc, że nie może przybyć ze względu na niebezpieczeństwa w drodze.

W Czechach nie musiał obawiać się śledztwa ze względy na olbrzymie wpływy swoich zwolenników. Ta wymówka straciła uzasadnienie, gdy cesarz Zygmunt Luksemburski wydał mu list żelazny na drogę tam i z powrotem.

Hus na skutek nacisku antypapieża Jana i króla węgierskiego pojechał do Konstancji w listopadzie 1414 roku, gdzie pomimo zakazu spełniał funkcje kapłańskie i krytykował kler. Z tego powodu go uwięziono (list żelazny został uznany za ważny tylko w drodze i tylko wobec władzy świeckiej, a nie kościelnej).

W trakcie śledztwa Hus nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Do swoich zwolenników w Czechach wysłał list, że obietnica wysłuchania go przez sobór zostanie spełniona dopiero wtedy, gdy jego uczestnikom wypłaci znaczna kwotę w gotówce, co było kłamstwem. Zarzuty stawiane mu potwierdzili świadkowie oraz zawartość jego pism. Nakazano mu odwołać te poglądy czego nie zrobił. Przekazano go wtedy w ręce sądu świeckiego, który skazał go na karę śmierci. Spalono go w 1415 roku.

Swoim zwolennikom Hus dowodził, że jego nauka była zgodna z nauką Kościoła. Byli oni więc oburzeni werdyktem soboru.

Znaczną rolę odegrali w tej sprawie ci jego czescy zwolennicy, który przebywali z nim w Konstancji tak przedstawiając wydarzenia na soborze, że wzbudzało to w Czechach nienawiść do kleru i powodowało, że jego zwolennicy zyskiwali popularność. Doktryna Husa znajdowała w Czechach coraz większe poparcie. Przyczyniły się do tego w znacznej mierze względy polityczne i egoistyczne pobudki.

Rolnicy spodziewali się, że uwolni się ich dzięki niej od podatków, niższa szlachta i mieszczanie spodziewali się, że przejmą kościelne majątki, wyższa szlachta wiązała z wprowadzeniem doktryny Husa nadzieję na umocnienie swojej władzy, niegodni księża wiedzieli, że unikną dzięki temu kary.

Po śmierci króla Wacława IV ujawniły się w całej pełni owoce nauki Husa. Jego zwolennicy rozpoczęli niszczyć kościoły i klasztory. W tym czasie chyba w żadnym europejskim kraju nie było tyle kościołów co w Czechach. Znajdowały się one nie tylko w miastach, ale i w wioskach. Został wtedy zniszczony, między innymi, największy klejnot architektury — świątynia w Zbrasławiu koło Pragi. Niewiele brakowało aby zniszczono świątynie św. Wojciecha w Pradze. W tych czasach zniszczono też wiele książek i starodruków, co było olbrzymią stratą dla kultury czeskiej. Zamordowano wielu zakonników, księży i katolików świeckich, w sumie prawie 200 000 osób.

Największy udział w tych zbrodniach mieli przedstawiciele radykalnego ruchu husyckiego, taboryci, których nazwa pochodziła od nazwy miasta Tabor, gdzie husytyzm miał największe wpływy.

Miejscowe władze husyckie zyskiwały zwolenników znosząc podatki i wprowadzając majątkową wspólnotę. Po kilku miesiącach jednak podatki przywrócono, a idea wspólnego majątku upadła.

W Pradze przeważali zwolennicy umiarkowanego ruchu husyckiego. W Czechach powstało też wiele innych orientacji husyckich. Między zwolennikami poszczególnych ruchów toczyły się spory, które prowadziły do zabójstw i wojen. Tak więc na przykład mieszkańcy Pragi spalili husyckiego księdza Martinka za jego odmienne religijne poglądy, a jeden z Taborskich przywódców Żiżka nakazał spalić 50 przedstawicieli husyckiego ruchu adamitów razem z ich przywódcą księdzem Kaniśem.

Może dziwić to, że tym wydarzeniom historycy nie poświęcają tyle uwagi, co wydarzeniom z życia samego Husa. Czy ich bohaterów też uznano by za obrońców prawdy? A co z katolikami, którzy zostali zabici przez husytów za swą wiarę?

Spory pomiędzy Żiżką i mieszkańcami Pragi doprowadziły do tego, że po jednej z bitew Ziżka chciał zniszczyć całą Pragę tak, aby nie został kamień na kamieniu. Potem odstąpił od realizacji tego zamiaru. Dzisiejszym propagatorom Ziżki nie przeszkadza to w robieniu z niego czeskiego patrioty.

Husyci łączyli się tylko wtedy, gdy im zagrażał wspólny nieprzyjaciel. Połączona armia husycka pokonała wojska kościelne, ale wojny które prowadzili radykalni husyci doprowadziły Czechy do upadku.

To uświadomili sobie również umiarkowani husyci. Dlatego połączyli się z katolikami i wspólnymi siłami pokonali husyckich radykałów. Dzięki temu Czechy uratowały się od najgorszego, ale jeszcze długo po tym panował w nich chaos. Czy wszystkie te owoce husytyzmu, spustoszenie Czech i sąsiednich krajów można uznać za dobre? Przecież po owocach poznaje się drzewo (Mt 7, 17-18).

Inne owoce, owoce dobroczynności i pokoju wydało życie Św. Wacława, św. Wojciecha, św. Agnieszki Czeskiej i innych wielkich przedstawicieli czeskiego narodu. Czy to nie oni powinni zasługiwać na szacunek tego narodu?

Komentarzy 7 do “O owocach dzieła Jana Husa”

  1. Kudlaty said

    Kościół nie ponosi moralnej winy za śmierć Husa. Postępował w jego kwestii delikatnie, starając się nawrócić heretyka, zwlekał z wydaniem wyroku skazującego i przekazaniem podsądnego w ręce władzy świeckiej. W związku z tym rodzi się pytanie, dlaczego Kościół katolicki w osobie następcy św. Piotra, następcy Grzegorza XII i Marcina V przeprasza za śmierć Jana Husa? – Przyczyna leży w ekumenizmie, który jest zakamuflowanym synkretyzmem religijnym, w akceptacji antropocentrycznych praw człowieka, humanizmie integralnym, wyznawanym przez Jana Pawła II. Jednym słowem – w liberalizmie, który błąd wynosi do godności prawdy. Ω

    z rozdzialu”Jana Husa droga na stos”
    R.Mozgol „Biale karty Kosciola”

  2. jn said

    Gdześ, kiedyś czytałem, że Hus był żydem. Czy to prawda? Bo jeśli tak to wiele tłumaczy.

  3. Jones said

    Ad.3. wystarczy popatrzec na portret.

  4. ponury said

    re3 Typowy eskimos. ;-D

  5. […] działań lo…DOBROCZYNNE OPRYSKI … on Informacja w przyrodzieponury on O owocach dzieła Jana Hus…ponury on Wiktoria politycznie niep…albtps on Fotki z Posady Rybotyckiej, […]

  6. […] Email […]

  7. […] Email […]

Sorry, the comment form is closed at this time.