Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Polacy z wyboru

Posted by Marucha w dniu 2012-09-17 (Poniedziałek)

zdjecie

Po napaści III Rzeszy na Polskę przyszło im dokonywać wyboru pomiędzy wiernością Rzeczypospolitej a rodzinnymi, niemieckimi korzeniami. Nie wahali się – opowiedzieli się za swą przybraną polską Ojczyzną, za dumą z bycia Polakiem. Dziś, gdy pseudoelity nawołują do ucieczki od polskości, obrzydzają patriotyzm i szydzą z niego, trzeba pamiętać o tych bohaterach II wojny światowej, którzy płacąc wysoką cenę, wybrali honor, służbę i wierność Polsce.

Zapomnieli niemieckiego 1 września 1939 roku

Polskości nie wyparło się wielu służących w Wojsku Polskim obywateli Rzeczypospolitej, w których żyłach płynęła niemiecka krew. Walczyli we wrześniu 1939 roku, a potem, po dostaniu się do niewoli, otrzymywali wiele propozycji zwolnienia. Przesłuchiwani przez Abwehrę mieli podpisać volkslistę i rozpocząć służbę na rzecz III Rzeszy. Wielu kategorycznie odmówiło. Niektórzy byli zapraszani na spotkania z członkami rodzin poza obozem. Mimo takiej presji nie ulegali jej, pisząc oświadczenia, że czują się Polakami.

Z obozu jenieckiego Oflag II C w Woldenbergu (Dobiegniewie) przeniesiono kilkunastu oficerów Wojska Polskiego o niemiecko brzmiących nazwiskach do zamku w Książu. Razem zgromadzono ich około trzystu. Wszyscy byli lepiej traktowani i żywieni. Złagodzono im rygory, jakim byli poddani w obozach jenieckich. Kilka miesięcy później wrócili do obozowych baraków. Nikt z nich bowiem nie podpisał niemieckiej listy narodowościowej. Porucznik Gerhard Büllow dowodził plutonem w szwadronie Wielkopolskiej Brygady Kawalerii, walczył w bitwie nad Bzurą. Miał nie tylko niemiecko brzmiące nazwisko, ale i liczną rodzinę w Niemczech. Gdy trafił do oflagu w Woldenbergu, odwiedzili go dwaj bliscy krewni – pułkownicy Wehrmachtu. Wtedy zwrócił się z prośbą o przydzielenie tłumacza – mimo iż niemiecki znał równie dobrze jak polski. Podczas spotkania z kuzynami zażądał też obecności polskich świadków. Na propozycję zwolnienia z obozu nie przystał, argumentując, iż jest polskim obywatelem i oficerem, a zatem w niewoli pozostanie tak długo, jak oficerowie Wojska Polskiego. Taka postawa nie była wyjątkiem. Kontradmirał Józef Unrug pytany, dlaczego nie mówi po niemiecku, odpowiadał: „Zapomniałem tego języka 1 września 1939 roku”.

W mundurze WP pod bagnetem 

W Oflagu VII A w Murnau więziono urodzonego w Wiedniu majora kawalerii Józefa Trenkwalda. Służył jeszcze w wojsku austriackim, a od 1918 roku w 8. Pułku Ułanów im. ks. Józefa Poniatowskiego. Za wojnę polsko-bolszewicką otrzymał Order Virtuti Militari. Reprezentował Polskę na wielu jeździeckich zawodach, zdobył drużynowo srebrny medal olimpijski w Amsterdamie w 1928 roku oraz trzy lata później Puchar Narodów, z powodzeniem uczestniczył w mistrzostwach Polski w jeździectwie.
We wrześniu 1939 roku mjr Trenkwald był zastępcą dowódcy 9. Pułku Strzelców Konnych. Walczył do końca, bijąc się z wojskami niemieckimi oraz sowieckimi i kapitulując dopiero w ostatniej bitwie pod Kockiem. Do obozu w Murnau przyjechał jego ojciec – generał, aby przekonać go do podpisania volkslisty. Major Trenkwald nie zmienił zdania, a po wyzwoleniu przez wojska gen. Pattona kontynuował służbę w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa.

Niektórzy demonstracyjnie okazywali swą wierność Polsce. Porucznik Kazimierz Pfaffenhofen-Chłędowski podczas walk we wrześniu 1939 roku stracił rękę. Kiedy był już w niewoli, zmarł jeden z jego niemieckich krewnych. Na pogrzeb pojechał ubrany w polski mundur, prowadzony przez niemieckiego strażnika pod bagnetem. Obozowi koledzy porucznika oddali mu przed wyjazdem najlepiej zachowane części swych uniformów, aby prezentował się niczym na defiladzie.

Jestem Polakiem i oficerem polskim 

Niezłomną postawę symbolizuje wspomniany już admirał Józef Unrug. Urodzony w Brandenburgii, był synem oficera armii pruskiej i Saksonki nie mówiącej po polsku. Podczas I wojny światowej służył w niemieckiej marynarce wojennej, dowodząc kolejno kilkoma okrętami podwodnymi. Od wiosny 1919 roku rozpoczął służbę w polskiej marynarce. Tworzył ją od podstaw i kontynuował to dzieło przez cały okres II Rzeczypospolitej. Komandor Bolesław Romanowski, wspominając polskich marynarzy walczących u boku aliantów podczas wojny, powiedział o kontradmirale: „To byli wspaniali z twardej szkoły admirała Unruga. Dobrzy specjaliści, doskonały korpus podoficerski. Tylko dzięki szkole, z której wyszliśmy, mogła się rozwinąć nasza flota na Zachodzie. Trzeba pamiętać, że przez okres II wojny w oparciu o krajowy trzon personalny obsadziliśmy 2 krążowniki, 10 niszczycieli, 2 patrolowce, 5 okrętów podwodnych (nie licząc trzech internowanych) i sporą ilość ścigaczy”.

We wrześniu 1939 roku kontradmirał Unrug dowodził całością polskich sił morskich i lądowych na Wybrzeżu. Podczas kapitulacji Helu 2 października 1939 roku odmówił rozmów w języku niemieckim. Zdumionym oficerom Wehrmachtu znającym jego życiorys i służbę w pruskiej marynarce rzucił krótko: „Jestem Polakiem i oficerem polskim”. W niewoli nie podał ręki żadnemu Niemcowi. Pozostał nieugięty, nie uległ też naciskom swej niemieckiej rodziny i represjom – gdy trafił do karnego oflagu w Colditz. Po wyzwoleniu znalazł się w Anglii, został I zastępcą szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej. „Był Polakiem dużego formatu, broniącym narodowego honoru i osobistej godności” – napisał o nim Zbigniew Mierzwiński.

Wszystko za przybraną Ojczyznę 

Te słowa można też odnieść do arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga – syna Karola Stefana. Jako absolwent wiedeńskiej Wojskowej Akademii Technicznej i oficer armii austriackiej Karol Olbracht zgłosił się na ochotnika do odradzającego się Wojska Polskiego, walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Kilka lat później przeszedł do rezerwy, zajmując się swym majątkiem w Żywcu.

Na wieść o wybuchu wojny z Niemcami – mając ponad pięćdziesiąt lat – włożył mundur pułkownika Wojska Polskiego, po czym zgłosił się do pobliskiej jednostki wojskowej, ale nie został przyjęty. Wtedy wsiadł w samochód i przyjechał do Ministerstwa Obrony Narodowej. Gdy dotarł do stolicy, nie zastał już tam władz RP…
– Ojciec uważał, że choć jest z pochodzenia Austriakiem, to jest wiernym obywatelem II Rzeczypospolitej, który oddałby wszystko za swoją przybraną Ojczyznę – wspominała jego córka księżna Maria Krystyna Habsburg, dzisiaj honorowa obywatelka Żywca.

Już w połowie listopada 1939 roku został aresztowany przez gestapo i uwięziony w Cieszynie. Ceną za opuszczenie więzienia było podpisanie volkslisty.
– Ojciec powiedział, że nie, bo on złożył przysięgę i jest oficerem polskim. Nie zdradził swej Ojczyzny – zapamiętała córka.

Umieszczono go na dwa lata w pojedynczej celi, gdzie siedział ze świadomością, że każdego dnia może zostać zamordowany. Podczas przesłuchań był bity – stracił wzrok w jednym oku i został częściowo sparaliżowany. Jego żona, Alicja Ankarcrona, z pochodzenia Szwedka, współpracowała z ZWZ-AK, za co została internowana wraz z rodziną i innymi Polakami w głębi Niemiec. Ich majątek skonfiskowała III Rzesza. Mimo represji nigdy nie wyrzekli się Polski. Tak też wychowali dzieci. Syn Kazimierz już pod koniec sierpnia 1939 roku wrócił ze Szwecji i zaciągnął się do Wojska Polskiego. Walczył pod Narwikiem, pragnął wstąpić do 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, ale nie pozwolił mu na to słaby wzrok. Z kolei jego brat Karol Stefan walczył w 1. Dywizji Pancernej gen. Maczka. Ich siostra, księżna Maria Krystyna Habsburg, pozostała w kraju. Musiała wyjechać dopiero po wkroczeniu sowieckiej armii. Wróciła w 2001 roku.
– W Polsce jest wszystko: wspaniałe góry, jeziora, morze, wspaniała roślinność. Za tym wszystkim tęskniłam. Nawet gdy mówię po szwedzku, niemiecku czy francusku, myślę po polsku. Polska jest dla mnie „non plus ultra” – wartością najwyższą. Nigdy nie wyrzekłam się swej polskości i nie przyjęłam żadnego innego obywatelstwa – mówiła księżna.

Dr Jarosław Szarek
http://naszdziennik.pl

Niestety, dużo bardziej typową była postawa np. mieszkańców podwarszawskiego Dziekanowa Niemieckiego, która to społeczność składała się niemal wyłącznie z Niemców (tzw. kolonistów). Po wybuchu II Wojny natychmiast przeszli oni na stronę wrogów Polski, nie okazując żadnej lojalności wobec kraju, którego chleb jedli. O ile Niemców można mimo to jakoś zrozumieć, o tyle zdrada Polski przez „Polaków wyznania mojżeszowego” była podła i wstrętna, choć może i nie zaskakująca.
Admin.

Komentarzy 30 do “Polacy z wyboru”

  1. Tekla said

  2. Jones said

    Mimo Swiadomosci Krzywd ze strony Niemcow, nalezy mowic o tych co Okazali Sie Prawymi.

    Uwazam, ze NIEcy sa napuszczane od setek lat po przejeciu wladzy przez Unych w tych Niemieckich Panstwach.

    Szkoda, ze oni nie potrafia sie uwolnic z Okupacji

    Niemcy są w przedziwny sposób powiązani z Żydami – admin

  3. Jones said

    ..okupacji Ich Umyslu a nawet Duszy powiedzialbym…

  4. Nemo said

    Kontradmirał Józef Unrug pytany, dlaczego nie mówi po niemiecku, odpowiadał: “Zapomniałem tego języka 1 września 1939 roku”.

    Kontradmirał J.Unrug nie zgodzi się swego czasu na wyposażenie okrętów podwodnych Polskiej Marynarki Wojennej w hydrolokatory twierdząc,że to zbędny wydatek dla armii.Nie wiem czy był tak głupi(raczej nie)czy tylko zabrakło mu wyobraźni.I wcale bym się nie zdziwił,gdyby się okazało,że to był zwyczajny sabotaż.

  5. Przecław said

    Panie Marucha, może Pan, lub ktoś inny z forumowiczów zna imię i nazwisko tego Niemca. wychowanego w Łodzi, syna magnata fabrykanckiego, który uratował wielu Polaków, odmówił podpisania volkslisty i w końcu został przez niemców rozstrzelany.
    Nie wiem czy to był Scheibler, czy ktoś inny ?

  6. Tom said

    …”Kontradmirał J.Unrug nie zgodzi się swego czasu na wyposażenie okrętów podwodnych Polskiej Marynarki Wojennej w hydrolokatory twierdząc,że to zbędny wydatek dla armii.Nie wiem czy był tak głupi(raczej nie)czy tylko zabrakło mu wyobraźni.I wcale bym się nie zdziwił,gdyby się okazało,że to był zwyczajny sabotaż”…

    O tym w co powinien być wyposażony okręt podwodny wiemy teraz, po doświadczeniach m. in. 2 wojny światowej. Kiedy kadm. Unrug decydował o wyposażeniu polskich okrętów, nie było to jeszcze takie pewne. Okręty podwodne były nową bronią i ścierały sie różne koncepcje ich użycia, a co za tym idzie wyposażenia.

  7. Przecław said

    Nie całkiem na temat.
    Czy może kto naprowadzić mnie na trop kto jest rzeczywistym wynalazcą silnika Wankla, zdaje się był to Polak ?
    W sieci znalazłem nazwisko Michała Różyckiego, jednak z podanej informacji nie wynika nic co wskazywało by na to, że Wankel oparł swój silnik na wynalazku Różyckiego.

  8. Piotrx said

    Zapomniany holocaust – Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944
    Richard C.Lukas

    (….)

    We wsi Wawer pod Warszawą Niemcy zamordowali 75 osób. Pośród nich znalazł się czterdziestoletni urzędnik Narodowego Banku Gospodarczego w Warszawie, Daniel Gering, z pochodzenia Niemiec. Ku zdumieniu hitlerowców ten człowiek noszący nazwisko marszałka Rzeszy upierał się, że jest Polakiem. „Czy wiesz, czym to grozi?” -spytali. „Tak, wiem, ale jestem Polakiem” -odrzekł Gering. Dwukrotnie wywoływali go z szeregu domagając się, żeby powiedział im tylko, że jest Niemcem. Gering odmawiał. Wtedy pobili go dotkliwie. Zgodnie z relacją świadka, kiedy Gering upierał się przy polskości, po prostu został zmasakrowany

  9. Piotrx said

    Moze chodzi o inż. Gustawa Michała Rożyckiego?
    wspomina sie tu o silniku z wirującym tłokiem opatentowanym w 1947 r ale o jaki dokładnie silnik chodzi nie wiem?

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Gustaw_Różycki

    http://wynalazki.slomniki.pl/index.php/wynalazcy/84-r/1151-różycki-gustaw-michał.html

    „Między innymi opracował rodzaj silnika spalinowego z wirującym tłokiem (opatentowany w 1947 roku). Podobny nieco do silnika Wankla, w jego pomyśle tłok wyglądał w przekroju jak mocno zaokrąglony na rogach prostokąt. Podobnie zaokrąglony był profil cylindra. Tłok prowadzony był w cylindrze nie przez jeden, ale przez dwa równoległe, wykorbione wały. Silnik nie wyszedł jednak poza sferę prób i badań.”

    Podobnie było ze znanym układem prostowniczym Graetza (cztery diody w mostku)

    Czasopismo „Radioelektronik” nr 2/2000

    Zbyt mało wiemy o osiągnięciach technicznych naszych wybitnych rodaków. Dlatego zawsze chętnie o tym piszemy. Nasz Czytelnik, pan Mariusz Lorek z Lęborka, nadesłał kopię interesującej notatki, którą znalazł w nrze 12 „Wiadomości elektrotechnicznych” z 1954 roku. W notatce jest cytowana informacja prof. Skowrońskiego opublikowana wcześniej w „Problemach”:

    „Powszechnie obecnie stosowany mostkowy układ czterech prostowników stykowych wynaleziony i opatentowany został po raz pierwszy przez Karola Pollaka, doktora honorowego Politechniki Warszawskiej. Niesłuszne jest przeto nazywanie tego układu układem Graetza. K. PoIlak uzyskał w dniu 14.1.1896 r. patent niemiecki (DRP 96564) na prostownik elektroniczny aluminiowy, przy czym w opisie tego patentu podano także schemat prostowania dwupotówkowego w układzie czterech prostowników. Opis ten zamieszczony byt w Elektronische Zeitung, nr 25 z roku 1897, z uwagą redakcji, że profesor Graetz pracuje nad prostownikami o podobnej zasadzie działania. Jednakże opublikowanie rozwiązania prof. Graetza nastąpiło dopiero w półtora roku po uzyskaniu patentu dr Pollaka.”

    Tak więc układ Graetza powinien w zasadzie nazywać się układem Pollaka. Karol Pollak (1859-1928), wybitny polski elektrotechnik, przez wiele lat pracował za granicą, a po l wojnie światowej wrócił do kraju i osiedlił się w Białej, gdzie założył fabrykę akumulatorów. Byt autorem kilkudziesięciu wynalazków, głównie dotyczących akumulatorów i prostowników.

    I jeszcze warto wpomniec o innym pionierze elektrotechniki i wykorzystania prądu trójfazowego polskiego pochodzenia Michale Doliwo-Dobrowolskim – miedzy innymi był wynalazcą pierwszego silnika trójfazowego klatkowego.

    Click to access 136.pdf

    Click to access Kołakowski.pdf

    Click to access Michal%20Doliwo-Dobrowolski%20pionier%20elektrotechniki%20.pdf

  10. Malgorzata said

    Jesli juz mowa o II wojnie swiatowej to pozwole sobie przypomiec, ze dzisiaj, 17 wrzesnia mija kolejna rocznica napasci Zwiazku Radzieckiego na Polske. Panie Gajowy, mysle, ze takie wazne wydarzenie powinno sie uwzglednic odpowiednim artykulem na ten temat. Chocby ze wzgledu na pamiec polskich zolnierzy rozbrajanych przez zydowskie bojowki i oddawanych w rece sowjetow w 1939 roku i chocby ze wzgledu na pamiec Polakow, niewinnej ludnosci cywilnej wywiezionej w glab Zwiazku Radzieckiego. O tym trzeba pamietac.

  11. Tekla said

    Ad.5 Przecław

    Robert Geyer,/wnuk Ludwika Geyera /został rozstrzelany w swojej willi przy Piotrowskiej 280 za odmowę podpisania volkslisty..

  12. Przecław said

    Dziękuję Panie Piotrze.
    W innym miejscu czytałem, że Niemcy kupili polski patent i nazwali go Wankla, w tym wpisie brakuje jednak potwierdzenia tego, a także czy istotnie dotyczyło to patentu Różyckiego.
    Ciekawa wiadomość o Karolu Pollaku.

  13. bylekto said

    Dzisiaj jest kolejna rocznica wejścia wojsk bolszewickich. Wspomnienia powyższe są wartościowe, ale „omijają” tę rocznicę.
    Pragnąłbym analogicznego artykułu odnoszącego się do Rosjan, a raczej Polaków rosyjskiego pochodzenia odbywających służbę w wojsku polskim. Czyżby takich nie było? Mam w rodzinie Rosjan – białogwardzistów (raczej miałem, gdyż żaden z nich już nie żyje), ale oni byli zorganizowani w swojej organizacji i nie byli żołnierzami Wojska Polskiego. Gdyby ktoś z Panstwa mógł uzupełnic tę lukę, byłbym wdzięczny.

  14. dagobert said

    Powinno się iśc na wszelkie ustępstwa w stosunku do szwabów ponieważ gorzej by nie było np. było by takie skurwysyństwo jak Powstanie Warszawskie.

    Nie wiemy. Może było by gorzej. – admin

  15. Piotrx said

    Re 12: Dzięki Panie Przecławie za ciekawe informacje – wczesniej nie słyszałem o inż G.Różyckim i jego silniku, dopiero Pański wpis mi zwrócił na niego uwagę

  16. albtps said

    Podziwiam postawy oficerów WP pochodzenia niemieckiego.

    Nie mogę jednak przegonić z głowy tej myśli: A co myślimy o Polakach (nie szeregowcach, ci pewnie nie mieli wyboru) służących w armii sowieckiej 1920 i 1939? Bolszewicy z pewnością ich chwalili. Skomplikowana sprawa.

  17. MatkaPolka said

    To kolejny artykuł (po Książce Zychowicza) obliczona na akceptację przez Polaków historycznej polityki niemieckiej wobec Polski i usprawiedliwienie współczesnej agresji Niemiec na Polskę i kraje Europy Wschodniej przez neonazistowska IV Rzeszę niemiecką pod płaszczykiem Unii Europejskiej i oswajanie z niemczyzną i stwarzanie pozytywnego wizerunku dobrego ‘Niemca”

    Mam swój punkt widzenia mój komentarz na ten temat, chyba warty opublikowania.

    https://marucha.wordpress.com/2012/09/14/z-hitlerem-w-obronie-ludzkosci/#comment-199229
    Na marginesie książki Zychowicza – „Pakt Ribbentrop –Beck

    Jak pisał Jędrzej Giertych o propagandzie pro-niemieckiej

    Propaganda ta jest dziełem sił wrogich Polsce. Jej głównym celem jest spowodowanie, by większość Polaków uformowała się we front polityczny, posłuszny Niemcom. Wpływ niemiecki zresztą w chwili obecnej tylko w małym stopniu działa bezpośrednio. Sączy ona, kropla po kropli, hasła propagandowe, dogodne dla Niemców, a w istocie wrogie polskiemu narodowi. „langsam aber sicher”
    Ta propaganda jest dla Polski niezmiernie szkodliwa. Trzeba jej się koniecznie przeciwstawić. Trzeba sprawić, by większości Polaków, a zwłaszcza Polakom młodym, spadło bielmo z oczu i by nareszcie zaczęli widzieć i rozumieć prawdę
    (…)

    Artykuł przedstawia „DOBREGO NIEMCA”

    Może to chwalebne wyjątki. Ale skąd się wzięli w Polsce.? Ano z powodu podbojów krzyżackich i pruskich rozbiorów. Dobrze ,że czuli się Polakami , ale zastanawiające dlaczego – zaledwie po 20 letnim istnieniu odrodzonej Polski? Wierność gen. Unruga to raczej etyka wierności przysiędze zawodowego żołnierza.

    1. Krzyżacy bardzo dobrze asymilowali sie z Polakami. Ogniem i mieczem wycieli słowiańskie nadbałtyckie plemię Prusów i przyjęli ich nazwę.

    2. Prusy bardzo dobrze asymilowali się z Polską – dokonali rozbiorów

    3. Bismarck bardzo dobrze asymilował się z Polską – podpuścił do powstania 1863r. przeciw Rosji.
    Młodzież szlachecka i chłopi rzucali się z gołymi rekami na regularne wojska kozackie. Buntowników car zesłał na Syberię a ok. 4500 opuszczonych majątków i dworki zajmowali osadnicy niemieccy i żydzi często przyjmując nazwiska byłego właściciela.

    4. Bardzo dobrze asymilowali się Niemcy na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej. Habsburgowie rozbudzali nacjonalizm i separatyzm ukraiński, organizowali rzezie Jakuba Szeli. Później nazistowskie Gestapo organizowało i finansowało bandy UPA i SS-Galizien – Kresy Wschodnie stały się Ukrainą.
    Trzeba tu również nadmienić Rewolucje Bolszewicka , organizowaną przez Prusy i Żydów.

    5. Dobrze asymilowała się V Kolumna przed i w czasie drugiej wojny światowej – przygotowując listy proskrypcyjne wybitnych Polakow na rozstrzelanie.

    6. Dobrze asymilował się agent niemiecki Piłsudski – zostawił Polskę rozbrajaną i bezbronną na pastwę Hitlera.

    7. Dobrze asymilował się Hitler – wymordował ok. 8mln Polaków – w obozach lapankach, rozstrzeleniach.

    8. Dobrze asymiluje się V kolumna niemiecka po wojnie z jej „wybitnym przedstawicielem jest Donald Tusk,
    wnuk kolaboranta nazistowskiej Rzeszy, kandydat Fundacji niemieckich na premiera POlski i wierny sluga Angeli Merkel , zwolenik podporzadkowania Polski Niemcom midzy innymi przez forsowanie Euro , które wlasnie się rozsypuje. – odbiorca wielu „prestiżowych nagrod niemieckich. Na sile

    9.Dobrze asymilują się „polskie” Służby Specjalne, które wysprzedały Niemcom polską gospodarkę, strącając znaczna część społeczeństwa na dno nędzy.

    10. Dobrze asymiluje się o. Dyrektor T. Rydzyk. RM – to koncept niemiecki. Rydzyk promuje UE – („z modlitwa na ustach do UE”) i lucyferyczne struktury zła w UE – szatan nie przeszkadza o. dyrektorowi.
    O. Dyrektor promuje żydowskie PiS i loże masońskie Kopernik, które są za Traktatem Lizbońskim i UE – tj. ukrytą forma agresji Niemiec na Polskę i promuje takie osoby jak Macierewicz, Kaczyński – założyciele KOR-u
    Lipskiego, Szaniawskiego ,no i i masońskie Opus Dei (Judei) związane z innymi zakonami współczesnymi o proweniencji krzyżackiej

    CO WIEMY O O. RYDZYKU?

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/rydzyk_imperator_jak_tworzyla_sie_potega_33080.html
    (…)
    W 1986 roku wyjechał do Niemiec. Z uwagi na znaczne utrudnienia w otrzymaniu paszportu, jakim poddawani byli w ówczesnym PRL duchowni, bezproblemowy wyjazd Rydzyka na Zachód stwarza pewne domniemania i niedomówienia. W świetle lektury księdza Isakowicza – Zaleskiego duchowny chcący udać się na stypendium czy staż zagraniczny, musiał deklarować jeśli nie współpracę z aparatem bezpieczeństwa, to przynajmniej przychylność komunistycznej władzy.

    Rydzyk pilny uczeń

    Po paru miesiącach pobytu w klasztorze zakonu redemptorystów na terenie południowych Niemiec, Rydzyk po prostu zniknął. Zerwał kontakt z polskimi władzami zakonu. Okazało się, że wcześniej otrzymał nakaz powrotu od generała zakonu. Nie uśmiechało mu się wracać do swoich owieczek oraz biednej i targanej niepokojami społecznymi Polski. Zakosztował dobrobytu w parafii Oberstaufen w Bawarii. Tam natknął się na rozgłośnię Radio Maria International w Balderschwang. Tam przyszły potentat medialny uczył się technik socjotechnicznych oraz medialnego PR. Tam też zobaczył, jak wielką potęgą polityczną i finansową może być rząd dusz kierowany poprzez głośniki radiowe.
    Władze Bawarii stację zamknęły. Po pewnym czasie zmieniła ona swoją nazwę na Radio Horeb, a prawa do nazwy Radio Maria odsprzedano dobremu uczniowi Rydzykowi za bezcen. Jeszcze na terenie Niemiec powstał w jego głowie pomysł utworzenia fundacji Servire Veritati – Instytutu Edukacji Narodowej. Fundacja organizowała wykłady, sympozja, spotkania oraz zajmowała się działalnością wydawniczą. Tak powstał pierwszy człon imperium medialnego.

    W Polsce nastał czas swobody medialnej. Rydzyk wrócił do kraju z pomysłem zaczerpniętym od niemieckich współbraci. W 1991 roku założył w Toruniu Radio Maria. Małą regionalną rozgłośnię utrzymującą się z datków wiernych słuchaczy. Po trzech latach KRRiT przyznała rozgłośni koncesję na nadawanie audycji w całym kraju. To drugie ogniwo imperium. Środowiska ultrakatolickie składające się głównie z osób w wieku powyżej sześćdziesiątego roku życia (to aż 88 proc. słuchaczy ) znalazły w tym sprawnym propagandziście swojego duchowego przywódcę. Wiedzione emocjami łożyły i łożą na rozgłośnię swego guru znaczne środki finansowe. Nierzadko słuchacze przeznaczają na datki większą część swego miesięcznego dochodu z tytułu emerytur czy rent. W ten sposób powstaje imperium nie tylko medialne, ale i finansowe.

    Wkrótce zaczyna rozumieć, że aby utrzymać się na powierzchni musi zgarnąć wszystko. Inicjuje zatem powstanie gazety codziennej „Nasz Dziennik”. To trzecie ogniwo imperium.

    Wiadomo, że największą siłą medialną jest telewizja. Tworzy zatem telewizję Trwam i aby zapewnić lojalną wobec siebie grupę redakcyjną obecnie i w przyszłości zakłada Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej. Sam ogłasza się rektorem uczelni.

    Rydzyk polityk

    Techniki jakimi posługuje się ten duchowny, zaczerpnięte są z kanonów PR oraz socjotechnik stosowanych od wielu tysięcy lat. Utworzył zwartą, lojalną, zdyscyplinowaną i radykalnie nastawioną grupę nacisku społecznego, którą nazwał Rodzina Radia Maria. Kim są jej członkowie?

    Rydzyk poprzez odpowiednie socjotechniki potrafił skupić wokół swojej charyzmatycznej postaci te właśnie środowiska. W tej swego rodzaju enklawie ludzie ci czują się bezpiecznie a co najważniejsze – jak brzmi stara maksyma – w grupie raźniej. Ci starzy ludzie poczuli również, że są ważni, silni i potrzebni. Organizują manifestacje, pikiety, marsze polityczne, są znaczną siłą elekcyjną, z którą muszą liczyć się najwięksi gracze na scenie politycznej. Elita polityczna łasa na głosy potencjalnych wyborców skłonna jest przyjmować wszelkie połajanki i plugastwa na swój temat wydobywane z ust księdza Rydzyka, mając nadzieję na zwiększenie swojego potencjału wyborczego o głosy wiernych rycerzy Radia Maria. Rydzyk wiedział jak tego dokonać, znalazł wspólnego wroga, zastosował chwyt stary jak świat. Dał iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa. Bezwzględnie zbudował swoją potęgę na emocjach.
    (…) koniec cytatu

    Historyczne doświadczenie antyniemieckie jest na całe szczęście dobrze zakorzenione w świadomości narodowej Polaków.

    I na nic się nie zdadzą zabiegi propagandy neonazistowskiej w stylu Zychowicza i Naszego dziennika

    Bo przecież w Rocie śpiewamy:
    „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz, nie damy polskiej ziemi”

    Albo w porzekadle:
    „Jak świat światem Niemiec Polakowi nigdy nie był bratem”

    A teraz?

  18. Jones said

    Matka Polka, taka opinie rowniez o Niemcach my powinnismy miec. Nic sie nie zmienilo….

  19. filip piękny said

    „Dziś, gdy pseudoelity nawołują do ucieczki od polskości, obrzydzają patriotyzm i szydzą z niego, trzeba pamiętać o tych bohaterach II wojny światowej, którzy płacąc wysoką cenę, wybrali honor, służbę i wierność Polsce”.

    Nazywanie ich pseudoelitami to dla nich komplement. To są jelita grube i cienkie transportujące kał i mocz.

  20. bylekto said

    Ad 16.

    Różnica jest zasadnicza. Ci Polacy bronili swojej nowej ojczyzny , a NIE atakowali starej. Bolszewicy polskiego pochodzenia zrobili coś zupełnie odwrotnego.

  21. bylekto said

    cd. różnica taka, jak różnica między agresorem a obrońcą

  22. Marucha said

    Mimo wszystko uważam, że należy naświetlać pozytywne postaci zarówno Niemców, jak i Żydów – wiernych krajowi, którego byli obywatelami.

  23. albtps said

    @ 20 Bylekto

    Zauważyłem to też, ale…. po wpisie, podczas drogi do przyjaciół. Machnąłem się, przepraszam wszystkich.

  24. MatkaPolka said

    Tu sie nie zgodzę z p. Gajowym

    Nie ma takiego czegoś jak „dobry Żyd” To oksymoron.

    ŻYD to synonim zła. Zło rabinów i zło Talmudu. Zło utożsamiania się z tym i aprobaty
    Ktoś, kto twierdzi , ze jest Żydem od razu wchodzi na orbitę kłamstwa – choćby o rasowości i narodowości

    Chyba ,że zabija w sobie Żyda. Ale już wtedy nie jest Żydem

  25. Marucha said

    Re 24:
    No więc dobrze, pogódźmy się, iż dobry Żyd przestaje być żydem…

  26. Tralala said

    Horzecki : oficer polskiego wojska, kawalerzysta , kawalek ze wspomnien jego przyjaciol : „…Zadaniem Horzeckiego, z pochodzenia Austriaka, był wybór i sprowadzanie do jednostek kawalerii remontów (konie hodowane w majątkach ziemskich dla kawalerii). Wspominam go, ponieważ zginął w Auchwitz nie godząc się na podpisanie Volksdeutschlisty…”

  27. Piotrx said

    CASUS: OTTO SCHIMEK

    http://www.filmpolski.pl/fp/index.php/4221323

    Film przypomina losy 19-letniego Austriaka, siłą wcielonego do Wehrmachtu i skierowanego na front w południowe rejony Polski. W 1944 roku Otto Schimek odmówił kontynuowania walki i strzelania do ludzi. Został za to rozstrzelany. Jego grób znajduje się we wsi Machowa koło Tarnowa, a jego osobę otacza kult. Na nagrobku widnieją napisy w językach polskim i niemieckim przypominające o tragicznych okolicznościach śmierci Schimka.

    http://www.machowa.diecezja.tarnow.pl/?page=otto

    Krótki życiorys

    Otto Schimek urodził się 5 maja 1925 roku przy Webergasse 21 w Wiedniu.Był synem Rudolfa Hugona Schimka i Marii Zsambeck. Sześcioosobowa rodzina zajmowała mieszkanie o powierzchni 30 m. kw., wegetując w skrajnej nędzy „Ciężar utrzymania rodziny spoczywał na matce. Naprawiała ona maszyny do szycia, które Otto i Elfrieda starali się wmówić klientom, jako „prawie, że nowe”. Otto z tego powodu często właśnie opuszczał zajęcia szkolne, „Nie był wtedy Otto gwiazdą wśród rówieśników ze szkoły i nieraz zdarzyło się, iż lekcje odrabiała zań Jego starsza siostra Elfryda”. Dzielnica, w której mieszkał, była o nastawieniu antyklerykalnym. Te postawy antyklerykalne, w najlepszym zaś przypadku religijnie obojętne, rodził radykalizm społeczny w Leopoldstad. Tymczasem „Kościół starej wiary, proste jego przykazania były układem odniesienia dla rodziny Schimków. Matka wpoiła dzieciom zasadę, że chrześcijanin powinien czuć się odpowiedzialnym za drugiego człowieka, że prawdziwa miłość polega na prawdziwym, autentycznym poczuciu wspólnoty z drugim człowiekiem, że się za niego odpowiada i współuczestniczy w jego losie”.

    Po mobilizacji, a „przed wyjazdem zapowiedział swym bliskim, że nie będzie nikogo zabijał”. W armii szybko wykryto niesubordynację młodego Austriaka. W czasie walki z jugosłowiańskimi partyzantami ktoś zauważył, że Otto nie strzela. Na pytanie dowódcy Schimek zaczął usprawiedliwiać się zaciętym karabinem. Gdy oficer wręczył mu swoją broń z rozkazem strzelania, wtedy wprost odmówił.

    „Oficer rzucił się ze wściekłością na chłopca, bijąc go tym karabinem gdzie popadło aż do utraty przytomności”.
    Trafił do karceru. Miał możliwość rehabilitacji. Jednostka otoczyła w czasie akcji dom, w którym kryli się rzekomo partyzanci i otworzyła ogień. Z domu wybiegła kobieta z dzieckiem Otto oczywiście nie strzelił, ale tym razem oficer miał na niego oko i znów go zmasakrował. Otto został uwięziony w twierdzy w Kłodzku.

    W więzieniu w Kłodzku Ottona odwiedzały siostry. To dzięki nim a także matce Otto otrzymał 14 dniowy urlop zdrowotny.
    Podczas urlopu zwierzył się matce z postanowienia wyjścia z wojny z czystymi rękami „Będę celować tak, by nie trafić do celu. W końcu wszyscy chcą wrócić do domu tak samo jak ja”.
    Ze słów tych wynika, że wydarzenia i przykre doświadczenia z Jugosławii nie załamały Ottona. Po skończonym urlopie otrzymał rozkaz stawienia się do swojej dywizji w celu podjęcia służby i wyjazdu do Polski, w okolice Tarnowa i Jasła. Miał wtedy 19 lat.

    Tu pomagał wielu ludziom, a nawet całym rodzinom. I kiedy władze niemieckie dowiedziały się o jego postawie został aresztowany.
    Dokumentacja, potwierdza, że na pewno był więziony w Pilźnie, a przed samą śmiercią w klasztorze OO Karmelitów w Lipinach k /Pilzna, dokładnie w piwnicach tego klasztoru. Najprawdopodobniej na jakiś czas udało mu się uciec z więzienia w Pilźnie. Po ponownym aresztowaniu osadzono go znów w Pilźnie, a później w Lipinach. To tutaj został postawiony przed naprędce zwołanym Sądem Wojskowym, gdzie bronił się następująco: „Ja nie będę walczyć z tak zwanymi przeciwnikami Hitlera, bo wojna ta była sprowokowana przez Niemców i nie jest chrześcijańska”. Jednak ta obrona nie dała skutku. Ottona skazano na śmierć.

    Egzekucja Ottona odbyła się 14 listopada 1944 r. o godz. 10:00.

    Więcej informacji można znaleźć w następujących pozycjach książkowych: 1. Lech Niekrasz – Spór o grenadiera Schimka. 2. Praca zbiorowa pod red. Juliana Kapłona – Otto Schimek – dokumentacja w tekstach i obrazach. 3. Julian Kapłon – Otto Schimek – dylematy nazizmu

  28. vendaval said

    Co Boskiego Bogu , a co cesarskiego cesarzowi. Tych przypadkow lojalnosci jest wiecej.

    Nie zapominajmy o wielu bezimiennych: poznanskich bambrach czy gluchoniemcach (walddeutschach) z Galicji. Ogromna wiekszosc z nich okazala sie w chwili proby stuprocentowymi Polakami…

  29. Marucha said

    Polska miała ogromną zdolność przyciągania do siebie cudzoziemców – i szybkiego ich polonizowania. Adaptowania do naszej kultury.
    Z czegoś to musiało wynikać.
    Dziś przyciąga już tylko złodziei i łotrów. Jedni kradną, co jeszcze nie rozkradzione, za przyzwoleniem rządzących krajem szumowin – a inni planują eksterminację Polaków, bo ich piękny i bogaty kraj jest potrzebny starszym i mądrzejszym.

  30. Jones said

    Ad.29. To samo jest na Ukrainie dzis..przyciaga zlodzieji…., ale Bialorus zaczyna Przyciagac cudzozimcow , ktorzy chca byc Bialorusinami.
    Czy moze Pan od powiedziec dlaczego?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: