Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zbudujemy „sobie” tarczę

Posted by Marucha w dniu 2012-09-17 (Poniedziałek)

Czyli jak to karpie głosowały za Bożym Narodzeniem…

Temat tarczy antyrakietowej w Polsce, który został tak podgrzany podczas kadencjiLecha Kaczyńskiego, nagle 17 września 2009 r. (w rocznicę napaści ZSRR na Polskę) został brutalnie zamknięty przez Biały Dom, który oświadczył, że wycofuje się z realizacji tego projektu w naszym kraju. Wówczas niektórzy z nas odetchnęli z ulgą, a inni ten akt odebrali jako siarczysty policzek wymierzony w naszą godność, przyjaźń z narodem amerykańskim.

Wydawałoby się, że temat został zamknięty, a z ew. jego powrotem należałoby poczekać do kolejnych wyborów prezydenckich w Ameryce.

Ostatnio obiegła nas wiadomość o wizycie Mitta Romneya w Polsce, który co prawda nie został jeszcze prezydentem, ale już pokazał światu, że czasu to on nie marnuje. I bynajmniej nie przyleciał do nas, aby pozyskać sobie głosy amerykańskiej Polonii – przedstawiciel prawicowej partii republikanów spotkał się z prezydentem, premierem, a całkowicie pominął Kaczyńskiego i partię opozycji.

Zastanawiałem się, cóż on w Polsce robił, oprócz okazywania nam dowodów sympatii i przyjaźni z Ameryką. W tej zagadkowości trwałem przez kilka dni, aż do czasu, gdy z ust prezydenta Bronisława Komorowskiego usłyszałem zapowiedź stworzenia własnej tarczy antyrakietowej, która miałaby chronić zarówno nas, jak i członkowskie państwa NATO. Wtedy pomyślałem sobie, że właśnie po to przyjechał tutaj pan Romney – aby ożywić na nowo ten temat. Oczywiście wszystko zostało ubrane w ładne słowa, że to będzie nasza tarcza i że nie ma to nic wspólnego z antyrosyjską prowokacją.

Jednakże Rosjanie głupi nie są i wiedzą, co jest grane. I w sumie co tu się dziwić – świat stoi u progu wojny z Syrią i Iranem, a najwięksi i najbardziej liczący się oponenci to właśnie Rosja i Chiny. Wszystko wskazuje na powrót zimnej wojny, w której Ameryka chce się zabezpieczyć przed Rosjanami antyrakietową tarczą, którą dumnie się to u nas nazywa „naszą tarczą”. Czy ona jest nam potrzebna i czy faktycznie będzie ona nasza (no… to, że za nasze pieniądze, to tego nie zamierzam kwestionować), to o tym za chwilę.

Zanim jednak przejdę do meritum, chciałbym dosłownie w kilku słowach opowiedzieć o mocy bomb nuklearnych, a w szczególności mam tu na myśli tę największą, która została zdetonowana przez Rosjan 30 października 1961 roku – bomba o nazwie „car„.

Do dziś uchodzi za największą bombę wszech czasów, która została użyta. O jej siła rażenia jest ukazana w poniższym zestawieniu:

  • miała moc 4000 razy większą niż bomba z Hiroszimy
  • jej moc była zredukowana 2-krotnie i wynosiła ok. 50-57 megaton
  • miała moc 10-krotnie większą, niż moc wszystkich materiałów wybuchowych użytych podczas II wojny światowej
  • detonacja nastąpiła 4000m nad ziemią, a mimo to:
    • Wioska leżąca 55 kilometrów od miejsca wybuchu wyparowała
    • Szyby w oknach budynków oddalonych od 900 kilometrów od „strefy zero” tłukły się (to prawie dwukrotna odległość od naszej wschodniej do zachodniej granicy)
    • uszkodzenia odnotowano nawet w Norwegii i Finlandii.
    • eksplozja była odczuwalna nawet na Alasce
    • błysk światła można było zobaczyć z odległości prawie 1000 kilometrów.
  • Człowiek, który stałby sto kilometrów od wybuchu, doznałby poparzeń trzeciego stopnia – czyli innymi słowy, nic nie miałoby najmniejszych szans na przeżycie w promieniu 100 km.
  • ta bomba została zdetonowana ponad pół wieku temu. Jak technologia mogła się dalej posunąć przez ten czas – nie wiemy… dla samych celów eksperymentalnych jej masa była okrojona o połowę, ponieważ pełna jej moc mogłaby wpłynąć na zmianę orbity ziemi. Docelowo jej moc mogłaby być nawet 3-krotnie większa.


Tyle o rosyjskiej bombie „Car”.

Warto zadać sobie pytanie, czy tarcza antyrakietowa faktycznie miałaby nas chronić? Załóżmy, że np. Rosja chciałaby nas zbombardować. Czy na prawdę nam się wydaje, że oni od razu wypuszczą w naszą stronę cały arsenał jądrowy, który zostanie w 100% rozbity przez tę tarczę? Bzdura!

Po pierwsze: taka tarcza nigdy nie daje 100% skuteczności – więcej – właśnie jej skuteczność jest przewidziana na ok 30%!!!

Po drugie – Rosjanie nie byliby aż tacy głupi, żeby rozwalić swój cały arsenał na naszej tarczy. Najpierw mogliby wysłać tam jednego swojego „cara”, który zrobiłby dziurę w ziemi, aby zniszczyć naszą obronę przeciwrakietową, a dopiero za tym pociskiem poleciałyby następne! Właśnie taką sprawę najlepiej załatwić takim „carem”. Już kilka kilometrów przed tą tarczą musiałby on detonować, aby skutecznie rozprawić się z podziemnym bunkrem, który składuje te antyrakiety…

Załóżmy, że Rosja chciałaby zbombardować Amerykę, która byłaby chroniona naszą tarczą. Co wówczas by się działo?

Roztrzaskaliby swoim „carem” najpierw naszą pierwszą tarczę, potem drugim „carem” drugą tarczę przy zachodniej granicy, a cała chmura następnych pocisków przeleciałaby już dalej. Załóżmy, że do rozwalenia dwóch tarcz użyliby swojego „cara” o mocy 100MT. Jak pamiętamy, przy ładunku 50MT można było doznać poparzenia III stopnia w promieniu 100km. Poparzenie II stopnia – trudno powiedzieć, ale przypuśćmy, że w promieniu od 100-180km. Dalej, to poparzenie I stopnia – czyli jak nie zabiłoby nas spopielenie, to wymordowałyby nas epidemia, susza, głód, zatrucia, brak prądu, pomocy medycznej itp. Natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę, że zostałyby użyte bomby o mocy 100MT, to te promienie mogłyby się wydłużyć… Poparzenie III stopnia – nie wiem, ale załóżmy że do 180km, II stopnia do 250 km, a I stopnia – to już chyba nie istotne, bo jak taka sama bomba rozwaliłaby się przy zachodniej granicy, to poszłoby 250km w drugą stronę, a od naszej jednej granicy do drugiej jest nie więcej, jak 500km.
 Nasuwa się więc pytanie – przed czym uchroniłaby nas tarcza antyrakietowa? Przed niczym! W swej durnej głupocie zrobiliśmy by z siebie jedynie mięso armatnie dla Amerykanów! A ci z kolei tylko tyle by zyskali, że więcej czasu by mieli na akcję odwetową – w ten sposób jedynie byśmy opóźnili dotarcie rosyjskich rakiet do granic Stanów Zjednoczonych.

Jeśli faktycznie byśmy chcieli się bronić tarczami antyrakietowymi, to przede wszystkim należałoby je zbudować na Białorusi, lub Ukrainie, oraz w Niemczech i Czechach w odległości co najmniej 300km od granic naszego kraju. Tylko że nasi sąsiedzi by na co najwyżej nas z politowaniem wyśmiali, że mamy ich za takich naiwnych frajerów, jakimi to my niestety jesteśmy na dzień dzisiejszy, skoro z entuzjazmem podchodzimy do tego pomysłu, aby pozwolić budować to u siebie.

Następna kwestia – to przed kim mielibyśmy się bronić. Czy przed Marsjanami? Bo kto inny miałby nam zagrozić bronią atomową? Rosjanom wystarczyłoby jedynie parę ich czołgów i myśliwców, jakby na prawdę chcieli się z nami rozprawić. Amerykanie i bez tego nas zarzynają swoją agenturą, propagandą i polityką. Więc po co robić to militarnie, jak my i bez tego im wszystko oddamy i jeszcze w rękę pocałujemy? Kraje arabskie mają nas w nosie, bo w tej rozgrywce jesteśmy tylko zupełnie nieliczącymi się pionkami. Więc komu mogłoby zależeć, aby te bomby skierować właśnie na nas?

Kolejny problem – przez chwilę zastanawiałem się, skąd byśmy wzięli kilkadziesiąt miliardów na tę „inwestycję”? Po czym doszedłem do zdania, że… oj tam, oj tam… pieniądze się znajdą, damy radę! Obetnie się wojsku, nauczycielom, lekarzom, podniesie się podatki, wydłuży się jeszcze wiek emerytalny itp. Stadiony postawiliśmy, które obecnie są naszą narodową dumą i symbolem rozwoju, udanych inwestycji, to i tarcze zbudujemy. Nawet nie będzie potrzeby, aby wycofać się z planu pomocy dla biednych greckich banków. Na wszystko nam starczy.

I tak oto karpie popierają Boże Narodzenie – bo to przecież piękne święta, śpiewa się kolędy, daje się prezenty i… spożywa smaczne potrawy…

GrzesiekZ
http://grzesiekz.nowyekran.pl

Komentarzy 38 to “Zbudujemy „sobie” tarczę”

  1. Wosiu said

    Chłopak nie ma pojęcia o temacie i bzdury pisze. Car-bomba była jedna jedyna, na zasadzie eksperymentu. Nie opłaca się takich robić ani nie ma jak ich zrzucać bo musiałby to być specjalnie przystosowany ciężki bombowiec lub samolot transportowy. Ogólnie panuje mylne przekonanie, że atomowa bomba czy głowica im silniejsza w przeliczniku na kilotony czy megatony TNT, tym większe zniszczenia powoduje na ziemi. Otóż nie, tak powyżej 500 kiloton większość energii idzie do górnych warstw atmosfery, dlatego nie robi już się właściwie głowic powyżej 1 megatony, najsilniejsze są w granicach 350-500 kiloton.

    Amerykańska „tarcza antyrakietowa” miała być oficjalnie przeciwko przyszłym irańskim rakietom międzykontynentalnym, broń Boże nie przeciwko Rosji 🙂

    Tarcza o której mówił Komorowski, to zupełnie inny pomysł, inicjatywa części polskiego przemysłu zbrojeniowego i europejskiej EADS, stworzenia kompleksowego systemu obrony przeciwlotniczo-przeciwrakietowej w oparciu o krajowe i europejskie komponenty. Pomysł słuszny o ile nie kryje się za tym furtka do nadmiernego wycyckania kasy.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Pańska opinia, iż tarcza, która ma nas „chronić” to pomysł słuszny, wymaga wyjaśnienia.
    Przed kim ma nas chronić?
    Jak ma nas chronić?
    A może KOGO ma chronić? Bo przecież nie Polskę.

    A w ogóle jak słyszę o jakiejś „europejskiej inicjatywie”, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

  3. Greg said

    Re 1:
    Nie zupełnie się zgodzę. Owszem, to nie jest tak, że zniszczenia są proporcjonalne do mocy, ale jak najbardziej można mówić o zależności, że im większa bomba, tym większe zniszczenia. Energia idzie nie tylko w górę, ale i w poziomie – przypuszczam, że została zdetonowana na wysokości 4km, ponieważ była to wysokość optymalna dla osiągnięcia największego rażenia. Większa bomba pewnie zostałaby zdetonowana na jeszcze większej wysokości, aby swoimi zniszczeniami objąć większą powierzchnię. Jej moc została ograniczona nie tylko dlatego, że mogłoby to spowodować zmiany w orbicie ziemi, ale Rosjanie bali się również, że swoim zasięgiem dosięgnie również kilku rosyjskich miast.

    A w kwestii przenoszenia – to tak jak zostało tutaj zaznaczone – to technologia sprzed ponad pół wieku. Co się zmieniło od tamtego czasu – myślę że to słodka tajemnica rosyjskiej armii.

    A w kwestii technologii – to przypuszczam, że z tym jak ze wszystkim – jest wersja dla mediów i wcale to nie oznacza, że w 100% pokrywa się z rzeczywistością.

  4. arcybolesnaprawda said

    Mnie to się kojarzy z kolejnym aktem wyprowadzenia pieniędzy Polaków poza granicę Polski! Bo skoro ta tarcza nikogo i nic nie ochroni to pod przykrywką takiego pomysłu jest sens wyprowadzania kasy z Polski! Niby będzie ta tarcza,coś tam będzie się budować za zamkniętymi drzwiami a efektu ZERO! To kolejny przykład usypiania czujności Polaków.

  5. JerzyS said

    Ciekawe co to Polsce zagraża poza bezdenna głupotą i qoooorwstwem.
    My już dziś przegrywamy wojnę demograficzną!
    To co sie urodzi ogłupiane jest już od pierwszego roku szkoły podstawowej.

    Nasze szanse to skuteczna walka na froncie demograficznym i Edukacja.
    Podczas II wojny światowej jedynym fonte,m na którym ruch oporu miał zwycięstwa to był fronyt Tajnego nauczania.
    my o naszej głupocie w postaci walki energetycznej , natomiast p[omijamy wygrana na Frocie Tajnego nauczania.
    Poszukajcie książek i opracowań, Na temat bandytki małej i dużej tysiące ksiązek. Na temat Tajnego Nauczania Nic, a nic!
    Wojna energetyczna odchodzi w przeszłość. Wojna jutra to wojna informacyjna.
    Co pisze doć Józef Kossecki:

    „W obecnej epoce ten kto rozpocznie wojnę energetyczną – musi ją przegrać. Vide wojna wietnamska, iracka, afgańska, a właściwie dwie afgańskie – przed Jankesami prowadzili takową Ruscy i to w okresie szczytu potęgi ZSRR, a ją przegrali. To samo czeka Żydów, jeżeli zaczną.
    Pozdrawiam
    J. Kossecki”

  6. JerzyS said

    Odpowiedź doc, Józefa Kosseckiego , była w odpowiedzi na:

    „Sunday Times”: Izrael mógłby zaatakować Iran bombą elektromagnetyczną
    PAP | 2012-09-09 (20:25)

    W razie konfliktu militarnego Izrael mógłby zniszczyć irańską sieć
    elektryczną, używając specjalnie zaprojektowanej bomby
    elektromagnetycznej – napisał „Sunday Times”. Materiał brytyjskiej
    gazety natychmiast obszernie omówiły media izraelskie.

    Taka bomba, zdetonowana na dużej wysokości, wygenerowałaby potężny
    impuls elektromagnetyczny, który zakłóciłby funkcjonowanie wszystkich
    urządzeń na ziemi – wskazali cytowani przez gazetę eksperci.

    Rosja: atak na Iran miałby katastrofalne skutki
    „Sunday Times” pisze, że sięgnięcie po taki środek przez Izrael zaczęto
    rozważać w kontekście ewentualnego ataku na irańskie obiekty nuklearne.
    Według brytyjskiej gazety taki atak „cofnąłby Iran do epoki kamiennej”.

    Promieniowanie gamma „usmażyłoby” wszelkie urządzenia elektryczne i
    elektroniczne. Zniszczone zostałyby systemy łączności. Ostatecznie
    doprowadziłoby to do załamania gospodarczego.

  7. Greg said

    Faktem jest, że ten car ważył 27 ton, a rakiety dalekiego zasięgu (międzykontynentalne) są wstanie przenosić do kilku ton (wg oficjalnych informacji). Nie mniej jednak do rozwalenia tarczy nie są potrzebne rakiety dalekiego zasięgu, ale wystarczą co najwyżej średniego. Taka byłaby wstanie udźwignąć prawdopodobnie więcej. Oczywiście nic nam o nich nie wiadomo, bo Rosja nie marnuje za dużo czasu na takie (a jeśli już, to nie ujawnia), które byłyby wstanie przenosić jeszcze taki duży ładunek – bo to nie przeciwko państwom europejskim się chyba zbroją – a przynajmniej nie widzą potrzeby, aby to demonstrować. A po za tym zawsze taki ładunek też można rozłożyć na raty – wysłać w kilku kawałkach… Tak mi się wydaje. Więc dla chcącego nic trudnego. Faktem jest również to, że ich odpowiedzią na tarczę są rakiety RS-24. Również jakby doszło do takiego konfliktu, to ma się w nosie sojuszników ameryki i robi się wszystko, aby rozwalić ich obronę, aby nic nie przeszkadzało po drodze. Nikt by się wtedy nie cackał z tym, że to Polska, tylko trzeba im zrobić dziurę w ziemi w tym miejscu i już – nie ważne jak, byle skutecznie. I taki byśmy mieli pożytek z tej tarczy.

  8. 166 bojkot TVN said

    W TVP Historia i TVP info emitowany był bardzo ciekawy program pt. Twierdza Warszawa, o koncepcji – w większości zrealizowanej – sytemu obronnego wokół Warszawy stworzonego w XIX wieku przez dowódców wojsk carskich i cara po upadku Powstania Listopadowego.
    Centrum – cytadela
    2 Pierścienie obronne składające się z fortów. Docelowo mogło w oblężonej Warszawie w samych fortach nocować kilkaset tysięcy żołnierzy.
    Potem rozszerzono ten pas obronny o twierdze w Modlinie, Łomży, Pułtusku, Dęblinie, Zegrzu, Różanie, Ostrołęce oraz kilka nad Bugiem
    Teraz to ciekawostka historyczna, ale historyk, który opowiadał o całym rosyjskim systemie obrony przed Prusami, stwierdził, że cały system był budowany za pieniądze cara, i nigdy przedtem, ani potem do Warszawy nie napłynęło tyle złota, jak w czasie budowy Cytadeli.
    System raz odparł atak wojsk pruskich.
    Niedługo potem powstał pierwszy w Warszawie kolejowy most tuż przy cytadeli – to dla młodych i starszych, którzy nie wiedzą dlaczego most gdański jest właśnie przy Cytadeli.
    Nie było nawiązania do budowy kolei waszawsko-wiedeńskiej, i dopiero co tu obecnego wątku Kronenberga, oraz interesów jakie przy tym kręcili warszawscy urzędnicy.

    Historyk podał też istotną informację, że cały ten system obronny, został znacznie zniszczony przez samych Rosjan, którzy musieli uciekać przed wojskami pruskimi w 1913 roku.
    Mamy więc w Warszawie wiele olbrzymich ceglanych obiektów w kiepskim stanie technicznym, które są wykorzystywane przez młodzież, narkomanów, albo bezdomnych, i których nie ma jak wykorzystać turystycznie, bo są w tej chwili w posiadaniu bardzo różnych podmiotów.

    To było raptem 100 lat temu jak ówczesna, budowana 80 lat tarcza obronna legła w gruzach, a całe carskie złoto rozlazło się nie wiadomo gdzie.

    Budowanie tarczy antyrakietowej, kiedy każdego można dopaść z byle sputnika, zdalnie rozwalić każdy samolot, mija się z celem. No chyba, że celem samym w sobie jest wydrenowani Polaków z resztek pieniędzy i własności, za co zdrajców czekają euro-pejskie, albo amerykańskie posady dla parady.

    Bardziej sensowny i tańszy byłby program uzbrojenia Polaków w broń wojskową, najnowszą, jaką mogą wyprodukować nasi naukowcy i zakłady zbrojeniowe, oczywiście niekompatybilną z żadna inna bronią na świecie.

  9. 166 bojkot TVN said

    Tu obrazki do wpisu 8
    http://www.geotekst.pl/artykuly/historia/twierdza_warszawa

  10. Wosiu said

    Re2/Marucha

    Powtarzam, to coś zupełnie innego niż amerykańska Tarcza wg pierwotnego pomysłu (to co miało być w Redzikowie). Nie należy tego mylić. Ot, pomysł na modernizację obrony powietrznej z uzyskaniem możliwości niszczenia balistycznych pocisków taktyczno-operacyjnych (np. rosyjskie Iskandery czy Iskandery-M z Kaliningradu).

    Kogo ma bronić? Przy obecnej sytuacji pewnie głównie warszawkę i żydków, bo przecież nie naród tubylczy. Ale władza może się zmienić, a sprzęt pozostanie….

    Tak to widzi Bumar, krajowy oferent w tej sprawie:

    TARCZA POLSKI
    TECHNICZNE ASPEKTY REALIZACJI SYSTEMU OBRONY PRZECIWLOTNICZEJ

    Stan obecny OPL i możliwości prowadzenia walki z zagrożeniami z powietrza

    Jeszcze w połowie lat 80-tych XX wieku stan ilościowy środków obrony przeciwlotniczej (OPL) był pokaźny, teoretycznie zapewniał osłonę przeciwlotniczą znacznej liczby obiektów w RP. Aktualna OPL wojsk i obiektów RP oparta jest przede wszystkim na uzbrojeniu zakupionym w b. ZSRR lub wyprodukowanym na licencji b. ZSRR. Daleki zasięg OPL zapewniany jest przez pułk S-200 WEGA, średni przez pułk 2K11 KRUG, krótki zasięg przez zestawy S-125 NEWA, 2K12 KUB oraz 9K33M2 OSA-AK., bardzo krótki zasięg przez zestawy artyleryjskie S-60, ZU-23-2, ZSU-23-4 i ich modyfikacje, a także zestawy rakietowe STRZAŁA -2 oraz GROM (jedyny spełniający współczesne wymagania pola walki dla tej klasy zestawu). Systemy dowodzenia i rozpoznania sytuacji powietrzne są wyprodukowane w kraju na podstawie własnych opracowań. Obecnie środki walki systemu obrony przeciwlotniczej zabezpieczają skuteczne przed pilotowanymi środkami ataku powietrznego. Gorzej jest ze zwalczaniem rakiet cruise, rakiet balistycznych i bezpilotowych środków napadu powietrznego. Mimo przeprowadzonych w ostatnich latach ich krajowych modernizacji, które istotnie zwiększyły ich odporność na zakłócenia radioelektroniczne, manewrowość oraz zdolność do pasywnego prowadzenia walki z minimalnym promieniowaniem energii elektromagnetycznej, to jednak wiek rakiet, a także pozostałe parametry zestawów rakietowych, zdecydowanie ograniczają ich zastosowanie na współczesnym polu walki. W dodatku posiadana liczba zestawów rakiet przeciwlotniczych nie jest w stanie zapewnić osłony wszystkim strategicznie ważnym obiektom w kraju oraz oddziałom wojskowym. W związku z tym istnieje potrzeba głębokiej modernizacji systemu obrony powietrznej, w tym obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów w ciągu najbliższych kilku lat.

    Propozycje technicznej modernizacji systemów OPL:

    W wyniku strategicznego porozumienia BUMAR, RADWAR, PIT z koncernem MBDA proponujemy stworzenie narodowego wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej Polski TARCZA POLSKI.

    Składać się będzie z trzech warstw:

    zestawów rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu MRAD (Medium Range Air Defence) bazujących na rakietach ASTER 30 o możliwościach zwalczania rakiet balistycznych taktycznego i operacyjnego przeznaczenia, opracowanych w kooperacji z MBDA,
    zestawów rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu SHORAD (Short Range Air Defense) bazujących na rakietach MICA VL, opracowanych w kooperacji z MBDA,
    zestawów rakiet i artylerii bliskiej obrony przeciwlotniczej VSHORAD (Very Short Range Air Defense), opracowanych i produkowanych wyłącznie przez polski przemysł obronny.

    Pierwsza warstwa: Obrona przeciwlotnicza średniego zasięgu MRAD

    W wyniku ww. porozumienia BUMAR, RADWAR, PIT z koncernem MBDA porponujemy stworzenie zestawu rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu MRAD bazującego na rakietach ASTER 30.

    Pododdział ASTER 30 będzie składać się z następujących zasadniczych elementów ugrupowania bojowego:

    Radiolokacyjna Stacja Wykrywania i Wskazywania (RSWW)
    Stanowisko dowodzenia – centrum operacji taktycznych (TOC)
    4-6 samobieżnych wyrzutni po 8 rakiet

    Podstawowy pododdział zestawu rakietowego ASTER 30 może zapewnić skuteczną osłonę obszaru o powierzchni ≥ 6500 km2 przed klasycznymi środkami napadu powietrznego i ≥ 1500 km2 dla rakiet balistycznych. Zależnie od typu celu rakieta ASTER 30 może zwalczać cele powietrzne na odległościach do 100 -120 km i wysokościach ponad 20 km. Rakieta ASTER 30. Jest to rakieta 2-stopniowa z kontrolą wektora ciągu w fazie startowej i podczas lotu.

    Charakterystyki taktyczno-techniczne:

    Czas pracy silnika: 3,5 s
    Prędkość po 3,5 s: 1450 m/ s (> Mach 4.0)
    Maksymalne przeciążenia: 60 g
    Aktywna głowica radiolokacyjna (RF)
    Zasięg rażenia: 100 ÷ 120km (samoloty)
    30 km (rakiety balistyczne)
    Wysokość rażenia: do 21 km
    Mobilna wyrzutnia rakiet ASTER 30 zawiera 4 rakiety.

    Obrona przeciwrakietowa

    Zestaw z rakietami ASTER 30 posiada możliwości zwalczania operacyjnych rakiet balistycznych, przy czym, tak jak i w innych systemach tej klasy, np. PATRIOT, wymagana jest współpraca w systemami rozpoznania i dowodzenia OP. Potrzebna jest wcześniejsza informacja z systemu ostrzegania z radarów dalekiego zasięgu, następnie wskazanie celu dla radaru RSWW zestawu ASTER 30, ustawienie się radaru RSWW na wykrycie i śledzenie rakiety balistycznej, wskazanie celu do wyrzutni i start rakiet.

    W ramach wspólnych prac nad zestawem MRAD z rakietą ASTER 30 strona MBDA jest stroną zapewniającą wyrzutnie i rakiety ASTER 30, (możliwa jest ich koprodukcja w Polsce), natomiast strona Polska opracowuje radar RSWW (na bazie posiadanych rozwiązań) oraz Centrum Operacji Taktycznych (na bazie obiektów SAMOC). W związku z rozwojem rakiety ASTER 30 w przyszłości będzie ona mogła zwalczać rakiety balistyczne o zasięgach ponad 1000 km.

    Druga warstwa: Obrona przeciwlotnicza krótkiego zasięgu SHORAD

    W wyniku ww. porozumienia BUMAR, RADWAR, PIT z koncernem MBDA proponujemy stworzenie zestawu rakiet przeciwlotniczych krótkiego zasięgu SHORAD bazującego na rakietach MICA VL z MBDA oraz polskich radarach i systemach dowodzenia.

    Pododdział z rakietami MICA VL składać się będzie z następujących zasadniczych elementów ugrupowania bojowego:

    Radiolokacyjna Stacja Wykrywania i Wskazywania (RSWW),
    Stanowisko dowodzenia – centrum operacji taktycznych (TOC),
    4 samobieżne wyrzutnie.

    Podstawowy pododdział zestawu rakietowego MICA VL może zapewnić skuteczną osłonę obszaru o powierzchni ≥ 2500 km2.

    Zależnie od typu celu rakieta MICA VL może zwalczać cele powietrzne na odległościach do 15 – 20 km i wysokościach do 8 – 9 km.

    Charakterystyki rakiet MICA VL:

    Dwa typy rakiet: z głowicą radiolokacyjną aktywną (RF) i pasywną (IR),

    Skrytość systemu – „the silent killer”
    Duże dopuszczalne przeciążenia: 50g
    Prędkość 750 m/s po 2.5 s
    Prawdopodobieństwo trafienia P ≥ 0.9
    Start pionowy, strefa zwalczania celów 360º
    Odporność na oddziaływanie radioelektroniczne
    Długość : 3.1 m
    Kaliber / rozpiętość : f160 mm/
    320 mm (skrzydła) / 480 mm (lotki)
    Ciężar : 112 kg
    Cykl życia rakiety – 25 lat:
    – co 5 lat sprawdzenie,
    – co 12 lat wymiana baterii i silnika

    Mobilna wyrzutnia rakiet MCA VL zawiera 4 rakiety MICA VL. Możliwe są różne typy rakiet na jednej wyrzutni.

    W ramach wspólnych prac nad zestawem SHORAD z rakietą MICA VL strona MBDA jest stroną zapewniającą rakiety MICA VL, (możliwa jest ich koprodukcja w Polsce), natomiast strona Polska opracowuje radar RSWW (na bazie posiadanych rozwiązań) oraz Centrum Operacji Taktycznych (na bazie obiektów SAMOC).

    Trzecia warstwa: obrona przeciwlotnicza krótkiego zasięgu VSHORAD

    Obrona przeciwlotnicza bliskiego zasięgu (VSHORAD) – zasięg strefy ognia 5-6 km, wysokość lotu zwalczanych celów do 4 km jest oparta o technologie krajowego przemysłu otrzymane w wyniku realizacji w latach 1994-2001 Strategicznego Programu Rządowego (SPR) pn. „ Nowoczesne technologie dla potrzeb rozwoju systemu obrony przeciwlotniczej wojsk i obiektów” i zastosowane dalej w nowych produktach.

    Podstawę obrony przeciwlotniczej bliskiego zasięgu stanowić będą przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe GROM, oraz artyleryjskie 23 mm, 35 mm, 57 mm oraz zestawy artyleryjsko-rakietowe z rakietą GROM (dzisiaj także z rakietą S-2). Przykład stanowi system opracowany przez zakłady Grupy Bumar pn. „KOBRA”.

    GROM stanowi uzbrojenie zarówno strzelców przeciwlotników jak i mobilnych zestawów rakietowych – POPRAD oraz artyleryjsko – rakietowych ZU-23-2 KG oraz ZSU-23-4MP. Poddawany modernizacji zestaw GROM będzie powodował modernizację ich nosicieli. Podobnie wprowadzanie nowych typów amunicji będzie powodowało polepszenie parametrów taktyczno-technicznych armat przeciwlotniczych.

    Wnioski:

    1. Warto rozpatrzyć propozycję Bumaru we współpracy z Europejskim Domem Rakietowym MBDA na system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Polski jako narodowego programu, analogicznego do realizowanego Strategicznego Programu Rządowego F-16. Efektem realizacji programu o charakterze strategicznym i narodowym może być:

    wprowadzenie na uzbrojenie przeciwlotniczych zestawów rakietowych krótkiego i średniego zasięgu,
    rozpoczęcie polsko-europejskiej współpracy w zakresie rozwoju systemów rakietowych,
    pozyskanie nowych technologii,
    wykorzystanie istniejących krajowych systemów i technologii,
    pełne zabezpieczenie eksploatacyjno-logistyczne systemu przez stronę polską,
    w efekcie znacznie mniejsze koszty programu w trakcie całego cyklu życia produktu.

    2. W czasach, kiedy budżetowe środki finansowe MON ograniczone są do zakupów najbardziej potrzebnego uzbrojenia i sprzętu, warto inwestować w rozwój własnych systemów obrony przeciwlotniczej, w rozwój polskiego przemysłu obronnego działającego w ścisłej integracji z europejskim przemysłem. W tej dziedzinie mamy bardzo duży potencjał i doświadczenie.

    3. Taki sposób realizacji programu (uwzględniający modernizację istniejącego systemu) zapewnić może zachowanie niezbędnego poziomu bezpieczeństwa państwa ze stopniową możliwością poprawy w tym zakresie.

  11. Zbigniew Kozioł said

    @6 – odnośnie broni elektromagnetycznej. Otóż to eufemizm. Chodzi zapewne u urobienie ludzi do zaakceptowania. Bo to jest po prostu broń jądrowa. Skoro promieniowanie gamma miałoby zniszczyć instalacje energetyczne (nie zniszczy całkowicie) to tym bardziej usmaży ludzi.

    @8 „kiedy każdego można dopaść z byle sputnika” .

    Nie ma w tej chwili takiej broni, w zasadzie. W Sojuzie radzieckim były próby, ale okazały się zbyt kosztowne i zbyt nieefektywne. Nie sądzę też by USA posiadały. Te rzeczy są monitorowane przez obie strony i istnieją układy międzynarodowe zabraniające zbrojeń w kosmosie. Oczywiście, niekoniecznie ściśle przestrzegane.

    Nie zmienia to faktu, iż tarcza w istocie niczego nie uchroni w razie dużej wojny, a stanie się tylko celem.

    Drogą do obrony Polski może być tylko wzmocnienie armii, która jak wiadomo jest w rozpadzie. Plus wychowanie patriotyczne i szkolenie całej populacji do walki w razie potrzeby.Tego jednak nie zrobią…

  12. Zbigniew Kozioł said

    @10 OK, to nie to samo co tarcza wcześniej.

    Ale… Zbrojenia tego rodzaju miałyby sens, gdyby miało dojść do III wojny. W sytuacji politycznej jaka istnieje – oczywiście, że byłyby wymierzone przeciw Rosji. Tymczasem Rosja jakoś nie pali się do zawojowywania Polski. Myślę, że chodzi o wywarcie nacisku na Rosję. A nie widzę w tym szczególnego interesu politycznego ze strony Polski. Raczej na odwrót. Bumar i polski przemysł zbrojeniowy i tak są powiązane już z Izraelem.

  13. Ad.10

    To mniej więcej taki inny pomysł jak z tą konstytucją UE, która została zastąpiona Traktatem Lizbońskim.

  14. 166 bojkot TVN said

    12/ZK
    Z tym brakiem zapału do zniszczenia Polski, to 166 stanowczo się nie zgadza. Nie musi to bowiem być koniecznie zapał. Wystarczy codziennie po troszeczku, wg zasady „kropla drąży skałę”
    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=7177&Itemid=80

  15. Wosiu said

    Dalsze rzeczy, za Altair.com.pl: Przemysł zbrojeniowy, Lotnictwo wojskowe, Strategia i polityka, 15 września 2012

    Tarcza Polski za 10 lat

    Rząd przyjął założenia budowy systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, nazywanego Tarczą Polski. Jego budowa ma się zacząć w 2014, potrwać co najmniej 10 lat i kosztować kilkanaście miliardów złotych.

    Rysunek: Bumar
    Rysunek: Bumar

    Od projektu nowelizacji ustawy z 25 maja 2001 o przebudowie i modernizacji technicznej oraz finansowaniu Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej, która gwarantuje stałe wydatki, równe 1,95% PKB na obronność państwa, rozpocząć się ma ciąg zaplanowanych na jesień 2012 działań związanych z uruchomieniem budowy nowoczesnego systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Z inicjatywą wystąpił prezydent Bronisław Komorowski. Za przygotowanie projektów odpowiednich dokumentów, ich konsultację i skierowanie na drogę legislacyjną ma odpowiadać Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Jednak realizacja projektu znajdzie się w rękach rządu i MON. Ośrodek prezydencki nie zamierza w związku z nią tworzyć nowych struktur zarządzających i kontrolnych.

    Prace nad koncepcjami zmian już ruszyły. Zmierzają w kierunku takiej przebudowy systemu finansowania obronności, aby:

    lepiej i skuteczniej wykorzystać stosunkowo duże i systematycznie rosnące kwoty, które corocznie MON otrzymuje do swojej dyspozycji (O budżecie MON na 2013, 2012-09-13), by nie były one przejadane i marnowane na zakupy niepodnoszące potencjału militarnego;
    stworzyć taki mechanizm finansowy, który w dotychczasowych ramach 1,95% PKB pozwoliłby na sfinansowanie budowy Tarczy Polski. Ma on być tak zaprojektowany, aby kwoty, które do tej pory MON wydawało na operacje zagraniczne mogły zostać przeznaczone na jej etapową budowę. Na ten cel miałyby też być przeznaczane kwoty wynikające ze wzrostu PKB, przekraczające obecny poziom wydatków modernizacyjnych. Pierwotnie planowano użycie także środków niewykorzystywanych corocznie w budżecie MON (od setek milionów do miliardów rocznie) i zwracanych (lub niepobieranych) do budżetu centralnego. To jednak napotkało na zdecydowany opór Ministerstwa Finansów.

    Dodatkowe pieniądze na modernizację techniczną sił zbrojnych mają też pochodzić z redukcji rozdętej ponad miarę biurokracji MON i struktur sztabowo-dowódczych armii, a także ze znaczącej zmiany struktur szkolnictwa wojskowego. Tak, aby służyła on kształceniu potrzebnej, a nie ponadplanowej liczby wojskowych. Uproszczenie struktur MON ma nastąpić na przełomie 2012 i 2013, a restrukturyzacja systemu dowodzenia jest planowana na połowę 2013, wraz z upływem kadencji większości obecnych dowódców. Reforma szkolnictwa wojskowego będzie realizowana w kolejnych latach.

    Budowa Tarczy Polski ruszyć ma w 2014, po zakończeniu restrukturyzacji MON i struktur dowodzenia, kiedy zakończy się też poważne zaangażowanie Polski w Afganistanie i zostaną spłacone największe raty kredytu na zakup samolotów wielozadaniowych. Warto dodać, że według najnowszych szacunków, operacja afgańska naszej armii przyniosła wydatki z puli MON na poziomie 5 mld zł. Zakup F-16 i budowa infrastruktury niezbędnej do ich eksploatacji pochłonął zaś kilkanaście miliardów złotych.

    Budowa polskiej tarczy przeciwlotniczej i przeciwrakietowej ma być podzielona na kilka etapów. Po każdym ma następować ocena osiągniętych zdolności obronnych i szacowanie ewentualnych zagrożeń po to, aby móc ocenić w tym kontekście zakładane możliwości całego systemu. Pierwszy etap przewidywany jest na kilka lat po 2014, zaś całość prac nad systemem planuje się wstępnie na 10 lat. Koszty mogą sięgać, w zależności od różnych czynników, od około 10 do kilkunastu miliardów złotych. System ma być mobilny, wprowadzany stopniowo, na zasadzie przekazywania armii kolejnych zestawów rakietowych. W przypadku zagrożenia mobilne zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe mają osłaniać centra kraju na wybranych kierunkach. Elementy systemu powinny także służyć w ewentualnych misjach ekspedycyjnych Wojska Polskiego w przyszłości. Polski system obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej ma być częścią większej struktury osłaniającej państwa NATO (zgodnie z postanowieniami szczytów Sojuszu w Lizbonie i w Chicago), jednak pod polskim dowództwem i kierowany przez polski system decyzji politycznych.

    Nieoficjalnie wiadomo, że BBN przeprowadziło audyt możliwości polskiego przemysłu (głownie Grupy Bumar) w zakresie realizacji bądź współrealizacji programu. W efekcie analiz najbardziej prawdopodobne jest, że nie będzie żadnych preferencji w sprawie dostawcy systemu, a rozstrzygnięcia mają zapadać w drodze przetargów. Warto jednak pamiętać, że istnieje już polski system detekcji radiolokacyjnej, który służy bezpieczeństwu NATO i zostanie wykorzystany w nowym projekcie. System będzie rozwijany w porozumieniu z krajami europejskimi Sojuszu Atlantyckiego (kraje Trójkąta Weimarskiego – poza Polską, RFN i Francja, lub Trójkąta Wyszehradzkiego – z Czechami i Słowacją). W procesie planowania przedsięwzięcia będą zapewne wzięte pod uwagę rozwiązania izraelskie, jako potencjalnie najbardziej odpowiadającego polskim potrzebom w wielu zakresach.

    Amerykańskie wieloetapowe rozwiązania przeciwrakietowe, jeśli zostaną ostatecznie ukończone, według aktualnych analiz, powinny być dopełnieniem polskiego systemu, a nie jego substytutem, jak to się często mylnie przedstawia w mediach. W ostatnim czasie zaufanie do USA spadło w Polsce zarówno wśród polityków, jak i w społeczeństwie (według raportu German Marshall Fund of the United States). Zaufanie obniżają m.in. wielokrotne zmiany koncepcji amerykańskiej tarczy antyrakietowej, której elementy miałyby znaleźć się na terytorium RP (Nie będziemy tarczą?, 2009-10-19), a na które Polska nie ma żadnego wpływu, a także ujawnione przypadkowo nieoficjalne negocjacje amerykańsko-rosyjskie, dotyczące kierunków dalszych zmian owych koncepcji, z uwzględnieniem interesów Moskwy. Niedawne ujawnienie kolejnych dokumentów o zbrodni katyńskiej z archiwów USA, z których wynika jasno, że amerykańska administracja poświęciła prawdę o sprawcach zbrodni na rzecz utrzymania dobrych stosunków ze stalinowską Rosją, każe tym bardziej ostrożnie podchodzić do kolejnych deklaracji prezydentów USA w sprawie możliwości uzyskania realnej ochrony przeciwrakietowej.

  16. Bobola said

    Wojny prowadzi sie dla zdobycia kapitalu. Moze to byc majatek ruchomy przeciwnika albo nieruchomosc w postaci wladzy nad jego terytorium. Stosowanie broni jadrowej jest wobec tego nonsensem gdyz teren zostanie skazony a majatek ruchomy splonie. Jest to zreszta jednym z powodow dla ktorych bron jadrowa nie zostala dotad uzyta nawet na szczeblu taktycznym. Polska nie potrzebuje tez tak bardzo rakiet Patriot czy ich obecnych udoskonalen gdyz wykazaly one swoja mala skutecznosc podczas pierwszej wojny zatokowej a spadajacy zlom rakiet jadrowych takze skazi terytorium. To co jest potrzebne to ofensywne rakiety uzbrojone w ladunki jadrowe sredniej mocy badz ladunki klasyczne o zasiegu wystarczajacym by steroryzowac europejska czesc Rosji. To wystraczy aby utrzymac Rosjan w szachu a w wypadku gdyby Polacy wreszcie wzieli sie w garsc wystarczyloby tez by zadac Rosji silny cios wyprzedzajacy i przejsc do ofensywy w glab terytorium przeciwnika.

  17. Marucha said

    Re 15:
    Czy nie uważa Pan za rzecz niezwykle śmieszną, iż kraj, który samorzutnie pozbawił się własnych sił zbrojnych i zdał na łaskę „przyjaciół” z NATO – teraz nagle bierze się za budowę jakiejś za przeproszeniem tarczy? I to za kilkanaście miliardów? [O ile się znam na ekonomii politycznej ubeckiego kapitalizmu, to zrobi się z tego kilkadziesiąt miliardów, a przy okazji powstanie niejedna bardzo szacowna i stara fortuna]
    Może by tak raczej powiększyć liczebność armii i poprawić jej uzbrojenie? Bo jak na razie, to wątpliwe, czy była by w stanie bronić Luksemburga.

  18. Zbigniew Kozioł said

    @14 – przecie pani odpowiedź to czysta demagogia a nie argument. Dakowski zresztą też z sekty smoleńskiej, tylko oficjalnie przeciw. Takie to polskie, a właściwie pejsate bajdurzenie macie tam teraz.

  19. Ad.15
    To chyba w ramach tego.

    „Razem z nami są ministrowie obu rządów i będziemy dziś
    i jutro pracowali, by zaprojektować wspólną przyszłość”

    – Premier Izraela Beniamin Natanyahu, Jerozolima 23 luty 2011 r. –
    na powitanie premiera RP Donalda Tuska wraz z jego rządem.

    Więcej na
    http://jozefbizon.files.wordpress.com

    Na końcu całe terytorium Polski zostanie zabrane za długi.

  20. bardzo said

    Przepraszam, ale po co zadawac Rosji cios (Bobola)? Nie mozna sie z nimi po prostu dogadac? Mowimy wszak tym samym jezykiem i piszemy w te sama strone, od lewa do prawa, choc nasze znaczki nieco moze i inne.

    Od jakichs czetrech i pol wieku swiat uwaza za zagrozenie najwyzszego stopnia mozliwosc dogadania sie Polakow z Rosjanami.

    Zawsze dajemy sie oglupic, sklocic. A sami pprzeciez wymyslilismy powiedzenie, ze zgoda buduje…

  21. Ad.20
    Dogadać się.
    A kto by wówczas za straszaka robił ku chwale grabieżcom Polski?

  22. JerzyS said

    Wojna informacyjna, czy energetyxz\na i mistrz Sun Tzu

    ===================================
    Jak Napoleon grabił Moskwę, a Kozacy wszystkie karpie w Paryżu wyłowili

    17.09.2012,

    RIA Nowosti

    200 lat temu, we wrześniu 1812 roku, wojska Napoleona weszły do Moskwy. Zupełnie inaczej wyglądało wejście wojsk sojuszniczych z Aleksandrem Pierwszym na czele do przegranego Paryża w marcu 1814 roku. Kontrasty przy porównaniu tych wydarzeń zachwycają.

    …Napoleon ponad dwie godziny czekał na Pokłonnej Górze na klucze do Moskwy. W końcu przyprowadzono do niego grupę moskwian, jak się okazało, francuskich rodaków. Przy czym nie mieli kluczy. Prosili zdobywcę o zrezygnowanie z grabieży. Ale grabienie obleganego miasta trwało także później, kiedy francuski cesarz prawie miesiąc czekał bezskutecznie na Kremlu na kapitulację Rosji. Zresztą w tym czasie rosyjscy partyzanci znacząco osłabili tyły francuskiej armii. Wreszcie Bonaparte podjął decyzję o odwrocie. Każdy jego żołnierz zabrał z miasta nie mniej niż 10 kilogramów kosztowności. Na jednym z 200 wozów ze zgrabionymi przedmiotami był ogromny złoty krzyż zdjęty z dzwonnicy Iwana Wielkiego. Ale całe to bogactwo musiano porzucić w czasie haniebnej ucieczki z Rosji. W czasie „moskiewskiego siedzenia” zaczął się rozkład armii Napoleona, a to zwycięstwo było pyrrusowym, zauważa doktor nauk historycznych Wadim Roginski.

    „W zasadzie, formalnie, Napoleon zajął drugą stolicę nieprzyjaciela – Moskwę, a to było za mało. Właśnie pobyt w Moskwie bardzo przyczynił się do ostatecznej klęski wojska Napoleona w kampanii 1812 roku”.

    Pod koniec marca 1814 roku rosyjski car stojący na czele wojsk sojuszniczych wchodził do Paryża. On nie tylko zakazał grabieży, ale, jak piszą historycy, postanowił ocalić francuską stolicę przed zniszczeniem. Natomiast klucze do Paryża postanowił oddać do jakiegokolwiek zagranicznego muzeum, opowiada główny kustosz muzeum „Bitwa pod Borodino” Lidia Iwczienko:

    „Jeśli chodzi o samych paryżan, to wiadomo, że przywitali cara Aleksandra I wiwatując. Przy czym car, kiedy jechał na przedzie kolumny wjeżdżającej do Paryża, zwrócił się do Francuzów, a doskonale mówił po francusku, i powiedział: „Przyniosłem wam pokój i swobodę handlu”. Kraje europejskie cierpiały z tego powodu, że już 10 lat trwała wojna. Cała Europa stała się areną działań wojennych. Handel podupadł, państwa bankrutowały niezależnie od tego po czyjej stały stronie.”

    Jeden z uczestników zagranicznej wyprawy, historyk Aleksander Michaiłowski-Danilewski wspominał, jak rosyjskie pułki kozackie weszły do Paryża. Rażące nieprzyjaciela na polu walki naporem i rozpaczliwą odwagą pokazały tam swój paradny szyk. Efektowny widok stanowiły biwaki rozbite w ogrodzie miejskim na Polach Elizejskich. Kozacy kąpali swoje konie w Sekwanie przyciągając ciekawskie spojrzenia paryżan, a szczególnie paryżanek. Bardzo szybko w Europie „stepowi barbarzyńcy” stali się modni. Dla artystów Kozacy stali się ulubioną naturą. Ich obrazy dosłownie zalały Paryż. Michaiłowski-Danilewski podkreślał we wspomnieniach: grabieży nie było. Choć Kozacy, jako naturalni rybacy nie mogli się powstrzymać i… wyłowili wszystkie karpie ze słynnych stawów pałacu w Fontainebleau.
    A Francuzów zachwyciły jeszcze kozackie pieśni – od tej pory występy zespołów dońskich i kubańskich Kozaków odbywają się w Europie, jak się mówi „na hura”.

  23. JerzyS said

    Od czasu jak Kozacy poili swoje konie w Sekwanie powstała nazwa Bistro.
    Rosyjskim żołnierzom w Paryżu nie wolno było przebywać w lokalach i pić alkoholu.
    Więc jak wpadali to wołali bystro (szybko) pili płacili i wychodzili również bystro

  24. Fran SA said

    Ktos sie zdaje sie nudzi i wymysla nowe zabawki dla waryjotow od ktorych mozna wyciagnac ostatnie zaskorniaki.
    Zadne specjaly tarczowe nas nie ochronia, jak np. Niemcy czy Rosja beda chcialy na nas napsc.
    Tak specjalisci izraelscy zrobili w dzwona pana Szakaszwili. Nawtykali mu zlomu i roznych pukawek, zalatwilimu nawet kredyt. Zboj kaukazki uwierzyl w swoja potege i napadl na Osetyncow. Znakomita wiekszosc Osetyncow jest na paszportach rosyjskich i dostaje rente z Rosji. Wiec wlasciwie Rosja miala obowiazek bronic swoich obywateli.W wyniku tej draki, Rosjanie zabrali Gruzinom zabawki, opedzlowali im caly arsenal, na ktorym pisalo na kazdej sztuce Made in Israel.
    Teraz Gruzja placze i splaca pozyczke a broni dalej nie ma.,
    Przy obecnej technologii hackerskiej i satelitarnej, i wpuszczania wirusow do programow przemyslowych, takie tarcze sa nam tak przydatne jak snieg na Saharze.

  25. Wosiu said

    Re 17/Marucha

    Proszę Pana, napisałem już wiele razy tu i gdzie indziej, że Polski nie ma i Polska tak naprawdę nigdy nie uzyskała niepodległości po roku 1939 (pomijając krótki okres pół-suwerenności w latach 1968-1976), więc o czym tu gadać….

    Czy wie Pan, że w tej tzw. „polskiej” armii, na 1 szeregowca przypada 3 – licząc razem – generałów, oficerów i podoficerów?
    A MON jako resort i Sztab Generalny, to dwie wielkie biurokratyczne czarne dziury, w których giną, wcale nieprzypadkowo, wszelkie zdrowe odruchy i pomysły na uzdrowienie wojska i zwiększenie jego potencjału bojowego? To wojsko jest przy tym od lat niezauważalnie przygotowywane – ktoś prowadzi to swoją niewidzialną ręką – nie do walki w polu z wrogiem zewnętrznym, ale do zadań okupacyjnych w innych krajach i finalnie we własnym.

    Napisałem tylko, ze pomysł jest słuszny. Bo obrona przeciwlotnicza wymaga natychmiastowej modernizacji i nie nazywajmy tego budową tarczy bo to wprowadza w błąd ludzi nie wiedzących o co chodzi, jak autor artykułu. Pieniądze i tak by były częściowo rozkradzione i zmarnowane, ale może coś by w sprzęcie zostało. Inaczej te pieniądze będą i tak wyrzucone w błoto, tylko że jakieś inne.
    Rozumie Pan mój tok myślenia?

    Czy uważam to za rzecz śmieszną? Nie, uważam za tragiczną. I jak słyszę, że osobnik zwany Kornisław Bromorowski czy jakoś tak, to popiera, to zapala mi się wielka czerwona lampa ostrzegawcza. Ów mało bystry człowieczek i nie wiadomo z jakiego konkretnie banana wystrugany, ale mający bardzo silne tzw. plecy w „służbach”, zasłynął przecież niesamowitym lobbowaniem onegdaj, przy przetargu na KTO (Kołowy Transporter Opancerzony), na austriackiego Pandura albo szwajcarską Pirhanię (dziwnym przypadkiem oba przedsiębiorstwa należące wtedy do amerykańskiego General Dynamics)… Traf chciał, że ktoś się gdzieś nie porozumiał, nie przypilnował, albo były jakieś walki frakcyjne w służbach, i oferty na Pandura i Piranhie, ze skandalicznie wygórowanymi cenami, zostały odrzucone i przetarg wygrała fińska Patria z transporterem AMV, nazwanym potem po polsku „Rosomak”.

    Jaki jazgot się zaczął wtedy…

    Potem tez nie było lepiej, za rządów PiSu, ich idioci, podpuszczeni przez „kogoś” uznali odwrotnie, że był jakiś przewał z Patrią a transporter Rosomak jest do kitu. Był wtedy taki PiSowski chłystek w MON, w randze wiceministra bodajże, nazwiska nie pamiętam i pamiętać nie warto, który nakazał ponowne sprawdzenie odporności na ostrzał transportera z broni strzeleckiej takiego a takiego kalibru, amunicji AP (Armour Piercing – przeciwpancernej) z takiej i takiej, bliskiej odległości. Do ostrzału użyto nie samej skorupy kadłuba i wieży, tylko w pełni sprawnego pojazdu o wielomilionowej wartości. Z całym drogim wyposażeniem wewnętrznym!!!!
    Strzelec miał nakazane wyszukać słaby punkt pojazdu i przestrzelić pancerz. No jak mus to mus, facet pomyślał chwilę, ustawił się z tyłu pojazdu z odległości 100 metrów chyba (nie pamiętam dokładnie) i wycelował w tył kadłuba, w miejsce gdzie zachodzą na siebie tylne drzwi, prawe i lewe, taka zakładka z mniejszym pancerzem. Ot, taki słaby punkt. Trafił. Pocisk przestrzelił blachę i w środku coś zniszczył, zdaje się drogie radio pokładowe.
    No i wtedy się zaczęło…. Nagłe artykuły w prasie – w ogromnej większości nie prorządowej, ale takiej i też – że transporter Rosomak to gówno i kit, z którego można zrobić sito karabinem… Tak, tak było.

    No a potem się okazało, że Rosomaki, co prawda z dodatkowym pancerzem nakładanym (w tym przypadku zakupionym w dziwnym trybie w firmie izraelskiej, ale to inna historia) świetnie się sprawują w Afganistanie, sa wyjatkowo odporne na ostrzał z broni strzeleckiej itp.itd.

    Jeszcze potem się okazało, ze tak naprawdę „Rosomak” jest najnowocześniejszym i najlepszym produkowanym seryjnie kołowym transporterem opancerzonym świata, w największej ilości zamówionym przez Polskę i wyprodukowanym w Polsce, gdzie dokonano kilkuset usprawnień, w największej ilości użytkowanym bojowo przez Polskę… Teraz Finowie, licencjodawcy, przy następnych kontraktach ( jest taki duzy w przygotowaniu, dla US Marines a nawet jest podobno jakiś egzotyczny…. dla Rosji) muszą prosić Polskę o wspólne doskonalenie konstrukcji i ewentualne wykorzystanie polskich mocy produkcyjnych…. Oczywiście kontrakt był spierdolony co do polskich praw licencyjnych, praw do samodzielnego rozwijania konstrukcji, praw do eksportu na rynki trzecie itp.itd.itp.

    Niemniej chodzi mi o to, że przypadkiem udało się z Rosomakiem. Może przypadkiem coś takiego uda się jeszcze raz z czymś innym, np tą Tarczą? Biorąc pod uwagę „Przetarg na F-16” (bo tak to trzeba nazwać, sprawa od razu wiadoma, potwornie skandaliczna co do offsetu, szwedzki Gripen byłby 10x lepszym rozwiązaniem suma sumarum) watpię……

    Ale chciałem opisać tylko ewentualne, choć mocno nieprawdopodobne warianty

  26. Marucha said

    Re 25:
    Ok, coś jest na rzeczy.

  27. Zerohero said

    1) Z inwestycji zachodnich firm z Polski, jako zyski, co roku wypływa ok. 50mld$, Polska ma ciągły deficyt handlowy. W takiej sytuacji kretynizmem jest już samo utrzymywanie armii! Czego ona ma bronić? Zagranicznych aktywów? My już wodę zaczynamu kupować w izraelskich firmach wodociągowych.

    2) Bumar teraz wpędzają w kłopoty (niemiecka firma doradcza), a jak sypną się zamówienia „tarczowe”, to go być może sprzedadzą zagranicznemu inwestorowi. Już tak bywało:

    http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=2396

    Jak tylko zakłady kupili Amerykanie, to rząd polski zaczął zamawiać dużo, drogo i niepotrzebnie.

    3) W kwestii tej całej Car Bomby….Autor artykułu faktycznie troszkę miesza – pomysł z odpalaniem superciężkich ładunków przekombinowany, ale kierunek rozważań jest słuszny. Na „tarczę” są sposoby, a jak ktoś chce dużej skuteczności, to w rubryce „wydatki” otwiera worek bez dna. Nazwa „tarcza” jest bałamutna.

    4) Polska może wykonywać komponenty systemu, ale wykonanie całości ją przerasta. Import będzie z jedynego słusznego kierunku, a więc „tarcza” nie zadziała, gdy Starszy Brat zachce by nie zadziałała.

    czyli wydamy dużo, nie wiadomo po co. Mimo wszystko lepiej żeby robił to Bumar niż import był 100%. Przynajmniej paru fachowców zostanie w kraju.

  28. dr TS said

    Wizyta M. Romney’a? Po co? Tarcza Polska – he, he.
    Amerykańscy żydzi żądają ok. 60 mld. Ile ma ta tarcza kosztować? Autor i niektórzy postowicze dają kilkadziesiąt mld. Czyżby spłata inną stroną, po cichu, by goje z Polski znowu dali się wydutkać??? Bo oficjalnie mogliby …
    A tarczy i tak nie zbudują, jak elektrowni atomowej w Żarnowcu. To tylko ściema i kamuflaż. Dutki wyfruną do USraela i tyle.
    Ot i cała tajemnica kupienia Polonii, żydków i holokaustindustry.
    Mądremu dość.

  29. Miet said

    Żyjemy w czasach wielkiego zozwoju elektroniki. W zasadzie już chyba nie ma żadnej dziedziny życia gdzie elektronika nie jest jeszcze stosowana.
    Producenci oprogramowań rozmaitych urządzeń zawsze moga wsadzić rozmaite i nie do wykrycia pluskwy, które w razie potrzeby mogą być uruchomione i działać przeciwko nabywcy urządzenia, gdy ten okaże się być nieposłusznym.
    Najbardziej wrażliwym pod tym względem jest system zbrojeniowy – jaką mamy gwarancję, że nabyte za ciężkie pieniądze samoloty, czy rakiety nie odmówią posłuszeństwa w najważniejszym momencie na sygnał wysłany z jakiejś tam kwatery „zaprzyjaźnionego” państwa, od którego zostały kupione?
    Nawet mając armię zdolnych elektroników nie możemy mieć pewnosci, że nas od takich rzeczy zabezpieczą.

    Wniosek z tego może być tylko jeden – ufaj sobie samemu i zbrój się sam – może to uzbrojenie będzie skromniejsze ale za to pewniejsze i nakręcające koniunkturę własnego kraju a nie napełniające kabzy „przyjaciołom”.

  30. RomanK said

    Emmmmpstremmmpzdremmmmmm…..najmocniej///////,,,,,,pardon, excuse me, con permiso..izwinitie…przepraszam…..@@@@!!!!!!
    Czegoooo??? Kogo???? Po co????? niby mamy bronic??????
    Tego panstfa skarbusioffff..wybranych??? zlodzieji i oszustow????od ktorych nas Reka Boska nie obronila?????a jakoby pokarala..za winy rozliczne gnusnosci, glupoty i naiwnosci idacej w konkurencje z ……kocia kupa…????
    A wlasnei odwrotnie…..
    Jak sie skarbusie same wyzywia jaskrawa farba znaczyc schrony skarbusiofff….i pokazywc napastnikowi, kochanemu okupantowi i wyzwolicielowi…. gdzie i ktoredy SSny uciekli:-))))
    Jak sie skarbusie same jakos wyzywia,,,w dobra spanosza, …..to niechze sie i same obronia.:-))))

  31. Miet said

    Panie Romanie, ja pańką aluzju ponial i tak samo się wściekam na tych sukinsynów ale jestem starej daty i wiem, że jest jednak coś czego bronić powinniśmy.
    To nasza ojcowizna – Polska Ziemia, która jeszcze nie całkowicie ograbiona i przefurmaniona.
    Ja już jej nie obronie bom za stary ale mogę choćby radą służyć (tak, tak, wiem, że dobrymi radami to piekło wybrukowane) i trafiać do młodych mózgów bo tylko w młodych nadzieja.
    Całe życie byłem z młodymi i wiem, że gdy się do nich trafi, to i coś pozytywnego z nich wyrośnie. Innej obecnie drogi nie widzę jak tylko tą opisaną w starej i obowiązkowej za komuny lekturze Żeromskiego – „Syzyfowe Prace”.

  32. Jones said

    Panie Miet, I Ja tak uwazam, ale przede wszystkim tak uwazalo kazde Pokolenie Naszych Ojcow I to dlatego Trwamy….

  33. Zbigniew Kozioł said

    @29 (Miet)

    Najbardziej wrażliwym pod tym względem jest system zbrojeniowy – jaką mamy gwarancję, że nabyte za ciężkie pieniądze samoloty, czy rakiety nie odmówią posłuszeństwa w najważniejszym momencie na sygnał wysłany z jakiejś tam kwatery “zaprzyjaźnionego” państwa, od którego zostały kupione?

    To nie są żarty. Rosjanie zorientowali się w problemie też, ale za późno. Teraz trzymają rękę w nocniku. Rozwój elektroniki w Rosji jest minimum(!) 10-15 lat za. Pewnych rzeczy po prostu już nie da się zrobić, w pewnych dziedzinach nie da się już nigdy dojść do poziomu Zachodu. Z racji swej pracy co nieco wiem. Mówić wiele nie chcę, by nie mieć problemów, choć w zasadzie to są rzeczy dobrze wiadome.

    Trafiłem kiedyś w TV na długą rozmowę z wysokim oficerem. Tam padło pytanie właśnie o elektronikę. Oczywiście, w kraju produkuje się własną i istnieje wiele uwagi włożonej w rozwój tej technologii ze strony najwyższych władz. Istnieje świadomość problemu. Tymczasem armia musi i będzie musieć importować najbardziej zaawansowane urządzenia elektroniczne z Zachodu. Na pytanie o bezpieczeństwo takiego rozwiązania oficer ten wił się jak węgorz.

    Do czego zmierzam? Chcę pokazać jeden przykład uzależnienia od Zachodu. W razie realnego konfliktu na dużą skalę wystarczy przecież zamknąć możliwość importu. Ale Rosja posiada co najmniej dwa jeszcze słabe punkty: poważny brak samowystarczalności w produkcji żywności i uzależnienie od eksportu ropy.

    Jaki stąd wniosek?

    Ano taki, że duża wojna z Rosją byłaby dla tego kraju koszmarem. Stąd też i broń jądrowa pełni funkcję zasadniczą, odstraszającą. W razie dużej wojny z Rosją można sobie poradzić inaczej, nie przy pomocy uzbrojenia.

    Problem zaś Polski jest nade wszystko problemem politycznym. Armia zaś powinna służyć odparciu ataków na mniejszą skalę. Powiedzmy, hipotetycznie czysto, odparciu ataku Białorusi (bo teraz to ten ponad 3 razy mniejszy ludnościowo kraj nie miałby problemu).

  34. Marucha said

    Re 33:
    Wie Pan co? Może to by nie było takie głupie, gdyby Białoruś podbiła Polskę. Uwolnili byśmy się od koszmaru Unii Europejskiej, a polskość nadal mogli byśmy pielęgnować.

    Co do zacofania… chyba nie ma takiego, którego nie można nadrobić mądrą polityką. Tak jak to uczyniły różne kraje azjatyckie, kiedyś biedniejsze od PRL-u, dziś producenci i eksporterzy elektroniki, samochodów, maszyn itd.

  35. Jones said

    Nie Panie Zbigniewie, Armia w POlsce powinna sluzyc nie do Odparcia np jak Bialorusi…bo to nonsens, ale do stabilizacji wewnetrznej Kraju jak to jest w Bialorusi, bylo w Libii…oraz do skoordynowanego odparcia Ataku ze Sprzymierzencem, ktorym powinna byc Rosja.

    TO jasne jak slonce!

    To dlatego Armia zostala Rozbrojona w Polsce a zatrudniani do Armii sa zdeprawowani Glupcy w Polsce…w minimalnej ilosci, ktora sie wysyla jako mieso deprawujac bardziej I przeciwstawiajac Narodowi.

    To o Białorusi to był tylko abstrakcyjny przykład – admin

  36. Wosiu said

    Re 34/Marucha

    Widzę, że ziarno zasiane przeze mnie tutaj, zaczyna dawać jakieś plony. W końcu to chyba ja napisałem, że Białoruś mogłaby być Piemontem nowej Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej (Serenissima Res Publica Poloniae).

    Na marginesie, tak nazywało się kiedyś nasze państwo, o czym małoktóry pamięta, większość jest ogłupiona wymyśloną w XX wieku nazwą Rzeczpospolita Obojga Narodów. Wymyślił to jakiś żydek i miał na myśli naród polski i żydowski, choć oficjalnie ściemnia się, że polski i litwino-rusiński (czy jak to nazwać).

    Tylko, że zaznaczyłem, ze to jest możliwe po jakiejś globalnej katastrofie, typu uderzenie asteroidy w Atlantyk, czy coś w tym rodzaju, inaczej nie da rady.

    Niemniej mam nadzieję, że będzie dobrze. Nadzieję, wiarę i miłość, trzeba mieć.

    Dobro zwycięży, tak czy siak, choć nie wiemy jak.

    Inaczej wszechświat byłby bez sensu.

    Po to Stwórca dał nieskończoność możliwości, aby zawsze było zaskakujące rozwiązanie. Może np. pojawi się genetycznie ukierunkowana choroba i w światowej pandemii wyginą wszyscy żydzi 🙂 Albo coś innego.

    Ludzie, będzie dobrze! Podnieście głowy i po prostu czyńcie dobro i myślcie o dobrze. Podobno fizyczny wszechświat jest iluzoryczną konstrukcją myślową, działającą na zasadzie, że co wysyłasz to otrzymujesz zwrotnie a na czym się koncentrujesz, to się wzmacnia. Tak więc koncentrowanie się na masońskich żydach może powodować, ze coraz więcej ich będzie się pojawiać naokoło 🙂 Acha, i podobno każdy tworzy swoją własną rzeczywistość, która nakłada się na rzeczywistości innych i stąd jest pozorna, powszechna rzeczywistość…. Nieraz to nakładanie nie udaje się do końca, i stąd są różne fenomeny, tzw. Błędy w Matrixie 🙂

  37. Marucha said

    Re 36:
    Ta witryna jest od samego początku życzliwa Białorusi. Szczególnie, iż jest to jedyny chyba kraj, gdzie nie niszczy się pamiątek polskości, lecz przeciwnie, otacza je opieką.

  38. Jones said

    ad.35. I ja ten przyklad pociagnalem….nie wazne czy Bialorusi, czy Czech, Slowacji…przyklad byl nonsensowny. Polska Armia Ma sluzyc Narodowiprzeciw Wrogowi jakiemukolwiek, tak jak wymaga potrzeba a potrzeba Wymaga bycia w Koalicji i to ona wytycza strategie. Polska Armia winna dazyc do maksymalizacji samodzielnosci…co jest niemozliwe dzis do osiagniecia…100 procentowego.

    Przede wszystkim Polska Armia Musi Byc! a polikwidowali Uni cale jej zaplecze, choc w wiekszosci jest mozliwe do jego restauracjii…

Sorry, the comment form is closed at this time.