Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    lewarek.pl o Stalingrad
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Listwa o Upadek cywilizacyjny Polski
    Yagiel o Wolne tematy (10 – …
    lewarek.pl o Szymowski prześwietla premiera
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Enya o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    marcinxw o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Wolne tematy (10 – …
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
    Bezpartyjna o Dlaczego kobiety w średnim wie…
    Boydar o Wolne tematy (10 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Ekoterroryzm: kulisy bycia „zielonym”

Posted by Marucha w dniu 2012-09-19 (Środa)

W 2005 roku amerykańskie Federalne Biuro Śledcze (FBI) uznało ekoterroryzm za największe wewnętrzne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Od 2003 roku ekotaż (zbitka przedrostka „eko” i słowa „sabotaż”) spowodował w USA zniszczenia mienia wartego setki milionów dolarów.

Ekotaż nie ogranicza się jednak do terytorium Stanów Zjednoczonych. Ekotażyści (gra słów od rzeczownika „sabotażyści”) działają na całym świecie, obracając w ruiny i zgliszcza wszystko, czego się dotkną. Międzynarodowe grupy ekoterrorystyczne, takie jak Front Wyzwolenia Zwierząt (Animal Liberation Front – ALF) czy Front Wyzwolenia Ziemi (Earth Liberation Front – ELF), przekształciły się w najaktywniejsze ekstremistyczne organizacje kryminalne na świecie.

Prof. Thomas Michaud filozof, etyk, Wheeling Jesuit University, USA

Liderzy i osoby wspierające organizacje, takie jak ALF i ELF, w zdecydowany sposób demonstrują swoje poparcie dla ekotażu. Alex Pacheco, współzałożyciel organizacji PETA (Ludzie na Rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt – People for the Ethical Treatment of Animals), powiedział kiedyś: „Podpalenia, zniszczenia własności i złodziejstwo są „akceptowalnymi zbrodniami”, jeśli odnosi się je do zwierząt”.
Jerry Vlask z Ligi Obrony Zwierząt naciskał na ekotażystów, aby „doprowadzili do aresztowań, niszczyli mienie tych, którzy torturują zwierzęta, uwolnili zwierzęta z piekła na ziemi tolerowanego przez nasze społeczeństwo”. Tim Daley, lider brytyjskiego Frontu Wyzwolenia Zwierząt, głosił: „Podczas wojny musisz użyć broni. W wyniku tego zginą ludzie. Jestem gotów wspierać tego rodzaju działania, jak rzucanie butelek z benzyną czy podkładanie bomb pod samochody, a w późniejszym etapie strzelanie do tych, którzy praktykują stosowanie sekcji na żywych zwierzętach. Jestem gotów strzelać do nich na progach ich własnych domów”.

Ekologiczny szantaż

W świecie globalnych mediów, w szkołach, Kościołach, w rządach i stowarzyszeniach ekonomicznych, „kultura ochrony środowiska” rozwija się już od wielu dekad. Trzeba jasno powiedzieć: ma ona wiele pozytywnych aspektów. Zwraca na przykład naszą uwagę na prawdziwe zagrożenia związane z zanieczyszczeniem środowiska, zmniejszeniem powierzchni lasów, nieumiarkowaniem w korzystaniu z zasobów naturalnych i nadużyciami wobec istot żywych.

Ta kultura doprowadziła jednocześnie do wytworzenia ekstremistycznych odłamów zorganizowanych ekoszantażystów, których ekoterroryzm jest naprawdę oderwany od sumienia. FBI definiuje ekoterroryzm jako „użycie bądź groźbę użycia przemocy o naturze kryminalnej wobec niewinnych ofiar bądź wobec ich mienia przez zorientowane ekologicznie ponadnarodowe grupy powołane w celu osiągnięcia związanych z ochroną środowiska celów politycznych skierowanych do bliżej nieokreślonej publiczności”.

Kultura ekologiczna została wypaczona przez ekoszantażystów. Prawdziwe zalety „bycia zielonym”, dbania o zrównoważony i przyjazny środowisku rozwój handlu i budownictwa, zostały przysłonięte przez radykalną ideologię i ekoszantaż ekoterrorystów.

Na bazie jakiej ideologii rozwija się ekoterroryzm? Możliwe, że wtedy, kiedy ta ideologia zostanie w racjonalny sposób nazwana i zanalizowana, będzie możliwe odróżnienie ekologii mądrej od wypaczonej i dzięki temu przyjazna środowisku kultura będzie mogła rozwijać się w oparciu o pewny, filozoficznie korzystny grunt. Zrozumienie i zanalizowanie ideologii ekoterroryzmu może nastąpić wtedy, kiedy zaczniemy od zdefiniowania jej jako jednej z trzech podstawowych, ale łatwej do wyodrębnienia ideologii ekologicznych.

Trzy podstawowe nurty ideologiczne odnoszące się do ekologii to antropocentryzm, ekocentryzm i konserwacjonizm.

Antropocentryzm stoi na stanowisku, że człowiek, jego dobro i podejmowane przez niego aktywności (wliczając w to rozwój ekonomiczny) mają wartość większą bądź równą interesowi środowiska, zwierząt, roślin i minerałów. W ujęciu antropocentrycznym środowisko naturalne nie ma autonomicznej wartości moralnej. Podobnie jak starożytny sofista Protagoras, antropocentryzm stoi na stanowisku, że „człowiek jest miarą wszechrzeczy”, a w konsekwencji – iż wartość środowiska naturalnego zależy od wartości nadanej mu przez ludzi. „Zieloni” kojarzą zazwyczaj antropocentryzm z mentalnością biznesmenów i „oświeconych” rządów oskarżanych przez nich o instrumentalne traktowanie przyrody. Naturą się manipuluje, próbuje się ją zmienić, używać jej, nadużywać, traktując ją jedynie jako obiekt działań człowieka mających na celu zaspokojenie jego potrzeb i zachcianek. Natura jest tutaj zatem instrumentem w rękach człowieka, a jej wartość definiowana jest jedynie na podstawie tego, jaką korzyść przynosi ona człowiekowi.

Antyludzki ekstremizm

Ekocentryzm, dla kontrastu, sprzeciwia się traktowaniu natury jako środka do zadowolenia człowieka. Utrzymuje on, że elementy natury mają swoją autonomiczną wartość, wliczając w to wartość moralną, która jest równa bądź większa od wartości interesów człowieka, jego aktywności, a nawet od niego samego. Ekocentryzm stoi zatem na stanowisku, iż człowiek nie ma uprzywilejowanego miejsca na Ziemi i odmawia mu prawa do panowania nad naturą. Krótko mówiąc, w ekocentryzmie człowiek nie stanowi większej wartości niż jakikolwiek inny element przyrody.
W takim ujęciu ekocentryzm dąży do zamazania różnicy między człowiekiem a innymi istotami żywymi.

Jak zauważył John Moore, ekocentrycy uważają, że istnieje „skomplikowana sieć wzajemnych powiązań pomiędzy wszystkimi mieszkańcami Ziemi – ludźmi i nie-ludźmi, przyrodą ożywioną i nieożywioną”, a zatem „rodzaj ludzki jest zaledwie jednym z wielu rodzajów istnień, dla których Ziemia jest domem. Jest to rodzaj „ziemskiej wspólnoty”, w której ludzie i nie-ludzie dzielą się Ziemią tworząc sieć wzajemnych zależności.

Zgodnie z taką wizją „ziemskiej wspólnoty” ekocentrycy nie prowadzą rozróżnienia pomiędzy ludźmi a nieludźmi. Radykałowie uważają nawet, iż ci, którzy utrzymują, że ludziom przynależny jest wyższy status moralny niż innym istotom żywym, winni są pewnej odmiany szowinizmu, jaką jest preferowanie określonego gatunku ponad inne. Takie zachowanie uważają za wysoce niemoralne, podobnie jak rasizm czy seksizm. Ingrid Newkirk, krajowy dyrektor PETA, powiedziała kiedyś, że „bojownicy o prawa zwierząt nie faworyzują gatunku ludzkiego, wyodrębniając go spośród innych zwierząt, a zatem nie istnieje żadna naturalna podstawa do tego, by uważać, że człowiek ma jakieś specjalne prawa. Szczur, świnia, pies, chłopiec – wszystko to są ssaki”.
Newkirk odrzuca również wyrażenie „zwierzątko domowe”, ponieważ uważa je za nacechowane ideologicznie. Zamiast tego proponuje termin „zwierzęta towarzyszące”.

W dokumentach PETA, w rozdziale dotyczącym „postanowień na temat zwierząt towarzyszących” możemy przeczytać, że zwierzęta domowe są traktowane „jak niewolnicy, czasem przetrzymywani w dobrych warunkach, ale jednak wciąż niewolnicy”. Do ekstremistów podzielających poglądy Newkirk należy np. Michael W. Fox, który jako wiceprzewodniczący amerykańskiego Humane Society stwierdził, że „życie mrówki i życie mojego dziecka powinno mieć taką samą wartość”. Tak zwani etycy – Peter Singer i Tom Regan, prezentują podobnie niepokojące poglądy. Singer stwierdził na przykład: „Z pewnością istnieje wiele zwierząt, których życie według różnych kryteriów jest więcej warte od życia niektórych ludzi”. Regan zobrazował, co Singer miał na myśli, mówiąc o „niektórych ludziach”. Kiedy Regana zapytano, co by zrobił, gdyby w szalupie na oceanie znajdowało się tylko jedno miejsce i gdyby musiał on wybrać między uratowaniem psa lub dziecka, odpowiedział: „Gdybym musiał wybrać między upośledzonym dzieckiem a inteligentnym psem, wybrałbym psa”. Dla Regana w sieci wzajemnych zależności upośledzone dziecko jest z pewnością jednym z tych istnień ludzkich, których życie jest mniej ważne od życia inteligentnego psa.

Natura nie wybacza

Ekstremistyczne dogmaty ideologii ekocentrycznej są na szczęście podważane przez mądrą filozofię konserwacjonizmu. Co więcej, jej mądrość koresponduje z treścią nauczania Kościoła katolickiego na temat środowiska naturalnego.

Konserwacjonizm jest zarazem podobny i różny od antropocentryzmu i ekocentryzmu. Podobnie jak ekocentryzm, konserwacjonizm stoi na stanowisku, że elementy natury posiadają autonomiczną wartość, ale zarazem – podobnie jak antropocentryzm – utrzymuje, że interes człowieka, podejmowane przez niego działania i wreszcie on sam mają większą wartość – zwłaszcza moralną – niż inne elementy środowiska naturalnego. Jako istoty niezależne, razem z innymi i w zgodzie ze środowiskiem naturalnym, ludzie mają obowiązek być rozumnymi strażnikami natury.

Konserwacjonizm nie oznacza podporządkowania człowieka naturze. Zakłada on wymóg poszanowania środowiska i wartości humanistycznych, ponieważ spośród wszystkich istot ziemskich ludzie są tymi najbardziej rozwiniętymi i najzdolniejszymi. Są zarazem jedynym gatunkiem obdarzonym rozumem i racjonalnym poczuciem moralności. Konserwacjonizm, jak już wspomniano, nie zaprzecza istnieniu autonomicznej wartości elementów przyrody, podobnie zresztą jak antropocentryzm. Konserwacjonizm nakłada na nas obowiązek szanowania przyrody – za to tylko, że jest, a nie wtedy, kiedy ludzie zdecydują się nadać jej określoną wartość.

Mimo kładzenia nacisku na konieczność współdziałania człowieka z przyrodą konserwacjonizm w żaden sposób nie zaciera różnic między ludźmi a innymi istotami żywymi. Szanuje i podtrzymuje szczególny status człowieka jako istoty racjonalnej, wyróżniającej się spośród innych i mającej wyższą wartość niż inne elementy przyrody. Konserwacjonizm jest wzbogacony przez nauczanie Kościoła, które kładzie nacisk na obowiązek służenia naturze i dbania o nią.

Ekocentryści często krytykują nauczanie Kościoła na temat środowiska naturalnego, tłumacząc, że fragment Księgi Rodzaju, w którym Bóg daje człowiekowi prawo, aby ten czynił sobie ziemię poddaną, prowadzi do antropocentryzmu usprawiedliwiającego eksploatowanie natury bez opamiętania dla wyłącznych korzyści człowieka. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza jednak, że owo panowanie człowieka nad światem przyrody nie jest absolutne ani bezwarunkowe, zwłaszcza w aspekcie własności. Cytując Katechizm: „Panowanie człowieka nad przyrodą nieożywioną oraz nad zwierzętami, dane mu przez Boga, nie jest jednak panowaniem absolutnym. Wymaga ono szacunku dla integralności stworzenia”.

Kiedy zinterpretuje się termin „panowanie” zgodnie z filozofią zarządzania w konserwacjonizmie, będzie on oznaczał, iż ludzie są zobowiązani do chronienia natury i dbania o wszystkie żywe stworzenia z dwóch ważnych powodów. Pierwszym powodem, dla którego na ludziach spoczywa ten obowiązek, jest fakt posiadania przez elementy przyrody wartości wypływającej z nich samych. W języku tradycyjnej scholastyki elementy przyrody posiadają swoje jestestwo, swoją „esencję”, która decyduje o tym, iż są tym, czym są. W konsekwencji to, czym dana rzecz jest i jaką ma ona wartość, wynika ostatecznie z samego jej jestestwa, a stanie na stanowisku, że wartość rzeczy jest im nadawana jedynie przez ludzi, byłoby brakiem poszanowania ich integralności. Ze względu na swoją autonomiczną integralność elementy przyrody są zatem same z siebie dobre jako takie.

Takie stanowisko koresponduje z nauczaniem Kościoła mówiącym o tym, że wszystko, co zostało stworzone, jest dobre – zgodnie z tym, co powiedział Bóg w Księdze Rodzaju.

Drugi powód konieczności szanowania środowiska naturalnego wypływa z afirmacji istnienia esencjonalnej współzależności pomiędzy człowiekiem a innymi ludźmi i elementami środowiska naturalnego, która jest konieczna do zachowania i przekazywania z pokolenia na pokolenie zasady sprawiedliwości. Nie jest to ekstremistyczna „sieć” doktryn, jak bywa to w środowisku ekocentryków. Kompendium nauki społecznej Kościoła podkreśla: „Odpowiedzialność za środowisko naturalne, za wspólne dziedzictwo rodzaju ludzkiego odnosi się nie tylko do bieżących potrzeb, ale także do tych przyszłych… Jest to odpowiedzialność obecnej generacji przed przyszłymi pokoleniami. Rozciąga się ona nie tylko na rządy i społeczeństwa poszczególnych państw, ale także na wspólnotę międzynarodową”.

Zarówno Kościół katolicki, jak i konserwacjoniści akcentują, że na człowieku spoczywa obowiązek służenia środowisku naturalnemu, dbania o jego ochronę i o dobro przyrody – tak aby z jej dobrodziejstw mogły korzystać kolejne pokolenia. Z dwóch powyższych powodów normy moralne konserwacjonizmu mówiące o obowiązku dbania o środowisko naturalne są wzbogacone tym, co Katechizm Kościoła Katolickiego nazywa solidarnością pomiędzy wszystkimi stworzeniami i stworzonymi przez Boga elementami natury.

Pierwszym powodem jest tutaj znowu integralność elementów przyrody podkreślana przez konserwacjonistów, kolejnym – ogólne zasady sprawiedliwości, które konserwacjonizm opiera na sieci wzajemnych powiązań pomiędzy ludźmi a środowiskiem naturalnym. Temat ideologii ekocentrycznej stanowi wyzwanie dla filozoficznej mądrości konserwacjonizmu. Musi ono zostać podjęte. Im mocniej ekocentryzm będzie krytykowany, tym bardziej go to osłabi i tym bardziej traci on zdolność do rozprzestrzeniania ideologii ekoterroru. W miarę wzrostu wyzwań związanych z ekocentryzmem konserwacjonizm zintegrowany z nauczaniem Kościoła w dziedzinie ochrony środowiska w coraz pełniejszy sposób będzie odzwierciedlał głos filozofii na temat natury.

Aby konserwacjonizm coraz pełniej zastępował ekocentryzm w dziedzinie kultury, powinniśmy modlić się słowami Jego Świątobliwości błogosławionego Jana Pawła II: „Mam nadzieję, że przykład św. Franciszka pomoże nam nieustannie podtrzymywać poczucie „braterstwa” z tymi wszystkimi dobrymi i pięknymi rzeczami, które stworzył Bóg Wszechmogący. Niech On nam stale przypomina o naszym poważnym zobowiązaniu okazywania im szacunku i dbania o nie z troską, w świetle tego większego i wyższego rzędu braterstwa, które istnieje w obrębie całej rodziny ludzkiej”.

Tłum. Agnieszka Żurek
http://www.naszdziennik.pl

Komentarzy 11 do “Ekoterroryzm: kulisy bycia „zielonym””

  1. Piotrx said

    Polecam zaintersowanym książkę

    Czerwony, brunatny i zielony socjalizm – Josef Schüßlburner
    http://www.wydawnictwowektory.pl/product.php?id_product=22

    Co łączy komunistów, nazistów i współczesnych zielonych? Fakt, że wszyscy oni nawiązują do tych samych socjalistycznych idei.

    Co jest podstawowym celem socjalizmu? Próba stworzenia nowego człowieka i nowego społeczeństwa za pomocą radykalnych środków, takich jak pełna kontrola państwa nad wszelkimi sferami ludzkiego życia, włącznie z eliminacją całych klas czy ras stojących nad drodze postępu.

    Wbrew temu, co się powszechnie uważa, źródłem rasizmu, antysemityzmu i eksterminacyjnych projektów nie powinniśmy szukać u Adolfa Hitlera, lecz u jego ideowych przodków: Marksa, Engelsa i Lassalle’a. To u nich znajdujemy szczegółowo nakreślone plany stworzenia centralnie sterowanego społeczeństwa, w którym powszechną równość dałoby się uzyskać dzięki likwidacji bądź przymusowej reedukacji części obywateli. Eugenika, przymusowa eutanazja i aborcja, łagry i obozy koncentracyjne były tylko konsekwentnym rozwinięciem tego planu. Z tej perspektywy budowane dziś w Europie globalnego państwa opiekuńczego okazuje się kolejną, choć na razie łagodniejsza, wersją projektu realizowanego wcześniej przez Związek Sowiecki i III Rzeszę, współczesna lewica jawi się zaś jako ideowa spadkobierczyni NSDAP.

    /fragmenty książki/

    http://www.tomaszgabis.pl/?p=584

    Okultystyczno-socjalistyczna produkcja ludzi

    (..)
    Można się zastanawiać, na ile okultystyczne postulaty, które nazwalibyśmy dzisiaj biopolitycznymi utopiami, przyczyniały się do stabilizacji władzy w młodej sowieckiej republice i zjednywały do niej pewne kręgi inteligencji. Wśród licznych zwolenników tych fantazji, obok założyciela Armii Czerwonej Lwa Trockiego i pisarza Maksyma Gorkiego na szczególną uwagę zasługuje ojciec sowieckiej kosmonautyki Konstanty Ciołkowski, u którego , zwykle zakamuflowany, gnostycki charakter socjalizmu, objawia się właściwie bez osłonek, dowodząc ponadto, iż całkowicie irracjonalne spojrzenie na świat daje się w przypadku niektórych ludzi doskonale pogodzić z myśleniem naukowo-technicznym. Motywem, skłaniającym Ciołkowskiego do badań nad rakietami (budową systemów napędowych), było pragnienie, aby przodków w imię socjalistycznej sprawiedliwości wskrzeszonych za pomocą środków politycznych, przetransportować na inne planety. Jego teoria wychodziła z fundamentalnego założenia, że mózg jest tylko materialną częścią wszechświata, zatem wszystkie procesy, które w nim zachodzą, są w ostatecznej instancji procesami mającymi swoje źródło w całym wszechświecie. O tym, w czyim mózgu najlepiej manifestuje się kreatywność wszechświata, rozstrzygnie selekcja naturalna. Oznacza to, że, działające w interesie przetrwania ludzkości, „istoty wyższe” mają prawo i obowiązek zniszczyć istoty niższe, innymi słowy istota gatunkowa „Człowiek” (całe ciało ludzkości) sama usuwa swoje chore i bezużyteczne komórki.

    Dzięki przejściu na rozmnażanie bezpłciowe ludzie pozbędą się w końcu swojej cielesności i przeobrażą się w rodzaj promieniowania. Może to nastąpić tylko wówczas, kiedy ludzkość osiągnie doskonałość i jedność struktury atomu, czego warunkiem jest wymazanie wszelkich śladów choroby, cierpienia i szaleństwa, czyli między innymi pozbycie się, stanowiacych ich źródło, ludzi kalekich pod względem fizycznym i psychicznym. Bardziej jednoznacznie niż u Ciołkowskiego tęskniącego za tym, aby zniknął byt materialny i człowiek rozpłynął się spirytualnie w „ciele powszechnym” symbolizującym życie wieczne, nie może się już chyba wyrazić gnostycka i okultystyczna natura zasadniczych socjalistycznych wyobrażeń na temat świata i człowieka. Nienawiść do całego bytu widać u Ciołkowskiego, kiedy wręcz z rozkoszą pogrąża się w pedantycznych opisach systematycznego izolowania, tępienia, odchwaszczania wszystkich niepotrzebnych i szkodliwych żywych istot przez sprawnie zorganizowaną armię pracy w trakcie przeobrażania wszechświata w kosmiczny raj „wiecznej szczęśliwości”.

    Charakterystyczne dla „lewicowych” projektów nieśmiertelności jest to, że nieograniczone życie nie jest przewidziane dla wszystkich, ale dla elity socjalistycznych nadludzi, natomiast historycznie przegrani „wrogowie ludu” przepadają bez śladu w kosmicznym procesie. Również najbardziej znany z socjalistycznych ideologów zmartwychwstania Walerian Murawjew, który chciał wytworzyć ludzką wieczność poprzez stopienie wszystkich w jednolite ciało społeczne z jedną światową świadomością, rozważając kwestię „produkcji ludzi” doszedł do wniosku , że procesami wzrostu niezbędnymi dla powstania „królestwa wolności” (zespolenia wszystkich w jeden organizm) należy tak pokierować, aby przypadkową produkcję wartościowych ludzi zastąpić produkcją planową , w ramach której „poślednie typy ludzkie” będą metodycznie eliminowane. Całe narody, które odmówią współudziału w wypełnieniu tego wielkiego dzieła, utracą „prawo do życia”.

    Słynny rosyjski biolog Konstanty Mereszkowski (1855-1921) należał do tych licznych przedstawicieli okultystycznego marksizmu, który pragnął, wspomniany kosmiczny proces, wspomagać poprzez planową, hodowlaną selekcję i sztuczne zapładnianie ludzkości, co miało iść w parze z przymusową sterylizacją i kastracją ludzi z fizycznymi i psychicznymi defektami, do których – dodajmy na marginesie – zaliczył wszystkich Żydów. Wyhodowani „nadludzie” żyliby, szczęśliwi i piękni, a po osiągnięciu pewnego wieku państwo , aby oszczędzić im wszystkich problemów, jakie niesie starość, uśmiercałoby ich przy pomocy trucizny o nazwie „nirwana” – oczywiście jako cząstki „powszechnego ciała” żyliby nadal w jakiejś innej formie. Rzeczą szczególnie frapującą jest fakt, że hodowlanymi i eliminatorskimi ideami Mereszkowskiego interesował się i pisał o nich Lanz von Liebenfels, nazywany niekiedy „człowiekiem, który dał idee Hitlerowi”. Oczywiście, takie twierdzenie jest olbrzymią przesadą, ale nie można wykluczyć, że okultystyczny socjalizm dotarł do Hitlera właśnie za pośrednictwem Liebenfelsa, stając się dlań źródłem duchowej inspiracji. (…)

    „Socjaldemokrata”( jak sam siebie określił) Trocki , twórca Armii Czerwonej i właściwy założyciel sowieckiego systemu eksploatacji robotników przymusowych, uważał, że ten „wyzwolony człowiek”, który nie zechce już „pokornie podporządkować się nieprzejrzystym prawom dziedziczenia i ślepego doboru płciowego” będzie „nieporównanie silniejszy, mądrzejszy i wrażliwszy” niż dotychczasowe warianty człowieka; jego ciało będzie bardziej harmonijne, jego ruchy bardziej rytmiczne, jego głos bardziej melodyjny. Dynamiczna teatralność przeniknie formy życia codziennego. Przeciętny ludzki typ wzniesie się do poziomu Arystotelesa, Goethego i Marxa. Łatwo zrozumieć tych bardziej niecierpliwych socjalistów, którzy uważali, że na powstanie człowieka przyszłości nie można po prostu czekać do nadejścia socjalizmu, ale – raczej odwrotnie – cel tak wzniosły i ambitny jak socjalizm należy przybliżyć już dziś, wyselekcjonowując odpowiednich ludzi przy pomocy eugeniki i higieny rasowej („socjalistyczne środki bojowe”).

  2. Piotrx said

    Polska energetyka jest świadectwem zdrady

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/09/18/polska-energetyka-jest-swiadectwem-zdrady/

    Dyskusji o niezależności energetycznej ciąg dalszy. Polska ma dostęp do nieograniczonych zasobów energii geotermalnej. I technologie jej pozyskiwania. Rząd tymczasem zajmuje się sondażami partii politycznych…

    Kolejne spotkanie ze Zbigniewem Wrzesińskim, prezesem Ligii Konsumentów Energii poświęcamy źródłom geotermalnym, o których wiedza przeciętnego Polaka kończy się na tym, że są i była o nie awantura w aspekcie starań oo Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja. Tymczasem… Polska leży w 70 proc. w obszarach geotermalnych i możemy wykorzystywać te źródła energii jako źródła praktycznie niewyczerpalne .

    – Chodzi o energię zawartą na głębokości 5-6 km czyli to są już bardzo głębokie i trwałe pokłady, to dlatego zasób tej energii jest właściwie niewyczerpany – mówi Zbigniew Wrzesiński. – Metoda jej pozyskiwania polega na tym, że przy zbudowaniu takiej elektrowni produkujemy energię elektryczną za darmo. Technologia, skoro już ją mamy, jest prosta. Wiercimy głęboki otwór. Na każde 10 metrów głębokości ciśnienie wody wzrasta o jedną atmosferę techniczną. Na 5 km wynosi ono już 500 atmosfer. Na takiej głębokości woda jest podgrzewana do temperatury ok 400 stopni i jest w stanie nadkrytycznym, czyli mimo temperatury wciąż w stanie ciekłym. Przetłaczając ją do góry w pewnym momencie ciśnienie będzie spadało, nastąpi punkt krytyczny i przemiana fazowa – woda zamieni się w parę i ona przy tym kilkuset stopni skierujemy ją na turbinę odpowiedzialną za produkcję energii elektrycznej i wychłodzimy, na przykład ogrzewając okoliczne miasteczko. Prawda, że proste?

    Dzięki takiemu

    rozwiązaniu polska gospodarka może być konkurencyjna dla gospodarek ościennych. Moglibyśmy rozwijać nasz przemysł – więc jest to bardzo ważny temat który jak do tej pory nie jest zrealizowany. Problem w tym, że… władze nie są tym zainteresowane. – Rząd polski działa w taki sposób, jakby w ogóle nie interesował się dobrem obywateli. W tej sprawie zajęła się UE która wszczęła postępowanie przeciwko gazpromowi o postępowanie monopolistyczne.

    Rząd polski się tym nie zajął – mówi Zbigniew Wrzesiński. – Uważam, że tego typu działania to zadania które stoją i przed władzami lokalnymi i przed rządem. To są ogromne oszczędności w kwestii pozyskiwania środków finansowych. Jak na razie jednak rząd nie czyni żadnych działań pobudzających naszą gospodarkę i rynek wewnętrzny. A jeżeli nie będziemy stwarzali realnych stanowisk pracy – będziemy mieli recesję, o jakiej za lata będą się uczyć w podręcznikach.

    Zapraszam do obejrzenia wywiadu:

  3. ojojoj said

    Przeciez wystarczy dotrzec do zrodel kto to oplaca i wszystko bedzie jasne. Ten ma interes kto inwestuje. Proste.
    A tym co uniemozliwiaja dojscia do zrodel, obrzezac do samych jaj, a jak juz sa obrzezani, to do samej d.

  4. Bardo said

    Najpierw namiestnicy radzieccy i niemieccy muszą odjeść od władzy abyśmy mogli wykorzystać swój potencjał
    http://prawicatv.blogspot.com/2012/09/przeglad-tygodnia-w-klubie-ronina.html

  5. Marucha said

    Re 4:
    A czy mógłby nam Pan zdradzić, kto jest takim namiestnikiem „radzieckim”, w jaki sposób działa i jakie są efekty jego pracy?

  6. bardzo said

    Panie Gajowy, ja nie jestem Bardo.

    Pozdrawiam

    Bardzo

  7. Marucha said

    Re 6:
    Tak też i się domyśliłem 🙂

  8. z youtube said

    Czy o to chodziło? 🙂
    Przegląd tygodnia w klubie Ronina (Gociek, Janecki, Warzecha) – 17.09.2012

  9. z youtube said

    Przegląd tygodnia w klubie Ronina 3.09.12

  10. albtps said

    „Ekotażyści (gra słów od rzeczownika “sabotażyści”) działają na całym świecie, obracając w ruiny i zgliszcza wszystko, czego się dotkną.”

    Nie, to nieprawda — część z nich jest bardzo miła, po prostu zapomniała zażyć pigułki, które przepisał psychiatra:

  11. 166 bojkot TVN said

    166 już któryś raz widzi relację z klubu ronina, gdzie znani dziennikarze usiłują bardzo poważne problemy i fakty przedstawić w „przystępny” żartobliwy sposób, rozumiały dla gawiedzi. Nie mogę się jednak opędzić od uporczywego wrażenia, że ten sposób narracji dziennikarskiej ma inny cel – ONI BAGATELIZUJĄ TE PROBLEMY, SPROWADZAJĄ JE DO ABSURDU.
    Komuś może się wydawać, że skoro już o czymś wiadomo i Ziemkiewicz z Janeckim i Warzechą wyśmiali, to nie ma się czym przejmować.
    To tak działa.
    Warto zauważyć, że ŻADEN DZIENNIKARZ NIE MÓWI, co nam grozi, JAKIE KROKI TRZEBA PODJĄĆ, ŻEBY NIE POPAŚĆ W TARAPATY, ani KTO W POLSKIEJ ADMINISTRACJI PAŃSTWOWEJ JEST osobiście ODPOWIEDZIALNY ZA SZKODLIWE DLA POLAKÓW POSUNIĘCIA.
    Stanowią jakby forpocztę zmian, oswajają nas z nimi opowiadając w sposób bajkowy o tym co kombinują darmozjady unijne.albo nasze.
    Tylko co z tego gadania kilku dorosłych facetów wynika?
    Oni są w wieku, w jakim byli żołnierze w 1939 roku, zmobilizowani do walki z okupantem niemieckim, a potem od 17.09.1939 walczący z dwoma, a potem trzema wrogami.
    Ten TRZECI WRÓG w końcu ma się w Polsce najlepiej, ale jakakolwiek wzmianka o jego istnieniu i zbrodniach na Polakach jest zabronione karnie jako antysemityzm.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: