Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sedewakantyzm – Analiza teologiczna i kanoniczna (3)

Posted by Marucha w dniu 2012-09-23 (Niedziela)

Poprzednie części:

Ocena sedewakantyzmu

Czy możemy powiedzieć, że teza sedewakantystów jest po prostu błędna, ale powinniśmy ją tolerować w duchu miłości bliźniego? Nie, sądzę, że sedewakantyzm jest bardzo niebezpieczny. Prowadzi on do nastawienia schizmatyckiego, a nie katolickiego.

Schizma

Można prowadzić teologiczne dysputy, czy sedewakantyści są formalnymi schizmatykami, czy nie. Odpowiedź zależy od stopnia sedewakantyzmu. Istnieją radykalni sedewakantyści, którzy nazywają nas heretykami, ponieważ — jak mówią — jesteśmy we wspólnocie z heretykiem (Wojtyłą). Oni z pewnością są schizmatykami, ponieważ wyraźnie odrzucają wspólnotę z dobrymi katolikami, którzy w żaden sposób nie są modernistami. Przez to, że czynią ze swego sedewakantyzmu quasi-dogmat wiary, należą do drugiej kategorii osób, które wymienia kanon 1325 § 2: „Schizmatykiem jest ten, kto odmawia (…) utrzymywania wspólnoty z członkami Kościoła, uznającymi to [papieża] zwierzchnictwo”. W konsekwencji są z pewnością schizmatykami, ponieważ odrzucają uczestnictwo w Kościele, w praktyce tworząc swój własny „Kościół”, który — jak uważają — składa się tylko z sedewakantystów (1).

Oto dokładnie przypadek CMRI (Mount St. Michael, Spokane), które stwierdza:

Czy tradycyjni katolicy są podwładnymi lokalnej hierarchii i ostatecznie Rzymu? (…) [Sedewakantysta] uznaje, że w rzeczywistości nie jest poddany ani posłuszny Janowi Pawłowi II (2).

Inni sedewakantyści twierdzą, że ze względu na upadek posoborowej hierarchii mogą wybrać swego własnego papieża. Teoria ta, nazywana konklawizmem, jest najradykalniejszą, ale może najbardziej logiczną i konsekwentną odmianą sedewakantyzmu. Obecnie mamy więc na świecie około 20 „papieży”, na przykład „Grzegorza XVII” z Palmar de Troya w Hiszpanii, innego „Grzegorza XVII” z St. Jovite w Kanadzie, „Piusa XIII” w USA… Z pewnością konklawizm jest schizmatycki.

Czy to oznacza, że każdy sedewakantysta jest formalnym schizmatykiem? Nie, nie posuwałbym się tak daleko. Pośród ludzi, którzy podążają za teoriami sedewakantystów, jest pewna liczba zatroskanych katolików, których przyciągnęły „proste” i „jasne” odpowiedzi mistrzów sedewakantyzmu na pytania dotyczące sytuacji Kościoła. To właśnie do tych zatroskanych katolików kieruję niniejsze studium: strzeżcie się mirażów sedewakantyzmu! Odwiodą was one od Kościoła i od sakramentów!

Duchowa słabość sedewakantyzmu

Umysłowe strapienie. Jak moglibyśmy objaśnić stan umysłu sedewakantysty? Myślę, że charakteryzuje go fiksacja na pewnej idei, która staje się niemalże obsesją. Ich umysły niemal zastygają nad problemem papieża, który wydaje im się nadzwyczaj poważny i pilny. To typowy przypadek umysłowego strapienia, stanu, w którym dusza jest wzburzona, dopóki nie znajdzie „wyraźnej odpowiedzi” na tak poważny problem. Sedewakantyści twierdzą, że istnieje pilna potrzeba osądzenia sytuacji posoborowych papieży. Dla nich wydaje się to najbardziej fundamentalnym zagadnieniem, na którym powinni skoncentrować się wszyscy tradycyjni katolicy. Zacytujmy na przykład bp. Pivarunasa:

Mimo iż jest to bardzo nieprzyjemne zagadnienie, tradycyjni katolicy stają przed strasznym, palącym problemem: Czy Kościół posoborowy jest Kościołem katolickim? Czy Jan Paweł II, głowa Kościoła posoborowego, jest prawdziwym papieżem? (…) Pytania dotyczące papieża są trudne, nieprzyjemne i przerażające; jednak są tak konieczne i ważne, że nie wolno ich ominąć (3).

Streśćmy podejście sedewakantystów do zagadnienia papieża: 1° jest to kwestia, którą noszą głęboko w swym sercu; 2° chcą uzyskać ostateczną odpowiedź ze stuprocentową pewnością; 3° problem ten wydaje im się tak naglący, że staje się centrum ich uwagi aż do tego stopnia, iż nie widzą już niczego innego. Z tego powodu kierują swoje argumenty nie tyle przeciwko modernistom, o których mało dbają, lecz przeciw innym tradycyjnym katolikom, którzy nie podzielają ich zapatrywań.

Święty Franciszek Salezy cierpiał podobny stan umysłowego strapienia. Chodziło o zagadnienie predestynacji. Jego intelekt zafiksował się na tej kwestii, a jego serce było wypełnione przerażeniem, że będzie mimo wszystko potępiony. Im więcej się tym zajmował, tym więcej odkrywał poważnych zarzutów przeciwko predestynacji. Doprowadziło go to na granicę obłędu.

Jak zatem św. Franciszek zdołał uwolnić się z tego umysłowego więzienia? Pewnego dnia upadł na kolana przed figurą Matki Bożej i powiedział: „O, Najświętsza Dziewico! Uważam, że będę potępiony. Jeżeli jednak muszę złorzeczyć Bogu przez całą wieczność, pozwól mi przynajmniej dzisiaj ofiarować dzień na chwałę Bożą”. Kiedy św. Franciszek podniósł się z kolan, był już zdrów i mógł umieścić swój „problem” na drugim miejscu, stawiając wyżej pokorne wypełnianie swych codziennych obowiązków.

Zastosujmy ten przykład do wirusa sedewakantyzmu: „Czy Jan Paweł II jest papieżem? Czy Bractwo Św. Piusa X jest schizmatyckie, skoro uznaje papieża, ale jest mu nieposłuszne?”. W umyśle sedewakantysty te pytania wywołują silny oddźwięk emocjonalny, który wiedzie go do gniewu i paniki: oczekuje ostatecznej odpowiedzi właśnie w tej chwili. Ten rodzaj umysłowego strapienia jest szalenie niebezpieczny. Dręczy on pobożne dusze, które są przekonane, że zdradziłyby własne sumienie, jeśli zignorowałyby te „fundamentalne zagadnienia”. Dotyczy to zwłaszcza osób kuszonych w kierunku intelektualnej pychy i mających skłonność do poszukiwania najbardziej skrajnych i rozpaczliwych rozwiązań, jak br. Michał Dimond z opactwa Św. Rodziny (4).

Remedium. Św. Ignacy w Ćwiczeniach duchownych daje pewne reguły dotyczące rozpoznawania duchów. Oto te, które można zastosować do sedewakantystycznego strapienia:

Reguła 5: Podczas strapienia nie wprowadzać żadnych zmian, lecz trwać w postanowieniach i decyzjach podjętych w dniu poprzedzającym takie strapienie (…).

Reguła 6: Podczas strapienia (…) będzie rzeczą pożyteczną odpowiednio zmienić własne postępowanie, nastawiając się przeciw samemu strapieniu, na przykład przykładając się bardziej do modlitwy, rozmyślania, dokładniej przeprowadzać rachunek sumienia i poszerzyć w jakiś sposób praktyki pokutne. Dalsza reguła 1: Jest właściwością Boga i Jego aniołów, że w poruszeniach swoich w duszy dają prawdziwą radość i wesele, a usuwają wszelki smutek i zamieszanie, które wprowadza nieprzyjaciel. Jego właściwością natomiast jest walka przeciw takiej radości i pociesze duchowej przez podsuwanie pozornych racji, zawiłości i nieustannych podstępów.

Musimy praktykować samodyscyplinę umysłową oraz umartwienie woli, innymi słowy — pokorę. W codziennym życiu napotykamy wiele problemów, których nie możemy rozwiązać, gdyż nie mamy odpowiednich narzędzi. Uznajmy to z pokorą. Co więcej, sądzę, że jest ważne, by oddramatyzować problem papieża i zmniejszyć napięcie emocjonalne, które mu towarzyszy: kiedy staniemy przed św. Piotrem, czy zapyta on nas o opinię na temat jednego ze swych następców? Powiem jasno: nie chcę uciekać od rzeczywistego problemu Kościoła po soborze, lecz dać kilka prostych reguł służących samodyscyplinie umysłowej, po to, by oddramatyzować zagadnienie sedewakantyzmu, które zdecydowanie wygląda na przypadek umysłowego strapienia. Nie zapominajcie nigdy, że diabeł jest kłamcą. Używa on wirusa sedewakantyzmu dla odciągnięcia pobożnych dusz od środków uświęcenia, Mszy św. i sakramentów. Strzeżcie się!

Prawdziwa natura nieomylnego Magisterium

Heretyckie „Magisterium”?

Czy można sobie wyobrazić znalezienie jakiejś herezji w dokumencie Magisterium? Powierzchowne studium dzieł teologów, którzy zajmowali się problemem papieża heretyka, mogłoby prowadzić do odpowiedzi negatywnej. Patrząc przez okulary sedewakantyzmu, można by dojść do wniosku, że istnienie herezji w nauczaniu Jana Pawła II jest kolejnym dowodem na to, iż nie jest on papieżem, a całe jego „Magisterium” jest nieważne i nieprawne.

Jednak fakty są takie, że wszyscy autorzy, którzy rozważali możliwość papieskiej herezji, zajmowali się jedynie papieżem jako osobą prywatną (5), a zagadnienie herezji w oficjalnym dokumencie Magisterium uważali za pozostające poza wszelką kwestią, jak wykazał Arnold Ksawery de Silveira6. I tak na przykład w swoim artykule o nieomylności papieża Dublanchy stwierdza, iż z dogmatu o papieskiej nieomylności nie można wyciągnąć wniosku, by papież nigdy nie mógł popaść w herezję w nauczaniu prywatnym (7).

Omylne czy nieomylne?

Całkiem niedawno, już po zdefiniowaniu nieomylności papieskiej na Soborze Watykańskim I, toczyła się debata na temat nieomylności nauczania zwyczajnego. Jest kwestią wielkiej wagi, by mieć właściwe pojęcie na temat natury nieomylnego nauczania papieskiego. Pozwólcie, że zarekomenduję wam książkę Papież czy Kościół, która zawiera dwa eseje dotyczące nieomylności Magisterium zwyczajnego. Książka ta została streszczona w artykule, który ukazał się w „SiSiNoNo” w styczniu 2002:

Tym, co najbardziej niepokoi katolików w obecnym kryzysie Kościoła, jest właśnie „problem papieża”. W tej kwestii musimy widzieć sprawy jasno i wyraźnie. Musimy przepłynąć między Scyllą ducha buntu a Charybdą niewłaściwego, ślepego posłuszeństwa. Poważny błąd, który stoi za wielu obecnymi katastrofami, polega na przekonaniu, że Magisterium authenticum (‘nauczanie autentyczne’) jest tożsame z Magisterium ordinarium (‘nauczaniem zwyczajnym’). Kwestią najwyższej wagi pozostaje właściwe rozumienie, co w nauczaniu papieskim jest omylne, a co nieomylne. Arnold Ksawery de Silveira twierdzi, iż nie sposób wykluczyć możliwości wystąpienia herezji w papieskim dokumencie, który nie cieszy się znamieniem nieomylności8. Ksiądz Le Floch, rektor seminarium francuskiego w Rzymie, oświadczył w 1926 r.: „Herezja, która właśnie się rodzi, stanie się najniebezpieczniejszą ze wszystkich: przesada w szacunku należnym papieżowi oraz nieuprawnione rozszerzanie zakresu jego nieomylności”.

Jednym z jego uczniów był nie kto inny, jak przyszły arcybiskup Marceli Lefebvre.

Przypadek Magisterium soborowego

Istnieje także bardzo dogłębny artykuł ks. Alvaro Calderona FSSPX, opublikowany w „Le Sel de la Terre” (9). Ksiądz Calderon dokonuje przeglądu warunków wymaganych dla nieomylności Magisterium ordinarium. Dochodzi do wniosku, iż Magisterium soborowe (samego soboru oraz posoborowe) nie jest chronione charyzmatem nieomylności:

Zarówno w zakresie nauczania zwyczajnego, jak też nadzwyczajnego, soborowe i posoborowe władze nie miały intencji nieomylnego nauczania. Dlaczego? Ponieważ władze te, zarażone wirusem liberalizmu, odrzuciły użycie charyzmatu nadzwyczajnej nieomylności oraz sprawiły, że nauczanie zwyczajne nie stało się powszechnym, w ten sposób pozbawiając je nieomylności. Oto dlaczego Magisterium soborowe nie jest i w żaden sposób nie może być nieomylne, dopóki władze kościelne nie odrzucą liberalizmu (10).

Musimy pamiętać, że zarówno Jan XXIII, jak i Paweł VI nie chcieli, by Vaticanum II był soborem dogmatycznym, ogłaszającym nieomylne definicje, lecz raczej soborem duszpasterskim, wychodzącym naprzeciw potrzebom współczesnego człowieka. Ten rodzaj lęku przed użyciem charyzmatu nieomylności jest typowy dla liberalnego światopoglądu. Arcybiskup Lefebvre tak mówił o liberalizmie Pawła VI:

To, że Paweł VI był liberałem, jak przyznaje jego przyjaciel, kard. Danielou, wystarczy, by wyjaśnić zniszczenia dokonane podczas jego pontyfikatu. Papież Pius IX szczególnie często mówił o liberalnym katoliku, uważając go za niszczyciela Kościoła. Liberalny katolik jest istotą o dwóch obliczach, żyjącą w świecie nieustannych sprzeczności. Chciałby pozostać katolikiem, a jednocześnie jest owładnięty ideą pojednania ze światem. Wyraża swoją wiarę słabo, gdyż obawia się okazać zbyt dogmatycznym, a w rezultacie jego działania są zbieżne z działaniami wrogów wiary katolickiej. Czy papież może być liberałem i pozostawać papieżem? Kościół zawsze ostro potępiał liberalnych katolików, ale nie zawsze rzucał na nich ekskomunikę (11).

Katolicka postawa w obecnej dobie

Uznawanie
Jesteśmy jako katolicy zobowiązani wierzyć we wszystko, w co wierzy i czego uczy jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół. W tej wierze chcemy żyć i umierać, gdyż poza Kościołem nie ma zbawienia. Wyznajemy także pełną wspólnotę z Piotrem i jego prawowitymi następcami, a za nic w świecie nie chcemy oderwać się od Piotra — Skały, na której Jezus Chrystus ustanowił Kościół. Mocno wierzymy w papieską nieomylność, zdefiniowaną na I Soborze Watykańskim. Uznajemy, że władza papieska nie jest absolutna, lecz mieści się w ramach Pisma świętego i Tradycji. Bezwarunkowe i nieograniczone posłuszeństwo jesteśmy winni tylko Bogu.

Opór
Sprzeciwiamy się władzom kościelnym, gdy odchodzą od Tradycji. Wyjaśnijmy: nie chodzi o prywatny osąd, przez który wybieramy sobie to, za czym chcemy iść w nauczaniu Jana Pawła II, ale dokonujemy rozróżnienia na mocy obiektywnego kryterium Tradycji. Bractwo Św. Piusa X jasno i zdecydowanie opowiedziało się po stronie Tradycji. To daje nam prawo odrzucenia oficjalnych dokumentów, które odchodzą od 2000 lat Tradycji. Pozwólcie, że zacytuję uznanych teologów. Święty Tomasz z Akwinu uczy, że w sytuacjach ekstremalnych wolno publicznie sprzeciwiać się papieskim decyzjom, podobnie jak św. Paweł publicznie sprzeciwił się św. Piotrowi (Gal 2, 14).

Z drugiej jednak strony trzeba wiedzieć, że w wypadku zagrożenia dla wiary, podwładni powinni upominać przełożonych nawet publicznie. I tak nawet Paweł, który był podwładnym Piotra, strofował go publicznie, a powodem tego było grożące zaburzenie w sprawach wiary. I tak to rozumie glosa Augustyna do listu do Galatów (2, 14) mówiąc: „sam Piotr dał przykład przełożonym, by w wypadku zejścia z prostej drogi nie oburzali się na upomnienia podwładnych” (12).

Św. Robert Bellarmin:

Wolno stawiać opór Biskupowi Rzymu, który próbuje zniszczyć Kościół. Powiadam, że wolno mu stawiać opór przez nieposłuszeństwo jego rozkazom oraz przez zapobieganie wykonywaniu jego woli (13).

Papież Leon XIII:

Lecz tam, (…) gdzie nakazuje się cokolwiek, co przeciwne jest rozumowi, prawu wiecznemu, przykazaniu Boga, jest rzeczą godziwą nie słuchać, rozumie się, ludzi, aby Bogu być posłusznym (14).

Dom Gueranger:

Kiedy pasterz zmienia się w wilka, bronić się jest w pierwszym rzędzie rzeczą owczarni. Zwykle nauczanie zstępuje od biskupów do wiernego ludu, a poddani w porządku wiary nie powinni osądzać swych przełożonych. Jednak w skarbnicy objawienia są pewne istotne elementy, które każdy chrześcijanin winien znać i bronić z faktu noszenia miana chrześcijanina. Zasada ta nie ulega zmianie, czy rzecz dotyczy wiary czy postępowania, moralności czy dogmatu. Zdrajcy podobni Nestoriuszowi rzadko zdarzają się w Kościele; ale może się zdarzyć, że pasterze z tego czy innego powodu pozostają milczący w sytuacji, gdy jest zagrożone samo istnienie religii. Prawdziwie wierni są ci, którzy w takich okolicznościach z łaski chrztu czerpią natchnienie dla sposobu postępowania, a nie zalęknione dusze, które pod pozorem podporządkowania zwierzchnikom czekają na polecenia — które wcale nie są potrzebne i nie muszą zostać wydane — zanim wystąpią przeciwko wrogom lub sprzeciwią się ich działaniu (15).

Arcybiskup Marceli Lefebvre:

Żadna władza, nawet najwyższa w hierarchii, nie może zmusić nas do porzucenia lub umniejszenia wiary katolickiej, którą to Magisterium Kościoła jasno wykłada i wyznaje od ponad dziewiętnastu stuleci. „Ale gdybyśmy nawet my albo anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy — niech będzie przeklęty” (Gal 1, 8). Czyż nie to powtarza nam dziś Ojciec Święty? A jeżeli w jego słowach lub czynach, albo też w aktach dykasterii dałoby się dostrzec jakieś sprzeczności, to wybieramy wówczas to, czego zawsze nauczano, i zamykamy uszy na niszczące Kościół nowinki (16).

Modlitwa za papieża i Kościół
Czy możemy uznać, że ze względu na nieortodoksyjne nauczanie Jana Pawła II tradycyjni katolicy nie są zobowiązani do modlitwy za niego? Po pierwsze, nie sądzę, by odmowa modlitwy za papieża mogła być zachowaniem godnym katolika. Kiedy św. Piotr został wtrącony do więzienia przez króla Heroda [Agryppę], cały Kościół modlił się za niego: „Lecz Kościół bez przestanku modlił się za niego do Boga” (Dz 12, 5). Dziś jesteśmy w innej sytuacji, jednakże możemy powiedzieć, że posoborowi papieże są więźniami swych błędnych idei. Wyznawany przez nich liberalizm powstrzymuje ich od wykonywania misji umacniania braci w wierze: „A ty kiedyś, nawróciwszy się, utwierdzaj braci twoich” (Łk 22, 32).

Musimy modlić się za papieża, tak by otrzymał moc do wypełnienia swej misji następcy św. Piotra, zdefiniowanej na I Soborze Watykańskim:

Bowiem następcom św. Piotra Duch Święty został obiecany nie w tym celu, by na podstawie Jego objawienia podawali nową naukę, lecz by przy Jego asystencji święcie zachowywali i wiernie wyjaśniali otrzymane od Apostołów objawienie, tzn. depozyt wiary (17).

Dalej, musimy modlić się w intencjach papieża, jeśli chcemy uzyskać odpusty. Jeżeli nie odmawiamy modlitwy w intencjach papieża, nie będziemy mogli uzyskać większości odpustów, a z tego powodu będziemy musieli dłużej doświadczać mąk czyśćcowych. Kanon 934 § 1:

Jeżeli dla uzyskania odpustu przepisana jest ogólnie modlitwa w intencjach Ojca Świętego, nie wystarcza tylko modlitwa myślna; o ile nie została nakazana jakaś szczególna modlitwa, dopuszczalna jest jakakolwiek modlitwa ustna wybrana przez wiernego.

Stanowisko abp. Lefebvre’a

Tutaj także musimy postępować w zgodzie z duchem Kościoła. Musimy odrzucać liberalizm pochodzący z dowolnego źródła, ponieważ Kościół zawsze potępiał ten pogląd. A czynił to dlatego, gdyż liberalizm jest dokładnym przeciwieństwem, zwłaszcza na płaszczyźnie społecznej, królowania Chrystusa Pana.

Jeśli chodzi o kwestię nieważności Novus Ordo, ci, którzy twierdzą, że nie ma papieża, nadmiernie upraszczają problem. Rzeczywistość jest bardziej złożona. Jeżeli ktoś zacznie zgłębiać zagadnienie, czy papież może, czy nie może być heretykiem, szybko odkryje, że to nie taka prosta sprawa, jak mogłoby się z początku wydawać. Bardzo obiektywne studium Ksawerego de Silveiry dotyczące tego tematu wykazuje, że niemała liczba teologów uczy, iż papież może być heretykiem jako osoba prywatna, lecz nie jako nauczyciel Kościoła powszechnego. Trzeba więc byłoby dociec, w jakiej mierze Paweł VI zechciał angażować swą nieomylność w różnych przypadkach, kiedy podpisywał teksty bliskie herezji, jeśli nie wprost heretyckie (18).

Wnioski

Czy Chrystus Pan był sedewakantystą?
Gdy Chrystus Pan nauczał w Palestynie, nawet wówczas, gdy został aresztowany i skazany na śmierć, wciąż uznawał władzę starotestamentowego kapłaństwa. „Wtedy Jezus przemówił do rzesz i do uczniów swoich, mówiąc: Na stolicy Mojżeszowej zasiedli doktorowie i faryzeusze. Wszystko tedy, cokolwiek wam rozkażą, zachowujcie i czyńcie, ale według uczynków ich nie czyńcie; gdyż mówią, a nie czynią” (Mt 23, 1—3).

Co więcej, Pan Jezus nie odrzucił św. Piotra po jego trzykrotnej zdradzie w noc Chrystusowej męki, lecz gdy Piotr czynił pokutę za swe grzechy, Zbawiciel utwierdził go w jego zadaniach (J 21, 15—17). (…)

Kilka słów na zakończenie

Kończąc niniejsze studium, pragnę zastosować do naszego tematu słowa dom Marmiona:

Kiedy na końcu czasów staniemy przed Chrystusem, nie zapyta On nas, czy wiele pościliśmy, czy spędziliśmy życie na pokucie, czy poświęciliśmy wiele godzin modlitwie; nie, ale czy miłowaliśmy i pomagaliśmy swym bliźnim. Czy inne przykazania są więc odłożone na bok? Z pewnością nie, ale ich przestrzeganie na nic się nie zda, jeśli nie będziemy zachowywać przykazania miłości bliźniego — które jest tak drogie naszemu Zbawicielowi, że nazwał je swym własnym przykazaniem (19).

Pozwólcie, że sparafrazuję te słowa: Kiedy staniemy przed Chrystusem, nie będzie On pytał nas o naszą opinię na temat legalności pontyfikatu Jana Pawła II. Raczej zapyta nas, czy zachowaliśmy wiarę i czy karmiliśmy ją dzięki uczestnictwu w ważnej Mszy św. i przyjmowaniu ważnych sakramentów. Oto misja księży Bractwa Św. Piusa X — karmić dusze właśnie tymi niezbędnymi środkami uświęcenia. Ω

ks. Dominik Boulet FSSPX
Tekst za stroną www.sspx.ca

Przełożył Józef Gubała.

Przypisy:

  1. Ks. P. Scott, Is a Sedevacantist to be considered a non-Catholic?, [w:] „The Angelus” (www.sspx.org).
  2. Bp M. A. Pivarunas CMRI, Sedevacantism, op. cit.
  3. Pope or Church? Two studies on the Ordinary Magisterium of the Catholic Church, and on the Infallibility of the Church’s Ordinary Magisterium, Angelus Press, 1998.
  4. Na marginesie: Jan Vennari, redaktor naczelny „Catholic Family News”, był mnichem w tym opactwie. Odszedł stamtąd, ponieważ nie mógł zgodzić się z ich stanowiskiem.
  5. „Le Sel de la Terre” Nr 47 (2003), s. 73.
  6. LNM, s. 317.
  7. Dublanchy, art.: Infallibilité du Pape, [w:] DTC, kol. 1716.
  8. LNM, s. 318.
  9. „Le Sel de la Terre” Nr 47 (2003).
  10. Ibid.
  11. Abp M. Lefebvre, The New Mass and the Pope, 8 listopada 1979.
  12. Suma teologiczna IIa IIş q. 33, art. 4, ad 2.
  13. R. Bellarmin, De Romano Pontifice, ks. II, r. 29.
  14. Leon XIII, enc. Libertas, nr 13.
  15. Dom P. Gueranger, The Liturgical Year: Septuagesima, feast of St. Cyril of Alexandria, s. 379—380.
  16. Deklaracja abp. M. Lefebvre’a z 21 listopada 1974 roku.
  17. Konstytucja I Soboru Watykańskiego Pastor Aeternus, 18 lipca 1870.
  18. Abp M. Lefebvre, The New Mass and the Pope, 8 listopada 1979.
  19. Dom K. Marmion, Christ, Life of the Soul, s. 354.

http://www.piusx.org.pl

Komentarzy 7 do “Sedewakantyzm – Analiza teologiczna i kanoniczna (3)”

  1. filip piękny said

    Powyższe omówienie nie jest do końca satysfakcjonujące. Nie wchodzi bowiem m.in.w sferę niektórych grzechów cudzych jak np. :
    3- na grzechy cudze zezwalać
    4- innych do grzechu pobudzać
    6- milczeć , widząc cudze grzechy
    7- mogąc, nie zapobiegać cudzym grzechom
    a także w innej konstelacji :
    1- do grzechu namawiać
    2- innym grzeszyć kazać
    8- pomagać do grzechu
    9- grzechu cudzego bronić

    Omówienie to nie opiera się na elemetarnej zasadzie:
    Tak – tak , Nie – nie

  2. Ernest Treywasz said

    Tak się akurat złożyło że dziś przeczytałem to wszystko w wersji papierowej, a potem zajżałem na tą stronę, na której znalazłem m.in. link do sedeckich stron internetowych.
    Sedewakantyzm to poważny problem Kościoła od czasów wielkiej schizmy zachodniej, dlatego m.in. warto trzymać się od niego z daleka.
    A tak przy okazji, poza dogłębna i erudycyjna analizą ks.Dominika Bouletta FSSPX, można zadac sedekom jeszcze jedno pytanie:
    Dlaczego za ostatniego katolickiego papieża uważają Piusa XII, a nie samozwańczego „Benedykta XIV” z linii awiniońskiej?

    A propos wspomnianych już linków, to przypominam, że nie można dwóm panom służyć. Treści na stronie ks. Trytka są nie tylko dla wiernego Tradycji katolika, ale też dla Kościoła (którego w odróżnieniu od sedeków FSSPX jest częścią) są zwyczajnie obelżywe. Rozumiem, że ks.Trytek nie znalazł w Bractwie atmosfery tolerancji dla naszej wspaniałej polskiej anarchii, i jeśli dziś kierowany resentymentem pali to, co kiedyś kochał, a jutro zacznie pewnie kochać to, co kiedyś palił, to jest to jego prywatny problem.
    Propagowanie zaś schizmatyckich postaw, lub choćby próby ich „demokratycznego równouprawnienia”, w ramach jakiejś „tradycjonalistycznej wspólnoty postaw i poglądów”, poprzez zamieszczanie linków do sedeckich stron, to jest problem administratora tej strony.

    A jeśli ktoś, na zasadzie fałszywej symetrii będzie twierdził, że te same argumenty można wytoczyć przeciw rzekomo (zdaniem modernistów) „schizmatyckiemu” FSSPX, to od razu odpowiadam, że nie wie o czym mówi.

  3. dr TS said

    ad.2.
    Czy należy rozumieć, że wg FSSPX, w Kościele Katolickim posoborowym są sami moderniści ?

  4. Inkwizytor said

    Re: 2

    Następny mundry, któremu wydaje się, że „coś” wie 🙂

    Nie tylko zajrzyj na strony sedewakantystyczne ale też przeczytaj i to kilkakrotnie, powoli i ze zrozumieniem a może nie będziesz pisał bzdur

  5. Marucha said

    Re 3:
    Są to na pewno ludzie, którzy – przynajmniej zewnętrznie – z modernizmem się godzą.

  6. Ernest Treywasz said

    Re 5.
    Jak rozumiem owo „godzenie się” polegało i polega na przechowaniu skarbu liturgii Mszy Św. Wszechczasów bez indultowych kompromisów, na nauczaniu zgodnym z Magisterium Kościoła sprzed SV-2, na wydawnictwach w których magisterium to zostało utrwalone. Encykliki i inne dokumenty, literatura teologiczna, publicystyka wiernych Tradycji katolików…

    To wszystko jest zapewne zasłoną dymną, za którą ciagle zawierane są jakieś zgniłe kompromisy z moderną, z których największy polega na konsekwentnym odrzuceniu sedewakantyzmu, a co za tym idzie, przyznawaniu się do wspólnoty z Kościołem rzymskim i jego Pasterzem, mimo jego błedów…

    Mam dla sedeków pewna radę:
    niech spróbuja oni sobie odpowiedziec na pytanie, czy gdyby ich rodzony ojciec zasłabł na umyśle, i zaczął się zachowywać w gorszacy sposób, równiez jego by sie wyparli, twierdzac ze to nie jest ich prawdziwy ojciec? I czy taka postawa nie jest dużo większym zgorszeniem?
    Wiem że grubo upraszczam, ale tak chyba wyglada istota tej sprawy.

  7. Inkwizytor said

    Re: 6

    No widzisz Erneście, mam racje że o sedewakantyzmie nie wiesz NIC inaczej byś tego głupiego argumentu z ojcem nie przywoływał. Został on już wielokrotnie przez sedewakantystów omówiony i obalony. Strzeliłeś kulą w płot.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: