Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Żelazny kanclerz, biały rewolucjonista

Posted by Marucha w dniu 2012-09-23 (Niedziela)

Fot. Bundesarchiv/Wikimedia Commons

Bismarck to główny autor antykatolickiego Kulturkampfu, to twórca pierwszego wprowadzonego w Europie pakietu obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, „żelazny kanclerz”, który zgodził się na wprowadzenie w Niemczech w 1871 roku powszechnego prawa wyborczego. Polaków darzył nieskrywaną nienawiścią.

Sto pięćdziesiąt lat temu, 22 września 1862 roku nominację na urząd premiera Prus otrzymał z rąk króla Wilhelma I Otto von Bismarck (1815-1898). To było najważniejsze wydarzenie nie tylko w całym okresie panowania tego Hohenzollerna (1861-1888), ale również decyzja, której znaczenia dla polityki europejskiej nie sposób przecenić. Władzę w Prusach objął polityk nazywany później – od momentu zjednoczenia Niemiec (1871 r.) – „żelaznym kanclerzem”. Człowiek, który był architektem tego zjednoczenia przez Prusy „krwią i żelazem”, co nie byłoby możliwe bez ostatecznego zakończenia trwającej od czasów Fryderyka II prusko-austriackiej rywalizacji o przywództwo w Niemczech. Bismarck zakończył je w 1866 roku na polach Sadowy, i to walcząc nie tylko z monarchią Habsburgów, ale ze zdecydowaną większością państw skupionych w Związku Niemieckim (wbrew podręcznikowym definicjom, była to nawet raczej nie tyle wojna prusko-austriacka, co wojna prusko-niemiecka; wojna, którą Prusy wygrały – ze wszystkimi dalekosiężnymi konsekwencjami (politycznymi, wyznaniowymi i gospodarczymi). Sedan był tylko konsekwencją Sadowy.

A przecież w momencie obejmowania urzędu premiera nic nie zapowiadało przyszłych sukcesów Bismarcka. Startował on w momencie ostrego kryzysu politycznego wewnątrz Prus, wywołanego przez konflikt między liberalną większością parlamentarną (od 1850 Prusy były de facto monarchią konstytucyjną) a kolejnymi rządami powoływanymi przez Wilhelma I. Przedmiotem sporu była pociągająca za sobą spore wydatki budżetowe sprawa reformy armii pruskiej. Dla jasności obrazu: obóz liberalny nie kwestionował konieczności jej modernizacji i powiększenia, podważał tylko prawo rządu do określania struktury wydatków budżetowych.

Ogarnął więc pruskie elity rządowe u progu lat sześćdziesiątych XIX wieku impossybilizm (zapożyczmy XXI-wiecznej terminologii). Tak duży, że nawet Wilhelm I poważnie rozważał myśl o abdykacji. W tej sytuacji sięgnięto po „broń ostateczną” – Bismarcka, który od wiosny 1862 roku był posłem pruskim w Paryżu (wcześniej podobną misję pełnił w Petersburgu). 18 września 1862 poseł Bismarck został wezwany przez generała Albrechta von Roona pilnym telegramem do Berlina. Pierwsze słowa wiadomości brzmiały: Periculum in mora. Depechez-vous.

Ten sam Bismarck, który musiał spieszyć z Paryża, by ratować monarchię Hohenzollernów, był przez tych władców traktowany jako regierungsunfahig (nie nadający się do rządzenia). Poprzednik Wilhelma I, Fryderyk Wilhelm IV w gorących dniach rewolucji 1848 r., gdy monarchia pruska wyjątkowo pilnie potrzebowała „wiernych sług”, przy nazwisku Bismarcka jako kandydata na stanowisko premiera dopisał: Pachnie krwią! Wykorzystać tylko, gdy będzie szaleć bagnet!. Jeszcze 19 września 1862 r. Wilhelm I zapewniał następcę tronu (późniejszego Fryderyka III), że nie ma zamiaru powoływać Bismarcka do rządu.

Nowo powołany premier Prus złożył w dniu objęcia swojego urzędu zapewnienie przed swoim władcą: Czuję się jak brandenburski wasal, który widzi swojego seniora w niebezpieczeństwie. Wszystko, czym dysponuję, jest do dyspozycji Waszej Królewskiej Mości.

I tych słów dotrzymał. W latach 1862-1866 rządził bez zatwierdzonego przez parlament budżetu, a ściągalność podatków zapewniła doskonale funkcjonująca pruska administracja, a gdzie potrzeba – policmajstrzy. Sadowa nie tylko na dobre rozstrzygnęła dawny spór prusko-austriacki, ale również przypieczętowała zwycięstwo Bismarcka w starciu z liberałami, którzy w amoku, jaki ogarnął Prusy po triumfie pod Sadową bez wahania zaakceptowali pozabudżetowe rządy Bismarcka, uchwalając tzw. indemnizację czyli akceptację a posteriori wydatków rządowych z lat 1862-1866. Parę lat później liberałowie staną się podporą „żelaznego kanclerza” w wytoczonej niemieckim katolikom „wojnie o kulturę”.

Rzeczywiście, z punktu widzenia pruskiej Staatsrason za największą zasługę Wilhelma I należy uznać, że sam uznał „swoje miejsce w szeregu” i godził się na faktyczne kierowanie państwem przez swojego „brandenburskiego wasala”. On i całe Prusy nie wyszły na tym źle. Zwiastunem zaś głupoty, a następnie klęski Wilhelma II (i całych Prus) było pozbycie się przezeń Bismarcka w 1890 roku.

Żaden pruski mąż stanu nie przyczynił się w tak dużym stopniu do rozbłyśnięcia pełnym blaskiem „Gloria Preussens”. 2 września 1870 roku, w chwili kapitulacji Francuzów pod Sedanem i wzięcia do niewoli Napoleona III nikt już w Europie nie miał wątpliwości co do wielkości dzieła Bismarcka (choć już wcześniej na wieść o Sadowie papieski sekretarz stanu kardynał Antonelli wykrzyknął: Casca il mondo! Świat się zawalił!). Jeszcze pozostało Bismarckowi przełamanie oporów Wilhelma I przed przyjęciem tytułu cesarskiego (Hohenzollern uważał, że posługiwanie się nowo wymyślonym tytułem „cesarza niemieckiego” degraduje go w oczach innych władców) i postawienie „kropki nad i” 18 stycznia 1871 roku w Wersalu, w chwili proklamacji Rzeszy Niemieckiej oraz Wilhelma I jako cesarza niemieckiego (przypomnijmy, do 1806 roku funkcjonowała tytulatura „cesarze rzymscy”).

Jednak to nie dlatego Bismarck jest nazywany „białym rewolucjonistą” (Lothar Gall), choć za jego przyczyną swoje monarchie traciły tak starodawne niemieckie dynastie jak Welfowie, rządzący do 1866 roku w Królestwie Hanoweru (włączonym wówczas do Prus). Bismarck to główny autor antykatolickiego Kulturkampfu (w czym bez wahania sekundowali mu pruscy liberałowie), to polityk – twórca pierwszego pakietu obowiązkowych ubezpieczeń społecznych wprowadzonych w Europie, „żelazny kanclerz”, który zgodził się na wprowadzenie w Niemczech w 1871 roku powszechnego prawa wyborczego (w samych Prusach, nad czym Bismarck ubolewał, obowiązywało prawo oparte na cenzusie majątkowym).

Dzisiaj „rewolucjonizm” Bismarcka nazwano by „post-polityką”. Bo Bismarck na swój sposób dbał o to, „żeby wszystkim żyło się dobrze”. No, może poza paroma wyjątkami, których określał mianem „wrogów Rzeszy”. Tutaj zawsze wysoko na liście figurowali Polacy.

W kwietniu 1848 roku, jeszcze zanim z trybuny parlamentu frankfurckiego przywódcy liberałów ogłosili epokę „zdrowego egoizmu narodowego” w relacjach polsko-niemieckich, 33-letni deputowany Otto von Bismarck w liście opublikowanym w „Magdeburgische Zeitung”, pisał: Rozwój narodowy polskiego żywiołu w Poznańskiem nie może mieć innego rozsądnego celu, jakim jest przygotowanie odbudowy niepodległego państwa polskiego. Można pragnąć wskrzeszenia Polski w jej granicach z 1772 r. (jak Polacy mają nadzieję, aczkolwiek jeszcze milczą na ten temat), można zwrócić jej całe Poznańskie, Prusy Zachodnie i Warmię. Najlepsze ścięgna Prus zostaną wówczas przecięte, miliony Niemców wydane zostaną na łup polskiej samowoli. W ten sposób zyska się niewiernego sprzymierzeńca, który wyczekiwać będzie pożądliwie każdej trudności Niemiec, by im wydrzeć Prusy Wschodnie, polską część Śląska, polskie okręgi Pomorza.

Tej diagnozy trzymał się zawsze. Zmieniała się tylko amplituda niechęci do Polaków. W 1861 roku, sfrustrowany niepowodzeniem swojej próby storpedowania w Petersburgu (gdzie przebywał jako pruski poseł) rosnących wpływów Aleksandra Wielopolskiego, pisał do siostry: Bijcie w Polaków, by ich ochota do życia odeszła; osobiście współczuję ich położeniu, ale jeśli pragniemy istnieć, nie pozostaje nam nic innego, jak ich wytępić. Wilk też nie odpowiada za to, że Bóg go stworzył takim, jaki jest; dlatego też zabija się go, gdy się tylko może.

W czasie Kulturkampfu, odnosząc się do sporów toczonych w parlamencie z przywódcą katolickiego „Centrum” Ludwigiem Windthorstem, Bismarck mawiał, że przy życiu trzymają go dwa „silne uczucia: miłość do żony i nienawiść do Windthorsta”. Sporą porcję tej ostatniej od „żelaznego kanclerza” zaznali też Polacy. Nieprawdą jest, że polityczny realizm – a tego Bismarckowi, mistrzowi Realpolitik, nie sposób odmówić – nie wyklucza silnych emocji i namiętności. Nas Bismarck nienawidził namiętnie.

Grzegorz Kucharczyk
http://www.pch24.pl/

Komentarze 22 do “Żelazny kanclerz, biały rewolucjonista”

  1. VS said

    „Jednak to nie dlatego Bismarck jest nazywany „białym rewolucjonistą” (Lothar Gall), choć za jego przyczyną swoje monarchie traciły tak starodawne niemieckie dynastie jak Welfowie, rządzący do 1866 roku w Królestwie Hanoweru (włączonym wówczas do Prus).”

    A czarna szlachta – Welfowie (zasiadajacy na tronie brytyjskim) poprzez machinacje i konspiracje, wprowdziła plan III wojen światowych. Po jednym z etepów tego planu(II wojna światowa) terytorium Prus zostało wcielone w strefę wpływów sowieckich jako NRD i PRL.

  2. JOnes said

    Widac, ze za Bismarckiem stali Zydzi. UBEZPIECZENIE spoleczne…, ogolne glosownaie, antykatalicka nagonka, sciganie Polakow jako uosobienie Katolickiej Cywilizacji…

    Za duza Dowodow na to, ze ten Bismarck to taki „WALESA”…, potem byl Hitler, dzis Angela Merkel i poprzednicy…

  3. Zerohero said

    Niech Piotr Zychowicz napisze kolejną książkę SF o podróżach w czasie. Propouję tytuł

    „pakt Bismarck – szewczyk Dratewka” – czyli jak Polacy po serii całusów w dupę kanclerza, wspólnie z Niemcami podbili Moskwę.

  4. Zerohero said

    Re 2 część pańskich opinii jest dyskusyjna a część to szkodliwe brednie. Ustosunkuję się do jednej z nich – twierdzenia, że instutucja głosowań jest szkodliwa. Otóż powszechne głosowanie to warunek konieczny by ludzie nie byli traktowani jak bydło. Problem w tym żeby głosowanie dotyczyło wielu spraw, np. referendum w sprawie budowy mostu, elektrowni, wszczęcia wojny…a nie tylko wybranie raz na kilka lat polityków.

    Co do reszty zarzutów, to zacytuję użytkownika portalu prawica.net (nie znam na tyle historii by tu dyskutować samodzielnie, po prostu przytaczam ciekawą moim zdaniem wypowiedź):

    Powtarza Pan żydo-masońską propagandę o „antypolonizmie” Otto von Bismarcka „wyssanym z mlekiem matki”. Znam Jego biografię. On miał do Polaków stosunek przychylny, ale miał do nas żal, za „głupotę dawania się manipulować przez Garibaldiego i Mazziniego oraz Żydów”. Sam Bismarck nie chciał prowadzić niekorzystnego kursu, ale lobby Rothschildów niemieckich naciskało go, strasząc rewolucją wewnątrz Niemiec. To żydowscy bankierzy naciskali Go do takiego a nie innego kursu, i to proszę ich winić-nie Kanclerza. Ponadto winni byli także masoni i [Pana idole] liberałowie, którzy w Niemczech szli „ręka w rękę”. Z resztą ujawnił wiele z kulisów w swoich pamiętnikach-wprost ujawniając winowajców. Proszę nasycić się paroma cytatami:
    „Sądzę, że osiedleni w Poznańskiem żydzi, chociażby im dozwolono, nie pójdą wielką masą do prowincji niemieckich, gdyż nie chciałbym drażliwego użyć wyrażenia – bezmyślność charakteru polskiego pod względem dóbr doczesnych czyniła zawsze z Polski eldorado dla żydów.” To raczej nie jest anty-polska wypowiedź, bowiem sam się on tonował w ocenie Polaków.
    Natomiast marszałek Helmut von Moltke pisał tak:
    Wewnętrzne stosunki w Polsce, Berlin 1832 r.: „Pomimo swego rozproszenia, żydzi są silnie związani miedzy sobą. Nieznani władcy kierują nimi konsekwentnie do swych ogólnych celów. Odrzucając wszelkie usiłowania przez rząd ich zasymilowania, żydzi zawsze i wszędzie tworzą państwo w państwie, a w Polsce stali się głęboką, jątrzącą raną na ciele tego pięknego kraju.” A więc dla drugiej osoby w państwie (po „Żelaznym Kanclerzu”) Polska była „pięknym krajem”, a Polacy „pięknym narodem”, a nie tak jak nam próbują wmówić spadkobiercy karbonariuszy – „polonofobami”. Winni zaborów i okupacji są żydzi, masoni i [Pana idole] liberałowie, bo to oni nas nawzajem, przeciw sobie, nastawiali.
    Co do roli ZUS-u i powszechnych składek społecznych, to była to wspaniała inicjatywa Pana Otto von Bismarcka. Dzięki niej uratował On Niemcy przed komunizmem. Dokonał takiego samego dzieła dla Niemców, co Papież Leon XIII dla Katolików. Był swoistym „Luterańskim Leonem XIII”, w swojej wspaniałej reformie gospodarczej i socjalnej. Jak wiadomo komuniści i marksiści bazowali na dziurach socjalnych w panującym systemie. Kapitalizm zaprzepaścił bowiem cały dorobek feudalizmu, cofając po rewolucji we Francji gospodarkę wielu krajów do zapaści i sprzyjał nadużyciom (które w XVI wieku były nie do pomyślenia). Marksiści głosili hasła powszechnej pomocy socjalnej oraz gwarancji bezpieczeństwa socjalnego, ale obok tych szczytnych „chrześcijańskich” haseł-nieśli za sobą szatańskie praktyki kasacji własności prywatnej, majątków ziemiańskich oraz państwowych i kościelnych (luterańskich). Ponadto doprowadzili by mechanizmy gospodarcze do ruiny! Dzięki geniuszowi Bismarcka, wprowadzono zabezpieczenia socjalne-przez co uratowano niemiecką gospodarkę przez dojściem do władzy marksistów. ZUS i powszechnie zabezpieczenia socjalne Bismarcka sprawiły, że panujący system gospodarczy w Niemczech był sprawny, prężny i zarazem gwarantujący zabezpieczenia socjalne. Dzięki tej wspaniałej inicjatywie marksiści w Niemczech przegrali, co było wyczynem równie wspaniałym co „Rerum Novarum” Leona XIII. Pod koniec życia Otto von Bismarck sprzymierzył się z Katolikami w walce z socjalistami i marksistami-a więc był przodownikiem w racjonalnej i ideowej walce z marksizmem!
    Stanowiska kulturkampfu nie mogę poprzeć, aczkolwiek je rozumiem. Sam będąc na Jego miejscy zrobiłbym tak samo. Jego kulturkampf może być jednak inspiracją dla Polaków i Katolików. Bismarck miał swój „niemiecki, luterański kulturkampf”, zaś Piotr Marek będzie wdrażać „polski i tradycyjnie katolicki kulturkampf”. Nazwać to można będzie „polskim kulturkampfem” lub „kulturwalką”.
    Wolne „Niemcy” Fryderyka II (masona w rękach żydowskich), Otto von Bismarck zastąpił „Zdyscyplinowanymi Niemcami” w rękach Niemców. Wolność liberalna to rozpasanie i degrengolada. Pruska Dyscyplina to gwarancja moralnie zdrowego rozwoju Narodu.
    „Za pomocą bagnetów można zrobić wszystko. Nie można tylko na nich siedzieć”-mawiał Bismarck. Podpisuję się pod te słowa oboma rękami. Na zakończenie powiem jedno. Ja chcę być „Polskim Bismarckiem” i mieć swój „Polski, Tradycyjnie Katolicki Kulturkampf”.

  5. MatkaPolka said

    Palili, łupili, zabijali.
    A poza tym wynaleźli centralne ogrzewanie

    Jagiełło złamał potęgę państwa rycerzy mnichów, którzy przez setki lat bogacili się, handlowali i budowali zamki.

    „Mistrz Ulrich wzywa twój majestat, panie, księcia Witolda na bitwę śmiertelną i aby męstwo wasze, którego wam widać brakuje, podnieść, śle wam te dwa nagie miecze”. Butni Krzyżacy wbijają miecze w ziemię, a Jagiełło po chwili ciszy spokojnym, ale pewnym głosem odpowiada: „Mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmuję jako wróżbę zwycięstwa, którą mi sam Bóg przez wasze ręce zsyła”.

    To kadry z filmu „Krzyżacy”; na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza. Tak według pokrzepiciela polskich serc wyglądał początek jednej z największych bitew średniowiecznej Europy.

    Dwa miecze – historia autentyczna – przez następnych ponad czterysta lat były dla Polaków dowodem ich siły i potęgi.

    Nie ma natomiast wątpliwości, jakie były losy człowieka, który prawdopodobnie podsunął Ulrichowi von Jungingen pomysł na to, jak upokorzyć króla Polski. Był nim komtur Tucholi Heinrich von Schwelborn. Krzyżak na znak swego rzekomego męstwa zawsze woził przed sobą dwa miecze. Zabrakło mu go jednak pod Grunwaldem. Gdy losy bitwy były już przesądzone, uciekł z pola walki. Zginął ścięty przez harcowników, którzy dopadli go pod Falkowem koło Susza.

    Zanim jednak zwycięstwo Władysława Jagiełły pod Grunwaldem zapoczątkowało powolny upadek krzyżackiego państwa, przez ponad dwa wieki rycerze mnisi budowali swoją potęgę i zasobność.

    Początek Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie sięga trzeciej wyprawy krzyżowej do Ziemi Świętej, którą powiódł z Niemiec cesarz Fryderyk I Barbarossa. Jego śmierć w trakcie pochodu spowodowała rozłam wśród krzyżowców. Większość zawróciła, jednak część dotarła pod Akkę, którą oblegali wspólnie z rycerstwem francuskim i angielskim. Konieczność zajmowania się poległymi, rannymi i chorymi stała się powodem, dla którego papież Klemens III w 1191 roku zatwierdził zakon niemieckich szpitalników. Zaczęli do niego wstępować niezamożni niemieccy rycerze, a bogaci czynili nadania na jego rzecz. Gdy w 1197 roku kolejna grupa krzyżowców z Niemiec dotarła do Ziemi Świętej, pod Akką zastała już szpital polowy.

    Zakon zaczął także zabiegać o przywileje. Jednym z nich było wyjęcie spod jurysdykcji biskupa, co w praktyce oznaczało, że podlegał bezpośrednio papieżowi. Pozwalało także na samodzielny wybór przełożonego – mistrza.

    Nazwa Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie nawiązywała do pierwszego niemieckiego szpitala w Jerozolimie. Dzisiaj nie ma już po nim żadnych śladów. Zachowały się natomiast ruiny krzyżackiego zamku Montfort w Izraelu, który był siedzibą wielkiego mistrza zakonu. Gdy w 1291 roku upadała Akka, ostatnia twierdza chrześcijańskiego Królestwa Jerozolimy, Krzyżacy opuścili także swój zamek, a ośrodkiem ich władzy stała się Wenecja.

    Podwaliny pod przyszłą potęgę Krzyżaków położył Herman von Salza. Niewiele wtedy znaczący rycerze teutońscy, bo także pod taką nazwą funkcjonowali w ówczesnym świecie, potrzebowali wielkiego mistrza o dobrym zmyśle politycznym i organizacyjnym. I takim właśnie człowiekiem był von Salza.

    To on, jeszcze przed upadkiem Królestwa Jerozolimy, wyczuł, że zakon musi znaleźć sobie nowe miejsce. Rozwiązaniem było wystosowane przez króla węgierskiego Andrzeja II w roku 1211 zaproszenie do nękanego przez Kumanów Siedmiogrodu.

    Król nadał Krzyżakom ziemie, a ci bardzo szybko przybyli do Węgier wraz z niemieckimi osadnikami. Z czasem wybudowali pięć kamiennych zamków i zaczęli powiększać swoje włości.

    Mijały lata, a zakon zaczął być solą w oku węgierskich panów, którzy zażądali od króla usunięcia z kraju Niemców. Pierwotnie Andrzej II odmówił. Jednak gdy w 1225 roku Herman von Salza wyjednał od papieża objęcie ziem zakonnych jego protektoratem – co w praktyce oznaczało wyjęcie ich spod królewskiej jurysdykcji – władca wpadł w gniew. Wojsko pod wodzą królewskiego syna wypędziło zakonników z kraju.

    Niebawem do wielkiego mistrza nadeszło kolejne zaproszenie. Tym razem od księcia Konrada Mazowieckiego. Był rok 1226.

    Dominium księcia Konrada było systematycznie napadane przez pogańskie plemiona Bałtów. Organizowane przez książąt z rodu Piastów wyprawy krzyżowe nie przynosiły efektów.

    Herman von Salza postanowił więc skorzystać z zaproszenia. Jednak tym razem działał bez pośpiechu. Najpierw wyjednał u cesarza Fryderyka II nadanie całego terytorium Prus swojemu zakonowi, co zakończyło się powodzeniem. Konrad Mazowiecki nie wiedział o tym, dlatego pertraktacje pomiędzy nim a zakonem trwały nadal. Wreszcie w 1230 roku w Kruszwicy podpisano traktat, na mocy, którego książę przekazał Krzyżakom ziemię chełmińską oraz wszystkie przyszłe zdobycze w Prusach. (nieprawda – Swoją działalność w Polsce zaczęli od sfałszowania dokumentu nadającego im ziemię chełmińską).

    W ten sposób wczesną wiosną nad Wisłą pojawili się rycerze z czarnym krzyżem na białych płaszczach. To właśnie od nich wzięła się polska nazwa Zakonu Szpitala NMP Domu Niemieckiego w Jerozolimie – Krzyżacy.

    Rok później, na lewym brzegu rzeki, rycerze mnisi założyli swoją pierwszą bazę Thorn, czyli Toruń.

    Podbój całych Prus zajął im następne pół wieku. Zakon, przy wsparciu europejskich władców i rycerstwa, zdobywał kolejne krainy zajmowane przez pogańskie plemiona. Nawracanie, gdyż taki był oficjalny cel wypraw, polegało na gromadnym chrzczeniu i wprowadzaniu zakonnej jurysdykcji. Opornych wycinano w pień, dzieci i kobiety trafiały w niewolę, a dobytek niszczono. Zakon nie troszczył się także o dalszą opiekę duchową nad nawróconymi, natomiast bezwzględnie ściągał daniny.

    Stosunki sąsiedzkie z polskimi książętami układały się poprawnie do czasu, gdy w 1308 roku Krzyżacy wkroczyli na chrześcijańskie Pomorze Gdańskie. Zajęcie bogatego Gdańska oraz najazdy, grabieże i pustoszenie innych polskich ziem doprowadziło do tego, że przez cały XIV wiek pomiędzy zakonem a Polakami trwała nieustająca wojna.

    Szalę przechyliła bitwa pod Grunwaldem, o wyniku której zdecydowało nie tylko męstwo wojska pod wodzą Władysława Jagiełły, lecz także jego mądrość i zmysł militarny.

    W 1309 roku wielki mistrz po raz kolejny przeniósł swoją siedzibę. Tym razem do Malborka, który jednocześnie stał się stolicą państwa krzyżackiego. Wprawdzie było to państwo zakonne, ale funkcjonowało jak wszystkie ówczesne feudalne struktury władzy. Pod tym względem można powiedzieć, że stanowiło nawet niedościgniony wzór.

    Na samej górze drabiny stał wielki mistrz, którego władza była absolutna. Wspierali go rycerze zakonni. Wielki komtur zajmował się gospodarką, wielki marszałek sprawami wojny, wielki szpitalnik polityką zagraniczną, wielki skarbnik odpowiadał za finanse, wielki szafarz za handel, a wielki mincerz zajmował się nie tylko biciem monet, lecz także dbał o stan twierdz, uzbrojenie wojska i konie. Każdy rycerz otrzymywał zbroję, konia i pełen rynsztunek.

    Pochodzili z niemieckiej szlachty, a wstąpienie do zakonu zwalniało ich z odpowiedzialności nawet za najpoważniejsze zbrodnie.

    Niższy szczebel drabiny stanowili księża, następnie byli bracia zakonni i tzw. półbracia, jeszcze niżej byli mieszczanie i chłopi. Sam dół drabiny zajmowali niewolnicy.

    (komentarz MP – Polska miała swoje struktury administracyjne – często lepsze i starsze – już za Popielidów byliśmy państwem dobrze zorganizowanym – zaproszenie krzyżaków to największy błąd – po co oddawać coś obcym kiedy mieliśmy własne )

    Podstawową jednostką administracyjną była komturia. Komtur zarządzał zamkiem, otaczającym go grodem oraz ziemiami przynależnymi do komturii. Krzyżacy założyli 93 miasta, wznieśli dziesiątki kościołów oraz około 120 zamków warownych. Większość z nich na terenach dzisiejszej Polski, pozostałych należy szukać w Rosji, Estonii, na Litwie i Łotwie. Zaledwie kilka zbudowali w Niemczech, Czechach i Rumunii. Budowali także młyny, browary, piece do wytopu żelaza, kuźnie, huty szkła, garbarnie, cegielnie oraz inne zakłady, dzięki którym mogli prowadzić wielkie inwestycje budowlane oraz wojny i podboje. Rozwijali także infrastrukturę drogową, wznosili mosty, przystanie rzeczne i porty.

    Osadnicy osuszali bagna, wycinali lasy, stawiali domy, kościoły, uprawiali ziemię i hodowali zwierzęta. Własne gospodarstwa prowadzili także rycerze mnisi.

    Krzyżacy nie stronili też od handlu, ich sieć agentów handlowych sięgała od Rusi przez Polskę aż po Anglię. Eksportowali zboże, miód, drewno, wosk, bursztyn, futra. Sprowadzali natomiast broń, sukno, sól i śledzie oraz wina i przyprawy korzenne. Przy zdobywaniu korzyści majątkowych nie wahali się przed oszustwem. Dotyczyło ono na przykład bitych przez zakon monet, które zawierały mniej szlachetnego kruszcu. W ten sposób negatywnie wpływali na polską gospodarkę.

    Zakonnicy nie stronili od uciech i wygód. W Malborku funkcjonował na przykład dom publiczny. Praktycznie każdy zamek posiadał wieżę latrynową, tzw. gdanisko. Służyła ona rycerzom nie tylko do załatwiania potrzeb fizjologicznych, ale w razie oblężenia stanowiła niedostępny bastion obronny. Krzyżacy wprowadzili pierwsze centralne ogrzewanie. Dwupoziomowe piece _doprowadzały ciepło do najważniejszych pomieszczeń – na pierwszym poziomie rozpalano ogień, podczas gdy na górnym układano kamienie.

    Na zakonnym stole dominowały pieczone i duszone mięsa wołowe, wieprzowe i cielęcina. W postne dni zastępowano je rybami. Rzadziej sięgano po drób. Jedzono także chleb, masło, kasze oraz słodkie ciasta. Dopełnieniem posiłku były miód pitny i piwo, często z sokiem malinowym. Nie stroniono także od wina. Gorące napoje ziołowe słodzono miodem, dodając sok z czarnego bzu.

    Własność prywatna była zakazana. Zakonnicy spali we wspólnych sypialniach zwanych dormitoriami. Ponieważ zawsze mieli być gotowi do walki, więc nie mogli zdejmować ani koszul, ani obuwia.

    Zwycięstwo wojsk polsko-litewsko-ruskich pod Grunwaldem nie od razu doprowadziło do upadku krzyżackiego państwa. Jednak zakon zaczął mieć coraz poważniejsze problemy ekonomiczne. Nie miał już także takiego jak do tej pory wsparcia dynastii rządzących na zachodzie Europy oraz popularności wśród tamtejszego rycerstwa. W efekcie w 1525 roku Albrecht Hohenzollern złożył hołd lenny królowi Zygmuntowi Staremu i doprowadził do sekularyzacji Prus.

    (KOMENTARZ MP – PAŃSTWO KRZYŻACKIE – POTEM PRUSY – PAŃSTWO BEZ NARODU – CZY TEŻ NARÓD KAPRALI – ŻEROWALI NA NIEWOLNICZEJ PRACY PODBITEJ LUDNOŚCI POLSKIEJ)

    WOJNY POLSKO-KRZYŻACKIE
    w 1226 r. książę Konrad Mazowiecki sprowadził na placówkę pruską rycerzy Teutońskiego Zakonu Najświętszej Marii Panny (Krzyżaków). Książę prawdopodobnie przypuszczał, że podbiją oni dla niego ziemie pruskie, a on wynagrodzi im trudy krucjaty, przyznając część podbitych terenów. Krzyżacy mieli jednak inne plany. Swoją działalność w Polsce zaczęli od sfałszowania dokumentu nadającego im ziemię chełmińską.

    Od 1230 r. Krzyżacy rozpoczęli systematyczny podbój Prus wzdłuż dolnego biegu Wisły i brzegów Zalewu Wiślanego. Na zdobytych ziemiach budowali zamki, które obsadzali stałą załogą.Pozwalało im to kontrolować przyległe tereny. W 1237 r. połączyli się z działającym w Inflantach Zakonem Kawalerów Mieczowych. W 1249 r. Prusowie poddali się i przyjęli chrzest, ale ostatnie terytorium pruskie – Jaćwież – Krzyżacy przyłączyli do swojego państwa dopiero w 1282 r.

    W 1308 r. margrabia brandenburski najechał na Pomorze i rozpoczął oblężenie Gdańska. Władysław Łokietek (zajęty w Małopolsce) nie mogąc z nimi walczyć, wezwał na pomoc Krzyżaków. Ci odparli Brandenburczyków, ale opanowali Gdańsk, urządzając przy okazji rzeź jego mieszkańców. Rok później zajęli całe Pomorze Gdańskie i przenieśli siedzibę wielkiego mistrza zakonu do Malborka.

    Przy okazji starań o koronę Łokietek złożył u papieża w Awinionie skargę na Krzyżaków. Papież wyznaczył sędziów: arcybiskupa gnieźnieńskiego Janisława, biskupa poznańskiego Domarata i opata klasztoru mogileńskiego Mikołaja. Proces rozpoczął się w 1320 r. w Inowrocławiu, a następnie został przeniesiony do Brześcia Kujawskiego. W 1321 r. zapadł wyrok, który nakazywał Krzyżakom zwrócić Pomorze Gdańskie Polsce i zapłacić 30 tys. grzywien odszkodowania. Krzyżacy nie uznali tego wyroku.

    W 1326 r. w związku z wyprawą przeciw Brandenburgii Krzyżacy wkroczyli do Wielkopolski, a następnie zawarli sojusz z książętami mazowieckimi. Łokietek zaatakował więc Mazowsze, ale w odwecie Krzyżacy złupili Kujawy. W 1328 r. Krzyżacy zawarli sojusz z królem Czech Janem Luksemburskim i zajęli ziemię dobrzyńską. Ciągle też trwały łupieżcze najazdy Zakonu sięgające aż po ziemię łęczycką, sieradzką i Wielkopolskę. We wrześniu 1331 r. Łokietkowi udało się pokonać Krzyżaków pod Płowcami, lecz już rok później zajęli oni Kujawy. Co prawda Łokietek podjął akcję odwetową, ale w jej trakcie legat papieski Piotr z Alwerni doprowadził do zawarcia rozejmu.
    Konflikt miał być rozstrzygnięty drogą dyplomatyczną przez króla czeskiego Jana Luksemburskiego i węgierskiego Karola Roberta.

    Stosunki polsko-krzyżackie poruszono też w czasie obrad Soboru w Konstancji (1414-18 r.). Polską rację stanu przedstawiali tam profesorzy Akademii Krakowskiej z Pawłem Włodkowicem na czele. W traktacie O władzy cesarza i papieża nad niewiernymi potępił on wojnę jako narzędzie nawracania pogan, co było zdecydowanie wymierzone w Zakon. Stronę krzyżackąreprezentował Jan Falkenberg, który bardzo obraźliwie dla króla polskiego przedstawił argumenty Zakonu. Został on uwięziony, a papież potępił jego traktat. Sporu jednak nie rozstrzygnięto.

    • wielka wojna z zakonem krzyżackim (1409-1411): kiedy na Żmudzi wybuchło powstanie antykrzyżackie, Polacy obiecali Witoldowi pomoc, jeśli tylko Zakon zaatakuje Litwę. W odwecie Krzyżacy zajęli ziemiędobrzyńską (1409 r.). Rozpoczęła się wielka wojna z Zakonem, która trwała dwa lata, ale jej rozstrzygnięcie dokonało się 15 VII 1410 r. Pod Grunwaldem doszło wtedy do spotkania zmierzających do Malborka wojsk polsko-litewsko-ruskich z armią krzyżacką. Wojska polsko-litewskie liczyły ok. 30 tys. walczących. Po stronie Krzyżaków walczyło ok. 20 tys. rycerzy, ale mieli zdecydowanąprzewagę w uzbrojeniu nad Litwinami. Całodniowa bitwa zakończyła się klęską Zakonu. Na polu walki poległ sam wielki mistrz Ulrich von Jungingen, a z nim ok. 8 tys. Krzyżaków (blisko 14 tys. wzięto do niewoli).

    Wygranej nie wykorzystano do końca, gdyż opóźnił się marsz na Malbork. Krzyżacy mieli więc czas na przygotowanie obrony i twierdza nie została zdobyta. Mimo kolejnej przegranej bitwy pod Koronowem, sytuacja Zakonu poprawiła się – interweniował na jego rzecz Zygmunt Luksemburski (król Węgier, a od 1410 r. także Niemiec).

    Pokój toruński z 1411 r. nie był więc dla Polski i Litwy zbyt korzystny: przyznawał dożywotnio Żmudź Witoldowi i Jagielle, a na rzecz Polski Krzyżacy zrzekli się pretensji do ziemi dobrzyńskiej.

    Następne wojny wybuchały jeszcze w 1414, 1419, 1422 i 1431 r. W 1422 r. zawarto pokój melneński, w wyniku którego Litwa odzyskała Żmudź bez warunku dożywocia. Kolejny pokój – w Brześciu Kujawskim (1435 r.) – nie przyniósł Polsce nabytków terytorialnych, ale Jagiełło odniósł sukces polityczny, gdyż Krzyżacy zobowiązali się,że w sporach z Polską nie będą uciekać się do pomocy cesarza ani papieża.

    wojna trzynastoletnia (1454-1466): w połowie XV w. Zakon przeżywał poważny kryzys finansowy spowodowany przegranymi wojnami. Zaostrzył więc politykę podatkową,co z kolei spowodowało zubożenie ludności. W 1440 r. powstał Związek Pruski (nawiązujący do powstałego w 1397 r. Związku Jaszczurczego) o wyraźnym nastawieniu antykrzyżackim
    . Nic więc dziwnego, że Zakon usiłował go zlikwidować i odwoływałsię w tej sprawie do cesarza i papieża. Zabiegi te nie przyniosły jednak rezultatów.

    W styczniu 1454 r. Związek zwrócił się do króla Polski Kazimierza Jagiellończyka, by przyjął Prusy pod swoją władzę. Jednocześnie związek rozpoczął powstanie antykrzyżackie i opanował większośćzakonnych zamków. 6 III 1454 r. Kazimierz Jagiellończyk podpisałakt inkorporacji Pomorza i Prus do Polski, co doprowadziło do wojny polsko-krzyżackiej.

    Walki początkowo nie przebiegały pomyślnie dla Polski. Pospolite ruszenie przegrało bitwę pod Chojnicami, a Zakon odzyskał część utraconych miast i zamków. Dzięki olbrzymiemu wysiłkowi finansowemu miast pruskich (Gdańska, Elbląga, Torunia) utworzono armię zaciężną. Losy wojny przeważyła dopiero bitwa pod Świeciem (1462 r.) wygrana przez polskie oddziały zaciężne (pod wodzą Piotra Dunina). W 1463 r. flota gdańska i elbląska odniosła zwycięstwo nad krzyżacką na Zalewie Wiślanym. Trzy lata później podpisano w Toruniu pokój.

    Polska odzyskała Pomorze Gdańskie, Malbork, Elbląg (tzw. Prusy Królewskie), ziemię chełmińską i michałowską oraz biskupstwo warmińskie. Pozostałe ziemie pruskie (tzw. Prusy Krzyżackie) ze stolicą w Królewcu stały się lennem Polski, a każdy nowy mistrz Zakonu był zobowiązany złożyć hołd królowi polskiemu w ciągu sześciu miesięcy od wyboru.

    ostatnia wojna z Zakonem (1519- 1521): Krzyżacy nie chcieli pogodzić się z warunkami drugiego pokoju toruńskiego i usiłowali uniezależnić się od Polski. Do kolejnego zatargu doszło, gdy nowym mistrzem został Albrecht Hohenzollern, syn elektora brandenburskiego i siostry Zygmunta I Starego. Odmówił on złożenia hołdu, zawarł przymierze z państwem moskiewskim i zażądał zwrotu wszystkich ziem utraconych przez Zakon. Zygmunt Stary rozpoczął więc w 1519 r. działania wojenne przeciw Zakonowi; dwa lata później Krzyżacy poprosili o rozejm.

    W 1525 r. w Krakowie podpisany został układ między Zakonem a królem Polski. Ponieważ wielki mistrz, bracia zakonni i poddani Zakonu przyjęli luteranizm (utracili więc opiekę cesarza i papieża), doszło do sekularyzacji państwa zakonnego. Stało się ono teraz lennym księstwem dziedzicznym w posiadaniu Albrechta Hohenzollerna i jego męskich potomków. Każdy władca tego państwa (tzw. Prusy Książęce) musiał złożyć hołd królowi polskiemu i zobowiązany był udzielać mu zawsze pomocy wojskowej i finansowej (otrzymał też miejsce w senacie). W razie bezdzietności władców Prus lenno miało powrócić do Polski. Nie wolno też było łączyćwładzy w Prusach Książęcych z władzą w Brandenburgii.

    10 IV 1525 r. Albrecht Hohenzollern złożył na Rynku krakowskim hołd lenny królowi polskiemu (z księstwa pruskiego).

  6. MatkaPolka said

    (za prof. Pogonowskim i prof. Bobrzyńskim)

    Polska miała państwowość znacznie wcześniej niż Prusy /Niemcy i Rosja.
    Dynastia Popielidów istniała jeszcze przed scaleniem ziem polskich za Mieszka I – jeszcze przed przyjęciem chrztu 966 – byliśmy już państwem silnym i dobrze zorganizowanym. Polska sięgała do Hanoweru (Hanów); nazwa Berlin pochodzi od Polskiego Barlina

    Złoty Wiek kultury polskiej, bogactwo architektury gotyckiej, (od kościoła Mariackiego do najzapadlejszych zakątków wiejskich) malarstwa i rzeźby, poprzez epokę Renesansu i rozkwit budownictwa renesansowego. Złoty Wiek literatury, muzyki, polskiej organizacji państwa i administracji, polskiego prawodawstwa, myśli politycznej towarzyszył rozkwit przemysłu i handlu.

    Polscy monarchowie zaliczali się do pierwszych monarchów w świecie chrześcijańskim, biskupi do pierwszych ludzi w kościele katolickim. Wieś żyła dostatnio i szczęśliwie – pańszczyzny jeszcze nie było.

    ŚWIETNOŚĆ POLSKI TRWAŁA 8 WIEKÓW. Ostatnim dobrym królem polskim był Jan III Sobieski. Polska była ważnym ogniskiem cywilizacyjnym od Bałtyku po Morze Czarne. Byliśmy potężniejsi niż Niemcy. Rosja zawdzięczała nam carów (car Władysław IV uratował Rosję). Język Polski był na dworze rosyjskim językiem gracji i elegancji i językiem urzędowym na dworze Tatarów Krymskich.

    Upadek Polski zaczął się od czasów elekcji na tron Polski niemieckiego Augusta II Sasa. Krzyżacy/Prusacy osadzili na tronie polskim w drodze przekupstwa– i od tego momentu zaczął się upadek Polski przez cały XVIII w
    Akcja wyborcza była dziełem TAJNYCH ZWIAZKÓW NIEMIECKICH o proweniencji Krzyżackiej i Mocarstwa Anonimowego – żydowskich domów bankowych – Samsona Wertheimera, Samuela Oppenheimera oraz niejakiego Lehmana.
    Osadzenie Augusta Sasa na tronie polskim doprowadziło do znacznego osłabienia Polski i rozbiorów. To August II Sas był inicjatorem i głównym strategiem przyszłych rozbiorów.

    Najwięksi WROGOWIE POLSKI TO PRUSY – jest to wszechstronnie i historycznie udokumentowane – TO WRÓG ZEWNĘTRZNY

    Krzyżacy, a później Prusy wyrosły na trupie Polski przez kolejne wieki.
    KRZYŻAKÓW nie wolno mylić z NIEMCAMI !!!!
    Pruski książę Bismarck zjednoczył (czyli podbił) Niemcy w 1870
    Wcześniej Krzyżacy/Prusacy doprowadzili do rozbiorów Polski

    Krzyżacy od chwili ich sprowadzenia w 1226 roku prowadziło ekspansje i podbój ziem polskich.
    Początkowo mieli nawracać na chrześcijaństwo małe bałtycko -słowiańskie plemię Prusów;
    ale wycieli je w pień OGNIEM I MIECZEM ( nie biblią i ewangelią) i przyjęli ich nazwę i zaczęli ekspansje na ziemie polskie – a wiec gospodarza który ich zaprosił– ładni to goście !!!

    Krzyżacy (rycerze Najświętszej Marii Panny) to odłam Templariuszy- zakonu militarnego z okresu Wojen Krzyżowych.
    Templariusze UKRADLI złoto ze Świątyni Salomona należne wg hierarchii innemu nie-militarnemu zakonowi –Priorii Syjońskiej, a ten podległej papieżowi – po to powoływano zakony militarne, aby odzyskać grób Chrystusa.

    Templariusze/Krzyżacy stali się wielka siłą – militarną, finansową (złoto ze świątyni), intelektualną , organizacyjną w Europie. I mieli wpływ na wszystkie ówczesne dwory europejskie.

    Przestali uprawiać za murach zamków i klasztorów chrześcijaństwo – powód swojego powołania i racje istnienia – a zaczęli uprawiać cos na kształt Gnozy.

    Stali się w ten sposób zwykłymi bandytami i agresorami. Stali się również prekursorami późniejszych Tajnych Związków – zakonów nie -militarnych, masonerii.

    Rozbój, kłamstwo, agresja, przekupstwo, perfidia – to immanentna cecha krzyżactwa.

    Krzyżacy potrafili osadzić na tronach europejskich swoich wasali – to również bardzo charakterystyczne. To również stały tajnej element polityki pruskiej.

    Rosyjski car Piotr III to Karl Peter Urlich, a jego zona to Sofia Augusta Anhalt – Zerbst Prusaczka rodem ze Szczecina znana, jako Katarzyna II, która bezprawnie zagarnęła tron mordując swojego męża (upozorowany pojedynek)

    Mężem Królowej brytyjskie Victorii ( tak cenionej za podboje imperium brytyjskiego) był książę pruski Albert

    (prof.Pogonowski)

    Prusy ogłoszone królestwem w 1701 roku, ze stolicą w Berlinie, były ważnym etapem tysiąc-letniej ekspansji Niemców na ziemie słowiańskie. Wówczas słowo Prusy zastosowane do Brandenburgii stało się symbolem ekspansji niemieckiej na wschód, kołyską nowoczesnego militaryzmu niemieckiego i nawiązywało do krzyżackiego ludobójstwa Bałtów Pruskich w XIII wieku.

    Rektor Uniwersytetu w Krakowie, Paweł Włodkowic (1370-1435) formułował pierwsze zasady prawa międzynarodowego w 1413 roku i zdefiniował „herezję pruską,” którą potępił pisząc, że

    „upoważnienie do nawracania nie jest upoważnieniem do rabunku i ludobójstwa dokonywanego przez Krzyżaków”

    Zwieńczeniem wielowiekowego pasożytnictwa Hohenzollern’ów berlińskich na Polsce, była inicjatywa Berlina, dokonania międzynarodowej zbrodni likwidacji państwa polskiego za pomocą rozbiorów.

    Zbrodnia rozbiorów Polski dała Królestwu Prus możność zdominowania ponad 350 niezależnych państewek Rzeszy Niemieckiej i zbrodnia ta jest kluczem do zjednoczenia Niemiec, po raz pierwszy ze stolicą w Berlinie. Ironią losu jest fakt, że słowo „Berlin” pochodzi od „Bralina,” nazwy rynku niewolników, przeważnie Germanów, sprzedawanych przez Wieletów, Lechitów Zachodnich, żydowskim handlarzom niewolników, których Żydzi ci kastrowali w Wenecji i sprzedawali w Kordobie, w mauretańskiej Hiszpanii.

    „Żelazny Kanclerz” Otto Eduard Leopold von Bismarck (1815-1898) były pierwszym szefem rządu w Europie w nowożytnej historii, który nawoływał do eksterminacji Polaków, jako narodu.

    Porównywał on Polaków do wilków, które „trzeba wystrzelać” i napisał w 1861 roku: „Bić Polaków tak, żeby odechciało im się żyć… Jeżeli chcemy przetrwać, eksterminacja Polaków jest jedynym naszym wyjściem,” ( Werner Richter, „Bismarck,” New York; Putnam Press, 1964, strona 101).

    Według nawoływań Bismarck’a, po odmowie Polski przystąpienia do ataku Niemiec na Rosję, 25go stycznia, 1939 roku, Hitler zaczął eksterminację Polaków, począwszy do inteligencji polskiej i planował stworzenie „czystych rasowo” Niemiec od Renu do Dniepru.

    Dzisiejsza kontynuacja Krzyżaków na drodze do niemieckiego rewanżyzmu jest masoński Zakon Rycerzy Maltańskich. Zanim zatrzymamy się przy niemieckich Rycerzach Maltańskich, prześledźmy znakomitości europejskie i światowe w ostatnim półwieczu, które były lub są członkami Zakonu Rycerzy Maltańskich. Byli wśród rycerzy maltańskich tacy politycy jak Francesco Cossiga, Andreotti, Fanfanii, John Volpe (ambasador USA), Simpson (były sekretarz skarbu USA) . Są lub byli członkami Zakonu Maltańskiego przemysłowcy: Gianni Angelli (Fiat), zarazem członek Komisji Trójstronnej i Bilderberg Group, Lee Iacocca (koncern Chrysler), Peter Grace (ropa, statki), brazylijski miliarder Dino Samaja. Idąc śladem członków Zakonu Kawalerów Maltańskich dochodzimy do czołowych agend Rządu Światowego, jak wspomniana Komisja Trójstronna i Bilderberg Group, amerykańska Rada Polityki Zagranicznej, zakon „Czaszka i Piszczele” („Skull and Bones”)

    Dlaczego wspominam o maltańczykach w kontekście KL Warschau, w związku z niemieckim rewanżyzmem. Z książki Jana Marszałka „Germanizacja powiatu bartoszyckiego na przełomie XX i XXI wieku” dowiadujemy się, że Niemiecki Rycerski Zakon Joannitów, inaczej zwany Zakonem Kawalerów Maltańskich, wybrał na swojego Wielkiego Mistrza rycerza Hansa Petera von Kirchbacha

    Tajna polityka niemiecka od wieków jest ta sama. Konsekwentna, długofalowa i bardzo skuteczna.

    Wszystkie powstania i zrywy niepodległościowe w Polsce były z inspiracji i podżegania Prus – cały czas ta sama tajna i ukryta perfidia krzyżacka – i zawsze skierowane przeciw Rosji, nigdy przeciw Prusom.

    Wymowny jest przykład Powstania Styczniowego z tajnej inspiracji samego Bismarcka. Podburzona patriotyczna młodzież szlachecka ledwie uzbrojona i chłopi uzbrojeni w sztachety z gwoździem wyruszali do boju z regularnymi wojskami carskimi. Kozacy chłopom obcinali ręce szablami, a patriotyczna młodzież szlachecką zsyłano na Syberie. Konfiskowano majątki. Pustoszały dworki i pola.
    Na miejsce wyrugowanego w ten sposób żywiołu polskiego wchodził żywioł niemiecki i żydowski

  7. vendaval said

    Dla mnie (a powtarzam to czesto mojemu dobremu przyjacielowi – Niemcowi z pochodzenia) Bismarck byl … politycznym kretynem. Niemiec, wbrew powszecnej opinii, w roku 1871 wcale nie zjednoczyl – poprzestal na skromnym „Kleindeutschlandzie”. Mógl to zrobic, debil, jakies piec lat wczesniej, po Sadowie, rozebrac Austrie ( podobnie jak przy polskich rozbiorach Rosja dolaczylaby do habsburskiej padliny), zjednoczyc wszystkie ziemie niemiecko-jezyczne i zahamowac odradzanie sie panslawizmu.

    W roku 1871 takich skrupulów co do pokonanej Francji juz nie mial i upokorzyl ja dokumentnie – przysporzyl tym sobie zacietego wroga na zachodniej granicy.

    Siedem lat pózniej, w roku 1878, przysporzyl Niemcom nastepnego wroga – na kongresie w Berlinie, który nota bene byl jego idiotycznym pomyslem. Dokumentnie upokorzyl tam Rosje po jej zwycieskiej wojnie z Osmanstwem i odebral jej prawie wszystkie zdobycze na Balkanach. Tego sie nie zapomina.

    Zgadzam sie calkowicie z porównaniem bylego ministra spraw zagranicznych Grecji, Teodora Pangalosa, który swego czasu okreslil Niemcy jako „giganta o mózgu dziecka” – pracowici i zorganizowani, ale nie nadzwyczajnie inteligentni…

    PS. Czytalem kiedys artykul o rzemomym, polskim pochodzeniu Bismarcka – jefgo prawdziwe nazwisko to swojsko brzmiacy WISNIAREK…

  8. Piotrx said

    ks J.A. Cervera – „Pajęczyna władzy”
    /fragmenty/

    Dynastia Rothschildów popiera politykę Anglii, a potem Bismarcka przeciwko Austrii i Francji. Anzelm idzie w ślady swego ojca i walczy z konkurencją w Wiedniu. Meyer Charles usadawia się we Frankfurcie i Adolf zastępuje ojca w Neapolu.Po odmowie pożyczki 500 000 dukatów królowi Franciszkowi Obojga Sycylii, Alfonso jest zmuszony do opuszczenia Wiednia. W połowie XIX w. Rothschildowie mają 4 główne biura. W Londynie urzęduje Lionel, a następ-nie Nathaniel. W Paryżu James a w Wiedniu Anzelm, a następnie Albert. We Frankfurcie działa Meyer Charles, potem Wilhelm, a kiedy ten umiera w 1901 r. w formie ajencji kontynuuje urzędowanie Goldsmith żonaty z córką Rothschilda. Potomkowie założycieli dynastii Rothschildów nawiązują kontakty z innymi bankierami poza Europą. Z bogatym Żydem Sassoonem z Bagdadu, Guinsburgiem w Petersburgu, z Schombergiem w Nowym Jorku oraz ze wspólnikami we wszystkich stolicach europejskich, a w Madrycie Bauerem i Weisweilerem.

    Gwiazda Bismarcka zaczyna wschodzić i trzeba go poprzeć. Mianowany kanclerzem negocjuje z Bleichroederem, reprezentantem konsorcjum Rothschildów, uzyskanie funduszy na wojnę z Austrią. Przed śmiercią (17 października 1868 r.) James popiera nowego kanclerza Niemiec, starego przyjaciela rodziny, który zatrzymywał się w posiadłości Amschela w czasie pobytu we Frankfurcie. W czasie ustalania wielkości odszkodowań narzuconych przez Niemcy Francji w Wersalu obecny jest Alfons Rothschild ze wspólnikiem Bleichroderem i sugerują w wysokości miliarda, co zostaje podwyższone przez Bismarcka do 5 miliardów.

    W Niemczech, podobnie jak we Francji, Żydzi kontrolują operacje finansowe. Gustaw Mevissen zakłada w 1848 r. Schaafhausenscher Bankverein w Kolonii przy współpracy z Oppenheimerem. Powstaje również Bank fur Handel und Industrie i w 1858 r. przy poparciu Mendelssohna Berliner Handelgeselschaft. Eugene Gutman zakłada w 1872 r. Dresdner Bank, który wchłaniając inne banki stał się potęgą i w 1904 r. kontrolował 1200 mniejszych banków. W końcu rozszerza się ta sieć bankowa na całą Europę z odgałęzieniami w USA i w Turcji.

  9. Rysio said

    re 4. „……..Otóż powszechne głosowanie to warunek konieczny by ludzie nie byli traktowani jak bydło……….”

    Przynam, że po tym wpisie nie wiem czy płakać

    😦

    czy się śmiać?

    🙂

    PS. Zerohero – teraz już wiem, że Einstein mówiąc że: „nieskończona jest tylko głupota ludzka” miał na myśli takich jak ty.

  10. Maciej said

    odp: 9

    Panie Rysio dobrze wyedukowanie społeczeństwo świadome politycznie oraz świadome konsekwencji wynikających z konkretnych działań ludzi którzy rządzą to dobry model demokracji w mojej opinii. Za przykład niech posłuży choćby Szwajcaria i Norwegia ( Norwegia w związku z odrzuceniem możliwości przystąpienia do UE). Nie piszę o modelu etycznym który miałby budować prawo w danym kraju, ponieważ to osobna kwestia, ale o samym modelu ustroju politycznego. Świadomości rzeczywistości czyli stopień do edukowania społeczeństwa winien być w demokracji elementem podstawowym, jak wiemy jest przekleństwem demokracji wieku XX/XXI dlatego trąca o totalitaryzm.

  11. Wandaluzja said

    Krzyżacy zbudowali KILKA zamków a w prawie lubeckim zmienili Bramne na Toruń. Bramne było centrum Najważniejszej w świecie metalurgii Powiślańskiej, na sokalskim węglu i szwedzkiej rudzie czy osmundzie.
    W Wielkiej Wojnie Polacy zmobilizowali 1.100.000 wojowników a Krzyżacy WIĘCEJ. Plan krzyżacki wziął w łeb, gdyż na Kosowym Polu Polacy uratowali Turków, aby w r. 1409 dać im Wołoszczynę za szachowanie Węgrów – wobec czego Czesi miast iść na Poznań musieli iść na Kraków, z fatalnymi dla Luksemburgów skutkami, którzy utracili Brandenburgię, Śląsk i Czechy, toteż Długosz pisze, że bitwa pod Koronowem była WAŻNIEJSZA od Grunwaldu.
    Bismarck otruł Rosję i Francję fekaliami pruskimi, o czym piszę szczegółowo w Wandaluzji.

  12. AlexSailor said

    Ad.6. @MatkaPolka
    Bardzo dobrze Pani to wszystko opisała.
    Mnie nurtuje jednak jeszcze jeden problem.
    A mianowicie, jak to jest, że tak stara, dobrze zorganizowana i piękna kultura osadzona na bogatych ziemiach, która zdołała stworzyć wielkie i silne państwo i to bez podbojów w zasadzie, w pewnym momencie się rozpadła przez dopuszczenie kretów, korników, szpiegów, agentów wpływu, obcych cwaniaków i wrogów.
    Jak to możliwe, że Polacy pozwolili na działanie takich elementów i, co równie ważne, dlaczego nie działali tak wewnątrz innych, wrogich nam państw i cywilizacji.
    Coś jest nie tak.
    Trudno odnieść się do czasów sprzed rozbiorów, bo nie ma dużo informacji, ale już o samych rozbiorach, o powstaniach, Napoleonie, czy w końcu o II WŚ, której nie mieliśmy prawa przegrać wiadomo naprawdę dość.
    No i to co mamy teraz.
    Podziemie, całe państwo podziemne, walka do lat sześćdziesiątych, opór społeczny, w końcu 1956, 68, 70, 76, 80, Solidarność, opozycja, potężny politycznie i duchowo Kościół, papież Polak i to jeszcze zdaje się po raz drugi.
    I co?
    Formalnie Polski już nie ma jako państwa, o reszcie wiadomo, nawet nie ma się co rozpisywać, dość przypomnieć sprawę niedawnej ekshumacji.

    Jak to możliwe, co robimy źle, przecież jesteśmy formalnie jednym, jeśli nie najbardziej katolickich krajów w Europie, to i na pomoc niebios powinniśmy móc liczyć.
    I co jest?

    Coś musimy robić nie tak, coś jest nie tak. Nie można tego zwalić na zastany porządek i poprzedników.
    Przez tyle lat, nawet przez ostatnie 23 mieliśmy tyle okazji i czasu, by nie tylko ochronić to co naród wypracował za Gierka, ale powiększyć stan posiadania zarówno majątku, jak i ducha i suwerenności.

    Co zatem robimy nie tak jak trzeba?

  13. Rysio said

    re 10. Panie Macieju – Szwajcaria to może jeszcze uwierzę.

    Ale Norwegowie – te przygłupy po prostu robią to co im norweskie parchy każą.

    PS. Tak sobie myślę, że parchy zostawiły sobie takie doświadczlne poletko w Norwegi.

  14. EomanK said

    Zaraz..czegos tu nie rozumiem…w sumie Bismark byl premierem panstwa Pruskiego..wydawal prawa pruskie, a ze zmienial nawy wsi i miast wprowadzal napisy niemieckojezyczne,czy dwujezyczne, czy szkoly. czy irzedy..no przeiez wicie rozumicie mial chyba takie prawo..top bylo panstwo niemieckie….jak sie komus ne odobalo mogl jak Slimak…dziadowac albo wuosci sie ne Ukraine…czy do AustroWegier..gdzi siedieli Polacy, Lemki, Bojki, Huculy, SLowaki Rumuny Cygany Czechy Mdiary i kazdy inny potwor co miel z tylu otwor…
    …… i nikomu to nie przeszkadzalo:-))))))
    Nie czyn drugiemu co tobue nei mile….katoliczniku….

  15. Easy Rider said

    Ad 12.

    Mnie nurtuje jednak jeszcze jeden problem.
    A mianowicie, jak to jest, że tak stara, dobrze zorganizowana i piękna kultura osadzona na bogatych ziemiach, która zdołała stworzyć wielkie i silne państwo i to bez podbojów w zasadzie, w pewnym momencie się rozpadła przez dopuszczenie kretów, korników, szpiegów, agentów wpływu, obcych cwaniaków i wrogów.
    Jak to możliwe, że Polacy pozwolili na działanie takich elementów i, co równie ważne, dlaczego nie działali tak wewnątrz innych, wrogich nam państw i cywilizacji.

    Uważam, że były to skutki prowadzenia w Polsce przez 200 lat szkolnictwa powszechnego przez Jezuitów, a szczególnie – ostatnie dziesięciolecia przez kasacją Zakonu, która zbiegła się w czasie z pierwszym rozbiorem Polski. Tak długi okres indoktrynacji młodych pokoleń przez organizację wyznaniową podległą Watykanowi, nie zainteresowaną budowaniem silnej pozycji państwa polskiego i postaw patriotycznych, musiał w końcu doprowadzić do rozkładu państwa. W pewnym sensie, dzisiaj mamy powtórkę tej sytuacji, dzięki wprowadzeniu w 1991 r. religii do szkół, co nie przyczyniło się do wzrostu poziomu moralnego młodzieży, wprost przeciwnie, a jednocześnie – wzmocniło drzemiące w narodzie od czasów jezuickich te negatywne cechy, jak brak myślenia i działania w kategoriach interesu narodowego, jak również łatwe uleganie wszelkiej indoktrynacji o podłożu religijnym (vide – JPII).

  16. EomanK said

    East Rider..”.powszechne szkolnictwo” Jezuitow…heheheh to po hebrajsku:-)))))))

  17. albtps said

    Bismarck o Lincolnie:

    The death of Lincoln was a disaster for Christendom. There was no man in the United States great enough to wear his boots and the bankers went anew to grab the riches. I fear that foreign bankers with their craftiness and tortuous tricks will entirely control the exuberant riches of America and use it to systematically corrupt civilisation.

  18. Easy Rider said

    Ad 16.

    Nie bardzo rozumiem, co w tym hebrajskiego i byłbym wdzięczny za bliższe wyjaśnienie tego wodotrysku mentalnego. Termin „szkolnictwo powszechne” był dawnym polskim odpowiednikiem dzisiejszego określenia „szkolnictwo podstawowe”. Proszę nie przesadzać w doszukiwaniu się wpływów żydowskich nawet w tradycyjnym języku polskim. Natomiast co do Jezuitów – oni mieli w Polsce w XVI – XVIII w. faktycznie monopol na działalność edukacyjną, przynajmniej w zakresie podstawowym.

  19. romanK said

    Panie Easy..w panskim wytrysku mentalnym popelnia pan zasadniczy blad.. nigdy… tak nie nazywano szkolnictwa Jezuitow,,po drugie nigdy nei mieli zadnego monopolu..niebylo monopolu w Polsce…obok nich dzialali Pijarzy i inne zakony w tym roznowiercze…
    Ludzie rozrozniali pojecia….odwotnie niz wyksztaciuchy,,,dzis.

  20. JOnes said

    ad.6. Czy to nie ten sam Zakon Maltanski, z ktorego wspolpracy Szczyci sie Zwiazek Szlachty Polskiej na Forum p. Luckiego?…z Kanady?

  21. JOnes said

    ad.12. Odpowiedz jest prosta – Jestesmy Narodem Marii Panny, to Ona Nas Wybrala i Tego Nie moga scierpiec Uni. Mysle, ze w posce musialo spoleczenstwo, ktore nigdy nie szlo droga szatana.

    Zawsze tam gdzie jest Chrystus, Szatan jest najblizej. Pod Latarnia jest najciemniej. To tylko moze tlumaczyc czemu w Kolo nas Przez cale juz Wieki a i ponad tysiac lat zlo sie kreci i robi Krecia Robote.

    Wiem, ze Polska zawsze zmartwychwastanie, cokolwiek sie wydazy, Polska Zmartwychwastanie. Dowodem na to jestesmy My, My Zyjemy, My dzialamy i po Nas Beda Tacy sami, bo Duch Swiety Nas Prowadzi jak Niegdys Naszych Przodkow.

  22. JOnes said

    Poza Tym , PRL to nie Polska tylko. Popatrzcie na Ukraine, To Polska Rowniez. Tam Ludnosc Walczy. Tam nie chca Unych.
    popatrzcie na Bialorus….

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: