Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Bezpartyjna o Ben Buja Nago Bramaputra
    Maverick o Czy następny będzie Władimir…
    Kwal o Wolne tematy (65 – …
    Bogdan Goczyński o Maseczkowy szwindel
    Marucha o Wolne tematy (65 – …
    Staszek z Przyborowa o Duchowa przestrzeń Polski?
    Lily. o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    PJO o Twórca „Patrioty” nie żyj…
    revers o Wolne tematy (65 – …
    Niedźwiedź o Wolne tematy (65 – …
    revers o Czy następny będzie Władimir…
    Kwatermistrz o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Msza Święta przedsionkiem nieba

Posted by Marucha w dniu 2012-09-30 (Niedziela)

Gajowy nie może nie wspomnieć, iż spotykał katolicznickie kaleki umysłowe, dla których powrót tradycyjnej Mszy Świętej to dzieło Szatana. – admin.

„Ta Msza daje mi przestrzeń porządku, to bardzo ważne dla życia duchowego. Wchodząc w liturgię wchodzi się w coś, co kształtuje przez swój ład i harmonię, przez przeżycia estetyczne. Dziś bardzo brakuje takiej integralności przestrzeni sakralnej” – w rozmowie z PCh24.pl mówi ks. Wojciech Grygiel FSSP.

Dlaczego odprawia Ksiądz Mszę „trydencką”?

Zawsze w liturgii poszukiwałem misterium. W tej powszechnie sprawowanej po polsku, w której się wychowałem, często brakowało mi tego wymiaru, by człowiek wchodząc w przestrzeń liturgiczną mógł być przenoszony w inny wymiar. By Msza święta była w pewnym sensie przedsionkiem nieba. Pierwszą rzeczą, która mnie zafascynowała w starej liturgii jest to, że oferuje nam tajemnicę, przekracza nasze zrozumienie. Chodzi tu o język łaciński, język kultyczny pełniący także rolę symboliczną. Człowiek jest stawiany przed rzeczywistością, która go radykalnie przekracza. Istotnym elementem tego rytu jest adoracja Boga, mniejszy akcent położony jest na samouwielbienie wspólnoty. To moim zdaniem kluczowe.

Od strony bardziej osobistej, dzisiaj bardzo często krytykuje się w tym mszale rubryki. Dla mnie struktura rubryk jest jednak bardzo ważna, ponieważ wprowadza w świat zupełnie przewidywalny. Wiem, że kult Boga, którego czczę, jest kultem Boga niezmiennego. Od strony teologii liturgii przewidywalność rubryk jest o tyle istotna, w niej człowiek odnajduje pewną wolność, w której doświadcza Boga, rzeczywistość nieulegającą modom – co wiąże się z teologiczną istotą nadziei. Rubryki są znaczącym drogowskazem, ale nie można ich też absolutyzować.

Kiedy Ksiądz po raz pierwszy zetknął się ze „starą” liturgią?
W 1993 roku i nic wtedy z niej nie zrozumiałem. Odniosłem wrażenie, że księdzu popsuł się mikrofon, liturgia wywołała we mnie pewną nutkę ironii ale pozostało też pytanie, dlaczego warto celebrować właśnie tak. Starą liturgię odkrywałem powoli, był to proces, który korespondował też z moim ścisłym patrzeniem na świat, liturgię i teologię. Nowy porządek Mszy pozwala na dużo więcej dowolności, tu jej nie ma. Ważnym zwrotem jest, że „Msza się odprawia”, to znaczy: jest wykonywany powtarzalny rytuał zadany przez Kościół. Przewidywalność i regularność jest ważna dla percepcji wierzącego. Przekłada się to na to, że w każdym kościele napotkać można na taki sam sposób celebrowania Boga. Jest to też wyznacznikiem jedności, powszechności Kościoła. Nowy ryt ma te „rubryki” skromniejsze, jest też w nim pewna dowolność, kreatywność. Podejrzewam, że są głębsze uwarunkowania określające dlaczego właśnie taka wrażliwość została przeniesiona do liturgii.

A co osobiście daje Księdzu nadzwyczajna forma rytu rzymskiego?
Ta Msza daje mi przestrzeń porządku, to bardzo ważne dla życia duchowego. Wchodząc w liturgię wchodzi się w coś, co kształtuje przez swój ład i harmonię, przez przeżycia estetyczne. Dziś bardzo brakuje takiej integralności przestrzeni sakralnej. Już starożytni Grecy mówili o tym, że pojmujemy przez wychwytywanie pewnych jedności. Percepcja liturgii jest lepsza, im wyższa jest jedność słowa, gestów i akcji liturgicznej. Szczególnie stary ryt umożliwia głębokie zrozumienie tego, w czyim kulcie uczestniczymy, jest teocentryczny. Nie mówię, że nowy nie jest ale w „starej” Mszy wyraźnie widać, że jest to kult składany samemu Bogu. Przez pewien podział przestrzenny, „aranżację” przestrzeni sakralnej pokazuje też, że są pewne stopnie, etapy prowadzące w górę, do Boga. Są osoby stojące bliżej i dalej tajemnic, celebrans z racji sakramentalnego namaszczenia niejako z urzędu jest ofiarnikiem. Inni mają swoje stopnie uczestnictwa w liturgii, w zależności od przyjętych święceń i sakramentu chrztu. Stara Msza pod względem porządku uświęcania – co jest ciekawe – daje dużą dowolność. Jeżeli chodzi o celebransa jest dość „sztywna”, uczestnictwo ze strony wiernych może być za to realizowane według własnych potrzeb i wrażliwości.

Z jakimi nieporozumieniami spotkał się Ksiądz celebrując według Mszału Jana XXIII?
Dużą barierą jest inna wrażliwość współczesnego człowieka. Ta liturgia mocno akcentuje obiektywny porządek, dzisiaj jesteśmy raczej uwrażliwieni na budowanie relacji z drugim człowiekiem. To wybrzmiało w wielu XIX i XX-wiecznych filozofiach, w których postrzeganie rzeczywistości zachodzi w relacji człowiek-człowiek. Dzisiaj, choć cenimy starą liturgię, to jesteśmy też wychowani w świecie nakierowanym na maksymalizację wrażenia, emocji, nie jest to świat metafizyczny. A za tą liturgią tkwi głęboka metafizyka, ludzki umysł musi być gotowy transcendować rzeczywistość ziemską. Dzisiejszy świat stawia na konstruowanie obrazów rzeczywistości poprzez wchodzenie w relacje w drugim człowiekiem. Liturgia w nowym rycie, tak myślę, jest łatwiejsza w odbiorze dla współczesnego człowieka. To też problem w odbiorze starej liturgii – są osoby, które przychodzą i mówią że jest piękna, dostojna ale nie dla mnie. Chcąc w niej dobrze uczestniczyć należy przestawić myślenie.

Pojawia się tu też głębszy problem: na ile relacyjne postrzeganie rzeczywistości jest egalitarne, horyzontalne? Fundamentalne pytanie, na które nie znam odpowiedzi, brzmi: czy łączą się z tym te same treści? Na ile w tej perspektywie można wydobyć treści przedstawiane dotąd hierarchicznie? Czy przechodząc w inny tryb myślenia przekaz będzie dla naszego intelektu tak samo silny? Ale to już zadanie dla teologów.
Często też się mówi, że ze względu na łacinę wierni nie rozumieją liturgii. To nieporozumienie, w ten sposób nie docenia się prostych zdolności człowieka, który potrafi się wdrożyć w naukę i w uczestnictwo w liturgii. Tym bardziej, że nauka języków obcych jest dzisiaj tak popularna. Sama konstytucja soborowa Sacrosanctum Concilium nigdy nie usankcjonowała całkowitego odstąpienia od łaciny.

Spotkać się można z opiniami, że istnienie dwóch różnych form tego samego rytu zaburza jedność Kościoła.
W Kościele zawsze istniała wielość rytów, możemy też zwrócić szczególną uwagę na Kościoły Wschodnie. W samej rodzinie rzymskiej są różne ryty, dziś pojawiają się jeszcze dominikański i ambrozjański z Mediolanu. Brakuje o tym informacji.

Problemów z powtórną recepcją liturgii trydenckiej upatrywałbym też u samych osób, które o nią proszą. Czasami brakuje pokory, zdarzają się zachowania uzurpatorskie. Ostrożność i rezerwę biskupów można przełamać pokazując, że to, co się robi, jest dobre – nie służy negacji, nie jest otwartą kontestacją Kościoła. Bałbym się takiego „Ersatz-Kirche”, postawy która w miejsce Kościoła współczesnego stawia własny, wyobrażony.

Czy tradycyjna rzymska liturgia nie była w Kościele nośnikiem uniwersalizmu?
Dzisiaj liturgia tradycyjna jest nadal czymś trochę elitarnym, ale z tego posmaku elitarności wynika także jej nośność. Mają to do siebie wszystkie współczesne ruchy religijne, to nie tylko specyfika czy zagrożenie ruchu tradycjonalistycznego. Z podobnymi komentarzami spotykałem się wielokrotnie w kontekście Ruchu Odnowy w Duchu świętym, Drogi Neokatechumenalnej – tam, gdzie jest ponadprzeciętna aktywność wiernych. Pluralizm był i będzie, jest dobry o ile służy zdrowej konkurencji.

Czy zachęca Ksiądz innych duchownych do celebracji w „nadzwyczajnej formie”?
Tak, zdecydowanie. Z relacji duchownych, którzy zaczęli odprawiać wiem, że podjęcie celebry Mszy „trydenckiej” dało im dużo głębsze zrozumienie liturgii. W tym także pewnych nazw i zwyczajów, które trwają dziś tylko nominalnie, nie mając pokrycia w rzeczywistości. Podam prosty przykład: korporał. Słowo to traci powoli sens, ponieważ w nowym rycie hostia nigdy nie spoczywa na materiale. W starym jest fragment liturgii w którym hostia spoczywa właśnie na lnianej tkaninie, zwanej od tego „korporałem”. Księża, którzy weszli w celebrację „starego” rytu, często uzyskali głębsze rozumienie nowego. Jest to potrzebne do zrozumienie korzeni, co jest z kolei ważne dla utrzymania tożsamości. Stary ryt pomaga ją dobudować. Uwrażliwia na to, że istnieje rubryka, przypomina o tym, że Kościół ma coś ważnego do powiedzenia odnośnie tego, jak należy celebrować i że jest to obowiązującą normą.

Czy stara liturgia powinna wrócić do zwykłych parafii?
Powinna być dostępna. Liczę na ustalenie się z czasem pewnego stanu równowagi. Celebracja powinna być dostosowana do zapotrzebowania ale też powinna to zapotrzebowanie antycypować.

Ks. Wojciech P. Grygiel FSSP – duszpasterz i filozof, pracownik Wydziału Filozoficznego UP JP II w Krakowie. Członek Bractwa Kapłańskiego św. Piotra, założonego w 1988 roku przez duchownych należących poprzednio do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, sprawującego liturgię według ksiąg liturgicznych z roku 1962 r.

notował mat
http://www.pch24.pl/

Komentarzy 49 do “Msza Święta przedsionkiem nieba”

  1. piotr said

    Uczestniczyłem od czasu do czasu we mszy św. odprawianej w kościele Bractwa św. Piusa X, przystępując również do sakramentu komunii św. W trakcie przypadkowej rozmowy z księdzem katolickim zostałem przez niego poinformowany, że jako rzymski katolik nie powinienem tego robić ( zrozumiałem, że chodzi o przyjmowanie sakramentu komunii św. li tylko, nie samą obecność na nabożeństwie ), że nie wiedząc tego, nie popełniłem grzechu ale od tej chwili grzech będzie. Jeżeli mam potrzebę uczestniczenia we mszy św. w starym, przedsoborowym rycie, mogę znaleźć miejsce, gdzie taką mszę św. sprawują np. kapłani Bractw św. Piotra. Pytanie: czy ktoś może mi wyjaśnić powołując się na podstawę prawną ( prawo kanoniczne ) jak to właściwie wygląda na dzień dzisiejszy ( październik 2012) – jako rzymski katolik mogę czy nie mogę bez grzechu 1.uczestniczyć we mszy św., 2. przystąpić do sakramentu komunii św. w kościele Bractw św.Piusa X, ponieważ sam nie potrafię znaleźć na to odpowiedzi tak tak, nie nie ani w internecie, ani w „realu” . Dziękuję.

  2. Tralala said

    Pieknie, pieknie, ale – „…Liczę na ustalenie się z czasem pewnego stanu równowagi. Celebracja powinna być dostosowana do zapotrzebowania …” zapotrzebowania zaleza od stanu duchowego wiernych, ten po 40 latach novus ordo, jest juz nijaki.

    Czy ktos zna te ksiazke ?:
    http://www.tedeum.pl/tytul/679,Gdzie-jest-twoja-Msza-kaplanie

  3. Tralala said

    ad 1
    Bo panie Piotrze takiej oficjalnej odpowiedzi nie ma!
    A raczej:
    1.jezeli chce Pan byc stricto sensu w zgodzie z dzisiejszymi wyjasnieniami Rzymu na ten temat, to FSSPX jako nie posiadajace jurysdykcji (nie ma zgodzy biskupow dizecezjalnych lokalnych) nie ma pelnego prawa udzielac slubow i spowiadac.
    2. natomiast Rzym nie zabrania ludziom uczestniczyc w mszach FSSPX i przyjmowas tam komuni sw. – tu ksiadz, z ktorym rozmawial Pan, myli sie.
    To jest moje zdanie na ten temat, moze ktos uzupelni ?

  4. marost said

    Ad1
    Pytanie: czy ktoś może mi wyjaśnić powołując się na podstawę prawną ( prawo kanoniczne ) jak to właściwie wygląda na dzień dzisiejszy ( październik 2012) – jako rzymski katolik mogę czy nie mogę bez grzechu 1.uczestniczyć we mszy św., 2. przystąpić do sakramentu komunii św. w kościele Bractw św.Piusa X, ponieważ sam nie potrafię znaleźć na to odpowiedzi tak tak, nie nie ani w internecie, ani w “realu” . Dziękuję.

    Bez urazy do autora tych slow, bo praktycznie nie ma na ten temat zadnego uczciwego nauczania w kosciele posoborowym zwlaszcza w Polsce, gdzie niewiedziec dlaczego ten z pewnoscia w przyszlosci swiety biskup Lefebvre , Wielki misjonarz naszych czasow, zagorzaly obronca najwiekszego skarbu KK, ktoremu znaczna czesc Afryki zawdziecza katolicka wiare, od poczatku byl i do dzis jest tak znienawidzony w Polsce.
    Malo tego, dzieki niemu miliony juz katolikow zawdziecza mozliwosc w uczestniczeniu w prawdziwej mszy swietej – Ofierze bezkrwawej sprawowanej na pamiatke meki Panskiej. Gdyby nie swiecenia biskupie w 1988 roku niepowstalo by zalozone przez JPII bractwo sw Piotra i cala Komisja Ecclesia Dei itd.

    Jeszcze niedawno spotykalem sie ze zwierzeniami tzw „tradycjonalistow”: „Mielcarian” i im podobnych: ze czasami chodza na msze do FSSPX ale nieprzystepuja do komunii sw….. – na wszelki!!!! wypadek?! – Przeciez to sa twierdzenia zgola niekatolickie, bo z gory zakladaja nieobecnosc Sakramentu Eucharystii, nieobecnosc Chrystusa w postaci eucharystycznej, i bezsens takiej eucharystii… po coz wiec ida na taka msze sw? z gory uwazajac ja za niewazna a tym samym dopuszczajac sie grzechu ciezkiego nie uczestniczenia w niedzielnej mszy sw.

    Ksieza z FSSPX sa na dzien dzisiejszy kaplanami, podobnie jak ksieza tzw sedewakantysci… jedynymi posiadajacymi niepodwazalna ciaglosc apostolska i ich sakramenty z zachowaniem oczywiscie zwyczajnych warunkow nie moga wzbudzac absolutnie zadnych watpliwosci.
    Nie rozumiem jak mozna szerzyc u ludzi nie majacych mozliwosci zaglebienia sie w dokumenty Kosciola, taka zaraze, wrecz trucizne. Na sadzie ostatecznym bedziemy odpowiadac indywidualnie za stan naszej duszy. Tam nie bedzie odpowiedzialnosci zbiorowej. Nie mysmy wyprowadzili wieksza czesc Kosciola katolickiego na boczne tory po SWII.

    To, ze FSSPX nie ma uregulowanej sytuacji prawnej ze SA nie przekresla waznosci sakramentow udzielanych przez tych kaplanow. Oni sa kaplanami na zawsze. Nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy urzedujacy na Stolicy Piotrowej papiez mialby zarzadzac czescia KK uznajaca SWII i jednoczesnie druga czescia, ktora tego SWII nie uznaje…. Przeciez to absurd.

  5. marost said

    Spotkać się można z opiniami, że istnienie dwóch różnych form tego samego rytu zaburza jedność Kościoła.
    W Kościele zawsze istniała wielość rytów, możemy też zwrócić szczególną uwagę na Kościoły Wschodnie. W samej rodzinie rzymskiej są różne ryty, dziś pojawiają się jeszcze dominikański i ambrozjański z Mediolanu. Brakuje o tym informacji.

    Nie wiem czy to celowe czy przypadkowe „pomieszanie z poplataniem”??? Artykul na takim poziomie nie powinien poglebiac zamieszania jakie juz istnieje w tym temacie w lonie Kosciola.
    Czy jednosc Kosciola wspolczesnego jest zaburzona? – na pewno tak – to widac, slychac i czuc…
    Czy powodem tego stanu moze byc wielosc rytow? – z pewnoscia nie – wskazuje na to Tradycja, pod warunkiem ze pojecie „ryt” bedzie wciaz tak samo zdefiniowane.
    Czy NOM jest rytem? – z pewnoscia nie. Nie jest tez forma zadnego rytu

    Mowil (byc moze pisal) o tym kard Ratzinger zastrzegajac ze (cyt z pamieci) „liturgika to nie przemysl motoryzacyjny, gdzie nieustannie opracowuje coraz to nowsze modele”.

    Ryt nie znosi dowolej interpretacji i kreatywnosci ktorej pelno w „Instrukcji Obslugi” Mszalu wg NOM – dokumentu IGMR.
    W odroznieniu od tzw „rubryk” (od rubrum) mszalu Piusa V.

    To nie wielosc rytow czy wg wynalazku BXVI ich „form” zwyczajnych, nadzwyczajnych….” ale samo nauczanie ” burzy jednosc w Kosciele.
    Zmiana wielu definicji (drogowskazow) rodzi zamieszanie.
    Ukierunkowanie „na czlowieka” – odrzucenie wizji vertykalnej Kosciola, budujac jego „zycie” wokol czlowieka – „horyzontalna wizja Kosciola” ktora reprezentuje doskonale rybka zamiast krzyza.

    Samo pojecie Wiara – pojecie kluczowe, zdefiniowane jest inaczej a przeciez to jest oznaka jednosci Kosciola – ta sama wiara!!! definiowana jako pelna adhezja z nauka Chrystusa. Pelna spojnosc, a nawet jeszcze wieksza niz pelna, jako ze czlowiek nie wie, nie jest w stanie wyobrazic sobie granic do jakich siegac moze jego wiara.
    Niestety nowe katechizmy klada akcent na wiare jako sentyment, odczucie… Trudno tu doszukiwac jednosci…a ryt nie ma z tym nic wspolnego. Jest to jak mawiaja Francuzi „szukanie poludnia o czternastej”.

  6. Marucha said

    W kwestii uczestnictwa w tradycyjnej Mszy Świętej oraz przyjmowania Sakramentów u kapłanów Bractwa…

    Od modernistów nie dowiemy się ani prawdy, ani nie doczekamy bodaj odrobiny obiektywizmu. Bractwo to dla nich „schizmatycy” a nawet „heretycy” (sic!), choć nigdy nie potrafili wskazać bodaj jednej herezji w nauczaniu Bractwa. Moderniści mają tę przewagę nad tradycjonalistami, iż są sędziami we własnej sprawie: oni to bowiem są niemal wyłącznie reprezentowani we władzach Kościoła. Nie chce mi się nawet wyliczać kłamstw i fałszerstw rozpowszechnianych na temat Bractwa – zapewne w duchu „miłości chrześcijańskiej”, którą odmieniają przez wszystkie przypadki.

    Katolik ma do wyboru: albo ślepe posłuszeństwo oficjalnej hierarchii watykańskiej, albo modlitwę do Ducha Świętego, by oświetlił mu drogę. Nie wątpię, jaką drogę On wskaże.

  7. RomanK said

    TU nie chodzi o herezje ani o schizme..bo an nie ma zadnej herezji ani zadnej schizmy,,zatem sakramenty wszystkie sa wazne….Ale tu chodzi tylko iw wylacznie o administratywia.. wewnatzr koscielne i przepisy dyscyplinarne wewnatrz koscielne, regulujace hierarchie i podleglosci sluzbowe..a co za tym idzie dochody.
    Ksieza PX maja wg administracji koscielnej status ksiezy tulaczy..dokladnei taki status ma dzis ks Natanek i paru innych…zreszta tu tlumaczenie ksiedza, ktory to dobrze wyjasnia z pozycji poslusznika Hierarchi. uczciwie tkumaczac porzepisy i obowiazujace zasady postepowania zgodnie z obowiazujacymi przepisami KK..

    cyt”

    27 stycznia 2009
    Ważność sakarmentów udzielanych przez kapłanów z bractwa św. Piusa X

    Po ogłoszeniu przez Benedykta XVI zdjęcia eksomuniki z biskupów z bractwa św. Piusa X, na forum portalu OPOKI „Porozmawiajmy o wierze” padło pytanie o możliwość uczestniczenia we mszy świętej sprawowanej przez kapłanów z tego bractwa oraz o ważność ich posługi sakarmentalnej.

    Poniżej cytuję odpowiedź ojca Marka Blazy SJ, która obszernie wyjaśnia ten problem.

    http://www.opoka.org.pl/zycie_kosciola/forum/porozmawiajmy/forumreko.php?action=show&id=1232907363)

    Ważność sakramentów udzielanych przez kapłanów z bractwa św. Piusa X

    ” Bractwo św. Piusa X w całości nawet przed zdjęciem ekskomunik nie było schizmatyckie. Jedynie biskupi tego Bractwa byli ekskomunikowani. Natomiast księża tego Bractwa cały czas mają status kapłanów-tułaczy, bo nie są nigdzie przyporządkowani (fachowo to się nazywa: inkardynowani) do żadnych struktur kościelnych. Nie są oni ani w diecezji, ani w żadnym zakonie, ani zgromadzeniu zakonnym, ani w stowarzyszeniu apostolskim, ani w prałaturze personalnej. Bo Bractwo św. Piusa X nie odpowiada żadnej ze struktur, które wymieniłem.

    A zatem, kapłani Bractwa nadal są kapłanami-tułaczami, czyli są suspendowani, tzn. nie mają prawa sprawować żadnych sakramentów. Mimo to je sprawują. Czy te sakramenty są ważne? Otóż chrzest, Eucharystia i namaszczenie chorych sprawowane przez takiego kapłana są ważnie sprawowane, co nie znaczy, że godziwie. Skoro kapłan-tułacz świadomie narusza suspensę i nic sobie z niej nie robi, to trudno tu mówić o godziwym sprawowaniu tych trzech powyższych sakramentów.

    Co do spowiedzi, kapłan-tułacz nie ma stosownej jurysdykcji do spowiadania. Kapłani Bractwa usprawiedliwiają się, że posiadają tzw. „jurysdykcję zastępczą”, którą im daje Kościół jako taki. To jest oczywiście ideologia, ta sama, według której biskupi Bractwa nie byli w ogóle ekskomunikowani. A jednak Benedykt XVI zniósł ekskomuniki, a nie ogłosił, że ich nigdy nie było. Wracając do spowiedzi, kapłan-tułacz może ważnie rozgrzeszać tylko i wyłącznie w bezpośrednim zagrożeniu życia. Natomiast kapłani Bractwa świadomie wprowadzają w błąd osoby pragnące przystąpić do spowiedzi, że oni ważnie rozgrzeszają. Jeśli zatem ktoś wie, że kapłani Bractwa nieważnie rozgrzeszają, to nie powinni przystępować do spowiedzi u tych kapłanów, bo taka spowiedź będzie dla tych penitentów nieważna. Jeśli zaś penitent nie orientuje się w sprawach prawnych i co do kompetencji kapłanów Bractwa, to wówczas obiektywnie rozgrzeszenie jest nieważne, ale ze względu na dobro duchowe penitenta Kościół uzupełnia (Ecclesia supplet) brak tego rozgrzeszenia, tak że skutki tej spowiedzi są takie, jakby to rozgrzeszenie było ważne. Jednak tym większą winę ponosi wówczas kapłan, gdy świadomie wprowadza w błąd wiernych, kierując się swoim „widzimisię”. Okazuje się bowiem, że kapłani Bractwa chcą być uważani za tradycjonalistów, a kierują się modernistycznym pozytywizmem prawnym.

    Co do sakramentu małżeństwa, sakrament ten w obecności kapłana-tułacza jest nieważnie zawierany, bo kapłan-tułacz nie otrzymuje delegacji koniecznej do bycia świadkiem urzędowym małżeństwa. Chociaż bowiem sami nupturienci udzielają sobie sakramentu małżeństwa, to jednak kapłan błogosławi to małżeństwo w imieniu Kościoła, a kapłana-tułacza Kościół nie upoważnia do błogosławienia małżeństw.

    Tak przedstawia się pokrótce sytuacja udzielania sakramentów przez księży Bractwa św. Piusa X. Bractwo to nadal ma nieuregulowany status kanoniczny. A to oznacza, iż należy powstrzymywać się od przyjmowania sakramentów z rąk kapłanów tego Bractwa, nawet tych sakramentów, które udzielają ważnie, choć najprawdopodobniej niegodziwie, czyli świętokradczo. Należy teraz czekać i modlić się, aby sytuacja Bractwa św. Piusa X została uregulowana. Papież zrobił pierwszy krok w kierunku, ale czy Bractwo uczyni podobny? Niepokojące są bowiem niektóre tytuły informacyjne, głoszące, że papież Benedykt XVI przez zdjęcie ekskomunik JEDNA SIĘ z Bractwem św. Piusa X. A to papież był w jakiejś schizmie? Nie wiedziałem.

    Niech zatem teraz Bractwo zrobi wszystko, aby uregulować swój status w Kościele. A my się winniśmy za to modlić.

    Pozdrawiam,
    Marek Blaza SJ”

  8. marost said

    AD7.
    Niech zatem teraz Bractwo zrobi wszystko, aby uregulować swój status w Kościele. A my się winniśmy za to modlić.
    Pozdrawiam,
    Marek Blaza SJ”

    Ha!, ha….! Jezuici maja poczucie humoru… Bractwo akurat tutaj nie ma nic do zrobienia. Bractwo jest wciaz ta sama niezmiennie czescia Kosciola katolickiego, w dodatku z niepodwazalna ciagloscia apostolska. To nie Bractwo odeszlo od Kosciola. Kosciol w prawdzie jest tam gdzie jest Piotr, ale juz kolejny Piotr ktory zrzekl sie czesci swojej wladzy nad Kosciolem na rzecz Kolegium biskupow… mozna to rozwijac…. To SA musialaby uznac nareszcie ekskomunike Bractwa i etykiete schizmatycka za „niebyle” anie za „zniesione….” To bylby pierwszy krok! . Bowiem „zniesienie” ich znaczylo co? – bp Lefebve mial w koncu racje? – czy jej nie mial? – jak to jest? – bo wyglada jakby Rzym zakrztusil sie w polslowa…

  9. marost said

    Ad7
    Ważność sakramentów udzielanych przez kapłanów z bractwa św. Piusa X

    Aby sakrament byl wazny musza byc spelnione nast warunki:
    Musi byc:

    – kaplanstwo – kaplan waznie wyswiecony ( czyli wazny sakrament kaplanstwa – kazdy sakrament: albo jest, albo go nie bylo i nie ma)

    – materia – w przypadku eucharystii – okreslony chleb i wino

    – formula – „to jest cialo moje….”

    – wazna intencja – najczesciej kaplani maja na uwadze „dokonac tego czego dokonuje Kosciol” ( mozna by miec zastrzezenie – ten dzisiejszy Kosciol…???? czego on chce? – ale to inny temat)
    oraz
    – musi byc kontekst rytualny. Chodzi o to by jakis szalony kaplan nie wszedl do sklepu z chlebem i winem i podja sie konsekracji…

    Jesli te warunki sa spelnione to sakrament bedzie mial miejsce, nawet jesli ksiadz byl w grzechu lub popelnil inny blad, tym bardziej gdyby mial nalezec do tych tam….? lefebrystow!

  10. GloriaTV said

    re: 7
    „Ksieza PX maja wg administracji koscielnej status ksiezy tulaczy..dokladnei taki status ma dzis ks Natanek i paru innych…”

    Z punktu widzenia prawa kanonicznego ks. Piotr Natanek nie ma statusu księdza tułacza. Jest cały czas przyporządkowany do Kurii Krakowskiej i jego przełożonym jest kard. Stanisław Dziwisz, o czym zainteresowany mówi w swoim kazaniu z 30 września nawiązując do historii innego księdza, który był inkardynowany.
    http://gloria.tv/?media=339834

  11. Marucha said

    Re 8:
    Doszło do tego, że Zakon Jezuitów, jeden z najbardziej zmodernizowanych (wręcz heretyckich) zakonów Kościoła, poucza Bractwo…

    Zniesienie ekskomuniki Bractwa, zamiast uznanie jej za niebyłą/nieważną, daje modernistom podstawy do twierdzeń, że papież Benedykt XVI „ulitował się” nad Bractwem, że uczynił piękny gest „przebaczenia” w kierunku krnąbrnych kapłanów. Co tu przebaczać? Wierność Tradycji? Nie mieści się to w głowie, że można tak wykręcać kota ogonem.

  12. TS said

    „Wójt wini Pana, a Pan księdza, a nam biednym zewsząd nędza.”
    Obie strony mówią: NASZE SAKRAMENTY SĄ WAŻNE I GODNE, ICH SAKRAMENTY SĄ WAŻNE, ALE NIE GODNE!!!!!
    To ja się pytam: co my wierni Chrystusowi wyznawcy mamy robić dla zbawienia? Która kolejka jest tą ważną?
    Schizofrenia którejś ze stron powoduje zamęt u Wiernych. Może już czas skończyć te przepychanki i w łączności z Papieżem przywrócić jedność i zasady wiary? Bo my, szeregowi wierni chcemy być zbawieni i nie interesują nas przepychanki Wójta, Pana i Plebana.
    Już czas działać z Papieżem, a nie zwodzić wiernych sporami dogmatycznymi… Ktoś za to beknie, i to przed Najwyższym Sędziom. Na pewno nie będą to wierne owieczki, lecz fałszywi prorocy, co chcą jak faryzeusze być lepsi od celnika.

  13. piotr said

    póki co, nie znalazłem rzeczowej odp. ( tak tak nie nie )na moje pyt. /1/. cyt. z /7/ jest mi znajomy z sieci ale prosiłem o podstawę prawną na dzień dzisiejszy, przez 4y lata były rozmowy pomiędzy „stronami”. Jako rzymski katolik obowiązuje mnie przestrzeganie pewnych zasad, które reguluje prawo kanoniczne, katechizm Kościoła Katolickiego i oficjalne ustosunkowanie się do problemu Rzymu. Czy mi się to podoba, czy nie ( a nie podoba mi się, że w moim rozumieniu, czuciu mam jednak „szlaban” od księdza katolickiego na mszę św. z sakramentem komunii św. w kościele Bractwa św. Piusa X ). Św. Duch nie ma z tym nic wspólnego, za przeproszeniem- to nie jest odp. /6/, chociaż dostrzegam w tej próbie db intencję.

  14. RomanK said

    Jesli jest wazny Sakrament Jeden ..to wszystkie sa wazne…tzn Kaplanstwo jest Sakramentem nie przedmiotem symonii..obojetnie z czyjej strony.. i szafowany rez Kaplana sakrament kazdy sakrament jest wazny…zwlaszczqa dla tego ktory sakrament przymuje lub jest mu udziekany.
    Mowienie o godnosci…przezJezuitow modernistow.zakrawa na kpiny…

  15. TS said

    Ku bezsensowi sporu 🙂

  16. Tralala said

    „…Niech zatem teraz Bractwo zrobi wszystko, aby uregulować swój status w Kościele. A my się winniśmy za to modlić.
    Pozdrawiam,
    Marek Blaza SJ”

    Niech juz lepiej Bractwo NIC nie robi w tym kierunku, a zajmie sie wylacznie szerzeniem wiary, jak to robilo do tej pory.

    Kto ma watpliwosci, niech sie wezmie za odpowiednia literature sprzed soboru, albo tradycyjna po soborze i przestanie sluchac modernistow duchownych, lub laickich.

    Jedna jest prawda, katolicka : wyklad ksiedza Karola Stehlina, wrzesien 2012
    http://www.gloria.tv/?media=338543

  17. RomanK said

    KTO szuka znajduje….

    W dniu 19 stycznia 2012 roku, na falach radia 1490 w audycji pana redaktora Budzika (z udziałem ks. Bożka) padło stwierdzenie, że katolicy świeccy, którzy słuchają kazań księdza dr hab. Piotra Natanka,
    uczestniczą w odprawianych przez tegoż Kapłana Mszach św. – winni są grzechu nieposłuszeństwa, z którego powinni się spowiadać.

    Żonglowano m.in. argumentem, że św. Faustyna Kowalska, gdy otrzymała w objawieniach prywatnych nakaz bezpośrednio od Pana Jezusa by wykonać pewne prace – spotkała się jednak z zakazem swojej Matki przełożonej. I zgodnie z nakazem zakonnego posłuszeństwa, podporządkowała się. Po czym Pan Jezus powiedział jej, że dobrze zrobiła, bo posłuszeństwo obowiązuje, a: „Z Matką przełożoną Ja sam załatwię sprawę, że wkrótce zmieni zdanie”. Podobnie przypominano przykłady z życia św. Ojca Pio, który podporządkował się ewidentnie niesprawiedliwym decyzjom swoich przełożonych, m.in. zakazowi publicznego odprawiania Mszy Świętej.

    Zaś ksiądz dr hab. Piotr Natanek – w kontraście – posłuszeństwo kardynałowi St. Dziwiszowi oficjalnie wypowiedział i prowadził dalej działalność duszpasterską mimo kary suspensy (zawieszenia w obowiązkach kapłańskich). Co oczywiście interpretowano na niekorzyść tego zasłużonego kapłana i przedstawiano go jako „rozłamowca” w Kościele.
    Teoretycznie niby piękna argumentacja. Tyle, że nie prawdziwa!

    Istnieje bowiem specyficzna sytuacja, jasno zdefiniowana w prawie kanonicznym, do której to sytuacji ksiądz Piotr Natanek zresztą się oficjalnie odwołuje. Otóż w pewnych okolicznościach hierarcha Kościoła może po prostu stracić wszelką władzę pasterską – i wówczas stanem prawnym obowiązującym kapłana jest po prostu wypowiedzenie posłuszeństwa! (I to natychmiastowe!) Ta sytuacja dotyczy znalezienia się przez hierarchę w stanie ekskomuniki ipso facto (z mocy samego faktu). Ekskomunika oznacza, że dana osoba znalazła się po prostu poza Kościołem – i o ile umrze w takim stanie – niestety, jest bardzo źle z perspektywami dla jej duszy.

    W wypadku kardynała Stanisława Dziwisza przyczyną takiego stanu rzeczy jest wybudowanie na terenie Archidiecezji krakowskiej satanistycznego obiektu zwanego bluźnierczo „Golgotą Beskidów”. Stopień bluźnierstw przeciwko Niepokalanej i Męce Jej Syna oraz nafaszerowanie tego obiektu symboliką masońską i odnoszącą się do oddawania czci Lucyferowi jest wprost niewiarygodny. Czegoś porównywalnego nie ma nigdzie na świecie. Kardynał Dziwisz nie tylko zezwolił na budowę tego obiektu i bluźniercze poświęcenie przez podległego mu hierarchę, ale nadto pozostał „głuchy i niemy” wobec wszelkich protestów wiernych Chrystusowi kapłanów, teologów, osób konsekrowanych i wiernych świeckich. W dodatku do tego miejsca w całej Polsce organizuje się „pielgrzymki”, co jest faktycznym zmuszaniem wiernych do oddawania czci Lucyferowi. Nadto wszelkie protesty przeciwko budowie tego „sanktuarium” zbył milczeniem cały polski Episkopat. A do władz Episkopatu Polski kierowano je w wielkiej ilości wobec braku jakiejkolwiek reakcji ze strony kardynała Dziwisza. Nic mi nie wiadomo, aby z głosem protestu przeciwko temu lucyferycznemu i bluźnierczemu obiektowi wystąpił choć jeden z biskupów w Polsce!

    W rozumieniu prawa kanonicznego protekcja i promocja satanizmu jest najgorszym rodzajem grzechu apostazji (wyrzeczenia się wiary) – a to skutkuje stanem ekskomuniki ipso facto – i obowiązkiem dla wiernych Chrystusowi wypowiedzenia posłuszeństwa takim hierarchom do czasu mianowania przez Papieża ich następców. I to wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym! W tym rozumieniu zarzut znalezienia się w stanie ekskomuniki ipso facto z powodu promocji i protekcji satanizmu i zmuszania wiernych do oddawania czci Lucyferowi – można też całkowicie zasadnie postawić całemu polskiemu Episkopatowi, a zwłaszcza jego władzom z arcybiskupem Józefem Michalikiem na czele!

    Rzecz też w tym, że ekskomunikę ipso facto powoduje również grzech herezji – a herezja jest zdefiniowana w prawie kanonicznym jako otwarte sprzeciwianie się uznanej prawdzie wiary katolickiej. Nauczanie Episkopatu Polski oficjalnie sprzeciwiające się czci dla Pana Jezusa jako dla Wszechpotężnego Króla i nakazywanie wiernym jedynie widzenia Zbawiciela i Boga jako „pokornego służącego” – aż nadto wyczerpują znamiona otwartej herezji!

    Jedno jest pewne – sprawa postawy naszego Episkopatu, który nadto wyraźnie zapomniał, że dogmat nieomylności przysługuje tylko i wyłącznie Papieżowi (zgodnie z obowiązującymi nas kanonami naszej Świętej Wiary) i chyba sam sobie taką nieomylność jako Episkopat uzurpuje – te sprawy zaszły tak daleko, że obecnie po prostu musi się wypowiedzieć Stolica Apostolska. A wiem, że są to sprawy już tejże Stolicy znane – w tym sprawa tzw.„Golgoty Beskidów”.

    Naszym hierarchom można jedynie powiedzieć: „Nawróćcie się, dopóki macie jeszcze czas!” Zaś argumenty za tym, że oni są w tej chwili w stanie zbiorowej ekskomuniki – są niestety tak mocne i niezbite (tę bluźnierczą „Golgotę Beskidów” z całą bezczelnością i przekonaniem o swej bezkarności to chyba zbudowali na swą własną zgubę) – że możemy uważać, że żadna ich władza pasterska na ten moment po prostu nie obowiązuje. I nie wypowiadamy w ten sposób żadnego świętego posłuszeństwa, tylko stwierdzamy stan faktyczny, zgodny z prawem Kościoła.

    I nie zmieni tego stanu ani pan redaktor Budzik, ani ksiądz Bożek. Bożek nie Pan Bóg! (Ani jawnie fałszujący objawienia prywatne sł. Bożej Rozalii Celak ks. prof. Kubik, Jezuita – do kontaktu z którym zachęcano w omawianej audycji radiowej.)
    Michał Głos.

  18. Siggi said

    Ale Wy macie problemy !!! Nie wiem;smiac sie ,czy plakac? Zanim co,to Wam-najmilsi w Chrystusie Panu – mocno wspolczuje. Moze lekarz potrzebny-psychiatra,moze psycholog?Czy faktycznie mozna miec takie problemy „pod dachem”? Na mnie mozecie liczyc! Pozdrawiam cieplo z CA-Siggi.

  19. Marucha said

    Re 18:
    Nie Pańskie to problemy, więc nie wtykaj Pan tu ryja.

  20. Marucha said

    Re 12:
    Pański wpis jest paskudny, Panie TS.
    Dla jakiejś „jedności” chce Pan, aby iść na kompromisy z prawdą.

  21. Marucha said

    Re 13:
    Jednoznacznej odpowiedzi Pan nie dostanie. To jest bowiem bardziej kwestia sumienia, niż przepisów.
    Może się Pan tylko zastanowić, która Komunia Święta jest godna: czy ta udzielana na stojąco, nawet na rękę – czy ta na klęcząco. Czy godna jest Msza Święta z brzęczeniem gitar i piosenkami od ogniska – czy ta Trydencka, ze śpiewem gregoriańskim, odprawiana przodem do ołtarza.

  22. Marucha said

    Re 16:
    Tak jest.
    Lepiej niech Bractwo nie robi już NIC w celu uznania go przez Watykan.
    Cóż bowiem może nam zależeć na uznaniu nas przez tych, którzy sami błądzą? Jaką wartość mogą dla nas mieć ich pochwały? Jaką cenę mamy zapłacić za jakiś kompromis?

  23. Siggi said

    (19) Szan.Panie Gajowy !!! Bede zawsze liczyl na Szanownego Pana Gajowego kulture osobista.Przykro,ze musze o to do Pana Gajowego apelowac.Prosze Szanownego Pana Gajowego,aby na FORUM czul sie sprawiedliwym arbitrem,jezeli bedzie tego potrzeba i nie uzywal kategorii slownych,ktore czasem slychac pod budka z piwem.
    Nie zaluje ,ze dalem Szanownemu Panu Gajowemu „10”-ke,wszak Szanowny Pan Gajowy jest w posiadani dwoch dyplomow akademickich,a to zobowiazuje…
    Wolalbym widziec w Szanownego Pana Gajowego tekstach klase,z ktorych emanuje wysoka kultura autora,znajomosc rzeczy,mniej jego intymne ,osobiste poglady,do ktorych ma niezbywalne prawo.
    Polska jest Ojczyzna nie tylko Polakow-katolikow !!!
    Pozdrawiam cieplo z Kalifornii(czasowo)-Siggi.

  24. Marucha said

    Re 23:
    Pan Siggy okazał oczywiście wielką klasę słowami, skierowanymi do katolików dyskutujących o ważności i godności Mszy Świętej oraz Sakramentów:
    Moze lekarz potrzebny-psychiatra,moze psycholog?Czy faktycznie mozna miec takie problemy “pod dachem”?
    Widzi Pan, kto sieje wiatr, burzę zbiera…

  25. 25godzina said

    @Siggi
    >Polska jest Ojczyzna nie tylko Polakow-katolikow !!!
    No i co z tego? Temat dotyczy katolików i tego czym jest katolicyzm. Oczywiście jedyną prawdziwa formą rytu Mszy katolickiej jest „Msza łacińska” i żadna inna. Żeby to zrozumieć wystarczy się trochę wysilić i nie trzeba być wcale katolikiem.

  26. Marucha said

    Re 25:
    Co więcej, Polska została stworzona przez katolików dla katolików. Inne wyznania czy bezwyznania cieszyły się jedynie wrodzoną Polakom tolerancją, a ich wkład w budowę polskiego państwa, jego historii i kultury jest niewielki i Polska mogła by się bez niego obyć.

  27. 25godzina said

    @Marucha
    Oczywiście, że tak. Stworzona czyli UFUNDOWANA, zagospodarowana, zbudowana i sfinansowana i finansowana do dzisiaj. Katolicy budują tu infrastrukturę, fundują darmową służbę zdrowia, edukacje itd itp i nie pytają NIKOGO o wyznanie!

    Jak komuś przeszkadza katolicyzm to niech sam za wszystko płaci i nie bierze pensji z pieniędzy katolickich podatników (np wszelkiej maści parchy w poselskich ławach, na uczelniach, w sądach itd itp).

    Ten współczesny tzw modernizm to po prostu obraz umysłowej „nendzy i rozpaczy”,ignorancji i głupoty i lenistwa. Gruzy, ruiny wiary katolickiej. I co ciekawe, nikt nie broni np żydom czy Muzułmanom przestrzegać swoich tradycyjnych wierzeń/przesądów itd itp. to samo z wyznawcami każdej innej „religii”. Tylko katolicyzm ma się dostosować do współczesności, otworzyć i i nie tak ogólne, ale jednym konkretnym kierunku.

  28. marost said

    Re 22

    Marucha powiedział/a
    Re 16:
    Tak jest.
    Lepiej niech Bractwo nie robi już NIC w celu uznania go przez Watykan.

    Otoz to! – lepiej niech Bractwo nic w tym zakresie nie robi, modernisci sie nie poddadza. Oni sa jak swieca, ktora musi sie wypalic do konca.

    Mowa o FSSPX – ksiezach tulaczach to zupelnie jak z bajki. Na dzien dzisiejszy dzieki Bogu mamy tych tulaczy 551 w 35 krajach po calym swiecie. Liczba ich rosnie szybko. Nie mozna tez zapominac o seminariach, szkolach oraz o zgromadzeniach np Benedyktyni, Franciszkanie….

  29. Tralala said

    ad 28 Marost
    Ma Pan swietne pioro, pisze Pan madrze, zwiezle i jasno, czego ja nie potrafie. Przydaloby sie czesciej, bo gajowka cierpi czasem na liberalny misz masz, przed ktorym pan Marucha broni jej jak moze. Pomoglby Pan nieco.

    pozdrawiam. Tralala

  30. marost said

    AD 29

    Dzieki za komplement…Prosze mi wierzyc, ze kiedy pojawia sie watek religijny wyszukuje Pani wpisow w pierwszej kolejnosci.
    Gajowka to szczegolna platforma wymiany pogladow i argumentow… kto ma oczy niechaj czyta… nie tylko to co jest „czarno na bialym” – o wiele wiecej jest tu tej wiedzy i niewatpliwie ciekawszej, glebszej, ktora nie jest zapisana czarno na bialym…
    Pozdrawiam serdecznie,

  31. Jan said

    Jan powiedział(a): Bractwo św Piotra wprowadza zamieszanie tylko. Wywodzi się od tych którzy przykładając rękę do pługa wstecz się oglądali i odpadli bo byli słabi duchem. Polecam lekturę „Comuniorum” św. Wincentego z Lerynu. Trzymajmy się tego co było dotąd święte (przed SVII).

  32. BBC said

    TYLKO FSSPX JEST CAŁKOWICIE I ZAWSZE WIERNE
    ŚWIĘTEJ KATOLICKIEJ TRADYCJI !!!
    Cała reszta jest mniej lub więcej zboczona i idzie na manowce.
    TO STRASZNE, TAK SIĘ WYMĄDRZAĆ , ZAMIAST PRZEJRZEĆ NA OCZY
    I ZAJĄĆ SIĘ NA POWAŻNIE RATOWANIEM SIEBIE !!!

  33. Józef said

    Piotr powiedział/a

    2012-09-30 (niedziela) @ 12:52:59
    Uczestniczyłem od czasu do czasu we mszy św. odprawianej w kościele Bractwa św. Piusa X(…)

    Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy kapłani Bractwa PX pełnią ważną posługę, to niech uda się na Mszę Grillową do Wiednia lub pajacową albo jakakolwiek inną i nie zawraca gitary, że jest tradycyjnym katolikiem. Posoborowi apostaci mają pełną łączność.

  34. Józef said

    Piotr powiedział/a

    2012-09-30 (niedziela) @ 23:13:26
    ”Jako rzymski katolik obowiązuje mnie przestrzeganie pewnych zasad, które reguluje prawo kanoniczne, katechizm Kościoła Katolickiego i oficjalne ustosunkowanie się do problemu Rzymu.”

    Jeżeli tak, to nie powinien Pan się wzdrygać przed oazowogitarowymi mszczynkami, zaaprobować menorę zamiast krzyża i modlić się wspólnie z czcicielami węzy i diabła w ramach dni ekumenizmu.

  35. Kudlaty said

    @Jan
    Tak ,trzeba trzymac sie tego ,co bylo przed SW II ,bo to najczystsza wiara naszych ojcow , wiara Chrystusa,
    Tylko ,ze jak bedzie sie Pan trzymal tej wiary,to nagle zrozumie pan ,ze jest Pan sedewakantysta.
    A sedewakantyzm ma w oczach wiekszosci pejoratywne zabarwienie,takie niejakies konotacje.
    A bycie sedewakantysta ,to po prostu bycie katolikiem.

  36. marost said

    AD35

    Tak ,trzeba trzymac sie tego ,co bylo przed SW II ,bo to najczystsza wiara naszych ojcow , wiara Chrystusa,
    Tylko ,ze jak bedzie sie Pan trzymal tej wiary,to nagle zrozumie pan ,ze jest Pan sedewakantysta.
    A sedewakantyzm ma w oczach wiekszosci pejoratywne zabarwienie,takie niejakies konotacje.
    A bycie sedewakantysta ,to po prostu bycie katolikiem.

    Mysle, ze nie da sie powyzszej tezy obronic. Po pierwsze tekst wpisu 31 rozni sie trescia:
    Trzymajmy się tego co było dotąd święte (przed SVII). i slusznie, ale trzymanie sie tego co bylo swiete przed SWII nie moze prowadzic do sedewakantyzmu – byloby to niedorzeczne. Bowiem sedewakantysta w mysl katechizmu nie jest katolikiem – ba! nie jest chrzescijaninem….
    Wielki Katechizm Piusa X naucza: „Prawdziwym chrzescijaninem jest ten, kto jest ochrzczony, wierzy i wyznaje chrzescijanska doktryne i jest posluszny legalnym pasterzom Kosciola.”

    Sedewakanstysci nie sa tez schizmatykami – nie manifestuja dazen odejscia od Kosciola – wprost przeciwnie… manifestuja sprzeciw wobec destrukcyjnych dzialan w jego lonie.
    Podobnie jak my – tylem odwracaja sie do postanowien SWII i glosza odwieczne nauczanie Ojcow Kosciola.

    Czy trzymajac sie tego co bylo swiete przed SWII rzeczywiscie stajemy przed wyborem?
    Mysle, ze nie, bo warto zastanowic sie nad tym co najwazniejsze za zycia…? – zbawienie duszy, ktorej jakze czesto sami nie znamy… Nie ma zbawienia poza Kosciolem… Kosciol ma swoje cialo i dusze – wazne wiec aby „przekazywac to co sie otrzymalo”. Mysle, ze nie jest wazne czy nazwa nas sedewakantystami, czy jak tam…???? Wazna jest troska o Kosciol Chrystusowy – o droge naszych dusz ku zbawieniu w sytuacji w jakiej znalazl sie po raz pierwszy w swojej 2000 historii – wewnetrznego rozpadu.

  37. Tralala said

    ad 36 – swiete slowa…

    Przyznam, ze niewiele jest dobrych wykladow Bractwa na internecie. Dobrych, to znaczy takich, ktore chociazby jak te ksiadza Karola, glosilyby podstawowe zasady katolicyzmu nie skazone bledami, i z moca mlota. Slucham wiec czasami ksiezy sedewekantystow.

    A propos papieza, ktos to kiedys dobrze rozwiazal: ojciec, ktory wysyla corke na ulice, nie zasluguje na posluszenstwo mu, ale pozostaje ojcem.

    W Bractwie slowo „sedewakantysci” uzywane jest ostatnio jako straszak przeciw tym wszystkim, ktorzy ukladow z Rzymem nie chca. Nie nalezy sie tym przejmowac.

    „Ut omnes unum sint” (styczeń XVII, 21): Z tej modlitwy Pana Jezusa w wieczór Wielkiego Czwartku, chciano stworzyć biblijne podstawy dla ekumenizmu, w którym miłość będzie ważniejsza od jedności wiary, ale wystarczy przeczytać resztę tekstu św.Jana, aby zrozumieć jego prawdziwy sens : Jezus modli się najpierw za swoich uczniów, aby „zostali uświęceni w prawdzie”, a następnie ” za tych, którzy przez słowo ich uwierzą we mnie.” Wiara jest więc tym kryterium jedności, o którą modlił się Chrystus.

    dalej na : http://zniepokalana.blogspot.fr/

  38. TS said

    Re. 20
    Panie Marucha
    Pan mi pochlebia. Prawda czasem wydaje się paskudna… A kto niby kazał nam: abyśmy byli jedno?
    A co to jest prawda? (Piłat). Czy Ty człowieku szukasz Prawdy w sporach? Chrystus jest Prawdą. Tylko, w której kolejce do Niego?
    A nie można stworzyć jednej? Musi być wybór?
    To też chyba paskudne, ale myślenie nie boli? Chyba?

    Przyznam, że nie bardzo rozumiem. – admin

  39. TS said

    A co tu trudnego Panie inżynierze? Piłat też nie rozumiał. Bo definicji prawdy nie ma, są tylko jej kryteria. Aksjomaty=dogmaty, przyjęte do jej określenia. Piłat się bał, żeby swojej posady nie stracić, umył ręce i NIC NIE ZROBIŁ. Jeżeli przyjmiemy, że Chrystus jest Prawdą, opartą o jego Objawienia i Prawo, to reszty nie trzeba rozumieć, bo łaska nadprzyrodzona daje rozumowi tą Prawdę do przyjęcia, co określamy wiarą, że coś jest Prawdą.
    Oprócz nauki „dzieciaków”, mam ładnych parę budów za sobą. Zawsze jak już kończę, to robi mi się smutno, że można było inaczej, lepiej, i dziękuję Bogu, że dał mi też być choć trochę budowniczym. I to wcale nie powoduję, że czuję się boski, wręcz przeciwnie, doceniam więcej Boga w Trójcy Jedynego, i dziękuję Mu za natchnienie. I poprzez swój codzienny trud chwalę Go i pragnę zbawienia.
    I wpienia mnie, gdy idąc za Nim, ktoś straszy mnie potępieniem, bo uważa, że zna i posiada Prawdę. A mnie nie obchodzi, czy ktoś mi wciska, że jestem modernistą, bo jestem z NOM. To co, może na wspólną agape się umówimy? Tak z I wieku? Tylko, żeby była tradycyjna…
    Droga do zbawienia jest wąska, kręta i stroma. A jak mam się czuć, gdy ktoś mi ją rozdwaja? I obie drogi są podobne? I jeszcze mnie straszy potępieniem? To się pytam grzecznie, która z nich jest ta prawdziwa? I dlatego ta aluzja do kolejek… Tylko, przez te spory Plebanów, żeby się nie okazało, że są do niczego… Bo droga prowadzi tylko w jedności! Piłat NIC NIE ZROBIŁ i chyba został potępiony.
    Teraz jaśniej?
    To co NIC NIE ROBIMY dla „przywrócenia jedności i zasad wiary” w KK ?

  40. Józef said

    TS powiedział/a

    2012-10-01 (poniedziałek) @ 23:16:11
    ”A co tu trudnego Panie inżynierze? Piłat też nie rozumiał”

    A czy Pan coś rozumie, czy tylko się tak Panu wydaje? Wszystkie strony po SV2 twierdzą, ze to one maja rację a tak nie może być, bo tylko jeden KK ma rację. Św Hieronim dr. KK wyznał tą prawdę, że Kościół jest tam gdzie jest katolicka wiara. Kto zatem wyznaje katolicką wiarę jest w Kościele a kto nie jest poza.
    Czy to co się obecnie w kościołach wyprawia ma coś jeszcze z katolicką wiarą wspólnego?
    Obawiam się że nie, a ci kapłani którzy to spostrzegli, muszą się mieć na baczności przed szykanami przełożonych i kolegów.
    Zna Pan te wynaturzenia religijne?
    http://pl.gloria.tv/?media=215194
    http://pl.gloria.tv/?media=222017
    http://pl.gloria.tv/?media=217545
    http://pl.gloria.tv/?media=216306
    http://pl.gloria.tv/?media=215967
    Z tych materiałów wyłania się obraz ”Kościoła” uczynionego ludzka ręką po V2.
    Ja wiem że tylko taki sposób wielbienia Boga jest katolicki i żaden inny.
    http://pl.gloria.tv/?media=213689

  41. Marucha said

    Re 39:
    Nie rozumiem, bo raz Pan optuje za jednością w Kościele za wszelką cenę, a potem znów pisze, że „kto nam kazał abyśmy byli jedno?”.

    Nikt tu Pana nie straszy potępieniem (no, może prócz p. Jonesa), a na pewno nie ja. Nie jestem kompetentny, aby decydować o sprawach, o których rozstrzyga tylko Bóg. Natomiast można ocenić Pańską postawę, jako katolika.

    Poza tym – jak rozumiem swą inżynierską głową – relatywizuje Pan pojęcie prawdy. A istnieje jej piękna definicja pochodząca od Doktora Anielskiego, św. Tomasza z Akwinu:

    Słowo „prawda” może być rozumiane trojako:
    metafizycznie – verum est id, quod est. (Prawdą jest to, co jest.) Prawdziwe jest to, co istnieje. Prawda jest zamienna z bytem. Każda rzecz, o ile istnieje, jest prawdziwa. Prawda jest transcendentalium.
    teoriopoznawczo – verum est adaequatio intellectus et rei. Prawda zachodzi wówczas, jeżeli to co jest w naszym intelekcie jest zgodne z rzeczywistością.
    logicznie – verum est manifestativum et declarativum esse. Wszystko co wskazuje na prawdę, ukazuje ją, prowadzi do niej.

    Rozumiem Pańskie rozterki wynikające ze stania na rozdrożu, z którego prowadzą dwie drogi, a każda jest opisywana przez jej zwolenników, jako prawdziwa. Rozterki te można rozstrzygnąć czysto intelektualnie – zastanowić się, która droga podąża w tym samym kierunku, co od tysiącleci, a która nagle skręca.

  42. Tralala said

    Zdemokratyzowany drugim soborem watykanskim Kosciol (wolnosc, rownosc i braterstwo = wolnosc religijna, kolegialnosc i ekumenizm) na gwalt poszukuje swojej jednosci .
    To takie heretyckie poszukiwanie dziury w calym, bo Kosciol jest jeden, swiety, apostolski, powszechny…
    Bog jest jeden, Kosciol jest boski i gdyby stracil swoja jednosc, stracilby swoja boskosc, a to jest niemozliwe – bramy piekielne go nie zmoga ! Byl przed nami, bedzie i po nas.

    Sam fakt, ze ludzie opuszczaja Kosciol i tworza swoje naziemskie kosciolki, nie oznacza, ze utworzony przez Boga Kosciol stracil Jednosc.

    Dzisiejsze wysilki Rzymu na przywrocenie tej jednosci, sa jakas okropna herezja oznaczajaca, ze Kosciol przestal byc boski.

    Kiedy wreszcie swiat pojmie, ze to kultury musza przystosowac sie do Kosciola (boskiego Kosciola), a nie Kosciol do kultur ?

  43. Józef said

    Ja mam sprawę czystą, bo oto dowiedziałem się od mojego syna ministranta w rodzimej parafii, że ks.Marek który jest w niej wikarym, na zebraniu ministrantów poruszył sprawę mojej wypowiedzi dotyczącej Mszy Św. Otóż na pytanie jednego z ministrantów chcącego się dowiedzieć co to jest Tridentina, Miałem czelność odpowiedzieć, że jest to prawdziwie katolicka Msza Św wolna od jakiegokolwiek błędu i herezji. Moja wypowiedź ( było to na facebooku)została skopiowana i omawiana na tym zebraniu. Ks Marek orzekł ”nieomylnie”, że jestem poza KK i miejsca dla takich jak ja w Nim nie ma.
    Syn powtórzył mi jego słowa. Ja korzystam od jakiegoś czasu z posługi księży FSSPX i zapewne to przewielebni zauważyli, skoro mnie nie widzą na ich NOMach. Syn jest w buntowniczym wieku i na razie nie ma szans by był ze mną na Trydenckiej. Jakoś muszę to przeboleć. Może kiedyś zmieni zapatrywania dotyczące wiary jak i reszta mojej rodziny.

  44. Marucha said

    Re 43:
    I tak właśnie kościelne k**wy umysłowe konsekrowane, pieprzące o rzeczach, o których zielonego pojęcia nie mają (a powinni!), wpływają na przeciętnych wiernych: kłamstwem i arogancją.

  45. Kudlaty said

    @Marost

    Ta pileczka jest juz bardzo dlugo odbijana miedzy sedewakantystami ,lefebvrystami,zwolennikami Tezy Cassiciacum,indultowcami oraz wszelkiej masci spekulantami teologicznymi.
    Bezmyslnych posoborowych katolicznikow,ktorym wszystko jedno,nie wliczam.
    Kazdy broni swojego stanowiska.

    Czy trzymajac sie tego co bylo swiete przed SWII stajemy przed wyborem?
    Oczywiscie,mamy tez obowiazek dokonac takiego wyboru i odrzucic falszywa nauke.
    A moze Kosciol do czasu SWII nauczal blednie ,az przyszli modernisci i wraz z doradcami protestanckimi i rabinami naprowadzili go na odpowiednie tory?

  46. TS said

    Panie Marucha 🙂
    A gdzie to ja relatywizuję prawdę? Podając definicję wiary, zgodną z Tradycją??? Chyba nie chce Pan zrobić ze mnie na siłę modernisty?
    Z tą drogą, która skręca, to też chybione… Czy ja napisałem, że droga zbawienia jest prosta? Prosta i szeroka to do piekła prowadzi…
    Trochę wrednie piszę, się czepiam…ot taki bezmyślny posoborowy katolicznik 🙂 Fajny epitet – błogosławieni, którym urągają…
    Niby świetne forum, tylko za dużo…ubliżania i pychy.
    A ja mówię, że moja kolejka jest ta ważna 🙂

    Coś Pan kręci, moim zdaniem… – admin

  47. marost said

    45
    Kudlaty powiedział/a
    @Marost

    Czy trzymajac sie tego co bylo swiete przed SWII stajemy przed wyborem?
    Oczywiscie,

    Oczywiscie Nie! – ten wybor ma sie juz za soba….skoro rzeczywiscie trzymamy sie tego co bylo swiete…????

    A moze Kosciol do czasu SWII nauczal blednie ,az przyszli modernisci i wraz z doradcami protestanckimi i rabinami naprowadzili go na odpowiednie tory?

    „Na odpowiednie!!!” – chodzilo o to, by wszyscy znalezli sie w stanie grzechu:
    pierwsi przeszli do schizmy – zmienili drogowskazy ukierunkowujac Kosciol z teocentrycznego na antropocentryczny…,
    tzw pejoratywnie lefebrysci w tej sytuacji odmawiaja posluszenstwa – nie uznaja decyzji legalnych pasterzy Kosciola.
    Sedewakantysci nie uznaja tych „legalnych” wladz…i kolko sie zamyka
    Tymczasem w Credo odmawiamy: „wierze w jeden swiety i powszechny Kosciol”….!!!!

  48. Kudlaty said

    47 Marost

    A jednak stajemy przed wyborem:
    uznac papiezy posoborowych za prawowitych czy nie.
    Jesli tak,musimy byc im posluszni,bo tak nam nakazuje wiara katolicka i przyjac ich nauke,ktora zawiera bledy doktrynalne,herezje,synkretyczne paralogizmy itd.

    A jesli nie,to wyborem jest sedewakantyzm.

    Niech mowa wasza bedzie tak,tak nie,nie a wszystko inne od zlego pochodzi.
    Koniec ,kropka.

    Fragment atykulu ks Cekady,,Tradycjonalisci,nieomylnosc,a papiez,, –
    Jedną z istotnych cech Kościoła Chrystusowego jest niezniszczalność (wolność od jakiegokolwiek defektu). Oznacza to m.in., że Jego nauczanie jest “niezmienne i zawsze pozostaje takie samo” (św. Ignacy Antiocheński († 110)). Nie jest możliwe, aby znaleźć w Jego nauce jakąkolwiek sprzeczność.

    Ponadto, inną istotną cechą Kościoła Chrystusowego jest Jego nieomylność. Nie sprowadza się ona (jak uważa część tradycyjnych katolików) jedynie do rzadkich papieskich wypowiedzi ex cathedra, jak np. zdefiniowanie Niepokalanego Poczęcia czy Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Nieomylność rozciąga się również na treść powszechnych dyscyplinarnych praw Kościoła.

    Zasada nieomylności, znana z tekstów klasycznej teologii dogmatycznej takich autorów jak: Salaverri, Zubizarreta, Herrmann, Schultes, Iragui etc. etc., jest wyjaśniona przez Van Noorta w następujący sposób:

    “Nieomylność Kościoła rozciąga się na (…) kościelne prawa ustanowione dla całego Kościoła powszechnego, regulujące kult i życie chrześcijan (…). Kościół jest nieomylny w wydawaniu doktrynalnego dekretu dotyczącego spraw wyżej wspomnianych w takim zakresie, że nie może on nigdy usankcjonować powszechnego prawa, które stało by w sprzeczności z wiarą lub moralnością lub mogło by przez samą swoją naturę powodować szkody dla dusz (…).
    Gdyby Kościół mógł popełnić błąd (w rozumieniu powyższym) przy sankcjonowaniu powszechnej dyscypliny, nie byłby już wtedy dłużej ani wiernym strażnikiem doktryny objawionej, ani godnym zaufania nauczycielem chrześcijańskiego sposobu życia. Nie byłby dłużej strażnikiem doktryny objawionej – albowiem narzucenie złego prawa byłoby w praktyce równoznaczne z błędnym zdefiniowaniem doktryny, gdyż wszyscy w sposób naturalny wnioskują: to, co Kościół nakazuje czynić powinno być zgodne ze zdrową doktryną. Kościół nie byłby już nauczycielem chrześcijańskiego sposobu życia, bo przez swoje prawa stałby się praktycznie przyczyną zepsucia życia religijnego”. (Tractatus de Ecclesia Christi, Hilversum in Hollandia 1932, ss. 103-105).

    Widzimy więc, że niemożliwe jest to, aby Kościół przez swoje prawa (włączając w to prawa regulujące liturgię) przekazywał wiernym złą naukę.
    Rozpoznanie błędów i zła oficjalnie usankcjonowanego przez posoborową hierarchię, a zarazem rozważenie najistotniejszych przymiotów Kościoła, prowadzi nas do następującego wniosku dotyczącego autorytetu posoborowej hierarchii:

    Mając na uwadze wolność Kościoła od wszelkiego błędu w swoim nauczaniu (niezmienność nauki), oraz Jego nieomylność w ustanowionych powszechnych prawach dyscyplinarnych (przepisy liturgiczne nie mogą narażać na szwank doktryny Kościoła czy też szkodzić duszom), trzeba stwierdzić, że nie jest to możliwe aby błędy i herezje, które wcześniej wymieniliśmy, mogły mieć za sobą autorytet Kościoła. Musi być inne wytłumaczenie.

    Utrata urzędów kościelnych wskutek herezji
    Jedyne wyjaśnienie tych błędów i herezji, które nie narusza doktryny nieomylności Kościoła to fakt, że duchowni, którzy je promulgowali w jakiś sposób utracili autorytet władzy w Kościele, który skądinąd wydają się posiadać – lub też nigdy takiego autorytetu w obliczu Boga nie posiadali. Ich oświadczenia nie mają mocy prawnej i nie mogą obowiązywać katolików – podobnie jak dekrety angielskich biskupów, którzy zaakceptowali herezję protestancką w XVI w., stały się puste i pozbawione autorytetu dla katolików.

    Taka utrata autorytetu władzy wypływa z głównej zasady prawa kościelnego: publiczne odstępstwo od Wiary Katolickiej automatycznie pozbawia daną osobę wszystkich kościelnych urzędów jakie ona piastowała. Gdy pomyślisz nad tym, zauważysz, że ma to sens: Absurdem byłoby, gdyby osoba nie wyznająca prawdziwej Katolickiej Wiary miała władzę nad katolikami, którzy Wiary nie utracili.

    Zasada natychmiastowej utraty urzędów kościelnych przez tych, którzy odpadli od Wiary stosuje się do księży, biskupów diecezjalnych i innych członków kościelnej hierarchii. Dotyczy też papieża.

    Utrata urzędu papieskiego
    Teologowie i kanoniści tacy jak: św. Robert Bellarmin, Kajetan, Suarez, Torquemada, Wernz i Vidal etc. etc., nie naruszając zasady nieomylności papieskiej twierdzą, że nawet papież (jako osoba prywatna oczywiście) może popaść w herezję i w rezultacie utracić swój urząd. Niektórzy z tych autorów utrzymują również, że papież może stać się schizmatykiem.

    Św. Robert Bellarmin w swoim wielkim traktacie o Urzędzie papieskim zadaje np. takie pytanie: “Czy heretycki papież może być zdetronizowany?”. W tym miejscu warto zauważyć, że jego pytanie zakłada sytuację w której papież faktycznie staje się heretykiem. Po długich wywodach, Bellarmin konkluduje:

    “Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. (De Romano Pontifice. II, 30).
    Na poparcie swojego stanowiska Bellarmin cytuje dzieła św. Cypriana, Driedonusa i Melchiora Cano. Podstawą jego poglądów jest, jak ostatecznie sam przyznaje, fakt, że jawny heretyk w żaden sposób nie zalicza się do członków Kościoła – ani duszą ani ciałem, ani przez wewnętrzną ani zewnętrzną jedność z Kościołem.
    Inni, późniejsi wielcy kanoniści i teologowie zgadzali się z tą opinią. Wernz-Vidal w swoim ośmiotomowym dziele “Ius Canonicum” wydanym [po raz kolejny] w 1943 roku, i uznawanym za jedno z najbardziej renomowanych komentarzy do Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku, stwierdzają:

    “Gdyby poprzez notoryczną i otwarcie okazywaną herezję papież miał stać się heretykiem, przez sam ten fakt (ipso facto) uważa się go za pozbawionego całej władzy prawodawczej (jurysdykcji), nawet przed wydaniem przez Kościół deklaracji [o utracie urzędu] (…) papież popadając w herezję przestaje być ipso facto członkiem Kościoła, a co za tym idzie przestaje też być Jego głową”. (Ius Canonicum, T. II: De Personis, s. 453).

  49. marost said

    AD 48

    Kudlaty powiedział/a
    47 Marost

    A jednak stajemy przed wyborem:
    uznac papiezy posoborowych za prawowitych czy nie.

    Nie mowimy o tym samym… ale niech juz tak zostanie.

Sorry, the comment form is closed at this time.