Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    stupaszczy o Obywatele w obronie radcy praw…
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    Sebastian o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    MatkaPolka o Traditionis Custodes
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Stosunek arcybiskupa Marcelego Lefebvre’a do sedewakantyzmu

Posted by Marucha w dniu 2012-10-02 (Wtorek)

Oddajmy głos ks. Rafałowi Trytkowi, sedewakantyście. Mimo wszelkich różnic między Bractwem a sedewakantystami, bliżsi są nam oni, niż moderniści. – admin.

Ks. Rafał Trytek

Dla wielu tradycyjnych katolików arcybiskup Lefebvre był i jest nadal pewnego rodzaju autorytetem, którego opinie teologiczne traktowane są niemal jak magisterium Kościoła. Ta postawa to błąd, ponieważ autorytetami w Kościele mogą być jedynie papież i będący w jedności z nim biskupi. Niemniej w czasach zamętu i upadku Wiary takie podejście jest do pewnego stopnia zrozumiałe. Dlatego warto zaznajomić się z poglądami francuskiego prałata odnośnie do wielu kontrowersyj teologicznych, dzielących niestety obóz zachowawczo-katolicki, a które nie są mile widziane przez obecne kierownictwo Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X. Nie jest naszą intencją przekonywanie nikogo, że arcybiskup był sedewakantystą, a jedynie że jego stosunek do sedewakantyzmu zmieniał się w zależności od wielu czynników, w tym przede wszystkim od sytuacji w Watykanie.

Jego najostrzejsze wypowiedzi datować można na połowę lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, a więc już po nałożeniu przez modernistycznych heretyków kary suspensy na kapłanów Bractwa. Kolejne – po bluźnierczym skandalu w Asyżu w 1986 roku. Warto pamiętać, że w wystąpieniach arcybiskupa znajdziemy wiele sprzecznych poglądów na tę samą rzecz, świadczących o żywym reagowaniu na zmieniające się okoliczności w Bractwie i Kościele, a także o pewnej niekonsekwencji teologicznej.

*                           *                              *

Na początek zajmiemy się opiniami arcybiskupa Lefebvre’a na sprawę wakatu na Stolicy Świętego Piotra. Zauważmy ich generalnie pozytywny wydźwięk i „pragmatyzm”, który decydował o braku jednoznacznego stanowiska.

— Wypowiedzi z 30 marca i 18 kwietnia 1986 roku, opublikowane w „The Angelus”, lipiec 1986 r.:

Wiecie, od pewnego czasu wielu ludzi – sedewakantystów – twierdzi, że „nie ma już papieża”. Ale osobiście uważam, że jeszcze nie czas by tak mówić, ponieważ nie jest to pewne, nie jest oczywiste…

(…) czyż te ostatnie postępki papieża i biskupów, dokonane wspólnie z protestantami, animistami i żydami, nie są czynnym uczestnictwem w niekatolickim kulcie, jak to objaśnia kanonista Naz w kanonie 1258 § 1? W tym przypadku nie mogę sobie wyobrazić, jak jest możliwe, by twierdzić, że papież nie jest podejrzany o herezję, a jeśli będzie kontynuował takie postępowanie, że nie jest heretykiem, publicznym heretykiem. Takie jest nauczanie Kościoła.

Możliwe, że możemy być zmuszeni do stwierdzenia, że ten papież nie jest papieżem. Przez dwadzieścia lat wraz z Msgr. de Castro Mayerem preferowaliśmy wyczekiwanie… Myślę, że czekamy na słynne spotkanie w Asyżu, jeśli Bóg do niego dopuści.

Nie wiem, czy nadszedł czas, by powiedzieć, że papież jest heretykiem (…). Być może po tym słynnym spotkaniu w Asyżu, być może będziemy musieli stwierdzić, że papież jest heretykiem, jest apostatą. Teraz nie chcę jeszcze powiedzieć tego formalnie i uroczyście, ale na pierwszy rzut oka wydaje się, iż jest niemożliwością, by papież był formalnie i publicznie heretykiem. (…) Tak więc jest możliwe, że możemy zostać zmuszeni do stwierdzenia, że ten papież nie jest papieżem.

Obecnie niektórzy kapłani (nawet niektórzy kapłani w Bractwie) mówią, że my katolicy nie musimy się martwić tym, co się dzieje w Watykanie; mamy prawdziwe sakramenty, prawdziwą Mszę, prawdziwą doktrynę, czemu więc przejmować się tym, czy papież jest heretykiem albo oszustem lub kimkolwiek innym; dla nas jest to bez znaczenia. Uważam jednak, że to nieprawda. Jeśli którykolwiek człowiek jest ważny w Kościele, to jest nim papież.

— Odpowiedzi na różne naglące problemy, Écône, 24 lutego 1977 r.:

Powstaje zatem rozstrzygające pytanie: czy Paweł VI jest, czy Paweł VI kiedykolwiek był, następcą Piotra? Jeśli odpowiedź jest przecząca: Paweł VI nigdy nie był albo już nie jest papieżem, nasze stanowisko będzie adekwatne do okresów sede vacante, co uprościłoby problem. Niektórzy teolodzy twierdzą, że tak właśnie jest, opierając się przy tym na zatwierdzonych przez Kościół wypowiedziach teologów z przeszłości, którzy studiowali kwestię heretyckiego papieża, papieża schizmatyckiego albo papieża, który w praktyce porzuca swe obowiązki najwyższego Pasterza. Nie jest wykluczone, że pewnego dnia ta hipoteza zostanie potwierdzona przez Kościół.

— Wywiad udzielony „Le Figaro”, 4 sierpnia 1976 r.:

Jeśliby papież w jakimkolwiek stopniu odszedł od (…) Tradycji, to stałby się schizmatykiem, zerwałby z Kościołem. Teologowie tacy jak święty Bellarmin, Kajetan, kardynał Journet oraz wielu innych rozważało tę możliwość. Tak więc nie jest to czymś nie do pojęcia.

Herezja, schizma, ekskomunika ipso facto, nieważność wyboru są wieloma z powodów, dla których papież mógł faktycznie nigdy nie być papieżem lub mógłby już nim nie być. W przypadku zaistnienia takiej, oczywiście bardzo wyjątkowej sytuacji, Kościół znalazłby się w sytuacji podobnej do tej, która ma miejsce po śmierci papieża.

Choć jesteśmy pewni, że wiara, której Kościół nauczał przez XX stuleci, nie może zawierać błędu, to o wiele dalej nam od absolutnej pewności, że papież jest prawdziwym papieżem.

(…) od początku pontyfikatu Pawła VI sumienie i wiara wszystkich katolików stoi w obliczu poważnego problemu: jak papież będący prawdziwym następcą Piotra, któremu została obiecana pomoc Ducha Świętego, może przewodniczyć najbardziej radykalnej i dalekosiężnej destrukcji Kościoła, jaką kiedykolwiek znano, w tak krótkim czasie, przekraczającej wszystko, co jakikolwiek herezjarcha kiedykolwiek zdołał osiągnąć? To pytanie musi pewnego dnia doczekać się odpowiedzi…

— Kazanie wygłoszone w Écône, 18 września 1977 r.:

Wydaje się niepojęte, aby następca Piotra mógł w jakiś sposób zawieść w przekazywaniu Prawdy, którą musi przekazywać, ponieważ nie może on – nie znikając niejako z listy sukcesorów Piotra – nie przekazywać tego, co papieże zawsze przekazywali.

— Kazanie wygłoszone w obecności około 12 000 osób w Lille, 29 sierpnia 1976 r.:

Gdyby się zdarzyło, że papież nie byłby już sługą prawdy, to nie byłby już papieżem.

— Spotkanie rekolekcyjne w Écône, 4 września 1987 r.:

To niemożliwe, aby Rzym w nieskończoność pozostawał poza Tradycją. To niemożliwe… Na tę chwilę pozostają oni w rozbracie ze swoimi poprzednikami. To jest niemożliwe. Oni nie są już w Kościele katolickim.

*                           *                              *

Podobnie abp Lefebvre uważał, że Vaticanum II był jednoznacznie schizmatycki i heretycki.

— „Le Figaro”, op. cit.:

Sądzimy, że możemy stwierdzić na podstawie samej wewnętrznej i zewnętrznej krytyki Vaticanum II, tj. przez analizowanie tekstów i studiowanie tajników Soboru, że z powodu odwrócenia się od Tradycji i zerwania z Kościołem przeszłości jest to sobór schizmatycki.

Sobór ten przedstawia – naszym zdaniem i zdaniem rzymskich władz – nowy Kościół, który oni nazywają Kościołem Soborowym.

— Refleksje na temat suspensy a divinis, 29 lipca 1976 r.:

Kościół, który zatwierdza takie błędy, jest zarówno schizmatycki, jak i heretycki. Ten soborowy Kościół nie jest zatem katolicki.

— Kazanie wygłoszone w Lille, 29 sierpnia 1976 r. – te słowa widnieją w oryginalnej, niepoprawionej wersji kazania, jaką odnotowano i zrelacjonowano w prasie:

To nie my jesteśmy w schizmie, lecz Soborowy Kościół.

— Deklaracja wydana wspólnie z biskupem de Castro Mayerem po spotkaniu w Asyżu, 2 grudnia 1986 r.:

Uważamy za nieważne (…) wszystkie posoborowe reformy i wszystkie działania Rzymu dokonane podczas tej niegodziwości.

— Spotkanie rekolekcyjne w Écône, 4 września 1987 r.:

Rzym stracił Wiarę, moi drodzy przyjaciele. Rzym jest w apostazji. To nie są słowa rzucane na wiatr. Taka jest prawda. Rzym jest w apostazji… Oni odeszli od Kościoła… To jest pewne, pewne, pewne.

Dalej, abp Lefebvre poddawał w wątpliwość katolickość modernistów.

— Refleksje na temat suspensy a divinis, 29 lipca 1976 r.:

Bez względu na to, do jakiego stopnia papież, biskupi, kapłani albo wierni należą do tego nowego Kościoła, oddzielają się oni od Kościoła katolickiego.

— List otwarty do kardynała Gantina z 6 lipca 1988 r., podpisany przez 24 przełożonych FSSPX, niewątpliwie za aprobatą arcybiskupa Lefebvre’a:

Bycie publicznie kojarzonym z sankcją [ekskomuniki] będzie znakiem zaszczytu i ortodoksji w oczach wiernych, którzy mają bezwzględne prawo wiedzieć, że kapłani, do których się zwracają, nie pozostają w łączności z fałszywym Kościołem…

*                           *                              *

Jakie zdanie miał założyciel Bractwa św. Piusa X o ważności nowych obrzędów Mszy, święceń i konsekracji biskupich?

— Kazanie wygłoszone w Lille, 29 sierpnia 1976 r.:

Ten związek, którego liberalni katolicy pragną pomiędzy Kościołem i Rewolucją, jest nieprawym związkiem – cudzołożnym. Ten cudzołożny związek może rodzić tylko bękarcie potomstwo. Gdzież są te bękarty? Są nimi[nowe] obrzędy. [Nowy] ryt Mszy jest bękarcim rytem. Sakramenty są bękarcimi sakramentami. Nie wiemy już, czy są sakramentami, które udzielają łaski. Nie wiemy już, czy ta Msza udziela nam Ciała i Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. (…) Kapłani wychodzący z seminariów są nieprawymi kapłanami.

— Odpowiedzi na różne naglące problemy, Écône, 24 lutego 1977 r.:

Jeśli uważamy, że ta zreformowana liturgia jest heretycka i nieważna, czy to z powodu zmian poczynionych w materii i formie, czy też z powodu intencji reformatorów wpisanej w nowy ryt, będącej przeciwieństwem intencji Kościoła katolickiego, to oczywiście nie możemy uczestniczyć w tych reformowanych obrzędach, ponieważ bralibyśmy udział w czynie świętokradzkim. Ta opinia oparta jest na gruntownych przesłankach…

— Przedmowa do książki opowiadającej się za tezą o nieważności NOM, autorstwa ojca Michała Guérarda des Lauriers. Écône, 2 lutego 1977 r.:

Radykalne i rozległe zmiany dokonane w rzymskim Obrzędzie Ofiary Mszy Świętej i ich podobieństwo do modyfikacji dokonanych przez Lutra obligują katolików lojalnych swej wierze do zakwestionowania ważności tego nowego obrzędu. Kto lepiej od wielebnego ojca Guérarda des Lauriers zdoła wnieść przemyślany wkład w rozwiązanie tego problemu…?

*                           *                              *

Najmocniejsze słowa wypowiedział jednak abp Lefebvre pod adresem Jana Pawła II i jego współpracowników.

— Konferencja prasowa w Écône, 15 czerwca 1988 r.:

Tak więc jesteśmy [mamy być] ekskomunikowani przez modernistów, przez ludzi, którzy zostali potępieni przez poprzednich papieży. Cóż zatem może to w rzeczywistości oznaczać? Jesteśmy potępieni przez ludzi, którzy sami zostali potępieni…

— Oświadczenie po dokonaniu konsekracji (lato 1988), szkoła FSSPX w Bitche, Lotaryngia:

arcybiskup stwierdził – posuwając się nawet dalej niż podczas konferencji prasowej z 15 czerwca – że ci, którzy go ekskomunikowali, już od dawna sami podlegają ekskomunice (streszczenie w biuletynie „News and Views” wydawanym przez Stowarzyszenie Kontrreformacji, święto Matki Boskiej Gromnicznej 1996 r.).

— List do przyszłych biskupów, 29 sierpnia 1987 r.:

Stolica Piotrowa i stanowiska władzy w Rzymie są zajmowane przez antychrystów, zniszczenie Królestwa Naszego Pana dokonywane jest błyskawicznie nawet wewnątrz Jego Mistycznego Ciała tu na ziemi (…). To właśnie sprowadziło na nas prześladowania ze strony Rzymu antychrystów.

— Refleksje na temat suspensy a divinis, 29 lipca 1976 r.:

Zostaliśmy suspendowani a divinis przez Kościół Soborowy i od Soborowego Kościoła, do którego nie chcemy należeć.

— Kazanie z 29 czerwca 1976 r.:

(…) nie należymy do tej religii. Nie przyjmujemy tej nowej religii. Należymy do starej religii, religii katolickiej, nie do tej uniwersalnej religii, jak się ją dzisiaj nazywa. To nie jest już religia katolicka (…).

— Wywiad z 30 lipca 1976 r., opublikowany w „Minute” nr 747:

Powinienem być bardzo szczęśliwy z powodu wyłączenia z tego Soborowego Kościoła… To Kościół, którego nie uznaję. Należę do Kościoła katolickiego.

— List otwarty do kardynała Gantina, op.cit.:

Nigdy nie chcieliśmy należeć do tego systemu, który sam siebie nazywa Soborowym Kościołem. Bycie ekskomunikowanym dekretem Waszej Eminencji (…) byłoby niezbitym dowodem, że do niego [do tego Kościoła]nie należymy. O nic innego nie prosimy, jak o ogłoszenie nas ex communione (…) wykluczonymi z bezbożnej wspólnoty niewiernych.

*                           *                              *

Przez wiele lat na różne stanowiska w Bractwie arcybiskup powoływał również jawnych sedewakantystów. Najsłynniejszym był oczywiście wieloletni rektor seminarium w Écône – o. Guérard des Lauriers. Współpracował także z biskupem de Castro Mayerem, który otwarcie zaczął głosić wakat Stolicy Piotrowej.

Nie wiadomo, czy abp Lefebvre byłby dzisiaj sedewakantystą. Ale jest raczej pewne, że nie przyjąłby kapitulanckiego stylu biskupa Bernarda Fellaya i lewoskrętnego skrzydła Bractwa, dla których w dzisiejszych czasach wyrażenia takie jak ekskomunikowani antychryści nie przeszłoby przez usta. A kolejną równie nieprawdopodobną koncepcją jest ta, że dałby się oszukać do tego stopnia, aby uznawać x. Józefa Ratzingera za szczerego przyjaciela tradycyjnego katolicyzmu.

Udowodniliśmy powyżej, że nieprawdziwy jest mit, który mówi, jakoby abp Lefebvre miał stanowczą i konsekwentną politykę uznawania papieży Vaticanum II. Wręcz przeciwnie, arcybiskup często wyrażał poglądy tak nieprzejednane, że dzisiaj żaden kapłan albo kleryk FSSPX nie odważyłby się powiedzieć czegoś podobnego z obawy przed wydaleniem z Bractwa!

8 VIII AD 2012

Komentarzy 25 do “Stosunek arcybiskupa Marcelego Lefebvre’a do sedewakantyzmu”

  1. Inkwizytor said

    Arcybiskup Lefebvre nie zajal otwarcie stanowiska sedewakantystycznego z obawy, ze taka wiadomosc dla tradycjonalistow bylaby nie do uniesienia ale jak widac sam niejednokrotnie twierdzil to, co my sedewakantysci mowimy od czasu Vaticanum II, Nie mamy papieza

  2. Marucha said

    Re 1:
    Abp Lefebvre, jak każdy człowiek, zwłaszcza w obliczu podjęcia decyzji tej wagi, miał wątpliwości, wahał się i zastanawiał.
    Pozostaje faktem, iż obecne stanowisko Bractwa wobec sedewakantystów jest dość nieprzyjazne – co ja osobiście uważam za niepotrzebne. Dyskusja dyskusją, argumenty argumentami, ale wszak stoimy po tej samej stronie: obrona katolicyzmu przed modernizmem.

  3. Inkwizytor said

    Re: 2

    Zgadza sie, cel mamy taki sam. Zobaczymy jak Bractwo przebrnie przez slynne „rozmowy doktrynalne” z Watykanem. Wtedy sie duzo wyjasni

  4. GM said

    Diecezjalna inauguracja Roku Wiary odbędzie się 13 października o godzinie 11.00 w radomskiej katedrze. Podczas liturgii dokonana zostanie intronizacja Katechizmu Kościoła Katolickiego i Dokumentów II Soboru Watykańskiego.
    cyt.za: ekai.pl

    Jeśli takie praktyki rozprzestrzenią się w innych diecezjach, w tym rzymskiej, to i dialogowanie się zakończy.

  5. Przecław said


    Oddajemy głos ks. Trytkowi, co sądzicie ?

    Jak widać największym problemem dla niego jest istnienie ks.Natanka.
    Trudno o lepszą antyreklamę sedewakantyzmu niż sam ks. Trytek.

  6. 25godzina said

    @Przecław
    Antyreklam sedewakantystycznej egzaltowanej dewiacji jest na szczęście wiele.

  7. Marucha said

    Re 4:
    No cóż, niektórzy intronizowali Lucka…

  8. Inkwizytor said

    Na megaupload powinien byc caly wyklad x. Trytka z tego spotkania a nie tylko owe 7 minut na YT. Swoja droga oceniac caly ruch religijny czy tez inny poprzez jedna postac lub wypowiedz to troche niostrozne. Np przygladajac sie oszolomowi Boomchacha mozna stwierdzic, ze wszyscy kibole dysopolo to takie same glaby jak on a tak na szczescie nie jest 🙂

  9. 25godzina said

    Megaupload został dawno zamknięty przez FBI a jego założyciele zdaje się posadzeni. Co do sedewakantystycznej dewiacji… jeśli zdefiniować modernizm jako wszelkie możliwe deformacje katolicyzmu, to częścią tej „al-kaidy” jest też pogląd sedewakantstyczny, który chce oderwać Kościół od Papieża, czyli dokładnie to co wcześniej już miało miejsce.

    Sedewakantyści tak jak Luter porzucają Kościół, podczas gdy FSSPX konkretnie argumentuje wskazując zło, ale jednocześnie nie zrywając z Rzymem nawet gdy nielegalnie i bezpodstawnie zostali od niego oddzieleni.

    Ciekawe jest też przy tej okazji lansowanie (również tu w Gajówce) nowej krynicy wszelkich cnót jaką ma być Cerkiew moskiewska.

  10. 25godzina said

    … a skoro już sam zacząłeś temat…. odpowiesz w końcu na banalne pytanie: kto i w którym roku założył w Warszawie klub o nazwie Legia?

  11. Józef said

    ”Mimo wszelkich różnic między Bractwem a sedewakantystami, bliżsi są nam oni, niż moderniści. – admin”.
    Słuszna uwaga.Gdybym miał wybierać pomiędzy nawet pobożnym NOMem a Mszą św Trydencką sprawowaną przez ks. Trytka, bez wahania wybrałbym Trydencką.
    To jest sprawa doktrynalna gdyż NOM choć pobożnie sprawowany jest po prostu niegodziwy czyli bękarci, jak Go nazwał abp Lefebvre. Liturgiczni konfidenci wszelkich herezji użyli do pomocy w redagowaniu tej nowinki 6 protestanckich teologów, a nawet jednego rabina. O tym fakcie każdy świadomy katolik musi pamiętać.
    Wielokrotnie usłyszałem od swojego spowiednika w Przeoracie FSSPX, że pobożny NOM to ładnie zapakowany cukierek z kroplą trucizny w nadzieniu.

  12. Józef said

    Przecław powiedział/a 2012-10-02 (wtorek) @ 10:15:42
    ”Jak widać największym problemem dla niego jest istnienie ks.Natanka”

    Ksiądz Natanek jest nieprzejednanym wrogiem wszelkich krytycznych uwag pod adresem umiłowanego poprzednika BXVI. Słuchając jego kazań, kiedy wypowiadał się o tych krytykach, rozwiał moje wszelkie wątpliwości co do jego stanięcia po stronie moderny. Ksiądz Natanek w modernizmie jeszcze tkwi po uszy a jakby tego było mało, ustanawia własne święta np. Boga Ojca i słucha fałszywej wizjonerki pani Agnieszki.
    Wiara w prywatne objawienia nikomu do zbawienia nie jest konieczna i tak zawsze Kościół nauczał. U ks Natanka i jego zwolenników, priorytet mają rozmaici wizjonerzy i fałszywi prorocy przed nauka Katechizmu.

  13. GM said

    Re 7:
    Pośrednio i tutaj go intronizują:)

  14. Marucha said

    Re 9:
    Sprawa przeciwko portalowi Megaupload okazała się kompromitacją usraelskiego wymiaru sprawiedliwości.

    On 28 June 2012, New Zealand High Court judge Justice Helen Winkelmann ruled that the search warrants used to raid the home of Kim Dotcom were invalid, saying „The warrants did not adequately describe the offences to which they related. They were general warrants, and as such, are invalid.”[65]

    On 10 July 2012, a decision on whether Kim Dotcom and other Megaupload employees should be extradited to the United States was delayed until March 2013, in order to allow further time for legal arguments to be heard.[66] New Zealand judge Justice Helen Winklemann said that U.S. authorities would need to provide evidence of Internet piracy before Dotcom was extradited.[67]

    On 24 September 2012, New Zealand’s Prime Minister John Key ordered an inquiry into whether staff at the Government Communications Security Bureau had unlawfully spied on Kim Dotcom and the other defendants in the case. Key commented „I expect our intelligence agencies to operate always within the law. Their operations depend on public trust.”[68]

  15. Tralala said

    ad 12
    Zgadzam sie z panem Jozefem.

  16. 25godzina said

    @Marucha
    Tak czy siak nie działa.

  17. Marucha said

    Re 16:
    Nie działa, gdyż rząd amerykański – jeszcze przed śledztwem i wyrokiem – samowolnie UKRADŁ nazwę domeny jej właścicielom.
    Ta praktyka ma szanse na rozpowszechnienie. Będzie można odbierać atrakcyjne nazwy domen pod byle pozorem, albo i bez pozoru, po czym oddawać je w godniejsze ręce.

  18. Dzięcioł said

    Panie Gajowy, dla mnie też bliżsi są sedewakantyści niż moderniści – oczywiście w kwestiach teologicznych. Idąc za radą x. Sthelina, nie potępiam kapłanów kościoła posoborowego tylko ich błędy. Natomiast muszę zabiegać o ich nawrócenie, z miłości Boga i bliźniego. P.S. często słyszy się utyskiwania, że Bractwo źle traktuje sedewakantystów. W mojej percepcji, to sedewakantyści cały czas atakują (zaczepiają) Bractwo, a gdy dostaną ripostę to próbują odwracać kota ogonem, że zostali zaatakowani.

  19. Jan said

    Wierni jak i samo FSSPX odmawiają „wierzę w jeden święty Kościół ” czy tak samo jest u sedewakantystów, a może tylko oni są jedynie Kościołem. Szkoda,że w taki napastliwy sposób ks.Trytek składa podziękowanie za wieloletnią formację Bractwu.Sam jednak pewnie tego nie wymyślił chyba że uczen przewyrzszył mistrza ciekawe.

  20. marta1 said

    Sekta Watykanska NIE jest Kosciolem katolickim. Nieprawnie uzurpuje sobie prawo do uzywania tej nazwy po to by zwodzic na manowce miliony.
    I udaje sie to jej znakomicie.
    Uznawanie „autorytetu” tej sekty jest uznawaniem heretykow, apostatow, wrogow KK i podlega karze grzechu smiertelnego.
    Czas by sie wielu tu obudzilo i nawrocilo.

  21. Inkwizytor said

    Re: 9

    Boomchacha jak za jakies dwa, trzy lata doksztalcisz sie z teologi, liturgi czy histori Kosciola to mozesz zabierac glos w kwesti sedewakantystow a tymczasem twoje dywagacje o „porzucaniu” Kosciola sa tak samo powazne jak gadanie o tym ze dyskopolo to klub warszawiakow 🙂

    Re: 18

    Sedewakantysci nikogo nie atakuja twierdza jedynie, ze nie mozna uznawac kogos papiezem i byc mu nieposlusznym . Nie mozna wymieniac w kanonie biskupa miejsca i jednoczesnie lekcewazyc koniecznoswc uzyskania od niego misji kanonicznej potrzebnej do sprawowania sakramentow spowiedzi i malzenstwa

    Re: 19

    Bractwo wiesza tez portrety kolejnych „papiezy” w kaplicach oprocz odmawiania „Credo” i co z tego wynika ? Kosciol jest tam gdzie jest zachowywana w sposob nieskazony Wiara. X.Trytek ma przede wszystkim byc posluszny Prawdzie i nie naginac jej tylko z tego powodu, ze byl uformowany w Bractwie.

  22. Kudlaty said

    Początki oporu przeciw reformom Soboru Watykańskiego II – ks. Rafał Trytek

    Dla każdego katolika sprzeciwiającego się protestantyzacji i modernizmowi jaka zaczęła się ponad czterdzieści lat temu w obrębie katolickiego świata szczególnie interesujące są początki oporu przeciw reformom. Znaną powszechnie jest sprawa roli jaką odegrała konserwatywna grupa „Coetus Internationalis Patrum” pod wodzą biskupów da Proenca-Sigaud, de Castro-Mayera i Msgr Carli, a której przewodniczył ówczesny generał Ojców od Ducha Swiętego Abp Lefebvre. Ale dopiero po zakończeniu obrad katolicy stający na straży Porządku Wszystkich Wieków rozpoczęli publiczną kontestację tego co zostało na soborze zatwierdzone i rozpoczęli szukać wyjaśnienia jak mogło się to stać, że soborowa rewolucja zatriumfowała w dokumentach i w umysłach tak wielu hierarchów z tymi najwyższymi włącznie.

    Właściwie pierwsze reakcje na nową teologię pojawiły się już w roku 1962 i – co zresztą zrozumiałe – stało się to wśród Meksykanów, których sytuacja w ich własnym kraju wyczuliła na ataki na Kościół. Otóż w tymże właśnie 1962 ukazała się książka w języku hiszpańskim „Complot contra la Iglesia” (spisek przeciw Kościołowi), podpisana pseudonimem Maurice Pinay pod którym skrywał się jezuita ks. Joachim Saenz y Arriaga wraz z grupą świeckich katolików z prywatnego uniwersytetu w Guadalajarze. Książka ta była reakcją na kontakty pomiędzy kardynałem Beą a grupami żydowskimi (głównie ekskluzywną lożą B`nai B`rith). Kontakty te zaowocowały deklaracją o stosunku Kościoła z religiami niechrześcijańskimi „Nostra Aetate”. Autorzy publikacji pisali o jawnej sprzeczności tego dokumentu w stosunku do Ewangelii: „ święty Kościół zaprzecza sam sam sobie i traci swój autorytet nad wiernymi ponieważ instytucja zaprzeczającą samej sobie nie może być boska” (str. XIX). We wprowadzeniu do wydania austriackiego (styczeń 1963) czytamy: „zuchwałość komunistów, masonerii i żydów jest tak wielka, że mówi się już o kontroli elekcji następnego papieża, w intencji usadowienia na Stolicy świętego Piotra jednego ze swych popleczników w łonie czcigodnego ciała kardynalskiego” (str.3) według autorów ten plan nie jest nowy: „jak pokazaliśmy w tej pracy na podstawie autentycznych i bezdyskusyjnych dokumentów, siły diabelskiego smoka chcą usadowić na Stolicy Apostolskiej kardynała kierowanego przez siły Szatana…” Dalej autorzy piszą, że taką deklarację mógłby podpisać tylko ktoś kogo należałoby nazwać raczej antypapieżem.

    Ta publikacja przeciwko „Nostra Aetate” była adresowana do wszystkich ojców soborowych.

    Po zakończeniu Vaticanum II pierwszymi kontestatorami jego decyzji, a zwłaszcza tzw. Nowej Mszy (Novus Ordo Missae) byli również sedewakantyści. Przy okazji jej promulgacji w listopadzie 1969 roku pojawiły się z ich strony głosy sprzeciwu. Pierwszym, który ją zaatakował był ks. Jerzy de Nantes (mający jednak swe własne koncepcje teologiczne, zwłaszcza w późniejszym okresie, a przypominające poglądy Abpa Lefebvre). Do jego krytyki przyłączyli się księża Filip Rousseau, Joachim Saenz y Arriaga S.I. (Meksykanin), Karol Marquette, Ludwik Coache oraz dominikanin o. Michał-Ludwik Guerard des Lauriers. Kontakt z Coachem utrzymywał już wtedy również o. Noel Barbara ze wspólnoty kapłańskiej Współpracowników Parafialnych Chrystusa Króla. Ta ostatnia została założona przez byłego jezuitę o. Pawła Valleta i poświęcała się głównie głoszeniu rekolekcji według zreformowanej metody świętego Ignacego z Loyoli. Kilku byłych członków tego stowarzyszenia stało się później wojującymi „tradycjonalistami”. Np. oprócz o. Barbary o. Jerzy Vinson opowiedział się za sedewakantyzmem. Założył on Zgromadzenie Sióstr Chrystusa Króla liczące obecnie ok. trzydziestu powołań.

    Oczywiście również w innych częściach świata pojawiła się kontestacja modernizmu. W Argentynie prof. Disandro wraz ze swym pismem „La Hosteria volante” (Latająca Gospoda) postawił pytanie o wakat Stolicy Apostolskiej w maju 1969 roku. W Stanach Zjednoczonych sedewakantyzm istniał przynajmniej od 1967 roku (dr Kellner). W Niemczech w 1966 r. powstała Una Voce- Gruppe Maria. W 1969 roku jej przywódca prof. Reinhard Lauth z Uniwersytetu Monachijskiego zadeklarował swoje przekonanie o wakacie. W Brazylii sympatie do sedewakantyzmu przejawiał biskup Campos Antoni de Castro-Mayer. Jeszcze w 1988 r. przybywając do Econe na konsekracje biskupie Abpa Lefebvre`a deklarował istnienie wakatu. Pomimo to pozostał on nadal związany z Lefebvrem.

    W tym czasie Abp Lefebvre, który odegrał znaczącą rolę w obronie katolickiej nauki w trakcie Vaticanum II, nie zajmował publicznie głosu na temat reform. Tak pozostało aż do przełomu 1974 i 1975 roku. Na soborze, Abp wbrew swym póżniejszym zapewnieniom podpisał wszystkie dokumenty łącznie z tymi najbardziej kontrowersyjnymi. Uczynił tak, ponieważ jak relacjonuje Jego biograf bp Tissier de Mallerais, „ w przypadku gdy dany schemat zostaje promulgowany przez papieża, nie jest już więcej schematem, tylko aktem magisterium…” (str 333 oryginału francuskiego biografii). W 1968 na jednej z konferencji Abp Lefebvre twierdził:” teksty soboru, w tym również „Gaudium et Spes” i ten mówiący o wolności religijnej, zostały podpisane przez papieża i biskupów i dlatego nie możemy podważać ich zawartości” (str 339 w „Un eveque parle”).

    W 1969 roku po promulgacji nowego mszału, ruch tradycjonalistyczny zaczął się gwałtownie rozwijać. Pierwszym ważnym dokumentem katolickiej kontestacji posoborowej rewolucji była „Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae”. Dokument podpisało dwóch kardynałów, Ottaviani i Bacci, ale jego głównym autorem był o. Guerard des Lauriers. Co ciekawe dokumentu nie podpisał Abp Lefebvre, kontynuując w ten sposób swe milczenie.

    W latach 1970- 1973 zorganizowane zostały trzy pielgrzymki do Rzymu, nazwane przez prasę marszami rzymskimi. Przewodzili im księża Coache, Barbara, Saenz y Arriaga oraz grupa zaangażowanych świeckich. W 1977 tradycyjni katolicy zajęli paryski kościół Saint-Nicholas-du-Chardonnet ( we Francji budynki kościołów są własnością państwa). Przewodził im prałat Ducaud du Bourget. Od inicjatywy odciął się ówczesny rektor Econe, co nie przeszkodziło Bractwu św. Piusa X w przejęciu później budynku dla siebie.

    Do tej pory było wiele o wzajemnych relacjach między różnymi sedewakantystami a Bractwem, albowiem na początku kontestacji soboru, te grupy nie były od siebie całkowicie rozdzielone. Zmienić się to miało pod koniec lat siedemdziesiątych, w związku ze zmienioną sytuacją „polityczną”. 6 maja 1975 r. biskup Lozanny Genewy i Fryburga Mamie za zgodą Pawła VI zniósł kanonicznie Bractwo św. Piusa X. (Bractwo podważało zazwyczaj ważność tego zniesienia, ale bp Tissier w swej biografii Abpa Lefebvra przyznał, że było ono kanonicznie poprawne, op.cit. str. 508-509). 22 lipca 1976 Watykan obłożył Lefebvra za niedozwolone święcenia kapłańskie karą suspensy „a divinis”. Abp nazwał wtedy „Kościół soborowy” schizmatyckim i postawił publicznie pytanie w sierpniu tego roku, czy Stolica Apostolska wakuje. 29 sierpnia nazwał nawet „Nową Mszę” bękarcią! Jeszcze w 1977 r. w książce „Le coup de maitre de Satan” uznaje opcję sedewakantystyczną za możliwą (ed. Saint-Gabriel, 1977, str.42). Wkrótce potem Abp łagodzi jednak kurs i spotyka się z Pawłem VI. Ale to przede wszystkim wybór Karola Wojtyły i związane z Jego osobą nadzieje powoduje, iż rozpoczyna akcję oczyszczania swego seminarium i Bractwa z sedewakantystów. Z profesury seminarium w Econe usunięty zostaje o. Guerard des Lauriers, a z Bractwa usunięci zostają lub sami odchodzą liczni księża z Francji (Guepin, Belmont, Seuillot, Egregyi i inni w latach 1979-1981) oraz USA (12 księży w latach 1983-1984), nieco później odchodzą Włosi (1985). Od tamtej pory sedewakantyści nie mają już nic wspólnego z „lefebvryzmem”. W latach osiemdziesiątych po pierwszych święceniach biskupich udzielonych sedewakantystom przez arcybiskupa Thuca, rozpoczynają oni formację nowego pokolenia kapłanów. Tym samym kończy się pionierski okres oporu przeciw soborowym reformom i rozpoczyna czas walki o utrzymanie nieskażonej nowinkami Wiary i przekazywania jej dalej wiernym skupiajacym się wokół niewielkich kaplic.

    Za Sodalitium, nr 55, edition francaise 2003.

  23. 25godzina said

    @Ultras 1916 montaniackośći (21)
    Żeby móc się na ten temat autorytatywnie wypowiadać, dobrze by było postudiować nie dwa lata w internecie, a ze sześć w prawdziwym seminarium, do tego dobrze by było mieć intelekt na poziomie pozwalającym to wszystko zrozumieć.

    W twoim przypadku pierwszy warunek najprawdopodobniej nie jest spełniony, drugi na pewno nie, wiec zamiast napinać się teologicznie przestań chować głowę (pamiętaj co zostawiasz wtedy na pastwę losu) w piasek i odpowiedz na pytanie z poziomu który powinien być ci bliższy:

    Kto i w którym roku założył w Warszawie klub piłkarski o nazwie Legia?

  24. Przecław said

    #12 Józef.
    To pewno racja. Jednak trudno zaakceptować lekceważący stosunek do ks.Natanka. któremu udało mu się zgromadzić wokół siebie tłumy i który ilepiej czy gorzej, ale rzucił wyzwanie modernizmowi, ryzykując wiele.

  25. Maria1 said

    ‚Już w kilka dni po śmierci Jana Pawła II arcybiskup Stanisław Wielgus nie zdążył ugryźć się w język i palnął:
    Jan Paweł II żył jak Chrystus i umarł jak Chrystus. Dlatego dziś czci go cały świat.’: http://mateuszochman.com/sekta-wojtylian-cz-iii-jak-jezus/

    Jak widać chwalba ta nie pomogła biednemu arcy…
    (dewiacje i aberacje umysłowe kochają biskupów postwatykańskich)

Sorry, the comment form is closed at this time.