Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Jeszcze o Gierku…
    Listwa o Traditionis Custodes
    prostopopolsku o Obywatele w obronie radcy praw…
    lewarek.pl o List przełożonego generalnego…
    lewarek.pl o W obronie realizmu polity…
    Boydar o List przełożonego generalnego…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Białoruska biegaczka będzie si…
    bryś o Białoruska biegaczka będzie si…
    Boydar o Traditionis Custodes
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    Olo o Paradoks Pałacu Saskiego
    wanderer o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Jest już książka o wizycie Cyryla I w Polsce!

Posted by Marucha w dniu 2012-10-07 (Niedziela)

Wizyta Cyryla I w Polsce odbiła się szerokim echem. Była bowiem komentowana zarówno przez duchownych, polityków jak i – co naturalne – przez dziennikarzy. Cechą publicystyki jest nietrwałość przekazu.

W celu utrwalenia dyskursu, który miał miejsce m.in. na polskim portalu http://www.konserwatyzm.pl, stronach internetowych: tygodnika „Myśl Polska”, Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, rosyjskich portalach: http://www.pravmir.ru, http://www.regnum.ru (teksty zaczerpnięte z niniejszych stron zostały przetłumaczone na język polski) oraz serwisie społecznościowym Facebook, zdecydowano się na zebranie i opublikowanie w wersji książkowej artykułów, które pojawiły się w nowych mediach. Dotyczą one – pośrednio lub bezpośrednio – zagadnienia pojednania polsko-rosyjskiego widzianego z perspektywy konserwatywnej, stąd też niniejsza publikacja nie rości sobie pretensji do przedstawienia pełnego obrazu pojednania i ułożenia partnerskich relacji.

Prezentowane Czytelnikowi teksty zostały podzielone na cztery działy tematyczne. W pierwszej części zatytułowanej „Rosja bastionem wartości chrześcijańskich” umiejscowiono teksty przedstawiające postać patriarchy Cyryla I oraz przypisujące Rosji rolę nośnika wartości chrześcijańskich, które – według publicystów – uległy zatraceniu w krajach należących do UE. Drugi pt. „Wizyta patriarchy Cyryla – przełom w stosunkach polsko-rosyjskich” zawiera artykuły odzwierciedlające różnorodność interpretacji wizyty rosyjskiego duchownego. Niemniej jednak, wśród ich autorów, dostrzegalna jest zgodna w kwestii uznania jej za przełomowy moment w relacjach między Polską a FR po 1989 roku.

Na szczególną uwagę zasługuje zapis debaty członków redakcji portalu http://www.konserwatyzm.pl: Adama Wielomskiego, Konrada Rękasa, Stanisława A. Niewińskiego, Antoine’a Ratnika oraz fragmentu dyskusji na facebookowym profilu Jacka Bartyzela. Dostarczają one wiele interesujących wątków do rozważań na temat pojednania narodów, co uzmysławia znaczącą rolę nowych mediów we współczesnej rzeczywistości politycznej.

Trzecia część nosząca tytuł „Zmediatyzowany obraz wizyty patriarchy Cyryla i sprawy Pussy Riot” dotyczy medialnego obrazu wizyty rosyjskiego duchownego oraz towarzyszącego mu aresztowania, a następnie skazania członków zespołu Pussy Riot. Ostatnia, zatytułowana „Dokumenty”, zawiera deklaracje, oświadczenia oraz pełną wersję „Wspólnego przesłania do narodów Rosji i Polski”. Autorzy wierzą, że taki układ książki, a także źródła zamieszczone w czwartej części publikacji, pozwolą Czytelnikowi dokonać swobodnej hermeneutyki i oceny przedstawionych zdarzeń.

Arkadiusz Meller
Joanna Rak
http://sol.myslpolska.pl  (tamże spis treści książki)

Komentarzy 8 do “Jest już książka o wizycie Cyryla I w Polsce!”

  1. galaszek said

    Haaaaaaaaaaajjjjj!!!!!!!! a ja cosik podejrzewom ze ten książek został napisane jeszcze przed tym wizytem tego Cyrkiel ?! …znaczy Ceryl….

  2. Dobrzy Autorzy, więc książka na pewno będzie rzetelna.

  3. Przecław said

    @Admin

    Tolerowanie wypowiedzi w stylu p.Galaszek to prosta droga do zrównania sie z poziomem Onetu.

  4. Zbigniew Kozioł said

    Dobrze.

    „W celu utrwalenia dyskursu, który miał miejsce m.in. na polskim portalu http://www.konserwatyzm.pl, stronach internetowych: tygodnika „Myśl Polska”, Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, rosyjskich portalach: http://www.pravmir.ru, http://www.regnum.ru (teksty zaczerpnięte z niniejszych stron zostały przetłumaczone na język polski) oraz serwisie społecznościowym Facebook, zdecydowano się na zebranie i opublikowanie w wersji książkowej artykułów, które pojawiły się w nowych mediach”

    No a gdzie darmowa wersja PDF do ściągnięcia? Wykorzystano bezpłatnie materiały z internetu, a teraz książka dostępna bezpłatnie nie jest?

  5. Easy Rider said

    Nie miałem czasu wypowiedzieć się pod wcześniejszymi artykułami na temat tej wizyty, dlatego korzystając z okazji, chciałbym tutaj wyrazić swoje w tej kwestii wątpliwości. Żeby było jasne – nie jestem rusofobem i w kwestii podejścia do stosunków polsko-rosyjskich mam stanowisko podobne do Gajowego. Dlatego też uważam, że nie można negować rangi tego rodzaju wydarzenia o charakterze bez wątpienia historycznym, jednak nie mogę pozbyć się pewnych wątpliwości co do jego motywów i intencji.

    Pierwsza kwestia dotyczy kontekstu religijnego. Sprawa poprawy stosunków z prawosławiem, to był dla Watykanu problem od dziesięcioleci, nie zapominajmy, że nie mógł sobie z tym problemem poradzić nawet JPII, którego marzeniem było udać się z wizytą do Moskwy, ale przez cały czas jego pontyfikatu nie doszło do porozumienia w tej kwestii. Przeszkodą był tutaj upór Watykanu w podtrzymywaniu prozelityzmu wobec prawosławia. Czyżby nagle zaszła jakaś zmiana ze strony Watykanu w tej kwestii?

    Polski episkopat jest częścią kościoła rzymskiego i jako taki nie może sam prowadzić polityki w stosunku do innych wyznań chrześcijańskich. Powinno najpierw dojść do spotkania papieża i patriarchy moskiewskiego, a później dopiero miałaby sens wizyta patriarchy w Polsce – taka kolej rzeczy byłaby logiczna i naturalna. Natomiast jeżeli po całych wiekach wzajemnych uprzedzeń i braku spotkań między papieżami i patriarchami wszechrusi, dochodzi do takiej wizyty w Polsce i podpisywania wspólnego oświadczenia z biskupami polskimi – jest to co najmniej dziwne i nie tłumaczy tego do końca ewentualny interes Watykanu, który być może w ten sposób chciał utorować sobie drogę do spotkania na najwyższym szczeblu.

    Drugą wątpliwą kwestią jest kontekst czasowy, w jakim wizyta ma miejsce. Gdyby wizyta ta miała miejsce przed katastrofą smoleńską – można by ją potraktować jako szczerze wyciągniętą dłoń w kierunku pojednania obu narodów i religii. Natomiast w powstałej po Smoleńsku atmosferze jakby urzędowego budowania na siłę przyjaźni polsko-rosyjskiej – trudno oprzeć się wrażeniu, że była to wizyta inspirowana przez władze Rosji, które chciały w ten sposób załagodzić w Polsce wzrost antyrosyjskich nastrojów, na tle podejrzanych okoliczności katastrofy smoleńskiej .

  6. RomanK said

    ЧП. Расследование: Анатомия протеста – 2

    Play video
    Захват власти в Калининграде, теракты в Москве и что-нибудь к юбилею президента. Ближайшие планы и тайные переговоры оппозиции с зарубежными заказчиками российских протестов. Кто берет, сколько и за…
    00:48:24
    Added on 10/05/12
    325,121 views

    Za:

    http://prawda2.info/viewtopic.php?t=21051

    Sensacją wczorajszego dnia (a właściwie wieczoru),była emisja na kanale ros telewizji NTV kolejnej części filmu „Anatomia protestu” pt Anatomia protestu-2
    Dokument „Anatomia protestu-2” w odróżnieniu od pierwszej części, zawiera treści tak „ciężkie” że będą musiał być zbadane przez powołane do tego służby.Idzie już nie o żenujące werbowanie gastarbeiterów na opozycyjne mitingi,nie o ukradkiem czmychających przed kamerami pracowników amerykańskiej ambasady I,idzie o sprawy znacznie poważniejsze.
    Głównym motywem „Anatomii protest-2” jest spotkanie Siergieja Udalcowa i dwu jego współpracowników z Giwim Tarmagadze.Wprawdzie spotkanie jest sekretne ale w dobie „ukrytych kamer” pojęcię „sekretne” bywa nieprecyzyjne Laughing
    Giwi Tarmagadze jest gruzińskim parlamentarzystą,szefem sektora bezpieczeństwa przy prezydencie Saakaszwili a poza tym organizatorem gruzińskiej „rewolucji róż” i koordynatorem „kijowskiego majdanu”
    Sergiej Udalcow jest hersztem tzw frontu lewicy choć jak pokazuje film z rosyjską lewicą nie ma wiele wspólnego.Jakby nie patrzeć (słuchać) i jakby nie starć się zinterpretować to spotkanie nie można uciec od oczywistego faktu -Giwi Tarmagadze nie pertraktuje z Udalcowem,on go instruuje.Giwi Tarmagadze tylko co wrócił z Londynu gdzie spotkał się z Andriejej Borodin a także innym finansistą czasowo przebywającym w Londynie Władimirem Antonowem,obydwaj są skłonni dać na początek 50.000.000 potem 150.000.000 $ na Udalcową działalność.Jest też mowa o tym że do funduszu mogą dołożyć się też inni finansiści jeśli,co oczywiste,poczynania Udalcowa będą odnosiły pożądany skutek.

    W tym celu Tarmagadze poleca Udalcowowi aby nawiązał kontakt z „ludźmi z Czeczenii” w celu zorganizowania „akcji w Moskwie”. Powinien również przyciągnąć do siebie organizację Tjurina.Tjurinowcy mieliby zająć się akcjami na trasie kolei transsyberyjskie
    O jakie czeczeńskie akcje w Moskwie chodzi i na czym miały by polegać działania bratwy na trasie kolejowej, na razie nie wiadomo,ale jak sądzę wyjaśni to osobiście sam Udalcow podczas rozmowy z prokuratorem.
    O tym że Udalcow coś kombinuje z islamskimi radykałami wiadomo było już od sierpnia ale któż mógł sądzić że realizuje konkretny obstalunek.Teraz tj po ujawnieniu nagrania, na serię zamachów na tradycyjnych,umiarkowanych islamskich duchownych Tatarstanu trzeba spojrzeć przez inny pryzmat.
    Nigdzie i nigdy (mimo posiadanego wykształcenia) nie pracujący Siergiej Udalcow, jak się okazuję ma do swoich i organizacyjnych potrzeb 35.000$ miesięcznie.
    Ja wiem,wszyscy wiemy,że 35.000 to żadne pieniądze ale też jak na razie osiągnięcia Udalcowa także nie są duże.
    Na filmie jest też mowa o „ośrodkach szkoleniowych” w Rumunii i na Litwie.
    Tam, podobnie jak w ośrodkach na terytorium Rosji szkoli się bojówki „frontu lewicy”.Do czego się szkoli i dlaczego „ośrodki” działają w reżimie konspiracji tego nie wiem ale widać są powody. Letnie obozy dla męskiej młodzieży połączone z naukami walki wręcz,strzelania,biegania i czego tam jeszcze,są w Rosji niezwykle popularne i propagowane przez liczne organizacje,dlaczego ci od Udalcowa konspirują się,trudno zgadnąć.Może dlatego że,jak pokazują na filmie,miast spartańskiego życia garściami żrą kawior i popijają whisky.
    Na filmie „Anatomia protestu-2” prócz wątku z „ukrytą kamerą” pokazano też kilka innych równie ciekawych.
    Pokazano ośmiu amerykańskich kongresmenów przybyłych do moskiewskiego biura Borysa Niemcowa na „zamknięte spotkanie” .Autorzy filmu pytają retorycznie, jak zareagowała by amerykańska opinia publiczna o władzach nie wspominając, gdyby amerykański opozycjonista zapraszał na „zamknięte spotkanie” deputowanych rosyjskiej Dumy.
    Autorzy filmu obarczają winą za ten stan rzeczy rosyjskie władze, o zbyt późne podjęcie decyzji o prawnych rozwiązaniach kwestii „finansowania organizacji pozarządowych” i opieszałość w sprawie wyrzucenia z Rosji na zbity pysk USAID, „matki-karmicielki wszystkich krecich organizacji”.Autorzy filmu oświadczyli że ujawniony materiał jest tylko częścią tego który udało im się zebrać i że oczekują że zainteresują się nim odpowiednie organy państwowe.

    Ale oto rzeczony film Anatomia protestu-2 (pod filmem dla zainteresowanych kilka linków „w sprawie” )

    http://www.vz.ru/news/2012/10/5/601346.html
    http://www.vz.ru/news/2012/10/5/601349.html
    http://www.vz.ru/politics/2012/10/5/601325.html
    http://mir24.tv/news/society/5742498

  7. Cecylia Zgroza said

    Ten komentarz na pierwszy rzut oka może się wydać nie na temat, ale cierpliwym może wiele wyjaśnić. Można się z treścią tej publikacji zgadzać lub nie, ale na pewno warto ją poznać ponieważ w ostrej, gorzkiej pigułce uzmysławia nam co przeszliśmy i przechodzimy, i kto za to ponosi odpowiedzialność. Niestety, nie mamy w Polsce publicysty, który by w tak dosadnych i bezpośrednich słowach przedstawił diagnozę stanu naszego państwa. Nie mamy także i polityka takiej miary, który by przeciwstawił się niszczącym procesom, trawiącym Polskę. Niech przykład Rosji będzie nam przestrogą, a może i wzorem. Ten tekst uzmysławia nam także, dlaczego prezydent Putin i sprawy rosyjskie mają u nas tak złą prasę. Konstantin Duszenow PUTIN I ŻYDZI: OD MIŁOŚCI DO NIENAWIŚCI Nowoczesna rosyjska świadomość jest rozbita. W tym nie ma niczego zadziwiającego: Po długich dziesięcioleciach państwowego bogobórstwa, katastroficznego rozpadu «czerwonego imperium» i dwudziestu lat antyrosyjskiego «demokratycznego» rozgromu państwa, naiwnością byłoby oczekiwać, czego innego. Gorzej, nastąpiło rozbicie rosyjskiej świadomości tak głębokie, że nawet narodowo myśląca, patriotyczna część społeczeństwa często nie może wypracować jednego punktu widzenia na najważniejsze problemy dzisiejszej Rosji. W szczególności, narodowa problematyka jest problemem najboleśniejszym. Prezydent Putin przez wiele lat podlegał z tej strony najsurowszej krytyce za to, że pobłażał antyrosyjskiemu «żydowskiemu panowaniu». Osobiście wniosłem niemały wkład w ten krytyczny chór i dotychczas uważam, że w tamtym czasie ta krytyka była zupełnie usprawiedliwiona – co więcej – potrzebna i pożyteczna. ROSYJSKI «NACJONALISTA» W POZYTYWNYM SENSIE? Widoczne zmiany w polityce Kremla zaczęły się 23 stycznia 2012 roku z publikacją przedwyborczego artykułu Putina, poświęconego kwestii narodowej, w którym oświadczył: «Ludzie są zaszokowani agresywnym naciskiem na swoje tradycje, zwykły życiowy porządek i serio boją się groźby utraty narodowo-państwowej tożsamości. (…) Rdzeniem, spajającym tkankę naszej unikalnej cywilizacji jest rosyjski naród, rosyjska kultura. Oto właśnie ten rdzeń prowokatorzy różnego rodzaju, nasi przeciwnicy, wszystkimi siłami będą próbować wyrwać z ciała Rosji – pod na wskroś fałszywą gadaniną o prawie Rosjan do samookreślenie, o «rasowej czystości», o konieczności „dokończenia dzieła 1991 roku, ostatecznego zburzenia imperium, które nadal na swych barkach dźwiga naród rosyjski”. Żeby w rezultacie – skłonić naród aby swoimi rękami zniszczyli własną Ojczyznę (…) Samookreślenie się rosyjskiego narodu to polietniczna cywilizacja, wykrystalizowana wokół rosyjskiego, kulturalnego jądra. I ten wybór rosyjski naród potwierdzał wielokrotnie – nie w plebiscytach i referendach, lecz krwią. Całą swoją tysiącletnią historią (…) Właśnie o tym szczególnym charakterze rosyjskiej państwowości pisał Iwan Ilin: – „Nie wykorzeniać, nie dławić, nie ujarzmiać cudzej krwi, nie uciskać innych plemion, i innej ich przeszłości, a dać wszystkim oddech i wielką Ojczyznę (…) wszystkich otoczyć opieką, wszystkich pogodzić, wszystkim pozwolić modlić się po swojemu, pracować po swojemu, a najlepszych zewsząd wciągać w państwowe i kulturowe budowanie”». To, że w charakterze ilustracji swoich poglądów Putin wybrał cytat rosyjskiego prawosławnego nacjonalisty Ilina, samo w sobie, jest wskazówką. A ostatnio, występując w Sjeligierie, prezydent wniósł dodatkową jasność, co do swego obecnego stanowiska w kwestiach narodowo-religijnych, oświadczając: «U nas według prawa są cztery podstawowe, tradycyjne konfesje (wyznania). Wszystkie jednako ważne. Ale, oczywistym jest, iż prawosławie lideruje. To jest zrozumiałe, choćby z uwagi na liczebność wyznawców. (…) Prawosławie odegrało szczególną rolę w historii naszego państwa. Chciałbym, żeby to uświadomili sobie wszyscy. Dlaczego? Ponieważ przecież, gdy książę Władimir chrzcił Ruś, a potem jednoczył plemiona, wszak wtedy nie było ani jedynego ruskiego państwa, ani narodu rosyjskiego. Byli Drewlanie, Polanie itd. A oto po chrzcie zaczęła kształtować się jedna narodowość, i jeden naród, rosyjski. Właśnie prawosławie odegrało rolę spoiwa» [1]. W ten sposób, według mojej opinię, prezydent próbuje położyć fundament nowego państwowego światopoglądu. Wnosząc z tego, zmiana ideologii była zamyślona dawno. Jeszcze 8 marca 2008 roku, na krótko przed tym, jak przekazał swoje pełnomocnictwa Miedwiediewowi, oświadczył dziennikarzom na konferencji prasowej, po spotkaniu z Angelą Merkel: «Czuję, że pewni ludzie nie mogą się doczekać, kiedy złożę swoje pełnomocnictwa. Myślą, że z innym będzie im łatwiej. Dawno przyzwyczaiłem się do etykietek, w rodzaju tej: trudno rozmawiać z byłym agentem KGB. Miedwiediew będzie wolniejszy od nacisku, od bezustannego udowadniania swoich liberalnych poglądów. Ale i on, w dobrym sensie, taki sam rosyjski nacjonalista, jak i ja (…)» [2]. Wtedy mało kto zwrócił uwagę na te słowa. Długi czas wydawało się, że to tylko danina politycznej retoryce i nie ma w tym żadnej głębszej treści. Prawdziwą wartość miedwiediewskiego «nacjonalizmu» kraj poznał wystarczająco szybko. Być może, właśnie dlatego ten fakt, że Putin i siebie zaliczył do «rosyjskich nacjonalistów», do ostatniego czasu pozostawał praktycznie niezauważonym. Ale wróciwszy na Kreml po upływie czterech lat, nadał swoim dawnym słowom nową treść (…) Przed nami, w ostatnie miesiące, jawniej i wyraźniej staje «nowy Putin» – Putin-nacjonalista. Na długo to? Szczere to? Mogą rosyjscy patrioci ufać takiemu nowemu bardziej «rosyjskiemu Putinowi»? Spróbujemy zorientować się w tej materii, wziąwszy – w charakterze przykładu – problem stosunków rosyjsko-żydowskich. OBRAZ OLEJNY Rozpad ZSRR, i w rezultacie rozgrabienie jego ogromnych bogactw, można bez przesady nazwać Wielką Żydowską Rewolucją XX wieku. Wpływ rosyjskiego żydostwa na postsowiecką rzeczywistość rósł tak szybko, że w 1998 roku znany żydowski publicysta Edward Topol miał wszystkie podstawy aby publicznie oświadczyć: «Otrzymaliśmy realną władzę w tym kraju» [3]. Zgodnie ze spisem ludności, Żydzi stanowili w tym czasie niespełna jeden procent ludności Rosji. Wydawało się, spełniło się, wreszcie, wiekowe marzenie rosyjskich syjonistów, jeden z nich, Michaił Agurski, jeszcze w 1974 roku pisał: «Otrzymawszy w postaci tego państwa najsilniejsze oparcie, możemy postawić przed sobą nowe narodowe zadanie – niesłychanie wzmocnić żydowski wpływ na światową cywilizację (…) Izrael powinien zostać (…) duchowym i kulturalnym centrum zjednoczonej ludzkości (…) pochodnią wszystkich narodów (…) » [4]. Myśl o tym, że właśnie Żydzi trzymają w swoich rękach ekonomiczną, polityczną i ideologiczną władzę w poradzieckiej Rosji, żydowscy publicyści tych lat wypowiadali niejednokrotnie. Koryfeusz demokratycznego żydowskiego dziennikarstwa, deputowany do ówczesnej Państwowej Dumy, Leonid Radzichowski zatytułował jedną z swoich publikacji na ten temat: «Żydowskie szczęście» [5], a inną, nie mędrkując wiele, po prostu: «Żydowska rewolucja» [6]. Bez niedomówień oświadczył, że właśnie Żydzi zostali głównymi ideologami prozachodniej liberalnej-demokratycznej rewolucji, która zburzyła ogromne czerwone imperium ZSRR, urzeczywistniła pod nazwą «prywatyzacji» potężny rabunek rosyjskiego państwa i, w końcu, przekazała pełnię władzy w kraju w żydowskie ręce. Radzichowski w przystępie szczerości, pisał: «Stuprocentowymi Żydami są: szef administracji prezydenta, sekretarz Rady Federacji, pięciu ministrów, liderzy trzech frakcji w Dumie, pierwszy wicepremier zarządu Moskwy itd, itd. Żadna inna narodowość tak obficie we władzach nie jest reprezentowana. Co do wielkiego biznesu, to tu jeszcze ciaśniej: Przewodniczący i prawie całe kierownictwo RAO UE, przewodniczący «Trans-Nieftu», właściciele «Sib-Nieftu», JUKOSa, «Alfy-Grup» i tak dalej, ile dusza zapragnie! Czegoś takiego, prawdopodobnie, nigdzie więcej na świecie nie ma. I to wziąwszy pod uwagę, że Żydów w Rosji jest niespełna 300 tysięcy (0,2 procenta ludności), nawet z Żydami półkrwi, nie więcej niż 1 milion (0,75 procenta ludności)». Tę myśl o żydowskim panowaniu w Rosji niedwuznacznie potwierdził rabin Berł Łazar, występując z uroczystą mową na światowym zjeździe talmudystów-chasydów: «Niemało rewolucji poznała Rosja – mówił – ale najcichsza i najbardziej efektywna, to rewolucja, której dokonali nasi wysłannicy teraz, nie bacząc na ciężkie warunki, na często wrogi stosunek otoczenia (…) » [7]. Żydzi zdominowali «elity» poradzieckiej Rosji? – oczywiście. Najbardziej wpływowym szefem administracji Jelcyna był Żyd Czubajs, kluczowa figura rządu – Żyd Niemcow, minister spraw zagranicznych – Żyd Kozyriew, minister skarbu – Żyd Lifszyc, minister ekonomiki – Żyd Urinson, minister prasy – Żyd Fiedot, a państwowym majątkiem zarządzał – Żyd Koch. Jednocześnie doradcą Jelcyna do spraw polityki narodowej był – Żyd Pain, do spraw ekonomiki – Żyd Urnow, i tak dalej, i temu podobnie. Listę wysoko postawionych Żydów epoki Jelcyna można kontynuować nieskończenie. Właściwie przełom 1998 roku zawdzięczamy Żydowi, ówczesnemu premierowi Kirijenko. Najbardziej wpływowi biznesmeni tego czasu to – Gusinski, Bieriezowski, Smolenski, Małkin, Fridman, Chodorkowski i inni – oczywiście Żydzi. Występując w październiku 1996 roku w izraelskiej telewizji [8],właśnie oni bez niedomówień oświadczyli, że większa część kapitałów i własności w Rosji, już należy do nich, a perspektywy przed rosyjskim żydostwem takie, że dech zapiera. W ten sposób, bez przesady można powiedzieć, że do momentu wkroczenia na Kreml Putina, realna władza w kraju należała, wcale nie do prezydenta Rosyjskiej Federacji, a do żydowskiej bandy, składającej się z kryminalnych elementów, bankowych aferzystów, skorumpowanych, wysoko postawionych urzędników, kluczowych figur rosyjskich mediów i wypasionych na złodziejskiej prywatyzacji oligarchów. SZYDŁO NA MYDŁO Po objęciu prezydentury przez Putina sytuacja w państwie praktycznie nie zmieniła się. Nawet odwrotnie: judofilskie sympatie Kremla nigdy jeszcze nie były tak oczywiste. Sam Putin określił priorytety swojej narodowej polityki wystarczająco jasno. W grudniu 2003 roku, odpowiadając na pytania telewidzów, na cały kraj oświadczył, że hasło «Rosja dla Rosjan» – To «hasło pridurków i prowokatorów». W kwietniu jest 2005 roku, występując w izraelskim radiu, podczas swojej wizyty w Tel Avivie, szczególnie podkreślał: „Jesteśmy kategorycznie przeciwko każdym przejawom nacjonalizmu. Koniecznie trzeba stale reagować na jego objawy, aby chronić interes narodowych mniejszości (…) zwłaszcza interes narodu żydowskiego. Walka z antysemityzmem jest podstawą naszej wewnętrznej polityki” [9]. Za tych czasów na czele rządu stał Żyd Fradkow, szefem jego administracji był Żyd Wołoszyn, a najbardziej wpływowym współpracownikiem rządowej administracji, głównym ideologiem reżimu – Żyd Świstaków. Głównym ekonomistą Kremla był Żyd Dworkowicz, ministrem kultury Rosji – Żyd Szwydkoj, za ekonomiczny rozwój i handel odpowiadał Żyd Grief, za łączność – Żyd Riejman. Najbardziej wpływowi biznesmeni, najbogatsi miliarderzy po dawnemu byli Żydzi: Lewajew, Fridman, Wekselberg i t.d (…) Rosyjska ropa naftowa znajdowała się w rękach Żyda Abramowicza, rosyjska energetyka – w rękach niezatapialnego Żyda Czubajsa. W mediach tamtego okresu Żydzi zajmowali praktyczne wszystkie stanowiska kierownicze. Wśród popularnych prezenterów TV Rosjan nie było w ogóle: Żyd Pozner był ikoną pierwszego ogólno rosyjskiego kanału telewizyjnego, Żyd Swanidze – drugiego państwowego, a członek Kongresu Żydowskiego, ówczesną supergwiazdą NTV. W 2003 roku żydowskie, chronione prawem centrum «Sowa» w referacie «Przeciwdziałanie antysemityzmowi» sygnalizowało: «Poprzedni rok jak żaden inny upamiętnił się świadomymi wysiłkami władzy w dziedzinie przeciwdziałania przejawom ekstremizmu, nacional-radykalizmu i antysemityzmu. Działania władz przejawiały się zarówno na – powiedzmy – symbolicznym poziomie (na przykład, stałe zapewnienia prezydenta Putina o karygodności antysemityzmu), jak i na poziomie prawnym – nowe antyeksterminacyjne ustawy – i przy ich zastosowaniu zamknięto antysemickie wydawnictwa». Już wspominany wcześniej Berł Łazar oświadczył: «Od chwili, gdy do władzy doszedł Władimir Putin, wzrosła liczba kar za antysemickie wybryki. (…) Prezydent obiecał całkowicie wykorzenić antysemityzm (…) Putin czuje się odpowiedzialnym za pomyślność rosyjskiego żydostwa, za walkę z antysemityzmem we wszystkich jego przejawach, i za możliwość rosyjskich Żydów swobodnego przemieszczania się i posiadana podwójnego obywatelstwa. (…)» [10]. Prezydent Izraela Mosze Kacaw podczas wizyty w Moskwie w styczniu 2001 r. nazwał Putina «wielkim przyjacielem żydowskiego narodu». [11] A amerykańska prasa była wstrząśnięta uwzględnieniem przez Kreml, nawet najmniejszych kaprysów izraelskiego gościa: «Rabin i wspaniały szojchet (rzeźnik) Kogan spędzili niedzielę 21 stycznia w rzeźni, doglądając aby wszystko, mięso i drób, które poda prezydentowi Rosji i jego izraelskiemu koledze, były obrobione w zgodności z żydowskimi prawem koszer. (…) Na Kremlu była całkowicie wyposażona koszerna kuchnia, doglądana przez całą armię rabinów. (…) Kuchnię urządzono w budynku, gdzie mieszkał jeszcze Iwan Groźny. (…) Nawet w USA, przy całej opiekuńczości Białego Domu wobec Izraela, w ciągu całych pięćdziesięciu lat, nie robiono sobie takich ceregieli, po prostu zamawiano dostawę koszernych potraw dla przyjęć izraelskich oficjeli. (…) Prezydent Putin od momentu wyborów głosił, że spuścizna Żydów, judaizm (…) ma bezwarunkową wartość dla Rosji», – pisał „The New York Times” z 24 stycznia 2001 roku. Tu parę słów i o osobistym doświadczeniu w tej kwestii. Po tym, jak w 2005 opublikowany został pierwszy mój film trylogii «Rosja z nożem w plecach» pod nazwą «Żydowski faszyzm i ludobójstwo rosyjskiego narodu», po całym kraju za jego rozpowszechnienie wszczęto wiele śledztw na podstawie 282 artykułu UK (kodeksu karnego). Przeciwko popularyzatorom mojego «antysemickiego» filmu zapadło kilkanaście wyroków w Petersburgu, Niżnym Nowogrodzie, Kursku, Tobolsku, Nowosybirsku i innych miastach. Wśród oskarżonych znaleźli się ludzie z najróżniejszych warstw społecznych – od archimandryty z diecezji Wiatki do kapitana milicji w obwodzie leningradzkim. W Tobolsku prokuratura zaskarżyła nawet szesnasto letniego ucznia … [12] Nic dziwnego, że rosyjscy patrioci, patrząc na tego rodzaju praktyki, doszli do wniosku, iż rosyjskie państwo, kierowane przez prezydenta Putina i jego żydowską drużynę, jest narzędziem ludobójstwa i zniszczenia rosyjskiego narodu, narzędziem stłumienia rosyjskiej narodowej świadomości, narzędziem rabunku rosyjskich bogactw naturalnych, narzędziem realizacji globalnych planów prowadzących do nowego światowego ładu (NWO), w którym nie ma miejsca dla rosyjskiego narodu i jego państwa. Ale już wtedy znajdowali się zdrowo myślący Żydzi, których ta orgia rusofobii po prostu przerażała. P. Nudelman uprzedzał: «Według mnie, niebezpieczny jest dla Żydów w Rosji fakt, że większość Rosjan uważa, iż Żydzi rządzą Rosją, że zawłaszczyli aluminium, ropę naftową, gaz, nikiel, potas, diamenty, media, banki. Nazwiska Abramowicza, Moszkowicza, Mogilewicza, Gołdowskiego, Hajdamaka, braci Czarnych, Lewajewa, Rybaka, Bieriezowskiego, Gusinskiego, Rabinowicza, Kobzona, Bernsztejna, Chodorkowskiego, Feldmana, Chaita, Fridmana, Smoleńskiego – dla znacznej części rosyjskiego narodu oznaczają okupację żydowską Rosji. Według Rosjan, prywatyzację, wyprzedaż za bezcen narodowego majątku, kierownictwo ekonomiką i polityką mają w ręku Żydzi i Żydzi półkrwi – Czubajs, Grief, Klebanow, Brawerman, Wolski, Borowoj, Kirijenko, Niemcow, Jawlinski, Chakamada, Primakow, Gajdar, Liwszyc. Rosjan drażni, fakt że w adwokaturze panują Rzeźnicy, Padwy, Jakubowscy, a na estradzie brylują Chazanowy, Żwanieckie, Szyfriny, Gałkiny, Jakubowicze … Do tego jeszcze, to ich podwójne obywatelstwo, pozwalające odchodzić prawo. Do niczego dobrego, oprócz nienawiści, nie przyprowadzi i otwieranie wyłącznie żydowskich szkół, ośrodków, obozów dla młodzieży, gdy błąka się po ulicach cztery miliony bezdomnych rosyjskich dzieci. Wszystko to tylko zaostrza żydowski problem w Rosji (…)» («Radziecka Rosja», 20 czerwca 2002.) Nawet główny rabin Adolf Szajewicz karci oligarchów: «Przychodzi górnik z ciężkiej zmiany, pieniędzy mu za robotę nie zapłacili, a w telewizorze – Czubajs i Bieriezowski coś dzielą i dzielą. Jeśli jemu za jego pracę normalnie by płacili, to jemu to żydowskie dzielenie się bogactwem rosyjskim, nie wydawały by się przyczyną jego nieszczęść». [13] Mniej więcej w tym czasie w poważnej i liberalnej «Niezawisimoj gazecie» był opublikowany cały wybór odpowiedzi znanych politologów na pytanie: Po co Putin robi tyle ukłonów w stronę Żydów? W odpowiedziach przeważały takie objaśnienie: «Potężne żydowskie lobby istnieje, i w polityce, i w ekonomice, i w innych sferach życia. Czyli to obiektywna realność, którą Putinu musi brać w rachubę» (A. Fiodor); Cel Kremla – «ustawianie stosunków z żydowską wspólnotą, najbardziej wpływową we współczesnym świecie, w finansach, w polityce i mediach.» (S. Marco); «W szerszym planie ta polityka prezydenta Putina świadczy o planach otwarcia na Zachód» (A. Riabow), ponieważ tam «niewątpliwie jest ogromny wpływ Żydów, zwłaszcza w USA.» (R. Abdułatipow) [14]. Te wypowiedzi z niemałą satysfakcją przedrukowała gazeta «Żydowskie słowo» pod szyderczym nagłówkiem – «Każdy z nas troszkę Żyd» [15]. ZWROT – «WSZYSCY NAGLE…» Wydawałoby się, że między prezydentem a Żydami – pełna miłość i porozumienie. Nie – coś się zaczyna dziać, ostatnimi czasy najbardziej aktywna i rozpolitykowana część rosyjskiego żydostwa poddaje Putina wręcz druzgocącej krytyce! Dlaczego? Dlaczego Żydówka Albac, redaktor naczelna czasopisma «The Newa Times» i członek rady Kongresu Rosyjskich Żydów, zżyma się w eterze radiostacji «Echo Moskwy»: «Putin nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest tylko wysoko postawionym urzędnikiem, bezkrytycznie uważając się za zbawcę ojczyzny. (…) Cóż za nieadwatność! Jaka szalona pycha! W historii Europy byli liderzy o podobnej mentalności. W Niemczech był taki frajter, wołali go Adolf Hitler. On też był psychicznie obciążony przekonaniem o światowym spisku, o protokołach syjoński mędrców i tak dalej. (…)» [16] Dlaczego Żyd Felgengauer – laureat, między innymi, nagrody państwowej, kawaler medalu «Obrońcy wolnej Rosji» – komentując histeryczne krzyki Albac, oświadcza: «Takie wnioski, to nic nowego, i nie takie znów niespodziewane. To poczucie bezkarności, przekonania, że wszystko jest dozwolone, a zwłaszcza niewzruszona pewność, że tak już będzie zawsze». Dlaczego Żyd Parchomienko – jeden z liderów Żydowskiego Kongresu, którego Putin uhonorował nagrodą w dziedzinie drukowanych środków masowej informacji (milion rubli), dzisiaj postponuje swojego dobroczyńcę: «Uważam, że polityczna reputacja Putina jest całkowicie zburzona. Krajem kieruje człowiek, który utracił moralne prawo do piastowania tej funkcji. Więcej, utracił prawo mienić się, nie tylko liderem narodu, ale i pierwszym funkcjonariuszem w państwie». [17] Dlaczego Żyd Gozman, – weteran rosyjskiego liberalizmu, były doradca Gajdara i pomocnik Czubajsa, przewodniczący Sojuszu Sił Prawicowych – analizując kadrową politykę Putina, nazywa ją «pełnym obłędem » i przyznaje, że go to: «Mocno niepokoi i drażni»? [18] Jeszcze jeden ważny «były» – Żyd Satarow (dokładniej, Półżyd -Półtatar), były stały doradca Jelcyna, pisze: «W Rosji teraz są przed nami dwa istotne, aktualne zadania. Pierwsze – jak uratować Rosjan od tej władzy, i drugie – jak uratować od tej władzy kraj? (…) Nie przeżyje Rosja. Nie ma Jelcyna. Rozproszyła się nasza energia. Zniszczone zostały instytucje przystosowawcze.» [19]. Żydowscy publicyści ostatnio na wszystkie sposoby prowokują «narodowy bunt przeciwko złodziejskiemu reżimowi». Jak średniowieczni czarnoksiężnicy, zaklinają diabła rewolucji: Przyjdź, przyjdź! Uwolnij nas od strasznego Putina! Dla tego upragnionego celu gotowi nawet, na jakiś czas, odstąpić od swej najważniejszej zasady, zasady zasad – zoologicznej rusofobii. Oto charakterystyczny przykład. 19 lipca 2012 roku, w swoim blogu na stronie «Echa Moskwy» znany żydowski dziennikarz, Minkin pisze, zwracając się do Putina: «Zwyciężono Czeczenię! – Oto twoje główne osiągnięcie. Nawet jeszcze teraz są ludzie, którzy wierzą, że zwyciężyliśmy i szczycą się tym… Ale Grozny był rosyjskim miastem, a teraz tam Rosjan nie ma. Czy to zwycięstwo? Czeczeni obrażali Rosjan w Czeczenii; Teraz obrażają Rosjan w Rosji, w Moskwie. Obłożyli ich daniną. Czy to zwycięstwo?»(…) Czy warto tu wspominać, że w latach dziewięćdziesiątych, podczas czeczeńskiej wojny, Minkin z kolegami, i o «rosyjskim mieście Grozny», i o «obrażaniu Rosjan» milczał jak zaklęty! Natomiast sprawnie przekazywał mediom liberalnym wrzaski chazarskich obrońców prawa o «zezwierzęceniach federałów» i «deptaniu praw czeczeńskiego narodu do samodzielności i niezależności»… A oto jeszcze jedna rewolucyjna proklamacja. Autorem tekstu jest Żyd Szenderowicz: «Oczywiście, że władza paranoidalnym sposobem dokręca śrubę, czyli robi to, co jedynie może zrobić – niczego innego nikt i nie oczekiwał od trzeciej kadencji Putina, obliczając jego pełny nielegitymizm i rozumienie tego przez masy… Przy każdym reżimie śruby w pewnym momencie pękają. Póki co, jasne jest jedno: Putin i jego administracja robią wszystkich, żeby uniknąć ewolucyjnej drogi. Naciskają gaz i siłą rozpędu lecą w historyczny ślepy zaułek.(…) A to, że wszystko rozchwiewa się i oparcia żadnego Putin nie ma, doskonale i jasno widać. Jego nikt nie wybierał, dlatego jedyne, co może robić, to zwiększać płace OMON-u i próbować ogradzać się z wszystkich stron. A liczyć my powinniśmy, tylko na samych siebie. Swoimi siłami trzeba osiągać zmiany.» [20]. Brzmi to jak artykuł wstępny z bolszewickiej «Prawdy» z pierwszych lat rewolucji. Jeśli zamienić słowo «Putin» na «przeklęte samodzierżawie», słowo «Szenderowicz» na «Trocki» i «OMON» na «czarnosecińców i Kozaków», to w myśli przewodniej różnicy nie będzie. W tę samą dudkę dmucha i muzyczny krytyk Artemij Troicki, jeden z filarów liberalnej «kulturalnej elity» (prawdziwe nazwisko – Majdanik, syn żydowskiego komunistycznego ideologa Kiwy Majdanika). W swoim blogu na stronie «Echa Moskwy» 24 lipca 2012 roku Troicki-Majdanik pisze: «Nowoczesna Rosja – to bez wątpienia kraj feudalny. Teraz mamy okres obskurantyzmu, paranoi i bezprawia czasów Iwana IV, plus elektroniczne media. Hańba nam wszystkim, hańba całej rosyjskiej cywilizacji, że dopuściliśmy tych popów na ambony, tych sędziów – do sądu, tych dziennikarzy – w eter, tych gliniarzy – do pałek, ten brud – do zarządzania wielkim krajem (…) nie wiem, czy to będzie – powstanie, pałacowy przewrót czy pandiemia – ale to koszmarne widowisko pod nazwą „trzecia kadencja Putina” szybko się skończy. Po prostu dlatego, że tego reżimu nie sposób pogodzić z obecnym czasem (XXI wiek) i przestrzenią, w której żyjemy – czy się chce czy nie – europejską». Dla tego, żeby zrozumieć całą tę piekielną głębię, tej irracjonalnej, płomiennej, kultowej nienawiści, którą ci ludzie żywią do Rosji, i do jej prezydenta – dosyć zajrzeć do Internetu. Globalna sieć jest przepełniona ich krzykami i jękami, wyzwiskami i przekleństwami: «I rozsypie się na części wasze faszystowskie policyjne rosyjskie państwo. I rozerwie naród na części i putlera i wszystkich putionyszy. I będą przeklęte dusze każdego z was. I zdechną dzieci każdego z was jeszcze za waszego życia. Dzięki Bogu, że nie jestem obywatelem i mieszkańcem przeklętej putinowskiej Rosji. Idźcie w… (słowo wykropkowane, zapewne nieprzyzwoite) z waszą (słowo nieprzyzwoite) i z waszą prostytutucką cerkwią. I będzie przeklęta wasza federacja homoseksualistów – russnia – putinowski burdel bez granic. I będzie przeklęta dusza osobiście każdego z was. I będzie wam katastrofa i urągowisko. I będzie wam pohybel waszemu pidorskoho państwu russni, nowego Babilonu. Amen». [21] Przykro, oczywiście, powtarzać te obrzydliwe brednie, ale wiedzieć o tym powinien każdy Rosjanin. Choćby po to, żeby rozumieć, jak (…) znienawidzona jest Ruś za wszystko: za niebo, za słońce, za chleb, za dobroć i ufność rosyjską, ale główne – za Chrystusa, za złoto krzyży cerkiewnych, za wielowiekowy strach odpłaty, za «krew Jego na nas i na dzieci nasze»… DOBRZE ZAPOMNIANE STARE Nowoczesny żydowski liberalizm, przez ostatnie dwadzieścia lat przekonujący cały świat, że on, i tylko on, jest głównym bojownikiem z «komunistyczną tyranią». W obecnej walce z Putinem natychmiast znajduje swoje odwieczne, niejako rodowe ścieżki rewolucyjnego terroryzmu z jego leninowskimi hasłami: «Pragnąć porażki swojego rządu!», «Przekształcić wojnę światową w wojnę obywatelską!» A także trockistowską «permanentną rewolucją». Oto kilka typowych wypowiedzi dzisiejszych «demokratycznych bolszewików», pełne są takich enuncjacji wszystkie liberalne media w Rosji. «Wojna, jaka? – A taka sama jak między czerwonymi i białymi, domowa. Między putinowską drużyną i poplecznikami a tymi, których historyczne doświadczenie przetrwało w zwojach mózgowych. Między prawosławną ciemnotą a kulturalną warstwą …» Albo: «Już teraz trzeba zestawiać poszerzone «czarne listy Magnitskiego», włączając w nie tych, którzy bezpośrednio uczestniczą w głosowaniu za policyjno-represyjnymi prawami, pełniącymi kierowniczą, organizatorską rolę w jawnym tłumieniu obywatelskich i politycznych wolności, w organizowaniu fałszerstw wyborczych i t.d. Umieszczonych na tych listach czeka w przyszłości, jako minimum – lustracja, zakaz wykonywania zawodu, zakaz politycznej działalność, zakaz nauczania». Oto i gotowe listy proskrypcyjne. Bolszewicy też od tego zaczynali, potem listy takie, jakoś niepostrzeżenie przekształciły się w listy zakładników, których brała Czeka w ramach «czerwonego terroru», a ostatecznie przekształcały się w listy rozstrzelanych «wrogów rewolucji». „Teraz o represyjnej stronie rewolucyjnej świadomości prawnej (…) Kiedy nad naszą Ojczyzną wejdzie zorza wolności, staną przed nami dwa problemy: Pierwszy – rehabilitacja ofiar putinizmu. Drugi – ukaranie adeptów putynizmu. (….) Koniecznie trzeba wziąć będzie pod uwagę, że przy ostrej zmianie systemu społeczne-politycznego, stara baza normotwórcza, staje się nieadekwatna, albo rażąco niewystarczająca; a stary korpus sędziowski także nie odpowiada potrzebom. Wtedy niezwykle ważnym staje się konieczność stworzenia wymiaru sprawiedliwości według norm ustalonych przez zwycięzców – często rozumianych intuicyjnie» [22] Oto «rewolucyjne świadomość prawna» gładko legalizująca karanie pozasądowe. Wszystko dokładnie tak, jak w epoce «komisarzy w zakurzonych hełmach». Tak, że wypisz wymaluj, rosyjscy klasycy – Lodowisk, Danilewskij, Leontjew – którzy jeszcze w XIX wieku sformułowali genialną tezę: «W Europie istnieją tylko dwie siły – Rosja i Rewolucja». Myślę, że w odniesieniu do dnia dzisiejszego brzmiało by to tak: «W nowoczesnym świecie są dwie główne siły – odradzająca się Rosja i dojrzewające światowe rozruchy». Przy czym wewnątrz samej Rosji dzisiaj też walczą dwie nieprzejednane siły – rodząca się rosyjska dyktatura i antyrosyjska, żydowska rewolucja. I oto ta żydowska rewolucja dzisiaj otwarcie oczekuje śmierci Putina – politycznej i pewnie fizycznej. Jądro i główną uderzeniową siłę pomarańczowej paczki stanowią ciągle Żydzi: Niemcow, Jaszyn, Bykow, Romanowa, Kasparow, Nawalnyj, Gozman, Szenderowicz, Parchomienko. Jeden tylko «czerwony» Chwatow wyRóżNOIA się z tego szeregu «dzieci Syjonu»… Dlaczego międzynarodowe żydowskie dziennikarstwo wściekle kąsa Putina z powodu i bez powodu, porównując go to z Hitlerem, to z Chusainem, to z Kaddafim? Dlaczego światowy «chroniony prawem» ruch, składający się na 90 procentów – a może i więcej – z organizacji żydowskich lub organoizacji działających za żydowskie pieniądze, traktuje Putina nieledwie jak głównego światowego winowajcy naruszania drogocennych «praw człowieka»? Jest w tym wszystkim jakaś zagadka. Spróbujemy ją rozszyfrować… KTO JEST CZYIM PANEM? Kryzys między Kremlem a i kahałem dojrzewał dawno. W istocie, stał się on nieuniknionym odbiciem najjaskrawszych sprzeczności między odradzającym się rosyjskim państwem i światową judeomasońską zakulisową potęgą, uważającą się za władzę globalną. Jak wspomniano wyżej, w moment swojego przyjścia w Kreml w roku 2000 Putin krajem kierować nie mógł. Układ władzy państwowej był praktycznie zburzony do fundamentów. Najbardziej łakome obszary własności w procesie prywatyzacji stały się własnością kapitału żydowskiego, który, w istocie, stał się panującą siłą w rosyjskiej gospodarce. Polityczne życie w kraju do tego momentu było monopolizowane przez libieralno-rusofobskie układy różnorodnych «demokratycznych» partii i ruchów, których szkielet stanowili żydowscy aktywiści, opierający się na totalnej dominacji swoich współplemieńców w środkach masowej informacji, w pierwszej kolejności – w telewizji. Najbardziej wpływowe figury w środowisku żydowskim nawet nie ukrywały, że dla nich Putin – «techniczny prezydent», to figurant, którego zadaniem jest – legalizować ich faktyczne panowanie nad krajem. Właśnie do tej epoki odnosi się słynna formuła wszechmocnego Bieriezowskogo « Prywatny kapitał wynajmuje władzę. Forma najmu nazywa się – demokratyczne wybory”». W tym samym duchu wypowiadał się inny wpływowy żydowski oligarcha, Gusinski lider Kongresu Żydowskiego w Rosji, właściciel przedsiębiorstw, gazet, statków i głównego liberalno-demokratycznego kanału telewizyjnego NTV. I mimo, że Gusinski i Bierezowski nienawidzili się, odnośnie Kremla ich poglądy dokładnie się pokrywały: Władza w Rosji powinna obsługiwać żydowski biznes i przedsięwzięcia – i nic ponadto. Najbardziej szczerze tę strategię sformułował inny Żyd, Oleg Derypaska, «aluminiowy król Rosji», w swoim wywiadzie «Czas Eurazji», z porażającą szczerością i cynizmem powiedział: «Władza jest to grupa ludzi, elita, zdolna podejmować decyzje i je realizować. (…) Prezydent Putin jest swojego rodzaju top-menagerem, kierującym całym krajem. My jesteśmy rosyjską realną władzą. Nosiciele prawdziwej władzy przyjmują decyzję – kto będzie na czele struktur zarządzania, ten albo ktokolwiek inny wynajęty. W Rosji, przykładowo, takim wynajętym menagerem jest Putin. (…) Trzeba odrzucić bajki o demokracji, że niby ktoś o czymś decyduje zaszedłszy do kabinki do głosowania. Uściślę, żeby była zrozumiała technologia zarządzania społeczeństwem. Grupa ludzi rzeczywistej władzy podejmuje decyzję o formie tej władzy. Aktualnie, na przykład, jest to forma demokracji, kiedy szeroka publiczność jest przekonana, że kierują nimi ci, których oni wybrali w kabinkach dla głosowania.» «A DŁUGOPIS – ZWRÓĆ! …» Ta szczera wypowiedź Derypaski charakteryzuje stosunki prezydenta a żydowska oligarchia. Wystarczająco długo oligarchowie liczyli, że to właśnie oni wynajęli Putina dla realizacji swoich celów. Ale dzisiaj już oczywiste jest, że prezydent nie zadowolił się tę skromną rolą najemnego managera, którą mu powierzyli nowocześni syjoński mędrcy. Derypaskę twardo postawił on na swoje miejsce. W czerwcu jest 2009 roku, w Pikałowo, Putin przed kamerami telewizyjnymi przekazującymi relację na cały kraju wychłostał go, jak karconego ucznia. Zmusił do podpisania umowy na korzyść strajkujących robotników i oświadczył: «Uważam, że zrobiliście zakładnikami swoich ambicji, braku profesjonalizmu, a być może i zwykłej chciwości, tysiąca ludzi». Kiedy upokorzony oligarcha, podpisawszy niekorzystną dla siebie umowę, jak niepyszny wracał na swoje miejsce, prezydent dobił miliardera krótko: «długopis – zwróć!» [24] To publiczne poniżenie zarozumiałego przedstawiciela «realnej władzy» było bez wątpienia zwycięstwem Putina w długiej i zaciętej politycznej walce. Szybko postawić na miejsce rozpanoszonych oligarchów nie było możliwe, biorąc pod uwagę stopień politycznej i gospodarczej ruiny, zewnętrzne ciśnienie i kryminalne metody działań żydowskiej wierchuszki. Charakteryzując te metody, Chodorkowski w swoim czasie, bardzo zadowolony z siebie, oświasdczył, że «siłą żydowskiego biznesu jest nieobecność moralnych ograniczeń». Jeszcze szczegółowiej wypowiedział się na ten temat Derypaska w swoim skandalicznym wywiadzie: «Wszystkich można zdominować. Mamy bardzo dobre doświadczenie rozwiązywania problemów w różnych regionach. Zwłaszcza ciekawie wyszło w mieście Aczynskie. Jeden ze związkowych liderów poszedł przeciwko regułom. (…) Ten nieborak nie wziął pod uwagę, że Aczynskie jest bardzo kryminalnym miastem. Jakiś czas potem poszedł kąpać się na staw, no i utonął. Wyszło śmiesznie. Trupa znaleziono. Zebrał się aktyw związkowy – krzyki, dlaczego to trup ma całą głowę i szyję jak jeden wielki siniak, paznokcie na rękach zerwane… Teraz nie u nas problemów w Aczynskiem nie ma. Profesjonalnie trzeba pracować». Wypowiedzi tego żydowskiego oligarchy przypominają nowoczesną wersję «Syjońskich protokołów». Oto co mówi o politycznym systemie «demokratycznej Rosji», w tym o pracy z tzw. «Opozycją»: «Nowy pijar-technologia, pozwalają działać z wyprzedzeniem, unikając niepotrzebnych skandali. Bierzemy do organów zarządzania tylko tych osobników z siłowych struktur, którzy rozumieją priorytety finansowych mechanizmów władzy. Jeśli że gebesznik, nawet z wielkim doświadczeniem, ale bez horyzontu, nie rozumie, że ma obowiązek posłusznie służyć realnej rosyjskiej władzy – szanse ma zerowe. A w ogóle – to ludzi rozumiejących technologię naszej kontroli nad społeczeństwem, jest nam bardzo potrzeba. (…) W Rosji, na przykład, udało się nam sformować wcale nie marginalne, opozycyjne grupy i dobrze nimi kierować. Funkcjonariusze ich, całkowicie nasi, bardzo się nam opłacają. Istnieją i marginalne grupy – z nimi też pracujemy metodą: „dali-odebrali” itd. Ci, którzy zostaną na stałe, będą rozumieć: „Tu iść można, tu – nie wolno”». A oto barwny opis informacyjnej metodyki przeznaczonej do moralnego eliminowania oponentów. Dziennikarz pyta: «Jak powinno odnosić się do utalentowanych ludzi? Jak ich wykorzystuje wasz system władzy?» Derypaska odpowiada: «Bardzo po prostu. Natychmiast i na zawsze kupić. A jeśli to się nie uda – zniszczyć». Dziennikarz: «Co, fizycznie zniszczyć?» Derypaska: «No nie, to teraz nie modnie. Zwykła w tym wypadku nasza technologia to zniszczenie moralne. Już opowiedziałem panu, dlaczego eksploatujemy byłych speców z KGB i innych spec-służb. Moralne zniszczenie przeciwnika udowadnia naszą siłę i nasze bezgraniczne możliwości. Taki biedaczysko czym głośniej krzyczy, czym usilniej prosi o pomoc – tym lepiej. Niech se krzyczy, i tak nikt mu ręki nie podaje, staje się śmiesznym. Pozostali już miarkują – czy warto się nam stawiać, czy nie?» Prawda, w końcu oligarcha zaczyna mieć wątpliwości, czy warto tak się odsłaniać, instruuje więc dziennikarza: «Proszę – te wiadomości tylko dla VIP-BIULETYNU. Nie trzeba przekazywać tego do gazet czy publikować w internecie. Dla nich będą właściwe inne pytania i inne odpowiedzi» [25]. Trudno wyobrazić sobie, aby Derypaska, udzielając tak szczerego wywiadu, jest klinicznie głupi i nie rozumie, jaką reakcję mogą wywołać jego ludożercze objawienia. Tu raczej należy przypuszczać, że ten bezczelny osobnik był tak pewny swej siły, że jak sądził, nie potrzebuje bać się społecznej reakcji na swoje słowa. Niedawno jeszcze jeden wysoko postawiony geszefciarz – szef «Sbier-Banku» German Gref – przyznał się, że główną przeszkodą dla nich, po dawnemu, jest «nieobliczalny» naród rosyjski. 24 czerwca 2012 roku w ramach Międzynarodowego Petersburskiego Ekonomicznego Forum, Gref wypowiedział swoje obawy, że władza w kraju może odpłynąć z rąk «kreatywnej elity». «Mówicie straszne rzeczy – powiedział Gref uczestnikom dyskusji – proponujecie przekazać władzę, faktycznie, w ręce ludności. Jak tylko ludzie zrozumieją podstawę swojego „Ja” – kierować nimi, manipulować, będzie niezwykle trudno. Jak żyć, jak kierować takim społeczeństwem, gdzie wszyscy mają pełny dostęp do informacji, mogą sądzić wprost, odbierać nie spreparowaną przez rządowych analityków i politologów informację, to ogromna machina waląca się na głowy mediów. Szczerze powiem, mnie od takich rozważań straszno się robi.» [26]. Wszyscy mędrcy – mówił Gref – od wieków trzymali swoją wiedzę w tajemnicy, ponieważ rozumieli, że jeśli naród będzie zdawał sobie sprawę, kim naprawdę jest, i co mu rzeczywiście jest potrzebne, manipulować nim będzie ciężko. Oto jak «Kabała długie lata pozostawała tajną nauką, tak i władcy nie spieszyli zdejmować zasłony z oczu narodu, czynić ludzi w pełni świadomymi». Czyż nie wspaniały to przypisek do objawień Derypaski? DZIEL I RZĄDŹ Na początku lat 2000-ch państwo rosyjskie było zbyt słabe, żeby otwarcie wystąpić przeciwko wszechmocnym kryminalno-oligarchicznym ugrupowaniom. W walce o władzę z żydowskim oligarchami Putinowi potrzebny był potężny sojusznik. Przy czym taki sojusznik, który byłoby w stanie neutralizować światowy kahalny giewałt o «antysemityzmie Kremla». Najpilniejszym zadaniem rosyjskiego państwa było ograniczenie apetytów chamskich, chazarskich geszefciarzy i przystąpienie do rekonstrukcji zburzonego przez nich kraju. Putin znalazł takiego sojusznika w najbardziej, wydawałoby się, niespodziewanym miejscu – w środowisku radykalnych izraelskich talmudystów, w chasydzkiej sekcie «Chabad-Lubawicz». Z ich pomocą udało się mu w krótkim czasie rozbić i zniszczyć jednolity front żydowskich oligarchów jelcyńskiego naboru. Putin szybko i korzystnie wymienił swoje poparcie dla chasydów w ich walce o władzę nad rosyjskim żydostwem – na wolną rękę w politycznej walce z mafijnymi przywódcami epoki dzikiej prywatyzacji. Żeby zrozumieć, jak mu się to udało, najpierw powinniśmy uwolnić się od szeroko rozpowszechnionego mitu, jakoby światowa diaspora żydowska była zwartą polityczną siłą, wszędzie i zawsze wrogą interesom rosyjskiego narodu i państwa. Tymczasem, światowe żydostwo trawią wewnętrzne sprzeczności, których wynikiem są konflikty. Żeby zrozumieć, jaką ostrość osiągają czasami wewnątrz żydowskie spory, dość powiedzieć, że pierwsze oskarżenia chasydów, zarzucające im rytualne mordy, pochodziły od ich współplemieńców, Żydów-Frankistow, podczas publicznej dysputy, jak odbyła się we Lwowie w 1759 roku. [27] Z jednego z takich wewnętrznych konfliktów skorzystał Putin dla osiągnięcia swoich politycznych celów. Sekta chasydzka jest nieznaczną mniejszością w nowoczesnym judaizmie – stanowi ledwie około 5 procent wierzących – równocześnie jest najbogatszą i najbardziej wpływową częścią międzynarodowego żydostwa. Ostatnio jawnie pretendującą do duchowego i politycznego przywództwa Żydów. Ale do początków XXI wieku Rosja pozostawała całkowicie poza strefą ich wpływu, pomimo tego, że chasydyzm zrodził się właśnie na terenie Rosyjskiego imperium (na Podolu.) W «demokratycznej Rosji Jelcyna» z końca dwudziestego stulecia najbardziej wpływową żydowską organizacją był Rosyjski Kongres Żydów (REK), kierowany przez Gusinskiego i wspierająca go religijna struktura Kongresu Żydowskich Wyznaniowych Organizacji i Wspólnot w Rosji (KJROOR) na czele z głównym rabinem Szajewiczem. Oddzielnie od religijnych współplemieńców trzymał się przechrzta Bieriezowski, opierający się nie tyle na żydowskich organizacjach, co na swoich rozległych koneksjach z zachodnimi spec-służbami. Nie złamawszy potęgi oligarchów, Putin nie mógł liczyć na zwycięstwo polityczne. Ale i walczyć z wszystkimi wrogami jednocześnie też nie mógł. Neutralizować swoich przeciwników zaczął kolejno, krusząc ich jednolity front i niszcząc pojedynczo. Na pierwszy ogień poszedł Bieriezowski, najbardziej wpływowy przedstawiciel «sekularyzowanego» żydostwa. Prawowierni Izraelici odnieśli się do tego dość obojętnie. Rabin Szajewicz z nieukrywaną odrazą mówił o takich «zdrajcach Talmudu» jak Bierezowski: «Żegnać się, dla Żyda – wielki grzech!. Poszedłem (za pieniędzmi) do Bieriezowskiego, do Smoleńskiego. Jeden mówi: Dlaczego do mnie przychodzisz, ja w ogóle nie jestem Żydem! Inny mówi: „Idź do księgowości, coś dostaniesz, ale więcej nie przychodź”. A Gusinski powiedział: „No co, tak będziesz chodził? Zróbmy coś! Mało to u nas bogatych Żydów – możemy pomóc synagodze wyżyć!” I zaczęliśmy pracować» [28]. Będąc przechrztą i osobistym wrogiem Gusinskiego, Bieriezowski nie mógł liczyć na skonsolidowane poparcie rosyjskiego żydostwa a tym bardziej – światowego kahału i dlatego stał się pierwszym celem ataku ze strony Kremla. Rozumiejąc to, niegdyś wszechmocny «szary kardynał» wolał z Putinem nie walczyć, szybko uciekł do Anglii, pod opiekuńcze skrzydła tych samych spec-służb, z którymi dawno współpracował. Z Gusinskim sprawa była bardziej skomplikowana. Oprócz tego, że był jednym z najbogatszych oligarchów, był też i magnatem prasowym. Miał potężne wpływy w mediach. Co więcej był uznanym międzynarodowym liderem rosyjskiego żydostwa, szefem Kongresu Żydów w Rosji, członkiem prezydium Światowego Kongresu Żydów. Obalić taką figurę, nie narażając się na otwarty konflikt ze światowym kahałem, wydawało się wprost niemożliwością. I tu na scenę wystąpili putinowscy sojusznicy – chasydzi ze swoim przywódcą rabinem Berł Łazarem. «W Rosji – są dwaj główni rabini (Szajedwicz i Łazar), a konflikt między nimi nie cichnie – pisała «Gazeta» 22.07.2002 r. – Adolf Szajewicz jest liderem tradycyjnego i najbardziej masowego kierunku w judaizmie, ale Putin oddał pierwszeństwo głowie chasydzkiej wspólnoty, rabinowi Berł Łazarowi». W swoim wywiadzie dla «Gazety» Szajewicz był, jak nigdy, szczery. «Chasydzi chcą, żebym poszedłem, a już najlepiej żebym umarł, wtedy byliby najbardziej zadowoleni – oświadczył. – Chcą, żeby wszyscy byli pod nimi i oni byliby tu jedynymi gospodarzami. Czegoś takiego nie ma w żadnych kraju na świecie. Ich nikt nie uzna, ich na żaden „szczyt” nie wpuszczą. Oni, po prostu mówiąc są tylko sektą. Można było by podzielić strefy wpływu – i pracować! A tu mowa jest nie o pracy, a o generalskich naramiennikach i białym koniu… Doznałem ogromnego rozczarowania po zapoznaniu się z rabinami chasydów i ich sposobem działania. Wszystkich sprzedać, rozłamać, wydać – dlaczego? Żeby nazywać się głównym rabinem Rosji? Oni jedzą koszer, dotrzymują szabatu, zapuszczają brody, chodzą, z iskrzącymi się oczyma, wszystko na pokaz, żeby inni widzieli. A kiedy ich nie widzą, robią tak, że jasno można powiedzieć – Boga oni się nie boją». Na pytanie korespondenta: «Dlaczego Putin wyprowadził Szajewicza ze składu prezydenckiej rady religii i na jego miejsce postawił Berł Łazara?» Szajewicz z nieukrywaną odrazą odpowiedział: «To polityka… Za Berł Łazarem stoi potężne finansowe zabezpieczenie, nieprzeliczone pieniądze, nie to, co u nas.» POWIEDZ MI, KIM JEST TWÓJ PRZYJACIEL … O źródle finansowania rosyjskich chasydów doświadczonym ludziom może wiele wyjaśnić wypowiedź Dawida Rotszylda, wpływowego członka słynnej bankierskiej rodziny multimiliarderów, głównej uderzeniowej siły światowego żydowskiego kapitału. Siej, przedstawiciel najwyższej kasty izraelickich kapłanów Złotego Cielca, wypowiedział się o Berł Łazarze tak: «Po raz pierwszy zobaczyłem się z rabinem Berł Łazarem w Dawos w Szwajcarii, a przyjechawszy do Rosji, jednym z pierwszych moich działań było zapoznanie się z nim bliżej. Ta znajomość zmieniła się w bliską i ufną przyjaźń. Razem zaczęliśmy liczne inicjatywy. Mam nadzieję, że nasza przyjaźń będzie trwać nadal». [29] Oto co! Przyjaciel samego Rotszylda zgodzicie się, nie w kij dmuchał. W takim kontekście staje się zrozumiałym i wybór Łazara na głównego żydowskiego sojusznika Kremla. Stworzony został, dzięki osobie chasydzkiego rabina kanał kontaktów z finansowymi przywódcami, w porównaniu z którymi wszyscy rosyjscy oligarchowie to biedne cerkiewne szczury – o czymś takim można sobie tylko pomarzyć! Putin skorzystał z tej możliwości w pełni. Na próżno Szajewicz narzekał: «Czyż nikt nie jest ciekaw, dlaczego Berł Łazar został głównym rabinem Rosji, akurat w dzień, kiedy aresztowano Gusinskiego? Jaka, proszę powiedzieć, była konieczność aby człowiekowi, źle mówiącemu po rosyjsku, dawać rosyjskie obywatelstwo w ciągu dwóch tygodni? To było ukartowane, w programie nie były przewidziane żadne wybory głównego rabina Rosji. Ktoś przyjechał z Kremla, wezwano Łazara i za dziesięć minut ogłoszono wybory. Przybyło dwudziestu rabinów, osiemnastu spoza Rosji, wybrali Łazara. I to też nikogo nie zdziwiło! Wybory były o drugiej po południu, o szóstej wieczorem aresztowano Gusinskiego.» Szajewicz nie próbuje skrywać: Praprzyczyna konfliktu Gusinskiego z Łazarem jest w tym, że Gusinski sam chciał osobiście przewodzić rosyjskiemu żydostwu przy poparciu światowych żydowskich, nie zawsze jawnych ugrupowań: «Gusinski jeździł do Ameryki, do Anglii, badał jak urządzona jest żydowska organizacja pomocy. Wrócił i powiedział: Wszyscy, tworzymy Rosyjski Kongres Zydów. Mnie podobało się jego podejście. Zbierał ludzi i mówił: „Chłopcy, wiem, mamy sprzeczne interesy w biznesie, ale pozostawmy to za drzwiami, gdyż mamy wspólny, jednoczący nas cel – pomoc żydowskiej wspólnocie rosyjskiej. Możemy to zrobić?” Wielu zgodziło się z nim, zaczęło współpracować». W takiej sytuacji dla Kremla zwłoka była równa śmierci. Niewiele brakowało a mandat «opiekuna Rosji», został by przez światowy kahał przyznany Gusinskiemu. W tej sytuacji stał by się nieosiągalnym dla «technicznego prezydenta» Putina . Ale w krytycznym momencie, w rezultacie niespodziewanej kremlowskiej operacji specjalnej, plany Gusinskiego straciły szanse realizacji, gdy Berł Łazar został «głównym rabinem Rosji» w zamian za bezwarunkową polityczną lojalność w stosunku do putinowskiej polityki «oczyszczania» Rosji od nieposłusznych oligarchów z «jelcyńskiego powołania». A przeciwko protegowanemu Rotszyldów nawet dziesięciu Gusinskich to «kiszka tonka»… Nowy główny rabin nie zostawił żadnej wątpliwości odnośnie swojej lojalności wobec Kremla. Berł Łazar wstrzymał swoje członkowstwo w Kongresie Żydów Rosyjskich, a jego rzecznik prasowy Boruch Gorin oświadczył: «Od czasu powołania Kongresu Żydów Rosyjskich w 1996 roku, rabin Łazar był członkiem jego prezydium, jednakże w licznych dziedzinach działalności tej organizacji, niejednokrotnie wypowiadał swój sprzeciw, przede wszystkim wobec sposobu podejmowania decyzji przez kierownictwo Kongresu”. Specjalnie «pod Łazara» była utworzona nowa organizacja – Federacja Żydowskich Wspólnot w Rosji, która stała się głównym pośrednikiem w kontaktach Żydów z Kremlem, zwłaszcza w pewnych międzynarodowych problemach. Wkrótce po swoim wyborze Łazar skierował list do prezydenta USA Busha, w którym poprosił go o zniesienie poprawki Dżeksona-Wenika, przyjętej w 1974 roku, jako odpowiedź na radziecką politykę «państwowego antysemityzmu». Łazar uzasadnił swoją prośbę w następujący sposób: «Wydatnie zmniejszyła się liczba wypadków przejawu antysemityzmu. Wszystko dzięki polityce nowej administracji na czele z prezydentem Władimir Putinem. Jego rząd zdecydowanie wystąpił przeciwko tym, którzy rozniecają antysemickie napięcia. A jeśli incydenty jeszcze się zdarzają, niezwłocznie wdrażane są działania ze strony władz. Winnych przyciągają do odpowiedzialności. Dlatego proszę pana, panie prezydencie, wobec tego aktu dobrej woli ze strony prezydenta Putina w odniesieniu do żydowskiej wspólnoty Rosji i wszystkich mniejszości, o uchylenie wszystkich ograniczeń emigracyjnych i pełnego poparcia prawa Żydów do emigracji i swobody przejazdów, oraz posiadania podwójnego obywatelstwa. Co znacznie polepszy jakość życia żydowskiej społeczności. Oraz proszę o umieszczenie Rosji na liście krajów, mających status normalnych handlowych stosunków ze Stanami Zjednoczonymi». [30] Jednak, mimo oczywistych korzyści, sojusz z takim odpychającym nienawistnikiem chrześcijaństwa, jak Berł Łazar, przysporzył Putinowi niemało politycznych kłopotów i komplikacji, a nawet szkód. Wynikły one z otwartej rusofobii i antychrześcijańskich przekonań rabina, których nawet nie zamierzał ukrywać. Jeśli tolerancyjny Szajewicz pojednawczo mówił: «Z licznymi pasterzami rosyjskiej prawosławnej cerkwi, jestem zgodny już od wielu lat. Można do nieskończoności sprzeczać się i udowadniać swoją słuszność, ale zgodziliśmy się, że nie dotykamy religijnych dogmatów. Szanuję ich wiarę, oni szanują moją – i to wszystko.» Przeciwnie, stanowisko Łazara w tym zakresie jawnie sprzyjało rozniecaniu sporów międzywyznaniowych. «Konieczna jest – głosił Łazar – nie tylko głęboka i szczera skrucha chrześcijan za wszystko zło, które wyrządzili Żydom przez dwa tysiące lat. Konieczne jest wniesienie nowego rozumienia stosunku chrześcijan do Żydów w samą zasadę wiary chrześcijańskiej cerkwi. (…) Te sprawy powinny być współmierne do win chrześcijan. W liczbie tych problemów mógł by się znaleźć zakaz, dla chrześcijan, rozpowszechniania wszelkiej antysemickiej literatury. Przecież dotychczas, do Żydów odnosili się oni jak do „sług antychrysta”. A także wprowadzenie w codzienną liturgię chrześcijan modlitwy skruchy czczącej pamięć niewinnych ofiarach żydowskiego narodu, jak i odanie czci świętym miejscom judaizmu itd.» [31] Żeby neutralizować oczywisty antyrosyjski sens tych enuncjacji Putin musiał poświęcić niemało sił do utrzymania dobrych stosunków z duchowieństwem Rosyjskiej Prawosławnej Cerkwi. Przełomowym momentem był tu osobisty udział prezydenta w procesie zjednoczenia Moskiewskiego Patriarchatu i Zagranicznej Cerkwi. Póki co zauważmy, że zapewniwszy sobie poparcie chasydów, Putin zdołał wygrać pierwszą i, chyba, najbardziej skomplikowaną rundę walki o realną władzę w postsowieckiej Rosji. Przy tym, nie wolno nie zauważyć, że wymienną kartą, w tym zwarciu buldogów pod dywanem, okazał się rosyjski naród, rzucony przez Kreml jako ofiara na rzecz bogobórczej «tolerancji», liberalnej rusofobii i kryminalnych represji ze słynnego 282-go artykułu kodeksu karnego (UK). «NAFTOWE ZAOSTRZENIE» – CHODORKOWSKI W odróżnieniu od walki «demokratycznej społeczności» z tak zwanym «rosyjskim faszyzmem» walka Putina z pojelcynowskimi oligarchami początkowo przebiegała dość łagodnie. I «chrzestnemu ojcu Kremla» Bieriezowskiemu, i pieszczochowi żydowskiej prywatyzacji Gusinskiemu, Putin dał możliwość wyprowadzenia wielkich kapitałów, jak się to mówi „za górkę”, i im samym pozwolił wyjechać za granicę, gdzie dzisiaj obaj żyją w dostatku. Z Chodorkowskim wyszło inaczej. Jego szybko rozrastająca się naftowa kompania JUKOS, największa w kraju, nie była dla tego najbogatszego Żyda w Rosji, jedynie instrumentem bogacenia się, ale także narzędziem politycznego wpływu, a nawet narzędziem politycznego spisku, rezultatem którego miało być, najpierw poważne osłabienie, a wkrótce – pełne i ostateczne usunięcie Putina z politycznej sceny. Przy tym szczególnej wagi planom Chodorkowskiego dodawała jego osobista przyjaźń z ówczesnym wiceprezydentem USA Ryszardem Czejni, związanego z amerykańskim gigantem naftowym Challiburton, z którym JUKOS zamierzał połączyć się w jedną ponadnarodową superkorporację. [32] Sytuację – rok 2003 – charakteryzuje artykuł „Samotność Putina, prezydent Rosji odchodzi w polityczny niebyt”, autorstwa wpływowego w tym czasie, żydowskiego politologa Stanisława Biełkowskiego. [33] Czytamy tam: «Na początku 2003 roku oligarchowie wysłali wyraźny sygnał zamiaru zmiany układu władzy w Rosji, wzięcia jej w swoje ręce i uwolnienia się od niepotrzebnego pośrednika, jakim był wybierany w wyborach powszechnych prezydent. Przypuszczalny krąg uczestników projektu i twórców nowego państwa rosyjskiego, nie jest zbyt szeroki, są w nim: Roman Abramowicz, Oleg Derypaska, Michaił Fridman i Michaił Chodorkowski. Ci ludzie obecnie kontrolują koło 40% rosyjskiej gospodarki». W swoje posiadanie ludzie ci weszli dzięki aktywnemu poparciu Putina, w okresie, kiedy on aktywnie zjednywał sobie zwolenników w walce przeciwko oligarchom «pierwszej fali». Otrzymane wtedy ulgi i preferencje pozwoliły im wziąć pod kontrolę prawie połowę ekonomiki Rosji. Teraz prezydenta czekało zderzenie z nową oligarchiczną frondą, którą sam sobie wyhodował. Składała się ona z tych, którym ostatnio pomagał pokonać wrogów i konkurentów. Ale w polityce przyjaźń nie trwa długo, dawni sojusznicy szybko przekształcili się w nieprzejednanych wrogów. Wziąwszy władzę, oligarchowie zamierzali dokonać następujących posunięć: 1. Sfinalizować monopolizację ekonomiki, w której wyniku pod kontrolą czterech fizycznych osób miało się znaleźć nie 40, a 65 do 70 procent przemysłowego potencjału kraju. 2. Ostatecznie zalegalizować własność i kapitały, w tym walory wywiezione za granice Rosji. 3 Zlikwidować jedyną polityczną instytucję, która była w stanie zakwestionować niepodzielną oligarchiczną dominację. Tą instytucją była władza prezydencka. Przy tym pozostawało otwartym główne pytanie – kto zostanie nowym liderem kraju? Kto stanie na czele Rosji po usunięciu Putina? Komu wystarczy odwagi rzucić wyzwanie Kremlowi, wszak dwaj poprzedni jego oponenci – wszechmocny «szary kardynał» jelcynowskiej epoki, Bieriezowski i protegowany Światowego Żydowskiego Kongresu Gusinski – już zapłacili za takie zamiary? Kimś takim był czterdziesto letni Michaił Chodorkowski. W przeszłości, w pół roku przeobraził się z magnata-niewidki w jawnego polityka. Poziom swych aspiracji Chodorkowski deklarował niedwuznacznie. Właśnie jego analityczne oddziały JUKOS-u w 2001-2002 r. opracowały doktrynę przejścia do ustroju parlamentarnej republiki, z premierem Chodorkowskim na czele. W ryzykownej grze przebudowy Rosji, to on z całą oczywistością skupił ostrzał na sobie. Podstawowe założenia antyputinowskiej «doktryny Chodorkowskogo» były bardzo proste. Biełkowskij formułuje je tak: «Idea państwa, które będzie formowane według wyników wyborów 2003 roku, powinna być całkowicie pod kontrolą. To, zresztą, nieskomplikowane – wszyscy podstawowi polityczni gracze dzisiaj trwale siedzą na oligarchicznej finansowej gałęzi.(…) Przyszły parlament już w 2004 roku zaakceptuje poprawki do Konstytucji, transformujące ustrój państwa. W 1991-2002 lat wybrany bezpośrednio większością narodu i obdarzony szerokimi pełnomocnictwami prezydent jako głowa państwa, będzie gwarantem zamkniętej prywatyzacji, jako osobistość i siła, zdolna wziąć na siebie pełnię polityczno-społeczną odpowiedzialność za proces i rezultaty bezprecedensowej odnowy i podziału bogactw upadłego ZSRR. Dzisiaj ta misja nie jest całkowicie zakończona i prezydencka władza, z jej ogromnymi pełnomocnictwami, staje się źródłem zagrożenia dla oligarchicznego świata. Bo jeśli na przykład, gospodarz Kremla zechce poddać rewizji rozdział dóbr kraju? Albo nagle skupi w swym ręku ogromną, skrytą energię ogólno narodowego i społecznego protestu?(…)» Oto – nocny koszmar złodziejskich managerów «demokratycznej» Rosji: Wyrywająca się na zewnątrz kolosalna energia rosyjskiego protestu, zostająca główną siłą odrodzeniowego rosyjskiego państwa na czele z niepodporządkowanym kahałowi narodowym przywódcą… Toż może wybić zła godzina, kiedy przyjdzie nakradzione miliardy stracić… Tu już, nie tylko więcej się nie nachapiesz – tu patrz, jak głowę ocalić. ROCKEFELLEROWIE CONTRA ROTSHILDOWIE, CZYLI KTO GÓRĄ? Dopuścić do takiego obrótu zdarzeń, według myśli Biełkowskiego, oligarchowie nie mogli w żadnym wypadku. Politolog nader jaskrawo zarysował przyszłość, która oczekuje kraj pod kierunkiem wszechwładnej żydowskiej kleptokracji. Nie krępując się, nazwał i głównych kierowników nadchodzącego nowego podziału własności i zewnętrznych zleceniodawców przygotowującego się państwowego przewrotu. Wybiegając naprzód powiemy, że to tylko błędny wybór zakulisowych patronów – przesądził o klęsce tych planów. A jaka była ideologia nadchodzącego przewrotu? – Takowej wcale nie było: «Rosyjską inteligencję oligarchowie znieśli jak zjawisko. Za ostatnie 10 lat zrobili wszystko, co było możliwe, żeby poderwać zaufanie do takich pojęć jak: „ideologia”, „filozofia”, „przekonania”, „poglądy”. Jedynie istotnym w oligarchicznym systemie wartości był pragmatyzm, czyli – a jeszcze prościej mówiąc, skrajny cynizm». Ale jak w takim razie miał być zachowany pokojowy charakter «oligarchicznej rewolucji?» Przecież taka – powiedzmy – ideologia nowej władzy mogła wzbudzić szeroki społeczny protest. A jeśli Kreml znajdzie w sobie siły sprzeciwiać się? Kto wtedy osłoni spiskowców przed Putinem? Kto upowszechni sprzyjającą reakcję i protesty «światowej społeczności» na wypadek zastosowania przez nową władzę surowych środków tłumienia ulicznych protestów, jak to było podczas wydarzeń «czarnego października» 1993 roku? Gwarantem takiej operacji mogło być tylko jedyne supermocarstwo nowoczesnego świata – USA. Spodziewane beneficja Ameryki były tu oczywiste. Po pierwsze, przewrót gwarantowałby pełne przekształcenie Rosji w satelitę Waszyngtonu. Po drugie, już w najbliższych latach surowcowe, a potem i infrastruktura Rosji stałyby się własnością. Oto padły kluczowe słowa! Bogactwa «demokratycznej Rosji, po rozpadzie ZSSR jako bezpańskie powinny stać się «własnością korporacji anglosaskich» – i niczyje więcej – za pośrednictwem premiera Chodorkowskiego. «Umowa TNK z British Petroleum była pierwsza – uprzedza Biełkowskij – za nią podąży, oczywiście, operacja sprzedaży JUKOS-u. Przy czym znanym już i potencjalnym nabywcą jest Halliburton, bliska kompania wiceprezydenta USA Ryczarda Czejna. Dalej – energetyka, telekomunikacja i prawdopodobnie, kompleks przemysłu wojskowego». Jednak taki rozwój wydarzeń nie urządzał wszystkich. Przekształcenie Rosji w pokornego amerykańskiego wasala automatycznie przekształcało USA w światowego hegemona na wiele dziesięcioleci. Tymczasem, globalny kurs amerykańskiej polityki już na początku XXI wieku zaczął odczuwalnie zamieniać się. W ramach nowej koncepcji Waszyngtonu, dla zachowania światowej hegemonii, amerykańska polityczna elita (dokładniej: jej biała, anglosaska część, ściślej biorąc – klan Rockefellerów») zaczęła aktywnie poszukiwać dróg do ustanowienia długoterminowego sojuszu z radykalnym islamem. «Arabska wiosna» 2011 roku, obalenie światowych autorytarnych reżimów Magriba i transformacja muzułmańskiego świata w terytorium «kierowalnego chaosu», pod kontrolą USA, była zamyślona już wtedy. Izrael w ramach tej nowej strategii Waszyngtonu przestawał być głównym i niezastąpionym sojusznikiem Ameryki na Bliskim Wschodzie. Cała zakulisowa globalna sieć światowego żydostwa, w wypadku realizacji imperialnych planów «białej anglosaskiej elity USA» okazałaby się zagrożona. Te obawy światowego kahału w Rosji najbardziej szczegółowo wyartykułował człowiek o «wymownym» nazwisku Satanowski – były lider Rosyjskiego Kongresu Żydowskiego, a obecnie przewodniczący Instytutu Bliskiego Wschodu. W wywiadzie dla czasopismu «Rzeczoznawca» powiedział: «Jak mówi nam doświadczenie, Żydów, w polityce, sprzedaje się tanio i z wielkim dla nich rozlewem krwi. Tak sprzedano ich w końcu lat 30-tych faszystom, sprzeda się i teraz – islamistom. A islamiści, odnośnie Izraela, zrobią to, co uważać będą za niezbędne. (…) W USA i Europie wierzą, że bez Izraela, na Bliskim Wschodzie zapanuje pokój. Podobnie, jak kiedyś wierzono w pokój w Europie, kiedy się odda się Czechosłowację Hitlerowi. (…) Jeśli jeszcze wczoraj na sytuację wpływały świeckie, arabskie reżimy typu reżimu Mubaraka, zainteresowane, w celu własnego bezpieczeństwa, w utrzymaniu kontaktów z Izraelem – to dzisiaj arabskie monarchie, po ustanowieniu kalifatu, nie zainteresowane są w niczym, prócz swoich własnych spraw. Żadnego systemu powstrzymywania i przeciwwagi w arabskim świecie więcej nie ma – radykalny islam zwycięża praktycznie na całym froncie». Nic dziwnego, że takie zdecydowane przeformowanie przez Amerykę światowej przestrzeni geopolitycznej, wzbudziło poważne spory w zakulisowych światowych centrach żydowskich. W ogóle, konfrontacja i współdziałanie dwóch gigantów światowego zakulisowego układu, dwóch konkurujących klanów światowego rządu – Rotszyldów i Rockefellerów – dawno już stało się miejscem rozważań zakulisowych układów. Nie wdając się w konspirologiczne szczegóły, oczywistością są poważne sprzeczności między światową bankowością (Rotszyldami) i światowymi liderami produkcji Rockeflerami). W ramach tych sprzeczności nasilenie aktywności «Rockefllerów» czyli białej elity USA, którego wynikiem był przewrót państwowy w Rosji i przekształcenie jej w satelitę Waszyngtonu, w tym konkretnym momencie byłby krańcowo niekorzystny dla Rotszyldów, mających inne poglądy, nie tylko na przyszłość Kremla, ale i – co znacznie ważniejsze – swoje koncepcje na amerykańską geopolitykę XXI wieku. Kreml pod kierownictwem prezydenta Putina świetnie wykorzystał te sprzeczności. Chodorkowskiemu nie pomogło ani jego żydowskie pochodzenie, ani bogactwo, ani przyjacielskie układy z wiceprezydentem USA. Putinowski układ wykorzystujący Berł Łazara i jego poufne
  8. Marian Barański said

    Nie znam dyskusji konserwatystów na temat deklaracji Episkopatu i Cerkwi,ale wydaje mi się że nie mogą być oni jedynymi którzy zabierają na ten temat głos. Bowiem Stowarzyszenie Narodowe im. Romana Dmowskiego ,w dniu 29 sierpnia 2012r. wydało oświadczenie na temat tej deklaracji i oświadczenie to zostało wysłane do wszystkich biskupów ordynariuszy ,do Cyryla I oraz do innych adresatów. Nie dostrzeganie tego oświadczenia jest stała metodą tzw. konserwatystów. Nawiasem mówiąc Rękas był kiedyś członkiem Stronnictw Narodowego „Szczerbiec” w Lublinie,którego byłem prezesem ,potem przeszedł do Samoobrony Leppera, pisywał w SLD-owskim piśmie ,by teraz zaprezentować sie jako konserwatysta.Kim on jest? A prof. Bartyzel ,jeśli się nie mylę,wykłada u ojca Rydzyka ,który na ogół prezentuje opcję antyrosyjską. To wszystko warto wiedzieć.

Sorry, the comment form is closed at this time.