Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    I*** o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Siekiera_Motyka o Śmierć lekarza rodzinnego
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Dlaczego nie jesteśmy lefebrystami?

Posted by Marucha w dniu 2012-10-19 (Piątek)

Arcybiskup Lefebvre nie wymyślił niczego nowego. Nie sformułował ani jednej nowej nauki, nieznanej wcześniej z Pisma św. lub Tradycji. On właśnie się nowościom bezceremonialnie wprowadzanym do nauczania katolickiego na soborze, wręcz heroicznie przeciwstawił.

W mediach najróżniejszego typu można znaleźć, w odniesieniu do członków Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X i wiernych, którzy oddali się pod opiekę duszpasterską kapłanów Bractwa, termin „lefebryści”. Praktyka ta najczęściej jest niestety wynikiem złej woli. Niekiedy pewnie jakiejś niefrasobliwości lub niewiedzy. Niekiedy także jakiegoś nieuzasadnionego uprzedzenia lub swoistej taktyki. W każdym z tych i we wszystkich innych podobnych przypadkach ta praktyka jest godna najwyższego ubolewania.

Aby uzasadnić tę tezę, trzeba zapytać o genezę terminu „lefebryści”. Otóż termin ten powstał na długo przed śmiercią Założyciela Bractwa. Zaczęto go używać już za życia Arcybiskupa z zamiarem zdyskwalifikowania zarówno Jego osoby, jak i całego Bractwa oraz związanych z Bractwem katolików. Chodziło o to, by poprzez ten termin zasugerować odbiorcom medialnego przekazu, że abp Lefebvre stworzył własną ideologię i w oparciu o nią sektę czyli Bractwo. Chodziło o stworzenie pozoru, że jego poglądy są w Kościele nowością. Chciano przekonać niezorientowanych, że abp Lefebvre postawił jakieś własne, „autorskie” tezy doktrynalne, których nikt wcześniej w Kościele nie stawiał.

Ludzie idący z nim byli przez zabieg stosowania terminu „lefebryści” przedstawiani jako nowe zjawisko w Kościele — lub wręcz poza nim. Jednoznacznie sugerowano, że nie można ani Arcybiskupa, ani Bractwa określać mianem „katolik, katolicy”. Dlatego, by określić tę „nowość”, stojącą rzekomo w kolizji z Urzędem Nauczycielskim Kościoła (dodajmy, pomiędzy którym a ostatnim soborem moderniści postawili znak równości), należy wymyśleć jakiś nowy termin. I wymyślono: „lefebryści”, a więc ci, którzy rzekomo wyrzekli się nauki katolickiej i poszli za nowościami abp. Lefebvre’a.

Mechanizm utworzenia terminu „lefebryści” był dokładnie taki sam, jak w przypadku tworzenia wielu innych podobnych terminów. Na przykład: „arianie”, „pelagianie”, „luteranie”, „kalwini”, „menonici”, „hodurowcy”… Różnica polega na tym, że w przypadku terminu „lefebryści” przekonującego uzasadnienia nie ma, podczas gdy w przypadku innych przywołanych przed chwilą terminów — jest. Jest to fundamentalna różnica. Rzeczywiście, Ariusz sformułował nową naukę (arianizm). Dlatego zasadne jest nazywanie arianami tych, którzy dali się tej nowości uwieść. Podobnie Luter. Wymyślił nową naukę — luteranizm (była bardziej negatywna niż pozytywna, ale jej negatywna treść stanowiła właśnie nowość). Dlatego jego uczniów słusznie nazywamy luteranami. Za nowościami Pelagiusza (za pelagianizmem) poszli pelagianie, za nowościami Kalwina (za kalwinizmem) — kalwiniści, za nowościami Menno Simmonsa (za menonityzmem) poszli menonici, za nowościami Hodura (hoduryzmem) — hodurowcy… Niestety długa w historii Kościoła jest lista podobnych przypadków. Nie wszyscy heretycy są określani terminami utworzonym od nazwisk ojców herezji, ale dzieje się tak bardzo często.

Natomiast abp Lefebvre nie wymyślił niczego nowego. Nie sformułował ani jednej nowej nauki, nieznanej wcześniej z Pisma św. lub Tradycji. On właśnie się nowościom, bezceremonialnie wprowadzanym do nauczania katolickiego na soborze, wręcz heroicznie przeciwstawił. Dodajmy, że wszystko, co w treści wiary katolickiej jest nowe, musi być błędne. Objawienie zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego z Apostołów i w tym momencie została Kościołowi przekazana przez Boga pełnia. Całe późniejsze nauczanie papieży, soborów i synodów było zgłębianiem rozumienia tego, co już było, a nie dodawaniem do tego, co było, rzeczy nowych. Każdy, kto by chciał do pełni Bożego Objawienia coś własnego dodać, deformowałby Boże Objawienie.

Abp Lefebvre to doskonale rozumiał. Nie było więc i nie ma czegoś takiego jak „lefebryzm”. Wszystko, co Arcybiskup mówił i czego nauczał, w prostej linii pochodziło z dwóch źródeł objawienia: Pisma św. i Tradycji. Nie nauczał niczego od siebie, powtarzał za katechizmami, za papieżami, soborami, synodami… Cytował dokumenty soborów i encykliki papieży. Jeśli abp Lefebvre coś przekazał, to tylko to, co sam wcześniej od Kościoła otrzymał. Tę prawdę wyraża napis na jego grobie w Ecône: „tradidi quod et accepi — przekazałem to, co otrzymałem”.

Można Założyciela Bractwa porównać do biegacza, który otrzymaną od poprzedników pałeczkę przekazuje następnej zmianie sztafety. Nic więcej! Można go też porównać do strażnika, który jedynie pilnuje skarbu, nic do niego nie dodając ani nic nie ujmując. Pilnuje po to, by w integralnie zachowanej formie przekazać skarb następcom. Nic więcej! Pomijając już wszystko inne, zwróćmy uwagę na wielki ładunek pokory w tej postawie. Żadnych „autorskich” występów (jeśli można użyć takiego, nieco kolokwialnego określenia).

Tylko wypełnienie wynikającego ze święceń kapłańskich i z sakry biskupiej obowiązku obrońcy Wiary i pasterza dusz. Nic więcej!

Sam o swojej misji mówił 30 czerwca 1988 r., czyli w dniu udzielenia sakry biskupiej czterem kapłanom Bractwa, w następujących słowach:

„Jestem po prostu biskupem Kościoła katolickiego, który kontynuuje przekazywanie doktryny katolickiej. Myślę, i z pewnością stanie się to niedługo, że będziecie mogli wyryć na moim grobie te słowa św. Pawła: tradidi quod et accepi — przekazałem wam to, co otrzymałem, nic więcej. Jestem tylko listonoszem przynoszącym wam list. Ja nie napisałem listu, przesłania, tego Słowa Bożego. Bóg sam je napisał, nasz Pan Jezus Chrystus sam nam je dał. Jeśli chodzi o nas, to my je tylko wręczamy, poprzez tych drogich obecnych tu księży i tych wszystkich, którzy zdecydowali się stawić opór fali apostazji w Kościele, zachowując wieczną wiarę i przekazując ją wiernym. Jesteśmy tylko nosicielami Dobrej Nowiny, tej Ewangelii, którą nam dał nasz Pan Jezus Chrystus, jak również środków uświęcenia: Mszy św., prawdziwej Mszy św., prawdziwych sakramentów, które prawdziwie dają życie duchowe”.

Sprzeciw abp. Lefebvre’a wobec terminu „lefebryści” ma dokładnie to samo uzasadnienie, jak sprzeciw św. Ignacego Loyoli na wieść, że ktoś nazywa jego uczniów loyolistami, albo św. Jana Bosko protestującego przeciw nazywaniu jego wspólnoty zakonnej boskowcami. Nie wiem czy takie problemy terminologiczne w ogóle pojawiły się w życiu św. Ignacego lub św. Jana, ale można sądzić, że gdyby się pojawiły, to obaj byli by przeciwni nazwom tworzonym od ich własnych nazwisk. Myślę, że św. Ignacy protestowałby nawet przeciw, skądinąd uzasadnionej nazwie opracowanych przez siebie ćwiczeń duchowych, „rekolekcje ignacjańskie”. Uznałby pewnie, że nieważne, kto napisał ich teksty, ale ważne, dla kogo te teksty zostały napisane. Wiemy, że opracował swe ćwiczenia przede wszystkim dla Chrystusa Pana, a dokładnie po to, by pociągać dusze rekolekcjonistów do Chrystusa Pana. Dlatego pewnie wolałby określenie „rekolekcje Jezusowe”, a nie „rekolekcje ignacjańskie”.

Ktoś zapyta, a co w takim razie sądzić o takich określeniach, jak „grignioniści”, „franciszkanie”, „pallotyni”, „klaretyni” i tym podobne. Tak, w istocie wiele katolickich, kościelnych wspólnot, zgromadzeń lub zakonów używa swoich popularnych nazw zaczerpniętych od imion lub nazwisk swoich założycieli. Nazwy te nie są wyrazem aplauzu dla jakichś nowości dotyczących wiary, a sformułowanych przez osoby, od których nazwisk powstały. Takich nowości nie było i w życiu świętych być nie mogło. Nazwy te są świadectwem oddania i szacunku członków zgromadzeń czy zakonów wobec osób założycieli. Weszły one do użycia dopiero po śmierci założycieli, a nawet często dopiero po ich wyniesieniu na ołtarze.

Założyciele za swego życia na ich stosowanie na pewno by nie pozwolili, kierując się choćby tylko cnotą pokory. Abp Lefebvre już nie żyje, ale intencje, z jakimi wrogowie Tradycji wprowadzili do obiegu medialnego termin „lefebryści”, czynią z tego słowa obraźliwy epitet. Przynajmniej na razie. Zmienić to może tylko rehabilitacja abp. Lefebvre’a. Niech najpierw Stolica Apostolska wyniesie Założyciela Bractwa na ołtarze, a wówczas członkowie i przyjaciele Bractwa zapewne zmienią swoją negatywną ocenę terminu „lefebryści”.

Kim więc jesteśmy? Po prostu katolikami, rzymskimi katolikami. To najpiękniejsze określenie. Czasem jednak powstaje potrzeba wskazania, o kim się mówi — czy o katolikach odrzucających błędy soborowe, czy o katolikach przenikniętych soborowym duchem. Dlatego używamy czasami wobec siebie określenia „katolicy wierni Tradycji”, to znaczy ci, którzy odrzucają błędy przeciwne Tradycji. Jeśli jednak komuś by to nie wystarczało i koniecznie chciał jakiegoś specjalnego i krótkiego (wygodnego w użyciu medialnym) określenia, to warto zaznaczyć, że powinno ono pozostawać w ścisłym związku z pełną nazwą Bractwa. Otóż w nazwie tej występuje św. Pius X. Na jednaj ze stron internetowych zauważyłem ostatnio w odniesieniu do członków i przyjaciół Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X określenie „piusowcy”. Sam abp Lefebvre, o ile mi wiadomo, takiego określenia nie używał, ale można przypuszczać, że nie miałby nic przeciw.

Św. Jan Bosko miał wielką cześć dla św. Franciszka Salezego. Dlatego duchowi synowie św. Jana Bosko są popularnie nazywani salezjanami. Na tej samej zasadzie abp Lefebvre, żywiąc wielką cześć dla św. Piusa X, nie miałby pewnie nic przeciw, gdyby członków i przyjaciół założonego przez siebie Bractwa ktoś zaczął nazywać popularnym określeniem „piusowcy”. Pisząc jeszcze inaczej, patronem Bractwa jest św. Pius X. Czy w związku z tym członkowie i przyjaciele Bractwa nie mogą być zwani „piusowcami”? Na koniec spróbujmy sformułować definicję terminu „piusowcy”. To rzymscy katolicy — członkowie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X oraz ci, którzy nie będąc członkami Bractwa, są tej katolickiej instytucji przyjaciółmi.

Zawsze Wierni nr. 10/2012
http://forum.piusx.org.pl

I jeszcze komentarz użytkownika „Teresa”:

Świętej pamięci arcybiskup Marcel Lefebvre powiedział kiedyś:

Firstly, I must dispel a misunderstanding so as not to have to return to it. I am not the head of a movement, even less the head of a particular church. I am not, as they never stop writing, “the leader of the traditionalists.” They have come to describe certain persons as “Lefebvrists,” as though it were a case of a party or a school. This is an abuse of language.
I have no personal doctrine in the matter of religion. All my life I have held to what I was taught at the French Seminary in Rome, namely Catholic doctrine according to the interpretation given it by the teaching authority of the Church from century to century, since the death of the last Apostle which marked the end of Revelation.

Co znaczy:

„Najpierw, muszę rozproszyć pewne nieporozumienie, aby potem do niego nie wracać. Nie jestem głową ruchu, nie jestem nawet głową kościoła partykularnego. Nie jestem, jak niektórzy nie przestaną nigdy pisać „przywódcą tradycjonalistów”. Doszli do tego, że opisują pewnych ludzi jako „lefebrystów”, tak jakby to była partia, albo szkoła. To jest nadużycie języka
Nie mam żadnej osobistej doktryny w sprawach religijnych. Całe życie przyjmowałem to, czego mnie nauczono we francuskim seminarium w Rzymie, mianowicie – Katolickiej doktryny zgodnie z wykładnią daną przez Urząd Nauczycielski Kościoła od wieków, od śmierci ostatniego Apostoła, który oznaczał koniec Objawienia.

Komentarze 44 do “Dlaczego nie jesteśmy lefebrystami?”

  1. Halina said

    Wiara, tradycja – są doskonałe, święte; ale z ludźmi w kręgu tej wiary – różnie to bywa…..np. x.Stehlin mnie osobiście irytuje jak każdy żyd opowiadający androny na wszystkie tematy.
    Do wielu współczesnych ludzi odnosi się stwierdzenie:”człowiek -to brzmi różnie”.

  2. Brat Dioskur said

    W zasadzie katolik uczestniczacy we mszy Rytu Trydenckiego moze sie uwazac za Lefebryste.
    Chociaz bywa ,ze i te msze maja skaze.W lecie bedac na takiej mszy bylem swiadkiem wedrowania ksiedza ze Sw.Sakramentem po calym kosciele ,zamiast udzielac Go przy barierce

    Może birytualista? – admin

  3. HeS said

    Ja nie grzebię się w szczególikach (ile diabłów mieści się na główce szpilki:) i uważam, że wszystkie ruchy chrzescijańskie są równoważne. Ważne by ich ideologia nie była sprzeczna z Biblią. Np. część zarzutów w stosunku do współczesnego Koscioła Katolickiego uważam za zasadne. Z drugiej strony uważam, że w sprawach w których Biblia nie zajmuje stanowiska można mieć różne zdanie i różne rozwiązania. Dlatego z jednej strony nie rozumiem Amiszy, którzy odrzucają całą technologię jakby to był wymysł diabła, a przecież Biblia nic nie mówi o elektryczności, samochodach czy telefonach komórkowych. Z drugiej strony razi mnie np. postulat KK o nieomylności Papieża (w sprawach wiary), bo dla mnie to ocieranie się o grzech pychy.

  4. marta1 said

    ad 3 pane Hes , Jest pan typowym, 100% ignorantem w sprawach religii i Kosciola.

  5. marta1 said

    W czasie Soboru Watykankskiego 2 , fizyczna kontrole nad fizycznym/widzialnym Kosciolem przejal ekumeniczny judeo-chrzescijanski zbor, ktory od tej pory oficjalnie prowadzi „kosciol katolicki” ,nielegalnie uzywajac tej nazwy, jako ze z Prawdziwym, Tradycyjnym Kosciolem Katolickim niewiele ma on wspolnego.
    Prawdziwy , duchowy Kosciol katolicki istnieje i bedzie istnial ,( a bramy piekielne Go nie przemoga), ale istnieje On znacznie zredukowany w ilosci i w rozproszeniu.
    Mamy sie trzymac nauczania Prawdziwego Kosciola ,bo On juz zwyciezyl. Trzymajmy ze zwyciezcami to i sami mamy szanse na zwyciestwo…
    Posoborowa sekta, zbor, prowadzi do utraty wiary i w konsekwencji do otchlani piekielnych.

  6. Psiemislavius said

    Papież wypowiada się nieomylnie tylko wtedy, gdy używa ex cathedra i wypowiada się w sprawach wiary i obyczajowości. Jest nieomylny, ponieważ towarzyszy mu wtedy sam Duch Święty. Mówienie wówczas, że papież nie jest nieomylny, to tak, jakby mówić, że Duch Święty nie jest nieomylny, a to już by było grzechem i herezją.

    Pani Halino, czy pani raczy sobie żartować? Ks. Karl żydem? Niech pani weźmie coś na wstrzymanie, bo czasami wydaje się, jakby pani miała obsesje i widziała wszędzie samych żydów. Oczywiście pełno ich w naszym Episkopacie oraz w Stolicy Apostolskiej, ale w FSSPX? Bez przesady.

  7. TeresaBarbak said

    ad.1
    Pani Halino, mogłaby Pani oszczędzić takich komentarzy Gajówkowiczom. Lubimy konkrety i fakty. Może jakiś cytat z tekstu ks. Karola… Wtedy ocenimy, czy jest Pani wiarygodnym znawcą „andron”. Jest Pani dla mnie żywym przykładem stwierdzenia zacytowanego przez Panią na końcu swej „wypowiedzi”. Mam dla Pani cytat z Mackiewicza: „Tylko prawda jest ciekawa”. Pani bredzi, więc to nie jest ciekawe.
    Pan Gajowy wie, że nie jestem Teresą, której komentarz widnieje pod artykułem( to dobry komentarz). Dodaję sobie więc do imienia przydomek Barbak.
    Pozdrawiam wszystkich piusowców.

  8. HeS said

    @Psiemislavius:”Jest nieomylny, ponieważ towarzyszy mu wtedy sam Duch Święty.”

    Możesz podać jakiś cytat z biblii, w którym napisano, że Papieżowi „towarzyszy” Duch Święty?
    Mnie trudno znaleźć, ale skoro tak twierdzisz, to chyba znasz jakieś odsyłacze do miarodajnych źródeł.

  9. HeS said

    @Marta1:”3,4″

    Można mnie zbyć nazywając ignorantem ale nie lepiej podać jakieś fakty (i odsyłacze do źródeł)?

    @:”Mamy sie trzymac nauczania Prawdziwego Kosciola”

    A który jest „prawdziwy”? I w/g czyjego mniemania?

  10. Marucha said

    Panie HeS,
    Widzę u Pana wyraźny skłon w stronę jakiejś sekty protestanckiej – powoływanie się na Biblię przy zupełnym ignorowaniu Tradycji.
    Dla nas prawdziwy jest Kościół założony przez Jezusa Chrystusa, a nie „zreformowany” przez Lutra, Kalwina czy innego nawiedzeńca. Kościół opiera się na dwu filarach: Ewangelii i Tradycji. Stary Testament ma wartość głównie historyczną.
    Swoją drogą ciekawe do której sekty spośród setek „Kościołów” Pan należy…

  11. Maciejaszu said

    Wyjaśnijcie to „nieporozumienie” tyczące się popularnej nazwy piusowców jakiemuś zmodernizowanemu teologowi. Aż zapluje się próbując uargumentować stanowisko Watykanu wobec „lefebrystów”.
    Miałem kiedyś duchowe problemy, z którymi nie mogłem dać se rady. Babcia wysłała mnie do zakonu franciszkanów u mnie w mieście, tam odbywały się spotkania charyzmatyków itd. Trochę mi ta wizyta pomogła, za co Chwała Panu, ale nie o to mi chodzi. Ojciec X (imiona nie chcę podawać) prosił mnie bym jeszcze za jakiś czas go odwiedził i podzielił się swymi przeżyciami. Tak też uczyniłem. Niedługo z nim konwersowałem, za co również Chwała Panu. Bowiem gdy temat zszedł na problem ks. Natanka (było o nim wówczas głośno) rozmowa stała się trudniejsza. Powiedziałem ojcu, że słucham ks. Natanka, gdyż jako młody katolik, rozczarowany postawą niektórych duchownych, szukam Prawdy (wg słów „Szukajcie a znajdziecie”). Oczywiście ojciec odradził mi słuchanie kazań księdza- bo wymówił posłuszeństwo biskupom, a gdy wyraziłem swą dezaprobatę w stosunku do Vaticanum II, to przekonywał mnie twierdząc iz sobór ten był bardzo ważny dla Kościoła, by ten mógł iść z duchem czasu, przystosować ewangelizaje do postępującego świata. Nie miałem wtedy tyle informacji jak dziś, nie chciałem się kłocić, troche zirytowany i zawiedziony jego naiwnością(?)po kilku niesmiałych ripostach szybko zakończyłem rozmowę przytakując i coś tam mrucząc, że nad tym pomyślę czy coś.
    By przekonac „katolików” trzeba się odznaczać szczególną charyzmą i posiadać rozległą wiedzę nie tylko teologiczną, ale też historyczną. No i modlić się do Ducha Św., o bystrość umysłu i dar mowy. Ewangelizacja to ciężka sprawa.

  12. Catolicus said

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
    Zgadzam się w pełni z treścią artykułu. Jego autor bardzo celnie wstrzelił się w samo sedno. Nic dodać, nic ująć. Wrogowie Tradycji to wrogowie Wiary. Wrogowie Wiary to wrogowie Kościoła i Trójcy Przenajświętszej. W przeszłości Kościół wyrzucał ze swojego łona wszelkie …izmy a więc luteranizm, arianizm, pelagianizm, kalwinizm, menonizm i temu podobnych agitatorów „nowej ewangelizacji”. Dzisiaj coraz więcej wiemy o SWII, znamy coraz więcej detali. Kto ma oczy i uszy otwarte i używa rozumu dostrzeże „owoce Ducha Soboru” nie tylko w w tym Nowym Kościele ale też w funkcjonowaniu całych narodów czy społeczeństw. Czy ten obecny ład w świecie nie jest darem DUCHA I PANA TEGO ŚWIATA i SWII?
    Mamy „owoce” wolności religijnej i rozdziału Kościoła od Państwa. Zbawienie można osiągnąć poza Kościołem więc nie ma potrzeby nawracania (się). Szatan jest tworem baśniowym więc po co nim straszyć? Skoro nie ma Szatana to nie ma też piekła. Pan Bóg jest miłosierny i tak wszystkich przyjmie do nieba.
    LUDZIE, którzy zostaliście ochrzczeni a może i bierzmowani – obudźcie się. Jeżeli abpa Lefebvre’a (i Bractwo św. Piusa X) uważacie za wroga, nie słuchajcie go. Weźcie do ręki stary katechizm, poznajcie encykliki przedsoborowych papieży, nauki i pisma świętych (chociażby św. Vianey’a, św. Ojca Pio czy św. Jana Bosko) i porównajcie je z naukami i poglądami dzisiejszego Kościoła. Czy nie dostrzeżecie przeciwieństw i sprzeczności? Jeżeli coś cennego kupujecie, czy nie oglądacie tego dokładnie z każdej strony (aby nie zmarnować pieniędzy i nie kupić bubla)? O ileż cenniejsza jest dusza. Przed nią cała wieczność a tak łatwowiernie ją powierzacie nowym doktrynom i naukom (jakby Wam na niej nie zależało). Podejrzanego tylko grzyba, choćby wyglądał pięknie i zdrowo – pozbywacie się, żeby nie narazić siebie i najbliższych na zatrucie. A jak Szatan uwija się, żeby nas omamić, wykołować i zwabić w pułapkę! Największe kłamstwo nam wciśnie jako prawdę, i my to przyjmiemy, bo tak to zobaczymy jak on tego chce.
    Módlmy się za kapłanów Bractwa, bo jest ono w szczególnie zjadliwy sposób atakowane przez zło. Módlmy się za wszystkich kapłanów i osoby konsekrowane, aby łaską wiary Duch Święty ich napełnił a Niepokalana otaczała matczyną opieką. I aby stanowili jedno i nie dzielili się na „lefebrystów” i „modernistów”.
    Szczęść Boże.
    Catolicus

  13. TS said

    Dzięki, dzięki…
    To ja też czuję się piusowcem (jako ten przychylnie patrzący).
    Aż mi ulżyło

  14. Tralala said

    Czytalam ostatnio kilkanascie tez z „dziela” Karola Wojtyly „Czlowiek i czyn” napisanego gdzies w okolicach 1970 roku. Oszlomiajace !
    Ciekawa jestem ile osob po przebrnieciu przez te herezje utracilo wiare.

  15. elo said

    od niedawna zaczęłam uczęszczać na msze św. trydenckie , jestem pod ogromnym wrażeniem , przypominają mi się lata dzieciństwa , pragnę aby wszystko wróciło do tego jak było dawniej , takie są moje marzenia.

  16. HeS said

    @Marucha:” powoływanie się na Biblię przy zupełnym ignorowaniu Tradycji.”

    A od jakiego czasu liczy się ta Tradycja? 30 lat to już będzie „tradycja”, czy jeszcze nie? Kościół katolicki się zmienia(ł) cały czas. Zgodziłbym się z gajowym, żeby trzymać się TRADYCJI, ale tej najstarszej. Tylko kiedy powiedzieć zmianom, dosyc!
    Tak na marginesie nie mam nic ani przeciwko tradycji, ani przeciwko nowoczesności o ile nie jest sprzeczna z Biblią. Po prostu obserwuję, że „wszyscy” chcą nagiąć Słowo Boże do swoich celów i nie chodzi mi o KK, ale wszystkie zorganizowane formy życia religijnego.
    W/g mnie podstawowym (i jedynym) zadaniem wszystkich odłamów chrześcijaństwa powinno być szerzenie Słowa Bożego. Zgadzam się, że „celebra” i „tradycja” czy „nowoczesność” w tym może pomagać, ale nie może byc w sprzeczności z samym Słowem Bożym (Biblią).

    I nie doczekałem się odsyłacza do źródeł, z których mógłbym się dowiedzieć w którym fragmencie Biblia mówi, że papież (zwykły, grzeszny) człowiek jest nieomylny w jakiejkolwiek sprawie. Zdziwisz się, ale jestem katolikiem. Niestety nie takim, który wkuł katechizm i nie zadaje więcej pytań.

  17. Marucha said

    Re 16:
    Może się Pan uważać za katolika, za buddystę czy za kogo Pan chce. Katolikiem Pan nie jest. Katolicyzm to nie sklep, gdzie sobie Pan wybiera, co mu pasuje. Podaje Pan w wątpliwość 2000-letnie nauczanie Kościoła? To proszę sobie wybrać jakiś „Kościół zreformowany”, jest ich setki i każdy „powraca do korzeni chrześcijaństwa”. Tam będzie się Pan czuł lepiej.

  18. marost said

    AD16
    @Marucha:” powoływanie się na Biblię przy zupełnym ignorowaniu Tradycji.”

    A od jakiego czasu liczy się ta Tradycja? 30 lat to już będzie “tradycja”, czy jeszcze nie? Kościół katolicki się zmienia(ł) cały czas.

    PISMO ŚW. I TRADYCJA
    /BREVIARIUM FIDEI – Wybor Doktrynalnych wypowiedzi Kościoła – 1998. str103/

    Jezus Chrystus pozostawił ludzkości nie pisma, lecz chrystianizm. Apostołowie na polecenie Chrystusa przekazują rzeczywistość zbawienia, a pismem posługują się tylko wtedy, gdy odległość uniemożliwia im przemawianie do słuchaczy żywym słowem. Apostolskie słowo pisane pełni jedynie funkcję zastępczą w stosunku do słowa mówionego .

    Po śmierci Apostołów pisma ich oraz uczniów apostolskich stają się pomostem przerzuconym ponad czasem dzielącym aktualnie żyjącą gminę chrześcijańską od Apostołów. Pisma te pozostają zawsze tylko cząstkową relacją i świadectwem o rzeczywistości, jaką Apostołowie przekazali wiernym, np. rzeczywistość Eucharystii celebrowanej przez Jezusa i Apostołów jest nieskończenie bogatsza od tego, co na jej temat zawierają księgi Nowego Testamentu.

    Pisma cieszące się autorytetem apostolskim zostały zebrane w jedną całość jako kanon ksiąg Nowego Testamentu. Nie można w pełni wyjaśnić powstania tego kanonu bez przyjęcia normatywnego znaczenia stale trwającej w Kościele Tradycji doktrynalnej, tj. przekazywania przez wiarę i nauczanie Kościoła prawd objawionych, która umożliwiła jego ułożenie. Zaznacza się tu decydująca rola Kościoła, który strzeże, broni i wyjaśnia Pismo oraz ujawnia się ścisłe powiązanie Pisma i Tradycji.

    Wszelkie przeciwstawianie Pisma św. i Tradycji równa się zapoznaniu ich natury.
    Pismo św. i Tradycja stanowią jedność i tylko w jej ramach można poszukiwać określeń wyrażających ich wzajemny stosunek.

    Wiara czerpie swą treść ze słowa Bożego jako ze źródła. Tylko Pismo św. jest słowem Bożym w najściślejszym znaczeniu, ponieważ dzięki natchnieniu biblijnemu udzielonemu hagiografom Bóg jest w sposób wyjątkowy i jedyny autorem stów zawartych w Piśmie św. Dzięki temu żadnej innej formy przekazywania prawdy objawionej nie można porównać z Pismem św., które ma pierwszeństwo w stosunku do innych świadectw zawierających Boże Objawienie.
    Autorytetowi Pisma św. podporządkowane jest świadczenie Kościoła o Objawieniu, a wszelkie dokumenty nawet nadzwyczajnego i uroczystego nauczania kościelnego wyraźnie podkreślają swą zależność od Pisma św., własną zaś rolę ograniczają do interpretowania Objawienia.
    Kościół nie posiada władzy nad słowem Bożym, nic może bowiem zmieniać i przekształcać jego treści. Nauczanie kościelne spełnia w stosunku do słowa Bożego jedynie funkcję podporządkowaną wyjaśniania i przedkładania treści słowa Bożego. Sam zaś Kościół jest poddany słowu Bożemu — nieomylność nie zwalnia Kościoła od obowiązku wsłuchiwania się w treść słowa Bożego, które ma podać wiernym.

    Pismo św. jako spisane pod natchnieniem słowo Boże zachowuje pierwszeństwo również w ramach Tradycji Bosko–apostołskiej , ponieważ stanowi niezwykły, Boski, a do tego chronologicznie najwcześniejszy dokument tej Tradycji.
    Wszelkie późniejsze przekazy Tradycji muszą harmonizować z tym pierwszym dokumentem. Dlatego Pismo św. pozostaje zawsze naczelnym źródłem nauczania wiary. Funkcja zaś Tradycji jest podporządkowana Pismu św. Bosko-apostołska

    Tradycja ustna pojawia się od początku jako interpretacja Pisma św., a wszelkie interpretowanie, nawet nieomylne, podlega z istoty swej wyjaśnianemu przedmiotowi. Nauczanie kościelne pozostaje zawsze, nawet w swych nieomylnych sformułowaniach, tylko słowem ludzkim uzależnionym od Bożego słowa Pisma św. Interpretacja zmierza da tego, by treść zawartą w dokumencie podać w sposób jasny, wyraźny i dostosowany do sposobu myślenia słuchaczy.
    Można więc bez przesady powiedzieć, że Pismo św. jest ukrytą i zamkniętą Tradycją pierwotnej gminy, a Tradycja aktualna Kościoła to otwieranie i wyjaśnianie Pisma św.

    Wykład Pisma św. a w szczególności definicje nieomylne normują wiarę jednostki przez podporządkowanie jej autorytetowi Pisma św. Wykład Pisma św. dokonany przez Kościół staje się dla jednostki pomostem, który prowadzi do właściwego zrozumienia Pisma św.
    W stosunku do jednostki tak Pismo św. jak Tradycja występują w charakterze nieomylnego świadectwa Objawienia Bożego. Nieomylność tego świadectwa w wypadku Pisma św. Wypływa z natchnienia biblijnego udzielonego autorowi, a w Tradycji polega na asystencji Bożej kierującej wiarą całego Kościoła oraz czuwającej w sposób szczególny nad ostatecznymi decyzjami doktrynalnymi nauczania kościelnego.

    Wpływ Boski inaczej przejawia się w wypadku natchnienia biblijnego, a inaczej w wypowiedziach Tradycji interpretującej Pismo św., choć obie te „instancje” posiadają charakter nieomylnego przepowiadania wiary. Ten sam Duch Święty kieruje dłonią pisarza natchnionego spisującego zdania Pisma św. i strzeże od błędu Kościół wykładający i wyjaśniający Pisma św. na podstawie udzielonej mu gwarancji należytego słuchania i rozumienia słowa Bożego.

    Mamy więc nieomylne słowo Boskie zawarte w Piśmie św., jak również nieomylne słowo kościelne Tradycji.

    Kościół katolicki nie stawia własnego autorytetu ponad słowo Boże, choć wymaga dla swych definicji doktrynalnych absolutnego posłuszeństwa. Powaga doktrynalna Kościoła nie stoi ponad Pismem św., lecz mu służy, czuwa nad jego Integralnością i właściwym zrozumieniem. Autorytet Kościoła przewyższa wszelką ludzką interpretację Pisma św. Prawdziwe posłuszeństwo Pismu św. nie tylko nie wyklucza posłuszeństwa Kościołowi, lecz wymaga go, gdyż właśnie Pismo św. głosi autorytet Kościoła. Poddanie się jednostki interpretacji Pisma św. podanej przez Kościół oznacza podporządkowanie się słowu Pisma św. strzeżonemu w Kościele przed wszelkim wypaczeniem.

  19. marost said

    AD16
    I nie doczekałem się odsyłacza do źródeł, z których mógłbym się dowiedzieć w którym fragmencie Biblia mówi, że papież …itd

    Pytanie z cyklu „jak w koncu sie mowi? – Iran Czy Irak?” – Jak Biblia, Pismo Swiete moga mowic o Papiezu? (moze o JPII??) – skoro pierwszym papiezem byl Sw Piotr…

  20. marost said

    AD16
    I nie doczekałem się odsyłacza do źródeł, z których mógłbym się dowiedzieć w którym fragmencie Biblia mówi, że papież (zwykły, grzeszny) człowiek jest nieomylny w jakiejkolwiek sprawie.

    Sobor Watykanski I – sesja IV
    Dlatego trzymajac sie wiernie TRADYCJI otrzymanej od poczatku wiary chrzescijanskiej, ku chwale Boga, Zbawiciela naszego, ku podwyzszeniu religii katolickiej i zbawieniu chrzescijanskich narodow, za zgoda swietego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez boga, ze Biskup Rzymski, gdy mowi ex cathedra – tzn gdy sprawujac urzad pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swa najwyzsza apostolska wladza okresla zobowiazujaca caly Kosciol nauke w sprawach wiary i moralnosci – dzieki opiece Bozej przyrzeczonej mu w osobie sw Piotra Apostola posiada te nieomylnosc, jaka Boski Zbawiciel chcial wyposazyc swoj Kosciol w definiowaniu nauki wiary i moralnosci. Totez takie definicje sa niezmienne same z siebie, a nie na mocy zgody Kosciola.
    [kanon]
    Jesli zas ktos, co nie daj Boze, odwazy sie tej naszej definicji przeciwstawic, niech bedzie wylaczony ze spolecznosci wiernych.
    Breviarium Fidei §61 str 86.

  21. HeS said

    @Autor:” Katolikiem Pan nie jest. Katolicyzm to nie sklep, gdzie sobie Pan wybiera, co mu pasuje. Podaje Pan w wątpliwość 2000-letnie nauczanie Kościoła? ”

    A kto ma decydować czy jestem katolikiem czy nie? I gdzie jest napisane, że nie wolno katolikowi poddawać w wątpliwość jakiś doktryn Kościoła?? To co Pan prezentuje, to jakiś totalitaryzm w wydaniu szeregowych katolików, bo wątpię czy hierarchia kościelna by mnie za to wyrzuciła z Kościoła. Myśli Pan, że księża, którzy kwestionują jakieś działania KK też nie są katolikami? Bo przecież protestantami, kalwinistami, prawosławnymi, unitami, greko-katolikami, … nie są.

  22. marost said

    Dlaczego nie jesteśmy lefebrystami?
    Nie rozumiem – dlaczego mialbym uwazac sie za lefebvryste, piusowca albo jeszcze innego?
    Od chrztu do 25 roku zycia bylem katolikiem, po trzydziestu latach poszukiwan odnalazlem moj Kosciol, moja msze…kaplanow z ciagloscia apostolska itd, dlaczego mialbym uwazac sie za kogos innego? – jestem tym samym katolikiem rzymskim, ktoremu min dzieki abp Lefebvre udalo sie uniknac zatrucia modernizmem SWII.

    Nie jestem wyznawca SP Biskupa, nie jestem katolikiem modernista, czy progresista ani tradycjonalista – nie bedac wyznawca tradycjonalizmu. Jestem poprostu katolikiem tradycyjnym, jak moi rodzice, nauczyciele itd.

    Ale dobrze, ze ten temat jest podnoszony, bo ostatnio modernisci nawet i z otoczenia papieza podkreslaja, ze Tradycja (przez duze T) jest przeciez zywa a zatem kosciol po SWII wpisuje sie w nia – to znaczy ze katolicy wierni duchowi soboru sa katolikami tradycyjnymi…????!!!
    Probuje sie nadac Tradycji Apostolskiej cechy „kroniki chrzescijanskiej”. Zgodnie z zalozeniami soboru zreszta: nie zmieniac nic w doktrynie, nie dodawac nowych ale nauczac jej nowoczesnymi srodkami przekazu. Cos na wzor: nie krawat ale zwis meski, nie miotla ale ulicznica plaska, nie msza sw ale eucharystia czyli zgromadzenie pod przewodnictwem itp.
    IPII powiedzial: „nic juz nie bedzie jak dawniej” (O.R).

  23. HeS said

    @Marost:”Sobor Watykanski I – sesja IV ….”

    Świetnie, tylko, że przytoczono ustalenia Soboru, czyli zgromadzenia ludzi. Zwracam uwagę, że nawet tych zdań o nieomylnosci NIE WYPOWIEDZIAŁ Papież (kŧóry w/g tych ludzi jest nieomylny). Czy ogłaszając to rozumieli, że ONI są omylni i ich interpretacja może być błędna? Dlatego uściślam pytanie: „Na czym opierał się Sobór I (sesja IV) ogłaszając taką interpretacje”?
    Proszę o jakieś uzasadnienie i odpowiednie odsyłacze do Słowa Bożego a nie powoływanie się na autorytety biskupów.

  24. marost said

    AD21
    A kto ma decydować czy jestem katolikiem czy nie? I gdzie jest napisane, że nie wolno katolikowi poddawać w wątpliwość jakiś doktryn Kościoła??

    Nie do mnie co prawda to pytanie ale zdaje sie ze ktos tu sie kompletnie pogubil.
    Odpowiedz na to na pytanie jest jednoczesnie odpowiedzia na pytanie kto to jest katolik?
    Ta odpowiedz powinien znac kazdy dorosly kto:
    – byl ochrzczony
    – wyznaje w sposob adherentny (spojny z nia) katolicka doktryne zawarta chociazby w CREDO
    – uznaje prawowita wladze Kosciola

    Czy katolikowi wolno? czy nie wolno? – to nie jest wlasciwy jezyk.. jesli wyznaje i jednoczesnie watpi? – przeciez to jest wewnetrznie sprzeczne!!!!
    W katolicyzmie – inaczej niz np u protestantow istnieje pojecie grzechu. Grzech jest niczym innym jak tylko gestem przeciwko Bozej sprawiedliwosci… katolik posiada srodki i wie jak te szkode naprawic.
    Mysle tez, ze katolik nie tylko moze ale powinien i to bardzo czesto zadawac sobie pytanie o swoja wiare z mysla o zbawieniu duszy. Credo odmawia (a chyba wie co wymawia) chociazby podczas kazdej mszy sw…..???? – wierze… wierze… ilez razy tam to wyznanie wystepuje….! – a wiec wierze, czy nie wierze????
    Jesli wierze to praktykuje, albo: praktykuje tak jak wierze…????. Lex orandi lex credendi.

  25. marost said

    AD23

    “Na czym opierał się Sobór I (sesja IV) ogłaszając taką interpretacje”?

    To nie jest „interpretacja”- to jest doktryna!!!!. Miedzy interpretacja a doktryna jest taka roznica jak pomiedzy NOM a VOM.

    Proszę o jakieś uzasadnienie i odpowiednie odsyłacze do Słowa Bożego a nie powoływanie się na autorytety biskupów.

    Prosze przeczytac dokladnie – tam to jest napisane.

  26. Marucha said

    Panie Hes,
    Idź Pan stąd. Nie Mam zdrowia do głupców.
    Niech Pan sobie uprawia wolnomyślicielstwo u protestantów.

  27. HeS said

    @:Marost:”Ta odpowiedz powinien znac kazdy dorosly kto:…”

    W/g tej definicji jestem Katolikiem.

    „Drobny” problem jest z pkt.3.
    Uznawać prawowitą władzę nie oznacza milczenia i przyzwolenia jeśli poczynania (lub interpretacje „konstytucji”; czyli Słowa Bożego) tej władzy budzą naszą wątpliwość. Ja jestem w takiej sytuacji. Ktoś kilkanaście wieków temu „uznał”, że zwierzchnia władza kościoła (papież) jest nieomylna (w sprawach Wiary) i chciałbym prześledzić czym się kierował. Bo ja mam duże wątpliwości.

    Zauważ, że przytoczyłaś „uproszczoną” definicję która daje ogromną swobodę w podejściu do spraw Wiary.
    Z niej wcale nie wynika, że mamy nie „dyskutować” z przekazem otrzymanym od kogokolwiek (proboszcz, biskup, kardynał, papież).

    @:” jesli wyznaje i jednoczesnie watpi? – przeciez to jest wewnetrznie sprzeczne!!!!”

    Nie. To zależy co wyznaje i w co wątpi. Zauważ, że moje wątpliwości dotyczą „tylko” ludzi działających w KK, bez względu na to jakie zajmują stanowisko i dlatego ZAWSZE będę w sprawach wątpliwych prosił o jakieś wyjaśnienie. Dlatego o tym piszę, bo z przeszłości pamiętam jak Kościół (ludzie kościoła) w mniejszym lub większym stopniu popierał komunistów czy nazistów (o nauce społecznej Kościoła nie wspominając).

  28. Józef Bizoń said

    „A ja ci powiadam, że ty jesteś Opoką, a na tej Opoce zbuduję Kościół mój i bramy piekielne nie zwyciężą go.” – Nowy Testament, Mateusz 16:18.

    A dalej to już ziemska sukcesja władzy.
    Władzy takiej, która buduje Kościół Chrystusowy (którego bramy piekielnie nie zwyciężą) według nauki Jezusa Chrystusa zawartej w Nowym Testamencie.

  29. HeS said

    @Autor:”Panie Hes,
    Idź Pan stąd. Nie Mam zdrowia do głupców.”

    Co też niniejszym czynię. Ta dyskusja to tylko dowód na to, że i wśród katolików (gdzie ich nie ma:) są głupcy.

  30. marost said

    AD14

    Czytalam ostatnio kilkanascie tez z “dziela” Karola Wojtyly “Czlowiek i czyn

    A czy jest z tego cos na sieci?

  31. Tralala said

    ad 30 Marost
    Juz lece Panu znalezc, to co czytalam.

    http://www.chiesaviva.com/ (w kilku jezykach obcych)

    i : http://www.chiesaviva.com/430%20mensile%20fra.pdf
    na stronie 24 mowa o tezach.

  32. marost said

    AD31

    Tralala powiedział/a
    2012-10-20 (sobota) @ 01:27:40
    Czytalam ostatnio kilkanascie tez z “dziela” Karola Wojtyly “Czlowiek i czyn” napisanego gdzies w okolicach 1970 roku. Oszlomiajace !
    Ciekawa jestem ile osob po przebrnieciu przez te herezje utracilo wiare.

    Niesamowite!!!! za czyja sprawa ten czlowiek zostal papiezem!!!!!!!.
    Nie bede tlumaczyl bo nie kazdy by uwierzyl w wiernosc tlumaczenia – to sa perwersje, kpiny z naszej religii.

    Thèse n° 15 – Dieu n’est pas un être historique qui collabore avec l’homme et l’homme ne collabore pas avec
    Dieu mais agit seulement en collaboration avec d’autres hommes. La religion ne tire pas son origine de
    la révélation divine, mais elle est simplement le fruit de l’imagination humaine. La religion catholique ne diffè-
    re pas des autres cultes.

    Thèse n° 16 – La révélation divine est impossible à démontrer.

    Thèse n° 17 – La seule signification réelle du Nouveau Testament se trouve dans les explications de caractère
    philosophique.

    Thèse n° 18 – Chaque mystère divin est à considérer comme variation ou nuance d’un système de pure pensée. Le christianisme dogmatique traditionnel est l’unde ces systèmes erronés.

    Thèse n° 21 – Une communauté purement humaine, solidaire et universelle: voici la vraie église chrétienne selon
    la signification de l’Évangile, entendu de façon nouvelle, tout à fait contraire à l’église totalitaire existante.

    Thèse n° 22 – Ce sont les principes tels que le “dialogue” et le “prochain” qui conduisent au salut du
    christianisme, non pas la révélation de la création, la rédemption ou le jugement dernier.

    Thèse n° 24 – Le salut – l’auto réalisation de l’humanité – n’a pas de nature éternelle. Il ne portera à l’homme
    mortel aucune résurrection de la chair. La naïve espé- rance d’une vie éternelle – comme la croyance en l’Assomption et au retour du Seigneur dans son Corps – ne doivent pas être conçus autrement que symboliquement.

    Thèse n° 25 – Dans l’autre monde, après la mort, nous ne serons pas récompensés pour nos bonnes actions et
    ni même punis pour nos péchés.

    Thèse n° 27 – Mourront également ceux qui verront réalisé un monde complètement humanisé et, de cette
    manière, s’accomplira leur salut.

    Thèse n° 28 – Comment l’homme peut-il se créer l’âme avec tant de facilité? Parce qu’il ne la crée pas du néant,
    mais de la matière existante: l’âme animale évoluée philogénétiquement qu’il a reçu de ses parents, de ses ancêtres et des singes et qu’il doit seulement améliorer.

    Thèse n° 32 – Il n’y a aucun motif de se préoccuper pour les âmes des enfants avortés. Elles sont sauvées en
    tant que le péché originel n’existe pas.

    Thèse n° 33 – Il n’y a aucun motif de baptiser ou d’utiliser d’autres formes traditionnelles d’incorporation de
    non chrétiens ou non croyants et ni même de convertir les adeptes d’autres religions.

    Thèse n° 35 – L’homme est le Dieu visible. Voir l’homme, c’est voir Dieu.

  33. marost said

    AD32
    Zapomnialem dodac – dla nie znajacych jezyka: translator francusko-polski np ten
    http://translate.google.com/?hl=fr#fr/pl/ w moim mniemaniu daje w duzym stopniu – 70% do 80% wiernosci (jesli taka miare wolno zastosowac) sens oryginalu.

  34. Marucha said

    Re 32:
    Wystarczy sama teza #15, aby doznać szoku…

    Bóg nie jest historycznym bytem, który współpracuje z ludźmi, ani też człowiek nie współpracuje z Bogiem, lecz wyłącznie z innymi ludźmi. Religia nie ma swych źródeł w boskim objawieniu, lecz jest rezultatem wyobraźni człowieka. Religia katolicka nie różni się [pod tym względem] od innych kultów.

    Takie są słowa bł. Jana Pawła II.

  35. Tralala said

    ad 32
    Czytajac Pana reakcje zrobilo mi sie nieco lzej na duszy, bo wlasnie od czwartku bylam w szoku, a teraz dziele ten szok juz na 3 (bo i pan Marucha wytrzeszczyl oko).
    Ja tez zawylam – jak ten czlowiek mogl zostac papiezem???

    W 1970 roku Karol Wojtyla byl juz biskupem w Krakowie.

    Oby Bog sie nad nim zlitowal !

    Abp Lefebvre maial 100% racji, ze Rzym stracil wiare, ze stworzyl nowa religie, ze …

  36. marost said

    AD35.

    W pracy doktorskiej z roku 1948 Wojtyła przyjął doświadczenie jako główną formę poznania, ponieważ wiara nie należy do świata materialnego, wiec pojęcie wiary przyjął jako obiekt pseudonaukowych dociekań.
    Tytul pracy doktorskiej „Zagadnienie wiary u świętego Jana od Krzyża”.
    Tutaj Wojtyla opierajac sie na materialistycznych pogladach filozofow wykazuje, ze wiara jest czyms niepoznawalnym przez umysl i moze byc tylko uznawana jako forma opisow literackich, stad przyjal, ze najlepiej wyraza to tworczosc sw Jana od Krzyza, ktory byl znany ze swoich literackich umiejetnosci opisow zaganien wiary. Inaczej mowiac, Wojtyla sprowadzil pojecie wiary do opisow „bajkopisarzy”.
    Wojtyla odrzucil tomizm jako cos zwiazanego z nurtem naukowym czy poznawczym, odrzucil wiec nasz poglad na wiare, w tomizmie czytamy:

  37. Tralala said

    ad 36
    urwal sie wpis? prosze kontynuowac…
    Czy to nie tej pracy Watykan nie przyjal, a zrobil to dopiero KUL ?
    Jezeli KW myslal sam, to co pisal, jak wogole mogl byc ksiedzem?

  38. WA said

    # 35

    „Ja tez zawylam – jak ten czlowiek mogl zostac papiezem???

    On nie zostal papiezem. Zostal wybrany i „namaszczony” przez Brzezinskiego i jego mocodawcow tak jak wiekszosc marionetek w tzw. rzadach narodowych w usraelu, kanadzie, jewropie, polskim regionie ……..
    Prosze przeczytac chocby H. Pajaka „Nowotwory Watykanu” (on tam o tym pisze) i ktorego informacje stale sie potwierdzaja.

  39. Halina said

    Ad 7 TeresaBarbak
    Wiedzę o żydowskim rodowodzie czołowego w Polsce lefebrysty – mam z bardzo wiarygodnego źródła. Nie o źródło tu jednak chodzi, ale o stwierdzenie faktu zgodnego z prawdą obiektywną, potwierdzoną wyglądem zewnętrznym tego przechrzty i jego jawną działalnością.
    Radzę wybrać się na wykład tego człowieka i posłuchać,,jak ja to też niegdyś uczyniłam. Niesmak po usłyszanych wtedy bredniach pozostał do dziś. Dla niego Maryja była podstawą nie tylko religii chrześcijańskiej, ale nieomalże – wszelkiego żywego bytu na Ziemi. Tego nie dało się słuchać bez oburzenia.

    Jakiś może rok temu – ten „tradycyjny kapłan” – pozwolił na mianowanie siebie zwierzchnikiem Bractwa nie tylko w Polsce, ale i w krajach ościennych -nawet -o ile dobrze pamiętam – miał zostać zwierzchnikiem Bractwa na całą Europę Środkowo-Wschodnią? Nie dopatrywałabym się w tym jego geście – ani odrobiny skromności. Tylko żydowska nieogarniona pycha.Tylko pycha.

    To „Pani bredzi, więc to nie jest ciekawe.” Nie należy prawdy nazywać bredniami, bo to nikczemna postawa, także wśród „Piusowców”.
    Tylko żydów żadna prawda nie przekonuje, o ile nie służy sprawie żydowskiej. Talmud i Protokoły informują o tym dobitnie.

    TeresaBarbak -proszę nie odpowiadać na ten mój komentarz.

    Pani Halino.
    Ks. Stehlin nie „mianował siebie”, ale został mianowany przełożonym Bractwa na Europę Środkowo-Wschodnią. I to nie rok temu, ale wiele lat temu.
    Pani pozostałe informacje, niczym nie poparte, są tyleż samo warte, co ta powyżej.
    Admin

  40. Halina said

    Już on zadba o „sprawę żydowską” w Bractwie. Współczuję każdemu nie-żydowi tradycjonaliście – w Europie Środkowo-Wschodniej. Ręce opadają!

  41. Tralala said

    Pani Halino, wiele razy sluchalam ksiedza Karola i takze jego wyklady o Matce Boskiej. Nie rozumiem sakd u Pani tyle nienawisci do tego poboznego, wiernego, inteligentnego kaplana.

    Jak sie pisze byle co, to lepiej sobie zawiazac rece.

    Pani Halina do tej pory nie ustosunkowała się do tego, iż zarzuciłem jej podawanie nieprawdy. Przypominam:
    1. Ks. Karl Stehlin został mianowany do godności przełożonego Bractwa na Europę Środkową i Wschodnią. To, że „pozwolił się mianować”, ma dowodzić jego… żydowskości. Zapewne fakt, że abp. Lefebvre został głową Bractwa, też dowodzi, iż był, jak każdy Żyd, łasy na zaszczyty.
    2. Owo mianowanie nie miało miejsca w zeszłym roku (jak podaje p. Halina), ale dobre kilka lat temu.

    Dodam, że przestudiowałem wiele kazań i artykułów ks. Stehlina. Nigdzie nie znalazłem – co by warte było moje świadectwo – najmniejszych odchyleń od katolickiej ortodoksji.
    Admin

  42. Halina said

    Po wykładzie x.Stehlina o Maryi Matce Boskiej wygłoszonego przed wielu laty w moim mieście – na długo x.Stehlin wyhamował swoje dalsze wizyty w tymże mieście – aż do 2011 lub 2012 roku, kiedy znowu tu przyjechał z jakimiś swoimi przemówieniami, których treści nie znam.
    W mianowaniu x.Stehlina zwrot, że „pozwolił się mianować” – nie jest żadnym argumentem na jego żydowskie pochodzenie, chociaż żydzi lubią sprawować wysokie funkcje i zaszczyty, każdy to przecież wie. Dziwiła mnie i nawet mocno bulwersowała sytuacja braku światła Ducha św. u osób które powierzyły wysoki urząd przełożonego Bractwa na Europę Środkową i Wschodnią – właśnie x.Stehlinowi. W Bractwie są przecież osoby godne sprawowania tej funkcji bardziej, niż wymieniony; a w dodatku mające w swoich genach Chrześcijaństwo od wielu pokoleń.
    Z mojej strony – za tenże dokonany w Bractwie wybór – GRATULACJI NIE BĘDZIE!
    Dowiedziałam się o tym nieszczęsnym „mianowaniu” – nieco ponad półtora roku temu, co nie jest podstawą do oskarżania mnie o podawanie kłamstwa. Nie interesuje mnie kariera każdego karierowicza na tyle, żebym z zapartym tchem śledziła, co się z nim dzieje. Bardziej interesują mnie nie-żydzi, niż przechrzty z żydostwa na chrześcijaństwo.

  43. Marucha said

    Re 42:
    Skoro nie interesuje Pani kariera każdego karierowicza, to po co podaje Pani na jej temat nieprawdziwe fakty?

  44. Halina said

    Niesłusznie traktujecie moje wpisy – jako atak na Bractwo. A może ja w ten sposób chcę Was przed czymś – zwyczajnie i solidarnie – przestrzec i obronić? Może w zwyczajnym odruchu współczucia – usiłuję w prawdzie przedstawić Wam nieszczęśliwą sytuację, w którą sami się wpakowaliście? Znając tę sytuację taką, jaka ona jest – może łatwiej Wam będzie z tego rozumnie wybrnąć? Próba gryzienia ręki wyciągniętej, by pomóc – jest zachowaniem niedojrzałym, emocjonalnie zabarwionym wściekłością i – nieroztropnym.

    Nie twierdzimy, iż Pani atakuje Bractwo. Atakuje Pani ks. Stehlina nie bardzo wiadomo, na jakiej podstawie. – admin

Sorry, the comment form is closed at this time.