Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (54 – …
    Maverick o Wolne tematy (54 – …
    Listwa o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    wanderer o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    wanderer o XXI wiek. Więźniarkę zgwałciła…
    wanderer o Paradoks Pałacu Saskiego
    lewarek.pl o Traditionis Custodes
    Miet o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Wolne tematy (54 – …
    UZA o XXI wiek. Więźniarkę zgwałciła…
    lewarek.pl o Paradoks Pałacu Saskiego
    lewarek.pl o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Patomorfologizacja polityki

Posted by Marucha w dniu 2012-10-23 (Wtorek)

– Rosjanie mogą w ten sposób wpływać na sytuację polityczną w Polsce. Fakt, że zdjęcia są publikowane na serwerach rosyjskich i najprawdopodobniej zostały wykonane przez Rosjan wskazuje na to, że rosyjskie służby musiały wiedzieć o publikacji, a nawet ją inspirować – stwierdził w wywiadzie dla Onet.pl Adam Bielan, obecnie mocno zabiegający o powrót do PiS-u.

Ilość absurdów logicznych w tych dwóch zadaniach obrazuje mniej więcej kondycję intelektualną sporego odłamu tzw. klasy politycznej. Sprawa kiepskiej jakości zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej wykonanych na „chybcika”, dalekich od profesjonalizmu charakterystycznego dla służb, nadała dominującej narracji smoleńskiej nowego impulsu i pozwoliła po raz kolejny wycelować oskarżycielski [ton] w stronę Rosji, tym razem pod sztandarem upokorzenia narodu polskiego.

Być może nie jestem patriotą, a być może i Polakiem, bo w żaden sposób tą sytuacją upokorzony się nie czuję. Kwestią czasu było wypłynięcie takich zdjęć (podejrzewam, że jest ich jeszcze sporo), bo czasy mamy takie, że każdy ma przy sobie jakiś rejestrator obrazu, a osób kręcących się przy zgliszczach samolotu i w prosektorium było sporo. Trudno zatem liczyć na to, aby nikt nie skorzystał z okazji i nie pstryknął „pamiątkowych fotek”, z których teraz postanowił zrobić użytek.

Jedyne co w tym wszystkim mnie upokarza, to reakcja części polskiej klasy politycznej. Egzaltowanie się sprawą wspomnianych zdjęć przynosi bowiem skutek opłakany. Zamiast najzwyczajniej w świecie przemilczeć ten smutny i przykry fakt i nie dać się sprowokować, mamy na prawicy do czynienia z niezrozumiałą dla mnie erupcją czegoś, czego do końca nie potrafię nazwać. Bo jak skomentować słowa jednej z dziennikarek tego nurtu, która tak pisze o tej sprawie:

Każdy zdrowy psychicznie dorosły powinien obejrzeć przynajmniej jedno-dwa z tych zdjęć. Te zdjęcia świadczą zupełnie bezpośrednio, że nie ma mowy o żadnym wypadku, popalone i poniszczone ciała świadczą o wybuchu, bo jak pamiętamy, pożaru praktycznie nie było. (…) Te wezwania, to odwoływanie się do haha! Przyzwoitości, to rozpaczliwe zatrzymywanie oczywistości. Obejrzyjcie te zdjęcia, chociaż dwa. Dowiecie się więcej, niż przez ostatnie 2,5 roku.

Patomorfologia jako narzędzie polityki? Co będzie następne?

http://www.eckardt.pl

W całej tej sprawie gajowego upokarza głównie jedno: iż genetycznie i kulturowo należy do narodu, w którym liczebność populacji idiotów wydaje się rozbijać wszelkie bariery rachunku prawdopodobieństwa. – admin.

Komentarzy 13 do “Patomorfologizacja polityki”

  1. lll said

    Gdyby nie było internetu, a zdjęcia by się pokazały,.. to może faktycznie byłaby to robota służb. Ale zarówno politycy jak i media nie potrafią teraz pojąć potęgi internetu. Nie przychodzi im do głowy, że ktoś te zdjęcia wrzucił.. bez większego powodu. Po prostu dlatego, że je miał… To tylko pokazuje jacy debile są wśród polityków i dziennikarzy…

  2. veri said

    Szef : „W całej tej sprawie gajowego upokarza głównie jedno: iż genetycznie i kulturowo należy do narodu, w którym liczebność populacji idiotów wydaje się rozbijać wszelkie bariery rachunku prawdopodobieństwa.” –

    … jedno tylko pytanko :

    a czy to Polacy nadaja ton tym idiotyzmom ( a to idzie na nasze, Polakow konto ) ?! Przeciez to nie my decydujemy o tym co napisza w prasie albo pokaza w tivi !

  3. Nemo said

    To była prowokacja:gdyby ktoś miał wrzucić te zdjęcia dlatego,że je miał,zrobiłby to już dawno temu.

  4. veri said

    A’propos ” Smolenska ” – jak dotad okreslone srodowiska skupily sie na dowodzeniu klamstw, nazwijmy to umownie okolosmolenskich. A przeciez to nie jest rownoznaczne z poznaniem Prawdy dotczacych wydarzen z 10.04 .
    Po ponad dwoch latach sledztw ( a moze „sledztw” ) dalej jestesmy w tym samym miejscu co tego 10.04 czyli praktycznie nie wiemy NIC co naprawde sie wtedy ( a moze i rowniez 8 jak i 9 kwietnia ) wydarzylo z tymi naszymi 96-cioma ludzmi.
    Nie ZADNEGO wiarygodnego przekazu.

  5. efka said

    Widziałam te zdjęcia na stronach rosyjskich. Taka terapia szokowa miała chyba na celu odwrócenie uwagi od spadających słupków oraz zapędzenie PiS do narożnika pt. Smoleńsk. Komuś bardzo zależy żeby PiS nie zajmowało się gospodarką tylko Smoleńskiem.
    Swoją drogą czemu te ofiary miały tak poszarpane ubrania?

  6. Fran SA said

    O rany Julek!
    Patrze w te zdjecia jak kto glupi i dalej glupieje. Przeciez nic na tych obrazkach nie widac. I nie o takie obrazki nalezy sie dopominac.
    Przeciez samolot to nie wrobel i kazdy powinien miec okazje zobaczenia jak taki samolot wyladowany ekipa rzadzaca w kraju ODLATUJE z lotniska i jak NADLATUJE na lotnoisko wojskowe, ktore pomimo niezapowiedzianego lotu ma jakies czynne radary i kamery. Przeciez to lotnisko wojskowe!. Kto byl odpowiedzialny za ochrone lotniska?
    Na tym lotnisku nie bylo karetek pogotowia, ktore normalnie bywaja na lotniskach. Nie bylo zadnych limuzyn, ktore mialy tak waznych gosci odwiezc do Katynia. Czy moze protokol przewidywal, ze polskie VIP-y odbeda piesza pielgrzymke do Katynia? Na prawie sto osob z samolotu powinno czekac kilkanascie specjalnych samochodow. No, chocby pare autobusow. Czy byly zamowione?
    Kto byl w komitecie pozegnalnym na lotnisku w Warszawie, a kto byl w komitecie powitalnym na lotnisku pod Smolenskiem?
    To wyglada mi na bardzo nieprzewidziany lot – czy moze ktos sie gdzies spieszyl?
    Czemu prezydent nie skorzystal z pociagu, ktorym mial jechac z wdowami i rodzinami ofiar katynskich? Co mu nagle pozmienialo plany?
    Tak nie bardzo mnie nawet interesuje co pokazuja te zdjecia. Ale intryguje mnie czego nie pokazuja. Pozegnanie pasazerow na lotnisku w Warszawie.
    Kto naprawde byl ‚kierownikiem’ tej tragicznej w skutkach wycieczki??
    Czy protokol dyplomatyczny z tego wojazu jest do wgladu?
    Jakie bylo porozumienie z wladzami rosyjskimi na przylot tego samolotu -tzn. polskiej delegacji? Bo premiera zaprasza premier, a prezydenta- prezydent. No to na lotnisku powinien na prezydenta Kaczynskiego czekac … Miedwiediew z zona.
    Kto ze strony rosyjskiej czekal na naszych oficjeli? Kto z polskiej ambasady?
    Naturalnie najwieksza tajemnica pozostaje fakt, ze absolutnie nikt sie nie wyratowal.
    Bardzo mi trudno uwierzyc, ze Rosjanie zrobiliby taka jatke na swojej ziemi. Byliby pierwszymi podejrzanymi. A moze wlasnie o to chodzilo?

  7. Marucha said

    Re 2:
    Niestety, w kraju zaludnionym Polakami, takie G*** Wyborcze, Fakt, TVN czy inne podobne zbankrutowały by w ciągu miesiąca.
    Polacy nie nadają może tonu, ale chętnie go podchwytują i śpiewają razem w chórze wujów.

  8. Pollack said

    lensk Polish plane crash victims’ bodies photos

    http://www.davidicke.com/forum/showthread.php?t=114407

    Na tej stronie ktos pyta dlaczego ciala sa popkryte jakims bialym pylem.

    Polscy naukowcy oglosili sensacyjne wyniki badan resztek samolotu.
    Na powierzchni samolotu znaleziono pyl cementu. Okazuje sie, ze Rosjanie stosuja czasami teaki pyl
    zamiast jodku srebra przy wywolywaniu sztucznej mgly ze wzgledow oszczednosciowych.
    Czy to wyjasnialoby skad wzial sie bialy pyl na cialach ofiar katastrofy na opublikowanych zdjeciach.
    http://niezalezna.pl/33910-smolensk-sensacyjne-wyniki-badan-naukowcow

  9. Sassky said

    A propos przyslowiowej glupoty polskiego narodu oraz obecnego stanu polskich umyslow ksztaltowanych przez G.-o Wyb, itp. Stanislaw Michalkiewicz przyrownal dzisiejsza Polske do czasow saskich. Ta sama uleglosc, rzady obcych ambasad, przekupstwo, holdowanie obcym zlym wzorcom, pogarda do wlasnego narodu (ostatecznie sarmaci mieli przeciez pochodzic od jakiegos innego plemienia i nawet nie mowili po polsku, ale jakas lamana lacina), przekonanie, ze Polska nierzadem stoi, armia w zaniku (metoda walki „kupa mosci Panowie?.Szlachta, niegdys warstwa rycerska, ktora potrafila srtawiac czola najezdzcom, zdegenerowala sie. Pal licho militarna niemoc, Nie potrafila nawet zarzadzac wlasnymi majatkami, oddajac Zydom w arende mlyny, tartaki, karczmy, itd.
    Tymczsem Rosja rosla w tym czasie w sile m.in. dzieki przyjeciu pruskich wzorcow w armii, administracji lub na dworze.
    Polska szlachta smiertelnie bala sie wyboru na krola .Polski elektora pruskiego. Poza tym, kozacy, z ktorych polska szlachta
    chciala zrobic panszczyznianych chlopow, stali sie trzonem poteznej rosyjskiej armii.
    Wiara, ze Najswietsza Panienka bedzie zamiast nas myslec lub nawet nami rzadzic, czka nam sie do dzisiaj.
    Tymczasem za jej obrazkiem, w ktory wpatrzony jest polski narod, obcy (Zyd, Ruski Niemiec) manipuluje nami jak tylko chce.
    Ostatecznie nawet Walesa wykorzystal bezczelnie ta wiare, wpinajac sobie w klape jej wizerunek, aby tym latwiej
    uwiarygodnic przekret okraglego stolu.

  10. Zerohero said

    Może niech jeden idiota z drugim wejdzie na stronkę w tematyce gore, tam są trupy z wypadków, wojen, morderstw etc. Niech przejrzy trochę, to potem przestanie gadać głupoty.

  11. jowram said

    Binienda kłamie
    czy
    jest mądry inaczej?
    Luźne uwagi ad hoc.

    Nie było w zamiarze śledzenie Konferencji Smoleńskiej. Konferencja ta już w samej nazwie jest oszustwem. Powinna to być konferencja o nazwie „od jakiegoś “A” do innego “Z” losów Członków Delegacji do Katynia”.

    Nazwa Smoleńsk , nie powinna występować , bo to wprowadza na zły tor myślenia.

    Poza tym konferencja ta jest bohaterstwem „spóźnionych na barykady”. Lada chwila miną 3 lata od momentu Zamachu, w ciągu tego 2,5 roku Naród Polski doświadczył dalszych upokorzeń moralnych i strat materialnych. Próba wydobycia prawdy została oddana w ręce prokuratorów idiotów i oszustów, „ekspertów” komisji wyższych oficerów lotnictwa, którzy miarę kątową kursu wyliczali w metrach (!).

    Duża część rodzin została oszukana pod względem dochodzenia swych moralnych praw, a to przy współudziale innych rodzin, które jakby pomagały zamachowcom w zbrodni zacierania śladów po zamachu.

    Na płaszczyźnie społecznej – pytań o katastrofę – wybuchło kilka ognisk społecznego poszukiwania prawdy, ale one niczego nie wniosły. Środowisko największe z nich to powstałe w portalu Salon 24 ugrupowanie FYM, które – będąc jakimś ciałem kolektywnym – zwodziło innych blogerów, wodząc ich po bezdrożach coraz to nowych zagadek po ruskiej stronie. Sami blogerzy, którzy tam się zgromadzili, byli chyba liczeni w tysiącach i była to poważna energia, grupa ludzi; wspaniałych, inteligentnych i ideowych, z której zręcznie spuszczono krew.

    Środowisko FYM przywłaszczyło sobie wiele tez wziętych ze stron Zamach.eu i zgodnie z żydobolszewicką zasadą przejęło ster wydarzeń i dociekań blogerskich, bazując właśnie na przywłaszczeniu tez, których samo nie było w stanie zbudować: „…będziesz mieszkał w miastach , których nie budowałeś…” (ST). A w zasadzie wielu, bo sprawy te były rozwijane sukcesywnie, przykładowo wyliczmy;

    – samolot bliźniak – czyli sprawa dwóch miejsc lądowania

    – samo pojecie inscenizacji,które zamieniono na nielogiczne maskirowka , no ale możne była to także świadoma stygmatyzacja członków przez jakieś uprzednie zabiegi na nich typu Mind Control.

    – w końcu sama koncepcja, mówiąca o tym, że cały “Smoleńsk” jest oszustwem , zaś delegacja nigdy nie wyleciała z Okęcia, a została zamordowana w Polsce.

    Odkrycia te zdobyły sobie ogromną popularność, a przejecie inicjatywy nad ich “szlifowaniem”miało bezpiecznie zakończyć dochodzenia na rzekomych wydarzeniach w Smoleńsku, gdzie tak naprawdę nic się nie wydarzyło, a utrzymywało uwagę społeczności blogerskiej z daleka od Okęcia. Bo tam najprawdopodobniej kryje się klucz do rozwiązania zagadki porwania Delegacji, a może nawet samo to miejsce jest skażone śmiercią i wcześniejszym poniżeniem tych ludzi.

    Kiedy technika wstrzymywania problemu Okęcia zaczęła zawodzić, blog FYM został rozpędzony, co było typowym manewrem ubowskim, a przy tym – kończąc już ten watek – dokonano przypuszczalnej likwidacji wszystkich rejestrów (dowodów) kontaktów blogerskich: numery IP oraz inne identyfikacje. Uwaga ta może być istotna w najwyższym stopniu, gdyż najprawdopodobniej chodzi tu o fakt, że środowisko to było przynętą dla wielu innych internautów, którzy mogli dzielić się „wiedzą” o „katastrofie” z innymi blogerami, ujawniając wobec szczególnie aktywnych „analityków” swe informacje, a nawet dowody w sprawie. Analitycy ci mogli być ubowcami, lub też ich system komputerowy mógł być obiektem penetracji służb. W ten sposób wszyscy coś wiedzący lub posiadający jakąś wiedzę mogli być wyłapani i np. zamordowani.

    Opinia publiczna nie jest w stanie zorientować się co do tego, dlaczego taki, a nie inny bloger nagle zamilkł. A takich blogerów jest sporo, sam podpisany znał kilku, po których ślad zaginął. Sprowokowana likwidacja tego zbiorowiska blogerskiego mogła mieć na celu całkowite zniszczenie kręgu analityków ( obarczonych wiedzą o dowodach) , czyli jest tak, jak u czekistów: „nie ma człowieka, nie ma problemu” – „nie ma blogera, nie ma dowodu”. A że tak mogło być, niech najlepiej świadczy to, że żadna z tych osób, które prowadziły ten krąg dochodzeniowców, nie przyznała się ani do manipulacji, ani do kłamstw, ani np. do tego, skąd osoby te dostawały liczne materiały smoleńskie, które mogły pochodzić jedynie od służb.

    Wracając do przebiegu tej konferencji, podpisany nie może tu napisać zbyt wiele, bo obrady te były podglądane jedynie wyrywkowo, ale i tak coś ciekawego można było zauważyć czy wyłuskać.

    Pierwszym mówcą, który przykuł uwagę, był jakiś prelegent z Krakowa, który imponował pięknymi wzorami matematycznymi na temat wyliczeń warunków fizycznych lotu samolotu w aspekcie konfiguracji lotu i warunków atmosferycznych. Ogrom tego materiału podany w krótkim czasie sprawił, że nawet ś.p. prof. Zbigniew Brzoska (wytrzymałość konstrukcji lotniczych), który wszystko wyliczał w głowie, nie dałby rady nadążyć, a jak siedzieliby tam ś.p. profesorowie Dulęba lub Misztal, to byliby bardzo poirytowani amatorszczyzną rozumowania tego mentora.

    Otóż mówca błędnie przedkładał „stan naprężeń” nad „stanem obciążeń” w procesie metodyki rozumowania, o ile słowa takie („obciążenia”) w ogóle tam padły, bo piszący ten szybki opis mówcy nie wysłuchał w całości. Wyjaśniamy jedynie, że w procesie obliczeniowym nad konstrukcją samolotu należy posługiwać się obciążeniami, jakie działają na samolot, a dopiero później na końcu sprawdza się to, czy naprężenia takie nie przekraczają tych dopuszczalnych dla danego materiału (geometria i własności mechaniczne). Naprężenia są pochodną od obciążeń. Obciążenia zaś zmieniają się w trakcie projektowania – jeszcze zanim samolot poleci – bo w projekcie cały czas robi się zmiany, które powodują zmianę masy konstrukcji jako całości lub jej fragmentów. A jak wiemy siła to inaczej obciążenie = masa x przyspieszenie (a nie ciężar, jak to poddają w niektórych dokumentach oficjalnych Unii Europejskiej, do której to każdy Polak chciał i chce: im mądrzejszy tym tęskniejszy!)

    Następnym mówcą był chyba pan elektryk, który mocno się jąkając straszył przyszłych pasażerów tym, że kable elektryczne w skrzydle mogą wywołać eksplozję paliwa w zbiornikach i to na wszelkie sposoby. Podpisany do te tej pory myślał, że jak samolot ma wiele zbiorków z paliwem, to paliwo to – w miarę zużycia – jest w swej pozostałości przepompowywane do zbiornika centralnego – bo tak byłoby lepiej dla zwrotności samolotu, bezpieczeństwa zasilania, jak i ekonomii zapotrzebowania na prąd. Bowiem liczne pompy paliwowe, pracujące w ruchu ciągłym, niepotrzebnie by go zużywały. Mówca stwierdził, co można było tak zrozumieć, że paliwo jest pobierane ze wszystkich zbiorników solidarnie i równolegle. Kiedy tak tego słuchano, żona słuchającego przyszła i powiedziała: „A coś ty taki blady? Wyjdź na świeże powietrze, to może krew wróci ci do mózgu…” Przełamując strach podpisany namacał guzik i wyłączył komputer, wybuchu szczęśliwie nie było.

    Po jakiś czasie znowu trzeba było zajrzeć, bo znajomymi pytali: „Co tam słychać na konferencji”?

    No wiec pojawił sam as smoleński Binienada, mówił dużo z pokorą i jak zwykle głupio. Omówienie tego przypadku pozostawimy na sam koniec, a teraz dwaj następni mówcy, którzy przystąpili do wokandy po tym luminarzu smoleńskim.

    Pierwszym był osobnik męski nieznanego pochodzenia, który pochodzi chyba z rodziny zaplutych karłów reakcji, bo kiedy Binienda, po wygłoszonym speechu, nie zdążył jeszcze nawet skierować swego przenikliwego wzroku w oko kamery, tenże rzucił pytanie na temat losów kokpitu, które są wciąż nieznane – a co Binienda powinien umieć wyłożyć (wyjaśnić), bo bardzo pięknie mówił o nurkowaniu Tupolewa z góry do dołu i to w trudnych warunkach. Tak trudnych, że nie wiadomo już czy z bombą, czy po brzozie, czy też razem z brzozą i wybuchami na dodatek. I tu nagabnięty wykazał swój lwi pazur i odrzekł, że on nadaje tylko w sprawie warunków technicznych lotu samolotu i mechaniki rozbicia, a nie w kwestii tego, że np. kokpit został ukradziony przez czekistów. Było to mądre i błyskotliwe zarazem, ale obarczone błędem, o którym wielokrotnie wspominaliśmy na łamach „Zamachu”.

    Chodzi o to, że jeżeli materiał dowodowy nie jest autentyczny w podstawowych, kluczowych aspektach swej autentyczności, to opieranie się na takim dowodzie jest pozbawiane sensu. Jeżeli bowiem czekiści mogli ukraść kabinę, to znaczy to, że ta kabina była kluczem do śledztwa i bez niej nic nie da się zrobić. Bo to nie idioci – wiedzą, co robią. Jeżeli czekiści mogli coś ukraść, to mogli też coś podmienić! Mogli podmienić „czarne skrzynki”, których zapis studiuje Niemczyk. Ba! Mogli przecież podmienić cały samolot, a jak podmieniliby cały samolot, to zrobić z pasażerami? Też proste – powiedzieli oni do Polaków: „my bieriem maszynu, a wy bieritie ludiej, a świadectwa zabitych to my wam damy – papierów u nas skolko ugodno”. Tak mogli czekiści i powiedzieć, i zrobić. Wniosek z tego dla nas jest prosty: jeżeli dowód o takim charakterze jest sfałszowany choćby częściowo, to przepada on w całości jako materiał dowodowy.

    Potem wystąpił jakiś naukowiec z WAT, a biorąc pod uwagę łysinę, był to chyba nawet generał. Otóż początek był jak się patrzy, bowiem stwierdził on, że zanim przystąpimy do analizy przebiegu zniszczenia maszyny, to aby poprowadzić prace z sensem, trzeba zrobić dobry początek, tzn. należy zbudować model cyfrowy całego samolotu. W ten sposób będzie wszystko jasne i uporządkowane, a wówczas będzie można obliczać różne warianty – do woli.

    O toż nie, Panie Generale, początek to trzeba zrobić nie z modelem cyfrowym samolotu, ale z cyfrowym algorytmem wejścia Delegacji na pokład samolotu. Zanim ten samolot spadnie, trzeba zbadać, jak on wystartował. Profesor, który jest generałem wojska, musi umieć wykombinować to, że katastrofa może być spowodowana przez sabotaż na pokładzie. Delegat może być sabotażystą, nie mówiąc już o stewardesach, które mogły być znarkotyzowane i zaprogramowane do dokonania prostego nawet sabotażu.

    A co do modelu cyfrowego, to też nie może być zgody, model cyfrowy to nie jest to, co pokazuje bajdurzyk Binienda, ale kompletny samolot. Kompletny ze strukturą kontraktacji tak, jak w oryginale i z podzespołami w skrzydle, również jak w oryginale. A to nie jest możliwe szybciej niż za jakieś 10 lat. I to wątpliwe, czy za 10 lat można od zera zbudować biuro konstrukcyjne (z prawdziwymi konstruktorami po MEiL, a nie AGH – bo wszyscy z Krakowa musieliby mieć zakaz wstępu do takiego biura, aby czegoś tam nie zepsuć), które stworzy nową (WIERNĄ KOPIĘ) dokumentacji, na podstawie której stworzy się wierną kopię modelu. A to jest raczej niemożliwe, zresztą, co tu planować 10 lat, z takim elitami jak na konferencji to Polska zniknie z mapy państw prawdopodobnie już za 5 lat.

    W problemie konieczności zbudowania modelu jako całości chodzi tu o to, co już napisano powyżej: siła = masa x przyspieszanie. A masy np. pompy, kompresora, przewodu hydraulicznego, etc. nikt w Polsce nie określi, bo nikt nie będzie miał dostępu do producenta i numeru zamówienia np. podkładki czy rury. A jak nikt nie ma masy, to nie ma siły. Gdy nie ma siły, to nie można określić naprężenia. General profesor od samolotów na WAT powinien wiedzieć to, że każdy samolot – przed oblotem – podlega ważeniu. Sprawdza się ciężar samolotu – suchy i z paliwem – oraz położenie środka ciężkości. Położenie środka ciężkości nie tylko ma wpływ na sterowność i stabilność lotu, ale i na obciążenia właśnie, bo ciało sztywne w przestrzeni obraca się wokół jego środka ciężkości. A tu też obciążenia są według wzoru na moment: siła x ramię. Aby np. obliczyć obciążenia z tytułu przyspieszeń np. odśrodkowych, musimy brać pod uwagę promień obrotu, a on zmienia się ze zmianą proporcji mas, ich wielkości i położenia. To ma zasadnicze znaczenie dla kalkulacji nt. tego, co lepsze: skrzydło czy brzoza, a nie filmidla rysunkowe, które amatorzy (ew. laicy) nazywają symulacją.

    Dajmy sobie spokój, bo niech o skali problemu posłuży dodatkowo także informacja o ok. 2000 kg kamienia, które trzeba było wozić w którymś starszym tupolewie 154, a to z powodu złego wyważania. Bo środek ciężkości leżał zbyt daleko w tyle i trzeba było położyć w nosie samolotu 2 tony głazów!

    Wróćmy pod koniec do amerykańskiego profesora. Otóż (ze słów słyszanych przez głośniki komputera) dowiedzieliśmy się, że w świecie nie ma ani jednego przykładu, gdzie skrzydło mogło być ucięte przez brzozę. W trakcie tego oświadczenia Binienda pokazał zdjęcie

    z

    http://zamach.eu/110109/TU-154.htm,

    http://zamach.eu/120406/Untitled_1.html

    gdzie stwierdził, że to także taki przypadek i tam nikt nie zginał. Otóż jest to nieprawda:

    W wypadku tym zginęły dwie osoby.
    Ten właśnie samolot stracił końcówkę skrzydła lewego uciętego niemal identycznie jak Tupolew „smoleński”.

    Tu widać, że skrzydło zostało ucięte na wysokości klapy zewnętrznej skrzydła lewego.

    Tu widać ( droga hamowania), że skrzydło się urwało, ale nawet brzozy nie ma, tylko jakieś wiechcie.

    Niech Binienda to wyliczy na swoim programie, który tak wkoło reklamuje, a nikt nie zauważa, że to jedynie zwykła komercja, reklamowy teledysk firmy, która ten program sprzedaje, a który nie nadaje się do studiowania katastrof, a służy jedynie do optymalizacji nowych konstrukcji – aby były bezpieczniejsze.

    Zakładając to, że usłyszeliśmy Biniende poprawnie, stwierdzamy, że osobnik ten nie wie, co mówi, nie ma kontroli nad prostym materiałem fotograficznym, który tak szeroko prezentuje wobec zgromadzonej gawiedzi.

    Pisząc na kolanie

    (-) Krzysztof Cierpisz

    PS . Autor raz jeszcze wyraża przekonanie, że katastrofa, której skutki ukazane są na powyższych zdjęciach, była sabotażem służb. Najwidoczniej chciano, aby ów 154 spadł z dużej wysokości i spłonął, co byłyby to dowodem na to, że maszyna taka może zostać unicestwiona, a po trupach nie ma ani śladu, wsie pagibli i spaliali sia – byłoby to usprawiedliwienie dla stanu wraku smoleńskiego . Tak się – dzięki Panu Bogu – jednak nie stało. Pilotom, którzy lecieli lotem ślizgowym, odmówiono pomocy naziemnej w naprowadzeniu na jakieś lotnisko leżące na linii ślizgu. Sami szarpiąc się ze sterami, bez wspomagania odnaleźli na mapach lądowisko i wylądowali. Dzielni piloci z wielką klasą! Podobnie było z kapitanem Wroną, który został sprowokowany (sprowadzony) na Okęcie po to, aby się tam rozbić i zabić pasażerów.

  12. Zerohero said

    końcówka rzuciła się w oczy :):

    Pilotom, którzy lecieli lotem ślizgowym, odmówiono pomocy naziemnej w naprowadzeniu na jakieś lotnisko leżące na linii ślizgu. Sami szarpiąc się ze sterami, bez wspomagania odnaleźli na mapach lądowisko i wylądowali. Dzielni piloci z wielką klasą!

    No zobacz co żeś nasmarował człowieku. Czy dobry pilot po odmowie pomocy w lądowaniu będzie się szarpał ze sterami, szukał lotniska na mapie? Tak postępuje dobry pilot?

    Dzielni piloci z wielką klasą!

    na czym polegało ich męstow i klasa? Wiem, że dzielnie zachował się pilot w Gruzji gdy to odmówił pisowskiemu politrukowi wpakowania samolotu w ewidentne kłopoty. Co takiego dzielnego zrobił pilot Tupolewa w Smoleńsku – nie uwłaczając jego pamięci? Po prostu się rozbił.

  13. wi42 said

    Re: 4 Veri

    Cytat: „Nie ZADNEGO wiarygodnego przekazu.”

    Czy czytal Pan raport MAK czy troche zmieniony raport polski?
    Jezeli nie, to prosze przeczytac i wtedy moze Pan(i) twierdzic dajej jak powyzej. Jezeli Pan tego nie zrobil (raporty sa dostepne w internecie), to Pan powtarza tylko cudze opinie.

Sorry, the comment form is closed at this time.