Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Listwa o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
    wanderer o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    wanderer o XXI wiek. Więźniarkę zgwałciła…
    wanderer o Paradoks Pałacu Saskiego
    lewarek.pl o Traditionis Custodes
    Miet o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Wolne tematy (54 – …
    UZA o XXI wiek. Więźniarkę zgwałciła…
    lewarek.pl o Paradoks Pałacu Saskiego
    lewarek.pl o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    Listwa o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
    Piskorz o Gospodarz. Rzecz o Edwardzie…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Fałszywy prorok

Posted by Marucha w dniu 2012-10-28 (Niedziela)

Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat powstało co najmniej kilka prac odnoszących się do spuścizny Narodowej Demokracji, których autorami były osoby nie związane bezpośrednio z tym obozem, nie badające też go na polu naukowym. Wiele z nich powstało na fali wzmożonego zainteresowania obozem narodowym, trwającym od drugiej połowy lat 70. niemal do końca lat 80. ub. wieku.

Ówczesną dyskusję nad spuścizną i znaczeniem myśli narodowej zainicjował napisanym w 1982 roku podczas internowania w Białołęce esejem „Rozmowy w Cytadeli” Adam Michnik. Wśród kolejnych prac odczytujących na nowo ważną polską tradycję intelektualną wymienić można jeszcze m.in. „Dziedzictwo Narodowej Demokracji” Aleksandra Halla oraz „Myśli staroświeckiego Polaka” Piotra Wierzbickiego.

Wszystkie z wymienionych publikacji powstały w kręgu opozycji demokratycznej, przy czym każdy z autorów reprezentował inny nurt ideowy tejże opozycji. O ile jednak widoczna w pracach Halla i Wierzbickiego, mieszczących się w ramach szeroko pojętej tradycji prawicowej, częściowa rehabilitacja dorobku obozu wszechpolskiego nie budziła większego zdziwienia, o tyle największym zaskoczeniem był tekst przyszłego naczelnego „Gazety Wyborczej”, w którym jako pierwszy przedstawiciel lewicy laickiej podjął on próbę sformułowania wolnej od emocji oceny narodowodemokratycznej spuścizny.

Badacz problematyki, szczeciński historyk prof. Tomasz Sikorski próbę tę podsumował w następujący sposób: „Krytyczna ocena polityki: ugody, organicznikostwa i walki czynnej (insurekcjonizmu) stosowanych autonomicznie skłaniała Michnika do bardzo pochlebnej oceny endeckiej koncepcji polityki czynnej, pozwalającej na swoistą symbiozę tego, co piękne i skuteczne ze wszystkich trzech tradycji myślenia o polityce. Świadoma polityka czynna w perspektywie lat 70. (XX wieku – przyp. M.M.) oznaczała samoorganizację wewnętrzną społeczeństwa, ustanowienie wewnętrznych rygorów i zasad, według których należało postępować, to tworzenie niezależnego od reżimu (zaborcy) życia publicznego.

Nie oznaczało to wcale rezygnacji z klasycznego postulatu organiczników, aby pokładać nadzieję w odbudowie gospodarczej i społecznej kraju, a jedynie zaktywizowanie wszystkich warstw społecznych pod kierunkiem światłej inteligencji w celu odbudowy niepodległości. Szkoła politycznego myślenia zapoczątkowana przez R. Dmowskiego zdaniem Michnika, była nie do przecenienia.” (T. Sikorski, „«Urodzony z defektem polskości.» Spór o Romana Dmowskiego i dziedzictwo Narodowej Demokracji w publicystyce opozycyjnej postępowej inteligencji laickiej (1976-1989)”, [w:] „Roman Dmowski i jego współpracownicy”, pod red. M. Białokura, M. Patelskiego, A. Szczepaniaka, Toruń 2008).

Czemu pozwoliłem sobie w tym miejscu, miast przejść do rzetelnego omawiania książki Rafała Ziemkiewicza zatytułowanej „Myśli nowoczesnego endeka”, na ten dość przydługi historyczny wstęp?

Po pierwsze dlatego, że dostrzegam wiele analogii pomiędzy przytoczonymi powyżej ustaleniami szczecińskiego badacza, a tym co pisze w swojej pracy Ziemkiewicz. Po drugie zaś dlatego, że obecna sytuacja w szeroko pojętym obozie, przy braku lepszych określeń, nazywanego często patriotycznym lub narodowo – katolickim, przypomina nieco tę, jaką zaobserwować można było wśród opozycji demokratycznej lat 70. i 80. ub. wieku. Z jednej strony mieliśmy wówczas do czynienia z siłami zachowawczymi, jak chociażby wspominany w osobie jego ówczesnego lidera Ruch Młodej Polski, z drugiej zaś sytuowali się ultrasi spod znaku Konfederacji Polski Niepodległej oraz płynący na rewolucyjnej fali Komitet Obrony Robotników.

Dziś rolę KOR-u i KPN-u pełni PiS z przyległościami, zaś umiarkowanych zachowawców te nieliczne grupki i środowiska, wśród nich współcześni neoendecy, które nie uległy smoleńskiej psychozie. Tak teraz jak i wówczas obóz rewolucji ma swoich liderów i przewodników. Autor pracy „Myśli nowoczesnego endeka” – Rafał Ziemkiewicz jest bez wątpienia jednym z tych publicystów, ba, intelektualistów, którzy przy całym swoim nie skrywanym krytycyzmie wobec „Jaro”, jest z całą pewnością słuchany i czytany przez szerokie rzesze pisowskiego elektoratu. Sądząc z frekwencji i przekroju wiekowego, jaki można było zaobserwować na spotkaniu promocyjnym książki w warszawskim klubie Hybrydy, jest to zdecydowanie młodsza część tego elektoratu. Chcąc być przewrotnym, można byłoby nawet określić Ziemkiewicza mianem Michnika współczesnej prawicy.

Diagnoza, jaką przedstawia Ziemkiewicz w swojej pracy, jest, rzecz ujmując w największym skrócie, następująca: nasza dzisiejsza sytuacja przypomina tę z połowy XIX wieku – wąskie elity patriotyczne otoczone są szerokimi masami nie czującymi związków z narodową wspólnotą. Wszelkie szamotania się przynoszą jedynie efekt odwrotny od zamierzonego – masy coraz bardziej postrzegają polskość jako zbyteczny balast. Pytając po leninowsku Co robić?, Ziemkiewicz odpowiada – należy mobilizować masy wokół tego, co może je jeszcze jednoczyć, wykazywać, że tylko własne, silne i sprawnie funkcjonujące państwo może spełnić ich oczekiwania i marzenia o lepszym życiu. Nikt za nas tego nie zrobi, także i dziś, gdy pomimo wszechobecnego europejskiego frazesu, rzeczywistość cały czas podsuwa nam dowody, że każdy dba jedynie o własny interes narodowy. Łączą nas zatem polskie interesy, które realizować może jedynie zorganizowana polska siła.

Kto natomiast w rodzimej historii był tym myślicielem, który położył trwałe podwaliny pod zorganizowany naród? Który obóz polityczny przełamał swoistą kwadraturę koła drugiej połowy XIX wieku? Dmowski i Narodowa Demokracja, oczywiście. Musimy zatem dziś podjąć tę pracę, która była udziałem pierwszego pokolenia polskich nacjonalistów z Ligi Narodowej – pracę długofalową, pozytywistyczną, mającą na celu przekonanie większości, że warto być Polakiem i warto, aby Polska istniała realnie, a nie jedynie jako strefa wpływów jednego z sąsiadów. Obóz patriotyczny musi być jednak gotowy na sytuację, gdy narastające niezadowolenie społeczne zmiecie obecną władzę, jednym słowem musi być gotowy na „nowy sierpień”. Ziemkiewicz pisze o tym w następujący sposób:

„Kompromitacja tej władzy może dać prawicy, czy, jak wolę tu mówić, elicie patriotycznej, jeszcze jedną szansę i jest ważne, żeby tym razem była przygotowana i nie schrzaniła sprawy po raz kolejny. Ale może też być tak, że degeneracja państwa, spowodowana rządami nowej klasy (tak Ziemkiewicz za Dżilasem określa elity polityczne III RP – przyp. M.M.) i niezdolnością kontrelity do stworzenia dla ferajny skutecznej alternatywy, doprowadzi do zamknięcia cyklu – i III RP okaże się stosunkowo krótkim postkolonialnym interludium pomiędzy jedną kolonizacją a drugą”.

Czytając kolejne rozdziały najnowszej pracy Ziemkiewicza co i rusz można natrafić na sformułowania, które, podobnie jak lektura przywoływanej na wstępie pracy Michnika, wywołują zdziwienie, dodać trzeba, że zdziwienie pozytywne.

No bo jak tu na przykład nie zgodzić się z podobną oceną europejskich i polskich realiów:

„Nie ma, mimo miliardów wyrzuconych na budowę jego fasady, żadnego państwa, ani tym bardziej superpaństwa europejskiego. Jest wciąż ten sam co za czasów Kongresu Wiedeńskiego «koncert mocarstw», ten sam układ sił, oparty na względnej równowadze osi Paryż – Berlin – Moskwa, ciągniętej w jedną stronę przez wyspiarski Londyn, w drugą przez mniej lub bardziej rozproszone Południe.
I nie ma żadnego postulowanego «narodu europejskiego», tylko są Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi, Hiszpanie i tak dalej, dbający o swoje państwa. Polityka państwa niemieckiego kieruje się dbałością o interesy niemieckie, francuskiego – francuskie…
I tylko jedni Polacy o swoje państwo nie dbają, a państwo to nie kieruje się interesami Polaków. Ale to we współczesnym świecie jest właśnie aberracją, a nie prawidłowością.
Ucieczka od polskości, czy to niejako w dół, w prywatność i wymyślanie ad hoc jakichś tożsamości lokalnych, «narodu śląskiego», «kaszubskiego» czy «łódzko-bałuckiego», czy też w górę, w abstrakcyjną tożsamość europejską, budzi oczywiście w Polaku patriocie instynktowny sprzeciw i potępienie. Ale, niestety – właśnie instynktowny, a nie rozumowy. Bo w naszym patriotyzmie wskutek historycznych nieszczęść, którym musiał stawiać czoła, ważne stały się «czucie i wiara», a nie prosty, przyziemny rozum ze swoją logiką.
I to właśnie jest jedną z przyczyn, dla których tak wielu współczesnych Polaków w sto dziesięć lat po fundamentalnej książce Dmowskiego wciąż uważa, że «Polak nowoczesny powinien być Polakiem jak najmniej»”.

Czytając zaś wezwanie do wznawiania prac Stanisława Kozickiego, nie sposób nie przyklasnąć: „Niedawno dopiero dopadłem książkę Stanisława Kozickiego «Historia Ligi Narodowej», gdzie wieloletnia pozytywistyczna działalność endecji, o której tu skrótowo wspominałem, opisana została bardzo szczegółowo. Rzecz jest bardzo trudno dostępna, wydana tylko na emigracji (może ktoś wreszcie wznowi?), a stanowi nie tylko pomnik wielkiego polskiego zwycięstwa osiągniętego w sytuacji, wydawałoby się, zupełnie beznadziejnej, ale też doskonały podręcznik pozytywnego działania (Stanisław Janecki na łamach „Uważam Rze”, pisał w tym kontekście o „podręczniku samoorganizacji” – przyp. M.M.) na dziś”.

Jest też w omawianej pracy wiele spostrzeżeń słusznych, związanych z oceną bieżącej polityki, jak to mówiące, że duża część żyjących dziś Polaków nie widzi dla siebie miejsca ani w PO – partii „cwaniaczków Tuska, których jedynym programem jest wychapać z tego «dzikiego kraju» (…) ile się tylko da kasy i w porę uciec na Florydę lub w inne atrakcyjne miejsce”, ani w PiS – insurekcjonistach „Kaczyńskiego, którzy centralnym punktem swej narracji czynią krzywdę doznaną przez Polaków w Smoleńsku i wezwanie, że trzeba ją pomścić, choć w jaki sposób, przy użyciu jakich sił i możliwości, wskazać nie są w stanie”. Jest też nieco pokrętnych prób interpretacji tragedii smoleńskiej, jak wówczas, gdy autor pisze:

„Po każdym rosyjskim zagraniu w rodzaju demonstracyjnego umycia wraku zaraz po tym, jak w Polsce podniesiono kwestię ewentualnego wybuchu na pokładzie, Polacy coraz liczniej uznają za przyczynę tragedii zamach i umacnia to w nich paniczny lęk przed sprzeciwianiem się Rosji. «Wojna z ruskim» to hasło, które w zatomizowanym, zdemoralizowanym postkomunistycznym społeczeństwie, które dopiero co zaznało – na kredyt – odrobiny stabilizacji i materialnego dobrobytu, budzi odzew: tylko nie to, wszystko lepsze”. Muszę powiedzieć, że obserwując kolejne smoleńskie marsze i imprezy (ale i nie tylko), dostrzegam coś wręcz przeciwnego. Widzę raczej coraz większy zastęp rodaków, dyszących nieskrywaną chęcią zemsty, marzących o jakiejś nowej „wojnie z Ruskim”.

Analiza sytuacji, którą przedstawia Ziemkiewicz, jest w dużej mierze pochodną wizji konstruowanej przez główną partię opozycyjną. Nie chodzi jednak o to, że publicysta użył zbyt dużo czarnej farby dla odmalowania dzisiejszej rzeczywistości, ale o to, że w opisywaniu jej pozostaje dość jednostronny. Cały niechlubny dorobek III RP, z wyprzedażą majątku, zwijaniem prowincji (poprzez likwidację na jej terenie zakładów pracy, publicznej komunikacji, policji, sądów, urzędów pocztowych) oraz przekształcaniem naszego państwa w rynek zbytu i zaplecze taniej siły roboczej, to przecież efekt wszystkich kolejnych rządów.

O okresie rządów AWS-u, będącego ówczesnym PO-PiS-em (także w sensie personalnym), w czasie których pod przykrywką bogoojczyźnianych haseł dokonano chyba największego upłynnienia narodowego majątku (w myśl formuły ukutej przed wojną bodajże przez Adolfa Nowaczyńskiego w sympatycznym skądinąd dwuwierszu: „Rząd pokazał wreszcie klasę, ksiądz ma szkołę – żyd ma kasę”), Ziemkiewicz praktycznie się nie zająknął. Wszystko, co złe w III RP, to niemalże w 100% robota PO.

Zresztą argumenty są nierzadko naginane pod doraźne potrzeby, jeden prosty przykład – walka Tuska z kibolami to oczywiście dowód na represyjny charakter jego rządów, brak reakcji Tuska na podobne stadionowe i uliczne burdy byłby oczywiście dowodem na słabość państwa, na to, że nie tylko prowincja, ale w ogóle całe państwo się zwija. PiS zaś poddawany jest krytyce nie za to, jaki jest i co niesie na sztandarach, ale za to, że nie wygrywa.

Powtarzam raz jeszcze, Ziemkiewicz nie skrywa swego krytycyzmu wobec głównej partii opozycyjnej, jednak szansę na przełamanie dotychczasowego impasu zdaje się on upatrywać, (pomijając rzecz jasna sugerowaną „trzecią drogę”, swoisty „długi marsz”, mający unarodowić masy właśnie za pomocą endeckiej metody) w ewentualnym powrocie PiS-u do władzy.

Dodając do tego siatkę pojęciową niemalże tożsamą z tą, obowiązującą w partii Jarosława Kaczyńskiego (Smoleńsk, „żuliki z PO” u władzy, skomunizowane i wrogie media oraz czający się za każdym rogiem Putin), otrzymujemy coś, co można by określić w najlepszym razie mianem PiS-u bez PiS-u.

Do pewnego stopnia praca jest także próbą dokonania „zewnętrznego liftingu” pisowskich mas, które odtąd mają się stać endeckimi (przy okazji,  cóż za prezent i zarazem ostateczny dowód dla tych, którzy w Kaczyńskim chcą widzieć inkarnację Dmowskiego, a w smoleńskim tłumie współczesną endecję – za Miłoszem mogą wreszcie z lubością ogłosić: „Jest ONR-u spadkobiercą PiS…”). Generalnie jednak analiza autora, starającego się momentami rozróżniać „patriotyzm pisowski” od przezeń postulowanego endeckiego, jest w 90% zbieżna z tym, co głosi PiS.

Czemu służy cały zabieg z przypominaniem i powoływaniem się na „wczesnego” (tak bezpieczniej) Dmowskiego? Najnowsza książka Ziemkiewicza nie jest wbrew sugestii zawartej w jej tytule pracą o endecji, nie ukrywa zresztą tego i sam jej autor, mówiąc, że niektórzy mogą się po jej lekturze poczuć nieco rozczarowani (sam zaliczam się do tej kategorii). W porównaniu bowiem z wcześniejszą „endecką publicystyką” autora „Michnikowszczyzny” można ją nawet uznać za swoisty krok w tył. Stanowi ona dopiero jakby wstęp do odczytania istoty dorobku obozu narodowego.

Ziemkiewicz, wyważając otwarte drzwi, nie może wyjść z podziwu nad szkołą myślenia politycznego, którą niektóre środowiska propagują od szeregu lat (także w okresie bezpośrednio poprzedzającym akcesję Polski do UE, gdy red. Ziemkiewicz w obawie przed Rosją, co przyznał na spotkaniu promocyjnym książki w dniu 18. 10. br., przekonywał o konieczności integracji). Dodatkowo towarzyszy temu atakowanie środowisk z tą tradycją związanych i od lat ją kultywujących (ulubionym „czarnym ludem”, aby posłużyć się jego własną nomenklaturą, jest dla Ziemkiewicza „Myśl Polska” oraz rodzina Giertychów).

Dziś w ziemkiewiczowskich ochach i achach nad Dmowskim, Balickim i Kozickim wybrzmiewa pewna fałszywa nuta, wskazująca na jego czysto utylitarny stosunek do opisywanej tradycji.

Czym wytłumaczyć przyśpieszoną endecką reedukację Ziemkiewicza, Wildsteina i Sakiewicza (który ostatnio zgłosił akces do Marszu Niepodległości)? Prawda o przyczynach podobnego procesu zdaje się być prosta, tradycja wszechpolska stanowi uniwersalny klucz do serc i umysłów milionów Polaków. Kto chce je posiąść, musi tę ideę znać i umieć ją wykorzystywać. Przypomina to niestety zbyt jaskrawo inne próby spożytkowania dorobku Narodowej Demokracji dla celów cokolwiek odległych od interesu narodowego.

Swoisty „endecki neofityzm” Ziemkiewicza jest zastanawiający jeszcze z jednego powodu. Powołując się na swoje narodowe korzenie (dziadek autora działał w Stronnictwie Narodowym, z „oczywistych” zaś przyczyn nie wspomina stryja – narodowca działającego w PAX-ie), daje dowód na to, że idea, którą dopiero dziś z takim zapałem zdaje się odkrywać, była przez dłuższy czas na wyciągnięcie ręki. Kto dziś pamięta peany Michnika nad wkładem obozu wszechpolskiego w proces upodmiotowienia narodu, zachwyty nad nowatorstwem endeckiej koncepcji polityki czynnej, będzie dużo ostrożniejszy słuchając współczesnych proroków, którzy po pewnym czasie okazać mogą się fałszywymi.

Maciej Motas

R. Ziemkiewicz, „Myśli nowoczesnego endeka”, Wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin 2012, ss. 304.
http://sol.myslpolska.pl

Komentarzy 36 do “Fałszywy prorok”

  1. Komu znowu tak bardzo zaszedł za skórę z prawdą którą głosi—Ziemkiewicz: Jeśli zamachu nie było, to i tak jest | rp.pl

  2. 25godzina said

    Dzięki tej książce idee narodowe trafią dość szeroko do medialnego „głównego nurtu” a także do ludzi, którzy gdyby nie ta publikacja nigdy z nimi by się nie zetknęli. To co z tego zrozumieją, co z tym zrobią, czy to jakoś pogłębią, rozszerzą to już inna sprawa, ale dzięki Ziemkiewiczowi mają taką szansę.

    Autorowi recenzji polecam żeby zaczął „grać ofensywnie” a nie skupiać się na „kopaniu po kostkach”. Na początek proponuję zadać sobie pytanie – kogo obchodzi co on mam do powiedzenia i co na jaki temat sądzi.

  3. 25godzina said

    Rozmowy niedokończone – Jak przebudzić Polskę? – Rafał Ziemkiewicz

  4. JO said

    Ziemkiewicz klamca I manipulator w telewizji antypolskiej Trwam

  5. centurion said

    JO to obiaw mam któraż to Telewizornia jest propolska i nie manipuluje?
    Osobiście muszę przynać że ani radyja niesłucham, ani trwam nie oglądam.

  6. Rysio said

    re 4. parch po prostu parchaci… ot i wszystko.

  7. Rysio said

    Najważniejsze aby w każdym polskim domu był porządny sprzęt komputerowy, gwarantujący dostęp do naprawdę niezależnych i niecenzorowanych informacji..

    😉

    http://static8.businessinsider.com/image/4d3defa1ccd1d5ce47030000/craz

  8. j said

    Ad.2-25 godzina

    Pelna zgoda z panskim komentarzem. A poza tym co tu kryc – Ziemkiewicz naprawde jest niezly. Ma znakomite obserwacje i doskonale pioro.
    Wprawdzie moj ukochany felietonista Stanislaw Michalkiewicz zwykl byl zlosliwie mawiac, ze czytajac Rafala Ziemkiewicza nie wie czy wchodzi on na schody czy wlasnie z nich schodzi…
    Ale mnie to zupelnie nie przeszkadza 🙂 🙂 🙂
    Lubie Ziemkiewicza.
    Moze dlatego, zem wolna od wszelkiej zawodowej zawisci 🙂 🙂

    PS. Szanownemu autorowi, Maciejowi Motasowi oczywiscie serdecznie dziekuje, ze zmotywowal mnie do zakupienia ksiazki R. Ziemkiewicza „Myśli nowoczesnego endeka” 🙂

  9. veri said

    „Opozycja demokratyczna” – jak wskazuje nazwa nie ma nic wspolnego z Polska, z Polakami !

  10. veri said

    3. @25godzina

    W odpowiedzi do komentarzy coraz czesciej wychodzi mi pytanie : czyja ta Polska ?

  11. La Reine said

    Re:Rysio wpis nr 7.
    Genialny jestes.
    Zgoda.Tak ma byc.

  12. Teresa said

    Ziemkiewicz jest zydem, ktory pracuje dla zydow i dostal zadanie aby ‚zagospodarowac’ ruch narodowy, bo zydzi musza wszystko kontrolwac, a tego co nie moga kontrolowac niszcza.
    Aleksander Hall -zydomason, w czasach Ruchu Mlodej Polski [opozycji kontrolowanej] w pismie BRATNIAK [wszystkie numery sa w Biblotece Uniwersytetu Gdanskiego] wydawanym przez RMP pisal tylko o Dmowskim, [oczyiscie pozytywnie] bo takie dostal polecenie. Jego koledzy z RMP mysleli nawet ze Hall zwariowal.
    Dzisiaj Hall pisze o historii Francji.I jest wrogiem prawdziwego Ruchu Narodowego.
    Ziemkiewicz ma podobna role jak kiedys Hall, uwazam ze nie nalezy go cztac, ani sie nim zajmowac.Szkoda czasu na oszusta – zyda.

  13. veri said

    12. @Teresa

    … a wszyscy krzywo patrza na przytaczanie tych slow :

    Bronislaw Gieremek: No, to teraz nie bedzie sie pani zastanawiac, ze caly ruch spoleczny, który tworzymy oraz ozywimy go najróznorodniejszymi nurtami politycznymi, ma na celu doprowadzic do takich zmian w strukturze panstwowo-gospodarczej Polski, aby Zydom w Polsce zylo sie zawsze lepiej jak Polakom.

  14. Wojwit said

    Une muszą wszędzie przejmować inicjatywę, żeby im się nic z ręki nie wysmyrgnęło. Jeszcze raz: „Protokóły…”… Ziemkiewicz to i owszem, narodowiec, tylko czy aby na pewno polski? Kto tak uważa, niech choć raz poczyta sobie obecną gazetę „polską”. Ta gazeta ma tyle wspólnego z polskością co kiełbasa oławska z Oławą. Na etykiecie tej kiełbasy też jest napisana jej nazwa w języku polskim. Natomiast ten nikły procent mięsa, jaki w niej jest wcale nie musi pochodzić z terenu Polski; nie jest robiona w Oławie (nawet jej obecna receptura w niej się nie narodziła). Czy podać jeszcze więcej korelacji z gp? Ludzie, jeśli nie widzicie czegoś przez me(r)dia, starajcie się zobaczyć „na żywo”…

  15. Marucha said

    Ziemkiewicz jest człowiekiem, który ma takie poglądy, jakie mu akurat pasują i na jakich może zarobić.
    Owszem, ma dobre pióro i czasami pisze z sensem, ale jest kryptosyjonistą.
    Tyle ma wspólnego z narodowcami, co Marucha z luteranami.

  16. Zerohero said

    Ziemkiewicz

    – nazwał Balcerowicza wybitnym patriotą
    – brał pieniądze z amerykańskiej fundacji
    – podżegał do wojny w Iraku, a kilka lat później uparcie twierdził, że nic się tam nie stało.
    – podsyca nastroje filożydowskie, mityguje „polowanie na Żydów i cyklistów”.
    – przy każdej wojnie Izraela tłumaczy izraelskie racje.

    czyli typowy syjonista-globalista robiący za konserwatywnego patriotę. Jeśli ktoś ma dostęp do Internetu a do tej pory nie połapał się kim jest RAZ, to taki ktoś jest dla mnie zerem, umysłową fajtłapą, kaleką niezdolną do samodzielnego myślenia.

    Sam artykuł nędzny.

    „obawy przed Rosją” wyraża żydojankeska agentura wpływu, bo Rosja to jej oponent geopolityczny. Chin Ziemkiewicz też nie lubi…

    Najpierw warto było opisać poglądy RAZ wraz z odpowiednimi cytatami i odniesieniami, a potem dopiero stwierdzić, że to patriota-rusofob. Inaczej by brzmiało. A tak banda wariatów ocierających się o brzozowy pieniek tylko utwierdziła się, że to swojak.

  17. Zerohero said

    PS. Poglądy RAZ znam z jego ksiażek, wywiadów etc. Niczego sobie nie zmyślam ani nie koloryzuję. Łatwo sprawdzić.

  18. Zerohero said

    Charakterystyczne jest też to, że gdy okupowane przez Żydów USA naciskały Polskę w sprawie roszczeń żydowksich, to Ziemkiewicz „zaatakował” Amerykanów bredząc coś o Indianach. Żydowskiej sprężynki nawet nie ruszył. Oczywiście „atak” trwał chwilkę, bo te lobby staranni pilnuje by Polacy trwożyli się Putinem gdy im w tym czasie „zachodni” złodzieje pół kraju wynoszą.

  19. La Reine said

    Ale dlaczego Radyjo Maryja tak Ziemkiewiczem sie szczyci i polska gawiedz oglupia?

  20. Psiemislavius said

    Ziemkiewicz uważa, że wolnomularstwo nie istnieje, a mówienie, że wszelkie złe wydarzenia na świecie zawdzięcza się masonom, to wg niego tworzenie spiskowych teorii dziejów.

  21. 25godzina said

    @ 15, 16
    Ja wcale nie twierdze, że należy spijać z ust Ziemkiewicza każde wypowiadane przez niego słowo. Każdy ma swój rozum, tyle że ja np wiem że z pewnymi poglądami czy opiniami jakie sam miałem jakiś czas temu dzisiaj bym się już nie zgodził/nie wypowiedział.

  22. Zerohero said

    Przy okazji przypomniał mi się jeden z felietonów ZIemkiewicza. Felieton nosił tytuł „kulturnyj narod”:

    http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/05/11/kulturnyj-narod/

    Jest to takie nagromadzednie jadu, bydlęcej propgandy, traktowanie czytelnika jak idioty niezdolnego do podważenia cudzej opinii, że może służyć za modelowy przykład pracy Ziemkiewicza.

    Pierwsza część felietonu straszy gigantycznymi wydatkami wojskowymi Rosji. RAZ przemilcza faktyczną wysokość wydatków zbrojeniowych na świecie:

    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_military_expenditures

    czyli jeden kraj z UE wydaje tyle co Rosja, Rosja wydaje 1/10 tego co USA i połowę tego co Chiny. Zauważmy, że wydaje tyle przy dość długich granicach, sporej ludności, sporych bogactwach naturalnych i w środowisku, które stanowi dżunglę (albo masz armię na poziomie światowym albo jesteś wasalem)…W relacji do PKB Rosja wydaje sporo (3,9%) ale i tak mniej niż USA (4,7%). Jeśli uwzględnić całe NATO, to Rosja staje się karzełkiem. Zauważmy, że to NATO narzuca wyścig zbrojeń. Kto odstaje ten kończy jak Irak. Rosjanie to wiedzą, więc chcąc nie chcąc starają się trzymać pewne minimum.

    No, ale u gebelsa Ziemkiewicza wychodzi, że to Rosja jest krajem inicjującym wyścig zbrojeń, że Rosja dusi wydatkami zbroejniowymi społeczeństwo, że Rosja ma intencje „trzęsienia całym światem”.

    W dalszej części RAZ zarzuca Rosjanom zorganizowanie parady wojskowej. To nie żart:

    Bo Rosja taka jest, inna być nie chce – i dobrze, bardzo dobrze, że odstawiając podobne widowiska jak w ostatni piątek, od czasu do czasu o tym przypomina. Niech świat ogląda te tłumy doznające zbiorowych orgazmów na widok pancerzy i luf, niech słucha porykiwań, jakich w jego cywilizowanych częściach nie słyszano od czasów niemieckich parteitagów.

    Podobne parady urządzają różne kraje, w tym Polska. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy program na Discovery i popatrzeć z jakim entuzjazmem anglosasi opowiadają o czołgach, jak Amerykanie z dumą opowiadają o matce wszytskich bomb etc.

    Kłamca? Hipokryta? Agent? Gebels?

    A co powiedzieć o jego fanach? Analfabeci funkcjonalni? Barany? Przygłupy? Pełzaki intelektualno-moralne?

  23. Zerohero said

    Re 21

    No, ale jak Pan przyłapie krytyka lobby homoseksulanego na akcie pedofilii, to przecież taki krytyk powinien być skońcozny i już.

    Może przesadziłem z pojechaniem po fanach Ziemkiewicza. Po prostu k..wica mnie brała jak pisałem 🙂

    A sam RAZ nie jest aż taki cud aby mu wybaczać to i owo. On wygaduje straszne truizmy. To taka „prawicowa” Janina Paradowska. Nudzi jak diabli, nic oryginalnego. Są setki blogów z ludźmi, które podobne rzeczy piszą za darmo.

  24. Zerohero said

    Zauważyłem prosty schemat. Lewakom wystarczy napyskować na kapitalizm, na Kościół na faszystów, powiedzieć o niedoli pracowniczej – i już nas lubią. Można przemycać swoje.

    Prawakom tak samo. Skrytykować homo, skrytykować lewactwo, rozwiązłość. I już można przemycać swoje. Można nawet być członkiem sekty jawnie szydzącej z Chrześcijaństwa, a i tak w fanklubie będzie masa katolików…

    To jest cholernie proste. Po to się między innymi buduje systemy dwupartyjne, ideologie dwubiegunowe. Łatwo się kkontroluje takie systemy.

  25. 25godzina said

    @ Zerohero
    >A co powiedzieć o jego fanach? Analfabeci funkcjonalni? Barany? Przygłupy? Pełzaki intelektualno-moralne?
    A czy trzeba być od razu „fanem” lub nie? Komu potrzebne są etykiety, wszelkie „-izmy„? Na pewno nie tym którzy chcą się czegoś dowiedzieć, poznać inny punkt widzenia itd i przede wszystkim porozumieć na choćby najmniejszym, ale wspólnym mianowniku.

  26. 25godzina said

    @24
    Zgadza się, a dywagacje nt różnic między sedewakantystami a „lefebrystami” nie obchodzą nikogo. Natomiast każdego dotyczy to czy jego córka narzeczona czy siostra będzie musiała pracować w tureckim burdeli w Berlinie, opiekować się wehrmachtowcami czy założy rodzinę tu w Polsce i będzie opiekować się rodzicami.

    Przestańmy do ku*wy nendzy pie*dolić farmazony tylko do ku*wy nendzy dogadajmy się co do minimum godnej materialnej egzystencji, minimum możliwości gospodarczych i zróbmy porządek w naszej Ojczyźnie! Póki jeszcze są tacy którym na tym zależy!

  27. Zerohero said

    25godzina

    Jeśli nie zidentyfikujemy kłamców i manipulatorów (takich jak RAZ), to z politycnzego punktu widzenia równie dobrze możemy się naćpać. Kontakt z rzeczywistością bedzie ten sam. Dlatego mnie tacy goście wpieniają. Oni utrzymują społeczeństwo w stanie permanentnego naćpania.

    Felieton RAZa bije po tyłku krótki risercz po wikipedii.

    A tutaj coś podobnego. Zabłysnął portal money.pl (kapitał niemiecki albo żydowski – nie pamiętam)

    Absurdalny eksperyment na Rosjanach

    Myślę sobie…może im Putin fluor do wody dodaje, nuki testuje, szczepionki? klikam…i oczom nie wierzę.

    http://tech.money.pl/czas-zimowy-w-rosji-nie-istnieje-na-razie-0-1186766.html

    Europa przeszła na czas zimowy, a w Rosji okrągły rok czas letni. Od półtora roku Rosjanie nie przestawiają zegarków. To pomysł byłego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Wielu osobom wydaje się on absurdalny.

    i dalej o chorobach, zagrożeniach dla bizensu. Jako ilustracja Putin grożący paluchem.

    wpisuję „czas letni” w gogiela.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Czas_letni

    Proszę spojrzeć na mapę. Ten pomarańczowe, to kraje, które nie korzystają z czasu letniego! Baran z money.pl nawet nie zdaje sobie sprawy jak krótkie nóżki ma jego propaganda. Wychodzi, że to MY jesteśmy w mniejszości.

    To samo z Ziemkiewiczem. Ja już nie wymagam by te kmioty co oglądają Wojewódzkiego coś rozumiały. Niestety do Ziemkiewicza aspiruje inteligencja. I jeśli ta inteligencja łyknie RAZa to będziemy skończeni.

    Nowoczesny Endek. cholera, wszędzie się pchają te parchy, nawet do neo endecji. piłsudczykowie to dla nich za mało.

  28. 25godzina said

    @Zerohero
    Ja to rozumiem i nie każe nikomu myśleć tak jak RAZ, czy po nim powtarzać. W zeszłym roku na Marszu Niepodległośći narodowcy odśpiewali Pierwszą brygadę… pozdrowili Piłsudskiego na pomniku, wszystko grało i kolidowało i było ok.

    Ja po prostu nie łudzę się, że kiedykolwiek zapanuje jakaś nadprzyrodzona jedność moralno ideowa w narodzie. To raczej będzie – ja zwykle – mieszanina prowizorki, pospolitego ruszenia i tragikomedii pomyłek, co nie zmienia faktu, że będąc tym kim jestem, mają swoje poglądy i rozum dołożę do tego 5 groszy zmieniając nieco w ten sposób kierunek toczenia się tej „kuli śniegowej”, w te stronę, która uważam na najlepsza.

    Bo w tym wszystkim chodzi o elity.

  29. Marucha said

    Re 28:
    Nikt nie zabrania Ziemkiewiczowi myśleć, jak chce… tylko po co udaje kogoś, kim nie jest?

  30. 25godzina said

    @29
    Skąd wiadomo, że udaje? Tak to rozumie, czegoś mu brakuje, gdzieś robi błąd…

  31. Zerohero said

    Re 28

    Ziemkiewicz popełnia błąd? Nie sądzę.

    Podałem przykład ze zbrojeniami. Ziemkiewicz w felietonach bezczelnie łże, że Rosja zbroi się na potęgę ku zgrozie całego cywilizowanago świata (tymczasem wydaje 1/15 tego co kraje NATO i 1/10 tego co USA, 1/2 tego co Chiny. To łatwo sprawdzić.

    Tak przy okazji, Ziemkiewicz kiedyś postraszył również Chinami. Nie wiem czy w tej jego pustej głowie zakwitła myśl, że skoro Chiny są groźne, to Rosja zbroi się w sposób uzasadniony (albo na odwrót). Taka myśl nie skazi umysłu Ziemkiewicza, bo on nie jest analitykiem. On tylko podgrzewa emocje, gra na najniższych ludzkich instynktach, podburza bezmyślny tłum.

    To jest błąd? Ja uważam, że to zamierzone działanie. Już tu pisałem, ale nie zostało to zauważone przez 25godzinę. Za wikipedią:

    W 1995 jako stypendysta National Forum Foundation pracował w krajowym biurze kongresowym partii republikańskiej i wydziale prasowym stanowej partii republikańskiej w Seattle.

    To jawna agentura człowieku! Interesujące, że taki RAZ nawet nie ukrywa się z braniem kasy z National Forum Foundation, natomiast jak ktoś na swoim blogu symaptyzuje z Rosją albo nawet nie – po prostu apeluje o umiar w jej krytyce – to się rozchodzi, że to ruski agent, kacap itd.

    Czysty, bolszewicki terror. Kto nie z nami ten przeciw nam.

    a jeszcze tak przy okazji. Zadowoloną, pewną siebie twarz dobrze odrzywionego Ziemkiewicza można w TV oglądać równie często co twarz Węglarczyka (równie dobrze odrzywiony, pewny siebie, zadowolony). Ziemkiewicz zalega na półkach w księgarniach, dostaje nagrody, pisze felietony w wysokonakładowej prasie. Ciekaw jestem jak „prawicowi antysystemowcy” to sobie tłumaczą. np. Łysiak pitolący o władzy rzekomego „salonu”. Rozumiecie misie? Żadnej masonerii, służb, bankierów i NWO nie ma. Jest SALON. A Ziemkiewicz to antysalonowy bojownik. ha ha

  32. Zerohero said

    Re 30

    Endecja to polski nacjonalizm. Jak ktoś ma interesy sprzeczne z polskimi, to dla ND będzie wrogiem. Myślenie Dmowskiego było elastyczne, oparte o strategiczne analizy.

    Natomiast Ziemkiewicz i podobni sprawę stawiają tak:

    Najpierw interesy globalistów: np. USraela.
    Jeśli USrael kogoś nie lubi, to my też go nie lubimy.
    Jeśli Usrael nas nie lubi, to udajemy, że pada deszcz.
    Przyjaźń polsko-usraelska ponad wszystko.
    Do tego dobudowujemy pozory, afiszujemy się troską o kondycję narodu itd.

    Po prawdziwym ND można się spodziewać krytyki systemu bankowego UE, systemu władzy etc. Farbowany neo „endek” skupi się na filipinkach wyśmiewajacyh standaryzowanie krzywizny banana.

    Tak jak Żyd infiltrujący Kościół Katolicki musi czuć obrzydzenie z powodu konieczności oddawania czci Chrystusowi, tak neo-endek musi udawać, że nie zna opinii Dmowskiego na temat Żydów. Proszę poczytać/posłuchać co Ziemkiewicz uważa nt. Żydów i jak to pasuje do Dmowskiego. Jak pięść do nosa. Wstydziłby się po prostu.

    Ziemkiewicz jest na tyle intelignetny by zdawać sobie sprawę, że sprzedaje ludziom brednie, że wciska kit. On zatem wie, że udaje kogoś kim nie jest.

    Nie wiem czy jest Żydem czy zwykłym karierowiczem. Faktem jest, że w Polsce żąden proruski publicysta nie zrobił kasy ani kariery. Żaden! Za to „autorytetów” syjonistów, brukselczyków, jankesofili – mamy na pęczki. Każdy cwaniak z lekkim piórem wie skąd wieje wiatr.

  33. Rysio said

    „…….Nie wiem czy jest Żydem czy zwykłym karierowiczem……”

    Zerohero – popatrz uważnie na jego zdjęcie, na jego „czysto słowiańskie” rysy i przestań pisać bzdury, że nie wiesz czy Ziemkiewicz jest parchem.

  34. Zerohero said

    Być może, być może. Ale za rysy a nawet pochodzenie nie będziemy nikogo osądzali. Wystarczy na każdym kroku piętnować kure…o. Szydło zawsze wyjdzie z worka.

  35. Zerohero said

    Stareńki wpis z forum ojczyzna

    http://forum.ojczyzna.pl/read.php?f=3&i=16485&t=16485

    cytuję:

    Nawiązuję do ostatnich Zapisków (26 lipca 2006 – nr 29) pana prof. Brody, nawiązujących do felietonu Ziemkiewicza w Interii.pl, zatytułowanego „Hańba pacyfizmu”. Pan Profesor lakonicznie powiada odnośnie do publicystyki Ziemkiewicza: „nigdy w niej nie znajduję argumentów – jest w niej wrzask, kompletny brak zbornej myśli i ustawianie wyimaginowanego przeciwnika w fałszywej sytuacji”. Zawsze chętnie czytywałem Ziemkiewicza i choć nie zawsze się z nim zgadzałem, to jednak podobała mi się jego przekorność myślenia. Pan Profesor (rzeczywiście: co profesor to profesor!) pozwolił mi odkryć, że to nie przekorność myślenia, lecz po prostu błyskotliwie sformułowane pseudomyślenie, „kompletny brak zbornej myśli”.
    Nie chciałbym uchodzić za kogoś, kto drobiazgowo tłumyczy, z czego trzeba się śmiać w opowiedzianym kawale, choć trochę to tak wygląda. Pragnę bowiem pokazać na tekscie felietonu Ziemkiewicza adekwatność oceny pana Profesora.
    Ziemkiewicz zaczyna: „W różnych miastach Europy – w Warszawie też” – prawda zaś jest taka: w różnych częściach świata – w Izraelu też.
    Ziemkiewicz kontynuuje: „pacyfiści urządzają menifestacje” – być może, iż to pacyfiści (co najmniej infiltrowani przez Mossad!) organizują te manifestacje, ale gdzie są argumenty za tym, że wszyscy uczestnicy tych manifestacji są pacyfistami, czyli zwolennikami ideologii pacyfizmu?
    Ziemkiewicz kontynuuje: „manifestacje przeciwko wojnie w Libanie” – a czemuż to nie przeciwko wojnie w Izraelu? Przede wszystkim zaś: czemu Ziemkiewicz zakłamuje fakt, że są to manifestacje przeciwko agresji Izraela na Liban i przeciwko izraelskiej eksterminacji Palestyńczyków?
    Ziemkiewicz kontynuuje: „Oczywiście pod ambasadami Izraela.” – Nieprawda! W Rzymie na przykład manifestowano przed budynkiem MSZ.
    Ziemkiewicz kontynuuje: „No bo niby gdzie (…), skoro Hezbollah ambasad nie ma” – myślę, że tylko Ziemkiewicz mógł uroić sobie fantazmagoryczne ambasady Hezbollahu, bo normalnie myślący człowiek pyta się, dlaczego nie ma ambasad Palestany, mimo że ONZ w 1948 roku zadecydowało, że na ziemi palestyńskiej mają powstać dwa państwa: Palestyny i Izraela?
    Ziemkiewicz kontynuuje: „Ale, prawdę mówiąc, nie jestem pewien, czy gdyby [Hezbollah] miał [ambasady], to dziarskiej młodzieży wydzierającej się w różnych językach „stop wojnie” przyszłoby do głowy pojawić się tam.” – Ja nie jestem pewien, że gdyby istniały ambasady Palestyny, to dzisiaj odbywałyby się manifestacje. Skąd Ziemkiewicz wie, że jednak by się odbywały, bo Izrael by i tak napadł na Liban i przeprowadzał eksterminację Palestyńczyków? Pan Profesor o takim bełkocie powiada, że to jest „ustawianie wyimaginowanego przeciwnika w fałszywej sytuacji”.
    Ziemkiewicz kontynuuje: „W tym właśnie wyraża się najbardziej charakterystyczna cecha pacyfizmu. Ideologii, która z pozoru jest szlachetna, a w istocie – cuchnie. Pacyfiści zawsze są po stronie agresora.” – W czym właśnie? W tym, że ideologia pacyfizmu, z pozoru szlachetna, w praktyce prowadzi do wojen, bo przygotowuje ofiary potencjalnych agresorów? Z tym można się zgodzić, ale w takim razie dlaczego Ziemkiewicz wpiekla się na pacyfistów, czemu ich antypacyfistycznie nie zachęca do ofiarowania Libanowi i Palestyńczykom broni atomowej? Ano, bo chce nam dać do połknięcia słowo agresor, nie zdradzając kogo po imieniu ma na myśli, lecz perfidnie sugerując, że to nie Izrael.
    Szczytem aberracji logicznej i przewrotności felietonisty są dwa następne akapity, w których cynicznie nam sugeruje istnienie nie istniejącej analogii między Polską, napadniętą w 1939 roku przez III Rzeszę, a Izraelem dzisiaj.
    Perełką (oprócz sloganu „Pacyfiści zawsze są po stronie agresora”) jest akapit trzeci od końca: „[Pacyfiści] Zawsze są po stronie bandyty przeciwko ofierze. Nigdy odwrotnie. I dziś też nie mogą wybaczyć Izraelczykom, że usiłują się bronić. Że zamiast grzecznie dać się wymordować i „zepchnąć” do morza, mają czelność rozpętywać zbrojny konflikt. Bo przecież na wojnie giną ludzie. Z czyjej winy? Oczywiście z winy tego, kto się broni. Gdyby się nie stawiał, to by wojny nie było.” – Choć Ziemkiewicz widzi, że to Izrael rozpętuje wojnę, wmawia nam, że Izeael, jak niegdyś Dawid, uzbrojony w procę i parę kamyków, nie zaś w co najmniej 300 głowic nuklearnych, jest ofiarą i broni się przed uzbrojonym po zęby Libanem i Palestyńczykami (tak nawiasem: nazwa „Palestyńczycy” wywodzi sie etymologicznie od „Filistyni – Pelisztim”!).
    Dziękuję za uwagę, jeśli ktoś aż dotąd doczytał.

  36. Zerohero said

    Wpis stareńki, ale dobrze pokazuje jaka z rzeczonego Pana kreatura.

Sorry, the comment form is closed at this time.