Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    UZA o Inne aspekty przemysłu co…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    Nic do ciebie nie o Sprawowanie władzy nad państwe…
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Ślady z zaświatów

Posted by Marucha w dniu 2012-10-28 (Niedziela)

Z Gerardem J. M. van den Aardwegiem rozmawia Mariusz Krawiec SSP

Pomiędzy światami umarłych i żywych istnieje najczęściej nieprzekraczalna granica. Bywa jednak, że zostaje ona przełamana i zmarli przenikają do świata żywych.

Gerard J. M. van den Aardweg
fot. Janusz Rosikoń

◗ Przemierzył Pan wzdłuż i wszerz niemal całą Europę w poszukiwaniu śladów dusz czyśćcowych na ziemi. Czy odkrył Pan namacalne dowody na istnienie życia po śmierci?

Na przestrzeni wieków można odnotować wiele przypadków, kiedy osoby zmarłe szukały sposobu, aby nawiązać kontakt z żyjącymi. Ukazywały się im i często pozostawiały po sobie wyraźne ślady, aby tym samym uwiarygodnić, że ich wizyta z zaświatów nie była jedynie wymysłem czyjejś fantazji, ale faktem.

◗ Kościół katolicki wierzy, że po śmierci dusza ludzka może trafić do nieba lub do piekła. Przejściowo może także znaleźć się w czyśćcu, czyli miejscu, gdzie musi odpokutować grzechy, aby kiedyś przekroczyć bramy nieba. Skąd najczęściej przybywają dusze, które ukazały się żyjącym?

Widma, które mogą zobaczyć osoby żyjące, to najczęściej dusze osób przebywających właśnie w czyśćcu. Bóg, który jest Panem życia i śmierci, dopuszcza tylko dusze czyśćcowe, aby prosiły osoby żyjące o modlitwę za nie.

Muszę tutaj bardzo wyraźnie powiedzieć, że dusze czyśćcowe nie pojawiają się na ziemi, aby wywołać sensację lub strach, ale po to, aby prosić o modlitwę lub za nią podziękować. Żyjąca na przełomie XVII i XVIII wieku bawarska mistyczka, siostra Maria Anna Lindmayr, która często widywała dusze czyśćcowe, pomagała im przede wszystkim swoją osobistą modlitwą i postem. Dlatego często odwiedzały ją różne zmarłe osoby, które w czyśćcu musiały cierpieć za grzechy popełnione za życia, a które znikąd nie mogły spodziewać się pomocy.

Jeśli chodzi o dusze znajdujące się w piekle, to pojawiają się niezwykle rzadko. Jak twierdził św. Augustyn, mogą się ukazywać, ale najczęściej jedynie ku przestrodze żyjących i po to, by wzbudzić ich strach. Możemy się domyślać, że Bóg nie dopuszcza podobnych objawień z tych samych względów, dla których w przypowieści o Łazarzu Abraham sprzeciwił się prośbie bezlitosnego bogacza, znajdującego się w piekle (Ewangelia wg św. Łukasza, rozdział 16, wersety 19-31).

◗ Pod jaką postacią najczęściej ukazują się dusze czyśćcowe?

Z jednej strony widmowe postacie dusz czyśćcowych ujawniają rozpoznawalne cechy twarzy i ciała osoby zmarłej. Z drugiej zaś postać pojawiającego się ducha czasami unaocznia stan jego cierpienia, jego osobistą niedoskonałość, czasami też grzech, za który musi odpokutować. Pojawiające się widma dowodzą, że mamy do czynienia z konkretnymi osobami, a nie z anonimową substancją duchową.

Na podstawie świadectw, jakie zostały odnotowane w różnych epokach, możemy rozróżnić przynajmniej trzy podstawowe kategorie ukazywania się dusz czyśćcowych: po pierwsze – pod postacią osób, którymi były za życia, np. w typowym dla nich ubiorze; po drugie – pośród płomieni, jako zniekształcone istoty uosabiające symbole grzechów lub odbywanych kar; i po trzecie – jako uczłowieczonych zwierząt lub ludzi pod postacią zwierząt.

Niemiecka wizjonerka Eugenia von der Leyen, która żyła na przełomie XIX i XX wieku, twierdziła, że dusze czyśćcowe rozpoznawała po ich oczach i ustach. Jej zdaniem, wzrok i grymas twarzy dusz przychodzących z zaświatów był tak wymowny i tak inny niż u ludzi jeszcze żyjących, że nie miała wątpliwości, o kogo chodziło.

◗ Jak można odróżnić duszę przychodzącą z czyśćca od duszy potępionej?

Kryterium jest bardzo proste. Dusze z piekieł nigdy nie błagają o modlitwę, pomoc czy współczucie. Nie widać w nich nadziei.

◗ Komu mogą ukazać się dusze czyśćcowe?

Muszę tutaj raz jeszcze wyraźnie podkreślić to, co powiedziałem na początku naszej rozmowy. Bóg zezwala spotkać się duszy czyśćcowej z osobami żyjącymi tylko po to, aby takie spotkania mogły jej pomóc w zakończeniu kary czyśćca lub ulżyć jej cierpieniom. Dlatego świadkowie objawień dusz czyśćcowych to osoby wyróżniające się dobrocią i pobożnością.

Jeśli sięgniemy do życiorysów świętych, możemy w nich odkryć, jak wielu z nich z takimi duszami miało osobisty kontakt. Mam na myśli choćby św. Tomasza z Akwinu, św. Brygidę, św. Małgorzatę Marię Alacoque albo świętych kanonizowanych w ostatnich latach, jak Ojciec Pio, Josemaría Escrivá de Balaguer czy Faustyna Kowalska. Przede wszystkim ta ostatnia w swoim Dzienniczku opisuje bardzo wyraźnie, jak w mistyczny sposób odwiedzała czyściec i to, co w nim widziała. Ukazuje także sytuacje, kiedy to przychodziły do niej zmarłe zakonnice i prosiły ją o modlitwę.

Wypalony ślad dłoni zmarłego księdza
fot. Janusz Rosikoń

◗ Czyściec to miejsce, w którym dusze oczekują na wejście do raju. Jak może wyglądać czyściec?

Warto odwołać się tutaj do przeżyć szesnastowiecznej wizjonerki i świętej, Katarzyny Genueńskiej, nazywanej także „teologiem czyśćca”. Już za życia miała ona okazję doświadczyć na sposób mistyczny, czym jest czyściec. Opisywała go przede wszystkim jako stan, w którym odczuwa się straszny ból za grzechy popełnione za życia. To samo potwierdzały duchy ludzi zmarłych, ukazujące się w różnych epokach i różnym osobom. Za każdym razem podkreślały one niewyobrażalny ból, który można porównać jedynie do bólu, jaki sprawia człowiekowi ogień. Ból ten płynie z tęsknoty za Bogiem.

◗ Na różnych przedmiotach, z którymi stykały się dusze czyśćcowe, można dojrzeć ślady wypaleń. Czy to dowód, że dusze te rzeczywiście znajdują się pośród płomieni?

Jeśli chodzi o mękę spalania się w ogniu, wiele dusz czyśćcowych rzeczywiście objawia się w płomieniach, choć nie wszystkie. Ważny jest fakt, że nawet dusze pojawiające się niezależnie od ognia mogą pozostawić jakiś dowód swojego cierpienia w płomieniach. Dusza, która kiedyś objawiała się siostrze Lindmayr, miała lodowato zimny oddech. Gdy jednak dotknęła palcem stopy siostry, zostawiła na niej głębokie oparzenie. W rzymskim Muzeum Dusz Czyśćcowych, jakie znajduje się przy kościele Sacro Cuore del Suffragio niedaleko Watykanu, można znaleźć bardzo wiele przedmiotów ze śladami wypaleń. Wspomnę tylko o odciskach palców, wypalonych na modlitewnikach. Znajdują się one zazwyczaj na określonych stronach, tak jakby zmarła osoba usiłowała zwrócić uwagę na konkretne modlitwy.

Jednym z ciekawszych eksponatów rzymskiego muzeum są kartki niemieckiego modlitewnika, należącego do Georga Schitza. Pozostawił je duch jego zmarłego brata Josepha. 21 grudnia 1838 roku zmarły dotknął modlitewnika i poprosił swojego brata o odmawianie modlitw: „Panie Jezu miłosierny, nie zważaj na ich przewinienia, ale wezwij ich do królestwa niebieskiego” oraz „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie”.

◗ Odwiedził Pan między innymi Jasną Górę. Czy także tam znalazł Pan coś ciekawego?

W klasztorze ojców paulinów chciałem przyjrzeć się korporałowi z wypalonym śladem dłoni zmarłego księdza. To lniana tkanina, rozkładana podczas Mszy Świętej na ołtarzu. Nie jest ona wystawiona na widok publiczny, lecz znajduje się w jednej z krypt jasnogórskiego sanktuarium. Brak jest jakiegokolwiek dokumentu lub opisu, w jakich okolicznościach wypalona ręka pojawiła się na tym kawałku materiału. W klasztorze opowiada się jedynie historię, że dwóch zakonnych kapłanów obiecało sobie wzajemnie, że ten z nich, który umrze pierwszy, da drugiemu znak z zaświatów. Upłynął pewien czas, gdy po śmierci jednego z nich o złożonym wzajemnie przyrzeczeniu przypomniał sobie ten drugi ksiądz. Gdy po zakończonej Mszy Świętej składał on jak zwykle korporał, w jego głowie zaświtała myśl, że być może nie ma życia po śmierci. W tym momencie na płótnie pojawiła się ręka, a gdy po chwili zniknęła, zostawiła wypalone ślady. Co ciekawe, spaliła się jedynie wierzchnia część korporału, warstwa dolna natomiast pozostała nienaruszona.

Mamy co prawda lukę w informacjach dotyczących tej historii, jednak fakt, że zmarły tak niespodziewanie spełnił swoje przyrzeczenie, stanowi moim zdaniem wymowną nauczkę, że wieczność to niezgłębiona tajemnica i nie można z nią igrać z niemądrej ciekawości.

◗ Czy istnieją jakieś konkretne formy pomocy duszom czyśćcowym?

Święty Tomasz z Akwinu podkreślał ogromne znaczenie Mszy Świętej, sprawowanej w intencji zmarłych dusz. Do ulubionych modlitw dusz należy na przykład Psalm 129: „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie” oraz różne formy odpustów praktykowane w Kościele katolickim. Nie można zapominać także o wielkiej mocy, płynącej ze wstawiennictwa Matki Bożej.

Ogólnie rzecz biorąc, istnieje duże prawdopodobieństwo, że przez Boga uznawane są wszelkie praktyki religijne, a także akty i przejawy poświęcenia, wynikające z czystych intencji i powodowane miłością do zmarłych. Zgodnie ze starą tradycją, Anioł Stróż dodaje takiej duszy otuchy i wspiera ją podczas pobytu w czyśćcu, przekazuje jej modlitwy, a na końcu towarzyszy jej w drodze do nieba. Zdarza się też, że dusze czyśćcowe odwdzięczają się żyjącym za ich pomoc albo same modlą się w ich intencji. Potwierdzają to pisma wielu świętych i świadectwa osób współcześnie żyjących.

Gerard J. M. van den Aardweg jest psychoterapeutą i doktorem psychologii. Pracuje na Uniwersytecie Amsterdamskim i wykłada na wielu uczelniach w Europie, Stanach Zjednoczonych i Brazylii. W Polsce i jednocześnie w Holandii opublikował książkę pt. Spragnione dusze. Zjawy z czyśćca, która jest owocem jego wieloletnich badań i poszukiwań.

http://www.magazynfamilia.pl

Komentarzy 31 do “Ślady z zaświatów”

  1. Śladami z zaświatów – 1700 lat

    Zwycięstwo spod znaku krzyża
    Dnia 28 października 312 r. rozegrała się bitwa, która zmieniła dzieje ludzkości. W tym dniu dokładnie 1700 lat temu Konstantyn I Wielki odniósł głośne zwycięstwo nad Maksencjuszem przy Moście Mulwijskim.

    http://www.naszdziennik.pl/wp/13507,zwyciestwo-spod-znaku-krzyza.html
    W przeddzień bitwy oddziały Konstantyna ujrzały rysujący się na niebie wielki świetlisty znak z płomiennym napisem: „In hoc signo vinces” (Pod tym znakiem zwyciężysz). Niezwłocznie kazał więc umieścić na tarczach swych żołnierzy znaki Chrystusa. Mimo liczebnej przewagi armia Maksencjusza została pokonana, a jej wódz utonął w Tybrze. Po zwycięskiej bitwie Konstantyn stał się wyznawcą Chrystusa, a wprowadzone przez niego reformy stworzyły podwaliny chrześcijaństwa w Europie.

    ***********
    Tarcza Wróżebna króla Jana III Sobieskiego przedstawiającą zwycięską bitwę cesarza Konstantyna z Maksencjuszem przy moście Mulwijskim pod Rzymem 28 października 312 roku została odnaleziona w 1679 r., podczas odnawiania kaplicy św. Krzyża na Wawelu, Na odnalezionej tarczy widniała inskrypcja łacińska mówiąca o zwycięstwie nad poganami. Nic dziwnego, że przed wyprawą wiedeńską postanowiono ową tarczę wręczyć królowi Janowi III Sobieskiemu jako naczelnemu dowódcy wojsk sprzymierzonych. Napis odczytywano jako wróżbę zapowiadającą szczęśliwy wynik bitwy z oblegającą Wiedeń armią turecką.
    ****************

    Gerard J. M. van den Aardwegiem pisze….
    Śladami z zaświatów ……..o Karmelitance Maria Anna Lindmayr
    której świadectwo zostało umieszczone w broszurce,,Dogmat świętych obcowania )u wydanej w Gdańsku w latach 70 …
    http://www.mariateresa.ojczyzna.pl/TEKSTY/Ks_Dogmat-Sw-Obc.htm

    *****************************
    ..
    Żyjąca na przełomie XVII i XVIII wieku bawarska mistyczka, siostra Maria Anna Lindmayr, która często widywała dusze czyśćcowe, pomagała im przede wszystkim swoją osobistą modlitwą i postem. Dlatego często odwiedzały ją różne zmarłe osoby, które w czyśćcu musiały cierpieć za grzechy popełnione za życia, a które znikąd nie mogły spodziewać się pomocy.

    Siostra Maria Anna Lindmayr 11 listopada 1703 r w Monachium miała wizję wniebowięcia duszy Króla Jana III Sobieskiego ( udokumentowane w jej dzienniczku ..
    Sługa Boża Karmelitanka Anna Maria Lindmayr ,,Teresa od Jezusa ,,miała polecenie od Boga modlić się za rodzinę Króla Jana III Sobieskiego .
    Córka Króla Jana III Sobieskiego -Teresa Kunegunda Sobieska-Wittelsbach urodzona 4 marca 1676 r na Wawelu (koronowana w łonie matki 2 lutego 1676 r )
    wyszła za mąż za Maksymiliana Emanuela 15 sierpnia 1694 r w Warszawie

    http://mariat.gazetawarszawska.com/2012/01/05/warszawa-15-sierpien-1694-r-slub-teresy-kunegundy-sobieskiej/

    Ich liebe München ..filmik zaczyna sie od bramy …wybudowanej na przyjazd rodziny do Monachium
    pokazany jest również Ratusz z którego patrzą na Monachium praprawnuk polskiego króla Kazimierza Jagielończyka -Wilhelm V pobożny i Renata -na pamiątkę ich niezwykłego ślubu 22 lutego 1568 r w Monachium …
    byli oni dziadkami Polskiej Królowej Cacyli Renaty ,pradziadkami Polskiej Królowej Eleonory Habsburg ,Maxymiliana Emmanuela męża Teresy Kunegundy Sobieskiej ,Jadwigi żony Jakuba Sobieskiego

    Monachium 9 listopad 1943

    Monachium 9 listopad 1944 r

    Monachium 1 maja 1945

    Monachium wrzesien 1947

  2. M.Rogalski said

    Nauka o wiecznym potępieniu w piekle jest logicznym nonsensem,oraz zaprzeczeniem idei kochającego i miłosiernego Stwórcy…Kara tylko wtedy ma sens,kiedy czegoś uczy,służy poprawie winowajcy…A wieczne potępienie nie tylko stawia Boga w roli okrutnego tyrana,ale nie służy też reedukacji grzesznika…Uważam,że kary dla grzeszników są i muszą być,ale ograniczone czasowo…U kresu dziejów apokatastaza wydaje się bardzo prawdopodobną hipotezą…

    Niniejsza witryna nie jest miejscem dla wolnomyślicielskich herezji. Proszę sobie znaleźć inne miejsce na tego typu „odkrywcze” rozważania. – admin

  3. Zbyszko said

    M.Rogalski @2 To jest własnie przykład stwiania siebie, człowieka ponad Pana Boga. Tak ma byc, jak akurat ten człowiek sobie wymyślił. Człowieku! nie ma to tamto! jest wyraźnie powiedziane co jest białe a co czarne. Jest Dekalog i BASTA! czy tak trudno to zrozumiec. Nie jesteś tutaj z własnej woli, ale z woli Boga i masz wypełniac tą WOLĘ! Nie robisz nikomu łaski!

  4. atryda said

    Takie kombinowanie jak kombinuje kol. M.Rogalski jest błędem logicznym i jest sprzeczne z Nauką Kościoła o Sprawiedliwości Bożej, bo tak jak Bóg jest Miłością i do ostatniej chwili życia okazuje człowiekowi swe Miłosierdzie to tak samo Bóg po śmierci człowieka jest Sprawiedliwy.
    Bóg dla dusz potępionych okazuje swą Miłość przez to, że nie skazuje ich na wieczny niebyt, to jest Jego Miłość dla potępionych, a nie ofiarowywanie Nieba za odrzucenie Boga i Jego Miłości.

  5. Wojwit said

    Niebyt byłby gorszy niż wieczne cierpienie?

  6. atryda said

    Dla stworzenia pewnie byłby lepiej nie istnieć ale Bóg to co czyni, czyni jako dobre, więc Sam nie zaprzecza Sobie i nie niszczy tego, co powołał do życia, do wiecznego szczęścia, to już nie wina Boga, że stworzenie posiadając wolną wolę, w swej wolności odrzuciło Jego Miłość.

  7. Kapsel said

    Maria Simma o duszach czyśćcowych

    5 lutego 1915 r. w małym austriackim miasteczku Sonntag w górach Vorarlberg, w katolickiej rodzinie, urodziła się Maria Simma.

    Maria Simma
    Od małego dziecka odznaczała się głęboką religijnością. Po ukończeniu szkoły ludowej pracowała przez wiele lat jako służąca. Trzykrotnie podejmowała próby wstąpienia do klasztoru, jednak za każdym razem odmawiano jej przyjęcia ze względu na słabe zdrowie. Od śmierci ojca w 1947 r. mieszkała sama w rodzinnym domu. Jedynym źródłem jej utrzymania było małe ogrodnictwo, prace chałupnicze i sprzątanie kościoła. Złożyła Matce Bożej ślub czystości według zaleceń św. Grignon de Montfort oraz ofiarowała całe swoje życie, aby nieść pomoc duszom w czyśćcu cierpiącym, przez modlitwę, cierpienie i apostołowanie. Według opinii proboszcza odznaczała się wybitnym uzdolnieniem w przygotowywaniu dzieci do I Komunii św. i nauczaniu religii.

    Gdy miała 25 lat, otrzymała od Pana Boga specjalny charyzmat spotkań z duszami czyśćcowymi. Pierwsze spotkanie z duszą czyśćcową miało miejsce w 1940 r. Około czwartej nad ranem w sypialni przebudziły ją kroki kogoś obcego. Na pytanie, jak tu wszedł i czego szuka, nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Wstała więc z łóżka i próbowała go złapać, ale chwyciła tylko powietrze. Była bardzo zdziwiona, ponieważ widziała postać, ale nie mogła jej dotknąć. Spróbowała jeszcze raz, lecz bezskutecznie. Rano opowiedziała wszystko swojemu spowiednikowi, który jej poradził, żeby w takich sytuacjach zawsze stawiała pytanie, po co osoba przychodzi i czego sobie życzy. Następnej nocy przyszedł ten sam zmarły. Zapytany przez Marię odpowiedział, że bardzo prosi, aby odprawiono za niego trzy Msze św. Od tego czasu dusze czyśćcowe zaczęły regularnie ją odwiedzać, prosząc szczególnie o Msze św., a także o modlitwę różańcową i drogę krzyżową.

    Do 1953 r. odwiedzały ją 2 lub 3 dusze w ciągu roku i to najczęściej w listopadzie. Od 1954 r. te wizyty odbywały się już każdej nocy. Co noc przychodziła jedna dusza, ale zawsze inna. W tym wyjątkowym posłannictwie, jakie Maria Simma otrzymała od Chrystusa, wspierał ją ksiądz proboszcz i miejscowy biskup ordynariusz. Od 2 listopada 1953 r. Maria Simma zaczyna pomagać duszom czyśćcowym nie tylko przez modlitwę, ale również przez cierpienia ofiarowane w ich intencji. Cierpienia te odpowiadały grzechom, za które dusze czyśćcowe miały odpokutować. Cierpienia zastępcze, których doświadczała Maria, nasilały się szczególnie w listopadzie, gdyż wtedy odwiedzało ją najwięcej dusz. Warto wspomnieć o przypadku księdza, który zmarł w Kolonii w 555 r. i zgłosił się do Marii z prośbą, aby dobrowolnie przyjęła cierpienie zastępcze za jego ciężkie przewinienia, bo inaczej będzie musiał cierpieć aż do dnia Sądu Ostatecznego. Simma zgodziła się i wtedy zaczął się dla niej tydzień naznaczony szczególnie wielkim cierpieniem. Ksiądz ten musiał pokutować za niegodne sprawowanie Mszy św., odstąpienie od wiary i zabójstwo towarzyszek św. Urszuli. Co ciekawe, przypadek tego księdza jest odnotowany w kronikach historycznych z tamtego okresu.

    Maria mówiła, że czyściec jest zarówno miejscem jak i stanem, w jakim znajdują się dusze, które muszą odpokutować za popełnione grzechy, aby oczyszczać się i dojrzewać do miłości w niebie. Największym ich cierpieniem jest oczekiwanie na zjednoczenie się z Bogiem. Maria stwierdziła, że są trzy najważniejsze poziomy czyśćca, które tak bardzo różnią się między sobą, jak nasze choroby w czasie ziemskiego życia – od zwykłego przeziębienia do ogarniających całe ciało wielkich cierpień. Dusze przebywające w najniższych poziomach czyśćca bardzo cierpią z powodu popełnionych grzechów i są nieustannie atakowane przez szatana, co dodatkowo zadaje im ogromny ból.

    Pomiędzy tymi trzema najważniejszymi poziomami w czyśćcu, każda dusza ma swój własny poziom, i przechodzi niepowtarzalny, indywidualny proces oczyszczania i dojrzewania do miłości.

    Maria Simma twierdzi, że dusze czyśćcowe najczęściej gromadzą się wokół ołtarzy i w miejscach, gdzie zmarły. Przychodzą do niej nie z czyśćca, lecz z czyśćcem. Czas pobytu w czyśćcu zależy od ilości i ciężaru popełnionych grzechów. Niektóre dusze przebywają bardzo krótko, inne kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, ale są też takie, które muszą pokutować aż do dnia Sądu Ostatecznego. Wszystkie bardzo żałują zmarnowanych okazji do czynienia dobra dla innych ludzi i Boga. Po śmierci nie są w stanie już nic dobrego same z siebie uczynić, dlatego tak bardzo oczekuj ą naszej pomocy.

    Maria dowiedziała się od odwiedzających ją dusz czyśćcowych, że chociaż ich ból oczyszczenia jest przerażający, to jednak pewność pójścia do nieba przewyższa ogrom ich cierpienia. Cierpienie dusz czyśćcowych jest więc przemieszane z radością pewności zbawienia, dlatego żadna dusza czyśćcowa nie chce już wrócić do życia ziemskiego. Maria podkreślała, że Pan Bóg nie skazuje dusz na pobyt w czyśćcu. Kiedy w chwili śmierci człowiek zobaczy całą prawdę o sobie, wtedy spontanicznie rodzi się w nim pragnienie konieczności oczyszczenia i odpokutowania za popełnione grzechy. Wtedy ze wszystkich sił pragnie cierpieć w czyśćcu, aby dojrzewać do miłości w niebie. I dlatego sami zmarli, podczas sądu po śmierci, akceptują taki „rodzaj” czyśćca, jaki jest najodpowiedniejszy dla ich całkowitego oczyszczenia i dojrzewania do nieba.

    Sonntag – rodzinna wioska
    Marii Simmy
    W czyśćcu nikt się nie niecierpliwi, nie buntuje, lecz każdy z wielką pokorą znosi cierpienia, które są konsekwencją j ego grzechów – po prostu akceptuje prawdę o sobie i cierpliwie poddaje się procesowi dojrzewania do miłości. Maria mówi, że cierpienia w czyśćcu są nieporównywalnie większe aniżeli na ziemi. Jedna z dusz powiedziała jej, że jeden z ojców rodziny przez zaniedbanie i lenistwo stracił pracę. Z tego powodu jego dzieci bardzo cierpiały. Po śmierci cierpienia ojca w czyśćcu były o wiele intensywniejsze aniżeli te, które odczuwałby, gdyby musiał ciężko pracować na ziemi.

    Maria Simma podkreślała, że poprzez dar kontaktu z duszami czyśćcowymi Pan Bóg powołał ją do uświadamiania ludziom, że nasze życie na ziemi ma jeden najważniejszy cel: przygotowanie do życia w niebie, do zjednoczenia w miłości z Bogiem i innymi ludźmi. Tylko pełnienie woli Bożej, współpraca z Bogiem w czynieniu dobra sprawia, że życie na ziemi staje się fascynującą przygodą dojrzewania do miłości.

    Simma bardzo mocno podkreśla fakt, że Pan Bóg zdecydowanie zabrania ludziom żyjącym na ziemi wzywania czy wywoływania dusz zmarłych. Ona nigdy nie wzywała żadnej duszy, a one przychodziły do niej tylko za pozwoleniem Bożym. Kto uczestniczy w seansach spirytystycznych, naraża się na wielkie niebezpieczeństwo zniewolenia, a nawet opętania przez duchy nieczyste. W czasie wywoływania duchów szatan podszywa się pod dusze zmarłych, aby kłamać i utwierdzać ludzi w kłamstwie. Dlatego tak bardzo niebezpieczne są różnego rodzaju praktyki spirytystyczne. Tak zwane wywoływanie zmarłych jest w rzeczywistości kontaktowaniem się ze złymi duchami, co jest niezwykle niebezpieczne dla wszystkich biorących w tym udział, a także postronnych obserwatorów.

    Maria mówi, że grzechy, które zadają najwięcej bólu w czyśćcu, to grzechy przeciwko miłości bliźniego, szczególnie brak przebaczenia, nieczystość, zatwardziałość serca, wrogość. Grzechy braku przebaczenia, obmowy i oszczerstwa wymagają wyjątkowo bolesnego i długiego przezwyciężania ich konsekwencji.

    Maria daje przykład pewnej kobiety, która po śmierci doznawała strasznych cierpień w czyśćcu. Odwiedzając Marię, powiedziała, że powodem jej cierpienia jest fakt, że przez wiele lat podtrzymywała w sobie wielką niechęć do swojej przyjaciółki, z którą nie chciała się pojednać, chociaż tamta wielokrotnie takie próby podejmowała. Nawet na łożu śmierci nie przebaczyła jej i nie pogodziła się z nią. To był główny powód jej wielkiego cierpienia w czyśćcu i dlatego przyszła do Marii z prośbą o pomoc.

    Simma podkreślała, że najgorszą pułapką dla ludzi pobożnych jest pycha. Daje przykład pewnego mężczyzny i kobiety, którzy zmarli mniej więcej w jednym czasie. Kobieta zmarła, gdy poddawała się aborcji, ale przed śmiercią żałowała i była bardzo pokorna, natomiast mężczyzna, chociaż często chodził do Kościoła, to jednak wszystkich krytykował i gardził innymi. Dlatego dłużej musiał cierpieć w czyśćcu aniżeli ta kobieta. Najpotężniejszą bronią przeciwko grzechowi i zakusom diabła jest pokora.

    Maria opowiada historię matki czworga dzieci, która, kiedy dowiedziała się, że wkrótce umrze, nie buntowała się, ale całkowicie zaufała Bogu i powierzyła Mu siebie, a troskę o swoje dzieci złożyła w Jego ręce. Jej bezgraniczne zaufanie Bogu sprawiło, że poszła prosto do nieba. Całkowite zaufanie Bogu w doskonałej miłości i pokorze są najprostszą drogą do nieba.

    Maria Simma przestrzega przed zboczeniami seksualnymi, a szczególnie przed praktykami homoseksualnymi, gdyż pochodzą one z inspiracji szatana. Wielką winę ponoszą ci, którzy im ulegają, twierdząc, że takimi się urodzili i mają do nich pełne prawo.

    Maria z własnego doświadczenia wie, że najskuteczniejszym sposobem pomocy duszom czyśćcowym w zmniejszeniu ich cierpień, a w końcu w wyzwoleniu ich z czyśćca, jest Msza św. odprawiana w ich intencji. Jest to dla nich najwspanialszy dar, bo w czasie Eucharystii zostaje uobecniona ofiara krzyżowa Chrystusa i Jego ostateczne zwycięstwo nad grzechem i śmiercią w zmartwychwstaniu.

    Bardzo ważną pomocą dla dusz czyśćcowych jest ofiara złożona z naszego cierpienia, choroby, pokuty, postu oraz każdej formy modlitwy, szczególnie różańcowej oraz drogi krzyżowej. Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego życia. Dopóki żyjemy na ziemi, posiadamy możliwość naprawienia zła, nie tylko tego, które sami spowodowaliśmy, ale również tego, które popełnili nasi zmarli.

    Dusze czyśćcowe mówiły Marii, że do śmierci trzeba się przygotowywać przez całkowite zawierzenie siebie Bożemu Miłosierdziu i oddanie Jezusowi tego wszystkiego, czym jesteśmy i co przeżywamy, a więc wszystkich swoich lęków, obaw, pytań i wątpliwości. Trzeba się przede wszystkim dużo modlić, żyć w stanie łaski uświęcającej i całkowicie ufać Bogu, a nie koncentrować na swoich lękach, obawach i wątpliwościach. Maria apeluje o modlitwę w intencji umierających, szczególnie tych, którzy są w niebezpieczeństwie potępienia. Przez modlitwę, głównie przez koronkę do Miłosierdzia Bożego, można umierającego doprowadzić do aktu skruchy i pokory, złamać jego pychę i uporczywe trwanie w „nie” przeciwko Bogu. Najmniejszy choćby akt skruchy sprawi, że taki człowiek uniknie wiecznego piekła, chociaż będzie musiał bardzo cierpieć w czyśćcu.

    Dusze czyśćcowe, powiedziały również Marii, że życie człowieka na ziemi jest tylko jedno i jest niepowtarzalne. Dlatego reinkarnacja jest wymysłem szatana, który pragnie ludzi wprowadzać w błąd i odciągać ich do Boga. Reinkarnację trzeba więc traktować jako diabelski trick i podstępną pokusę ojca kłamstwa.

    Ks. M. Piotrowski TChr

    http://adonai.pl/wiecznosc/?id=8

    Maria Simma i objawienia dusz czyśćcowych

    Maria Agata Simma urodziła się, jako drugie dziecko Józefa Antoniego Simma i Alojzy z domu Rinderer, w Sontag dnia 5 lutego 1915r. Jej ojciec Józef był właścicielem gospody „pod lwem” również Józefa Antoniego I Anny Ptisterer z Sonntag.
    Józef Antoni Simma był w czasie pierwszej wojny światowej listonoszem, później dróżnikiem i wyrobnikiem, wreszcie został rencistą. Przeprowadził się z rad7ina pobłogosławioną ośmiorgiem dzieci do starego domu, który otrzymał w spadku po dobrym cieśli Franciszku Bickel. Ze względu na wielkie ubóstwo dzieci poszły wcześnie pracować na chleb do obcych ludzi” chłopcy jako robotnicy, dziewczęta jako pomoc do dzieci.

    Maria była od dziecka głęboko religijna i chętnie uczęszczała na naukę udzielana przez proboszcza ks. dr Karola Fritza. Po ukończeniu szkoły ludowej poszła na służbę początkowo do Allgacu w Szwabii, potem do Bard, Nenzing i Lauterach.
    Pragnęła wstąpić do klasztoru, ze względu jednak na słabe zdrowie trzykrotnie ją oddalono. Posag wymagany przy wstąpieniu do zakonu musiała sobie częściowo wyprosić, częściowo wysłużyć. Trzy lata była służebnicą w zakładzie św. Józefa w Feldkirch. Po wystąpieniu z klasztoru Gaissau prowadziła gospodarstwo ojca i sprzątała kościół. Od jego śmierci w roku 1947 mieszka sama w domu rodzinnym. Aby zwiększyć swoje nikłe dochody uprawia drobne ogrodnictwo. Żyje w bardzo ciężkich warunkach materialnych i jest skazana na pomoc dobrych ludzi.
    Trzykrotny pobyt w klasztorze wyrobił ja duchowo i przygotował do powołania na apostołkę Dusz Czyśćcowych.

    Książkę poleca księgarnia:
    GLORIA24.PL

    Jej życie duchowe charakteryzuje miłość do Matki Najświętszej. Złożyła Matce Bożej ślub czystości według wskazania św. Grignion de Montfort, oddała się Matce Najświętszej zwłaszcza dla Dusz Czyśćcowych , nadto złożyła ślub zostania ofiarą miłości i zadośćuczynienia.
    Zrozumiała naznaczane sobie przez Boga powołanie polegające na pomaganiu w czyśćcu pokutującym przez modlitwę, cierpienie i pokutowanie.

    Pomoc duszom czyśćcowym

    Od dzieciństwa Maria Simma śpieszy z pomocą duszom czyśćcowym przez modlitwę o ofiarowanie dla nich odpustów. Od 1940 roku zaczynają zgłaszać się do niej pojedyncze dusze pokutujące prosząc a modlitwę. Wreszcie od dnia zaduszonego roku 1953 rozpoczyna, Maria Simma pomagać im przez zastępcze cierpienia.
    Maria musiała przyjąć dotkliwe cierpienia za oficera zmarłego w 1660 w Karyntii. Odpowiadały one grzechom, za które trzeba dać zadośćuczynienie. W tygodniu dusz czyśćcowych otrzymują one szczególne przywileje przez Miłosierdzie Matki Bożej. Listopad jest również dla nich miesiącem szczególnych łask. Simma cieszyła się gdy skończył się listopad, ale dopiero dzień Niepokalanego poczęcia był początkiem jej cierpień.
    Zgłosił się do niej ksiądz zmarły w kolonii w 555 r. Wyglądał zrozpaczony. Potrzebował cierpienia zastępczego, pad warunkiem ze Maria przyjmie je na siebie całkiem dobrowolnie, w przeciwnym bowiem razie będzie musiał cierpieć aż do dnia Sadu Ostatecznego. Simma pojęła cierpienie i rozpoczął się dla niej wyjątkowo ciężki tydzień. Dusza ta przychodziła do niej każdej nocy i nakładała na nią coraz to nowe udręki. Maria odnosiła wrażenie ze wszystkie jej członki są rozrywane, ta znów .odczuwała na całym ciele jak gdyby gwałtowne pchnięcia sztyletem. Kiedy indziej czuła jakby wbijano w jej ciało tępe żelazo, które przez .opór rozczepia się, gnie i rani boleśnie. Dusza ta musiała pokutować za zabójstwa dokonane na towarzyszach św. Urszuli, odstąpienie od wiary, wielokrotne łamanie wierności małżeńskiej i niegodne uczestniczenie we Mszy Świętej.
    Nowe dusze stale proszą o pomoc. Cierpienie zastępcze za usunięcie ciąży i za nieczystość polegało na okropnych bólach i mdłościach. Następnie zdawało się jej, ze godzinami leży między blokami lodu, a zimno przechodzi aż do szpiku kości. Było ta cierpienie za oziębłość religijną. Po trudnym przypadku z księdzem z Kolonii musiała przyjąć sześć dusz, które mogły być wyzwolone tylko przez dobrowolne przyjęcie cierpień za nie. Mogła za to później łatwo wyratować wiele dusz dzięki Miłosierdziu matki Chrystusowej.
    W pierwszej połowie roku przyszły następujące dusze: Berta z Francji zmarła w 1740 r. Pewna Wiedenka zmarła w 1810 r., prostytutka z Włoch, dwie dziewczyny z Włoch zabite w czasie nalotu bombowego i włoski ksiądz. Przyszło w międzyczasie wiele dusz, które zostały uratowane przez modlitwę. Wszystkie te ofiary przyjęła Simma na siebie, choć nieraz ciężka jej to przychodziło, czasem tak ciężko, ze w normalnych warunkach nie mogłaby tego znieść
    W sierpniu 1954 Maria zaczęła w nowy sposób pomagać duszom czyśćcowym. Zgłosiła się dusza Pawła Gisinger z Koblacll z prośba aby jego siedmioro dzieci – podał jej imiona – zebrały 100 szylingów na misje i zamówiły za niego dwie Msze Święte, a będzie wybawiony. W październiku powtórzyły się podobne prośby, mniej więcej 42 razy, o większe lub mniejsze ofiary pieniężne na misje, O Mszę Święte lub modlitwy różańcowe. Wszystkie te dusze zgłosiły się same, choć Simma nie dowiadywała się a nie.

    Jak można duszom czyśćcowym pomagać?

    Przede wszystkim przez ofiarę Mszy Św. Której nie można niczym zastąpić.
    Przez cierpienie. Każde cierpienie czy to fizyczne czy duchowe ofiarowane za dusze w czyśćcu przynosi im ulgę.
    Różaniec po mszy świętej stanowi najskuteczniejszy środek pomocy duszom czyśćcowym Przez modlitwę różańcową co dzień wiele dusz zostaje wybawionych, które musiały by jeszcze długie lata cierpieć.
    Droga Krzyżowa również może przynieść wielka ulgę.
    Dusze czyśćcowe powiadają ze nieocenione są odpusty. Są one przyznaniem im zadośćuczynienia, które złożył Jezus Chrystus Ojcu Niebieskiemu. Kto za życia często uzyskiwał odpusty dla dusz czyśćcowych , otrzyma w godzinę śmierci więcej łask niż inni ludzie, zwłaszcza uzyska w pełni odpust zupełny. Jest okrucieństwem nie używać skarbów Kościoła dla dusz czyśćcowych. Gdzieniegdzie ustaje powoli zwyczaj modlitw odpustowych. należy ludzi zachęcać do zdobywania odpustów dla dusz czyśćcowych.
    Jałmużny i dobre uczynki zwłaszcza na misje.
    Palenie świec także pomaga duszom czyśćcowym, ponieważ najpierw jest to akt pamięci i miłości, a po wtóre są one poświęcone i rozjaśniają ciemność duszom czyśćcowym. Jedenastoletnie dziecko z Kaisers prosiło Simmę o modlitwę. Jest w czyśćcu, ponieważ z dniu zadusznym gasiło świece na grobach, a nakradzionym woskiem bawiło się. Poświęcone światło posiada dużą wartość dla dusz czyśćcowych. W uroczystość Matki Bożej Gromnicznej musiała Simma na prośbę pewnej duszy zapalić dwie świece i w tym czasie cierpiała zastępczo za nią.
    Kropienie wodą święconą również łagodzi cierpienia. pewnego razu wychodząc z domu kropiła Simma wodą święconą i usłyszała głos „więcej”.
    Wszystkie te środki pomagają duszom czyśćcowym, choć nie w tym samym stopniu. Jeżeli ktoś za życia lekceważył Mszę św. Dla niego i w czyśćcu nie będzie skuteczna. Kto za życia miał twarde serce dla drugich, otrzyma po śmierci mało pomocy. Ciężko muszą pokutować ci, którzy zniesławili innych. Kto miał dużo serca za życia otrzyma wielką pomoc. Pewna dusza, która wprawdzie zaniedbywała mszę św. Dostała pozwolenie poproszenia o osiem mszy św. Dla złagodzenia jej cierpień, bo kiedyś za życia zamówiła osiem Mszy św. Za dusze pokutujące w czyśćcu.

    Dlaczego Bóg dopuszcza do tego ?
    Czy to jest możliwe, aby umarli mogli ukazywać się żywym? Owszem jest, dzięki Dobroci Bożej. Dlaczego Bóg pozwala na takie niezwykłe zjawiska?? Czyni to oczywiście nie dla zaspokojenia ciekawości ludzkiej. Jeżeli to się zdarza, leży to zawsze w planach Bożych zbawienia ludzkości. Nad żywym powinno to przynieść duchową korzyść, zmarłym zaś pociechę i wcześniejsze zbawienie. Współczesnemu człowiekowi za dobrze powodzi się i w tym leży wielkie niebezpieczeństwo. Powinniśmy większa troską otaczać życie pozagrobowe, bo ono jest wieczne. Nie przywiązujemy się do tego co doczesne, bo nic z tego do wieczności nie zabierzemy. Majątek, dobra posada, piękne mieszkanie, wszystko to przemija. Prędzej może nawet niż myślimy. Do wieczności zabierzemy jedynie nasze dobre uczynki. Dobra doczesne są nam oczywiście potrzebne, aby żyć, nie należy jednak przywiązywać się do nich. To właśnie jest celem objawień czyśćcowych, jak w ogóle wszystkich prywatnych objawień.

    Maria Simma odpowiada na pytania:

    Czy dzieci dostają się do czyśćca?
    Tak, i to nawet takie, które jeszcze do szkoły nie chodzą. Jeżeli dziecko wie, że to co czyni, jest złe, ponosi za to karę. Oczywiście, ze takie dzieci mają lekki czyściec i nie trwa on długo, bo brak im pełnego zrozumienia, ale nie mówcie nigdy, że dziecko tego czy’ owego nie rozumie. Dziecko pojmuje więcej aniżeli przypuszczamy, posiada ono daleko wrażliwe sumienie od człowieka dorosłego.

    Co się dzieje z dziećmi, które umierają przed chrztem?
    Takie dzieci osiągają swoja szczęśliwość. Chociaż nie posiadają łaski oglądania Boga twarzą w twarz, nie wiedzą o tym i sądzą że otrzymały to co najpiękniejsze.

    Co się dzieje z samobójcami? Czy są oni potępieni?
    Są oni najczęściej niepoczytalni w chwili, kiedy odbierają sobie życie. Przeważnie więcej winy ponoszą ci, co ich do samobójstwa doprowadzili.

    Czy innowiercy mogą dostać się do czyśćca?
    Owszem, nawet tacy, którzy za życia w czyściec nie ‘wierzyli ,nie cierpią jednak tak cięźko jak katolicy, bo nie mieli tych sll1nych możliwości zbawienia. Naturalnie nie osiągną później takiej samej szczęśliwości.

    http://angelus.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=6644&Itemid=790

  8. Kapsel said

    O. Posacki „Maria Simma i problem dusz czyśćcowych”

    Poniższy tekst pochodzi z książki Niebezpieczeństwa okultyzmu autorstwa ks. Aleksandra Posackiego. Publikujemy za zgodą Autora.

    Jeśli w ogóle możliwe są doświadczenia z duszami czyśćcowymi, to mogłyby, czy nawet powinny by wyglądać właśnie tak, jak to jest w przypadku Marii Simmy. Nie wnikając jednak w argumentację za prawdziwością tych doświadczeń, która pozostaje sprawą otwartą, chcę pokazać jednak istotną ich różnicę wobec spirytyzmu dla dobra osób, które czy to miały, czy mają, czy może będą mieć, podobne jak Maria Simma, doświadczenia z duszami czyśćcowymi, czego teologicznie, jak się wydaje nie można wykluczyć. Istnieją tu jednak pewne teologiczne warunki i zastrzeżenia, które mogą się stać zarazem kryterium dla rozróżnienia tych zjawisk od podobnego do nich, w pewnej mierze, spirytyzmu.

    Doświadczenia Marii Simmy, jak się wydaje, spełniają te warunki i są ich praktyczną weryfikacją. Pierwszym warunkiem teologicznym jest motyw objawienia się ze strony dusz czyśćcowych. Powinien być proporcjonalnie wystarczający i poważny. Jak zaświadcza Maria Simma, dusze objawiają się w jakiejś powadze i skrusze, z bardzo konkretną prośbą o modlitwę czy nawet ofiarę. Wykluczona jest wszelka ciekawość, niedyskrecja i inne nie duchowe cele. Duchy spirytyzmu natomiast zachowują się często błazeńsko i obscenicznie. Są rozgadane i hojne w objawieniu rzekomych sekretów spoza zasłony śmierci.

    Po drugie, dusze czyśćcowe są pobożne i mają tę świadomość pozwolenia Bożego oraz władzy Kościoła, w tym na przykład wartości Mszy św. jako pomocy w ich uwolnieniu. Duchy spirytyzmu są często obojętne na te sprawy lub nawet wrogie Chrystusowi czy Kościołowi, o czym świadczy choćby gwałcenie zakazów odnośnie seansów spirytystycznych.

    Po trzecie, jest logiczne, że dusze czyśćcowe szukałyby raczej osób odpowiednich, to jest osób pobożnych, dyskretnych i przygotowanych duchowo do tego, by udźwignąć pewne sekrety czy nawet pewne ciężary związane z modlitwą i ofiarą za zmarłych. Wydaje się, iż Maria Simma spełnia te warunki. W spirytyzmie natomiast duchy zwracają się do obojętnie kogo, byle wciągnąć w to więcej osób, bez ograniczeń, choć niekiedy właśnie unikając osób pobożnych i modlących się.

    Po czwarte, sprawa formy czy sposobu objawiania się. Są tu dwa elementy. Po pierwsze: to nie człowiek szuka kontaktu z duszami, jak jest w spirytyzmie, ale to dusze szukają kontaktu z człowiekiem, jak to jest u Marii Simmy.

    Typowy dla spirytyzmu trans mediumiczny, będący skutkiem tzw. czasowego opętania, kiedy to duch posługuje się człowiekiem jak przedmiotem czy rodzajem megafonu, jest w zasadniczej sprzeczności z personalną formą Bożych objawień.

    Bóg bowiem nie mówi przez człowieka opętując go, ale szanując jego godność i wolność, mówi do człowieka niejako twarzą w twarz i to nawet w wizjach nadzwyczajnych czy ekstazach, gdzie nie ma nigdy pełnej utraty świadomości czy zapoznania tego co było, jak to się zdarza w transie mediumicznym.

    http://www.egzorcyzmy.katolik.pl/index.php/czysciec-czytelnia-227/163-maria-simma-problem-dusz-czyscowych

  9. Kapsel said

    Ten komentarz dedykuję
    wszystkim Niepokornym

    Z pozdrowieniami dla
    wszystkich Pokornych

    …… Duch dmie kędy chce…św.Jan (3.8). Re 220 …

    DUCH” (Polska – 2008) – Film autorów dokumentu o Annelise Michel, w którym pokazują jak działa Duch Święty w dzisiejszym Kościele. Mówienie językami, uzdrowienia i uwolnienia to rzeczywistość, którą pierwsi chrześcijanie żyli na co dzień. Film „Duch” pokazuje, że takie sytuacje nie należą do przeszłości.

  10. Kapsel said

    w nawiązaniu do kom.9

    https://marucha.wordpress.com/2012/08/05/mgr-williamson-soborowa-infekcja/#comment-190052

  11. Marucha said

    Panie Kapsel,
    Bardzo dziękuję za niezwykle ciekawe teksty o Marii Simma. Postaram się umieścić je jako artykuł gajówki.

  12. Kapsel said

    Re 11
    Popieram,dzisiaj jest to bardzo potrzebne aby przypominać……w rzeczy widzialne i nie widzialne….

  13. Marucha said

    Re 12:
    Zwłaszcza w czasach, w których katoliccy kapłani podają w wątpliwość istnienie Piekła, albo twierdzą, iż jest puste. Czyściec też jakiś taki nienowoczesny…
    Skąd im to do głowy przyszło? Kto ich tego nauczył?

  14. Kapsel said

    Re 13
    To wszystko sprawka Złego,a pomagierów nie sposób wymienić jednym słowem. On dobrze wie że jest dopuszczony tylko na jakiś czas i dlatego tak się spieszy.Mówi o tym bardzo wielu pobożnych kapłanów,a zwłaszcza egzorcyści.

  15. Kapsel said

    …o żywocie wiecznym..

    Ks. Jan Pęzioł homilia kwiecień 2012

  16. Pytający said

    A ja mam pytanie – czy nie powinno się wierzyć w to co jest napisane w Biblii???

  17. czaruś said

    As. 8. A w parafii pw. Przemienienia Pańskiego w Brzozowie (podkarpackie) można oglądać cudownie zachowane ręce (do łokci) budowniczego tego kościoła w XVII w. ks. Bartłomieja Musiałowicza, zasłużonego także w działalności charytatywnej dla ubogich i chorych.

  18. Jack Ravenno said

    Ad 16

    Tutejsi bywalcy wierzą w to co mówi Kościół mimo oczywistych nonsensów i wyssanych z kądś tam interpretacji. Biblia to takie addendum zaledwie…

  19. Jack Ravenno said

    Ad.13 Piekło istnieje. Jednakże nie takie jakim przedstawia je nauczanie katolickie. A wogóle skąd pomysły na czyściec się wzięły? Naprawdę uważasz Adminie, że ktokolwiek zamiast Ciebie samego może o cokolwiek u Boga prosić? Albo – co więcej – cudze zasługi miałyby Ci pomóc w odpuszczeniu grzechów? To żart. Prawda? To co otrzymamy – jedynie łasce Bożej możemy zawdzięczać – I NIKOMU INNEMU ! tak to właśnie masz namieszane ludzkimi naukami, iż wydaje się, że jesteś w stanie „wytupać” sobie drogę do Nieba… Proszę – ocknij się 🙂 tak nie da rady niestety.

    Ale pewnie wiesz lepiej…

    Dokładnie. Wiem lepiej. – admin

  20. Jack Ravenno said

    Ech – nie da rady scalać postów, więc ostatnie słowo tutaj. Zmarli nie żyją, więc cały stos wymysłów o życiu po śmierci należy wyrzucić na śmietnik. No chyba, że wierzycie w „życie pozagrobowe”? Muszę zmartwić – to czysto pogańskie wierzenia nie mające nic wspólnego z Chrystusem. Co gorsza – tzw. zmarli to zwykłe demony są a kontakty z tym czymś to twardy okultyzm jest.

    To tylko tak na marginesie…

    Temu, co Pan tu głosi, zaprzeczają choćby niezliczone świadectwa egzorcystów. – admin

  21. atryda said

    Osobiste wycieczki tylko ukazują zerową duchowość i brak drogowskazów w duchowym życiu kolegi J. R.
    To KK poprzez Wiarę, Wiedzę i Duchowość jak i świadectwo swych świętych i mistyków jest pewny swej Nauki.
    Zasadniczo nie było by o czym dyskutować z kolegą gdyby nie to, że niektóre nurty chrześcijańskie przez swą błędną duchowość skazują swych bliskich na cierpienia dłuższe niż jest to potrzebne.

  22. Rysio said

    Jack Ravenno zanim zabierzesz głos w temacie o którym wiesz mniej niż zero, poczytaj trochę – bo wychodzisz na totalnego durnia i przygłupa.

    Na początek polecam Ci do przeczytania Traktat o Aniołach – św. Tomasza z Akwinu.
    Zanjdziesz go w jego Prima Pars Summa Theologia Q. 50-64.

    PS. Mam nadzieję, że nie będziesz też nic pisał o ekonomii.

    🙂

  23. Rysio said

    „…..Zmarli nie żyją, więc cały stos wymysłów o życiu po śmierci należy wyrzucić na śmietnik….”

    Jack Ravenno – w Summie znajdziesz też traktat o człowieku i jego duszy – gwarantuję ci, że jeżeli z uwagą za niego się zabierzesz, to ironiczny uśmiech bardzo szybko ci zniknie z twarzy, tak samo jak znikł mi.

  24. Marucha said

    Re 23:
    Jestem święcie przekonany, że wśród osób o poglądach p. Ravenno znalazło by się i trochę księży katolickich…
    A Św. Tomasz… kto go teraz czyta? Przecież w Kościele zachodzi nieuchronny postęp. O, ks. Czajkowski – to jest to!

  25. Franek said

    ad. 2 Polecam Kathryn Mary Baxter „Boskie objawienie piekła”

  26. Franek said

    Polecam też obejrzeć

  27. Jack Ravenno said

    Ad.19 „Dokładnie. Wiem lepiej. – admin”

    Uważam, że nie wiesz lepiej. Jednakże to Twój problem Adminie. No i tych, którzy pójdą za Tobą. Powodzenia…

    Ad.20 „Temu, co Pan tu głosi, zaprzeczają choćby niezliczone świadectwa egzorcystów. – admin”

    Świadectwom egzorcystów wprost zaprzecza Biblia. Zmarli nie żyją, więc nic nie mogą zrobić. Demony i owszem.

    Ad.21 Atryda „Osobiste wycieczki tylko ukazują zerową duchowość i brak drogowskazów w duchowym życiu kolegi J. R.”

    Szanowny/a Atrydo – dziękuję za wymierzenie mojej duchowości. Brak drogowskazów? Nie uważam abyś miał/a pojęcie o czym napisałeś/łaś. Jedynie Jezus jest Drogą, Prawdą, Życiem. Reszta to marność. Aby to zrozumieć – nie wystarczy ślepo podążać za tym czy innym nurtem. Uważasz, że brak mi drogowskazów? No to uważaj dalej.

    Do: Rysio – wiem wystarczająco wiele aby nie brnąć w maliny. I nie sugeruj, że wychodzę na przygłupa bo sam w końcu takim się okażesz. Potrafisz wypowiadać się z reguły w obraźliwy sposób, więc zapomnij o rzeczowej dyskusji. Nie podsyłaj mi ludzkich wypocin do czytania – sam wybieram czytadła. A jeśli już – ja Ci podsyłam do poczytania Pismo Święte – Nowy Testament. Tam jest wszystko. Biblia gdańska bądź warszawska (bez jakichś interpretacji)

    Gdzie ty widzisz ironiczny uśmiech? Szkoda mi Ciebie i Tobie podobnych ale widać tak musi być.

    [ekonomia mi wisi-nie dyskutuję na ten temat]

    Nie da się rozmawiać na tak trudne tematy z katolikami i nie tylko. W zasadzie nie ma już miejsca gdzie można by normalnie porozmawiać o podstawowyych sprawach dotyczących człowieka i jego losu. Zawsze sie znajdzie jakiś wszechwiedzący Rysio, Atryda i masa innych pouczaczy, szyderców i kpiarzy.

    nie masz racji Adminie – „Jestem święcie przekonany, że wśród osób o poglądach p. Ravenno znalazło by się i trochę księży katolickich…” – księża katoliccy są w poglądach lata świetlne na ukos…i w poprzek. Z katolicyzmem, prawosławiem, zielonoświąt…coś tam, adwentystami, baptystami, itp, itd wcale mi nie po drodze. Prosze więc nie imputować mi takich związków.
    od tego się >odżegnuję<

    Powtórzę na koniec: jeśli wierzycie w życie pozagrobowe – stawiacie się na równi z pogańskimi celtami, grekami, rzymianami, i całą masą innych wierzeń. Tym co wyróżnia chrześcijaństwo z tej masy – jest Prawda, która znajduje się w Piśmie Świętym.
    A tam napisano: zapłatą za grzech jest śmierć. Gdy się umiera – to dzieje się naprawdę. Nie jest to jakiś dowcip Stwórcy tylko kara. Śmierć jest przeciwieństwem życia. Jeżeli takie proste stwierdzenia nie znajdują tu zrozumienia no to faktycznie jest źle. Na szczęście dopóki człowiek żyje – jest jeszcze czas na zmianę postawy.

    Na koniec pocieszająca wiadomość dla Admina:

    Wcalę nie muszę "odwiedzać" gajówki, prawda? O ileż spokojniej i bezproblemowiej będzie bez ludzi mojego pokroju. Choć tylko próbuję wstrząsnąć i pobudzić do zozumienia. Zawsze pozostanie modlitwa.

    (1) Zaklinam cię tedy przed Bogiem i Chrystusem Jezusem, który będzie sądził żywych i umarłych, na objawienie i Królestwo jego; (2) Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem. (3) Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, (4) i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.

    2 List do Tymoteusza 4:1-5, Biblia Warszawska

    Z Bogiem.

  28. Rysio said

    „…..A Św. Tomasz… kto go teraz czyta?…..”

    Arystotelesa, św Tomasza z Akwinu i Ludwika von Misesa czytają bardzo inteligientni ludzi p. Gajowy.

    😉

  29. Inkwizytor said

    Re: 19

    Do ktorej sekty protestanckiej nalezysz ?

  30. Marucha said

    Re 27:
    Oczywiście zmarłe osoby mogą się kontaktować – z woli Boga – z ludźmi zyjącymi, chyba że wszystkie świadectwa kłamią i wszyscy egzorcyści są niekompetentni.

  31. Rysio said

    re 29. Jack Ravenno zapewne należy do zielonoświątkowców.

    Pieprzy bez skłądu i ładu – wprost identycznie jak nawiedzona żona mojego bardzo dalekiego kuzyna.

    😉

Sorry, the comment form is closed at this time.