Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    I*** o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Siekiera_Motyka o Śmierć lekarza rodzinnego
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    irtur o Skąd pochodzą Polacy? „Jesteśm…
    bryś o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Nowocześni eNDecy

Posted by Marucha w dniu 2012-10-29 (Poniedziałek)

W dzisiejszych czasach niewiele może człowieka zaskoczyć. I rzeczywiście, wszystko już było. Co najwyżej dziwi upór niektórych ludzi. Zwłaszcza na naszym, jakże skromnym, narodowym poletku. Poletko skromne, a rewizjonistów co niemiara.

Duża ich część wciąż walczy zażarcie z komuną [:-) – admin], wielbiąc leśnych ludzi z lat powojennych i jakby myląc epoki. Charakteryzuje ich głęboka nienawiść do Rosji (niektórzy wykazują nawet sympatie proukraińskie!) przejęta od wszelkiej maści piłsudczyków, mesjanistów, prometejczyków i innych koryfeuszy walki z „synem Wasilowym”. Potrafią posiłkować się jednym wyrwanym z kontekstu zdaniem Dmowskiego, przekreślając za to, zupełnie swobodnym i pełnym młodzieńczej nonszalancji gestem, całą Jego i Narodowej Demokracji linię polityczną, bo to już nie te czasy, bo się świat zmienił itp. Wskazania Dmowskiego odnośnie Rosji nie mają, ich zdaniem, waloru ponadczasowości, a jedynie ściśle związany z wycinkiem czasu, w którym Dmowski działał. Niezmienna pozostaje za to obłąkańcza rusofobia i program rozbioru Rosji. Ci nasi rewizjoniści w istocie przyznają milcząco rację wspomnianym piłsudczykom et consortes.

Ale poza nimi, wchodzą na nasze terytorium ludzie ideowo obcy, którzy po prostu uznają się za narodowców i już. Ot, po prostu! Ni mniej ni więcej, tylko za eNDeka i to nowoczesnego (aż zadrżeli z trwogi epigoni zacofanej, nie-nowoczesnej eNDecji) uważa się, z uporem godnym lepszej sprawy, p. Rafał Ziemkiewicz.

Kimże jest wg niego nowoczesny eNDek?

Jest antyrosyjskim obsesjonatem, to po pierwsze.

Nienawidzi PRL, a usunięcie części stalinowców pochodzenia żydowskiego z Wojska Polskiego i administracji, uważa za skandal antysemicki i czystki rasistowskie, występując z ludźmi pokroju p. B. Wildsteina. To po drugie.

Po trzecie wreszcie – uważa, że Polska powinna iść w 1939 r. z Niemcami hitlerowskimi na Rosję (nawiasem mówiąc, dochodzi już do tak komicznych sytuacji, że niektórzy obsesyjni rusofobi uważają taki pogląd za w istocie – uwaga, uwaga – prorosyjski, bo Niemcy prowadzą politykę prorosyjską, a to może nas zaprowadzić pod skrzydła Putina! Np. tekst na wPolityce.pl – Ani z Rosją ani z Niemcami).

W każdym z tych punktów w sposób jaskrawy ów nowoczesny eNDek idzie ostro pod prąd tak polityce eNDecji, jak i jej, wyrażanym w epoce i ex post, ocenom i opiniom. Nie można po prostu bardziej różnić się od tego, co myślą eNDecką, narodową, jest. Ale cóż, nadal nie przeszkadza to p. Z. w nazywaniu się eNDekiem nowoczesnym. Widocznie tamci niczego nie rozumieli, zaś on przeciwnie, zrozumiał clou eNDecji!

Ktoś zapyta, po co to wszystko? Po co ta cała maskarada z eNDeckim przydomkiem? Czy ktoś p. Ziemkiewiczowi zabrania głosić właśnie takie poglądy, jakie głosi? Czy ktoś zabrania mu nazywania się jakkolwiek? Nic podobnego, przynajmniej na razie. A jednak p. Z. z uporem występuje jako eNDek (a nawet zatytułował tak blog na portalu głównonurtowym i swoją najnowszą książkę), a to już nie jest takie zupełnie dowolne, bo oznacza odwoływanie się do określonej treści historyczno-ideowej.

Skutek oczywiście będzie taki, że tzw. przeciętny czytelnik mediów, mający – z całym szacunkiem – ale jednak takie pojęcie o Narodowej Demokracji, jakie ma świnia o orle, będzie kojarzył eNDecję z poglądami p. Ziemkiewicza.

Czy to jedyny cel? Czy to tylko ponadnormatywna ambicja autora? Nie wiem, ale faktem jest, że w ten sposób, ręka w rękę z rewizjonistami i od dawna skrojonym przez wrogie media czarnym obrazem Narodowej Demokracji, dokłada on swoją cegiełkę do zaciemniana Jej rzeczywistej myśli politycznej oraz zasług dla Polski i ich istoty.

http://www.jednodniowka.pl

Komentarzy 26 do “Nowocześni eNDecy”

  1. Pokręć said

    Ciekawi mnie, że ośrodek myśli endeckiej rozwinął się nad granicą niemiecką – w Poznaniu a ludność dzisiejszej ściany wschodniej jest raczej antyrosyjska. Natomiast prawosławni mieszkający w Polsce wschodniej są niemal fanatycznie prorosyjscy i prowschodni. Czy to nie jest efekt polegający m. in. na powiedzeniu „tam dobrze, gdzie nas nie ma”?

  2. 25godzina said

    >Jest antyrosyjskim obsesjonatem, to po pierwsze.
    Tak, ten wątek jest absurdalny i kompletnie bez sensu, co sprawia że całość staje się niewiarygodna. Poza tym ostatnio w RM (czy na YT) podczas promocji tej książki podtrzymywał swoje zdanie, że Polska musiała wejść do UE, że lepiej z Niemcami (bo to zachód) niż „z ruskimi”.

    Co prawda Niemcy chcieli nas wymordować, wymazać naród z mapy Europy – to już ode mnie – z historii, zniszczyć dorobek kultury materialnej itd itp (i nigdy wobec Polski i Polaków innych planów nie mieli), no ale przemyśleli sprawę i zrozumieli, że to był błąd, że szaleństwo itd itp i teraz to już jest git i są naszym adwokatem w UE.

    A wystarczy porównać choćby jakie plany wobec Warszawy mieli Niemcy a jakie wcześniej za zaborów Rosjanie. Za Cara Warszawa miała być trzecim miastem Imperium (po Moskwie i Petersburgu), tu plany niemieckie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plan_Pabsta

  3. Psiemislavius said

    Ziemkiewicz jest żydem!

  4. j said

    Tak na marginesie, oj miesza miesza miesza ten paskudny Ziemkiewicz gdzie sie tylko da.
    Czlowiek chcialby chwile odsapnac przy jakims pozytecznym serialu a on swoje. Kijaszek w mrowisko i miesza, miesza. Zgroza!

    Patrzciez Panstwo na przykla tu nizej. Tez zgroza!
    http://telok.salon24.pl/456644,czy-ziemkiewicz-jest-idiota

    Zgroza zgroza a on po prostu tak opisuje ten nasz skomplikowany wspolczesny swiat jak sam go widzi…
    A, ze pioro ma doskonale…
    A to feler krzyknal seler!
    Pan Bog to dopiero jest dowcipny dajac talenta takim nieudacznikom jak Michalkiewicz czy Ziemkiewicz , prawda?
    A innym ani krzty 🙂 🙂
    Przeciez powinien przede wszystkim dac tym innym. Chocby tym co tu pisza tak pracowicie na naszym forum, prawda?
    A Ziemkiewicz komu pasuje – dobrze. Komu nie pasuje – drugie dobrze. Niech polemizuja zamiast sie nudzic :).
    A maszyna sie kreci. I tak ma byc. Pelna harmonia tresci i formy satysfakcjonujaca oraz zapewne wesoly oberek to bedzie na drugim swiecie. I tez nie dla wszystkich.

    Oj doloz ty moja dolo! 🙂 🙂 🙂

  5. Darek T said

    Ja myślę że to jakaś literówka. Zamiast eNDekiem powinno być enDEklem 🙂

  6. Z bloga prof.M.Dakowskiego said

    Wpisał: Marek Pyza
    29.10.2012.

    Co mówił Remigiusz Muś w smoleńskim śledztwie

    Obszerne fragmenty zeznań.

    Opis miejsca katastrofy godzinę po zdarzeniu

    UJAWNIAMY!

    [Umieszczam dla pełności (pożal się, Boże!) danych o śp. Remigiusz Musiu. Bo to, co w tekście, może zawierać pożądaną przez morderców dezinformację. Czytajmy krytycznie. MD]

    Marek Pyza

    http://wpolityce.pl/wydarzenia/39465-ujawniamy-co-mowil-remigiusz-mus-w-smolenskim-sledztwie-obszerne-fragmenty-zeznan-opis-miejsca-katastrofy-godzine-po-zdarzeniu

    23 czerwca 2010 r. śp. Remigiusz Muś ponownie zeznawał w smoleńskim śledztwie. Pierwszy raz został przesłuchany już 10 kwietnia. W czerwcu podtrzymał wcześniejsze zeznania i dodał kilka faktów w odpowiedzi na pytania ppłk. Karola Kopczyka, najważniejszego prokuratora w śledztwie smoleńskim, pierwszego referenta w tej sprawie.

    Publikujemy obszerne fragmenty tego przesłuchania (treść oryginalna, poprawione jedynie błędy ortograficzne). To być może jedne z najważniejszych zeznań, świadectwo osoby będącej na lotnisku w czasie katastrofy, relacja jedynego Polaka, który słyszał, jak 10 kwietnia wyglądała korespondencja smoleńskiej wieży z załogą TU-154M.

    Zdecydowaliśmy się opublikować te zeznania w obliczu nagłej i zagadkowej śmierci chorążego.

    Cześć jego pamięci!

    Jeżeli chodzi o wskazania radiolatarni dalszej znajdującej się przed lotniskiem w Smoleńsku, to nie miałem żadnych zastrzeżeń co do ich wiarygodności. Wskazania tego urządzenia były prawidłowe. Po przelocie nad dalsza radiolatarnią, por. Wosztyl powinien kontynuować lot na bliższa radiolatarnię. Przełączył się na bliższa radiolatarnię i po przełączeniu por. Wosztyl stwierdził, że nie podobają mu się wskazani bliższej radiolatarni. Ja wtedy spojrzałem na wskaźnik NPP (będący na wyposażeniu JAK-40) jak również na wskaźnik IKU. Stwierdziłem, że wskazania na w/w urządzeniach wychylają się w lewo i następnie wracają na prawidłowy kurs. Świadczyć to mogło, że są chwilowe zaniki sygnału z bliższej radiolatarni. Wobec tego, por. Wosztyl przełączył się na wskazania dalszej radiolatarni i kontynuował podejście według jej wskazań, tzn. od niej. Po przełączeniu jej wskazania były prawidłowe.

    Ponadto opieraliśmy się na wskazaniach GPS. Chciałbym w tym miejscu zeznać, że wskazania GPS w porównaniu ze wskazaniami dalszej radiolatarni różniły się. Gdybyśmy oparli się tylko na wskazaniach GPS, to wyszlibyśmy 50 do 70 metrów z lewej strony od osi pasa. Jeżeli chodzi o GPS do niego wprowadziliśmy dane z tzw. karty podejścia. (…) Określają one topografię lotniska i sposób podejścia i sposób podejścia do lądownia na tym lotnisku, tzn. Siewiernyj w Smoleńsku. Na karcie (…) w lewym górnym rogu znajduje się opis IPU (w języku rosyjskim), tzn. pod nim są współrzędne punktu, które mają odzwierciedlać środek pasa. Na pasie punkt ten zaznaczony jest w formie kółka z krzyżykiem. Te dane – współrzędne zostały wprowadzone przez por. Kowaleczko do GPS. Jeżeli te dane byłyby prawidłowe, to GPS wskazywałby odchylenia w lewą stronę od osi pasa, tak jak by miało miejsce w dn. 10.04.2010r. W trakcie lotu wyglądało to w ten sposób, że GPS nakazywał nam skręcać w lewo, a NPP i IKU nakazywał nam korygować w prawo. Ostatecznie na wysokości bliższej radiolatarni zobaczyliśmy 2XAPM, tzw. bramkę i ona wtedy była jeszcze z prawej w odniesieniu do naszego lotu, por. Wosztyl skorygował wtedy lot. Następnie weszliśmy w bramkę i wylądowaliśmy. Podczas lądowania widoczność wynosiła 1500 metrów. Na zadane pytanie zeznaję: podczas podchodzenia do lądowania ja nie widziałem żadnego innego oświetlenia oprócz APM. Na zadane pytanie: podczas podchodzenia do lądowania ja nie przypominam sobie aby ze strony kontrolera z lotniska padały jakiekolwiek informacje, takiego typu jak jaką mamy odległość od pasa, na jakiej jesteśmy wysokości, czy jesteśmy na kursie. Kontroler wydał nam tylko zgodę na zajście do lądowania i po naszym potwierdzeniu, że jesteśmy na prostej, wydał zgodę na lądowanie. W trakcie ostatniej fazy lotu nie podawał żadnych komend. Ja nie słyszałem komendy ze strony kontrolera, aby nakazał nam odejście na drugi krąg. Po wylądowaniu kontroler pochwalił nas : „maładiec, abarot 180 rulitie na stajaniu”.

    Następnie ustawiliśmy się na drodze kołowania równoległej do pasa 300 metrów od jej końca, blokując ją w ten sposób. Na zadane pytanie zeznaję: słyszałem komendy podawane przez kontrolera IŁ, który lądował po nas. Przypuszczam, iż IŁ lądował korzystając z RSBN. Urządzenie to emituje fale radiowe, które pozwalają załodze samolotu ustalić kierunek i odległość od pasa. JAK-40 i TU-154M w takie urządzenie, tzn. odbiornik nie jest wyposażony. Urządzenie to jest dokładniejsze i przydatniejsze przy lądowaniu niż wskazania bliższej i dalszej radiolatarni.

    W trakcie podejścia IŁ, korespondencja pomiędzy nim a wieżą była prowadzona dosyć często. Meldunki o położeniu, to załoga IŁ-a podawała kontrolerowi, tzn. mówiła o odległości i wysokości do pasa. Kontroler mówił tylko o tym, że mają kontynuować podejście i że mają być gotowi do odejścia na drugi krąg z wysokości nie niżej niż 50 metrów.

    Dalej chorąży zeznał, iż na ok. 12 minut przed katastrofą słyszał korespondencję wieży z załogą TU-154M. Znów padają słowa o 50 metrach, do jakich nakazali zniżyć się załodze kontrolerzy:

    W końcowej fazie lotu kontroler zapytał się czy chcą lądować. Załoga odpowiedziała, że warunkowo podejdziemy. Kontroler wyraził zgodę na podejście. Ja nie słyszałem, aby kontroler zabronił im lądowania i odejście na zapasowe. Wydaje mi się, że kontroler powiedział TU-154M, że mają być gotowi do odejścia na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 metrów. Po tym my wyszliśmy z JAK-a.

    Ważna dla ustalenia, co działo się na miejscu katastrofy, gdy tylko Rosjanie mieli do niego dostęp, jest następna część relacji por. Musia:

    Na miejsce katastrofy udaliśmy się po około 1 godzinie od jej zaistnienia. Kiedy przybyliśmy na miejsce, to pracowały już tam służby ratownicze. Ja widziałem dużo nagich ciał. Leżały one pomiędzy częściami samolotu. Jedno ciało ludzkie było całe. Pozostałe, to były części ludzkich ciał, ręce, nogi. Kiedy my tam byliśmy, to nikt się nimi nie interesował, tzn. nie przykrywał ich, nie zbierał. Byliśmy tam około 15 minut. W trakcie pobytu tam zauważyłem, że do poszczególnych stanowisk, utworzonych przez służby znoszono części samolotu. Tych stanowisk było tam już wtedy kilka. Stanowiska te wyglądały w ten sposób, ze był to stolik, na nim dokumentacja, laptop itp. Przy stanowiskach znajdowali się ludzie.

    A zatem to kolejny dowód na to, że Rosjanie nie postąpili właściwie z wrakiem TU-154M. Zamiast dokumentować nietknięte miejsce katastrofy, natychmiast zaczęto niszczyć ślady poprzez przemieszczanie szczątków maszyny. Godzinę po zdarzeniu! Można przypuszczać, że natychmiast po przybyciu na miejsce odpowiednich służb. Zwraca także uwagę informacja o potwornych obrażeniach ofiar.

    Warto też przypomnieć inne słowa śp. Remigiusza Musia, z wywiadu dla tvn24.pl z 6 lipca 2010r. Wtedy również potwierdził, iż słyszał, jak kontrolerzy mówili załodze tupolewa o zejściu do 50 metrów:

    – A słyszał Pan jeszcze komunikat wieży tuż po trzecim zakręcie TU-154: „Polski 101, i od 100 metrów być gotowym do odejścia na drugi krąg”?

    – Tak, ale ja słyszałem „50”. Tak mówiłem kolegom tuż po katastrofie i nadal tak twierdzę. Pamiętam też, że Ił również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia”. Podczas pierwszego i drugiego podejścia.(…)

    słyszałem jak mówił wcześniej, że najniżej mogą zejść na 50 metrów i być gotowi odlecieć, jeśli nie zobaczą pasa. Nie na 100. Teraz: czy nasze słowa są bardziej wiarygodne, czy stenogram?

    – Dwóch różnych komend kontrolera, który by raz mówił „bądźcie gotowi do odejścia przy 100 metrach”, a w innym momencie „bądźcie gotowi przy 50 metrach” Pan nie słyszał?

    – Nie, nie słyszałem. Była jedna komenda.

    – I jedyną osobą, poza kontrolerem i dowódcą TU-154, który ją słyszał był właśnie Pan?

    – Tak. Artur i Robert mogli tylko potwierdzić moją wersję. Jeśli kontroler wszystkich traktował równo, to logiczne, że im też wydał komendę z wysokością 50 metrów.

    – A jak było z wami, tzn. z lądowaniem Jaka-40?

    – Nam również kontroler powiedział, że mamy zejść do wysokości 50 metrów.

    Remigiusz Muś potwierdził również, że załoga Jaka uzyskała zgodę wieży na lądowanie:

    – Czy wy uzyskaliście zgodę na lądowanie?

    – Tak. Kiedy wyszliśmy z czwartego zakrętu i zameldowaliśmy, że jesteśmy na prostej.

    – Kontrolerzy ze Smoleńska mieli zeznać, że nie wydali waszemu JAK-owi zgody na lądowanie. Uzyskaliście ją, czy nie?

    – Tak. Kiedy wyszliśmy z czwartego zakrętu i zameldowaliśmy, że jesteśmy na prostej.

    – Porównując to do sytuacji Tu-154: to był mniej więcej ten moment, kiedy w stenogramach występuje po sobie tych siedem niezrozumiałych wypowiedzi?

    – No tak. Im został jeszcze czwarty zakręt, ale po pierwsze w przypadku Tu-154 trzeci i czwarty to był praktycznie jeden element – nie robi się między nimi wyrównania. Poza tym to jest większa i szybsza maszyna. Mogli się wcześniej dogadać, lub nie dogadać, na lądowanie. Tych komend w stenogramach brakuje najbardziej. Zaznaczam, że nie wiem, co zostało wypowiedziane w tych siedmiu niezrozumiałych komendach. Wiem, co powinno paść: zgoda, albo niezgoda na lądowanie. Wiadomo tylko, że kontroler sprowadzał ich nadal.

    Zapytany, czy przysłuchiwał się rozmowom wieży z dowódcą Iła, odpowiedział:

    Tak, ale to byli dwaj Rosjanie i często mówili niezrozumiale dla mnie. Ciężko było słuchać tej korespondencji. Tamtej komendy jestem jednak pewien.

    Zresztą to jest do sprawdzenia, bo na naszym (JAK-a) magnetofonie, który miałem okazję raz później przesłuchać w obecności żandarmów, nagrana jest cała korespondencja Iła z wieżą. Po tym jak Rosjanie odeszli na inne lotnisko magnetofon, tak jak wiele innych odbiorników, wyłączyliśmy. Byliśmy tam bez akumulatorów a nie wiedzieliśmy, czy dojedzie zasilanie lotniskowe. Później włączyliśmy już tylko naszą radiostację, bez magnetofonu. Szkoda.

    Jeśli te słowa się potwierdzą i okaże się, że Remigiusz Muś się nie przesłyszał, a magnetofon z Jaka-40 zarejestrował polecenie kontrolera zejścia załogom do 50 metrów, będzie to solidny dowód na fałszerstwo rosyjskich stenogramów, a może nawet zapisów czarnej skrzynki z TU-154M.

    Prokuratura powinna jak najszybciej odnieść się do tej sprawy i upublicznić treść zapisów magnetofonu z Jaka-40.

  7. Pitek Raus said

    Nie popieracie Ziemkiewicza? On przynajmniej nie jest salonowcem.

  8. Rysio said

    Pitek Raus – żydzi od zawsze grali w piłkę po obu stronach toru.

    🙂

  9. Zerohero said

    Pitek, nie wiem czy to była ironia czy nie, ale dla formalności kilka słów…

    Łysiakowy termin „salon” uważam za idiotyzm odwracający uwagę od realnych mechanizmów. Jest ustawiany przez Żydów zalażek rządu światowego, masoneria, służby specjalne, magnaci medialni – oni rozdają karty. Michnik i spółka to tylko element większej sitwy.

    Ziemkiewicz bryluje w TV, pisze felietony w gazetach, jego książki są promowane w EMPIK.

    To nie salon?

    Łysiak też się dochrapał awansów, pisywał w Uważam Rze. Wczęśniej pisał w salonie środowiska GP. Pokłócił się z nimi.

    Tutaj chodzi tylko o małe ego, które zostało odtrącone przez pewną koterię i na tej podstawie zbudowało kretyńską teorię „salonu”. Nawet ksiażkę nasmarował. Bez łądu i składu. Całe te „poglądy” salonu propagują najwyższe czynniki światowe dysponujące wielkim kapitałem. Ciekawe od kogo Ziemkiewicz bierze pieniążki.

    I tak wygląda hucpa. Salonowca reklamują jako antysalonowca. Kto jeszcze? Może zatrudnimy prostytutkę do promocji wstrzemiężliwości przedmałżańskiej?

  10. Zerohero said

    Brzydzę się w grzebaniu w sprawach osobistych, sam z natury święty nie jestem – po prostu miałem w życiu szczęście i tak mi jakoś samo dobrze wyszło, ale… Proponuję popatrzeć ile to rozwodów zaliczyli wybitni polscy felietoniści konserwatywni.

    Ziemkiewicz, Cejrowski, Michalkiewicz

    Zaznaczam, że z tej trójki Michalkiewicza nawet toleruję i szanuję, a kiedyś nawet bardzo lubiłem. Po prostu coś mi tu ogólnie nie gra.

    przy okajzi. Upewniałem się co do faktów. O rozwodzie RAZa czytałem tu:

    http://www.se.pl/wydarzenia/opinie/moj-proces-z-jaruzelskim-byby-wart-swojej-ceny_177607.html

    ja pier…

    jaki antysalonowiec kopany 🙂 Udziela wywiadów salonowym brukowcom. Buchacha.

  11. Zerohero said

    Pytanie do Żydów. Czy Żyd p.o „katola” ma dojścia do Żydów p.o biskupa i dostaje rozwód kościelny czy po prostu macha ręką na te chrześcijańskie gusła, bo i tak przed Bogiem liczy się tylko ślub udzielony przez rebe albo kapitana parostatku?

    ok, sprawdziłem. RAZ teraz rżnie głupa i ze swojego rozwodu cywilnego robi katolicką cnotę.

    Inaczej niż większość osób żyjących w związku niesakramentalnym Ziemkiewicz pozostał katolikiem i nie jest zainteresowany zmianą nauczania katolickiego (tak by kościół uznał prawowierność jego związku). Publicysta sam deklaruje „Wole mieć przerąbane w prawdziwym Kościele, niż być chwalonym przez jakiś ekumeniczny projekt”. „Wole być ekskomunikowany (…) przez kościół z prawdziwego zdarzenia” niż być hołubionym przez heretyków. „Wiem że Jezus dał Kościołowi (…) depozyt wiary i ów skarb ma być przechowywany w niezmienionej postaci”.

    czyli rozwodzę się, ale jestem przeciw i jestem z tego dumny. Ten Ziemkiewicz mógłby nawet papierzem zostać. Tak dobrze gada.

    Jedno trzeba przyznać. Pióro ma tak lekkie, taki wygadany, taka bajera, że mógłby każdą laskę na disco wyrwać; mogłby jako domokrążca sprzedawać magnetyczne pułapki na kurz.

    Prawdziwy talent!

  12. Zerohero said

    Papieżem 🙂

    ile takich kwiatków wypuszczam dziennie?

  13. Marucha said

    Re 11:
    Ujjj, nie wiedziałem, że taki Tradycjonalista z tego Ziemkiewicza!

  14. Kronikarz said

    ‚Nad Niemnem’ napisał Bolesław Prus, zdaniem Ziemkiewicza w Tv Trwam :

  15. j said

    Ad.3- Psiemislavius

    Szanowny Panie! Pan to zdaje sie lubi eufemizmy. A tu trzeba odwaznie i bez obciachow 🙂
    Jaki tam z Ziemkiewicza normalny zyd?!
    Nie bojmy sie tych slow – to bezczelny i cwany zyd! Polakozerca!
    No, bo jak inaczej nazwac, wkrecenie sie Ziemkiewicza w poczciwa polska chlopska rodzine? No jak?
    A wzial i sie tam wkrecil w dniu narodzin!
    Hutzpa Panie! Nic innego! Prawdziwa hutzpa

    Oj, miła Pani J… że też tak często musi Pani lokować swe sympatie na nieodpowiednich ludziach… – admin

  16. Kronikarz said

    Zobaczcie teraz, co robią z polska kultura pobratymcy Ziemkiewicza, ale dobrze uwagę na słowa zwróć :

  17. katt said

    Mam wrazenie ze autor jest tak zaslepiony miloscia do rosji ze nie przemawiaja do niego zadne logiczne argumenty… wogole czytales pan te ksiazke?

  18. revers said

    ad 6 http://youtu.be/pgv_PTp6xKU

  19. j said

    Nareszcie jakies dobre nowiny. Nasze umilowane krewniaki z kraju w dalekiej Palestynie nareszcie wijom sobie cieplutkie gniazdka i dlubiom wygodne dziuple na ziemi polskiej ku chwale Ojczyzny.

    http://www.lemonde.fr/culture/video/2012/10/24/la-maison-la-plus-fine-du-monde-inauguree-a-varsovie_1780323_3246.html

  20. j said

    Ooooo! A tu nizej cytowany wczesniej przeze mnie Pan Redaktor pastwi sie nad innym „kolegom” po piorze, Sewerynem Blumsztajnem.
    Czy slusznie?
    Ano popatrzmy na to swojemi wlasnemi narzadami:

    _________________________________

    Lament nad panem redaktorem Blumsztajnem

    Mówcie co chcecie, ale ten cały pan redaktor Seweryn Blumsztajn jednak jest mało inteligentny. To było wiadomo już od dawna i jeśli nawet pan redaktor Michnik wziął go do swojej żydowskiej gazety dla Polaków na chłopaka do pisania, to przypuszczam, że ze względu na solidarność narodową lub rasową – podobnie jak pana red. Janusza Andermana, co to wprawdzie ma talent, ale mały; ot taki, żeby np. napisać na ścianie: „junta- juje” – bo przecież nie ze względu na iloraz inteligencji. To już prędzej wziąłby Dodę Elektrodę, która tak pamiętnie zapisała się w telewizyjnym „Tańcu z pi…”, to znaczy pardon – oczywiście w „Tańcu z gwiazdami”! Zatem ilekroć pan red. Serweryn Blumsztajn odrabia zadane pensa, to jeszcze z Bogiem sprawa, natomiast jeśli tylko próbuje coś wykombinować na własną rękę, to zaraz zaczynają się schody. Weźmy choćby taki występ, kiedy w biały dzień szlajał się po Warszawie z pederastami i cwelebrytami płci obojga z wciśniętym mu w ręce kijem transparentu z napisem: „pierdolę nie rodzę”. Że pan red. Blumsztajn nie rodzi ani nikogo, ani niczego, to rzecz powszechnie znana, natomiast pewne warszawskie damy twierdzą, że pierwsza część jego deklaracji miała wszelkie znamiona przechwałki. Więc dlatego myślę, że chociaż to człowiek poczciwy, jak to mówią – „z kościami” – to umysłowo raczej ociężały. Do tego stopnia, że nawet nie potrafi skorzystać z okazji, żeby siedzieć cicho.

    Oto na przykład w niedawnym numerze żydowskiej gazety dla Polaków ponownie zabrał głos przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu. To nie byłoby nic dziwnego, ani nawet nie musiałoby zaraz podawać w wątpliwość jego inteligencji, chociaż z drugiej strony wiadomo, że dzisiaj Jarosława Kaczyńskiego próbuje podsrywać każdy dureń i zasraniec w nadziei, że dzięki temu jednym susem wskoczy do pierwszego szeregu mędrców syjonu, a – kto wie? – może nawet autorytetów moralnych. Skoro razwiedka potrafi wystrugać naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu prezydenta z Lecha Wałęsy, czy Bronisława Komorowskiego, a poślęcie Grodzkie, co to wycięło sobie penisa i mosznę z klejnotami, wzbudziło szalone zainteresowanie wśród zblazowanych, ale wpływowych brukselskich sodomitów, to nic dziwnego, że każdy ambicjoner próbuje, jak tam potrafi. Problem polega na tym, że ambicjonerzy inteligentni wyczuwają mądrość etapu, podczas gdy durnie i zasrańcy tego wyczucia są pozbawieni i reagują mechanicznie, niczym psy Pawłowa.

    Cóż zatem sądzić o panu redaktorze Blumsztajnie Sewerynie, skoro nie wyciąga on żadnych wniosków ani z afery taśmowej, ani z dwóch, a właściwie – już trzech afer trumiennych, afery złocistego bursztynu, czyli amber gold i związanej z nią afery lotniczej z uczciwym synem w roli głównej, afery parasolowej ze Stadionu Narodowego, ani z sondażowego wyprzedzania Platformy Obywatelskiej przez PiS, ani nawet z tego, że sam pan red. Daniel Passent w „Polityce” krytykuje pana premiera Tuska, że przemawia „bez jaj” podczas gdy Jarosław Kaczyński – przeciwnie – to znaczy – z jajami? Przecież wiadomo, że pan red. Passent nie pisze tego od siebie, to znaczy – oczywiście od siebie, jakże by inaczej, ale jednocześnie szóstym zmysłem wyczuwa mądrość etapu, jaki zamierza zapoczątkować razwiedka ojczysta i zagraniczna. Kto raz był królem, zawsze zachowa majestat – powiadają wymowni Francuzi – a chociaż pan red. Daniel Passent został zarejestrowany przez bezpiekę jako tajny współpracownik „bez swojej wiedzy i zgody”, to przecież wiadomo, że taka rejestracja wywołuje tak zwane następstwa obiektywne – między innymi w postaci umiejętności chwytania mądrości etapu w lot. Skoro tedy pan red. Daniel Passent tak się wyraża o premieru Tusku, to czyż nie jest to nieomylny znak, że przygotowania do podmianki są bardziej zaawansowane, niż myślą uczestnicy gdańskiego desantu, których za sprawą premiera Tuska bezpieczniacy wystrugali na ministrów i dygnitarzy drobniejszego płazu? Oni jeszcze tego nie słyszą, ale przecież muzyka sfer już gra niezapomnianą melodię: „Hej flisacza dziatwo, hej, dalejże dalej! Spłyń do Gdańska tratwą po szumiącej fali”.

    Jeden z drugim kundys krzepki myślałby, że to tylko dlatego, że kiedy już kryzys nieubłaganym palcem zapuka do bram naszego nieszczęśliwego kraju, kiedy premier Tusk, zgodnie z zapowiedzią z drugiego expose, własną piersią tę bramę zatarasuje („lecz tą metodą nic nie wskórasz, choćbyś tych piersi wystawił i sześć; zawsze się znajdzie jakaś dziura, szpara, lufcik, którędy będzie można wejść” – śpiewało się w piosence popularnej za moich czasów w kołach wojskowych), podczas gdy nieubłagany kryzys pocznie wdzierać się do naszego nieszczęśliwego kraju niezliczonymi szpary – że wtedy właśnie okupujące nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackie watahy będą musiały wskazać nieubłaganym palcem na niego, jako na winowajcę wszystkiego („kogut winien, więc na niego; on sprawcą wszystkiego złego, on źle poradził, on grad sprowadził, on czas rozziębił, on zasiew zgnębił…”) i przeprowadzić podmiankę, to znaczy – wiele zmienić, żeby wszystko zostało po staremu. Owszem, to wszystko prawda i tak właśnie będzie – ale przecież nie o to tylko, ani nawet nie o to przede wszystkim chodzi.

    Oto bezcenny Izrael już nie może się doczekać i aż przebiera nogami, żeby uderzyć na złowrogi Iran. Czeka tylko na zwycięstwo demokracji w Syrii i na zmianę demokratycznych dekoracji w Stanach Zjednoczonych, to znaczy – na listopadowe wybory, po których prezydent Obama obiecywał za pośrednictwem prezydenta Miedwiediewa przyszłemu, a dzisiaj już aktualnemu prezydentu Putinu „większą elastyczność”. Ale to jeszcze nic – bo przecież z tego punktu widzenia znacznie ważniejsze są przecież przyspieszone, styczniowe wybory w bezcennym Izraelu. Jak tylko sytuacja się tam wyklaruje, nie ulega wątpliwości, że dojrzeje też decyzja co do złowrogiego Iranu. A nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że z punktu widzenia bezcennego Izraela, a także – miłujących pokój Stanów Zjednoczonych byłoby najlepiej, gdyby na złowrogi Iran uderzyła cała społeczność międzynarodowa, a w każdym razie – żeby można było odnieść takie wrażenie.

    Skoro zaś tak, to nikt chyba nie ma też wątpliwości, że to między innymi naszemu nieszczęśliwemu krajowi przypadnie zaszczyt wzięcia w tej operacji udziału i to w pierwszym szeregu, zgodnie z pryncypialną zasadą: „za wolność waszą i naszą”. W końcu chyba w tym celu tubylcze samoloty F-16 trenowały na manewrach na pustyni Negew? W końcu – pomijając oczywiście tak zwane „roszczenia”, w ramach których nasz nieszczęśliwy kraj będzie zmuszony do zapłacenia za radosny przywilej uczestnictwa tubylczych askarisów w operacji przeciwko złowrogiemu Iranowi – chyba taki właśnie rozkaz przekazali izraelscy dygnitarze tubylczemu rządowi premiera Tuska, podczas jego wizyty in corpore w bezcennym Izraelu? Skoro tak, to pomyślmy sami – czy wypadałoby, by na taką wyprawę nasz nieszczęśliwy kraj prowadziły siły zdrady i zaprzaństwa pod przewodnictwem pana premiera Tuska Donalda – czy też znacznie bardziej stosowne będzie w takiej sytuacji przewodnictwo płomiennych obrońców interesu narodowego?

    Nie ulega wątpliwości („nie ulega wątpliwości, jak mawiała stara niania; lepiej ciupciać bez miłości, niźli kochać bez ciupciania”), że przewodnictwo płomiennych obrońców interesu narodowego byłoby w tej sytuacji nieporównanie lepsze – a zatem wszystkie, a w każdym razie – bardzo liczne znaki na ziemi, a tylko patrzeć, jak pojawią się one również na niebie – wskazują iż wypadki w naszym nieszczęśliwym kraju zmierzają nieubłaganie w tym właśnie kierunku. Wiedzą o tym bezpieczniackie watahy, wiedzą oficerowie prowadzący, wiedzą funkcjonariusze niezależnych mediów głównego nurtu, którzy o premieru Tusku wyrażają się z coraz większym lekceważeniem, domyślamy się tego nawet my, biedni felietoniści – a tylko pan red. Seweryn Blumsztajn wydaje się odporny na wszelką wiedzę i wyszydza prezentowaną przez Jarosława Kaczyńskiego koncepcję poszukiwania sojusznika „na południu”. Najwyraźniej podejrzewa, że chodzi mu o Słowację lub Czechy – i stąd ta ironia. Nie przychodzi mu nawet do głowy, że trochę dalej na południe leży przecież bezcenny Izrael! Więc chyba rzeczywiście mało inteligentny ten cały pan red. Seweryn Blumsztajn. Kto wie, czy nadaje się nawet na chłopaka do pisania?

    Stanisław Michalkiewicz
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2655

  21. j said

    Ad.15 – 🙂

    „Oj, miła Pani J… że też tak często musi Pani lokować swe sympatie na nieodpowiednich ludziach… – admin”

    Szanowny Panie Gajowy! Tym razem wobec mojej skromnej osoby uzyl byl Pan mylnie slowa „tak czesto”. A powinien Pan uzyc slowa „zawsze”.
    Praktycznioe bowiem zawsze lokuje swoje sympatie na nieodpowiednich ludziach….
    Ze slowem „zawsze” byloby prawdziwiej 🙂
    A prosty lud zrozumialby wreszcie dlaczego Pana tak lubie i dlaczego ciagle jeszcze paletam sie po gajowce.

    Uklony

  22. j said

    PS. Pan Zapinio, drTS, 1/2 zyda byc moze, Aga czy paru innych „nieodpowiednich”
    – to byly prawdziwe tuzy, Panie Marucha.
    Owszem, niebezpieczne i czasem niewygodne dla linii Gajowki ale prawdziwe tuzy.

    1/2 Srula sam sobie poszedł, nie wiem czemu i szkoda mi tego.
    Ale taki pan Zapinio… Boże, Boże, to ma być „tuz”?
    A poza tym wolę tu ludzi mądrych i rozsądnych, niż – niejednokrotnie błyskotliwych, niczym cynfoliowe papierki od cukierka, i tyleż wartych – wolnomyślicieli.
    Admin

  23. Marucha said

    Re 21:
    Czy ja zrozumiałem Pani wpis tak, jak Pani by chciała, żebym zrozumiał, czy też zrozumiałem go jakoś inaczej?

  24. Wandaluzja said

    Paweł Śpiewak, POKŁOSIE ZBRODNI – Spotkałem kiedyś na polskiej wsi starszego pana, który miał w domu skserowaną książkę Grossa. Sam z siebie zaczął mi opowiadać, gdzie w okolicy zabijano Żydów. On nie był ani liberalny, ani prawicowy. Po prostu chciał, żeby pamięć przetrwała dla potomnych. Polityzacja problemu byłaby wielkim nieszczęściem filmu Pasikowskiego – mówi profesor Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, w rozmowie z Rafałem Kalukinem (s. 24-27); Newsweek HISTORIA, Nr 5/2012

    Pan Profesor jest Przeciw polityzacji filmu, bo jest za wersją mitologiczną i ideologiczną Grossa, a ja NIE, bo uważam, że podstawą filmu powinny być warszawskie akta Hermana Schapera, dowódcy plutonu egzekucyjnego Sonderkommando-A z Ełku, które w Jedwabnem nosiło nazwą CIECHANÓW. Schaper urzędował w dwóch 8-osobowych samochodach – czyli ze sztabem 15 zbrojnych – dokonując egzekucji w okolicach Jedwabnego i aresztując niektórych. Jak mi mówił jeden, który miał te akta w rękach, to były prowadzone tak, że powinny być egzamplifikowane w szkołach handlowych. O udostępnienie tych akt starała się jurysdykcja zachodnioniemiecka.
    II podstawą filmu Pasikowskiego powinno być Śledztwo Gomułki-Chruszczowa w/s Planu Rzymskiego. Dziś przyszedłem do sklepu prasowego i Zobaczyłem, jak bojówka Antify ZEMŚCIŁA SIĘ za sprzedanie mi „Śledztwa Gomułki-Chruszczowa w sprawie Planu Rzymskiego”. Giertychy uznały Gomułkę i Chruszczowa za NIEWIARYGODNYCH, ale uznali oni Plan Rzymski za SPISEK przeciw Polsce i ZSRS więc wszczęli śledztwo, w którym przesłuchano SETKI świadków w Polsce i za granicą.
    Zgadzam się, że śledztwo było NIEPEŁNE, gdyż pominięto główny powód Planu Rzymskiego, w postaci Mordu w Poecking pod Monachium, w wyniku którego Franz J. Strauss zagarnął Skarb III Rzeszy na tajnych kontach szwajcarskich. Belgijski agent Abwehry, który umożliwił ten mord, był przejętym przez Stasi, które szantażowało Franza. Uzgodniono, że Franz dopomoże kapitałowi stalinowsko-holokaustycznemu wykupić Europę Zachodnią przez tajne konta szwajcarskie za złamanie dyktatu poczdamskiego – i to był właśnie Plan Rzymski, który nazywa się Unią Europejską.
    Gdyby nie to śledztwo to likwidacja Polski i ZSRS byłaby już w roku 1968 a ja zostałbym zamordowany w domu wariatów. Jak piszę na forach internetowych to w roku 1939 ogierki żydowskie napadły na cały świat dla granicy niemiecko-żydowskiej na Missisipi.
    Profesor Śpiewak otruł się własnym łgarstwem: Rafał Kalukin, KOMUNOFASZYŚCI – Antysemityzm miał się w PRL nieźle, ale na wielką skalę eksplodował tylko raz – w marcu 1968. Próba wejścia powtórnie do tej samej rzeki podjęto 13 lat później przez Zjednoczenie Patriotyczne Grunwald nie mogło się powieść (. 44-47).
    KOMUNOFASZYZM jest nonsensem, gdyż faszyzm Keynesa i Paderewskiego był ANTYKOMINTERNIZMEM, czyli że jest to kreowanie Ofiary na Zabójcę. Faszyzm był nacjonalizmem BEZ ANTYSEMITYZMU, gdyż kapitał kryminalny odnosił nie do Żydów, ale tajnych kont szwajcarskich Kominternu – co skończyło się tragicznie dla patriotów Nieantysemitów.
    Za mych czasów firmowym kawałem maturalnym była Ilia Erenburg KOCHANKA HITLERA jako przejaw Poznańskiej Głupoty. Otóż polski pies wojny znalazł w portugalskim archiwum a Angoli list kominternowca niemieckiego do Ilii Erenburga, agenta dyktatora finansowego ZSRS Karola Radka, że Ilia był faktycznie Kochankiem Hitlera (Xawery Pafnucy Ostoja-Kuceyko, PRAWDA UKRYTA czyli tajemnice komuny, OFFICYNA Warszawa 1990, s. 57-63). Nawoływanie więc głównego ideologa Armii Czerwonej do gwałcenia Niemek nie były bezpodstawne.

  25. TS said

    Pani Halinko, ja jestem, z dr zrezygnowałem …po co w oczy ludzi bogactwem dźgać…
    Czytam, prawie wszystko, jedynie milczę sobie cichutko, po co pióro strzępić … o celofan?
    Posty mi moderują, więc nie chce mi się komentarzy pisać.
    Pozdrawiam Panią z uśmiechem i ze szczerego serca.
    dr TS
    TS

  26. wi42 said

    Re 11 ZH
    „mogłby jako domokrążca sprzedawać magnetyczne pułapki na kurz.”
    To sie Panu udalo

Sorry, the comment form is closed at this time.