Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Październik 30th, 2012

Eksperci znaleźli ślady trotylu na wraku TU-154M

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

Ślady trotylu i nitrogliceryny na wraku TU-154M znaleźli polscy biegli i prokuratorzy, którzy w ubiegłym miesiącu przeprowadzali badania w Smoleńsku i powrócili przed dwoma tygodniami do kraju. Naczelna Prokuratura Wojskowa dziś około południa zajmie stanowisko w tej sprawie.

Kliknij, aby powiększyć i odczytać napisy na tablicy

„Rzeczpospolita” („Rz”) informuje o tym, że prokuratura od kilkunastu dni zna wyniki ekspertyz, potwierdziła w rozmowie z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem.

Jak wyjaśnia gazeta, polscy prokuratorzy mieli wątpliwości co do rosyjskiej ekspertyzy pirotechnicznej. Dlatego odmówili podpisania ostatecznej opinii o przyczynach zgonu bez dokładnego przebadania wraku. Polscy śledczy domagali się ponownego wyjazdu do Smoleńska twierdząc, że eksperci mieli zbyt małą ilość próbek, by stwierdzić obecność materiałów wybuchowych.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 65 Komentarzy »

Długi Gierka spłacone – kiedy zostaną spłacone długi Tuska?

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

Nareszcie spłaciliśmy długi zaciągnięte za czasów Edwarda Gierka czyli prawie czterdzieści lat temu. Można się domyślać, że nasi rządzący uznają to za swój sukces, wszak owe długi były niechcianą spuścizną z poprzedniego ustroju, symbolem sztucznie kreowanego prosperity naszego ubogiego socjalistycznego kraju. Niestety raczej nie ma się z czego cieszyć, długi Gierka to niewielka kwota w porównaniu z długami zaciągniętymi za czasów ekipy Tuska.

Kredyty zostały zaciągnięte przez ekipę Edwarda Gierka od połowy lat 70-tych do początku lat 80-tych. Pieniądze przeznaczone były na inwestycje w przemyśle. Dzięki modernizacji miały wzrosnąć wpływy z eksportu, co miało wystarczyć na spłatę zobowiązań, co więcej nasi zachodni wierzyciele również dali się takiej argumentacji przekonać.

Wcześniej polskie zadłużenie zagraniczne było bardzo niewielkie, wynosiło zaledwie 1 mld dol. W 1980 roku wzrosło do 25,5 mld. Potem zaczęła się tzw. pułapka zadłużenia, gdyż brakowało dewiz na jego spłatę. Została więc zawieszona do 1994 roku. Nie zaciągano już nowych długów, ale zadłużenie rosło razem z odsetkami.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 64 Komentarze »

Strzeżcie dzieci przed pogańskim halloween

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

W ostatnich dniach jesteśmy świadkami kolejnej próby wypromowania w Polsce, kraju o przeszło tysiącletnich tradycjach katolickich, pogańskiego zwyczaju halloween. Wraz z tym „świętem”, pod pozorem żartu i zabawy lansowane są sprzeczne z naszą Wiarą praktyki magiczne, wróżbiarskie i okultystyczne, przed którymi Kościół zawsze przestrzegał.

Większość promotorów halloween najmocniej koncentruje się – co znamienne – na dzieciach i młodzieży, czyli na osobach, które – ze względu na wiek i nieznajomość problematyki duchowych zagrożeń – chętniej przyjmują atrakcyjnie opakowaną, ale duchowo niebezpieczną ofertę halloween. Tymczasem duszpasterze i egzorcyści przestrzegają, że zły duch nie żartuje. Warto przypomnieć o niebezpieczeństwach, jakie są z tym „świętem” związane i w porę zareagować wyrażając swój sprzeciw wobec prób wystawienia nas i naszych dzieci na duchowe zagrożenie.

Tematowi halloween poświęcone jest osobne hasło w Encyklopedii „Białych Plam” tom VI, s. 197 wydanej przez Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne – POLWEN, Radom 2002. Autorem hasła jest polski jezuita ks. Aleksander Posacki znany autorytet w dziedzinie demonologii. Ks. Posacki zwraca uwagę na fakt, iż tradycja halloween przejęta została z kultów magicznych i satanistycznych. Przypomina, że „ta pogańska tradycja została zawłaszczona przez satanistów, którzy Noc Halloween (z 31 października na 1 listopada) łączą z wieczorem tzw. „czarnych mszy” i orgii seksualnych, związanych z jednoczeniem się z demonami”.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura | 5 Komentarzy »

Cios nożem w serce

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

Nie mam ani czasu, ani chęci, dyskutować z fanatykami, głuchymi na fakty, bądź je interpretującymi w sposób zgoła przedziwny czy wręcz posuwającymi się do kłamstwa.  Postanowiłem zatem udzielić grupowej odpowiedzi. Komentarze wyłączam, bo już i tak nazbierało się w gajówce dosyć śmieci.

1. Gajówka od samego początku jest wierna katolicyzmowi. Katolicyzmowi tradycyjnemu. Innego nie ma i z definicji być nie może.
Katolicyzm modernistyczny nie jest katolicyzmem, lecz jednym z rodzajów protestantyzmu – w dodatku celowo zażydzanym, zarówno przez niesłychany wręcz udział hierarchów „z korzeniami” w strukturach Kościoła, jak i przez sączenie talmudyzmu i żydowskiego punktu widzenia do teologii katolickiej, a nawet przez judaizację liturgii.

2. Wszelkie zatem insynuacje, jakoby początkowo gajówka udawała sprzyjanie Janowi Pawłowi II (i innym posoborowym, modernistycznym papieżom) po to, by stopniowo, niepostrzeżenie przejść na pozycje Mu krytyczne i w ten sposób wyprowadzić swych gości na manowce, są nieprawdą. Nieprawdą wynikającą ze złej woli, a nie z niedoinformowania, gdyż archiwa gajówki są powszechnie dostępne i każdy może tam zajrzeć. Nie można być tradycjonalistą i jednocześnie popierać czy nawet tolerować modernizm posoborowych papieży.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | Możliwość komentowania Cios nożem w serce została wyłączona

Anty-etyk mówi: płód jest człowiekiem, ale można go zabić

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

Człowiek, którego lewicowy „The New York Times” określił jako najbardziej wpływowego żyjącego filozofa, Peter Singer odwiedził Stevens Institute, by wygłosić wykład dotyczący etyki i jej roli podczas zbliżających się wyborów w Stanach Zjednoczonych. Poglądy, jakie zaprezentował, można określić jako jednocześnie nietypowe i przerażające.

Podczas wykładu Singer poruszył rozmaite palące kwestie. Jedną z nich było globalne ubóstwo. Autor „Wyzwolenia zwierząt” skrytykował obydwu kandydatów za brak zainteresowania tą kwestią. Stwierdził, że amerykańscy podatnicy powinni przygotować się na większe obciążenia, w celu pomocy osobom cierpiącym nędzę. Stany Zjednoczone i inne kraje rozwinięte są zdaniem Singera odpowiedzialne zarówno za globalną biedę, jak i za ocieplenie klimatu. Lewicowiec zgodził się z prezydentem Ugandy Yoweri Museveni, który oskarżył Stany Zjednoczone o wywoływanie agresji przeciwko jego narodowi. Przejawem tej agresji miałoby być globalne ocieplenie.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura | 15 Komentarzy »

Mądrość poganina, obciach chrześcijanina

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

Łuk Konstantyna w Rzymie. Fot. J. Wolak

W naszych czasach na skalę nigdy dotychczas nie spotykaną standardy życia religijnego nieprzeliczonej rzeszy katolików wyznacza obciach.

Siedemnaście wieków temu Bóg zdecydował, iż ustanowiony przezeń trzy wieki wcześniej Kościół wyjdzie z ukrycia, by zawojować świat. Do przeprowadzenia tej operacji wybrał poganina.

Dokładnie tysiąc siedemset lat temu, 28 października 312 roku po narodzeniu Chrystusa, w bitwie przy Moście Mulwijskim, nieopodal murów Rzymu starli się ze sobą dwaj pretendenci do jedynowładztwa w Imperium Romanum czyli de facto niepodzielnego władania antycznym światem: Konstantyn obwołany augustem przez legiony Brytanii i Galii oraz Maksencjusz, któremu ten sam tytuł nadali jego pretorianie wparci przez rzymski plebs.

Bitwa przy Moście Mulwijskim nie figuruje w żadnym ze współczesnych zestawień najważniejszych starć zbrojnych w historii, podczas gdy w istocie była to batalia dla losów świata najważniejsza – z trudem znajdziemy trzy inne mogące się z nią równać rangą – albowiem w wyniku osiągniętego wówczas zwycięstwa cesarz Konstantyn ogłosił w Mediolanie edykt nadający chrześcijanom całkowitą wolność wyznania i działania, wskutek czego Chrystusowa Ewangelia mogła nieodwracalnie przemienić świat, niosąc mu cywilizację miłości, prawdy, dobra, piękna i sprawiedliwości.

Poganin pojmuje zamysł Boga, w którego nie wierzy

Konstantyn, jeszcze przez swych współczesnych nazwany Wielkim, nie pokonał Maksencjusza sam – zwycięstwo podarował mu Bóg, w którego nie wierzył. Przed bitwą cesarz ujrzał – częściowo na jawie, częściowo we śnie – wizję własnego triumfu, pod jednym wszakże warunkiem: iż na swych sztandarach umieści znak krzyża Chrystusowego. Nietrudno sobie wyobrazić rozterkę rzymskiego arystokraty: jakże to, znaczyć symbolem hańbiącej egzekucji przeznaczonej dla niewolników i buntowników niezwyciężone legiony, wierne wyłącznie dewizie Siła i honor?!

Co jednak uczynił ów dumny pogański arystokrata postrzegający dotychczas chrześcijaństwo jako kryjącą się po kątach religię społecznych dołów i wykluczonych? Zażądał konsultacji z duchownymi chrześcijańskimi – poprosił ich o wyjaśnienie sprawy, która przerastała jego pogańską mentalność. A usłyszawszy wyjaśnienie, uległ mocy argumentów i nakazał ozdobić krzyżem cesarskie labarum, a także wymalować go na tarczach swych żołnierzy.

Błędem byłoby mniemanie, jakoby Konstantyn w desperacji uczepił się oferty pomocy świadom, iż samodzielnie nie zdoła pobić Maksencjusza – przeciwnie: jego wojsko ścigało wycofujące się oddziały wroga już od Werony. Konstantyn zaś miał pełną świadomość własnej przewagi nad przeciwnikiem – był wszak znakomitym wodzem i świetnym dyplomatą, a Maksencjusz był zwyrodnialcem.

Pogański cesarz posłuchał głosu Kościoła, w którym Bóg zawarł pełnię swego Objawienia, pomimo, iż nie był jego członkiem. Ale był człowiekiem wielkiego formatu, a to niezmiennie oznacza jedno: otwarcia, choćby bezwiedne, na działanie Ducha Świętego.

Arcychrześcijanin lęka się obciachu

Jakże inaczej zachował się arcychrześcijański król Francji Ludwik XIV, totalnie ignorując głos Boga, który przez usta św. Małgorzaty Marii Alacoque zażądał odeń, by wraz z całą rodziną poświęcił się Najświętszemu Sercu Jezusa i publicznie Je czcił, aby zbudował świątynię pod wezwaniem Najświętszego Serca, a także szerzył wśród swego wojska kult obrazu Serca Jezusowego i tymże wizerunkiem ozdobił królewskie sztandary.

Czyż owe pięć żądań – jak pięć Ran Chrystusowych – nie wydaje się każdemu chrześcijaninowi absolutną oczywistością, ba, drobnostką, mogącą wręcz wprawić w zakłopotanie (czy nawet zasmucić), że oto wszechmocny Bóg żąda rzeczy, która kosztuje go tak niewiele? Przecież chrześcijanin z samej definicji poświęca Bogu samego siebie, własną rodzinę i wszystkie swe przedsięwzięcia (centrum owego poświęcenia lokując właśnie w Sercu Jezusa, bo przecież sedno jego relacji z Bogiem stanowi miłość) oraz żyje publicznie okazywaną i szerzoną na miarę jego możliwości czcią Trójcy Przenajświętszej.

W zamian za głoszenie między innymi narodami kultu Serca, które pragnie królować nad jego sercem, a za jego pośrednictwem nad sercami wielkich tego świata, Jezus obiecywał Ludwikowi otoczenie Francji i Francuzów szczególną opieką. Zapowiedział, że będzie błogosławił krajowi we wszystkich sprawach, a jego mieszkańców strzegł we dnie i w nocy, wszystkich zaś wrogów króla Francji złoży u jego stóp.

O cóż więc chodziło Ludwikowi XIV? Czyżby nie stać go było na wybudowanie świątyni? Czyżby nie znał mistrza godnego wyhaftowania na królewskim sztandarze wizerunek Najświętszego Serca? A może brakowało mu autorytetu, aby zarazić swe wojsko Jego kultem? Albo nie czuł się godny tak wielkiej łaski Bożej i żywił obawę, iż nie uniesie brzemienia funkcji apostoła Najświętszego Serca Jezusowego?

Bynajmniej! Król Francji Ludwik XIV uległ postawie, którą najlepiej określa wzięty z młodzieżowej gwary termin „obciach”. Jakże to: on, Król Słońce, najpotężniejszy i najbogatszy monarcha, który całą Europę trzyma za twarz, który odziany w złotogłów wśród zgiętych w kornym ukłonie poddanych przechadza się wyniośle korytarzami wzniesionego w Wersalu pałacu przyćmiewającego swym przepychem wszystkie dotychczasowe rezydencje monarsze, ma się publicznie pokazać z jakimś dewocyjnym obrazkiem?! Toż to obciach! Wyśmieją go wszyscy królowie i książęta, ba, nawet poddani!

A dlaczegóż to Chrystus nie objawił się jemu, aby sobie porozmawiali jak król z królem, tylko córce jakiegoś urzędniczyny z zapadłej burgundzkiej wiochy, nie mającej pojęcia o sztuce rządzenia, polityce, dyplomacji, wojskowości? I cóż, on, kartezjański racjonalista ma uwierzyć w bajdy rodem ze średniowiecza, które opowiada nawiedzona zakonnica? Obciach!

A niezwyciężona francuska armia ma stanąć w obliczu holenderskich muszkieterów, austriackich kirasjerów, szwedzkich rajtarów czy hiszpańskich tercios pod sztandarami z czerwonym serduszkiem? Chyba tylko po to, by ich zabić śmiechem! Obciach! Obciach! Obciach!

Obciach rządzi

Cesarz Konstantyn nie wierzył w Boga, bo go nie znał, król Ludwik znał Boga, ale wierzył weń jedynie z przyzwyczajenia. Ów letni katolik i sceptyk znakomicie nadaje się na patrona naszych czasów. W tych bowiem czasach na skalę nigdy dotychczas nie spotykaną obciach wyznacza standardy życia religijnego nieprzeliczonej rzeszy katolików.

Obciachem jest publiczne przyznawanie się do wiary w Jezusa Chrystusa i niezgoda na zamknięcie go w murach kościoła. Obciachem jest domaganie się poszanowania katolickich tradycji narodu i zgodne z nimi wychowywanie dzieci. Obciachem jest zachowywanie czystości przedmałżeńskiej i potępienie środków godzących w życie. Obciachem jest przypominanie odwiecznych zasad chrześcijańskiej moralności. Obciachem jest myślenie kategoriami nadprzyrodzoności i grzechu (a już, broń Boże, przywoływanie tego typu argumentów w publicznej debacie) oraz wiara w obcowanie świętych, anioły i szatana. Obciachem jest noszenie sutanny bądź habitu poza terenem kościoła czy klasztoru. Obciachem jest pasterski obowiązek ostrzegania ludu Bożego przed promotorami aberracji i dewiacji, bluźniercami a nawet jawnymi satanistami.

Długa jest lista tych obciachów, przeto – choć internet jest cierpliwy i wiele by jeszcze zmieścił – na tym ją zakończmy. Zakonkludujmy obserwacją, że Jezus Chrystus przemówił do Ludwika XIV w chwili, gdy ten stał u szczytu potęgi, a jego kraj był pierwszym mocarstwem Europy, czyli specjalnie wybierając moment, w którym najłatwiej mógł wpłynąć na losy własnego kontynentu i całego globu. Jednakowoż zwiedziony takim właśnie stanem rzeczy król kategorycznie odrzucił Bożą ofertę i wkrótce na Francję spadła plaga odmóżdżenia elit, rewolucyjnego ludobójstwa oraz duchowej próżni. I nie była to wcale zemsta Boga za upór Ludwika, przeciwnie: Bóg wiedząc, iż nad Francją zbierają się czarne chmury, z których sto lat później spadnie krwawy deszcz, wyciągnął ku niej pomocną dłoń, a odtrącony wycofał się dyskretnie – Bóg jest bowiem, z własnego zresztą ustanowienia, bezradny wobec wolnej woli człowieka. W przeciwnym bowiem razie byłby – jak to ładnie ujął Mickiewicz – nie Ojcem świata, ale… carem! Francja odrzucając Bożą pomoc sama się skazała na tragiczny los. Francja, która miała być światłem dla całego świata, bezpowrotnie tę szansę zmarnowała – Polska jest na dobrej drodze ku temu samemu.

Jerzy Wolak
http://www.pch24.pl

Posted in Historia | 5 Komentarzy »

Zdrada Jezusa Chrystusa

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

Rzecz o dialogu katolicko-żydowskim

Książęta żydowscy poznali Chrystusa, a jeśli czegoś o Nim nie wiedzieli, była to nieświadomość umyślna, więc nie zwalniająca od winy. Grzech ich był przeto grzechem najcięższym, zarówno ze względu na rodzaj grzesznego czynu, jak i ze względu na złą wolę. Lud żydowski zgrzeszył bardzo ciężko z uwagi na obiektywny charakter czynu, wszakże winę jego pomniejsza nieświadomość… Nieświadomość umyślna nie zwalnia od winy, lecz raczej ją powiększa. Dowodzi bowiem tego, iż człowiek tak bardzo lgnie do grzechu, że chce trwać w nieświadomości, aby z grzechem nie zrywać. Żydzi przeto zgrzeszyli nie tylko jako sprawcy ukrzyżowania Chrystusa-Człowieka, lecz poniekąd także jako sprawcy ukrzyżowania Boga.

Św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna III, 45 a. 5 ad 3; 46 a. 6 corpus

I. Historia niesłychanego dialogu

Seelisberg – 1947 r.

Za oficjalny początek dialogu katolicko-żydowskiego przyjęto spotkanie w Seelisberg [1}. To w tym małym, szwajcarskim miasteczku w dniu 30 lipca 1947 r., w hotelu Kulm-Sonnenberg rozpoczęła się konferencja, która zgromadziła sześćdziesięciu pięciu przedstawicieli judaizmu, protestantyzmu i katolicyzmu. Uczestnicy konferencji reprezentowali zarazem dwanaście narodowości; wszystkich połączyło pragnienie refleksji nad antysemityzmem czasów II wojny światowej. Bezpośrednim celem konferencji w Seelisberg było zapobieżenie podobnym prześladowaniom. Uznano, iż korzenie antysemityzmu tkwią po trosze w tradycyjnych systemach religijnych, zastanawiano się więc nad zmianą chrześcijańskiego stosunku wobec Żydów i judaizmu.

Konferencję tę zorganizowała Międzynarodowa Konferencja Chrześcijan i Żydów (Council of Christians and Jews), która wcześniej przygotowała analogiczne spotkanie w Oxfordzie (1946). Dużą rolę w powstaniu Międzynarodowej Konferencji Chrześcijan i Żydów odegrali katolicy: Arthur kardynał Hinsley oraz Bernard kardynał Griffin. W 1950 r. Stolica Apostolska skierowała do wszystkich biskupów list, w którym przestrzegała przed wiązaniem się z Międzynarodową Konferencją Chrześcijan i Żydów, gdyż, jak stwierdzono, jest ona organizacją „indyferentystów, dążącą do ignorowania lub minimalizowania różnic w religijnej wierze i praktyce” [2].

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 10 Komentarzy »

Maria Simma i objawienia dusz czyśćcowych

Posted by Marucha w dniu 2012-10-30 (wtorek)

Artykuły podesłał do gajówki p. Kapsel. Ich treści częściowo się pokrywają, lecz są warte przeczytania. – admin.

Maria Simma i objawienia dusz czyśćcowych

Maria Agata Simma urodziła się, jako drugie dziecko Józefa Antoniego Simma i Alojzy z domu Rinderer, w Sontag dnia 5 lutego 1915r. Jej ojciec Józef był właścicielem gospody „pod lwem” również Józefa Antoniego I Anny Ptisterer z Sonntag.

Józef Antoni Simma był w czasie pierwszej wojny światowej listonoszem, później dróżnikiem i wyrobnikiem, wreszcie został rencistą. Przeprowadził się z rad7ina pobłogosławioną ośmiorgiem dzieci do starego domu, który otrzymał w spadku po dobrym cieśli Franciszku Bickel. Ze względu na wielkie ubóstwo dzieci poszły wcześnie pracować na chleb do obcych ludzi” chłopcy jako robotnicy, dziewczęta jako pomoc do dzieci.

Maria była od dziecka głęboko religijna i chętnie uczęszczała na naukę udzielana przez proboszcza ks. dr Karola Fritza. Po ukończeniu szkoły ludowej poszła na służbę początkowo do Allgacu w Szwabii, potem do Bard, Nenzing i Lauterach. Pragnęła wstąpić do klasztoru, ze względu jednak na słabe zdrowie trzykrotnie ją oddalono. Posag wymagany przy wstąpieniu do zakonu musiała sobie częściowo wyprosić, częściowo wysłużyć. Trzy lata była służebnicą w zakładzie św. Józefa w Feldkirch. Po wystąpieniu z klasztoru Gaissau prowadziła gospodarstwo ojca i sprzątała kościół. Od jego śmierci w roku 1947 mieszka sama w domu rodzinnym. Aby zwiększyć swoje nikłe dochody uprawia drobne ogrodnictwo. Żyje w bardzo ciężkich warunkach materialnych i jest skazana na pomoc dobrych ludzi.

Trzykrotny pobyt w klasztorze wyrobił ja duchowo i przygotował do powołania na apostołkę Dusz Czyśćcowych.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | Możliwość komentowania Maria Simma i objawienia dusz czyśćcowych została wyłączona