Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    I*** o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Siekiera_Motyka o Śmierć lekarza rodzinnego
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Czy kardynał Ottaviani odwołał swą krytykę nowej Mszy?

Posted by Marucha w dniu 2012-11-02 (Piątek)

Artykuł powstał w ścisłej współpracy z osobą znającą świetnie język francuski. Jeśli będzie chciała, ujawni się.
Admin.

Kardynał Alfredo Ottaviani był sekretarzem Najwyższej Świętej Kongregacji Świętego Oficjum, spadkobierczyni Świętej Inkwizycji, w latach 1959–1966; w latach 1966–1968 był  proprefektem Świętej Kongregacji Nauki Wiary (zmieniona w 1965 nazwa Świętej Kongregacji Świętego Oficjum) – ale być może najbardziej jest znany z protestu przeciwko wprowadzeniu rytu Nowej Mszy.

W obliczu proponowanych po soborze watykańskim II zmian liturgicznych w 1969 wraz z kardynałem Antoniem Baccim i grupą rzymskich teologów napisał bowiem pracę „Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae”. Autorzy książki wystosowali list do papieża Pawła VI wyrażający prośbę o zachowanie dotychczasowego rytu Mszy Świętej.

List do Pawła VI można znaleźć na końcu niniejszego artykułu, zaś całość „Analizy Krytycznej N.O.M. ” pod adresem:
https://marucha.wordpress.com/2012/10/31/krotka-analiza-krytyczna-nowego-ordo-missae/

Informacje na ten temat są szeroko dostępne, także na Internecie, wliczając w to Wikipedię. Pojawiają się wszakże głosy, jakoby kardynał Ottaviani później wszystko odwołał , czego dowodem miała by być witryna „Milicji Świętej Marii”:
http://www.sacrosanctum-concilium.org/textes/ex/1970/02_1970/02_1970.php

Przyjrzyjmy się zatem bliżej treściom ww witryny i całej sprawie.

W liście kard. Ottavianiego do nieznanego mi z nazwiska opata, pisze on wyraźnie, iż jedyne, czego żałuje, to fakt, iż skierowany do Ojca Świętego list w sprawie nowej Mszy został wbrew intencjom autora upubliczniony. Nie wycofuje się ze swych poglądów, ani nie przeprasza za nie.

De ma part je regrette seulement que l’on ait abusé de mon nom dans un sens que je ne désirais pas, par la publication d’une lettre que j’avais adressée au Saint-Père sans autoriser personne à la publier.

Nie trzeba być wielkim znawcą Kościoła, by zdawać sobie sprawę, iż Kościół zawsze unikał wywlekania na światło dzienne ewentualnych różnic zdań pomiędzy hierarchami. Zasada ta stała się jeszcze aktualniejsza w czasach, gdy świat został niemal całkowicie opanowany przez wrogie Kościołowi Katolickiemu media. Nic więc dziwnego, że kardynał Ottaviani pragnął również sprawę NOM-u przeprowadzić w zaciszu watykańskich gabinetów, zamiast nadawać jej niepotrzebny rozgłos.

Kard. Ottaviani, acz pisze, iż z radością przyjął wyjaśnienia Ojca Świętego odnośnie nowej Mszy, nie zaniedbuje podkreślić, iż trzeba będzie prowadzić rozważną i inteligentną katechezę, aby usunąć powody do konsternacji, jaką tekst papieskiego orędzia może słusznie może wywołać.

Je me suis profondément réjoui à la lecture des Discours du Saint-Père sur les questions du nouvel Ordo Missae, et surtout de ses précisions doctrinales contenues dans les Discours aux Audiences publiques du 19 et du 26 novembre: après quoi, je crois, personne ne peut plus sincèrement se scandaliser. Pour le reste il faudra faire une oeuvre prudente et intelligente de catéchèse afin d’enlever quelques perplexités légitimes que le texte peut susciter.

Jest to po prostu dyplomatyczne stwierdzenie faktu, iż papieskie wyjaśnienia odnośnie NOM swoją drogą – lecz ze względu na lojalność wobec Ojca Świętego i jedność Kościoła zrobimy, co się da, aby jakoś to wszystko wygładzić. Poza tym kard. Ottaviani został po prostu wprowadzony w błąd obietnicami Pawła VI odnośnie zarówno zachowania Tradycji (m.in. łaciny), jak i samego kształtu nowej Mszy, które zawarte były  w przemówieniach  z 17 i 26 listopada).

Zresztą, czy zgoda na NOM jest zaprzeczeniem dotychczasowych poglądów kard. Ottavianiego? Przyznaniem się przez niego, że nie miał racji, że był w błędzie? Absolutnie nie. Wyraża jedynie wolę podporządkowania się papieżowi dla dobra Kościoła.

A nawet jeżeli kard. Ottaviani odprawiał NOM (nie wiemy, czy tak było…), czy zmienia to wydaną wcześniej na jej temat opinię? Czy odprawianie NOM przez Prymasa Wyszyńskiego zrobiło z Niego zwolennika „zreformowanego” nabożeństwa? To są różne sprawy: zgoda na coś, a akceptacja czegoś.

Rzeczą zastanawiającą jest, iż o ile tekst listu kard. Ottavianiego i kard. Bacciego jest ogólnie dostępny, o tyle brak jest jakichkolwiek dokumentów zawierających dowody na to, iż jego autor się ze swych poglądów wycofał. Poszukiwania nie dały rezultatu. A przecież powinien być szeroko nagłaśniany przez modernistów! W ogóle nie istnieją żadne ślady ewentualnej dalszej korespondencji między papieżem, a kardynałem Ottavianim.

I na koniec jeszcze jedna sprawa. Ponieważ kard. Ottaviani wystosował swój krytyczny list bezpośrednio do papieża, było by logiczne i konieczne, aby ewentualne odwołanie zawartych w nim poglądów skierował również do papieża. Tymczasem – wysyła on je do kogoś innego. Do jakiegoś opata z pewnego opactwa!
Warto, aby zastanowili się nad tym ci, którzy – wbrew logice – uznają list do opata za „odwołanie swych poglądów” przez kard. Ottavianiego. A że tacy się znajdą,  nie ma powodu wątpić.

Wnioski:

1. Kardynał Ottaviani niczego nie odwołał. Nigdzie nie udało się znaleźć choćby pośredniego potwierdzenia takiej zmiany jego poglądów.
2. Kardynał Ottaviani wyraził natomiast ubolewanie, iż  list do papieża, w którym zawarta była krytyka nowej Mszy, został upubliczniony, co nie było intencją autorów.
3. Można rzec, iż kard. Ottaviani posłusznie przyjął do wiadomości orędzie Ojca Świętego w sprawie nowej Mszy, niewątpliwie wprowadzony w błąd jego treścią.

Appendix 1: List kard. Ottavianiego i kard. Bacci do Pawła VI na temat Novus Ordo Missae

Rzym, 25 września 1969 r.

Ojcze Święty!

Po przeanalizowaniu, we współpracy z innymi teologami, Novus Ordo Missae, który został przygotowany przez ekspertów Komisji ds. Wcielenia Konstytucji o Liturgii, po modlitwie i długim namyśle, czujemy się w obowiązku wobec Boga i Waszej Świątobliwości zakomunikować następujące spostrzeżenia:

Jak dostatecznie udowadnia załączona krótka analiza krytyczna, będąca dziełem grupy doborowych teologów, liturgistów i duszpasterzy, Novus Ordo Missae – biorąc pod uwagę elementy nowe i podatne na rozmaite interpretacje, ukryte lub zawarte w sposób domyślny – tak w całości, jak w szczegółach, wyraźnie oddala się od katolickiej teologii Mszy św., sformułowanej na XX sesji Soboru Trydenckiego. Ustalając raz na zawsze kanony rytu, Sobór ten wzniósł zaporę nie do pokonania przeciw wszelkim herezjom atakującym integralność tajemnicy Eucharystii.

Nie wydaje się, by argumenty natury duszpasterskiej, do których odwoływano się dla uzasadnienia tak poważnego zerwania, były dostateczne, nawet jeśli uznać, że wolno je przeciwstawiać argumentom doktrynalnym. W Novus Ordo Missae pojawia się tyle nowości, zaś z drugiej strony, tyle rzeczy odwiecznych zostaje zepchniętych na dalszy plan lub przesuniętych na inne miejsce – jeśli zostało dla nich jeszcze jakieś miejsce – że grozi to, iż pewna wątpliwość, która wkrada się, niestety, do niektórych środowisk, wzmocni się i przerodzi w pewnik. Uważa się bowiem, że prawdy Wiary, wyznawane od zawsze przez wierny lud, można zmieniać lub pomijać milczeniem i nie będzie to zdradą świętego depozytu nauczania Kościoła, z którym wiara katolicka związana jest na zawsze. Ostatnie reformy stanowią wystarczający dowód na to, że nie da się wprowadzić nowych zmian w liturgii, nie powodując kompletnej dezorientacji u wiernych, którzy wyraźnie okazują, że są im one nieznośne i niezaprzeczalnie osłabiają ich wiarę. Przejawem tego wśród najlepszej części duchowieństwa jest dręcząca rozterka sumienia, czego niezliczone świadectwa napływają do nas codziennie.

Jesteśmy pewni, że nasze spostrzeżenia, dla których natchnieniem jest to, co słyszymy z ust pasterzy i wiernych, znajdą odzew w ojcowskim sercu Waszej Świątobliwości, zawsze pełnym głębokiej troski o duchowe potrzeby dzieci Kościoła. Jeśli jakieś prawo okazuje się szkodliwe, to poddani, dla których dobra się je stanowi, mają prawo – a nawet obowiązek – prosić prawodawcę, z synowską ufnością, o jego odwołanie.

Dlatego też błagamy gorąco Waszą Świątobliwość – w chwili, gdy czystość Wiary i jedność Kościoła narażone są przez tak okrutne rozdarcia i rosnące niebezpieczeństwa, które codziennie znajdują odgłos w zasmuconych słowach Ojca nas wszystkich – abyś zechciał nie pozbawiać nas możliwości uciekania się do nieskazitelnego i obfitującego w łaski Mszału św. Piusa V, tak otwarcie sławionego przez Waszą Świątobliwość i tak głęboko ukochanego i otaczanego czcią przez cały świat katolicki.

+ Alfred kardynał Ottaviani
+ Antoni kardynał Bacci

Appendix 2: tłumaczenie listu kard. Ottavianiego, w którym rzekomo odwołuje swe poglądy:

Rzym, 17 luty 1970

Przewielebny Ojcze

Twój list z 28 stycznia i Notę Doktrynalna otrzymałem z datą  29 stycznia.

Gratuluję Ci tej niezwykłej pracy ze względu na jej obiektywizm i godność wyrazu, co niestety nie zawsze miało miejsce w tej polemice, w której obok zwykłych chrześcijan, jakże zranionych nowinkami,  znaleźli się tacy, którzy posługując się posianym w duszach niepokojem pogłębiają zamieszanie w umysłach [wiernych].

Ze swojej strony ubolewam jedynie nad tym, że nadużyte zostało moje imię w tym sensie, iż nie życzyłem sobie, aby mój list do Ojca Świętego został opublikowany, do czego nikogo nie upoważniłem.

Czułem się głęboko pocieszony, czytając przemówienia Ojca Świętego na temat kwestii związanych z NOM, a szczególnie Jego doprecyzowania w kwestiach doktrynalnych podczas Audiencji Publicznych z 19 i 26 listopada. Myślę, ze teraz nikt juz nie ma podstaw, by się oburzać.

Pozostaje jeszcze do wykonania ostrożna i inteligentna katecheza, aby ostatecznie usunąć pewne uzasadnione usterki, które tekst może generować.

I w tym duchu życzę waszej Nocie Doktrynalnej i aktywnosci Milicji Maryi szerokiego sukcesu.

 Przewielebny Ojcze, proszę przyjąć wyrazy mojego głębokiego uznania wraz z błogosławieństwem dla Jego współbraci i członków Rycerstwa.

A. Kard Ottawiani

Zobacz też:

Gajowy Marucha

Komentarzy 20 do “Czy kardynał Ottaviani odwołał swą krytykę nowej Mszy?”

  1. RomanK said

    Gakowka i Modernizm!
    Panie Gajowy Waclawie Marucha…
    w sumie- jako caly komentarz pod panskim oswiadczeniem wystarczy slowo .Amen!
    Pan Bog- Panu i nam swiadkiem..i innych nie trzeba!
    Mlyny Boze miela wolno…wzielo ponad 28 lat..tluczenia sie po kapliczkach , garazach, zeby w koncu stac sie Parafia Mater Dei Trydenckiego Rytu ustanowiona bulla papieska Benedykta XVI….
    Ta sytuacja w Kosciele Chrystusowym jest raczej norma..od zarania…Historia Kosciola to historia rozlicznych herezji ,schizm, apostazji, unii, sporow doktrynalno pastoralnych…i tak widocznie musi byc…Bo To Kosciol Zywy….a co zyje jest i pozostaje w ruchu…
    Najlepszym swiadectwem jest wlasnie pouczenie- jakoby przewidujace taka sytuacje -pouczenie prorocze samego Apostola, ktore brzmi:

    Między sobą zachowujcie pokój! Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi! Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za złe, zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich! Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. DUCHA NIE GAŚCIE,
    proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. (1 Tes 5:13-22)

    I Gajowka dzieki Panu jest wyjatkowym – jednym z takich miejsc, gdzie dialog taki jest mozliwy w skali oczywiscie polskojezycznej, ale i …..swiatowej..ogolnokatolickiej.
    I za to:
    Bog Zaplac!

  2. Józef said

    Nawet jakby kard Ottaviani i Bacci odwołali swoje wątpliwości i krytyczne uwagi o NOM to nikt nie może odwołać XXII Sesji soboru Trydenckiego i Bulli Quo Primum Tempore, nawet sam papież. Wynika to z nieomylności orzeczeń Kościoła.

    Uchwały i orzeczenia Soborów powszechnych jako zupełnie nieomylne są nieodwołalne i niezmienne. Znieść lub istotnie zmienić nie może ich żaden Papież ani żaden sobór następny; prosta rzecz, że co dziś jest uznane za boską nieomylną pra­wdę – a sobory tylko prawdę ogłaszać mogą nic może się stać kiedykolwiek nieprawdą. Natomiast może sobór następny uchwały so­boru jakiego poprzedniego uzupełnić; tak np. Sobór Watykański uzupełnił i bliżej okre­ślił dekret Soboru Trydenckiego o natchnieniu Bożem Pisma św(.Ks. B. ChełmińskiNIEOMYLNOŚĆ Kościoła Katolickiego)

    Chrześcijanin nie powinien wątpić, że prawnie zgromadzony Sobór Powszechny przedstawia Kościół Katolicki. Dlatego co on postanawia, postanawia Święty Kościół Powszechny… Ponieważ więc Kościół kierowany jest przez Ducha Świętego, w sprawach wiary nie może błądzić. Kto przeto nie wierzy Soborowi Powszechnemu, kto nie zgadza się na to, co przezeń zostało określone, lecz stara się to podać w wątpliwość i ponownie chce roztrząsać to, co raz jego sądem zostało zakończone i prawidłowo ustanowione, ten nie wierzy w Święty Kościół Powszechny, sprzeciwia się Duchowi Świętemu, który przemawia jego ustami i dlatego nie zasługuje na miano Katolika albo Chrześcijanina, lecz zgodnie z nakazem Chrystusa powinien być uważany za poganina i celnika.
    (Stanisław kard. Hozjusz, Chrześcijańskie Wyznanie Wiary Katolickiej, Rozdział XXIV. Sobór Powszechny przedstawia Kościół Katolicki, Olsztyn 1999, s. 51).

    Sobory powszechne zatwierdzone przez Papieża są nieomylną regułą wiary. Albowiem Kościół Katolicki, który jest filarem i utwierdzeniem prawdy, nie może być Nauczycielem błędów; byłby zaś Nauczycielem błędów, jeśliby Sobory powszechne, zatwierdzone przez Papieża, mogły błądzić w wierze; gdyż owe Sobory, jako zjednoczone z Głową Kościoła, przedstawiają Kościół powszechny, i co tego rodzaju Sobory stwierdzają, mówi się że Kościół Katolicki stwierdza i naucza.
    (O. Thyrsus Gonzalez de Santalla, Przełożony Generalny całego Towarzystwa Jezusowego, Wykazanie prawdy Religii Katolickiej przeciwko heretykom, czyli Przewodnik do nawrócenia heretyków…, Dylinga 1691, s. 179).

    To czego niegdyś Kościół nauczał jako prawdziwe, także teraz jest prawdziwe, ponieważ prawda jest niezmienna. A więc tym samym, że wiadomo, czego niegdyś Kościół nauczał, również wiadomo, czego teraz naucza, ponieważ nieomylny Kościół, który teraz jest, nie może zaprzeczać nieomylnemu Kościołowi, który był niegdyś.
    (O. Krystian Pesch SI, Kompendium Teologii dogmatycznej. Tom I. Fryburg w Bryzgowii 1935, s. 218).

  3. RomanK said

    Dlatego wlasnie wolnosc slowa jest gwarantem Prawdy !

  4. Józef said

    Posoborowe papiestwo występując przeciw poprzedniemu orzecznictwu, wystąpiło przeciw Duchowi Świętemu, gwarantowi nieomylności Kościoła. Dezorientacja wiernych to pierwszy efekt wszelkich reform odnośnie wiary. Po co reformować coś, co jest i było dobre, a jeżeli dobre się reformuje, to może oznaczać że nie było to dobre i asystencja Ducha Świętego jest wielką lipą. Papieże posoborowi swoimi decyzjami wprowadzili niesamowite zamieszanie i niedowiarstwo stanu duchownego i świeckiego, dlatego po reformach V2 mamy w Kościele do czynienia z całkowitym zerwaniem z wiarą KK
    olbrzymich rzesz wiernych.

  5. Marucha said

    „Pecha” miał papież św. Pius V.
    Dwie z Jego ważnych bulli zostały po prostu zignorowane przez papieży-modernistów:
    1. Bulla na temat ważności Mszy Trydenckiej po wsze czasy, w której stwierdził wyraźnie, iż ten kto by w niej coś zmieniał, lub utrudniał jej odprawianie, niech będzie wyklęty.
    2. Bulla zakazująca wszelkiego „dialogowania” z żydami, wdawaniem się z nimi w dyskusje itd.

    Podobnego „pecha” miał św. Pius X.
    Jego przysięga antymodernistyczna, która miała obowiązywać papieży, została po prostu zniesiona przez Pawła VI w 1967 roku. Zatem modernizm wolno jest oficjalnie głosić.

  6. Józef said

    Modernizm w posoborowiu stał się oficjalną nauka, a jej krytyka bywała powodem poważnych kar kościelnych.

  7. Sarthois said

    A jednak KAKNOM kard Ottawianiego i Bacci jest sola w oku modernistow – musi to byc zenujace skoro uciekaja sie do slepej negacji – a nuz ktos w to uwierzy????.
    Pewnie zaneguja calowanie koranu przez JPII? – powiedza ze „to byla obwoluta a nie muzulmanska swieta ksiega… udowodnij ze nie bylo tak…!!!” A moze teraz tak juz bedzie u nich? – taki negacjonizm?…

  8. Marucha said

    Re 6:
    Słusznie. Modernizm nie tyle „wolno”, co trzeba głosić.
    A kto z kapłanów zna teraz Syllabusa?

  9. Marucha said

    Re 7:
    Już słyszałem/czytałem głosy, że fotografia JP2 całującego Koran, to żaden dowód. bo to ,mógł być fotomontaż, bo nie znamy kontekstu, bo ple ple ple…
    Pozwolenie na zrobienie sobie na czole znaku demona Shiwy w Indiach – to też jakaś lipa. Albo gest bez znaczenia. Podeptanie hostii, żeby się przypodobać satanistom, też zapewne było by „gestem bez znaczenia”.

    Swego czasu JP kanonizował kilku Indian z Ameryki Południowej, zamęczonych przez tamtejszych czarowników. A potem pozwalał się okadzać potomkom tychże czarowników… Ale to gest bez znaczenia. Bo nic już nie ma znaczenia w Neokościele.

  10. Marucha said

    Przysięga antymodernistyczna Piusa X

    Ja … mocno uznaję i przyjmuję ogółem i po szczególe to wszystko, co przez niebłądzące Nauczycielstwo kościelne zostało określone, orzeczone i wyjaśnione, zwłaszcza te punkty nauki (katolickiej), które wprost sprzeciwiają się błędom czasów dzisiejszych.

    Otóż, po pierwsze wyznaję, że Boga, początek i koniec wszechrzeczy, przyrodzonym światłem rozumu możemy z pewnością poznać, a zatem (istnienia Jego) też dowieść, jako przyczyny ze skutków, z tych rzeczy, które są uczynione, to jest z widzialnych dzieł stworzenia.

    Po wtóre: przyjmuję i uznaję zewnętrzne dowody Objawienia, to jest sprawy Boskie, przede wszystkim zaś cuda i proroctwa, jako najpewniejsze znaki Boskiego pochodzenia religii chrześcijańskiej; utrzymuję też, iż te znaki są jak najzupełniej odpowiednie do rozumienia wszystkich czasów i ludzi, jako też ludzi współczesnych.

    Po trzecie: mocno też wierzę, że Kościół, stróż i nauczyciel słowa objawionego, został bezpośrednio i wprost założony przez Samego prawdziwego i historycznego Chrystusa, gdy pośród nas przebywał, a zbudował (go Zbawiciel) na Piotrze, księciu hierarchii apostolskiej i Jego na wieki następcach.

    Po czwarte: Szczerze przyjmuję naukę wiary, którą Apostołowie przekazali nam przez Ojców prawowiernych w tym samym sensie i w tym samem zawsze rozumieniu; przeto jako herezję całkowicie odrzucam zmyśloną teorię o ewolucji dogmatów, według której dogmaty zmieniają jedno znaczenie na drugie i do tego odmienne od rozumienia, uprzednio istniejącego w Kościele; zarówno też potępiam wszelki błąd, który depozyt Boży, poruczony wiernej pieczy Oblubienicy Chrystusowej, uważa za wymysł filozoficzny, czy też wytwór ludzkiej świadomości, wysiłkiem naturalnym ludzi stopniowo się kształcącej i mającej ulegać w następstwie udoskonalaniu aż do nieskończoności.

    Po piąte: z największą pewnością utrzymuję i otwarcie wyznaję, że wiara nie jest ślepym uczuciem religijnym, wyłaniającym się z tajemnych głębin podświadomości, pod naciskiem serca i pod wpływem dobrze usposobionej woli, lecz (jest ona) prawdziwym rozumowym uznaniem prawdy, z zewnątrz ze słuchania przyjętej; aktem tym, mianowicie, uznajemy za prawdę, dla powagi najprawdomówniejszego Boga, to wszystko, co Bóg osobowy, Stwórca i Pan nasz powiedział, zaświadczył i objawił.

    Z należytym szacunkiem poddaję się i ulegam całą duszą potępieniom, wyjaśnieniom i wszelkim przepisom, które zawierają się w encyklice Pascendi i w dekrecie Lamentabili, zwłaszcza w tym, co dotyczy tzw.. prawdy historii dogmatów.

    Również, potępiam błąd tych, którzy twierdzą, że Wiara, przez Kościół podana, może stać w sprzeczności z historią, dogmaty zaś katolickie, tak jak je obecnie rozumiemy, nie dadzą się pogodzić z istotnymi początkami religii chrześcijańskiej.

    Potępiam też i odrzucam zdanie tych, którzy mówią, iż wykształcony chrześcijanin powinien przybrać postać podwójną: człowieka wierzącego i historyka, jakoby wolno było historykowi to otrzymywać, co sprzeciwia się jego przekonaniu, jako człowieka wierzącego; albo też stawiać przesłanki, z których wynikałoby, że dogmaty są albo błędne, albo wątpliwe, byleby tylko wprost im nie przeczył.

    Zarazem potępiam ten sposób rozumienia i wykładania Pisma św., który, pomijając tradycję Kościoła, analogię Wiary i wskazówki Stolicy Apostolskiej, polega na pomysłach racjonalistycznych i niemniej samowolnie, jak zuchwale uznaje krytykę tekstu, jako jedyne i najwyższe prawidło.

    Nadto odrzucam zdanie tych, którzy utrzymują, że uczony, traktujący zagadnienia historyczno-teologiczne, albo też o tych rzeczach piszący, powinien najprzód zrzec się zdania, uprzednio przyjętego, czy to o nadprzyrodzonym początku tradycji katolickiej, czy to o pomocy od Boga obiecanej, ku przechowaniu na zawsze wszelkiej prawdy objawionej; dalej, że pisma każdego z Ojców należy wykładać, z pominięciem wszelkiej powagi nadprzyrodzonej, i tylko podług zasad naukowych, z tą swobodą sądu, z jaką zwykło się badać wszelkie zabytki świeckie.

    Wreszcie na ogół oświadczam, że zupełnie obcy jestem błędowi, który głoszą moderniści, że w św. Tradycji nic nie ma Bożego; albo, co jeszcze gorsze, pierwiastek Boży przyjmują w znaczeniu panteistycznym; tak, iż ze św. Tradycji zostaje tylko goły i prosty fakt, podobny do zwykłych wydarzeń historycznych, i tylko ludzie własną pracą, usilnością i sprytem rozwijają przez wieki następne szkołę, założoną przez Chrystusa i Apostołów.

    A przeto jak najsilniej trzymam się i do ostatniego tchu życia trzymać się będę Wiary Ojców w niezawodny charyzmat (sprawdzian) prawdy, który jest, był i zawsze pozostanie w episkopacie przekazanym od Apostołów drogą następstwa i to nie dla tej przyczyny, aby trzymać się tego, co zdaje się być lepszym i odpowiedniejszym do kultury danego wieku, lecz dlatego, aby absolutna i niezmienna prawda, opowiadana od początku przez Apostołów, nigdy inaczej nie była wierzona, ani też nigdy inaczej nie rozumiana.

    Ślubuję, że to wszystko wiernie, nieskażenie i szczerze zachowam i nienaruszenie strzec będę i że nigdy od tego nie odstąpię ani w nauczaniu, ani w jakikolwiek inny sposób bądź słowem, bądź pismem. Przyrzekam to, przysięgam, tak niech mnie Bóg wspomaga i ta święta Boża Ewangelia.

  11. RomanK said

    Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. (1 Tes 5:13-22)

  12. Tralala said

    ad 4
    Swieta racja !

    I to co pan Jozef napisal, potwierdza, ze posoborowe papiestwo jest papiestwem tylko z nazwy.

  13. TS said

    Ad.1. Panie RomanieK.
    Dzięki śliczne za ten fragment listu do Tesaloniczan. Wielkie dzięki.
    Mam jednak do Pana pytanie, bo chwali Pan Gajówkę:

    Gdzie i w którym momencie zauważa Pan chrześcijańskie: „Między sobą zachowujcie pokój! Prosimy was, bracia, upominajcie niekarnych, pocieszajcie małodusznych, przygarniajcie słabych, a dla wszystkich bądźcie cierpliwi! Uważajcie, aby nikt nie odpłacał złem za złe, zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wobec wszystkich!” ???

    Bo ja tego tutaj nie zauważam, szczególnie w postawie Gajowego:)

    Jestem aż za bardzo cierpliwy. Zbyt długo zwlekam, po parokrotnym upominaniu brata swego, z otrzepaniem jego pyłu z siebie.
    Cała gajówka to jedno wielkie upominanie „niekarnych”. To jest właśnie czynienie im dobrze, a nie utrwalanie ich w błędach.
    Admin

  14. Fran SA said

    http://radiopomost.com/index.php/publicystyka/616-kardynalowie-ottaviani-i-ruffini-sugeruja-sobor

  15. Marucha said

    Re 13:
    Uś, jakie piękne cytaty o „pokoju między sobą”.
    Niczym u złodzieja perorującego w sądzie na temat braku tolerancji u prokuratora.

    Pokój między sobą? Ależ tak, jak najbardziej.
    Pokój z ludźmi podszywającymi się pod katolików i rozwalających naszą wiarę?
    Pokój „księdza” Bonieckiego z satanistą Nergalem? Wspólne zdjęcia obu panów?
    Niedoczekanie wasze.

  16. RomanK said

    TS…zachowanie pokoju mozliwe jest wtedy i tylko wtedy- kiedy strony zainteresowane chca pokoju i maja szczere pokoowe intencje i nic innego.
    KOnserwatywni katolicy rozumiemy pojecie pokoj, ale i rozumiemy pojecie agresja, napasc, gwalt czy wymuszenie…oraz rozumiemy pojecie obrony koniecznej.
    Ktorej czesci NIe pan nie rozumie w zdaniu….. NIE czyn drugiemu ????

  17. Marucha said

    Re 16:
    Une chcą nas zaszantażować „miłością”, „pokojem”, „zgodą” i „jednością”, żeby wymusić akceptację dla swej ideologii. Każdy nasz sprzeciw to „nietolerancja”, „robienie podziałów”, „sianie nienawiści”…
    Jak my was znamy… jak zły szeląg…
    W ogóle to jestem zwolennikiem robienia podziałów: na mądrych i głupich, szlachetnych i podłych, uczciwych i oszustów, katolików i katoliczników.
    Une się boją jasności, niedwuznaczności i klarowności.

  18. Gomułka w sprawie Marszu Niepodległości: http://katonnajmlodszy.wordpress.com/2012/11/03/gomulka-w-sprawie-marszu-niepodleglosci/

  19. dr TS said

    Gajowy Panie
    Pretensje do Św. Pawła, że tak naucza. A to podobno Tradycja?
    Pomyliłeś Marucha Pan adresata swoich żalów.
    Czy wierzący wybiera co mu odpowiada z nauczania Apostołów?
    Dziel Marucha Pan co chcesz, czy Panu to pomoże w znalezieniu Prawdy?

    Ani w tym sensu, ani logiki, ani prawdy. – admin

  20. marost said

    AD19
    Pan Gajowy tego kawalka nie rozpoznal…?. niech Pan sprobuje rapowac – uwaga! nabijam rytm..: raz dwa, raz dwa, raz dwa – idz spac! idz spac! idz spac….i teraz ten tekst…. – to tak leci!!!

Sorry, the comment form is closed at this time.