Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    plausi o Klęska ministra Niedzielskiego…
    plausi o Klęska ministra Niedzielskiego…
    lewarek.pl o Wolne tematy (53 – …
    Yagiel o Wolne tematy (53 – …
    NyndrO o Wolne tematy (53 – …
    Yagiel o Wolne tematy (53 – …
    Marucha o Wolne tematy (53 – …
    Boydar o Wolne tematy (53 – …
    Marek o Klęska ministra Niedzielskiego…
    Yagiel o Wolne tematy (53 – …
    wewewe o O PRL-u, III RP i gen. Ja…
    lewarek.pl o Wolne tematy (53 – …
    Tralala o List przełożonego generalnego…
    Yagiel o Wolne tematy (53 – …
    wewewe o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Święci niezniszczalni. Nawet po śmierci

Posted by Marucha w dniu 2012-11-04 (Niedziela)

Ciało wydzielające po śmierci kwiecisty zapach, olej lub krew; całkowicie wolne od naturalnych procesów rozkładu, z różowawymi policzkami. W wielu kościołach na świecie spoczywają święci – niezniszczalni, których ciała nie zachowały się tak, jak zwykłych śmiertelników. Co na to katolik XXI wieku?

Być może ten aspekt życia świętych uważany jest przez wielu za zbyt makabryczny lub dziwny. Czy jednak zainteresowanie pochówkiem i ekshumacją nie jest przejawem ciekawości dotyczącej tej częścią życia i spuścizny świętych, o której powinniśmy wiedzieć więcej? Niestety informacje o niewyjaśnionych przez naukę pośmiertnych fenomenach nieczęsto figurują w ich notkach biograficznych. Święci, których ciało nie uległo rozkładowi, zwani są niezniszczalnymi nawet po śmierci:Incorruptibles.

Przypadki takich świętych mogą interesować niekoniecznie katolików. Świadczy o tym niedawno wydana książka Kena Jeremiaha „Christian Mummification. An Interpretative History of the Preservation of Saints, Martyrs and Others” (2012), który zainteresował się tematem w trakcie swoich podróży po Japonii, gdzie napotkał mumie mnichów buddyjskich. Świętym katolickim poświęca tylko część swojej książki, opisując za to celowe konserwacje ciał zmarłych w różnych kulturach. Nie szczędzi też słów krytyki pod adresem Kościoła katolickiego, opierając się nierzadko na uprzedzeniach i nieprawdziwych informacjach.

Za to katolicką perspektywę przybliżyła, niestety dosyć dawno temu, Joan Carroll Cruz, znana autorka książek o cudach eucharystycznych, diabłach i aniołach. W „The Incorruptibles. A Study of the Incorruption of the Bodies of Various Catholic Saints and Beati” (1977, z nihil obstat i imprimatur z 1974 r.) przedstawiła swego rodzaju zbiór encyklopedyczny ponad stu świętych- niezniszczalnych. Zajęła się tematem, gdyż ogromne wrażenie wywarła na niej historia św. Charbela Makhloufa (1828-1898), XIX w. mnicha maronickiego (z Kościoła wschodniego pozostającego w łączności z Kościołem katolickim), żyjącego w pustelni w północnym Libanie.

Został on pochowany w prosty sposób, w ziemi, bez trumny i bez uprzedniej balsamacji, ubrany w habit, według reguły swojego zakonu. Po czterech miesiącach od śmierci w grudniu 1898 r., z jego całkowicie elastycznego ciała odnalezionego w błocie sączyła się lepka substancja przypominająca pot i krew. Pielgrzymi i poświata oświetlająca jego grób przez 45 nocy skłoniły władze kościelne do jego ekshumacji. Fragmenty jego ubrania nasączonego płynem rozdawane były wiernym jako relikwie pomagające zwalczać choroby. Po badaniu lekarskim i ponownym pochowaniu zwłok w zamurowanej trumnie pokrytej cynkiem, po 23 latach z grobu znowu zaczęła sączyć się dziwna substancja. W trakcie kolejnego otwarcia trumny w 1950 r. okazało się , że jego ciało pozostało niezmienione. Do miejsca pochówku w miejscowości Annaya pielgrzymowali wierni w nadziei na uleczenie. Po 67 latach od czasu beatyfikacji w 1965 r. z ciała pozostały tylko kości. To oczywiście jeden z najnowszych przykładów niewyjaśnionego fenomenu zakonserwowania zwłok.

Tym, którzy nie wierzą w cudowną moc relikwii, Cruz przypomina słowa św. Jana z Damaszku: „Chrystus daje nam relikwie świętych jako ożywcze źródła, przez które otrzymujemy błogosławieństwa i zdrowie. Nie należy w to wątpić. Gdyż jeśli na słowo Boże woda wytrysnęła z twardej skały na pustyni – tak, i z kości szczęki osła, gdy Samson był spragniony – więc dlaczego miałoby wydawać się niewiarygodnym, żeby uzdrawiający lek pochodził od relikwii świętych”.

Ale pewnie wątpimy. Częściowo dlatego, że temat nie jest ani dobrze znany, ani łatwy. Cruz opisuje, iż przygotowując swoją pracę korzystała z Acta Sanctorum, dzieła przygotowanego przez jezuitów, będącego najbardziej dokładnym zbiorem życia świętych. Docierała również do kościołów, w których spoczywały ich ciała. Każdego z nich określiła takim mianem, bez znaczenia, czy były to osoby czczone lokalnie, błogosławione czy już oficjalnie uznane za świętych w ramach specjalnej procedury. W swojej książce cytuje dokumenty opisujące ekshumacje. Nie ukrywa, że jest to temat trudny do zbadania, w którym napotyka się na fałszywe świadectwa, np. w przypadku św. Franciszki Cabrini. Do tego dodaje, że sprawdzenie informacji utrudniają zmiany lokalizacji zwłok (często nawet kraju). Często mamy do czynienia z sytuacją, w której zwłoki zachowane były w dobrym stanie przez długi czas, jednak z czasem uległy procesowi rozkładu. Czasami zostały stracone w powodzi lub pożarze, lub celowo zniszczone przez wrogów Kościoła.

Dla wyjaśnienia zagadnienia, Cruz rozróżnia trzy kategorie zachowanych zwłok: w procesie celowym, przypadkowym, i w końcu uznanym za cud. Dwie pierwsze kategorie zawierają przykłady mumii znane ze starożytnego Egiptu, balsamowane różnymi technikami, polegającymi głównie na usunięciu organów wewnętrznych, wysuszeniu ciała i smarowaniu olejem. Ze starożytności podaje również przypadek Aleksandra Wielkiego podobno zakonserwowanego w miodzie. Mumifikacja przez suszenie była praktykowana również przez Inków w Ameryce Południowej, a w Tybecie dotyczyła zwierząt (lamy). Suchy i gorący klimat (Egipt czy Meksyk), podobnie jak suchy i zimny (mumie w grotach na wzgórzach Peru) hamował procesy gnilne. Kolejnym czynnikiem mającym wpływ na konserwację zwłok miały mieć śladowe promieniowanie radioaktywne lub szczególne składniki skał czy ziemi.

Cruz tłumaczy, że bardziej nowoczesne metody dotyczą użycia alkoholu, formaldehydu (jego roztworu w wodzie: formaliny), gliceryny i boraksu, czy bardzo niskich temperatur. Nie wspomina w swojej książce kontrowersyjnej metody plastynacji Guntera von Hagensa, opracowanej w 1977 toku, o której nie mogła jeszcze wiedzieć i z ewidentnych względów skupia się na ostatniej kategorii: cudownej konserwacji zwłok. Kategoria ta obejmuje świętych od czasów wczesnego chrześcijaństwa, a jako pierwsze święte, których zwłoki nie uległy rozkładowi, wymienia św. Cecylię i św. Agatę.

Z jej pracy wynika, iż wyliczone w książce przypadki rzadko przeszły proces celowego balsamowania (około 1 procent). Niestety, nie można do końca ufać tej liczbie, gdyż z czasem wychodzą na jaw informacje, o których autorka mogła nie wiedzieć. Problem zaczyna się już na okładce, na której znajduje się zdjęcie św. Bernadety Soubirous (1844-1879), opatrzone napisem: nietknięte ciało zachowane od 1879 r. bez balsamowania i innych sztucznych metod. Cruz wyjaśnia, iż 30 lat po śmierci w trakcie ekshumacji w 1909 r. w obecności m.in. lekarzy i sióstr zakonnych okazało się, że twarz i ręce trzymające zardzewiały różaniec pozostały niezmienione, a ciało zachowało naturalny kolor skóry. Druga ekshumacja dziesięć lat później ukazała lekko zmieniony kolor twarzy. Wykonano wtedy maskę twarzy z wosku. Jeremiah wyjaśnia, że za dobry stan zwłok odpowiada pochowanie w dwóch trumnach (drewnianej i ołowianej) i obecność węgla. Po pierwszej ekshumacji ciało miało być myte przez zakonnice, które – jak podejrzewa – korzystały z roztworu balsamującego i pokryły ciało roztworem solnym, ponownie chowając je na materiale pokrytym cynkiem w dwóch trumnach. W trakcie trzeciej ekshumacji pobrano narządy jako relikwie i zabalsamowano ciało, które – pokryte woskiem – można nadal oglądać we Francji. Podobny przypadek – jak wyjaśnia Jeremiah – dotyczył innej świętej, którą Cruz zaklasyfikowała jako incorruptible: św. Małgorzaty z Kortony (1247-1297). Według nowych informacji, dostarczonych dzięki zbadaniu zwłok przez patologa Ezio Fulcheri na życzenie Watykańskiego Muzeum Egipskiego, okazało się również, że zostało ono wcześniej zabalsamowane bez wiedzy Kościoła.

Ciał będących przedmiotem zainteresowania pracy Cruz nie można pomylić ze zwykłymi mumiami, gdyż nie są wysuszone czy sztywne, ale zachowują elastyczność, do tego wydzielają wonne zapachy czy oleje, a nawet krew. Jak twierdzi autorka, sposób chowania, jego warunki (temperatura, ruch powietrza, wilgotność, miejsce, bliskość innych zmarłych) czy liczne przemieszczenia nie miały znaczenia przy konserwacji zwłok. W wielu przypadkach były one przechowywane w dużej wilgoci. To przypadek św. Teresy z Ávili (1515- 1582) odnalezionej w zgniłej trumnie i ubraniu pokrytym ziemią. Jej ciało wydzielające zapach, którym święta otoczona było za życia, pozostało nienaruszone. Podobnie było podczas kilku ekshumacji (ostatnia w 1955 r., kiedy ciało straciło kolor) z Janem od Krzyża (1542-1591), przyjacielem św. Teresy. Święty otoczony był zapachem, a z jego amputowanego palca wyciekła krew. Niektórzy sugerują, iż za konserwowanie ciała może odpowiadać ascetyczna dieta, której poddawali się święci (jedząc np. jeden posiłek dziennie).

Polscy święci

Szczególne przypadki dotyczą ciał, które przez dłuższy czas pozostawione były na działanie powietrza lub wody, które normalnie powodują dużo szybszy rozkład. Taka sytuacja odnosi się do urodzonego na Wołyniu św. Jozafata Kuncewicza (1580-1623), zamordowanego toporem przez prawosławnych mieszkańców Witebska. Po śmierci został on wrzucony do rzeki, a jednak jego ciało pozostało nienaruszone przez 5 lat od śmierci. Co więcej, 27 lat po niej z rany na głowie wyciekła mu krew.

Przypadek św. Andrzeja Boboli (circa 1590-1657) „patrona na trudne czasy”, nawracającego z prawosławia na Podolu, jest kolejnym z najbardziej niesamowitych. Torturowany przez Kozaków, którzy podpalali jego ciało, masakrowali mu twarz i obdzierali fragmenty skóry, zginął ostatecznie od ciosu szablą w kark. Został szybko pochowany z otwartymi ranami w wilgotnym podziemiu kościoła jezuitów w Pińsku, w pobliżu innych zmarłych. Zmasakrowane ciało zostało odkopane z zastygłą na ranach krwią ponad 40 lat potem. Zachowało elastyczność i miękkość mięśni. Po wtargnięciu bolszewików do Polski, stało się przedmiotem ich „zabaw”. Było przez nich rzucane o ziemię, po czym zostało zabrane do Moskwy dla ośmieszenia i wystawione jako eksponat muzealny. Watykan zdołał je wykupić, w końcu też dotarło do Polski. Jak napisała autorka w 1977 r., ciało było sztywne, ciemnego koloru, ale wciąż dobrze zachowane. Można je zobaczyć w Warszawie, w kościele na Rakowieckiej.

Trzecim polskim świętym wymienianym przez Cruz jest kolejny jezuita, św. Stanisław Kostka (circa 1550-1568), zmarły w wieku około 17 lat patron młodzieży. Jak pisze Cruz, podczas ekshumacji dwa lata po śmierci jego zwłoki wydzielały delikatny i słodki zapach, a twarz była uśmiechnięta. Po kolejnym otwarciu trumny kilka lat później, ciało uległo normalnemu postępowi, kości zawinięto w jedwab i umieszczono w ołowianej trumnie. Relikwie znajdują się w różnych kościołach na świecie.

Zanim dana osoba zostanie ogłoszona świętą, jej ciało poddawane jest ekshumacji głównie w celu identyfikacji. Wtedy jest również okazja, aby zbadać  stan zwłok, czyli sprawdzić, czy jest incorruptible. Cruz wspomina, że papież Benedykt XIV w swojej pracy o beatyfikacji i kanonizacji, poświęcił temu dwa rozdziały zatytułowane „De Cadaverum Incorruptione”. Było to niestety wieki temu i trudno w niej szukać informacji o najnowszych świętych, których ciała można poddać wnikliwym badaniom naukowym. Według Kościoła tylko te zakonserwowane przez długi czas i niepoddane sztucznym procesom mogą przejść proces uznania za cudownie zachowane. Warto dodać, że warunek ten nie jest konieczny do kanonizacji. Kościół podchodzi do sprawy bardzo ostrożnie.

Według Jeremiaha, logiczne wydaje się, że Kościół celowo balsamował większość świętych (i znał metody egipskie) choćby z powodów sanitarnych i dla oddania czci ważnym dla Kościoła osobom. Za różowawy ton skóry mógłby odpowiadać arszenik w roztworze balsamującym przy użyciu techniki, która zresztą nie wymaga spuszczania krwi. To zaś mogłoby wyjaśnić pośmiertne krwawienia z ran. W końcu kwiecisty aromat mógłby być wynikiem stosowania zapachowych substancji. To oczywiście nie wyjaśnia wszystkiego, a między innymi tego, czy metody balsamowania były znane w wielu krajach i dlaczego miałyby być użyte w przypadku osób niepochowanych w trumnach, które wzbudziły zainteresowanie Kościoła dopiero po śmierci. Nam, katolikom, pozostaje więc wierzyć, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.

Program „Widzialne, niewidzialne” poświęcony św. A. Boboli:


.
Natalia Dueholm
http://www.pch24.pl

Komentarzy 10 do “Święci niezniszczalni. Nawet po śmierci”

  1. JerzyS said

    Podoba mi się stwierdzenie:
    „Nam, katolikom, pozostaje więc wierzyć, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.”

    Oraz „Przypadek św. Andrzeja Boboli (circa 1590-1657) „patrona na trudne czasy”,

    nawracającego z prawosławia

    na Podolu, jest kolejnym z najbardziej niesamowitych.”

    Nawracanie z prawosławia? o co tu chodzi
    Grzech pychy i głupoty!

  2. anna15 said

    Ciekawy jest fakt, ze wielu zarowno swietych jak i apostolow zmarlo smierca meczenska.
    Czesto wyjatkowa brutalna i okrutna. Mozna by sie zapytac, dlaczego Chrystus zada az takiego poswiecenia za obroneJego i Jego Kosciola??
    Odpowiedz jest taka ze ci ludzie mieli TAK mocna, 100% wiare ,ze wedlug nich nie bylo innej drogi jak oddac swe zycie, jezeli jest/bylo to konieczne za cos w o wierza bezgrancznie . Nagroda oczywisce jest wieczne szczescie w niebie .
    Oni w to wierzyli bez zadnego ale temu tez znosili wiele udrek,cierpienia, a nawet gotowi byli bez wahania odac zycie za te wiare.
    Chrystus powiedzil wyraznie ,ze jezeli On straszliwe cierpial to i Jego prawdziwy wyznawcy tez nie beda zwolnienieni od tych cierpien.
    Mamy wielu, poteznych obroncow naszej wiary w Niebie, powinnismy modlic sie o ich oredownictwo i wsparcie.
    „..Apostołów Tobie rzesza, chór Proroków pełen chwały,
    Tobie hołdy nieść pośpiesza. Męczenników orszak bialy…”
    ..

  3. anna15 said

  4. anna15 said

    ad 1 Prawoslawie jest heretycka i schizmatycka religia, w ktorej nie ma zbawienia.
    Zbawienie jest tylko i wylacznie w Tradycyjnym Kosciele Katolickim.
    Czemu tak trudno to zrozumiec?
    Kosciol Katolicki jako jedyny, prawdziwy, swiety Kosciol byl na szczegolnym obstrzale i szatan uzywajac masonerii, ateistow i satanistow etc. od zawsze probowal go niszczyc.

  5. anna15 said

    Swoja droga panie Marucha wracajac do chrzestu pragnienia i krwi.
    Cytat, ktory pan zapodal z katechizmu noszacego nazwe Katechizm Sw. Piusa X jest jednym z paru cytatow, ktore zaprzeczaja same sobie w owym Blednym katechizmie.
    Katechizm ten NIE byl ani napisany przez papieza Sw. Piusa X, ani nie byl uznany za nieomylny ,ani nie byl uroczyscie promulgowany. Katechizm ten TYLKO nosi imie papieza Piusa X. Zawiera pare BARDZO istonych bledow, co juz swiadczy o tym, ze nie jest on nieomylny. Pana cytat z tego katechizmu o chrzcie pragnienia i krwi to byla odpowiedz na pyt. nr. 17.
    Odpwiedz nr. 16 w owym katechizmie jest, „ze Chrzest z wody jest ABSOLUTNE KONIECZNY do ZBAWIENIA, jak to Pan Jezus sam powiedzial w cyt z Jan 3:5”.
    Czyli ten katechizm zaprzecza sam sobie.
    Niech pan podobnie porowna pytanie 27 i pyt 29.
    Odpowiedz na pytanie 27 wyraznie stwierdza ze „NIkt nie moze zostac zbawiony kto jest POZA Rzymskim Kosiolem Katolickim, tak jak nikt nie zostal uratowany kto byl POZA Arka Noego”,(, ktora byla „figura”, prototypem, zapowiedzia Kosciola Katolickiego).
    . Swoja droga tylko 8 osob uratowalo sie w Arce. Cala reszta ludzkosci zginela w potopie.
    Odpowiedz na pyt 29 w tym katechzime ZAPRZECZA znowu odpowiedzi z pyt 27.
    Temu tez mozna jednoznacznie i wyraznie stwierdzic, ze ten katechizm zawiera wiele POWAZNYCH bledow.
    W przeciwienstwie do dogmatycznego,ex cathedra nauczaniu wielu papiezy , potwierdzonych przez sobory i bull,e ze POZA Koscilem Katolickim NIE MA zbawienia i jedyna droga, ktora przylacza do tego Kosciola jest CHrzest z wody.
    ZADEN z papiezy, ZADEN sobor, zadna encylklika etc. nie oglosily dogmatycznie , autorytetem Magisterium Kosciola, ze chrzest pragnienia czy krwi otwiera droge do zbawienia. ZADEN.

  6. jowram said

    śp. profesor Jerzy Przystawa (1939 – 2012)
    W dniu 3 listopada 2012 roku zmarł we Wrocławiu profesor Jerzy Przystawa, wybitny polski patriota, naukowiec i działacz polityczny, założyciel ogólnopolskiego Ruchu na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, autor wielu książek na tematy organizacji i naprawy życia publicznego, działacz i organizator Solidarności, więzień polityczny PRL, demaskator afery FOZZ-u, a także znakomity fizyk teoretyczny, b. profesor Uniwersytetu Wrocławskiego.

    Jerzy Andrzej Przystawa, urodził się 29 kwietnia 1939 roku w Czortkowie w woj. tarnopolskim, był specjalistą w zakresie kwantowej teorii ciała stałego i profesorem fizyki teoretycznej Uniwersytetu Wrocławskiego. Wykładał i pracował także w Cornell University oraz w Stony Brook State University w USA, w Uniwersytecie Paryskim w Orsay, w Uniwersytecie Dundee w Wielkiej Brytanii, w Uniwersytecie w Zagrzebiu, Chalmers University of Technology w Goeteborgu, International Centre for Theoretical Physics w Trieście, w Universytecie w Palermo i w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych w Dubnej pod Moskwą. Trzykrotnie, od roku 1982, odmawiał zgody na nadanie mu tytułu naukowego profesora, usiłując w tak dramatyczny sposób spowodować szerszą dyskusję nad opłakanym stanem polskiej nauki i położeniem nauczycieli. Nie przyjął też nigdy przyznawanych mu odznaczeń.

    W roku 1980 zaangażował się w działalność w NSZZ Solidarność. Po ogłoszeniu stanu wojennego organizował strajk na Uniwersytecie Wrocławskim oraz pierwszy podziemny Regionalny Komitet Strajkowy Solidarności Dolnego Śląska. Aresztowany w roku 1982, był nastęnie internowany w więzieniu w Nysie. Po wyjściu z więzienia założył i kierował podziemnym wydawnictwem „Oficyna Niepokornych”. Opublikował od tego czasu około tysiąca artykułów głównie na tematy związane z mutacjami obecnej ordynacji wyborczej w Polsce, której fundamentalne wady uważał za praprzyczynę słabości ustrojowej Państwa.

    W 1989 roku, nie godząc się z polityką Okrągłego Stołu i chcąc doprowadzić do odbudowy Związku Solidarność przystąpił do t.zw. Porozumienia Szczecińskiego na rzecz demokratycznych wyborów w NSZZ Solidarność. Został wybrany członkiem Sekretariatu Krajowego tego Porozumienia. Po II Zjeździe Solidarności wystąpił oficjalnie ze Związku. W latach od 1990 do 1998 roku był radnym Rady Miejskiej Wrocławia, ale widząc nieskuteczność działania nie zgodził się na kandydowanie po raz trzeci.

    W czerwcu 1991, razem z prof. Mirosławem Dakowskim z Warszawy, wystąpił do Prokuratora Generalnego z powiadomieniem o tzw. „aferze FOZZ” w oparciu o materiały uzyskane od inspektora NIK, Michała Falzmanna. Po śmierci Falzmanna, wraz z M. Dakowskim, opublikował książkę „Via bank i FOZZ”, w której przedstawiono mechanizmy rabunku finansów publicznych. Przez kilkanaście lat był nękany nieskutecznymi lecz dotkliwymi procesami sądowymi wytoczonymi przez osoby zamieszane w aferę FOZZ, nawet jeśli chodziło o aferzystów finansowych, którzy uciekli za granicę.

    W 1992 roku zainicjował Ruch Obywatelski na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW) i opublikował kilkanaście książek i broszur na ten temat. Organizował liczne konferencje, demonstracje i „Marsze JOW na Warszawę”, był autorem niezliczonych audycji radiowych i artykułów prasowych w otwartych mediach. Materiały te były zamieszczane także za granicą przez polskojęzyczne stacje radiowe i czasopisma w USA, Kanadzie, a nawet w Australii. Prowadził stałą i szeroką działalność odczytową i informacyjną, szczególnie dla młodzieży.

    Miał przekonywującą wizję naprawy podstaw ustroju Rzeczypospolitej i służbie Rzeczypospolitej poświęcił całe swoje życie. Zapisał się w historii Polski wieloletnią i zdeterminowaną działalnością mającą na celu uzdrowienie ustroju Polski przez adaptację najbardziej skutecznej ordynacji wyborczej, jaką w wysokorozwiniętych krajach Zachodu okazały się jednomandatowe okręgi wyborcze i związane z nimi zasady ordynacji większosciowej. Przez wszystkie lata działalności działał mimo wymuszonej ciszy w mediach zarówno w stosunku do postulatu JOW, jak i szczegółów afery FOZZ. Pozostawił zrozumienie i poparcie dla wypróbowanej koncepcji JOW wśród setek tysięcy polskich wyborców.

    Jerzy Przystawa był wzorem postaw obywatelskich dla wszystkich Polek i Polaków. Był bowiem wielkim patriotą i rzecznikiem nas wszystkich. Dobrze i owocnie wpisał się do powikłanej i bolesnej historii naszego narodu, a pamięć o Nim i Jego słowa pomogą nam zachować rozwagę, nadzieję i mądrość w XXI wieku. Polska przestrzeń patriotyczna i naukowa straciła wybitnego uczestnika i nieustraszonego mentora. Pamięć o życiu i owocnej działalności publicznej prof. Jerzego Przystawy nigdy nie zaginie.

    Do ostatnich tygodni przed śmiercią prowadził mistrzowski blog jerzyprzystawa.salon24.pl

  7. zofia said

    Wielki smutek i strata. Odchodzi pokolenie ktore nosi Polske w sercu. Dobry Jezu a nasz Panie obdaruj Jerzego Przystawe Ojczyzna Niebieska!

    Oto co pisal :

    „Nie wszystek umrę” – powtarzał Arcybiskup Lwowski. Masakra profesorów w noc z 3. na 4 lipca 1941 była bez precedensu w swoim zbrodniczym zamyśle i planie. Ale ta katowska precyzja naszych wrogów ukazuje dobitnie gdzie jest i czym jest prawdziwa elita narodu. A przynajmniej gdzie tej elity należy się spodziewać i szukać.. Chciałoby się mieć nadzieję, że profesorowie, tak licznie zgromadzeni 3 lipca 2011 na Wzgórzach Wuleckich , a także ich nieobecni tam koledzy, mają tego świadomość i czują ciążącą na nich odpowiedzialność.
    calosc http://prawica.net/opinie/26424

  8. Marucha said

    Re 5:
    Pani opinia pochodzi najwyraźniej od „papieża” Dimonda i jest sprzeczna z nauczaniem Kościoła. Kropka.

  9. anna15 said

    ad 8 Niech mi pan KONKRETNIE udowodni owa sprzecznosc??
    Gdzie i kiedy KK dogmatycznie uznal cos takeigo jak chrzest krwi i pragnienia jako droge otwierajaca zbawienie wieczne.???
    Pan powoluje sie na tzw Tradycje ludzka, a nie swieta Tradycje Kosicola katolickiego, ktora pochodzi od natchnienia Ducha sw.
    NIE Znajdzie pan zadnych dogmatycznych stwierdzen KK w owej sprawie bo ICH NIE MA.
    A mowi cos panu zdanie: „…wierze w JEDEN chrzest na odpuszczenie grzechow………”

    Widzę, iż powtarzanie Pani, żeby nie była bardziej katolicka od papieży, nie odnosi skutku.
    Z Bogiem. – admin

  10. dr TS said

    Pani Anno15
    Pan Gajowy nie ma obowiązku i czasu każdemu blogerowi wykładać dogmatyki KK.

    Ponieważ, z Pani postów miarkuję, że należy do konserwatystów zwanych Tradycjonalistami, wskazówka, której Pani udzielę będzie przedsoborowa (SV2). Nie będę z Panią polemizował, ani przytaczał szeroko dogmatów i ich wykładni, ale ponieważ twierdzi Pani, że nie ma dogmatycznych twierdzeń KK odnośnie sakramentu Chrztu Św. pragnienia i męczeństwa (krwi), zatem żądany dowód:

    1. Proszę wejść na stronę sedewakantystów „Ultramontes” (nie by zmieniać wiarę).
    2. W zakładce „Do pobrania” proszę ściągnąć przeglądarkę plików djvu.
    3. Odszukać pozycję – „Dogmatyka katolicka. Część szczegółowa.” X.J. Tylka, Tarnów 1900
    4. W Art. VIII. O konieczności Chrztu świętego. znajdzie Pani odpowiedź, czy KK posiada dogmaty o Chrzcie Św. pragnienia i krwi.

    Polecam także innym tę stronę, ja nie jestem sedewakantystą (Marucha to wie), bo można tam znaleźć dużo białych kruków zeskanowanych, o dogmatyce, nauczaniu, bulle, itd. Polecam.

Sorry, the comment form is closed at this time.