Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    wewewe o Reminiscencje z niedzieli covi…
    wewewe o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Leo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    I*** o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Dziadzius o Sosnowe zdrowsze, dębowe trwal…
    Zenon_K o Wolne tematy (52 – …
    NC o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Piskorz o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Nasze miejsce w szeregu
    Piskorz o Wolne tematy (52 – …
    Kojak o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Piskorz o Wolne tematy (52 – …
    Piskorz o Sosnowe zdrowsze, dębowe trwal…
    Bodzio o Czy człowiek faktycznie wykorz…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Narodowa Demokracja a Chesterton w kontekście sprawy polskiej

Posted by Marucha w dniu 2012-11-06 (Wtorek)

„Wielkim ułatwieniem naszej pracy było to, żeśmy mieli przyjaciół Anglików, którzy z całą szczerością i energią nam pomagali” [1] – wspominał po latach w swoim „Pamiętniku 1876-1939″ Stanisław Kozicki, sekretarz generalny Delegacji Polskiej na Konferencję Pokojową w Paryżu. Właśnie tam rozstrzygały się losy państwa polskiego oraz przyszłych jego granic.

Gilbert Keith Chesterton

Ale praca, którą miał na myśli Kozicki, rozpoczęła się dużo wcześniej, w czasie, gdy nie było jeszcze wiadomo, jak zakończy się rozpętana przez niemiecki militaryzm wojna. Przywódca Narodowej Demokracji, Roman Dmowski przybył do Londynu jesienią 1915 r. Kwestia polska jako kwestia międzynarodowa formalnie jeszcze nie istniała – dla większości Brytyjczyków była wewnętrzną sprawą Rosji i niejedną przeszkodę należało pokonać, niejeden wysiłek podjąć, aby zrozumieli, że tak naprawdę leży ona w sferze interesów angielskich, bo „z wolnością Polski łączy się los Wielkiej Brytanii i wolność całej Europy” [2].

Wiedział o tym autor powyższych słów, Robert Usher, wiedział także Gilbert Keith Chesterton. Inni – niekoniecznie. Dmowski wspominał swoją wizytę u Chestertona w jego domu w Beaconsfield, podczas której niewymieniony z nazwiska profesor wyraził opinię, „że ze wszystkich kwestii małych narodów w tej wojnie, kwestia polska jest najmniej rozumiana i najniechętniej poruszana” [3]. Częściowo oczywiście miał rację, ale nie był w stanie pojąć tłumaczenia Dmowskiego, że sprawa polska „to nie jest kwestia wolności jednego z małych narodków, ale wielka kwestia polityki międzynarodowej; od sposobu jej rozwiązania zależy w znacznej mierze przyszłość całej Europy” [4]. Natomiast Chesterton zrozumiał to doskonale.

Roman Dmowski

Nie wiadomo, czy rozmowa ta miała miejsce podczas pierwszej wizyty Dmowskiego w Beaconsfield, czy podczas kolejnej. Wiadomo, że do domu Chestertona wprowadził go w 1916 r. prof. Sarolea, belgijski konsul w Edynburgu i wykładowca literatury francuskiej. Później widywali się wielokrotnie – zarówno w domu pisarza, jak i w londyńskim mieszkaniu Dmowskiego. Obaj wywarli na sobie jak najlepsze wrażenie. Jeden w autobiografii napisał, że poznał wówczas „interesującego człowieka”, a drugi, że „świetnego pisarza, chodzącego własnymi drogami, jak najdalej stojącego od masońskiego doktrynerstwa” [5].

Nic dziwnego, że gdy Chesterton odwiedził Polskę wiosną 1927 r., spotkali się ponownie, 10 maja w Chludowie koło Poznania, gdzie mieszkał Dmowski. Dorothy Collins, sekretarka pisarza, odnotowała w dzienniku podróży, że Dmowski „bardzo dowcipnie rozprawiał o sprawach międzynarodowych, opowiadając nam rozmaite anegdoty o naszych własnych politykach i podsumowując ich w nader cięty sposób” [6].

Inny działacz Narodowej Demokracji, który spotykał się z Chestertonem i był pod ogromnym wrażeniem jego osoby, to wspomniany już Stanisław Kozicki. W Londynie znalazł się po długiej, przerwanej chorobą podróży z Piotrogrodu, w maju 1917 roku, a więc prawie dwa lata po Dmowskim. Nie był to jego pierwszy pobyt w tym mieście, ale, jak sam pisał, „stolica Anglii wojującej była zgoła różna od stolicy Anglii korzystającej z pokoju” [7]. Dlatego często, w towarzystwie Romana Dmowskiego i Roberta Ushera, zwiedzał Londyn.

Jedna z takich przechadzek szczególnie zapadła mu w pamięci: „Spostrzegłem idącego naprzeciw nas przechodnia, który zwracał uwagę swoim wyglądem i zachowaniem się: był to wysoki, tęgi mężczyzna, ubrany dość niedbale, z kapeluszem w ręku, patrzył w przestrzeń przez binokle i – zdawało się – nie widział ruchu ulicznego, lecz wczuwał się głęboko w kipiącą życiem ulicę. Robert Usher ukłonił się, a przechodzień pozdrowił go z życzliwym uśmiechem. – Proszę mu się przyjrzeć – powiedział Usher – to nasz znakomity pisarz G. K. Chesterton” [8].

Stanisław Kozicki

W ciągu dwóch lat widywali się często, ponieważ ten niezwykły Anglik „lubił towarzystwo Polaków”, jednak w pamięci Kozickiego pozostał „jako ów przechodzień z Fleet Street”. Nie spotkali się podczas jego wizyty w Polsce, ponieważ Kozicki przebywał akurat za granicą. Chestertona wspominał w artykułach, recenzjach jego książek, poświęcił mu dużo miejsca w swoim pamiętniku.

Na łamach „Myśli Narodowej” ukazała się ciekawa analiza „paradoksu Ojca Browna” [9] a także zatytułowana „Ojciec Brown w Rzymie” [10] recenzja książki „The Resurrection of Rome”. Kozicki patrzył na pisarza przez pryzmat jego bohatera, zwracał uwagę na podobny sposób postrzegania świata i ludzi. W małych i skromnych, ale pełnych wdzięku opowiadaniach czuł „kochające ludzi serce Chestertona i jego wielką dla słabości ludzkich wyrozumiałość” [11]. Widział w nim przede wszystkim poetę, którego wzrok „nie zatrzymywał się na powierzchni zjawisk, lecz sięgał w głąb i docierał tam, gdzie nie sięga wzrok pozytywisty i empiryka” [12]. Dzięki temu – można by dodać – pisarz był w stanie zrozumieć więcej niż inni, również mechanizmy życia politycznego, a co za tym idzie – sytuację Polski.

„Pozostaną mi na zawsze w pamięci godziny spędzone z Chestertonem, który doskonale rozumiał sprawę polską” [13] – pisał Kozicki – „Stosunki z nim były łatwe i proste, rozumiał wszystko prędko i dokładnie. Wszak wychodziliśmy zawsze ze wspólnych, a odwiecznych założeń” [14]. Te wspólne założenia, to oczywiście kultura rzymska i katolicka.

Warto w tym miejscu zastanowić się, dlaczego właśnie Chesterton stał się dla narodowców kimś tak ważnym i, jak jeszcze później zobaczymy, inspirującym. Kozicki zwracał uwagę właśnie na te wspólne założenia, ułatwiające porozumienie, ale też na pewne cechy pisarza, które zjednywały mu sympatię Polaków, jak chociażby jego romantyczna natura. Nie ona jednak była najważniejsza. Nic bowiem tak nie zbliża do siebie ludzi zajmujących się polityką, jak wspólne poglądy, zwłaszcza w atmosferze ogólnego niezrozumienia, panującej wówczas w Anglii. A przecież nie zawsze tak było.

Brytyjski myśliciel i polityk, zmarły zresztą w 1797 r. w Beaconsfield, Edmund Burke, w taki sposób podsumował dramat dziejowy Polski, jakim były rozbiory: „Żaden uczciwy człowiek nie może pochwalać tych rozbiorów i nie może przyglądać się im, nie przepowiadając, że w jakiejś przyszłości wyniknie z nich wielkie nieszczęście dla wszystkich państw” [15].

Później popularny był wiersz Campbella o upadku Polski, ze słowami: „Nadzieja na czas jakiś pożegnała się ze światem i Wolność jękła, gdy Kościuszko padł” [16].

Wielki poeta romantyczny Keats poświęcił Kościuszce sonet, a historyk Dalberg-Acton pisał w 1862 r., w studium pt. „Narodowość”, że „Rozbiory Polski były aktem rozpustnego gwałtu, dokonanym z pogardą nietylko zwykłych uczuć, ale i prawa publicznego. Po raz pierwszy w historii nowożytnej wielkie państwo zostało unicestwione, a cały naród rozdzielony pomiędzy swoich wrogów” [17].

Historiografia niemiecka zrobiła jednak swoje, Polska stała się odstraszającym przykładem dziejowym, symbolem bezładu i anarchii. H. G. Wells, zapytany w czasie wojny o stanowisko w sprawie polskiej, odpowiedział, że „jego nie interesuje zabawa w różnorakie znaczki pocztowe” [18], a w 1921 r. Bernard Shaw stwierdził, że „ludy takie jak Polacy lub Irlandczycy są politycznie niemożliwe” [19]. W takiej atmosferze, wśród podobnych przekonań, wyrósł G. K. Chesterton. On jednak nigdy nie ulegał obiegowym opiniom i zdanie na temat Polski wyrobił sobie samodzielnie.

Można powiedzieć, że jego poglądy zaczęły się kształtować już w dzieciństwie, kiedy chodząc do szkoły codziennie tymi samymi szarymi ulicami, spostrzegł, „że z temi ulicami, mimo całej ich brzydoty, wspomnienia związały go już nierozerwalnie jakimś sposobem jedynym” [20]. Wtedy właśnie zrodził się pomysł napisania powieści o obronie Notting Hillu, powieści, która powstała dużo później i została uznana przez narodowców (A. Doboszyńskiego i W. Wasiutyńskiego) za najważniejszą i najsłynniejszą książkę Chestertona.

Serdeczność tych przeżyć z lat dziecinnych „ukazała poecie, ile żywego jest w tradycji narodowej, ile moralnego w czci dla niej – i prześwietliła cały jego nacjonalizm” [21]. Naród nie był dla niego pojęciem, tylko „rzeczą rzeczywistą” [22], a ojczyzny nie pojmował jako „spółki dla wyzyskiwania innych narodów” [23], tylko „jako ideał, wymagający bezinteresownej służby” [24]. Pisał o tym W. J. Chwalewik w „Myśli Narodowej: „za wzór dla patriotyzmu angielskiego wskazał wówczas [Chesterton] narody, które potrafiły kochać ojczyznę nieszczęśliwą i odwalić kamień z jej grobu; kraje takie, jak Serbja, Polska, Irlandja” [25].

Podczas gdy inni wytykali Polsce błędy, które doprowadziły do jej rozbiorów, on zauważał, że Anglia popełniała takie same, nikomu jednak nie przychodziło do głowy, aby dzielić ją między Stany Zjednoczone, Francję i Niemcy. Podczas gdy inni polskie postulaty nazywali „dziwacznymi i poplątanymi”, on właśnie publikował kolejny artykuł w ich obronie. W czasie konferencji pokojowej w Paryżu nieraz wypowiadał się w sprawach polskich, a – jak pisał Wacław Borowy – zawsze „wymownie, mądrze i głęboko” [26].

Rozumiejąc, że jedynie odbudowa silnej Polski oraz osłabienie Niemiec może zagwarantować trwały pokój w Europie, konsekwentnie twierdził na przykład, iż Gdańsk, Śląsk i Prusy Wschodnie powinny znaleźć się w granicach Rzeczypospolitej. Nic więc dziwnego, że znalazł wspólny język z reprezentującymi takie same poglądy polskimi narodowcami. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że odpowiadała im myśl geopolityczna Chestertona, zwłaszcza, że zagrożenia dla samodzielnego bytu Polski widział w tych samych siłach – żydowskich i niemieckich.

Dostrzegał również pewien „fakt oczywisty” obecny w naszych dziejach aż do dziś – „że Polacy muszą zawsze wybierać mniejsze zło” [27]. W „Autobiografii” wspominał swoje spotkanie z Józefem Piłsudskim: „ten wspaniały i dość ponury stary żołnierz powiedział mi, że z dwojga złego wolał Niemcy niż Rosję. Wiadomo natomiast, że jego rywal Dmowski, który także podejmował nas wspaniale w swoim wiejskim ustroniu, z dwojga złego woli Rosję” [28].

Kto zna „Barbarzyństwo Berlina” nie ma wątpliwości, po której stronie na pewno nie opowiedziałby się Chesterton. Żywił bowiem głęboką niechęć do Niemiec, a zwłaszcza Prus. Krzysztof Kaczmarski, autor artykułu „Chesterton, Dmowski a sprawa polska” [29], nazwał ją „germanofobią”. Wiadomo jednak, że fobia jest nieuzasadnionym lękiem, tymczasem antypatię do Niemiec, czy to Chestertona, czy Dmowskiego, trudno nazwać nieuzasadnioną, wynika bowiem po pierwsze ze znajomości historii, po drugie, ze zrozumienia i akceptacji „niezbędnych ludzkich idei”, które odrzuca „duchowy barbarzyńca” Prusak, a po trzecie z wyznawania hierarchii wartości, w której nigdy na pierwszym miejscu nie znajdzie się siła i skuteczność. W każdym razie antyniemiecka postawa Chestertona z pewnością umacniała jego popularność w równie antyniemieckim polskim obozie narodowym.

Oczywiście nie tylko „wspólny wróg” zbliża ludzi, także, a właściwie przede wszystkim, wspomniane już „wspólne, a odwieczne założenia” – głównie katolicyzm. „Niewątpliwie współczesna literatura katolicka nie ma drugiego pisarza, który by równie wiele zdziałał dla katolicyzmu – czytamy w tygodniku „Prosto z Mostu” – Nikt inny nie przysporzył Kościołowi tylu konwertytów, i to nie tylko w Anglii. Jakiż olbrzymi wpływ wywarł Chesterton na zwrot ku czynnemu katolicyzmowi w młodym polskim nacjonalizmie!” [30]

Adam Doboszyński

Podobnie wspominał pisarza Adam Doboszyński, nazwany przez Krzysztofa Kaczmarskiego „najwierniejszym spośród polskich miłośników Chestertona”. Twierdził on między innymi, że katolicyzm autora „Ortodoksji” był dla Polaków bardziej zrozumiały niż katolicyzm francuski. „Wpływ jego na myśl naszą dopiero się zaczyna – pisał Doboszyński – i będzie rósł przez lat dziesiątki” [31]. A w jego przypadku był to wpływ szczególnie silny.

Doboszyński poznał Chestertona podczas swojego pobytu w Anglii w 1933 r. Od maja do czerwca korzystał z gościny ks. Smitha, proboszcza parafii św. Teresy w Beaconsfield. Dzięki temu mógł często rozmawiać z pisarzem i bywać na jego odczytach, a także na zebraniach Ligi Zwolenników Dystrybucji. Nigdy nie ukrywał, że w swoich koncepcjach społeczno-ekonomicznych inspirował się między innymi poglądami Chestertona. Pod jego wpływem ukończył „Gospodarkę narodową”, książkę, nad którą pracował od 3 lat, a która ukazała się jesienią 1934 r., jego pamięci poświęcił „Ekonomię miłosierdzia”, wydaną najpierw w języku angielskim, w Londynie.

„Wyznaję, że dopiero słuchając Chestertona – pisał – zrekonstruowałem w sobie pojęcie wolności, tak silnie zniekształcone w umysłach naszego pokolenia przez wpływy ze Wschodu i Zachodu. Pojęcie to łączył Chesterton nierozdzielnie z hasłem upowszechnienia własności” [32].

Doboszyński był przekonany, że rosnący wpływ myśli Chestertona na Polaków doprowadzi do zorganizowania „prawdziwie katolickiego” społeczeństwa. Dlatego nie ustawał w propagowaniu tej myśli – poprzez prelekcje, które głosił w całej Polsce dla członków i sympatyków Stronnictwa Narodowego, artykuły prasowe oraz własny przekład „Krótkiej historii Anglii”. „Nie powinniśmy zapominać, ile zawdzięczamy Chestertonowi” [33] – powtarzał. I nie zapominali, również w latach drugiej wojny światowej.

Zarówno za życia, jak i po śmierci wielkiego przyjaciela Polaków, na łamach prasy narodowej ukazywały się artykuły, przybliżające czytelnikom jego postać i poglądy, a także recenzje, omówienia książek oraz przedruki fragmentów jego publikacji. O Chestertonie pisali, oprócz Adama Doboszyńskiego i Stanisława Kozickiego, Witold Jerzy Chwalewik, Andrzej Mikułowski, prof. Władysław Tarnawski, Wojciech Wasiutyński – w takich gazetach, jak tygodnik „Myśl Narodowa” czy „Prosto z Mostu”, a w Londynie – „Jestem Polakiem”. Ks. Stanisław Bełcha, wydawca katolicko-narodowego „Jestem Polakiem” założył również klub, w celu propagowania katolickiej nauki społecznej – jego patronem od 1941 r. był Chesterton, a aktywnym członkiem – Adam Doboszyński. Pisarz i publicysta Adolf Nowaczyński zaliczył Chestertona do „arystokracji intelektualnej zachodnioeuropejskiej”. O Chestertonie nie zapomnieli także emigracyjni narodowcy różnych odłamów, z dużym natężeniem promowano jego postać i poglądy po 1989 r. w rozmaitych pismach narodowych i quasi narodowych.

Jerzy Pietkiewicz, poeta związany przed wojną z ONR i współpracownik „Prosto z Mostu” pisał: „Chesterton to nie dziś, to jutro. Przeczucia, które będą się sprawdzać w łunach dogasającej wojny, jak proroctwa” [34]. Bardzo dobrze rozumiemy te słowa teraz, zwłaszcza gdy, czytając artykuły nawet sprzed stu lat, uświadamiamy sobie, że mogłyby powstać wczoraj.

Aktualność myśli Chestertona wręcz poraża każdego świadomego czytelnika, który dostrzega w jego twórczości coś więcej niż humor i paradoksy. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej nie najlepiej, bo oznacza, że popełniamy te same błędy, co sto lat temu, i czyhają na nas dokładnie te same zagrożenia, co wtedy, może tylko trochę lepiej zakamuflowane.

Czego zatem może nas nauczyć „apostoł zdrowego rozsądku”? Przede wszystkim, abyśmy analizując rzeczywistość, nie zatrzymywali się na powierzchni zjawisk, nie ulegali „obiegowym opiniom”, ale we wszystkim szukali ukrytego sensu. Niestety, ciągle zmuszani jesteśmy do wybierania „mniejszego zła” i jedynie przenikliwość Chestertona może nam pomóc w jego rozpoznaniu.

Marzena Zawodzińska

Przypisy:

  1. St. Kozicki, Pamiętnik 1876-1939, Słupsk 2009, s. 344.
  2. Cyt. za: St. Kozicki, Pamiętnik…, s. 345.
  3. R. Dmowski, Polityka polska i odbudowanie państwa. T. 1, Warszawa 1989, s. 315.
  4. Ibidem
  5. Ibidem
  6. Cyt. za: J. Rydzewska, Obrońca wiary, Ząbki 2004, s. 121.
  7. St. Kozicki, G. K. Chesterton (kartki z pamiętnika), Tygodnik Warszawski 1948, nr 18 (127), s. 3.
  8. St. Kozicki, Pamiętnik…, s. 346.
  9. St. Kozicki, Ojciec Brown, Myśl Narodowa , nr 26, s. 487-488.
  10. St. Kozicki, Ojciec Brown w Rzymie, Myśl Narodowa 1931, nr 8, s. 86-87.
  11. St. Kozicki, Ojciec Brown, … s. 488.
  12. St. Kozicki, Pamiętnik…, s. 347.
  13. Ibidem, s. 328.
  14. Cyt. za: K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska, w: Narodowa Demokracja XIX-XXI wiek. Dzieje ruchu politycznego. T. 1, s. 222.
  15. Cyt. za: W. Borowy, Gilbert Keith Chesterton, Kraków 1929, s. 201.
  16. Ibidem
  17. Ibidem
  18. Ibidem, s. 200.
  19. Ibidem
  20. W. J. Chwalewik, Motywy ideowe w twórczości Chestertona, Myśl Narodowa 1927, nr 10, s. 167.
  21. Ibidem
  22. Chesterton o nacjonaliźmie i religii, Myśl Narodowa 1933, nr 52, s. 788.
  23. W. J. Chwalewik, Motywy ideowe…, s. 168.
  24. Ibidem
  25. Ibidem
  26. W. Borowy, Gilbert Keith Chesterton, Kraków 1929, s. 203.
  27. G. K. Chesterton, Autobiografia, Warszawa 2010, s. 385.
  28. Ibidem
  29. K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska, w: Narodowa Demokracja XIX-XXI wiek. Dzieje ruchu politycznego. T. 1, s. 220-239.
  30. Cyt. za: K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska…, s. 231.
  31. Ibidem
  32. Ibidem, s. 234.
  33. Ideje społeczne Chestertona, Myśl Narodowa 1935, nr 14, s. 220.
  34. Cyt. za: K. Kaczmarski, Chesterton, Dmowski a sprawa polska…, s. 238.

http://www.chesterton.fidelitas.pl/
http://fides-et-ratio.pl/

Komentarzy 15 do “Narodowa Demokracja a Chesterton w kontekście sprawy polskiej”

  1. Agnieszka said

    ELEGIA NA WIEJSKIM CMENTARZU

    Ci, co się trudzili dla Anglii,
    w ojczyźnie swe groby mają.
    Pszczoły i ptaki Anglii
    nad mogił krzyżami im grają

    Lecz ci, co walczyli za Anglię
    za gwiazdą mdłą niknąc wśród cieni –
    niestety, Anglio, niestety –
    mają grób w obcej ziemi.

    A ci, co rządzą w Anglii,
    w statecznych się gronach zbierają –
    niestety, Anglio, niestety –
    ci grobu jeszcze nie mają.

    G.K. Chesterton
    przeł. Agnieszka Szurek

  2. Psiemislavius said

    Chesterton to wspaniały człowiek: jeden z najwybitniejszych angielskich pisarzy katolickich wieku XX, współtwórca dystrybucjonizmu, sympatyk naszej Ojczyzny. W książce swej „Dla sprawy” obnaża głupotę ateistów, humanistów i protestantów. Ale kto się porwie na czytanie tej lektury w dobie kremówkowego ekumenizmu?

  3. Maria1 said

    „Wielkim ułatwieniem naszej pracy było to, żeśmy mieli przyjaciół Anglików, którzy z całą szczerością i energią nam pomagali” [1] – wspominał po latach w swoim „Pamiętniku 1876-1939″ Stanisław Kozicki, sekretarz generalny Delegacji Polskiej na Konferencję Pokojową w Paryżu. – Pomagali w czym panie Kozicki?

    http://radioislam.org/ford/ford-pol.htm#07-2
    P. Graham: – Czy pan uczestniczył w naradach z osobami, które prowadziły rokowania w sprawie zawarcia traktatu?
    P. Baruch: – Tak, panie, czasami.
    P. Graham: – Za wyjątkiem jedynie posiedzeń, w których brało udział tylko pięciu? (Pięciu wielkich premierów).
    P. Baruch: – I w tych często również.
    Rzuca to pewne światło na „konferencję koszerną”, które to miano nadali konferencji pokojowej Francuzi, zdumieni mnóstwem Żydów, przybyłych ze wszystkich stron świata do Paryża w charakterze wybranych doradców i kierowników poszczególnych narodów. Żydzi odgrywali tak wybitną rolę w misji amerykańskiej, że wywoływało to wszędzie komentarze. Jeden z przedstawicieli perskich dopisał jak opowiadają na protokole protest następujący: „Gdy delegacja Stanów Zjednoczonych narzuciła półpaństwowość żydowską Rumunii i Polsce, była w tym względzie twarda jak skała granitowa, i ani najenergiczniejsza opozycja, ani możliwość przyszłych komplikacji nie wywarła wpływu na jej wolę. Osiągnęła ona to, czego chciała. Ale w sprawie perskiej delegacja amerykańska przegrała walkę, jakkolwiek, logika, ludzkość, sprawiedliwość i prawa uroczyście przyjęte przez wielkie mocarstwa były po jej stronie”.
    Ten komentarz jest upokarzający. Ale jest prawdziwy. Żydowski program światowy jest jedynym programem, przyjętym przez konferencję pokojową bez zastrzeżeń i rewizji.
    Żydzi międzynarodowi byli w Paryżu tak liczni i wszechobecni, tak mocno tkwili w radach wewnętrznych, że bystry obserwator Dr. E. J. Dillon, którego praca „Dzieje wewnętrzne konferencji pokojowej” jest najlepszą książką, jaka się w tej sprawie ukazała, był zmuszony napisać co następuje:
    „Może się to niektórym czytelnikom wydać zdumiewającym, jednakże jest faktem, że znaczna liczba delegatów miała to przekonanie, iż poza narodami anglosaskimi działał w istocie ukryty wpływ semicki”. (str. 496) A dalej:
    […] Formuła, w jaką ujęli tę politykę członkowie konferencji, których państwa na niej ucierpiały i którzy uważali ją za fatalną dla pokoju w Europie Wschodniej, brzmiała, jak następuje: ”Odtąd światem rządzić będą narody anglosaskie, którymi kierują żywioły żydowskie”. (str. 497)

  4. dariuzs said

    Czołem Państwu.
    Re 3:”Pomagali w czym panie Kozicki?” a parę linijek niżej „„Gdy delegacja Stanów Zjednoczonych narzuciła półpaństwowość żydowską Rumunii i Polsce, była w tym względzie twarda jak skała granitowa…” no to może było w czym pomagać?
    „Żydowski program światowy jest jedynym programem, przyjętym przez konferencję pokojową bez zastrzeżeń i rewizji” Może te inne „programy” przyjęte pomimo zastrzeżeń i rewizji to te ,przy których „pomoc” pomogła?. No chyba że nie było pozytywów dla np. Polski z układu wynikających a Delegacja z Dmowskim na czele bezsilni głupcy w najlepszym razie???Jeśli nie sekret, co było na obiad 2012-11-06 (wtorek) ,zanim @ Maria1 powiedział/a16:09:12 co powiedziała? Pytam by wiedzieć czego unikać.
    Pozdrawiam.

  5. Wandaluzja said

    https://marucha.wordpress.com/polski-holocaust/
    54. Julka powiedział/a: To, że Pan nie zna tych dowodów, nie upoważnia Pana do ich negowania. Porównywanie rzezi na Polakach do holokaustycznych mitów jest nie na miejscu.

    http://naszeblogi.pl/32391-tajemnica-katynia

    W „salonie 24” natrafiłem na artykuł pt. „Największa tajemnica zbrodni katyńskiej”, którego autor zwraca uwagę na wątek współdziałania w tej zbrodni NKWD z Gestapo.
    ***
    Wniosek tego Rozważania jest taki, że KATYŃ został Obgadany przez Berię i Himmlera. Jeśli tak było to wypada zauważyć, że Koncepcjonalistą Himmlera był Heydrich toteż sprawa powinna być najpierw przedmiotem rozmowy Heydricha z Bormannem, który był ponoć młodszym bratem Nadrabina ZSRS Łazara Kaganowicza. DUPĄ sprawy byłaby zaś Fraulina Rzeszy Emilia Schindlerowa, protektorka holokaustycznego haremu Boskiego Adolfa w Krakowie i Najwyższego Sądu SS na Hradczanie, który przekształcił się w Niemiecki Komitet NKWD.
    Wg mnie KATYŃ był pochodną granicy niemiecko-żydowskiej na Missisipi, która w I. etapie wymagała wymordowania Polaków na Syberii pod pretekstem, ŻEBY NIE UTWORZYLI TAM PAŃSTWA.
    Gdy w Kampanii 1939 nie powiódł się Plan Wehrmachtu ZAJĘCIA LWOWA – co miało warunkować Wschodnią granicę Niemiec na Missisipi – to wtedy rada polityczna Wermachtu, ze względu na nieobliczalne SKUTKI tej sytuacji, poleciła Heydrichowi (zaufanemu Kriegsmarine) przekwalifikowanie granicy niemiecko-żydowskiej na Missisipi ze Wschodniej granicy Niemiec na Zachodnią – aneksem do czego był KATYŃ.

  6. Marucha said

    Re 5:
    Fascynuje mnie owa granica niemiecko-żydowska na Missisipi i jej związek z Katyniem oraz zajęciem Lwowa. Czy można to jakoś przystępnie wyjaśnić?

  7. Fran SA said

    Uroczy blazenek lord Chesterton mogl sobie pozwolic na blazenade i kilkakrotna zmiane religii. Do Chestertona, nawet komuna nie miala pretensji.
    Dziwie sie, ze sa jeszcze tacy, co wierza Anglikom.

  8. Wandaluzja said

    Ad. 6: Germanów jest w USA więcej niż Anglosasów, gdyż w XIX wieku nie było polskiej listy imigracyjnej toteż Polacy musieli sie deklarować jako Niemcy lub Rosjanie. Byli tam przejmowali albo przez Niemców, którzy egzekwowali ich Niemieckość drakońsko, albo jako Rosjanie przez Włochów i Irlandczyków, którzy ich brutalnie amerykanizowali, tak że do schizmy Polskiego Kościoła Narodowego nie było w USA struktury polskiej. Poza tym dynastia hanowrska kolonizowała Amerykę Niemcami, czemu przeciwstawiali się Francuzi kolonizując Południe Irlandczykami.
    Tą przewagę etnosu niemieckiego nad angosaskim wykorzystał Żelazny Kanclerz postulując granicę niemiecko-żydowską na Missisipi, co zdawało się łatwe, ale Amerykanie nie wpuszczali do USA Żydów poza litwakami jako Rosjanami.
    Do implementacji granicy na Missisipi potrzebna więc była masowa emigracja Żydów do USA, co zrealizowano na podstawie zakupu przez generałów pruskich Fowarku Żydowskiego, który nazywał się ZSRS, a już Szpicbródka zeznał w więzieniu mokotowskim, że celem bolszewików było uruchomienie w Rosji PRZEMYSŁOWEGO wydobycia złota na wykupienie USA. Po przejęciu Rosji przez Prusaków Żydzi mieli być wysiedleni do USA,
    Jest kolorowe zdjęcie katowni bolszewickiej z Felkiem na I planie i kilkoma seksownymi damami na II, a kolorowe zdjęcia robili wówczas tylko Niemcy – jakby to była wizyta Dam Berlińskich jak w Poroninie? bo takich kapeluszy nikt wówczas w Moskwie nie nosił.
    Niemcy nie pracowali nad lotnictwem strategicznym, gdyż wiedzieli, że pracuja nad nim Polacy i mają wyniki. Był to opracowany we Lwowie „Józef Piłsudski” dla bombardowania Uralu. Łowczy Siedmiogradu chciał zakupić JP przez polsko-rumuńską konwencję zbrojeniową, ale wykupił go mój dziadek. Ponieważ Pentagon NIE WYOBRAŻAŁ SOBIE bombowca bez uzbrojenia Obronnego więc zakwalifikował JP do TRANSPORTU i skierował do Douglasa, co było powodem PRZEGRANIA przez USA wojny lotniczej. JP WYGRAŁ JEDNAK II WOJNĘ ŚWIATOWĄ JAKO DAKOTA, która była najbardziej masowo produkowanym samolotem w USA I ZSRS, dając im Nieograniczoną Ilość Lotników, z BRAKU KTÓRYCH przegrali wojnę Niemcy.
    Niemcy w systemie Odry Przemysłowej produkowali okręt podwodny w ciągu 2 miesięcy miast 12, a ten system chcieli wykorzystać do produkcji bombowców, budując w tym celu fabrykę Mercedesa w Kostrzyniu, która nie podjęła produkcji.
    Sikorski kazał zamordować Rydza-Śmigłego, gdyż ten miał dokumentację JP a wzięcie przez Niemców Lwowa dawało możność ODTWORZENIA TEJ DOKUMENTACJI i bombardowania Uralu, co oznaczało aneksję Syberii przez Japończyków. Hitler ZMUSIŁ jednak Japończyków do zaatakowania USA Kartą Atlantycką, którą znaleziono w Białymstoku podczas śledztwa Abwehry w Jedwabnem.
    Podpisanie aktu zakupu Folwarku Żydowskiego przez Prusy było wyrokiem Śmierci dla syberyjskich Polaków, którzy mogli zapobiec – i zapobiegliby – Wschodniej granicy Niemiec na Missisipi.

  9. Wandaluzja said

    Tadeusz Rozłucki, JĘZYKI INDOEUROPEJSKIE POCHODZĄ Z TURCJI – Według najnowszych badań nowozelandzkich językoznawców języki indoeuropejskie , którymi posługujemy się w dzisiejszej Europie, pochodzą z terenów dzisiejszej Turcji i ukształtowały się ok. 9 tys. lat temu. Teoria ta różni się znacząco od powszechnie przyjętej, która utrzymywała, że języki te ukształtowały się 5 tys. lat temu na terenie południowo-zachodniej Rosji.

    Twórcą teorii o ANATOLIJSKIM pochodzeniu języków indoeuropejskich był Wiaczesław Wsiewołodowicz Iwanow. W połowie lat 80 stanął on w obronie PRZEDE MNĄ Oszalałej Kurwy Ormiańskiej, która, opierając się na FEKALIU NIEMIECKIM – że metalurgia żelaza pochodzi z Azji Mniejszej – zapostulowała pochodzenie Indoeuropejczyków z Azji Mniejszej, co zimplementował WWI. Żałuję, że wyrzuciłem te numery sowieckiej PRIRODY.
    Domagałem się, żeby Niemcy UZASADNILI to Fekalium Pruskie, ale oni zdali się na odpowiedź Adolfa Hitlera hitlerowskiemu Prezydentowi Gdańska, że Wojna z Polską to GWAŁCENIE NIEMEK NA ŚNIEGU I ROZJEŻDZANIE PRZEZ CZOŁGI KONNYCH TABORÓW UCIEKINIERÓW, co Hitler nazwał PARANOJĄ i kazał wyrzucić „głupiego mistyka” z NSDAP. Gdy Święte Kury przepowiedziały admirałowi rzymskiemu klęskę w bitwie z Kartagińczykami to kazał je wyrzucić za burtę, żeby potem samemu tam wskoczyć.
    To KONTROWANIE przez Niemców mej Funkcjonalnej Chronologii Architektury Niemieckiej pokazywaniem Odbytnicy zakończyło się zbadaniem przez archeologa niemieckiego Heinricha Kusche gęstej siatki na zdjęciach satelitarnych Europy, które okazały się NEOLITYCZNYMI lochami, które ja zinterpretowałem jako lochy pomiędzy ZAMKAMI.
    NAJSTARSZYMI zamkami europejskimi są sudeckie i jurajskie, gdyż strzegły one metalurgii sudeckiej i jurajskiej, co zostało nazwane przez Anglików EUROPEJSKĄ ATALNTYDĄ – do czego pasuje domysł tej kurwy ormiańskiej, że ekspansja języków indoeuropejskich to Rozprzestrzenianie się Metalurgii Żelaza.
    Indoeuropejczycy nie byli Twórcami tej metalurgii, którą trzeba łączyć z rolniczymi kulturami naddunajskimi. Indoeuropejczycy byli Oceanicznymi Żeglarzami, którzy połakomili się na metalurgię NADWIŚLAŃSKĄ, o czym mówią Wojny Bogów. Gdy ci Oceaniczny Żeglarze przybyli nad Łabę, Odrę i Wisłę to większość zamków i KOŚCIOŁÓW już istniała. Mówili oni językiem pra-greckim, z którego wywodzi się łacina i FLEKSYJNY język skandynawski, z którego wykształciły się Przedrostkowe języki germańskie, a języki aryjsko-słowiańskie należą do zupełnie innego pnia indoeuropejskiego. Skandynawowie i pochodzący od nich Swebowie kontynentalni – zwani Germanami – nie są Aryjczykami tylko Helenoidami.
    Eksponowana mapa rozciąga pierwotny język polski do Dniepru, co jest ustępstwem na rzecz Ukraińców jako Założycieli Polski. Do najazdu Ibn-Muslima stolicą Polski był faktycznie Wspaniały Sambor, który od Wojewody Kija (Popiela II) zaczęto zwać KIJOWEM.

  10. Wandaluzja said

    http://polonia.wp.pl/title,Norwegowie-pomstuja-na-polska-legende-Stocznia-Gdanska-nas-topi,wid,15064263,wiadomosc.html

    ~oberschlesier [9 godzin temu]
    polaki, Stocznie Gdanska dostaliscie w prezencie od Stalina,Churchila i Roosvelta,zabrana od Niemcow razem z miastem Gdansk/Danzig ktore notabene nigdy nie bylo miastem polskim.I co z tym zrobiliscie?…zmarnowaliscie takie znakomite miejsce pracy,tak jak zmarnowaliscie Slask,Breslau,Opole,Zielona Gore,Szczecin,Olsztyn i.t.d.Tam gdzie wejda Polacken to zostaje smrod i zgliszcza.Wystarczylo otworzyc granice do Niemiec Wschodnich i od razu wzrosla kradziez samochodow i wlaman do mieszkan o 400 procent.To samo za siebie cos mowi.Nic nie trwa wiecznie,historia lubi sie powtarzac,nikt nie powiedzial ze granica na Odrze jest na zawsze,zaplacicie za wasze zlodziejstwa.
    ***
    Zemścił się za ZAKAZ pokazywania jak Wesoły Hanysek.
    Jak piszę w Wandaluzji to Chęsa-Hanys-Hanza-Hans-Amfiktion został wygnany przez Erychtonosa z Krakowa do Poznania, czego pamiątka jest zarekwirowany przez US Army Skarb Wiślan. Gdy protestowałem zorganizowaną przez Krakowską Szkołę Archeologiczną Oskara Schindlera (szofera Hitlera) we wrocławskim Muzeum Archeologicznym wystawę SKARB WIŚLAN to mi odpowiedziano PIES SZCZEKA A KARAWANA IDZIE DALEJ, więc zacząłem krzyczeć DAJĘ ZŁOTO AFRYKI ZA ZABICIE ŻYWCA KRAKOWSKIEGO OD ZAWODOWEGO KOPULANTA i wtedy Ali Akca strzelił Papieżowi w brzuch.
    Komendant Akcy, Celik krzyczał potem: SZARPIENIE CYNGLA, KTÓRY O SPRAWIE POJĘCIA NIE MA, PRZESŁUCHAJCIE MNIE, ale sąd włoski wolał NIE WIEDZIEĆ. Z tej racji ogłosiłem, że jurysdykcja włoska jest winna Celikowi 50 milionów $, z czego 25 mil należą się Urszuli Sipińskiej, która KAZAŁA mu tak krzyczeć.
    US Army tuszowało tym, że Holokaust był atakiem 12 milionów ogierków żydowskich dla granicy niemiecko-żydowskiej na Missisipi.

  11. Wandaluzja said

    Motto mej ksiązki INCYDENTU NIE BYŁO, Gdańsk 2001: Markus Eli Revager “Century Magazine, New York 1928: MYŚMY WZIĘLI W POSIADANIE HISTORIĘ WASZĄ I ZBURZYLI PIĘKNY JEJ GMACH. a WRAZ Z HISTORIĄ ODDALIŚCIE WASZ LOS I WASZE MARZENIA.

    Monika Witkowska, MEDUZY Z ZATOPIONEGO PAŁACU – Pod ruchliwą ulicą, po której jeżdżą tramwaje, kryje się jeden z najciekawszych zabytków dawnego Konstantynopola; Rzeczpospolita, 9 XI 12, s. A19

    Chodzi o cysternę zwaną Podziemnym Pałacem na Forum Konstantyna, ale mogła ona pomieścić nie tysiąc ton wody, ale kilkadziesiąt tysięcy ton. Ja jednak nie wierzę, że budowniczym jej był Justynian, gdyż jest ona w systemie Akweduktu Walensa, co suponuje, że zbudował ją jako Pałac Podziemny Konstantyn Wlk a Walens – wobec zagrożenia Konstantynopola przez Hunów i Germanów – adaptował ten Pałac na cysternę, do której podłączył akwedukt.
    Znaczy to, że górna część pałacu została rozebrana – ale musiała to być konstrukcja Palmowa, czyli bardzo lekka, która na pałac Cesarski się nie nadawała. Sugeruje to, że mógł to być UNIWERSYTET, który w związku z najazdem Hunów został przeniesiony na Atos – którego nazwa pochodzi od LabirynTHOS czyli Podziemnego pałacu Aleksandra Wlk. Tego rodzaju budowle miały sens przy oświetleniu ELEKTRYCZNYM, znanym historycznie z latarni Faros.
    Podczas oblężenia Konstantynopola przez Wandalów Afrykańskich i Śląskich w l. 549-58 taka budowa była nie do pomyślenia, gdyż floty wandalskie kontrolowały morza Egejskie, Marmarę i Adriatyk.
    Amerykanie kupili w Niemczech za 21.850 $ “pseudorenesansowy” portret z początku XIX wieku, który okazał się WYCIĘTĄ z kodeksu Bony Sforcy jej kuzynką Bianką. Jeśli tu pomylono się o 3 wieki to tym bardziej możliwe to jest w odleglejszej o tysiąc lat sztuce kamieniarskiej. Ponieważ wycięty portret został oprawiony na przełomie XVII i XVIII w. to rabunku dokonali Szwedzi, czyli jakie łupy musieli zagarnąć w Warszawie skoro pogardzili takim Kodeksem. Jeśli zostanie potwierdzone, że jest to obraz Leronarda da Vinci to ta pomylka kosztowała Niemców sto milionów dolców.
    Otrucia Rosjan i Francuzów fekalimai pruskimi dokonali jednak wbrew PRZECHWAŁKOM Revagera nie Żydzi a Żelazny Kanclerz.

  12. Wandaluzja said

    http://konflikty.wp.pl/gid,15076341,img,15076377,title,Leonid-Brezniew-wladca-epoki-zastoju-w-ZSRR,galeria.html#opOpinie

    ~misjonarz
    Katolicki Bog Jehowa ma jeszcze wielu takich wytypowanych „specjalistow”,ktorym powierza specjalne misje.

    pokaż 2 ukryte odpowiedzi

    ~spekulacjus
    @misjonarz ^ Co jakiś czas nasza planete Ziemia nawiedza „wybitna” postać, jak Hitler czy Stalin…kto następny?

    ~arka
    @spekulacjus ^ Bog miluje kazdego czlowieka i kazde stworzenie…Jednak …Dlaczego dokonal najwiekszego ludobojstwa w dziejach ludzkosci mordujac Potopem?

    Red. Krzysztof Mroziewicz próbował tłumaczyć Fenomen Breżniewa: Zwrócił na niego uwagę Stalin, gdy ten prowadził batalion mołdawski na Defiladzie Zwycięstwa: JAKI ŁADNY MOŁDAWIANIN. Breżniew Mołdawianinem nie był, ale to awansowało go do rangi Sekretarzy Republickich
    Ja w „Incydentu nie było” (Gdańsk 2001) tłumaczę jego awans „gensekowski” usunięciem przez Gomułkę Chruszczowa za Romans z Niemcami, których Wiesław bał się panicznie. Jeśli Tadeusz Mazowiecki był RUCHANY przez Boskiego Adolfa to Chruszczow mógł być ciągany przez Bundesdinst za podpisanie DES ANTIKOMUNISTISCHBEFEHLS Wehrmachtu, o czym Gomułka wiedział od Bolesława Piaseckiego, który dał Chruszczowi marszałka Górę-Dolinę, który wyparł Czerwoną Partyzantkę za Dniepr.
    Anglicy poparli to ogłaszając, że Breżniew pytał Generałów KGB o możność usunięcia Chruszczowa, na co ci zapytali, jak sobie to Wyobraża, na co odpowiedział, że w Leningradzie są groźne gołoledzie więc może Poślizgnąć się na schodach czy zginąć w wypadku samochodowym, więc ci zwrócili się z tym do Susłowa.
    Zauważyłem, że Breżniew nie proponowałby policji politycznej o zamordowanie swego szefa, któremu podlegała ta Policja, gdyby nie miał śmiertelnych kart nań. Tymi Kartami było zaś to, o czym pisze Suworow, że Chruszczow był jednym z NAJWIĘKSZYCH ZBRODNIARZY W HISTORII – bo nie dość, że podpisał Antikomunistischbefehl Wehrmachtu, ale zamordował 2 miliony komunistów, co BARDZO UTRUDNIŁO utworzenie państwa żydowskiego na Ukrainie.
    Książę Demidow mówił mi, że Susłow przemawiał 4 godziny a Chruszczow 3. Oba głosowania KC wygrał Chruszczow, ale gdy patrzył na Susłowa, jak na wściekłego psa w klatce to ten powiedział COŚ, co zrozumiał tylko Chruszczow, który zaczął się zachowywać „niesfornie” więc został wyprowadzony przez wykidajłów. Książę pytał mnie, CO ON MU POWIEDZIAŁ? Milczałem, bo się bałem, a po latach mógłbym odpowiedzieć, że Protokół Procesu 6 Generałów NKWD przez Najwyższym Sądem Wojskowym Armii Radzieckiej został wydrukowany w OBRONIE SZCZECINA w Paryżu i czekał na rozprowadzenie, co niszczyło generowane przez Chruszczowa wersje Śmierci Stalina i Berii jako ŁGARSTWO. Togliatti bolał, że historie GODNE Renesansowych Włoch mogły mieć miejsce w XX-wiecznej Moskwie – ale to były dramaty Nadwłoskie i Nadjerozolimskie.
    Takim dramatem było przewiezienie przez mego stryja z Bytomia do Warszawy filmowej dokumentacji KATYNIA jako Złota Renu, które dzisiaj (10 XI 2012) oglądałem. Otóż wywiad wojskowy powiadomił mnie, że gdy Sowieci – czyli Breżniew – przekształcili Wojnę Ussuryjską w Mandzurską to ambasada ChRL w Paryżu zaprosiła publicystów na film Filmowa Dokumentacja Katynia wg dekretu Lenina, że Wszystkie Ważne Egzekucje Muszą być Filmowane. Sowieci nazwali to HITLEROWSKĄ PROWOKACJĄ i powiadomili Waszyngton o ataku nuklearnym na sto miast chińskich, na co Nixon kazał odpowiedzieć, że wówczas USA dokonają ataku nuklearnego na 128 miast sowieckich.
    Był to koniec tańca Breżniewa na Reaktorze Francuskim czyli rozgromieniu przez Breżniewa-Kosygina-Malinowskiego Jacka Karpińskiego, na truchle którego powstały APPLE Steva Jobsa i MICROSOFT Billa Gatesa, z czego Apple jest „więcej warty niż Polska”. Breżniew został bowiem gensekiem za odstąpienia od aneksji Suwałk dla Kruppa na rzecz ZAJOBA FRANCUSKIEGO, który nazywał się Kurskim Kombinatem Metalurgicznym. Gdy Polacy kazali pitrowcom powiadomić Breżniewa, że nakłady na KKM NIE ZWRÓCĄ SIĘ to szlag go trafił i został MANEKINEM.
    Ja byłem ofiarą Zajoba Francuskiego, bo Reaktor Francuski był antytezą mego minireaktora URSZULA SIPIŃSKA, który Francuzi naleźli w Gabonie w 1972 r. w postaci baterii 16 minireaktorów + 1 kilkanaście km dalej. Był jednak JAKIŚ powód, dlaczego Sowieci nie dostosowali KKM do techniki minireaktorowej – ale prawdopodobnie bali się Urszuli Sipińskiej, która pochodziła z rodziny NACJONALISTYCZNEJ – co doprowadziło do technologicznego i finansowego krachu ZSRS.
    Poza tym Leonie Breżniew musiał bronić Reaktora Francuskiego DO USRANEJ ŚMIECI, gdyż był eksponentem Kochanka Hitlera Ilii Erenburga, co zostało ujawnione dopiero w wojnie angolskiej, kiedy polski pies wojny znalazł w archiwum portugalskim list kominternowca niemieckiego do Erenburga jako agenta finansowego dyktatora ZSRS Karola Radka. Znaczy to, że Krzysztof Mroziewicz PRZEGRAŁ. Mówił, że jego matka – jako dziewczynka – przeczekała wysiedlenie wioski pod Zamościem w lodowatym stawie.

  13. Wandaluzja said

    Pisałem wielokrotnie, że Grossowi chodziło o Ukrycie DES ANTIKOMUNISTISCHBEFEHLS Wehrmachtu, o którym uczono na UWr. Podczas śledztwa Abwehry w Jedwabnem w/s Złamania przez Goldę Meir i Menachema Begina Planu Barbarossa znaleziono w Białymstoku Kartę Atlantycką >http://www.ahistoria.pl/index.php/2012/06/tajemnicza-mapa-rownie-tajemniczego-mauricea-gomberga/< rozciągającą Folwark Żydowski od Renu do Morza Arabskiego i Pacyfiku Japońskiego. Rada polityczna Wehrmachtu uznała za ZŁAMANIE układu o granicy niemiecko-żydowskiej na Missisipi więc wydała Antikomunistischbefehl, podstawę prawną Holokaustu, a Hitler Zmusił tym Japończyków do zaatakowania USA.
    Jak wykazał David Irving to żadnej hitlerowskiej jurysdykcji antyżydowskiej nie było, gdyż Ustawy Norymberskie były ZŁAGODZENIEM szwajcarskiego prawa przeciw kapitałowi kryminalnemu, ale ja pouczyłem Irvinga, że Hitler obciążył Żydów podatkiem Polskim i wydał Nakaz Pracy na rzecz Wojennej Gospodarki Rzeszy. Opublikowane częściowo w książce HITLER ZAŁOŻYCIELEM IZRAELA śledztwo Bundestagu w/s Hitleryzmu i Holokaustu uznało za podmiotowe dla Założenia Izraela linię Konstnza-Haifa, obsługiwaną przez 3 transatlantyki amerykańskie: Kościuszko, Pułaski i Steubler oraz testamentalny rozkaz Hitlera dla SS: OBRZEZAĆ SIĘ I IŚĆ NA PODBÓJ PALESTYNY, ŻEBY PRZY POMCY TAJNYCH KONT SZWAJCARSKICH PRZENIEŚĆ WŁADŻĘ Z MOSKWY DO TEL-AWIWU.
    D’Gaulle uważał Holokaust za Bardzo Groźny Imperializm Sowiecki, który najpierw opanuje USA a potem Francję, i dlatego totumfacki cherubina Hitlera Zbigniew Brzeziński dążył do Finlandyzacji Europy. Asz uważał zaś Holokaust za Przykrywkę SADYSTYCZNEGO wymordowania 7,5 miliona Polaków na Syberii przez którą 12 milionów ogierków żydowskich zaatakowało Amerykanki dla granicy żydowsko-niemieckiej na Missisipi.

  14. Zbigniew Kozioł said

    Tej Wandzi Iluzji i tak nikt poważnie już nie czyta. Miejsce zajmuje i rozprasza uwagę.

  15. Wandaluzja said

    KONSTANTYNOPOL miał problemy z wodą. Kar z Krakowa, budując Troję na Złotym Rogu, zbudował fort wodociągowy SKAMENDER, który dostarczał dwoma STOLNIAMI wodę z Karasu poza mur Trojański, z którego Trojanie obserwowali ganianie się Achillesa z Hektorem wokół Fortu Wodociągowego. Przez zdobycie Skamandra bombami ZAPALAJĄCYMI Achilles zmusił Troję do Rozejmu, wobec czego reprezentujący w Troi stronnictwo prohetyckie Hektor musiał fort wodociągowy odbić przez wyzwanie Achillesa, toteż żałobna wizyta u Achillesa Priama była Kapitulacją Troi.
    Archeolodzy niemieccy znaleźli kiedyś w samym środku Troi tzw. Pałac Antiocha, który ja uznałem za Pałac Priama, z czego teraz wycofuję się, gdyż z mej logiki wynika, iż pałac Priama był na północ od Złotego Rogu czyli na Pereirze, To wymagało mostu fortecznego lub grobli na Złotym Rogu. Parys uratował 10 czy 12 tysięcy Trojan, którym Indra z Kielc dał Skimeron-Kijów, żeby nie dostał się WREDNYM Słowianom, gdzie dzięki imigracji Trojan z półwyspu Bałkańskiego utworzył Federację Kimieryjską o nazwie od SKAMANDRA.
    Tracy po wykupienia Troi od Dorów przebudowali miasto, budując fosę pod murem TROJAŃSKIM, którą puszczono Karas z wodą PITNĄ, co nazywano LYKOS. Król tracki Asan Orfeusz miał zbudować dla swej żony mauzoleum w postaci Hagia Sophia, której kopię starali się wystawić Kimieriowie w Kijowie. Dworowano, że Asan pokonał tym SKOWYTEM swego krewniaka Salomona, który budował Świątynię Salomona. Zygmunt August, idąc piechotą za trumną Barbary Radziwiłłówny z Krakowa do Wilna, kazał wykonać kilkadziesiąt zegarów ORFEUSZ dla poselstw Żałobnych, ale kopi Hagia Sophia w Kijowie dla swej Litewki nie zrobił.
    Grecy, którzy chcieli założyć kolonię, otrzymali od Wyroczni Delfickiej wskazanie: TAM GDZIE ZNOŻA OBFITOŚĆ A WODY NA MIARĘ – czyli zboża pontyjskiego z Ukrainy i wody z wodociągu trojańskiego – wobec czego założyli Bizancjum na Perejrze czyli pałacu Priama. 40 lat po zagrabieniu przez Traków z Aleksandrii Trojańskiej Największego Łupu w Historii, którym kibicowali Wandalowie ANIEBÓJSIE, cesarz Tyberiusz „wykantował” dyplomatycznie sejm wandalski w Krakowie i anektował Trację.
    Cesarz Walens – wobec zagrożenia Konstantynopola przez Hunów i Germanów – zbudował Mury Teodozjusza oraz akwedukt WALENSA od Blachowni do Pałacu Podziemnego na Forum Konstantyna, zakopując fosę LYKOS, gdzie obecnie jest Bulwar Ata Tirka czyli likwidując Troję Tracką.
    Najlepszą wodę i w dużej ilości w Aleksandrii Trojańskiej, która była AGOMERACJĄ 4 miast, miała Świńska Góra, znana już z Iliady Homera. Konstantyn Wlk zbudował tam Pałac Cesarski przez PRZENIESIENIE Pałacu Ptolemeuszy z Aleksandrii. Konstantyn zbudował tam KILKA cystern, dostarczających wodę do miasta, który to WODOCIĄD (nie akwedukt) został zabezpieczony korytarzem fortecznym, widocznym na starych rycinach.
    Ponieważ podczas oblężenia Konstantynopola przez Wandalów Moskwa i Rus urzędowali w pałacu Konstantyna na Świńskiej Górze to zaczęto ją nazywać BELGRADEM czyli Pięknym Miastem a Pałac SĄDEM od czego nazwno Bosfor SĄDEM. Pałac tern został zburzony przez Olega z Kijowa w 907 r. ma rozkaz Prawdziców z Rostowa, żeby Słowianie nie uważali Konstantynopola za Sąd Najwyższy.

Sorry, the comment form is closed at this time.