Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    UZA o Inne aspekty przemysłu co…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    Nic do ciebie nie o Sprawowanie władzy nad państwe…
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Savoir-vivre wyraża katolicką postawę wobec świata!

Posted by Marucha w dniu 2012-11-07 (Środa)

„W przeszłości to elity były religijne stąd savoir-vivre był elementem cywilizacji chrześcijańskiej. Dziś uznaje się etykietę za nieważną, ludzie religijni uznają, że savoir-vivre można zastąpić pobożnością. Elita nie tylko nie buduje swojego autorytetu ale popada w pewną schizofrenię kulturową” – mówi w rozmowie z PCh24.pl doktor Stanisław Krajski, filozof, publicysta, autor prac z zakresu savoir-vivre.

Czy można mówić o wzroście zainteresowania tematyką savoir-vivre w ciągu ostatnich lat?

Zainteresowanie tym tematem utrzymuje się od lat choć, ostatnio wyraźnie się zwiększa. Powodem jest też rosnące zapotrzebowanie na tę wiedzę ze strony biznesu, który chciałby dorównać poziomem zachodniemu. Od lat 80. savoir-vivre i etykieta zaczęły być uważane za elementy „biznesowe”, pozwalające na uniknięcie problemów i zmniejszenie kosztów. Praktyka pokazywała, że wiele strat finansowych wiązało się z zachowaniami niewłaściwymi z punktu widzenia savoir-vivre. Zmieniono też podejście do etykiety: początkowo dominowało podejście „naucz się i zastosuj”, okazało się jednak, że nadal w praktyce biorą górę złe nawyki. Podam jeden przykład: pewien amerykański biznesmen w trakcie kolacji, po której miał podpisać ważną umowę, nabierając na talerz musztardę oblizał łyżeczkę, bo tak zawsze robił w domu. Zrobiło to bardzo złe wrażenie, poskutkowało niepodpisaniem umowy. Takie wypadki prowadziły do poszerzenia wymagań co do dobrych manier, do oczekiwań stosowania etykiety 24 godziny na dobę, tak by stała się ona niejako drugą naturą.

Dziś obserwuję duże przyspieszenie w rozpowszechnianiu się zasad savoir-vivre. W ostatnim roku 90 proc. szkoleń, jakie przeprowadziłem, dotyczyło zachowania przy stole. Być może znaczną rolę odgrywają tutaj kontakty biznesowe z Niemcami, ponieważ przywiązują oni bardzo dużą wagę do zachowań w tym obszarze. Mniej jest dla nich ważny ubiór, przy stole wymagane jest jednak właściwe zachowanie. Druga przyczyna wiąże się z nowym zjawiskiem: pojawiają się młodzi ludzie między 20. a 30. rokiem życia, którzy gdzieś się dowiadują o savoir-vivre i uznają go za własny sposób na życie. Trzeci powód, to pojawienie się nowych książek, materiałów i szkoleń. Ludzie, którzy się z nimi zetknęli zaczynają wymagać tych umiejętności również od innych. Coraz więcej osób dochodzi do wniosku, że należy unkać w swoim życiu zawodowym i prywatnym ludzi pozbawionych kultury, którzy ignorują zasady savoir-vivre i wskazania etykiety.

Renesans zainteresowania etykietą to jeden z sygnałów świadczących o kształtowaniu się klasy średniej?

W Polsce nie ma klasy średniej, bo nie było jej w epoce PRL-u, aktualnie stoją jej na przeszkodzie względy finansowe. Klasyczna klasa średnia to ludzie z wyższym wykształceniem, pracujący w sposób umożliwiający im niezależność finansową. To osoby z własnymi przedsiębiorstwami lub wykonujący wolne zawody, dysponujący czasem wolnym, cieszące się finansową stabilnością. Z czasem wolnym wiążą się ambicje inne niż finansowe, potrzeby kulturowe. W Polsce tacy ludzie pojawiają się w małym zakresie, ponieważ gospodarka została opanowana przez koncerny, mało jest średnich firm wobec dużej liczby wielkich koncernów. To jest źródło takich problemów jak brak polskiej opinii publicznej. Społeczeństwo bez klasy średniej jest kalekie, nie jest wolne, nie może posiadać suwerennego państwa. Stąd też nazwa mojego bloga „Savoir- vivre i nowa klasa średnia”.

Mówi się równocześnie o postępującej „makdonaldyzacji”, o przejmowaniu nowych obszarów przez globalną pop-kulturę. Dlaczego uprzejmość, staranność, najwyższa jakość są właśnie wartościami klasy średniej?

Zawsze istniał lud, istniała klasa średnia i elity (np. arystokracja bądź magnateria). Nigdy nie uległo to zachwianiu, nawet w komunizmie istniała „czerwona” arystokracja. Proces demokratyzacji doprowadził do tego, że każdy może wejść do klasy średniej. Natomiast wybór savoir-vivre jako sztuki życia, to wybór człowieka mającego czas, wykształcenie, kulturę i ambicje dotyczące własnego życia. Te warunki spełnia zazwyczaj około 20 procent społeczeństwa. Macdonaldyzacja dotyka ludu, któremu zabiera się jego własną kulturę. Ten segment społeczeństwa zawsze w Polsce naśladował klasę średnią; widać to było w czasach Rzeczpospolitej Obojga Narodów, kiedy lud ze szlachtą był bardzo blisko, poddając się łatwo jej wpływom. Tymczasem lud poddany reklamie łatwo ulega swoistej degeneracji.

Równocześnie wskazuje się na problem proletaryzacji samych elit.

Problem polega też na tym, że w latach 60. XX wieku na Zachodzie arystokracja upadła, wyniszczono klasę średnią. Upadły średnie przedsiębiorstwa i majątki ziemskie. Na to miejsce weszła nowa „klasa średnia” i nowa „arystokracja”, czyli ludzie którzy zdobywali pieniądze i czuli się skrępowani przez etykietę, moralność, tradycję. Powstała wówczas pustka. Dzieci tego pokolenia zaczęły tęsknić za savoir-vivre. Wielki biznes nie spełnia wszystkich warunków klasy średniej, ponieważ cechuje go brak czasu potrzebnego dla życia kulturalnego i realizacji wyższych potrzeb. Stabilizacja finansowa, namysł nad własną sytuacją zawodową i społeczną doprowadził do tego, że klasa średnia zaczęła się, w pewnym ograniczonym zakresie, odradzać. Myślę, że przyszłość Europy jest pod tym względem pozytywna i to wbrew temu co się z tą Europą próbuje robić.

W publikacjach sprzed II wojny światowej kwestie etykiety i savoir-vivre starano się stawiać w szerszej perspektywie etycznej a także religijnej. Czy to perspektywa, którą należy dziś odzyskać?

Savoir-vivre jako taki jest tworem katolicyzmu, wyraża katolicką postawę wobec świata. Ksiądz Witkowiak, autor przedsoborowego podręcznika etykiety dla kleryków, pisał, że savoir-vivre jest elementem realizacji przykazania miłości bliźniego, a samo jego nieprzestrzeganie jest grzechem, z którego należy się spowiadać. Filozofia savoir-vivre jest stała – albo się ją przyjmuje albo odrzuca. Stawia ona dwa nakazy: „Bądź szlachetny!” oraz: „W każdej sytuacji przestrzegaj przykazania miłości bliźniego!”. Sprowadza się to do pamiętania o drugim, do okazywania mu szacunku i troski o jego potrzeby. Stało się jednak tak, co budzi moje przerażenie, że w środowiskach katolickich savoir-vivre kojarzy się dziś z elitami ateistycznymi, twierdzi się, że nie jest to katolikom potrzebne. Spotkałem się nawet z opinią, że Chrystus nie przestrzegał zasad savoir-vivre! To olbrzymie nieporozumienie.

Jeśli szukamy głębszego filozoficznego uzasadnienia, to znajdziemy je w myśli św. Tomasza z Akwinu. Na kartach „Sumy Teologicznej” opisuje on cnotę wielmożności. Dotyczy podejścia do pieniądza, który ma być narzędziem realizacji szlachetności.

Katolickie elity stoją dziś przed koniecznością „odzyskania” savoir-vivre jako praktykowanej miłości bliźniego.

Społeczeństwo będzie katolickie, jeśli klasa średnia i elity będą katolickie. Jeśli elity i klasa średnia są areligijne, to i lud podlegać będzie zeświecczeniu, na początku w tych sferach, które nie wydają się bezpośrednio związane z religią. W przeszłości to elity były religijne, stąd savoir-vivre był elementem cywilizacji chrześcijańskiej. Dziś uznaje się etykietę za nieważną, ludzie religijni uznają, że savoir-vivre można zastąpić pobożnością. Elita nie tylko nie buduje swojego autorytetu, ale popada w pewną schizofrenię kulturową (miesza się to, co chrześcijańskie i to co pogańskie) – takie wzorce przenoszą się na inne segmenty społeczeństwa.

To jest też problem kapłanów. Kiedyś uważało się, że duchowny przynależy do klasy średniej i powinien promieniować nie tylko Ewangelią, ale i kulturą wyższą i cywilizacją. Świetnie rozumiał to święty biskup Józef Sebastian Pelczar, autor jednego z pierwszych polskich podręczników savoir-vivre dla duchownych. Do dzisiaj księża w diecezji przemyskiej są wrażliwi w perspektywie savoir-vivre. Czasami jednak sami księża narzekają, że coraz częściej seminarium przygotowuje wyłącznie do funkcji kapłańskich, a nie daje ogólnego wykształcenia humanistycznego, potrzebnego do sprawowania funkcji autorytetu społecznego – promieniowania kulturą wyższą o charakterze chrześcijańskim.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mateusz Ziomber

Stanisław Krajski – filozof, publicysta, autor „Savoir vivre. Podręcznik w pilnych potrzebach”, „Savoir vivre jako sztuka zycia. Filozofia savoir vivre”, „Savoir vivre – 250 problemów”.

http://www.pch24.pl

Komentarze 24 do “Savoir-vivre wyraża katolicką postawę wobec świata!”

  1. włodek said

    Jak burżujstwo się nudzi to wymyśla pierd…ły i widzi problem w lizaniu łyżeczki.

    Spokojnie, nikt Panu nie zakaże jedzenia ryb łyżką – admin

  2. przechodzień said

    @1
    tak, co za problem w lizaniu łyżeczki.
    Ale cóż tam panie Włodek, idźmy dalej, czemu nie bekać i pierdzieć przy stole….zwłaszcza w obecności pana Włodka?

    może pan Włodek lepiej zamiast tego bloga, poogląda Big Brothera- to bedzie jego poziom, z całym dla niego szacunkiem.

  3. włodek said

    @2

    Jak chcesz człowieku iść dalej to idź. Wolna wola. Możesz i sobie popierdzieć.
    Co kto ma na myśli ma i na języku. Gratuluję.

    @admin
    Jeszcze tego by brakowało.
    Rybie to na pewno nie przeszkadza, jak komuś wygodniej jeść łyżką – niech je łyżką. W czym problem?

  4. Marucha said

    Re 3:
    Ależ dlaczego Pana Włodka tak oburzyło, że ktoś chce sobie przy nim puścić bąka na głos?
    Bąkowi to nie przeszkadza, a jak komu wygodnie i przyjemnie gruchnąć sobie dolną częścią ciała, to w czym problem?

  5. Maciej said

    W Polsce ludzie myślą jak dać radę od pierwszego do pierwszego … By się godnie zachowywać przy stole, wpierw trzeba mieć ten stół czym zastawić … Co do toastów:

    Za bogatych rodziców naszych dzieci …

    Zdrowie pięknych pań … Może jeszcze przyjdą …

  6. Marucha said

    Re 5:
    Bieda nie jest żadnym wytłumaczeniem dla chamstwa i prostactwa. Kultura osobista nic nie kosztuje.

  7. Maciej said

    Czym innym jest chamstwo i prostactwo, a czym innym sztywne reguły savoir-vivre, istnieje świat po między o której mówię. Kultura osobista to powinna być norma, a nie coś nadzwyczajnego.

  8. Marucha said

    Re 7:
    Czy jest Pan w stanie pociągnąć wyraźną granicę między nieznajomością savoir vivre, a zwykłym prostactwem? Bo ja nie.

    Zresztą, po co ten cały artykuł…
    Potomkowie szlachty mają inne sprawy na głowie.

  9. Maciej said

    Jak widać na załączonym obrazku savoir vivre efektownie można stosować przy suto zastawionym stole, historycznie pławiła się w tej kulturze stołu klasa średnia która nie przejmowała się banalnymi sprawami typu; co do gara włożyć, mając pełne spiżarnie. Co dzienne życie, czas wypełniony w tym życiu pracą, pracą po za pracą itd. Nie ma czasu w społeczeństwie na takie sztywne reguły, mało jest spotkań rodzinnych, typu obchodzenie imienin, urodzin ( względy ekonomiczne ) spotkania rodzinne bywają częściej w marketach niż przy stołach w gronie rodzinnym. Czy proszę i dziękuje, pomaganie kobietom lub przepuszczanie ich w drzwiach to jest savoir vivre, dla mnie to zbyt naturalne by o tym mówić w tym kontekście …

  10. Zerohero said

    Moim zdaniem we wszystkim trzeba zachowywać umiar.

    Poziom chamstwa jest wstrząsający i z tym należy walczyć. np. takie parszywe zjawisko jak spotkania towarzyskie na których ludzie są zatopieni w swoich telefonach komórkowych. Stanisław Ulam (ten matematyk od bomby) wyznał, że szokowało go zachowanie amerykaskich studentów: okno było otwarte i oni zamiast zapytać czy można je zamknąć, po prostu poprosili o to wykładowcę. Różnice kulturowe? Dla mnie kultura w którym „pryszcz” wydaje polecenia „staremu” jest ZDEGENEROWANA.

    Ja do savoir-vivre podchodzę pragmatycznie. np. wkurza mnie polski zwyczaj wpychania się, Polacy niechętnie formują klarowną kolejkę. Wkurza mnie nieumiejętność jeżdzenia kierowców na „suwak błyskawiczny”…Tutaj odrobina standardów po prostu zaoszczędziłaby mnóstwo czasu i nerwów.

    Pewne rytuały też warto podtrzymywać. np. nie wyobrażam sobie tych plastykowych kubeczków do szampana, a nawet piwa. 🙂

    Uważam jednak, że pan profesor od savoir-vivrologii popada w przesadę. Częsciowo mogę przyznać rację Włodkowi z wpisu nr. 1. Rozbuchany savoir-vivre to niewidzialna zapora którą zblazowana arystokracja odgradzała się od reszty. Nawymyślali 1000 zasad z nudów. Taka jest prawda. Z nudów kobiety kombinowały z gorsetami od których mdlały. Nie zamierzam bezrefksyjnie temu czapkować. To fajnie, że gdzieś tam na świecie są ludzie celebrujący parzenie herbaty. To buduje. Wypraszam sobie jednak próby imputowania mi, że jestem amoralny cham, bo na stół nie patrzę jak astronom w niebo. Prostota też jest cnotą.

  11. Wiktor said

    Savoir vivre to przeciez po prostu zwykła kultura bycia,To nie ma nic wspólnego z etykietą.która rzeczywiscie niekiedy zdaje sie być wymyslona z nudów
    i przerasta swą formą treść,którrą zawiera.Rysunek z rozmieszczeniem sztućców i naczyń jest raczej bliższy etykiecie niż zwykłemu savoir wivre`owi.

  12. Tralala said

    Nie uwazam, zeby „rownanie w dol” bylo z pozytkiem dla „dolu”.
    Rownac trzeba „w gore” nawet jak to nas nieco kosztuje – tych co ucza regul (wychowywanie jest meczace) i tych, ktorzy musza sie nauczyc.
    Etykieta ma swoj sens. Zwalnia tempo, uczy szacunku np. przy stole i do zasiadajacych i do bozych darow (to moga byc tylko kartofle z kwasnym mlekiem).

  13. Marucha said

    Re 12:
    Pani Tralala, kiedyś warstwy niższe usiłowały upodobnić się do wyższych i przejąć ich obyczaje.
    Dziś jest odwrotnie.
    Pogarda dla savoir vivre to prosta droga do chamstwa. Dziś sobie zlekceważę używanie sztućców, jutro zacznę dłubać w nosie przy stole.

  14. Rysio said

    Miś to taki żydowski film – gniot – naśmiewający się z zgnojonego przez komunę biednego nardodu polskiego.

  15. JO said

    Katolicyzm zbudowal pojecie Szlachcica Katolickiego Krolestwa , katolickiego Rycerza, Etos Rycerski…piekne , pelne cnot zachowanie….
    Nie Mozna Byc Szlachetnym lub jest to niemalze nieosiagalne… nie bedac Ortodoksa, Wyznawca Chrystusa…

  16. JO said

    Dzis pojecie Szlachetny …zostalo Zrelatywizowane…, a ono moze oznaczac tylko Katolika Pelnego Cnot.

    Zapytajcie sie jak Zwiazek Szlachty Polskiej to slowo rozumie…

  17. JO said

    Spodnie dzinsowe na D..e kobiet i mezczyzn i dzieci sa anty dzialaniem savoir vivre, ktore promowal KURON….noszac wszedzie dzinsy na du…e

  18. Fran SA said

    Prawda jest jak zwykle gdzies posrodku;
    Trudno sobie wyobrazic ten (bardzo zreszta angielski zestaw sztuccow na stole) w czasie wesela czy konferencji; bo na ogol ani nie ma tylu dan, ani miejsca na stole. No i po kolejnym toascie, te wszystkie narzedzia moga sie popi…

    Dla mnie tragedia w Anglii ( a uczyli mnie tych lyzek i widelcow po obu stronach talerza) bylo zapamietanie takich dziwolagow, ze deser sie je dwa razy wieksza lyzka niz zupe. Z indyka wolno bylo tylko jesc plasterki piersi, a nogi (moj przysmak) i skrzydelka wyrzucalo sie psom.

    Do tego dochodzi tez i swoisty snobizm nuworyszow – czy to tez nalezy do bon-ton-u?
    Szczyt elegancji w Polsce bylo palaszowac osciste ryby dwoma widelcami. W innych krajach to uchodzi za barbarzynstwo.
    Dla mnie podstawa savoir vivre jest przyjazny stosunek do wspolbiesiadnikow, znajomych, obcych, przechodniow itp.
    Te przy stole zachowania sa uwarunkowane kulturowo; w goscinie u Wietnamczyka nalezy sobie zdrowo beknac po jedzeniu, bo to znaczy, ze jedzenie smakowalo.

    I obawiam sie, ze przecietny Polak „wyszedlby ze zloconych ram dobrego wychowania”, jakby mu zona przebrala sie za gejsze i zaczela parzyc herbatke po japonsku.

    Znajomi zabrali 16 letniego syna do Polski, zeby go zapoznac z polska kultura. W wynajetym w Niemczech samochodzie probowali dojechac do Szczecina, ale zaraz na poczatku pomylily im sie znaki drogowe.
    Zajechali na stacje benzynowa, zeby zapytac jak najlepiej dojechac do Szczecina.
    Zapytany pan ze stacji byl smiertelnie urazony:
    „A co to ja kurwa jestem punk informacyjny”!!???

    Bylo to pierwsze spotkanie 16 -letniego syna z polska uprzejmoscia.
    Moja babcia mi zawsze przypominala, ze ‚kulturalnym trzeba byc nawet wtedy gdy sie jest samemu – bez swiadkow’.
    Mozna snuc dlugie dywagacje na temat zwiazku kultury z savoir vivre-m.

  19. Marucha said

    Re 19:
    No tak, ale co ma wspólnego chamstwo faceta ze stacji benzynowej ze znajomością pewnych zasad np. zachowania się w dobrej restauracji albo na eleganckim przyjęciu?

    Oczywiście zasady bon tonu różnią się w różnych krajach. Dlatego w Chinach nikt się nie zdziwi, jeśli Europejczyk po prostu spyta kelnera, jak jeść podaną mu potrawę. Ale własne zasady wypada znać, choć zgodzę się z Panem, że to nie wystarcza.

  20. Fran SA said

    Ad.2
    Ja rozumiem, ze savoir vivre nie dotyczy tylko zachowania sie przy stole. I co z tego, ze ktos nie grzebie widelcem w zebach, ani nie pluje na talerz, jesli po wyjsciu z restauracji zaczyna rzucac qrwami na lewo i na prawo.

    W Rzymie jest polski kosciol katolicki, z bardzo ciekawa historia. Otoz zaraz po wyjsciu z metra, czy autobusu, mozna bez pudla trafic do tego polskiego kosciola. Z daleka slychac wrzaski z ‚przecinkami’.
    Gdyby to bylo pod konsulatem amerykanskm czy nawet … o zgrozo, polskim, moze by mnie tak nie razilo. Ale ‚qrwy’, ‚chu.je’, ‚nie pierd.l, idioto’, i ‚spierd.. kretynie, jak ci sie nie podoba..’ itp, slychac na calej ulicy i to pod polskim kosciolem (mam to nagrane) – jest wlasciwie nie do wytlumaczenia.
    (przed kosciolem, na chodniku, po obu stronach ulicy sa rozlozone rozne polskie gazety do sprzedania, miedzy innymi ‚porno’ i rozne gole panienki w kolorowych magazynach. Sprzedaja tez kapuste kiszona i ogorki. Handel chyba idzie niezle, sadzac po halasach i okrzykach ‚wojennych’. )

    I guzik mnie obchodzi, czy ktorykowliek z tych polskich katolikow umie poslugiwac sie czterema widelcami i koszernymi lyzkami (kazda do innej potrawy) przy stole.
    Nie umieja zachowac sie przed kosciolem. I to cos chyba wiecej niz savoir vivre.

    Malpe mozna nauczyc jesc widelcem i nozem.

  21. JO said

    ad.21. Pod Judeokatolickim Kosciolem a nie Polskim Kosciolem. Pod Judeokatolickim z Judeokatolikami a nie Polakami…

  22. Wosiu said

    Re 21/ Fran Sa

    Czy Fran SA zdaje sobie sprawę z tego, że zasady dobrego wychowania i zachowania (nie tylko przy stole) były kultywowane przez klasy wyższe (arystokracja, średnia i niższa szlachta) i promieniowały w dół na klasy niższe, które to starały się naśladować?

    Czy Fran SA wie coś o ludobójstwie klas wyższych w wielu krajach od tzw Rewolucji Francuskiej po Rewolucję Bolszewicką?

    Czy Fran SA wie coś o stratach klas wyższych w czasie tzw. I Wojny Światowej, kiedy oficerami byli w większości mężczyźni z klasy szlacheckiej i ponieśli ogromne straty?

    Czy Fran SA wie, że to się powtórzyło w tzw. II Wojnie Światowej?

    Czy Fran SA wie, że podczas II WŚ, zarówno Niemcy jak i Sowieci , niszczyli planowo polskie klasy wyższe czyli ziemiaństwo oficerów, nauczycieli, naukowców, duchowieństwo?

    Czy FranSA zdaje sobie sprawę, ile osób z klas wyższych, z warstw kulturonośnych, zostało po II WŚ na zachodzie?

    Czy FranSA zdaje sobie sprawę, ile osób z warstw kulturonośnych, zostało w Polsce po 1945 roku wymordowanych, albo stłamszonych przez prześladowania, tortury, wieloletnie więzienia?

    Czy Fran SA zdaje sobie sprawę, że po 1945 roku, miejsce polskich elit kulturonośnych, zajęła miejscowa (ok. 200.000+ przetrwanych z tzw Holokaustu) i przysłana przez Stalina masowo w ilości ok 300.000, polskojęzyczna „elita” żydowska?

    Czy Fran SA zdaje sobie sprawę z tego?

    Czy Fran SA zdaje sobie sprawę, że po roku 1989, miliony Polaków myślały, ze to jest naprawdę, że teraz Polska powstanie z popiołów, że będzie dobrze, polskie dzieci będą uczone w szkołach dumy ze swojej historiii, wszyscy będziemy dumni i wolni, będziemy mieli wolność wypowiedzi i wolność gospodarowania….
    Czy FranSA wie, jak to się skończyło?

  23. JO said

    Sko czyli sie tym, ze Mlodych Wyrzucono w Swiat by dziewczynki , nasze dzieci pierdo…lil Murzyn w Anglii, Turek w Niemczech, czy inny Afrykanczyk we Wloszech.

    Zostali w Domu Sami starcy, a z tych Mlodych co nie Wyrzucono jeszcze robia Zydzi Qrwy, Alfonsow, Pedalow, Lesbijki I rzesze Nudystow, Sexistow, sexkonsumentow…

    Oddzielono Nas Zelaznym Murem od Reszty podzielonej Rzeczpospolitej, Przyjaznej Rosji

    I nastepuje Cholokaust w Bialych reka wiczkach, Grabierz Na niespotykany Skale, niewolnictwo zadluzeniowe…

    To zrobila Ta Zydowska Rlita I Jej potomkowie

Sorry, the comment form is closed at this time.