Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Dziś Węgry, jutro Polska – czy…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    I*** o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Wolne tematy (52 – …
    Igor Niefiedow o Wolne tematy (52 – …
    Siekiera_Motyka o Śmierć lekarza rodzinnego
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    irtur o Skąd pochodzą Polacy? „Jesteśm…
    bryś o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    Tw wszystkie o Komuniści go NIENAWIDZILI! 70…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Sposoby na wiatrowy dyktat

Posted by Marucha w dniu 2012-11-07 (Środa)

Z Anną Zalewską, poseł PiS, rozmawia Adam Kruczek

Od lat gasi Pani konflikty wynikłe z powodu lokalizacji farm wiatrowych wbrew woli lokalnych społeczności. W Sejmie powstał nawet Zespół Parlamentarny do spraw Energii Wiatrowej Bezpiecznej dla Ludzi i Środowiska, któremu Pani przewodniczy. Jaka jest geneza tych konfliktów?

– Problem wynika z pakietu klimatyczno-energetycznego Unii Europejskiej, który nakłada na Polskę obowiązek produkowania do 2020 roku 15 proc. energii odnawialnej. Rządząca koalicja Platformy Obywatelskiej i PSL postanowiła podwyższyć owe wymagane 15 proc. do 20 proc. i zdecydowała, że 90 proc. tej energii odnawialnej pochodzić ma z elektrowni wiatrowych. Żeby do tego doprowadzić, stworzyła niezwykle korzystne warunki finansowe dla inwestorów w postaci tzw. zielonych certyfikatów. Chodzi o to, że w Polsce wyprodukowanie jednej megawatogodziny energii kosztuje średnio 112 zł, a producenci energii wiatrowej dostają ponadto 270 zł tzw. zielonego certyfikatu.

Dla nich to niezły interes, ale kto za to płaci?

– Płaci za to każdy z nas. Obecnie już 10 proc. w rachunku za prąd to koszt energii odnawialnej. Chodzi tu o rynek szacowany w 2011 r. na prawie 4 mld złotych.
Czy energia odnawialna musi być tak droga?

– Każda energia odnawialna jest energią dofinansowywaną, gdyż sama nigdy się nie bilansuje. Ale paradoksalnie Polska, jeden z najbiedniejszych krajów UE, przyjęła najdroższe zielone certyfikaty. Nikt w UE nie płaci za energię wiatrową więcej.
Nic dziwnego, że zapanował „sezon” na wiatraki w Polsce.

– Ten boom jest wprost niesamowity. Inwestorzy z Niemiec, Danii, Portugalii, Hiszpanii walą drzwiami i oknami. Niestety bardzo często z turbinami wiatrowymi, które są „rewitalizowane”, częściowo wyeksploatowane, naprawiane, pomalowane, doposażone w nowe elementy oraz montowane w Polsce. Ale oni wiedzą, co robią. Chcą zarabiać pieniądze, a taka inwestycja w farmę wiatrową potrafi zwrócić się po 4 latach. Przez kolejnych kilkanaście lat inwestorzy mają zagwarantowany czysty zysk dzięki dopłacie do wytwarzanej przez siebie energii.

Ale może per saldo nam się to też opłaci?

– Nic podobnego. W związku z tym, że jesteśmy krajem tak silnie zurbanizowanym, nie powinniśmy tak mocno inwestować w tego rodzaju elektrownie. Z energii wiatrowej niczego nie mamy poza tym, że realizujemy pakiet klimatyczno-energetyczny UE. To podatnicy płacą za zielony certyfikat, a przecież w kraju takim jak Polska, obfitującym w wiele surowców energetycznych, jest to zupełnie zbyteczne. Jaki mamy w tym cel? Zamknięcie kopalni na Śląsku?

Nie jestem doktrynalną przeciwniczką energii odnawialnej. Wszystko jest dla ludzi i energia wiatrowa także, ale na racjonalnych zasadach oraz w harmonii z istniejącymi warunkami. I nie można też popierać tylko jednej opcji energetycznej, tej wiatrowej. Dajmy szanse również geotermii, fotowoltanice, biogazowniom, ale oczywiście nie w środku wsi. Niestety dla niektórych środowisk energia odnawialna stała się dominującą ideologią. Warto przypomnieć, że w PRL, też ze względów ideologicznych, dopłacaliśmy do całych gałęzi przemysłu bez brania pod uwagę rachunku ekonomicznego i wiemy, jak to się skończyło. Wszyscy ministrowie finansów UE wiedzą to doskonale i grzmią, że żadna energia odnawialna się nie opłaca. Ale jak na razie zwyciężają ideolodzy.

Energetyka wiatrowa wywołuje też w Polsce protesty na poziomie lokalnym. Skąd one się biorą?

– Inwestorzy trafili w Polsce na absolutny chaos i bezwład prawny, z którego starają się wyciągnąć jak największe profity. Aby oszczędzić na infrastrukturze, farmy wiatrowe stawiane są przeważnie za blisko ludzkich siedzib. Umożliwia to sytuacja prawna, w której oprócz tzw. normy hałasowej nie ma żadnego innego kryterium decydującego o odległości wiatraków od zabudowań. Zresztą również to kryterium jest niezwykle ułomne, gdyż wyrażając zgodę na ulokowanie turbiny wiatrowej, powiedzmy, 200 m od domu, sanepid czy regionalna dyrekcja ochrony środowiska nie dysponują ujednoliconym systemem narzędzi pozwalających na weryfikację danych podawanych przez inwestora. A gdy już wiatraki stoją, dochodzi do takich „dziwnych” sytuacji, jak np. w Margoninie, gdzie jest zlokalizowanych blisko 100 elektrowni wiatrowych. Gdy mieszkańcy próbują wezwać komisję do zmierzenia poziomu hałasu, nagle elektrownie są wyłączane, co oczywiście uniemożliwia skuteczne zmierzenie hałasu.

Na co uskarżają się ludzie mieszkający obok farm wiatrowych?

– Emitują one nie tylko trudny do zniesienia rytmiczny hałas, ale również infradźwięki, o których się prawie nie mówi, ale które bardzo dają się we znaki ludziom obcującym na co dzień z turbinami wiatrowymi. Są to fale poniżej progu słyszalności, tj. 20 Hz. Reakcja na nie zależy od indywidualnej wrażliwości ludzi. Jedni potrafią w takim środowisku żyć, inni nie.

Miesiąc temu na jednym ze spotkań, w którym uczestniczyłam, 19-letni mężczyzna z wadą serca mówił, że gdy pracują turbiny wiatrowe oddalone od jego domu o 400 metrów, nie może przebywać w swoim mieszkaniu, gdyż po dwóch godzinach mdleje. Na niedawnym spotkaniu w Suwałkach tamtejszy radny mieszkający niemal 500 m od elektrowni wiatrowej przyznał, że nie jest w stanie zasnąć. Gdy pracuje wiatrak, całe noce krąży po mieszkaniu, szukając miejsca, gdzie nie odczuwałby drgań uniemożliwiających mu zaśnięcie.

W UE są już prowadzone badania na temat infradźwięków z elektrowni wiatrowych, ale ich wyniki nie są w Polsce propagowane. Niektóre z nich wskazują, że po 4 latach życia w polu ich oddziaływania może dojść do zaburzeń w funkcjonowaniu organów wewnętrznych.

Zwolennicy energii wiatrowej wskazują na zwiększone wpływy samorządów gminnych decydujących się na lokalizacje farm wiatrowych na swoim terenie.

– Niestety, polityka obecnej koalicji rządzącej doprowadziła do sytuacji, że większość samorządów jest w zasadzie na granicy dopuszczalnego zadłużenia, a tymczasem inwestorzy obiecują im ogromne wpływy z podatku od nieruchomości. Te obietnice najczęściej są bardzo dalekie od późniejszego stanu faktycznego. Często jest tak, że wójt słyszy, iż będzie miał kilka mln zł rocznie dochodu z podatku od nieruchomości, a tymczasem po wybudowaniu wiatraka okazuje się, że podatek płaci się od wartości masztu i tzw. stopy, czyli najtańszych elementów elektrowni wiatrowej.

W momencie, gdy inwestor rozmawia z samorządem, najczęściej nie ujawnia jeszcze, jaką elektrownię będzie budował. Ostatecznie przywozi starszą i dużo tańszą, co powoduje, że podatek od nieruchomości jest znacznie mniejszy od zakładanego. W Suwałkach, gdzie miałam spotkanie z mieszkańcami, okazało się, że w jednej z tamtejszych gmin po odebraniu tzw. janosikowego, czyli subwencji wyrównawczej, gmina jeszcze straciła na wiatrakach 100 tys. złotych. Przewidywane dochody okazały się bardzo iluzoryczne, a pozostały rozjeżdżone drogi, których inwestor nie zamierza naprawiać.

Beneficjentami tych elektrowni wydają się być właściciele dzierżawionych pod nie działek.

– Średnio taki rolnik otrzymuje od 2 do 3,5 tys. zł miesięcznie. To stanowi dużą pokusę, zwłaszcza przy takiej huśtawce cen produktów rolnych oraz przy panującym na wsi bezrobociu. Ale gdyby przyjrzeć się umowom podpisywanym przez tych rolników, sprawa nie wydaje się już tak jednoznacznie korzystna. Rolnicy podpisują skandaliczne umowy. Przeważnie nie idą z nimi do rzetelnego prawnika, który oceniłby ich jakość i przewidywane skutki. W każdej z takich umów jest klauzula, że bez zgody inwestora niczego na terenie całej swojej nieruchomości nie mogą zmienić.

Tak naprawdę rolnik staje się niewolnikiem elektrowni wiatrowej. Mało tego, ponosi wszystkie koszty wynikające z kar nakładanych w związku z działalnością elektrowni, gdyż nadal jest właścicielem gruntu, na którym stoi elektrownia. Gdy coś stanie się na działce sąsiada, to on będzie ponosił za to odpowiedzialność. Również gdy firma energetyczna zbankrutuje, co w kryzysie jest przecież możliwe, on zostanie z tą budowlą i będzie płacił podatki od tej nieruchomości. Po podpisaniu takiej umowy rolnicy są przeważnie zobowiązani do zachowania tajemnicy i cała wieś dowiaduje się o tym fakcie w bardzo późnym okresie procedowania, zdarza się, że trudno jest już pomóc tej społeczności.

Jak ludzie mogą się bronić, gdy wbrew ich woli samorządowcy i wybrani rolnicy chcą przeforsować lokalizację elektrowni wiatrowej? Od czego powinni zacząć?

– Od założenia stowarzyszenia. To bardzo prosta procedura. Wystarczą do tego trzy osoby. Regulaminy są powszechnie dostępne, także przez internet. Należy pobrać stosowny druczek, choćby z internetu, następnie wypełnić i złożyć go w starostwie powiatowym. Musi tam być wpisany cel działania, w tym przypadku np. ochrona środowiska. W ciągu miesiąca uzyskuje się rejestrację takiego stowarzyszenia. Dopiero wtedy obywatele stają się stroną w toczącym się postępowaniu. Jeżeli jest ono jeszcze w trybie procedury lokalizacji farmy wiatrowej, to stowarzyszenie może zaskarżyć uchwałę rady gminy. Ponadto istnieje obowiązek informowania takiego stowarzyszenia o każdym wydarzeniu związanym z tą procedurą. Brak tej informacji stanowi podstawę do uchylenia uchwały.

Jakie jeszcze działania poradziłaby Pani ludziom pragnącym skutecznie zaprotestować przeciwko wiatrakom w swoim sąsiedztwie?

– Warto ponadto wiedzieć, że samorządy przeważnie przeprowadzają procedury lokalizacyjne elektrowni wiatrowych w studium lub planie zagospodarowania przestrzennego tylko na podstawie jednej ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Tymczasem funkcjonują jeszcze dwie ustawy odnoszące się do tych inwestycji. Jest to ustawa o udziale społeczeństwa w tego rodzaju przedsięwzięciach i o ochronie środowiska. Dlatego po rejestracji stowarzyszenia warto organizować w każdej zainteresowanej wsi spotkania z mieszkańcami w formie protokołowanych zebrań wiejskich, które wyrażają opinię do studium albo do planu zagospodarowania przestrzennego. Na takim zebraniu powinien być inwestor, stowarzyszenie, zaproszeni goście, którzy mogą wyrażać swoje opinie, a także wójt czy burmistrz. Ten ostatni nie może lobbować na rzecz jakiegokolwiek rozwiązania m.in. wsród radnych.

Czy warto podejmować to wyzwanie? Jakie są szanse na rozwiązanie tych konfliktów po myśli obywateli?

– Oczywiście, że warto. Świadczą o tym choćby najnowsze przykłady w moim okręgu wyborczym. W gminie Strzegom po takiej akcji protestacyjnej burmistrz odstąpił od planów ulokowania na jej terenie elektrowni wiatrowych. Wcześniej to były Świebodzice. Na Podkarpaciu też walczymy, na razie skutecznie, choć czasami jest bardzo ciężko. W Woli Rafałowskiej doszło do niebywałej interwencji miejscowej policji, która z psami, bez prokuratorskiego nakazu rewizji, wkroczyła do dwóch posesji i dokonała przeszukania. Działo się to rzekomo z powodu anonimowego telefonu, informującego, że mieszkający w tych domach ludzie, którzy protestowali przeciwko elektrowniom wiatrowym, gromadzą materiały wybuchowe. Oczywiście niczego nie znalazła. Będziemy w tej sprawie interweniowali w Sejmie.

Czy można zmienić prawo, by zahamować nadużycia związane z lokalizacją farm wiatrowych?

– Tego naprawdę nie wiem. Złożyłam projekt koniecznych regulacji, tj. zmian w prawie budowlanym i ustawie o planowaniu oraz zagospodarowaniu przestrzennym, a pani marszałek poinformowała mnie, że został on przekazany do komisji samorządu terytorialnego i infrastruktury. Teraz wszystko w rękach posłów. Póki co, wszystkim osobom żyjącym w stanie zagrożenia istniejącymi lub planowanymi elektrowniami wiatrowymi radziłabym skontaktować się z którymś z członków naszego Zespołu Parlamentarnego do spraw Energii Wiatrowej Bezpiecznej dla Ludzi i Środowiska. Wszyscy ci posłowie mają odpowiednią wiedzę o procedurach i możliwościach prawnych na różnych etapach starań o lokalizację elektrowni wiatrowych, by skutecznie pomagać ludziom.

Dziękuję za rozmowę.

http://naszdziennik.pl

Komentarzy 26 do “Sposoby na wiatrowy dyktat”

  1. Boryna said

    Wiatraki wynalziono w starożytnych Chinach, przjeły się w Europie i działy przez całe wieki i nie było problemu z dofinansowanie i z rzekomymi zagrożeniami dla ptaków, czy szpeceniem krajobrazu. Cóż byłby dziś wart pejzaż Holandii bez wiatraków , które uratowały ich przed wodą morską.

  2. Marucha said

    Re 1:
    Może dlatego, że wykorzystywano je do tego, do czego się nadawały?
    Może dlatego, iż nie były to olbrzymie konstrukcje zgrupowane na jednym miejscu (różnice między sympatycznym drewnianym wiatrakiem, a tymi pokazanymi na ilustracji, są uderzające!)?
    A może przy okazji dlatego, że nie było wówczas „inwestorów strategicznych”?

  3. Sowa said

    Kilka faktów.
    1. Cena energii elektrycznej z elektrowni wiatrowych na polskim rynku hurtowym to około 450 zł/MWh (cena energii + zielony certyfikat):
    http://bip.mg.gov.pl/Dostep+do+informacji+publicznej/Odpowiedzi+na+nadeslane+wnioski+o+udzielenie+informacji/Cena+za+1+MWh+energii+elektrycznej+skupowanej+z+farm+wiatrowych+

    2. Cena energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym (energetyka konwencjonalna) to około 200 zł/MWh:

    Click to access Informacja_w_spr__sredniej_ceny_na_r__konkurencyjnym_za_.pdf

    Elektrownie wiatrowe montowane w Polsce są głównie produkcji niemieckiej, duńskiej i hiszpańskiej. Nie ma wiatraków dużych mocy (powyżej 100kW) produkcji polskiej!
    Czyli: kupujemy towar z zagranicy, dając zatrudnienie Niemcom, Duńczykom i Hiszpanom. Płacimy za drogą energię z wiatraków. Energia ta jest bardzo zmienna w czasie (tak jak wiatr w Polsce), zatem ciężko prognozować jej produkcję i zasilać nią odbiorców przemysłowych wymagających zasilania stabilnego i pewnego.
    Dlatego obok wiatraków buduje się także elektrownie gazowe o szybkim rozruchu, tak aby kompenować ubytki mocy – a to też kosztuje. I to sporo:
    http://energetyka.wnp.pl/elektrownie-wiatrowe-musza-byc-zabezpieczane-przez-rezerwowe-elektrownie-za-7-mld-zl,84979_1_0_0.html

    Mieliśmy pod koniec lat 90-tych obiecującego producenta elektrowni wiatrowych – Nowomag z Nowego Sącza. Ale brak wsparcia zewnętrznego spowodował zatrzymanie badań i rozwoju ich konstrukcji (dość konkurencyjnych jakościowo). Kilka lat później ruszył system dopłat i nagle pojawili się stadnie inwestorzy z zachodu.
    A my zostaliśmy z gołą dupą płacąc za nic duże pieniądze.

    Zamiast tego, należy przestać ludziom przeszkadzać. Dofinansować, zwalniać z podatków i bzdurnych koncesji energię produkwoaną na własne potrzeby – domu, firmy, warsztatu, itp. Takie instalacje też są kosztowne. Ale są w Polsce polskie firmy, które je produkują. Skierowanie środków z bzdurnych zielonych certyfikatów na takie małe isntalacje pobudzi popyt wewnętrzny. Wtedy to samo ruszy.

    Ale, z dużymi lepiej się rozmawia, bo mają pieniądze, którymi chętnie się podzielą pod stołem.

  4. Pokręć said

    @1: wiatrak holenderski i turbina wiatrowa to 2 zupełnie różne rzeczy. Wiatrak holenderski jest cichy. Turbina wiatrowa hałasuje.

    W Polsce z uwagi na warunki wiatrowe budowa wiatraka się NIE OPŁACA. Koszt postawienia wiatraka (wliczając w to dotacje z budżetu) jest kilkakrotnie wyższy od kosztu energii, jaką wyprodukuje przez całe swoje życie technologiczne. Wiatraki w Polsce to czysta ideologia. Gdyby to się naprawdę opłacało, to rolnicy sami by stawiali wiatraki na swoim, dla siebie i za własne pieniądze!
    Nie wiem, jak nazwać ludzi, którzy uważają za opłacalną działalność, która jest opłacalna tylko dla ich prywatnej kieszeni, kosztem pieniędzy podatników. Bandyci? Złodzieje? Jak nazwać polityków, którzy w ogóle taką sytuację dopuszczają?
    I tak się toczy rzeczywistość. Wirtualna, a świat tonie w długach, bo kilku synów dziwek uważa, że napchanie swoich kieszeni metodą wpędzenia w nędzę milionów jest zgodne z prawem. Jakim prawem?!?!?

  5. kowalski said

    mam pytanie do znawców tematu; czy są produkowane generatory o mocy około 10 do 20 kW.
    Czemu nie sa produkowane wiatraki podobne lub tozsame ,wielosmigłowe ;jakie widzi sie często w amerykańskich filmach .
    jako młody człowiek po wojnie pamietam takie stały dośc gesto w Polsce .
    Pozdrawiam !

  6. Pierogi w barze zamówiłem , nim przyniosła ułożyłem.Pozdrawiam KYSY

    PROTEST w SEJMIKU
    WOJEWÓDZKIM w RZESZOWIE

    Proszę państwa problem taki,
    – mafia stawiać chce wiatraki.
    Radnych groszem też wspierają,
    – tam pieniędzy pralnię mają.

    Boją brudnych się pieniędzy,
    – trafić można też do nędzy.
    Koszty więc ogromne mają,
    – w fundamenty – diament – dają.

    Gdy w betonie są diamenty,
    – koszt ogromnie naciągnięty.
    Brudny pieniądz więc wyprany,
    – gdy jest koszt ponaciągany.

    Mają swoich kontrolerów,
    – że nie widzą tych numerów.
    Środowisko zatruwają,
    – infradźwięki wytwarzają.
    – które armie rozkładają.

    Po to są te infradźwięki,
    – że nie słychać ich też jęki.
    I cóż , że ich nie słyszymy,
    – zdrowie przy nich rozłożymy.
    Bo choć człowiek nie zabity,
    – to psychicznie jest rozbity.

    Grunt za bezcen wykupują,
    – co pod gruntem też przejmują.
    Gdyby tam też nafta była,
    – to dla mafii złota żyła.
    Bez zezwoleń więc budują,
    – środowisko nam rujnują.

    Choć zezwoleń tu nie mają,
    – fundamenty zalewają.
    Gdzie nadzory budowlane,
    – czyżby były kupowane?

    Tu Opinia się też pyta,
    – gdzie Marszałek Karapyta?
    Lepszy byłby też Marszałek,
    – znany z bajki Koszałek Opałek?

    Gdzie wspaniała nasza władza,
    – czy też sobie gdzieś dogadza?
    Mamy Prawo i Sprawiedliwość,
    – no a gdzie tu jest uczciwość?

    Choć wiatraki skrzydła mają,
    – czasem głowy urywają.
    Wszystkim urwać to nie dają,
    – ze Wszystkimi to przegrają.

    Mafia prawa ustanawia,
    – Naród w nędzę dzisiaj wprawia.
    Lecz my Mieszkańcy całej gminy,
    – my się mafii nie boimy.
    Jeszcze głośniej protestujmy,
    – żadnej mafii się nie bójmy.

    Za Narodem Pan Bóg stoi,
    – mafia niech się Boga boi.
    Pamiętajcie tam gdzie zmierzamy,
    – wszyscy się też spotykamy.

    To też nie jest żadna ściema,
    – Bóg też z mafią żartów nie ma.
    I przed mafią się nie ugniemy,
    – lecz przed Bogiem uklękniemy.

    Chcemy w władzy ,,chrześcijanina”,
    – a nie zdrajcy i ,,poganina”.
    Wszyscy równi są dla Boga,
    – nawet jak Twa trumna droga,
    Pamiętajcie to za życia,
    – że duszyczka Twoja tycia.

    Chcemy dzisiaj odpowiedzi,
    – duch w nas niespokojny siedzi.
    Może to jest i duch Boży,
    – do poświęceń też my skorzy

    30 styczeń 2012
    Autor :Krzysztof Szczurko ps.KYSY
    Zwany też Trybun Ludowy

    Podam tajny numer który,

    – dzwoni wprost do mej komóry:

    782-119-573

    Oraz także i gotowy,
    – adres mój E-mailowy:
    kysyprzemysl@gmail.com
    – to komputer na mój dom
    Prawa autorskie w każdą stronę,

    – są przeze mnie zastrzeżone.
    Dodam także tu jest ściema,
    – bo tam wiatrów prawie nie ma.

  7. Sowa said

    Re 5.: Elektrownie wiatrowe małych mocy (5-70 kW) produkuje np. firma Ząber z Nowego Sącza:
    http://www.zaber.com.pl

    są to jednak dość drogie zabawki. Świadczy to jednak o tym, i le kosztują te „duże” wiatraki, i o co idzie gra w sektorze dużych elektrowni wiatrowych.

    Ciekawe rozwiązanie jest także tutaj:
    http://www.uwm.edu.pl/kolektory/silownie/zastosowanie.html

    Wiatraki wielośmigłowe (a właściwie wielołopatowe) nadają się do małych prędkości wiatru, lecz mają mniejszą wydajność energetyczną i węższy zakres prędkości wiatru w których mogą pracować, w porównaniu do wiatraków trójłopatowych:

    http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic277125-11250.html

    http://www.uwm.edu.pl/kolektory/silownie/aerodynamika.html

  8. revers said

    Ad3
    rozwiazania domowych elektrowni wiatrowych wisza od kilkunastu lat na elekroda.pl

    W Berlinie mozna spotac na juz na dachach budynkow pionowe turbinki wiatrowe do lapania energii z wiatrow.

    a co do elekrowni gazowych widac to po zagrywkach sajana Sikorskiego ktory juz dzien wczesniej, przed otwarciem gieldy, na twiterze podaje ceny gazu a na WIGu euforia, wszyscy kupuja akcje POLGAZu. To sie nazywa geszeft, na tym tle ofiary katastrofy smolenskiej, dziwne artykuly w rzepie, seryjni samobojcy sa juz w cene gazu wlaczeni.

  9. Realista said

    „żadna energia odnawialna się nie opłaca” a co z energią wody. Możemy uzyskiwać 60% potrzebnej nam energii z elektrowni wodnych. To akurat się opłaca bo koszt może i wyższy niż standardowa elektrownia ale działa dłużej i nie emituje zanieczyszczeń. Przy okazji mamy regulację rzek, działanie przeciwpowodziowe, turystyka, rybołówstwo … to chyba więcej pozytywów niż jakakolwiek inna forma produkcji energii elektrycznej.

  10. Konrad said

    „unia” Daje tylko na wiatraki niemieckie ,bo skąpi polacy nie chcą wspierać zatrudnienia w niemczech. Mam nadzieję że polacy nie będą tak skąpi wobec francuzów i kupią francuskie technologie budowy elektrowni jądrowych. W dobie coraz większego braku uranu na świecie i wyczerpywaniu się światowych zasobów tego surowca francuzi mogą mieć problem ze sprzedażą tej przestarzałej technologii. Polacy nie bądźcie „świnie” i dajcie zarobić francuzom. Chyba nie chcecie aby ten kraj dotknęło bezrobocie?

  11. Maciej said

    W Polsce także mieliśmy kopalnie uranu, ciekawe czy są jeszcze złoża tego surowca w Polsce pozwalające zabezpieczyć swoje póki co wirtualne potrzeby. Zwiedzając szyb w Kowarach od przewodnika dowiedziałem się, że na hałdach węgla leżących na Śląsku często liczniki Geigera wskazują na podwyższone promieniowanie, co przekłada się na obecność uranu w pokładach węglowych. Energia atomowa to suwerenność energetyczna, Niemcy nam na to nie pozwolą, sami mając nadprodukcję energii elektrycznej. Samą technologię można kupić, nie trzeba budować, raz już to przerabialiśmy:

  12. Joe said

    Kowalski 5….Wiatraki wielopiorowe sa cichsze.Mam taki na statku juz z 10 lat i nie mam ochoty go zmieniac.Ale autorka pisze o nowoczesnosci tych generatorow.Niestety wielopiorowe sa przestarzale.Dzis sa produkowanie 3 piorowe ze zmiennym profilem skrzydla…powodujacym zmniejszanie obrotow podczas wzrastania sily wiatru….ale czy takie w Ojczyznie Polsce buduja zagraniczni inwestorzy???.Smie watpic.

  13. Konrad said

    Nasz uran już w latach 80tych został wywieziony dla wsparcia energetyki naszych przyjaciół i „sojuszników” Gdyby nas był jakiś uran, już dawno zostałaby sprzedana koncesja na jego wydobycie i sprzedaż. Oczywiście, naszym nowym „sojusznikom” 😉
    „Maciej” „energia atomowa to suwerenność energetyczna” Dobre !!!! ;))) Udało ci się :))) Ja powiem więcej „energia atomowa jest po to aby Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatniej”

  14. Maciej said

    odp: 13

    Sądzisz, że w Polsce nie przydały by się dwie linie atomowe do produkcji energii elektrycznej ?

  15. Zerohero said

    Energia wiatru to ślepy, nierokujący zaułek. Wielki potencjał twki w energii słonecznej, tylko trzeba poczekać na rozwój fotowoltaiki, tzn. tańsze i wydajniejsze baterie słoneczne. To może być jedno przełomowe odkrycie i zmieni oblicze świata, bo obszar wielkości Holandii dałby energię całemu współeczesnemu światu. Tyle energii dałoby szansę na tanie loty w kosmos, a tam powierzchnia baterii słonecznych jest praktycznie nieograniczona, więc skok trwałby długo. Energii byłoby tyle, że dałoby się nawodnic każdą pustynię, produkcja stali wzrosłąby setki razy, opłacalne okazałoby się budowanie miast pod wodą. Ziemia mogłaby pomieścić nawet 100 miliardów ludzi, bo uprawy można w takich warunkach prowadzić pod ziemią, na wielu piętrach.

    Ale my stawiamy wiatraki zamiast badać fotowoltaikę.

    To tak jak ci z Wyspy Wielkanocnej. Mieli obłęd stawiać wielkie posągi. Lobby kamieniarskie, ideologia?

  16. Joe said

    Panowie od atomu….Wegla roznego gatunku w Polsce jest jeszcze na conajmniej 100 lat.Moj kolega na Pol.Wroclawskej
    za czasow wczesnego Gierka zrobil doktorat z przerobki wegla na paliwo ciekle pod ziemia….a na powierzchni byl juz gotowiec do diesla.Przyjechali z KC i tyle.Profesor u ktorego robil powiedzial mu tylko humorystycznie ze bedzie teraz mial dobrego znajomego w KC.Gdyby tak te „odnawialne pieniadze „przeznaczyc na wegiel???

  17. revers said

    dyktatorka ue

  18. Elektrownia atomowa? Niemiecki film dokumentalny pokazujący likwidację, demontaż elektrowni atomowej. Koszt już poniesiony, to 3 mld Euro. A końca nie widać! Pokazano też składowisko odpadów promieniotwórczych. Jednak to składowisko jest jedynie tymczasowe. Gdzie będzie docelowe? – Nie wiadomo. Ile będzie kosztowało? Też nie wiadomo.

    Mądremu dość.

    A budownictwo pasywne leży…

  19. TZJ said

    Składowiska odpadów zgodnie z prawem unijnym mogą powstać TYLKO w kraju posiadającym elektrownie atomową…teraz już rozumiecie po co nam elektrownia zapewniająca 1/6 lub jeszcze mniej energii dla kraju???

  20. Maciej said

    Panie Krzysztofie nie wiem czy widział pan ten film dokumentalny traktujący o składowaniu adpadów radioaktywnych w perspektywie 100 tysięcy lat, rzecz się dzieje w Finlandii:

  21. Boryna said

    Nie bójmy się wiatrków. Na Zachodzie wszędzie ich pełno.Trzeba wszystko wykorzystywać do produkcji energii : wiatr, rzeki, fale morskie , słońce.
    W czasie okupacji w moim gospodarstwie mieliśmy wiatrak , który oświetlał dom i in. zabudowania i nie pamiętm , aby do tego trzeba było dopłacac.Żarówki pochodziły z wraków samochodów wojskowych.

  22. Marucha said

    Re 21:
    Panie Boryna, czy Pan naprawdę nie widzi różnicy między poczciwym wiatrakiem, a mastodontycznymi turbinami wiatrowymi?

  23. Wandaluzja said

    Energetyka Wiatrowa jest znacznier mniej opłacalna od Śłonecznej a ta jest DEFICYTOWA czyli wisząca na KIESZENI Podatnika. Z energetyki Słoneczej to zrobiłem PANA ja 30 lat temu, proponując połącznie lustra fotoelekrtycznego Siemensa z WŁOSKIM skraplaczem pustynnej mgły nocnej: W NOCY WODA A W DZIEŃ PRĄD. Był to faktycznie wsniosek przekształcenia Europejskiej Wspónoty Gospodarczej w IMPERIALIZM przez powołanie Energetyki Saharyjskiej, z której to racji Magreb został podzielony: Tunezja – Anglia; Algeria – Francja – Maroko – Hiszpania; czyli że zostały wyeliminowane Wlochy i Niemcy, które NIE POPARŁY mego wniosku.
    Z rgo powodu były STRASZNE AWANTURY we wrocławskiej Lidze Ochrony Przyrody i PSL-u – z Rykami na cały gmach – aż wyniosłem się, co doprowadziło do ZAKATOWANIA Olewnika.
    Mężem stanu DEFICYTOWEJ Eneretyki Ekologicznej Jest Kanclerz Merkel. Z klęski swej Strategii Energetycznej – gdy potentaci energetyczni RFN podzielili się, żeby skoczyć sobie do gardła -wyszła jednak każąc Tuskowi oświadczyć w Brukseli, że POLSKIE ELEKTROWNIE ATOMOWE BĘDĄ BEZPIECZNE, wobec czego wszyscy polożyli uszy po sobie, gdyż chodziło o minireaktor URSZULA SIPIŃSKA, który Francuzi znaleźli w Gabonie w 16 egzemplarzach.
    LEW RYKNĄŁ MAŁPY W CIUP. Po tym spacyfikowaniu Energetyki Niemieckiej kanclerz Merkel znowu WYWIJA na Kieszeni Podatnika niemieckiego i europejskiego jak złodziej lwowski.

  24. Ad. 20

    Dzięki za film.

  25. Joe said

    Re 23 Wandaluzja…Czas pomyslec nad zmiana nazwy ze „skraplacz pustynny” na skraplacz plazowy.To samo zjawisko wystepuje na plazach i wodach przybzeznych juz od zwrotnikow Raka i Koziorozca gdzies do 45* szerokosci Pold. i Polnocnej.Tej powierzchni jest duzo wiecej niz Sachara.A co najwazniejsze ze w posiadaniu wielu panstw.

  26. Wandaluzja said

    Ad. 25: Dziękuję za pouczenie. Po powrocie do Polski w r. 1990 zaproponowano mi pracę w firmie Fotowoltowej. Najdziwniejsze było to, że było to kilka wejść – muszę policzyć – od Fundacji SUDETY, gdzie spotkałem znanych mi z Agrokompleksu SUDETY, produkującego żywność ekologiczną dla partyjniaków, którym chciałem sprzedać Polskiego Bobra Kasztelańskiego, jako remedium na suszę podsudecką a którego oni sprzedali stanowi Idaho, gdzie urodził się mój ojciec, BEZ MEJ WIEDZY. Gdy w Fundacji zaproponowano mi kupno minireaktora URSZULA SIPIŃSKA za 2-5 miliardów $ to wyniosłem się, gdyż była to LEGALIZACJA kupienia USi przez Japończyków i Amerykanów od KOR-u, za co tylko Amerykanie dali 10 mld $. Poza tym, sprzedając USi za jakieś 3 miliardy musiałbym dać 25% pani Urszuli Sipińskiej, gdyż kilka jej dziewczyn za to zamordowano.
    Tak trafiłem do SĄSIADA i zapytałem, gdzie te Fotowolty chcą robić, na co odpowiedziano z pewną dumą, że w POLSCE, więc wyniosłem się, bo z Arabami się trykać nie będę – gdyż mają 20 razy lepsze warunki dla fotowoltyki.

Sorry, the comment form is closed at this time.