Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    Boydar o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    wewewe o Reminiscencje z niedzieli covi…
    wewewe o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Leo o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    I*** o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Dziadzius o Sosnowe zdrowsze, dębowe trwal…
    Zenon_K o Wolne tematy (52 – …
    NC o Czy pan profesor Rafał Broda s…
    Piskorz o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Nasze miejsce w szeregu
    Piskorz o Wolne tematy (52 – …
    Kojak o Rosja: odizolowanie Runetu od…
    revers o Wolne tematy (52 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Gdyby nie Dmowski, nie byłoby niepodległości…

Posted by Marucha w dniu 2012-11-10 (Sobota)

dmowski1Niektóre środowiska uparcie próbują przeciwstawiać się uhonorowaniu Romana Dmowskiego i jego zasług w walce o niepodległość Polski.

Przypominamy dzisiaj znakomitą wypowiedź prof. Tomasza Nałęcza z roku 2006 dla tygodnika „Wprost”. Obecnie Nałęcz jest doradcą prezydenta Bronisława Komorowskiego. Waga tej wypowiedzi jest tym większa, że Nałęcz jest politykiem lewicy i nigdy nie ukrywał swojej niechęci do Narodowej Demokracji.

“Wielką zasługą Dmowskiego było związanie sprawy polskiej z sojuszem francusko-angielsko-rosyjskim. Wymagało to przewartościowania stosunku do Rosji i przełamania wrogości wysysanej w zniewolonej Polsce z mlekiem matki. Pojednania nie ułatwiała też polityka rosyjska, nastawiona na brutalne zwalczanie polskości. Dmowski wskazywał na jej bezsensowność i gorąco namawiał do wspólnego, polsko-rosyjskiego przeciwstawienia się germańskiemu niebezpieczeństwu.

Nie szczędził też krytyki przygotowaniom militarnym prowadzonym przez Piłsudskiego na terenie Austrii. Nie odmawiał patriotyzmu młodzieży, szykującej się do antyrosyjskiego powstania, ale sam ruch uważał za wyciąganie polskimi rękami niemieckich kasztanów z europejskiego ognia. I trudno mu odmówić racji. Łatwo sobie wyobrazić, jak fatalne byłoby międzynarodowe położenie Polski w 1918 r., gdyby jedynym jej wianem był czyn legionowy, realizowany u boku przegrywającej właśnie wojnę Austrii. To, że Polacy znaleźli się w gronie zwycięzców, zawdzięczamy właśnie Dmowskiemu. To jego działania sprawiły, że mocarstwa wojujące z Niemcami i Austrią wypisały na swoich sztandarach odbudowanie niepodległej Polski, wiedząc, że będzie ona ich lojalnym sprzymierzeńcem.

Zwieńczeniem tej aktywności był udział Dmowskiego, jako oficjalnego reprezentanta Rzeczypospolitej, w paryskiej konferencji pokojowej. Jego dziełem były korzystne dla naszego kraju zapisy traktatu wersalskiego. Tą trudną do przecenienia działalnością, której nie są w stanie przekreślić mniej chlubne karty jego działalności, Dmowski w pełni zasłużył sobie na pomnik.

http://sol.myslpolska.pl

Komentarze 34 do “Gdyby nie Dmowski, nie byłoby niepodległości…”

  1. Jerzy Lica said

    jakie k. „mniej chlubne” karty? Umie ktuś to uzasadnić poza brednaimi Nałecza?

  2. Wandaluzja said

    Gdyby nie Dmowski to Niemcy wygraliby I. Wojnę Światową – za co można wytargać za włosy Francuzów i Anglików, żeby nie myśleli, że Osły Dardanelskie to ZWYCIĘSTWO.

  3. Pokręć said

    „To jego działania sprawiły, że mocarstwa wojujące z Niemcami i Austrią wypisały na swoich sztandarach odbudowanie niepodległej Polski, wiedząc, że będzie ona ich lojalnym sprzymierzeńcem.”

    I się nie pomyliły… W ten sposób zamiast naszymi rękami wyciągnąć już stygnące, niemieckie kasztany z dogasającego ognia, wyciągnęli 20 lat później, tymi samymi rękami, kasztany płonące z największego pożaru, jaki widział świat. No, ale w tamtym czasie Dmowski faktycznie zagrał świetnie. Na tyle świetnie, że Piłsudski spokojnie wysłał go na konferencję w Wersalu, gdzie Dmowski faktycznie zadbał o nasze interesy. Szkoda, że nie zrobił go ministrem spraw zagranicznych, tylko wsadził jakiegoś Becka, łasego na pozory i zaszczyty.

    W „Historia Uważam Rze” przeczytałem, jakie rady dawał Piłsudski w 1933 roku naszej dyplomacji. Tam było ich z pięć. M. in. rada, żeby NIGDY nie wojować na 2 fronty, bo taka walka skończy się wojną z szablami w dłoniach na Placu Saskim o honor, żeby zrobić WSZYSTKO, aby do wojny przystąpić na końcu, bo kraj, który w wojnę wchodzi pierwszy – pierwszy ją przegrywa, etc, etc. Dyplomacja anglo-francuska te rady chyba usłyszała i zastosowała je w praktyce co do jednej. Nasza, sanacyjna dyplomacja cały czas, nieustannie robiła wszystko na odwrót! Piłsudski jedno dobrze powiedział, że Zachód jest parszywieńki…

    Poza tym na Wschodzie przed Wojną nie mieliśmy Rosji, ale bolszewię. To są 2 różne rzeczy, o których dzisiejsze środowiska neoendeckie chyba z uporem maniaka nie chcą pamiętać. Celem Bolszewii był pochód komunizmu po trupach na cała Europę a potem – na świat. Rosja jest w porządku, ale bolszewia, która się jej potęgą posługiwała – już nie.

  4. Reblogged this on ZYGFRYD GDECZYK.

  5. Marek said

    a to słyszeliście?
    żyd Palikot wyzywa Dmowskiego od faszystów i hitlerowców.

  6. enter said

    Proszę państwa przeczytać artykuł w poniższym linku, świetnie obrazuje jak parchaty lud boi się jakiegokolwiek jednoczenia Polaków

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/palikot-do-polakow-11-listopada-zostancie-w-domu,1,5301127,wiadomosc.html

  7. Tichy said

    Ad 5

    Dopiero co przed zajrzeniem do gajówki przeczytałem o tym, jak paligniot wyzywał dzisiaj Dmowskiego. W głowie się nie mieści, żeby już tak w żywe oczy kłamać i oczerniać… Ech.

  8. Rysio said

    re 6. „……..parchaty lud boi się jakiegokolwiek jednoczenia Polaków…….”

    Wcale się nie boi, bo bardzo dobrze wie, że Polacy jeżeli się już zjednoczą – to pod parchatym PIS-em.

    Tak dla zmyły, Palikot rzuci parę chamskich zdań z mównicy, aby durni polscy goje szybciej uwierzyli w parchaty PIS.

  9. AniaK said

    Na temat pana Dmowskiego się nie wypowiadam, bo za bardzo nie w temacie. Ja z pokolenia powojennego. Romantyzm romantyzmem, Mickiewicz wiecznie żywy…..ale w sytuacji w jakiej obecnie znajduje się Polska ja bym z tym świętowaniem dała sobie spokój. Ja w tym dniu modlę się za Marcina, i Was proszę o modlitwę. Należy być w pogotowiu, uważać na ludzi z pochodniami żeby nam kraju nie podpalili. A zadymiarze nasi/wasi/ich nich pałują kto im popadnie pod rękę. Zakładam że im wszystko jedno. Tylko potem proszę nie płakać.

  10. Maciej said

    Polska w 1939 roku broniła zapisów traktatu wersalskiego i porządku terytorialno- politycznego który powstał na jego gruncie. Szkoda, że jako jedyna. Rola Dmowskiego jest kluczowa dla odzyskania niepodległości. Obecny okupant boi się jak diabeł święconej wody spuścizny ND. Gdyby ten ruch odrodził się na nowo w Polsce i zaistniał szerzej na scenie politycznej to zdrajcy musialiby liczyć się z narodem polskim oraz z konsekwencjami swojej zdrady.

  11. Czytelnik said

    Rodacy POLACY ! Nie dajcie sie jutro i nigdy wiecej sklocic ZJEDNOCZCIE SIE !

  12. Wosiu said

    OFF TOPIC ale warto przeczytać.

    Gdyby Polska była niepodległa, w wiadomościach telewizyjnych przypominano by rocznice urodzin albo śmierci wybitnych polskich postaci historycznych, rocznice polskich wynalazków i odkryć naukowych oraz rocznice polskich zwycięskich bitew i wojen (a nie rocznice przegranych powstań).

    Tak więc 14-15 października przypomniano by o Bitwie pod Fuengirolą. Nic nie wiedzieliście do tej pory o tej bitwie? No właśnie o to chodzi. Bitwa w której dumni i pyszni angole, mając przewagę 10:1, sromotnie przegrali z Polakami.

    Powodem dla którego umieszczam ten wpis jest ostatnia fala netowa na temat książki, w której jakiś głupi angol udowadnia, że angole przeprowadzili w historii inwazje na 90% krajów świata. Polska jest tam wykazana, jako kraj będący ofiarą inwazji. Ja się pytam kiedy to i gdzie angole przeprowadzili inwazję na Polskę? Głupkom można by zadać pytanie: czy Polska przeprowadziła kiedyś inwazję na Anglię? Głupki odpowiedzą, ze nigdy. Tymczasem Kanut Wielki, król Danii, Norwegii i Anglii, był pół-polakiem po matce Świętosławie, siostrze Bolesława Chrobrego (pochowana jest w Winchester w Anglii) i kiedy zaatakował i podbił Brytanię w latach 1016-1017, miał pomoc polską w sile 300 jeźdzców ciężkozbrojnych i jeszcze większego oddziału piechoty.

    Wracając do Fuengiroli:

    Bitwa pod Fuengirolą

    Wojny napoleońskie w Hiszpanii i Portugalii

    Czas 14–15 października 1810
    Miejsce Fuengirola[1] w Andaluzji,
    Hiszpania

    Bitwa pod Fuengirolą[1] – jedna z bitew wojny na Półwyspie Iberyjskim podczas wojen napoleońskich. Bitwa miała miejsce 14 i 15 października 1810, pomiędzy małym polskim garnizonem zamku (średniowiecznej fortecy Maurów) w Fuengiroli a połączonymi siłami hiszpańsko-brytyjskimi pod dowództwem lorda Blayneya. Zakończyła się zwycięstwem wojsk polsko-francuskich oraz upokarzającym odwrotem wojsk brytyjskich na okręty.
    Spis treści

    1 Przyczyny
    2 Przed bitwą
    3 Bitwa
    4 Po bitwie
    5 Skutki
    6 Legenda bitwy
    7 Przypisy
    8 Zobacz też
    9 Bibliografia
    9.1 Literatura
    9.2 Linki zewnętrzne

    Przyczyny

    Bezpośrednią przyczyną brytyjskiego desantu w tym rejonie była sytuacja strategiczna na Półwyspie Iberyjskim. Naród hiszpański był w trakcie powstania przeciwko królowi Józefowi Bonapartemu lub jak go wtedy nazywano „Pepe botella” (Józek Butelka) lub „el rey intruzo”, czyli obcy król, król intruz. Wojska napoleońskie miały ogromne trudności z okupowaniem terenów w całej Hiszpanii, ponieważ każdy konwój z zaopatrzeniem musiał być chroniony przed atakami partyzantów przez pokaźną siłę militarną. Mimo to tylko Kadyks i kawałek Portugalii były w rękach hiszpańsko-angielskich i pętla stopniowo się zaciskała. Zdecydowano się na inwazję w rejonie Costa del Sol, aby odciążyć siły walczące w innych rejonach walk i zdobyć Malagę, która po klęsce floty francuskiej pod Trafalgarem stała się siedliskiem francuskich korsarzy, stanowiących zagrożenie dla floty handlowej Wielkiej Brytanii na Morzu Śródziemnym.
    Przed bitwą

    Fuengirola jest miastem położonym na południowy zachód od Malagi, na wschód od Kadyksu w Hiszpanii. Na północ od Fuengiroli znajduje się Sierpa Mijas. Miasto Fuengirola było ważnym miastem handlowym od czasów średniowiecza. Aby bronić je od inwazji od strony morza Maurowie wybudowali kamienny zamek na wzgórzu pomiędzy Morzem Śródziemnym a rzeką Fuengirola. W czasie wojny na Półwyspie Iberyjskim rejon Costa del Sol był uważany za drugorzędny. Został on zajęty przez francuskie siły z niewielkim wysiłkiem i aż do 1810 partyzancka aktywność tym rejonie była bliska zeru. Dlatego właśnie po dużych stratach w walkach w centrum Hiszpanii, niektóre polskie jednostki Księstwa Warszawskiego zostały tam wysłane jako garnizon, aby odpocząć w październiku 1810.

    Zamek Sohail miał załogę złożoną z ponad 100 polskich żołnierzy z 4 pułku piechoty dowodzonego przez kpt. Franciszka Młokosiewicza, 11 francuskich dragonów (kawaleria) oraz 4 bardzo starych dział i trzech hiszpańskich kanonierów, którzy uciekli po pierwszych wystrzałach. Podobne małe garnizony były rozmieszczone w sąsiednich miastach takich jak Mijas (60 piechurów pod dowództwem porucznika Eustachego Chełmickiego) i Alhaurin (200 piechurów i 40 dragonów pod majorem Ignacym Broniszem). Wszystkie te siły tworzyły część francuskiego korpusu generała Horace’a Sebastianiego stacjonującego w Maladze. Cały Korpus liczył ok. 10 000 żołnierzy. Był on umieszczony w południowej Andaluzji aby odciąć hiszpańskich partyzantów od dostaw broni z Gibraltaru.

    W jesieni 1810 brytyjski generał-major lord Blayney zdecydował się poprowadzić korpus ekspedycyjny z Gibraltaru do portu w Maladze i zdobyć go przez zaskoczenie. Plaże w pobliżu małej fortecy Fuengiroli wydawały się idealnym miejscem lądowania. Hiszpańscy partyzanci informowali Brytyjczyków o słabości obrońców i braku rezerw. W październiku 1810 Blayney zgromadził siły lądowe i morskie składające się z następujących oddziałów i statków:

    brytyjski I batalion / 89 pułku piechoty (353 piechurów)
    brytyjski II batalion / 82 pułku piechoty (932 piechurów)
    batalion zagraniczny (509 piechurów), złożony z dezerterów oraz pojmanych i siłą wcielonych do wojska koalicji żołnierzy
    hiszpański regiment Toledo (650 piechurów)
    duża grupa guerillas (partyzantów, milicji)
    5 dział (wliczając jedno olbrzymie 32 funtowe) obsługiwane przez 69 brytyjskich kanonierów
    brytyjski okręt liniowy HMS Rodney z 74 działami na pokładzie i hiszpański
    trzy fregaty: HMS Circe, HMS Topaze i HMS Sparrowhawk, kilka brygów, pięć kanonierek i kilka słupów transportowych

    Bitwa

    14 października brytyjska flotylla dotarła do zatoki Cala Moral, około 2 mile na południowy zachód od Fuengiroli. Brytyjczycy zeszli na brzeg i połączyli się na plaży z hiszpańskimi partyzantami. Blayney poprowadził swoje siły na północny wschód wzdłuż linii brzegowej, a jego flota podążała za nim. O godzinie 13:00 duża grupa hiszpańskich guerillas zaatakowała Polaków, łapiąc ich bydło, zabijając i raniąc dwóch polskich strażników. 40 Polaków chwyciło za karabiny i rzuciło się w pogoń za Hiszpanami, ale gdy Młokosiewicz zobaczył brytyjskie okręty wojenne – odwołał pościg. Około 14:00 Brytyjczycy dotarli do podnóża zamku, gdzie brytyjski generał wysłał emisariusza, aby przekonał polskiego dowódcę do poddania zamku. W odpowiedzi usłyszał słowa: Chodźcie i weźcie go sobie. Do tego momentu lord Blayney miał bardzo niską opinię o polskich żołnierzach, twierdząc, że nie można na nich polegać[2], bo mają bardzo niską wartość bojową.

    Brytyjskie fregaty i kanonierki otworzyły ogień. Polacy byli zmuszeni do obsługi swoich czterech starych dział po tym, jak hiszpańscy kanonierzy uciekli. Mimo to, sierżantowi Zakrzewskiemu udało się zatopić jedną kanonierkę i spowodować straty na pozostałych. Wkrótce Brytyjczycy wycofali się poza zasięg i tylko dwie fregaty nieprzerwanie ostrzeliwały zamek.

    Tymczasem brytyjsko-hiszpańska piechota rozpoczęła szturm na zamek. Polacy otworzyli ogień, zabijając majora Granta – dowódcę II batalionu 89 pułku piechoty Connaught Rangers i wielu innych Anglików, zmuszając ich w ten sposób do odwrotu. Po polskiej stronie ranny był Młokosiewicz oraz 13 innych żołnierzy; były też 3 ofiary śmiertelne. Lord Blayney, który dał rozkaz do odwrotu podczas nocy kazał swoim inżynierom przenieść działa na brzeg i zbudować baterie, które następnego dnia miały umożliwić zniszczenie ścian zamku. W tym samym czasie polski garnizon z Mijas pod dowództwem porucznika Chełmickiego, zaalarmowany wcześniej przez huk wystrzałów, prześlizgnął się przez brytyjskie linie wokół zamku i połączył się z obrońcami. Garnizon Bronisza z Alhaurin został również uprzedzony o ataku i wczesnym rankiem 15 października maszerował do Mijas, gdzie starł się z 450-osobową, hiszpańsko-niemiecką jednostką wysłaną przez Blayneya, i rozbił ją w starciu na bagnety.

    Rankiem 15 października artyleryjski ostrzał zamku stał się bardzo ciężki, niszcząc jedną z wież zamku. Około 14:00 HMS Rodney i podobny okręt hiszpański dotarły do Fuengiroli i przywiozły następnych 932 żołnierzy z I batalionu 82 pułku piechoty. Aby zapobiec zagrożeniu, kapitan Młokosiewicz zdecydował się wykonać zaskakujący atak na pozycje brytyjskiej artylerii, i, pozostawiając obronę zamku głównie rannym, poprowadził pozostałych 130 żołnierzy do ataku. Oblegający zostali całkowicie zaskoczeni i pomimo ogromnej przewagi ilościowej w ludziach (około 10:1), hiszpański regiment chroniący wzgórze artylerii został całkowicie rozbity i zmuszony do odwrotu. Polscy żołnierze odwrócili działa i zaczęli ostrzeliwać brytyjskie pozycje. Mimo że ich ogień nie był zbyt celny, ponieważ nie było między nimi oficerów artylerii, ostrzał spowodował duży zamęt i ogromnie utrudnił przegrupowanie brytyjskich oddziałów.

    Po około 30 minutach lord Blayney zdołał zreorganizować swoje oddziały na plaży i rozkazał uderzyć na baterię opanowaną przez siły polskie. Wobec przewagi liczebnej wroga, obrońcy wysadzili zapasy prochu i wycofali się do zamku. Jednak zanim brytyjsko-hiszpańskie siły mogły ruszyć naprzód, ich lewą flankę zaatakował polski garnizon z Alhaurin, który właśnie pojawił się na polu bitwy. Około 200 wypoczętych i dobrze wyposażonych Polaków pod dowództwem I. Bronisza odwróciło uwagę Brytyjczyków na wystarczająco długo, aby pozwolić wycofującemu się kapitanowi Młokosiewiczowi na przegrupowanie swoich pozostałych sił i uderzenie na prawą flankę brytyjskiej linii piechoty. Ten prawie jednoczesny atak polskich jednostek, wspierany przez około 40 francuskich dragonów z 21. regimentu, zaskoczył brytyjską piechotę. Mimo, że w międzyczasie na plaży wylądował 82 pułk piechoty, jego obrona także się załamała. Blayney walczył do końca, zanim został znokautowany; polscy żołnierze chcieli go zabić, ale francuski dragon Frederic Petit ocalił mu życie. Po tym jak lord Blayney został wzięty do niewoli, jego piechota dała sygnał do odwrotu i zaczęła chaotyczny odwrót na statki pod ogniem swoich własnych ponownie zdobytych dział. W tym czasie Blayney razem z innymi jeńcami w liczbie ok. 40 mężczyzn został zaprowadzony na zamek, gdzie musiał wejść na mury i zasygnalizować flocie, aby przerwała ogień.

    Lorda Blayney tak opisał swoich zwycięzców: Scena, która się wydarzyła w tym momencie nigdy nie zostanie wymazana z mojej pamięci, zarówno polscy oficerowie i żołnierze mieli wszyscy wygląd tych zdesperowanych bandytów opisanych w romansach; ich długie wąsy, ich twarze poczerniałe od dymu i prochu strzelniczego, i ich zakrwawione i podarte ubrania, nadające im wygląd nieopisanie groźny[2].
    Po bitwie
    porucznik Eustachy Chełmicki w mundurze Wojska Królestwa Polskiego

    Heroiczna obrona zamku w Fuengiroli była jednym z nielicznych momentów (Maida, Albuera) w historii, w których polscy żołnierze walczyli przeciw siłom zbrojnym Wielkiej Brytanii. Była to także jedna z kilku zdecydowanych brytyjskich porażek w wojnie na Półwyspie Iberyjskim. Mimo, że w swoich wspomnieniach lord Blayney próbował zminimalizować znaczenie bitwy pod Fuengirolą, on sam pozostawał we francuskiej niewoli aż do 1814. Jego szabla jest aktualnie na wystawie w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Mało brakowało do całkowitej zagłady polskich żołnierzy. Bilans strat po polskiej stronie wynosił 20 zabitych i 100 rannych, co stanowi 28% całości polskich sił w okolicach Fuengiroli. Z kolei Brytyjczycy i Hiszpanie mieli 40 zabitych i 70 rannych, 177 jeńców (w tym dowódcę całej ekspedycji) oraz 5 dział, 300 karabinów, 60 000 sztuk amunicji (część zniszczona) i 1 kanonierkę.

    Generał Sebastiani, głównodowodzący polskich oddziałów, nie mógł uwierzyć w doniesienia o odparciu ataku i dopiero po przybyciu na miejsce rankiem 16 października 1810 pochwalił Polaków i wysłał raport do Napoleona, skutkiem czego 18 grudnia 1810 Młokosiewicz, Bronisz i Chełmicki zostali odznaczeni krzyżami Legii Honorowej.

    Niektórzy brytyjscy historycy ucieczkę Brytyjczyków tłumaczą bliskim przybyciem generała Sebastianiego, który ze swoimi siłami znacznie przewyższał siły Blayneya. Jednak sam raport Sebastianiego do marszałka Soulta stwierdza, że kolumna jego wojsk dotarła do Fuengiroli dopiero następnego dnia, czyli 16 października, kiedy wszystkie walki całkowicie wygasły.
    Skutki

    W związku z wielkością walczących wojsk, bitwa nie miała wielkiego wpływu na przebieg całej wojny, choć na Półwyspie Iberyjskim była to jedna z bardziej znaczących potyczek.
    Legenda bitwy

    Po bitwie polskim żołnierzom przypadła chwała, która rozprzestrzeniła się w świecie, z powodu proporcji walczących przeciwko sobie wojsk. Współcześni nie mogli zrozumieć, jak mając przewagę 10:1 można było przegrać bitwę.

  13. JO said

    Ad.5. Kumorowski w pochodzie….,Ufam,ze go wyniosa z pochodu..

  14. JO said

    Pajeczyna Zydow Pcha sie wszedzie na czolo kazdego Ruchu by Potem mowic, ze to ONI….

  15. ponury said

    Jednym zdaniem: ŚMIERDZIKOT TO KRETYN!

  16. Niedaleko said

    W Dniu Niepodległości Tusk, Premier Polski, jedzie do Kosowa !!!!

    „10 listopada 2012 r.
    11 listopada: premier z żołnierzami i policjantami w Kosowie

    Tagi: Święto Niepodległości kosowo premier Tusk

    W Święto Niepodległości Donald Tusk odwiedzi polskich żołnierzy i policjantów na misji w Kosowie. – Bardzo się cieszę na to spotkanie. Kosowo to miejsce rzadko…

    Szkoda że nie do Niemiec.

    Ciekawe czemu Pali-Kot nie ma problemu z USA która współpracowała z Sowieckim Stalinem? Bo NKWDz-ista Pali-Kot wie kto mu płaci.

  17. jowram said

    Wrocław: Na Sępolnie pochowano prof. Jerzego Przystawę

    W sobotę na cmentarzu przy ulicy Smętnej we Wrocławiu pożegnaliśmy profesora Jerzego Przystawę, fizyka z Uniwersytetu Wrocławskiego, byłego działacza opozycji solidarnościowej i radnego miasta. Zmarł 3 listopada. Miał 73 lata.

    Prof. Jerzy Przystawa zawsze płynął pod prąd i choć wielu nie zgadzało się z nim, wszyscy byli pod wrażeniem logiki jego wywodów. Bronił swojego zdania do upadłego, ale jeśli się pomylił, przepraszał. Przekonywał do wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.

    Profesor Jerzy Przystawa kojarzy nam się przede wszystkim z Ruchem na rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych, którego był twórcą. Jednak jego droga polityczna była znacznie dłuższa.

    http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/695885,wroclaw-na-sepolnie-pochowano-prof-jerzego-przystawe-zdjecia,id,t.html

  18. JO said

    ad.15. To nie Kretym, To Wyrafinowana Zmija, Zyd, Mason, Antypolak, ktory Klamie , stosuje Talmud na Polakach.

    Tacy powinii byc…

  19. AV said

    http://slasknet.com/galeria/sez12-13/piast/

    mój Śląsk przegrał, ale Kibice nie zawiedli!!!!!

  20. 166 bojkot TVN said

    17/Jowram
    166 nie może wyjść z szoku po wiadomości o śmierci prof. Przystawy. To kolejny z wielkich ludzi, o których w mediach nie ma słowa, jakby nie istniał ….
    Na szczęście jest internet i internauci. No i Jego teksty.
    Ciekawe, czy jakaś gazeta, tygodnik zauważyły te wielką stratę?
    W tygodniku Gazeta Polska nie ma słowa.

  21. Rysio said

    Wystarczy, że ty bojkotka zauważyłaś tę wielką stratę.

    Już samo to zapala mi ostrzegawcze, czrwone lampki w mojej łepetynie.

    PS. A z twego parchatego PISu nikt nie zauważył?

  22. Marcin said

    Ad 5
    Palikot nie jest wcale żydem a zwyczajną kanalią „z dziada pradziada”! Mam rodzinę w Biłgoraju i trochę ludzi zna losy jego rodziny. Ojciec Januszka ponoć był szmalcownikiem podczas okupacji a „skończył się” na chodniku (alkoholizm)! Januszek w czasie „transformacji” otrzymał sporą pomoc od Henia Wujca członka KORu, który ponoć pomógł mu się uwłaszczyć na panstwowym majątku jednego z biłgorajskich przedsiębiorstw. Januszek zaczynał od zbijania palet a potem Henio, udziały w Ambrze ( fabryka win z kapitałem włoskim ) i tak dalej! Może po prostu musi teraz spłacać długi wdzięczności z okresu „transformacji” podobnie jak niejaki Kulczyk?!

  23. JO said

    ad.22. pojecie Zyd nie oznacza li tylko pochodzenia…

  24. Zerohero said

    Podpalanie kotów to jedna z rozrywek prostactwa sprzed wieków. Może jakaś łajza w tym sie specjalizowała i w ten sposób dostała nowe nazwisko „rodowe”.

  25. 166 bojkot TVN said

    21/Rysio
    Ty parchaty Arschlochu siedź w tej żydowskiej Kalifornii i nie odzywaj się do normalnych ludzi, bo wywołujesz odruch wymiotny.
    Mało jest takich mend jak ty na szczęście,
    Jak widać po twoich wpisach, ze zdolności uprawiania seksu zostało ci tylko pi..lenie w gajówce, przy każdej okazji bez różnicy, czy to pogrzeb, czy katastrofa, i czy ktokolwiek ma ochotę na jakikolwiek kontakt z takim g jak ty.

  26. feliks said

    Nie mniej skandalicznie jak Palikot, o Dmowskim i endecji wypowiedział się Andrzej Gwiazda w piątkowym Super Expresie , jak widać oliwa zawsze na wierzch wypływa , ciekawe na jakich źródłach historycznych oparł swą wiedzę inżynier Gwiazda, dziękuję za takie „legendy Solidarności”.jak dla mnie ten Pan nie jest wart podania ręki.

  27. Rysio said

    bojkotka – ty to zapewne z geografii byłaś „prymuska” taka sam jak mój kumpel Jasio w podstawówce.

    Na lekcji geografi stał przy tablicy, przy potężnej mapie europy.
    Nauczycielka zadała mu pytanie – gdzie się znajduje Rzym?

    Było pewne, że dostanie pałę – ale wtedy ktoś z końca klasy podpowiedział bardzo głośnym szeptem „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu!”

    Uradowany Jasio wystartował z Warszawy i wodząć palcem po drogach na mapie – zawędrował aż do ……………………. Lisbony.

    🙂

  28. Psiemislavius said

    Dmowski ma więcej zasług od gloryfikowanego Piłsudskiego – agenta niemieckiego, którego brat, Jan Piłsudski, należał do loży wolnomularskiej. Zresztą Stanisław Patek, jeden z współpracowników Piłsudskiego, też był masonem. Fartuszkowe towarzystwo. 🙂 Jak tak dalej pójdzie, do ulice, ronda, szkoły i inne instytucje im. Dmowskiego dostaną innych patronów.

  29. Marucha said

    Re 9:
    Słusznie, pani Aniu.
    Czy ktoś urządzał zadymy, czy też stał się celem zadymiarzy – nie ma znaczenia. Grunt że z zadymami miał coś wspólnego.

  30. Czy ktoś mieszka „przy Dmowskiego”? Zdaje się, że NIKT.

  31. 166 bojkot TVN said

    Przy Dmowskiego – to przecież skrzyzowanie Marszałkowskiej z Al. Jerozolimskimi. Tam albo biura, albo pałac, albo hotele, Cepelia, albo burdele. Jeśli ktoś tam mieszka w domach przy Marszałkowskiej, to starsi ludzie bez komputerów

  32. Ad. 31

    Proszę wskazać choć jeden adres. Jest „przy Jerozolimskich”, jest „przy Marszałkowskiej”. A „przy Dmowskiego”?

  33. 166 bojkot TVN said

    Przecież ronda warszawskie powstawały na skrzyżowaniu starych istniejących ulic i nie figurowały na mapach jako oddzielne działki kiedy ustalane były adresy.
    Musi KM poszukać gdzieś ulicy Dmowskiego.
    http://fotopolska.eu/Warszawa/u80434,ul_Dmowskiego.html

  34. 166 bojkot TVN said

    Michał St. de Zieleśkiewicz napisał ciekawy artykuł o Dmowskim, odzyskaniu niepodległości i Wolnym Mieście Gdańsk
    http://blogmedia24.pl/node/60971

Sorry, the comment form is closed at this time.